Ogłoszenie

#801 2016-09-29 12:12:55

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


    Minęła dłuższa chwila zanim Asuka zdołał się uspokoić. Z pewnością był to atak paniki, który sprawił, że zaczęłam się zastanawiać. Czy aby na pewno powinnam go ciągać za sobą? W końcu po tym wszystkim zasługiwał na emeryturę. Drugim pytaniem było, czy uda mu się to pokonać. Od tego zależało, czy oboje będziemy w stanie wskoczyć na wyższy poziom z naszymi umiejętnościami i zgraniem podczas walki. Ludzie z mojego klanu walczyli ze swoimi psami jako jedność przeciw napastnikom. Tak jak Asuka robił to z moim ojcem. Ale czy był w stanie to jeszcze robić ze mną? Uśmiechnęłam się delikatnie i spojrzałam w jego wielkie oczyska.
- Potrzebuję cię tam. Potrzebuję, żebyś stawił czoła wszystkiemu, co ci siedzi w środku. Bez ciebie nie znajdę tam żadnego tropu, który mógłby nas poprowadzić dalej. Musimy tam wrócić.
- P-przepraszam.... Dam z siebie wszystko - wymamrotał i otrząsnął się, podnosząc się z ziemi.
      Położyłam dłoń na jego łbie i ruszyłam wraz z nim w stronę wejścia do chatki. Szczeniak podbiegł do mnie i nie odstępował mnie ani na krok, lecz teraz nie zwracałam na niego uwagi. Trzeba było poszukać jakiś poszlak, które pomogłyby w odnalezieniu kogokolwiek, kto zrobił to wszystko jego właścicielom.
     Gdy weszliśmy do środka poczułam jak Asuka zaczyna delikatnie drżeć, lecz dawał z siebie wszystko by znowu nie przejść załamania. Zostawił mnie na środku pomieszczenia i sam zaczął obwąchiwać otoczenie. NIe minęła chwila gdy mnie zawołał. Podeszłam do niego, a ten wskazał nosem o kawałek szmaty zaczepionej o wystający gwóźdź ze ściany.
- Zapach nie pasuje do niczego innego w tym domu - stwierdził.
- Jesteś w stanie złapać trop?
- Zobaczymy, zapach nie jest świeży i jeśli padało w międzyczasie to może być ciężko.
     Ostatnim razem padał deszcz, gdy byłam w podróży do wioski Samotników. Czyli całkiem niedawno. Jakie są szanse, że zostali zamordowani już po tym? Marne. Patrząc na to, jak bardzo pies był wygłodniały, a ciała jego właścicieli w jakim były stopniu rozkładu - musieli tutaj leżeć co najmniej od tygodnia.

Offline

 

#802 2016-09-30 08:23:15

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Las Airando

Naszej dwójce udało się odnaleźć fragment ubrania, który zupełnie nie pasował do ofiar morderstwa. Najprawdopodobniej został on zostawiony przez agresora. Zapach prowadził natomiast do drugich drzwi, tych które znajdowały się na przeciwko wejściowych. Trop na szczęście nadal się trzymał co oznacza, że agresor musiał wrócić jeszcze raz na miejsce zbrodni.
     Asuka powoli zaczynał radzić sobie z obecnością śmierci oraz krwi w otoczeniu. Pies wydawał się stawać coraz twardszy a koszmary z przeszłości nie były już takie przytłaczające. Ayanami natomiast wydawała się być twarda, zarówno widok zwłok jak i ich zapach nie zraziły dziewczyny, która nadal chciała kontynuować swoją misję.

Offline

 

#803 2016-09-30 19:26:02

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Asuka znowu zaczął węszyć dookoła jednak skrupulatnie omijając wciąż leżące na ziemi zwłoki szerokim łukiem. Westchnęłam cichutko. Na dobra sprawę pozostawienie tutaj tych ludzi leżących i dalej się rozkładających byłoby kompletnie pozbawione empatii. Mimo iż była to ostatnia rzecz, na jaką miałam ochotę - postanowiłam ich pochować.
     Zaczęłam rozglądać się za czymś, co mogło posłużyć mi za łopatę. W tym celu wyszłam z domku i ku mojemu zaskoczeniu moim oczom ukazało się coś, co mogło być schowkiem na narzędzia. Było niestety zamknięte na kłódkę, a ja nie miałam czasu szukać klucza. Znów posłużyłam się solidnym kopniakiem, aby drzwi po prostu wyłamać.
     Malutki szczeniak nie odstępował mojej nogi ani na kroczek, cichutko obserwując moje poczyniania. Miałam wrażenie, że doskonale wie co chciałam zrobić i również chciał oddać ostatni hołd swoim właścicielom.
- Już, już, malutki. Zaraz będzie po wszystkim - szepnęłam do niego i wzięłam ze schowka stara, zardzewiałą łopatę.
     Odeszłam kawałeczek od domu, jednak niezbyt duży, żeby nie musieć ciał targać zbyt daleko i zaczęłam kopać. Raz za razem wbijałam narzędzie w ziemie, usypując z niej mały kopczyk obok siebie, a wykopując coraz to głębszy dół pod sobą.
     W tym czasie Asuka wciąż obwąchiwał mieszkanie. Powoli przyzwyczajał się do ponownej obecności tej ohydy zwanej śmiercią w swoim życiu. Nie powinna już robić na nim wrażenia, jednak za każdym razem nie mógł się nadziwić z jaką łatwością przychodzi drugiemu człowiekowi odebranie komuś życia. Zakończenie go w bardziej lub mniej okrutny sposób. Nie widział w tym żadnego sensu. Ja zresztą też.
     Wyczuł trop prowadzący do sąsiedniego pomieszczenia. Być może sprawca czegoś tam szukał. Może tam znajdowała się odpowiedź na nasuwające się w tej sytuacji pytania. Postanowił jeszcze mnie nie wołać, wiedząc że jestem zajęta. Wsunął powoli nos do pomieszczenia, szukając kolejnych tropów, zapachów, poszlak.

Offline

 

#804 2016-10-01 19:48:31

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Las Airando

Dziewczynie udało się zakopać ciała, co jednak zabrało jej trochę sił oraz czasu. Pies natomiast wyczuł trop i postanowił sprawdzić, co jest za drzwiami. Po otworzeniu ich wyszedł na podwórze a jego oczom okazały się puste klatki na zwierzęta. Klatki, których rozmiary były różne. Dziewczyna nie widziała teraz psa, ale usłyszała jego szczekniecie. Dwóch mężczyzn zaatakowało psa. Udało im się skonstruować prostą pułapkę i zwierze po otworzeniu drzwi zostało złapane w siatkę. Asuka został uwięziony a mężczyźni, nieświadomi obecności dziewczyny, stali i patrzyli na biedne zwierze. Jeden z nich oddalił się nieznacznie i przyniósł igłę wraz z dziwną zawartością pojemniczka.
- Spokojnie. Jutro obudzisz się już u nowego właściciela - powiedział jeden z nich i zaczął zbliżać się do psa.

