Ogłoszenie

#1 2012-01-25 20:21:46

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Miasto


     Mogłoby się to wydawać trochę dziwne, lecz to miasto jest bardziej fortem, niż tym, czym być powinno w rzeczywistości. Bowiem wokół niego wzniesiono mur, zbudowany z grubych i wysokich pali dębowych, które mają za zadanie obronić mieszkańców nawet przed silnym przeciwnikiem. Znajduje się ono w samym centrum terenów Kanka, a mimo to bardzo ciężko je odnaleźć - ze względów atmosferycznych, do których zalicza się bardzo gęsta mgła, nawet pomimo wielkości osady. Gdy już komuś się uda przekroczyć bramę, pierwszym co rzuca się w oczy jest ogromny targ, który dosłownie zalewają sklepy i stoiska z przeróżnymi skórami i ziołami. Ciut dalej można natknąć się na liczne zakłady pracy, w których zawsze znajdzie się coś do roboty. Murowane domy stawiane są na obrzeżu, tuż przy samej fortyfikacji jaką jest mur. Wszelkie wykończenia i ozdoby świadczą o bogactwie tej krainy, która najwyraźniej nie cierpi na jego brak. Ulice są czyste i trudno jest znaleźć jakąkolwiek oznakę brudu. Ludność zamieszkująca miasto wydaje się zadowolona i uśmiechnięta.

Opis stworzony przez Gamatt'a

Offline

 

#2 2013-01-16 20:07:40

 Katsuro

Administrator

5259823
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 3711
Multikonta: Mamoru [NPC]
WWW

Re: Miasto

Było spokojnie, jak zawsze. Jedno z najbardziej zadbanych miast na świecie tętniło życiem. Ludność, jak co dzień, zajmowała się swoimi sprawami. Nikt, nawet przez moment, nie spodziewał się co czeka mieszkańców za kilka chwil...

***

     Trzy postaci, ubrane w czarne płaszcze z kapturami, kroczyły w kierunku głównej bramy. Poruszali się bardzo wolno, w milczeniu kierując się do wyznaczonego celu. Mgła była gęsta, więc pozostali niezauważeni aż do momentu pojawienia się u progu miasta. Nie napotkali na swej drodze wielu uzbrojonych strażników, miasto słynie z zerowej przestępczości, głównie dzięki temu, że nie ma w nim nic, co byłoby warte grzechu, przynajmniej tak się wszystkim wydawało...
     Zostali zatrzymani przez pięciu, uzbrojonych jedynie w katany, mężczyzn, którzy nie wyglądali jednak na najwyższej klasy wojowników. Przed szereg wyszedł jeden z tajemniczych osobników. Bez słowa, błyskawicznym ruchem rąk, cisnął pięć kunai'ów w serca każdego z przeciwników. Ich miny tuż przed śmiercią wyrażały wszystko - szok i przerażenie. Ich zabójcy wiedzieli, że wszystko idzie zgodnie z ich planem, nikt się ich nie spodziewał.
     Przechodząc przez bramę agresorzy ponownie stanęli. Mgła stała się rzadsza, widoczność znacznie się polepszyła. Ich oczom ukazał się targ. Mnóstwo ludzi poruszało się w sobie tylko znanych kierunkach, nikt nie zwrócił uwagi na ludzi, którzy już za chwilę staną się definicją ich cierpienia. Ponownie ten sam zakapturzony jegomość, który zabił strażników, zrobił kilka kroków do przodu i uformował pieczęć. W tym samym momencie otoczyła go niebieska aura, która zwiastowała przygotowanie do ataku. Chwilę później donośny męski głos krzyknął... Tajū Kage Bunshin no Jutsu! Kilkadziesiąt klonów pojawiło się w mgnieniu oka. To nie uszło uwadze mieszkańców, jednak z początku nie byli pewni co się dzieje. Wtem wszystkie klony rozbiegły się po mieście i zaczęło się... piekło.
     W kilka chwil wspomniane klony sterroryzowały całą przestrzeń ogrodzoną murem. Cała ludność została umieszczona w różnych, większych budynkach publicznych. Kilka mieszkań, prawdopodobnie dla przykładu, zostało spalonych, a z oddali zdało się słyszeć pojedyncze krzyki. Sytuacja ustabilizowała się w niecałą godzinę, chociaż ciężko tu mówić o stabilizacji, w której spokojne dotąd miasto przepełnione jest teraz strachem i cierpieniem. Zaraz potem stojące dotąd w bramie postaci rozbiegły się, jak przystało na ninja, z olbrzymią prędkością po okolicy, najwyraźniej w poszukiwaniu czegoś lub kogoś. Miasto opustoszało. Cały teren został zdewastowany, miejscami można było zauważyć ciała ofiar, które nie zgodziły się na poddanie napastnikom.


***


     Zza krzaków wyszła kobieta, po wyglądzie można było poznać, że to ninja - uzbrojona w dwie katany, plecak oraz wszelkiego rodzaju pojemniki na kunai'e i shurikeny. Najwyraźniej posiadała olbrzymie umiejętności w ukrywaniu się. Przerażona obecną sytuacją wyciągnęła z plecaka kilkanaście kartek papieru, na których zaczęła pisać, bardzo szybko i zapewne dość niewyraźnie. Zajęło jej to niemałą chwilę, jednak tuż po skończeniu, dzięki chakrze, uformowała z nich niewielkie ptaszki, które wypuściła główną bramą. Niestety została zauważona. Dopadły ją 3 repliki, które brutalnie zakończyły jej żywot. Nie była w stanie nic zrobić - w momencie odprawiania ostatniej wiadomości jej serce przebiła katana jednego z klonów. W kałuży krwi wyzionęła ducha...

MG napisał:

Tak wygląda pierwszy, wprowadzający post eventowy. Mam nadzieję, że następne będą lepsze jakościowo. Niestety mam sporo zajęć w tym tygodniu - jakby wszyscy wiedzieli, że chciałem zorganizować event i dorzucali mi więcej roboty ^^ Waszym zadaniem, po przeczytaniu wiadomości na tablicach klanowych, będzie dotarcie na miejsce, przed bramę, i skonfrontowanie się z pozostałymi uczestnikami zabawy. Mój kolejny post pojawi się w miarę rozwoju sytuacji.


http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Odwiedzaj codziennie Ogłoszenia i Recepcję - bądź na bieżąco z wszystkimi zmianami na forum.
http://i.imgur.com/diz8u3N.png - Nowy projekt: Mage Guild Wars!
http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Masz pytania? Zajrzyj do Poradników, prawdopodobnie tam znajdziesz odpowiedzi na większość niejasności.

Offline

 

#3 2013-01-17 13:04:48

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Miasto

- Przybyłem chyba nieco za późno...
Te słowa wypowiedziałem jak tylko dostrzegłem skalę zniszczeń, jaka dosięgnęła miasto Kanka. Idąc dalej, dostrzegałem pojedyncze ciała. Jako medyk byłem w stanie powiedzieć co doprowadziło do śmierci.
- Mężczyźni, około trzydziestu lat. Śmierć przez przebicie mostka i uszkodzenie serca... - Pomyślałem, klękając przy jednej z pierwszych ofiar. - Ktoś tu musiał mieć sporo siły i umiejętności aby w ten sposób wykończyć kilku jednocześnie...
Po moich przemyśleniach wstałem i rozejrzałem się dookoła. Okolica całkowicie opustoszała, zapewne wyrżnięto wszystkich w zasięgu wzroku. Poszedłem dalej. Wewnątrz murów dostrzegłem coś, co zajęło moją uwagę.
- Ninja...?
Podszedłem do leżących zwłok, uzbrojonych w stylu typowego wojownika-zwiadowcę. Uklęknąłem przy nich. Dostrzegłem ranę na wylot. Odwróciłem zwłoki tak, abym mógł dostrzec twarz. Kobieta, wykończona szybko, co widać po jej wyrazie twarzy. Zostawiłem truchło w spokoju, po czym wyszedłem za mury, a nuż ktoś jeszcze dotrze...


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#4 2013-01-17 14:52:53

Genki

Zaginiony

33330312
Zarejestrowany: 2012-08-22
Posty: 133
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu [1]
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Po kilku chwilach udało mi się dotrzeć na miejsce. Większość podróży spędziłem w powietrzu, jednak końcówkę wolałem dokończyć pieszo. Wszedłem do miasta niezauważony, no bo w końcu kto mógł mnie zauważyć? Na pewno nie te wszystkie ciała bez życia.
- Widzisz Jashinie jaka rozpierducha tu była?  Ktoś musiał być całkiem niezły, że zabił tyle osób - powiedziałem sam do siebie. Uklęknąłem przy jednym z ciał i przyjrzałem mu się dokładnie. Ot tak, by na podstawie obrażeń dowiedzieć się czegokolwiek o przeciwniku. Niestety, nie za wiele mi to dało. Zacząłem zwiedzać wioskę i robić dochodzenie na własną rękę.

Offline

 

#5 2013-01-17 18:53:36

Akihito

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-09-18
Posty: 131

Re: Miasto

Akihito powoli wkroczył na tereny miasta Kanka. Patrząc do przodu doskonale widział co się tutaj wydarzyło. Początkowo widział pojedyncze ofiary, jednak z każdym krokiem robiło się ich coraz więcej. Nic nie było pewne. Nie wiedział czy pośród ofiar znajdują się napastnicy, lecz Senju uważał, że raczej będą wyróźniać się wyglądem. Po kilkunastu przebytych metrach zauważył znajomą sylwetkę.

-Ichitsu. Widze, że nasze drogi ponownie się skrzyżowały.-rzucił--Miło ciebie widzieć.

Senju krótko kiwnął swoją głową, aby wyrazić gest powitania do Uchihy. Postanowił iść mniej więcej obok niego, aby nic nie stracić, albo mieć większe szanse na przeżycie.

-Czuję, że kryje się za tym większa tajemnica niż na razie podejrzewam.

Ostatnio edytowany przez Akihito (2013-01-17 18:53:56)


Tak. To właśnie Akihito. Znany wcześniej jako Tokito...

http://desmond.imageshack.us/Himg39/scaled.php?server=39&filename=zawaliste.png&res=landing

Offline

 

#6 2013-01-18 13:14:10

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Leciałem, ciągle śledząc poznanego niedawno przedstawiciela klanu Uchiha, nie zajmując się niczym, poza korzystaniem z ostatnich ciepłych chwil tego dnia, co zwiastowało słońce, które niemalże całkowicie schowało się już za horyzontem. Nic nie wskazywało na to, bym mógł w jakikolwiek sposób spodziewać się tego, czego za chwilę miałem być świadkiem. W końcu nie dane mi było nawet przeczytać wiadomości, w której znajdowało się zapewne więcej informacji na temat tego, dokąd zmierzał Ichitsu.
   Nie przejmując się niczym, szybowałem w przestworzach, podziwiając przy okazji krajobrazy. Nie umknął mojej uwadze moment, kiedy mnie, znajdującego się w powietrzu, jeszcze dosięgały ostatnie promienie słońca, a wszystko poniżej mnie spowijała już ciemność. Spoglądałem na biegnącą w stronę znikającej gazowej kuli linię, odgradzającą szarość od całkowitej ciemności, aż ostatecznie światło zniknęło całkowicie. Nie widziałem już zatem w ogóle, dokąd dane jest nam lecieć, tym bardziej nie mogłem dostrzec podróżującego Ichitsu.
   Usłyszawszy szum wody, wywnioskowałem, że musiał on aktualnie przebywać morze. Przez myśl przemknęło mi, że być może kieruje się on do Ronin no Kuni - mojej ojczyzny... Przestraszyłem się nie na żarty, w końcu nie mogłem się tam pojawić. Nie schwytałem jeszcze Izzaru, któremu udało się uciec. Znów zacząłem się zastanawiać nad tym, co powinienem uczynić w jego sprawie...
   Wtem poczułem kolejne delikatne szarpnięcie. Smok załopotał skrzydłami i zawisnął w miejscu.Wdrapałem się na jego łeb, skąd nic nie zasłaniało mi widoku i trzymając się go kurczowo, spojrzałem w dół. To, co zobaczyłem, zaparło mi dech w piersiach. Ogromny obszar, nad którym się unosiliśmy i do którego najpewniej zmierzał mój nowy znajomy, usłany był ciałami. Wtedy do moich nozdrzy dotarł zapach, a może raczej smród, świeżej krwi...
   Ogłuszony tymi bodźcami, o mało nie spadłem, co spowodowałoby zapewne dołączenie do tego "zjazdu nieboszczyków". Dla bezpieczeństwa zjechałem zatem z powrotem na grzbiet latającego gada i pokierowałem go na ziemię. Gdy moje stopy tylko dotknęły ziemi, złożyłem pieczęć i po moim podniebnym rumaku została tylko biała kupka gliny. Zebrałem ją i wpakowawszy do mojej torby, ruszyłem w stronę bramy głównej.
   Wszedłem na obszar, z którego śmierć całkiem niedawno musiała zebrać krwawe żniwa. Postanowiłem poszukać jakichś niedobitków czy rannych, mając nadzieję, że uda mi się im pomóc. Zdawałem się nie zwracać uwagi no pozostałych, kręcących się po otoczeniu ninja, których najzwyczajniej w świecie nie dostrzegłem z tego powodu, iż było już bardzo ciemno. Sam poruszałem się jakby po omacku, jednak po chwili moje oczy przyzwyczaiły się. Wtedy kontynuowałem moją wędrówkę między ciałami, nasłuchując tak upragnionych jęków, które musiałyby wskazywać na kogoś wciąż żywego...

