Ogłoszenie

#1 2012-01-25 20:44:13

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Wulkan


     Położone w centralnym punkcie wyspy ściany wulkanu rozciągają się aż po granice kryjówki Samotników. Ten wysoko położony, czynny krater ma ponad dziesięć tysięcy lat i bardzo zwięzłą historię. Góra wulkaniczna, składa się z połączenia skały wylewnej Porfiru i z zasadowej - Diabazu. Pięćset lat temu, koczownicy, którzy zamieszkiwali tą wyspę, spychali do niej swych ludzi, w ofierze do Boga, którego wyznawali. Pomimo niemałego zagrożenia, jakie wiązało się z zamieszkiwaniem tuż obok wulkanu, Samotnicy ze stoickim spokojem osiedlali się na podnóżach góry. Wielkość krateru od czubka aż do lawy wynosi około dwustu pięćdziesięciu metrów, a wysokość bezwzględna góry to około siedemset metrów. Na sam szczyt prowadzi droga, która została wyznaczona przez dawnych mieszkańców wyspy, którzy musieli ją opuścić. Ci ludzie, którzy dawno temu prowadzili tutaj spokojne życie, zostali wypłoszeni, przez trzęsienia ziemi i - co się za tym wiąże - przez obawę przed wybuchem. Powierzchnia wulkanu jest bardzo popękana oraz czarna jak nocne niebo. Da się również zauważyć, iż jest twarda jak stop tytanu z niklem. Idąc na sam szczyt, trzeba uważać by czasem nie poślizgnąć się o osiąknięty wulkaniczny smar.

Opis stworzony przez Yaomi'ego

Offline

 

#2 2012-12-02 01:15:44

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Kunieda nie kryła zadziwienia twoimi słowami, z których bezpośrednio wynikało, że podejrzewasz kobietę o współudział w całej akcji. Kiedy przedstawiłeś jej swoje argumenty, odezwała się:
-Rzeczywiście, możesz mieć rację. No, no... nigdy bym Cię nie podejrzewała o tak dobry zmysł dedukcyjny. Ale nie możemy zakładać, że ta absurdalna historia jest prawdą, więc może rzeczywiście lepiej udajmy się w okolice wulkanu.
Dość szybko dostaliście się w miejsce, które obraliście sobie za cel. Droga stawała się coraz bardziej stroma, aż w końcu zorientowaliście się, że stoicie u podnóża wulkanu. A oprawców jak nie było widać, tak nie ma.

Offline

 

#3 2012-12-02 11:50:51

 Matsuu

Zaginiony

2870091
Skąd: Koszalin / Wrocław
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 43

Re: Wulkan

Widok wulkanu nie napawał optymizmem, czarna jak noc, twarda bryła uśpionego potwora majaczyła na tle księżyca. W około panowała podejrzana i nienaturalna cisza. Wyciągnąłem katanę, teraz każdy kamień wydawał się podejrzany.
- Miej się na baczności, będę szedł pierwszy, a ty, proszę, uważaj na tyły, każde zapadlisko może być potencjalną pułapką.
Zaczęliśmy powolną i żmudną wędrówkę w górę, w stronę krateru. Nigdzie nie było śladu porywaczy.
- Kunieda, jak dużo wiesz na temat genjutsu? Ja jestem kiepski w rozpoznawaniu, a tym bardziej rozproszeniu hipnozy…

Offline

 

#4 2012-12-02 12:40:28

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Kunieda bez słowa sprzeciwu pozwoliła Ci się minąć, sama zostając za twoim plecami, kilka kroków za Tobą. Kiedy spytałeś o jej umiejętności, widocznie się ożywiła. Widocznie bardzo chciała pochwalić Ci się, co potrafi.
-Jak pewnie wiesz i pamiętasz, nigdy jakoś specjalnie w walce się nie specjalizowałam. Rozwinęłam za to właściwości szpiegowskie i właśnie iluzjonistyczne. Dlatego w razie czego mogę Cię wspierać właśnie w ten sposób. Tylko proszę, nie oczekuj, że będę się mieszała w bezpośrednią walkę, to jest zupełnie obcy mi świat... - wtem, przerwała nagle. Wpadł jej do głowy bowiem pewien pomysł. - Czemu wcześniej na to nie wpadłam? Przecież mogę wyczuć ich chakrę!
Skupiła się na chwilę, po czym przyłożyła palec do ust i wskazała innym kierunek, w którym powinniście się udać. Widocznie byliście już blisko.

Offline

 

#5 2012-12-02 12:51:02

 Matsuu

Zaginiony

2870091
Skąd: Koszalin / Wrocław
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 43

Re: Wulkan

- No proszę, sensor, szczerze mówiąc ani trochę się nie dziwię. – Zamyśliłem się na chwilę i dodałem – Pamiętasz jak za dzieciaka bawiliśmy się w chowanego? Nikt nigdy nie mógł cię znaleźć, więc proszę ukryj swoją obecność, nie chcę by stała ci się krzywda. Mam nadzieję, że zaskoczymy ich jakimś mocnym genjutsu. Idziemy, tylko po cichu.
Zeszliśmy z udeptanej ścieżki i poszliśmy we wskazanym przez Kuniedę kierunku, patrząc uważnie pod nogi by nie skręcić sobie kostki. Przeszliśmy paręset metrów gdy naszym oczom ukazało się wejście do wulkanicznego podziemia. Stos ludzkich kości przy wejściu nie wyglądał zachęcająco, lecz nie było innej drogi.

Offline

 

#6 2012-12-02 13:05:02

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Dziewczyna uśmiechnęła się,słysząc twoje pochwały. Tym bardziej, że wesoło zrobiło się jej na duchu, kiedy tylko wspomniałeś o chwilach z dzieciństwa. Widocznie ten czas beztroski był dla niej równie sympatyczny i udany, wspominała o nim z tęsknotą. Tak jak jej poleciłeś, ukryła swoją obecność i weszliście do wulkanicznej jaskini. Szepnęła Ci cicho, że już za chwilę powinniście dojrzeć napastników i tak też się stało. Po kilku waszych bezszelestnych ruchach, do waszych uszu dotarło kilka nerwowych słów. Kiedy zbliżyliście się, dane wam było zobaczyć, że tunel, w jakim znajdowała się cała wasza piątka (wy, ojciec i oprawcy), kończy się wylotem do krateru wulkanu. Kunieda czekała na twój znak do ataku lub pomysł, jak to rozegrać.

