Ogłoszenie

#1 2016-06-26 15:02:59

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Port

http://i.imgur.com/vWoAI1f.png



     Do wyspy handlowej każdego dnia docierają tysiące osób różnego pochodzenia. Jedni chcą zwiedzić sklepy i jak najszybciej wrócić tam, skąd przybyli, a inni zostają na dłużej, by łapać tak zwane przeceny i zaopatrzyć się w towar przy jak najmniejszej cenie. Nie trudno więc się dziwić, że port ten jest najbardziej obleganym miejscem. W końcu statki to jedyny środek transportu, który może doprowadzić kupców i handlarzy do samego brzegu wyspy. Jeżeli chodzi o różnorodność towarów w tym miejscu, to jest ona znacznie mniejsza, niż w centrum, choć także posiada swoje unikalne przedmioty. Zbroi i mieczów szukać tutaj jak z lupą, lecz łatwo zakupić wszelkiego rodzaju jedzenia, zarówno miejscowego, jak i tego pochodzącego z różnych krain. Dookoła nie brak prostych wieśniaków, pijaków, jak i ludzi bogatych i takich, którzy nie martwią się w życiu niczym. Od rana do południa panuje tutaj niemiłosierny zgiełk, wieczór zaś jest wyjątkowo spokojny. Handlarze rozchodzą się do domów, więc główny rynek na noc milknie.

Offline

 

#2 2016-07-29 18:32:59

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Wchodząc na odpływający statek, otrzymałem bardzo dużo wieści. Informacje po morzu rozchodzą się jak świeże bułeczki. Część z nich dotyczyła strat po wojnie, cierpień Kraju Źródeł, a także niepokoju w Kraju Ognia. To, co udało mi się dowiedzieć o Ronin no Kuni, przysporzyło mi spokoju. Z ulgą odpłynąłem w stronę ojczyzny - przepięknej wyspy, na której się chowałem. Dowiedziałem się także, że niecały tydzień temu powołano nowego lidera Kiyoshi. Został nim Ayamaru. Ze wzrokiem utkwionym w morskich falach, przypomniałem sobie jego oblicze. Westchnąłem cicho. Ludzie chodzili po pokładzie, nosząc i kładąc najróżniejsze rzeczy. Wybierając statek podróżny, ograniczyłem sobie kłopotów z nieprzyjemnym zapachem.
     Wewnątrz głowy latały najróżniejsze pytania, póki co pozostające bez odpowiedzi. A jedno z nich, dość ważne, dotyczyło tego, o czym powinienem porozmawiać w pierwszej kolejności ze swym dawnym mistrzem - Przywódcą Wyrzutków. Wypadałoby się zmienić. Przestać ganiać za marzeniami, a dostosować do realnego świata. Wmieszać w politykę i zabrać odpowiednie stanowisko. Najwyższy czas, by zostać osobą reprezentatywną, a nie marionetką, służącą jedynie do przelewania krwi.
      Co tylko czas przyniesie...


[z/t - Ronin no Kuni - Siedziba Wyrzutków - Pokój Lidera]

Offline

 

#3 2016-10-21 17:46:52

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Port


     Przybyłem do portu w kraju księżyca. Szczerze mówiąc planowałem dostać się do kraju wody ale kapitan stwierdził, że muszą przybić najpierw tutaj zanim wyruszą w dalszą podróż. No dobra w takim razie albo poszukam innego statku albo wykorzystam sytuację i pokręcę się po wyspie. Ostatnio byłem tu gdy chciałem zdobyć swój miecz u kowala. Tak, wciąż noszę go na swoich plecach, choć przyznam że dość rzadko z niego korzystam. Muszę chyba zainwestować w trening tego kierunku. Ruszyłem więc w stronę miasta by dowiedzieć się, być może czegoś ciekawego. Wędrując zatłoczonymi uliczkami wyspy handlowej, co chwilę o moje uszy obijało się słowo "turniej". Ciekawość wzięła górę i postanowiłem sprawdzić na czym to ma polegać i jaka nagroda będzie należna za zwycięstwo. Po tej całej manianie z naszym klanem, należy mi się chwila rozluźnienia.

Z/T - > Tsuki no Kuni - > Pałac

Offline

 

#4 2017-01-06 16:12:50

Daiki

Gość

Re: Port

Spostrzeżenie Seki'ego wywołało u mnie przeświadczenie nakazujące wyjaśnienia całej sytuacji.
-Byłem cichy, to prawda, ale to nie dlatego, że nie miałem nic do powiedzenia. Sama nazwa "Uchiha" wywoływała u mnie do tej pory negatywne emocje, nie chciałem się wtrącać, bo czułem, że to rozmowa tylko waszej dwójki i gdzieś bym zawadził. Moje dotychczasowe przeświadczenia mimo wszystko zostały rozwiane raz na zawsze, wiem, że nie mogę oceniać powierzchownie wszystkich członków tego rodu po spotkaniu wyłącznie jego jednego członka. To Nie wszystko. Do tej pory w ogóle podchodziłem z dystansem do wszystkiego i byłem w pewnym sensie uprzedzony, to również ulegnie zmianie od tej pory. - przerwałem na chwilę.
Po wątku mojej ciszy nadszedł moment na tę poważniejszą rozmowę, w trakcie której przedstawiłem towarzyszowi moje plany działania. Nie jestem w stanie opisać, jak bardzo cieszyła mnie jego odpowiedź i chęć współpracy, jestem pewien, że nie tylko przyniesie to korzyści naszej dwójce, ale również odbije się lepiej na klanie. Ba! Możliwe, że nawet inne klany będą mogły wejść z nami w sojusz, a to przyniesie pozytywne efekty na skalę globalną. Marzenia.
-Możesz na mnie liczyć. - uśmiechnąłem się na chwilę, po czym w ostatniej chwili zauważyłem statek, którym dostać mieliśmy się do Kraju Księżyca.
O mało co nie przegapiliśmy naszej szansy, na szczęście zdążyliśmy i mogliśmy udać się na kolejną przeprawę morską. Tym razem padło na noc, idealny czas, by odpocząć i zregenerować siły. Załoga statku była na tyle uprzejma, że zaprosiła nas nawet na śniadanie, a chyba nikt nie pogardzi świeżo złowioną rybką uwędzoną w sposób przekazywany z pokolenia na pokolenie wśród tej grupy, a dodatkowo przyrządzoną zgodnie z najlepszymi recepturami.
Kiedy już opuściliśmy statek i pożegnaliśmy się ze wszystkimi, kapitan był na tyle uprzejmy, że przekazał nam informacje dotyczące pobliskich terenów. Dobrze, przynajmniej się nie zgubimy, choć w tej sytuacji bardziej liczyłem na Koharō.
-Chyba już tu byłeś, prawda? - zapytałem, rozglądając się. -Prowadź.



[z/t wraz z Koharō -> Tsuki no Kuni, Kowal]

 

#5 2017-01-23 18:36:36

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 302
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Port

    Wychodząc ze sklepu od razu zostałem rozpoznany przez tłum ludzi, który kręcił się wokół budynku. Wiedziałem, że prędzej czy później ktoś mnie zauważy, lecz nie sądziłem, że nastąpi to tak szybko. Przecież jestem ninja. Powinienem być nieuchwytny, a w szczególności dla zwykłych ludzi. Mimo, że nie zrobiłem tak wielkiego wrażenia jak Yocharu czy Kei to i tak odegrałem dość istotną rolę na samym końcu pomagając zdemaskować prawdziwą twarz Okane Kazuko. Musiałem znaleźć sposób by uwolnić się od pseudo fanów. Na szczęście pomysł przyszedł tak szybko jak zebrała się grupa mieszkańców przed budynkiem. Wyskoczyłem do góry a następnie postawiłem stopy na płaskim dachu. Budynek nie był na tyle wysoki abym nie mógł do niego doskoczyć toteż nie sprawiło mi to żadnych trudności. Z tej perspektywy miałem idealny widok nie tylko na bliższe okolice, ale także całość miasteczka zaczynając od portu a kończąc na przeciwległej stronie. Wysokość poszczególnych budynków była różna to też moje pole widzenia co chwilę się zmieniała jednak nie przeszkadzało mi to w dotarciu na miejsce, w którym mieliśmy się spotkać.
    Ciekawe czy staruszek również oglądał pojedynki, które miały miejsce na tutejszej arenie. Gdy spotkaliśmy się w Baigai powiedział, że z chęcią w najbliższym czasie wybrałby się do Kraju Księżyca, a nawet wspomniał, że szansa ta może nadejść o wiele szybciej niż można przypuszczać. Jednak podczas wcześniejszych wydarzeń nie udało mi się wychwycić jego twarzy spośród widowni, która hucznie kibicowała swojemu faworytowi. Szkoda. Myślę, że jego doświadczenie a także fakt, że widział więcej niż nie jeden człek na tej ziemi, pozwoliłoby mi znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza
    Powróciłem myślami do rzeczywistości. Aż dziwne, że nie miałem żadnego bliskiego spotkania ze ścianą bądź inną przeszkodą naturalną. Mimo wszystko nim się zorientowałem byłem już na terenie portu, czyli tam gdzie początkowo umawialiśmy się spotkać. Nie widziałem ani chłopaka z wachlarzem ani czarnowłosego toteż zmuszony zostałem do tego by wytężyć swe jedyne oko. Nie przyniosło to żadnych skutków. Dlatego zeskoczyłem na ziemie po czym zacząłem się rozglądać nie zwracając żadnej uwagi na mieszkańców znajdujących się dookoła mnie.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-03-16 21:10:39)

Offline

 

