Ogłoszenie

#1 2014-09-19 17:48:59

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

[Event] Polana

     Noc, środek lasu wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji panować będzie ciemność nic bardziej mylnego. Księżyc znajdował się w pełni ,przypominał nieco słońce za sprawą płomieni, które buchały w okolicy  co jakiś czas, było jasno jak w środku dnia. Mimo to widoczność nie była idealna, dym unosił się nad lasem przynosząc na zmianę suche i ciepłe oraz co było co najmniej dziwne zimne i wilgotne powietrze. Sam las również nie był zwyczajnym lasem, były niesamowicie gęsty i dziki, z jednej strony zdawało się, że od wieków nie postała tu ludzka stopa z drugiej strony niektóre szczegóły były zbyt nadzwyczajne aby wierzyć żeby wyrzeźbiła je natura. Jak to miejsce, w którym znajdowali się wybrańcy Sugimoto, polana otoczona tak gęstym kordonem drzew, że nie sposób z niej się wydostać. Oczywiście wystarczyło się odrobinę przyjrzeć aby zobaczyć, że w pewnym miejscu drzewa tworzą coś jakby drzwi.  W okolicy panowała też nienaturalna cisza, no dobrze może nie kompletna cisza bo od czasu do czasu słychać było dość charakterystyczny dźwięki upadającego drzewa. Na tyle często aby domyślić się, że nie upadają ze starości czy choroby, ale w wyniku jakiś działań wewnętrznych. Działo się to tak często, że określenie cisza nie pasowało do tej sytuacji, jednak pomijając ten dźwięk nie dało się usłyszeć niczego więcej. Żadnych odgłosów walki,  żadnych zwierząt, żadnych płomieni. Tak jakby wszystkie żywe stworzenia w okolicy wyniosły się stąd lub umarły, z pewnością nie był to dobry znak.

     Pojawiali się jeden po drugim, bezszelestnie i wyraźnie zaskoczeni tym co się dzieje. Sensei Namikaze nie miał czasu na tłumaczenia pojawiał się i znikał przynosząc coraz to nowych ninja w pobliże szkoły ninja. Działał szybko bowiem wymagała tego sytuacja, działał też losowo co wymusiła sytuacja. Zebrał ponad dwudziestkę ninja nie bacząc na to czym się zajmowali, ani gdzie byli. Nie zwracał uwagę do jakiego klanu należeli, ani też jak wielkie mieli zdolności. W tym momencie liczyli się wszyscy zdolni pomóc,  stosunki między klanami odchodziły na bok, chociaż pewnie nie wszyscy się z tym zgodzą. Dobro akademii był bowiem dobrem wszystkich klanów. Miał ograniczone działania bowiem, tylko w niektórych miejscach miał swoją pieczęć nie mógł być zbytnio wybredny.

     W końcu przestał się pojawiać i znikać, nie trwało to długo może ze 30 sekund od pojawienia się pierwszego do ostatniego. Wyraźnie jednak nadszarpnęło to zdolności seneseia, nie ma zresztą co się dziwić musiało to go kosztować sporo chakry. Nie mógł jednak pozwolić sobie na odpoczynek, przełknął jakąś pastylkę, która miała mu pomóc i przemówił do zebranych zanim jeszcze zdołali się zebrać z szoku i wyrazić swoje oburzenie.
- Akademia została zaatakowana.- zaczął spokojnym już głosem, niezbyt głośno jednak przebijającym się w ciszy niczym strzała pędząca prosto do celu.- Zebrałem was tutaj abyście wypełnili stare traktaty podpisane przez waszych przodków podczas powstawania szkoły i przystąpili do jej obrony. Nie mamy pojęcia kim jest wróg. Chyba jednak nie muszę nikomu tłumaczyć że ich celem jest szkolne archiwum. Jest to grupa wyspecjalizowanych ninja o których nawet agenci akademii nie mieli pojęcia, nie muszę chyba tłumaczyć jak groźni mogą się okazać. Chyba nie muszę tłumaczyć co może się stać jeżeli te informację trafią w nieodpowiednie ręce? - pozornie zachowywał spokój jednak specyficzna maniera wypowiedzi zdradzała, że jednak nie jest taki spokojny - Nie wiem co się dzieje w środku akademii oddzieli się barierą dlatego nie byłem w stanie nas tam bezpośrednio przenieść, gdy po was wyruszyłem było ich co najmniej 20, a nas senseiów pozostało niespełna 6 licząc mnie 7. Wyczuwam 5 nieznanych mi źródeł chakry w okolicy, dalej jest bariera, nie wiem co się dzieję wewnątrz niej, chyba jednak nie muszę nikomu tłumaczyć, że musimy przedostać się do środka. Zapewne wspomniane źródła pilnują pieczęci,chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, że to będzie nas pierwszy cel do dzieła...

  Upadł, odstawiając rękę od ciała, którą trzymał w specyficzny sposób przez całą przemowę, a kto wie przez ile wcześniej. Nie powstrzymywana przez dłoń krew błyskawicznie popłynęła zabarwiając jasną koszulkę na charakterystyczny czerwony kolor, doskonalę widoczny w świetle księżyca. Kimkolwiek byli przeciwnicy byli w stanie poradzić sobie nawet z nauczycielami akademii będących dla wielu symbolem siły i wzorem ninja. Teraz wydawał się taki bezradny i bezbronny, pozostawiając swoich "wybrańców" bez przywództwa.

Wszyscy, którzy chcą wziąć udział w wydarzeniu po prostu pojawiają się w tym miejscu bez żadnych podróży, inna fabuła zostaje zamrożona na czas trwania wydarzenia. Czas na odpis wynosi maksymalnie 48h po tym czasie pojawi się mój post niezależnie od tego czy wszyscy inni już odpisali. Po 2 krotnym nie odpisaniu w terminie bez żadnego usprawiedliwienia postać wylatuje z eventu.

Offline

 

#2 2014-09-19 18:45:25

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: [Event] Polana

    To wszystko trwało krócej niż jedna sekunda, najpierw widok nieznajomych w wiosce Senju, i nagle postać mistrza Sugimoto, niewyraźnie w swej prędkości malująca się przed czerwonowłosym. Bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, słowa czy ostrzeżenia, jeden dotyk i Nabu znalazł się tutaj... W zasadzie gdzie on był? Chłopak nerwowo rozglądając się po dość osobliwym otoczeniu, starał ustalić, w jakie miejsce przeniósł go spotkany w szkole ninja mistrz z klanu Namikaze. Niestety, bez pozytywnego efektu. Otaczały go zewsząd pnie, zwarto wyrastających z ziemi drzew, co dodało mu nieco otuchy, jako że praktycznie od zawsze drzewa były świadkami jego istnienia, jak i reszty klanu Senju. Od wieków drewno chroniło i dawało dom, drzewa nie mogły zabić Senju, za co darzone były ogromnym szacunkiem przez ów klan.
    Jednak to nie czyniło sytuacji w której się znalazł lepszą, nie obawiał się drzew, to fakt, nauczyciel także nie powinien stanowić dla niego zagrożenia, jedynym więc co obecnie go trwożyło, to niepewność. Pamiętał to uczucie doskonale, poznał je do głębi, i znienawidził z całego serca. Smak tego co spotkało go w owym opuszczonym młynie, nadal nie dawał mu spokoju, rana na honorze tak niedawna, w każdej chwili mogła na nowo zabroczyć, tym razem musiał zachować pełną czujność. Ponownie rzucił okiem na otaczające go drzewa, bezsprzecznie musiały być dziełem człowieka, jednak jeśli tak było, to kto aniżeli Senju był w stanie tego dokonać, ciekawiło go to i napawało jednocześnie drobnym przestrachem, który nie zdradził się na jego bladej, okrytej czerwoną grzywką twarzy. Na szczęście oczekiwanie nie trwało dłużej niż kilka kolejnych sekund, nagle zaczęli pojawiać się dookoła różniący w wielu aspektach ninja, zbijając w dosyć liczną grupę.
    Stał niczym bezimienny, pośród wielu innych, obcych twarzy. Niepewny swego przeznaczenia i celu obecności, jednak wreszcie ninja przestali się pojawiać, a mistrz Sugimoto stanął przed nimi, i wszystko stało się jasne. Akademia Ninja została zaatakowana przez nieznanych sprawców, a Nabu miał za zadanie spełnić powinność swego klanu, tak jak i każdy inny ninja. Ciekawiło go, czy pośród tej zbieraniny jest jedynym Senju, ale na razie nie dane mu było się o tym przekonać. Nawał słów w obecnych okolicznościach, oraz ich znaczenie, nieco przytłoczyły czerwonowłosego, miał wraz z innymi od tak rzucić się w nieznane, i przebić do archiwum? Okej.

Offline

 

#3 2014-09-19 18:55:33

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Polana

Szum. Tylko to zdążył rozpoznać w tej zaistniałej sytuacji, która wydawała się być wręcz nierealna. Jeszcze przed chwilą znajdował się na polu walki, w granicach swej wioski po tym jak udało mu się pokonać kilku żołnierzy a teraz jego lokalizacja była dla niego kompletnie nie jasna. Jego karmazynowe oczy rozglądały się w około jakby próbując zrozumieć co się wydarzyło jednakże bez skutku. Wiatr, zdmuchnął na bok jego czarną grzywę a płaszcz Yugure zafalował niczym żagiel małego jachtu. Z początku jedyną rzeczą, którą dostrzegał za pomocą percepcji swych oczu, był prawie niezauważany szum powietrza, a wraz z szumem zaczęli pojawiać się inni. Postacie w kompletnie różnej konfiguracji wiekowej oraz klanowej z czego tak naprawdę nie zdawał sobie jeszcze sprawy. Dopiero dostrzegając broń pozostałych zebranych, zrozumiał że znalazł się wśród innych ninja, chociaż wciąż nie wiedział jak i dlaczego, jednakże miało się to zaraz zmienić.

Gdy wszyscy zostali zebrani w okręgu stworzonym z drzew, ujawnił im się mężczyzna, którego twarz wydawała się być znajoma, chociaż z dziwnego powodu Yocharu nie mógł kompletnie skojarzyć skąd. Dopiero gdy Namikaze przemówił, wszystko wydało się jasne. Więc znów wylądował w Tano Kuni czyli w kraju gdzie mieściła się szkoła ninja. Nie był nawet pewien czy już przypadkiem nie znajdują się na jej terenie, gdyż ostatnie podróże po świecie pozostawiły w nim wiele wspomnień i obrazów, które mogły się zacierać. Wysłuchując zmęczonego senseia, nie do końca wiedział jak się zachować. Z jednej strony los akademii kompletnie go nie obchodził ale z drugiej czuł pewien obowiązek odwdzięczenia się temu miejscu. Ważnym czynnikiem była też wiedza ukrywana wewnątrz archiwum szkoły. Zbyt wiele zamieszania zaczęło rozchodzić się po świecie a to co zawarte było w zwojach, mogło zapewne zaprowadzić niezły burdel w złych rękach.

Teraz nastąpił ten niezręczny moment gdy wszyscy zapewne zaczęli spoglądać na siebie. Wybudzeni z szoku po nagłej teleportacji, mogli już z jasnym umysłem dostrzec wszystko w zasięgu ich wzroku, a przynajmniej tak było z Yocharu. Nie miał pojęcia kim są ludzie w okół niego ale to nie było teraz istotne. Zostali tu sprowadzeni by spłacić dług wobec akademii, która spokojnie funkcjonowała od wielu lat aż do tej chwili. Po za dokładną liczebnością wroga oraz ich umiejętnościami, zaczął zastanawiał się nad ludźmi którzy go otaczają. Ich klany czy imiona nie były dla niego ważne. Był ciekaw jakimi umiejętnościami dysponują. W gronie było kilka starszych o pare lat postaci od Yocharu, wyglądając przy tym dosyć pewnie i reprezentatywnie, jednakże życie go nauczyła, tak jak on innych, że nie należy nie doceniać kogokolwiek, nawet tych młodszych. W każdym razie zapowiadała się ciekawa noc.

Offline

 

#4 2014-09-19 22:51:25

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

   Położyłem się spać w ciemnej i cichej jaskini. Było sucho i przyjemnie, nie spodziewałem się, że obudzę się w miejscu takim jak to. Nie poczułem kiedy przeniosłem się w to miejsce. Obudziły mnie dopiero słowa, osoby którą chwilę potem rozpoznałem jako mistrza z akademii. Rozejrzałem się dookoła, zobaczyłem kilku a może i kilkunastu ninja, którzy prawdopodobnie zostali tu sprowadzeni tak samo jak ja. Wszyscy byli lekko oszołomieni i nie ogarniali co się dzieje. W trakcie przemowy mężczyzny usiadłem i przetarłem oczy. Nie docierało do mnie co się dzieje. Niby słyszałem co do mnie mówi, ale jakoś nie szczególnie się tym przejmowałem.
   Kiedy ten padł na ziemie, nie mogłem powstrzymać ziewnięcia. Było też głośniejsze niż się powstrzymałem. Zasłoniłem usta dłonią po czym głośno mlasnąłem, już prawie zaczynałem racjonalnie myśleć. Dobrze, że cały czas miałem na głowie kaptur, przynajmniej nie będą mnie oglądać w takim stanie. Siedziałem tak przez chwilę i myślałem nad tym co się stało. Mówił coś, że zaatakowali akademie, skoro tak to może znaczyć, że nie będzie więcej ninja. Czy to tak źle? W sumie to nie chce mi się myśleć nad konsekwencjami tego wydarzenia. Przypomniałem sobie jak sam prawie dwa lata temu kończyłem akademię. Nie wiedziałem jeszcze wtedy o niczym co czekało na mnie za jej murami. A ona dobrze mnie na to przygotowała.
   Wtedy przypomniałem sobie o mistrzu, który trenował mnie w drugiej sali. Nie pamiętam jak miał na imię, ale pamiętam, że był z mojego klanu. Już dawno temu chciałem się ponownie z nim spotkać, ale położenie akademii było ściśle tajne. Teraz byłem tutaj i miałem szansę go odnaleźć. Musimy działać szybko, zanim skończy tak samo jak ten który nas tutaj ściągnął. Ta myśl rozbudziła mnie, ostatecznie podniosłem się na nogi i zacząłem lustrować moich towarzyszy, aby w jakikolwiek sposób móc ich ocenić i czegoś się dowiedzieć. Rozejrzałem się także po okolicy, jednak wszędzie było mnóstwo drzew, a stały tak ciasno, że nie dało się stąd wyjść...

Ostatnio edytowany przez Senshi (2014-09-19 22:51:44)

Offline

 

#5 2014-09-19 23:09:06

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Sprawa ataku na akademię była sytuacją, którą najłatwiej mógłbym określić jako patową. Do jej obrony zapewne stawić się musieli przedstawiciele różnych klanów, co było według mnie raczej mało prawdopodobne. Jednoczenie się w tych czasach raczej nie zmierzało w stronę, którą można by uznać za pozytywną. Konflikty wyrastały jak kolokwialnie mówiąc, grzyby po deszczu, a też wiele klanów borykało się z własnymi doczesnymi bolączkami. Ponieważ byłem człowiekiem zdecydowanie małej wiary, nie wierzyłem ani trochę by tak wiele różnych klanów dało się zebrać i postawić w stan gotowości, nawet jeżeli chodziło o przesławną akademię obłożoną stertą traktatów między narodowych. Ponieważ sam byłem jej, nie da się ukryć, absolwentem chętnie wziąłem udział w akcji, z powodu jakieś bliżej nieznanego mi sentymentu.
  Na polane wszedłem, więc raczej bez jakichkolwiek oczekiwań co do wysokości frekwencji z góry uznając ją za marną i raczej niegodną uwagi... Jednak oto mogłem się poczuć zaskoczony. Widząc przybywające na polanę postacie zwątpiłem w słuszność moich wcześniejszych domniemywań. Przybyli raczej tłumnie, więc traktaty jak widać jeszcze respektuje się w jakiś sposób. Wśród zgromadzonych dojrzałem też Yocharu... Jak zwykle w ramach przywitania ograniczyłem się jeno do skinienia głową i uśmiechu w jego stronę.

