Ogłoszenie

#161 2014-05-18 14:33:28

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kanketsu

Post #17

     Tamotsu nie czekał. Natychmiastowo ruszył w kierunku przeciwnika, aby porazić go silną techniką. Rasengan, jedna z najsilniejszych bezpośrednich technik mogła zakończyć zabawę. No właśnie, mogła. Przeciwnik okazał się mądrzejszy niż podejrzewał Tamotsu. Od razu pokrył swoje ciało zbroją z błyskawicy, dosyć rzadką. Z pewnością mógł zrobić to jeszcze bardziej. A więc tak wyglądał pierwszy poziom Raiton no Yori. W każdym razie - Tamotsu musiał pogodzić się z tym, że jego Rasengan natrafił na barierę.
     Bariera została z łatwością przełamana (Wytrzymałość 140), jednak Rasengan utracił wiele ze swojej mocy. Zetknął się z silnym ciałem (Wytrzymałość 230), zranił je, lecz nie zabił. Miejscem uderzenia był bok przeciwnika. Senju udało się zniszczyć skórę i pogruchotać kości, jednak na nic więcej nie mógł liczyć.
     - Wow, gratulacje. Udało się mnie zranić. Dawno tego nie odczuwałem. Dam ci fory, nie utrzymam zbroi na najwyższym poziomie, żebyś trochę pożył. - powiedział. Następnie ruszył w kierunku Tamotsu (Szybkość 250), aby zadać mu cios pięścią (Szybkość 280, Siła 280).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#162 2014-05-18 15:05:19

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kanketsu

   Na mojej twarzy pojawił się grymas złości. Nie mogłem zrozumieć jak to bydle było w stanie tak szybko uaktywniać swoje umiejętności. Przez to moja technika straciła na swojej mocy i nie udało mi się go teraz zabić. Nie otrzymałem jeszcze żadnych obrażeń ale za chwilę mogło się to zmienić jeżeli nie wymyślę czegoś co spróbuje powstrzymać jego ruchy. Wiedziałem, że używa Raiton'u więc miałem pewną przewagę i technikę, która będzie miała w poważaniu jego elektryczną zbroję.

   Oczywiście nie miałem zamiaru stać jak idiota kiedy przeciwnik tłumaczył mi co on to nie zrobił. Nie sądziłem, że ktokolwiek inny by postąpił na moim miejscu inaczej. Kiedy ten rozpoczął swoje wywody ja już kończyłem składać pieczęci. Kiedy czarnoskóry ruszył w moim kierunku ziemia pod jego stopami zaczęła wirować (Arijigoku no Jutsu) i wszystko wraz z otaczającymi nas drzewami zostało wchłonięte przez błotny wir, który stworzyłem. Miałem spore nadzieje, że to da radę uziemić przeciwnika. Tutaj jego zbroja nic nie da, powietrza pod ziemią i tak mu braknie. Jeżeli nie posiada natury Dotonu to nie ma jak wydostać się z ziemi.

   Po zakończeniu techniki nie miałem jednak stać w miejscu. Musiałem teraz mieć pod uwagę wszystkie możliwości i wcale nie mogłem wykluczać tego, że oponent posiada naturę chakry podobną do mojej. W tym wypadku to nie wystarczy, żeby go uziemić. Odskoczyłem szybko na odległość 40 metrów, by być w sporej odległości od zastygłego wiru, który sam stworzyłem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#163 2014-05-18 15:14:33

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kanketsu

Post #18

     Tamotsu nie chciał się poddać i walczył, mimo iż jego szanse malały z każdą sekundą. Przeciwnik był naprawdę silny. Jednak nie posiadał tego, co wykorzystał Senju. Intelektu. Najemnik wpadł w wir błota, a następnie zaczął zanurzać się głęboko. Był coraz niżej, niżej, i niżej... Cały czas starał się wydostać z pułapki, poprzez swoje ruchy. Uruchomił nawet ostateczny poziom zbroi z pioruna, dzięki czemu raził wszystko dookoła, jednak na nic się to zdawało. Jego ogromna siła i szybkość musiały przepaść pod ziemią. W końcu zabrakło mu chakry, aby utrzymywać barierę. Gdy ją dezaktywował, zniknął pod ziemią. W końcu zabrakło mu tlenu i skończył...

     - Czy już po wszystkim? - zapytała nagle dziewczyna - Wydaje mi się, że jest tutaj cicho. Za cicho... Tamotsu! Żyjesz?[ Chciałabym się wydostać, ale nie mam tyle siły... - płakała. Nie wiedziała co się dzieje, a to wydarzenie z pewnością nie napawało optymizmem. Senju powinien był zaopiekować się nią i zabrać do Tanuzy. Inaczej nie dojdzie do ślubu i poprawienia stosunków klanowych...

Opisz jak zajmujesz się dziewczyną i zrób [z/t] tutaj

Offline

 

#164 2014-05-18 15:29:52

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kanketsu

   W mojej głowie panowała w tym momencie pustka. Nie mogłem pojąć w jaki sposób tak szybko pozbyłem się mojego przeciwnika. Sądziłem, że oberwę w jakiś sposób, że wyrwie się z mojej błotnej pułapki. Dziwnym było to, że dopiero teraz zacząłem mieć wątpliwości co do swojego planu. Chwilę później dotarło, że zabiłem kolejnego człowieka który stanął na mojej drodze. Nie wywierało na mnie to takiego wrażenia jak kiedyś. Od jakiś pięciu lat była to zwykła codzienność, coś bez czego nie można się obyć podczas wykonywania zadania.

   Chwilę później uświadomiłem sobie, że od kliku minut zrobiło się tutaj bardzo cicho. Doszło do mnie, że Hana mogła czuć się teraz nie do końca pewnie. W końcu była zamknięta w drewnianej kopule i nie do końca można było to nazwać wygodą. Bez słowa szybko ją uwolniłem i podszedłem do niej z uśmiechem. Było widać na mojej twarzy zmęczenie ale nie zmieniało to faktu, że byłem z siebie zadowolony. Czas było ruszać dalej, więc chwyciłem ją za rękę i pognałem tam gdzie powinniśmy być już od dawna.

[zt -> Tanuza/Posiadłość Lorda]

Offline

 

#165 2014-09-16 22:12:04

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 246

Re: Tereny starego Kanketsu

   Mimo niewielkiej odległości jaka dzieliła od siebie te dwa lądy w tym  miejscu nie dało się wyczuć cienia wojny. Oczywiście, ludzie o tym rozmawiali i bez problemu dało się to usłyszeć, jednak nie wykazywali tym jakiegoś większego zainteresowania. Tutaj toczyło się codzienne życie i do czasu aż wojska nie wkroczą na ich ziemię raczej nikt nie będzie się przejmował oblężeniami. Nawet staruszek wydawał się tutaj mniej nieznajomy, a na jego starej twarzy dało się zauważyć mały uśmiech.

