Ogłoszenie


#41 2014-09-27 19:41:22

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Polana

      W jednej chwili znajdowałem się przy Akemim, w drugiej już me oczy śledziły jego błyskawiczne ruchy. Cóż za szybkość, cóż za precyzja. Byłem lekko zniesmaczony jego nachalnością, jednakże w całości nie brakowało nutki przyjemności. Gdy wrócił do mnie, poklepałem go delikatnie po ramieniu i ponownie oparłem. Do nas dobył także Kazunari w swym dziwnym, ciemnym płaszczu. Po jego słowach, gdy wzrok swój wlepiał w krzaki, podszedłem nieco bliżej i delikatnie dotknąłem jego torsu. Przejechałem dłonią wolno, co by go nie zniesmaczyć. Patrzyłem jednak zupełnie gdzie indziej. Moją uwagę przykuł rozbierający się chłopak o jasno białych włosach.
     Z nosa uleciała mi strużka czerwonej krwi.
     Zdałem sobie sprawę, że toczące się walki zupełnie mnie nie obchodzą. Z omdlałego Sabaku jedynie zakpiłem pod nosem. Yochary i inne Kuroi Ine totalnie olałem. Jeżeli chodzi zaś o medyka zamkniętego w kryształowej kopule, to nieco mnie to zaczęło drażnić, nie ukrywam. Moje umiejętności okropnie wyczerpują organizm, więc nie widzę siebie walczącego bez lekarza pod ręką. Nie zrobiłem jednak nic w kierunku uratowania umierającego Sugimoto. Od czasu przegranej na turnieju podchodziłem do nich - Namikaze - z niemałym dystansem.
     Podsumowując ostatnie pięć minut, nie zrobiłem zupełnie nic. Jedynie stercząc przy Kazu, odezwałem się do zastępcy Samotników poważnym głosem. Lecz podkreślam, wzroku swego nie odciągnąłem, nadal spoczywał na Ayatane, który dostarczał lodu rannym personom.
   - Spokojnie, spokojnie. Cóż to się pod tą kupą mięśni kryje? Taka budowa, a nerwy nie żelazne? Stoickości trochę, to i nam się lepiej żyć będzie. Niech Samotnicy lepiej wrogów się nie nabawią u drewnianych. Z tego co wiem, to Ci niezłego lidera mają, podobno groźny taki i rozważny. Ja to bym nie nacierał... ale co ja tam wiem...

Offline

 

#42 2014-09-27 19:43:27

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: [Event] Polana

  Chłopak odskoczył od kopuły, prawie został przez nie zgnieciony. Jednak udało mu się to jakoś przeżyć, możliwe że dzięki szczęściu. Obserwował tocząca się walkę, coś było nie tak przeciwnik nawet nie reagował na to co się dzieje. Po prostu szedł jak kamień, a obrażenia były dla niego niczym. Nie sądził, że ktoś może być tak wytrzymały i nawet potężne ataki Taijutsu nie robiły na nim wrażenia. To było coś niesamowitego. Jednak całą obserwacje przerwała mu pewna sytuacja.

  Spojrzał na swojego klanowicza, wokół niego była kałuża krwi. Kiepsko to wszystko wyglądało. Chłopak ściągnął swoją kurtkę i szybko podbiegł pod dwoje leżących ludzi. Rozłożył swoją rzecz tak aby obie osoby mogły na niej leżeć no i żeby jakoś tamowała krew starszego Namikaze. Medyczka była czerwona na twarzy i zemdlała to dawało złe znaki. -Nie chcę krakać, ale wydaje mi się że nasza medyczka ma w swoim organizmie truciznę jakąś... Bo na objawy genjutsu mi to nie pasuje, ani tym bardziej ran...- Prostą dedukcją to stwierdził nic więcej.

Offline

 

#43 2014-09-27 19:55:44

Maiko

Martwy

Zarejestrowany: 2014-08-27
Posty: 22
Klan/Organizacja: Członek Organizacji
KG/Umiejętność: Brak

Re: [Event] Polana

Maiko była bezradna w zaistniałej sytuacji. Miała w planach rozwijać się w stronę medycyny, jednak nie spodziewała się czegoś takiego. Nie posiadała żadnych zdolności, jednak czuła na sobie wzrok innych. Czuła, że jeżeli on teraz umrze, obwinią o to ją. Była bardzo rozdrażniona. Nie wytrzymała, kiedy dodatkowo atmosferę podsycił nieznajomy ninja.
- Przecież próbuję, ale to nie jest takie proste, jak się wydaje! - Krzyknęła na chłopaka. Pomyślała, że nie mógł tak na nią napierać. W końcu do teraz tylko obserwował jak rozpaczliwie próbuje podtrzymać Sensei'a przy życiu - Wybacz mi... Staram się jak mogę.
Zauważyła fragment lodu, który nagle pojawił się obok niej. Zdjęła swoją kurtkę i włożyła do niej ów lód. Związała ze sobą rękawy, by uformować z ubrania coś na kształt woreczka. Całość położyła na głowie medyczki.
- Proszę! Musisz się obudzić - Powiedziała cicho, a po jej policzku popłynęła łza - Nie możemy zawieść.

Offline

 

#44 2014-09-27 21:29:09

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Polana

    Moje przeczucie mnie nie zawiodło: nieznajomemu udało się przeżyć pomimo potwornej siły, jaką dysponował Akemi. Wiedziałem, że jego umiejętności są na zupełnie innym poziomie aniżeli moje, co dobrze świadczyło również o tym drugim. Obserwowałem to wszystko z bezpiecznej odległości, nie chciałem stać się przypadkową ofiarą tego konfliktu.
    Moją uwagę natomiast przykuło użycie mojego limitu krwi, dzięki któremu powstała kompletna kopuła wokół Sugiomoto i jego grupy wsparcia. Rozejrzałem się dookoła, jednak nie dostrzegłem, kto mógł być potencjalnym stwórcą kopuły. Z powodu złego oświetlenia nie było mi dane poznać barwę kryształu, który mógłby mi nieco przybliżyć postać użytkownika Shoutona.
     Wiele się zdarzyło w jakże krótkim czasie. Po chwili na ziemi leżały już nie dwie, a cztery osoby. Jedną z nich był członek klanu Sabaku, który miał coś do jednego z tych noszących te dziwne płaszcze. Nie zagłębiałem się w ich konflikt, ważne było, że leżał w tej chwili na ziemi, totalnie bez życia i można by rzec bez powodu. Tak naprawdę mało się tym przejąłem, ale widziałem, że zdarzenie to zaniepokoiło białowłosego, który wcześniej użył swojego lodu do stworzenia kopuły. Jakaś cząstka mnie kazała mi myśleć, że może mieć on rację.
    - Można jakoś pomóc? - spytałem, podchodząc do niego, jednocześnie widząc, jak używa odłamka lodu do ochłodzenia ciała Sabaku. W międzyczasie obserwowałem uważnie otoczenie, jako że oboje mogli teraz stać się łatwym celem dla przeciwników, a moja dłoń powędrowała do kabury na broń, by w razie potrzeby szybko dobyć oręża.
     Zajmując swoją głowę innymi sprawami, niemal nie dostrzegłem, że jeden z nieproszonych gości został już ostatecznie wyeliminowany przez Akemi'ego. Co prawda, nie widziałem samego zdarzenia, ale teraz stał on razem z Yoshim, który w dość dziwnej pozycji opierał się o kolesia w tym płaszczu. Wyrzutek patrzył w naszą stronę, choć niewykluczone, że mógł skupić się wyłącznie na leżącym na ziemi chłopaku i białowłosym sterczącym tuż nad nim.

Offline

 

#45 2014-09-27 22:52:14

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Polana

  Kryształowa kopuła skutecznie odgrodziła rannego od większości zgromadzonych, jednak nie do wszystkich, przez brunatny kryształ ledwo co było widać sylwetki pozostałych sprowadzonych tu przez Sugimoto osób. Wewnątrz było dość ciasno, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że zgodnie ze zdrowym rozsądkiem należało zapewnić nieprzytomnym dostęp do świeżego powietrza, zamiast gromadzić się w okół niczym towarzystwo wzajemnej adoracji. Dziwił mógł nieco fakt, że największa odpowiedzialność spoczywała na najmłodszej w owym towarzystwie dziewczynie. Na szczęście, kiedy tylko popełniła błąd zostawiając Namikaze samemu sobie natychmiast zastąpił ją w tamowaniu rany pewien chłopak. Wyraźnie jednak nie panował nad sobą, zawodowy ninja, który bez mrugnięcia okiem był w stanie odbierać komuś życie, miał stres przed próbą jego ratowania. Taii postanowił zadbać o komfort nieprzytomnych rozkładając swoją kurtkę w taki sposób aby to im jakoś pomogło. Nikt nie skomentował jednak tego zachowania. W pewnym momencie w środku kopuły powstał fragment lodu. Dziewczyna natychmiast podłapała pomysł Namikaze i postanowiła w swoją kurtkę zebrać trochę lodu aby zrobić okład z lodu i położyła go na głowię nie przytomniej dziewczyny. Z pewnością opuściło to nieco gorączkę jednak nie wybudziło dziewczyny. Na domiar złego pod kopułą w połowie otoczonej lodem robiło się całkiem zimno, na tyle, że ręce osób pozbawionych kurtek lub płaszcza lekko się trzęsły.
- Jeżeli to prawda to trzeba by to jakoś wyssać przynajmniej słyszałam, że się tak robi. Umiesz ssać?- spytała spanikowana dziewczyna, nie zwracając uwagi na nieskładny dobór słów.

   Kazunari jako jedyny postanowił podjąć rozmowę z Senju jeżeli wierzyć jego słowom i faktowi że potrafił charakterystyczne dla tego klanu techniki. Mimo wszystko nie był do końca przekonany czy można mu zaufać czy w ogóle można zaufać komuś z Senju? Nie miał okazji jednak prowadzić rozmowy zbyt długo.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
Samotnik ruszył po raz drugi nie bacząc na słowa swojego przeciwnika, najwidoczniej nie chodziło już o to czy jest zagrożeniem czy nim nie jest, a o fakt że sprzeciwił się jego woli i nie zginął. Tym razem również Senju nie chciał poddać się bez walki, jednak jego możliwości były mocno ograniczone bez możliwości użycia rąk. Jedyne co zdołał zrobić to połowiczny unik, który sprawił, że oberwał w bark zamiast w głowę. Ten pękł dostarczając mu jedynie dodatkowego bólu i być może o sekundę więcej na tym świecie. Zanim cios Akemiego nie zatrzymał się miażdżąc wszystko od barku do kręgosłupa i pozbawiając Ichimaru życia. Krew trysnęła opryskując twarz i ubranie zastępca lidera samotników. Przednim zaś leżało zmasakrowane ciało, na dobrą sprawę patrząc z perspektywy z której Senju otrzymał cios ciężko było stwierdzić nawet czy należało do człowieka.
- Głupiec! - wykrzyczał w kierunku Akemiego, potężnie zbudowany mężczyzna chociaż znacznie mniejszy od wspomnianego samotnika, ten sam, który wcześniej groził Ayamaru. - Nie zależnie od tego czy mówił prawdę czy nie warto było wyciągnąc z niego informację! Po zniszczeniu mu rąk nie był zagrożeniem. Nie będę podążał za takim półgłówkiem.
Po tych słowach podniósł z ziemi wielką skrzynię założył ją sobie na plecy i ruszył  w kierunku Akademii, nie zwracając uwagi na wcześniejsze ostrzeżenia. Hyuuga jedynie wzruszył ramionami, jednak widocznie mimo niechęci do Akemiego był pod wrażeniem jego pokazu siły ponieważ został z resztą towarzyszy. Nara nie powiedział nawet słowa, zdawało się że wyczyn samotnika nie zorbił na nim wrażenia, ale ile było prawdy w jego minie raczej cięzko było stwierdzić. Zbliżył się do trójki, która zdawała się mieć najwięcej pomysłu na to co robić dalej, a w ślad nim niczym cień udał się jego wilk.

- Możesz mi powiedzieć co Cię tak śmieszy w sytuacji gdy twoi potencjalni sojusznicy padają jak muchy, właściwe nie wiadomo, dlaczego? Jesteś na tylę pewny, że nie spotka cię podobny los? - powiedziała Hikari w kierunku samotnika, który nie miał odwagi nawet zabrać głosu w dyskusji.
Tymczasem pozostali z wyjątkiem dziewczynki, która spała byli zajęci pomocą dla kłótliwego Sabaku. Ayatane zbadał jego objawy dość dokładnie i w obliczu gorączki postanowił przy użyciu swojego ubrania i umiejętności klanowych nieco złagodzić wzrost temperatury. Wydawało się, że jako pierwszy dostrzegł zagrożenie w nagłym traceniu przytomności przez niektórych ze zgromadzonych na polanie. Yocharu na słowa Yukiego odskoczył jakby miał się czymś zarazić. tymczasem Kiyoshi podszedł oferując pomoc, z tym że nie za bardzo wiedział co robić.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-09-27 23:08:21)

Offline

 

#46 2014-09-28 02:51:54

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Polana

Odskoczył. Lądując na ziemi, poczuł jak jego noga delikatnie się ugina jakby pod wpływem zmęczenia czy może ciężaru. Chłopak momentalnie zauważył jak energia zaczyna uciekać z jego organizmu co dawało pewien efekt choroby. Z czoła powoli zaczęły spływać krople potu zaś całe ciało robiło się cięższe, z każdą chwilą coraz bardziej ciągnąć go ku ziemi. W momencie odskoku miał jednak wrażenie, iż ujrzał jakąś postać być może poruszającą się tak szybko, że rozmazała mu się dając efekt zwykłej plamy podczas robienia uniku. Możliwe też było, że nadchodząca i nagła choroba doprowadziła go do przywidzeń.

