Ogłoszenie


#121 2012-10-09 08:24:48

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Analizowałem po kolei każde wydarzenie z mojego życia, które tylko byłem w stanie sobie przypomnieć. Miałem nadzieję odkryć w ten sposób skrywaną gdzieś głęboko we mnie prawdę o sobie samym. Nie dałem jednak rady przywołać wszystkich wspomnień w kolejności chronologicznej, ale zdarzało się, że jakaś sytuacja, będąca powiązana z jakąś wcześniejszą, pozwalała jej na nowo odżyć w moim umyśle. Widziałem wszystko tak dokładnie, jakbym był w centrum wydarzeń. Czułem wszystko tak, jakbym właśnie tam był. I słyszałem wszystko w taki sposób, iż miałem wrażenie, że to dzieje się tu i teraz. Najbardziej zastanawiające były dla mnie dwie rozmyte w pamięci postacie, które wyjątkowo często gościły w tych wydarzeniach. Starałem się zobaczyć ich twarz, jednak zawsze byłem tylko małym smarkaczem, który trzymając ich kurczowo za rękę wpatrywał się w ich oblicza. Widocznie jednak byłem zbyt mały, by to uczynić, lub przeszkadzało mi w tym słońce, które w większości wspomnień nie oświetlało tej części ich ciał. W mojej głowie przemknęła myśl: Czy to rodzice...? W tej chwili jednak cały świat, w którym mogłem na nowo się znaleźć rozpłynął się, pozostawiając moją małą postać w środku czarnej nicości, która otaczała mnie zewsząd. Wiedziałem, iż to z tego powodu, że zająłem swoja uwagę czym innym - myśleniem, zamiast skupić się całkowicie na obserwacji tego, co dane mi było zobaczyć. Postanowiłem, że na analizę tego wszystkiego przyjdzie czas później, a teraz muszę wrócić do tego świata.
Byłem znowu w tym samym miejscu, co wcześniej. Szedłem wąską, brukowaną uliczką, mijając niskiego domy mieszkalne i pojedyncze stragany. Wtem zobaczyłem ich, a serce zapukało mi radośnie. Moje nogi same ruszyły w ich kierunku. Usłyszałem,  jak z moich ust wydobywają się dwa słowa: "Tato! Mamo! Biegnąc za nimi, zobaczyłem, że odwracają się w moją stronę. Przez ułamek sekundy zobaczyłem ich uśmiechnięte twarze, skierowane w moją stronę. Do moich uszu doleciało: Chodź! Shinsaku!...
Ocknąłem się w pokoju, gdzie zacząłem tę podróż wewnątrz siebie.Zerwałem się do pozycji siedzącej, a w moich oczach dało się zobaczyć łzy. Łzy szczęścia i radości? Czy może zagubienia i samotności? Sam nie wiem, czułem się bardzo nietypowo.
A więc pierwszym imieniem, które w życiu usłyszałem, było moje własne... Nadane mi przez nich....-szepnąłem przejęty do siebie samego.

Offline

 

#122 2012-10-09 10:12:28

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Wciąż pozostając w szoku, zerwałem się na równe nogi i zacząłem sie zastanawiać, skąd owa scena mogła pochodzić. Na pewno było to znajome mi miejsce, jednak ja sam nie zdawałem sobie sprawy, w jakich krainach dane było mi się pojawić. Przecież skoro nawet nie pamiętam rodziców, to tym bardziej nie wiem, gdzie z nimi przebywałem. Spróbowałem jeszcze raz skupić się na owym wspomnieniu, jednak bezskutecznie. Jedyne, co mogłem poczuć, to powiew morskiej bryzy, uczucie wilgotnego powietrza... To gdzieś nad morzem! Zebrałem szybko wszystkie swoje rzeczy z pokoju i zbiegłem na dół, do karczmarza. Uiszczając opłatę za pokój, spytałem go, gdzie są najbardziej znane plaże lub nadmorskie miasta. Odpowiedział mi, że bez wątpienia do takich miejsc należy cały Kraj Wody, który leży na wyspach, znajdujących się na południowy-wschód od Kraju Księżyca. Podziękowałem mu bardzo za informację i już miałem biec do portu, kiedy zdałem sobie sprawę, że nie znam tamtych okolic. Nie wiedziałem zatem, co może tam na mnie czekać, więc postanowiłem udać się wcześniej do sklepu, aby sie trochę lepiej wyposażyć.

[zt -> Sklepy]

Offline

 

#123 2012-10-23 19:58:49

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Stawiając powoli krok za krokiem, stopę za stopą, poczułam, że grunt jest coraz mniej stabilny. Rzeczy stają się coraz mniej ostre, a moje ciało zaczyna samoczynnie chwiać się na boki. Robiło mi się niedobrze i miałam dziurę w pamięci, ostatnich kilkanaście dni było po prostu tak monotonnych, że nic z nich nie zapamiętałam. Brakowało mi jego... Shinsaku. Płakałam wielokrotnie, kiedy go nie było, nie wiedziałam gdzie go szukać, przypominając sobie wszystko, co razem przeżyliśmy. Nawet myślało mi się coraz ciężej, tak kręciło mi się już w głowie. Usiadłam, w sumie upadłam, na ziemię. Byłam nieco pochylona w bok, zapierając się jedną ręką o ziemię, aby chwycić równowagę w tej pozycji. Nagle poczułam coś dziwnego. Samoczynnie zebrało mi się na wymioty, ale przecież, przecież... Nie zjadłam nic takiego, co mogłoby to spowodować! Nie mogłam tego powstrzymać, a dopiero po chwili dotarło do mnie jedno. *Przecież minęło już tyle czasu... Już dawno powinnam dostać... - przeraziłam się, a moje oczy zrobiły się wielkie. Marzyłam tylko o jednym - o Shinsaku. Chciałam, żeby był teraz przy mnie. Chwyciłam się lekko za brzuch, rozmyślając nad przyszłością. Prawie nie mrugałam, miałam oczy jak najszerzej otwarte... Byłam przerażona.

Offline

 

#124 2012-10-29 20:00:25

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Przespałam się jeszcze kilka nocy. Nie mogłam przestać myśleć, w moich myślach, w moich snach był tylko on - Shinsaku. Widziałam go podróżującego, jeszcze na tej wyspie, wsiadł w jakiś statek, odjechał - odpłynął... Morze było bezkresne, bezgraniczne, nie miało końca. Sam jeden statek na nim. Jak igła w sianie, przemieszczał się między kłosami wielkiej przestrzeni. Dotarł na wyspę, na której panowała zła aura... W powietrzu niosła się krew, zniszczenie, chaos. Archipelag Wesuto Shimane. Dokładniej Zettou. Nagle otworzyłam oczy, zaciągnęłam przestraszona powietrze, a moje oczy zrobiły się wielkie. Ciężko mi się oddychało, bo widziałam jego... Jak umierał. *Tak być nie może! Nawet gdyby ten sen był tylko fiaskiem to wolę mieć pewność... Stu procentową pewność. Bo co wtedy z nami będzie, jeżeli tak by się stało? - przeszła moją głowę szybka myśl, w środku nocy. Zabrałam swoje ciuchy i inne rzeczy, zapominając o tej czerwonej kosie. Gwizdnęłam tylko za Aki i pobiegłam do portu, wsiadając w pierwszy lepszy statek płynący do Zettou...

