Ogłoszenie


#41 2012-06-10 10:52:13

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

-Ehh, Kanashimi, widzę, że nie jest dobrze. W takim razie mów, oczywiście, że cię wysłucham, jestem zresztą ciekawa tego wszystkiego. - powiedziałam mu z uśmiechem.
Powinnam leżeć, ale skoro tak, podniosłam się tak, by siedzieć, opierałam się plecami o którąś ze ścian, przy której moje łóżko stało. Aburame wyglądał na przejętego, nie mogłabym go tak teraz zostawić, nie jestem żadną egoistką, czy kimś takim. Zresztą nic o nim nie wiem i to jest odpowiedni moment, by nadrobić zaległości, czegoś się dowiedzieć.
-Oczywiście, Kanashimi, zamieniam się w słuch. - odpowiedziałam mu na ostatnie pytanie.
A kiedy pokazał mi twarz bardzo się ucieszyłam, ale nie zewnętrznie, bardziej wewnętrznie. Był bardzo ładny, mogłabym powiedzieć, ze kobiecy i delikatny, nie mój typ, ale jego wygląd na pewno nie utożsamia się z byciem ninją, tak sądzę. Ciekaw jestem jakie posiada zdolności...

 

#42 2012-06-10 13:33:32

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Kanshimi przez chwilę milczał, patrząc na piękną twarz Ayane, tak bardzo chciał tej rozmowy ale.. teraz nie miał pojęcia jak ją zacząć - to zaczęło się gdy miałem kilka lat, jakimś cudem znalazłem się w środku potyczki dwóch klanów  Aburame i Namikaze , wiem że te klany prawie nigdy nie walczyły ze sobą otwarcie, ale tak było Namikaze zostali wycięci a wśród trupów znaleziono mnie, tak właściwie to znalazł mnie Kyyo ale on jest sprzymierzeńcem Aburame, i dowodził tamtym oddziałem, ciała pewnego człowieka nie znaleziono w śród Namikaze... mojego ojca Murasakiego Namikaze, jednego z radców klanu Namikaze, za stosowanie nielegalnych eksperymentów kilka lat potem został wypędzony i ścigany listami gończymi, nikt prócz Kyyo nie wiedział o moim pochodzeniu, a po zawarciu paktu z owadami wyjawienie prawdy nie miało już dla Kyyo sensu. Minęło wiele lat może cię to zdziwi ale dawniej miałem inny kolor włosów i twarz, tak... to brzmi dziwnie, moje prawdziwe imię to Seyato kiedyś tak brzmiało teraz nazywam się Kanashimi, to imię które należało tak jak ciało do mojego najlepszego przyjaciela, Dawno temu ja Kanashimi oraz Zatori człowiek którego miałem za przyjaciela a który nas potem zdradził zostaliśmy wysłani przez starszyznę klanu na misję zabicia Murasakiego który w owych czasach krył się w Ame no kuni, lecz gdy doszło do walki Zatori stanął po stronie wroga zmamiony osiągnięciem własnych celów, byliśmy szczylami a wrogowie byli silni i przewaga liczebna zrobiła swoje, zabito Kanshimiego a mnie w ramach próbnych eksperymentów Murasaki jakimś cudem wprowadził do jego ciała, chciał tworzyć nowy rodzaj szpiegów, zdołałem się wydostać a uciekając zabiłem Zatoriego, tylko Kyyo zna prawdę o mnie... Murasaki zrobił mi to wiedząc kim jestem, ale jest efekt uboczny tych eksperymentów, jestem chory kaszlę krwią... Kyyo wie że niedługo umrę, dlatego przedtem chcę zrobić wszystko by zabić Murasakiego, i pomścić przyjaciół...    Kanashimi nadal wpatrywał się w piękną twarz Ayane, miał nadzieję że przez to co powiedział nie zraził jej do siebie, bardzo ją lubił, był szczęśliwy że przed śmiercią ktoś zechciał wysłuchać tego co tak wiele lat pozostawało w cieniu...

Offline

 

#43 2012-06-10 13:58:17

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Wysłuchałam wszystkiego, co miał mi do powiedzenia Kanashimi... A może powinnam mówić Seyato? Sama nie wiem. Ta historia jest trochę pogmatwana, nie zrozumiałam z niej dużo, pewnie tak się zdenerwował, że nie zdołał mi wszystkiego przekazać tak, jakby naprawdę tego chciał. Wprawdzie zrozumiałam chyba najważniejszy sens całej tej histori.. Że Murasaki to ojciec Seyato, z którym teraz przyjdzie nam się zmierzyć. Ale skoro jest z klanu Namikaze, tak naprawdę, to chyba posiada bardzo dużą szybkość, która na pewno mu pomoże, a zdolności klanu Aburame jeszcze bardziej wzmocnią naszą ofensywę. Tak mi się przynajmniej wydaję.
-Trochę to wszystko pokręcone, ale chyba rozumiem. Cóż, nie wiem co powiedzieć. Ta choroba to chyba efekt uboczny tych wszystkich eksperymentów. Nie znam się na medycynie, ale tak po prostu sądzę. Wiem na pewno, że ci pomogę i wygramy ten pojedynek, o to nie musisz się martwić. - uśmiechnęłam się do niego i już położyłam.
-A teraz chodźmy spać, jestem śpiąca. - odwróciłam się do ściany, w stronę okna właściwie, po czym zamknęłam oczęta.

 

#44 2012-06-10 14:12:03

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Kanashimi nie położył się spać, długo wpatrywał się w dal pokoju, potem na śpiącą Aya bo tak ją nazywał w myślach wciąż miał przed oczami przyjaciół którzy zginęli przez jego ojca, najciszej jak tylko mógł zbliżył się do Ayane i niemal bezgłośnie szepnął jej do ucha bardziej symbolicznie niż wymownie, kocham cię przyjaciółko, potem nie ubierając gogli z widoczną twarzą, nie wydając żadnych dźwięków opuścił pokoik pozostawiając Ayane samą,  wolnym krokiem nadal bezgłośnie wszedł do pokoju Kyyo, po dość długiej rozmowie wyskoczył oknem w pokoju Kyyo, przez dość długi czas Kyyo stał w oknie spoglądając w dal nocy w ślad za przyjacielem...

Offline

 

#45 2012-06-10 14:59:28

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Obudziłam się z samego rana. Rozejrzałam się, ale nikogo nie było w pokoju oprócz mnie. Poszłam do łazienki, by ogarnąć się po spaniu, czułam, że naprawdę się wyspałam i zregenerowałam energię. Ubrałam się, zabrałam cały swój ekwipunek, po czym wyszłam z pomieszczenia, kluczyk zostawiłam w drzwiach, tak w razie czego. Nie wiedziałam co teraz zrobić, wcześniej sprawdziłam, czy aby na pewno wszystko zabrałam z pokoju, cały mój ekwipunek miałam przy sobie, więc wszystko w jak najlepszym porządku, chyba. Udałam się od razu do pokoju Kyyo, bo gdzież indziej mogłabym iść. Otworzyłam drzwi bez pukania i stanęłam dwa kroki przed drzwiami.
-Przepraszam bardzo, Kyyo, ale obudziłam się i nie zastałam w pokoju Kanashimi'ego, czy tam Seyato, sama już nie wiem jak mam go nazywać. Nie wiesz może gdzie jest? Chciałabym zacząć już tą misję, zawalczyć u jego boku i udowodnić mu to i owo. - powiedziałam poważnym tonem.
W głębi duszy martwiłam się o Aburame.

