Ogłoszenie


#81 2013-04-10 22:21:39

Tenshi

Zaginiony

46974707
Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 180
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek Klanu

Re: Tereny starego Kessho

Tenshi zauważywszy ruch Akami'ego był lekko zdziwiony lecz cały czas starał się zachowywać kamienną twarz, nie sądził iż jego oponent przejrzy jego iluzję w momencie zderzenia z falą elektryczności technika chłopaka została przerwana, a klony rozpłynęły się w powietrzu. Tenshi spoglądał na swojego oponenta wiedział że nie ma najmniejszych szans w walce w zwarciu jak również w walce na dystans, nawet jego mokuton nie był w stanie mu pomóc, nie wiedział czy zdąży go odpowiednio wykorzystać, rozmyślania przerwały słowa mężczyzny, po przejściu krótkiego paraliżu chłopak wstał.
-Dziękuje, jestem Tenshi - powiedział kiedy gałąź szybkim ruchem owijała się na szyi Akami'ego-ale walka jeszcze nie jest skończona- po wypowiedzeniu owych słów w chłopak wypluł w stronę mężczyzny 100 senbonów.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


Karta Postaci

Furda, podpisy i układy
Kłamie inkaust, krew jest szczera
Układ, by powód był do zdrady
Podpis jest by się go wyrzekać

Offline

 

#82 2013-04-11 20:25:20

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Tereny starego Kessho

Młody Senju najwyraźniej nie zamierzał jeszcze się poddawać. Zakładał, że widok siły samego klona spowoduje całkowitą utratę woli walki u Tenshiego. Mylił się jednak i wyglądało na to, że będzie musiał trochę potrubować przeciwnikiem, zanim ten zdecyduje się poddać. Chłopak próbował go unieszkodliwić gałęzią, a następnie dobić senbon'ami. Akami postanowił pokazać, jak bardzo różni się Kage Bunshin od prawdziwego Samotnika...

Theme

Gałąź oplatała jedynie powietrze, a senbon'y porozlatywały się po wszystkich drzewach w okolicy. Akami był tak szybki, że Tenshi zupełnie stracił go z pola widzenia. Choćby skupił się do granic możliwości i miał oczy dookoła głowy, nie mógł go dostrzec. Przez jakiś czas, był w stanie dostrzec tylko pojedyncze smugi między drzewami, nic więcej.

Nagle obok niego przeleciało coś niezwykle szybkiego, a następnie zatrzymało się za młodym Senju. Stał tam odwrócony plecami do Tenshiego, Akami, z wciągniętą kataną, po wyprowadzonym cięciu. Chłopak nagle poczuł ból, a z jego barka prysnęła krew. Powstała tam dość spora rana. Wyglądała nieciekawie, ale nie była śmiertelna...
- Nawet gdybyś zdołał zapobiec kataklizmom, powstrzymując spadające niebo i rozdzierającą się ziemię, wciąż nie będziesz gotowi na spotkanie ze mną... - powiedział niskim głosem.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#83 2013-04-11 20:34:03

Tenshi

Zaginiony

46974707
Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 180
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek Klanu

Re: Tereny starego Kessho

Tenshi zauważając szybką reakcję mężczyzny, uznał iż nie ma najmniejszych szans na zwycięstwo, widząc szybkość przeciwnika jego wola walki spadła do minimum, mimo iż nie dawał po sobie tego wiedział że powinien się poddać, mimo to czekał sam nie wiedząc na co, po krótkiej chwili zauważył stojącego za nim Akami'ego trzymającego w dłni katanę, poczuł promieniujący z barku ból i usłyszał słowa swego oponenta.
-Może i masz rację, ale kiedyś na pewno uda mi się ciebie pokonać, ale najpierw muszę stać się silniejszy.- powiedział, po czm robiąc prowizoryczny opatrunek na bark udał się przed siebie w poszukiwaniu miejsca w którym mógłby odpocząć. Po odpoczynku Tenshi wyruszył w dalszą podróż.

[z/t-->chikai/miasteczko na wybrzeżu & plaża]

Ostatnio edytowany przez Tenshi (2013-04-11 21:22:48)


Karta Postaci

Furda, podpisy i układy
Kłamie inkaust, krew jest szczera
Układ, by powód był do zdrady
Podpis jest by się go wyrzekać

Offline

 

#84 2013-04-14 21:25:34

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Tereny starego Kessho

Walka dobiegła szybko końca. Akami nie zmęczył się zbytnio, więc nie potrzebował czasu na odpoczynek. W zasadzie to nie był nawet ranny, ani brudny więc ciężko było mu to nazwać ciężkim przejściem. Niemniej jednak zabawił trochę w tym miejscu, zanim zdecydował się na wyprawę w dalsze strony. Cały czas błądził po tych samych okolicach, czas zajść gdzieś dalej. Kraj Ziemi wydawał mu się w sam raz. Nie zwlekając, ruszył w drogę do najodleglejszej z Wielkich Nacji. Długa droga przed nim, a brak zaznajomienia w terenie, jeszcze bardziej utrudniły mu działanie.

[z/t -> Shisou]


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#85 2013-08-26 13:14:32

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

Ocknąłem się leżąc na piasku, nie wiedziałem jednak gdzie jestem i w jaki sposób się tutaj dostałem. Kilka chwil zajęło mi ogarnięcie się, wtem przypomniałem sobie o sposobie, w jaki się tutaj dostałem. Moja teleportacja to sprawka rodzeństwa stacjonującego w szkole ninja - pomyślałem, po czym rozejrzałem się dokładnie, aż w końcu zauważyłem port, który zresztą nie był tak daleko ode mnie. W tym jednak przypadku cieszyłem się, że jestem w miarę daleko od cywilizacji, dzięki temu nikt nie będzie przeszkadzał mi w nauce.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
____________________________

Akcept by Katsuro

Trening trochę dał mi w kość, dlatego usiadłem na ziemi. W tej chwili, moim priorytetem był odpoczynek. Minęło raptem piętnaście minut, ale już dłużej nie mogłem siedzieć bezczynnie. Coś jakby pchnęło mnie do przodu, nie dając mi nawet chwili na zastanowienie. Zacząłem iść przed siebie, mając nadzieję, że spotka mnie coś niespodziewanego.

Ostatnio edytowany przez Yoshiko (2013-08-26 20:21:03)

Offline

 

#86 2013-09-14 23:00:50

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

     Yoshiko odbył ciężki trening, który być może w pewien sposób wzmocnił go przed tym, co za chwilę miało go spotkać. A właściwie to nie jego, a pewną osobę, co Wyrzutek mógł doskonale widzieć, idąc beztrosko przez małą portową przystań, nieatrakcyjną do tego stopnia, że nie przyznano jej oficjalnego miana. Nie mniej, nawet tutaj zapach ryb roznosił się z równą sukcesywą, co pisk mew, donośny i irytujący w równym stopniu, co w innych portach. Nawet tutaj ludzie krzątali się, mniej, bądź bardziej zapracowani i nawet tutaj, jak się wkrótce okazało, grasowała szajka pseudo groźnych bandytów.
     Tuż przed nim rozegrała się iście przezabawna i równie trwożna scena. Staruszka, przygarbiona i podparta o lasce, idąca z charakterystyczną dla jej wieku ciężkością, została w sposób absurdalny okradnięta. Młodzik, chłopiec w wieku nie większym niż pięć lat, podbiegł do niej na swych małych, chuderlawych nóżkach i bezceremonialnie zerwał dyndający na jej pomarszczonej szyi naszyjnik. Zaraz potem, zaczął biec przed siebie, co i rusz przewracając się od narzuconego, zbyt pospiesznego tempa. Co ciekawe, starsza pani była tak zafrasowana swym spacerem, że nawet nie zauważyła utraty naszyjnika. No cóż... Czyżby to był ten moment, w którym Yoshiko powinien wkroczyć?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość].

Offline

 

#87 2013-09-15 10:22:24

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

Szedłem beztrosko przez małą portową przystań, nigdzie się nie śpieszyłem, a tempo mojego chodu było mniej więcej takie, jak podczas najzwyklejszego spaceru. Już po chwili poczułem smród ryb, wyławianych codziennie przez tutejszych rybaków, jednak nie to było teraz ważne. Moim oczom ukazała się dość niecodzienna scena. Przygarbiona i podparta laską staruszka została okradziona przez jakieś dziecko, które zabrało naszyjnik wprost z szyi kobiety. Żeby tego było mało, nawet nie zauważyła, że została okradziona. Natomiast chłopiec, biegnąc na swoich małych, chuderlawych nóżkach był już spory kawałek dalej. Sam żyłem jak złodziej przez większość swojego dotychczasowego życia, ale zwykle okradałem ludzi bogatych, a przynajmniej bogatszych od tej tu staruszki - pomyślałem. Uznałem zachowanie chłopca za przesadne i czym prędzej ruszyłem w jego stronę. Moim priorytetem było złapanie go i zabranie skradzionego fanta.

Offline

 

#88 2013-09-15 21:28:13

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

     Yoshiko, świadek strasznego i niewybaczalnego przestępstwa, nawet nie myślał puścić złodziejaszka wolno. Bez krzty wątpliwości, ruszył w pości za złoczyńcą, nie mogąc się nadziwić z faktu okradnięcia staruszki i jej niezauważenia utraty łańcuszka, z którym niechybnie wiązała się jakaś przeszłość.
     Pościg rozpoczął się niemal od razu. Chłopiec uciekał ile sił przed siebie, ale goniący go Wyrzutek wyglądał na szybszego. Ponadto, uciekinier nie zauważył w pierwszej chwili, że goni za nim wyrostek, dużo większy niż on sam. Przerażenie dodało mu najwyraźniej sił i nieco zmysłu do dalszej ucieczki.
     Zaczął lawirować pomiędzy zabudowaniami, obierając sobie ciasne i zagracone uliczki, zasłane najróżniejszym złomem, przepełnione miauczeniem kotów, czy piskiem szczurów. Chłopiec czuł się w tym miejscu wyjątkowo raźno, bo uciekał dalej, przewracając pod nogi Yoshiko najróżniejszy przedmioty; czasem była to jakaś beczka, czasem jakaś blacha czy roślejszy pręt, a czasem było to coś tak dziwacznego, że w pędzie biegu, nie dało się wyprowadzić odpowiedniej identyfikacji.
     Yoshiko musiał kontynuować swój pościg, lub, jeśli takowy miał, mógł wdrożyć inny plan sposobu złapania złodziejachy.

