Ogłoszenie


#321 2016-04-21 15:51:03

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/DjRfRjG.jpg



     Postępowanie Akamiego było coraz sensowniejsze. Przede wszystkim, postanowił opuścić mgłę. Wykonał również banalną, ale przydatną technikę podmiany. Kawarimi no jutsu uratowało go po raz kolejny. Nieważne jednak, zdecydowanie ciekawsze zdaje się być to, co mężczyzna zrobił dalej. Uszedłszy od broni miotanej postanowił działać. przede wszystkim, uciekł na kraniec stoku, a tam, wykonał prostą pieczęć. Chwilkę później na obszar spadła pokrywa ze świńskim łbem. Potężna technika z pewnością zabiła mężczyznę z piorunową zbroją. Nie było ku temu wątpliwości. Dlaczego? Otóż dało się to wywnioskować po jego agonalnym krzyku. Facet prawdopodobnie chciał zniszczyć ziemna barierę jakąś techniką Raitonu. Postępowanie całkiem sensowne, jednak w tym wypadku dalekie od powiedzenia. Uczcijmy go minutą ciszy...

     -Ty draniu! - usłyszał ninja. Głos był dla niego nieznany, przynajmniej do tej pory. Wyrzutek, który z pewnością przyglądał się całemu show, zauważył ciekawe zjawisko. Mgła nie zniknęła w momencie krzyku mężczyzny. Istniała chwilkę później, a następnie powoli rozpłynęła się. No, w każdym razie, Wyrzutek po opadnięciu kurzu, pyłu i dymu, wreszcie ujrzał krzyczącą postać. Była to kobieta, wątłej postury, jednakże stojąca pewnie i stabilnie. Najwidoczniej udało jej się uniknąć miażdżącej techniki Kuran Sena. Cóż, miała szczęście. Stała teraz, na zgliszczach dawnego pobojowiska, oddalona od Wyrzutka o jakieś 15 metrów. - Zapłacisz mi za to.

     Ostatnie słowa były bardziej powiedziane, niż wykrzyczane. Mężczyzna jednak je usłyszał. Akami nie zdążył nawet mrugnąć okiem, a okolicę ponownie otoczyła mgła. Kobieta nie wykonywała żadnych pieczęci, obróciła się dookoła własnej osi, a chwilkę później spowiła całą okolicę tajemniczym gazem. Akami ponownie nie widział nic, z powodu gęstości oparów. Poczuł również piekący ból na ramionach. Krew nie wyciekała, ale za moment ponownie zacznie.

Post #10
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#322 2016-04-21 18:08:38

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Wymarły las

       Pojawienie się drugiego przeciwnika wyjaśniło całą gamę niewiadomych. Nie. Była tu od samego początku i to ona mnie znalazła jako pierwsza. Trująca mgła zupełnie nie pasowała do pozostałych umiejętności pokonanego wroga. Poza tym, mgła pojawiła się dopiero po jakimś czasie od nawiązania konfrontacji. Tak samo jak atak bronią miotaną. Popełniłem kardynalny błąd, zakładając, że oponent był jeden. Oszukali mnie formą pierwszoosobową użytą w tamtej wiadomości, za co powinienem się wręcz wstydzić. Niemniej, dobrze zrobiłem, używając swoich najsilniejszych technik na pokonanie przeciwnika. Nawet jeśli kosztowało mnie to mnóstwo chakry, wrogowie byli zdecydowanie za silni, by walczyć z nimi dwoma jednocześnie.
       Skóra raz jeszcze zapiekła, gdy okolice wypełniła śmiercionośna mgła. Zacząłem biec w swoją prawą, zataczając delikatny łuk (Szybkość = 200). Mogłem założyć, że ukrywaniem oponentka nadrabiała niewysokie zdolności w bezpośredniej walce. W takim razie należało się liczyć z ewentualnymi pułapkami. Niezależnie od tego, ile miałem w tym racji, biegnięcie prosto w jej stronę zdawało się samobójcze. Szczególnie w moim stanie. Choć byłem przyzwyczajony do bólu, ten naprawdę paskudnie dawał się we znaki. Za długo wystawiłem się na działanie oparów i wolałem nie sprawdzać, co kryje się w jeszcze głębszych warstwach organizmu. Wystarczyło, że moje ukochane szaty pokryte były purpurowymi plamami.
       Wyskakując z mgły zrobiłem jeszcze parę kroków w tył i stanąłem skierowany bezpośrednio w stronę miejsca, w którym ostatni raz ją widziałem. Oddalony byłem na odległość dziesięciu metrów od granicy chmury, czyli dostateczną, by dosięgnąć wynurzającą się przeciwniczkę większością technik. Oczywiście nie spodziewałem się dzikiej szarży. Pomimo bólu po utracie towarzysza, wydawała się trzeźwo myślącą osobą. Utrata większości chakry wymusiła na mnie ostrożność, tłumiącą zapędy do atakowania na oślep. Wydobyłem katanę, która od dłuższego czasu wystawała z mojego żołądka. Schowawszy ją do pochwy pozwoliłem, by jeszcze więcej krwi ze mnie wypłynęło. Tyle, bym mógł podjąć kolejną próbę narysowania symbolu Jashina.
       - Ktoś tak skuteczny nada się w sam raz... Shinigami. - wymamrotałem pod nosem.

Ostatnio edytowany przez Akami (2016-04-21 18:09:17)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#323 2016-04-22 10:27:44

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/DjRfRjG.jpg



     Akami czuł, że musi uciekać. Bieg w prawo był więc dobrym wyborem. Mężczyzna, który jeszcze chwilkę temu zesłał w te rejony ogromną kopułę, teraz ratował się przed byle mgłą. Decyzja, wbrew pozorom była bardzo przemyślana, miała jednak swoje konsekwencje. Wyrzutek doskonale przewidział to, że siedzenie w tworzywie z chakry skończy się dla niego źle. Tymczasem jednak przeliczył się, zakładając, iż przeciwniczka pozwoli mu przebyć drogę do granicy tworzywa z chakry ot tak, bezkarnie.

     - Nawet nie próbuj. - rozległ się głos. Co ciekawe, nie był on równomierny, lecz dochodził z kilku stron. Pewnie kolejna prosta sztuczka, jednak w połączeniu z grozą i tajemniczością sytuacji - nawet przerażająca. Szept kobiety docierał do uszu Wyrzutka, gdy ten znajdował się dziesięć metrów od wcześniejszego położenia. - Mgła pochłonie ciebie, jak ziemia Kitachiego.

     Jakby na potwierdzenie jej słów, Akami ponownie usłyszał świst broni. Tym razem jednak, dobiegał on z wszystkich stron, a jego częstotliwość była zmienna. Broń z pewnością krążyła dookoła Wyrzutka i kwestią czasu pozostawał moment, w którym w końcu dosięgnie mężczyznę. Prorok Jashina miał jednak możliwość ucieczki, ponieważ obecnie, poza wypływającą krwią, nie odczuwał obrażeń.

Czujesz się coraz słabiej. Twoje ciało jest bardziej wiotkie i poruszanie się szybko sprawia ci niemały problem.