Chłopakowi zaświeciła się lampka. Pomimo, że jego stan fizyczny diametralnie się pogarszał, zdążył połączyć kilka rzeczy w całość. Najpierw ten przenikliwy wzrok Kazunariego, którego oczy były znacznie bardziej rozwinięte niż ślepia Yocharu, mówiący o pewnych wątpliwościach jakby zobaczył ducha, potem mdlejący ludzie. Sytuacja zdawała się zapętlać. Chłopak nie miał już wątpliwości, że na polanie byli kolejni niespodziewani goście, niepałający przyjaźnią do nikogo i mający jakąś cudaczną umiejętność albo, tak jak usłyszał gdzieś w tyle, używali trucizny. To nie była żadna choroba, za tym musiał ktoś stać.

Stał zaciskając pięści jakby chcąc jeszcze wycisnąć z siebie więcej siły do utrzymania się na nogach. Sharingan zgasł jakby mimowolnie a obraz zaczął mu się rozmazywać.
- Kuso...
Szepnął pod nosem. Dobrze wiedział, że za chwile skończy jak ten Sabaku, który padł u jego nóg. Spojrzał kontem oka na pozostałych ninja, stojących w różnych miejscach polany. Bez pomocy medyka, bądź kogoś kto potrafi złagodzić jego objawy nie da rady jednakże jego duma nie pozwalała mu prosić się ani informować innych o takich rzeczach. Zresztą na dobrą sprawę jego los był obojętny każdemu z tego zgromadzenia, może po za Kuroiem z którym dzielił ten sam klan i ewentualnie jego Liderem, który nawet wykazał się pewnym zaangażowaniem przy jego obronie. Pierwszy raz w życiu musiał się przełamać, gdyż od tego co powie mogło zależeć życie pozostałych tutaj wojowników, jak nawet i jego.

- INTRUZI! - Wykrzyknął jakby chcąc skierować wszystkie głowy w swoim kierunku. - To nie żadna choroba! Mamy do czynienia z kimś cholernie szybkim! - Po tych słowach kaszlnął, czując jak gorączka daje o sobie znać a jego ciało się zatrzęsło doprowadzając go do ukucnięcia. Wiedział, że po tych słowach mógł sprowadzić na siebie gniew tego, którego wygadał ale z drugiej strony miał pewną satysfakcje, że to jego oczy wykryły to niebezpieczeństwo przez co na jego zmęczonej i schorowanej twarzy pojawił się lekki uśmiech.

Offline

 

#47 2014-09-28 14:26:10

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Polana

     Kolesiowi udało się przeżyć atak zastępcy Samotników. No cóż, mógł bardziej się postarać, widocznie jego szybkość była zbyt mała. Ja w to bagno na pewno pakować się nie będę. Senju, czy też nie, wróg, czy przyjaciel, wolałbym go oszczędzić. Jeden z nich bystrze powiedział, informacje cenna rzecz.
     W tym samym momencie kątem oka dostrzegłem chwiejącego się chłopaka. Ubrany był w ten sam płaszcz co Kazunari, okropne kolory. Po pierwszym słowie jakie wypowiedział, lekko wytrzeszczyłem oczy, a me ciało zaczęły pokrywać czarne znaki. Ruszyłem (Szybkość: 200). Gdy znalazłem się obok, wystawiłem ręce i złapałem go przed ewentualnym upadkiem. W tej pozycji dałem mu dokończyć resztę kwestii, po czym z pewnymi spekulacjami przejechałem rękawem po jego ciele. Spodziewałem się zatrutych, niewidzialnych broni, dlatego też wolałem nie robić tego odsłonięta dłonią. Po szybkim przeanalizowaniu, chwyciłem go mocno raz jeszcze i przeniosłem do Ayamaru, byłego rywala, który widocznie zanudzał się powoli. Niech on się nim zajmie.
     Przytaknąłem lekko, a me ciało pokryły jasno niebieskie błyskawice. Włosy nastroszyły, a mina stała się jeszcze bardziej poważna. Zagryzłem wargi z niepewności.
     Jeżeli okazało się, że w ciele Yocharu nie tkwiła żadna broń, to po odniesieniu go przykucnąłem lekko do ziemi. Nie byłem specjalistą w nasłuchiwaniu, jednakże swój wzrok wtopiłem w podłoże. Chciałem zauważyć choćby najmniejszy szczegół, zmianę w ziemi, ślady stopy, czy cokolwiek co mogłoby wskazywać, że przeciwnik nie tylko jest szybki, lecz także niewidzialny. Dodatkowo krzyknąłem w stronę Hyuuga, który ówcześnie wydawał się walczyć z kimś.
    - Gdzie on jest?! - Gdy udało mi się go namierzyć, z pomocą Hyuuga, czy też bez, od razu rzuciłem się w jego stronę. Biegnąc, wyskoczyłem w powietrze, a wystawiając dłoń do przodu, zakręciłem się. Konoha Raiken. Silne uderzenie winno osłabić przeciwnika, chociażby w minimalnym stopniu (Siła: 550, Szybkość: 235). Po wykonanym ataku starałem się osłaniać. Wiadomo, w walce z niewidzialnym nie byłoby to łatwe, lecz chociażby najmniejszy szelest pozwoliłby na lepszą orientację (Wytrzymałość: 300).
     Jeżeli okazało się, że w ciele Yocharu tkwiła jakaś broń, to musiałem sprawdzić z której strony strzelał oponent. Dokładnie pamiętałem w którym miejscu stał Uchiha, dlatego biorąc pod uwagę miejsce w którym znajdowało się ostrze, nie miałbym najmniejszego problemu z określeniem pozycji wykonanego strzału. Dalsze postępowanie wykonałem tak samo, jak w poprzednim akapicie. Atak, oraz obrona.
     Jeżeli zaś nie zlokalizowałem wroga, a w ciele Yocharu nie tkwiła żadna broń, to jedynie cofnąłem się do miejsca w którym ówcześnie stałem - blisko Akemiego i Kazunariego. Moje myśli były zawiłe i niejednoznaczne. Czy bez medyka pod ręką, na prawdę nie jestem w stanie zrobić nic więcej?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#48 2014-09-28 16:19:44

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Polana

   Yuki, w dalszym ciągu kucając obok ciała Sabaku, obserwował sylwetki, znajdujące się pod kryształowo-lodową kopułą. Jedna z nich, będąca najprawdopodobniej dziewczyną, która wcześniej tamowała ranę Sugimoto, podniosła twór Ayatane i podobnie jak chłopak, wykorzystała go do utworzenia improwizowanego okładu. Podejrzenia Samotnika sprawdziły się; oboje - medyczka i piaskowy - zemdleli z tego samego powodu. Białowłosy raz jeszcze przeanalizował wszystkie wydarzenia sprzed ostatnich paru minut. Wykluczywszy genjutsu oraz chorobę, jako powód omdleń, doszedł on do jedynego słusznego wniosku. Trucizna.
   Tylko jak? W jaki sposób komuś udało się niepostrzeżenie zaaplikować substancję w dwie osoby, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu? Odpowiedź nadeszła bardzo szybko i nieoczekiwanie.

   Yocharu krzyknął, natychmiast wyrywając Ayatane z zamyślenia. Yuki od razu skierował wzrok na Uchiha'ę. Chłopak wyraźnie miał problemy z utrzymaniem równowagi. Samotnik, przeczuwając co może się zaraz stać, już chciał utworzyć lodowy filar, zapobiegając upadkowi towarzysza. Ktoś jednak go uprzedził. Ciemnowłosa postać pierwsza ruszyła w stronę tracącego przytomność Jogurta, nim ten zdążył dotknąć ziemi. Na rękach wyrzutka, Yocharu wypowiedział jeszcze ostatnie słowa, po czym zemdlał.
   Ayatane nie zwlekał z reakcją. Momentalnie obok chłopaka pojawiły się cztery kałuże, z których po chwili wyrosły idealne kopie oryginału. Wodne klony naraz wyciągnęły z toreb kunai'e, po czym ustawiły się w pozycji obronnej wokół oryginału.
   Yuki dostrzegł, jak czarnowłosy chłopak rękawem kurtki przejeżdża po ciele Uchiha'y. Tylko jedno wytłumaczenie tego zachowania przychodziło Samotnikowi do głowy; szuka broni. Ayatane rozejrzał się po polanie i zaraz mógł wykluczyć opcję, w której ktoś z dystansu truł kolejne osoby. Medyczka bowiem, gdy padła, była schowana za lodową kopułą.
   Zatem Yocharu miał rację. Ktoś, bądź coś niezwykle szybkiego atakowało grupkę wojowników. Yuki nie mógł go powstrzymać, ale mógł osłonić się przed jego ciosami. Skierował on prawicę w kierunku podłoża. Natychmiast ziemię na metr wokół niego pokryła niezbyt gruba warstwa lodu, która ominęła jednak Ayamaru oraz leżącego Sabaku. Jeżeli wróg przypuści atak na białowłosego, poślizgnie się na lodzie, co da drużynie szansę na eliminację oponenta.

   Gdy Yoshi podał nieprzytomne ciało byłemu rywalowi, Ayatane rzekł wyraźnie, odpowiadając na wcześniejsze pytanie Kiyoshi.
- Zrób mu okład, na razie chyba więcej nie poradzimy. - to powiedziawszy, Yuki utworzył obok towarzysza kolejny kawałek lodu, identyczny jak ten, którego sam wcześniej użył. Teraz Samotnik mógł tylko czekać na decyzje silniejszych od siebie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayatane (2014-09-28 17:41:36)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#49 2014-09-28 17:29:03

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 478
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37

Re: [Event] Polana

     Najwyraźniej inni zaczęli także dostrzegać, że coś tu nie gra. Najbliżej był chyba Yocharu. Jednakże jego sharingan nie był jeszcze tak mocno wykształcony, by dojrzeć to co mój. Albowiem wkrótce odkryłem z czym walczymy. Cóż, nie powiem żeby był zachwycony. Szczególnie z tego powodu, że nigdy nie miałem kontaktu z takim przeciwnikiem. To już wiem, że Hyuuga nie atakował powietrza, tylko właśnie to. Spojrzałem na niego zdenerwowany, że nie poinformował nas wcześniej. Przez to sam stałem się zapewne ofiarą tego paskudztwa. Wywnioskowałem to po osłabieniu jakie poczułem oraz pojedynczych kroplach potu spływających z mojego czoła, zupełnie jakbym miał gorączkę.

     Spojrzałem raz jeszcze na Akemiego - przy którego atakach, łezki mojego sharingana wprawiane były już dwa razy w ruch - oraz na Yoshiego, atakującego powietrze. Jego ataki raczej na nic się nie zdały, ponieważ nasz oponent nawet nie miał nóg. Bez oczu moich lub Hyuugi, nie da się z nimi skutecznie walczyć. Sam natomiast nie wiedziałem jak sobie z tym poradzić, nie zabijając większości z nas. Musiałem więc przekazać swoje spostrzeżenia pozostałym.

     - Nie tyle cholernie szybkim, co o mikroskopijnych rozmiarach. - poprawiłem Yocharu, nieco zmęczonym głosem - Krążą tu specyficzne owady. Potrafię spostrzec je tylko jako niewielkie plamki chakry. Bardzo prawdopodobne, że reagują na zmiany ilości chakry w naszych ciałach. Lodowy chłopak, Yocharu i zapewne ja zostaliśmy już zaatakowani. - wytłumaczyłem niechętnie.

     Rozglądałem się teraz dookoła, próbując ustalić dwie rzeczy. Ile ich jest i skąd się biorą. Wątpię, żeby takie owady żyły na wolności w pobliżu akademii. Nawet jeżeli, to ktoś powinien coś o tych cholerstwach wiedzieć. W takim razie byłem niemal przekonany, że mamy do czynienia z jakąś pułapką. Trzeba będzie za chwilę zorganizować naszą grupę, podzielić się i odnaleźć źródło. Nie przypominałem sobie takich technik, ale na bank te owady są kontrolowane przez jakiegoś ukrytego wroga. Go także próbowałem wypatrzyć. I to dość szybko, bo czułem się dość osłabiony. Jeśli będzie źle... Będę zmuszony użyć "tego" do zapewnienia sobie nowych sił.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


/ Theme /
http://i.imgur.com/nrBWFve.png

Offline

 

#50 2014-09-28 21:41:09

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Polana

    Kolejna osoba opadła z sił. Był nią jeden z tych o czerwonych oczach, Uchiha w tym ich dziwnym płaszczu. Zanim jednak jego twarz powędrowała na spotkanie ziemi, jego sylwetka została podtrzymana przez Yoshimaru. Nie spodziewałem się tego po nim, może nie powinienem był oceniać człowieka wyłącznie po jego zachowaniu podczas walki?
    Pomoc okazała się wręcz niezbędna, gdyż chwilę później wiedzieliśmy już, czemu mamy stawić czoła- mikroskopijnej wielkości owadom, widocznym jedynie dzięki DouJutsu i to też nie każdemu. Tylko jeden z obecnych tam Uchiha a także Hyuuga mogli zobaczyć, z czym mamy do czynienia.
    Z początku do głowy wpadł mi pomysł, żeby stworzyć wokół siebie kopułę. Nie wiedziałem jednak, czy przypadkiem nie zamknę części tych żyjątek wewnątrz. Z drugiej strony nie mogłem jej stworzyć zbyt małej, gdyż szybko zabrakłoby mi powietrza. Poza tym będąc zamkniętym w krysztale, ciężko cokolwiek zrobić oprócz stania i przyglądania się.
    Nie chciałem stać z boku, jak miało to podczas szczytu politycznego w Sashikan, a po raz kolejny czułem tą samą bezradność. Bez możliwości używania chakry czułem się bezsilny. Na razie jednak musiałem skupić się na tym, co byłem w stanie zrobić: zająć się tymi, którzy zostali już zainfekowani. Bez słowa zbliżyłem się do Uchihy, który dopiero co ostrzegł nas o niebezpieczeństwie i ściągnąłem białą opaskę, która byłam pamiątką zwycięstwa turnieju w Enko. Uznałem, że to najwyższy czas, żeby się jej pozbyć, toteż włożyłem do środka kawałek lodu, który stworzył Yuki przed chwilą i ułożyłem Uchihę w bezpiecznej pozycji z lodowatym okładem na czole.
    - Szczerze mówiąc, nie wiem, czy to zadziała - zwróciłem się do białowłosego - Na pewno nie zaszkodzi. Ten w płaszczu powiedział, że ciebie prawdopodobnie też zaraz dopadnie. Może uda ci się stworzyć jeszcze parę bryłek, żeby w razie czego można by zająć się i Tobą? Nie wiemy, ilu ostatecznie będziemy potrzebować, ale zostawiam to Tobie. Nie znam ograniczeń twojego limitu krwi, ale kilka na pewno by się przydało.
    Ciężko mi było zwracać się do niego, nie znając jego imienia. Nie chciałem jednak tracić czasu, którego mieliśmy zdecydowanie zbyt mało. Trzeba było działać.

