Ogłoszenie

#1 2012-02-02 19:58:22

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Port


     Był to najgorszy port na świecie pod względem funkcjonalności, wyglądu i stanu rzeczy. Głównym tego powodem były częste wizyty morskiego potwora, który od kilku lat nie dawał spokoju mieszkańcom. Wszyscy kapitanowie własnych okrętów niemalże unikali tych okolic. Dlatego statki były tutaj niecodziennym widokiem, w przeciwieństwie do faktów sprzed pierwszej wizyty morskiej bestii. Tutaj były łowione ryby, ponieważ tereny te były bezpieczniejsze od wybrzeża, ale również zagrożenie było tutaj ogromne. Po tym jak potwór został pokonany raz na zawsze przez tajemniczego mężczyznę, wiele rzeczy się zmieniło. Ludzie przestali tutaj łowić ryby. Powrócili na wybrzeże, które znowu było bezpieczne i zajęli się swoją pracą. Port w bardzo szybkim tempie został odremontowany. Już kilka miesięcy po tym wydarzeniu stał się jednym z największych i najbardziej funkcjonalnych portów na całym kontynencie. Ogromne ilość statków znowu zaczęły bardzo chętnie odwiedzać te okolicę. W pewnym momencie doszło do takiego stanu, że nawet nie było miejsca dla niektórych załóg, które tutaj przypłynęły, by rozładować towar. Musiały czekać kilka godzin by zająć dogodne miejsce.

Opis stworzony przez Gamatt'a

Offline

 

#2 2012-02-05 01:30:03

 Yaomi

Zaginiony

Skąd: Otwock
Zarejestrowany: 2011-02-04
Posty: 203
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan

Re: Port

[z Tetsu no Kuni]
Po kilku godzinach lecenia na wodnym smoku zabrakło mu chakry na dalsze utrzymywanie zwierzaka. Musiał on ostatecznie odwołać Jutsu, by zregenerować siły. Na jego szczęście dostał się już do innej prowincji nie aż tak bardzo mroźnej jak przedtem. Nie był to zbyt zadbany port, lecz bez obawy znalazł jakiegoś żeglarza, który właśnie wypływał do kraju błyskawic. Zapłacił mu trochę pieniędzy i za pozwoleniem wsiadł na statek, który już po godzinie wypłynął na otwarte morze.
- Kraju błyskawic... nadciągam - Powtarzał sobie w kółko w myślach młody Hyuuga, zblizając się co chwila do celu.
[do Migiuesumi]


http://fotofotki.pl/pliki_img/aizchdmeha157eno4dd.png
Mowa:

Katsuyu

Offline

 

#3 2012-02-24 22:12:06

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Port

[Z Tetsu no Kuni]
Chłodny, orzeźwiający powiew wiatru od morza sprawiał Logen'owi przyjemność. Był ukojeniem po ostatnich przeżyciach w świątyni, gdzie czarne ognie trochę "opaliły" mu twarz. Prawda, bezpośredniego kontaktu z nimi nie miał... ale gorąc od nich bijący, zdecydowanie był zupełnie inny, niż techniki ognia które dotychczas spotkał.
- Na morzu też zapewne będzie przyjemnie... i będzie można odetchnąć. - powiedział pod nosem Uchiha, powoli wchodząc na pokład statku.
Kiedy łódź odbiła od brzegu, młodzieniec zaczął znów rozmyślać o tym, co czół w świątyni, zanim pojawiły się płomienie Amaterasu...

[Logen zt -> Miasto Portowe w Migiuesumi]


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#4 2012-03-18 13:41:39

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Port

Gdy dotarliśmy do portu, od razu się porozpinałem, podobnie zrobiła Nana. Port, w jakim się znaleźliśmy, był jednym z największych jakie do tej pory spotkałem. Wolałem nie opuszczać Nany, mimo wszystko w każdym, nawet najlepszym miejscu, może znaleźć się porywacz, morderca i tak dalej. Zacząłem rozglądać się za wolnym promem, który mógłby nas zabrać do Tsuki no Kuni. Nie było takiego, był jedynie do... Migiuesumi.
- No, teraz powrót do Kraju Błyskawicy. Ojczyzna wzywa. - Powiedziałem, po czym się zaśmiałem. Tak naprawdę nie było mi specjalnie do śmiechu, nie po zawalonej misji. Wszedłem z małą na prom, ale wcześniej dałem jej zejść i usiąść koło mnie. Tak było wygodniej dla nas obojga.
z/t -> Migiuesumi/Miasto portowe


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#5 2012-03-19 21:02:41

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Port

Przybyłem tu. Wyprzedziłem ich. Od razu udałem się do portu. Skoro tu przybyli, zapewne mają zamiar gdzieś popłynąć. Doszedłem do miejsca, z którego miałem widok na całą okolicę. Padłem na ziemię. Mimo, że leżałem wciąż wszystko widziałem. Chłopaki mam nadzieję, że tu przyjdziecie. Nie po to pół świata przeszedłem, by się z wami minąć. Poczułem głód. Jednak po chwili zniknął. Nie miałem siły być głodny. Odpoczynek czerpałem z każdej chwili wiedząc, że czeka mnie walka z Gisaku. Nie trudno było pomylić mnie z chorym. Wyglądałem słabo, a blizna po oparzeniu była jeszcze wyraźniejsza. Czekałem, Na nic innego nie miałem siły. Minęło sporo czasu, a ich nie ma. Trudno idę dalej.
(zt---->tetsu no kuni)

Ostatnio edytowany przez Anamari (2012-03-21 20:48:56)


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#6 2012-04-29 14:15:50

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Port

No. Nareszcie dotarłem do portu. Moja piesza podróż prawie się zakończyła. Teraz znajdę statek,na którym to będę wypoczywał. pomyślałem przechadzając się po porcie. Byłem niezwykle zadowolony z miejsca, w którym się znalazłem. czemu ? Jeszcze chwilka i znajdę się w Hidari. Ta myśl dodawała mi siły. W końcu znalazłem duży, niezwykle piękny statek. Po wejściu na jego pokład od razu wszedłem do kajuty kapitana. Tam uzgodniłem wszystkie szczegóły dotyczące transportu mnie do  Migiuesumi. Kapitan zawołał majtka, który wskazał mi moją kajutę. Tam spędziłem resztę podróży na przemyśleniach oraz na odpoczynku

[z/t ->  Migiuesumi]

Offline

 

#7 2013-08-30 16:42:50

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Port

Dość ciepły, a jednocześnie mieszający się z morską bryzą suchy wiatr, delikatnie muskał swobodnie chyboczące włosy. Powoli, bez żadnego bagażu zstąpiłam po dość sporej kładce, łączącej statek przycumowany do brzegu oraz sam port. Ludu jak się naturalnie można domyślić zabawiło tu ogrom, czemu się nie dziwiłam, w końcu odkąd przepędzono stąd potwora morskiego, kupcy zewsząd, a także i niechybnie Hidari bawili tu z wielką przyjemnością. Masa ludzka to nie najlepsza okoliczność, dość szybkim krokiem, nie zwracając na siebie niczyjej uwagi zboczyłam z widoku, by jak najszybciej wyruszyć do tetsu no kuni, graniczącego z Sashikan, a te było już o rzut kamieniem od samego Baigai. Tylko co zrobię gdy już dotrę na miejsce? kto wie, ale z pewnością jest to miejsce lepsze niż paszcza lwa na zachodzie kontynentu.

[z/t->Tetsu no kuni]

Offline

 

#8 2014-05-31 16:21:16

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Świt zastał nas, zanim jeszcze udało nam się dobić do brzegu, co świadczyło o nieznacznym opóźnieniu w podróży. Na szczęście dla mnie kapitan okazał się starym znajomym ojca, dzięki czemu nie musiałem płacić z transport ani w walucie, ani w pracy na statku. Dzięki temu wstałem wypoczęty wraz z pierwszym promieniem słońca, obserwując zabudowania przybrzeżne stające się coraz większe i większe.
    Gdy tylko przycumowaliśmy, wyskoczyłem na brzeg i poniekąd z przerażeniem stwierdziłem, że port jest jeszcze bardziej zatłoczony, niż zazwyczaj. Wszyscy rozprawiali między sobą o śmiałkach, którzy wypuszczali się w niezbadane tereny, przeczesując każdy skrawek ziemi w poszukiwaniu tajemniczego artefaktu. Ja tymczasem wyruszyłem do miasta, by ukoić pragnienie w jednej z tutejszych knajpek.

    [z/t » Ta no Kuni [Kraj Pól Ryżowych] » Miasto]

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#9 2015-01-31 19:30:53

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Szłam dalej wzdłuż ścieżki, nie spodziewałam się, że nogi tak daleko mnie zaniosą. Znalazłam się całkiem niedaleko od wybrzeża. To tutaj statki przypływały. W dodatku coś co mnie bardzo ucieszyło to nagła zmiana pogody. Było cieplej i nie padał deszcz. Jednak mimo wszystko nadal muszę nosić mój płaszcz. Nie chciałam, by jakaś niechciana osoba mnie zobaczyła. Poza tym nauczyłam się, by nikomu nie ufać.
        Szczerze mówiąc, to jak na razie zaufałam dwóm osobom. Ile jeszcze ich będzie? Szczerze powiedziawszy tego nie wiem, ale mam nadzieję, że jak najwięcej. Uśmiechnęłam się na myśl o nowo poznanych osobach, mieć wielu przyjaciół jest czymś miłym. Przynajmniej tyle będę mieć.. zostaną mi przyjaciele.
        Przed moimi oczami pojawiły się wszystkie najgorsze obrazy. Stanęłam w miejscu i spuściłam głowę.
- Nande?! Czemu akurat to tak musiało się potoczyć?! - myślałam gorączkowo.
Znowu to samo, brak odpowiedzi, czy ktoś wreszcie mi to wyjaśni?! Wiem, że niektórzy przeszli o wiele gorsze scenariusze, niż mój ale takie oszustwo... Może tutaj znajdę jakąś wskazówkę? Nie.. jeszcze za wcześnie, obiecałam sobie, że za rok dam radę. Teraz mogę jedynie dążyć do bycia jak najsilniejszą ninją.
        Na mojej buzi pojawił się smutek. Nikt go nie widział przez założony kaptur, ale radość zniknęła. Cały mój pogodny nastrój gdzieś się ulotnił. Chikusho, znowu to samo. Niepotrzebnie takie rzeczy wspominam, niepotrzebnie do tego wracam. Trudno stało się, a ja muszę temu sprostać. Przynajmniej uświadomiłam sobie jak szybko czas mi się kończy.
        Zaczęłam iść w kierunku statków. Chciałam po raz kolejny zobaczyć wodę. Ostatni raz widziałam ją w Chikai, więc tak się czują podróżni. Chyba za bardzo przywykłam do tamtego miejsca. Parsknęłam cichym śmiechem. Trzeba jak zwykle dawać z siebie wszystko. Jeśli bym została, nigdy bym nie zobaczyła tylu rzeczy, nie osiągnęła celu.
        Teraz mam szansę. Mogę pomagać innym ludziom i zapoznawać się z nowymi osobami. Mój nastrój szybko zmienił się ze smutnego na radosny. W końcu byłam sobą w pewien sposób, nie stoję w miejscu. Od ostatniego spotkania z starszym chłopakiem stałam się silniejsza.
         Wracając do aktualnej sytuacji. Znalazłam się w centrum portu. Widziałam wiele osób kupujących towary od okolicznych rybaków.  Znajdowały się tutaj różne statki, które nie jedną podróż odbyły. Zerknęłam w stronę wody. Cudowne wrażenie dawała, gdy nie padał deszcz, aż chciało się do niej wskoczyć.
         Pomyśleć, ze kiedyś to miejsce zaliczało się do najgorszych, ale na całe szczęście wszystko wróciło do normy po interwencji jakiegoś mężczyzny. Tętniło tu życiem. Chciałam zostać na dłużej, ale nie mogłam. Musiałam załatwić swoje sprawy i wracać.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#10 2015-01-31 20:10:51