Post #11
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#324 2016-04-27 22:01:51

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Wymarły las

       Oponentka od pierwszego ataku wykazywała się nie lada zmysłem taktycznym, toteż wiara w tak łatwą ucieczkę z trującej mgły była w ogólnym założeniu bezsensowna. Kończące się rezerwy chakry wymusiły jednak na mnie takie, a nie inne działanie. Przez jakiś czas było ono nawet skutecznie, ale wkrótce na własnej skórze miałem się przekonać, że użytkowniczka tajemniczej techniki bardzo dobrze orientuje się w swoim zabójczym tworze.
       Próbowałem dociec słuchem, czy w szumie kunai, shurikenów i senbonów znajduje się jakaś luka. Niestety, atak zdawał się nadchodzić praktycznie z każdej strony... Prawie. Nawet ze swoją nieśmiertelnością wolałem nie ryzykować kontaktu z tyloma broniami. Szczególnie, gdy wezmę w rachubę znajomość moich zdolności. Przeciwniczka będzie dążyć do całkowitej dezintegracji mojego ciała, więc do kunai doczepione będą notki wybuchowe. Byłem zmuszony do ucieczki w identyczny sposób, co na samym początku. Dopiero w takich sytuacjach okazywało się, jak wartościowe potrafią być NinJutsu Dotonu.
       Ukryłem się pod ziemią (click), po czym oddaliłem się jak najdalej stąd. Moim zamiarem nie było całkowite rejterowanie z pola walki, a jedynie ucieczka z mgły. Dlatego wyszedłem na powierzchnię w miejscu, które obrałem sobie za cel w czasie biegu. Chmura nie miała granicy samej w sobie, dlatego mój klon stanął dziesięć metrów od względnej odległości, na którą nie groziły mu trujące opary. Sam natomiast pozostałem w ukryciu, gotów do ewentualnego kontrataku.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#325 2016-05-01 11:02:04

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/DjRfRjG.jpg



     Kuran Sen czuł, że nie wytrzyma już długo. Nawet jego rzekoma nieśmiertelność, która dawała mu przewagę nad większością przeciwników, tutaj nie potrafiła poradzić sobie ze stałym otrzymywaniem obrażeń. Mimo wszystko, Akami powinien się cieszyć. Każdy przeciętniak leżałby już martwy od kilkunastu minut, tymczasem on miał jeszcze siły, żeby trzymać się na nogach. Opary spowodowały jednak poważne szkody w jego organizmie, a kto wie, czy dłuzsze przebywanie w tajemniczej mgle mogło zakończyć jego żywot.

     Akami jednak nie stał w miejscu. Jego działanie było proste, ale i przemyślane. Proste Ninjutsu Dotonu umieściło go pod ziemię, dzięki czemu nie musiał obawiać się nadlatującej broni. Mgła również nie dosięgała go tutaj, ale za swoją cene. Pod ziemią nie było tyle tlenu i przebywanie w takiej lokacji mogło skończyć się tragicznie. Wyrzutek zdawał się jednak zdawać sobie sprawę z owego faktu. Na szczęście dla niego, zbiegł z miejsca walki na te kilkanaście metrów, a następnie stworzył klona, którego wypuścił na powierzchnię. A widok, który na niego tam czekał... Cóż, nie był pociągający.

     Dziewczyna, która obiecała Akamiemu śmierć, nie odpuszczała. Mgła co prawda zniknęła, ale panienka składała pieczęci, gdy replika wyskakiwała z ziemi. Odbicie lustrzane Wyrzutka powinno więc dostrzec ogromnego smoka z ognia, który nie dość, że zmierzał w stronę klona, to i przy okazji oryginału (bo przecież klon dopiero co wyskoczył z ziemi.

Szybkość techniki: 420
Siła techniki: 525

Post #12
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#326 2017-04-17 17:04:38

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Wymarły las

     Nie zamierzałem oczywiście czekać w miejscu. Nieśmiertelność nie oznaczała nieśmiertelności, więc wciąż nie mogłem sobie pozwolić na lekceważenie przeciwnika. Szczególnie gdy ukryty jestem pod ziemią, gdzie moja percepcja oraz możliwości reagowania są w pewnym stopniu ograniczone. Pamiętając o najlepszym sposobie obrony ruszyłem slalomem w stronę wroga. Atakuje z ukrycia, wykorzystuje mgłę do maskowania i walczy na daleki dystans. Takie osoby rzadko radzą sobie w bezpośrednim kontakcie. Dlatego towarzyszył jej wojownik specjalizujący się w walce w bliskim kontakcie. Teraz pozostała bez żadnego ubezpieczenia.
     Wyskoczyłem z ziemi na wysokość 15 metrów. Nie trzymałem żadnej broni. Nie potrzebowałem ich. Z drugiej strony w razie użycia przez nią kolejnego NinJutsu musiałem zachować gotowość do użycia swoich własnych. Lecąc w stronę ziemi wyprostowałem prawą nogę i spadałem na nią celując prosto w kolano.

Prędkość poruszania się pod/na ziemi - 200
Siła kopnięcia - 200
Szybkość kopnięcia - 200

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akami (2017-04-25 19:10:32)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#327 2017-04-25 19:29:56

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/DjRfRjG.jpg



Dziewczyna posyłając swojego ognistego smoka prosto w stronę sobowtóra Akamiego miała wrażenie iż wygrała całe starcie. Niestety po pewnym czasie przeliczyła się, zacznijmy jednak od początku. Szybkość smoka była niesamowita, razem z tym towarzyszyła mu potężna siła. Kuran Sen bardzo dobrze zrobił przemieszczając się dodatkowe kilka metrów pod ziemią i wyskakując parabolą w stronę swojej oponentki. Niestety jutsu Katonu było trochę szybsze od ninja i dosięgnęło jego lewą stopę co w efekcie doszło do bezpośredniego kontaktu. Poparzenie drugiego stopnia w tym momencie to pewnik, jednakże lepsze to niż spalenie całego ciała prawda? Widząc to wszystko kobieta ninja nieco się zdezorientowała dzięki czemu Akami mógł wykonać swój atak w kolano dziewczyny. Można było słyszeć jedynie charakterystyczne pęknięcie kości i syk kobiety. Można było usłyszeć także kilka bluźnięć i niemiłych słów skierowanych do wyrzutka. Upadek spowodowany bólem jednak nie przeszkodził dziewczynie wykonać kolejnego jutsu i po dosłownie krótkiej chwili z jej ust buchnęła dość gęsta mgła która była dość dobrze znajoma Akamiemu. Ninja musi szybko coś wykombinować by jego rany znowu nie zaczęły piec, a skóra zaczęła się ponownie regenerować. [ Szybkość Ninjutsu 300 ]



Post #13
[hide=99999][/hide]

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2017-05-01 16:10:35)

Offline

 

#328 2017-04-30 17:29:41

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Wymarły las

     Nie zamierzałem czekać, aż unieruchomiona przeciwniczka oddali się na bezpieczną odległość. Zanim jej kształt rozmazał się w trującej mgle, wyciągnąłem rękę w kierunku jej szyi. W razie powodzenia podduszam do momentu, w którym zacznie brakować jej tchu i w miarę możliwości zatrzymać część gazu w jej gardle. W obecnej chwili było to najlepsze rozwiązanie. Oczywiście nie licząc zabicia jej. To jednak byłoby zbyt proste, a ona zaszła mi dosłownie i w przenośni zbyt głęboko za skóra.
       - Nawet o tym nie myśl, kurwo! - ryknąłem groźnym, nienaturalnym głosem przez poważnie poparzone gardło. Efekt długiego wdychania kwaśnych oparów. Byłem wściekły i żądny zemsty. Dowodziłem tysiącami żołnierzy, walczyłem z najpotężniejszymi ninja jakich znał ten świat, a ona miała czelność podważać moją nieśmiertelność?! Zamierzałem ukarać ją jak najdotkliwiej. Zmusić ją do błagania o śmierć. Przez ból zupełnie zapomniałem o konwenansach. Ból wzbudził we mnie naturę prawdziwego jashinisty.

