Ogłoszenie


#321 2016-01-15 23:09:32

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Jezioro pamięci

    Mimo niepokojących bestia z podziwem oglądałem jak dochodzi do pieczętowania bestii. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że to właśnie Shinsaku zamknie legendarnego demona w wielkim zwoju to bym go wyśmiał. Nie dlatego, że nie wierzyłem jak wielu w istnienie demonów, moja kuzynka nawet mi opowiadała o jednym, a plotki te jeszcze się nasiliły po wojnie w kraju wody. Co prawda sam nie miałem okazji żadnego spotkać do dzisiaj, ale wydawało się to bardziej prawdopodobne niż scena, która właśnie obserwowałem. Shinsaku Nakayama, zawsze się zastanawiałem czemu Naoki wziął go na swojego ucznia. Moim zdaniem nie nadawał się na ninja, był naiwny, potykał się o własne oczy i spał z psami. Wyglądało na to, że od tamtego czasu przebył długą drogę, jednak nie zmienił się całkowicie wciąż był naiwny. Nagle rozbłysk światłą zaburzył mój widok.
- To się źle skończy, Wyrzutek zabije wszystkich- usłyszałem głos sensora, cóż Taii i Hikari znajdowali się w pobliżu nie wiedziałem do końca co tam się dzieję, ale wolałem nie ryzykować. Tym bardziej, że kobieta może się wahać biorąc pod uwagę powiązania Shinsaku z klanem Namikaze. Wziąłem głęboki oddech i w następnym momencie moja noga była już na szyi wyrzutka (szybkość:540;siła 250), jednocześnie pochwyciłem wyrzutka i przeniosłem się do Enko. To powinno wystarczyć, mała chwila, ale Hikari z pewnością wyczuje moją obecność i zareaguję, tu wciąż było niebezpiecznie.
[z/t Shinsaku, Akio ->Enko ->Siedziba Namikaze->Tablica informacyjna]
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akio (2016-01-15 23:42:56)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#322 2016-01-15 23:41:56

Hikari

Klan Namikaze

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 32
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Elita
Płeć: Kobieta
Wiek: 23

Re: Jezioro pamięci

     Sytuacja Hikari była nie do pozazdroszczenia Ayamaru zostawił ich, a powietrze w płucach zaczynało brakować. Jednak nie to było najgorsze, nagle świat w okół zaczął wariować. Pomijając już kwestie zniknięcia Kiyoshiego, ten mężczyzna chyba lubił ją wykorzystywać i porzucać. Cóż przeniosła go z powrotem spłaciła dług, więc może się z nim nie zadawać. Gdyby nie jeden szczegół Taii, którego obrony życia chcąc nie chcąc blondyn z kryształowego klanu się podjął, leżał na smoku ledwo przytomny i niemal jęczący z bólu. Cóż nie byłby to taki duży problem w końcu Taii przez większość czasu i tak jęczał i leżał. Był chyba jedynym tak powolnym Namikaze aby tyle razy oberwać. Teraz poważny problem rozbłysk światła, który na moment ją oślepił, ale wyostrzył inne zmysły. Potężne skupiska chakry zmierzające z każdej strony. Zaraz czy to chakra Raitonu? Ktoś chce usmażyć wszystkichw wodzie? Pieprzeni samobójcy niech nie mieszają w to innych. Z drugiej strony w pewien sposób podziwiała poświęcenie Wyrzutka, jednak nie na tyle aby sama się poświęcić. Przez moment wyczuła Akio, po czym zniknął wraz z Shinsaku. Nie wiele to zmieniło rekiny wciąż pędziły prosto w nią, spojrzała niepewnie na kryształ, zastanawiając się czy wytrzyma, czy Ayamaru da radę? Zresztą czy to ważne, chwyciła Taiia i zniknęła wraz z nim.
[z/t->Hikari,Taii->Enko-> Klan Namikaze » Mieszkanie lidera klanu ]

Offline

 

#323 2016-01-16 00:00:24

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Jezioro pamięci

[Kopuła Wodna]