Offline

 

#51 2014-09-28 22:06:05

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

   Byłem zafascynowany siłą i szybkością wicelidera mojej organizacji. Może kiedyś będę w stanie mu dorównać? Czeka mnie wiele pracy. Kiedy już myślałem, że żywot jego przeciwnika się zakończy, ten w ostatniej chwili zrobił unik i dla mojego niezadowolenia, przeżył. mam nadzieję, że ta walka jeszcze się nie skończyła, chciałem ją obserwować dalej ale ktoś się do mnie odezwał. Cóż za niespodzianka. Chyba za głośno się śmiałem. No cóż, nie mogłem się powstrzymać. Pretensje miała do mnie jakaś blondyneczka. Pierwszy raz na nią spojrzałem i pożałowałem, że wcześniej nie interesowałem się resztą osób, które się tutaj zjawiły. Szkoda tylko, że ma jakiś problem.
- Bawiło mnie jak mój "sojusznik" przewrócił się na ryj. Śmieszy mnie również, to jak uważasz za sprzymierzeńca kogoś kto atakował osobę, która także została tutaj ściągnięta aby ratować akademię. Nie uważasz, że to zachowanie czyniło go wrogiem? I nie martw się, pozwalam Ci się śmiać, kiedy też za chwilę przewrócę się na ryj... - ubawiła mnie własna uwaga i sam cicho zachichotałem pod nosem wyobrażałem sobie jak leżę plackiem na ziemi. Zaczynało mi się tu coraz bardziej podobać.
   Kiedy usłyszałem co powoduje nagłe omdlenia zacząłem rozglądać się, czy przypadkiem żadne świństwa się już do mnie nie dorwały. Nie mam zamiaru dawać blondyneczce powodów do śmiechu. Dziękowałem w duchu, że jestem ubrany w ten płaszcz. Te gnidy nie mają tak dużego pola do popisu. Nie mniej jednak...

Offline

 

#52 2014-09-28 23:03:08

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Polana

      Udało się. Zabiłem go, tak jak zamierzałem. Co prawda sprawił mi trochę kłopot, tym swoim unikiem, ale wszystko ma swój czas tak jak i jego śmierć. Sam nie wiem czy to była satysfakcja z samego siebie, że zdołałem zabić kogoś kto był potencjalnie silnym przeciwnikiem czy raczej wewnętrzne szczęście po tym jak poczułem krew na rękach. Tak było jej pełno, na mej twarzy i na mym torsie. Kiedy nikt nie zerkał nawet zdołałem wylizać ją trochę z czubka palca. Ten zapach, ten smak... Jak ja dawno go nie odczuwałem. Przyznaję. Tęskniłem za tym... Nie... Nie mogę teraz oddać się temu uczuciu, muszę panować nad sobą i swoim ciałem. Nie mogę się poddać, tak nie może się skończyć. Moje myśli... Była w nich brama, który nie mogła zostać otworzona. Nie teraz. Koniec tego na dziś. Uwolnijcie mnie od tego uczucia, błagam.

      Z torby wyjąłem bawełnianą chusteczkę, którą wytarłem wszystko na czym była krew mojego przeciwnika. Zdołałem się obudzić z tego transu. Byłem sobą, chociaż minę miałem ponurą. Zrozumiałem, że mój stan psychiczny się pogarszał. Nie wiedziałem co mogę jeszcze z tym zrobić. Czy jestem wstanie...

      - Żegnam ozięble - powiedziałem do potężnie zbudowanego mężczyzny. Nie obchodziło mnie kim był, wiedziałem jedynie, że łatwo poddaje się na widok odrobiny krwi. Odrobiny... No może przesadziłem, bo była jej spora kałuża na tym polu.

      Nieszczególnie wiedziałem o czym reszta rozmawiała. Wolałem po prostu wtopić się w otoczenie stając obok Kazunariego i Yoshiego słuchając o czym mówią. Czułem się już dobrze. Moja chakra dosyć szybko się zregenerowała. Odczuwałem potrzebę położenia się na moment i przemyślenia tego wszystkiego, ale obecne warunki mi na to nie pozwalały.

Offline

 

#53 2014-09-29 18:31:20

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Polana

   W obliczu ujawnienia się nowych danych, ruchy Ayatane wyszły na kompletnie bezcelowe. Oczywiście nie chodzi tutaj o dostarczanie lodu osobom o podwyższonej temperaturze ciała, lecz o stworzenie kopii samego siebie. Skoro robaki w jakiś sposób reagowały na użycie chakry, to klony mogły jedynie pogorszyć sytuację Samotnika, który, jak można łatwo się domyślić, był kolejnym po jednookim celem owadów. Chłopak jeszcze nie odczuwał skutków oddziaływania insektów, lecz jeżeli nikt czegoś nie zrobi, to białowłosy wkrótce skończy tak jak czwórka jego kompanów, czyli z bardzo bliskiej odległości poznając glebę.
   Yuki bez żadnych gestów zdezaktywował mizu-bunshiny, które zaraz po przemianie w kałuże, wsiąknęły w ziemię. Ayatane wstał z pozycji kucającej i wyprostował się, odgarniając grzywkę. Trzymając dłoń przy ustach, Samotnik zaczął łączyć wątki; "komary", dziwne, mogłoby się wydawać, bezsensowne ruchy Hyuuga'i. Lodowy rzucił białookiemu groźne spojrzenie. Czemu ten kretyn nie powiedział czegoś więcej? Dzięki temu nie stracilibyśmy tylu ludzi, a co najważniejsze, medyka. Chwilowa złość chłopaka zaraz przemieniła się w zainteresowanie. Co jeszcze jest w stanie dostrzec Byakugan? Użyteczne oczka...

   Z zamyślenia wyrwał Samotnika Ayamaru. Yuki w ogóle nie usłyszał pierwszego zdania, wypowiedzianego przez Kiyoshi, ale po kolejnym domyślił się, jaka była jego treść. Ayatane wysłuchał do końca kompana i przyznał w myślach, że stworzenie okładów na zapas jest dobrym pomysłem.
   Tylko czy to coś pomoże? W tym momencie należało pozbyć się robactwa - bez tego ofiarom w ogóle nie będzie dało się pomóc. Chłopak podrapał się po brodzie, gromadząc myśli. Miał pomysł, lecz nie mógł go tak po prostu wprowadzić w życie. Wiązał się on bowiem z pewnymi niedogodnościami...

- Musimy skupić się teraz na insektach, jeżeli w ogóle mamy mieć kogo ratować. - odpowiedział Ayamaru Samotnik, po czym odchrząknął i zwrócił się do wszystkich, mówiąc głośno i wyraźnie. - Mogę na moment zamknąć nas wszystkich w jednej wielkiej lodowej kuli, wraz z tymi robalami. Niska temperatura powinna je zamrozić. Nie obawiajcie się; my jesteśmy trochę więksi i chwilowe pokrycie lodem nie jest dla nas groźne. Po paru sekundach zniszczę kulę. Rozumiem, że dla większości z was wyda się to szalone, ale w wypadku, gdy na nic innego nie wpadniemy, rozważcie i to. Jakieś sprzeciwy?

   Jeżeli nikt nie wyraził dezaprobaty tego, dość niekonwencjonalnego planu, Ayatane przystąpił do działania. Yuki wyciągnął obie ręce na boki, skupiając w sobie dość dużą ilość chakry. Jego przedramiona wyraźnie powiększyły się nieco. Następnie zaczęło się przedstawienie. Najpierw połowiczna kopuła, utworzona wcześniej przez Samotnika, objęła tę grubaski. Kryształ szybko ugiął się pod mocą kekkey genkai białowłosego i lód wtargnął do środka, pochłaniając wszystkich, którzy tam byli. W tym samym momencie to samo działo się z innymi wojownikami na polanie. Wszystkich w promieniu 40 metrów od Ayatane objął jasnoniebieski, lodowaty kryształ, blokując wszelkie ruchy. Momentalnie na łączce powstała ogromna kopuła, wypełniona lodem.
   Minęło dziesięć sekund. Potem na powierzchni kopuły ukazała się niewielka skaza. Szybko przemieniła się ona w spore pęknięcie. Nagle nie było już kopuły, a deszcz lodowych odłamków, które jednak znikały nim zdążyły upaść na kogoś obecnego na polanie. Gdy było po wszystkim, Ayatane westchnął dość głośno, poprawiając grzywkę. Myślał tylko o jednym.
   Jak dobrze, że nie płaci się za metry sześcienne.

[szybkość lodu 115]


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayatane (2014-09-29 19:45:55)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#54 2014-09-29 20:54:12

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Nie dane mi było usłyszeć nazbyt wyraźnie tego o czym dysputowali moi współpracownicy w tej sytuacji, którą mógłbym bez cienia wątpliwości nazwać patową. Jednakże mogłem zobaczyć, iż debatują nad jakimś problemem. Jednak w mym położeniu nie miałem czasu by dowodzić co jest przyczyną ich nagłego ożywienia. Przez lodowe ściany mego lodowego więzienia wychwyciłem jedynie, iż Yocharu zwiastuje krzykiem zwiastuje przybycie intruza, jednak spoza kopuły jakoś nie mogłem dostrzec go w żaden sposób. Po tym gdy padł on zwalony z nóg przez nieznane mi moce skupiłem się na powrót na tamowaniu życia wyciekającego z mego byłego nauczyciela.
  Do tego czasu doszedłem już całkiem do swego właściwego stanu i znów dane mi było cieszyć się opanowaniem własnych behawioryzmów. Poczyniłem wysiłek by jeszcze mocniej przywrzeć szalik do rany, jednak nie przyniosło to efektów, których bym sobie życzył. Życie nadal uciekało z Sugimoto obfitą stróżką czerwieni, brudzą przy okazji moje rękawiczki i wszystko co znajdowało się w bliskiej odległości. 
Jeżeli nie uda się wybudzić naszej, pożal się boże, medyczki, przeniesie się on na, któryś lepszy ze światów pod warunkiem, że takowy istnieje. Miałem jednak przeczucie, że to co się dzieje poza ścianami przeklętej kopuły, mogło by dopomóc w wyrwaniu chorej ze szponów malignii.
-Słyszycie co mówią za kopułą? A jeżeli nie możecie się spytać? - Spytałem się już głosem spokojnym i przytomnym chłopaka i dziewczynę, którzy wraz ze mną piastowali pacjenta. - Może już wiedzą co jest powodem zasłabnięć. - Dziewczyny cucącą chorą postanowiłem już nie fatygować, gdyż łza płynąca po jej policzku świadczyła o przemożnej sile presji, którą to sytuacja na nią wywierała.


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#55 2014-09-29 22:40:20

Maiko

Martwy

Zarejestrowany: 2014-08-27
Posty: 22
Klan/Organizacja: Członek Organizacji
KG/Umiejętność: Brak

Re: [Event] Polana

Żadne próby wybudzania medyczki nie przyniosły efektu. Nie można nawet powiedzieć o jakimkolwiek, nawet w najmniejszym stopniu rozbudzeniu nieprzytomnej. Maiko nie miała już żadnego pomysłu. W tym momencie mogła tylko liczyć na to, że zdarzy się jakiś cud i zimny okład pomoże dziewczynie, która musiała ratować rannego. Opaska uciskowa jest prowizoryczna, a nawet gdyby była starannie wykonana nie może trzymać go w tym stanie przy życiu zbyt długo. Dopiero kiedy teraz oderwała się od ciała rudowłosej, zorientowała się, że siedzi zamknięta w wyciszonej kopule, a wszyscy inni sprowadzeni tutaj ninja mogli już dawno zostawić ich tutaj samych. Nie mogła nic dostrzec przez warstwę kryształu, na który dopiero teraz zwróciła uwagę. Usłyszała pytanie nieznajomego.
- Stąd raczej nie mamy jak zapytać, ale może ty pójdziesz? Przytrzymam sensei'a w tym czasie. Znaki na twoim płaszczu wskazują, że znasz tam pewnie kilka osób? - Zapytała spokojniejszym głosem.

