Ogłoszenie


#121 2013-07-10 10:17:34

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: [Event] Biwak


     Leżąc w moim piaskowym grobowcu nie wiedziałem co robić. Wymiana zdań, którą słyszałem zirytowała mnie. Z jednej strony dobrze wiedziałem, że Gishi nie jest w stanie zaatakować byłych towarzyszy tak po prostu, raczej był normalnym Samotnikiem. Chociaż ten wiszący piasek, dziwne wymiany zdań... To nie mogło go zainteresować? Trudno, najwyraźniej pozostanę tutaj przez długi czas. Zastanawiało mnie tylko to, czy uda mi się kiedykolwiek wyjść z tego grobowca. Piasek był twardy i mocny, z pewnością nie mógłbym go zniszczyć od tak sobie. A w tej sytuacji paraliż nie umożliwił mi chociażby wierzgania. Cholera jasna. Nie mogę nawet się odezwać. Jasna dupa.
     Starałem się usłyszeć każde słowo, albo szepty. user bluźni Ekotsu. "Nic, co powinieneś wiedzieć, przyjacielu." Gdyby Gishi wiedział co się tutaj dzieje z pewnością rzuciłby się na nich. A może nie będzie solidarny dla Samotnika? Nie wiedziałem tego, ale modliłem się w duchu, aby mnie uratował. Pozostawało mi tylko to. Jednak następne zdania przychlasta z klanu Nara mnie zaciekawiły. Zasugerował drugiemu Samotnikowi chorobę. Być może mój współczłonek organizacji był jakiś dziwny, inny niż wcześniej? Trudno się mówi, pozostawało mi modlić się dalej.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#122 2013-07-10 10:22:59

Gishi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 52
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

Wciąż patrzyłem badawczym spojrzeniem na ową dwójkę. Jednak dopiero teraz zauważyłem, że Sabaku przetrzymuje coś w swoim piachu. Nie tracąc czujności wskazałem palcem na piach
-Co tam trzymasz ? - spytałem niezwykle chłodno nie ufając tej dwójce.
Mój organizm był maksymalnie przygotowany. Czułem ogromną siłę w sobie oraz niezwykłą złość drzemiącą w moim ciele. Przełknąłem głośno ślinę i wziąłem głęboki oddech. Byłem blady, czułem się jednak świetnie. Ignorowałem słowa przeciwników, skupiłem się maksymalnie na ich ruchach. Nie mogłem dać się złapać w jakąś technikę. Zęby zacisnąłem dość mocno czując przypływ kolejnych dawek mocy. To chyba to zło, z tamtego pokoju drzemało wciąż we mnie. Dawało mi siłę, z której nie miałem najmniejszego zamiaru rezygnować. Wiem, że jestem w stanie pokonać obu przeciwników, jeśli tylko dadzą mi sygnał do ataku. Zastanawiała mnie zawartość piachu, bo ewidentnie coś się tam znajdowało.
-Więc?- dodałem w celu przyśpieszenia odpowiedzi obu gości. Nie miałem najmniejszej ochoty na żarty...

Ostatnio edytowany przez Gishi (2013-07-10 10:23:21)

Offline

 

#123 2013-07-10 17:33:06

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: [Event] Biwak

Uchiha w rozglądając się wokół poczuł jak podłoga na której stał zaczęła się ruszać. Ze ścian sypał się tynk, a ze stołu dzbany jak i jedzenie spadało na podłogę. Mogło by się spodziewać najgorszego, że zaraz wszystko się zawali, jednakże nic podobnego. Coś zagrzytało, zabrzęczało i podłoga zaczęła opadać na dół. Wnioskując po tym wszystkim co to się stało, wielka sala w której znajdował się Hiroshi była gigantyczną windą. Po paru chwilach znowu coś zabrzęczało, zagrzytało i winda się zatrzymała. Czarnowłosy mógł zobaczyć przed sobą dwójkę innych uczestników. Hiro nie mógł sobie przypomnieć z jakiego są klanu, ale zaraz coś zaczęło mu świtać, gdyż jedyną parą na turnieju byli z klanu Senju. Teraz chłopak wpadł w małe kłopoty. Nie wiedział jak zareagują, gdyż należał do klanu Uchiha. Nie wiedział co myśleć o nich. Zaatakować czy może się grzecznie przywitać. Miał mieszane uczucia co do nich. Popatrzył nieco na dwójkę i zauważył, że są nieco poturbowani. Czyli nie tylko on miał ciężko. Pochodząc nieco bliżej z rozluźnionymi rękami podniósł rękę do pomachania im i powiedział:
- Siemka...
Połknął sline i dokończył:
- Uważajcie na jedzenie i broń na podłodze, gdyż łatwo się wywalić. Jak wam poszło?
Uśmiechnął się i wyczekiwał na odpowiedź, jednakże nie odpuszczał sobie czujności. Nie wiedział jak rywalizujący z klanem Uchiha, Senjuq na niego zareagują. Gdy tylko któryś z nich zaatakuje Hiroshi włącza Sharingan, wyjmuje katanę i zaczyna walkę, jednakże musi znać prawdziwe zamiary co do niego. Nie może sobie pozwolić na pomyłkę.



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#124 2013-07-10 17:47:15

 Hotaru

Martwy

41275297
Call me!
Skąd: Łęczyca
Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 141
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu

Re: [Event] Biwak

Szła przed siebie zwalniając czasami i spoglądając na chłopaka kiedy zrównywali się. Krew płynęła jej z ran zasychając na jej ciele. Zresztą oboje ponieśli straty. W dodatku jeszcze ta załamana ręka. Jak się okazało niedługo nie tylko on oberwali. Oczy dziewczyny kiedy tylko usłyszała glos spoczęły na osobie, z której on wypływał.
– Cześć. – przywitała się lustrując osobę z jej wrogiego klanu.
W każdy razie nie atakowało chłopaka. Nie miała po co. Po chwili wyciągnęła kunaj i pozbawiła swój strój paska od niej bandażując sobie nim ranę na szyi po chwili kończąc. Stała i rozglądała się ciekawa co wydarzy się za chwilę kiedy już opatrzyła rany. Pilnowała tez chłopaka jak i wroga. Nigdy nie wiadomo co może strzelić mu do głowy. Lepiej, więc trzymać się na baczności by w razie potrzeby wyciągnąć broń.

Offline

 

#125 2013-07-10 17:57:49

Itsuki

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 217
Klan/Organizacja: Senju
Ranga: Członek

Re: [Event] Biwak

Wyglądało na to że gadająca twarz pilnowała pustego korytarza, najwyraźniej trzeba było pójść w drugą stronę. Wzdychnąłem po irytowany, moja ręka praktycznie nie nadawała się do użytku poświęciłem ją tylko dlatego aby utknąć w pustym korytarzu. Odwróciłem się, aby udać się z powrotem, nie byłoby z tym żadnego problemu gdyż cały korytarz nosił ślady mojej krwi. Zapewne warto by było coś z tym zrobić, jednak nie miałem siły by sprzątać. Prawdę mówiąc, nie czułem się najlepiej i sama myśl o drodze powrotnej nie była przyjemna. Na szczęście po chwili dało się usłyszeć dźwięk jakiegoś mechanizmu i po chwili pojawił się przed nami kolejna sala, a w niej Uchiha, który się z nami przywitał jednak ignorowałem jego słowa nigdy nie wiadomo czy to nie jakieś genjutsu.
-Uważaj na niego Hotaru on jest z tego klanu - powiedziałem wystarczająco głośno żeby mnie usłyszał po czym ruszyłem w kierunku przeciwnika wciąż oznaczając swoją wędrówkę śladami krwi. Wszedłem do nowej komnaty z zamiarem rzucenia w Uchihe shurikenami. I wtedy to poczułem, jedzenie pyszne wędzone kurczaki natychmiast zwróciły moją uwagę swoim intensywnym zapachem, zwłaszcza że od dłuższego czasu nic nie jadłem, nie licząc banana którego zwróciłem i wciąż trzymałem w ręku. Nim jednak się zorientowałem poleciał on w stronę Hiroshiego zamiast shirukenów, których użycie zarzuciłem. Zamiast tego zabrałem się za pałaszowanie, choć przyznam szczerze nie było to takie łatwe jedną ręką. Zupełnie zapomniałem o tym gdzie się znajdujemy oraz z kimś. W życiu nie byłem taki głodny i nie było mi tak słabo


http://static.comicvine.com/uploads/original/11/119884/2716728-600px_senju_symbol.svg.png

