Ogłoszenie

#801 2016-07-24 14:32:32

 Shura

Zaginiony

6720223
Zarejestrowany: 2015-01-07
Posty: 95
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Czonkini organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20
Multikonta: Akemi, Miyaguchi

Re: Miasto

      Siedziałam spokojnie wpatrzona w oczy wyrzutka i wsłuchiwałam się w to co ma do powiedzenia. Być może powinnam jakoś skomentować to jak opowiadał o naszej organizacji i mistrzu. Jednakże nie czułam takiej potrzeby. Możliwe, że palnęła bym coś nie na miejscu. Ostatnimi czasy trudno było mi się przystosować do tego, że gdzieś należę. W końcu nigdy nie odczuwałam takiej potrzeby. Nasza rodzina była w sumie od zawsze w tym zrzeszeniu ninja. Jak każdy inny ze względu braku klanu i jakiekolwiek linii krwi. Nie każdy też z nas odkrywał w sobie jakieś wyjątkowe umiejętności. Najczęściej kończyło się na wyczuciu w sobie żywiołu, paru technikach Taijutsu i na tym koniec. A wyrzutki? Mieli w swoich szeregach parę osób, które potrafiły nas czymś zaskoczyć. Umiejętnościami, geniuszem, talentem czy po prostu wiedzą. Nie poczułam jeszcze by móc mówić o niej jak o czymś "własnym"...

      - Jest to nawet dobry pomysł. Może w końcu przekonam się do tej organizacji... - powiedziałam od niechcenia czując na swoim ramieniu czyjąś dłoń.  Była to dziewczyna o fioletowych włosach, widziałam ją pierwszy raz na oczy mimo, że w tym mieście nie byłam pierwszy raz. Zaczęła opowiadać o tym co może nam sprzedać jakby miał zaraz zawalić się świat jak tego nie zrobimy. Czułam w niej dozę desperacji, tym bardziej jak starała się mówić do mnie na Ty, próbując zaskarbić sobie u mnie moje zaufanie i może chęć kupna jej sprzętu.

      - Czy aby na pewno chodzi Tobie o sprzedaniem nam rynsztunku? Patrząc na to co masz przy sobie... Nie wygląda jakbyś ostatnio komuś coś sprzedała, oj nawet dawno temu sfinalizowałaś jakąś transakcje - mówiłam wiążąc przy tym kitkę. Być może podeszłam do niej trochę brutalnie, ale nie lubię jak ktoś chce mnie na coś naciągnąć, a na pewno jak jest w tak kiepskim stanie.

Offline

 

#802 2016-07-24 15:15:15

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Miasto

     Sura wyraziła aprobatę względem mojego zdania, odnośnie powrotu w ojczyste strony. Naszą krótką rozmowę przerwała kolejna kobieta, nieco starsza, z fioletowymi, kręconymi włosami. Mój wzrok prowadził jej dłoń. Gest pozbawiony niebezpieczeństwa, nie skłonił mnie do podjęcia jakiegokolwiek ruchu. Była handlarką. A przynajmniej tak się przedstawiła. Pod grubym odzieniem chowała kilkanaście, małych narzędzi, którymi to ninja posługują się podczas wojen. Wiele z nich było zużytych, jedne popękane, a inne po prostu stępione. Żaden z przedstawionych towarów nie przyciągał, wręcz przeciwnie - odpychał na sam widok. Powątpiewam, by osiągnęła wielki zysk na tak marnej sprzedaży. Swe słowa skierowała jednak do czerwonowłosej. Postanowiłem się wtrącić.
     Samotny sprzedawca w Kraju Księżyca? Nie stąpam tu raz pierwszy i wiem, że zwykli handlarze nie przemieszczają się między karczmami, by wygłaszać własne oferty. Jeżeli liczyłaś, że wciśniesz nam jakieś badziewie, gdy będziemy pijani, to przykro mi. Za wcześnie. - Złożyłem dłonie na stole. Mój wzrok ponownie wrócił w kierunku wyrzutka, który wydawał się być o wiele lepszym rozmówcom. To, co przedstawiła niewiasta obok, było co najmniej śmieszne.
     Jeśli chcesz, możemy poszukać lepszego baru. - Rzuciłem propozycją. Shura zareagowała bardzo podirytowanie na słowa handlarki. Nie podobało mi się to, a nie było sensu przebywać w miejscu, gdzie gospodarz zezwala na wchodzenie takowych osób. Z drugiej strony, do głowy wpadł mi kolejny cel. Dobrze byłoby odwiedzić parę punktów stoiskowych i zakupić przydatne narzędzia. Choć z pewnością nie tak mizerne, jakie przedstawiło nam dziewczę.

Offline

 

#803 2016-07-24 15:59:44

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Miasto

#7
    W jednej chwili mina dziewczyny zmieniła się z wesołej, na poważną. Sprawnym ruchem zapięła górną część ubioru, chowając przedmioty wewnątrz. Od razu po tym zarzuciła włosy do tyłu, wymieniając spojrzenie z dziewczyną, która podirytowanym głosem pojechała kilkoma, niemiłymi słowami. Handlarka nie obraziła się. W prawdzie nawet nią nie była. Na słowa czarnowłosego wyrzutka przytaknęła, przenosząc ręce za siebie. Z dumną, wyprostowaną posturą, oznajmiła w te słowa:
     - To prawda. Handlarze nie biegają po karczmach, by sprzedawać swe towary. Na ulicach zarabiają o wiele więcej. Bystre spostrzeżenie. Tego właśnie oczekiwałam po cudzoziemcach. Da się wyczuć, kiedy ktoś pochodzi z innych stron, choć musiałam mieć pewność stuprocentową. - Kończąc sentencję, sięgnęła po wolne krzesło od innego stolika i dołączyła do rozmowy. Proszona, czy też nie, bez żadnych skrupułów, kontynuowała:
    - Jesteście ninja, nosicie przy sobie wiele broni. Wiem, czym zajmujecie się na co dzień. Biegacie po państwach, zabijacie wrogów i bierzecie udział we wojnach. Takich, jak ta, która rozegrała się w Kraju Żelaza. Złożyło się idealnie. Poszukuję ochotników do wykonania pewnego zadania. Mam cel, który musi zostać szybko zdjęty. - Rozłożyła dłonie na stole, tak samo jak rozmówca, po czym do karczmy wbiegła kolejna osoba. Tym razem była to mała dziewczynka z czarnymi włosami i ciemnymi oczami. Z lekkim płaczem powymijała stoły, docierając do swej rodzicielki.
    - Znowu, znowu to robią! - Łkanie dzieciucha było dość głośne. Zdesperowana matka, z nieco mniej pewną miną, dodała:
    - Bardzo szybko zdjęty. - Przygryzła wargi, oczekując odpowiedzi.

Offline

 

#804 2016-07-29 18:12:26

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Miasto


Odchodzę z sesji. Jeżeli Shura chce, może ją prowadzić dalej samotnie.




     Ze stoickim spokojem odsunąłem krzesło. Dziewczyna, która w nieoczekiwanym momencie, pojawiła się - nadużywała gościnności. Jej niepozorny ubiór, wydawał się być idealnym. Jeżeli tak wyglądają zleceniodawcy, to jestem rozłożony. Nigdy przez myśl by nie przeszło mej osobie, by tak zwyczajna niewiasta pałała chęcią morderstwa. A jej mała koleżaneczka, zapał w oczach - nie robił na mnie większego wrażenia. Wymieniłem zimny spojrzenie, dodając coś od siebie.
      Przychodzisz w dzień spotkania z moją przyjaciółką i chcesz bym mordował za pieniądze? - Zabrzmiało jak znany powszechnie cytat. Nie odstawiałem jednak szopki z cygarem, kotem i bujanym krzesłem. Wróciłem wzrokiem do wyrzutka, by z nim zamienić zdanie.
      Wróć ze mną, albo zostań. Wybór należy do Ciebie. - Po choć niedługiej wojnie, opadłem znacznie z sił. Z zamiarem oszczędzania energii na ważniejsze cele, postanowiłem iść przed siebie. Wykupić dodatkowe wyposażenie oraz ruszyć prosto do rodzinnych stron. Tak się składa - najwyższa pora odwiedzić mistrza. O ile jeszcze o mnie nie zapomniał.
     Machnąłem czerwonowłosej ręką na odchodne, opuszczając karczmę. Tantō zamieszczone na plecach, przeniosłem obok pasa. Czarną pochwę przewiązałem czerwoną wstęgą. Zerwałem także kawałek materiału, który ściskał me długie, krucze włosy. Teraz rozpuszczone, sięgały niemalże do pasa.

[z/t -> Sklepy]

Offline

 

#805 2017-02-20 15:41:35

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Miasto

#4

Bohaterowie postanowili jednogłośnie, że razem udadzą się do szpitala i będą próbowali pomóc tak, jak tylko będą w stanie. Szpital, do którego wędrowali, nie był dobrze znany, nawet próby pytanie przechodniów kończyły się niepowodzeniem, żaden z mieszkańców Tsuki no Kuni nie słyszał jak dotąd o tego typu placówce. Na szczęście mogli posłużyć się mapką, która idealnie odzwierciedlała rozkład ulic i najważniejszych elementów otoczenia, to własnie dzięki tym szczególnym miejscom trójka ninja dostała się przed budynek wyraźnie zaznaczony na świstku papieru.
Z zewnątrz nie wyglądało to jakoś nadzwyczajnie, choć było widać, że budownictwo jest nowe, a ekipa dołożyła największych starań do tego, by całość była równa i dobrze wykończona. Na drzwiach wejściowych dało się zauważyć naklejoną starannie kartkę, która głosiła:



Poszukujemy osób do pracy na stanowisko lekarz/pielęgniarz.
Zatrudnimy także wszystkich chętnych do pomocy przy recepcji i do opieki nad pacjentami.

W środku pachniało nowością, a po korytarzach unosił się również specyficzny zapach obecny w każdym szpitalu. Poczekalnia była pusta, nawet przy dużej recepcji nie dało się nikogo zauważyć, choć wszędzie było nadzwyczajnie pusto. Dopiero po chwili towarzysze spostrzegli karteczkę, która zapraszała pacjentów i potencjalnych pracowników do biura kierownika. Tylko którędy do biura?
Nieopodal lady umieszczona została rozpiska pomieszczeń, a także cały ich rozkład z wyszczególnieniem wszystkich pięter. Tak się złożyło, że biuro kierownika usytuowane było na samej górze i to tam teraz należałoby się udać.

