Ogłoszenie


#81 2016-01-26 17:10:26

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Niepierwszy raz w ciągu ostatnich tygodni Koharō dał się lekko wytrącić z równowagi obecnością urodziwej dziewczyny. Pauza do czasu, aż się odezwał, trwała o niewielki moment za długo i miał nadzieję, że go nie zdradziła.
- Tak. Hm. Nie jestem człowiekiem, który odmówiłby pomocy w takiej potrzebie. Coś mi się zdaje, że wy swoich pieniędzy będziecie potrzebować i tak bardziej - odparł czym prędzej, maskując zakłopotanie. Nie był chciwy, a i oczy spoglądające na niego spod rzęs z choć nicią sympatii robiły dziwne rzeczy z zasięgiem jego altruizmu. Wzniosłe plany związane z zarabianiem na realizację zamówienia u kowala z Tsuki no Kuni właśnie obejrzały się na niego i popukały w czoło, ale szybko rozmył ich wyobrażenie przed oczyma wyobraźni. Miał tylko cichą nadzieję że jego towarzysz, kiedy się o tym dowie, będzie dla niego równie wyrozumiały, co on dla mieszkańców - W takim razie prowadź, zrobię co mogę, żeby trochę was wspomóc, czy z noszeniem wody, czy czymkolwiek innym.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#82 2016-01-26 17:50:04

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 5

      Dobrze.
     Rzuciła szybko dziewczyna, wręczając chłopakowi dwa puste wiadra. Machnęła jedynie dłonią, raz na znak wyjścia, drugi na znak chwilowego pożegnania z kobietą. Ruszyła jako pierwsza, a wyrzutek tuż za nią, pilnując się co krok, obserwując jak coraz mniej ludzi gromadzi się na ogrodach. W okolicy, ówcześnie, panowało niemałe zamieszczenia, a teraz sytuacja jakby ucichła, choć domy nadal waliły się i tonęły pod sporą ilością wody. Dwójka biegnących ninja, gdyż niewiasta o blond włosach także umiejętności swe posiadała, zatrzymała się nieopodal studni, przy której niedawno znajdował się także Daiki. Stamtąd dziewczyna zabrała kolejne dwa kubły, a nim ruszyła przed siebie w stronę kolejnego domu, rozległ się huk niemiłosierny. Błyskawica uderzyła w budynek o dziwo najmniejszy, rozpalając jego wnętrze.
      Szlag by to. Nie przejmuj się, mamy własne zadanie do wykonania. Tamci ludzie powinni dać sobie radę.
     Dwójka ponownie zaczęła biec.
      Nigdy nie mieliśmy tak poważnego sztormu. Jedynie mój ojciec opowiadał mi jak niegdyś nadeszła burza, która zebrała ze sobą kilkanaście domów, nawet tych mocno zakorzenionych. Do dziś nie sądziłam, że kiedyś będę musiała tak bardzo wspierać osadę. Powiedz mi, skąd pochodzisz?
     Nie odwróciła się, lecz ciągle biegła przed siebie. Czym prędzej.
     W tym samym momencie Daiki mógł wyjść z nerwów. Zamaskowana osoba nie zamknęła drzwi, gdyż zostały skutecznie przytrzymane. Niemniej, przewróciła oczami, jakby była najważniejsza w tym miejscu i nie przejmowała się krytycznym stanem tejże wioski. Westchnęła z lekką arogancją, po czym ubrała swe słowa w tonację jakże olewającą.
Jak widzisz, ludzie latają, biegają i krzyczą. Ratują domy, gdyż domy są ich cennością. Ja swój dom mam gdzie indziej, o niego dbać nie muszę. Rada podjęła już decyzję, wysłała piątkę ludzi do pomocy. Nie jesteś pierwszym, który prosi o pomoc, choć bardziej pomoglibyśmy najbiedniejszym, niż wysłuchali słów podróżującej osoby. Uważaj, chłopcze. Burza jest pełna strachów, zdradliwa i nieprzewidywalna.
     Na koniec swych słów, zamknęła drzwi, naciskając na nie pełną siłą. Gdy Daiki się odwrócił, mógł spostrzec jak dziedziniec nagle opustoszał. Jeszcze kilka minut temu, na placu jak i w ogrodach biegało wiele ludzi. Teraz było ich coraz mniej, może garstka przemieszczała się między budynkami, lecz z każdą sekundą populacja malała. Widział trzy osoby, potem już dwie, a na końcu praktycznie żadnej. W ocalałych domach, tych niezniszczonych, nie paliło się nawet światło. Wioska jakby obumarła, jakby straciła nadzieję, a prawdziwy sztorm mógł dopiero nadejść.

Ichuza.

Offline

 

#83 2016-01-26 18:11:52

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Przejaw arogancji ze strony persony postawionej na tak wysokim stanowisku pozostawiał wiele do życzenia, świadczył on o zupełnym braku kultury struktury społecznej położonej wyżej od pozostałych, ale tak to już jest, gdy ma się pieniądze i dobrobyt, życie innych traktowane jest wówczas jak coś zupełnie nieistotnego.
-Huh. Żeby osoba taka jak ty miała odpowiadać za los mieszkańców tej wioski, huh. - rzuciłem chłodno na odchodne, nie miałem zamiaru tracić czasu na tego typu charaktery.
Zauważyłem znaczące pogorszenie się warunków pogodowych, z każdą chwilą robiło się coraz gorzej, w dodatku ludzie popadali w zakłopotanie, zapanował chaos. Złożyłem pieczęć, która pozwoliła mi aktywować Byakugan'a i wykorzystać go do zaobserwowania chmur w jak najdalszych odległościach, chciałem dzięki temu zaobserwować, jak duża burza ma nas zastać, a także to, czy będzie ona długo trwała, po chmurach bardzo łatwo można było coś takiego określić. Ponadto starałem się rozejrzeć po okolicy, by zbadać zachowanie wszystkich osób, których dosięgnął mój wzrok, musiałem się jak najlepiej przy tym skupić.
-W takim tempie nie będziemy w stanie pomóc tamtym rodzinom, zaraz nastanie nas kolejna ulewa.



Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#84 2016-01-26 18:56:47

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Dłuższą chwilę zajęło białowłosemu wyrzutkowi oderwanie oczu od sceny chaosu, jaka rozpętała się wraz z uderzeniem pioruna. Zagryzł dolną wargę i jasne było, że toczył straszliwą walkę wewnątrz.
"Nie dam rady skierować deszczu na ten dom, nie pozbawiając chakry wszystkich w środku i nie dokładając się tym samym tylko do nieszczęścia. Jasny szlag!" zaklął w głowie i, choćby dla stłumienia wyrzutów sumienia, puścił dwie szerokie plamy Nansuikai w te części dachu, które najbardziej obejmowały jęzory ognia. Starał się tak manipulować chakrą, żeby "płachty" przykryły jak największy obszar dachu. Wiedział, że bez jego kontroli zmienią się za moment w zwykłą wodę, nie dbał o to jednak. Nawet chwila, podczas której przykryją i zduszą rozprzestrzeniający się pożar może dać ludziom w środku szansę. Czym prędzej ruszył w pogoń za swoją przewodniczką, siłą odrywając wzrok od nieszczęścia.
- "Powinni dać sobie radę" to dla mnie za mało, wybacz. Mam nadzieję, że cokolwiek zmieniłem - rzucił, gdy zrównał się z blondynką. Owszem, miał nadzieję, bo wierzył, że mógłby zrobić sporo więcej. Ciężko się żyje ze świadomością, że nie zrobiło się wszystkiego.
- Jestem Koharō i jestem z Kokkai. Więcej kamieni, mniej wody, roślinności tyle, co u was, czyli prawie nic. Miło poznać.


Chakra: -2000 [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Koharō (2016-01-26 18:57:54)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#85 2016-01-26 21:53:04

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 6

     Wodna technika naszła na górną część architektury, gasząc mniejszą część pożaru.
     Wyrzutek oraz towarzysząca mu niewiasta dotarli do trzeciego ogrodu, na teren budynku z uszkodzonym dachem. Wbiegając przez drewnianą werandę, znaleźli się w obskurnym holu, następnie zaś w miejscu, gdzie winna stać kobieta. Gdy mijali ścieżkę prowadzącą do budynku, mężczyzna, który ówcześnie pracował na drabinie, zniknął wraz z całym sprzętem. Koharō wbiegł jako drugi, słysząc jedynie kobiecy pisk. Zatrzymując się w środku mieszkania, spostrzegł jak na panelach widnieją długie stróżki krwi. Ślad prowadził prosto do salonu, gdzie znajdowało się ciało kobiety, tejże miłej i skromnej.
      Nie!
     Blond włosa dziewczyna zdążyła się jedynie odwrócić. Wymieniła spojrzenie z białowłosym, a w jej oczach widniała jedynie rozpacz oraz smutek. Uniosła drżącą rękę ku górze, a jej gardło wypełniły robaki, co raz wychodząc na zewnątrz, rozrywając wszelkie narządy wewnętrzne. Upadła na kolana, a następnie jej ciało osunęło się twardo na posadzkę. Z ust uleciała potworna ilość osocza, które zalało większość podłogi. Wyrzutek został sam, a scena, którą tutaj napotkał z pewnością nie należała do rzeczy normalnych. Nie dość, że starsza kobieta została zamordowana, to także ta piękna, powabna dziewczyna. Pytanie tylko - jak? Wszystko było z nią w porządku, aż teraz, robaki, krew i drżące dłonie.
     Daiki aktywował oczną umiejętność, spostrzegając chmury, które znajdowały się jeszcze kilka kilometrów dalej. Nie był w stanie wypatrzyć wszystkich, choć wiedział, że ma jeszcze przynajmniej ponad godzinę do prawdziwego sztormu. Gdy przenosił swe spojrzenia po budynkach, wewnątrz nie odnalazł nikogo. Mógłby przysiąc, że niedawno gnieździło się tutaj przynajmniej pięćdziesiąt osób, a teraz ani jednej, żywej duszy. Całość tworzyła jakże potworną, przerażającą i niepewną zagadkę.