Offline

 

#805 2016-10-01 20:49:51

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Zakopywanie ciał nie zmęczyło mnie tyle fizycznie, co psychicznie. Ciągnąc za sobą rozkładające się zwłoki raz po raz musiałam się zatrzymywać, żeby uspokoić żołądek. Co chwilę coś odpadało od gnijącego ciała. Albo jego fragment, albo kilka czerwi. Widok nie należał bynajmniej do najprzyjemniejszych choć i tak znosiłam to całkiem nieźle jak na osobę, która po raz pierwszy widziała człowieka w takim stopniu rozkładu.
     Ledwo skończyłam przysypywać płytkie groby ziemią, a usłyszałam szczeknięcie. Znajome szczeknięcie. Takie, którego nie chciałam słyszeć na co dzień. Coś niedobrego stało się Asuce. Czyżby to napastnicy? Wrócili popodziwiać zwłoki, które po sobie zostawili? A może chcieli posprzątać swój bałagan?
     W ułamek sekundy spięłam całe ciało i wskoczyłam na dach budynku (skoczność 7,7m). W ostatniej chwili udało mi się powstrzymać przed rzuceniem się na ślepo na przeciwników. Przecież nie znałam ani ich siły ani ich liczebności. Element zaskoczenia był w tej chwili moją największą przewagą.
     Ukucnęłam za kominkiem na dachu chatki i obserwowałam otoczenie, obmyślając w głowie plan. Mężczyzn było dwóch, lecz ciężko mi było określić swoje szanse. Złapali Asukę w pułapkę i lada moment mieli mu coś wstrzyknąć. Musiałam działać szybko.
     Wciąż schowana za kominkiem wyciągnęłam dwa shurikeny po czym podniosłam się i nie zwlekając cisnęłam po jednym w stronę każdego z mężczyzn (szybkość broni miotanej 33,5) po czym wybijając się z krawędzi dachu poszybowałam w kierunku mężczyzny ze strzykawka w dłoni. Ręce ułożyłam w luźną gardę, zaś nogę wystawiłam do porządnego kopniaka (Dainamikku Entori) (siła 42) (szybkość 25).

Offline

 

#806 2016-10-02 08:56:04

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Las Airando

Dziewczyna działała na prawdę szybko i w mgnieniu oka pojawiła się na dachu. Niemal natychmiastowo rzuciła dwa shurikeny, niestety z celnością rzutu było trochę gorzej. Jeden z nich rąbnął prosto w strzykawkę trzymaną przez mężczyznę i chyba tylko dlatego Asuka nie został poczęstowany nieznaną substancją. Druga gwiazda trafiła natomiast pod nogi mężczyzny, który spojrzał na nią i zwracając uwagę na tor lotu przedmiotu spojrzał na dach. Dojrzał tam Ayanami, której udało się ocalić swojego kompana.
- Czego?! - warknął jeden z mężczyzn dosięgając katany. Był od dość dobrze zbudowany i wyglądał raczej na silnego. Drugi, dużo młodszy, dosięgnął na znak drewnianej pałki. Obaj stanęli w pozycji obronnej jakiś metr od psa czekając na ruch dziewczyny, która już leciała w stronę młodszego w wysuniętą nogą. Trafiła go prosto w klatkę piersiową odrzucając do tyłu i pozbawiając tchu. Większy mężczyzna od razu zamachnął się kataną starając się pozbawić jej głowy.
   Asuka natomiast samodzielnie jest w stanie wydostać się z siatki, na pewno nie bez użycia techniki.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2016-10-02 09:28:42)

Offline

 

#807 2016-10-02 09:51:46

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


    Po dobrze trafionym kopnięciu jednego z mężczyzn miałam chociaż na parę chwil z głowy. Przynajmniej taka miałam nadzieje, widząc, że odrzuciło go całkiem mocno i próbował złapać dech. Niestety atak shurikenami nie skończył się tak pomyślnie. Mimo tego, że wytrąciłam jednemu z nich strzykawkę to nie zadałam poza tym żadnych obrażeń fizycznych, które by chociaż spowolniły przeciwnika.
     Gładko lądując dobyłam katany i kątem oka dostrzegłam atak drugiego, wyglądającego na silniejszego mężczyzny (reakcje 30). Obróciłam się o 180 stopni i unosząc własną katanę nad głową postarałam się zatrzymać atak. Korzystając z tego, że mężczyzna miał odsłonięty tułów i z racji zatrzymania przeze mnie jego nie miał się jak obronić - zastosowałam zwykłe kopnięcie prosto w żebra (siła taijutsu 67) i odskoczyłam natychmiast 2m do tyłu (skoczność 7,7m) lądując tuż za Asuką. Szybkim ruchem katany rozcięłam trochę siatkę - na tyle by mógł się z niej wydostać.
- Uciekaj - powiedziałam krótko i stanęłam przed nim.
      Przybrałam pozycję obronną, trzymając broń przed sobą i chłodnym wzrokiem mierzyłam przeciwników, czekając na ich kolejny ruch. Starałam się zapanować nad wściekłością, która ogarniała mnie gdy myślałam o tym, co oni mieli zamiar zrobić z moim psem. A co gorsza - co już zrobili z pozostałymi. Musiałam zachować czysty umysł. Tym razem nie miałam nikogo do pomocy, nikogo kto by mi uratował skórę w ostatniej chwili. Byłam zdana sama na siebie i nie miałam zamiaru przegrać.

Offline

 

#808 2016-10-02 20:33:31

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Las Airando

Dziewczynie udało się w porę obrócić i sparować uderzenie swoją kataną. Mężczyzna chciał ciąć od boku  ale otrzymał kopniaka w żebra i zważając na to, że był lekko wychylony to stracił równowagę i po prostu upadł na plecy. Od razu wstał a dziewczyna w tym momencie uwalniała swojego psa. Młodszy przeciwnik również już odzyskał pełną sprawność i szarżował na Ayanami od lewej strony. Rosły mężczyzna szarżował natomiast od strony prawej, chcąc ugodzić psa prosto w żebra. Oba ruchy były dość dobrze zsynchronizowane, natomiast rosły gość wydawał się przewyższać swojego młodszego kolegę (starszy: szybkość 30, młodszy 20). Obaj raczej nie myśleli tylko o zranieniu i na pewno nie będa się krępować by wykorzystać okazję do zadania śmiertelnego ciosu.
   W ferworze walki dziewczyna nawet nie zauważyła, że w jednej klatce znajduje się nieduży pies. Opisem pasował on do zguby starszego mężczyzny. Gdyby nie fakt, że zwierze teraz delikatnie popiskiwało pewnie nie zostałoby w ogóle zauważone. Znajdowało się jakieś dwadzieścia metrów od dziewczyny, zamnięte, bez wody.

