Ogłoszenie

#121 2016-02-08 18:54:25

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 18

Wybaczcie za takie opóźnienie. Zupełnie zapomniałem.



     Chłopaki zebrali się przy studni w celu przeanalizowania zaistniałej, niepokojącej sytuacji. To nie tak, że mieszkańcy gromadzili się w jednym punkcie, a chodzili rozproszeni. Ich priorytetem była organizacja. Pomagali sobie nawzajem nosząc deski, podając żelazne narzędzia, bądź po prostu przynosząc wodę oraz jedzenie. Koharō jako pierwszy wypatrzył kobietę, żonę mężczyzny, który naprawiał dach na drabinie. O dziwo trzymała się całkiem nieźle. A przynajmniej nie krwawiła, a z jej ust nie wylatywały robale. Daiki, gdyby użył swojej umiejętności, choć nie jest to raczej konieczne, zauważyłby, że osadnicy są w pełni zdrowi umysłowo. Nie działa na nich żadna iluzja, kierują się własnymi myślami. Nim jednak nawiązali rozmowę z jakimkolwiek przechodniem, z budynku rady, wyszedł młody, jakże przystojny mężczyzna.
     Kulał. Każdy głupi wiedziałby, że jest z nim nie w porządku. Pokuśtykał do pierwszej, lepszej dziewczynki, a ta uniosła dłonie w milczeniu. Dopiero po paru sekundach zawołała swoich rodziców, a z jej ust padło jedno imię - Matanobu. Widocznie była to persona dobrze znana, a także postrzegana w dobrym świetle. Usiadła nieopodal jednej z werand, ignorując burzę. Krople opadały na jego ubranie, a ten po prostu przemieszczał wzrok pomiędzy budynkami. Nie doszedł jeszcze do siebie, lekkie zawroty głowy, czy coś w tym rodzaju. Był ubrany nieco inaczej od mieszkańców, lecz nie był to szlachecki, drogi strój. Widocznie zajmował wysoką posadę, tak samo jak zamaskowana osoba, z którą walczyli podróżni. Niemniej, nie wyglądał na kogoś, kto miałby złe intencje. Poza tym, jego stan zdrowotny także nie wskazywał na to, że posiada siły do walki.
     Grzmoty nasilały się z każdą sekundą. O tyle dobrze, że dwójka ninja zgromadziła się obok studni. Ta bowiem posiadała dach, nie metalowy, a drewniany. Na tyle niski, by nie uderzył piorun, na tyle rozłożysty, by chronił jako tako przed deszczem. Z tej perspektywy mogli podziwiać mieszkańców, którzy stawali się coraz bardziej.. hmm, wolni. Nie jestem pewien, ale na twarzach niektórych zagościł nawet uśmiech.
     Dziewczynka, która wypatrzyła radnego, wyszeptała coś do ucha. Matanobu zwrócił głowę w kierunku podróżnych, kiwając palcem, by podeszli nieco bliżej. Cholera, ale ten deszcz, taki nieprzyjemny. Jeżeli podejdą, to z pewnością zmokną, a przemoczone ubrania utrudnią im ruch. Nie wiadomo w końcu, jakie przeciwności losu jeszcze napotkają.

Ichuza.

Offline

 

#122 2016-02-08 22:22:07

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Rzeczywiście zachowanie mieszkańców wioski wzbudzało we mnie niepokój, po dłuższej chwili zdałem sobie jednak sprawę z tego, że nie było w nim niczego nadzwyczajnego, przestałem więc podejrzewać ich działania poddane technice Genjutsu.
-Taak. - rzuciłem krótko do towarzysza, rozglądając się nieustannie.
W pewnym momencie naszym oczom ukazała się przedziwna sytuacja z udziałem członka zarządu, tak przynajmniej mogliśmy wywnioskować, ponieważ wyszedł z budynku, do którego chciałem zagościć jakiś czas temu. Nieco się przeraziłem na myśl kolejnej wymagającej walki, zdałem sobie jednak sprawę z tego, że chyba takowej unikniemy, jegomość wyglądał na zmęczonego, w dodatku jego stan fizyczny pozostawiał wiele do życzenia. Jego intencje prawdopodobnie były dobre, zagadał bowiem do jednej z dziewczyn zamieszkujących osadę, ta uśmiechnęła się i z radością zaniosła dobre wieści do rodziny, tylko jakie to były wieści?
-Hej, spójrz. - wskazałem towarzyszowi, że wspomniany wyżej mężczyzna zaprasza nas do towarzystwa.
Miałem dziwne przeczucia, ale nawet na chwilę się nie zawahałem. Powoli skierowałem swe kroki w stronę siedzącego, a kiedy już byłem obok niego, nie odezwałem się, raczej oczekiwałem tego, iż to on wykaże się inicjatywą. Wymieniłem tylko spojrzenie z Koharō, dając mu do zrozumienia, żeby on też na razie siedział cicho.




[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Daiki (2016-02-08 22:23:13)

 

#123 2016-02-08 22:35:48

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Tereny Ame no Kuni

- Co..? - mruknął Koharō, wytrącony z procesu myślowego (oraz słowotoku) i podążył wzrokiem za palcem wskazującym Daikiego - O. Hmm, ok.
Będąc dość wyprany z energii, chakry oraz emocji po tym ciężkim spotkaniu, białowłosy rad był nawet, że jego przyjaciel przejął inicjatywę. Tym bardziej, że zdał sobie sprawę już kilka razy w ciągu trwającego jeszcze dnia, że trochę wyrywa się przed szereg. Daiki Hyuuga był bądź co bądź przywódcą tej małej grupy.
Poświęcił za to nieco więcej uwagi otoczeniu. Z lekko otwartymi ustami śledził krzątających się ludzi. Szczególnie widok kobiety z dziurawego domu wywołał u niego falę ulgi i być może delikatnego wzruszenia. Zdając sobie sprawę, że się gapi, wrócił czym prędzej do obserwacji pozostałej części miasteczka.
Teraz, kiedy sztuczki umysłowe ich adwersarza nie obejmowały już otoczenia otoczką niezwykłości i obłędu, wioska zaczęła wydawać się niemal przytulna. Oczywiście, jeśli komuś nie przeszkadzała ciągła wilgoć. Koharō otaksował swoje poplamione, przemoczone do suchej nitki ubranie i z westchnieniem stwierdził, że na chwilę obecną jemu samemu nie przeszkadzała. Już nie.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#124 2016-02-09 23:15:57

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 19

     Mężczyzna, pełniący tutaj funkcję zarządcy, podpierał się drewnianą, cienką laską. Jego zmęczony wzrok sięgał wszystkich mieszkańców, a uśmiech obdarowywał sympatią i pocieszeniem. Dziewczynka, która wypatrzyła go jako pierwsza, cały czas siedziała przy nim, podając wody. Zaprosił do siebie dwójkę podróżnych, która bez żadnego wahania podeszła. Wtem radny złapał się za brodę, delikatnie ją głaszcząc. Z bliskiej odległości, ninja mogli zauważyć, jak bardzo jego ciało jest zniszczone. Brudne, z lekka odrapane, posiniaczone i skażone. Niemniej, wykazywał radosną aurę, co lekko sprzeczało się z jego wizerunkiem. Po dłuższym zastanowieniu, opuścił dłonie, kładąc je na kolana. Blond włosa dziewczynka przyniosła dwa, kolejne pieńki, na których goście mogli zasiąść. Nad nimi rozciągał się daszek, który jako tako chronił przed deszczem, choć wydawało by się, iż jest to bez różnicy. Każdy chodzi tutaj przemoczony i zziębnięty.
      To Samara. Czuwa nad nami.
     Mężczyzna uniósł swój kij, wskazując kamienny pomnik mieszczący się nieco dalej, pomiędzy budynkami mieszkalnymi. Twór jako jedyny został wykonany z kamienia, w porównaniu do drewnianej reszty. Przedstawiał on postać kobiety, z lekka zniekształconej. Przypominała człowieka, choć niektóre miejsca na jej ciele posiadały coś podobnego do czółek.
      Moje modlitwy oraz modlitwy wszystkich, których tu widzicie, sprowadziły was tutaj. Odkąd podróżni zaczęli zaglądać w nasze strony, nie zabrakło takich, którzy chcieli posiąść władzę i pieniądze. Z pewnością nie przerasta was wiedza o świecie. Pełno tutaj ludzi z niepoukładanym umysłem, szczególnie ninja. Wojowników, którzy przekładają swoje umiejętności nad poczucie sumienia. Taki los spotkał mą osadę. Przybyła kobieta, przepiękna i uwodzicielska. Bardzo szybko zgarnęła popularność, a gdy jej wpływy sięgnęły zenitu, odtrąciła mnie od władzy. Z pewnością przekonaliście się w jak bestialski sposób. Czary, które płatają figle w naszym umyśle. Nie wszystko jednak straciłem, nadal pamiętałem o naszej lokalnej bogini. Strażniczce płodności i pokoju.
     Zawiesił wzrok na pomniku. Wpatrywał się w niego jak w najdroższy obrazek.
      Mieszkańcy przywykli, ale potwornym kosztem. Zastraszani, pracowali. Inni buntowali się i wyjeżdżali. Ci, co żyją tutaj najdłużej - zostali. Nigdy nie straciłem nadziei, że ona wysłucha moich próśb. Spełniły się. Nie jestem w stanie wyrazić mych uczuć, dlatego z wielką chęcią zagoszczę was na swym obiedzie. Oddam także tyle złota, byście uzupełnili swe zapasy na tydzień. Wszyscy tutaj są wam wdzięczni. Jako dar, za waszą pomoc, pragnę ofiarować dar. Posiadamy wiele czystych, pięknych kobiet. Mężczyźni także się znajdą.
      Ostatnie zdanie dodał z lekkim kaprysem, po czym kontynuował.
      W końcu te dziwne czasy. Niektórzy ludzie odchodzą od norm. Ta młodzież, hormony i w ogóle. Czego wam trzeba?