#p2

Offline

 

#89 2013-09-16 09:57:59

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

Ruszyłem w pogoń za młodocianym przestępcą, jednak złapanie go nie należy do najprostszych zadań. Uciekając na swoich małych nóżkach, zdołał uciekać nawet przede mną. Chłopiec nie był jednak taki głupi. Wiedział, że na szybkość raczej ze mną przegra, dlatego zaczął biegać pomiędzy zabudowaniami, nie dając mi czasu na rozpędzenie się. Żeby tego było mało, co jakiś czas rzucał mi pod nogi przeszkody. Po chwili zastanowienia, postanowiłem spróbować przechytrzyć uciekiniera. Przy użyciu techniki Bunshin No Jutsu, stworzyłem dwa swoje klony, które miały za zadanie jedynie odwrócić uwagę chłopca. Tak więc, jeden z klonów kontynuował pościg, drugi starał się przeciąć drogę ucieczki z lewej strony, a ja sam zrobiłem to samo, co drugi klon, jednak z prawej strony.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yoshiko (2013-09-16 09:59:04)

Offline

 

#90 2013-09-17 21:48:49

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

     Pościg zdawał się nabrać poważnego tempa. Na nieszczęście Yoshiko, chłopiec doskonale znał miejscówkę i potrafił znaleźć ścieżki, które dla zwykłego śmiertelnika pozostawały nieznane. Lawirował między domkami, doskonale wiedząc, kiedy ma skręcić, a kiedy wyciągnąć rękę, aby zgarnąć któryś z opartych o ścianę narzędzi, wyrzucając je na środek przejścia jako przeszkodę. Niestety, wiek i możliwości fizyczne znacznie wpływały na losy dalszej ucieczki, a kolejny krok postawiony przez samego ścigającego, zdawać by się mogło, zakończył wszystko definitywnie.
     Yoshiko postanowił skorzystać z mocy ninja i stworzył dwa klony, podstawowe iluzje, kopie, które dla doświadczonego oka były bezużyteczne. Niestety, malec był zwyczajnym chłopcem i nie znał żadnych z umiejętności ninja, toteż na widok rozczłonkowania i potrojonej liczby ścigających wrzasnął jedynie i z hukiem upadł na posadzkę. Rzecz jasna, tego manewru nie można zaliczyć do celowych - chłopiec się potknął, bo zbyt długo biegł przed siebie, zerkając bez końca za siebie.
     Gdy już leżał na ziemi, skulił się do pozycji embrionalnej, zasłaniając głowę przed ewentualnymi kopnięciami.
     - Błagam, nie bij mnie! Błagam! - wrzeszczał, nie ważąc się na wyjrzenie spod splotu otaczających go ramion.

#p3

Offline

 

#91 2013-09-19 19:39:45

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

Podczas pościgu wpadłem pomysł stworzenia dwóch klonów, które miały pomóc mi w złapaniu złodziejaszka. Nie miały one jednak zbyt dużo do roboty, bowiem chłopiec przewrócił się na ich widok. Klonowanie dla chłopca było czymś niezwykłym, takie zjawisko widział po raz pierwszy w swoim krótkim życiu. Nie było więc nic dziwnego w tym, że przestraszył się całego tego przedstawienia. Ja sam, widząc upadającego chłopca odwołałem tzw. Bunshiny i zacząłem iść w stronę uciekiniera. Po chwili byłem już na jego wyciągnięcie ręki. Dzieciak był nieźle wystraszony, skulił się w kłębek myśląc, że zaraz zostanie pobity. -Spokojnie, nic Ci nie zrobię - zapewniłem go ciepłym głosem. -Jednak musisz mi oddać naszyjnik - dodałem, po czym zamilkłem czekając na reakcję.

Offline

 

#92 2013-09-22 17:53:20

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

Chłopiec wciąż leżał na ziemi, obawiając się, że słowa Wyrzutka okażą się nie mieć żadnego pokrycia. W końcu był on już tuż obok - mógł zatem zrobić z nim wszystko, cokolwiek by tylko wpadło do jego głowy. Równie dobrze mógł uspokoić zwijającego się ze strachu człowieczka, by ten opuścił żałosną gardę i odsłonił swoją dziecięcą twarz. Nietrudno zgadnąć, iż złodziejaszek wolał uniknąć takiej sytuacji, toteż jego głowa wciąż opleciona była jego ramionami, chroniąc w ten sposób najdelikatniejsze strefy głowy.
   Kiedy słowa Yoshiko zdążyły już wybrzmieć, ginąc gdzieś w oddali, niesione wiatrem, chłopiec przestał drżeć. Po dłuższej chwili, wyczekawszy, czy nie nadciąga żaden atak ze strony zwycięzcy pościgu, rozejrzał się ostrożnie, wystawiając na światło słoneczne swoje błyskające błękitem oczy, teraz całkowicie utopione w gęstych łzach.
   Spojrzał na Wyrzutka i roztrzęsionym głosem wysapał - Ale, ale... Ja nie mogę! Bo... Baruzo... Nie mogę ci go oddać! Obiecałem! Inaczej zginę!

#p4

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2013-09-22 17:55:14)

Offline

 

#93 2013-09-22 19:32:15

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

    Nie spodziewałem się tak nagłej reakcji ze strony chłopca. Rozpłakał się, a następnie spojrzał na mnie swoimi małymi, zalanymi we łzach, błękitnymi oczami. Oznajmił mnie, że wedle jego umowy, nie przyniesienie naszyjnika jest równoznaczne ze śmiercią. Nie do końca wiedziałem, co mam z tym zrobić. Pomóc chłopcu, a może po prostu zabrać mu naszyjnik i oddać go starszej pani, która nawet nie zauważyła jego utraty?
    Zrobiło mi się trochę żal małego złodzieja, dlatego postanowiłem spróbować mu pomóc. Nie wiedziałem jednak, co dokładnie miał na myśli, a więc potrzebne było mi więcej informacji.
-Nie płacz, uspokój się. - próbowałem nieco obniżyć napięcie całej sytuacji, płaczącego chłopca niełatwo jest zrozumieć. -Powiedz mi wszystko, od początku do końca. Wspólnie wymyślimy jakieś rozwiązanie - dodałem, czekając na jego reakcję.

Ostatnio edytowany przez Yoshiko (2013-09-22 19:40:36)

Offline

 

#94 2013-09-22 21:25:57

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

Chłopiec podniósł się w końcu z ziemi, jednak nie do końca. Udało mu się jedynie nieznacznie podciągnąć na chudziutkich rękach, opierając swoje dłonie o twarde podłoże, wciąż trzymał w mocno zaciśniętej pięści naszyjnik. Najwidoczniej nie obchodziło go już zupełnie, co się z nim stanie, przynajmniej nie z twojej strony. Czyżby było to spowodowane tym, że zaufał ci, uwierzył twoim słowom i obietnicom, że nie uczynisz mu żadnej krzywdy? Czy może doszedł do wniosku, że nic nie równa się z ceną, jaką przyszłoby mu zapłacić za niewykonanie polecenia...?
Nie próbował nawet podciągnąć posiniaczonych od upadku kolan, by następnie wstać. Widocznie uznał, że na chwilę obecną pozycja siedząca była wystarczająca, a może i bardziej odpowiednia, patrząc na to, że targały nim teraz emocje. Podniósł nieznacznie czoło i patrząc na ciebie trochę spode łba, powiedział jedynie:
   -Uwierz mi, nie chcesz znać tej historii... Poza tym, niewiele to zmieni. Prawda jest taka, że muszę mieć ten naszyjnik. Więc... - podciągnął nogi pod siebie i gwałtownym ruchem wstając, wymierzył ci policzek, ściskającą wisiorek pięścią (szybkość: 10).

Offline

 

#95 2013-09-22 21:57:50

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

    Po raz kolejny chłopiec zaskoczył mnie swoją niecodzienną reakcją. Dziecko, wychowane w dogodnych warunkach gotowe byłoby znaleźć oparcie w innych osobnikach, byleby tylko wypuścić część ciężaru noszonego na sercu i tym samym ulżyć sobie. W tym przypadku było jednak inaczej. Mały złodziejaszek postawił sobie za cel zabranie naszyjnika i gotowy jest zrobić wszystko, żeby ten cel zrealizować. Nie jest mi wiadome, czy został on do tego zmuszony, czy też działa tylko i wyłącznie z własnej inicjatywy. Natomiast oczywiste jest, że nie zamierza łatwo dać za wygraną.
    Odmówił zaoferowanej pomocy, a żeby tego było mało, szybkim ruchem wymierzył cios wprost w mój policzek. W tym momencie zostałem ponownie zaskoczony przez chłopca. Ruch jego ręki był niemal błyskawiczny. Szybkość tego ataku była niemal taka sama, jak tych wykonywanych przeze mnie. Chłopak najwyraźniej musiał trenować w przeszłości, bowiem zwykłe dziecko nie powinno być w stanie wykonać takiego uderzenia. Mimo tego, nie dałem tak łatwo się zaskoczyć. W momencie, kiedy jego ręka była już dość blisko, odchyliłem głowę (reakcje: 12), w skutek czego ręka złodzieja przeleciała dalej. Gdy chłopiec zajęty był atakiem, ja postawiłem na szybki kontratak i wymierzyłem potężny cios. Pięścią mojej prawej ręki chciałem zaatakować go prosto w brzuch, tak aby od razu go znokautować (siła i szybkość: 10).