 

#46 2012-06-10 15:16:09

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Kyyo otwierając drzwi Ayane nie zachowywał się już tak jak zwykle, lekko spuszczając wzrok - Seyato... a więc już wiesz, przykro mi ale Seyato przybył do mnie w nocy chciał informacji a potem ruszył... nie chciał mojej pomocy kazał mi cię zatrzymać w razie czego... on jest naprawdę silny ale kryjówka a właściwie siedziba Murasakiego bo już nie ma się przed kim kryć jest świetnie strzeżona, co prawda podałem mu wszystkie hasła ale pozostają jeszcze strażnicy... nie wiem... myślisz że powinniśmy mu pomóc, tak.. powinniśmy a zwłaszcza ja jest dla mnie jak syn, jeśli się zgodzisz mi towarzyszyć to poczekaj tylko ubiorę swój stary pancerz mam go w skrzyni, ostatni raz używałem jutsu dziesięć lat temu ale pamiętam jeszcze parę niespodzianek... Kyyo przywdział pancerz koloru ciemnego brązu oraz swobodniejszy od zniszczonego garnituru, swój stary uniform - nie ma potrzeby ci tłumaczyć wszystkiego w końcu to ja cię poprowadzę... Kyyo po dość długim czasie wraz z Ayane dotarł do części miasta w której mieściło się wiele starych budynków, a na największy Kyyo zwracał szczególną uwagę .

Offline

 

#47 2012-06-10 15:26:57

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

-Dobra, co za palant... Nie rozumiem go. Jak mógł mi coś takiego zrobić ?! Obiecywał mi, że będę mogła mu pomóc, wystawił mnie do wiatru... Skoro tak, muszę się spieszyć i go uratować, nie wiem w jakie tarapaty mógł się wpakować, ale to na pewno nie będzie łatwe zadanie, by przedrzeć się przez wszystkie pułapki, pokonać strażników, a na końcu tego lalkarza i w końcu Murasaki'ego, jednej osobie chyba nie starczy chaykry, by tego dokonać. - przerwałam, słysząc, iż Kyyo idzie ze mną.
Kiwnęłam tylko głową na znak zgody, poczekałam, aż założy pancerz, po prostu się ogarnie. W końcu wyruszyłam razem z nim. Może i trochę się boję, ale to chyba normalne, jestem dziewczyną i nie wiem co może się wydarzyć. W razie czego mam przecież swoje marionetki, to wystarczy, bym czuła się już pewniej. Co jak co, ale moje zdolności lalkarskie stoją na bardzo wysokim poziomie, nie boję się nawet tego Motoa, czy tam Mitoa, jakkolwiek mu tam nie było, tego lalkarza, który jest strażnikiem Murasaki'ego. Do boju ! Szłam za Kyoo, szukając odpowiedniego budynku, tzn. on szukał, właściwie to wiedział, prowadził, ja byłam gotowa do działania.

 

#48 2012-06-10 15:56:17

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Szybkim sprintem pokonywali korytarze nieraz napotykając zmasakrowane trupy, drzwi otwierane hasłem czekały już otwarte, Seyato zdołał dotrzeć naprawdę daleko... biegli dalej Kyyo przodem wybierając właściwe w tym labiryncie korytarze, wbiegli do większej sali sporo trupów zaścielało podłogę, poczęli biec dalej teraz mogli się swobodnie kierować śladami krwi Seyato, który najwidoczniej został ranny...
Po dość długim biegu Kyyo i Ayane dobiegli do rozgałęzienia tuneli -cholerny... ah najwidoczniej moja wiedza odnośnie bazy Murasakiego sięga do tego momentu, sądzę że jedynym możliwym wyjściem w tej sytuacji będzie wybranie drogi na chybił trafił choć...   chwila.. teraz wyraźnie słychać odgłosy walki... tak to ten po prawej, szybko... gdy dobiegli do połowy krótkiego korytarzyka widzieli już walczącego Seyato, nagle z obu stron korytarza opadły dwie kraty odgradzając nowo przybyłych od walczącego Seyato z kilkoma lalkami, zaś na tarasie widać było podziwiającego walkę Murasakiego, wtem krata z drugiej strony znowu się otworzyła a w przejściu pojawiło się kilku bezwładnie stojących, wyglądających na Aburame ninja, Kyyo nie czekając nabrał w płuca silny wdech po czym mieszając zebrane powietrze z czakrą zawiązał pieczęć Shinku Renpa wypuścił w kierunku wrogów ostrze tnące wszystko na swej drodze, gdy Kyyo zniszczył wrogów otworzyła się również krata z drugiej strony, pozwalając na przejście do pomieszczenia w którym Seyato walczył z trzema lalkami o wyglądzie ninja Aburame .
Mitoa wciąż nie było widać, lecz z korytarza ponownie zaczęli wbiegać bezwładnie Aburame, Kyyo tylko rzucił rusz się pomóc Seyato bo widać że już długo nie pociągnie a ja zajmę się tymi tu... powiedział wskazując na nadbiegających z korytarza wrogów .

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2012-06-10 15:56:44)

Offline

 

#49 2012-06-10 18:22:59

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Sytuacja zrobiła się gorąca, naprawdę gorąca. Znaleźliśmy odpowiedni budynek, właściwie to ja to zrobiłam, można tak powiedzieć, Kyyo wiedział gdzie iść i nas wprowadził. Przemierzaliśmy duże ilości korytarzy, a także mijaliśmy wiele trupich ciał, aż w końcu doszliśmy do prawidłowego korytarza, gdzie Seyato walczył z marionetkami przypominającymi ludzi. Lalki - coś dla mnie, dam z siebie wszystko i pokażę jak dobrą lalkarką jestem. Kyyo dał mi znać, bym ruszała na pomoc Kanashimi'emu, bo tak chyba też mogę go nazywać, dlatego od razu, kiedy przejście z powrotem zostało odblokowane, ruszyłam. Chwyciłam moje dwa zwoje, po czym rozwinęłam je na ziemi naprzeciwko mnie, złożyłam także pieczęć tygrysa.
-Karakuri Engeki: Karasu... Kuroari... Sanshouo... - nazwą kolejnych lalek towarzyszyło powstanie obłoku dymu oraz charakterystyczny dźwięk *Puff*.
I wtem stałam już w pewnej odległości gotowa do walki. Pochyliłam się nieco do przodu, po czym zaczęłam wymachiwać rękami w niemalże wszystkie strony. Salamandra została na miejscu, dwie pozostałe kukiełki ruszyły. Seyato był aktualnie atakowany przez trzy marionetki, dlatego oczyściłam mu drogę, Kuroari powstrzymała jedną, Karasu drugą, zaś Aburame, czy tam Namikaze, mógł się spokojnie zająć ostatnią. Wiem, że byłam teraz otwarta na ataki, ale nie bałam się, nie bez powodu zostawiłam obok siebie Sanshouo, która ma niesamowite właściwości defensywne. Jeżeli chodzi o formę ataku, którą wybrałam... Kuroari znalazła się szybko za swoją przeciwniczką, po czym chwyciła ją, unieruchamiając, starałam się zmiażdżyć wrogą kukłę. Karasu wysunęła z nadgarstków swoje ostrza i sparowała atak, po czym zaczęła nacierać na lalkę, z którą przyszło się jej mierzyć.
-Seyato, nie martw się, przyszliśmy z Kyyo, by ci pomóc. - powiedziałam głośniejszym tonem do chłopaka.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#50 2012-06-10 18:47:16

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Kanashimi lub jak ktoś woli Seyato skupiając ogromną liczbę owadów wysłał je do ataku (Mushidama), są to robaki pożerające czakrę, cała chmara robaków oblazła, lalkę-człowieka i pożerała zawartą w nim czakrę przechodząc po niciach czakry do miejsca z którego kierowano lalką, gdy Sayato wyczuł że z czakry walce nic nie pozostało. Po chwili bezruchu, Kanashimi szepnął sam do siebie więc tam jesteś... Ayane poradzisz sobie ? Kanashimi puszczając robaki po niciach z czakry przeciwnika poznał miejsce jego przebywania, teraz postanowił wspomóc przyjaciół i ruszyć razem przeciw wrogowi, ponieważ po wielu walkach nie czuł już się na siłach aby przeciwstawić się takiemu wrogowi w pojedynkę. Kiedy walka z kukłami Aburame dobiegła końca Kyyo dołączył do dwójki, ah.. lata siedzenia na tyłku dają się we znaki... Kanashimi prowadząc przyjaciół korytarzem zmierzał do miejsca w którym miał przebywać Mitoa...
po dotarciu na miejsce ujrzeli Mitoa w korowodzie pięciu lalek raczej człekokształtnych, lecz ostrza w miejscu rąk, świadczyły że nie są to zwykłe lalki zwłaszcza pod wodzą takiego reżysera...
Kanashimi nie wdając się w zbędne pogawędki z prawą ręką Murasakiego ruszył na niego, wypuszczając przed sobą żywą ścianę składającą się z robaków.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2012-06-13 18:19:35)

