Ogłoszenie


#41 2014-12-28 01:31:40

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Tereny szkoły

      Fakt. Ayamrau z bliska nie wyglądał tak dobrze jak z daleka. Nie wyglądał także na kogoś zakochanego, więc całe szczęście, że to lewa, a nie prawa ręka. Wzdrygnąłem się lekko, gdy spontanicznie odwrócił swe ciało w moją stronę. Zostałem powitany dość szybko i tak samo szybko blondyn krótkim poleceniem ruszył w stronę budynku. Zaraz. Gdy ostatni raz mnie widział, nie byłem w zbyt dobrym stanie? Wygląda na to, że będę potrzebował większej ilości wyjaśnień co do ostatnich wydarzeń. Przytaknąłem jednakże na jego komendę i dotrzymując mu kroku, zmierzaliśmy do kwater uczniów.
     Droga nie była zawiła. Początkowo nic nie wskazywało na miejsce masakry, lecz gdy dotarliśmy do środka... Mym oczom ukazała się dwójka mężczyzn. Obydwoje bawili się w rozczłonkowywanie przyszłego pokolenia ninja. Wokoło nich znajdowały się skutki tejże zabawy. Ayamrau mógłby teraz trochę poszukać, może znalazłby rękę pasującą do jego ciała. Dostrzegłem także dziewiątkę żywych dzieciaków, które drżąc ze strachu wklejały się w kąt pomieszczenia. Wnet odezwał się jeden z mężczyzn, zaś po nim drugi. Moją odpowiedzią było ciche, chwilowe meczenie. Tuż po tym sięgnąłem ręką do pleców i z przy mocowanej pochwy wyciągnąłem krótkie ostrze - tantou. Mój wzrok zaczął latać raz na Ayamrau, raz na przeciwników. Nie wiem czy widziałem w tym człowieku przywódcę, czy po prostu nie miałem pomysłu. A może nie chciałem nachalnie atakować, nie wiedząc jakimi umiejętnościami dysponują. Wszystko jedno. Przeczekam 'przywitanie' i zobaczę co pocznie Kiyoshi.

Offline

 

#42 2014-12-28 07:33:25

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Tereny szkoły

    Pognałem ile sił w nogach ku kwaterom uczniów akademii, gdzie jeszcze niecałą dekadę temu i mnie zdarzyło się tam pomieszkiwać. Nim zdążyłem zauważyć, że ruszył za mną jedynie klon Yocharu targający swój pierwowzór na plecach oraz dwa klony Ayatane.
    To, co zastałem na miejscu było widokiem strasznym: rzeź niewiniątek w całej krasie. Podłoga zasłana rozczłonkowanymi ciałami nie należała do widoków, jakie chciałem zobaczyć. Zerknąłem pospiesznie na grupkę uczniów, których była już tylko dziewiątka. Cholera, trochę późno tu dotarłem - pomyślałem, gdyż pomimo pośpiechu, 11 kolejnych uczniów straciło życie.
    Dobrymi manierami zabłysnęli jednak ich oprawcy- gdy tylko mój skład dotarł na miejsce, Ci postanowili zmierzyć się z nieco bliższym swoim umiejętnościom przeciwnikiem. Naoczny świadek na pewno nie zaryzykowałby stwierdzenia, że byłoby to starcie równe, jako że mnie brakowało lewej ręki, Yocharu miał dość ograniczoną możliwość ruchu, a Ayatane był tu obecny tylko pod postacią swoich klonów. Z drugiej zaś strony mieliśmy liczebną przewagę, co nie poprawiło mi jednak humoru.
    Nim zdążyliśmy ruszyć do rękoczynów, dobiegł do nas jeszcze Yoshimaru, który potrzebował chwili na ogarnięcie się w temacie. Stanął obok mnie, niemalże ramię w ramię, mimo że brakowało mi jednego.
    - W samą porę, myślałem, że będę musiał zacząć bez Ciebie - mruknąłem, po czym ignorując napastników, zwróciłem się do przerażonych uczniów - Radzę się odwrócić - po czym moje ciało pokryły znaki przeklętej pieczęci, a jednego z przeciwników otoczyła kamienna kopuła. Nie zamierzałem tracić czasu na gawędzenie z dzieciobójcami, ze zwierzętami się nie dyskutuje. Nie zamierzałem go jednak od razu zmiażdżyć. Zamiast tego zerknąłem na Yoshimaru i wzrokiem zasugerowałem mu, że może zająć się drugim z przeciwników.
    - Chyba wolę być zagubioną owieczką, niż mokrą plamą.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#43 2014-12-28 10:32:19

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Tereny szkoły

      Czułem, że przesłuchanie tych gnojków nie będzie takie łatwe, ba nawet nie wykonalne. Moja cierpliwość się skończyła. Oczywiście nie pokazywałem tego poznać po swojej twarzy. Jednak zaczynali mnie już wkurzać - Krzykacze... - powiedziałem cicho pod nosem, nie zwracając już uwagi na to czy ktoś mógł to usłyszeć czy nie. Po prostu musiałem wykonać teraz coś przed czym starałem się powstrzymać, ale jednak zostałem zmuszony do tego jak... zwykle. Zbytnio już nie obchodziła mnie odległość między mną, a tą dwójką. Stałem spokojnie, a z moich nadgarstków wypływały nici. Wyrzuciłem z siebie po 50 metrów na każdą z nich. Kontrolując je złapałem nimi przeciwników za głowy tak by otworzyć ich paszczę. Jeżeli się szarpali bardziej, no to cóż... stracili ząbki, które im wybiłem za pomocą twardych nici. Kiedy już dostały się do przełyku, to nie muszę raczej dokładnie opisywać co stało się z ich narządami. Jednak to był całkiem powolny proces. Musieli cierpieć, a tak czy inaczej już po ich marnych żywotach - Gwałtów się zachciało? Zabawić tak?! To macie swój gwałt! - mówiłem dosyć głośno, ponieważ wiedziałem, że już każdy o nas wie. Prostym jest, że po takim tekście musiałem ich już całkiem dobić od wewnątrz.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

      - Bądźcie czujni. Krzykacze raczej sprowadzili na nas przeciwników - powiedziałem sprowadzając powoli nici do siebie, jednak zatrzymałem się w połowie, może przeciwnicy nie widzieli jak ich używam i nie będą mieli pojęcia co i jak przeciwko nim zrobić? Bagno nadal stało, nie zabierało mi chakry, więc nie czułem potrzeby, aby je dezaktywować. Prócz skupienia na trzymaniu gardy, można było też stwierdzić, że skupiam się na regeneracji chakry. Potrzebowałem jej teraz dosyć sporo.

Klon



      Nie miałem innego wyjścia jak pobiec za całą resztą. Co prawda byłem jedynie klonem, który może jednym ruchem zniknąć, ale co mogłem poradzić widząc jak mordują dzieci... Nie do końca mnie to ruszało, ale gdzieś w głębi duszy wiedziałem, że jest to bardzo złe, a ja mimo swojego dziwnego charakteru muszę jakoś jeszcze na to zareagować. Nie chciałem marnować chakry, która została mi przekazana z mojego oryginału, dlatego też zdawałem się na taijutsu. Kiedy mężczyźni skierowali swoje głowy w naszą stronę, ja już wiedziałem co muszę zrobić. Atak od frontu może być kiepski, z powodu tych głupich ostrzy. Ale z powietrza jak najbardziej mi pasował. Biorąc pod uwagę fakt, że nadal byłem jedynie klonem musiałem zwiększyć swoją siłę czterokrotnie (1) w swojej prawej nodze kiedy tylko wystartowałem na swoich przeciwników [szybkość 277]. Co prawda nie mogłem być tak szybki jak zwykle, ale wydawało się być to wystarczające. Po krótkim czasie biegu wyskoczyłem w górę. Wystawiłem swoją prawą nogę tak by trafić jednego przeciwnika, ale nie obrażę się jak jednak udało mi się trafić dwóch. Znajdując się już praktycznie na samym dole można było poczuć ogromną siłę od mojego ataku  - Girochin Doroppu! - warknąłem atakując mojego przeciwnika [siła 816]. Czy zniknąłem ja, czy mój przeciwnik? Nie miałem w tym momencie pojęcia.


(1) - Gousuiwan no Jutsu
(2) - Girochin Doroppu

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-12-28 11:39:28)

Offline

 

#44 2014-12-28 16:26:43

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Tereny szkoły

~
       Tak więc ruszyłem tuż za Ayamaru, biegnąć drogą z której dochodziły do nas źródła chakry. Musieliśmy całkiem zabawnie wyglądać przemierzając  drogę w czterech, jednakże liczebnie w pięciu z czego tylko dwóch z nas to prawdziwe wytwory natury. Powoli zbliżaliśmy się do pomieszczenia z którego nasz sensor wykrywał stopniowo zanikające sygnatury życia. W końcu odkryliśmy "mgłę wojny" a naszym oczom ukazała się rzeź na jeszcze niewinnych ninja z klanów wszelkiej maści, w tym także Uchiha. Razem z klonem wykrzywiliśmy usta w lekki grymas, rzucając spojrzenie na dwóch bandytów odpowiedzialnych za straszliwą śmierć masy młodych wojowników. Nie powiem abym był zadowolony z tego co przyszło mi zobaczyć, jednakże nie takie widoki przyszło mi w życiu oglądać. Parsknąłem krótkich śmiechem pod nosem, spoglądając na ich katany. Bawił mnie fakt ich pewności siebie po tym jak wybili masę gówniarzy, którzy nie byli w stanie się pozabijać nawet między sobą. Czas było udowodnić kto tu jest owieczką.

       Ayamaru widocznie wiele wyniósł z utraty ręki i wcześniejszych wydarzeń więc bez pardonu postanowił zamknąć jednego w kamiennej kopule, która wyrosła efektownie z ziemi. Wtedy dobiegł do nas jeden z gości, który przed chwilą pojawił się jakby znikąd aczkolwiek mój blond towarzysz pałał do niego zaufaniem. Postanowiłem i tym razem zdać się na jego intuicję jednakże nie będę stał bezczynnie. Nie znałem zdolności czarnowłosego więc postanowiłem nieco ułatwić mu zadanie. Bez żadnego gestu, wymierzyłem spojrzenie w gościa, który stał obok kopuły. W tej chwili ,jakby znikąd w okół niego zaczęły pojawiać się liście prawdopodobnie lekko go otumaniając. Nastąpił zryw i cała zieleń ruszyła wprost na jego szyję, zaczynając go dusić -  a tak przynajmniej powinno mu się zdawać, gdyż dla reszty stojących obok mnie , nie wydarzyło się kompletnie nic. Podczas gdy genjutsu powinno opanowywać gościa, ja dla bezpieczeństwa odpaliłem swoje czerwone ślepia, które również rozbłysły u mego klona. Jego reakcja może być teraz dla mnie nieopisana.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2014-12-28 16:27:02)

Offline

 

#45 2014-12-28 18:10:32

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Tereny szkoły

   Ayatane, stojąc obok generała, z nijakim wyrazem twarzy obserwował jak dwójka gwałcicieli orientuje się, że właśnie padli ofiarą techniki z rodziny Doton. Zatopieni po ramiona w kleistym bagnie przeciwnicy w pierwszej chwili nie docenili potęgi Akemiego, a trójkę Samotników wzięli nawet za studentów akademii. Nie rozpoznać wicelidera najpotężniejszej organizacji na świecie? Skąd się tacy ludzie biorą? Pewnie z Ronin no Kuni...
   W końcu jednak do mózgów mężczyzn doszła informacja o beznadziejnej sytuacji, w której się znaleźli. Jeden z nich zaczął wierzgać się i szarpać jak szalony, przez co błoto pochłaniało go jeszcze bardziej. W tej sytuacji nie pozostawało mu nic innego, jak zacząć wołać o pomoc. Tak też uczynił, popełniając błąd i ignorując pytanie postawione przez generała. Yuki rzucił szybkie spojrzenie liderowi; po twarzy czarnowłosego nie dało się jak zwykle nic poznać, ale czyny zastępowały mimikę. Akemi szepną coś do siebie, po czym z jego nadgarstków zaczęły wypływać długie jak diabli nici. Ayatane odszedł na parę kroków w tył. Wiedział co się zaraz stanie i z tego powodu na jego ustach znowu zagościł szyderczy uśmiech. Bestie zostaną ukarane i to nie szybką śmiercią, o nie...
   Widowisko, dzięki swej olbrzymiej brutalności było niezwykle satysfakcjonujące. Twory wicelidera Samotników najpierw wystrzeliły w stronę gwałcicieli, by następnie pokryć ich głowy, otwierając jednocześnie ich usta. Odgłos wyłamywanych zębów wywołał gęsią skórkę u białowłosego. Ale proces mordowania trwał w najlepsze. Nici, przez rozwarte paszcze przedostały się do wnętrz mężczyzn, czemu towarzyszyły ich stłumione wrzaski. Próbowali walczyć, ale nie mogli już uciec od kary. Akemi wykrzyczał jeszcze parę słów "na pożegnanie", po czym zakończył w końcu żywoty przeciwników.
   Yuki stał przez moment w miejscu, wciąż patrząc na zwłoki gwałcicieli. Przez aurę jaką emanował wicelider Samotników, Ayatane odczuwał euforię. Zemsta, kara - wszystko było spełnione. Nie przywróci to życia zmarłym, ale co z tego?
   Chłopak oblizał wargi i skinął głową w stronę lidera, słysząc polecenie. Jego kolejnym ruchem było szybkie dotarcie do generała i ustawienie się do niego plecami, dzięki czemu nikt nie musiał martwić się o ataki od tyłu. Pozostawał jeszcze Senshi, który prawdopodobnie dołączy do formacji towarzyszy, tworząc trzeci wierzchołek trójkąta. Przeciwnicy prawdopodobnie właśnie nadchodzili, ale Yuki nie czul strachu, czy niepewności. Jego morale były tak wysokie, że mógłby bez obaw skoczyć za przełożonym w ogień.