Ostatnio edytowany przez Yoshiko (2013-09-23 15:30:07)

Offline

 

#96 2013-09-23 14:56:13

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

Cała scena musiała wyglądać dość zjawiskowo, a nawet... przerażająco. Wąska, ciemna uliczka, która zazwyczaj była zagracona, teraz panował w niej istny chaos. Wszystko leżało nie tam, gdzie powinno, walało się po całej szerokości drogi. Pośrodku wije się postać młodego osobnika, nad którą pochyla się ktoś wyższy. W następnej chwili, zupełnie niespodziewanie, następuje błyskawiczna wymiana ciosów. Obie pięści minęły się o kilka centymetrów, każda z nich sięgnęła celu.
   Mała piąstka trafiła twój lewy policzek, powodując nieznaczne rozcięcie twojej wargi i napłynięcie niewielkiej ilości krwi do twoich ust. Również i twarz chłopca zabarwiła się  purpurą, wypływającą z jego otworzonych szeroko warg, zmieszanych z pełnym bólu i cierpienia jękiem. Widocznie twoja siła, nie należąca może do największej, wystarczyła, by doprowadzić dziecko na skraj wytrzymałości. Drobne palce twojej ofiary, do tej pory kurczowo zaciśnięte na zdobyczy, puściły naszyjnik. Obie dłonie pochwyciły teraz brzuch malca, w miejscu, gdzie przed chwilą otrzymał dość znaczne obrażenia.
   -Proszę natychmiast przestać! - dobiegł cię czyjś zrozpaczony głos, dobiegający z dalszej części alejki. Po krótkiej chwili z ciemności, jaka okrywała ten rejon, wyłoniła się drobna dziewczynka, o czarnych, uwiązanych w dwa kucyki, włosach. Mogła mieć nie więcej, jak 9 lat. Przypadła do kulącego się chłopca i powiedziała:
   -Błagam, niech pan przestanie. On nie miał złych zamiarów. Wiem, jak to wszystko wygląda... Ale... pan nic nie rozumie. My musimy robić to, czego był pan świadkiem. Nie mamy wyboru. Chyba, że ktoś z nas decyduje się na śmierć...
   Spojrzała na ciebie krystalicznymi, błękitnymi oczami, w których malowała się prawda. Ich barwa była identyczna, jak u leżącego dziecka. W powietrzu unosiło się stękanie dziecka i chlipanie dziewczynki...

Offline

 

#97 2013-09-23 15:26:27

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

    Nie wszystko przebiegło do końca tak jak przewidywałem, jednak wynik nie był aż taki tragiczny. Oberwałem od dziecka w usta, które zostały rozcięte i tym samym pociekła z nich krew. Na moje szczęście, przeciwnik wyszedł na tym gorzej. Otrzymał on silny cios w brzuch, w skutek którego zmuszony był puścić skradziony naszyjnik, który natychmiast upadł na ziemię, wydając charakterystyczny dla metalu dźwięk.
    Szybkim ruchem przetarłem krwawiące usta oraz podniosłem naszyjnik. Złodziejaszek po otrzymanym uderzeniu nie był w stanie mi przeszkodzić. Nagle usłyszałem głos osoby trzeciej, była to dziewczynka o czarnych włosach, związanych w kucyki. Prawdopodobnie była to jego siostra. Zaczęła błagać mnie o zostawienie chłopca w spokoju, powiedziała również, iż są zmuszeni żyć w ten sposób. Chciałem dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się z tą tajemniczą dwójką. Jaki jest ich sekret, a przede wszystkim dlaczego kradną.
-Zrobimy tak, wyjaśnicie mi wszystko od początku do końca - powiedziałem. -Nie macie innego wyjścia, jesteście teraz w bardzo złej sytuacji - dodałem i zacząłem czekać, aż w końcu wyjaśnią mi wszystko.

Ostatnio edytowany przez Yoshiko (2013-09-23 15:27:03)

Offline

 

#98 2013-09-23 16:18:08

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

The Truth


   Dziewczynka nie drgnęła ani o milimetr, słysząc twoje słowa, jakby całkowicie zamarła, znieruchomiała. Gdyby nie trzęsący się w jej ramionach chłopiec, scena ta wyglądałaby zapewne jak wyryta w marmurze któregoś ze sławnych artystów. Jednak dzieciak cierpiał na tyle, że nie był w stanie pozbyć się tej formy dynamiczności, w końcu nie miał w tym żadnego celu.
   Dziewczynka wreszcie poruszyła się, podnosząc czoło ku górze, a krople siąpiącego deszczu rozlały się po jej spuchniętej od płaczu twarzyczce. Jej oczy patrzyły gdzieś przed siebie, zawieszone w nicości, nie skupiając się szczególnie na żadnym z obecnych wokół was elementów. Wydawała się być wówczas całkowicie odizolowana od rzeczywistości, przygotowując się w ten sposób do przedstawienia ci niezwykle trudnej i bolesnej historii swojej i jej brata, ich przeszłości i prawdzie o nich...
   -Zdarzyło się to dawno temu. Ledwie pamiętam ten czas, kiedy to wszystko się zdarzyło. Mój brat miał właśnie przyjść na świat. Wtedy to na nasz kraj został najechany przez kogoś, kogo tutejsi ninja nazywają "Mistrzem". Zabił on wtedy naszego lorda feudalnego, przynajmniej tak mi powiedziano. Wraz z nim poległ mój ojciec, chwilę później umarła matka, tuż po narodzinach Manasu...
   Spojrzała na biednego, zwijającego się wciąż z bólu towarzysza. Jej twarz była już cała mokra. Nie sposób było odgadnąć, czy za sprawą pogody, czy tysiąca ścigających się w dół gorzkich łez.
   -Leżeliśmy w uliczce takiej, jak ta, ponieważ szpitale były wypełnione po brzegi i woleli opiekować się rannymi, niż ciężarną kobietą. Manasu przyszedł na świat w brudzie i ubóstwie, odarty już na starcie z tego, co mieliśmy wówczas najcenniejszego - matczynej opieki i miłości... Pamiętam, że długo leżałam przy umierającej matce, nie wiedząc, co się dzieje. Kiedy umarła, mój brat wciąż wisiał na jej pępowinie. Wtedy to zjawił się Baruzo, który przeciął tę jedyną pozostałość po więzi matki z synem. Jak się okazało, uratował mu wtedy życie...
   Chłopak ten miał wówczas kilkanaście lat i również stracił wszystkich swoich bliskich. Nietrudno zgadnąć, że potrafił on sobie jednak lepiej poradzić z sytuacją, w jakiej się znaleźliśmy. Dość szybko znalazł kryjówkę, gdzie mogliśmy się schronić w zimne dni. Był to nasz azyl. Póki byliśmy bardzo mali, tylko on się o nas troszczył. Nie byliśmy jednak jedynymi. Baruzo zebrał wszystkie osierocone dzieci, które nie miały gdzie się podziać i zajął się nimi. Mając zaledwie dziesięć lat więcej niż my, postanowił się poświęcić i uratować nas od niechybnej zguby... Mimo, że nie potrafił znaleźć żadnej pracy, która pozwalałaby mu zarobić tyle, by nas wykarmić, nie poddał się. Wyrzekł się swoich ideałów i zaczął zbierać cenne rzeczy, które utraciły swoich właścicieli po wojnie. Kiedy ich jednak zabrakło, zaczął kraść.
   Pewnego dnia nie wszystko poszło zgodnie z jego planem. Został pobity do nieprzytomności, gdyż źle wybrał ofiarę rabunku. Okazało się, iż była to pułapka, przyszykowana własnie na niego. Kiedy się ocknął, nic już nie było takie same. Szczególnie on. Rozkazał nam, żebyśmy my ruszyli na łowy. Nie był już jednak uprzejmy i troskliwy jak kiedyś. Groził nam, że nieposłuszeństwo będzie surowo karane... A wszyscy wiemy, co miał na myśli...
   Dlatego też błagam cię. Oddaj nam ten naszyjnik i pozwól odejść! Chyba rozumiesz, że nie ma innego wyjścia...

Offline

 

#99 2013-09-24 19:15:38

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Po moich słowach dziewczynkę jakby zamurowało. Przez kilka chwil stała w kompletnym bezruchu, patrząc jedynie na mnie i swojego brata. Widząc jego zdruzgotanie postanowiła wyjaśnić mi całą zaistniałą sytuację. Zaczęła opowiadać historię ich życia, jak to jej matka w brudzie rodziła dziecko, czy jak zostali uratowani przez człowieka o imieniu Baruzo. Po wysłuchaniu całej opowieści, sam nie wiedziałem co mam począć. Nie chciałem zostawić ich z pustymi rękoma, jednak pozwolenie im na kradzież też nie było prawidłowe.
-Zabieram naszyjnik - powiedziałem. -Ale pozwalam wam odejść, bez żadnych konsekwencji -dodałem po chwili.
    -Musicie obiecać mi jedno. Spróbujcie wyzwolić się od tego człowieka. Nie koniecznie dziś, nie koniecznie jutro, ale gdy już będziecie na to gotowi, zostawcie go. Jesteście jeszcze młodzi, jestem pewny, że uda się wam znaleźć jakąś pracę, która przyniesie w pełni legalne zyski. Mam również nadzieję, że pewnego dnia spotkacie nową rodzinę oraz kogoś, z kim będziecie chcieli zostać na całe życie.
Ruszyłem w stronę głównej ulicy, coraz szybciej oddalając się od dzieci.

Offline

 

#100 2013-09-25 16:48:09

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

post #8
   Na nic zdały się lamenty i płacze dzieci. Mimo wysłuchania opowieści ich życia, przepełnionego goryczą i strachem, w której dziewczynka tłumaczyła ich niecne występki, nic na ciebie nie działało. Nawet próby uzmysłowienia ci, co je czeka, jeśli nie przyniosą czegoś cennego ich przywódcy nie obchodziły cię. Zostawiając je samym sobie, pozbawione własności staruszki, oddalałeś się od nich coraz to bardziej i bardziej.
   Będąc już w połowie uliczki zdarzyło się jednak coś, co uniemożliwiło ci dotarcie do głównej alei. Z pobliskiego dachu zeskoczyła jakaś persona, lądując miękko między porozrzucanymi wcześniej przez uciekającego chłopca przedmiotami. Przyklęknąwszy podczas opadania na jedno kolano, teraz prostował się, odrzucając dłuższe włosy w tył.
   Miał na sobie starą, za dużą zbroję, wykonaną ze skóry, oraz miecz, pordzewiały i szczerbaty, zupełnie niewyważony. Twarz zroszona rzadkim zarostem, wyglądającym na jego pierwszy i długo zapuszczany. Wbił w ciebie beznamiętne spojrzenie, unosząc nieco ku górze swoją brodę.
   -Chyba masz coś, co należy do mnie - rzucił i nie drgnął ani o milimetr. Wyraźnie oczekiwał jakiejś reakcji z twojej strony.

