Ogłoszenie


#81 2014-05-26 23:15:34

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Sklepy

Sesja prosta dla Yun'a - post #8

Yun sprytnie uniknął kopnięcia Paco, był od niego bardziej doświadczony. Postanowił go gonić bez zbędnych ceregieli, dlatego od razu rzucił się w pościg. Skakał po drzewach w parku, myśląc, że w ten sposób szybciej go złapie. Niestety, uciekinier postanowił znowu wbiec w miasto, zrobił to, kiedy był na końcu parku. Wcześniej jednak musiał uporać się z kunaiem rzuconym w jego kierunku. Nim broń do niego doleciała, wyciągnął swoje ostrze ninja, wymierzył precyzyjnie, przez co doszło do zderzenia noży.
       Uciekinier znowu wbiegł na teren miasta, nagle przyspieszył, a Wyrzutkowi wydawało się, że już go ma. Zaczął nawet mówić o cwaniactwie, samemu prezentując sylwetkę osoby pewnej siebie.
-Nie złapiesz mnie! - powtórzył, było to dość irytujące.
       Znowu zaczął się pościg między budynkami, ludźmi, tym razem jednak chłopcy poruszali się z taką samą szybkością, jeden dorównywał drugiemu. Zdawać by się mogło, że może to trwać w nieskończoność, jednak w którymś momencie Paco upuścił mieszek z pieniędzmi, co dało Wyrzutkowi całkiem dużo czasu na zareagowanie. Można powiedzieć, że teraz miał złodziejaszka podanego jak na widelcu.

Offline

 

#82 2014-05-27 10:21:45

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Sklepy

Mój klon dotarł do sklepu w dość szybkim tempie dzięki szczęśliwie odpływającemu promowi. Gdy tylko znalazł się on na stałym lądzie, wiedział gdzie się kierować. Wiedział też o powadze sytuacji. Wszak to mój klon, wiedział wszystko co i ja wiedziałem. Otworzył on drzwi wejściowe do sklepu, po czym rozejrzał się. Wcześniej zastanawiałem się czy może kupić sobie coś jeszcze, ale niestety hajs się musi zgadzać, a w tym momencie się nie zgadzał. Musiałem opłacić "nieco" kosztowną budowę, toteż budżet był nieco cienki. Klon podszedł do lady z pojemnikiem na oczy, pokazał przedmiot, po czym dał pieniądze. Po obejrzeniu zakupionego słoika z formaliną wyszedł, żegnając się wcześniej. Po tym skierował się znów ku Hidari.
z/t klona -> Hidari/Siedziba lidera klanu


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#83 2014-05-28 16:43:20

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Sklepy

     Wyrzutek nie mógł uwierzyć własnym oczom, iż po raz kolejny nie zdołał złapać młodego zbrodniarza. Ten najwidoczniej będąc szybszym bawił się z ośmiolatkiem. Kunai, który rzucił z metalową linką nie przyniósł porządanego efektu. Yun zaczął się zastanawiać, czy nie wprowadza go w żadną pułapkę - w końcu obmyślał plan z łysym. Nie poddawając się jednak, w dalszym ciągu kontynuował pościg, jednak większą uwagę zwracał na otoczenie.
- Ten mały zaczyna mnie wkurzać... Kuso! - powiedział do siebie pod nosem, przygryzając lekko wargi.
- Zaraz nie wytrzymam, muszę go złapać! Nie dam się wykiwać, o nie! - pomyślał, coraz bardziej zdenerwowany przebiegiem sytuacji. Zaczęło mu bowiem brakować cierpliwości, jednak starał się opanować.
     Wtem, młody znów zawrócił w stronę miasta. Czy to przypadek? Mifune zaczął powoli pojmować tor biegu, który opracował mu starszy wspólnik. Był prawie pewien, że wie, gdzie pobiegnie Paco. Ten, odwróciwszy się, wypowiedział irytujące dla Wyrzutka słowa, jednak próbując się opanować, skupił się jedynie na swoim zadaniu. Chwilę później zauważył, jak chłopakowi wypadła sakiewka, dlatego postanowił wykorzystać sytuację. Cały czas biegnąc, wyciągnąwszy metalową linkę przepołowił ją, aby każda miała po dwa metry długości. Na jej końce zamocował kunai, którym następnie rzucił najszybciej, jak potrafił [szybkość=50]. Jedna z nich została wycelowana na łydki, a druga na szyję. Dał przeciwnikowi do wyboru - skupić się na lecących kunai'ach, czy ratować sakiewkę? Nikt bowiem nie jest w stanie na raz uniknąć dwóch rzeczy, podnieść spod ziemi przedmiot, i uciec na bezpieczną odległość.
- Poddaj się, albo zginiesz! Nie mam zamiaru Cię oszczędzać, przysporzyłeś mi wystarczająco kłopotów! - krzyknął, z morderczym wyrazem twarzy, w którym nie było widać ni cienia żartu.

Offline

 

#84 2014-05-28 16:59:22

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Sklepy

Sesja prosta dla Yun'a - post #9

Yun miał ogromne problemy z nerwami - był zirytowany małym chłopcem, za którym musiał ganiać po mieście. Musi nad sobą popracować, bowiem jako ninja nie może dać się wyprowadzić z równowagi takim błahostkom, z pewnością niejednokrotnie dojdzie do tego typu sytuacji, a przecież ninja musi zawsze zachowywać zimną krew.
       Pogoń była dość monotonna - chłopcy gonili za sobą po całym mieście, Paco w końcu jednak upuścił sakiewkę, co dało olbrzymią szansę Wyrzutkowi na złapanie go. Tak też zrobił, wykorzystał do tego kunaie z doczepionymi metalowymi linkami, te obwiązały chłopca, który starał się ich uniknąć. Może i uniknął ostrzy, aczkolwiek z linkami już sobie nie poradził, padł na ziemię jakieś pięć metrów od sakiewki. Mifune mógł poczuć ulgę, nie będzie musiał dłużej użerać się z bachorem, teraz wystarczy go tylko porządniej związać, zabrać sakiewkę i zaprowadzić z powrotem do Lokiego. Musi jednak wymyślić jakiś plan, z pewnością w tych okolicznościach dzieci zwróciłyby uwagę przechodniów, nie co dzień widzi się chłopca przypominającego dziewczynkę prowadzącą związanego chłopca.

Offline

 

#85 2014-05-29 21:03:34

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Sklepy

     Nadeszła chwila prawdy, kiedy zakończone bronią linki leciały w stronę praktycznie bezbronnego Paco. W trakcie ich poziomej drogi do celu, młody Wyrzutek uważnie się skupił, coraz bardziej zbliżając się do uciekiniera. Postanowił nie ryzykować tak idealnej sytuacji do odzyskania sakiewki, więc zamiast przyglądać się powodzenia, lub też nie, ataku, agresywnie biegł do przodu. Niespodziewanie, przeciwnik, mimo, że uniknął ostrzy, został złapany i dookoła oplątany metalowymi linkami.
- Ye! Udało się, nareszcie wykonałem zadanie... - pomyślał w głębi uradowany powodzeniem swej misji. Nie był z siebie do końca dumny, gdyż został przechytrzony kilka razy.
     Podszedł do leżącej sakiewki, którą dane mu było odzyskać, podnosząc ją. Była cała zakurzona po upadku, dlatego kilkoma ruchami wyczyścił ją z brudu. Ciekawość kazała mu zajrzeć do środka, ale postanowił zachować honor, i nie zaglądać. W końcu, nie powinno obchodzić ośmiolatka, co ktoś trzyma w swoich prywatnych rzeczach.
- Już nie będę musiał się z Tobą męczyć... Nareszcie! Obiecałem Ci nagrodę, pamiętasz? Na pewno nie ujdzie Ci to na sucho, bachorze. Jak zaniosę Cię z powrotem, zdecydujemy, co z Tobą zrobić. - rzekł pewnym głosem, pełnym nienawiści do złodziejaszka.
     Następnie schowawszy przedmiot do środka kimona, nachylił się z tyłu dziecka, sprawdzając stan jego więzów. Kiedy stwierdził, że są niewystarczająco mocne, ścisnął je, oraz związał ręce i nogi tak, aby nie mógł się ruszać.
- Jak ja Cię zabiorę? Wszyscy będą się patrzeć, może nawet będą chcieli zainterweniować. Co za popieprzeni ludzie... Na moje wołania nikt nie pomógł, ale jak będę Cię niosła, to na pewno będą się pytać! Ale nie martw się, damy sobie radę - powiedział zirytowany, zostawiając na twarzy fałszywy uśmieszek.
Wyrzutek wpadł na pewien dziwny pomysł. Po dłuższym namyśleniu znalazł średniego rozmiaru skrzynkę, do której miał zamiar wsadzić Paco. Była wystarczająca, aby się zmieścił, dlatego bez dłuższego namysłu ściągnął swój pas, kneblując mu usta tak, aby nie mógł wypowiedzieć ani słowa, następnie wsadził go do środka, zamykając na zamek. Zrobił kunai'em niewielki otwór, aby mały mógł oddychać, po czym podniósł przedmiot, z pogodą ducha niosąc do Lokiego.

Offline

 

#86 2014-05-29 22:54:33

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Sklepy

Sesja prosta dla Yun'a - post #10

Yun był bardzo zirytowany całą sytuacją, odetchnął jednak w końcu, udało mu się bowiem złapać Paco. Uciekinier był niedoświadczony, niezdarny, w skutek czego nie zdołał uniknąć sprytnie stworzonej broni z połączonych kunaiów i metalowych linek. Został związany tak, że jego ruchy były kompletnie skrępowane, nie był w stanie nawet drgnąć. Yun wiedział, że nie będzie go mógł ot tak przetransportować związanego przez miasto, wziął więc jakąś skrzynkę pod rękę, odpowiednio ją przerobił i upakował do niej złodziejaszka. Wiedział, że to jedyna metoda na to, by dokończyć zadanie powierzone mu przez Lokiego. Teraz wiedział, że może być w pełni usatysfakcjonowany.
Kiedy dotarł do części miasta, w której poprzednio dorośli toczyli walkę, zastał tam ciekawy widok. Loki stał dumnie i ogarniał bałagan pozostawiony po walce ze swoim przeciwnikiem, który leżał powalony na ziemi. Widać białowłosy wygrał swój pojedynek i to bez najmniejszych problemów, na jego ciele nie widać było bowiem ani jednego siniaka, ani zadrapania.
-O, jesteś już. W końcu! - powiedział, po czym położył Paco obok łysola. -Zajmą się nimi odpowiednie władze. Jeżeli chodzi o sakiewkę, zatrzymaj ją. Zwinęli mi ją, kiedy byłem w karczmie, dobrze, że byłaś w okolicy.
Yun w sakiewce mógł znaleźć równo wyliczone 250 Ryo. Loki stał naprzeciw dzieciaka, jak gdyby nigdy nic, czekając na przyjście odpowiednich służb.