Offline

 

#7 2012-12-02 13:20:42

 Matsuu

Zaginiony

2870091
Skąd: Koszalin / Wrocław
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 43

Re: Wulkan

- Okej, mamy ich, wyglądają jakby sami nie wiedzieli co mają ze sobą zrobić, to nie możliwe żeby ktoś tak nieporadny załatwił mojego ojca. Ale zastanówmy się nad planem.
Tunel był szeroki tak, że zmieściłaby się w nim czwórka ludzi idąca w rzędzie, za to nie był zbyt wysoki, więc miałem niewielkie pole manewru.
- Cholera, ten tunel będzie ograniczał moje możliwości ofensywne, musimy zaskoczyć porywaczy i wyciągnąć ich na zewnątrz lub wrzucić do krateru jednocześnie odcinając ich od ojca. Ale jeśli pobiegną na zewnątrz, będą mogli cię zauważyć.
Oparłem się ręką o ścianę, zastanawiając się jak zabezpieczyć Kuniedę przed atakiem. Po chwili się wyprostowałem, spojrzałem na dłoń, którą się podpierałem czując dziwne wrażenie na skórze.
- Mam pewien pomysł jak sprawić by cię nie zauważyli – uśmiechnąłem się szeroko – Jakie genjutsu użyjesz na nich?

Offline

 

#8 2012-12-02 13:56:49

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Kunieda spojrzała na ciebie swoim bystrym wzrokiem. Wspólne dzieciństwo odcisnęło się na Waszej psychice, sprawiając, że potraficie rozumieć się bez słów. W mig pojęła, co powinna zrobić, czego od niej oczekujesz. Odezwała się zatem:
-Myślę, że będę mogła Ci pomóc. Mam nadzieję, że nasz plan zadziała. Słuchaj, co moglibyśmy zrobić. Ty ruszyłbyś na nich, aby zwrócić na siebie ich uwagę. Ja użyłabym na nich oślepiającej techniki, co dałoby Ci sporą przewagę. Tylko pamiętaj! Nie wolno Ci się odwrócić w moją stronę! Inaczej również zostaniesz dosięgnięty działaniem tego jutsu. Rozumiesz?
Czekała już tylko na twój znak.

Offline

 

#9 2012-12-02 14:09:52

 Matsuu

Zaginiony

2870091
Skąd: Koszalin / Wrocław
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 43

Re: Wulkan

- Zrozumiałem, ale pozostał nam jeszcze tylko twój kamuflaż. – Dotknąłem jej delikatnego policzka ręką pełną czarnego wulkanicznego pyłu. – Wyglądasz ślicznie. Tylko się na mnie nie gniewaj, robię to dla ciebie, wynagrodzę ci to po całej awanturze, w sposób jaki sobie wymarzysz.
Dokończyłem robotę z kamuflażem, tylko ktoś z ponad przeciętnym wzrokiem mógłby ją zauważyć. Swoją katanę trzymałem pewnie w prawej ręce, wzmacnianą pochwę zdjąłem z pleców i dzierżyłem ją w drugiej ręce by zwiększyć swój potencjał ofensywny.
- Atakujemy na trzy. Raz… dwa… TRZY!

Ostatnio edytowany przez Matsuu (2012-12-02 14:10:10)

Offline

 

#10 2012-12-02 18:34:02

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Kunieda pozwoliła Ci ruszyć przodem, tak, jak to sobie ustaliliście. Pozostając wysmarowana ciemną skałą, była praktycznie niewidoczna, więc mogła podejść nieco bliżej. W czasie gdy Ty biegłeś w kierunku napastników, oni usłyszeli tupot twych stóp i wyciągnęli broń, w celu obrony. Każdy z nich miał jedną katanę, choć nie wiadomo, czy nie chowali gdzieś innych noży czy shurikenów. Ustawili się w pozycji obronnej, wystawiając miecze w twoją stronę, aby odeprzeć twój nadchodzący atak. jednak i twoja towarzyszka pamiętała o swoim udziale w całej tej misji.
Nie wszystko poszło jednak tak, jak zaplanowaliście. Kiedy z ust Kuniedy wydobyło się ciche: Raigen Raikouchuu natychmiast zabłysnęła niesamowicie jasnym blaskiem, oślepiając twoich oponentów. Choć była za twoimi plecami i teoretycznie nie powinien Cię dosięgnąć efekt tej techniki, stało się inaczej. Twoje oczy przestały widzieć cokolwiek innego, niż oślepiająca biel. Nie przewidzieliście bowiem, że katana odbije skierowane w nią światło i dotrze do twoich oczu...

Offline

 

#11 2012-12-02 18:46:58

 Matsuu

Zaginiony

2870091
Skąd: Koszalin / Wrocław
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 43

Re: Wulkan

Cholera, jak mogłem zapomnieć o świetle odbitym, cóż wzrok jest tylko jednym ze zmysłów, czas wykorzystać inne. Zatrzymałem się na chwilę by skupić się na najdrobniejszych szczegółach. W powietrzu unosił się zapach siarki i innych wulkanicznych wyziewów, więc nos automatycznie odpadł. Przypomniałem sobie miejsca w jakich znajdowali się porywacze i zacząłem nasłuchiwać. Nie musiałem długo czekać, ich głośne wyzwiska było można bez problemu wychwycić. Skierowali się nieco w bok, ku wylotowi do krateru. Rozpędziłem się i w pełnym impecie uderzyłem rękojeścią katany w jednego z nich. Wleciał do dziury, mam nadzieję że jednego mam z głowy.
- Jednego mniej! – Zawołałem – Uwolnienie! – Oby Kunieda zrozumiała co mam na myśli…

Offline

 

#12 2012-12-03 20:25:57

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Cała ta scena, jeśli byłaby oglądana z boku, mogła wyglądać niesamowicie komicznie. Młodzi ninja, szukający sprawiedliwości i pragnący wolności dla niczemu winnego pana Komuro, gubią się we własnym planie. Co więcej, próbują sobie jakoś poradzić z sytuacją, w której się znaleźli, ratując się wszystkimi sposobami. Zapominają jednak, że są amatorami, początkującymi wojownikami, którzy muszą się jeszcze wiele nauczyć, zanim naprawdę będą w stanie radzić sobie w każdych warunkach. Myślałeś, że dasz radę walczyć bez posługiwania się wzrokiem, nie zdając sobie sprawy, jak wiele lat treningu wymaga opanowanie sztuki walki z zamkniętymi oczami. Zatem może i udaje Ci się trafić przeciwnika, jednak nie spychasz go do krateru wulkanu, jakby mogło Ci się to wydawać. Zadajesz mu trochę bólu, ale to jedyne, co udaje Ci się osiągnąć. Z pomocą przychodzi towarzyszka, litując się nad oślepionymi, przez zakończenie używania techniki. Przeciwnicy wciąż są jednak ogłuszeni przez moment, gdyż dosięgła ich większa dawka tej przeraźliwie jaskrawej światłości, więc masz chwilę na przygotowanie się do ataku.