[Rin zt -> Wesuto Shimane -> Zettou -> Tereny Zettou]

Offline

 

#125 2013-09-23 16:37:58

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Wszedłem do karczmy. Pierwszy raz byłem w tak świetnie zrobionym miejscu. Architekt, który zrobił projekt tego miejsca musiał być świetnym specjalistą w swojej dziedzinie. Postanowiłem odpocząć. W końcu wiedziałem, że należy się nawet najlepszym chwila odpoczynku. Usiadłem przed kominkiem. To ciepło przypomina moją niedawną przygodę na wulkanie z tym młodym chłopcem. Ciekawe czy jego noga ma się już lepiej. Zacząłem rozmyślać o mojej przeszłości. Położyłem się na plecach. Po chwili rozmyślania na temat o mojej przeszłości zwróciłem uwagę na sufit. Patrzyłem się jak był idealnie zrobiony. Po jakimś czasie moje oczy się zamknęły. Po jakiś kilkunastu minutach zasnąłem. Nagle obudziłem się. Nie mam czasu do stracenia. Muszę udać się na trening. Wstał i wyszedł mając na celu poznanie świata.
[z/t-> Yu no Kuni (Kraj Gorących Źródeł)->Miasto portowe]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-09-28 21:29:35)

Offline

 

#126 2014-03-23 15:10:28

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: Karczma "Złoty Kunai"

    Żegluga trwała wiele godzin, jednak po niezbyt ciekawej podróży, choć emocjonującej, ze względu na typ w jakim się odbywała, był dla chłopca niecodzienny, i całe szczęście obyło się bez choroby morskiej. W końcu jednak dobili do brzegu, i Nabu zstąpił na twardy i niebywale pewny grunt. Miał sporo odłożonego grosza, więc czuł że poradzi sobie bez problemu, przez jakiś czas odbywanej włóczęgi po świecie. Zbliżając się do jednego z tłumnie zebranych handlarzy wieloma towarami, Nabu zapytał z ciekawości gdzie się znajduje, lekko zdziwiony sprzedawca unosząc wymownie płowe brwi, rzucił krótko acz wymownie.
    - W kraju księżyca. - Jednocześnie po krótkiej wymianie zdań, poradził chłopcu, jeśli nie cierpi na brak gotówki, karczmę "Złoty kunai", i tak w której aktualnie znalazł się właśnie Nabu.
    Mijając strażników, nie zwrócił ich zbytniej uwagi, zapewne nie spodziewających się po kimś tak młodym jakichkolwiek problemów. Wnętrze karczmy z całą dozą dobrego smaku, cieszyło oko, aż chciało się w niej pozostać na dłużej. Zbliżając się do baru, chłopak rozejrzał się niemrawo za jakimkolwiek spisem dań, jednak dojrzał go dopiero gdy zwrócił uwagę właściciela, który wystawił zza baru niewidoczny spis. Niewiele z zamieszczonych na liście potraw, Nabu znał, toteż zdecydował się na podawaną często w domu przez matkę Sukiyaki, następnie skierował wzrok na trunki, wśród których nie dostrzegł niczego odpowiedniego w jego wieku.
    - Do tego... coś do picia. - Kładąc na ladzie należną zapłatę, dość sowitą, skierował się ku najbliższemu kominka stolikowi. Miejsce to budziło poczucie ciepła, którego tak potrzebował Nabu po morskiej żegludze, gdzie niczym nie skrępowany wiatr, potrafił przenikać do kości. Siadając wygodnie, na idealnie wyżłobionym, drewnianym krześle, młody Senju rozparł się wygodnie wpatrując się w płomienie, czekając coraz bardziej wygłodniały, na zamówione danie.

Offline

 

#127 2014-03-23 20:29:14

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Karczma "Złoty Kunai"

     Podróż łodzią trwała w nieskończoność, toteż wydawało się, że wody nie ma końca. Wszędzie było widać jedynie błękitne plamy, które wraz z godzinami wcale nie zmieniały swojego położenia, więc miało się wrażenie ciągłego postoju w tym samym miejscu. W pewnej chwili, zmęczony już chłopiec, z daleka ujrzał ląd. Po kilku godzinach ciągłego wiosłowania, przyprawiony o siódme poty, ledwo ruszając się na nogach dobił do brzegu, wychodząc na piaszczysty brzeg wyspy.
     Z daleka ujrzał wiele budynków, jednak postanowił udać się do najbliższego. Był wycieńczony podróżą, dlatego nie miał siły pójść dalej. Powolnym krokiem udał się w stronę wyznaczonego celu. Stanąwszy przed zdobionymi, drewnianymi drzwiami i wpatrując się w napis, ujrzał: Karczma "Złoty Kunai".
- Nareszcie będę mógł coś zjeść! O tak! - rzekł uradowany młodzieniec.
Wszedłszy do środka dostrzegł bogato wystrojone wnętrze. Jego uwagę przyciągnął kominek, oraz liczne trofea, które podziwiał z daleka. Był w nie tak zapatrzony, że nie dostrzegł stojącego po jego prawej stronie karczmarza. Był pękatej postury, więc Yun był lekko przestraszony. Postanowił jednak zapytać o kilka spraw.
- Konnichiwa! Czy mógłby mi Pan powiedzieć, gdzie dokładnie się znajduję? Przybyłem łodzią, aby przenocować i coś zjeść. Czy jest taka możliwość? - zapytał grzecznie, acz wymownie.
- He he! Znajdujesz się w Kraju Księżyca, młodzieńcze. - rzekł mężczyzna, pozytywnie się śmiejąc.
Głód dawał chłopakowi mu o sobie znać, więc nie czekając dłużej, postanowił podejść do baru i zamówić niedrogie, ale smaczne danie. Wybrał swoje ulubione ramen, oraz wodę do picia. Obróciwszy się dostrzegł czerwonowłosego chłopca, do którego postanowił podejść. Był jedyną osobą, która wyglądała na podobny wiek, więc odsunął krzesło obok chłopaka, usiadł na nim, następnie lekko szurając dosunął do stołu. Następnie ściągnął swą maskę, którą położył na stole, ukazując swą dziewczęcą, bladą urodę.
- Ohayo! Jesteś tu jedynym człowiekiem wyglądającym na podobny wiek, dlatego postanowiłem się dosiąść. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? Zwą mnie Yun, a Ciebie? - zapytał z nadzieją na nawiązanie kontaktu z kolegą.