Offline

 

#87 2014-05-30 15:32:15

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Sklepy

     Droga do centrum miasta wydawała się być trudną do przejścia, jednak bez żadnego problemu skrzynka z zawartością dostała się w poprzednie miejsce walki. Dotarłszy do Loki'ego ośmioletni Mifune nie był w stanie powiedzieć ni słowa. Walka pomiędzy nimi spustoszyła najbliższą okolicę, zostawiając podpalone miejsca, pełne unoszącego się w powietrzu kłębów dymu, które lekko ograniczały widoczność. Z daleka dostrzegł dumnie stojącego białowłosego, który najwidoczniej wygrał ze swoim przeciwnikiem.
- Udało mu się! Sugoi! - krzyczał uradowany, zaciskając pięść - Twój starszy kolega przegrał pojedynek, bachorze! - powiedział w stronę skrzynki, do zakneblowanego Paco.
     Od razu pobiegł ze skrzynką w stronę zwycięzcy. Stanąwszy obok, nie zauważył na jego ciele najmniejszego zadrapania, więc ucieszył się, że bez żadnego problemu Loki pokonał łysego mężczyznę.
- Spójrz co mam w skrzyni! - rzekł podekscytowany, otwierając ją - Co z nim zrobimy, hm? - dodał.
Chwilę potem, słysząc, że otrzymał sakiewkę z pieniędzmi, jednocześnie ucieszył się, ale z drugiej strony był zdenerwowany, bo gdyby wiedział, że jest tam tak niewielka ilość pieniędzy, oddałby mężczyźnie ze swojej sakiewki. Dowiedziawszy się o decyzji białowłosego odnośnie małego, chciał sprzeciwić się jego decyzji, ale po chwili namysłu stwierdził, iż lepiej nie rozwiązywać spraw na własną rękę, dlatego posłusznie wyjął mu z buzi swój pas podtrzymujący kimono, wyczyścił go, po czym założył z powrotem. Sakiewkę schował do spodni.
- Zgodnie z umową, pokażesz mi więcej odnośnie twojej umiejętności? Również chciałbym się jej nauczyć, od czego powinienem zacząć? - zapytał z niecierpliwością, licząc na odpłatę.

Offline

 

#88 2014-05-31 20:00:00

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Sklepy

Sesja prosta dla Yun'a - post #11

Loki wiedział, iż powinien się odpłacić Yunowi, jednak nie zrobił tego od razu, mając nadzieję, iż ten zapomniał. Zwyczajnie nie chciał wyjawiać swoich tajemnic innym, aczkolwiek w tym przypadku nie miał innego wyboru. Jego ciało zaczęło przybierać dziwnej formy, zaczęły się na nim pojawiać rysy, w końcu sylwetka mężczyzny częściowo się rozwarstwiła, podzielając na karki. Od pasa w dół ciało białowłosego przybrało formę kartek, które doczepiły się do pleców, tworząc formę skrzydeł - wyglądał jak anioł bez nóg.
-Powinnaś zacząć od kupienia kartek, dostaniesz takie w wielu miejscach, ja swoje pierwsze kupiłem właśnie tutaj, w Tsuki no Kuni. Potem zacznij trening, wszystko tutaj jest wynikiem dobrej koncentracji i kontroli chakry. Możliwości masz praktycznie nieograniczone, Twoja wyobraźnia jest tutaj jedyną barierą w przypadku kontroli kartek. To tak w skrócie. Chcesz coś jeszcze wiedzieć? -kartki z powrotem powróciły w dół, formując nogi, aż w końcu ciało Lokiego wróciło do właściwego stanu.

Offline

 

#89 2014-05-31 20:39:29

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Sklepy

     Młody Wyrzutek nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy sylwetka mężczyzny po raz kolejny zaczęła się rozwarstwiać. Z niedowierzaniem przyglądał się temu artystycznemu przedstawieniu, kiedy dolna część ciała, zamieniając się w kartki, utworzyła anielskie skrzydła. Ośmiolatek stał z otworzoną buzią, której wyraz mówił wielkie wow! Podszedł bliżej, chcąc dotknąć mężczyzny, poznać bliżej sztukę origami, przed którą dane mu było stać. Usłyszawszy odpowiedź, próbował ułożyć sobie w głowie cały ogrom informacji, szczęścia i innych emocji, których na daną chwilę nie był w stanie ogarnąć jednocześnie.
- Eeto... Mam kupić kartki? Zwykłe kartki? Są jakoś zapakowane? Mają specjalne właściwości? - spytał z niedowierzaniem, dodając - Wyobraźnia jest moją barierą... Czyli mogę stworzyć wszystko, co mi się tylko zamarzy? - dodał, z większym przekonaniem.
- Tak, chciałabym spytać jeszcze o coś. Może to zabrzmi dość dziwnie, ale... Skąd masz białe włosy? Chciałabym mieć takie same, podobają mi się! Jest na nie jakiś sposób? - dodał, zawstydzony. Od początku jego uwagę przykuły włosy Loki'ego, dlatego postanowił sprawić sobie takie same, ale nie miał pojęcia jak.
     Powoli zaczął zdawać sobie sprawę, że jego spotkanie z utalentowanym mężczyzną dobiega końca. Poznał wspaniałą osobę, z której chciałby brać przykład, wytrenować tą samą umiejętność. Loki stanowił dla niego przykład, dlatego emocje towarzyszące przy bliskim rozstaniu dwóch ninja stały się melancholijne. Wtem ręką otarł twarz, z której wyraźnie zaczęły lecieć drobne, słone w smaku łzy. Dobrze wiedział, że przed nim wiele przygód, innych ludzi, nienawiści i zła, oraz pozytywnych uczuć, dlatego podniósł głowę do góry, uśmiechając się od ucha do ucha.
- Będzie mi Ciebie brakować, Loki-san! Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś, jak Cię prześcignę! - powiedział szczęśliwy.

Offline

 

#90 2014-05-31 23:22:29

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Sklepy

Sesja prosta dla Yun'a - post #12

-Owszem, zwykłe kartki papieru. Nie mają one specjalnych właściwości, jedynie lepiej przewodzą chakrę od normalnego papieru. Są specjalnie upakowane w torby. Ninja w większości używają albo ciała jako broni, albo kunaia, ja korzystam z kartek. - wytłumaczył dokładniej, spoglądając na ciekawą, według niego, dziewczynę.
Zdjął z pasa dwie torby i pokazał je Yunowi. Były one wypełnione po brzegi kartkami, które co chwila poruszały się, wylatywały i otaczały Wyrzutka, Loki ciągle pokazywał właściwości Kami Youryou.
-Heh. - zaśmiał się, słysząc pytanie na temat koloru włosów. -Sądzę, iż to kwestia genów, ale zawsze możesz odwiedzić jakiegoś fryzjera i poprosić o przefarbowanie włosób.
Białowłosy potargał dziewczynkę po włosach, po czym zauważył łzy na jej policzkach. Schylił się więc nisko i pogłaskał ją po głowie.
-Byłaś dziś naprawdę dzielna. Na pewno kiedyś się spotkamy! Chcę widzieć, jak posługujesz się umiejętnością Kami Youryou. - uśmiechnął się szeroko, po czym jego ciało całe zamieniło się w kartki papieru, które zostały rozwiane przez wiatr.
Wygląda na to, że spotkanie Lokiego i Yuna dobiegło końca. Wzajemna pomoc, jaką ta dwójka wzajemnie sobie dała, na pewno odbije duże piętno na przyszłych wydarzeniach. Yun może być zadowolony, dowiedział się o zdolności, która bardzo go zainteresowała i wie już, jak się o niej nauczyć. Czy spotkają się jeszcze kiedyś? Zobaczymy, na razie to koniec ich przygody.

Dziękuję za sesję, niedługo pojawi się podsumowanie ;)

Offline

 

#91 2014-06-07 12:04:56

Yun

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-01-04
Posty: 151
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: Zawieszony
Płeć: K/M
Wiek: 10

Re: Sklepy

     Po całym zdarzeniu młody Wyrzutek postanowił udać się z powrotem do upierdliwej sprzedawczyni po torbę na kartki, jednak wcześniej, jeszcze przed odejściem Loki'ego, żegnając się, pomachał mu na pożegnanie. Był zafascynowany jego osobą oraz umiejętnościami, które mu pokazał. Koniec końców, zamienił swe ciało w stos latających kartek papieru, które pchnął spokojnie lecący, przyjemny wiatr. To doświadczenie napawało w chłopcu chęć do pójścia w ślady białowłosego, dlatego nie tracąc czasu wrócił w miejsce, gdzie mógł zakupić niezbędny przedmiot.

