Ogłoszenie


#81 2014-05-30 15:47:26

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

       Zaraz po tym, gdy Suchiki wpisała się na listę, rozległy się gromkie brawa całej młodzieży. Śmiejąc się i tupiąc, skandowali radośnie imię nowej członkini ugrupowania. Nim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć, w miejscu, gdzie leżała przed nią lista, postawiono miseczkę z sake.
       - Twoje zdrowie! - rozległ się krzyk spośród tłumu i wszyscy posłusznie przytknęli swoje naczynia do ust. Przez chwilę panowała cisza, a potem głośna i zbiorowa, głucha seria stuknięć, odstawianych kubków i miseczek.
      - Dobrze, skoro mamy nasz rytuał inicjacji za sobą - odezwał się pryszczaty chłopak o niebieskich oczach - to pora nareszcie wtajemniczyć naszą koleżankę. Pozwólcie mi zacząć.
       Nikt nie protestował, mówca uznał więc, że ma pełne prawo głosu.
       - Zanim zadasz jakiekolwiek pytanie, mogę ci powiedzieć o najważniejszych rzeczach. Uzbrojenie. Tego mamy wystarczająco dużo, aby każdy mógł mieć co włożyć do ręki. Kilka katan, kunai i shurikenów, a także bomby dymne, bandaże i senbony. Jeden z naszych członków jest synem tutejszego kowala i dostaliśmy niezłe zniżki. Gdzie indziej zdobyliśmy notki wybuchowe i te potrafią zrobić spore bum.
       - Spore bum jest bardzo fajne! - przyznał chłopak w berecie.
       Pryszczaty nie zareagował na te słowa w jakiś bardzo szczególny sposób.
       - W magazynie - mówił dalej - jest kilka zbroi, myślę, że któraś powinna na ciebie pasować. Jakieś ochraniacze na ramiona... No, prawdę mówiąc, to nie ma co narzekać.

Offline

 

#82 2014-05-31 20:25:27

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

-Dziękuję, to bardzo miłe z waszej strony. - uśmiechnęłam się, po czym łyknęłam sake z mojej miseczki.
Byli niesamowicie gościnni, schlebiało mi ich zachowanie, przywitali mnie, jakbyśmy znali się od dawna, jakbym od zawsze była członkinią ich stowarzyszenia, nie mieli żadnych oporów. Dostałam wiele przydatnych informacji, wychodziło na to, iż mam do dyspozycji broń i różne elementy obronne, które udało im się zdobyć taniej, niż normalnie.
-Czyli bez niczego mogę po prostu ubrać jakąś pasującą zbroję, wziąć kilka bomb dymnych i wybuchowych notek? - spytałam się dla pewności.
Miałam nadzieję, że niedługo wyruszymy do Kraju Gorących Źródeł, chciałam już bowiem walczyć u boku wszystkich tych osób, ich zachowanie było bardzo motywujące, wręcz rwałam się do działania.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#83 2014-06-02 18:35:55

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

Jeden z chłopaków pokręcił głową.

- Nie, to niezupełnie tak - wyjaśnił. - Gdyby każdy mógł sobie wziąć co chce i ile chce, wówczas w niedługi czas zabrakłoby nam ekwipunku. Tutaj wszystko musi się zgadzać, dlatego każdy będzie miał przydzieloną sprawiedliwą ilość rynsztunku. Do tego możemy dać ci wybór, czy wolisz zbroję, albo ochraniacze, a może więcej kunai. Potrafimy się do każdego dostosować.

- To dosyć oczywiste - przyznała rudowłosa dziewczyna. - Nie każdy posługuje się takim samym stylem walki. Niektórzy z nas wolą kunai, albo katanę, by móc walczyć w zwarciu. Do tego najczęściej wybierają zbroję, aby chronić miejsca witalne. Są jednak tacy, co wolą senbon, albo strzały do łuków, trzymając się od zgiełku z dala, atakując przy tym z ukrycia. Mamy również wachlarze i okazuje się, że i na te jest mnóstwo chętnych.

- Curii ci to całkiem nieźle wytłumaczyła - odpowiedział tamten. - Do tego mogę tylko dodać, że notek wybuchowych dajemy każdemu po równo, bo tych, na polu walki, potrzebować może każdy. Jeżeli jednak jesteś już z nami w stowarzyszeniu... - podjął niepewnie po chwili zastanowienia - byłoby nam naprawdę miło, gdybyś mogła dorzucić kilka groszy do naszej sprawy. Wciąż brakuje nam bandaży, maści i lekarstw. Wśród nas jest zaledwie dwóch medyków. Ty zaś jesteś z klanu Sabaku, więc nie mogę być pewny, czy potrafisz posługiwać się igłą. Bardziej widzę cię jako naszą defensywę i osłonę ludźmi piaskiem, o ile oczywiście umiesz już takie rzeczy robić. Słyszałem, że to strasznie trudne! - zaśmiał się i poklepał dziewczynę po ramieniu.