Offline

 

#128 2014-03-23 21:13:36

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: Karczma "Złoty Kunai"

    Czas dłużył się straszliwie podczas gdy Nabu oczekiwał swego dania, co ciekawe nie sądził że może być ono na tyle czasochłonne, w bądź co bądź tak prestiżowej karczmie. Fakt ten sprawił, że chłopak zwrócił się w stronę kominka, rozluźniając się na zajmowanym krześle do granic możliwości. Krzyżując nogi wystawił je nieco ku językom jaskrawych płomieni, obejmujących równo ułożone polana. Błogość tej czynności spłynęła weń tym samym, miłym ciepłem. Nic więc dziwnego że popadający w stan całkowitej przyjemności, zatracił odrobinę trzeźwości umysłu, względem otaczającego go świata. Jak się okazało przygoda zapowiadała się o wiele ciekawiej niż założył to przed wkroczeniem na pokład tamtej łajby rybaków. Zdziwiły go natomiast, odległe słowa, z pewnością skierowane ku niemu. Fakt ten miał już zamiar skwitować całkowitym olaniem nieznanej mu osoby, lecz nagle jakby wyrwany ze sny, zdał sobie sprawę że może to być przecież właściciel karczmy, z zamówionym przezeń daniem. Jakież mogło być więc zdziwienie Nabu, gdy odwracając się miast swego Sukiyaki, odnalazł dziecko, w najmniejszym stopniu nie wyglądające na jadalne. Wzdychając z zażenowaniem pomyślał nad utraconą beztroską.
    - Mała, mama ci pozwala włóczyć się tak po zajazdach, zupełnie bez opieki? - Powiedział od niechcenia, obdarzając nieznajomą przelotnym, acz znudzonym spojrzeniem. Mając coraz większą ochotę ponaglić osobiście ociągającego się gospodarza, krzywiąc z niechęcią usta, spojrzał w stronę baru, z którego unosiła się smakowita woń przygotowywanego ramen, choć był pewien że zamówił zupełnie coś innego. Na szczęście w końcu ujrzał zmierzającego ku niemu właściciela gospody, dzierżącego w dłoniach tacę, na której spoczywała porcelanowa miseczka z smakowitą zawartością, oraz butelkę czegoś wyglądającego na piwo. Chwilę potem przed młodym Senju spoczęła miska pełna Sukiyaki.
    - Piwo? - rzucił zdziwiony, spoglądając na postawiony przed nim trunek.
    - Małoletnim nie sprzedajemy napojów alkoholowych. - Odpowiedział otyły gospodarz. Chłopak nie uznał za konieczne komentować to jakimś zgryźliwym tekstem, przechodząc po prostu do spożycia swego zamówienia, jakby zapominając o niechcianym gościu.

Offline

 

#129 2014-03-25 22:32:15

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Karczma "Złoty Kunai"

     Z niecierpliwością oczekując na zamówione przez siebie danie, tak jak zrobił to czerwonowłosy kolega, wystawił nogi ku ciepłu "grającego" na własnych falach ognia, jednocześnie wyczekując na odpowiedź. Żmudne czekanie na odzew ze strony chłopaka było najprawdopodobniej spowodowane zamyśleniem, toteż chcąc pobudzić go do działania Yun postanowił otrząsnąć go, jednak był zbyt wystraszony ewentualną możliwością spoliczkowania, więc pomachał czerwonemu przed oczyma, próbując zwrócić na siebie uwagę.
     Wtem usłyszał odpowiedź, jednak ku jego zdziwieniu, został wzięty za dziewczynkę. Była to druga taka sytuacja, więc zatykając usta wybuchł przeraźliwie kobiecym, niewinnym śmiechem. Przez dłuższy czas nie był w stanie wypowiedzieć słowa, gdyż nie był w stanie się opanować. Przez chwilę pomyślał sobie, że rzeczywiście mógłby przedstawiać się płcią żeńską, zostawiając innych w stanie niewiedzy, który dodawałby chłopakowi pewności siebie oraz uśmiechu, któremu towarzyszyłaby niepowstrzymany śmiech. Tak więc też postanowił. Odpowiadając na pytanie, udawał dziewczynkę.
- Hej! Mógłbyś przestać mnie ignorować! Wcale nie jestem dużo młodsza, a przynajmniej tak nie wyglądam, więc nie bierz mnie za bachora, którego możesz olać. Chyba, że nie masz najmniejszej chęci zapoznać się i spędzić miło czas przy wspólnym posiłku. Jeśli nie, w każdej chwili mogę usiąść sama. Poza tym, nie miło ignorować czyjegoś pytania, więc ponowię je. Zwą mnie Yun, a Ciebie? - rzekł poddenerwowany ignorancją.
     Chwilę później z daleka podszedł otyły gospodarz, niosąc na tacy zamówione przez Wyrzutka Ramen podane w czarnej, drewnianej misce i wodę, oraz jakieś inne danie. Okazało się, że było to całkiem smacznie wyglądające Sukiyaki podane w porcelanowej miseczce, należące do sąsiada. Następnie, podczas rozmowy właściciela wraz z niedoczekanym rozmówcą Yun'a, chłopak rozpoczął spożywanie swojego, jeszcze gorącego posiłku, w dalszym ciągu oczekując na odzew.

Offline

 

#130 2014-03-25 23:30:40

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: Karczma "Złoty Kunai"

    Klimat ciepłych barw karczmy, stwarzał wspaniałe samopoczucie, powoli ogarniające całkowicie młodym Senju, ogień rozpalający jednocześnie duszę, jak i ciało, coś czego próżno szukać gdziekolwiek poza takim miejscem, i domem, którego jeszcze długo miało nie być dane ujrzeć Nabu. Zaraz po podaniu chłopakowi dania, zaserwowanego przez gospodarza, bez zbędnych ceregieli chwycił za pałeczki, by z pustym żołądkiem i dozą ciekawości, spróbować smaku potrawy, oraz tego jaka różnica dzieliła ją, od doskonałości przyrządzanej  przez matkę młodego Senju. Ku zupełnemu zdziwieniu młodego ninja, danie było wyborne, i niemal tak dobre jak te znane mu z tak odległego już domu. Nic tak doskonale nie potęgowało, i pobudzało wspomnień, jak smak z nimi powiązany.
    Nagle czerwonowłosy zorientował się, że po raz kolejny pozwolił sobie na zignorowanie niechcianego gościa, toteż na moment odkładając pałeczki, rozparł się wygodnie na krześle, przeciągle zwracając głos na krzykliwego dzieciaka. Ten był o dziwo całkiem zabawny, zwłaszcza z swym ponad miarę poważnym oburzeniem. Nagle zmieniając całkowicie oblicze, z odrobinę znudzonego i rozluźnionego, Nabu wyprostował się na zajmowanym krześle, po czym z przesadnym szacunkiem przy oddawaniu honorów, skłonił się nisko wstając z siedzenia. Wyprostowując się, tak jak gdyby miał przed sobą kogoś znacznego statusu, wybuchł śmiechem wracając do niczym nie skrępowanego poczucia swobody.
    - Wybacz, tak zgłodniałem że nawet nie zwróciłem na Ciebie uwagi. Nazywam się Nabu, i miło mi cię poznać Yun. Ale chyba nie jesteś tu sama? - Powiedział w pełni uśmiechu, rzucając krótkie spojrzenie na pozostałą część sali. Jak na razie początek podróży zapowiadał się lepiej niż Nabu mógł sobie wyobrazić. Jednak jeśli naprawdę miał zamiar poprzez opuszczenie wioski Senju, osiągnąć coś ponad siłę którą mógł uzyskać w zaciszu bezpiecznego Chikai, nie raz znajdzie się w sytuacjach o wiele gorszych, dlatego też postanowił całkowicie oddać się radości, jaką sprawiała my obecna chwila.