Ichuza.

Offline

 

#125 2016-02-10 01:06:05

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Zrozumiałem to tak, iż mężczyzna przed nami okazał się być do niedawna osobą odpowiedzialną za sprawowanie władzy w tym miejscu. Był miły, dobre intencje promieniowały od niego na dalekie odległości, a jego czyste serce niemalże wypełniało całą okolicę, zła pogoda przy nim jakoby nie istniała, nic dziwnego, że ludzie zaufali mu i powierzyli swój los. Historia tej osady prawdopodobnie wyglądałaby dobrze, gdyby nie wspomniana przez starca kobieta, która owinęła sobie wszystkich wokół za pomocą czarów, które dla mnie i Koharō nosiły miano Genjutsu.
-Czyli kobieta, którą pokonaliśmy, była tą, o której wspominasz. - spojrzałem na chwilę na towarzysza. -Nie martw się, nie będzie więcej zagrażać waszej wiosce.
Okazało się, że nagrodą dla nas miało być, hm, jak by to określić, doborowe towarzystwo, którego musiałem odmówić. Zaśmiałem się, kiwnąłem ręką i dałem jasno wszystkim do zrozumienia, że nie mam zamiaru korzystać z tego typu usług.
-Widzisz, dla nas liczy się tylko pomoc, nie oczekujemy żadnej zapłaty, naprawdę. - zawstydzony klepnąłem Seki'ego w ramię, by załagodził sytuację.

 

#126 2016-02-10 10:46:38

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Tereny Ame no Kuni

   Jeśli Daiki oczekiwał znaleźć u białowłosego oparcie w tej niezręcznej sytuacji, delikatnie przecenił jego możliwości. Owszem, Koharō sam rwał się do "szlachetnego" zaprzeczania zapłacie, gadki o tym, że spokój obywateli jest nadrzędnym dobrem i nagrodą samą w sobie i tym podobne banialuki. Miał już wygłosić inspirującą mowę, która przekonałaby tych zmęczonych ludzi o dobrych intencjach, jakie kierują ninja, natchnąć ich i zainspirować...
     Ale wtedy usłyszał końcową propozycję burmistrza/mera/starszego wioski i zdał sobie sprawę, co konkretnie implikuje, oblewając się niezwykle wydatnym rumieńcem. I to był w zasadzie koniec Koharō-oratora.
- No... n-nie, nie trzeba...- wybąkał dość cicho, starając się zebrać myśli i skupić na czymś zupełnie innym. W tym momencie w sukurs przybyła mu jego własna anatomia - gdyby zawisł nad studnią, tworząc z niej coś w rodzaju pudła rezonansowego, burczenie w jego brzuchu słychać byłoby na całą osadę. Podniósł wzrok na zarządcę i na czerwonej ze wstydu twarzy wykwitł przepraszający uśmiech - ..a-ale w sumie obiad byłby spoko.

Ostatnio edytowany przez Koharō (2016-02-10 10:47:11)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#127 2016-02-11 15:15:28

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 20

     Mężczyzna kiwnął głową na znak zrozumienia, po czym dźwignął obolałe ciało, kierując się w stronę budynku radnych. Po drodze zgarnął jedną z ładniejszych kobiet, odpowiedzialną za przyrządzanie potraw. Tego, jakże szczęśliwego dnia, na obiad będą gotowane glony. Dla tutejszej ludności, coś zupełnie innego, niż zwykłe ryby, lecz dla podróżnych - nie muszę nic dodawać. Nie było to nic specjalnego, a biorąc pod uwagę, że w osadzie brakowało ziół oraz przypraw, mogło smakować po prostu źle. Ze zmęczonej twarzy radnego nie znikał uśmiech. Przyjął gości do siebie, pozwalając im zdjąć płaszcz oraz buty tuż przy wejściu. Podarował im tymczasowo specjalne drewniane chodaki i wpuścił do jadalni, gdzie zastali rozległy stół. Przy nim zaś siedziało dwanaście przypadkowych osób. Być może była to rodzina mężczyzny, być może nie - bez różnicy. Niemniej, jak wspominałem. Po lewo znajdowała się zupa z glonów, po prawo zaś potrawka z glonów, po środku kompot z glonów, no i właściwie wszystko było z glonów. Smacznego, Koharō.
      Nasze państwo leży idealnie pomiędzy trzema wielkimi krajami. Nie mogę ukryć, że często widujemy podróżnych. Wszyscy jednak nie zostawali tutaj dłużej jak dwa dni. Wszystko za sprawką tej, którą na wasze nieszczęście, a nasze szczęście, spotkaliście. Podpisała ona różne kontrakty, w skutek czego dostawy z Kraju Ziemi niezmiernie się opóźniają. Co prawda, żyjemy własnym życiem. Nie martwimy się o dobra innych ludzi, jednak są rzeczy, których potrzebujemy nad wyraz. Na przykład lekarstwa. U nas wszystkie kwiaty są wymywane przez deszcz. Nie jesteśmy w stanie robić maści. Tylko w takim przypadku korzystamy z pomocy. - Zaczął radny, nawiązuj jakąkolwiek rozmowę, byleby goście nie poczuli się nieswojo. Wiedział jednak, że temat ten może wydawać się nudny, dlatego też zmienił go natychmiast. Zaczął prawić o czymś zupełnie innym, będąc jednak o tym stuprocentowo poinformowanym.
      Jeżeli mogę wiedzieć, z jakich rodów pochodzicie? Jesteście ninja, a ja słyszałem ostatnio o wojnie, potworności. - Opuścił wzrok, chwytając jedną z waz.

Ichuza.

Offline

 

#128 2016-02-11 16:39:00

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Jak się okazało, kobieta, którą pokonaliśmy, odpowiedzialna była za nieszczęsną sytuację tej wioski, wszystko za sprawą chęci posiadania władzy absolutnej. Wykazała się pychą, która dosłownie sprowadziła ją na manowce, cieszę się, że to właśnie my, ja i Koharō, jesteśmy odpowiedzialni za obalenie jej rządów.
-Dziękuję, akurat jestem po obiedzie, nie jestem głodny. - nie mogłem ukryć obrzydzenia powstałego na skutek rozdawanego w tym miejscu jedzenia.
Odmówiłem posiłku, tłumacząc się, że całkiem niedawno jadłem, wstręt do glonów maskowałem sprytnie za woalem udawanego uśmiechu, którego charakter znać mogła tylko i wyłącznie osoba mi bliska, a takiej tu nie było. Moja niechęć była jednak w dużej mierze uzasadniona, naprawdę nie miałem ochoty na żadne jedzenie, ale wolałem się nie wypowiadać za towarzysza, może on lubi tego typu kuchnie.
-Jestem członkiem klanu Hyuuga, proszę pana. Nie brałem udziału w ostatniej wojnie, ale co nieco o niej słyszałem, niestety nie znam zbyt wielu szczegółów, wiem tylko, że odbyła się w Yu no Kuni.