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Port

Tyle godzin podróży, tyle miejsc w które mogłaby dojść, a nogi poniosły ją akurat w stronę portu. Może to i nawet lepiej? W końcu może stąd popłynąć w masę różnych, ciekawych miejsc. Wcześniej już tu kiedyś była. Właściwie zwiedziła niemały obszar wokół Chikai razem z ojcem. Kiedy o tym pomyślała, dopadły ją wspomnienia. Wspomnienia o swojej rodzinie, o całym swoim klanie, o swoim przyjacielu, którego marzenia zostały tak szybko puszczone w eter. Dziewczyna uroniła łzę, najpierw jedną, której pozwoliła skapnąć na ziemię. Kolejne wytarła rękawem swojej koszuli. Nie chciała płakać przy tych wszystkich ludziach. Nie chciała, by zauważono jej słabość.
   Przynajmniej pogoda nie była najgorsza. Pomimo pełnego zachmurzenia deszcz nie padał. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nie ma żadnego płaszcza, na wypadek złej pogody. Nie ma też żadnego sprzętu do walki. Pomimo wyszkolenia się w walce bronią dystansową, żadnej nie miała. Sprawdzając rozkład statków, które miały w najbliższym czasie wypłynąć, jej uwagę przykuł ten płynący do Kraju Księżyca. Wiele słyszy się o wielkich sklepach w Tetsu no Kuni, w których jak twierdzą kupcy, można zakupić dosłownie wszystko, co może przydać się Shinobi. Tam też właśnie postanowiła się udać.
- Dobrze by było mieć jakiegoś towarzysza - Pomyślała.
   Nie miała teraz żadnych przyjaciół. Nikogo, do kogo można by się odezwać, komu się wypłakać. Miała tylko swoją rodzinę, ale czy ich w ogóle obchodziło, czy ma problemy, albo co się z nią dzieje? Nawet nie przejęli się, kiedy opowiedziała im o tym, że została zaatakowana. Oni nawet nigdy nie dowiedzą się, co tak naprawdę się tam wydarzyło. Misaki sama nie wiedziała, czy będzie miała komu jeszcze zaufać na tyle, by mówić o takich rzeczach. Z trudem patrzyła na grupki ludzi, którzy cieszą się swoim towarzystwem. Nie chciała dłużej się nad sobą użalać. Starając się zając swoje myśli czymś innym, skierowała się w stronę doku.

Offline

 

#11 2015-01-31 21:02:10

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Zaczęłam iść dalej, przechodząc od jednego statku do drugiego. Potrzebny mi taki, który płynie do kraju księżyca.. Ciekawe czy taki znajdę..
      Przyspieszyłam kroku i tym razem zatrzymałam się przy jednym z większych łodzi. Spojrzałam na jego rozpiskę i klasnęłam w dłonie. W takim razie wystarczy czekać na odpływ. Miał nastąpić w dość dalekim czasie, ale no cóż trzeba będzie poczekać.
      Chciałam to jak najszybciej mieć za sobą, ale niestety czasami życie działa na naszą niekorzyść. Rozejrzałam się po tłumie osób. W dali udało mi się dostrzec zapłakaną dziewczynę. Miała czerwone włosy i tak samo czerwone oczy. Można przyznać, że jest naprawdę ładna. Jednak co może taką duszyczkę dręczyć. Sama nie raz mam problemy, których nie potrafię rozwiązać. Szczególnie ten jeden. Nie mogę o nim nikomu powiedzieć, po prostu to tylko moje zadanie. Moja walka do której z pewnością dojdzie.
      Zaczęłam iść w stronę dziewczyny, w końcu udało mi się do niej dojść. Co prawda, trzeba przyznać, że nie wyglądała groźnie, ale mimo wszystko środki bezpieczeństwa trzeba zachować. Ustawiłam się pod takim kontem, by nie widziała mojej twarzy.
- Ohayo, czy mogę jakoś pomóc? - zapytałam spokojnym głosem.
      Nie pokazywałam jej moich uczuć, poza tym co taka dziewczyna tutaj robiła i to bez towarzysza. Może podróżuje samotnie tak jak ja? Tego nie wiedziałam, może dowiem się z biegiem wydarzeń.
      Czerwonowłosa mogła poznać, iż jestem dziewczyną.  Niech chociaż tyle wie. W sumie mam nadzieję, że nie przestraszy się mnie. Raczej nie często jakaś obca osoba zaczepia. Trudno, ja już taka jestem. Poza tym ustaliłam, iż będę pomagać i miałam teraz doskonałą okazję. Co prawda chyba ją zatrzymałam, bo zmierzała w jakimś kierunku. Spojrzałam na wcześniejszy kurs jej wzroku. No tak szła do Doku.
- Zauważyłam, że jest Ci przykro. Może uda mi się zaradzić Twoim problemom. - powiedziałam z lekkim, dziewczęcym uśmiechem. No tak ona go nie widziała, ale za to w głosie można było poznać, że mam dobre zamiary.
       Chciałam być jak najbardziej przyjazna. Poza tym ciekawiło mnie jak na to zareaguje. Sama siebie zadziwiałam, że chcę komuś pomóc. Przecież nie podchodziłam do wszystkich smutnych osób,a jednak do niej podeszłam. Przypomniałam sobie moją reakcję, gdy po raz pierwszy ją zauważyłam. Tak, to właśnie było to. Zobaczyłam w niej rozpacz i pragnienie wypłakania się komuś. Sama tak nie raz chciałam, ale życie obdarzyło mnie nie najlepszym scenariuszem.

Ostatnio edytowany przez Yukina (2015-01-31 21:02:27)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#12 2015-01-31 21:37:15

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Port

Misaki bezskutecznie próbowała znaleźć odpowiedni dok, z którego miał wypłynąć statek do Kraju Księżyca. Nie chciała nikogo pytać o drogę, ponieważ jej głos dalej się łamał. Starała się przynajmniej ukryć smutek za niezbyt szczerym uśmiechem, ale i to nie pomogło, by nikt nie zwrócił na nią uwagi.
Zaczepił ją ktoś z tłumu. Jej spokojny głos działał na nią kojąco. To musiała być kobieta. Zwracała się w formie żeńskiej, a poza tym żaden mężczyzna nie byłby w stanie tak przyjaźnie zachowywać się w stosunku do obcej osoby. Przynajmniej nigdy takiego nie spotkała.
Kiedy się odwróciła, ujrzała, że osoba, która ją zaczepia okrywa się płaszczem i wcale nie chce zdradzić, jak wygląda. Rozczarowało ją to. Nie była pewna do kogo mówi.
- Dziękuję za troskę, ale to nic takiego - Powiedziała głosem pozbawionym entuzjazmu - Po prostu... Mam wiele niemiłych wspomnień, które nie dają mi spokoju na-nawet tutaj.
Poczuła, że czuje się znacznie lepiej. Trudno sobie wyobrazić, jak bardzo może pomóc zwykłe okazanie troski, przez przypadkowe osoby. Nawet nie myślała, że ktoś może zwrócić na nią uwagę. Właściwie nawet wolała uniknąć. Poczuła ciepło emanujące od nieznajomej. Miło jest przebywać w towarzystwie troskliwych osób.
- To bardzo miłe z twojej strony, ale sama muszę sobie z tym prowadzić. To moja prywatna wojna z samą sobą - Tym razem starała się mówić energiczniej, na jej twarzy pojawił się nawet niewymuszony uśmiech.
Zastanawiała się, czy nieznajoma miała jakiś cel w tej rozmowie, czy robi to z dobroci serca. Rzadko można spotkać ludzi, którzy nie przechodzą obojętnie obok potrzebujących pomocy. Potrzebujących pomocy? Czy ona właściwie jej potrzebowała? Sama nie wiedziała, czy upora się z tym wspomnieniem. Śmierć jej przyjaciela już na zawsze pozostawiła ślad na jej psychice. Tak to już jest, kiedy sięga się po zakazany owoc. Nie ma dobrej wojny.

Offline

 

#13 2015-01-31 22:24:31

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Zobaczyłam jak się do mnie odwraca. To dobrze znaczyło, że przynajmniej nie ucieka i nie boi się. Całe szczęście. Odetchnęłam z ulgą. Postanowiłam poczekać na to, co mi powie. W końcu zaintrygowała mnie.
      W między czasie postanowiłam, iż jednak zrezygnuję z podróży do Tsuki no Kuni. Jakby nie patrzeć to bardzo daleko, a statki nie kursują codziennie. No trudno następnym razem zakupię interesujące mnie przedmioty. Na razie muszę się zadowolić własnym wyposażeniem. W końcu przed wyprawą specjalnie odwiedziłam sklep, więc wystarczy mi na jakiś czas.
      Myślałam również o tym, by zrobić kolejny trening, ale postanowiłam wziąć wolne. Skupie się na szybszym podróżowaniu, będzie o wiele przyjemniej jeśli nie będę zmęczona i zacznę normalnie sypiać. Takie życie mi się podobało. Jednak po przemyśleniu wszystkiego nie potrwa to długo, co prawda zanim wybiorę się do jakiegoś kraju zajmie mi to trochę czasu, ale musiałam iść dalej muszę znaleźć Uchihę. Poza tym potrzebowałam załatwić parę spraw.
       Z myślenia wyrwała mnie stojąca przede mną dziewczyna. To miłe, że dziękuje, ale nie potrzebuje tego taka już jestem. Ciekawe o jakie wspomnienia chodziło. Cóż, ze swoimi też mam problemy dręczą mnie notorycznie.
- Znam Twój ból - powiedziałam odległym głosem, nic nie poradzę, ze niechcący mi się to wyrwało. Jednak po chwili wróciłam do rzeczywistości- Znaczy się niektóre osoby również po złych wydarzeniach ciągle to roztrząsają - lekko sprostowałam.
       Powiedziałam tak, by potem nie było dziwnych podejrzeń, ale muszę przyznać, że całkowicie ją rozumiem. Sama tak miałam, nawet jak tutaj przyszłam. Wszystko co okropne wyszło na wierzch. Nadal się obwiniam za tamtą sprawę, jak mogłam być taka głupia i nie zauważyć. Lekko zmarszczyłam czoło, no trudno teraz nie czas na to.
- Rozumiem, postawianie sobie celów jest bardzo ważne. To one nadają nam sens. Jeśli toczysz walkę rób wszystko, by wygrać. Najważniejsza jest wola walki. - powiedziałam spokojnym tonem. Pamiętam jak ojciec mnie tego nauczył, poza tym wszystko co mnie spotkało, wkuło mi to na pamięć. Można przyznać, ze trafne jest określenie ,, Im bardziej doświadczona osoba, tym ciężej ją pokonać.
- Pamiętaj nie musisz dziękować, każdy powinien tak postąpić z resztą taka już jestem - powiedziałam przyjaźnie - Powiedz, jak masz na imię i skąd pochodzisz? - zapytałam znienacka.
        Jeśli ona powie to i ja nie mam zamiaru tego ukrywać. Nie można za dużo wymagać od innych, nie dając nic od siebie. Tego dowiedziałam się ostatnio, tyle można wyciągnąć z podróży, że czasami sama się dziwię, życie jest po to, by zaskakiwać, prawda?