Offline

 

#51 2012-06-14 13:34:13

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Kiedy obrona Seyato udała się, mogłam odetchnąć, bo wiedziałam, że już nic mu nie grozi, na pewno nie pozwolę, by coś mu się stało. Mamy do czynienia z lalkarzem, przynajmniej na tym etapie, nie powinnam więc mieć problemów z działaniem, tak przynajmniej sądzę. Jestem przecież dobrą lalkarką, moje umiejętności ciągle stają się coraz lepsze, każdego dnia staję się coraz silniejsza, robię co mogę. Dlatego właśnie, kiedy mój nowy kompan dał znak do ruszania, pobiegłam za nim. Byłam nieco wolniejsza za sprawą kontroli wszystkich trzech lalek, głównie Sanshouo, bo przecież jest to lalka największa, tym samym nieco wolniejsza od innych. Ale nie pozwoliłam na siebie czekać i spieszyłam się jak mogłam. W końcu dotarliśmy do przeciwnika, jakim jest Mitoa, a towarzyszyło mu pięć lalek.
-Karakuri Engeki... - polubiłam te słowa, dlatego znowu ich użyłam.
Oznaczają one to samo co "Przedstawienie marionetek", co jest przecież dokładnym odzwierciedleniem moich zamierzeń, jeżeli chodzi o sztukę, jaką jest lalkarstwo. Zaatakowałam od razu, wykonując różne ruchy rękami, w skutek czego Karasu oraz Kuroari nacierały na lalki wroga. Karasu używała ostrz z nadgarstków, zaś Kuroari swojego ciężaru, głównie starałam się za pomocą tej kukły łapać wrogie marionetki i zgniatać je, było mi łatwo ze względu na ostrza po wewnętrznej stronie jej kończyn. Salamandra trzymała się blisko mnie i jednocześnie moich towarzyszy.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#52 2012-06-17 11:45:32

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Gdy Sayato odgrodził Mitoa od lalek ścianami z robali o dziwo lalki nie obumarły bez sterowania przez Mitoa, Sayato jako że poruszał się bardzo szybko ominął wypuszczane przez Mitoa senbony z ułamków żyłek z czakry kopnął go w brzuch opadając na podłogę, w tym samym czasie Ayane zmagała się z lalkami pana marionetek gdy jedna z lalek Kurari..? starała się zgnieść jedną z wrogich ta odskoczyła wypuszczając z rąk przytroczone do nich ostrza które trzymając się na łańcuchu miały unieruchomić wielkoluda, celowała nad lalkę tak aby przelatując nad nią wbiły się w ziemię, zaś następnie wzbiła się w powietrze i odłączając część nóg na ich miejscu pojawiły się ostrza które również wbiły się opadając w ziemię...
lalki Mitoa pozornie liche były bardzo szybkie i zdradzieckie bowiem niemal każda część kukły była w pewnym sensie bronią, może jedynym sposobem aby je pokonać było starcie ich w proch lub pana nimi kierującego...
W tym czasie Kyyo czekał na moment w którym będzie musiał wesprzeć swych pobratymców, a na razie wolał stać z boku i zbierać siły.

Offline

 

#53 2012-06-18 21:42:14

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Sytuacja nie wyglądała za ciekawie, zwłaszcza, że ten cały Mitoa prezentował duży poziom i najwidoczniej jest całkiem dobrym lalkarzem. Ale nie splamię honoru, nie dam się pokonać i obronię moich towarzyszy, by wszystkim coś udowodnić. W tarapatach była Kuroari, którą zajęła się jakaś wroga lalka, chcąc ją unieruchomić. Szarpnęłam mocno lewą ręką, która odpowiedzialna była za sterowanie akurat tą marionetką, by spowodować unik. Dla przyspieszenia reakcji machnęłam też prawą ręką, tak, by Karasu uderzyła w Kuroari, odepchnęła ją i sama przyjęła na siebie unieruchamiające łańcuchy. Miałam nadzieję, że się uda, bowiem potem rozdzieliłabym Karasu na kilka części, w skutek czego łańcuchy byłyby nieskuteczne. Znam najlepiej właściwości swoich lalek i wiem co robić. W czasie, kiedy Karasu w kawałkach radziłaby sobie z wrogą lalką, atakując ją kolejno ostrzami, które wysunęły się z każdej kończyny, Kuroari zniknęła, tak jakby, na razie skupiłam się na kontroli Karasu, która ciągle jest w kawałkach, porozdzielana.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#54 2012-06-23 22:40:55

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Walka wrzała a w jej epicentrum Sayato oraz Mitoa, choć tak po prawdzie to największe ciosy przyjmowała na siebie Ayane zmagająca się z naszpikowanymi pułapkami lalkami Mitoa, nagle nie wiedzieć czemu coś zaczęło iść nie tak, doszło do walki w ręcz -(Mitoa) świetnie ci idzie Sayato ale musisz mi wybaczyć nasza potyczka musi dobiec końca... następnie nie wiadomo z kąd pojawił się nie kto inny jak Murasaki - Sayato.. synku... dzięki z lata oddanej służby, przez tak długi czas byłeś moimi oczyma, hahahaha... a może myślałeś że przypadkiem udało ci się uciec z mojego laboratorium... tak jestem twoim dłużnikiem, gdyby nie ty nie zdołałbym tak łatwo porwać tych Aburame.. tak ta sytuacja z całą pewnością była awaryjna tak więc dotychczas kryjący się na uboczu Kyyo  trzymając ręce w kieszeni zrównał się z władającą lalkami Ayane bez słów wpatrując się w Murasakiego, zaś co się tyczy dziewczyny to jej lalka zdołała umknąć atakowi zastąpiona przez Karasu trwającą w kawałkach, no nic chyba nie trzeba mówić że atak lalki Mitoa był w obecnej sytuacji wręcz zbędny a nawet szkodliwy bowiem sama się unieruchomiła przygwożdżając do ziemi, ale plan trwał tak więc kolejna lalka która wcześniej zaraz po ewentualnym unieruchomieniu Kuroari miała ją zniszczyć poczęła szybko zmierzać w stronę kawałków lalki, nie wiem czy lalka w biegu otwierająca swój brzuch stwarzała zagrożenie, no chyba że była naszpikowana dziwnymi notkami a owa była...

Offline

 

#55 2012-06-23 23:48:32

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Nie wyglądało to za ciekawie, zwłaszcza dla moich lalek, albo i dla mnie, sama nie wiem. Zaczęły się dziać dziwne rzeczy, na przykład pojawił się Murasaki, co nieco mnie zaskoczyło. Mitoa nie dawał za wygraną i ciągle nacierał swoimi marionetkami, ale nie poddawałam się. W końcu spostrzegłam jakąś lalkę zbliżoną możliwościami do Kuroari, w jej wnętrzu znajdowały się jakieś notki. (Nie wiem czy ta lalka leci na mnie, czy na którąś z moich zabawek, dlatego napiszę dwie możliwości)
I Jeżeli lalka leci na mnie, machnęłabym rękami gwałtownie, w skutek czego, gdy wroga marionetka byłaby blisko, zostałaby od razu rozwalona za sprawą Sanshouo, która ciągle stała wokół mnie. Użyłabym jej masywnego ogona do po prostu rozwalenia wrogiej marionetki, bo przecież Salamandra stałą ciągle obok mnie.
II Jeżeli lalka leci na którąś z moich lalek, szarpnęłabym szybko, by wykonać unik, a następnie połączyła Karasu z powrotem w całość. Od razu moje marionetki zaczęłyby jakoś grać na zwłokę, dając mi możliwość trafienia wrogiej kukły kunai'em z doczepioną do niego notką wybuchową, co powinno unieszkodliwić marionetkę, starałam się stworzyć taki moment i z niego skorzystać.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#56 2012-06-24 10:13:59