#6 2017-01-24 18:39:53

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Port

Misja normalna dla Suoha #1

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

     Chłopak opuszczając bar obrócił się jeszcze przez ramię zerkając na swoich przyszłych towarzyszy. Westchnął cicho i zaczął się zastanawiać, czy obaj pojawią się w porcie. Troszkę go uderzyły ich słowa i dalej jeszcze je trawił. Musiał przyznać, że było w nich niemało racji, aczkolwiek wszystko pięknie brzmiało lecz rzeczywistość, jak już zdążył się przekonać, bywała zupełnie inna. Sam nie kierował się do końca rozumem, lecz miłością do tej małej osady, która okazała mu tyle ciepła. Był w stanie zrobić bardzo wiele dla jej bezpieczeństwa. Miał trochę wyrzutów sumienia, że nie zdradził całej prawdy swoim potencjalnym wybawcom. Sam nie wiedział dlaczego. W końcu jego historia troszkę się nie trzymała kupy, co nie omieszkał zauważyć ten z zakrytym okiem. No tak, z jakiej racji ktoś miałby napadać na wioskę, która nie miała żadnego majątku? Otóż ten majątek był, ale trochę w innej formie. Pilnie strzeżony sekret. Sam nie miał pojęcia, jak tamci sobie z nim poradzili.
      Narzucił sobie kaptur na głowę i przeszedł się jeszcze do gospody, w której pierwotnie się zatrzymał. Musiał jeszcze zabrać ze sobą trochę rzeczy, które tam pozostawił. Zdołał się jednak zapakować do małej torby, którą przerzucił sobie przez ramię. Najwyraźniej jego dobytek, nawet jak na klona - był dość skromny. Wciąż chowając twarz w ubraniu opuścił szybko przybytek, nim ktokolwiek go rozpozna. Nie był jednak tak rozchwytywany jak czarnowłosy, który furrorę zrobił swoją ostatnią walką, czy pirat, który sprowokował Okane do wyznania prawdy.
      Po niedługim marszu znalazł się w porcie. Rozejrzał się dookoła i dojrzał Suoha, stojącego na drewnianych deskach. Uśmiechnął się delikatnie i podszedł do niego.
- Cieszę się, że cię widzę - powiedział cicho i zaczął się rozglądać dookoła.
      Nigdzie nie mógł dostrzec czarnowłosego. Czyżby okazał się gołosłowny? W końcu godzina już minęła, a ich statek, którym mieli dostać się do Kraju Wiatru odpływał w niedługim czasie. Przygryzł wargę i po jeszcze chwili wypatrywania przeniósł wzrok na towarzysza, który jednak się pojawił.
- No cóż, poczekajmy jeszcze pięć minut. Jeśli się nie pojawi popłyniemy sami. Statek wyrusza za około pół godziny, jednak na pokładzie powinniśmy znaleźć się chwilę wcześniej.

Offline

 

#7 2017-01-24 20:01:49

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 302
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Port

    Mimo wrażenia, że błądzę między nieznajomymi twarzami przebywającymi aktualnie w porcie, chłopak z wachlarzem dostrzegł mnie od razu w chwili gdy postawiłem stopy na ziemi. Miałem przeczucie, że stojąc w tłumie będzie trudniej mnie dostrzec niż wcześniej dumnie rozglądając się na dachu jednego z tutejszych budynków albo magazynów. Nie widziałem przy nim czarnowłosego więc prawdopodobnie albo zaczepili go tutejsi kibice zielonowłosego, którzy nadal mieli mu za złe to co z nim zrobił albo po prostu ciągle nie załatwił swoich spraw o których mówił wcześniej. Nie obchodziło mnie to zbytnio. To czy zdecydował się wziąć udział czy nie jest mi zupełnie na rękę. Oczywiście bez niego będę mógł sobie pozwolić na nie co więcej niż do tej pory. Trzeba przypomnieć, że jako jedyny potrafił rozgryźć skąd tak na prawdę pochodzę, dlatego kwestią czasu jest to kiedy pozna umiejętności jakimi władam, a nie mam zamiaru mu w tym pomagać. Z drugiej strony brakuje mi jego towarzystwa, na pewno byłby skłonny do ujawnienia choć kawałka informacji na temat tej dziwnej umiejętności, którą użył przeciwko Kazuko. Trudno się mówi. Jego obecność na pewno byłaby lekkim utrudnieniem dla mnie lecz z drugiej strony wiedza jaką mógłby się podzielić jest bezcenna.
    Uśmiechnąłem się w kierunku Nakajimy mimo, że był to wymuszony gest z mojej strony. Nie mam w zwyczaju uśmiechać się w kierunku innych ludzi z powodu życzliwości czy innych względów. Jak już dochodziło do takiej sytuacji to było to pewnie zainteresowanie daną osobą tak jak w przypadku Yocharu, pokazał wiele podczas walki a i tak skrywał więcej niż można sobie wyobrazić. - Też się cieszę oglądając swoją twarz codziennie w lustrze. - Odparłem nie wiedząc co odpowiedzieć na jego ponowne powitanie. Okazało się, że statek, którym mamy odpłynąć zaraz wyrusza z portu. W prawdzie czasu było jeszcze aż pół godziny, ale według instrukcji powinniśmy się znaleźć już teraz na pokładzie. Jednak chłopak miał wrażenie, że czarnowłosy tak łatwo nie odpuści i dołączy do nas jeżeli poczekamy. - Wątpię aby się zjawił. To klon pamiętasz? Mógł zniknąć dostarczając nowo nabyte informacji do swojego oryginału. - Powiedziałem po czym spojrzałem w kierunku okrętu.

Offline

 

#8 2017-01-24 23:06:07

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Port


       Jak to miałem w swym zwyczaju, lubiłem pojawiać się w ostatniej chwili więc gdy wszyscy już zwątpili w moje przybycie a statek miał już odpływać, pojawiłem się koło Suoha otoczony wirem z pyłu. Wyglądało to nieco jak teleportacja ale niestety technika ta działała w nieco inny sposób. Ważne, że zdążyłem na czas. Spojrzałem na dwóch towarzyszy podróży, kiwając delikatnie głową na ponowne przywitanie. Szczerze mówiąc postanowiłem popłynąć z ciekawości. Osobiście nigdy nie byłem w kraju Wiatru, choć sporo wiedziałem na temat tamtych regionów. Mało się tam działo więc nie musiałem często aktualizować informacji na temat tamtego kraju. Chętnie jednak porozglądam się po okolicy, zdobędę w ten sposób cenne informację albo nawet spotkam kogoś interesującego. Intrygowało mnie także, dlaczego ta zgraja atakowała tak mało istotną wioskę. Najwidoczniej posiadali coś niezwykle cennego dla tego zgrupowania albo nikt po za nimi tego nie doceniał. Będę raczej trzymał się w cieniu, czyli tam gdzie najbardziej lubię.
       Kiyoshi wydawał się być nieco zadziwiony moją obecnością ale zarazem błysk w jego oku wskazywał, że nieco liczył na moje pojawienie się. Nie odezwałem się pierwszy. Jakoś z natury nie lubię zagadywać.

Offline

 

#9 2017-01-25 15:25:22

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Port

Misja normalna dla Suoha #2


    Słysząc żart Suoha kącik ust chłopaka powędrował mimowolnie w górę. Z pewnością nie można było mu odmówić poczucia humoru. W świecie, w którym przyszło im żyć z pewnością była to bardzo dobra cecha. Cecha, która u Nakajimy już dawno zanikła. Sam nie pamiętał kiedy ostatnio żartował, kiedy nie wziął czegoś na poważnie. Dlatego zaraz za tym delikatnym uśmiechem który zbłądził na jego ustach pojawiło się parsknięcie śmiechem, by w końcu ten wybuchł nim do rozpuku. Dla jego towarzysza musiało to wyglądać co najmniej dziwnie, jednak ten naprawdę nie pamiętał kiedy ostatnio się tak śmiał. Szczerze i nieopanowanie.
- Dziękuję - powiedział tylko i poklepał Suoha po ramieniu.
     Na horyzoncie wciąż nie mógł dostrzec Yocharu dlatego radość nieco spełzła mu z twarzy i ustąpiła miejsca powadze. Musiał przyznać, że nieco się rozczarował, a zadanie znów wydało się trudne. Niemniej cieszył się, że ma obok siebie chociaż jednego towarzysza. Wskazał głową na statek, którym mieli wyruszyć do Kraju Rzek, aby stamtąd udać się już do Kraju Wiatru.
     Gdy znaleźli się już na pokładzie, Nakajima oparł się łokciami o burtę i obserwował otoczenie. Z tej pozycji mogli spokojnie dostrzec wszelkie zamieszki, których z pewnością oni byli przyczyną. Strażnicy masowo biegali po ulicach, robiąc łapankę, gdyż ludziom pod pałacem kompletnie przewróciło się w głowach. Aż w porcie można było słyszeć ich skandowanie, zaś co robili - tego już tylko można było się domyślać. Z pewnością chcieli wedrzeć się do pałacu i wywlec z niego Okane, który tak bezczelnie ich oszukał. Z pewnością też obrzucali mury różnymi resztkami jedzenia i picia, które tak chętnie kupowali na turnieju.
     W momencie, gdy statek już powoli wypływał z portu na otwarte wody obok Suoha zmaterializował się Yocharu. Nakajima widząc go poczuł ogromną ulgę, choć nie dał tego po sobie poznać.
- Myślałem już, że się nie zjawisz - powiedział, unosząc jedną brew do góry - Coś cię zatrzymało?

W następnym poście zt do Kawa no Kuni i stamtąd pieszo, bo Kraj Wiatru ni ma dostępu do wody

Offline

 

#10 2017-01-25 18:17:40

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 302
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Port

    Co to było? Uśmiechnął się delikatnie po czym poklepał mnie po ramieniu. Już nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś w ogóle wykonał podobny gest w moim kierunku. Nie przeszkadzało mi to, aczkolwiek nie przywykłem do tego w taki sposób aby ignorować takie zachowanie. Już miałem sięgnąć dłonią aby zabrać jego rękę z mojego ramienia gdy nagle sam tego dokonał. Oszczędził mi czasu i także sił, więc przynajmniej w tej kwestii był przydatny. Wykonałem krok w przód a tuż obok mnie pojawił się czarnowłosy. Odsunąłem się reagując jak na zwykłe niebezpieczeństwo przyjmując lekko postawę obronną. Należy zachować czujność w każdym momencie i nie pozwolić aby cokolwiek bądź ktokolwiek mógł rozproszyć naszą uwagę. Mimo wszystko po chwili znów wróciłem do normalnej pozy zerkając raz jeszcze kątem oka w kierunku Yocharu. Nie spodziewałem się, że faktycznie dotrzyma słowa i weźmie udział w tym przedsięwzięciu. - No... Zaskoczyłeś mnie. Już myślałem, że wróciłeś do swojego oryginału zebrawszy ciekawe informacje. - Odparłem.
    Następnie oparłem się plecami o kadłub statku i spoglądałem na oddalający się ląd. Na te wszystkie postacie, które z każdą minutą stawały się coraz mniejsze i mniejsze aż w końcu nie różniły się niczym od zwykłych mrówek, które można w każdej chwili rozgnieść. Spojrzałem na naszego przewodnika po czym ponownie rozpocząłem rozmowę. - Nakajima, tak? Dobrze pamiętam? Powiedz mi dlaczego Daimyō Kraju Wiatru miałby niby nie interweniować jeżeli jego mieszkańcom zagraża niebezpieczeństwo? Wspomniałeś wcześniej, że nie macie co liczyć na jego pomoc. A przecież to należy do obowiązków Lorda danego kraju. - Uniosłem głowę i spoglądałem na niebo, które co chwilę się zmieniało w zależności od naszego położenia. - To Lord jest dla ludzi a nigdy na odwrót. Można posiadać bogato zdobione pałace, silną i dobrze zorganizowaną armię, ale co z tego jak nie ma się ludu, którym można rządzić? W tej sytuacji reputacja władcy jedynie ucierpi a to może z kolei spowodować niezadowolenie wśród mieszkańców co może się przeobrazić w bunt albo w ostateczności odłączenie się danej prowincji bądź jej części od kraju... - Westchnąłem. - Nigdy nie rozumiałem polityki tych, którzy mają największą władzę. Wydaje się, że mają rozum, ale mimo wszystko nie potrafią z niego korzystać. - Zakończyłem swoja wypowiedź odwracając się w kierunku wody.