Offline

 

#101 2013-09-26 20:19:07

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Tereny starego Kessho

    Coraz bardziej oddalałem się od płaczących dzieci, niosąc ze sobą skradziony naszyjnik. Teraz tylko zanieść go do tamtej staruszki - myślałem, jednak przez moją głowę przechodziły też nieco gorsze myśli. Chodziło głównie o pomysł zatrzymania naszyjnika, którego kradzieży kobieta nawet nie zauważyła.
     Szedłem powoli rozmyślając na ten temat, szukając odpowiedzi na moje pytanie, aż w końcu coś mi przerwało. Przede mną pojawił się mężczyzna ubrany w zbroję, dzierżący miecz. Po chwili oznajmił mnie, że mam coś, co należy do niego. Nie wiedziałem o co mu chodzi, a może to staruszka zauważyła utratę biżuterii i wysłała kogoś do znalezienia go? Tak czy siak, bez dłuższego zastanowienia powiedziałem:
-Kolejny? Mam dzisiaj pecha. Może powiesz mi, co konkretnie należy do ciebie?
    Uśmiechnąłem się lekko i przyjąłem pozycję odpowiednią do walki, nie znałem nastawienia tajemniczej osoby. Możliwym było, że zaraz rzuci się do ataku, z drugiej strony może też jest od naszyjnika i wspólnie zaniesiemy go do staruszki? Stałem, trzymając gardę oraz czekałem na reakcję.

Ostatnio edytowany przez Yoshiko (2013-09-26 20:19:28)

Offline

 

#102 2013-09-28 00:03:42

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Kessho

post #9
   Mężczyzna, który pojawił się tuż przed tobą, stał niewzruszony, a żaden mięsień jego twarzy nawet nie drgnął. Jeśli oczekiwałeś jakichkolwiek tłumaczeń lub dodatkowych słów, widocznie bardzo prawdopodobnym było, że się nie doczekasz. Wojownik stał i nie odzywał się, jedynie przyglądając ci się beznamiętnie. Czyżby dawał ci czas, aż sam się zorientujesz, że najlepszym wyjściem dla ciebie byłoby najzwyklejsze w świecie oddanie mu naszyjnika?
   W każdym razie, ty wydawałeś się nie łapać za bardzo, jakie było jego przesłanie, toteż postanowił ci to wyjaśnić trochę lepiej. Ręka, osadzona na trzonie miecza, poruszyła się niemal niezauważenie, by uwolnić z pochwy nieco żelaznego ostrza, które błysnęło złowrogo. Jego oczy pozostawały wbite w twoją osobę, oczekując reakcji. Nim jednak zdążyłbyś się zachować w jakikolwiek sposób, ten rzucił się w twoją stronę (szybkość: 25), prawą rękę wciąż trzymając na rękojeści swojej broni, lewą zaś wyciągając po trzymaną w twej dłoni biżuterię.

Offline

 

#103 2015-01-19 16:40:35

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Spokojnie szedłem drogą znajdującą się niedaleko z jednego pól ryżowych. Deszcz cały czas nie przestawał padać ale po takim czasie jaki na nim spędziłem po prostu przestałem zwracać na niego uwagę. Nie zapowiadało się na to, że pogoda w najbliższym czasie się zmieni, musiałem więc pogodzić się z podróżowaniem wraz z irytującymi kroplami opadającymi na każdy centymetr ubrania i głowę. Wiedziałem jednak gdzie mniej więcej mam się kierować - Yu no Kuni. To własnie tam według moich informacji i usłyszanych ploteczek miał znajdować się mój cel. Dobrze, że zdecydowałem się jeszcze raz sprawdzić to co mówiono, gdybym tego nie zrobił wylądowałbym w Baigai...
   W pewnym momencie mojej wycieczki uświadomiłem sobie, że nie zrobiłem zakupów. Moje bomby świetlne i wybuchowe notki musiały poczekać do kolejnej wizyty w jakimś sklepie, tak to już było gdy kogoś łapała skleroza. Zacząłem sam na siebie narzekać w mojej głowie, nie rozumiałem w jaki sposób mogłem o tym zapomnieć. Będąc zajęty wymyślaniem obelg na własny mózg nie zauważyłem, że wyszedłem z terenów które w większości były polami ryżowymi. Dopiero po pewnym czasie zauważyłem, że znalazłem się niedaleko lasu.
   Było to dobre miejsce na postój. Siadłem pod jednym z większych drzew tak aby przynajmniej chwilę nie czuć na sobie opadających z chmur kropel deszczu. Dobrze wiedziałem, że powinienem się spieszyć ale nie mogłem nic poradzić na to, że warunki były do tego nieodpowiednie. Obiecałem sobie, że zatrzymam się tutaj na pięć minut i ruszę dalej.

Offline

 

#104 2015-01-19 21:09:04

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kessho

-Sesja normalna-
"Droga Chluby"
#1

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



   Niewielkie krople wody uparcie przeszywały powietrze Chikai, skutecznie odstraszając kogokolwiek przed wyjściem z domu. Nie licząc dźwięku wywoływanego przez deszcz, na dworze było więc cicho i przyjemnie. Zniknął zgiełk, dzieciarnia nie krzyczała, a ptaki nie ćwierkały. W krainie zagościł spokój, tak niecodzienny dla miejsca, gdzie swą siedzibę ma słynny i potężny klan Senju.
   Pomimo względnie nieprzyjaznej pogody, jedna osoba nie mogła usiedzieć na miejscu. Wysoki mężczyzna, o średniej długości włosach, maszerował błotnistą drogą, prowadzącą na północ. Po prędkości z jaką stawiał kroki można było wywnioskować, że mu się śpieszy. Panujące warunki nie pozwalały mu jednak na podróżowanie z zadowalającą prędkością. Mimo to postać parła dalej, będąc wewnętrznie w świecie rozmyślań, ignorując irytujący deszcz.
   Tamotsu - bo tak tez brzmiało imię mężczyzny - ocknął się dopiero przechodząc nieopodal lasu. Gęstwina stanowiła wręcz idealne (szczególnie dla Senju) miejsce na postój, gdyż korony wszechobecnych drzew tworzyły naturalną ochronę przed opadem. Nawet dla osoby nie mającej za wiele czasu pokusa była ogromna, czego dowodzi postać szatyna, który nie zważając na brak czasu postanowił oprzeć się o konar i przynajmniej na moment odpocząć od wędrówki.
   
   Minęło kilka minut, które Chluba poświęciła zapewne na dalsze rozmyślanie. Tak czy inaczej - przyszła pora by wstać i iść dalej. Wtedy właśnie Tamotsu dostrzegł jadący drogą na północ kryty wóz, zaprzęgnięty w dwa konie. Woźnica, wąsaty dziad w szpiczastym, czarnym kapeluszu, rzucił Senju krótkie spojrzenie, po czym pognał rumaki, uznając go najwyraźniej za bezdomnego. Szansa na suchy transport powoli odjeżdżała.

Offline

 

#105 2015-01-19 22:27:55

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Czas upływał przez moje palce, a ja mimo wszystko siedziałem pod bezpiecznym drzewem. Chwila spokoju od deszczu była naprawdę błogim momentem. Wiedziałem jednak, że ten mój raj na ziemi nie może trwać wiecznie i zaraz będę musiał się ruszyć. Straciłem już i tak wystarczająco dużo czasu, nie było sensu bym odpoczywał tutaj dłużej niż było to konieczne. Mimo to nie uśmiechałem się jednak na myśl dalszej podróży w tak okrutnych warunkach jakie panowały od pewnego czasu w Kraju Ognia. Przeklinając los podniosłem się z ziemi i miałem już ruszać gdy moje bystre oko dojrzało coś co wyglądało jak powóz. Przetarłem dla pewności oczy bo nie byłem pewny czy to mój umysł nie płata mi figli.
   W momencie gdy byłem już pewny, że moja psychika jest jeszcze zdrowa i nie widzę nieistniejących rzeczy ruszyłem biegiem w stronę uciekającego woźnicy [szybkość: 100]. Widziałem, że stary dziad z wąsem wcześniej się na mnie spojrzał ale odebrał chyba zły obraz mojej osoby gdyż jego wzrok nie był czymś miłym. Nie miałem jednak zamiaru marnować z takiej okazji, a nóż ten starszy człowiek był miły i pomoże potrzebującej duszy. Błagałem w myślach by tak właśnie było - wystarczyło mi już sterczenia w deszczu na kolejne kilka lat. Jeżeli dogoniłem wóz, mówię do woźnicy:
   - Witaj dobry człowieku. Widzę, że ładny wóz i konie tutaj macie. Powiedzcie, nie bylibyście skorzy mi pomóc? Próbuję dostać się do Yu no Kuni, a woźnica widzi jaką mamy tutaj pogodę... - na mojej twarzy rysował się przyjazny uśmiech by starszy człowiek zrozumiał, że nie mam żadnych złych intencji. Naprawdę mógłbym skorzystać z jego pomocy, podróż do Yu no Kuni byłaby dla mnie o wiele przyjemniejsza i zachowałbym więcej sił. Teraz wszystko zależało od wąsatego staruszka, w myślach błagałem by był on miłym i wyrozumiałym człowiekiem. Zaraz... Yu no Kuni? Chyba musiałem źle coś odczytać. Czekając na odpowiedź staruszka wyjąłem szybko swój notes i jeszcze raz zerknąłem na swoje notatki. No tak, teraz było wszystko jasne. Miałem udać się do Ta no Kuni.