   Przejdźmy teraz do klonów Samotnika, które udały się w drogę wraz z Yocharu, klonem Akemiego i Ayamaru. Ten ostatni, gdy tylko dowiedział się o rzezi uczniów, natychmiast popędził im na ratunek, nie zważając na to, że sam z oczywistych powodów nie za bardzo nadaje się do walki. Po dotarciu na miejsce, na obrońców akademii czekał koszmarny widok. Wszędzie leżały poodrywane kończyny dzieci, przepołowione głowy i tym podobne przyjemne rzeczy, a wszystko to skąpane w ogromnej ilości posoki. Kopie Ayatane ledwo zdołały powstrzymać wymioty. Jedna wielka masakra.
   - Wodne klony są bardzo słabe, więc nie liczcie raczej na naszą siłę jutsu. - Odezwał się jeden z bunshinów, gdy przeciwnicy ustawili się w gotowości do walki. - Jesteśmy tu by móc w razie kłopotów szybko poinformować oryginał.
   Po tej kwestii kopie wycofały się za sojuszników, skąd mogły wszystko obserwować, łącznie z tyłami obrońców, by w razie niespodziewanego ataku móc ich ostrzec.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayatane (2014-12-28 18:10:48)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#46 2014-12-29 00:02:19

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Tereny szkoły

  Milczenie wszystkich denerwowało Namikaze, jeszcze przybyło paru gości i paru się rozdzieliło. Wszystko działo się dosyć szybko i ciężko było stwierdzić co dalej? A no nic. Można powiedzieć spokojnie, że nie było tu przywódcy. Dosyć głębokie westchnięcie chłopaka przerwało ciszę.
-Eh dobra ja od siebie proponuję dowiedzieć się co to za źródła chakry...- Powiedział spokojnie rozglądając się wokół. Wszyscy milczeli nadal. W sumie w całym idealnym planie było pare szkopułów, mianowicie jeden z nas nie miał rąk, drugi nóg a trzecia to naćpana była chyba.
-Nie wiem jak wy, ale ja idę...- Powiedział po czym odwrócił się na pięcie i bardzo powoli zaczął iść.

Offline

 

#47 2014-12-29 16:03:27

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Tereny szkoły

Hikari, Piaskowa dziewczynka, Taii

 

    Chłopak zaczął swoją przemowę w momencie, kiedy większość ekipy już dawno ruszyła przed siebie wybierając jedną z 3 dostępnych dróg. Chłopak jednak mimo przemowy odwrócił się na pięcie i ruszył w całkowicie przeciwnym kierunku. Czyżby tak przerażała go walka w ruinach akademii, że postanowił się od niej oddalić. Powoli mijał miejsce w którym znajdowała się piaskowa dziewczynka wciąż nie mogąca podjąć decyzji co zrobić dalej. Ona jednak nie uciekała przed niebezpieczeństwem po prostu nie miała pojęcia co się dzieję w okół niej.
- Więc to tak? - Odezwała się Hikari, która wciąż podpierała się na ramieniu młodszego Namikaze. Nie miała wystarczająco sił żeby samemu obrać kierunek. - Pomyśleć, że Akio-sama ma o tobie takie wysokie mniemanie bo udało Ci się powrócić z kraju gorących źródeł. Wygląda na to, że ty po prostu jesteś tchórzem. Byłeś chociaż w Yu no kuni?

Ayatane, Kasumi Senju, Nara


 
    Ruszyli jak najszybciej korytarzem prowadzącym do archiwum, szczerze powiedziawszy nie znajdował się w najlepszym stanie.
- Uwaga wali się!- ostrzegł Nara przyśpieszają. Rzeczywiście coś spowodowało dość mocny wstrząs czego efektem było zawalenie się korytarza zaraz za miejscem w którym klony Yukiego były przed chwilą, uniemożliwiając przejście z powrotem.- Zajmiemy się tym później, teraz musimy dotrzeć do Archiwum.
  Wkrótce dotarli dwójka ninja walczyła z Senju, drzewa poruszały się niczym żywe starając się zmieść swoich przeciwników, jednak Ci dzielnie stawiali czoła przeciwniczce, w tym właśnie momencie przybyły posiłki, mogąc zaskoczyć ich od tyłu.

Samotnicy



    Powolna śmierć gwałcicieli nie wszystkim przyniosła odpowiednią satysfakcję, w końcu nie ważne jak straszne były ich ostatnie minuty, nic nie odwróci zła, które uczynili za życia. Samotnicy starali się sformować formację na wypadek pojawienia się większej ilości przeciwników, najbardziej pasująca nazwa farmacji to chyba schowajmy się za dużego. Senshi jednak nie podzielał entuzjazmu reszty, chłopak nic nie robił zawiedziony brakiem swojego krewniaka, a może przerażony złem, które działo się wokół niego. W końcu musiał być nieźle porąbany aby mieć takie sny. Wracając jednak do przeciwników Ci nie nadchodzili, dało się za to z oddali usłyszeć ciche wołanie.
- Tutaj szybko! - to głos należący do Susumu. Kaguya leżał kilkadziesiąt metrów w głąb korytarze, w dokładnie tym samym miejscu w którym Senshi spotkał go poprzednio we śnie. W jego brzuchu znajdowało się pełno kości, ostro zakończonych. Najwyraźniej nie były to jego kości bowiem powodowały olbrzymie krwawienie Susumu umierał.- Musicie...ruszać dalej, w tym pokoju za ścianą, zanim zniszczy pieczęć....szybko.

Kwatery uczniów



     Okazało się, że znacznie więcej osób obrało ten kierunek niż początkowo zakładano. Do ekipy wkrótce dołączył Yoshi oraz klon Akemiego. Jednak nikt nie próżnował Ayamaru zamknął w kryształowej kopule jednego z przeciwników, ten jednak nie dawał za wygraną stukajac mieczem w kopułe w celu przecięcia jej, jedynym efektem był jednak charakterystyczny dla kryształu dźwięk. Yocharu postanowił otumanić drugiego podczas gdy Yoshi wyjął swoje krótkie ostrze, ale to pojawiając się niemal znikąd Akemi postanowił zadać ostateczny cios. Ruszył błyskawicznie wbijając przeciwnika w podłogę. Cios roztrzaskał wszystkie kości przeciwnika, które napotkał na swojej drogę oraz właśnie podłogę. Akemi zapadł się pod ziemie spadając w dół wraz z nim zaczęła spadać kopuła, która również mocno obciążyło wiekowe już drewno, cała akademia zatrzęsła się pod wpływem ubytku dość znacznej części konstrukcji. ściana przechyliła się niebezpiecznie, zaś podłoga dalej się rozpadała stwarzając zagrożenie dla dzieci i pozostałych członków ekipy ratowniczej. Wyglądało na to, że głęboko pod kwaterami(15 metrów) znajduję się coś w rodzaju lochu.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-12-29 16:04:58)

Offline

 

#48 2014-12-29 22:02:40

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Tereny szkoły

   Stojąc obok moich towarzyszy rozglądałem się za swoim pobratymcem. Byłem mocno zdezorientowany, bo mój sen pokazywał to wszystko inne, jednakże coś w tym było... A co jeśli? Niee to raczej niemożliwe. Z przyjemnością obserwowałem jak nici wbijają się w usta gwałcicieli i zaczynają wypełniać ich od środka. Z podziwem patrzyłem na swojego wicelidera. Co to za wspaniała destrukcyjna moc? Próbowałem sobie wyobrazić jak ja wypełniam komuś usta moimi kośćmi. Może nie byłoby to tak spektakularne, ale na pewno tak samo skuteczne.
   Przez tą wizję na chwilę straciłem orientację. Jednak wyrwał mnie z tego letargu głos. Znajomy głos. Taki, którego nie miałem szansy usłyszeć poprzednio kiedy widziałem jego właściciela. Bez namysłu ruszyłem w jego stronę. Szybko przeskoczyłem [skoczność: 146] nad bagnem i podbiegłem do swojego rodaka. Z przerażeniem zobaczyłem jak z jego ciała wystają kości. Dziwiłem się dlaczego krwawi? W końcu nasza umiejętność temu zapobiega. Dość szybko połączyłem fakty. A więc ja naprawdę tu byłem. To wszystko co widziałem... to się wydarzyło na prawdę. Mój cel został osiągnięty odnalazłem Susumu, ale nic mi to nie dało. Chciałem zostać przy nim, jakoś mu pomóc, pokazać że... sam nie wiem co chciałem zrobić. Cokolwiek aby utrzymać go jak najdłużej przy mnie. Nie byłem w stanie. Ze smutkiem patrzyłem jak z jego oczu znika iskra życia. Dlaczego zawsze gdy już spotykam swojego brata, musi umierać? Co to za potworne fatum, które ciąży na mnie i na moim klanie? O ironio, dlaczego powodem naszej śmierci jesteśmy my sami?
   Nie miałem czasu dłużej roztrząsać tego tematu. Czas gonił. A ja wiedziałem co dalej robić i o czym będę myślał, kiedy to wszystko się już skończy. Wstałem i pobiegłem jak najszybciej do pokoju o którym mówił Susumu, jeżeli dostęp do niego blokowała mi ściana, tak jak ostatnio starałem się przez nią przebić. Nigdy jeszcze nie czułem takiego deja vu.

Offline

 

#49 2014-12-30 11:51:39

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Tereny szkoły

      Słuchałem uważnie co miał nam do powiedzenia ten mężczyzna. Tylko co tutaj teraz zrobić? Trzeba szybko działać. Przejście do tego pokoju pewnie nie będzie takie łatwe. Moje nici zaczęły pędzić prosto w ścianę  - Ayatane, spróbuj przebić się również swoim lodem! - powiedziałem w momencie kiedy nici wbiły się w ścianę. Nie miałem pojęcia czy to wszystko się udało. Nie mieliśmy zapewne dużo czasu, dlatego dobrze, że młodszy samotnik szukał przejścia. Może zniszczenie tak gwałtownie ściany nie będzie konieczne, a klamka jest tuż obok? Zobaczymy, w każdym razie przyda się nam też jakieś efektywne wejście. Zawsze to zdezorientuje przeciwnika i nie zdoła szybko zniszczyć pieczęci? Miejmy nadzieje, że tak... Co się dzieje? Skąd we mnie tyle nadziei i pewnego rodzaju chęci pomocy? To nie w moim stylu.


Klon



      Nie przypuszczałem, że pod tym drewnem może być coś istotnego. No cóż, nie mam innego wyjścia jak zrobić coś z tym, w ten sposób by nikomu nic się nie stało. Wyciągnąłem z siebie około 60 metrów nici tak by każda najmniejsza z nich mogła złapać za konstrukcje i na wszelki wypadek być gotowa do obronny czy ataku. Jedną częścią z nici przyciągnąłem się do góry. Kiedy już tylko tam się znalazłem mogłem tylko domyślić się, że mój przeciwnik już zginął marnie. To działo się tak szybko, że nawet nie usłyszałem jego łamiących się kości. Drugi przeciwnik za to był na dal zamknięty w kopule? Zrobią coś z nim czy będziemy tutaj tak stać bezczynie? Warto może byłoby go przesłuchać? Ale przecież nie wiem co dzieje się tam dalej, może coś kombinują i starają się jeszcze bardziej zniszczyć nasze morale?

Offline

 

#50 2014-12-30 15:17:00

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Tereny szkoły

Kwatery uczniów


Nici Akemiego natychmiast podparły podłogę utrzymując je na chwilę w powietrzu Samotnik jednak nie przewidział, że w ślad zanim w dół zaczęła spadać również kopuła stworzona przez Ayamaru(doton, shoutoun, whatever).  Cóż cały twór wkrótce wylądował na twarzy klona i nie zdołały go przed tym zabezpieczyć jego nici. Klon jednak nie zniknął jednak miał znacznie ograniczone pole ruchu.  Z oddali lochu zaczęły dobiegać kroki, najwidoczniej hałas wywołany przez samotnika przyciągał tu kogoś jeszcze. Dzieci na górze wciąż były przerażone i przyczepione do ściany, wielka dziura w podłodze wcale nie dodała im pewności siebie, a fakt, że podczas zadawania ciosu, czaszka ich niedawnego oprawcy dosłownie eksplodowała, wyrzucając fragmenty mózgu na prawo i lewo wcale nie przyniósł im ukojenia.