Offline

 

#7 2013-01-19 00:41:47

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Airando i Wesuto Shimane dzieli niewielka odległość, dlatego podróż nie zajęła mi dużo czasu, skończyła się, nim zdążyłem to zauważyć. Wiadomość z Siedziby wspólnych obrad Samotników mnie zaniepokoiła, dlatego postanowiłem zawitać w Kanka, może będę mógł jakoś pomóc. Zastanawiałem się co było powodem ataku na tą prowincję i kto go wywołał, jak silna jest ta osoba, bądź te osoby, które rozpętały tutaj istne piekło. Piekło? Tak właśnie mi się wydawało, po wtargnięciu poza bramę główną miasta nieco się przeraziłem, widząc tyle martwych ciał, jednak ich widok sprawiał mi swojego rodzaju przyjemność, którą starałem się tłumić w sobie i sprytnie ukrywać pod zwykłym, pokerowym wyrazem twarzy, jakiego to zwykłem używać. Dobrze, że ostatnio trenowałem, stałem się o wiele silniejszy, a moje Kekkei Genkai jest na tyle rozwinięte, iż mam sporą przewagę, zwłaszcza na tego typu terenach. Także pomoże mi ekwipunek, o który ostatnio się wzbogaciłem, z pewnością mi się przyda. Szedłem powoli, rozglądając się po okolicy. Starałem się zachować ogromną ostrożność, nigdy nic nie wiadomo, a właściwie coś mi nie grało, czułem niepewność z każdym następnym krokiem. Początkowo nie udawało mi się niczego konkretnego zauważyć, żadnego przeciwnika, ani jednej żywej duszy, toteż zagłębiałem się w głąb wyspy, szukając czegoś, co mogłoby mnie zainteresować.

 

#8 2013-01-19 14:19:53

 Gamatt

http://i.imgur.com/kKA5eqW.png

11236152
Zarejestrowany: 2009-10-28
Posty: 1727
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33 lata

Re: Miasto

Zbliżając się już do miasta starałem się chociaż w minimalnym stopniu "wyciszyć" moją chakrę, by potencjalni wrogowie znajdując się niedaleko od razu mnie nie wykryli. Ostatnimi czasy liczba szpiegów drastycznie wzrosła, co osobiście mi się nie podobało. Z tego powodu musiałem zakładać, że wrogowie również posiadają takowego w swoich szeregach.
Następnie zacząłem stopniowo, acz sukcesywnie obniżać lot smokiem. Gdy byłem wystarczająco blisko ziemi zeskoczyłem z kryształowego jaszczura i pozostałą część drogi postanowiłem przebyć pieszo. Sam stwór miał latać przez cały czas w takiej odległości, żeby potencjalny wróg znajdujący się w mieście nie mógł go ujrzeć.


http://i.imgur.com/yRtwNMX.png
[color=SlateBlue] [color=#3366FF]

Offline

 

#9 2013-01-19 14:56:32

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Było ciemno i to straszliwie. Nie przeszkadzało mi to jednak w poszukiwaniach niedobitków, których tak bardzo chciałem teraz uratować. Miałem bowiem nadzieję, że być może będą mi oni w stanie udzielić kilku informacji na temat tego, co zdarzyło się tu jakiś czas temu. Nie była to jednak zwykła ciekawość, raczej determinacja i chęć wymierzenia sprawiedliwości temu, który za to wszystko odpowiadał.
   Kiedy zdałem sobie sprawę z moich wewnętrznych pobudek, zdziwiłem się wielce. Nigdy wcześniej nie byłem bowiem tak pochłonięty sprawą i zarazem opanowany... Wytłumaczyłem sobie to w ten sposób, iż to zapewne zasługa tych kilku stoczonych ostatnio pojedynków i wysłuchania rozmowy Akio z obecnym tutaj Ichitsu... Zacząłem się przy okazji zastanawiać, kiedy i czy w ogóle zjawi się tu młody Namikaze, gdyż podejrzewałem, iż notka, jaką odczytał członek klanu Uchiha, znajdowała się w każdej siedzibie klanu...
   Wtedy usłyszałem za sobą czyjeś kroki. Automatycznie chwyciłem znajdujący się w kaburze kunai i przygotowałem się na ewentualny atak. Po chwili mój poziom adrenaliny jednak opadł, gdy tylko zorientowałem się, że nadchodzący osobnik wcale się nie spieszy, co mogło wskazywać na jego niesamowitą pewność siebie albo bardziej pokojowe zamiary, niż mogło mi się wcześniej wydawać.
   Nie musiałem zbyt długo czekać, aż owa persona zjawiła się w obrębie mojego jako-takiego widzenia. Zmrużywszy oczy, co miało mi pozwolić na nieco ostrzejszą i bardziej wnikliwą obserwację, zobaczyłem go. Stał przede mną, całkowicie nieprzygotowany do ewentualnej walki, najwidoczniej nie zauważył, że zbliża się w moim kierunku. Mimo ogromnych ciemności, biel jego włosów ogłuszyła mnie na chwilę, tak drastycznie kontrastując z otaczającym nas mrokiem.
   Choć zdawałem sobie sprawę, że z powodu braku światła mogłem go widzieć nieco innym, niż był w rzeczywistości, coś zdawało mi się w nim być nie tak. Jego ogólna prezencja zdawała się być niebywale różna od tej, jaką wykazywał podczas naszego ostatniego spotkania. Gładkie rysy twarzy, które wówczas wywoływały wrażenie delikatności i wrażliwości, obecnie jakimś cudem zatraciły te cechy, ustępując raczej pewności siebie i determinacji. Co więcej, jego doskonale gładka skóra została czymś "oszpecona"... Na szyi udało mi się dostrzec jakiś niewyraźny znak, najpewniej będący tatuażem.
   Nie wiedziałem, jak mam się zachować - nie spodziewałem się go spotkać w tym miejscu. Co więcej, wyglądał on inaczej, co nie pozwalało mi wyzbyć się wrażenia, że coś jest z nim nie tak. Dlatego, zanim jeszcze zdecydowałem się na jakikolwiek ruch, postanowiłem się upewnić w sytuacji, odzywając się niepewnie: Hiyoki...? To Ty...? W dłoni, która obecnie znajdowała się za moimi plecami, wciąż trzymałem czarny nóż ninja, tak na wszelki wypadek...

Offline

 

#10 2013-01-19 15:29:51

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Anioł podróżujący poprzez piekło, brodzący stopami we krwi, co chwila mijający ludzkie zwłoki na ziemi, cmentarz dusz - tak to wszystko odbierałem. Nie bez powodu ludzie często utożsamiali mnie z aniołem, mój wygląd i spokój ducha upodabniały mnie właśnie do takiego niebiańskiego wysłannika, z kolei obraz rzezi w mieście podkreślał tą specyficzną cechę mojej osoby. Rozglądałem się, szukając ciągle chociaż jednak żywej osoby, chciałem się dowiedzieć czegokolwiek o zdarzeniu, które miało tu miejsce. Bo albo mi się wydaję, albo ktoś bez powodu nie wywołałby takiego zamieszania o byle co, może władze miasta były w coś zamieszane? A może to tylko losowy napad w celu wzbogacenia się? Nie byłoby to dla mnie czymś lekkim dla ducha, bowiem archipelag Wesuto Shimane znajduje się tuż koło Airando, co znaczyłoby, że moje rodzinne strony są zagrożone, a na zdewastowanie ziemi dla mnie świętej nie mógłbym pozwolić.
Kolejne kroki pogłębiały moje przemyślenia, a tym samym również obawy im towarzyszące. W głowie rysowały mi się przeróżne czarne scenariusze, które mogły zakończyć się śmiertelnie, gdyby nie to, iż jakoś opanowywałem myśli, starając się raczej o racjonalne myślenie i postrzeganie sprawy z perspektywy sytuacji tu obecnej. Najpierw muszę wiedzieć o co chodzi, potem zastanawiać się co może zdarzyć się dalej, niepotrzebnie zakrzątam sobie wszystkim głowę teraz.
W pewnym momencie usłyszałem przed sobą ciche kroki, delikatne szmery, które zdecydowanie wskazywały na czyjąś obecność. Obecna na wyspie mgła mogłaby utrudniać widoczność osobom do niej nieprzystosowanym, na szczęście wychowywałem się na terenach, gdzie mgła panowała prawie bez przerwy, dzięki czemu dostosowałem oczy do widzenia we mgle, przynajmniej w pewnym stopniu. Natychmiastowo sięgnąłem do kabur, lewą ręką do lewej i analogicznie prawą do prawej, wyciągając po jednym kunaiu. Te pokręciły się wokół palców wskazujących każdej ręki, po czym zostały przeze mnie zdecydowanie chwycone. Niepewność, którą nagle poczułem, szybko zmieniła się w spokój, jaki dotychczas czułem, bowiem usłyszałem głos, który już dobrze znałem.
-Shinsaku... - wydusiłem z siebie, po czym swobodnie podbiegłem do towarzysza na odległość około metra. -Dlaczego opuściłeś wielki las ? Wiem, że bardzo długo mnie nie było, ale... - zrobiłem krótką przerwę, by wzbudzić w nim swojego rodzaju poczucie winy, nie był to zamierzony zabieg, wyniknął sam z siebie. -Ale myślałem, że na mnie poczekasz.
Zrobiło mi się trochę smutno, ale panowałem nad sobą, nie chciałem wyjść na kogoś, kto nie potrafi stabilizować własnych uczuć, a przecież taką osobą nie jestem. Chociaż wrażliwość czasami takim właśnie mnie czyni. Na ten moment dobrze szło mi zachowywanie typowego dla mnie wyrazu twarzy, typowego zachowania, wszystko normalnie.
-Wiesz może co się tutaj wydarzyło? I czy jest tu ktoś żywy, nie licząc nas ? Istny horror... - spytałem towarzysza, chowając kunai'e, miałem pewność, że to on, widziałem to w jego zachowaniu.

 

#11 2013-01-19 17:00:25

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Miasto

Usłyszałem dziwny szelest. Gdy tylko dałem znać Akihito, że przyjąłem do wiadomości jego obecność, zacząłem powoli się skradać i badać teren. Być może uda mi się zdemaskować potencjalnego przeciwnika? W mojej głowie kłębiło się tysiące myśli, które starałem się uporządkować. Mówiono, że najpotężniejszym orężem wojownika jest jego umysł. Pozbieraj myśli w jedno, ułóż plan, działaj według niego. Improwizuj, gdy coś się nie uda. Obserwuj otoczenie, wykorzystaj je na swoją korzyść.
Tak oto "uzbrojony", przeczesywałem teren. Nie minęło jednak wiele czasu zanim znalazłem Shinsaku i jego kumpla, nieznanego mi z twarzy, Cóż Wyrzutek tu robił? Tego ja nie wiedziałem. Czułem jednak, że śledził mnie. Doszedłem za niego, po czym położyłem swą rękę dość mocno na jego ramieniu.
- Nieładnie jest tak śledzić innych... - Powiedziałem. Moja sylwetka była nieco niewyraźna (co nie było spowodowane brakiem rutinoscorbinu, innego cerutinu czy też actimela) i ładnie współgrała z jarzącymi się nieco w mroku Sharinganem. Mignąłem nim na chwilę, aby przy okazji postraszyć nieco także rozmówcę Shinsaku.


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#12 2013-01-19 19:11:25

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Ciągle spoglądałem na Hiyoki'ego, nie mogąc uwierzyć, że tu jest. Być może to właśnie tutaj udawał się w swoją podróż, kiedy zostawił mnie przy rzece? Tego nie dane mi się było jednak dowiedzieć, gdyż lodowy wojownik nie poruszył póki co tematu celu jego wędrówki. Ja również nie zamierzałem pytać, bo szczerze mówiąc, niewiele by to zmieniło w obecnej sytuacji. Co więcej, znaleźliśmy się w sercu jakichś niewyjaśnionych wydarzeń, które nie zwiastowały bynajmniej niczego innego.
Spojrzałem na białowłosego, wysłuchując tego, co miał mi do powiedzenia. Z dłoni wciąż nie znikał ciągle mój kunai, gotowy do reakcji w razie niespodziewanych wydarzeń. Głupio mi było go bowiem schować, pokazując go tym samym Hiyoki'emu. Ale myślałeś, że ile będę na ciebie czekał? Że tylko ty masz coś do załatwienia? Że będę lojalnym pieskiem, który nawet cię nie znając, będzie czekał potulnie na swojego pana, który wystarczy, że rzuci słowo? Chyba się tego po mnie nie spodziewałeś?
   Zdawałem sobie sprawę z tego, iż moglem zabrzmieć nieco oschle, co bylo do mnie całkowicie niepodobne. Postanowiłem jednak nie owijać w bawełnę, a skupić się na chwili obecnej, toteż wyrzuciłem mu wszystko to, co już zaczynalo gnić gdzieś wewnątrz mnie. Miałem nadzieję, że moje słowa w jakikolwiek sposób wytłumaczą motywy mojego postępowania, dając mu do myślenia, ale jednocześnie nie zniechęcą go do mnie. Kiedy już miałem dać mu do zrozumienia, że wiem o całym zajściu tyle, co on, czyli nic, poczułem na sobie czyjś dotyk.
   Odskoczyłem, jak oparzony, obracając się w locie w stronę, z której pochodził ów bodziec. Cały manewr spowodował, że wpadłem na prawdopodobnie niczego nie spodziewającym się Hiyoki'm, lądując na nim plecami. W trakcie skoku wykonałem taki ruch ręką trzymającą kunai, że mogłem musnąć czarną stalą źródło dotyku, a po wylądowaniu ostrze zawisnęło w powietrzu, celując w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą się znajdowałem.
   Pierwszym, co zauważyłem, były dwie czerwone plamy, zawieszone w powietrzu mniej więcej na wysokości moich oczu. Sharingan! przeleciało mi przez umysł. Nie skojarzyłem jednak od razu, kto jest jego "szczęśliwym posiadaczem". Dopiero moment później przeszyłem spojrzeniem całą sylwetkę potencjalnego wroga i wytrzeszczyłem oczy. No tak, jak mogłem zapomnieć, przecież Ichitsu też tu jest!
   Nie wiedziałem, jakim cudem wylecialo mi z glowy, jakim sposobem odnalazłem to miejsce. Przecież oczywistym było, że również młody Uchiha znajduje się w tym miejscu, w końcu jego śladem podążałem. Pewnie spotkanie Hiyoki'ego tak na mnie podziałało... - tłumaczyłem sobie. -No właśnie, HIYOKI! W jednej chwili oprzytomniałem. Przecież nadal "przytulałem się do niego moimi plecami! Szybko uczyniłem mały krok naprzód, odklejając się od niego. Pewnie zalałbym się purpurą ze wstydu, gdyby nie fakt, że było na to za zimno i zbyt ciemno.
   Odsunąłem się nieco na bok tak, aby móc objąć wzrokiem obydwu młodzieńców, po czym dane było mi się zawstydzić jeszcze raz. Ichitsu mnie przejrzał! Starałem się jak tylko moglem nie okazać po sobie tego, że miał rację, jednak nie mogłem wpaść na nic kreatywnego, co mogloby zamaskować moje zmieszanie. Postanowiłem zatem całkowicie zmienić temat, co wyszło mi odrobinę bardziej kalecznie, niż wyglądało to w mojej głowie, gdy wpadłem na ów pomysł. Spojrzałem na mlodego Uchihę i uśmiechnąłem się nieco krzywo, co skutecznie ukrył jednak panujący wszędzie przejmujący mrok.
   -Ichitsu! Jak dobrze Cię widzieć! Tak nagle opuściłeś bar, myślałem, że coś się stało...- głos trochę mi wibrował, gdyż zdecydowanie nie byłem dobrym aktorem. Miałem nadzieję jednak, że się nie zorientował. Po chwili dodałem nieco ściszonym głosem- Jak widać, nie pomyliłem się wiele... Hej! Byłbym zapomniał! Przecież Wy sie nie znacie! - podekscytowałem się w jednej chwili. Wskazując kolejno wymieniane osoby, mówiłem: Hiyoki, to jest Ichitsu. Ichitsu, to Hiyoki. Po całej tej scenie uśmiechnąłem się szeroko i powiedziałem już nieco bardziej opanowanym, choć ciągle podnieconym głosem: Dobrze Was widzieć!