Siła (50;200)
Szybkość - 200

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#329 2017-05-01 16:51:40

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/DjRfRjG.jpg



Akami był już na skraju wytrzymałości. Gdyby nie jego "nieśmiertelność" dawno by leżał już martwy na ziemi. Co jednak dawało mu tyle siły i woli walki? Zapewne chęć przeżycia. Jego pierwotne zmysły w sytuacji zagrożenia wyostrzyły się na maksymalnym poziomie. Trudno by było teraz nazwać go zwykłym człowiekiem, ba! Bliżej mu było do drapieżnika który ostatkiem tchu walczył o ostatni kawałek mięsa. W jego oczach tlił się chaos i chęć mordu. Dziewczyna widząc co się dzieje momentalnie wysłała w kierunku Kuran Sen śmiercionośny gaz. Ten niestety za wolno zareagował i zanim zaczął podduszać młodą ninja część mgły buchnęła mu prosto w twarz. Obrażenia które otrzymał wyrzutek spowodowały u niego niesamowity ból. Krzyk podczas amputacji to było przy tym pikuś. Ból był niewyobrażalny. Na dodatek część gazu dotarło do oczodołów oraz do ucha pozbawiając wojownika dwóch niemal niezbędnych zmysłów. Nie zatrzymując się jednak Akami wykonał swój ruch podduszając kobietę. Gdyby on mógł teraz to zobaczyć... Strach, chaos, stękanie. Dziewczyna czuła się niczym mała mysz zanim wpadnie w paszczę lwa. Jaszinista mógł na dobrą sprawę zrobić teraz co tylko będzie chciał. Niestety musi się pośpieszyć bo rany dalej nie zaczęły się same regenerować. Kwas zawarty w mgle dalej wżerał się w skórę oraz powoli w organy ninja. Czas po prostu działał na jego niekorzyść.


Post #14
[hide=99999][/hide]

Offline

 

#330 2017-05-01 17:33:15

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Wymarły las

     Dawno nie zaznałem takiego bólu. Naprawdę dawno. Tak intensywne obrażenia zniszczyłyby wolę walki innego człowieka. Człowieka o śmiertelnym ciele. Idąc drogą ciemności, poprzez ciernie i zwątpienie, osiągnąłem to, co wydaje się tylko mrzonką najpotężniejszym istotą tego świata. Stałem się heroldem samej śmierci i prorokiem krwawego boga. Dlatego choćby ziemia się rozerwała, a niebo spadło... nic mnie nie powstrzyma.
     Pierwszy cios wyprowadziłem wolną ręką prosto w w brzuch. Następnie przyciągnąłem ją do siebie z jednoczesnym wyskokiem i wbiłem swoje kolano w to samo miejsce. Obydwa te uderzenie nastąpiły prawie jednocześnie, bez zatrzymania. Nie potrzebowałem do tego oczu, a pozbawiony wzroku nie przejmowałem się tak bardzo tym, że właśnie katuję kobietę. Sama zresztą wybrała taki zawód...
     Zaraz po tych dwóch uderzeniach puściłem jej gardło. Szarpnąłem ją za włosy w dół, podniosłem wysoko nogę i kopnąłem prosto w głowę. Jeżeli zgodnie z planem uderzy głową o ziemię, wbiję nią jeszcze bardziej resztką sandała. Trzy razy. Po czym dalej będę pilnował nogą, żeby ta trująca głowa jej nawet nie drgnęła.
       - Nawet nie wiesz jak mnie wkurwiłaś. - powiedziałem pochylając się w jej stronę - Ale masz szczęście, gdybym miał więcej sił, zrobiłbym Ci jeszcze gorsze rzeczy. Przepierdolę najwyżej trochę kasy w burdelu, stać mnie. Jakieś ostatnie słowa, suko? - dodałem. Rzadko przeklinałem, ale obecna sytuacja kompletnie wyprowadzała mnie z równowagi. Drażnił mnie ból w gardle, przez który cierpiał mój głos. Byłem wściekły, że dałem się doprowadzić do takiego stanu.

Siła - 200
Szybkość - 200

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akami (2017-05-02 13:59:26)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#331 2017-05-05 10:17:56

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/DjRfRjG.jpg



Akami był doświadczonym wojownikiem któremu brudzenie rąk krwią w przeciwieństwie do niektórych wcale nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Jako Jashinista widok krwi sprawiał u niego radość jak u małego chłopca dostanie cukierka. Atakując już bezbronną dziewczynę jego wyraz twarzy przechodził z jednej skrajności do drugiej. Raz widniał u niego piekielny wzrok mordu i zemsty, jednakże czasami widać było zafascynowanie sztuką zabijania. Według niego to mogła być prawdziwa sztuka. Wielu ludzi przyglądających się tej sytuacji mogli by uważać go za potwora, zaś jego pobratymcy za wspaniałego ninja. Co się tam właściwie stało? Już Tłumaczę.

Kuran sen nie przejmując się częściową utratą wzroku postanowił napierać na kobietę jeszcze bardziej. Jego kolejne ataki niesamowicie osłabiły dziewczynę powodując o niej już delikatne omdlenia. Brak siły powoli dawał tej dwójce się w znaki przez co zarówno Akemi jak i Kunoichi nie była wstanie już wykonać jakiegokolwiek ruchu. Próba wstania na równe nogi nie była możliwa, ani dla jednego jak i dla drugiej. Oboje wyczerpani nie mogli już nic zrobić. Dziewczyna resztkami sił starała się dostać do Kunai który miała jakieś dwa metry od siebie. Co jak co, ale wolę walki miała od początku do końca. Akemi zaś po otrzymanych ranach nie był wstanie nawet nic powiedzieć, a jego wzrok stawał się coraz to bardziej rozmazany. Jak się zakończy te starcie? Zobaczymy już niedługo.



Post #15

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2017-05-11 08:35:52)

Offline

 

#332 2017-05-05 12:00:44

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Wymarły las

     Poważne obrażenia uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie. Przeżywając niejednokrotnie amputacje, oparzenia, odmrożenia, rozległe uszkodzenia narządów wewnętrznych przyzwyczaiłem się do podobnego bólu. Bardziej problematyczny był fakt, że w niektórych miejscach na ciele nie miałem już nawet skóry. Uszkodzone miałem ścięgna i mięśnie przez co organizm buntował się przeciwko dalszej walce. Nie byłem pewien co robi moja przeciwniczka. Potrafiłem tylko usłyszeć, że się rusza. Po tym wszystkim dalej coś kombinowała, ale to było w zasadzie zrozumiałe. Sama jednak zgotowała sobie ten los.
     Dalsze przeciąganie walki nie było w niczym interesie. Trzeba to było jak najszybciej skończyć, bo kunoichi swoje już pokazała, a doświadczanie kolejnych ataków nie było najlepszym pomysłem. Musiałem więc bić częściowo na oślep. Celować w ciemny, ruszający się kształt. Zacisnąłem pięść z całej siły. Po palcach zaczęły się mienić coraz to grubsze i jaśniejsze niebieskie smugi chakry. Zgęstniała i otoczyła całą moją dłoń. Wyglądało to prawie tak, jakby moja dłoń zapłonęła odcieniem błękitu.
     Chcąc zaoszczędzić część sił poczekałem parę sekund. Pozwoliłem zebranej chakrze się ustabilizować i skoncentrowałem się na tym, by się za bardzo nie rozproszyła. W obecnym stadium nawet coś tak prostego jak uderzenie wzmocnione chakrą zaczynało być problematyczne. Klęcząc na nieprzypalonym kolanie rzuciłem się w jej stronę z zamiarem zadania potężnego uderzenia, którym miałem nadzieję skończyć to starcie.

