Ogłoszenie

#1 2016-06-26 15:05:47

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Port

http://i.imgur.com/SqL0kJ7.png



     Ciężko ocenić, czy jest to jeszcze port, czy jedynie kilkanaście zbitych z drewna pomostów, do których cumują statki co kilka, bądź kilkanaście godzin. Nie ukrywając głównej cechy tego miejsca - życia tutaj nie ma. W samym porcie pracuje zaledwie dwanaście osób, które zajmują się pomaganiem, sprzątaniem czy prowadzeniem spisów. Na co dzień spotkać tutaj można trzy, czy cztery osoby, które i tak będą zajmowały się czymś ważnym, bowiem nikt nie zadbał nawet, by w tym miejscu rozwinąć jakiegoś rodzaju handel. W około brzegu poustawiane są szerokie budynki, które niezbyt zachwycają swym wyglądem, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Niemniej, jest to miejsce w którym można zatrzymać się na dłużej. Opłata za nocleg nie jest szczególnie wygórowana, zresztą co się dziwić. Płaci się mało, to i mało się wymaga. Oprócz wyżej wspomnianych rzeczy nie ma czegoś, co wyróżniałoby ten port spośród innych na całym świecie. Tutaj żyje się prosto, a nie ukrywając - miejsce te nie jest szczególnie często odwiedzane.

Offline

 

#2 2016-10-17 16:42:08

Straznik 11

Strażnicy

8260416
Zarejestrowany: 2016-10-09
Posty: 28
Multikonta: Mikuni

Re: Port

Misja prosta dla Ayanami #8

    Żegluga, a w szczególności tak marną krypą, jakby to powiedział wilk morski, nie należała do łatwych. Nie trudno, więc zrozumieć antypatię Mito, która pewnie nie raz była w takich warunkach sama sobie żaglem i sterem. Początkowo i w tym przypadku sama zamierzała chwycić za wiosła, ale widząc, że młoda towarzyszka garnie się do tego o wiele bardziej odpuściła i zaczęła z ponurą miną wykręcać swoje blond włosy, raczej z braku zajęcia niż z powodu jakiegoś sensu tego zabiegu.
    Od początku nie zapowiadało się, by ten – szumnie nazwijmy – rejs, był sielankową wycieczką, podczas której słucha się szumu fal kojącego skołatane myśli. Czarne fale napierały na łódkę kołysząc nią w sposób tak gwałtowny, że nawet Kwiatuszek niemająca problemu z utrzymaniem równowagi, okazyjnie łapała się burty, mamrocząc coś, o następnym sztormie i o tym, jak to weźmie wtedy Sokena na żagle żeby sam się przekonał, jak to fajnie.
    Kolejny rytuał wykręcania włosów i narzekania pod nosem, jak to bardzo się poniszczą od morskiej wody Ayanami przerwała pytaniem, które rzeczywiście zabrzmiało śmielej niż nawet Mito mogła to sobie przedstawić. Słysząc te słowa zamarła z kościstymi rękoma na trzymając cały czas skręcone włosy, tak jakby ktoś ot bez zupełnej przyczyny ją spoliczkował. Trwała tak chwilę, a milczenie stało się cięższe niż opór stawiany przez czarną morską toń. Później przeniosła swoje niebieskie oczy z włosów na Ayanami i mimo, że nie wyrzekła ani słowa mięśnie, jej twarzy drgały niepokojąco, tak jakby rozważała, czy wyrzucenie pytającej za burtę nie będzie szybszym rozwiązaniem problemu niż uduszenie jej. Tak oto można było się przekonać, iż Kwiatuszek bez żadnego oporu pozwalała sobie włazić z buciorami w czyjeś życie, nie robiąc sobie przy tym nic, ale gdy rozmowa dotyczyła jej samej…. To już wtedy nie było takie zabawne, o ile możne w jej kontekście mówić o jakiejś zabawie.
  - Wielu – powiedziała wreszcie tonem, który zdawał się być bardziej nieprzyjaznym niż zimnym. – Niektórych w nieszczęśliwych okolicznościach, niektórych na własne życzenie. Czy taka odpowiedź cię satysfakcjonuje? Jeśli nie to niezmiernie mi przykro lepszej nie dostaniesz. – Nie muszę chyba wspominać, iż nie wyglądało na to, że jest jej przykro w jakikolwiek sposób. - I nie pozwalaj sobie na za dużo to, że płyniemy na jednej łajbie nie czyni nas psiapsułkami. 
    Później z westchnięciem obróciła głowę w bok patrząc na kilka skał porozrzucanych po morzu, tak jakby prócz moknących morskich ptaków było tam coś niepomiernie interesującego. Po chwili wbrew oczekiwaniom znów się odezwała, tym razem już bez tej nieprzyjemnej nuty.
  - Będzie miał pociechę z Ciebie Satoshi… Trafi wreszcie chyba swój na swego, to chyba, jakaś wasza specyfikacja klanowa, że lubicie paplać o rzeczach, które nie mają żadnego praktycznego znaczenia. – Zaśmiało się krótko, ale nie był to śmiech wesoły, był gorzki i cierpki, jak aronia.
  - Wartości życia, śmiałe pytania – patrząc w morze, ciągnęła dalej cierpko rozbawionym tonem, tak podobnym do jej wcześniejszego śmiechu. Jednocześnie oparła łokieć na kolanie i przyłożyła paznokcie do ust, które drgały raczej kompulsywnie. – Rozterki, skrupuły i dziury w serduszkach. Szlag, by was trafił.
    Przy ostatnich słowach, mogło by się zdawać, że głos jej się załamał, ale później ciężko było to stwierdzić, gdyż do samego portu nie odezwała się już ani słowem. Dopiero po przybiciu zgrabnie wyskoczyła na keję i sprawnie przywiązała łódkę do kołka.
  - Ruszamy, bo nie dotrzemy przed południem. – Powiedziała, z dobrze znaną obojętnością, po czym odwróciła się na pięcie i zaczęła zdążać, jakimś tylko sobie znanym szlakiem.