[z/t > Kawa no Kuni > Miasto]

Ostatnio edytowany przez Suoh (2017-01-25 18:44:31)

Offline

 

#11 2017-01-26 11:38:39

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Port


       Moje pojawienie wzbudziło zadziwienie zarówno jak u Nakijamy jak i u Suoha. Mnie jednak ta reakcja nie zaskoczyła, bo tak jak pisałem wcześniej, miałem w zwyczaju pojawiać się w ostatniej chwili. Nie żeby to był jakiś mój specjalny plan by zgrywać bohatera na białym koniu, który w blasku słońca ratuje ludzi w pomocy. Zawsze miałem coś do zrobienia i zarazem wyliczony co do minuty czas działania. Spojrzałem na chłopaka z wachlarzem.
        - Powiedzmy, że tak.
       Następnie skierowałem wzrok na Kiyoshiego, który miał całkiem słuszną hipotezę w razie mojego nie pojawienia się. Chyba zaintrygowała go moja dociekliwość oraz doświadczenie i sam poszedł w tym kierunku. To nie była droga dla każdego ale pirat wyglądał i zachowywał się jak osoba błyskotliwa i inteligenta i pojmował, że nawet słabszy od swego przeciwnika może wygrać posiadając odpowiednie informacje. Była w jego namyśle jednakże jedna luka, o której nie mógł mieć pojęcia.
       - Dobra dedukcja ale ja nie muszę wracać do oryginału by przekazywać mu informację.
        Postanowiłem pozostawić to w sferze tajemnic. To co pozwalało mi na taką zagrywkę nie było dostępne dla każdego. Właściwie w obecnej chwili po za mną istniały zaledwie dwie osoby o których wiedziałem, co mają taką możliwość. Po za tym, nie mogłem teraz nawiązać połączenia z oryginałem. Wiedziałem jedynie, że wyruszył do Ronin no Kuni by wspomóc lidera Wyrzutków. Dziwiło mnie to ale wciąż istniałem jako klon więc ten prawdziwy żył i miał się dobrze. Może znajdowali się w jakieś strefie gdzie nie można wyczuć innych? Nie znałem się na fuinjutsu ale zdawałem sobie sprawę, że coś takiego jest możliwe. Później już tylko słuchałem co jednooki ma do powiedzenia względem Nakijamy, samemu nie wtrącając się do konwersacji.

z/t - > Kawa no Kuni - > Miasto

Offline

 

#12 2017-01-26 12:16:57

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Port

Misja normalna dla Suoha #3


     Wypowiedź Yocharu kompletnie zbiła chłopaka z tropu. Mógł nawiązać połączenie ze swoim oryginałem, nie znikając? Gdyby Nakajima znał taki sposób już dawno by go wykorzystał. Wiele by oddał, aby móc teraz skontaktować się ze swoim i wiedzieć na bieżąco, co się dzieje. Nie zdołał jednak w jakikolwiek sposób się odnieść, gdyż Suoh rozpoczął dywagacje na temat daimyo Kraju Wiatru. Mina chłopaka nieco zrzedła. Żeby jego towarzysze zrozumieli, dlaczego nie mogli liczyć na żadną pomoc musieliby poznać sekret. Sekret, który był powodem tych wszystkich napaści, a którego nie był gotów im zdradzić. Jeszcze nie ufał im na tyle. Wiedział, że skoro zgodzili się mu pomóc to winny był im chociaż kredyt zaufania, lecz nawet na to nie było go stać. Kto wie, czy wiedząc, co skrywa maleńka wioska w sercu pustyni sami nie zapragnęli by tego dla siebie.
     Przygryzł wargę i zacisnął mocniej palce na burcie statku, wpływającego już na otwarte wody. Jeszcze przez chwilę pozostawiał Suoha bez odpowiedzi po czym przeniósł na niego swój wzrok.
- Wioska leży w pustynnej części prowincji. Jak już wspominałem, nie jest ważnym elementem topograficznym Kraju Wiatru, który jest bądź co bądź duży. Zresztą kiedyś Lord zażądał od nas bardzo dużo, a otrzymał tylko tyle, ile byliśmy mu winni. Dlatego zdaje się o naszym istnieniu zapominać, będąc w natłoku problemów, które znajdują się... Bliżej.
     Jego wypowiedź była dość lakoniczna, jednak najwyraźniej nie miał zamiaru już nic więcej mówić, gdyż obrócił się na pięcie tyłem do burty i wymaszerował pod pokład. Bycie pod ostrzałem pytań nie leżało teraz w jego interesie, a niestety kłamcą był dość marnym.
     Po samym zaś pokładzie gorączkowo krzątali się majtkowie, a to go szorując, czy zabezpieczając w jakikolwiek inny sposób. Najwyraźniej ich kapitan nie był szefem, który dawał swoim pracownikom chwile wytchnienia. Na ich twarzach malowało się zmęczenie, a i rozmowy ze sobą prowadzili dość mało energicznie. Być może dlatego Nakajima tak mało zapłacił za podróż dla trzech osób.


zt-> Kawa no Kuni -> Miasto

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2017-01-26 12:20:41)

Offline

 

#13 2017-01-27 09:49:13

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Port

Misja trudna dla Daikiego #5


     Następnego dnia Akinori zjawił się w porcie o wiele wcześniej aniżeli powinien. Myśl o podróży sprawiła, że nie przymknął dziś oka. Dlatego usiadł sobie na pomoście i obserwował pierwsze promienie wschodzącego słońca. Z ramienia zwisała mu ledwie jedna, mała torba. Stanowiła ona albo dorobek jego życia, albo wziął tylko potrzebne mu rzeczy. Co prawda mieszkał w Kraju Księżyca odkąd choroba uniemożliwiła mu dalszych podróży. Czyli już jakieś dwadzieścia lat. Pomyśleć, że dopiero teraz spotkał na swojej drodze kogoś na tyle życzliwego, by mu pomóc dostać się do domu. Zresztą Akinori sądził, że chłopak nie tylko jest życzliwy, ale także jest dość utalentowanym ninja. Tak jak większość Hyuuga. Po jego twarzy staruszek mógł stwierdzić, że jeszcze brakło mu doświadczenia. Jeszcze nie widział wielu strasznych rzeczy, które czyhały w tym świecie. Wydawało mu się, że Daiki dopiero zaczynał swoją prawdziwą podróż życia. Taką, która miała go albo wynieść na szczyt albo pociągnąć na sam dół.
     Uśmiechnął się do siebie i przez chwilę jeszcze pozazdrościł chłopakowi młodości. Sam wiele by oddał by móc cofnąć się w czasie. Dziś był blisko setki na karku, miał bagaż doświadczeń, lecz nic po sobie nie pozostawi na tym świecie. Nie miał żony, nie miał dzieci, a jego techniki prawdopodobnie pójdą w zapomnienie. Wyciągnął z kieszeni chusteczkę i zakaszlał w nią. Plamy krwi stawały się coraz obfite. Zasępił się. Perspektywa bliskiej śmierci nie napawała go radością. Czuł jedynie ulgę, że dokona żywota w domu.
     Gdy tylko zobaczył Daikiego na horyzoncie zamachał mu. Nie żeby go dostrzegł, bo przecież byłoby to obrazą dla użytkownika Byakugana, lecz po prostu z uprzejmości.
- Cieszę się, że dotarłeś - powiedział i wspierając się na lasce podniósł się z pomostu - Tam jest nasz statek. Cała podróż już jest sfinansowana więc nie musisz się martwić.
     Mówiąc to wskazał na najbliższy statek i w sumie jedyny, na którym załoga już gorączkowo się uwijała, kończąc ostatnie załadunki. Staruszek ruszył swoim powolnym krokiem w jego stronę. Pogoda zapowiadała się tak wyśmienicie jak humor Akinoriego. Na niebie nie było widać ani jednej chmurki, choć promienie słońca były jeszcze nieco przyćmione przez mgłę leniwie unoszącą się nad powierzchnią wody.

Offline

 

#14 2017-01-27 12:33:49

Daiki

Gość

Re: Port

Od razu po dotarciu do portu udałem się w to samo miejsce, w którym miałem spotkać się z Koharō, a mianowicie do Zastoju pod Księżycem. Hotel ten miał bardzo wysoką renomę, zapoznałem się z ulotką i zaczerpnąłem nawet opinii publicznej, pytając losowych przechodniów w trakcie mojego spaceru. Można powiedzieć, że ludność jednogłośnie określiła własnie to miejsce najlepszym na odpoczynek dla turystów. Budynek wyróżniał się nawet z zewnątrz, przede wszystkim swoją granatowo-czarną barwą ze złotymi zdobieniami. W środku kolorystyka nie zmieniała się tak bardzo, ale zauważyć można było również dużą ilość srebra, które dominowało szczególnie przy podłożu, całość dawała niesamowity efekt, gdyż wnętrze sprawiało wrażenie nieco mrocznego. Świece dodatkowo podkreślały ten nastrój, dawały również ciepło i niezwykły zapach, którego jeszcze nigdy nie miałem okazji doświadczyć, był on raczej słodki i od tzw. lobby roznosił się po całej placówce. Naprzeciwko wejścia można było zauważyć rejestrację z aż czterema stanowiskami pracy, ja podszedłem do tego, w którym można było dokonać zapisu. Zostałem poproszony o podanie danych osobowych i uiszczenie opłaty z góry, nie przeszkadzało mi to ani trochę. Ceny mieli wprawdzie zaczerpnięte z kosmosu, ale uznałem, że to zabieg celowy połączony z pewien sposób z nazwą instytucji. Wynająłem pokój od razu na dwie noce i podałem nazwisko nie tylko swoje, ale również Koharō, dzięki czemu będzie mógł on przyjąć od razu opłacony pokój i skorzystać z niego, plan był też taki, że pozostawię dla niego w pokoju list, stąd potrzeba pozostawienia kluczy w recepcji, ale to również nie było dla mnie problemem. Obsługę poinformowałem od razu, że gdyby nikt po moim wyjściu nie zgłosił się po klucz do czasu wygaśnięcia rezerwacji, to wszystkie pozostawione przeze mnie rzeczy, a przede wszystkim list w kopercie należy spalić. Opisałem im również sylwetkę Seki'ego, aby nie podał się za niego ktoś inny, nigdy nie wiadomo. Pokój miałem naprawdę duży i wygodny, sądziłem z początku, że przepłaciłem nocleg, ale szybko przekonałem się, że cena była godna tych warunków. Nawet barek w pokoju był zawarty w cenie, to samo tyczy się lodówki, mogłem nie tylko zregenerować siły, ale również porządnie zjeść i nawet zabrać jedzenie na jutro. Przed snem wziąłem prysznic i uprałem ubrania, które następnie wysuszyłem dzięki systemowi grzewczemu, nie było zimno, dlatego sprzęt uruchomiłem jedynie w łazience.

