Ogłoszenie

#1 2012-01-30 23:02:25

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Rzeka


     Rzeka, znajdująca się na terenach starego Tsundora, to swojego rodzaju ewenement. Mimo tego, iż wypływa ze stosunkowo niskiego pasma górskiego, osiąga ponadprzeciętne wyniki statystyczne. Należy ona do najdłuższych rzek na całym kontynencie. Jeżeli chodzi o czystość, to chyba nie ma sobie równych. Woda z rzeki jest krystalicznie czysta i nie do końca wiadomo, czy to kwestia słabej urbanizacji terenów Baigai, czy może raczej małej liczby ludności na terenach starego Tsundora. Najpewniej obie z hipotez łączą się, przez co można spotkać tę piękną niebieską wstęgę, która przecina ojczyznę Kiyoshich na dwie, prawie że równe części.
     Ruczaj wypływa z gór, które znajdują się na północno-zachodniej części starego Tsundora, czyli na obecnym zachodzie całego Baigai. Flora i fauna w okolicy należy do typowo górskich. Próżne będą poszukiwania wydm, czy innych piaskowych akcentów. Na rzece kończą się już tereny pustynne, które można znaleźć jeszcze na samym południu Baigai. Dzięki długiemu strumieniowi wody, w okolicy nie brakuje rozmaitych roślin, drzew, czy krzewów. To dosyć ciekawe, ale wzdłuż biegu rzeki można znaleźć o wiele więcej gatunków i niespotykanych osobników, niż w całej prowincji. Szczerze mówiąc, gdyby nie ruczaj, życie na południu Kraju Ziemi byłoby zdecydowanie trudniejsze. Szczególnie dla kupców, którzy przecież podróżują cały czas i potrzebują dostępy do życiodajnej cieczy.
     Przy kilku odcinkach rzeki można dostrzec utwardzone drogi. Nic dziwnego zresztą, miejscowi handlarze wykorzystują biegnące szlaki i trasy karawan. A ponieważ o wiele bezpieczniej podróżować jest przy wodzie, można znaleźć nawet i prowizoryczne domki, czy szałasy.
     Warto wspomnieć, że z ruczajem związana jest pewna legenda. Niektórzy miejscowi twierdzą, że woda z niej potrafi podnieść żywotność człowieka, a nawet dać mu odporność na różne choroby. Ciężko ocenić prawdziwość tej powiastki, zważywszy na towarzyszące Baigai epidemie, jednakże nietrudno znaleźć tutaj śmiałka, który zacznie pić z samego koryta rzeki w ilościach przekraczających zwyczajne pragnienie.

Opis stworzony przez Ikkyo

Offline

 

#2 2012-02-05 11:45:18

Myslov

Zaginiony

26577027
Call me!
Zarejestrowany: 2010-11-11
Posty: 331
Klan/Organizacja: Hyuuga
Ranga: Członek klanu

Re: Rzeka

Wolnym krokiem szedłem wzdłuż znanej na cały kraj rzeki, która źródło ma właśnie w Tsundorze. Trzymałem jedną rękę na twarzy, miałem nadzieję, że jeśli przejdę cały świat ninja, to zdołam coś sobie przypomnieć. Na razie jednak planowałem udać się na południe, do siedzib innych klanów. Może ich członkowie kiedyś mnie znali?
* Jak mogłem zapomnieć kim jestem? Pamiętam jedynie urywki z mego życia.. Dzieciństwo, jakieś treningi.. Nic więcej.. Nie wiem jak się nawet nazywam.. Żałosne.. Ale, może ktos na południu mnie zna? Miejmy nadzieję, chcę poznać prawdę o moim życiu i to jak najszybciej! *
Nie wiedziałem co dalej pocznę, wiedziałem tylko, że muszę udać się do siedziby jakiegokolwiek klanu.

[z/t -> Tereny Oni no Kuni].


http://img692.imageshack.us/img692/8212/myslovsigfq.png

Offline

 

#3 2012-08-20 23:13:42

Daiki

Gość

Re: Rzeka

Spieszyłem się bardzo, nie powiem, dlatego bardzo szybko z Kokkai dotarłem do Baigai. Chyba jeszcze nigdy nie byłem w tej prowincji, sam nie wiem, nie pamiętam dokładnie, wiem na pewno, że chyba nie chciałbym walczyć z członkiem klanu, któremu podlega owa prowincja. Klan Kiyoshi władający Shouton'em - nigdy jeszcze nie dane było mi zobaczyć kryształu w akcji, nie wiedziałbym jak sobie z nim radzić, pewnym jest, że walczą na dystans, ja wolę potyczki w zwarciu, chyba nie miałbym z nimi szans. Nawet moje dystansowe zdolności nie ułatwiłyby mi walki, wszystko dlatego, iż kryształ zapewne daje im nieograniczone możliwości, to zapewne coś jak legendarny Mokuton klanu Senju, którego członkiem jest znany wszystkim Katsuro. Nie ma co nad tym myśleć, trzeba ruszać dalej, teraz nadeszła pora na to, by wyruszyć dalej, teraz nad piękne wybrzeże w Sashikan.

[zt -> Wybrzeże w Sashikan]

 

#4 2013-06-30 20:31:54

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Najgorsza część wyprawy donikąd była już za mną. Z każdym krokiem na północ, czułem się coraz pewniejszy siebie, a także coraz bezpieczniejszy. Z perspektywy czasu zastanawiałem się, co mnie poniosło podczas swojego niedawnego pobytu w stolicy kraju. Czyżby takie incydenty rzeczywiście były nieodłączną cechą każdego członka jego klanu? Nie czułem się najlepiej z faktem, że jakieś siły wyższe lub niekontrolowane instynkty wpływają na moje postępowanie. Nie podobał mi się mój wewnętrzny stosunek między impulsywnym działaniem a rozumem. Czasami miałem wrażenie, jakbym tylko podczas walki mógł się zrelaksować. To jest tylko jedna z wielu cech charakteru, która niezwykle drażni mnie u swoich krewnych.

Natłok myśli robił się coraz bardziej męczący. Wraz z nim wracały wspomnienia, zarówno te zbędne, jak i bolesne. Potrzebowałem jakiegoś relaksu, odpoczynku. Może to pomogło by kontrolowaniu samego siebie. Szacunku do ludzi nie będących ninja nie miałem, ale nie chciałem prezentować swoich poglądów w tak dosadny sposób. I właśnie teraz, po raz pierwszy od bardzo dawna, szczęście się do mnie uśmiechnęło. Ujrzałem malowniczy krajobraz z rzeką tak czystą, jak żadna z tych, które miałem okazję zobaczyć w przeszłości. Przyjemności z widoku nie miałem ani krzty, bardziej cieszyła mnie samotność, pozwalająca na refleksje. Zostawiłem wszystkie troski za sobą, próbując choć na chwilę znaleźć ukojenie, w czymś innym niż zwykle.

Usiadłem kilka kroków od wody, wbijając kosę obok siebie. Wpatrywałem się w z wolna płynącą rzekę, bez jakiegokolwiek celu. Próbowałem szukać w tej czynności coś pozytywnego. Niestety, wszystko się pozmieniało. To co cieszyło dawniej, nie przynosi już tej samej radości. Dawna beztroska odeszła w zapomnienie, a jej miejsce zajęły cele, których nie bałem się realizować po trupach.

Ostatnio edytowany przez Akami (2013-06-30 20:36:59)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#5 2013-06-30 21:37:15

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

     Był zły. Zły jak cholera. Wizyta w rodzimych stronach okazała się być jedną z najgorszych decyzji, które ostatnio przedsięwziął. Rozgoryczenie po spotkaniu z kuzynem potęgowało w nim, pulsowało niczym trucizna, toksyna wdzierająca się do krwiobiegu, pobudzająca zmysły zwykle uśpione, analogicznie usypiając te już obudzone. Jak on mógł, pomyślał Ryo, przedzierając się przez uliczki miasta, co raz bardziej przerzedzone im dalej kroczył do przodu, jak on mógł mnie tak olać? Zlekceważyć, zignorować. Ten buc, zadufany w sobie narcyz...
     Stojąca naprzeciw Kiyoshi'ego sosenka, nie mogła wiedzieć, że zakończy swój żywot tylko po to, by Jednooki mógł dać upust swojej zgorzkniałej nienawiści względem swojego kuzyna. Złamała się jak zapałka pod naporem jego pięści, opsypując bladą twarz odłamkami kory, wiórami, których nawet nie poczuł. W tym momencie nie czuł nic.
     Szedł dalej. Nie mógł uwierzyć jak bardzo został upokorzony. Nie tylko przez lidera, nie tylko przez całą wyprawę do Sashikan. Został upokorzony przez rudą małpę, najwyższą instancję Klanu Namikaze. Ten pajac, pajac którego po ostatnim pojedynku pokiereszował na tyle, by ten nie mógł chodzić na swoich pogruchotanych nóżkach przez kilka miesięcy.
     Westchnął. Głęboko i powoli. Wzniósł głowę ku niebu, zatrzymał się na moment. Marzył o tym, aby spadła na niego kaskada kropel deszczu, ulewy która zmyłaby z niego cały brud, zdjęła z niego brzemię ostatnich wspomnień, będących na ten moment drzazgą w jedynym oku Kiyoshi'ego. Turniej, pomyślał, turniej już niedługo. Gamatt chce bym reprezentował klan. A on co będzie w tym momencie robił? Siedział na podium, obserwując moje poczynania? Stary pryk, którego należy zlikwidować. Zdziadziały przywódca, prowadzący Kryształowych Wojowników ku zgubie. Ja byłbym lepszym liderem... Westchnął raz jeszcze, zagryzł potem wargę. Cienką wargę, element jego szlachetnych rysów. Szlachetnych korzeni, jego krwi, droższej niźli złoto. Był szlachcicem, a robił za zwykłego szpiega.
     Szparkim krokiem ruszył przed siebie. Nawet nie zauważył, jak miejscowe budynki zanikają, jak powoli wchodzi w odludną część prowincji. Nie zauważył, że przemierza łąki, lasy, że zostaje sam na sam ze sobą. Gdyby zauważył, może by załkał. Może by krzyknął na całe gardło, starając się tym samym pozbyć śluzowatych myśli.
     Nawet nie zauważył, że znalazł się nad rzeką. Stał przed nią, jak głupi wpatrywał się w leśny horyzont po drugiej stronie brzegu. Woda rwała, głucho szumiała rozbyzgiwana o kamienie wystające znad tafli. I dopiero wtedy dostrzegł kogoś, kto przed rzeką już siedział. Na jej brzegu, z kosą wbitą tuż obok. Kojarzył tę kosę.
     - Brat Akemiego, jak sądzę. Zbiegły z więzienia, czy zwolniony przez władze? - zagaił sucho, nie odrywając wzroku od rwącej wody.