Ichuza.

Offline

 

#86 2016-01-27 21:41:00

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Sokładna penetracja otoczenia wywołała u mnie niemałe zdziwienie, wszystko dlatego, że w pobliskich domach nie udało mi się dostrzec ani jednej żywej duszy, a przecież jeszcze kilka chwil temu roiło się w nich od ludzi. Bardzo intrygowały mnie wydarzenia związane z tym miejscem, choć momentami czułem się jak bohater filmu kryminalnego z elementami horroru, nie za bardzo moje klimaty, ale szło się przyzwyczaić, miałem co do tego wszystkiego mieszane uczucia.
-Hmmm? Dziwne to wszystko. - stwierdziłem, dezaktywując moje Kekkei Genkai.
W centrum nie zostało mi nic innego do roboty, a ponieważ do prawdziwej nawałnicy mieliśmy jeszcze godzinę czasu, zdecydowałem się skierować swe kroki z powrotem na obrzeża osady, gdzie mogłem pomóc rodzinom dotkniętym przez katastrofę. Tym razem jednak szedłem nieco wolniej, miałem nadzieje, że po drodze uda mi się dojrzeć coś specyficznego, tylko co? Musiałem po prostu odnaleźć Koharō, dlatego zacząłem się za nim rozglądać, oczywiście musiałem też przekazać złe wieści kobiecie, która poprosiła mnie o przyprowadzenie urzędnika. Konkretniej - musiałem poinformować ją, że nikt się nie zjawy, że każdy zajęty jest swoim nosem i nikt tak naprawdę nie ma zamiaru odpowiadać za szkody wywołane tragedią naturalną.




[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#87 2016-01-27 23:06:02

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Gdy Daiki zbliżał się już do punktu wyjścia, przez drzwi domostwa od człowieka na drabinie wypadł ten, którego szukał. Należy rozumieć to dokładnie tak, jak brzmi - Koharō wypadł. I przez drzwi. Sosnowe drewno, nadwątlone przez lata złej pogody i naprędce wykonywane remonty puściło w okolicach dolnego zawiasu i wisiało teraz w futrynie pod dziwnym kątem. Sam sprawca poderwał się czym prędzej z ziemi na równe nogi, stanął mniej więcej tak, jak na rysunku http://markfrimston.co.uk/rageml/images/y-u-no.png i w niemym przerażeniu wędrował wzrokiem od kompana do budynku. Wzrok miał dość zamglony i nie można było powiedzieć, czy widzi cokolwiek więcej niż to, co wypaliło się w jego zwojach mózgowych chwilę wcześniej.
- Ty... oni... oni wszyscy... ja...- zebrał myśli i spróbował raz jeszcze, tym razem bardzo powoli i z pozoru spokojniej - Uderz mnie. Uderz mnie, albo naucz Kai. Albo uderz. Ale nie mocno, bo robaki. Albo idź tam, wyjdź i o, najpierw ja uderzę ciebie a potem ty mnie. Albo wiesz co? Nie, nie uderzaj. Wejdź proszę do środka, weź mój płaszcz, wyjdź i powiedz mi, co tu się do cholery wyrabia!

Ostatnio edytowany przez Koharō (2016-01-27 23:07:15)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#88 2016-01-28 01:24:58

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 7

     Koharō wpadł w panikę. Tak to chyba mogę nazwać? O ile dobrze wszystko zrozumiałem. Wypadł przez drzwi, rozwalając drewno, rozsyłając drzazgi i wszystko co spróchniałe dookoła. Jego mina była przezabawna, choć sądzę, że dwójce podróżnym w takich okolicznościach wcale nie jest do śmiechu. Daiki zachował powagę. Odważył się nawet dezaktywować oczną umiejętność, która mogłaby w takich sytuacjach uratować mu życie. Niemniej, znaleźli się ponownie przy ogrodzie, gdzie mieszkała spokojna, poczciwa rodzina rybaków. W trakcie przemowy wyrzutka, wokoło nasiliła się temperatura, skacząc drastycznie w dół. Po ciałach młodych ninja przebiegł dreszcz, a oczy spostrzegły mgłę, nie byle jaką, gdyż ta była wyjątkowo gęsta. Spod jej osłony wynurzyła się postać, sylwetka nie do rozpoznania. Ale długowłosy już coś o niej wiedział - urzędniczka, arogancka persona. Nie odmieniam płci specjalnie, gdyż tożsamość zamaskowanej osoby nie była znana. To mógł być chłopak, gdyż nie posiadał obfitych piersi, choć z drugiej strony ramiona postaci były wąskie, biodra zaś szerokie. A sam głos, to już zupełnie nie do rozwikłania.
      Mówiłam Ci, ostrzegałam. Burza jest pełna strachów, zdradliwa i nieprzewidywalna.
     Tajemnicza sylwetka rozejrzała się. Jej twarz okrywała ciemna chusta, ciało zaś delikatnie wykonany materiał. Idąc, stanęła dokładnie dziesięć metrów przed dwójką ninja. Jej dłonie zwisały bezwładnie wzdłuż talii, nie mając zamiaru unosić się, a co za tym idzie - nie chciał/a walczyć. Westchnęła cicho, przewracając oczami.
      Długo jeszcze? Wynocha.
     Tonacja głosu także opadła. Poważna, skrywająca jedynie pewność siebie.

Offline

 

#89 2016-01-28 11:55:21

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

PKoharō zachowywał się zupełnie inaczej niż w momencie, w którym go opuściłem, czułem się nieswojo w jego towarzystwie, ale uznałem, że jego sposób bycia w dużej mierze zależny jest od warunków pogodowych, dałem więc na wstrzymanie. Błądziliśmy po wiosce, rozglądając się za chociażby jedną żywą duszą, jednak przez długi okres czasu nie udało nam się nikogo zauważyć.
-Wróciłeś już do siebie? - spytałem go wprost, chciałem porozmawiać, ale nie z szaleńcem wykazującym się totalnym brakiem samokontroli.
Nie zdążyłem nawet usłyszeć odpowiedzi, a w okolicy nagle zrobiło się chłodniej, dodatkowo nad ziemią pojawiła się gęsta mgła, która w dużej mierze ograniczała widoczność. Z mgły wyłoniła się znajoma mi już postać, którą spotkałem wcześniej w centrum wioski, mowa o nieuprzejmym pracowniku zarządu. Nie odezwałem się nawet słowem to tej jakże niemiłej persony, w pierwszej chwili zignorowałem jej obecność w tym miejscu, miałem inne priorytety. Jednym z nich było sprawdzenie okalających nas terenów, w aktualnej sytuacji nie pasowało mi naprawdę wiele czynników. Moje tęczówki nieco się zmieniły, zaś na skroniach dało się zauważyć wyostrzone żyły, które świadczyły o aktywnym Byakugan'ie. Wiedziałem, że moje oczy bez żadnych problemów poradzą sobie z tą mgłą, właśnie dlatego użyłem ich, by rozejrzeć się nieco po okolicy, chciałem też sprawdzić ciało tajemniczej osoby, mogło się okazać, że korzysta z chakry, o czym świadczyłby jej wzmożony system cyrkulacyjny, oczywiście musiałaby mieć ona chakrę. Jeśli zaś chodzi o nas, musiałem sprawdzić, czy aby nasze systemy cyrkulacyjne nie są zaburzone, wcześniejsze zachowanie Seki'ego pozostawia wiele do życzenia, a zjawiska, które ostatnio mnie spotkały, budzą mój niepokój. Mogliśmy znajdować się pod wpływem Genjutsu i nie zdawać sobie z tego żadnej sprawy, na szczęście teraz mogłem to szybko zbadać.



Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#90 2016-01-28 16:52:37

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Cała sytuacja w najmniejszym stopniu nie mieściła się w głowie przyszywanego Hyuuga, przynajmniej dopóki nie pojawiła się nowa osoba. Koharō zrobił, co w jego mocy, żeby wrócić do zmysłów. Wziął kilka głębszych wdechów i skupił się na tu i teraz. Uznał po prostu, że nie będzie poświęcał nadmiernej uwagi na analizowanie czegoś, czego przy obecnej wiedzy i tak nie był w stanie rozwikłać. Ten prosty wniosek pozwolił mu odzyskać kontrolę. Cieszył się, że jest w stanie narzucić emocjom okowy logiki. Był też podwójnie szczęśliwy z racji obecności Daikiego, który mu o tym przypomniał.
- Przepraszam. Już jest dobrze - zwrócił się do towarzysza, zakładając dłonie za plecami i stając nieco szerzej na nogach, na żołnierską modłę - Po prostu zajrzyj do środka i daj mi znać, co zobaczyłeś. Oczywiście, kiedy już wyjaśni się, co to za nowe, kłopotliwe okoliczności.
Tu białowłosy wskazał podbródkiem na osobę, która pojawiła się wśród mgły. Był nawet zadowolony z jej obecności. Niezależnie od tego, czy była sojusznikiem, czy wrogiem, takie zagrożenia rozumiał lepiej niż to... niż te inne, z wnętrza domu na przykład. Wzdrygnął się delikatnie mimo woli i skierował do nowoprzybyłej/ego.
- Dzień dobry. Chcąc nie chcąc staliśmy się bezpośrednio zaangażowani w tutejsze zajścia. Czy może p... czy jest jakieś wyjaśnienie, które mogłoby rzucić choć trochę zrozumienia na to, co się tu w tym momencie dzieje? Nie zwykłem wtykać nosa w nieswoje sprawy, ale obawiam się, że stały się nasze w chwili, kiedy na moich oczach jeden z mieszkańców zmienił się... w krwawą miazgę. Proszę dać nam choć luksus wiedzy, czego powinniśmy się obawiać?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#91 2016-01-28 22:24:18