Offline

 

#806 2017-02-22 13:15:46

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Miasto

- Byakugan to... - zaczął Koharō, niepewny ile może zdradzić. Jeśli go pamięć nie myliła, przedstawiciele Inuzuka przynależeli do organizacji Samotników, a białowłosy słyszał to i owo na temat niektórych ich... ambiwalentnych moralnie działań ostatnich kilku lat. Z drugiej strony, Ayanami wydawała się zaspokajać wyłącznie własną ciekawość i, szczerze, nie spodziewał się zajść daleko podejrzewając każdą osobę powyżej 18 roku życia o konszachty. Namyślił się i zaczął raz jeszcze - Byakugan to moc klanu Hyuuga. Ani znam, ani jestem upoważniony zdradzać sekrety rodziny, jednak pewne jest jedno - jeśli spotkasz człowieka z oczami białymi jak mleko, nie próbuj mamić go i wyprowadzać w pole. Hyuuga widzą wszystko, ukryte, zasłonięte czy zapomniane... chyba - dodał po chwili, wskazując na reklamę.
     Budynek szpitala wyglądał tak, jak wyglądają budynki szpitali wszędzie, minus interesanci. Nienaturalna pustka tego miejsca budziła w chłopaku mieszane uczucia, nie zrażał się jednak póki co i ze świadomością Uczestniczenia W Misji raźno postępował przed siebie. Po dotarciu do lady z rozpiską umilkł jednak, zerkając na masywne łapy Asuki. Zastanawiał się, na ile przystosowane są do chodzenia po szpitalnych schodach i, co nie mniej istotne, na ile rzeczone schody gotowe są na uzbrojone w pazury odnóża 300kg psa. Nie spodziewał się też, że wyposażonego we własne, zaawansowane procesy myślowe i charakterek psowatego da się po prostu zaparkować przed wejściem.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#807 2017-02-23 11:58:33

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Miasto


    Zmarszczyłam czoło, słuchając uważnie tego, co mówił Koharo. Właściwie próbowałam zrozumieć jego wypowiedź, choć nie ukrywając - przyszło mi to z delikatnym trudem. W świecie ninja wszystko było dla mnie nowością. A ja czułam się jak dziecko błądzące w ciemności. Westchnęłam.
- Prawdę mówiąc nie mam pojęcia kim są Hyuuga. Tak w sumie to nie spotkałam wielu ludzi spoza własnego klanu. Um, wróć. Spotkałam jednego człowieka ze swojego klanu. Rok temu jeszcze nie miałam pojęcia, kim są ninja. W sumie nie wiedziałam, że nawet istnieją - uniosłam brwi w rozbawieniu i machnęłam ręką - Przepraszam, jeśli palnęłabym jakąś gafę. Zdaję się, że nieufność Asuki jest bardziej powszechną cechą wśród ludzi, aniżeli moja otwartość. Postaram się nie zadawać niewygodnych pytań. Zresztą wolę patrzeć na człowieka z perspektywy tego jaki jest, a nie kim jest, jakie ma zdolności i skąd pochodzi. Chyba, że w grę wchodzi ratowanie mojego tyłka. Wtedy jakimiś super zdolnościami bym nie pogardziła.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza
     Skwitowałam to wszystko uśmiechem, machając nogami po bokach Asuki. Odwróciłam wzrok, by rozejrzeć się dookoła. Kraj Księżyca pomimo swoich mikroskopijnych rozmiarów miał nad wyraz dużą liczbę mieszkańców. A przynajmniej tak mi się zdawało. Nieco dziwnym wydawało się, że przy tak dużej koncentracji człowieka na metr kwadratowy informacja nie opływała miasta szybciej aniżeli prędkość światła. Jednak Asuka dopiero zwrócił mi na to dosadną uwagę.
- Coś mi nie pasuje - mruknął - Wielki szpital, niby przełom w całej okolicy, która najwyraźniej dotychczas uboga była w sanitariuszy medycznych a nikt o nim nie słyszał? Przecież to powinno być wydarzenie roku, a przy otwarciu takiej placówki wszyscy mieszkańcy powinni stać i wiwatować, że im kończyny od gangreny odpadać nie będą. Nie wiem, czy powinniśmy się w to pchać.
     Pokiwałam głową, przyznając mu rację po czym przekazałam jego obawy swoim towarzyszom podróży. No, może pomijając kwestię gangreny i odpadających kończyn. Znaleźliśmy się już jednak przed wejściem. Asuka przystanął a ja omiotłam wzrokiem bijący nowością budynek. Cóż, nie wzbudzał podejrzeń ale jak na placówkę, gdzie pracownicy urabiają się po łokcie była ona dość... Hm, pusta. W głowie zaświtały mi rożne scenariusze włączające w to eksperymenty medyczne na mojej skromnej osobie. Wyobraziłam sobie, nie wiedząc czemu jak jakiś nieco psychopatycznie wyglądający doktorek wydłubuje mi oko i w jego miejsce próbuje wcisnąć jakieś inne. Na przykład takie mlecznobiałe, o którym wspominał rybi kolega. Albo oko Asuki. Wzdrygnęłam się. Lubiłam swoje oczy na tyle, żeby uczynić je jednostką od mego ciała nieodłączną. Choć w sumie ciekawe, czy w tym drugim przypadku na jedno oko widziałabym wszystko w odcieniach szarości. Niemniej wolałam te ciekawość pozostawić niezaspokojoną.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-03-01 21:26:42)

Offline

 

#808 2017-02-28 09:53:31

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 110
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: M
Wiek: 20

Re: Miasto

   
    Rozglądałem się trochę podczas drogi i zadowoleniem odkryłem, że nie ma tu żadnych bambusów. Wszystko w Ronin było zrobione z tego uroczego drewna i jego widok zbrzydł mi już na tyle, iż zacząłem się obawiać, że dostanę niepohamowanych torsji na jego widok. Czasem z zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów niektórzy wieszali na swoich bambusowych ścianach obrazy bambusa, co było moim skromnym zdaniem kategoryczną przesadą i zakrawało na głęboką obsesję, ale w końcu, co ja tam mogłem wiedzieć o architekturze i wystroju wnętrz... Tutaj wszystko było kamienne, co wydawało mi się rozwiązaniem bezpieczniejszym i solidniejszym, ktoś przy budowie odnalazł w sobie skarb iskry pomyślunku i odkrył, że kamień jest jedna twardszy niż jakikolwiek przedstawiciel gatunku flory.
    Jednak mimo tego to eleganckie kamienne wnętrze prezentowało się pod względem personelu o wiele marniej niż drewniany szpital imienia Naokiego Namikaze. Odczułem to od razu, gdy tylko echa naszych kroków zaczęły odbijać się po przestrzeni korytarza. Powiedzieć, że kadra była tutaj mała, to jakby nazwać wychodek perfumerią.
  - Czuję się oszukany – stwierdziłem smętnie w przestrzeń korytarza. – Szpital bez żadnego personelu, jest niczym, więcej niż kostnicą a mówili nam, że ten budynek to bardziej to pierwsze niż to drugie.
    Dokonałem, krótkiego rekonesansu na przestrzeni tego żałosnego pustostanu i podszedłem do karteczki i zapoznawszy się z jej treścią uniosłem lewą brew. Teraz przynajmniej wiadome było, że jest tu jakiś kierownik. Ten człowiek musiał być tutaj niczym kapitan łajby bez ożaglowania i takelunku. Czym on tu niby kierował? Ułożeniem mebli a może kursem szmaty z środkami odkażającymi? Ciężka wiercąca w nosie woń tych ostatnich była tutaj definitywnie wyczuwalna, więc spokojnie mona założyć, że jest tutaj ktoś odpowiedzialny za sprzątanie. Choć niewykluczone też, że to jakaś ściema i ktoś po prostu rozlał butelkę na korytarzu dla uzyskania samego efektu zapachowego. Ale, czy wtedy nie zostałaby jakaś plama?
    Krokiem spacerowym przeniosłem się od kartki do jasnego planu rozkładu pomieszczeń. Pierwsze, co mi się nasunęło, to fakt, iż nie mógł go zrobić lekarz. Był zdecydowanie zbyt czytelny. Oto kajuta kapitana znajdowała się na ostatnim piętrze, próbowałem się dopatrzyć w tym czegoś podejrzanego, ale odpuściłem sobie słysząc opinię Ayanami.
  - Jeden z moich instruktorów – zacząłem mając na myśli wielkiego Raya – mówił mi kiedyś, że gdzieś jakiś profan też otworzył sobie taką cichą placówkę medyczną. Medykiem był żadnym, ale chemikiem niezgorszym, także zabijał pacjentów łatwo dostępną rycyną, a później robił z ich tkanki tłuczkowej mydło, które później sprzedawał handlarzom. – Nie wiedziałem, co prawda, czy to fakty, czy może jedynie konfabulacja wiecznie rządnej krwi gawiedzi, ale wzdrygnąłem się na myśl o myciu się człowieczym tłuszczem. – Choć muszę przyznać, że nie wiem, czy to prawdziwa historia… W każdym razie może już wielkie otwarcie się dobyło? Ta placówka stoi tutaj już jakiś czas. Wesoły lud przybiegł tutaj, po czym zobaczył, że w lecznicy nie ma, kto leczyć i stwierdzili, że wrócą do starych tradycji medycznych typu masło na oparzenia, gorąca sól na zatoki i upuszczanie krwi złej, na wszystko inne. Nie da się zrobić drugi raz pierwszego wrażenia, więc nikt już tu nie przychodzi.

Ostatnio edytowany przez Mikuni (2017-02-28 09:54:37)


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#809 2017-02-28 14:14:17

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Miasto

#5

Zdawać by się mogło, że wnętrze placówki, która rzekomo miała pełnić rolę szpitala, nie odbiegało znacząco charakterem od hotelowego lobby, w którym panuje cisza, spokój i w dodatku ładnie pachnie. Brakowało tylko recepcjonistki, która to przyjmowałaby gości i dokonywała wszystkich dokumentacji osób zapisujących się i łaknących odpoczynku. Wizja ta nie odbiegała znacząco od spostrzeżeń trójki towarzyszy, którzy to uważnie przyglądali się pomieszczeniu w poszukiwaniu jakiegokolwiek haczyka. Czy w naturze ninjy leży brak zaufania? Tego nie wiem, ale ta harmonia powoli zaczynała wszystkich nudzić, a żaden z bohaterów nie zaproponował nawet przemieszczenia się. Bo po co? Lepiej stać w miejscu i czekać, aż Asuka zapaskudzi podłogę albo z konieczności, albo z nudów. Pora przerwać tę sielankę!
Huk.
Głośny huk dobiegł z lewej strony, symbolizując głośne otwarcie drzwi. Chłód z zewnątrz dostał się do znacznie cieplejszego pomieszczenia, a wymiana temperatur otrząsnęła naszych trzech ludków z tego stanu bezczynności. Masywne nosze przemknęły przez pomieszczenie, a dwójka mężczyzn z dużą prędkością udała się do drzwi po prawej, za którymi widać było długi korytarz. Tuż po nich przy recepcji pojawiła się kobieta, która ubrana była w typowy strój pielęgniarki, chwyciła zdyszana za telefon i wykręciła jakiś numer wewnętrzny.
-Ikari, mamy tutaj kolejny taki przypadek. Odesłałam go na trójkę, więc jak dasz radę, sprawdź go. - dopiero w trakcie przekazywania komunikatu zauważyła gromadkę naprzeciwko. -Witam, czy mogę państwu w czymś pomóc?
Przed zwróceniem się do nich wzięła kilka spokojniejszych oddechów, by unormować tempo oddychania, odezwała się do nich bardzo spokojnie, wyglądała na miłą (konkretnie to tak). Wszystko to trwało zaledwie kilka chwil, a kiedy drzwi z prawej strony zamknęły się, znowu nastała cisza.