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#14 2015-01-31 22:49:38

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Port

Nieznajoma próbowała pocieszyć Misaki na wiele sposobów, trzeba przyznać, dość skutecznie. Mówiła do niej tak, jakby znała jej historię. Jakby przez cały czas, od kiedy poznała swojego przyjaciela, towarzyszyła jej. Czy to możliwe, że spotkało ją podobne okropieństwo? Jeżeli tak, to z pewnością doskonale ją rozumie. Właściwie, dziewczyna mogłaby zostać jej osobistym motywatorem. Dokładnie wysłuchała wszystkiego co ma do powiedzenia. Dopiero ostatnie zdania wyrwały ją z zamyślenia
- Rzadko mam okazję spotkać kogoś tak życzliwego. W dzisiejszych czasach można by szukać takich ze świecą. Mam nadzieję, że rozumiesz o czym mówię - Powiedziała radośnie.
Czuła, jak jej zaufanie względem obcej rośnie. Może to niezbyt dobre, biorąc pod uwagę fakt, że nadal nosi na sobie płaszcz, pod którym się ukrywa. Nie miała pojęcia z kim może rozmawiać. Równie dobrze mogły nie wpaść na siebie przypadkiem. Setki myśli przechodziły jej przez głowę.
-A co, jeżeli ktoś ją nasłał? - Pomyślała.
Skarciła się w myślach za to, że tak szybko przykleiła jej łatkę uzurpatora. Bez sensu tak szybko ją oceniać. Misaki była roztrzęsiona ostatnimi wydarzeniami. Dodatkowo pytanie obcej nasiliło jej obawy. Odsunęła się o kilka kroków, kiedy zapytała o miejsce jej pochodzenia.
- Na imię mi Misaki i pochodzę z Chikai - Odpowiedziała nieufnym głosem - Jeżeli jesteś od Uchiha, lepiej mnie nie lekceważ! Może i jestem niedoświadczona, ale z pewnością nie jestem słaba!
Poczuła lekki strach. Czy to możliwe, by ktoś poza nią wiedział, co się wtedy wydarzyło? Poczuła, jak krew napływa jej do nóg. Chciała uciekać, ale właściwie nie była jeszcze pewna, czy niezbyt pochopnie oceniła kobietę, która nie wydawała się jej wrogiem. W tych czasach jednak nie wolno ufać nikomu. Tak mówił jej ojciec.

Offline

 

#15 2015-01-31 23:33:13

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Po raz kolejny próbowałam komuś pomóc, ale ciekawe czy tym razem popełnie ten sam błąd, co ostatnio. Mówienie komuś o swoim pochodzeniu zawsze niosło za sobą ogromne konsekwencje, które zależały od intencji przeciwnika. Tym razem również miałam się na baczności. Poza tym tylko dlatego nosiłam płaszcz. Możliwe, że własnym wyglądem mogę się zdradzić, szczególnie przed osobą, która czycha na moje życie. Tylko to mnie utrzymywało w dyskrecji, a krótki język w tym pomagał. Nauczyłam się, by przy obcych za dużo nie gadać.
- Tak wiem o co chodzi. Mimo wszystko zdarzają się takie osoby, może nie jest ich specjalnie dużo, ale przynajmniej są - Zaraz po wysłuchaniu uważnie, co ma mi do powiedzenia, odpowiedziałam miłym głosem.
        Miło było słyszeć, że docenia mój sposób bycia. Dzięki temu na mojej buzi ponownie pojawił się uśmiech, a zmarszczka na czole zniknęła. Nie miałam czym się przejmować, ale teraz bardziej oczekiwałam jej reakcji na moje pytanie. Nie liczyłam, że od razu wszystko mi powie. Sama bym nie powiedziała. Nie po ostatniej akcji.. Chociaż jakby nie spojrzeć nie powiedziałam klanu z jakiego pochodzę i to był tamtego chłopaka błąd. Zhańbienie czyjegoś klanu nie raz groziło śmiercią, w tym wypadku inaczej postąpić nie mogłam. Zbyt wiele rzeczy zrobił.
         W końcu zobaczyłam jak dziewczyna z radosnej zmienia się w nie ufną. Pierwsze zdanie, które powiedziała było w porządku, ale następne wybiło mnie z rytmu. Co prawda mogła tak pomyśleć, ale mniej więcej pokazała, co siedziało w jej wspomnieniach. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Nie wątpię w jej siłę, ale jak dobrać słowa, by jej nie urazić.
- Miło mi Misaki-chan, ale skad pomysł bym mogła być z Uchiha? - powiedziałam ze słodkim, dziewczęcym śmiechem. Zrobiłam chwilę ciszy i zdjęłam kaptur. Poprawiłam dwa kucyki z motylimi przypinkami i spojrzałam na nią błękitnymi oczami.
         Dopiero teraz dostrzegłam, że Misaki jest z tego samego klanu, co ja. Widocznie dobierając słowa, musiało jej się wymsknąć. Co prawda dwie rzeczy ją zdradziły. Pierwsza pochodzenie, po drugie wiedza i w dodatku groźba, że w razie czego potrafi się obronić. Co prawda mogło to być łatwe kłamstwo, ale wiedziałam, iż nie kłamie. Zdecydowanie, nie po takiej reakcji.
- Nazywam się Yukina i żeby sprostować sytuację pochodzę z Chikai, nie z Hidari. Pomyliłaś mnie z użytkownikami sharingana, cóż nigdy nie będę mieć tego kekkei-genkai. -Powiedziałam spokojnym tonem, dając jej do zrozumienia, że popełniła błąd w osądzie i w dodatku, że ma do czynienia z ninja. W końcu, który cywil ma taką wiedzę. Szczerze powiedziawszy, to teraz jeszcze bardziej mnie zaciekawiła.
- Jesteś z klanu Senju prawda? Spokojnie, nie zrobię Ci krzywdy - powiedziałam, widząc strach w jej oczach. Jej nogi wyglądały jakby miały zerwać się do szybkiego biegu. No to plan, by się mnie nie bała spalił na panewce. Miałam nadzieję, że w porę opamięta się i powiedziane przeze mnie słowa nie pójdą w las.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#16 2015-02-01 01:04:48

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Port

W duchu Misaki wciąż miała nadzieję, że nowo poznana osoba jednak okaże się kimś, kto będzie sobie wmawiał, że musi wybić cały jej klan. Wciąż będąc gotową do szybkiego kontrataku, wysłuchała co kobieta miała do powiedzenia. Mimo jej reakcji, nadal nie zmieniła swojego tonu. Były tylko dwie opcje. Albo nie kłamała, albo była świetną aktorką. Senju postanowiła jej zaufać i przyjęła pierwszą z nich. Z resztą dookoła była masa ludzi. Kto normalny by tu zaatakował?
Jak się okazało Yukina i Misaki były z tego samego rodu. Strach zupełnie zniknął. Dziewczyna znowu podeszła do swojej rozmówczyni. Dopiero teraz, gdy zdjęła kaptur, wszystkie jej podejrzenia rozpłynęły się w powietrzu.
- Gomene, zbyt pochopnie cię oceniłam. Wybacz, nie mam do nikogo zaufania. Stąd moje dziwne zachowanie - Odpowiedziała, przekręcając głowę i uśmiechając się - Mam nadzieję, że nie czujesz się urażona, Yukina-chan?
Misaki czuła wewnętrzny wstyd. Nie chciała, by nowo poznana uznała ją za dziwną, za jakiegoś odmieńca. Widziała w niej dobrego człowieka, dodatkowo pochodzącego z jej otoczenia. Chciałaby utrzymać znajomość. Nie zastanawiała się nawet, jakie może mieć poglądy. Ktoś taki jak ona z pewnością nie uznałby jej za wariatkę.
- Otóż to! Widzę, że pochodzimy z tego samego rodu. Nie wiem, jak mogłam pomylić cię z czerwonookimi - Powiedziała z nutką skrępowania w głosie.
Zdała sobie sprawę, jak wielką gafę popełniła kategoryzując ją jako ogólnoprzyjętego wroga Senju. Wielu za coś takiego chciałoby jej zrobić krzywdę, ale ona tylko odpowiadała ze świeckim spokojem. Może to tylko cisza przed burzą? Kto wie.