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 8

     Daiki raz jeszcze, bodajże trzeci, postanowił skorzystać ze swej sekretnej i jakże uporczywej umiejętności. Sekretnej, gdyż ściśle strzeżonej w Kraju Ziemi, no i uporczywej, dla mistrza gry oczywiście. Na jego czole wyskoczyło kilka żył, jakby się podniecił, a oczy spostrzegły, że ów persona, która dopiero co wyszła zza mgły, posiada siatkę kanalików, przeprowadzających energię wewnątrz ciała. Mało tego, zauważył, że jego chakra oraz chakra towarzysza błądzi pomiędzy górnym, a dolnym wyjściem. Z całą pewnością coś lub ktoś majstrował przy ich zmysłach. Niemniej, wyrzutek zachował spokój, przybierając prostą, żołnierską postawę. Z uniesionym ku górze podbródkiem, dumnie, nie bojąc się jakichkolwiek rezultatów, zaczął przemawiać w stronę zamaskowanej osoby. Cóż, ta jednak wyraziła się jasno, nie chciała ich i chcieć nie będzie. Ponownie przerzuciła oczami, wzdrygając ramionami, w obojętności na otaczający świat.
      Niczego. Zupełnie niczego nie musicie się obawiać. Wystarczy, że zostawicie tych wieśniaków w spokoju. To ja sprawuję władzę w tym miasteczku. Ja odpowiadam za ich życia i troski. Ja także jestem pośrednikiem prawa w tym miejscu. Nie życzę sobie nieznajomych.
     Hyuuga wejrzał wewnątrz mgły. Otoczenie, tudzież budynki, ogrody - nic się nie zmieniło. Biały puch pełnił jedynie funkcję dekoracyjną, być może trochę odstraszającą. Chłopak jednak niczego się nie lękał.
      Nie macie prawa wstępu. Odbieram go wam, wraz ze wszystkimi przywilejami. Wasza dobroć was zgubiła, lecz chwilowo.
     Uniosła prawą dłoń.
      Odprowadzę was. Burza jest pełna strachów, zdradliwa i nieprzewidywalna.

Ichuza.

Offline

 

#92 2016-01-28 22:51:35

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Przez cały ten czas ignorowałem słowa tajemniczej osoby, która wręcz nalegała, byśmy opuścili osadę. Jej zachowanie budziło we mnie nie tylko niepokój, ale również irytację, nie mogłem zdzierżyć sposobu jej bycia głównie przez pryzmat nadlatującej w naszym kierunku natarczywości. Nie odzywałem się nawet do Koharō, wolałem uniknąć wszelkich interakcji, zważywszy na nasze aktualne położenie, które do ciekawych nie należało. Mój wzrok pozwolił mi stwierdzić, iż znajdujemy się pod wpływem Genjutsu, wszystko za sprawą szalejącej w naszym organizmie chakry, a choć o samych technikach iluzji zbyt wiele nie wiedziałem, to jednak potrafiłem je rozpoznać. Znałem też podstawowe jutsu umożliwiające wydostanie się z prostszych iluzji, postanowiłem ją wykorzystać i w tym celu utworzyłem najczęściej przejawiającą się w życiu ninja pieczęć.
-Kai! - z moich ust wydostało się pojedyncze słowo, które miało na celu rozproszenie Genjutsu.
Miałem nadzieje, że to podziała, bo jeśli tak by się nie stało, nie miałbym żadnych innych pomysłów na ominięcie pułapki. Jeśli natomiast wszystko wróciłoby do normy, priorytetem byłoby uwolnienie Seki'ego z iluzji, użyłbym wówczas Kai na nim, widząc, że on sam nie jest w stanie niczego wskórać. Kolejną zaś czynnością byłoby podjęcie się próby odnalezienia persony oddziałującej na nasze zmysły za pomocą odpowiednich technik.



Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan
-Kai



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Daiki (2016-01-28 22:52:22)

 

#93 2016-01-28 23:18:19

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Kiedy usłyszał słowo, które wyszło z ust Hyuuga, nie zmieniając postawy Koharō zwrócił twarz w kierunku kompana. Nie patrzył mu bezpośrednio w oczy, bardziej w jakiś nieokreślony punkt we wszechświecie. Jego twarz wciąż miała pogodną minę, ciężko było jednak mieć Byakugan i nie widzieć, że zaciska mięśnie szczęki, że jego oczy są poważne i nieco zmrużone.
- Teraz mi wierzysz..? - mruknął. Nie miał żalu do Daikiego. Jeśli cokolwiek, był zły na siebie. Choć brakowało mu doświadczenia, powinien od początku słuchać intuicji. Ostatnimi czasy przekonywał się o tym, post-factum, o wiele za często.
- Jak się zastanowić, to kompromitująco dużo czasu mi to zajęło. Wierciło mi z tyłu głowy jeszcze jak ganiałem w kółko po wiosce, wracając do punktu wyjścia. Nie wiem, kim jesteś ani w jakim celu zatajasz przed nami... cokolwiek, co tu się dzieje. Ale powiem ci jedno - z genjutsu nie można przesadzić, bo człowiek, który widzi niestworzone rzeczy, może założyć że mu się przywidziało - tu Koharō zaśmiał się krótko do własnych słów i pokiwał głową z niedowierzaniem. Miał więcej szczęścia, jak rozumu. Jak zwykle - Pech. W tej chwili sytuacja stała się tylko bardziej naszą sprawą.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#94 2016-01-30 14:46:05

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 9

     Iluzja zniknęła. Biała, gęsta mgła rozproszyła się momentalnie, zostawiając zamaskowaną osobę dziesięć metrów przed położeniem dwójki podróżnych ninja. Wzrok Hyuuga sięgnął tejże persony, spostrzegając u niej cały układ chakry, co też oznaczało, że wcześniejsze GenJutsu dokładnie je maskowało. Zmarszczyła brwi, wyostrzając spojrzenie, które utkwiło w młodych, wścibskich chłopakach. Mogli spokojnie odejść, pozostawiając osadę w spokoju. Urzędnik, gdyż taką funkcję osoba sprawowała, wolała zachować interesy wioski we własnych rękach. Do tej pory wiedli spokojne życie, może niezbyt bogate, lecz poukładane. Sami pracowali na siebie, nie byli nikomu poddani. Byli wolni, i tak powinno zostać, a przynajmniej w mniemaniu tajemniczej. Z wyciągnięta przed siebie ręką, ukazała język wychodzący z samego środka dłoni. Lepił on glinę, a jaką, to już oni winni się przekonać.
      Głupi i próżni. Nic nie jest waszą sprawą.
     Daiki mógł wyczuć kilkadziesiąt różnych źródeł energii w centrum wioski, skupionych w jednym miejscu. Wszyscy mieszkańcy tejże osady żyli. Niemniej, urzędnik miał o wiele wyższe priorytety. Jako osoba dobrze urodzona, sprawował władzę w tym miejscu, stając się kimś w roli burmistrza. Codziennie pod nos podkładane miał jedzenie, i to wcale nie najgorsze. Luksusowo mieszkał, ogień go grzał, a i służący zabawiali. Na przestrzeni kilkunastu lat zakotwiczył się na dobre. Nie chcąc utracić swej pozycji, ani pozwolić nikomu wtykać nos w nie swoje sprawy, ulepił cztery gliniane ptaki. Dwa z nich posłał na wyrzutka, a kolejne dwa na Daikiego. Ich długość nie przekraczała czterdziestu centymetrów (Szybkość: 170).
      Katsu.

Ichuza.

Offline

 

#95 2016-01-30 19:34:06

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Tajemniczy jegomość nie dawał za wygraną, nieprzerwanie próbował nas spławić i wykorzystywał do tego przeróżne metody. Najpierw podjął się próby wykorzystania techniki z zakresu Genjutsu, ta jednak nie poskutkowała, prosta technika wystarczyła, by zniwelować jego iluzję. Znajdował się w niedużej odległości od nas, jego atak nie powiódł się, teraz mogliśmy odkryć jego prawdziwe intencje.
-Koharō, jeśli będzie chciał walczyć, masz się bezwzględnie od nas oddalić, zrozumiano? Nie chcę narażać cię na kontakt z moimi technikami. - poinstruowałem towarzysza poważnie, nie spuszczając wzroku z persony przed nami, pomagał mi w tym Byakugan.
Nim zdążyłem dodać coś jeszcze, przedziwny osobnik wykazał się niezwykle charakterystycznymi dłońmi, na których znajdowały się okropne usta. Wydostała się z nich jakaś biała substancja, z której osoba przed nami stworzyła cztery małe ptaszki, te z kolei zaczęły lecieć w naszą stronę. Nie wiedziałem, czym były, ale nie mogłem sobie pozwolić na kontakt z nimi, dlatego poczekałem chwilę [Reakcje: 148], a później wykonałem prawą ręką pchnięcie do przodu, jak przy typowym ataku miękką dłonią. Wiązka powietrza zmieszanego z chakrą [Szybkość wiązki: 170] powinna uderzyć w ptaszki i zniszczyć je, choć mogło do tego nie dojść w zależności od materiału, z jakiego się składały.



Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan
-Hakke Kūshō



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Daiki (2016-01-31 14:19:26)

 

#96 2016-01-30 20:12:50

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

(pierwsza osoba na czas walki)

   Zakląłem szpetnie pod nosem i przygotowałem do walki. Od momentu, kiedy zacząłem swój wywód, brałem pod uwagę potencjalną konfrontację. Miałem jednak cichą nadzieję, że osoba przed nami nie posunie się tak daleko. Tym samym sprawiła, że sytuacja sama się rozwiązała, ale w nienajlepszy sposób. Ze słów swojego kolegi zrozumiałem już, że osoba ta musi być albo burmistrzem tego miejsca, albo jakimś jego pracownikiem. Osobie na takim stanowisku nie przystoi taka postawa obywatelska.
     Kiedy przeciwnik zaczął wyprawiać jakieś dziwne rzeczy ze swoimi dłońmi, położyłem dłonie na tonfach przy pasie. Nie widziałem, co się tam dzieje, ale wolałem nie ryzykować braku przygotowania. Wtem usłyszałem słowa Daikiego. W jego głosie brzmiało coś, co kazało mi zdać sobie sprawę z powagi sytuacji. Zacząłem formować tarczę Nensuikai (wytrzymałość 112), ale kiedy dotarły do mnie ostatnie instrukcje i zerwałem się w kierunku najbliższego winkla domu, nasz oponent wypuścił w naszym kierunku cztery pociski. Otworzyłem szerzej oczy ze zdumienia i niemal potknąłem się jeszcze przed walką. Były piekielnie szybkie! "W życiu nie zdążę tego uniknąć." pomyślałem i zrobiłem jedną rzecz, która przyszła mi do głowy - czym prędzej skoczyłem najsilniej jak potrafiłem po skosie przed siebie, odbijając się ze wspomaganych chakrą stóp (szybkość 82). Nie mogło mi to umożliwić ucieczki przed pociskami wroga, ale mogło odsunąć mnie od niego samego, w kierunku zasłony w postaci budynku. Przy odrobinie szczęścia, uderzony w trakcie skoku, zniwelowałbym siłę uderzenia w moją tarczę o jakieś 50%. Ot może podczas lądowania złamię jedno żebro mniej? Mieć żebro, a nie mieć żebra, to już dwa żebra... i tak dalej.

Reakcje: 57
Chakra: -3000[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Koharō (2016-01-31 14:47:21)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#97 2016-01-31 14:58:39

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 10

     Zobrazuję nieco położenie walczących. Dwójka ninja z dalekich stron, stała niedaleko jednego z ogrodów. Ogród wyznaczało ogromne terytorium, na którym położony był także jeden z domów. A wszystkie okoliczne budynki tworzyły jedno, wielkie pasmo. To znaczy, że Daiki oraz jego towarzysz, stali przed paskiem domów, spoglądając na tło wielkiego, niezabudowanego krajobrazu. To za ich plecami zaczynało się miasto, dlatego też terytorium na którym walczyli, składało się jedynie z mokrej gleby, kałuż, błota oraz zamaskowanego osobnika około dziesięciu metrów dalej.
     Dwa, choć niezbyt duże, to zabójcze, ptaki leciały prosto na podróżnych. Daiki wykorzystał jedną ze swoich umiejętności. Miękka dłoń wytworzyła mocarny podmuch, który strącił ptaki lecące w jego stronę. Wybuchły one przedwcześnie, a pole rażenia dosięgnęło także kolejne dwa, powodując obfitą eksplozję. W miejscu, pomiędzy pojedynkującymi się, powstała dość głęboka wyrwa. Koharō, mimo, że nie posiada zbyt dużych zdolności, jeżeli chodzi o uniki, nie ucierpiał, póki co. Zamaskowana osoba zmrużyła powieki jeszcze bardziej, zbliżając brwi do środka. Cóż, jeden atak się nie udał, dlatego też od razu wsadziła dłonie do torby, by sprawne języki mogły lepić kolejną porcję gliny. Niemniej, obydwoje poznali właściwości tego elementu.
     Trzymając się kurczowo poradników, oznajmiam, że teraz jest kolej chłopaków na atak, a nieznajoma persona musi się bronić. Na szczęście posiada wiele asów w rękawie i wydaje mi się, że jeszcze nie raz zadziwi ciekawskich ninja.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ichuza.

Offline

 

#98 2016-01-31 16:09:18

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Hakke Kūshō idealnie sprawdziło się w tej sytuacji, dzięki prostej i szybkiej technice mogłem nie tylko obronić nas przed atakiem nieprzyjaciela, ale również poznać nieco podstawy działania jego zdolności. Wiedziałem, że jest w stanie wytwarzać wybuchową substancję, pozostało mi jedynie poznać jej strukturę, całe szczęście Byakugan pozwolił mi dostrzec, iż w substancji, o której mowa, znajduje się chakra, ta wprowadzona w odpowiedni stan wybucha, naprawdę ciekawa umiejętność.
-Koharō - zacząłem spokojnie, ciągle obserwując oponenta dzięki Doujutsu. -Musimy unikać kontaktu z jego bombami. Pokonam go, jednak muszę zmniejszyć między nami dystans, ale to nie będzie łatwe zważywszy na jego styl walki. Trzymaj się z tyłu.
Po tej krótkiej wypowiedzi zacząłem biec z dużą szybkością [Atrybut: 200] w stronę wroga, wiedziałem, że w każdej chwili może użyć tej dziwnej wydzieliny z ciała, jednak również miałem w pogotowiu kilka asów, dzięki którym mógłbym wyjść nawet z najgorszej sytuacji. Priorytetem było zbliżenie się do wroga, zawsze jednak Seki czekał w pogotowiu, w każdej chwili mógł zaatakować oponenta. Kiedy byłbym wystarczająco blisko wroga, starałbym się zaatakować frontalnie, wymierzając w jego kierunku kilka ciosów stylem Jūken [Siła: 100].




Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Daiki (2016-01-31 16:09:44)

 

#99 2016-01-31 16:20:41

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Kończąc skok zaraz przy domu naszej niedoszłej zleceniodawczyni i jej gburowatego męża, czym prędzej zniknąłem za winklem i oceniłem swoje położenie. Z początku myślałem, że udało mi się uniknąć ptasich pocisków. Jednak im dłużej o tym myślałem, tym bardziej boleśnie docierało do mnie, że gdyby nie Daiki, prawdopodobnie nie chodziłbym już o własnych siłach. Przeciwnik był cholernie szybki a te jego białe ustrojstwa jeszcze do tego wybuchały... byłem straszliwie nieprzygotowany do tej walki. Nie oznaczało to bynajmniej, że mam zamiar schować uszy po sobie. Jeśli mogłem zrobić cokolwiek, żeby wspomóc przyjaciela i nie umrzeć, to właśnie taki miałem zamiar.
- Tak jest! - krzyknąłem Daikiemu i zacząłem realizować wymyślony plan.
- Kasumi Juusha - mruknąłem, a 8 moich sobowtórów stanęło w pełnej gotowości. Jak (nomen omen) jeden mąż, ruszyliśmy wszyscy biegiem w kierunku adwersarza. Moje klony biegły zwartym szykiem, w czterech parach jedna za drugą, ja biegłem zaraz za nimi, tak, żeby pozostać niewidoczny. W połowie drogi złożyłem pieczęcie węża, tygrysa i barana, a moje ciało rozpłynęło się tworząc kałużę, w tych stronach niezwykle popularny element krajobrazu. W zamierzeniu miało wyglądać to tak, że moje półmaterialne klony biegły wciąż w kierunku przeciwnika z zamiarem siania zamętu i rozpraszania, ja zmieniłem się pod ich zasłoną w wodę tak, by tylko Daiki mógł to zobaczyć. Nawet gdyby tego nie zobaczył, to i tak miał te swoje magiczne oczęta, nie powinno mu długo zająć przejrzenie prawdy.
Świat wokół mnie zredukowany został do zapachu wilgoci i odgłosów walki. Tak... nasłuchiwanie i wyczekiwanie na okazję było teraz bardzo ważne.

Chakra: -10.000 [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#100 2016-01-31 16:49:12

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 11

     Szybkość ciosów, które wymierzał Daiki równała się szybkości uników, jakie wykonywała zamaskowana persona (Reakcje: 200). Uginała swoje ciało, odchylała głowę, ręce oraz nogi, nie dając się bezpośrednio trafić. Dopiero w momencie, gdy Hyuuga znalazł się niebezpiecznie blisko, coraz bardziej zmniejszając dystans, przeciwnik cofnął dłonie nieznacznie za siebie, wystawiając jedną z nich do przodu pod wpływem nagłego szarpnięcia. Atak w formie obrony. Niezwykły podmuch wiatru, niemalże identyczny do tego, który niedawno wykonał długowłosy, leciał wprost na niego (Szybkość: 180). Miękka dłoń, jak to sam nazwał. Mógł zobrazować niemal identyczny ruch. Pytanie tylko - dlaczego? Daiki dokładnie widział spojrzenie wroga, gdyż oczu nie zakrywała długa chusta. Mimo tego nie posiadała Byakugana, a była w stanie stworzyć identyczną technikę. Dodam także, że nie była to iluzja.
     Koharō utworzył osiem klonów, samemu chowając się w kałuży. Jako, że było ich tutaj pełno, a przeciwnik zajęty unikaniem ciosów, nie zapamiętał dokładnego położenia wyrzutka. Nie wiedział więc skąd może nadejść atak, choć klonami niezbyt się przejmował. Skupiał się na silniejszym, taka to już kolej rzeczy.
     Dłonie, które dotąd lepiły glinę, rozluźniły się, uwalniając glinianego smoka, który niemalże natychmiast powiększył się do długości dwóch metrów. Tajemnicza osoba natychmiast wskoczyła na jego grzbiet, mocno trzymając się rogów. Zawisła w powietrzu jakieś siedem metrów nad Daikim. Nie zamierzała jednak atakować, o dziwo. Wymieniła jedynie poniżające spojrzenie, rozluźniając całe ciało. Była nad wyraz spokojna i opanowana.
     Wtem rozległ się grzmot. Burza praktycznie dotarła do wioski. Czasu było coraz mniej.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ichuza.