  Co do samej sytuacji, pozostawiała ona wiele do rzeczenia. Nie podano właściwie żadnych informacji, które mogły by mnie chociaż w minimalnym stopniu nakierować na tor prowadzący do rzetelnych i przede wszystkim prawdziwych odpowiedzi... Główna wielką niewiadomą był fakt, że nie było w żaden sposób wiadomo, kto podjął ryzyko zagrania roli agresora. Roli dość ryzykowanej nadmienię bo przecież musiał liczyć się z tym, że oto traktaty zadziałają, tak jak stało się w tym momencie.
  Przybycie Sugimoto wywarło na mnie spore wrażenie. Zawsze miałem dużą dozę podziwu dla gwałtowności i szybkości klanu Namikaze. Jednak ku mojemu głębokiemu żalowi nie oświecił nas w takim stopniu byśmy byli w pełni świadomi sytuacji, sytuacji która wydawała mi się jak już wcześniej wspomniałem patowa. Tożsamość. ani przynależność antagonistów, też nie została wyjawiona co sprawiło mi jeszcze większy zawód. Na koniec gdy wyłożywszy sytuację mój były belfer zemdlał, postanowiłem skomentować to jedynie uniesieniem jednej brwi.

Ogarnąłem wzrokiem resztę przybyłych. Większość twarzy była dla mnie nieznajoma i jak na razie mimo wszystkich traktatów i różnego typu umów międzynarodowych, wzdragałem się raczej przed myślą bym mógł obdarzyć ich jakimś zaufaniem. Może jedynie to moja ostrożna natura podpowiadała mi takie rozwiązanie, ale na złe raczej nie mogło mi to wyjść.
  W tłumie dostrzegłem nagle znajomą twarz. Był to nie kto inny jak Yocharu, mimo sporej ilości czasu, która to dzieliła moment obecny, od naszego ostatniego spotkania, powitanie ograniczyłem jak zwykle do jedynie uśmiechu i skinienia głową.
  Dalej oddałem się tylko oczekiwaniu kiedy to rozgorzeje dyskusja pomiędzy moimi tymczasowymi kompanami. Dyskusja, która rozstrzygnąć będzie miała zapewne nie tylko kwestię dowodzenia, ale również podjętych przez nas działań w kierunku kontrataku.

Ostatnio edytowany przez Kuroi Inu (2014-09-19 23:10:55)


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#6 2014-09-20 19:53:39

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Polana

     Raz zasypiałem na wygodnej sofie z czarnym obiciem u mego mistrza. Innym razem podróżowałem przez pustynie poznając nowe osoby. Jeszcze innym razem, maszerowałem przez las, gdzie o pomoc prosił mnie sędziwy starzec. Znaki przeszłości majtały mi się w głowie, głęboko zakorzenione w podświadomości. Stoczyłem wiele walk, nie ze wszystkich wychodząc zwycięsko. Przeżyłem serie niefortunnych wydarzeń, odnosząc niekiedy poważne obrażenia. Pamiętam płonące domy, wioski, walkę, krew, oraz ciała noszone zewsząd. Nigdy jednak nie widziałem, by budynek, który istnieje od przeszło kilkuset lat stał w płomieniach. Akademia, do której nie dane było mi uczęszczać została zrównana z ziemią. Nawet nauczyciele, którzy za dni szkolnych wykazywali się nieprzeciętnymi umiejętnościami, nie byli w stanie nic zrobić. Kuknąłem w stronę Namikaze, który pojawiał się, a tuż po chwili znikał. Przenosił on nowe osoby, często nieświadome zagrożenia. Wysłuchałem jego słów, zaciskając mocno wargi.
     Niestosowne byłoby się przedstawić, zdradzić swe imię. Kto wie kim są pozostali ninja. Część z nich może być Uchiha, a druga część Nara. Nie brakowałoby dodatkowych, do tego zbędnych walk. Swój wzrok ponownie zwróciłem w stronę Namikaze, kiedy upadł na ziemię. Z pod jego koszulki uleciała krew, zabarwiając ją na odcień mocnej czerwieni. Jako jedyny nie patrzyłem na to z boku i podbiegłem bliżej mężczyzny. Mogło wydawać się to głupie, lecz zerwałem z niego odzienie i zacisnąłem mocno ranę. Nie tylko zależało mi na tym, by przeżył. Liczył się każdy sojusznik, stoimy w obliczu niemałego wyzwania. Każda pomocna dłoń może okazać się bardzo cenna. Przeciągnąłem go kawałek dalej, w bardziej, że tak powiem, bezpieczne miejsce. Tuż po tym wróciłem na początkowe stanowisko i schowałem się za jednym z drzew. Czekałem, aż pojawi się znajoma osoba, ktoś z Samotników, lub zaufany Uchiha.
     Sytuacja nie wyglądała na przejrzystą. Właściwie, to nie wiedzieliśmy nic. Dwudziestu przeciwników, z czego pięciu znajduje się w okolicy. Ta garstka utrzymuje barierę, która oddziela nas od naszego celu. Nie trzeba być raczej geniuszem, by rozumieć, iż musimy się w takim wypadku przegrupować. Nie wiem ilu nas jeszcze będzie, lecz winniśmy stworzyć równe grupy, zaś każda z grup pójść w inne miejsce. Jeżeli udałoby nam się zdjąć przeciwników szybko i bez żadnego problemu, być może będziemy jeszcze w stanie ocalić szkolne archiwum. Choć nie byłem nigdy w tym miejscu, to słyszałem o nim z pogłosek. Mój umysł nie sięga tak daleko, by wiedzieć jakie rzeczy mogą znajdować się w księgach płonącego budynku, lecz jak mówił dorosły, rzeczy te są bardzo cenne. Nie rozumiałem także jeszcze jednej rzeczy. Dlaczego to ja zostałem zesłany w to miejsce, a nie mój mistrz. To klany niegdyś podpisały pakt, iż chronić będą Ta no Kuni, nie żadne organizacji, a na pewno nie Wyrzutki. Drażniło mnie, że nie ma tu Shinsaku, jedynej zaufanej przeze mnie osoby. Żadnego bliskiego, żadnego wsparcia, nikogo kto potrafi podnieść na duchu.
     Przyszła pora na inicjatywę. Jednak nie wypłynie ona z mej strony. Nie będę rządził jakbym pozjadał wszelkie rozumy. Mam nadzieję, że ktoś z naszej garstki wyznaczy osobę odpowiedzialną za dowodzenie. Ciężko ranny Namikaze w niczym nam już nie pomoże. Potrzebujemy kogoś bystrego, posiadającego nieprzeciętne zdolności. Osoby, która wykaże się charyzmą, oraz podniesie nasze morale. Osoby, która urodziła się taktykiem i wie jak poprowadzić swoich ludzi. Co prawdą należę do osób, które kierują się własną drogą, jednak nie znam tego miejsca. Ustosunkuję się do każdych poleceń, byle tylko nie dać wrogowi za wygraną. Musze mieć kogoś kto wykorzysta moją siłę jako potencjał w walce. Nie rzucę się samotnie nie znając otoczenia, ani ludzi z jakimi przyjdzie mi się mierzyć. Gdzieś głęboko mam nadzieję, że znajdzie się odpowiednia do tego osoba. Sam na pewno nie mam większych szans, szczególnie gdy nie znam możliwości swych kompanów.

Offline

 

#7 2014-09-20 20:29:13

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Polana

  Powolnym ruchem dłoni chłopak sprawdzał swój ekwipunek. Podliczał wszystkie wydatki oraz przygotowywał się mentalnie do misji. Gdy nagle jego oczom ukazał się potworny obraz. Obraz miejsca mu bliskiego, które kochał bardzo i znał również bardzo dobrze. Akademia stała w ogniu, a  jego oczom ukazały się wspomnienia misji. Misji na której zginał jego brat a on ledwie uszedł z życiem. Na tej ów misji doznał blizn i stał się bardzo pokorną oraz cichą osobą. Nie wiedział który się pojawił, nie zamierzał nawet liczyć, ale szok wywołany wspomnieniami sparaliżował go i nie pozwolił mu nawet się odezwać. Szybka podróż była dosyć przyjemna, wszak był przyzwyczajony co to takich ekstremalnych zachcianek. To jednak tylko chyba na jego twarzy widniał niepokój. Kąciki ust wyrażały przerażenie oraz głęboki smutek. Oczy natomiast były puste i nie okazywały żadnych emocji.

  Słowa swojego brata wysłuchał w całkowitej ciszy. Były one jak echo w jego głowie, nieprzerwanie obijały  się o jego uszy. Można powiedzieć, że czuł dumę gdy wszyscy w milczeniu wysłuchują tego Namikaze. Czuł się wyróżniony będąc jednocześnie elitą tego klanu, ale i też mając tak zacnego brata jako nauczyciela.  Koniec jego monologu był zaskakujący, upadł na ziemię i zaczął się wykrwawiać. Bez zastanowienia chłopak rzucił się od razu w jego stronę odpychając przy tym parę osób. Widział jak jeden z nich stara się zatamować krwawienie. Uniósł jego głowę i posadził sobie na kolanach, tylko po to aby jeszcze oddychał świeżym powietrzem. Po polikach młodego Namikaze zaczęły spływać łzy. Było to raptem parę małych kropelek, ale jednak on opuścił  głowę tak, iż włosy zakrywały jego twarz.

  Wszystko zataczało koło, podobnych emocji doznał na swej wyprawie. Jednak jego reakcja była bardziej gwałtowna i nieobliczalna. Wiedział to, a nawet czuł poprzez dotyk jak uchodzi powoli życie z swojego pobratymca. To było czymś potwornym. Nie odzywał się, siedział tylko w milczeniu a jego oczy wpatrywały się w akademie. Stare archiwum to cel jego dzisiejszej misji.  Oraz pomszczenie swojego pobratymca. Odszedł od martwego już chyba ciała i spojrzał się na akademie. Przez chwilę się tylko zastanawiał, po czym przemówił do reszty zebranych. -Nie przebijemy się przez barierę. Potrzebujemy sensora aby namierzył tę pięć osób, być może one tworzą to coś.- Przetarł oczy mówiąc to, wszak teraz liczył również na niego jego mistrz Akio. Nie bez powodu stał się elitarnym członkiem klanu, aby teraz nie podejmować takich decyzji. Mimo swojego młodego wieku to jednak musiał w końcu nauczyć się tego rzemiosła.

Offline

 

#8 2014-09-21 10:10:35

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Polana

      Pojawiłem się w miejscu, którego nigdy w swoim życiu nie widziałem. Nie byłem zakłopotany, bardziej zastanawiał mnie fakt jak tutaj się znalazłem. Jedyne co mi przychodziło do głowy, to fakt, że ktoś mnie przeniósł w to miejsce, jakiś ninja. W głowie błysła mi myśl o turnieju... Namikaze, cholerny Namikaze. Czego oni ode mnie chcą? Nie dostałem żadnej wiadomości, że w tym momencie jestem im jakoś potrzebny. Co prawda stosunki między naszymi "grupami" nie były złe, ale też nie chciałem by w tak dziwnej sytuacji się pogorszyły. Chwila... Zaraz, zaraz przecież nie jestem w Enko. To miejsce nie wydaje mi się.. żebym tutaj kiedyś był. Co ci Namikaze znowu wymyślili?

      Akademia? Co ten człowiek powiedział? Szkoła ninja... Czemu zostałem do niej zabrany? Dla nikogo tutaj nic nie zrobiłem. Nawet tutaj się nie uczyłem. Jako członek organizacji Samotników byłem wychowywany na samouka, a tego przynajmniej pragnął mój ojciec. Nie miałem okazji poznać nawet tego Namikaze, który był tak wyczerpany, że aż upadł. Ci przeciwnicy... muszą coś potrafić skoro nawet ja tutaj się znalazłem. Nie mamy ani chwili do stracenia. Czas przejść do działania...

      - Akemi Kakukoro. Jestem Samotnikiem, a nawet zastępcą ich przywódcy, a dodatkowo głównym dowódcą ich wojsk. Oto kim jestem - mówiłem stojąc wyprostowany i patrząc na każdego kto tu przebywał. Nie była to żadna forma przechwalania się, ani samobójcze przedstawienie swojej tożsamości. Po prostu wiedziałem, że ninja mnie znali po tym cholernym turnieju, moja sława przeważnie mnie wyprzedzała, bo nawet jeśli oni mnie wcale nie kojarzyli to zapewne znajdzie się jakiś przeciwnik, który przedstawi moje imię, a to zabrzmi jakbym z nimi współpracował. Nie mogę do tego dopuścić.

      - A co jeśli ci powiem, że dam radę zniszczyć tę barierę? - zapytałem sporo młodszego chłopaka.

Offline

 

#9 2014-09-21 16:19:08

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 652
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Polana

   Ayatane mrugnął kilkakrotnie ze zdziwieniem, rozglądając się na boki. Jeszcze przed momentem chłopak znajdował się w bezpiecznym budynku i zupełnie nic nie wskazywało na to, że ktoś może chcieć go porwać. Jednakże właśnie to się wydarzyło - coś mignęło, ktoś chwycił Samotnika za ramię, a ułamek sekundy później to. Środek nocy, polana pośród gęstego jak diabli lasu, a na niej kilkanaście osób. Yuki chciał już wyrazić werbalnie żądanie wyjaśnienia całej sytuacji, gdy ktoś się odezwał. Ayatane odgarnął śnieżnobiałą grzywkę z twarzy, po czym zwrócił wzrok na mówiącego mężczyznę. Jego twarz była dziwnie znajoma. Chłopak zmarszczył brwi próbując sobie przypomnieć skąd go kojarzy. Odpowiedź przyszła bardzo szybko - Sugimoto, czy może Sagimoto był nauczycielem Samotnika w szkole ninja. Tylko czego teraz mógł od niego chcieć?

   Gdy Namikaze skończył, Aya westchnął z lekkim znudzeniem. Co prawda intrygowało go kto mógł zaatakować akademię i być na tyle silnym, by zmusić nauczycieli do wezwania pomocy z zewnątrz, ale nie czuł jakiejś niesamowitej więzi z tym miejscem, by aż za nie walczyć. Yuki najchętniej wykonałby zwrot w tył i odszedł w cholerę. Jednakże...
   Samotnik błyskawicznie odwrócił głowę, słysząc głos, który mógł należeć tylko i wyłącznie do jednej osoby. Akemi Kakukoro, zwycięzca wielkiego turnieju ninja, a co ważniejsze, zastępca lidera Samotników był tutaj również. Ayatane szybko rzucił okiem w celu ustalenia czy może Ichuza także został przeniesiony w okolice akademii, a gdy okazało się, że nie, Yuki stanął na baczność przed obliczem wicelidera, po czym rzekł wyraźnie.

   - Nazywam się Ayatane Yuki. Nie poznaliśmy się osobiście, lecz słyszałem o tobie, Akemi-sama, od naszego przywódcy. Jeżeli czegoś potrzebujesz, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. - skończywszy, Aya schylił nieznacznie głowę, w celu okazania szacunku wyższemu rangą członkowi organizacji.