Offline

 

#13 2012-12-11 19:56:00

 Matsuu

Zaginiony

2870091
Skąd: Koszalin / Wrocław
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 43

Re: Wulkan

Cała ta sytuacja zaczęła przypominać marną komedię, do tego efekt zaskoczenia szlag jasny trafił i ujawniłem przez swoją farsę obecność Kuniedy, będzie się musiała dziewczyna napocić razem ze mną. Odsunąłem się nieco od przeciwników by przyjrzeć się sytuacji, nie wyglądało to najlepiej, obaj porywacze byli dalej oślepieni, ale nie było szans by zająć się nimi na raz:
- Skoro nie możemy iść na jakość, musimy iść na ilość, na tego po prawej wyśle chmarę klonów, przygwożdżę go do ziemi i będziesz musiała się nim zająć. Ja wezmę tego, którego zdzieliłem przed chwilą. – Wskazałem na porywacza kataną – Bunshin no Jutsu , ruszamy!
Ruszyliśmy na przeciwników w asyście 6 klonów.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Matsuu (2012-12-11 19:58:43)

Offline

 

#14 2012-12-12 10:46:16

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Szybko obmyślony plan wydawał się być właściwym rozwiązaniem. Młody Samotnik, nieobyty jeszcze w walce, nie przewidział jednego: podobizny stworzone za pomocą techniki Bunshin no Jutsu to tylko niematerialne iluzje, mające na celu zdezorientowanie wroga, jednak niemające jakichkolwiek szans na pochwycenie przeciwnika.
   Gdy rzuciłeś się na przeciwnika, którego udało Ci się trafić już wcześniej, ten dopiero odzyskiwał wzrok. Nie miałeś więc raczej problemów go trafić, zadając mu całkiem poważne rany, można by pomyśleć - w końcu. Natomiast kiedy ty zajmowałeś się jednym, myśląc, że drugi jest obezwładniony, ten zmierzał już w twoją stronę, nic nie robiąc sobie z twoich klonów.
   Kiedy już miał cię zaatakować, przed jego nosem świsnął kunai. Spojrzał w stronę, z której nadleciała broń i to go zgubiło. Kunieda być może i nie radziła sobie w zwarciu, jednak była niebywale sprytna i potrafiła szybko przystosować się do sytuacji. Gdy napastnik popatrzył na nią, został wciągnięty w jej technikę. Usłyszał jedynie: Shikumi no Jutsu i stracił panowanie nad swoim ciałem.
   Ty zyskałeś nieco czasu na dokończenie pojedynku z pierwszym mężczyzną, aby za chwilę zająć się drugim, tymczasem twoja towarzyszka osunęła się na ziemię z powodu zużycia zbyt dużej ilości chakry.

Offline

 

#15 2012-12-13 11:56:19

 Matsuu

Zaginiony

2870091
Skąd: Koszalin / Wrocław
Zarejestrowany: 2012-10-23
Posty: 43

Re: Wulkan

- Niezła technika, ale dość ryzykowna w otwartej walce – pomyślałem po cichu o kolejnym genjutsu Kuniedy. – Muszę się pospiesyć, żeby typek nie oswobodził się.
Cichy jak cień. Momentalnie wyciszyłem swoje kroki by zajść przeciwnika od tyłu. Moim celem było przecięcie ścięgna Achillesa by pozbawić go możliwości ucieczki. Jedeno szybkie przeciągnięcie kataną nad kostką załatwiło sprawę. Poczułem na swojej dłoni jego ciepłą krew. Mężczyzna ciągle stał na nogach ale z taką raną ledwie się poruszał w stronę wyjścia. Odskoczyłem szybko od niego i zacząłem kolejny, tym razem frontalny atak. Chciałem pozbawić go możliwości wiązania pieczęci, więc celowałem w jego nadgarstki. Jego metalowe ochraniacze utrudniły mi nieco sprawę, skutecznie się bronił, ale pod naporem moich coraz szybszych i mocniejszych uderzeń pancerz nie wytrzymał. Moja katana także...
- Cholera! W takim momencie! – Wykrzyczałem z wściekłością.
Ostrze pękło w miejscu rysy, widać specjalnie ją uszkodzili. Mój przeciwnik nie był już zdolny do walki, związałem go jego własnymi ubraniami, mocno by nie mógł się wyswobodzić z uścisku. Szybko podbiegłem do sparaliżowanego, resztą ostrza zadałem mu takie same rany i także związałem.
Obudziłem Kuniedę i dałem jej ostatniego cukierka by mogła się choć trochę wzmocnić. Na końcu oswobodziłem ojca:
- Tato, nareszcie, możemy wracać do domu. – Ojciec się tylko uśmiechnął nie miał siły by powiedzieć coś więcej. – A was zabieramy ze sobą, nie jestem potworem waszego pokroju i nie zabiję was, zostaniecie sprawiedliwie osądzeni w naszej kryjówce.
Zebrałem z ziemi resztki mojego miecza, szkoda by czarna stal miała się zmarnować, będę musiał udać się do kowala. Powoli ruszyliśmy w stronę wyjścia.

Offline

 

#16 2012-12-15 13:27:54

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 871

Re: Wulkan

Kto by przypuszczał, że dwójka początkujących ninja i to w dodatku dzieci, zdoła pokonać dwóch rosłych mężczyzn? No cóż, najwidoczniej zdarza się i tak. W końcu nie zawsze chodzi o siłę fizyczną, nad którymi, jak widać, czasem przewagę obejmuje odrobina sprytu i przebiegłości i z olbrzymią dawką szczęścia.
   Ojciec był w niemałym szoku. Choć początek wszystkich wydarzeń miał miejsce już sporą ilość czasu, wciąż wydawał się nie rozumieć, co się właściwie działo. Kiedy udało wam się go ocalić, wciąż dochodził do siebie, co zajęło mu chwilę. Dopiero wtedy odezwał się do Ciebie zmęczonym głosem, dziękując Ci. Później uczynił to samo w stosunku do Kuniedy i z trudem podniósł się z ziemi. Powolnym krokiem, powłóczył się za Wami w kierunku domu.
   Matsuu wykazał się całkiem niemarnymi umiejętnościami walki, jednak na pewno dostrzegł również to, jak wiele pozostaje mu jeszcze do nauki, aby zostać wojownikiem mistrzowskiej klasy. Miejmy nadzieję, że mu się nie odwidzi.