     Stanąwszy przed budynkiem sklepu, do którego miał zamiar wejść, założył swą maskę. Zupełnie zapomniał, że ściągnął ją na tak długi czas. Poza tym, jeżeli wszedłby do środka tym razem, potężna sprzedawczyni nie rozpoznałaby go.
- Teme! Tym razem obiecuję sobie, że coś jej się stanie, jeśli zachowa się w ten sam sposób... - powiedział do siebie, z uśmiechem na twarzy, którego nie było widać przez zasłaniającą twarz maskę.
Nie czekając ani chwili otworzył ogromne drzwi, wchodząc powolnym krokiem do środka sklepu. Przełknął głośno ślinę, podchodząc do lady.
- Ohayo! Chciałbym prosić [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] Ya ne! - kiwnął głową na podziękowanie, po czym wyłożył należną kwotę na ladę.
Wychodząc, przyczepił ją od razu do pasa, dumnie wychodząc ze sklepu. Postanowił nie próżnować ni chwili, postanawiając wypróbować zakupiony przedmiot. W tym celu biegnąc między sklepami rozglądał się za zaułkiem, aby nikt nie dostrzegł tego, co miał zamiar zrobić. Po znalezieniu odpowiedniego miejsca, wszedł w ciemny korytarz, następnie skręcił w prawo. Upewnił się najpierw, że nikogo nie było wokoło, wcielając następnie swoje "plany" w życie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

     Wykończony treningiem postanowił na chwilę odetchnąć. Wyszedł z zaułka, chcąc usiąść na ławce. Dzień był pogodny, mnóstwo ludzi przechadzało się spokojnym krokiem po kompleksie sklepów. Usiadłszy w cieniu na drewnianej ławce, przyglądał się każdemu z osobna. Bawiącym się dzieciom, zabieganym dorosłym, shinobim. Po kilku godzinach, zregenerowany, postanowił wrócić do swojej siedziby. Poszukał więc najbliższej przystani, z której mógł wypłynąć łódką. Zobaczywszy stojącego na pomoście rybaka, podszedł do niego, pytając grzecznie o pożyczenie łodzi. Bez żadnego problemu wsiadł do środka, płynąc w głębokie morze.

z/t -> Ronin no Kuni/Wybrzeże i domy rybaków

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-06-07 14:33:06)

Offline

 

#92 2014-06-09 18:32:47

Sanjuro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-05-18
Posty: 91
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat

Re: Sklepy

     Podróż minęła mi szybko. Nie wiedziałem nawet ile czasu zleciało, tak byłem zajęty podziwianiem widoków. Pierwszy raz znalazłem się na morzu. Świadomość tego, iż płynę na daleką wyspę podniecała mnie. Czułem radość w moim sercu. Chciałem wyrwać się ze starego Baigai, zobaczyć trochę świata, a następnie wrócić do ojczyzny. Miałem przecież obowiązki wobec niej. Jednak ta misja wymuszała na mnie i na Ikaru pośpiech. Powinniśmy w dosyć krótkim czasie udać się do sklepu zielarskiego i odebrać paczkę. Dopiero wtedy moglibyśmy znaleźć się ponownie w łodzi i odpłynąć. Chociaż miałem ochotę na zwiedzenie Kraju Księżyca, odpowiedziałem sobie srogo - nie dzisiaj.

     Kiedy wyszliśmy do portu byłem zadowolony. Co prawda nie miałem choroby morskiej, ale przebywanie na okręcie było dla mnie trochę dziwne. Przecież w każdym momencie mogłem utonąć. A co byłoby wtedy? Cieszyłem się więc jeszcze bardziej. Jednak czekała nas długa droga. Samo odnalezienie sklepu mogłoby zająć wieku, no chyba, że Ikaru zna jego lokalizację. Postanowiłem więc odezwać się do dzieciaka.

     - Ikaru, czy wiesz może gdzie znajduje się ten sklep, do którego mamy iść? Sam znasz powagę naszego zadania, nie możemy czekać... - rzekłem dosyć krótko. Nie wiedziałem czy ponaglać młodego, czy go prosić. Wolałem więc zachować się w miarę grzecznie. Na razie.

Offline

 

#93 2014-06-11 21:29:30

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 427

Re: Sklepy

Post 8


   Droga z wybrzeża Baigai, do Tsuki no Kuni okazała się szybsza, niż przewidywał Kiyoshi. Mała łódka, sterowana przez Ikaru, sprawnie przecinała fale, kierując się na wschód. Może wydawać się to dziwne, ale nic nie zmąciło spokoju podróży. Jeżeli ktoś miał przeszkodzić w dostarczeniu składników do ojczyzny Sanjuro, to najwyraźniej zamierzał zrobić to później.
   Syn lekarza najwyraźniej przeczuwał kłopoty. Ciężko było nie dostrzec jego lękliwych spojrzeń na horyzont. Chłopak unikał również zawijania do większych portów i dwójka zwykle zatrzymywała się na skrytych przed wzrokiem ciekawskich plażach.

   Dwójka w końcu jednak dotarła do portu na wyspie handlowej w kraju Księżyca. Ikaru zacumował w mniej zaludnionej części wybrzeża, choć i tutaj roiło się od przyjezdnych kupców i mieszkańców wyspy; czort jeden wie, których było więcej. Przez port przewijało się tyle ludzi, że nikt już nie patrzył, czy ktoś jest jej mieszkańcem, czy zwykłym włóczykijem. Tutaj liczyło się tylko ile masz w sakwie i jak potrafisz to wykorzystać, by zrobić jeszcze większy majątek.

   Sanjuro opuścił łajbę z lekkim uczuciem ulgi. Najwyraźniej pływanie, szczególnie po większych zbiornikach wodnych nie należało do jego upodobań.
   Chłopak nie zamierzał tracić czasu na zwiedzanie Tsuki no Kuni, choć taka myśl zrodziła się gdzieś w jego głowie. Nie pozwolił się jej jednak ponieść i rzeczowo zwrócił się do Ikaru, prosząc by chłopak wskazał mu sklep z zaopatrzeniem medycznym. Młodziak wskazał dłonią na zachód, po czym rzekł.

  - O ile pamiętam, ojciec mówił, że jest przy głównej ulicy. To chyba tam. - Ikaru opuścił opuścił rękę, opierając się nią o kolana. - Ja zostanę tutaj i przypilnuję łodzi. Wystarczy, że pokażesz w sklepie ten kwitek, który dostałeś od mojego ojca, a oni dadzą ci czego potrzeba.

   Kiyoshi wiedział już wszystko, co było trzeba wiedzieć. Sklep znajdował się przy głównej ulicy i znaczył go charakterystyczny szyld, z zielonym krzyżem. Odnalezienie go nie powinno sprawić Sanjuro kłopotu.

Ostatnio edytowany przez Straznik 6 (2014-06-11 21:51:59)

Offline

 

#94 2014-06-11 21:50:00

Sanjuro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-05-18
Posty: 91
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat

Re: Sklepy

     Sytuacja częściowo nam sprzyjała. Było tutaj wiele podróżnych, przyjezdnych. Dzięki temu wmieszanie się w otoczenie należało do prostych zadań. Miałem myśl, że Ikaru wskaże mi sklep. Cóż, niestety okazało się, że tak nie będzie. Poczułem falę irytacji. Jak zwykle wszystko spłynęło na mnie. Chłopak chciał pilnować łódki i prosił mnie o wykonanie zadania. No tak, od razu pojąłem o co chodzi. Po prostu los chce mnie wykiwać. Wykorzysta to, że będę sam i od razu naśle na mnie przeciwników medyków Baigai. Wiedziałem, że tak będzie, ale nie spodziewałem się tego w Tsuki no Kuni. Jedyna myśl nakazywała mi iść do głównej ulicy powoli. Mam się rozglądać, no i sam znaleźć sklep. Jeżeli będę o niego pytał, albo udam zagubionego po prostu mnie znajdą. Wyłowią z tłumu. Cholera, szkoda, że mam fioletowe włosy.

     Wyruszłem szybko, ale starałem się tracić prędkość. Gdy znalazłem się przy głównej ulicy chciałem zachować krok spacerowy. Nigdzie mi się nie śpieszy. Muszę wyglądać na obytego. Ludność nie powinna mnie rozróżniać. A ja muszę znaleźć jedynie ten cholerny sklep. Jest na głównej ulicy, tak samo jak ja. Dlatego rozglądam się, niby przypadkiem, niby z ciekawości świata. A może po prostu spaceruję, albo zwiedzam wyspę? Miałem zamiar wyglądać na częściowo obytego człowieka, albo chociaż turystę, a nie na ninja szukającego sklepu.

     Jeżeli znalazłem cel podróży, udałem się do niego spokojnym krokiem. Nuciłem przy tym melodię z Baigai, starą jak świat. Robiłem to cicho, aby nikt jej nie rozpoznał. Pragnąłem jednak nadać samemu sobie spokojnego tonu, wyrazu opanowania, jedności z otoczeniem. Miałem być jak spacerujący Budda. A przynajmniej tak sam siebie określałem, podczas tego chodzenia.

Offline

 

#95 2014-06-11 22:22:45

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 427

Re: Sklepy

Post 9


   Nieco rozdrażniony postawą Ikaru, Kiyoshi udał się w poszukiwaniu sklepu medycznego. Syn lekarza tymczasem postanowił pozostać w porcie i przypilnować łodzi. Właśnie taką postawą zirytował Sanjuro, który na każdym kroku przeczuwał teraz atak bandziorów, wykorzystujących fakt, iż ninja jest osamotniony.

   Czarny scenariusz chłopaka jednak się nie spełnił. Młodzieniec bez problemu wyszedł na główną ulicę dzielnicy handlowej, gdzie napotkał ogromne tłumy ludzi. Tak samo jak przy wybrzeżu, tak i tutaj nie było to niczym specjalnie zaskakującym. Po prostu kolejny, barwny dzień w Tsuki no Kuni.
   Sanjuro rozejrzał się po budynkach przy drodze, starając się uchwycić wzrokiem szyld, o którym mówił jego zleceniodawca. Zadanie okazało się równie proste, co znalezienie bobra w pustym pomieszczeniu wielkości składzika na miotły. Zielony znak można było zobaczyć z dwukrotnie większego dystansu, niż poszukiwał go Kioshi - tak właśnie dawał po oczach, swą charakterystyczną barwą.

   Jeżeli przeciwnicy mieliby zaatakować w tym momencie, z pewnością by to zrobili. Fioletowe włosy chłopaka bowiem niezwykle wyróżniały się w tłumie.
   Jednak bandziory nie zaatakowały. Młodzieniec nie był w stanie również dostrzec nikogo, kto zachowywałby się nienaturalnie, lub na jakikolwiek inny sposób podejrzanie. Oczywiście coś mogło umknąć jego uwadze, lecz najwyraźniej była to taka sama ulica jak zawsze, bez czających się pośród ludzi zabójców.
   
   Kiyoshi stanął przed budynkiem, który go interesował. Wyglądał całkowicie zwyczajnie; jak typowy sklep medyczny, który można było spotkać w każdym bogatszym mieście. Zielony szyld z krzyżem, dwa sporych rozmiarów okna i przeszklone drzwi. Sanjuro dotarł do celu wyprawy.

Offline

 

#96 2014-06-11 22:33:17

Sanjuro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-05-18
Posty: 91
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat

Re: Sklepy

     Jak się okazało, denerwowałem się bez powodu. Uspokoiłem się rzeczywiście. Teraz wystarczyło udać się do medycznego sklepu. Wkroczyłem do raju dla medyków w sposób normalny. Musiałem jakoś wywrzeć przeciętne wrażenie. Gdy znalazłem się w środku skierowałem się pospiesznie do lady. Tam wyciągnąłem skrawek papieru od znajomego lekarza. Pan Haruki miał nadzieję, że dzięki niemu wszystko przebiegnie sprawnie. W zasadzie ufałem jego ocenie rzeczywistości. Wydawał się być dobrym człowiekiem, a na sprawach leczniczych znał się najlepiej. Również na innych lekarzach.