 

#129 2016-02-11 17:19:37

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Tereny Ame no Kuni

   Albo kiszki Koharō grały marsza zbyt hałaśliwego, by zagłuszyły go sygnały z mózgu poddające w wątpliwość jadalność tutejszych rarytasów, albo nauczył się wychodzić w życiu z założenia, że darowanym glonom nie zagląda się w zęby. Tak czy siak, jeśli kuchnia Ame no Kuni w jakikolwiek sposób odrzucała go, nie dał tego po sobie poznać. Owszem, powiedzieć, że pałaszował stojącą przed nim zupę byłoby przesadą, ale talerz wkrótce został opróżniony.
"Albo to moja wyobraźnia, albo ta zupa smakowała trochę jak bulion z kury" pomyślał, drapiąc się za uchem i oparł wygodniej na siedzeniu, dziękując skinieniem głowy gospodarzowi i pozwalając sobie nawet na nieśmiały uśmiech w stronę obsługującej ich dziewczyny.
- Jedynym, co ja wiem o moim klanie jest fakt, że chyba wywodzi się z Kraju Demona. Nie wiem, od młodych lat mieszkam w Kokkai. Można powiedzieć, że jestem przyszywanym członkiem klanu Hyuuga - wtrącił białowłosy, kiedy Daiki skończył mówić - Ale to i tak mało istotne. Wolę myśleć, że o człowieku mówią czyny, nie pochodzenie. A skoro już o tym mowa...
     Koharō sięgnął w tej chwili do swojego pasa i zmarszczył czoło, szukając najmniej przemoczonego zwoju. Jego uzbrojona w pióro ręka zawisła nad czystą jeszcze kartą.
- Skąd w Kraju Ziemi dokładnie pochodzą wasze dostawy?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#130 2016-02-14 02:16:00

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 21

     Mężczyzna poczuł się lekko zniesmaczony zachowaniem dwójki ninja. Daiki odmówił posiłku, co według ich obyczajów było bardzo niemiłym zachowaniem. Dodatkowo białowłosy zapytał o dostawy, wcześniej wyjmując kartkę papieru. Radny potraktował to jako kolejny akt ciekawości podróżnych, który nie został dobrze odebrany. Nie chciał bowiem zdradzać tajemnic osady. Jak wspominał - kobieta, którą pokonali była jedynie spokojną dziewczyną, lecz jej ambicje sięgnęły zbyt wysoko. Zbierała odpowiednie dane, by potem spokojnie móc rządzić tym miejscem. Rozmówca westchnął więc cicho, przykładając skupienie do jedzenia, niżeli rozmawiania. Dodał jedno, proste słowo, po czym zabrał się za posiłek.
      Nieważne. - Nie miał jakiegoś zdenerwowanego tonu. Poczuł się przez moment zagrożony, lecz uczucie te zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Dalszy dialog postanowiła poprowadzić jedna z ładniejszych kobiet, młoda i zgrabna.
      Słyszałam o Hyuuga. Podobno nie wzięli udziału we wojnie, tak jak mówisz. Ostatnio jedna z koleżanek opowiadała mi o całej sytuacji w Yu no Kuni. Klan białookich nie chciał mieszać się w nie swoje sprawy, a tak naprawdę zwyczajnie stchórzył. Nie chcę nikogo urazić, tylko przekazuję to, co się ogólnie mówi. Do tego ten demon. Najważniejsze, że jakoś się zakończyło. - Mówiła bardzo szybko, ledwo łapiąc powietrze.
      Jedz, nie gadaj. - Podsumował mężczyzna, przenosząc wzrok na dziewczynę. W tym momencie zapadła cisza. Każdy zajął się jedzeniem. No może oprócz Daikiego, który wolał nie tykać glonów i wyrzutka, który już zdążył się najeść do syta.

Ichuza.

Offline

 

#131 2016-02-14 17:45:14

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Zachowanie tutejszych stanowiło dla nas jedną wielką niewiadomą, w końcu wywodziliśmy się z kompletnie różnych części świata, nie powinno to więc nikogo dziwić. W mężczyźnie udało mi się zauważyć dużą zmianę nastawienia, w jednej chwili był serdeczny i skory do rozmowy, w drugiej kompletnie nie zwracał na nas uwagi. Doszło do mnie, że to własnie moja odzywka spowodowała pogorszenie atmosfery, starałbym się to jakoś odkręcić, ale nie miałem ku temu okazji, towarzystwo wzięło się za jedzenie. W pewnej chwili bardzo piękna przedstawicielka mieszkańców wioski zabrała głos, zaczęła opowiadać o wydarzeniach, które miały miejsce w Yu no Kuni. Jej wzmianka dotycząca mojego klanu wcale mnie nie zdenerwowała, co byłoby skutkiem niemalże oczekiwanym po usłyszeniu takiej wiadomości, przetworzyłem tę informację i zamierzałem ją wykorzystać przeciwko dziewczynie.
-Ahh, masz rację, nasz klan nie posiada siły militarnej wystarczającej do wzięcia udziału w wojnie, tym bardziej, że brało w niej udział wiele klanów. - tych słów użyłem specjalnie, a w razie, gdyby Koharō chciał się wtrącić, byłem gotów w każdej chwili kopnąć go pod stołem. -Ale następnym razem na pewno pomożemy, zamierzam kiedyś objąć jakąś wyższą pozycję w klanie i wprowadzić dużo zmian, ale to dalekie plany. Powiedz mi, wiesz coś więcej o tym demonie?

 

#132 2016-02-14 22:11:27

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Tereny Ame no Kuni

   Kiedy uzbrojona w ołówek dłoń Koharō zaczęła nieco więdnąć nad czystym wciąż pergaminem, ten podrapał się nim za uchem i przemyślał swoje zachowanie. Może faktycznie trochę wypadł przed szereg, przechodząc podczas obiadu do notowania? Nie znał się specjalnie na obyczajach przy stole, nie mówiąc już o ich wersji spoza granicy Kokkai. Puścił mimo uszu niezbyt cieszące go fakty, wyjawione przez Daikiego obecnym. Nie jemu było oceniać możnych. Ale mógł zrobić coś innego.
- Gomen nasai, długa podróż w samotności mogła nieco przytępić moje i tak niezbyt wykwintne maniery - oznajmił, uśmiechając się do gospodarza i odsuwając pergamin na bok - Rozumiem, że macie wszelkie powody, żeby podchodzić z rezerwą do ninja po wszystkim, co was tu spotkało przez tamtą kobietę. Nie jest moim zamiarem wtykać nos w nie swoje sprawy i zrozumiem również, jeśli odrzucicie ofertę. Tak się zwyczajnie składa, że klan Hyuuga rezyduje w Kraju Ziemi właśnie. Nie da się zauważyć, że borykacie się ze sporymi problemami. Może pomoc ze strony kogoś po drugiej stronie granicy mogłaby przyczynić się do szybszego odbudowania wioski, czy chociaż do uregulowania kwestii waszych spóźniających się dostaw - tu Koharō pozwolił sobie zerknąć na Daikiego i wyczytać z jego twarzy nastawienie do konceptu. Wiedział, że bez aprobaty z jego strony pomysł ma raczej krótkie nogi, ale zwyczajnie musiał spróbować, jeśli nie dla tych sponiewieranych przez życie ludzi, to chociaż dla uspokojenia swojego sumienia. Podrapał się znów za uchem. Miał wrażenie, że ostatnio robi to wyjątkowo często. Wysypka?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#133 2016-02-15 00:14:28

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 22

     Cisza trwała około pięciu minut, nim Daiki zabrał głos, a tuż po nim jego towarzysz. Obydwoje mieli dobre intencje, choć białowłosy wyszedł z nieco ciekawszą inicjatywą dotyczącą dostaw. Fakt, radny nie był zadowolony z faktu, że ktoś wtrąca nos w nie swoje sprawy, lecz przysłuchiwał się słowom z lekkim zaciekawieniem. Odłożył na bok sztućce, by podeprzeć głowę o dłoń, a wzrok zawiesić na wyrzutku. Gdy tylko ten skończył, niemalże natychmiast zabrał głos, a jego głos ponownie był przyjemny. Nie był osobą wybuchową, ani taką, która chowa sobie urazę lub inne tego typu emocje.
      Mam nadzieję, że twoje cele się spełnią, Hyuuga. Jeżeli kiedyś zostaniesz przywódcą swojego rodu, to nie zapomnij o nas i wpadnij czasem na obiad czy inne luksusy. - Dokończył poprzedni temat, kolejnymi słowami wchodząc w fakty o wojnie.
      Demon, nie jestem pewien. Z tego, co słyszałem to został złapany przez lidera wyrzutków, choć ręki nie dam sobie obciąć. Jeżeli taka jest prawda, to jeden Bóg wie, co się z tym światem stanie. Organizacje ciągle dążą do wywyższenia innych rodów oraz przywłaszczenia sobie cudzych ziem. Wojna to przecież codzienność, a z tak potężną bronią, to strach pomyśleć, co właściwie może się stać. Miejmy jednak nadzieję, że są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy posiadają zdrowy rozsądek. - Przeniósł wzrok na białowłosego.
      Jestem dobrym handlarzem, o ile mogę tak o sobie powiedzieć. Postaram się na nowo zawiązać wszelkie kontakty oraz przywrócić dostawy w naszej dostawie. Mam wielu zaufanych przyjaciół, dlatego też nie martwię się o wioskę w większym stopniu. Dziękuję za chęci, lecz nie skorzystamy. Mam jednak nadzieję, że gdy twój towarzysz zostanie liderem, to on sam wspomoże nas, a my jego. - Zakończył wypowiedź uśmiechem, czekając na ich reakcje dotyczącą faktów o demonie.

Ichuza.