Offline

 

#13 2013-01-19 21:32:07

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Tak bardzo cieszyłem się z tego, iż dane było mi spotkać Shinsaku. Nie dość, że stęskniłem się za nim, co jest dość dziwnym uczuciem, biorąc pod uwagę nasze relacje, to jeszcze w obecnej sytuacji jego pobyt na wyspie wzbudzał we mnie, choć niewielkie, poczucie bezpieczeństwa. Mimo wszystko mojemu zadowoleniu nie było granic, mogłem czuć swobodę, nie byłem tutaj sam, czyli wiadomość w Siedzibie obrad Samotników nie była przeznaczona tylko dla moich krewnych, ale dla ludzi z całego świata, tak mi się wydaję. W końcu, od dość długiego czasu, poczułem ciepło. Do czasu...
Ton mojego towarzysza nieco mnie zaniepokoił. BA ! Totalnie mnie zdziwił. Nie wiedziałem co się dzieje i dlaczego chłopak tak ze mną rozmawia, przecież nie zrobiłem niczego złego. Tymczasem Wyrzutek zaczął traktować mnie jak najgorsze ścierwo, miał do mnie pretensje, to przynajmniej dało się odczytać z jego słów. Był jawnie odpychający, starał się mnie spławić, albo wymusić u mnie poczucie winy, czegoś w tym rodzaju, sam nie wiem, ale nie było to miłe. Zacząłem się denerwować, ale nie na chłopaka, a na samego siebie, bowiem zabieg Shinsaku stawał się z każdą chwilą i każdym jego kolejnym słowem skuteczny - czułem się winny. Rzeczywiście, trening moich umiejętności pochłonął mi masę czasu, przez co chłopak musiałby na mnie czekać mniej więcej tydzień, przecież to wręcz nierealne dla zwykłego ninja usiedzieć tyle w miejscu, nie robiąc niczego konkretnego. Zaś cały ten czas, o którym wspomniałem, spędziłem trenując, sam doskonaliłem własne umiejętności. I dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że chłód, który bije od mojego towarzysza, jest dobitnie usprawiedliwiony...
-Masz rację, przepraszam. - tylko tyle zdołałem z siebie wydusić, mój wyraz twarzy nie zmienił się, ton głosu natomiast wskazywał na to, iż nie czuję się za dobrze, jest mi odrobinę smutno.
Starałem się zachować resztki pozorów i nie ukazywać negatywnych uczuć, które zaczęły mi teraz towarzyszyć, po prostu grałem tego samego Hiyoki'ego, którego chłopak widział jeszcze kilka chwil temu. Natomiast odrobinę po krótkiej wymianie poglądów stało się coś nieoczekiwanego, ktoś do nas dołączył. Był to porządnie wyglądający chłopak, którego oczy - Sharingan - wskazywały na pochodzenie z klanu Uchiha. Shinsaku zareagował dość nietypowo, wyglądał na bardzo przestraszonego, takie odniosłem pierwsze wrażenie, ale on chyba zachowywał zimną krew, sam nie wiem, ja przyjąłem tą sytuację ze stoickim, jak to zwykło u mnie bywać, spokojem. Wyrzutek zapoznał mnie z członkiem klanu zamieszkującego Hidari, uścisnąłem dłoń nowo poznanej osoby, uśmiechając się przy tym na chwilę.
-Miło mi cię poznać. - i od razu po tej kwestii uśmiech zniknął z mojej twarzy.
Co chwila starałem się obserwować teren, wydawało mi się, że robimy teraz za łatwy cel. Wątpię, by ktoś mógł się nam teraz przeciwstawić, już my z Shinsaku stworzylibyśmy niezły duet, a teraz dochodzi jeszcze do tego ten cały Ichitsu, nie sądzę, by ktoś mógł sobie ot tak z nami poradzić, ale nie chcę wywoływać wilka z lasu.
-Tak, dobrze, że was tu spotkałem, trudno byłoby w pojedynkę badać całą tą sytuację, a tym bardziej rozwiązać ją samemu. - powtórzyłem po towarzyszu, którego poznałem w Kraju Rzek.

 

#14 2013-01-20 16:48:40

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 785
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Jakież dziwne są zrządzenia losu Wesuto Shimane główna siedziba wroga w ostatniej wojnie. Wojnie w której straciłem wielu przyjaciół, cały ten archipelag zalała ich krew. Kto by pomyślał że zaledwie kilka miesięcy po tym wydarzeniu wrócę w to miejsce aby nieść pomoc okolicznym mieszkańcom. Sama idea była nie logiczna, a jednak jestem tu i podziwiam te pieprzone pola kapusty rośliny której nie cierpię. Jakież ja mam cholerne szczęście - pomyślałem z braku lepszych tematów do rozmyśleń. Na moje nieszczęście statek którym się zabrałem jedynie przepływał obok wyspy więc nie wysadził mnie jak należy w miejskim porcie, tylko przy jakimś rozciągającym się niemal w nieskończoność polu kapusty. Nie był to wygodny teren do podróżowania zwłaszcza że moje nogi cały czas nie doszły do pełnej sprawności i zaczynałem odczuwać ból. Przystanąłem na chwilę i łyknąłem porządną porcję sake. Po czym kontynuowałem swoją wędrówkę, nieco bardziej chwiejną ale też pozbawioną uczucia bólu. Nie widziałem sensu ukrywania swojej obecności, zresztą jak to robić wśród pól kapusty. Miałem tylko nadzieję że nikt nie zwróci zbytniej uwagi na kulejącego pijaka. Zresztą było ciemna i mgliście, a znając moje szczęście wkrótce zacznie padać. Powoli podpierając się o lasce poruszałem się w kierunku w którym wydawało mi się że znajduję się miasto i rzeczywiście po pewnym czasie zobaczyłem jego mury. Zapach dymu i krwi wyczuwalny był w sporej odległości nie miałem wątpliwości że coś się tam stało. Ogłoszenie w siedzibie klanowej nie było kłamstwem, wyglądało na to że czeka mnie bezsenna noc. Ponownie pociągnąłem z butelki zbliżając się na jakieś 100 metrów do bram wioski z tej odległości raczej nikt nie powinien mnie zaskoczyć. Nie miałem ochoty wkraczać do wioski po ciemku, gdzie mógłbym nawet nie zauważyć przeciwnika. Postanowiłem zaczekać z moją ekspedycją do rana zwłaszcza, że teraz miałem niezwykłą ochotę się położyć...wywinąłem orła jak długi upadając niezdarnie twarzą na ziemie, dbając jedynie aby sake się nie wylało. Zupełnie tak jak pijak który nie był w stanie postawić następnych kroków.  Jednak wszystko to było jedynie grą aktorską...no przynajmniej w połowie. Natychmiast przybrałem pozę która pozwoliła mi obserwować okolicę bram wioski i przy tym nie zdradzała za bardzo tego kim jestem i czekałem. Być może moja decyzja o przeczekaniu do rana może kosztować życie kolejnych osób. Jednak cisza która panowała w okolicy niezbyt to sugerowała. W dodatku wyszedłem z nieco tchórzliwego założenia że moje życie jest ważniejsze niż ich.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#15 2013-01-20 19:17:09

 Katsuro

Administrator

5259823
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 3711
Multikonta: Mamoru [NPC]
WWW

Re: Miasto

MG napisał:

Drobna uwaga - nie dopisujcie sobie szczegółów, których nie ma w opisach. Takie zabiegi mogą się skończyć jedynie nieporozumieniami.

Proszę o uzupełnienie numeru gg w profilu. Dodatkowe pola również byłyby mile widziane.

***

     Przybycie potencjalnych bohaterów nie zmieniło sytuacji. W dalszym ciągu było bardzo cicho, najmniejszy szmer odbijał się szerokim echem. Może przybyli wojownicy nie będą bohaterami, a kolejnymi ofiarami? Czy samowolka w patrolowaniu okolicy to rozważne posunięcie? Dlaczego się nie dogadać? Te i inne pytania nasuwają się klonom-obserwatorom, które były znakomicie schowane w różnych częściach miasta, praktycznie niemożliwe do wykrycia. Sytuacja rozwijała się po myśli agresorów, którzy wręcz cieszyli się z przebiegu wydarzeń.

     Ciszę przerwały przerażające krzyki dobiegające z centrum miasta. Dochodziły z budynku, którego drzwi i okna były szczelnie zastawione ciężkimi przedmiotami i zabite kilkoma deskami. Dało się słyszeć rozpaczliwe wołania o pomoc, płacz kobiet i dzieci oraz nieustanne próby wyważenia wspomnianych drzwi przez mężczyzn znajdujących się w środku. Wokół nie było nikogo. Czyżby nikomu nie zależało na obstawieniu tego budynku...?


http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Odwiedzaj codziennie Ogłoszenia i Recepcję - bądź na bieżąco z wszystkimi zmianami na forum.
http://i.imgur.com/diz8u3N.png - Nowy projekt: Mage Guild Wars!
http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Masz pytania? Zajrzyj do Poradników, prawdopodobnie tam znajdziesz odpowiedzi na większość niejasności.

Offline

 

#16 2013-01-20 20:58:36

 Gamatt

http://i.imgur.com/kKA5eqW.png

11236152
Zarejestrowany: 2009-10-28
Posty: 1727
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33 lata

Re: Miasto

Przez dłuższy czas obserwowałem tereny leżące nieopodal miasta w nadziei, że coś interesującego rzuci mi się w oczy. Po dłuższej chwili udało mi się wypatrzyć małą grupkę ludzi. Wśród nich dwie twarzy wydały się znajome. Z tego powodu bez większych obaw w mgnieniu oka znalazłem się wystarczająco blisko nich i mogłem dokładnie ocenić z kim mam do czynienia.
   Pierwszą osobą był szczupły, młody mężczyzna, w którym dosyć szybko rozpoznałem byłego ucznia Matsuo, członka klanu Uchiha. Nazywał się Ichitsu, chociaż nie byłem do końca pewien. Z tego powodu wolałem nie używać na razie imion, żeby nie walnąć gafy. Drugą osobą z tego towarzystwa spotkałem kiedyś w kwaterze głównej, chociaż nie miałem okazji uciąć sobie z nim dłuższej pogawędki. Jego imię również wypadło mi z głowy, albo nigdy go nawet nie poznałem. Natomiast ostatni chłopak z tej grupy, który był w podobnym wieku do reszty, był mi całkowicie obcy. Mimo wszystko jego wygląd nieco mnie zaintrygował, a jednocześnie niepokoił.
   Po chwili podszedłem jeszcze bliżej nich i gdy znajdowałem się w odległości dwóch kroków od nich lekko skinąłem głową na przywitanie po czym dodałem:
- Panowie również znaleźli się tutaj za sprawą tajemniczej wiadomości?
Gdy kończyłem mówić do moich uszu dobiegły pierwsze odgłosy z miasta. Były to przeszywające krzyki, które należały do kobiet i dzieci. W jednej chwili spojrzałem jednoznacznie na pozostałych i czekałem na ich szybką reakcję.


http://i.imgur.com/yRtwNMX.png
[color=SlateBlue] [color=#3366FF]

Offline

 

#17 2013-01-20 22:06:35

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 785
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Moje chrapanie rozchodziło się powoli po okolicy, ale oczywiście jako ninja pozostawałem czujny nawet jeśli byłem trochę nieprzytomny. Nagle do tego jakże charakterystycznego dźwięku dołączyły kolejne dochodzące gdzieś z wioski,przerażające krzyki. Wszystkie  zmysły mówiły mi żeby nie wchodzić jeszcze do miasta,  jednak jako że odebrałem wiadomość tych ludzi proszących o pomoc, czułem się w obowiązku coś zrobić. Czułem się jak prawdziwy superbohater który może zrobić wszystko...wystarczyło się tylko podnieść, co nie było takie łatwe. Po kolejnej nieudanej próbie sięgnąłem po "magiczny napój" i ją ponowiłem . Cud, udało mi się stanąłem o własnych nogach, podpierając się na prowizorycznej lasce. Stałem tak chwilę oczekując na fanfary albo przynajmniej oklaski jak to często bywa kiedy pojawiają się prawdziwi bohaterowie. Ku mojemu rozczarowaniu nic takiego się nie stało. No nic wzruszyłem ramieniem, upewniłem uścisk na butelce z sakę i ruszyłem ku miastu, poruszając się niemal z pełną prędkością i z rzadka tylko  używając laski. Wreszcie zobaczyłem ich 4 czy może 5 uzbrojonych  i bez wątpienia wyglądających na ninja ludzi, sylwetki 3 z nich wydały mi się znajome, nie przeszkodziło mi to jednak w zaatakowaniu ich.
-Na bandziorów!- krzyknąłem do moich wiernych towarzyszy którzy niestety nie wyruszyli ze mną na tą wyprawę i skoczyłem z zamiarem okładania kijem najwyższego z nich(Gamatta).