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#10 2014-09-21 16:39:20

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Polana

    Nagły blask ognia totalnie mnie oślepił, co w połączeniu z nieznanym mi uczuciem poskutkowało potężnymi zawrotami głowy. W jednej chwili wykopywałem z gruzów przygniecionego biedaka w dzielnicy biedoty Kraju Pól Ryżowych, wyciągałem do niego rękę, by pomóc mu wstać, kiedy poczułem, jakby coś mnie wciągało. Jakby to biedak pociągnął mnie z niezwykłym impetem w swoim kierunku, czego totalnie się nie spodziewałem.
     Potrząsnąłem głową, próbując pozbyć się nieprzyjemnego uczucia. Dopiero po opuszczeniu głowy i wzięciu kilku głębokich wdechów, oparłszy swoje dłonie na udach, udało mi się spojrzeć na wszystko trzeźwo.
    To co dostrzegłem zdecydowanie nie należało do najprzyjemniejszych widoków na świecie - budynek Akademii stał w ogniu. Mimo że udało mi się opuścić jej mury w trybie ekspresowym, jej widok był mi doskonale znany i z pewnością nie pomyliłbym go z żadnym innym. Przede mną stał Sugimoto Namikaze, jeden z moich pierwszych Sensei'ów. A więc tak się tutaj dostałem- pomyślałem. Znałem już możliwości transportowania członków klanu Namikaze, kiedy to Akio zaszczycił mnie i Ryo swoją niespodziewaną wizytą nie tak dawno temu.
    Wokół mnie widziałem kilkoro ludzi, każdy z nich sprawiał wrażenie ninja. Z trudem udało mi się dostrzec niektóre twarze, wśród których rozpoznałem zwycięzce turnieju w Enko kategorii czarnej oraz Yoshimaru, mojego byłego przeciwnika. Ja sam wyprostowałem się i przypomniałem sobie, że w dalszym ciągu znajduję się pod postacią swojego ojca, w którego zmieniłem się dosłownie przed chwilą za pomocą Henge no Jutsu. Zapewne moja osoba musiała budzić wiele wątpliwości wśród pozostałych- w końcu co w takim miejscu może robić cieśla, mieszczanin w średnim wieku, nie przejawiający żadnych cech ninja?
    Sugimoto nakreślił pokrótce, jak wygląda sytuacja. Nie wiem jak u innych obecnych tam osób, ale we mnie jego wyjaśnienia wzbudziły jeszcze więcej pytań, niż dały odpowiedzi. Miałem zamiar zapytać, kto odważył się złamać traktaty między klanami a Akademią, do tej pory myślałem, że każdy ninja został wyszkolony w tej placówce.  Nie było mi to jednak dane, jako że Sugimoto upadł na ziemię, odsłaniając tym samym ranę klatki piersiowej.
    Widziałem wyraźnie, jak Yoshimaru uciska ranę, by zatamować krwotok, kiedy inni stali, po prostu patrząc. Jeszcze jeden położył jego głowę na swoich kolanach, ułatwiając mu oddychanie. Wyglądał jednak, że już spisał nauczyciela na straty, jako że po jego policzkach płynęły łzy.
    - Co jest?! Nie możemy tak po prostu go stracić! Czy ktoś z tutaj obecnych zna medyczne techniki? Trzeba mu pomóc, nawet jeżeli nie będzie teraz zdolny do walki, to z pewnością dysponuje większą dawką informacji, niż raczył nas obdarzyć.
    Wysłuchałem wypowiedzi zwycięzcy turnieju, który, jak się okazało, nosił imię Akemi Kakukoro. Zaproponował on rozbicie bariery, o której napomknął Namikaze, po czym ja zabrałem głos, nie tracąc czasu na przedstawienie swojej osoby.
    - Odnośnie bariery: skoro Sugimoto twierdzi, że jest aż 5 źródeł, 5 pieczęci podtrzymujących barierę. Zapewne jej odporność jest ogromna, ale może wystarczy, żeby zakłócić działanie jednej z 5 pieczęci? Może nie musimy likwidować wszystkich, wystarczy przerwać łancuch w jednym miejscu, żeby się rozpadł.

Offline

 

#11 2014-09-21 17:13:26

Maiko

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2014-08-27
Posty: 22
Klan/Organizacja: Członek Organizacji
KG/Umiejętność: Brak

Re: [Event] Polana

Maiko była zupełnie zdezorientowana. Jeszcze kilka sekund temu stała na dachu jednego z domków w wiosce, a teraz znajdowała się w środku ciemnego, gęstego lasu, a przed jej oczami Akademia stała w płomieniach. Liczyła na to, że to tylko przywidzenia, że może ktoś rzucił na nią paskudną iluzję. Przetarła oczy, jednak obraz nie znikał. Zauważyła, że nie było tu sama. Otaczała ją duża grupa ninja. Nie miała pojęcia kim są, żadnego nawet wcześniej nie widziała. Wydawali się dużo starsi, więc przeraziła się ich obecnością. Nie miała zaufania do ludzi, a przybywało ich coraz więcej. Widziała jednak, iż tak jak ona nie wiedzą co się dzieje. Kiedy wreszcie napływ się skończył, dostrzegła jednego z Sensei, który towarzyszył jej w trakcie edukacji. Na twarzy malował mu się grymas zmęczenia.

  Wysłuchała pośpiesznie sklejonego monologu i przeraziła się. Przez cały czas spędzony w Szkole to nauczyciele wydawali się jej potężnymi ninja. Marzyła o tym, by kiedyś móc dorównać ich umiejętnością. Nagle okazuje się, że będzie musiała stawić czoła komuś znacznie silniejszemu, nie posiadając nawet umiejętności ofensywnych na poziomie podstawowym. Liczyła na innych towarzyszy, którzy pewnie byli od niej znacznie silniejsi. Wiedziała, że nie może uciec i pozostawić tego miejsca na pastwę losu. Obawiała się jednak wykorzystania jako przynęty. Obawiała się, że może nie wyjść z tego cało.

  Podbiegła do Sensei'a, który zsunął się na ziemię. Chciała pomóc zatamować ranę mężczyzny. Ktoś jednak wpadł na ten pomysł wcześniej. Uklęknęła obok nieznanego jej Ninja, uciskającego krwawiący tors. Bała się zaoferować swoją pomoc. Nie wiedziała, jak mógłby zareagować. Jak wszyscy inni tutaj, wydawał się jej przerażający. Nie mogła jednak pozwolić, by ktoś na jej oczach wykrwawił się, kiedy ona nie miała odwagi podejść i mu pomóc. Po chwili została sama. Czuła się zawiedziona. Teraz samotnie musiała sobie z tym poradzić. Zdjęła z szyi swój szalik. Obwiązała go dookoła torsu, mocniej dociskając zerwaną koszulę. Próbowała stworzyć prowizoryczny opatrunek uciskowy. Miała szczerą nadzieję, że los ich dawnego mistrza nie pozostanie im obojętny.

Offline

 

#12 2014-09-21 21:10:08

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: [Event] Polana

    Większość osób zgromadzonych na polanie milczało, niektórzy sprawiali wrażenie zdezorientowanych, inni specjalnie zachowywało spokój aby nie rzucać się zbytnio w oczy. Nie dało się też ukryć, że wybory Namikaze były tak skrajne, że w każdej chwili mógł powstać zupełnie inny konflikt. Każde nieostrożne słowo czy działanie mogło doprowadzić do wybuchu konfliktu. Aby zapanować nad tym zbiorowiskiem ludzi potrzeba było nie lada charyzmy i zdolności przywódczych. Tymczasem wzajemna nie ufność sprawiła, że mimo nagłej sytuacji praktycznie nikt nie podjął żadnej akcji.
      Większość ninja sprawiała wrażenie jakby nie chcieli tu być, dłuższą chwilę trwało zanim ktoś zdecydował się na pomoc Namikaze, jakby nikt nie był odważny na tyle aby wykonać pierwszy krok. Na szczęście jeden z wyrzutków postanowił postarać się zatamować ranę zanim będzie za późno i znaleźć miejsce w odosobnieniu dla senseia. Jednak nie wszyscy odebrali to jako gest dobrej woli, gdyż w ślad zanim niczym cień ruszyła kobieta koło dwudziestki. Nie wyglądała zbyt imponująco i to zarówno jeżeli weźmiemy pod uwagę jej wyglądać jak i sylwetkę bowiem w porównaniu do innych ninja była dość gruba, miała sporą nadwagę. Jej ciemne włosy nie były zbyt równo przycięte przy tym były dość tłuste. A jej twarz nie należała do rzeczy, które chciałoby się zobaczyć wczesnym porankiem zaraz po otwarciu oczu. Kompletnie nie wyglądała na ninja nie miała przy sobie żadnej broni czy odzieży ochronnej charakterystycznej dla większości tu zebranych, nic też nie zdradzało, że przynależy do jakiegokolwiek klanu.
- Obserwuje cię - powiedziała gdy ten przeciągał ciało Namikaze, jednak nie ruszyła za nim w cienie drzew zamiast tego została pilnując Namikaze dopóki nie pojawił się jego krewniak i nie położył sobie jego głowy na kolanach. Wyglądało na to, że dziewczyna przez moment żałuję, że nie była pierwsza, jednak po chwili miejsce to zwolniło się bowiem Taii najwyraźniej uznał go za martwego być może przyczynił się do tego fakt, że Yoshi porzucił starego Namikaze. Jednak młoda dziewczyna, która była jedną z tych, która wydawała się nie pasować do tego miejsca, podeszła z początku nieśmiało jednak gdy już nikt nie pilnował rany postanowiła poświęcić swój szalik aby ratować mistrza. Właśnie ta chwila była decydująca o losie rannego bowiem wystarczyła aby ktoś odzyskał  rozum i zwrócił się z pytaniem czy ktoś jest medykiem. Ninja z reguły zachowują tajemniczość odnośnie swojej profesji i tak by było i w tym momencie gdyby nie odruch lekarski, który kazał się zgłosić jednej dziewczynie zanim w ogóle pomyślała.
- Ja  jestem lekarzem. - powiedziała i natychmiast pożałowała swoich słów bowiem przez moment stała się obiektem zainteresowań wszystkich zgromadzonych. Jej dość ładna twarzyczka pokryła się czerwienią pasującą do jej rudych włosów i piegowatej karnacji. Po chwili nie wytrzymując ruszyła w kierunku senseia - Trzymaj mocno Maiko, chwile mi to zajmie- powiedział do dziewczyny, a jej ręce zalśniły charakterystyczną medyczną chakrą.
     Tymczasem nie wszyscy byli zajęci rozmyślaniem jak poradzić sobie z barierą czy jak uratować Namikaze przed śmiercią, wielu było zajętych analizowaniem tym z kim znajdują się na polanie. Ayamaru, który zwrócił na siebie uwagę swoim pytaniem i nie pozornym wyglądem, znalazł się w dość nietypowej sytuacji, bowiem tuż przy jego szyi znalazł się kunai, trzymany przez wysokiego i dość dobrze zbudowanego mężczyznę.
- Nie ładnie tak się ukrywać, kim jesteś? Zresztą nie ważne i tak cię zabije. - powiedział przysuwając nieco bardziej broń do gardła Ayamaru, tak że ten mógł wyczuć specyficzną woń wydobywającą się z broni, z pewnością była czymś pokryta.
- Nie uważasz się za hipokrytę, skoro sam ukrywasz swoją postać - powiedziała Hikari - A ty Kiyoshi lepiej nie prowokuj go niepotrzebnie i nie udawaj kogoś kim nie jesteś.
- Ja nie ukrywam swojego wyglądu tylko swoje położenie - najwyraźniej zrezygnował z dalszych prób bowiem odszedł spokojnie, ale wciąż spoglądał na Ayamaru co jakiś czas.
      W zupełnie innym kącie tej grupki pewien mężczyzna, którego ciało było pokryte licznymi tatułażami, zaś na plecach znajdowało się charakterystyczne naczynie wypełnione piaskiem, wyraźnie miał coś do Yocharun bowiem otoczył jego ciało do kostek piaskiem.
      Najdziwniej jednak zachowywała się dziewczynka, która pojawiła się tuż obok Nabu, charakteryzowała się ciemną cerą, jasnymi włosami oraz głośnym chrapaniem. Wyglądała na niespełna 8 lat i zupełnie nie przejmując się zaitiałą sytuacją, spała.
- Powiedz mi o co chodzi w tym płaszczu cemu ty i jednooki nosicie takie same stroje, to nie jest znak żadnego klanu. - powiedział zimnym i nieco spiętym głosem.
       Jednak największe wydarzenia skupiły się w okół osoby zastępcy lidera Samotników, nie ulegało bowiem wątpliwości, że był najwyższy spośród zgromadzonych i to nie tylko wzrostem, ale też rangą. Mimo wszystko jego postać otaczała dość wątpliwa reputacja, świetnego wojownika, ale kiepskiego przywódcy. Czy prawdziwa czy nie była okazja się przekonać. Jako pierwszy postanowił wyjawić swoje imię nic dziwnego posiadał nie małą sławę zdobytą turniejem, a jego charakterystycznej sylwetki nie sposób było pomylić. Wydawało się też, że był na tyle pewny siebie, że był gotów przyjąć każde wyzwanie, w każdej chwili. To odstraszyła większość potencjalnych przeciwników, większość ale nie wszystkich. Chłopak koło 17 lat nieustraszenie i niepostrzeżenie dla samotnika postanowił go zaatakować. Jego charakterystyczne białe oczy zdradzały jego przynależność do klanu Hyuuga.
- Zabiłeś mojego nauczyciela, zginiesz przez to! - wykrzyknął lekceważąc fakt, że obecnie byli potencjalnymi sojusznikami. Nim jednak zdołał zadać cios zatrzymał się w miejscu, bez ruchu. Kilkadziesiąt metrów zanim stał mężczyzna w takiej samej pozie do tej pory skrywał się w cieniu drzew był niemal niewidoczny.
- Nie czas teraz na osobistą zemstę, chyba wszyscy zapominacie o co toczy się gra. Nie wiem czy wiecie, ale w archiwum akademii znajdują się dane każdego z was, stale uaktualniane przez agentów akademii, są tam informacje nawet o tych którzy nigdy do niej nie uczęszczali. W takiej sytuacji powinniśmy się skupić na obronie akademii niż kłótniach między sobą. - mężczyzna wydawał się mówić z sensem. Zapewne każdy z was widział kiedyś człowieka, który kojarzył się bardziej z aniołem, ktoś kto na pozór nie byłby zdolny do złych czynów. Ów mężczyzna wydawał się tego przeciwieństwem. Haczykowaty nos tłuste włosy i odpychające wrażenie było najbardziej charakterystyczne w jego wyglądzie. Jeszcze te oczy, nie nie jego, jego były zwykłe brązowe, ale za nim unosiły się olbrzymie czerwone ślepia, należące do jego czarnego wilka, który dorównywał mu rozmiarem, mimo to był niemal nie widoczny w tym leśnym tle. - Nie wątpię panie Akemi, że byłby pan w stanie rozbić nie jedną barierę - rzekł odwracając się w kierunku "drzwi"  i przechodząc w ich kierunku kilka kroków nie zwracając uwagi nawet na samotnika, a Hyuuga czynił dokładnie to samo. - Jednak czy jest pan pewien, że nie zniszczy pan przy okazji szkoły ninja? Może najpierw spróbujmy rozeznać się w terenie więc panie Hyuuga co pan widzi?
W tym momencie czarnowłosy chłopak odzyskał nad sobą kontrolę, nie wydawał się już być zainteresowany atakiem na Akemiego przynajmniej na razie.
- Las jest pełny pułapek samo dotarcie do okolic bariery nie będzie łatwe, nie widzę co jest w barierze, ale przed nią jest 5 ludzi, zapewne pilnują bariery.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-09-21 21:11:06)

Offline

 

#13 2014-09-21 22:58:17

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Polana

      Moje podejście na starcie od samego początku było zamierzone. Chciałem się odsunąć jak najdalej od bycia przywódcą tej małej grupki. Nie miałem ochoty mieć nikogo z nich na sumieniu, tym bardziej, że patrząc na nich wszystkich jednocześnie widziałem młode twarze, które bezmyślnie byłby wstanie wskoczyć w ogień jakby tylko im się kazało. Nie chciałbym być osobą, która by popełniła podobny błąd i źle oceniając możliwości przeciwnika puścił bym takie małe stworzenia jak ta mała dziewczynka w wir walki, gdzie by umarła od jednego silnego ciosu. Już wole wyjść na ninja, który jest zadufany w sobie i w swojej mocy, niż na bestie, która poświeciła dusze tych młodych ludzi na rzecz jakieś akademii. Co z tego, że jest w niej archiwum, w której są informacje o moich umiejętnościach. Archiwum nawet należy zniszczyć, ludzi, którzy stoją za tym murem już nie.