Siła - 420
Szybkość - 200

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#333 2017-05-11 08:50:19

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/DjRfRjG.jpg



Koniec był już bliski. Pytanie jedynie brzmiało: dla kogo? Zarówno Akami jak i Kobieta Ninja w tym momencie byli wykończeni psychicznie jak i fizycznie. Przez pewien moment można by było mówić o remisie gdyby... No właśnie, gdyby nie wola walki dwójki wojowników. Jeśli ta dwójka znajdowała by się teraz na ringu, tłumy na stojąco wyczekiwały by finału tego pojedynku. Niestety to nie była zabawa, a walka na śmierć i życie. Niecałe kilkanaście sekund później, gdy oboje złapali oddech widać było dalsze poczynania ninja. Kunoichi chcąc dotrzeć w pewien do Kunai została zatrzymana przez Akamiego który na oślep chciał zakończyć żywot kobiety jednym ciosem.  Na jego szczęście trafił on w prawe żebro dziewczyny niemal całkowicie je niszcząc. To był już koniec. Atak był na tyle potężny że jedynie cud mógłby uratować roztrzaskane ciało Kunoichi oraz zmiażdżone wnętrzności. Co zaś dotyczyło samego Kuran Sen... Tutaj sprawa też nie wyglądała najlepiej. Resztkę swoich sił wykorzystał on na ostateczny atak. Niestety to było ostatnim co zapamiętał gdyż później bezwładnie upadł na ziemie, a ostatni obraz jaki ujrzał przed całkowitą ciemnością była wykrwawiająca się dziewczyna.

Minęło może z cztery dni zanim Akami się obudził. Jego rany dalej pieczące powoli wracały do normy, jednakże nie obędzie się bez interwencji lekarza. Ku jego zdziwieniu nigdzie też nie mógł znaleźć ciała kobiety. Czyżby ktoś je zabrał? A może sama odeszła? Tego na razie nikt nie wie i ciężko będzie doszukać się prawdy. Tak czy inaczej Jaszinista będzie musiał porządnie odpocząć i stronić od walki przez jakiś czas bo inaczej jego siła fizyczna będzie porównywalna do siły małego dziecka, nie mówiąc już o samym bólu. Tak czy siak, żyje. To powinno go na razie zadowolić.


DZIĘKUJĘ ZA MISJĘ



Post #16

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2017-05-11 08:50:40)

Offline

 

#334 2017-05-14 12:24:34

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Wymarły las

     Nie do pomyślenia było, że skończę właśnie w ten sposób. Pomocy oczekiwać znikąd. Szczególnie, gdy nawet dla Organizacji Wyrzutków jest się wyrzutkiem. Po czterech dniach wegetacji zaczynało do mnie dużo docierać. Zawiodłem. Pomimo wielu walk, zwycięstw i porażek nie osiągnąłem żadnego celu. Dostałem doprowadzony na skraj śmierci przez dwójkę bezimiennych łowców nagród. W tym samym czasie mój brat stał się najpotężniejszym ninja i liderem Samotników. Zastanawiałem się, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym wtedy nie odszedł. Pomimo swojej nieśmiertelności, nie osiągnąłem nic. Tułałem się tylko jak zwyczajny zbir i mordowałem słabych, nic niewartych ludzi. Wszystko to w imię fałszywego boga. Czułem jak nadana mi moc ulatuje wraz z życiem. Przeklinałem go w myślach. W głębi duszy nigdy nie byłem naprawdę oddany Jashinowi. Teraz gdy o tym myślałem, nigdy nie chciałem uzyskać jego błogosławieństwa. Wymuszona wiara nie była dobrą drogą. Zdając sobie z tego sprawę opadałem z sił, ponieważ opuszczała mnie moc boga. Stawałem się zwykłym ninja.
       - Witaj ciemność,... mój stary przyjacielu. - wykrztusiłem przez spalone gardło. Zamknąłem oczy, z których po raz pierwszy w życiu wypłynęła łza, a na ustach pojawił się prawdziwy uśmiech, z którym nastał koniec.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#335 2017-05-31 23:39:25

 Narokishi

Zaginiony

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/deEnbr9.png     Kiedy w końcu przebiłem się przez pnie drzew, nieco się rozczarowałem - nie ma już pięknych lasów na terenie Hidari - te wykreowała tylko moja wyobraźnia. -Jeżeli chciałbym przywrócić świetność tego miejsca to chyba musiałbym sam na siebie rzucić jakąś iluzją... - prowadząc monolog, wciąż kroczyłem i rozglądałem się po okolicy. Miałem bardzo dużo czasu, bowiem nikt mi nie zagrażał - jak to było w przypadku Enko.

     Znalezienie kilkuletniej dziewczyny pośród tej martwicy to nie lada wyzwanie bez zdolności szpiegowskich, ani możliwości tropienia z wysokości. Byłem w kropce, zdany tylko i wyłącznie na własne możliwości poszukiwania piesze. Zastanawiała mnie tylko geneza powstania tego lasu, czyżby ktoś to wszystko wycinał ręcznie? Na odbudowę wioski? Ciężko powiedzieć... Skomplikowana sprawa.

     Chadzając się po okolicy poszukiwałem jakiegoś wyższego miejsca - wyżyny, górki, wyrośniętego drzewa, z którego mógłbym zobaczyć "coś więcej", aniżeli w koło te pnie, pnie i jeszcze raz pnie. Krajobraz był nieco nużący, co mogło zgubić mój wzrok podczas poszukiwań - ciągle zastanawiałem się czy aby na pewno nie patrzyłem już w to miejsce wcześniej. Może tylko kręciłem się w koło? Najwyższa pora było zapamiętać, z której strony wstało słońce, aby określić kierunki geograficzne...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