Samotnicy


    Senshi gdy tylko uświadomił sobie, że nie jest w stanie pomóc swojemu krewniakowi czym prędzej ruszył w kierunku pokoju i tym razem próbował przebić się przez ścianę za pomocą swojego barku. Jednak tym razem napotkał o wiele większy opór, czyżby w swoim śnie czy też wizji był pozbawiony ciała? Ściana owszem nie była gruba i z dźwięku, który wytworzyła zdecydowanie coś się za nią znajdowało. Jednak dopiero po drugim uderzeniu Samotnika drewno zaczęło pękać, a długie drzazgi wbijały się w bark samotnika. Wreszcie przy pomocy nici oraz siły fizycznej Kaguyi udało się sforsować ścianę. Za nią była kobieta oraz dobrze znany senshiemu pokojik z dziurą w podłodze prowadzącą w dół.
- Przybyliście za późno mój brat jest wolny wszyscy zginiecie. - powiedziała uśmiechając się, z jej ust płynęły stróżki, krwi. Wyciągnęła ręce przed siebie, a z jej dłoni niczym pociski wystrzeliło 10 paliczków(szybkość 120) zmierzających w oddział samotników, ponadto wyglądało na to, że za pomocą metalowych linek mogła korygować ich lot, wyglądało to zupełnie jak technika Senshiego.

Offline

 

#51 2014-12-30 17:18:13

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Tereny szkoły

  Chłopak nie interesował się piaskową dziewczynka, kojarzył ich zdolności i wiedział to i owo. Mógł być spokojny o to, że nic jej nie może się stać. Gorzej natomiast było z Hikari. Mogła nie rozumieć poczynań Namikaze do końca, w sumie mało kto rozumie go. Jednak jej słowa go zabolały, stanął w miejscu. Jego twarz nie okazywała żadnych emocji.
-Masz całkiem spore uprzedzenia co do mojej osoby... To spojrzenie heh pamiętam je, gdy wróciłem w sumie wszyscy tak z klanu patrzyli na mnie. To nie jest przyjemne, gdy wiele osób uważa, ze uciekłem a pomimo to sam lord kraju gorących źródeł mnie przyjął i zapewnił opiekę za dostarczenie informacji o ataku. Możesz mi wierzyć lub nie, ale gdy jest się dzieckiem jeszcze nie jest się wstanie uratować swych kompanów. Ja nie potrafiłem. A dziś wszystko się powtarza...- Przerwał na chwilę. Targały nim ogromne emocje, wszystko co widział w kraju gorących źródeł. Twarze kompanów, śmierć swojego kuzyna to powracało do niego z ogromnym impetem.
-Nazywasz mnie tchórzem, ale sama nie wiesz co planuje. Nie zamierzam, widzieć jak kolejna osoba z którą łączą mnie więzy krwi umiera. Dlatego mam zamiar wyprowadzić Cię z tej akademii, budynek może pod naporem silnego jutsu się zawalić a ja w obecnym stanie nie będę mógł nas oboje przenieść... Chyba, że wolisz iść walczyć wraz ze mna z tymi oprychami...- Spojrzał na nią, a następnie w kierunku wcześniejszej drogi.

Offline

 

#52 2014-12-30 21:40:20

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Tereny szkoły

   Tym razem wszystko nie poszło po mojej myśli. Ostatnim razem kiedy próbowałem przebić się przez tą ścianę nie napotkałem oporu. Tym razem było trochę inaczej. Pierwsze uderzenie barkiem nie poskutkowało. Ale z dźwięków jakie wydawała ściana mogłem wnioskować, że jeszcze kilka takich uderzeń i powinienem się przebić. Za drugim ciosem już połamałem deski. Skutkiem tego były drzazgi wbite w moje ramię. Bolało, ale w porównaniu do tego co przeżyłem przez ostatnie kilka godzin. Było to jak zacięcie przy goleniu. Przy pomocy nici Akemiego udało mi się przebić przez tą ścianę.
   Za dziurą w podłodze, którą już wcześniej zdążyłem spenetrować, stała kobieta, którą też miałem już okazję wcześniej spenetrować widzieć. Wiedziałem, że to ona zabiła Susumu. Z jej słów szybko wywnioskowałem, że chodzi o chłopca, którego wcześniej spotkałem w podziemiach. Z bólem serca ale musiałem szybko podjąć decyzję. Przeklinałem los za to że postawił mnie po przeciwnej stronie niż moi bracia i siostry. Ile dałbym za to aby móc walczyć z nimi ramię w ramię. Nie było mi to jednak dane. Kiedy tylko pojawiliśmy się w pokoju zostaliśmy zaatakowani. Znałem tą technikę, dodatkowo była ona ulepszona tak samo jak moja, tylko że innym sposobem. Wiedziałem, że uniknięcie tych pocisków jest bardzo trudne, szczególnie kiedy pędzą z taką prędkością.
   Musiałem szybko reagować. Kiedy tylko paliczki "ruszyły" [reakcje: 75], próbowałem się wślizgnąć do dziury, poprzez zeskoczenie do niej nogami w przód. Nie chciałem wyskakiwać wysoko aby nie stać się łatwym celem. Chciałem jak najszybciej znaleźć się poza ich zasięgiem. Byłem przygotowany na ból związany na wwiercanie się kości w moje ciało, wiedziałem też jednak że dzięki mojej wytrzymałości [46] będę w stanie nadal walczyć. Spadając dól krzyknąłem: [color=orange]Zostawcie go mnie!
   Wiedziałem z czym będę się mierzył. Wiedziałem też, że Kaguya, który znajduje się na dole (o ile nie zmienił położenia), nie jest normalny. Jako jedyny wyczuł mnie kiedy odwiedziłem to miejsce w mojej wizji. Może uda mi się z nim nie walczyć. Chociaż szczerze wątpię. Po tym co zobaczyłem ostatnim razem. Na ziemi tak jak ostatnio wylądowałem bez problemu. Przyszedłem aby spotkać się z własnym koszmarem.

Offline

 

#53 2014-12-31 02:08:49

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Tereny szkoły

     Wyciągnąłem swoje ostrze. No i właściwie tyle z tego było. Zza moich pleców nagle wyskoczyła wielka kupa mięśni, która w powietrzu wystawiła masywną nogę. Rozwalił on przeciwnika, a nawet dwóch, w sumie to nawet drewno pod nami. A właściwie to i całą podłogę, bo co. Zacząłby spadać, gdyby nie sam fakt, że podtrzymał podłogę swymi nićmi. Nie przewidział jednak, że kopuła także zacznie spadać, więc cały misterny plan poszedł w pizdu. Jego twarz została przygnieciona, choć klon nie zniknął. Epicko. W tym momencie uchyliłem się delikatnie w prawo, by uniknąć ewentualnego zderzenia z roztrzaskaną czaszką i latającymi kawałkami mózgu. Przeciwnicy zostali obaleni dość szybko, więc jedyne co nam pozostało to pomoc dzieciom.
     W tym momencie zerknąłem ponownie na blondyna, który wydawał się być nieobecny. A właściwie skoro o tym już mowa, to brakowało mi kilka osób. Był taki jeden co z robakami miał problem, czarnowłosy mężczyzna, o którego klatę dane było mi się oprzeć. Czyżby zginął już wcześniej podczas walk? A może cudem przeżył i stchórzył unikając dalszego starcia? Bez różnicy, szkoda, że go tutaj nie ma. Brakowało mi także kilku innych osób, lecz tylko liczebnie. Nie miałem tendencji do zapamiętywania ludzkich twarzy. Machnąłem głową w prawo i lewo, otrząsając się ze zbędnych myśli. Miałem ochotę krzyknąć, wydać jakieś polecenie, lecz nie miałem do tego głowy. Ruszyłem przed siebie (Szybkość: 220), omijając ewentualnie powstałą dziurę. Chciałem jedynie dostać się do dzieciaków i zabrać dwóch, bo chyba tylko tylu mogłem na raz unieść. Gdy chwyciłem te młode osoby, skierowałem swe ciało do dołu i zeskoczyłem swobodnie. Wiedziałem, że od podłoża dzieli mnie jakieś piętnaście metrów, dlatego starałem się zachować ostrożność, raz odbijając się od ściany. Gdy spadałem, ugiąłem delikatnie nogi, by zamortyzować upadek. W końcu nie chciałem ich łatwo połamać. Na ziemi zostawiłem dwójkę dzieci, lekko się uśmiechając, jakby chcąc ich uspokoić. Tuż po tym ponownie ruszyłem ku górze (Skoczność: 345), by zabrać kolejną dwójkę. Powtarzałem tą sytuację tak często jak była ona konieczna. Chciałem zabrać całość, lecz miałem nadzieję, że reszta pomoże mi w tej sytuacji. Zaraz... pomoże? Jeden nie miał nóg, a reszta to tylko klony. No nie wliczając Ayamrau, który na pewno coś wykombinuje.
     Za każdym razem starałem się pocieszać niedoświadczone młodziaki. Wiedziałem, że ze swym wyglądem i chwilowymi grymasami na twarzy niezbyt mi to wyjdzie, lecz w końcu liczy się ten gest. Budynek zawalał się, ściana zaczęła się przechylać, a wyrwa w podłodze coraz bardziej powiększać. Moja szybkość chyba winna wystarczyć do przetransportowania tych małych ludzików. Oby.

Offline

 

#54 2014-12-31 12:18:02

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Tereny szkoły

      Czyli to ta kobieta zabiła tamtą, która starała się nam coś przekazać? Nie ma co, ma temperament. W końcu od razu nas zaatakowała, ale nie było to jakieś specjalnie potężne zagranie szybko zacząłem ruszać się w taki sposób, aby nie miała jakiejś większej możliwości do trafienia mnie [reakcja 200, szybkość 300]. Nie mogłem sobie teraz pozwolić na draśnięcie, tym bardziej, że nie znałem jej umiejętności i co gorsza nie wiedziałem czy przypadkiem nie zatruła swoich "ostrzy". Cała ta sytuacja była całkiem dziwna. Kobieta przywołała swojego brata, co by oznaczało, że był wcześniej trupem? Czyżby używa tego samego co on...? Myślałem, że nikt inny nie zna tej techniki. Sam nie wiem. Skoro Senshi miał zająć się tym "stworzeniem" to mi nie pozostało nic innego jak pokonać tą kobietę i tak wyrządziła już zbyt dużo szkód - Ayatane, asekuruj mnie! - powiedziałem pewnym głosem do samotnika. Nie chciało mi się "pieprzyć" z takim przeciwnikiem jak ona. Musiałem to zrobić z przytupem. Tym bardziej, że miała teraz zajęte dłonie, a ja nie miałem siły na to by dłużej się z nią bawić. Prawda... nie zadano mi większych obrażeń, ale naprawdę Ci przeciwnicy tutaj są jacyś irytujący.

      Ruszyłem jak strzała [szybkość 400]. Musiałem znaleźć się szybko za jej plecami. Byłem tam jakoś pięć metrów za nią. Wiedziałem, że ta odległość będzie idealna. Dlatego o tej samej szybkości zacząłem pędzić na tą kobietę. W tym samym czasie postarałem się wyzwolić w sobie więcej siły. Dwa razy więcej siły będzie na nią idealne (1), moja cała prawa ręka stała się jeszcze bardziej umięśniona. Wystawiłem ją w odpowiedni sposób i kiedy już zderzyłem się z jej szyją warknąłem głośno - Rariatto! - uderzenie było naprawdę potężne, a ona nie miała nawet jak zareagować [siła 544, siła ataku taijutsu 490]. Teraz była kolej na tego faceta - Chłopaku wiesz jak go znaleźć? - zapytałem pełen nadziei w momencie kiedy z moich nadgarstków wypływała kolejna ilość nici, musiałem mieć na wszelki wypadek możliwość obrony. Tym bardziej też odskoczyłem z powrotem do swoich samotników. W końcu stanie nawet obok trupa może być szkodliwe dla zdrowia.

Klon



      - Cholera... - powiedziałem pod nosem patrząc na to co mnie uderzyło prosto w twarz. Mimo wszystko byłem z siebie zadowolony. W końcu załatwiłem nawet dwóch przeciwników jednocześnie. Dzieci ucierpiały? Bardzo mi przykro... Chciałbym żeby tak było. Byłem za bardzo zapatrzony w krew na czubku swojego nosa i bardziej przejęty tym czy przypadkiem klony Ayatane nie doznały szkód, nie mam słów usprawiedliwienia na swoje czyny. Teraz jedynie nici pomogły mi w tym by ściągnąć ze mnie to co na mnie spadło. Teraz wypuściłem z siebie jej jeszcze więcej. Podtrzymywałem podłogę, a sam za pomocą nich wskoczyłem na górę. Co mogę zrobić? A postoje i przygotuje się na kolejny atak i może obronę.