Offline

 

#809 2016-10-02 21:57:46

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Widząc gnających ku mnie mężczyzn uniosłam kącik ust do góry po czym posłałam Asuce ostrzegawcze spojrzenie, żeby się przypadkiem na nich nie rzucał. Zrujnowałoby to misterny plan, który uknułam sobie w głowie. Chcąc zbić przeciwników z tropu i nieco ich zdenerwować - cały czas miałam lekceważącą minę. Wiedziałam jak bardzo musiało to godzić w ich męską godność. No bo w końcu ledwo co odrosła od ziemi dziewczyna śmie się z nimi mierzyć nie robiąc przy tym w majtki. Wściekły przeciwnik = mniej skupiony przeciwnik, częściej popełniający błędy przeciwnik. Wciąż z kataną w ręce zaczęłam dyskretnie składać pieczęci. Baran, dzik, wół, pies, wąż (kawarimi no jutsu) (składanie pieczęci 48 ) (siła ninjutsu 69).
     W momencie, gdy obaj myśleli, że już mnie mają w moim miejscu pojawiła się pokaźna kłoda, ja zaś pojawiłam się za ich plecami. Kucnęłam i obróciłam się błyskawicznie wokół własnej osi, trzymając katanę w poziomie. Chciałam przeciąć ścięgna na ich łydkach, by uniemożliwić poruszanie się, a jednocześnie by móc zaciągnąć ich do wioski, by tam zostali odpowiednio osądzeni. W końcu nie miałam zamiaru odbierać im życia za bycie zwykłymi zbirami. Zresztą sama ciekawa byłam co we łbach tych osiłków siedziało. Po co kraść zwyczajne psy? Jakie czerpali z tego korzyści?
     Najpierw przez myśl mi przeszło, żeby zamiast katany użyć kunai i wbić po jednym w karczycha oprychów, niemniej szybko odrzuciłam ten pomysł. Nie ukrywam, że mógł być bardziej efektowny i tym bardziej zapewnić mi zwycięstwo ale takim kosztem nie było warto. Wolałam podjąć ryzyko. Jeśli zrobili krzywdę tym psom zasługiwali na coś gorszego niż szybka śmierć.
     W tym czasie Asuka podszedł do klatki, w której trzymana była najprawdopodobniej suczka staruszka, który prosił o pomoc. Zamknięcie to nie było ani najlepszej jakości, ani największych rozmiarów. W końcu piesek nie był ani duży, ani silny. Dlatego gdy Asuka zamachnął swoją potężną łapą w zamek powinien go bez problemu wyłamać.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2016-10-02 21:59:09)

Offline

 

#810 2016-10-02 22:11:50

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Las Airando

W momencie ataku przez młodszego przeciwnika dziewczyna wykonałą kawarimi i cięła go kataną od tyłu. W tym momencie starszy facet przebił kataną Asukę, który chciał oddalić się z pola walki i podejść do młodszego psa. Cięcie natomiast było o tyle niechlujne, że pies został przebity w miejscu, które nie groziło jego śmiercią. No, chyba, że nie otrzyma szybkiej pomocy. Asuka padł na ziemię a z jego brzucha zaczęła cieknąć krew. Teraz zostali sami, rosły, dobrze zbudowany mężczyzna i drobna Ayanami. Dla zwykłego widza wynik tej rywalizacji mógł być jednogłośnie wskazany, natomiast młoda dziewczyna faktycznie potrafiła zaskoczyć. Czy i tym razem jej się uda?
    Asuka leżał na ziemi i oddychał bardzo ciężko. Nie był w stanie nawet się poruszyć, nie wspominając nawet o możliwości kontynuowania walki. Należy udzielić mu jak najszybciej pomocy. (W ciągu 10 postów musisz udać się do szpitala, inaczej pies zdechnie)

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2016-10-02 22:45:31)

Offline

 

#811 2016-10-02 23:05:44

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Młodszy z przeciwników padł na ziemie z podciętymi ścięgnami. Niemalże triumfalnie się uśmiechnęłam, gdy ujrzałam co się stało tuż przede mną. Asuka, chcąc uwolnić małą suczkę został przebity kataną. Z moich ust wydarł się przeraźliwy wrzask. Nie do końca do mnie docierało to, co właśnie się wydarzyło. Każda następna sekunda zdawała się być jakby klatką z filmu. Krew, wściekłość, żądza mordu. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie czułam. Miałam wrażenie, jakbym to nie ja sterowała własnym ciałem. Trzęsąc się wbiłam wzrok w przeciwnika. Wyraz mojej twarzy, moje spojrzenie, wszystko to wyrażało, jak bardzo chciałam by cierpiał. Chciałam ujrzeć jak wije się w agonii, wiedząc, że to ja do tego doprowadziłam.
     Moje dłonie samoistnie zaczęły składać pieczęci do techniki, której obiecałam sobie nigdy nie używać. Wąż, szczur (narakumi no jutsu) (siła genjutsu 45). Moja pierś unosiła się i opadała niemalże w rytm leniwie spadających liści, które otoczyły mojego już ogłupiałego przeciwnika. Powoli obserwowałam jak zaczyna panikować, najprawdopodobniej widząc teraz każdy swój najgłębszy, najgorszy lęk. Zaczęłam się do niego zbliżać, krok po kroku, coraz mocniej zaciskając palce na dzierżonej w dłoni broni. W tym momencie, złapany w moje genjustu nie miał żadnych szans. Gdy stanęłam tuż przed nim przez chwilę obserwowałam jak wije się z przerażenia nawet mnie nie widząc. Wystarczył lekki kopniak, by padł na ziemie jak dziecko. Niestety wykonywał dość niekontrolowane ruchy w ataku paniki więc nogą przycisnęłam jego głowę do ziemi, by jak najbardziej je ograniczyć.
- Zdychaj, sukinsynu - mruknęłam.
     Przez chwilę jeszcze patrzyłam na niego z ogromem nienawiści w oczach, który wlał we mnie w ten jeden ułamek sekundy. Gdyby mogła zabijać pewnie już dawno leżałby martwy. Wolałam jednak, by uczyniła to moja katana. Wykrzywiłam się z pogardą i powoli zaczęłam wbijać ostrze w miejsce, gdzie biło jego serce dopóki nie przebiłam go na wylot.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2016-10-02 23:06:55)

Offline

 