KONIEC SESJI - dzięki Matsuu ^^

Offline

 

#17 2013-03-26 17:10:43

Matsuo

http://img708.imageshack.us/img708/9917/postacroku.png

35457109
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 1682
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny

Re: Wulkan

Matsuo zatrzymał się tuż pod wielkim wulkanem mając widok na wioskę. Musiał się przygotować do swojego planu, który już niebawem się zacznie. Stał i przyglądał się, deszcz mocno spadał na jego maskę i płaszcz. W jednej chwili wykonał pieczęć i obok niego pojawiły się 13 jego klonów, każdy w jednej chwili ruszył prosto na osadę Samotników, czarne chmury pokryły niebo zwiastując jedynie mrok na mieszkańców osady. Sam oryginał ruszył dopiero później, tworząc między klonami i sobą dystans. Mimo to wszyscy mieli ten sam cel... Samotnicy. Uchiha nie rozmyślał dużo nad tym co może go czekać w wiosce, liczył się teraz plan.
[z/t --> Wioska samotników / Groty mieszkalne]

Offline

 

#18 2013-03-27 15:58:13

Genki

Zaginiony

33330312
Zarejestrowany: 2012-08-22
Posty: 133
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu [1]
Ranga: Członek Klanu

Re: Wulkan

Cały czas podróżowałem za Matsuo, choć ten pierwszy troszkę mnie wyprzedził. Tym się jednak nie przejmowałem. Cały czas w głowie miałem bowiem słowa Ichitsu i Matsuo. A myśl o wskrzeszeniu Gisaku zupełnie pokręciła moje plany. Przecież to ja miałem zrobić, z resztą, nieważne. Najważniejsze jest to, że mój "znajomy" ma wrócić. To w sumie dziwne, że miewam wizje i widzę poczynania Gisa. Być może jesteśmy w jakiś sposób spokrewnieni, bądź to właśnie Jashin chciał, żebym od niego się uczył. Przez mój cel spotkałem Matsa, bardzo silnego sojusznika. Obyśmy tylko staneli po jednej stronie barykady. Nie jestem ani dobry ani zły, jestem młody. A właśnie taką osobę najłatwiej jest ukierunkować. Teraz jestem rozżarzoną stalą a takiej najlepiej nadać kształt. Ciekawe, czy stanę po stronie dobra czy zła. W końcu.. nie jestem jak Gisaku.

[z/t --> las Airando]

Ostatnio edytowany przez Genki (2013-03-27 16:00:45)

Offline

 

#19 2013-05-26 10:12:43

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Powoli dostałem się do tych terenów. Obserwowałem już od dłuższego czasu ten szczyt. Dopiero kiedy dotarłem tutaj, zdałem sobie sprawę, że nie jest to naturalna góra. To wulkan. Pył i jego inne wytwory leżały na ziemi i można było je znaleźć dokładnie wszędzie. Co prawda zastygłe, ale dalej tu były. Ah... Od mojego treningu minęło trochę czasu. Chyba odzyskałem moje siły.
     -
Z tego co mnie pamięć nie myli to moje pokłady chakry powinny się odnowić mniej więcej godzinę temu. To dobrze. Teraz jestem w stanie znów zająć się jakimś zadaniem, albo co lepsze misją. Tylko musiałbym znaleźć osobę, która takowe zleca. Nie będzie to chyba łatwe, a przynajmniej widać to po okolicy. Wulkan, a w zasadzie ognisko wulkanu stoi tutaj od stuleci. Prawdopodobnie nikt nie jest na tyle głupi, żeby się tutaj osiedlać, ale możliwe, że nie stanowi on już zagrożenia. Przecież takie tereny są świetnymi kryjówkami dla bandytów! Możliwe, że spotkam jakichś i zawalczę. Tak, oby tak było!-myślałem maszeurjąc do przodu.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#20 2013-05-26 10:22:05

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[1/15]

   Batsu, który właśnie ukończył swój trening, wybrał się na małą wycieczkę krajoznawczą. Jako swój cel obrał wulkan. Stary dobry wulkan, gdzie nigdy nie wiadomo czego tak naprawdę można się spodziewać. Jak dobrze zauważył sam Samotnik, takie miejsce to wyborna kryjówka dla bandytów, ale czy można zapomnieć o kimś takim jak poszukiwacze przygód, zawodowi alpiniści, czy idioci, którzy szukają guza i okazji do bitki? No właśnie.
   Sam Kaguya chyba na dobrą sprawę nie widział po co udał się w te miejsce i dlaczego akurat tutaj pragnął zdobyć jakieś wyzwanie, kiedy miasto jest na wyciągnięcie ręki, a wraz z nim masa zadań od ślamazarnych mieszkańców. W każdym razie, skoro chciał, to niech ma.
   I rzeczywiście miał. Kiedy tylko zaczął krążyć po stoczyskach wulkanicznych, chłopak mógł usłyszeć wyraźne odgłosy walki. Zaciętej i dość zaawansowanej, bowiem głazy i co mniejsze kamyczki zaczęły zsuwać się w postaci małej lawiny, ku nieszczęściu Batsu, wprost na niego. Sama walka musiała toczyć się po przeciwnej stronie wulkanu, ale żeby Kaguya mógł tam dotrzeć, wpierw czekała go przeprawa z lawiną. Jak sobie poradzi świeżak z akademii?

Offline

 

#21 2013-05-26 13:18:50

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Spojrzałem przed siebie i natychmiastowo odskoczyłem kawałek do tyłu. Niestety, chyba los mnie lubił, ponieważ zesłał na mnie lawinę. Były to dopiero jej początki, ale widziałem zbliżające się z dala kamienie większe niż te. Prędko przebiegłem kilka metrów w jeden z kierunków, który był od nich wolny.
     -
Z tego co widzę i słyszę, tam gdzieś toczy się walka. Dodatkowo, musi być ona nieźle prowadzona, bo te kamienie same by nie spadały. Teraz powinienem uciec od nich i potem szybko znaleźć się gdzieś na górze. Te wszystkie zdarzenia tak mnie nakręcają, że aż czuję gorąco mojej krwi... Teraz tylko walczyć i walczyć...-myślałem.
     Szybko zacząłem wspinać się po tych częściach wulkanu, z którego nie zlatywał na mnie osad. Próbowałem robić to jak najbardziej sprawnie, dobrze wiedząc, że moja szybkość i zręczność pomogą mi w tym. W razie nagłego zagrożenia asekurowałem się wbijając kunai w miękkie miejsca ściany.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#22 2013-05-26 13:38:17

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[2/15]

   Wszystko wskazywało na to, że Batsu jednak przecenił swoją zręczność. Przynajmniej w tym niewielkim stopniu, który nie pozwolił mu wykonać tak zgrabnego uniku jaki sobie zakładał. Owszem, odskoczył, ale ku jego nieszczęściu i pechowi, ostatni z głazów - a właściwie kamieni, jeśli przyjrzałoby się jego wielkości - zdołał zahaczyć nogę chłopaka, przez co ten stracił swą równowagę, staczając się w dół. Kaguya dostał jednak od losu mały punkt zaczepienia w postaci półki skalnej, na której się zatrzymał, miast spaść na sam dół góry. Dzięki temu nie tylko zaoszczędził sobie drogi, ale też wyzbył się wielu siniaków, jakie niechybnie na niego czekały, gdyby sturlał się aż pod sam las.
   Teraz wystarczyło wznowić swoją wędrówkę na przeciwną stronę wulkanu, gdzie wciąż dobiegał odgłos zażartej walki i co raz to głośniejszych okrzyków. Trudno stwierdzić, czy samych walczących, czy też publiczności.