   Będąc w środku miasta dwaj mężczyźni wyróżniali się jednak trochę z tłumu. Oczy niektórych z gapiów cały czas za nimi podążały, a niektórzy nie poskąpili nawet plotek i przepuszczeń na ich temat. Starzec tylko wzdychał od czasu do czasu mamrocząc coś pod nosem w taki sposób, że Kazunari nic nie mógł zrozumieć. Nagle nieznajomy pstryknął palacami jakby o czymś sobie przypomniał i odwrócił lekko głowę w stronę Uchiha.

   - Właściwie czemu pochowałeś tą dwójkę? Rozumiem oczywiście sprawę tej kobiety, była z Twojego klanu ale nasz człowiek? Co takiego zrobił, że zasłużył na pogrzeb? - powiedział w kierunku ninja z lekką nutką zaciekawienia w głosie idąc dalej w tylko sobie znanym kierunku.

[zt -> Kawa no Kuni ->  Sanktuarium przeklętej pieczęci]

Offline

 

#166 2014-09-16 22:29:16

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: Tereny starego Kanketsu

     Kraj Ognia... Ile to już minęło? Moja ostatnia wizyta wiązała się z przygotowaniami do wojny. Mieliśmy za zadanie zebrać jak największą armię przeciw tajemniczej personie Mistrza. Jaka szkoda, że nie dane mi było w niej uczestniczyć. Stanąć w pierwszym szeregu, walczyć w wielkich bitwach, zdobywać chwałę. Wracały do mnie młodzieńcze marzenia. Poprzedzał ją etap niesamowicie intensywnych treningów. Niestety, źle dobrałem sobie pewnego razu towarzysza do treningu.

     Mogłem poczuć na sobie ludzkie spojrzenia. Zimne i ciekawskie. Zapewne nie mieli wątpliwości co do mojego pochodzenia, choć herb na plecach był mylący. Mogłem jednak przyjąć, że zwykły mieszczanin nie zna się tak na heraldyce tajemniczych klanów ninja. Dałbym nawet wiarę temu, że nie odróżnia Uchiha od Senju. Niech tylko ktoś by mnie tak nazwał...

     Innym problemem było milczenie, które panowało przez zdecydowanie większy etap drogi. Od czasu do czasu coś do siebie powiedzieliśmy, lecz nie nawiązaliśmy większych konwersacji. Bezsprzecznie przeszkadzały w tym wszechobecne wojenne nastroje. W końcu w środku miasta nie będę się go wypytywał o przeklętą pieczęć. W końcu jednak postanowił przerwać to milczenie. Trochę zaskoczyło mnie to pytanie.

     - Nie wiem. Szczerze mówiąc to była nienawiść od pierwszego wejrzenia. - powiedziałem i sam zacząłem się zastanawiać. Na nic się to jednak zdało, albowiem nie potrafiłem znaleźć odpowiedzi. - Po prostu uznałem to za słuszne. - stwierdziłem ciepłym głosem, jakbym był z tego faktu dumny. Ruszyliśmy dalej.

[zt -> Kawa no Kuni ->  Sanktuarium przeklętej pieczęci]

Offline

 

#167 2015-01-25 17:55:20

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Starałam się wybrać jak najkrótszą drogę do Tanuzy, z tego powodu obrałam dość prosty kierunek. Teraz musiałam tylko przejść przez tereny starej prowincji Kanketsu, która stała między mną, a celem podróży. Naiwnie liczyłam na to, że uda mi się po drodze znaleźć jakiś niewielki bar, niestety nie widziałam żadnego po drodze, zaczęło mi nawet burczeć w brzuszku.
-Gdybym tylko zabrała coś ze sobą... - zaczęłam obwiniać samą siebie za poczucie dyskomfortu wywołane głodem.
Upewniłam się, że nie zgubiłam wręczonego mi przedmiotu, ciągle jednak znajdował się on na dnie torby na moim pośladku, niepotrzebnie panikowałam. Wszystko było wynikiem zarówno głodu, jak i braku jakiegokolwiek zajęcia, nudził mnie już sam krajobraz, który nawet na moment się zbytnio nie zmienił.

 

#168 2015-01-25 21:16:20

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Ayane wędrowała. Chciała dostać się do Tanuzy, wybrała więc odpowiednią drogę. Skierowała się na tereny starego Kanketsu, szlak handlowy, którym uczęszczało całkiem sporo kupców. Jednak tym razem Ayatsuri nie dostrzegła żadnego. Cóż, może wszechobecny deszcz, albo pora dnia odstraszała handlarzy. W końcu napaść w podobnych rejonach była bardzo prawdopodobna. Po pierwsze, szlak handlowy. Po drugie, dookoła drogi znajdował się gęsty las. Po trzecie, noc i deszcz... Chyba nie trzeba było więcej powodów, aby bać się tędy wędrować. Jednak jak na złość, najlepsza droga do Tanuzy prowadziła właśnie przez te rejony. Ayane musiała więc iść, lecz miała się na baczności.
     Bardzo dobrze, że Ayatsuri starała się zachować ostrożność. Co prawda myśli o głodzie rozpraszały jej uwagę, jednak na pewno nie aż tak, aby nie mogła usłyszeć ona podejrzanych odgłosów. Aktualnie jednak w lesie nie działo się nic dziwnego. Na szlaku również. Jedyne co panna mogła robić, to iść do przodu. Albo biec. Albo nawet lecieć, jeżeli potrafiła. Teraz powinna tylko skierować się do Tanuzy. Tam czekała na nią nagroda. A za pieniądze, które miała dostać, na pewno byłoby ją stać na górę kulek ryżowych. A przecież o nich teraz rozmyślała. Cóż, mówiąc krótko, trzeba było się uwijać.

Offline

 

#169 2015-01-26 00:16:18

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Intensywny deszcz rzeczywiście był jakimś tam problemem, nienawidziłam przecież takiej pogody, a poczucie wilgoci z dodatkiem zimna nie tworzyło dobrego połączenia z głodem, nie miałam zbytnio humoru. Miałam za to dużo czasu, dzięki temu nie musiałam się spieszyć. Bo czy ktoś wspomniał o jakimkolwiek limicie czasowym, dodał do polecenia, bym się spieszyła? Nie. Zawsze łączyłam szybkość działania z ogromną precyzją, jednak tym razem nie chciałam się spieszyć, a wszystko to z powodu pogody. I choć noc wcale nie jest najbezpieczniejszą porą dnia w świecie ninja, nie bałam się, choć należałam do osób, które często padały ofiarą swoich własnych lęków. Tym razem jednak czułam się zupełnie inaczej, jakbym właśnie była w trakcie przeżywania 'dnia na opak'.
Starałam się ignorować wszystkie negatywne emocje, po prostu szłam przed siebie z rozłożoną parasolką, która broniła mnie przed wpływem warunków atmosferycznych. Nie widziałam w okolicy żadnej osoby, ale to pewnie dlatego, że było już dość późno, mój słuch także nie wykrywał żadnych podejrzanych dźwięków, dlatego nie zmieniałam tempa. Miałam tylko nadzieję, że uda mi się szybko dostarczyć przesyłkę i odebrać wynagrodzenie, chodziło głównie o zaspokojenie głodu.

