Ogłoszenie


#401 2016-08-29 11:10:04

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe


       Czyżby szala zwycięstwa przenosiła się na korzyść Suoha? Utrata sił łysola, dała o sobie znać w najgorszym możliwym momencie. Prawdopodobnie cios, który leciał na twarz Kiyoshiego, byłby tym ostatnim jaki w swoim życiu przyjmie. Tymczasem osłabienie doprowadziło jedynie do zdarcia skóry na policzku, nieznacznie odpychając w tył jednookiego. Ten bez zbędnych analiz zrozumiał, że z gościa uszła cała moc, którą jeszcze przed chwilą tak namiętnie chwalił. Czyżby jego techniki miały limit? A może ciosy zadane wcześniej nie pozwoliły utrzymać takiej energii mężczyźnie? W każdym bądź razie Suoh planował kontratak. Szybki chwyt za nogę i cios w kolano. To nie mogło skończyć się inaczej. Kość pirata pękła w pół a sama noga wygięła się nadzwyczaj nienaturalnie względem normalnych możliwości stawów. Z ust brodacza wyleciał głośny krzyk, tak jakby zamiar miał umrzeć. Właściwie jego noga nie była tylko złamana ale także zmiażdżona w punkcie, gdzie wylądował atak Suoha. Staruszek uderzył pięściami w podłogę, nie mogąc wytrzymać bólu jaki mu zadano. Jednocześnie także aktywował przygotowane jutsu i pod nogami Kiyoshiego wyrósł ziemny mur. Wynurzył się on na tyle szybko, że wypchnął jednookiego na kilka metrów w górę i w tył, nadając również dystans między przeciwnikami. To jednak nie zmieniało faktu, że pirat nie ruszył się z miejsca, zagryzając zęby z bólu i jednocześnie dysząc.
       - Cholera... Za bardzo mnie obił i moje bramy nie wytrzymały presji. He he... Chyba już po mnie. - Powiedział bardziej sam do siebie i Suoh nie był w stanie tego dosłyszeć. - Hey! Jednooki! Jednak Cię trochę nie doceniłem chociaż miałeś ogromnego farta! Za to twój kumpel chyba nie wygląda najlepiej.
       Tak jak powiedział łysol, Tsukyuomi wpadł w amok. Czuł ogromne mdłości ale z drugiej strony jego organizm nie pozwalał mu się ich pozbyć za pomocą wyrzygania. Młodzieniec czuł także, że powoli odpływa. Prawdopodobnie zaraz zemdleje i ciężko stwierdzić, co stanie się z nim gdy wpadnie w ten stan.

Offline

 

#402 2016-08-29 14:45:11

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Z chłopakiem było coraz gorzej. Stan w którym obecnie się znajdował nie przechodził, utrzymywał się cały czas powodując silne mdłości. Chłopak nie mógł nic zrobić. Kiedy się rozejrzał to nic nie zauważył. Nie wiedział co ma robić. Jeżeli czegoś nie zrobi to może umrzeć. Był na skraju wyczerpania jeszcze chwila i zemdleje, a co będzie potem? Nawet nie chciał myśleć. Nie wiedział co by mogło pomóż, ale może to jakieś genjutsu? W każdym razie postanowił ugryźć się w rękę, żeby w razie czego uwolnić się z tego. Jeżeli to nie pomoże to chłopakowi jedyne co zostało to czekanie aż mu ktoś pomoże i mam na myśli tu jego towarzysza. A jeżeli on nic nie będzie mógł zrobić, to pozostało Tsukuyomiemu tylko czekanie na to co przyniesie los.

Offline

 

#403 2016-08-29 17:34:20

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Tak jak przewidziałem, uderzenie mężczyzny wcale nie należało do silnych i jedynie lekko poczułem skutki przyjęcia ciosu na ciało. W żadnym wypadku nie przekreśliło to moich szans na wyprowadzenie idealnego kontrataku, który jak się okazało później przyniósł zadowalające efekty. Czułem jak moja pięść miażdży kości mężczyzny, jak jego rzepka zamienia się w kupkę pokruszonych kosteczek. Na jego miejscu prawdopodobnie zesrałbym się z bólu aczkolwiek jemu wystarczyły tylko krzyki i plucie krwią na lewo i prawo. Jego głos mógł zainteresować innych poszukiwaczy skarbów bądź mieszkańców miasteczka, którzy wybrali się na przechadzkę w te rejony. Współczuje mu. Nie dość, że odniósł poważne obrażenia klatki piersiowej to jeszcze praktycznie nie może się poruszać o własnych nogach. Gdy chciałem zagadać odnośnie zawartości skrzyni i dlaczego jest tak cenna dla niego, mężczyzna uderzeniem w ziemie aktywował dziwną technikę, która tworzyła mur tuż pode mną odpychając mnie na dobre kilka metrów od niego zwiększając tym samym dystans. Mężczyzna wspomniał coś o białowłosym choć miałem nadzieje, że tylko stara się mnie nastraszyć.
    Rozejrzałem się po otoczeniu. Wzrokiem ująłem wgniecioną skrzynie, kilka kraterów a także czołgającego się młodego, który histerycznie trzymał się za głowę. Jego stan wyglądał dość dziwnie, nie zauważyłem żadnych ran zewnętrznych ani wewnętrznych typu złamania. Choć prawdopodobnie to drugie nie wywołało by czegoś takiego. Podbiegłem ile sił w nogach do jego ciała a następnie zacząłem do niego krzyczeć jednocześnie sprawdzając czy przypadkiem nie ma gdzieś rany głowy. - Młody! Eee! Młody! - Choć z drugiej strony nie miałem żadnego ekwipunku medycznego przy sobie więc nie mogłem wiele zdziałać. Cholera jasna, gdzie on siedział? Spanikowałem. A najczęściej w takich sytuacjach podejmuje głupie działania. Odwróciłem go na plecy a następnie delikatnie policzkowałem mając nadzieje, że lekki ból sprawi, że wróci do normalności. Mogłem użyć swojego kryształu i przetransportować go do wioski, ale wywołałoby to pewnie zdziwienie i przede wszystkim strach wśród mieszkańców. W pewnej chwili odezwała się moja mroczna natura, która podpowiadała mi aby to wszystko zostawił i zajął się tym po co tutaj przybyłem od samego początku. Skrzynia ze skarbami. Ach, co robić? Co robić?!

Offline

 

#404 2016-08-31 10:57:49

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe


       Klepanie chłopaka nie dawało żadnego rezultatu. Młodzieniec zaczynał się powoli dusić, chodź póki co jeszcze potrafił złapać oddech gdy tylko odkaszlnął. Uchiha czuł jak zaczyna go palić w żyłach a twarz zrobiła się blada nawet jak na członków tego klanu. Nie wyglądało to zbyt dobrze, choć to jeszcze nie był stan krytyczny. Mimo wszystko, jeżeli Tsukyuomi nie otrzyma żadnej pomocy to może być z nim krucho. Nawet jeżeli nie umrze to może na stałe otrzymać jakieś obrażenia wewnętrzne, które utrudnią mu przyszłe zmagania. W tle jednak było jęki i kaszlnięcia łysego brodacza, którego noga nie znajdowała się w najlepszym stanie. Właściwie to była kompletnie zniszczona i nie żaden z trójki nie znał medyka o takich zdolnościach by był w stanie przywrócić ją do pełni zdrowia. O dziwo jednak pomiędzy zawodzeniami z bólu, pojawił się także i śmiech, który to rozbrzmiewał coraz głośniej. Mężczyzna nie mogąc wstać z ziemi, przekręcił jedynie głowę w stronę dwójki. Nie widział ich, chodź jego zdolność wykrywania wciąż jeszcze działała. Wtedy powiedział, coś czego zapewne się nie spodziewali.
       - Hey, Młody! Dobra była herbatka? haha khe, khe... Cholera...
       Czyżby młody Uchiha został zatruty zanim jeszcze w ogóle znaleźli skrzynię i natrafili na ów przeciwnika? Intrygujące. A co do samego skarbu. Stał on tak jak stał. W żaden sposób skrzynia nie zmieniła swojego lokum, chodź wciąż wyglądała na nietkniętą. Nawet jeżeli Suoh zostawi Tsukyoumiego i zabierze znalezisko, problemem może być nadal jego otwarcie. Nie posiadali klucza do kłódki i nie mieli pewności kto go ma i czy w ogóle jeszcze można go znaleźć? Pewnie pierwsze co przyjdzie do głowy to pirat ale dlaczego w takim razie sam jej nie otworzył? Co jeżeli skrzynia jest pusta a on sam udaje, że jej pilnuje tylko po to by zwabić ofiary i je łupić? A co jeżeli on sam szuka klucza a w środku znajduje się fortuna, która wzbogaci Kiyoshiego o setki, tysiące albo miliony ryo?