#812 2016-10-03 12:08:43

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Las Airando

Ayanami kipiła z wściekłości. Jej każdy ruch miał jeden cel, jak najmocniej zranić przeciwnika, zadać mu jak największy ból. Facet bez problemu dał się złapać w genjutsu, a jego oczom ukazały się jedne z najgorszych, możliwych, scen. Facet padł na kolana nie mogąc się ruszać, był sparaliżowany. Paraliżował go lęk, nie mógł już dłużej patrzeć na okropne wizje. Jedno kopnięcie zwaliło go na ziemię a noga dziewczyny nie pozwoliła, by ten z niej wstał. Cóż, prawdopodobnie i tak nie byłby w stanie tego zrobić. Katana wbiła się prosto w serce pozbawiając go życia a dziewczyna mogła teraz spokojnie zająć się swoim kompanem.
     Asuka w istocie został zraniony kataną, aczkolwiek rana okazała się na tyle niegroźna, że jedyne co po tym zostanie to niewielka blizna nad łopatką. Początkowo rana wyglądała dość poważnie, aczkolwiek wystarczy drobny opatrunek uciskowy by psu nic strasznego się nie stało, jest dość twardy. Zdolności walki przeciwnika młodej Inuzuki nie należały do największych i gość najprawdopodobniej nie trafił tam gdzie chciał. Mimo wszystko blizna zostanie. Pies powoli odzyskiwał świadomość. Najprawdopodobniej miecz również pokryty był dziwną substancją, która sprawiła, że Asuka momentalnie zemdlał. Jednak ilość owego specyfiku była na tyle mała, że pies bez problemu się wybudził.
    Pozostała jeszcze sprawa ostatniego gościa. Młody, na oko szesnastoletni chłopak, leżał teraz na ziemi ciężko oddychając. Jego wzrok spoczął na swoim bracie a z oczu popłynęły łzy. Chłopak powoli tracił kontakt z rzeczywistością i po pewnym czasie zemdlał. Dziewczynie pozostało tylko zabranie zguby i powrót z powrotem do miasta.


[z/t -> Airando/Groty Mieszkalne]

Offline

 

#813 2016-10-03 13:05:23

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Zdecydowanie był to moment, w którym coś we mnie pękło, coś się złamało. Już nigdy nie będę tą samą Ayanami, która przybyła tutaj prosto ze szkoły Ninja. Niewinna dziewczyna gdzieś zanikała, rozmywała się na horyzoncie, gdy wycierałam katanę z krwi przeciwnika o jego własne ubranie. Rzuciłam mu jeszcze pogardliwe spojrzenie i odwróciłam się na pięcie, by szybko podbiec do Asuki i ocenić jego obrażenia.
      Ku mojej uldze na pierwszy rzut oka nic poważnego mu się nie stało. Musiałam tylko zatamować krwawienie, a na miejscu zabrać go do szpitala, aby zaszyli ranę. Mogłam to sama zrobić, miałam w końcu ze sobą igłę i nitkę niemniej jeżeli nie zachodziła taka potrzeba wolałam go nie krzywdzić swoimi wątłymi umiejętnościami zarówno krawieckimi jak i medycznymi. Pogłaskałam go delikatnie po łbie i musnęłam wargami.
- Spokojnie, mój wielki wilku. Wyjdziesz z tego - szepnęłam i oderwałam spory kawałek materiału ze swojej bluzki.
     Zatkałam nim ranę po czym wzięłam pas od pochwy na katanę i mocno obwiązałam go nim dookoła, by przytrzymać pseudopatrunek na miejscu oraz nieco zatrzymać przepływ krwi w tym miejscu do momentu aż rana będzie zamknięta.
     Nie chciałam tutaj już wracać dlatego działając jak najszybciej starałam się ogarnąć wszystko. Najpierw podbiegłam do klatki, w której zamknięta była suczka staruszka. Wypuściłam ją i nalałam jej wody do tej samej miseczki, z której wcześniej jadł znaleziony szczeniak. W międzyczasie udałam się do skrzynki z narzędziami, w której wcześniej znalazłam łopatę.
     Znalazłam tam sporych rozmiarów taczkę oraz linki, które musiały służyć mieszkańcom chatki za sznurki do prania. Wróciłam z tym wszystkim do miejsca gdzie leżał Asuka z młodszym z mężczyzn. Związałam go starannie i wsadziłam na ten jakże funkcjonalny jednokołowy pojazd po czym z jak największą delikatnością ułożyłam na nim Asukę. Mój wierny przyjaciel na pewno cierpiał, miał zamknięte oczy i głośno dyszał, kompletnie nic nie mówiąc. Upewniłam się, że oprych przygnieciony moim psem ma jakikolwiek dostęp do tlenu po czym złapałam za rączki i gwizdnęłam. Oba małe, uratowane przeze mnie pieski znalazły się przy moich nogach, merdając ogonkami.
- Idziemy - zarządziłam i zaczęłam pchać taczkę w kierunku wioski w jak najszybszym możliwym tempie.
      Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Oprócz bezgranicznego zamartwienia o Asukę wszystkie inne emocje mnie opuściły. Czułam się taka chłodna i obca. Miałam nadzieję, że ten stan minie. Zresztą chyba nie do końca docierało do mnie to co, właśnie zrobiłam. Uczyniłam coś czym tak bardzo gardziłam i nie byłam pewna, czy mimo okazania swojej siły nie było to czymś skrajnie przeciwnym. Słabością.

zt - > groty mieszkalne

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2016-10-03 13:06:31)

Offline

 

#814 2016-10-13 14:52:02

Straznik 11

Strażnicy

8260416
Zarejestrowany: 2016-10-09
Posty: 28
Multikonta: Mikuni

Re: Las Airando

Misja normalna dla Ayanami #6


    Na propozycję wyruszenia Lodowy Kwiatuszek skinęła jedynie głową, po czym ruszyła w stronę lasu zwyczajnym dla siebie tempem w niegościnne mroczne ostępy. Pod osłoną drzew atakujący zewsząd deszcz trochę zleżał w przeciwieństwie do wycia wichru, które potęgowały korony wysokich nigdy nietchniętych ludzką ręką drzew.
    Milczenie starszej samotniczki trwało przez chwilę, której zdawała się poświęcać jedynie przedzieraniu przez trudny teren. Przed jej lekkimi i miarowymi krokami stawianymi na ściółce czmychały, jakieś małe nieznane z wyglądu leśne zwierzęta, choć wykluczyć nie można, że instynkt nakazywał im uciekać przed wielgachnym białym psem, a nie przed osobnikami gatunku homo sapiens, których egzystencja jakiegoś mikroświata średnio obchodziła. O dziwo Mito poświęcała, jak na razie więcej uwagi Asuce, niż swojej nowopoznanej towarzyszce. Rzadko, ale zerkała czasem na psa z pewną (o zgrozo) melancholią w oczach.
  - Zapomnij o tym wszystkim. – Odezwała się wreszcie, gdy nagle przeniosła spojrzenie z psa na Ayanami. – Domkach, dobrych ludziach i ogólnie spokoju. W świecie ninja to tylko ułuda, bo świat poza Twoim małym rajem, jest okrutny… Tutaj ludzie codziennie zabijają i są zabijani.
    Przeskoczyła zgrabnie po kamieniach, wystających ze strumienia czarnej wody spływającej gdzieś z wyższych terenów. Kiedyś pozornie spokojny teraz rwał się występował z brzegów, czyniąc podłoże bardziej podmokłym niż to przewidywały standardy Airando. Uznawszy, że zakończyła tę niezbyt bezpieczną przeprawę, a była taka, gdyż czarna woda, co chwila pochłaniała swoją tonią wystające głazy obróciła się w kierunku młodej Samotniczki i kontynuowała.
  - Chcesz, czy nie musisz się do tego przyzwyczaić. Ktoś podnosi ostrze, używa techniki, wyprowadza cios i nim to, coś dobiegnie celu nagle pojmujesz, że jesteś zabójcą lub ofiarą. Jako ofiara jesteś nieprzydatna, poniosłaś porażkę, jako ninja. Jeśli zaś jesteś ninja, kiedy zabijasz. Mogą Ci różnie przedstawiać powody, dla których ludzie giną z naszej ręki, że to sprawa klanu, że to dla porządku społecznego, czy dla ochrony bliskich. Nie miej złudzeń, jesteśmy najemnikami i płacą nam za zabijanie, bo robimy to dobrze i tylko wyłącznie o zabijanie tu chodzi.  – Teraz, już Mito nie patrzyła na Ayanami, ale gdzieś przed siebie, na niepewną gęstą zarośniętą ścieżkę, którą podążanie mogło przynieść cokolwiek. – Żałowałaś swojej pierwszej ofiary to zrozumiałe… Znam ludzi, którzy też nie mogli się z tym pogodzić, ale o tej gnijącej powłoce też musisz zapomnieć i o tym, dlaczego i jak to zrobiłaś. Dopóki kroczysz tą ścieżką, będzie ich więcej. Gdy przy następnej okazji zadrży Ci ręka z tego powodu sama umrzesz lub uciekniesz, ale to tak, jakbyś umarła. Nie wspomnę, już o konsekwencjach Twojej porażki na przykład o jeszcze większej liczbie trupów. – Westchnęła cicho, po czym odgarnęła z twarzy niesforny słomiany kosmyk. – Nie zamierzam cię tutaj niańczyć, więc wysłuchaj mojej rady, a później zrób sobie z nią, co chcesz. Naucz się pozbywać wszystkiego, co może utrudnić Ci pozbycia się przeciwnika, żalu, współczucia, miłości… Wtedy przetrwasz i będziesz użyteczna, to pewne.