Offline

 

#131 2014-03-30 20:15:41

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Karczma "Złoty Kunai"

     Nabu chwycił za pałeczki, objadając się zaserwowanym mu Sukiyaki. Najwidoczniej znał już tę potrawę z domu, gdyż jego wyraz twarzy przedstawiał rozmarzenie. W tym samym czasie ośmiolatek sięgnął po pałeczki, próbując zamówionego przez siebie przysmaku. Mógł skomponować własne składniki do Ramen, jak w prawdziwej japońskiej restauracji. Była to niesłychanie ciekawa zabawa, szczególnie wtedy, kiedy zobaczył przed sobą miskę. Została zrobiona na bazie miso, całość wypełniał średniej grubości makaron oraz różne ciekawie wyglądające dodatki. Jak przystało na kuchnię azjatycką, człowiek nigdy nie wie, co ma na talerzu, jednak właśnie to dodawało dodatkowej ochoty głodnemu już chłopakowi do spożycia posiłku.
     Tak więc podczas zajadania się jeszcze gorącym makaronem, zniecierpliwiony Yun doczekał się jakiejś reakcji. Towarzysz zwrócił na niego uwagę, a następnie przeciągając się, skłonił się nisko, po czym wybuchł śmiechem, który doprowadził ośmiolatka do większego wzburzenia. Jednak za wszelką cenę starał się  pokazać opanowanie. W żaden sposób więc nie zareagował, choć wewnętrznie aż kipił z powodu olewatorskiego podejścia współtowarzysza. Chwilę później wypowiedział pierwsze, w miarę kulturalne słowa.
     Usłyszawszy pytanie, kierując swą twarz z talerza na rozmówcę, grzecznie odpowiedział:
- Jestem tu całkiem sama. Z dala od rodziny, bez jakiejkolwiek bratniej duszy. - rzucił bezemocjonalnie, lekko wzdychając - Dosiadłam się do Ciebie, bo w pobliżu nie było nikogo w moim wieku. Mogę odejść, jeśli przeszkadzam. - dodał. Po wypowiedzianych słowach twarz chłopca nabrała obojętności, Yun zaczął bezcelowo mieszać zupę, myśląc, że w jakimś stopniu przeszkadza starszemu koledze. Ciekawiła go jeszcze jedna rzecz, o której zapomniał wcześniej zapytać.
- Właściwie, to z jakiego klanu pochodzisz? Jakie masz korzenie? - zapytał, podtrzymując tajemniczość konwersacji.

Offline

 

#132 2014-04-05 20:21:37

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: Karczma "Złoty Kunai"

    Pora na zbawczy sen zbliżała się nieuchronnie, wraz z coraz bardziej gęstniejącymi ciemnościami, tuż za kwadratowymi oknami karczmy. Ciepło, poczucie bezpieczeństwa, oraz sytość nasilająca się wraz z pochłanianą kolacją, z każdą chwilą wzmagały w nim chęć snu, nadal usilnie odpychanego, by nasycić się tym, co obecnie sprawiało mu przyjemność. Ogień nadal urokliwie trzaskał w okienku kominka, zaś co się tyczy Sukiyaki, to powoli traciło na temperaturze, skłaniając tym młodego Senju do nieco wzmożonego tempa przy pochłanianiu jedzenia.
    - To przykre, i dziwne. - Powiedział na moment przerywając spożywanie posiłku. - Musisz być naprawdę odważna, jeśli mówisz prawdę... - Rzucił z uśmieszkiem znad porcelanowej miski. Niezbyt chciało mu się dawać wiarę słowom jakiegoś dzieciaka, w końcu w świecie nieznającym litości, samotna podróż dla małego dziecka, w dodatku dziewczynki, była pewną śmiercią. Ale jeśli mówiła prawdę, z czym trzeba było się liczyć, była wyjątkowym dzieckiem, lub po prostu wielką szczęściarą że nadal żyje. - Z pochodzenia Uzumaki, ale należę do klanu Senju. - Wyjawił odsuwając od siebie pustą już zupełnie miskę. Zdawał sobie sprawę że zdradzanie swego pochodzenia nieznajomym, nie jest najlepszym pomysłem, ale czego mógł się obawiać ze strony ciekawskiego dzieciaka. Sięgając po piwo bezalkoholowe, pociągnął odrobinę z butelki, upewniając się jednocześnie w tym, że właściciel karmy mówił prawdę, podwajając mu napój wyglądający na piwo, w którym nie było o dziwo za grosz procentów. I właściwie, w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało to czerwonowłosemu, który już i tak był w wyśmienitym nastroju, teraz tylko należało się wyspać, i jutro rozpocząć to co nieuchronne, koniec wygód i bezpieczeństwa, dorosłość nadciągała wielkimi krokami, i zdawał sobie sprawę z tego, że dziś jeszcze musi się z tym pogodzić.

Offline

 

#133 2014-04-13 15:58:03

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Karczma "Złoty Kunai"

     Ujrzawszy uśmieszek, który ogarnął Nabu podczas jedzenia, młody Yun nie dał wiary zaistniałej sytuacji, w której został zupełnie zlekceważony podczas rozmowy z chłopakiem siedzącym na przeciwko. Był to moment, w którym postanowił pokazać starszemu, że powinien się z nim liczyć. Postanowił jednak usłyszeć odpowiedź. Ta wcale go nie zaskoczyła - była ironicznie bezczelna. Chwilę potem Nabu odsunął od siebie skończony posiłek, popijając piwem bezalkoholowym. Widząc to, potrawa, którą zajadał się Yun straciła w jego oczach na smaku - zupełnie stracił apetyt i ochotę na jedzenie. Swoją miskę położył na odłożonej przez Nabu, czekając na zabranie naczyń i wyczyszczenie stolika.
     Wtem podszedł mężczyzna, zabierając wszystkie naczynia. Odszedł bez słowa. Chłopcy siedzieli sami przy jednym stole. Dlatego właśnie Yun postanowił zaingerować w sytuację. Bezszelestnie, w otaczającym hałasie, wyciągnął z kieszeni kunai, wyczekując na odpowiedni moment. Gdy Nabu odwrócił wzrok, wyciągnął rękę spod stołu, prostując ją przed siebie, próbując przyłożyć ostrzem do gardła czerwonowłosego. [szybkość=50]
     Każdy wokoło był zajęty swoimi sprawami, więc tłum pijanych ludzi nie zwrócił uwagi na zaistniałe zdarzenie. Chłopak nie miał zamiaru skrzywdzić kolegi, ale pokazać mu swoje miejsce w ich rozmowie.
- Jestem młodsza, owszem. Ale to wcale nie znaczy, że jestem słabsza. Więc zacznij mnie brać na poważnie, chłopcze. To, że jestem tutaj sama coś oznacza, prawda? - rzekł do ucha Nabu, nie cofając broni, dodając - Jedno głośne słowo, i zrobię Ci krzywdę, którą będziesz nosił do końca życia... Kończąc swą wypowiedź, chłopak usiadł na swoje miejsce, chowając rękę z bronią pod stół w razie nadchodzącego ataku.