Następnego dnia zabrałem wszystko to, co niezbędne i napisałem dla Koharō list, nie chciałem tego robić wcześniej, musiałem sobie przemyśleć kilka spraw. List zostawiłem na stole i udałem się do głównej części portu, gdzie czekał już na mnie pan Akinori. Wstałem wyjątkowo wcześnie i spodziewałem się, że będę pierwszy, jednak starzec zjawił się w umówionym miejscu przede mną. No tak, starzy ludzie mają w naturze wstawać jeszcze wcześniej, nie ma się więc czemu dziwić.
-Dzień dobry, Akinori-sama. Jestem gotów do podróży. - stwierdziłem ochoczo, po czym dostosowałem się do dalszych instrukcji.



List do Koharō

Drogi Koharō,

przepraszam, że nie zastałeś mnie w hotelu, ale musiałem wyruszyć w pewną podróż. Znamy się już trochę i wiesz doskonale, że chęć niesienia pomocy innym jest u mnie priorytetem. Poznałem wczoraj starca, który pragnął wrócić do domu, do Uzu no Kuni, niestety sam nie mógł pozwolić sobie na podróż i poprosił, bym najzwyczajniej w świecie pomógł mu z przebyciem tak wymagającej na jego wiek przeprawy. Zgodziłem się.
Pokój jest opłacony jeszcze na tę jedną noc i jutro do godziny dziewiątej rano musisz go zwolnić, chyba, że przedłużysz wynajem. Jakbyś chciał, możesz zawsze do mnie dołączyć, w Uzu pytaj o jegomościa o imieniu Akinori Uzumaki. Jakbyś jednak wolał poczekać ze względu na zlecenie u kowala, to spotkamy się we wcześniej ustalonym miejscu, czyli w nowo powstającej siedzibie klanu Uchiha w Hidari. Jeśli nie wyruszysz za mną, to właśnie tam spotkamy się w przeciągu kilku dni.
Postanowiłem, że dam Ci trochę od siebie odpocząć. Ostatnio całe dnie spędzamy razem i czuję się, jak ciężar.



Przepraszam i do zobaczenia,
Daiki Hyūga

 

#15 2017-01-28 10:43:02

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Port

Misja trudna dla Daikiego #6


     Akinori powoli ruszył w stronę statku. Zdawało się, jakby każdy krok sprawiał mu ból, jednak on za wszelką cenę starał się zachować zimną krew i być jak najbardziej samodzielnym. Tylko gdy wchodzili stromym wejściem na pokład raz po raz tracił równowagę i łapał się ramienia swego towarzysza, by tylko ją utrzymać. Upadki dla osób w jego wieku bywały bardzo niebezpieczne.
     Gdy już znaleźli się na statku staruszek wręczył swoją torbę majtkowi, by ten zaniósł ją do jego kajuty. Sam z kolei rozejrzał się za jakimś miejscem, w którym można by sobie przycupnąć. U dziobu statku znajdowało się podwyższenie. Na tym podwyższeniu były drewniane, prostokątne bloki. Ciężko było stwierdzić ich prawdziwą przydatność, jednak Akinori ujrzał w nich całkiem wygodną ławeczkę z nawet przyjemnym widokiem na rozdzieraną kadłubem wodę. Statek do dużych nie należał i prócz nich samych innymi pasażerami były jedynie towary handlowe, których nawet celem nie było Uzu no Kuni. Staruszek sam nie wiedział, czy ma dar przekonywania, czy po prostu wygląda na kogoś, komu udzielenie pomocy było ostatnią rzeczą jakiej on sam w życiu doświadczy lecz... Nie mógł narzekać. Nie wiadomo dlaczego ciężko mu było znaleźć jakikolwiek kurs do Kraju Wirów. Dlatego, gdy kapitan zgodził się nadłożyć drogi po drodze do Kraju Wody, który przecież był niesamowicie blisko Akinori mało nie posiadał się z radości.
- Aaaach, to mi przypomina jedną z moich pierwszych podróży - rzekł staruszek, siadając na prowizorycznej ławeczce - Wybierałem się wtedy do kraju Błyskawic, do Hidari. Właściwie to do siedziby klanu Uchiha. Mieli małe... problemy. No, mniejsza, jakie. Nie wiem, chłopcze, czy poznałeś kiedyś jakiegoś użytkownika Sharingana, lecz pomimo potęgi ich ciała i Kekkei-Genkai... Mają problemy z utrzymaniem swego szaleństwa w ryzach. Dlatego ich historia jest tak bardzo splamiona krwią. Na dodatek ich własną.
     Westchnął cicho i wyciągnął fajkę z kieszeni. Napchał do niej nieco tytoniu i podpalił, pykając ją sobie przez chwilę w milczeniu i wpatrując się nieobecnym wzrokiem w wodę. Statek już powoli zaczął wychodzić na otwarte wody, zaś Kraj Księżyca zdawał się leniwie ginąć na horyzoncie.
- Powiedz mi, Daiki, znasz historię o tym, jak lider klanu prawie go wymordował?

Offline

 

#16 2017-01-28 14:02:59

Daiki

Gość

Re: Port

Gołym okiem można było zauważyć starania pana Akinori'ego o zachowanie dobrej twarzy pomimo dużego wieku. Starzec starał się ze wszystkich sił, by wypaść jak najlepiej, by bez względu na wszystko przeciwstawić się swojej niedołężności i przeciwstawić się trudnościom z poruszaniem się. Można powiedzieć, że wychodziło mu to całkiem dobrze i tylko w niektórych momentach potrzebował mojej pomocy. Wówczas przybliżałem się i przytrzymywałem go, pomagając stawiać następne kroki, można powiedzieć, że byłem jak jego anioł stróż, który nie odstępował go nawet na krok i bacznie obserwował każdy jego ruch. Tak się teraz czułem, wziąłem na swoje barki odpowiedzialność za całą tę podróż i nie zamierzałem pod żadnym pozorem dopuścić do jej niepowodzenia. Było mi żal starca i tego, że do tej pory nikt się nim nie zainteresował, powinien dostać się do swojej rodzinnej wioski i to w niej spędzić ostatnie chwile swojego życia.
Całe szczęście załoga statku wykazała się cierpliwością i wyrozumiałością. Podejrzewam, że wcale nie chcieli wyłudzić od Uzumaki'ego dużej stawki pieniędzy, nie wyglądali na ludzi rządnych bogactwa. W każdym razie wszystko było niemalże przystosowane dla naszej dwójki, dzięki czemu mogliśmy się swobodnie poruszać w trakcie podróży. Usiedliśmy jednak na przodzie statku i obserwowaliśmy piękno morskiej żeglugi, to wtedy pan Akinori rozpoczął rozmowę.
-Spotkałem kilku członków klanu Uchiha na swojej drodze, ale były to krótkie spotkania. Słyszałem o ich problemach i nawet postanowiłem im pomóc. - stwierdziłem, spoglądając raz na rozmówcę, raz na morze przed sobą. -Nie, nigdy o tym nie słyszałem.
Ostatnia wypowiedź dotyczyła jego pytania o lidera klanu.



[z/t -> Uzu no Kuni, Wschodni brzeg]

 

#17 2017-02-03 14:10:21

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 110
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: M
Wiek: 20

Re: Port

    Zszedłem z pokładu, jakimś cudem żywy, choć bóg mi światkiem, że przez chwile wydawało mi się to zgoła nie możliwe. Załoga trochę drwiła sobie ze mnie, że jestem największym szczurem lądowym, jakiego znali ale puszczałem to wszystko mimo uszu. Jeszcze czego bym miał się przejmować, jakimś docinkami marynarzyków. Podróż choć niespokojna była szybka, przynajmniej, jak na mój gust, bo o wyprawach morskich wiedziałem tyle, co o budowaniu mostów…. Jak się pewnie domyślacie wiem o budowie tych zacnych obiektów użyteczności publicznej niezwykle mało. Cóż poradzić w końcu nikt nie jest idealny.
    Po prawdzie spodziewałem się jakiś makabrycznych wieści ze świata. Jakiś rzezi, wojen, klęsk nieurodzaju. Wychodziłem z takiego nastawienia, iż wydawało mi się zawsze, że nie ma dnia żeby coś na świecie się nie spieprzyło. Ku mojemu zaskoczeniu jedyne informacje wartościowe, które dobiegły mych uszu to wieść, o jakimś turnieju zakończonym niezbyt szczęśliwie dla chłopaka wysadzonego w powietrze  i jakimś cudem to przeżył. Uśmiechnąłem się pobłażliwie, bo przecież gdyby faktycznie się wysadził powinien leżeć porozrzucany po arenie. Cóż trzeba było umieć oddzielać ziarno od plewów.