Offline

 

#56 2014-09-30 00:06:26

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Polana

   Sytuacja w kopule nie przedstawiała się zbyt dobrze odcięci od informacji z zewnątrz i bez odpowiedniej wiedzy ninja niezbyt dobrze sobie radzili. Jednak biorąc pod uwagę to co działo się na zewnątrz nie wiele odstawali od reszty. No może z wyjątkiem Taii'a, którego na propozycję dziewczyny wyraźnie zamurowało, a na jego twarzy zdawał się malować wyraz "ja ssać, ale co?".
- Nie nic nie słyszę,ale chyba nie czuję się najlepiej- powiedziała pulchna dziewczyna opierając się o ścianę kopuły plecami. Tak się złożyło, że nie mogła wybrać gorszego momentu na osłabienie. Właśnie w tym momencie stan rannego Namikaze zaczął się pogarszać. Drgawki zaczęły trząść jego pozbawione koloru ciało w niekontrolowany sposób. Ciało nieprzytomnej medyczki w tym czasie przybrało kolor kredy wygląda na to, że ciężko będzie realizować założony wcześniej plan. 
    Yocharu ostrzegł swoich towarzyszy przed Intruzem podobnie jak wcześniej Hyuuga, nie wyjawiając jednak z kim mają do czynienia. Chłopak wyraźnie osłabł, na co reakcja jego nowych towarzyszy była natychmiastowa.[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] Ayatane był pierwszy, który postanowił zapobiec upadkowi Uchihy, przeszkodził mu w tym jednak Yoshi, który był o wiele lepszy. Yuki przeszedł więc do formowania defensywy przed domniemanym intruzem. Wyrzutek w tym czasie próbował dokładnie zbadać ciało posiadacza sharingana, niestety nie mógł tego zrobić bo ludzie patrzyli ponieważ obawiał się zranienia zatrutą bronią. Przez rękaw nie wyczuł jednak niczego nadzwyczajnego, nie dostrzegł też, żadnych śladów zniszczenia ubrania. Zdezorientowany postanowił sprawdzić ziemie, a ta jak to ziemia, trochę trawy, trochę nasionek, trochę czarnych l;iści spadłych z okolicznych drzew na skutek pożaru,szare grudki ziemi,czarne grudki ziemi i ziemia, nic nadzwyczajnego. Wtedy dopiero skierował swój wzrok na Hyugge, ten od razu pochwycił jego spojrzenie i z pewnym siebie uśmiechem na twarzy wyciągnął zaciśniętą rękę przed siebie, wskazując kierunek. Yoshi natychmiast ruszył i w dośc efektowny sposób zaatakował powietrze. W ciągu tej samej chwili białowłosy przywołał klony i zamrażał okoliczną ziemię. W tym momęcie wyjaśnić sprawę postanowił Kazunari, a jego słowa sprawiły, że inni mogli poczuć się jak idioci, zwłaszcza Yoshi, który postanowił naśladować Hyugge sprzed kilku momentów. Białooki wciąż miał pewny siebie uśmieszek na twarzy i czując na siebie coraz więcej spojrzeń otworzył zamkniętą wcześniej rękę i powoli odwrócił w taki sposób aby wysypał się z niej jakiś proszek... nie nie proszek, a martwe owady, które zabił.
- Jeżeli nie jesteście w stanie sobie poradzić z takim maleństwem to nie okażecie się zbytnio pomocni później. - Tym razem skierował swój wzrok w kierunku Akemiego jakby inni nie byli godni jego uwagi - Idziemy? Przeprowadzę cię przez las im szybciej zajmiemy się tą sprawą, będę mógł cię zabić bez wtrącania się osób trzecich.
- Nie da się ukryć, że pozostając tutaj narażamy się tylko na kolejne ataki, podczas gdy nawet nie zbliżamy się do wroga - wtrącił się mężczyzna, który pojawił się tu wraz z wilkiem- Chociaż ciężko mi  zostawić chorych, powinniśmy się podzielić na dwie grupy i ruszyć do przodu.
W tym czasie jego wilk skierował się do ciała zmarłego Senju i z przyjemnością wylizywał krew, która wypłynęła z jego śmiertelnej rany, przynajmniej do pewnej chwili, kiedy warknął nie zadowolony i zostawił ciało w spokoju.
   Ayatane postanowił zaproponować dość kontrowersyjny plan przeciwdziałania niebezpiecznym owadom.
- Chyba masz nie po kolei w głowie jeżeli sądzisz, że pozwolę ci się dotknąć tym twoim lodem, a może zrobimy tak, zabiję cię a wraz z tobą owada, który się znajduję wewnątrz ciebie? Zresztą jak twoja kula ma niby zapobiec kolejnym atakom?! - powiedział Hyuuga nieco głośniej niż zamierzał wyraźnie zirytowany propozycją.
- Obawiam się, że również nie ufam Ci do tego stopnia aby pozwolić na używanie jutsu przeciwko mnie. - dodał zaskakująco spokojnie mężczyzna o złowrogiej aurze. Wobec wyraźnych sprzeciwów nie było sensu aby Yuki stosował technikę. Po za sprzeciwem pojawił się kolejny problem ciało Sabaku przybrło kolor kredy.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-09-30 17:08:26)

Offline

 

#57 2014-09-30 00:31:38

Hikari

Klan Namikaze

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 32
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Elita
Płeć: Kobieta
Wiek: 23

Re: [Event] Polana

   Dziewczyna od dawna obserwowała świat, że te młodsze roczniki to już nie to samo co za jej czasów. Wydawało się, że zamiast ciągłego rozwoju następuję jakaś degradacja umysłowa ludzi. Widząc, że jej uwaga nie zwróciła zbytniej uwagi na samotnika postanowiła sobie odpuścić wychowywanie chłopaka w końcu nie na tym jej rola polegała. Mimo wszystko nie darzyła go zbytnią sympatią i postanowiła mieć ostatnie zdanie.
- Mówią, żeby cieszyć się w życiu małymi rzeczami, jeżeli cię to bawi to dobrze niech tak będzie ciesz się tym bo przy takiej postawie czeka cię samotne i dłuższej perspektywie smutne życie... - przerwała słysząc ostrzeżenie Yocharu,  natychmiast złożyła pieczęć aby wspomogła jej koncentrację, nie możliwe żeby nikogo nie wyczuwała w takiej odległości,,, coś tu nie grało. Dopiero posiadacz Sharingana wyjaśnił sprawę- Robaki...Cholera
  Nie tłumacząc nic nikomu ruszyła[szybkość 200] w kierunku kopuły i jednym potężnym ciosem, zniszczyła ją od oblodzonej strony tworząc wyrwę... właściwie niszcząc pół kopuły. Był to pokaz siły, który nie ustępował temu co pokazał Akemi, chociaż trudno było to ocenić biorąc pod uwagę że jego przeciwnik był żywym człowiekiem. Natychmiast wkroczyła do środka mrucząc tylko "odsuń się Taii" i bez żadnych wyjaśnień czy zwracania uwagi na stan w jakim był ranny Namikaze zaczęła go rozbierać, rozcinając koszulkę kunaiem.

Ostatnio edytowany przez Hikari (2014-09-30 00:33:05)

Offline

 

#58 2014-09-30 17:02:37

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Polana

Yocharu wyraźnie z każdą chwilą tracił siły a pot wylewał się z jego skóry. Przed upadkiem i przywitaniem się z glebą uratował go Yoshi, który szybko uchwycił go i ulokował na podłożu. Chłopak w jednym momencie skupił na siebie wzrok i uwagę kilku osób w tym Ayatane, który pojawił się przy nim prosząc Ayamaru o lód, ponieważ był w obecnej sytuacji jedyną rzeczą, która mogła wydłużyć okres przed omdleniem albo co gorsza zgonem. Uchiha starał się nie ruszać aby nie narażać siebie na bezsensowny wysiłek, jednakże mimowolnie rozglądał się po polanie jakby szukając rozwiązania tej dziwnej sytuacji.

"Robaki". To usłyszał od lidera swojego klanu. Wiec to co ujrzał nie było tyle szybkie co maluteńkie. Chłopak starał się rozgryźć dlaczego te małe bestie dopadły akurat jego, pozostawiając większość osób na polanie. Kiedy pewna teoria zaczęła przychodzić mu do głowy, poczuł ścisk w żyłach który rozkojarzył jego myśli. Musiał znaleźć wyjście ze swojej przeklętej sytuacji a medyka jak nie było tak nie ma. Nagle usłyszał jak coś pęka w ogromnym huku i obracając leniwie głowę, ujrzał jak lodowa kopuła, pod którą ukrywali się ludzie, częściowo znika. Kobieta miała nie lada siłę bo wygląda na taką, która niszczy to z łatwością. Ujrzawszy jej działania wobec Namikaze w końcu "ruszył głową".

Wykorzystując resztkę sił, rozpiął swój płaszcz rzucając go gdzieś na bok co też uczynił ze swoją czarną koszulką z logiem Uchiha. Niewątpliwie musiało to wyjawić niektórym jego przynależność pomimo dziwnego odzienia, którego nikt wcześniej nie widział. Szybkim ruchem, ściągnął też spodnie, spoglądając w kierunku Yoshiego. Widział ten błysk w jego oku i powolnie spływającą stróżkę krwi z jego nosa. Zaczął oglądać swoje ciało dopatrując się najmniejszej chociażby ranki czy wypuklenia bo przecież sprawcą jego zatrucia nie była żadna broń a mały skubany robaczek. Korzystając z towarzyszącego mu Yuki, poprosił go o pomoc.
- Białowłosy, powiedz mi czy mam na plecach jakieś ugryzienie? Te cholerne robaki musiały zostawić jakiś ślad. Jeżeli coś znajdziesz natnij to miejsce - trzeba się pozbyć trucizny.

Tak, to zdecydowanie była trucizna. Ta nagła gorączka, osłabienie i omdlenia nie miały innego rozwiązania.
Tak jak ktoś już wcześniej powiedział, to co było w ranie należało wyssać, chociaż chłopakowi nawet przez myśl nie przeszło by prosić kogoś o coś tak... niewygodnego. Liczył na to, że ktoś odważny zrozumie jego podejście i podejmie się tego działania. Sytuacja okazała się jednak z grubsza nieco inna.

Jeżeli Ayatane podjął się swojego zadania od Yocharu, mógł ujrzeć coś co zapewne go zadziwiło. Na kręgosłupie Uchiha, kilka centymetrów w dół od poziomu łopatek widniała sina plama rozciągająca się na średnicę 5cm. Wyglądało to troszkę jak siniak, jednakże od samej tej plamy odchodziły linki, które można było porównać do żył i wielce prawdopodobne było, iż właśnie nimi były a ich uwidocznienie spowodowane zostało przepływającą przez nie trucizną. Wszystko to było na tyle duże, aby nie można było tego przeoczyć, jednakże jeżeli mocniej się przyjrzeć, w samym centrum tejże plamy siedział mały na pół centymetra, jasno szary robaczek przypominający kleszcza, tyle że posiadający skrzydełka. Najwidoczniej cały czas był wbity, przesyłając truciznę do ciała chłopaka.

Offline

 

#59 2014-09-30 20:02:08

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 478
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37

Re: [Event] Polana

     Produkcja potu stała się jeszcze bardziej intensywna i poczułem rosnącą temperaturę. Świat mi się zakręcił, a nogi zadrżały. Złapałem się za twarz, jakbym chciał ukryć swoje odczucia. Nie było tu miejsca do podparcia się. Chwiejnym krokiem dosłownie kołysząc się na boki odszedłem od grupy, opierając się o pobliskie drzewo. Spojrzałem się na własną dłoń. Dostałem jakichś drgawek. Wkurzyłem się. Rzuciłem najbardziej siarczystym przekleństwem jakie znałem i pięści mi się zacisnęły samoistnie. Wściekły wzrok skierowałem w stronę białookiego, który 'zapomniał' nas ostrzec. Dodatkowo śmiał zadrwić z mojej siły. Gdyby nie obecna sytuacja... W walce jeden na jeden mógłbym go zmasakrować, ale teraz na sto procent ktoś starałby się mnie powstrzymać.

     Jednak nie miałem wyboru. Liczyłem, że owady tak mocno mnie nie osłabią. Spodziewałem się jedynie zmęczenia i kilku kropli potu. W tej chwili natomiast czułem się tak, jakbym miał zaraz zejść. Potrzebowałem po pierwsze dodatkowych sił, a po drugie jakiejś owadobójczej techniki. Pięknie się składało, bo miałem dostęp do obydwu. Co prawda był to ekstremalnie ryzykowny plan, ale na nic innego nie było mnie stać. Nigdy wcześniej nie przygotowywałem się na taką okazję.

     - Macie... trzy sekundy na... odsunięcie się... - powiedziałem do najbliżej stojących osób. Mój głos był maniakalnie zdeterminowany, a jednocześnie osłabiony. Dałem w ten sposób do zrozumienia, że nie zamierzam się zatrzymywać. Byłem oddalony od Akemiego i Yoshiego - obok których wcześniej stałem - ale jest nas dość dużo, by ktoś znalazł się mimo wszystko w zasięgu.

     W okolicach mojej szyi coś zaiskrzyło złocistym kolorem, a następnie zaczęło się rozprzestrzeniać dosłownie po całym ciele. Zanim ktokolwiek zdążył zauważyć coś szczególniejszego, wydmuchnąłem fioletową chmurę czystej trucizny o potężnych gabarytach. Objęła w całości mnie i obszar piętnastu metrów dookoła. Trucizna zawarta w chmurze była na tyle silna, by wielkiego mężczyznę pozbawić w krótkim czasie przytomności. Co więc może zrobić z malutkimi owadami? Wkrótce się przekonamy, bo gaz dociera praktycznie wszędzie w polu działania jutsu.