Offline

 

#106 2015-01-20 00:24:52

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kessho

#2

   Chluba Senju przetarła oczy z niedowierzaniem, wpatrując się arkę, jaką był kryty wóz, pędzący w kierunku północnym. Tamotsu wyraźnie nie wierzył we własne szczęście oraz w to, że ktoś inny może gdzieś jechać w taką pogodę. A jednak! Środek transportu był jak najbardziej materialny i jak najbardziej materialnie spierdzielał! Nie namyślając się długo, długowłosy mężczyzna ruszył w pościg, pomimo wszechobecnego błota osiągając całkiem okazałą prędkość.
   Nie wystarczała ona jednak by mierzyć się z dwoma rumakami, nawet ciągnącymi wóz. Ten może nie oddalał się od naszego bohatera, ale w żadnym wypadku też nie przybliżał. I nagle, gdy nigdy nie tracąca nadziei Chluba Senju zaczęła tracić nadzieję... (!) powóz stanął. Można by pomyśleć, że zdarzył się wypadek, ale nic z tych rzeczy. Ani koń nie złamał nogi, ani nawet nie odpadło koło. Co zatem miało miejsce? Otóż ów odziany na czarno woźnica o szpiczastym kapeluszu oraz równie czarnej i szpiczastej brodzie okazał się człowiekiem rozsądnym. Po pierwsze; kto jest w stanie dotrzymać "kroku" wozowi? Odpowiedź oczywiście brzmi ninja. Po drugie - skoro ninja chce dogonić powóz, to dogoni, chociażby zatrzymując go swoimi sztuczkami. I w końcu po trzecie - lepiej stanąć niż mieć zniszczony środek transportu.
   Tak właśnie rozumował woźnica. Logiki w tym, nawet jeżeli nieco pokracznym rozumowaniu odebrać się nie dało. Zapewne nieco zdziwiony Tamotsu podbiegł do wozu, zastając mężczyznę, którego mina wskazywała, że zaraz zacznie opowiadać o swojej rodzinie i innych powodach, by go nie zabijać; składkach na bezdomne dzieci i tak dalej. Nie miało to jednak miejsca; gdy tylko do czarnobrodego dotarły słowa Chluby, uśmiechnął się i klasnął w dłonie, zacierając je ochoczo.
  - Panie! W Yu no Kuni wojna jest, ale za pisiąt ryo i nazwisko zabiorę was nawet do Airando! A bez nazwiska za sto; to jak będzie, dogadamy się? - zakończył, wyciągając chudą dłoń do Senju. W jego oczach nie dało się nie dostrzec błysków.

Offline

 

#107 2015-01-20 19:16:05

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Na słowa woźnicy na mojej twarzy pojawił się uśmiech zwycięstwa. Widocznie nie wszystko musiało walić się i palić tak jak ostatnio gdy się do czegoś zabierałem. A od przybycia do Chikai sprawy zaczynały mieć coraz to lepsze rokowanie. Gdyby jeszcze taki stan utrzymał się przez kilka dni, byłbym dosłownie wniebowzięty. Wyjąłem z wewnętrznej kieszeni płaszcza sto Ryo i przez chwilę mu się przyglądałem. Pieniądz wielki to nie był, a za to jak podróż mogła szybko minąć. Wręczyłem mężczyźnie do dłoni wcześniej wyjęte pieniądze i wskoczyłem na powóz. Usadowiłem się wygodnie i słysząc słowa woźnicy machnąłem ręką.
   - No widzi pan, też mi się o tym przypomniało. Pomyliłem krainy, chodziło mi o Ta no Kuni. A... Senju, Tamotsu Senju. Za takie dobre serce to i te sto Ryo z nazwiskiem się należy. Dzięki panu nie będe musiał tam pieszo iść. - odpowiedziałem z nutką radości w głosie. Nie spodziewałem się, że tak łatwo będzie namówić starszego mężczyznę do zabrania mnie w dalszą drogę. Już nie raz spotykałem się z ludźmi, którzy przybycie ninja byli w stanie porównać z przybyciem do ich wioski złego omenu lub samej śmierci. Tutaj jednak mężczyzna widocznie z jakiegoś powodu był bardzo przyjaźnie nastawiony, może wcześniej myślał, że chcę go ukrócić o głowę? W końcu na początku wyglądał tak jakby chciał błagać o wybaczenie.
   Wyjąłem swój notes i bacznie zacząłem go przekartkowywać. Szukałem najmniejszego szczegółu, który mogłem pominąć w mojej sprawie. A tutaj każda informacja była na wagę złota. Nie mogłem przecież kolejny raz pozwolić mordercy mojej siostry ukryć się w jednym z Krajów, przecież kolejne poszukiwania trwałyby przynajmniej dwa lub trzy miesiące...

Ostatnio edytowany przez Tamotsu vel Chluba Senju (2015-01-20 19:16:21)

Offline

 

#108 2015-01-20 22:58:02

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kessho

#3

   Mężczyzna był cały w skowronkach. On i Tamotsu mogli powiedzieć o sobie dokładnie to samo - mieli dzisiaj szczęście. Jednego nie dość, że nie ograbiono, to jeszcze dano mu możliwość zarobku, zaś drugi za niewielką opłatą załatwił sobie suchy i stosunkowo szybki transport do celu, czyli Ta no Kuni. Deszczowy dzień jakby się rozpogadzał, ale tylko w odczuciu naszych panów.
   - To naprawdę pan? Słuchy o panu chodzą bo całym Chikai; no no, niech tylko opowiem w domu kogom to uratował przed deszczem... - rzekł woźnica, ochoczo przyjmując zapłatę w wysokości stu ryo, jednocześnie zdejmując na moment kapelusz, w akcie podziękowania za hojność. Potem brodacz wskazał rozmówcy miejsce za sobą, na wozie, gdzie też ten od razu się usadowił. - A więc Kraj Pól Ryżowych. Dobrze, ruszajmy! - rzucił właściciel pojazdu, strzelając z bicza rumaki, które natychmiast zerwały się do galopu. - Miałem kiedyś wuja w Ta no Kuni, straszny był z niego pijak ale...

   Deszcz wesoło bębnił o dach powozu, przypominając Chlubie Senju o szczęściu jakie go spotkało. Przygoda rozpoczęła się na dobre!

[Przenosimy się na Tereny Ta no Kuni]

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2015-01-20 23:11:11)

Offline

 

#109 2015-01-25 23:46:19

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Jak i ja tak mężczyzna był szczęśliwy z powodu towarzystwa jakie przytrafiło mu się w podróży. Zdziwiło mnie natomiast, że ludzie coraz więcej i więcej to mnie słyszeli. Owszem, Wielki Turniej Ninja był sporym widowiskiem ale w kartach klanu dalej byłem zapisany jako zwykły członek, a nie jego elita. I nie mówię, że mi to przeszkadza - wręcz przeciwnie, przecież nigdy nie lubiłem wyróżniać się z tłumu. Dlatego za każdym razem gdy ktoś wspominał, że chodzą o mnie słuchy stawałem się zakłopotany ale i jednocześnie szczęśliwy. W końcu to co robię pomaga ludziom, a może i daje im nadzieję.
   - Powiada pan, że o mnie mówią? Zastanawiam się czy czasami nie przesadzają i nie rozpuszczają jakiś plotek bez pokrycia - odpowiedziałem spokojnym głosem z uśmiechem na ustach. Świat lubił ploteczki, tak to już było. Wiadomo jednak, że nie wszystkie musiały okazywać się prawdziwe, ba - większość była zmyślona. Ale cóż ja mogłem zrobić? Po prostu cieszyć się, że jednak są to chyba pozytywne słowa bo woźnica zabrał mnie ze sobą...

[zt -> Ta no Kuni -> Tereny Ta no Kuni]

Offline

 

#110 2015-02-02 18:07:51

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: Tereny starego Kessho

   1013, 1014, 1023, 1046... Aaaach nigdy mi się nie uda. Byłęm już w prowincji Chikai. Byłem coraz bardziej poirytowany, gdydby teraz ktoś stanął na mojej drodze zmiótłbym go z powierzchni ziemi w mgnieniu oka. Dotarłem do wybrzeża. Poszukałem portu, gdzie wisiałem na pierwszy lepszy statek płynący do Airando. Byłem zmęczony podróżą i natychmiast zasnąłem. Nie przeszkadzało mi bujanie na falach, a ni deszcz, który zaczął padać w połowie drogi. Na szczęście tego dnia wiatr nie wiał zbyt mocno i nie skończyło się sztormem. Obudziłem się dopiero kiedy dotarliśmy na miejsce. Przewoźnik domagał się ode mnie zapłaty. Oczywiście, że nie zapłaciłem. Wyszedłem bez słowa zostawiając go z pustą sakiewką. Nie mam zamiaru płacić jakiemuś podrzędnemu przemytnikowi za taką podróż...

[z/t - > Chatka Rodzinna Senshiego]

Offline

 

#111 2015-08-22 17:01:51

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny starego Kessho

     Opuszczałem Chikai z uczuciem lekkości. Kraina, gdzie walki toczyli Uchiha i Senju nie była przyjazną ziemią. Nie dla mnie, czerwonookiego. Tym bardziej po tym, jak zgładziłem jednego z wojowników tego klanu. Cóż, ninja sam rozpoczął walkę, a ja nie miałem zamiaru mu ustępować. Poza tym, czym się tłumaczę? Zabiłem i tyle. Po co rozdrabniać temat. Robiłem się jak stary dziad, a byłem w kwiecie wieku. Cholera, obym nigdy nie był jak mój ojciec.

