Ogłoszenie


#41 2015-08-19 14:35:41

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Jezioro pamięci

   Wlókł nogę za nogą, podążając za nowymi towarzyszami. Nie odzywał się ni słowem niepytany, nie mając zamiaru wkupywać się w łaski drużyny za wszelką cenę. Zdawał sobie sprawę, że zachowuje się niezbyt grzecznie, ale było mu to na rękę. Nikt nie zasypywał go pytaniami, dlaczego w ogóle wybiera się na wojnę, czemu nie ma z nim żadnych kolegów, którzy wspieraliby go w takim działaniu, ani przede wszystkim o to, dlaczego jak dotąd nie widzieli go ani razu w obrębie wioski.
   Gdzieś na niebie dojrzał pierwsze przejaśnienie. Tak mu się tylko zdawało, gdyż było ono dalej całkowicie okryte chmurami, jednak przynajmniej deszcz nie męczył ich więcej. Względnie wysoka temperatura pozwalała nie martwić się o mokre rzeczy, które dość prędko zaczęły schnąć. Przyglądając się ciemnej, puchatej zasłonie chmur, dostrzegł jakiś ruch. Coś błyskawicznie pokonało szerokość rzeki, odrywając się od ziemi po stronie brzegu, którym maszerowali. Adatte nie zdołał dojrzeć, co było celem tego ataku, jednak głuche tąpnięcie świadczyło o tym, że pocisk nie należał do lekkich.
   - No, chodźcie. Musimy odsunąć się od koryta rzeki - zakomenderował Taro. Na reakcję współtowarzyszy nie musiał długo czekać. Ledwie odbił od brzegu, kiedy pozostali natychmiast ruszyli za nim. Był niekwestionowanym przywódcą tego niewielkiego oddziału. Potrafił utrzymać dyscyplinę samym tylko spojrzeniem i choć w relacjach z innymi wydawał się niezwykle oschły, inni wyraźnie szanowali go i podziwiali.
   Yana należała do dziewcząt, które wyraźnie preferują męskie towarzystwo. Wyluzowana, cmokała raz po raz, przerzucając gumę językiem z jednej strony niezbyt prostych zębów na drugą. Nie były one krystalicznie białe, kolorem przypominające raczej wypalony słońcem piasek. Chłopak podejrzewał, że lubiła sięgnąć po papierosa, a guma pomagała jej w pozbyciu się nieprzyjemnego zapachu tytoniu.
   Jej nieodłącznym kompanem był Teriju. Z początku Uzumaki zastanawiał się, czy ten aby nie jest jej bratem, jednak wykluczył tę możliwość, gdy dostrzegł jego spojrzenie, skierowane na wyraźnie zarysowane w obcisłych spodenkach pośladki. I to zdecydowanie na zbyt dłuższą chwilę, niż potrzebowałby na przykład na upewnienie się, że nie usiadła na jakiejś niespodziance. Starał się za wszelką cenę bawić ją żartami wszelkiego pokroju, począwszy od tych górnolotnych, zapewne zasłyszanych w wiosce, po te najbardziej prymitywne. Te, jak uznał Adatte, zdecydowanie zostały stworzone przez łysego młodzika.
   No i Setori. Choć ciągle zagadywany przez znacznie bardziej rozmownych Yanę i Teriju, odpowiadał zdawkowymi zdaniami. Uśmiechał się jednak raz po raz, lecz nie wykazywał żadnej inicjatywy podczas uczestniczenia w tej dyskusji. Z jego szyi zwieszał się łańcuszek, ginący jednak pod brązową kurtką, także chłopak nie mógł dostrzec, co było na nim zawieszone.
   Rozległ się dźwięk rogów. Dopiero wówczas Uzumaki zdał sobie sprawę, że byli już tak blisko swojego celu! Musiał być bardziej ostrożny i rozglądać się wokół, jeżeli miał zamiar przeżyć. Wkrótce stanęli przed bramą obozu. Na czele gromady stał oczywiście Taro, oddalony od reszty drużyny o kilka kroków, następnie w niedbałym rzędzie trzej Senju, a tuż za nimi, niczym cień, stał on. Czerwonowłosy chłopaczyna, z dłońmi zatopionymi głęboko w kieszeniach, o wzroku nie tyle znudzonym, co po prostu obojętnym.
   - Pierwszy z oddziałów klanu Senju przybywa na wezwanie Lorda Feudalnego Kraju Ognia! - zakrzyknął basem Taro w stronę strażników, stając na baczność. Widząc to, Adatte wyciągnął dłonie z kieszeni i rozejrzał wokół. Dojrzał dziesiątki, a może setki żołnierzy. Jak bardzo nieuważny musiał być, że nie dostrzegł ich wcześniej?

Ocknij się albo zginiesz.

Ostatnio edytowany przez Adatte (2015-08-19 14:40:30)

Offline

 

#42 2015-08-19 15:59:05

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Jezioro pamięci

      Czas mijał mi bardzo powoli. Nie zwykłem siedzieć z boku i czekać na rozwój sytuacji. Zwykle bardzo szybko podejmowałem jakieś czynności, zawsze chciałem się do czegoś przydać. Taki był mój charakter i chociaż tym razem dobrze wiedziałem, co należy zrobić, to wciąż nie dawało mi to spokoju. Otaczające nas odgłosy wojny tylko wzmagały mój popęd do walki. Liczne wybuchy tylko dawały mi do wiadomości, że niedaleko nas, giną ludzie, a my siedzimy bezczynnie. Cóż, pozostało mi jedynie czekać, aż posłowie powrócą i w końcu organizacja poprze którąś ze stron, a także obejmiemy jakieś bardziej konkretne działania. Samotnie nawet nie mam co się wyrywać do walki, bo chociaż nie jestem słabeuszem, to w porównaniu do innych wojowników moja siła może okazać się śmieszna. Muszę podjąć walkę wspólnie z moją organizacją.
      W pewnym momencie, w naszym obozie pojawił się ten sam mężczyzna, którego spotkałem wcześniej, w pokoju lidera. Był to oczywiście Shinsaku. Co dziwne, po raz kolejny spytał się on mnie o imię. Ma problemy z pamięcią? To możliwe, ale raczej mało prawdopodobne. Cóż zatem skłoniło go do ponownego spytania mnie o to samo? Może najzwyczajniej uznał moją osobę za tak bezwartościową, że nie jest ona nawet warta zapamiętania. Nie zostało mi nic innego, tylko odpowiedzieć, w końcu stojący przede mną mężczyzna jest liderem Wyrzutków, a ja jestem jednym z nich.
      Jestem Yoshiro Moto. - oznajmiłem - Spotkaliśmy się już w siedzibie organizacji. - dodałem, mając nadzieję, że rozmówca wyjaśni mi całą sytuację, jednak nie pytałem go o to wprost. Chwilę później pojawiła się jeszcze jedna postać. Jego też już widziałem, jednak był to dosłownie moment. Nie mam na jego temat zbyt dużo informacji. Wyglądał bardzo tajemniczo. Cały czas mając kaptur na głowie, przekazał jakiś dokument Yoshiemu.  Nie zamierzałem jednak się zbytnio nim przejmować i zachowywałem się normalnie. Nie zamierzałem również zaczynać z nim rozmowy.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#43 2015-08-20 18:00:14

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Jezioro pamięci

     W obozie Wyrzutków nie wiele zmian, wydawało się że nikt nie zwraca uwagę na mały oddział oddalony od obu głównych obozów o spory kawałek. Wydawało się, że pojawienie się Akamiego i Shinsaku będzie miało większy wpływ na sytuację. Jednak nawet lider, nie zmienił ich zadania, którym było oczekiwanie na wieści od posłów. Oczywiście z opisem tym nie zgodziłaby się kobieta, która Shinsaku zdecydował się wysłać do obozu obrońców z Yu no kuni dla niej nastało, aż za wiele zmian.

    Sytuacja Kiyoshich nieco się skomplikowała, rady wciąż nie wydał żadnego polecenia z uwagą przyglądając się przedstawicielowi kraju ognia. Na pozór nie wykonał żadnego ruchu jednak gdy mu się uważniej przyjrzeć można było zobaczyć, że trzyma pieczęć, która umożliwiała mu stworzenie kryształu. Kunai wyleciał z rąk agresora, jednak nie zmierzał w kierunku żadnego z kiyoshich a prosto w nic? Tyle, że nic zafalowało jakby się jednak ktoś tam był i odbiła broń.
- Cóż w zaistniałej sytuacji mam prawo wątpić w waszę zamiary, albo daliście się śledzić jak żółtodzioby albo współpracujecie ze szpiegiem. Jeżeli chcecie dotrzymać swojej umowy i zapewnić sobie nasze zaufanie w pierwszej kolejności wyeliminujcie szpiega. Całkiem sprytne.- ostatnie słowa dodał dopiero gdy zauważył, że Masanobu właśnie stworzył kryształową kopułę, która odgradzała dość spory kawałek ziemi o średnicy mniej więcej 50 metrów od zewnętrznego świata. Nie powiedział nic więcej, dlatego ciężko wywnioskować czy to dlatego, że wciąż uważał Kiyoshich za wroga, który właśnie go uwięził czy dlatego, że odciął szpiegowi drogę ucieczki?
   
     Ango ruszył przodem nie czekając już dłużej na odpowiedź Taii'a dźwięk rogów, który wkrótce usłyszał wzbudziło w nim złe przeczucie. W ciągu wielu lat jako mistrz zwiadowców klanu Namikaze nauczył się ufać swoim przeczucią, dlatego nie przerwanie starał się wyczuć nadchodzące niebezpieczeńśtwo. Dlatego tak był zdziwiony gdy nieco sie zbliżyli do obozu jak ujrzał wychodzącego stamtąd człowieka. Mężczyzna wydostawał się tą samą wyrwą w ostrokole, którą już wcześniej wypatrzył Ango. W miejscu tym nie wyczuwał żadnych ludzi, no właśnie żadnych, a jednak tego ujrzał.
- Nie powinno go tu być - szepnął cicho pod nosem po czym jeszcze bardziej przyśpieszył.

    Oddział kraju ognia ruszył do przodu pozostawiając posła sam na sam z kobietą trzymającą kunai pod jego gardłem. Poruszali się dość szybko i sprawnie wkrótce zbliżyli się do rzeki. Dzięki pochodnią byli doskonalę widoczni w szarym świetle dziennym. Z wysoko uniesionymi łukami przeprawiali się przez dość płykie koryto rzeki. Wyglądało na to, że dobrze znali już teren i w tym miejscu głębokość wody nieznacznie przekraczała 1 metr w najgłębszym punkcie.
- Mówisz, że niczego przy sobie nie masz w takim razie skąd mam być pewna że mówisz prawdę, a nie jesteś przebierańcem z obozu przeciwnika?- powiedziała wciąż nie zdejmując broni z gardła posłańca.

    Żołnierz przebiegł obok Logena mrucząc nerwowo pod nosem co zabrzmiało jak " przekraczają rzekę". Po chwili bezceremonialnie wszedł do namiotu gdzie przebywał jego dowódca omal nie zwalając go z nóg. Szybko jednak doszedł do siebie po zderzeniu z generałem, który właśnie opuszczał namiot samotników i złożył mu raport.
- Przepraszam sir, ważna wiadomość od obserwatorów. Przekraczają rzekę jest ich koło pół tysiąca, chyba szykują się do szturmu, nigdy wcześniej nie ruszali taką siłą.
- Widzisz coś ty narobił! Musieli zauważyć jak próbowaliście się wydostać z obozu, kto wie może rozpoznali wasze twarze i to zmusiło ich do działania. Jeszcze raz wielkie dzięki za waszą pomoc.- jeszcze bardziej rozzłoszczony, zwracał się czy omal nie krzyczał do Ichuzy. Jak widać podczas wojny nawet małe szczegóły mogą mieć wpływ na dalszy jej przebieg. Nie czekając wyszedł z namiotu, a z jego ścian dało się jeszcze usłyszeć jego rozkaz- Chędożeni nindżowie. Wszyscy zdolni do walki, do ostrokołu!

   Senju dotarli do bram bez większych problemów co nieco zdziwiło strażników, którzy z uwagą przyglądali się brunatnej kopulę z kryształu, która powstało dopiero przed chwilą. Część z nich ucieszyła się słysząc o przybyciu legendarnego klanu, większość jednak pozostało podejrzliwa.
- Jak się tu dostaliście bez kontroli? Zresztą nie ważne jeżeli jesteście Senju z pewnością możecie to udowodnić. Pokażcie więc nam. - po strażniku było widać pewny rodzaj zdenerwowania jakby to nie do niego należała rola przepytywania nowo przybyłych.

    Kobieta powoli zbliżała się do obozu kraju gorących źródeł miała przed sobą jeszcze spory kawałek drogi jej strój z pewnością nie ułatwiał jej podróżowania po takim terenie. Po chwili zauważyła wzmożony ruch w obozie do którego zmierzała jakby się do czegoś przygotowywali. Szybko zdała sobie sprawę, że za nią oddziały ognia wychodzą z rzeki, a ona znajduje się dokładnie między nimi, a obrońcami. Niespodziewany przez nikogo poseł w samym środku bitwy, która lada chwila miała się rozpocząć.

Offline

 

#44 2015-08-21 14:29:05

Mamoru

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-03-14
Posty: 66
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton [?]
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35 lat

Re: Jezioro pamięci

Byłem już praktycznie u celu. Moim oczom ukazał się obóz, a w nim wielu wojowników z różnych storn świata. Nie zdążyłem nawet głębiej zastanowić się nad tym wszystkim co zobaczyłem, ponieważ wyczułem znajomą chakrę. Czułem ją już od jakiegoś czasu, jednak teraz była na tyle wyraźna, że z łatwością zlokalizowałem jej ujścia.

- To bez wątpienia Senju. Ich twarze... są mi znajome czy po prostu widziałem już wiele podobnych? Chyba się starzeję... Całkiem możliwe, że każda z osobna mignęła mi gdzieś w siedzibie klanu, lecz pewności nie mam. Chociaż nie, jednej na pewno nie wiedziałem nigdy dotąd. No ale cóż, zadeklarowali się wszyscy jako Senju, wiec... dołączę do nich.

Myślałem o nich, lecz nie zaplanowałem jednej, dość istotnej zresztą sprawy - pojawienia się u ich boku. Cóż, wypadałoby zrobić to dostojnie, jak przystało na lidera. Niestety górę tym razem wzięła impulsywność. Musiałem dostać się tam jak najszybciej, więc użyłem całej swojej szybkości i zjawiłem się niczym niesłyszalny dla nikogo piorun i rzuciłem z idiotycznym uśmieszkiem:

- Ja jestem z nimi, przepraszam za spóźnienie.

Dopiero potem zdałem sobie sprawę jak kretyńsko musiałem wypaść. Niczym jakiś popisujący się gówniarz - tak przynajmniej mi się wydawało. Jak to odbierze każdy z osobna... nie wiem, lecz tego jak się poczułem już nie zmienię. Trudno.

Moja twarz, zaraz po wypowiedzianych słowach, zmieniła swój wyraz na ostry, ponury, pełen dociekliwości. Nie byłem nawet pewny czy ludzie, którymi się otaczam mnie znają, w końcu tak rzadko się pojawiam nawet we własnym klanie, a co dopiero w innych miejscach. Cóż, pewnie co bystrzejsi będą wiedzieć, a tym mniej rozgarniętym się po prostu przedstawię. Teraz stałem i czekałem na reakcję pozostałych. O ile strażnicy byli dla mnie kompletnie obojętni, to grupka Senju była dla mnie prawdziwą zagadką.


[img][/img]



OCHRONA [NPC]: Amaya

Offline

 

#45 2015-08-21 20:49:46

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Jezioro pamięci

~~

    Facet w opasce na lewym oku nie był najwyraźniej zadowolony ze swojego nowego zadania. Nie dziwiłem mu się zbytnio, gdyż najpewniej na jego miejscu myślałbym podobnie. Nie dość, że musiał wykonać swoje zadanie, to jeszcze "sprawdzać, czy młody żyje". Ayamaru - bo tak miał na imię blondyn - jedynie odpowiedział prostym "Tak jest!" bez żadnych uwag lub dezaprobaty. Najpewniej, a raczej na pewno ten starszy mężczyzna był coś w rodzaju przywódcy w tej grupie. Może wypada się dowiedzieć czegoś więcej o tej umowie z lordem feudalnym Hi no Kuni? Fakt, że klan z Tsuchi no Kuni dołączył do wojny, która mało ich dotyczy jest trochę dziwny. Wypada chyba również podziękować, za ten drobny kłopot jakim jest "przygarnięcie" mnie. Jednak nie byłem wstanie tego zrobić, gdyż strażnik bramy nagle wyciągnął kunai, zaś w okolicy rozległ się dźwięk rogu. Zauważyłem, że blondyn z opaską nie ściągnął ręki z pochwy miecza, natomiast ja instynktownie skierowałem dłoń do kabury. Coś się szykowało.
    Strażnik rzucił kunaiem, ale nie celował w żadnego tu obecnych shinobich z kryształowego klanu, a raczej pustą przestrzeń za nami. Z początku uznałem to za pech, niewycelowany rzut, jednak po chwili usłyszałem dźwięk odbijanego metalu. Niedługo później wyjaśnił, czemu wątpił w zamiary Kiyoshich. Grupa była śledzona lub może to byłem ja? Jednak to drugie nie miałoby sensu, bo skąd miałby wiedzieć o moich zamiarach? Mniejsza z tym, planowałem rzucić kunaiem w szpiega, ale zaskoczyła mnie kryształowa kopuła, która się pojawiła znikąd. Teraz nie miałem żadnych wątpliwości, że ta grupa to Kiyoshi.
    Pozostała teraz sprawa pozbycia się tego szpiega. Nie było potrzeby go łapać, skoro wiadomo, kto go wysłał. A lepiej żeby nie dostarczył przeciwnej stronie informacji, które mógł usłyszeć. Przecież po reakcji strażnika widać było, iż nikt nie spodziewał się dołączenia kryształowego klanu do wojny. Jednak ja jedynie obserwowałem tą sytuacje, wciąż nie zdejmując ręki z kabury. Coś czułem, że tylko wchodziłbym w drogę, gdyby na przykład ten jednooki blondyn zaatakował. Lepiej będzie jeśli nie wmieszam się w tą walkę. Nawet strażnik nie odzywał się w tym momencie, pewnie zajęty myśleniem o tej sytuacji. Uznał nas za wrogów, czy za sprzymierzeńców, kiedy starszy mężczyzna odciął drogę ucieczki szpiegowi.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-08-21 20:52:46)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#46 2015-08-22 14:23:56

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Jezioro pamięci

Biedny post.