     Wkrótce wystrzelił sponad chmury niewielki snop mrocznej chakry, który zapewne zadziała jak wabik na muchy. Wzrost chakry jaki zaszedł w moim ciele był tak ogromny, że nie mogło być inaczej. Jeśli dobrze pójdzie, pozbędę się całego paskudztwa z 'obozu'. Musiałem jednak myśleć przede wszystkim o sobie. Zdezaktywowałem Sharingana - wymagał dużo sił do utrzymania, a potrzebowałem teraz energii do czegoś innego. Przeklęta pieczęć rozeszła się po całym ciele, zapewniając mi nowe. Odpoczywałem, choć w zasadzie toczyłem bój z chakrożernym robactwem...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kazunari (2014-09-30 20:07:00)


/ Theme /
http://i.imgur.com/nrBWFve.png

Offline

 

#60 2014-09-30 22:02:25

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

Byłem ciekawy co błyskotliwego wymyśli moja rozmówczyni, której (nie pamiętam czy się przedstawiała) imienia nie znam. To co powiedziała rozśmieszyło mnie jeszcze bardziej, ale ostatecznie się ze mną zgodziła, dlatego parsknąłem tylko i w ten sposób zakończyliśmy rozmowę. Ponownie spojrzałem na mojego wicelidera. Okazało się, że w czasie rozmowy zabił już swojego przeciwnika, a wielki pies zaczął lizać sobie jego krew. Chciałbym przez chwilę być tym psem... Ekhm. Ktoś rzucił beznadziejną propozycję zamrożenia nas wszystkich Sam nie zdążyłem się wypowiedzieć, a już została zbombardowana i ostatecznie porzucona. Wtedy mężczyzna z białymi oczami zaproponował Akemiemu aby ruszyć w dwójkę. Kiedy to tylko usłyszałem, lekko uniosłem głowę i jeszcze bardziej się skupiłem na tej dwójce, jeżeli tylko gdzieś wyruszą, to pobiegnę za nimi. Tak jak ustaliłem na początku muszę trzymać się najsilniejszego. W tym samym momencie ktoś postanowił w końcu pozbyć się tych robaków, które podobno powodowały te śmieszne upadki. Od razu odskoczyłem od tworzącego chmurę trującego dymu mężczyzny. Starałem się jednocześnie w ten sposób przybliżyć do Akemiego, aby być gotowym do podążenia za nim.

Offline

 

#61 2014-10-01 19:14:20

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Polana

     Robaki... rozbierający się Uchiha... Tentacle! Z nosa uleciała mi druga strużka krwi. Tuż po tym zauważyłem zuchwałego chłopaka o białych oczach. Nerwy chwilowo wzięły górę. Ten śmieć nie powiedział ani słowa na temat zagrożenia, ba, zadrwił sobie ze mnie! Umrzesz... Wymieniłem z nim przerażające spojrzenie. Gdyby nie Kazunari i jego ruch prawdopodobnie rzuciłbym się w bój. Dłonie już samoistnie zaciskały się ze złości. Nikt kto naraża moje życie i życie moich znajomych nie wyjdzie stąd żywym! Choćbym miał umrzeć tu i ja. Jebana logika.
     Trzy sekundy? To szmat czasu. Rzuciłem się w stronę bladego Yocharu, po drodze chwytając Ayatane za pasek. Nie chciałem by poczuli się lekko, jakby to powiedzieć, niekomfortowo, dlatego też wolałem nie chwytać ich w inny sposób. Nie znam ich potencjału, nie wiem jak szybko potrafią biegać, lecz wolę nie ryzykować utraty ich życia, wiedząc, że mogę ich przed chmurą ocalić. Ano właśnie. Na polu walki zostało jeszcze kilka osób. Co do tego mięśniaka - Akemiego - jestem pewien, ale co z omdlałymi? Nie dadzą rady pokonać jakiegokolwiek dystansu bez pomocy trzeciej osoby. Ayamaru nie zrobił uniku, do tego poszedł przeszukiwać zwłoki. Jak reszta przeciwstawi się chmurze gazu? Wyjebane. Na polu powinni zostać tylko najsilniejsi i najbardziej zaufani ludzie. Takowy Hyuuga winien zdechnąć tam. A może pomóc mu w tym właśnie teraz? Tak by połamać mu nogi i rzucił w stronę fioletu. Kuszące.
     Przebiegłem z dwójką sporawy dystans. Cóż, mogli poczuć się jedynie zniesmaczeni, iż w tym stanie najlepiej nie wyglądałem. Czarne plamy pokrywały me ciało, do tego zbroja utworzona z błękitnych błyskawic. Pokazowe, lecz nieprzyjazne oczom połączenie.
     Dwójkę ninja rzuciłem pod spłowiałe do czerni drzewa. Dałem możliwość sprawdzenia ciała Yocharu, Ayatane. Gdybym zrobił to ja, poczuliby się jeszcze zagrożeni. Starałem się także nie skupiać na nich swego wzroku. Choć nie ukrywam, nie należało to do zadań najprostszych.
     Jeżeli chodzi zaś o kroki przeciwdziałania owadom, to ponownie nie zrobiłem nic szczególnego. Wynikało to z mego lenistwa, czy może raczej z braku odpowiednich technik? A może czułem się zbyt zdezorientowany widząc rozbierającego się (prawie) do naga Yocharu? To ostatnie wydaje się być najbardziej prawdopodobnym. Cóż, mogłem być przynajmniej dumnym, że pomogłem ledwo trzymającej się dwójce osób.

Offline

 

#62 2014-10-01 19:59:33

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Polana

    Widząc, że Uchiha nie wymagał pomocy z mojej strony, wstałem na nogi i otrzepałem się z pyłu. Ayatane nie przystał na moją propozycję stworzenia kolejnych kawałków lodu, choć w gruncie rzeczy się z nim zgadzałem: zdecydowanie lepiej było zapobiegać, niż leczyć. Tym bardziej, że nie mieliśmy żadnej gwarancji, że dzięki ochłodzeniu ciała uda nam się pozbyć szkodników, albo przynajmniej zahamować rozprzestrzenianie się trucizny.
    Pozostali również nie próżnowali: Uchiha stojący chwilę temu w dwuznacznej pozie z Yoshimaru, wziął sprawy w swoje ręce i polecił nam oddalić się na bezpieczną odległość. Wolałem nie ryzykować, toteż pognałem za Yoshim, a czerwonooki stworzył obłok dymu, takiego samego jak ten, z którym miałem do czynienia w walce z Hiroshim. Wiedziałem, że był zatruty. Z pewnością jego planem było zwabienie do siebie wszystkich owadów, by pod wpływem trucizny przestały być zagrożeniem. Pytaniem pozostało, jak on sam da sobie radę z ową trucizną. Poza tym nie rozwiązywało to problemu już zainfekowanych osób, a ninja, który wykorzystywał te latające trucicielki, w dalszym ciągu nie został zlokalizowany i zlikwidowany. Potrzebowaliśmy antidotum.
    - Czy ktoś zna się na truciznach? Może uda się stworzyć odtrutkę? Przeszukajcie wszystkich nieprzytomnych, zwłaszcza młodą medyczkę, może znajdziemy przy niej jakieś antidotum? - poleciłem wszystkim obecnym. Wiedziałem, że wszyscy mnie usłyszą, jako że kobieta z klanu Namikaze rozbiła już kryształową kopułę, która odgradzała grupę wsparcia Sugimoto od reszty drużyny.
    Ja tymczasem podszedłem do zwłok człowieka, który przedstawił się jako Ichimaru Senju, uważając jednocześnie, by nie znaleźć się w kłębie trującego dymu. Przy jego boku leżała poszarpana torba, miałem nadzieję, że może znajdę w niej coś użytecznego. Jeżeli zaś dostanie się do niego było niemożliwe z powodu techniki Uchiha, sam sprawdziłem ekwipunek rudej medyczki.

Offline

 

#63 2014-10-01 22:38:51

Maiko

Martwy

Zarejestrowany: 2014-08-27
Posty: 22
Klan/Organizacja: Członek Organizacji
KG/Umiejętność: Brak

Re: [Event] Polana

Interwencja nieznanej dziewczynie kobiety w formie rozbijanej kopuły wyrwała Maiko z zamyślenia. Do tej pory nie wiedziała, co mogli robić inni sprowadzeni tutaj ninja, kiedy ona męczyła się z Sensei i medyczką. Zauważyła wielką chmurę dymu, szybko rozprzestrzeniającą się w każdą stronę. Wątpiła, by gaz zatrzymał się przed nimi. Takie sytuacje zwykle zwiastowały kłopoty. Tak pewnie było i tym razem. Mogła tylko uciekać. Nie była w stanie unieść przecież nieprzytomnej, ani tym bardziej pulchnej dziewczyny, która właśnie miała zamiar odpłynąć. To było zwyczajnie ponad możliwości czternastolatki.
- Uważaj! Chmura prawdopodobnie trucizny, lub czegoś podobnego ciągnie w naszą stronę - Powiedziała do kobiety zajmującej się mistrzem. Wolała mieć pewność, że nie zaskoczy jej ten atak - Chciałabym ci pomóc, jednak jestem za słaba by unieść kogokolwiek. Wybacz.
Po tych słowach czarnowłosa szybko wstała z ziemi i zaczęła uciekać przed rozpylaną trucizną. Dla pewności wstrzymała też oddech, do czasu, aż nie będzie bezpieczna lub nie zabraknie jej tlenu.

Offline

 

#64 2014-10-01 22:39:02

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: [Event] Polana

   Pomysł Ayatane na pozbycie się robali można powiedzieć, że nie specjalnie przypadł pozostałym do gustu. Nie było to jednak wielkim zaskoczeniem dla Samotnika. Trudno się dziwić - mało kto dałby się dobrowolnie zamrozić, nawet z zapewnieniem, że zaraz zostanie uwolniony. Mimo to warto było przynajmniej zarzucić jakimkolwiek planem, gdyż mógł on w jakiś sposób zainspirować innych.
   Yuki zwrócił uwagę na Yocharu, który okazał się być całkiem przytomny. Chłopak zdjął bowiem swój specyficzny płaszcz, a następnie koszulkę, ukazując nagi tors. Co jednak ważniejsze, następnie Uchiha poprosił białowłosego o pomoc, w lokalizacji, a następnie ewentualnej eliminacji robala, który mógł znajdować się gdzieś na jego plecach.
   Nim Samotnik wykonał jakikolwiek ruch, ba, nim w ogóle zastanowił się nad komizmem sytuacji, w której dwóch półnagich mężczyzn stoi obok siebie, Kazunari postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Yuki usłyszał tylko o trzech sekundach, jakie dostał na odsunięcie się, a potem poczuł, jak ktoś łapie go za pasek u spodni, a następnie podnosi. Na jakiekolwiek protesty Ayatane był zwyczajnie zbyt wolny. Lodowy ledwo dostrzegł twarz Yoshiego, a już znajdował się na skraju polany, obok spalonego drzewa, w towarzystwie Yocharu.
   
   Białowłosy postanowił podźwignąć się na nogi, by zrozumieć co właściwie się przed chwilą stało, a także udzielić pomocy towarzyszowi. Nie wyszło mu to jednak za pierwszym razem. Yuki niemalże był już w pozycji pionowej, gdy ponownie zaatakowało osłabienie. Chłopak, ledwo panując nad mięśniami, oparł lewą rękę o pobliski pień, by nie wylądować z powrotem na ziemi. Zamroczenie trwało dokładnie trzy sekundy, a potem znikło równie nagle jak się pojawiło. Nie był to jednak pierwszy atak. Ayatane odetchnął głęboko. Z każdą minutą było z nim coraz gorzej i aż ciężko sobie wyobrazić, w jakiej sytuacji był teraz Uchiha. Dlatego też Aya rzucił tylko szybkie spojrzenie w stronę fioletowej chmury, utworzonej przez Kazunariego, po czym zabrał się do zabawy poszukiwań ewentualnych śladów po ukąszeniach.
   "Poszukiwania" okazały się bardzo krótkie. Białowłosy po pierwszym rzucie oka dostrzegł brzydki siniec na plecach towarzysza, nieco poniżej łopatek. Zaraz, siniec? Z sińców nie wystają malutkie robaczki, a także nie odchodzą brzydki linie, będące najpewniej żyłami. Yuki wzdrygnął się na myśl, że ma coś podobnego na swoim ciele. Nie był to jednak czas, na obrzydzenia; należało teraz zająć się mdlejącym kompanem.

- To na pewno zaboli, nie martw się. - z brzydkim uśmiechem pokrzepił towarzysza Samotnik, po czym ostrożnie zbliżył prawą dłoń do insekta. W obecnej sytuacji używanie chakry zdecydowanie nie było dobrym pomysłem, lecz Ayatane musiał zaryzykować, jeżeli chciał uratować towarzysza. Chłopak powoli zaczął manipulować energią; robaczka najpierw pokrył niebieskawy osad. W ciągu sekudny, osad zmienił się jednak w lodową powłokę. Yuki zamrażał insekta, starając się nie dotykać swym Kekkei Genkai Yocharu. Gdy operacja się udała, Samotnik chwycił w dwa palce robala i szybkim ruchem wyrwał go z pleców kompana, a następnie odłożył obok siebie. Plecy Uchiha'y wyglądały odrażająco, jednak to nie był jeszcze koniec.
   Yuki dobrze wiedział, co należało teraz zrobić, choć zdecydowanie nie uśmiechało mu się to.
   - Wyssę teraz truciznę, nie ruszaj się. - rzekł do leżącego, odgarniając śnieżnobiałe włosy na tył głowy. Nienawidził tego robić, ale takie sytuacje wymagały poświęceń.
   Ayatane przyłożył obie dłonie do ranki na plecach Yocharu, po czym zbliżył do niej usta, jednocześnie uciskając miejsce palcami. Choć robił coś takiego pierwszy raz, wyszło mu nieźle, jeżeli można nazwać niezłą, sytuację, w której ktoś nabiera do paszczy truciznę. Samotnik natychmiast odjął głowę od miejsca ugryzienia, po czym splunął za siebie, uważając, by nie trafić przypadkiem Yoshiego. Następnie powtórzył całą akcję kilkanaście razy.
   Obrzydlistwo!

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#65 2014-10-02 00:01:10

Hikari

Klan Namikaze

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 32
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Elita
Płeć: Kobieta
Wiek: 23

Re: [Event] Polana

   Dziewczyna zupełnie nie zwracała uwagę na to co się w okół niej dzieję, gdy tylko usłyszał robakach wiedziała, że coś jest nie tak. Przecież tak doświadczony ninja jakim był Sugimoto Namikaze z pewnością miał świadomość jak poważnie jest ranny i gdyby wiedział, że zaraz straci przytomność przekazałby o wiele więcej wiadomości. Natychmiast rozcięła jego koszulkę i zdjęła ją z jego ciała odpychając mężczyznę, który tamował ranę. Nie przejmowała się faktem, że ciałem Namikaze wstrząsały konwulsje, nie przejmowała się że zdejmując koszulkę która przylepiła się do jego rany musiała zadać mu ból. Uważnie przyjrzała się jego torsowi, przejeżdżając palcami po jego bliznach, nie znajdując nic podejrzanego, odwróciła go. Tam nie musiała już szukać wielki sinik znajdujący się w górnej części kręgosłupa, a w środku niego napęczniałe od krwi zwierzątko. Natychmiast wycięła je ze skóry mężczyzny za pomocą wyciągniętej wcześniej broni, dopiero gdy skończyła dotarły do niej słowa dziewczyny. Dźwignęła nieprzytomnego sensei'a i razem z nim umknęła przed chmurą dymu.