#336 2017-06-02 21:24:47

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1366

Re: Wymarły las

Misja normalna dla Narokishi'ego #12


     Narokishi idąc zupełnie ślepo za jedynym tropem, jaki posiadał wszedł do lasu. Na początku wyglądał on nieco jak tereny Isengardu po napaści orków z piłami. Wszystko dlatego, że wioska Uchiha dopiero niedawno stała się jako tako zdatna do zamieszkania, a przecież skądś trzeba było wziąć surowce na budowę. Najtańsze bo najtańsze - nikt tu betonu nie wylewał, ale przynajmniej nikt nie musiał spać pod gołym niebem. I tak jak na początku jeszcze ręka człowieka była mocno widoczna, tak później - jak to się mówi - im dalej w las, tym więcej drzew. Tak również było w tym przypadku. Narokishi mógł się czuć jakby nagle znalazł się w zupełnie innym miejscu. Jeszcze przed chwilą był w tętniącej życiem wiosce, a teraz otaczała go prawie zupełna cisza zakłócana jedynie szumem liści i odległymi odgłosami zwierząt. Krajobraz stał się nagle dość... dziewiczy. Aczkolwiek ciężko było odmówić mu powtarzalności. Gdzie się nie rozejrzeć - tam krzak lub pień.
      Ninja podjął bardzo słuszną decyzję, aby obejrzeć teren z wysokości. Tym samym wspiął się na jedno z drzew, gnając ku jego koronie. Kora była dość spróchniała, dlatego zielonowłosy musiał wykazać się nie lada umiejętnościami by wspiąć się na samą górę. Niestety, skoro drzewa rosły na tyle gęsto, że nie przepuszczały nawet słońca. Jak więc miałyby przepuścić marne, ludzkie oczy w swe najskrytsze zakamarki? Narokishi był zmuszony przeczesywać las na piechotę. Pozycja w jakiej się znajdował pozwoliła mu na określenie kierunku. Wiedział, że jest pora raczej popołudniowa, a słońce znajdowało się po jego prawej stronie. W ten sposób uda mu się iść w jedną stronę, bez zataczania kół. Choć wtedy warto co jakiś czas kierunek sprawdzać, albo pomyśleć nad alternatywnym sposobem jego określania.

Offline

 

#337 2017-06-03 10:50:19

 Narokishi

Zaginiony

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/fjwnOMd.png     Im głębiej w las, tym bardziej w dupie - rzeczywiście, przysłowie lubi się sprawdzać. Jakiekolwiek badanie terenu z góry nie miało większego sensu, tudzież musiałem z tego zrezygnować, bowiem przez liście ledwo przebijały się promienie słoneczne - tutaj także przydałaby się inna zasada określania kierunków geograficznych, a pomysłów opartych o swoją wszechstronną wiedzę miałem jeszcze co najmniej kilka. Bowiem jak to w każdym lesie - pełno zieloności, w której także rósł mech. A jak powszechnie wiadomo, mech rośnie na północ - i z tego kierunku właśnie szedłem, skoro słońce znajdowało się po mojej prawej stronie.

     Zgubić się tutaj, bym się nie zgubił, ale nie po to tutaj przyszedłem - musiałem odnaleźć tę dziewczynkę, spotkaną w szpitalu. Na to bardziej brakowało pomysłu, a jedynym sposobem, który przychodził mi do głowy - poza starowaniem się we wszystkie krzaki, było nawoływanie zguby. -Miyuki - zacząłem cicho, niezbyt śmiało. Z każdym kolejnym zawołaniem dopiero nabierałem nieco pewności siebie, że jest to dobry pomysł - liczyłem, że nie zje mnie żaden Hidarski niedźwiedź. -Miyuki! - i tak szedłem, wyjąc niczym wilk do księżyca, udając się wciąż w tym samym kierunku i przebijając się przez chaszcze, które niegdyś stanowiły drogę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

#338 2017-06-04 16:40:53

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1366

Re: Wymarły las

Misja normalna dla Narokishi'ego #13


     Pójście do lasu było zdecydowanym strzałem w ciemno. Z kolei oczekiwanie, że znajdzie się tutaj mała dziewczynka - ślepą, wręcz niedorzeczną nadzieją. W końcu skoro rodzice tyle co ją złapali w szpitalu z pewnością nie spuszczą z Miyuki oka. Niemniej Narokishi postanowił ją nawoływać. Idąc coraz głębiej w las, już dawno zbaczając ze ścieżki. Podróż w jednym kierunku jednak zapewniała mu pewny powrót do domu bez zbędnego błądzenia. Chociaż w takich warunkach nasze, ludzkie zmysły potrafią być dość zdradliwe.
     Minęło sporo czasu, odkąd chłopak wkroczył w nieznane. Może nawet kilka godzin - łatwo stracić rachubę. Jeśli wszedł jednak ponownie na jakieś drzewo mógł ujrzeć słońce znacząco zmieniające swoją pozycję. Właściwie chyliło się już ku zachodowi. Do zmroku pozostała mu może godzina. Aczkolwiek tu, na dole nie robiło to wielkiej różnicy. Cały czas bowiem panował tu półmrok. Chłopak mógł być już dość zmęczony, głodny i wściekły bezowocną wyprawą. Jednak... Czy na pewno? Tym wszystkim uczuciom musiało towarzyszyć jeszcze jedno, niecodzienne. Może lekko paranoiczne. W pewnym momencie Narokishi mógł poczuć charakterystyczne ciarki, których dostawało się, gdy mieliśmy wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Działo się tak już od dłuższej chwili. Jeśli Uchiha ufał swoim instynktom - mógł być praktycznie pewien, że ktoś go śledzi. Pytanie tylko brzmiało - jak na to zareaguje? Czy osoba ta miała wobec niego wrogie zamiary? Czy czekała tylko na odpowiedni moment, aby go zaatakować? A może rozmyślała nad tym, czy się ujawnić?

Offline

 

#339 2017-06-06 21:35:10

 Narokishi

Zaginiony

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/CVzli4A.png     Czas mijał niemiłosiernie szybko, co było ewidentnie widać po zachodzącym słońcu - przecież niedawno jeszcze był ranek, widziałem wschodzące słońce nad budynkiem szpitala. Od bezpiecznego miejsca dzielił mnie kawał drogi, ale jeżeli tak dalej będę spacerował w jednym kierunku to w końcu opuszczę Hidari i wyruszę gdzieś w dalsze tereny, co nie do końca było mi na rękę. W dodatku to uczucie... Niemiłe, zimne i pełne grozy ciarki, przechodzące po moim ciele, czystej i zdezynfekowanej w szpitalu, skórze.

     Podjąłem decyzję, aby upiec dwie pieczeni na jednym ogniu - postanowiłem zawrócić. Jeżeli rzeczywiście przeczucie mnie nie myliło, dowiedziałbym się co lub kto kryje się za moimi plecami, a także byłbym bliżej domu, aniżeli jestem teraz, w tym właśnie momencie. Wziąłem głęboki oddech, przeszywając się od stóp do głowy nadzieją, że nie będzie to nic strasznego - w sumie wyruszyłem tutaj na poszukiwania potwora... Stokrotek i przemiłych zajączków nie było co się spodziewać. Czyżby zemsta za moje zabawy na kocurkach?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