     Zresztą, nieważne. Musiałem ruszać. Nie patrzyłem się za siebie. Chciałem jak najszybciej pozbyć się uczucia śledzenia. W tym landzie drzewa miały oczy, uszy, a nawet twarze i ciała. Pieprzeni Senju, oby wszyscy zgnili tak jak chore rośliny. Miałem zamiar trenować. Ba, wiedziałem już co, jak, kiedy i ile. Tylko musiałem spełnić jeden warunek. Wydostać się z tej ziemi. Kiedy już przekroczę granicę z Yu no Kuni wreszcie będę mógł zająć się sobą. Treningiem, który być może wyzwoli we mnie wolę walki i przeżycia. I dzięki niemu przetrwam tę wojnę.

     Kiedy wreszcie dotarłem do określonego miejsca, zatrzymałem się. Miałem czas. Dla samego siebie. Dla mnie, Ikkyo Uchihy. I miałem zamiar go wykorzystać dobrze. Bardzo dobrze nawet...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


______________________

Akcept by Katsuro

     Wszystko płynęło. Czas również. Postanowiłem spać, może to pozwoli mi odnowić moje siły. Ułożyłem się w wygodnej pozycji pod drzewem. Zamknąłem oczy. Jak wspominałem na początku tego akapitu, czas płynął. Zanim zdałem sobie z tego sprawę, zasnąłem. A co gorsza, jeszcze szybciej uświadomiłem sobie fakt snu. I się obudziłem. Bo o ile mnie pamięć nie myli, nie da się spać z otwartą świadomością. Do tego jeszcze nie doszedłem...

     Wyruszyłem. Przed siebie. Do Yu no Kuni. Do miejsca starć między armiami Lordów. Po cholerę tam taki ninja jak ja?

[z/t -> Yu no Kuni - [Event] Miejsce bitwy 2]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-08-22 19:00:08)

Offline

 

#112 2016-07-18 19:38:16

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Podróż minęła zazwyczaj spokojnie, bez żadnych większych albo chociaż ciekawych zdarzeń. Cóż, nie wiem czemu to tak szczególnie mnie zdziwiło. Może miałem nadzieję, że coś się stanie? Chyba zaczynałem odczuwać lekki stres przed spotkaniem z głową Kraju Ognia. Nie do końca przemyślana decyzja za którą pociągnąłem dodatkowo osobę trzecią chociaż też nie do końca była to prawda. Wmieszałem w to cały klan, który chciał zyskać swoje ziemię. Ile tak naprawdę żyć było teraz zależnych od tego co tutaj się zdarzy? Siedzę na tym stanowisku jeden dzień, a już musiałem zmienić swoje podejście i swoje zasady. Kiedyś obiecałem sobie, że nigdy więcej nie wmieszam się w politykę, ale czy tym razem miałem możliwość by tego uniknąć? Wojna się zakończyła, dostawy jedzenia cały czas były sprowadzane dla wojskowych.

   Gdy dotarliśmy na miejsce był już wieczór. Mogłem się tego spodziewać chociaż po cichu liczyłem, że uda nam się to załatwić wcześniej. Wolałem posłuchać Asami - była o wiele lepiej zorientowana w takich sprawach ode mnie, a prawdą było też że odwiedzanie tak ważnej osobistości w nocy mogło zostać źle odebrane. Cicho westchnąłem i zacząłem rozmyślać nad dostępnymi opcjami. Do wyboru były dwie karczmy - wiedziałem jednak, że nie powinienem się kierować nazwą. Wewnątrz jednak zacząłem się śmiać gdy przeczytałem "Pod truchłem Uchiha" mimo, że nie do końca było to odpowiednie zachowanie. Koniec końców zdecydowałem, że należy ruszyć i zapytać się o ceny noclegów. Z wielką chęcią przespałbym się pod gołym niebem, tym bardziej że byłem w stanie zapewnić sobie osłonę przed warunkami pogodowymi. Tym razem jednak nie podróżowałem sam, więc kulturalniej byłoby swoich towarzyszy ugościć ciepłym pokojem i wygodnym łóżkiem. Poprosiłem by Asami poszła do "Okrągłej Beczki" i zapytała się o cenę noclegu, a ja wraz z Inoishi'm ruszę do drugiej i zapytam się o to samo. Poprosiłem też byśmy spotkali się w tym samym miejscu by porównać ceny i podjąć decyzję.

   - A jak było z Wami Inoishi? Rozumiem, że przez ten czas byliście pod opieką Samurajów. Wykonywaliście wtedy jakieś zadania, które wymagały od Was pojedynków z innymi osobami? Również - jeżeli nie jest to za duża prośba - chciałbym nieco więcej dowiedzieć się o Twoim klanie. - powiedziałem w trakcie naszej podróży do karczmy by przerwać ciszę.

Offline

 

#113 2016-07-18 20:09:38

Inoishi

Yamanaka

Zarejestrowany: 2016-07-04
Posty: 26
Klan/Organizacja: Yamanaka
KG/Umiejętność: Shindenshō
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 24

Re: Tereny starego Kessho

6



     Asami kiwnęła głową, odchodząc w kierunku przestronniejszej karczmy, o jakże okrągłej nazwie. Dwójka mężczyzn ruszyła zaś w kierunku budynku, otoczonego przez budynki mieszkalne. Wchodząc, każdy zachowywał się cicho. Panował spokój, w dodatku mała ilość osób spożywała alkohol. Panowała tutaj dość niemiła atmosfera, owiana ponurością. Zmieszane, blade twarze, spuszczone do dołu głowy oraz brak gospodarza przez większość czasu. Dopiero po kilkudziesięciu minutach, odziany w szare spodnie i białą koszulkę, przybył właściciel. Kręcąc wąsa rzucił cenę siedmiuset ryo za pokój na jedną noc dla dwóch osób. Gdy zaś usłyszał trzy osoby, podwyższył cenę do ośmiuset.
      Trenowaliśmy na tyle, na ile było to możliwe. Walki z Samurajami nie należą do najłatwiejszych, szczególnie dla nas. Nie specjalizujemy się w pojedynkach otwartych, wykorzystujących dłonie oraz nogi jako broń. W pojedynkę jesteśmy dość słabi, choć jako grupa możemy zdziałać więcej. Wiesz, Tamotsu-san, zdarzają się także i wyjątki. Myślę, że nie bez powodu zostałem wybrany na tymczasowego, a może i nawet kiedyś - stałego, przedstawiciela naszego klanu. - Gdy opuścili budynek, dokończył sentencję.
     Zależy, co takiego dokładnie chciałbyś o nas wiedzieć. Nie wszystko zostało bowiem stracone. Zachowaliśmy wiele rodzinnych skarbów, w tym klanowe zwoje. To one pozwoliły nam kontynuować własne tradycje oraz przedłużać umiejętności. - Skończył akurat, gdy znaleźli się w tym samym miejscu, co przedtem.
     Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem. Minęło dziesięć minut, a potem kolejne piętnaście. Jak Asami zniknęła, tak się nie pojawiła. Ślad po niej zaginął. Yamanaka złożył więc pieczęć, by wyczuć chakrę i potwierdził obecność czerwonowłosej w karczmie. Pytanie tylko, dlaczego tak długo się ociągała. Czyżby źle zrozumiała polecenie wydane przez lidera?


Tymczasowy MG.

Offline

 

#114 2016-07-19 13:53:03

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Atmosfera która tutaj panowała... Nie należała do najlepszych. Będąc w podróży przez większość swojego życia dobrze wiedziałem, że nie wróży to nic dobrego. Zazwyczaj po kilku minutach spędzonych w takim miejscu było się zaczepianym lub było się świadkiem bójki, która zazwyczaj kończyła się zniszczeniem lokalu. Przekląłem w głowie - druga karma mogła być jeszcze gorsza, a posłałem do niej tylko Asami. Miałem jednak nadzieję, że tym razem się mylę. Wysłuchałem więc spokojnie tego co do powiedzenia miał młody Yamanaka. Trochę zaciekawiło mnie to jak przedstawił swój klan, bardzo możliwe, że jeżeli tak przedstawia się sytuacja to będą zmuszeni do lekkiej zmiany swoich przyzwyczajeń. Kiedy wyszliśmy z knajpy zadałem kolejne pytanie.

   - Cóż, jeżeli nie jest to problemem chciałbym dowiedzieć się na czym polega Wasze kekkei-genkai. Oczywiście bez szczegółów - tak jak wiesz, że Senju potrafią tworzyć drewno czy Uchiha mają Sharingana, ja chciałbym wiedzieć jaka jest Wasza specjalna cecha. - pod koniec dodałem przyjazny uśmiechem.

   Tak oto czekaliśmy aż moja asystentka się pojawi. Mijały kolejne minuty a ja stawałem się z każdą z nich coraz bardziej niespokojny. Cholera, miałem chyba rację - nie był to najlepszy pomysł żeby puszczać ją tam samą. Westchnąłem ciężko i podziękowałem Inoishi'emu za to, że sprawdził czy kobieta nadal jest w środku. Nie mogłem jednak dalej czekać. Postanowiłem, że trzeba sprawdzić co się tam dzieje i właśnie skierowałem swe kroki w kierunku karczmy w której znajdowała się Asami.