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-01-20 23:37:15)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#18 2013-01-20 22:58:17

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

W pewnej chwili dołączył do nas jakiś tajemniczy, a postawny jegomość, którego pierwszy raz widziałem na oczy. Jego wygląd mówił sam za siebie - dużo przeżył. Ze spojrzenia owej postaci także można było coś wyciągnąć, a mianowicie to, iż jej intencje mogą być nieco zwodzące, takie przynajmniej miałem wrażenie. Nie czekałem na reakcję chłopaków i wyszedłem przed szereg, przyjmując pozycję obronną, własnym ciałem, można powiedzieć, zasłoniłem Shinsaku i Ichitsu.
-Tak, jesteśmy tutaj właśnie z powodu owej wiadomości. Czyli jak widać pojawiła się ona nie tylko w Siedzibie obrad Samotników, ale również w siedzibach innych klanów. - powiedziałem, jednocześnie wszystko analizując. -I w związku z tą wiadomością... Nasza trójka się zna, skąd mamy wiedzieć kim ty jesteś? Może osobą, która jest za to wszystko odpowiedzialna?
Nie moglem przyjmować biernej postawy, musiałem działać. Słownie jak na razie, to prawda, ale nie warto wszczynać walkę bez powodu, kto wie kim może się okazać ten tutaj. Jednego byłem pewien - jego pewności siebie. Bałem się, że może tylko się zgrywa, bądź udaje, a tak naprawdę zamierza nas zabić. A może mam zbyt wybujałą wyobraźnie? W końcu gdyby to był napastnik, na pewno już by zaatakował... Chyba, że... Sam nie wiem...
I na domiar złego... Kolejny ! Tym razem dołączył do nas typ, który nie wyglądał na trzeźwego. Najdziwniejsze było to, że zaatakował tego, który przed chwilą do nas podszedł. Naskoczył na niego, chciał zrobić nie wiadomo co, zachowywał się dziwnie. Nie chciałem się mieszać, dlatego olałem sprawę, niech ta dwójka rozwiąże to między sobą. Można powiedzieć, że chciało mi się śmiać, ale starałem się stłumić to odczucie. A już na pewno dlatego, iż chwilę po tym zajściu doszło do kolejnego, o wiele gorszego.
-Idziemy? - spytałem w sumie wszystkich tutaj obecnych, patrząc głównie na Shinsaku i Ichitsu z naciskiem na tego pierwszego.
Tajemnicze dźwięki i krzyki wymusiły we mnie chęć działania, dlatego bez żadnych zastrzeżeń zaproponowałem chłopakom ruch, zbadanie sprawy. W sumie... Sam nie chciałem czekać, dlatego od razu pobiegłem w stronę całego zajścia, do centrum, gdzie ujrzałem zabarykadowany budynek.
-Co robimy? - spytałem towarzyszy, nie dopuszczałem do siebie tego, iż Shinsaku mógłby za mną nie pobiec.

 

#19 2013-01-21 00:44:48

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

A więc ekipa się zbiera... Nie była już nas trójka, gdyż chwilkę po zostaniu odnalezionym przez Ichitsu, dołączył do nas ktoś jeszcze. Było zbyt ciemno, by jednoznacznie stwierdzić, kim była ów persona, nawet wtedy, gdy znajdowała się już niesamowicie blisko nas. Pojawiła się jednak we mnie jakaś dziwna pewność, że już dane było mi wcześniej spotkać tego osobnika. Przyglądałem mu się więc wnikliwie, starając się oszukać ciemność i dostrzec, kto tak naprawdę się zjawił.
   Dopiero, kiedy się odezwał, rozpoznałem jego głos. Natychmiast w głowie zaświtały mi dwa słowa: Gamatt i Kiyoshi. Spojrzałem na jego pewną siebie, dostojną twarz i porównałem ją z tą z kwatery głównej, którą aktualnie odtwarzałem w pamięci. Wyglądał niemal identycznie, to musiał być on. Rzuciłem jednak w jego stronę tylko najzwyklejsze w świecie cześć i posłuchałem, co miał do powiedzenia.
   Gdy ten wspomniał o wiadomościach w siedzibach klanów, zawstydziłem się nieco. Wszystko wskazywało na to, że tylko ja takowej nie odczytałem. W tym momencie modliłem się tylko o to, by nie znalazło się w nich nic niezwykle ważnego, gdyż niebawem mogłoby wyjść na jaw, kto nie odrobił pracy domowej... Nim jednak zacząłem się głębiej zastanawiać na tym problemem, moich uszu dobiegły nieprzyjemne, niespodziewane dźwięki.
   Odwróciłem głowę w stronę ich źródła i tym samym ominęło mnie coś zupełnie nieprzewidywalnego. Z ciemności wyłoniła się kasztanowa grzywa, która rzuciła się na Kiyoshi'ego. Natychmiast dotarło do mnie, do kogo ów włosy należały, toteż krzyknąłem w jego kierunku: Akio! Złaź z niego! To nie on jest naszym celem! Kiedy zdałem sobie sprawę, że nie jest on do końca trzeźwy, postanowiłem na wszelki wypadek uświadomić go w tym, kim jestem. Dlatego też rzuciłem jeszcze w jego stronę, już nieco ciszej: To ja, Shinsaku... uspokój się już i chodź!
   Kątem oka widziałem już bowiem zapalonego do boju Hiyoki'ego, który już opuścił nasze kółeczko wzajemnej adoracji. Spojrzałem po innych, czekając na ich reakcję. Wtem, usłyszałem jego pytanie, które odebrałem jako swojego rodzaju ponaglenie, toteż odwróciłem się w stronę białowłosego i popędziłem za nim, poprawiając chwyt na trzymanym ciągle kunai'u.

Offline

 

#20 2013-01-21 20:11:42

Genki

Zaginiony

33330312
Zarejestrowany: 2012-08-22
Posty: 133
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu [1]
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Całą moją kontemplację przerwał niespodziewany krzyk, byłem sam. Niestety nie widziałem jeszcze żadnego innego shinobiego. Jeśli nadal pozostanę bez towarzyszy to stanę się bardzo łatwym celem.  Moja siła nie jest duża,  jednak mimo wszystko postanowię walczyć o swoje życie i zdrowie. Gdy przegram ... zawsze pozostanie mi spryt, który powinien mnie uratować. Ale dość już o gadaniu o sobie. Wyprostowałem kości i ruszyłem we wskazanym kierunku, po chwili dostrzegłem grupę ninja, z której poznałem tylko Akihito. Nadal byłem spokojny i opanowany a bliska obecność potencjalnych sojuszników tylko poprawiła moje morale. Moja lewa ręka najpierw powędrowała do kieszeni, a następnie za plecy. Chciałem mimo wszystko mieć możliwość na szybkie wykonanie jakiegoś ruchu, na wypadek gdyby Ci ludzie jednak okazali się nieprzyjaźni. W końcu to mogło być złudzenie bądź Akihito mógł wpaść w złe towarzystwo. W sumie to nadal nic nie widziałem a obecna sytuacja trochę mnie przytłaczała. Niestety nie mogę pochwalić się szerokim wachlarzem doświadczeń, toteż wolę jak na razie działać w grupie. Nie ważne po czyjej stronie...

Offline

 

#21 2013-01-21 20:33:10

 Katsuro

Administrator

5259823
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 3711
Multikonta: Mamoru [NPC]
WWW

Re: Miasto

MG napisał:

Nie będę się rozpisywał fabularnie, ponieważ po Waszych postach nic znaczącego dla przebiegu akcji się nie stało, wszystko dalej jest w Waszych rękach. Hałasy nie milkną, więc... do dzieła!

Moja prośba o uzupełnienie dodatkowych pól w profilu i podania gg jest dalej aktualna. Tym razem nie będzie konsekwencji związanych z późnym odpisywaniem przez niektórych, ale to ostatni raz. To samo tyczy się nieobecności Akihito - możesz się spodziewać niespodziewanego ataku - jak w regulaminie.

Może ktoś jeszcze chce dołączyć do eventu? Zgłaszajcie się na gg.


http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Odwiedzaj codziennie Ogłoszenia i Recepcję - bądź na bieżąco z wszystkimi zmianami na forum.
http://i.imgur.com/diz8u3N.png - Nowy projekt: Mage Guild Wars!
http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Masz pytania? Zajrzyj do Poradników, prawdopodobnie tam znajdziesz odpowiedzi na większość niejasności.

Offline

 

#22 2013-01-22 01:12:23

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Miasto

     Cały czas miasto pozostawało opustoszałe i ciche jakby zamknięte w sobie. Osobistym tempem kroku, czarnowłosy przedzielał się przez niektóre ciała leżące na posadzce, równo ułożonego chodnika. Jego znakomity wzrok obiegł, wszystko dookoła w zasięgu jego widoku. Na spokojnie, powoli przeanalizował sytuację. O miejscu dowiedział się niedawno - jeszcze czytając ogłoszenie wydane przez brutalnie zamordowaną - na jednej z tablic. Widok ciał, zbluźnionych do tego, nie robiło na nim większego wywaru emocji. Spoglądał na nie z przymrużonym okiem, od czasu do czasu patrząc na jakoś ran. Dla wyszkolonego medyka, nie problemem byłoby stwierdzenie czasu zgonu. Lecz nawet i tego nie chciało mu się robić. Na pierwszy rzut oka, tylko dodał sobie kilka przypuszczeń. Niedawno. I takie słowo mu wystarczyło.

     Zatrzymał się pewnie nad jednym z trupów, lekko uchylając – zginając swe ciało w pół. Jego oczy przebiły swym zerkiem głowę martwego. Ręce, dotąd sztywne i blade, praktycznie podchodzące pod biały kolor skóry, wyprostowały się wydając specyficzny dźwięk podobny do łamania kości. Starość nie radość, dawno żadnych potyczek, toteż bliskich spotkań, nic specjalnego w życiu. Nawiązując jednak do obiegu sytuacji panującej w mieście Kenka  - Chłopak, jeżeli tak jeszcze określać można było jego wiek, wykręcił dwa razy nadgarstki, rozluźniając je i relaksując. Swym środkowym palcem, przejechał po martwej tkance szyi zabitej osoby. Ty samym nabierając na koniuszek kończyny trochę czerwono jasnej krwi. Otworzył usta, wkładając tam paluch. Smak prawdopodobnie obrzydliwy, tak skrzywił swoją minę. Odrzucił z powrotem ręce na dół, jakby mimowolnie rozstawiając je przy pasie. Stał praktycznie w tak zamyślonym stanie, przez dobre dziesięć minut jak nagle przypominając sobie, że stoi w miejscu rzezi. Dobrze przynajmniej przez tą cząstkę trwania, mógł skupić się na działaniach. Nadal nikogo nie widział, żadnej żywej duszy.
Informacje miał bardzo małe, jedynie okrąg pola zabójstw, oraz w jaki sposób i mniej-więcej kiedy przebiegały.

     Na jego wąskim ramieniu, nadal znajdowała się Katsuyu, którą przyzwał podróżując. Oczywiście tylko mniejszą jej część, nie żeby od razu całego tonowego ślimaka trzymać na swych barkach. Zwierzę, utrzymywało się dzięki niskim pokładom chakry, przysysając swe ciało do czarnych ubrań. Ciemny płaszcz, lekko zwisający poniżej łydek młodziana, ciemna koszula lekko rozpięta, długie czarne spodnie no i buty wyrobione z dziwnego materiału. Długa grzywka, lekko naelektryzowana przyczepiała się do czoła, rozczochrana przez wiatr. Gałki oczne teraz spoglądające na ślimaka. Chłopak kiwnął głową. Po prostu, bez żadnej różnicy, może jego przyjaciółka kapnie się o co chodzi. Wyprostował dłonie, wypychając je siłą mięśni w przód. Ślimak ześlizgnął się i skoczył na jedno z ciał. Ichuza już nie patrzył, zostawił ją, ruszył dalej – przed siebie. Uwagę przykuł zaś dźwięk wołania o pomoc, dochodzący z budynku położonego prawdopodobnie w centrum miasta. Przez głowę przeszły mu różne myśli, nawet zaczął do siebie rozmawiać. No prawie do siebie. Rozbudzając burzą myśli brata, wyprostował kręgosłup, a z jego drugiej połowy wyszedł Ichaza. Wyglądał tak samo jak zawsze, czyli ? Czyli dosłownie tak samo jak Ichuza, różniąc się jedynie podłym uśmieszkiem. Mina czarnowłosego niezmienna. Ciągle bez emocji, musiał zachować powagę. Czuł się lekko skrępowany, miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Utrzymując kontakt myślowy, ze swoim summonem, ruszył w stronę przeraźliwych krzyków. Jeszcze idąc, ujrzał w oddali kilka postur. Niestety prawdopodobnie nie znał tych osób, uznał ich za potencjalnych wrogów stwarzających zagrożenie. Mógł uwzględnić jeszcze, iż któraś z osób przetrwała. Wyjdzie w praniu.