Offline

 

#810 2017-03-01 19:43:41

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Miasto

- O proszę... - mruknął Koharō, przerywając filozoficzną aurę momentu, rad, że pojawił się ktoś kto mógł rzucić trochę światła na sytuację. Z zaciekawieniem śledził bolid medyczny wchodzący w zakręt za recepcją i rozwijający ratownicze skrzydła na ostatniej prostej korytarza. Pokiwał głową z uznaniem i odwrócił się w stronę wyjątkowo miłej z wyglądu pracownicy szpitala - Ohayo! Przyszliśmy w sprawie ogłoszenia o pracę. Ponoć potrzebujecie pomocy. Przepraszam, jesteśmy trochę zdezorientowani pustkami. Czy aż tak brakuje wam personelu?
W duchu, białowłosy cieszył się, że Henge, które nakładał codziennie rano, nie podlegało takim samym efektom, jak żywa tkanka.
Ostatnie czego potrzebował teraz, to rumieniec.
Cóż, mało obcował z płcią przeciwną.
- Myślę, że dałbym sobie radę z anestezjologią i usztywnianiem złamań, jeśli o takie rodzaje pomocy chodzi - zdecydował, przeglądając w myślach swój skromny arsenał zdolności ninja - Poza tym, nie boję się papierkowej roboty a ta wasza recepcja to tak trochę luźny skład personalny ma...


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#811 2017-03-03 14:10:11

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Miasto


     Widząc, że towarzysze tak ochoczo wpadli do środka budynku tylko westchnęłam i zsunęłam się z grzbietu Asuki.
- Chodź - powiedziałam do niego, klepiąc się w udo i zaczęłam wspinać się po schodach prowadzących do wejścia.
     Gdy tylko weszliśmy do środka w nozdrza uderzył mnie silny zapach towarzyszący tego typu placówkom. Detergenty, chemiczna czystość. Wykrzywiłam się. Nie czułam się dobrze w takich miejscach. Wychowywałam się tarzając się w błocie z Asuką i skórę nim niepokrytą miałam tylko gdy matka raz w tygodniu łapała mnie za chachły, ładowała do wielkiej wanny i szorowała szczotką tak sztywną, że czerwona byłam jeszcze przez parę godzin. Może od tego czasu moja higiena osobista uległa znacznej poprawie, jednak takie zapachy wciąż przywoływały wspomnienia szczypiących w oczy detergentów wylewanych na siebie albo podczas kąpieli albo niechcący podczas sprzątania. Jeśli każą mi tutaj biegać z mopem to wolę już uciec pod pałac i tam obrzucać się z mieszkańcami różnym świństwem.
- Mydło?! - wypaliłam o wiele głośniej niż powinnam, gdy opowieść Mikuniego wyrwała mnie z zamyślenia - Dlaczego ktoś miałby robić mydło z człowieka?! - powiedziałam już nieco bardziej ściszonym tonem.
      Zamiast jednak wyczekiwanej odpowiedzi otrzymałam pielęgniarkę wynurzającą się zza recepcji. Myślę, że w momencie, gdy do góry wystrzeliła moje brew tak u niektórych mogły zrobić inne części ciała.
- Ładniutką tu mają obsługę... Chyba tu nie pasujesz.
      Usłyszałam rozbawiony głos Asuki i spiorunowałam go tylko wzrokiem. Nic jednak nie odpowiedziałam, gdyż tłumaczyć, że rozumiem swego czworonoga jak człowieka bynajmniej mi się nie chciało. Właściwie to w ogóle milczałam podczas gdy Koharo wyglądał jakby zaraz miał się zrównać z moim psem i zacząć merdać ogonem z wywalonym na wierzch językiem. Słysząc jego ochocze zgłoszenie do recepcji tylko ścisnęłam mocno wargi, żeby nie parsknąć śmiechem. Ciekawa jednak byłam, czy nasz zaspany kolega również się tak rozbudzi dlatego przeniosłam na niego wzrok, jakby wręcz tego oczekując.

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2017-03-03 17:27:16)

Offline

 

#812 2017-03-04 18:06:37

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 110
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: M
Wiek: 20

Re: Miasto


    Wzruszyłem ramionami studiując nadal rozkład pomieszczeń. Prawdę mówiąc nie miałem pojęcia, dla czego ktoś miałby fantazję, by wkładać w swój produkt tak nieludzki wysiłek.
  - Myślę, że dobrze się pieni. – Odpowiedziałem tonem, jakbym właśnie kupował bułki, jednocześnie rzucając w jej stronę spojrzenie [i]- Co czyniłoby je idealne do prania, a dobre produkty sporo kosztują. Może marzył o robieniu najlepszego mydła na świecie. Wiele ludzi chce być w czymś najlepszymi.
    Pewnie nadal wypełnialibyśmy sobie czas wesołą konwersacją na temat właściwości tłuszczy wytapianych z naszych marnych ciał, ale niespodziewanie zaczął się tutaj ożywiony ruch. Pracownicy mieli faktycznie godną podziwu szybkość, ale jeśli ma na przykład złamany kręgosłup, to po wizycie w tym uzdrowisku będzie poznawać świat z poziomu wózka inwalidzkiego. Obrzuciłem cierpiącego szybkim spojrzeniem w nadziei, że może, chociaż w przybliżeniu zorientować się, co mu dolega. Z resztą gdzieś tam miałem przeczucie, że niedługo jego trzewia nie będą miały przede mną tajemnic. Nie widzieć, czemu przypomniała mi się pierwsza pacjentka, którą zajmowałem się już chwilę po tym, gdy po raz pierwszy wszedłem do przybytku uzdrowień marki Ronin. Kobieta z rozharatanymi piersiami, którą okłamałem, że kiedyś jeszcze będzie piękna. Mimo, że mało, kto mógłby zszyć lepiej to nigdy nie stanie się to prawdą. Z jakiegoś powodu na myśl o tym kompulsywnie zadrżał mi kącik ust. Żyła cóż mogło liczyć się bardziej.
    Przeniosłem spojrzenie na pielęgniarkę, która prowadziła właśnie rozmowę z kimś w innym pomieszczeniu. Czy to możliwe, że osobą na drugim końcu był kierownik tego wspaniale urządzonego budynku. Nie miała to znaczenia zjawi się tu pewnie za chwilę.
    Siostra prezentowała się ładnie i za pewne mogła przyprawiać o arytmie chorych słabujących na sercu. Do tej liczby pewnie można było zaliczyć mojego dzielnego kompaniona, który zachowywał się, jakby chorobliwie się zadłużył, jeśli nie odurzył jej osobą. Symptomy wskazywały raczej na ten drugi przypadek. Mnie miłość, jakoś nie porwała, może dla tego, że pielęgniarki widywałem, na co dzień. Nie wiem, czemu większość mężczyzn niemających styczności ze szpitalem uważały ich strój za niesamowicie seksowny. Ciekawe, czy nadal oczy nadal zachodziłyby im taką rozkoszną mgłą podniecenia, gdyby zobaczyły je umazane w krwi lub wnętrznościach, co nie zdarzało się wcale rzadko. Kątem oka zauważyłem, że dziewczyna z psem bacznie mnie obserwuje, wątpiłem, że miałem coś na twarzy, więc pewnie oczekiwała, że rzucę się na uroczą panią i zaproponuje jej masarz stópek… Będzie chyba musiał się rozczarować.
  - Siostro – rzuciłem zwyczajową nazwą obdarzając ją moim najlepszym uśmiechem, który sprawiał, że moja twarz wyglądała lepiej. – Podobnież poszukujecie kogoś z wykształceniem medycznym. Tak się składa, że mam szczęście być stażystą najlepszego szpitala, jaki istnieje na tym padole łez. Proszę mi mówić Mikuni. – Jeśli miała choć trochę pojęcia o medycynie, to będzie wiedziała, że chodzi o Szpital imienia Naokiego Namikaze.
  - Co prawda jestem tu tylko przejazdem, ale przez jakiś czas mogę wesprzeć wasze wysiłki. Gdy już zakończymy wszystkie zbędę formalności będziesz tak miła i podasz mi spis dostępnych lekarstw? Inwentarz narzędzi i płynów też może okazać się przydatny. Chciałbym wiedzieć, czym dysponujemy. Ach i jeszcze jedno. Powiedziałabyś mi, jak przedstawiają się przypadki? Słyszałem, że większość to rzeczy wymagające interwencji chirurgicznych, ale lepiej sprawdzić u źródeł. - W moim szpitalu pielęgniarki mnie kochały, jednak nie grzeszyłem pewnością, czy tutaj będzie tak samo. Z resztą za jakiś i czas i tak miało, już mnie tu nie być.

Ostatnio edytowany przez Mikuni (2017-03-04 18:07:15)


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#813 2017-03-06 12:07:58

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Miasto

#6

Mina pielęgniarki wyraźnie wskazywała swojego rodzaju poczucie ulgi. Ucieszyła się, kiedy jej rozmówcy zdradzili powód swojej wizyty w tej właśnie placówce, wiadomym było, że znaleźli się tutaj w sprawie ogłoszenia, które to skupiało się na zebraniu pomocy. Można powiedzieć, że każdy z bohaterów zareagował w inny sposób na jej personę, w każdym razie nikt nie pozwolił jej początkowo dojść do głosu, dopiero Mikuni zwrócił się do niej na tyle uprzejmie, by wskazać jej niemalże idealnie moment, w którym to powinna poruszyć wszystkie ważne kwestie. Zależało jej na czasie, miała i tak dużo na głowie, dlatego każda jej wypowiedź była lakoniczna, przy czym również konkretna.
-Zapewne słyszeliście, bądź wyczytaliście, że pomocy potrzebujemy niemalże w każdym aspekcie naszej pracy. Niech nie zmylą was fakty, nasz szpital prosperował doskonale z taką ilością personelu, jaką posiadamy, problemy pojawiły się jakieś kilka dni temu, kiedy to na wyspie pojawiła się bardzo duża liczba chorych. Pacjentów przybywa z każdym dniem, powoli zaczyna brakować nam miejsca, nie wspomnę nawet o tym, że na aktualnym poziomie spraw na jednego lekarza przypada mniej więcej czterech ciężko chorych pacjentów, pracujemy w pocie czoła po kilkanaście godzin dziennie, mało sypiamy i zajmujemy się chyba wszystkim. Sama ukończyłam niezbędne kursy, zajmuję się recepcją, dokumentami, leczeniem i sprzątaniem. - rzeczywiście, jakby się dobrze przyjrzeć, było po niej widać zmęczenie. -Nie wiemy dokładnie, co jest powodem takiej zachorowalności, ale to z pewnością jakaś epidemia, którą natychmiast trzeba zwalczyć. - a jednak trochę się rozgadała, ale przynajmniej zdradziła wiele istotnych informacji, które zupełnie mogły zmienić tok myślenia bohaterów. -Naprawdę cieszę się, że tutaj jesteście i z całego serca dziękuję za chęć okazania pomocy. Proszę, byście wypełnili te oświadczenia, bym mogła przydzielić wam konkretne zadania.
No tak, to szpital, więc koniecznym było wypełnienie dokumentów, które poświadczałyby gotowość do pracy, historię przebytych chorób, wszelkie informacje o kondycji zdrowotnej, dolegliwościach, przyjmowanych lekach, aktualnych schorzeniach, alergiach i innych takich, wiadomo. Jeśli ktoś nie wierzyłby w rzetelność instytucji, to wystarczyło zapoznać się z całym papierkiem, nie było na nim jednak żadnych mylnych kruczków, także można było wypełniać to bez obaw.
-Ja nazywam się Irō Tamika. - dodała jeszcze w którymś momencie, sama wzięła się za góry papierków.