Offline

 

#6 2013-06-30 23:14:13

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Siedząc samotnie przy brzegu rzeki, zapomniałem o wszystkim co mnie właśnie otaczało. Nareszcie miałem okazję się odstresować i chociaż na chwilę zapomnieć o ciągłych walkach. Nie chodziło o to, że miałem ich dość. Wręcz przeciwnie, nieustannie dążyłem do coraz większej mocy. A im silniejszy się człowiek staje, tym więcej walk go czeka. To jest naturalna kolej rzeczy i to zależy tylko ode mnie, albo zacznę kochać walczyć, albo będę zmuszony zrezygnować z celów. To drugie kompletnie nie wchodziło w grę, więc wybór był raczej prosty. Czułem się cały czas podle, a to przez własną słabość. Zdawałem sobie sprawę, że potrafię niemało. Miałem jednak w sobie coś takiego, co zmuszało mnie cały czas do brnięcia dalej. Nie zamierzałem przestawać, dopóki nie będę miał sobie równych. Byłem lecz realistą, zdawałem sobie sprawę z pewnych ograniczeń. Jeżeli pragnę czegoś więcej, niż bycia kolejnym szarym człowiekiem, który urodzi się i umrze zapomniany, to czeka mnie bardzo długa i niezwykle wyboista droga. Są jednak takie przeszkody, których nie ominę sam. Bez odpowiednich sojuszników, nie mam szans na osiągnięcie wielkich czynów.

Moje rozważania zostały gwałtownie przerwane, przez pojawienie się nowej persony. Zerknąłem kątem oka na przybysza. Najprawdopodobniej nie zdawał on sobie sprawy z mojej obecności lub najzwyczajniej mnie ignorował. Wydawał mi się nieco znajomy, choć nie mogłem dopasować sobie jego wizerunku do żadnego wydarzenia. Z niezmienną, opanowaną mimiką, cały czas próbowałem sobie go przypomnieć, początkowo z mizernym skutkiem. Trwało to do chwili, kiedy to nieznajomy nawiązał rozmowę. Wszystko stało się jasne, a pamięć wróciła natychmiastowo. Był osobą, która chyba jako jedyna zareagowała entuzjastycznie na moje wybryki w Sashikan. Odruchowo rzuciłem jednak wzrokiem na swoją broń - wrodzona ostrożność. Zawsze istniało ryzyko, iż to właśnie on chce ukarać mnie, za ten incydent.

Postanowiłem rozegrać to na spokojnie. Moje oczy ponownie wlepiły się w krajobraz, rozpościerający się przed nami. Ciekawiło mnie, czy zatrzymał się w tym miejscu przypadkiem, czy rzeczywiście przyszedł tu po mnie. Na chwilę obecną przynajmniej udawałem, że nie mam wobec niego żadnych podejrzeń. Zachowywałem spokój.
- Zbiegły... Nazywam się Akami. - odpowiedziałem lakonicznie, uznając za kulturalne przedstawienie się.
- Od tamtego wydarzenia nie miałem z nim żadnego kontaktu. Wiesz może co się z nim dzieje? - spytałem.
Domyślałem się, że jednooki będzie wiedział trochę więcej. Zżerała mnie ciekawość, na temat mojego brata. Nie słyszałem jeszcze nic o jego dokonaniach jako ninja. Tak naprawdę sam nie wiedziałem, czego można się spodziewać po niewiele starszym ode mnie Akemi'm.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#7 2013-07-01 00:05:55

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

     Wiatr zadął z południa. Drzewa zakołysały się w hipnotycznym targnięciu, porosty znad rzeki zafalowały zmierzwione zimnym podmuchem. Kilka ciepłych, letnich kropel spadło na nos Ryo, który w pierwszym momencie uznał je za rozbryzg z rzeki. Dopiero po chwili zmiarkował, że owe krople spadły z nieba, nie z wodnego koryta naprzeciw. Spoglądając ku górze, dostrzegł jak gburowato granatowe chmury zderzają się ze sobą. Czekał na wstrząs, błysk, piorun, ostre fleszowate światło - nie doczekał się. Ciężkie obłoki złączyły się się ze sobą, niczym dwa organizmy żyjące w dobrej symbiozie, rodząc tym samym deszcz.
     - Wiem jak masz na imię - oznajmił, pozwalając się opłukać deszczowi. Zaschnięte błoto na jego płaszczu zaczęło mięknąć, spływać, wsiąkać w trawę. Krople poczęły rozbryzgiwać się na jego wpół opuchniętej twarzy. - Nie wiem natomiast, co u twojego brata. Z tamtej szopki w Sashikan - westchnął - mało co zostało mi w pamięci. Ale twoja siła - podjął po chwili - zrobiła na mnie wrażenie... Ostatnio mało komu się udaje tego dokonać. Może zaczynam się starzeć? Nie rozruszałbyś, jednookiej kaleki? - zapytał ironicznie, rzucając ukryte wyzwanie.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-07-01 00:07:48)

Offline

 

#8 2013-07-01 01:13:06

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Urzeczywistnienie mojej filozofii przyszło znacznie szybciej, niż mogłem przypuszczać. Nieznany mi z imienia przybysz, niemal co do słowa potwierdził moją teorię. Zaproponował mi walkę sparingową. Sam fakt, że chce walczyć nie za bardzo mnie zdziwił, lecz treningowego pojedynku, nie toczyłem już od dobrego roku. Póki co podniosłem się bez odpowiedzi, zupełnie jakbym zastanawiał się nad odpowiedzią. Jednak obydwaj już dawno znaliśmy odpowiedź. Łatwo było odgadnąć po moich ruchach, iż nie zamierzam odmówić. Kosę na chwilę założyłem na plecy, nie chciałem jej używać, jeżeli nie zajdzie taka potrzeba.
- Dziękuję za słowa uznania, ale muszę cię nieco rozczarować. Prawdziwa siła, jaka by mnie zadowalała, znajduje się obecnie poza moim zasięgiem. - powiedziałem spokojnie, z nutką tajemniczości.

Słuchając go, czułem się jakbym słyszał samego siebie. Starzeć się? Nachodziły mnie podobne myśli, kiedy jeszcze parę minut temu, wspominałem samotnie stare dzieje, z ironicznym "za moich czasów"...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Próbowałem ocenić, jak silny jest mój przeciwnik. Fakt, że prawdopodobnie nie ma oka, wcale nie czyni go słabym. W żadnym wypadku nie wyglądał mi na kalekę. Jego słowa, ton, mimika, odruchy, postawa, nawet opuchlizna i bród... Poddałem analizie wszystkie te czynniki. Pomimo, iż wyglądał jakby ostatnimi czasy dużo przeszedł, jego zachowanie wskazywało jednoznacznie, że należy mu się respekt. Aktorstwo a faktyczna siła, to dwie różne rzeczy i można je od siebie odróżnić, gdy użyje się nieco głowy. Powoli odszedłem na bezpieczną odległość kilku metrów, tworząc między nami przestrzeń niezbędną do zbliżającego się starcia. Wolałem, żeby to on wyprowadził pierwszy cios, dlatego póki co bez żadnej broni, obserwowałem każdy z jego nawet najdrobniejszych ruchów, uważałem nawet na najmniejsze skinienie... Wątpliwości narastały. To faktycznie walka treningowa? Czy poważne starcie? Zaraz się okażę...

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-07-01 09:59:50)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#9 2013-07-01 02:40:26

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

Ryo Theme



     Upragniony deszcz, na który Ryo tak długo czekał, sprawił, że blade ciało Kiyoshiego orzeźwiło się. Wcześniejsze ruchy, nieco zaspane i sprawiające wrażenie jakoby Jednooki był rzeczywiście kaleki - zniknęły. W ich miejsce pojawiło się żywe, ociekające energią nabuzowanie. Różowa źrenica lewego oka zniknęła na moment pod ciężką powieką, na twarzy pojawił się obrzydliwy grymas. Grymas cierpkiego zaspokojenia żądzy.
     Ryo zatoczył krąg karkiem, ściągnął z ramion swój płaszcz, odsłonił górną partię ciała. Partię żylastego torsu, smukłych, pozornie niepozornych rąk.
     - Musisz wiedzieć - podjął, rozciągając barki - że bardzo lubię walczyć. Chyba mam to we krwi. I choć preferuję walkę na dystans, dzisiaj zrobię wyjątek - uśmiechnął się, strzelił chudymi palcami.
     Był gotowy.
     Postanowił się zabawić. Zebrawszy w stopach chakrę, wyszczerzył zęby. Nasiąknięty plugowaścią i niecnością umysł Kiyoshi'ego został zalany podnieceniem. Rytm serca przyspieszył, adrenalina wlewała się prawdziwymi potokami, tętnice narzucały makabryczny puls.
     - Graj muzyko! - zawołał i wystrzelił w stronę Akami'ego, jakoby pocisk z procy (230). Świst powietrza wbił z łoskotem do uszu, fioletowe oko wyjrzało spode grzywki. Gdy Ryo znalazł się tuż przy Samotniku, wykonał uderzenie pięścią na wysokości brzucha (170). Nie chciał uderzać z całej siły, poprzestał więc na jej części.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-07-01 02:41:36)

Offline

 

#10 2013-07-01 21:04:53

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Theme

     Czas się zatrzymał. Każda sekunda poprzedzająca początek pojedynku, dłużyła się niemal w nieskończoność. Zdarzało się to tylko wtedy, kiedy spodziewałem się wiele po swym oponencie. Na pierwszy rzut oka, mój następny rywal nie sprawiał wrażenia potężnego. Lecz w jego oku było to coś, nie pozwalającego na zlekceważenie go. Towarzyszyło to jedynie osobom, plasującym się wśród elit tego świata. Byłem pewien, że zbliża się wspaniała walka, z godnym respektu człowiekiem. Podobnej radości nie ukrywał mój przeciwnik. Jego ekscytacja narastała wraz z coraz większą ulewą, która w mgnieniu oka zmoczyła do suchej nitki zarówno mnie jak i jego.
- Nikt z nas nie ma żadnego wyboru. Pokochać walkę, albo stać się jej ofiarą. Słabi są ci, nie potrafiący pojąć tej prawdy. - poważnie dodałem, zaraz po nieznajomym.

