Ogłoszenie

#1 2011-12-22 18:41:11

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Świątynia ognia


     To właśnie w tym budynku mieszkają wszyscy mnisi z kraju Ognia. Lord Fedualny pozwolił im zebrać się w grupę i wybudować to cacko już wiele lat temu. Cała świątynia jest wspaniała. Widocznie wiele pieniędzy musiało zostać tutaj wyłożone. Wszędzie widać jakieś pomniki przypominające bożków i pozłacane ołtarze. Mnisi, którzy tutaj mieszkają, słyną ze swojej znanej na cały świat "Woli Ognia". Mimo, iż mnisi nie są wojownikami ninja, to potrafią używać chakry. Jednak przysięgli sobie, że nie będą używać jej w złych celach, walkach, a będzie im służyć jako następne narzędzie do niesienia dobra i pomocy ludzkości. Kiedy mnisi nie chcą, aby ktoś dostał się do ich świątyni, mogą zamknąć wielką bramę, która jest ostatnią linią obrony świątyni. Wtedy praktycznie nikt i nic nie może się dostać do środka.

Opis stworzony przez Graczy NCW

Offline

 

#2 2012-07-04 12:25:04

Daiki

Gość

Re: Świątynia ognia

Zjawiłem się tutaj razem z Anamari'm, podczas podróży to jednak ja prowadziłem, tak jakoś wyszło. Zatrzymałem się od razu w jakiejś odległości przed świątynią, po czym rozejrzałem się.
-Hm, wygląda na to, że mamy w pokojowy sposób zdobyć sojuszników, tym razem mnichów z tej oto świątyni. Hmm, ja będę rozmawiał, w razie czego włącz się do rozmowy, jednak musimy zważać na słowa, mnisi to raczej osoby, wobec których trzeba zachowywać się kulturalnie. - rzuciłem do Anamari'ego, po czym rozejrzałem się ponownie.
Nie ma czasu na zabawę, jak już wcześniej wspomniałem, trzeba się brać do roboty, wojna zbliża się szybkimi krokami. Szliśmy z towarzyszem w stronę wejścia, czekając na jakiekolwiek znaki z wewnątrz. Postanowiłem odezwać się do pierwszej lepszej napotkanej osoby.
-Witaj. Przepraszamy, ze zakłócamy spokój, ale sprawa jest ważna. Jesteśmy przedstawicielami wojsk Kraju Ognia. Nie wiem czy dotarła do was ta informacja, ale niedługo dojdzie do wojny i potrzebne nam wszelkie wsparcie. Wam udało się odeprzeć wcześniejszy atak na Kraj Ognia, co świadczy o waszej sile militarnej. Czy zgodzicie się nam pomóc w wojnie i ruszycie z nami na front? - powiedziałem wprost, błagalnym tonem, jednocześnie ukazując szacunek względem mnichów.

 

#3 2012-07-04 12:43:59

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Zawędrowałem za Daikim do samej świątyni. Działał on bardzo szybko, z pewnością nie była to zaleta. Nie wiem jakich argumentów chciał użyć, nie powiedział jak planuje rozegrać rozmowę, kolejny błąd. Od razu przeszedł na błagalny ton, znaczyło to, że nie ma planu na dalszą rozmowę. Co więcej obwołał się dowodzącym, co zdecydowanie mi nie pasowało. Półki co pozostałem cicho i czekałem na odpowiedź mnicha. Zapewne zostaniemy gdzieś przekierowani, do jakiegoś przywódcy, a tam już nie pozwolę białookiemu mówić jako pierwszy.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#4 2012-07-04 14:23:03

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Świątynia ognia

Pierwszą napotkaną osobą był łysy mnich, w sumie jak każdy, który zajmował się czyszczeniem potężnych wrót. Gdy tylko usłyszał słowa członka klanu Hyuuga powoli odwrócił się do bohaterów i ukłonił z szacunku do gości.
- My mnisi prowadzimy spokojne życie i nie chcemy brać udziału w wojnie. Takie jest zdanie najwyższego brata jednakże jeżeli zapytacie mnie o własne to powiem, że tego wroga można pokonać tylko walcząc wspólnie. Jest na to rada, w świątyni jest jeden bardzo stary zwyczaj... gdy pokonasz mistrza na arenie nie używając chakry to wtedy ten spełni waszą prośbę, proste? - Kończąc mówić mnich ponownie się ukłonił i wrócił do czyszczenia wrót, które w międzyczasie otworzyły się wpuszczając bohaterów do środka.