Offline

 

#134 2016-02-16 01:25:59

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Nie spodziewałem się, szczerze powiedziawszy, takiego obrotu sprawy. Najpierw rozeznanie w terenie, niebezpieczna walka, sprawdzenie okolicy, potem uczta zakończona przepływem niezwykle istotnych informacji ze świata ninja, miodzio. Dzięki rozmowie dowiedziałem się wielu ważnych faktów dotyczących wydarzeń, które odbyły się w niedalekiej przeszłości, mowa o wojnie w Yu no Kuni, gdzie starło się podobno wiele nacji. W dodatku na polu walki znalazła się ogoniasta bestia, którą udało się złapać, jak się teraz okazało, liderowi organizacji Wyrzutków, to naprawdę niezwykłe. Nie dość, że świadczy to o wręcz anomalnej potędze osoby przewodzącej temu zrzeszeniu, to jeszcze świadczy o jego przewadze militarnej nad, śmiem nawet powiedzieć, wszystkimi klanami rozsianymi po całym świecie. Zdałem sobie sprawę również z tego, że to był odpowiedni moment na to, by się po prostu z tego miejsca ulotnić, właśnie dlatego wstałem od stołu, po czym ukłoniłem się.
-Dziękujemy bardzo za gościnę, naprawdę, ale musimy się już zbierać. - kopnąłem Koharō pod stołem, by wstał i ruszył ze mną. -Jesteśmy bardzo daleko od domu, a mamy jeszcze wiele spraw do załatwienia, proszę nas nie zrozumieć źle. Do widzenia!
Po swojej wypowiedzi dosłownie wyciągnąłem towarzysza z budynku i zacząłem zmierzać ku drodze powrotnej. Wyglądało na to, że załatwiliśmy już wszystko, co mieliśmy w tym miejscu załatwić i nie było potrzeby, byśmy marnowali czas na pogaduchy.
-Chyba zgodzisz się ze mną, iż możemy swobodnie wracać do Kokkai, gdyż tutaj nasza robota skończona? - zapytałem towarzysza, zmierzając powoli ku granicy Kraju Deszczu z Baigai.

 

#135 2016-02-16 12:24:45

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Tereny Ame no Kuni

   Koharō mówił sobie, że nie jemu decydować o tym, co powinno a czego nie powinno się robić przy stole, co nie oznacza, że nie mogły dziwić go niuanse tychże zachowań. Kopnięty pod stołem i ciągnięty do wyjścia, wzruszył ramionami i z uprzejmym uśmiechem zdążył powiedzieć
- Dziękuję za poczęstunek.
i zniknął w drzwiach.
     Ubierając swój, w miarę już suchy płaszcz, białowłosy starał się zostawić ten dzień za sobą. Ojciec powiedział mu kiedyś, że ludzie słabi żyją przeszłością, a naiwni przyszłością, skupił się więc na tym, co miał przed oczami. Miał tylko nadzieję, że na dobre.
- O co chodziło? - spytał kompana, poprawiając ekwipunek i upewniając się, że nie zapomniał zabrać niczego istotnego - Z tym całym Yu no Kuni. O jakim potworze mówiliście?..
     Krok. Szurnięcie. Przyklęk.
- Uuuch... - stęknął, czekając, aż z mroku przed jego oczami ponownie wynurzy się to, co jeszcze przed chwilą widział a co teraz zniknęło wraz z tlenem w jego płucach. Oparł dłoń na kolanie i chwiejnie wrócił do pozycji pionowej, drapiąc się z zakłopotaniem za uchem - Luz, luz. Chyba za szybko wstałem, albo ta walka wyciągnęła ze mnie więcej, niż myślałem. Już jest okej. No i co z tym potworem?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#136 2016-02-16 22:35:00

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 23

     Daiki bardzo szybko ukrócił rozmowę, wstając i dziękując za gościnę. Dziewczyny siedzące po prawej stronie, a szczególnie ta, która wcześniej zabrała głos, nie zdążyła się nawet pożegnać, gdy dwójka ninja znalazła się przy drzwiach, otwierając je. Mężczyzna jedynie ruszył przed siebie, by odmachać podróżnym i życzyć im wszystkiego dobrego na nowej drodze. Podziękował im raz ostatni oraz oznajmił, że będzie się modlić o ich bezpieczną podróż do swojej jedynej, przepięknej bogini. Widocznie coś bardzo zdenerwowało Hyuuga lub posiadał bardzo mocny, inny powód do tak szybkiego wyjścia. Nie muszę raczej dodawać, że w każdym domu znajduje się takie miejsce, gdzie człowiek może załatwiać swoje potrzeby. Wystarczyło wyjść za salon oraz skręcić w prawo, by znaleźć się w miejscu odpowiedzialnym za wydalanie z siebie niepotrzebnych substancji.
     Obydwoje znaleźli się na drodze prowadzącej prawdopodobnie do ich rodzinnego miasta. Koharō wyglądał na bardzo zaciekawionego po usłyszeniu faktów z wojny. Okrutna, przebiegła walka doprowadziła do starcia pomiędzy ninja, a demonem, który jak się ostatecznie okazało - trafił w ręce wyrzutków. Niemniej, tą sprawę musi Daiki sprostować już sam, coby jego towarzysz nie pozostawał niespełniony do końca.
     Gdy tak obydwoje maszerowali, nic nie przerwało ich podróży. Ba, nawet nie zjawiła się burza, która mogłaby ponownie ich porwać. Opuszczając osadę spostrzegli, że większa ilość osób pracuje przy naprawie budynków, a mniejsza jedynie asystuje, bądź pomaga. Wszyscy jednak sprawiali wrażenie bardzo zintegrowanej grupy. Nie było tu już bowiem powód do obaw.
     Mżawka, małe promienie słońca zza kłębiastych chmur i tyle. Cały dzień podróży na pieszo.

Ichuza.

Offline

 

#137 2016-02-17 19:43:04

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Miałem nadzieję, iż nasze zachowanie nie zostanie negatywnie odebrane przez głowę domu i pozostałych mieszkańców wioski. W ich nastawieniu nie widziałem jednak negatywów, mogłem więc odetchnąć ze spokojem i ruszyć przed siebie wraz z towarzyszem. A tak przy okazji - czułem wielką radość z powodu naszej pogłębiającej się relacji. Poznaliśmy się stosunkowo niedawno, a bardzo szybko udało nam się złapać dobry kontakt, tego typu znajomości z reguły zawierane są na długo. Ponadto naszą współpracę w walceokreśliłbym mianem niezastąpionej, byliśmy w sprawie porozumieć się bez słów, w dodatku nasze techniki idealnie do siebie pasowały.
-Wybacz, po prostu uznałem, że ten moment był odpowiednim do ulotnienia się. Intuicja mi tak podpowiadała i to właśnie ją możesz winić za incydent sprzed chwili. - odpowiedziałem, ale towarzysz dokończył swą wypowiedź i okazało się, że chodziło mu o coś zupełnie innego. -Ahh, chodzi o ogoniastą besie, na pewno kiedyś o jakiejś słyszałeś. Do tej pory myślałem, że to tylko legendy. Cóż, podywagujemy, jak już wrócimy do Kokkai. Na razir musimy odpocząć.
I do tej ostatniej myśli doszedłem w momencie, w ktorym mojemu towarzyszowi zabrakło sił do dalszej podróży. Sam byłem wyczerpany i zależało mi na tym, by jak najszybciej znaleźć dla naszej dwójki shchronienie przed nocą. Zmierzaliśmy już, rzecz jasna, w stronę Kraju Ziemi.

 

#138 2016-02-17 23:16:12

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Tereny Ame no Kuni

- Taak, myślę, że to dobry pomysł - mruknął Koharō i stłumił ziewnięcie - wiesz, nim udałem się do miejsca, w którym spotkaliśmy się po raz pierwszy, zawinąłem o to słynne miejsce w Chikai. Wiesz, te kratery po walce z jednym z tych potworów. Chyba dziewięcioogoniastym. Jeśli mamy w klanie jakiekolwiek zapiski na ich temat, muszę je przejrzeć, jak tylko wrócimy. Do przyjścia w okolice kraterów nie miałem bladego pojęcia, jakie moce stąpają po tej ziemi. Coś, co może wyrządzić takie zniszczenia... - przyszywany Hyuuga wzdrygnął się mimo woli - I jeszcze ta informacja, że któryś ninja okiełznał taką bestię. W głowie mi się to wszystko nie mieści!
Koharō zdjął z pleców duży zwój i rozejrzał się wokół, prychając pod nosem.
- Ciekaw jestem, jak duży musiałby być duży zwój, żeby takiego zwierzaka w niego złapać. Czeka mnie duuużo nauki, jeśli i przed takimi rzeczami mamy uchronić naszą krainę. No nic, nim to nastąpi... - <puff!> i na położonym na ziemi zwoju pojawił się futrzany śpiwór - gdzie spędzimy noc?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#139 2016-02-18 00:34:47

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Tereny Ame no Kuni

Post 24

     Spokój. W końcu dwójka ninja doczekała się momentu pozbawionego sytuacji wymagających czujności. Nim jednak nastała noc, Koharō zarzucił aluzją do swojego towarzysza, przywołując z długiego zwoju, futrzany śpiwór. Wyciągnął go bardzo szybko, zerkając z lekkim rumieńcem. Czyżby miał ochotę na relaks po stoczonym pojedynku? Wolę nie zgadywać, choć mogę się domyślać, co takiego siedzi w jego głowie. Niemniej, Hyuuga podsycał rozmowę, dorzucając niektóre fakty dotyczące ogoniastej bestii. Aż dziw bierze, że białowłosy był w miejscu, gdzie niegdyś mógł stąpać dziewięcioogoniasty. Z tego, co wiadomo powszechnie - demony, to jedynie legendy, a ostatnia osoba, która takowego widziała już zapewne nie żyje. Ciężko więc uwierzyć, że chłopak mógł dostać informacje dotyczące miejsca, w którym bestia się pojawiła.
     Nastał więc koniec tej ciągnącej się historii. Białowłosy obiecał sam sobie, że przysiądzie do ksiąg, by móc w przyszłości ochronić swoją wioskę, a w tym swój ród. Jakie plany miał jego towarzysz? Nie wiadomo. Najważniejsze, że żaden z nich nie ucierpiał na tyle, by wymagać specjalnej opieki lub wizyty w szpitalu. Mogli spokojnie ruszać dalej, przed siebie, bądź spędzić noc na tych nieprzyjemnych, wilgotnych terenach, co raczej nie było zbyt dobrym pomysłem.