 

#170 2015-01-26 18:22:33

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Dziewczyna wciąż uważała. Starała się wykonać zadanie szybko, jednak nie zapominała o odpowiednich środkach ostrożności. Obserwowała dany teren, aby nie zostać zaskoczoną przez jakikolwiek atak. Jak sama określiła, często padała ofiarą własnych lęków, lecz teraz nie czuła się zagrożona. To dobrze, pewność siebie czasami pozwala przezwyciężyć nawet najtrudniejsze z możliwych wydarzeń. Trzeba tylko uwierzyć w samego siebie i dać wszystko, a potem tylko czekać na efekty. Cóż, nawet w zawodzie ninja odpowiednia motywacja mogła zdziałać cuda. Dobrze, iż Ayatsuri nie miała takowych problemów...
     Wędrówka trwała i trwała. Dziewczę powinno choć trochę określić nudę, która ją ogarniała. Jednak nie, ona tego nie robiła. Walczyła w dalszym ciągu starała się, aby nie wpadła w pułapkę. Wszystkie syndromy tego otoczenia świadczyły o tym, iż może ona znajdować się w zagrożeniu. No i cóż, szczerze mówiąc, gdyby nie jej uwaga, mogłaby zostać pozbawiona życia.
     Ayane nasłuchując co się dzieje, poza samymi odgłosami deszczu, usłyszała świst. Obejrzała się, aby dostrzec trzy kunaie zmierzające w jej stronę (Szybkość 70). Czasu na reakcję było mało, szczególnie, że bronie znajdowały się w odległości około dziesięciu metrów. Jednak na pewno lepiej jest usłyszeć broń, niż dostać nią w plecy, czy może nawet w głowę...
     Teraz ruch należy do Ayatsuri.

Offline

 

#171 2015-01-26 23:58:34

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Bycie członkiem klanu Ayatsuri wymaga spełnienia wielu warunków, z których każdy może wydawać się na swój sposób radykalny. Można je określić mianem warunków naturalnych, one określają przynależność do klanu, mamy w świecie ninja masę przykładów mówiących właśnie o takich specjalnych priorytetach. Przykładem jest każdy członek klanu Uchiha, który włada elementem ognia, zawsze znajduje się osoby władające Sharinganem i żywiołem Katon jednocześnie. Członkowie klanu Senju musieli opanować dwa elementy: wody i ziemi, ponieważ to właśnie z ich połączenia powstaje legendarny element Mokuton. Masa innych przykładów potwierdza moją teorię, jednak ważna jest tu pointa, do której zmierzam - członek klanu Ayatsuri także musi urodzić się ze szczególną cechą charakteru, a mowa o sprycie. Wyobraźmy sobie lalkarza pozbawionego precyzji w działaniu, odpowiedniej szybkości i zaburzonym ośrodku reagowania na bodźce, taki lalkarz nie miałby prawa bytu. Tak, jak człowiek bez natury chakry ziemi bądź wody nie mógłby używać elementu drewna, tak i lalkarz nie byłby w stanie walczyć na wysokim poziomie bez wcześniej wspomnianych przeze mnie cech. I to właśnie one pozwoliły mi szybko zareagować na nadlatujące w moim kierunku kunaie. Wyskoczyłam w powietrze i w jednej chwili wyciągnęłam z kabury własny kunai, dzięki któremu odbiłam te rzucone w moją stronę. Wylądowałam na ziemi i zaczęłam się rozglądać, szukając potencjalnego zagrożenia.
-Tak, to byłoby zbyt proste...

 

#172 2015-01-27 16:58:10

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Ayane prędko dokonała analizy sytuacji. Wybiła się w powietrze, dzięki czemu spokojnie uniknęła ataku przeciwnika. Następnie przy pomocy własnej broni sprytnie pozbyła się zagrożenia. Brawo. Ayatsuri dzięki temu pokazała przeciwnikowi, że nie jest słabeuszem. Uniknąć podobnych ruchów na pewno nie było łatwo. Musiał to wiedzieć sam przeciwnik, który z pewnością zaklął. Wiele osób dałoby się zabić. Cóż, Ayane nie. Ayatsuri zareagowała w doskonały sposób, prezentując swoją gardę przeciwnikowi. Jednak czy to miał być koniec? Niestety, dalsze wydarzenia ujawniły, iż nie.
     Chwilkę później po ruchu Ayane, dało się słyszeć czyjś głos. Dziewczyna obróciła głowę w stronę, z którego się wydobywał. Akurat złożyło się tak, iż przeciwnik przemawiał zza drzew, będących za plecami kobiety. Czyli niewiasta wykonała kolejny obrót. Postać, która coś powiedziała, nagle przestała wypowiadać słowa. Cóż, pewnie zorientowała się, że została wykryta, lecz nie przeszkadzało to jej w podjęciu ataku. Z krzewów, które tym razem był od Ayane na odległość niecałych dziesięciu metrów, wyleciały kolejne shurikeny, w liczbie aż dziesięciu sztuk (Szybkość 90). Tym razem bronie leciały znacznie szybciej, a dodatkowo ich rozmieszczenie mówiło jedno. Kilka z nich nie leciało prosto na dziewczę, lecz na boki i nad nią. Czyli krótko mówiąc, Ayane powinna oberwać. No chyba, że popisze się jakąś widowiskową obroną.
     Postać ponownie ruszyła, lecz Ayatsuri nie wiedziała gdzie. Miała na głowie zmartwienie w postaci pocisków. Usłyszała tylko donośny głos, z pewnością męski, być może należący do osobnika w średnim wieku.
     - Oddaj mi to, co niesiesz. Pieniądze, pakunki, broń, zwoje. Wszystko. Może wtedy daruję ci życie. - wyrzekła tajemnicza postać.
     Ayatsuri została sama z shurikenami. No i co zrobi?

Offline

 

#173 2015-01-29 05:27:05

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Pierwszy atak był istną błahostką, problemy pojawiły się dopiero przy drugim. Bowiem tuż po uniknięciu pierwszego ataku dane mi było wejść w bezpośrednią interakcję z osobą, która na mnie napadła. Okazało się, iż był to mężczyzna prawdopodobnie w średnim wieku, zwykły złodziej, któremu zależało na dobraniu się do moich dóbr. Oczywiście nie mogłam mu na to pozwolić, zbyt ciężko pracowałam, by zarobić pieniądze i wykupić cały zgromadzony przeze mnie ekwipunek. Nie skomentowałam nawet jego słów, zignorowałam je z powodu zaistniałej sytuacji, miałam większe zmartwienia na głowie. Najpierw musiałam się uporać z kolejną partią shurikenów posłaną w moją stronę, tym razem jednak było ich znacznie więcej. Wiedziałam jednak, co zrobić, po prostu złożyłam krótką serię pieczęci ręcznych i przyjęłam na siebie atak, po chwili moje ciało zniknęło, a na jego miejscu pojawiła się niewielka kłoda drewna. Miejsce walki zdecydowanie dawało mi dużą przewagę, za pomocą prostej techniki mogłam się ukryć i czekać na ruch wroga, chociaż miałam również w zanadrzu kilka sztuczek. Teraz liczył się tylko fakt, iż mogłam uniknąć techniki [Reakcje: 90] oraz pozostać bezpiecznie w ukryciu, taką przynajmniej miałam nadzieję.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayane (2015-01-29 05:28:00)