     Zza swojego czarnego pasa, wyciągnął mały, złoty zwój, rozwijając na prawej ręce. Kciuk ku lewej dłoni rozgryzły zęby. Futago roztarł krew na papirusie, odstawiając pergamin do lewej dłoni. Jego grzbiet rozwinął się ku dołowi. Prawa ręka przywarła do powierzchni, wyciągając ze zwoju kawałek krótkiego metalu. Pod wpływem nacisku wydłużył się on. Broń jak każda inna, metalowy zwykły kij, może w czymś pomoże. Całą opisaną sytuację wykonywał Ichaza. On raczej wolał sprzedać komuś niezłego kopa, niż rozwiązać to sprawą umysłową. Niegdyś bardzo leniwy, teraz ponury, wkurzający i bardzo agresywny. Ichuza jak i zarówno Ichaza dotarli na miejsce w bardzo krótkim odstępie monotoniczności czasu.

- A więc tutaj się podziewa mój dawny uczeń. Jak daleko go nogi poniosą, by w tak wczesnym stanie rozwoju doświadczeń wybierać się na zadanie mogące sprawić mu trudności śmiertelne. Odwaga czy głupota, jednak podejmowanie wyważonego ryzyka to przy głupocie tylko ziarenko grochu. – Lekko przymrużył oczy, zerkając na innych – Jedna dwójka ma chyba zamiar ruszyć sama. Wyglądają na zgranych. Pozostały także trzy inne osoby. – Spojrzał na Gamatta, Ichitsu i Akio – W tym wliczając, że ja jestem szóstą osobą przybyłą na to miejsce. Razem jest już nas siedmiu, wliczając w tym mojego brata. Jeżeli zabawa na dobre się rozkręci, będzie nawet nas i ośmiu. Dobra o to już mamy mały tłoczek, trzeba będzie później poluźnić atmosferę. Nie mają chyba zamiaru walczyć w takich grupach, no chyba, że są naprawdę silni. Pozostaną tylko tacy, tak myślę, tak uważam.


Dobrze rozgarnięcie mam nadzieję już minęło i teraz dalej mógł wybrać co począć w takiej sytuacji. Widział tylko dwie osoby, które ruszyły w stronę zakneblowanego budynku. Dobrze, on także nie pójdzie nikomu na rękę i ruszy tam sam. Odwracając głowę do tyłu, uśmiechnął się do Genkiego. Nie zamierzał jeszcze zamieniać z nim słowa. To było trochę dziwne posunięcie. Przychodzi sobie Ichuza, gdzie wokoło pełno jest trupów i nagle rozmawia ze swoim uczniem. Chodzi o to, że po prostu dopuszczał do siebie myśl, że każdy może być fałszywy. Jego ciało było przygotowane na każde wyzwanie, na każdą ewentualność. Nikt nigdy nie wie co przyniesie los. Więc sam, praktycznie sam, jakby sam ; Ichuza i Ichaza biegli, wolno, ale biegli w stronę budynku.

- Kisei Kikkai -pomyślał Ichuza.

Offline

 

#23 2013-01-22 10:14:44

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Miasto

Poznałem zatem i Hiyokiego, znajomego Shinsaku. Przywitałem się z nim. Wymiana uprzejmości trwała krótko, gdyż szybko dołączył do nas lider Kiyoshi.
- Gamatt? Myślałem, że już cię nie spotkam. Słyszałem, że zniknąłeś, ale nie, że się pojawiłeś. No nic, w każdym razie każdy dostał chyba tą samą wiadomość... - Tu nie dokończyłem, gdyż nagle na Gamatta rzucił się Akio. Po załagodzeniu sytuacji zacząłem myśleć. Myślenie zaś przerwały krzyki, dość rozpaczliwe. Przypomniała mi się masakra Hidari. Chwilę stałem wyłączony, zapewne było to dość śmieszne do oglądania z zewnątrz. W moim umyśle zaś rozbudziła się na nowo bitwa, z której tylko nieliczni wyszli bez szwanku.
- Gamatt... Nie wiesz co stało się z resztą 'nas' podczas bitew? Nie mam żadnych wiadomości od dawnych znajomych... - Spytałem Kiyoshi, jednak krzyki znów rozległy się. - Dobra, te krzyki pewnie ustaną jak ich źródło zostanie uciszone. Wypadałoby to wybadać. Jakiś plan?

//Akihito ma problem z netem, mówi że nie chce mu ładować żadnej stronki, tym bardziej NCW, napisał, że będzie łaził za mną. Nie wiem jak to się odniesie do rzeczywistości, w każdym razie jego los jest w twoich rękach Kats.

Ostatnio edytowany przez Ichitsu (2013-01-22 13:09:02)


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#24 2013-01-22 14:08:32

Genki

Zaginiony

33330312
Zarejestrowany: 2012-08-22
Posty: 133
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu [1]
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Dotarłem do grupki "naszych" w bardzo szybkim czasie. Krzyki jednak nie dawały mi spokoju. Spojrzałem na każdego shinobiego i w końcu moim oczom ukazał się...
- Mistrzu! - krzyknąłem podbiegając do Ichuzy.  Była to mi najbliższa osoba, toteż to właśnie z nią miałem zamiar podróżować. Jest także jedyną osobą, za którą tutaj mogę walczyć. Reszta jak na razie mnie nie obchodzi. Muszą oni udowodnić swoją wartość, ciekawe... czy ktoś dzisiaj zginie? Jeśli tak, to pozostaje mi tylko modlitwa. Mam również cichą nadzieję, że wydarzy się tutaj coś ciekawego. Coś niespodziewanego. Coś... co wszystkich nas zaskoczy. Cóż, przynajmniej takie mam przypuszczenia a to jak będzie, to może wiedzieć sam Jashin. Jednak wracając do tego, co robię. Cały czas podróżuję z mistrzem starając się maksymalnie wytężyć wszystkie moje zmysły.

Offline

 

#25 2013-01-22 20:52:54

 Gamatt

http://i.imgur.com/kKA5eqW.png

11236152
Zarejestrowany: 2009-10-28
Posty: 1727
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33 lata

Re: Miasto

Niespodziewanie w trakcie naszej rozmowy przybyło jeszcze kilka osób. Jedna z nich rzuciła się na mnie z kijem. Był wyraźnie pod wpływem "czegoś mocniejszego". Starałem się być więc z tego powodu dosyć wyrozumiały i próbowałem robić jedynie uniki przed kolejnymi ciosami skierowanymi w moim kierunku. Na dodatek poznałem tego chłopaka. Nawet walczyłem z nim w kawaterze. Był członkiem klanu Namikaze i miał na imię Akio.
Na domiar złego jeden nieznajomy naskoczył na mnie czyniąc mi jakieś zarzuty, by po chwili jak gdyby nigdy nic zaproponował wszystkich, by udali się do miasta. Jego zachowanie całkowicie zbiło mnie z tropu. Mimo wszystko nie miałem zamiaru stać tu dalej bezczynnie i również udałem się za dwójką ninja.
- Ichitsu, porozmawiamy jak ogarniemy cały tej bajzel. - Rzuciłem na odchodne, stworzyłem 4 klony i pomknąłem za nimi zachowując odpowiedni dystans między nami. Po chwili w moich obu dłoniach pojawiły się katany, które trzymałem w bokach ostrzami skierowanymi ku ziemi. Z przodu, z tyłu oraz z lewej i prawej strony znajdował się 1 klon, który miał w razie jakiegokolwiek zagrożenia odeprzeć atak skierowana na nas. Wiedziałem, że w miarę zbliżania się do miasta będzie rosnąć ryzyko spotkania nieprzyjaciela. Na sam koniec moje ciało zostało stopniowo pokrywane ciemnoniebieskim, lśniącym kryształem. Po chwili całe moje ciało było otoczone grubą warstwą specyficznego pancerza. Chciałem być gotowy już od samego początku na najgorszą możliwość w miarę moich obecnych możliwości oczywiście 

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/yRtwNMX.png
[color=SlateBlue] [color=#3366FF]

Offline

 

#26 2013-01-22 21:19:32

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 785
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Skurczybyk od początku poruszał się jakoś dziwnie, ale teraz gdy przestał stać poruszał się jeszcze lepiej. Wyglądało na to, że jest ode mnie lepszy. Dopiero po chwili zorientowałem się że jego towarzyszę nie pozostają bezczynni. Kiedy kolejna sylwetka podeszła do mnie łyknąłem kolejną porcję trunku, bez wątpienia nie miałem z nimi szans. Biorąc pod uwagę sytuację nie mogłem pozwolić żeby porządne sake poszło na zmarnowanie. Dopiero po chwili dotarły do mnie słowa wyrzutka.
- Nie onn? Nie on jest naszym celem. To ty Szinsa....Shi...Shu...Siusiaku,  jak mogłeśś? Myźlałem, zeźmy pszy...pszyjaciele, a tyy napapasz na kanke za moimi plecami? - Byłem na prawdę za wiedziony jeśli chciał napaść na wioskę czemu mi nie powiedział? Przecież z chęcią bym mu pomógł. Chwilę to trwało, ale z czasem udało mi się zorientować w sytuacji. Rozejrzałem się po okolicy i nie mogłem oczom uwierzyć. - O kurka, wy się klałnujecie? Pszed chfilą było was 5 a teraz już...22. No nie waszne. Miło was poznać, jestem  Akio- po tych słowach podszedłem podać każdemu rękę oczywiście wszystko, odbyło się z zasadą kultury i zacząłem od Gamattów i jego 8 klonów. Nie chciałem wyjjść na nie wychowanego więc zacząłem od najstarszych. Ku mojemu rozczarowaniu tylko co drugiego byłem w stanie złapać za rękę. Kiedy już zapoznałem się ze wszystkimi nie pozostało mi nic innego jak wykonać zadanie które zostało mi powierzone  przy tablicy ogłoszeń.
- Nie ma czasu do ztracenia, choćmy zapić kilka kszyczących osób - po moich pełnych entuzjazmu słowach ruszyłem w stronę krzyków delikatnym zygzakiem, aby to uniknąć wszelkich ataków przeciwnika. Miałem nadzieję że moi towarzysze są równie przygotowani na nie przewidywalne i podążą w moje ślady. Tylko czy oni przypadkiem już mnie nie wyprzedzili? Nie zastanawiając się nad tym dłużej ponownie pociągnąłem z butelki i rozpocząłem wesołe stukanie kijem który służył mi za podporę o posadzkę miejskiej drogi.

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-01-22 21:20:41)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#27 2013-01-23 00:21:53

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Najważniejsze w tym wszystkim było to, iż z każdą chwilą przybywały dodatkowe ręce, które będą w tej sytuacji ogromną pomocą. Normalnie nie wiedziałbym komu ufać, kto jest kim, ale dzięki temu, że znałem Shinsaku, on innych, a inni pozostałych, utworzył się swojego rodzaju krąg znajomości, na środku którego stałem. Dzięki temu łańcuszkowi stosunków międzyludzkich mogłem stwierdzić kto jest sprzymierzeńcem, a kto nie. Przede wszystkim byłem winny przeprosiny temu... Jak my było... Gamatt'owi.
-Wybacz mi to niedomówienie. Chyba rozumiesz, że w tej sytuacji nie mogłem opuszczać gardy, mogłeś być potencjalnym wrogiem... - wyjaśniłem pokrótce, aczkolwiek wystarczająco oraz taktownie.
Chwilę potem każdy prawie był już ze sobą zapoznany, oczywiście z tych obecnych blisko mnie, innymi słowy - znałem kolejno Ichitsu, Gamatt'a oraz Akio, nie biorę pod uwagę Shinsaku, jako, iż jego znam dłużej.
W tym momencie znaleźliśmy się wszyscy przed budynkiem, wydawało mi się, iż każdy jest gotowy do walki. W okolicy wyczuwałem czyjąś obecność, ale niczego nie mogłem być pewnym. Krzyki dało się usłyszeć z dalszej odległości, z bliska brzmiały okropnie, snułem różne skojarzenia i wymyślałem ewentualne drogi działania.
-Jak na moje, to w środku zostali uwięzieni ludzie, bądź sami się tam zabarykadowali w celach bezpieczeństwa, czyli to albo zakładnicy, albo bezbronni, przestraszeni cywile. Bez względu na sytuację liczy się szybkość. Zamrożę drzwi i okna budynków dzięki mojemu Kekkei Genkai, po czym gwałtownie zniszczę lód, w skutek tego drzwi i okna rozsypią się na drobne kawałki i będziemy mogli dostać się do środka. Niech najszybsi pójdą przodem. - wiedziałem, że głupio tak wychodzić przed szereg, ale nie chciałem czekać, a nie chodziło mi wcale o jakieś przechwalanie się.
Bez względu na wszystko użyłem moich zdolności, tworząc jedną tylko pieczęć, wokół budynku mgła zaczęła gęstnieć, zrobiło się chłodniej.
-Hyouton. - ta cicha nazwa spowodowała, iż mój plan się ziścił, wejścia do budynku zostały zmrożone, przynajmniej od strony dostępnej dla mojego wzroku.
Chwilę potem pstryknąłem palcami, a lód rozpadł się, to samo stało się z zamrożonymi obiektami, jako, iż lód znajdował się między cząsteczkami chociażby zamrożonego drewna.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#28 2013-01-23 19:24:49

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Zaczynało robić się tłoczno. Choć w żaden sposób nie przeszkadzało mi to, że było nas coraz więcej do poradzenia sobie z tą całą zagadkową masakrą, jednocześnie stawałem się bardziej zaniepokojony. Niby wszyscy się znali, bezpośrednio lub pośrednio, ale nie przekonałem się jeszcze na własnej skórze, komu z nich naprawdę mogę zaufać. Miałem nadzieję, że choć pozostali nie mylili się co do tych, których znajomymi byli. Bo ja za moich, poza pijanym Akio, który był co najmniej nieprzewidywalny, mogłem poręczyć choćby własną głową... No, może przesadziłem, w końcu Hiyoki'ego i Ichitsu też znałem stosunkowo krótko, jednak mieli oni w sobie coś, co zaskarbiło sobie moją sympatię. Najzwyczajniej w świecie, wzbudzili we mnie zaufanie
   Takie też przemyślenia przebiegały w błyskawicznym tempie przez moją głowę. Gdy się z nich uwolniłem, okazało się, iż znajdujemy się obecnie przed tymi tajemniczymi drzwiami, zza których dobiegały nas przerażające odgłosy. Nie wiedzieć czemu, wzbudzały we mnie niepokój. Jakim cudem komukolwiek udałoby się przeżyć taką masakrę? Przecież wybicie całego miasta wymagałoby nie lada siły i umiejętności... Niemożliwe, by sprawcy tego całego zdarzenia oszczędzili kogokolwiek... Tym bardziej, że nie jest to jakaś wyszukana kryjówka...
   Miałem dziwne przeczucie, że wewnątrz wcale nie znajdują się sprzymierzeńcy. Zanim jeszcze mój znajomy Samotnik zabrał się za tworzenie dogodnego dla nas wejścia do budynku, zbliżyłem do jego twarzy swoją i szepnąłem prosto do ucha szybkie: zachowaj czujność po czym przystawiłem do ust dłoń dzierżącą kunai pochwyciłem go w zęby, by uwolnić dłonie. Następnie każda z nich uwolniła z tkaniny opasającej śródręcza i kawałki materiału włożyłem szybkim ruchem do kieszeni. W kolejnej chwili, gdy Hiyoki zabierał się już za zamrażanie budynku, wpakowałem moje dłonie do torby z gliną, by się nią pożywiły. W końcu mogły mi się niebawem przydać... Gdy tylko trzasnął lód, dobyłem czarny nóż ninja spomiędzy moich zębów i zaniepokojony czekałem na to, co wyłoni się z wnętrza...