Offline

 

#405 2016-08-31 14:16:47

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Moje próby policzkowania towarzysza na nic się zdały. Kompletnie nie reagował na to co działo się wokół niego, natomiast prawdopodobnie wewnątrz jego ciała odbywał się istny armagedon. Po samym jego wyglądzie mogę wnioskować, że czuł ogromny ból i żal do siebie z powodu niemocy jaka go popadła na tą chwilę. Cóż, jako, że mam dobre serce to postanowiłem mu pomóc odkładając skarb na drugi plan. Może później do niego wrócę jak już uporam się z tym co dopadło białowłosego. Moje oględziny nie wykazały żadnej rany więc byłem pewny, że nie jest to spowodowane przez obrażenia bronią bądź jakąś techniką z zakresu ninjutsu bądź taijutsu. Jednak co jeśli młody został poddany technice genjutsu? Wiem jak bardzo niebezpieczne potrafią być umiejętności, które atakują nasz umysł, sam kilka razy się z nimi zetknąłem w przeszłości, ale nadal wiem tyle co nic.
    Po chwili przemówił w naszym kierunku ranny mężczyzna, który pomimo ciężkiego bólu spowodowany trwałym uszkodzeniem nogi wyglądał jakby się świetnie bawił. Owszem, dla niego mogła to być wręcz karuzela śmiechu, ale dla mnie było to coś okropnego. Nienawidzę stawać przed takimi trudnymi sytuacjami choć nigdy przed nimi nie uciekałem. Jednak starałem się robić wszystko tak aby do nich nie dopuścić. W sumie nie jestem pewny czy przypadkiem nie można tego zakwalifikować pod ucieczkę, ale nie ma czasu aby nad tym się rozwodzić. Trzeba było działać!
    Wypowiedział słowa, które wzbudziły u mnie lekkie zainteresowanie. Herbata? Mówi o tej, którą podała nam ta starsza kobieta podczas wizyty w jej domu? Miałem przeczucie, że coś z nią jest nie tak, ale nie sądziłem, że jest groźna do tego stopnia by dodać jakiegoś specyfiku do tak popularnego napoju jakim jest właśnie herbata. Mężczyzna raczej nie będzie skory do pomocy a nawet jeśli będzie coś wiedział to nic nie powie. Należałoby wrócić do staruszki, ale jaka jest szansa, że będzie siedzieć w swojej starej chatce? - Spie*dalaj, jak nic nie wiesz to lepiej zamilcz. - Odpowiedziałem z lekkim poddenerwowaniem w kierunku jednonogiego po czym zacząłem działać. Nie mogłem tutaj zostawić białowłosego więc musieliśmy się jak najszybciej udać do staruszki po lekarstwo albo do kogoś z miasteczka, jednak on sam nie może chodzić i najgorsze w tym wszystkim jest to, że będę musiał go nieść a wymiotować może w każdej chwili. Musiałem uważać na jego narządy wewnętrzne dlatego nie mogłem go od tak wziąć na ramię.
    Przykucnąłem a następnie przyłożyłem dłonie ku ziemi. Moja chakra przechodziła od ramion po dłonie aż wsiąkała w ziemie by następnie tuż pod białowłosym utworzyć cienki warstwę kryształu służącą jako nosze (szybkość tworzenia: 150). Następnie gdy całe jego ciało znajdowało się na kryształowym talerzu w kształcie prostokąta sterując za pomocą swojej chakry uniosłem twór w górę razem z rannym aby przenieść go szybko w stronę miasteczka. Mój klon został w razie czego aby dotrzymywać towarzystwa mężczyźnie, który za specjalnie nic ciekawego nie mógł zrobić.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Suoh (2016-08-31 14:17:42)

Offline

 

#406 2016-08-31 14:56:00

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Z chłopakiem było coraz gorzej. Ciągłe nudności nie przechodziły, paraliż też jakoś tam działał, a jakby tego było mało to dodatkowo zaczął tracić pomału oddech i stał się cały blady. Chłopak czuł, że się rozpada... że za niedługo będzie po nim. Pomimo złego stanu kiedy ta myśl go ogarnęła uśmiechnął się pod nosem.
- Czy tu mam zginąć? - pomyślał.
Ledwo co wyszedł ze szkoły ninja już wpakował się w jakąś walkę, która niebawem ma go doprowadzić do śmierci. A raczej nie walka tylko ta "herbatka". Chłopak nie przypuszczał, że ta kobieta mogła współpracować z tym piratem, chociaż można było podejrzewać, że czegoś chce skoro rozpowiadała tą historię na lewo i prawo.
     Towarzysz Tsukuyomiego postanowił olać skarby i pomóc chłopakowi dostać się do miasta. Przynajmniej tak przypuszczał, że w tamtą stronę lecą, bo gdzie indziej mógłby go zaprowadzić? Stworzył pod nim kryształ na którym znajdował się chłopak wraz z partnerem i ruszyli. Chłopak nie wiedział czy dożyje zanim znajdą się w mieście. A tam nie wiadomo czy jest ktoś w stanie mu pomóc. Jedyne co to pewnie ten co z nim walczyli i druga to staruszka, ale wątpił, że i ona coś powie. W końcu jakby była chętna go uleczyć to po co miała by mu dawać do herbaty coś takiego? Chłopakowi zaczęło dużo myśli przepływać przez głowę. Nie mógł się ruszyć, a jego stan w każdej chwili się pogarszał. Jedyne na co mógł teraz liczyć to na pomoc towarzysza.

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-08-31 15:28:20)

Offline

 

#407 2016-08-31 18:00:02

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe




       Panowie szybko podłapali trop, który podrzucił im powoli konający pirat. Tsukyuomi nie krył zdziwienia, iż nie spodziewał się, że herbata którą pił mogłaby być zatruta. Suoh wręcz przeciwnie. Starsza pani mimo wszytko wydawała mu się podejrzana albo ze zwykłego poczucia bezpieczeństwa, odpuścił sobie uprzejmość wobec gościnności babci. Cóż, doświadczenie w fachu robiło swoje a młody Uchiha nauczy się na swoich błędach jeżeli dane będzie mu przeżyć. Pewne było jedno. Cała akcja została została przygotowana, chodź prawdopodobnie obaj wpakowali się nią całkowicie przypadkowo. Mógłbym nawet rzec, że babcia specjalnie chodziła po mieście i gadała ów historię by przyciągnąć potencjalnych ludzi od złupienia. Cóż, nikt nie spodziewał się, że trafią na Kiyoshiego, który obali potężnego wojownika. Nie zapominajmy jednak o przysługach Uchihy, dzięki której Suoh w ogóle miał szansę zadać jakieś pierwsze poważne ciosy. Nie znali się lecz całkiem nieźle zgrali i czyżby zagrało to na emocjach jednookiego, który nie mógł tak po prostu zostawić młodziaka w potrzebie? Stworzył kryształowe nosze, by moc przenieść go do miasta. Narażał się odkryciem swej tożsamości dla młodzieniaszka ale najwidoczniej było to warte. Pozostawił także klona, który miał obserwować dogorywającego łysola. Ten jednak nie dawał za wygraną i odpychał kostuchę od swego ciała.



      - Chyba oszaleliście, że dam wam stąd uciec! Zabiorę was do grobu!
       W ogromnych bólach, połączył dłonie, tworząc klona. Duplikat o dziwo nie miał złamanej nogi i biegł w kierunku dwóch shinobi. Klonowi zostało przekazane sporo chakry, gdyż zaczynał wykonywać jutstu. Gdy znajdował się zaledwie dziesięć metrów od Uchihy i Kiysohiego, padł na ziemię, uderzając dłońmi w nią. Aktywował w ten sposób jutsu a towarzysze zostali zamknięci przez kamienną kopułę. Z niewiadomego powodu klon Suoha nagle zniknął, chodź nie został trafiony a oryginał nie odwoływał go. Wtem obaj mogli poczuć jak chakra powoli ucieka z ich ciał. To nie oznaczało nic dobrego. Łysy brodacz, wykonał kolejną technikę a z ziemi tuż pod jego zmiażdżoną nogą wyrosła ostra i wąska kamienna ściana. Co się stało? Uciął ją sobie! Uciął ją od momentu, gdzie już żadne lekarstwa nie byłyby mu w stanie pomóc. Ryknął okropnie ale utrzymywał mimo to skupienie, chodź przez dosłownie pięć sekund kopuła pobierała nieco mnie chakry. Ściana, którą pozbył się kończy, zamieniła się w błoto a jej część wylała się na kikut oraz dziury w brzuchu mężczyzny od razu zasychając i tamując krew. Raz jeszcze złożył gesty i pacnął w ziemię, wyciągając z niej kamienną włócznie. Nie miała mu jednak służyć do ataku a do podparcia. W wielkich bólach i ogromnym zmęczeniu udało mu się podnieść z ziemi i spojrzeć na kopułę.
      - No ładnie chłopaki... przez was zużyłem prawie całą swoją chakre, straciłem nogę i prawie zginąłem. Trzeba było mnie dobijać kiedy mogłeś jednooki. W ramach uznania za godną walkę, zabiorę całą waszą chakre bo po co ma się marnować skoro zaraz będziecie martwi prawda? K*rwa... chyba spędzę z rok na leczeniu tych ran. Tej ! Kryształowy! Powieszę sobie Twoją głowę obok kominka jako trofeum za najlepszą walkę w moim życiu. - Powoli, podpierając się włócznią, zbliżył się do kopuły. - Jako, że i tak zaraz zdechniecie to coś wam powiem. Klucz do skrzyni ma Chozu, czyli babcia u której byliście na herbatce. Pewnie was ciekawi co jest w skrzyni eee? Otóż powiem wam, żeeee... praktycznie nic. Marne 1500 ryo, które dzięki pewnej technice nabrały sporej wagi. A dlaczego nie mogłeś jej zniszczyć? Bo pod nią znajduje pieczęć, która sprawia że przedmiot jest niezniszczalny dopóki jej twórca nie umrze i nie... to nie ja nim jestem. Eeehhh... fajnie było ale będziemy powoli kończyć bo długo nie pociągnę bez opieki medycznej. Aa i odtrutkę ma Chozu. Ajć, byliście tak blisko wszystko a jednak tak daleko. I jeszcze jedno.. Jednooki! Chce poznać Twoje imię! Zdradzisz mi je na łożu śmierci?

