Ogłoszenie


#81 2015-07-11 22:11:12

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 3
     Słowa czarnowłosego ninja obiły się o ściany, powstało echo, na które nikt nie odpowiedział. Gdy drzwi się uchyliły, młody zauważył hol, ten w porównaniu do reszty całego budynku wyglądał całkiem przyzwoicie. Po obydwu stronach różno kolorowa tapeta, po prawej dębowa komoda z trzema szufladami, tuż obok niej stojak na parasolki oraz wysoki wieszak na płaszcze. Po lewej stronie obraz przedstawiający wojnę, wielki na trzy metry. Pod nogami na panelach zielonkawy dywan, zaś nad głową rozległy, złoty żyrandol. Jak można się domyślić, nie działał. Prądu brakowało w tym domu, w końcu był opuszczony. Yoshimaru mógł skierować swe kroki dalej. Po jego prawicy, jak wcześniej zaglądał przez okno, znajdowała się zniszczona kuchnia. Po lewej salon, na wprost zaś łazienka, oraz schody na górę. Im dalej szedł, tym jego kroki wydawały coraz gorszy dźwięk. Panele skrzypiały, a echo roznosiło dźwięk, aż na samą górę. Scena niczym z horroru, podejrzana i pełna zgrozy.

Offline

 

#82 2015-07-11 22:11:34

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Nikt się do mnie nie odezwał. Wzruszyłem ramionami, jakby mnie to w ogóle nie obchodziło i wszedłem do środka. Skoro i tak dom był pusty, to mogłem odpuścić kulturalnego zachowania i poczuć się jak u siebie. Gdyby jednak ktoś był, to zachowałbym się grzecznie, lecz teraz miałem najzwyczajniej w świecie wywalone. Przemierzyłem cudowny hol, oraz wszedłem na prawo, do kuchni. Szukałem jakichś ciekawych rzeczy, być może lekarstw, a może jakieś broni, którą mógłbym tutaj dziwnym trafem znaleźć. Gdy opuszczałem kuchnię, udałem się do dużego pokoju, czy tam salonu. Tutaj także postanowiłem się rozejrzeć. Cały czas byłem czujny, by nie przyciągnąć przeciwnika. Dla pewności podszedłem do okna, o ile tutaj takowe było i wyjrzałem za nie. Musiałem mieć także pewność, że nikt, ani nic mnie nie obserwuje. Gdy przeczesałem także i to pomieszczenie, ruszyłem schodami na górę. Wolałem nie zaglądać do łazienki, raczej nic ciekawego bym tam nie znalazł. Dla pewności, odezwałem się raz jeszcze, gdy byłem już na schodach. Być może z dołu nikt nie był w stanie dosłyszeć mojego głosu, a teraz robiło się coraz groźniej. Nie ukrywam, że skrzypienie nie robiło na mnie większego 'wow'. Nie bałem się, byłem raczej przyzwyczajony do zgrozy.

Offline

 

#83 2015-07-11 22:12:19

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 4
     Z samego początku Yoshimaru skierował swoje kroki w stronę kuchni. Postanowił poprzeglądać szafki, pułki, oraz inne miejsca, gdzie mogły skrywać się cenne rzeczy. Niestety nic, oprócz pustych puszek, oraz pudełek nie znalazł. Wszystko było dosłownie porozwalane na ziemi, stąpał po wszystkim, co mógł znaleźć, dlatego też opuścił miejsce z pustymi rękoma. Z wielkim bólem serca przyznam, że także i w salonie nie znalazł nic ciekawego. Dopiero, gdy skierował swe kroki na górę, wydarzyło się coś ciekawego. Czarnowłosy odezwał się, a tuż po tym usłyszał dziwny dźwięk. Coś się przewróciło, a może przebiegło po podłodze. Było to jednak za głośne na myszy, no chyba, że przyjmiejmy, że po domu biega antylopa, bo był to dość głośny odgłos. Czy to wystraszy wyrzutka, czy może bardziej zaciekawi i sprawi, że pójdzie wyjżej? Niestety, nic mu nie odpowiedziało, więc coś, co znajduje się na górze może być zwierzęciem, lecz kto wie, przekonajmy się.

