Ogłoszenie

#1 2014-05-27 18:37:22

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

[Event] Obóz

http://i.imgur.com/73FNBvV.png



       Wojna nie była czymś, na co Kraj Gorących Źródeł mógł być w pełni przygotowany. Początkowe pogłoski o rzekomej, planowej Inwazji Kraju Ognia, zbywano ruchem ręki i po prostu uważano za wyssane z palca. Gorące Źródła wszak miały port, który dla kontynentu stanowił ważny ośrodek handlu i wątpliwym było, aby ktoś odważył się zahamować tamtejszy przepływ transakcji. Jeżeli jednak takowy ktoś znalazłby się i spróbował podważyć autonomię państwa, z góry zesłałby również na siebie gniew pozostałych krajów i prowincji, mających w Gorących Źródłach swój interes. Takowych było zaś sporo.
       A Kraj Ognia zaatakował i mało kto w tej kwestii kiwnął choćby palcem. Z nieznanego powodu, wszyscy Lordowie uważali, że tak naprawdę nic się nie dzieje.
       Kiedy armia Płomienia uderzyła w zawrotnym tempie i zmasowanej ilości żołnierzy, małe garnizony Gorących Źródeł mogły się jedynie wycofywać, tu i ówdzie starając się zadać wrogowi jak największe straty. Nie było to jednak w żadnym razie zadaniem prostym. Kraj Ognia posiadał bowiem armię nowoczesną i zahartowaną po ostatnią słabość, jaką człowiek mógł w sobie nieść.
       Odnosząc coraz to więcej porażek, Gorące Źródła musiały zmobilizować pozostałe swoje siły, skumulowane z rozbitych garnizonów, rebeliantów, młodych patriotów, tworzących ruch oporu, a także najemnych klanów i organizacji, których cel pomocy był najróżniejszy i nieraz zupełnie niezrozumiały. Straconego portu z aktualną ilością żołnierzy nie było nawet co myśleć odbić. Jedyną nadzieją była zatem pomoc z zewnątrz. Rozesłani posłańcy na wszystkie strony świata, w tym do samych Lordów, miały rozpalić iskierkę nadziei ku stworzeniu jednego wspólnego oddziału, który choć nieliczny, to zdolny i silny, będzie w stanie zepchnąć ofensywę Ognia z powrotem za przekroczone przezeń granice. A nawet jeśli i to by zakończyło się fiaskiem, Lord Gorących Źródeł był w stanie pójść na ustępstwa, byleby tylko zachować niepodległość.
       Zbudowany obóz jest niczym innym jak obszernym polem namiotowym, gdzie gromadzą się wojownicy, chcący wystąpić pod sztandarem Gorących Źródeł. Pod zachmurzonym niebem powiewają turkusowe chorągwie z trzema ślaczkami przypominającymi literę "S". Jest to herb Kraju, wyobrażający parę wznoszącą się znad słynnych tutaj, gorących źródeł.
       Wewnątrz panuje spory chaos. Hałaśliwe krzyki będących tu ludzi, tumult i zgrzyt żelaza biją już z oddali. Przy licznych ogniskach zasiadają żołnierze, gaworząc do siebie i pijąc ochoczo z rogów, oraz bukłaczków, ubrani przy tym w powgniatany zbitek stali i skóry, z przytroczonym do pasów i pleców rynsztunkiem, pozostawiającym wiele do życzenia. Wielu z nich nie rozstaje się z osełką i jej zgrzyt po dzierżonych ostrzach, zdaje się nieodłącznym elementem tutejszej aury. Kowalski młot wybija w równym tempie uderzenia serca, rodząc iskry spod sczerniałego kowadła.
       Praca wrzała.
       Wokół całego obozu wybudowano fosę, którą zalano wodą, sięgającą po szyje dorosłego człowieka, o szerokości rowu bliskiej pięciu metrów. Za nią zaś stoi solidna i wysoka palisada, na szczycie której straż pełnią umorusani i przygnębieni żołnierze z wygrawerowanymi na popiersiu pancerza trzema literami "S".
       Kloaczny zapach uderza w nozdrza i miesza się ze słodkim aromatem pieczonego mięsa i gotowanego ryżu.
       W samym obozie roi się zaś od ulotek, poprzybijanych do słupów informacyjnych i zaściełających błotnistą ziemię, z groteskowo strasznym pazurem potwora, który niesie ze sobą pożogę ognia, niszcząc sielankowo przedstawione góry, lasy, łąki, a także sam port, należący ongiś do Kraju Gorących Źródeł.

Offline

 

#2 2014-06-08 18:00:29

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Pojawienie się naszej grupy w tym obozie wprawiło niektórych w zakłopotanie, a niektórzy po prostu się cieszyli, że mają nas za sojuszników. Mimo wszystko dobrze zadbaliśmy o to by oznaczyć, że pochodzimy z Airando. Maski naszego oddziału, a na nich znak naszej organizacji. Ichuza również zadbał o płaszcz, który mógłby pokazać dokładnie kim on jest. Ja za to nie potrzebowałem za wiele. Pozwoliłem sobie na pas, na którym jest sporawa metalowa tabliczka z wygrawerowanym znakiem. Co jak co, ale my raczej nie musieliśmy się przedstawiać, tak samo jak żołnierze należący do tego obozu. Słynna litera "S" na ich zbrojach o wszystkim nam mówiła. Pozostało nam tylko przejść za palisadę. Całe szczęście, że nie postanowiliśmy zabić tego całego posłańca. Bez niego w życiu byśmy nie weszli do obozu, a przynajmniej nie obyłoby się bez trupów.

      - Co teraz? Czekamy czy jednak jest już ustalony jakiś plan - chciałem znać każdy szczegół tego wszystkiego co tutaj się działo. Moje słowa początkowo były skierowane do posłańca, jednak liczyłem, że wtrąci mi się ktoś ważniejszy niż on i wprowadzić mnie w tajniki tego całego wydarzenia. Obozu zrobił na mnie sporę wrażenie.

Offline

 

#3 2014-06-10 22:36:37

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

     Z wyraźną apatią na twarzy zbliżyłem się do solidnej i wysokiej palisady, na której to znajdowali się umorusani strażnicy. Nie byłem na tyle skwapliwy, by objąć ich swym ponurym wzrokiem. Pod mymi trzeszczami malował się blado fioletowy, jak śliwa wór. Wrócił czas ponownego, choć nietrafnego splinu. Impresja całego serca narzucająca zbliżającą się wojnę jako swój główny faktor. Dumny, trwożliwym i sztywnym krokiem minąłem fosę poruszając się po niestabilnej, źle wykonanej, grubej kładce. Odchyliłem dłonią wejście do namiotu, uginając swe ciało przy wejściu. Po mych plecach spływał płaszcz z wymalowanym herbem Kraju Wody oraz Organizacji. Gdy dobiegłem końca swego marszu, a pod mymi nogami znalazł się malutki stołeczek, przysiadłem i podparłem rękoma obolałą głowę. Nie miałem humoru, a nawet widok rozpadającego się truchła, by mi go nie poprawił. Kikowałem ludzi dookoła, pozwalając swym uszom nacieszyć się dźwiękiem stali, co jakiś czas spozierając na powiewającą, turkusową chorągiew z trzema ślimaczkami. Letargiczny oczekiwałem dalszych poleceń, choć do samego ruszenia się śpieszno mi nie było. Zachowałem się ślimaczo, przypominając przywoływanego przeze mnie mięczaka. Rachityczny, obojętny.

Offline

 

#4 2014-06-11 12:00:28

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

Akemi, Ichuza i wszyscy pozostali, którzy szli za dyplomatą, zostali wpuszczeni do środka osady, nie pytani nawet o imię, czy pochodzenie. W zamian, zaraz po przekroczeniu bramy, przywitał ich głośny aplauz i gromkie okrzyki. Wskazywani palcami przez schodzącym im z drogi ludzi, mogli widzieć, jak ci między sobą dyskretnie szepczą. Służący im za przewodnika Isoshi zdawał sobie najwyraźniej sprawę, że dla wojowników z Airando taki widok może być nieco zaskakujący, bo zrazu napomknął:
- Proszę im się nie dziwić! Cały obóz wiedział dokąd się wybieram i prawdę powiedziawszy, wielu wątpiło w powodzenie mojej misji. Widząc teraz zwycięzcę turnieju z Enko w niedowiarków wstąpiła nadzieja na zwycięstwo. Oh, oby tylko mieli rację.