Offline

 

#134 2014-04-15 19:07:26

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: Karczma "Złoty Kunai"

    Spożyte danie powoli rozkładało się w żołądku, prosząc się naturalnie tym samym, by zwolnić nieco biegu, rozcieńczając soki trawienne zakupionym u właściciela karczmy piwem bezalkoholowym. Czerwonowłosy Senju, już miał niemal dobrał się do otwartej wcześniej przez karczmarza butelki, gdy nagle dostrzegł jak szybkim ruchem, niepozorna dziewczynka wyskakuje ze swego miejsca, z wyciągniętym ku Nabu kunaiem. Ten zaś oniemiały, całkowicie tracąc głowę pod presją chwili, zajechał młodą butelką w głowę. [reakcja: 70] Całe szczęście głowa dziewczynki okazała się nie tak twarda jak beton, więc butelka została nienaruszona. Głuchy odgłos okazał się niedostatecznym, by przebić się przez gwar zajętych współbiesiadników.
    - Co ty do cholery..?! - Wkurzony doszczętnie, zmąceniem spokoju i niszy, jaka ogarnęła tego wieczoru chłopaka, już chciał kopnąć w brzuch szkraba, gdy nagle zdał sobie sprawę z możliwej interakcji otoczenia, oraz naturalnie, że ma przed sobą ośmioletnią dziewczynkę, choć bardzo podejrzaną.
    Nagle, Nabu zdał sobie sprawę z prawdopodobnego powodu ataku nań nieznajomej, która zdecydowała się go zdradziecko zaatakować zaraz po wyjawieniu przez chłopaka swego pochodzenia. Świadomość swego odkrycia odrobinę wstrząsnęła młodym Senju.
    - Dlaczego to zrobiłaś? - Zapytał już spokojniej, wyciągając kunaia z kabury. Ciekawiło poniekąd czerwonowłosego, jaki miała powód, ta być może nieprzypadkowo spotkana dziewczynka w ataku na niego. Z drugiej strony, ktoś taki jest idealny do skrytobójstwa, jeśli przeciwnik nie jest zbyt doświadczony, w końcu jak można podejrzewać niepozorne dziecko o tak nikczemne zamiary.

Offline

 

#135 2014-04-24 22:27:58

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Karczma "Złoty Kunai"

    Niestety, młody Wyrzutek nie przewidział takiego obrotu spraw. Był pewien, że uda mu się zdążyć na czas, lecz w tej samej chwili Nabu, uniknąwszy kunai'a, chwycił za butelkę. Był widocznie zdezorientowany sytuacją, jednak nie przeszkodziło mu to w kontraataku, który wykonał chwilę później, próbując uderzyć Yun'a leżącą obok butelką piwa bezalkoholowego, które wcześniej spożytkował. Jednak z łatwością wyrzutek uniknął wymierzonego w siebie ciosu. [reakcje=30]
     Na twarzy młodszego zagościło widoczne zadowolenie. Nareszcie z twarzy czerwonowłosego zniknął denerwujący i irytujący uśmiech. Widząc to, ośmiolatek, całkiem poważnie wbił swój kunai w drewniany stół, spoglądając poważnym, wymownym wyrazem twarzy na Nabu. Nie chciał wypowiadać słowa i odpowiadać na zadane pytanie, gdyż był pewien, że jego ruchy powiedziały samo za siebie. Następnie wstał, głośno odsuwając siedzenie od stołu tak, aby wydać jak najbardziej głośny i piskliwy dźwięk. Zabierając swój ekwipunek, obrócił się do wyjścia i powolnym krokiem ruszył przed siebie.
- Jestem młodsza, jednak zlekceważyłeś mnie. Znajomość z pewnym siebie głupcem nie wniesie nic do mojego życia, żegnaj więc. Spotkajmy się kiedyś, właśnie w tym samym miejscu, przy tym samym stole. Może coś się zmieni... - rzekła wychodząc. Kończąc swoje słowa zaginęła w tłumie pijanych już gości karczmy.

z/t -> Tsuki no Kuni/Sklepy

Ostatnio edytowany przez Yun (2014-04-27 18:46:10)

Offline

 

#136 2014-05-01 12:06:43

 Nabu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 112
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: członek

Re: Karczma "Złoty Kunai"

    Ku zaskoczeniu młodego Senju, dziwna dziewczynka także uniknęła ataku zadanego przez Nabu, wprawiając go w chwilowe osłupienie. W gruncie rzeczy chłopak rad był z tego faktu, nie wiadomo jak by się zakończył ten bezsensowny incydent, gdyby ninja spuentował go rozwaleniem głowy jakiegoś dziecka.  W końcu, w karczmie czeladź była dość liczna, i pewnie niezbyt chętnie przyjęła by widok znęcania się nad małoletnimi dziewczynkami.
    Sytuacja całe szczęście potoczyła się dość dziwnym, aczkolwiek najpomyślniejszym torem, to też Nabu mógł bez przeszkód, spróbować odbudować utracony przed momentem spokój. Siadając na zajęte przez siebie wcześniej miejsce, czerwonowłosy rozmasował w zamyśleniu okolice zatok, zastanawiając się co to wszystko miało dla niego znaczyć. Dochodząc do wniosku że nieznajoma była niezbyt zdrowa na umyśle, już chciał zamówić coś na poprawę nastroju, jednak zdał sobie sprawę że stracił apetyt, więc ruszył ku pomieszczeniom sypialnym, by wyspać się przed nadchodzącą podróżą.
    Budząc się nad ranem, czerwonowłosy pozbierał się czując siłę, spowodowaną błogo spędzonym snem. Sprawdzając czy nic z drogich mu rzeczy nie ubyło, zastanowił się nad tym, dokąd należy ruszyć najpierw, postanowił po chwili że przydałoby mu się uzupełnić nieco zapasów przed dalszą wędrówką przez świat. Przypominając sobie że znajduje się na wyspie handlowej, nie posiadał się z radości nad nadchodzącymi zakupami, poszerzającymi jego niezbyt bogaty arsenał, który jak się już o tym przekonał poprzedniego wieczora Nabu, niejednokrotnie uratuje mu dupę.

(Tsuki no Kuni - Sklep)

Offline

 

#137 2014-08-23 21:24:54

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Można było rzec iż "Wszystkie drogi prowadzą do Złotego Kunaia" a przynajmniej wszystkie w tym kraju. Gubiąc za plecami budynek kowala i inne posiadłości, znajdujące się w mieście, chłopakowi udało się dotrzeć do osławionej na wyspie karczmy, o której dowiedział się  z przypadkowego podsłuchu rozmowy przechodniów. Niewątpliwie architektura wyróżniała się na tle pozostałych konstrukcji Tsuki no Kuni, przez co przyciągała masę ludzi. Zbliżając się do wejścia, ujrzał kilku mężczyzn pilnujących drzwi. Ich wzrok był skierowany wprost na niego, jakby pełen podejrzeń z racji, iż posiadał katanę umiejscowioną na plecach. Mimo, że twarz piętnastolatka wyglądała nieco starzej, dodając mu kilku lat nie zatrzymali go i pozwolili wejść bez żadnych problemów. Być może uznali, że jeden dzieciak nie jest w stanie im zaszkodzić, co mogło być nieprawdą ale w końcu Yocharu nie szukał zwady a miejsca gdzie się podziać.