Offline

 

#101 2016-01-31 17:52:37

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Zamaskowana persona bez żadnych przeszkód unikała wszystkich moich ciosów, co obniżyło moje morale. Zawsze bowiem miałem się za osobę niezwykle szybką, teraz jednak przekonałem się, że moja prędkość wcale nie stoi na wysokim poziomie, odechciało mi się walczyć. Ponadto nasz oponent odznaczał się niezwykle rzadkimi umiejętnościami, w pewnej chwili nawet wykorzystał tę samą technikę, co ja na początku walki, zdenerwowałem się. Na jego Kūshō odpowiedziałem rzecz jasna swoim, kontrując wiązkę chakry [Szybkość: 170, Reakcje: 148], to było najrozsądniejsze wyjście z sytuacji. Spostrzegłem też, że Koharō nie tylko tworzy klony, ale też ukrywa swoją obecność, co było mądrym posunięciem, sam powinienem sobie poradzić z tak wymagającym przeciwnikiem, nie mogłem narażać życia towarzysza. Wróg stworzył wielkiego smoka dzięki swojej białej substancji, wskoczył na niego i zawisnął w powietrzu, był to moment, w którym zacząłem składać pieczęci, wiedziałem, co się święci.
-Katon: Gōkakyū no Jutsu! - wypowiedziałem w myślach nazwę techniki, po czym wyplułem z ust pokaźną ilość ognia w postaci kuli o średnicy około dwóch metrów.
Kula powędrowała w stronę smoka [Szybkość/Siła jutsu: 100, 80], miała go ona ugodzić w tors i zniszczyć, w tym momencie, jak wiadomo, oponent miał nad nami przewagę i starałem się zrobić wszystko, by tę przewagę wyeliminować. Prawą dłoń przyłożyłem do ust, by ułatwić sobie wypuszczanie z nich tak dużej ilości ognia, lewą z kolei dłoń umiejscowiłem w torbie na lewym pośladku i zacząłem w niej grzebać w poszukiwaniu kilku kunai'ów. Nie pozbywałem się ich jednak zbyt szybko, najpierw musiałem zbadać odpowiedź oponenta na atak techniką Katonu.




Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan
-Hakke Kūshō
-Gōkakyū no Jutsu



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#102 2016-01-31 18:54:45

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Przez cały czas byłem maksymalnie skupiony na nasłuchiwaniu odgłosów otoczenia, więc gdy wiegachny smok stanął na ziemi, drżenie podłoża niemal mnie ogłuszyło. A przynajmniej ogłuszyłoby mnie pewno, gdybym miał uszy... Tak czy siak skonstatowałem, że dzieje się coś wyjątkowego, postanowiłem więc nadrobić orientację w otoczeniu. Ponieważ moje klony wciąż biegały sobie po polu walki, wymyśliłem niewielką roszadę.
1. 2 z 8 klonów podbiegły w kierunku Koharō-kałuży. Pozostałe 6 trzymało się w dwóch grupkach po 3.
2. Kiedy tylko dobiegły do mnie ww klony, jednego usunąłem, sam zajmując jego miejsce.
3. Wszystkie kopie (wraz z oryginałem) ruszyły w kierunku walczących.
Mając nadzieję, że uda mi się przemycić swoją osobę bliżej Daikiego, zobaczyłem najpierw wielką kulę ognia, której żar czułem mimo odległości. Następnie zobaczyłem obiekt, w który była skierowana, czyli wielkiego, białego smoka. W tym momencie... delikatnie straciłem na pewności siebie, choć nie na determinacji. Ba, wyglądało, że sytuacja na polu walki przechyliła się na niekorzyść mojego kompana. Tym bardziej czułem się zobligowany pomóc.
Ponieważ zbliżałem się od tyłu, zauważyłem, że przyjaciel grzebie w kaburze na broń rzucaną. Podsunęło mi to pewną myśl. Każdy Koharō na polu walki zaczął więc składać pieczęcie. Różne, nieskoordynowane. Bez ładu i składu. Ale tylko jeden z nich, a konkretnie ja, złożył Kawara Shuriken. Nie wiedziałem jeszcze, co takiego szykuje mój kolega, czekałem więc na pojawienie się w jego ręce zawartości kabury. Nie miałem zamiaru przeszkadzać mu w rzucie, sam mógł zrobić to o wiele lepiej niż ja. Czekałem natomiast na ewentualność, gdyby nie trafił naszego przeciwnika. Wtedy trochę... pomógłbym pociskom skorygować tor lotu, tak, żeby zamiast polecieć gdziekolwiek, zrobiły ładne kółeczko, w kierunku pleców smoczego jeźdźca.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Koharō (2016-01-31 20:09:05)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#103 2016-01-31 22:48:17

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 12

     Zebrały się chmury. Czarne, kłębiaste, nieprzyjemne w samym spojrzeniu. Zwiastowały jedynie deszcz, ulewę, której krople bolą od samego kontaktu ze skórą. Ogromna ilość wody nadleciała, choć nie miała żadnego wpływu na ognistą technikę, którą wykonał długowłosy przedstawiciel klanu Hyuuga. Niestety, okazało się, że nie była skutecznie szybka*. Nim doleciała do grzbietu białego smoka, ten żwawo poruszył swym cielskiem, kreśląc na niebie długą linię (Szybkość: 170). Persona, jakże dumna z siebie, rozłożyła dłonie na boki, śmiejąc się. A nawet jej głos nie zdradził płci. Nim jednak cokolwiek poczyniła dalej, chwyciła się mocno rogów, gdyż smok, którego stworzyła nie był rodem temu, który ukazany został w Naruto. Tamten długości miał może z piętnaście metrów. Niemniej, była w stanie składać pieczęcie.
     Nie ukrywam, że wyrzutek wpadł na dość genialny pomysł. Jeżeli jego plan powiedzie się, to przeciwnik może zostać zraniony, bowiem kontrolowanie lotu ostrzy, to dość niespotykana, a jakże przebiegła umiejętność. Smok może latać do woli, lecz ostrza można rozproszyć i nasłać z kilku kierunków na raz. Niemniej, wszystko pozostawione jest w dłoniach drugiego chłopaka.
     Zamaskowana osoba nie próżnowała. Nie chciała doczekać prawdziwego sztormu. Z kaprysem, chcąc czy nie, postanowiła zakończyć pojedynek. W tym celu uformowała kilka znaków, nabierając powietrze w usta. Kątem oka obserwowała klony, choć nie zrobiła z nimi nic, gdyż nadal znajdowała się w powietrzu, dokładnie siedem metrów nad ziemią. Wypuszczając z płuc powietrze, posłała cztery pociski o wysokim ciśnieniu**. Wystarczającym, by przebić się przez ludzkie ciało (Siła Ninjutsu: 270).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

*Zgodnie z poradnikami (z których nie jestem dumny), które stworzył Katsuro (czemuś nam to zrobił), o wykorzystaniu pełnych możliwości jutsu, wzór podany w technice można odliczyć maksymalnie od 120 Siły NinJutsu, co oznacza, że technika Gōkakyū no Jutsu nie może mieć większej szybkości, niż 48.
**Co prawda, w opisie techniki widnieje zapis, iż szybkość tejże techniki wynosi 60. Są to jednak stare zasady, dlatego też podałem zwykłą Siłę NinJutsu. Wzorujcie się tak zwano 'na oko'. Jeżeli jednak jesteście zdeterminowani i nie chcecie wymyślać skomplikowanych uników, posłużcie się tą w/w szybkością.

Ichuza.

Offline

 

#104 2016-02-01 00:18:32

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Moja ognista technika okazała się być zbyt wolną, w skutek czego wielki smok jej uniknął, ale mogłem to przewidzieć, w końcu dzieliła nas odległość kilku metrów, a Gōkakyū no Jutsu do najszybszych nie należy, nie przejmowałem się tym jednak. Miałem w swoim arsenale wiele innych technik, które mogły szybko zakończyć pojedynek, zamierzałem zaraz użyć jednej. Najpierw jednak wyciągnąłem z torby lewą dłoń i posłałem w stronę wroga pięć kunai'ów, starając się trafić nie tylko jego, ale również latające stworzenie. Po chwili musiałem się również zmierzyć z powietrznymi pociskami, nie należały one jednak do najszybszych tudzież mogłem ich bez problemów uniknąć [Szybkość/Reakcje: 180/140], teraz to na moją korzyść zadziałała odległość. Tuż po uniknięciu techniki stylu wiatru postanowiłem wykorzystać moją, o znacznie lepszej randze. W tym celu złożyłem kilka pieczęci, a tuż po tym w stronę wroga powędrowała niezwykle szybka, cienka i precyzyjnie wymierzona wiązka wiatru [Siła Ninjutsu: 250]. Miała ona trafić nie tylko białe stworzenie, ale również jego twórcę, celowałem dosłownie spod nich. Atak był słabszy, bowiem nie chciałem uśmiercić oponenta, zależało mi na pozyskaniu od niego pewnych informacji, nie tylko Koharō chciał się dowiedzieć, co takiego się wyrabia w tym miejscu.




Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan
-Fuutonkiri



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#105 2016-02-01 00:30:18

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

   To ciekawe, jakie myśli przechodzą człowiekowi przez głowę w ułamku sekundy. Większość z nich przemknęła obok mojej świadomości jak ferrari i nie zdałem sobie z nich sprawy, nim nie było już po wszystkim. Ale podświadomość robiła swoje - przetwarzała informacje we własnym tempie. Gdybym wszystko to przeanalizował świadomie, wyglądałoby to mniej więcej tak:
     Cztery pociski, dziewięć celów. Szansa, że zostanę trafiony oscyluje nieco poniżej pułapu 50%. Wiedząc, jaką szybkość i siłę rażenia miały dotychczasowe techniki przeciwniczki nie mógłbym pozwolić sobie na ryzyko stania w miejscu. Z kolei uciekając przed atakiem odkryłbym się i cała moja misterna taktyka dezorientacji wzięłaby w łeb. 50% szansy na śmierć, czy 100% szansy na odkrycie?..
...
     Oczywiście, gdzieś z 1/3 tego wywodu już bym pewno nie żył. Na szczęście była jeszcze podświadomość - ten nieokrzesany jaskiniowiec mieszkający w systemie współczulnym i w krytycznych momentach walący świadomość maczugą po głowie. A jego myślenie było proste:
W NOGI!
Świadomość zapewne doceniłaby w tej chwili dowcip sytuacyjny, wynikający z faktu, że faktycznie - "w nogi" poszła zmanipulowana chakra, zwiększająca prędkość ruchu do prędkości "w te pędy" (82). Ale cóż, dostała maczugą.
     Skracając ten elaborat - wystrzeliłem w bok na jakieś cztery metry, wyglądając nieco idiotycznie, gdyż dłonie wciąż miałem złączone w pieczęci tygrysa. Pilnowałem rzecz jasna, żeby nie oddalić się od Daikiego poza zasięg przygotowanej techniki. Sam Hyuuga nie poświęcił pociskom więcej uwagi, niż było to niezbędne, miałem niemal wrażenie, że zerka na nie z pogardą, gdy tak sobie obok niego przelatywały. Gdy odpowiedział rzucając własnymi kunaiami, nadszedł czas na mój ruch. Uruchomiłem Kawara na wszystkich 5 ostrzach i przygotowałem się, żeby zawrócić je w przeciwnika na wypadek udanego uniku w wykonaniu tego ostatniego.

Reakcja 57
Chakra: - 3.500 [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#106 2016-02-01 17:08:15

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 13

     Cztery pociski zostały posłane prosto w stronę długowłosego. Ten, nie głowiąc się długo, postanowił wykonać sprawne uniki. Trzy pierwsze wypadły bezbłędnie, dopiero przy czwartym nie wszystko poszło po myśli. Powietrzny strzał ugodził Hyuuga w bok, ocierając się o skórę, powodując średniej wielkości ranę, póki co nie ograniczającą ruchów*. Następnie, przechodząc do kontrataku, utworzył wiązkę powietrza o niezmiernie olbrzymiej prędkości oraz sile. Persona, wiedząc, że nie zdąży w porę złożyć odpowiednich pieczęci, użyła techniki niższego kalibru. Mugen Sajin Daitoppa. Z sinych warg uleciała szeroka fala powietrza, która w odległości pięciu metrów zmniejszyła działanie przeciwnego jutsu (Siła NinJutsu: 200)**. Tuż po tym, na biały twór opadła wiązka, przecinając go na pół, co także przyczyniło się do dalszego zmniejszenia siły. Niestety, nawet to nie było w stanie zatrzymać wiatru, który rozciął także spory kawał torsu zamaskowanej osoby. Łapiąc się za brzuch, ucisnęła mocno ranę, a z wolnej dłoni wyleciał kolejny twór, powiększony w ułamku sekundy. Dwumetrowy, gliniany, kolejny smok pochwycił ciało walczącego, utrzymując odpowiedni dystans w powietrzu.
     Atakom nie było końca. Cóż, nie da się ukryć, że walka z dwójką ninja do łatwych nie należy. Nim persona powstała lub wykonała jakąkolwiek inną, ratująca czynność, uczuła kilka ostrzy, które wbijają się w ciało, w różnych miejscach na raz. Wtem puściła dłonie, a z wnętrza wydostały się cztery twory. Chakry nie pozostało wiele. Ostatnia karta, niemalże ostatni ruch. Ważki, które stworzyła, osiągnęły rozmiar jednego metra. Zaczęły krążyć wokoło walczących na dole. Także w około klonów.
      Przeklęci.
     Przyszła kolej na obronę dwójki podróżnych. Koharō ujawnił swoje położenie, dlatego też gliniane dwa stworzonka zaczęły skupiać się na nim, pozostałe zaś na Daikim, choć nie atakowały. Czekały na dogodny moment, zapewniając chwilę dla właściciela, który musi pozbierać się po atakach, a także użyć odpowiednich środków, by zatamować krwawienie. Szybkość poruszania się ważek jest identyczna, co szybkość poruszania się smoka.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

* Bazując na starych zasadach. Nie ma zależności między Siłą NinJutsu, a reakcjami, dlatego postawiłem to we własnej ocenie.
** Konfrontacja technik, różnica punktowa "50-79", skutek: Mocniejsza technik wygrywa, ale jej moc spada do 25%.

Ichuza.

Offline

 

#107 2016-02-02 02:56:18

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Nasz wróg okazał się być niezwykle potężną osobą, nie zamierzał dać za wygraną, ale tego samego mógł oczekiwać od naszej dwójki. Koharō idealnie wykorzystał prostą technikę Ninjutsu w celu zadania dodatkowych obrażeń oponentowi, byłem z niego dumny, wykazał się niezwykłym sprytem. Tego z kolei brakowało naszemu oponentowi, który atakował tylko i wyłącznie za pomocą swojej wybuchowej substancji, jego ataki były jednolite i przewidywalne. Wiedziałem już, jak zareagować [Reakcje: 140], właśnie dlatego rozwinąłem fragment dużego zwoju znajdującego się na moich plecach [Szybkość: 200], charakterystyczny dźwięk towarzyszący przywołanej broni skomponował się z gęstym obłokiem dymu. Z tego z kolei wyłoniło się około dziesięciu kunai'ów, te zawisły na chwilę w powietrzu tylko po to, bym prędko je złapał i wyrzucił przed siebie [Mistrzostwo władania bronią dystansową: lvl 1]. Ostrza zmierzały w stronę oponenta, ale były głównie wymierzone w cztery ważki, które stanowiły łatwy cel ze względu na swoją wielkość [Szybkość broni miotanej: 160]. Precyzyjny atak miał spowodować nie tylko zniszczenie ostatnich tworów z białej substancji, ale również zranienie wroga, wszystko za sprawą tajemniczych notek zamaskowanych przy rękojeści w postaci ruloników, notki aktywowały się dopiero w kontakcie z celem, bądź blisko niego w zależności od sytuacji. Dziesięć pokaźnych wybuchów tworzących reakcję łańcuchową powinno zakończyć sprawę szybko, na szczęście mogłem mieć cały czas wgląd na sytuację dzięki mojemu Kekkei Genkai, ale to nie wystarczyło, podjąłem się również względów bezpieczeństwa i od razu po rzucie zacząłem składać kilka pieczęci, mimo wszystko stworki nadlatujące w naszą stronę musiały zmienić trajektorię lotu w celu uniknięcia wybuchów, a to, w razie niepowodzenia mojego ataku, powinno kupić nam dodatkowy czas.




[i][size=7]Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#108 2016-02-02 09:27:20

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

- Nie zabij go, proszę - rzuciłem do przyjaciela - nie możemy wywołać skandalu międzynarodowego z powodu jednego lekkomyślnego pracownika państwowego.
To powiedziawszy, zająłem się czym prędzej własnym przetrwaniem. Miałem dwa równoległe plany na tę okoliczność i wahałem się sekundę, jak bardzo mogę ryzykować w celu wsparcia Daikiego. Radził sobie na polu walki o niebo lepiej ode mnie, ale nie mogłem ot tak zostawić wszystkiego w jego rękach, nie mógłbym spojrzeć mu potem w twarz.
     Wiedziałem już od naszego pierwszego spotkania, że Daiki potrafi w prosty sposób przejrzeć i uodpornić się na tę zagrywkę, zdecydowałem się więc na krok trochę ryzykowny. Miałem tylko nadzieję, że te latające ustrojstwa nie tylko zachowują się jak żywe, ale i w podobny sposób reagują.
- Hej!! Purchawo! - krzyknąłem do rannego przeciwnika, skacząc tak wysoko, jak zdołałem (105) i mając nadzieję, że zwrócę na siebie jego uwagę - Raigen Raikouchuu (siła gen 120)
Spadając, niczym kometa z czystego światła, modliłem się w duchu, by to wystarczyło.