Posłaniec przeprowadził delegację przez obóz, torując sobie drogę między ludźmi, którzy coraz rzadziej schodzili na ubocze. Brawa i krzyki z każdym krokiem zaczynały cichnąć, aż w końcu wszyscy znaleźli się w strefie, gdzie na przybyszy patrzono obojętnie, bez cienia entuzjazmu. Najwyraźniej w tym miejscu już nie tak wszyscy wiedzieli o wyprawie Isoshiego, jak ten zakładał,  lecz on nie spieszył z żadnym tłumaczeniem. Przyspieszył kroku i z coraz większym zacięciem na twarzy zmierzał w tylko sobie znanym kierunku. Na pijących przy ognisku żołnierzy kręcił posępnie głową, niezadowolony, że akurat coś takiego muszą oglądać Samotnicy. Z największą przyjemnością pokazałby im magazyn, tudzież sprawnie i solidnie wykonaną fosę, którą zdążyli minąć bez głębszego przedstawienia. Ah, gdyby tylko widzieli, jak zgrabnie i gorliwie poszła im budowa!

W końcu mężczyzna odwrócił się do nich.
- Lordowska mość na pewno z przyjemnością chciałby was zobaczyć. Macie ochotę na spotkanie już teraz, czy wolicie odsapnąć po podróży?

Offline

 

#5 2014-06-11 16:27:46

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Z jednej strony można było spodziewać się takiego przywitania, z drugiej jednak nie zależało nam na nim. Chcieliśmy tylko walczyć w imię interesów naszych jak i Kraju Gorących Źródeł. Oczywiście, że to pomoże nam w rozsławieniu naszej organizacji jeszcze bardziej na cały świat. Co zapewne przyczyni się do tego, że na misjach będzie nam trudniej o jakąkolwiek anonimowość. Tak się składa, że to nie za bardzo przyjemna kwestia. W sumie nigdy nie byłem dobry w skrytobójstwie. Czy to wcześniej, czy później, zawsze udawało mi się dać o sobie znać, chociażby zniszczeniem jakiegoś budynku. Oby nie przypadło nam na tej wojnie ukrywać się przed wrogiem. Nie za bardzo podobało by mi się takie rozwiązanie.

      Druga część obozu wydawała się już być bardziej ponura, a wiwatów na nasz widok już brakowało. Czy mogę powiedzieć, czy to dobrze... Mam mieszane uczucia. Wskazywało to na to, że nawet widząc nasze twarze nie wierzyli w zwycięstwo przeciwko Kraju Ognia. Nie ma co się dziwić, sama nazwa ich kraju świadczy o ich sile. Ale nie ma co oceniać książki po okładce, a w tym przypadku po nazwie. Zagrożenie jest coraz bliżej, musimy rozgrzać ich jakoś do walki...

      - Nie ma powodu byśmy zwlekali. Odpoczniemy podczas spotkania - nie tracąc kontaktu wzrokowego dodałem - Wydaję mi się, że tym wszystkim tutaj przydałaby się jakaś mowa motywacyjna. Nie są zbyt pozytywnie nastawieni - mówiłem obserwując brak entuzjazmu u żołnierzy.

Offline

 

#6 2014-06-14 12:07:58

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

     A więc jednak nie będzie dane mi chwycić oddechu.. niech to wszystko szlag trafi. Spojrzałem gorzko na posłańca, zmuszony do ponownego powstania. Namiot zapełniony był praktycznie do cna, a wszystkie opary pomylonych żołnierzy tylko podgrzewały temperaturę wewnątrz. Zaciągnąłem więc hebanowe rękawy i przytaknąłem na słowa mojego zastępcy. Im szybciej stąd wyjdziemy, tym szybciej poczuję się lepiej. Niech tylko Bóg nie okaże się mściwym sowizdrzałem. Nie spotkałem jeszcze nigdy Lorda niezależnego państwa, a me przeczucia mówią, że nie chcę. Zgaduję! Będzie to kolejny, pyszny grubasek o charakterystycznym, wyniosłym głosie. Chyba tutaj zejdę...

Offline

 

#7 2014-06-15 16:18:05

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

Posłaniec spojrzał na dwóch najpotężniejszych ninja z Airando, a potem, ze swą wrodzoną niezgrabnością, wskazał ramieniem kierunek, dokąd mieli się udać. Uskakując przed co większymi grudami soczystych od wody grudek brei, spojrzał w górę i zaklął bezgłośnie, kiedy jego twarz zrosiły pierwsze krople deszczu. Obóz i tak nie mógł się odpędzić od wilgoci i rozprzestrzeniającej się przezeń pleśni, która niczym ręka trędowatego zarażała ściany namiotów, kosze z ubraniami i spichlerze z jedzeniem. Żołnierze coraz głośniej marudzili na kwaśny chleb i ser, który zwyczajowo pochłonięty był podejrzaną zieloną plamą.
- Przeklęty deszcz…- mruknął zgryźliwie Isoshi i zaraz wydał z siebie jękliwe i zgorzkniałe "Shimatta", gdy jego but zatopił się po cholewy w kałuży błota, porośniętego z wierzchu kamuflującą trawą. - Niech to wszystko szlag!

Droga do Lorda wiodła przez ciasne alejki, otoczonych z obu stron niekończącym się szpalerem pstrych namiotów. Tu i ówdzie ktoś zajął kawałek wolnej ziemi, śmiało mogącej zostać nazwanej polanką, by zaraz spróbować rozpalić na niej ognisko, lub poustawiać wypchanych słomą żołnierzy o rozpostartych, drewnianych ramionach i minie straszydła wyżłobionej w dyniowatej głowie. Kilku mężczyzn wykonywało przy nich wówczas wolne, acz dokładne parady, szachując nieruchomego przeciwnika seriami mimicznych ciosów. W kilku miejscach dominował natomiast świst wypuszczanych spod napiętych palców strzał i głuchy stukot trafiającego grotu w drewnianą tarczę. Towarzyszył temu mrukliwy i lekko znudzony aplauz pozostałych.

- Jesteśmy na miejscu! - zawołał w końcu Isoshi, starając się przy tym przekrzyczeć coraz mocniej padający deszcz. - Jego lordowska mość na pewno was wyczekuje! - Wskazał dłonią wejście, przed którym stał strażnik z dłońmi wsuniętymi pod pachy i włócznią opartą o wejście. Ledwie zwracał na nich uwagę. - Powiedzcie mu hasło: "Serpentyn" i po prostu wejdźcie!

Offline

 

#8 2014-06-15 18:02:54

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Pogoda w tym miejscu przez tak długi czas nie dopisywała żołnierzom. Nie ma, więc co się dziwić, że w tej części obozu nikt nie jest zadowolony. Kiepska pogoda, kiepskie jedzenie... Te dwa czynniki mogą sprawić, że człowiek nie ma w sobie za grosz entuzjazmu. Może Lord faktycznie powinien się pofatygować i zachęcić ich spragnione duszę. Zapewne pieniędzy im brak do tego by załatwić lepsze jedzenie. Ale mogliby chociaż spróbować jakoś zabezpieczyć jedzenie, które jest jeszcze w miarę suche. Od tego powinni być ludzie, którzy by się na tym znali, a nie losowo wybrani żołnierze, którzy od tak rzucili je do wybranego namiotu. Przy pierwszej lepszej okazji będę musiał przekazać to lordowi.

      Przechodząc przez coraz ciaśniejsze alejki byliśmy coraz bliżej miejsca gdzie znajdował się Lord. Miałem nadzieje, że ma nam coś istotnego do przekazania, niż fakt, że cieszy się na nasz widok. Lepiej by było jakbyśmy mogli rozpocząć już jakąś walkę bez jakichkolwiek wewnętrznych komplikacji. Oby nie był to jakiś szkaradny grubas, który w przeciwieństwie do żołnierza ma u siebie suche i nie zakażone jedzenie.

      - Hasło brzmi: "Serpentyn" - powiedziałem do strażnika to co przekazał nam Isoshi. Najwidoczniej to pomogło, bo weszliśmy do środka. Jednak nie byłem pewny co dokładnie mogę tam zobaczyć...