(1) - Gousuiwan no Jutsu
(2) - Rariatto

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akemi (2014-12-31 12:20:06)

Offline

 

#55 2015-01-02 16:57:45

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Tereny szkoły

    Do naszej grupy dołączył nie tylko Yoshimaru, ale także ten przerażający Samotnik. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, on zdążył pochwalić się swoją tężyzną fizyczną, załatwiając jednego z przeciwników w mgnieniu oka, jednocześnie wybijając w podłodze dość pokaźną dziurę, przez którą spadł ten uwięziony przeze mnie dzieciobójca.
    Cała konstrukcja Akademii zatrzęsła się pod wpływem potężnego uderzenia Akemi'ego. Spojrzałem przez wyłom w posadzce i moim oczom ukazała się jego sylwetka balansująca na jakiś dziwnych niciach nad jakimś lochem. Nie umiałem powiedzieć, co w tamtej chwili bardziej mnie zadziwiło- nieznana mi technika, którą posługiwał się Samotnik, czy może fakt, że w murach Szkoły Ninja znajdowały się lochy.
    W tym samym czasie Yoshimaru zaczął transport uczniów na bezpieczniejszy teren, czyli do lochów. Do tej pory stały skłębione w kącie pokoju tuż przy ogromnej dziurze. Nie można było wykluczyć, że się nie powiększy i nie pochłonie ich przepaść. Dlatego właśnie postanowiłem dołączyć do Wyrzutka w jego działaniach, gdy tylko Akemi wyskoczył z powrotem z dziury do pomieszczenia.
    Nie miałem do dyspozycji nawet połowy sprawności fizycznej, co którykolwiek z moich kompanów, ale zawsze mogłem polegać na swoim Kekkei Genkai. Korzystając z tworzącej mocy kryształu, stworzyłem dość potężną w rozmiarach zjeżdżalnię, dzięki której reszta uczniów, a także ja, klony Ayatane oraz niedysponowany Yocharu mogliśmy przedostać się bezpiecznie do lochów bez obawy o zderzenie się z twardą posadzką.
    Gdy już wszyscy studenci akademii znaleźli się na dole, a ja z nimi, wcale nie czułem się wiele bezpieczniej, niż chwilę wcześniej. Dziura w suficie wyglądała dość przerażająco, coś jak zapowiedź zawalenia się całych lochów. Postanowiłem zatem po raz kolejny zasięgnąć po Shouton i stworzyłem 4 filary podtrzymujących ściany i strop przed zawaleniem, częściowo zakrywając sklepienie, jednak zostawiłem zjeżdżalnię i dziurę niezakrytą, by ktoś w razie czego mógł jeszcze do nas dołączyć.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#56 2015-01-02 17:25:41

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Tereny szkoły

   Po małym, ale niezwykle motywującym pokazie siły wicelidera Samotników, on sam oraz Yuki stanęli do siebie plecami, gotowi na dalszą walkę. Senshi najwyraźniej przewidział co się stanie lub po prostu go przymuliło, gdyż nawet nie drgnął. Ku zdziwieniu Ayatane, nie nadszedł żaden nowy przeciwnik. Nic; jakiegokolwiek bezpośredniego wejścia, czy choćby ataku z zaskoczenia. Po krzyku gwałcicieli nastała cisza, którą przerwała dopiero postać, leżąca w głębi korytarza. Białowłosy Samotnik natychmiast rozpoznał nauczyciela, imieniem Susumu. Wyglądał on jednak dużo, dużo gorzej niż podczas dni szkolnych. Umierał; z jego brzucha wystawały głęboko wbite... kości? Rany krwawiły obficie.
   Nim Yuki zdążył wykonać polecenie sensei'a, wzięli się za to Senshi i Akemi. Przy pomocy siły fizycznej tego pierwszego oraz potężnych nici drugiego ściana w końcu uległa, ukazując wszystkim pokoik z dziurą na środku, za którą stała kobieta. Ta natychmiast rzuciła Samotnikom klasyczną groźbę, po czym przystąpiła do niezbyt zaskakującego ataku. Z jej wyciągniętych dłoni wystrzeliło dziesięć paliczków, z podpiętymi linkami sterującymi. Stary numer, pomyślał Ayatane, mając przed oczami postać Senshi'ego na leśnej polance.
   Ale trzeba było zareagować [reakcja 90]. Yuki, słysząc rozkaz generała, natychmiast wyciągnął obie ręce przed siebie. Nie pierwszy raz tej nocy korzystając z wrodzonych umiejętności, białowsłosy jednocześnie związał lodem nogi kobiety, przy odrobienie szczęści unieruchamiając ją oraz utworzył przed sobą szeroką ścianę, która rozrosła się tak, że nie tylko zakrywała całą dziurę wyłamaną przez Samotników, ale także chroniła plecy wojownika [szybkość tworzenia 115 wytrzymałość lodu 250]. Aya zdezaktywował przednią część osłony albo słysząc jak uderzają w nią kościane pociski, albo Akemiego krzyczącego nazwę wykonywanej techniki. Wtedy też, miejmy nadzieje bez żadnych obrażeń, dołączył do towarzyszy w pokoiku, patrząc na dziwną dziurę w jego centrum.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#57 2015-01-02 21:05:31

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Tereny szkoły

~
       Nie mam pojęcia czy moja technika zadziałała prawidłowo, jednakże stojący na przeciw mnie wróg zrównał się z ziemią pod wpływem potężnego uderzenia Akemiego a właściwie jego klona. Wszystko by było wręcz cudowne gdyby nie fakt, że nie tylko nasz przeciwnik oberwał. Mocno w kość dostała również podłoga i cały budynek akademii od potężnego ciosu Samotnika. Co za siła! Nie byłem w stanie sobie wyobrazić jak wiele treningu kosztowało go zdobycie takiej tężyzny. Gość zamknięty przez Ayamaru w kopule, wypadł z niej tracąc grunt pod nogami i rozbijając swój łeb o glebę. Kolejny powód do zadowolenia lecz nasza przygoda w tym pomieszczeniu jeszcze nie miała się ku końcowi. Zniszczona podłoga ukazała nam podziemne piętro, średnio zachęcające na pierwszy rzut oka. Naszym jednak celem było sprawdzenie czy nie znajduje się tam kolejny biedak, który za chwilę zmieni się w naleśnika pod wpływem potężnej siły Samotnika. Za pomocą zjeżdżalni blondyna, "spłynęliśmy" lekko na dół by móc rozejrzeć się po czymś co narzucało na język określenie "lochy". Moje czerwone oczy zgasły, lecz bardziej z faktu iż muszę oszczędzać a nawet wręcz zaczął ponownie regenerować pokłady swojej chakry, niż z poczucia bezpieczeństwa bo takiegoż nikt raczej z nas nie miał. Wolałem nie wypuszczać się za bardzo do przodu w takim stanie lecz próbowałem dojrzeć co tak naprawdę odnaleźliśmy.

Offline

 

#58 2015-01-03 00:48:36

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Tereny szkoły

Samotnicy


     Senshi zachował niezwykłą przytomność umysłu, być może miało na to wpływ że mierzył się z techniką, którą już opanował. Chłopak mając małe szanse na uniknięcie pocisku najzwyczajniej w świecie zniknął w znajomej dziurze. Znajomość pomieszczenia tym razem go uratowała jednak spadając w dół zwykle można się spotkać z problemem zwanym upadkiem. Tak było i tym razem nadwyrężona noga Samotnika nie wytrzymała obciążenia i chłopak wyrżnął się na twarz, mógł oczywiście zahamować upadek przy pomocy dłoni, ale ich nie miał.
     Ayatane był pewny swego w końcu towarzyszył mu jego lider, który natychmiast ruszył ku przeciwniczce chcąc ją zmiarzdzyć przy okazji poteżnego Taijutsu. Problem w tym, że nim to się to wydarzyła paliczki nagllę w tajemniczy sposób przyśpieszyły wyprzedzając ścianę, którą tworzył Yuki i przebijając jego ręce, które natychmiast przemieniły się w wodę(odejmij sobie chakre za Suigana). Jednak wyglądało, że Yuki przynajmniej zdołał unieruchomić kobietę.
     Problem w tym, że Akemi poruszał się tak szybko, że Yuki nie nadążał i w momencie gdy jej nogi zostały zamrożone, nie było już przy niej reszty ciała. Dokładniej rzecz biorąc leżała kilka metrów dalej oddzielona potężna techniką Samotnika dosłownie rozdzieliła ją na dwie części.
  W tym czasie Senshi mógł ujrzeć coś czego najwyraźniej się nie spodziewał chłopak, którego spodziewał się ujrzeć nie ukazał się mu, pomieszczenie było puste, jedne drzwi natomiast były otwarte. Prowadziły dość długim Ciemnym korytarzem z którego dochodziły odgłosy jakby ktoś walczył, ktoś krzyczał.

Nara, Ayatane



     Klony przyglądały się Walcę nie czyniąc z siebie żadnego pożytku, właśnie to postanowił wykorzystać Nara, kiedy pochwycił je w swój cień i użył do walki z przeciwnikiem. Oba wkrótce zniknęły przekazując informację oryginałowi. Jednak czy lepszą taktyką nie było pochwycenie przeciwnika w cień i pozwolić Senju lub klonom ich wykończyć? Chyba że przeciwnik był za potężny, ale szczerze powiedziawszy nie wyglądali zbyt specjalnie.

Kwatery uczniów



Podczas gdy Ninja zaczęli się zabezpieczaniem terenu oraz sprowadzeniem dzieci na dół, odgłos kroków nasilił się i wkrótce otworzyły się drzwi, które były niewidoczne w dość słabym świetle. Wyszła z nich postać, nie była za wielka
- Jesteście, czekałem na was jesteście już prawie ostatni z którymi mogę się zabawić - głos należał do młodego mężczyzny, pokażcie mi na co was stać! - chwilę później szum przeszył powietrze to wirujące kości paliczków, latały na prawo i lewo, niezwykle trudne do uniknięcia w takim świetle i równie trudne do wycelowania. Oko jednego z dzieciaków eksplodowała trafiona wirującą kostką, wyglądało na to, że to dość specyficzna zabawa. Dzieciaki zaczęły krzyczeć z przerażenia.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2015-01-03 01:08:22)

Offline

 

#59 2015-01-03 01:35:27

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Tereny szkoły

   Dzięki wiedzy, którą posiadałem byłem w stanie uniknąć ataku mojej siostry. Wiedziałem jak działa i jak sam bym nim pokierował. Zeskoczyłem w dół gdzie spodziewałem się wylądować i zacząć poszukiwania opętanego chłopca. Niestety poprzednim razem udało mi się wylądować tylko dzięki temu, że nie było mnie tam naprawdę. Następnym razem będę musiał wziąć na to poprawkę. Poleciałem ryjem na ziemię i kiedy doszedłem do wniosku, że nie będę w stanie zatrzymać się na rękach uśmiechnąłem się zaśmiałem. Komiczne wydawało mi się to jak żałośnie skończyłem. Odwróciłem się na plecy i szybko podniosłem efektowny zrywem.
   Rozejrzałem się dookoła. Coś mi się nie zgadzało. Cela tak samo jak poprzednia była otwarta, jednak tym razem była pusta. W środku nie było chłopca, który zakończył mój sen. Zakląłem pod nosem i ruszyłem biegiem w stronę otwartych drzwi. Nie było innej drogi. Słyszałem jak przede mną coś się wali. Czyżby powodował aż takie zniszczenie? Bardzo możliwe. Będę musiał go powstrzymać.