Ostatnio edytowany przez Straznik 11 (2016-10-13 14:53:12)

Offline

 

#815 2016-10-14 12:01:56

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando

     
      Nie zdążyłam poczynić nawet kilku kroków, gdy poczułam wielki łeb wsuwający się między moje uda, by zaraz zarzucić mnie sobie na grzbiet. Zmarszczyłam brwi zdziwiona. To prawda, że zawsze podróżowaliśmy w ten sposób jednak zważając na ostatnie wydarzenia sądziłam, że Asuka nie jest w swojej pełnej formie.
- Hej, mam nogi. Jeszcze niedawno niosłam cię krwawiącego na rękach, a teraz chcesz robić za mój powóz?
- Już w porządku. Dotknij tego miejsca. Po ranie nie ma prawie śladu poza zaróżowioną blizną. Trochę ją wylizałam to nawet nie czuć, że Nie wiem co to był za specyfik, którego użyłaś ale muszę przyznać, że jego działanie pozytywnie zaskoczyło. Zresztą dziwnie się czuje podróżując bez ciebie na plecach.
     Nawet nie odpowiedziałam na te słowa tylko wplotłam palce w sierść na jego uszami i zaczęłam go drapać z szerokim uśmiechem na ustach. Powoli czułam jak - choć na chwilę - odzyskuję spokój ducha. Chciałam widzieć siebie taką, jaką widział mnie on. Nie patrzył na mnie ani przez pryzmat moich uczynków ani przez pryzmat tego co robiłam. Patrzył na mnie przez pryzmat miłości i bezgranicznego oddania. Kochał mnie taką jaką byłam i gotów był oddać za mnie nawet życie. No a ja... Ja byłam gotowa dla niego zabić. Westchnęłam cicho.
- To powiesz mi w końcu co to za misja dla której przemierzamy las w środku nocy?
- Dowódca Soken przydzielił mi misję w Kanaka. Mam być wsparciem dla kogoś, kto nazywa się Satoshi Inuzuka - powiedziałam krótko, ale znaczącym tonem.
     Asuka pokiwał łbem i już się nie odezwał, choć czułam jak jego mięśnie delikatnie się spinają. Zmarszczyłam brwi i zaczęłam mu się przyglądać. Czyżby wiedział więcej aniżeli chciałby przyznać? Czy po prostu tak reagował na nazwisko mojego klanu? W głowie już obmyślałam miliony sposobów na to, jak by go tutaj najsprytniej podejść, żeby wyszczekał wszystko co wie. Przeszkodził mi w tym jednak głos Mito, która już od pewnego czasu była dość milcząca. Nie do końca chciałam się zgodzić z jej słowami, choć w głębi duszy doskonale wiedziałam, że ma rację.
     Przez chwilę jeszcze nic nie odpowiadałam, błądząc wzrokiem po okolicy. Nie zwracałam nawet uwagi na trasę, jaką podążamy. Przecież prowadził mnie Asuka. Zamiast tego obserwowałam otoczenie. Cicho spadające na ziemie krople deszczu po długiej wędrówce między koronami drzew. Było tutaj wyjątkowo cicho. Deszcz, który z rozmachem zacinał na polanie tutaj tonął w liściach jakże starych i majestatycznych roślin, wygłuszających jego ryk. Emanowało to zarówno niewyjaśnionym spokojem jak i złowrogością.
- Nie podoba mi się takie podejście do życia... Takie lekceważące. Jakby to było nic takiego - zakończyć komuś żywot. Nie wiemy, czy odbieramy komuś ojca, który po prostu chciał w jakikolwiek sposób zarobić na chleb, czy pozbywamy się zwykłego bandziora, który odebrałby jeszcze wiele istnień. Nie umiem do tego podejść z taką łatwością. Nie chciałabym musieć odbierać komuś życia o ile nie byłoby to absolutnie konieczne. W innym wypadku to jest coś na zasadzie samosądu a przecież nie nasza w tym broszka, aby z góry uznawać kogoś winnego i skazywać tym samym na śmierć. Nauczyłam się, że każde, nawet najmniejsze istnienie ma swoją wartość. Czy w momencie, jakbym zaczęła na ślepo zabijać wszystko co mi się napatoczy pod katanę to nie zrobiłoby ze mnie takiego samego zbira jak ten, z którym walczę? Nie zostałam ninja, by być płatnym mordercą. Poza tym jak pozbędę się wszystkiego co mi drogie, pozbędę się współczucia i empatii, wewnętrznego ciepła to co mi zostanie? W jaki sposób będę patrzeć na swoje życie? Czy będę z niego zadowolona, dumna? Czy będę po prostu żyła od misji do misji gorzkniejąc z każdym kolejnym dniem, bo nie będzie niczego dla którego warto byłoby w ogóle cokolwiek robić.
     Mówiłam cicho, powoli, sama zastanawiając się nad sensem własnych słów. Wyraźnie można było dosłyszeć wątpliwości w moim głosie. Brzmiały jak dziecinna mrzonka, coś co mówi się najmniejszym, żeby rozgraniczyć im dobro i zło. Jednak im starsi jesteśmy tym bardziej ta granica się zaciera, aż w końcu staje się ledwie dostrzegalną niteczką, która naruszona zanika już kompletnie.