1.Tsuchi Bunshin no Jutsu [Doton]
2.Gansetsukon
3.Doryuu Domou [Doton]

Offline

 

#408 2016-09-02 16:12:23

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Już myślałem, że sprawa dotycząca mięśniaka i skrzyni została przynajmniej w połowie rozwiązana i będę mógł jak najszybciej zanieść białowłosego do wioski w celu jego uleczenia. Cóż, jednak to musiało poczekać ponieważ nasz a w sumie bardziej mój przeciwnik nie dawał za wygraną i starał się nas uśmiercić za wszelką cenę. Po głowie chodziła mi jeszcze myśl dotycząca lekarstwa. Co jeśli jest to specjalnego rodzaju trucizna na którą nie ma antidotum? Co jeśli nikt w miasteczku nie będzie chciał mu pomóc? Co jeśli staruszka już dawno wyniosła się ze swojej chatki? Cholera. Przegryzłem lekko wargę po czym skupiłem się raz jeszcze na mężczyźnie. Leżący białowłosy znajdował się kilka centymetrów ode mnie więc jak najbardziej jest podatny na jakiegokolwiek ataki. Musiałem uważać.
    Mężczyzna stworzył klona, który o dziwo posiadał obydwie sprawne kończyny dolne, dodatkowo przygotowywał się do aktywacji jutsu. W chwili gdy miałem odpowiednio zareagować zauważyłem jak zaczęła nas otaczać kamienna kopuła, lecz nie był to koniec naszych problemów. Czułem jak z mojego ciała zabierana jest niewielka ilość chakry. Gdybym miał więcej jej pokładów to prawdopodobnie bym tego nie odczuł, lecz w aktualnym stanie nawet jeden procent ubytku jest zauważalny. Było ciemno jak w dupie u murzyna i trzeba było natychmiast reagować. Jednak wydarzyło się coś dziwnego, nie wyczuwałem obecności swojego klona. Wyglądało tak jakby po prostu rozpłyną się w powietrzu z nieznanej mi przyczyny. Na szczęście zapamiętałem pozycję napastnika wiec mogłem wykorzystać do kontrataku jedna z moich obszarowych technik. O ile zadziała zniszczę tym i kopułę i przeciwnika razem z jego sobowtórem.
    Zanim jednak zacząłem przygotowania usłyszałem jak mężczyzna wyjawia nam cały sekret dotyczący nie tylko skrzyni, ale i trucizny, którą został potraktowany białowłosy. Wspaniale! Dowiedzieliśmy się kilku ważnych rzeczy, przede wszystkim to, że mężczyzna nie gra tutaj głównej roli a jedynie pomagiera, pachołka od brudnej roboty. Trzeba przyznać, że sprytnie sobie to wykombinowali. Zużyłem prawie całą chakrę na tego typka i jeżeli przyjdzie nam stoczyć pojedynek z bezbronnie wyglądającą staruszką to prawdopodobnie go przegramy. Jednak nie czas rozmyślać nad jego słowami i tym co będzie później, jeżeli w tej chwili nie uda nam się wydostać z kopuły to prawdopodobnie będzie to nasz koniec. Stanąłem przed rannym towarzyszem zasłaniając go własnymi plecami. Następnie nabrałem tyle powietrza ile tylko mogłem po czym zmieszałem z własną chakrą i wypuściłem w kierunku, w którym ostatni raz widziałem mężczyznę oraz jego klona Ogromna fala powietrza wydostała się z moich ust niszcząc wszystko co napotka na swojej drodze począwszy od kopuły a kończąc na mężczyźnie (szybkość: 270)(siła: 300). Rozmiar techniki jest tak duży, że prawdopodobnie sięgnie ich obu.

Użyte jutsu:
-> [b] Mugen Sajin Daitoppa


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Suoh (2016-09-02 16:14:23)

Offline

 

#409 2016-09-02 16:50:43

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Wymioty nie ustępowały... bóle się nasilały... ostrość w oczach robiła się coraz bardziej uciążliwa... w tym stanie chłopak w niedługim czasie miał zginąć. Myślał, że może chociaż w wiosce ktoś go uratuje, lecz okazało się, że nic z tego. Nie wiadomym sposobem dla chłopaka (bo nic nie widział) przeciwnik uwięził ich gdzieś, bo stali w miejscu i nigdzie się nie ruszali. Na szczęście dobrze, że słuch miał cały i wszystko słyszał. A więc mężczyzna przeżył i teraz chce ich zabić. Uwięził ich w kopule i jakby tego było mało to chłopak czuł jak ulatuje z niego chakra. Nie było dobrze... było tragicznie.
Chłopak nie wiedział co się dzieje. Rozmowa, za chwilę silny podmuch wiatru. Co to wszystko miało znaczyć? Wszystko wyglądało na to, że chłopakowi nie uda się przeżyć. Ledwo co wyszedł ze szkoły ninja i już ma mu przyjść umierać? W tak młodym wieku? Jeszcze nic nawet nie osiągnął. Mogli zabić tego mężczyznę jak jeszcze mieli okazję teraz to już za późno.
Po głowie chłopaka zaczęły przepływać coraz to gorsze myśli. Przecież tyle miał celów i planów, a teraz to wszystko miało lec w gruzach? Mała nadzieja jeszcze w chłopaku się tliła i mimo wszystko nie poddawał się i starał się walczyć z trucizną, lecz coraz to gorsze myśli zaczęły krążyć po jego głowie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-02 16:53:40)

Offline

 

#410 2016-09-03 11:52:59

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe


       Huk. To usłyszał łysy brodacz, tuż po swojej wypowiedzi. Ziemia delikatnie zatrzęsła się a jego mina wyraźnie zrzedła. Dźwięk póki co brzmiał na stłumiony i dochodzący spod kopuły ale o dziwo kamienna ściana zaczęła powoli pękać. Gdy w barierze powstała malutka dziurka łącząca świat zewnętrzny ze środkiem, ciśnienie zrobiło swoje a kamienne bloki rozbiły się i porozlatywały po całej okolicy, strącając przy tym klona, który utrzymywał technikę. Potężny podmuch wiatru nieuchronnie zbliżał się do mężczyzny, który w swych oczach widział już tylko śmierć. Wichura poderwała go z obecnej pozycji, popychając wraz z odrywającymi się od ziemi krzewów, gruntu, kamieni a nawet czasem całych drzew. Pirat raz po razie odbijał się od każdej przeszkody, której podmuch nie porwał ze sobą, a pękanie kości zagłuszane były przez świst powietrza. Gdy Suoh zaprzestał swego jutsu, zauważył ze wszystko na wprost od jego pozycji w odległości 35 metrów po prostu zniknęło. Na miejscu lekkiego zalesienia powstał zwykły step, chodź nie wiem czy nie bliżej temu było do prowizorycznej plaży daleko od wody. Nie było jednak nigdzie widać ani klona ani mężczyzny. On jednakże poleciał nieco dalej, leżąc właśnie przygnieciony przez jedno z drzew z połamanym kręgosłupem, szczęką i kończynami. Dla tego człowieka był już to koniec gry.
       Reszta kamiennej kopuły, która przetrwała, rozluźniła się i po prostu rozsypała jak zamek z piasku. A co do końca gry to był jeszcze jeden gracz, któremu to groziło. Uchiha nie wyglądał najlepiej. Jeżeli miałbym określić to co się z nim dzieje to powiedziałbym Ch*jowo ale stabilnie. W każdym razie był w tragicznym stanie ale póki co nie pogarszał się on. Być może to jego siła walki o życie, utrzymywała go na tym świecie a może trucizna miała sprawiać długi ból, zanim odbierze żywot. Teraz na drodze obojga shinobi nie stała już żadna przeszkoda.

Offline

 

#411 2016-09-03 13:14:56

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Długo nie trzeba było czekać zanim kamienna ściana rozpadnie się na kawałeczki a potężna technika wiatru zmiecie stąd samego mężczyznę jak i jego klona. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund, ale tyle w zupełności wystarczyło aby zamienić aktualny teren w istne pobojowisko. Obszar o średnicy 35 metrów niczym nie przypominał tego czym był kilka chwil wcześniej, nawet ja nie sądziłem, że technika ta posiada taką ogromną moc i jedno użycie wystarczy aby zamienić łąkę w pustynie. Nie traciłem czasu na szczegółowe oglądanie skutków techniki, lecz skierowałem swój wzrok ku białowłosemu, który mimo krytycznego stanu trzymał się i starał się nie przekroczyć granicy dzielącej świat ludzi od... świata zmarłych. Kryształ na którym leżał ranny ninja nie uległ zniszczeniu więc nie musiał od nowa zabierać się za proces tworzenia. Główna zaletą mojego Kekkei-Genkai jest to, że nie potrzebuje kontaktu bezpośredniego z wytworzonym przeze mnie tworem, wystarczy, że wyciągnę rękę w kierunku noszy a chakra sama będzie przepływać w ich kierunku. Tym sposobem mogę zaoszczędzić siły, które mogą okazać się przydatne w późniejszym okresie.
    Białowłosy a raczej kryształ unosił się na około metr wysokości od ziemi oraz oddalony pół metra ode mnie, wyciągnąłem wcześniej rękę w jego kierunku więc nie było mowy aby ciemno-czerwony twór mógł się rozkruszyć z powodu braku chakry. Następnie ile sił w nogach biegłem (szybkość: 170) w kierunku miasteczka a dokładnie chatki staruszki, która powinna mieć antidotum oraz klucz do skrzyni, której nie mogłem w żaden sposób otworzyć. Przy okazji rozglądałem się w miarę możliwości czy przypadkiem gdzieś nie ma jakiegoś szpitala bądź przychodni, która mogła by być idealną alternatywą na wypadek gdyby staruszka postanowiła się ulotnić z miasta.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#412 2016-09-03 14:21:01

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Stan chłopaka dalej się nie zmienił. Było źle, ale już się nie pogarszało. Nie wiadomo z jakiego powodu czy dlatego może że chłopak walczył z trucizną? A może trucizna miała tak działać? Kto wie. Teraz ważniejsze było to co się z chłopakiem stanie. Kopuła najwidoczniej została zniszczona widocznie ponieważ przestała ulatywać chakra z Tsukuyomiego. Wzrok chłopaka stracił ostrość przez co nic nie mógł dostrzec, słyszał tylko szelest wiatru, a chwilę później czuł tylko jak kryształ czy co to było na którym się znajduje porusza się w jakimś kierunku. Nie wiadomo było w jakim, ale można było przypuszczać, że w kierunku miasta. Bo w końcu jaki cel miałby towarzysz chłopaka zabierając go gdzie indziej? Może nie znali się za długo, ale chłopak czuł, że można na nim polegać i, że mężczyzna pomoże mu w znalezieniu antidotum bez którego w szybkim czasie znajdzie po drugiej stronie świata.