Offline

 

#126 2013-07-10 19:13:28

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Biwak

    Sala, która wkrótce po tym jak odwiedził ją Hiroshi okazała się niczym innym jak wielką windą, przyjęła pod swoje - pachnące jedzeniem i szpitalem - ramiona grono nowych towarzyszy, niespecjalnie pokojowo nastawionych względem domniemanego gospodarza, który zdążył już napełnić żołądek owocami i kieszenie bronią białą, jakiej ubytek boleśnie odczuła szklana gablotka.
    Wejście Itsuki'ego zwiastowało niechybne problemy. Chłopak, jako jedyny chyba, wciąż pamiętał zażyłości historyczne pomiędzy Sharinganem, a Mokoutonem i nie bardzo mu odpowiadało pójście w braterstwo z byle Uchihą. Tym bardziej, że ten mógł przecież zastawić pułapki, lub co gorsza - zdążyć zrobić coś z jedzeniem. Kto wie, jakie zwyczaje mają ludzie z Hidari i jakie rozkazy dostali od swoich przełożonych. Być może były straszliwie kaźnicze i to właśnie dlatego z uczestnictwa zrezygnowała młodziutka Igari, nie uśmiechającej się gnębienie mieszkańców wioski w lesie Chikai.
    To niestety były tylko domniemania. Ważniejszym problemem na ten moment, stało się kolejne, gwałtowne poruszenie windy, na skutek której jedzenie, ubywające w szybkim tempie za sprawą Itsuki'ego, mającego teraz twarz w kluskach i rosole z ramenu, ponownie zakołysało się w półmiskach, o mały włos nie zsuwając się ze stołu. Tym razem obyło się bez pobitych półmisków.
    Nowym gościem, który zawitał w sali, okazał się być białowłosym Samotnikiem, Ayatane. Jego udo krwawiło obficie, a blada twarz wskazywała na to, że krew upływa z niego dłużej niż mogło się zdawać. Chłopak był wyraźnie wykończony, a czarny szlam na jego przemokniętym ubraniu mógł mówić dosłownie wszystko.

***

    Nara i Sabaku drgnęli nerwowo na pytanie Gishi'ego, wyraźnie niezadowoleni z tego, że ten bierze ich na spytki. Wyglądało na to, że nie wzięli pod uwagę tego,  iż ktoś inny również może przedostać się do kościanego korytarza i to akurat w momencie, gdy oni taszczyli ze sobą ważącego wcale niemało Batsu. Tamten zaś siedział cicho, całkiem rozsądnie z resztą. Zawołanie pomocy, choć mogłoby zwrócić uwagę Kuran Sena, to z pewnością równałoby się z utratą życia po przez zmiażdżenie w masie żółtego, plażowego piasku.
    - Strasznie wścibski jesteś, przyjacielu - odparł Ekotsu, a minę miał co raz bardziej nietęgą. - Nie podobają mi się twoje pytania, tym bardziej, że ja nie zadaje ich tobie. Dołącz do naszej kompanii, nie bądź jak tamci, co leżą pod twoimi nogami. Skarb zaćmił im umysły, próbowali nas napaść...

Offline

 

#127 2013-07-10 19:19:22

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: [Event] Biwak


     Dalej leżałem pomiędzy moją aktualną trumną z piachu. Zastanawiałem się czy paraliż mi przeszedł. Chciałem zawołać, ale nagle uświadomiłem sobie, że nie powinienem tego robić. Sabaku i Nara przecież prowadzą teraz "ciekawą konwersację" z Samotnikiem. Jeśli im przeszkodzę i pokażę ich zamiary to... No, raczej koniec życia, a w najlepszym wypadku złamanie większości kości. Wierzyłem w moc mojego Kekkei Genkai, ale zdawałem sobie sprawę, że nawet ono ma limity, a na początkowym stadium nie osiąga maksymalnej mocy. Leżałem więc dalej między fałdami zgniecionego piachu. Pozostawało mi tylko czekać, aż umrę, albo zostanę wydostany.
     Cicho w duchu miałem nadzieję, że Sabaku i Nara zostaną zabici. Nienawidziłem ich obydwu, ale Ekotsu wydawał mi się być większym sukinsynem. Łamał wszystkie reguły normalnej współpracy, a dodatkowo udawał niewiniątko. Miałem skrytą nadzieję, że Sabaku nieźle się "przejedzie" na współpracy z tym zasranym inteligentem. Ale, aktualnie nie mogłem nic zrobić. Stan, w którym się znajdowałem uniemożliwił mi jakiekolwiek działanie. Czekałem na ruchy Gishiego, Sabaku i Nary.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#128 2013-07-10 19:55:48

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

Ayatane postawiwszy puchar na podescie udał się do nowego pomieszczenia. Jego noga obficie krwawiła, zaś improwizowany opatrunek był nią całkowicie przesiąknięty i nie nadawał się do niczego. Dodatkowo, dawały o sobie znać rany po igłach, przykrej pamiątce z pierwszej sali Domku Gorizu. Pokonując ból, Yuki przeszedł przez otwarte wrota, głowiąc się nad tym, co go za nimi spodka. Został zaskoczony.
    Sporej wielkości pomieszczenie przywitało chłopaka widokiem trzech wojowników - dwójki Senju, oraz chłopakowi z klanu Uchicha o imieniu Hiroshi, jak przypomniał sobie Ayatane. Dodatkowo, z ław zastawionych jedzeniem wydobywał się przyjemny zapach jedzenia. Samotnikowi zaburczało w brzuchu.
   Sytuacja w sali była dość zabawna. Użytkownik sharingana stał wesoło witając nowoprzybyłych. Kobieta stała z wyciągniętym nożem kunai, zaś jej towarzysz głośno pałaszował, szybko ubywajace jedzenie ze stołów. Ayatane mógł zatem spodziewać się z ich strony wszystkiego.
-Witajcie!
Rzekł luźno do obecnych, jednakże cały czas oglądając dzierżącą kunai dziewczynę. Gdy zobaczył jej bandaż, zrozumiał, iż najpewniej użyła noża do opatrzenia rany na szyi. Wtedy, wzrok samotnika padł na stojące przy scianach gablotki. Zastawione były bronią i wszelkim wyposarzeniem; co najważniejsze, były wśród nich opatrunki. Wolnym krokiem podszedł do apteczki. Dopiero wtedy dostrzegł ich podejrzliwe spojrzenia.
-Rozumiem wasze zdziwienie.
Westchnął, zdejmując zakrwawiony skrawek płaszcza. Rzucił szmatę w kąt sali i wziął z apteczki opatrunek, kładąc go na udzie, w miejscu rany. Nie wyglądał ciekawie.
-Możecie wierzyć, lub nie... Hyuuga poświęcił się, abym ja mógł przejść dalej... Choć jak widać, nie bez problemu.
Ayatane obwiązał nogę bandażem, a następnie zawiązał go na mocny supeł. Upewniwszy się, że opatrunek został dobrze założony, chłopak podszedł do gablotki z uzbrojeniem. Wziął z niej 6 noży kunai.
   Uzupełniwszy zapasy, Yuki odwrócił się w stronę zebranych, czekając na ich reakcję.