     Prawa dłoń dryfowała w powietrzu, wznosiła się i opadała. Wolnym ruchem przemieszczałem palce drugiej dłoni wzdłuż czarnego, jak węgiel pasa. Uśmiechałem się, a me opalizujące zęby wyłaniały się spośród wąskich, różowatych warg. W przerwie pomiędzy rozmową poczułem, jak bardzo brak mi mej morfiny. Tak określałem lekarstwo, które coraz bardziej wprawiało mnie w pogodny nastrój. Poprawiało zdrowie, a także zachowywało odpowiednią równowagę psychiczną. Nie przyjmując leku czułem się jak rekonwalescent. Pozbawiony wszystkiego, na czym mógłby polegać. W mej głowie zaś świtała pustka, wprawiana do życia każdym porannym promykiem słońca. Odpowiedź płynąca z ust Setsuny wyimaginowanie odbijała się echem o walcowane szkło. Nie docierała, nie była jednoznaczna, a sekundy stanowiły dla mnie wieczność. Wzrok wtopiony w jej proste, opadające kaskadą na ramiona włosy, zdawały się być nieoczekiwanym wybawieniem. Nie potwierdziła, czy zamierza ustanowić przymierze, czy też wystąpić jako oddzielne wojsko. Byłem niemalże pewien swego sukcesu, do czasu wejścia jednego z żandarmów. Dobrze mi z resztą znanego. Mrugnąłem, a me powieki opadły wolno, złączając się w jednolita całość. Dopiero po tym źrenice spoczęły w płachcie namiotu, spod której wyrósł muskularny mężczyzna. Poprawił on swoją koalicyjkę, przeplataną przez prawą część ramienia i wzdrygnął się w gniewie, czy też żalu. Wzruszyłem ramionami, choć postawę zachowywałem kurtuazyjną. Nie mogłem, co liczyć na odpowiedź swej towarzyszki, więc dłoń opuściłem bez najmniejszej, poważnej emocji. Do dogodnego momentu jeszcze czas nadejdzie, wnet nasz sojusz dobiegnie pomyślnego wypełnienia. Teraz jednak, jak brat z bratem, staniemy ramię w ramię przeciw potężnemu, choć nie budzącemu w nas lęku, złu.
   - Jjak widać nie mamy już czasu. Ruszmy zatem. – Mrugnąłem lewym okiem w stronę dziewczyny, którą pragnąłem poślubić. Wnet przez me dłonie przeszedł impuls. Konwulsje. Rozgarniały moje mięśnie, jakby bawiły się każdym włóknem po kolei. Drgnąłem dziwacznie, opierając się łokciem o sztorc bitego, drewnianego pala, który podtrzymywał blaszane poddasze. Wiedząc, że to jedynie skutek uboczny nie przyjmowania leku, wezbrałem się na siły i wytruptałem z namiotu jak opętany. W następnych sekundach do mych uszu dobiegł przeraźliwy dźwięk. Zaczęło się – pomyślałem. To jednak była dopiero zapowiedź. Nie mogłem się dogłębnie zamarzać w przyszłości, więc poprawiłem czarny płaszcz, który wcześniej udrapowały na mnie trzy, piękne kobiety. Oh, gdybym mógł jedynie nie utyskiwać nad ich posępnym trybem życia. Nieprzyzwoitością, która tak bardzo kieruje ich manierami. No nic. Uniosłem brwi, a te wygięły się łuk, gdy ujrzałem, że trebusze nie mają zamiaru zaprzestać. Kule obijały się o budynki, namioty, a potem z impetem opadały, zostawiając po sobie kilkumetrowe wyrwy. Machnięciem dłoni naznaczyłem wszystkich samotników i jednym, prostym gestem skierowałem ich na obrzeża osady. Nie miałem zamiaru dezerterować, płynęły mną jednak skrajne emocje, a sam nie czułem się zbyt dobrze. Po burzy zawsze nadchodzi tęcza. Te słowa rozbrzmiewały w mej głowie, niczym przepiękny, wiosenny śpiew ptaków. Delektowałem się każdą sekundą, w której mogłem zamknąć powieki, by rozmyślać o ciepłym, wygodnym łóżku. O prysznicu, który potraktowałby mnie chłodnawą wodą, a nie ciepłym podmuchem opadających, rozgrzanych kamieni. Nie było przelewek, a jednak nie dopuszczałem do siebie myśli o przegranej. Kierowała mną żądza, niepohamowana. Budziła się z instynktu, który działał mimowolnie umysłu, nieprzyjmującego już potrzebnych tabletek. Potrzebnych, podkreślam. Przykucnąłem przy mocarnym trzonie jednego z drzew, które dziwnym trafem zachowało się wśród popielatych czubów namiotów naszej osady. Zacząłem skandować poszczególne nazwiska bardzo powoli. Po paru sekundach poczułem już wcześniej wymienianą osobę. Był to Akemi, który zajął miejsce po mej prawej stronie, oraz Ayatane, który ustawił się po lewej. Reszta moich pachołków rozsunęła się po polu, niczym nogi kobiety, która po alkoholu szuka pragnienia. Mirayuguchi nadal przeszukiwał tereny, choć nie znalazł niczego, co mogłoby być wskazówką. Yoh tak samo, choć dla niego przyszykowany jest oddzielny post. Następnym krokiem był surowy głos, który podniosłem wraz z mym powstaniem. Skierowałem go do wszystkich, którzy stali przede mną. Nasze wzroki stykały się i urywały, jak przejeżdżałem źrenicami po całym polu walki. Pierwszy raz od dawien nie czułem się tak potężny, nie czułem mocy, którą posiadałem. Władzę, na którą mogłem się powołać. Delektowałem się każdym kęsem poleceń, które bez trudu mogłem wydać. Pierwszym z nich było zachowanie spokoju, drugim zaś bezbłędne, szybkie, aczkolwiek przemyślane podjęcie wspólnej decyzji.
     Nie potrzebowaliśmy dużo czasu, by jednoznacznie podkreślić nasz główny cel. Jak jeden mąż, skierowaliśmy wzrok w stronę namiotu lorda. Zabrałem ze sobą dwójkę, wyżej wspominanych osób i razem z nimi udałem się do głównego dowódcy, zajętego czy wolnego, bez różnicy. Podchodząc wolno, acz pewnie, uniosłem wzrok wysoko i z dumą obserwowałem jego ruchy, oraz otaczających go osób. Gdy miałem takową możliwość, zabrałem głos, by zadać najważniejsze pytania. Pierwszym z nich były przyszłe, planowane działania wojenne. Potem zaś stanowiska, które powinniśmy zająć, by ich wspomóc. Oczywiście nie zabrakło także przeprosin. Obfity w słowa strumień płynął z mych ust, co raz prostując nasze zachowanie. Były szczerze. W głębi ducha uśmiechałem się, wiedząc, że mam obok siebie przyjaciół. Kogoś, kto nieustannie podtrzymuje mnie na duchu. A teraz? Wystarczy poczekać na odpowiedź starszego pana, na pewno dobrze obeznanego w taktykach, oraz przebiegu walki,

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2015-08-22 14:24:47)

Offline

 

#47 2015-08-22 17:26:43

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Jezioro pamięci

     Biegłem w spokojnym tempie. Nie było sensu męczyć się prze przedstawieniem. Szoł, które miało rozpocząć się dziś, jutro, może i za miesiąc. Nie wiadomo dokładnie kiedy, natomiast pewne było jedno - rozpocznie się konkretny kocioł. Nie wiedziałem nic. Tak naprawdę tajemnicą były dla mnie knowania naszej strony, a co dopiero przeciwnika. Barykada z pewnością łączyła i krzyżowała się w kilku miejscach. Jak to zresztą w każdym konflikcie, nic nie było jasne. Najpewniej najlepszy obraz mieli dowódcy i Lordowie Feudalni. Nawet liderzy klanów mogli tutaj mieć wątpliwości i nie być do końca pewnym tego, co się dzieje. A cholera, klanów było tutaj co nie miara. W drodze bowiem zauważyłem nie tylko znanych mi czarnowłosych, lecz i rzeszę pozostałych ninja z wysp. Czyżby słynni Samotnicy postanowili wkroczyć do wojny otwarcie?

     Niewiarygodne, jednak są jeszcze na tym świecie ludzie z jajami. Co zaś z przeciwną stroną? Czy oni mieli na swoich usługach jakieś konkretne rody? Nie miałem bladego pojęcia. Wróć, wiedziałem jedno. Senju wyruszyli w bój, a raczej nie było innej opcji, aby stanęli po stronie innej niż swojego Lorda. Poza tym, dzięki temu mieli okazję do zmierzenia się z moimi krewniakami - osłabionymi już wojną domową w Kraju Błyskawicy, Uchiha. Zapowiadała się pyszna batalia. Miałem tylko nadzieję, że spełnię swoje cele. Zyskam rozgłos, zobaczę wiele, a także przeżyję w stanie podobnym do obecnego. Bo zostanie inwalidą raczej nie wchodziło w grę.

     Doszedłem do obozu lekko spóźniony, aczkolwiek nie aż tak, żeby przegapić coś wielkiego. Z tego co usłyszałem i zobaczyłem, do działań bojowych nie doszło. Na razie. Cóż, tyle dobrego. Mogłem odetchnąć z ulgą. Dostałem się do tłumu Uchiha. Bez problemu dostrzegłem Logena, mojego starszego krewniaka, który toczył ze mną walkę. Cóż, nadzwyczajnie ciekawą. Używaliśmy wtedy praktycznie samego TaiJutsu, a jednak mogłem poznać jego słabe i silne strony. Cóż, reagował bardzo dobrze. Ciekawe, czy przyjdzie nam stoczyć pojedynek za jakiś czas. Teraz, jako oryginał, czułem się znacznie silniejszy. Jednakże marnowanie sił na pojedynek treningowy było bezcelowe. W końcu nie tak daleko od nas spoczywała armia wroga. Na nią wypadało poświecić więcej uwagi.

     Kolejną rzeczą, która nie pasowała mi do tej sytuacji, to okoliczności mojego przybycia. To, że nie przybyłem razem z rzeszą klanową było jeszcze do wybaczenia. Wiadomo, podróże, walki, klon w Hidari dla pewności. Jednakże wizyta w Chikai była już trudna do przyjęcia dla przeciętnego czerwonookiego. Użytkownicy Sharingana raczej nie przepadali za fanami Mokutona. Mogłem powiedzieć prawdę. Że zbierałem informacje i że zabiłem jednego z Senju. To było dobre. Ale jeżeli ludzie zaczęliby mieć do mnie pretensje, to cóż. Mógłbym oczyścić się chyba tylko jedynie w pojedynku, albo na polu bitwy. I to właśnie miałem zamiar zrobić. Poza tym, obecnie klan dopiero co odnowił swoją władzę. A ponoć 'prawo nie działa wstecz'. user bluźni to, nie ma co martwić się rzeczami, na które nie mamy wpływu.

     Ustanowiłem się gdzieś pośród członków klanu, jednak tak, aby nie przejęli się, czy też nie dostrzegli mojego nadejścia. Zresztą, o ile mogło to kogoś zdziwić czy zaskoczyć. Klan w rozsypce, nikt nie wie niczego konkretnego, wojna domowa, a tutaj wymagać, aby wszyscy stawili się punktualnie. Żelazna logika. Ale czemu mam się tym martwić? Zwracałem uwagę na słowa lider, szukałem przypuszczalnych dowódców i osób, którym podlegam. Taka jest praca ninja i żołnierza.

Offline

 

#48 2015-08-22 21:34:32

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Jezioro pamięci

   Strażnicy z początku nie zareagowali na krótki raport Taro, jaki ten wystosował w ich stronę. Przynajmniej nie w sposób, którego nakazywał mu się spodziewać rozsądek. Wpatrzeni byli w dziwaczną, krystaliczną formę, o ciekawym kolorze. Do tej pory nigdy nie widział czegoś podobnego. Dopiero kiedy część ochrony obozu zwróciła na nich uwagę, pozostali obdarzyli ich dozą zainteresowania, która sprostałaby jego wyobrażeniom. Nie mógł jednak się zdecydować... Czy strażnicy byli im przychylni, czy wręcz przeciwnie?
   Wkrótce dane było mu poznać odpowiedź. Nie chodziło o sam fakt ich pojawienia się w tym miejscu. Nakaz potwierdzenia tożsamości pozwolił mu przypuszczać, że obawiano się infiltracji ze strony nieprzyjaciela. Póki co nie mógł jednak odetchnąć z ulgą. Kiedy przeniósł swoje spojrzenie z członków gwardii na współtowarzyszy, zorientował się, że kątem oka każdy z nich przygląda się mu. Przełknął ślinę, czym nieświadomie jeszcze pogorszył swoją sytuację. Bystre oko ninja na pewno dostrzegło ten bezwarunkowy odruch.
   No nic, nie miał innego wyjścia, jak tylko zademonstrować, co potrafi. Wiedział, że każdy z obecnych nie oczekiwał fajerwerków, wodnych fontann czy innych sztuczek ninja. Drewno. Tylko to się w tej chwili liczyło.
   Adatte wysunął dłonie z kieszeni, które musiały chować w sobie niebywałe skarby, skoro tak bardzo zajmowały go przez całą drogę. Silił się, jak tylko mógł, próbując przywrócić swej twarzy beznamiętny wygląd. Oczywiście starania te spełzły na niczym, bo przypominał raczej osobę ciężko chorą lub ujawnionego oszusta. Tak czy siak, złączył w końcu dłonie, zazębiając palce.
   - Mokuton - szepnął, lecz zanim zdążył doczekać jakiegokolwiek efektu, pojawiła się przy nich dziwaczna postać. Mężczyzna o włosach bielszych od śniegu nieomal wpadł na nich w straszliwym pędzie. Niedoszły wypadek skwitował dziwnym grymasem, który ktoś mógłby nazwać uśmiechem. Nie wiedział, jak go ocenić, a akurat w tym zazwyczaj był dobry. Na oko dałby mu dwadzieściakilka lat, ale ten całkowity brak zarostu... Mógł być to swego rodzaju zabieg jakiegoś staruszka, który pragnął przedłużyć swoją młodość i w ten sposób zmylić otaczających go ludzi.
   Nie sposób wyrazić, jak zszokowała go reakcja lidera grupy. Gdy tylko nieznajomy zjawił się przed strażnikami, Taro wzdrygnął się i kłaniając się głęboko, wydukał drżącym głosem. Najwidoczniej nie spodziewał się, że sam lider zaszczyci ich swoją obecnością.
   - Mamoru-sama!
   Adatte, jako że niedawno wkroczył na ścieżki ninja, a z klanem Senju miał tyle wspólnego, co było zapisane w otrzymanym przez niego zwoju, nie poznał go. Użyty przez dowódcę tytuł oraz sposób, w jaki się zachowywali, nawet Teriju - teraz milczący i spięty, pozwalał mu domyśleć się tego i owego. W ślad za nimi ugiął się zatem i unosząc nieco głowę, obserwował sytuację.

Ostatnio edytowany przez Adatte (2015-08-22 21:40:18)

Offline

 

#49 2015-08-23 01:02:29

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Jezioro pamięci

   Gliniany kruk sunął gładko, lądując w końcu tuż obok swojego sobowtóra. Klon spojrzał po zebranych ninja, natychmiast zdając sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znajdowali. Stagnacja mogła być bowiem związana tylko z jednym scenariuszem - wciąż oczekiwano na powrót posłów. Tym bardziej, że nie widział ich w towarzystwie. Trwało to zdecydowanie zbyt długo.
   Zsunął się z grzbietu i bez słowa przemknął pomiędzy rozwalonymi na trawie wojownikami, którzy zdecydowali się korzystać z każdej chwili relaksu przed właściwą potyczką. Poły jego rozpiętego już wówczas, szarego płaszcza, zatrzęsły się, gdy hardym krokiem maszerował w stronę, którą obrał sobie chwilę wcześniej. Z oddali udało mu się bowiem dostrzec tych, których jakby dopiero co odprawił z pokoju lidera. Ulżyło mu, gdy okazało się, że słowa Akamiego nie były tylko rzuconą na wiatr stertą bzdur.
   - Tak, to nasz nowy, jakby to powiedzieć, nabytek. Nie miałeś jeszcze przyjemności... Albo raczej miałeś, choć na razie o tym nie wiesz. W siedzibie pojawił się również Akami, który pragnął wspomóc naszą sprawę. - Uśmiechnął się, po czym wręczył oryginalnemu Nakayamie mały zwój. Ten odwzajemnił uśmiech, lecz nie rozwinął nawet otrzymanego pergaminu, tylko przypiął do paska.
   Usłyszeli szelest liści, spomiędzy których wybiegł zdyszany mężczyzna. Ten sam, od którego kilka dni wcześniej przyjmował raport. - Shinsaku-sama, złe wieści! Mediatorka najprawdopodobniej nie dotrze na miejsce spotkania! Tuż przy głównym wejściu do obozu zderzą się za chwilę dwa oddziały!

______________________________________________________________________________



   Biegła, ile tylko miała sił w nogach. Wiedziała, że żadna ze stron nie zapewni jej w tym momencie schronienia. Była zdana tylko i wyłącznie na siebie. Nie miała pojęcia, co powinna zrobić. Najrozsądniejszym wyjściem byłoby biegnięcie w kierunku przeciwnym od tego, skąd przybyła. Inaczej mogłaby zdradzić lokalizację tymczasowego obozowiska Wyrzutków. I choć bardzo nie chciała na to pozwolić, dławiąc się powstrzymanymi za wszelką cenę łzami, przyznała się sama przed sobą do bycia egoistką. Chciała uratować swoje życie. Biegła z powrotem.
   Wtem na niebie pojawiły się dwa obiekty, w szybkim tempie przybliżające się w jej kierunku. Z początku tylko bezkształtna masa, później wyraźne już dwie pary skrzydeł. Uroniła niekontrolowaną łzę radości, jaką wydusiła z niej rodząca się nadzieja. Przywołała bowiem wspomnienie obozu, kiedy to ich przywódca przybył do nich na białym ptaku. Uniosła ręce ku górze, machając w ich kierunku. Niestety, zbyt długo przypatrywała się podniebnej podróży. Niepostrzeżenie uderzyła butem o kamień i tracąc równowagę, wyciągnęła się na ziemi jak struna.
   Odgarnęła ciemne włosy z oczu i bezradnie uniosła głowę ku górze. To, co zobaczyła, przeszło jej najbardziej szalone wyobrażenia. Oto z nieba spadała na nią ogromna postać, przypominająca węża. Nie widziała zbyt wiele, jako że popołudniowe słońce oślepiło ją, zamazując obraz. Kiedy dojrzała czarną przestrzeń, która skierowana była prosto na nią, nie zdążyła się nawet ruszyć. Krzyknęła tylko, znikając w czeluściach mroku.
   

______________________________________________________________________________



   Para białych kruków cięła powietrze, prując naprzód. Wiedziony wskazówką szpiega gnał co sił, aby zdążyć na czas. Wedle jego raportu, atak się jeszcze nie rozpoczął. Wojska Ognia musiały poświęcić trochę czasu na wydostanie się z wody, co więcej, mokre ubrania powinny skutecznie ograniczać ich ruchy. Z tego, co udało mu się ustalić, obrońcy jeszcze nie opuścili obozu. Miał szansę. Musiał ją wykorzystać.
   Przegryzł wargę i ścierając sączącą się krew, złożył pieczęci i wymamrotał: Kuchiyose no Jutsu. Wysunął dłoń przed siebie, buchnęło białym dymem. W następnej chwili ogromne cielsko pijawicy Hagini zawisło w powietrzu, a jej rozdziawiona paszcza objęła osobę przerażonej zapewne mediatorki. No cóż, nie miał innego wyjścia.
   Gdy tylko cała operacja dokonałaby się, odwołałby summona, przenosząc zwierzę wraz z bezpieczną w jej wnętrzu kobietą do magicznego świata, czy gdziekolwiek jego pomocnicy przebywali w swoim czasie wolnym. Następnie miał zamiar polecieć w przeciwległym kierunku, po czym zatoczyć ogromne koło i powrócić do obozu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


______________________________________________________________________________



   Hokuzo miał dosłownie nóż na gardle. Kobieta ani śniła wypuścić go z objęć. Większość mężczyzn pewnie marzyłaby o takiej sytuacji, by to kobieta nie mogła się od niego odkleić, ale zważywszy na sytuację oraz fakt, że póki co nie wiedział, jak wygląda, nie było mu do śmiechu. Co więcej, najwidoczniej uważała go za jakiegoś szpiega!
   - Z pewnością macie tutaj świetnych szpiegów, którzy z łatwością rozpoznaliby moje pochodzenie. Przy pasku na prawym biodrze mam zwój z pieczęcią mojego przywódcy, będący oficjalnym dokumentem, potwierdzającym moją tożsamość i rolę.
   Nie mogła wiedzieć, że zawsze dla pewności miał przy sobie dwa egzemplarze, na wypadek kradzieży. Przecież równie dobrze to ona mogła być szpiegiem, a próbować go podejść i odegrać strażniczkę sprawiedliwości, podłączając się pod jego wyprawę i dostając do środka.

Offline

 

#50 2015-08-23 13:23:28

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Byłem gotowy. Zgromadzeni tam ninja nie zdążyli nawet odczuć napięcia, które zawisło w powietrzu, kiedy stojący na przeciw nas posłaniec cisnął kunai. Moja przeklęta pieczęć mimowolnie zareagowała, dając mi zastrzyk energii, ignorując moje fizyczne ograniczenia.
    Spodziewałem się, że oręż popędzi w naszą stronę - a najprawdopodobniej w najmłodszego z nas, który teraz, chcąc nie chcąc, znajdował się pod moimi skrzydłami. Śledziłem okiem błyskawiczny lot kunaia. Słyszałem o ninja, którzy jakimś sposobem potrafili zmienić tor lotu oręża nawet po jego wypuszczeniu. Dlatego też nie traciłem czujności - nietrafienie kunaiem mogło być jedynie zagrywką, byśmy opuścili gardę, tymczasem on zaatakowałby nas od tyłu.
    Moje obawy nie sprawdziły się - kunai znalazł koniec swojej trajektorii około 2-3 metrów ode mnie, gdzie natrafił na niewidzialną przeszkodę, czemu towarzyszył charakterystyczny brzdęk uderzenia metalu o metal. Szpieg!
    Być może moje zachowanie było nieco zbyt impulsywne, ale na pewno usprawiedliwione. Ktoś, kto ukrywał się przed nami, nie mógł mieć dobrych zamiarów. Nie chcąc, by niewidzialny przeciwnik miał wystarczająco dużo czasu, by zmienić swoje położenie, od razu przystąpiłem do ofensywy (reakcje 175).
    Ułamek sekundy później znajdowałem się już w miejscu, przy którym leżał odbity kunai (inaczej w miejscu, gdzie został odbity), wyprowadzając szybkie (szybkość 220) i w miarę silne kopnięcie (siła 145). To, co zdarzyło się dalej, zależało od tego, czy mój atak osiągnął swój niewidzialny cel, czy został posłany w powietrze.
    Jeżeli mój atak TaiJutsu się powiódł, kontynuowałem błyskawiczne ataki, w oka mgnieniu wyciągając Hakkou Chakura Tou z pochwy. Atakowałem jeszcze dwukrotnie, za każdym razem z innej strony (szybkość i siła 185). Miałem nadzieję, że pod wpływem uderzenia kamuflaż szpiega zostanie zdezaktywowany.
    Jeżeli zaś spudłowałem, odskoczyłem z powrotem (szybkość 125), czekając na rozkaz Masanobu, który stworzył kryształową kopułę, zamykając w jej wnętrzu nas wszystkich i, kto wie, może i niewidzialnego przeciwnika. Patrząc na mężczyznę, który jeszcze przed chwilą był ewentualnym przeciwnikiem, zapytałem:
    - Gdzie jest? - wyciągając jednocześnie broń.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#51 2015-08-23 18:13:50

Yukina

Klan Senju

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Jezioro pamięci

Podróż statkiem przedłużała się w nieskończoność. Żałowałam, że nie mogłam zasnąć, ale i tak cały czas leżałam na dużej, obszernej ławce. Ech, jak mogłam zabić czas? Leniwie popatrzyłam na pozostałe cztery osoby. No nic, przynajmniej byli cicho. Postanowiłam się podnieść i związać włosy w dwa kucyki. Następnie popatrzyłam na swój nowy strój. Opierał się na dwóch przeciwnych kolorach, a dokładniej na czarnym i białym. Co miałam takiego na sobie, ktoś mógłby zapytać. Odpowiadając, to jako ochronę na moje stópki posłożyły mi wysokieb za kostkę, czarne buty. Dalej miałam czarne spodenki, znajdujące się pod białą spódniczką. Nieco powyżej był czarny podkoszulek, a na niego był narzucony czarny płaszcz sięgający do kolan. Jeśli mówimy o dłoniach to zostały odziane w śnieżne rękawiczki. No i to było wszystko. Nowe wydanie mojej osoby musiało się różnić od poprzedniej, jednakże czarną koszulę i sweter zabrałam ze sobą. Chciałam mieć coś w razie gdyby się zrobiło zimno. Poza tym uważam, że dobrze zrobiłam. Jeszcze butelka wody i kanapki zabrane ze sobą, również były świetnym pomysłem.