Offline

 

#66 2014-10-02 00:45:16

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Miałem właśnie dać respons na propozycję dziewczyny, która to czyniła wysiłek by przywrócić przytomność i władzę umysłową medyczce, jednak nie dane mi było go udzielić. Nim otworzyłem by wyrzec słowo lodowe ściany mego więzienia pękły z trzaskiem. Nie zdążyłem nawet zdać sobie całkowicie sprawy co tak na prawdę się wydarzało była już przy mnie kobieta, którą zadaje się widziałem wcześniej na polanie. Zaczęła ona przeprowadzać zabiegi nad ubraniem Sugimoto, co przyjąłem w sposób nad wyraz obojętny. Jej próba odepchnięcia też nie była potrzebna bo zauważając, że wyciąga rękę w mym kierunku po prostu wstałem.
  Usłyszałem ostrzeżenie o gazie i potoczyłem szybko wzrokiem w okół. Co niewątpliwie mnie zdziwiło medyk została pozostawiona sama sobie, teraz też nie zastanawiałem się długo, podbiegłem do niej chwyciłem za rękę i przerzuciłem sobie przez plecy. Po czym wybiegłem wstrzymując oddech i starając oddalić się od chmury trującego dymu. Gdym już się znalazł na bezpiecznej pozycji, dysząc niemiłosiernie po prostu zrzuciłem pacjentkę na glebę niczym worek ziemniaków, zakrwawiony szalik, który nie wiedzieć czemu nadal trzymałem w ręce rzuciłem koło niej.


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#67 2014-10-02 01:07:12

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Polana

    Akemi nie wydawał się byt zainteresowany propozycją  Hyuugi, nie wydawał się też przejmować losem zatrutych przez robaki. Przyglądał się całej sytuacji z wyrazem obojętności na twarzy. Problem w tym, że czasu im nie przybywało, a decyzji brak, większość natomiast oczekiwała ich od samotnika. Jednym z nich był młody Kaguya, który zbliżył się do lidera i uważnie go obserwował. Mieszkańcowi kraju ziemi wyraźnie nie spodobała się ta postawa i już miał wyrazić swoją złość, kiedy odezwał się zamaskowany mężczyzna(zuo wcielone).
- Rozumiem, że trudno zostawić Ci rannych samemu, ale w akademii może panować podobna sytuacja, są tam również uczniowie należący do organizacji, której przewodzisz.- spróbował przemówić do rozsądku Akemiemu.
    Yocharu widząc działanie Hikari najwidoczniej zrozumiał, że miejsce w którym został zaatakowany przez owady znajduję się pod ubraniem, gdyż postanowił się rozebrać. Robak jednak wszczepił się w ciało po za zasięgiem jego wzroku, więc musiał prosić o pomoc innych. Nie miał jednak na to zbytnio czasu gdyż Kazunari właśnie postanowił ostrzec im, że coś szykuję. Wkrótce, nieco ponad 1/3 polany pokryła się dymem. Uchiha sprytnie oddalił się od większości zgromadzonych. Jednak nie wszystkich, chmura powędrowała w kierunku nieprzytomnego Sabaku, Yocharu i Ayatane  oraz dalej w kierunku nieszczelnej już kopuły. Yoshi pochwycił dwójkę towarzyszy i odsunął ich od chmury o mało przy tym nie przewracając się o lód stworzony przez białowłosa. Dzięki temu w spokoju mogli się zająć leczeniem Yocharu, ten nawet nie mruknął podczas pozbywania się robaka, przez cały czas trwania operacji,ani później podczas próby wysysania trucizny leżał spokojnie bez ruchu na ziemi. Tymczasem nieco zapomniany Sabaku, którego jedynie część nóg wystawała, po za dym wyraźnie dostał ataku wstrząsów.
   Dym zajął kopułę, Maiko która była bez zbędnego obciążenia w postaci ciał innych bez problemu wydostała się po za obszar działania chmury, Hikari również dzięki swej szybkości zdołała przenieść senseia w bezpieczne miejsce, dopiero po chwili natomiast już z chmury wybiegł przedstawiciel Uchiha z medyczką na plecach, jej stan nie był najlepszy ponieważ podobnie jak Sabaku dopadły ją drgawki. Kiedy już wydawało się, że to wszyscy, którzy zdołali wydostać się z dymu wybiegła z niego jeszcze gruba dziewczyna, jednak tylko po to aby chwilę później upaść na ziemię. Ayamaru tymczasem umiejętnie omijał dymu i ruszył ku cielę zmarłego Senju. Wyglądało na to, że chłopak zamierzał znaleźć jakieś antidotum, o czym nawet powiedział pozostałym
-Sporządzenie odtrutki to nie jest łatwa sprawa wymaga czasu i odpowiednich składników w dodatku tutaj nie wiemy z czym do końca mamy do czynienia, widzą co się dzieję z zatrutymi co prawda mógłbym wyciągnąć pewne wnioski, problem jednak w tym, że jeżeli okażą się błędne mogą spotęgować działanie trucizny, zresztą i tak nie mamy składników.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-10-02 11:21:16)

Offline

 

#68 2014-10-02 16:25:11

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

   Udało mi się odskoczyć od chmury trującego dymu. Dzięki temu znalazłem się przy moim wiceliderze. Muszę się go teraz trzymać i nie tracić z nim kontaktu. Właściwie jakbym się nad tym zastanowił to nawet tak powinienem zrobić jako samotnik. Pomimo, że nie takie miałem pobudki postąpiłem, moim zdaniem słusznie. Czekałem teraz na jego ruch i byłem wykonać rozkaz lub podążać za nim. Jednocześnie obserwowałem co działo się z resztą naszej "drużyny".
   Ludzie wyskakiwali z chmury trucizny jeden za drugim, ale dla mojego rozbawienia chyba o kimś zapomnieliśmy. Mężczyzna, który wcześniej przewrócił się na ryj wystawał tylko dolną połową ciała z dymu i trząsł się niemiłosiernie. Ponownie wywołało to u mnie śmiech, choć już nie tak głośny. Za to nie mogłem się powstrzymać, kiedy grubaska wybiegła z chmury i przewróciła się na twarz. Myślałem, że nie wytrzymam. Złapałem się za brzuch i starałem nie śmiać za głośno. No ale... Nie mogłem, przecież oni są tacy zabawni. Przypomniałem sobie grubego wezyra, który też kiedyś tak umarł w jakichś śmiesznych opartach... ach dawne dzieje. Wspomnienia lekko ostudziły mą radość i powoli się uspokajałem.

Offline

 

#69 2014-10-02 20:36:42

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Upływ czasu raczej nie działał na naszą korzyść. Jednak nie mogłem mogłem powstrzymać się od refleksji jakim to cudem idąc zarzynać agresorów, którzy to ośmieli by się zbliżyć do namikaze lub medyczki stałem się bratem miłosierdzia. Moja wiara we własny profesjonalizm zachwiała się po raz kolejny, tak jak było to przy okazji spotkania starsuszka w wymarłym lesie i spotkania z Sają siostrą Yocharu. Może istniała jeszcze jakaś część mojej osoby, część od, której to notorycznie stroniłem, uważałem za martwą. Mogło by być możliwe, iż traciłem kontrolę nad sobą dopiero gdy zatapiałem ostrze w przeciwniku.
  Tym czasem wyrwałem się ze stuporu i szybko przetoczyłem oczyma po wszystkich. Zdziwiło mnie widok śpiącej sobie w najlepsze dziewczynki, której wcześniej akurat nie miałem okazji zauważyć. Przyklęknąłem przy medyczce i wiedząc już czego szukać począłem ściągać jej górną część ubrania. Wysiłek, który w to włożyłem był godny za prawdę lepszej sprawy bo febryczne drgania miotały już nią w stopniu niepomiernym. Tłumaczyłem sobie, że gdyby to było konieczne zostawił bym świątynie jej ciała na pastwę inesktoidalnych profanów, jednak po tym wszystkim nawet w moich własnych myślach jakoś słabo przekonująco to brzmiało. Przystąpiłem do przeszukiwania jej ciała i te nie okazały się zbyt długie. Od razu można było zauważyć obrzydliwy siniak wzdłuż linii kręgosłupa. Ponieważ percepcja moich oczów prześcigała nawet ludzi z wybitnym wzrokiem nie miałem większych trudności by dojrzeć szarego  robala wiszącego u jej skóry. Wyciągnąłem kunai z torby. Gdybym nie widział jak robi to dziewczyna ratująca Sugimoto zapewne nie wiedział bym jak się nim posłużyć w tym przypadku. Ponieważ jednak byłem już bogatszy o to doświadczenie, szybkim zestawem ruchów wyciąłem insekta z jej skóry, po czym zgniotłem go w palcach.
  Trucizna jednak cały czas pozostawała w jej ciele. Pochyliłem się więc i zacząłem wysysać truciznę z rany, zdając sobie przy okazji sprawę jak bardzo usmarowałem ją krwią pozostałą mi na rękach po próbie tamowania krwotoku Sugimoto.

Ostatnio edytowany przez Kuroi Inu (2014-10-04 01:27:14)


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#70 2014-10-02 23:26:06

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Polana

      Powracały do mnie powoli do mnie wszystkie zmysły... Nie odczuwałem już chęci mordu. Poczułem normalność. Spojrzałem na moje dłonie pełne zaschniętej krwi. Nie wiedziałem skąd ona się wzięła. Jedynie mogłem się domyśleć. Zgłupiałem, co prawda nie było tego widać na mojej twarzy, ale zgłupiałem. Co się działo... Rozejrzałem się dookoła. Przypominam sobie, zaatakowano akademie. Sytuacja jest poważna i nikt nie może teraz umrzeć. Trzeba podejść do wszystkiego profesjonalnie. Mój wzrok powędrował na Senshiego... Śmiał się jak głupi, wydawało mu się, że jest od wszystkich lepszy, stanął obok mnie pewny siebie i sprawiał wrażenie osoby, która chce bym ją ochraniał. Nie będę bronił nikogo kto tak się zachowuje.

      Pomimo tego, że chłopak powoli przestawał się śmiać, we mnie coś pękło. Nie miałem do niego daleko, dlatego nie użyłem zbyt dużej szybkości [szybkość 300]. Zamachnąłem się i wyrwawszy z siebie jedno słowo wykonałem na tyle szybki atak, który był zamierzony, że młody Samotnik nie miał szans dowiedzieć się, który cios był prawdziwy - Tarenken - technika była wykonana wprost w brzuch tego ninja [siła 120], nie miała sprawić mu bólu, miał upaść na twarz tak jak zamierzałem. W tym samym momencie kiedy upadał ja przykucnąłem przy nim - To jest krwawa bitwa dzieciaku. Tutaj nie ma miejsca na śmiech, jak nie oni to Ty padniesz na ryj, ale nie na chwilę bo przez takie zachowanie jakie teraz nam pokazujesz na pewno nikt Tobie nie pomoże. Zachowuj się bo zginiesz, nie tyle co z rąk przeciwnika co z moich, a wierz mi jestem do tego zdolny. Teraz zamknij ryj i pomóż tym, którzy owej pomocy potrzebują - mówiłem stanowczym głosem tak jak prawdziwy przywódca powinien.

      Wyprostowałem się i spojrzałem się w kierunku zamaskowanego mężczyzny  - Prowadź - powiedziałem, a reszcie ruchem dłoni kazałem zostać, nie mogłem pozwolić by ktoś mnie teraz rozpraszał, muszę mieć teraz wszystkie zmysły w gotowości.