Offline

 

#17 2015-02-01 01:45:47

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Spojrzałam na nią rozbawiona. Cała sytuacja wyglądała bardzo zabawnie, ale mimo wszystko pozostałam spokojna. W wewnątrz byłam radosna, że po raz drugi poznałam osobę z klanu. Tak bardzo byłam związana z klanowiczami, poza tym byli dla mnie jak rodzina. Przy porównaniu coś mnie ukuło.
             Z pewnością dawne wspomnienia wracały, niczym boomerang. Nie mogłam znieść, że jestem tak łatwo podatna na bolesne przeżycia. Muszę w końcu o tym zapomnieć. Po chwili wyczyściłam myśli i skupiłam się na tym, co dzieję się wokół. Nadal obok nas przechodzili ludzie, nieświadomi obecności ninj.
             Jeszcze raz przyjrzałam się Czerwonowłosej. Lekko się do niej uśmiechnęłam, a po wysłuchaniu jej postanowiłam odpowiedzieć.
- Nic się nie stało, nawet to, że pomyliłaś Senju z Uchiha. No, ale miałaś prawo w końcu ukryłam się pod płaszczem. - Powiedziałam na początek. Chciałam, by się tym nie przyjmowała w końcu zdarza się każdemu. Czasami cieszę się, że życie tak wiele mnie nauczyło. Mogłam na każdą sytuację, coś wymyślić i to bez większych konsekwencji.
- Misaki-chan, ależ oczywiście, że nie. Pamiętaj, by uważać na słowa i pochopnie nie oskarżać. Nie wszyscy zachowają się tak samo- powiedziałam spokojnie.
         W takich sytuacjach nie warto się denerwować i obrażać. Poza tym, gdyby oskarżyła któregoś z Senju.  W dodatku takiego, który naprawdę nie cierpi Uchiha, mogłaby odczuć konsekwencje.
- Co myślisz o konflikcie pomiędzy Senju, a Uchiha? - zapytałam otwarcie.
         Oby chociaż ona była moją nadzieją. Kimś, kto mnie wesprze, w końcu tak bardzo nie lubiłam tej odwiecznej wojny pomiędzy klanami. Co prawda powinnam stać po stronie klanu, ale można uznać, iż jestem pośrodku. Chcę pogodzić obie strony i tym samym zakopać topór wojenny. Co prawda nie wszyscy się zmienią, ale chociaż część. Poza tym będzie trzeba pogadać o tym z nowym liderem. Wtedy bym poznała jego opinię na ten temat. Nie odciągnie mnie od celu, ale w wolę się upewnić czy mam jakieś poparcie.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#18 2015-02-01 21:32:14

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Port

To ciekawe, że Yukina nie ukazywała zbyt wielu uczuć. Tego właśnie wymagał świat ninja. Trudno ocenić, czy to źle, czy może dobrze. Z jednej strony cieszyła się, że nie zdenerwowała się, kiedy rudowłosa pomyliła ją z Uchiha. Większość klanowiczów nawet nie chciała słyszeć o klanie czerwonookich, ale ją to chyba nie interesowało.
Jeszcze raz przyjrzała się dokładnie dziewczynie. Była niezwykle naturalna, szczerze się uśmiechała. Sprawiała wrażenie dobrego człowieka. Takiego, który nigdy nie miał kontaktu ze złem, którego nie dotknęła nieszczęście. Albo świetnie to ukrywała. Misaki zaskoczyło pytanie ze strony swojej rozmówczyni. Otwarcie, bez żadnego problemu poruszyła temat tabu.
- No cóż, możesz uznać mnie za głupią, tak jak reszta Senju, ale jestem zupełną przeciwniczką tego konfliktu - Odpowiedziała pewnie - Choć wielu twierdzi, że wojna pomiędzy nami a Uchiha musi trwać, dopóki jedna ze stron nie padnie, ja twierdzę, że to nonsens. Co właściwie przynosi nam ciągła walka? Od lat nikt nie zdobył w niej żadnej przewagi, a liczba poległych w boju z każdym rokiem rośnie. Kiedy ostatnio ktoś wyciągnął rękę i chociaż spróbował porozmawiać o pokoju? Czy nie myślisz, że to miałoby jakąś przyszłość? Uchiha i Senju znowu razem. Chciałabym dożyć tej chwili.
Tym razem zupełnie nie przejęła się, jak jasnowłosa może zareagować. Była asertywna. Chętnie wysłucha jej zdania, ale ciężko będzie ją przekonać do zmiany własnego. Wiedziała, że ktoś musi myśleć podobnie do niej. Na razie jest zaledwie kroplą, ale z tej kropli powstanie rzeka, a ona zmieni się w powódź. Przebrnie przez wszystkie przeciwności losu i stanie się falą nadziei. Falą, która oczyści świat z konfliktów, zaczynając od tego.

Offline

 

#19 2015-02-01 22:26:32

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Spojrzałam na nią zaintrygowana. W końcu był to jeden z najabrdziej obgadywanych tematów w klanie. Gdyby jeszcze inni popierali moją idee świata wszystko, by wyglądało zupełnie inaczej. Dlaczego wiecznie musimy prowadzić wojny? Tamte czasy, tak odległe od dzisiejszych różniły się. Niektórzy ludzie zginęli i w dodatku pojawiło się nowe pokolenie, czyli my. Jako młodzi powinniśmy nawrócić obie strony do zawarcia porozumienia. Wtedy wszystko wyglądałoby dużo łatwiej.
       Po chwili Misaki zaczęła mówić, a ja uważnie jej się przysłuchiwałam. Z kolejnymi zdaniami coraz bardziej się uśmiechałam. Tak, to jest to. Pierwsza osoba, która mnie naprawdę rozumie. Nie mogłam uwierzyć, że ona ma takie same poglądy, co ja. Chciało mi się płakać ze szczęścia. Był to mały krok, który jeśli zostanie powielony natychmiast urośnie.
- Misaki-chan tak bardzo się cieszę. Jesteś pierwszą osobą z klanu, która chcę pokoju. Powiem szczerze, że od zawsze chciałam pogodzić się z Uchiha. Byliby dobrymi sprzymierzeńcami. Poza tym te nieustanne wojny, zachowanie członków jednego i drugiego klanu jest absurdalne. Rozumiem, że niektórzy mają swoje powody do nienawiści, ale nie rozumiem czemu niektórzy tak po prostu są przeciwko. Jakby obie strony nie mogły zapomnieć o dawnych nieporozuminiach. - powiedziałam poważnym tonem. Chciałam zgody i pokoju, czy to tak wiele?
        Poza tym patrząc na mnie i Suezo jesteśmy prawdziwym przykładem na to, iż można się dogadać. Poznałam go tak dawno temu, a do tej pory mamy bliskie relacje. Może i on mi pomoże. Ten cel mogłam, a raczej musiałam realizować z innymi osobami, bo sama nie miałam szans.
- Tak odchodząc od tematu, dokąd się wybierasz? - zapytałam znienacka.
       W końcu skoro tak jak ja, jest Senju musiała gdzieś podróżować. Szczerze mówiąc sama z początku chciałam się udać do Tsuki no Kuni, ale zmieniłam zdanie. Teraz nawet nie znałam celu, ale trudno muszę dać sobie radę i obrać jakiś kurs.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#20 2015-02-02 20:26:40

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Port

Ciężko było jej uwierzyć, że napotkała osobę o tak podobnych przekonaniach do jej. Takie jednostki to raczej powszechnie rzadkość, więc rozpierała ją ogromna radość, że jedna z nich stoi przed nią i ma się całkiem dobrze. Być może nie wiedziała o niej zbyt wiele, ale wiedziała, że z pewnością ją polubi. Wiedziała, że musi być typem człowieka, który ją wysłucha, który nie zmiesza z błotem jej marzeń. Z ciekawością słuchała monologu Yukiny.
- Mam nadzieję, że przyjdzie nam kiedyś stanąć ramię w ramię. Oby to był dopiero początek naszej przyjaźnie, prawda, Yukina-chan? - Powiedziała do jasnowłosej, posyłając jej promienny uśmiech - Apropo twojego pytania, miałam w planach wybrać się do Kraju Księżyca, jednak po namyśle stwierdziłam, że nie wystarczy mi pieniędzy na większe zakupy, biorąc pod uwagę ceny w tamtych sklepach. Rozejrzę się za czymś w okolicy. A ty, dokąd zmierzasz?
Skrycie miała nadzieję, że nowo poznana nie wybiera się w zbyt odległe tereny, w które nie będzie pasować jej iść. Z miłą chęcią zabrałaby się z nią. Chociaż powinna trenować, zyskanie przyjaciela może pomóc jej zapomnieć o wydarzeniach z przyszłości, które się na niej odbijają. A może właśnie powinna spędzić trochę czasu samotnie? Wyciszyć się gdzieś z dala od domu. Sama nie wiedziała, co ze sobą zrobić. 
Przyjrzała się swojej rozmówczyni. Kucyki sprawiały, że wyglądała bardzo dziewczęco, choć dodawały jej pewnego uroku. Zastanawiała się ile może mieć lat. Chociaż sama była dość młoda, to Yukina-chan mogłaby być jej młodszą siostrą.

Offline

 

#21 2015-02-02 22:19:29

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Przeglądałam jej się z lekkim, niewinnym uśmiechem. Co prawda dopiero co się spotkaliśmy, a już czułam, iż w przyszłości będę z nią bardzo blisko. Skąd takie przeczucie? Zazwyczaj w ważnych sytuacjach czułam jakby coś było nie tak. Teraz czułam, że mam szansę na świetlaną przyszłość.
          Co prawda za jakiś czas będę musiała opuścić radosną dziewczynę. Szkoda. Naprawdę wydaje się miła i przyjazna. Była niczym siostra, której nigdy nie miałam. Może gdybym miała rodzeństwo byłoby mi dużo lepiej? Nie, w tym wypadku się mylę. Jeśli miałabym siostrę stałaby się jej krzywda, a to jeszcze bardziej by mnie zraniło. Nienawidzę uczucia, gdy inni umierają lub zostają porwani. W dodatku rany jakie odnoszą, bo nie potrafię im pomóc. Nie żebym płakała i histeryzowała, na widok ran, ale... jeśli w przyszłości przeze mnie ktoś, by zginął nie wybaczyłabym sobie tego. Chcę ochraniać bliskie mi osoby, ale jestem na to za słaba. Nadal muszę pracować nad sobą, szczególnie, by inni mogliby być ze mnie dumni.
          Z zamyślenia wyrwała mnie czerwonowłosa. Zaczęłam uważnie jej słuchać i rozmyślać nad każdym zdaniem. Była naprawdę miła. Dopiero się poznaliśmy, a już chcę się zaprzyjaźnić. Myśli o nas jak o dobrych towarzyszkach, może nawet siostrach, ale tego nie wiedziałam.
- Znając ten wielki, nieprzewidywalny świat z pewnością, kiedyś staniemy po tej samej stronie i obronimy to co słuszne. Co do przyjaźni to masz rację, może to być niesamowity początek Misaki- chan. - powiedziałam przyjaznym tonem.
           Tak, niech się dzieje co chcę. Jednak jestem w pełni świadoma tego wyboru. Od teraz gdy ona stała się kimś ważnym dla mnie, to od tej pory gdy będzie zagrożona pomogę jej. Nie ważne ile będzie to kosztować, dam z siebie wszystko.
       Szczerze mówiąc, będę musiała ją zostawić. Teraz gdy stworzyłyśmy więź będę się o nią martwić, ale wytrzymam to. Tylko gdzie chcę iść? Miałam mętlik w głowie, ale musiałam na coś się zdecydować. Mój wybór padł na Ame, miałam dziwne przeczucie, by tam się udać. Nie znałam przyczyny, ale musiałam zaryzykować.
- Z początku chciałam udać się dokładnie tam, gdzie ty. Jednak nie jest mi to po drodze i lekko mi się spieszy. Poza tym nie potrzebuję teraz wstąpić do sklepu, zaopatrzyłam się przed podróżą. Co do miejsca, w które chcę się udać to wybieram się do Kraju Deszczu - powiedziałam spokojnie.
        Zdecydowanie to tam idę. Muszę zobaczyć trochę świata, poza tym za rok wszystko się wyjaśni, a wtedy będę mogła ponownie zobaczyć Misaki. Będzie jedną z osób, które odnajde. Nadal pamiętałam o umowie z Tamotsu, dlatego za nim z nim wyrusze po raz kolejny ujrze ją.
- Powiedz, skoro jesteś moją przyjaciółką, ile masz lat? - zapytałam bezpośrednio.
Dopiero teraz wpadłam na nie, ale skoro chcę się zaprzyjaźnić powinnyśmy się bliżej poznać, po rozstaniu pozostanie nam pamięć o takich rzeczach. Potem będzie dużo łatwiej się odnaleźć.
          Zaczęłam myśleć o naszym położeniu. Skoro obie nie idziemy do Kraju Księżyca, to nie potrzebnie tu stoimy.
- Iko, Misaki-chan. Nie możemy wiecznie tu stać, choć pójdziemy w tantym kierunku - wskazałam palcem i zaczęłam powoli iść. Jednocześnie złapałam młodą dziewczynę za dłoń i delikatnie pociągnęłam, by przypadkiem tam nie została.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#22 2015-02-04 22:11:42