    Wszystko działo się błyskawicznie, trzeba przyznać  że Shinsaku sporo ryzykował wchodząc do kopuły sam bez wsparcia ludzi ze swojej organizacji. Samotnicy mieli przewagę liczbą mimo tymczasowego sojuszu, cóż nic w świecie ninja nie jest pewne. Lider Wyrzutków zaufał im, ale nie całkowicie, dlatego jak najprędzej zapieczętował słój z bijuu z powrotem w zwoju. Jednocześnie wyrzucając bombkę zmieniającą swoje położenie. Cóż przezorny zawsze ubezpieczony. Samotnicy mimo wszystko wyprowadzili atak wycofując się z kopuły. Rekiny pędziły z niezwykłą szybkością i towarzyszył im tylko jeden cel zabić Shinsaku. Cel jednak nie był tam gdzie z początku zakładał Ichuza, zabójcze zęby zacisnęły się na kryształowych smokach pozbawionych już pasażerów, nie były jednak w stanie ich przegryźć. Akemi pod postacią wody nie miał okazji na zadanie ciosu, nie potrzebował też pod tą postacią powietrza. Ichuza i Ayatane zmierzali ku końcówce bańki.
[17.01.16 23:59 - Czas na znalezienie jinchuriki(zwój z shinem)

Podwodny tunel


  W tunelu wkrótce zapanował tłok cofający się Masanobu i z Ayamaru na plecach. Starzec miał wyraz determinacji na twarzy, a jednocześnie odbijał się na niej smutek. Po krótkiej wędrówce natknęli się na  Staruszka z klanu Uzumaki, Wyrzutka oraz Senju. Problem jednak stanowił mężczyzna za nimi, który postanowił zaatakować Ayamaru za pomocą czarnych płomieni,. Te jednak napotkały na ścianę z kryształu Masanobu, zdawało się nie zwracać uwagi na nowo przybyłych. Uzumaki miał już wypowiedzieć żądanie zaprowadzenia go w kierunku centrum wydarzeń, gdzie kotłowały się teraz rekiny. Problem w tym, że Masanobu nie dał mu szansy. Bez słowa ostrzeżenia wytworzył kryształowe filary, odgradzając Matsuo i Staruszka od reszty(szybkość 300, odporność na Nin 900 Tai 300).
- Spływać gnojki - powiedział tylko do niedawnych sojuszników po czym ruszył dalej omijając ich sprawnie i tworząc brunatnego smoka i zwrócił się do Ayamaru równie szorstko  - Właź!.
Po czym odlecieli ku niebieskiemu niebu we dwójkę z trupem. Tak oto po raz ostatni było widziane ciało Ryo Kiyoshi, targane przez jego ucznia.
[z/t Ayamaru->Uzu no Kuni [Kraj Wirów Wodnych] -> Wschodni brzeg]

 

[Okolicę wody]


   Generał przypatrywał się jak Bijuu znika, wiedział co to oznacza nie podbił kraju gorących źródeł, nie zdołał zdobyć bestii, stracił tylu ludzi. Cała misja na marne, wojna zakończyła się jego całkowitą porażka. Teraz mógł zrobić tylko jedno, odejść z honorem. Chwycił pewnie katanę po czym skierował ostrze w swoją wbił je mocno na wysokości żołądka i przeciągnął w górę wypruwając flaki. Przyjął odpowiedzialność, podzielił los swoich podwładnych.
  Ptak zrzucił ze swego grzbietu swego pasażera zanim zdążyła go pochwycić technika Ikkyo, wyglądało na to, że mężczyzna dopiero teraz rozpoznał ku komu zmierza i nie był z tego zbytnio zadowolony, cudem uniknął techniki, a następnie rozpłynął się w powietrzu. Wkrótce do Ikkyo podleciał ptak na którym znajdowął się Yocharu.

[Las]


Ogień już dawno nie rozprzestrzeniał się w lesie, lasie wydostawała się z niego mgła
- Cholera uciekaj szybko póki jeszcze kojarzę ta mgła, musisz powiedzieć reszcie - Ango cierpliwie tłumaczył drzewu w jakim to zagrożeniu się znajdują. - Miałaś rację jest ich więcej niż tylko jeden zapewne jak w legendach dziewięć.
Z mgły wydostała się trójka ludzi mężczyzna zdawał się ich nie zauważać, wciąż pochłonięty w rozmowie z drzewem. Jeden z nich był dziwny jego ruchy był zwierzęce jeżeli, ktoś w pobliżu byłby sensorem i byłby o zdrowych zmysłach, rozpoznałby, że posiada on nadnaturalne pokłady chakry. W następnej chwili serce Ango znalazło się w jego dłoni, przebił jego ciało bez większych kłopotów.
-  Spóźniliśmy się -  oświadczył jeden z pozostałej dwójki- Cóż wciąz mamy przewagę, ale wygląda na to, że pojawiają się kolejne.. Wszyscy zniknęli w mgle równie naglę jak się pojawili.