Offline

 

#84 2015-07-11 22:12:29

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Gdy wchodziłem po schodach, usłyszałem coś dziwnego. Wyżej pisałem, że niczego się nie bałem, choć przyznam, ze po tym zatrzymałem się. Mój wzrok automatycznie skierował się na samą górę, szukając czegoś, co może zaraz na mnie wyskoczyć. Niestety tak się nie stało. Pobiegłem więc szybko na górę i wyskoczyłem zza barierki. Zacząłem się rozglądać, by znaleźć coś, co mogło się przed chwilą poruszyć. Moja lewa dłoń zacisnęła się na torbie przymocowanej do lewego uda, zaś prawa dłoń spoczywała na rękojeści schowanego miecza. Mój mistrz gry nie napisał, czy zauważyłem coś za oknem, więc uznaję, że niczego ciekawego tam nie znalazłem. Skupmy się jednak teraz na bieżącym zadaniu, niezbyt oświetlone pomieszczenie, panele popękane i okropny zapach, który niósł się korytarzem. Nie byłem pewien, czego mogę się spodziewać, więc tak, jak już pisałem, jestem ciągle ubezpieczony i gotowy do jakiegokolwiek pojedynku.

Offline

 

#85 2015-07-11 22:12:53

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 5
     Chłopak postanowił zachowywać się ostrożnie i zapewniam, że na pewno go to nie zgubi. Gdy biegł po schodach, usłyszał, jak coś poruszyło się raz jeszcze. A gdy znalazł się na samej górze, dokładniej wyskoczył za barierki, dźwięk ucichł. Góra wyglądąła bardzo podobnie jak dół, a jako, że nie był to duży dom, to niewiele pokoi się tu mieściło. Przed sobą miał zaledwie dwie pary drzwi, jedne po lewej, a drugie oczywiście po prawej stronie. Przed nim znajdowała się komoda, lecz od razu powiem, że nic ciekawego się w niej nie znajduje. Tutaj już nie było paneli, lecz wykładzina, która zapewniała bezszelestne poruszanie się. Warto dodać, że drzwi nie posiadały klamki, dlatego też wystarczyło jedno pchnięcie, by je otworzyć. W zależności od tego, które drzwi wybierze, taki będzie jego los. Można powiedzieć, że to gra na chybił, trafił. Albo wygra los na loterii, albo wyjdzie z pustymi rękoma, lub w ogóle bez rąk. Pod sufitem rozciągało się pasmo świateł, jednak żadne z nich nie działało. Nad komodą, która znajdowała się przed nim wisiał obraz. Tak samo, jak ten w holu przedstawiał wojnę, lecz był namalowany bardziej żywymi kolorami. Nie posiadał podpisu, a był oprawiony w bardzo elegancką ramkę.

Offline

 

#86 2015-07-11 22:13:50

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Mogłem się spodziewać, że wiele tutaj nie zobaczę, ba, praktycznie nic nie zobaczyłem. Po lewo ode mnie były drzwi, tak samo stare, jak te na dole. A co po prawo? To przecież głupie, lecz wspomnę, że znowu drzwi i znowu stare! Przede mną znajdowała się komoda, którą przeszukałem. Oczywiście nie znalazłem w niej nic, toteż postanowiłem, że już nigdy więcej nie zajrzę do tych mebli. Zacząłem więc iść przed siebie, skupiłem swój wzrok na obrazie, który był bardzo podobny do tego, którego spotkałem w holu. Był jednak nieco jaśniejszy i pełen barw. Teraz był moment, w którym miałem wybrać pokój, a wybrałem oczywiście lewy, walić prawictwo. Taki żarcik. Skierowałem więc swe kroki w tą stronę, a gdy byłem blisko, wyciągnąłem ostrze i pchnąłem drzwi. Odsunąłem się wtedy na krok do tyłu, by mieć pewność, że nic się na mnie nie rzuci. Machnąłem głową i zgarnąłem włosy do tyłu. Miałem wtedy lepszą widoczność.