Offline

 

#814 2017-03-10 11:33:59

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 110
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: M
Wiek: 20

Re: Miasto

Och nie zamierzałem, by fakty myliły mnie w czymkolwiek. Prawdę mówiąc na liście aktualnie interesujących mnie rzeczy to dawne prosperiti tegoż przybytku zajmowało bardzo niskie miejsce. Ważniejsze było, że te same fakty bezlitośnie wskazywały na to, że teraz sobie nie radzi, czego potwierdzeniem było uczucie ulgi, jakie oblało siostrę, gdy tylko dowiedziała się, dla czego zdecydowaliśmy się odwiedzić jej plac zabaw.
    Choć widok jej, jak pewnie poniektórzy uznali powabnej płci, jakoś nie specjalnie mnie ożywił, to wszelakie słowa, które później wypowiadała było, jak silny wstrząs, którego człowiek doznaje wchodząc w kontakt jutsu typu raiton. Już czułem, jak resztki pozostałej krwi odpływają mi z twarzy, a oczy rozszerzają się na podobieństwo spodków. Rozejrzałem się po mych dzielnych kompanionach, by spojrzeć czy na ich twarzach nie wykwita czasem zaniepokojenie. Nie dobrze gdybym, go nie dostrzegł, bo oznaczałoby, że nie zdają sobie sprawy, jaki krwawy cyrk może się tu za chwilę odstawiać a nam przyjdzie w nim grać rolę najpodlejszych komediantów.
    Jeśli mam być szczery dziwił mnie ten brak zafrasowania u pielęgniarki. Pół biedy, jeśli było to, jakiegoś rodzaju masowe zatrucie związkami chemicznymi. Takie nieciekawe przygody od czasu do czasu się zdarzały, ktoś wlał, coś brzydkiego do wody i już pół osiedla zdychało na bóle brzucha z przyczyny z goła nikomu nieznanej. Sprawia miała się zupełnie inaczej, jeśli chodzi o zakażenia bakteriologiczne lub jeszcze gorzej wirusowe.
  - Nie tak ostro Siostro. – Powiedziałem trochę chyba za szorstko, opierając się o ladę, gdy ta właśnie wykładała nam, jakieś papiery, które powinny być w tych sytuacjach najmniej ważne. – Najpierw proszę wytłumacz, bo nie rozumiem… Skoro nie znacie przyczyny, o czym przed chwilą nas poinformowałaś i zaraźliwość jest wysoka, świadczy o tym duża ilość nagłych zachorowań i przepełnienie szpitala w kilka dni. To, dla czego do jasnej cholery nie ma w porcie kordonu sanitarnego? Gdzie są w mieście ostrzeżenia przed tą epidemią, która mam nadzieje jest zwykłym masowym zatruciem. Gdzie, jakakolwiek kontrola ludności? Przecież to podstawy walki z dużą zachorowalnością, mające na celu ograniczenie jej rozprzestrzeniania, bez tego może nie starczyć nawet pół setki personelu. To na służbie zdrowia spoczywa zorganizowanie tego.
    Pokręciłem głową na znak niedowierzania i potarłem worki pod oczyma. Wyciągnąłem kartkę z jej dłoni i zacząłem dodawać do niej czerń, szybkimi i zamaszystymi ruchami a z powstałego obrazu wynikało, że jestem okazem zdrowia. Co w sumie było prawdą, bo rubryki dotyczącej przemęczenia nie było.
  - Byle nie było tutaj drugiego Bigai. – Powiedziałem bardziej do siebie niż do zebranych. Jednocześnie dalej wypełniając papiery. To dla tego z początku nie pomyśleliśmy, że to jest zaraza. Bo nie dotrzymano procedur, które były solą działania w takich przypadkach. W Bigai też tak było. Z opisów walki z tamtejszym pomorem jasno to wynikało. Nagle odłożyłem pędzelek. Zdegenerowana krew o ceglastym kolorze wymieszana z kałem, liczne krwotoki wewnętrzne głownie do żołądka, brak krzepnięcia krwi i skręcający smród chorych. Zespół objawów Miwy.
  - Jakie są objawy? – Spytałem ponownie i zauważyłem, że głos mi drży. Gestem spoufalonym położyłem jej ręce na ramionach patrząc prosto w oczy i zacząłem zanim zdążyła odpowiedzieć. - Na trzeci dzień dziewczynka zwątlała całkiem. Pod zimny i smrodliwy wystąpił na skórę, którą w miejscach przepływu krwi sinymi wybroczynami się pokryła. W dniu następnym nastąpił wypływ z nosa substancji koloru ceglastego, wtedy antybiotyk podano do żył i atak się powtórzył. Kaszel tym razem przeszedł w womit z wraz tą samą ceglastą substancją widzianą wcześniej. Najszybciej po tym kał się pojawił tą samą wydzieliną zbrukany. Gorączka przy tym nie ustawała i możliwości nie było jej zbicia nawet po ciała ochłodzeniu.  Wreszcie dnia następnego w malignie jęcząc nastąpił atak ostatni z objawami wcześniej opisanymi, strużka cieczy ceglastej poleciała z nosa i tak dokonała żywota. Czy to opis przebiegu Tamiko? – To, co cytowałem było najwcześniejszym opisem Zespołu objawów Miwy, najbardziej śmiertelnej i zaraźliwej choroby, jaka trafiła na ten świat. Dla tego potrząsnąłem lekko pielęgniarką i w nadziei, że odpowiedź będzie przecząca, powtórzyłem jeszcze raz teraz już spokojniej. – Tamiko, czy takie są objawy?

Ostatnio edytowany przez Mikuni (2017-03-10 12:54:40)


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#815 2017-03-10 12:39:15

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Miasto

   Koharō śledził poczynania i wypowiedź Mikuniego z lekko rozwartymi ustami. Nie był pewien, czy ktoś w jego życiu strzelał słowami z takim przejęciem, przekonaniem i Grozą w głosie. W innej sytuacji białowłosy prawdopodobnie skojarzyłby takie zachowanie z szarlatanerią w stylu ulicznych kaznodziei zagłady, jednak coś w Wyrzutku kazało wierzyć, że zna się na rzeczy. Rybi wojownik zastanawiał się, czy jego zmutowane ciało dotykają podobne choroby, jak pozostałych, nie zamierzał jednak przekonywać się o tym na przykładzie śmiertelnej epidemii. Niemal bezwiednie przysunął dłoń do klatki piersiowej, chcąc rozwinąć wokół siebie bańkę wody, powstrzymał się jednak, żeby nie wyjść na panikarza.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza
- Eee... przepraszam. Z epidemią jako taką nie miałem dotąd styczności i nie mam pojęcia, jak mógłbym pomóc - wyznał Tamiko, otrząsając się ze wspomnień.
     Jednocześnie zerknął ciekawie na Asukę, zastanawiając się, jak wspomniana choroba ma się do innych zwierząt, niż człowiek. Nie mógł też nie zwrócić uwagi na fakt, że pomiędzy psowatym i właścicielką dochodziło do sporadycznych wymian spojrzeń i mimiki, na poziomie przekraczającym zwyczajny stosunek zwierzę-pan i sugerujących... co? Miał pewne podejrzenia (jego bezlitośnie szatkujący każdą chwilę na garść danych analityczny umysł nie ustawał w podświadomym mieleniu otoczenia nawet teraz, gdy on sam zaprzątał sobie głowę innymi sprawami), to musiało jednak poczekać, tak czy inaczej.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-03-12 12:08:19)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#816 2017-03-15 18:31:18

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Miasto


      Przekrzywiłam głowę delikatnie w bok, słuchając słów pielęgniarki, by na koniec nieco się skrzywić. Później Mikuni powiedział to, o czym wszyscy pomyśleliśmy. Choć w nieco bardziej dramatyczny sposób. Do tego stopnia, że ciarki przeszły całe moje ciało. Zatkałam sobie usta dłonią, tak jakby w jakikolwiek sposób miało to pomóc. Jeśli panuje tutaj zaraza to najprawdopodobniej już dawno bym się nią zaraziła. Zerknęłam na Asukę, patrzył na mnie z wyrzutem.
- Mówiłem ci, żebyśmy się w to nie pakowali. Gdybyśmy od samego początku robili tak jak prosiłem nie znaleźlibyśmy się, znowu zresztą, w takiej sytuacji.
       Zjeżyłam się nieco na te słowa aczkolwiek nie mogłam im odmówić prawdziwości. Ostatnio to stawałam się mistrzem pakowania się w kabałę a chcąc nie chcąc Asuka lądował w niej razem ze mną. Raz nawet prawie przypłacił to życiem. Westchnęłam cicho i splotłam dłonie na karku przenosząc wzrok na pielęgniarkę.
- Uważam, że to wysoce z waszej strony niestosowne. Szukacie chętnych do pomocy nie informując jakie ryzyko ze sobą ta pomoc niesie. Jeśli to faktycznie jest epidemia to raczej powinniście ograniczyć przybywanie ludzi do tej placówki aniżeli ich tutaj ściągać. Dlatego chyba niestety będę musiała zrezygnować.
      Mówiąc to, zdjęłam dłonie ze swojego karku i wplotłam palce w sierść psa jak to zwykle miałam w zwyczaju robić, gdy przyszło mi się mierzyć z czymś trudniejszym. Jeszcze co prawda nie panikowałam, ale ogarnęło mnie dość nieprzyjemne uczucie. Powaga sytuacji dopiero do mnie docierała. Nie wiedziałam tylko, dlaczego personel podejmował tak ryzykowne akcje w obliczu tak wielkiego problemu. Ani tego, dlaczego nie powziął żadnych środków zapobiegawczych. Właściwie wszystko tutaj było dla mnie mało zrozumiałe i niewiele wspólnego miało z logiką. Pewnym było jedno - mój udział w tym stał się wysoce wątpliwy.