Offline

 

#3 2016-10-18 12:59:27

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Port


    Właściwie w chwili, kiedy zadałam to dość śmiałe pytanie, wiedziałam, że nie był to najlepszy pomysł. Widząc reakcję Mito nie spodziewałam się nawet odpowiedzi. Aczkolwiek chłód tej, którą uzyskałam przyprawił mnie o ciarki na całym ciele. Odwróciłam głowę w bok i zaczęłam nerwowo skubać wargi. Dobrze wiedziałam, że stąpam po bardzo kruchym lodzie i w momencie kiedy on pęknie prawdopodobnie zarobię jakiegoś raza. Jednak gdy tylko otworzyłam usta, chcąc zadać kolejne nie do końca wygodne pytanie, Asuka skutecznie mi w tym przeszkodził.
- Satoshi Inuzuka... - wymruczał cicho i położył łeb na moich kolanach - Coś mi to mówi, jednak niewiele. Wydaje mi się, że musiał być dzieciakiem, kiedy uciekaliśmy z wioski. Ciekawe w ogóle, czy będzie pamiętał twoich rodziców.
- No faktycznie, pytaj mnie o takie rzeczy... Nie ukrywam, że cicho na to liczę, bo będzie to pierwszy Inuzuka, którego spotkam w okresie swojego życia, w którym będę w stanie przetworzyć i zachować pewne informacje.
    Pokręciłam głową i kontynuowałam wiosłowanie. Mimo gęstej mgły, która powoli zaczynała się roztaczać w miarę ustępowania burzy widać było już zarys brzegu, do którego mieliśmy dobić. Moje ramiona już były delikatnie odrętwiałe od monotonnych ruchów, które przyszło mi wykonywać niemniej z moich ust nie wyszło choćby słowo skargi, czy narzekania. Jeszcze tego by brakowało...
    Na horyzoncie malowała się już jasna łuna zwiastująca nadchodzący świt. Być może tego dnia pogoda szykowała nam coś innego aniżeli zacinający w twarz deszcz. Nie były to najlepsze warunki dla mnie, czy Asuki, gdzie tak wiele zależało od naszego węchu. Spadające z nieba krople bardzo skrzętnie zacierały i maskowały wszelkie zapachy, które mogłyby być przydatne w czynnościach wykonywanych przez nas na misji.
    Gdy dobiliśmy już do pomostu pierwsza z łódki wyskoczyła Mito i od razu zabrała się za cumowanie. Podziękowałam jej za to w duchu, gdyż moje ręce były już tak wyczerpane, że prawdopodobnie nie byłabym w stanie nawet porządnie zawiązać liny, a nasz środek transportu odpłynąłby w siną dal. Zaczęłam wykręcać sobie przemoczone ubranie, jednak Samotniczce w głowie nie był odpoczynek. Natychmiast ruszyła w jakimś nieznanym kierunku, prawdopodobnie oczekując, że podążę za nią. Westchnęłam cicho, nie mając wyjścia i wsiadłam na grzbiet Asuki.
- Wybacz, ale ręce mi już siadły. Nie chcę, żeby to samo stało się z nogami - powiedziałam nieco żartobliwie, ale na tyle cicho, by tylko on mógł mnie usłyszeć.
     Zaśmiał się tylko cicho i ruszył nieco szybszym tempem, aby dogonić naszą towarzyszkę. Gdy tylko się zrównaliśmy znów zaczęłam się jej przyglądać, mrużąc przy tym nieco oczy. Wyglądałam trochę jak szpieg z krainy dreszczowców. Obrazek musiał być przezabawny. Dziewczyna jadąca na psie, świdrująca wzrokiem najwyraźniej znudzoną, patrzącą w drugą stronę i najwyraźniej mającą jej dość kobietę.
- Co miałaś na myśli mówiąc o naszej specyfice klanowej? - powiedziałam w końcu, nie wytrzymując ciszy - Dużo współpracowałaś z moimi rodakami?
     W samym moim zachowaniu było zdecydowanie coś... psiego. Sposób w jaki mówiłam i oczekiwałam odpowiedzi przywodził na myśl szczeniaka żebrzącego o parówkę przy stole, robiącego wielkie, smutne oczy. Właśnie takie spojrzenie można było dostrzec teraz u mnie. Na dodatek ciężko mi było usiedzieć na miejscu, w bezruchu, o czym świadczyły majtające po bokach Asuki nogi, wykręcanie sobie palców, obgryzanie skórek przy paznokciach, czy rozglądanie się dookoła bez większego sensu.