- Każde pieniądze będą potrzebne. Brakuje nam jakieś piętnaście tysięcy, aby móc zdobyć, co niezbędne... - podsumował towarzysz w berecie.

Offline

 

#84 2014-06-02 20:27:46

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

Nie miałam na myśli tego, iż miałabym wziąć z magazynu wszystko, na co miałam ochotę. I tak przecież nie zdołałabym unieść tak dużej ilości ekwipunku, już na ten moment musiałam nieść dość dużo, choć wcale ciężar piasku mi nie przeszkadzał.
-Rozumiem, dziękuję za wyjaśnienie. - uśmiechnęłam się nieśmiało, przeskakując wzrokiem kolejno na osoby mówiące. -Rozwinęłam moje Kekkei Genkai, aczkolwiek to dopiero początkowe stadium moich umiejętności, jeśli chodzi o ochronę, nie będę mogła zająć się zbyt wieloma osobami, aczkolwiek zrobię co w mojej mocy, by pomóc każdemu wokół mnie. Preferuję walkę na dystans, zaopatrzyłam się w swój ekwipunek, sądzę, że przydałaby mi się jakaś zbroja, ochraniacze - coś, co dałoby większe zabezpieczenie mojego ciała.
Po krótkim objaśnieniu sprawy spojrzałam na chłopaczka w berecie. Mówił on bowiem o zapotrzebowaniu na pieniądze dla całego stowarzyszenia. Medycy, a tych było mało, nie mieli pieniędzy na podstawowe wyposażenie, każdy pieniądz byłby przydatny. Zaczęłam się zastanawiać nad moimi dotychczasowymi działaniami, mogłam bowiem trenować więcej, intensywniej, wówczas rozwinęłabym już zdolności medyczne, o których tak bardzo marzę.
-Przykro mi, aczkolwiek posiadam nieco ponad dwa tysiące Ryo, to nie pokryje wszystkich kosztów, aczkolwiek wystarczy na pewną część potrzebnego ekwipunku. Bez problemów mogę wam oddać te pieniądze, zaś jeśli jest sposób na zarobienie większej ilości Ryo w krótkim czasie, pomogę wam je zdobyć, tylko powiedzcie, jak to zrobić. - zastanowiłam się nieco zmartwiona, bardzo chciałam bowiem pomóc.
Po chwili namysłu doszłam do wniosku, iż dwa tysiące to stanowczo za mało, a wątpię, byśmy mieli czas na zarobienie pieniędzy w tym momencie. Przecież wojna trwa, powinniśmy już być na froncie. Czy na pewno się przydam, będę w stanie cokolwiek zrobić?
-Kiedy wyruszamy do Kraju Gorących Źródeł? Nie powinniśmy już tam być, walczyć? - zapytałam zaciekawiona, w pewnym stopniu zmartwiona.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#85 2014-06-03 17:34:37

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

Wszyscy wyglądali na w pełni zaangażowanych. Sprawa była poważna, a słowa nowej członkini wzbudziły we wszystkich żywe zainteresowanie. Kiedy jednak wspomniała o ilości pieniędzy, jakie może ofiarować wspólnej sprawie, niektóre z twarzy zmizerniały, albo skrzywiły usta w niemym zawodzie.

- Twoje dwa tysiące z pewnością się przyda i możesz być pewna, że zostaną odpowiednio rozdysponowane. Jesteśmy ci naprawdę wdzięczni.

- Co zaś się tyczy frontu...
- podjął chłopak w berecie - to tak na dobrą sprawę nie jest zależne od nas. Widzisz... Ostateczne decyzje zależą od naszego przywódcy, którego teraz tu z nami nie ma.

- Kirimazu często nie ma - przyznała w nagłym zamyśleniu rudowłosa dziewczyna. - W zasadzie to częściej go nie ma, niż jest.

- To prawda, ale gdy już wraca, to nigdy z pustymi rękoma. Za każdym razem, gdy go znowu widzimy, to niesie ze sobą masę ekwipunku, albo równie dużo pieniędzy. W żadnym razie nie zlewa naszej sprawy, dobrze o tym wiesz!