 

#174 2015-01-29 16:36:54

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^
     Ayane zastosowała odpowiednią taktykę. Cóż, atak przeciwnika wcale nie był łatwy do ominięcia. Wręcz przeciwnie. Shurikeny, chociaż należały do zwyczajnego arsenału broni ninja, mogły zabić Ayatsuri. Przede wszystkim, ich szybkość była piekielna. Dodatkowo rozmieszczenie, które świadczyło o jednym - przeciwnik nie jest idiotą i potrafi przewidzieć, że dziewczyna zechce uniknąć ciosu. Jednak wyjście panny okazało się najlepsze. Dzięki dobrej reakcji zdążyła ona złożyć pieczęcie do Kawarimi no Jutsu i przenieść się kawałek dalej. Na jej miejsce została podstawiona kłoda, po czym wbiły się w nią shurikeny. Gwiazdki umieściły się głęboko w korze, co zaświadczyło Ayane o słuszności decyzji. Uniki byłyby bezcelowe, natomiast GenJutsu idealne.
     Niestety, wyjście to miało i swoje wady. Jeżeli przeciwnik orientował się w świecie ninja, doskonale zdał sobie sprawę z tego, kogo zaatakował. Ayane musiała znać NinJutsu, aby dokonać podobnego czynu. Czyli mówiąc krótko, najpewniej przeciwnik Ayatsuri już wiedział z kim ma do czynienia. Z ninja, może i kobietą, ale wciąż śmiertelną zabójczynią. W obecnej sytuacji tylko idiota próbowałby walczyć dalej. Idiota, albo ktoś bardzo pewny siebie. Ewentualnie ninja. Chyba tylko te opcje zdawały się być logiczne i realne.
     Ayane znalazła się kilka metrów dalej. Ku jej zdziwieniu, drzewo, z którym się podmieniła było idealne. Dlaczego? Znajdowało się za krzakami. Dzięki temu niewiasta była niewidoczna. Mogła więc śledzić oponenta i samemu wykonywać ataki. Szczególnie, jeżeli była dobra w GenJutsu. Niestety, albo pannie nie sprzyjał los, albo przeciwnik posiadał jakieś tajemnicze zdolności. Zaledwie kilkanaście sekund po przemianie dziewczyny zjawił się przed nią jakiś człowiek. Co gorsza, postać ta atakowała.
     Wysoki blondyn napierał. Miał bark wysunięty w stronę dziewczyny, tak aby zadać jej spore obrażenia. Niestety, poruszał się on z piekielną prędkością (Szybkość 110). Dodatkowo siła uderzenia mogła powalić niejednego wojownika (Siła 110). Krótko mówiąc, jeżeli Ayane nie wymyśli jakiegoś realnego i szybkiego planu ucieczki, zostanie zaatakowana, co z pewnością wywoła u niej jakieś obrażenia.
     Ale może Ayatsuri zna jakieś techniki defensywne nie wymagające składania pieczęci?

Offline

 

#175 2015-01-30 19:59:11

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Choć udało mi się uniknąć ostrzału shurikenami, ciągle znajdowałam się w niebezpieczeństwie, nie mogłam nawet pozostać w ukryciu. Bowiem od razu po podmianie zostałam znowu zaatakowana, wróg napierał na mnie frontalnie. Nie miałam pojęcia, czy zostałam już na starcie złapana w GenJutsu, czyi też wróg posiadał jakieś zdolności sensoryczne, aczkolwiek musiałam zareagować na bezpośredni atak. Przeciwnik pojawił się naprzeciwko mnie i charakteryzował się dużą szybkością, jednakże mogłam nadążyć nad jego ruchami [Reakcje: 90], tudzież w odpowiednim czasie złożyłam błyskawicznie krótką salwę pieczęci [Składanie pieczęci: 100] i przygotowałam się do manewru. Atak był frontalny i przebiegał w linii prostej, dlatego zwyczajnie się uchyliłam, po czym dałam krok do przodu, wykonując niezwykle delikatny ruch prawą ręką. W przeciwieństwie do wroga poruszałam się wolniej, gracja pozwoliła mi na zwiększenie dokładności i precyzji wykonywanych ruchów. Próba uniknięcia ataku powinna zakończyć się sukcesem, kontra ustawiła moje ciało w nieco pochylonej pozycji, prawą rękę trzymałam wyprostowaną z przodu, lewą zginałam blisko ciała, lewa noga była wysunięta nieco w tył, prawa zaś pozostawała z przodu, zwieńczeniem pozy była chakra unosząca się na moich dłoniach. Chakra no Mesu [Siła Ninjutsu: 160] powinno ugodzić wroga bezpośrednio w okolice splotu słonecznego, to powinno utrudnić mu oddychanie, a także dać mi wiele informacji dotyczących zaistniałej sytuacji.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayane (2015-01-30 20:01:13)

 

#176 2015-01-31 10:38:11

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Dziewczyna cudem uniknęła ataku mężczyzny. Na twarzy przeciwnika pojawił się grymas. Pewnie sądził, iż tym atakiem wyeliminuje Ayane z gry. Jednak nagle jego wyraz twarzy się zmienił. Ponownie widać było uśmiech. Zadziwiające. Ten mężczyzna potrafił zmieniać swoje oblicze nawet w takich momentach. Gdy miał ofiarę na talerzu, a ta dzięki ułamkom sekund odsunęła się od silnego ramienia. Cóż, atak ten mógł wyrządzić ogromną szkodę dziewczynie. Ale przeciwnik nie  poprzestał, o nie. On miał zdecydowanie lepszy plan, niż wykonanie prostego TaiJutsu. Bandyta potrafił myśleć, co było zadziwiające dla niektórych z jego fachu.
     Gdy tylko Ayane odsunęła się od niego, zareagował. Mężczyzna odsunął się i błyskawicznie uderzył niewiastę plecami. Z pozoru to uderzenie nie miało wielkiego wpływu na przebieg walki, jednak rzeczywistość była zupełnie inna. Cios został wykonany błyskawicznie (Szybkość 90), także Ayatsuri została trafiona. A dopiero wtedy poczuła moc tego uderzenia. Ogromna siła (Siła 130) pchnęła ją na pobliskie krzaki. Rośliny zostały złamane pod ciężarem kobiety, szczególnie biorąc pod uwagę jej szybkość lotu. Ayane leżała oszołomiona przez kilkanaście sekund. Wiedziała, że taki cios nie może wziąć się znikąd, a przeciwnik z pewnością zna się na swoim fachu. Ba, to może być ninja.
     Dziewczyna była cała obolała. Jej plecy zdawały się piec. Z pewnością całe były w siniakach, szczęście i tak wielkie, ponieważ taki cios mógł złamać kości Ayatsuri. Dziewczyna odzyskała świadomość i mogła wstać. Jednak coś ja powstrzymało. Co takiego konkretnie? On.
     Kilka metrów przed Ayane stał jej przeciwnik. Gwizdał i nie przejmował się nią. Patrzył tylko, a na jego twarzy dało się dostrzec uśmieszek pełen pogardy. W końcu przemówił, aby zaoferować dziewczynie swoje warunki.
     - Widzę, że jesteś przytomna. To dobrze. Zapewne myślałaś o mojej propozycji. Postanawiam ją więc ponowić. Oddaj mi swoje dobra, pieniądze, broń, sakwy. Dzięki temu nie uczynię ci krzywdy. Rozumiesz, czy mam znowu zaatakować? - zapytał spokojnie. Na jego twarzy widoczny był ten sam drwiący uśmiech.
     Człowiek ten zdawał się bawić Ayane. Cóż, jednak teraz słowo należało do niej.