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Port

Misaki wiedziała już, że teraz, kiedy odnalazła osobę o podobnych do niej poglądach i o takim charakterze, z pewnością będzie starała się pielęgnować tę znajomość. Miała jej jeszcze tyle do opowiedzenia, jednak czas dość naglił. Teraz, kiedy klan Uchiha został najechany przez Kraj Burzy, z pewnością są osłabieni. Gdyby teraz wyciągnąć do nich pomocną rękę, z pewnością by nie odmówili. Jednakże, kto będzie chciał pomocy od dziewczyny, która ledwo odrosła od ziemi, a zdolnościami dorównuje niektórym dzieciom z jej wioski? Wiedziała, że musi stać się silniejsza. Ciężki trening to jedyna droga, by osiągnąć upragniony cel i wreszcie być w stanie zaprowadzić pokój, który wreszcie przyniesie jej ukojenie.
- Kraj Deszczu? No trudno, będziemy musiały się rozstać, ale mam nadzieję, że szybko znowu się zobaczymy - Powiedziała entuzjastycznie, po czym odpowiedziała na pytanie - No cóż, mam dopiero piętnaście lat, więc jestem dość młoda. Wyglądasz, jakbyś była moją rówieśniczką Yukina-chan, ile ty masz lat?
Czekając na odpowiedź poszła w kierunku, który wskazała jasnowłosa. Zastanawiała się, czy prowadzi ją w jakieś konkretne miejsce. Ciekawość nie dawała jej spokoju, więc zapytała.
- Prowadzisz mnie w jakieś konkretne miejsce, Yukina-chan? Skoro zmieniłaś nagle kierunek swojej podróży, to pewnie masz w tym jakiś powód. Jeżeli się śpieszysz, nie będę cię tu dużej trzymała, nie ma problemu - Powiedziała, po chwili zastanowienia dodając -  Udam się do Shisou, zakupię broń i rozpocznę trening. Może stoczymy pojedynek, kiedy się znowu spotkamy?
Rudowłosa zastanawiała się, czy ma do czynienia z kimś potężnym. Mogła się tylko domyślać, czy dziewczyna włada już Chakrą Drewna. To jedna z rzeczy, które sama chciała opanować. Limit krwi z pewnością byłby potężnym atutem w jej arsenale.

Ostatnio edytowany przez Misaki (2015-02-04 22:11:58)

Offline

 

#23 2015-02-04 22:48:57

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Port

Przyglądałam jej się uważnie oczekując reakcji i tego co odpowie na moje słowa. Co prawda nadal szłyśmy przed siebie, ale niedaleko stąd powinna być droga, która zaprowadzi mnie gdzieś dalej. Poza tym myśląc o drodze toz a niedługo powinny zacząć się rozwidlenia, ale co ja tam mogę wiedzieć. W końcu ten teren był mi zupełnie obcy.
           Po raz pierwszy moje nogi zaniosły mnie tak daleko, ale no trudno muszę mknąć dalej. Nie powinnam się zatrzymywać, a jednak zrobiłam wyjątek dla czerwonowłosej dziewczyny. Muszę przyznać, że to był trafny cel, bo poznałam kolejną osobę z klanu. Tyle szczęścia, a już muszę iść dalej. Głęboko westchnęłam. Nie chciałam iść dalej, ale tego wymagały cele jakie chcę spełnić. Nadal mam wiele spraw do ogarnięcia, a to dopiero początek.
          Wróciłam do rzeczywistości i spojrzałam przed siebie, jednocześnie nasłuchując tego, co ma mi do powiedzenia, jak się okazuje jest młodsza. Czyli, trafnie osądziłam, że jest dla mnie niczym młodsza siostra. Posłałam jej miły uśmiech.
- Co prawda idziemy w kierunku rozwidlenia, bo to tam się rozstaniemy. Pójdziesz w kierunku kraju Ognia, a ja pójdę do kraju Deszczu- spokojnie ją poinformowałam - Co do mojego wieku to się mylisz. Misaki-chan jestem starsza od Ciebie o dwa lata, co w sumie nie jest dużą różnicą - powiedziałam przyjaznym głosem.
          Jakby się zastanowić to naprawdę dwa lata nie robi różnicy. Cieszyłam się, że jak przyjdzie odpowiedni czas wtedy będę mogła ją obronić. Możliwe, że może zgodzi się na bycie moją siostrą, ale kto tam wie. Teraz jedynym celem jest podróż, zdobycie siły i ponowne spotkanie.
- Jeśli będę gdzieś w naszych rejonach to odszukam Ciebie. Jak załatwię wszystko, co trzeba.. wtedy wrócę. - zapewniłam ją wesoło- Co do sparingu, to bardzo chętnie. Jak tylko wrócę z wyprawy, wtedy się zmierzymy -powiedziałam pewnym i jednocześnie  radosnym głosem.
        To było to czego mi potrzeba. Porządny sparing, będzie idealny. Już nie mogłam się doczekać, gdy ponownie będę mogła użyć katany. Tym razem wykorzystam taktykę i pokaże. że w każdej chwili będę mogła ją obronić. Niech będzie to moje zwycięstwo, ale jednak nie wszystko zdążę wypełnić. Za nim ponownie się spotkam ze starszym Senju, odbędę walkę. Inaczej nie uda mi się zrezygnować z treningu. Jemu również pokaże na co mnie stać.
        Od tych wszystkich myśli byłam podekscytowana. Oby tylko czas przyspieszy, inaczej nie wytrzymam.

        Po chwili byłyśmy już przy rozwidleniu. Spojrzałam na dziewczynę, wiedziałam, że nie mam czasu na to muszę iść dalej. Spłynęły mi delikatne łzy.
- Widzimy się niedługo Misaki-chan, bądź silna i przetrwaj - powiedziałam z uśmiechem,wciąż płacząc. Po czym pobiegłam w kierunku kraju deszczu to tam chciałam się udać. Od teraz sama decyduje o losie, a dawne wspomnienia będą cennym skarbem.
[z/t Ame no Kuni-> Jezioro płaczu]

Ostatnio edytowany przez Yukina (2015-02-06 19:34:02)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#24 2015-03-01 20:25:37

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Port

Podróż do portu w Ta no Kuni można nazwać ciekawą. Handlarz, z którym płynąłem tutaj, cały czas opowiadał o swoich przygodach na morzu lub opowiadał żarty rybackie. Niekiedy starałem się wtrącić coś od siebie, ale za każdym razem, mężczyzna przepuszczał moje słowa przez swoje uszy niczym powietrze i kontynuował swój monolog. Jednak z jego opowieści dowiedziałem się czegoś na temat portu w Kraju Pól Ryżowych.
    Podobno kiedyś te wody nawiedzał wielki potwór, który uniemożliwiał beztroskie pływanie po tutejszych wodach. Ludzie żyli w strachu, aż pewnego dnia pojawił się tajemniczy mężczyzna. Ów człowiek pokonał potwora i tym samym pomógł okolicznym ludziom.
    Jednak wracając do rzeczy. Po paru godzinach żeglugi, dopłynęliśmy do portu w Ta no Kuni, gdzie nasze drogi się rozeszły. Nie obyło się bez monologicznego pożegnania ze strony kupca. Wśród swojej wypowiedzi wyłapałem, że w Tsuki no Kuni znajduje się idealny sklep dla shinobi, więc jeślibym miał czas, to warto byłoby, żebym tam wpadł. Nie mając nic lepszego do roboty, ani wybranego celu podróży, postanowiłem odwiedzić ów sklep.
    Znalezienie promu do Kraju Księżyca okazało się o wiele łatwiejsze, niż w porcie w Baigai. Tutaj znajdowały się setki łodzi i każda z nich, gdzie indziej wypływała. Szczęśliwym trafem, pierwsza osoba, którą zapytałem, skierowała mnie do swojego dobrego znajomego Odnalezienie, też nie było trudne, więc szybko mogłem wyruszyć. Miałem tylko nadzieje, że żaden sztorm nas nie dosięgnie, gdyż niebo pełne chmur, nie było dobrym znakiem.

[z/t Tsuki no Kuni -> sklep]




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#25 2016-01-27 15:01:01

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Żegluga przebiegała bez najmniejszych zastrzeżeń pomimo lekkiego opóźnienia spowodowanego koniecznością przebijania się przez lekko zamarznięte wody zatoki przy Ronin no Kuni. Doświadczony kapitan manewrował zgrabnie pomiędzy licznymi lodowymi przeszkodami dryfującymi po tafli wody, dzięki czemu statek dotarł do portu w Kraju Pól Ryżowych bez najmniejszego szwanku.
    Ayamaru wykorzystał podróż na odpoczynek, mimo fizycznej pracy na pokładzie. Wolne chwile poświęcał na rozmyślenia dotyczące przyszłości klanu, która od tej pory spoczywała na jego barkach. O fakcie tym przypominały mu nieustannie insygnia klanowe, które spoczywały bezpiecznie na dnie jego bagażu. Na stroju wypisane były kolejne imiona członków klanu, w tym także jego i jego rodziny, którą próbował odnaleźć od czasu jego ostatniego pobytu w rodzinnych stronach.
    Kiyoshi opuścił pokład, rozkoszując się wiosennym powietrzem. W uszach zagrał mu znajomy gwar jednego z najbardziej zatłoczonych rynków przyportowych, przekrzykujące się głosy handlarzy i konsumentów. Nie miał zamiaru zabawić długo w tym miejscu, musiał przecież wrócić do Baigai, by wypełnić obietnicę złożoną Masanobu i swojemu mistrzowi. Rozpytywał zatem kapitanów statków, czy któryś z nich odpływa do Kraju Ziemi najlepiej jeszcze tego samego dnia. Okazało się jednak, że wszyscy czekają na odpływ, który będzie miał miejsce dopiero za kilka dni.
    Nie mając zbyt wielkiego wyboru, mężczyzna postanowił spędzić ten czas w Kraju Pól Ryżowych, gdzie swego czasu zostawił niedokończone sprawy. Wciąż nie udało mu się trafić na trop tajemniczego artefaktu, o którym mówiono od lat. Miał nadzieję, że tym razem los będzie mu bardziej życzliwy.