Ostatnio edytowany przez Straznik specjalny (2016-01-16 01:33:41)

Offline

 

#324 2016-01-16 02:38:47

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Jezioro pamięci

     Spłowiały do czerni. Wewnątrz. Wodne tworzy zniknęło, pozostawiając po sobie rozległe skupiska kałuż. Uniosłem głowę ku górze. Słoneczne światło oślepiło mnie, tak samo jak Shinsaku jeszcze przed sekundą. Nie znałem odpowiedzi na wiele pytań. Akio, człowiek zupełnie mi nieznany teleportował przywódcę wyrzutków w zupełnie inne miejsce. O tym sprawy sobie jednak nie zdawałem. Wzdychnąłem, nabierając ogromne ilości powietrza w płuca. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, iż uciekł ze zdobyczą, nie pozostawiając po sobie śladu. Uciekł, gdyż bał się bezpośredniej konfrontacji. Nie zależało mi już jednak.
     Spojrzałem po lewo, gdzie mieściło sie skupisko kryształu. Kuknąłem na blond chłopaka, ignorując go w dalszej kolejności. Podszedłem blisko Matsuo. Spojrzałem na jego sylwetkę, zastygniętą w przepięknym tworzywie. Dołączył do mnie Akemi, zastępca, który jednym, mocarnym uderzeniem rozbił kryształ, uwalniając mą bezużyteczną marionetkę. Wkrótce obok znalazł się także Miyaguchi oraz Eizo. Złożyłem odpowiednią pieczęć, przywołując trumny, które zamknęły ożywieńców w swym wnętrzu. Nie poświęciłem ani chwili dla swojego ludu. Szedłem dalej, zaciskając pięści w niepewności. Nie czułem gniewu, ani smutku. Nie panowały nade mną żadne emocje, byłem po prostu obojętny. W mej głowie rodziły się jednak myśli, szeptały z wielu stron jednocześnie. Im dłużej dreptałem, tym bardziej bolała mnie głowa.
     Ne odchodząc dalej, niż trzydzieści metrów, odnalazłem sylwetkę czarnowłosego, leżącego, nieprzytomnego chłopaka. Po dezaktywowaniu umiejętności specjalnej, spadł z glinianego ptaka. Jego organizm był wycieńczony. Bez pomocy medycznej nie przetrwałby dłużej, niż kilka godzin. Uklęknąłem naprzeciw jego ciała, unosząc głowę za miękkie włosy. Żyje. Uformowałem odpowiednie znaki, rozrysowując na podłożu szereg długich pieczęci. W mgnieniu oka pamięć wyrzutka została wymazana. Widzisz, wyrzutku. Taki był twój mistrz. Zgarnął, to co chciał i zostawił Cię tutaj. Nie martw się jednak. Zaopiekuję się tobą dokładnie. Przymknąłem powieki, odwracając się w stronę Ayatane. Znajdował się on bowiem nieopodal tego, co pozostało po wodnej bańce. Pogratulowałem mu. Odznaczyłem go także najwyższym, możliwym tytułem - elitą. Swe kolejne słowa skierowałem w stronę masywnego, nad wyraz silnego człowieka. Przeniosłem spojrzenie w dół, nie chcąc utrzymywać kontaktu wzrokowego. Mówiłem, póki jeszcze mogłem. Dopóki byłem jeszcze sobą. Zawiodłem, tak powiedziałem, choć tak nie czułem. Wyrzekłem się swego tytułu, powierzając organizację we władanie Akemiego. Nic mi już po ludziach, których nie byłem w stanie chronić.
     Oderwałem wzrok z podłoża, przekierowując głowę nieznacznie w lewo. Zakończyłem rozmowę ze swymi ludźmi, pozwalając Kakukoro rozwalić kryształ doszczętnie. Uwolnił on dziadygę, który tkwił do niedawna razem z Matsuo. Przykucnąłem, chwytając piach w jedną dłoń, zaś prostując się, wypuściłem, a wiatr rozniósł go na wietrze.
      Nikushimi.
     To słowo było jedno, najszczersze. W głowie mej narodził się plan, przepiękny i nieskazitelny. Wymarzony, do teraz.
     Człowiek, który sterował ptakami, zszedł na ziemię i dołączył do niewielkiego, pozostałego oddziału. Miyuki podbiegła, rozpoczynając proces leczenia. Uzupełnia mą energię, jakbym stracił jej od groma. Zostało nas więc niewielu, zważając na to, że fala trupów nadal rozciąga się kilkadziesiąt metrów dalej. Wiedziałem, że białowłosy zastając taki widok mógłby popaść w szaleństwo. W stan, który sam powoli mnie dotykał. Nie chcąc przedwcześnie oddawać się odczłowieczeniu, zacząłem uzdrawiać czarnowłosego, nieprzytomnego chłopaka. Plan wobec niego był wprawdzie prosty. Wystarczyło odprowadzić go do naszej siedziby i wynająć kogoś, kto wprowadzi go w nowy tryb życia. Dzięki pomocy Miyuki, czułem się już o wiele lepiej.
     W momencie, gdy Yoshimaru odzyskał stan, który nie zagrażał jego życiu, oddałem go w ręce brata. Ten zaś wziął jego ciało i ruszył w stronę wschodnią. Potem odrzekłem żeby dwójka samotników miała na nich oko. Dodałem jednakże, by trzymali odpowiedni dystans. Nie jestem w stanie przewidzieć, co takiego pocznie mój sobowtór, kiedy zupełnie odejdzie od zdrowych zmysłów. Tuż po tym spojrzałem na Akemiego, Ayatane, a na końcu na uwolnionego dziadka. Zapytałem wreszcie - wracamy do domu?
     Choć mówiąc dom, miałem na myśli coś zupełnie innego. Uśmiechnąłem się dyskretnie.