Offline

 

#4 2016-10-18 16:46:15

Straznik 11

Strażnicy

8260416
Zarejestrowany: 2016-10-09
Posty: 28
Multikonta: Mikuni

Re: Port

Misja prosta dla Ayanami #9

     Mito, jakoś w ogóle nie była zainteresowana ani dziewczyną ani jej psem, nie interesowała ją również grupa czterech dokerów, których minęła bez większych ceregieli. O tych osobnikach nie mogę niestety powiedzieć tego samego, gdyż porzuciwszy swoje zajęcia przyglądali się oniemiali, małej kobiecie i wyższej od niej dziewczynie jadącej na psie. Nie omieszkali również całkiem głośno zdziwić się, jak to jest możliwe, że dwie kobiety przetrwały na łajbie podczas takiej pogody. Wszakże wedle wszystkich znanym im prawideł kobieta na pokładzie przynosiła pecha, a dwie kobiety to już pech podwójny i w takich okolicznościach powinny utonąć najdalej pięć metrów od brzegu, zabierając razem z sobą tego białego olbrzyma na wycieczkę do jakieś pieskiego świata. Będzie, co wnukom opowiadać.
    Taki to już był świat prostaczków, potrafiących odnajdywać radość w sytuacjach, które dla ninja były chlebem powszednim. Bo przecież, jak wspaniale wygląda koleś wydmuchujący z ust kulę ognia. Mito nie chcąc najwidoczniej uczestniczyć w tym zbiorowym dziwieniu się maszerowała po już częściowo zgniłych dechach i odwróciła głowę dopiero wtedy, gdy młoda Samotniczka się z nią zrównała. Nie wyrzekłszy ani słowa obróciła ostentacyjnie głowę w drugą stronę mając najwidoczniej nadzieję, że to uchroni ją od dalszych pytań. Kiwatuszek, już dawno słyszała powiedzenie, że nadzieja jest matką głupich, ale chyba dopiero tez potraktowała je naprawdę poważnie. Pokręciła głową, jakby to był jakiś zły sen, z którego chciałaby się gwałtownie obudzić, ale efekt był zgoła marny. Wreszcie westchnąwszy odezwała się. 
  - Okazyjnie… Powiedzmy, że przy tych słowach dokonałam pewnego uogólnienia. – Wyjaśniła tonem pełnym rezygnacji.  – Za to mogę stwierdzić, że znam Satoshiego i wiem, że uwielbia kłapać szczęką i zadawać pytania. Jakimś dziwnym trafem zupełnie, jak Ty nieprawdaż?[/i][/color] – Zgrabnie kopnęła pod kolano człowieka marnej postury, który właśnie próbował wsadzić, swoje łapska do jej kieszeni i ruszyła dalej nie zwracając uwagi na groźby powalonego w błoto obwiesia – Gdybym miała wybierać pomiędzy nim, a jego psem wolałabym psa… Jest cichszy i nie odpala kolejnego szluga od tego, co go dopiero dopalił. – Uśmiechnęła się sama do siebie z bliżej nieznanych powodów.
  – Ciekawe, czy przebiegnie jeszcze pięć metrów nie wypluwając płuc na piasek. – Przy tych niezbyt pochlebnych słowach miała pewnie na myśli swojego znajomego, bo przecież trudno sobie wyobrazić psa zaciągającego się petem prawda?
  - Także, jak dotrzemy na miejsce będzie mieli sobie pewnie peeełno rzeczy do powiedzenia. Mniemam, że będziesz usatysfakcjonowana. – Odgarnęła mokre włosy i stanęła rozglądając się to w prawo to w lewo, jakby starała się przypomnieć, którędy i ostatecznie ruszyła plażą. – Nie słuchaj, go zbyt pilnie, bo do końca Cię popsuje tą swoją gadką szmatką i dopiero zrobi się z ciebie beksa. – Po chwili milczenia dodała. – Może nawet gorsza niż on sam… Z resztą nie ważne.
  Przez wodny opar powoli zaczęły przenikać pomarańczowe promienie wschodzącego słońca, jak na razie jeszcze słabe, zakrzywione przez parującą wodę było zaledwie łuną, jednak przy okazji zapowiedzią nowego dnia, być może lepszego niż poprzedni. Kwiatuszek, jakiś czas patrzyła w tamte stronę, po czym skupiła się na wędrówce. Perspektywa nowego początku cyklu rotacyjnego planety, jakoś nie wzbudziła w niej dobrych emocji, gdyż z kroku na krok coraz bardziej markotniała, co skrzętnie starała sie ukrywać.