Offline

 

#9 2014-06-19 13:38:35

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

      Deszcz? Nie powiedziałbym, że pogoda jest taka zła. Jak dla mnie idealne odwzorowanie Kraju Wody. Lepszy lekki deszczyk, niż burza, czy porywisty sztorm. Ruszyłem za Isoshim bardzo wolnym krokiem, będąc jeszcze pod wpływem dręczącego znużenia. Specjalnie wchodziłem w kałuże u których błoto brudziło me buty. Było to na swój sposób przyjemne, a także zabawne. Lekko poprawiało mi podupadły humor. Ulice, którymi podążaliśmy, a właściwie alejki były na tyle ciasne, że co jakiś czas me ciało ocierało się o różne rzeczy. Nie zwróciłem jednak uwagi kiedy doszliśmy już do punktu kluczowego, niezbyt dobrze chronionego domu Lorda. Spojrzałem na niego ukradkiem i zaśmiałem cicho pod nosem. Słysząc słowa mego zastępcy, który podał hasło, wszedłem tuż za nim do owego pomieszczenia.

Offline

 

#10 2014-06-20 02:27:37

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

Lało jak z cebra i strażnik nie był, bynajmniej, w humorze. Zziębnięte dłonie schował pod pachami i wpatrywał się z ciężkim umartwieniem w rozległe oczko kałuży rozciągającej się nieopodal wejścia, drepcąc niespokojnie z nogi na nogę. Następnie splunął weń, jakby tym sposobem chciał sobie ulżyć, a zarazem uprzyjemnić wartę w tak paskudną pogodę. Na wchodzącego i mówiącego hasło Akemiego ledwie zwrócił uwagę. Obyczaj był bowiem taki, że każdy kto szedł do namiotu lorda zwykł znać słowo-klucz i bzdurnym procederem byłoby takiego śmiałka przesłuchiwać. Tym bardziej teraz, gdy ściana deszczu ledwie pozwalała usłyszeć co ten mówił. Jako, że wartownikowi dość daleko było - bo cały krok - do swej broni, opartej niechlujnie na płótnie namiotu, a człowiek o jednym oku nie sięgał do przemocy - skinął przyzwalająco, ledwie powstrzymując się od lekceważącego machnięcia ręką.

Dłoni spod pach nie wyjął.

W środku panowało przyjemne ciepło, które swym przepełnionym woniami kadzideł oddechem przywitało gości. Nie było tu szczególnie dużo miejsca, ale i sam Lord na jego brak narzekać nie mógł. Mieścił się tu spory, czterokątny stół, zasłany mapami i papierami, gdzie niczym strażnice stały kałamarze i sterczące zeń zamoczone w atramencie pióra, oraz półmiski, głównie z jedzeniem, owocami i mocno już wystygłym mięsiwem. Pod samą ścianą znajdowało się łoże, co najmniej dla trzech osób, a i nawet czterech, czy pięciu, gdyby komuś na zbytnej wygodzie nie należało. Było tu też spore krzesło, a także kilka innych, dużo mniejszych i bardziej schludnych.

Sam Lord wyobrażenia lidera z Airando przezwyciężył.

Był chudy jak szczapa. Na zapadniętych policzkach rósł rzadki i ledwie widoczny zarost czarnego jak inkaust włosia, silnie kontrastującego z jasnymi, niemal białymi oczami, ziejącymi z zapadniętych oczodołów i ostro rysujących się, bystrych brwi. Włosy, w tym samym kolorze co broda, zaczesane miał do tyłu, a czoło posiadał, prawdę mówiąc, średnie. Ani szczególnie wysokie, ani jakoś zaskakujące niskie. Ot, czoło, pokreślone czołu znajomym zmarszczkom.
Po stronie swojej prawicy i lewicy w posiadaniu miał strażników. Dużo bardziej zaangażowanych w swojej funkcji, niżeli zmarznięty i przemoczony wartownik.

- Ninja z Airando, nie mylę się? Oczywiście, że nie. Witajcie w moim domu - powiedział.

Offline

 

#11 2014-06-20 10:39:13

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Kolejna osoba, której obecne warunki nie odpowiadały ani trochę. Strażnik tego miejsca robił to z obowiązku, a nie z chęci przyczynienia się do czegoś większego, a przynajmniej tak mi się wydawało. Poddanie mu hasła wystarczało, nie spojrzał na nas nawet przez sekundę. Najwidoczniej mało go to obchodziło kto posiadał hasło. Nie zdziwiłbym się jakby wpuścił tu morderce, lordobójce. Tak, w tym momencie mogę pozwolić sobie na takie słowotwórstwo, choć nie brzmi ono jakoś elokwentnie i zgrabnie. Takie sytuację, w których ludzie sprawiali wrażenia bycia bez jakiekolwiek pasji i chęci zmienienia czegoś w tym jakże słabym świecie, doprowadzały mnie do migreny i odpływania do wspomnień...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

      - Nie mylisz się Lordzie. Równie ciepło witamy Ciebie - patrzyłem na niego dodając - Jednak nie przysłałeś nas do siebie tylko po to by nas przywitać. Chcielibyśmy wiedzieć jakie masz plany wobec nas... - powiedziałem z nadzieją, że dowiem się czegoś pożytecznego. Szczerze mówiąc tak patrząc na niego, nie myliłem się pod paroma względami. Może i nie był obrzydliwym grubasem, ale jednak był wygodnicki. Łoże dla pięciu osób, jedzenie, a i przede wszystkim fakt, że było tu sucho. Lord dba bardziej o siebie niż o swoich ludzi.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-06-21 11:02:55)

Offline

 

#12 2014-06-23 22:21:29

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

     Gdy spojrzałem na wartownika, łezka w oku mi się zakręciła. Wyraziłem swe współczucie, kiwając nieznacznie głową w dół. Chciałem ukazać swe podobne emocje, czułem dokładnie to samo, zniechęcenie, a może raczej przygnębienie. Pogoda w niczym nie pomagała, wzburzała. Irytujące krople spływały po mej twarzy, rozmazując lekki makijaż. Swym wyglądem cofałem się do przodków, którzy przed polowaniem malowali się błotem, czy biednie wykonanymi farbami. Nie było to jednak nic specjalnego. Właściwie czarne kreski były ledwo widoczne, choć wystarczająco dla zdrowego w oczach.

     Minąłem przejście, gdy tylko ruszył mój zastępca. Szedłem za nim, nie spowalniając. Gdy znalazłem się w środku, wzrokiem ogarnąłem mężczyznę znajdującego się przed nami. Pysznie wysiadywał na swym ukochanym miejscu. Wokoło różne bogactwa, owoce, czy pieczenie. Wzorzec podany jak na tacy. Troszczenie się o siebie, o własny tyłek, a nie o ludzi, którzy gotują się do walki. Zupełne przeciwieństwo panowania Samotników. Czy on powiedział "w moim domu?" No to się koleś nabawił majątku. Jeżeli tym śmie nazywać swój dom, to jego poddani chyba w rynsztoku mieszkają.. Przewróciłem oczami, po czym zwróciłem do stołu z żywnością, w swe dłonie chwytając winogrono.

     - Twoja intuicja nieomylna! Jakbyś się w ogóle nas nie spodziewał... Nazywam się Ichuza Futago, zaś mój towarzysz Akemi Kakukoro. Przybyliśmy wraz ze swym oddziałem, by wesprzeć Cię w nadchodzącej walce. Wraz z nami szala zwycięstwa przechyli się na twoją stronę.

Offline

 

#13 2014-06-24 22:15:29

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

- Oh, zdradzanie swych imion jest zupełnie niepotrzebne. Z was dwóch, Akemi-san jest naprawdę sławny! Słyszałem o twoich wyczynach w Enko, wojowniku. Wygrany finał, no, no… Podałbym ci nawet rękę i pogratulował, gdybyś nie był cały… przemoczony – Lord uśmiechnął się i spojrzał z niesmakiem na brudne, mocno ubłocone buty Ichuzy, który podczas przejścia przez obóz nie zważał na kałuże i przez kilka z nich się przespacerował. Spośród licznych brązowych śladów, jego były najwyraźniejsze.  – I sam lider ninja z Airando! Prawdziwy zaszczyt. Rozumiem, że to z tobą powinienem przedyskutować moje plany? Chodzi mi o to, że to ty ostatecznie decydujesz, zarządzasz swoimi ludźmi i tak dalej? Dobrze.