Gamatt przejmuje tą misję


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#5 2012-07-04 15:01:45

Daiki

Gość

Re: Świątynia ognia

Czyli, żeby zyskać pomoc, potrzebujemy wygranej walki z mistrzem, warunkiem jest niemożność używania chakry. Zapewne ja okazałbym się lepszy w tym przypadku, TaiJutsu członka klanu Hyuuga jest jednym z najlepszych znanych na świecie. Jednak nie chciałem gotować się do walki, wiem, że nie jestem jeszcze najsilniejszy, zdaję sobie z tego sprawę, dlatego przepuszczę Anamari'ego przodem, nawet, jeśli jest ode mnie słabszy, to on będzie walczył.
-Ten oto człowiek będzie walczył, przyjmujemy wasze wyzwanie i postaramy się ze wszystkich sił. Bardzo zależy nam na uzyskaniu wsparcia, dlatego postaramy się jak tylko możemy. - powiedziałem, klepiąc dwa razy Wyrzutka po ramieniu.
Udaliśmy się potem od razu we wskazanym kierunku, czekając na jakieś dalsze wytyczne, czy coś.

 

#6 2012-07-04 15:32:16

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Słysząc całą rozmowę lekko się ucieszyłem. Białooki zrobił mądrze nie pchając się do walki. Może i Taijutsu Hyuuga należało do najlepszych na świecie, ale wymagało chakry. Wiedziałem to nawet ja. Po za tym ja również byłem niezły w walce wręcz, co prawda używałem mieczy, ale nie było mowy o niczym takim. Pierwszy szedłem we wskazane miejsce. Gest Hyuugi zignorowałem, nie zależało mi na jego reakcji. Szedłem i czekałem na dalsze informacje wciąż milcząc czekałem na przeciwnika czy może kolejnego rozmówce. Zadanie zostanie wykonane.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#7 2012-07-04 18:43:49

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Hyuuga oraz Wyrzutek stali teraz tuż przed areną. Po chwili przed nimi pojawił mistrz oraz dwóch pozostałych mnichów, którzy znajdowali się po jego prawicy i lewicy.
- Zostałem poinformowany o całej sprawie. - Rozpoczął starzec, drapiąc się jednocześnie po swojej długiej, śnieżnobiałej brodzie - Nie mogę odmówić Wam tego prawa. Dlatego też proszę za mną chłopcze. - Wskazał na Anamariego i razem ruszyli na środek areny, która była w kształcie kwadratu długość ściany(która była szklana, dzięki czemu Daiki mógł oglądać walkę) to 50 metrów. Podłoże natomiast było usypane piaskiem.
Stojąc 20 metrów naprzeciwko Anamariego, mistrz ukłonił mu się po czym dał znak do rozpoczęcia jego pierwszego ataku.

Offline

 

#8 2012-07-04 19:11:20

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Zanim jeszcze weszliśmy na arenę zdjąłem z pleców wachlarz i rzuciłem do Daikiego
-Pilnuj.
Wachlarz nie przyda mi się w walce, a mógłby zostać zniszczony. Następnie razem z mnichem udałem się na arenę. Było mi trochę głupio walczyć ze staruszkiem, ale nie lekceważyłem go. Kiedy się ukłonił, zrobiłem to samo. Najwyraźniej miałem zaatakować pierwszy. Nie było czasu by się patyczkować, więc od razu sięgnąłem po broń. Dwie katany pojawiły się w moich rękach. Ze sporą prędkością, wyglądałem niczym pół smuga, ruszyłem do ataku. Prawą kataną zaatakowałem na wysokości brzucha, natomiast lewą trzymałem w pogotowiu. Moje umiejętności były sporo ponad poziomem, co ułatwiało mi walkę.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#9 2012-07-04 19:18:25