Offline

 

#29 2013-01-23 22:03:19

 Katsuro

Administrator

5259823
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 3711
Multikonta: Mamoru [NPC]
WWW

Re: Miasto

MG napisał:

Prosiłem, żebyście umawiali się kto kiedy odpisuje. Wyszło na to, że Ichitsu przewidział to co napisze Gamatt. Starajcie się nie dopuścić do takiej sytuacji ponownie.

Nie pomogło wezwanie ogólne to polecimy po nickach - Genki, Akio, proszę o uzupełnienie dodatkowych pól w profilu i numeru GG.

***

     Drzwi i okna uległy wspaniałemu Hyoutonowi. Uwięzieni byli ewidentnie w szoku, nie spodziewali się tak gwałtownego rozwiązania problemu, z którym zmagali się przecież kilka godzin, bezskutecznie. Po chwili dezorientacji z pomieszczenia dosłownie wylała się setka osób w różnym wieku. Widać, że brakowało im już tlenu, ponieważ przez kilkadziesiąt sekund w ogóle nie zwracali uwagi na wybawicieli. Kiedy ich oddechy się unormowały, a dzieci przestały płakać, zaczęli zdawać sobie sprawę z tego co się stało. Zdawali się być nieco przerażeni widokiem grupy ninja, jednak po chwili z tłumu wyłonił się postawny mężczyzna, który rzekł do wojowników:

- Dziękujemy Wam za uratowanie życia, gdyby wszystko trwało jeszcze kilkanaście minut skończyłoby się nam powietrze. Jesteśmy Wam wdzięczni. Jednak nasza grupa to tylko część uwięzionych. Miałem to szczęście, że zostałem ostatnim, który dał się złapać. Udało mi się pokonać nawet kilku zbirów, ale... po wszystkim oni się rozpłynęli w powietrzu, podejrzewam, że to jakaś sztuczka. Jesteście tu, żeby nam pomóc? Uratujcie pozostałych. Istnieją jeszcze cztery magazyny na zakładników, znajdują się na zachodzie, wschodzie, północy i południu, oddalone mniej więcej tak samo od miejsca, w którym się znajdujemy.

     Facet był doskonale zorientowany. Mówił spokojnie i z sensem. Widać, że nie pierwszy raz miał do czynienia ze skrajną sytuacją. Jednocześnie nie posiadał informacji odnośnie technik ninja. Po wypowiedzeniu tych kilku zdań rozejrzał się po ninja i zamyślił się, lecz jedynie na chwilę. Przerwał gwałtownie gonitwę myśli i znowu zaczął swój monolog:

- Uważajcie na siebie, proszę. Oni są niebezpieczni. Widzieliście te ciała? To osoby, które próbowały walczyć. Właściwie to nie mam pojęcia dlaczego ja jeszcze żyję... Niemniej jednak to nie czas na tego typu rozmyślania. Pomóc Wam w czymś? Powiedzcie chociaż słowo, urodziłem się tutaj, znam tu niemal wszystkich i mogę wiele załatwić.

MG napisał:

Krótki poradnik. Wasze zadanie jest proste, macie dwa wyjścia - olać pozostałych uwięzionych i szukać zbirów lub pomóc w oswobodzeniu pozostałych mieszkańców. Może ci, przed którymi stoją Wasze postaci wiedzą coś jeszcze? Kombinujcie. Możecie się dogadać i działać wspólnie lub próbować w pojedynkę. Tym razem mój odpis pojawi się nieco później, w momencie, w którym wybierzecie jakieś rozwiązanie i poczynicie jakieś starania ku rozwiązaniu zagadki. Liczę tu na kilka tur Waszych odpisów, dalszy rozwój sytuacji zależeć będzie od tego co zrobicie. Nie liczcie tylko na to, że będę was prowadził co chwilę, teraz macie czas na przejęcie inicjatywy.


http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Odwiedzaj codziennie Ogłoszenia i Recepcję - bądź na bieżąco z wszystkimi zmianami na forum.
http://i.imgur.com/diz8u3N.png - Nowy projekt: Mage Guild Wars!
http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Masz pytania? Zajrzyj do Poradników, prawdopodobnie tam znajdziesz odpowiedzi na większość niejasności.

Offline

 

#30 2013-01-24 00:10:44

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Nie spodziewałbym się, żeby moje działania poszły na marne, kiedy zablokowane drzwi i okna rozsypały się, a z budynku wyłonili się ludzie, poczułem ogromną satysfakcję i swojego rodzaju dumę. Było to trochę dziwne, cywile przestraszyli się nas, lecz po chwili uspokoili się, prawdopodobnie dzięki temu, iż przed szereg wyszedł ich przedstawiciel, postawny mężczyzna. Spojrzałem tylko na pozostałych, po czym zmieniłem pozycję bojową na zwykłą, moja chakra zdążyła się już odnowić, tak, jakbym w ogóle nie skorzystał wcześniej z moich mocy. Wysłuchałem ze spokojem tego człowieka i już po chwili wiedziałem co mam powiedzieć.
-Przede wszystkim nie ma pan za co dziękować. W Kance, jak widać, znalazło się wielu ninja, którzy zbadają całą sytuację i zajmą się obroną tutejszych. Wyłapałem coś bardzo interesującego z tego, co pan powiedział, mianowicie to, że przeciwnicy rozpływali się w powietrzu po ich pokonaniu, co oznaczałoby, jak dla mnie, iż to ninja, korzystający z technik klonowania, biorąc pod uwagę zniszczenia - materialnych klonów. Genjutsu także wchodziłoby w grę, jednak nie znam się na tym rodzaju technik ninja, toteż moje stanowisko zatrzymuje się przy materialnych bunshin'ach. Skoro to jedno miejsce, w którym zostali uwięzieni ludzie z wyspy, a zostały jeszcze cztery, to nie pozostaje nam nic innego jak działać. Moglibyśmy wszyscy razem to załatwić, ale z pewnością zajęłoby to nam zbyt dużo czasu, wówczas moglibyśmy nie zdążyć z pomocą dla wszystkich, co nie zmienia faktu, że bylibyśmy bezpieczniejsi, tak sądzę. Z kolei druga możliwość to podział na grupy, niebezpieczna, ale bardziej efektywna opcja, tak mi się wydaje. Musielibyśmy, dzieląc się, brać pod uwagę zarówno zdolności poszczególnej osoby, a także relacje łączące go z inną, współpraca będzie tutaj, jak dla mnie, czymś bardzo ważnym, istotniejszym nawet od umiejętności. Jednak przedstawiłem własne obiekcje, chciałbym wiedzieć co wy o tym wszystkim myślicie. A i dodam, iż moją propozycją, jeśli zdecydowalibyśmy się na rozdzielenie, byłoby utworzenie pięciu grup, z czego cztery skupiłyby się odpowiednio na miejscach, gdzie uwięziono ludzi, zaś ostatnia na odnalezieniu wroga i wstępnym działaniu, ta grupa mogłaby też kolejno pomagać innym, zagrożonym, to wydaje mi się rozsądnym posunięciem. - nie zamierzałem ukrywać własnych przemyśleń, dlatego powiedziałem wszystko, czym chciałem się podzielić z pozostałymi.
Mężczyzna zaproponował nam jeszcze pomoc, przyznam, że to miłe z jego strony, choć nie ukrywam, że coś jeszcze mi tutaj śmierdziało. Może to po prostu zapach tego całego Akio, któremu, jak widać, alkohol totalnie strzelił do głowy? Nie wiem, to chyba najmniej istotne, ważne jest teraz, byśmy szybko podjęli jakieś kroki do działania, życie mieszkańców Kanki było teraz w naszych rękach.
-W sumie chciałbym jeszcze o coś zapytać... Mówisz, pozwolisz, że będę mówił do ciebie na "ty", że znasz tutaj wszystkich, w takim razie powiedz - po czym możemy rozpoznać napastników od cywilów? Z twoich słów wynika, że walczyłeś z wrogiem, była to więcej niż jedna osoba, możesz więc rozróżnić swoich od agresorów. Postarasz się jakoś nam ich opisać? Dzięki temu mielibyśmy łatwiejszą drogę do odnalezienia i zwalczenia przeciwnika. - zwróciłem się do mężczyzny.
Poczekałbym teraz na odpowiedź rozmówcy, po czym przybliżyłbym się do Shinsaku na niewielką, niemalże zerową odległość. Chciałem zachować dyskrecję, rozmawiając z nim, zresztą jest mi on najbliższy z wszystkich tu obecnych osób, dobrze się przy nim czuję, nie ma co owijać w bawełnę.
-Znasz tych tutaj? Gamatt'a, Ichitsu i Akio? Myślisz, że można im ufać? I jak silni są? - wyszeptałem do Wyrzutka.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#31 2013-01-24 02:44:20

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Gdy tylko dało się słyszeć dźwięk, pękającego lodu, natychmiast zawtórował mu donośny, zwielokrotniony kaszel. Z wnętrza budynku, w tak efektowny sposób "otworzonego", wystrzeliła pokaźna grupa ludzi. Stając przed nami, ciągle się krztusili. Trzymając się naszej małej grupki, nie wypuszczałem z dłoni mojego kunai'a, wpuszczając go jednak nieco do długiego rękawa tak, aby nie ujawniał za bardzo mojej przezorności. Nie mogłem być w końcu pewien, czy wszystko, co działo się aktualnie przed nami, nie było tylko tanią sztuczką, próbą zmydlenia naszych oczu i uśpienia czujności...
   Wysłuchałem uważnie tego, co miał nam do powiedzenia mężczyzna, który najwyraźniej zamierzał przemawiać w imieniu wszystkich właśnie oswobodzonych. Nie wiedzieć czemu, nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Niby mówił w taki sposób, że można by go podejrzewać o jakieś doświadczenie w trudnych sprawach, a więc i potyczkach, a sprawiał jednocześnie wrażenie głupca, skoro nie mógł nawet rozpoznać tak powszechnej techniki cienistych klonów... I jeszcze ta dramaturgia, gdy niby przypadkiem zastanawiał się, jakim cudem jemu udało się przeżyć, skoro wokół można było znaleźć tyle zmasakrowanych ciał.
   Otrząsnąłem się z tych rozmyślań, które czyniłem niemal nieświadomie. Kiedy zdałem sobie sprawę z ich sensu, zdziwiłem się bardzo. Przecież nigdy nie zdarzało mi się być takim zachowawczym... Widocznie rzeczywiście coś tu jest nie tak, skoro nawet mnie - temu zawsze we wszystko wierzącemu Shinsaku - coś tu wydaje się podejrzane...
   Potem głos zabrał stojący tuż obok mnie Hiyoki. Mówił długo, jednak w moim mniemaniu mądrze. Nie zwracałem jednak tak szczególnej uwagi na dobierane przez niego słowa, gdyż obdarzałem go w tym momencie niemal bezgranicznym zaufaniem, toteż nie musiałem doszukiwać się w nim żadnego podstępu, jak robiłem to przy przemawiającym mieszkańcu Kanki... Gdy tylko lodowy wojownik wspomniał o podziale na grupy, zaświtała mi w głowie pewna myśl, której jednak nie zamierzałem na razie nikomu zdradzać.
   Kiedy już otwierałem usta, aby spytać o jakieś cechy rozpoznawcze czy wygląd tych zbirów, po raz kolejny wypowiedział się Hiyoki. Nie chcąc mu przerywać, zacząłem rozglądać się po otoczeniu, próbując zlokalizować przypuszczalne lokalizacje budynków, do których mieliśmy się dostać. Usłyszawszy pytanie, które sam chwilę wcześniej chciałem zadać, ucieszyłem się i przeniosłem swój wzrok na ocalałych. Ciągle coś mnie w nich wszystkich niepokoiło, choć nie wiedziałem, co to było. Uspokajałem się, tłumacząc sobie, że jestem przewrażliwiony i majaczę, bo jestem zmęczony.
   Wolną dłonią, wciąż mielącą spory kawał gliny, przemknąłem po swojej twarzy, przyciskając opuszki palców do miejsca, gdzie odległości między oczami a nasadą nosa były najmniejsze. W tej chwili poczułem na sobie czyjś oddech, któremu towarzyszyło pytanie Samotnika. Odpowiedziałem mu szybko i nieco zbytecznie, by nie ściągać na siebie żadnych spojrzeń. W końcu kto inny mógłby wówczas pomyśleć, że coś kombinujemy. Mnie wydają się godni zaufania, choć Gamatta znam tylko z widzenia i słyszałem o nim różne rzeczy. Nie wiem, jak walczą, jednak Akio do słabych zdecydowanie nie należy...
   Uśmiechnąłem się do niego, po czym zwróciłem się do mężczyzny z miasta, któremu nie potrafiłem jakoś zaufać. Nie tego jednak miała dotyczyć moja "przemowa"... Niby mówiłem bowiem do niego, jednak w taki sposób, aby wszyscy odebrali wiadomość również dla samych siebie... Skoro wszyscy mielibyśmy się rozdzielić, to kto by został z Wami? Przecież nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, jaką potęgą dysponuje nasz przeciwnik... Można zatem łatwo wywnioskować, że bez większych problemów mógłby się znaleźć przy Was i kontynuować swoje krwawe żniwa... Dlatego moim zdaniem nie powinniśmy działać aż tak pochopnie. Zdaję sobie sprawę, że życie wielu ludzi znajduje się obecnie w niebezpieczeństwie, jednak chyba bezpieczniej będzie przemyśleć wszystko na spokojnie, by zapobiec innym, niepotrzebnym śmierciom... A potem, z dobrym planem, rozpocząć jego realizację...