Mężczyzna poprawił swoje usiedzenie w krześle i oparł się wygodnie na podłokietnikach mebla. Jego oczy skrzyły  wesoło.
- Jestem niemal dumny z waszego nastawienia. Nie ma wątpliwości co do tego, że wasz wkład przyniesie nam dużo korzyści. Nie tylko wasza siła jest tu ważna, ale również prestiż, jaki ze sobą przynosicie. Martwi mnie trochę wasza liczebność… Ale, jak to mądrzy ludzie mówią – darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Nie ma zaś wątpliwości co do tego, że wasza obecność już teraz przynosi nam wiele korzyści. Morale żołnierzy natychmiast wzrosły, kiedy zobaczyli was wśród swoich. To ważny moment dla nas wszystkich.

Wziął do ręki jabłko i wgryzł się w nie głęboko. Sok pociekł mu po brodzie krętą strużką, którą przetarł zaraz rękawem noszonego kaftana.
- Kraj Ognia stanął w ofensywie. Będąc z wami szczery, zupełnie nie wiem, co to ma znaczyć. Wysyłanie was znowu na front byłoby trochę bezmyślne. Macie niespotykane zdolności, przydacie więc gdzie indziej. – Spojrzał na zamaskowanych ninja. – Nie duszno wam aby w tych maskach? Można się tu ugotować i bez nich. Mówiłem, żeby tyle nie palić… Zaraza. No więc, jesteście już gotowi na misję? Na waszym miejscu wolałbym przedtem nieco wypocząć i się jakoś przygotować. To nie będzie bułka z masłem.

Offline

 

#14 2014-06-26 20:15:34

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Obserwowałem Lorda z uwagą. Nie wyglądał na zaprawionego w boju, a tym bardziej na kogoś kto często dawał rozkazy na polu bitwy. Czy jest coś wart w tej rozgrywce? Owszem, ale raczej tylko jako pionek. Co prawda mogę się mylić. Jednak też wiedziałem co nieco. Biorę pod uwagę fakt, że jesteśmy dla niego ważnymi "kartami", dlatego też nie może wysłać nas byle gdzie. Nawet w sytuacji kiedy nie ma zbyt wiele naszych "kart", którymi mógłby się bawić. Ma tylko naszą skromną grupkę, która z kolei była razem z nami w tym namiocie. Na wszelki wypadek woleliśmy mieć jakieś plecy. Nigdy nie wiadomo kim mógł okazać się lord lub kim może okazać się jeszcze. Nie ufam nikomu, nawet sobie. Dlatego też pozbycie się masek naszych ludzi było bez sensu i mogłoby to odkryć wszystkie nasze rękawy. Tak nie można postępować.

      - Nie mylisz się posiadamy siłę, ale też w drugiej kwestii posiadasz rację... - nie odrywałem od niego oczu, a mój wyraz twarzy był znaczący - To gdzie byśmy mogli przez chociaż chwilę odpocząć Lordzie? - zapytałem patrząc na Ichuzę.

Offline

 

#15 2014-07-05 00:20:11

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

      Odwróciłem się w stronę ożywionych marionetek. Podszedłem bardzo wolno, by zademonstrować lordowi jak wyglądają bez masek na twarzach. Chwyciłem Matsuo za twarz i ściągnąłem drewienko z jego twarzy. To co znajdowało się pod jedną z masek, to... kolejna maska. Chciałem wykrztusić z siebie coś typu 'ta-daaa', ale nie miałem na to ochoty. Dałem dokończyć grubaskowi, po czym zerknąłem w stronę swojego zastępcy. Odpoczynek, to jedno z najlepszych możliwych, teraz rozwiązań. W każdym razie, gdy Akemi jeszcze przemawiał, sięgnąłem po kolejny owoc i wepchnąłem sobie głęboko do ust. Tym sposobem nie będę zmuszony do wymawiania słów typu "tak lordzie, jesteśmy zmęczeni, chodźmy spać, yay!". Opuściłem swoją głowę i czekałem, aż wskaże nam dogodne miejsce do spania. Tylko ma być dogodne!

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2014-07-05 00:20:47)

Offline

 

#16 2014-07-07 23:11:49

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

Pan Gorących Źródeł ściągnął brwi i z niepasującą do siebie podejrzliwością, wbił wzrok w kpiącego z niego Ichuzę. Pomysł z maskaradą wydał mu się dziwaczny i po prostu niesmaczny. Tak jakby lider Samotników robił sobie z niego żarty. Próbował dworować z takiego dostojnika jak on. Akemi znowu, sprawiał wrażenie bardziej dorzecznego, kogoś, z kim można dojść do porozumienia. Lord polubił go dużo bardziej.

- Mój obóz jest do waszej dyspozycji. Macie wolną wolę, daje wam każdy profit, bylebyście mi ludzi nie nękali, ani nikomu nie stała się żadna krzywda. W każdym razie - Lord nalał sobie do czarki sake - chciałbym mieć pewność, że dzień wam wystarczy. Na więcej pozwolić sobie nie mogę. Mam nadzieję, ze mnie rozumiecie. Ofensywa Kraju Ognia jest obecnie w stagnacji, lecz robienie tego samego z mojej strony byłoby akademicką pomyłką. Dzisiaj bawcie się, poznajcie żołnierzy, popijcie, potańczcie, pośmiejcie się... A co ja wam będę gadał, sami na pewno wiecie, co wolnym czasem robić w takich... warunkach.

Lord wziął jeszcze jeden łyk sake, a potem zasiadł na swoim krześle, między dwoma, czujnymi strażnikami.

Offline

 

#17 2014-07-14 19:47:33

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Wiedziałem tylko jedno. Musiałem się teraz skupić na tym by nie dać się wyprowadzić z równowagi i przeczekać w spokoju nadchodzące walki. Czułem, że to może zakończy się się źle dla nas wszystkich. Jednak pozostawiałem w sobie tą wiarę, nie tylko do siebie samego, a jak i również do całego swojego oddziału. Również pozostały mi resztki wiary w żołnierzy z tego obozu. W głębi duszy czułem, że większość z nich za niedługo może stracić swoje życia, jednak mimo swojej wewnętrznej zmiany chciałem ich jakoś obronić. To przecież może przyczynić się nie tyle co do sławy Samotników, jak i do dołączenia nowych ludzi do nas. Bo kto powiedział, że samotnikiem może zostać tylko rodowity klanowicz wymarłego rodu?

      - Muszę pomedytować drogi przyjacielu. Czeka nas ciężka misja, a ja muszę to wszystko jeszcze raz przemyśleć - powiedziałem do Ichuzy, wychodząc wraz ze swoimi ludźmi z namiotu. Czułem się tu na tyle bezpiecznie, że wolałem by pozostawił mnie on samego sobie. Odnalazłem wolne miejsce, gdzie wokoło nikogo, ani niczego nie było. Moim zdaniem deszcz to najodpowiedniejsza pora na medytacje. Usiadłem na mokrej ziemi i siadając w odpowiedni do tej czynności sposób zamknąłem oczy kierując swą głowę ku górze. Wszystkie moje zmysły były wyczulone, słyszałem każdy zbliżający się krok jak i miałem na tyle czysty umysł, aby w końcu wpaść na coś co by pomogło w najbliższych wydarzeniach. Może nawet sam ten pomysł do mnie przyjdzie...

Offline

 

#18 2014-07-25 03:57:44

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

     Gdy tylko Lord oznajmił, iż możemy opuścić jego namiot, ręką sięgnąłem szybko po jeszcze jeden smakołyk na stole, po czym zwróciłem swoje ciało w stronę wyjścia. Na słowa Akemiego jedynie przytaknąłem nieznacznie, opuszczając to miejsce wraz z nim. Przeszedłem jeszcze kilka kroków, zauważając jak siada na mokrej ziemi rozpoczynając medytacją. Moja twarz lekko się skrzywiła, no cóż, chyba nie zdawał sobie sprawy jak wielu chorób może się przez takie coś nabawić, ale mniejsza o to. Ja także musiałem znaleźć spokojne dla siebie miejsce. Swoim marionetkom rozkazałem iść tam gdzie rozkaże im mój zastępca, tak więc poszły prawdopodobnie za nim. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, bo nie ukrywam, nie panowały tutaj zbyt przyjazne warunki, więc odnalazłem jakieś ciche i spokojne miejsce. Tak samo jak mój towarzysz przysiadłem, jednak dopilnowałem tego, by pod dupą mieć sucho. Zamknąłem swoje oczy, chciałem teraz odpocząć, nie myśleć o niczym, wziąć się lekko w garść i zmobilizować. Trzeba będzie wziąć wszystko na poważnie. W końcu to co nas czeka, to może nie być jedynie bułka z masłem. Może być posmarowana dodatkowo dżemem...