Offline

 

#23 2013-05-26 13:58:39

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Szlag. Taki nastrój panował w mojej głowie. Nie dość, że okazałem się za wolny, to mogłem jeszcze zniszczyć swoje ciało, które nadawało się wprost idealnie do walki. Teraz musiałem tylko wspiąć się na górę. Powoli, tak aby nic nie zrobić mięśniom, wspiąłem się nad półkę skalną, którą trzymałem. Starałem się wykonywać to na razie wolno, lecz dobrze. Gdy już znalazłem się na miejscu ratunku postanowiłem wspinać się dalej. Tymczasem w mojej głowie kłębiły się myśli.
     -
Całe szczęście, że jest tutaj ta skała i dziura w niej. Z pewnością nie mógłbym być tak wysoko, gdyby nie ona. Teraz zostało mi jedynie dostać się na szczyt wulkanu, aby zobaczyć kto tutaj walczy i poobserwować trochę. A niech mnie ktoś zapnie, ale jeśli nie zawalczę to pewnie umrę z nudów. Moje życie bez walki traci sens.-myślałem.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#24 2013-05-26 14:12:55

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[3/15]

   Jak to mówią - pierwsze koty za płoty. Przygoda się dopiero rozpoczęła, a Batsu już zdążył zarobić kilka siniaków. Mimo wszystko, można śmiało stwierdzić, że Kaguya miał sporo szczęścia. Lawina mogła go przecież strącić całkowicie, wraz ze swoim silnym nurtem. Gdyby tak się stało, z naszego bohatera nie byłoby pewnie co zbierać, a tak - zawsze można iść dalej.
   Batsu wciąż nie odpuszczała ochota od spuszczenia komuś porządnych batów. Najwyraźniej chłopak miał dość treningów i wolał je przełożyć na praktykę. Okazało się, że ta wizja wcale nie jest odległa, ponieważ po drugiej stronie wulkanu, Samotnik spotkał dość dziwne widowisko.
   Wszędzie dokoła panował wyjątkowo głośny tumult. W kręgu, stworzonym przez grupę ludzi, walczyło dwóch młodzików. Obaj mieli na sobie oznaki dłuższego zmagania, w postaci zadrapań, siniaków i podartej odzieży. Wszystko wyglądało jednak na to, że sama walka ich cieszy... chociaż trudno to było stwierdzić z jednego prostego powodu.
   Wszyscy ze zgromadzonych, włącznie z walczącymi, jak i z tym którzy tworzyli krąg - mieli na głowach hełmy z baranich czaszek. Poza tym, ich reszta odzieży wyglądała zupełnie normalnie. Gdzie więc trafił nasz młody poszukiwacz przygód? Wkrótce powinno się to wyjaśnić.

Offline

 

#25 2013-05-26 14:37:02

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Zdziwiony dostałem się na szczyt. Wejście tutaj kosztowało mnie trochę energii i sił życiowych, ale wydawałem się być ciągle żwawy i silny. To dobrze. Wreszcie byłem w stanie podjąć się jakiegoś emocjonującego doświadczenia, zamiast nauki rzeczy, które mi się przydadzą, ale tylko w takich sytuacjach. Po co uczyć się Jutsu, bądź specjalnych umiejętności tylko dla siebie, a nie dla walki i innych podobnych czynników? Nie wiem.
     Widok, który mnie przywitał nie należał do codzienności. Dwóch śmiałków walczyło ze sobą, natomiast reszta ludzi otaczała ich i bacznie obserwowała. Hm... Miałem dziwne wrażenie, że jest to coś więcej niż zwykła walka. Czyżby jakiś rytuał inicjacji? Zdawałem sobie sprawę, że poza mną i moim klanem z pewnością istnieją ludzie kochający wojnę i bitwy. Możliwe, że były też organizacje zrzeszające podobnych ludzi. Sam klan Kaguya zanim stał się klanem mógł być czymś takim...
     Dokładnie interesowałem się tym, co działo się podczas walki. Starałem się jednak pozostać niewykryty. Chociaż chciałem walczyć, zdawałem sobie sprawę, że mogę przypłacić życiem. W normalnych warunkach walki wygrałbym, ale w porównaniu do takiej rzeszy zgromadzonych nie mam szans.

Ostatnio edytowany przez Batsu (2013-05-26 14:37:59)


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#26 2013-05-26 22:00:17

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[4/15]

   Przygoda Batsu zaczynała nabierać barw. Kaguya, zaraz po tym jak szczęśliwie obszedł wulkan, mógł nareszcie sprawdzić kto wydaje tak głośne dźwięki i w jakim celu. Jak się okazało, byli to wyjątkowo absurdalnie wyglądający ludzie, o których dziwności świadczyło nakrycie głowy w postaci baranich czaszek. Ich rogi, powykręcane jak precle, robiły iście groźny wyraz. Jednakże sami ludzie, zarówno ci tworzący krąg, jak i ci sami walczący, wyglądali na zadowolonych. Zupełnie tak, jakby wszystko to było jedynie zabawą i dość prostym zabiciem czasu.
   Batsu postanowił, że póki co nie będzie się ujawniał. Była to nad wyraz mądra decyzja, jak na tak młodego ninję. Zaprezentowanie swojej postaci w tak dziwnych okolicznościach mogłoby spowodować bardzo różne konsekwencje. Najlepszym sposobem była więc obserwacja i wyczekiwanie dalszego rozwoju wydarzeń. Te nadeszły bardzo szybko.
   Dwójka walczący wciąż się zmagała. Oboje trzymali w rękach katany i bez większego pohamowania, napieprzali się nimi w najlepsze. Ostrza co i rusz brzęczały, zderzane ze sobą nad wyraz często. Wkrótce jeden z walczących uzyskał znaczną przewagę, co miało duży wpływ na dalszy pojedynek. Ten, który prowadził, wykonał dwa potężne cięcia. Jedno od prawego ucha, a drugie od lewego. W ten sposób, drugiemu z walczących wypadł oręż, a kiedy to się stało ten westchnął.
   - Fiu! Byłeś naprawdę dobry Guryu-san! Ahh jaka szkoda, że przegrałem...
   - Ty też byłeś całkiem niezły, Hikori-kun. Naprawdę zrobiłeś na mnie wrażenie. - odparł zwycięzca pojedynku.
   Krąg wokół walczących zaczął wiwatować, aż wkrótce stało się temu zadość, ponieważ jeden z zebranych wzniósł ręce i krzyknął entuzjastycznie.
   - Zacznijmy ceremonię!
   Wszyscy pozostali przytaknęli głowami, włącznie z Guryu i Hikorim. Ten drugi właśnie, przegrany, klęknął przed zwycięzcą i złożył swój miecz pod jego nogi. Guryu przemówił.
   - Niech Farum ma cię w opiece bracie.
   - Będę twoim stróżem, Guryu.
   Guryu podniósł miecz złożony u jego stóp i wykonał poziomie cięcie. Szybkie i pewne. Głowa Hikori'ego, wciąż skryta pod baranią czaszką, sturlała się zboczu i zniknęła szybko z pola widzenia. Ciało truposza opadło bezwładnie.
   Wszyscy z kręgu połączyli tym czasem dłonie i zaczęli tańczyć, wznosząc chóralne pieśni.