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#129 2013-07-10 23:49:22

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: [Event] Biwak

Uchiha nie przejął się zbytnio młodym Senju. Raczej rozbawiło go atak bananem niczym shuriken w jego stronę. Postanowił zrobić zwykły unik. To pozwoliło chłopakowi jeszcze bardziej się uśmiechnąć. Nagle znów coś pod stopami uczestników zabrzęczało i pokój winda zaczął opadać na dół. Czyżby kolejny uczestnik? Minęło tylko kilka chwil, a można było go zauważyć, ciężko rannego samotnika. W tym momencie Hiroshi nieco spoważniał, wziął niektóre znieczulacze z podłogi, podszedł do Ayatane i powiedział:
- Nic Ci nie jest? Wygląda na rannego.
W tejże chwili podał mu medykalia i dokończył:
- To Ci się na pewno przyda.
Uśmiechnął się i wstał czekając, aż samotnik skończy opatrywać rany. W pewnym momencie usłyszał od niego, że Hyuuga nie żyje. Ciężka sprawa, jednakże tak to już jest w świecie ninja. Pozostało jeszcze paru zawodników: dwóch samotników, Nara i Sabaku. Pozostało teraz jedynie na nich czekać.

Ostatnio edytowany przez Hiroshi (2013-07-12 21:47:57)



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#130 2013-07-10 23:59:34

Gishi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 52
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

-Ja nie przyszedłem tutaj po artefakt. Chcę zdobyć kilka informacji o tej budowli. Pomogę wam zdobyć tę broń. Zróbcie z nią co chcecie - skłamałem paskudnie uśmiechając się przy tym miło.
Zdecydowanie coś było tutaj nie tak. Szczególnie nie spodobała mi się reakcja na moje pytanie. Widziałem, jak ich zachowanie się zmienia. Ewidentnie chcieli to ukryć. Ja jednak pomyślałem o czym innym. Włożyłem ręce, niby do kieszeni i podszedłem do tamtej dwójki uśmiechając się. Ręce moje jednak wcale nie były w kieszeniach, chociaż tak to wyglądało. W istocie moje dłonie znajdowały się w pojemnikach na glinę, a ja sam sklejałem już swoje dzieło. Najprawdopodobniej moi przeciwnicy nie widzieli już we mnie zagrożenia. Gdy znalazłem się blisko nich, moje dzieło było już gotowe. W ułamku sekundy unieruchomiło, a przynajmniej miało unieruchomić, człowieka władającego piachem. Za wszelką cenę musiałem dowiedzieć się, co on takiego tam ukrywa.
- A teraz grzecznie wycofasz swój piasek. Chcę Ci przypomnieć, że owa glina jest w stanie rozerwać Cię na dziesiątki kawałków. Chyba tego, ku*wa nie chcesz - odpowiedziałem tonem niezwykle poważnym. Nie opuszczałem gardy i starałem się uważać na wszelkie ruchy ze strony przeciwników. Nie mogłem teraz dać się złapać. Dotarłem za daleko by polec. W moich oczach płonęła żądza zemsty a ja sam czułem się niesamowicie silny. Ci dwaj nie mogą stanąć mi na drodze. Ich zachowanie jest dziwne, to nie podlega dyskusji. Nie wiem co się stało, ale lepiej, żeby zawartość piasku mnie nie zaniepokoiła.


Wygląd stworka: http://img812.imageshack.us/img812/2793/54221974.png

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Gishi (2013-07-11 00:03:34)

Offline

 

#131 2013-07-11 01:38:05

Itsuki

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 217
Klan/Organizacja: Senju
Ranga: Członek

Re: [Event] Biwak

Trzeba przyznać, że jedzenie było niezwykle smaczne, nie wiem jednak czy to zasługa kucharza czy fakt że było spożywane w trakcie wyczerpującej przygody. Tak pyszne, że nie zdarzyłem nawet zareagować na ruch sali, która najwyraźniej przemieszczała się po Domku Gorizu. Efekt nagłych wstrząsów był dość oczywisty zadławienie i rozpaćkane jedzenie na ubraniu.
-AAA!- Krzyknąłem kiedy ciepła zupa rozlała się na moją ranę w okolicach brzucha która wciąż krwawiła i starając się przełknąć kluska, który najwyraźniej wpadł tam gdzie nie powinien. Wyciągnąłem ręce do góry aby ułatwić sobie przełknięcie. Nigdy nie wiedziałem na jakiej zasadzie to działa, ale ludzie często tak robili i pomagała przynajmniej mi teraz pomogło. Wtedy właśnie w sali pojawił się samotnik, który wcześniej został zaatakowany igłami, a którego imienia zapomniałem. pomachałem mu ręką, która była na wylot przebita kawałkiem krzaka, który wciąż w niej tkwił przy okazji rozbryzgując drobinki krwi w okolicy. Jego następne słowa nieco mnie zdziwiły, gdyż zasugerował moje zdziwienie, a ja przecież zdziwiony nie byłem. Wyglądało na to, że czuł się winny z tego że przybył tu sam.
- Więc poszedłeś z biało okim chłopakiem - powiedziałem wracając do jedzenia i jeszcze raz spotkałem na chłopaka, który do najczystszych nie należał i nie przerywając już więcej jedzenia kontynouwałem rozmowe. - Comu się somtało? Toomylko  mi nie zabomomrudź jeeeomdzenia! No i nie ufomaj teommu Uchomiha.

Ostatnio edytowany przez Itsuki (2013-07-12 14:24:50)


http://static.comicvine.com/uploads/original/11/119884/2716728-600px_senju_symbol.svg.png

Offline

 

#132 2013-07-11 02:39:58

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Biwak

    Gishi uznał, że najlepiej będzie, gdy nie wda się w otwarty konflikt. Najwyraźniej zrozumiał, że walka przeciwko dwóm przeciwnikom może okazać się zbyt niebezpieczna. Piasek Sabaku, uwolniony z gurdy, nie wyglądał w żadnym wypadku przyjaźnie, a Nara, który już nie raz zdążył zabłysnąć intelektem, mógł, a nawet powinien okazać się wybornym strategiem. Konfrontacja z taką parą nie zapowiadałaby niczego korzystnego, ani tym bardziej przyjemnego.
    Gdy Samotnik zaczął wcielać swój plan w życie, krocząc ku dwójce, Nara odwrócił się do niego plecami, a Sabaku uznał, że powinien zrobić to samo. Jednakowoż zdawało się, że ten pierwszy zdążył jeszcze zerknąć kątem oka na kieszenie Gishi'ego, w których uchowały się jego dłonie. Oczywiście, mogło się to okazać jedynie złudzeniem, bowiem plan Kuran Sena wyszedł tak, jak wyjść powinien. Obłożony ładunkiem Sabaku aż wrzasnął, a powstałe zmarszczki na jego twarzy mogły zwiastować dosłownie wszystko. Od kapitulacji, po chęć odegrania masochistycznej roli.
    Sabaku spojrzał znaczącym wzrokiem w stronę Nary, który odsunął się już na bezpieczną odległość.
    - Jeśli go wysadzisz - rzekł - to wysadzisz także to, co ma pod piachem. Oczywiście, możemy zagrać w ruletkę. Jeśli masz jaja, zdetonuj te swoje ustrojstwo. Jeśli nie - na podłodze zamajaczyły gęściejsze odnogi cienia - to nie… - uśmiechnął się, wykonując skinienie w stronę partnera. Zaprawdę nie wiadomo, co mogło oznaczać.