Offline

 

#816 2016-10-16 17:47:24

Straznik 11

Strażnicy

8260416
Zarejestrowany: 2016-10-09
Posty: 28
Multikonta: Mikuni

Re: Las Airando

Misja prosta dla Ayanami #7

    Mito w pewnym momencie pokręciła głową, jakby z niedowierzaniem. Nie mniej słuchała słów młodszej Samotniczki, z właściwym jej dość średnim zainteresowaniem. To nie raz spojrzała na swoją rozmówczynię, to znowu wydawało się, jakby w ogóle nie poświęcała jej żadnej uwagi.
    Mimo, że konwersacja schodziła na sfery czysto uczuciowe, wszystkie 50 mięśni formujących jej twarz nawet nie drgnęły, jakby podobne uzewnętrznianie się nie robiło na niej wrażenia. Pozostawała piękna i zimna, jak kwiat wyrzeźbiony w lodzie. Nie ma, więc czemu się dziwić, że Mito Yuki nie brylowała na pierwszym miejscu listy personae gratae wśród wszelakich towarzystw, bo przecie taka porywczość rozmówcy mogłaby wszakże przyprawić o zawroty głowy najlepszych interlokutorów. Łatwo się jest też domyślić, że jej samej na takich zbytkach łask nie zależało, a nawet, jeśli to czasy te minęły bezpowrotnie, jak to bezpowrotnie mija młodość, przynajmniej w niektórych przypadkach.
  - To, po co zostałaś ninja? – Spytała nawet nie kryjąc zażenowania w głosie. – By promować pokój na świecie? Chronić swoich bliskich? Spora część misji zlecanych przez organizację łączy się z zabijaniem, a ponieważ przyjmujesz za to pieniądze znaczy, że zabija się właśnie za te pieniądze… No można jeszcze odmówić wypłaty i zrobić to dla własnych przekonań. Wtedy mordujesz z przekonania, co czyni Cię morderczynią z przekonania.
    Westchnęła cicho, właściwie bez wyraźnego powodu, tak by zrobić sobie przerwę w słowotoku. Być może, by zastanowić się, co rzec dalej, ale aktualnie jej nienagannego oblicza nie kalały, jakieś ślady kontemplacji. Uznajmy, więc to za figurę retoryczną mającą na celu podkreślenie wypowiadanych słów.
  - I nie słuchałaś mnie uważnie, nie mówiłam byś zabijała każdego, kto nawinie Ci się pod rękę, jedynie byś pozbyła się wszystkiego, co przeszkadza Ci to robić. Większości nie będzie obchodziło, czy jesteś mamusią, ciocią, czy może w czasie wolnym dokarmiasz sieroty. Wpierw wyprują z ciebie wnętrzności, a później odejdą zadowoleni, że to Ciebie właśnie przejechało koło fortuny wcale się przy tym nie przejmując głodującymi dziećmi, czy twoimi płaczącymi siostrzeńcami. Z resztą rodzice ninja, to niezbyt dobra konfiguracja wychowawcza, jak można być tak pysznym, by wziąć odpowiedzialność za młodą istotę, przy tak dużym prawdopodobieństwie, że nie dożyje się następnego miesiąca. No, ale roztrząsanie takich kwestii raczej Ci nie pomoże.
    Widząc linię ostatnich drzew zwolniła nieco kroku, aż wreszcie zatrzymała się na skraju kamienistej plaży. W ciemności rysowało się małe molo, co chwilę podmywane przez fale. Wiatr trochę zelżał, więc bałwany nie tarmosiły już tak łódką, jakby można było się tego początkowo spodziewać. W przeciwieństwie do lasu, gdzie niebo przykrywały korony drzew tutaj było doskonale widoczne. Nie było na nim ani jednej gwiazdy, nieraz jedynie światło księżyca przebijało się przez zwaliste i ciemne skupiska pary wodnej.
  - Powinniśmy dotrzeć koło świtu. – powiedziała Kwiatuszek z pewnością godną lepszej sprawy, przy okazji zorientowała się w położeniu masy burzowej, która wydawała się raczej oddalać niż przybliżać. – Nie znoszę pływać w taką pogodę. – Zamilkła na chwilę i widać uznała, że warto wrócić do poprzedniego tematu. - Żeby była jasność między nami. Jeśli nie odpowiada Ci ten tok rozumowania, nie musisz żyć podług  tego, co Ci mówię i mało mnie obchodzi, czy zamierzasz tak uczynić , jeśli zamarzniesz leżąc w lesie i łkając, z powodu, jakiegoś trupa będzie, to tylko i wyłącznie Twoja własna zasługa. Co do kwestii ostatniej będziesz patrzeć na nie w taki sposób, jaki uznasz za stosowny, ale osobiście uważam, że by być w czymś dobrym trzeba się temu w całości poświęcić. No dobrze… Płyńmy. – Po tych słowach ruszyła w kierunku łódki i mola.

Offline

 