     No nic, statek zaoferował mi swoje usługi oraz prowiant. Teraz wypadało zejść na ląd, co zrobiłam gdy jeszcze znajdowalśmy się cztery metry od brzegu. Jednym wielkim skokiem pokonałam dzielącą nas odległość i pomachawszy wszystkim zaczęłam biec, ile sił w nogach. Dzielił mnie niezły kawałek, a że nic prawie nie robiłam to musiałam nadrobić straty. Nie wiedziałam, co prawda gdzie znajdował się obóz, ale starałam się rozglądać dookoła, tak by wypatrzeć kogoś znajomego. Jak się okazało nie zobaczyłam pogodnego Chluby, czy Suezo, którego tak dawno nie widziałam. Dodatkowo starałam się wypatrzyć czerwonowłosą, ale jej również nie było. Czyżby nie wiedziała o tym co znajdowało się na kartce? Może..  nie wróciła na łono klanu i dalej podróżuje? Tego nie wiedziałam, szczególnie, że i z nią straciłam kontakt. No nic, zatrzymałam się. Sprawdziłam czy niczego mi nie brakuje i śmignęłam dalej. Płaszcz miałam zapięty, ale i tak lekko się unosił. Wiatr lekko go podtrzymywał, a prędkość z jaką biegłam tym bardziej wystrzeliła go do góry.
     
     W końcu dotarłam tam, gdzie zmierzałam. Obóz, który dostrzegłam nie wydawał się wrogi, w dodatku czakra, którą czułam była nieco znajoma, nawet podobna do mojej. Zaczęłam przyspieszać, aż znalazłam się koło strażników. Oprócz mnie dostrzegłam czerwonowłosego chłopaka, który zaczął wchodzić do środka. Myślałam nad tym jak się dostał, aż zobaczyłam tą białą czuprynę. Czyżby głowa klanu Senju? Musi być i chociaż go nie poznałam to słyszałamto o nim wiele interesujących rzeczy.
-Mamoru-sama?! Krzyknęłam, wręcz natychmiastowo i od razu weszłam razem z chłopakiem, który też go znał. Czyżby klanowicz? Nie wiedziałam, ale mogłam zapytać, w końcu nowe znajomości z pewnością się przydadzą.
- Ohayo, kim jesteś i skąd znasz najważniejszą osobę z klanu Senju?- zapytałam, po czym strażnikom pokazałam, że jestem z nimi i jeśli trzeba to przywódca powinien to potwierdzić. W końcu, on z pewnością wyczuje moją czakrę oraz znając życie ma moje akta.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#52 2015-08-24 01:27:23

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Jezioro pamięci

Senju


    Całkowicie niespodziewane pojawienie się lidera klanu Senju spowodowało dość sporę zamieszanie, chociaż z początku się na to nie zapowiadało. Raczej mało efektowne powitanie Mamoru, nie zrobił wrażenia na strażnikach obozu. Nic w tym dziwnego, żołnierze porównywali ninja do siebie, a im nie raz zdarzało się podczas patroli zostawiać tylną straż czy też po prostu tego, który musiał załatwić swoje potrzeby w okolicznym krzaczku. Strażnik jednak nerwowym wzrokiem popatrzył na młodzieńca, który właśnie miał pokazywać swoje umiejętności.
- Na niego też przyjdzie czas - powiedział mając na myśli próbkę umiejętności Mamoru z której słynął klan z Chikai.
Jednak z nieznanego mu powodu zaprzestał. Nerwowe szepty przebiegły po jego kolegach na dźwięk wykrzyczanego imienia lidera klanu.
- Mamoru czy to nie lider senju?
- Nie to na pewno nie on przecież odmówił.
- Słyszałem ze ma ponad 2 metry i brakuje mu oka, za to jak na nie spojrzysz to widzisz własną śmierć.
- Ja słyszałem ze jest stary i siwy
- Nie, nie znacie się każdy wie, że lider Senju nie rozstaję się ze swoją czerwoną zbroją i jest przystojnym brunetem.

Szepty jeszcze bardziej się nasiliły gdy pojawiła się kolejna spóźniona dziewczyna z klanu Senju i wykrzyczała imię lidera Senju. To wszystko było dla wiele dla Haru, chłopak co prawda był przydzielony do sprawdzania osób, które wchodzą do obozu. W praktyce jednak wszystkim zajmował się jeden z sensorów z klanu lalkarzy, który obecnie czynił dyżur przy tej bramie. Jednak chwilę przed pojawieniem się kryształowej kopuły ruszył na spotkanie ninja, których wyczuł. Wszystkie plotki, które słyszał za swoim plecami tylko utwierdziło go w przekonaniu, że sytuacja jest podejrzana. W dodatku chłopak jednak nie zaprezentował słynnego elementu drewna. Mężczyzna  wyraźnie uniósł prawą rękę nad siebie, dając w ten sposób sygnał pozostałym. W krótkiej chwili około 20 łuków celowało w zgromadzonych przed bramą Senju. Dźwięk rogu powtórzył się tym razem jednak dochodził ze strony obozu gorących źródeł

Źródła


    Cały obóz przyśpieszył, ludzie zaczęli ustawiać się w okolicy bramy oraz palisady. Ostrokół średnio spełniał swoją rolę obroną w obliczu bombardowania trebuszy. W gruncie rzeczy niemal każdy w obozie zdawał sobie sprawę, że jeżeli ogień zdecyduje się uderzyć pełnią siły, ogrodzenie zniknie w mgnieniu oka. Jednak wciąż stanowił to ważny element obozu, głownie ze względu psychologicznych. Drewno oddzielała obóz od reszty świata i zasłaniało złowrogi i znacznie lepiej przygotowany obóz kraju ognia. Po za tym dawało nadzieję i udowadniała, że wciąż są w stanie zachować kawałek własnego terenu, nie musieli chować się po lasach i bawić się w partyzantkę. Mimo, że ochotników do obrony było spory nie wszystkie miejsca mogły być obsadzone, wiatr zwiał większość toksycznych oparów wystrzelonych przez przeciwnika jednak w południowym obozie wciąż utrzymywała się chmura. Naglę przez zgiełk obozu przeszedł odgłos rogów, taki sam jak wcześniej, tylko tym razem pochodził z toksycznej części obozu.

    Ichuza wyraźnie nie był w swojej najlepszej kondycji być może jego uzależnienie wpływało na jego błędne decyzję. Samotnik jednak nie poddawał się, nie zamierzał opuszczać sojuszników, mimo, że byli wobec niego niezbyt mili. Po wysłaniu większości samotników do obrony wioski. udał się w towarzystwie  dwójki zaufanych towarzyszy szukając obecnego dowódcy wojsk. Ten nie zamierzał jednak wysłuchiwać jego przeprosin.
- To jest wojna, nie mogę sobie pozwolić aby was stracić w obecnej sytuacji więc daruj sobie swoje sztuczne przeprosiny. Nie musimy się lubić, ba możemy się nienawidzić liczy się tylko zwycięstwo, a z przykrością stwierdzam że nawet 40 ułomnych ninja może przechylić szalę zwycięstwa. Też popełniłem błąd założyłem, że ninja są żołnierzami. Wygląda natomiast, że znacie się na wojnie tak jak ja na waszym ninjowaniu. Wygląda na to, że to plotki że możecie się powielać, dowolnie zmieniać wygląd czy władać żywiołami, a jedynie potraficie machać tymi waszymi mieczykami, bez żadnej taktyki.  Starajcie się nie czynić nic bez poprzedniego poinformowania mnie, obserwują obóz przez lunety za dnia więc lepiej się nie wychylać chyba, że w samobójczej misji. Każdy wasz ruch powoduję reakcję z ich strony, z tego względu wojna jest trochę jak szachy. Położysz palec na pionku, a przeciwnik już widzi wszystkie możliwe ruchy jakie możesz wykonać i jak może to skontrować. Dlatego nawet wychylenie nosa przez bramę może wywołać coś takiego. - przerwał na chwilę spoglądając na ninja czy uważnie go słuchają. - Jest ich koło 2 setki są uzbrojeni w łuki i pochodnię, więc prawdopodobnie planują nas podpalić z dystansu. Jeżeli posiadasz kogoś kto dobrze posługuję się łukiem to niech się szykuję do działania, wystrzelamy ich jak kaczki, reszta powinna się skupić na gaszeniu ewentualnych pożarów.- Dźwięk rogu przedarł się przez zgiełk przygotowań do obrony obozu, zapewne nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie pewien fakt. - To dochodzi z obozu, my nie używamy rogów są zbyt kosztowne. To muszą być ci, którzy dostali się wcześniej.
- Nowy raport do łuczników dołączył ninja, on...lata i bombarduję jakoś dziwną substancją, przed chwilą sprawił, że w stroju z symbolem organizacji wyrzutków zniknęła z powierzchni ziemi
- Lata? Ale jak?
- Na wielkim ptaku.
- Umiecie taki rzeczy i nic nie mówicie, walka w powietrzy tyle możliwości... Tyle możliwości.- z początku znów mówił z wyrzutem do samotników, potem jakby na chwilę się rozmarzył by na końcu mówić z przestrachem, sytuacja wydawała się gorsza niż to zakładał. Chociaż z drugiej strony może teraz będzie mógł liczyć na wsparcie wyrzutków tylko, że poseł nie dotarł.


    Oficer przechadzał się w wśród odpoczywających Uchiha dostał bowiem polecenie aby się nimi zająć i ustalić
wspólne działania. Problem jest taki, że tak na prawdę nikt mu nie powiedział z kim mógłby na ten temat rozmawiać, a wskazówki w stylu "Lider Uchiha? To pewnie wielka 3 metrowa bestia przypominająca Masaru Uchiha" okazały się niezbyt przydatne. Wszyscy wyglądali nazbyt zwyczajnie zupełnie tak jak on, zupełnie jakby ninja byli ludźmi. Oficer jednak nie dawał się zwieść pozorom, słyszał bowiem że potrafią zmieniać swój wygląd.
Zagadał więc do pierwszego lepszego Logena z brzegu.
- Gdzie znajdę lidera Uchiha? - mówił zwięźlę i dość agresywnym tonem, starał się w ten sposób maskować brak pewności siebie. Efekt jednak został znacznie zepsuty przez podskok, który wykonał z przestrachu przed dźwiękiem dzwonu.

Przed obozem


   Mężczyzna, którego nie powinno tu być, a jednak był.  Ango nie potrzebował wiele czasu aby domyślić się kim on jest. Musiał być ninja oraz szpiegiem ze strony obozu ognia. To był jedyny powód aby ukrywać swoją chakrę tak blisko obozu źródeł. W dodatku cholernie dobrym jeżeli zdołał go zmylić. Namikaze szybko otrząsnął się z szoku i szykował się do obrony, nie zamierzał atakować bo miał się nie mieszać, ale nie oznacza to, że ma zginąć. Szpieg tymczasem sięgnął pod płaszcz, ale nie wyjął z niego broni, a róg. Dźwięk natychmiast przetoczył się po okolicy. Następnie zniknął, dosłownie rozpłynął się w powietrzu.
- Uważaj jest w okolicy, świetnie ukrywa swoją chakrę, a teraz jeszcze ukrył się przed naszym wzrokiem. Jednak wciąż mogę go wyczuć jak podejdzie za blisko w dodatku można go usłyszeć. Powinniśmy go zlekceważyć i ruszyć do obozu, ale czy on zlekceważy nas? - zwrócił się do Taiia rozglądając po okolicy.

   Biały kruk po raz kolejny wzbił się w niebiosa, kiedy Shinsaku zorientował się, że wybrał niezbyt korzystną porę na wysłanie bezbronnego posła na wojnę. Na polu bitwy bowiem nie każdy może sobie pozwolić na przyglądanie się kogo zabija i co ten ktoś nosi na sobie. No chyba,że po walce wtedy to może okazać się bardzo ważne. Wyrzutek postanowił jednak uratować swoją podwładną, nie do końca chyba jednak zdawał sobie uwagę z konsekwencji. Biały kruk unosił się około 40 metrów nad polem bitwy, zaś wojownik, który nim kierował natychmiast został rozpoznany przez bystrookich łuczników z wojsk ognia.
- Znam go to Shinsaku Nakyama, lider wyrzutków, kiedyś leczyłem się w jego szpitalu.
- A to cholera, co?
- Nie mam pojęcia przypomina gigantyczną pijawkę, ale to niemożliwe.
- Zastrzelić to cholerstwo i mieć się na baczności mamy przeciw sobie lidera Wyrzutków, Sabo wracasz przekaż wieści do obozu.
Strzały powędrowały w stronę pijawki, jednak były nieliczne większość oddziału wciąż znajdowało się zbyt daleko aby liczyć na to, że dotrą do celu. Chociaż było też kilku optymistów, którzy próbowali zestrzelić Shinsaku, jednak nie było na to najmniejszych szans zwłaszcza przy tak wietrznej pogodzie. Ciało pijawki pochłonęło dziewczynę z organizacji wyrzutków i oberwało tylko jedną strzałą nim zniknęła.
- Cholera co się stało?
- Nie mam pojęcia, ale kontynuujemy misję- dźwięk rogu przerwał cisze.
- Nareszcie jest sygnał panowie na południe, jak najszybciej wkrótce mogą się zorientować! Obserwować niebo, nie wiemy co wyrzutki szykują.

Wyrzutki


    Liczne patrole wojsk ognia nieustanie przeszukiwały okoliczne tereny, mimo że większość była widoczna jak na dłoni przez wycinkę okolicznych terenów. Obszary poszukiwań jednak były znacznie większe, generał miał masę ludzi, którzy nie mieli co robić, zresztą nikt nie zostaję generałem jeżeli nie jest chociaż trochę paranoikiem. Tak się złożyło, że tym razem patrol natknął się na coś ciekawego bowiem nie często widzi się jak wielki biały ptak wznosi się w powietrze niosąc na swych plecach mężczyznę.
   Podczas nieobecności lidera w obozie panowało takie same rozluźnienie jakby Shinsaku tu był, większość drużyny skupiła się na obserwowaniu czynów swojego lidera. Pewnie dlatego zignorowali niepokojące i subtelne sygnały jak trzaskanie gałązek czy chrząkniecie patrolowca jednak przy powtórnym nie było już mowy o dalszym lekceważeniu.
- Kim jesteście i co tu robicie? - zapytał mężczyzna w mundurze kraju ognia starając się celować włócznią we wszystkich wyrzutków jednocześnie co było niemożliwym zadanie. Stał bowiem jeden na około 15 wyrzutków. Dźwięk rogu przerwał ciszę obozowiska.

   Kobieta przyjrzała się uważnie oznakowaniu na zwoju.
- Wygląda na to, że faktycznie masz jakieś papierki. Cóż damy o tym zadecydować vice generałowi Yunichi. Dobranoc - Kunai przesunął się po skórze w delikatny sposób rozcinając ją. Poseł jednak nie miał zbyt dużo czasu by się tym przyjmować. Trucizna zadziałała natychmiast po wprowadzeniu do obiegu pozbawiając go przytomności. Gdy się obudził przyglądał mu się zza biurka, na którym leżał rozwinięty zwój, dość młody mężczyzna. Sam poseł był usadowiony na krześle nie był skrępowany, jednak coś we wzroku tego drugiego mówiło mu, że to nie ma znaczenia czy ma na sobie widzialne więzy.
- Więc co tutaj robi poseł wyrzutków?

Ostatnio edytowany przez Straznik specjalny (2015-08-24 15:34:46)

Offline

 

#53 2015-08-24 15:19:48

Hikari

Klan Namikaze

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 32
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Elita
Płeć: Kobieta
Wiek: 23

Re: Jezioro pamięci

    Sytuacja nie prezentowała się najlepiej, dostała wyraźne polecenie aby zbadać okolicę i nie dać się wykryć. Nie przypuszczała, że ogień ma takich dobrych sensorów. Popełniła błąd, kiedy postanowiła podążać za chłopakiem, którego poznała w tym dziwnym śnie, przebywanie wśród kogoś tak potężnego jak rada Kiyoshich. Wciąż jeszcze mogła uciec nie zauważona, wystarczyło zniszczyć tą śmieszną kopułę. Cios nadszedł od tyłu wyczuła go, dzięki zdolnością sensorycznym. Nie była jednak w stanie zrobić uniku, nie musiała. Kopnięcie Ayamaru poczuła bardziej jako cios na psychice, gdyż fizycznie przypominał przyjacielskie pacnięcie. Jednak chłopak nie przestawał i atakował coraz silniej tym razem jednak zdołała uniknąć ciosów. Sytuacja robiła się coraz cięższa, kryształ zaczął zarastać różnymi kolorami innych kryształów, ograniczając przestrzeń wewnątrz. Nie było sensu pozostawać dalej nie widoczną, musiała też przejść do ofensywy. Czy tamte wydarzenia się wydarzyły czy nie? Nie było sensu o tym teraz myśleć, zresztą to on pierwszy zaatakował.  Pojawiła się dosłownie na moment, na tyle że tylko ktoś kto ją znał mógł ją rozpoznać. Później zniknęła w kłębach dymu, które zaczęły pochłaniać wnętrze kopuły, obracając kryształowe więzienie przeciw Kiyoshim.
- Trzymajcie się daleko od dymu jest trujący! - usłyszała czyjś głos, wydający polecenia pozostałym.

Ostatnio edytowany przez Hikari (2015-08-24 15:22:38)

Offline

 

#54 2015-08-24 18:59:08

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Wyprowadzone kopnięcie napotkało na upragniony opór - szpieg jeszcze nie zdążył się ulotnić. Gdy pojawiłem się z drugiej strony miejsca, w którym spodziewałem się napotkać na jego ciało, zabłysło krótkie ostrze katany rozcinające powietrze. Niestety tym razem atak nie sięgnął celu - podobnie jak i następny. Przy każdym cięciu miałem jednak wrażenie, że nie tylko ostrze miecza zaburza powietrze, ale i mój przeciwnik.
    Jednym ruchem wprowadziłem katanę do pochwy, by spróbować ninjutsu, które mogłoby pomóc mi unieruchomić oponenta. Gdy moje dłonie pędziły w stronę swoich towarzyszek, zamarłem.
    - Hi... Hikari? - głos ugrzązł mi w gardle, choć byłem pewny, że mnie słyszała. Czy ja znowu śniłem ten dziwny sen? Nim zdążyłem przypatrzeć się jej pięknej twarzy po raz kolejny, ta zniknęła w chmurze gęstego dymu. Miałem już z nim do czynienia podczas walki z Hiroshim w trakcie turnieju w Enko, a także w tym dziwnym śnie. Musiałem uważać.
    - Utoruję Ci drogę na zewnątrz - szepnąłem w stronę Hikari, mimo że już jej nie widziałem, po czym uskoczyłem z powrotem do swoich. Dym wypełniał już większość kopuły, trzeba było działać szybko. Instynkt kazał mi działać podobnie do sytuacji ze snu, kiedy uciekaliśmy przez górną część kopuły. Wyciągnąłem zatem z kabury kunai z doczepioną wybuchową notką i posłałem ją 25 metrów w górę, gdzie powinna nastąpić eksplozja, wysadzając dziurę w sklepieniu kopuły. Nie czekałem jednak na jej detonację, tylko od razu złożyłem odpowiednie pieczęci, a u mojego boku pojawił się szarogranatowy smok, który wewnątrz dymu był jedynie cieniem, widmem.
    Wszyscy, których miałem zamiar wyciągnąć byli na wyciągnięcie ręki - nie musiałem im chyba mówić, by skorzystali z podwózki. Trzeba było jedynie dotrzeć jeszcze do sensora Kraju Ognia, który znajdował się kilka metrów dalej. Podlecieliśmy do niego i wciągnąłem go na grzbiet smoka, który następnie pognał w kierunku wyrwanej w krysztale dziurze, byśmy po chwili znaleźli się poza zabójczą kopułą.
    Miałem tylko nadzieję, że Hikari wykorzystała zamieszanie i bezpiecznie zbiegła z miejsca zdarzenia. Mimo że chciałem na nią patrzeć bez końca, tym razem lepiej było, żeby zniknęła z pola widzenia.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#55 2015-08-24 22:47:09