      - Nie powiedziałem, że zamierzam to zrobić. Powiedziałem jedynie, że jestem wstanie to zrobić i nie jest to żadna próba pokazania swojej siły. Po prostu uganianie się w tej chwili za pięcioma punktami, które nie wiadomo czy nie są w ruchu, jest dla nas samobójstwem. Powinniśmy zniszczyć jeden lub dwa z tych punktów, nie więcej. Wtedy barierę zdołam zniszczyć bez jakichkolwiek uszkodzeń waszego jakże wspaniałego archiwum - ostatnie słowa powiedziałem z dozą ironii. Zapytacie pewnie dlaczego nie zareagowałem na próbę zaatakowania mnie przez Hyuuga? Nie obchodzi mnie co miał mi do powiedzenia ten gnojek. Po prostu oplułem jego zachowanie oczywiście w sensie metaforycznym, po prostu nie potrafił się opanować jak jakiś szczeniak.

      - To jakie macie propozycje co do następnego kroku? - zapytałem.

      - Nie kłaniaj mi się, nie jestem żadnym bogiem. Miło mi Ciebie poznać samotniku, mam nadzieje, że będzie nam dobrze się współpracowało - powiedział w między czasie do Ayatane.

Ostatnio edytowany przez Akemi (2014-09-21 23:03:45)

Offline

 

#14 2014-09-21 23:38:40

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Polana

A więc wszyscy, którzy mieli przybyć byli już na miejscu. Dosyć ciekawa była to mieszanka ludzi, zważając na polityczne sytuacje obejmujące świat w którym przyszło im wszystkim żyć. Życie Namikaze nie było dla niego zbyt istotne, nie czuł do niego żadnego sentymentu czy też podziwu, gdyż nie na tym polegała jego poniekąd samotna droga. Wyglądało jednak na to, że w obecnej sytuacji czas było zmobilizować się wraz z grupą innych pozabieranych tu ninja i wykonać co do nich należy. Chłopak nie chciał zostawać bohaterem akademii, liczyło się dla niego doświadczenie w boju. Widząc jak kilka kroków od niego pojawia się towarzysz z jego klanu, nijaki Kuroi Inu, wykonał ten sam gest głową na przywitanie co on.

Zanim jednak zdążył na dobre rozeznać się z sytuacją, poczuł jak jego stopy otacza piasek, zasypując do kostek. Obróciwszy głowę ujrzał mężczyznę w tatuażach, który najwidoczniej miał coś do niego, chociaż kompletnie nie widział co kierowało jego zachowaniem. Wykonał szybko dwa gesty a tuż za plecami owego piaskowego ninja, pojawiłasię jego kopia , przykładając kunai do jego szyi jedynie by  pokazać mu, że to nie czas na pojedynek między nimi.

Yocharu stojąc nadal spokojnie, skierował wzrok w stronę Akemiego, który po za przedstawieniem się co było dość dziwne dla chłopaka, podrzucił też swoje zdanie odnośnie tego ataku i bariery chroniącej dostęp do akademii. Nie wiedząc czemu, czuł że musi wtrącić się do tej dyskusji mimo iż mężczyzna wydawał się dużo starszy i znacznie bardziej doświadczony od niego.

- Sama bariera może nie być tak istotnym problemem jak nam się wydaje. Istotniejsze jest to co może ją zabezpieczać bądź kto. Sądzę że powinniśmy podzielić się na pewne grupy wsparcia. Przede wszystkim trzeba pilnować sensora, który będzie wykrywał niebezpieczeństwa. Z frontu powinni ruszyć najbardziej doświadczeni wojownicy pewni swych zdolności, zaś skrzydłami Ci którzy mogą stanowić istotne wsparcie w razie problemów oraz niespodziewanego ataku wroga. Medyk z tyłu, lecz również zasłonięty z każdej strony bo może się okazać bardzo istotny. Jeżeli uda nam się dotrzeć pod bariery w jednym kawałku, myślę że wtedy będziemy główkować jak rozegrać akcję, gdy na własne oczy zobaczymy rozlokowanie tej piątki o której wspomnieliście.

Jak na cichego, prawie wytartego z emocji chłopaka, wydał się dosyć wygadany co do misji, która właściwie aż tak bardzo go nie interesowała. Zawsze grał solo i nie widział chyba siebie w roli przywódcy zwłaszcza, że jest na to za młody i nadal za słaby a najważniejsze za mało doświadczony, jednakże w obliczy tej sytuacji, poczuł że musi ogarnąć całą bandę ninja by nie pozabijali się bez sensownie.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2014-09-22 00:18:22)

Offline

 

#15 2014-09-22 00:09:05

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 652
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Polana

   Na polanie zaczęło robić się niemałe zamieszanie. Nagle każdy miał coś do powiedzenia, niekoniecznie w temacie obrony akademii - to ktoś kogoś zaczepiał, to komuś groził. Słowem, jak zwykle w takich sytuacjach, zapanował lekki harmider, z którym nikt jakoś nie próbował nic zrobić. Tak już bywa, gdy nagle zbiera się w jedno miejsce wojowników o różnych poglądach, często ze sobą kolidujących.
   Ayatane skinął głową, lekko się uśmiechając, słysząc odpowiedź Akemiego. Następnie chłopak stanął po prawicy wicelidera i odwrócił się przodem do reszty przymusowej drużyny. Na próbę ataku Hyuuga'i nie zareagował on nawet drgnięciem ramienia. Może wydawać się niezrozumiałe, dlaczego członek organizacji nie starał się chronić osoby wyższej rangą, ale Yuki doskonale wiedział, co robi. Jasnym było dla niego bowiem, że osoba tak silna jak zastępca przywódcy Samotników jest w stanie samemu obronić się przed każdym atakiem - białowłosy mógłby mu najwyżej krępować ruchy. Pomimo braku reakcji na zamach użytkownika Byakugana, Ayatane bynajmniej nie zamierzał całkowicie go ignorować. Jeżeli ktoś odważył się podnieść rękę na Akemiego, to równie dobrze może zaatakować innego Samotnika.
   Chłopak przez moment obserwował Hyuuga'ę, lecz gdy tylko Yocharu się odezwał, jego wzrok powędrował na Uchiha'ę. Czarnowłosy głupio nie gadał; z pewnością ochrona sensora i medyka była dobrym pomysłem, który trzeba będzie wziąć pod uwagę, podczas wykonywania jakichkolwiek ruchów.
   Yuki rozejrzał się po zgromadzonych. Trzeba było zapanować nad tym bałaganem, nim zrobi się nieciekawie. Samotnik odgarnął włosy z oczu, po czym odkaszlnął i rzekł wyraźnie.

   - Uspokójcie się. - nie brzmiało to jak rozkaz, lecz jak rada - W tym momencie są ważniejsze rzeczy, niż jakieś prywatne spory i uprzedzenia. - chłopak odetchnął głęboko, zbierając myśli - Uważam, że on ma rację. Zdecydowanie musimy chronić medyka i sensora, bo bez nich nie będziemy w stanie nawet zlokalizować pieczęci, to oczywiste. Pozostaje kwestia ich niszczenia. Możemy zrobić tak jak powiedział blondyn, czyli skupić całą uwagę na jednej pieczęci, lub podzielić się na mniejsze grupy i jednocześnie ruszyć na wszystkie pięć celów. Opcja ta wydaje mi się lepsza, biorąc pod uwagę że czas działa na naszą niekorzyść. Co o tym sądzicie?

Ostatnio edytowany przez Ayatane (2014-09-22 00:19:29)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#16 2014-09-22 14:30:47

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Polana

  Jego słowa nie były tylko rzucone na wiatr. Do dumania nad tym jak można zniszczyć barierę dołączyli i inni. Jedną z osób był Akemi zastępca samotników i to on powinien być przewodniczącym tej małej grupki jaką oni tworzyli. Taii mógł mu co najwyżej buty czyścić bo wszak tak potężna osoba chce nam pomóc, no cóż trzeba się korzyć i uważać aby nie zginąć. Kolejnym samotnikiem był Ayatane Yuki, jego nazwisko przypomniało mu pewną osobę. Osobę, która zaginęła na jego wyprawie i należała do organizacji samotników. Dość głębokie westchniecie oznaczało pewną rzecz, którą Namikaze wymyślił.

  Uśmiechnął się sam do siebie i odwrócił w stronę wszystkich. Nie interesowały go spięcia w grupie, w zasadzie na chwilę obecną był myślami gdzieś indziej. Mianowicie jego wyobraźnia pobudziła jak może wyglądać całe dostanie się środka. Ale żeby wszystko poszło zgodnie z planem trzeba obudzić starego Namikaze.

  -Mamy parę możliwości. Pan Akemi jeśli dobrzę mówie, może nam zniszczyć te barierę, ale pod warunkiem, że ją osłabimy. Kolejna opcja to udanie się do lasu, no cóż dużo pułapek z pewnością się tam znajduje... No i na koniec najlepsze jeśli mój pobratymiec się ocknie może nam bardzo ułatwić drogę...- Skierował swój monolog do wszystkich, no na chwilę obecną tylko on podał jakiś sensowny plan.

Offline

 

#17 2014-09-22 17:56:55

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

Na polanie pojawiało się coraz więcej osób, niektórzy się przedstawiali inni tak jak ja woleli zostać anonimowi. Okazało się, że nie jestem jedynym samotnikiem, jakiego tutaj przyprowadzono. Na miejscu była także jakaś gruba ryba, o której wcześniej nie słyszałem i ktoś kto mu się kłaniał. Fajnie fajnie. Ja jednak nie znam tych ludzi i na razie ich nie poznam. Nie mam czasu na zabawę w nowych znajomych, muszę się teraz trzymać reszty żeby dostać się na teren akademii i odnaleźć jedynego Kaguyę, o którym słyszałem i jest jeszcze wśród żywych - oby. Chyba tylko ja tutaj nikogo nie znałem, bo ludzie już po chwili zaczęli się bawić. Jedni atakowali drugich inni płakali nad resztą. Ogólnie śmiesznie było. Obserwowałem jak ktoś rzuca się drugiemu do gardła i inne takie sprawy. Wszystko to wprawiło mnie w dobry humor. Szkoda, że do niczego poważniejszego nie doszło. Może i bym się przyłączył? Mój cel mógłby poczekać. Przecież nie można rezygnować z dobrej zabawy. Tak czy siak wiedział już co muszę robić. Najlepiej to trzymać się najsilniejszego, w tym przypadku jest to osoba z mojej organizacji, więc jak ktoś będzie miał o to pretensję będę miał dobry argument. Na początek to nawet spoko plan.

Offline

 

#18 2014-09-22 18:47:11

Maiko

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2014-08-27
Posty: 22
Klan/Organizacja: Członek Organizacji
KG/Umiejętność: Brak

Re: [Event] Polana

Maiko była uradowana odzewem na pytanie o medycznego ninję. Wiedziała, że sama nie była w stanie utrzymać Namikaze przy życiu dłużej niż kilka minut. Zadziwiło ją to, że ów osoba znała jej imię. Dokładnie przyjrzała się rudowłosej kobiecie i jej technice leczenia za pomocą chakry. Nadal uciskając szalik przyglądała się nieznajomej.  Uznała ją za osobę dobrą. Taką, której można zaufać. Jako jedna z nielicznych postanowiła udzielić pomocy krwawiącemu Sensei'owi, bez którego przecież większość z obecnie tu zgromadzonych nie byłaby tym, kim jest.
- Dzie... Dziękuję, że postanowiłaś pomóc. Cieszę się, że nie będzie musiał tutaj skonać - Próbowała nawiązać kontakt - Powiedz proszę, sk... skąd znasz moje imię?
Dialogi z nieznajomymi nie były jej najmocniejszą stroną. Była zestresowana, przerażona całą sytuacją. Do tego wszyscy zaczęli skakać sobie z nożami do gardeł. Przecież to nie była pora na osobiste sprawy, kiedy ważyły się losy wszystkich przyszłych ninja, prawda? Chciała wydusić z siebie, by przestali teraz zajmować się sobą, a więcej uwagi poświęcili płonącej Szkole, jednak nie chciała, żeby wszyscy zaczęli wylewać swą agresję na nią, miast na siebie.

Offline

 

#19 2014-09-22 21:12:16

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Moje przeczucia jednak i tym razem mnie nie zawiodły. Było to oczywiste jak to, że ziemia jest okrągłą, iż  co poniektórzy spróbują rzucić się innym do gardeł. Z dialogów wynikało, że urazy są zbyt świeże by puścić je od tak w niepamięć. Nawet jeżeli sprawa idzie o dość poważny wyciek danych osobowych. Nawet to, że akademia była obłożona umowami międzynarodowymi. 
  Choć nie uznałem za stosowne się odzywać, uwagę poświęcałem głównie człowiekowi, który sam nazywał się dowódcą samotników, jeżeli jest on faktycznie w stanie zniszczyć barierę, co mogło by być bardzo pomocne. Mankamentem było jedynie to, że trzeba było ją zniszczyć tak by przy okazji nie zrujnować akademii. Swoją drogą sytuacja taka szła by na rękę każdemu, zrujnowanie archiwum oznaczało by pozbycie się wszelakich danych, które były tam przetrzymywane, co skutecznie uniemożliwiło by zdobycie ich przez każdego. Nie było wiadomo czy ktoś prędzej czy później nie wpadnie na taki sam pomysł jak agresorzy i nie zaatakuje akademii po raz kolejny by uzupełnić swój wywiad.
  Wysłuchałem spokojnie, przy okazji krzyżując ręce na piersi, propozycji rozwiązania problemu. Większości nie można było omówić logiki postępowania. Widać większość potraktowała poważnie sytuację. Dziwne było to, że człowiek, który zatrzymał Hyuugę zdardzając tym samym swej przynależności do klanu Nara, nie przejął dowodzenia. W końcu oni to byli uznawani za najlepszych strategów. 
-Zgodzę się z Yocharu co do tego, że przodem powinni iść najbardziej doświadczeni wojownicy, a sensor i medyk tyłem. Jednak nie wiem dokładnie jakie zasoby ludzkie posiada przeciwnik. Jeżeli nawet uda nam się dotrzeć do bariery, przeciwnik może zatamować nasz postęp kierując większość sił na miejsce gdzie się znajdujemy. Propozycja moja opiera się by to wykorzystać. Powinniśmy podzielić się na dwie grupy, dywersyjną i ofensywną. W ofensywnej, jak już Yocharu zauważył pójdą najsilniejsi i najbardziej doświadczeni, przeprowadzając atak bezpośrednio. Przeciwnik widząc tak otwarty atak powinien założyć, że jesteśmy w stanie bez problemu unieszkodliwić barierę. Przekieruje wtedy większość swoich sił na grupę ofensywną. Gdy już grupa ofensywna zwiąże te oto siły w walce grupa dywersyjna, wyeliminuje jednostki pozostawione same sobie, a później udeży od tyłu na wroga walczącego z grupą ofensywną. W ten oto sposób weźmiemy go w kleszcze i siła jego jednostek będzie bez znaczenia, gdyż bronić się na dwóch frontach jest po prostu zbyt trudno. Myślę, że umiejętności najsilniejszych z nas wystarczą spokojnie by związać wroga do czasu przybycia grupy dywersyjnej. Gy już zabezpieczymy cały teren będziemy mogli zająć się kwestią bariery.