Offline

 

#817 2017-03-17 15:04:27

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Miasto

#7

Myślała, że przyszło jej spotkać naprawdę rozsądnych i gotowych do działania ninja, ale myliła się, jej początkowe wyobrażenia o trójce bohaterów znacząco odbiegały od rzeczywistości. Mówi się, że im dalej w las, tym więcej drzew, ten związek frazeologiczny idealnie można było przypasować do tej sytuacji, bowiem im więcej Tamika zdradzała o problemie związanym z chorobą, tym towarzysze byli mniej chętni do pomocy. Tylko skąd brały się u nich te wszystkie przeświadczenia i domysły?



Serio nie wiem, dlaczego na przykład (bo wcześniej też były takie przypadki) Mikuni twierdzi, że nie ma żadnych "ostrzeżeń przed epidemią i kordonu sanitarnego", a Ayanami jest przekonana, że to epidemia choroby zakaźnej. Wiem, że staracie się wczuć w rolę swojej postaci, ale czy na pewno na tym to polega? Jasne, jako MG mogę natychmiast potwierdzić jakieś dane, albo im zaprzeczyć, ale to tak, jakby ktoś w realnym świecie do Was podszedł i zapytał "Czemu dziś zapomniałeś portfela z domu?!". Tak z dupy. Jeśli zapomniałem, to mówię "Ah, rzeczywiście, tak jakoś wyszło, ale nie będzie mi potrzebny, idę tylko do koleżanki do bloku obok". Z kolei gdy miałbym go przy sobie, od razu pomyślałbym "Co? Ty idioto, przecież mam ze sobą portfel, o co ci chodzi?!" XD I tak teraz czuje się Wasza rozmówczyni. Stosowniej byłoby zapytać, a nie twierdzić, bo jeśli chcecie dodać nieporuszone przez MG kwestie, musicie je wprowadzić do kreowanego przez niego uniwersum w odpowiedni sposób. Nie mam pretensji, tak tylko :c To moje zdanie :c

Ah, Mikuni-san, skąd w ogóle wzięły się u ciebie takie idiotyczne pomysły? - pokiwała przecząco głową w geście zażenowania. -W każdym porcie znaleźć można informację o epidemii na wyspie, aż dziwi mnie, że nie znaleźliście żadnej informacji. Ludzie nie boją się, bo udało nam się stwierdzić, że choroba nie jest zakaźna, wywołana jest czynnikami zewnętrznymi, dalszych szczegółów na razie brak. - tutaj poruszyła również temat podjęty przez Ayanami. -Pytałeś o kordon sanitarny, tak? Można powiedzieć, że cała wyspa jest nim objęta, wystarczy się rozejrzeć, na największe ostrzeżenia natknąć się można, jak już wspomniałam, w porcie.
Miała wrażenie, jakby mówiła do ściany, ale tak bardzo chciała nakłonić młodzieńców do pomocy, że skora była do powtórzeń i dogłębnych wyjaśnień. Musiała jeszcze odpowiedzieć jedynej przedstawicielce płci pięknej wśród przybyłych do szpitala.
-Co jest z naszej strony niestosowne, skoro, jak już mówiłam, choroba wywołana jest czynnikami zewnętrznymi i kontakt z zarażonym nie przenosi choroby? Może niestosownym jest to, że szukamy pomocy wśród wszystkich, którzy są w stanie cokolwiek zrobić? To, że chcemy pomóc niewinnym ludziom i zadbać o ich bezpieczeństwo? - nieco się zirytowała, ale ochłonęła, dbając o wizerunek swój i swojej firmy.

Offline

 

#818 2017-03-18 16:33:45

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Miasto

   Koharō przestąpił niezręcznie z nogi na nogę, ciesząc się jednocześnie w duchu, że nie przyjdzie mu umrzeć już teraz, zaraz. Jego odruchowy strach mówił tylko wyraźniej, jak mało wiedział w temacie epidemii wszelakich. Mówił też, niestety, o tym jakim gapą rybi ninja był. Istotnie, teraz jego podświadomość potwierdziła fakt, że w porcie widział więcej plakatów, niż przy ostatniej wizycie. Jednakże szum informacyjny powstrzymał go przed zagłębianiem się w treść. To wszystko przez tę reklamę okularów...
- Sumimasen... niewiele wiem na te tematy. Skoro jednak ustaliliśmy, że epidemia nie jest zaraźliwa, widzę, że moje obawy były przynajmniej częściowo zbędne.
     Białowłosy podrapał się ostrożnie po karku. Nadal wertował w głowie swoją skromną biblioteczkę wiedzy i zdolności w poszukiwaniu czegoś przydatnego w podobnych okazjach i doszedł do wniosku, że dużo zależeć będzie tu od kreatywności i improwizacji. Nie zamierzał jednak pozwolić, by to ostudziło jego zapał do pomocy ludziom wokół.
- No dobrze, to... co możemy zrobić? Jak możemy być przydatni?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#819 2017-03-21 23:11:44

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 110
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: M
Wiek: 20

Re: Miasto

    - Przepraszam za pochopne słowa. Widocznie umknęły mej uwadze. – Skomentowałem wypowiedź pielęgniarki krzyżując ręce na piersi i pukając palcem wskazującym o lewe ramie. Nie chciało mi się już marnować czasu na przekomarzanie się i dociekanie, czy to prawda, czy ledwie konfabulacja mająca na celu maskować nieudolność personelu. Z resztą, jakie to miało znaczenie, to oni za nie odpowiedzą a nie ja.
    Siostra miłosierdzia po raz kolejny zbyła moje pytanie o objawy milczeniem. Powinienem się chyba poczuć w sposób, jakiś urażony, ale ze zdziwieniem nie odkryłem we mnie żadnych wrzących pokładów gniewu. Widać miała czucie i słuch dość selektywne. Skłaniałem się ku twierdzeniu, iż jej milczenie jest spowodowane głównie skrajną ignorancją w tej kwestii, ale skoro, chociaż raczyła nas poinformować, że choroba nie jest zaraźliwa wykluczyłem z razu Zespół Objawów Miwy, co sprawiło, że na powrót się uspokoiłem. Wzruszyłem tedy ramionami i zdecydowałem się poczekać, aż przejdziemy widać niezbędne procedury a wtedy będziemy się mogli dowiedzieć jakiś konkretów, o które Kotaro słusznie się spytał. Wiedza ta miała na nas spłynąć chyba w czasie nieokreślonym, bo pielęgniarka dając się ponieść irytacji i w swej światłości uznając, że sprawę trzeba wyłożyć jeszcze raz. Słuchając tej wypowiedzi, jakoś nie dostrzegłem w niej cierpliwości, którą powinni się charakteryzować pracownicy służby zdrowia.
  - Jestem pewny Siostro, że koleżanka zrozumiała. – Chociaż powziąłem sobie postanowienie, że nie będę już toczył czczych konwersacji jakoś nie mogłem się powstrzymać. Toteż kontynuowałem zimnym tonem wlepiając w nią podkrążone oczy. – Niech się Siostra nie unosi, bo widać od razu, że dziewczyna jest profanką. To tak, jakby matka irytowała się na pięciolatka, który wyłącznie dzięki swej dziecięcej naiwności twierdził, że dzieci przynosi bocian. Słowem bym się nie odezwał, gdybym to dotyczyło mnie, bo ja nie jestem nieobeznany. Między innymi dla tego wiem, że naszą psią dolą, jako pracowników służby medycznej, jest jak sama nazwa służyć tą wiedzą takim właśnie profanom cierpliwie wykładając to, o czym oni nie mają pojęcia nie dokładając im stresu, jakimś własnym małostkowym poczuciem irytacji, gdyż sprawy związane z ich osobistym zdrowiem i życiem są dla nich stresujące, aż nad to. Mamy go niwelować a nie przysparzać. Czyżby nie było tego na kursach? Nie wstyd Siostrze? – Zrobiłem chwilową pauzę, bo swoim zwyczajem rozgadałem się. – Skoro już Siostra ochłonęła, proszę mi wskazać, do jakiego lekarza lub pacjenta mam się zgłosić.


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#820 2017-03-23 14:10:24

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Miasto


     Słysząc protekcjonalny ton pielęgniarki poczułam jak coś się we mnie zagotowało. Dlatego może moja reakcja była dość przesadzona i bardzo impulsywna. Nim Mikuni zdążył dokończyć swoją wypowiedź warknęłam cicho pod nosem, jedną dłonią wyjęłam kunai zza pasa zaś drugą dłoń położyłam na blacie recepcji po czym jednym, szybkim ruchem na niego wskoczyłam. Kucnęłam przed panna w uniformie i spojrzałam jej prosto w oczy, obracając ostrze między palcami.
- Wiesz jak to jest - z nami dzikusami. Prawdopodobnie nie potrafimy czytać więc cóż nam dadzą ogłoszenia rzekomo rozwieszone po całym mieście. Gdyby jeszcze to jeszcze było pismo obrazkowe - tu pokiwałam głową na boki - to mooooże. Ale tak, to czego się po nas spodziewać! Bo ani manier ani ogłady. A co dopiero jakieś wiedzy medycznej! Wie Siostra... Jak byłam mała i rozdarłam sobie nogę na ogrodzeniu to matka przeżuwała jakieś zielsko i taką zieloną, mokrą od śliny papką opatrywała mi ranę - odsłoniłam nieco spódniczkę by pokazać damie dość sporą, szarpaną bliznę po wewnętrznej stronie uda - Nooo, ślady zostały ale noga mi nie odpadła.
      Wyprostowałam się i zeskoczyłam z powrotem na ziemie. Odwracając się jeszcze raz w stronę recepcji z anielskim uśmiechem na ustach schowałam kunai z powrotem na jego miejsce.
- Myślę, że pacjenci raczej nie będą zadowoleni jak będę ich opluwała jakąś zieloną masą pochodzącą z moich ust w nadziei, że cudownie ich uzdrowi. Dlatego... - złapałam się za rąbki spódnicy i dygnęłam - Nic tu po mnie, skoczę gdzieś nauczyć się alfabetu. Albo zrobię sobie jakieś testy na spostrzegawczość. W każdym razie, żegnam!
      Przybrałam nieco teatralna pozę i wskoczyłam na grzbiet Asuki po czym rzuciłam jeszcze miną a'la groźny indianin do reszty i z głośnym "wio!" udałam się w kierunku wyjścia. Pies wydawał się być nieco zażenowany moim zachowaniem, bo nim ruszył po komendzie minęła chwila, zaś do samych drzwi udał się dość powolnym krokiem, kręcąc łbem na boki.
- Nie wydaje ci się, że to było zupełnie niepotrzebne?
- Być może, chciałam być dobitna - mruknęłam.
- Co jak co, ale delikatna jesteś jak tępy młot.
       Wzruszyłam ramionami z obrażoną miną i spojrzałam w bok, pogrążając się w myślach. Dalej mi coś nie pasowało i mimo wszelkich uprzejmości, kurtuazji i zapewnień o bezpieczeństwie przedsięwzięcia wcale nie byłam do niego przekonania. Cóż, na pewno nie miałam zamiaru kupować w okolicy żadnego mydła.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-04-04 19:14:47)