Offline

 

#133 2013-07-11 10:23:42

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: [Event] Biwak


     Zamknięty z każdej strony dostawałem uczucia klaustrofobii. Mierzyłem się z nim tak długo, aż stwierdziłem iż ustąpiło. Bałem się tylko, czy ten piasek zaraz mnie nie ściśnie i zamknie moją historię na dosyć wczesnym etapie. Leżałem i czekałem. Nie pozostawało mi nic innego. Nagle usłyszałem krótką wymianę zdań. Najwidoczniej Gishi umieścił coś na ciele Sabaku, co mogło go rozsadzić. Najprawdopodobniej był to ładunek wybuchowy. Jasna dupa, skąd ten Samotnik ma takie umiejętności? Byłem pod wrażeniem, że umiał coś takiego zrobić, jednak...
     Nara wykazał się odpornością psychiczną i zaproponował Gishiemu grę w ruletkę. W tym momencie ktoś z nich musiał pokazać jakie ma jaja. Zastanawiał mnie jeden fakt. Czy Nara działał coś w tym momencie, czy nie? Podejrzewałem, że chce tylko odciągnąć uwagę mojego towarzysza. Milczałem jak grób i czekałem na eksplozję, bądź jej brak. W sumie tylko to mnie teraz interesowało.


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#134 2013-07-11 12:12:00

 Hotaru

Martwy

41275297
Call me!
Skąd: Łęczyca
Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 141
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu

Re: [Event] Biwak

Stała i chwyciła cos do zjedzenia, co szybko zniknęło w jej buzi poczym podeszła do broni i zaczęła im się przyglądać.
Ciekawa była czy ten chłopak już coś wykombinował czy jeszcze nic. W każdym razie mechanizm po chwili znowu zadziałał, a im ukazała się kolejna osoba. S
Hotaru uśmiechnęła się jedynie lekko do samotnika poczym spojrzała na jego rany. Nie tylko oni jedynie oberwali. No cóż bywa ale dla niego by przeszedł dalej życie poświęciła druga osoba. Tak czy siak nie wiadomo czy to było prawdą. Hotaru nie wierzyła jak na razie w żadne słowa. Dopóki nie wiedziała czy, to prawda czy też nie. W końcu każdy mógł kłamać. Tak czy siak trzeba było się teraz pilnować i patrzeć na cała dwójkę. W każdej chwili mogli przecież coś wykombinować.

Offline

 

#135 2013-07-11 23:07:55

Gishi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 52
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

Nadszedł moment, w którym musiałem dokonać wyboru. Nie wiem jakie emocje mną kierowały, ale mogę tylko określić, że miałem ogromną chęć działać. Pewnie na moją decyzję wpłynęło również opętanie. Wyczekałem moment, w którym Nara skinął na przyjaciela i w tym momencie wysadziłem kolesia w powietrze. Wybuch był na tyle silny, że rozerwał go, jednak piaskowi nie stała się większa krzywda. Wciąż nie wiedziałem co tam jest, ale musiałem uważać. Możliwe, że obaj przechowują tam coś bardzo cennego, może mi się to przydać. Jeśli chodzi o wybuch. Technika została przeze mnie użyta niezwykle szybko, nie miałem nawet chwili czasu by się wahać. Po prostu musiałem działać, w przeciwnym wypadku pierwsi zaatakowaliby mnie dwaj przeciwnicy. Po wykonanym ruchu skupiłem się już tylko na tym "myślącym". Wiedziałem, że w momencie zagrożenia to właśnie on będzie w stanie załatwić mnie jednym zagraniem. Uważnie obserwowałem nie tylko jego postać, ale również otoczenie. Wiedziałem bowiem, że wykorzystać może on jakąś sztuczkę w celu unieszkodliwienia mnie. Kekke Genkai tego klanu nadaje się do walki na dystans, dlatego na starcie wykluczyłem możliwość walki w zwarciu. Postanowiłem na razie nie używać kosy. Bardziej przydadzą się tutaj moje możliwość w dziedzinie ninjutsu. Cała sytuacja była niezwykle napięta i mogła nabrać obrotów w każdej chwili. Rzuciłem zapałkę na beczkę pełną prochu i teraz muszę spodziewać się wybuchu. Czekałem na ruch Nary przygotowując się maksymalnie na wykonaniu jakiegoś uniku. Czas mijał nieubłaganie.....

Offline

 

#136 2013-07-12 01:39:10

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Biwak

    Należało chyba stwierdzić, że Samotnik spanikował. W momencie, gdy zauważył skinienie, skierowane w stronę Sabaku, nie zawahał się choćby na moment i bez namysłu nad konsekwencjami, detonował swe gliniane dzieło. Noszący gurdę ninja, zdążył po raz ostatni spojrzeć na partnera swymi przerażonymi oczyma nim nastała trwająca chwil kilka jasność, wypełniająca po brzegi cały korytarz. Zahuczało, pomieszczenie zatrzęsło się pod siłą eksplozji, a zdawać się mogło przez moment, że zawali się zupełnie. Wiatr, zrodzony po wybuchu, rozjuszył powstały w tym samym momencie dym, tworząc nie możliwą do przebicia wzrokiem barierę. Ciężka ciemność zalała wszystko dokoła, cisnąc się swym nieprzyjemnym swądem do gardła i oczu, drapiąc przy tym z wyraźną zadziornością.
    Wkrótce dym zaczął się przerzedzać, aż zniknął zupełnie. Leżący na ziemi Sabaku, nie przypominał już w żaden sposób człowieka. Wybuchowa glina sprawiła, że ten zatracił swą humoidalną posturę, zamieniając się w jedną wielką konfiturę. Nieopodal leżał Batsu, wymieciony z piaskowej osłony. Chłopak dławił się tworzywem swojego dotychczasowego więzienia, podczas gdy z okolic czoła ściekała mu krew, a rana na nadgarstku zruszyła się na nowo, w sposób czego improwizacyjny opatrunek przesiąkł karmazynowym odcieniem.
    - I co ty na to? - zapytał Nara, a w głosie zabrzmiała nuta drwiny. - Naprawdę myślisz, że go           
zabiłeś? Myślisz, że jego tutejsze resztki ciała o tym świadczą? Heh…
- wzniósł dłoń na wysokość twarzy. - Widzisz to? Ten pierścień? Odkąd go założyliście, wpadliście w iluzję. Ten cały Dom Gorizu to jedna wielka iluzja… Każda rana, którą tu odniesiecie, każda siła jaką zdobędziecie, każda słabość jakiej tu doznacie - tak naprawdę nie ma miejsca. W rzeczywistości wszyscy stoicie teraz tam, gdzie staliście podczas zakładania obrączek. Niczym zdziadziałe marionetki, gliniane posążki, stoicie i patrzycie się przed siebie. - opuścił rękę, wbił spojrzenie w Gishi'ego. - Zastanawiasz się pewnie, dlaczego ja w takim razie wszedłem w iluzję, skoro jestem w posiadaniu tak niesamowicie kuriozalnych informacji. Powiem ci dlaczego. Dom Gorizu jest w pewien sposób wyjątkowy. Nie można go nazwać zwykłym GenJutsu, albowiem znajduje się tu jedna prawdziwa rzecz. Artefakt. I to właśnie z tej przyczyny się tu znalazłem. Nie mam zaś zamiaru wdawać się bezsensowną walkę, bo nie jest mi to w żaden sposób potrzebne. Gishi, przejrzyj na oczy - przemówił po chwili ciszy. - Moc, którą posiadasz, wiem skąd pochodzi. Znam wszystkie sekrety tej konstrukcji, wiem co i gdzie jest poukrywane. Wiem również to, jakie są konsekwencje noszenia mocy, którą posiadasz i od razu ci powiem, że te nie są w żaden sposób przyjemne.
    Wyjął z torby zwój, obejrzał jego zawartość, coś zamruczał, a potem przytknął głowę do ściany. Zaczął ją opukiwać. Szedł powoli wzdłuż niej, aż w końcu w jego oczach zajarzył się gwałtowny błysk. Odsunął się i zamachnął. Jego pieść, pokryta poświatą chakry, uderzyła z hukiem w ścianie. Z powstałego otworu wielkości dorosłego człowieka, buchnęło światło... A Nara otworzył ze zdumienia usta.
    - Jest! Znaleziony! Samehada... Nie mogę uwierzyć…