Ostatnio edytowany przez Akemi (2014-10-02 23:27:06)

Offline

 

#71 2014-10-04 00:58:38

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: [Event] Polana

    Z zapałem przystąpiłem do przeszukiwania ekwipunku Ichimaru Senju. On był już martwy, jemu te rzeczy były już zbędne, a nam mogły okazać się bezcenne w obecnej sytuacji. Tłumacząc się tak przed samym sobą, niemal nie miałem wyrzutów sumienia, jakie mogłyby wypływać z jakby nie patrzeć okradania zmarłego. Zadanie to nie należało wcale do najłatwiejszych, jako że wszystko dookoła pokryte było swoistą mazią. Na pierwszy rzut oka była to krew, ale jej zapach przywodził na myśl alkohol. Właśnie wtedy moim oczom ukazała się pęknięta butelka sake, na której dnie znajdowało się jeszcze trochę napoju. Nie było innej opcji - trzeba było się ubrudzić.
    Przeszukałem ubranie zabitego, po czym rzuciłem okiem na wnętrze jego torby. Wytarłem wszystko o czystą trawę, po czym włożyłem do toreb przy pośladkach. Wstałem, wycierając dłonie o siebie, starając się choć w minimalnym stopniu zetrzeć z siebie obrzydliwą maź, po czym powróciłem do pozostałych, trzymając w dłoniach pęknięte naczynie z sake, którego można było użyć do przemycia ran.
    Widziałem, jak białowłosy pochylony nad roznegliżowanym Uchihą wysysa jad z jego pleców. Widziałem, jak kolejny Uchiha rozbiera rudą medyczkę. Najwyraźniej nikt nie usłuchał mojej prośby przeszukania jej kurtki. Możliwe, że i tam było coś przydatnego. Spojrzałem również na grubaskę, która leżała w tej chwili na trawie.
    - Czy ktoś mógłby się nią zająć?! - spytałem, mając nadzieję, że może teraz ktoś mnie posłucha.
    Mój wzrok powędrował w kierunku Sabaku, którego nogi wystawały z krawędzi trującej chmury. Widać było, że cały drży, jego ciało niemal wpadło w konwulsje. Wiedziałem, że w chwili obecnej ma najmniejsze szanse na przeżycie, jako że jego organizm wystawiony był na działąnie obu trucizn jednocześnie. Postanowiłem więc skupić się na tych, kogo jeszcze można było uratować.
    Szybkim krokiem, lecz jednocześnie uważnym, by nie wylać pozostałości alkoholu, podszedłem do chłopaka z klanu Yuki. Przyklęknąłem przy jego obecnym towarzyszu i nie pytając nikogo o pozwolenie, włożyłem mu do ust jedną z pigułek prowiantowych, uprzednio znalazłszy ją w kieszeni, po czym ruszyłem jego szczęką, by przegryzł tabletkę. Miałem nadzieję, że to w połączeniu z wyssaniem trucizny wystarczy, żeby pozbyć się trucizny. Następnie przysunąłem butelkę bliżej rany i wylałem na nią 3 krople zawartości. Nie mogłem pozwolić sobie na więcej, w końcu pozostali również potrzebowali pomocy. A może po prostu liczyłem na to, że po udzieleniu pomocy zostanie choć trochę do spożycia dla mnie?
    Następnie podszedłem do medyczki, która była teraz egzaminowana przez jednego z czerwonookich. Ją także uraczyłem pigułką prowiantową, pozwalając chłopakowi wyssaniem z jej pleców trucizny. Jednocześnie sprawdziłem ręką jej leżące na ziemi odzienie, dokładnie przeszukując każdą z kieszeni. To wszystko było robione szybko i sprawnie, mimo że tylko jedną ręką- w drugiej trzymałem w dalszym ciągu butelkę z alkoholem. Jeżeli udało mi się coś znaleźć, zabrałem to ze sobą, przy jej rzeczach zostawiłem natomiast znaleziony zestaw medyka.
    - Jak dojdzie do siebie, daj jej to - poleciłem Kuroi Inu - Z pewnością dzięki temu będzie w stanie zrobić więcej, niż tylko dzięki medycznym jutsu.
    Kolejnym krokiem była pomoc sensei'owi. Widziałem, jak Hikari czuwa nad jego ciałem. Widocznie wciąż była jeszcze nadzieja, skoro zadała sobie trud, żeby wydostać go z chmury trucizny. Przyklęknąłem przy nim i pytającym wzrokiem spojrzałem na kobietę. Nie czekając na jej reakcję, wylałem połowę zawartości butelki na ranę Sugimoto, po czym odłożyłem ją starannie na ziemię pod odpowiednim kątem. Była już niemal całkowicie opróżniona, toteż nie powinno się z niej nic wylać. Następnie sięgnąłem prawą ręką do torby i wydobyłem z niej świeży bandaż, trochę tylko przesiąknięty Sake, co w tej sytuacji nie powinno stanowić problemu, a wręcz przeciwnie. Ostrożnie owinąłem go wokół ciała Namikaze, dzięki czemu jego rana była zdecydowanie lepiej zatamowana, niż szalikiem, choć niewykluczone, że tylko dzięki niemu udało mu się przeżyć do tej pory.
    - Miejmy nadzieję, że to pomoże.

Offline

 

#72 2014-10-04 01:27:57

Hikari

Klan Namikaze

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 32
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Elita
Płeć: Kobieta
Wiek: 23

Re: [Event] Polana

   Kobiet abyła wdzięczna za pomoc jaką okazał czy raczej chciał okazać Ayamaru. Jednak gdy ich spojrzenia się spotkały, pokiwała głową lekko powoli jakby sama nie chciała w to uwierzyć, ale jednak na tyle wyraźnie żeby się nie było wątpliwości. Powstrzymała Kiyoshiego przed zmarnowaniem  trunku na rannę martwego już człowieka.
-Już za późno, on odszedł.... - powiedziała cicho mimo to, a może zwłaszcza dało się wyczuć smutek w jej głosie, dla niej bowiem nie był to tylko sensei, ale też krewniak. Siedziała przy nim i używając wyjętego przez Ayamaru bandaża maskowała jego ranne. Wiedziała że to bez celowe, wiedziała, że  może przydać się później żywym. Jednak nie mogła go tak zostawić. Milczała na zewnątrz, jednak w głowie odmawiała modlitwy i składała przysięgę, że jego śmierć nie pójdzie na marne, że go pomści, a chociaż nie powiedziała ani słowa wszyscy obecni mogli wyczuć jej zamiary.

Offline

 

#73 2014-10-04 02:09:13

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: [Event] Polana

    Śmiech samotnika rozchodzący się po polanie w obliczu niebezpieczeństwa jakie mu towarzyszyło powoli stawał się  irytujący dla innych. Na nic się zdały "ostrzeżenia" w wykonaniu Hikari, Senshi zrobiłto ponownie. Tym razem jednak za poprawę jego zachowania wziął się sam zastępca lidera organizacji do jakiej należał i nie uczynił tego zbyt delikatnie. Cios w brzuch wykonany przy użyciu techniki Taijutsu sprawił, że na dobrą sprawę chłopak nawet nie wiedział co go trafiło. Nogi ugięły się pod ciężarem ciosu, chłopak upadł chociaż nie na twarz. Wydawało się, że zachował przy tym odrobinę brawury ponieważ, mimo niewątpliwego bólu nie krzyknął, nie powiedział nawet słowa po ciosie potężnego Samotnika. Po porstu upadł i tyle jakby to było nigdy nic.  Akemi jednak nawet nie spojrzał co się stało z jego podopiecznym(?), ruszył  wraz z Narą i Huyugą w głąb lasu, nakazując reszcie ruchem dłoni zaczekać.
Tymczasem Kuro Ino dostąpił zaszczytu rozebrania młodej kobeity, chociaż zapewnę nie tak sobie wyobrażał tą sytuację. Ostrożnie zdjął górną część jej odzienia odsłaniając płaski brzuchi wąskie biodra wysuwające się ze zbyt luźnych spodni. Dziewczyna była zgrabna nie można powiedzieć, że nie z pewnością wielu chciałoby się z nim zamienić (Ayatane?[chociaż nie wszyscy Yoshi]). Powoli odsłaniał jej krągłości w związku z ciągłymi napadami drgawek. Mógł jednak spotkać się z rozczarowaniem, kiedy zobaczył jej biust starannie owinięty bandażem. Mógłby go zdjąć, ale nie musiał zlokalizował robaka tuż nad nim, naśladując działania Hikari ostrożnie wyciął go z ciała dziewczyny, krew popłynęła zabawiając bandaż na czerwono i żółto. Chłopak nie przjął się tym przyłożył usta do jej ciała i starał się wysysać truciznę w nadziei, że jeszcze zdoła ją uratować.
     Ponownie prośba Ayamaru została zlekceważona, nikt nie wysłuchał jego słów, część stała jakby rzucono na nich Genjutsu, a może po prostu sytuacja ich przerastała. Kiyoshi jako jedyny starał się pomóc rannym. ruszył ku Yocharu, podał mu tajemniczą pigułkę i nasączył ranę odrobiną alkoholu. Następnie ruszył  w kierunku rudowłosej kobiety, a kiedy nią się zajmował robaki przyniosły kolejną ofiarę Ayatane upadł twarzą prosto na tors leżącego Uchihy. Tym razem jednak Senshi się nie zaśmiał, czyżby nauki Akemiego przyniosły skutek. Czy to uderzenie czy to błyskawiczne działanie medykamentu sprawiły, że Yocharu odzyskał siły. Ayamaru w tym czasie wykorzystał kolejną pigułkę oraz prezent dla medyczki, przeszukał też kurtkę dziewczyny i skierował się w kierunku Namikaze...(patrz wyżej powinna być odwrotna kolejność, ale kuroi jeszcze poprawiał posta). Medyczka powoli nabierała kolorów i po chwili otworzyła oczy chyba nie do końca wiedziała co się z nią dzieję. Jednak fakty jakie się przedstawiały nie były zbyt ciekawe była pół naga, a przy niej znajdował się obcy mężczyzna. Postanowiła zrobić to co większość kobiet w jej sytuacji czyli spoliczkować Uchihe (szybkość 150, siła 100 )


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
[Z/t  Akemi,Hyuuga,Wilk i jego pan ->Bariera]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-10-04 13:53:09)

Offline

 

#74 2014-10-04 14:40:28

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 478
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37

Re: [Event] Polana

     Choć bzyczenie było coraz cichsze, co wiązało się z padaniem kolejnych robaków, to mój stan się wcale, a wcale nie poprawiał. Było gorzej i gorzej. Chyba tylko przeklęta pieczęć trzymała mnie na nogach. Stworzyłem w międzyczasie nawet klona, który pomógł w niekomfortowy sposób pozbyć się trucizny. Wciąż jednak nie odczuwałem większej poprawy. Najwyraźniej tym razem będę musiał skorzystać z innej pomocy. Powoli wyszedłem z chmury. Minąłem po drodze tego Sabaku, który komicznie nogami wystawał ze źródła mojej trucizny. Jakąż to satysfakcję odczuwałem na ten widok. Aż chciałem wyobrazić sobie, że to Miyaguchi we własnej osobie. Jakoś podniosło mnie to na duchu.

     Przeanalizowałem całą sytuację. Chmura pokryła większą część pola, niż mi się początkowo zdawało. Po wyjściu z chmury byłem zadziwiająco blisko do pozostałych. Było ciemne, więc kombinacja czarnej szaty i znaków tego samego koloru powinno posłużyć za świetny kamuflaż. Nie wspominając o tym, że każdy praktycznie był czymś zajęty. Akemi, ten Hyuuga oraz trzeci ninja z psem już ruszyli. Więc jesteśmy w tyle, tak? Nieciekawie.

     Oglądając całą sytuację zauważyłem, że zatrute osoby zaczęły odzyskiwać siły. Rozejrzałem się po ludziach i spostrzegłem jednego ninję, podającemu ludziom pigułki. Coś we mnie wstąpiło. Czysty gniew. Dopiero się obudził? Miał coś takiego pod ręką, a mimo to czekał na cud? Pieczęć spotęgowała to uczucie, wzmagając moją agresję względem otoczenia. Dodać resztki mojej wytrzymałości i wychodzi zdesperowany człowiek, który nie myśli do końca racjonalnie...

     Nie dzieliła nas duża odległość, dodatkowo jak wcześniej wspomniałem, chowałem się przed resztą. Zapragnąłem wykorzystać fakt, że nie zostałem jeszcze zauważony. Byłem cholernie osłabiony, straciłem przez to cholerstwo z połowę siły. Podszedłem z najgroźniejszą możliwą miną w stronę Ayamaru. Stojąc jakiś metr od niego wykonałem pieczęć tygrysa.

     - Katon... Ryūen Hōka no Jutsu... - powiedziałem i wyplułem z ust wielki, smoczy łeb (Siła NinJutsu: 340; Szybkość NinJutsu: 240 (zredukowane statystyki)). Minął on użytkownika Shoutonu dosłownie o pół metra, przeleciał po obozie i przez kilkadziesiąt metrów lasu, niszcząc wszystko co stanie na drodze. Wiedziałem jaka jest sytuacja. Rannych przybywa, a zapas pigułek nie jest niewyczerpany. Najprościej byłoby po prostu zabić Kiyoshiego póki stoję na nogach, lecz szkoda zabijać dobrych graczy byłoby to głupie marnowanie chakry, a facet mógł się nam jeszcze przydać.

     - Daj mi tą pigułkę. Wolę używać tych technik przeciwko tym którzy mnie tak urządzili, a nie wam. - dodałem osłabionym, acz poważnym głosem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kazunari (2014-10-04 14:54:24)


/ Theme /
http://i.imgur.com/nrBWFve.png

Offline

 

#75 2014-10-04 16:41:36

 Senshi

http://i.imgur.com/hFUOtyf.png

372328
Skąd: Śląsk
Zarejestrowany: 2014-01-06
Posty: 647
Klan/Organizacja: Kaguya/Samotnicy
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: [Event] Polana

   Powoli zaczynałem się uspokajać po niekontrolowanym napadzie śmiechu, a może trochę kontrolowanym? W każdym razie, kiedy ocierałem łezkę, która zaczynała spływać z mojego oka poczułem ból w okolicach brzucha. Był tak silny, że natychmiastowo opadłem na kolana i już przewracałem się na ryj (czyt. twarzą na ziemię), na szczęście udało mi się wyciągnąć przed siebie wyciągniętą rękę. W tej pozycji czułem tylko jak ból rozprzestrzenia się od brzucha po klatkę piersiową. Komiczne, chciałem się zaśmiać, ale zamiast tego na mojej twarzy pojawił się tylko grymas. Nie mogłem wydać z siebie słowa. Głos niknął gdzieś w okolicach przepony, nie mogłem wziąć oddechu aby coś powiedzieć.
   Ściśnięte gardło dodatkowo mi w tym przeszkadzało. Czułem jak siła opuszcza moje ciało. Drugą ręką chwyciłem się za gardło, które blokowało przepływ powietrza. Oczy miałem coraz bardziej wytrzeszczone, z braku powietrza zaczynało ciemnieć mi przed oczami. Nie skupiałem się w ogóle na otoczeniu. Nawet jakbym chciał prosić o pomoc, to nie udałoby mi się. Poczułem jak coś zaczyna wydobywać się z mojego gardła. Już z radością liczyłem, że będę w stanie coś powiedzieć, jednak chwilę potem zobaczyłem na ziemi czerwoną plamę, która powstała z krwi, która z powodu obrażeń wewnętrznych zaczęła wypływać mi z ust. Pomimo to nie byłem w stanie wziąć oddechu. Nie byłem też w stanie jasno myśleć. Przez głowę przepływały mi tylko głupie myśli typu: "Ale z ciebie frajer Senshi", "Prawie się na ryj przewróciłeś - żałosne", "Przynajmniej umrzesz szczęśliwie".
   Z wytrzeszczonymi oczami i trupio bladą twarzą starałem się utrzymać w pozycji jakiej jestem. Jednak czułem się coraz gorzej, ból brzucha był teraz najmniejszym problemem. Brak tlenu miał o wiele gorsze konsekwencje, a krew wylewająca się z moich ust nie poprawiała sytuacji. Lada moment mogłem całkowicie przewrócić się na ziemię.