[z.t -> Tsuki no Kuni, Sklepy]


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#18 2017-02-04 18:46:11

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Port


     Okazało się, że pierwszy statek, jaki przypłynął do portu Kanaka odpływał do Kraju Księżyca. Z tego, co zdążyłam się nasłuchać od marynarzy ostatnio bardzo wiele się tam wydarzyło. Jeśli dobrze ich zrozumiałam miał tam miejsce jakiś turniej, w którym chłopcy na śmierć i życie walczyli o rękę córki jakiegoś bogacza. Wszystko jedno. Dla mnie i tak nie miało to żadnego sensu, a ktokolwiek kto wziął udział w czymś takim musiał być skończonym kretynem. Skusiła mnie jednak opcja pójścia do znanego na całym świecie kowala, który robił broń na zamówienie. Najwyraźniej los zesłał mi ten statek bo własnie tego potrzebowałam dla nowo wyuczonej się umiejętności.
     Zeszłam z pokładu, wsiadając na grzbiet Asuki. Nie to, żebym była leniwa, ale skoro sam się dopraszał o bycie środkiem mojego transportu to nie miałam zamiaru absolutnie go przed tym powstrzymywać.
- Chodźmy najpierw rozejrzeć się po sklepach. Jeszcze nie do końca umyśliłam sobie w głowie, jak moja nowa broń ma wyglądać. Może tam mi wpadnie jakiś pomysł do głowy.

zt -> sklepy

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2017-02-04 18:48:10)

Offline

 

#19 2017-02-06 15:25:31

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Port

Koharō wczytał się w słowa listu od Daikiego i zmarszczył czoło. Nie miał problemu z faktem, że kolega pognał za niespodziewaną misją i białowłosy zdziwiłby się, gdyby było inaczej. Stawiało go to jednak w dość niecodziennej sytuacji, kiedy miał... wolne. Oczywiście nie wolne per se, reprezentował Hyuuga gdziekolwiek się nie udał, po prostu... nie pamiętał już, kiedy ostatnio działał na własną rękę.
- Hmm... może to i ciekawa odmiana? - mruknął sam do siebie. Z jednej strony czuł się jak zostawiony w próżni, z drugiej wiedział, że będzie to idealny moment, by popracować z nową bronią. Miał przynajmniej szansę przygotować się do jej używania, zamiast wpaść w ogień walki i skompromitować się już na starcie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

Nie kryjąc satysfakcji, przyszywany Hyuuga zaklął ponownie oręż w zwojach i udał się na zasłużoną kolację. Bilet do Hidari czekał. Trenowanie i proces wykuwania jego broni potrwał tyle, że chyba nie opłacało się gonić przyjaciela w drodze podczas zwykłej misji ochrony. Zdecydował, że spotkają się w drugim z ustalonych miejsc, po drodze wstępując jeszcze z ciekawości na teren tutejszego obszaru handlowego.

z/t -> Sklepy (Tsuki no Kuni).

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-02-13 08:48:52)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#20 2017-02-11 14:46:55

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port



      Młody ninja szedł dumnie, cały czas ciesząc się swoim nowym nabytkiem. Podziwiał swoją broń, choć jeszcze nie miał okazji przetestować jej w walce. Miał jednak nadzieję, że okaże się tak samo dobra, jak w jego wyobrażeniach. Nie mógł oderwać od niej swojego wzroku, był wyraźnie zadowolony z pracy kowala, który nie posiada tak dobrej opinii bez przyczyny, bo rzeczywiście jest mistrzem w swoim fachu. Jiro bez wątpienia spotka się z nim jeszcze nie raz, a mianowicie, kiedy zabraknie mu amunicji, czy też będzie potrzebował innego typu oręża.
      Po udanych zakupach nie pozostało mu nic innego, jak tylko opuścić wyspę. Nie było na niej nic więcej wartego uwagi, a przynajmniej nie w tym momencie. W tym celu, udał się do portu, bo jakżeby inaczej wydostać się z kawałku lądu znajdującego się na środku morza. Nie do końca wiedział, gdzie ma ruszyć. Wiedział jakie ma możliwości, aczkolwiek nie miał określonego celu, dlatego każdy z kierunków był jednakowo dobry.
     Krzątał się po porcie, chodząc w najróżniejsze jego zakamarki. Miał nadzieję, że niebawem może zdarzy się coś, co go natchnie, co wskaże mu drogę, co zmusi go do działania. W końcu to port, gdzie dziennie mijają się setki, jeśli nie tysiące osób. Gdzieś tutaj musi znajdować się jakaś przygoda, która tylko czeka na odpowiedniego człowieka.

Offline

 

#21 2017-02-12 11:15:07

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

  Jiro Namikaze, młody ninja szedł przed siebie, dumny z nowej zabawki, na którą niemal przez cały czas spoglądał nie zwracając zbytnio uwagi na swoje otoczenie. Szkoda bo ninja powinien być bardziej dyskretny ze swoimi sekretami, a tu wiele osób mogło je rozszyfrować bez problemu. Sęk w tym, że Ci którzy na niego spojrzeli widzieli tylko głupawo uśmiechniętego młodzieńca przyglądającemu się jakiemuś urządzeniu od siedmiu boleści. Był jednak wśród nich wyjątek, jeden mężczyzna bowiem zwrócił nieco więcej uwagi na młodzieńca, przyjrzał się jego ubiorowi i od razu ocenił go jako ninja  lokalnego myśliwego. W porcie co prawda dominowali głownie rybacy, ale od czasu do czasu zjawiali się też  ludzie oferujący prawdziwe mięso. Mężczyzna podszedł w kierunek u Jiro, który dziwnym trafem chyba tylko na to czekał i postanowił zagadać. Był znacznie starszy od Namikaze wyglądał na koło 30 lat, nieco wyższy przystojny chociaż jego twarz nieco szpeciła wyblakła już blizna na lewym policzku. Elegancki strój oraz atmosfera, która go otaczała sprawiała, że  kojarzył się z grubą rybą.
- Witam Cię chłopcze. Wyglądasz na ninja myśliwego, na pewno znasz się na tropieniu czy nie zechciałbyś trochę dorobić i pomóc mi kogoś odnaleźć? - w jego głosie dominował spokój, ale dało się wykryć lekką nutę irytacji jakby tak na prawdę nie chciał rozmawiać z chłopakiem i uważał się za lepszego od niego. Z drugiej strony było to krótkie zdanie, a pozory mylą , może po prostu boli go gardło, albo umarł mu pies?

Offline

 

#22 2017-02-12 14:19:30

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port



      Chłopiec spacerował po porcie, niby przyglądając się swojej broni, jednak gdzieś tam w środku czuł, że zaraz wydarzy się coś ciekawszego, niż zwykły spacer po tutejszych okolicach. Podpowiadała mu tak intuicja. Nie wiedział skąd, ale po prostu wiedział, że zaraz coś nadejdzie. Coś, co zajmie go przynajmniej na jakiś czas. W końcu chciał przetestować nową broń, a pierwsza okazja właśnie nadeszła.
      Podszedł do niego jakiś mężczyzna, na oko nieco starszy, dobrze ubrany. Wyglądał na kogoś bardzo ważnego, aczkolwiek mogło być to mylne wrażenie, ponieważ kto z wyższych sfer samotnie chodzi po porcie w poszukiwaniu myśliwego? Ano właśnie, tutaj taki mały błąd tego człowieka, wziął bowiem Jiro za myśliwego. Cóż, ubiór młodzieńca dość mocno sugeruje, że mógłby być on właśnie jednym z ludzi zajmujących się lasem. W rzeczywistości było trochę inaczej, a ninja był bardziej wojownikiem, niż myśliwym. Na ten czas, postanowił nie wyprowadzać nieznajomego z błędu.
      - Zależy, jak dużo dorobić - powiedział, ponieważ nie śpieszyło mu się do wykonywania prac charytatywnych. Jeśli już miał coś robić, to chciał otrzymać sprawiedliwie duże wynagrodzenie - Tak czy siak, muszę znać więcej szczegółów - dodał. Wiedział, że tak naprawdę nie ma pojęcia o tropieniu ludzi, jednak tego też postanowił nie wyjawiać. Wierzył, że jakoś uda mu się wykonać to zlecenie, nawet mimo tej umiejętności.

Ostatnio edytowany przez Jirō (2017-02-12 14:19:55)

Offline

 

#23 2017-02-14 21:54:54

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

Jiro nie zastanawiał się długo nad odpowiedzią, jak każdy miał swoje priorytety w jego przypadku najpierw padło pytanie o pieniądze później o szczegóły. Kolejność mogła bowiem sugerować, że za pieniądze młody ninja jest w stanie zrobić wszystko. Mężczyzna uśmiechnął się słysząc to odpowiedź
- Dobrze, widzę, że jesteś konkretny. Mam tu 500 Ryo, które może się stać twoje - tutaj wskazał na pokaźnie wypchany woreczek i lekko nim poruszył czemu towarzyszył charakterystyczny dźwięk metalu. - Sprawa jest prosta, a tak wytrawny łowca jak ty z pewnością da sobie radę. Otóż moja narzeczona, zniknęła kilkanaście godzin temu. Podejrzewam, że jakiś łotr ją porwał bowiem jest przedniej urody. Byłbym bardzo wdzięczny jeżeli pomożesz mi ją ocalić. Widzisz mieliśmy brać ślub na dniach, a boję się że w obecnych okolicznościach nic z tego nie będzie. Co gorsza bidulce może stać się krzywda. To jak wchodzisz w to? Jeżeli tak to, może pokaże ci jej zdjęcie, albo zaprowadzę do jej mieszkania z pewnością coś tam znajdziesz. - mężczyzna nie wyglądał na zbyt przejętego całą sytuacją, z drugiej strony nie był pierwszym ani ostatnim który został na lodzie kilka dni przed ślubem.

Offline

 

#24 2017-02-15 14:51:22

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port



      Jiro nie zamierzał bawić się w jakąś organizacje charytatywną, dlatego od razu przeszedł do tematu, który w tamtym momencie miał dla niego największe znaczenie. Jego rozmówca nie zamierzał bawić się w żadne negocjacje. Od razu powiedział, ile zamierza zapłacić za znalezienie swojej zaginionej narzeczonej. Dziwne, że miał już odłożone pieniądze, a w dodatku sumę, której nie można nazwać fortuną. Gdyby miał przeznaczyć na ten cel trochę więcej, to najzwyczajniej by sobie odpuścił? Czy jego ukochana nie była najważniejszą osobą w jego życiu? Nie powinien trochę bardziej się tym przejąć?  Cóż, ninja był raczej usatysfakcjonowany kwotą, którą zaproponował mężczyzna. Co więcej, nie zamierzał zdzierać z niego pieniędzy na czymś takim.
     - Dobra, zabierz mnie w to miejsce - powiedział chłopiec, odkładając na razie sprawy finansowe na bok. Ważniejsze było rzeczywiście znalezienie kobiety. Głupio było się przyznać, że ninja nie ma pojęcia o tropieniu, w istocie nigdy czegoś takiego nie robił. Miał jednak nadzieję, że w ich domu trafi na jakąś poszlakę, która zaprowadzi go dalej. Kiedy mężczyźni ruszyli w kierunku przybytku jednego z nich, Jiro zastanawiał się, jak się do tego właściwie zabrać.
     - Czy pańska narzeczona miała jakichś wrogów? - spytał. Skoro i tak są w drodze, warto byłoby jakoś wykorzystać ten czas, nawet najzwyczajniejszą rozmową i delikatnym rozeznaniem się w temacie.