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Jezioro pamięci

   Uzumaki, zgięty teraz w ukłonie, wciąż trzymał dłonie złączone w dość komiczny sposób, biorąc pod uwagę, że złożona pieczęć nie przyniosła żadnych efektów. Wpatrywał się w osobę mężczyzny, który był zapewne jakąś szychą, całkowicie zapominając o poleceniu, jakie otrzymali od strażników. Jego pojawienie się wywołało sporo zamieszania nie tylko w niewielkiej grupce, która stała przed jedną z bram obozu, ale również wśród strażników. Niezbyt dyskretnie wymieniali oni swoje spostrzeżenia dotyczące wyobrażeń na temat postaci, która rzekomo zaszczyciła ich swoją obecnością.
   Yana zawzięcie mieliła w ustach gumę. Gdyby nie fakt, że stała w tamtej chwili wyprostowana jak struna, a jej wzrok przenosił się po kolejnych gwardzistach, można byłoby pomyśleć, że również postanowiła dołączyć do grupy niewzruszonych obserwatorów. Teriju także prężył pierś, kątem oka jakby zerkając na dziewczynę, czy przygląda się jego klatce. W końcu on nie pogardziłby, gdyby odwzajemniła jego spojrzenie, które spoczęło na jej niezbyt jednak obfitym biuście.
   Taro ani drgnął, wciąż pozostając w pozycji służalczej, formując nienaganny skłon. Nie zmieniło tego nawet pojawienie się młodziutkiej blondyneczki, która postanowiła podpiąć się pod ich zgrupowanie. O dziwo nie uszło to uwadze zwykle wycofanemu Satoriemu. Adatte mógłby przysiąc, że mężczyzna, jakoby wiedziony śladem łysego Teriju, napiął mięśnie. Poczuł ukłucie zazdrości, jako że faktycznie prezentował się całkiem nieźle. Podobnie jak i szczuplutka dziewczyna. Ta jednak postanowiła odezwać się do czerwonowłosego. Ten uniósł nieco górną wargę, odsłaniając zęby w ramach aprobaty.
   Nie zdążył jednak odpowiedzieć, gdyż jako czujny obserwator dojrzał coś, czego raczej nie chciał widzieć. Czyjaś dłoń zawisła w powietrzu, by następnie, niczym za pociągnięciem niewidzialnych nici, wycelować w nich kilkadziesiąt grotów. Odruch czerwonowłosego był natychmiastowy. Tuż przed nosami stojących na czele brygady Taro i niejakiego Mamoru leniwie wychyliła się z ziemi drewniana ściana (szybkość tworzenia: 30), wybijając się z ziemi ukosem tak, aby przy okazji stworzyć dla nich zadaszenie.
   - Jestem Adatte i tak między nami pierwszy raz widzę go na oczy - mruknął do dziewczęcia tak, aby nikt inny nie mógł usłyszeć jego słów. Jego ton może nie należał do najprzyjemniejszych, jednak zważywszy na okoliczności raczej trudno było się temu dziwić. Spróbował zrekompensować ten czyn nieznacznym uśmiechem, którym ją obdarzył. Następnie uniósł do góry lewą brew, jakby w oczekiwaniu, że i ona wyjawi swoje imię.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Adatte (2015-08-24 22:51:24)

Offline

 

#56 2015-08-25 14:57:28

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Jezioro pamięci

    Logen ostrożnie, acz dokładnie spojrzał na pytającego oficera. Chciał ocenić jak bardzo dobry mógłby być, choć nie był obeznany ze sposobami walk, jakie znał chłopak. Jednakowoż musiał się czymś wyróżniać, skoro był aż oficerem.
    Dopiero po dłuższej chwili Uchiha dosłyszał pytanie żołnierza. Musiał się chwile zastanowić, choć odpowiedź powinna być oczywista. Rozejrzał się po siedzących, snujących się w pobliżu członków swojego klanu – gdzieś w tłumie zdołał dojrzeć Ikkyo, przez co nieco mu ulżyło, już nie będzie tu tak kompletnie osamotniony. Jednak liderki nie było wśród nich, co znaczy, że musiała być wciąż wewnątrz obozu, w namiotach dowódców.
    - Nasza liderka zapewne wciąż jest w namiotach. Nie wiem co tam robi, ale wiem, że nie ma jej wśród nas tutaj, a ostatnie miejsce, gdzie ją widziałem, to wejście do obozu i namiotów. – wyjaśnił Logen, wciąż siedząc. Nie czuł się w obowiązku, żeby to robić, w końcu to nie był nikt z jego przełożonych, nie należał do klanu. Ani też nie dostał żadnych informacji, że są pod jakimkolwiek innym zwierzchnictwem.
    Kiedy już powiedział wszystko co miał do powiedzenia, Logen zaczął zastanawiać się nad dzwonem, który było słychać chwilę wcześniej, a dźwięk którego widocznie zaaferował, jak nie nawet przestraszył stojącego przy nim oficera. Cóż mógł on oznaczać? Czyżby nieprzyjaciel zbliżał się do nich? Jakby połączyć to z wcześniejszymi krzykami, dochodzącymi gdzieś z wnętrza obozu i ogólną mobilizacją, to nie byłoby to wcale dziwne.
    Może my też powinniśmy choćby pomału zacząć się organizować… – pomyślał młody mężczyzna, ponownie rozglądając się po Uchiha. Wstał, kiedy kolejny raz zobaczył Ikkyo, po czym wolnym krokiem ruszył w jego kierunku. Nie był do końca pewien, czy to nie kolejny klon, ale mógł się o tym bardzo szybko przekonać.
    - Widzę, że w końcu dotarłeś. – zagadnąłem, lekko klepiąc chłopaka w ramię. – Ciekawe, ile jeszcze przyjdzie nam czekać, na jakąkolwiek informację od liderki. I ciekawe, co też mógł oznaczać ten dzwon sprzed chwili.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#57 2015-08-26 00:35:37

Yukina

Klan Senju

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Jezioro pamięci

Sprawa toczyła się własnym rytmem. Na początek ludzie zaczęli głośno mówić o plotkach, które słyszęli. Ja sama za nim krzyknęłam, po prostu ich wysłuchiwałam, ale że było to nudne i coraz gorzej mi się od tego robiło to postanowiłam też na siebie zwrócić uwagę. Po części nie było to zamierzone, ale ludzie jeszcze bardziej zaczęli gadać. Świetnie, jeszcze tego mi było trzeba. Zaczęłam iść dalej, ale coś się stało. Strażnicy, chyba nie dowierzając w nasze pochodzenie oraz szczerość również postanowili wytoczyć ,,ciężkie działa". Nimi okazały się łuki, które były wycelowane w naszym kierunku. Mieliśmy w skrócie przechlapane, choć chciałam pożyć. Na szczęście z tego, co widziałam ręka nie została opuszczona, a czerwonowłosy stworzył coś w rodzaju drewnianego daszka, który miał za zadanie nas ochronić. Sama pewnie również bym to zrobiła, ale zdecydowanie bardziej wolałam nie ryzykować. Dobrze wiedziałam, że chakra się przyda na potem, a niestety nie posiadałam jej za wiele.
     Ze spokojnym wyrazem twarzy popatrzyłam w stronę chłopaka, który nazywał się Adatte i nigdy nie widział lidera naszego klanu. Czyżby i on nie zrobił tego samego, co i ja? Szczerze powiedziawszy to najwidoczniej tak prezentowała się sytuacja. Byliśmy lekko zacofani, co mogliśmy sobie wynagrodzić spotkaniem z białowłosym.

- Mów mi Yuki, miło Cię poznać. Powiedz.. będąc Senju jak możesz go nie widzieć na oczy? Gdzieś ty się podziewał? Popatrzyłam na niego z przyjaznym uśmiechem.
     Można nawet przyznać, że zamierzałam pozyskać nowego towarzysza, a przynajmniej kogoś z kim mogłabym współpracować. Jako, iż byliśmy w podobnym wieku oraz w tym samym klanie, to na pewno łatwo się dogadamy. Chociaż..  czy i on jest przeciwny Uchiha? Ma ich za wrogów czy przyjacieli? Osobiście musiałam to wiedzieć. Co prawda, niczego to nie zmieni, ale.. wolałam mieć pewność, co do tego poglądu. Wszak na tym opierało się moje dotychczasowe życie. Spędzałam każda chwilę ze swoim przyjacielem, a może kimś więcej? W każdym razie on był w klanie, który powinnam nienawidzić. Osoby trzecie udzielały mi rad, bym go zostawiła, ponieważ to nic dobrego nie wróży. Nie mogę nawet uwierzyć, że Tamostu myśli tak samo. Poza tym, co będzie jak z nim zaczne podróż. Całkowicie przestane lubić czerwonookich?  Posmutniałam, jednakże nie na długo, gdyż postanowiłam w pełni skupić się na wojnie, która miała w jakiś sposób mnie zmienić.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#58 2015-08-26 11:23:26

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Jezioro pamięci

      Patrzyłem na Ichuze i widziałem, że odczuwa on jakiś wewnętrzny ból. Wyglądał gorzej niż zwykle, stał się trochę bledsz. Czułem, że muszę przejąć inicjatywe, tak by chociaż na chwilę uzyskać przewagę podczas tej wojny. Nie odczuwałem strachu, ale jednak niepokój powoli unosił się w powietrzu. Czas najwyższy bym pokazał co potrafię. Misja samobójcza? To mój ulubiony rodzaj. Dajcie mi tylko przeciwnika.

      Słuchałem uważnie tego o czym mówi nasz tak zwany sojusznik. Chwila moment i poderżnął bym mu gardło, ale po co robić sobie dodatkowych wrogów? Przecież nie możemy podczas tej wojny wyjść na siłę, która nie ma żadnych sojuszników. Muszę się opanować, a jego puste obelgi wobec nas będę wypuszczał drugim uchem. Co ważniejsze informacje pozwalałem sobie zachować. Wieść o godnym przeciwniku od razu na mnie podziałała. Wiedziałem, że koniecznie muszę się z nim zmierzyć, tylko gdzie. Mówcie gdzie on jest  - Jesteś mój... - pomyślałem patrząc na niebo - Pokażcie mi gdzie znajdują się Ci łucznicy i ten cały ninja. Zajmę się nimi, jednak potrzebuje kogoś kto będzie ochraniał moje tyły. Zniszczenie tak wielu przeciwników jednocześnie wymaga wiele precyzji, a ja nie mam czasu na leczenie ran z mych pleców... - mówiłem ze spokojem w głosie  - Wyznacze do tego swoich pięciu najbardziej doświadczonych samotników z klanu Yuki - za moimi plecami pojawili się właśnie oni, znają się na rzeczy i wsłuchują się w każde me słowo bez znaczenia jak daleko są ode mnie - Wskażcie nam drogę... - byłem zdecydowany (look). Co prawda zniszczenie dwustu łuczników nie sprawi mi ogromnej satysfakcji. Ale sama myśl o pokonaniu kogoś godnego mej siły, sprawia, że palę się aż do walki. Miałem nadzieje tym samym, że Ichuza zgodzi się z tym co planuje. Dlatego spojrzałem na niego kiedy tylko skończyłem mówić o tym wszystkim. Potrzebuję jego zgody tak samo jak tego by pokazali mi gdzie znajdują się przeciwnicy. Moja cierpliwość się skończyła.

Offline

 

#59 2015-08-26 11:35:55

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Jezioro pamięci

~~

    Sytuacja nie wydawała się najlepsza. Szpiega ani widu, ani słuchu, choć to miało się chyba zaraz zmienić. W ciągu ułamka sekundy, blondyn z opaską znalazł się tam, gdzie przed chwilą ktoś odbił kunai. Wyprowadził potężne kopnięcie, po czym znowu zniknął. Po chwili pojawił się metr dalej, ale z krótkim mieczem w ręku. Jednak tym razem wróg zdążył uniknąć ataków, inaczej pojawiłaby się krew. Pod koniec ataku Ayamaru, przez chwilę mogłem zobaczyć osobę, która nas śledziła. Długie, blond włosy, zielone oczy no i oczywiście dość duże piersi. Żadnych więcej szczegółów lub wskazówki z jakiego klanu pochodziła. Jednak nie było czasu na takie rozmyślanie. Złotowłosa rozpyliła jakąś chmurę fioletowego dymu, po czym sama zniknęła w niej. Ktoś krzyknął, żeby nie wdychać go, więc stąd prosta myśl. Trucizna. Przemieniła kopułę w śmiercionośną pułapkę, z której nikt oprócz niej nie wyjdzie cało. No chyba, że wymyśli się jakiś plan.
    Myślałem nad użyciem jutsu Doton'a, pozwalające na przeniknięcie pod ziemie, ale wtedy stało się coś zaskakującego. Wszystko działo się w ciągu paru sekund. Najpierw górna część kopuły wybuchła - zapewne od kunaia z wybuchającą notką - a następnie w naszą stronę skierował się szarogranatowy twór z kryształu. Przypominał swoim kształtem smoka. Cóż, gdyby nie to, że Ayamaru siedział na jego głowie, to bym nigdy na niego nie wskoczył. Najwidoczniej wprowadził plan, dzięki któremu będziemy mogli uciec.
    - Sugoi. - szepnąłem do siebie, kiedy zaczęliśmy się wznosić ku naszemu wyjściu. Uczucie to było niesamowite oraz inspirujące. Czyli do takich rzeczy będę zdolny, kiedy opanuje w pełni Shoton. Nie mogłem się doczekać tego momentu, ale wciąż miałem przed sobą długą drogę. Blondyn z opaską wyglądał na dwadzieścia-pięć / dwadzieścia-sześć lat lub może była nawet starszy. Ciekawe, ile lat zajęło mu opanowanie tych technik oraz umiejętności, które kształtują go takiego jakim teraz jest? Życie shinobi rzadko kiedy jest nudne, więc z pewnością miał parę ciekawych historii. To tylko pokazywało, jak długom drogę mam przed sobą zanim będę w stanie choć zbliżyć się do mojego ojca. Jednak nie zamierzałem się tym dołować. Każdy kiedyś zaczynał i był na moim poziomie. Po prostu potrzebuje stać się silniejszy.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-08-26 11:37:57)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#60 2015-08-26 12:31:22

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Jezioro pamięci

     Logen. Stał nie tak daleko. Po chwili podszedł do niego jakiś typek i zapytał o naszą nową lider. Setsuna Uchiha... Była dla mnie personą zupełnie obcą. Widziałem ją na oczy po raz pierwszy i za cholerę nie mogłem określić jakie wywarła na mnie wrażenie. Była na tyle silna, że rozkazywała członkom klanu w trudnej sytuacji. Z drugiej strony nie wyglądała na starą, czy też doświadczoną. Najpewniej musiałem ujrzeć ją w czasie walki, albo wydawania komend, żeby zmienić swoje zdanie. Aktualnie byłem neutralny. Jak praktycznie zawsze. Ja, czerwonooki, a jednak taki spokojny. Zbytnio, jak na Uchihę, ale zarazem wystarczająco jak na przeciętnego człowieka. Wpływy wyspiarzy zrobiły swoje w moim charakterze przez wychowanie.

     Dostrzegłem zbliżającego się krewniaka. Logen zmierzał do mnie w sprawnym tempie, być może spowodowanym przez zirytowanie rozmową z podskakującym kurierem. Zabawne. Wymagał od nas, zwyczajnych ninja, abyśmy podali mu lokalizację naszej lider. W sumie... Może to dziwnie świadczyć o Uchiha. Bo z jednej strony nie mieliśmy zupełnie jakiejkolwiek wiedzy o tej kobiecie, a zarazem byliśmy jej podwładnymi. Cóż, jak pomyślałem wcześniej, wszystko okaże się, gdy zobaczymy jej działania.

     - Yo. - mruknąłem na widok Logena. Uśmiechnąłem się. Nie widziałem go niedługi okres czasu, ale wcześniej obcowałem z nim jedynie jako klon. To w sumie trochę zmieniało postać rzeczy. - Dobrze ciebie widzieć w oryginale.

     Zaśmiałem się. Następnie wymieniłem gesty przywitania i zacząłem gawędzić ze starszym ode mnie Uchihą. Był dojrzalszy i lepiej rozwinięty w dziedzinie klanowej. Ciałem mu nie ustępowałem, może nawet nadganiałem. Zresztą, prawda była taka, że ciężko ocenić ludzi, których w akcji widziało się jednokrotnie. Jeden pojedynek, w dodatku niespecjalnie długi, nie dawał mi wrażenia, że Logen pokazał wszystkie swoje zdolności.

     - Nie mam bladego pojęcia. Prawda jest taka, że nasz klan stoi tutaj zorganizowany, ale i w rozsypce. Nie widzę żadnych oficerów, dowódców, kapitanów, o samej lider już nie wspomnę. Pod tym względem nie wnosimy nic do wojny, bo już Samotnicy podejmują jakieś działania. - powiedziałem i wskazałem głową na poruszające się szeregi zwolenników Ichuzy. Było ich sporo. Silna ta organizacja. - [color=darkmagenta]A dzwon? Cóż, podejrzewam najgorsze. Albo my, albo przeciwnik szykuje się do większego natarcia. W końcu pojawiły się już posiłki w postaci ninja. Po stronie Ognia walczą psy z Chikai, Senju. Mam wrażenie, że dojdzie do ciekawych starć w czasie tej wojny.[color]

Offline

 

#61 2015-08-26 13:35:11

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Jezioro pamięci

      Nic się nie zmieniło. Cały czas bezczynnie czekaliśmy na powrót posłów. Przecież mieliśmy wstawić się za tą stroną, która zaproponuje nam lepsze warunki. Co więcej, większości z nas, a przynajmniej mi, było to kompletnie bez różnicy. Nie czułem się przywiązany do żadnego z uczesników sporu, dlatego mogłem walczyć po obu stronach tak długo, do póki będą ze mną moi sojusznicy. Sam wybór strony był kluczowy w wyborze planu na przebieg walki. W końcu, spróbujemy skontrować styl walki przeciwnika przy użyciu naszego własnego. To może nie być najprostsze zadanie, aczkolwiek jestem pewien, że nam się uda. Na pewno wspólnie opracujemy jak najlepszą taktykę. Po naszej stronie mamy wielu doświadczonych wojowników, jak i samego lidera, więc czemu miałoby się nie udać?
      Oczekiwania się przedłużały, co zaczynało mnie już powoli denerwować. Cóż, znajdowaliśmy się w takim miejscu, że praktycznie nie było co robić. Kwaśna mina Shinsaku tylko utwierdzała mnie w przekonaniu, że napotkał on jakieś problemy. Wierzę jednak, że przezwycięży on wszystkie przeciwności losu, żeby dostarczyć posłów na czas. Większość wojowników najzwyczajniej odpoczywała wiedząc, co może ich czekać lada moment. Nie wiedząc czemu, ja nie martwiłem się o swoją przyszłość. Jakbym cały czas był pewny, że nic mi się nie stanie. W rzeczywistości było całkiem inaczej. Szanse, że odniosę poważne obrażenia mogą być bardzo duże. Czyżby moja zbytnia pewność siebie była oznakiem głupoty, a może coś przed wszystkimi ukrywałem?
      Sielankowy pobyt na polanie w pewnym momencie został przerwany. Coraz większa zgraja wojowników organizacji zaczęła się gromadzić w jednym miejscu. Już z daleka można było zaobserwować, że znajduje się tam jakiś człowiek, ubiorem i zachowaniem odbiegający od reszty. Za mało znam świata, żeby po samym ubiorze stwierdzić, skąd dana osoba pochodzi, jednak zdecydowanie nie był on z naszego obozu. Co więcej, swoją włócznię trzymał jakby chciał celować we wszystkich naszych wojowników równocześnie. Jednak było to niemożliwe, ponieważ ich przewaga liczebna stale rosła. Niestety, intruz stawał się coraz bardziej agresywny. Był wyraźnie zdenerowany, że wylądował w tak niekorzystnej sytuacji.
      -Ja się nim zajmę. - powiedziałem, po czym ruszyłem w stronę nieznajomego mężczyzny. Oczywiście, nie chciałem go zabijać, ani też wyrządzać mu ran. Moim celem było obezwładnienie go. Może okazać się przydatny, zapewne posiada wiele informacji na temat armii kraju, dla którego walczy. Właśnie dlatego złapanie go, zamiast pozbywania się, może okazać się kluczowym działaniem, bardzo korzystnym dla organizacji wyrzutków. Nie znam jego siły, nie mam pojęcia o taktyce. Mimo to, za moimi plecami znajduje się śmietanka organizacji, jeśli chodzi o sztuki walki. Gdybym nawet nie dawał sobie rady, oni prawdopodobnie nie zostawią mnie samego sobie. Ich obecność dała mi dodatkowej pewności siebie, co może przełożyć się na lepsze wyniki podczas walki.
      Lada moment, znalazłem się kilka metrów od intruza. Cały czas myślałem, jak najłatwiej mogę go obezwładnić. Doszedłem do wniosku, że najprościej będzie zajść go od tyłu, ponieważ całą swoją uwagę skupia na znajdujących się przed nim wojowników. Zakradłem się po cichu, stąpając niemalże bezszelestnie, a gdy już znalazłem się na wysięgnięcie ręki od przeciwnika, przystąpiłem do działania. Lewą rękę przełożyłem za szyję mężczyzny, a następnie mocno ją ścisnąłem (siła 75). Może i nic poważnego mu tym nie zrobię, ale przynajmniej utrudnię mu oddychanie, w skutek czego trudniej będzie mu się poruszać. Drugą ręką, sprówałem szybkim ruchem (siła 75, szybkość 75) wyrwać włócznię z jego dłoni. Jeśli mi się uda, broń natychmiast rzucę na ziemię, tak żeby zwolnić swoje ramię, a następnie użyję go w celu zniewolenia obu rąk przeciwnika. Swoją lewą ręką przelożę pod jego lewą i złapię w okolicy łopatki, czy też ramienia, tak aby ją zablokować i analogicznie postąpie z prawą. Jeśli podczas realizacji moje planu zajdą jakieś problemy, bez zastanowienia odskakuję na półtora metra, tak żeby dać sobie czas na wymyślenie czegoś innego.

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-08-26 13:35:25)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#62 2015-08-26 20:45:41

Mamoru

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-03-14
Posty: 66
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton [?]
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35 lat

Re: Jezioro pamięci

- Celują do nas?! Idioci... To ma być siła Kraju Ognia? Śmieszne... Ci ludzie nie są w stanie nawet pokusić się o poznanie potencjalnych sojuszników. Pogratulować tylko temu kretynowi, który ich werbował.

Jedynie niewybredne wyzwiska kłębiły się w mojej głowie, byłem wściekły. Pal licho, że chcą się dobrać do mnie, ale... w sumie i tak nic nam nie zrobią. Ciężko mi jednak znieść łatwość, z jaką przychodzi im ofensywa w stosunku do potencjalnych sprzymierzeńców. Tak nie powinno być. Spokojnym, aczkolwiek niezwykle chłodnym głosem, powiedziałem do agresorów:

- Jak śmiecie podnosić broń na tych, którzy mają z Wami walczyć? Jesteście tak głupi czy to po prostu chęć nadużycia posiadanej przez chwilę władzy? Ci ludzie przyszli tutaj z własnej woli, chętni pomóc Waszemu Lordowi z przerośniętym ego. Są świadomi ryzyka i ewentualnej śmierci, ale nie w takiej chwili. Ostrzegam Was, jeśli chociaż jedna strzała, która w nas celuje, zostanie wypuszczona, to zostaniecie wyłapani i wsadzeni do najgorszej celi w Chikai. Jeżeli, w co szczerze wątpię, któraś ze strzał dosięgnie celu, nie zawaham się Was zabić. Mnie nie interesuje ta idiotyczna walka, jestem tutaj tylko z powodu tej grupki i nie pozwolę, żeby takie półgłówki jak Wy coś im zrobiły.