     Uśmiechnąłem się nieznaczne. Nie dawałem rady pohamować własnej radości. Dawno nie mierzyłem się z kimkolwiek, zdolnym dotrzymać mi kroku. Pragnąłem rozkoszować się każdą chwilę tej potyczki. Każdym ciosem, każdą raną... Satysfakcja płynąca ze zbliżającego się wydarzenia, wygrała już ze spokojem i opanowaniem. Zachowały się one jedynie na twarzy. Moja dusza krzyczała. Nawoływała do starcia...

     Zaczęło się, czarnowłosy ruszył, zadając pierwszy cios. Przerósł całkowicie moje oczekiwania. Był niesamowicie szybki, jego prędkość przerastała wszystko, co widziałem na co dzień. Od wojny mającej miejsce trzy lata temu, nie spotkałem kogoś takiego. Przypomnieli mi się ci wszyscy ludzie, którzy stracili wtedy życie. Powróciła ekscytacja, nieznana mi od wieków. Odruchowo chciałem sięgnąć po kosę lub katanę, ale postanowiłem nie szukać w ten sposób przewagi z nieuzbrojonym przeciwnikiem.

     W ostatniej sekundzie zatoczyłem szeroki łuk prawą nogą do tyłu. Dążyłem do prostopadłego położenia względem nadchodzącego ataku. Od razu wyprowadziłem kontrę, za pomocą lewej pięści, skierowanej wprost w prawy policzek rywala (siła: 140, szybkość: 180). Była to trochę nieczysta sztuczka, ale postanowiłem sprawdzić, czy pod opaską nie kryje się coś specjalnego. Pierwsze do głowy wpadły mi Mangekyo Sharingan lub Byakugana. Były to jedyne DouJutsu jakie znałem i wolałem wiedzieć, czy przeciwnik nie jest użytkownikiem któregoś z nich. Brałem pod uwagę możliwość, że może posługiwać się jeszcze czymś innym. Jeśli nie, to cios powędruje dokładnie w martwą strefę przeciwnika utrudniając, jeżeli nawet całkowicie nie pozbawiając go szans na reakcję.

Ostatnio edytowany przez Akami (2013-07-01 21:33:23)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#11 2013-07-02 19:01:23

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

Theme

     Za nim Ryo zdążył dotrzeć do swojego przeciwnika, był niemalże w stu procentach pewny sukcesu swojego ruchu. Znajdujący się naprzeciw niego Samotnik, nie drgnął choćby o cal, a jego zdziwiona twarz wskazywała na to, że nie był do końca przygotowany na tak błyskawiczną szarżę. W tym samym momencie, w głowie Jednookiego zrodziła się mimowolna, kpiąca myśl.
     - Ciekawe co byś powiedział na szybkość Akio Namikaze... Nawet ja nie mogłem dostrzec jego ruchów.
     Sposępniał natychmiast. Wraz z wspomnieniem Lidera Klanu Namikaze, przyszło, całkiem nieproszonę z resztą, wspomnienie całego pojedynku. Upokarzającej porażki, która spowodowała, że Ryo przez chwilę chciał uderzyć w Akami'ego z całej dostępnej siły. W porę się opamiętał, zważając na to, jakoby był to pojedynek sparingowy, a nie batalia o życie. Kto wie co by się stało, gdyby dał się rzeczywiście ponieść targanym nim emocjom. Co by się stało, gdyby uderzył z całej siły?
     Nie chciał wiedzieć.
     Sposępniał jeszcze bardziej, gdy spostrzegł jak jego pięść, mimo przyzwoitej prędkości, chybia celu, po przez gwałtowny obrót własnej ofiary. Kiyoshi przeklął się w duchu za swoją nader wielką pewność siebie, gotowy ponieść za to odpowiednio wysoką karę. Wyglądało jednak na to, że szczęście mu dziś dopisuje, albowiem jego rywal, zamiast użyć techniki, która z bliskiej odległości na pewno spowodowałaby uszczerbek na zdrowiu Ryo, zdecydował się na proste uderzenie pięścią. Co prawda, ruch był wart gratulacji, wszak Samotnik zaatakował w jego słaby punkt. Na tyle słaby, że zwykły człowiek z pewnością zostałby w tym momencie znokautowany. Nie widząc wrogiego ataku dostałby prosto w policzek.
     Ryo niestety nie był zwykłym człowiekiem. Z posiadaną zręcznością nie miałby większych problemów z uniknięciem ciosu, tym bardziej, że ten wcale szybki nie był. Lecz pomimo tej przewagi - pozwolił się uderzyć. Pięść Akami'ego gruchnęła go w policzek i tam się zatrzymała. Zupełnie jakby Samotnik uderzył w mur, którego w żaden sposób nie idzie sforsować (większa wytrzymałość).
     - Za lekko - wycedził przez zaciśnięte zęby fioletowooki, łapiąc w międzyczasie nadgarstek wbitej w jego twarz pięści. Wykorzystał konsternacje rywala, wykonał obrót, w którym zarzucił Akami'm w powietrzu, by potem móc cisnąć nim z impetem o ziemię (siła: 200). Po wszystkim odskoczył na odległość bliską dziesięciu metrom (szybkość: 160), czekając z założonymi rękoma na reakcję poobijanego przeciwnika, który zdążył już wywrzeć na nim wrażenie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-07-02 19:06:22)

Offline

 

#12 2013-07-02 20:35:31

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Theme



     Nawet do głowy mi nie przyszło, że atak mógł się nie powieść. Odzwierciedlenie tej pewności siebie widać było w spokojnej, lecz zdecydowanej minie. Nie wątpiłem w żaden z elementów kluczowych. W planie nie widziałem luk, w sile nie dostrzegałem braków, szans na obronę nie widziałem. A jednak...

     Pięść zatrzymała się na twarzy przeciwnika. Byłem oszołomiony. Co mogło pójść nie tak? Nie dostrzegałem niczego, co by tłumaczyło ten fakt. Nie zauważyłem, żeby oponent używał jakichkolwiek technik. Mógł użyć jakiegoś Jutsu przed przybyciem, ale wydawało mi się to mało prawdopodobne. Nie mogłem znaleźć żadnego logicznego wytłumaczenia. To było wręcz niewiarygodne. Jak to się stało, że moja moc nie wystarczyła? Jak ten nieznany człowiek, mógł ot tak przyjąć mój cios pozostając niewzruszonym?

     Mętlik panujący w mojej głowie, zupełnie wybił mnie z rytmu walki. Nie potrafiłem już dłużej ukrywać zdziwienia. Odbiło się to bardzo źle na dalszej walce. Zostałem złapany, a następnie miotany we wszystkie strony niczym szmaciana lalka. Nie mogłem nic na to poradzić, zdziwienie przekształciło się w absolutny paraliż. Nie przypominałem sobie, kiedy ostatnio w walce jeden na jednego, rywal miał tak przytłaczającą przewagę. Precyzując... Nigdy nie spotkałem się z kimś takim. Wywoływało to u mnie zarówno podziw, jak i złość.

     Wylądowałem z wielkim hukiem. Wzniosła się wielka chmura kurzu, a na ziemi powstała charakterystyczna pajęczyna. Powoli podniosłem się w niedużej dziurze. Wiedziałem, że bez użycia technik nie mam dużych szans. Myślałem nad taktyką. Postanowiłem zrezygnować z broni białej. Nie miałem doświadczenia w walce bez niej, ale nie chciałem, żeby ktokolwiek zmuszał mnie do jej użycia. Byłem zbyt arogancki, by do tego dopuścić. Musiałem jakoś zmniejszyć dzielący nas dystans. Przeciwnik był niesamowicie potężny. Frontalny atak w tej sytuacji, to jak wbicie sobie noża w plecy. [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

- Jesteś silny... - powiedziałem z wnętrza dymu.

     Zrobiłem kilka kroków, pokazując się przeciwnikowi. Miałem liczne otarcia i siniaki. Największa zaś rana ze wszystkich, znajdowała się na głowie. Z czoła ściekała mi krew, przepływająca przez lewą część twarzy. Wpływała mi ona do oka, utrudniając momentami poprawne widzenie. Na szczęście tym razem obeszło się bez poważniejszych urazów wewnętrznych.

- ...ale to nie oznacza, że będę łatwym celem. - dodałem, wyłaniając się z kłębów kurzu.

     Kilka sekund później, ja, a właściwie jak się później okazało mój klon, wyparował. Sam wyskoczyłem z ziemi kilka metrów za plecami przeciwnika. To rozwiązało problem odległości między nami, pozostało tylko wykorzystać nadarzającą się okazję jak tylko się da... Zadałem pierwszy cios z pięści, celując w potylicę (siła: 145, szybkość: 185), potem takie samo uderzenie za pomocą drugiej ręki prosto w kręgosłup. Nie przerywałem, robiłem co się da, by zasypać go gradem ciosów o podobnej sile. Planowałem wpakować w niego tyle, ile tylko było możliwe.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akami (2013-07-02 20:36:55)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#13 2013-07-02 23:12:44