***



    W sali, w której panował rumor wywołany nadejściem Ayatane,  w jednej chwili nastała krótka, acz silna cisza. Potem w uszach wszystkich zebranych narodził się niewyobrażalnie silny pisk. Zdawać się mogło, że błoniaste bębenki pozrywają się, że wszyscy zaraz pogłuchną od coraz to bardziej nasilającego się hałasu, który przypominał pisk imbryku podczas gotującej się w niej wody.
    Wtem, na środku pojawił się hologram. Mrugająca, niewyraźna postać trzęsła się, z długiej brody obfitym pasmem ściekała gęsta, czerwona krew. Starzec rozglądał się nerwowo, brwi miał zmarszczone, w oczach czaiła się czujność i ziarno strachu.
    - Dzieci - podjął, gdy udało się mu skupić na zebranych. - Podróż po podziemiach Domu Gorizu ma
się jeszcze daleko ku końcowi. Cały ten budynek, to iluzja, myślę, że się tego domyślaliście…
- zakasłał ciężko, splunął niemalże czarną flegmą. - Służyłem jako projektant całego budynku…Kontrolowałem GenJutsu, które was otaczało, a te miało was zanieść do końcowego etapowi, ale… - urwał, rozejrzał się uważnie. Nagle, dziedzic szlachetnego Domki Gorizu drgnął, odwrócił się i zaczął się z kimś szamotać. Dopiero wówczas, wszyscy zebrani mogli dostrzec w jego prawej dłoni obnażony sztylet. To właśnie nim dźgnął napastnika w brzuch, w skutek czego ten opadł miękko na posadzkę. Starzec ponownie się odwrócił. - Zostaliśmy zaatakowani… Z zewnątrz… Połowa rady nie żyje, resztka umknęła... Lord zaginął, być może jest już martwy…  - umilkł, przełknął głośno ślinę. - Choć przychodzi mi tu z trudem, jestem zmuszony przerwać działanie iluzji. Prosiłbym was o... Powrót do rzeczywistości…Nakazuję wam ucieczkę! Jak najdalej, tu jest niebezpiecznie…Nadeszły Dzieci Zguby… Ja…
    Hologram rozmył się, a potem zniknął zupełnie, pozostawiwszy grupkę bohaterów z wieloma pytaniami.

Ostatnio edytowany przez Senti (2013-07-12 01:44:42)

Offline

 

#137 2013-07-12 11:10:53

Gishi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 52
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

Dokładnie przyglądałem się poczynaniom. Chłonąłem jego słowa zaczynając mu powoli ufać. Jednak to wcale nie oznacza, że mu ufam. Moje ręce znów powędrowały w stronę torby z gliną a ja zacząłem tworzyć kolejne dzieło. Znów w użycie poszła glina C1. Stworzyłem  ptaka z gliny, którego następnie powiększyłem do rozmiarów dużego psa. Owe zwierzę szybko ruszyło w kierunku Nary a ja spokojnie obserwowałem rozwój zdarzeń. Najprawdopodobniej znalazł on Samehade. Legendarny miecz o bardzo dużej mocy. Nie ukrywam, że byłaby  to dla mnie dobra broń.  Zerknąłem na Batsu, który jak widać nie ucierpiał mocno podczas mojej próby wysadzenia kolesia od piasku. Ptak z gliny był już przy Narze.
- Nie chcę by ta przygoda się dla Ciebie skończyła. Ale zależy mi na tym ostrzu. Nie rób mi problemów - powiedziałem to niezwykle poważnie będąc maksymalnie przygotowanym na atak ze strony Nary. Uważnym musiałem być również na Batsu. Chociaż dotarliśmy tutaj razem, to Bóg jeden wie jak ten chłopak się zachowa. Mimo wszystko liczyłem, że ten cały Dom to jedna wielka iluzja. Przynajmniej obrażenia, jakich doznali moi towarzysze nie są prawdziwe. Chcę przywłaszczyć sobie Samehadę, jednak wszystko muszę rozegrać dobrze. To własnie ta broń pomoże mi dokonać zemsty na tym, co stało się mojej rodzinie. Zaciągnęła mnie tutaj żądza zemsty, ale teraz powoli budzą się we mnie inne uczucia. Chęć posiadania artefaktu jest niezwykle mocna, i zrobię wszystko by tę potrzebę zaspokoić. Uważnie obserwowałem Narę oraz cienie wokół niego. Nie chciałem dać się złapać. Ptak, którym sterowałem był szybki w każdej chwili mógł wybuchnąć eliminując mojego przeciwnika z dalszej części przygody.
Co teraz zrobisz ? - spytałem się Nary w swoich myślach. Nie liczyłem, że odpowie, no bo przecież nie potrafi czytać mi w myślach.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Gishi (2013-07-12 11:12:19)

Offline

 

#138 2013-07-12 12:20:45

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: [Event] Biwak

Uchiha nie zbyt lubił tej ciszy. Przyzwyczaił się do hałasu jak i zamieszania. Nagle coś zaczęło się dziać. Hiroshi usłyszał dziwny dźwięk, który nie miał swojego źródła. Podobny był do świstu wydobywającyego się z gorącego czajnika. Później ku zdziwieniu wszystkich uczestników pojawił się hologram jakiegoś mężczyzny. Na jego brodzie spływała krew. W tym czasie dowiedzieli się, że cały dom był jedną wielką iluzją, a facet, który pojawił się przed nami je kontrolował. Okazało się, że cały klan jak i uczestnicy zostali zaatakowane przez wrogie siły. Prawdopodobnie jest już dużo ofiar. Po chwili holograficzny pan zniknął, a Hiro postanowił powiedzieć:
- Słyszeliście go. Musimy stąd uciekać!
Po wypowiedzianych słowach postanowił uciekać z genjutsu. Na myśl przyszedł mu pewien pomysł. Wszystko się zaczęło gdy założyli na siebie pierścienie. Tak więc może trzeba go zdjąć? Chłopak nie miał nic do stracenia. Aktywował swojego sharingana i zdjął pierścień. To prawdopodobnie jedyny sposób by się z tąd wydostać. Gdy tylko mu się uda wyjmuje katane z pochwy i ucieka by nie dać się zabić. Broń, którą trzymał miała pomóc w zaatakowaniu ewentualnych napastników.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Hiroshi (2013-07-12 21:47:16)



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#139 2013-07-12 13:00:36

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

Ayatane który w międzyczasie usiadł na ławie, zajadał się okazałym zielonym jabłkiem. Gdy grupa usłyszała pisk, resztka owocu upadła na ziemię, zaś sam Yuki wstał na nogi. Mogło się stać dosłownie wszystko, więc lepiej było się przygotować do obrony. Ogłuszający dźwięk trwał jeszcze przez parę chwil, a gdy w końcu ucichł, oczom samotnika ukazał się hologram.
   Treść wiadomości była zapewne dla wszystkich zaskakująca, ale Ayatane starał się zachować zimną krew. W zaistniałej sytuacji, trzeba było pomyśleć nad rozwiązaniem. Postanowił podzielić się swą oceną z towarzyszami.
-Rozumiem, że wygląda to fatalnie, ale pomyślmy...
Przerwał na chwilę, rozglądając się po pozostałych wojownikach.
-Skoro obóz został zaatakowany, a rada siedząca tuż obok nas wybita, dlaczego my wciąż żyjemy? Nawet przypadkowo lecący shuriken mógłby nas zabić, gdyż jesteśmy banalnym celem.
Przyjrzał się pierścieniowi, który założył przed wejściem do wieży. Wyglądał całkiem normalnie - od, zwykły kawałek złota. Yuki znowu zwrócił się do towarzyszy.
-Sądzę, że to kolejna próba, którą przygotowali dla nas twórcy tego miejsca.