Offline

 

#60 2015-01-03 11:35:33

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Tereny szkoły

    Ściany zaszkliły się pokryte szaroniebieskim kryształem, odbijając kanciastymi krawędziami nikłe światło. Między podporami z ciemności wyłonił się pewien mężczyzna przy akompaniamencie uderzeń podeszew o posadzkę. Wyszedł on jak ze ściany, prawdopodobnie były tam jakieś drzwi, jednak do tej pory pozostawały one dla nas niewidoczne. Faktem jednak było, że to nie drzwi były najważniejszym aktorem, ale właśnie postać, która bezpardonowo przeszła do ofensywy.
    Ucho było w stanie dostarczyć większej dawki informacji, aniżeli oko. Świst powietrza świadczył o jakichś małych, aerodynamicznych pociskach. Uczniowie zachowywali się, jakby jeszcze nigdy nie mieli do czynienia z żywym przeciwnikiem, brakowało im ducha walki, zamiast postarać się utrzymać jakąkolwiek formację, ci biegali bez jakiegokolwiek ładu, siejąc panikę wśród swych towarzyszy.
    Na efekty nie trzeba było długo czekać: już po krótkiej chwili jedno z dzieci padło ofiarą ostrzału, nieszczęśliwie oberwało w oko. Los chciał, że jego ciało upadło u moich stóp, toteż nie zajęło mi to dużo czasu, by zerknąć na jego ranę i zorientować się, czym w nas strzelano- to były kości!
    Podobnie jak w przypadku nici Akemi'ego, z czymś takim również nie miałem jeszcze do czynienia. Rozsądek zastąpił jednak fascynację nową techniką- trzeba było w jakiś sposób ratować pozostałych, choć powoli wątpiłem w słuszność obrania tej drogi, tej, by ratować uczniów. Miałem nadzieję, że wykażą się choć najmniejszą wolą walki, zapałem. Miałem nadzieję, że któreś z dzieciaków będzie warte uratowania, że będzie dysponowało ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Może byłem dla nich za surowy, może po prostu widziałem w nich siebie sprzed kilku lat: nieświadomych faktu, że żeby żyć, trzeba walczyć. Może chciałem, by okazało się, że któreś z nich potrafi sobie poradzić w świecie ninja, a może zwyczajnie miałem im za złe, że mogłem być teraz w innym miejscu, ratując osoby ważniejsze i takie, które mogłyby nam pomóc.
    Te myśli przepłynęły przez moją głowę w ułamku sekundy, ja natomiast, polegając na swej intuicji, przystąpiłem do działania.
    -Skupcie się! Trzymajcie się blisko! - krzyknąłem, po czym wokół wszystkich obecnych poza nowoprzybyłym psychopatą i Akemim, który w tamtej chwili był nad naszymi głowami, wytworzyłem kryształową kopułę. Na tym jednak nie poprzestałem. Skupiwszy swoją uwagę, przy pomocy kontroli kryształu z kopuły wyrósł gruby oszczep pędzący w stronę przeciwnika, by tuż przed miejscem jego pobytu rozwarstwić się na cieńsze fragmenty, nieco grubsze niż senbony, tworząc coś na kształt stożka wypełnionego wieloma liniami łączącymi jego wierzchołek z różnymi punktami jego podstawy. W ten sposób kryształ powinien mieć szansę przebić każdą z części ciała psychola.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2015-01-03 11:40:50)

Offline

 

#61 2015-01-03 22:32:25

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Tereny szkoły

     Przenoszenie dzieciaków przebiegło dość szybko. Co jakiś czas mijałem tą dużą kupę mięśni, która dosłownie zawisła w połowie drogi. Gdy młodziaki znajdowały się już na dole, do wesołej gromadki dołączył Ayamrau, a tuż po tym przeciwnik, który wyłonił się zza końcówki lochu. Wszystek ogarniała ciemność, dostrzegłem jedynie jego niską sylwetkę. W tym momencie jeden niedoszły ninja oberwał prosto w oko małym pociskiem. Reszta prawdopodobnie zaczęła panikować. W momencie kiedy Kiyoshi zaczął wytwarzać ścianę, ja zająłem się zbieraniem dzieci w jednym miejscu, oraz ewentualnym uciszaniem ich. Nie pieściłem się z nimi, dlatego najbardziej drące się po prostu usypiałem mocnym uderzeniem. Nie miałem oczywiście zamiaru ich zabijać.
     Dla specjalisty w taijutsu nie było problemem rozpoznać nadlatujących paliczków. Ufałem jednak swemu kompanowi i po prostu nie wychylałem się poza kryształ. Ayamrau zaatakował tworząc coś na wzór stożka. Gdyby jednak jego atak nie powiódł się, trzeba będzie atakować samodzielnie. Problemem będzie jedynie słabe oświetlenie.

Offline

 

#62 2015-01-03 23:33:52

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Tereny szkoły

Taii


    Chłodne spojrzenie w oczach kobiety nie zmieniło, a może jednak odrobinę tym razem nie patrzyła na niego jak na tchórza, a przynajmniej nie tylko jak na tchórza, patrzyła na niego jak na tchórza i idiotę w jednej osobie o czym nie omieszkała go poinformować.
-  Ty idioto jest ninja to była misja, którą przyjęłam jako członek klanu Namikaze mam obowiązek wykonać misję lub zginąć próbując ją wykonać. W chwil, kiedy przełknęłam pigułkę wzmacniającą mój los jest oczywisty to chwilowa poprawa zdrowia będzie kosztowała mnie życie i nie zamierzam spędzić tych chwil wylegując się i oczekując na śmierć zamierzam zapłacić tym skurwysynom za wszystko co mi zrobili. Na prawdę jesteś znacznie przeceniany jeżeli nie pojmujesz tej sytuacji, nie dziwie się, że twoi towarzyszę wciąż giną.- dziewczyna wstała i zaczęła powoli iść w przeciwnym kierunku do Taii'a licząc, że dogoni towarzyszy którzy ruszyli wcześniej podczas gdy chłopak się opierdzielał.

Senshi


Chłopak natychmiast ruszył w ślad za otwartymi drzwiami przez myśl nawet mu nie przeszło, że mógł mieć do czynienia z pułapką , wszystko co miał w głowie to wizja obłąkanego chłopaka, z którym miał zamiar się zmierzyć tym razem na prawdę. Problem w tym, że w korytarzu wkrótce zrobiło się ciemno nikt nie zadbał aby zostały tu zapalone pochodnie, tak jak w pierwszym pomieszczeniu w którym się znalazł po upadku. Wkrótce uderzył w coś przypominającego ludzką sylwetkę i upadł.

Kwatery uczniów


    Dzięki staraniom Kiyoshiego obyło się bez dalszych ofiar, kościstej techniki nieznajomego. Najwidoczniej nie były one zbyt szybkie i silne skoro kryształ im się oparł bez problemu. Jedyny problem stanowił brak światła, który skutecznie uniemożliwiał obronę przed atakami. Ayamaru postanowił sprawdzić czy dotyczy to obu stron jednak jego  kryształowa włócznia była dość spora, dlatego nawet w ciemnościach dało ją się łatwo dostrzec, mimo wszystko miał asa w rękawie. W momencie jednak jak jego technika rozrosła się na mniejsze szczątki usiłujące zranić nieznajomego, napotkały dość niespodziewaną przeszkodę. Przed nieznajomym pojawiła się ściana, nie sposób jednak było dostrzec w ciemnościach z czego była zrobiona, jednak dźwięki sugerowały, że był to kryształ.
- Ciekawe masz coś...auł- przerwał w pól zdania, zabrzmiało jakby ktoś na kogoś wpadł i ktoś upadł.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2015-01-03 23:34:06)

Offline

 

#63 2015-01-04 00:45:53

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Tereny szkoły

    - Przydałoby się trochę światła - mruknąłem pod nosem, żałując, że nie byłem w stanie zobaczyć, jak liczne odłamki kryształu przeszywają ciało kościstego wojownika. Nie mając innego wyboru, po raz kolejny zmuszony byłem na poleganiu na swoich uszach bardziej, aniżeli na oczach. Dlatego też mojej uwadze nie umknął fakt, że nie usłyszałem tego upragnionego odgłosu dziurawionego ciała. Zamiast niego moje uszy dobiegł dźwięk uderzenia kryształu o kryształ.
    - Coś jest z nim nie tak! - zakląłem pod nosem zdezorientowany, po czym zwróciłem się do moich towarzyszy, lekko olewając studenciaków. - Jeszcze przed chwilą strzelał w nas jakimiś kośćmi, a teraz najprawdopodobniej używa Kekkei Genkai mojego klanu! Yoshimaru, mógłbyś się temu przyjrzeć? - zapytałem, sugerując mu przejście do walki w zwarciu. Następnie otworzyłem dla niego małą część kopuły, by umożliwić mu wydostanie się na zewnątrz. Do tej pory nie spotkałem nikogo dysponującego zarówno Shoutonem, jak i latającymi kośćmi.
    - Uważaj, nie wiem, z czym mamy do czynienia - dodałem ściszonym głosem, by przypadkiem nie usłyszał tego żaden z uczniów akademii i nie wywołał paniki wśród pozostałych. Jeszcze tego by brakowało. Wracając do Yoshimaru, to warunki oświetleniowe nie sprzyjały walce, ale poruszając się po stworzonym przeze mnie kryształowym oszczepie, powinien móc odnaleźć przeciwnika bez problemu. Miałem nadzieję, że uda mu się dowiedzieć czegoś więcej i jeśli tak się stanie, to natychmiast mnie o tym poinformuje.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#64 2015-01-04 12:02:18

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Tereny szkoły

      Gnojek nawet nie próbował odpowiedź na moje pytanie tylko od razu ruszył w kierunku dziury, w której najprawdopodobniej znajdował się nasz nowy przeciwnik. Odczekałem chwilę. Musiał dostać chociaż małą nauczkę za "nieposłuszeństwo". Po chwili jednak wskoczyłem do dziury. Nie mogłem za bardzo się spieszyć. Jeżeli nasz wróg tam już się znajduję to po co dawać mu znać, że nas jest więcej? Jednak po chwili dojrzałem jak młody Samotnik upadł uderzając się o kogoś? Musiałem szybko zareagować, dlatego ruszyły w jego kierunku nici, które zostały wcześniej wyciągnięte. Najzwyczajniej w świecie złapałem nimi chłopaka i przyciągnąłem go do siebie, jak i... miałem nadzieje, że też Ayatane. Jedyne co w tym momencie mogłem to zachować zimną krew i oczekiwać, że przeciwnik sam nam się "przedstawi". Nie do końca byłem pewny z kim lub czym mamy do czynienia, dlatego też czekałem w pozycji obronnej lub ewentualnie gotowy do kontrataku regenerując przy tym swoją chakrę.

Klon

      Musiałem chyba w końcu im jakoś pomóc. Wskoczyłem tam gdzie teraz znajdował się Ayamaru. Wiedziałem, że nie było im łatwo w tej ciemności, dlatego uznałem za słuszne, że czas to jakoś rozświetlić. Dlatego wbiłem w odpowiednie miejsce spory kawał drewna po czym wykorzystując ognistą technikę stworzyłem oczywiście nie wiecznie trwającą pochodnie (1). Złapałem za jej koniec, drugą ręką zaś złapałem za wypływające z mojego nadgarstka nici. Starałem okrążyć jakoś tą kopułę by rozświetlić wszystko co w tym momencie było istotne. Jako klon nie mogłem teraz jakoś bardzo ryzykować jakimś brawurowym atakiem. Muszę po prostu przyglądać się i być czujnym tak by chociaż przez chwilę im jeszcze pomagać.

(1) - Hōsenka no Jutsu


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#65 2015-01-04 12:49:35

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Tereny szkoły

   Zacząłem biec przed siebie w poszukiwaniu mojego przeciwnika. Denerwowało mnie to, że już nastawiłem się na walę z własnym koszmarem. Przemogłem sam siebie, a kiedy przyszło co do czego, to nie było go na miejscu. Mogliśmy to rozstrzygnąć tu i teraz. A tak muszę się niepotrzebnie irytować. Przede mną było całkowicie ciemno i nie zauważyłem, że ktoś przede mną stoi. Wbiegłem prosto na niego, tracąc równowagę. Kiedy po raz drugi w ciągu minuty miałem upaść na ryj, nie mogłem zrobić nic innego jak po prostu się roześmiać. Na początku głośny śmiech, został przytłumiony przez grunt, na którym teraz leżała moja twarz. Nie obchodziło mnie już właściwie nic. Miałem gdzieś, czy za chwilę ktoś wbije mi kość w kręgosłup, czy odda ręce. Co to miało za znaczenie? Przyzwyczaiłem się już do bólu, który nie robił na mnie wrażenia. Słyszałem z resztą, że podczas umierania mózg wyzwala endorfiny, które powoduję uczucie błogości. Może śmierć jest lepsza od tego koszmaru?
   Odwróciłem się na plecy aby powstać tak jak poprzednim razem, jednak zanim zdążyłem podnieść nogi, coś oplotło się dookoła mnie i zaczęło ciągnąć z powrotem w kierunku cel. Dopiero po chwili zrozumiałem, że są to nici Akemiego. Na mojej twarzy pojawił się grymas znudzenia. Maiłem już dość ich towarzystwa. Cały czas włóczyli się za mną. Oni stali tylko z tyłu i się patrzyli. Na dodatek przeszkadzali mi w walce z moim własnym koszmarem. Jakbym tylko mógł... No ale nie mogłem, patrzyłem tylko jak w korytarzu z którego przed chwilą zostałem wyciągnięty coś zaczęło świecić. Może uda mi się zobaczyć na co wpadłem?