Offline

 

#27 2013-05-27 20:33:10

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Początkowo podekscytowany patrzyłem na całą walkę. Była znakomita i naprawdę już sam jej widok sprawiał mi radość. Niestety, jej zakończenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to kompletna banda idiotów. Naczytali się jakichś przesądów o krwawym bogu i pewnie zabijają tak... Dla siebie. Anioły stróże? A cóż to za brednie? Przecież czegoś takiego nawet nie ma.
     Powtórzmy fakty. Ludzie, którzy tak dobrze walczą nie mogą być zwykłymi wieśniakami. Z pewnością są to specjalne jednostki, które utworzyły coś na rodzaj kultu. Spotykają się i walczą między sobą, aby dowieść swojej wartości. Wygrasz - idziesz w górę. Przegrasz - umierasz i możesz tylko "pomagać" swojemu ostatniemu "koledze", który pozbawił ciebie głowy. Z pewnością podczas wojny domowej w Kraju Wody coś takiego było proste. Zabierano wojowników i oni musieli walczyć o swoje życie. Ale teraz? Czasy pokoju utrudniają coś takiego. Z pewnością członkowie muszą walczyć między sobą, aby coś udowodnić.
     Tylko co teraz robić? Jeśli zacznę uciekać gwałtownie natychmiast mnie wykryją. Jeśli natomiast będę tak tutaj siedzieć też to zrobią. Z dwojga złego, lepiej spróbować się wydostać. Zacząłem powolutku schodzić w kierunku półki skalnej. A nóż uda mi się wrócić tak samo jak przyszedłem?


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#28 2013-05-27 23:56:45

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[5/15]

    Batsu nadal obserwował bezczynnie rytuał dziwnej, górskiej sekty. Za żadne skarby nie chciał się ujawniać i wolał wszystko dokładnie przeanalizować. Wydawało się, że konfrontacja z tajemniczymi popaprańcami nie ma sensu. Wyglądali na dobrze wyszkolonych i kto wie, czy to nie była zaledwie próbka ich śmiercionośnych umiejętności. Sam Samotnik był za to ledwie po podstawowym, akademickim szkoleniu i na dobrą sprawę, wiele nie umiał
    Nasz bohater uznał, że dalsze siedzenie w miejscu nie przyniesie nic dobrego. Dobrze główkował obawiając się gwałtownej ucieczki. W ten sposób niechybnie zdradziłby swoją obecność i kto wie, czy nie przyszłoby mu zmierzyć się z rzezimieszkami. Batsu wolał nie przerywać obrzędu i cicho niczym myszka, podjął próbę wycofania się na półkę skalną, gdzie jeszcze nie dawno obił sobie tyłek.
    Po zrobieniu zaledwie kilku kroków, spod nóg Kaguyi obsunęło się kilka kamyczków, które w późniejszym turlaniu, zabrały ze sobą małą lawinę, robiąc mnóstwo hałasu. Batsu był wówczas poza zasięgiem kultystów i na odwrót, ale chłopak mógł spostrzec jedno. Tańce i śpiewy obrzędu, które do tej pory mógł słyszeć, ucichły zupełnie. Czyżby więc wykryto jego obecność? Jeśli tak, to lepiej brać nogi za pas...

Offline

 

#29 2013-05-29 15:29:49

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


      Byłem zdezorientowany. Miałem tak doskonały plan na ucieczkę, jednak okazało się, że nie wypalił. To dosyć smutne, bo pewnie zaraz zlecą się tutaj ci psychopaci i wyrzucą mi miecz wyzywając do walki. Albo po prostu zabiją bez ceremonii. Ciekawe co jest gorsze. W tym pierwszym przypadku mam szansę na przeżycie, ale w drugim? Raczej nie. Ale po co tutaj myśleć?
     Zacząłem biec szybko w kierunku, który wydawał się najbardziej bezpieczny. Nie mogłem teraz interesować się tym, cz mnie słyszalny, czy nie. Powinienem się skupić tylko na przeżyciu. W tym celu wykorzystywałem swoje ciało maksymalnie i przemieszczałem się tak, aby znaleźć dobre miejsce do ukrycia. Zdawałem sobie sprawę, że na wulkanie nie ma lasów. Ale może jakieś jaskinie? Warto takowych poszukać...


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#30 2013-05-30 01:19:49

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[6/15]

    Batsu uznał, że ze wszystkich możliwości - ucieczka jest tym najlepszym. Rzeczywiście, mając okazje widzieć rytuał, wiedział, że konfrontacja twarzą w twarz nie jest dobrym pomysłem. Jednakże, czy nie tego przypadkiem pragnął chłopak włócząc się po górach? Czy nie chciał stoczyć pojedynku, obić komuś twarzy i dupska? I czy, do wszystkich diabłów, nie wywodzi się z klanu słynącego z podejmowania każdej rękawicy? Zaiste, w tym przypadku mogliśmy otrzymać dowód najzwyklejszego niezdecydowania młodzieńca i jego zbyt gorącej głowy.
    Ucieczka w każdym razie przebiegała w zadowalający sposób. Chłopak przez pierwsze chwile nie był przez nikogo ścigany, co dało mu komfort i czas do dokładnego schowania się, bądź odbiegnięcia na jeszcze więcej - cennych na ten czas - metrów. Batsu, myśląc całkiem logicznie - rozglądał się za jaskiniami i takową, ku swojemu szczęściu znalazł. Była to wyjątkowo mała pieczara, wyglądająca niewinnie, wręcz zachęcająco. Na dodatek mogła ochronić przed niebezpieczną hordą sekty. Co więc pocznie Kaguya? Schowa się, czy może zacznie uciekać dalej?