Offline

 

#821 2017-03-24 12:28:21

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Miasto

#8

Widać było, że Koharō jest najbardziej wyrywny i to właśnie on wykazuje się największą inicjatywą do pomocy. Zamiast zagłębiać się w szczegóły, pragnie jak najszybciej otrzymać konkretne zadanie będące ziszczeniem jego doświadczenia i wiedzy dotyczącej całej tej sytuacji, zadanie, które wykona najlepiej ze swoimi uzdolnieniami.
-Koharō-san, ty zajmiesz się sprzątnięciem toalet. - to oczywiście żart, nie powiedziała tego.
-Myślę, że wasza pomoc naprawdę nam się przyda i zaraz powiem wam o tym, co będziecie robić. - to jej prawdziwa odpowiedź.
No tak, nie mogła jeszcze zdradzić wszystkiego, najpierw musiała otrzymać od wolontariuszy wypełnione dokumenty, bez których nie mogła ich przecież przyjąć, to niezgodne z procedurami. Jednak podczas całego procesu doszło do małego zamieszania.
-Tak, masz Mikuni-san, przepraszam. - przeczesała włosy z zamkniętymi oczami, po czym złożyła razem dłonie. -Miałam po prostu dość tego, że ciągle nam coś zarzucacie, a prawie w ogóle nie mamy wpływu na zaistniałą sytuację. Ze wszystkich sił staramy się pomóc, a wy nas krytykujecie. Jesteście pierwszymi osobami, które krytykują naszą pracę.
Już miała poruszyć kwestię, o którą poprosił na końcu swej odpowiedzi Mikuni, kiedy to Ayanami wskoczyła na blat recepcji i zaczęła wymachiwać kunai'em, cofnęła się przerażona. Nie miała zielonego pojęcia o walce, była jedynie pielęgniarką wykorzystującą konwencjonalne metody leczenia, nie znała żadnych jutsu i nie była wyszkolona w dziedzinie chakry. Nie była w stanie wykrztusić z siebie czegokolwiek, na szczęście Inzuka odpuściła i w dość teatralny sposób opuściła placówkę.
-Mam nadzieję, że postanowi jednak wrócić i pomóc, z pewnością przydadzą się dodatkowe ręce do pracy. - stwierdziła, kiedy już minęło poczucie lęku.
Poświęciła chwilę na doprowadzenie samej siebie do stanu względnie normalnego, po czym przejrzała papiery wypełnione przez towarzyszy. Ułożyła je w odpowiednim miejscu, po czym wzięła do rąk inne i zaczęła je dokładnie analizować.
-Dobrze. W porządku. Już wiem. - powtarzała sobie, czytając, przy każdym słowie kiwała twierdząco głową. -Mikuni-san, poślę cię bezpośrednio do doktora Ikkaku. - przerwała na chwilkę, by wskazać palcem na rozkład pomieszczeń w budynku, na szczęście z mapką ninja zapoznali się już wcześniej. -Znajdziesz go w pomieszczeniu B23, musisz iść na pierwsze piętro. Skieruj się tamtym korytarzem prosto i skręć na schody po prawej, pokój ma numerek na drzwiach. - spojrzała w stronę rybiego ninjy. -Ty zaś udasz się do jednego z najbardziej znanych medyków w Tsuki no Kuni, który specjalizuje się w używaniu ziół. Jego plantacje zawierają zioła z najdalszych krańców świata, ma wszystko, czego możemy potrzebować. Oto lista ziół, o które mógłbyś go poprosić, bardzo nam się przydadzą. Dzięki nim Ikkaku-dono będzie w stanie stworzyć odpowiednie lekarstwo na czas. Jego szklarnia znajduje się na kilka ulic stąd, musisz kierować się na wschód. Z pewnością ją zauważysz, wyróżnia się. Obok zlokalizowany jest jego mały domek. - przerwała, żeby złapać oddech. -Macie jakieś pytania?

Offline

 

#822 2017-03-27 11:49:22

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 110
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: M
Wiek: 20

Re: Miasto

   
    Podniosłem brew obserwując to przedstawienie, jakie właśnie się przed nami odgrywało. Niektórzy pewnie rzuciliby się z lwią odwagą, by bronić biednej ofiary tego gwałtu. Niestety lub też stety ja do większości nie należałem i nie zamierzałem nawet kiwnąć palcem w stronę zaistniałej sytuacji. Możecie sobie mnie mieć za człowieka nieczułego, który nie posiada takiego organu wewnętrznego, jak serce… Moi mili, jeśli myślicie, że serce ma coś wspólnego z uczuciami to sugeruję poprawić swą wiedzę z anatomii, bo chyba jest delikatnie mówiąc przestarzała. No chyba, że jesteście poetami, bo przez metaforyczne usposobienie takowych nie widzę dla nich nadziei. Po za tym dziewczyna wcale nie chciała zabijać pielęgniarki. Każdy średnio rozgarnięty człowiek, mający pojęcie o walce dobrze wie, że nie trzeba skakać na ladę żeby kogoś zaszlachtować. Nikt mający styczność z bronią nie popełniłby takiego taktycznego debilizmu. Po drugie żeby pociąć kogoś na dzwonka należy poruszać narzędziem a nie trzymać je w bezruchu daleko od ciała ofiary. Reasumując wiedziona własną irytacją dziewczyna chciała dać upust złym emocjom strasząc trochę pielęgniarkę i to wszystko. Mnie zaś, jako człowiekowi, który powinien wykazywać opanowanie, nie przystoi z tak błahego powodu latać dookoła i krzyczeć, jak rozhisteryzowana dziewoja.
    Pokręciłem głową, bo sam nie wiedziałem, cóż mógłbym na to powiedzieć. Gdy agresorka opuszczała nas z niezwykle groźną miną skinąwszy głową uśmiechnąłem się do niej krzywo, co w moim mniemaniu było wyrazem uznania dla wcale udanego przedstawienia. Zdziwiło mnie trochę to, że pielęgniarka pragnie jednak jej powrotu, cóż widocznie nie przestraszyła się, aż tak bardzo.
   Skinąłem głową po raz kolejny tym razem na znak, że rozumiem wskazówki, których mi udzielono. Nareszcie zaczęły padać, jakieś konkrety.
  - W takim razie do zobaczenia. – Rzuciłem w stronę Koharo, po czym rzucając okiem na plan podążyłem na spotkanie lekarza.
    Podążając za jej wskazówkami mimowolnie starałem się zapuścić żurawia do sal, by zdobyć, choć trochę pojęcia o tym, co właściwie się tutaj dzieje, ale to nie jedyna rzecz, jaka mnie interesowała. Przyglądałem się również napotkanemu personelowi, gdyż ich twarze powinny zdradzić mi, jakie w placówce panują morale a także, jak bardzo wytężają się w pracy. Gdy już trafiłem na odpowiednie miejsce wszedłem do środka bez zbędnych ceregieli. Patrząc, czy pożądana osoba rzeczywiście jest na miejscu.


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#823 2017-03-28 13:16:06

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Miasto

    Koharō postanowił przeczekać dziwne widowisko, które rozegrało się przed jego oczyma. Rozumiał teraz, dlaczego Ayanami tak dobrze dogadywała się ze swoim zwierzęciem, sama była nie lada zwierzakiem. Jakkolwiek by się to nie wydało absurdalne, chłopak poczynił mentalną notkę na ten temat. Pomysł na dogadywanie się ze zwierzętami coraz bardziej mu się podobał.
     Rozpromienił się, kiedy jego misja nabrała klarowności. Ukłonił się Tamiko i wziął od niej listę zakupów.
- Hola! Momencik - zawołał jeszcze za Mikunim i złożył pieczęć - Mizu Bunshin no Jutsu!
     Koharō wskazał na swoją dokładną kopię z szerokim uśmiechem - przedstawiam wam Bobka. Bobek ukłoń się.
- No siema.
- Bobek będzie pomagał tu na miejscu, a jeśli będę potrzebny, dajcie mu znać. Bobku, chodź ładnie za Mikunim, ucz się, pomagaj i trzymaj z dala od ostrych narzędzi, bo nie chcę musieć po tobie sprzątać, jak wrócę. Mamusia spakowała ci drugie śniadanie, masz je w plecaczku...
- Wal się. Czemu czuję się, jakbym coś dziwnego zażył?
- A dlatego, że nie mogę pozwolić, żebyś brudził pacjentów, więc zrobiłem cię z wody demineralizowanej.
- Czy to jest w ogóle legalne?
- Nie wiem. To pa!
Białowłosy #1 opuścił scenę.
- Sorry za niego. Mama upuściła go podczas kąpieli. Jestem jego lepszą częścią. No to dokąd idziemy?
[kurtyna]
==--==
     Oryginalny rybi ninja wybiegł na dwór, rad, że rozprostuje kości na misji. Brakowało mu tego. Mijając Ayanami pomachał i spytał nawet, czy na pewno nie chce pomóc i ruszył w kierunku wschodnim, szukając refleksów słońca na szklarniach.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#824 2017-04-04 20:50:44

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Miasto


     Gdy tylko wyszłam z budynku westchnęłam cicho pod nosem i stanęłam pod schodami, opuszczając grzbiet Asuki. Spojrzałam na niego i przygryzłam wargę. Co niby teraz miałam zrobić? Instynkt mi podpowiadał, że coś może nie grać ale równie dobrze mógł zawodzić. Poza tym nie chciałam się pakować w kłopoty. Chociaż... Cóż, to jednak była moja specjalność.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza
     W każdym razie użycie tego z pewnością było niezbyt na miejscu, a także mogło stanowić zagrożenie dla niewinnych osób. Choć skłamałabym gdyby mnie ta opcja nie kusiła. Wtem zastanawiając się nad różnymi opcjami sabotażu obok mnie przemknął Koharo. Nieco się zdziwiłam. Czyżby również widział w tym coś śmierdzącego? Czy po prostu nie chciało mu się pomagać? Byłam strasznie ciekawa i to zwyciężyło. Nim podjęłam decyzję on znalazł się już kilkanaście metrów ode mnie więc podbiegłam i złapałam go za nadgarstek. Pytania o pomoc oczywiście nie dosłyszałam, pogrążona we własnych myślach.
- Czemu wyszedłeś? Też coś ci nie pasuje? - spytałam pospieszenie i nie czekając na odpowiedź zaczęłam wypluwać z siebie słowa - Posłuchaj. Wydaje mi się, że nie powinniśmy tak tego zostawiać. Chodź ze mną, obejdźmy budynek dookoła, poszukajmy jakiegoś wejścia, powęszmy. Może znajdziemy coś, co nie pasuje do całokształtu. Mam przeczucie, że nie mówią nam tam wszystkiego.
     Patrzyłam na niego rozpalonym wzrokiem, pełnym podniecenia i iskry adrenaliny związanej z całym przedsięwzięciem, za które miałam zamiar się teraz zabrać. Asuka oczywiście nie odstępował mnie ani na krok, choć ja teraz niespecjalnie zwracałam na niego uwagę. Cały czas wytężał nosa, próbując wyłapać jakieś zapachy, które odstępowałyby od normy (zasięg 700m).