     Przywitałem się w sposób nienaganny. Skinąłem głową, a następnie przedstawiłem się. Podałem imię i cel wizyty. Podałem skrawek papieru i czekałem. Podobno miałem otrzymać ważną paczkę. Cały czas byłem w gotowości, chociaż wydawało mi się, że jednak w Kraju Księżyca nie czekają na nas zbójcy. Chociaż? Co ja wiem o tym świecie. Jestem ledwie co dorosły...

     Oczekiwałem na dostanie paczki. Jeżeli to by się stało, mógłbym wreszcie opuścić to miejsce. Pożegnałbym się spokojnie i wyszedł tak samo jak wszedłem. A potem do łódki i Ikaru.

Offline

 

#97 2014-07-31 22:57:12

Itsuki

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 217
Klan/Organizacja: Senju
Ranga: Członek

Re: Sklepy

   Spacerując przez wyspę handlową Itsuki żałował że nie posiada przy sobie pieniędzy, bowiem widział tutaj dobra których nie widuję się za często w jego rodzinnych stronach. Jednak zgodnie z zaleceniem matki trzymał pieniądze na koncie. Na koncie do którego dostęp miała tylko ona. Skończyło się więc na podziwianiu miejscowych straganów, zabójczo ostrych mieczy, nieziemsko wytrzymałych zbroi oraz niebiańsko dobrego jedzenia. Zadziwiające wszystko tutaj było jakieś nie było zwykłego shirukena, a tylko taki wykonany z niosącej śmierć stali. Itsuki mógłby przysiąść, że niczym nie różni się od normalnego być może nawet jest nieco bardziej tępy. Po za tym sądził, że nawet normalna stal może kogoś uśmiercić, zwłaszcza jak w niego trafi i nie musi nic ze sobą nieść. Wręcz przeciwnie zwykła nie obciążona niczym stal wydawała mu się szybsza i celniejsza. Mimo wszystko jednak by ją kupił i wypróbował chociażby dla porównania. Nie znajdując niczego na co byłoby  go stać przy obecnych funduszach wyruszył w drogę powrotną do Chikai.
[z/t-> Chikai->Miasteczko na wybrzeżu i plaża]

Ostatnio edytowany przez Itsuki (2014-08-09 17:55:00)


http://static.comicvine.com/uploads/original/11/119884/2716728-600px_senju_symbol.svg.png

Offline

 

#98 2014-08-22 13:54:47

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Sklepy

   Znał to miejsce doskonale. Zjawił się tutaj tuż po rozpoczęciu swoich przygód w świecie ninja, kiedy tylko ukończył akademię. Wtedy zagubiony, niepewny, pozostawiony sam sobie chłopiec, teraz mężczyzna, za którego plecami stoją oddziały Ronin no Kuni. Dopiero w tej chwili zdał sobie sprawę, jak bardzo różnił się w tej chwili od człowieka, który stawiał swoje pierwsze, pokraczne kroki na ścieżce shinobich w tym kraju kilka lat wcześniej.
   Zwinnym susem zsunął się z grzbietu przelatującego smoka, by wylądować na dachu jednego z budynków. Następnie zeskoczył z niego, by wbić się w maszerujący uliczką tłum, z którego wydostał się po kilku sekundach, wybierając odpowiednie drzwi.
   - Dzień dobry! Potrzebowałbym kilku przedmiotów... [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] Oto pieniądze - z uśmiechem na ustach zakończył swoje błyskawiczne zakupy.
   Umieszczając wszystko w odpowiednim miejscu, wyszedł na zewnątrz i wyskoczył kilkadziesiąt metrów w górę, by wśliznąć się na grzbiet smoka. Ruszyli w powrotną drogę.

z/t klon -> Siedziba Wyrzutków -> Główny Budynek Organizacji - pokój lidera

Offline

 

#99 2015-03-02 15:06:04

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Sklepy

Podróż do Tsuki no Kuni odbyła się bez żadnych przeszkód. Z początku spodziewałem się, że napotkamy sztorm, ale najwidoczniej się myliłem. Chyba nie mógłbym zostać człowiekiem morza, skoro nie potrafię przewidzieć morza. Nie żałuje, gdyż moje miejsce i tak jest pośród shinobi. Tylko tak, odnajdę go oraz poznam prawdę.
    Odnalezienie kompleksu sklepów nie było trudne, ze względu na to, że była to wyspa handlowa. Wystarczyło zapytać jakiegoś przechodnia, a on wskazał ci drogę. Wnętrze sklepów zawierało wiele szklanych gablot, które zawierały dostępne towary. Na manekinach natomiast, znajdowały się wszelakie zbroje, przedmioty do noszenia. Za ladą stała kobieta o przyjemnym wyrazie twarzy. Przy niej leżała plakietka z napisem "Hanako". Zapewne jej imię. Spędziłem parę minut przypatrując się gablotom, zanim podszedłem do sprzedawczyni.
- Witam, chciałbym jedną kaburę na broń, pasek na zwoje, sześć kunai oraz jeden kij boo. W sumie powinno to wynieść 2,620 Ryo. - powiedziałem, po czym wręczyłem jej pieniądze. Ona tylko kiwnęła głową, zabrała pieniądze i wyszła na zaplecze. Po paru minutach wróciła z potrzebnymi mi rzeczami. Podziękowałem jej, jednak nie zamierzałem jeszcze wychodzić. Chciałem się lepiej przyjrzeć niektórym rzeczą, które miałem zamiar kupić w przyszłości.




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#100 2015-03-04 22:05:44

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Sklepy

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Sesja dla Kimariego

~
      Ciszę w dumaniu Kimariego nad orężem pięknie prezentującym się w sklepie przerwał dźwięk dzwoneczka umiejscowionego nad drzwiami by oznajmij sprzedawcy wejście klienta. Do sklepu potężnym susem wszedł rosły mężczyzna o wielkich gabarytach, rzec można było, iż wielki jak trzydrzwiowa szafa. Jego ciężkie kroki, uginały drewniane panele, które i tak nadawały się już do remontu po tylu odwiedzających to miejsce person. "Gigant" stanął obok chłopaka i zmierzył go wzrokiem, jakby chcąc mu zaprezentować jak bardzo gardzi jego posturą i faktem, że w ogóle się tutaj znajduje. Jego wielka łapa odepchnęła Kimariego na bok, robiąc sobie więcej miejsca przy blacie, na który to oparł się bez żadnych skrupułów.
       - Katany mi trzeba.
       Krzyknął, wykładając dużą sakiewkę z pieniędzmi, która wydawała się wyjątkowo drobna w jego ręce. Chwilę później sprzedawca podał mu dłoń i odebrał zasłużone pieniądze nawet ich nie przeliczając - dobrze wiedział, że jest ich tam więcej niż warta jest broń a wielki jegomość chyba nie stronił od wydawania pieniędzy. Wtem chwycił za broń i zaczął się jej przyglądać, śmiejąc się sam do siebie. Ponownie spojrzał na Kiyoshieo i parsknął śmiechem, wymierzając koniec ostrza w jego personę.
       - To co mały? Może na Tobie go przetestuje? Hmm?
       Sprzedawca w normalnych warunkach zareagowałby na ten akt, jednakże rozmiary agresora wydawały się być dla niego zbyt przerażające by chciał mieszać się w tę zabawę. Najprościej w świecie zniknął za zaplecze by w spokoju dożyć starości.

Offline

 

#101 2015-03-04 22:56:02

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Sklepy

W momencie, gdy sprzedawca podarował zakupione przeze mnie przedmioty, zacząłem przyglądać się mojej nowej broni. Jej wygląd nie był zachwycający, w końcu nie na każdym prosty, drewniany kij robi wrażenie, ale w moim oczach był to mój pierwszy oręż. Z pewnością nie wytrzyma zbyt długo przeciw mieczowi - szczególnie dwuręcznemu - jednak na pewno ułatwi mi walkę. Kto wie, może kiedyś uratuje mi życie? Niestety nie dane mi było dalsze podziwianie kija boo, gdyż do sklepu wszedł olbrzym.
    Mężczyzna z całą pewnością był ogromny, nawet śmiem powiedzieć, że jego wymiary są równe trzydrzwiowej szafie. Masę miał ogromną, gdyż uginały się pod nim panele. Kiedy tylko stanął obok mnie, zostałem obdarzony jego, jakże przyjemnym spojrzeniem. Wiedziałem, iż chcę pokazać swoją wyższość, zupełnie jakby gardził moją osobą. Nie zdziwiłoby mnie, jeśli okazałoby się to prawdą.
    Wracając jednak do giganta. Po wymienieniu spojrzeń, szybko złapał mnie swoją potężną łapą i odepchnął mnie, chcąc zrobić sobie więcej miejsca. Krzyknął w stronę sprzedawcy zamówienie, po czym rzucił na blat sakwę pieniędzy. Oczywiście pracownik nie zamierzał przeliczyć, gdyż więcej dla niego. Natychmiast podał mężczyźnie przedmiot, o który poprosił lub raczej domagał się.
    Gigant wyszczerzył się jak tylko chwycił do rąk nową zabawkę, zapewne nowe narzędzie do pracy. Dla mnie wyglądał jakby walka była jego życiem lub może jego zawód był związany? Czyżby najemnik albo shinobi? Kiedy ponownie spojrzał w moim kierunku, skierował ku mnie ostrze nowo nabytego miecza i zaczął prowokować do walki.
    Oczywiście pojedynek z nim byłby wyzwaniem. Z pewnością miał przewagę fizyczną - już po samym wyglądzie widać. Jednak nie byłem pewny, co do jego intelektu. Na pewno był bardzo pewny siebie oraz miał wysokie mniemanie o sobie. Na to drugie wskazywał sposób w jaki chodził. Kątem oka zauważyłem, że sprzedawca zniknął za drzwiami zaplecza. Zapewne wiedział co się szykuje, więc chciał uniknąć nieprzyjemnej sceny. Nie dziwiłem mu się.
- Z miłą chęcią duży, ale jestem jakby zajęty. Może kiedy indziej? - zapytałem z lekką nadzieją, że zrozumie moją wymówkę i odejdzie. Oczywiście patrząc na niego, była wielka szansa, iż zignoruje moją prośbę, chcąc dalej walczyć. Jednak nadzieja matką głupich, prawda?