Być może moje słowa były za ostre, lecz nie wytrzymałem. Każdy chętny powinien być traktowany z szacunkiem, a nie jak potencjalny wróg. Lord ma na tyle dużo Ryo, że mógłby opłacić ludzi odpowiednio wyszkolonych do tego typu zadań, a nie matołów, takich ja ci tutaj.


[img][/img]



OCHRONA [NPC]: Amaya

Offline

 

#63 2015-08-26 22:45:21

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Jezioro pamięci

   Niebo zakrył deszcz strzał, skierowany w pędzącego przed siebie Wyrzutka, a może raczej w to, co przywołał. Spoglądał na łuczników z góry, siedząc na piętach, niesiony na skrzydłach jednego z białych ptaków. Zastanawiał się, czy zdołali zidentyfikować jego twarz. Nawet jeśli w dojrzeniu jej nie przeszkodziła im dość znaczna odległość, mieli natrafić na kolejny problem. Maska, zakrywająca większą część jego twarzy, mogła skutecznie utrudnić im rozpoznanie jego osoby. Nie, Shinsaku uznał to za niemożliwe.
   Śledząc wzrokiem tor lotu prujących strzał, zauważył, jak jedna z nich dosięga grubej skóry pijawki. Ta jednak znana była w swoim środowisku z niezwykłej wytrzymałości, toteż tego typu draśnięcie nie mogło zrobić na niej żadnego wrażenia. Gdy tylko paszcza Hagini objęła całą sylwetkę kobiety, ogromne cielsko rozpłynęło się w powietrzu, pozostawiając po sobie kłęby gęstego dymu.
   Dwa kruki zatrzepotały skrzydłami i zniknęły zebranym w pobliżu bramy obozy wojownikom z oczu.

_________________________________________________________________________________



   Klon Nakayamy wskoczył na jedną z wyższych gałęzi drzewa. Skryty w gęstwinie liści, przyglądał się rozwojowi wydarzeń. Szczerze mówiąc całkowicie zapomniał na moment o konieczności obserwacji najbliższego otoczenia, jako że mogli zostać wykryci w każdej chwili. Szczególnie teraz, kiedy patrole mogły zwiększyć czujność po tym, jak dojrzeli na niebie nieznanego ninja.
   Trzasnęła gałąź. Tuż obok. Shinsaku natychmiast odwrócił głowę w kierunku, z którego dochodził odgłos. W odległości nie dalszej niż kilka metrów dostrzegł mężczyznę w pełnym umundurowaniu. Widniały na nim jakieś znaki i gdyby Ronijczyk miał iść o zakład, wskazałby na symbol Kraju Ognia. Już miał zerwać się w jego kierunku i spróbować obezwładnić, kiedy dobiegł go ledwo słyszalny głos chłopca, którego poznał ostatnimi czasy. Yoshiro najwyraźniej postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Nakayama spodziewał się, że ten z pełnym impetem wpadnie w przeciwnika i spróbuje sięgnąć go nożem. Nie mógł na to pozwolić.
   W chwili, gdy pod podeszwą ruszającego do ataku młodzieńca zaskrzypiała trawa, liście drzewa zaszeleściły, uwalniając czającego się w nich mężczyznę. Ten wyrósł jak spod ziemi (szybkość: 120) tuż przed mocującym się duetem, by ku swojemu zdziwieniu stwierdzić, że chłopak nie był tak porywczy, jak zdawało się mu jeszcze chwilę wcześniej. Uśmiech odbił się na jego twarzy zmarszczonym materiałem ciemnej maski i zmrużeniem oczu.
   - Pozwól, że to my cię o to zapytamy. Kim jesteś i co tu robisz, czego szukasz? - usłyszał potężną melodię rogu. - I co oznacza ten dźwięk? Mów, a potraktujemy cię łagodnie. I radzę nie próbować żadnych sztuczek, to tak na wszelki wypadek.
   Mówiąc to, jego wyraz twarzy w sekundzie spoważniał. Nie było tu miejsca na żarty.

_________________________________________________________________________________



   Hokuzo Mitarashina ocknął się w miejscu, którego nie poznawał. Szlag by to. Z początku miał problemy z dotarciem do siebie, wzrok odmawiał posłuszeństwa, zlewając zbierane przezeń obrazy ze sobą. Po kilku głębszych oddechach udało mu się wreszcie skupić uwagę na osobie mężczyzny siedzącego naprzeciw.
   - Mówiąc tu, ma Pan na myśli obóz dowództwa sił Kraju Ognia, jak mniemam? Jeżeli nie, to nie mamy o czym rozmawiać.
   Oczywiście był niemal pewien tego, że jego rozmówcą jest jeden z przedstawicieli tej strony, jednak nie był to świeżak w świecie dyplomacji. Takie stwierdzenie miało mu zakomunikować, że wcale nie ma zamiaru bezgranicznie mu ufać, czy nadto spoufalać, przystając na niegodziwe warunki współpracy. Co więcej, zapewnienie o odmowie kontynuowania dyskusji w przypadku przedstawiciela niewłaściwego obozu mogła dać mu do zrozumienia, że poselstwo rzeczywiście zostało wysłane tylko z jedną misją. Nie mógł wiedzieć, że w istocie wszystko zależało od niego, kiedy to koleżanka po fachu musiała zostać zwolniona ze swojego zadania.
   - Lider organizacji Wyrzutków, Shinsaku Nakayama, przesyła pozdrowienia i życzenia pomyślności w toczonych walkach - zwyczajowo przeciągał moment rozpoczęcia właściwych ustaleń. - Oczywiście na słowach się nie kończy, ale Pan, jako osoba zapewne biegła w tego typu sprawach, zapewne zdaje sobie z tego sprawę. Pozwoli Pan zatem, że uszanuję czas zarówno pański, jak i mojego zwierzchnika, i przejdę do sedna sprawy. - Spojrzał mu prosto w oczy.
   - Ronijski oddział, pod dowództwem samego przywódcy, przebywa obecnie w pobliskich stronach i oferuje swoją pomoc w rozgrywającej się wojnie. Grupa ta składa się nie tylko z biegłych w walce wojowników, ale również szeregu wybitnych medyków, których umiejętności znane są na całym kontynencie. Shinsaku Nakayama przybywa w te strony prosto z Baigai, gdzie zakończył zwycięską walkę z szalejącą tam epidemią, z którą nie potrafił poradzić sobie żaden lekarz do tej pory. Co więcej, jest gotowy oddać umiejętności swoje i swoich ludzi pod Wasze dowództwo.
   Przerwał, dając mężczyźnie przetrawić dokładnie całą treść. Na tę chwilę nie chciał nic wspominać o warunkach takiej umowy. Ufał, że nie rozmawia z żółtodziobem, więc to druga strona pierwsza poruszy ten niewygodny temat, co byłoby bardzo rozsądnym posunięciem.
   - Oczywiście, jeżeli nie jesteście zainteresowani, przekażę stosowną wiadomość.

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2015-08-26 23:01:10)

Offline

 

#64 2015-08-26 23:47:48

 Suezo

Martwy

Zarejestrowany: 2014-10-28
Posty: 249
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Jezioro pamięci

Chłopak przybył tutaj w pośpiechu słysząc wieść, że Wojska kraju Ognia mają zderzyć się ze źródłem. Dodatkowo nie wiedział kto za kim stoi i co z tych plotek, które usłyszał były prawdą, ale Samotnicy mieli poprzeć Uchiha, a Senju mają walczyć po przeciwnej stronie, lecz jaki jeszcze klan tego nie wiedział. Chłopak nigdy nie był zainteresowany sprawami politycznymi swojego klanu, ale jeżeli jest wojna i jego klan bierze w niej udział to chciał wspomóc go z wszystkich sił jakie ma. Być może dzięki temu pozna swoich rodaków i w końcu spotka nową mistrzynię?
     Będąc już na miejscu chłopak widział jak zostają ostrzeliwani przez Kraj Ognia. Stąd nie wiele można było dostrzec, ale widział jedno... to nie jest zwykła bitwa albo jest tylko on nie był na żadnej z nich? Dookoła walały się trupy, krew było widać wszędzie, a odór zabitych żołnierzy było czuć na cały obóz. Coś niesamowitego. Chłopak uwielbiał ten zapach, tą krew, tą żądzę mordu. W końcu będzie mógł powalczyć tylko czy przeżyje? Jeżeli chodzi o tą kwestię to nie był pewny. Na pewno byli tutaj shinobi dużo lepsi od niego, a to czy uda mu się przeżyć czy nie zależało tylko od jego umiejętności i podejmowania decyzji. Musiał liczyć sam na siebie inaczej mógł zginąć.
     Idąc przez obóz natknął się na grupkę ludzi, która stała i czekała nie wiadomo na co. Suezo stanął i przysłuchał się jak żołnierz pyta się ich o liderkę klanu Uchiha. To znaczy, że to ludzie z jego klanu. Uśmiechnął się lekko po czym podszedł bliżej ich. Tylko jest jeden problem. Czy mu uwierzą? Suezo nie był zwyczajnym Uchihą. Różnił się wyglądem od innych, a jego niebieskie oczy i niebieskie włosy tylko to potwierdzały. W razie czego będzie zmuszony wyjawić im jego umiejętności, ale miał nadzieję, że uwierzą mu i bez tego.
     Nie miał wyjścia. Musiał dowiedzieć się o panującej tutaj sytuacji, dlatego wszedł od tyłu w grupkę osób z jego klanu, a przynajmniej tak mu się wydawało, a następnie zagadał do jednego z nich (Logena).
- Witaj. Jestem Uchiha i spóźniłem się trochę na miejsce bitwy. Przybyłem dosłownie przed chwilą i chciałem się zapytać jak wygląda sytuacja na polu bitwy. Masz jakieś informacje na ten temat? - zapytał się go mając nadzieję, że nie zwróci uwagi na jego wygląd.
     Po tych słowach Suezo chciał wysłuchać co mężczyzna ma do powiedzenia na ten temat. Cały czas myślał o tym co się tutaj wydarzy, ale niepokoił go jeden fakt. Jeżeli Senju stoi po stronie kraju Ognia, to znaczy, że Yukina również może być w to wmieszana, a jeżeli będą musieli stoczyć ze sobą walkę... nawet nie chciał o tym myśleć, dlatego szybko odrzucił od siebie tę myśl. Miał nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie, a teraz trzeba myśleć o tym co dzieje się na polu bitwy.


http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/540/vcxren.jpg

Offline

 

#65 2015-08-27 13:36:14

Setsuna

Martwy

Zarejestrowany: 2015-06-09
Posty: 19
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Mangekyou Sharingan
Ranga: Lider Klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 32

Re: Jezioro pamięci


       Cóż rzecz w takiej sytuacji. Rozmową z Ichuzą dawała ogromne nadzieję na godną przyszłość klanu Uchiha , stojącego obecnie na skraju swego istnienia. Sojusz byłby niewątpliwie bardzo cennym budulcem pod rekonstrukcję siły, którą niegdyś czerwonoocy posiadali oraz by stanąć na nogi i godnie towarzyszyć samotnikom w tym okrutnym świecie. Swoją drogą małżeństwo z liderem Samotnków może nie było czymś na co jest aktualnie gotowa ze względów psychicznych bo przecież tak niedawno straciła swoją najbliższą rodzinę, lecz był dobrą partią i całkiem przystojnym mężczyzną chodź nieco młodszym a jak wiadomo często w świecie bywało, że to młodą dziewczynę dawano za żonę staremu, zmarszczonemu władcy byle by polityczne konwersacje zakończyły się powodzeniem i przyjaźnią między ludami. Nie zmieniało to jednak faktu, że rad byłaby znów towarzyszyć Ichuzie i miała nadzieję, iż uda im się po tym wszystkim spotkać w nieco mniej zaludnionym miejscu. Niestety nie dane było jej tego potwierdzić przez mężczyznę, który wpadł do namiotu wykrzykując o nadejściu wroga a i przy okazji nie strzępiąc języka, podejrzewając Setsunę o bycie kobietą lekkich obyczajów. Uroda jej może nie była wybitna lecz mocne 8/10 jej się należało to też można było nieco wybaczyć zdenerwowanemu mężczyźnie, iż nawet nie pomyślał o fakcie, że obraża lidera klanu Uchiha. Ona za to była na tyle opanowana by jedyną reakcją na chamstwo zaprezentować swoje zmrużone, w lekkim oburzeniu, oczy. Złość jednak bardzo szybko minęła, prawie idealnie zgrywając się z pojawieniem kolejnego rosłego mężczyzny w namiocie. Tym razem przekazywał jeszcze mniej przyjemne informację, co też zmuszało Ichuzę to opuszczenia miejsca spotkania i wyruszenia do swego ludu by ich poprowadzić.
   - No niestety nie mamy już czasu. Trzeba się zabrać do roboty a resztę omówimy już po niej.
       Uśmiechnęła się równie szczerze w kierunku lidera Samotników co wcześniej, dając swoim słowom wydźwięk pewności siebie. Wiadomym było, że ich sytuacja nie należała to najlepszych bo stanowili niestety słabszą a przynajmniej mniej liczną stronę barykady, lecz ta pewność powinna dodawać otuchy i zmobilizować Ichuzę, który swoją drogą i tak czuj się bardziej wyluzowany niż ona. Zapewne, gdyby nie to, że miał na głowie całą organizację to teraz stałby i żuł gumę, czekając aż wróg podejdzie. Tymczasem w namiocie pozostali już sami Uchiha. Setsuna spojrzała na trójkę, która jej towarzyszyła i kiwnęła lekką głową na znak, że czas rozpocząć działania.
   - A wiec zaczyna się. Musimy dobrze organizować nasze siły, które niestety stanowią tutaj mniejszość. Będziemy trzymać się raczej na drugiej linii, jako dodatkowa defensywa wspierająca przody, gdy te zostaną załamane. Być może trzeba będzie przeprowadzić dywersję bo nie ma w świecie silniejszego ognia jak ten, który wydostaje się z ust Uchiha. Naku! Przygotuj naszych do walki, niech przestaną się lenić gdy wróg przechodzi na drugą stronę rzeki. Soichoru, znajdź mi sensora i kogoś kto dobrze czuje się w akcjach dywersyjnych! Sekai, Ty zostajesz póki co ze mną i masz mnie nie odstępować na krok bo być może będę potrzebowała Twojej pomocy.
       Tak więc rozkazy zostały rozesłane a wszystko teraz zależało od tego co los im zgotował. Miała nadzieję, że to co planuje, w jakiś sposób wspomoże, nawet jeżeli ma stracić przy tym silnych i ważnych dla niej shinobi. Niestety musiała być gotowa na poświęcenia bo wojna tego zawsze wymagała. Uderzyła pięścią w swoją zbroję, jakby sprawdzając czy dobrze leży i chroni ją przed ciosami, szykując się mentalnie do walki. Oczekiwała przybycia ninja po których posłała, lecz nie spodziewała się, że będzie miała jeszcze jednego gościa.


http://i.imgur.com/HUl9do0.jpg
Chcę waszej fantazji.
Chcę waszej energii.
Chcę widzieć wasze ręce.
Chcę utonąć w oklaskach.

Offline

 

#66 2015-08-27 15:10:39

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Jezioro pamięci

~

       Podróż w ten rejon nie zajęła mi tak dużo czasu jak z początku podejrzewałem. W końcu Hidari było z całego kraju Błyskawicy, najbliżej Yu no Kuni a więc trasa do najdłuższych nie należała. Już z daleka byłem w stanie dostrzec dym, który unosił się ku niebu i oznaczał ogień zapewne trawiący jakąś strukturę bądź był oznaką eksplozji. Wiedziałem, że czujność to najważniejsza rzecz, którą muszę teraz utrzymać, zwłaszcza że nie mam pojęcia jaka jest obecna sytuacja na froncie. Wydawać by się mogło, że jestem spokojny i opanowany jak zawsze, nawet gdy stawałem w obliczu śmierci jednak wojna budziła pewną grozę i obawy, chodź nie wiedział do końca dlaczego. Może samo to słowo, miało jakąś moc wzbudzania takich odczuć w ludzkich sercach i umysłach i każdy przyjmował ów stan bo usłyszeniu albo nawet ujrzeniu tego na własne oczy. Ciężko było to zrozumieć, chodź z drugiej strony było to przecież tak oczywiste.
       Zbliżałem się od strony zachodniej, gdzie rzekomo stacjonowały wojska po stronie Gorących Źródeł, chodź sam odbijałem w stronę południa, gdzie mógłbym skryć się pod osłoną drzew. Nie wyglądało to zbyt dobrze, biorąc pod uwagę, że obóz do największych nie należał a w oddali można było ledwie dostrzec zarysy wież obozu przeciwnej strony, które rozłożone były między sobą w sporej odległości co dawało wzgląd na to jak wielkie wojska może kryć za murami. Wykrzywiłem usta w grymas, przemykając nieco okrężną drogą w stronę małego zalesienia aby nikt mnie nie ujrzał. Wiedziałem, że są tam Uchiha ale wraz z nimi stacjonowała tam jeszcze inna frakcja. Nie miałem pojęcia kim są gdyż byłem za daleko by to dostrzec, lecz "bombowiec" prawdopodobnie w ich wykonaniu robił niezłe wrażenie i niewątpliwie nie tylko wrażenie ale i bałagan.
       Minąłem pierwszą linię drzew, będąc już schowany pod osłoną brązu i zieleni, chodź w tej chwili zwątpiłem w swoją pozycję. Po stronie atakującej stał kraj Ognia a co za tym szło, Senju. Narażałem się w tej chwili na pułapkę, którą mogli tutaj urządzić, chodź nigdy nie słyszałem by potrafili chować się w drzewach. Równie dobrze, każda inna frakcja mogła urządzić tu małą niespodziankę, chodź liczyłem, że nie mieli czasu na takie rzeczy, obawiając się wojsk gorących źródeł. Przebrnąłem nieco dalej niż za połowę zalesienia, chowając się za drzewem, które byłoby w stanie mnie całego zakryć, wychyliłem głowę i próbowałem coś dostrzec w lukach pomiędzy innymi drzewami. Było to raczej trudne, więc musiałem postawić na swój słuch, który potrafiłem wnieść na zupełnie inny poziom podsłuchu. Musiałem uważać póki co na każdego, bez względu na stronę barykady.

Offline

 

#67 2015-08-27 16:20:33

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Jezioro pamięci

    Dołączył do nich jeszcze jeden młodzian, od razu się przedstawiając jako Uchiha. Zaczęło to zastanawiać Logena, dlaczego ot tak nowoprzybyły przedstawił się jako członek ich klanu. W dodatku niespecjalnie wyglądał jak typowy Uchiha, patrząc na niebieskie włosy i oczy, co wzbudzało jeszcze większe wątpliwości. Można to jednak dość prosto – przynajmniej dla niego – zweryfikować, gdyż jako szpieg Logen potrafił wykrywać chakre, a przy obecnej odległości między nimi bez problemu może potwierdzić jego przynależność do klanu Uchiha.
    Tak też postanowił zrobić. Skupił się przez chwilę na chłopaku, chcąc sięgnąć jego energii. Nie musiał specjalnie się wysilać w całym tym procesie i szybko potwierdził chakre charakterystyczną dla Uchiha.
    - Póki co nic szczególnego nie wiemy… i nie wiem, kiedy nam coś powiedzą. – odpowiedział Logen spokojnym, opanowanym głosem, patrząc w kierunku obozu. W głębi ucieszył się, że przybył kolejny Uchiha; dzięki temu ich siła bojowa wzrosła – może nieznacznie, ale zawsze to coś. Jeśli by tylko coś więcej wiedzieli, co się dzieje…
    Wykorzystując moment młody mężczyzna rozszerzył zakres swoich umiejętności wykrywania, chcąc sięgnąć w głąb obozu i sprawdzić, co się tam dzieje. Nie był pewny, czy będzie w stanie to zrobić, ale z drugiej strony – jakikolwiek ruch chakry mógłby mu coś powiedzieć.
    - Ja jestem Logen, a ten tutaj… – wskazał na stojącego obok Ikkyo. – … nazywa się Ikkyo.
    Wyczekiwanie na jakiekolwiek działania nie było zbyt miłe, ale konieczne. Nie podlegali w końcu regularnym wojskom – przynajmniej nic dotychczas o tym Logen nie wiedział; a i lider klanu nie raczył przekazać im żadnych wytycznych, czy też najmniejszych informacji o sytuacji. Cierpliwość była nad wyraz przydatną cechą, niekoniecznie posiadaną przez członków klanu Uchiha. Choć w obecnej sytuacji nie widać było, żeby ktokolwiek palił się do jakiegokolwiek działania…


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#68 2015-08-27 16:31:49

 Suezo

Martwy

Zarejestrowany: 2014-10-28
Posty: 249
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Jezioro pamięci

Suezo słuchał co ma do powiedzenia mężczyzna. Przedstawił się jako Logen i uwierzył Suezo, że jest z klanu Uchiha. Jest aż tak łatwowierny czy umie wykrywać czakrę? Raczej to drugie. Uchiha nie są tacy nieostrożni, więc raczej potrafi to robić. Drugi mężczyzna nazywał się Ikkyo. Cieszył się, że wreszcie będzie mógł poznać swoich niektórych pobratymców.
     Co najgorsze nikt nic nie wiedział o sytuacji na polu bitwy mimo, że znajdowali się w jej centrum. Zaraz ich wojska mają zderzyć się z drużyną przeciwną, a nikt nic nie wie? Nikt nie został o niczym poinformowany? Być może wojska przeciwnika są dużo liczniejsze i nie chcą siać paniki w szeregach armii? Tak wiele pytań tak mało odpowiedzi. Musi ktoś przecież tutaj coś wiedzieć więcej. Przede wszystkim lider Samotników jak i lider Uchiha. Gdzie oni są? Nie dadzą żadnej informacji? Chłopak już wiedział jak to się skończy. Przyjdzie, powie kilka słówek, które mają ich zmotywować do walki i wio! W sam środek pola bitwy. Chłopak chciał ustalić coś więcej, ale w obecnej sytuacji chyba się nie da tego zrobić. No cóż... trudno się mówi. Jest zdany na siebie i nie tylko.
     - Miło mi. Nazywam się Suezo - przedstawił się im - Cholera... Patrząc się na obóz przeciwnika jesteśmy w nieprzyjemnej sytuacji. Rozstrzelają nas jak kaczki jak tak dalej pójdzie... Nikt tutaj nic nie wie o niczym? Gdzie jest w ogóle lider naszego klanu? Przecież ona coś musi wiedzieć - stwierdził po czym cicho westchnął - ehhhh... to pozostaje nam tylko czekać co?
     Chciał się dowiedzieć kilka rzeczy. Przede wszystkim przeciwko komu mają walczyć, czy mają jakieś szansę kto jest po ich stronie, liczebność wojsk itd. Ale niestety nikt mu tego nie powie. W końcu do takich informacji mają dostęp tylko najważniejsze osoby w klanie, a on kim był? Jedynie jednostką, która nic do klanu nie wnosiła. Chłopcem na posyłki, żołnierzem, który ma walczyć do końca oddając nawet swoje życie dla dobra innych itp. Musiał się z tym pogodzić. W końcu taka była jego rola.