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-04-05 12:01:52)

Offline

 

#825 2017-04-11 16:05:38

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Miasto

#9

    Widać było, że bohaterowie byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy, chyba od samego początku interesowały ich konkrety, najzwyczajniej w świecie palili się do pomocy. Irō nie komentowała już ich zachowań, zaśmiała się jedynie, słysząc konwersację między Koharō i jego klonem, Bobkiem. W każdym razie chłopcy wiedzieli już, co mają robić, dlatego mogła spokojnie wrócić do papierkowej roboty, w końcu dokumenty pacjentów musiały być odpowiednio wypełnione i posegregowane, a w dniu dzisiejszym przypadło jej jeszcze zliczenie całego sprzętu medycznego, jakim dysponowali, miała więc przysłowiową kupę roboty.
    Rozdzielili się, prawdziwy Koharō wybiegł na zewnątrz i biegł w stronę szklarni zielarza, w tym samym czasie Mikuni przemierzał korytarze szpitala wraz z Bobkiem. Morri starał się zaglądać do każdego pomieszczenia, jakie mijał, większość była jednak zamknięta, w otwartych widział naprawdę różne obrazy. W jednym pomieszczeniu lekarze dyskutowali na temat stanu ofiary, która przytomna leżała nad łóżkiem, jej stan nie był krytyczny, ale zdecydowanie nie należał do najlepszych. Było widać, że chory się poci, ma drgawki i jest mocno osłabiony, nic więcej nie dało się spostrzec w tak krótkim czasie. W innym pomieszczeniu dwie pielęgniarki sprzątały jedno z łóżek i przygotowywały nowego pacjenta, stary był już na noszach, doktor starannie sporządzał sprawozdanie z jego leczenia. Nietrudno się domyślić po tym, że umarł, bowiem pacjent się nie ruszał i był przykryty specjalnym materiałem, świadczyło to o tym, że lekarze nie zdążyli mu pomóc na czas. Pielęgniarki zmieniały pościel i wszystko dezynfekowały, gdzieś pod łóżkiem i na pościeli spostrzegawcze oko Mikuni'ego mogło spostrzec plamki krwi. Gdzieś indziej sala była wypełniona po brzegi chorymi, którzy byli w pełni przytomni i wykazywali się tymi samymi objawami, co pierwszy opisany przypadek, na szczęście ich stan nie był zły, tutaj również widać było zaangażowaną pracę dwóch pielęgniarek, które robiły wszystko, by zapewnić komfort pacjentom. Trójka doktorów w tym samym pomieszczeniu badała indywidualnie różne osoby, widać było, że naradzają się przy tym, co świadczyło najprawdopodobniej o tym, że mają jakieś hipotezy i w oparciu o różne czynniki łączące chcą jednogłośnie określić powód złego stanu tych ludzi.
    Nim dwójka towarzyszy spostrzegła, znajdowała się już w pokoju B23, w środku znajdował się pacjent i trójka lekarzy, bohaterowie rozpoznali, że dwóch z nich kilka minut wcześniej wwoziła pacjenta do szpitala. Oznaczało to więc, że trzeci lekarz to doktor Ikkaku, jego aparycja (CLICK) z pewnością świadczyła o dużym doświadczeniu i opanowaniu, wszyscy spojrzeli w jednej chwili na przybyłych i odezwali się, na sali nie było nikogo, poza nimi. -Huh? - wzdrygnął się doktor i poprawił swoje okulary. -Tamika-chan was przysłała?
    Tymczasem starszy brat Bobka przemierzał uliczki miasta Tsuki no Kuni i starannie obserwował otoczenie, by niczego nie przeoczyć, w pewnej chwili spotkał się z Ayanami, która zdążyła już minąć kilka przecznic. Zagadała do chłopaka i w tej samej chwili zaczepił ją Asuka, który poczuł wyraźny zapach krwi. Był pewien tego, co czuje i chociaż dwójka towarzyszących mu ludzi mogła temu nie wierzyć, to on miał co do tego pewność. W chwili, w której zastanawiali się, co może być powodem tego akurat zapachu, blask zachodzącego słońca odbijającego się od szklanej powierzchni oślepił Wyrzutka, dochodził z dość dużej szklarni, która znajdowała się w następnej uliczce, to chyba tutaj.

Offline

 

#826 2017-04-24 17:45:10

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 110
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: M
Wiek: 20

Re: Miasto

 
    Czuć było tutaj zapach, który był mi aż nad to znajomy. To była lepka woń ciał trawionych gorączką, która mówiąc szczerze nie była dla żadnym zaskoczeniem, bo tego rodzaju bukietu zapachowego należało się spodziewać. Nie sposób było ukryć, że praktyka medyczna nie pachniała subtelną mieszaniną fiołków i nasturcji a raczej krwią, potem i wymiocinami. Prawdą jest, że byłem przyzwyczajony do tego rodzaju ekscesów zapachowych, ale czasem człowiek chciałby żeby było po prostu inaczej.
    Czasem chciało się pooglądać salę, z wieloma łóżkami obłożonymi śnieżno-białą pościelą, a których nie kalają chore ludzkie ciała… Widać, los uznał, że tak rozrywkowe widoki nie należą się nam, osobnikom trudniącymi się naprawą organizmów a zamiast tego powinniśmy oglądać, takie oto landszafty. Nie biel krochmalonej pościeli a tylko czerń worków na zwłoki. Nie puste łoża a raczej przepełnione. Nie zdrowie a jedyne dysfunkcjną zgniliznę. Takowej było tutaj, jak można łatwo zauważyć dość sporo. Mimowolnie stawiając następny krok zerknąłem w stronę klona Bobka, zastanawiając się przez chwilę, czy podziela moje zdanie na temat nieprzyjemnych widoków.
  - Oto klonie Bobku zapach marniejącego istnienia. – Powiedziałem wreszcie i odwróciłem od niego posępne spojrzenie podkrążonych oczu, jednocześnie wykrzywiając usta w równie wesoły grymas. – Czy czujesz tę ciężką słodko-lepką woń, tak zbliżoną do zapachu gnijącego mięsa? Myślę, że to właśnie ona spośród wszystkiego, co przy mnie zobaczysz i usłyszysz, jest najbardziej warta zapamiętania.
    Nie muszę chyba tłumaczyć, że te, choć urywkowe, to jednak dość wyraźne obrazy raczej nie napawały optymizmem. Widząc takie objawy można było wystawić kilka diagnoz, jednak konkretna klasyfikacja, nie była możliwa bez szczegółowej wiedzy, której mam nadzieję nie brakowało tutejszym lekarzom. Tym, co niepokoiło mnie naprawdę była wcześniej widziana krew, bo jeśli w grę wchodzi gorączka połączona z krwotokami nie mogło to oznaczać nic dobrego. Jednakowoż źródło, z którego pochodził pozostawało dla mnie w dalszym ciągu zagadką, więc nie było sensu zaprzątać sobie nim głowy.
    Trafiwszy do sali zlustrowałem zastęp się tam znajdujący bacznym spojrzeniem. Rozpoznając dwójkę widzianą wcześniej trochę się zdumiałem, bo któż to widział żeby lekarze w takiej sytuacji przywozili chorych do szpitala, zamiast zajmować się już hospitalizowanymi. To tak, jakby architekt miał dźwigać cegły na budowie. Nie mniej zmilczałem, bo dyskusja na ten temat byłaby pewnie równie jałowa, co piaski Hikazen. W
  - Tak – odpowiedziałem doktorowi szybkim krokiem podchodząc do pacjenta i lustrując go uważnie od stup do głowy. – Jestem Mikuni, pracownik szpitala im. Naokiego Namikaze.
    Przyłożyłem choremu wierzch dłoni do czoła a później do policzków, by choć orientacyjnie określić stopień gorączkowania.
  - Czy pan mnie słyszy? – Spytałem spokojnym, acz stanowczym głosem. – Jest Pan w stanie mi powiedzieć, jak się Pan nazywa? - Poczekałem chwilę na odpowiedź
  - Niestety siostra Tamika nie była w stanie udzielić mi żadnych konkretnych informacji. – Zwróciłem się tym razem do lekarzy, jednocześnie rozchylając usta badanego, by sprawdzić, czy na zębach nie zostały czasem ślady krwi. – Zdążyłem się na razie dopatrzeć gorączki i drgawek. Czy występują jeszcze jakieś inne objawy? – Zajrzałem później do nosa w poszukiwaniu zaschniętych ciemnoczerwonych plam, jednocześnie upewniając się, na tyle ile to możliwe, że część ta nie podległa wcześniejszym uszkodzeniom. – Czy zostały wykonane, jakieś szczegółowe badania? I przede wszystkim, jakie mają państwo teorie na temat tej choroby, czy może raczej zatrucia? Proszę się nie gniewać za ten sposób prowadzenia rozmowy. – Odwróciłem się wreszcie do nich. – Nie lubię bezczynności.

Ostatnio edytowany przez Mikuni (2017-04-24 18:07:53)


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#827 2017-04-25 04:28:46

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Miasto

    Za plecami Wyrzutka nastąpiło pociągnięcie nosem i lekkie zamieszanie oznaczające, że ktoś pokonał zdradliwą dywersję grawitacji.
- Nie zdaje się figurować zbyt wysoko na liście rzeczy, które chciałbym wąchać - ocenił Bobek, zagadnięty na temat zapachu, który jemu samemu kojarzył się jedynie ze zbukiem. Na pewno nie pomagał mu ten fakt w konfrontacji z dziwnym stanem, w którym się znalazł. Bo czuł się trochę tak. Jednakże, będąc sumiennym bobkiem, Bobek bacznie obserwował otaczające ich sceny. Nie znał się na medycynie ani trochę, ale nawet on wiedział że różne takie, wyciekające z nieoczekiwanych miejsc na ciele, to nie znaczyło "zdrów jak kuń". Czynił jednak myślowe notatki na później, bo a nuż przydadzą się jego oryginałowi.
     Rzecz polegała na tym, że Bobek, mimo nadanej mu ksywki, był ostatecznie wciąż Koharō i tak naprawdę sporo z tego wszystkiego stanowiło jego wczucie się w rolę. Ale nie wszystko.
     Ciężko pozostać w formie umysłowej, mając 1/10 statystyki Umysł.

     Obserwując jak w sali B23 Mikuni Morri bada uzębienie kuracjusza przybytku niczym rasowego konia, Bobek starał się ignorować kilka faktów, natrętnie przebijających się do świadomości. Takich jak jego tu nieprzydatność i generalne pasowanie do personelu jak Jaś Fasola do chippendales. Myślał przez chwilę, czy by nie ulżyć choremu za pomocą Nemuri, ale coś mu się widziało, że jakby wysłał klienta niechcący w krainę wiecznego snu, to by się tu co poniektórzy na niego mogli obrazić. Widząc nieco uniesioną brew znajdującego się na sali lekarza, tego, który nie był tu intruzem leczącym cudzesy, klon zamachał nieporadnie i chybotliwie ręką.
- Co tam, doktorku?