Chakra: -6.000 [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Koharō (2016-02-02 09:29:35)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#109 2016-02-02 14:26:49

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 14

     Rozpętał się sztorm. Wiatr porywał przemoczone drzewa wraz z korzeniami, zrywał kolejne elementy okolicznych budynków, a także uprzykrzał walkę zebranym przy ogrodach ninja. Daiki, korzystając ze swej umiejętności sprawnego posługiwania się bronią dystansową, mógł wymierzyć niemalże dokładny atak, pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych. Niemniej, wichura stała się na tyle silna, że połowa czarnych ostrzy została strącona w inną stronę, zmieniając delikatnie tor swego lotu. Zamaskowana persona bez problemu uniknęłaby tego ataku, gdyby nie wyrzutek posługujący się przeklętym GenJutsu. Oślepił ją, krótko mówiąc. Przeciwnik nie miał większych szans na zlokalizowanie ostrzy, dlatego też poderwał smoka, by zanurkował w dół, choć było już za późno. Pięć notek eksplodowało nieopodal. Wybuch strącił gliniany twór, rozpraszając właściciela. Wtem nastąpiły kolejne eksplozje. Utworzony ogień pochłonął rękę persony, sprowadzając skórę do czarnej, kruchej rzeczy. Płomień nie ustąpił. Zaczął palić się płaszcz, a także niewielka część chusty, która przechodziła przez całą twarz. Zaczęła krzyczeć, choć nie miała w sobie dużo siły. Ból był na tyle wielki, że wytrącił z niej jakiekolwiek poczucie miejsca i czasu.
     Rozległ się grzmot. Błyskawica uderzyła siedem metrów od Koharō, gdy ten opadał na ziemię. Mógł już dezaktywować technikę, widząc, jak sylwetka przeciwnika swobodnie zmierza ku dołowi. Uderzyła twardo o mokrą glebę, rozbryzgując ciupkę krwi w około. Gliniany smok rozproszył się, bądź nadal latał w powietrzu (bez różnicy). Ważki zaś cofnęły się do swego właściciela, oblepiając jego ciało. Ta jedynie uniosła rękę ku górze, jakby chcąc złapać całe niebo dla siebie.
      Pracownika państwowego, huh? My nie pracujemy dla nikogo. Dla nikogo.
     Wróg zaczął myśleć tylko o śmierci. Wiedział bowiem, że jego koniec jest już bliski. Nie sądził jednak, że umrze w tak w fatalny sposób, w tak fatalnym otoczeniu i przy tak fatalnych okolicznościach.
      Burza jest pełna strachów, zdradliwa i nieprzewidywalna.
     Czerwone osocze wydobyło się z ust.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ichuza.

Offline

 

#110 2016-02-02 18:35:59

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Na szczęście nie musiałem korzystać z techniki, do której zacząłem składać pieczęci, Koharō dokończył bowiem moje dzieło i skierował kunai'e na odpowiedni tor lotu, nie musiałby tego nawet robić, gdyby nie ta cholerna burza, która zupełnie zawładnęła okolicą. Byłem zadowolony z kompanii Seki'ego, nasza współpraca układała się idealnie, a osiągnięcie idealnej koordynacji bez komunikowania się ze sobą nie jest łatwe. Wiedziałem, że tę walkę udało nam się zwyciężyć, nie spodziewałem się jednak, że dojdzie do tego tak szybko, w końcu mieliśmy wymagającego przeciwnika. Cieszyłem się jednak, że pojedynek dobiegł końca, nie pozostało mi już zbyt wiele chakry, a korzystanie z tak wielu technik naprawdę mnie zmęczyło, w tym momencie mogłem z ulgą odetchnąć. Wolałem się nie zbliżać do wroga ze względów bezpieczeństwa, w końcu jego ciało zostało oblepione tą przedziwną białą substancją, która prawdopodobnie była gliną, tak szacowałem.
-Koharō, nie zbliżaj się do niego! - skierowałem tę donośną wypowiedź do mojego towarzysza, nadal musieliśmy zachować czujność.
Nie dezaktywowałem Byakugan'a, znowu przeszedłem do penetracji okolicy, chciałem się trochę rozejrzeć, nasza walka trwała jakiś czas, możliwe, że coś zmieniło się w okolicy. Zerkałem też na oponenta, by unikną sytuacji konfliktowych, ciągle mógł coś wymyślić, a bezpieczeństwo było teraz podstawą.




Wykorzystane:
-Aktywny Byakugan



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Daiki (2016-02-02 18:36:13)

 

#111 2016-02-02 21:20:42

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Usłyszawszy polecenie Daikiego, Koharō zatrzymał się w pół kroku do leżącego przeciwnika. Starając się przekrzyczeć narastający hałas wichury zawołał:
- Nie możemy tu zostać i nie możemy go tu tak zostawić! Jesteś w stanie zobaczyć, czy stanowi wciąż zagrożenie?
Białowłosy znalazł się w prawdziwej kropce i widać było jak na dłoni, że jest naprawdę rozdarty. Nie, żeby odczuwał sympatię do osoby, przez którą kilka razy już otarł się dziś o śmierć, ale to nie o niego tak naprawdę dbał w tej chwili...
- Hej, ty! - krzyknął do leżącej postaci. Nie wiedział, czy w ogóle słyszy cokolwiek, czy jest jeszcze w stanie słyszeć cokolwiek, ale musiał zaryzykować. Bezwiednie zrobił kilka kroków w stronę rannego oponenta i stanął - Możemy ci pomóc! Nie możesz tutaj zostać! Przeniosę cię do jakiegoś budynku, co? Możemy... możemy udzielić ci pomocy, zatamować krwawienie! Nie musisz tutaj ginąć! To nie musi się tak skończyć!


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#112 2016-02-03 16:10:21

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 15

     Na polecenie kompana, Koharō utrzymał odpowiedni dystans do przeciwnika. Nie podchodząc blisko, odezwał się do niego, obserwując jak mocarna ulewa pochłania rozlewaną krew. Sporawe krople rozpuszczały także glinę, która oblepiła ciało właściciela. Daiki, za pomocą swoich oczu, zaobserwował jak pokłady energii w tym białym tworze ulegają degradacji. Po niecałych trzydziestu sekundach, zamaskowana persona, która niemalże dotarła do białego światła w tunelu, została uwolniona od swoich ważek. Jej dłonie, przytwierdzone do podłoża, nie były w stanie nawet drgnąć, a co dopiero mówić o lepieniu kolejnych, wybuchowych stworzeń. Przeciwnikowi nie zostało także wiele chakry, co dokładnie mógł zobaczyć długowłosy. Jedynie ciało, takie lekkie, swobodne i niezdolne do ruchu. Spopielona część chusty ukazała niewielki obszar nad oczami. Brew, wyrównaną i ciemną. Zamaskowana zakaszlała, próbując poruszyć stopą, nieskutecznie.
     Hyuuga rozejrzał się. Ponownie dostrzegł to samo, co jeszcze kilkanaście, bądź kilkadziesiąt minut temu. Wszystkie energie były skupione w jednym miejscu, gdzieś przy studni, w centrum. Nim jednak ruszył, wróg odezwał się, odpowiadając białowłosemu.
      Kiedy, kiedy ty się nauczysz. Nie chcemy pomocy, ja jej nie chcę. Jesteśmy, niezależni. Radzimy sobie, sami, doskonale. Dobrze byłoby.
     Ponownie zakaszlała, uwalniając kolejną porcję krwi. Ta jednak została szybko rozmyta. Gdzieś błyskawica, po okolicy rozległ się grzmot. To ta burza, ta straszliwa i ta zdradliwa. Po długim wysiłku, zamaskowana uniosła delikatnie dłoń, choć z wielkim trudem. Kiwnęła palcem, wskazującym. Jeden gest, oznajmujący - podejdź tutaj. Skierowany do Koharō.

Ichuza.

Offline

 

#113 2016-02-03 16:52:41

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Mieszkańcy wioski zebrani byli w centrum, a żeby jeszcze bardziej skonkretyzować sytuację, pozwolę sobie napisać, iż skupieni byli oni wokół studni, co wyglądało przedziwnie. Priorytetem moim i mojego towarzysza, który wywodził się również z klanu Hyuuga, była pomoc tutejszym i zbadanie ich sytuacji. Dlatego właśnie tak bardzo zależało mi na pokonaniu tego tajemniczego jegomościa, nie tylko ze względu pośpiechu, ale również z powodu irytacji, jaką wywoływał we mnie swoim zachowaniem. Kiedy było już po wszystkim, odetchnąłem z ulgą, dezaktywowałem również Byakugan'a, pokłady mojej chakry były już na wyczerpaniu, a nie mogłem sobie pozwolić na osłabienie. Zauważyłem jednak, jak pokonany porusza palcem, rzucając mojemu towarzyszowi propozycję, by się do niego zbliżył, na co oczywiście żaden z nas nie mógł sobie pozwolić. Właśnie z tego powodu stworzyłem jednego cienistego klona, który powolnym krokiem zbliżył się do zamaskowanej persony.
-Czego? - klon wykorzystał sytuację i przy okazji dotknął białej substancji, moje przypuszczenia okazały się słuszne, bowiem była to glina.