Offline

 

#76 2014-10-04 16:58:23

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: [Event] Polana

Jeszcze przed chwilą czuł, jak zostaje przeniesiony w bezpieczną odległość od trującej chmury a ktoś dobiera się do jego pleców próbując pozbyć się cholernego insekta siedzącego wygodnie i wdrążającego jakieś świństwo by tak po prostu chwile później zemdleć. Film urwał mu się dosyć gwałtownie, chociaż był to etap do przewidzenia. Ku jemu szczęściu nie trwał on zbyt długo za sprawą Ayamaru, który zmusił jego szczękę za zagryzienia specjalnej pigułki, mającej oczyścić go z trucizny i dodać sił. Otworzył oczy, czując się jakby wstał na kacu po dobrej imprezie, tyle że zdrowotnie wracał dużo szybciej do formy a i ból głowy szybciej ustąpił. Czyżby jednak udało się znaleźć wystarczającą odtrutkę? Nie zdążył odpowiedzieć sobie na to pytanie a przynajmniej nie miał czasu by nad tym główkować, gdyż prosto na jego tors padł nieprzytomny Ayatane.

Sytuacja wydawała się obrócić o 180 stopni i teraz to Yocharu był jednym z nielicznych, który mógł mówić o dobrym samopoczuciu. Wiedział, że musi pomóc białowłosemu nieznajomemu, gdyż on uczynił to dla niego. To dosyć frustrujące, że musiał aż tak bardzo opierać się na innych lecz jego zdolności były jeszcze zbyt słabo rozwinięte by mógł tak pewnie ruszyć przed siebie co Akemi. Nie pozostało mu nic innego jak kooperacja, jeżeli chciał przeżyć te chore zdarzenie. Delikatne zsunął z siebie omdlałego Yuki, kładąc na podłożu. Wyglądało na to, iż każdy ten robak siada w podobnym miejscu więc szybko go zlokalizował, zresztą dosyć mocno rzucał on się w oczy. Na kleszcze był jeden sprawdzony sposób - technika wyciągania. Yocharu złapał za korpus owada, delikatne i  z precyzją wykręcając go z pleców Ayatane tak aby główka kleszcza nie urwała się i nie pozostała w jego skórze. Gdy zabieg przeszedł pomyślnie, podłożył małą bestie jej butem i zgniótł żeby więcej nie zachciało jej się gryzienia. Czas było na drugi etap operacji. Nie można było ukrywać, że robił to z lekkim wstrętem ale czegóż to się nie robi dla człowieka, który przed chwilą uczynił to samo by go ratować. Przyłożył usta do miejsca, w którym wcześniej siedział kleszcz, zasysając zatruty płyn z jego żył i wypluwając na podłoże z lekkim skwaszeniem na twarzy. Niewątpliwie wydłuży to Yuki czas przeżycia, zaś reszta pozostała w rękach Ayamaru, który posiadał pigułki o których Kazunari w gniewie wołał.

Kątem oka dojrzał całą sytuację, którą insynuuje jego lider. Wyglądał nadzwyczaj dziwnie i zachowywał się równie niecodziennie. Nawet pomijając fakt, że sam został ugryziony przez te cholerstwa, był nade agresywny. Dość nieciekawie. Yocharu już chciał aktywować sharingana, gdy przypomniało mu się, że robaki reagują na przepływ jego chakry i mógłby znów sprowadzić na siebie kłopoty a to było mu niepotrzebne. Zabawna za to okazała się sytuacja Senshiego a przynajmniej w oczach Uchiha. Zajścia co prawda nie ujrzał, jednakże szydzący ze wszystkich chłopak, teraz prawie leżał na ziemi, plując krwią przed siebie a twarz zmieniła momentalnie kolor w trupio białą.

Za dużo czasu zmarnowanego na tej cholernej polanie - Gdzie się podziało tych kilku? Czyżby poszli dalej? - pomyślał, rozglądając się dookoła. Rzucił wzrokiem na mężczyznę z klanu Kiyoshi.
- Ey! Białowłosemu też się przydadzą te pigułki.

Offline

 

#77 2014-10-04 18:08:15

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: [Event] Polana

Wysysając jej krew i żółtą breję, której to natura nie była mi znana w bliższym stopniu nie zaprzątałem sobie głowy otoczeniem, wmuszając by kontynuować to niesmaczne zajęcie. Nawet najohydniejsze zbrodnie tego świata wydawały mi się o wiele przyjemniejsze od zaszczytnego ratowania życia, które przypadło mi w udziale, a świadomość, iż nikt raczej nie wynagrodzi mojego trudu i nawet go nie zrekompensuje nie bardzo dodawał mi rezonu.
Zawsze ufałem mojej wrodzonej ostrożności, wiele razy zaoszczędziła mi znacznych kłopotów... Jednak przykładając swą dłoń (a może raczej usta) do zbożnego dzieła ulżenia medyczce w jej cierpieniach jakoś o niej zapomniałem, myślałem by jak najszybciej zakończyć zabieg i pozbyć się tego szlamu z receptorów smakowych. Nie wiedziałem jeszcze jak bardzo tego pożałuję... Kończąc ku mej radości zabiegi i odrywając się od rany by pozbyć się zawartości jamy, ustnej otrzymałem oto swoją nagrodę. Gdym nie zapomniał o swojej wrodzonej ostrożności być może zauważył bym wcześniej wymierzony we mnie cios. Jednak dane mi było dopiero go poczuć gdy wymierzony siarczysty policzek trafił mi w twarz. Moc jego była tak niewiarygodna, że aż głowę obróciło mi w kierunku przeciwnym do uderzenia. Plusem było tej sytuacji było to, iż pozbyłem się brei z ust, którą to pod naporem gwałtownego uderzenia wyplułem na trawę, ale na tym chyba można było zakończyć wyliczanie pozytywów. 
  -Oj... - Szepnąłem tylko starając się wydedukować co w ogóle nastąpiło. Tak,  więc jeszcze chwilę patrzyłem się tępo w miejsce gdzie padł mój wzrok. Czułem, że oczy mam rozszerzone co było jawnym dowodem na to, że nie bardzo orientuje się w tym co właśnie zaszło. Czułem jeszcze dwie rzeczy, pulsujący ból w policzku i krew ściekającą mi z górnej wargi.
  Po chwili gdy już doszedłem do pełnej władzy zarówno umysłowej jak i ruchowej, obróciłem wzrok na damę, którą właśnie wybawiłem z opresji. Popatrzyłem się na nią mimowolnie z wyrzutem, rozumiałem już co prawda, że zrobiła to pod wpływem impulsu i złej interpretacji faktów, jednak trudno by spodziewać się innej reakcji po kimś kto właśnie, w ramach podziękowania za uratowanie życia dostał w twarz.
-Widzę, że już Ci o wiele lepiej.- Powiedziałem z przekąsem, ale bez gniewu. -Nikt jeszcze mi w ten sposób nie dziękował za uratowanie życia. - Dodałem po chwili wymuszając słaby uśmiech i ścierając przy okazji krew z dolnej wargi.


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#78 2014-10-05 12:56:24

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Polana

     Zachwiało mną. Nim dobiegłem z chłopakami, poczułem lekki brak sił. Rzuciłem ich na posadzkę, gdzie Ayatane mógł zająć się wydobywaniem robaka. Dzięki wysokiej sprawności fizycznej nie miałem problemu z utrzymaniem się na nogach. Większy problem sprawiło mi skupienie się na jednym celu. Poczułem niemałe zmęczenie i towarzyszące temu mroczki przed oczami. Kątem oka zauważyłem jak Samotnik pozbywa się zagrożenia. Postanowiłem zrobić to samo, więc bez żadnego zastanowienia złożyłem pieczęć i stworzyłem swoją replikę. Odwróciłem się plecami w jej stronę, tak by i ona mogła zbadać, czy nie posiadam żadnego insekta na sobie. Gdyby okazało się, że me ciało zostało naruszone, wszcząłbym takie samo postępowanie co Yuki. Delikatne uwolnienie się od zakorzenionej głęboko glizdy, po czym pozbycie się trucizny z organizmu.
     Gdy tylko Ayatane zakończył swą małą operację, jego ciało stało się wątłe i zaczęło lecieć ku ziemi. Ponownie bez zastanowienia złapałem je przed ewentualnym upadkiem i umożliwiłem Yocharu dalszą pracę. Odsunąłem się dwa metry i wyciągnąłem z kieszeni kunai, którego rzuciłem w stronę Kazunariego (Szybkość: 250), merdając paluszkiem na lewo i prawo. Ani się waż go tykać, on jest mój. Powtórzyłem jedynie w myślach, lecz miałem nadzieję, że zrozumie bez problemu to ostrzeżenie.
   - Nie tylko ty potrzebujesz tych pigułek. Chłopak sam zadecyduje komu je poda, więc lepiej ustaw się w kolejce. Nikogo tutaj siłą zmuszać do działania nie będziesz. - odpowiedziałem poważnym głosem, będąc lekko zirytowany zachowaniem Uchihy. Niech to, że też musiałem zostać z nim na polu walki, gdy Akemi już prawdopodobnie zbliża się do bariery. Mogłem ruszyć za nimi, a użeram się z miniaturowymi przeciwnikami. Właściwie może to i dobrze, przynajmniej będę miał pewność, że ten jednooki bandyta nikogo nie zabije. Kazunari, lepiej się zachowuj.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#79 2014-10-05 14:57:08

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 478
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37

Re: [Event] Polana

     Czekając na reakcję Ayamaru, jakiś nieznany typ rzucił we mnie bronią miotaną. Kunai wycelowany był prosto we mnie. Nie powiem, broń była dość szybka, jednak bez większych problemów złapałem ją, zanim zdążyła choćby drapnąć moje ubranie (Reakcje - 180(zredukowane)). Moje osłabienie nie oznacza, że byle nóż jest w stanie mi zagrozić. Nie była to szybkość, z jaką nie dałbym sobie rady. Choć szczerze powiedziawszy kunai do wolnych nie należał. Na tego cwaniaka trzeba będzie uważać. Rzuciłem swoim okiem w stronę Yocharu. Niewerbalnie dałem mu znać, aby miał baczenie na tego osobnika. Pozabijałem wszystkie robale, a i tak nie potrafią okazać wdzięczności. Skąd się biorą tacy samolubni, niewychowani ninja?

     Kunai zachowałem dla siebie, może się przydać. Zignorowałem zachowanie czarnowłosego, odwracając głowę raz jeszcze w kierunku Kiyoshiego stojącego obok. Długo już tak nie pociągnę, był teraz moją ostatnią deską ratunku. Przede mną otwierały się dwie opcje.

     - To jak będzie? Z każdą sekundą przeciwnik zbiera siły do kolejnego ataku i tym razem to nie będą komary. Śmiem też twierdzić, że moje umiejętności są tutaj bardzo przydatne. Jedyna osoba dorównująca mi w DouJutsu już jak widzę wyruszyła, więc ciężko będzie wam przejść przez las najeżony pułapkami bez mojego Sharingana. - dodałem trochę bardziej uprzejmym głosem, chcąc postawić jednak na werbalną perswazję.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kazunari (2014-10-05 16:35:05)


/ Theme /
http://i.imgur.com/nrBWFve.png

Offline

 

#80 2014-10-05 20:14:53

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: [Event] Polana

     Cerwonooki złapał moje ostrze. Zauważyłem, że jego reakcje są nadzwyczaj dobre, lecz nieidealne. Prawdopodobnie gdybym wyrzucił trzy ostrza trochę szybciej, musiałby się przynajmniej ruszyć, by ich uniknąć. Tuż po tym zupełnie mnie zignorował, szepcząc pod nosem, ledwo dychając w stronę Ayamaru. Sapnąłem z lekkim zażenowaniem. Gdy tylko klon przeszukał moje ciało, oraz usunął ewentualne zagrożenie, ruszył w stronę Kazu. W biegu wyciągnął kolejne czarne ostrze i nabił na nie czerwoną kulkę. Szybkość jego poruszania się była taka sama, co ówcześnie wyrzuconego kunai. Po kilku sekundach znalazł się tuż przy nim, przystawiając szpikulec do szyi. Otworzył szeroko oczy jakby zaraz miał aktywować swe doujutsu, którego oczywiście nie posiadał. Z grymasem na twarzy wepchnął kulkę do gardła natarczywego chłopaka. Mógłby dodać życzenia, by ten się udławił, lecz darowałem sobie takie polecenia.
   - Śmiem twierdzić, że bez Ciebie także poradzilibyśmy sobie z pułapkami. A teraz, skoro otrzymałeś to czego tak bardzo pragnąłeś, to serdecznie zamknij jadaczkę. Walki nam nie brak, pozbieramy szybko ludzi i ruszymy. Mógłbyś w tym pomóc.
     Po swych słowach, poczułem jak nogi lekko same mi się uginają. Oparłem się niezręcznie o ciało czarnowłosego, po czym odetchnąłem kilka razy na spokojnie. Zacząłem żałować, że zostałem przeniesiony w to miejsce. Widok umierających ludzi, krew. Niby codzienność, a jednak przybijający człowieka widok. Byłem bezradny w swych poczynaniach, chciałem wiele tutaj zrobić, lecz jednak dotknął mnie paraliż i brak sił. Idealni wojownicy nie istnieją, a choć potencjał posiadam, to serce zbyt miękkie.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
preparaty calivita przeprowadzki kraków