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-03 14:23:00)

Offline

 

#413 2016-09-03 14:35:43

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe


       Suoh ruszył w dziki bieg, kierując się do miasteczka portowego skąd też przybyli. Uchiha dzielnie trzymał się na kryształowych noszach, odpychając żniwiarza śmierci na tyle ile pozwalała mu jego wola walki o życie. W tym tempie nie trzeba było długo czekać aż obaj znajdą się w mieście. Dużo się nie zmieniło od czasu gdy byli tu ostatnio, po za tym że co niektórzy spoglądali na niebo jakby wypatrując zbliżającej się burzy. Zapewne huk, który wywołał wcześniej Kiyoshi, wprawił ludzi w ten stan i obserwację. Oczywiście ich przybycie nie obeszło się bez echa. Z racji, że jednooki targał ze sobą młodzieńca na kryształowych noszach, które poruszały się samoistnie za twórcą, ludzie wręcz zatrzymywali się ze zdziwienia. Jedni spoglądali jak na czary, inni wręcz jak na cuda ale byle też i tacy, którzy aż za dobrze wiedzieli co działo się w ich kraju i z pogardą pluli pod swoje buty. Przecież przez niszczycielskie siły shinobi masa terenów gorących źródeł ucierpiała dość poważnie a zwykli ludzie bali się takich jak Suoh czy Tsukyuomi.
      Kryształowy rozglądał się dookoła by dostrzec coś co można by było nazwać lecznicą. Niczego takiego jednak nie dostrzegł. Prawdopodobnie w tym miejscu nie był szpitala a jedynie jakaś zielarka, która mieszkała w domu jak każdy inni i tylko wtajemniczeni wiedzieli gdzie się ona znajduje ale nie było czasu na to by latać i pytać a potem jeszcze jej szukać. Uchiha nadal się trzymał, choć nie wiadomo jak długo przetrzyma truciznę w swoim organizmie zanim ta go nie wykończy. Obaj znaleźli się momentalnie przed domem staruszki, który także nie zmienił się od ostatnich odwiedzić. Drzwi były nadal zamknięte, zaś okno wciąż uchylone po tym jak Uchiha próbował się do środka wedrzeć po cichu. Ciężko stwierdzić, czy babcia znajdowała się wewnątrz domu ale nic nie wskazywało na to by to miejsce opuściła. Zapewne nie spodziewała się, że jej pupil zginie i czeka na jego powrót. Wtem wprawne oko Suoha mogło dojrzeć jak coś powoli mignęło przez okno. Jakaś postać przeszła z pokoju do pokoju i chodź nie widział dokładnie to po sposobie chodu i budowy, mógł całkiem celnie stwierdzić, że to właśnie babcia.

Offline

 

#414 2016-09-03 15:24:28

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Do miasta wróciliśmy dość szybko zważywszy na to jaka odległość dzieli zabudowania od jaskini z której wyjęliśmy skrzynie skarbów. Z każdym metrem, który pokonywałem czułem na sobie wzrok wszystkich mieszkańców. Niektórzy przez to co widzą a dokładnie unoszący się w powietrzu kawałek kryształu mogą uważać mnie za jakiegoś Boga, człowieka wszechmogącego, ale w oczach niektórych mogę być postrzegany jako demon, zaraza, chodząca bomba, która może eksplodować w każdej chwili. Na wojnie nie byłem, ale trochę o niej słyszałem. Jestem świadomy tego jakie ninja pozostawili po sobie świadectwo dla wszystkich tych ludzi mieszkających tutaj. Jako członek tej jednostki powinienem czuć się choć trochę winny, ale z drugiej strony ja nie zrobiłem nic złego więc nie czuje się jakoś szczególnie winny i nie kryje się ze swoimi zdolnościami. Uważam nawet, że strach bądź podziw budują reputację i szacunek.
    Nie udało mi się zlokalizować żadnego publicznego ośrodka medycznego więc pozostawało mi wierzyć, że staruszka nadal znajduje się w środku i nie czeka na nas z żadną niespodzianką. Bez problemu udało nam się dotrzeć pod jej mieszkanie, które nic a nic się nie zmieniło od naszej ostatniej wizyty tutaj. Otwarte okno czy zamknięte drzwi. Wszystko wyglądało tak samo, ale to dobry znak. Oznaczać może, że kobieta cały czas jest w środku. Stanąłem przy drzwiach po czym przyłożyłem ucho do drewnianej powierzchni aby nasłuchiwać wszelkich dźwięków dochodzących z wewnątrz. Wnet zauważyłem kątem oka przez okno czarną sylwetkę, która czmychnęła z jednego pomieszczenia do drugiego. Nie byłem pewny czy to aby na pewno kobieta, osoba ta poruszała się dość szybko jak na staruszkę, ale musiałem zaryzykować.
    Nie patyczkowałem się. Zgromadziłem trochę chakry w prawej nodze po czym uderzyłem cała powierzchnią stopy w drzwi (siła: 350). Jeżeli były zamknięte to pukanie nic by nie pomogło a w takich sytuacjach czysta siła przynosi najlepsze efekty. Następnie powoli wszedłem do środka ciągnąć za sobą to co jeszcze pozostało z białowłosego. Na mojej twarzy namalował się niewielki uśmieszek po czym krzyknąłem nawołując starszą kobietę. - Witamy! To znowu my! Masz coś co mnie interesuje! - Chodziło oczywiście nie tylko o antidotum, ale i sposób na technikę, która zapieczętowała skrzynie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#415 2016-09-03 15:38:39

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Kryształ na którym leżał cały czas poruszał się w szybkim tempie w kierunku miasta. Kiedy już tam byli nie wiedział co się zaczęło dziać, czy to kolejny wróg czy nie, ale zrobiła się tak jakby cicho. Można było usłyszeć odgłosy zdziwienia, przerażenia itd. Czyżby ludzie bali się jednostek ninja? Chłopak jest świeżo po akademii i nie wiedział o niczym, o żadnej wojnie ani o niczym takim. W każdym razie towarzysz chłopaka zaprowadził go w jakieś miejsce. Z chłopakiem nadal było źle, ale został on wzięty przez partnera który coś rozwalił i przywitał się. Jak można było przypuszczać po słowach postanowił on odwiedzić jeszcze raz chatkę staruszki, która miała mieć antidotum na tą truciznę. Tsukuyomi dalej walcząc o życie miał nadzieję, że z nią już łatwo pójdzie i nie będzie stawiać większego oporu.

Offline

 

#416 2016-09-03 16:06:11

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe


       Kiyoshi nie pierdzielił się w tańcu. Stojąc przed drzwiami do domu staruszki, nabrał chakry w nodze i wykonał kopnięcie w tą drewnianą konstrukcję. To były mikroskopijne wartości lecz przy uderzeniu, Suoh poczuł jakby przebijał się najpierw przez jakąś barierę a dopiero potem przez drzwi. Niestety nie zdążył zatrzymać ataku by ten był już fazie zderzenia. Kryształowy poczuł jak jego prawa noga zostaje sparaliżowana. Szczerze mówiąc to i tak był cud, bowiem pułapka zostawiona na drzwiach, miała paraliżować całego człowieka a nie tylko jego część. Najwidoczniej ktoś to ją ustawił, nie przypuszczał że atakujący te drzwi będzie posiadał zdolność manipulacji chakry przez co ów technika pułapki wychwyciła jedynie najgęstszy punkt energii. To jednak w niczym nie powstrzymywało Souha, opierając się o ściany i skacząc na jednej nodze, wparował tuż do miejsca gdzie siedziała zaskoczona starsza kobieta. Szczerze mówiąc ona była wręcz przerażona. Nie dość, że ktoś załatwił jej przydupaska to jeszcze rozwalił drzwi i nadal jest w stanie się poruszać. Pytanie teraz czy ta starsza kobieta nie jest przypadkiem shinobi? W końcu pirat mówił, że to ona nakleiła zwój blokady na skrzynie plus teraz te drzwi z pułapką. W każdym razie po zdaniu Suoha od razu wiedziała o co chodzi.
       - Jezu... jak wy... Czy... zabiliście... Nie tak miało być... on miał tylko was okraść... nie miało być walki... zginąć... matko bosko kochano...
       Widziała, jednak że Uchiha kona a Suoh nawet ze sparaliżowaną nogą, był w stanie do niej podejść. Nie był jej stać na kolejne numery. Bała się, że i ona zginie. Pobiegła więc szybko do szafki, w której po otwarciu widniały całe masy flakoników. Każda była opisana inaczej, jedne trucizny paraliżujące, inne mordercze itp itd i do każdego specyfiku odtrutka. Wręczyła płyn Kiyoshiemu i uklękła na ziemi.
       - Błagam, nie zabijaj starej kobiety...

Offline

 

#417 2016-09-03 16:30:03

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Wbijając się do środka chłopak nie mógł wiedzieć, że jego kompan został sparaliżowany w nogę. Na całe szczęście tylko w nogę, bo gdyby sparaliżowało go całego to chłopak byłby martwy. Staruszka widząc tą dwójkę widocznie była przerażona co świadczyć mógł po tym głos i wyrazy jak je składała i mówiła... w każdym razie coś popaplała, że to nie miało tak być, że mieli tylko zostać zrabowani z wszystkiego czego mają i tyle. Pomimo stanu w którym chłopak się znajdował po tych słowach prychnął po czym czekał co z antidotum. Oczywiście kobieta podała towarzyszowi Tsukuyomiego antidotum, a ten nie mogąc się doczekać odebrał je od Suoha i wypił wszystko co się tam znajdowało do dna.