- Nie miałam wcale tego na myśli...

- Zawsze tak mówisz i nikt nie ma wątpliwości, jakoby było inaczej. Ta cała organizacja to był jego pomysł i póki my w niej jesteśmy, to winniśmy być mu lojalni. Ty zaś uważasz, że on nie nadaje się na przywódcę.

- Przywódca powinien być ze swoimi ludźmi, jeśli jesteś ciekaw mojego zdania. Wolałabym żeby był tu z nami, niż ciągle błąkał się, a potem wracał po tygodniach obładowany nowymi pierdołami. Podwładni nie widzący swego wodza szybko przestają wierzyć w sprawę!

- A więc uważasz, że to co przynosi, to są pierdoły...

- Hej przestańcie!
- krzyknął gładko ostrzyżony blondyn w białym podkoszulku i zielonych oczach. - Opamiętajcie nareszcie. Jak Kirimazu się pojawi, to będziecie mogli wszystko z nim ustalić. Teraz dajcie sobie siana, bo nie warto się kłócić.

Offline

 

#86 2014-06-03 20:44:13

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

Wiedziałam, że nie mam im zbyt wiele do zaoferowania, aczkolwiek nie chciałam ich zostawiać na lodzie. Przecież dwa tysiące Ryo można przeznaczyć na zakup części ekwipunku, jestem co do tego święcie przekonana. Przypomniałam sobie, iż nie wspomniałam o jeszcze jednej rzeczy, dlatego od razu zabrałam głos, by ją sprostować.
-Jak mówiłam - to dwa tysiące Ryo. Tylko tyle mam, ale chcę wam je podarować, wszystko na rzecz stowarzyszenia. - powiedziałam z nieśmiałym uśmiechem, po czym położyłam na stole pieniądze. -Ah, zapomniałabym. Wcześniej mówiłam, że z chęcią wyposażę się w jakąś zbroję z magazynu, bądź ochraniacze, byłoby mi bardzo miło. A czy mogłabym jeszcze zabrać ze sobą kulka bomb dymnych?
Po zadaniu pytania milczałam, nie mogłam się bowiem doczekać szybko odpowiedzi - między tym chłopakiem w berecie, a Curiią rudowłosą doszło do kłótni. Dotyczyła ona obecności lidera organizacji, którą założył, rzekomo Kirimazu, bo tak miał na imię, rzadko kiedy się pokazywał, był niemalże cały czas nieobecny. To nie wyglądało zbyt ciekawie, aczkolwiek nie mogłam się włączyć w dyskusję na temat sprawy, która dotyczyła mnie w niewielkim stopniu. Siedziałam cicho, obserwując wszystkich, a także wsłuchując się w rozmowy.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#87 2014-06-03 23:07:58

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

Kłótnia ustała tak szybko, jak się pojawiła. Kiedy więc Suchiki zadała pytanie, wszyscy siedzieli posępnie, w milczeniu siorbiąc ze swych kubków i miseczek. Barman odstawił zaś na półkę kolejne wypolerowane naczynie i ostentacyjnie przeciągnął się, dając do zrozumienia, że czas zamykać. Nikt jednak nie zwrócił na niego uwagi i mężczyzna z westchnieniem dał za wygraną, znikając za progiem kuchni.

W końcu ktoś odważył się przemówić. Był to nikt inny, jak sam krótko ostrzyżony blondyn o zielonych oczach. W jego rękach pojawiła się znikąd kartka, oparta na wyciętej tekturze, oraz pióro, którym coś nań kreślił. Jego wyraz twarzy zdradzał, że nad czymś bardzo intensywnie myśli.

- Wydaje mi się... Hmmm... Tak, tak - mruczał pod nosem i kreślił piórem jednocześnie. - Według tego podsumowania, możemy dać ci zbroję, dwa granaty dymne i pięć wybuchowych notek drugiego typu. No chyba, że wolisz wymienić coś na kunai, albo inną broń. Wszystko da się ustalić.

Offline

 

#88 2014-06-04 00:30:04

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

-Zbroja, dwa granaty dymne i pięć wybuchowych notek w zupełności wystarczy. Będę bardzo wdzięczna, jeżeli otrzymam właśnie te przedmioty. - odpowiedziałam, by wszystko było jasne.
Nie potrzebowałam większej ilości notek, ale doszłam do wniosku, że na pewno mi nie zaszkodzą, w końcu mogę dzięki nim spowodować nie lada pułapki na polu bitwy. W końcu nie posiadam zbyt wiele jutsu i zdolności ofensywnych, dlatego im więcej mam notek, które mogę wykorzystać, tym lepiej.