Ichuza.

Offline

 

#140 2016-02-18 13:44:20

Daiki

Gość

Re: Tereny Ame no Kuni

Niestety nie udało nam się szybko znaleźć odpowiedniego miejsca na nocleg, wszystko za sprawą szalejącej nad Krajem Deszczu burzy, która znacząco utrudniała podróż. Ponadto w okolicy nie było łatwo o jakikolwiek hotel, warunki panujące w Ame no Kuni nigdy nie należały do najprzyjemniejszych, w tym momencie zostaliśmy przyparci do muru. Musieliśmy znaleźć jakąś jaskinię, albo grotę, bo tylko tego typu miejsce mogłoby zapewnić nam bezpieczeństwo i spokojny sen.
-Przede mną również daleka droga, muszę się jeszcze wiele nauczyć i ciężko trenować, tylko wtedy będę mógł cokolwiek osiągnąć. Ale teraz mamy większe zmartwienia na głowie. - stwierdziłem, obserwując narastające grzmoty i obfity deszcz.
Parłem przed siebie nieprzerwanie, chcąc jak najszybciej opuścić epicentrum burzowe, zależało mi nie tylko na naszym komforcie, ale również bezpieczeństwie. Śpiwór musiał więc poczekać, teraz nawet nie mieliśmy miejsca, na którym moglibyśmy go rozłożyć, wszędzie było wilgotno i brudno.
-Za niedługo miniemy granicę, pospieszmy się. - Byakugan pozwolił mi dostrzec odległość, jaką musieliśmy przejść, niewiele brakowało.
Owszem, byłem bardzo zmęczony, ale musiałem wytrzymać jeszcze trochę. Starałem się prowadzić, kontrolować sytuację i wspomagać towarzysza, a choć sytuacja w Kraju Ziemi lepiej nie wyglądała, byłem pewnym tego, iż w rodzinnych stronach będzie łatwiej znaleźć schronienie.



[z/t -> Kraj Ziemi, Sashikan, Wybrzeże]

 

#141 2017-05-24 13:31:22

 Narokishi

Klan Uchiha

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Tereny Ame no Kuni

http://i.imgur.com/RKafO7c.png     Szedłem cały obolały po ostatniej walce - jedynym plusem była nowa zdobycz, broń. Idąc przez kraj deszczu mokłem ponad miarę, co skutecznie wypłukiwało krew z mojego ciała i resztek strzępów ciuchów. Górę swojego tułowiu miałem praktycznie całą odsłoniętą - poza lewą częścią pleców, gdzie była prowizoryczna łata wykonana z koszuli i krawata. W prawej ręce trzymałem teraz duży shuriken, ponieważ ze względu na ranę, nie mogłem nosić go teraz na plecach. -Cholera... Jeszcze tak daleko... - rozmyślałem, idąc przed siebie w deszczu, w kierunku wąskiej granicy z Krajem Żelaza. Była nieco krótsza droga - przez Shisou, aczkolwiek chciałem przy okazji zwiedzić trochę świata - zobaczyć trochę okolicę i przejść przez cały Kraj Deszczu. Z każdym krokiem robiło się coraz bardziej zimno i mokro...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Narokishi (2017-05-25 09:01:42)


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

#142 2017-06-13 13:39:08

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 302
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Tereny Ame no Kuni

    Bez większych problemów opuściliśmy pustynną prowincję Enko i skierowaliśmy się na północ, do kraju Ziemi. Na wszelki wypadek leciałem ostatni by w razie czego móc odpowiednio zareagować chociaż sądząc po tym, że nie natknęliśmy na żaden opór podczas oddalania się od areny to po przekroczeniu granicy również nie powinno się stać nic ciekawego. Gdy tylko zbliżaliśmy się do terenów neutralnych, nienależących ani do klanu Namikaze ani Sabaku, mogliśmy poczuć jak klimat drastycznie się zmienia. Kilka minut po przekroczeniu granicy dopadła nas burza. Silny wiatr oraz deszcz są zapewne normalką dla mieszkańców tego kraju jednakże w naszej sytuacji, w której musieliśmy się spieszyć, pogoda była przeciwko nas. Zmusiło nas to nie tylko do zmniejszenia prędkości ale także wysokości lotu z obawy przed trafieniem przez błyskawicę. Cześć z nas była wypchana metalowymi przedmiotami więc nie mogliśmy od tak zignorować matki natury.
    W międzyczasie zastanawiałem się co z nami. Nie mam dokładnych danych odnośnie delegacji Kiyoshi jaka została wysłana na arenę, lecz sądząc po ich minach a także naszej liczebności nie są zadowoleni z tego, że wraca nas zaledwie garstka. Strach myśleć co by było gdyby większość albo i cały klan postanowił oglądać zmagania uczestników. Na pewno część winy leży po stronie władcy Wiatru a także samych Namikaze. Byli odpowiedzialni za bezpieczeństwo i bezproblemowy przebieg turnieju a podczas zagrożenia moje oko nie było w stanie wychwycić ani jednego osobnika z tego klanu, który starałby się opanować sytuację. Na pewno mają odpowiednie instrukcje odnośnie tego jak radzić sobie w podobnych zamieszaniach, jednak mimo wszystko ich wkład był... niewielki? Cóż, można obwiniać tak w sumie każdego jednak teraz do niczego to nie doprowadzi. Aktualnie naszym albo przynajmniej moim priorytetem było poinformowanie rady klanu i czekać na instrukcje jaki wydadzą.

[z/t > z: Ame no Kuni, przez: Sashikan do: Baigai -> Miejsce obrad klanu]

Offline

 

#143 2017-06-17 22:55:57

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Ame no Kuni

     Ogólnie rzecz ujmując, znajdowaliśmy się teraz w Ame no Kuni. Kraj ten nie był wyjątkowo przyjazny, jednak razem z całą brygadą musieliśmy udać się do najbliższego kraju, który był niezwiązany z Samotnikami, a także z rodami, które walczyły w Enko. Zarówno Kiyoshi jak i Hyuuga byli teraz w gorącej wodzie kompani, a ponieważ moja próba znalezienia lorda się nie udała, być może toczyli boje w tym momencie, lecz już w Kraju Ziemi. Obawiałem się tego wszystkiego, jednak najbardziej irytował mnie fakt, iż tylko ja widziałem o Nikushimi. Sprawy nie dało się naglosnić, a brak dowodów uniemożliwiał śmiałe działania na arenie międzynarodowej. Byliśmy więc w dupie, chociaż wsparci Wyrzutkami.
     Do Ame dotarliśmy po paru godzinach podróży. Enko zostawiliśmy za plecami i chociaż sprawa nie dotyczyła nas bezpośrednio, sporo myślałem na temat obecnych posunięć Nikushimi i czy możliwe jest wypowiedzenie wojny tej organizacji.
     Ze mną kroczyła większość Uchiha, a także Jiro, którego zabrałem siłą. Niosły go moje klony, które były w stanie unieszkodliwić młodego. Miałem do niego sprawę, ale to za chwilę. Na razie chciałem odpocząć. Ogłosiłem przerwę na godzinę, potem mieliśmy ruszyć do Hidari.