Offline

 

#19 2014-07-25 20:03:29

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

      Opuszczając namiot, delegacja z Airando rozdzieliła się i każdy poszedł w swoją stronę. Deszcz siąpił wciąż z nieba, młócąc grubymi kroplami mokrą i rzadką ziemię. W tej samej chwili obóz wydawał się niemożliwie duży. Jakby dopiero teraz człowiek mógł sobie w końcu zdać sprawę z tego, że tyle tysięcy ludzi egzystuje na jednym płacie ziemi. Z tego samego powodu Akemi nie mógł znaleźć miejsca, gdzie nie byłoby nikogo, ani niczego. Takie bowiem nie istniało. Tylko wydeptane, obozowe ścieżki pozostawały w miarę puste, zapewniając mobilność wozom w gąszczu namiotów i krzątających się ludzi.
     Zastępca lidera Samotników usiadł więc w miejscu, gdzie kilka kroków dalej znajdowało się gasnące, obficie dymiące ognisko, otoczone przez czwórkę, głośno klnących żołnierzy. Z ponurym zawzięciem starali się zbudzić ogień w wilgotnym palenisku, bez większych rezultatów.
     - Cholerny deszcz. Cholerne, mokre drewno - mruknął jeden z nich, posępny, z okrutnym wyrazem na twarzy. Dźgał kijkiem buchający śmierdzącym dymem krąg popiołów. - Zapal się, user bluźni! Chce w końcu zjeść coś ciepłego.
     - Suszone mięso nie smakuje już koledze? - rzucił kolejny żartem, choć wcale nie żartobliwym tonem.
     - Moje sandały smakują lepiej.
     - Ani chybi. Po ostatnim suszonym kawałku dostałem sraczki stulecia. Gdyby nie ten deszcz, to bym się pewnikiem odwodnił. A tak to, proszę, jako żywy z wami siedzę i trzymam się całkiem nieźle.
    - Do czasu. Mówią, że Płomień już tuż, tuż. A ta ich stagnacja, to cisza przed burzą. Powiadam wam - wzniósł palec wąsaty, starszy żołnierz, ze słomianym, ociekającym wodą kapeluszem na głowie, który dotąd milczał - niedługo w nas walną. I to z mocą! Jak ponad tuzin wiosen wstecz w szeregach Katsuro byłem i Uchihów tłuklim, a potem w kryształowych bitwach łby się obijało, tak nauczyłem się, że jak wróg nie atakuje, to tylko po to, by zrobić to później z istnym pierdolnięciem. A nas, Ogień w perzynę zamieni, bośmy mniej liczni i licho uzbrojeni.
     - Tak, nawet ogień do rusztu palić się nie chce... Przeklęty żywioł, da nam bobu, oj da..
     Wszyscy pokiwali zgodnie głowami.

Offline

 

#20 2014-07-26 11:59:40

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Nie zaskoczyło mnie to za bardzo, że nie mogłem odnaleźć żadnego miejsca wolnego od żołnierzy, którzy pozwolili by mi na medytacje, albo chociaż na rozmyślanie w ciszy. W końcu skończyło się na tym, że zacząłem się skupiać na wysłuchaniu ich narzekań. Co prawda, nie patrzyłem im prosto w oczy by dowiedzieć się jakimi emocjami w tym momencie się posługują, ponieważ nadal miałem swoje zamknięte, ale słyszałem w ich sposobie mówienia, że nie byli jakoś specjalnie zadowoleni z tego, że muszą tutaj siedzieć i jeść to niezbyt suche jedzenie. Miałem wiele refleksji na ten temat, ale jednak mimo to, zupełnie inne wspomnienie nasunęło mi się na myśl. Nawet nie wiedziałem dlaczego akurat to...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

      Minęło może parę sekund od momentu kiedy przyszło do mnie to wspomnienie. Nie było ono ani trochę związane z tym co w tym momencie się działo wokoło mnie. Nie szybko było mi dane odpocząć przed nadchodzącą walką. Postanowiłem, że w końcu ruszę swój tyłek i powiem im co myślę. Nie chciałem zabrzmieć jak dobry ojciec, tylko jako osoba, której ich postawa się nie podoba. Zapewne mogą mnie nie przyjąć zbyt poważnie, ale warto było spróbować. Poprawiłem swoje szaty, mocnym trzepnięciem w nie, strzepałem wszelkie brudy z niej, choć co prawda wszystkich nie udało mi się tak zgrabnie pozbyć. Kiedy już tylko do nich podszedłem, powiedziałem to co chciałem.

      - Może wydawać wam się, że nie mam żadnego doświadczenia w walce, ale... - moja mina wydawała się mówić do nich, jakbym miał ich zaraz potraktować z jakiegoś potężnego ostrza - Skoro uważacie, że przeciwnik może za niedługo zaatakować  z "istnym perdolnięciem" to może wypadało by się do tego przygotować? Potrenować czy nawet przygotować swój ekwipunek na chociażby, jak wy to narzekający wojownicy zwykle nazywacie... k*rwa obronę? Ja was nie nakarmię, ale na pewno im lepiej się przygotujecie, tym szybciej ta cholerna wojna się zakończy - mimo zaangażowania emocjonalnego w moim głośnie, na mej twarzy można było dostrzec spokój.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-07-27 16:27:04)

Offline

 

#21 2014-07-28 02:23:23

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

     Zebrani przy ognisku żołnierze niemal natychmiast zwrócili swą uwagę na rosłego człowieka, ubranego w obszarpane ubrania, który ni stąd nie zowąd pojawił się przy nich i zaczął mówić. Z chwilą kiedy to zrobił, zrozumieli, że nie mają do czynienia z kimś, kto ma im porachować kości, a jest to po prostu brat broni przychodzący ze słowem. Tym bardziej oni sami nie mieli zamiaru chwytać za miecze, nawet jeśli przybysz powiedział kilka gorzkich słów. Żniwo wojny zahartowało ich na tyle (a może raczej wymęczyło), że nie chciało im po nią sięgać, ani tym bardziej używać.
     Wąsaty, najstarszy z całej kompani, wskazał Akemiemu miejsce przy palenisku, samemu się wcześniej przesuwając, aby je zrobić.
     - Zdaje mi się, żeście świeży rekrut – rzekł. – Bo choć wyglądacie na kogoś, kto nie jedno zobaczył i nie jedno zrobił, to gadacie jak najprawdziwszy szczeniak, co pierwszy raz na wojnę poszedł. Ah! Tylko się nie przejmujcie mi tu, nie bijcie pięściami, nie ma co kurzawy wzbijać o nać pietruszki – uśmiechnął się dobrodusznie i sięgnął po bukłaczek, z którego zaraz sobie upił. Kwasząc się straszliwie, przetarł wąsa i podał butelkę Samotnikowi.
     - Ano, i mnie się tak zdaje – odezwał się ten dłubiący w popiele. – Boście mocarz niemiłosierny, jak wam na rękę spojrzę. Lecz zrazu po oczach widać, że to co was otacza, to nowość i zaskoczenie. Nie ma w tym nic złego, a jakże. Ani też w waszej motywacji. Powiem tak: znudzi wam się. Jeszcze wspomnicie moje słowa.
     - Chociaż i ja, nie na pierwszej wojnie jestem – znowu przemówił Wąsaty – to i tu miałem chęć wojaczki. A przecież nawet nie jestem stąd. Tyle, że mój brat tu mieszkał, rodzinę i gospodarstwo miał, to przyszło mnie obowiązek krwi spełnić i na pomoc ruszyć. Pierwsze starcia, powiadam wam, miały w sobie ducha! Bośmy poszli, nieświadomi, pełni wigoru i ze sprawą, a tu Płomień wyszedł. I jakeż pamiętam, stalim wszyscy na pagórku, obserwując jak wychodzą. Jak zaczęli spośród skraju lasu się wyłaniać, to nie było końca. Jeden przez drugiego srał w gacie, krzycząc śmiało: Odwrót, odwrót! Aleśmy mieli śmiałego dowódcę, to ich zaraz usadził i bitwę rozstawił. Przegraliśmy. A mój brat, co żem po niego swacko do Gorących Źródeł przyszedł pomóc, to w tej pierwszej bitwie poległ. Jak wtedy, tak do teraz tej wojaczki mi się odechciało.
     - Tu morale kiedyś spore były – uśmiechnął się mężczyzna z opatrunkiem na ramieniu i ściągniętych w kuc, brudnych, pozlepianych włosach. – Ale to było wtedy, co i sami swoi walczyli. Teraz naszych już malutko, tych pierwotnych, prawdziwych. W zamian zebrało się tatałajstwo z całego świata i nie żadni porządni ludzie, a zbóje zwykłe, co na łup łakome i to nie ten od Płomienia, a nasz, bo to co jeszcze zostało na naszej słodkiej ziemi, zgarnąć chcą i czmychnąć. Jak z początku mogłem swoje rzeczy zostawić nawet i przed wejściem namiotu, pewny, że nikt tego i nie powącha, tak teraz przychodzi z butami pod pachą spać, bo potrafią z nóg w nocy ściągnąć. Marne czasy, nadeszły, powiadam wam. Marne czasy!
     - Nie ma i co ekwipunku szykować, bo mnie, proszę – Wąsaty pokazał poszczerbioną katanę z lekko ułamanym sztychem, leżącą tuż obok niego – tyle zostało…