#340 2017-06-13 12:46:38

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1366

Re: Wymarły las

Misja normalna dla Narokishi'ego #14


     Narokishi po długiej wędrówce postanowił zawrócić. W obecnej sytuacji zdawało się to nie być wcale takim złym pomysłem. Być może coś przeoczył i uda mu się to zauważyć? Albo po prostu znajdzie się bliżej domu. Robiło się coraz ciemniej, a miejsce może nie było najlepszym wyborem do nocnych spacerów. Miejsce robiło się mroczniejsze i jeszcze mniej przyjazne aniżeli na początku. Cały las też powoli zasypiał. Za dnia jeszcze słyszalne odgłosy zwierząt teraz już ucichły. Jednym dźwiękiem który przerywał ciszę był skowyt wiatru szalejącego między koronami drzew. Co wrażliwsi pewnie nerwowo mogliby nie wytrzymać. Klimat jaki stwarzała okolica sugerował, że zaraz z ciemności może wyskoczyć seryjny morderca w białej masce, trzymający piłę gotów odciąć ofierze każdą kończynę po kolei. Ale jaki ninja boi się takich rzeczy?
     Nagle w jego stronę świsnął kunai (szybkość 100) zaś zza krzaków spozierała na niego para rażących, czerwonych oczu. Nie minęła chwila gdy z ukrycia wyskoczyła młoda dziewczyna. Może była w wieku Narokishiego, może tyci starsza. Była nieco zdziczała i brudna. Ubrania, które nosiła już dawno nadawały się do wymiany. W rękach dzierżyła kunaie. Po jednym każdej. Ustawila się w pozycji bojowej, gotowa w każdej chwili rzucić się na chłopaka.
- Czego chcesz?! - krzyknęła wrogo - Mój ojciec cię tu przysłał?!
     Najwyraźniej spędziła tutaj już dość długi czas i nie była przyzwyczajona do obecności człowieka. Każdego brała za wroga i atakowała, jeśli tylko stwierdziła, że ma szanse go powalić.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2017-06-13 12:47:20)

Offline

 

#341 2017-06-22 19:34:11

 Narokishi

Zaginiony

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Wymarły las

http://i.imgur.com/4jk3fn1.png     Nim się zorientowałem, już był zmrok - aczkolwiek moje rozmyślenia przerwał świst. Mój ostatnio nieulubiony dźwięk - kunai, w dodatku lecący w moją stronę. Cholera. Robiło się gorąco, pomimo tego, że temperatura otoczenia malała nieubłaganie szybko, wraz z odpływem słońca za horyzont. Kiedy zobaczyłem dziewczynę, coś we mnie tchnęło... Jednak ta młoda nie kłamała? Była ze mną szczera do samego końca? Czasem chyba jednak dzieci są bardziej wiarygodne od dorosłych, dobrze, że jej posłuchałem... -To nie tak jak myślisz... Nie chcę Ci nic zrobić. Pamiętasz swoją małą siostrzyczkę, Miyuki? Właśnie Twój ojciec robi jej krzywdę, a ja potrzebuję Twojej pomocy... - postanowiłem walić w ciemno albo się uda albo nie - w innym wypadku i tak musiałbym z nią walczyć, tudzież niczym nie ryzykowałem. Rozłożyłem ręce na boki, nie sięgałem po żadnego shurikena, nie miałem zamiaru składać pieczęci. Tym razem byłem pokojowo nastawiony - z resztą, chyba zawsze taki jestem?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

#342 2017-06-22 21:56:43

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1366

Re: Wymarły las

Misja normalna dla Narokishi'ego #15


    Dziewczyna na dźwięk imienia swojej siostry niemalże nie wypuściła z rąk trzymanej broni, jednak w porę się opamiętała. Ścisnęła mocniej kunai w ręce i jednym susem doskoczyła do chłopaka, powalając go na ziemię. Dłońmi przytrzymała mu ręce, nachylając się nad nim. Ich twarze znajdowały się może parę cm od siebie, a Narokishi teraz już mogł wyraźnie dostrzec po 3 łezki w sharinganach czarnowłosej.
- Dlaczego mam ci wierzyć? Miyuki nawet nie powinna mnie pamiętać - syknęła - Jednak ty wiedziałeś gdzie mnie szukać. Myślisz, że jak mi powiesz, że mojej siostrze dzieje się krzywda to od razu opuszczę gardę i dam ci się zaprowadzić do tego zwyrola. To na pewno mój ojciec cię tu wysłał. Czego chce? Moich oczu, prawda?
     Zacisnęła mocno wargi, czekając na jakąkolwiek odpowiedź ze strony chłopaka. W pierwszej chwili ucieszyła się na jakąkolwiek wieść o swojej siostrze, jednak szybko oprzytomniała. Była to jej jedyna słabość. Jedyna osoba, na której jeszcze jej zależało. Dotarło do niej, że będzie można to wykorzystać. Mimo wszystko chciała usłyszeć co ten ma do powiedzenia. Mogła go zabić ot tak, od razu ale nie chciała tego robić. Sama nie wiedziała dlaczego. Być może to dla Narokishiego była jedyna szansa, żeby mógł zdobyć jej zaufanie i dowiedzieć się co nieco o nurtującej go rodzinie.

Offline

 

#343 2019-07-27 02:34:08

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 188

Re: Wymarły las

Sesja na artefakt - jednoosobowa, trudna #14

    Stoicka, acz subtelnie cięta retorta Yocha Yoha poirytowała nieco Kubashiego, ale prychnął tylko pod nosem i nadał żwawsze tempo. Zbliżali się do obszaru wyglądającego, jakby życie gdzieś zeń uciekło. Las był lasem tylko z nazwy, niewiele z tego, co porastało teren, należało zaliczyć do kategorii roślinności. Ot, martwa natura. Niemal, bo zawierała dwie osoby z ekipy, Tobiego i Mikoto, którzy musieli przybyć tu chwilę temu. W rękach mieli kanapki.
- No wreszcie.
- Jest trochę chłodno, przyniosę drewna - oznajmił lider szajki, z godnością ignorując nieszczególnie wylewne powitanie chudego, nieco szczurkowatego z wyglądu Tobiego - chodź, Noriko, nie będzie trzeba chodzić dwa razy.
- Lecę.
      Teraz, kiedy łysa dziewczynka i samiec alfa zniknęli ze sceny, Yocharu mógł przypatrzeć się reszcie zbieraniny, która zaczęła wcale sprawnie krzątać się w miejscu ich postoju, jakby taki camping uskuteczniali niepierwszy raz. Rude bliźniaki, na oko w wieku Shina, bo z metra cięte, oczyściły wyschniętą ziemię z gałęzi i kamieni. W tym czasie Mikoto i Tobi, obaj noszący szaty z wachlarzem na plecach, rozkładali coś, co mogło stanowić powód ich osobnego dotarcia do miejsca spotkania. Było to coś, co przy ogromnej dozie pobłażliwości możnaby nazwać szezlongiem - rozkładany ni to tron, ni to hamak. Pomagał im Shin, dla którego najwyraźniej owo ustrojstwo było przeznaczone a Yocharu zaczęły świtać w głowie pewne podejrzenia.
      Wychodziło, że jakiekolwiek obawy mógł czarnowłosy mieć na temat akceptacji jego wychowanka we wiosce klanu, okazały się całkowicie bezpodstawne - chłopak był po prostu zbyt ciekawy, żeby być nielubiany.
- Słuchaj... - zaczął szeptem Shin, kiedy oddział zbierający drewno wrócił do bazy i zaczął układać ognisko. Co warto zauważyć, bliźniacze rudzielce potraktowały palenisko całkiem zgrabnymi hosenkami, jak na sześciolatków, więc może jednak też byli Uchiha? - będą się teraz działy różne rzeczy, ale nic nie rób, bo możesz popsuć. Tak naprawdę... to cię zaprosiłem na przedstawienie.
       Tymczasem dotychczasowy chaos przybrał wokół pozory struktury, elementy ruchome obozowiska poznajdowały sobie miejsca siedzące. To najbardziej absurdalnie urocze pozostało na razie puste. Jedynymi stojącymi osobami na scenie pozostali Kubashi i Shin, którzy po chwili dali głęboki ukłon, charakterystyczny dla rozpoczęcia przedstawień teatralnych. A potem ten większy powiedział:
- Witamy w Zaspanym Teatrze.
i zamaszystym gestem "uderzył" Shina w klatkę piersiową. Nim dzieciak na dobre opadł na swój tron, zdążył zachrapać.