Zauważyłam po czasie, iż barman wskazywał na to, iż gospoda właśnie powinna zostać zamknięta. Wyglądał na dość zirytowanego, a ja nie jestem typem dziewczyny, która sprawia problemy. Dlatego spojrzałam jeszcze na kamratów, po czym odezwałam się.
-Już późno. Powinniśmy iść, zamykają gospodę. - wstałam z krzesła, po czym nałożyłam gurdę na plecy.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#89 2014-06-04 21:21:29

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

Towarzystwo rozejrzało się po sobie, każdy ciekaw reakcji drugiego na to, co powiedziała Suchiki. Nikt jednak nie odważył się odezwać, dopóki nie zrobiła tego sama Curii, wyciągając w stronę dziewczyny dłoń.

- A zatem stoi! Dostaniesz to, co sama wybrałaś. Niedługo. Nie nosimy całego naszego ekwipunku przy sobie - sama rozumiesz. Wszystko jest w magazynie i czeka na rozdanie każdemu dzielnemu członkowi, który nie boi się walczyć za dobrą sprawę.

Wszyscy pokiwali zgodnie głowami.

- Skoro więc wszystko ustalone, może rzeczywiście pora, abyśmy się stąd wynieśli - postanowił chłopak w berecie. Kiedy jego wzrok przeczesał wszystkie puste naczynia i butelki, zostawione przez każdego z osobna, jego zdeterminowana mina w jednej chwili zrzedła. Ostentacyjnie poklepał się po ciele, od ramion, przez tors, na pośladkach skończywszy, dokładnie w miejscach, gdzie powinny znajdować się kieszenie, a których on w swoim stroju nie miał. W końcu wzruszył ramionami. - Cholera, nie mam forsy. Kto za to zapłaci? Wyskakujcie z kasy!

- Ja stawiałem wczoraj wieczorem, jestem zupełnie spłukany - mruknął ktoś. 

- U mnie też niewesoło. Wszystko poszło na obiad - odezwał się inny.

Nastał niezręczny i pełen napięcia moment. W końcu spojrzenia wszystkich opadły w miejsce, gdzie znajdowała się gotówka Suchiki. Jej cały budżet miał zostać przeznaczony na sake.

- Pozwolisz, że nimi zapłacimy. Widzisz, nie chcemy kłopotów, a jeżeli teraz nie uregulujemy rachunku, to jutro nie będziemy mogli tu imprezować.

- Dzień bez imprezy, to dzień stracony! - krzyknięto i wszyscy wybuchnęli gromkim śmiechem.

Offline

 

#90 2014-06-04 21:44:26

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

-Będę naprawdę bardzo wdzięczna. - dodałam jeszcze, podsumowując sprawę z dodatkowym ekwipunkiem.
Na przedmioty musiałam czekać, ale nie miałam z tym większego problemu, bowiem póki nie znajdowaliśmy się na froncie, nie muszę się o tego typu rzeczy martwić. Teraz moim jedynym zmartwieniem było opuszczenie gospody - bałam się, iż moja prośba mogła wywołać zamieszanie, ci ludzie wyglądali na takich, którzy lubią się bawić i nie tolerują przeszkadzania im w piciu. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i mieliśmy opuścić budynek, jednak pojawił się problem.
-Oczywiście, że możecie użyć tych pieniędzy, nie mam z tym problemu. - uśmiechnęłam się, po czym rozweseliłam razem z pozostałymi.
Okazało się, iż każdy z moich nowych kamratów bawił się dziś bez pieniędzy. Gdyby nie ja, mieliby poważne kłopoty. Śmiałam się w duchu, bowiem towarzystwo tych ludzi na pewno dobrze mi zrobi. Czułam, iż właśnie tego typu ludzi powinnam się trzymać, iż pomogą mi oni zdobyć dużo doświadczenia, zapewnią dobrą rozrywkę. Chwila zamyślenia wpłynęła na to, iż na chwilę odleciałam.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Kiedy się otrząsnęłam, doszłam do wniosku, iż odpłynęłam dosłownie na kilka sekund. W moich myślach trwało to kilka godzin, zaś tutaj, w rzeczywistości jedynie kilka sekund, to było niezwykłe. Nie zważając na nic, po prostu się rozejrzałam, przeszkadzał mi bowiem zastój.
-Czyli jak długo musimy jeszcze czekać? - spytałam zniecierpliwiona, wychodząc już z karczmy, z powrotem założyłam gurdę na plecy.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-06-04 22:13:53)


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#91 2014-06-06 03:59:40

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

W chwili, gdy karczmarz otrzymał należną zapłatę, przestał dostrzegać swoich byłych klientów. Stali mu się zupełnie obojętni i nie zwrócił na nich uwagi ani razu, do czasu gdy opuszczali lokal. Co ciekawe, gdy grupa wyszła na zewnątrz, mężczyzna wcale nie kwapił się z zamknięciem i minęła długa chwila, nim wreszcie usłyszeli zgrzyt zasuwanego skobla.