Daiki

Gość

Re: Świątynia ognia

Kiedy Anamari rzucił w moją stronę swój duży wachlarz, przejąłem go i usytuowałem na swoich plecach. Jego ton zignorowałem, usłyszałem co powiedział, ale nie wziąłem tego do siebie. Pożałuje swojego tonu oraz sposobu zachowania. No ale nie jestem tu przecież od pouczania, a złe postępowanie przecież się na nim odbije, nie mój problem. Zresztą nie wiem na tyle dobrze czy ma złe intencje czy dobre, dla mnie brzmiał normalnie, kieruję się prostą zasadą równości i tyle. Stanąłem sobie w odpowiednim miejscu, po czym rozejrzałem wkoło, następnie skupiłem swój wzrok na arenie, gdzie właśnie rozpoczęła się walka. W takich sytuacjach zawsze dochodzi do tego, że to dobro wygrywa. Anamari to pewnie słaby wojownik, starzec znacznie go przerasta, ale zdarzy się cud i Wyrzutek wygra. Paradoks? Stara śpiewka. Póki co przyglądałem się całemu pojedynkowi z jak największą uwagą, chcąc z niej jak najwięcej wyłapać.

 

#10 2012-07-05 11:20:49

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Mistrz przez cały czas dokładnie śledził ruchy przeciwnika, a gdy Anamari szykował się już do pierwszego ataku kataną, on wysoczył wysoko do góry po czym momentalnie znalazł się za plecami Wyrzutka. W następnej kolejności wyprowadził silny cios otwartą ręką prosto w slot słoneczny. Spowodowało to odrzucenie młodzieńca na odległość kilkunastu metrów, a jego katany w trakcie lotu zostały porozrzucane po całej arenie.
Przywódca mnichów zachowywał kamienną twarz, która nie wyrażała nawet grama emocji. Wydawał się tym wszystkich niewzruszony, ale ani na moment nie stracił z oczu Anamariego.

Offline

 

#11 2012-07-05 20:30:13

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Sprawnie podniosłem się z ziemi. Wiedziałem już, że tradycyjne metody nie poskutkują. Przypominało to nieco walkę z klonem, którą odbyłem w akademii. Mnich zachowywał się tak samo, póki co. Nie atakował, tylko odpierał moje ciosy. Ale dość wspomnień, czas skupić się na walce. Na razie katany były poza zasięgiem, ale zostało mi wciąż kilka niespodzianek. Momentalnie ułożyłem plan i przystąpiłem do działań. Nie tracąc z oczu mistrza zacząłem biec. Zataczałem koła wokół niego, wzbijając masę piasku, przez co dostrzeżenie mnie, stawało się bardzo trudne, oprócz tego cały czas zmieniałem prędkość. Tymczasem na środku areny, gdzie stał mnich, przejrzystość była znacznie większa, jeszcze. Dzięki temu ja widziałem go nieźle, a on mnie nieszczególnie. Korzystając z tego sięgnąłem po dwa kunaie. Wybiłem się i wykonałem salto, tak by dotknąć stopami sklepienia. Wybiłem się w kierunku mnicha, wykonując półobrót, tak aby kopnąć go od tyłu. Zakładałem, że uniknie ciosu. Jeśli by to zrobił rzucił bym w niego kunaiem, a drugim szykowałbym się do obrony.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#12 2012-07-05 21:47:05

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Anamari postanowił działać nieco niekonwencjonalnie. Zaczął biegać wokół mistrza, co wywołało u niego duże zdziwienie. W pewnym momencie wyjął dwa kunaie i wykonał salto. W pewnym momencie wybił się stopami z sufitu prosto w kierunku przeciwnika, próbując wykonać półobrót. Ten został jednak w ostatnim momencie zablokowany przez mnicha, nie uniknął jednak kunaia, który został momentalnie w niego rzucony. Z tego powodu jego lewy bok zaczął lekko krwawić. Natomiast broń, która zadała mu obrażenia leżała kilka metrów bok niego.
Mimo niekorzystnego obrotu spraw, mistrz nie miał zamiaru zaatakować pierwszy. Najwidoczniej wolał kontrować młodego ninja, niż jako pierwszy atakować.