Ostatnio edytowany przez Suezo (2015-08-27 16:35:39)


http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/540/vcxren.jpg

Offline

 

#69 2015-08-28 00:45:59

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Jezioro pamięci

Senju



     Zachowanie Yukiny było irytujący jeżeli wziąć pod uwagę perspektywę obrońców obozu. Wiele niepewnych rąk celowało właśnie w dziewczynę, która najwidoczniej nic sobie nie robiła z powagi sytuacji i postanowiła szukać przyjaciół. Żeby zrozumieć dokładnie co przezywali obrońcy trzeba zdać sobie sprawę, że nie tylko opowieści o Mamoru były wyolbrzymione. Większość żołnierzy to potomkowie weteranów i poległych, którzy mieli okazję walczyć z lub przeciw generałowi Gamttowi. Większość pierwszy raz była na wojnie i mało, który miał okazję do spotkania z ninja. Po za tym jak to bywa podczas wojny wszyscy byli nieco nerwowi przy spotykaniu nowych ludzi. Na szczęście sztuczka z drewnem Addate nieco ostudziła ich zamiary, niemal że opuścili broń.
- Czekajcie to mogą być sztuczki, tylko jeden to robi.- wciąż nie był pewny jak zareagować na pojawienie się potencjalnych sojuszników, a może potencjalnych szpiegów. Jedno było pewne tylko ninja mógł wykryć innego ninja, a tutaj akurat takie nie było i duży w tym udział miał sam Mamoru nie udzielając wsparcia na początku konfliktu. Kolejnym impulsem były słowa lidera Senju, jednak o dziwo obrażanie uzbrojonego przeciwnika nie przyniosło spodziewanego efektu. Ci, którzy na widok drewnianego tworu poluzowali cięciwy, teraz z powrotem je napięli. Całą sytuację podgrzał jeszcze dwa wydarzenia, które nie były bezpośrednio powiązane z akcją pod murami. Nagły wybuch w kryształowe kopulę oraz nagły blask wytworzony przez ponad ćwierć tysiąca płonących strzał zmierzających w kierunku obozu gorących źródeł. Mało brakowało, że pod wpływem owych wydarzeń broń wystrzeliłaby, a kraj ognia straciłby cennych sojuszników.
- Opuścić broń. - przez drzwi w bramie wyłoniła się kobieta jednak pod wpływem niepokojących okoliczności jej słowa nie przyniosły spodziewanych rezultatów. - Opuścić broń, natychmiast!- wreszcie poskutkowało.- Witam przedstawicieli klanu Senju, nazywam się Eri Ayatsuri, zapraszam do obozu. Generał nie mógł się was doczekać, kto jest przywódcą? Obawiam się, że będzie mało czasu na zapoznanie się z obozem, szykujemy się do ostatecznej ofensywy. Proszę za mną, Kiyoshi również.


Kiyoshi



   Ayamaru spotkał się tylko z ciszą wypowiedzianą do chmury toksycznego dymu. Chwilę później górna część kopuły eksplodowała tworząc małą wyrwę. Dźwięk wybuchu rozniósł się po krysztale, tworząc niezbyt przyjemny dla uszu rezonans. Po chwili całą ekipa wydostała się z kopuły, jednak nie wszyscy byli z tego zadowoleni.
- Głupcze! Pozwoliłeś jej odejść! Drugi raz możemy na nią nie trafić! Odpowiesz za to! Nie mogliśćie Po prostu zamknąć jej w tej chmurze? Zniknęła jest kompletnie po za zasięgiem - rozłożył dłonie w złożonej pieczę. - Nie zabiliście mnie, ale nie wiem czy to nie była sztuczka mająca na celu zdobyć moje zaufanie. Tak czy siak odpowiecie przed Generałem. Zaczęło się, szybko za mną - zeskoczył ze smoka i sprawnie wylądował na ziemi, ruszył ku bramie. Pochmurne niebo rozświetliły setki strzał, które miały spaść na obóz gorących źródeł.

Obóz ognia.


     Pierwsze wrażenie po przebyciu bramy, mogło być nieco mylące, po przekroczeniu szerokich murów nic więcej nie przypominało obozu wojskowego. Toczyło się to normalne życie, a okolica przypominała zwyczajne miasteczko, konkretniej dość specyficzną dzielnicę, no i było tu nieco więcej namiotów. Budynkom i namiotą często towarzyszyła czerwona latarnia, a czasem nawet panienka zachęcająca do odwiedzenia przybytku. Nieco dalej w głąb znajdował się bar. Jednak zważywszy, że był to jednak obóz wojskowy zarówno burdele jak i bar świeciły pustkami.  Im głębiej w obóz tym bardziej stawał się poukładany , na początku pojawiły się budki rzemieślników niezbędnych do dobrego funkcjonowania armii. Dalej znajdowały się baraki żołnierzy z pojedynczymi domkami przeznaczonymi dla dowódców. Eri prowadziła ninja jednak dalej w górę gdzie tuż obok olbrzymich chorągwi w powiewających na wietrze. Budynek był przeznaczony dla generała to stąd wypływały najważniejsze rozkazy, to stąd wypłynął rozkaz ataku.
- Generalne, posiłki klanu Senju oraz klan Kiyoshi przysłał swoich przedstawicieli.
- Nareszcie. Już myślałem, że nie przybędziecie i następną wojnę przyjdzie nam toczyć po przeciwnej stronie. Więc jak mogę was wykorzystać co potraficie, sensorzy, walka, sztuczki z truciznami? - W jego głosie najpierw brzmiał ton groźby, jednak zaraz po tym przeszedł do konkretów i wyglądało na to, że w przeciwieństwie do żołnierzy sprzed bramy miał dość sporą wiedzę o ninjach. Nie tylko jego wiedza, ale tez wygląd robił wrażenie, rosły umięśniony z blizną przecinającą prawy policzek.  W dodatku  spotkanie z ninja nie wprawiało go w takie zakłopotanie jak ludzi przy bramie. Tylko raz nerwowo sięgnął do nadgarstka na  którym miał opaskę, wydawało się, że ten ruch mu o czymś przypomina.
- Generale obawiam się, że status Kiyoshich nie jest do końca pewny. Pojawili się w towarzystwa szpiega, którego pochwycili aby później go uwolnić, jeden z nich rozmawiał z tą kobietą przed jej zniknięcie.
-Wytłumaczcie się.

Wyrzutki



      Yoshiro popełnił jeden mały lecz dośc oczywisty błąd. Wyrzutek chciał zwracać jak najmniejszą uwagę na siebie,
spokojnie i po cichu stawiał ostrożne kroki i starał się zajść żołnierza od tyłu. Jednak większość jego starań spełzła na niczym, trudno bowiem kogoś zajść od tyłu zaraz po deklaracji, że się tym kimś zajmie. Żołnierz nie należał do głuchych wręcz przeciwnie z uwagą oczekiwał na odpowiedź, dlatego szczególną uwagę zwrócił właśnie na tego wyrzutka, który jej udzielił w dość osobliwy sposób. Trudna też zajść kogoś od tyłu kto się co chwila obraca i celuję w ciebie włócznią, a po sposobie w jaki ją trzymał znać był swego rodzaju sprawę. Zdołał co prawdą pochwycić  mężczyzn, jednak ten  nie pozwolił sobie wcisnąć ręki pod szyję blokując uchwyt podbródkiem. Znaczeni większym problemem było jednak pozbawienie wojownika włóczni bowiem na spotkanie dłoni wyrzutka pędził jej konkretny fragment ostrze(szybkość 80). Dopiero po ciosie broń upadła na ziemie. Koło dwójki, zaś pojawił się uśmiechnięty Shinsaku. Mężczyzna przestał się siłować w obliczu przewagi liczebnej. Nie odpowiedział na pytanie wyrzutka, ale bynajmniej nie milczał
- Wróg w lesie! Wróg w lesie!- wykrzyczał tak głośno na ile pozwalała mu ręka Yoshiro, a jego głos rozniósł się niczym echo. Tyle, że tutaj echa nie powinno być, a odgłosy z głębi lasu sugerowały że nie był sam. Wkrótce też za linią drzew ukazały się dwie sylwetki zmierzające pośpiesznie w kierunku obozu ognia. Niebo rozświetliło setki palących się strzał, które wzniosły się do góry aby spaść w kierunku obozu źródeł.
      Mężczyzna chociaż może lepszym określeniem było chłopak gdyż był bardzo młody jak na swoje stanowisko, o ile na prawdę był tym za kogo podała go dziewczyna, mierzył spokojnym wzrokiem posła. Milczał jedną reakcją na pytanie posła był pojawienie się na jego twarzy rozbawienia.  Ciężko jednak było stwierdzić z jakiego powodu być może Wyrzutek zgadł poprawnie, być może było to co innego. Powoli zaczął się podnosić jakby do opuszczenia pomieszczenia, wtedy z ust Hokuzo zaczęły płynąć konkrety.
- Dobrze więc ilu was jest? Gdzie konkretnie się znajdujecie? Czego pragniecie w zamian? Medycy mogą być przydatni później teraz potrzebujemy wojowników.- żołnierz przechodził do konkretów znacznie szybciej niż poseł i były to znacznie konkretniejsze konkrety. Zważywszy jednak na ich zawody nie było w tym nic dziwnego.

   Yocharu postanowił zaszyć się w lesie, patrzeć, słuchać obserwować. Nie chciał nikogo spotkać nie był pewny bowiem czy to przyjaciel czy wróg. Być może nawet przyjaciel, który pomyli go z wrogiem. Jedno było pewne znajdował się na terenie gdzie panowała wojna i musiał zachowywać szczególną ostrożność. Zwłaszcza, że nie było mu śpieszno do powrotu między swoich braci. Okazało się, jednak że postąpił słusznie zachowując ostrożność, ponieważ w nagłym rozbłysku słońca, które przedarło się przez las i chmury ujrzał przed sobą człowieka ubranego w lekką ciemną zbroję. Chwilę przed tym dosłyszał natomiast głos " Wróg w lesie".

Obóz źródeł



      Wystarczyło spojrzenie na Akemiego aby dowódca źródeł bez słów zgodził się z jego żądaniem. Już po chwili żołnierz prowadził go do bramy. Cały czas nerwowo wpatrywał się w niebo, gdzie za chmurami zniknęła postać dosiadająca białego kruka. Oddział Akemiego nie potrzebował dalej przewodnika około 1 km w linia prostej od nich znajdowali się łucznicy. Płonące strzały na naprężonych łukach dość znacznie rzucały się w oczy, zwłaszcza że wkrótce wszystkie zostały wystrzelone, oświetlając niebo niczym słońce. Nie były jednak wycelowane w bramę, ani w obrońców. Zmierzały w stronę z której odezwał się dźwięk rogu, w stronę części obozu gdzie przez trujące opary nie znajdował się prawie nikt. Jedynie dwie  podejrzane sylwetki przed ogrodzeniem. Jaki był więc tego cel? Czyżby chcieli rozniecić pożar tam gdzie mało kto odważy się go palić, a może chodziło o coś innego. Wystarczyło poczekać kilka chwil aby się przekonać, ale może warto to powstrzymać. Zwłaszcza, że szykowali się już do drugiej rundy ataku, właściwie od momentu, kiedy strzała opuściła łuk. Wszyscy wykonywali tę same ruchy, działali sprawnie niczym maszyna. Nie przejmowali się strzałami, które leciały w ich kierunku z obozu wroga, zresztą słusznie te nie doleciały, najwyraźniej modyfikację Ayatsurii umożliwiły na większy zasięg broń.
Nie przejmowali się też nagłym pojawieniem się w wielkoluda, który najwyraźniej chciał ich zabić, po prostu wykonywali swoją robotę.
- Cholera są po za zasięgiem strzał!
- Czemu nie strzelają w nas?
- Wygląda na to, że po za łukami są słabo uzbrojeni, trzeba ich wziąć szturmem do dzieła panowie.
Zgraja obrońców, wśród której ciężko doszukać się żołnierza ruszyła na wroga byli mniej liczni, ale zdecydowani blisko 50 przemytników, piratów czy zwykłych farmerów zdecydowało się ruszyć na łuczników. Za nimi zaś Akemi i jego 5 ninja.

   Po krótkim zamierzaniu oficer wreszcie odnalazł Setsune przy wydatnej pomocy Logena, z wyraźnym niepokojem spoglądał na mężczyzn opuszczających namiot na szczęście jeden z nich został w środku.
- Pani, wybacz brak odpowiedniego powitanie, niestety sytuacja jest dość pilna - dalsze słowa kierował ewidentnie w kierunku Sekai jakby nie wierzył, że kobieta naprawdę nimi dowodzi. - Północna część obozu jest praktycznie nie broniona, unoszą się tam resztki toksycznego gazu, który przerzucili za pomocą trebuszy, zwykły człowiek nie ma tam jak przetrwać, obawiamy się jednak, że mogą tam pojawić się ninja, a tylko ninja może skutecznie walczyć z ninja. Dobrze by było jakbyś wysłał tam część swoich ludzi.
   Tymczasem Uchihy zakończyły już krótki odpoczynek, pod wpływem głośnych krzyków Naku, któremu udzieliła się wojskowa atmosfera większość ninja dokonywała inspekcji broni czy w inny sposób przygotowali się do wymarszu. Wyjątek stanowiła grupka zgromadzona wokół Logena.
- Setsuna-san, szuka kogoś do dywersji oraz sensora, chętni? - powiedział Soichoru wskazując w kierunku liderki.

Ostatnio edytowany przez Straznik specjalny (2015-08-28 13:48:44)

Offline

 

#70 2015-08-28 22:08:41

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Jezioro pamięci

      Zdecydowanie szybko nasz sojusznik postanowił wskazać nam droga do naszych przeciwników. Uznałem, że w końcu muszę się na coś przydać. A byłem naprawdę do tego zdeterminowany. Nie mogłem już dłużej przyglądać się temu jak nie znani mi z imienia wojownicy umierają na moich oczach. Tak... Zdarza mi się mieć uczucia nawet do tych osób, których nigdy nie poznałem i raczej nie będzie mi dane poznać już nigdy. Ci ludzie mimo wszystko stali po tej samej stronie. Nie mogę nazwać jej dobrą. Ponieważ obie są złe. Po obu stronach giną ludzię, chociaż po naszej coraz więcej im dłużej zwlekamy nie niszcząc co trudniejszych jednostek naszego wroga. Coś we mnie zaczęło buzować... Naprawdę nie mogłem już dłużej patrzeć na cierpienie tych ludzi.

      Spojrzałem znacząco na moją drużyne. Zrozumieli mnie bez słów. Wiedzieli, że muszą dotrzeć tam sami, ponieważ ja musiałem być tam jako pierwszy. Wielu by pomyślało, że zgłupiałem, bo normalny człowiek nie daje sobie rady z taką odległością jaką jest jeden kilometr. Ale, kto powiedział, że jestem normalnym człowiekiem? Przecież jestem kimś nad. Wystarczy kilkanaście sekund, a znajdę się nad głowami swoich wrogów. Ruszyłem z potężną prędkością w kierunku łuczników [szybkość 400]. Pozostawiłem w tyle swoich sojuszników. Ich zadaniem było jak najszybsze dotarcie do mej osoby. Dla mnie to jakieś trzydzieści sekund, dla nich jakaś minuta lub dwie.

      Niestety musiał nadejść dzień pokazu moich umiejętności. Musiałem to zmieścić wszystko w tych maluczkich sekundach, w których chciałem zaatakować łuczników. Dotarcie tam nie było specjalnie trudne. Wyskoczyłem na jakieś czterdzieści metrów w górę, nadal używając swojej nadludzkiej prędkości. Pierwszym punktem programu było stworzenie klona, który spadł w sam środek oddziału łuczników, zadając im przy tym śmiertelne obrażenia, ponieważ nie był on zwykłym klonem, a repliką elektryczną, która po "śmierci" wysyła wiązki elektryczne. Wielu może ich nie zginęło, ale dużo zostało sparażliwowanych, tym samym blokując reszte. Kolejnym i raczej ostatecznym punktem programu był wystrzał z moich pięści dwóch potężnych kul eksplozji. Wielu uznało by to za zwykły bakuton, który może zostać wystrzelony tylko po dotknięciu czegoś stałego i tylko w jednym kierunku. Jednak ta energia różniła się tym, że kumulowała się w dłoni pod postacią kuli, która po naładowaniu jej przez jakieś dwie sekundy leciała w kierunku odziału łuczników. Proces ten był powtórzony dwukrotnie, co raczej sprawiło, że żaden z łuczników nie przeżył, chyba, że zdarzyły się jakieś niedobitki. Jednak znając znakomicie swoje umiejętności, nie ma na to żadnych szans, tym bardziej, że kul zostały rzucone w takie miejsca, by eksplozja mogła połączyć się w jeszcze większą. Szybkość tych kul potwierdziała raczej, że nie mają szans na ucieczkę [szybkość kul 350].

      Po ataku starałem się dobrze wylądować na swych nogach i przygotować się do kontrataku, czy to ze strony łuczników czy latającego jegomościa, który swoją osobą zaczynał mnie jeszcze bardziej zachęcać do walki. Będąc przygotowanym do obrony czekałem na swych sojuszników, tym samym odpoczywając. Stanie w miejscu daje tyle możliwości, kiedy wszystko dookoła Ciebie płonie...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

- Raiton Kage Bunshi - użyty klon

Offline

 

#71 2015-08-28 22:19:05

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Jezioro pamięci

     Ayatane pędził przed siebie, zręcznie wymijając kolejne postaci w opanowanym przez chaos obozie. Poły czarnego płaszcza, ozdobionego symbolem klanu Yuki, łopotały za każdym razem, gdy chłopak przy pełnej szybkości zakręcał między namiotami. Kilkakrotnie ninja nieomal zderzał się w biegu z przypadkowymi przechodniami i kilkakrotnie ktoś rzucał w jego stronę wiązankę naprawdę plugawych obelg. Rwąc w kierunku centrum obozu, białowłosy nic z tego nie słyszał. Wiedział jedynie, że nie jest dobrze i że nie ma chwili do stracenia.

     Przez ostatnie kilkanaście, kilkadziesiąt minut, bohater stał w miejscu, bez celu patrząc przed siebie, niby marmurowa rzeźba. Nie wiadomo co wywołało u niego taki stan; pewnym jest jednak, że gdy tylko Ayatane wybudził się z chwilowego letargu, ujrzał przed sobą liczący grubo ponad setkę oddział. Sądząc po mundurach żołnierzy oraz tym, że mierzyli właśnie z łuków w stronę obozu kraju Gorących Źródeł - oddział należał do wojsk Ognia. Na podobny widok, każda osoba o zdrowych zmysłach stwierdziłaby, że co najmniej nie jest wesoło. W tę - akurat w świecie ninja - wąską grupę, przypadkiem wpisywał się Yuki. Doświadczenie bojowe pozwoliło mu jednak zachować zimną krew, dzięki czemu młodzieniec potrafił podjąć decyzję o odnalezieniu dowództwa, zamiast dla przykładu uciekać. Bądź rzucić się samotnie na dwustu wojowników...