Bezchmurny dzień zaowocował gwieździstą nocą. Księżyc w swej finalnej, krągłej i jasnej, jak sama latarnia pełni, świecił z intensywnością, z którą mógłby równać się z samym słońcem. Dobra pogoda udzieliła się towarzystwu w sposób zupełnie odmienny, niż należało przypuszczać. Rozgadani dotąd młodzieńcy, szli w ponurym milczeniu, wsłuchani w cykadę świerszczy i szum własnych kroków. Nikt nie rzucał złośliwych uwag, nikt też nie śmiał się jak wcześniej. Zbici w ciasną gromadę, brnęli przed siebie, jak zmumifikowane inferiusy po groblach pełnych świeżych trupów.

Zasiana cisza miała swe zarówno oczywiste, jak i nieoczywiste powody. Z jednej strony - hałas zwróciłby na wszystkim uwagę, a o tej porze straże nie należały do najbardziej wyrozumiałych. Zakłócając cisze nocną, niejedni mogliby z pewnością wyczekiwać poranka w ciemnych i suchych jak pieprz lochach, których przecież w Sakkaku nie brakowało. Z drugiej zaś, po hucznej i nielekko zakrapianej biesiadzie, na wielu spadł ciężar niespodziewanej refleksji nad sobą i nad tym, co przecież nadchodziło. Krwawy zew wojny i bezstrach wobec niej potrafił równie szybko opuścić człowieka, jak go przygarnąć pod swoje skrzydło. Dopiero w takich momentach wielu potrafiło sobie uświadomić, że tak na dobrą sprawę zmierzają gdzieś w dalekie krainy, het za horyzontem, gdzie pożoga ognia trawi śmiertelnych i to, co zbudowali. W miejsce, gdzie ideały i słowa zastępuje się czynem, a dobro i zło miesza się ze sobą i wzbija w powietrze łomot stali, nieodzownej bitwom muzyki, potęgowanej chórem krzyku odchodzących.

Nie będzie litości i zmiłowania. Morduj i żyj. Dożyj świtu.

Smętny marsz miał swój koniec pod progiem wielkiej, drewnianej szopy, przykrytej czapą wyschniętej na wiór słomy. Wierzeje zostały zaryglowane łańcuchem i skute kłódką, do której klucz trzymała w dłoni Curii. Przekręciła zamek, szczęknęło i zwoje stali runęły z ciężkim brzękiem na ziemie. Przy pomocy dwójki chłopców, otworzyła ciężkie wrota magazynu i zagłębiła się zaraz w ciemnościach wylewających się z otwartego wejścia.

Wszyscy podążyli za nią.

W środku pachniało słomą i kurzem. Dokoła zalegały worki powypychane ciasno po sam brzeg, a złożone w zgrzebne sześciokąty stogi siana, układały się w wysokie i szerokie kolumny, sięgające niemal samej powały. W jednym z kątów złożono cały dobytek organizacji, składający się z broni i pancerzy, notek, bomb, sznurów, linek, hełmów, ochraniaczy, a nawet wachlarzy, których kilka egzemplarzy oparto ostentacyjnie na widoku, gdzie nadawały całemu zbiorowi większej estymy.

Suchiki mogła zostać zaskoczona, kiedy nagle, zupełnie niespodziewanie, jedna z dziewcząt o jasnym, jak samo słońce warkoczu, rzuciła się w ramiona wysokiego i bardzo szczupłego młodzieńca. Ani on, ani ona nie pozostawali sobie dłużni i chichocąc, rzucili się na jeden ze stogów, ledwie na krótkie chwile odrywając od siebie swe wargi.

Nim ktokolwiek zwrócił na nich uwagę, wszyscy - jakby pogrążeni w potężnym transie - jęli wpadać sobie w ramiona, cmokając i jęcząc, wzdychając i śmiejąc się jednocześnie, rozgrzani, co do jednego, bardziej niżeli stal w kowalskim miechu. W odpowiedzi na kłębiące się w głowie Sabaku pytania, ktoś objął ją subtelnie w talii, stanąwszy za jej plecami, przyciągając magnetycznym ruchem do swojego własnego, ciepłego ciała. Suchiki mogła usłyszeć, jak owy ktoś szepcze jej do ucha cicho i melodyjnie, ledwie wznosząc się ponad niemy ruch ustami:

- Jutro możemy już nie żyć...