1. Użyta technika: Metsu

[z/t Ichaza, Yoshimaru -> Laboratorium Ichuzy]

Offline

 

#325 2016-01-16 09:46:50

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Jezioro pamięci

      Chciałem powiedzieć, że przyjąłem ucieczke naszego przeciwnika jak coś normalnego. Jakby nigdy nic się nie stało, ale nie... Byłem wściekły. Wydawać się mogło, że moje oczy stały się całe czarne. Pod postacią wody nikt tego nie widział, ale ja to czułem. Mordować, zabijać, niszczyć... Przez tyle lat miałem swoje granice, nie wpadałem w gniew kiedy nie udawało mi się kogoś zabić. Teraz jednak natura mordercy pochłonęła cały mój umysł. Cały wkład w złapanie demona został mi zabrany... Poświeciłem wiele wysiłku, chakry i mocy. Czułem się z tym źle, wykorzystany. Byłem gotów poświęcić swoje życie by tylko udało się poskromić tą bestie. Oczywistym było, że jak tylko nasz przeciwnik spróbuje przed nami uciec, od razu na niego się rzuce jak demon na demona. Taką mam naturę. Zdrada? Oj, nie zdradziłem. To wyrzutkowie już na początku wojny postanowili wybrać drugą stronę barykady. Od tamtej pory już nie było szans na sojusz. Tylko demon stał się naszym pretekstem do tego by na chwile zawiesić bronie, ale ta ucieczka... Znowu pochłonął mnie gniew. Wyskoczyłem z wody już pod postacią materialnego ciała.

      Z tej całej złości zdołało mnie powstrzymać tylko to, że po uderzeniu w ziemie pięścią z pełną swoją mocą, na moment zatrzymała się w niej. Nie minęła chwila jak moja podświadomość wróciła do normy, aby tylko w sekunde móc wyciągnać głupią pięść z ziemi. Słyszałem tylko w tle co mówi do mnie Ichuza. Zrobiłem to czego chciał... Czułem się jakbym był pod wpływem jakiegoś narkotyku. Używki znanej pod nazwą porażki. Czułem jakbym poświęcił dla tej wojny lata, które poszły na marne. Mam nauczke, wkrótce otrzymam kolejną szanse... Czy przyjąłem propozycje Ichuzy o zostaniu liderem? Nie wiem, teraz musiałem stąd zniknąć, nie czułem się na siłach by z kimkolwiek teraz rozmawiać. Widziałem oczy naszych sojuszników i rodaków. Miałem uczucie jakby swoim wzrokiem grozili mi kolejną wojną... Nie to tylko moje paranoje. Na chwilę wróciłem do normy, machnąłem tylko ręką i wydałem rozkaz powrotu do siedziby organizacji. Nic już tutaj nas nie trzymało... Momentalnie mnie coś tknęło by pozostawić jednego klona miejscu, w końcu Ayatane został jeszcze na miejscu i nie wiem jak zareagują inni moi sojusznicy. Coś mogło się jeszcze wydarzyć w tym miejscu, dlatego też pozostawienie klona jest dobrym rozwiązaniem.


z/t -» Airando -» Siedziba Samotników -» Budynek lidera organizacji

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akemi (2016-01-16 12:24:07)

Offline

 