Offline

 

#13 2012-07-05 22:39:06

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Atak poszedł nieźle. Mnich nieco oberwał, teraz z pewnością będzie się poruszał wolniej. Piach jeszcze nie opadł, więc widoczność była ograniczona. Mój przeciwnik wciąż czekał. Musiałem przystąpić do ataku. Wyjąłem kościaną katanę. Sprintem pobiegłem na mnicha. Gdy byłem niedaleko niego ślizgiem przejechałem pod nim. Podczas tego ataku katanę miałem wystawioną do góry. Przez to mnich musiał unikać. Niemal na pewno wyskoczy do góry, gdyż gdyby skakał na boki, broń zraniłaby jego nogi. Gdy już ten wykona unik i będzie w powietrzu, ja natychmiast rzucę w niego kunaiem. Następnie przyjmę postawę obronną i sięgnę po kolejny kunai. W tym czasie piach powinien opaść.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#14 2012-07-06 13:43:07

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Młody Wyrzutek przeprowadził kolejny atak. Tym razem wykonał wślizg w kierunku mnicha, wyciągając kościaną katanę pionowo. Mistrz momentalnie wyskoczył do góry i wykonał bardzo podobny manewr do poprzedniego Anamariego. Wykorzystał sufit do zwiększenia swojej prędkości i wybicia się na ziemię jakieś 40 metrów od przeciwnika. Dzięki temu kunai chybił i cała kombinacja zawiodła. Nawidoczniej najsilniejszy ze wszystkich mnichów nauczył się czegoś po tym, jak został zraniony i nie nabierze się więcej na sztuczkę z kunaiem.
Zajął teraz pozycję obronną i czekał na kolejny atak oponenta.

Offline

 

#15 2012-07-06 16:47:59

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Po tym manewrze mnich z pewnością znalazł się pod ścianą, oczywiście w dosłownym tego znaczeniu, a ta wykonana była ze szkła. Podsunęło mi to kolejny pomysł. Sprintem rzuciłem się na mnicha, kolejny raz wzbiłem spore ilości piasku. Dzięki temu mój przeciwnik nie mógł zauważyć mojego następnego ruchu, a mianowicie rzutu kunaiem. Jednak nie był to typowy manewr. Broń obracała się wokół własnej osi i leciała kawałem nad oponentem, przez co ten nie mógł jej zauważyć. Broń leciała w kierunku ściany. Jeśli szkło nie było wytrzymałe, to broń je rozbije, a powstałe w ten sposób odłamki oszołomią mnicha, jeśli jednak ściana okaże się wytrzymała, to broń odbije się od niej i trafi niespodziewającego się tego mistrza, również go oszałamiając. To da mi czas na wykonanie ataku. Dobiegnę do niego i wykorzystując rozpęd zaserwuję kopnięcie z wyskoku w brzuch.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#16 2012-07-06 21:26:12

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Misterny plan Anamariego całkowicie zawiódł. Jego kunai trafił jedynie w szklaną ścianę, a następnie opadł bezwładnie tuż pod nią. Najwidoczniej Wyrzutek nie posiadał aż tak dużych umiejętności, by tak zaawansowana sztuczka powiodła mu się za pierwszym razem.
Mistrzowi znudziło się już to ciągłe odpieranie ataków, dlatego też postanowił odpowiedzieć. Ruszył biegiem w kierunku przeciwnika. Poruszał się w linii prostej, jego górne kończyny były odchylone nieco do tyłu, ale napięte. Dzięki czemu mógł w odpowiedniej chwili wystarczająco szybko reagować za przyszły rozwój wydarzeń.