Miękkie i lekko wilgotne usta zaczęły schodzić niżej, wzdłuż szyi, błądząc po obojczyku i ramieniu, a dłonie oparte na talii pijane namiętnością w równym stopniu co wargi, wspinać się po brzuchu w górę, ku zaokrągleniom piersi...

Offline

 

#92 2014-06-06 15:16:02

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

Zdziwiło mnie to, iż właściciel gospody zwlekał z jej zamknięciem. W końcu już od jakiegoś czasu dawał nam jednoznaczne znaki, iż gospoda powinna zostać zamknięta. Tymczasem po opuszczeniu lokalu przez ostatnich klientów, nas, zwlekał z zablokowaniem drzwi, to nie było miłe z jego strony. Nie przejmowałam się tym jednak, to pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz, kiedy przychodzę do tego budynku.
Marsz do magazynu okazał się być dość melancholijnym zjawiskiem. Nie sądziłam, że wcześniejszy humor i temperament grupy może tak szybko opaść, ci ludzie w jednej chwili zmienili się nie do poznania. Domyśliłam się jednak, iż chodziło o zbyt dużą ilość alkoholu w ich ciele, zresztą wojna była tuż tuż, każdy się nią przejmował, snuł plany, przypuszczenia.
Dopiero po czasie doszliśmy do wielkiego budynku, który przypominał mi prosty spichlerz. W środku rzeczywiście można było dostrzec masę przydatnego ekwipunku, widziałam nawet ten, który dostać miałam w swoje ręce. Po chwili dostrzegłam, iż ludzie ze stowarzyszenia rzucają się na siebie, zaczęło się od jednej niewinnej parki, a potem niemalże każdy znalazł sobie partnera. Chyba to jakiś obrzęd, przed każdą walką ci ludzie prawdopodobnie motywowali się w ten sposób do walki. Stałam niemalże wryta, chciałam iść sobie usiąść gdzieś na boku, ale ktoś zaczął mnie obmacywać, mówiąc, iż to może być szansa jedna na milion, tak to zrozumiałam.
-Nie zamierzam nawet dopuszczać do siebie myśli o tym, iż mogłabym umrzeć. A teraz przepraszam, chcę wypocząć przed dniem jutrzejszym. - odepchnęłam go dość lekko i zaczęłam zmierzać w stronę ściany.
Znalazłam sobie odpowiednie miejsce, w którym usiadłam i starałam się zasnąć. Przyznam, że nie było to łatwe, zaczęłam się bowiem bać, panika dopadła i mnie, a ja nie znałam sposobu na to, by sobie z nią poradzić, ale na pewno nie chciałam się oddać obcemu mężczyźnie.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#93 2014-06-06 22:17:48

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

Odepchnięty chłopak nie stawiał żadnego oporu. Panująca w pomieszczeniu ciemność uniemożliwiała Suchiki jakąkolwiek próbę identyfikacji zalotnika. Kiedy więc rozstali się z uścisków, ten przepadł w odmętach czerni, nie odezwawszy się nawet słowem. Tak krótka i spontaniczna bliskość mogła być zatem potraktowana przez Suchiki, jako żart pęczniejącej w takich warunkach wyobraźni.

Dziewczyna szybko odnalazła wolny kąt, w którym mogłaby się ułożyć, odpoczywając przed jutrzejszym dniem. Została przy okazji poddana swoistemu sprawdzianowi - w takich okolicznościach nikt zapewne nie zwróciłby na nią uwagi, gdyby wyniosła z magazynu cały sprzęt, szacowany wolną ręką na jakieś dwadzieścia tysięcy Ryo, wartości jednorodzinnego domu.

Duchota, jęki, wieczne szmery i szepty, mogły stać się z czasem nie do zniesienia, lecz Suchiki, pod wpływem pulsującej pod czaszką czujności, a potem ciężkiego zmęczenia, które pojawiło się w jej miejsce później - usnęła twardym snem, śniąc o niekończącym się mroku. Nikt jej nie budził, nikt nie zaczepiał, ani nie dobierał się więcej.