#326 2016-01-16 13:17:47

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Jezioro pamięci

     Gdy Ichaza zniknął na tle tlącego się obozu, Akemi popadł w ogromną złość. Nie czekał, aż podejmiemy rozważną decyzję. Stworzył cienistego klona, znikając w miejsce, które podałem mu kilka minut wcześniej. Pozostał więc białowłosy, Miyuki oraz dziadek z klanu Uzumaki. Odwróciłem się do siostry, kiedy ta zakończyła proces leczenia. Spojrzałem w jej beznamiętne oczy, które teraz nie skrywały nic. A przecież miałem tyle pytań. Nie wiedziałem, jak udało jej się wrócić do nas, a co najważniejsze, co takiego planuje klan osób, które posługują się swymi oczami do patrzenia przez ściany. Niemniej, nie wyglądała na zaniepokojoną, dlatego też zwróciłem spojrzenie i powiedziałem, że może się udać tam, gdzie tylko pragnie. Niech zda report bezpośrednio mi lub Akemiemu w wolnym czasie, i to tyle. Przeniosłem wzrok na białowłosego. Podszedłem nieco bliżej, uśmiechając się delikatnie. Przekazałem mu informacje gdzie i kiedy mamy się spotkać. Podałem mu także współrzędne oraz sposób wejścia do sekretnego laboratorium. Sam zaś ruszyłem.

[z/t Ichuza -> Laboratorium Ichuzy, Miyuki -> Siedziba Samotników]

Offline

 

#327 2016-01-16 14:40:03

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Pogrążony w wewnętrznej żałobie Ayamaru zdawał się nie dostrzegać tego, co działo się wokół. Stawiał krok za krokiem, podążając za Masanobu. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że oprócz trójki Kiyoshich w tunelu znajdował się ktoś jeszcze. Nie wiedział, że przyjaciel jego Senseia zamierzał oddać życie za zwój z bestią. Nie przypuszczał też, że obie organizacje zwrócą się przeciwko sobie w tak krótkim czasie po osiągnięciu celu. Nie widział też tego, że jego kompan z klanu Namikaze zignorował jego polecenie i walczył o każdy oddech.
    Z letargu wyrwał go odgłos trzeszczącego kryształu. Masanobu odgrodził swoich rodaków za pomocą swojego limitu krwi. Młodzian ocknął się, przypominając sobie, że jest w samym sercu wielkiej potyczki, która wciąż pozostawała nierozstrzygnięta. Dopiero wówczas zauważył stojącego przed nim staruszka w towarzystwie dwóch chłopców. Jeden z nich należał do klanu Senju, Ayamaru poznał go po przesłuchaniu przez generała Kraju Ognia. Nie wyglądali szczególnie groźnie, dlaczego więc Kiyoshi odciął się od nich? Czyżby przestał ufać komukolwiek, od kiedy bracia broni zwrócili się przeciwko sobie?
    Dopiero wówczas dostrzegł, jak na jednej z brunatnych ścian tańczyły czarne płomienie. Był to widok szalenie przyciągający, lecz jednocześnie budzący niepokój. Ogień ten zdawał się płonąć bez ustanku, jakby chciał pochłonąć wszystko, z czym się zetknął. Przez kryształową ścianę widać było zarys sylwetki. Ayamaru wytężył wzrok, a to co zobaczył, zmroziło mu krew w żyłach. Był to człowiek o wściekle czerwonym oku, z którego sączyła się krew.
    Mimowolnie odwrócił wzrok od przerażającej twarzy Matsuo i poszedł dalej za przedstawicielem klanowej starszyzny, w międzyczasie obserwując wydarzenia na zewnątrz tunelu. Choć struktura kryształu utrudniała dogodny odbiór, Kiyoshi widział rekiny zatapiające zęby w jednym z kryształowych smoków. W drugim zaś znajdowała się Hikari wraz z Taii'em, który sprawiał wrażenie umierającego. Przez myśl przeszło mu, że chłopak nie zastosował się do jego rady i nie przyjął zachowanej dla niego pigułki. Z drugiej strony jego ciało mogło tak zareagować na niebezpieczny lek.
    Moment później w kopule zrobiło się luźniej - lider Wyrzutków zniknął w tajemniczych okolicznościach, a następnie pole bitwy opuściła załoga drugiego smoka. Ayamaru niezauważalnie odetchnął z ulgą. Być może na to nie wyglądało, ale naprawdę zależało mu na kobiecie z klanu Namikaze i zrobiłby wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo, mimo że sam kilkukrotnie wpakowywał ją w tarapaty.
    Podążając za poleceniem Masanobu, Kiyoshi ułożył ostrożnie ciało Senseia na grzbiecie smoka stworzonego przez starca, po czym sam zajął dogodne miejsce. Kiedy tylko odbili od ziemi, zapytał staruszka:
    - Co z pozostałymi?
    Miał na myśli drużynę, która wyruszyła wraz z nimi na tę przeklętą wojnę. Wszyscy razem tworzyli drużynę pod dowództwem Masanobu, później zaś to on sam miał stać na ich czele. Byli jego braćmi i siostrami, łączyła ich wola Smoka, który leżał teraz przed nim martwy. Żałował, że nie mógł zrobić więcej, by uchronić swoich rodaków przed losem, jaki ich spotkał.