Offline

 

#17 2012-07-06 22:21:42

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

No i skończyły mi się pomysły, choć może... Biegiem rzuciłem się w kierunku ściany, za którą stał Daiki. Wyskoczyłem do góry i z pełną siłą kopnąłem ścianę. Może wytrzymała uderzenie kunaia, ale tym razem nie powinna dać rady. Gdy znalazłem się po drugiej stronie, szybko odezwałem się do Hyuugi
Poproszę wachlarz SZYBKO!
Miałem nadzieję, że szybko to zrobi i będę mógł wracać do walki, w tym czasie schowałem broń do pochwy i kabury, cały czas nie spuszczając z oczu mnicha.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#18 2012-07-06 23:14:27

Daiki

Gość

Re: Świątynia ognia

Anamari nie przebił się przez ścianę (wiem to, bo osobiście pytałem Gamatt'a na gg), dlatego cała ta sytuacja zaczęła od razu nabierać humorystycznego charakteru. Chłopak opadł na sam dół, prosząc mnie o wachlarz, no ale jak miałem mu go podać? Przecież w tej sytuacji było to niemożliwe. Już przy jego kontakcie ze ścianą uśmiechnąłem się, by przy jego zwrocie do mnie zacząć się na niego patrzeć jak na idiotę.
-Mówisz o tym wachlarzu ? - odwróciłem się po czym poklepałem jego broń.
-Nie da rady. - odwróciłem się z powrotem.
Palcem wskazałem tylko mnicha nadciągającego w jego kierunku. Głupek, żeby tak się odsłonić na atak... Jeśli chce, aby to zadanie zostało zawalone, to dobrze mu idzie. Przeciwnik jest silniejszy od niego, nie pokona go. Lepiej byłoby, gdybym to ja zmierzył się z tym starcem, tak sądzę, ja dałbym z siebie więcej, moje TaiJutsu jest zresztą lepsze.

 

#19 2012-07-07 11:24:59

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Anamari próbował rozwalić szklaną ścianę, jednak nie uda mu się. Mimo, że była ona wykonana ze szkła to posiadała wytrzymałość nawet większą niż nie jedne kamienne ściany. Co za tym idzie nie dostał swojego wachlarzu. A że za frycowe się płaci to mistrz wykorzystał ten moment nieuwagi i momentalnie znalazł się za Wyrzutkiem, który próbował rozwalić ścianę. Gdy temu się nie udało, on wykonał serię szybkich ciosów otwartymi dłońmi celując w jego punkty witalne. Następnie oszołomionego Wyrzutka wykopał w powietrze i wyrzucił na drugi koniec sali walk.

Offline

 

#20 2012-07-08 16:03:08

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Kolejny raz pozbierałem się z ziemi, przychodziło mi to coraz ciężej. Mimo rany przeciwnik przeważał. Sytuacja wyglądała co najmniej marnie. Sytuacje pogarszał jeszcze ten idiota za szybą. Miło mi się zrobiło, na samą myśl, że mógłby tutaj stać i obrywać, ale nie czas na to. Mnich na pewno zaraz zaatakuje i dobrze. Ataki nie szły mi dobrze, to może chociaż obrona. Cofnąłem się pod ścianę. Miałem gotowy plan, ale trzeba było poczekać na ruch mnicha. Miałem nadzieję, że zrobi to o czym myślałem. Sięgnąłem jeszcze po dwa kunaie, gdyż poprzednia broń wypadła mi z rąk, podczas ostatniego ataku. Czekałem na ruch mnicha.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#21 2012-07-08 22:05:20

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Anamari, pomimo uzyskania przed chwilą dosyć tęgiego lania, nie miał zamiaru rozpocząć kolejnego ataku. Widział, że jego próby ataku nie przynoszą spodziewanych efektów. Z tego powodu wolał tym razem po prostu spróbować się w obronie oraz kontratakowaniu, jak to wcześniej czynił mistrz.
Mnich najwidoczniej nie miał nic przeciwko temu, gdyż ruszył pędem ponownie w kierunku przeciwnika. Jego atak był identyczny jak poprzedni. Tj. typowa szarża, podczas której jego ręce były odchylone nieco do tyłu. Na razie chciał zbliżyć się do oponenta, gdyż znajdował się zbyt daleko by zainicjować kolejne starcie.