Offline

 

#5 2016-10-20 15:09:03

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Port


    Zupełnie jak na Mito na mnie również ciekawscy dokerzy nie zrobili kompletnie wrażenia. Byłam przyzwyczajona do zdziwionych spojrzeń oraz pytań o Asukę tych co śmielszych gapiów. Z reguły mi to nie przeszkadzało, aczkolwiek odpowiadanie po raz kolejny na to samo pytanie nie należało do moich ulubionych zajęć. Jedyne co teraz uczyniłam to posłałam im złowróżbną minę słysząc, jak z przerażeniem rozmawiali o kobietach i morskich podróżach. Być może i to stanowiłoby dla nich zły omen i z obawy przed pechem jaki ich może spotkać nie wsiądą na żadną łajbę przez najbliższy czas.
    Odwróciłam głowę i zaśmiałam się cicho. Sama dobrze pamiętam jak mieszkańcy mojej wioski na widok czarnego kota przebiegającego im drogę szybko spluwali przez ramię i obracali się trzy razy. Ja jakoś nigdy tego nie czyniłam i do tej pory żaden z przesądów się nie sprawdził. Chyba, że miały jakąś długą datę ważności i dopiero ostatnio zaczęły dawać o sobie znać.
- Cóż, ja bym nie uznał tego za specyfikę klanową. Nazwałbym raczej to zjawisko twoim imieniem, mała. Każdy, kto wykazywałby wyżej wymienione cechy diagnozowany byłby syndromem Ayanami - odezwał się rozbawiony Asuka a ja nadęłam policzki, choć widzieć tego z racji mego położenia nie mógł.
- Chyba faktycznie ozdrowiałeś, bo żarciki się ciebie trzymają jak nigdy - powiedziałam z przekąsem.
     Widok Mito zgrabnie wykiwującej złodziejaszka sprawił, że sama zaczęłam się czujniej rozglądać. Wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi na przechodniów, którzy nas mijali więc pewnie mogłam zostać okradziona już co najmniej pięć razy. Szybko obmacałam się, by sprawdzić, czy cały mój ekwipunek jest na miejscu. Na szczęście nic nie zginęło, a sama mogłam odetchnąć z ulgą. Najwyraźniej widok Asuki musiał ich skutecznie odstraszać. No bo któż chciałby ryzykować odgryzieniem jakieś kończyny, bo wielki pysk wilka z pewnością byłby do tego zdolny.
- Dla mnie brzmi dość sympatycznie... Na pewno jest milszy od ciebie. - mruknęłam po wysłuchaniu opisu Satoshiego, ostatnie zdanie wypowiadając na tyle cicho, by rozmówczyni go nie dosłyszała.
     Tak czy siak z niewyjaśnionych powodów darzyłam Mito nie lada sympatią. Cały czas wydawało mi się, że za tym murem, który wokół siebie zbudowała kryje się naprawdę wrażliwa osoba. Być może uda mi się ją poznać. A nawet jeśli nie mnie - z pewnością znajdzie się ktoś, kto w końcu zrobi w nim choćby maleńką szczelinę by dostać się do środka.
- Tak właściwie to co to za misją, którą wykonuje i w której mam mu pomóc? No i... Daleko jeszcze?
     Było to pytanie, które powinnam w sumie zadać na samym początku, a dopiero teraz przyszło mi do głowy. Cóż, mama zawsze mi powtarzała, że myślę o wszystkim, ale nie o tym co trzeba. Może w jej słowach było więcej racji, aniżeli wtedy zakładałam i dopiero teraz przyjdzie mi to dostrzec. Nie teraz jednak pora się nad tym wszystkim zastanawiać. Machając nogami po bokach Asuki, rozglądałam się dookoła. Świt przy takiej pogodzie trzeba było przyznać wyglądał dość urokliwie. Niemniej byłam już nieco znużona podróżą i nie mogłam się doczekać spotkania Satoshiego, który po pierwsze mógł rozwiać wiele moich wątpliwości, po drugie wydawał mi się nadzwyczaj ciekawą personą. Nawet już miałam jego obraz w głowie. Około dwudziestopięcioletni mężczyzna, z delikatnym zarostem, ciemną czupryną, twarzą nieco zmęczoną ciągłymi misjami, z papierosem w kąciku ust i psem pokroju Asuki u boku.