Offline

 

#31 2013-05-30 08:03:58

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Natychmiastowo spostrzegłem jaskinię. Niestety, w tym miejscu zaczęła się moja rozterka. Ktokolwiek wie, a może tam jest ich legowisko? Nie, jest mała. Ale może ktoś tam mieszka? Była to naprawdę trudna decyzja i jej podjęcie irytowało mnie. Dodatkowym faktem wpływającym na mój stres był tłum goniących mnie idiotów, którzy chcą mnie zabić, żebym został ich stróżem. No tak, wszystko gra.
     Wpadłem do jaskini, zdając sobie sprawę, że to wcale nie jest dobre wyjście, ale chyba lepsze od biegu po stoku, którego nie znam. Teraz zostałem mniej więcej w tym zagłębieniu, kilka metrów od wejścia tak, abym pozostał niewidoczny. Jednak dalej obserwowałem co się dzieje, no i przede wszystkim, starałem się uważać na ewentualne odkrycie lub atak mieszkańców jaskini.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#32 2013-05-31 00:11:31

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[7/15]

    Batsu się nareszcie zdecydował. Postanowił, że schronienia poszuka w jaskini i rzeczywiście - była to całkiem dobra decyzja. W takim miejscu na pewno nie trafi na tych psychopatów i będzie mógł w spokoju przekeczekać najgorsze. Prawda była nieco bardziej brutalna.
    Kiedy chłopak znalazł się w jamie, postanowił, że usiądzie na jej brzegu. Z takiego punktu miał nie tylko dobry punkt obserwacyjny, samemu pozostając niewidocznym, ale także nie musiał zagłębiać się dalej do jaskini, gdzie czekać go mogła potyczka z czymś z czym walczyć by na pewno nie chciał.
    Kaguyi pozostało więc tylko czekanie i właśnie na to poświęcił swój czas. Przeczekał kilka dobrych minut, oczekując wrogich kroków, lub czekogolwiek co mogłoby świadczyć o obecności sekty w pobliżu. Niestety, nawet jeśli wytężał swój słuch do granic możliwości, to nic z tego nie wyszło. Prócz świergotu świerszczy i kumkania żab, nie słychać było niczego, oprócz...
    Ogromny ryk, jaki zerwał się z wnętrza jaskini, mógłby obudzić cały pułk żołnierzy Kraju Ognia. Nie musiało się być ekspertem by wiedzieć, że ten należy do czegoś nad wyraz potężnego w wielkich gabarytach. I rzeczywiście, z wnętrza jamy wyszedł niedźwiedź, wielki i futrzaty samiec. Nie wyglądał na zadowolonego wizytą intruza i chyba uznał, że najlepiej będzie jeśli się go pozbędzie. Tak więc postanowił.
    Bestia dała upust swojemu gniewomi i pokazała próbkę swoich możliwości. Zrobiła błyskawiczną szarżę, której finałem był cios jej wielgaśnej łapy niec obok głowy Batsu, opierającej się o ścianę jaskini. Chłopak miał wyjątkowe szczęście, bo w miejscu gdzie uderzyła kończyna niedźwiedzia, powstała całkiem głęboka dziura, która jasno mówiła co by się stało z głową Batsu, gdyby to właśnie w nią trafił cios.

Offline

 

#33 2013-05-31 11:31:48

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Wiedziałem, żę wejście do jaskini może skończyć się źle. Czułem wręcz, że nie jest to dobre wyjście. Cholera jasna, niech szlag trafi tego niedźwiedzia. Teraz mogę tylko uciec, albo się go pozbyć. Refleksje - ryk na pewno słyszeli wojownicy i zaraz się tutaj zlecą. Jeśli tylko mnie tutaj zauważą to nie przeżyję. Jednak ucieczka w głąb jaskini, bez oświetlenia nie podobała mi się. Pozostawało mi tylko wybiec z tej pieczary i spróbować nie wpaść w łapy zbójców.
     Musiałem jakoś zająć tego potwora. Niedźwiedź nie wyglądał na słabego. Wiedziałem, że mój atak wiele mu nie zrobi, ale postanowiłem go zranić i uciec, aby oszołomiony wpadł w amok i siał spustoszenie wśród moich kolegów, psychopatów. Natychmiastowo złożyłem pieczęci. Szczur, Tygrys, Pies, Bawół, Zająć i Tygrys. Nagle z moich ust wyleciało dziesięć pocisków lecących w zwierzę. Po tej salwie od razu zacząłem uciekać, kierując się ku wyjściu z jaskini. Potem starałem się biec na tyle szybko, aby nie trafić w ręce "bractwa".

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Batsu (2013-06-01 12:42:29)


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#34 2013-06-01 12:59:28

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[8/15]

    Niedźwiedź atakował jak szalony, a młodemu wojownikowi pozostało jedynie robić uniki, lub cokolwiek innego, co mogłoby go uchronić przed śmiercionośnymi ciosami. Tych zaś było bez liku. Ściany skalne, podobnie jak podłoże, bez końca eksplodowały falą kurzu pod grubymi łapskami zwierza, który tak jak zakładał Batsu, szybko wpadł w amok.
    Samotnikowi udało się wyjść bez szwanku podczas swoich wygibasów zręcznościowych, ponadto, dzięki skorzystania z techniki katonu, skutecznie poparzył bestię, której futro w miejscach uderzeń tliło się ciemnym dymem. Niedźwiedziowi to się w żaden sposób nie spodobało, co też wyraził w kolenym, głośnym ryku i szarży, jaka nastąpiła chwilę później. Wcześniej może i chciał tylko zjeść chłopaka, ale teraz, gdyby ten wpadł w jego ręce, zostałby wcześniej dość sowicie pomęczony za swoje niecne czyny.
    Po sekcie wciąż nie było śladu. Tym jednak Batsu nie mógł się przejmować, bo był pochłonięty swoją upragnioną walką. Choć przeciwnik był nieco inny niż pewnie zakładał, to nie można mu w żadnym razie zarzucić niekompetencji.