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Niestety dla wrogiej lalki taki moment nastąpił co za skutkowało transformacją lalki w kupkę pyłu, reasumując Mitoa posiadał już raczej tylko jedną lalkę zdolną do walki co przykuło jego uwagę, bądź co bądź nie spodziewał się że ktoś tak wyglądający.. no w ogóle kobieta będzie w stanie rozwalić niemal wszystkie jego zabawki -(Mitoa)kurwaa... czas się zabawić.. dostrzegł dwie jeszcze istniejące lalki niestety jedna nie reagowała na jego pociągnięcia ponieważ była przykuta do podłoża, więc pozostała jeszcze jedna, chyba Mitoa uznał że czas pokazać gówniarzerii stałą szkołę, w tym samym czasie Murasaki starał się rozbić w sensie psychicznym Sayato chyba bez skutku bo nie bacząc na Mitoa ruszył szarżą ku Murasakiemu tworząc w biegu klona z robali,
zaś Kyyo bo warto o nim wspomnieć znał umiejętności Mitoa wiedział że dziewczyna może nie mieć szans nawet w pozornej przewadze, więc starał się czekać na odpowiedni moment kiedy lalka Mitoa będzie związana walką i ruszyć na jej pana by zmusić go do raczej ciężkiej walki na dwa fronty.
Mitoa przejmując kontrolę nad w miarę całą lalką ruszył kukłą w stronę Kuroari szykując coś w zanadrzu.

Offline

 

#57 2012-06-24 10:36:13

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Wyglądało na to, że idzie mi całkiem dobrze, ale miałam złe przeczucia, sama nie wiem czemu. Teraz w stronę Czarnej Mrówki zmierzała jedna z dwóch pozostałych na polu walki lalek Mitoa, musiałam szybko zareagować. Wykonałam dwa mocne szarpnięcia rękoma w różne strony, dzięki czemu Karasu poleciała w stronę wrogiej lalki, ale pod kątek, nad nią, taki manewr uniku wybrałam. Przy okazji lalka skutecznie przybliżała się w stronę lalkarza - przeciwnika, ale chyba nikt nie był na tyle spostrzegawczym, by to zauważyć. Wkroczyła zaś Karasu, która wystrzeliła z usta spory arsenał Kunai'ów, taki atak miał przygwoździć marionetkę wroga do podłoża. Lalka miała też służyć jako wabik i trzymać się blisko podłoża. Na krótką chwilę moje lalki zawisły w powietrzu, ponieważ zaczęłam składać pieczęci.
-Doton: Doryuusou ! - powiedziałam na głos.
Tą techniką stworzyłam równą ilość 10 włóczni kamiennych, po 5 na każdą z dwóch wrogich lalek. Te musiałyby być blisko ziemi, bym tego użyła, liczyłam na to, że Karasu skutecznie zwabi ją blisko podłoża, co zaś tyczy się drugiej - była przygwożdżona do ziemi, sama, więc nie powinno być problemu. Chwilę potem moje lalki już normalnie funkcjonowały, próbowałam manipulować Kuroari tak, by stała się niewidoczna, schowała się.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayane (2012-06-24 10:36:38)

 

#58 2012-06-24 11:06:22

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Mitoa widząc sytuację w której coraz mocniej się pogrążał, nadal szarpiąc lalką  która była przytroczona do ziemi w końcu zdołał ją uwolnić, następnie łańcuchy u jej rąk z powrotem wciągnął do rąk lalki tak że wystawały z nich jedynie ostrza, wzbijając ją mocnym szarpnięciem w powietrze zasłonił się nią przed atakiem zmierzającej w jego stronę lalki, gwałtownymi szarpnięciami wprowadził kukłę Aburame w ruch obrotowy tak aby spotęgować cios przy ewentualnym zderzeniu, co się zaś tyczy drugiej lalki to na moment pozostawiona bez nadzoru została przebita jakimiś włóczniami z kamienia co spotkało się z irytacją Murasakiego który przez chwilę przyglądał się całemu zajściu a przynajmniej do momentu w którym został związany walką z własnym synem.

Offline

 

#59 2012-06-24 11:17:01

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

Nadszedł mój moment, moment, w którym prawdopodobnie pozbędę się Mitoa. Zgiełk walki, zwłaszcza w przypadku lalkarzy, wymaga dużego skupienia i koncentracji zarówno otoczenia, jak i skupienia nad kontrolą lalek. Trudno jest jednak połączyć obie te rzeczy, często walka wymaga od nas większego skupienia nad kontrolą marionetek, zapominamy wówczas częściowo o dokładnej obserwacji otoczenia. Mi chyba udało się już pogodzić obie te rzeczy, Mitoa - zobaczymy. Kuroari rzeczywiście zniknęła, niczym nie musiałam się już przejmować. Karasu zaczęła lecieć w jego stronę, nad niego. Jednak było już dla niego za późno, miałam nadzieję, że mi się uda. Bowiem Kuroari pojawiła się za nim, wleciała w niego, co spowodowało, że uwięziła go w swoim brzuchu. Ten zamknął się już po chwili. Wykonywałam różnorodne ruchy rękami, które przejawiały się w poczynaniach lalek. Karasu, która znajdowała się nad Kuroari, rozdzieliła się na części, wysuwając z każdej ostrze.
-Karakuri Engeki: Kurohigi Kiki Ippatsu ! - powiedziałam na głos, a ostrza Kruka wbiły się w otwory w ciele Czarnej Mrówki, miałam nadzieję, że mi się uda i, ze to zadziała.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#60 2012-06-24 11:27:47

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Miasteczko

Huuuuurrraa... udało się no nic zawiedziony Kyyo powtórnie odwrócił wzrok w stronę Murasakiego  a z lalki Ayane małymi strużkami poczęła wypływać krew Mitoa, lalki bezwładnie opadły na ziemię z wiadomego powodu, teraz pozostał już jedynie Murasaki który widząc sromotną klęskę swojej prawej ręki, okazał się słabszy psychicznie niż się zdawało, biegnąc w stronę drzwi w ścianie opadł na podłogę z kunaiem w plecach do którego była przytroczona powoli spalająca się notka, ostatnim wrzaskiem zakończył swój niecny żywot, Sayato stał nad truchłem Murasakiego z zaciśniętymi pięściami, no nic dla Aburame było już za późno a ich kukły przystrajały korytarze które przebyli   Ayane, Sayato oraz Kyyo, to był już raczej koniec ich współpracy, teraz to już raczej nadszedł czas na Epilog.

Offline

 

#61 2012-06-24 11:37:43

Ayane

Gość

Re: Miasteczko

-Koniec? - spytałam nieco zdziwiona.
Rozejrzałam się i rzeczywiście wyglądało na to, że to już koniec. Murasaki sam się zabił, ja zdołałam natomiast unieszkodliwić Murasaki'ego jedną z moich najlepszych technik, w pomieszczeniu zapanowała błoga cisza, nic się nie działo, na dosłownie chwilę wszystko zamarło w bezruchu.
-Tak, to koniec,. uff... - rzuciłam z uśmiechem.
Wykonałam ruchy rękami tak, by marionetki znalazły się obok mnie, następnie je zapieczętowałam. Wiedziałam, że mogę się już czuć bezpiecznie. Zostaliśmy ja , Kyyo, Seyato.
-Chłopaki, wygląda na to, że wam pomogłam. Skoro tak, pójdę sobie już, nie widzę celu, bym tutaj z wami dalej siedziała. Zrobiłam to, co chciałam, pomogłam ci, Seyato. Papa. -zrobiłam tak jak zamierzałam, po prostu wyszłam.
Przemyślałam sprawę. Stałam się już bardzo silna, naprawdę. Już niewiele mi brakuje do tego, by być jedną z najlepszych lalkarek na świecie, ba, osobą, która najlepiej posługuje się marionetkami na całym świecie. Jeszcze długa droga przede mną, ale idzie mi całkiem dobrze. Teraz udałam się do jakiegoś hotelu, wynajęłam pokój, chciałam odpocząć.