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

Tym razem nie było wątpliwości, co do powodzenia ruchu. Akami runął o ziemię z donośnym gruchnięciem, wznosząc dokoła tumany jasnego kurzu, oraz mineralne odłamki gleby w postaci wszelakich kamieni, potrafiących być z resztą bardzo dokuczliwymi. Ryo nie ukrywał dumy z tego, że udało mu się po raz kolejny zaskoczyć przeciwnika. Silny cios w wykonaniu Samotnika, nie robiący przy tym nic po bezpośrednim w trafieniu w twarz - musiał odegrać znaczącą rolę w jego mózgu i toku myślenia. Tak przynajmniej mniemał Kiyoshi, który zdążył odzyskać swoją stalową pewność siebie, zatraconą gdzieś na chwilę podczas nieskutecznej szarży.
     Mężczyzna wpatrywał się swym jedynym okiem w dymiącą kupę gruzu, skąd wyczekiwał nadejścia poobijanego Akami'ego. Nie zawiódł się. Z wyraźnym skutkiem upadku, Akami wyszedł i - ku uciesze Ryo - wypowiedział w jego stronę przyjemne pochlebstwo, które było istnym balsamem dla jego dumy. Nie mniej, napęczniała bańka pękła równie szybko, co deszcz przerodziwszy się w ulewę.
     Ledwie zauważył, jak klon Samotnika znika pośród ściany wody i tym bardziej nie usłyszał, gdy prawdziwy Akami zaszedł go od tyłu. Ryo w żaden sposób nie spodziewał się jego wyjścia spod ziemi, nie spodziewał się także tak sprytnej strategii.
     Przeciwnik zaatakował z wyraźną desperacją. Wyprowadzał ciosy, siląc się przy tym na tyle, by te skutecznie ogłuszyły i powaliły Kiyoshi'ego. Cały plan byłby wyszedł wyśmienicie, wszak ofiara nie zdążyła się nawet odwrócić. Grad ciosów spadł na głowę i plecy, starając się przy tym zadać bólu na tyle dużo, by ten był proporcjonalny do ilości wyprowadzonych uderzeń.
     Ryo nawet nie drgnął (sporo większa wytrzymałość). Dopiero po czasie, wyraźnie zniecierpliwiony, wykonał efektowny półobrót, wycelowany w głowę Kuran Sena (siła: 210, szybkość 230).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#14 2013-07-04 01:24:43

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Atak powiódł się dokładnie w takim schemacie, jaki sobie na szybko rozplanowałem. Z zaskoczenia udało mi się wypunktować przeciwnika, który nie zdążył się nawet odwrócić. Niestety, nawet zaskakując oponenta od tyłu, nie byłem w stanie wyrządzić mu żadnej krzywdy. Coraz bardziej odbijał się na wyniku walki brak doświadczenia, w dziedzinie walce wręcz. Pomimo gradu ciosów śmiertelnych dla zwykłego człowieka, on stał ciągle niewzruszony. O dziwo powoli przywykłem już do tego, więc zdziwienie nie było tak wielkie jak wcześniej. Oczywiście dalej ledwo wierzyłem oczom, gdyż to niespotykane zjawisko zdawało się przeczyć wszelkim prawom. Była to walka treningowa, lecz to nie oznaczało, że mogę sobie odpuścić. Calsze starcie wydawało się tracić sens, ponieważ wyraźnie było widać kto będzie zwycięzcą.

     To podejście skończyło się podobnie do poprzedniego. Jedyna różnica leżała w tym, że dostałem szybciej i mocniej. Oczywiście nastawiony na ofensywę, nie miałem nawet jak się skutecznie wybronić. Dałem radę jednak ustawić blok tak szybko jak się dało. Zasłoniłem głowę tylko jedną ręką, która przygotowywała się właśnie do kolejnego uderzenia. Minimalnie zneutralizowałem w ten sposób i tak dużą siłę uderzenia. W chwili kontaktu z nogą jednookiego, usłyszałem jak coś chrupnęło cicho w ramieniu. Zaraz po tym zostałem ponownie odrzucony bezwładnie na kilka metrów. Odbiłem się dwa razy od ziemi, następnie odbiłem się od rąk i wylądowałem stabilnie na klęczkach. Zarówno ręka jak i głowa porządnie bolały. Na szczęście kości obeszły się bez większych uszkodzeń. Wszystko bolało mnie jak diabli, lecz byłem w stanie jeszcze walczyć. Nie zamierzałem wszak kończyć tak szybko.

     Zdecydowałem nie robić przerwy ani sobie, ani przeciwnikowi. Dlatego zaraz po odzyskaniu równowagi, wybiłem się ponownie, prowokując dalsze starcie (szybkość: 180). Będąc blisko niego, zainicjowałem kolejną wymianę lewym prostym, celując w okolice szyi (siła: 145, szybkość: 185). Miało to tak naprawdę tylko odwrócić uwagę i zająć czymś jego uwagę. Gwoździem programu był drugi cios prawą pięścią, mający dotrzeć prosto w prawą skroń przeciwnika. Utrudnienie mu wzroku chociaż na moment, byłoby wybawieniem. Pamiętałem, że to sparing, dlatego nie chciałem przesadzić, czyniąc z niego zupełnego ślepca.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#15 2013-07-04 21:55:21

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

     Powietrze zaświszczało od kopniaka, który wyprowadził Ryo, stojąc tyłem do przeciwnika. Przez trwający ułamek sekundy czas, zastanawiał się, czy aby jest w stanie trafić Akami'ego i czy ten nie zdoła zablokować, lub uniknąć ciosu. Jednooki wówczas odkryłby się zupełnie i zostałby narażone na wrogi atak. Samotnik zdołał już go zaskoczyć dwa razy podczas jego pojedynku i wnioski nasuwały się same. Człowiek, który przesiadywał jeszcze chwilę temu nad rzeczką, miał bardzo przyzwoitą zręczność, a także szybkość. Choć jego siła nie jest już tak zniewalająca, to potrafi rozegrać sytuację tak, aby nawet i ona była wstanie napsuć wrogowi krwi.
     Gdy Samotnik poleciał zmieciony od siły ciosu, Ryo zdążył zauważyć, że ten zdołał zasłonić się ręką, chroniąc w ten sposób czaszkę przed urazem. Po raz kolejny dowiódł, jak bardzo Akami potrafi być nieprzewidywalny i nawet w najbardziej krytycznym momencie zachowuje zimną krew. Taki styl i zachowanie przypadło do gustu fioletowookiemu, który krytycznym wzrokiem przypatrywał się temu, jak jego przeciwnik wznosi się natychmiast na nogi, starając się wyprowadzić kolejną szarżę; prawdę powiedziawszy, z góry skazaną na niepowodzenie. Ryo zdążył już kilka razy pokazać, iż w TaiJutsu ma kolosalną przewagę, to w postaci szybkości, to w sile, a to w wytrzymałości. Dlatego też spojrzał na szarżę bardzo czujnie, wyczuwając w tym wszystkim możliwą pułapkę. Może on po prostu sprowokował Akamiego na tyle, że ten biegnie doń tylko po to, by w ostatnim momencie zaatakować jutsu. Ryo wszak znał jutsu, które w zwarciu niweczą całą przewagę w postaci wytrzymałości. Nie mógł na to pozwolić.
     Kiedy spostrzegł, że wróg na niego napiera, odskoczył do tyłu z prędkością adekwatną do tej Samotnika (180), po czym złożył dłonie w piramidkę (Tsubako Mandara), samemu pokrywając się na moment blaskiem niebieskiej chakry. Akami natomiast, został uwięziony w ostrosłupie, który skutecznie pozbawiał go jakiegokolwiek ruchu. Ryo, jakby dla demonstracji, zacieśnił piramidę, sprawiając, że zaczęło się w niej robić naprawdę ciasno.
     - Zwą mnie Jednookim Smokiem z Baigai - przemówił, skoncentrowanym spojrzeniem obserwując symetrie palców, między którymi była miniaturka ostrosłupa wiążącego Akamiego. - Nazywają także Ryo Kiyoshi'm, kuzynem samego Gamatta, Lidera Kryształowych Wojowników, najpotężniejszego ninja, a także samego klanu na globie. Wywarłeś na mnie wrażenie, Akami, pogromco miasta Sashikan. Dlatego też chciałbym dać ci szansę, bracie. Rzadko to robię, tedy doceń mą łaskę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#16 2013-07-04 23:24:59

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Mało ambitny plan, będący bardziej aktem desperacji, niż faktyczną taktyką, oczywiście nie powiódł się tak jak powinien. Po poprzednich próbach wiedziałem, że jeżeli miałbym pokonać jednookiego, musiałbym celować właśnie w jego pozostałe oko. Był to przypuszczalnie jego najsłabszy punkt, więc trafienie w nie wydawało się jedynym logicznym zagraniem. Nie było jednak po co analizować błędów. Zadecydowała przede wszystkim różnica zdolności fizycznych. Używając NinJutsu, przeciwnik odparł kolejny atak, który zapewne i tak nie odniósł by zamierzonego skutku. Zrobił to tylko w nieco bardziej wyrafinowany sposób. Taka przewaga odbiera całkowicie przyjemność z walki. Dlatego nie zdziwiło mnie za bardzo jego posunięcie, spodziewałem się, że raczej nie będzie chciał już dłużej ciągnąć tej potyczki.

- Od trzech lat, nikt nie był zdolny mnie unieruchomić wbrew mojej woli. Dawno nie widziałem tej dziewczyny z klanu Uchiha... - wspominałem na głos.

Zostałem uwięziony w ciasnym więzieniu. Nie było to najprzyjemniejsze przeżycie. Najbardziej dokuczliwe były bronie, nieustanie niesione przeze mnie, a w szczególności kosa. Ten kawał żelastwa bardzo uwierał mnie teraz w plecy. Nie podobało mi się prowadzenie rozmowy w takich warunkach, lecz chyba musiałem to przecierpieć. Zaciekawiło mnie każde słowo, wypowiedziane z ust Ryo. I choć zazwyczaj nie miałem w zwyczaju zwracać słowa na opinie skierowane pod moim adresem, za te byłem w duszy wdzięczny Kiyoshi'emu. Swoją drogą nie spodziewałem się, że jest to ktoś tego pokroju. Szybko wszystko składało się w logiczną całość. Ktoś tak silny, nie mógł być przecież anonimowym szarakiem.

- Nie musisz mi przedstawiać Gamatta z klanu Kiyoshi. Miałem okazję go poznać, a nawet walczyć zarówno przeciw niemu, jak i u jego boku. - powiedziałem, robiąc najpoważniejszą minę, jaką tylko się dało. - Na czym polegałaby ta szansa? - spytałem się.

Jeszcze chwilę temu, siedziałem bez celu przy rzece. Teraz z kolei czułem, iż otwiera się przede mną nowa możliwość. Jaka? No cóż, liczyłem, że wszystko się za chwilę wyjaśni.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#17 2013-07-05 02:48:43

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

     Ryo spojrzał obojętnym wzrokiem na uwięzionego Akami'ego, będąc ciekawym w jaki sposób zareagować na jego słowa. Wzmianka o tym, że kiedyś zdołała powstrzymać go jedna z kunoichi klanu Uchiha, wywołało w jego oku złowrogi błysk. Znikł równie szybko jak się pojawił, a uwzględniając panujące wówczas warunki pogodowe, można było pokusić się o stwierdzenie, że był właściwie zupełnie niewidoczny.