Wszystko to trwało do poranka. Spomiędzy sztachet szopy prześwitywały snopy światła, które niepożądanie raziły zaspane pary po oczach. Wszyscy zaczęli się z wolna podnosić, rozglądając w lekkim zagubieniu. Wyglądali na nieco zdziwionych i roztargnionych wobec tego, co zobaczyli, a niektórzy nie ukrywali swojego zażenowania. Raz jeszcze wśród wesołej zwykle grupy zapanowało ponure milczenie i każdy zabrał się do swoich obowiązków. Wkrótce, tuż przed magazynem rozpalono ognisko, a zaraz nad nim zatknięto na rożen trzy zające. Płomienie lizały oskórowane, różowe ciała zwierzątek, z lubością pochłaniając, z rzadka skapujący tłuszcz. Zapach pieczonego mięsa rozchodził w apetycznych barwach, zbierając w ustach potok śliny.

Każdy był głodny.

Suchiki została obudzona delikatnym szturchnięciem.
- Hej, wstawiaj. Za chwilę wyruszamy. Idź coś zjeść i weź z magazynu niezbędne rzeczy, które sobie wcześniej zaklepałaś. Pospiesz się, szef wrócił.

Offline

 

#94 2014-06-06 22:59:56

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

Byłam ciekawa tożsamości osoby, która mnie zaczepiła, ale nie chciałam wcześniej sprawiać pozorów i zwyczajnie udałam się pod ścianę. Dopiero spod niej miałam zamiar ocenić, kto mnie zaczepił, niestety nie mogłam tego zrobić. Wszystko dlatego, iż było już późno, ciemność nie pozwoliła mi dostrzec twarzy osoby, która chciała się do mnie doczepić. Ciemność spowodowała, iż poczułam się dziwnie senna, nagle zachciało mi się spać, przestałam myśleć o tym, co mnie dziś spotkało, a przypomniałam sobie o tym, iż czeka mnie wojna. Byłam na nią gotowa, ciężko trenowałam przez ostatnie tygodnie. Zaczęłam sobie wyobrażać, jak taka wojna może wyglądać, jak wiele osób będzie wyglądać, czy sobie poradzę. Psychicznie jestem przygotowana, ale czy jestem wystarczająco silna, czy wystarczająco dużo umiem, czy zdziałam coś na polu bitwy? Nie mam problemów z zabijaniem, jestem przecież ninją, ale czy będę wystarczająco silna, by pokonać kogoś na froncie?

Kiedy się obudziłam, a raczej kiedy mnie obudzono, od razu poczułam zapach pieczonego mięsa. Po głębszym rozpoznaniu doszłam do wniosku, iż mamy tu do czynienia z królikiem, którego odpowiednie osoby zaczęły przygotowywać przed szopą. Dostałam informację, iż Kirimazu wrócił, dlatego musieliśmy się zbierać. Zgodnie ze wskazówkami zebrałam ekwipunek, który mi przydzielono. Dwa granaty dymne i pięć wybuchowych notek schowałam do lewej torby na pośladku, zbroję trzymałam na razie w ręku, zarzuciłam ją na moją gurdę, która posłużyła jako swojego rodzaju plecak.
-Dobrze, dziękuję. - słowa miały wyrazić wdzięczność za pobudkę i pokierowanie mną, nadal trudno było mi się odnaleźć wśród tych ludzi, wśród zgiełku czasów przed wojną.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#95 2014-06-07 02:54:24

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Miasto

Powrót przywódcy dał się we znaki wszystkim. Tempo i ruchliwość ludzi wzrosła, a beznadziejne śmiechy i żarty - jeżeli w ogóle pojawiły się po upojnej nocy - teraz przepadły bez śladu. Piekące się przed magazynem króliki zdjęto z patyka i uczciwie rozdzielono na wszystkim członków. Każdy dostał również po dwóch ryżowych ciastkach i małej miseczce mocno rozwodnionego cienkusza. Suchiki również otrzymała należną porcję, którą mogła na spokojnie zjeść w gronie swoich nowych przyjaciół.

Kirimazu siedział sporo dalej od reszty, w milczeniu słuchając gorączkowej gadki Curii, gestykulującej z taką siłą, by niewiele brakowało do wyjęcia oka stojącemu nieopodal chłopakowi o niebieskich włosach w przekrzywionym na bakier berecie. Przywódca ograniczał się do powolnych kiwnięć głową, a od czasu do czasu powiedział jakieś krótkie zdanie, na co Curii i niebieskowłosy zaczęli się usilnie tłumaczyć. Niestety, cała trójka stała za daleko, by ktokolwiek w pobliżu Suchiki mógł coś usłyszeć, a nikt też nie ważył się, aby podejść bliżej.