Po dłuższym czasie

Uznałam, że wypoczęłam już wręcz wystarczająco. Nadeszła pora, bym w końcu ruszyła się z tego miejsca i wróciła do Shisou, za którym bardzo się stęskniłam. Znowu muszę udać się tam przez Tetsu no Kuni, którego nie lubię, jednak to najkrótsza droga jaką znam. Dlatego właśnie umyłam się, zjadłam śniadanie i oddałam klucze do recepcji, po czym ruszyłam w podróż.

[zt -> Tetsu no Kuni, Tereny]

Ostatnio edytowany przez Ayane (2012-07-12 17:12:26)

 

#62 2013-07-29 20:36:22

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Ani żywej duszy, wszyscy zapewne zebrali się na wybrzeżu, jak to mieli w zwyczaju. Gdzie nie gdzie w oczy rzucały się wyłamane drzwi czy wybite okna, poza tym miasteczko wyglądało na normalne- opuszczone, ale normalne. Spacerowałem drogą z szarej kostki, kiedy nagle wdepnąłem w kałużę. Dopiero wtedy zorientowałem się, że niebo było całkowicie przesłonięte zasłoną z chmur, z których leciały liczne krople deszczu. Dziwne, że do tej pory tego nie zauważyłem, widocznie byłem zbyt zaaferowany wzywającą mnie przygodą. Zapewne także deszcz był przyczyną tak wyludnionych ulic.
    Podszedłem do wielkiej drewnianej tablicy spowitej niewielkim daszkiem, w końcu musiałem się gdzieś schronić przed deszczem, którego obecność dopiero niedawno dostrzegłem, a która znacząco mi doskwierała.  Spojrzałem na tablicę, widniało na niej wiele powtarzających się ogłoszeń, zatytułowanych: "Zaginął...", "Zaginęła...", zawierających opisy dzieci, zapewne tych, o których mówiła owa kobieta.
    Pomiędzy masą tych samych anonsów, dało się dojrzeć jeszcze nieliczne skrawki papieru z opisami "zagubionych" rzeczy, takich jak biżuteria i inne. Wyglądały na dość stare, może za sprawą zacinającego czasem deszczu, może po prostu mieszkańcy przestali liczyć na odzyskanie utraconego mienia. W każdym razie rodziny nie zaprzestały poszukiwań swoich dzieci, a ich portrety pamięciowe zdawały się wołać o pomoc z drewnianej tablicy.

Offline

 

#63 2013-07-29 22:26:06

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasteczko

Post #6
   Jak już sam zdołałeś zauważyć, wkroczyłeś w część miasta prawie całkowicie opustoszałą. Może było to spowodowane mokrą niespodzianką, jaką chmury zafundowały mieszkańcom Kraju Ziemi. Inną przyczyną mógł też być fakt, iż rzeczywiście w okolicy działo się coś niezbyt zachęcającego o włóczenia się w tych rejonach. Szczególnie podczas takich dni, jak ten.
   Przeskakując nad kolejnym kałużami, coraz bardziej zagłębiałeś się w obszar tej ludzkiej pustyni. Jedynym dźwiękiem były odgłosy kropel, wpadających do kałuż i odbijających się od ziemi. Jedynym zaś obrazem, jaki ci towarzyszył, były szare domy, wszystkie niemalże identyczne. Niektóre węższe uliczki zachęcały wręcz do wejścia, jeśli miało się przy sobie jakieś niechciane przedmioty. Tak, to miejsce sprawiało wrażenie naprawdę odpowiedniego dla kryjówki bandziorów. W końcu wszyscy tutejsi mieszkańcy byli uważani za niesamowicie miłych. Kto więc spodziewałby się tutaj spotkać jakiegoś oprycha?
   Przechodząc przez kolejną uliczkę, mogłeś usłyszeć przedzierające się gdzieś wśród huczącej zawieruchy odgłosy popularnej bajki dla dzieci. Na końcu drogi, na której się znajdowałeś, dojrzałeś uchylone drzwi, przez które wbiegała i wybiegała mała dziewczynka, trzymająca w ręku kunai, śpiewająca w niebogłosy piosenki z ulubionego programu.

Offline

 

#64 2013-07-29 23:13:51

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Nic nie wskazywało na to, że deszcz ustanie, albo chociaż nieco się uspokoi, ruszyłem więc w głąb miasteczka między coraz ciaśniejsze zabudowania. Niektóre uliczki zniechęciłyby niejednego ninja do odwiedzin, a co dopiero zwykłych ludzi. Nic dziwnego, że ludzie siedzą po domach, można wyjść na zewnątrz i nie wrócić.
Cały ten krajobraz całkowicie nie przypominał mi zapisanego w pamięci wizerunku Sashikan- ciepła i przyjazna okolica naraz stała się zimna i odrzucająca.
    Coś mi nie pasowało, niemożliwe przecież, że wyłącznie przez złodziei miasteczko tak bardzo się zmieniło. Czy lord nie powinien kierować się przede wszystkim dobrem swoich ludzi? Chyba że wciąż był zajęty sprawami administracyjnymi, a te "mniej ważne" odsunął na dalszy plan.
    Tym trzeba było się zająć natychmiastowo, skoro szajka bandziorów doprowadziła okolicę do takiego stanu, to na tym się nie skończy. Naraz pożałowałem swojego pogardliwego podejścia do kobiety, która opisywała mi to wszystko- jej zeznania nie były wcale wyolbrzymione, wręcz przeciwnie, powiedziała ona nawet za mało. Tak, byłem tam potrzebny.
    Moją uwagę zwróciła mała dziewczynka, wesoło podśpiewująca motyw z jednej z bajek. Kontrastowała z całym tym przygnębiającym otoczeniem, wydawała się całkowicie tym wszystkim nie przejmować, podskakując i trzymając w ręku jakąś zabawkę. Kiedy podszedłem bliżej, zamurowało mnie- to nie była zabawka, to była broń! W dodatku nie byle jaka, broń ninja.
    Czułem, że jest to kolejny trop do odnalezienia swoich rzeczy. Przystanąłem na chwilę, zastanawiając się. Wejść, czy nie wejść? Potrzebowałem jakiegoś planu, ale w tamtej chwili żaden nie przychodził mi do głowy. Podszedłem zatem do uchylonych drzwi, za którymi zniknęła dziewczynka i zapukałem.
    -Przepraszam, jest tam kto?- zapytałem niepewnie. Przygotowany na atak z zaskoczenia przekroczyłem próg- Może mógłbym się tu na chwilę zatrzymać i ogrzać? Na dworze leje jak z cebra.

Offline

 

#65 2013-07-30 00:46:27

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasteczko

Post #7
   Stanąwszy w wejściu uderzył cię zapach stęchlizny, wymieszany z inną wonią - o dziwo przyjemną. Było to coś, co doskonale komponowało się z dźwiękami dziecinnej bajeczki, dobiegającymi ze stojącego wewnątrz telewizora. Mogłeś bowiem wyczuć zapach czekolady, zmieszanej z jakimś innym, słodkim składnikiem. Nim zdążyłeś dobrze się rozeznać w sytuacji, poczułeś, jak twoją męską dłoń łapie jakaś drobna dłoń, wciągająca cię do środka.
   Należała ona do dziewczynki, którą widziałeś chwilę wcześniej. W półmroku, jaki panował w pomieszczeniu, mogłeś dostrzec jej uśmiechniętą twarzyczkę, oświetlaną jedynie kolorowymi barwami, wydobywającymi się z telewizora. Wprowadziła cię do prowizorycznego salonu, w którym znajdowały się pokaźne góry rupieci. Nie czekając na żadną twoją reakcję, usiadła na dywanie, rozpostartym przed urządzeniem.
   Kiedy na ekranie pojawiła się jakaś wyjątkowo jasna scena, obrzuciła większą ilością światła pokój, w jakim się znajdowaliście. Wtedy oto mogłeś przekonać się, że nie były to zwykłe szpargały, a wieże żelastwa i wszelkiego rodzaju noży i innej broni. Łatwo można było domyślić się, iż to stąd dziewczynka wzięła swoją zabawkę...