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2013-01-24 02:47:02)

Offline

 

#32 2013-01-24 10:48:28

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Miasto

Hiyoki zaczął. Po raz kolejny dostrzegłem potęgę Elementu Lodu, który już widziałem wiele razy w wykonaniu Nany. Tym razem jednak miałem do czynienia z czymś potężniejszym. Okna pękły niczym cieniutkie tafelki lodu, powychodzili ludzie. Gdy już jeden z nich powiedział to co miał do powiedzenia, wysłuchałem kolejno Shinsaku i Hiyokiego.
- To nie mogło być Genjutsu. Trochę się znam na iluzji i muszę powiedzieć, że żadne Genjutsu nie byłoby w stanie zaszlachtować tylu ludzi. Oczywiście mógłby to być jeden człowiek, ale iluzja musiałaby być co najmniej rangi A, nie mówiąc już o S. Dlatego też wydaje mi się, że były to Kagebunshiny. Jest nas niewielu, dlatego trzeba wymyślić coś sensownego. - Tu urwałem, po czym podszedłem do Shinsaku, który mimo wszystko stał dość blisko i szepnąłem do niego. - Ten koleś, który mówi nie podoba mi się. Jest zbyt opanowany jak na resztę. Trzeba na niego uważać. - Po tym wróciłem znów do mojego wywodu, gdy tylko Wyrzutek skończył. - Wydaje mi się, że sensownym pomysłem byłoby uwalnianie kolejnych magazynów i wyprowadzenie ludzi z Kanki najdalej jak to możliwe. Być może napastnicy będą podążać, jednak jeśli to będą klony, to zagrożenie będzie mniejsze. Tu, w Kance, zostanie nas mniejsza grupa, która może walczyć z przeciwnikiem po uwolnieniu ludności. Jestem świadom tego, że moja propozycja może mieć wiele dziur i niedociągnięć, ale zawsze można coś poprawić...
Gdy tylko skończyłem, zacząłem się rozglądać. Wydawało mi się, że czuję na kimś czyiś wzrok. Może to tylko moja wyobraźnia...?


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#33 2013-01-24 12:46:40

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 785
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Cała ta sytuacja była coraz mniej przejrzysta,  jacyś ludzie dziękujący nam za uratowanie życia. Co za głupcy skoro brakowała im powietrza mogli wyjść na zewnątrz. Po drugie nie przybyliśmy ich tu zabić?  Kiedy mężczyzna kontynuował swoją przemowę odkryłem jaki genialny ruch wykonał  Hiyoki. Niesamowita umiejętność muszę się kiedyś nauczyć tej sztuczki. Tymczasem zupełnie nie przejmując się setką ludzi wydostającą się z budynku i  pogawędką reszty udałem się wprost do oblodzonych drzwi czy raczej ich pozostałości. Po chwili nerwowego przeszukiwania torby odnalazłem to na czym mi zależało klanowy kunai. Broń tak nie zbędną w każdej dłuższej wyprawie. Powoli bez pośpiechu starając się zachować jak największą precyzję zacząłem wycinać z lodu kostki. Kiedy już udało mi się zdobyć satysfakcjonującą mnie ilość wrzuciłem część do butelki z sake. Bo przecież nie ma nic lepszego od zimnego sake, a w każdym razie jest lepsza od ciepłej! Jednak wiedziałem że to tylko tymczasowy stan i wkrótce temperatura trunku zacznie wracać do normy. Dlatego właśnie wymyśliłem iście szatański plan i zrobiłem sobie zapas lodu który schowałem do torby. Wróciłem do grupki nowo poznanych ninja w znacznie lepszym humorze, a ten jeszcze się polepszył po kolejnym łyku tym razem zimnego napoju.
-Tfoje zdrowie lodowy chłopcze!- Powiedziałem tak głośno, że nawet mnie to trochę zaskoczyło, po czym chwilę ogarniałem nudną rozmowę jaka się toczyła między pozostałymi - Fidzę, że talej kiepsko wam idzie. Zapijmy ich i po problemie.
Kunai, który wciąż znajdował się w mojej dłoni od czasu obróbki lodu, wyrzuciłem z błyskawiczną prędkością w stronę wygadanego mieszkańca Kanki . Dokładnie przyglądałem się jego wyrazowi twarzy. W końcu nie do końca wiedziałem czemu mieliśmy ich zabić, bo mieliśmy prawda? Celowo czy może przez spożywanie alkoholu, mieszkaniec wyszedł z tego cało zaś kunai pomknął obok niego wbijając się w ścianę budynku.
- Wygląda na to sze dziź  los jest dla siebie łaskawy- zwróciłem się do pochłoniętego emocjami bądź nie mężczyzny podchodząc do niego tak blisko by mógł czuć mój oddech,alkoholowy oddech.- Być mosze to dobsze, mogę f końcu sadać ci pydanie.  Gdzie jest Sake?
Ostatnie słowa wypowiedziane zostały niezwykle wyraźnie jakby od niech zależało moje życie. Miałem już w głowie genialny plan działania.
- Panowie i panie... a nie pań chyba nie ma, wicę, sze chcecie pozapijać ludzi f magazynach. Tylko czy na prawtę mamy na to czas. Pszeciesz jesli som tak gupi jak ci, to sie udussą. Musimy się zpieszczyć bo zami umrą - wydawało mi się, że jednak nie do końca rozumiem co tu jednak robimy. Starałem się jednak nie dać tego po sobie poznać za pomocą tej jakże mądrej uwagi.

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-01-24 12:52:20)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#34 2013-01-24 13:40:35

 Gamatt

http://i.imgur.com/kKA5eqW.png

11236152
Zarejestrowany: 2009-10-28
Posty: 1727
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33 lata

Re: Miasto

Wszystko działa się tak nagle. Nim znalazłem się już obok budynku, drzwi oraz okna były już pokryte lodem. W następnej chwili wszystko się rozsypało i z pomieszczenia wyszły całe tabuny ludzi, które były ewidentnie oszołomione.
   Spośród nich wyłonił się jeden człowiek, który swoim zachowaniem mocno odstawał od reszty. Był opanowany i opowiedział nam co działa się tutaj przed naszym przybyciem. Na sam koniec zaproponował nam swoją pomoc, co było jeszcze bardziej podejrzane. Później padła fala kolejnych przemówień i pytań, którym w milczeniu się przysłuchiwałem. Jedne z propozycji bardziej mi się podobały, drugie z kolei mniej jednak czekałem aż większość zabierze głos w tej sprawie. Gdy to już się stało zwróciłem się do mężczyzny:
- Czy niektórzy napastnicy nie byli do siebie podobni lub wręcz identyczni? Te informacje byłyby dla nas bardzo cenne i pomocne. - Zadałem tylko jedno pytanie, następnie dokładnie obserwowałem jego mimikę, ruch ciała oraz ton głosy, by zauważyć czy przypadkiem nie kręci w swoich zeznaniach.
   Po zyskaniu odpowiedzi odszedłem nieco na bok, by tajemniczy mężczyzna nie mógł usłyszeć naszej rozmowy i  zwróciłem się do kompanów słowami:
- Proponuję podzielić się na trzy grupy w taki sposób, by w miarę możliwości każda grupa posiadała medyka lub szpiega oraz osobę za atak na dystans i w zwarciu. Jedna grupa byłaby odpowiedzialna za bezpieczeństwo uwolnionej ludności, natomiast pozostałe dwie miałyby za zadanie odnalezienie pozostałych magazynów w jak najkrótszym czasie. Więc jeżeli ktoś z obecnych posiada rozwinięte umiejętności szpiegowskie, niech się to tego przyzna. - Tutaj lekko się uśmiechnąłem po czym kontynuowałem dalej: - Na dodatek mógłbym stworzyć kilka klonów, które byłyby obecne w każdej grupie i które odpowiadałyby za komunikacje między nimi oraz w jakimś stopniu walkę. - Gdy skończyłem mówić tuż za moimi plecami zaczął pikować z ogromną prędkością kryształowy smok, by po chwili zatrzymać się obok moich stóp.
- A ten jegomość miałby za zadaniem przetransportować bezpiecznie ocaloną ludność na oddalone i bezpieczne tereny z dala od tego zamieszania. - Powiedziałem gładząc jednocześnie kryształową powłokę jaszczura.


http://i.imgur.com/yRtwNMX.png
[color=SlateBlue] [color=#3366FF]

Offline

 

#35 2013-01-24 15:59:29

 Katsuro

Administrator

5259823
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 3711
Multikonta: Mamoru [NPC]
WWW

Re: Miasto

- Twoje zdolności są zdumiewające... - rozpoczął mężczyzna, kierując swoje słowa do Hiyokiego - Nie byłem świadkiem ich wtargnięcia, ale z relacji innych mieszkańców mogę wywnioskować co się stało. Na początku było ich trzech, wszyscy ubrani identycznie, w czarne szaty z kapturami, potem jeden z nich coś krzyknął i pojawiło się mnóstwo kolejnych. Następnie ci rozpoczęli atak, tyle wiem. Ich stroje zakrywające całe ciało są na tyle dziwaczne, że bez problemu ich rozpoznacie, nikt w wiosce się tak nie nosi.

     Po udzieleniu odpowiedzi Hiyokiemu i Gamattowi bacznie przysłuchiwał się całej reszcie. Wysłuchał propozycji Ichitsu, jednak nie chciał wtrącać się w dyskusję. Nie mógł jednak pozostać obojętny na poczynania Akio. Zauważył jak Namikaze rzuca swojego kunaia, ale nie zareagował, być może wiedział co się stanie, a może... nie był w stanie zareagować? Mieszkańcy będący świadkiem zdarzenia, głównie kobiety i dzieci, zaczęli przeraźliwie krzyczeć. Natychmiast wbiegli do budynku, w którym byli więzieni i tam pozostali. Po wszystkim mężczyzna odwrócił się w stronę wbitego kunaia, potem swoje spojrzenie skierował do pozostałych ninja i powiedział, tym razem stanowczym i nieco zdenerwowanym głosem:

- Jeżeli tak chcecie nam pomagać to, bardzo Was proszę, idźcie sobie. Nie chce patrzeć jak przez takich nierozgarniętych smarkaczy jak ten tutaj giną niewinni ludzie...


http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Odwiedzaj codziennie Ogłoszenia i Recepcję - bądź na bieżąco z wszystkimi zmianami na forum.
http://i.imgur.com/diz8u3N.png - Nowy projekt: Mage Guild Wars!
http://i.imgur.com/CoOg5C9.png - Masz pytania? Zajrzyj do Poradników, prawdopodobnie tam znajdziesz odpowiedzi na większość niejasności.

Offline

 

#36 2013-01-24 16:36:23

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

-Dziękuję. - odpowiedziałem krótko na komentarz jegomościa odnoszący się do moich umiejętności.
Wiedziałem, że mam do czynienia z rozsądnymi ludźmi, Gamatt jest rozsądny, tak jak zresztą pozostali, każdy ma łeb na karku i używa go w odpowiedni sposób. No może z wyjątkiem jednej osoby.. Akio. Od początku wydawało mi się, że może stwarzać problemy, może przez to, że jest pod wpływem upojenia alkoholowego. Jak się okazało, nie pomyliłem się ani trochę, chłopak o mało co nie trafił tego mężczyzny kunai'em, nawet nie zdążyłbym zareagować, nie wiem jak pozostali, ale wydawało mi się, że trzeba w jakiś sposób ochłodzić jego zapał, gdzie w moim przypadku "ochłodzić" to słowo klucz. Ale nie chciałem nadużywać chakry, sił na zbędne czyny, Namikaze sam powinien się ogarnąć.
-Z tego co widzę, mamy do czynienia po prostu z Kage Bunshin no Jutsu, lub elementarnymi technikami na niej bazującymi. Czyli w tej sytuacji niezbędne będzie podzielenie się na grupy, a skoro wiemy czym mniej więcej dysponujemy, jestem za planem Gamatt'a. Podzielenie się na trzy grupy, w których będą znajdowały się osoby odpowiedzialne za różne formy działania, to bardzo dobry pomysł. Trzeba więc postawić sprawę jasno i zapoznać innych z własnymi umiejętnościami, dlatego zacznę od siebie... - zrobiłem krótką przerwę, rozglądając się najpierw po innych ninja, potem po mieszkańcach, którzy byli ukryci, na końcu zawiesiłem wzrok na przedstawicielu cywili, w ostateczności zerkałem co chwila na wszystkich.
Nie byłem pewny, czy każdemu mogę ufać, bałem się, ale do realizacji tego, o czym mówił Gamatt, potrzebna będzie wiedza o pozostałych. Mówiąc o sobie, można powiedzieć, w jakiś sposób otworzę się na innych, a to powinno dodać im odwagi do tego, by mówili o sobie, tak mi się wydaje. A dużo do stracenia przecież nie mam. Toteż zacząłem..
-Walczę, opierając się głównie o legendarny Hyouton, który odziedziczyłem po moich rodzicach. Element lodu - używam go do walki na odległość, w niej jestem najlepszy. Specjalizuje się w technikach głównie Suiton'u, posiadam także wysokie umiejętności w walce TaiJutsu, ale wolę unikać zwarcia. W jednej chwili pokłady mojej mocy mogą się zwiększyć, to także moja kolejna specjalna zdolność. Nie muszę mówić o niczym innym, tak sądzę. - powiedziałem co miałem powiedzieć i zamilkłem.
Teraz chciałem usłyszeć innych, ich opinie, zdanie odnośnie wszystkiego, a i może podstawowe informacje odnośnie ich rodzaju walki. Chociaż szczerze powiedziawszy nie moglem być pewny, czy pozostałym będzie pasowała opcja z podziałem na drużyny, jednak lepiej czułem się, kiedy ekipa wiedziała pokrótce o moich możliwościach bojowych.