Offline

 

#115 2016-07-19 21:48:07

Inoishi

Yamanaka

Zarejestrowany: 2016-07-04
Posty: 26
Klan/Organizacja: Yamanaka
KG/Umiejętność: Shindenshō
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 24

Re: Tereny starego Kessho

7



     Nim Tamotsu wszedł do środka, jeden mężczyzna opuścił budynek z szerokim siniakiem pod okiem, zakrwawionym nosem i powybijanymi, przednimi zębami. Także dwie kolejne osoby zdążyły się susem przecisnąć, otwierając drzwi. W środku zaś harmider, totalny chaos, duża ilość osób, krzyki, dłonie w górze i wiwaty. Ryo latało pod sufitem, mieszki wisiały w powietrzu, a po podłodze czołgali ludzie. Przedtem jednak głos zabrał Inoishi, dokańczając opowieść o swoim rodzie, a także zdradzając jeden z największych sekretów.
      Mówisz o Shindenshō. Z reguły specjalizujemy się w wykrywaniu, bądź ukrywaniu własnej energii. Naszym atutem jest jednak wpływanie na ludzką podświadomość. Potrafimy przeniknąć do wnętrza wroga, by kontrolować jego ruchy, bądź wydobywać przydatne dla nas informacje. Niewiele osób przywyknęło do tych zdolności. Mniemam, że jestem jedynym, który perfekcyjnie posługuje się rodową krwią. - Skończył akurat, gdy znaleźli się w środku.
      Niezłe zamieszanie. Czy to nie Asami? - Wskazał kąt pomieszczenia. Wśród dzikiego tłumu wyróżniały się długie, czerwone włosy. Hałas zaś wskazywał na walkę. I tak oto ukazała się niewiasta, z rękoma trzymającymi gardę, sprzedającymi coraz szybsze sztuki jednemu, nieuzbrojonemu mężczyźnie. A asystentka lidera jakby bez szwanku, zero zadrapania. Totalna burda. No i najważniejszy tego element - zakłady. Cóż jednak pocznie przedstawiciel Senju? Będzie się temu biernie przyglądał, a może przerwie bezsensowną utratę sił. Cholera, pytanie tylko, czemu dziewczę wdało się w jakiekolwiek walki.
     Yamanaka zaś, jakby obojętny, złożył ręczną pieczęć, by skupić się na największych ilościach chakry w tym pomieszczeniu.


Tymczasowy MG.

Offline

 

#116 2016-07-20 22:37:41

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Cicho warknąłem sam do siebie kiedy zobaczyłem, że jakiś poobijany facet opuścił bar do którego posłałem Asami. Do jasnej cholery, takich rzeczy spodziewałem się spotkać w tym miejscu do którego poszliśmy z Inoishi'm. Miał o wiele bardziej pretensjonalną nazwę ale również nie pomyślałem wtedy o jednym. Piękna kobieta wysłana sama do jakiejś podrzędnej speluny na terenach pozamiejskich. Przekląłem w myślach sam na siebie za tak nie przemyślaną decyzję. No ale wcale nie musiało tak być, może Asami nie wplątała się w nic złego, może po prostu była to zwykła pijacka bójka dwóch znajomków którzy powiedzieli do siebie o jedno słowo za dużo. Chciałem żeby tak było, chciałem zobaczyć, że Asami nie jest w żaden sposób zraniona. Jest moją asystentką i członkinią klanu Senju, nie wyobrażałem sobie jak bym się czuł jeżeli przez moją nie do końca przemyślaną decyzję mogłoby się jej coś stać.

   Oczywiście zanim o tym wszystkim pomyślałem miałem chwilę spokoju by wysłuchać tego co miał do powiedzenia Inoishi. Kiedy wytłumaczył mi na czym polega ich ograniczenia krwi to zrozumiałem dlaczego nie mogą walczyć w pojedynkę. Chociaż to też wcale nie musiała być prawda, ich umiejętności mogły być o wiele bardziej skomplikowana niż zakładałem. Nie zmieniało to jednak faktu, że posiadanie po swojej stronie barykady która posiadała tak przydatne ograniczenie krwi... W mojej głowie już teraz powstawały zarysy pomysłów jak można by było z nimi współpracować na misjach lub walkach.

   Niestety, to co powiedział Yamanaka po tym jak weszliśmy do baru całkowicie sprowadziło mnie na ziemię. To co zobaczyłem również nie napawało mnie pozytywnymi emocjami, prócz oczywiście tego, że cieszyłem się widząc Asami w jednym kawałku bez żadnego zadrapania. Z tego co mówiła mi wcześniej ta kobieta mogłem szybko zrozumieć, że to nie ona wszczęła tą bójkę. Wiedziałem dobrze, że stroniła od niepotrzebnej przemocy, nie chciała pierwsza stawać do walki. Na miłość boską, co tutaj się działo. Nie mieliśmy za dużo czasu, byliśmy lekko zmęczeni i nie było sensu marnować dodatkowo siły. Czułem jednak, że jeżeli wtrącę się w "zakłady" to i ja będę zmuszony do tego by walczyć. Oczywistym jednak dla mnie było, że taki scenariusz będzie lepszy niż pozwolić walczyć dalej Asami, która zapewne nie koniecznie chciała to robić z własnej woli.

- Wystarczy! - powiedziałem donośnym i spokojnym ale jednocześnie zdecydowanym tonem. - Przerwijcie na chwile to jednostronne obkładanie po mordzie. Niech ktoś łaskawie wytłumaczy mi, co tutaj się dzieje. Rozumiem, że wszyscy chcą sobie popatrzeć na to jakże wspaniałe widowisko ale ta kobieta jest tutaj ze mną. Chcę się dowiedzieć jak to wszystko się zaczęło. W tym momencie...

Offline

 

#117 2016-07-21 17:51:38

Inoishi

Yamanaka

Zarejestrowany: 2016-07-04
Posty: 26
Klan/Organizacja: Yamanaka
KG/Umiejętność: Shindenshō
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 24

Re: Tereny starego Kessho

8



     Po jednym, donośnym słowie Tamotsu, Asami stanęła jak wryta, zaprzestając dalszej walki. Spowodowało to nieuniknione przyjęcie ciosu prosto w piersi. Nie odniosła jednak tak wielkich obrażeń, by nie móc wykrztusić z siebie kolejnych słów.
     Mistrzu, wykonałam swoje zadanie. Pozyskałam informacje o cenie za nocleg, choć dwójka dość pijanych mężczyzn zaoferowała zniżki, za pewną usługę z mej strony. Odrzekłam więc, że prędzej obiłabym ich twarze, niżeli dotknęła któregokolwiek. Zakład poszedł, a ja wciągnęłam się w niepotrzebny konflikt. Teraz myślę jednak, że gospodarz zaoferuje nam spanie za darmo. A nawet jeżeli nie, za poprzednie wygrane, mamy odpowiednią ilość pieniędzy. - Zmierzyła wzrokiem kolesia, który znajdował się obok niej. Tuż po tym zawiązała włosy, podchodząc do miejsca, gdzie główny koordynator przyjmował wszelkiego rodzaju zamówienia. Rzucając złote monety, zażądała najładniejszego miejsca, jakie tutaj mają.
     A był to apartament. Nie byle jaki. Złożony z dwóch pokojów, oddzielonych od siebie, grubą, drewnianą ścianą oraz płaskimi drzwiami. Po jednej stronie mieściły się dwa łóżka, oficjalnie przeznaczone dla lidera Senju oraz jego towarzystwa, po drugiej zaś - dziewczęce, specjalnie dla asystentki. Oprócz tego przyboczna, ładnie wykończona toaleta oraz malutki pokoik z niskim stolikiem i poduszkami, do porannego picia kawy.   
      Nic więcej nie mam do powiedzenia. Zobaczymy się rano. - Z westchnieniem ruszyła schodami na górę, zostawiając chłopaków w tyle.
      Ma dziewczyna temperament. - Odrzekł blondyn, jednocześnie przełykając ślinę. Po przeleceniu wzrokiem po gapiach, zdjął opaskę, która spoczywała na jego czole i tak samo, jak czerwonowłosa, ruszył do zaklepanego pokoju.
     Po kilkunastu minutach wszystko wróciło do normy, a gospodarz, który nie chciał zsyłać na siebie złej opinii, zamknął karczmę. Jedynie wąskie grono alkoholików pozostało wewnątrz. Ci, którzy z pewnością nie wzniecą ognia wewnątrz. W środku pomieszczenia zaś, Inoishi zdjął ciężkie ubrania, by zająć dogodne miejsce na łóżku. Po wieczorze nastała noc, a z samego rana, był gotowy do wyruszenia.
     Do drzwi zapukała dziewczyna. O świcie gotowa. Na jej twarzy uwidoczniona została energia. Zaledwie chwila wystarczała, by doprowadzić ciało i umysł do porządku. Jedynie przedstawiciel starego rodu oraz jego towarzysz, mieli niemały problem ze wstawaniem. Kto bowiem przywyknął, do tak porannego zrywania się na nogi? Niemniej, minęła godzina, jak grupa wyruszyła ponownie w dalszą trasę. Drogą prowadzącą w kolejnym kierunku, prosto pod dom zajmowany przez władcę państwa.
     A Daimyō Ognia w środkach nie przebierał. Rezydencja przedstawiała się znakomicie. Symetryczna, zbudowana z drewna chatka o zielonym, ciemnym dachu. Pomiędzy ścianami bocznymi, niewielki tarasik z lekkim, zaokrąglonym dachem. Przed zaś - staw z bujnymi, kwiecistymi krzakami. Całość zajmująca naprawdę wiele miejsca, ogrodzona zaledwie niskim, metalowym płotkiem z brązową furtką. Tam zaś znajdowali się strażnicy, uzbrojeni po zęby, przykuci w żelazne zbroje. Także i na terenie ich nie brakło, wśród schematycznych, co minutowych patroli.
      Jesteśmy na miejscu.


Tymczasowy MG.

Offline

 

#118 2016-07-21 20:34:18

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Na miłość bogów, o ile tacy jeszcze istnieli i nie zapomnieli o ludności w naszym świecie - nie tego się spodziewałem. Nie sądziłem, że Asami dosłownie zatrzyma się na moją wypowiedź zaprzestając gardy będąc w środku pojedynku. Ale nie na to byłem zły, o nie. Byłem wręcz wściekły na chama, który zadał to uderzenie, miałem ochotę dosłownie rozerwać go na strzępy. Ba, to i tak byłoby dla niego za miłe. Zastanawiałbym się na powolnym przebijaniu go drewnem, tak jak zrobiłem to z pewnym Uchiha mimo, że wtedy sytuacja była zdecydowanie inna. Kiedy moja podwładna tłumaczyła mi co tutaj w ogóle miało miejsce ja w tym czasie podszedłem do faceta, który zadał cios. Pozycja którą teraz piastowałem nie pozwalała mi na bicie nieznajomych ludzi, naraziłoby to opinię klanu z o wiele większym skutkiem. Zamiast tego posłałem mu mordercze spojrzenie i cicho, tak tylko żeby on usłyszał, dodałem

   - Ciesz się, że znam litość. Ale pamiętaj - jeszcze raz będę świadkiem takiej sytuacji, a urwę Ci nogi przy samej dupie. - po czym spokojnie odszedłem.