Offline

 

#87 2015-07-11 22:14:16

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 6
     Drzwi lewe skywały w sobie więcej rzeczy, niż te prawe. Mogę śmiało powiedzieć, że był to całkiem trafny wybór. Chłopak zaczął się skradać, a wykładziny tumiła jego kroki, nie zdradzała położenia. Gdy pchnął drzwi, z początku ujrzał łóżko, a czym bardziej drzwi się uchylały, tym więcej widział. Potem był stół, a na końcu regał z książkami. Dopiero, gdy się cofnął, zobaczył, że w rogu pomieszczenia stoi wyprostowany, przestraszony chłopak. Stał jednak w pozycji gotowej do walki, zaś w dłoni trzymał długi, niebieski zwój. Przeszywał on swym wzrokiem czarnowłosego ninja. Nie powstrzymał się jednak i od razu przemówił. Była to typowa reakcja człowieka.
   - Kim jesteś? Co robisz w moim domu? Nie wolno wchodzić do czyjegoś domu bez pozwolenia! Nie wiesz o tym? - Wykrzyczał praktycznie tak głośno, jak mógł, po czym zaczął się przesuwać w stronę okna, jakby chcąc wyskoczyć. Dziwne było to zachowanie, jednak uzasadnione. Yoshimaru przekona się o tym wkrótce.

Offline

 

#88 2015-07-11 22:14:31

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     No, no. To było naprawdę, naprawdę szalone. Zacznę od tego, że pokój nie różnił się niczym szczególnym od pozostałych. Zrozumiałem jedynie, jak skonstruowany jest ten dom. Na górze znajdują się tylko pokoje do spania, więc logiczne, że mógł się tutaj ktoś ukrywać. Zaciekawiły mnie jednak jego słowa. Powiedział, że to jego mieszkanie, co raczej było bardzo dziwne. W końcu ten dom przypominał bardziej jakaś ruderę, niż miejsce, w którym można byłoby zmrużyć oko. Spojrzałem na niego ze zdziwieniem w oczach i przemówiłem, tuż po tym, jak ten dosłownie wydarł się w moją stronę.
   - To? Twój dom? Powiem Ci, że bardzo dziwnie mieszkasz. - Zaśmiałem się, jednak widziałem, że jemu nie jest do śmiechu. Zaczął przesuwać się w stronę okna, więc postanowiłem zaingerować.
   - No poczekaj, nie zrobię Ci krzywdy! - Dodałem. Tuż po tym schowałem miecz do pochwy na plecach.

Offline

 

#89 2015-07-11 22:15:18

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 7
     Gdyby nie fakt, że Yoshimaru się odezwał i schował miecz, rudowłosy chłopak najprawdopodobniej skoczyłby, połamał sobie kilka kości, a nie daj Boże zginął. Dom był mały, jeżeli chodzi o długość, jeżeli chodzi o wysokość, to już nie. Skoczyłby z jakichś sześciu metrów, toteż ciężko byłoby mu się z takie upadku wyślizgnąć. Spojrzał on na czarnowłosego ninja, po czym odezwał się, a jego głos drżał niemiłosiernie. Przez jego ciało przechodziła fala impulsów, strach oraz niepewność.
   - Tak, tak, to mój dom. Jestem jego ostatnim właścicielem. Czy ty jesteś od tych ludzi, którzy zabili mi całą rodzinę i obiecali, że jeszcze po mnie wrócą? Jeżeli tak, to odejdź, błagam. Nie chcę już odchodzić, zabraliście mi wszystko co miałem, a ten dom, to jedyna pamiątka, którą mogę teraz mieć! - Nie miał dokąd się udać. Z jego oczu zaczęły lecieć łzy smutku.

Offline

 

#90 2015-07-11 22:15:29

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Wystawiłem dłonie przed siebie w geście pomocy. Nie miałem zamiaru go atakować, a tym bardziej zabijać. Widziałem, jak bardzo cierpi i chciałem mu pomóc. Zrozumiałem, że jego rodzina została w tym domu wymordowana, toteż w każdej chwili może się ktoś tutaj zjawić. Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi za sobą. Posłałem w jego stronę uśmieszek, by poczuł się pewniej, lecz szczerze wątpiłem, czy to w czymkolwiek pomoże.
   - Nie jestem kimś, kto zabija ludzi dla frajdy. Pochodzę z tego kraju, z organizacji, od wyrzutków, na pewno kojarzysz. Nazywam się Yoshimaru i tak samo możesz do mnie mówić. Nie pragnę Cię atakować, chcę tylko byś opowiedział mi co tutaj się stało, dokładniej. W prawdzie przyszedłem uzupełnić zapasy, lecz mogę poświęcić Ci chwilę. - Przez głowę przeszedł mi nawet pomysł, by zabrać go ze sobą. Wątpiłem jednak, czy miałbym z niego jakikolwiek pożytek.