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#102 2015-03-05 03:20:05

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Sklepy

~
       Mężczyzna z wielkimi gabarytami stał wpatrzony w twarz młodzieńca z miną jakby chciał go zabić, potem poćwiartować, zjeść i wypluć na sam koniec. Pojedynek spojrzeń po słowach Kimariego trwał przez kilka sekund, zapewne budząc w sarkastycznym chłopaku coraz więcej obaw odnośnie tego czy faktycznie tym razem miarka się przebrała. Ostrze katany wciąż było wycelowane prawie, że idealnie między oczy blondyna a pewna dłoń giganta nie odważyła się nawet drgnąć. Wtedy wydarzyło się coś, czego raczej nie spodziewał się młody shinobi. Broń uniosła się i oparła płaską częścią o barek wielkoluda. Mord w oczach momentalnie zgasł a z ust mężczyzny wydobył się ryk. Ale nie był to byle jaki ryk! Z jego mocnej szczęki wydobył się ryk śmiechu. Facet buchnął jakby usłyszał najlepszy kawał na świecie, nie mogąc nabrać powietrza w usta. Machnął ręką by poklepać chłopaka po barku o mało nie przewracając go przy tym z racji masy i siły.
       - Osz w morde, dobry jesteś dzieciaku! Hahaha!
       Wtedy rozległ się ponownie dźwięk dzwonka, oznajmiający pojawienie się nowego klienta w sklepie. Ale czy na pewno był to klient? W drzwiach stał mężczyzna już normalnej postury lecz ubrany w lekki ale szykowany pancerz. Wpatrywał się w wielkoluda z ponurą miną, który śmiał się w najlepsze jakby nigdy nic.
       - Kagero! Co to ma do cholery znaczyć?! Szukam Cię od piętnastu minut a Ty sobie śmiechy urządzasz?!
       Gigant stanął jak kołek na sam głos mężczyzny. Obrócił się w jego kierunku, wolną rękę przykładając do czoła jak podczas salutowania. Jego mina była prawie, że przerażona co musiało być zabawnym widokiem dla Kimariego
       - Przepraszam Kapitanie! Przyszedłem kupić oręż!
       - Nie wiedziałem, że kupujesz broń za śmiech. W takim razie skoro masz go tyle w sobie to może zaopatrzysz całą drużynę?
       - Proszę o wybaczenie Kapitanie! Ten młodzieniec obok mnie rozśmieszył!
       - On jakoś nie wygląda na tak roześmianego jak Ty!
       Mężczyzna nazywany przez Kagero kapitanem, przez chwilę przyglądał się uważnie młodzieńcowi, lekko mrużąc przy tym oczy. Od razu dojrzał, iż nie przyszedł tu po to by pooglądać sobie uzbrojenie a je zakupić co oznajmił oczywiście trzymając je w dłoni.
       - Shinobi?
       Rzucił krótko w stronę Kiyoshiego. Nie był idiotą i wiedział, że po tym świecie chodzą dzieciaki mające taką potęgę, że nawet nie zauważyłby jak ginie. Ten nie wyglądał na tak mocarnego ale kto wie.
       - Potrzebna nam każda para rąk. Znowu zaatakowali wioskę pod miastem.
       Drugie zdanie już skierował bardziej do olbrzyma, jakby chcąc wzbudzić w nim jeszcze większe poczucie winy za odejście bez słowa.

Offline

 

#103 2015-03-05 20:25:45

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Sklepy

~~

    Wyraz twarzy jakim zostałem obdarzony przez olbrzyma, mógłby przerazić wielu zwykłych cywili. Z pewnością zaczęliby wyobrażać sobie najgorsze sytuacje, gdzie staliby się najbliższą przystawką dla giganta. Zapewne ci słabsi psychicznie od razu wypróżniliby się, po czym stracili przytomność, opadając na własny mocz. Pozostali natomiast po prostu trzęśliby się ze strachu, czekając na wyrok.
    Wymienia spojrzeń trwała parę sekund i z każdą chwilą miałem coraz większe obawy. Nieraz w przeszłości mój sarkastyczny język wplątał mnie w kłopoty, więc nie zdziwiło mnie ostrze mężczyzny wycelowane prawie idealnie pomiędzy moje oczy. Zacząłem odliczać do momentu, aż zamachnie tym ostrzem we mnie. Chwila, dwie, nic się działo.
    Zdarzyło się coś dziwnego. Zamiast zaatakować mnie i poćwiartować, olbrzym wydobył z siebie ryk i to nie taki przerażający, ale bardziej rozbawiony? Sam nie wiedziałem, gdyż cała obecna sytuacja mnie oszołomiła. Z szoku wyrwało mnie jednak potężne klepnięcie w bark, które zapewne miało być lekkie, ale biorąc pod uwagę masę i siłę mężczyzny, nie wyszło mu za bardzo. Nie miałem pojęcia jak zareagować, więc uśmiechnąłem się lekko. Nie chciałem przypadkiem rozjuszyć delikwenta.
    Śmiech olbrzyma przerwał dzwonek.
    Przez drzwi sklepu wszedł prawdopodobnie przyszły klient, lecz nie był on zwyczajny. Miał na sobie lekki i równie szykowny pancerz. Najbardziej zdziwiło mnie jego zachowanie. Patrzył na wielkoluda bez cienia lęku, kiedy ten śmiał się w najlepsze. Nie minęła chwila, a nowo przybyły zaczął krzyczeć na giganta. Już na sam głos mężczyzny, właściciel miecza przestał się cieszyć, po czym natychmiast zasalutował. Czyżby człowiek w zbroi był jego przełożonym, a może kimś większą rangą? Takie zachowanie było charakterystyczne dla wojsk lub innych oddziałów o charakterze militaryjnym.
    Po krótkiej wymianie zdań, Kapitan olbrzyma skierował swoje spojrzenie na mnie. Od razu czułem jakby mnie prześwietlał na wylot, chcąc znaleźć powód mojej obecności w tym miejscu. Zapewne zauważył, iż nie przyszedłem tylko oglądać. Szybko rzucił hasło shinobi, gdyż zapewne pragnął potwierdzić swoje przypuszczenia.
    - Hai - odpowiedziałem mu, starając się ukryć zakłopotanie w moim głosie. Nie chciałem, żeby pomyśleli o mnie jak o tchórzu. W końcu Shinobi mieli znaczną przewagę nad zwyczajnymi żołnierzami, więc nie mógł się zbłaźnić tutaj. Najbardziej jednak zainteresowało mnie zdanie, skierowane ku olbrzymowi. Kapitan mówił coś o jakieś wiosce pod miastem, która została zaatakowana. Potrzebowali każdej pary rąk do pomocy. Czyżby jacyś rabusie napadli na wioskę, a może obcy kraj? Natychmiast odrzuciłem drugą opcję, gdyż wtedy z całą pewnością lord feudalny wysłałby swoich shinobi, a nie wojska. Zazwyczaj to właśnie ninja byli siłą do podbojów innych państw, ze wzgląd na ich techniki.
    - Jeśli można, to o czym mowa? - zapytałem zaciekawiony. Równie dobrze mógłbym pomóc, gdyż korzyści byłyby obustronne.




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#104 2015-03-10 10:10:42

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Sklepy

~

       Wielkolud imieniem Kagero po zatwierdzeniu przynależności do shinobi przez chłopaka, którego jeszcze chwile temu zaczepiał, nieco się wzdrygnął jakby nie będąc już pewny czy tamta odważna odzywka ze strony Kimariego była okazem jego odwagi czy też ostrzeżeniem dla giganta. Wypuścił nerwowo powietrze, które skumulowało mu się w płucach po tym jak stanął na baczność przed swoim dowódcą, dziękując w myślach losowi, iż młodzieniec nie jest żadnym narwańcem podatnym na zaczepki bo mógłby już nie żyć. Kagero oczywiście nie zdawał sobie sprawy, iż Kiyoshi jest dopiero nowicjuszem w świecie walk i cudacznych technik a pozycję shinobi kojarzył z potężnymi wojownikami, mogącymi jednym ciosem zmieniać krajobrazy całej krainy. Kto wie? Może Kimari osiągnie niegdyś taki poziom lecz w obecnej chwili była przed nim długa droga.
       Kapitan jednak zareagował z goła inaczej. Uśmiechnął się delikatnie na samą myśl o ninja który zasili na chwilę ich, jak miało się okazać, wątłe szeregi w walce ze złem. Siła nie była istotna. Był taktykiem i wiedział, że ktoś taki stanie się ikoną, budzącą strach nawet jedynie przebywając na polu walki. Jedno jutsu wystarczy by przeciętni wojacy zwątpili w sens pojedynku no bo któż byłby na tyle odważny by pchać się z mieczem na człowieka kontrolującego moce żywiołów. Kapitan, posłał szczery uśmiech i gotów był do udzielenia odpowiedzi.
       - Zacznijmy od tego, iż jesteśmy gwardią poboczną wyspy. Nie podlegamy bezpośrednio pod rozkazy władcy lecz dostaliśmy od niego zezwolenie na działania wedle naszej woli w ramach za wcześniejsze zasługi. Teraz gdy wiesz dokładnie kim jesteśmy, opisze Ci nasz problem. Od prawie roku zmagamy się z bandą bandytów, rebeliantów, terrorystów czy jak zwał tak zwał. Są ostrożni i przez to nieuchwytni. Często przepuszczają szybko ataki na wioski, łupiąc je i uciekając przez większych zniszczeń lecz tym razem poniosło ich ponoć bardziej. To może być okazja do ich złapania. Wchodzisz w to? Nie ominie Cię nagroda pieniężna.
       Kapitan spojrzał tym razem poważną miną w kierunku Kimariego, licząc że ten się zgodzi chociażby ze względu na proponowane pieniądze. Wiedział, że w dzisiejszych czasach mało kto robił coś za darmo z własnego potrzeby pomocy, tak więc oferta złożona z nagrody za współprace, wydawała mu się rozsądnym rozwiązaniem by zwerbować ninja.