Offline

 

#22 2012-07-08 22:15:53

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Mnich biegł na mnie, a moją póki co jedyną reakcją było napięcie wszystkich mięśni. Musiałem zrobić to szybko i niepostrzeżenie, jeśli miało się udać. Czekałem, aż niemal znalazłem się w zasięgu ciosu mnicha. Gdy był już tak blisko natychmiast przystąpiłem do ataku. Podskoczyłem i odbiłem się od ściany. Wyciągnąłem ręce do przodu, aby nabić przeciwnika na kunaie. Jeśli by się udało, najpewniej zakończyłbym walkę, jeśli nie to kto wie. Mój plan mógł nie wypalić na dwa sposoby. Mogłem nie zdążyć wyskoczyć na wroga, albo ten mógłby zdążyć uniknąć. Miałem nadzieję, że się uda, ale rozum podpowiadał, że i tym razem to ja oberwę.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#23 2012-07-08 22:41:52

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Świątynia ognia

Młody Wyrzutek postanowił postawić wszystko na jedna kartkę. Losy całej walki miały zależeć od tego, czy uda mu się wykonać zaplanowany ruch czy może jednak zaprzepaści szanse.
Suma sumarum kombinacja nie do końca się powiodła. Po wyskoczeniu i odbiciu się od ściany, wyciągnął rękę, w której trzymał kunai w kierunku przeciwnika. To wszystko trwało tylko chwilę. Mimo to mistrzowi udało się sparować tak tylko jedną dłonią. Mimo to ostrze broni drasnęło jego bok. Następnie mnich odskoczył nieco do tyłu i rzekł głośno:
- Jesteś młodym człowiekiem, który z pewnością w życiu stoczy wiele walk. Najtrudniejsza batalia czeka Cię jednak z tobą samym. Jeżeli ją pokonasz to nic nie stanie na Twojej drodze. Dzisiaj pokazałeś, że jesteś wytrwały i niezłomny. Mimo tego, że wiele rzeczy nie układało się po Twojej myśli to jednak walczyłeś do samego końca. Naprawdę sobie to cenię i doceniam. Jako dowód oświadczam, że mnisi udzielą Wam pomoc. Miejmy nadzieję, że we wśród Twoich sojuszników jest więcej osób Twojego pokroju, wtedy na pewno zwyciężymy przeciwnika. - Po tych słowach ukłonił się i opuścił ninja.

Offline

 

#24 2012-07-08 22:52:33

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Świątynia ognia

Podniosłem się i odpowiedziałem mnichowi
-Dziękuje. Mam nadzieje, że wkrótce wszyscy razem będziemy mogli cieszyć się ze zwycięstwa.
Ukłoniłem się i również wyszedłem z areny. Podszedłem do Daikiego.
-Dzięki -Tutaj gestem pokazałem by oddał mi wachlarz -Mam nadzieję, że słuchałeś mnicha, bo złożysz raport w kwaterze. Ja muszę jeszcze coś załatwić i dołączę wkrótce.
Po tych słowach poczekałem, aż Hyuuga wypowie się i odda mi broń, jeśli tak się stanie, to opuszczę klasztor i udam się w swoich sprawach, jeśli jednak nie byłem gotów kontynuować rozmowę.
[Jeśli Daiki nie będzie mnie zatrzymywał [zt---->Chikai sklep]

Ostatnio edytowany przez Anamari (2012-07-08 22:54:50)