#817 2016-10-16 22:46:40

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Słuchałam uważnie każdego słowa wypowiadanego przez Samotniczkę. Wzrokiem błądziłam między jej oczami, a ustami, próbując wyłapać choćby cień jakiejkolwiek emocji. Bezskutecznie. Szczególnie ugodziły mnie wypowiedzi na temat łączenia rodzicielstwa i bycia ninja. W końcu sama jeszcze niedawno zastanawiałam się dlaczego rodzice postanowili dać mi życie w tak niespokojnych czasach, które swe żniwa zebrały wraz z ich życiem i zmusiły Asukę do ucieczki z niemowlakiem. Niemniej to co mówiła poniekąd wyjaśniało cały jej sposób bycia. Najwyraźniej nie chciała nawiązywać więzi z obawy przed ich zerwaniem ze względu na specyfikę pracy jaką wykonywała. A może już straciła wszystko co miała do stracenia?
     Znów poczułam jak Asuka się spina pod wpływem ostatnich zdań wypowiadanych przez Mito. Cóż, chciałam mu oszczędzić informacji na temat tego, co robiłam, wychodząc w środku nocy i zostawiając go w karczmie.
- Ma trochę racji ta kobieta, wiesz? - powiedział w końcu - Nie możesz ubolewać nad tym, że zadźgałaś jakiegoś typa, który ewidentnie sobie na to zasłużył. Gdyby zrobił Tobie krzywdę z pewnością wygryzłbym mu serce z tej plugawej klatki piersiowej - tutaj zrobił pauzę by sobie cicho warknąć, nadając swoim słowom nieco groźniejszy wydźwięk, choć na mojej twarzy wywołały jedynie delikatny uśmiech - Musisz moja malutka zrozumieć, że są na tym świecie ludzie, którzy nie zasługują na to by choć krok postawić na tej samej drodze co my, by oddychać tym samym powietrzem. By oddychać w ogóle.
- Rodzice to rozumieli i spójrz gdzie ich to zaprowadziło - mruknęłam cicho.
- Pod tym względem bardzo przypominasz swoją matkę. Ona też widziała świat lepszym aniżeli był w rzeczywistości. W każdym widziała potencjał i uważała, że nie ma ludzi złych - są tylko tacy, którzy nieco się pogubili. Naiwne podejście, ale właśnie z tego względu Twój ojciec tak bardzo ją pokochał. Nie ukrywam, że to zgubiło ich oboje. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale nie chciałbym byś podzieliła ten los. Nie - nie nie chciałbym. Nie mogę na to pozwolić. Nie chciałem zabijać w Tobie tej słodkiej niewinności, którą przepełniona byłaś od samego początku. Teraz niestety przez drogę jaką zdecydowałaś się obrać nie mam wyboru.
     Zaskoczenie niemalże odebrało mi mowę. To był pierwszy raz kiedy Asuka powiedział o moich rodzicach coś więcej aniżeli to, że zginęli. W końcu mogłam poczuć jakieś delikatne, choćby najmniejsze związanie z nimi. Poczułam coś, co sprawiało, że tak bardzo obce "Inuzuka" stawało się bliższe. Moje nazwisko. Mój klan. Przygryzłam wargę i przeniosłam wzrok na Mito, która zdawała się nawet nie zwracać uwagi na bardzo emocjonalnie szczekającego psa.
- Nie ukrywam, że zdałam sobie sprawę już dawno z faktu, że nie dane mi będzie nawiązać bliższych więzi z kimkolwiek, jeżeli chce kontynuować podążanie obraną ścieżka. A chcę to robić. Jeszcze nie wiem, czemu. Jeszcze nie znalazłam sensu tego, ale czuję że da mi to coś, czego brakowało mi przez cały ten czas. To coś, co sprawiało, że w moim sercu była maleńka, pusta dziurka czekająca na wypełnienie mimo całego szczęścia i beztroski, które mi przez cały ten czas towarzyszyło...
    Tu przerwałam swój monolog, by zejść z Asuki i przejść przez mostek w kierunku małej łódki. Nie miałam pojęcia, jak mieliśmy się na niej zmieścić we trójkę i na dodatek przepłynąć dość spory kawałek na niezbyt spokojnych, wstrząsanych burzą i ulewą wodach. Utonięcie w tej sytuacji byłoby dość ironiczne. Niemniej wszyscy zmieściliśmy się bez najmniejszego problemu. Złapałam za wiosła i zaczęłam wykonywać nimi zaokrąglone ruchy, odpychając się od wydającej się teraz bezdenną otchłanią czarnej wody. Obserwowałam jak przecinają jej taflę i giną w jej mroku, by po chwili wyłonić się kawałek dalej. Jednak nie do tego przywiązywałam wagę. W myślach błądziłam kompletnie gdzie indziej, zastanawiając się, czy zadać nurtujące mnie od pewnego czasu pytanie. Na dobrą sprawę nie spodziewałam się szczerej odpowiedzi, niemniej widziałam w Mito pewien autorytet. Widziałam też coś więcej aniżeli tę grubą powłokę chłodu i oziębłości. Kryło się pod nią coś, co nie wiedząc czemu bardzo chciałam odkryć. A może tylko mi się zdawało? W końcu zebrałam się na odwagę i przeniosłam wzrok na swoją towarzyszkę podróży:
- Mito... - zaczęłam po dłuższej chwili ciszy, zakłócanej jedynie przez niewielkie fale rozbijające się o brzeg naszego środka transportu - Może to co teraz powiem będzie dość śmiałe, ale... Straciłaś już kogoś bliskiego przez to, prawda?


zt -> kanaka -> port

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2016-10-16 22:56:00)

Offline

 

#818 2017-07-09 03:56:40

Sei

Samotnik [Kaguya]

60309066
Zarejestrowany: 2016-02-19
Posty: 108
Klan/Organizacja: Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna

Re: Las Airando

Obudziłem się pośrodku lasu a moja głowa wręcz pękała z bólu.  ODruchowo złapałem się za nią przy pomocy prawej ręki i zmieniłem pozycję leżącą, na tę siedzącą.  Teraz mogłem spokojnie rozejrzeć się dookoła. Znajdowałem się w gęsto zalesionym lesie, przez co moja widoczność była bardzo ograniczona. Otoczony byłem przez różnego rodzaju drzewa, aczkolwiek wydawało mi się, że kojarzę to miejsce. Ale czy to możliwe? Czyżbym był blisko mojego rodznnego miasta? Obok mnie leżała moja katana. Po krótkiej analizie mojej sytuacji stanąłem na nogi a miecz, schowałem do pochwy znajdującej się na moich plecach. W oddali widziałem drewnianą tabliczkę i skierowałem się w jej stronę. Byłem dziwnie zmęczony a moja pamięć funkcjonowała bardzo źle. Nie pamiętam skąd się tu wziąłem, ani co się działo. Nie było też obok mnie butelek czy wymiotów świadczących o zbyt obfitej libacji alkoholowej. Czyżbym był przez ten dłuższy czas pod wpływem jakiejś dziwnej techniki?
   [z\t -> Airando\Siedziba wspólnych obrad]

Offline

 