Offline

 

#105 2015-03-10 19:05:57

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Sklepy

~~

    Wyglądało na to, że Kagero - tak miał na imię wielkolud - nie spodziewał się, że jestem shinobim. Dostrzegłem jego lekkie wzdrygnięcie jak tylko potwierdziłem przypuszczenie kapitana, a w płucach trzymał nerwowo powietrze już od momentu, gdy drugi mężczyzna wszedł do sklepu. Nie minęła chwila, a kumulowany tlen opuścił jego klatkę piersiową, zupełnie jakby kamień z z serca mu spadł. Sądziłem, że już sama wzmianka o moim "zawodzie" wywołała u niego niepokój. Przecież pomiędzy cywilami szerzy się wiele opowieści o niesamowitych ninja, którzy niszczą góry jednym ciosem lub zmieniają wszechobecny krajobraz jedną techniką. Niestety nie jestem na takim poziomie, a moje obecne jutsu mogą zmienić wygląd niewielkiego kawałka ziemi. Może z czasem urosnę w siłę. Tylko czas pokaże.
    Reakcja kapitana znacznie się różniła. Na jego twarzy pojawił się niewielki uśmieszek, zupełnie jakby wszystko szło po jego myśli. Miał wzrok osoby, która planowała trzy, a nawet cztery kroki na przód, a wokół niego panowała aura mądrości oraz przebiegłości. Istniała możliwość, iż należał do niewielkiego grona ludzi, którzy wiedzieli pewną mądrość. Nie sama siła wygrywa bitwy. Spryt i wiedza pozwalają zwyciężyć. Tylko dzięki strategom, żołnierze wiedzą, gdzie atakować i jak. Bez nich byłaby jedynie barbarzyńska walka, a straty o wiele większe. Z pewnością zwykli ludzie mieli strach do shinobich, więc jeśliby w jego szeregi - choć na chwilę - wstąpił ninja, szansę na wygraną znacznie wzrosłyby. W oddziałach wróg zasiałby wtedy nasienie lęku i niezdecydowania. Baliby się mocy technik jakie mógłbym użyć, nawet jeśli jestem początkujący. Zapewne zwykłe Bunshin no Jutsu spowodowałoby taki strach.
    Mężczyzna wyjaśnił dokładnie sytuacje na wyspie i jakie dokładnie zadanie tu sprawują. Najwidoczniej obecne ziemie były celem bandytów, terrorystów lub jakkolwiek ich nazwać. Przypuszczali szybkie ataki oraz równie szybko uciekając, co uniemożliwiało ich złapanie. W obecnej chwili trafiła się szansa na ich złapanie, więc kapitan prosił mnie o pomoc, oferują również nagrodę pieniężną. Zapewne tym sposobem chciał przekonać do współpracy. Przemyślałem całą sytuacje i postanowiłem pomóc. Dzięki temu zdobyłbym doświadczenie w walce, a parę Ryo były tylko bonusem.
    - Ta wyspa wydaje się spokojna, więc lepiej, żeby tak pozostało. W obecnych czasach jest dużo ofiar i krwi. Tutaj tego nie potrzeba. Prowadź taichou-san. - powiedziałem do niego z lekkim uśmieszkiem na twarzy. W dzisiejszych czasach jest dużo walk, a Tsuki no Kuni nie potrzebowało tego. Zwykła wyspa, której główne zarobki są z handlu. Jeśli jakiś shinobi przypuściłby atak, nie miałaby szans na przeżycie. Skoro tu jestem, to mogę pomóc w tej sprawie.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-03-13 16:10:44)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#106 2015-03-13 11:11:31

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Sklepy

~
       Kapitan zarzucił swoim męskim uśmiechem, chociaż nie był on super powalający. Z racji swojej pozycji nie mógł a może nie chciał zbyt spoufalać się z kimkolwiek tak więc jego radość polegała na lekkim uniesieniu kącików ust ku górze. Zdawać by się mogło, że nie tyle co sama zgoda co nastawienie chłopaka bardzo mu się podobało. Oni również walczyli o spokój na wyspie oraz o to by krew niewinnych cywili nie przelewała się ulicami jak strumyk między dolinami. W, każdym razie nie musiał wołać do Kimariego aby ten przygotował się do wyprawy oraz nieuniknionego starcia, zważywszy że shinobi zawsze są gotowi na wypełnianie zadań, nawet wyrwani z łóżka o trzeciej rano - a tak przynajmniej uważali Ci z poza sfery ninja, którzy chyba nie zdawali sobie sprawy, że w śród takich wybitnych wojowników operujących niedostępnymi dla wielu technikami ninjutsu, również znajdują się leniuchy, marudy i z pozoru zwykli ludzie. W sumie to dosyć ciekawe, że idąc ulicą możesz przez przypadek wpaść na zamyślonego wędrownika, który to przeprosi Cię za swoje gapiostwo a w każdej chwili skinięciem palca mogły zmiażdżyć każdy budynek w okolicy. Tak więc lepiej uważać na kogo wpadać bo wielu korzysta ze swych zdolności w zły sposób z racji charakteru i chęci pokazywania swej siły
       Kagero spoglądał na swojego przywódcę, który to kiwnął głową w kierunku wyjścia, ewakuując się tymi samymi drzwiami, którymi przed chwilą wchodził, po raz kolejny budząc umieszczony nad nim dzwoneczek. Olbrzym, ułożył wygodnie na swoim wielkim barku, który na spokojnie byłby w stanie utrzymać cały arsenał broni i wyszczerzając swoje wielki zębiska z równie wielkiej paszczy, odezwał się do chłopaka.
       - No młody! Ruszamy więc ku zwalczaniu zła! Kagero!
       Wystawił swoją dłoń wielkości szufli od łopaty by przestawić się oficjalnie chłopakowi i usłyszeć jego imię aby wiedzieć jak się do niego zwracać. Bez względu na to, czy Kimari odwzajemnił radosny uścisk przywitania, olbrzym ruszył za swym przywódcą, ledwo mieszcząc się w drzwiach sklepowych i o mało nie zahaczając głową o dzwonek tuż nad nimi. Sklepikarz stał jeszcze przez chwile ze zdziwioną miną, lecz szybko wyluzował gdy zrozumiał, że sytuacja jest opanowana a do żadnego pojedynku tutaj nie dojdzie - źle by to wpłynęło na sprzedać i infrastrukturę. Kapitan zatrzymał się na ulicy, oczekując aż obaj wyjdą z budynku a gdy jego oczy ich ujrzały, raczył poinstruować dokąd dokładnie zmierzają.
       - Ruszamy na północny wschód miasta a właściwie jego obrzeży. Na miejscu powinni czekać nasi ludzie, chociaż cholera wie czy nie wdali się już w bójkę lub spotkało ich coś gorszego. Jeśli możesz młody shinobi, to staraj się wykonywać moje polecenia a przynajmniej dopóki sytuacja będzie w miarę kontrolowana. W obecnej chwili stanowisz dla nas lepsze taktyczne położenie niż przydatność bojową. Nie wątpię w Twoje zdolności ale wole aby napastnicy się poddali bez przelewu krwi. Być może dzięki resocjalizacji uda się nam ich w późniejszym czasie naprawić ale najpierw musimy dokładnie wiedzieć z kim mamy do czynienia. Yoshi. Ruszamy.

z/t - > Tsuki no Kuni - Miasto.

Offline

 

#107 2015-03-14 13:57:44

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Sklepy

~~

    Uznałem, że pomoc tutejszemu miastu jest dobrym pomysłem. Pomimo to, iż jestem shinobi, to nie lubiłem niepotrzebnej walki i rzezi. Z moim fachem można to uznać za dziwne, ale taka jest prawda. Ceniłem życie innego człowieka, więc wolałem oszczędzać je, ile się da. W końcu, różne czynniki przyczyniały się do takiej drogi. Często jakiś bandyta rabował innych, gdyż nie miał pieniędzy dla swojej rodziny lub zabił z zemsty. Tak wiele rzeczy kieruje kogoś na ścieżkę zła, krwi i zemsty. Wracając jednak do kapitana. Na wieść o tym, że mu pomogę, ten jedynie się uśmiechnął, ale nie był to zbyt wielki uśmiech. Może po prostu starał się utrzymać relacje dowódca - żołnierz. Nie chcąc zapewne sprawić, by emocje oraz więzi z kimś brały górę nad jego rozkazami.
    Nie minęła chwila, gdy taichou kiwnął głową w kierunku wyjścia do olbrzyma, po czym wyszedł ze sklepu, rozsyłając odgłos dzwoneczków po pomieszczeniu. Przez chwile wpatrywałem się w miejsce, gdzie jeszcze niedawno był mężczyzna, zanim Kagero wyciągnął w moim kierunku swoją wielgaśną dłoń, przedstawiając się i mówiąc coś o zwalczaniu zła.
    - Mów mi Kimari - powiedziałem do niego, odwzajemniając uścisk dłoni. Nie chciałem wyjść na osobę, która uznaje się za lepszą od innych tylko dlatego, że jest shinobim. Oczywiście różnica wielkości była wielka i wyglądało to jakby w każdej chwili mógłby zgnieść moją rękę. Po tym krótkim, przyjaznym geście, gigant wyszedł na zewnątrz - ledwie się mieszcząc we framudze drzwi - natomiast ja odczekałem chwile, zanim ruszyłem jego śladem. Kapitan czekał na nas na ulicy, zapewne chcąc dokładnie wyjaśnić nasz cel.
    Miejsce, które miało stać się następnym celem bandytów, znajdowało się na północnym wschódzie miasta i istniała możliwość, że konfrontacja już się zaczęła, więc nie wiadomo co nas tam spotka. Taichou kazał mi słuchać jego poleceń, gdyż od tego zależało powodzenie walki. Byłem pod jego dowodzenia, dopóki sytuacja nie będzie w miarę opanowana. Nie lubiłem za bardzo świadomości, że jestem pod kimś, ale musiałem się dostosować. Celem mężczyzny było wywarcie na przeciwnikach białej flagi, ponieważ wolał uniknąć rozlewu krwi. Według mnie to był dobry plan, gdyż nie brakowało wiadomości kto dowodził tą zgrają, ile ich było oraz gdzie jest ich baza. Nawet jeślibyś wszystkich powybijali w tej walce, to nie byłoby pewności, czy nie jest ich więcej. Na cały plan kapitana jedynie potakiwałem. Nie miałem nic do wniesienia od siebie, ze względu na dobry plan. Liczyłem jedynie, że nie będę musiał użyć jakiejś zapierającej dech techniki, gdyż obecnie takiej nie posiadałem. W końcu siła techniki nie zależy od jej wielkości i wyglądu. Kiedy tylko dowódca dał znak, ruszyliśmy w drogę.