Offline

 

#418 2016-09-03 16:38:59

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Cholera jasna. Tego nie przewidziałem. Okazało się, że na drzwi była nałożona specjalna bariera, która paraliżuje ciało tego kto ośmielił się je otworzyć. Na szczęście ucierpiała na tym tylko moja noga, która wcześniej posłużyła jako taran dla drewnianej konstrukcji. Prawdopodobnie znajdowała się w niej większa ilość chakry niż w reszcie ciała i pułapka zareagowała tylko na moją kończynę. To i tak dobrze. Jeżeli zostałbym sparaliżowany cały to prawdopodobnie moja przygoda jako ninja dobiegłaby końca. Mimo tego samo poruszanie było o wiele cięższe niż wcześniej, mogę za to winić jedynie swoją głupotę, ale czas nie był naszym sprzymierzeńcem więc nie mogłem czekać. Staruszka na mój widok wyglądała na przerażoną. Prawdopodobnie nie zdała sobie sprawy z kim od początku miała do czynienia. Nie jestem pierwszym lepszym naiwniakiem, który nie potrafi się bronić. Po tym jak usłyszałem, że miał być to tylko rabunek, chciało mi się śmiać. Dla mnie wyglądało to bardziej jako zabawa w łowce i zwierzynę, ale ostatecznie to my odnieśliśmy zwycięstwo.
    Milczałem. Czekałem tylko na to aż staruszka poda odpowiednie lekarstwo. Jak tylko podeszła do gabloty wypełnionej różnego rodzaju fiolkami, za pomocą swojej chakry ułożyłem delikatnie i powoli kryształowe nosze na ziemi po czym zerwałem komunikacje i twór zaczął się stopniowo rozpadać nie narażając białowłosego na jakiekolwiek obrażenia. Jak tylko otrzymałem lekarstwo na dolegliwość mojego towarzysza natychmiast mu ją podałem. Było ciężko zniżyć się do parteru tylko z jedną sprawną nogą, ale jakoś dałem radę choć musiało to wyglądać komicznie. Następnie czekałem aż odtrutka zacznie działać. Przy okazji spojrzałem na swoją nogę i przemówiłem pełen złości do starszej kobiety. - Efekt paraliżu ile zwykle trwa?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#419 2016-09-03 22:47:25

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe


        Napój wleciał do przełyku Uchihy, sprawiają że ten z początku wygiął się od smaku goryczy. Przez całe jego ciało zaczęło przechodzić mrowienie, które zawsze towarzyszy człowiekowi gdy jakaś kończyna jest niedokrwiona. Czyżby babcia podała truciznę zamiast odtrutki? Ryzykowałaby w te sposób swoim życiem, chociaż cholera wie co ona tak naprawdę potrafi. Tsukyumi poczuł ogromny ból w klatce, który wprawił go w niekontrolowany krzyk. Nie wróżyło to nic dobrego. Jego brzuch cały się nadął a w przełyku poczuł jakby wnętrzności podchodziły mu do ust. Po chwili obrócił głowę na bok i zwymiotował bardzo intensywnie czarną cieczą. Czyżby to była barwa skrzepniętej i wysuszonej krwi? Uchiha musiał mieć strach w oczach. Jednakże, tuż po tym jak wykonał tą nieprzyjemną czynność, poczuł ogromną ulgę. Kończyny wracały do normalnego stanu, będąc już całkiem pod kontrolą chłopaka, gorączka powoli schodziła a ból już nie wzmagał w nim tak ogromnych cierpień. Oczywiście jego brzuch nadal cierpiał, chodź był to efekt oczywisty i jeszcze przez jakiś czas Tsukyumi będzie musiał odpoczywać by zregenerować siły. Póki co jest bardzo wycieńczony ale będzie żył.
       Suoh zapewne odetchnął z ulgą, widząc że jego towarzysz jednak nie umiera a powoli wraca do normalnego stanu. Kobieta wykorzystując moment nieuwagi obojga, sięgnęła po nóż na stole z postanowieniem rozcięcia skóry. Nie, nie, nie.. nie planowała podciąg ani Kiyoshego ani Uchihy a swój palec, by złożył kilka gestów i pacnąć w ziemię wypowiadając formułkę przywołania. Czyżby planowała wezwać summona do walki z jednookim? Także nie! W pokoju pojawiła się skrzynia. Tak, dokładnie ta sama, którą znaleźli obaj w jaskini i o którą tłukli się w piratem. Dotknęła ją dłonią a ta uniosła się na pół metra w górę. Nalepka z pieczęcią, która znajdowała się tuż pod nią, oderwała się i zniknęła w niebyt, zamieniając się w popiół przez niebieski płomień. Skrzynia samoistnie się otworzyła, ukazując zaledwie 1500 ryo, chodź zawsze było to coś lepszego niż kompletny brak zawartości. O dziwo na dnie leżało także kilka wybuchowych naklejek. Spokojnie nie wybuchły, czekały na to by je użyć.
       - Nie wiem kiedy przejdzie paraliż bo nikt nigdy nie dożył momentu przeminięcia. Przypuszczam jednak, że kwestia dnia, dwóch, może trzech i będzie to stopniowe. Chłopak powinien wyzdrowieć całkiem także w ciągu kilku dni. Bierzcie wszystko co jest w tej skrzyni i błagam nie zabijajcie mnie.
       No cóż, przed obojgiem a właściwie przed Suohem stał ostatni wybór, bo wątpię że nie skorzysta z zawartości skrzyni. Zabić? Czy nie zabić? Oto jest pytanie!

Offline

 

#420 2016-09-03 23:50:22

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Chłopak dostał odtrutkę i wypił ją. Już od samego początku po wypiciu chłopak zaczął się czuć jeszcze gorzej. Poczuł mrowienie po całym ciele i strasznie bolał go brzuch, myślał, że zaraz wyrzyga swoje wnętrzności. Obrócił głowę na bok i faktycznie zwymiotował jakąś czarną substancją. Nie wiadomo co to było, ale gdy to zrobił od razu poczuł się lepiej. Już myślał, że dostał jeszcze mocniejszą truciznę i zaraz zginie, lecz jak się okazało to było jednak lekarstwo. Z chłopakiem już było wszystko w porządku chociaż czuł jeszcze bóle brzucha, ale to pewnie będzie czuł jeszcze przez jakiś czas. W każdym razie cieszył się, że wyszedł z tego cało. Popatrzył się na swojego towarzysza po czym powiedział do niego.
- Dziękuję
Po tych słowach jego wzrok padł na staruszkę, lecz nie było to już zwykłe spojrzenie. Popatrzył się na nią jakby miał chęć ją zaraz zabić, lecz nie zrobi tego na razie.
Staruszka odcięła sobie palca coś tam porobiła i ogółem pojawiła się skrzynia wraz z 1500 sztukami ryo. A więc to była prawda co mówił tamten mężczyzna. Muszą nacieszyć się taką stawką, bo więcej nie dostaną chyba, że splądrowali by ten dom. Kiedy kobieta wołała, żeby jej nie zabijać chłopak z chęcią by to zrobił. To ona naraziła jego życie i to przez nią prawie obydwoje zginęli. Teraz tak po prostu ma nie ponieść za to konsekwencji? Dla chłopaka to był żart, ale postanowił zaczekać aż nie zrobi czegoś jego kompan. A właśnie... a propo kompana. W końcu mógł zapytać go o imię, ale to zrobi dopiero jak to wszystko się skończy.

Offline

 

#421 2016-09-04 13:27:23

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Białowłosy natychmiast przyjął dawkę antidotum, które z początku wyglądało jak kolejna trucizna. Starałem się bacznie obserwować jego zachowanie, ale nie mogłem pominąć również obecności staruszki, która mogła tak na prawdę udawać tylko po to abyśmy stracili czujność. Przestraszyłem się gdy chłopak zaczął nagle wymiotować jakimś czarnym płynem. Z początku pomyślałem, że organy wewnętrzne uległy zniszczeniu a czarna ciecz to po prostu pozostałości po truciźnie lecz w chwili gdy zaczęło mu się poprawiać odetchnąłem z ulgą. Przynajmniej jedna sprawa załatwiona choć prawdopodobnie kuracja będzie trwała kilka dni, miałem nadzieje, że z moją nogą będzie to o wiele krócej w przedziale kilku godzin.
    Jednak chciałem się upewnić, że staruszka nie zaskoczy nas już niczym innym, dlatego w prawej dłoni utworzyłem malutką kuleczkę z kryształu o średnicy jednego centymetra (szybkość tworzenia: 150). Jej właściwości są takie same jak w przypadku ogromnego bloku kryształowego o rozmiarach kilkuset metrów. Następnie skierowałem ją w kierunku szafki z chemikaliami o których była mowa wcześniej by następnie przebić się przez cienką warstwę szkła i porozbijać pozostałe buteleczki w których znajdowały się różnego rodzaju trucizny i inne podejrzane specyfiki.
    W międzyczasie kobieta sięgnęła po nóż a następnie nacięła sobie palec aktywując technikę, która przywołała skrzynie skarbów. Tą samą, którą zostawiłem po to aby przywlec tutaj ciało białowłosego. Następnie użyła kolejnej nieznanej mi techniki aby zdezaktywować barierę, która sprawiała, że drewniana skrzynia była niezniszczalna. Po otwarciu znalazło się w niej o wiele mniej ryo niż na początku przypuszczałem, ale lepsze to niż pustka. Pod spodem były jeszcze notki wybuchowe, które czekały na aktywację i w tej chwili mój instynkt zareagował. Co jeśli w chwili gdy sięgnę po zawartość skrzyni, staruszka nagle nie aktywuje notek? Choć z drugiej strony pole rażenia może być tak duże, że również ona znalazła by się w jego zasięgu. Z drugiej strony wyglądała na przerażoną więc pewnie nawet nie przyszło jej do głowy taka myśl. No cóż, do odważnych świat należy. Sięgnąłem ręką do środka a następnie zacząłem ładować monety we wszystkie dostępne mi kieszenie, tyle ile były w stanie pomieścić.
    Oczywiście nie zapominajmy o wytworzonej wcześniej przeze mnie kuleczce. Mimo, że jej specyfiki już nam nie zagrażają to nic nie wiemy o zdolnościach jakie posiada. Nie lubiłem tej części siebie jednak wiedziałem, że każdy rozdział należy zamknąć. W chwili gdy odwróciłem się w kierunku białowłosego wykonałem malutki gest dłonią a dokładnie palcami uginając je w kierunku leżącego chłopaka. Tym sposobem przesłałem za pomocą mojej chakry polecenie do malutkiej kuli, która po wykonanej demolce w szafce znajdowała się tuż za głową starszej kobiety aby następnie błyskawicznie wbić się w jej wnętrze. Zamknąłem w tym momencie oczy a dokładnie jedno oko. Jak wspomniałem, nie była to moja prawdziwa natura, ale należało zachować wszelkie środki bezpieczeństwa. Może w tej chwili nam nie zagrażała, ale co jeśli znajdą się później inni śmiałkowie podobni do nas, którzy również padną jej ofiarą? Trzeba było zrozumieć, zrobiłem to nie dla siebie czy mojego towarzysza, ale dla innych, których słowo skarb kusi bardziej niż dobry magazyn erotyczny. Po tym zabiegu zerwałem połączenie i kulka uległa zniszczeniu.
    Kucnąłem przy białowłosym udając, że nic się nie stało a następnie przyjrzałem się mu sprawdzając jak się trzyma. - No młody. To była dopiero przygoda. A właśnie, jak mam na Ciebie wołać. Bo mimo tego, że między nami różnica wieku jakaś jest to tym co zrobiłeś wcześniej nie zasługujesz na to by wołać do Ciebie młody, racja? - Przemówiłem do niego spokojnym głosem starając się ukryć drżenie dłoni z powodu wcześniejszej sytuacji, nie było to coś czym należy się chwalić. 