Offline

 

#66 2015-01-04 17:52:03

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Tereny szkoły

~
       Tak więc raz jeszcze mogliśmy polegać na kryształowej barierze stworzonej przez użytkownika Shoton. Nie musiałem nawet wykonywać zbędnego ruchu, gdyż ściana była na tyle obszerna, iż o postrzelenie martwić się nie musiałem. Defensywa jak i Ofensywa Ayamaru robiła wrażenie, zwłaszcza że potrafił ją stosować praktycznie w tym samym momencie. Nie minęła jednak chwile a obawy blondyna zwiększyły się jeszcze bardziej gdy tylko usłyszał charakterystyczny dla kryształu oddźwięk. Zasugerował, że mamy do czynienia z kimś raczej niezwykłym, posiadającym jednocześnie dwa totalnie odmienne Kekkei-Genkai. Cóż, było to niewątpliwie niepokojące, chociaż odczuwałem że już nic nie może mnie zdziwić po tym co tutaj nas spotkało. Jak daleko musiałem być od prawdy.
       Po krótkiej analizie, naszym największym problemem był fakt, iż nie wiele widzieliśmy a właściwie nic. Ciemność spowijała wszystko przed nami a w lochach nie towarzyszyły nam żadne pochodnie. A może jakieś jednak były, lecz spowite przez ciemność? Nie zastanawiałem się długo. Już miałem wyjść z poza kryształowej bariery gdy Ayamaru wytworzył w niej lukę, przemawiając do towarzysza. Za pomocą swego klona, chciałem doskoczyć do przejścia i użyć ognistej techniki do rozjaśnienia sytuacji, jednakże uprzedził mnie klon lidera Samontików. W takim razie zbędne marnowanie chakry z mojej strony było kompletnie nie potrzebne. Wolałem odłożyć swoje zasoby na coś istotniejszego, lub w razie gdyby "pochodnia" nie wykonała swojego powierzonego zadania.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#67 2015-01-04 20:29:25

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Tereny szkoły

   Tym razem kekkei genkai Samotnika okazało się zbyt wolne. Lodowa ściana, stworzona przez białowłosego nie zdołała powstrzymać kościanych pocisków, które dotarły do celu nim ta jeszcze skończyła rosnąć. Ramię chłopaka, w które trafiły paliczki, natychmiast przeobraziło się w wodę, ratując go przed siniakami, ale pochłaniając sporą ilość chakry. Parszywe uczucie.
   Gdy ręką Ayatane odrosła, zaś kryształ zasłaniający dziurę w ścianie wyparował, Akemi dawno już zakończył walkę. Zwłoki kobiety z klanu Kaguya leżały kilka metrów dalej, oderwane od przymocowanych do ziemi nóg. Wyglądało to niezwykle obrzydliwie, ale po wszystkich widokach z tej nocy nikogo chyba nie ruszało. Po szybkim rozpoznaniu, Yuki tylko kaszlnął, po czym szybkim ruchem odgarnął opadające na oczy włosy.
   W tym momencie do jego mózgu dotarły informacje zdobyte przez klony, które ruszyły w drogę razem z Narą. Samotnik natychmiast postanowił podzielić się nimi z liderem, a także dowiedzieć co robić dalej, w końcu zejście przez dziurę w podłodze bez zastanowienia nie było jedynym rozwiązaniem. Nie zdążył jednak tego uczynić. Lider bowiem bez słowa wskoczył do otworu w ślad za Senshim. Najwyraźniej albo bardzo ciekawił go brat martwej kobiety, albo w końcu zirytowała go samowolka podwładnego. Tak czy inaczej, z braku innych opcji, Aya ruszył za generałem w ciemność.
   Po niezbyt miękkim, lecz przynajmniej stabilnym lądowaniu, Yuki dostrzegł przed sobą długi, mroczny tunel, a w nim trzy sylwetki, z których na pewno rozpoznał tylko jedną, należącą do wicelidera. Białowłosy szybko się przy nim znalazł, próbując dostrzec coś w nieprzeniknionym mroku. Nie szło mu to jednak najlepiej, więc po prostu został za Akemim, czekając na polecenia.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#68 2015-01-04 21:36:16

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Tereny szkoły

Ciemności przeszkadzały w rozpoznaniu się w sytuacji, mimo wszystko Ayamaru zdołał dojśc do pewnych wniosków i zasugerował możliwość ataku,. Jednak najwięcej w tym przypadku zrobił klon Akemiego, który rozjaśnił pomieszczenie i ze szczątków podłogi zrobił tymczasowe pochodnie. Pomieszczenie w którym się znajdowali miało ze 20 metrów, jedyne drzwi były przesłonięte kryształową ścianą. Podłoga, cóż nie było jej stąpali po nagiej ziemi, ściany były z kamienia i porastał je dziwny mech najwyraźniej nikt nie zaglądał tu od dłuższego czasu. W słabym świetle pochodni dało się też ujrzeć osobę która znajdowała się za kryształowym murem był to...Senshi. Obwiązany nićmi swojego vice lidera właśnie był ciągnięty do tyłu. Czyżby Kaguya posiadał jakieś zdolności o których nikt nie mówił, czyżby to on był napastnikiem? Wszystko na to wskazywało.

Offline

 

#69 2015-01-05 15:09:14

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Tereny szkoły

    Zatkało mnie.
    Gdy tylko pomieszczenie zostało mniej więcej oświetlone za sprawą przerażającego Samotnika, moja dezorientacja sięgnęła zenitu. Ściana, której użyto do odparcia mojej kryształowej włóczni, była wykonana z takiego samego kryształu: ten sam kolor, te same kanty. Zapewne i jej właściwości były identyczne, skoro żaden z kryształowych tworów nie zdołał rozbić drugiego. CO JEST GRANE?!
    Yoshimaru widocznie bał się ciemności, jako że w dalszym ciągu siedział w środku kopuły, jakby nie chciał z niej wychodzić. Postanowiłem zatem samemu się rozejrzeć i wyszedłem przez stworzony wcześniej otwór w krysztale: najpierw na oszczep, następnie na samą kopułę, robiąc jednocześnie miejsce, jeśli ktoś zdecydowałby się do mnie dołączyć.
    Wytężyłem wzrok w poszukiwaniu przeciwnika, ale za kryształową ścianą dostrzegłem jedynie Senshi'ego- tego psychicznego Samotnika, pozbawionego dłoni. Bez dłoni!- pomyślałem. Właśnie dlatego wiedziałem, że to nie on jest naszym prawdziwym przeciwnikiem, mimo że wszystko na to wskazywało, bowiem do kontrolowania Shoutona potrzebne są dłonie, albo chociaż jedna z nich. Obrzuciłem zatem spojrzeniem całe pomieszczenie, lecz nie dostrzegłem nikogo innego, jedynie moich sprzymierzeńców i uczniów Akademii. Myśl, myśl!
    Moje oczy spoczęły po raz kolejny na zetkniętych oszczepie oraz ścianie i wtedy właśnie mnie olśniło! To był mój kryształ: kolor był taki sam, a pozostałe właściwości również wydawały się identyczne. Tylko że to nie ja go stworzyłem. Czyżby przeciwnik przejął moje umiejętności?
    Skoro możliwe było, że nagle zaczął posługiwać się Shoutonem, to może uzyskał on dostęp do czegoś jeszcze, a mianowicie moich pozostałych technik i umiejętności. Do głowy od razu przyszło mi Shinju Zanshu no Jutsu, które nie raz uratowało mi skórę. Zapewne schował się pod ziemią, dlatego nigdzie go tu nie ma!
    Na szczęście byłem przygotowany na taką okoliczność. Wyciągnąłem przed siebie rękę i nauczony doświadczeniem odpowiednio dobrałem siłę techniki. Nie chciałem, żeby powtórzyła się sytuacja z miasta w kraju Pól Ryżowych, kiedy to przez nadmiar mocy pozbawiłem życia wielu niewinnych ludzi. Poza tym gmach akademii nie sprawiał wrażenia zbytnio stabilnego. Co prawda ściany były teraz podtrzymywane przez kryształowe podpory, ale wolałem nie wystawiać ich wytrzymałości na próbę. Wycelowałem odpowiednio, by i kopuła nie została dotknięta przez efekt techniki i mruknąłem pod nosem jej nazwę:
    - Retsudo Tenshou - a podłoże natychmiast uległo silnej dekompozycji. Jeśli tam znajdował się nasz przeciwnik, to nie miał żadnych szans, by wyjść z tego cało- znałem w końcu swoje umiejętności.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#70 2015-01-05 15:53:12

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Tereny szkoły

(Jako, że Ayamrau coś kombinuje, a sam nie wiem co robić...)

     Jeden z Samotników oświetlił pomieszczenie. Wydawał się dość silny, choć nawet nie znałem jego tożsamości. Mój wzrok momentalnie skierował się w stronę człowieka, który znajdował się praktycznie na środku. Nie miał dłoni, a jego pozycja wywołała u mnie lekkie zmieszanie. Nie wiedziałem, czy powinienem go traktować jako wroga, czy raczej jako sojusznika. Gdy nam się ukazał nie zrobił nic, nie drgnął, ani nie zaatakował. Nie byłem pewien, więc spojrzałem na blondyna, który wydawał się gadać do siebie w myślach. Dziwny koleś. Zanim jeszcze zdążył cokolwiek zrobić, postanowiłem unieszkodliwić ninja przed nami. No nie wiem, tak na wszelki wypadek. Kto wie, może kumpluje się z prawdziwym przeciwnikiem, właściwie nie obchodzi mnie to. Ja nie myślę. Stworzyłem więc klona.
     Kupa mięśni, która stała jeszcze dalej, niż koleś przede mną, ciągnęła go do tyłu. Musiałem się więc śpieszyć. [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] Moje ciało pokryły czarne plamki, a tuż po tym niebieska, elektryczna zbroja, która całkowicie je przyćmiła. Nie chciałem by kojarzono mnie z jakąś lewą klątwą. Przechodząc przez otwór, który zostawił Ayamrau w krysztale, nabrałem lekkiego rozpędu, za cel obierając Senshiego (Szybkość: 200). W połowie drogi przyśpieszyłem nieznacznie, by wyglądać jak rakieta na dodatkowym napędzie, lol (Szybkość: 235), a gdy byłem już na prawdę bardzo blisko, wrzuciłem na szóstkę (Szybkość: 275).
   - Yo-shi-mA-AR-RUU!!! KICK! - krzyknąłem, będąc już przed nim, wystawiając swą nogę do przodu. Celowałem prosto w żebra, nie żałując sobie towarzysza (Siła: 460).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#71 2015-01-05 15:53:16

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Tereny szkoły

  Nie chciał się odzywać. Słowa starszej go zabolały, ale dały mu motywację i chęci do zmiany własnej osoby. Milczenie jego teraz mogło odbić się echem na wszystkich. Młody Namikaze nie zwracał już uwagi na swoją kuzynkę. Olał ją stał się obojętny, poczuł coś czego nigdy nie czuł. Gniew, to było to. Chłopak nie zwracał uwagi na ból, wyprzedził klanowiczkę i nie zamierzał zawracać. Chciał teraz cały swój gniew przelać na wroga. Biegł w kierunku, którym szli jego kompani. Parsknął śmiechem gdy widział, jak nieudolnie ona chce go dogonić. Taii nie chciał jej już pomagać. Kierowały nim tylko negatywne emocje. Z chwili na chwilę był bliżej swych kompanów a obraz kuzynki  stawał się rozmazywać w ciemności.

Offline

 

#72 2015-01-05 18:01:22

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Tereny szkoły

   Włosy Akemiego odciągały mnie do tyłu, a ja z zaskoczeniem obserwowałem to co działo się przede mną. Okazało się, że odbiłem się od kryształowej ściany. Swoją drogą gdyby nie ona, to byłbym teraz dziurawym wrakiem, przebitym innym kryształem, który zatrzymał się na tej ścianie. Po drugiej stronie zauważyłem ludzi, którzy razem ze mną zostali tu przyzwani. Denerwowało mnie to, że nie mogłem nic zrobić z włosami, które oplotły się dookoła mojego ciała. Z naburmuszoną miną patrzyłem przed siebie. Może zaraz zacznie się jakaś walka?
   Po chwili pojawił się jakiś facet, którego nie było razem z nami podczas dezaktywowania blokady. Ciekawe, czy wie że jesteśmy jego sojusznikami... Nagle wystrzelił prosto w naszą stronę. Przebiegł po krysztale, który wcześniej mógł mnie zabić i dzięki temu mógł ominąć moją poprzednią tarczę. Dopiero teraz zrozumiałem, że kieruje się prosto w moją stroną. I raczej nie są to przyjazne zamiary. Po jego prędkości spodziewałem się, że krzepy też ma sporo. Jeżeli będzie chciał mnie atakować, to chyba tylko znowu musiałaby się pojawić pomiędzy nami ta ściana. Jedyne co mogłem w tej sytuacji zrobić to ratować się moją jedyną bronią... własnym ciałem. Aktywowałem Yanagi no Mai. Z mojego ciała natychmiast wyrosło 8 kości po parze na kolana, barki, łokcie i miejsca w których kiedyś były dłonie. Z powodu włosów nie mogłem się poruszać, aby chociaż uniknąć tego ataku. Moją jedyną nadzieją było to, że napastnik sam nadzieje się na moje kolce.  Podciągnąłem kolana tak aby się osłaniać. Widziałem już że cios trafi mnie w żebra, dlatego starałem się jak najlepiej osłaniać to właśnie miejsce.
   Po cichu liczyłem, że może ktoś jeszcze zareaguje, ktoś postara się pomóc. Przypomniałem sobie cały mój klan, wszystkich których znałem. Lub nie miałem szansy poznać. Najwięcej poległo nas dzisiaj. Podczas obrony akademii. Wspaniale to brzmi. Szkoda tylko, że staliśmy po dwóch stronach konfliktu. Szkoda, że nie znalazł się nikt kto mógłby nas zjednoczyć. W końcu było nas tak wiele...