[z/t Tsuki no Kuni -> Miasto]




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#108 2015-06-21 17:35:50

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Sklepy

     Spacerowałem. Nie można było nazwać tego szybkim chodem. Co prawda mój duch się cieszył i naprawdę czułem się teraz wyjątkowo, jednakże nie przekładałem tego na ruchy ciała. Dokładnie zdawałem sobie sprawę z mojej wyjątkowości. Co takiego specjalnego uczyniłem? Cóż, otrzymałem przedmiot własnego zamówienia. Było to nie lada wyzwanie, bo najpierw zaprojektowanie, a potem uzgodnienie wszystkich szczegółów nie było łatwe. Ba, musiałem wydać całkiem sporą ilość pieniędzy, aby wreszcie uzyskałem to, co chciałem. Teraz mogłem śmiać się do woli z innych, którzy pragnęli otrzymać coś własnego. Bo byłem wyjątkowy, a oni nie.
     Po wkroczeniu do sklepu zacząłem się rozglądać za odpowiednim ekwipunkiem. Robiłem to bardzo dokładnie i powoli. Obejrzałem większość broni i przydatnych przedmiotów, po czym stwierdziłem, że przyda mi się jedynie jedna z nich. Co prawda niemała, ale za to ogromnie przydatna do moich nowych zamiarów. Wielki wachlarz, który kosztował aż 1.800 ryo nie stanowił dla mnie wielkiego wydatku. Miałem jeszcze trochę pieniędzy, chociaż nie ukrywam, że moje oszczędności bardzo skurczyły się po wizycie u kowala. Cóż, nie żałowałem jednak tamtej sumy. Byłem teraz lepiej uzbrojony i bardziej szczęśliwy.
     Po pojedynczym zakupie wyruszyłem. Gdzie? W stronę portu. Chciałem żeglować na wschód...

[z/t -> Ronin no Kuni /Okiya/]

Offline

 

#109 2015-08-22 23:23:49

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Sklepy

   Kruk szybował nad odmętami morskiej wody, aż wreszcie zawisł nad jednym z portowych miast Kraju Księżyca. Shinsaku znał jedno zaufane miejsce, w którym zdobywał zaopatrzenie. Może i ceny były wyższe niż u innych sprzedawców, jednak mógł być spokojny o poufność w sprawach składanego zamówienia i jakość nabywanych przedmiotów. Zeskoczył z grzbietu ptaszyska i zatopił się w gąszczu wszelkiego rodzaju broni i wyposażenia. Przywitał się bezgłośnie skinieniem głowy, po czym zabrał się za poszukiwania potrzebnych artykułów.
   [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
   Uśmiechnął się. Widząc na sobie przestraszone spojrzenie sklepikarza, dorzucił szybko: Spokojnie. Wiem, żeby tego nie łączyć. Sayonara.[/i] - Wskoczył na grzbiet ptaka i pognał w kierunku Kraju Gorących Źródeł.

z/t -> Yu no Kuni - Miejsce bitwy 2 [event]

Offline

 

#110 2015-08-23 16:46:58

Yukina

Klan Senju

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Sklepy

Pośpiech podczas podróży nigdy nie był dobrym pomysłem. Kończyło to się zazwyczaj zadyszką i szybkim osłabnięciem. Tym razem było jeszcze gorzej. Przez moje ostatnie obijanie się teraz było mi znacznie ciężej. Jednakże, pomimo zadyszki i tak zdążyłam na wybrany przez siebie statek. Wszak chciałam udać się do Tsuki no kuni, gdyż mieli lepsze zaopatrzenie, niż mój klan. Potrzebowałam czegoś, co mnie wzmocni i jednocześnie uratuje przed ewentualnym zagrożeniem. No nic, w końcu po paru godzinach dopłynęłam w miejsce, gdzie normalnie bym się nie zapuszczała. Ilość sklepów jakie tutaj zobaczyłam, po prostu mnie przerażało. Tak dawno nie byłam wśród ludzi, iż nie byłam pewna czy nie ucieknę. Podeszłam do jednego ze stoisk i zerknęłam na ich artykuły. Byłam nieco zaspana, gdyż zdrzemnęłam się na pokładzie.
-Konichiwa. Poproszę..[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] - Podałam pani jej wymarzone [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] i wziąwszy wszystko zaczęłam biec z powrotem. Jednocześnie zapakowałam kupione rzeczy do plecaka i dostałam się na mały statek, który odstawi mnie na tereny spowite wojną.
Zt-> Ta no Kuni (event)

Ostatnio edytowany przez Yukina (2015-08-23 17:20:35)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#111 2015-12-06 19:22:45

Saori

Nikushimi

55351609
Zarejestrowany: 2015-08-31
Posty: 124
Klan/Organizacja: Nikushimi
KG/Umiejętność: Kikō
Ranga: Przywódca organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20

Re: Sklepy

    Spoglądam na drewnianą tabliczkę, która rozciąga się nad szyldem bramy miasta. Przechodzę przez żelazny próg, a pierwsze co wpada mi w oczy to ogromna ilość straganów. Ciężko przechodzę obok ludzi, przebijam się przez nich, ramionami trącam kobiety i mężczyzn. Obserwuję budynki, sugerując się klasą i lekką elegancją. Wiem, że chce wejść do sklepu, gdzie będę mógł zakupić odpowiednie rzeczy do przyszłej podróży. Docieram na sam koniec wąskiej uliczki, przechodzę do następnej, a tam spostrzegam niewielki budynek. Nie jest to coś, czego szukam od samego początku, lecz najgorszej oceny także nie dostanie. Wchodzę do środka, spoglądam na lewo i prawo, i podchodzę do lady obsługiwanej przez ładną, niską dziewczynę. Rzucam woreczek pieniędzy, właściwie wszystkich, jakie teraz posiadam, po czym składam zamówienie.
    - To będzie jeden plecak, średni, by nie przepłacać. Do tego [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]. A także kabura na broń, z zawartością, mianowicie [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]. I to wszystko. - Przerzucam oczami, bo wiem, że widok ten będzie mnie boleć. Kasjer zabiera cały worek, a w zamian dostaje zamówiony sprzęt. Biały plecak z jedną przegrodą, a także boczną kieszenią zakładam na plecy. Kaburę zawiązuję na prawym udzie, po czym opuszczam niewielki budynek.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#112 2015-12-07 17:05:37

Saori

Nikushimi

55351609
Zarejestrowany: 2015-08-31
Posty: 124
Klan/Organizacja: Nikushimi
KG/Umiejętność: Kikō
Ranga: Przywódca organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20

Re: Sklepy

    Słońce jest rzeczą, którą uwielbiam najmocniej. Jego promienie, choć nie oślepiają, działają kojąco na me nerwy oraz poprawiają samopoczucie, bez względu na to, jak bardzo złe by nie było. Odchodzę od niewielkiego budynku, sklepu, do którego zaglądałem. Kieruję się na obrzeża miasta, wiedząc, że będzie tam najmniej osób. Nie cierpię niepotrzebnego ścisku, tłumu, który obija się o wszystko i wszystkich. Co jakiś czas rozglądam się, bo kto wie, może napotkam stragany z rzeczami, które od razu wpadną mi w oko. Zbijam dodatkowo czas, oglądając najróżniejszego rodzaju bronie. Niestety, żadne nie pasują do mojej osoby, nie lubię potyczek, które zawierają się w mieczu, czyli bliskim kontakcie. Po minucie docieram na dziedziniec, gdzie pewien młody mężczyzna wystawia najróżniejsze zwierzęta. Pozamykane w klatkach cierpią.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

    Oddalam się, gdyż patrzeć na to dłużej nie mogę. Dłuższy czas błądzę pomiędzy budynkami, aż odnajduję dróżkę prowadzącą do zupełnie innego miejsca. Podążam przed siebie w nadziei, że uda mi się odnaleźć zajęcie, które choć trochę zabije nudę utworzoną w mym sercu. Nie ukrywam, że ostatnimi czasami potwornie odczuwam brak jakiegokolwiek kontaktu z inną osobą. Oczywiście z osobą dobrze mi znaną, a nie typowym sprzedawcą na rogu. Odchodzę, błądzę i liczę na jakiekolwiek losowe zdarzenie.

[zt Tsuki no Kuni - Pałac]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-12-07 22:40:21)

Offline

 

#113 2016-01-10 13:04:58

 Shura

Martwy

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Sklepy

      Trafienie na wyspę handlową odbyło się bez większych problemów. Nie miałam przeszkód ku temu by pływać wraz z innymi ludźmi na statku czy promie. Tak też było w tym przypadku. Jakoś specjalnie nie wchodziłam w żadne rozmowy z miejscowymi. Chciałam jak najszybciej trafić na coś w rodzaju rynku i spełnić swoje pierwsze największe marzenie. Pierwsze ostrze, którym będę się posługiwać musi być wytrzymałe i skuteczne podczas całkiem mocnych cieć. Nie mogłam sobie pozwolić na żadną pomyłkę podczas walki.

      Moja podróż właśnie na tym polegała. To znaczy na rozmyślaniu jakiego ostrza potrzebuje do walki i jak musi wyglądać bym zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. Ostatecznie zeszłam z pokładu i szybkim krokiem udałam się w kierunku sklepów. Moim pierwszym celem był sklep z bronią biała.. Jeju, co to był za piękny sklep. Katany, miecze, tasaki... Byłam w raju dla samurajów i ninja, piękny widok. Jednak musiałam się zdecydować jakąś piękność sobie kupie. I w tym samym momencie ujrzałam to ostrze... Wytrzymałe, wykonane z solidnego metalu. Spojrzałam na sprzedawcę i uśmiechem na ustach powiedziałam - Poproszę ten miecz oraz specjalną pochwę do niego! - mówiąc to rzuciłam woreczek z 2.400 Ryo. Sprzedawca podał mi go natychmiast pakując go do pochwy, którą mogłam zawiesić przy pasie. Byłam zadowolona, pierwsze marzenie zosało spełnione. Za nim poszłam zwiedzać kolejne sklepy, z uśmiechem na ustach udałam się w kierunku czegoś w rodzaju sali treningowej, która była otwarta dla wszystkich ninja za niewielką opłatą. Przy pomocy tego ostrza chciałam nauczyć się kolejnych ruchów walki.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_____________________