Offline

 

#25 2017-02-28 21:31:47

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

   Uśmiech pojawił się, na twarzy mężczyzny kiedy młody ninja przyjął jego zadanie. Wspomniany wcześniej woreczek szybko zniknął głębiej w kieszeni mężczyzny, kiedy ten ruszył w kierunku miejsca zaginięcia, przy okazji wygrzebując z kieszeni rysunek przedstawiający wizurek kobiety. Skromne odzienie i anielska twarz kobiety sprawiały, że był to wizerunek dość osobisty stanowiący dość ciekawy materiał przeznaczony do popularnych wśród mężczyzn badań( i need it for reaserch purpose). Trzeba przyznać, że nawet w bardziej tradycyjnym stroju kobieta przyciągałaby wzrok.
- Zdecydowanie nie, wszyscy ją lubili, wielu wręcz kochało. Myślisz, że to mogło być powodem? Może nie chcieli dopuścić do naszego ślubu? -  mężczyzna podsunął pomysł w, w między czasie zbliżyliście się do budynku pilnowanego przez 2 "goryli" o dość charakterystycznym wyglądzie. Duzi,źli, łysi i z bliznami na twarzy, wyglądało na to, że już przy samym dostaniu się do budynku, będą kłopoty. Jednak pozory mylą najwidoczniej mężczyzny był z nimi związany bowiem tylko kiwnęli głową i bez słowa was przepuścili. Wnętrze składało się z trzech pomieszczeń, łazienki,kuchni,salonu połączonego z sypialnią. - Czyń swoją magie na pewno, coś tutaj znajdziesz chociaż niezły tu bajzel, chociaż może to lepiej?więcej rzeczy do znalezienia.
Pierwszy w oczy rzucał się  salon, dość prosty styl zero dekoracji z wyjątkiem kwiatów, które obecnie znajdowały się na podłodze obok rozbitego wazonu, obok połamanego stoliczka. obok niewielki kufer z którego wyciągnięte zostały kobiece ubrania i również porozrzucane po ziemi, większość z nich już dawno była nie modna, a część nadawała się na szmaty. Bielizna przypominała bardziej babciną niż tą z obrazka, który miał szczęście oglądać Jiro chwilę wcześniej.  mimo to jeden komplet leżał na niewielkim łozku czy raczej kanapie, w dodatku był wyraźnie oznaczony dość świeżymi śladami spermy. Cały pokój wywrócony był do góry nogami, walały się też różne papiery z cyframi i podpisami.
Łazienka, cóż była bardzo mała i o dziwo w przeciwieństwie do pozostałych pokojów była dość schludna. Składała się z bali do kąpieli i dziury do udawania odchodów, mimo wszystko w niej nie śmierdziało, wyglądała na dawno nie używaną. Kuchania, roztrzaskany stół i niewielka spiżarniana pusta - nie licząc poniszczonych mebli, ani śladu po jedzeniu. Wszystko wskazywało, że ktoś spędził mnóstwo czasu, demolując mieszkanie czyżby wywiązała się walka, a może ktoś czegoś szukał?
- I co wywęszyłeś już coś?

Offline

 

#26 2017-03-01 19:37:31

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port



      Mężczyźni ruszyli prosto do domu, w którym doszło do zdarzenia. Jiro nie był w stanie powiedzieć, czy bez żadnych, nawet najmniejszych zdolności sensorycznych uda mu się wytropić osobę, której nawet raz nie widział. Zadanie nie wydawało się proste, a w umyśle chłopca pojawiało się coraz więcej wątpliwości. Zwykle był pewny siebie, aczkolwiek tym razem wiedział, że powierzona mu misja nie należy do najprostszych. Z drugiej strony miał wrażenie, że jego towarzysz nie jest jakoś mocno przejęty całą sytuacją, dlatego i on próbował się zbytnio nie przejmować.
      Podczas marszu, chłop wyjął ze swej kieszeni jakąś kartkę, która okazała się być zdjęciem jego narzeczonej. Cóż, była urodziwa, aczkolwiek wśród tłumu byłaby ciężka do zauważenia. Miała ładną buźkę, dobrą figurę, ale ubrana w jakieś luźne łachmany, a do tego w obliczu dziesiątek innych kobiet, zwyczajnie ciężko byłoby ją znaleźć. Nie ma cech, które by to umożliwiły, jak na przykład specyficzne uczesanie, wzrost, czy inne, widoczne elementy. Odnośnie tropienia, to może nieco utrudnić sprawę. Jiro miał jednak nadzieję, że piękna kobieta wśród tłumu zwróciłaby uwagę niejednego samca, dlatego łatwiej będzie ją zlokalizować.
      Mężczyźni dotarli do mieszkania. Jiro minął próg, rozejrzał się dokoła i... nie wiedział co począć. Mieszkanie wyglądało jak po przejściu huraganu. Szkoda było mu słów, żeby opisać poziom swojego niezadowolenia. Część mebli była uszkodzona, jakby po jakiejś szarpaninie, jednak to nie zmienia faktu, iż panował tam również straszny syf. Nie myśląc o tym więcej, ninja stwierdził, iż nic nie uda mu się znaleźć wśród bałaganu. Nie przyglądał się szczególnie, a jedynie rozejrzał dokoła. Po chwili jego oczom ukazały się jakieś papiery. Nie zwlekając dłużej, podszedł bliżej, oczywiście uważając, gdzie stawia nogi. Podniósł jedną z kartek i przystąpił do studiowania zawartości. Odezwał się również do kompana.
      - Co to?

Offline

 

#27 2017-03-05 17:22:33

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

Jiro nie wykazywał się zbyt wielkimi umiejętnościami tropicielskimi, nie próbował nawet udawać przed swoim pracodawcą czy zna się na rzeczy. Mógł próbować rozeznać się w sytuacji po tym jak zniszczone były rzeczy, ale brakło mu wiedzy, mógł szukać śladów na podłodze, w szafkach, kuchni, łazience gdziekolwiek. Nic z tego nasz młody ninja jedynie rozejrzał się dookoła i ruszył po kartkę, która mu się napatoczyła. Mężczyzna też, wydał się zainteresowany, szczególnie po pytaniu Jiro, bowiem pochwycił kartkę i schował mówiąc przy tym - To nic ważnego... lepiej skup się na poszukiwaniach.- następnie zaczął przeglądać papiery i chowając co niektóre przed Namikaze.
   Było jednak już za późno ten miał okazje przejrzeć je przynajmniej powierzchownie, wystarczająco na tyle aby stwierdzić, że większość ma podobną treść. coś w stylu wezwanie do zapłaty 10000 ryo, czy umowy o pożyczkach skonstruowane w dość podejrzany sposób. W tej której przyglądał się trochę dłużej była mowa, że w razie nie spłacenia długu w terminie który minął dziewczyna staję się niewolnikiem. Wyglądało na to, że Jiro ma jakiś trop, jednak czy był on prawdziwy. Wydawało się, że mężczyzna chciał to przed nim ukryć, czyżby nie brał tej opcji pod uwagę, a może od początku wiedział gdzie jest dziewczyna i chciał użyć Jiro do walki ze świadkiem przestępczym?

Offline

 

#28 2017-03-09 19:14:47

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port



      Jiro wszedł do domu swojego klienta, ale rozejrzawszy się dokoła znalazł tylko jedną rzecz wartą jego uwagi. Czym prędzej zbliżył się do stosu kartek, żeby złapać za jedną z nich i zacząć studiować. Nie trwało to jednak długo, bowiem już po chwili przeszkodził mu ten, który przyprowadził go na miejsce. Chwycił papier i prędko schował, przeszkadzając ninja w realizowaniu swojego zadania. Namikaze zdążył jednak zauważyć, że na kartkach znajduje się informacja, iż mężczyzna zalega z zapłatą niemałej sumki Ryo. Cóż, nie wyglądał on jednak na chętnego do powiedzenia czegokolwiek więcej na ten temat.Ninja złapał mężczyznę za rękę, ściskając go coraz mocniej (siła 50), patrząc się prosto w jego oczy.
      - Nie pierdol głupot - powiedział, wyraźnie zdenerwowany, a przynajmniej takie wrażenie miał wywrzeć na rozmówcy - Mam ją znaleźć czy nie? O co chodzi z tymi długami? - dodał, licząc na jakieś wyjaśnienia. Mężczyzna zdecydowanie coś ukrywał, a zadaniem Jiro było, żeby dowiedzieć się, co takiego jest jego tajemnicą. Oczywistym było, że ma to jakiś związek z porwaniem. Cała ta sytuacja stawała się coraz dziwniejsza. Na początku typ zachowywał się, jakby tak naprawdę nie zależało mu na narzeczonej. Teraz jeszcze to. Wygląda na to, że jest on jakimś cwaniakiem, który najwyraźniej chce wykorzystać jakoś młodzieńca.

Ostatnio edytowany przez Jirō (2017-03-09 19:15:06)

Offline

 

#29 2017-03-11 20:17:15

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

Uścisk młodego Namikaze zdawał nie robić się wrażenia na mężczyźnie, jednym szarpnięciem starał się wyswobodzić z dość marnym skutkiem, więc nie próbował. Spojrzenie Namikaze jednak nie robiło na nim zbyt dużego wrażenia, odwzajemnił je bez większych problemów, a jego postawa zdawała się mówić, że to on jest górą w tym starciu.
- Jak już mówiłem to nic ważnego, radzę Ci nie zapominać kto ci płaci młody człowieku. Bo twoja wypłata może powędrować do kieszeni kogoś innego. Być może ten ktoś dostanie też nieco inne zadanie jak choćby zajęcie się pewnym chłopcem, który nie zna swojego miejsca. W tonie i postawie mężczyzny nie było nic co kojarzyła się z jego wcześniejszą bezstresową postawą, wydawał się być kimś znacznie bardziej niebezpiecznym. Po chwili jednak jakby odpuścił i już normalnym tonem dodał- Długi zostały uregulowane i nie masz się co nim przejmować. Owszem masz odnaleźć dziewczynę, mało tego masz na to czas do jutra kiedy jest zaplanowany ślub. Jeżeli ci się nie uda to nici z wypłaty. Ja tymczasem pójdę już zająć się przygotowaniami. Na pewno znajdziesz tu coś innego co doprowadzi cię na jkaiś ślad, nie wiem może pogadaj z sąsiadami, ja nie mam teraz na to czasu.
Faktycznie w okolicy znajdowało się kilka domów w dodatku pomieszczenia nie zostały jakoś szczegółowo przeszukane.