Offline

 

#144 2017-06-18 00:21:33

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Tereny Ame no Kuni


      Nie dali mu nawet szansy się wytłumaczyć, a już potraktowali go jak jakiegoś intruza. Wiedział, że Uchiha nie należą do miłych, aczkolwiek Yozora znacznie zmieniła nastawienie chłopca co do czerwonookich. Wszystko przez to, że próbował zatroszczyć się o kogoś innego. Na pewno zapamięta tą lekcję. Nie zamierzał jednak pozwolić, żeby kryminalistom im tak łatwo. Cały czas się szarpał, starając wyrwać się z uchwytu klonów. Majtał się na lewo i prawo, używając prawie całej swojej siły, żeby tylko wymknąć się i uciec. Bezskutecznie.
      - Ja pierdolę
      Wziął głęboki oddech - odpuścił. Najwyraźniej nie było sensu ciągać się z kopiami, w końcu lider Uchiha mógł zrobić ich więcej. Postanowił, że na ten czas pójdzie na współpracę. Nie zabroniono mu jednak mówić.
      - Czego wy tak w ogóle ode mnie chcecie? - zapytał, zastanawiając się, co ninja zamierzają dalej. Chyba nie zaniosą go nad ogień i nie usmażą jak jacyś tubylcy? Może wtrącą do lochu i będą więzić do następnej wojny, gdzie wykorzystają mnie jako zakładnika? Chociaż, to miejsce nie wyglądało jak Kraj Ognia, a Jiro doskonale zdawał sobie z tego sprawę, co jeszcze bardziej wzbudzało jego ciekawość. - Przecież mówiłem, że nie chciałem porwać dziewczyny. Myślałem, że jeden z czarnych kolców zmierza również w jej stronę. - dodał, próbując nieco załagodzić sytuację, wyjaśnić nieporozumienie. W końcu, lepiej byłoby gdyby mógł iść obok nich, zamiast wisieć w tak niewygodnej pozycji?

Offline

 

#145 2017-06-18 16:39:30

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Tereny Ame no Kuni

     Yozora wraz z większością Uchihów będących na igrzyskach podążała za liderem klanu. Obecnie znajdowali się w kraju deszczu co niespecjalnie ją uszczęśliwiało. Prawdę mówiąc najchętniej udałaby się prosto do Hidari, aby przygotować się do swojej misji. W końcu wiedziała gdzie jest jej staruszek i przez to nie mogła usiedzieć na miejscu. W dodatku prócz jej ojca byłą tam tez siostra Yocharu i inni Uchiha. To była sprawa najwyższej wagi, trzeba było pomóc swoim, którzy byli osaczeni przez Senju, a po tym wszystkim co wydarzyło się na igrzyskach ich sytuacja mogła być jeszcze gorsza. Trzeba było się spieszyć. Dlatego spróbowała dowiedzieć się od Ikkyo jak dużo czasu zajmie im dotarcie do domu, i czy można by było to jakoś przyspieszyć.
   - Ikkyo-san, jak dużo czasu zajmie nam dotarcie do domu? Yocharu-san zlecił mi misję i chcę jak najszybciej się tym zająć... - zagadnęła by dziewczyna nieco niepewnie. W końcu mimo, że miała do wykonania ważną misję to ponaglała w tym momencie lidera klanu. Miała nadzieję, że to Ikkyo nie zdenerwuje, bo wyglądał na zamyślonego. To nie dziwne biorąc pod uwagę to wszystko co się stało. Yozora mogła więc go tylko irytować, ale zadanie od Yocharu było naprawdę ważne. Oby lider to zrozumiał....
     Właśnie, prócz Uchihów był z nimi ktoś jeszcze. Jiro, który po nieudanym porwaniu sam został uprowadzony. Chyba, tak to przynajmniej wyglądało. I obok niego rudowłosa się zakręciła widząc jak tamten się szarpie, aby się uwolnić.
   - To na nic, nie uda ci się oswobodzić nawet jeśli to tylko klony Ikkyo-san'a. - rzuciła by prawie współczując biednemu Namikaze. - Sam jesteś sobie winien. Nie trzeba było próbować mnie porwać. - dodała widząc, że chyba w końcu odpuścił sobie próby ucieczki. Wyraźnie zmienił taktykę, bo teraz próbował się uwolnić inaczej.
   - Czarnych kolców? Jakich czarnych kolców. - zdziwiła się Yozora. Ona sama nie widziała żadnych czarnych kolców więc uznała, że teraz po prostu próbuje wymyślić jakąś dziwną historyjkę, żeby tylko się uwolnić. Chociaż z drugiej strony wcale nie wyglądał jakby kłamał. Dziewczyna przekrzywiła głowę przyglądając się Jiro i próbując dowiedzieć się o czym on mówi. Zerknęła na Ikkyo, co on myślał o tej historyjce? Swoją drogą zastanawiała się jak by sobie z Jiro poradziła gdyby na poważnie musiała z nim walczyć. Zamyśliła się nieco przypominając sobie naukę techniki, która mogłaby być pomocna w starciu z łucznikiem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

                                       
Akcept by Ichuza
   - Ciekawe czy by to na niego podziałało... - pomyślała zerkając na Jiro.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-06-24 16:08:37)

Offline

 

#146 2017-06-18 20:55:07

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Ame no Kuni

     Jiro Namikaze, bo tak zwał się ten dzieciak, popełnił dziwny czyn. Ni to występek, ni to dobry uczynek. Na dobrą sprawę mogłem mu dać po mordzie i zabrać Yozorę, nie chciałem jednak pozwolić mu ujść tak szybko. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że porwanie członka klanu Namikaze wywołałoby burzę, a lider jego klanu na pewno zainteresowałby się całą sytuacją. Niemniej jednak nie było powodów do denerwowania się. Yozora żyła, Jiro też. Pojawiało się jednak teraz jedno fundamentalne pytanie. Po co właściwie go zabrałem?
     Pierdol sobie co chcesz. Jeśli nie będziesz współpracować, zaniesiemy ciebie do Kraju Błyskawicy, a to kawałeczek stąd. Poza tym, z lochu nie jest tak łatwo się wydostać. - powiedziałem. Co prawda lochy powstały całkiem niedawno i nie zamknęliśmy w nich nikogo, no ale cóż. Do grożenia zawsze mogły się nadać. Jiro nie wydawał się być głupi, raczej powinien zrozumieć, dlaczego go zabrałem. - Czarne kolce. Cienie, aha? Też je widziałem, ale w zupełnie innym miejscu. Nie mam pewności czy naprawdę chciałeś uratować Yozorę, jednak nie chcę ciebie tachać do stolicy tylko z tego powodu. Równie dobrze możesz mówić prawdę.

     W tym samym czasie dziewczyna zwróciła się do mnie. Dorosła już kobieta chciała dowiedzieć się kiedy dotrzemy do Hidari. Cóż, pewnie za dzień. Podróż naszej grupy raczej nie miała powodów do przeciągania się. Jeśli w ogóle jacyś cywile z Błyskawicy chcieli do niego wrócić, moje repliki stworzyły coś w rodzaju straży przybocznej, która odprowadziła biednych i bogu ducha winnych synów Eritzu I. O, kolejny powód, aby go odwiedzić. Będzie mi wdzięczny za to, że zaopiekowałem się bogatymi mieszkańcami z naszego kraju.
     Nie rozumiem co masz na myśli, Yozora. - mruknąłem podirytowany. Zwróciła się do mnie jak do kolegi. San? Chyba tylko Yocharu tak do mnie mówił. Nawet ojciec darzył mnie większym szacunkiem. Na mojej twarzy pojawił się delikatny grymasik, jednak nie chciałem opieprzać dziewczyny za takie pierdoły. Dzisiaj tyle się wydarzyło, że już user bluźni mnie obchodzi czy nazwie mnie tak jak bym tego chciał. - Możesz przybliżyć mi realia tej misji? Jeśli jest poważna, mogę ciebie oddelegować do jej wykonania już teraz.

     Wracając zaś do Jiro, którego przesłuchiwałem inną repliką. No bo tak, obecnie w drużynie było przynajmniej trzech Ikkyo. Dwóch od trzymania Namikaze, a jeden od zajmowania się grupą i rozmyślania nad sytuacją. "Oprawcy" młodego ninja z Enko raczej nie mieli nic do roboty, oprócz trzymania młodego i przesłuchiwania go.
      Słuchaj, Jiro, bo chyba tak ciebie zwą. - zwróciłem się do młodzieńca. - Miałbym dla ciebie zadanie. Możesz je odebrać nawet jako personalną prośbę. Jeśli zrobisz to, o co proszę, pewnie zostaniesz wynagrodzony przez swojego lidera. Nie powinieneś mieć powodów, żeby nie wykonać mojego zlecenia, no chyba że z zawiści. Powiedz mi teraz - pójdziesz do Akio i przekażesz mu ode mnie to i owo?