Akcept by Katsuro

      Wyszłam z sali treningowej całkiem zadowolona. Teraz z czystym sumieniem mogłam udać się do sklepu, w którym był podstawowy ekwipunek dla ninja czy to też innych wojowników. Kiedy już tam się znalazłam śmiało łapałam w rączki to co najbardziej mogło mi się przydać, po czym położyłam wszystko na ladzie czy zacząć wymieniać to co wzięłam - Dwie wybuchowe notki, pancerz, plecak, torba, dwa kunaie oraz bandaż - spojrzałam z uśmiechem na sprzedawce po czym położyłam na jego ladzie sporą ilość pieniędzy, mianowicie 11540 Ryo. Mężczyzna był zadowolony równie mocno jak ja. Od razu w pomieszczeniu nałożyłam i schowałam wszystko co było dane mi kupić, po czym wyszłam radosna. Pod moją skórzaną kurtką można było teraz dostrzec lekki pancerz, który naprawdę może być przydatny dla osoby walczącej mieczem, jaką byłam. Teraz bez wyrzutów sumienia mogłam udać się na odpoczynek do jakiejś karczmy, gdzie też napewno wynajmują jakieś pokoje.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-01-10 19:59:49)

Offline

 

#114 2016-01-10 18:58:16

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Sklepy

#1
    Wychodząc ze sklepu, Shura poczuła jak ktoś się do niej zbliża. Nim odwróciła głowę przez ramię, obok niej znajdował się wysoki, szczupły mężczyzna z lekkim, koperkowym zarostem. Oczy miał dość szerokie z lekkimi zmarszczkami, wargi obfite, różowe oraz średniej długości, czarne włosy. Wyglądał na dość sympatycznego i miłego człowieka. Poza tym, uśmiechał się otwarcie, więc nie wyglądał na kogoś, kto chciałby wszcząć burdę, a raczej po prostu zwykle porozmawiać. Ukłonił się nisko, chowając jedną rękę za plecy.
    - Witaj, nazywam się Kai. Stałem obok Ciebie w kolejce i tak się zastanawiałem, po co tak młodej osobie, aż tyle rzeczy? Rozumiem, że jesteś bezbronna, ale żeby od razu nosić pancerz? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś osobą walczącą? - Wytrzeszczył delikatnie oczy.
    W najbliższym otoczeniu rozciągało się pasmo sklepów otoczonych przez najróżniejsze gromady ludzi. Niektórzy rozmawiali głośno, inni zajęci byli swoimi sprawami, opierając się o płoty, słupy. Czytali, grali, wykonywali najnormalniejsze, codzienne czynności. Na pewno nie jest to miejsce w którym młody wyrzutek mógłby zostać obrabowanym.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#115 2016-01-10 19:11:20

 Shura

Martwy

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Sklepy

      Wychodząc ze sklepu miałam nadzieje, że udam się na wypoczynek. Trening oraz podróż wyciągnęły ze mnie trochę eneregii, która chciałam zregenerować. Na dodatek dużym przeżyciem było spełnienie swojego pierwszego marzenia jakim było zakupienie tego piękne ostrza. Chciałam się pochwalić nim całemu światu, ale nie każdy na tą informacje zasługiwał, oj nie, nie każdy.

      Tym bardziej nie zasługiwał na tą wiadomość pierwszy lepszy chłopak, który do mnie zagada. Nie mogę sobie pozwolić by ktoś taki nagle wiedział wszystko o mnie co najciekawsze i najważniejsze. Musiałam trochę poudawać. Włączyć swoją kobiecą umiejętność jaką było złapanie się łapką za włosy i udawanie głupiej.

      - Ojej, do mnie mówisz? Miecz to tylko taka ozdoba i odstraszacz przed złymi ludźmi - zaśmiałam się słodko i kręciłam wokół palca kilkoma włosami - Pancerz to też w rodzaju ozdoby i jest lekki... Reszta to tylko zabawki, które polecił mi kupić mój chłopak, jest ninja - powiedziałam znowu słodko się śmiejąc pod nosem. Dawałam z siebie wszystko by zabrzmieć całkiem autentycznie.

Offline

 

#116 2016-01-10 19:22:46

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Sklepy

#2
    Mężczyzna nieco posmutniał, co dało się zauważyć po jego zmarszczonych brwiach. Wlepił spojrzenie w podłoże, składając dłonie przed torsem. Myślał jeszcze chwilę, rozżalając się nad sobą głęboko w myślach. Nie wiedząc, co powiedzieć, wzruszył ramionami i odwrócił się na pięcie. Chciał już odejść, lecz coś go zatrzymało. Był to nagły pomysł, na który wpadł całkiem przypadkiem. Nie chcąc jej drażnić, podszedł nieco ostrożniej, rozkładając dłonie w zakłopotaniu. Uśmiechnął się przy tym szeroko.
    - Poczekaj, mówisz, że twój chłopak jest ninja? To może zabrzmieć trochę głupio, lecz potrzebuję jego pomocy. Kogokolwiek, kto jest w stanie machać trochę mieczem. - Mówił dość szybko, lecz wyraźnie.
    - Tak myślałem, że nie jesteś dziewczyną, która pcha się do walki. Nie wyglądasz na taką, szczególnie, że w ogóle nie masz mięśni. Pewno nie trenujesz na co dzień, ale nie o to mi chodzi. Czy mógłbym się spotkać z twoją miłością? - Przysunął się nieco bliżej, licząc na zgodę.

Offline

 

#117 2016-01-10 19:38:45

 Shura

Martwy

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Sklepy

      Po jego słowach wyszłam od razu z roli. Spojrzałam mu głęboko w oczy by sprawdzić czy jego słowa są w stu procentach szczere. Nie mogłam oczywiście za pierwszym raze mu zaufać, jednak dawał coś w rodzaju dobrej energii, którą mimo wszystko mogłam się sugerować. Kiedy tylko przysunął się do mnie bliżej, odsunęłam się natychmiastowo.

      Intuicyjnie wyciągnęłam lekko miecz z pochwy by zasugerować mu, że jednak oboje się myleliśmy co do naszych kontaktów. Jednak musiałam zaryzykować. Spojrzałam raz jeszcze w jego oczy i zaczęłam mówić - Wybacz, że grałam przed Tobą, ale nie ufam byle komu. Z Twojej postawy wynika, że naprawdę potrzebujesz ninja do pomocy. Oto, jestem - mówiłam tym razem dosyć poważnym głosem. Nic nie pozostało już z tej uroczej dziewczyny bawiącej się włosami. Jedynie ta piękna twarz, ale o tym raczej nie trzeba przypominać nikomu.

Offline

 

#118 2016-01-10 19:43:53

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Sklepy

#3
    Mężczyzna raz jeszcze wytrzeszczył oczy. Przez pierwsze kilka sekund nie mógł się domyślić, w co pogrywa ta czerwonowłosa dziewczyna. Z początku mówiła, że nie umie walczyć, a jej chłopak jest ninja, a teraz twierdzi, że bardzo dobrze posługuje się mieczem i jest w stanie mu pomóc. To dziwne, bo nawet nie powiedział jakie jest zadanie. Niemniej, odsmutniał, a na jego twarzy pojawiły się niewielkie rumieńce. Całość zakończył ponowny, szczery i szeroki uśmiech. Złożył dłonie przed torsem, składając je i lekko pocierając. Nie wiedział od czego zacząć rozmowę na temat przyszłego zadania, dlatego też postanowił, że wybierze do tego jakieś bardziej dogodne miejsce. Spojrzał w kierunku północnym.
    - Dziękuję, choć twoje zachowanie jest nieco przerażające. Raz udajesz kogoś innego, a nagle wyskakujesz z mieczem i stajesz się poważną, straszną istotą. Tak, to z pewnością przerażające. Niemniej, udajmy się w bardziej komfortowe miejsce. Pogoda dość ładna, lecz nie ma co stać na słońcu. Znasz karczmę "Złoty Kunai"? - Zapytał, odwracając się w górnym kierunku.
    Zaczął iść powoli, licząc, że dziewczyna będzie mu towarzyszyć. Miał już kilka pomysłów, które chciał jej przekazać, lecz to od niej będzie zależało, co z kolejnymi zdaniami pocznie. Tak oto dwójka wybrała się do karczmy. Kolejny post: tutaj

Offline

 

#119 2016-01-10 19:52:42

 Shura

Martwy

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Sklepy

      Nie bardzo interesowało mnie co myślał o mnie ten chłopak. Każda próba zmiany osobowości jest dla mnie sukcesem. Tym razem szybko przejrzałam jego intecnje to nie potrzebowałam dużo czasu na to by wrócić do normalnej postawey. W końcu widać było po nim, że potrzebuje pomocy i to szybko, a nie chciało mi się chodzić po wyspie handlowej tylko po to by szukać swojego chłopaka, który na dodatek nie istnieje. W ogóle po co on komu, tylko by zawadzał i zabierał mój cenny czas na spanko..

      Tym razem nie patrzyłam mu w oczy, sugerowałam mu, że nie bardzo mnie obchodzi co mysli on o moim zachowaniu, więc przeszłam do sedna sprawy - Oczywiście, że znam. Jest całkiem popularna. To może być całkiem dobre miejsce na rozmowę o interesach - powiedziałam chowając ostatecznie miecz do pochwy. Na całe szczęście nikt wokół nie zauważył, że bawię się w wyciąganie i chowanie miecza. Niektórzy ludzie mają paranoje na tym punkcie...

z/t -» Tsuki no Kuni -» Karczma "Złoty Kunai"

Ostatnio edytowany przez Shura (2016-01-10 19:57:51)

Offline

 

#120 2016-07-29 18:20:04

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Sklepy

     Zawitałem do jednego ze sklepów, mieszczących się na samej granicy miasta. Tam zaś odnalazłem sędziwego mężczyznę, trudniącego się w handlu bronią białą. Na blacie w stoisku, położyłem tantō wraz z futerałem, a unosząc wzrok - zacząłem mówić.
      Do tej broni, potrzebuję niebieskiej rękojeści. Wypatruję także katany, ostrej, o tym samym kolorze. I pochwy do niej. - Zamówienie było proste. Po otrzymaniu obu rzeczy, wyszedłem, kierując się następnie na otwartą przestrzeń. Wysoko pod górę, za budynkami mieszkalnymi. Tam zasiadając na skale, przepasałem obydwa ostrza czerwoną wstęgą. I do tego musiałem się przyzwyczaić. Iż ograniczać będą moje ruchy w pewien sposób - nowy styl swobodnego chodzenia.
     Odwiedziłem także sklep z narzędziami do treningów. A choć posiadałem już jedną parę ciężarków, niezbędna była druga. Za odpowiednią cenę, nabyłem towar. Po wszystkich, jedyne co pozostało, to udanie się do portu i dopełnienie celu. Powrót do ojczyzny oraz powitanie Przywódcy Wyrzutków. Ze stoickim krokiem ruszyłem w stronę doków.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

[z/t -> Port]

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
olx malowanie proszkowe Ogólny czat