Offline

 

#73 2015-01-05 19:38:14

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Tereny szkoły

Podziemia


      Yoshi zbytnio nie zastanawiał się co się właśnie stało, jedyne na co zwracał uwagę chłopak był fakt, że za kryształową ścianką znajdował się ich przeciwnik, gdy tylko wygramolił się ze swojej osłony ruszył w jego kierunku w trakcie przyśpieszając znacznie. Senshi został odciągnięty przez swojego przełożonego, jednak nie wystarczająco. Yoshi przyśpieszył i wkrótce jego noga zbliżyła się do Kaguyi, który w tym czasie usilnie starał się zamienić w jeża. Samotnik był jednak zbyt wolny, noga najpierw przełamała jego kości, które stawiały opór tylko chwilę by przebić się dalej przez płuca samotnika i zatrzymać się dopiero po przebiciu jego pleców na wylot. Trzeba przyznać jednak, że Samotnik do końca pozostawał upierdliwy ponieważ, wysunięte kości zaklinowały się na nodze Wyrzutka, nic specjalnego, ale wydostanie się z kleszczy zajmie trochę czasu.
  W tym samym czasie Ayamaru doszedł do wniosku, że możliwym jest, że przeciwnik przejął jego umiejętności, jeżeli to prawda to możliwe że ukrył się pod ziemią Kiyoshi postanowiło wykorzystać do stworzenia małego trzęsienia ziemi i zakopania przeciwnika żywcem, liczył że filary, które stworzył zapewnią stabilność w pomieszczeniu. Nie pomylił się jednak korytarz na którego skraju byli Yoshi, Akemi, Ayatane i resztki Senshiego wciąż był zagrożony, Sufit zatrząsł się niebezpiecznie i powoli zaczął się zapadać na trójkę ninja i zwłoki. Tymczasem z ziemi z pod ziemi w pomieszczeniu wydostał się mężczyzna właściwie chłopak, jego ręcę były wygiętę w nienaturalny sposób i z licznych miejsc ciekła mu krew, jedna noga była nienaturalnie płaska, z rąk wystawały kości, jednak tu akurat nie krwawił. W tym czasie z góry dotarł głos Hikari-  Jeszcze jeden jest na górze walczy z Taiiem - po tych słowach upadła pozbawiona przytomności.

Taii


Chłopak zmierzał drogą, którą wcześniej szli samotnicy, mijając liczne ciała, które mijali po swojej drodzę, pod nim ziemia wyraźnie się trzęsła jakby wszystko miało się zaraz zawalić. Jednak największą chwilę grozy mógł przeżyć, kiedy zbliżał się do dziury, którą mógł zejść na dół. Stała przy nim kobieta, której nogi były zamrożone, zaś górna część ciała właśnie była przyszywana do dolnej.
- Nie uważasz, że mam Ciekawe zdolności? Wypróbujmy je!- rzekłą po czym uwolniła się z lodu i ruszyła w stronę Namikaze z niezwykłą szybkością(300) i starała się zadać prosty cios pięścią w głowę Namikaze(siłą 50).

Offline

 

#74 2015-01-05 22:12:03

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Tereny szkoły

    Ledwo utrzymałem równowagę, stojąc na kryształowej kopule, gdy podłoże uległo dekompozycji. W tym samym czasie widziałem, jak Yoshimaru przebiegłszy po stworzonym przeze mnie oszczepie, zatopił, ba! przebił na wylot nogą tego idiotę z Organizacji Samotników. W tamtej chwili zastanawiałem się, który z nich bardziej zasługiwał na tytuł idioty, ale doszedłem do wniosku, że w tym pojedynku nie było zwycięzcy.
    Zgodnie z moimi oczekiwaniami podpory podtrzymujące strop pomieszczenia sprawiły się wyśmienicie, dzięki czemu uchroniły nas przed zostaniem zasypanymi przez wyższe kondygnacje tego, co jeszcze niedawno było Akademią Ninja. Tego samego nie można było jednak powiedzieć o korytarzu, w którym oprócz Yoshimaru i jego nowego obuwia znajdowały się jeszcze dwie sylwetki. Gdy się im przypatrywałem, kątem oka uchwyciłem również powykręcane ciało przeciwnika, którego miałem nadzieję pochować w ziemi chwilę temu. Już chciałem pędzić w jego stronę, by go wykończyć, kiedy zorientowałem się, że półtora Uchihy biegnie już w tamtym kierunku z kataną w dłoni zapewne z tym samym zamiarem. Ufałem jego umiejętnościom. Postanowiłem zatem nie wtykać się między wódkę i zakąskę, i pozwoliłem mu działać swobodnie.   
    Zastanawiałem się, czy dwaj towarzysze Yoshimaru są po naszej, czy może po przeciwnej stronie konfliktu, gdy z góry dobiegł mnie znajomy głos Hikari. Nie ostrzegła nas ona przed tamtymi w korytarzu, jedynie wspomniała o kolejnym przeciwniku na górze, który walczył z Taii'em. Wcześniej wydawało mi się, że chłopak stchórzył przed samym finałem, ale to nie było dla mnie w tamtej chwili istotne: Hikari wciąż żyła, co mogło się lada moment zmienić, gdyż ta opadła na podłogę, najprawdopodobniej pigułka przestała działać.
    Zeskoczyłem czym prędzej z kopuły i wyciągnąwszy rękę przemieniłem zjeżdżalnię w kryształowe schody, dzięki czemu można było przedostać się nie tylko na dół, ale również w drugą stronę. Nie myśląc zbyt wiele pobiegłem do góry, pokonując pospiesznie kolejne stopnie.
    W końcu dotarłem do góry, a widok, jaki zastałem zmroził mi krew: na podłodze bez życia leżała Hikari Namikaze- osoba, którą znałem tak krótko, lecz tyle wystarczyło, by była mi bliska. Chciałem ją obronić za wszelką cenę. Bałem się, że walka pomiędzy Taii'em i kolejnym przeciwnikiem może odbić się też na niej, więc otoczyłem nas kryształową barierą, która w razie czego powinna zatrzymać napastnika choć na krótki moment, dzięki któremu miałbym wystarczająco dużo czasu na reakcję.
    Gdy tylko odgrodziłem nas od pola walki, przyklęknąłem przy niej i zaklinając los, sprawdziłem, czy wciąż oddycha.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#75 2015-01-06 00:13:26

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Tereny szkoły

~
       Nie mogłem uwierzyć swoim oczom a miałem ich w tej chwili dwie pary. Gościu, który do nas dołączył tak niedawno, jakby pojawiając się zupełnie znikąd poleciał z ogromna prędkością w stronę Senshiego. Wymierzył mu uderzenie z zawołaniem godnym prawdziwego wojownika i nagle jego noga niczym miecz przebiła samotnika na wylot. No cóż, przez żołądek do serca można by rzec, chociaż w tym momencie chłopak nie miał zbytnio szans na uniknięcie śmierci jak to udawało mu się wcześniej. Było to całkiem efektowne, jednakże kompletnie bezużyteczne. No cóż, cieszyłem się że nie stoję w tym miejscu co bez ręki i już bez życia chłopak. Stoję? Hah, no tak - mój klon stoi.

       Ayamaru jak zwykle wykazał się dobrą dedukcją i wykonał technikę stylu Doton aby wyrzucić i pokruszyć naszego przeciwnika, który wręcz wypłynął z gruntu. Skąd blondyn o tym wiedział? Zaraz, zaraz. Jeżeli nasz wróg użył wcześniej Kekkei Genkai Senshiego a następnie po wykonaniu obrony przez Kiyoshiego, użył tej samej zdolności co on to znaczy, że... on wykorzystuje nasze zdolności. Ayamaru zapewne zdał sobie sprawę z tego szybciej ode mnie dlatego znając swój arsenał, użył techniki która była kontrą na technikę, której użył by do ukrycia - sprytne. Tylko co ja mam teraz uczynić? Ogień? Nie, gość jeszcze pomimo swego stanu cudem mnie skontruje i użyje moich oczu. Myśl Yocharu, myśl! Eureka! To była moja i mojej katany chwila na wykazanie się. Skoro gość jest w stanie nas kopiować to niech próbuje powstrzymać mój miecz! Nie czekając na oklaski dobyłem swego ostrze i ruszyłem w stronę połamańca aby upewnić się że jego życie nie będzie dla nas nigdy więcej zagrożeniem. (Szybkość 89) Moje zdolności może nie imponowały lecz wierzyłem, że wystarczą w tej chwili. Wymierzyłem kataną w głowę wroga z zamierem jej odcięcia, następnie przebicia a potem poszatkowania pozostałych części by nie mógł zaskoczyć nas ostatkiem swych zdolności. (Siła 100| Szybkość 83 |Mistrz Broni białem lvl.1 |SB 5). Chwile po tym odskoczyłem w razie gdyby gościu miał nagle eksplodować albo ktoś inny wpadł na pomysł zaatakowania go.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2015-01-06 00:18:06)

Offline

 

#76 2015-01-06 01:56:40

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Tereny szkoły

   Sprawy zdecydowanie nabrały obrotów. Ayatane, wychylając się zza postaci wicelidera mógł dostrzec jak pomieszczenie na końcu ciemnego korytarza rozświetla się. Wszystko wskazywało na to, że ktoś podpalił leżące na ziemi deski, umożliwiając wojownikom zorientowanie się w sytuacji. W pomarańczowym świetle, oczom Samotnika ukazały się następujące postaci - Senshi, Yoshi, Ayamaru oraz gdzieś z tyłu Yocharu, który w jakiś sposób odzyskał nogi. Uwagę przykuwał fakt, że ta ostatnia trójka wpatrywała się w dziwny sposób w Kaguya'ę. Wyglądali tak, jakby czarnowłosy przed momentem wybił im rodziny. Nastała chwilowa cisza; Yuki chciał nawet się przywitać, albo coś w tym rodzaju, lecz milczał bo nikt inny nic nie mówił.
   Osobą, która pierwsza podjęła jakieś działanie był Kiyoshi. Blondyn klęknął, po czym mruknął coś do siebie, wyraźnie zamyślony. W tym momencie nastąpiło mini trzęsienie ziemi. Podłoże zostało kompletnie rozwalone i zaskoczony Ayatane o mało nie upadł. Myśl o tym, że można ostrzegać przed wykonywaniem podobnych technik przemknęła przez głowę chłopaka. Umknęła jednak prawie natychmiast. Sufit w korytarzu bowiem zatrzeszczał brzydko i na posadzkę spadło kilka kamyczków. Strop się walił.
  - Ku//wa, serio. - mruknął sam do siebie Samotnik, gdy obie jego dłonie wystrzeliły do góry, by raz jeszcze skorzystać z kekkei genkai klanu Yuki. Lód najpierw pojawił się w dwóch punktach, z których następnie rozrósł się by w końcu pokryć cały sufit, zapobiegając zawaleniu [szybkość tworzenia 115]. Ayatanene odetchnął z ulgą, po czym odgarnął grzywkę tylko po to, by zaraz usłyszeć, a następnie zobaczyć lecącego w ich stronę Yoshimaru.
   Serio. Wytrzutek, przypominający w tym momencie generator, pruł do przodu z wyciągniętą nogą, drąc się jednocześnie jak pojechany. Chłopaka zatrzymał dopiero Senshi. Yoshi dosłownie przebił Samotnika na wylot, nie dając mu żadnych szans na przetrwanie.
   Białowłosego zamurowało. Totalnie nie wiedział co ma teraz zrobić. Gapił się więc raz na truchło towarzysza, raz na Wyrzutka nie mówiąc ani słowa. Jego oczy i usta były szeroko otwarte w akcie niewypowiedzianego zdziwienia.
   Yuki po prostu... minął kompanów i patrząc przed siebie doszedł do zrujnowanego pomieszczania. Był to dokładnie moment, w którym Hikari powiadomiła wszystkich o pojawieniu się kolejnego przeciwnika. Ayatane szybko zerknął w jej stronę, lecz wtedy właśnie kobieta upadła na ziemię. Nekrofil Ayamaru jako pierwszy ruszył do Namikaze, tworząc sobie kryształowe schody. Pozer.
   Wzrok chłopaka przeniósł się na Yocharu i jego klona, robiącego za tragarza. Uchiha podszedł, heh, podszedł do zmasakrowanego ciała jakiegoś człowieka, który najwyraźniej padł ofiarą techniki blondyna. Dobywając swej specyficznej broni, czarnowłosy upewnił się, że przeciwnik nie żyje, jednym ruchem odcinając mu łepetynę, a następnie przebijając ją. O czym w tym czasie myślał Aya? Czy nie zniszczyć taszczącego tors Yocharu klona, zmuszając oryginał do czołgania się. To by było zabawne...
   Ale Yuki pokręcił głową, wyrzucając z mózgu dziwaczne wizje i powracając do rzeczywistości. Naraz przypomniał też sobie słowa Hikari. Jeszcze jeden? Czy może oznaczało to, że przygoda z obroną akademii zbliża się do końca? Samotnik odczuwał już zmęczenie i chciał by tak było. Jego wzrok padł na Akemiego; czekał aż lider da jakiś rozkaz, lub ewentualnie gdzieś ruszy.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayatane (2015-01-06 01:56:48)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#77 2015-01-06 12:27:01