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#20 2014-09-22 22:42:18

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: [Event] Polana

     Cały czas stałem na uboczu, praktycznie nie dając się nikomu zauważyć. Ze splecionymi rękoma obserwowałem całe zdarzenie, kpiąc po cichu z całej tej nostalgii. Kiedy minęło te dziesięć lat? Ledwo rozpoznałem swojego nauczyciela. Więc zapewne on wcale nie będzie mnie kojarzył. Jakoś nie czułem się z tego powodu urażony.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
     Podszedłem nieco bliżej. Rozejrzałem się po twarzach swoim trójłezkowym sharinganem. Za cholerę nikogo nie potrafiłem rozpoznać. No może poza członkami Yūgure, ale stanowili oni tutaj zdecydowaną mniejszość. Zmarszczyłem w wymowny sposób brwi, spoglądając na vicelidera Samotników. W moim wzroku nie ukrywałem gniewu i pogardy. To więc doczekali się przywódcy? Jak przystało na kogoś odciętego od świata na siedem lat, dowiedziałem się o tym w tej chwili. Kto zatem jest liderem? Z tej organizacji znałem tego medyka amatora Ichuzę, Nanę i oczywiście Sentiego... Jeśli on jest przywódcą, to bynajmniej nie będę miał powodów do świętowania. Choć ze wszystkich alternatyw, ta wydawała mi się najrozsądniejsza. Z drugiej strony równie dobrze może już nie żyć. W tym świecie ciągle ktoś ginie.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
     Niespełna po sekundzie zmrużyłem oko i szyderczo się zaśmiałem pod nosem. Nie zaczęliśmy nawet misji, a już pojawią się wewnętrzne waśnie. Szykowała się zaprawdę zabawna przygoda. Byłem ciekawy dalszego rozwoju wydarzeń. Oni tu sobie siedzą i podają swoje plany, a wróg działa. Chciałem biernie obserwować to przedstawienie, ale nie lubię być atakowany z zaskoczenia.

     - Wasze plany mają jedną poważną lukę. Nie znamy swoich zdolności, a na ich przedstawienie i porównywanie nie mamy czasu. Wróg działa, a my tu uskuteczniamy czcze gadaniny. - zabrałem głos. Plany Yocharu i Akihiko były w porządku - gdybyśmy działali tylko my. W praktyce patrząc po zebranych mogłem tylko zgadywać kto co umie. Nie było czasu na prezentowanie swoich zdolności i szczerze mówiąc nie pałałem ogromną chęcią wyjawienia swoich zdolności praktycznie wszystkim zebranych klanom oraz organizacjom. Zrobiłem parę kroków w stronę sensora z klanu Hyuuga. - Prowadź do bariery. Nie zniszczymy jej, jeśli nie wiemy nawet jak wygląda. - poleciłem, choć musiałem się przyznać do nieco zbyt władczego tonu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kazunari (2014-09-23 17:00:58)

Offline

 

#21 2014-09-23 19:17:20

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Polana

    Moje pytanie o lekarza pośród towarzystwa nie pozostało bez odzewu. Do medycznej profesji przyznała się młoda, ruda dziewczyna. Musiałem przyznać, że zwiesiłem na niej oko, w końcu dawno nie było mi dane obcować z osobą płci przeciwnej. Jej rude włosy lśniły mocnym blaskiem za sprawą oświetlających nocne niebo płomieni, co dodawało jej uroku. Obserwowałem jej ruchy, kroki, styl poruszania się i na chwilę zapomniałem, po co tu jestem.
    Z letargu wyrwał mnie kunai, który niespodziewanie pojawił się przy mojej szyi. Czułem jego nienaturalny odór, z pewnością był czymś pokryty. Jedyne co przyszło mi na myśl, to trucizna. Zabójca tutaj? Napastnik zażądał ode mnie ujawnienia swojej osoby, lecz zanim dane było mi jakkolwiek zareagować, odezwała się kobieta, wstawiając się za mną i jednocześnie demaskując moje Henge no Jutsu. Jako że zwróciła się do mnie po nazwie klanu, uznałem, że kamuflaż w niczym mi już nie pomoże, a jak widać, może jedynie zaszkodzić. Dlatego też dezaktywowałem technikę i w miejscu podstarzałego cywila pojawiła się moja sylwetka. Uznałem jednak za zbędne, żeby przedstawiać innym swoje imię. Sam klan powinien im wystarczyć.
    Widzę, że mamy tutaj niezły przekrój zdolności: medyk, zabójca i sensor- pomyślałem, przypisując profesje do poszczególnych osób, by w razie czego wiedzieć, kto dysponuje jakimi umiejętnościami. Analizując sytuację, patrzyłem co jakiś czas na agresora, z którym dopiero co miałem do czynienia, nie chcąc stracić go z oczu. Wolałem nie dać się zaskoczyć po raz kolejny. Poza tą trójką z pewnością pozostali też potrafili niemało, a ich wygląd świadczył o tym, że pochodzą z różnych klanów o różnym Kekkei Genkai.
    Jak na zawołanie z tłumu wybiegł osobnik o białych oczach, które przypisywano moim sąsiadom z Kokkai- klanowi Hyuuga, który został zatrzymany w ruchu, zapewne przy pomocy jakiejś techniki, której do tej pory nie spotkałem. Starałem się zapamiętać jak najwięcej informacji, nigdy nie wiadomo, co może ocalić nam życie w opresji.
    Trzeba natomiast przyznać, że atmosfera robiła się coraz gęstsza, konflikty, chęć zemsty na pewno nam nie sprzyjały. Do tego dochodziła presja czasu, nie wiedzieliśmy, ile mamy czasu, żeby powstrzymać napastników plądrujących Akademię.
    Wysłuchałem uważnie racji każdego z osobna. Osobiście nie uważałem, żebym był doświadczonym strategiem, dlatego też każdy plan z osobna wydawał mi się dobry i z pewnością od razu bym na niego przystał, kiedy pojawiał się kolejny, który bardziej mnie przekonywał. Dlatego też poczekałem, żeby wszyscy się wypowiedzieli, zanim sam zabrałem głos:
    - Niestety nie mamy wystarczająco dużo czasu, żeby czekać na przebudzenie Sugimoto. Jeśli chodzi o podział na grupy, uważam, że nie możemy wystawić do grupy ofensywnej wszystkich najsilniejszych spośród nas. Nie możemy przecież wykluczyć, że przeciwnicy również mogą dysponować umiejętnościami sensorycznymi. Jeżeli odkryją grupę dywersyjną i skupią na niej swoją uwagę, możemy stracić wielu naszych. Rozbicie bariery wydaje się dość dobrym pomysłem, jednak rozbicie jedynie jednego jej filaru może okazać się niewystarczające. Dlatego też proponuję, by podzielić się na dwie grupy, w których będziemy wymieszani. Na pewno w każdej z grup musi znaleźć się sensor, tak więc pan z klanu Hyuuga w jednej i pani - tu zwróciłem się do Hikari - w drugiej. Nie ma na co czekać, czas działa na naszą niekorzyść.

Offline

 

#22 2014-09-23 20:22:42

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: [Event] Polana

    Sytuacja nie prezentowała się najlepiej, a przynajmniej nie z perspektywy młodego Senju, który postanowił się nie wychylać ponad tłum nieznajomych, chcąc jedynie uczynić to co do niego należy, i uczynić wszystko by godnie reprezentować swój klan. Notabene po raz pierwszy w życiu, mógł podziwiać takie zatrzęsienie reprezentantów niemal wszystkich klanów i organizacji. Było to lichą zaletą przy tym, co niosła za sobą owa okoliczność. Jak śmiało można założyć, takiej zbieraninie nie łatwo było się zjednoczyć, w końcu pośród nich zebrali się niejednokrotnie dotychczasowi rywale i przeciwnicy, jak więc w takiej sytuacji można zaufać osobie która stanie za tobą? a przecież to w walce jest priorytetem, świadomość że co by się nie działo, twój sojusznik zadba o twe plecy, tak zaufanie to podstawa.
    Czerwonowłosy czuł jak serce bije mu w piersi. Biorąc głęboki, zastanawiał się kto spośród nieznajomych wybije się na prowadzenie, w końcu musieli wybrać jedną strategię, inaczej czekała ich rychła zguba. Nie łatwe jest takie położenie, i wymagało ogromnego zaufania, by złożyć się w czyichś rękach, i jednomyślnie ruszyć do walki, a przecież wszystko sprowadzało się właśnie do tego. Dookoła roiło się od ninja, zabawnie pozujących na wielkich wojowników, naturalnie, zawsze znajdą się tacy, którzy starają się wykazać w oczach innych, jednak nie Nabu. jedyne czego pragnął, to by jego obecne problemy zakończyły się jak najszybciej, by nie ryzykować zanadto, utrzymać się przy życiu, nie bawiąc w bezmyślny heroizm, właśnie taki powinien być ninja. Zbyt wiele się wydarzyło w zbyt krótkim czasie, by wszystko wychwycić i spisać, zwłaszcza że ludzi było wielu, a Nabu miał jedynie dwoje oczu. Cóż, pozostawało jedynie trwać w oczekiwaniu, na to co szykował dlań przewrotny, i lubiący płatać figle los, bo tak na prawdę życie ich wszystkich, jak i samego Nabu, sprowadzało się do tego co komu pisane, a jedyne co było pewne, to że ktoś padnie, a Senju miał zbyt wiele planów do ziszczenia w życiu by przekreślić je brakiem czujności, archiwum i tak zdobędą, liczy się tylko to, czyim kosztem.

Offline

 

#23 2014-09-23 22:27:23

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: [Event] Polana

   Po przeanalizowaniu sytuacji większość ninja podjęła jednak decyzje o udziale w walce o szkołę ninja, w końcu nie mieli zbyt wielkiego wyboru. Wciąż jednak było im daleko do wspólnego działania, zaczęli jednak wymieniać między sobą zdania i starać się kreować taktykę i dalsze postępowanie. Akemi starał się odrzucić rolę przywódcy. Jednak w naturalny sposób coraz więcej osób zaczęło się zwracać w jego kierunku, rzucając coraz to nowe propozycję i oczekując na jego decyzję.

    Pierwszy swoich sił postanowił próbować Yocharu, którego natychmiast wsparł jego sojusznik z klanu. Problem w tym, że jego plan polegał wiele luk, a sam chłopak podczas swojej przemowy stawał się coraz mniejszy. Sabaku nie zamierzał odpuścić i pozwolić sobie na bycie ignorowanym. Gdy tylko Uchiha odwrócił się w kierunku zastępcy lidera samotników jego klon został pochłonięty przez piasek, sam chłopak zaś zapadał się w ruchomych piaskach.
- Nie ufałbym ich słowom, pierwszy raz widzę ninja ubranych w takie płaszczę, a nie wydaję mi się przypadkiem aby osoby w takich samych barwach znalazły się tu przez przypadek. Być może to oni napadli na akademię i zakradli się tutaj podczas przemowy Sugimoto.

- Ech, panie Namikaze tak na prawdę nie mamy żadnych możliwości, tak na prawdę musimy się udać do tego pełnego pułapek lasu, ponieważ tylko tak możemy się stąd wydostać, no chyba że zna pan tą samą technikę, która nas tu przyniosła? - w tonie jego słów wyraźna była kpina, jednak gdy później zwrócił się do Kazunariego już jej nie było- Wreszcie ktoś powiedział coś mądrego, gratulacje panie jednooki Uchiha.
Najwyraźniej nie umknął mu krótki błysk czerwieni w oczach postaci stojącej z tyłu.

-Przeceniasz moje możliwości może i jestem w stanie wykryć kogoś, jednak z pewnością nie dam sobie rady z pułapkami tak jak Hyuuga. Wydaję mi się też, że możemy się w jakiś sposób uformować, sensorzy na lewo, medycy na prawo, walczący na krótkim dystansie z przodu, średnim w środku, zaś dalekim z tyłu. Nawet jeżeli nie zastosujemy tego jako formacji w jakiej wyruszymy powinno to nam dostarczyć wystarczająco niezbędnych informacji aby móc razem współpracować. - powiedziała Hikari
- Nie mamy na to czasu ktoś się zbliża! - Krzyknął Hyuuga przyjmując pozycję bojwą, co ciekawe żaden z pozostałych sensorów nie był w stanie go wyczuć.

      Kiedy inni ustalali taktykę ekipa złożona z kobiet zajmowała się senseiem, radząc sobie dość średnio. Widać było, że brakowało im wprawy.
- W zeszłym tygodniu zaczęłam pracować w szpitalu w siedzibie wyrzutków, mamy tam danę medyczne każdego wyrzutka, który ukończył akademie. Wybacz nie mam czasu na rozmowę, muszę się skupić, ty też!- zbyła lekko swoją towarzyszkę starając się maskować swoje zdenerwowanie i nie podnosić zbytnio głosu, ale nie do końca jej to wychodziło. Na chwilę przerwała leczenie odganiając komary, które zleciały się do jej spoconego ciała.

      Wyszedł otwarcie, nawet nie starał się ukrywać, a mimo to jego aura była ledwie wyczuwalna. Gdyby nie ostrzeżenie ninja z kraju ziemi zapewne wielu nie zauważyłoby nawet jego pojawienia. Co było co najmniej dziwne biorąc pod uwagę, że dorównywał... nie był nawet większy od Akemiego. Może nie posiadał tak rozbudowanej muskulatury jak samotnik, ale mimo wszystko imponował warunkami fizycznym.
- Więc wy dalej się nie ruszyliście - powiedział niskim i niezwykle melodycznym głosem, a na jego twarzy pojawił się pewny siebie uśmiech.

       Dopiero po chwili schowany w cieniu wilk zaczął szczekać, w pewnym momencie wyskakując z miejsca na 2 metry do przodu i lądując pozornie bez celu.
- Coś tu jest, coś po za nim! - ostrzegł Hyuuga mając na myśli ninja, który przed chwilą się pojawił i zaczął wymachiwać rękoma w starciu z wyimaginowanym przeciwnikiem. Piasek, w który zapadał się Yocharu na powrót stał się normalną ziemią, zaś Sabaku, najwyraźniej znudził się brakiem wyjaśnień, bo postanowił zaatakować go z główki. Dziewczyna lecząca Sugimoto najwyraźniej nie wytrzymałą napięcia, bowiem straciła przytomność tuż obok Namikaze.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-09-23 22:43:55)

Offline

 

#24 2014-09-23 22:52:57

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: [Event] Polana

     Nawet znajdując niewielki posłuch wśród zbieraniny najważniejszych klanów, wróg był szybszy. Taktyki można było sobie wsadzić każdy wie gdzie, kiedy nie ma jednej stanowczej osoby wydającej rozkazy. Nie było jednak czasu na wybieranie dowódcy. Trzeba będzie jednak działać jak za starych, dobrych czasów. Ogólnie cała ta misja póki co przyprawiała mnie o nostalgię. Kiedy to klany walczyły po jednej stronie? Siedem, osiem lat temu?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

     Zanim zacząłem działać, musiałem coś zrobić z pewnym natrętem. Złożyłem jedną ręką pieczęć tygrysa, wbijając wrogie spojrzenie w Sabaku. Oczywiście miałem dość sporo do zarzucenia owym ludziom pustyni, ale sytuacja była jaka była. Niemniej jednak nie zamierzałem tolerować takiego zachowania względem swoich ludzi. Trzy kruki zaczęły skubać awanturnika, który to przyczepił się do Yocharu.