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#140 2013-07-12 14:16:33

 Hotaru

Martwy

41275297
Call me!
Skąd: Łęczyca
Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 141
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu

Re: [Event] Biwak

Spojrzała na hologram, który na początek przywitała ich nieznośnym piskiem. Później jednak stwierdził, że to wszystko iluzja, więc czy rany też były iluzją? W każdym razie trzeba było się wynosić z tego miejsca. Kiedy jeden z ich towarzystwa już wychodził z tego pomieszczenia dziewczyna chwyciła i połknęła lekki na ból i je i opatrzyła porządnie rany swoje jak i kolegi z klanu. No przynajmniej tak jak umiała.
– Zobaczymy czy mu uda się wyjść. – mruknęła poczym spoglądała na bronie.
Chwyciła  kunaje,  linki i notki wybuchowe poczym zabrała nieco jedzenia i leków. Odeszła i usiadła na tyłku spoglądając co się będzie działo. W końcu jeśli osoba odpowiedzialna za tą iluzje umarła, to i iluzja powinna znikać, chyba.

Offline

 

#141 2013-07-12 14:35:26

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: [Event] Biwak


     Wydostałem się z zasranego piasku, a mój wspaniałomyślny towarzysz, Samotnik powiedział coś do mnie, a potem uciekł. Chciał dostać ten pieprzony artefakt. Samehada? Wydawało mi się, że wcześniej mówił o innej broni. Trudno. Starałem wypluć z ust pozostałości po moim grobie, a potem wydostać się z niego. Wstałem, poprawiłem ubrania i skojarzyłem słowa, które wcześniej wypowiedział Nara. Genjutsu? O cholera! Ale co z artefaktem? Co z nim zrobić?
     Ruszyłem do przodu, starając się biegnąć. Miałem ogromną ochotę zdjąć pierścień, ale jakoś nie wykonałem tego czynu. Chciałem chociaż zobaczyć ten wspaniały miecz, który od tej pory miał dzierżyć Gishi, albo Nara. Biegłem, aby znaleźć moich towarzyszy...


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#142 2013-07-12 15:32:27

Itsuki

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 217
Klan/Organizacja: Senju
Ranga: Członek

Re: [Event] Biwak

Na chwilę przestałem jeść, żeby usłyszeć odpowiedź samotnika, badź co bądź jego zachowanie było co najmniej podejrzane, przyszedł tu i od razu zaczął się tłumaczyć. Zresztą nie zbyt sprawnie, a teraz milczał, co wzbudziło we mnie sporę wątpliwości co do do jego osoby. Odłożyłem na chwilę jedzenie i sięgnąłem po katane, w panującej ciszy nawet wyjęcie jej z pochwy mogło zwrócić jego uwagę  więc postanowiłem na razie mu odpuścić i uważniej go obserwować. Naglę przeraźliwi i niezbyt przyjemny dźwięk, który omal nie rozerwał moich bębenków. W tym właśnie momęcie wyjąłem ostrze i spojrzałem na dwójkę, którą  najbardziej podejrzewałem czyli samotnika i Uchihe, jednak wydawali się być równie zaskoczeni panującym harmidrem co ja. Wtedy właśnie  na środku sali pojawiła się sylwetka staruszka, który wpuścił nas do tego domu. Nie dowierzałem własnym oczom, broda staruszka okazało się prawdziwa! W końcu sztuczne brody nie krwawią. Natychmiast zerwałem się z miejsca chwytając w dłoń w której trzymałem katane, udko kurczaka z zamiarem podania jej staruszkowi. W końcu każdy wie, że najlepszym lekarstwem na krwotoki jest mięso. Nie za bardzo rozumiałem jego słowa jednak zamiast przyjąć mój dar rozpoczął walkę z wyimaginowanym przeciwnikiem.
-Staruszku spokojnie tu nikogo nie ma.- starałem się go uspokoić bo słyszałem, że jak ktoś jest bardzo stary to zdarza mu się miewać różne dziwne omamy, jednak gdy  próbowałem chwycić go za rękę po prostu przez nią przeniknąłem jakby tu nikogo nie było. Po chwili szamotani jednak dokończył wyjaśnianie sytuacji i zniknął. Zacząłem rozglądać się i macać podłogę w miejscu, którym przed chwilą jeszcze był jednak nic nie znalazłem. - Zniknął! To chyba jakaś magia! 

Po chwili przetrawiłem jeszcze raz słowa dziadkobroda i wszystko wskazywało na to, że Uchiha mówił rozsądnie.
- Ja myślę że chcesz nas zabić tak jak to zrobiłeś z białokim. - Powiedziałem w kierunku samotnia, po czym odpowiedziałem Hotaru. - Myślę że nie ma na co czekać, a czas  nie działa na naszą korzyść, jeżeli tam na prawdę coś się dzieję, a my jesteśmy uwiezieni w GenJutsu, to zwłoka może zakończyć się fatalnie. Zresztą GenJutsu pasuje do tego co mówił wujaszek Mamoru i nawet jeżeli to kolejna próba to nie jest to Genjutsu i nic nam nie grozi gdy spróbujemy się z tego wydostać.
Rozpocząłem składanie pieczęci do techniki Kai, utrudniało mi w tym co prawda fakt że w rękę wciąż miiał wbitego krzaka. Po za tym mój palec na którym miałem pierścień był dziwnie siny, za pewne rana i obrączka sprawiały że krew nie za bardzo do niego dopływała. Czym prędzej zdjąłem pierścień i ponownie złożyłem pieczęć w celu dezaktywowania GenJutsu.


http://static.comicvine.com/uploads/original/11/119884/2716728-600px_senju_symbol.svg.png

Offline

 