Offline

 

#147 2017-06-18 23:24:55

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Tereny Ame no Kuni

      Uchiha dalej uparcie twierdzili, że Jiro próbował porwać dziewczynę z ich klanu. Przecież to nie o to mu chodziło! Wręcz przeciwnie - po prostu się o nią martwił. Ona zaś, teraz idzie obok niego i zapewnia go o sile klonów swojego przywódcy, jak gdyby była szczęśliwa z faktu "aresztowania" młodzieńca. Dziwne, że to właśnie taką wersję wydarzeń uwierzyła. Przecież młodzieniec był dla niej przesadnie miły, nie robił tego chyba bez powodu? Z drugiej strony, tym właśnie powodem mogłoby być zdobycie zaufania. Gdyby tylko zdawała sobie sprawę, że tam naprawdę mogło coś się jej stać, że nieopodal ludzie zostali zaatakowani przez cienie, które nadchodziły z prędkością na tyle dużą, że ona sama nawet nie zdałaby sobie sprawy, kiedy zostałaby przebita na wylot. Niestety, nie posiadała żadnych umiejętności tropicielskich, które pozwalałby jej to wykryć.
      Rudzielec przestał się szarpać. Pogodził się z tym, że lider czerwonookich zrobi z nim wszystko, na co tylko będzie miał ochotę. Modlił się tylko, żeby nie okazał się homoseksualistą. Oczywiście liczył na ułaskawienie, które z każdą chwilą stawało się bardziej realnym rozwiązaniem. Ikkyo wspomniał coś, że nie chce mu się tachać młodzieńca do stolicy. Na te słowa ninja zareagował nieco wyżej podnosząc swoje powieki, poczuł już smak wolności.
      - Akio? - powiedział lekko zdziwiony, jednakże jego ton głosu szybko przechodził w coś z kategorii zdenerwowanego - Skoro chciałeś mu coś przekazać, to nie mogłeś zrobić tego na igrzyskach? - dodał, oburzony. Przez to, że czarnowłosy zapomniał o rozmowie z liderem, Jiro będzie musiał wracać do Enko, porzucając całkowicie swoje plany odnośnie podboju świata. Na szczęście, nie zdążyli odejść na drugi koniec świata. Jakoś będzie trzeba się z tym pogodzić. Spojrzał na dziewczynę, potem znowu na klona Ikkyo.
       - Miałem pomóc Yozorze w jakiejś misji. - oznajmił -  Czyli nie będę mógł tego zrobić? - zapytał, chociaż w sumie już znał odpowiedź na to pytanie. Dziewczyna raczej straciła do niego zaufanie, więc prawdopodobnie nie ma czego szukać jako jej kompan - - Dobra, zgadzam się. O co dokładnie chodzi? - Po raz kolejny zwrócił się w stronę kopii.

Offline

 

#148 2017-06-19 11:39:47

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Tereny Ame no Kuni

     Dziewczyna kiwnęła głową na pytanie Ikkyo na temat misji.
   - Yocharu-san dowiedział się, że część naszych trafiła na granice Chikai. Z tego co mi przekazał jest z nimi kiepsko, są otoczeni przez Senju. Nie wiadomo jak długo uda im się ukrywać. Pewnie też nie wiedzą, że  nasz sytuacja  już się ustabilizowała i mogą wrócić do domu. Dlatego wciąż tam siedzą. Moim zadaniem jest ich odnaleźć i sprowadzić do domu. Chcę wyruszyć jak najszybciej. - wyjaśniła nie zważając na grymas, który pojawił się na twarzy lidera. Widocznie zrobiła coś nie tak i go zirytowała, jednak misja zlecona przez Yocharu była w tym momencie ważniejsza. Więc teraz, kiedy już Ikkyo usłyszał o misji jeśli nie będzie miał nic przeciwko dziewczyna ruszy przodem, aby dotrzeć jak najszybciej do domu i się do tej misji przygotować. Pozostawała tylko jeszcze kwestia pomocnika, o którym mówił Yocharu. Spojrzała w kierunku Jiro, którego wcześniej widziała w tej roli.
   - Więc jednak były tam jakieś kolce. - pomyślała na głos słysząc jak Lider potwierdza słowa rudowłosego. Ona sama nic takiego nie zauważyła... Więc może jednak mógłby jej pomóc w odnalezieniu i uratowaniu zagubionych Uchihów? W końcu mimo wszystko wyglądało na to, że zdecydowałby się jej w tym pomóc, bo nawet o tym wspomniał. Niestety wyglądało na to, że Ikkyo ma dla niego jakieś inne zadanie. Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała. Nie powinna się sprzeciwiać woli Lidera. Skoro on miał dla Jiro inne zadanie wyglądało na to, że będzie musiała znaleźć kogoś innego do pomocy. Albo udać się na tą misję samotnie. Czy raczej prawie samotnie, bo miał jej towarzyszyć klon Yocharu. Cóż, zrobi co będzie trzeba. Choćby i sama, w sumie nawet i w ten sposób jakoś dałaby sobie radę. Była o tym przekonana przypominając sobie jeden ze swoich ostatnich treningów.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

                                       
Akcept by Ichuza
     Tak, to jutsu z pewnością by się przydało jeśli jednak wyszłoby na to, że musi wyruszyć na misję samodzielnie.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-06-25 15:06:34)

Offline

 

#149 2017-06-21 11:53:09

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Ame no Kuni

     Trochę się to komplikowało. Z jednej strony trzeba było nawiązać szybko kontakt z Akio, z drugiej misja Yozory również powinna zostać wykonana najszybciej jak to tylko możliwe. Jiro wiercił się i coś mi zarzucał, jednak w ogóle nie reagowałem na jego słowa. Yozora za to wytłumaczyła mi o co chodziło w zadaniu zleconym od Yocharu. Na mojej twarzy pojawiło się zrozumienie. Odetchnąłem głęboko, skrzyżowałem ręce na piersi, a następnie spojrzałem ku niebu. Na pewno jest jakieś rozwiązanie z tej sytuacji, racja?
     Dostajesz ode mnie zwolnienie z obowiązku eskortowania cywilów i słabszych ninja do Hidari. - zwróciłem się do dziewczyny. Jej zadanie wydawało się być ważniejsze niż jakaś opieka nad zwyczajną ludnością. Niestety, byłem pragmatykiem i doskonale zdawałem sobie sprawę, że musimy zadbać przede wszystkim o interes naszego klanu. Mimo wszystko wypadałoby jednak zaopiekować się ludnością z Błyskawicy. I tak musiałem udać się do Eritzu, a przyprowadzając ze sobą ludzi mogłem zaplusować o Feudała. Chociaż w sumie, on mnie raczej lubił. - Domyślam się, że w zadaniu pomoże ci Yocharu albo jego klon. Możesz wyruszać za parę minut, chcę tylko skończyć z tym Namikaze.

     Co zrobić z tym dzieciakiem? Z tego co zauważyłem, chciał uratować Yozorę. Jeśli ta mu ufała i pomimo niejasnej sytuacji chciała isć na misję to nie czułem potrzeby izolowania tej dwójki. I tak będzie towarzyszyć im Yocharu, który w razie czego pozbędzie się Jiro. Również pozytywna reakcja chłopaka na moją prośbę mnie zadowoliła. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, jednak nie radosny, lecz bardziej ironiczny. Chłop nie miał wyboru, dlatego przyjął misję ode mnie. Szkoda, że wszystko komplikowało dziwne zachowanie Akio na turnieju, a także misja dwójki młodych ninja.
     Mogłem, rzecz jasna, ale chyba zauważyłeś, że wybuchła wojna. Akio nie dość, że mnie nie zna, to jeszcze musi ogarnąć cały burdel, wywołany przez Samotników, Nikushimi, Kiyoshich i Hyuuga. A ty, jako że jesteś członkiem jego klanu, możesz dostać się do niego szybciej niż ja. - powiedziałem. Musiałem przemyśleć całą sprawę. Jak już mówiłem w myślach, obie sprawy należało załatwić szybko. Na dobrą sprawę Akio powinien mieć głowę na karku i nie podejmować żadnych działań politycznych dopóki nie zajmie się i nie uspokoi ludności Enko. Pewnie Lord Feudalny zechce z nim porozmawiać, a dodawszy do tego moją propozycję... Nah, Namikaze mógł poczekać, ale żołnierze Uchiha już nie. - Podjąłem decyzję co z tobą zrobić, dzieciaku.

     Wyciągnąłęm z torby zwój i zacząłem pisać. Kiedy skończyłem, zapieczętowałem przedmiot i dałem Jiro. Następnie przesunąłem wzrokiem po Yozorze i chłopaku. Raczej pasowali do siebie jako partnerzy w boju, a skoro Yocharu im zaufał, to ja też mogłem.
     Z tego co zrozumiałem, chcesz iść z Yozorą i jej pomóc. Robiąc to, wspierasz również nasz klan. Jeśli nie zrobisz niczego głupiego, będę mógł ci tylko dziękować i wynagrodzić za twoje starania. - powiedziałem. Rzuciłem zwój do chłopaka, który miał go pochwycić. - Też masz moją zgodę na wzięcie udziału w tej misji. Chciałbym tylko nadmienić, że po jej wykonaniu Yozora uda się jak najszybciej do Hidari, żeby zdać mi relację z zadania, za to ty, Jiro, pójdziesz do Akio i przekażesz mu ten zwój.

     Czekałem chwilę. Dwójka była wolna. Chyba nie mieli pytań, ani próśb.
     Jeśli nie macie pytań, zjeżdżajcie. Powodzenia. - mruknąłem. Następnie, gdy młodzi zniknęli, zwróciłem się do Yocharu. - Co o nich myślisz?
     Przy okazji ruszyłem, aby dołączyć do grupy eskortującej ludność cywilną do Kraju Błyskawicy.