     - Najwyraźniej za dużo czasu spędziłeś w bezpiecznym domu, skoro nie rozpoznajesz najpotężniejszego Doujutsu - Sharingana. Spasuj z łaski swojej. W przeciwnym wypadku... - zastanowiłem się - ...cię zabiję. - dodałem głosem tak spokojnym, że aż strasznym.

     Następnie moje krwistoczerwone Kekkei Genkai skierowałem w kierunku nieznanego olbrzyma. Pięć źródeł chakry? Rozejrzałem się, szukając pozostałych czterech. Jednocześnie wyszedłem przed przysłowiowy szereg, stając tuż przed nieznajomym. Zmierzyłem go wrogim spojrzeniem, po czym raz jeszcze związałem jedną dłonią pieczęć. Kruki dały spokój Sabaku i podleciały do przerośniętego faceta. Krążyły mu nad głową. Wątpię żeby to zrobiło na nim wrażenie. Zawsze jednak jest szansa, na osiągnięcie czegoś innego.

     - Kim jesteś? Odpowiadaj. - rzuciłem sucho, acz stanowczo.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-09-24 00:00:44)

Offline

 

#25 2014-09-23 23:59:12

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 652
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Polana

   Ku lekkiemu zdziwieniu Samotnika, wojownicy zajmujący polanę nieco się opanowali. Wyjątek stanowił jedynie chłopak władający piaskiem. W dalszym ciągu z jakiegoś powodu nie chciał odczepić się od czarnowłosego, tym razem tworząc pod jego nogami coś na kształt ruchomych piasków. Yuki uniósł brew, spoglądając na sprzeczkę. Dziecinada - skomentował w myślach - nic godnego interwencji, czy choćby uwagi. Owszem, teraz był czas na poważniejsze rzeczy. Ayatane wysłuchał propozycji każdego, poczynając od nieznajomego blondyna, a kończąc na mężczyźnie, który jak się okazało ukrywał swą tożsamość techniką przemiany.
   Białowłosy już otworzył usta by coś wtrącić, gdy odezwał się jednooki Uchiha. Czerwonooki najwyraźniej wolał działać, niż planować. Krótko podsumował on sens tworzenia rozmaitych strategii, po czym zażądał od sensora wskazania drogi do bariery. W tym szaleństwie może nawet być metoda, przyznał Yuki i w milczeniu czekał na rozwój wydarzeń.

   Pierwszy, ku irytacji Ayatane, włączył się Sabaku, nie wnosząc do sytuacji zupełnie nic. Teorie spiskowe nie interesowały białowłosego. Skoro Sugimoto przyprowadził w to miejsce ludzi - jak można się domyślić - z tej samej organizacji, to można im ufać. Mimo wszystko, piaskowy chłopak wzbudził u Samotnika jakąś podejrzliwość, przez co teraz baczniej obserwował on Yocharu oraz Kazunariego.
   Następnie swoją opinię wyraził brzydki mężczyzna, który odzywał się już wcześniej, po nim zaś, Hikari. Jej wieść nie była jednak zbyt optymistyczna. Oznajmiła bowiem, że nie jest w stanie wykryć pułapek w lesie i tak dalej, i tak dalej. Jak to się ma do wskazania pozostałym bariery? Yuki zmrużył oczy, przeszywając sensora spojrzeniem.

   Nikt więcej nie zdążył nic dodać, gdyż rozmowy przerwał nagły krzyk Hyuuga'i, oznajmiający pojawienie się kogoś. Ayatane natychmiast rozejrzał się, dostrzegając osobę o której mówił białooki. Naprawdę wysoki mężczyzna, większy nawet od Akemiego, stał na skraju polany, uśmiechając się. Po jego słowach, na które białowłosy zareagował cichym prychnięciem, z cienia wyskoczył wilk. Zwierze zatrzymało się przed właścicielem, łypiąc groźnie na wojowników.

   Walka się jeszcze nie rozpoczęła; nie wiadomo było nawet, czy ów osobnik jest przeciwnikiem, czy sprzymierzeńcem. Mimo to, niektórzy nie wytrzymali napięcia. Dziewczyna, która przedstawiła się jako medyk, po prostu zemdlała. Yuki szeroko otworzył oczy na ten widok. Uświadomiło go to jednak, że dwie osoby - Sugimoto i nieprzytomna laska - są w tym momencie celami, które można bez żadnego problemu wyeliminować. Ayatane szybko skierował lewą dłoń w ich stronę. W tym samym momencie otoczyła ich (oraz Maiko) lodowa kopuła o średnicy 3,5 metra oraz identycznej wysokości. Kopuła była jednak przecięta na pół, tak by nie więzić nikogo w środku, a jedynie osłaniać przed ewentualnymi atakami osiłka bądź wilka.

   Teraz wzrok Samotnika z powrotem padł na nowego gościa polany. Chłopak póki co nie odzywał się, pozwalając innym rozeznać się w sytuacji - pierwszą osobą okazał się jednooki. Jego ton był w odczuciu białowłosego nader prowokujący. Mężczyzna wyraźnie był bardzo pewny siebie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#26 2014-09-24 01:20:32

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Polana

Wyglądało na to, iż plan którzy podrzucił przyjął się z kilkoma akceptacjami, chociaż jak później się okazało Kazunari miał słuszność zaprzeczyć temu co mówi by przekierować całą zgraje ze zbędnej rozmowy na działanie. Wśród części zebranych zaczęło dochodzić do komentarzy, zaś pozostali stali i wchłaniali biernie słowa. Cała motanina na polanie w końcu zdawała się mieć koniec a wszyscy porzucili swoje urazy i zemsty dla wspólnego dobra. Wszyscy po za jednym.

Na nieszczęście to właśnie "sąsiad" Yocharu okazał się być tym nadgorliwym a piasek, którym otoczył nogi czarnowłosego zamienił się w zapadlisko, pochłaniając powoli młodzieńca. Jego czerwone oczy spojrzały zdziwione na człowieka z klanu Sabaku jakby chcąc mu wyperswadować z jakim klanem ma on do czynienia pomimo braku charakterystycznego wachlarza na ubiorze. Odpowiedź na atak nasunęła się jednak szybko po tym jak w końcu otworzył te swoje "piaskowe usta", przedstawiając Uchihe jako podejrzanego w sprawie zamachu na akademie. Oczywistym było, że nie miał z tym nic wspólnego, ponieważ był wcześniej zajęty ważniejszymi rzeczami do roboty niż podpalanie szkoły a jedną z nich była próba rozgryzania wroga który oblegał wioskę jego klanu. Na pomoc przyszedł mu Kazunari, rzucając pogróżki w stronę sąsiada Yocharu i wysyłając na niego zgraję kruków. W odpowiedzi na to, chłopak znów powrócił na pewny grunt, jednakże jego oczom ukazała się głowa, która pędziła w jego kierunku.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

W tym momencie chłopakowi "zapaliła" się lampka oznaczająca nadchodzące niebezpieczeństwo, bo raczej łepetyna Sabaku nie była czymś co można było nazwać przyjemną niespodzianką. Tym razem jego karmazynowe oczy rozbłysły się jakby bardziej a jedna czarna łezka wydawała się duplikować i przechodzić na drugą stronę źrenicy. Dla innych było to raczej niezauważalne, jednakże młodzieniec od razu poczuł różnicę co powinno pozwolić mu na wykonanie szybkiego uniku w bok.

Zaaferowany małą potyczką z pustynnym kolegą, nie zauważył pojawienia się kolejnej postaci, której postura wydawała się być jeszcze większa niż obecnego tu samotnika. Dopiero jego słowa zwróciły uwagę Uchiha jak i zapewne pozostałych na polanie. Czuł się nadzwyczaj nieswojo w całej tej sytuacji.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#27 2014-09-24 08:12:33

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

Staliśmy i czekaliśmy, aż coś się zacznie dziać. No, przynajmniej jak tak zrobiłem. Reszta postanowiła wejść w dyskusję, jakby tu dostać się do bariery i ją zniszczyć. Ja się tam na taktyce nie znałem, więc głosu nie zabierałem. Jakby to ode mnie zależało, to byśmy skupili wszystkie siły w jednym miejscu i się przebili, ale co ja tam wiem... Niestety ludzie zaczęli się uspokajać i już nie atakowali siebie tak chętnie jak przed chwilą. Ostatnia osoba władająca piaskiem pozostawiała nadzieje na jakieś widowisko. Ludzie ze sobą rozmawiali, a tamten nie dawał za wygraną. Ciekawe co ma do tego kolesia w płaszczu, że tak bardzo się stara? Kiedy drugi mężczyzna w płaszczu odezwał się i zagroził chłopakowi spojrzałem na niego. Spodobał mi się ton jego głosu, a raczej to co mówił. Poczułem jak coś mi się w środku włączyło. Wiedziałem co to jest. Haha, jeszcze chwila a będzie zabawnie... Z lasu ktoś wyszedł. Mężczyzna był ogromny, coś tam powiedział, ale go nie słuchałem. Czekałem tylko aż w końcu ruszymy i będę mógł zająć się poszukiwaniami.

Offline

 

#28 2014-09-24 14:14:03

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Polana

     No, no. Zaczęło robić się ciekawie. Podekscytowany, sięgnąłem prawą ręką do mikrofalówki wmontowanej w drzewo, otwierając białe drzwiczki. Do środka wrzuciłem bordowe, świeżutkie opakowanie prażonej kukurydzy. Nastawiłem licznik na trzy minutki, w tym samym czasie otwierając ciemną butelkę. Gdy popcorn był gotowy, otworzyłem mini składzik na kółkach i wyciągnąłem z niego krzesełko wędkarskie. Rozłożyłem, zasiadłem, zajadałem się słonym przysmakiem, od czasu do czasu biorąc łyk zimnego piwa. Brakowało mi tylko przyciemnianych okularów. Kłótnia pomiędzy zgromadzonymi ninja była po prostu fantastyczna.
     Gdy zauważyłem, że jeden z nich, mianowicie zgorzkniały Sabaku nie daje spokoju i rozpoczyna jeszcze większą burdę, rozłożyłem ręce i wstałem. Rozbiłem brązową butelkę o kamień, po czym uniosłem wysoko tulipana. Jatka! Rzuciłem się na piaskowego dziadygę, wbijając mu szkło w oko. To było coś w rodzaju: a masz! Giń kanalio!

     Wyłączony z dyskusji, pozostawałem w tyle, nasłuchując jedynie co zgromadzeni mają do powiedzenia. Dobra, dobra. Nie było to nic ciekawego. Z zażenowaniem, z pod oczu patrzyłem raz na Yocharu, a raz na Kuroi Ino. Ziewnąłem, prawie zasnąłem. Po kilku minutach nie interesowało mnie już co mają do powiedzenia. Jedynie Kazunari, którą w swej wypowiedzi zawarł same istotne fakty, zyskał mój szacunek. Strategiem nie byłem i nigdy nie będę, lecz ta Ucipa od rzeczy gadała. Gdy dziadek mróz, mianowicie Ayatane, zaczął tworzyć kopułę, nadal biernie przyglądałem się przeciwnikowi. Totalnie olewając wilka, podszedłem spokojnie do najwyższego ze wszystkich i oparłem się o jego lewę ramię. Wiedziałem, że przy zastępcy Samotników mogę czuć się bezpieczny, a razem stworzymy wręcz niepokonany duet. W tym momencie moje ruchy były uzależnione tylko i wyłącznie od tej kupy mięśni. Może i uznał, że nie będzie przywódcą, lecz sam go na to stanowisko wytypowałem. Będę się go słuchał, bo wierzę w ludzi organizacji z którą nasz lud ma sojusz, a szczególnie w osoby z tak wysoką rangą.
     Na mój gust nie było nas wielu. Pedałki ze specyficznymi płaszczami zupełnie mnie nie obchodziły. Gdyby ktoś miał jakikolwiek problem, pomógłbym tylko i wyłącznie takim osobom jak Akemi, Ayatane, Maiko, czy Kazunari. Reszta niech się turla.

Offline

 

#29 2014-09-24 16:39:53

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Polana

  Namikaze jak zwykle został zlany w swym monologu. Westchnął dość głęboko i udał się w strone Maiko, stanął trochę za nią i nasłuchiwał reszty. Zastanawiał się, czy ta ich grupka kiedyś będzie miała ręce i nogi. Bo na chwilę obecną wszystko i wszyscy są ograniczeni wolą zastępcy samotników, który wszak odrzuca rolę przywódcy. Kątem oka dostrzegł coś ciekawego, ba nawet to zostało wspominane. Dostrzegł czerwone oko czyli  Sharingana. Czy aby to są tak potężne oczy? Można nad tym rozważać w nieskończoność.

  Taii dostrzegł jakiegoś tam sobie wilka, nawet nie zwracał uwagi na drwiący stosunek pewnej osoby z pustyni. Szkoda tylko, że nie znał prawdziwej mocy chłopaka. Mimo, iż nie był tak potężny jak lider to jednak nada mógł zaskakiwać czymś ciekawym. Nagle pewna dziewczyna straciła przytomność obok Namikaze. Chłopak w tym momencie wyskoczył przed leżące ciała doszukując się nie nadchodzących ataków. Ważne teraz było, aby więcej osób nagle nie zemdlało.

Offline

 

#30 2014-09-24 22:04:03

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Sytuacja zdaje się zaczynała się robić napięta. Pięć miliardów teorii co do rozwiązania problemu raczej nie przybliży nas w żaden sposób do jego rozwiązania. Sam niezbyt przejąłem się krytyką mej własnej, zrobiłem to po prawdzie by wnieść jakąś odrobinę własnego wkładu w tą burzę mózgów i raczej nie spodziewałem się jakieś wielkiej aprobaty dla niego. Zdawałem sobie też sprawę, że mamy ze sobą ninja bardziej doświadczonych, a moja wrodzona ostrożność raczej nakazywała ich słuchać niż forsować jakieś własne mało znaczące dyrdymały. 
  Widać, że jednak była jakaś szansa nikła na to by wszyscy doszli do porozumie gdyż większość agresorów przestała wzajemnie toczyć pianę z pyska, co zdecydowanie dobrze wróżyło. Jedynym, któremu jakoś mało zależało na kooperacji był ninja należący najprawdopodobniej do klanu Sabaku. Ciekawiło mnie zaiste co było powodem takiej, jak widać permanentnej niechęci, którą żywił do członków mojej organizacji. Tym bardziej oskarżenie, że możemy mieć cokolwiek wspólnego z atakiem na akademię mnie rozsierdziło. Przygotowałem się do wzięcia odwetu, tym bardziej, że Kazunari widać zajmował się już tą sprawą bo właśnie złożył pieczęć.
  Realizację szeroko zakrojonych planów przerwało mnie jednak ostrzeżenie Hyuugi. Jak widać przeciwnik ani trochę nie frasowało to, że może czekać go kontratak. Ba był nawet na tyle pewny siebie, że okazał nam się w pełnej krasie. Sytuacji wcale nie poprawiło też to, że sensor zaraz zaalarmował, że przybysz nie jest sam. Starałem się dobrać najlepszy ruch do sytuacji. Yocharu radził sobie ze swoim piaskowym przyjacielem. Gdy osobnik, którego nie znałem,  właśnie stawał koło Akemiego. Tam zdecydowanie nie zamierzałem się pchać, gdyż jak to się mawia "Biada nędznym istotom, którzy wchodzą pod miecze wielkich szermierzy.". Wielkim szermierzem raczej nie byłem, więc postanowiłem podążyć w ślady gościa, który właśnie doskoczył do medyka. Jego obrona była w sumie priorytetem. Wyciągnąłem skoczyłem koło leżącego Sugimoto i dziewczyny, która właśnie tamowała wyciekającą z niego krew. Aktywowałem sharingana lustrując sytuacje.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kuroi Inu (2014-09-24 22:25:18)


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#31 2014-09-25 20:56:06

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Polana

1# Crush Him!