Ostatnio edytowany przez Senti (2014-07-28 02:24:52)

Offline

 

#22 2014-07-31 22:05:31

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Nie takiej reakcji spodziewałem się po żołnierzach. Co prawda mieli wiele racji w tym co mówili, ale ja jednak byłem inaczej wychowany. Moja postawa zawsze była taka sama i trudno było ją we mnie zmienić. Nie widziałem sensu siedzenia na czterech literach i nie zwracania uwagi na to by jakoś przygotować się do walki. Byłem równie zdziwiony jak oni. Nie codzienna postawa nie przekonywała mnie do tego, że mamy tutaj silnych i utalentowanych wojowników. Pozostało mi jedynie mieć nadzieje, której również ostatnio mi brakuje. Widziałem w ich oczach coś w rodzaju niechęci, znudziło im się już wojowanie. Przynajmniej na to wyglądało, a ja nie potrafiłem zrozumieć dlaczego. Czy stracili już za dużo bliskich, a może chodzi tutaj o brak celu? Sam nie wiem.

      - To prawda, macie rację. Stoję pierwszy raz w obliczu wojny na taką skalę. Jednak mimo nie potrafię sobie wyobrazić jak w przyszłości może zabraknąć mi zapału. Tam skąd pochodzę - z Airando. Tam nigdy nikt nie siedzi i wyczekuje wroga. W obliczu zagrożenia łapiemy za broń i zabijamy przeciwników, nie ważne jak potężni by byli. Choć każdy pochodzi z innego klanu, walczymy w ramię w ramię do ostatniej kropli krwi. Dostrzegamy nadchodzący ból i wiedząc, że nikt z nas nie chce stracić bliskich, stajemy na nogach i przygotowujemy się do obronny czy do ataku. Morale są zawsze na wysokim poziomie, ponieważ się wspieramy - powiedziałem dumnie trzymając dłonią opaski ze znakiem Samotników, która była przywiązana do pasa - Proszę - powiedziałem wbijając miecz-tasak w ziemie tuż obok wąsatego mężczyzny - Mi on i tak się nie przyda. Nosiłem go jedynie po to by mieć jakiś znak rozpoznawczy, jednak i nawet do tego się nie przydał... Tak po za tym jestem Akemi Kakukoro - powiedziałem tym razem siadając obok nich.

Offline

 

#23 2014-07-31 23:41:43

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

     Nie mogłem dojść do ładu. Wynikało to nie tylko z nieustającego hałasu, lecz także z mych rozbieżnych i niejednolitych myśli. Otworzyłem swe oczy z lekkim podenerwowaniem i tak szybko jak usiadłem, tak powstałem. Otrzepałem swój płaszcz z ubrania, który i tak nie wyglądał już przyzwoicie. Robiło to jakąś różnicę? W około pełno jest spoconych i brudnych ludzi, a to lepiej dla mnie, wtopię się przynajmniej w otoczenie. Idąc cały czas przed siebie, podpierając w ruchu głowę prawą ręką, natknąłem się na mego kompana, który gawędził se przy palenisku. Siedział do mnie odwrócony plecami, więc raczyłem sobie postać jeszcze moment i podsłuchać o czym ptaszki ćwierkają. Gdy tylko zakończył swą wypowiedź, nie czekając na reakcję jego rozmówców postanowiłem przyłączyć się do tej mini debaty. Zza pasa wyciągnąłem metalowy kij, który rozłożył mi się w dłoni. Wbiłem go tuż obok tasaka mego przyjaciela.

     - Mi także nie będzie zawadą, jeżeli pozbędę się jednej rzeczy z ekwipunku. To tylko kij, jednak metalowy, solidny i może się przydać, a nawet nie raz ocalić dupę. - Uniosłem swoją głowę, by ognisko mogło przyświecić dokładniej mą twarz. O dziwo, uśmiechnąłem się szczerze.

     - Ichuza Futago.

Offline

 

#24 2014-08-06 22:48:35

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

    Ostrze tasaka wbiło się z sykiem w miękkie błoto. Mlasnęło. Siedzący przy palenisku żołnierze spojrzeli po sobie, a potem z powrotem skierowali swój wzrok na Akemiego. Tym razem przyjrzeli mu się uważniej. Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ten przestał być zwykłym mięśniakiem, waligórą, których nietrudno spotkać w obozie. Nie… ów człowiek emanował aurą.
     Aurą zwycięzcy.
     Obrócili się gwałtownie, słysząc głos zza swych pleców. Oczom ich ukazał się chłopiec. Tak przynajmniej sądzili z początku. Wąsaty wziął go za jednego z krzątających się parobków, jakich pełno w tym grajdole, z kolei nabijający na patyk kawałek suszonego, króliczego mięsa Yashuro widział w przybyszu upiora, otoczonego zewsząd eterycznym cieniem. Lecz bez znaczenia na początkowy osąd, wzdrygnęli się wszyscy.
     - Kim jesteście? – zapytał mężczyzna z opatrunkiem na ramieniu, dziko i nieufnie. – Coście za jedni?
     - Nie słyszałeś? Ten tu – wskazał głową Akemiego Wąsaty – mówił o klanach. Jak sobie teraz pomyślę, to wszystko się zgadza. A jakże. Przybysz z Airando. Niechybnie Samotnik.
     - Od rana o nich głosno w obozie. Mówiono, że mają przyjść do nas całą gromadą. Wygraną na plecach w postaci żelaza niosąc. Chojraki to są, widać zrazu. Swój własny miecz nam daruje, ot, solidny metal, jak patrzę to idzie nim muchę w locie przeciąć.
     - Tylko uradzić będzie gorzej – zauważył oschle Yoshuro. – Nie nam takie ciężary dźwigać. Nie nam czymś takim ludzi zabijać. Zachowajcie to dla siebie, mości Samotniku. Doceniamy gest, ale w naszym wypadku – na niewiele on się zda. Zaś ten kij…
     Nie dokończył. Cały obóz; ziemia, namioty i ludzie w nim mieszkający, nawet ptaki, które nad obozem w tamtej chwili się znalazły – zatrzęsły się z niemożliwą siłą, zwalając się z nóg, padając odłogiem, nie bacząc na to, czy pod nogą ziemia, czy może kałuża. Ichuza również nie mógł stawiać oporu i przewalił się pod łomotem wstrząsu, podczas gdy Akemi mógł mieć wrażenie, jak na jego barki spada kilkutonowy ciężar. Rosły ninja opadł przytłamszony na jedno kolano, jako jeden z niewielu pozostając jeszcze w pionie.
    Od północy zagrzmiał hejnął trąbki. Rytmiczny i wibrujący: Tu-duuu, Tu-duuu, Tu-duuu. W oczach zbierającego się z ziemi Wąsatego błakał się obłęd przeplatający z mrożącym krew w żyłach strachem.
     - Litościwy Panie, miej nas w opiece – wymamrotał trzęsącymi się ustami. – Litościwy panie…
     - Co jest do… - podniósł się na nogi żołnierz z opatrunkiem, wycierając z twarzy oprysk błota. – Co znaczy ten sygnał?!
     - Płomień nadchodzi – oświadczył spokojnie Yoshuro, wypatrując północy, skąd zabrzmiał róg. – A wraz z nimi Bijuu - dodał tonem człowieka, którego właśnie olśniło.