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#422 2016-09-04 13:46:08

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe


       A więc jednak. Suoh jak było widać przez sesję, był raczej dobrym człowiekiem, który nie lubi zabijać, chodź robi to gdy trzeba. W czasie gdy Uchiha dochodził do siebie, Kiyoshi stworzył kryształową kulkę, która przebiła się szybko do szafki i zaczęła masakrować wszystkie specyfiki pochowane w szklanych ampułkach. Kobieta obserwowała wszystko z ogromnym przejęciem a w jej oczach pojawiły się łzy. Najwidoczniej był to dorobek jej życia jak i pokaz umiejętności w zielarstwie i truciznach. Musiała się z tym jednak pogodzić w ten sytuacji a przynajmniej tak sobie wmawiała. Ściskało ją w sercu by zaatakować Suoha, lecz widziała że marne ma ku temu szanse, plus zbicie flakoników oznaczać może, że ten daruje jej życie. Nic jednak bardziej mylnego.
       Kiyoshi był ninja w dorosłym już wieku. Znał świat, znał ludzi, znał dobro i zło. Wiedział że życie to nie bajka a ludzie tak po prostu się nie zmieniają i nie stają się przyjaciółmi od tak. Obawiał się o przyszłe istnienia, o ludzi którzy przyjdą i wpadną w tę samą pułapkę co oni lecz z niej już nie wyjdą. Jednym skinięciem palca, pokierował kryształową kulkę a ta przebiła ciało kobiety w newralgicznym punkcie, odbierając jej w ten sposób życie. Staruszka padła na kolana z szeroko otwartymi oczyma oraz ustami. Wtem jej ubranie na środku brzucha rozdarło się, ukazując pieczęć. Znak oderwał się od jej ciała, zaczynając proces przyciągania. Czyżby miało to być na zasadzie czarnej dziury a chłopacy skończą swój żywot? Nie... Zerwana pieczęć, zaczęła odrywać skórę z ciała staruszki i kumulować w sobie. Pomyślicie pewnie, że oblecha i kobieta została oskórowana. Nic z tych rzeczy. Pod fałszywą skórą staruszki, znajdowała się piękna i młoda dziewczyna w wieku podobnym do Suoha. Zapewne gdyby spotkali się w innych okolicznościach to zakochałby się w niej po uszy jednakże w tym wypadku pozbawił ją życia z poczucia obowiązku. Pieczęć wciągnęła całą fałszywą zawartość i najzwyczajniej w świecie spaliła się niebieskim ogniem tak jak wcześniej ta ze skrzyni. Martwa kobieta upadła cała na ziemię, uderzając o podłogę. W ten o to sposób, Suoh jak i Tsukyuomi przeżyli niebezpieczne starcie i pułapkę zaplanowaną na łasych podróżników. Może nie zostaną dzięki temu przyjaciółmi lecz obaj znaleźli nowego kumpla i przeżyli niezłą przygodę.

THE END


Dzięki panowie! Podsumowanie już niedługo!

Offline

 

#423 2016-09-04 14:12:50

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

W końcu dzięki odtrutce chłopak mógł zacząć normalnie funkcjonować. Nudności przeszły, wzrok powrócił... teraz mógł podziękować swojemu towarzyszowi za pomoc w odzyskaniu zdrowia, bo gdyby nie on to pewnie już by wąchał kwiatki od spodu. W każdym razie chłopak wstał z ziemi i skierował swój wzrok spod kaptura na staruszkę. Zabiłby ją, ale tym razem wolał zostawić tą decyzję swojemu kompanowi.
     Obserwował jednak co robi jego towarzysz i jak się okazało postanowił on nie dopuścić drugi raz do takiej sytuacji i zbił wszystkie fiolki jakie były w szafie kulką z kryształu jaką wcześniej stworzył. Ta umiejętność kojarzyła mu się z jakimś klanem, ale obecnie nie miał pojęcia co to za klan. W każdym razie kiedy zbił wszystkie trucizny i nie tylko, kulka przebiła staruszkę powodując jej śmierć. Chłopak uśmiechnął się i popatrzył tylko jak kobieta ginie na jego oczach. Właśnie na taki los zasługiwała i taki dostała. Lecz co go zdziwiło? Kiedy aktywowała się jakaś pieczęć. Na samym początku chłopak myślał, że to jakaś pułapka, lecz nic mylnego. Staruszka zaczęła przemieniać się w piękną kobietę. Więc to była jej prawdziwa forma? Może być i piękna, ale i tak zasługiwała tylko na śmierć.
     Po tym jak towarzysz Tsukuyomiego zapytał go ten odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- Po prostu Tsukuyomi. Dzięki za uratowanie życia. jestem Twoim dłużnikiem. A Ty? Jak się nazywasz?

Offline

 

#424 2016-09-04 14:55:34

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Wszystko poszło zgodnie z planem, fiolki zostały zniszczone a łzy w oczach staruszki wskazywały na to, że bardzo tego żałowała. Prawdopodobnie gdyby nie doszło do tej sytuacji z wcześniej nic takiego by się nie stało, ale ludzka pazerność nie zna granic. Podobnie było ze mną kilka lat temu gdy dla odrobiny bogactwa byłem gotowy poświęcić wszystko, na szczęście po dostaniu nauczki wiem kiedy należy się wycofać, ale z drugiej strony nie mogę patrzeć jak ktoś wykorzystuje drugą osobę do wzbogacenia samego siebie i podniesienia tym samym statusu publicznego. Staruszka nie stawiała żadnego oporu tudzież kryształowa kulka bez problemu przebiła ją na wylot, pewnie nawet nie podejrzewała, że coś takiego może się zdarzyć. Lecz po chwili wydarzyło się coś niespodziewanego. Tajemnicza pieczęć aktywowała się wraz ze śmiercią właścicielki mieszkania. Początkowo myślałem, że wszystko w obrębie kilkunastu metrów wyleci w powietrze, ale jak się okazało później staruszka zaczęła zrzucać skórkę, tak jak w przypadku węży. Pod nią kryła się zupełnie inna postać, dużo młodsza, prawdopodobnie w moim wieku kobieta, która swą urodą nie grzeszyła. Cóż, gdyby nasze drogi zetknęły się w zupełnie inny sposób i nie próbowałaby wykorzystać osób trzecich do własnych celów to prawdopodobnie nie skończyła by tak jak teraz.
    Mój towarzysz przemówił z niewielkim uśmiechem. Prawdopodobnie był zadowolony z tego, że żyje i nic mu już nie zagraża. Trzeba przyznać, że zachował się dość dzielnie i ja na jego miejscu już dawno zszedłbym z tego świata. Kto wie, może w przyszłości zostanie wspaniałym wojownikiem po tym jak pokazał wcześniej skrawek swoich umiejętności. - Nazywam się Motochika Chosokabe z domu a raczej małego klanu Chosokabe. Jak widziałeś ja jak i pozostali z mojej rodziny czy rodzinnej wioski władamy dość interesującą umiejętnością jaką jest zmiana stanu skupienia tlenu znajdującego się w powietrzu. Na prawdę przydatna zdolność, ale w zamkniętych miejscach odizolowanych od reszty słabo się przydaje. Jak wspomniałem wcześniej jestem również podróżnikiem a także poszukiwaczem skarbów co można zobaczyć po moich kieszeniach. - Skierowałem dłonie na wypchane po brzegi ryo kieszonki mojego stroju po czym kontynuowałem. - Wyruszyłem z Kokkai na wschód, aktualnie zmierzam do Kraju Błyskawicy. Słyszałem o jakimś zaginionym skarbie w tamtych rejonach, wiesz cos może o tym? - Ciągnąłem rozmowę starając się zapomnieć o sparaliżowanej nodze.

Offline

 

#425 2016-09-04 15:28:19

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Motochika Chosokabe? A więc tak brzmiało jego imię. Nie pasowało mu tu nazwisko, bo słyszał plotki o tym klanie co włada kryształami jednak to nie było nazwisko Chosokabe. W każdym razie postanowił nic nie mówić na ten temat i zostawić to tak jak jest.
     Miło było poznać tego człowieka. Był niezmiernie silny a na dodatek uratował mu życie. Chłopak chciał mu się odwdzięczyć za to, lecz jak widać jego jedyną zapłatą za to jest chyba informacja o jakimś tam skarbie. No cóż... chłopak nie był poszukiwaczem skarbów, więc nie wiele o nim wiedział, dlatego postanowił nie kłamać tylko powiedzieć prawdę swojemu dłużnikowi.
- Miło mi Motochika - powiedziałem do niego i kontynuowałem dalej - umiejętność jak najbardziej przydatna. W końcu uratowała mi życie. A co do skarbu to nie mam o nim żadnego pojęcia. Jak możesz zobaczyć ja jestem tylko zwyczajnym chłopakiem i nie wiele o tym wiem - po tych słowach spojrzałem się na kobietę która leżała koło nich martwa. Trzeba było przyznać, że to pierwszy raz kiedy chłopak widzi taką osobę i robiła na nim niezłe wrażenie - Nie ma czegoś w jaki sposób mógłbym Ci się odwdzięczyć?