      To uczucie znowu do mnie powróciło. Czułem to, tak to było to! Chciałem znowu poczuć smak krwi swojego przeciwnika. Nic, ani nikt nie mógł mi tego zabronić. Szaleńczy obraz w mojej głowie zaistniał i chciałem by istniał już zawsze. Woń krwi... Woń mordu, jak dawno tego nie odczuwałem? Już długo nie mogłem się powstrzymywać. Tylko jedna ofiara tak? Jedna, jedyna. Nikt mnie przecież za to nie ukaże, nawet nie są wstanie. On po prostu zniknie, a jego krew spowoduje mały deszczyk. Mimo szaleńczego podejścia do całej zaistniałej sytuacji myślałem też trochę rozsądnie... A co jeśli ktoś z tutaj obecnych nie toleruje takich widoków? Może ograniczę się do małej ilości krwi. Tak będzie najlepiej, zaspokoję swoje rządzę, o których nikt nie wie. Nawet w tym momencie na mojej twarzy nie wyrażam tych emocji. Nikt ich nie widzi, jestem z nimi sam.

      Ten chłopak... Złapał mnie za ramię? Czyżby chciał mi coś przekazać? Nie, to teraz nie jest istotne. Jestem tylko ja i moja iluzja. Moja klatka, z której natychmiast muszę się uwolnić. Zabrzmiały słowa przeciwnika w mojej głowie. To był dla mnie znak. Ruszaj do cholery, dalej! Poczułem chakrę w odpowiedniej części mojego ciała. Ruszaj!

      - To nie tak, że my się nie ruszyliśmy, to Ty jesteś po prostu dla nas za wolny... - powiedziałem pokazując się nad głową mężczyzny jakoś metr wyżej [szybkość 400]. Szybki zamach nogi [szybkość TaiJutsu 306] i potężne uderzenie zewnętrzną częścią stopy [siła TaiJutsu 490] spowodowały raczej szybki zgon niż dalszy monolog mojego przeciwnika - Girochin Doroppu - zabrzmiała nazwa techniki, a wewnętrzny ja cieszył się jak małe dziecko, aż trząsł się ze szczęścia. Mimo wszystko nie ukazałem tego nikomu z obecnych.

      - To był wróg, a nie kolega do rozmowy. Gdyby chciał się zaprzyjaźnić wziąłby was za rączkę i powiedział, chodźcie jestem waszym sojusznikiem. W czasach wojny nie ma głębokich rozmów o egzystencji, to jest życie, a ono jest okrutne. A teraz nie gapić się, a walczyć z przeciwnikiem! - mimo ciągłe zaprzeczania samemu sobie, zabrzmiałem jak szalony przywódca. Nie możemy teraz gdybać kim był, sami sobie poradzimy. W grupie siła.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#32 2014-09-25 20:59:12

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Polana

    Wysłuchałem tego, co Hikari miała do powiedzenia, jednak pozostali puścili jej słowa mimo uszu. Ja sam uznałem jej polecenie jako zbędne, jako że każdy postąpiłby podobnie. Ja na pewno nie pchałbym się do pierwszej linii, w końcu TaiJutsu nie widniało na mojej liście specjalizacji. Wiedziałem również, że byłbym zbędny z przodu, a może nawet krępowałbym ruchy innym. Poza tym jakoś nie widziało mi się walczyć u boku byłego rywala. Kto wie, czy nie ma do mnie żalu.
    Znajdowałem się akurat mniej więcej po środku tłumu, czyli na średnim dystansie- tam, gdzie czułem się najlepiej, kiedy to białooki ninja ostrzegł nas przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. O dziwo, Hikari nie powiedziała ani słowa, mimo że dopiero co zabrała głos. Czy to możliwe, żeby ktoś był w stanie ujść uwadze sensorom?
    Chwilę później na polanie pojawił się pewien mężczyzna, który wzbudził nieufność kilku tam obecnych ninja. Jeden z nich osłonił dziewczyny zajmujące się nieprzytomnym Sugimoto półokrągłą kopułą z lodu. Przyjrzałem mu się pospiesznie, chcąc wiedzieć, kto dysponuje technikami podobnymi do moich jutsu klanowych.
    Jeśli chodzi o nieznajomego to wolałem nie przyklejać mu na razie łatki przeciwnika, możliwe że był zwiadowcą znajdującym się po naszej stronie. Po chwili z mroku wyłonił się jeszcze wilk, co wskazywało na przynależność jegomościa do niemalże wymarłego klanu Inuzuka. Moja teoria o zwiadzie nieznajomego stawała się coraz bardziej prawdopodobna, jako że według powszechnej sławy członkowie tego klanu są świetnymi tropicielami.
    Z drugiej strony nie pozwoliłem sobie na opuszczenie gardy. Cały czas miałem się na baczności, gdyby osobnik okazał się nieprzyjacielem. Czekałem na jakąkolwiek reakcję.
    Nie musiałem czekać długo, najpierw jeden z tych noszących płaszcze polecił mu, by wyznał, kim jest, po czym Akemi, nie czekając na wyjaśnienia, po prostu ruszył na niego z ogromną prędkością, by wymierzyć mu cios. Działo się to tak szybko, że wydawało mi się, że już po tajemniczym jegomościu, choć może chował on asa w rękawie i w jakiś sposób udało mu się uniknąć ataku? W końcu udało mu się umknąć uwadze sensora, może był zdolny i do tego.

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2014-09-25 21:04:04)

Offline

 

#33 2014-09-25 22:23:05

Maiko

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2014-08-27
Posty: 22
Klan/Organizacja: Członek Organizacji
KG/Umiejętność: Brak

Re: [Event] Polana

- Cholera. Tego jeszcze brakowało. Nie dość, że utrzymuję przy życiu tego Sensei'a, to jeszcze medyczka straciła przytomność - Pomyślała dziewczyna - Nie ma sensu trzymać szalika. Muszę ją obudzić, żeby skończyła regenerować jego ranę.
Zbliżyła się do rudej kobiety. Jedną dłonią uniosła jej najbliższy nadgarstek, a drugą sprawdziła na nim tętno. Przysunęła swoją głowę do jej, by sprawdzić, czy na pewno oddycha. W końcu nie musiała stracić przytomności z powodu stresu. Być może ktoś w to ingerował? Po wykonaniu tych prostych czynności, ustawiła jej bezwładne chwilowo ciało prosto. Chciała mieć pewność, że nie przestanie oddychać przez złe ułożenie. Rozejrzała się za leżącym niedaleko niewielkim przedmiotem, może niegrubą gałęzią, którą mogłaby podłożyć jej pod stopami, by jej nogi unosiły się. Nie znała się na medycynie. Wszystko co robiła, przekazała jej babcia, w razie jakiegoś nieszczęścia. Po chwili przyszła jej do głowy jeszcze jedna myśl. Uklęknęła przy głowie medyczki i próbowała lekko poklepać ją po twarzy i uszczypnąć w rękę.
- Hej, słyszysz mnie? - Zapytała, próbując nawiązać kontakt z nieprzytomną. Sprawdzała jej reakcję na bodźce zewnętrzne.

Offline

 

#34 2014-09-25 23:37:06

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: [Event] Polana

    Sabaku swoim słowami nie zyskał zbytniego poparcia swoich tymczasowych towarzyszy, zamiast tego więc postanowił użyć siły. Natychmiast na pomoc krewniakowi ruszył Kazunari, który przy pomocy pokazania swoich sztuczek z ptakiem postanowił odwrócić uwagę piaskoluda, dorzucając do tego groźbę. Spotkał się tylko z całkowitym olaniem, mało tego głowa Sabaku zbliżała się do Yocharu w dość niebezpieczny sposób. Ten postanowił aktywować swoje niezwykle oczy po pierwsze po to aby pokazać do jakiego klanu przynależy, po drugie żeby przy szpanować i po trzecie aby uniknąć ciosu. Co przyszło mu z nad spodziewaną łatwością, co jednak dziwne Sabaku nie zatrzymał się. Upadł na twarz z dość sporą szybkością, tuż obok nóg Yocharu i nie wyglądało na to aby miał zamiar się podnieść w najbliższej przyszłości. Chwilę po nim na ziemię upadł czerwonowłosy chłopak Nabu. Kruki Kazunariego zaczęły zaś krążyć nad nowo przybyłą postaciom. Niestety mężczyzna nie miał czasu aby odpowiedzieć na pytanie Kazunariego...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

   W całym tym zamieszaniu Ayatane jako pierwszy dostrzegł jak przydatny w dalszej walce może być medyk oraz sensei Namikaze, zwłaszcza jeżeli chcieli się jakoś wydostać ze znajdującej się nie wiadomo gdzie akademii, otoczonej lasem pełnym pułapek. Szkoda tylko, że nie ostrzegł o swych zamiarach grupki zgromadzonej wokół rannych. Gdyż nie znając umiejętności swoich ani przeciwnika, gruba dziewczyna, na której kolanach spoczywała głowa Namikaze przystąpiła do kontrataku. W efekcie zaraz obok lodowej Kopuły powstała kopuła kryształowa i pełna. Lód chrząknął złowrogo, ale wytrzymał napór wrogiego jutsu, to jednak również pozostało zamykając w swym środku trzy dziewczyny, Akihiko  oraz Taiia ,który omal nie został zmiażdżony, ponieważ pochłonięty był spoglądaniem w oczy swojego towarzysza.

   Maiko widząc, że towarzyszka zaprzestała leczenia postanowiła odpuścić tamowanie rany i zwróciła się do rannej medyczki. Starał się sprawdzić jej puls niezbyt jej to wychodziło, cóż nie była medykiem. Mogła jednka wyczuć, że dziewczyna jest gorąca najwidoczniej miała gorączkę i to dość sporą. Na szczęście oddychała chociaż dość płytko, Niestety kopuły blokowały dostęp do jakichkolwiek przedmiotów dzięki, którym mogłaby unieść jej nogi. Mimo to na efekty jej działania nie trzeba było długo czekać.
- Co jest nie tak! - powiedziała dziewczyna trzymające głowę Namikaze. Faktycznie jego twarz przybrała kolor kredy, zaś z miejsca gdzie przed chwilą znajdował się szalik wypłynęła kałuża krwi.
 

  Jegomość emanujący aurą zła, spokojnie podszedł do wilka i najzwyczajniej w świecie go pogłaskał i wyjmując mu coś z pyska
- Spokojnie, spokojnie, już w porządku - powiedział uspokajającym głosem, który absolutnie do niego nie pasował. Dziewczynka, która do tej pory przez cały czas spałą, głośno przeciągnęła się, nieporadnie przetarła oczy po czym nie bardzo wiedząc co się dzieje postanowiła., położyć się na jeszcze trochę. Hikari ruszyła w kierunku, nowej postaci z wyraźnie wrogimi zamiarami, jednak nie zdążyła. Nawet ona należąca do uważanego za najszybszy klan - Namikaze, musiała uznać wyższość zastępcy lidera samotników.
 

      Akemi ruszył błyskawicznie, nie wplątując się w dalszą rozmowę i nie dając czasu na wytłumaczenie się przeciwnikowi, nauczony doświadczeniem wiedział, że pierwszy cios na wojnie jest o wiele ważniejszy niż zbędne gadki. Jego kopniak był błyskawiczny nie oznaczało to jednak, że jego przeciwnik nie zareagował.Wręcz przeciwnie, nim cios zdołał dotrzeć do mężczyzny na drodze nogi samotnika pojawił się drewniany bal. Głośny trzask towarzyszył jego pękaniu, następną przeszkodą były już gotowe na odparcie ataku skrzyżowane ręce mężczyzny. Tu również wydobył się odgłos trzaskanych kości, jednak mężczyzna był na tyle silny aby w tym czasie przekierować siłę uderzenia. Cios odrzucił go w tyłu powodując, że zatrzymał się dopiero na drzewach. Leżał moment bez ruchu, pewny siebie samotnik zdołał wypowiedzieć swoją przemowę i gdy tylko skończył, jego cel powstał. Jego ręce były pokryte krwią, z oczu płynęły łzy, jednak na twarzy widniał uśmiech, a po chwili po okolicy rozległ się śmiech. Nie był to jednak szaleńczy śmiech, a odgłos kogoś kto właśnie usłyszał najlepszy dowcip w swoim życiu.
- Hahahaha! Tak się składa, że tak naprawdę to chciałem się z wami zaprzyjaźnić. Jestem Ichimaru Senju, przybyłem tu razem z wami chwilę temu.- tu zwrócił się w kierunku Uchihy-[color=#83F0B] Czy jest tu jakiś medyk nie czuję się najlepiej? Gdzie się podział Sensei?[/color]- powiedział zmierzając do was chwiejnym krokiem, wyglądało na to, że niezbyt przejął się atakiem Akemiego, przynajmniej w sferze psychicznej bo jego ciało ledwo to znosiło.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-09-26 16:07:47)

Offline

 

#35 2014-09-26 01:02:13

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: [Event] Polana

     No kto by pomyślał, że lider Samotników jest tak szybki? Patrząc na tą kupę mięśni spodziewałem się spowolnionego tempa, a tu proszę. Na chwilę obecną prawdopodobnie nie dotrzymałbym mu kroku w TaiJutsu. Nie lubiłem tego uczucia, gdy jestem od kogoś w czymś gorszy. Swoim okiem dokładnie obejrzałem ten atak i dobrze go zapamiętałem. Będę musiał poświęcić trochę czasu na zwiększenie swojej prędkości... Tymczasem kruki zniknęły. Kolejne zaczęły wylatywać z moich ust i oczu, aż nie została po mnie pusta skorupa.

     Wyskoczyłem zza pobliskich drzew, zajmując to samo miejsce, w którym stał mój klon. Rozejrzałem się dookoła. Swoim Sharinganem szczególnie zbadałem Yocharu i tego Samotnika od jutsu lodu -  Ayatane jak dobrze pamiętam. Byłem wyraźnie czymś zaniepokojony, a także zaalarmowany. Nie patrzyłem się bezpośrednio na nich twarze. Było to coś czego najprawdopodobniej nie mogli do końca dostrzec. To co zauważyłem, było powiązane z tym co obaj wcześniej zrobili - jak szybko wydedukowałem. Byłem jednakże trochę znużony i mogło mi się wydawać. Pytająco spojrzałem się w kierunku Hyuugi. Wydaję mi się? Czy jego oczy też to widzą? Póki co nie ma sensu w wyciąganiu tego na światło dziennie. Z takimi spostrzeżeniami trzeba uważać.

     Odkładając to na później, zrobiłem krok w stronę Senju. Tylko ich tu brakowało. W swojej postawie nie ukrywałem wrogości. Czekałem tylko na jeden fałszywy ruch. Sojusznik czy nie, to wciąż Senju. Niezależnie od czasu i miejsca, nie wolno zapominać o nikczemności tego ludu. Bynajmniej nie zamierzałem ufać przerośniętemu mężczyźnie. Nie czułem się też dobrze w sytuacji, zmuszającej mnie do pomocy jednemu z nich. No ale cóż, nie miałem zamiaru sabotowania misji.

     - Jestem Uchiha Kazunari, uczeń Uchiha Gisaku. - przedstawiłem się z czystej grzeczności - Medyk i sensei są niedysponowani. Czarnulka wie to i owo o medycynie, ale chyba nie masz co liczyć na leczące NinJutsu. - odpowiedziałem, wskazując dziewczynę oraz ludzi siedzących w lodowym igloo. Nie okazałem tego, ale Akemi zaplusował u mnie za doprowadzenie jednego z drewniaków do takiego stanu. Bezpośrednią pomoc poszkodowanemu zostawiłem innym. Jest tu dość ludzi, a ja równie dobrze mógłbym go nożem pod pachę dźgnąć. A wolałem nie wystawiać się na pokuszenie. A jeśli kłamie? To i tak w obecnej sytuacji sam mógłbym go załatwić, a w końcu jest ze mną cały oddział.