[Z tematu: Shisou]

Offline

 

#150 2017-07-27 17:02:46

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 422

Re: Tereny Ame no Kuni

Sesja grupowa - trudna - Jiro & Yozora + gościnnie klon Yocharu - #1

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ewentualne zagrożenia, które mogą wyjść od decyzji przez was podejmowanych będą dodawane bezpośrednio podczas akcji, tutaj natomiast jest zawarte wszystko to co będzie w przypadku dotarcia do celu i nie podlega żadnym zmianom.

    Po wydarzeniach na arenie turniejowej w Enko podczas igrzysk grupa ninja, w której skład wchodzili Uchiha oraz Jiro Namikaze udała się na neutralne tereny Kraju Deszczu by następnie powrócić do swojego domu. Na arenie międzynarodowej sytuacja diametralnie się zmieniła. Śmierć poniósł Lord Kraju Ognia a także lider klanu Hyuuga, o ile w przypadku tego drugiego można było podejrzewać kto za tym stoi tak w przypadku Lorda nie było to takie proste. Zamachowcem mógł być dosłownie każdy, jednak trzeba zaznaczyć, że sytuacja w Hi no Kuni wśród mieszkańców nie wyglądała najlepiej. Zapewne znaleźli się Ci, którzy cieszyli się z tego faktu jednakże duża większość chciała poznać tożsamość zamachowca i osądzić go popełnioną zbrodnię.
    Trudno powiedzieć czy los tak chciał czy może wszystko było od góry zaplanowane, ale Yozora miała silny powód by udać się wgłąb Kraju Ognia. Z informacji, które otrzymała wcześniej od Yocharu wynikało, że jej ojciec a także grupka innych Uchiha znajdowała się obecnie pod granicami Chikai. Ciężko określić jaki jest ich stan jednak każda godzina zwłoki przybliża ich do wtargnięcia na tereny Senju a tym samym zbrojnej walki, która może zakończyć się ich porażką. Należy przypomnieć, że klan Senju dysponuje siłami kilkoro razy liczniejszymi niż klan Uchiha, dlatego jakakolwiek walka w przypadku czerwonookich nie jest im na rękę.
    Jaka była rola Jiro w tym wszystkim? Trzymał sie jej blisko od momentu ukończenia pierwszego etapu podczas igrzysk i nie odchodził na dłuższe odległości. Niewątpliwie miał plan względem młodej rudowłosej lecz ciężko twierdzić czy uda mu się kiedykolwiek go zrealizować. Być może to zadanie, które początkowo otrzymała tylko Yozora okaże się idealną szansą. Gdy tylko Ikkyo opuścił grupę pozostała trójka musiała zadecydować w którym kierunku zaczną podróż. Do wyboru mieli kilka dróg. Mogli skierować swe kroki w kierunku jednej z prowincji Kraju Ognia czyli Shisou a następnie cały czas prosto aż dojdą do Chikai, udać się na południe do Kawa no Kuni a następnie przez Tanuze dotrzeć do celu bądź iść naokoło po przez Tetsu no Kuni, Ta no Kuni oraz Yo no Kuni i trafić tym samym na jakiś ocalałych i nie narazić się tym samym na oddziały Senju, które mogły być rozproszone po całym kraju. Wybór należy do nich.

Musicie teraz zdecydować, którą drogą podążycie. Nie musicie od razu decydować, możecie fabularnie poświęcić na to kilka zdań, mi to wszystko jedno. Aczkolwiek jak już będziecie pewni to dajcie z/t do odpowiedniej lokacji: Miasto handlowe (Shisou) / Tereny Kawa no Kuni / Tereny Tetsu no Kuni

Offline

 

#151 2017-07-27 20:02:31

Jirō

Klan Namikaze

50579205
Zarejestrowany: 2016-08-31
Posty: 159
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Kiiroi Senkō
Ranga: Quincy
Płeć: Mężczyzna

Re: Tereny Ame no Kuni


      Wypuścili go, w końcu. Ninja nie mógł się doczekać, kiedy Ci straszni Uchiha odwołają swoje klony i pozwolą chłopakowi ustać na własnych nogach. Z tego wszystkiego, aż zdrętwiała mu łydka! Tyle poświęcenia, a czy kiedykolwiek mu się to opłaci? Na razie zajął się rozmową, był sam - poza nim tylko czerwone oczy. Mimo, że Yozorę poznał chwilę wcześniej, to o pozostałej dwójce praktycznie nic nie wiedział. Na ten czas mógł uznać, że ich zamiary nie są złe, chociaż tak do końca im nie ufał i starał się mieć na baczności. Nie podobało mu się jednak ich towarzystwo. Że też kobieta, która mu się spodobała, musiała okazać się akurat Uchihą, spośród tylu klanów na Ziemi...

      Ikkyo w końcu podjął decyzję. Pozwolił udać się Jiro na misję z rudą dziewczyną. Na początku chłopiec się ucieszył, jednak później usłyszał coś, co nieco pogorszyło jego humor. Po skończeniu wyprawy, będzie musiał zanieść jakiś zwój swojemu liderowi. Czyli co, najpierw pomaga Uchiha, później troszczy się o interesy Namikaze? Im dłużej o tym myślał, tym bardziej mu się to nie podobało. Gdyby wiedział o tym wcześniej, to niewykluczone, że w ogóle nie zaproponowałby pomocy. Na ten czas, nie pozostało mu nic innego, jak szybko uwinąć się z dziewczyną, żeby od razu ruszyć do Akio. Nie zamierzał zawieść towarzyszki, a także anulować swojej obietnicy. Czuł jednak, że może po raz kolejny rozczarować lidera. Złapał za zwój, który schował w jednej z kieszeni, delikatnie się przy tym krzywiąc.

      - Którędy idziemy? - skierował pytanie w kierunku Yozory. - Nie ma czasu do stracenia. - dodał. Jeśli ma skończyć jak najszybciej, to musi też jak najszybciej wyruszyć. Sam miał już pewien pomysł, co do trasy, aczkolwiek na razie chciał usłyszeć, co do powiedzenia ma jego kompan. Ostatnim razem, kiedy pytał ją o zdanie, wyszła z bardzo ciekawym pomysłem. Może i teraz zaskoczy rudzielca?

Offline

 

#152 2017-07-28 11:15:58

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Tereny Ame no Kuni

     Ułożyło się to dość niefortunnie. Chodzi tutaj o Jiro i to jak go Ikkyo uprowadził. Naprawdę kiepsko się w tej sytuacji czuła. Wcześniej chciała, aby jej pomógł i była przekonana, że chłopak się zgodzi. A teraz? Po tym jak Ikkyo go uwolnił niby oświadczył, że pomoże, ale... Raczej sytuacja go do tego zmusiła niż sam tego chciał. Oczywiście nadal, nawet w takiej sytuacji jego pomoc była jak najbardziej jej na rękę, ale... Nie tak sobie to wyobrażała. Sytuacja się jej nie podobała, ale nie mogła nic na to poradzić. To znacyz mogła spróbować jakoś polepszyć relację z Jiro. Niestety żadne słowa nie przychodziły jej teraz do głowy, a i było tak jak powiedział Jiro - nie ma czasu do stracenia. Mimo wszystko misja była ważniejsza.
   - Mhm, im szybciej ruszymy tym lepiej. - zgodziła się z Namikaze. Ale nie wydawało jej się, aby najkrótsza droga była najlepsza. Oczywiście, chciała do swoich dotrzeć jak najszybciej. Ale trzeba było unikać Senju. Nie chodziło tutaj o starcia, bo jakiekolwiek starcie nie dość, że mogło zakończyć się fatalnie dla niej i jej towarzysza. Starcie mogło doprowadzić do wojny, a to było ostatnim czego było teraz Uchiha potrzebne. Trzeba było unikać Senju w ogóle, bo o ile ona sama pewnie nie wzbudziłaby ich zainteresowania czy podejrzeń tak klon Yocharu już zapewne tak. On był rozpoznawalną osobą, a przynajmniej tak się wydawało Yozorze. W końcu przelała swoje myśli na słowa.
   - Wiem, że zależy nam na czasie, ale... Myślę, że powinniśmy wybrać najbezpieczniejszą, najdłuższą drogę,
aby unikać kontaktu.
- po tym spojrzała na Jiro i klona Yocharu. Ona oczywiście najchętniej pognałaby prosto do celu, ale trzeba było pomyśleć o klanie. Nie byłą na tyle samolubna, aby wystawić cały klan na niebezpieczeństwo. - Jeśli nie macie nic przeciwko powinniśmy wyruszyć od razu. - jeśli nie było sprzeciwów to tak jak powiedziała - ruszyła od razu.

[ z/t -> Tereny Tetsu no Kuni, razem z Jiro i klonem Yocharu  ]

Ostatnio edytowany przez Yozora (2017-07-28 11:28:57)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
więcej info tego autora finanse materace janpol materace hilding