Offline

 

#426 2016-09-04 16:10:47

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Okazało się, że Tsukuyomi nic nie wiedział o skarbie, który znajduje się za naszą wschodnią granicą. Nie obwiniałem go za to. Skąd miał niby wiedzieć o czymś co znajduje się poza tym krajem. Ja również nie wiem co mogę zastać w chwili gdy wkraczam do obcego mi kraju. Moja noga pozostanie przez jakiś czas sparaliżowana, aczkolwiek z każdym dniem powinno być coraz lepiej. Jak powiedziałem zamierzam udać się do Kraju Błyskawicy wybadać plotkę o wojnie domowej, którą słyszałem od starego znajomego. Padło pytanie czy chłopak mógłby mi się jakoś odwdzięczyć. Wątpię czy w tym stanie jest cokolwiek zrobić, a jeśli nawet to nie wiem co bym od niego chciał. Uratowałem go jedynie dlatego, że nie chciałem mieć nikogo na sumieniu a szczególnie kogoś kto przez moja nieuwagę wplątał się w to bagno. - Raczej nic nie możesz zrobić. Z resztą niczego mi nie brakuje więc wystarczy mi jedynie Twoja wdzięczność, Tsukuyomi. Zmierzasz gdzieś konkretnie czy idziesz tam gdzie wiatr Cię zaprowadzi? - Zapytałem.

Offline

 

#427 2016-09-04 22:23:25

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Skoro wystarczy tylko wdzięczność to chłopak nie będzie nalegał. Kiedyś może wydarzy się sytuacja w której to on będzie zagrożony, a wtedy chłopak przyjdzie z pomocą. Do tego czasu będzie stawał się coraz silniejszy aby kiedyś pobić nawet i jego. Był silny, ale to bardzo silny. Nie wiadomo czy chłopakowi będzie dane kiedyś spotkać silniejszego ninja, dlatego postanowił iść w jego kierunku i stać się legendą w świecie ninja.
     Po pytaniu skierowanym przez Motochike chłopak odpowiedział mu.
- Idę gdzie mnie poniesie wiatr. Nie mam konkretnego celu - odwrócił wzrok od trupa po czym odetchnął - Ty pewnie idziesz po skarb, dlatego przeszkadzać już nie będę. Może jeszcze kiedyś los złączy ponownie nasze drogi. Wtedy będę na tyle silny, żebym to ja tym razem uratował Ci życie - powiedział z lekkim uśmiechem do niego po czym poprawił swój kaptur na głowie.

Offline

 

#428 2016-09-05 14:30:11

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Więc jednak mój młody towarzysz kieruje się zupełnie inną metodą niż ja. Pojawiam się zwykle tam gdzie coś się dzieje bądź krążą plotki o wielkim bogactwie tak jak w przypadku tutejszego miasta portowego. Choć nie było to wielkie bogactwo to i tak lepsze to niż figa z makiem. Mimo wszystko cieszyłem się z faktu, że po tak ciężkim dniu nagroda mnie nie ominęła, jeżeli chce kiedyś odbudować rodzinną posiadłość muszę uzbierać jak najwięcej, wtedy będę mógł ściągnąć całą rodzinę z powrotem do domu. Upewniłem się raz jeszcze czy aby na pewno wszystkie monety zostały zabrane przeze mnie, Tsukuyomi wcześniej stwierdził, że nie interesuje go skarb więc nawet nie zamierzałem się z nim dzielić.
    Próbowałem wstać, ból a raczej paraliż nogi nadal był dość uciążliwy, ale przynajmniej nie tak mocno jak wcześniej kiedy to w ogóle nie czułem nogi. Mówiąc szczerze mocno ryzykowałem wcześniejszym wyburzeniem drzwi a także zabójstwem kobiety. Gdyby bariera okazała się dużo mocniejsza możliwe, że byłbym kaleką do końca życia a nie ma nic gorszego dla ninja jak bycie kaleką. Z kolei sprawa z kobietą też nie była dobrze przemyślana. Co jeśli byłaby to technika, która wciągnęłaby nas obydwu i tym samym uśmierciła? W ogóle nie wziąłem tego pod uwagę wiedząc jakimi mniej więcej umiejętnościami władała martwa już kobieta. Jednak szczęście mocno nam sprzyjało i najważniejsze jest to, że nie odnieśliśmy żadnych poważniejszych ran.
    Gdy już udało mi się podnieść z brudnej podłogi, poprawiłem włosy a następnie swój ubiór w okolicach klatki piersiowej. Chciałem zadbać o najdrobniejszy szczegół w chwili gdy będę w pobliżu obcych ludzi. Nie chciałem wyglądać jak jakiś bezdomny choć może tym sposobem znalazłoby się parę dobrych duszyczek i rzucili by kilka ryo. Gdy już wyglądałem mniej więcej jak człowiek ruszyłem ku wyjściu żegnając się z białowłosym. - Żegnaj Tsukuyomi, może kiedyś znowu się spotkamy! - A następnie ruszyłem w kierunku portu rozglądając się za jakimś statkiem, który zabrałby mnie do Kraju Błyskawicy. W tym stanie nie wyobrażam sobie podróży przez cały kraj, prędzej bym ducha wyzionął niż doszedł do celu.

[z/t -> Kouesumi -> Miasto portowe Tsukjii]

Offline

 

#429 2016-09-07 21:43:06

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

A więc jego towarzysz... nie, w tym momencie przestali już nimi być. On wyruszył w swoją drogę w poszukiwaniu kolejnego skarbu, a chłopak... dużo nauczył się dzięki tej walce. Zdobył doświadczenie, ale nie to teraz chodziło mu po głowie. Chciał się stać silniejszy, ale z tymi obrażeniami to było nie możliwe. Pasowało by teraz udać się do jakiegoś szpitala. Chłopak postanowił trochę pozwiedzać i nie iść do najbliższego, pomimo jego obrażeń. Chciał przepłynąć wodę i znaleźć tam coś, a kto wie, może znajdzie się tam coś ciekawego.
     Chłopak po raz ostatni spojrzał na trupa po czym wyszedł z domku. Udał się do portu gdzie zaczął wyszukiwać jakiegoś statku. Było ich tu mnóstwo, lecz on chciał jak najszybciej udać się w podróż, więc szukał takiego który zaraz będzie odpływał. Znalazł taki, który właśnie się szykował i wskoczył na niego. Zajmując swoje miejsce popłynął nie wiadomo gdzie, bo jak to powiedział swojemu dawnemu towarzyszowi, będzie szedł gdzie go poniesie wiatr.

z/t -> Airando -> Siedziba Samotników -> Szpital im. Sentiego Kaguya

Offline

 

#430 2016-10-14 10:55:39

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Miasto portowe

Dotrcie tutaj nie zajęło mi jakoś dużo czasu od incydentu z nieznajomym. Gdy znalazłem się w mieście portowym nastał już poranek. Życie od samego rana tu kwitło, a ja czułem się nieco bezpieczniejszy. Na dodatek ludzie tutaj byli o wiele przyjemniejsi niż w poprzednim mieście co mnie dosyć cieszyło. Już niedługo moja misja zostanie ukończona. To także dodawało mi swego rodzaju otuchy. Z kroku na krok ciszyłem się coraz bardziej odczuwając ulgę. Niestety nie mogłem spocząć na laurach i musiałem uważać. Odpocznę sobie w Airadno. Teraz moim zadaniem jest odnalezienie kapitana by bezpiecznie powrócić do domu...

Po krótkim czasie znalazłem się przy stoczni. Gdy mój wzrok tylko spoczął na osobie odpowiedzialnej za jakiś statek podszedłem do niego i zapytałem: - Chciałbym się dostać do Airadno i to jak najszybciej. Płacę z góry. - Po czym ukazałem kapitanowi sakiewkę pełną pieniędzy. Nie chciałem czekać. Czas mi nie sprzyjał w tym momencie. Im szybciej dotrę do osady samotników tym dla mnie i dla mojej przesyłki lepiej. Jeśli jednak trafiłem na złą osobę to powtarzałem sekwencję aż nie znajdę odpowiedniego kapitana który przyjmie mnie na statek.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#431 2016-10-14 12:52:20

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Miasto portowe

Mężczyzna, który właśnie przygotowywał swój statek do wypłynięcia, spojrzał tylko ochoczo na sakiewkę z pieniędzmi, po czym zaproponował chłopcu niewielką opłatę. Niewielką dla ninja, natomiast dość pokaźną dla marynarza. Ten szybko wydał swoim majtkom polecenie, po czym cała załoga zaczęła dopinać wszystko na ostatni guzik, a z kolei to pozwoliło wszystkim wyruszyć po niedługim czasie na otwarte morze.
Przez cały czas nikt nie przeszkadzał młodemu Samotnikowi, dzięki czemu mógł on szybko odnowić wszystkie swoje pokłady chakry i zregenerować siły po ostatnich wydarzeniach i podróży. Nim się obejrzał, był już w siedzibie swojej gildii. Okazało się, że statek zmierzał bezpośrednio do Airando i nigdzie po drodze się nie zatrzymywał. Kapitan statku otrzymał opłatę już wcześniej, był zadowolony z zarobku, także nie pozostało mu nic więcej, jak pożegnanie chłopca. Ten musiał się spieszyć, gdyż dochodził środek dnia, a z pewnością wszystkim zależy na szybkim wykonaniu zlecenia, szczególnie radzie, która nie podała terminu, w jakim należy przynieść przedmiot, ale która z pewnością nie lubiła zbyt długo czekać.



Wszystkie Twoje pokłady chakry zostają odnowione.
Zmęczenie minęło, ponieważ nie odniosłeś w walce żadnych obrażeń.
Następnego posta piszesz w siedzibie swojej organizacji, u rady.