     - Nie opuszczać gardy! W każdej chwili może się pojawić prawdziwy przeciwnik! - upomniałem głośno grupę. Mamy straszne opóźnienie. Zasugerowałbym zostawienie ich i ruszenie w drogę, ale jakoś nie liczyłem na aprobatę odnośnie tego pomysłu. Dlatego stanąłem niedaleko Akemiego i ze splecionymi rękoma obserwowałem otoczenie, próbując Sharinganem wyśledzić choć najdrobniejszy ruch w zaroślach.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kazunari (2014-09-26 01:03:05)

Offline

 

#36 2014-09-26 14:04:23

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Polana

2# Poison

      To nie możliwe... On przeżył. Emocje wzięły nade mną górę. Szaleństwo spowodowało, że nie byłem wstanie załatwić mojego przeciwnika za pomocą jednego ciosu. Nie! Tak nie może być! To nie może zostać wybaczone, ten człowiek musi zostać zgładzony... Ja tego potrzebuje, on na to zasługuje! Senju czy nie Senju, on musi zginąć... Zaraz przecież Tamostu należał do tego klanu... Nie! Przestań! Odpuść mu, on jest po naszej stronie! Opamiętaj się, co jeśli to jego przyjaciel? Cholera... Moja głowa... A jeżeli to jest wróg? Jego zatruta krew musi zostać przelana naszymi dłońmi... moimi dłońmi. Zgładzę go tu i teraz. Nie będę zważał na jego pochodzenie, nie jest on godny żeby żyć wśród nas.

      Moja twarz niezmiennie nie okazywała tego co działo się wewnątrz mnie. Jedynie parę kropli potu na moim czole mogły komuś dać coś do zrozumienia, ale równie dobrze mogło to być od temperatury, albo zwykłego ataku, który wykonałem. Jednak to ostatnie wydawało się być niemożliwe, zważywszy na to, że ten atak nie wymagał ode mnie zbyt dużego wysiłku. Teraz musiałem go dokończyć...

      Pojawiłem się teraz obok niego [szybkość 300]. Nie uznawałem już tego człowieka za kogoś, kto by byłby wstanie uciec od mojego ataku - Dobrze jest znać imię swojej ofiary... - powiedziałem ponuro. Teraz czułem, że to jego koniec. Choć można było uznać, że nie satysfakcjonuję mnie ten fakt, to moja mina choć wydawała się być ponura, to oznaczała dla mnie szczęście. Mrok zawładnął tą całą sytuacją. Ja jedynie po wypowiedzeniu tych słów zamachnąłem się [szybkość TaiJutsu 306] i uderzyłem go otwartą dłonią w głowę, w taki sposób by spowodować nawet przecięcie mojego przeciwnika na pół [siła TaiJutsu 490] - Raigyaku Suihei - wydałem z siebie słowa techniki pod nosem. Stanąłem odwracając się od przeciwnika z dosyć specyficzną miną.

      Atak wydawał się być precyzyjny. Nie było mowy, by przeciwnik mógł przeżyć, a przynajmniej ja takie odnosiłem wrażenie. Po ataku wróciłem do Kazunariego i Yoshiego. Pozwoliłem temu drugiemu by się o mnie oparł. Poczułem zaufanie do mojej osoby od ich obojga. Czyżby szykowało nam się tutaj zgrane trio?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#37 2014-09-26 15:03:55

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Nie mogłem rozedrzeć mojej całej uwagi niczym starej szmaty, więc byłem zmuszony co chwilę przerzucać ją z sytuacji, która toczyła się pomiędzy nieznajomym, a moimi kompanami na otoczenie by zapobiec ewentualnym próbom ataku na medyka. Chociaż jego przydatność, aktualnie równa była bezwzględnemu zeru, jednak w czasie późniejszym jego brak mogli byśmy odczuć co najmniej dotkliwie za pośrednictwem ran szarpanych, kutych czy też poparzeń, lub zatruć i wszystkich innych wielorakich sposobów, którymi się czyniło krzywdę osobnikom rasy ludzkiej.
  Ze stuporu wyrwała mnie zjawisko niecodzienne, mianowicie dwie nacierające na siebie kopuły. Oczy rozszerzyły mi sie jak to zwykło się dziać w sytuacjach zaskakujących. Najprawdopodobniej głównie swym oczom zawdzięczam, iż uniknąłem niechybnego zmiażdżenia, gdyż widząc dokładnie ich ruch mogłem uchylić się w sposób do tego najodpowiedniejszy. Rozejrzałem się lustrując sytuację i szybko dochodząc do wniosku, że właśnie zostaliśmy uwięzieni. Nie było mi wiadomo czy był to efekt walki z przeciwnikiem, czy też atak wynikający jedynie z braku wiedzy na temat zdolności współpatronów. Miałem już wziąć się za wykoncypowanie drogi ucieczki z tego przymusowego więzienia.
  Rzuciłem jednak na szczęście pobieżnie okiem na Sugimoto, tuż przed alarmującym krzykiem, kobiety która to podtrzymywała jego głowę. Nie byłem biegły w sztuce medycznej jednak ponieważ obcowałem ze śmiercią już jakiś czas, to też  mogłem rozpoznać charakterystyczną bladość towarzyszącą krańcowemu wykrwawianiu się. Rzuciłem się, więc czym prędzej do rannego i poczyniłem wysiłek by przywrócić ucisk szalika, na krwawiącą ranę, aby spowolnić proces wycieku życia z mojego byłego senseia.
  Ręce drżały mi z nerwów, a pot lodowaty spływał po moim całym ciele. Sytuacja była tragiczna na tą chwilę odcięci byliśmy od wszelakiej pomocy z zewnątrz, a stan Sugimoto wydawał się pogarszać, z każdym kolejnym ruchem zegara w skazówki. Jednak potok czerwieni zdawał się być nie do zatrzymania co przyczyną mogło być znacznie zwiększenie poziomu mej frustracji.     


-Cuć ją szybko!-Wydarłem się do dziewczyny, którą właśnie cuciła medyczkę z bożej łaski. -Jak na mój gust zostało mu naprawdę mało czasu. - Dodałem już spokojniej, spoglądając na nią przepraszającym wzrokiem . Nie wiedziałem jakie to czynniki mogły mnie sprowokować to zachowania w tak altruistycznym sposób. Moja doza miłości do bliźnich była raczej umiarkowana, jednak mój angaż emocjonalny w tą sprawę wydawał się wykraczać po za tą dozę. Czy mam się może się winić, za ckliwość serca i słabość ducha?


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#38 2014-09-26 22:43:05

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 652
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Polana

   Trzeba przyznać, że kolejne chwile przyniosły wiele wydarzeń, których Ayatane się nie spodziewał. Pierwsza z nich przyszła niemal natychmiast po przybyciu nieznajomego dryblasa.
   Białowłosy patrzył na Akemiego, zastanawiając się co wyżej postawiony mężczyzna zrobi w kwestii pojawienia się gościa. Twarz jednookiego nie zdradzała kompletnie nic. Była jak jezioro w spokojny dzień, nie zmącone choćby jedną falą. Żadnego uśmiechu, żadnej złości, po prostu nic. Yuki mrugnął.
   Atak wicelidera dostrzegł w ostatnim momencie, by móc zasłonić oczy przed drzazgami i to tylko dlatego, że zastępca lidera poświęcił sekundę na wypowiedzenie swojej kwestii. Następnie czarnowłosy dosłownie zmiażdżył nieznajomego, którego najwyraźniej uznał za wroga. Jednym kopnięciem przebił się przez drewniany bal, sięgając przedramion celu, desperacko próbującego zablokować cios. Ayatane szeroko otworzył oczy, jednak nie zaskoczenia szybkością Akemiego, lecz faktem przeżycia jego przeciwnika. Ręce mężczyzny znajdowały się w fatalnym stanie, jednakże nadal stał na nogach, co było jakimś osiągnięciem.
   Yuki zerknął na wicelidera, szukając na jego twarzy złości. Nie dostrzegł jej jednak - czarnowłosy wciąż miał twarz posągu, jak zawsze nieprzeniknioną. Co działo się wewnątrz rzeźby? Tego lodowy chłopak mógł się jedynie domyślać, choć żaden ze strzałów nie był nawet blisko prawdy.

   Ayatane nie zamierzał kwestionować decyzji generała, nie ważne co o niej sądził. Jeżeli Akemi uznał kogoś na wroga, to tak właśnie było. Dlatego też białowłosy stał dalej w milczeniu, zastanawiając się co przyniosą kolejne minuty.
   Wtem osoby zajmujące się rannym Sugimoto, a także omdlałą laską, otoczyła kolejna kopuła. Różniła się jednak znacząco od tej Samotnika - była po pierwsze pełna, a po drugie utworzona z kryształów. Yuki rzucił szybkie spojrzenie Ayamaru, lecz ten nie wykonał żadnego gestu, podobnie jak pozostali, stojący towarzysze. Krótką drogą dedukcji, Ayatane stwierdził, że osobą która stworzyła osłonę musi być owa grubaska, na której łonie spoczywał sensei Namikaze. Czyżby bariera stworzona przez Samotnika jej nie wystarczała? Do takich właśnie wniosków doszedł białowłosy. Pozostawił on wszystko takie jakim było - ani nie zniszczył kryształowej kopuły, ani nie zdezaktywował swojej.

   Jednak rzecz, która najbardziej zainteresowała Samotnika stała się na końcu. Irytujący Sabaku najwyraźniej nie potrafił kontrolować swoich emocji i postanowił zaatakować odzianego w płaszcz chłopaka. Yuki z lekkim zażenowaniem obserwował całą tę akcję. Kruki wysłane przez jednookiego nie przeszkodziły piaskowemu w zadaniu ciosu głową. Yocharu jednak z łatwością tego uniknął...
   I wtedy doszło do najciekawszego. Napastnik nie zatrzymał się po nieudanym ataku - leciał on przed siebie aż wyrżnął bez przytomności o ziemię, dość boleśnie jak można się domyślić.
   W głowie Ayatane coś zatrybiło. Białowłosy zerknął na nieprzytomną dziewczynę, znajdującą się pod pół-przezroczystą kopułą, a następnie na Sabaku. Dwie osoby zemdlały. Genjutsu Uchiha? Raczej nie - o ile do piaskowego czerwonoocy mogli coś mieć, tak atak na nią byłby bezsensowny. To było coś innego...
   - Odsuń się, proszę. - zwrócił się Yuki do Yocharu, podchodząc do piaskowego chłopca. - Jeżeli jeszcze nie zauważyliście, to dzieje się tutaj coś dziwnego. Omdlenie dwójki ludzi to nie przypadek. - dodał, tym razem mówiąc do wszystkich.
   Chłopak odgarnął włosy z oczu, po czym kucnął przy nieprzytomnym. W pierwszej kolejności, Ayatane ułożył ciało na plecach, jednak tak, by nie leżało na gardzie z piaskiem, lecz obok niej. Następnie Samotnik potwierdził, że obiekt oddycha. Wszystko wskazywało na to, że chłopiec zwyczajnie zemdlał, od tak. Wszystko, poza faktem, że był on rozpalony na twarzy.
   Yuki zdjął kurtkę, a następnie uczynił to samo z koszulką, jednocześnie gestem zapewniając towarzyszy, że wie co robi. Wtem, w jego lewej dłoni pojawił się mały, płaski kawałek lodu. Białowłosy włożył go do t-shirtu, tworząc improwizowany okład, który następnie położył na głowie Sabaku.
   Kolejnym jego ruchem, było wskazanie lewą ręką na kryształową kopułę, tworząc obok Maiko identyczny fragment lodu. Jeżeli dziewczyna również wykorzysta go do utworzenia okładu, da to Samotnikowi pewność, iż to samo dotknęło medyczkę i Sabaku. Wciąż w tej układance brakowało wielu danych, lecz potwierdzenie tego faktu będzie stanowiło podstawę do wyciągania kolejnych wniosków.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayatane (2014-09-26 22:43:20)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#39 2014-09-27 01:35:28

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Polana

Dziwny był to widok. Sabaku, który jeszcze przed chwilą tak ochoczo chciał potraktować go z główki, obecnie leżał u jego stóp, wyglądając na sparaliżowanego bądź po prostu omdlałego. Yocharu nie do końca wiedział co się stało, gdyż jedyne co zrobił w tej sytuacji to prosty unik, nie dorzucając żadnej pokracznej techniki, która mogłaby tak po prostu komuś zgasić "lampki". Po chwili usłyszał głos, który prosił go o odejście z miejsca w którym się znajduje. Zazwyczaj nie był on, aż tak usłuchany wobec obcych ludzi jednakże miał przeczucie że słowa skierowane od Ayatane mogą okazać się trafne. Nie musiał zastanawiać się szybko, wykonał odskok na kilka metrów w tył, jakby wręcz przesadnie przyjmują słowa białowłosego.

Cała ta sytuacja zaabsorbowała jego uwagę na tyle, iż nie zdołał nawet zauważyć gdy Akemi wykonał atak na niedawno przybyłym Senju. Wyglądało na to, iż na całej polanie rozgrywało się kilka rzeczy na raz, czego ludzie nie bardzo mogli ze sobą połączyć. Jedni zabudowali się kopułą, inni a właściwie wielki samotnik dokonał ataku na podobno przyjaznym shinobi, chociaż dla Uchiha klan Senju był względnie przyjazdy mimo nie toczonych już potyczek, oraz dziwne omdlenia. Wychodziło również na to, iż było to cholernie trudne do wykrycia a co gorzej uniknięcia.

Jego czerwone oczy błyszczały, lustrując sytuację która odbywa się w około, jakby próbując nacieszyć się nowymi możliwościami, które dawała mu kolejna czarna łza na krwistym tle. Nie wiedząc czemu, zwrócił wzrok w stronę swego lidera - Kazunariego. Odczuwał on w jego spojrzeniu pewien niepokój, tak jakby widział coś czego nie widzą inni. Czujność Yocharu wzrosła, jakby oczekując na to że może stać się kolejnym celem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#40 2014-09-27 15:43:01

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

Oglądałem wszystko co się działo na polanie. Albo przynajmniej starałem się zobaczyć jak najwięcej bo wszystko działo się tak szybko i prawie w tym czasie. Gdzieś tam się pojawiły jakieś pokrywy z lodu czy kryształu, sam nie wiedziałem. Ale jakoś szczególnie mnie to nie interesowało. Ciekawsze było co zrobił wicelider mojej organizacji. Był tak szybki, że ledwie nadążyłem za nim wzrokiem. Nie zastanawiał się i zaatakował nieznajomego, okazało się że jest on naszym sojusznikiem, nie przejął się tym i wciąż kontynuował atak. Nie mogłem oderwać wzroku od jego ruchów. Były szybkie i pewne. A jego determinacja i pewność siebie zrobiły na mnie nie lada wrażenie. W ostatniej chwili spojrzałem na kolesia, który atakował pisakiem. Atakował on nadal, jednego z tych ludzi w tych śmiesznych płaszczach. Jednak bez sutku. Zamiast zadać skuteczny cios, przewrócił się tylko na twarz... Nie potrafiłem się powstrzymać od śmiechu. Po chwili opanowałem się kiedy drugi samotnik podbiegł do niego aby sprawdzić, czy w ogóle oddycha. Gdybym ja odwalił taką akcję to już wolałbym chyba nie oddychać. No nic, teraz już wiem że są tu dwie naprawdę interesujące osoby. Będę im się uważniej przyglądał.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
czytaj wszywki noclegi Władysławowo materace koło