Offline

 

#66 2013-07-30 08:25:05

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Zostałem przez małą zaciągnięty do środka, skąd wydobywał się niezwykle przyjemny zapach- czekolada. Mmm, na same jej wspomnienie niemal się rozpłynąłem. Tymczasem mój wzrok domagał się większej uwagi, rozkazując porzucić mi zapachowe uniesienie, to był uśmiech dziewczynki, ledwo widoczny, ale jakże szczery i niewinny. Oświetlona różnorakimi barwami dobiegającymi z ekranu jej twarz wyglądała na jeszcze bardziej pogodną, ale całej tej sytuacji towarzyszyło pewne napięcie, które nie pozwalało mi opuścić gardy.
    Jesteś tu sama?- chciałem zapytać, ale głos uwiązł mi w gardle, kiedy to natężenie światła zwiększyło się i oświetliło wnętrze pokoju. Szpargały, które wcześniej wziąłem za meble, tudzież jakieś przyrządy w gruncie rzeczy były bronią wszelakiej maści. Pokój ten był nawet lepiej wyposażony niż niektóre sklepy w miastach po dostawie towaru. Z pewnością coś tu nie pasowało. Kto byłby tak nieodpowiedzialny, żeby zostawić małą dziewczynkę z tym żelastwem?
    Wykorzystując zapatrzenie małej, podszedłem do stosu znajdującego się najbliżej mnie. Chwyciłem za jeden z kunai znajdujący się na szczycie tej dziwnej wieży, nie wiedziałem, na co powinienem być przygotowany. Zbyt dużo spotkało mnie niespotykanych rzeczy, żeby nie być przygotowanym na atak z zaskoczenia.
    Chowając kunai w kieszeni, cały czas dzierżąc go w dłoni, przykucnąłem przy dziewczynce w taki sposób, by w razie czego szybko poderwać się na nogi.
    -Co tam oglądasz?

Offline

 

#67 2013-07-31 12:13:44

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasteczko

Post #8
   Dziewczynka siedziała sobie na dywanie, wlepiając wielkie, okrągłe oczka w ekran telewizora, którego siedziała niebezpiecznie blisko. Ale kto z nas nie siedział tak w dzieciństwie, choć rodzice zabraniali? W każdym razie, zdawała się zupełnie nie zauważyć, jak podkradasz jedną z jej "zabawek", z tych przerażających stosów...
   Kiedy ją zagadnąłeś, ledwie twoją krtań opuściło ostatnie słowo, ona momentalnie obróciła swoją maleńką głowę w twą stronę, a jej twarz nabrała innego, dziwnego wyrazu: brwi uniosły się niemożliwie, a oczy drapieżnie zmrużyły. Wyglądała zupełnie jak jakiś leśny stwór, czyhający na swoją ofiarę, którą właśnie miała zamiar upolować. Będąc w niesamowicie bliskiej odległości od twojej twarzy, syknęła złowieszczo i zamachnęła się swoją zabawką, raniąc Ci nieznacznie policzek, z którego natychmiast trysnęła struga krwi.
   Następnie dziewczynka odskoczyła z należytą dla zdrowych dzieci zręcznością na drugi koniec pokoju i wycedziła przez zaciśnięte mleczaki: Oddawaj moją zabawkę! Inaczej zawołam tatusia!
   Była wyraźnie zdenerwowana. Nie tylko jej głos zdradzał jej stan emocjonalny, ale i mowa ciała. Cała dygotała, jakby za chwilę miała dostać wściekłej furii... Nawet ślepy by wiedział, że powinien zachować teraz szczególną ostrożność.

Offline

 

#68 2013-08-02 08:38:13

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Nagły ruch dziewczynki spowodował, że dreszcz przebiegł mi po plecach. Nie spodziewałem się, że moje pytanie wyrwie ją z zapatrzenia w ekran. Teraz zamiast patrzeć na niego patrzyła na mnie, a jej twarz przybrała dziwny grymas- czy to jest wykonalne zmrużyć oczy i podnieść jednocześnie brwi? Widocznie tak, skoro jej się to udało. W tym wszystkim wyglądała ona jakoby polujący tygrys, zaaferowany zwierzyną.
    Zaskoczyła mnie kolejny raz, kiedy dzierżony przez nią kunai musnął mojej twarzy, delikatnie rozcinając skórę na policzku. Ona zdawała się nic nie robić z krwi, która natychmiast wydostała się z mojej twarzy, zamiast tego rzuciła, bym oddał jej jej zabawkę. Czy miała na myśli kunai schowany w mojej kieszeni? Niemożliwe, przecież dokładnie się jej przyglądałem, czy widziała akt kradzieży, może nawet akt odebrania własnej wartości, nie mogłem być pewien, a te stosy wyglądały jak łupy- może to właśnie tu schowane były zrabowane mi uprzednio rzeczy? Z pewnością nie miałem powodu, by nękać swoje sumienie, wszystko zrobiłem, jak należało.
    -Nie mam twojej zabawki, ale może znajdziemy coś ciekawego razem w tych stertach- odpowiedziałem na jej zarzut, chcąc załagodzić sytuację. Miałem nadzieję, że propozycja wspólnego spędzenia czasu przekona dziewczynkę o moich przyjaznych zamiarach. Było to jedyne wyjście. Nie mogłem przecież pozwolić sobie na walkę z jej tatą na jej oczach, to byłaby dla niej trauma na całe życie. Tym bardziej nie mogłem przyznać się do przywłaszczenia narzędzi ninja, mała na pewno wszczęłaby swojego rodzaju alarm, a ja nie miałem ochoty na jej uciszanie, z resztą to tylko małe dziecko, nie dałbym rady...

Offline

 

#69 2013-08-03 15:04:04

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasteczko

Post 9#
   Na twarzy małej zaczynały dziać się dziwne rzeczy, jeszcze mniej normalne, niż do tej pory. Zdawała się całkowicie cię nie słuchać, a jej oblicze wydawało się być jakby wymalowane rozkoszą i dzikością. Zupełnie jakby wyobrażała sobie, że własnie schrupała cię na drugie śniadanie. Jednak już po krótkiej chwili miało okazać się, iż wszystkie twoje słowa zdążyła przetrawić. Co więcej - raczej jej się nie spodobały...
   Dziewczynka zaczęła się trząść, zupełnie jak przy ataku padaczki, jednak umiała utrzymać się na nogach. Następnie błyskawicznym ruchem uniosła jeden palec, zawieszając go w przestrzeni na wysokości twojej kieszeni, celując w ukrytą tam broń. Odezwała się przerażającym głosem: W takim razie - co tam chowasz?! NIE DOŚĆ, ŻE ZŁODZIEJ, TO JESZCZE KŁAMCA! Po tym zaczerpnęła duży haust powietrza i w niebezpiecznie wysokich tonach, pisnęła: TATO! POMOCY!!!
   Nim zdążyłeś się obejrzeć, zza drzwi, prowadzących do innego pokoju, przed którymi stała ta dziwna mała upiorzyca, wyłonił się jej ojciec - barczysty, zarośnięty, wielki facet, który bez żadnego ostrzeżenia runął na ciebie, wymierzając ci silny, prawy sierpowy, który odrzucił cię w jedną ze stert żelastwa, które dotkliwie powbijały się w twoje plecy. Widocznie trafiłeś na kilka kunai'ów, obróconych w twą stronę.
   Jedno było pewne - zaczynało się robić niewesoło...