 

#37 2013-01-24 17:10:36

Genki

Zaginiony

33330312
Zarejestrowany: 2012-08-22
Posty: 133
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu [1]
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Jak do tej pory w ogóle się nie odzywałem, chciałem po prostu by Ci ludzie nie poznali mnie jeszcze. Nadal milczałem, stałem gdzieś pośród tych shinobich cały czas przygotowany do działania. Stanąłem obok Ichitsu
Witaj Uchiha. Dawno się nie widzieliśmy, powiedz mi co Cię tu sprowadza ? - spytałem bardzo cicho. Tylko on mógł to usłyszeć. Nie patrzyłem się na jego twarz, mój wzrok utknął gdzieś przede mną. Nie potrzebowałem kontaktu wzrokowego by z kimkolwiek rozmawiać, byłem jakiś dziwnie wyprany z uczuć ostatnimi czasy.  Sam nie wiem. Może nie chcę się otwierać przed nieznajomymi? Z tej całej zgrai znałem tylko 3 osoby. Reszta, mało mnie obchodziła, no może z wyjątkiem tego pijaka. Ten wyjątkowo mnie drażnił. Ehhh... Ale przecież go nie zabije. Przyda się w misji. Być może odegra w niej jakąś ważną rolę?

Offline

 

#38 2013-01-24 18:47:59

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Miasto

Słuchałem powoli tych co mają coś do powiedzenia. Widać, że są już dosyć obeznani w swojej robocie. Kiwnąłem głową na słowa Gamatta, zaś moje oczy zaiskrzyły gdy upewniłem się w zdolnościach Hiyokiego. Gdy ten przestał mówić, postanowiłem, że coś od siebie dodam.
- Nasze grupki, jak określił Gamatt, muszą być w pełni funkcjonalne. Jednakże, jeśli nie będziecie mieli nic przeciwko, chciałbym być w grupie z Hiyokim. Poznałem się niegdyś z użytkowniczką Hyoutonu i nasze kombinacje były zabójcze. Zatem jeśli nie byłby to problem... Jeśli koniecznie chcecie wiedzieć czym ja mogę się poszczycić... Jestem spadkobiercą Kopiującego Doujutsu i nauk Matsuo Uchiha. Używam jednocześnie technik Ninjutsu jak i Genjutsu, które są zapisane w zdolnościach mojego klanu. Specjalizuję się w szermierce, jestem medykiem średniej klasy, jestem w stanie pozszywać, ale nie poznałem nigdy Shousen Jutsu.
Po moim monologu wziąłem głęboki oddech. Zmęczyło mnie trochę to gadanie, zwłaszcza, że nigdy tak wiele nie mówiłem. Zastanawiałem się ile w tym momencie przeciwnik jest w stanie wyłapać z naszej rozmowy. Byłem świadom, że nikt profesjonalny nigdy nie ucieka z miejsca zbrodni, zwłaszcza po zamknięciu części mieszkańców. Wolałem jednak moje odczucia zostawić dla siebie. Być może są fałszywe... Być może nie. Zachowanie Akio mogło sprawić, że na nas, zdezorientowanych, może paść potężny atak.
- Nie użyję na nim żadnego Genjutsu... To nie miałoby sensu, a ja bym stracił Chakrę...
Z moich rozmyślań wybudził mnie znajomy głos.
- Jashinowiec... Genki Kuran Sen. Myślałem, że zarżnęli cię w bazie Basaia. Tak czy inaczej, witaj na pokładzie. Sprowadza mnie pewnie to samo, co ciebie. Notka, którą znalazłem w wiosce mojego klanu... - Odszepnąłem Genkiemu równie cicho i tak samo nie spoglądałem na niego. Zastanawiałem się ile jeszcze osób może tu spotkam...


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#39 2013-01-25 23:05:51

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 785
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

-Pommagać fam?- odrzekłem z nie małym z dziwieniem na słowa przedstawiciela wioski i wygrażając palcem mężczyźnie, przez kilka chwil tracąc wątek ponieważ podziwiałem zabawny kształt wyciągniętego palca. - Fchodze do fioski, pełnej drupów, a ty o...czekkujeesz pomocy, pierfsza zywa ozdoba  f fiosce drupów. F dodadatku  nie wie gdzie sake. Nie fiem jak wy ale ja nie ufam ozdoba które nie wiecą gdzie jezt sake!
Ostatnie słowa wypowiedziałem nieco głośniej, wciąż dziwiło mnie zachowanie mężczyzny który bez wątpienia był w wiosce którą zaatakowali jacyś ninja. Patrzył jak jego znajomi,otoczenie, a może nawet i bliscy giną z ich ręki i pierwsze co robi gdy widzi kolejnych obcych ninja to prosi ich o pomoc. W dodatku nie wie gdzie mogę znaleźć sake! Przecież nawet średnio rozeznany człowiek w okolicy powinien znać co najmniej kilka miejsc gdzie można nabyć ten trunek, nie zależnie od tego czy go pija czy nie. Jednak reakcja pozostałych ludzi nie co mnie uspokoiło, bali się mnie czyli nie powinni stanowić zagrożenia , tym bardziej nie mogłem sobie wyobrazić ich jako katów dla tych nieszczęśników których ciała minęliśmy wcześniej. Mniejsza jednak z tą całą sytuacją miałem ważniejsze sprawy na głowie. Spokojnie odszedłem kilka metrów od zgromadzenia miejscowej ludności po czym odwróciłem się. Wreszcie nastąpiła chwila ulgi, od dłuższego czasu strasznie uciskał mnie pęcherz, a takie sprawy zdecydowanie lepiej załatwiać jak najwcześniej. Musze przyznać że miałem przy tym niezłą zabawę, jako że zwyczajnego siku byłoby nudne postanowiłem za jego pomocą wypisać znak z kunaia mojego klanu. Po kilku chwilach wygibasów wszystko było skończone w miarę tak jak należy. Pozostali zaczęli wymieniać się informacjami o sobie więc postanowiłem też wtrącić swoje 3 grosze, żeby nie wyjść na idiotę który nic nie wie.
- Jak fspominaałem  jeztem Ichi i jeztem alkoholikiem, a nie to ty nim jezteś. -mówiąc to wskazałem na Hiyokiego- F każdym rasie  mogę wam pomóc umiem falczyć, nie waszne jak plisko, daleko czy plisko. Nie umiem to godować, spątać, leczyć czy wyczuwać. Umiem za to pszenosić się z miejsca na miejsce, dlatego jak ktoź weźmie ten kunai to bede muk wspomóc w botrzepie.
Wyjąłem kolejny kunai z torby i położyłem go na dłoni. Był nieco mokry co nie powinno dziwić biorąc pod uwagę co przed chwilą robiłem. Obserwowałem czy ktoś okażę się wystarczająco roztropny a może szalony aby przyjąć moją broń.

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-01-25 23:07:57)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#40 2013-01-26 00:27:44

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Miasto

Ichuza cały czas szedł w kierunku budynku, który lada moment został zaatakowany przez dziwny lód. Widać nie musiał za bardzo się nachodzić w tym kierunku. Krok przerwał również towarzyszący mu cały czas Ichaza. By nie wyglądało to wszystko zbyt obleśnie, szybko póki nikt nie widział ich ciała z powrotem złączyły się. Chłopak zarzucił tylko czarny płaszcz, tak specjalnie skonstruowany by nie było widać tylnej twarzy.

- Drzwi zostały zniszczone przez lód, wytworzony przez białego chłopaka. Cóż za dziwna umiejętność, pierwszy raz się z taką spotykam. Pragnąłbym dogłębnie przeANALizować jego organizm – Pomyślał na pierwszy rzut oka, co ujrzał. Teraz jego myśli przeniosły się na mężczyznę, który wdał się w rozmowę z innymi ludźmi z grupy, wokoło której stał – Dziwny koleś, czy on nie powinien roztrzęsiony cały uciekać w popłochu ? Jeszcze spokojnie stoi i rozmawia sobie z nami jak gdyby nigdy nic. Powinien dziękować mu za uratowanie, wtedy kiedy będzie już na pewno bezpieczny. Dziwny typ człowieka nie wróży nic dobrego.

Ichuza cały czas nasłuchiwał o czym gada pozostała część grupy z tym podejrzanie dziwnym mężczyzną. W miarę narastania atmosfery rozmowy, nic zacnie nie przykuwało jego uwagi. Dopiero późniejszy sam fakt, iż jeden z nich, ten sam, który jako pierwszy zaatakował, zaczął się przedstawiać i praktycznie kazał zrobić to innym dookoła. To już wzbudziło w nim lekką niechęć, nigdy nie lubił ujawniać się kim jest, w końcu nikogo stąd oprócz Genkiego nie znał. Lecz nawet z nim rozmawiać teraz nie wypada. Tuż za jego głosem poszedł jeden człowiek o czerwonych oczach. Dopiero wtedy wzrosła dla chłopaka atmosfera, gdy ten wspomniał, iż uczony był przez Matsuo Uchiha.

- Matsuo Uchiha powiada… ciekawe jaka była by jego mina gdyby z powrotem go zobaczył. Sądzę, że wszyscy tutaj znają technikę ożywiania zmarłych i użycie jej tutaj byłoby niewłaściwym posunięciem. Chyba, że w ostateczności, rzucę sam fakt, iż jestem tylko sojusznikiem, a zaledwie posługuję się wyłącznie zakazanymi technikami. Co ma być to będzie… - Szeptał sobie cicho pod nosem, tak by nikt nie zauważył jego gestykulacji ustami. Następnie głos zabrał znowu ten sam pijany koleś. Był totalnie nawalony, jakimś swoim sake, a Ichuzie co prawda działało to już powoli na nerwy.

Gadał ciągle jakieś niepotrzebne i bezsensowne rzeczy, trzeba było go trochę uciszyć, bez użycia niepotrzebnej siły. Z pod nóg Futago, wywinął się mały przezroczysty wąż, który lekko sunąc niezauważalnie po ziemi, owinął się powoli wokoło nogi Akio, lecąc trochę wyżej. Na końcu zaś zatrzymał się mu przy ustach, lekko je zatykając.

- Ssss… spokojnie, nie mów za wiele. Sądze, że każdy z nas da sobie radę, bez twoich mini zabawek. Nie chciałbym byś za swój długi język przypłacił niemało co życiem. Nigdy nie wiadomo jakiego słowa przeciwko nam użyjesz, ani jakie ono może wywołać emocje. – Powiedział czarnowłosy z lekkim uśmieszkiem na twarzy – Lepiej uważaj co robisz i skup się. Ktoś Cię obserwuje.

Ichuza powiedział to tylko i wyłącznie mając na ten temat lekkie przeczucia. Znajdowali się teraz praktycznie w środku bitwy, a skoro każdy jest gdzieś ukryty, to na pewno są obserwowani. Jeżeli teraz trzech z nich, głośno mówią swoje umiejętności to nie może zakończyć się to dobrze, nie zachowują dokładnej dyskrecji, a co jeżeli poprowadzi ich to po prostu do śmierci. Trzeba uważać na swoje słowa.

- Pozwolicie, że ja coś powiem, o ile mogę - Ukłonił się lekko, mówiąc bardziej z tyłu. Do tej pory udawał jedynie cichego gapia, lecz teraz musiał coś dodać - Nazywam się Ichuza, przybyłem tutaj wraz ze swoim bratem Ichazą, którego póki co z nami nie ma. Widzę, że jesteście gotowi bardzo podzielić się swoimi informacjami na temat własnych umiejętności. Szkoda tylko, że tak cicho i bardzo mało dyskretnie. Wiecie, a co jeżeli... ktoś... teraz... inny... Cię... słucha ? - Zwalniał powoli głosu, przechylając głowę w lewo i kierując wzrok na Hiyokiego - Ja wiele do stracenia nie mam mówiąc kim jestem. Uznajcie mnie tylko za pomocną dłoń. Jestem medykiem, lecz niewiele potrafię, dopiero się uczę dlatego mogę łatwo zawieść.

Uchylając głowę w dół, zamilkł, udając przygnębionego. Nie miał przecież zamiaru od razu ujawniać się z własnego dopiero co stworzonego cienia. Po niespełna pięciu minutach, wąż jeżeli cały czas znajdował się na ustach Akio po prostu rozpłynął się, opadając na dół. Co by tu więcej dodawać do takiego zachowania, trzeba było go po prostu trochę uciszyć. Przedstawić się ? Ichuza się przedstawił, wliczając w to oczywiście jego brata.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2013-01-26 01:09:58)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
rekomendowana strona palety Chodzież busy Holandia transport ziemi Piła