#143 2013-07-13 01:07:30

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Biwak

    Ziejące z otworu w ścianie światło, oblało twarz Nary, wykrzywionej w niesamowicie parszywym grymasie. Zastygł w miejscu, kiedy glinianie ptaki osiadły na jego ramionach i w tym samym momencie zwymiotował. Krwią.
    Mimowolnie chwycił się za brzuch, wbił szybko mętniejący wzrok w podłogę, ubrudzoną czerwonymi wymiocinami. Ekotsu uśmiechnął się ponuro, nadal nie podnosząc wzroku od podłogi.
    - Heh… A więc się dokonało… Moje ciało, prawdziwe ciało z zewnątrz zostało zranione… - spod
smagłych palców uchwyconych za brzuch, zaczęła prześwitywać karmazynowa plama. Chłopak zacisnął zęby, opadł na jedno kolano, zakasłał boleśnie. - Cały mój plan… Moja ambicja… Teraz widzę jak bardzo mało to było warte.
    W tym samym momencie, na twarzy Gishi'ego pojawiła się cienka, pozornie niewyględna kreska. Powoli skapnęła z niej jedna, pojedyncza kropla krwi, która po przemierzeniu całego policzka, osiadła na krawędzi szczęki i tam zawisła na moment, prosząc się o starcie. I nim Samotnik mógł spróbować ruszyć po artefakt, będący w zasięgu ręki, nie broniony przez nikogo i czekający na nowego właściciela - ten upadł. Upadł plackiem na ziemię, dogorywając w spazmach kaźniczego bólu. W czaszce zadzwonił mu otępiający ból, zaćmiewający wszystkie zmysły, mdlący do tego stopnia, że z ust chłopaka wylała się pianista substancja.
    Nara parsknął. Stać go było tylko na tyle, wszak sam nie był w lepszy stanie. Światło życia gasło w nim w błyskawicznym tempie.
    - Myślałeś, że dostałeś tę siłę za darmo? I co ci z niej przyszło, głupcze? Poznałeś swą przeszłość?
Zmyśloną przez starego Gorizu iluzję?
- wybuchnął psychodelicznym śmiechem. - Masz swój, jak i mój upragniony artefakt. Proszę, oto on! Proszę weź go sobie zatrzymaj! Ale cóż to? Nie możesz się ruszyć? Ojejku, jakże przykro… Bo ja również nie mogę… - kaszlnął raz jeszcze.
    Tym czasem, z głębi korytarza coś drgnęło. Coś się poderwało, dźwignęło z wyraźnym trudem na nogi. Ayatsuri Toteramu, mający głęboką szramę od obojczyka po biodro, szedł niczym najprawdziwszy infernus w stronę Samehady, a w oczach błyszczało mu szaleństwo i obłęd.
    - Moje - wymamrotał spod zaschłych, spękanych warg. - Mój skarb…Mój... Skarb.
       Podszedł do łuskowatej broni i nim zdążył położyć na niej swój palec, sufit, ściany, a także koścista podłoga - zakołysało się to wszystko, poczęło tracić swe kontury, swą symetrie...
    I nastąpił błysk. Rozjarzyło się oślepiająco białe światło, rozlało po wszystkim. A potem nastała czarność i znikło wszystko. Znikły korytarze, znikły pułapki, zniknęła cała przeklęta iluzja.
    - Pan Gorizu…Skonał… - bąknął ledwie dosłyszalnie Nara, a potem poszedł w ślady swojego, jakże
sławnego, krewniaka. Skonał również.

Krwawy Brzask
    I znaleźli się wszyscy w krwawej rzeczywistości. Gishi, Toteramu, Batsu, Ayatane, Hiroshi, Itsuki, Hotaru... Leżeli pośród gruzowiska, pośród szczątek tego, co zostało po całym biwaku. Materiał, z którego zostały stworzone ongi bogato kolorowe namioty, walał się wszędzie, tu i ówdzie tlił w pół spopielony. Szloch i jęk mordowanych ludzi, niósł się wszędzie dokoła, a w oczy szczypał wszędobylski dym.
    Jakiś chłopak, młodzian, który wszedł jeszcze tego roku w dorosłość, czołgał się. Z brwi ściekała mu obfitym pasmem krew, ręka napuchła od głębokiego nacięcia. Czołgał się, będąc pewny, że oto, akurat jemu jedynemu, uda się przeżyć masakrę, uda wydostać się z piekła, które jeszcze do niedawna miało być ośrodkiem rozrywki, miejscem, gdzie dopełniała się tradycja.
    I zastygł. A w widzących przed sobą nadjeżdżających jeźdźców oczach, zapalił się strach, dobitna pewność niechybnie nadciągającego losu. 
    Wjechali gościńcem na wielkich wilczurach. Wjechali w dwunastu. Wszyscy młodzi, wszyscy w rozpuszczonych włosach, z wygoloną lewą półkulą głowy. W smagłych dłoniach dzierżyli włócznie, którymi dźgali niedobitków. Jednego po drugim. Nawet młodzieńca z rozbitą brwią i krwawiącą ręką - przygwożdżono, nie pozwalając na dalszą egzystencję.
    Objechali całą polankę, minęli, jakby nie widząc zupełnie, wyjrzałych spod iluzji uczestników całej imprezy. Czyżby ci byli niewidzialni? Czyżby starzec, nim skonał, zdobył się na przykrycie ich płaszczem niewidzialności na jedną, krótką chwilę?
    Możliwe.   
    Jeźdźcy otoczyli leżącego na ziemi, dogorywającego członka rady Klanu. Podnieśli go brutalnie na nogi, coś do niego mówiąc. Ten w odpowiedzi splunął na nich, jednemu oberwało się prost w twarz. To właśnie ten, dobył katany i dźgnął Narę pod brzuch, przekręcając po chwili jelec. Żebra aż zatrzeszczały, a tuż potem mężczyzna zsunął się niemrawo z ostrza. Oprawca zdobył się jeszcze na soczysty kopniak w twarz nieboszczyka i odszedł.
    Ostatni z jeźdźców, wyglądający najdostojniej, skinął głową. Któryś z jego braci podniósł z ziemi przyczadzoną chorągwie z godłem klanu Nara, dał ją przywódcy. Ten oczyścił ją z sadzy i owinął nią blade, krępe ramiona.
    Odjechał dzikim cwałem. W ślad za nim poszli pozostali, rzygając wszędzie dokoła ogniem z ich głodnych krwi ust. Wkrótce, wszystko zapłonęło, łkając gdzieś tam pośród płomiennych języków, błagając o litość, o miłosierdzie.
    Te nie nadeszło, a wkrótce miało odejść zupełnie.



Koniec eventu, dziękuję serdecznie za uwagę, wkrótce podsumowanie

Offline

 

#144 2013-07-13 09:53:01

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: [Event] Biwak

Uchiha po chwili był już uwolniony z genjutsu. To co zobaczył w rzeczywistości było czymś strasznym, nawet jak dla niego. Wszędzie trupy jak i na wpół żyjący ludzie. Wokół ogień pochłaniający cały obóz, a na nim najeźdźcy, którzy mordowali członków klanu Nara. Hiroshi nie miał najmniejszej ochoty zostawać w tym miejscu. Przygotował swoją katanę i ruszył ku miastu portowemu w Kouesumi. Zanim zaczął biec powiedział do wszystkich:
- No więc no...narazie wszystkim i uważajcie na siebie!
Potem się zaczęło. Zaczął biec ile sił w nogach, ale przeciwnicy nawet na niego nie zwracali uwagi. Czyż by to dziedzic całego tego turnieju miał w tym jakiś udział? No nie ważne. Najważniejsze było by stąd wiać. Gdy Hiroshi był już daleko od obozu zaczął iść szybkim marszem ku  portowi.

Z/t Miasto portowe w Kuesumi



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#145 2013-07-13 13:30:09

Batsu

Zaginiony

47463267
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 263
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Wesoły Kostek
Wiek: 17 lat fabularnych

Re: [Event] Biwak


     Patrząc na to całe widowisko nie wiedziałem co powiedzieć. Zatkało mnie. Gdy jeźdźcy odjechali znalazłem w sobie siłę, aby sprawdzić, czy moje rany były prawdziwe, ale... Potwierdziły się słowa Ekotsu, jebanego specjalisty Nara. To była tylko Iluzja, czyste Genjutsu. Musiałem teraz zrobgić coś z sobą. Kiedy Hiroshi przemówił odezwałem się i ja.
     -
Ja również odejdę. Chciałbym w spokoju odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Do Airando dotrę później od was, a przynajmniej tak podejrzewam, Gishi i Ayatane. Wsiadajcie na łódź beze mnie. Powodzenia ludzie, przyjemnie się z wami pracowało.-powiedziałem i skierowałem się ku pierwszemu lepszemu lasowi, abym mógł zająć się czymś, co bardzo mnie kwapiło.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

     Skończyłem... Czułem się częściowo wyczerpany, a częściowo zaspokojony. Spełniony skierowałem się w stronę portu, abym mógł dotrzeć do Airando. Chciałem znowu zobaczyć ojczyznę. Tak, to było warte zachodu. Po tym całym Domku Gorizu zdałem sobie sprawę, że Starszyzna mówiła prawdę, a przynajmniej ta jej większa część. Tutaj nauczyłem się wielu rzeczy, a jeszcze więcej olałem. Tak powinno być. Ruszyłem ku stoczni, aby wreszcie znów zobaczyć mój kraj...