Offline

 

#177 2015-01-31 21:05:30

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Szybkość i iła wroga znacznie wykraczały poza moje oczekiwania, nie miałam nawet najmniejszych szans na uniknięcie ataku zza pleców efekt był druzgocący. Zdałam sobie sprawę, że w bezpośrednim starciu nie miałabym żadnych szans z tym mężczyzną, zupełnie poddałam się jego sile, nie miałam innego wyjścia. Przyjęłam na siebie naprawdę silne uderzenie, po którym straciłam przytomność, a kiedy się obudziłam, oponent był przy mnie. Sytuacja była dziwna, skoro chciał mnie okraść, mógł zrobić to w momencie, kiedy byłam nieprzytomna, z jakiegoś jednak powodu oszczędził mnie. Wciąż jednak był zaciekawiony moim dorobkiem, zapytał tak grzecznie, że nie mogłam mu odmówić.
-Chyba nie mam innego wyjścia. Nie musisz mnie atakować, jestem w stanie oddać ci wszystko, co mam. - odpowiedziałam ze spokojem.
Nie widziałam innego wyjścia z sytuacji, a nie zamierzałam na siłę główkować, musiałam spełnić jego żądania. Wiedziałam jednak, że proces ten będzie nieco skomplikowany i czasochłonny, ponieważ wszystkie pieniądze i większość ekwipunku zapieczętowałam w zwojach, ale nie powinno to stanowić problemu. Na razie jednak musiałam czekać na jego polecenia, zgodnie z którymi rozwiązalibyśmy problem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#178 2015-02-01 12:51:42

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Mężczyzna wyglądał na zadowolonego. Pogładził swoją brodę, a następnie krótko się zaśmiał. Tak, osiągnął to co chciał. Ayane stwierdziła, iż nie chce walczyć. Czyli po prostu się poddała. Cóż, jego zadanie powoli się kończyło. Dzięki uległości dziewczyny po prostu mógł zabrać jej cenne przedmioty. A gdy to uczyni, najzwyczajniej w świecie się oddali. Tak robił każdy bandyta. Zwyczajny złodziej musiał przestrzegać podobnych reguł. Być może człowiek ten nie reprezentował specjalnego rodzaju przestępców, bo miał pewne opory. Na razie nie pokusił się, aby samemu okraść niewiastę. Ba, również jej nie zabił. Czyżby miał jeszcze dobre uczucia? Kto wie, jak na razie i tak dokonał złego czynu.
     - Wyjmij wszystko z sakw. Połóż to przed sobą, a następnie odpieczętuj wszystkie zwoje, o ile w ogóle jakieś posiadasz. Widać, że jesteś ninja, czyli zapewne znasz tą sztukę. Szybko, nie mam całego dnia, aby obserwować jak się guzdrasz. - powiedział. Napawał się tym widokiem. Na jego twarzy widać było mieszankę chciwości oraz szczęścia. Cóż, niektórzy czerpali radość z tak prostych zajęć jak gromadzenie dóbr. Być może owy bandyta chciał mieć jak najwięcej pieniędzy... - Z życiem!
     Teraz od dziewczyny zależało co zrobi. Czuła, że tępy ból opuszcza jej ciało. Jedynym miejscem, gdzie czuła wciąż skutki ataku przeciwnika, były plecy. Ale trzeba przyznać, iż adrenalina, która pobudzała niewiastę, niszczyła efekty natarcia plecami. Tak, Ayatsuri mogła już nawet walczyć. Tylko pytanie czy pokusi się na taką opcję. Być może ma pomysł, aby unieruchomić przeciwnika? Al o wręcz przeciwnie, nie chce mieć niczego wspólnego ze starciem.
     Kto wie, jeżeli nie ona?

Offline

 

#179 2015-02-02 18:08:08

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Czułam, jak powoli ból ustępuję, a wszelkie negatywne efekty po otrzymaniu poprzedniego ciosu mijają. Trzeba było przyznać, że przeciwnik władał ogromną siłą i na pewno nie byłabym w stanie dorównać jego zdolnościom, właśnie dlatego nie zamierzałam walczyć, przekręty również nie wchodziły w grę, musiałam mu się po prostu poddać. Wciąż odczuwałam ból pleców, ale to jedyna niedogodność, jaka mi w tamtym momencie towarzyszyła, jedynym zmartwieniem był ten osiłek, liczyłam na to, że po prostu pozwoli mi zniknąć po całym zdarzeniu i nic złego mi się nie przytrafi.
-Dobrze, dobrze. Wszystkie pieniądze i wartościowe bronie zapieczętowałam w tych zwojach, proszę. - wytłumaczyłam się, przechodząc do pozycji siedzącej.
W torbach nie miałam zbyt wielu rzeczy, kilka kunaiów na pewno go nie usatysfakcjonuje, zarobione Ryo trzymałam właśnie w jednym ze zwojów.
-W torbach i kaburach mam kilka kunaiów, znacznie większą część broni zapieczętowałam w zwojach. Ten zwój zawiera zapieczętowane pieniądze, od niego powinnam zacząć? Dwa zwoje są puste, trzy zawierają marionetki, pozostałe to zwoje z kunaiami i shurikenami. - wskazałam każdy ze zwojów, opisując go.
W głębi serca naprawdę się bałam, dlatego musiałam zachować istny spokój w zaistniałej sytuacji. Jeden niepotrzebny ruch mógłby spowodować napływ złości u bandyty, wolałam się nie narażać. Z tego powodu poinformowałam go dokładnie o zawartości każdego zwoju i spytałam, od którego powinnam zacząć. Patrzyłam na oprawcę z politowaniem, mając nadzieję, że nic złego mi nie zrobi.