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Tereny szkoły

      Sam nie wiem co o tym myśleć... Czy było to dla mnie wielkie zaskoczenie, że ten wyrzutek postanowił zabić naszego samotnika? Raczej nie, już jego samo podejście świadczyło o tym, że jest idiotą. To chyba jedyne stwierdzenie jakim mogę go teraz opisać. No nie powiem, nie wyrobił mi on w mojej pamięci jakiegoś dobrego wspomnienia o nim. Wiedziałem jedynie, że był samotnikiem, a moje spotkanie z tym wyrzutkiem niedługo będzie musiało stać rzeczywistością. Postąpił pochopnie, zapomniał o całym ludzkim świecie. Chyba będę musiał mu o tym przypomnieć, ale nie teraz. Mam inne plany. Na przykład pokonać kolejnego przeciwnika, który właśnie nam się ukazał. Po chwili też obok mnie pojawił się mój klon wraz z drewnianą pochodnią. Obserwowaliśmy oboje jak jakiś chłopak stara się poszatkować tego mężczyznę swoją kataną, po chwili dał nam drogę do działania, ponieważ po swoim ataku odsunął się kawałek.

      Zauważyłem jednie to, że wszyscy panikowali na wieść, że ten mężczyzna potrafili używać ich różne umiejętności. Zapewne w pewien sposób je kopiował, a po chwili powtarzał perfekcyjnie... Po tym całym przyzwaniu tego mężczyzny dało mi też do zrozumienia, że on tak łatwo nie umrze. Zapewne zdążył się nauczyć przez tak długi czas czegoś na wzór nieśmiertelności. Dlatego innego wyjścia jak zakopanie go żywcem nie wiedziałem. Oczywiście przed tym będzie musiał jeszcze się nacierpieć.

      Dosyć tego rozmyślania, czas przejść do działania... Do tego przedstawienia potrzebowałem dwóch klonów (1). Dlatego też stworzyłem jeszcze jednego. Drugi zaś wbił mocno drewnianą pochodnie w ziemię, ponieważ oboje dobrze zapamiętali gdzie znajduję się ich przeciwnik. Potrzebowali tylko szybkiego działania. Prawdziwy ja skierowałem swój wzrok ku wyjściu. Wskazałem je również Ayatane. Teraz wszystkim miały zająć się klony, my musimy za to być bezpieczni, nie wiadomo jak długo lód samotnika zdoła utrzymać ten sufit. Kiedy już wychodziliśmy moje klony przystąpiły do działania. Jeden z nich przybliżył się tylko do przeciwnika, drugi zaś ruszył jak błyskawica [szybkość 300], pojawiając się i przykładając przy tym do niego prawą pięść - Bakuton - warknął pod nosem, a przeciwnik zapewne poczuł jak zaczyna przeszywać go potężny wybuch [Bakuton lvl3], po chwili za to drugi klon przystąpił do wykonywania kolejnej techniki pod naszym już niedoszłym przeciwnikiem. Wielka dziura, wir, który po brzegi jest wypełnionym błotem, zaczął pochłaniać go i drugiego klona (3). Po wybuchu można było jedynie stwierdzić, że ta konstrukcja od takiego hałasu może za niedługo się zawalić, dlatego też pierwszy klon postanowił stąd uciekać, reszcie zaś pomachać ręką na znak, że powinni zrobić podobnie.

(1) - Kage Bunshin no Jutsu
(2) - Bakuton
(3) - Arijigoku no Jutsu


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#78 2015-01-06 12:31:06

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Tereny szkoły

  Biegł do swoich towarzyszy, nic innego go teraz nie interesowało. Honor i duma odeszły od niego i pozostał tylko gniew. Martwe ciała, a kogo to obchodziło. Na pewno nie Taiia. Chociaż cały ten obraz wyglądał nadzwyczaj zabawnie jak w jakimś tanim horrorze. I jeszcze jakaś kobieta co się zszywa... Chwila to coś się samoczynnie zszywa. Gdyby nie wcześniejsze doświadczenia jak i to, że nie jadł od pewnego czasu. Z pewnością ten młody Namikaze zaczął by haftować tak, że w wymiocinach pokryła by się cała akademia. A osoby patrzące z boku mogły by mówić "Ej ty geniuszu nie schodź tam... Lepiej spieprzaj najdalej z tego miejsca!"
  Spoglądanie na tą kobietę jednak coś mu uświadomiło, dobył szybko dwa swoje shurikeny. Gdy ta pani zaczęła się wspinać lub raczej biegnąć w jego kierunku z niesamowitą prędkością. Ten bez zawahania cofnął się lub raczej odskoczył od tego miejsca gdzie był wcześniej na jakieś 7m i rzucił w kierunku swojego miejsca gdzie widział to monstrum 2 shurikeny(siła 61 szybkość 82). Miał cichą nadzieje, że jego plan się powiedzie i przeżyje. A jeśli nie no to był w czarnej dupie.

Offline

 

#79 2015-01-06 13:51:36

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Tereny szkoły

     Co ja właśnie zrobiłem? Tuż po ataku spojrzałem na przywódcę Samotników, który spojrzał na mnie ponuro. No to chyba sobie przegrabiłem. Czuję, że po uratowaniu akademii, w końcu będę mógł z nim porozmawiać. Mój wzrok skierował się na zakotwiczoną dość głęboko nogę. Chciałem wyrwać ją mocnym szarpnięciem, lecz byłoby to co najmniej nierozsądne. Gdy miałem zamiar ją chwycić, poczułem pod stopami lekkie trzęsienie, by następnie spostrzec kruszący się sufit. Szybka reakcja jednego z podwładnych tego kolosa pozwoliła nam jeszcze trochę pożyć. Klon, którego wcześniej stworzyłem, tak samo szybko podbiegł do mnie, jak i szybko pozwolił mi uwolnić się z objęć ucisku Senshiego, rozwalając blokujące kości. Poczułem ulgę, choć lekko zadrapana noga wcale mnie nie satysfakcjonowała. Gdyby kości uszkodziły mi mięśnie, me techniki stałyby się po prostu niczym. Nie gdybając jednakże na próżno, odwróciłem się, a za moimi plecami ujrzałem jak jeden z Uchiha odcina głowę pokonanemu przeciwnikowi. Wnet me plecy dotknął dreszcz. Okręcając się ponownie na pięcie, złożyłem ręce w formie obrony. Poczułem jak ktoś z porównującą prędkością chce mnie zaatakować, jednakże myliłem się. Akemi wysadził dla pewności przeciwnika w powietrze. Nie chodziło o mnie, jeszcze. Ponownie poczułem dreszcz na sam widok jego umiejętności.
     Blondyn, który jeszcze do niedawna był moim celem, utworzył kryształowe schody prowadzące na górę. Bez zastanowienia ruszył na pomoc kobiecie, która się tam znajdowała. Wraz z przeciwnikiem. Rozważnie? Zobaczymy. Jako, że ufałem jego intuicji, poszedłem jego śladami i dostając się na górę, schowałem ciało za kryształową kopułę. Gdy Ayamrau sprawdzał, czy Hikari oddycha, ja najzwyczajniej w świecie osłaniałem jego tyły. Klon zaś ruszył na pomoc chłopakowi Namikaze, o ile był jeszcze na to czas (Szybkość: 250). W momencie gdy ten odskakiwał do tyłu i wyciągał swoje shurikeny, klon pojawił się obok niego, by ewentualnie dać się zaatakować. Chodziło tutaj tylko i wyłącznie o zasłonienie ataku, niemocnego, choć prawdziwego (Wytrzymałość: 260). Tuż po tym złapał chłopaka i odskoczył z nim do tyłu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#80 2015-01-06 21:39:53

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Tereny szkoły

    Sytuacja wyglądała źle, a nawet bardzo źle shirukeny Taii w odskoku posłał shirukeny w kierunku kobiety, te owszem wbiły się w jej ciało, ale nie wyglądały żeby miały jakikolwiek efekt, w końcu dziewczyna przed chwilą była pozbawiona o wiele ważniejszych fragmentów ciała, nawet nie zwolniła. Nim Namikaze zdążył wylądować jej pięść wylądowała na jego policzku, ku jego zdziwieniu, nie była zbyt mocna i wtedy wszystko zwolniła jakby na chwilę czas się zatrzymał. - Bakuton - powiedziała cicho pod nosem,a wybuch zaczął się rozszerzać, Taii widział to jakby milisekunda po sekundzie, w między czasie jakby w tle obserwował swoje życie przebiegające przed oczami(mógł dokładnie zobaczyć jakie było bezwartościowe[Taii kandydat Namikaze na czarną owce, bo jak to nie ruda czarna owca?- link sponsorowany przez klan Namikaze]).
   Mniej więcej w tym samym czasie kuzynka Taii, bezradnie wylądowała na podłodze nie musiała długo czekać aby ktoś wykorzystał okazje i zaczął się do niej dobierać, Kiyoshi niemal natychmiast pojawił się obok niej nie przejmując się resztą towarzyszy, których usiłował pogrzebać żywcem. W tym momencie liczyła się tylko ona nie przejmował się także nawet niedobitkiem, którego zostawił na dole. Postanowił go powierzyć tym ze swoich przyjaciół, których akurat nie grzebał czyli beznogiemu Yocharu(Fuck logic!).
Ten ruszył ze swoim mieczem o niezwykle ostrym ostrzu z zamiarem pozbawianie głowy leżącego na ziemi chłopaka otoczonego kośćmi. W ostatnim momencie wyprzedził go jednak jeden z klonów Akemiego(hahahah KS!). Przeszywając go potężnym wybuchem. Jednak Yocharu nie miał już czasu, żeby się wycofać zresztą myślał nieco wolniej, na skutek zaburzeń hormonalnych jakie przeżywał (nie ma jaj). Zamchnął się ostrzem i zdołał odciąć głowę(Bo to jest matrix[naginamy mechanikę]) zanim wybuch odrzucił go do tyłu i zniszczył jego klona. Uderzył mocno w jedną ze ścian i upadł, nic dziwnego nie miał jak stać(dwuznaczność).  Chwilę później stracił jednak przytomność, jednak mógł mieć satysfakcje bo w jakiś sposób zrozumiał, że w ten sposób przerwał my przejmowanie zdolności Akemiego(w tym wszystkie zmagazynowane serca, czytaj przeżyłby Bakutona).
Wracając do Taii zbliżał się właśnie do momentu, kiedy jego świadomość przedstawiało mu obraz kiedy po raz pierwszy wypróżniał się do nocnika(życie leciało mu od tyłu), niestety jak można się było spodziewał nie trafił, na dodatek sprawdzając czy mu się udało wdepnął w e własne... Jednak pod jego stopami zaczął się zawalać odsłaniając widok na samotników oraz wyrzutka w stylowym kościstym obuwi. Wybuch dosięgnął Namikaze, zaś jego czaszka zaczęła się rozpadać, Yoshi[klon] ruszył w nadziei, że jeszcze zdąży obronić Namikaze lub przejawiał podobne zainteresowanie zwłokami co Ayamaru].
- Nie!!! - rozległ się krzyk kobiety która przez wąska szparę ujrzała jak głowa jej brata odpada od reszty ciała. W tym momencie ciało chłopaka opuściła świadomość, zaś wszyscy(nie wszyscy) ninja powrócili w identyczne miejsce w którym się znajdowali przed pojawieniem Namikaze, wyglądało jakby na prawdę nie ruszyli się z miejsca,  wszystko trwało zaledwie sekundę.

Dziękuje za Event, nagrody i szczegóły na temat obrażeń wkrótce.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
preparaty calivita serdecznie zapraszam