     Gnany adrenaliną, w ciągu niecałej minuty Samotnik dotarł do celu. Było to też dokładnie ten moment, w którym niebo rozświetliła salwa płonących strzał, wystrzelonych z pewnością przez wrogą jednostkę. Ayatane już wyciągał w powietrze prawicę, by osłonić przed gradem pobliski obszar, gdy spostrzegł, że pociski wcale nie zmierzając w środkową część obozu. Miały one dotrzeć do obszaru północnej bramy, gdzie, o ile białowłosy dobrze pamiętał, wcześniej uderzyły pociski z trującym gazem.
  - What the fuck...? - pomyślał zdezorientowany Samotnik, śledząc wzrokiem grad strzał. - Mogli wywołać niemałe zamieszanie tutaj, w obozie... czemu więc strzelają tam? - Yuki zmrużył oczy i odgarnął grzywkę na tył głowy. Nie mając w tym momencie czasu na rozmyślenia, skupił się na odnalezieniu lidera. Jego szare źrenice niemal natychmiast odnalazły niewysokiego mężczyznę. Ichuzie towarzyszyła kobieta podobnego wzrostu, odziana w biały płaszcz z wyszytym logiem... Uchiha? Aya zerknął na moment w bok, by zaraz odnaleźć w pamięci zapiski z rozmowy, którą nie tak dawno prowadził z przywódcą organizacji. Rzeczywiście ten miał pewne interesujące plany, związane z klanem czerwonookich. Yuki w duchu podziękował stwórcy; członkowie wymarłego niemal rodu przybyli w idealnej wręcz chwili. Przewaga liczebna wroga była zatrważająca i nawet białowłosy, którego wiara w Samotników była nigdy niezachwiana, zaczynał mieć malutkie wątpliwości.
   Teraz jednak sytuacja wyglądała przynajmniej o (według totalnie przypadkowych obliczeń Ayatane) pięćdziesiąt procent lepiej. Poprawiwszy ostatni raz włosy, nasz bohater skierował swe kroki ku zbiorowisku. Na miejsce dotarł akurat wtedy, gdy jeden z ludzi Źródeł składał raport o sytuacji przy północnej bramie obozowiska. Ze sprawozdania wynikało jasno, że lada moment może stać się tam bardzo, bardzo nieprzyjemnie. Białowłosy wciąż miał przed oczami widok kilkuset strzał, zmierzających ku miejscu, o którym mówił żołnierz. Coraz bardziej dawało to do myślenia; czyżby Ogień planował uderzyć w najbardziej odsłonięty punkt? Yuki zmarszczył brwi, dochodząc do wniosku, że przeciwnik ma świetnych informatorów.
   Wtem rozległ się męski głos, należący, jak wskazywał wygląd zewnętrzny, do jednego z posiadaczy słynnego dōjutsu. Ten ogłosił, iż Setsuna, według strzału Ayatane - liderka Uchiha - szuka sensora oraz osoby potrzebnej do przeprowadzenia dywersji. Białowłosy ucieszył się w duchu, że czerwoni aktywnie włączają się do walki. Ten klan zaczynał mu się coraz bardziej podobać.
   Niemniej nie mogło być mowy o bezczynnym staniu, tak jak to niechlubnie uczynił Yuki przed paroma minutami. Bohater, nie tracąc czasu nawet na wzięcie głębszego wdechu, zwrócił się do lidera.
  - Ichuza. - skinął głową, po czym od razu kontynuował. - Atak łuczników na północną bramę wydaje mi się podejrzany - patrzył w oczy przywódcy, szukając w jego mimice czegoś, co wskazałoby, że ten doszedł do podobnych wniosków. - uważam, że nie powinniśmy tego tak po prostu zostawić. Tak czy inaczej czekam na rozkazy. - tutaj Ayatane rozejrzał się po zebranych. Nigdzie nie było śladu po wiceliderze. Białowłosy nie zadał jednak pytania, mając nadzieję, że stojący przed nim mężczyzna sam rozwieje jego wątpliwości. Nie chciał też zbędnie przedłużać rozmowy, mając w świadomości fakt, że trwała bitwa.


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#72 2015-08-29 16:18:57

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Jezioro pamięci

    Wreszcie coś się zaczęło dziać. – domyślił się Logen, kiedy pośród nich zjawił się kolejny Uchiha; mówił coś o Setsunie, która poszukiwała kogoś ze zdolnościami sensorycznymi. Dla Logena była to szansa do uzyskania informacji – i to z pierwszej ręki. Na dodatek, jak się domyślał, to Setsuna musiała być obecnym liderem, a właściwie liderką ich klanu; takie ujęcie sprawy zmieniało nieco pojęcia „poszukiwania” na nieco bardziej „rozkazy”. A wszak wiadomo, że rozkazom lidera nie powinno się sprzeciwiać – chyba, że osoba lidera jest otwarcie nastawiona do wyrażania zdania przez swych podwładnych.
    Tak czy inaczej młody mężczyzna nie musiał długo się zastanawiać. Posiadał w końcu zdolności sensoryczne, może nie perfekcyjne, ale w obecnej sytuacji każda pomoc była bezcenna. Pewnym krokiem podszedł do posłańca i lekko skinąwszy głową powiedział.
    - Ja posiadam zdolności sensoryczne. Może nie są one bardzo wysokich lotów, ale myślę, że mógłbym się przydać. – wyjaśnił pospiesznie. Nie chciał, żeby inni mylnie go ocenili, przez co w nadchodzących walkach mogłoby dojść do problemów na tle informacyjnym.
    Przez cały czas Logen przyglądał się przybyłemu z obozu Uchiha. Chciał się nieco o nim dowiedzieć, a nie koniecznie odpowiadało mu wypytywanie krewniaka; ciekawiło go, jakimi dokładnie możliwościami, zdolnościami dysponują najbliżsi ludzie liderki – mówiąc oczywiście o osobistej ochronie, czy kim tam oni byli. Może któregoś dnia i on będzie w stanie osiągnąć taki status. A tymczasem szykowała się akcja, więc trzeba było się skoncentrować. Marzenia mogły poczekać.
    Chłopak czekał na reakcję tamtego, jak też nie był pewien co zdecydują się zrobić Suezo i Ikkyo. W końcu dopiero co poznał tamtych dwoje – nie licząc klona Ikkyo w skalistych górach – nie chciał tak od razu rozdzielać się. Ale jeśli będzie taki przykaz, będzie trzeba; w końcu to wojna, a na wojnie konieczne są działania… mądre działania.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#73 2015-08-29 16:50:47

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Jezioro pamięci

   Oddech stawał się coraz cięższy i cięższy. Nic dziwnego, na tej wysokości ciśnienie było nieznośnie niskie. Rozrzedzone powietrze nie smakowało tak, jak je pamiętał. W końcu nigdy nie zdecydował na tak desperacki krok, by ukryć swoją obecność wśród gęsto zasnuwających niebo obłoków. Widoki też raczej nie napawały go fascynacją - szczelna zasłona przysłoniła nie tylko jego osobę, ale również wszystko dookoła. Jedynie delikatne przejaśnienia pozwalały mu na pobieżne ustalenie kierunku. Nie było czasu do stracenia, poseł mógł już wrócić.
   Gdy dwa kruki wynurzyły się z objęć chłodnego, puchatego prześcieradła, które ktoś zawiesił na wysokości kilku kilometrów, był już nad morzem. Zanurkował więc w dół, docierając zaraz do brzegu. W oddali dostrzegł krążący po tych wodach okręt, którym zapewne przybyli w to miejsce jego podwładni. Wreszcie jego stopa stanęła na stałym lądzie, a on sam po raz kolejny wezwał pijawkę, której użył w akcji ratunkowej kobiety. Ta rozwinęła się dostojnie i uchylając paszczę, wypuściła zeń przedstawicielkę poselstwa. Była co prawda w jednym kawałku, jednak jej rozbiegane oczy mogły wskazywać na to, że wciąż nie mogła uwierzyć w to, co się wcześniej stało.
   - Wybacz, że naraziłem cię na niebezpieczeństwo. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tej niespodziewanej formy ratunku. Chyba najlepiej będzie, jeśli udasz się z powrotem na statek. Już chyba za późno na prowadzenie tego typu rozmów. Mam tylko nadzieję, że Hokuzo uda się coś zdziałać. Hagini - tu zwrócił się do przywołańca. - Świetna robota. Proszę, pomóż się jej dostać na pokład. Póki co prosiłbym jednak, abyś pozostała w pobliżu. Może się okazać, że ktoś jeszcze będzie potrzebował przedostać się na okręt. Muszę już iść.
   Wciąż siedząc na stworzonym kruku, poderwał się w górę i trzymając się nisko, dotarł na skraj lasu, w którym ukrywali się jego ludzie. Następnie szybował wśród koron drzew, starając nie wychylać się ponad ich linię. Wiedział, że jego pojawienie się mogło wywołać spore zamieszanie, i to w obu obozach. Zwiadowcy mogliby podwoić wysiłki, zdając sobie sprawę z przybycia na pole bitwy nieprzewidzianych dotąd sił. Tuż za nim mknął identyczny kruk. Był już prawie na miejscu.
   Ktoś podniósł krzyk. Nie znał tego głosu. Rozejrzał się nerwowo, by dostrzec pędzące przed siebie dwie sylwetki. Jak podejrzewał, ich pozycja została zdradzona. Kruk ostatni raz odbił się od powietrza mocnymi skrzydłami, by ułożyć je wzdłuż grzbietu i zacząć pikować prosto w jedną z biegnących postaci. Zwinięte nie przeszkadzały wówczas w poruszaniu się pomiędzy drzewami. Tuż za linią drzew na powrót rozpostarło skrzydła, przechylając nieco w tył i wyciągając przed siebie szpony, wymierzone w ofiarę.
   Nakayama natomiast odbił się od glinianego ptaka, by wycelować w drugą z pędzących osób (szybkość: 200). Błyskawicznie dobył miecza, który zabłysnął elektryczną wiązką i wylądował przed nią.
   - Ani kroku - warknął. Ostrze zawisło na wysokości gardła. - A teraz z powrotem do lasu. I odezwij się choćby słowem. - Miecz zaświszczał nieprzyjemnie, niemal dotykając skóry przeciwnika.

_________________________________________________________________________________



   - K*rwa mać - zaklął pod nosem. - Akami, Yoshiro, skrępować go i zakneblować. Kiedy się uspokoi, przesłuchajcie go. Ito, za mną!
   Ito Usaku był dwudziestokilkuletnim mężczyzną, który praktycznie od dziecka wychowywał się w jego organizacji. Był jednym z jego pierwszych odkryć za jego przewodniczenia organizacji, którego zdecydował się wysłać do akademii. Doskonale zdawał sobie sprawę z jego umiejętności zarówno wówczas, jak i w tej chwili. Wskakując na jedną z najwyższych gałęzi drzewa, usłyszał świst. Tak dobrze znany. Może zbyt dobrze. Raiton no Yoroi. Do tej pory myślał, że tylko bracia Usaku opanowali tę umiejętność. Cóż, teraz, kiedy Guine już odeszła, zapewne było to prawdą.
   Odepchnął się od konaru, by rzucić w kierunku uciekającej postaci (szybkość: 150). W momencie, kiedy Ito zrównał się z nim, przed ich oczami przemknęły dwa kruki. Początkowo zbity z tropu, Wyrzutek uśmiechnął się pod nosem i skoczył w kierunku wymierzonego przez ptaka ataku. Gdyby zwierzę nie dało rady pochwycić ściganej osoby, Ito rzuciłby się na nią z niezwykłą szybkością (po egzaminie zrobię wszystkim ogólne KP), podczas gdy Ronijczyk spróbował unieruchomić go przy pomocy papieru (szybkość 200).

_________________________________________________________________________________



   Najwyraźniej rozmówca posła zainteresował się przedstawioną mu, na razie bardzo pobieżnie, ofertą. Hokuzo nie miał zamiaru zwlekać z przekazaniem mu wszystkich informacji, których od niego oczekiwał. W końcu ostatnim, czego teraz potrzebował, było zdenerwowanie go. I bez jego zbędnej opieszałości za chwilę mogło okazać się, że wytrącić go z równowagi wcale nie jest takim trudnym zadaniem.
   - Póki co przyglądamy się rozwojowi bitwy z bezpiecznej odległości. Pan wybaczy, ale ustalenie dokładnej lokalizacji raczej nie jest Panu do niczego potrzebne. Jeżeli dobijemy warunków umowy, oddział Wyrzutków sam dostanie się we wskazane miejsce. Pytał Pan o liczby. Skład zasila czworo medyków oraz dziesięcioro wojowników, nie licząc osoby Shinsaku Nakayamy, który spełnia oba te kryteria.
   Co zaś się tyczy naszych oczekiwań... Nasza organizacja nie jest zbyt szanowana wśród innych nacji, czego nie da się ukryć. Od wieków musimy uporczywie walczyć o to, by inni władcy przestali postrzegać nas jako hołotę i azyl dla przestępców, których zdecydowali się wykluczyć ze swych stron. W razie czego nie możemy więc liczyć na jakąkolwiek pomoc od nacji postronnych. Koniecznym jest dokonanie tej zmiany. Dlatego oczekujemy, że w odpowiedzi na udzielone Wam wsparcie i my doczekamy się wsparcia. Nie tylko w przypadku ewentualnego ataku, ale może przede wszystkim wtedy, gdy nadarzy się okazja wstawienia się za naszym narodem przed innymi władcami. Tak silnego głosu, jak Wasz, nie będą mogli zignorować.
   Co więcej... Zapewne zdaje sobie Pan sprawę z położenia Wyrzutków, nie tylko na arenie międzynarodowej, ale również fizycznie - na mapie świata. Decydując się na wsparcie Waszej sprawy, stawiamy się pomiędzy młotem a kowadłem. Od północy sąsiadujemy z Krajem Błyskawic, z którym silnie związany jest klan Uchiha. Od południa mogą nam zagrażać Samotnicy, którzy również opowiedzieli się przeciw Lordowi, któremu Pan służy. Potrzebujemy więc umocnić nasze siły.
   Przechodząc jednak do rzeczy... Doszły nas słuchy, że w swoim garnizonie trzymacie poskromioną moc ogoniastej bestii. Potrzebowałbym potwierdzenia, gdyż od tego może wiele zależeć. Widzi Pan, drugim z warunków  jest podzielenie się nią z nami.

   Zamilkł. Spierzchły mu usta. Najchętniej napiłby się wody. Serce biło jak oszalałe. Wszystkiego miał się dowiedzieć już za chwilę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#74 2015-08-29 19:46:05

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Jezioro pamięci

      Mój atak nie wyszedł tak dobrze, jak bym tego oczekiwał. Owszem, udało mi się obezwładnić wroga, jednak zapłaciłem za to zdecydowanie za wysoką cenę. Może nie było to nadzwyczajnie groźne dla mojego życia, aczkolwiek w późniejszych etapach walk, może stać się uciążliwe, a w skrajnych sytuacjach, od tego będzie mogło zależeć moje życie. Mianowicie, zostałem zraniony w prawą rękę, przy pomocy której miałem wytrącić włócznię z ręki przeciwnika. Rana nie była zbyt głęboka, dlatego nie zawracałem sobie nią głowy i kontynuowałem. Udało mi się wykonać również resztę mojego planu - ścisnąłem przeciwnika mocno, za szyję, używając do tego lewej ręki.
      Chwilę później, dostałem wyraźne polecenie od lidera, który przyglądał się całej sytuacji. Oczywiście był tam też Akami, który otrzymał rozkazy takie same, jak ja. Wspólnie mieliśmy zakneblować intruza oraz wydobyć z niego informacje. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, dlatego nie byłem przekonany co do tego. Wydawało mi się, że nie będę wystarczająco skuteczny oraz, że nie uda mi się zmusić mężczyzny do mówienia. Mimo to, musiałem przystąpić do działania. Jako, że stałem za tuż za nim, a ręką ściskałem jego szyje, to przy użyciu prawego ramienia spróbowałem unieruchomić jego ręce. Gdy to zrobiłem, na pomoc zapewne przyszedł mi jeden z wojowników stacjonujących w obozie. Zabrał on ze sobą linę, dzięki czemu wspólnie mogliśmy związać jego ręce.
      To miejsce nie było jednak idealnym, dlatego postanowiłem zabrać naszego więznia bardziej w głąb obozowiska. Następnie znalazłem mu jakieś siedzenie, najlepiej krzesło, na którym go usadziłem. Następnym ruchem było przywiązanie go do siedziska, tak, żeby nie mógł uciekać. Cały czas wspracie zapewniali mi wojownicy z armii wyrzutków, dzięki czemu udało nam się to bardzo sprawnie.
      Wszystko było już gotowe, do zrealizowania został już tylko ostatni punkt mojego planu. Musiałem zmusić mężczyznę do wyjawienia przydatnych informacji. Ale tak właściwie, o co dokładnie powinienem go spytać? Nie do końca wiedziałem, jakiego typu informacji potrzebujemy, jednak byłem pewnien, że każda, nawet najmniejsza notka na temat przeciwnika może być bardzo przydatna.
      - Mów skąd jesteś i czego szukasz w naszym obozie? Kto cię przysłał? Mów! - krzyknąłem, starając się wzbudzić w nim chociaż trochę strachu, jednak mój wygląd nie był do tego odpowiedni. W końcu, kto ugiął by się pod słowami młodego chłopca? W tym momencie przydałby się Akami, który wygląda tajemiczo w takim stopniu, że nawet ja odczuwam w jego obecności pewną nutkę strachu. Bez wątpienia, on byłby lepszym kandydatem do wykonania tego zadania.

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-08-29 23:30:54)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#75 2015-08-30 08:49:07

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Jezioro pamięci



       A więc wojna rozkręciła się już na dobre. Nie dostrzegałem z lasu wszystkiego, lecz rozbłysk na niebie zwiastujący grad ognistych strzał, dawał mi mocno do zrozumienia, że na polu walki poległo już wielu i jeszcze wielu polegnie. Szczerze mówiąc, widok lecących pocisków budził z jednej strony ogromny podziw a z drugiej niepewność, nawet jeżeli nie groził mi ich atak, gdyż leciały od północnej strony gdy ja znajdowałem się na południu. W sumie to zabawne, że wielu ninja potrafi na pomocą jednej techniki spowodować taką jasność na wieczorowym bądź nocnym niebie a jednak podpalona salwa strzał budziła respekt i uznanie dla przeciętnych żołnierzy. Niby mogłem uważać wojaków za słabiaków, którzy w pojedynkę nie stanowią problemu dla mnie ani mi podobnych ale jednak szanowałem ich za fakt, iż stanęli do walki znając sytuację i zdając sobie sprawę, że jeden atak silnego ninja, mógłby zmniejszyć ich szeregi o wiele osób. Nie miałem jednak czasu na zbytnie rozmyślanie nad takimi rzeczami, gdyż moja pozycja wciąż była mocno wątpliwa, zwłaszcza gdy zostałem narażony na wykrycie przez rozbłysk.
        Wtem ujrzałem jegomościa w ciemnej zbroi. Nie byłem pewien czy on w ogóle mnie widzi ale nie paliło mi się do odbierania mu życia, gdyż nie wiedziałem po, której stronie barykady on stoi. W teorii sam byłem póki co neutralny jednakże zakładając, że będę wspierał stronę Gorących Źródeł, mogłem powalić potencjalnego sojusznika a byłem zbyt słabo poinformowany by wiedzieć kto jest po jakiej stronie i kto w ogóle uczestniczy w całym tym syfie. Z tropu zbił mnie krzyk, który wskazywał na to, że wykryto kogoś w lesie. Z jakiegoś dziwnego przeczucia miałem wrażenie, że nie chodzi o mnie ale kto wie czy jegomość przede mną nie był tym nakrytym. Byłem nieco zmieszany, nie wiedząc czy wykonać pierwszy ruch w kierunku gościa czy poczekać na jego reakcję, w końcu z wyglądu nie mógł stwierdzić, do którego klanu należę o ile w ogóle mógłby zgadnąć, że jestem shinobi a nie zwykłym gościem bądź szpiegiem. Możliwe też było, iż jest sensorem a to już będzie nieco większy problem dla mnie. W każdym bądź razie byłem przygotowany do reakcji, delikatnie uginając kolana, by szybciej wykonać odskok, w razie potrzeby.
       W tym całym wojennym zamieszeniu, doznałem wrażenia jakoby inne głosy roznosiły się po lesie. Nawet przy moim prawie wymasterowanym słuchu nie byłem jednak w stanie dosłyszeć wszystkiego co chciałem, zwłaszcza, że moja uwaga padła teraz na jegomościa w lekkim pancerzu. Nie powiem by zrobiło się nieciekawie bo bywałem w gorszych sytuacjach, chociaż gdybym widział co naprawdę dzieje się na całym terenie w okół mnie, zapewne myślałbym inaczej.