Offline

 

#35 2013-06-01 18:09:20

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Szlag. Przeciwnik okazał się dosyć wymagający, a ja nie byłem niebezpieczny. W tej sytuacji pozostawało mi tylko uciekać dalej. Niedźwiedź był po prostu zbyt silny. Ciekawe, czemu był aż tak zły? Wejście na jego terytorium, mój atak, prawdopodobne obudzenie go przez wojowników. Hm... Z pewnością chciał się mnie pozbyć i w tej sytuacji pozostawało mi tylko uciekać.
     Szybko biegłem, interesując się tylko własnym interesem. W wolnej chwili, gdy miałem bezpieczną odległość między stworem ponownie zaatakowałem Housenką. Złożyłem pieczęci i strzeliłem kolejne dziesięć kul w tors przeciwnika. Następnie uciekałem i starałem się znaleźć schronienie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Batsu (2013-06-01 18:09:37)


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#36 2013-06-02 12:09:07

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[9/15]

    Batsu nie miał zbytnio pomysłu na to, jak rozegrać swoją walkę z niedźwiedziem. Wcześniej, używając ognistych kul Housenki, tylko rozwścieczył zwierza nic tym nie wskórawszy, a teraz zrobił dokładnie to samo licząc na inny efekt. Tak, jak wcześniej, tak i teraz bestia wyszła niemalże bez szwanku po ogniu i zdenerwowana jeszcze bardziej niż poprzednio, kontynuowała swój pościg.
    Kaguyi pozostało jedynie uciekać, bo cóż innego mógłby zrobić? Wejście w bezpośrednią konfrontację mogłoby go kosztować jeśli nie życie to znaczny uszczerbek na zdrowiu. Niedźwiedź pokazał już na co go stać przy rozwałce w jaskini, więcej dowodów nie trzeba było.
    Nagle wokół szyi bestii zapętlił się łańcuch, którego drugi koniec spoczywał w ręku jednego z członków sekty. Wykazał się tym samym niewiarygodną siłą, albowiem sam niedźwiedź jak i on, przeciągali się jak równy z równym.

Offline

 

#37 2013-06-02 12:13:01

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Przez moją głowę przebiegło wiele myśli. Mogłem już prawie żegnać się z życiem, ale sekta pomogła mi w walce z niedźwiedziem. może to były ich zawody, ale teraz pozostawało mi tylko trzy opcje. Pomóc niedźwiedziowi, co wydawało się bezsensownym wyborem. Bestia rozszarpie mężczyznę, a potem mnie. Drugi, uciec, najlepszy do tej pory, ale w tej sytuacji kiepski. Niedźwiedź, albo sekta mnie w końcu dopadną. I trzeci, najlepszy - pomóc mężczyźnie. A więc, skoro dwa pierwsze odpadły, musiałem pomóc wojownikowi.
     -
Katon: Housenka no Jutsu!-krzyknąłem głośno. Następnie posłałem w mojego ukochanego misia dziesięć ognistych kul. Nabrałem powietrza i zrobiłem to znowu. Powtórzyłem manewr po raz trzeci sądząc, że ilość poparzeń będzie wystarczająca. Następnie byłem gotowy podbiec i pomóc mężczyźnie w walce z niedźwiedziem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#38 2013-06-02 12:20:15

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[10/15]

    Członek sekty przeciągał się dzielnie z niedźwiedziem, kiedy nareszcie Batsu postanowił podjąć decyzję. Wariantów miał wiele, każdy przedstawiał inną korzyść i prawdopodobnie inny koniec całej przygody. Po jakimś czasie Kaguya uznał, że najlepiej będzie jeśli dołączy do walki i pomoże położyć zwierza. Teraz, gdy miał przy boku kompana, zdatnego odciągnąć uwagę stwora, pozostało jedynie wykończyć tego drugiego jedną, porządną techniką.
    Batsu złożył serię pieczęcie i począł wydmuchiwać z ust... kolejne Housenki.
    - Idioto! - zawarczał mężczyzna, ciągany gwałtownymi ruchami niedźwiedzia - w ten sposób go tylko bardziej prowokujesz! Co za niezdara...

Offline

 

#39 2013-06-02 12:25:22

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: Wulkan


     Przeżyłem szok. Nie dość, że mój atak okazał się nieopłacalny, to mężczyzna mnie skrytykował. Cholera jasna, wszystko psuję! Powinienem był jakoś inaczej zaatakować. Wszystkie moje manewry do tej pory były nieskuteczne. Musiałem więc podjąć krótką decyzję - na razie Housenka jest nieprzydatna. Od razu zacząłem myśleć, jak zaatakować. Jaki iż nie znałem wielu technik od razu zdałem sobie sprawę, że niedźwiedzia trzeba zaatakować Taijutsu. No tak, chyba nauczyłem się jakiegoś w Szkole Ninja!
     Uważając, aby stwór mnie nie zaatakował zacząłem biec w jego kierunku. Kiedy tylko nadarzyła mi się okazja kopnąłem go w pierś, a następnie odwracająć się dobiłem go drugą nogą. Korzystając z okazji rzuciłem w niego pięcioma shurikenami, aby wbiły się w jego ryj. Jeśli manewr się udał i misio był oszołomiony to powtórzyłem całą akcję. Jeśli jednak nie, to starałem się odskoczyć jak najdalej.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#40 2013-06-02 15:22:29

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Wulkan

[11/15]

    Batsu miał teraz nie lada orzech do zgryzienia. Niedźwiedź w żaden sposób nie reagował na jego techniki, a jeden z członków sekty opierniczył go jak byle dzieciaka. Rzeczywiście, wyglądało na to, że Samotnik będzie musiał wykombinować coś o wiele bardziej wyrafinowanego wobec tak niekonwencjonalnego przeciwnika i bynajmniej nie może to być kolejny atak Housenką.
    Chłopak uznał, że w tym wypadku najlepiej będzie, jeśli pójdzie w ruch jedna z technik zapoznana z Akademii Ninja z dziedziny TaiJutsu. Konoha Senpuu miała załatwić - według Batsu, oczywiście - sprawę i tym samym wszystko miało się zakończyć.
    Kopnięcie wyszło tak jak wyjść miało. Noga zatopiła się w gęstym futrze, aż dwa razy i tego akurat sam niedźwiedź zbytnio nie poczuł. Odczuł natomiast rzucone shurikeny bezpośrednio w jego twarz. Zawył, stanął na dwie nogi, zaryczał raz jeszcze i padł na łoskotem na swój bok.
    Mężczyzna w baranim hełmie wciągnął z sykiem powietrze, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Padł na kolana i zaczął się przyglądać cierpiącemu zwierzęciu.
    - Coś ty narobił?! Ty głupcze, to był Święty Niedźwiedź lasu... Zapłacisz mi za to! - Powstał, wyjmując nie wiadomo skąd sporych gabarytów lagę, gotową rozłupać nieogarnięty łepek Batsu.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
kalendarz.eu mastif angielski cena busy Stuttgart