   Kiedy trafiliśmy do pokoju byłem naprawdę zdziwiony. Nie spodziewałem się takich luksusów w takim miejscu.  Byłem jednak zmęczony więc nie koniecznie miałem ochotę na podziwienie wszystkich aspektów pokoju który otrzymaliśmy. Byłem zmęczony - podróżą i sytuacją sprzed chwili. Tym bardziej nie dawało mi spokoju to, że Asami tak naprawdę dostała przez to, że zamiast zareagować fizycznie zachciało mi się otwierać gębę. Nie było mi łatwo usnąć z winy poprzednich przemyśleń i zwyczajnie z tego, że nie przywykłem do takiego luksusu. Bądź co bądź po jakimś czasie udało mi się odpłynąć do krainy snu. Jednak nie dane mi było długo odpoczywać gdyż Asami z samego rana zerwała nas na nogi. Nie minęło wiele i byliśmy gotowi żeby ruszyć w stronę naszego celu. Podróżując zapytałem się Asami jak się czuje i przeprosiłem, że nie zareagowałem inaczej jednocześnie przyznając się do winy, że otrzymany przez nią cios był skutkiem mojego błędu.

   Kiedy dotarliśmy na miejsce kolejny raz w ostatnim czasie byłem zdziwiony i... zdegustowany. Cholerny głupiec opływał w bogactwach. To co rysowało się przed moimi oczami nie mogło być nazwane inaczej. Jednocześnie w tym samym czasie miał godność - w moim mniemaniu - okradać klany podległe na jego terytorium z pożywienia. Gotowałem się w środku ale wiedziałem, że nie mogę tego pokazać na spotkaniu. Upuściłem trochę pary klnąc pod nosem na mości hrabię, który chyba został zaślepiony swoim bogactwem. Kiedy dotarliśmy pod bramę, ukłoniłem się do strażników i powiedziałem.

   - Witajcie. Jestem Tamotsu Senju, nowy lider klanu. Przybywam tutaj by spotkać się z Daimyō Ognia... - jasna cholera, dopiero po tych słowach doszedłem do wniosku, że nienawidzę załatwiać spraw oficjalnych, a to był dopiero początek góry lodowej.

Offline

 

#119 2016-07-21 21:42:39

Inoishi

Yamanaka

Zarejestrowany: 2016-07-04
Posty: 26
Klan/Organizacja: Yamanaka
KG/Umiejętność: Shindenshō
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 24

Re: Tereny starego Kessho

9



     Żelaźni mężczyźni, strzegący bramy, odpowiedzieli jedynie wymianą spojrzeń. Ich bronie - dwie, długie halabardy - podniosły się ku górze, umożliwiając przekroczenie bramy. Stamtąd zaś droga prowadziła prosto do metalowych, szerokich drzwi z dwoma, płaskimi okienkami. Lider Senju nie musiał się jednak martwić, gdyż odźwierny zauważył ich już spod furtki. Susem pchnął wajchę, a ta wpuściła grupę wizytorów do środka. I tam nie obeszło się bez zdziwienia. Szczególnie ze strony Yamanaka, którego szczęka praktycznie dotykała idealnie wypolerowanych paneli.
      Nie wiedziałem, że ludzie na tym świecie tak żyją. Nigdy nie dane było mi ujrzeć tak przepięknych rzeczy. - Przesunął palcem po ceramicznym wazonie, usadzonym na idealnie wyrzeźbionym, mahoniowym stoliczku. Nim jednak zaszli dalej, ze schodów położonych na przeciw, zeszła młoda niewiasta. Jej twarz była bardzo delikatna, gładziutka. Miała na oko piętnaście lat. Długie, czarne, spadające kaskadą włosy oraz różowe, jasne tęczówki. Odzienie zaś proste - popielata sukieneczka i buty sięgające za sine kostki.
     Dochodząc do samego końca, ukłoniła się nisko i bez żadnego słowa odwróciła, by ponownie wejść po schodach na górę. Logicznym był fakt, iż lider Senju winien za nią podążyć. Długimi korytarzami, aż do sali, gdzie przebywał władca. Tam zaś wszystko wyglądało inaczej. Gdy drewniane drzwi zostały uchylone, Tamotsu poczuł woń kadzideł. Jedynie on został wpuszczony do środka. Inoishi wraz z Asami zostali zmuszeni do poczekania.
     Wnętrze nie było tak bogate, jak zewnętrza część domu. Szczególnie w tym pokoju. Na samym środku stały dwumetrowe w wysokości parawany, tworząc kwadrat. W ich wnętrzu zaś kilkadziesiąt świeczek, których światło ukazywało cień klęczącego na poduszce Daimyō Ognia. Nie pokazał on swej twarzy, choć wymalowana na płótnie czerń, ukazywała jak unosi filiżankę do ust.
      Pan jest sfrustrowany twoim przybyciem. Zniesmaczony faktem, iż nie odpowiedziałeś na jego wezwanie po wojnie. Wiadomości, które Ci posłał, zostały jawnie zignorowane. Jedynie przez fakt uczestnictwa na wojnie, darował Ci bezpośredniej, negatywnie nastawionej wizyty. - Dziewczynka stanęła obok materiałowej zasłony, będąc pośrednikiem w rozmowie.
      W jakim celu przybyłeś, Tamotsu, głowo rodziny Senju? - Po tych słowach zapadła cisza.


Tymczasowy MG.

Offline

 

#120 2016-07-21 22:07:18

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kessho

   Widziałem już takie obrazy. Bogato wystrojone wnętrza, wszystko oczywiście najlepszej klasy. Nie godził mnie fakt, że mnie na to nie było stać. Nigdy nie mieszkałem w takich luksusach ale prawdą też było, że nigdy bym nie chciał. Przyzwyczaiłem się do życia na szlaku - od zlecenia do zlecenia. Od wojny do wojny. Jeżeli chciałbym mieć jakiekolwiek mieszkanie to o wiele bardziej wolałbym by było ono skromne, nie lubiłem przepychu i ogromnych pustych przestrzeni, czułem się w nich jakoś dziwnie nieswojo. Jednak reakcja Yamanaki nie była dla mnie niezrozumiała, sam pamiętałem jak ja zareagowałem pierwszy raz na taki widok. Uśmiechnąłem się lekko do niego i powiedziałem cicho

   - Mi było dane ujrzeć, i uwierz mi, że nie chciałbym tak żyć. Po moich doświadczeniach uznałem, że jest to zwykła przykrywka i wypełnienie pustki dla próżnych ludzi. Jednak nie oceniam tak wszystkich, w końcu nie można każdego wrzucać do jednego worka, prawda?

   Później było już tylko "ciekawiej". Została po Nas wysłana dziewczyna na oko młodsza ode mnie o dobre dwa razy. Zakuł mnie chyba ból wieku ale za żadne skarby świata nie chciałbym wracać do tamtych czasów, o wiele lepiej czułem się teraz kiedy nabrałem doświadczenia. Bądź co bądź, odwzajemniłem ukłon i ruszyłem za dzieckiem które po Nas przybyło. Mijaliśmy korytarze aż w końcu udało nam się dotrzeć do głównej sali. I pierwszy alarm - mam wejść sam. Świetnie, jakby nie dość było mi spiskowania podczas obrad w Kraju Ziemi. No nic, na to raczej nic nie poradzę wiedząc w jak nędznej sytuacji się znalazłem. Nie podobało mi się to co tutaj się działo, niestety.

   Kiedy wszedłem do środka nieco zdziwiłem się wystrojem. Cóż, był inny niż poprzednie części ale raczej nie ciekawił mnie powód bo mógł być on spowodowany gustami władcy. Nie mniej jednak zapach kadzideł był dla mnie stanowczo za mocny, nigdy nie lubiłem takich rzeczy, widocznie kolejna rzecz pokazywała, że nie jestem stworzony do życia w takim luksusie. Dziwiło mnie też to w jaki sposób był ustawiony do mnie domniemany Daimyō Ognia - ukryty za parawanami. Widocznie "plebs" jak ja nie miał zaszczytu oglądać jego pewnie jakże wspaniałego lica. Ze spokojem wysłuchałem tego co miała do powiedzenia dziewczynka, która mnie tutaj przyprowadziła. Zachowałem spokój pomimo tego, że każde z jej słów raniło mą dumę. On?! Sfrustrowany? Zniesmaczony faktem, że nie stawiłem się na wojnie, tej która nie dotyczyła tak naprawdę żadnego z klanów. I jeszcze słowa, że owa wizyta miała być bezpośrednio negatywna. Czyli miałem rozumieć, że teraz jestem w nieco lepszym świetle? Świetnie, walka o swoje sprawy i sprawy klanu Yamanaka stały się o wiele cięższe niż zakładałem. Mimo wszystko pokłoniłem się nisko przed ukrytym władcą i dopiero wtedy pozwoliłem sobie się odezwać spokojnym i wyważonym tonem.

   - Oczywiście, rozumiem jego rozgoryczenie moim postępowaniem. Nie mam też zamiaru się tłumaczyć gdyż żadne z moich słów nie byłyby wystarczające aby wybaczyć albo zrozumieć dlaczego popełniłem ten błąd. Mimo wszystko chciałbym przyznać się do winy i przeprosić za swoje jakże naganne zachowanie. Nie marnując jednak czasu naszego szanownego władcy pozwolę sobie przejść do sedna, powiem też od razu, że przybywam w dwóch sprawach. Jedna z nich dotyczy tylko mojego klanu, druga natomiast może okazać się dobrą propozycją dla szanownego Daimyō. Wpierw jednak sprawa niecierpiąca zwłoki - zasiadając na swoim stanowisku otrzymałem raporty na temat stanu dostaw żywności. Część z tego co powinni otrzymywać moi ludzi nadal dostarczane są do wojsk Kraju Ognia. Zanim wysunę jakąkolwiek prośbę, mógłbym się dowiedzieć dlaczego?

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
kliknij aby zobaczyć źródło