Wnętrze powalało na kolana a przynajmniej młodzieńca, który zbyt wiele piękna w życiu nie doświadczył. Mimo wszystko jego twarz nie okazywała teraz żadnych uczuć. Była zimna i poważna jak zwykle. Rozglądając się dookoła, ujrzał interesujące go miejsce w samym koncie pomieszczenia, niedaleko od kominka. Było tu trochę za jasno jak dla niego, ale nie zamierzał wybrzydzać. Zdecydowanie lepiej czuł się w mroku, nie zwracając na siebie zbytnio uwagi a płaszcz jaki posiadał, mógł zaciekawić mimo, iż organizacja jeszcze kompletnie nie była znana w świecie. Siadł na jednym z wygodnych siedzeń, odkładając katanę na bok, by opierała się o jego podpórkę. Wziął głęboki wdech i cierpliwie siedział, zastanawiając się jak spożytkować czas po odpoczynku.

Offline

 

#138 2014-08-26 17:37:17

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Yocharu siedząc wygodne na krześle, rozmyślał nad wieloma sprawami. Poczynając od organizacji i sensu jej istnienia po jego dom a przede wszystkim siostrę, która nadal pomagała rodzicom w wiosce. Nie widział ich już dłuży czas, chodź nie był to dla niego żaden ból ani tęsknota, chyba że chodziło o rodzeństwo. Miał z nią dosyć silne więzi chociaż ostatnimi czasy niewątpliwie osłabły z racji braku jakichkolwiek rozmów. Przy jego stole pojawił się kelner, proponując coś do picia. Chłopak kiwnął głową, prosząc o gorącą herbatę. W oczekiwaniu na napój przypomniał sobie ostatni trening, który prowadził przed przybyciem na tą wyspę by odwiedzić kowala.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Gdy kelner podał gorącą herbatę, Yocharu wybudził się ze swoich wspomnień, kiwając głową na znak podziękowania. Upijając kilka łyków, spojrzał na zegar wiszący gdzieś na ścianie. Wiedział, że to już ta pora powrócić do kowala i odebrać co jego. Szybkim haustem wypił zawartość szklanki i zabierając swoją kataną z oparcia, wyszedł w kierunku miasta.

z/t - > Kowal

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-08-26 17:43:04)

Offline

 

#139 2015-01-03 16:40:40

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Karczma "Złoty Kunai"

   Aż dziw bierze, że nie odwiedziłem jeszcze tak wspaniałej karczmy jak ta. W porównaniu do większości tutaj było widać o wiele większy poziom. Niemniej jednak ciężko było wytłumaczyć strażnikom, że nie jestem żadnym bandytom. Poszarpane i ubrudzone krwią ubranie nie przemawiały na moją korzyść jednak po jakimś czasie udało mi się przemówić im do rozsądku. Nie musiałem długo myśleć nad tym po jaką cholerę przed wejściem ustawieni są tutaj uzbrojeni strażnicy, taka karczma była pewnie wielką pokusą dla lokalnych złodziei i bandytów.
   Kiedy tylko dostałem się do środka wiedziałem, że mogę w końcu odpocząć. Ostatnie wydarzenia w Kraju Księżyca była dla mnie strasznie męczące. Nie miałem jednak zamiaru teraz nad tym rozmyślać, przebyłem w końcu do tej karczmy by trochę odpocząć. Uznałem, że odpocznę sobie przy stole, który znajdował się najbliżej kominka, ogień który się w nim tlił pewnie zadziała na mnie uspokajająco. Kiedy tylko siadłem na krześle obok mnie pojawił się kelner. Lekko zmęczonym głosem zamówiłem Sashimi i butelkę sake.
   Moje zamówienie przybyło do mojego stołu zaskakująco szybko. Byłem jednak już na tyle odprężony, że początkowo w ogóle nie zwróciłem na to uwagi. Dopiero po chwili zorientowałem się, że mogę zacząć jeść Sashimi. Chwilę później wypiłem jeden łyk sake i pogrążyłem się w myślach. Miałem ochotę żeby stało się coś ciekawego, miałem wrażenie, że jeżeli nic mnie nie spotka to mógłbym zapuścić tutaj korzenie i już nigdy więcej się stąd nie ruszać.

Offline

 

#140 2015-01-05 16:47:38

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Karczma "Złoty Kunai"

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Post 1

     Tamotsu znajdował się w Karczmie, odpoczywając i wspominając dawne czasy. Można śmiało powiedzieć, że czas ten był dla niego miły i tak samo miło go wspominał. Barman rozlewał piwo do kufli, a w tym samym czasie kelnerka przechodziła od stołu do stołu, serwując zamówienia. Znużony Senju mógł się nawet zdrzemnąć. Odchylił głowę do tyłu i marzył, by już nigdy się stąd nie ruszać. Pragnął jedynie spokoju, oraz ciszy. NIESTETY! Do karczmy nagle wparował mężczyzna dość niskiego wzrostu, o ciemnych, krótkich włosach. Jego tors pokryty był licznymi ranami, z których wolno uciekała krew. Przyodziany w białe szmaty doczołgał się z ledwością do pobliskiego stołu, błagając o pomoc. Większość ludzi w panice uciekła z budynku i nawet nie raczyła mu pomóc. Jedynie Tamotsu z niewielką ilością gapiów został na miejscu dziwnego zdarzenia. Nawet barman schował się za ladą, myśląc, że to głupie zabawy.

Offline

 

#141 2015-01-05 17:51:00

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Karczma "Złoty Kunai"

   Już dawno byłem zdania, że kłopoty lubią się mnie trzymać. Na mojej twarzy nie pojawił się jednak grymas niezadowolenia z owej sytuacji, było wręcz odwrotnie - pojawił się tam lekki uśmiech. Mogłem rozprostować trochę kości i ruszyć by pomóc owej osobie. I kiedy wstawałem od stołu by ruszyć w jego kierunku coś sobie uświadomiłem. Prócz mnie i kilku osób wszyscy zaczęli pospiesznie chować się w kontach lub wychodzić z karczmy. Westchnąłem i w głowie pojawiła się myśl, że ludzi to dziwne istoty. Gdyby ktoś z uciekających ludzi wkroczył w takim stanie do karczmy to miałby nadzieję, że każdy mu pomoże.
   Nie miałem jednak prawić teraz tutaj morałów, ludzie zawsze pozostaną tacy jacy są, a jeden chłopak nie zmieni ich myślenia. Podszedłem spokojnym krokiem do mężczyzny który wpadł tutaj cały w ranach. Krew powoli z nich uciekała i trzeba było coś z tym zrobić, przepytywanie go teraz o wszystko mogłoby doprowadzić do jego śmierci. Wziąłem więc swój płaszcz i zacząłem odcinać od niego kawałki materiału tworząc prowizoryczne opatrunki. Karczmarza poprosiłem by przyniósł mu wodę, wątpiłem, że ma w  swojej załodze kogoś kto zna się na pierwszej pomocy. Sam też o tym mało co wiedziałem ale przynajmniej zrobiłem coś co przyhamuje upływ krwi z jego ciała.
   Kiedy jego rany już w jakiś sposób zostały opatrzone przysiadłem przy naszym nieszczęsnym człowieku. Spojrzałem się na swój płaszcz i rzuciłem go gdzieś w tył - w drodze powrotnej do Chikai będzie sobie trzeba sprawić nowy.
   - A więc? Co się stało? Na oko już widzę, że przydałaby się wam pomoc kogoś zaprawionego w boju. Powiedz mi o co chodzi, a ja spróbuję coś z tym zrobić - powiedziałem do mężczyzny spokojnym głosem, patrząc się w pobliski kominek.