Ostatnio edytowany przez Senti (2014-08-06 23:24:35)

Offline

 

#25 2014-08-08 19:25:10

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Widziałem, że mężczyzna był lekko zszokowany tym kiedy poddałem mu swoją własną broń. Nie była ona jakaś specjalna, taka idealna do zabijania ludzi, którzy nie mieli nigdy styczności z metalem, który był wyrabiany w Airando. A metal prosto od Samotników był nie byle jaki. W tym samym momencie kiedy rozmyślałem o tym co dzieje się teraz u nas w "stolicy", przyszedł Ichuza, który słysząc naszą rozmowę wbił metalowy kij tuż obok mojego tasaka. Widać było, że duet z nas jest niesamowity. Nie każdy by chciał oddać swój ekwipunek i to na dodatek wykonany z dosyć solidnych materiałów. Jednak zdziwił mnie fakt, że oddał on swoją ulubioną broń. To właśnie z nią zawsze starał się wywalczyć sobie drogę do zostania liderem, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

      - Masz rację. Jestem Samotnikiem, a nawet zastępcą ich przywódcy, a dodatkowo głównym dowódcą ich wojsk. Myślę, że to wystarczająca ilość informacji, by opisać w skrócie moją osobę - mówiłem obserwując czy w końcu, któryś z nich weźmie moje ostrze. Jednak do tego nie doszło, mieli racje. To nie dla nich taka broń. Nie są odpowiedniej postury by nim władać, a co dopiero złapać go porządnie w górze. Kij za to im się spodobał, co mnie jak najbardziej ucieszyło.

      Opadłem na jedno kolano wyczuwając niechybnie zbliżające się niebezpieczeństwo. To było coś tak potężnego, że zdołałem prawie upaść. Jednak nie stało się tak tylko ze mną. Niektórzy zostali potraktowani zacznie gorzej. Padli na ziemie jak muchy. Choć byłem pełny nadziei, że zdołamy wygrać to patrząc na nich, na chwilę ją straciłem, ale na szczęście prędko do mnie wróciła pod postacią naszych sił specjalnych.

      - Bijuu? Myślałem, że to tylko legenda - powiedziałem lekko zszokowany, po czym skierowałem swój wzrok na Miyaguchiego - Trzeba czym prędzej przygotować się do obronny, wiesz doskonale co zrobić - powiedziałem, a ten stojąc obok mnie wysypał wokoło siebie połowę piasku z gurdy. Nie ważne jaki to będzie atak, Miyaguchi zareaguje. Po chwili spojrzałem na Ichuze odzywając się do niego - Powinniśmy udać się do Lorda, to on powinien nam powiedzieć jak mamy zareagować na ten nie typowy atak - wydałem z siebie, z nadzieją, że to co mówię ma jakikolwiek sens. To już od Ichuzy zależy czy do niego pójdziemy...

Offline

 

#26 2014-08-09 18:38:04

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

      W ułamku sekundy zostałem powalony plackiem na ziemię. Nie miałem co się dziwić, moja masa ciała była stąd najprawdopodobniej najmniejsza. Odruchem kuknąłem ukradkiem w stronę mojej marengowej broni, metalowego kija. Spojrzeli na niego obojętnie, choć miałem nadzieję, że nie pożałują go sobie. Odepchnąłem się od ziemi nogami, stanąłem na rękach, po czym przeciążyłem swoje ciało do tyłu i stanąłem na jeszcze lekko trzęsącej się ziemi. Do moich uszu wpadło przerażające słowo.

     - Bijuu. - Skierowałem swój wzrok w stronę wydobywającego się dźwięku trąbki. Zaczęło się. Na słowa mojego zastępcy przytaknąłem energicznie i starając się nie przewrócić (Gdyby Bijuu nadal tak ciężko stąpał .-. Bo nie wiem czy to było jednorazowe uderzenie, czy to od jego chodu tak mnie powaliło, bo jeżeli od chodu, to szybko do Lorda nie dojdę xd), skierowałem w stronę namiotu przywódcy. Moje marionetki powierzyłem w ręce zastępcy, a na wszelki wypadek wyciągnąłem mały zwój zza pasa. Wraz z Akemim udałem się do namiotu Lorda.

Offline

 

#27 2014-12-30 21:17:54

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

     Powietrze przeciął syk. Początkowo cichy, ledwie głośniejszy niż szmer, potem już o wiele bardziej gromki, wyraźny, jak gdyby tuż przy samym uchu. Eksplozja. Łaty rozerwanej ziemi tańczące w powietrzu, ludzkie członki w fontannie krwi, wzbity całun kurzu. Szybko zrywający się z ziemi żołnierze, rozglądający się w amoku, szukający, zupełnie instynktownie kolejnych pocisków na niebie. Ledwie zdążyli wznieść głowy, na obóz spadła kolejna salwa.
     Wąsaty żołnierz, który jeszcze przed chwilą rozmawiał z Akemim, w panice i z obłędem w oczach, wpychał z powrotem rozchełstane wnętrzności, wylewające się z jego brzucha. Trzęsącymi się dłońmi, pokrytymi świeżą juchą, łapał za skażone pyłem trzewia.
     - Matko… mamusiu - skamlał nie przerywając czynności. Po brudnej twarzy ściekały wąskim szlaczkiem łzy. - Mamusiu… dam radę, dam radę…- powtarzał w koło.
     Przed Ichuzą, który wzniósł się jako jeden z pierwszych i już zmierzał w stronę namiotu Lorda, uderzyła kolejna kula, eksplodując wilgotną ziemią i brudem, wyrzucając lidera Samotników w powietrze, a potem wprost na baldachim obcego mu namiotu. Na skroni czuł lepką wilgoć, w ustach posmak krwi od przegryzionego języka.
     - Trebuuusze! Kryć się kurrrwaaa! - ryknął szeregowy żołnierz ubrany ledwie w skórznie, który nagle wczuł się w rolę generała. - Nie stać w jednym miejscu! Uciekać!
     Wszyscy rozbiegli się jak jeden mąż. Niektórzy wprost pod spadające pociski, znikając wraz z hukiem grzmotnięcia, inni w stronę palisady, łapiąc w ręce wszystko, co mogło posłużyć jako broń. Ktoś pochciwił się na tasak Akemiego, nie mogąc go wydostać z ziemi, ugrzązł, a potem padł, trafiony kulą prosto w twarz. Z głowy nie było co zbierać.
     Kolejna eksplozja.
     Miyaguchi, zataczający się, czarujący piaskiem dokoła, z regenerującym się kikutem zamiast prawego ramienia. Akemi, czujący, jak ktoś szarpie go spazmatycznie za nogawkę; korpus pozbawiony nóg o twarzy bladej i nieobecnej. Jakby martwej... Tuż obok dziewczyna, w fartuchu brudnym od posoki, reanimująca mężczyznę ze strzępem cienia wyrastającym na szpic ze brzucha. Nie, to nie był cień. To odłamek drewnianej listwy przebił go na wskroś. Nie żył od dobrej minuty, ona jednak jakby tego nie zauważała, nie przerywała operacji. Płakała.
     Mały smarkacz, biegnący boso przed siebie, z jednym rękawem zajętym płomieniem, przyciskający drugim filcowatą czapkę do głowy. Skąd u licha tu dziecko?
     - Bronić Lorda, bronić Lorda - krzyczało, jak katarynka, piskliwie, młucąc pęcinami błoto. Kiedy mijało Akemiego, nie zatrzymując się, zawołało mu niemal prosto w twarz - Idźcie ratować Lorda! - a potem znikło gdzieś, między ludźmi, namiotami.
     Z przeciwnej strony nadbiegł żołnierz w blaszanym kirysie z głębokim nacięciem przekreślającym twarz na pół.
     - Nie stójcie tak! - znowu zwrócono się do Akemiego. - Idźcie na szczyt palisady! Prędko, prędko! - mężczyzna zniknął zaraz w tłumie, tak jak uprzednio dziecko.
     - Pomocy - rozległ się cichy jęk, gdzieś, jakby spod ziemi. - Akemi, pomocy…
     W tym momencie zastępca lidera Samotników mógł rozpoznać głos Yoha. Podążając za jego źródłem, miał możliwość dostrzeżenia go pod kilkutonową belą.
     W powietrzu znowu zaczęło świszczeć.
     Coraz głośniej i głośniej…

Offline

 

#28 2015-01-08 00:36:00

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: [Event] Obóz

      Krew. To był pierwszy zapach jaki poczułem od razu po obudzeniu. Czyli to wszystko trwało tylko zaledwie sekundę? Chwila, gdzie teraz jestem? Ah tak, właśnie... Wojna, bijuu, ktoś nas właśnie zaczął atakować. Czas wrócić do rzeczywistości. Po tym wszystkim zastanowię się czy to był tylko sen.