Offline

 

#91 2015-07-11 22:16:06

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 8
     Rudowłosy uspokoił się, zaczął oddychać wolniej, a jego nerwy opadły. Oczywiście cały czas poruszał się wolno, jakby nie będąc pewnym, co do intencji Yoshimaru. Usiadł przy stole, a dłonią wskazał miejsce naprzeciw siebie. Z tego punktu miał idealny widok za okno, oraz na drzwi, coby w każdej chwili móc uciec. Podał swojemu gościowi kawałek chleba, oraz kubek z wodą, gdyż nic więcej nie posiadał. Jego kuchnia została zdewastowana, zaś zapasy jedzenia powoli się kończyły. Wszystkie puszki, jakie wyrztek odnalazł na dole były już puste. Chłopak był coraz bliżej śmierci, nie tylko z żalu, lecz także z wycieńczenia.
   - Nie jestem pewny, czy mogę ufać komuś takiemu, jak ty, ale dobrze. Kilka tygodni temu na ten dom napadli jacyś ludzie, prawdopodobnie gang. Zabili moją rodzinę, mą matkę, ojca i siostrę. Na mnie nie mieli już czasu, lecz powiedzieli, że jak tylko nadarzy się okazja, to wrócą. Od tamtego momentu ćwiczę, jednak nie jestem w stanie pokonać swojego strachu. Poznałem wiele technik, lecz sądzę, że nie będę potrafił ich wykorzystać. Czekam na nich tutaj, a i tak wiem, że nie będę potrafił spojrzeć im w twarz. Nie po tym co mi zrobili... - Ponownie posmutniał, opuścił głowę, a po jego policzkach spłynęły krople łez.

Offline

 

#92 2015-07-11 22:16:14

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Można się było tego spodziewać, ah, jestem chyba przeklęty. Obiecywałem sobie, że już nigdy nie będę mieszał się w sprawy czyichś ludzi, a jednak ciągle mnie to spotyka. Odkąd jestem ninja, ciągle słyszę wołania o pomoc, prośby i inne intencje. Spotykam ludzi, którzy chcą zabić mnie, lub moich towarzyszy, a kończy się na tym, że to ja morduję i zabijam. Przez ten odwieczny chaos popadam w paranoję, męczę się i mam dosyć wszystkiego dookoła. Nie mogę jednak zmienić przeznaczania, wybrałem taką drogę i będę musiał się z nią zmierzyć. Trapi mnie ona każdego dnia, lecz taki już mój żywot. Spojrzałem na jego zapłakaną twarz i oczywiście przemówiłem.
   - Rozumiem, współczuję Ci. Ja także nie posiadam rodziny, lecz obiecuję, że Ci pomogę. Poczekamy tutaj na nich, a gdy nadejdą, rozprawimy się z nimi raz na zawsze. - Uśmiechnąłem się do niego. Skoro już tutaj jestem, to nie mogę go zostawić na ich samych. Pomogę chociaż mu wyjść z jednego problemu. Każda pomoc się liczy, szczególnie, że to tamci są tymi 'złymi'. Skoro mam pomóc mieszkańcowi Ronin no Kuni, to sądzę, że już podjąłem decyzję.