Offline

 

#432 2016-12-26 19:45:16

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Miasto portowe


        Dotarłem do portu w Yu no Kuni ciesząc się, że mogę wreszcie opuścić ten teren bez potrzeby wracania. Moim kolejnym krokiem było teraz wyruszyć na spotkanie z Shinsaku, choć nie wiedziałem czy nadal znajduje kraju Błyskawicy czy może wrócił już na swoje terytorium. Dlatego też postanowiłem wypłynąć do portu w Koeusumi, który już znajdował się na terenie Błyskawicy. Tam poczekam na informację od klona znajdującego się w pałacu, gdzie znajduje się lider Wyrzutków. Musiałem jednak poczekać na odpowiedni statek a te niespecjalnie często pływają, choć zakończenie wojny pozytywnie zadziało na powrót szlaków handlowych.

z/t - > Kouesumi » Miasto portowe

Offline

 

#433 2016-12-28 22:58:49

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Miasto portowe

     Jeżeli zazwyczaj nie napotykają takich problemów, to mężczyzna, który ofiarował mi tę pracę musiał mieć ogromne szczęście. Przez głowę przeszła mi jeszcze jedna myśl. Właściwie mógłby to nie być jego towar, a cały zamach zaplanował. W takim wypadku miał ogromne nieszczęście. Cóż jednak gdybać, jeżeli wszystko zakończyło się szczęśliwie, a ja byłem coraz bliżej upragnionego celu. W wyniku obrotu spraw, sam już zapomniałem, dlaczego chcę udać się akurat do Yu no Kuni. Jeśli szybko na to nie wpadnę, będę musiał udać się prosto do mistrza, co także nie wydawało się najgorszym rozwiązaniem.
      Jeżeli pozwolisz, to zatrzymam to futro dla siebie. Tam, gdzie się udaję, na wyspę Ronin no Kuni, od kilku lat jest bardzo zimno. Temperatura porównywalna do Tetsu no Kuni. Nie mam przy sobie odpowiedniego odzienia, więc taki podarek za dodatkową pomoc bardzo by mnie uszczęśliwił. - Powiedziałem ochoczo, mając nadzieję, że nie będzie miał nic przeciwko. Po tym rozmowa ucichła, gdyż nie miałem tematu, którym mógłbym rozmowę podtrzymać. Wolałem reszty doczekać w spokoju, ze wzrokiem utkwionym w białe chmury.

Ostatnio edytowany przez Yoshi (2016-12-28 22:59:01)

Offline

 

#434 2016-12-28 23:12:31

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Miasto portowe

#20

      Konwój w końcu dotarł do Yu no Kuni, a dokładniej, do miasta portowego. Miasto było wielkie, ludzi mnóstwo. Nagle zrobiło się tłoczno, a rozmowa mężczyzn ucichła. Yoshi poprosił o futro, które mogłoby mu się przydać podczas jego następnej podróży. Mężczyźni oczywiście nie mieli nic przeciwko. Co więcej, wydarzyło się coś bardzo dziwnego, na co Wyrzutek prawdopodobnie nie był przygotowany.

      Konie się zatrzymały, razem z nimi ustały wozy, a i mężczyźni zeszli na ziemię. Serdecznie podziękowali Yoshiemu za ochronę. Bez niego, prawdopodobnie byliby martwi. Wręczyli mu sakwę z pieniędzmi, które były zapłatą za zlecenie. Mogli odliczyć mu cenę futra, jednak nie zrobili tego. Był to taki drobny podarunek z ich strony. Kiedy mieli już się rozchodzić, jeden z mężczyzn zajmujących się transportem zaszedł Wyrzutka od tyłu i wyglądało na to, że chciał mu szepnąć coś do ucha.

      - Jesteś taki męski... - czuć było zainteresowanie w jego głosie. Yoshi zdecydowanie mu się spodobał, dało się to zauważyć już z daleka. - Teraz muszę rozładować towar, ale później jestem wolny - dodał, przeciągając ostatnie słowa w taki sposób, żeby zachęcić Yoshimaru do przynajmniej rozmowy, jednak w rzeczywistości chodziło mu o znacznie więcej.

      - To jak, wchodzisz w to? - spytał, głosem pełnym nadziei.

Koniec sesyjki, dziękuję :3

Offline

 

#435 2017-01-02 13:03:06

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Miasto portowe

     Otrzymując podarek, jakim było futro, ukłoniłem się nisko w stronę hojnego mężczyzny. Taki prezent okaże się niezmiernie przydatnym w srogich warunkach, jakie panują na terenie Ronin no Kuni. Chwilę po tym, zza mych pleców przystawił się pracownik konwoju, szepcząc nietypową propozycję. Zwróciłem ciało w jego kierunku, a gdy skończył pełen nadziei, klepnąłem go delikatnie w ramię (Siła: 430).
     Przejęty komplementem nie zwróciłem uwagi na moc, którą włożyłem w braterski gest. Bark stojącego obok mężczyzny został roztrzaskany, przez co na mej twarzy zagościło zakłopotanie. Podbiegłem do niego nim upadł z bólu. Złapałem za talię i położyłem łagodnie na ziemi.
      Miłe twoje słowa, jednak nie mogę skorzystać. Chciałem jedynie szczerze podziękować, lecz siła wymknęła się spod mej kontroli. Pomógłbym, jednak ktoś inny musi uczynić to za mnie. Czas nie cierpi zwłoki, a ja czym prędzej muszę spotkać swego mistrza. Ktoś inny na pewno przystanie na tę ofertę. - Wymusiłem uśmiech, który przez zakłopotanie przypominał komiczny występ. Następnie zawróciłem ciało błyskawicznie i ruszyłem w kierunku Ronin no Kuni, by czym prędzej zapomnieć o tym, co się właśnie wydarzyło. Dodatkowo nie chciałem podłapać kiły. Ostatnio coraz częściej się o niej mówi.

[z/t -> Ronin no Kuni]

Offline

 

#436 2017-02-03 19:24:17

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 164
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Miasto portowe



      Jiro kontynuował swoją podróż. Zaszedł już bardzo daleko, nigdy nie znajdował się w takiej odległości od ojczystego Enko. Był to jednak dopiero początek, bowiem chłopiec zmierzał jeszcze dalej, a mianowicie na wyspę, gdzie, jak mu się wydawało, znajduje się człowiek, który może okazać się nadzwyczaj pomocny. Mówiąc inaczej, młodzieniec chciał zdobyć broń, aczkolwiek na tyle nietypową, że może ją znaleźć tylko w jednym miejscu na świecie. Właśnie do tego owianego tajemnicą miejsca zmierzał, tylko nieliczni znali jego tajemnicę.
      Pogoda z jednej strony sprzyjała, było bardzo ciepło, beż żadnych opadów ni innych zjawisk atmosferycznych, aczkolwiek było też trochę sucho. Podczas nieprzerwanego marszu, ciężko było czasem złapać oddech. Jiro zdjął swój płaszcz i zarzucił go na plecy. Dzięki temu będzie mu trochę chłodniej.
      Ninja znalazł się znowu w wielkim mieście, a miał wrażenie, jakby dopiero co wyszedł z miasta handlowego w Kraju Ognia. Znowu tłum, setki ludzi. Każdy był czymś zajęty, głównie pracą w porcie i jego okolicach. Chłopiec zbliżał się do portu, gdzie zaczął poszukiwania statku, którym wybierze się na wyspę. Chwila poszukiwań, rozmowa z odpowiednimi ludźmi, dobre argumenty i udało się dostać na pokład.

[z/t ->  Tsuki no Kuni]

Ostatnio edytowany przez Jirō (2017-02-07 17:05:42)

Offline

 

#437 2017-04-01 14:31:24

Itsuki

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 217
Klan/Organizacja: Senju
Ranga: Członek

Re: Miasto portowe

Chłopak nie miał czasu podziwiać uroków jednego z największych portów kontyneentu, spieszył się jak tylko mógł aby nie spóżnić się na jedną z największych imprez ninja w ostatnim czasie. Kto wie być może uda mu się zdobyć miano pierwszego, który zdołał się zapisać, a może nie. W każdym razie, nie przejmował się turystyką czy pogodą. Wyskoczył, ze statku jeszcze zanim ten zdołał zacumować i nie zatrzymując się nawet na chwilę ruszył biegiem  na zachód. Trochę żałował, że nie ma więcej czasu bo z chęcią by obejrzał miejsce dawnej bitwy czy jezioro, które powstała po niedawnej wojjnie, swoją drogą kraj gorących źródeł nie miał szczęścia jeżeli chodzi o spokój, co dziwne biorąc pod uwagę jego nazwe. Następnym przystankiem był rodzimy  kraj ognia, konkretniej okolice Shishou a nim miasto handlowe.
[z/t-> miasto handlowe]


http://static.comicvine.com/uploads/original/11/119884/2716728-600px_senju_symbol.svg.png

Offline

 

#438 2017-04-08 16:37:26

Hiyoki

Gość

Re: Miasto portowe

    Po opuszczeniu domu gejsz znajdującego się w Ronin no Kuni Hiyoki nie mógł myśleć o niczym innym, tylko o spotkanym tam Mashiro. Czas spędzony z chłopakiem należy do najprzyjemniejszych chwil w życiu mężczyzny i z pewnością nigdy o nich nie zapomni, oczywiście z niecierpliwością czeka na następne spotkanie. Na razie nie będzie w stanie wrócić do Kraju Uciekiniera, ale liczy na to, że jak najszybciej będzie mógł się zobaczyć z najlepszym barmanem, jakiegokolwiek poznał.
    Yuki miał teraz jeden cel, a mianowicie jak najszybsze dotarcie do Enko. W miejscu znanym jako "Okiya" stracił dużo czasu i wiedział, że jeżeli się nie pospieszy, to nie zdąży na igrzyska, a naprawdę chciał je zobaczyć. Nie był wypoczęty, ale przespał cały rejs między wyspą, a kontynentem, to pozwoliło mu nabrać dużo sił niezbędnych do podróży. Skierował się więc w stronę prowincji, w której zlokalizowana była siedziba klanu Ayatsuri, mianowicie do Shisou, wybrał drogę przez centrum, ponieważ była najkrótsza.

[z/t -> Kraj Ognia, Shisou, Miasto handlowe]

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
creampie http://www.studiooficyna.pl/