Offline

 

#70 2013-08-03 15:27:29

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Reakcji dziewczynki do normalnych zaliczyć się nie dało. W końcu które dziecko na zaproszenie do wspólnej zabawy odpowiada wrogością? Po chwili w pomieszczeniu znalazł się ktoś jeszcze- to ojciec małej dzikuski wezwany za pomocą jej bezpodstawnego lamentu. Nie zdążyłem nawet dobrze mu się przyjrzeć, kiedy dostrzegłem jego pięść pędzącą w kierunku mojej twarzy. Nie myśląc zbyt wiele, usunąłem głowę z jej drogi (reakcje: 20), po czym odskoczyłem w kierunku jednej ze stert.
    Teraz nie mógł mnie zajść od tyłu, nie było to specjalnie konieczne, ponieważ na ogół szerocy przeciwnicy nie grzeszą prędkością, nie mógłby mnie zatem jakoś szczególnie zaskoczyć. Wzrokiem szybko odnalazłem dziewczynkę, w końcu jej zachowanie było nieprzewidywalne, kto wie, czy nie szykowała się, żeby wbić mi dzierżony w małej dłoni kunai gdzieś w nogę i uniemożliwić mi swobodne poruszanie.
    Obserwując cały pokój, wymacałem ostrożnie za plecami jakąś broń. Wiedziałem, że się nada, jej końce nadal były ostre pomimo tony żelastwa, które mogły ją stępić. Wyciągnąłem ją przed siebie, spodziewając się kolejnego natarcia.
    Jedno było pewne - musiałem się mieć na baczności...

Offline

 

#71 2013-08-04 13:43:44

Daiki

Gość

Re: Miasteczko

Sashikan, Kraj Ziemi, w końcu udało mi się dostać do Kraju, w którym znajduje się cel mojej podróży, czyli Kokkai. Byłem już trochę zmęczony, ale nie mogłem pozwolić sobie na odpoczynek, wręcz przeciwnie. Dalszy wysiłek mogłem potraktować jako swoisty trening, przecież nawet hartowanie własnego ciała, nakładanie na nim dużego wysiłku jest formą treningu, prawda? Wciąż towarzyszyła mi staruszka, którą spotkałem w Tetsu no Kuni, tutaj było już swobodniej, nie musieliśmy się przejmować złymi warunkami, obiecałem jej jednak, że dotrzymam jej obecności do samego Baigai, jej uśmiech wdzięczności spowodował, iż nie mogłem odmówić. Staruszka była bardzo serdeczna, a w Sashikan zafundowała mi pyszny posiłek w jednym z przydrożnych stoisk. Ciastka, które upiekła, smakowały wybornie, miała je podarować rodzinie, ale wszystkie dała mi, były pyszne, wyborne wręcz. Naprawdę była mi bardzo wdzięczna, a ja cieszyłem się, że spełniłem dobry uczynek, trzeba pomagać. A nim się obejrzeliśmy, znajdowaliśmy się już poza Sashikan, przed nami znajdowało się już Baigai.

[zt -> Baigai, Rzeka]

 

#72 2013-08-04 14:26:18

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasteczko

Post #10
   Sprytnie wykorzystałeś swą niezbyt komfortową sytuację, pozwalając sobie na zdobycie przewagi w tym starciu. Chwilę później trzymałeś już między palcami kolejny kunai - teraz miałeś już dwa narzędzia ninja, którymi mogłeś posłużyć się do wyprowadzenia ataku lub skutecznej obrony.
   Niestety, ojciec dziewczynki nie zdawał się w ogóle przejąć tym, że trzymasz w ręku nóż, gdyż dalej patrzył to na ciebie, to rozglądał się dzikim wzrokiem po pokoju, wydając przy tym dziwne dźwięki. Coś jakby sapanie - przypominać mógł trochę rozjuszonego byka, polującego na czerwoną płachtę.
   Nagle zastygł zupełnie, jakby odnalazł coś, co mogłoby mu pomóc w uszkodzeniu cię trochę. Rozległ się zachrypiały śmiech, kiedy podbiegł do jednej z stert żelastwa i z całą swoją mocą (siła:60) uderzył w nią. Nie było to może zbyt mądre, gdyż pokaleczył sobie przy tym dłonie, ale spowodowało to również wyrzucenie ogromnej ilości niebezpiecznych przedmiotów w twoją stronę, co było raczej trudniejsze do uniknięcia.
   Dziewczynka również przyłączyła się swoim irytującym, piszczącym śmiechem, wtórując mężczyźnie i przyglądała się waszemu starciu - na razie w spokoju.

Offline

 

#73 2013-08-05 08:48:14

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Dwa kunaie nie dawały mi jakiejś specjalnej przewagi nad masywnym i postawnym mężczyzną zdającym się postradać zmysły. Cała rodzina z resztą była pokręcona, o czym świadczyło nie tylko ich zachowanie, ale i ten złowieszczy rechot. Skoro zatem dziewczynka nie była taka niewinna, jak przypuszczałem, nie musiałem się zbytnio martwić o jej i tak spaczoną już psychikę.
    Ojciec wpadł w prawdziwy szał, za wszelką cenę chciał mnie w jakikolwiek sposób uszkodzić nie bacząc nawet na bezpieczeństwo swoje i swojej córeczki z piekła rodem. Zrobił coś, czego kompletnie się nie spodziewałem, z całym impetem runął na jedną ze stert, wyrzucając w powietrze większość tworzącego ją żelastwa. Dziewczynka wpatrywała się w to wszystko zafascynowana, ale i bez ruchu. Zapamiętując jej położenie użyłem Shinju Zanshu no Jutsu, po czym za pomocą Dochuu Eigyo przebyłem te 3 metry w jej kierunku i ponownie za pomocą Shinju Zanshu no Jutsu wciągnąłem ją niemal całą pod ziemię, zostawiając jedynie głowę nad jej powierzchnią, obróconą w stronę ściany, w taki sposób, że nie widziała, co się dzieje.
    Teraz ponownie byłem na powierzchni wpatrując się w ojca dziewczynki.
    - Uspokój się. Wiem, że to ty stoisz za tymi rozbojami w mieście. Chcę, żebyś przestał niepokoić mieszkańców i powiedział mi, gdzie schowałeś zrabowane wraz ze swoją bandą łupy. Poza tym musisz udzielić mi paru informacji. Inaczej ten dzień nie zapadnie w Twojej pamięci jako jeden ze szczęśliwych.
    Byłem niezwykle stanowczy, mówiąc to. W każdej chwili gotów byłem cisnąć kunai w jego nogi, gdyby rozpoczął tym razem szarżę w moją stronę. Miałem jednak nadzieję, że się opamięta i postanowi współpracować.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#74 2013-08-05 13:59:57

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasteczko

Post #11
   Typ spod ciemnej gwiazdy tak był pochłonięty swoją furią, że nie zauważył nawet, iż jego cel, którym oczywiście byłeś ty, jakby rozpłynął się w powietrzu. Kiedy cisnął w ciebie tym ogromem ostrych przedmiotów, po raz kolejny zaśmiał się potężnie, i podszedł zadowolony do kolejnej sterty, którą dopiero co utworzył. Zaczął ją przekopywać, coraz bardziej raniąc sobie te wielkie łapska, kiedy zza jego pleców doszedł go zrozpaczony pisk dziewczynki.
   Mężczyzna zamarł w jednej chwili. Powolnym ruchem okręcił się na pięcie, by zobaczyć coś, co zatrzymało bicie jego serca. Zaniósł się tak rozpaczliwym płaczem, widząc jedynie tył głowy swej córki, że aż ściany się zatrzęsły. Zaciskał pięści ze złości, by po chwili je rozluźniać z bezradności. Dopiero wówczas zauważył, jak intensywnie oblane były szkarłatną cieczą.
   Zrobiło mu się słabo. Choć do tej pory mógł się wydawać kimś pokroju człowieka pierwotnego, udowodnił właśnie, że ma uczucia i fobie. Splótł dłonie ze sobą, by nie patrzeć na krew, sączącą się z ran i rozpaczliwym głosem jęknął: Co chcesz wiedzieć? Powiem wszystko. Tylko zostaw nas w spokoju. I uwolnij moją córkę!