      Wstęp do rzeczywistości był nagły i ponury... Żołnierzy, którzy padali jak mrówki od padających na nich pocisków. Po przecinane w połowie ciała, ledwo wyrwałem się nawet jednemu z nich, który patrzył na mnie jakby o wiele za późno prosił mnie o udzielenie mu pomocy. Każdy starał się chronić własne życie, nie patrzyli czy ktoś obok nich potrzebuje jakiejkolwiek pomocy. Sam nie byłem pewny czy jesteśmy wstanie uratować tutaj wszystkich, a nawet powiedział bym, że uratowanie kogokolwiek graniczy z cudem. Nawet piaskowy pachołek Ichuzy zaczął biec za swoim liderem kiedy zauważył brak swojego ramienia mimo to dalej starał się ochraniać pozostałych na polu bitwy chociażby jedną ręką.

      Pozostawiono przede mną trzy opcje drogi. Bronić Lorda, pójście na szczyt palisady i uratowanie Yoha. Wiedziałem jedno, musiałem mimo wszystko zrealizować wszystkie z próśb. Dlatego też stworzyłem dwa klony, a sam wyciągając z nadgarstków sporą ilość nici ruszyłem w kierunku kwatery Lorda. Musiałem sprawdzić czy wszystko z nim w porządku, a może i nawet ewentualnie dowiedzieć się kto tak naprawdę nas zaatakował. Jeden z klonów zaś ruszył w kierunku palisady, miałem nadzieje, że zauważy tam coś interesującego. On tak samo jak mój oryginał postanowił wyciągnąć z nadgarstków sporą ilość nici do obronny bądź ataku.

      Drugi klon natomiast wyskoczył w kierunku beli, która znajdowała się nad Yohem. Chciałem by trafiony cel połamał się gdzieś w połowie. Z odłamkami grubszy samotnik będzie musiał poradzić sobie sam. Próba połamania drewna odbyła się przy pomocy techniki taijutsu - Girochin Doroppu. Sukcesem tego uderzenia mogła okazać się tylko siła, czy poskutkowało? Zobaczymy [siła 490, szybkość 306].

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akemi (2015-01-08 00:43:38)

Offline

 

#29 2015-01-10 18:04:43

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: [Event] Obóz

     Niepewność, dyskrecja, choć spokój i cisza. Tak mogło wydawać się przez kilka sekund, aż nadszedł pocisk wielki jak Akemi. Bliskie porównanie nie wystarczyło do opisania szkód jakie kula niosła za sobą. O ile to kulą właściwie nazwać można było. Do mych uszów dobiegł krzyk wielu osób, mężczyzna po prawo zniknął w zachwycająco szybkim tempie. Klatki uciekały mi przed oczami, wzrokowa kamera nie nadążała za nagrywaniem. Uchwyciłem jedynie wnętrzności mężczyzny, który rozmawiał przed chwilą z mym zastępcą. Ten widok utkwił głęboko w mej pamięci. Nie rozmyślałem nad tym długo, nawet nie mogłem. Spod mych stóp wyrwała się ziemia, a ciało wzniosło w powietrze. Wszystko działo się tak nagle, że przez minutę zupełnie straciłem poczucie rzeczywistości. Pierwszy raz na wojnie.
     Wszystko wróciło do normy, tuż po mym niemiłym lądowaniu. Z samego początku prócz echa i szumu słyszałem niski głos mężczyzny. Klął w nieopamiętaniu. Trebusze? Kto normalny nie zauważył w oddali wielkich miotających broni?! A może po prostu dobrze się ukryli. Podparłem się prawą ręką, by zsunąć ciało z namiotu. Oczy wpatrując w niebo wyszukiwałem kolejnych pocisków, a tak by nie oberwać jednym centralnie. Druga dłoń sięgnęła języka, a wyzwalając zieloną chakrę rozpoczęła proces leczenia. Nadgryziony język nie wprawiał mnie w komfort.
   - Shimatta - ledwo przeszło mi przez gardło, gdy wokoło leżało wiele martwych ciał. Dostrzegałem je kątem oka, nie wpatrując się w nie przesadnie. Za cel obrałem namiot Lorda położony nieco dalej, niż znajdowałem się teraz. Priorytetem w zadaniu było omijanie kul, sprawnie, oraz cwanie. Podczas biegu w lekkiej, nieustępującej panice na myśl naszedł mi Akemi. Nie widziałem go obok, nie wiedziałem co się z nim dzieje. Choć odczuwałem strach, to próbując go przezwyciężyć, gnałem w stronę najważniejszej osoby na tym terytorium.
     Po drodze złożyłem pieczęć i utworzyłem jedną replikę. Zaczęła ona biec prawie w tym samym kierunku, może kawałek na lewo. Jej zadaniem było wydostanie się z tego miejsca i dotarcie do siedziby. Musiałem mieć wszystko pod kontrolą.

[z/t klon -> Chatka Rodzinna Senshiego]

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2015-01-22 02:01:16)

Offline

 

#30 2015-01-31 17:52:31

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: [Event] Obóz

     Ogromna siłą z jaką Akemi wykonał technikę TaiJutsu swym klonem zaowocowała inaczej niżeli mógłby zakładać. Był ninją, posiadał niespożyte pokłady energii, a niecodzienne okoliczności i niesprzyjające warunki mogły go wyprowadzić z równowagi i z taką samą mocą zaćmić umysł. Yoh, spodziewający się najprawdopodobniej, że jego zwierzchnik po prostu chwyci belę i ją z niego zrzuci, wytrzeszczył oczy i zaniemówił, kiedy na jego ciało spadło potężne uderzenie, a twarz obsypał deszcz ostrych odłamków; drzazg przecinających jego pulchną skórę, jak gdyby gdyby był to tylko mokry piasek. W następnej chwili posiniał, a z jego ust zaczęła kipieć krew.
     Lorda nie było w środku. Prawdziwy Akemi wchodząc do namiotu zetknął się z pustym wnętrzem. Bogato zdobione krzesło, które służyło szlachetnemu za tron, leżało przewrócone, a zastawa, ongiś równie dostatnie się prezentująca, teraz wyglądała, jakby przebieg przez nią oddział piechurów. Stojąc w wejściu, obok jego ramienia pojawił się Ichuza, który tak jak on, postanowił odnaleźć mężczyznę, niejako odpowiedzialnego za to, co się aktualnie działo. Możliwe jednak, że warto było rozejrzeć się i nie opuszczać tak szybko płóciennego domu. Możliwe, że Lord nie był wcale taki głupi…
     Drugiemu klonowi Akemiego towarzyszyła wrzawa i zastęp żołnierzy, pośród których biegł w stronę drewnianego muru. Wysoko, zza palisady świszczało, a płonące kule, z oddali wyglądające jak ziarenka ogniste ziarenka pieprzu, spadały i eksplodowały, niszczyły siejąc destrukcję i amok. Kiedy jednak Samotnik zdążył dotrzeć do celu, podbiegł do niego jeden z wojaków o dziwnej, pokrytej smołą twarzy. Szybko się okazało, że to wcale nie smoła, a krew.
     - Idą - powiedział, opierając się ciężko o włócznie. - Są już blisko. Jeszcze trochę i będzie ich widać z wieżyczki. A jak do tego dojdzie, to runą i szturmem nas wezmą. Nie mamy ludzi… Nie mamy broni… Ktoś podpalił arsenał, a resztki żelaza wrzucił do fosy.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Liga+ Extra - 7.10.2018 [Wyścigi samochodowe] Rallycrossowe MŚ 2018: 10. W finanse materace janpol