Offline

 

#76 2015-08-30 11:33:15

Setsuna

Martwy

Zarejestrowany: 2015-06-09
Posty: 19
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Mangekyou Sharingan
Ranga: Lider Klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 32

Re: Jezioro pamięci



        Na usta cisnęły się słowa: "War, War never change", ale skąd ona mogła o tym wiedzieć, skoro nigdy innej nie przeżyła. Sytuacja zrobiła się bardzo napięta a od momentu wyjścia Ichuzy z namiotu, wiedziała że musi rozpocząć jakieś działania w we własnym zakresie. Samotnicy byli tu już długo wcześniej a ich umiejętności były zasobem dla Gorących Źródeł, lecz i Uchiha, stojący na skraju wymarcia powinni pokazać pazur i udowodnić dlaczego ze strachu kazano ich zaatakować wielkim wojskiem. W jej głowie pojawił się zarys planu, który chce wdrążyć w życie gdy tylko przybędą do niej ochotnicy po których posłała. Zaczęła chodził w kółko po namiocie z niezwykłym, jak na wojnę, spokojem w oczekiwaniu na ludzi, gdy nagle do namiotu wpadł mężczyzna, który raczej nie wstawił się w sprawie wezwania. Oficer przekazywał wieści, które niestety nie były zbyt dobre i nie plasowały wesołej przyszłości.
       Kobieta, zmrużyła oczy w poszukiwaniu dobrego rozwiązania odnośnie słabo bronionej części obozu i mimo, że na pewno kogoś tam pośle to jednak rozważała całe zajście. Sytuacja była niezwykle podejrzana i możliwości było tak wiele. Atakowanie praktycznie pustego miejsca nie miało przecież większego sensu, jeżeli strzały posłane w obóz, mogły spowodować znacznie poważniejsze szkody. Wychodziło więc na to, że cokolwiek szykują, będzie bardziej śmiercionośne niżeli grad podpalonych grotów. W jej głowie zaświeciła się wtedy lampka i do jej głowy wpadł pomysł, który być może mógł być rozwiązaniem. Przeciwnik nie chciał nikogo zranić a raczej chciał zablokować jedną z części obozu by ograniczyć manewr wojsk Gorących Źródeł. Co jeżeli shinobi po stronie Ognia, potrafią poruszać się pod ziemią i właśnie nas zachodzą a ten "niecelny" atak ma zamiar skupić większą część wojsk w tamtym miejscu by z zaskoczenia wybić więcej ludzi bez możliwości ewentualnego odwrotu w tamtą stronę? Może brzmiało to dziwnie ale co jeżeli było to prawdą? Niestety kolejną możliwością był fakt, iż ktoś kto umieć wytrzymać w trującej chmurze i pokryty jakąś zasłoną, odparł atak strzał by z zaskoczenia wyłonić się z dymu i poprowadzić dywersję. Potrzebowała świetnego sensora i to na gwałt. Przyda jej się ktoś kto będzie w stanie dostrzec chakrę pod ziemią i zarówno tę w chmurze o ile to w ogóle jest możliwe. Obawiała się, iż posłanie swoich ninja w tamten rewir to po prostu skazanie ich na śmierć ale nie pozostało jej wielkiego wyboru jak posłanie chociażby kilku w tamto miejsce.
       - Potrzebuje sensora z prawdziwego zdarzenia i to na gwałt. Mam podejrzenia, iż szykują dywersję z pod zasłony trującej chmury, bądź podchodzą nas pod ziemią, jeżeli posiadają ninja o takich zdolnościach. Poślij trzech Uchiha w tamto miejsce i niech mają baczenie na swoje stopy a właściwie to co może być nimi, niech prują ogniem gdy ktoś będzie chciał przebić się przez bramę. Przydałby się ktoś kto dobrze manipuluje defensywnymi technikami, czuje że będziemy musieli zastosować mocną taktykę obroną, która przetrzyma wroga, póki sami nie przeprowadzimy silnej dywersji, która zbiłaby ich z tropu. Niech ta trójka ustawi się w trójkącie przy bramie, by złapać wroga w ogień krzyżowy, jeżeli się przebije. I niech do cholery znajdą mi dywersantów o których prosiłam bo nie mamy czasu na czekanie!
       Ostatnie zdanie prawie wykrzyczała, ukazując swój gniew płynący w krwi Uchiha. Miała zamiar osobiście dołączyć do walki, lecz najpierw potrzebowała dobrego planu, który zostanie zrealizowany nawet w wypadku jej zgonu lub uprowadzenia. Setsuna to silna kobieta, z czego wielu nawet sobie nie zdawało, gdyż nigdy nie ujrzało jej gniewu. Niewątpliwie gdy stanie na polu walki, zabierze ze sobą wiele trupów.


http://i.imgur.com/HUl9do0.jpg
Chcę waszej fantazji.
Chcę waszej energii.
Chcę widzieć wasze ręce.
Chcę utonąć w oklaskach.

Offline

 

#77 2015-08-30 13:49:12

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Jezioro pamięci

     Przymróżyłem powieki, nie biorąc pod uwagę obelg, które za każdym razem wytacza w moją stronę dowódca. Zwróciłem jedynie uwagę, gdy ten oskarżył mnie, iż me przeprosiny były sztuczne. Uniosłem prawą brew nieco wyżej, niż lewą, a na mej twarzy umalowało się delikatne zdziwienie (Nie lubię, jak ktoś wmawia mi, że moja postać zachowała się inaczej, niż ja bym tego chciał. W końcu to moja postać. Opisałem dokładnie, że przeprosiny były szczerze, to jakim cudem ktoś odebrał je jako sztuczne? Nie rozumiem). Wzruszyłem ramionami, potrząsnąłem głową, a grzywka nadal unosiła się na wolnym wietrze. Czułem jak chłód dotyka mojej twarzy oraz rąk, elementów, które nie były okryte odzieżą. Wzrok skierowałem na Setsunę, która wydała polecenia trzem czerwonookim, a tuż po tym zwrócił się do mnie Ayatane, który bez żadnego dźwięku wyłonił się z grupki przebiegających żołnierzy. Rzuciłem mu przyjazne spojrzenie i kiwnąłem głową, bez żadnego słowa przytaknąłem na jego pytanie. Po sekundzie, za naszymi plecami pojawili się kolejni ninja, był to Yoh, który nie znalazł niczego ciekawego, a także Miyaguchi, który wrócił z niecierpliwością w oczach. Nie zabrakło Matsuo z drewnianą maską na twarzy, przysłaniającą pełne, mroczne oblicze. Obok mnie stał także Ichaza, jego wzrok błądził po namiotach źródlanego obozu. Następnie zerknąłem na Setsunę, która drżała z determinacji. Jako dowodząca nie ruszyła się z miejsca.
   - Miya, rusz wraz z Ayatane, by wspomóc go przy północnej bramie. Mat, Yoh, zostaniecie tutaj, by pełnić funkcję ochrony zarówno mojej, jak i Setsuny. - Po tych słowach machnąłem dłonią, odganiając białowłosego chłopaka. Mógł już ruszać, by nie zostać w tyle.
     W międzyczasie zastanawiałem się jaki plan posiada przeciwnik. Przed wschodnią bramą znajdują się łucznicy, którymi poszedł zająć się mój zastępca. Akemi winien poradzić sobie bez żadnych przeciwności. Łucznicy to zwykli żołnierze, którzy za pewnie nie posiadają żadnych technik. Jeden ruch, a ich życia staną się nicością. Co do tego nie miałem żadnych wątpliwości, większy problem stanowiła dla mnie północna brama. Wyruszyło tam trzech Uchiha, Ayatane, a także Miyaguchi. Kilka minut wcześniej otrzymałem wiadomość, że właśnie w tamtym miejscu unosi się niebezpieczna chmura trującego dymu. Do tego, łucznicy wystrzelili ogniste pociski, jakby chcąc wywołać niebezpieczną reakcję. Mógł to być lekki gaz, który w kontakcie z ogniem wytworzy porządną eksplozję. Jeżeli taka wersja byłaby prawdziwa, to dwójka moich ludzi udała się na rzeź. Resztę zaś rozesłałem do pomocy. Jedni pomagali rannym, drudzy zaś wspierali wszystko, co mogło okazać się niezbędne. Poprawiali namioty, przesuwali rzeczy, które utrudniały dostęp do prawidłowego ruchu. Robili wszystko, co w ich mocy.
     Uniosłem wzrok wysoko i zawiesiłem go na jasnym niebie. Ogniste strzały na moment utworzyły tak piękny widok, że musiałem nim nacieszyć oczy. Światło było tak wyraziste, że można by je porównać z dziennym. Przyłożyłem prawą dłoń do skroni i obserwowałem reakcję kobiety stojącej po mej lewej stronie. Matsuo stał niewzruszony, krzyżując dłonie na torsie, Yoh zaś zgarniał czerwone kłaki, które bez przerwy opadały mu na czoło. Jako, że był spocony, to ta czynność wcale nie była taka prosta. Zaśmiałem się cicho, tak, że nikt tego nie dosłyszał. Konwulsje ustały, a mój stan ustabilizował. Nie było sensu utyskiwać się nad przebiegiem wojny. Pełniłem rolę kogoś, kto tutaj wydaje rozkazy, więc musiałem zachować dystans do wszystkich najważniejszych linii. Związałem ręce za sobą, stanąłem dumnie, wyprostowany i zawiesiłem wzrok na przebiegających żołnierzach. Nie traciłem czujności, oczekiwałem jakiegokolwiek raportu odnośnie bram na północy i wschodzie.

Offline

 

#78 2015-08-30 16:27:35

 Suezo

Martwy

Zarejestrowany: 2014-10-28
Posty: 249
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Jezioro pamięci

Chłopak rozmawiał sobie z Logenem i Ikkyo. Pragnął się czegoś dowiedzieć, ale okazał się, że nic nie wiedzą na ten temat. Widocznie informacje te nie były podawane wszystkim jednostkom. Mogło to być spowodowane tym, że nie chcą siać paniki wśród żołnierzy. Innej opcji nie widział. W każdym razie chłopak mógł tylko czekać aż coś się stanie.
     Po dłuższej chwili przyszedł żołnierz, który szukał wojowników z klanu Uchiha, a dokładniej sensora i kogoś do dywersji. Na sensora zgodził się Logen.
- Czyli jest sensorem - pomyślał chłopak.
Chłopak już wiedział dlaczego nie musiał udowadniać nikomu, że jest z Uchiha, bo Logen wykrył jego chakrę. A teraz potrzebowali kogoś do dywersji. Suezo był słaby, ale nie zamierzał porzucać swoich pobratymców. Chciał pomóc w każdy możliwy sposób. Chociażby miał zginąć to zrobi to dla dobra honoru Uchihy. Dlatego zaraz po tym jak Logen zgłosił się na sensora chłopak przemówił.
- Moje umiejętności nie mogą równać się z waszymi to jest pewne nie mam też żadnych umiejętności sensorycznych, ale pewne jest też to, że nie zamierzam stać i przyglądać się jak toczy się wojna. Oddam nawet życie dla dobra naszego klanu. Zgłaszam się - powiedział ze spokojem.
     Chłopak był gotowy umrzeć dla dobra kraju. Chciał przywrócić dobre imię jego klanu. Kiedyś byli prawie najsilniejszymi jednostkami a teraz? Nie mogli się zbytnio równać z innymi. Ale chłopak wierzył, że w końcu nadejdzie ten dzień gdy Uchiha będą najsilniejsi na całym świecie i nikt nie będzie w stanie im podskoczyć. Dosłownie nikt.

Ostatnio edytowany przez Suezo (2015-08-30 16:28:47)


http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/540/vcxren.jpg

Offline

 

#79 2015-08-30 16:43:54

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Jezioro pamięci

~~

    Ucieczkę na kryształowym smoku można zaliczyć do rzeczy niesamowitych, wspaniałych. Dla niektórych, bardziej doświadczonych shinobi może być to coś zwykłego, pospolitego u przedstawicieli klanu Kiyoshi, ale nie dla mnie. Mimo wszystko byłem nowy w tym świecie, wychowywany w zupełnie innym środowisku. Bezpieczny od rozlewu krwi czy wojen. Sławne osoby miały to do siebie, że nie pchały się ku niebezpiecznym sytuacją. Unikały ich jak ognia, ukrywając się w za murami, których pilnowali wynajęci strażnicy. Nie pomagali, zajmowali się sobą i tylko sobą. Nawet dla własnego bezpieczeństwa są wstanie sprzedać swoich bliskich, rodzinę. Mówi się, że to nie demony są prawdziwymi potworami, a ludzie. Zdarzają się nawet przypadki, gdzie oddaliby duszę największemu złu, a żeby tylko było im dobrze w życiu. Mimo wszystko, każdy człowiek jest samolubny, nie ważne ile razy się tego będzie wypierał. Bohater ratuje ludzi dla własnej uciechy, żołnierze walczą by obronić to co ich, zaś shinobi zabijają by przeżyć. Każdy jest samolubny.
    Kiedy tylko zsiedliśmy ze smoka, strażnik od razu zaczął swoje wywody. Paranoja tutaj jest w jakimś stopniu logiczna, ale bez przesady. To prawda, że Ayamaru mógł wymienić parę słów ze szpiegiem, ale nie koniecznie musiała to być zdrada. Może to była jedna z jego dawnych przeciwniczek lub kompan z jakiejś misji? Zaś co do jej wypuszczenia, to chyba byliśmy trochę zajęci staraniem się przeżyć. Gdyby mężczyzna w opasce nie pomyślał o na i zaczął walkę ze złotowłosą, to istniała szansa, że mogliśmy umrzeć. Po chwili strażnik kazał na się za nim udać do generała. Zapewne to tam zostanie wyjaśnione, czy Hi no Kuni jest wstanie zaufać Kiyoshi. No cóż, postanowiłem bez słowa się za nim udać, spoglądając na pochmurne niebo. Na chwilę się zatrzymałem, żeby spojrzeć na deszcz strzał, które zmierzały ku obozowi Yu no Kuni. Ciekawie to wszystko się zapowiada.
    Po przejściu przez mur byłem trochę zaskoczony widokiem przed moimi oczami. Zamiast zwyczajnego obozu wojskowego widziałem małe miasteczko. Dość spora ilość namiotów, parę budynków z czerwonymi latarniami przed nimi lub nawet stojące przed nimi kobiety, które serdecznie zapraszały do odwiedzenia "domku" czy "namiotu". Nawet gdzieś w oddali znajdował się bar, choć o tej porze wszystko świeciło pustkami. Najpewniej kiedy jakiś żołnierz miał czas wolny, to szedł do którychś z tych miejsc. A biorąc ilość latarń... to musiało tu być całkiem duże wojsko. Jednak wracając do samego obozu. Im bardziej zagłębialiśmy się, tym wszystko stawało się bardziej zorganizowane. Budki rzemieślników, baraki dla żołnierzy czy jakieś domki - może należące do dowódców lub ludzi wyższej rangi.
    Kobieta imieniem Eri zaprowadziła nas do budynku z wielkimi chorągwiami. Czyli innymi słowami, dotarliśmy do centrum dowodzenia. Inaczej, co robiłby tam generał? Najpewniej stąd podejmowano wszelkie decyzje dotyczące tej wojny. Zaś co do samego dowódcy, to znał się on na swojej pracy. Natychmiast zapytał w swoim groźnym tonie, o nasze "sztuczki" i jak mógłby nas wykorzystać. Oczywiście wszystko byłoby dobrze, gdyby ten strażnik nie zakwestionował lojalności klanu Kiyoshi. Rozumiem, to że szpieg za nami szedł jest lekko dołujące oraz żenujące, ale że my jesteśmy Ci źli? Ja tam żadnych wyższych celów nie mam, zaś delegacji z kryształowego klanu o to nie podejrzewałem. Podobno ich przybycie było warunkiem umowy lorda feudalnego Hi no Kuni z klanem. Większych szczegółów nie znałem i jakoś nie miałem okazji zapytać. Ale sam fakt, że nam nie ufał trochę mnie denerwował. Mimo wszystko jest to moja rodzina od strony ojca.
    - Mi to nie wyglądało na rozmowę, a raczej krótką wymianę zdań. Z tego co wiem, to jest wojna pomiędzy dwoma krajami, tak? Skąd pewność, czy jakieś inne klany nie zasiliły Yu no Kuni? Ayamaru-san jest doświadczonym shinobim i z pewnością spotkał wielu równie doświadczonych jak on. Może to była jedna z takich osób? W końcu szybko wykorzystała fakt uwięzienia w kopule na swoją korzyść. Gdyby nie szybkie działanie Ayamaru, to moglibyśmy nie wrócić w całym gronie. To prawda, uciekła. Ale zdobyła tylko informacje jakie mogła, a nie jakie chciała. Senju wspomagający Hi no Kuni, to chyba oczywisty fakt, nie? Zaś co do Kiyoshich, to również nie wie wszystkiego. Jedynie tyle, że przyszliśmy z pomocą. - powiedziałem lekko zdenerwowany całą sytuacją. Starałem się utrzymać maskę spokojnej osoby, żeby nie wyjść na łatwo denerwującego się młodzika. Choć teraz czułem się trochę głupio wyskakując tak nagle, nie pytany. Prędzej to właśnie Ayamaru lub dowódca tej grupki powinien mówić za nasz klan. Jednak nie mogłem pozwolić od tam temu strażnikowi kwestionować lojalność Kiyoshich. Był to klan, do którego należałem i nie mogłem puścić płazem oskarżania go o szpiegostwo. Kryształ miał swoją wartość, więc nie można pozwolić by go obrażano.
    - Wybacz, że zabrałem głos niepytany Ayamaru-san. Po prostu... trochę emocje mną zawładnęły. - powiedziałem do blondyna w opasce, lekko zawstydzony swoim wybuchem. Odezwałem się w imięniu mojego klanu, nawet jeśli byłem nowy w tej grupce. Nie znałem imion pozostałych Kiyoshi, co mogłoby wydać się dziwne. Coś czułem, że byłbym w jeszcze gorszej sytuacji, gdyby dowódca dowiedział się o moim "późniejszym dołączeniu". Wtedy miałby pełne prawo podejrzewać mnie o bycie tak zwanym kretem. Nikt z tej grupy nie mógł jako tako potwierdzić mojej przynależności, bo nigdy mnie nie widzieli. Chociaż jakby co, mogłem użyć Shotona na pokazanie swojego pochodzenia.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-08-30 16:58:08)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#80 2015-08-30 17:19:07

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Wprawiona w ruch kopuła za sprawą wybuchu na krótki moment znacznie ograniczyła nam, znajdujących się w jej wnętrzu, możliwość polegania na zmyśle słuchu, co po dodaniu do zagęszczającego się dymu stanowiło znaczne utrudnienie w zorientowaniu się w sytuacji. Co dla jednych stanowiło problem, innym tylko pomagało. Przeczuwałem, że Hikari znajdzie jakiś sposób, by wykorzystać sytuację i wydostać się z kryształowego więzienia. Odetchnąłem w duchu, kiedy usłyszałem słowa rozwścieczonego sensora - uciekła. Wiedziałem, że to właśnie tym mnie uwiodła - nie była zwykłą, ładną buźką. Oprócz tego potrafiła sobie radzić, nawet będąc uwięzioną z ósemką teoretycznie wrogich jej ninja. To był mój ideał kobiety.
    Moi klanowicze pozostawili całe te zajście bez komentarza. Z kolei sensor jak zwykle miał coś do powiedzenia. Nie trawiłem typa.
    - Nie poświęcę życia swoich towarzyszy, żeby zabić jakiegoś szpiega. Wolałbym też, żebyś zaczął się do nas zwracać z należytym szacunkiem. Jeśli tak traktujesz sprzymierzeńców, to wkrótce możesz ich stracić. - odpowiedziałem na zarzuty pod moim adresem, nie podnosząc głosu. Nie miałem zamiaru strzępić języka dla osób, do których i tak nie trafią żadne argumenty.
    Sensor prowadził nas do generała, z którym mieliśmy się spotkać. Dlatego też, nie bacząc na żywioną w jego kierunku niechęć, zeskoczyłem z kryształowego smoka, podążając jego śladem. Dezaktywowałem przeklętą pieczęć i wkrótce dołączyliśmy do jednego z oddziałów, gdzie dowódca poinformowała nas o najbliższych planach.
    Przyjrzałem się wszystkim bardzo wyraźnie, jednak nie rozpoznałem żadnej z twarzy. Miałem jedynie wrażenie, że gdzieś już widziałem tego białowłosego mężczyznę, choć przeczucie mogło mnie mylić. Na pewno jednak z żadnym z tam obecnych nie miałem jeszcze przyjemności porozmawiać. Wiedziałbym wówczas, skąd owa grupa pochodziła i kogo reprezentowała. 
    Moją uwagę przykuł rozległy świst, który przeciął niebo - to setki płonących strzał pruły powietrze, zmierzając w jednym kierunku. Doszedłem do wniosku, że to właśnie tam musiał znajdować się obóz przeciwnej strony.
   
     Szliśmy wartkim krokiem, przechodząc przez bramę obozu. Z zewnątrz wyglądało to jak zwykły ufortyfikowany obóz, w którym przebywają żołdacy przygotowujący się do bitwy. Wewnątrz spodziewałem się znaleźć wojskowe namioty lub w najlepszym wypadku jakąś zbiorową noclegownię, gdzie zakwaterowani byliby żołnierze. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy na miejscu zastaliśmy coś na kształt miasteczka. Na tle namiotów widoczne były tu różne elementy charakterystyczne dla mieścin niedotkniętych wojną - był tam i bar i inne rozrywki, jak chociażby burdele.
    Podejrzewałem, że w to miejsce zjechały się dziwki ze wszystkich okolicznych wsi. Taka liczba stacjonujących w jednym miejscu żołnierzy z pewnością napędzała gospodarkę tego miejsca. Pieniądze Lorda Feudalnego, którymi płacił żołdakom, przepływały w niebagatelnych ilościach poprzez kufle z piwem i cipki rubieżnych panienek. Widać nie wszystkim przedłużająca wojna była nie w smak.
   
    Kroczyliśmy za Eri Ayatsuri, która ostatecznie doprowadziła nas do generała wojsk Kraju Ognia. Sam generał był osobą postawną i budzącą respekt. Dowódca zdała mu krótki raport, w którym poinformowała o przybyciu sił naszego klanu oraz klanu Senju. Przyjrzałem się pozostałym jeszcze raz - czyżby to byli krewni legendarnego Katsuro Senju? Nie miałem zbyt dużo czasu, zanim po raz kolejny zakwestionowano motywy działań moich ludzi. Jako że Masanobu nie kwapił się do zdania relacji z tamtego zdarzenia, a ja sam byłem w nie najbardziej zawikłany, postanowiłem złożyć generałowi wyjaśnienia.
    - Generale! Z całym szacunkiem melduję, że nie byliśmy świadomi obecności szpiega w naszych szeregach, jako że przez cały czas pozostawał on w ukryciu. Kiedy tylko zdaliśmy sobie sprawę z zaistniałej sytuacji, przypuściliśmy atak na niewidzialnego osobnika, który nieomal zakończył się powodzeniem. Udało się wywabić tę osobę z ukrycia - wiemy już, że stoi za tym kobieta. Niestety mnie nie udało się jej zidentyfikować, dlatego też spytałem, czego od nas chce. Nie uzyskałem odpowiedzi, a nasza misja została zagrożona za sprawą gazu. Jak on - tutaj wskazałem na osobę sensora - twierdził, chmura była trująca. Miałem do wyboru postawić wszystko na jedną kartę i spróbować dorwać szpiegmistrzynię, lub ocalić naszych ludzi przed zatruciem. Wybrałem życie 8 ludzi zamiast odebrania jednego i, jeśli miałbym dokonywać wyboru jeszcze raz, postąpiłbym podobnie.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.ninjaclanwars.pun.pl