    [z/t » Ta no Kuni [Kraj Pól Ryżowych] » Miasto]

Offline

 

#26 2016-04-03 22:00:19

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Wiedziony chęcią zdobycia przydatnych informacji lub poszlak w sprawie zaginionej szlachcianki Ayamaru udał się w miejsce, do którego zdawały się prowadzić wszystkie drogi w Kraju Pól Ryżowych - do portu. To tam znajdowało się najwięcej ludzi, tam też znajdowały się liczne stragany, gdzie zamorscy kupcy oferowali swoje towary, które dopiero co opuściły ładownie ich szalup.
    Kiyoshi nie do końca jednak wiedział, kto może być pomocny w rozwikłaniu zagadki, która spoczęła na barkach kapitana Orosy i jego komendy straży. Nie wiedział również, czego szukał - informacji o możliwym miejscu pobytu córki lorda, czy może pogłosek o rzekomych sprawcach uprowadzenia, a może nawet wspólników pomagających jej w ucieczce przed niechcianym mariażem?
    Z powodu tej niepewności mężczyzna snuł się pomiędzy stoiskami, zagadując raz jednego handlarza, raz drugiego, pytając ich o przyziemne sprawy, jak na przykład typ oferowanej ryby oraz jej świeżość. Miał jednak uszy szeroko otwarte i nasłuchujące wszystkiego wokół. Liczył na łut szczęścia, dzięki któremu mógł przybliżyć się do sedna sprawy i jej rozwiązania.

Offline

 

#27 2016-04-03 22:14:02

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Port

Sesja niestandardowa - poszukiwanie zwoju z paktem #1

- Ten może się panu przydać.
- Hm?

     Tak właśnie zaczęła się jedna z dziwniejszych historii w życiu Ayamaru. Nie jest to może niezwykły i malowniczy początek przygody, dowodzi jednak, że nie należy oceniać książki po okładce, ninja po ubraniu i bezużytecznej błyskotki po peanach, wygłaszanych pod jej adresem przez sprzedawcę. Jak to miało miejsce w tym wypadku.
     Ayamaru wybrał się tego dnia na niezobowiązujący spacer ulicami miasteczka. Pogrążony w myślach, które tylko on znał, zaszedł w okolice handlowe, pełne barw, zapachów, hałasu i wszechogarniającej potrzeby nabywania różnych mniej lub bardziej przydatnych rzeczy. Nie zwalniając tempa, ninja przeszedł od zadumy do umysłowego paraliżu, przydatnego w miejscach tak wypełnionych doznaniami, mającymi przyciągnąć nowego klienta i jego sakiewkę. To podejście miało jednak i swoje wady, wpadł bowiem po niedługim czasie na szaro ubranego człowieka, który okazał się kolejnym sprzedawcą. Normalnie Ayamaru nie miałby trudności z wyłuskaniem dziesięciu kupców z tłumu setki ludzi, ten jednak zwyczajnie nie pasował wizualnie do roli. Jednakże w chwili, kiedy otworzył usta, wiadome było, że to kupiec z krwi i kości. Zapewne również z dziada pradziada, a także wszystkich dziadów od czasu, kiedy jeden jaskiniowiec wymienił z drugim okrągły kamień na owalny.
- Ten może się panu przydać.
- Hm?
- Mówiłem do pana, tak tak -
słowa niczym jedwab wypływały z ust mężczyzny. Zabawne, ale o ile to co i jak mówił brzmiało wręcz magicznie, ninja miał problem ze znalezieniem choćby jednej cechy szczególnej samego rozmówcy - Wygląda pan na osobę w wielkiej potrzebie. Coś pana trapi, goni pan za czymś i nie ma pojęcia, gdzie w ogóle zacząć pościg. Jestem przekonany, że mój produkt przysłuży się panu, pozwoli postawić pierwszy krok na drodze ku wytyczonemu celowi.
     W tym momencie osobnik ponownie zwrócił uwagę Ayamaru na trzymany w dłoni przedmiot. Ninja spojrzał, w uszach słysząc kolejne superlatywy pod adresem wisiorka, niego samego oraz mądrości jego przodków. Bezwiednie ujął w dłoń świecidełko i skupił na nim swoją uwagę, pozwalając, by głos kupca odpłynął gdzieś na trzeci plan. Na średniej urody miedzianym łańcuszku, zwisała z jego dłoni niewielka błyskotka, ot - naszyjnik, kojarzący się z... wyłupiastym okiem? Wyglądało na to, że będzie potrzebował trochę więcej czasu by rozpracować w głowie kształt zawarty w naszyjniku. Miał go jednak pod dostatkiem, najwyraźniej "kupiec" przepadł gdzieś w trakcie jego chwilowego rozkojarzenia. Kiyoshi odruchowo wymacał swoją sakiewkę, była na szczęście na miejscu.
"Dziwna sytuacja." przyszło mu do głowy, wzruszył jednak ramionami i włożył wisiorek za pazuchę.

Offline

 

#28 2016-04-05 19:56:36

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Klucząc między straganami, kupcami, handlarzami i portowymi przekupami, Ayamaru spoglądał na oferowane towary z pozorną uwagą, nasłuchując jednocześnie wszystkiego, co mogło go naprowadzić na właściwy trop. Niektóre z wystawianych przedmiotów brał w dłoń, oglądał je z wielu stron, by następnie odłożyć na miejsce. Nie miał zamiaru niczego kupować. Przybył tam tylko dla informacji.
    Tak też było w tym przypadku. Handlarz miał bardzo niezłą gadanę, mimo kupieckiej profesji, która to zawsze mogła poszczycić się dobrą perswazją w kierunku potencjalnych konsumentów. Podobnie jak gliniane naczynie chwilę temu, wziął w dłoń zachwalany przez rozmówcę wisiorek. Nie należał do specjalnie urodziwych. Zresztą Ayamaru miał już jeden zawieszony na szyi, co uważał za wystarczającą ozdobę tej części ciała. Nic dziwnego, że po paru obrotach, chciał oddać przedmiot w ręce kupca.
    Odrywając oczy od miedzianego naszyjnika, Kiyoshi podniósł wzrok, by ze zdumieniem stwierdzić, że kupca już przed nim nie było. Rozejrzał się, ale nie potrafił odnaleźć jego osoby w tłumie, który panował na handlu portowym zawsze w godzinach przedobiadowych.
    Nie mając lepszego pomysłu, mężczyzna schował bibelot za pazuchę i kontynuował spacer pomiędzy straganami.

    Niestety szczęście nie dopisało Kiyoshiemu. Po wielu godzinach poszukiwań informacji, nie udało mu się usłyszeć niczego poza kilkoma plotkami przekupek, które zdecydowanie nie miały nic wspólnego ze sprawą. No chyba że zdradzająca męża podstarzała kobieta miała go doprowadzić do celu.
    Zrezygnowany Ayamaru szedł zatem drogą prowadzącą ku miastu, by znaleźć miejsce, gdzie mógł się zatrzymać na noc. Nim jeszcze opuścił port, zobaczył szyld z napisem "wolne pokoje", gdzie chętnie zajrzał. Chciał spocząć blisko portu, by z samego rana kontynuować swoje przedsięwzięcie badania opinii publicznej, a w najlepszym razie usłyszeć o statku odbijającym z portu w kierunku rodzinnych stron.
    Nie chcąc ufać ślepemu trafowi, postanowił najpierw obejrzeć pokój, w którym miał przenocować. Rozejrzał się po pomieszczeniu - było małe, ale schludne, bez zbędnych mebli i w dość dobrym standardzie jak na przybrzeżne kwatery. Zapłacił zatem gospodyni za jedną noc i zamknął za sobą drzwi, by mu nie przeszkadzano. Zrezygnowany usiadł na łóżku, by po chwili spocząć na całej jego długości. Leżał analizując wszystko, co udało mu się usłyszeć w ciągu tego dnia. Doszedł do wniosku, że cały powzięty trud na nic. Ostatecznie wrócił z niczym... nie licząc dziwnego bibelotu, o którym totalnie zapomniał. Powoli odpłynął w krainę snów.

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2016-04-07 22:02:23)

Offline

 

#29 2016-04-08 00:05:35

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Port

Sesja niestandardowa - poszukiwanie zwoju z paktem #2

   Sen bywa dość kłopotliwym medium, jeśli chodzi o jasność przekazu informacji. Onejromancja od wieków była tyleż poważaną, co okpiwaną gałęzią sensoryki. Senne obrazy mogły przekazać natłok doznań, problemem był bardziej ich nadmiar, niż niedomiar. Mętność wizji wynikała więc zazwyczaj nie z ich lakoniczności, lecz właśnie z niemożności odseparowania wizji od burzy majaków, żądz i osobistych fantazji śniącego, bez związku z samym widziadłem. Jakby tego było mało, fakty lubiły manifestować się w postaci metafor, odniesień i ukrytych znaczeń.
     Dziedzina ta sprawiała wiele problemów nawet profesjonalistom, można więc wyobrazić sobie, co przeżywał Ayamaru od chwili, kiedy niepozorny naszyjnik w kształcie wyłupiastego oka rozejrzał się wokoło i mrugnął.

~~~~~~



Zimno. Brniesz przez śnieżycę, rozpaczliwie walcząc o powietrze, które szczypie twoje płuca tysiącem lodowych igieł. Kątem oka dostrzegasz ruch na granicy widoczności. Popłoch. Strach tłoczy adrenalinę w tętnice i odżywasz, na nowo rzucając się przed siebie, ku zboczu lodowca. Jesteś już niedaleko, czujesz, że cel gonitwy jest tuż tuż, ciepło i zapach krzemu muskają twoje czułe nozdrza.
Ból. Rana na barku rozpala zakończenia nerwowe, temperatura ciała obniża się w oczach. Zamglonym spojrzeniem taksujesz otoczenie. Żelazny wilk obchodzi twoje drżące i domagające się tlenu ciało, dołączając do dwóch swoich braci stojących między tobą a wolnością. Trzy Żelazne Wilki na straży skutej lodem jaskini z której spogląda na ciebie wyłupiaste oko.

http://s20.postimg.org/eirymfdm5/zrzut_6.png

~~~~~~



     Poduszka Ayamaru była rano mokra od potu. Nie odpoczął specjalnie a w lewym ramieniu odczuwał pewien dyskomfort. Wszystkie te rzeczy mógłby zbić na karb intensywnego życia ninja i nawet nie powiązać tego z dziwacznym majakiem sennym. I doszłoby do tego, wyrzuciłby te detale z pamięci, gdyby nie to, że zdjął koszulę, żeby obejrzeć swoje ramię. Na barku nie znalazł nic zaskakującego, jego twarz wydłużyła się jednak w niemym zdziwieniu.
- Hm. Dzień dobry - powiedział, przyglądając się trzymanemu w dłoni medalionowi, zwisającemu z jego szyi na miedzianym łańcuszku.