Offline

 

#344 2019-07-30 11:57:43

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 928
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Wymarły las


      Miejscem do którego zmierzaliśmy, wedle moich przypuszczeń, okazał się być wymarły las. Mimo potwornej nazwy i nieprzyjemnej aury panującej na całym terenie, lokacja ta nie zawierała niebezpieczeństw. Normalny rodzic mimo wszystko nie puściłby swoich pociech w takie miejsce ale z drugiej strony, kto by przypilnował tą zgrają? Obserwując wyczyny młodzieży, uznać można było, że martwić się o nich nie ma sensu. Technika ognia, użyta przez sześciolatków, choć zabić nie dałaby rady, została wykonana poprawnie w konkretnym celu, który został uzyskany. Ja w ich wieku, nie potrafiłem jeszcze skoncentrować chakry w jakikolwiek sposób. Ciężkie czasy klanu Uchiha, odbiły się nawet na najmłodszych, zmuszając ich nieświadome łebki do szybszego pochłaniania wiedzy w zakresie jutsu oraz walki. Musiałem oddać Kubashiemu, że potrafił zorganizować swoją ekipę. Każdy wykonywał to co należało, przygotowując miejsce do... no właśnie jeszcze nie wiedziałem czego, chociaż "tron", który został przygotowany w specyficzny sposób, nakierowywał mnie. Gdy Shin szepnął o przedstawieniu, pojąłem skąd to całe zamieszanie. Oczywiście nie miałem zamiaru zepsuć im widowiska, sam chętnie ujrzę możliwości chłopaka. Wszyscy ustawili się na swoich miejscach, prezentując start teatrzyku oraz kolejną chakrową umiejętność. Cała ta otoczka przygotowana dla Shina i jego mocy. Obawy o braku akceptacji wśród Uchiha były niepotrzebne.

Offline

 

#345 2019-07-31 11:29:12

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 188

Re: Wymarły las

Sesja na artefakt - jednoosobowa, trudna #15

- Dawno, dawno temu - zaczął deklamację Kubashi, trochę mechanicznym głosem, jakby czytał nieswoje słowa. W miarę jego narracji, szczegóły krajobrazu wokół ulegały zmianie pod mentalnym pędzlem Shina - Hidari było żyzną i przyjazną krainą, pełną spadzistych, górskich łąk i bujnych lasów.
      Niczym za dotknięciem magicznej różdżki, wyschnięte, połamane drzewa wymarłego lasu zazieleniły się, zakwitły, korony zetknęły ze sobą, tworząc baldachim, który przyjemnie chroniłby przed słońcem, gdyby nie była noc. Yocharu zdał sobie nagle sprawę, że przed jego kolanami leży niewielkie zawiniątko. To jedno z dzieci, Mikoto, skończyło właśnie rundkę po zebranych, rozdając kanapki...
- Lasy krainy znajdowały się pod czułą opieką leśnych duchów, Kodama - kontynuował chłopak po chwili a spomiędzy martwych jeszcze chwilę temu konarów zaczęły wyłaniać się, sięgające nie wyżej jak do kolan, duchy opiekuńcze. Ze swoimi wcale sympatycznymi mordkami, grabiami, miotełkami i szpadlami wyglądały, jakby sprzątanie lasu traktowały niezwykle dosłownie, jak to w wyobraźni dziecka.
-... troszczyły się o ten las i o jego mieszkańców. Okoliczni ludzie czerpali wiele korzyści z sąsiedztwa bujnej puszczy - pszczoły dawały im miód, bobry, tworząc żeremia, zostawiały po sobie drewno na opał, tak, że ludzie nie chodzili do lasu z siekierami i nie czynili drzewom szkody.
      Analogicznie do historii, krajobraz wzbogacił się o mieszkańców lasu, co wywołało radosny rechot bliźniaków i chichot łysej dziewczynki - Shin, sześciolatek, nie posiadał nawet mglistego pojęcia o tym, czym są żeremia, ani o sekretach bobrzego budownictwa, ergo wewnątrz lasu powstała scenka rodzajowa rodem z Kubusia Puchatka - zwierzęta wyposażone w kaski ochronne i młotki, budujące małą wersję wioski Uchiha.
- ... niestety, ludzie nie potrafili żyć w zgodzie, a niezgoda wśród ludzi dotyka także wszystko inne.
... pojawili się ludzie z siekierami, potrzebujący drewna na balisty, łuki, wierze oblężnicze.
      I tak to szło. Yocharu mógł zauważyć, że mina Shin'ichiro, mimo snu wywołanego Nemuri, wygląda na skupioną, niemalże świadomą. Najwyraźniej takie sztuczki nie miały zastosowania wobec malca, przynajmniej nie zastosowania bojowego. Głowy zebranych obracały się to w jedną to w drugą stronę, obserwując spektakl jakby tylko ten iluzoryczny świat istniał. Yocharu znał poniekąd tę historię, była popularną legendą, bazującą w prawdziwych wydarzeniach i niosącą generalne przesłanie o tym, jak wojna odcina ludzi od rzeczy ważnych. Morał ten nie  musiał być oczywiście dostrzegany przez dziecięcą widownię, ale widowisko łączyło rozrywkę i edukację, czarnowłosy ninja nie zdziwiłby się, gdyby okazało się, że za tym programem stał nie kto inny jak Gerechi.

Offline

 

#346 2019-08-06 17:44:40

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 928
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Wymarły las


       Wzrok mój padł na Kubashiego, który niczym prawdziwy wodzirej przedstawienia, wygłaszał swoje słowa z należytym dla klimatu głosu, modyfikując go może nie perfekcyjnie ale wystarczająco dobrze dla utrzymania uwagi. To co zobaczyłem po zakończeniu pierwszej sentencji, przerosło moje oczekiwania. Na chwilę zapomniałem, że to wszystko jedynie sztuka iluzoryczna Shina i dałem się porwać magii, która mnie otoczyła. Gdybym mógł dobrać teraz melodię mającą zagrywać mi w uszach to TA byłaby idealna. Martwe drzewa zapełniły się bujną zielenią, tworząc prawdziwą koroną drzew. Sucha ziemia, jakby za sprawą mistycznego ogrodnika, porosła gęstą trawą i kwiatami. Miałem ochotę przeczesać dłonią zieleń dookoła mnie, niczym ninja-gladiotor wśród zbóż. Zanim jednak zdążyłem to zrobić, moją uwagę skupiły leśne duszki o dość specyficznych mordkach. Uśmiechnął się delikatnie na ich widok, powoli rozumiejąc co za opowieść zostaje właśnie mi przedstawiona. Imaginacje Shina mogły się momentami wydawać śmieszne a i sama dosłowność w pojmowaniu pewnych zagadnień, niosła radość w tej prostocie. Mimo wszystko, przypomniałem sobie, że będąc w wieku młodzieńca, sam wizualizowałem sobie opowiadania za swój niepowtarzalny sposób. Dzisiaj gdybym miał opowiadać ową bajkę za pośrednictwem obrazów, zapewne z automatu wypełniłbym ją krwią, smutkiem i cierpieniem. Na szczęście chłopak nie miał tak strawionej wojnami i walkami głowy jak ja za co byłem wdzięczny losowi, bo pozwolił mi chociaż na chwilę zapomnieć o brutalności świata. Z pełną uwagą wysłuchiwałem i oglądałem przedstawienie, bawiąc się naprawdę dobrze i wydając na świat po raz pierwszy od dawna uśmiech od ucha do ucha. Gdyby nie dziecięca powłoka, Shin miałby okazję zobaczyć rozweselonego Yocharu.
       Musiałem oddać młodziakowi, że jego moc przybrała na sile i co najważniejsze, potrafił ją wykorzystywać w pięknych celach. Widziałem już świrów, którzy zabijali w okrutny sposób używając cholernie brutalnych i zmyślnych metod, nazywając to jednocześnie sztuką ale nie zasługiwali na to miano. To była najpiękniejsza rzecz jaką widziałem prawdopodobnie kiedykolwiek.