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#25 2012-07-08 23:11:14

Daiki

Gość

Re: Świątynia ognia

Nie spuszczałem oczu z walczących, co jak co, ale pozwoliło mi to zebrać informacje o każdym z dwójki. Styl walki to przecież bardzo istotna rzecz, na której podstawie można sobie w pewnym stopniu przemyśleć taktykę na daną osobę, tak sądzę. W tym momencie akurat walka się zakończyła i to niepowodzeniem Anamari'ego. Praktycznie wiadomym było, że nie uzyskamy pomocy ze strony mnichów, walczył beznadziejnie. Jednak akurat ten ich przedstawiciel okazał się na tyle miłym, że zgodził się jednak pomóc, co za szczęście. Wyrzutek podziękował, więc ja nie musiałem, zwłaszcza, że nawet starzec nie poznał mnie osobiście w żaden sposób.
-Walczyłeś beznadziejnie. Łap... - zdjąłem z pleców wachlarz i rzuciłem mu go pod nogi.
Skoro wszystko załatwione, pora wracać. Nie wiem, czy mnisi udadzą się za mną, jeśli tak, to wskazałem im drogę i powiedziałem, by udali się za mną.

[zt -> Tanechigai, Kwatera]

 

#26 2012-10-30 22:22:04

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Świątynia ognia

Ichuza powolnym krokiem udał się w stronę świątyni znajdującej się na takim zadupiu w kraju ognia. Gdzie już nikt nigdy od wieków nie zaglądał. Jego nogi były jakby sterowane przez dziwną moc, wewnętrzny głos podpowiadał, iż idzie dobrą stroną. On sam na pewno tego nie kontrolował.

- Niżej... idź dalej... już prawie jesteś - Coś jakby kontrolowało jego umysł, a przez to same kończyny, mimo wszystko wiedział co robi. Ichuza nie chciał się temu opierać, bardziej zastanawiało go do czego go doprowadzi. Próbował jakby sam sobie odpowiedzieć - Dobrze, idę.

Idąc tymi krokami, kierując się ciągle przed siebie, schodami w dół, doszedł do wielkiego pomieszczenia znajdującego się pod samą podłogą głównej sali świątyni. To dość dziwne, szedł jakby znał tą drogę, wszystko jakby działo się we śnie, idealne, majestatyczne. Ręką schylił po pochodnię i rozpalił ją o krzesiwo leżące po lewo. Zrobiło się jasno, jego oczom ukazał się różowy kryształowy grób z człowiekiem w środku.

- Czarnowłosy chłopak, ubrany w bardzo drogie rzeczy z wymalowana podłością na twarzy, nie mam niepewności to na pewno legendarny Matsuo Uchiha - To były pierwsze słowa jakie wypowiedział nad "trumną", potem lekko dodał cicho - Nic nie wspominali, że i także bardzo przystojny.

- Wiesz co masz robić... zrób to ! resztę już zostawiam w twoich rękach ! nie spieprz tego ! - Odezwał się głos mistrza ostatni raz na dobre.

Jego nogi znowu jakby zesztywniały, został do czegoś zmuszony, ktoś nim nadal manipulował. Nabrał swojej chakry do rąk, tworząc ostre skalpele i powolnymi cięciami zaczął rozkruszać grobowiec. Po upływie godziny, wyglądał jakby się rozpuszczał, aż w końcu odpuścił na dobre. Z jego wnętrza wynurzyło się ciało, które chłopak położył na swoje ramię. Było one lekkie i nie mogło pracować bez jego chakry, tak więc młody jeszcze Fuutago, udzielał mu swojej medycznej chakry.

Razem już zaś mogli udać się do samego mistrza, do początków końca złego. Lub przemyśleć sprawę i zrobić coś mniej podejrzanego.

[z/t -> Siedziba Samotników]

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2012-11-05 13:30:20)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Typy jĂ­mky Jednokomorove jĂ­mky poligrafia wczasy w Białogórze amerykański spaniel dowodny