zt -> tereny kanaka

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2016-10-21 20:45:35)

Offline

 

#6 2017-02-04 17:55:30

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 239
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Port

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

- Dobra, dobra. Widziałem jak się napociłaś. A teraz chodźmy. Pewnie niedługo coś odpływa do Airando.
     Podniosłam się z piasku i schowałam katanę do pochwy po czym splotłam dłonie na karku robiąc nieco beztroską minę.
- Prawdę mówiąc nie mam ochoty wracać do Airando. Przynajmniej nie na razie. Chciałabym się wybrać gdzieś w świat, coś zwiedzić, nauczyć się czegoś nowego. Kiedy zostałam ninja otworzyło się dla mnie wiele możliwości.
- Nie wiem, czy to taki dobry pomysł... - zaczął ostrożnie.
- Daj spokój - przerwałam mu - Co takiego może się stać?
- Należysz do organizacji i jesteś jej winna lojalność. Jeśli jej nie dotrzymasz mogą wyciągnąć z tego konsekwencje.
- Cyrografu nie podpisywałam - mruknęłam - Zresztą, kto by gonił za taką płotką jak ja? Poza tym przecież nie mam zamiaru ich zdradzać, ani nic z tych rzeczy. Uziemili mnie, czy co? Nie mogę sobie świata pozwiedzać? A sam Kraj Wody mi się niespecjalnie podoba. Strasznie tu... Mokro.
- Jednak... Wolałbym, żebyś tam wróciła i chociaż poprosiła o pozwolenie na taką wycieczkę. Wiem jakie potrafią być takie organizacje. Nie chcesz im podpaść.
- Dość - ucięłam i kucnęłam przy nim - Satoshi przypuszczam, że nieprędko wróci. Póki on tu jest, oni myślą, że i my dalej tutaj jesteśmy. Nie mam zamiaru się ubiegać o niczyje pozwolenie, żeby gdzieś iść. Koniec dyskusji.
    Poczochrałam go jeszcze po łbie po czym podniosłam głowę i zaczęłam rozglądać się za jakimś statkiem. Czułam w sobie pewien impuls. Nie mogłam się odnaleźć w tym świecie. Stwierdziłam, że taka podróż na pewno zrobi mi dobrze. Może w końcu znajdę cel w życiu, coś o co będzie warto walczyć. Coś o co będę chciała walczyć i być temu wierna. Zmrużyłam oczy i uśmiechnęłam się. Miałam zamiar wsiąść na pierwszy lepszy statek, który zaniesie mnie w losowe miejsce na świecie.

zt -> kraj księżyca

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-02-15 14:12:33)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Szamba betonowe Ostrowiec Świętokrzyski dodatkowe info noclegi Jurata