Offline

 

#30 2016-07-01 18:01:07

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Kiyoshi obudził się, zlany zimnym potem. Mimo że posłanie znacznie przewyższało wygodą pryczę, na której miał okazję spoczywać na pokładzie statku, czuł się niezwykle niewyspany. Towarzyszył mu także dziwny ból w barku. Rozmasował go, sprawdzając jednocześnie, czy nie jest on spowodowany żadną raną. Dotyk w obolałej okolicy sprawił, że pamięć niespodziewanie podsunęła mu kilka obrazów, które zdawały się nierzeczywiste, ale jednocześnie bardzo realne.
    Przypomniał sobie o ogromnej zamieci śnieżnej, przez którą brnął cały zmarznięty. Nie wiedząc czemu, poczuł strach. Było to dość dziwne zjawisko, w końcu był doświadczonym ninja, nigdy nie pozwalał negatywnym uczuciom wychodzić na wierzch. Czyżby w końcu wszystkie skrywane emocje miały ujrzeć światło dzienne? Strach, groza i poczucie bezradności zmieszane z przejmującym ciało i umysł bólem.
    Ściągnął koszulę, próbując znaleźć źródło fizycznego bólu. Obejrzał bark, który zdawał się być jego epicentrum, ale nie dostrzegł niczego specjalnego. Dopiero wówczas spostrzegł, że oprócz amuletu z Enko z jego szyi zwisa jeszcze medalion, w którego posiadanie wszedł dzień wcześniej.
    Czym prędzej zerwał się z łóżka, sprawdzając spodnie i torby, które miał na sobie tamtego dnia. Przecież to tam zostawił prezent od kupca. Ze zdziwieniem doszedł do wniosku, że jakimś magicznym sposobem medalion przeniósł się z jednej z kieszeni na jego szyję.
    Pospiesznie zerwał medalion z szyi, chowając go na dnie pakunku, który otrzymał od Masanobu w chwili śmierci swojego mistrza. Nie chciał mieć nic do czynienia z tajemniczym bibelotem, nie mógł sobie jednak pozwolić, by zostawić tę zagadkę nierozwikłaną.
    Na powrót założył swoją koszulę i przyodział resztę swoich rzeczy, po czym wyruszył w kierunku drzwi. Czuł, że coś było nie tak. Wiedział, że jest to powiązane z prezentem od nieznajomego. Miał nadzieję wrócić na targ, by znaleźć go i dowiedzieć się więcej na jego temat.

Offline

 

#31 2016-07-06 23:43:12

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 146

Re: Port

Sesja niestandardowa - poszukiwanie zwoju z paktem #3

Młody ninja z samego rana mógł poczuć się nieswojo. Pierwszym tego znakiem był tajemniczy sen mężczyzny, który był nad wyraz realistyczny. Czy miał on jakiś sens? Czy była to zwyczajna jawa? Nikt nic nie wiedział na ten temat. Tak samo nikt nie wie jakim sposobem tajemniczy medalion z torby Ayamaru znalazł się w ciągu nocy na jego szyi. Skrywał on może jakąś tajemnice? Kto wie. Tak czy inaczej nieco się uspokoiło i młody ninja mógł kontynuować swoje poszukiwania od samego rana. Szybko się ubrał, wyruszył, podziękował za nocleg i zanim minęło dziesięć minut, znalazł się już w porcie.

Tu zawsze było tak samo. Od samego rana piszczały mewy, a wszyscy handlarze starali się przekonać kupców do swoich towarów. Niestety niektórym wychodziło to lepiej, a niektórym gorzej. Taka smutna prawda, ale no cóż, nie każdy ma ten dar przekonywania. Ayamaru zaś schodząc coraz to wgłąb portu szukał tajemniczego handlarza, który wcisnął mu tajemniczym sposobem niezwykłą pamiątkę z Ta no Kuni. Pytanie brzmi: Czy uda mu się go odnaleźć? O tej godzinie wszyscy mieszkańcy pobliskich wiosek już dawno rozstawiło swoje towary, a babcie, wnuki i wiele wiele innych mieszkańców szuka dla siebie najlepszej ceny. Chłopak musi się pośpieszyć bo z chwili na chwilę do portu nadchodzi to coraz więcej ludzi,a w tłoku dość ciężko się szuka.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#32 2016-07-09 12:05:43

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Ayamaru przeklął w duchu, widząc tłum zebrany na nadbrzeżnym targu, który notabene gęstniał z minuty na minutę. Wszedł zatem między budynki, gdzie nikt nie mógł go zobaczyć, po czym złożył dłonie w pieczęć klona - obok niego pojawiło się pięciu kolejnych Kiyoshich. Natychmiast spojrzeli po sobie, jeden po drugim, sprawdzając, czy na szyi ich kopii również spoczywały tajemnicze medaliony. Ayamaru wiedział przecież, że nie wszystkie elementy ubioru i wyposażenia były przenoszone na klony - przedmioty "magiczne" pozostawały w posiadaniu tylko i wyłącznie oryginalnej postaci. Czy talizman był magiczny?
    Niezależnie od wyniku szybkiego testu wszyscy poza oryginałem przemienili się w inne osoby przy pomocy Henge no Jutsu. By uniknąć możliwości, że ktoś z tutejszych mógł wpaść na swoje lustrzane odbicie, Ayamaru postanowił wykorzystać w tym celu swoich pobratymców, którzy polegli na poprzedniej wojnie z Krajem Gorących Źródeł. Na ich widok ninja poczuł dziwne ukłucie serca i zawód.
    Jak zwykle, by uciszyć emocje i wyrzut sumienia, mężczyzna skupił się na zadaniu, które sam sobie wyznaczył - znaleźć podejrzanego handlarza, który wcisnął mu ten bibelot. Nie wiedział, czy będzie chciał go zwrócić poprzedniemu właścicielowi, czy po prostu uzyskać więcej informacji - czas pokaże.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#33 2016-07-11 00:02:35

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 146

Re: Port

Sesja niestandardowa - poszukiwanie zwoju z paktem #4

Młody ninja z klanu Kyioshi miał dobry plan, to trzeba mu przyznać. Wykorzystanie technik wykorzystujących chakrę mogło mu swego rodzaju ułatwić poszukiwania handlarza, jednakże czy aby na pewno? Czas pokaże. Tak czy inaczej wszystkie klony się rozproszyły mając nadzieję, że wykonają zadanie i odnajdą wcześniej wspomnianą personę. Co zaś się tyczy samego bohatera jakim jest Ayamaru. Ten nie miał aktualnie za dużo do roboty. Chciał on bowiem dowiedzieć się czym jest owy naszyjnik, jakie ma właściwości i tak dalej. Niestety odpowiedzi nie przyjdą same i należy się nieco potrudzić by je odnaleźć. Mężczyzna zaczął iść przed siebie, gdy nagle poczuł ból w głowie. Jakby kilkaset igieł wbiły się w jednym momencie w jego skronie. Wisior zaczął w tym samym wibrować. Kyioshi miał prawo upaść na kolano. Ból był ogromny. Ayamaru zemdlał.

Było zimno, potwornie zimno. Ośnieżone góry, lodowaty wiatr, samotna dusza. Wejście do groty, ciepło. Statua wilka, koniec. To właśnie ujrzał jednooki. Brzmi znajomo? Na pewno... Na dodatek gdy się obudził miał wyciągniętą rękę, w stronę jednego z wielu statków w porcie. Co to wszystko miało znaczyć? Czym są tajemnicze wizje które doświadcza ninja? Nikt tego nie wiem... Przynajmniej na razie

Offline

 

#34 2016-07-12 08:52:09

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Podczas gdy klony penetrowały wzrokiem jednego przechodnia po drugim, Ayamaru również nie próżnował - odtworzył w pamięci swoją drogę z dnia poprzedniego. Być może była to stała ścieżka dziwnego handlarza. Miał zamiar wrócić do tego samego miejsca, w którym stał się (nie)szczęśliwym posiadaczem tandetnego medaliku. Na zamiarach jednak się skończyło, gdyż postawiwszy jeden krok do przodu, Kiyoshi upadł na kolana. Próbował walczyć z pulsującym bólem głowy, który nie pozwalał mu myśleć o niczym innym, jak właśnie o nim. Niestety w tej bitwie nie został zwycięzcą - wręcz przeciwnie: padł na ziemię, tracąc przytomność.
    Po raz kolejny nawiedziły go te same senne mary, które nie pozwalały mu odpocząć w nocy. Dopiero po przebudzeniu przypomniał sobie o nich, kiedy otworzył oczy. Zarówno one, jak i ręka zwrócone były w kierunku jednego ze statków w porcie.
    Mężczyzna wstał, sapiąc ciężko i przetarł zimny pot z czoła. Jeżeli przedmiot jest magiczny, to może szuka on swojego prawdziwego właściciela? Być może to on znajduje się na pokładzie. Postanowił to sprawdzić i ruszył w kierunku łajby, która zdawała się tylko czekać, aż postawi nogę na trapie.

Offline

 

#35 2016-07-17 15:28:12

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 422

Re: Port

Sesja niestandardowa - poszukiwanie zwoju z paktem #5

    Podsumowując, Ayamaru miał okazję ujrzeć dwie wizje, które nawiązywały do jednego miejsca, które prawdopodobnie jest docelowym punktem jego przyszłej podróży, którą zapoczątkował wchodząc na pokład statku. Z daleka wyglądał jak zwykły statek towarowy, który właśnie przygotowywał się do załadunku lecz z chwilą gdy Ayamaru zbliżał się coraz bliżej mógł zauważyć jak ogromne skupisko ludzi składających się z przypadkowych mieszkańców miasteczka a także załogi statku posiadających specjalne ubranie plączą się w jedną i drugą stronę ładując ostatnie skrzynie znajdujące się na bruku portowym. Niespodziewanie został wepchnięty wgłąb górnego pokładu znajdujac się dwa metry od słupa masztowego i trzy metry od burty. Nim się zorientował słuchać było pierwsze uderzenia w dzwonek pokładowy sygnalizujący gotowość do odpływu. Mimo, że statek powoli oddalał się od lądu to Ayamaru miał jeszcze kilka możliwości by wrócić na stały ląd. Chociaż czy jest taka potrzeba? Klony stworzone wcześniej przez mężczyznę nie były wstanie odnaleźć kupca, który wcisnął mu ten naszyjnik a możliwe, że odpowiedź znajduje się tu na statku.
    Wracając do sytuacji jaka działa się na pokładzie. W chwili gdy okręt wyruszył na morze sytuacja nie co się uspokoiła. Ogromne skrzynie stały pośrodku górnego pokładu jak i dolnego, który znajdował się tuż pod Ayamaru. Załoga zajmowała się wiązaniem lin, stawianiem żagli a także szorowaniem pokładu. Pośród nich wszystkich stał jak kołek członek klanu Kiyoshi, który mógł czuć się nie co zagubiony. Wszystko działo się tak szybko a On sam nie za wiele mógł zrobić mimo tego nadal ma kilka możliwości. Zauważył go oficer stojący tuż przy sterze. Wysoki, chudy i przede wszystkim brodaty mężczyzna, ubrany na ciemno z czerwonymi elementami na których wyszyte były oznaczenia symbolizujące jego stopień. - Ty tam, choć tu natychmiast! - Krzyknął w jego stronę nie co poddenerwowanym głosem a pozostała część załogi zaprzestała na chwilę wszystkich prac i spoglądała na reakcje Ayamaru.