Offline

 

#75 2013-08-05 19:28:28

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Mój plan poskutkował. Było w nim wiele znaków zapytania, w tym także reakcja mężczyzny na krzywdę dziecka, ale szala zwycięstwa ostatecznie przechyliła się na moją stronę. Rosły facet na widok swojej córeczki, a raczej jedynie jej głowy, rozpłakał się strasznie.
    Spodobało mi się to, że nie krzywdząc nikogo, mogłem w końcu zdobyć jakieś pożyteczne informacje. Tym bardziej, że on sam wyszedł z propozycją podzielenia się ze mną swoją wiedzą. Zdecydowanie miał coś na sumieniu.
    - Jak mówiłem, uwolnię twoją córkę w zamian za garść przydatnych informacji. Wątpię jednak, że chciałbyś, by mała była obecna przy tej rozmowie.
    W ten oto sposób zaproponowałem mu zmianę pomieszczenia. Nikt przecież nie chciałby, żeby jego dzieci wiedziały o występkach swojego rodzica. Widząc, że jego rozpacz była tak ogromna, byłem pewny, że nie spróbuje żadnych sztuczek, by przypadkiem nie narazić kolejny raz swojej córeczki. Dlatego też nie pozwoliłem, by przez całą rozmowę musiała ona patrzeć w ścianę i uwolniłem ją, mając nadzieję, że wróci do oglądania swojej bajeczki.
    - Jak już wspomniałemz, w całym Sashikan dochodzi notorycznie do rabunków. Także kilku dyplomatów zostało okradzionych podczas politycznego szczytu mającego na celu wyłonienie nowego Lorda Kraju Ziemi. Poza tym zaginęła grupa dzieci. Podejrzewam, że za tymi wszystkimi wydarzeniami stoją Ci sami ludzie. Powiedz mi wszystko, co wiesz- jak działają, kto im przewodzi i najważniejsze- jak mogę do nich dotrzeć i dobrze Ci radzę, obyś niczego przede mną nie ukrywał.

Offline

 

#76 2013-08-06 12:13:41

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasteczko

Post #12
   Nie ma co ukrywać. Miałeś niesamowite szczęście, że rodzinka, na którą trafiłeś, nie należała do zbyt inteligentnych. Gdzie tam - był to margines społeczeństwa. W normalnej sytuacji, gdyby wiedzieli, iż ktoś dysponuje takim zagraniem, jaki przedstawiłeś chwilę wcześniej, nie daliby się nabrać drugi raz. A co za tym idzie, odważyliby się na kolejny atak.
   Ucieszony jednak z widoku ocalonej córki, uściskał ją z miłością i powiedział jej, by zaczekała w innym pokoju. Następnie wysłuchał, co miałeś do powiedzenia i udzielił natychmiastowej odpowiedzi, jakby w obawie, że jego zwłoka może cię wkurzyć. Trochę się jąkając i denerwując, zaczął swoją opowieść.
   -Zjawił się tu kiedyś. Taki jeden. Chłop. Szeroki i silny. I i... on nie był sam. Było ich trzech. Każdy wysoki. Szeroki i silny. Ale ten jeden. On to jest. Narazumono. Mówią na niego. Narazu. Boją się go. Ja. Się boję. Groził nam. Każe porywać. Kraść. Ale nie... zabijam. Oni. Tych trzech. Tak. Zabijają.
   Zaciął się kolejny raz, tym razem na dłużej. -Żyją. Grupa jest niedaleko. Kryjówka. W górach. Tereny między kopalnią, za miastem. Tam są. Łupy, dzieci i oni. I my. Jest nas dużo. Nie idź. Uciekaj stąd. Ja. Ja nie chcę bić. Ani kraść. Muszę. Grożą mi i małej. Pomóż nam.
   Wszystko wskazywało na to, że twój niedoszły oprawca okazał się być tylko zastraszonym, biednym człowiekiem, wykorzystywanym do niecnych celów przez kogoś innego...
   W pokoju obok stała dziewczynka z workiem pełnym czegoś ciężkiego. Kiedy cię zobaczyła, upuściła to na ziemię, co spowodowało wybrzmienie jego zawartości. Dało się zauważyć, iż było to coś metalowego. Małą wypuściła podarunek za ratunek, gdyż na twój widok schowała się za stertą żelastwa. Mimo to, pożegnała cię dziwnym uśmiechem.

Offline

 

#77 2013-08-06 14:06:30

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasteczko

Dopiero po uwolnieniu dziewczynki doszło do mnie, jak lekkomyślnie postąpiłem. Wiem, że kierowałem się emocjami, chciałem dać odetchnąć ojcu, który w tej sytuacji byłby jeszcze bardziej roztrzęsiony, a jego wypowiedź z pewnością byłaby bardziej nieskładna niż teraz.
    W każdym razie zeznania mężczyzny były dość przydatne, jeżeli tylko dało się coś wyłuskać cokolwiek z jego urywanych zdań. Nie powiem, zasiał we mnie ziarno grozy. Skoro udało im się zastraszyć takiego potężnego chłopa, jak on, to co dopiero mnie. Nie mogłem jednak odpuścić, skoro dopiero zaczęło się robić ciekawie. Poza tym wśród jego zniechęceń usłyszałem wyraźną prośbę o pomoc. Jeśli ja im nie pomogę, to nie wiem, kto może.
    -Nie martw się, zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zapobiec tym okropnym zdarzeniom. Klan Kiyoshi nie pozwoli, by tym bandytom uszło to na sucho.
    Ruszyłem do wyjścia, w końcu nie było czasu do stracenia. Zanim jednak dotarłem do frontowych drzwi, rozejrzałem się po pokoju za małą dzikuską, która pewnie była dość sympatyczna poza swoimi wybuchami agresji. W dość niecodzienny sposób przekazała mi podarunek. Postanowiłem nie otwierać go na oczach tej dziwnej rodziny, mogliby to uznać za niegrzeczne. W zamian powiedziałem jedynie: Dziękuję, trzymajcie się i wyszedłem w kierunku terenów wokół-kopalnianych, by odnaleźć tych typów spod ciemnej gwiazdy. W międzyczasie odnowiłem część zużytej chakry.

[z/t-> Tereny starego Kakan]

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2013-08-06 14:27:41)

Offline

 

#78 2013-08-30 17:55:38

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Miasteczko

No i nareszcie dotarłam do Sashikan, tutaj było przynajmniej spokojnie, a ludzie jeśli już jacy się pojawiali, to było ich niewiele i bardzo rzadko. Przepełniona spokojem o dalszą podróż dość szybko przemierzałam opustoszałe uliczki, ciągnące się zawile między domkami. Przebyta droga z perspektywy czasu, teraz wydawała mi się niczym wielkim, dość szybko choć nie bez nerwów jak to zwykle bywa przeminęła. Teraz pozostało jedynie dotrzeć do wioski Kiyoshi w Baigai, a potem... znaleźć coś co choć na jakiś czas pozwoli zabić czas, i nie umrzeć z głodu. Choć doświadczony i sprytny ninja nie powinien na tym świecie cierpieć głodu, więc z nadzieją na powodzenie się planów nieoczekiwanie przekroczyłam granicę z Baigai.
[z/t->Baigai/wioska klanu]

Offline

 

#79 2013-11-27 19:16:16

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Miasteczko

      Kolejnym przystankiem mojej podróży bez celu, stała się malutka mieścinka nieopodal Sashikan. Nie robiła ani dobrego, ani złego wrażenia. Moje odczucia wobec niej były obojętne i żyłem nadzieją, że taki też jestem dla tutejszych - nieważny. Kraj Ziemi nie był miejscem, w którym zależało mi na rozgłosie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

      Nie było co się oszukiwać, spędziłem tu stanowczo za dużo czasu. Miałem wrażenie, że moje podróżowanie po świecie może się źle skończyć jeżeli takie incydenty jak ten sprzed chwili będą się powtarzać. Nabroiłem już chyba tak bardzo, że lepiej na jakiś czas się przyczaić. To był największy paradoks... Najbezpieczniejszym dla mnie miejscem na chwilą obecną było... Ronin no Kuni...

<z/t -> Ame no Kuni>

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-11-27 19:49:06)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
BetonovĂŠ JĂ­mky Karniów Korespondencja z Krakowem (super tajna misja)