     Piramidka między jego dłońmi rozpadła się, rozpłynęła w powietrzu. W tym samym momencie spotkał ten sam los tą, w której siedział Akami. Ryo zdążył zauważyć, jaki dyskomfort niesie za sobą więzienie i nie chciał niepotrzebnie kisić w niej - możliwie przyszłego - sojusznika. Wraz ze schwytaniem Samotnika w pułapkę, uznał walkę za wygraną, toteż posprzątanie po sobie było wręcz wskazane. Leniwym ruchem opuścił dłonie i podszedł do miejsca, gdzie zostawił swoje ubranie. Podniósł je, chcąc pozwolić by ściekła z nich woda, ale zauważywszy jak bardzo bez sensu jest to robić, kiedy wokół wciąż pada i to wcale nie słabo, zwinął ciuchy w jeden wielki kłąb, który następnie umieścił sobie pod prawą ręką.

     Wgłębi siebie ucieszył się z efektu, jaki zdołały wywrzeć jego ostatnie słowa. Uznał to za swoiste schwytanie rybki na haczyk. Oczywistym, myślał przez cały czas nader intensywnie i dobrze wiedział, co robił. Powiedziawszy Akami'emu dość intrygujące, ale i ciekawe komplementy, wzbudził jego ambicje. Głupotą byłoby mu powiedzieć wszystko na raz, gdy mógłby po prostu odejść i powiedzieć, że coś takiego mu nie pasuje, a Kiyoshi'emu wmówić, że to on się tak naprawdę wygadał, kiedy ten w zasadzie nie prosił o wyjawianie sekretów. Należało więc przytrzymać Kuran Sena i pozwolić mu się dobrze zastanowić.

     - Dowiesz się w swoim czasie - stwierdził, odwracając się do mężczyzny plecami. - Mam ważne sprawy do załatwienia. Za kilka dni przyjdzie do ciebie mój kurier, który zaprosi cię w pewne miejsce, gdzie będziemy mogli spokojnie porozmawiać. Poświęć ten czas na doskonalenie samego siebie i na refleksje, wszak masz ich teraz aż nadmiar. No i pamiętaj - nie znasz dnia, ani godziny - uśmiechnął się sucho, zaczął iść w swoją stronę. - Bywaj Akami, pogromco Sashikan, niech ma cię Bóg w opiece...

     I odszedł.
     [z/t -> Dolina]

Offline

 

#18 2013-07-10 20:12:35

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Ryo pozostawił po sobie wiele pytań, na które nie znalazłem odpowiedzi. Uwolniwszy się z ciasnego więzienia upadłem na klęczki, podpierając się rękoma w ostatniej chwili. Wpatrywałem się bezcelowo w mokrą trawę, głęboko rozmyślając. Kiyoshi był bardzo silny, jeżeli udałoby się przeciągnąć go na swoją stronę, znalazłbym potężnego sprzymierzeńca. No cóż, pozostało mi jedynie zrobić to co polecił odchodząc i zabrać się za trening...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Obudziłem się dopiero wcześnie rano, ze zregenerowaną praktycznie całą chakrą. Spanie pod drzewem, w deszczu i na dodatek po ciężkiej walce, nie jest najlepszym sposobem na odzyskanie sił. Nie miałem jednak za dużo sił by się gdziekolwiek ruszać, więc postanowiłem na razie zostać w tym miejscu. Prawdę mówiąc nie wiedziałem nawet gdzie pójść, podróż na południe do najbezpieczniejszych nie należy, szczególnie w moim wypadku.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-07-10 20:26:28)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#19 2013-07-11 02:17:37

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

Ninken Akino
    Misja od Ryo nie należała do trudnych. Nie dla Akino, który mógł się poszczycić wspaniałym węchem, jednym z najlepszych wśród Ninkenów. Pies domyślał się, że to właśnie z tego względu powierzono mu tak odpowiedzialne zadanie. Pomimo ciemny okularów, doskonale widział w jedynym oku Kiyoshi'ego błysk, świadczący o jego głębokiej nadziei na pozytywne zakończenie misji.
    Trop prowadził niechybnie nad rzeczkę. Zapach skrawka białego ubrania, które nosił podczas pojedynku Akami, mimo obfitego zamoczenia - nie stracił swego zapachu. Nie stracił dla nosa psa, bo przecież ludzki zgubiłby go nawet, gdyby ten ociekał mieszanką różnorakich perfum. Ninken udał się więc nad wodę i był od razu pewny, że dobrze trafił.
    Zobaczył człowieka. Nie wyglądał dobrze. Na jego twarzy malowało się zmęczenie graniczące z wyczerpaniem, ozdobione strugami świeżego potu. Akino nie miał pojęcia dlaczego Ryo wysłał go do tego człowieka, skoro ten wyglądał jak zeszłoroczna jesień. Nie zadawał jednak pytań. To nie należało do jego zadań.
    - Yo - burknął w swoim stylu, gdy znalazł się blisko jegomościa. Miał niezłomną pewność, że trafił   
pod dobry adres. - Pan Ryo zaprasza Cię do swoich włości. Mam za zadnie służyć ci jako przewodnik. Proszę za mną.
    To powiedziawszy, ruszył bez słowa w stronę, z której nadszedł, oczekując że mężczyzna za nim podąży.

[z/t -> Dom rodzinny Ryo]

Offline

 

#20 2013-07-11 13:21:25

 Akami

Wyrzutek

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

     Po długim wyczekiwaniu, nareszcie moim oczom ukazał się wspomniany posłaniec. Jakież wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazał się być gadający psem, a na dodatek noszącym przeciwsłoneczne okulary i to jeszcze w deszczowy w dzień. Nie zebrałem się na to, żeby w jakikolwiek sposób odpowiedzieć słownie. Miałem niemałe problemy z przełamaniem tej bariery, nie przygotowałem się na rozmowę z psem. Takiego obrotu spraw nie dało się przewidzieć.
     Zachowując milczeniu ruszyłem za czworonogiem, kierując się do wspomnianej posiadłości. Nie byłem jednak zadowolony z tego, że przysłał po mnie psa. Czułem, jakby chciał mi w ten sposób ubliżyć. Postanowiłem jednak puścić to w niepamięć. Koniec końców jeżeli ma jakieś plany, które lepiej zachować w tajemnicy, to rzeczywiście lepiej było wysłać kogoś, kto nie będzie nazbyt ciekawski.

[z/t -> Dom rodzinny Ryo]


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#21 2013-07-17 21:24:31

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Swoją podróż zacząłem od rzeki, która znajdowała się na terenach Baigai. Z tego co wyczytałem i usłyszałem od niektórych starszych osób w moim klanie to właśnie ten wodny strumień dodawał uroku krajobrazowi tutejszych terenów. Widocznie osoby te wcale nie opowiadały bajek - było tutaj naprawdę pięknie. Nawet cieszyłem się, że w drodze do domu ucieszę oko takim widokiem.
Słyszałem też legendę o wodzie, która tutaj płynęła. Ludzie podobno po jej wypiciu w cudowny sposób zdrowieli - i szczerze - ja jednak w to nie wierzyłem. Przeżyłem już w swoim życiu chyba tyle. że nie byłem w stanie uwierzyć w taką starą legendę. Inną rzeczą były na przykład ogoniaste demony - nigdy ich nie wiedziałem, jednak same historie które dotknęły nasz w ostatnich czasach potwierdzały istnienie takich monstrów. A tutaj? Bajeczka wymyślona przez wieśniaków, żeby przyciągnąć turystów. Jak dla mnie był to cios poniżej pasa jednak nie mogłem mieć im tego za złe. Wynagradzały to widoki, którymi teraz cieszyłem swoje oczy, przemierzając drogę do swoich klanowych terytoriów.

Offline

 

#22 2013-07-18 14:26:46

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

Post #1 - Misja "Syreny"

Tamotsu po tak interesującej rozmowie w barze postanowił udać się w podróż. Może akurat przydarzy mu się interesująca przygoda, której nigdy w życiu nie będzie wstanie zapomnieć? Czas pokaże, ale na tą chwile na to się nie zapowiadało. Rzeka jak to rzeka w tych okolicach była spokojna. Nie rwała wodą za głośno, ani nie robiła tego za szybko. Była powolna jak nasz bohater, który wzdłuż niej się przechadzał. Spokojnie rozglądał się czy przypadkiem ktoś go nie zaczepi bądź jakimś cudem w tak ładnym miejscu go nie zaatakuję z jakiejś super silnej techniki. Jednakże marzenia Tamotsu zostały rozwiane, ponieważ podszedł do niego tylko starszy pan zaczynając swoją gadkę:
- Czy jesteś ninja? Bo miałbym dla ciebie zadanie - zapytał, po czym dodał - Ah! Gdzież są moje maniery. Witaj jestem Huan - powiedział poddając mu dłoń.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-18 15:26:35)

Offline

 

#23 2013-07-18 14:55:39

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Moje rozmyślania na temat krajobrazu zostały zakłócone przez jakiegoś staruszka. Zakładałem, że był to mieszkaniec tych terenów i zapewne chciał wynająć moje umiejętności. Oczywiście się nie myliłem - z jego pierwszych słów już wiedziałem, że miałem rację. Uśmiechnąłem się do Huan'a również podając mu dłoń i przedstawiając się:
- Tamotsu Senju, miło mi. W czym mogę Ci pomóc, Huanie? - po tych słowach przysiadłem sobie na ziemi. Nie spieszyło mi się w tym momencie nigdzie jeżeli miałem zarobić coś pieniędzy, których nigdy nie było za mało. Szczególnie teraz powinienem je odkładać, po tym co stało się w Kraju Ziemi. Westchnąłem, przypominając sobie w głowie co to wtedy się działo i patrząc się na staruszka czekałem aż zacznie mi mówić o moim zleceniu. Ciekawiło mnie, czy będzie w nim coś ciekawego, coś co wykroczy ponad przeciętną zabawę w pogoń za zwykłymi złodziejami.
Musiałem jednak przyznać, że nawet teraz rzeka która tutaj płynęła bardzo mnie uspokajała i cieszyła moje oczy. Miałem nadzieję, że to tutaj będę musiał wykonać pracę dla Huana... Jeżeli mam dłużej zostać na terenach Baigai to dlaczego nie tutaj, w miejscu które mi podoba się bardziej niż moje klanowe tereny? Wiedziałem, że zadanie zlecone przez tego mężczyznę opóźni moje spotkanie z nowym liderem jednak liczyłem na to, że szybko się ze wszystkim uwinę. W końcu co tak specjalnego mógł zlecić mi jakiś staruszek Huan?