Kirimazu wyglądał dość inaczej, niż przeciętni członkowie Ruchu Oporu. Przede wszystkim był starszy. Twarz okalał mu zarost i wydać było, że się regularnie goli. Rysy miał mocne, a kości policzkowe wydatne, z głęboko osadzonymi nad nimi ciemnymi oczami. Wydawało się, że wiecznie marszczy dzikie brwi, a długi i prosty, lekko zaczerwieniony nos, chwilami przecierał, jak gdyby był to jakiś tik. W przeciwieństwie do reszty, nie nosił na sobie pstrych kolorów, a porządną zbroje i ochraniacze, na głowie zaś czarną chustę, zawiązaną na coś ku podobieństwu turbanu. Emanowała od niego swego rodzaju przywódcza siła, z jaką rodzą się nieliczni.

W końcu się podniósł i skierował się reszty. Curii i niebieskowłosy spieszyli za nim. Dopiero w tej chwili Suchiki mogła dostrzec wystającą zza ramienia mężczyzny rękojeść potężnego miecza, przypominającego jeden z ogromnych tasaków, które dziewczyna niechybnie widziała w sklepach. Kształtne, choć nie przesadnie ukształtowane umięśnienie, szczupłego wodza podkreślał dość ciasno opinający go materiał ubrania pod zbroją.

- Witajcie moi dzielni żołnierze! - zawołał, wznosząc na powitanie dłoń. Wszyscy odkrzyknęli gromko, wznosząc własne. Lider oparł dłonie na biodrach i rozejrzał się po wszystkich. - Dawnośmy się nie widzieli. Zostałem zatrzymany przez niektóre sprawy, ale wiedzcie, że nigdy o was nie zapomniałem. Wybaczcie również za te chude śniadanie, ale zapamiętajcie jego smak, bo minie sporo czasu, nim kiedykolwiek zasmakujecie czegoś podobnego ponownie. Kazałem wam wziąć wszystko co niezbędne, nie pozostawiając nic w magazynie. Cieszę, że wykonaliście te zadanie. Nastała więc pora wymarszu. Czy jesteście gotowi, czy nie, Gorące Źródła czekają na nas. Pora byśmy wznieśli ostrza i pokazali się światu. Ruszamy. Kierunek - północny wschód.

Notka fabularna
Następny post piszesz od razu w Shisou. TUTAJ

Offline

 

#96 2014-06-07 03:50:53

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Miasto

Byłam wielce zobowiązana, bowiem dostałam nawet swoją porcję śniadania, które przyrządzono dla ludzi ze stowarzyszenia. Nie wiedziałam, że jako nowa członkini mam przywileje nawet tego typu. Przyznam, że mięso z królika smakowało wyśmienicie, dawno nie miałam w ustach czegoś tak pysznego. Spożywając śniadanie mogłam usłyszeć w oddali kłótnię Curii, niebieskowłosego chłopaka w berecie i Kirimazu. Nie wiem, czego dotyczyła kłótnia, nie mogłam usłyszeć i nawet nie chciałam. Byłam pewna jednej rzeczy, a mianowicie takiej, iż sprzeczka na łagodną nie wygląda, pewnie drążą temat podjęty kilka godzin wcześniej w gospodzie. Kiedy skończyłam posiłek, względnie się ogarnęłam, przygotowałam do podróży, która była nieunikniona.

W końcu oddalona od reszty trójka skończyła rozmowę, podeszła ona do nas, dzięki czemu cała grupa była w jednym miejscu. Kirimazu przemówił, witając się, po czym dał znak do wymarszu. Wcześniej starałam się naśladować pozostałych, dość śmiesznie musiała wyglądać sytuacja, w której jako ostatnia podniosłam dłoń w geście przywitania, czy też moment, kiedy to każdy zaśmiał się, wiwatując przy tym, a ja sama zrobiłam to w momencie totalnej ciszy która nastała po okrzykach innych. Byłam nowa, dopiero się uczyłam, jednak moje zachowanie chyba przynosiło pociechę pozostałym, wydawało mi się, że każdy śmieje się z moich starań, że traktują mnie jako towarzyszkę. Teraz, kiedy byłam gotowa, kiedy wszyscy byliśmy gotowi - nadszedł czas na wymarsz. Kierowaliśmy się teraz w stronę Kraju Ognia, takie odnosiłam wrażenie, choć nie mogłam sprecyzować, bowiem rzadko kiedy opuszczałam Kraj Wiatru.

[z/t -> Kraj Ognia, Shisou, Rzeka]


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
to jest chemia