Offline

 

#30 2017-03-20 14:45:02

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port


      Jiro coraz mocniej ściskał rękę swojego pracodawcy, który najwyraźniej starał się zataić przed nim kilka informacji, które, w mniemaniu młodzieńca, mogły być wręcz kluczowe w przebiegu tego dochodzenia. Co więcej, mężczyzna nie przejął się zbytnio postawą chłopca, który chciał zdobyć przewagę psychiczną nad rozmówcą. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Żeby tego było mało, mężczyzna dodał od siebie kilka słów, którymi chciał sprowadzić Namikaze na ziemię, ustawić go do szeregu, żeby się nie wychylał i działał wyłącznie po jego myśli. Jak bezmyślny pracownik, potrzebujący jedynie pieniędzy, gotów wykonać każdą czynność za odpowiednią opłatą. Chłopiec był jednak inny, nie zależało mu aż tak na majątku. Miał swoje priorytety.
     - Tak? Nie ma problemu, szukaj innego pajaca - powiedział ninja, głosem kompletnie znudzonym, jakby na sprawie zupełnie mu nie zależało. Tak w rzeczywistości było, bo co trzymało go przy tym dziwnym typku, którego niechęć do współpracy była wręcz rażąca? Jiro zaczął stawiać pierwsze kroki w kierunku wyjścia, nie oglądając się do tyłu, aby czasem mężczyzna nie pomyślał, że to znowu tylko zagrywka psychologiczna. Kiedy był już praktycznie przy drzwiach, zatrzymał się i dopowiedział:
     - Może lepiej jej nie szukaj. Po co ma dziewczyna marnować z tobą resztę życia? - Młodzieniec chciał dogryźć zleceniodawcy, aby ten poczuł do niego jeszcze większą niechęć. Zaraz po tym podniósł prawą stopę i opuścił budynek.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza
Może i nie miał zamiaru współpracować z tym chłopem, jednakże nie miał zamiaru zostawić zaginięcia samemu sobie. Zaczął rozglądać się dokoła, ano żeby znaleźć jakiegoś sąsiada, może akurat ktoś pracuje w ogródku? Dobrą opcją jest też zapukanie do jakiegoś domu, oczywiście, jeśli wcześniej nikogo nie spotka.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-03-22 21:32:18)

Offline

 

#31 2017-03-22 22:01:39

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

   Jiro postanowił, zlekceważyć swojego pracodawce, z pewnością  zachowanie dość wątpliwe, zwłaszcza biorąc pod uwagę kto tutaj płaci. Widocznie jednak młodemu Namikaze, nie zależało na zapłaci ani na dobrej reputacji swojej i swojego klanu. Na szczęście chłopak miał wystarczająco oleju w głowie aby się nie przedstawić. Męzczyzna nie próbował zatrzymać Jiro, nie odpowiedział ani jednym słowa na zaczepkę, zamiast tego delikatnie rozmasowywał sobie miejsce w którym przed chwilą trzymał go Jiro i posłał mu mordercze spojrzenie. Wygląda na to, że Jiro nie zdobył sobie nowego przyjaciela. Chłopak jednak nie zamierzał rezygnować z odnalezienia pięknej dziewczyny, w sumie to dość naturalnego. Okolica była dość biedna, dlatego mało kto miał ogródek, a większość ludzi w ogóle unikała młodego Namikaze. Pukanie do drzwi nie przynosiło zbytnich rezultatów, wyglądało tak jakby wszyscy nagle zniknęli, nie wiem może znaleźli sobie pracę w końcu pora do tego była odpowiednia, a biednie bo biednie, ale za coś trzeba żyć. Kiedy wydawało się, że jego wysiłki spełzły na niczym, dostrzegł w pobliskim oknie starszą kobietę. W sumie trudno jej było nie dostrzec ponieważ miała odsunięte zasłonki,firanki i wszelkiego rodzaju okrycia okienne i wlepiała się w okolicę jakby na świecie nie było nic ciekawszego. Kobieta nie poruszyła się nawet jak zapukał w jej drzwi,a na pewno go widziała. Można próbować dalej, na pewno ktoś w dalej otworzy, ale czy ktoś może być lepiej poinformowany niż ta starsza pani?

Offline

 

#32 2017-03-22 23:16:58

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port


      Chłopiec nie zamierzał współpracować z mężczyzną, którego zachowanie wydawało mu się co najmniej nieodpowiednie. Nie chciał jednak pozostawić kobiety samej sobie, dlatego kontynuował poszukiwania na własną rękę. Wydawało mu się nawet, że tak będzie dużo lepiej. Nikt nie wejdzie mu w drogę, zadanie stanie się znacznie łatwiejsze do zrealizowania. Ruszył więc przed siebie, zostawiając za plecami swoje wynagrodzenie, a dążąc do jak najszybszego załatwienia sprawy z zaginięciem.
      Mimo że zaniechał współpracy, to słowa tamtego typka mocno zapadły mu w pamięć. Postanowił, że zrobi to wedle rady mężczyzny. Hipokryzja? Cóż, pewnie nawet gdyby nie usłyszał takiej sugestii, zdrowy rozsądek poprowadziłby go w tym kierunku. Zaczął więc krążyć po okolicy, szukając potencjalnych celów do zatrzymania. Na pewno sąsiedzi musieli coś widzieć, jednak dokoła wydawało się jakby... pusto? Chłopiec z pozytywnym nastawieniem, co dało się zauważyć na jego twarzy, pukał do kolejnych domów, jednak w większości bezskutecznie.
      [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

      Po jakimś czasie zauważył chałupę inną niż wszystkie. Okna nie były zabite, a wręcz przeciwnie, nawet zasłony były odsunięte. W jednym z okien zauważył twarz staruszki, która jednak nie zareagowała na jego pukanie do drzwi. Musiał więc znaleźć inny sposób. Podszedł do okna, a następnie zapukał kilka razy w szybę.
      - Przepraszam - powiedział, żeby uspokoić staruszkę, która prawdopodobnie przestraszy się pukania -  Mam do Pani kilka pytań, mógłbym wejść? - spytał. Potem już tylko czekał, aż staruszka coś odpowie. Miał nadzieję, że to wystarczy, żeby wyprowadzić ją z tego stanu. Liczył również na to, że kobieta wie coś o zaginięciu.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-03-23 20:04:39)

Offline

 

#33 2017-03-24 00:11:12

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

  Kobieta nie, zlękła się słów młodzieńca wręcz przeciwnie wyglądała na wkurzoną. Nie dość, że ten zawracał jej głowę pukanie, jeszcze teraz zasłania jej widok. Delikatnie uchyliła okno po czym dała upust swojej złości.
- Spieprzaj pan! - krzyknęła - Przecież mówiłam, że świetnie sobie daję radę bez waszej pomocy. Ja wiem, wy dom chcecie mi zabrać, emeryturę, okraść, otruć i spieniężyć. Nie ja się nie dam, tak jak biedna Aiko. Tylko w zeszłym roku zaczęła brać te wasze leki, zaraz po kilku miesiącach zmarłą. Taka młoda sprawna dziewczyna zaledwie 92 lata miała, albo Menko 5 lat temu zmarł jej mąż zaraz się wnuczki pojawiły, żeby się nią "opiekować", wystarczyły 3 lata i dołączyła do swego małżonka. Ja się na wasze sztuczki nie dam nabrać, mam 95 lat swoje widziałam i wiem  jakie z wasz szuje. Nie. Spieprzaj pan, zasłaniasz mi widok! - wszystko wskazywało na to, że babcia z kimś pomyliła Jiro, a może z każdym już gadała tak od rzeczy. Wiele jednak wskazywała, że miała dość sporą wiedzę, przynajmniej o zmarłych staruszkach z okolicy. Pytanie czy wiedziała coś o obiekcie poszukiwań, młodego Namikaze, a nawet jeśli czy ten będzie w stanie z niej to wyciągnąć. Nie wyglądała na zbyt chętną do współpracy.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2017-03-24 00:11:37)

Offline

 

#34 2017-03-24 23:10:26

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port


      Jiro odważył się zapukać w okienko, jednak szybko pożałował tej decyzji. Kobieta, która zamieszkiwała budynek, niemalże się na niego rzuciła. Zaczęła narzekać, jacy to młodzi są źli, że tylko czekają, aż starcy odejdą, żeby później zgarnąć ich majątki. Uważała, że śmierci jej kolegów i koleżanek, których wiek sięgał niemal pełnej setki były ukartowane, że ich rodzina najzwyczajniej w świecie chciała się ich pozbyć, że byli zwykł balastem, a do tego starym, który nikomu już nie był potrzebny. Chłopiec miał jednak zupełnie inne zamiary, a problemy kobiety niespecjalnie go interesowały.
      - Ja nie po to, kobieto! - krzyknął, a żeby uspokoić kobietę i uciszyć ją, zanim w ogóle dokończy swoją wypowiedź. - Szukam dziewczyny, mieszkała w tamtym domu. - W tym momencie Jiro wskazał palcem na budynek. - Zaginęła. Widziała Pani ostatnio coś podejrzanego? Ktoś się kręcił w okolicy? - spytał, licząc na chociaż trochę chęci do współpracy ze strony starszej kobiety. Skoro tak bacznie obserwuje wszystko dokoła, to powinna zauważyć też jakichś podejrzanych typków. Gorzej, jeśli uzna Namikaze za jednego z nich, wówczas ciężko będzie ninja uzyskać jakiekolwiek informacje. Młodzieniec miał nadzieję, że będzie bardziej pomocna od mężczyzny, z którym miał okazję rozmawiać jakiś czas wcześniej.

Offline

 

#35 2017-03-25 21:21:38

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

Jiro nie miał zamiaru dłużej wysłuchiwać bzdur wypowiadanych przez kobietę i zamierzał ją uciszyć. Wybrał dość nietypowy sposób uspokajania starszej pani, nakrzyczał na nią. Twarz kobiety przybrała niemiły wyraz twarzy, już miała zamknąć mu przed nosem okno, kiedy usłyszała jak ten wypowiada, że szuka dziewczyny. Najwyraźniej jednak zaraz po tym przestała słuchać bo jej buzia przybrała lekko czerwonawy kolor.
- A więc to tak nie chcesz się dobrać do mojego majątku, tylko do moich majtek! Nic dziwnego w końcu wciąż jestem młoda i pochowałam dopiero trzech mężów. Musisz się jednak nauczyć jak traktować damę. Lubie co prawda trochę pikanterii i krzyków w łóżku, ale nie podczas zalotów. Zwłaszcza, że nie jesteś do końca w moim typie. Wolę bardziej umięśnionych mężczyzn, jak ten który przybył ubiegłej nocy do młodej Hiroko, ten to dopiero był dobrze zbudowany. Przyniosłeś chociaż coś do jedzenia? Nawet Ci z "opieki" coś przynoszą. - wyglądało na to, że kobieta mówiąc o Hiroce miała na myśli zaginioną dziewczynę.