 

#180 2015-02-03 11:14:36

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Ayane pogodziła się z porażkę. Jej przeciwnik po prostu dysponował zbyt wielką siłą i szybkością. Faktycznie, trzeba było przyznać bandycie, że dysponował doskonałymi zdolnościami z zakresu TaiJutsu. Ciekawe było, czy umiał posługiwać się innymi sztukami ninja. Być to może to jakiś renegat? Albo czyiś klan specjalnie chciał zastawić pułapkę na Ayatsuri? Kto wie, obecna sytuacja wydawała się być dziwna. Dziewczyna, która padła ofiarą ataku, wiedziała tylko jedno. Lepiej nie zadzierać z owym człowiekiem. Inaczej można było narazić się na poważne obrażenia, o czym przekonała się Ayane. Ból pleców ustąpił, chociaż siniaki na pewno pozostały...
    - Brawo! Wreszcie mówisz od rzeczy. Wiedziałem, że taka dziewczyna jak ty od razu przejdzie do konkretów. Świetnie, jak na razie nie sprawiasz mi problemów. Wyciągnij te zwoje, połóż przed sobą, a następnie zaczniesz przywoływać wszystkie rzeczy, które zechcę. Potem zabiorę je i dam tobie spokój. Widzisz, da się trafić na uczciwego bandytę w tych czasach. - powiedział i zaśmiał się paskudnie.
     Mężczyzna najwidoczniej cieszył się z tej sytuacji. Cóż, chyba kazdy zbir na jego miejscu robiłby to samo. Zaraz dostanie "wypłatę", swoje wynagrodzenie. Możliwe, ze poszukiwał kupca, czy innego źródła dochodu od dłuższego czasu. Teraz dzięki Ayane będzie mógł zwiększyć zawartość swojego portfela. A to na pewno radowało go bardziej niż walka.
     Nagle na twarzy człowieka pojawiło się zdziwienie. Stało się to po wypowiedzi Ayatsuri. Nagle na buzi pojawił się ogromny uśmiech, a następnie brwi nabrały wyrazu niepewności. Czyżby mężczyzna uczuł trwogę wobec Ayane? Kto wie. Bandyta zacisnął pięści, a następnie odezwał się. Radosnym i bardzo głośnym tonem.
     - Marionetki? Naprawdę masz lalki bojowe? Niemożliwe, musisz być z klanu Ayatsuri! Chyba, że... No tak, przecież napadłem na ninja. Odpieczętuj jedną z nich, proszę. Bardzo chciałbym zobaczyć na oczy broń typową dla twojej rodziny. Już dawna nie miałem do czynienia z wojownikami z Shisou. - powiedział.
     Typek najwidoczniej miał jakieś niespełnione fantazje dotyczące marionetek. Pozycja Ayatsuri chyba wskazywała na jedno. Lepiej się z nim zgodzić niż powodować opór. Jednak... No cóż, decyzja należy do samej dziewczyny, być może ma ona gotowy plan ucieczki?

Offline

 

#181 2015-02-14 11:14:29

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

-Po prostu nie widzę jakiegokolwiek sensu w przeciwstawianiu ci się. Jesteś zbyt silny, a ja, cóż, jestem dziewczyną... - westchnęłam, ciągle klęcząc na ziemi.
Nie widziałam dla siebie innego rozwiązania, musiałam mu się poddać. Nie miałam zamiaru grać ofiary, próbować go uwieść, a tym bardziej walczyć, oddanie całego ekwipunku było jedynym racjonalnym rozwiązaniem. Kolekcja kilku zwojów z pewnością zrobiłaby duże wrażenie na kimś, kto zna się w tej dziedzinie, ale mężczyzna przede mną zdawał się być laikiem w temacie.
-Tak, zgadza się. Wywodzę się z klanu Ayatsuri, jestem początkującą lalkarką i posiadam łącznie trzy lalki. - wyjaśniłam pokrótce. -Czyli chcesz zobaczyć jedną z moich marionetek? No dobrze, proszę. - złożyłam dłonie w odpowiednią pieczęć, po czym przyłożyłam je do podłoża rozłożone.
W powietrzu pojawiła się Karasu, wystawiłam przed siebie lewą dłoń, by pokazać także linki z chakry, za pomocą których kontroluję kukiełkę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#182 2015-02-15 15:49:43

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Ayane znajdowała się w dziwnej sytuacji. Teoretycznie właśnie ją okradano, a ona pomagała sprawcy. Miała nawet momenty, aby spróbować ucieczki, czy nawet ataku. Sekundy temu jej przeciwnik zezwolił jej na użycie marionetki. Jednakże ta była uparta. Postanowiła, że nie będzie ryzykować swojego życia. Lepiej stracić pieniądze niż życie. Cóż, szczerze mówiąc to miała całkiem sporo racji w swoim postępowaniu. Jednak warto dostrzec, iż była ninja. A nie każdy skrytobójca wolałby poświęcić swoje fundusze niż nie spróbować szczęścia. Czy Ayatsuri zmieni zdanie? Czy postanowi jednak oddać swoje rzeczy i tym samym stracić dumę? Kto wie? Jak na razie jej przeciwnik zachowywał się... Dziwnie.
     Mężczyzna zaczął oglądać lalkę. Marionetka bardzo go zaciekawiła. Podszedł do niej, zaczął ostukiwać zewnętrzne części. Wyglądał jakby był wniebowzięty. Najwidoczniej tajemnica budowy tych broni klanu Ayatsuri musiała interesować go od dłuższego czasu. A właśnie teraz miał okazję, aby przebadać te stare, chociaż doskonale zbudowane mechanizmy. Tak, Ayatsuri posiadali ogromną tradycję w wyrabianiu tego typu broni. Tak dawną, iż jedynie nieliczni wciąż potrafili tworzyć własne kukiełki. Marionetki zdawały się być narzędziem używanym jedynie przez grupę wybrańców. Należało więc docenić kunszt i sposób wykonania tych niezwykłych dzieł.
     - Cudowna! Jest wspaniała! - krzyknął przestępca. Z radością obserwował Karasu. Dotykał drewnianych części, a także poszukiwał broni. Chwilkę później ponownie zwrócił się do dziewczyny. - Odpieczętuj następne dwie lalki. Chcę je zobaczyć na własne oczy. Zobaczyć... Co tam zobaczyć, zabrać! Wezmę je. A tobie daruję życie. Chyba to uczciwy układ, prawda?
     A co na to Ayane?

Offline

 

#183 2015-02-16 19:15:03

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Nie mogłam ukryć zdziwienia wynikającego z zachwytu, jakiego mężczyzna nabrał w chwili odpieczętowania lalki. Ta zrobiła na nim ogromne wrażenie, złodziej bardzo chciał zobaczyć broń członków klanów Ayatsuri, teraz miał okazję przyjrzeć się jej dokładnie. Oglądał ją z każdej strony, dotykał jej części, wykazywał mimo wszystko spokojną naturę i to właśnie dlatego niczym się nie denerwowałam, z zimną krwią brałam niemalże bierny udział w zaistniałej sytuacji. Ta nabrała dziwnego wyrazu w momencie, kiedy jegomość kazał mi odpieczętować pozostałe marionetki.
-Szczerze powiedziawszy, posiadam znacznie więcej marionetek. W sumie mam ich cztery. Dwie, o których wspomniałam, są, niech no ja znajdę odpowiednie określenie, zwyczajnymi marionetkami, takimi, jak ta tutaj. Czwarta kukiełka z mojej kolekcji jest unikatowa, wręcz nadzwyczajna. Mówi się, że stworzył ją sam Monzaemon, legendarny mistrz kuglarstwa. Chciałbyś, bym pokazała ci również tamtą? Będzie to wymagało kilku czynności, między innymi schowania pozostałych lalek i przywołania nowej za pomocą pieczęci, to skomplikowany proces i, szczerze powiedziawszy, byłbyś pierwszą osobą, która by go ujrzała. Nigdy wcześniej nie używałam tej marionetki, ponieważ nie czułam takiej potrzeby, jestem jeszcze zbyt słaba, by ją kontrolować, nie przeszłam jeszcze odpowiednich treningów. - wyjaśniałam uważnie, a na końcu mojej wypowiedzi moja mina wyraźnie posmutniała, dlatego zrobiłam krótką przerwę. -Dlaczego to robisz? Dlaczego okradasz innych? Jesteś silnym mężczyzną, z łatwością mógłbyś wykonywać misje ninja, na pewno posiadasz do tego kwalifikacje. Mógłbyś legalnie zarabiać.