[Z tematu -> Airando -> Siedziba wspólnych obrad]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-07-13 13:47:59)


http://i.imgur.com/6VdCfSw.png

Offline

 

#146 2013-07-13 17:49:10

 Hotaru

Martwy

41275297
Call me!
Skąd: Łęczyca
Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 141
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu

Re: [Event] Biwak

Kiedy się tylko wydostała z tego wszystkiego spojrzała na siebie jak i resztę. Wszystko faktycznie było najczystszą iluzją. Rany i cała reszta. Jednak to co widzieli po wyjściu nie wydawała się być prawdziwe. Dziewczyna, więc spojrzała co wokół się dzieje poczym udała się nieco bezpieczniejsze miejsce.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Podeszła do reszty i pożegnała się. Poprawiła cały sprzęt poczym zdziwiła się, iż nikt nie zaatakował ich. Po chwili udała się biegiem w inne miejsce. Nie chciała tu dłużej przebywać. Tak, więc biegiem ruszyła przed siebie.

[z/t -->Las Nara]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-07-13 18:31:24)

Offline

 

#147 2013-07-13 20:14:04

Itsuki

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-05-22
Posty: 217
Klan/Organizacja: Senju
Ranga: Członek

Re: [Event] Biwak

Pierwsze na co zwróciłem uwagę po przebudzeniu to fakt, że moja ręka była cała i zdrowa. Z radością zacząłem podskakiwać po okolicznych flakach, w przypływie radości udało mi się nawet nadepnąć na czyjąś dłoń.
- Oj przepraszam - mruknąłem do trupa i wtedy zorientowałem się co się działo wokół nas, morze czerwonego ognia oraz pełno martwych ciał nie zwiastowało niczego dobrego. Opanowałem emocję próbując powstrzymać płacz w końcu nie mogłem zachować się jak ciota w towarzystwie ninja z innych klanów. Byłem Senju, a to coś oznacza, mimo wszystko zaszokowało mnie zachowanie moich nie dawnych towarzyszy, którzy pożegnali się z resztą jak gdyby nigdy nic i ruszyli w swoją stronę. O ile po czerwonokim nie spodziewałem się niczego innego to jednak zachowanie Hotaru mnie zdziwiło. Nie poczekała nawet na mnie tylko ruszyła czym prędzej w nieznanym mi kierunku. Jeden z samotników zachował się bardziej jak człowiek, muszę przyznać że podczas tego całego wydarzenia tylko on i Huyyga wydali mi się całkiem sympatyczni.
    Miałem poważny dylemat podążać za sprawcami i spróbować pomścić pana brodę, albo wrócić do siedziby i zameldować o wszystkim Mamoru. W końcu jednak zostałem sam bez wsparcia klanowiczki i raczej nie miałem żadnych szans z moimi przeciwnikami mimo całej mej potęgi. Wybrałem więc drugą opcję jednak chcąc uniknąć wykrycia postanowiłem postawić na podróż drogą morską. Udałem się więc do najbliższego portu niestety nie znałem zbytnio nazw pobliskich wysp więc wsiadłem na pierwszy lepszy statek płynący w kierunku księżyca czy gdzieś w te okolicę w każdym razie to miejsce wydawało mi się bardziej znajome od innych.
[z/t->Tsuki No Kuni ->Sklepy]

Ostatnio edytowany przez Itsuki (2013-07-13 20:17:00)


http://static.comicvine.com/uploads/original/11/119884/2716728-600px_senju_symbol.svg.png

Offline

 

#148 2013-08-01 19:15:26

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

Ayatane niespodziewanie przeniósł się z ciasnej sali, na plac, gdzie uczestnicy "zabawy" dostali pierścienie. Chłopaka zaskoczyła burza dymu i płomieni, otaczająca ze wszystkich stron, zebranych na polanie wojowników. Byli na miejscu rzeźni. Ziemia przesiąknięta krwią znaczyła miejsce mordu.
   Nim chłopak ocknął się z szoku, jego towarzysze zdążyli już rozpocząć jakieś działania. Hiroshi, Batsu i dwójka Senju powiedzieli coś szybko, po czym odeszli, każdy w swoją stronę. Yuki stał więc teraz z pozostałymi na zgliszczach obozu, starając się ocenić sytuację. Sytuację, która wcale do najprzyjemniejszych nie należała.
   Wyglądało na to, że z całego biwaku, przeżyli tylko uczestnicy Domku Gorizu. Ayatane nie myśląc długo, zdecydował się opuścić pobojowisko i jak najszybciej powrócić do domu. Mimo, że nigdzie nie było widać napastników, to miejsce nie było zdecydowanie najbezpieczniejsze.
   Jak pomyślał, tak zrobił. Bez słowa odszedł w kierunku portu, zostawiając za sobą wydarzenia z Domku Gorizu.

[z/t -> Siedziba wspólnych obrad]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#149 2013-08-01 19:20:31

Gishi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 52
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Biwak

Wszystkie wspomnienia wciąż we mnie buzowały. Byłem tak blisko upragnionego artefaktu, a jednocześnie tak daleko. No ale trudno się mówi, za błędy trzeba płacić słoną cenę. Stałem już teraz sztywno na nogach, wszyscy gdzieś poodchodzili a ja byłem tutaj zupełnie sam. Po chwili jednak zauważyłem jednego człowieka idącego w tą stronę
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Po zakończeniu swoistego i niecodziennego treningu ruszyłem w drogę w celu zdobycia większej siły. Czułem się wyśmienicie a po moim wysiłku nie widziałem żadnego śladu. Moja więź z Jashinem pogłębiła się a siła, którą otrzymałem pomoże by godnie reprezentować swojego boga.

Z/t Miasto portowe w Kuesumi

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-08-01 20:26:28)

Offline

 

#150 2013-08-10 13:58:09

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: [Event] Biwak

Młody wyznawca Jashina udał się w kierunku miasta portowego, niezbyt zważając na to co czekało go na drodze. Nie była to jednak taka zwyczajna podróż, mniej więcej w połowie drogi spotkał olbrzymiego psa, który wiózł na sobie niewielką dziewczynkę. Nie była to zwykła dziewczynka pełniła ona bowiem specjalną rolę w organizacji samotników. Jako córka jednego z jej członków wzbudzała wystarczająco sporo zaufania by przesyłać rozkazy bezpośrednio od rady organizacji. Czyniła jednak to od dość nie dawna dlatego wciąż była nie doświadczona.
- Gishi z klanu Kuran Sen? - spytała w oczekiwaniu na odpowiedź, chłopak jednak milczał całkowicie ignorując to dość dziwacznę zdarzenie. Dziewczyna jednak wciąż nie dawała za wygraną i dość piskliwym głosem, dodała. - Mam rozkaz przekazania ważnej misji zleconej bezpośrednio przez radę klanu.
Ponownie została zignorowana mimo, że pokazała list z pieczęcią która oznaczała że bez wątpienia mówiła prawdę. Mężczyzna najspokojniej w świecie udał się w swoją stronę jakby posłaniec nie istniał.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
sprawdzian z fizyki klasa 7 dział 1