Offline

 

#36 2017-03-26 18:25:58

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port



      Chłopiec powoli zaczynał się denerwować. Mimo dobrych zamiarów, staruszka nie zamierzała z nim współpracować. Jiro miał wrażenie, że jest straszną egoistką. Nie powiedział nic na jej temat, a ona cały czas tylko o sobie. Kontynuowała monolog o swoim życiu i problemach, chociaż nikogo to nie obchodziło. Fakt, może chłopiec nie powinien podnosić głosu, jednak nie miał już siły słuchać jej biadolenia. Jeszcze miała czelność uczyć go manier. Namikaze nie trawi starszych osób, jednak jakoś musiał sobie poradzić.
      Staruszka może i mówiła głównie o sobie, jednak część jej wypowiedzi jednoznacznie wskazywała na to, że widziała jakiegoś mężczyznę w okolicy domu, którego mieszkanka zaginęła. Łatwiej byłoby, gdyby Jiro miał cokolwiek, czym mógłby ją zachęcić do powiedzenia czegoś więcej na ten temat, jak np. ciastka, które sama zasugerowała. Ninja nie miał jednak przy sobie nic takiego, dlatego musiał poradzić sobie wyłącznie wdziękiem i urokiem osobistym.
      - Ma Pani bardzo bystre oko - powiedział, chcąc podbudować relację między dwójką, sprawić, żeby staruszka patrzyła na niego bardziej pozytywnie. - Odnośnie tego umięśnionego mężczyzny, często się tutaj pojawiał? Nie podejrzewa szanowna Pani, po co mógł przychodzić? - dodał, próbując naprowadzić ją na temat. Przy odrobinie szczęścia podłapie wątek i zacznie mówić.

Offline

 

#37 2017-03-29 21:21:34

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

Tym razem młody Namikaze postanowił nieco zmienić front, zamiast krzyczeć na młodą(duchem) 90 paro letnia damę, postanowił jej sprawić komplement. Po wyrazie twarzy staruszki można było sądzić, że bardzo jej się spodobała zagranie ninja.
- Ty również jesteś bardzo spostrzegawczy chłopcze, stary Shinzaku już od 4 lat jest ślepy, mój wzrok natomiast jest nadal doskonały, tylko z czytaniem mam trochę problemów. A to wszystko dzięki temu, że codziennie go trenuję., nawet kilka godzin przed oknem. - szczerze mówiąc wyglądała to na bardzo niepokojącą rozrywkę jeżeli nie chorobę psychiczną niż trening, lepiej jednak tego jej nie mówić. - Szczerze mówiąc widziałem go tylko raz , przyszedł wczoraj późną nocą więc chyba wiadomo po co przychodził. Jednak nie wiem czy mu się udało, ściany w tym budownictwie są cienkie, więc jak do mnie przychodził kawaler to cała okolica mogła nas słyszeć. Ta bidulka siedziała jednak cicho, jakby tego było mało , po jakiś 10 minutach, mężczyzna wyszedł niosąc wielki drewniany kosz na plecach i tyle żem go widziała, a szkoda bo był całkiem w moim typie. Chyba zmierzał w kierunku statków, jednak nie jestem pewna bo wkrótce zniknął z zasięgu mojego okna.
Wyglądało na to, że Jiro wreszcie dostał jakąś wskazówkę na temat swoich poszukiwań, jednak wciąż było tego mało. Czyżby więcej szczęścia miał bezpośrednio w porcie, a może babcia wie jeszcze coś?

Offline

 

#38 2017-03-31 17:27:43

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port


      Jiro postanowił, że użyje swojego uroku osobistego, żeby wydobyć informacje od kobiety. Nie lubił tej formy działania, generalnie nie był zwolennikiem podlizywania się, aczkolwiek w tej sytuacji nie widział innego wyjścia, jak komplementowanie staruszki, która była nadzwyczaj zapatrzona w siebie. Tak jak się spodziewał, pomysł był wystarczająco dobry, żeby zaczęła mówić. Wciąż jednak, informacje były dość powierzchowne, nie zawierały praktycznie żadnych szczegółów. Powiedziała, że był to mężczyzna, nie wspomniała jednak o jego wyglądzie (oczywiście poza muskulaturą, ale po tym młodzieniec nie rozpozna go wśród tłumu). Co więcej, budynek opuścił z koszem na plecach. Koszem? Czyżby niósł dziewczynę w koszu?
      Myślał, że kobieta nie powie mu nic więcej. Najwyraźniej nie dysponowała większą ilością informacji. Do tego, rozmowa nie była zbyt przyjemna dla Jiro, który najzwyczajniej nie lubił ludzi, z którymi ciężko jest się dogadać. Tak samo było  w przypadku kobiety, od której wyłudzenie każdej informacji było okropnie trudne. Mimo wszystko, postanowił po raz ostatni spróbować.
      -  Pamięta Pani coś jeszcze? Jak wyglądał chłop, miał jakieś znaki szczególne? - spytał, a po tym podziękował i ruszył w kierunku portu, miał nadzieję, że tam znajdzie coś, co nakieruje go na cel. Jeśli nie będzie miał szczęścia, jest gotów na wypytanie każdego tam obecnego człowieka, a także sprawdzenie każdego zakamarku. Liczył jednak na szczęście, którego jak na razie mu nie brakowało.

Offline

 

#39 2017-03-31 18:25:22

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Port

Staruszka nie była zbyt zadowolona ze pytania, która zadał Jiro, ale i tak dostarczyła kilku ciekawych informacji.
- Ze niby ja mam problemy z pamięcią. Mam doskonałą pamięć! Kim ty właściwie jesteś przyniosłeś coś do jedzenia? Chłop? Był dość wysoki porządnie zbudowany na plecach płaszcza miał taki dziwny znak, pamiętam, że go gdzieś widziałem. Biorąc pod uwagę parę o której odwiedzał tamtą panienkę raczej nie był to symbol religijny. Włosy miał ciemne, krótko obcięte, nie lubię mężczyzn z długimi włosami, wyglądają jakby byli babą. Ty też powinieneś nieco ściąć swoje. Nie był też stąd nie ta karnacja i nigdy go nie widziałam wcześniej w okolicy, chyba pochodził z kontynentu. Pewnie chciał się zabawić, zanim odpłynął  z powrotem,. Sporo tu takich, nawet bym powiedziała, że nasza wyspa pod tym względem jest bardziej popularna niż te słynne gejsze od uciekiniera. Właściwie to kim jesteś, masz coś do jedzenia? - Ostatnie słowa jeszcze bardziej poddały wątpliwość całą opowieść staruszki, czy to naprawdę się wydarzyło, czy staruszka zmyślała?
  W porcie czuć było  charakterystyczny zapach,hmm jakby go określić morza?  Nie wątpliwie na to miało wpływ, kilku sprzedawców ryb, wiatr  z nad morza oraz grupa pijaków załatwiający się pod barem z czerwoną latarnia. Mimo tych uroków panował tu spory ruch, był to bowiem jeden z najbardziej ruchliwych portów na całym świecie. Dwójka pijaków podążała krok w krok za młodym Namikaze jakby wypatrzyli sobie jakiś łatwy cel , jednak nic nie robili, po za tym, że od czasu do czasu się śmiali, a może tylko szli w tym  samym kierunku?  Jakaś kobieta w stroju dość mocno ukazującym, że ma czy oddychać puściła oko do czerwonowłosego.  Jednak było to raczej wynikiem jej pracy niż rzeczywistego zainteresowania, a może jedno i drugie? Było tu też sporo mężczyzn zachwalające swoje statki szukając potencjalnych paserów a także takich, którzy werbowali ludzi do swojej załogi. Jeden z nich podszedł do Jiro, myśląc że ten właśnie po to tu przybył.
- A więc wybierasz się w podróż czy może chcesz się zaciągnąć do załogi. Obojętne czego szukasz u nas masz najlepsze stawki.

Offline

 

#40 2017-03-31 19:00:57

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Port



       Mimo, że chłopak już całkowicie stracił wiarę w kobietę, ta powiedziała mu jeszcze kilka słów o mężczyźnie. Tym razem, informacje wydawały się być dużo bardziej przydatne. Był to między innymi opis wyglądu tajemniczego osobnika. Jiro dowiedział się, jak prezentuje się poszukiwany, skinął więc głową i ruszył w kierunku portu. Wiedział, że zadanie tak naprawdę dopiero się rozpoczyna oraz, że ma naprawdę ciężki orzech do zgryzienia.
      Na porcie, jak to na porcie. Jest to jedna z największych placówek tego typu na świecie. Gdzie nie spojrzeć, tam się coś dzieje. Wszędzie pełno ludzi, a każdy zajęty sobą, nie zwracający uwagi na rzeczy, które działy się dokoła. Ten obraz sprawił, że Namikaze zaczął rozmyślać nad karierą kieszonkowca. Nigdy jednak nie wiadomo, czy potencjalna ofiara nie jest jakimś ninja, który wykończy go jednym ciosem, dlatego na razie darował sobie ten tok myślenia.
      Spacerował, a ludzie dokoła jakby coraz bardziej się nim interesowali. To jakaś dwójka pijanych gości szła obok Jiro, cały czas się śmiejąc. To jakaś kobieta puściła mu oczko. Na sam koniec, zagadał do niego jakiś mężczyzna, który "zaoferował" mu swoje usługi. Jednym słowem, mógł zabrać go ze sobą na statek. Mimo, że chłopiec chciał wrócić do domu, to musiał najpierw dokończyć zadanie, którego się podjął.
      - Szukam mężczyzny. Wysoki, dobrze zbudowany, ciemna karnacja, krótkie czarne włosy. Ostatnio widziany z pokaźnych rozmiarów koszem na plecach. - powiedział i zaczął oczekiwać na odpowiedź. Wiedział jednak, że to prawdopodobnie nie przejdzie. Nawet jeśli typek coś wie, to za darmo raczej nic nie powie.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
[Żużel] Elite League 2018: Double-header - 01.10.2 użyj tego linku busy Amsterdam klej lakma malaguti