Wykorzystane:
-Kage Bunshin no Jutsu



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#114 2016-02-03 17:15:05

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Koharō wyglądał tak, jakby chciał iść w kilka stron jednocześnie. Obracał głową to w jedną, to w drugą stronę, patrząc to na Daikiego, to na leżące w błocie ciało, to na swoje, drżące lekko ręce. Kiedy minął go idący w kierunku przeciwniczki klon jego przyjaciela, chłopak zamarł, na przemian otwierając i zamykając usta, niczym ryba wyrzucona na brzeg. W końcu nie wytrzymał - zaczął szarpać się ze swoim ubraniem w poszukiwaniu czegoś. Gdy to znalazł, podbiegł do leżącej, ignorując chyba podstawową procedurę bezpieczeństwa. Nie dbał o to teraz.
- Ja... mogę ci pomóc. Mogę... mo.. - zawiesił się na moment, ocknął jednak zaraz, gdy spojrzał na zawartość swojej dłoni - Ja mam to! Mogę ci pomóc, nie musisz tu leżeć. Nie musisz umierać! Nie pozwolę ci znowu umrzeć!!
Możliwe, że to pogoda sprawiła, że Koharō dygotał teraz na całym ciele. Może rozchorował się i zaczynał gorączkować, bełkocąc pozornie bez sensu. Z lekkim trudem udało mu się uchylić wieczko słoiczka maści leczniczej, której to szukał za pazuchą chwilę temu. Maści, jak łatwo zgadnąć, w tej sytuacji już raczej nieprzydatnej.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#115 2016-02-03 17:27:42

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 16

     Daiki utworzył klona, posyłając go do półprzytomnego przeciwnika. Było to mądre posunięcie, zważając na to, że jeszcze kilka minut temu toczyli walkę. Niemniej, Koharō wykazał się odwagą zmieszaną z lekka psychozą. Inaczej nie jestem w stanie tego nazwać. Machał głową raz na lewo, raz na prawo, a potem obmacywał swoje ciało niczym narcyz. Dopiero gdy odnalazł odpowiednią maść, prawdopodobnie tą pochodzącą z klanu Hyuuga, podbiegł do zamaskowanej persony, zupełnie nie obawiając się o własne życie. Być może nie był świadom tego, co robi. W każdej chwili mógł zostać wysadzony. Co prawda, Daiki za pomocą swoich oczu mógłby odróżnić klona od prawdziwej osoby, lecz wyrzutek już nie. Niemniej, eksplozja nie nastąpiła. Radny otworzył swoje usta, wysuwając język, delikatnie oblizując popękane, pobrudzone wargi. Nim dodał kolejne słowa, musiał się wielce natrudzić, by złapać odpowiednią ilość powietrza.
      Walcie się.
     Ostatnie sekundy życia. Persona z całych, pozostałych sił uniosła dłoń ku górze, ukazując środkowy palec. Wymierzyła go w stronę dwójki ninja, tuż po tym zamykając powieki. Złapała ostatni łyk powietrza, po czym jej życie uszło. Serce przestało bić, a energia krążyć, co oczywiście długowłosy zaobserwował dzięki swym magicznym oczom.
     Maść na nic się zdała. Było to oczywiste. Zresztą jak widać, zamaskowana miała ich głęboko w poważaniu.

Ichuza.

Offline

 

#116 2016-02-03 20:42:57

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Huh. Okazało się, że umierający wcale nie miał aż takich złych intencji. Cóż, przynajmniej nie chciał zrobić żadnemu z nas krzywdy, zwyczajnie zadrwił z nas, wskazując środkowy palec i kierując w naszą stronę drobne oszczerstwa, których wcale nie brałem do siebie. Zmarł, pozostawiając swoje ciało na pastwę losu, no i dobrze, nie musieliśmy się z nim dłużej męczyć.
-Koharo, chodźmy. - rzekłem do towarzysza, po czym zabrałem wszystkie moje rzeczy i rozstałem się z klonem.
Cienisty udał się na penetrację pobliskiej okolicy, ale trzymał się tyłów, zaś ja sam udałem się wraz z Seki'm do centrum, gdzie wcześniej udało mi się zauważyć zbiorowisko ludzi. Nic nie szkodziło temu, by jeden bunshin osłaniał nasze plecy, byliśmy dzięki temu dodatkowo ubezpieczeni w razie jakiegokolwiek zagrożenia.
-Gdyby nie ty, pewnie bym sobie nie poradził, albo skończył naprawdę źle. Dziękuję. - mówiąc to brzmiałem naprawdę poważnie, a nie odwróciłem się w stronę towarzysza nawet na chwilę, bacznie spoglądałem przed siebie.



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#117 2016-02-03 21:06:10

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Paradoksy potrafią złapać człowieka w najmniej oczekiwanym momencie. Koharō miał już naprawdę daleko do spokoju ducha, kiedy ich przeciwniczka zdecydowała się zakończyć swój żywot w sposób może nie spektakularny, ale na pewno nieortodoksyjny. Absurd całej sytuacji polegał na tym, że tym samym zrobiła jedną rzecz, która mogła w tym momencie wyciągnąć białowłosego z neurotycznej pętli poczucia winy. Powiedzieć, że odzyskał równowagę byłoby przesadą, ale był w tym momencie na tyle zdezorientowany nieoczekiwanym zwrotem akcji, że przynajmniej dał się biernie prowadzić w kierunku wyznaczonym przez Daikiego. W miarę, jak zbliżali się do centrum miasteczka, odbierał powoli kontrolę nad sobą demonom z przeszłości.
- Przepraszam. - mruknął tylko, na granicy słyszalności. Cholera jedna wiedziała, czy to do przyjaciela kieruje swoje słowa, czy może do zwłok za ich plecami. Może do obojga, a może do kogoś jeszcze.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#118 2016-02-05 12:45:11

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 17

     Koharō wydawał się zmieszany całą, zaistniałą sytuacją. W ułamku sekundy uspokoił się, opanował nerwy i jakby zmienił pogląd na śmierć przeciwnika, gdyż ten ukazując środku palec, ujawnił swe prawdziwe intencje wobec podróżnych, którzy wtrącają nos w nieswoje sprawy. Daiki zgarnął go, rozpoczynając marsz w stronę centrum osady, przy okazji dziękując za pomoc. Nie ukrywam, że połączenie ich umiejętności skutkuje owocnym partnerstwem, dobrze układającą się współpracą. Bez większych obrażeń obeszli przeciwnika, który w swym arsenale, nie ma co się oszukiwać, posiadał naprawdę potężne techniki, mogące co najmniej oderwać wszystkie kończyny w ułamku sekundy.
     Docierając do niewielkiej studni, dwójka spostrzegła jak jedna grupa mieszkańców gromadzi się przy domu starszyzny. Ogromny wiatr dosłownie zrywał z nich ubrania, tarmosząc na wszystkie możliwe strony. Inna grupka, która zdążyła się zebrać, pomagała przy naprawie wcześniej uszkodzonego domu, dokładnie tego, którego ugasił wyrzutek biegnąc z pomocą. Teraz, na twarzach osadników występował smutek. Nie unosili oni wzroku, a jeżeli już, to patrzyli spod oczu. Nikt ze sobą nie rozmawiał, każdy jedynie chował we własnym cieniu. Dosłownie, jakby nic się tutaj nie stało. A przecież trwała cholerna burza, ludzie.

Offline

 

#119 2016-02-05 13:04:40

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazało się duże skupisko ludzi podzielonych na dwie grupy. Jedna niemalże oblegała dom starszyzny, jak mniemam ten sam, do którego wcześniej mnie wysłano, drugie z kolei zrzeszenie wzięło sobie za cel naprawę jednego z domów mieszkalnych, całość wyglądała przedziwnie, jak wszystko w tym miejscu.
-Co o tym myślisz? - spytałem się towarzysza, zerkając na chwilę w jego stronę.
To, co działo się przed nami, przechodziło nieco ludzkie pojęcie i nie pasowało mi do okoliczności, w jakich znajdowali się mieszkańcy wioski. Panowała burza, życie wielu istnień było zagrożone, ale każdy miał to głęboko w poważaniu, takie przynajmniej mogłem odnieść wrażenie. Ludzie powinni się gdzieś schować, zgromadzić zapasy, uratować wszelkie dobra, tymczasem byli oni zajęci czymś zupełnie abstrakcyjnym i nieistotnym.
-Myślisz, że są pod wpływem Genjutsu? - zrobiłem krótką przerwę. -Naprawę domu rozumiem, ale co oni chcą uzyskać od ludzi, którzy już odmówili im pomocy. Poza tym ich sposób bycia mnie niepokoi.

 

#120 2016-02-06 11:55:58

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Tereny Ame no Kuni

Bycie potrzebnym i konieczność zajęcia się bieżącym problemem była dobrym panaceum na nastrój Koharō. Widać było, że rad zaczął skupiać uwagę na otoczeniu i włączył swoje zdolności analityczne. Założył swoim zwyczajem ręce za plecy a jego krok stał się bardziej automatyczny niż wymuszony.
- Wiedząc, co już udało nam się poznać na temat naszego adwersarza, naturalnym założeniem jest, że cała wioska mogła być kontrolowana w podobny sposób, jak my w pierwszej kolejności. Ludzie nieposiadający chakry nie mają stosownej obrony przed technikami oddziałującymi na świadomość i mogli być tu nieświadomymi niewolnikami od dawna. Należy spróbować ich wybudzić, ale musimy wziąć pod uwagę kilka niewiadomych zmiennych, które mogą nam potencjalnie utrudnić sytuację - białowłosy taksował ludzi wzrokiem, robiąc sobie tutaj miejsce na wdech. Mówił szybko, ale wynikało to już ze sprawnego procesu myślowego, nie roztrzęsienia - Czy są w genjutsu? Jeśli tak to ile czasu? Ile czasu temu stracili jego poczucie i czy wiedzą, co się działo w tym okresie, czy przeciwnie, stracili bezpowrotnie część swojego życia? Czy zachowali strukturę z okresu sprzed rzucenia iluzji, czy wręcz przeciwnie, i z jakiegoś szalonego powodu nasz despotyczny adwersarz pogrupował ich przypadkowo i niektóre rodziny nawet nie są rodzinami? To kilka kwestii, na podstawie których odradzam wybudzenie wszystkich naraz... jeśli taką opcję rozważałeś i jeśli była możliwa. Moja sugestia - wybudzamy jedną, wyglądającą na zdolną do rozsądku osobę i dowiadujemy się więcej przed dalszym działaniem. Może żona faceta z drabiny?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
więcej info