Wojna nie rozstrzyga, kto ma rację, lecz kto ma odejść.


z/t » Uzu no Kuni [Kraj Wirów Wodnych] » Wschodni brzeg

Offline

 

#328 2016-01-16 16:02:23

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Jezioro pamięci


       Cisza. Jedyny dźwięk, który słyszałem to trzepot skrzydeł ptaka, na którym frunąłem. Całe pole walki jednak zamarło wraz z krzykami ludzi, eksplozjami technik, ryku bestii i szelestu oręża. Wszędzie było zasiane trupami ludzi z każdej ze stron konfliktu. Wszyscy, którzy jakimś cudem przeżyli, pospiesznie opuszczali te miejsce, pozostawiając je be żywej duszy na horyzoncie. Nikt nie spodziewał się, iż ta wojna skończy się bez wyraźnego zwycięzcy, jednakże kraj gorących źródeł nie został podbity. Cel, który Setsuna jako liderka, postawiła sobie za priorytet by uzyskać ziemię pod nowy dom dla klanu został spełniony. Ktoś jednak musiał poprowadzić Uchiha ku nowej przyszłości zwłaszcza, że wszyscy walczący po za mną i Ikkyo zginęli na tej przeklętej wojnie. Pozostali ludzie czekali gdzieś w tej krainie na wiadomości o tym co się wydarzyło. Jedną z tych osób była przecież moja siostra. Czas było znieść swoją dumę na drugi plan. Prowadziłem tajną organizację, by tak naprawdę kosztem innych zdobyć siłę i potęgę, lecz nastał czas by przysłużyć się krwi, z której zostałem zrodzony. Podleciałem do Ikkyo, który również znajdował się na swym ptaku i kiwnąłem w jego kierunku bez słowa. Wykazał się na tej wojnie. Może to on powinien poprowadzić nas ku nowej chwale? Nie, nie on sam. Jeżeli zostanie liderem, pozostanę by wspomóc go swoją ręką. Nie spodziewałem się, że wrócą do mnie myśli sprzed lat. Myślałem, że już zawsze pozostanę tym kim się stałem, ale jednak poczułem jakąś dziecięcą radość z faktu, że nie zginąłem i mam szansę odpokutować te lata chowania się.
         Zatoczyłem półkole, nawracając ptakiem obok Ikkyo, dając mu do zrozumienia by ten poleciał za mną. Czas opuścić to miejsce, znaleźć nasz lud ale wcześniej porozmawiać nad jego przyszłością, gdyż w obecnej chwili to prawdopodobnie od nas zależała. Wzbijałem się w powietrze, czując jak wiatr roztrzepuj moje włosy i zrywa opaskę z czoła, która odleciała gdzieś daleko za mnie. Wpatrywałem się przed siebie, odpływają na chwile myślami hen daleko. Czułem, że nadchodzą wielki i ważne zmiany lecz...

Wojna, wojna nigdy się nie zmienia.



z/t-> Yu no Kuni [Kraj Gorących Źródeł] » Tereny Yu no Kuni

Offline

 