#819 2017-07-26 15:47:22

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 422

Re: Las Airando

Sesja grupowa - Keisuke i Sei - #5

    Keisuke słysząc coraz więcej szczegółów odnośnie zadania, które otrzymał wydawał się być zadowolony, a także lekko podekscytowany. W końcu będzie miał okazję dowodzić niewielką grupką osób, które w przyszłości mogą stać się wybitnymi jednostkami Samotników. Taki przywilej poza wojną, w której zielonowłosy będzie miał do dyspozycji większość albo i wszystkie oddziały wchodzące w skład organizacji, może cieszyć się tylko lider klanu bądź organizacji. Można więc powiedzieć, że dzięki tej niby prostej misji ma okazję poczuć się jak prawdziwy przywódca, niczym Akemi.
    Sei również wydawał się tryskać podobnym entuzjazmem. Trening pod okiem bardziej doświadczonego członka tego samego klanu na pewno będzie owocny i przyniesie wiele korzyści. Jednakże podobnie jak Keisuke, przy wzmiance o niektórych odpadach z klanu Uchiha, jego entuzjazm nie co zmalał. Nie można lekceważyć członków tego klanu, ale również nie należy zapominać, że są na terytorium Kraju Wody, na wyspach kontrolowanych przez Samotników. Walka w obronie jedynego domu jest o wiele ważniejsza niż pojedynek na obcej ziemi podczas ogólnego konfliktu. Dlatego jakiekolwiek rany, większe bądź mniejsze nie powinny być brane pod uwagę w momencie gdy udało się wybronić swoją organizację przed najeźdźcami.
    Droga była długa, aczkolwiek od wyjścia z osady minęło sporo czasu więc prawdopodobnie są bliżej niż wcześniej. Takie a nie inne położenie statku miało na celu szybszą podróż na wyspę po przez krótszy odcinek dzielący Ariando a Zettou. Nie skróci to podróży o cały dzień, ale pozwoli dotrzeć na miejsce kilka godzin wcześniej niż mieli by wypływać z portu, w którym to cały czas kręcą się statki kupieckie. Po kilkunastu minutach podróży podczas której mogli pytać o co chcieli zauważono w oddali przycumowany statek, uwiązany linami do wzgórza a także wystających skał. Była to niewielka jednostka pływająca posiadająca dwa maszty o wysokości mniej więcej dziesięciu metrów. Ze względu na swoje niewielkie rozmiary nie przenosi żadnego ładunku militarnego w postaci armat bądź innej broni. Żagle są szare, z kilkoma łatami. Ze względów bezpieczeństwa nie posiadają żadnych wzorów gdyż mogła by z łatwością zostać zauważona i przechwycona przez flotę Ronin no Kuni, a często ważne persony z organizacji Samotników podróżują tego typu statkami.
    O to nasz transport. Chodźmy, jeżeli pogoda się nie pogorszy to dopłyniemy na Zettou w ciągu kilkunastu godzin. Niestety jest to mały okręt a załogi trochę jest więc zarezerwowałem tylko jedną kajutę z dwoma hamakami. Będziecie musieli większość albo i całą podróż spędzić razem. Jeżeli macie jakieś pytania to zawszę znajdziecie mnie na górnym pokładzie przy dziobie.
    Oznajmił po czym wskazał drogę dwójce Kaguya by mogli bezpiecznie udać się na pokład. Droga nie była skomplikowana, zejście na dół następnie dotarcie do zbocza i przez drewnianą kładkę dostali się okręt. Staruszek dał znać, że mogą odpływać a następnie wskazał palcem na schodki prowadzące niżej, do kajuty o której wspominał, po czym udał się na dziób by tam przesiedzieć większość podróży.

Jeżeli nie macie żadnych pytań to możecie dać z/t do Port

Offline

 

#820 2017-07-27 00:23:40

Sei

Samotnik [Kaguya]

60309066
Zarejestrowany: 2016-02-19
Posty: 108
Klan/Organizacja: Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna

Re: Las Airando

Cały czas szedłem wraz z moimi towarzyszami. Choć w zasadzie byłem najsłabszy, to czułem się bardzo wyróżniony. To właśnie ja jestem prawą ręką Keisuke. Spadła na mnie ogromna odpowiedzialność i nie mam zamiaru nikogo zawieść. Moja ekscytacja oraz strach przed niepowodzeniem rosły z każdą chwilą. Chociaż nie ukrywam, że wspólna kajuta była dość krępująca i ograniczała nasza prywatność, jednak była to doskonała okazja, by wyciągnąć trochę informacji o moim nowym towarzyszu. Starałem się od niego oddalać, w końcu przy nim będę najbezpieczniejszy.
     Pokład wyglądał na całkiem stabilny, jeśli nie przytrafi się nic złego nie powinniśmy zatonąć. Załoga była bardzo zapracowana, ale wydawało mi się, że rzucają na nas nieufne spojrzenia. Chociaż, może tylko mi się wydaje.... Starałem się za bardzo nie odzywać, tylko słuchać wszystkiego co mówią bardziej doświadczeni de mnie, jednak ich rozmowa ucichła, więc postanowiłem zagadać do Keisuke.
- Byłbym wdzięczny, gdybyś przedstawił mi sytuację polityczną samotników, a w szczególności sytuację naszego klanu. Powiedzmy, że ostatnio byłem nieobecny, i nie mam bladego pojęcia co się dzieje ]/ - powiedziałem spokojnie starając się wyciągnąć trochę przydatnych informacji. Nigdy nie wiadomo, co stanie się podczas misji, a lepiej wiedzieć jakich zagrożeń należy się spodziewać.

z/t -> port

Ostatnio edytowany przez Sei (2017-07-27 13:01:32)

Offline

 

#821 2017-08-06 12:44:10

Keisuke

Nikushimi

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 183
Klan/Organizacja: Samotnicy; Nikushimi; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Dowódca
Płeć: Mężczyzna

Re: Las Airando

Podróż w stronę naszego statku zajęła nam trochę czasu, jednakże nie było to dla mnie aż tak odczuwalne. Przyzwyczaiłem się do dłuższych wędrówek, a czas umilił mi widok mojej ojczyzny. Piękne lasy, śpiew ptaków oraz innych zwierząt różnego gatunku w lesie powodował że czułem się jak w mieście. Doskonale wiedziałem o czym one mówię, o czym dyskutowali. Choć głównie ich tematem rozmów było rozmnażanie się i posiłek to niektóre pogawędki między fauną tego miejsca pozwalały mi się uśmiechnąć. Z tyłu głowy jednak czułem podekscytowanie. Mój własny oddział... To duża odpowiedzialność. W głowie mam już cały test sprawdzający dla młodych rekrutów. Choć są młodsi i słabsi ode mnie to mam zamiar dokładnie sprawdzić na co ich stać. Plan jest prosty: wydobyć z nich cały ich potencjał. Czy będę dobrym nauczycielem? Zobaczymy. Tak czy inaczej zawsze to jakaś próba sprawdzenia się w nowej roli.

Po jakimś czasie dotarliśmy na statek. Była to porządna łajba, dobrze wykonana. Załoga też wydawała się w porządku. Każdy w pocie czoła pracował na statku aby wszystko było idealne. To bardzo dobrze. Gdy nasz "przewodnik" wskazał nam miejsce do spania podziękowałem, nieco schyliłem głowę a następnie razem z Młodym ninja ruszyliśmy w stronę naszej kajuty. Miałem nadzieję że tam uda mi się zdrzemnąć. Już miałem wskakiwać na hamak gdy nagle zagadał do mnie Kei. Spojrzałem na niego nieco zmęczonym wzrokiem, a następnie wytłumaczyłem co i jak: - Słuchaj, nie jestem politykiem a żołnierzem. Nie znam się zbytnio na polityce więc to co Ci powiem może zawierać małe luki jednakże z tego co wiem i sam byłem świadkiem nasza organizacja w tym momencie zebrała kilku sojuszników, między innymi Klan Senju, Ayatsuri i Hyuuga. To dobrze, gdyż pomogą nam w konflikcie z Wyrzutkami, Uchiha i Kyioshi. Jeśli chodzi o resztę klanów to aktualnie są neutralne. Oczywiście mogę się mylić i wszystko może się zmienić lada chwilę ale z tego co mi wiadomo to jest tak jak Ci powiedziałem. Swoją drogą... Jesteś Kaguya. Który taniec już opanowałeś? - Po czym spojrzałem na niego swym okiem zastanawiając się czy dostałem jako pomocnika jakiegoś żółtodzioba czy może choć trochę doświadczoną osobę. Mam jedynie nadzieję że nie będę musiał go niańczyć. On też musi wspierać gdy będę tego potrzebował.

Z/t Port



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Flagi koparka Złotów wonderbook busy Frankfurt