Offline

 

#142 2015-01-05 18:10:33

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Karczma "Złoty Kunai"

Post 2

     Mężczyzna z licznymi ranami został opatrzony kawałkami materiału z płaszcza młodego Senju. Niestety to nie wystarczyło. Jego wątłe ciało posiadało także rany wewnętrzne spowodowane dziwnymi, nieznanymi technikami. Krótko mówiąc - umierał. Po jego czole spływał zimny pot, a ręka drżała jak oszalała. Nabierając powietrza w swe zniszczone od tytoniu płuca, zdołał coś wymruczeć. Jego głos był już bardzo słaby, głos człowieka na zupełnym wykończeniu.
   - Zaprawionego w boju? Chłopcze, nie wiesz co mówisz. Zawiadom wszystkich najsilniejszych, ażeby odkryli prawdę w pałacu. Ci co niby szlachetni, kamienne serce mają i wartości ludzkiego życia nie szanują. Kazali nam walczyć! Pomiędzy sobą! - po ostatnim niezbyt głośnym krzyku zakrztusił się własną śliną. Przymrużył powieki, a jego ciało zaczęło drżeć przez kilka sekund. Sytuacja ustała, nie ruszał się, nie oddychał, nie dało wyczuć się jego pulsu. Tamotsu został sam na sam z różnymi myślami. Nieznajomy bredził coś o pałacu, który znajdować może się na tej wyspie. A właściwie co może obchodzić to ninja, który wszystko ma teraz w poważaniu? To do niego już decyzja należy.

Lista uśmierconych osób w sesji: 1

Offline

 

#143 2015-01-06 13:45:15

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Karczma "Złoty Kunai"

   Musiałem przyznać, że spodziewałem się wielu scenariuszy ale ten nie wpadł mi do głowy. Ludzie z pałacu nakazują walczyć chłopom przeciwko sobie? Jak długo bym na tym nie myślał nie byłbym w stanie znaleźć odpowiedzi usprawiedliwiającej to co robiła szlachta.Widząc umierającego człowieka na moich oczach nie mogłem tego po prostu zostawić.
   Oparłem ciało nieznajomego o ścianę. Wychodząc ze Złotego Kunai'a, powiedziałem karczmarzowi by zajął się zmarłym. Jeżeli dam radę to później odnajdę jego krewnych i spróbuję ich powiadomić. Teraz czas było ruszyć w stronę pałacu.

[zt -> Pałac]

Offline

 

#144 2016-01-10 20:04:04

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Karczma "Złoty Kunai"

#4
    Shura wraz ze nowo poznanym mężczyzną dotarli do karczmy, która swą nazwę zawdzięcza ostremu, złotemu ostrzu. Wchodząc do środka, spostrzegli jak dużo ludzi przychodzi tutaj się zabawić, napić i spędzić czas w doborowym towarzystwie. Jeden ze stolików, na ich szczęście, był wolny, dlatego też wysoki chłopak od razu do niego podszedł, odsunął krzesło i zaprosił damę do siebie. Rozsiadając się wygodnie na drewnianym krześle z obiciem, położył dłonie na stole i przeniósł wzrok na rozmówcę. Gdy dziewczyna była gotowa do omawiania interesów, jak to sama nazwała, rozpoczął rozmowę.
    - Nie było to długie poszukiwanie, lecz jakże owocne. Odnalazłem Ciebie, nie dość, że kogoś, kto posługuje się mieczem, chodząc z nim na co dzień, to jeszcze kobietę, która posiada dużo wdzięku. Będziesz idealną osobą do tego zadania, lecz nie martw się, oczywiście otrzymasz wynagrodzenie jeżeli wszystko przejdzie po naszej myśli. Jak mówiłem, nazywam się Kai. Moja siostra choruje od kilku miesięcy, a jej stan z każdą sekundą pogarsza się. Jest to zapalenie, które można wyleczyć jedynie specjalnym lekarstwem. - Złapał chwilę przerwy, podczas której podeszła osoba. Zebrała ona zamówienie, które przejawiało się w dwóch filiżankach kawy. Co prawda był to bar, lecz mężczyzna nie miał ochoty spożywać napojów wyskokowych, a tak młodej kobiecie także to nie leży. Tuż po tym kontynuował.
    - To lekarstwo można zdobyć tylko w jeden sposób, i właśnie do tego Cię potrzebuję. - Zakończył wypowiedź, odsuwając się lekko do tyłu.

Offline

 

#145 2016-01-10 20:11:54

 Shura

Martwy

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Karczma "Złoty Kunai"

      Obserwowałam wszystkich ludzi w karczmie z dozą podejrzliwości. Przecież jestem ninja, a na dodatek kobietą. Nie mogę tak łatwo ufać każdej napotkanej osobie. Oj, wiem, że mimo wszystko szybko zaufałam temu chłopakowi... Nie, nie dlatego, że jest całkiem przystojny tylko po prostu jego historia, że potrzebuje pomocy wydaje się być całkiem autentyczna. Nawet najlepszy aktor nie będzie potrafił zagrać zaskoczenia, jakim obdarował mnie ten chłopak na wieść o tym, że jednak jestem ninja. To całkiem skomplikowane, ale chciałam mu zaufać i wiedziałam, że jest odpowiednią osobą, wobec której to mogę zastosować.

      Kiedy tylko przesunął moje krzesło usiadłam spokojnie, poprawiłam kurtke oraz pancerz. Ta zbroja to był całkiem dobry pomysł, w końcu nie widać całego mojego dekoltu, mogłam o tym wcześniej pomyśleć. Nie ważne... Słuchałam uważnie tego co mówi do mnie chłopak, po chwili popijając kawą tą interesującą historię - Jaki to sposób? - zadałam konkretne pytanie odkładając filiżanke na mały talerzyk. Po co komplikować tą rozmowę i tak już od samego początku do tego dążyłam, trzeba to odkręcić.

Ostatnio edytowany przez Shura (2016-01-10 20:12:09)

Offline

 

#146 2016-01-10 20:19:25

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Karczma "Złoty Kunai"