 

#184 2015-02-17 22:52:56

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Tereny starego Kanketsu

^^

     Mężczyzna obserwował Ayane. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że dziewczyna może wykorzystać jego chwilę słabości, aby go zaatakować. Co prawda dziewczyna miała zupełnie inne zamiary, chociaż nie ukazała tego w żaden sposób. Nic dziwnego, że przeciwnik Ayatsuri po prostu miał podejrzenia. Chyba każdy mógł obawiać się kuglarza, szczególnie w momencie, gdy jego marionetki znajdowały się poza zwojami. Tak, ta broń potrafiła zabić niejednego, gdy ten tylko przestał skupiać uwagę na bezpieczeństwie. Niestety, starcia z lalkarzami nie należały do prostych. Ich potencjał bojowy zawsze był ukryty pod postacią mizernych i tajemniczych pomocy w postaci kukiełek. Nigdy nie dało się orzec, czy Ayatsuri przegrywa czy wygrywa pojedynek. Można było to stwierdzić tylko po tym, iż jedna ze stron była niezdolna do dalszego starcia. Głównie z tego powodu bandyta starał się zachować ostrożność, chociaż nie wychodziło mu to dobrze.
     Reakcje mężczyzny na wiadomość o unikatowej lalce była nie do opisania. Na jego twarzy pojawiła się ciekawość, aczkolwiek dało się dostrzec oznaki chciwości. Człowiek ten nagle zapragnął posiadania owej kukiełki, chociaż z pewnością nie umiał jej obsługiwać. Dziewczyna zainteresowała go do tego stopnia, że coraz bardziej  przestało mi zależeć na napadzie. Jednym pragnieniem było dokładne zbadanie specjalnej marionetki. I właśnie w tym momencie Ayane spadła jak z nieba złodziejowi. Mężczyzna zaczął się śmiać. Chwilę później przemówił, do lalkarki.
     - Doskonale. Tak, świetnie. Możesz schować tą lalkę. Chcę zobaczyć marionetkę, która jest unikatowa. Specjalna. Jedyna na świecie. W dodatku stworzona przez mistrza twojego klanu... Na co czekasz? Działaj, przywołaj tę lalkę. Tylko z życiem, bardzo mi zależy. - krzyknął. Chwilkę potem już zawierał ręce, aby dostrzec unikatową marionetkę. Cóż za okazja! Specjalna lalkarka spadła z nieba, dla takiego złodzieja. Kilka minut później mężczyzna odezwał się ponownie. -Dlaczego to robię? Odpowiedź jest prosta. Bo mam z tego zyski. Lepsze niż jako ninja. Zarabiam grube pieniądze, a nie mam zobowiązań. Nie wierzę w klany. Już nie.
     Nieznajomy śmiał się. Czekał tylko na marionetkę...

Offline

 

#185 2015-07-31 14:47:10

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 785
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny starego Kanketsu

  Wciąż deszcz, teraz już nie było w nim żadnej przyjemności ba zrobiła się nawet jeszcze zimniej. Co jakiś czas wyrzynałem płaszcz z wody, nie miało to większego sensu bowiem natychmiast ją nasiąkał nakładając kolejne kilogramy na moje barki, ale dawał przynajmniej odrobinę więcej ciepłą. Im bliżej kraju gorących źródeł tym bardziej oczywista stawała się droga. Myślałem, że starcie to bardziej będzie przypominało walki partyzanckie gdzie wojska źródeł chowają się po lasach i napadają na ogień, kiedy mają dogodną szansę. Jednak z daleka było czuć charakterystyczny zapach palonych ciał. Lasy natomiast były znacznie rzadsze niż zapamiętałem. Ba olbrzymi obszar został wycięty. Z daleka było widać dwa obozowiska. Zacząłem żałować, że wybrałem sobie takich towarzyszy. Miuu była wciąż młoda,3 lata młodsza odemnie kiedy po raz pierwszy wyruszyłem na wojne. Takie widoki wpływają na człowieka. Taiia z jakiegoś nieznanego mi powodu uważałem za człowieka user bluźni, którego lepiej trzymać z dala od niebezpieczeństw. Mógł się okazać przydatny jakbyśmy nie mogli znaleźć miejsca bitwy, ale w takiej sytuacji, cóż wciąż mógł być przydatny, ale nie był niezbędny.
- Jeżeli chcecie się wycofać to teraz macie okazję, nie wiem co czeka przed nami. To ma być tylko rozeznanie, ale możliwe że nie wszyscy wrócimy do domu. - powiedziałem po czym ruszyłem przed siebie przekraczając ostatnią linię lasu i wychodząc na wolną przestrzeń wykarczowanych drzew rozciągających się na kilka km.
[z/t(Akio,Hikari,Ango,Miuu)->kraj gorących źródeł->Miejsce bitwy 2]