#329 2016-01-16 20:26:24

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Jezioro pamięci

   Wszystko działo się w tak zawrotnym tempie, że Uzumaki nawet nie wiedział, w którą stronę się rozglądać. Pierwszy raz sprawdził działanie techniki cienistych klonów, toteż nie był przygotowany na to, co miało go czekać. Rozpływające się w powietrzu sobowtóry zakopywały go żywcem pod stertą obcych wspomnień. Podsłuchana rozmowa rudowłosych ninja, obraz towarzysza z szeregów Uchiha... Przez dłuższą chwilę Adatte nie mógł pozbierać się w sobie, zmagając z tym wszystkim, co działo się wokół.
   Dostrzegł błysk, przedzierający się przez kryształ tunelu, w którym się znajdowali. Odruchowo spojrzał w tamtą stronę, by po chwili dostrzec wśród przeraźliwej jasności, jak legion rekinów rzuca się przed siebie, okrążając szczelnie jeden punkt. Nie wyglądało to specjalnie dobrze. Na domiar złego, bestia, którą tak się interesowali, po prostu zniknęła! Zanim jednak zdążył zwrócić staruszkowi uwagę na ten fakt, ten zniknął za szczelną, kryształową ścianą.
   Czerwonowłosy stał przez moment, jak wryty. Oto jego jedyna nadzieja na szczęśliwe zakończenie tej beznadziejnej sytuacji zniknęła za przeszkodą. Sprawdził pięścią jej twardość, dochodząc ostatecznie do wniosku, że nie uda mu się przez nią przedostać.
   - Dziadku, wierzę, że sobie poradzisz! Odnajdź mnie w wiosce Uzumakich lub Chikai! Do zobaczenia.
   To prawda, może i wydał swoje kłamstwo na jaw, ale co miał do stracenia? Poza jakimś chłopaczyną z oddziału Wyrzutków i załogą Kiyoshich nie mógł usłyszeć ich nikt inny.
   Ciągle nie zmywając ukrytej pod burzą krwistych włosów pieczęci, pognał przed siebie.

   Dotarł wreszcie do wzgórza, na którym zebrali się generałowie i przywódcy. Chciał się jeszcze raz pokazać Mamoru, licząc na to, że zapamięta jego osobę i być może przypomni sobie o nim w odpowiedniej chwili. Stamtąd mógł ruszać już w każdą stronę świata. Nim to jednak uczynił, usiadł na wciąż mokrej ziemi, pierwszy raz od dawna łapiąc spokojny oddech. Wpatrywał się w panujące wszędzie zamieszanie. Sam nigdzie się teraz nie spieszył. Wojna się zakończyła.

z/t » Chikai » Klan Senju » Miasteczko klanu

Ostatnio edytowany przez Adatte (2016-01-16 22:32:25)

Offline

 

#330 2016-01-16 20:57:06

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Jezioro pamięci

   Czuł chłód wody, ogarniający całe jego ciało. Jego skóry nie przeciął jeszcze żaden z zębów kłębiących się wokół rekinów, nie dosięgła go niszczycielska siła Akemiego. Unosił się, zawieszony niczym w próżni, pośród ogromnej, morskiej pułapki, z taką łatwością stworzoną przez Wodnego Demona. Otoczony przez cały arsenał umiejętności, jakimi dysponowali jego wrodzy sąsiedzi z Airando.
   Ale już za chwilę miało się to zmienić. Już za moment wszystko miało stracić swoje znaczenie, uczucia odpłynąć wraz z uchodzącą z jego martwego ciała świadomością, a on sam miał zanurzyć się w niezbadanej pustce, zapewne równie chłodnej, co wodne sidła. Tego już zapewne nie będzie mu dane jednak poczuć.
   Nim rozchylił wargi, odruchowo otworzył oczy. W tym samym momencie coś twardego wylądowało na jego karku. Począł odwracać się w stronę, z jakiej spodziewał się dostrzec przyczynę jego bólu, gdy dostrzegł burzę blond-rudych włosów. Czy to on? Lis Pustyni? Tutaj, w tym miejscu?
   Nie zdążył jednak uzyskać odpowiedzi na to pytanie. Poczuł, jak powieki na powrót zamykają się, a świadomość zatapia się w miękkim, przytulnym puchu, otaczając go zewsząd. Oddał się błogości, w jaką został wrzucony, bez słowa sprzeciwu.
   Czyżby jednak umarł?

z/t » Enko » Klan Namikaze » Tablica informacyjna




   Akcja pętania bijuu była bacznie obserwowana z większej odległości, przy zachowaniu względnie bezpiecznej odległości. Ronijscy medycy, korzystając z chwili wytchnienia, zajmowali się rannymi, których wciąż mieli możliwość uratować. Wojownicy rozglądali się w poszukiwaniu zagrożenia. Shinsaku w towarzystwie Akamiego przypatrywali się jednak temu, co działo się w wodnej bańce.
   - Udało im się! Bestia została pojmana! Dokończcie zatem to, co macie jeszcze do roboty, odnajdźcie Yoshiro i...
   Nie zdążył dokończyć, rozpływając się w powietrzu.