Offline

 

#24 2013-07-18 15:59:27

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

- Twoim zadaniem będzie zlikwidowanie tutejszego gangu. Oj nie martw się, są to przeciwnicy na wysokim poziomie - mówił patrząc na niego - Ja zbyt dużo nie wiem o tym gangu i gdzie mogą się znajdować. Dlatego też wysyłam cię do Gogana i Maelony mieszkających w zachodniej części wioski. On mieszka dwa domy na lewo od Maelony, na pewno ich znajdziesz - powiedział idąc już przed siebie - Powodzenia młody Senju! - wykrzyczał idąc wprost przed siebie wchodząc po chwili do rzeki. Najwidoczniej chciał ochłodzić się w tej cudownej wodzie. Tamotsu jednak nie miał na to czasu. Musi teraz ruszać po więcej informacji by załatwić ten gang i jeszcze dostać nagrodę za zadanie. Czeka go walka co jest pewne. Tylko czy Tamotsu poradzi sobie z tymi przeciwnikami? Przekonamy się o ile zdecyduje się ruszyć po więcej informacji. No dalej!

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-18 16:00:03)

Offline

 

#25 2013-07-18 16:14:35

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Gang? W tych terenach? Zastanawiało mnie w takim razie dlaczego kryształowy klanu - jako panujący w Baigai - nic z tym nie zrobił. Wyglądało to tak jakby mieszkający tutaj cywile obawiali się czegoś, lub nie ufali klanowi Kiyoshi. Nie mi jednak było to oceniać - widocznie znalazłem się w takim miejscu i o takiej porze, że staruszek zaczepił nieznanego mu ninja. Co mogłem z tym zrobić? Oczywiście podjąć się zadania, nie miałem zamiaru zostawiać ludzi tutaj mieszkających bez żadnej pomocy w rozwiązaniu ich problemu.
Podróżując w kierunku zachodniej części wioski rozmyślałem o tych strzępkach informacji jakie przekazał mi staruszek. Wiedziałem tylko, że mam zlikwidować gang i że jego członkowie dysponują jakąś siłą. Następnie mi jednak powiedział że o samej organizacji tak naprawdę wie mało. Doświadczenie nauczyło mnie już jednak, że każdego przeciwnika trzeba szanować i do walki nie można podchodzić ze zwykłą pewnością siebie. Żywym - a bardziej już martwym - dowodem na to był Krwawy Domo, który zginął przez to, że podszedł do mnie zbyt blisko tak naprawdę nie znając moich umiejętności. Uśmiechnąłem się sam do siebie - mimo tej politycznej szopki nawet fajnie się tam bawiłem.
Kiedy dotarłem na zachodnią część wioski rozpocząłem poszukiwanie domów dwóch osób wskazanych mi przez Huana. Pytałem się przechodzi czy wiedzą gdzie mieszkają owe osoby, jednak początkowo nie miałem szczęścia i nikt mi nic konkretnego nie potrafił powiedzieć. W końcu po kilku próbach dowiedziałem się gdzie znajduje się dom Gogana. Podszedłem do drzwi jego mieszkania i zapukałem jednocześnie mówiąc:
- Panie Gogan? Przyszedłem zaczerpnąć pewnych informacji, może pan mnie wpuścić do domu? - miałem nadzieję, że ta osoba powie mi coś więcej na temat gangu, który powinienem zlikwidować. W końcu nie wiadomo czy to czasami nie on będzie dowódcą całej tej łachudry, która terrorryzowała tutejszych ludzi.

Offline

 

#26 2013-07-18 18:32:33

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

- Aaaa - ziewnął mężczyzna otwierając drzwi Tamotsu, najwidoczniej niedawno wstał i jakoś specjalnie nie spodziewał się teraz gości - Jakich informacji tobie potrzeba chłopcze? - zapytał zapraszając go do środka - No dalej rozgość się, co będziesz tak stał - powiedział uśmiechając się do niego, po czym poszedł na chwilę do kuchni, wrócił z  mlekiem w szklance - Pozwól, że się napije - mówił wlewając w siebie mleczko - Wybacz, że i ciebie nie poczęstuje. Ale znam was ninja, nie ufni myślicie, że każdy chce was zabić - wyraził swoje zdanie po czym usiadł przy stole obok Tamotsu - Także do rzeczy. O co dokładnie chodzi? Czego chciałbyś się dowiedzieć - zapytał trochę zmęczony z oczu starszy mężczyzna. Zapewne chciał mieć to wszystko za sobą i pójść spokojnie spać.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-18 20:10:13)

Offline

 

#27 2013-07-19 11:04:06

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

No pięknie, musiałem rozmawiać z zaspanym starszym facetem. Szczęście w całej tej sytuacji było takie, że nie zachowywał się jakbym coś mu zrobił, nawet zaprosił mnie do swojego domu. Uśmiechnąłem się do mężczyzny i kiwnąłem głową, że skorzystam z propozycji. Nie zauważyłem niczego szczególnego w jego mieszkaniu, było to zwykłe miejsce w którym żył ustatkowany człowiek jednak nadal próbowałem wyłapać coś co by mi się nie spodobało.
Na kolejne słowa Gogana westchnąłem i lekkim uśmieszkiem na twarzy musiałem mu przyznać rację. Szczególnie po ostatnich wydarzeniach, kiedy uniknąłem zablokowania mojej chakry. Od tego czasu chyba będę bardziej brał pod uwagę to co mi się podaje jednak... To co tutaj się stało było już lekką przesadą. Niestety, nie mogłem zaprzeczyć - mleka i tak bym od niego nie przyjął.
- Widzi pan, to jest nasze lekkie zboczenie zawodowe. Niektórzy z nas podczas ostatnich wydarzeń w Kraju Ziemi zapłacili za to słoną cenę, więc chyba pan rozumie nasze postępowanie. Ale nie przyszedłem tutaj by zajmować panu czas moimi opowiastkami. Zostałem zatrudniony przez niejakiego Huana, by zlikwidować tutejszy gang. Mógłby pan podzielić się ze mną informacjami o tej organizacji? Oczywiście jeżeli pan wie cokolwiek na ten temat... - powiedziałem, patrząc się już kamienną twarzą na Gogana. Moja przyjazny charakter zatarł się kiedy rozpocząłem moją wypowiedź o mojej pracy - tutaj trzeba było być poważnym.

Offline

 

#28 2013-07-19 18:37:52

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

- Huan? Czyli jednak wziął sprawę w swoje ręce. Oby za to nie beknął - westchnął dopijając mleko - No to może zacznę od początku - mówił wstając po czym chodząc od okna do Tamotsu i tak w kółko zaczął mówić - Jak dobrze wiesz kobiety na tym świecie odgrywają sporą rolę. Zabawiają nas, a i czasem potrafią zwabić nas swoim urokiem i ograbić - mówił przesadnie zawiedziony tym, że musi o tym opowiadać otwarcie - Ja właśnie dałem się zwieść takim kobietą - spojrzał na Tamotsu - To nie jest śmieszne.. Te kobiety naprawdę są niebezpieczne i potrafią zwabić kogokolwiek chcą. Nie mi to mówić, ale Huana prawie zabiły - mówił nakładając dłonie na twarz - Na twoim miejscu nie brałbym tego zadania jest za bardzo niebezpieczne. Choć jeśli koniecznie musisz idź dalej. Do tej jak jej tam.. - zastanowił się przez chwilę - Maelony! Ona zapewne więcej wie o tych "syrenach - powiedział po czym odprowadził Tamotsu do drzwi.

- Ludzie! Tak już nie może być! Musimy coś zrobić z tymi kobietami. Pytacie co? - krzyczała jakaś kobieta na środku ulicy - Zgwałcić!? - krzyknął ktoś z tłumu, a cała reszta zaczęła się śmiać - Nie bądź głupi! Musimy pozbyć się ich z okolic naszej wioski. Zagrażają nam wszystkim! - krzyczała dalej - Weź się lecz. Wiesz doskonale, że nic nie jesteśmy wstanie zrobić - mówił dosyć poważnie jakiś mężczyzna - Hej! A może ona sam do nich należy? Dz**ka. Idziemy stąd - wykrzyczał drugi, a potem roześmiany tłum poszedł za owym mężczyzną.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-19 20:18:33)

Offline

 

#29 2013-07-19 22:47:17

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Wysłuchałem tego co miał do powiedzenia Gogan. Jakoś nie byłem szczególnie z tego zadowolony, ale też nie byłem zawiedziony - wiedziałem, że zostanę posłany dalej. Nic nie mogłem z tym zrobić więc nie miałem zamiaru się o to zamartwiać. Kiedy starszy mężczyzna skończył mówić lekko westchnąłem. Mimo wszystko informacje które mi podał były po części pomocne jednak zastanawiające było to, że moimi przeciwniczkami miały być kobiety. Mało tego miały one prawie zabić Huana. Widać sytuacja była poważna. Uśmiechnąłem się swoim chytrym uśmieszkiem i odpowiedziałem:
- Oczywiście, wiem jaką rolę odgrywają kobiety. Wiem również to, że potrafią być zabójcze... Drogi Goganie, myślisz że kiedy usłyszałem o tym wszystkim zostawie was samych z tą sytuacją. Może nie wyglądam ale jestem dobrym ninja. Przynajmniej tak mi się wydaje skoro żyję do tego momentu - zakończyłem swoją wypowiedź suchym żartem dodając szczery uśmiech. Pożegnałem się z mężczyzną i wyszedłem z jego domu.
Kiedy już znalazłem się na zewnątrz moje uszy wyłapały słowa jakiejś kobiety. Zainteresowało mnie i zdążyłem już wydedukować, że ową osobą była wcześniej już wspominana mi Maelona. Widząc, że tak naprawdę nikt jej nie słuchał trochę się zirytowałem. Ludzi tutaj chyba nie mieli do tej kobiety żadnego szacunku co wydawało się... dość normalne w takiej sytuacji. Jednak ja nie mogłem pozwolić, żeby ją oczerniali na moich oczach. Kiedy tłum szedł za mężczyzną który wyzwał Maleone, sam krzyknąłem:
- Stójcie! Jesteście tacy zabawni ale sami pomyślcie jaką macie tutaj sytuacje. Rozumiem, że możecie być sfrustrowani takim stanem rzeczy ale to nie powód żeby kogoś oskarżać kiedy nie macie dowodów. Jeżeli macie problem to powinniście zgłosić go do rządzącego tutaj klanu ale... Ja podejmę się próby wyeliminowania tego gangu. - kończąc swoją krótką przemowę poprawiłem swój płaszcz, a później włosy i uraczyłem ludzi tutaj zebranych moim uśmiechem, który wyrażał pewność siebie.
Nie obchodziło mnie co mają zrobić ludzie z tutejszej wioski - miałem zamiar im pomóc. Uważałem, że kobieta powinna teraz do mnie podejść i wytłumaczyć mi wszystko co wie o całym tym gangu syren. Jednak dla pewności kiwnąłem dłonią w jej kierunku w geście, żeby się do mnie zbliżyła. Nie zwracałem teraz uwagi na zebrany tutaj tłum, szczerze miałem na nich lekką pogardę za ich podejście do sytuacji która ich tutaj spotkała.