Offline

 

#36 2016-07-17 16:50:24

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Ayamaru wszedł na statek, zostawiając rozgardiasz panujący w przystani na rzecz tego panującego na pokładzie. Nim się obejrzał, łajba odbiła od brzegu, odcinając mężczyźnie drogę powrotną. Oczywiście dla doświadczonego ninja zazwyczaj nie było sytuacji bez wyjścia, tak jak i teraz - miał w rękawie kilka asów, które mógłbym wykorzystać, gdyby tego chciał. Nie widział jednak powodu, dla którego miałby opuścić pokład.
    Przyglądał się twarzom majtków, niestety żadna z nich nie wydawała mu się znajoma. Nie odnalazł również kupca, którego szukał. Być może znajdował się na dolnym pokładzie? Wszak intuicja, a może raczej dziwna wizja, podpowiedziała mu, że powinien tutaj być.
    Rzeczywiście, Kiyoshi mógł sprawiać wrażenie lekko zagubionego. Niedawne wydarzenia kazały mu wątpić w prawdziwość swoich osądów - tak naprawdę jedyny powodem wejścia na statek było jakieś przywidzenie, które notabene pozbawiło go na krótko przytomności.
    Już miał wyruszyć na dolny pokład, by kontynuować poszukiwania, kiedy został wezwany przez osobę przy sterze. Jego wygląd kazał Ayamaru przypuszczać, że jest kapitanem tego okrętu. Jako że właśnie znalazł się w centrum zainteresowania, a także z braku lepszych pomysłów, postanowił spełnić żądanie brodacza i podszedł do niego.
    - Tak, kapitanie? - podjął rozmowę, lekko podnosząc głos, co uchodziło za normalne podczas morskiej żeglugi.

Offline

 

#37 2016-07-17 18:55:25

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 422

Re: Port

Sesja niestandardowa - poszukiwanie zwoju z paktem #6

    Ayamaru spoglądał na każdego majtka znajdującego się na tym samym pokładzie co on. Niestety nikogo nie był w stanie rozpoznać choć to nic dziwnego, wszyscy tu obecni są dla niego obcymi ludźmi więc nic dziwnego, że nikogo nie poznaje. Mimo wszystko nie oznacza to, że zostanie zaraz wyproszony w sposób mniej lub bardziej cywilizowany. Mężczyzna wykonał bez żadnych sprzeciwów rozkaz oficera mimo, że nie musiał. Nie był członkiem załogi więc mógł postąpić tak jak mu się żywnie podobało, lecz wiedząc, że narobiłby sobie przez to jedynie większych kłopotów wolał na razie podporządkować się woli osoby większą rangą na tym statku. Po tym jak Ayamaru podszedł bliżej i zameldował się doznał lekkiego bólu w okolicach głowy, nie był tak silny jak poprzednie, lecz zwiastował to samo. Przez chwilę obraz starszego mężczyzny zastąpiły mu urywki śnieżnej okolicy, którą miał okazję widzieć wcześniej. Tym razem słyszał ściszony dzwoneczek okrętowy a także postać słabo widoczną na tle opadającego śniegu. Po chwili znów przed oczami ujrzał brodatego mężczyznę, który badał go swoim wzrokiem.
    O ile wcześniej Kiyoshi nie wyglądał podejrzanie tak teraz jego blada twarz a także czoło wilgotne od potu wzbudziły ciekawość na twarzy oficera a także zapewne podwyższyły jego czujność w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. Uzbrojony był w niewielką szabelkę przypiętą tuż przy pasie jednak nie sięgnął do niej swoją dłonią. Podrapał się po brodzie po czym przemówił do Ayamaru. - Znam tutaj każdego członka załogi tego okrętu. Większość z nich sam rekrutowałem na wyraźne polecenie kapitana a mimo tego Ciebie nie kojarzę. Coś Ty za jeden i czego szukasz na tym okręcie? Wielu próbowało podkraść towary jakie transportujemy i nikomu się nie udało opuścić tego statku choćby z jednym załadunkiem. Więc? - Zapytał a następnie czekał na jego reakcje.

Offline

 

#38 2016-07-17 19:40:53

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Ayamaru patrzył na kapitana, ale jakby go nie dostrzegał. Po raz kolejny jego oczy zostały przesłonięte tajemniczą wizją. Śnieg, zawierucha, jakaś postać i... cichy dźwięk dzwonka okrętowego. Mężczyzna nie wiedział, czy była to część wizji, czy może odgłos ten pochodził ze świata rzeczywistego. Szczęśliwym trafem tym razem obeszło się bez padania na twarz i po krótkiej chwili jego świadomość wróciła do normalności.
    Kiyoshi popatrzył na kapitana i wysłuchał jego słów. Miał w głowie kilka pomysłów, jak wytłumaczyć swoją obecność. Niestety większość z nich odpadła w przedbiegach, bacząc na stan, w jakim się teraz znajdował. Mógł wszak być nowym majtkiem, który odpracuje podróż - nieraz przecież podróżował właśnie w ten sposób. Mógł także powołać się na jednego ze starych kapitanów, z którymi spędził wiele tygodni podczas licznych morskich wojaży. Nie wyglądał jednak na takiego marynarza, który mógłby pomóc załodze - blada twarz i zimny pot na czole nie były objawem znakomitego korsarza.
    Ayamaru postanowił zagrać w inną grę. Grę tajemnic, niedomówień i pytań bez odpowiedzi.
    - Kapitanie, z całym szacunkiem, nie jestem złodziejem - podjął, ocierając pot z czoła. - Tak się składa, że nie jestem tu przypadkiem. Zatrudniono mnie, bym panu pomógł, panie kapitanie.
    Miał ochotę rozejrzeć się i sprawdzić, jak załoga przyjęła wstęp do tej niedorzecznej historyjki. Nie mógł sobie jednak pozwolić, by choć na chwilę odwrócić wzrok od twarzy kapitana, gdyż jego opowieść straciłaby na wiarygodności.
    - Byłem wczoraj na przyportowym targu, kiedy zaczepił mnie ktoś, kto twierdził, że jest pan jego znajomym. Twierdził, że statek pana kapitana potrzebuje ochrony i oto jestem. O szczegółach wolałbym porozmawiać na osobności.

Offline

 

#39 2016-07-17 22:35:37

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 422

Re: Port

Sesja niestandardowa - poszukiwanie zwoju z paktem #7

    Mimo swojej nieciekawej sytuacji Ayamaru znalazł przyzwoite rozwiązanie, które mogło zapewnić mu bezpieczny status na czas podróży. Jednak popełnił mały błąd, który mógł go sporo kosztować o ile brodaty mężczyzna był jakimś doświadczonym wilkiem morskim o żelaznych zasadach. Albowiem chodzi o to jak Kiyoshi nazywał gościa, który stał przed nim. Niektórzy dość uważnie pilnują tego jak pozostali na niego wołają, ale w tym przypadku oficer postanowił darować tą małą pomyłkę choć jego podejrzenia nie znikły ani na chwilę. Spojrzał na chwilę na członków załogi po czym ponownie zagonił ich do roboty po tej krótkiej przerwy, która pozwoliła im choć na trochę odetchnąć. - Dziwne, nie przypominam sobie abyśmy potrzebowali ochroniarza... - Po wysłuchaniu tego co powiedział Ayamaru taka była jego odpowiedź choć nie wydał żadnego polecenia aby oddelegować jednookiego. Poczekał jeszcze chwilę po czym ponownie spojrzał w kierunku ninji i odezwał się nie co cichszym głosem aby ograniczyć grono odbiorców.
    - Tam gdzie płyniemy żaden złodziejaszek nie będzie chciał na nas napaść. Można powiedzieć, że jest to jedyne miejsce, które odpycha tych letnich szczurów najdalej jak to tylko możliwe. Cóż, możliwe, że kapitan o czymś mi nie wspomniał i ma do tego prawo. Możesz zostać, ale na wszelki wypadek potwierdzę tą informację. Brakuje ludzi do przekładania towaru ze skrzyń. Zamelduj się na dolnym pokładzie do chłopaków powinni Ci powiedzieć co masz dokładnie robić, do czasu naszego dotarcia do Kraju Żelaza jestem tymczasowym członkiem załogi o ile to co powiedziałeś było prawdą. - Zakończył swoją wypowiedź machnięciem ręki co oznaczało, że Ayamaru może odejść. Zaś on sam udał się do sternika aby sprawdzić kurs.

Ostatnio edytowany przez Straznik 6 (2016-07-17 22:36:56)

Offline

 

#40 2016-07-18 09:06:24

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

     Oczywiście, że kapitan, który później okazał się nie być kapitanem, nie przypominał sobie, żeby mieli potrzebować ochroniarza, bo była to totalna ściema. Wzbudzona wątpliwość była wystarczającym potwierdzeniem, że plan Ayamaru zadziałał - wszak załogant mógł od razu zarzucić mu kłamstwo i pokazać, gdzie raki zimują.
    A więc płyniemy do Kraju Żelaza, dobrze wiedzieć - pomyślał jednooki, gdy brodacz napomknął o celu ich podróży. Okazało się również, że wcale nie jest kapitanem statku, za którego wziął go Kiyoshi - ten jednak postanowił nie prostować niczego, żeby nie przyciągnąć większej uwagi do tak oczywistej pomyłki.
    Ayamaru przytaknął jednoznacznym ruchem głowy i wedle polecenia udał się na dolny pokład, by dostać przydział do pracy. Do tej pory szło gładko, pierwsza konfrontacja zaliczona i wciąż żyje. Co prawda nie obawiał się sytuacji, w której miałby stanąć naprzeciw załodze marynarzy, jednak wolał nie uciekać się do drastycznych środków.
    Obawiał się jednak, że prawdziwy kapitan może zakończyć tą całą szopkę, jeżeli oficer pójdzie do niego z zapytaniem o nowego członka załogi. Pomyślał zatem o Henge no Jutsu, żeby zmienić swoją twarz i bardziej wtopić się w tłum. Niestety ta opcja odpadła bardzo szybko - oficer znał wszystkich swoich ludzi.
    Jedynym wyjściem było kontynuowanie przedstawienia, którego właśnie został reżyserem i głównym aktorem jednocześnie. Postanowił jednak postawić na spektakl improwizowany, miał w końcu kilka asów w rękawie.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
https://szczecin.szambobetonowe-mardor.pl przewóz osób Holandia noclegi Jarosławiec grzejniki purmo we wrocławiu