Offline

 

#347 2019-08-07 20:14:21

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 188

Re: Wymarły las

Sesja na artefakt - jednoosobowa, trudna #16

    Kiedy tak Yocharu oglądał toczące się przed nim przedstawienie, doszły do jego czujnego wzroku pewne detale, mogące sugerować sposób działania mocy jego wychowanka. Elementy, które wizualizował, były najwyraźniej tym dokładniej przedstawione, im bardziej chłopak miał okazję wejść z nimi w styczność. Siekiery drwali wyglądały identycznie jak to, co czarnowłosy Uchiha widział we wiosce podczas długiego etapu napraw i renowacji. Łuki wyglądały na prawdziwe, z kolei wierze oblężnicze nosiły znamiona ilustracji, jakby Shin miał okazję widzieć je jedynie na stronach książki. Prawdziwą komedią mogły być dla fana militarystyki balisty, zupełnie nieużywalne z racji absurdalnej konstrukcji. Nawet wyobraźnia dziecka ma swoje granice.
      Tak czy siak, spektakl dobiegał końca, a otoczenie powoli wracało do swojego ponurego, teraźniejszego oblicza. Po chwili został jedynie Kubashi, samotny pośród pozostałości dawnej świetności.
- Może przyjdzie chwila, kiedy las znów się zazieleni - zakończył, stając na środku "sceny" i szykując do ukłonu - ale to my musimy o to zadbać. Koniec.
      Wokół Kubashiego pojawili się rozostali "aktorzy" przedstawienia - kilku drwali, żołnierz i duszki Kodama - i wszyscy wspólnie wykonali teatralny ukłon, do wtóru oklasków. Jedynym, który się nie ukłonił, był sam reżyser, powoli dochodzący do siebie na ni to hamaku, ni to tronie. Nie pozostał oczywiście zapomniany, wdzięczność zebranych skupiła się na nim wraz z rozwianiem się powidoków jego snu. Mimo poważnego tonu, występ wywołał dużo pozytywnych emocji.
      Kiedy reszta zaczęła zbierać prowizoryczny obóz, głośno relacjonując przeżycia, dzieciak podszedł do Yocharu i oznajmił konfidencjonalnym szeptem.
- Ktoś szuka wejścia do jaskini, Yo..h.

Offline

 

#348 2019-08-08 18:07:31

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 928
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Wymarły las


         Widowisko było cudownym przeżyciem dla weterana wojen takiego jak ja. Odkryłem dzięki niemu głęboko siedzącą w środku wrażliwość a mój poziom pojmowania sztuki, wskoczył na inny poziom zrozumienia. Przez chwilę miałem wrażenie, jakbym stał się kimś z goła innym. To uczucie szybko przeminęło, ponownie dostrzegając krajobraz powracający do swego prawdziwie martwego stanu. Przedstawienie zostało zakończone, wraz z przedstawionym morałem. Rad jestem, że potrafią dobrze się bawić w sposób dla nich samych bardzo korzystny, chociaż są zapewne tego nieświadome. Powracając na chwile pamięcią do małorealistycznych maszyn oblężniczych, przypomniałem sobie po co właściwie przybyłem w te rejony. Żarówka nad czarną czupryną zapaliła się gdy zdałem sobie sprawę, że zdolność Shina jest zależna nie tylko od kreatywności ale także od jego pamięci. Im częściej widuje dany obiekt, tym lepiej potrafi go podświadomie odwzorować. Może się to wydawać mało przydatne w mojej sytuacji ale gdyby głębiej się nad tym zastanowić to wykonanie projekcji mojego snu przez Shina, odróżniłoby przedmioty, które mogą być dla niego obce a tym samym samym stanowiąc wskazówki dla mnie. Równie dobrze mógł widzieć rzeczy, których ja nie widziałem a tym samym nakierować mnie w kolejnych działaniach. Myśl ta rozgrzała moją głowę. Zanim zdążyła się przepalić, młodzieniec zbliżył się do mnie, wyszeptując słowa.
        - Rozpoznajesz go? - odpowiedziałem równie cicho. - Ja nie jestem w stanie rozpoznać ich z tej odległości. Musimy sprawdzić co się dzieje.

Offline

 

#349 2019-08-11 12:33:53

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 188

Re: Wymarły las

Sesja na artefakt - jednoosobowa, trudna #16

    Shin energicznie pokręcił głową, wgryzając się jednocześnie w kanapkę, którą to Yoh najwyraźniej wzgardził. Apetyt miał solidny, być może przez swoje sztuczki.
- Nie znam... ale ma takie smutne oczy, jak ty, tylko bardziej... obrażone. Ale chyba nie na ciebie się obraził - rzucił dzieciak enigmatycznie i przestąpił z nogi na nogę z pewną dozą wewnętrznego rozdarcia - ty pewnie będziesz szedł, co? B-bo, bo, bo ja chciałem jeszcze odprowadzić kolegów do wioski.
      Widać było, że unoszenie się na fali splendoru wynikłego z udanego przedstawienia było czymś, czego Shin łaknął na tyle, żeby tym razem chcieć porzucić "obowiązki" obrony siedziby Yugure. Spędzanie dni w odosobnieniu, nawet mimo niezwykłych zdolności,  musiało kłócić się z żyłką odkrywcy i młodym duchem. Yocharu, ninja, który pojawił się w domu po raz pierwszy od kilku miesięcy, nie mógł dziwić się chłopcu. Nie bez dojmującego poczucia hipokryzji. Zdał sobie nagle sprawę, że w ostatnim zdaniu chłopca kryło się pytanie i oto stoi przed, być może, pierwszym swoim wyborem wiążącym się z wychowaniem Shina, choćby mało ważnym.
      Cokolwiek postanowił odpowiedzieć wychowankowi, tak czy siak powinien wracać. Nawet bez opiekuńczej opatrzności Shina, dostanie się do jaskini było sprawą niełatwą, ale nie warto kusić losu. Ciekawszym zagadnieniem było natomiast to, kto i czego szuka w siedzibie Yugure. Opis intruza w wykonaniu Shin'ichiro był lakoniczny na swój typowy sposób, jednak wzmianka o oczach coś Yocharu przypominała, nie pamiętał w tej chwili, co.
      I tak miał wracać, w końcu zjawił się w Hidari w konkretnym celu. Będzie okazja poznać intruza lepiej...

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
esperal zobacz stronę wolne apartamenty Karwia mobilier