Offline

 

#30 2013-07-19 23:20:13

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

Post #5 - Wiwat sprawiedliwość, wiwat ludzkość, wiwat głupota!

- Oho! Chojrak się znalazł! - powiedział jeden z mężczyzn wychodząc z tłumu - Daj w pysk gnojkowi! No dalej, nie krępuj się Stary! - wykrzyczał kolejny pomagając koledze iść na przód - Jesteś najlepszy! - kolejny krzyczał - Skop mu dupę! - powiedział pewnie jeden z nich - A co masz się przejmować. Zabij gnoja! - jeszcze bardziej ostrzej - No właśnie zabij pedała! - krzyczał - Zabij, zabij, zabij! - wiwatowali. Jednakże pod tym ostatnim, kto rozpoczął tą kwestia była ukryta kobieta. Wysoka i seksowna. Kiedy już tylko pobudziła tłum pobiegła gdzieś daleko, w las zostawiając wszystkich za sobą. Tamotsu mógł jedynie się przyjrzeć, ale nic z tego nie wynikało i sam nie mógł nic z tego wyciągnąć, bo został dosyć mocno poturbowany. Dostał z całej siły pięścią w splot słoneczny. Nie było wyjścia, musiał walczyć z mężczyzną, choćby miał go pozbawić przytomności - Hahahahah frajer! - krzyknął jakiś dzieciak - A ty co tu łobuzie robisz? No już wynocha do domu. Ty darmozjadzie jeden! - wykrzyczała jakaś kobieta na wcześniej roześmianego chłopaka, po czym szybko złapała go za łapę i zaprowadziła do domu.

- Teraz to już nie jesteś taki cwany co? - powiedział po czym uderzył z całej siły w brzuch członka klanu Senju, który na ten moment nic nie widział przez dosyć silne uderzenie w splot - Wstawaj, bo leżącego się nie biję - kopnął go dwa razy z całej siły w żebra - Hahah, żartowałem! - kopał go i kopał, nie mógł przestać - No dalej, dalej. Zabij gnoja - wykrzyczał jeden z mężczyzn, napastnik zawahał się i spojrzał na tłum z rozłożonymi rękoma - No! Chcecie tego?! Mam zabić dzieciaka?! Dalej mówcie bo nie słyszę - wzruszył tłum z zapytaniem - Zabij, zabij, zabij! - mężczyzna wyciągnął dosyć spory nóż z kieszeni - Już po tobie gnoju! - powiedział nachylając się nad Tamotsu.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-19 23:22:42)

Offline

 

#31 2013-07-19 23:47:44

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Początkowo miałem zamiar uspokoić cały ten tłum, który tutaj się zgromadził. Błędem było to, że całą moją uwagę przykuła kobieta, która tak naprawdę podburzyła wszystkie tutaj zebrane osoby. Chwilę po tym kiedy próbowałem zobaczyć gdzie ona odchodzi zakryła mnie ciemność i ból. Widocznie jakiś tchórz zaatakował mnie kiedy zajmowałem się czym innym. Wiedziałem, że na świecie znajduję się ludzkie śmieci ale to był cios poniżej pasa. Minęło kilka chwil i poczułem kolejne uderzenie w okolicy mojego brzucha. Później usłyszałem jakieś prawie komiczne teksty, które na mnie nawet nie zadziałały. Kolejne uczucie bólu w okolicach klatki piersiowej - ten pies kopał mnie w momencie kiedy leżałem.
Po chwili odzyskałem wzrok. Był to moment w którym nachylający przeciwnik mógł zobaczyć żądze mordu w moich oczach. Osoba, która mnie zaatakowała była w tym momencie dla mnie szumowiną, wręcz niczym. To coś na pewno nie miało prawa chodzenia po tym świecie ale... Wiedziałem też, że jest to zwykły chłop z tej wioski, pewnie klan Kiyoshi nie byłby zadowolony z moich poczynań zadowolony i źle odbiłoby się to na reputacji klanu Senju. Widząc tylko co ten śmieć próbuje zrobić złapałem go szybko za rękę (100) i zacisnąłem z dużym pokładem siły (70) jego dłoń, żeby wypuścił nóż który aktualnie trzymał. Chwilę po tym, nadal trzymając go za rękę, podniosłem się z ziemi i posłałem mu kopnięcie w brzuch (90) jednocześnie uwalniając go z uścisku mojej dłoni.
- Opanuj się, bo nie wiesz z kim zaczynasz. Nie mam o tobie w tym momencie pozytywnej opinii ale zapewne zwisa Ci to między kroczem, zamiast tego co powinieneś tam mieć, tchórzu. Masz jeszcze ochotę na zabawę to dawaj teraz, kiedy stoję już na nogach - powiedziałem ochrypniętym głosem i spojrzałem się na mojego oponenta z pogardą. Później zabójczym spojrzeniem przeleciałem cały tłum, który mu tak ochoczo wiwatował. Ciekawe czy teraz będą to robić równie żywo co przed kilkoma momentami kiedy leżałem i nic nie byłem w stanie zrobić. Byłem już przygotowany na atak z jego strony, nie dam kolejny raz zajść się z zaskoczenia.

Offline

 

#32 2013-07-20 22:57:30

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

- Zaraz zginiesz śmieciu! - powiedział nachylając się coraz bardziej nad nim - Od czego by tu zacząć. Może przez chwile pocierpisz. Może wydłubie ci oczko? - zastanawiała się patrząc na młodego Senju, który powoli otwierał oczy - Czas zacząć! - powiedział momentalnie wbijając nóż w.. nic to nie dało. Zrobił minimalną ryskę na twarzy Tamotsu, po której poleciało trochę krwi. Senju złapał psychopatę za rękę, po czym zacisnął ją dosyć mocno, łamiąc mu przy tym ją. Nożyk wbił się w ziemie, a mężczyzna zaczął łkać. Jednak to nie był koniec jego cierpień. Ponieważ po udanym kopnięciu w brzuch go przez Tamotsu, ten złamał mu przy tym parę żeber. Facet nauczy się na przyszłość by nie rzucać się na byle kogo - Zapłacisz mi za to! - wyłkał leżąc wśród tłumu, nawet ci co najbardziej mu kibicowali nie pomogli mu wstać.

- Przez waszą głupotę rozbudziliście go by zaatakował tego ninja. Wstydźcie się - powiedziała kobieta, która długo wcześniej wygłaszała przemowę do tłumu - Co ciebie tutaj sprowadza chłopcze. Przydałby się nam w wiosce jako ochrona, mało tu takich - podeszła do niego i powiedziała co miała powiedzieć.

Offline

 

#33 2013-07-21 12:51:24

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Uznałem, że nie miałem żadnego innego wyboru jak lekko obić tą rzucającą się osóbkę. Przejmowałem się lekko tym czy nie wpłynie to negatywnie na reputację mojego klanu jednak... Było to w obronie własnej, a mało tego ten śmieć grodził mi śmiercią. Wytarłem krew która spływała po moim policzku i spojrzałem się po tłumie który przed chwilą tak żywo wiwatował człowiekowi, który na mnie wyskoczył. On chyba naprawdę myślał, że da radę mnie - osobie, która jest bardziej doświadczona w walce niż jakiś zwykły cywil.
Spojrzałem się jeszcze raz po tłumie - nikt chyba już nie chciał mnie zaatakować. Bylem z tego powodu bardzo szczęśliwy bo mogłem pójść do kobiety która miała posiadać więcej informacji na temat gangu, którego podjąłem się likwidacji.
- Ochronę powinien zapewnić wam panujący tutaj klan Kiyoshi. Ja mogę tylko rozwiązać teraźniejszy problem z gangiem, który tutaj wam... przeszkadza. Możesz mi coś powiedzieć o tym z czym będę musiał się zmierzyć? - powiedziałem do kobiety, która do mnie podeszła. Oczekiwałem tego, że tym razem coś się dowiem, a nie zostanę wysłany gdzieś dalej.

Offline

 

#34 2013-07-21 20:43:21

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

Aj tam Kiyoshi. Myślą, że są najsilniejsi na świecie. Buce jak nic. Ale to już tylko moje zdanie - westchnęła dosyć głośno i spojrzała się chłopakowi dosyć głęboko w oczy - A tobie to się dobrze patrzy z oczy. Wychowany, dżentelmen, a na dodatek silny. Czego tutaj więcej trzeba? - zadała pytanie retoryczne rozmarzając się jak to na młodą kobietę przystało. Jednak w końcu odważyła się powrócić do poprzedniego tematu - Wybacz zamyśliłam się. Już ci mówię jak powinieneś postąpić dalej.. - myślała chwilę - Mój mąż jak to stary chłop dał się zwieść tym kobietą. Poszedł spokojnie po pracy do karczmy napić się - zastanawiała się dalej -  Podeszły do niego dwie bardzo piękne kobiety. Jedna taka seksowna dziewczyna i na dodatek silna - mówiła patrząc prosto w oczy Tamotsu - Obcałowując go zaprowadziły do jakieś farmy czy czegoś takiego. Tam rozebrały go, oddał się rozkoszy, a potem okradły i wyrzuciły nagiego na dwór. Czasem to po prostu porywają mężczyzn z różnych miejsc. Niewyżyte kobiety - podsumowała dziewczyna.