Offline

 

#331 2016-01-17 12:40:15

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Jezioro pamięci

      Z pieczątką na czole, nie do końca świadomy, co tak właściwie się dzieje, biegłem w kierunku słoja, w którym ma zostać zapieczentowana bestia. Zanim jednak zdążyłem tam dotrzeć, natknęliśmy się na dwójkę ludzi, którzy moment później odlecieli na kryształowym smoku. Ta sytuacja tak namieszała mi w głowie, że już praktycznie nie wiedziałem, co się tutaj wyprawia.
      Bestia znikła, a z nią i zagrożenie. Również o wojnie nie ma już co wspominać, bo w jej skutku obie strony konfliktu ucierpiały. Tak czy siak, wszystko się skończyło. Po raz pierwszy od dawna moje życie nie było już zagrożone. Przetarłem czoło, żeby zetrzeć ze skóry znak stworzony przez towarzyszącego nam staruszka. Przestałem interesować się czerwonowłosym, bo najzwyczajniej nie był mi już do niczego potrzebny.
      Co powinienem teraz zrobić? Na pewno zmienić ubranie, bo z obecnego wiele nie pozostało. Na ten czas postanowiłem wrócić do Wyrzutków stojących kawałek stąd, bacznie obserwujących całe wydarzenie. O dziwo, po dotarciu na miejsce od razu mnie rozpoznali. Wydawało mi się, jakby cały ten czas na mnie czekali, a przecież nie jestem jakiś super popularny. Może to lider pisnął im dobre słówko na mój temat? Zastanawiałem się, co tak właściwie stało się z samym Shinsaku, któy w pewnym momencie po prostu zniknął. Dzieje Yoshiego również były dla mnie dużą niewiadomą.
      Po dotarciu do miejsca stacjonowania Ronijczyków, wszyscy się zebraliśmy i ruszyliśmy w stronę siedziby organizacji Wyrzutków. Nie było sensu zostawać w Yu no Kuni.

[z/t -> Ronin no Kuni/Główny budynek organizacji]


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#332 2016-01-19 19:59:28

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Jezioro pamięci

Ayatane to, Ayatane tam to. Generalnie Shinsaku sobie zniknął (tak to wyglądało z perspektywy Samotnika), zniknął zwój z demonem i zniknęło zwycięstwo organizacji w walce o bijuu. Zniknęła po chwili także wodna kopuła, rekiny i bagno, stworzone przez Akemiego. Na mokrym, zniszczonym polu bitwy pozostały jednostki, którym udało się przeżyć wojnę. Między innymi pozostali więc Samotnicy.
   Tutaj wklej opis przeżyć wewnętrznych Ayatane. Jakaś złość, trochę smutku po utracie rodziny, jakaś nienawiść. Ta sama nienawiść, którą odczuwał zresztą Ichuza. Lider rozkazał odejście z Kraju Gorących Źródeł, na co Yuki przystał, podążając za medykiem oraz Generałem Akemim.

[z/t Sei -> Baza Ichuzy]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#333 2016-01-19 21:05:19

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Jezioro pamięci

   Kiedy Akemi uwalniał z kryształowego więzienia martwego sługę swojego Lidera, przy okazji wypuścił też dziadka. Ten był załamany faktem, że właśnie ktoś ukradł bijuu. Gdyby nie ta przeklęta wojna, wciąż trzymałby bestie bezpiecznie zapieczętowaną, przeklęty Edatta nie powinien go zostawiać z tym brzemieniem. Z oczu staruszka zaczęły lecieć łzy, był wyraźnie załamany. Jednak jeszcze nie wszystko stracone wciąż istniała szansa na zachowanie równowagi, nie mógł zrobić tego sam, ale z pomocą tych głupców tak. Wystarczyło zniszczyć bijuu tak to zapewni spokój na kilkadziesiąt lub kilkaset lat. Trzeba było to powtórzyć, ten głupiec który zapieczętuje w sobie bestie nie może żyć. Podjął decyzję, tak dostarczy im broni żeby byli w stanie zgładzić bestię.
- Zaczekajcie - powiedział nim odeszli. - Musicie go zgładzić go i wszystkich następnych jinchuriki mogą doprowadzić tylko do klęski ludzkości i wojen przy których ta nie była nawet rozgrzewką. Cała ta moc w jednym człowieku to nie jest naturalne. Dam wam broń, dzięki której będziecie mogli zgładzić tego potwora. Obiecajcie mi tylko, że to zrobicie- wciąż wahając się przekazał Samotnikom mapę z dziwną pieczęcią.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik specjalny (2016-01-19 21:07:04)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
czytaj więcej więcej pomocy