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#186 2015-08-04 20:43:56

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Tereny starego Kanketsu

  Poruszali się dosyć szybko, wszak byli z Namikazę. Taii znał  tylko Akio oraz Hikari a tamtej dwójki nie kojarzył. W sumie nie chciał kojarzyć lub ich nie pamiętał. Obecnie jego mysli były skupione na wspomnieniach. Na tym co przeżył oraz na tym co może mu się przytrafić. Stare rany rozdrapane zostały na nowo i całą tą pewność siebie stracił ponownie. Teraz był bardziej cichy i ostrożny, opuścili dom więc i jego zmysły się wyostrzyły. Kojarzył te tereny i czuł ogromne napięcie, które wisiało w powietrzu. Z pewnością sam Akio był świadom braku użyteczności tego shinobi. Wiadomo trzeba pare spraw postawić jasno i rzetelnie, a nie ukrywać je przed światłem dziennym. Pomimo tych negatywnych emocji nadal uśmiechał się, przez kłamstwa. Chciał kłamać i grać na pozór opanowaną osobę, którą nie był. Jednak należał do rodziny i musiał zapewnić jej bezpieczeństwo. Więzy krwi ponad wszystko. Jednak u Taiia było inaczej, on miał również w tym pewien cel. Chciał dowiedzieć się co takiego starszyzna Namikaze planowała odkryć w tamtych terenach. Coś mu śmierdziało, bo po jego powrocie sprawa ucichła i nikt nie pytał się co konkretnie się przytrafiło tam chłopakowi.
  -Mistrzu, wróciłem z tamtych terenów i mam długo do spłacenia wobec Lorda. To mój obowiązek i powinność.- Odparł zupełnie bez przekonania, raczej nie wierzył w moc tych słów, ale jakoś je wykrztusił. Droga przed nimi była dosyć długa, więc czasu na rozmyślania było dość. Taii zatem postanowił nieco podzielić się informacjami z swojej misji. Lepiej odkryć wszystkie informacje wczesniej niz później.
  -Chciałbym wam powiedzieć, że byłem na misji gdy wybuchła tam wojna. Szukaliśmy jakiegoś piasku o potężnej chakrze, nie wiem co to było. Nie byłem wtajemniczony ani tym bardziej się nie interesowałem. Jednak z moich przemyśleń może to być jakaś broń, ewentualnie potężna osoba z Sabaku. Widziałem w akcji paru i powiem, że są twardzi. Jednak pełnej mocy ich klanu nie miałem przyjemności oglądać. W sumie nie wiadomo o co w tej całej wojnie chodzi...- Zakończył swój monolog, raczej nie miał nic więcej do powiedzenia skoro zbliżali się już do pozycji docelowej. Miał skromną nadzieje, ze bedzie mógł jeszcze raz podziękować Lordowi tego kraju za ratunek i opiekę nad nim podczas jego misji i obrażeń związanych z nią.

ZT  Taii ->kraj gorących źródeł->Miejsce bitwy 2

Offline

 

#187 2015-11-29 03:00:30

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Kanketsu

Podekscytowanie mężczyzny prawdopodobnie stawiało mnie w bardzo dobrym położeniu, mogłam teraz szybko wymyślić jakiś sprytny plan i uciec od niego, brakowało mi jednak odpowiedniego bodźca. Udało mi się jednak namówić go na zaprezentowanie kolejnej lalki, mogłam więc z powrotem zapieczętować Karasu, ale poczekałam z tym chwilkę, miałam nieco inne koncepcje. Zneutralizowałam działanie nici z chakry, dzięki czemu kukiełka opadła bezwładnie na ziemię tuż przede mną, teraz miałam przystąpić do przywołania kolejnej.
-Muszę cię prosić o chwilę cierpliwości. Jak mówiłam, jestem jeszcze słaba, a przywołanie jej wymaga skupienia i dużej ilości chakry. Nie przeszkadzaj mi, proszę. - wiem, że takie słowa mogą go zdenerwować, ale postawiłam na bezpośredniość.
Złożyłam dłonie w specjalną pieczęć, po czym zaczęłam kumulować energię w całym organizmie, po kilku chwilach przyłożyłam dłonie do ziemi i w tej pozycji utknęłam przez kilka chwil. Miałam już wszystko przemyślane, musiałam jedynie przygotować się do działania i kiedy byłam już gotowa, zaczęłam realizować swój plan działania.
-Dobra, przygotuj się. Oto ona
Błękitna chakra wydostała się z moich dłoni, nagromadziłam jej zbyt dużo i specjalnie spowodowałam zamęt w trakcie wykonywania techniki, ale kto by to zauważył. Użyłam takiej samej mocy, jaka potrzebna jest do wykorzystania Rasengana, jednak skumulowana przeze mnie chakra ulotniła się i eksplodowała, wzbijając w powietrze kurz. W tym samym momencie zniknęła też Karasu, dzięki temu w powietrzu znalazł się dodatkowo obłok dymu towarzyszący zarówno przywołaniu, jak i procesowi do niego odwrotnemu, to samo tyczy się dźwięku w postaci charakterystycznego *puff*. Cały ten zabieg wyglądał kompletnie naturalnie, wszystko miało służyć przecież przywołaniu kolejnej marionetki, rzeczywistość była inna. Postanowiłam wykorzystać zasłonę dymną i kiedy już cały mój ekwipunek został zabezpieczony, zapadłam się pod ziemię, dosłownie. Skorzystałam z techniki Shinju Zanshu no Jutsu, by się schować, w normalnych okolicznościach nie mogłbym wykorzystać tego jutsu, ale na tym też nie poprzestałam. Dzięki Dochuu Eigyo mogłam swobodnie wyrwać się z rąk tego maniaka, oddaliłam się na odległość około 20 metrów, wyskoczyłam spod ziemi i zaczęłam biec, ile sił w nogach, tylko to mi pozostało, liczyłam w dużej mierze na szczęście.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#188 2017-06-26 09:00:45

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 823
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Vice Lider / Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Kanketsu


       Powrót z tak odległego kraju do naszych rodzimych ziem, trochę czasu zajmował i z jakiegoś powodu nie wybraliśmy trasy na około a podjęliśmy się przejścia przez tereny kraju ognia. Prawda była taka, że w obecnej chwili byliśmy tylko klonami i to wcale nie najsłabszymi bowiem przecież lider i jego zastępca. Na nasze życie nic nie czyhało więc rozmowa mogła płynąć swobodnie. Przez dłuższy czas jedynie przysłuchiwałem się rozmowie z Namikaze i dopiero gdy przekroczyliśmy granicę kraju ognia a Yozora z Jiro poszli w swoją stronę, postanowiłem nieco pogaworzyć. Ikkyo zwrócił się do mnie bezpośrednio z pytaniem, na które musiałem przez chwilę poszukać odpowiedzi.
       - Hmmm. W sumie są niewiele młodsi od nas ale mam wrażenia jakby dzieliła nas przepaść wiekowa. Kwestia przeżyć. Yozora ma potencjał dlatego przydzieliłem jej to zadanie ale bez swojego klona jej tam w życiu bym nie puścił. Takie zadania kształtują ale bez nadzoru mogłaby z tego cało nie wyjść, zwłaszcza że była gotowa zaryzykować z tą fiolką podczas igrzysk a teraz musimy uważać na każdą duszyczkę z naszego klanu. Co do Jiro to na pewno zrobił na mnie niezłe wrażenie. Nie widziałem by ktoś łączyć łuk z chakrą, chociaż sam łuk już jest rzadkością w asortymencie . Nie wydaje się być zły aczkolwiek mam wrażenie że Namikaze z reguły są dosyć przyjaźni i otwarci.
          Uniosłem głowę delikatnie ku górze, przyglądając się niebu, powolnie stawiają kroki na piaszczystej ścieżce wśród rosnących gęsto pól. Zastanawiałem się jako klon czy mój oryginał dotarł już do Ronin i w sumie mogłem nawiązać z nim kontakt za pomocą pieczęci, jednakże z drugiej strony nie było takiej potrzeby w tej chwili.
        - Coś ciekawego w Hidari? Nikt nam wioski znowu nie okradł?
       Rzuciłem delikatnie sarkastycznym żarcikiem, choć łatwo było się domyślić, że po prostu chciałem dowiedzieć się co w domu.

Z/T - > Yu no Kuni

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
chelm.zbiorniki-na-szambo.pl kantor rzeszów co jedzą świnki morskie busy Bruksela