#5
    Sprawa nie wyglądała na tak prostą, jak można sobie to wyobrazić. Siostra mężczyzny jest poważnie chora, przykuta do łóżka od kilku miesięcy. Na jej ciele występuje wiele czerwonych krost, które codziennie wybuchają, zalewając ciało płynną, białą ropą. Jej ciało nie jest zdolne do większych ruchów, a sama majaczy, mówiąc słowa, które nie mają żadnego sensu, ani ładu, ani składu. Zaniepokojony brat musiał w końcu wziąć sprawy w swoje ręce, wiedząc, że nawet tutejsze sklepy nie dadzą mu lekarstwa, którego tak bardzo pożąda. Lekarze są bezradni, nie mogąc zrobić niczego innego, jak tylko podać środki znieczulające i monitorować stan dziewczyny. Dlatego też wysoki udał się w podróż, szukając kogoś, kto będzie w stanie sprostać zadaniu.
    - Lekarstwo występuje w postaci białego kwiatu z fioletową obwódką. Ma piękne, długie łodygi i rośnie gdzieś w górach, prawdopodobnie w Kraju Ziemi. Nie wiem jednak, czy starczyłoby mi czasu, by tam dotrzeć na czas i jeszcze wrócić.. Nie mówiąc już o szczęściu, na które musiałbym liczyć, chcąc znaleźć tak rzadki okaz lekarstwa. Dowiedziałem się jednak, że kwiat ten posiada jeden z tutejszych, bogatych mieszkańców. Błagałem go, prosiłem, jednak nie chciał mi go dać. A cena, którą mi zaproponował jest po prostu zbyt wielka. Nawet jakbym przez całe życie odkładał, to i tak nigdy bym tego kwiatu nie kupił. Nie wiem jak, ale wiem, że muszę. Muszę ten kwiat pozyskać. Pomożesz mi? - Mówił coraz szybciej i szybciej. Po pewnym czasie zaczął tracić oddech, lecz dokończył wypowiedź i spojrzał wyrzutkowi głęboko w oczy. Nie był pewien, czy może od tak jej zaufać, lecz teraz nie robiło to żadnej różnicy. Musiał spróbować, to jedyne bowiem wyjście.

Offline

 

#147 2016-01-10 20:27:05

 Shura

Martwy

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Karczma "Złoty Kunai"

      Było widać po chłopaku, że jest całkiem mocno zaniepokojojny stanem swojej siostry i nie zostało jej zbyt wiele czasu... Jeju, nie wiem co bym zrobiła jakby mojemu młodszemu bratu przydarzyło się coś podobnego. W końcu był tak młody, a ja całe życie opiekowałam się nim jakbym była jego matką. Coś w tym jednak było, całkiem szybko nasza kochana rodzicielka odpuściła sobie nasze wychowanie. Bo przecież jest taką ważną osobistością w organizacji. Gówno prawda, nigdy nie słyszałem by coś osiągnęła, to nic w porównaniu do Pana Yoshiego i czy Pana Shinsaku. Zapewne okłamywała nas od lat i nawet nie zdobyła tej cholernej rangi elity... Mniejsza.

      - Oczywiścię, że Tobie pomogę. Powiedz mi tylko co mam zrobić, a dam z siebie wszystko by pomóc Twojej kochanej siostrze - na mojej twarzy zagościł ciepły uśmiech, który sugerował, że moje intecnje są prawdziwe i nie zamierzam się poddać tak łatwo. Tylko co ja mam zrobić? Zmusić tego faceta do tego by oddał ten kwiat czy go wykraść? Nigdy nie byłam zbyt dobra w skradaniu się, ale jeżeli od tego ma zależeć życie jego siostry to chyba nie mam innego wyjścia...

Offline

 

#148 2016-01-10 20:33:04

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Karczma "Złoty Kunai"

#6
    Prawdę mówiąc, to cała sytuacja nie była taka prosta. Kwiat ten znajdował się na posiadłości dość bogatego człowieka, który z pewnością ma niemałą ochronę. Pozostały jedynie dwa wyjścia, jeżeli zwykła prośba nie poskutkowała. Trzeba było wykraść kwiat, uprzednio zakradając się do rezydencji, albo po prostu pokonać wszystkich i wszystko na swej drodze, by siłą, brutalnie odebrać zdobycz. Mężczyzna, z którym rozmawiał wyrzutek wydawał się być bardzo zaniepokojony, szczególnie teraz, gdy padło pytanie, jak właściwie powinna przebiegać ta misja. Nie wiedział, taka była prawda. Skupiał się jedynie na siostrze, która umierała z każdą chwilą, która tutaj mija.
    - Myślałem, że będziesz miała jakiś pomysł. Jeżeli chcesz, możesz spróbować z nim porozmawiać. Jeżeli się nie uda, to wtedy wymyślimy jakiś zastępczy pomysł. Mogę Ci pokazać gdzie on mieszka. Nie, pójdę z tobą. Nie wiem dlaczego, ale może tobie zaufa bardziej. Musisz coś wymyślić, by zbliżyć się do tego kwiatu. - Zaczął kręcić palcami na stole. Spoglądał na innych ludzi, upewniając się, czy nikt nie podsłuchuje ich rozmowy. Głupotą byłoby wydanie tak ważnego zlecenia. Ktoś mógłby donieść plotkę temu zamożnemu człowiekowi, że owa dwójka planuje wykraść mu jego drogocenny skarb. Ponownie wymienił spojrzenie z czerwonowłosą i czekał na odpowiedź.

Offline

 

#149 2016-01-10 20:45:27

 Shura

Martwy

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Karczma "Złoty Kunai"

      Moja postawa trochę zmieniła się jak chłopak powiedział, że ona sam nie ma za bardzo odpowiedniego pomysłu na to jak zdobyć ten przedmiot, a on nie bardzo pali się do tego by ze mną tam pójść. Może jedynie mnie tam zaprowadzić. Sprawa była naprawdę skomplikowana, a ja troszeczke zaniepokojona bo nie byłam pewna, która opcja jest najlepsza w tym przypadku.

      Zaczęłam intesywnie myśleć, nie za bardzo interesując się tym, że ten chłopak nadal tu siedział i pił kawę. Przeszło mi przez chwile, przez myśl, że ktoś może nas podsłuchiwać, ale nie mają czego. W końcu nie mam zamiaru w ostateczności go okradać. Użyje siły sugesti i ewentualnie mojego miecza, ale nie powinien się przecież obrazić, w końcu jest taki piękny.

      - Dobrze, więc zaprowadź mnie do tego mężczyzny. Porozmawiam z nim najlepiej jak tylko potrafię - powiedziała wstając z krzesła i dopijając kawe. Ostatecznie odłożyłam filiżanke na talerzyk i wyszłam z karczmy czekając na chłopaka...

Offline

 

#150 2016-01-10 20:54:49

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Karczma "Złoty Kunai"

#7
    Mężczyzna widząc, że Shura się zgadza, przytaknął szybko i dopił kawę na dwa łyki. Odkładając białą filiżankę na spodek, odsunął całość w lewy róg stołu i machnął osobie, która obsługiwała od niechcenia lokal. Zapłacił, wyciągając spod pazuchy sporawy mieszek pieniędzy. Shura mogła zauważyć, że posiada trochę złota. Oznaczało to, że będzie miał z czego jej zapłacić, gdy tylko skończy swoje zadanie. Uświadomiła sobie także, jak drogi musi być kwiat, jeżeli nie da się go kupić tak dużą ilością złota. Cóż, przynajmniej jakaś część zakupów w sklepie jej się zrekompensuje. Tymczasem chłopak powstał, dosuwając krzesło i wyciągnął dłoń. Pomagając swojemu towarzyszowi powstać, obydwoje skierowali się w stronę wyjścia.
    - Mężczyzna ten mieszka na obrzeżach miasta. Jego dom ogrodzony jest zwykłym płotem, nie jest to jakaś szczególnie ogromna rezydencja. Niemniej, posiada kilku służących, dlatego też myślę, że chroni go przynajmniej trójka ludzi. Staraj się wywierać jak najlepsze wrażenie. Niech on się w końcu zgodzi, bo wyjdę z nerwów. - Zniżył nieco tonację głosu. Następny post: tutaj

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.ninjaclanwars.pun.pl