Offline

 

#35 2013-07-21 21:43:43

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Uśmiechnąłem się kiedy kobieta podzieliła się ze mną opinią na temat klanu Kiyoshi. Jestem ciekawy kiedy dowiedziałaby się, że ja pochodzę z Senju. Wysłuchałem spokojnie tego co miała mi do przekazania kobieta i zacząłem sobie wszystko powoli analizować w mojej głowie. Nie mogłem tak naprawdę niczego wymyślić, nie mogłem też stwierdzić żebym przez całe moje życie spotkał się z podobnym gangiem. To co tutaj się działo było czymś dziwnym, tak jak to że klan Kiyoshi nic o tym nie słyszał.
- Dziękuje, że ma pani o mnie taką opinię ale to czy jestem silny stwierdzimy dopiero wtedy kiedy wam pomogę. - powiedziałem, uśmiechając się szczerze i kontynuowałem - Widzę, że kobiety które tutaj grasują są chyba bardzo sprytne. Jakoś nie mogę uwierzyć, że Twój mąż zdradziłby Cię kiedy nie był pod wpływem iluzji - ewentualnie jest głupcem. No nic... Wiesz może gdzie je znajdę? Czas żeby ktoś zrobił z tym porządek - powiedziałem spokojnie czekając na informację ze strony kobiety. Byłem ciekawy tego jak one to robią - albo chłopi w wiosce byli bardzo głupi albo to moje przeciwniczki korzystały z Genjutsu. Otarłem sobie krew która ściekała mi rany na policzku i czekałem na to co powie kobieta.

Offline

 

#36 2013-07-22 11:54:46

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

- Jaka tam iluzja. Całowały ich tam i ówdzie to jak by mogli nie skosztować też, i takich kobiet jak one. Umysły mężczyzn są proste i nie zważając na nic potrafią oddać się rozkoszy - mówiła prawie się śmiejąc. Widać było, że nie nękało ją to, że mąż ją zdradził. W sumie to nawet lepiej, bo dostał od razu za to po dupie. I tym bardziej dowiedział się, że jak tak piękna kobieta chce coś od niego to oznacza, że czas uciekać bo co może chcieć od tak starego grzyba jak on? Tamotsu jednak już obmyślał jak by je tutaj znaleźć. Kobieta zamyślona także na ten temat w końcu odezwała się do chłopaka - Ja bym popytała mego męża. On na pewno będzie wiedział jak je znaleźć. Stoi tam przy kowalu - powiedziała wskazując łapką w stronę kowadła jakiegoś mężczyzny - No już dalej idź, bo jeszcze sobie pójdzie - powiedziała idąc w innym kierunku.

Offline

 

#37 2013-07-22 12:17:24

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Trochę chciało mi się śmiać z myślenia Maelony. Wrzuciła wszystkich facetów do jednego worka co niezbyt mi się spodobało szczególnie, że musiała jeszcze powiedzieć o naszych "prostych" umysłach. Westchnąłem lekko i pokręciłem tylko głową.
- To czy ktoś da się omamić zależy tylko od zasad, którymi kieruje się dany mężczyzna. Jeżeli miał już Ciebie to po co miał szukać innej? Zresztą schodzę z tematu, nie będę tutaj kogokolwiek bronił. Idę do niego, żegnaj i dziękuję za pomoc. - powiedziałem do kobiety również od niej odchodząc. Nie miałem czasu tłumaczyć jej życia, zresztą sądziłem że i tak to nie zmieni jej myślenia.
Podszedłem do mężczyzny, którego Maelona wskazała jako swojego męża. Sądziłem, że nie mam po co robić jakiś podchodów tylko walnąć z grubej rury
- Darujmy sobie uprzejmości - Twoja żona powiedziała mi że wyciągnę od Ciebie informacje na temat kobiet, które Cie zaatakowały. Powiedz mi co wiesz, bo podjąłem się zadania od Huana, które jest z tym gangiem związane... - powiedziałem spokojnie, jednak moje oczy mogły pokazywać że tracę powoli cierpliwość. Byłem już trzy razy odsyłany do innej osoby i tak naprawdę nie dowiedziałem się niczego sensownego, co dałoby mi jakąkolwiek wskazówkę gdzie mogę znaleźć te całe syreny.

Offline

 

#38 2013-07-22 12:31:11

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

- Oho odważny nam tutaj się objawił - powiedział trzymając dosyć spory młot, po czym uderzył nim w kowadło, najwidoczniej pracował nad jakimś projektem zbroi - Co ja tobie dużo mogę powiedzieć - uderzał dosyć mocno młotem - Idź wieczorem do karczmy wieczorem, sam się przekonasz co te dziewuchy potrafią. Potem zaprowadzą cię do swojej siedziby. Tam już będziesz mógł się z nimi rozprawić - spojrzał na niego - Choć patrząc na ciebie wątpię byś dał radę wybuchowej sile ich szefowie. Twarda i seksowna kobieta. I na dodatek jak całuje.. Ohh rozmarzyłem się - powiedział nadal uderzając z całej siły w kowadło, które aż się trzęsło - Proponował bym ci, żebyś się dobrze przygotował - powiedział po czym obcęgami zabrał zbroję i wrzucił do wody. Widać było, że wykonał kawał dobrej roboty.

Offline

 

#39 2013-07-22 14:33:01

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

- Oho, kolejny który mnie nie docenia... Proszę Cię, może nie wyglądam ale możliwe że jeden z Twoich znajomych już poznał, że moja odwaga ma porównanie z moją siłą. - odgryzłem się kowalowi. Trochę denerwowało mnie podejście tutejszych ludzi do ninja. Uważali, że każdy jest słaby i nie poradzi sobie z sytuacją, która tutaj zaistniała. Teraz wiedziałem dlaczego nie zwrócili się po pomoc do klanu Kiyoshi. Nie pozostawało mi nic więcej jak wysłuchanie tego co do powiedzenia miał napastowany przez kobiety mężczyzna.
Te informacje, których mi dostarczył uznałem że będą bardzo pomocne. W końcu miałem jakiś punkt zaczepienia - wieczór, bar. Jakby nie patrzeć i tak zawsze chciałem odwiedzić każdy bar do którego miałem okazję zawitać. Zastanawiała mnie jednak informacje o szefowej moich przeciwników... Wybuchowa siła? Był to po prostu dobór słów kowala czy lekka podpowiedź tego co ona potrafi... Czyżby była to umiejętność którą dysponuje Akemi? Uznałem jednak, że nie będę sobie zawracał teraz tym głowy. To co ta kobieta potrafi okaże się później o ile będę miał możliwość spotkania się z nią twarzą w twarz.
Czas który pozostał mi do wieczora spędziłem pomagając ludziom w wiosce w zwykłych czynnościach dnia codziennego. W końcu i tak nie miałem niczego innego do roboty więc mogłem się zająć przynajmniej czymś pożytecznym. Zostawiłem sobie jednak chwilę czasu na odpoczynek po całym dniu pracy. Kiedy uznałem, że wypocząłem skierowałem swoje szanowne cztery litery do karczmy wskazanej przez kowala. Wszedłem do środka, zająłem sobie jakieś miejsce przy pustym stoliku i zamówiłem sobie butelkę sake wraz z jedną porcją ramen. Nie wiedziałem czy mam na siebie jakoś zwrócić uwagę czy ktoś z tego gangu sam po mnie przyjdzie widząc moje przedstawienie na rynku, kiedy to Maelona wygłaszała swoje przemówienie. Teraz jednak postanowiłem, że będę delektował się moim alkoholem i posiłkiem na które zasłużyłem.

Offline

 

#40 2013-07-22 15:21:26

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Rzeka

Post #10 - Noc uciech

Kobiety, alkohol, jedzenie.. Choć na to pierwsze mógł jedynie popatrzeć, to i tak mógł poczuć się jak w raju. Chwila spokoju, która została mu podarowana była czymś w rodzaju prezentu od losu. Musi tutaj teraz siedzieć dopóki nie nastanie wieczór. Nie czuł, że za dużo pije. Może po prostu dlatego, że barman co chwila do niego podchodził i mu dolewał. Ciekawe dlaczego był dla niego taki miły? Czyżby ten którego pobił Tamotsu był dla niego wrogiem lub kimś w tym rodzaju? No nie ważne. Senju mógł się cieszyć, bo miał darmowe jedzenie i na dodatek alkohol. Kiedy postanowił, że może wyjdzie bo jest za bardzo wstawiony nadszedł wieczór, a wraz z nim boginie seksu. Do środka weszła nazywana przez wszystkich Signy Niszczycielka i Asami Cartia. Ta pierwsza jak każdy wiedział, prócz Tamotsu była szefową gangu. W miarę wysoka i szczupła dziewczyna ze świetną figurą. Ma czarne włosy, piękne średniej wielkości czarne podchodzące pod szarość oczy i dość jasną cerę. Na karku widnieje dość dobrze widoczny znak jej gangu. Jej twarz wyraża mało emocji, mimo, że jest bardzo przyjazna i często się śmieje. Na jej lewej nodze znajduje się blizna po głębokiej ranie. Oprócz wyżej wymienionych nie ma żadnych więcej tatuaży, blizn ani niczego innego. Bez zastanowienia obydwie podeszły do niego. Signy zaczęła go namiętnie całować w usta, druga natomiast złapała go w kroczu delikatnie swoją anielską dłonią. W końcu Signy odwarzyła się powiedzieć coś między pocałunkami - Przyjdź dziś do nas na noc uciech - powiedziała i łapiąc go za rękę objęła go, po czym zaczęła go dalej całować w objęciach - Przyjdź przystojniaczku o 23 na farmę w gospodarstwie, w tutejszej wiosce - powiedziała i pocałowała go na pożegnanie wychodząc wraz ze swoją towarzyszką.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-22 15:31:41)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Szamba betonowe Warszawa https://zlin.ibetonove-jimky.cz stomatolog Szczecin Etykiety żakardowe rekultywacja jezior