--==--==--



- Wiesz... tak właściwie to zdecydowałem się im pomóc - odparł Koharō na pierwsze pytanie podnieconej dziewczyny z Airando, drapiąc się niezręcznie po karku. Widział jej entuzjazm i starał się brać go za dobrą monetę. Niespecjalnie wychodziło mu jednak optymistyczne założenie, że ów zapał skierowany jest ku dobrym uczynkom. Trochę go to martwiło, zazwyczaj tryskał optymizmem - i jestem niedaleko celu, wysłali mnie po sprawunki. Ale może zechcesz węszenie zacząć stąd? Idę po... - tu przyszywany Hyuuga niemal zastrzygł uszami, obserwując mieszankę mowy ciała, niezwykłej mimiki i mruknięć jakie Asuka zaserwował, oraz reakcję Ayanami. To definitywnie była wymiana. Notował w myślach - ... idę po zioło, zioła znaczy. Czy wszystko gra?


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#828 2017-04-27 11:11:35

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Miasto


     Słysząc odpowiedź Koharo delikatnie spąsowiałam. Nie wzięłam pod uwagę innego scenariusza aniżeli ten, w którym poszedł tą samą drogą co ja. Właściwie nie wiedziałam co odpowiedzieć na jego propozycję. Nie chciałam pomagać w szpitalu. Nie dlatego, że jestem bez serca czy coś. Nie dlatego również, że recepcjonistka to kretynka. No i nie dlatego, że w tej kwestii za wiele nie potrafiłam. Dlatego, że coś tam nie grało i tyle. Przynajmniej w moim mniemaniu. Mikuni zdawał się znać się na rzeczy więc jego postawa mnie nie zdziwiła. Nawet jeśli coś było nie tak z pewnością dałby sobie z tym radę. A byłam przekonana, że i jego ogarniały pewne wątpliwości - bez wątpienia świadczył o tym uśmiech posłany w moją stronę po całym tym teatrzyku, jaki odwaliłam. Z całej niezręczności sytuacji wyrwał mnie niespokojny głos Asuki.
- Czuć krew. Wyraźnie, więc musi być świeża.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza
        Zmarszczyłam brwi i kiwnęłam głową na znak, że przyjęłam informację do wiadomości. Już mieliśmy się rzucić do biegu w stronę, z której psiak poczuł zapach, jednak zatrzymał nas jeszcze Koharo.
- Asuka poczuł zapach krwi. Biegnę to sprawdzić. Może ma to jakiś związek. Jeśli nie to z pewnością jest tam ktoś, kto tej pomocy faktycznie potrzebuje. Zbierasz zioło, czy idziesz ze mną?
       Uśmiechnęłam się zadziornie po czym nie czekając na odpowiedź rzuciłam się do biegu podążając za śladem Asuki, który prowadził mnie do odpowiedniego miejsca. Zastanawiałam się, co może być źródłem tej woni. Raczej wątpiłam, by miało to jakiś związek z działalnością szpitala. Choć bardzo bym się z tego ucieszyła, w końcu moja teoria znalazłaby potwierdzenie. Niemniej zdawałam sobie sprawę, że mogło po prostu dojść do jakiejś bójki, lub ktoś się zranił, lub jakieś zwierze zostało ranne. To właściwie były najbardziej prawdopodobne scenariusze. Warto było to sprawdzić, jeśli nie dla potwierdzenia moich przypuszczeń to po prostu ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-04-27 13:24:12)

Offline

 

#829 2017-05-07 17:30:05

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1323

Re: Miasto

#10

    Tuż po tym, jak Morri się przedstawił, jego dłoń powędrowała w stronę czoła pacjenta. Chciał wykonać podstawowe oględziny ciała i sprawdzić powierzchownie wszystkie ważne objawy choroby, jednak jego dłoń została szybko zatrzymana. Doktor Ikkaku szybko chwycił nadgarstek Mikuni'ego tak, by ten nie dotknął niepotrzebnie niczego i nie rozsiał zarazków. Mikuni-san, tam są rękawiczki i inne potrzebne zabezpieczenia. Proszę ich użyć. - wskazał specjalny pojemnik znajdujący się nieopodal stanowiska lekarskiego usytuowanego tuż przy wejściu. Słyszał o szpitalu imienia Naoki'ego Namikaze i nie śmiał nawet podważać autorytetu tamtejszych lekarzy, ale nie mógł sobie wyobrazić, że tamtejsi działają bez rękawiczek. Wysokie prawdopodobieństwo zarażenia się byle jaką chorobą przez chociażby kontakt fizyczny z pewnością nakazywało korzystania z odpowiednich przedmiotów, Wyrzutek nie powinien podejmować się działania bez odpowiednich środków ostrożności. Kiedy już się w takie zaopatrzył (wnioskuję, że to zrobił), zaczął na głos poruszać różne kwestie dotyczące zauważonych spostrzeżeń, nikt na to nie reagował, Ikkaku zabrał głos dopiero wtedy, kiedy Morri poruszył kwestię bezczynności. Nikt z nas jej nie lubi, chłopcze. - delikatnie odepchnął tors medyka z Ronin i spojrzał na niego niewzruszony. Dopiero co go przywieźli, więc nie wiem, jakie badania szczegółowe zdążylibyśmy wykonać. Wysoka temperatura ciała, drgawki, kaszel z krwią i schorzenia skóry to te objawy, z którymi spotykamy się u każdego, żadnych innych nie ma. Widać, że jakąś tam wiedzę znasz, ale brak ci podejścia. - przerwał na chwilę i spojrzał na swoich dwóch pomocników, nakazał im udanie się do innej sali, gdzie z pewnością potrzebowali pomocy. Masz tu wszystko, czego potrzebujesz, by przeprowadzić operację. Wykaż się. Może tobie uda się odkryć coś, czego my nie zauważyliśmy. - wtedy usłyszał głos Bobka. A ten to kto?
    Kilka ulic dalej Koharō oraz Ayanami spotkali się po kilku minutach rozłąki. Asuka dał dziewczynie znać, że poczuł zapach krwi, na co Inzuka zdecydowała się od razu zareagować. Tak się składało, że Wyrzutek zmierzał w tę samą stronę, z której nadciągał niepokojący fetor, właśnie z tego powodu cała trójka skierowała się w stronę szklarni, którą chwilę wcześniej zauważył Seki. Zauważyli przed sobą niewielki domek, za którym stała sporych rozmiarów szklarnia, całość znajdowała się na dużej działce ogrodzonej pokaźnym płotem, naprzeciw którego rósł żywopłot. Bohaterowie byli w stanie usłyszeć podejrzane dźwięki, które nakazywały skradanie się i zachowanie ostrożności. Zauważyli przez szparę w krzakach i płocie, że na zewnątrz jakiś mężczyzna w bólu czołga się po ziemi w stronę furtki, lecz podnosi go niepozornie wyglądający jegomość, który wstrzykuje mu w kark jakąś zielonkawą wydzielinę i przenosi go z powrotem do budynku.

Mikuni, Twoim zadaniem w poście jest jak najdokładniejsze opisanie operacji, którą przeprowadzisz. Od jej powodzenia będzie zależał dalszy postęp sesji. Masz szczęście, gdyż to ciało posiada znaki charakterystyczne, których wcześniej nie dało się doszukać w innych ciałach. Wszystko opisujesz w sposób dowolny, lecz musisz zawrzeć aspekty takie jak:
- oprócz krwi zauważasz w czasie kaszlu pacjenta dziwną wydzielinę obcego pochodzenia, w której składzie doszukujesz się trujących substancji,
- wykrywasz dużo śladów po ukłuciach, najprawdopodobniej strzykawką,
- te dwa odkrycia nakazują ci zrobić dokładne badania morfologiczne, w trakcie których (przyjmijmy, że tamtejsza aparatura działa szybko, jakieś fiolki, zwoje, co tylko sobie wymarzysz, Twoja koncepcja) wykrywasz dokładnie trujące substancje w organizmie pacjenta, substancje pochodzenia roślinnego (zioła wykorzystywane do produkcji trutek i odtrutek),
- wymaz bąbli na ciele zawiera te same substancje i odpowiednie przeciwciała,
- na podstawie wszystkich powyższych udaje Ci się określić dokładne składniki tego, czym pacjent (nie tylko ten, co również odkrywasz) został potraktowany trucizną dożylnie, odkrywasz jej skład i za pomocą książek i wiedzy doktora Ikkaku (z którego nie szydzisz, a cały czas z nim współpracujesz( opracowujesz antidotum,
- dochodzisz do wniosku, że wszystko to jest robotą jakiegoś doświadczonego medyka i dobrego zielarza, wtedy przypominasz sobie, gdzie poszedł Koharō.
W zależności od długości i jakości odpisu zadecyduję o sukcesie operacji i stwierdzę, co dalej. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe,
że uzależniam wiele od Ciebie.

Offline

 

#830 2017-05-10 20:09:55

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Miasto

- Do stu diabłów - mruknął Koharō, eksponując przy okazji oczywiste braki w departamencie przekleństw, poza tymi zasłyszanymi podczas ostatniej podróży u marynarzy - wydaje mi się, że zmierzamy w tym samym kierunku, ten facet to mój kontakt aaa... a przynajmniej któryś z tych facetów. Nie wiem, który, więc nie szukaj jeszcze stołu, żeby nań wskoczyć.
     Ostatnie słowa wymówił chłopak rzecz jasna z uśmiechem, ponownie eksponując uzębienie na miarę profesjonalnej sieczkarki do gałęzi. Ocenił otoczenie.
- Domyślam się, że i tak zrobisz, co chcesz, ale mam prośbę. Spróbuję dostać się do środka i dowiedzieć więcej. Nie mamy pojęcia, co się tam dzieje, ani co możemy napotkać na swojej drodze. Jeśli dam ciała już na samym starcie i wpadnę w jakąś kabałę, mogę potrzebować waszej pomocy. Jeśli nic mi nie przeszkodzi, machnę na was.
     To powiedziawszy, przyszywany Hyuuga wybił się mocno z nóg i wystrzelił w niebo, celowo dostosowując lot, by zniknąć w promieniach tropikalnego słońca (skoczność: 150) i wylądować tak miękko jak to możliwe na dachu budynku, gdzie natychmiast przywarł do dachówek, jak obiecująco skwierczący na patelni dorsz. Minus skwierczenie, bo nawet w Tsuki no Kuni zdarzały się pory chłodniejsze (gdzie przez "chłodniejsze" należy tu rozumieć "prawie tak zimne jak lato w Kokkai").
     Obserwował szklarnię, łowiąc jednocześnie dźwięki dobiegające z budynku.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Prenota un hotel a Daylesford – Przeprowadzka busy Amsterdam klej lakma malaguti