Offline

 

#93 2015-07-11 22:16:45

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 9
     A więc Yoshimaru postanowił pomóc swojemu nowemu towarzyszowi. Powiem, że to bardzo szlachetny uczynek. Prawdę mówiąc, nie wie, kim są jego przeciwnicy, ani do czego są zdolni, a mimo tego pcha się na nieznane wody. Chłopak na tą wieść ucieszył się i jakby automatycznie zaufał gościowi. Wstał i podszedł do niego, po czym złapał go za rękę i skierował w stronę wyjścia.
   - Nie wiem, kiedy nadejdą, lecz do tego czasu możemy przejść się do ogrodu, co prawda nie jest tam tak ładnie, jednak chcę byś mi pomógł uruchomić fontannę, która nie pracowała przez wiele lat. Zepsuła się, a ojciec nie chciał jej reperować. Próbowałem po tym, jak umarł, jednak bezskutecznie, nie mam tyle siły, by przesunąć ten machanizm. Wydajesz się dość odpowiedni do tego zadania. Zobaczysz! - Zszedł schodami na dół i udał się do ogrodu, gdzie znajdowała się fontanna. Jednym ruchem ściągnął foliową płachtę i odsłonił piękną, ogrodową ozdobę. Przy niej znajdowała się wielka dźwignia z trybikami, której nie dało rady przesunąć. Czyżby Yoshi mógł dać radę?

Offline

 

#94 2015-07-11 22:17:10

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Cieszyło mnie, że chłopak wyglądał na szczęśliwego, po tym, jak obiecałem mu, że dołożę wszelkich starań, by śmierć jego rodziców nie poszła na marne. Tuż po tym złapał mnie za rękę i sprowadził schodami na dół. Wyszliśmy tyłem domu i znaleźliśmy się w ogrodzie, który przykryty był śniegiem. Rudowłosy jedną ręką odsłonił fontannę i pokazał mi ją, a także mechanizm, który nią sterował. Chwycił on dźwignię, jednak nie miał dostatecznie dużo siły, by ją przesunąć. Była pora na mnie. Podszedłem do tego wystającego kawałka metalu i przyjrzałem mu się. Niby nic skomplikowanego, dźwignia uruchamia trybiki, a te po prostu zaczynają się kręcić i woda zaczyna lecieć. Złapałem więc za drążek i bardzo mocno pociągnąłem (Siła: 180). Tuż po tym odsunąłem się na dwa metry do tyłu i obserwowałem, czy cokolwiek zaczęło działać. Ukradkiem spoglądałem na chłopaka, by nie zniknął mi z oczu, a także spoglądałem na ogrodzenie, czy nie zbliżają się do niego jacyś podejrzani ludzie.

Offline

 

#95 2015-07-11 22:17:42

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 10
     Nie będę rozpisywał się, jak wyglądała cała procedura, bo tak naprawdę to nie mam pojęcia. Yoshimaru użył dostatecznie dużo siły, by poluzować dźwignię, a ta opadła na dół, trybiki zaczęły pracować, a woda powoli lecieć. Po paręnastu sekundach woda tryskała na wszystkie strony, a cały widok był szczególnie piękny. Dziwne było jednak, że krany nie pozamarzały i nadal działały. Mimo tego chłopak był szczęśliwy, toteż podszedł bliżej czarnowłosego i zaproponował mu trening.
   - Powiesz mi coś więcej o sobie? Gdy moi rodzice zmarli, zacząłem przeglądać ich książki. Właśnie tam poznałem, czym jest chakra, oraz jak ją kontrolować. Poznałem techniki pieczętujące, a teraz bez problemu mogę się nimi posługiwać. Właśnie dlatego noszę ze sobą ten błękitny zwój. Jeżeli chcesz, to mogę Ci coś więcej opowiedzieć o naszej mocy, jeżeli ty zgodzisz się opowiedzieć coś więcej o umiejętnościach, jakie posiadasz. - Zaproponował mu bardzo prosty układ, miał nadzieję, że rozmówca się zgodzi.

Offline

 

#96 2015-07-11 22:18:25

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Umowa wyglądała całkiem ciekawie, toteż musiałbym być głupi, żeby się na nią nie zgodzić. Skierowałem swe kroki ponownie do budynku, coby nie zostać przemoczonym. Wewnątrz czułem się także bezpieczniej, nigdy nie wiadomo, kiedy wróg nadejdzie. Miałem nadzieję, że chłopak pójdzie za mną, tuż po tym, jak zdąży się naoglądać pięknej fontannie. Gdy obydwoje znaleźliśmy się w środku, poszedłem do kuchni, gdyż to właśnie jej okno znajdowało się z przodu budynku. Z tego miejsca miałem najlepszy widok.
   - Dobrze, niech będzie. - Dodałem krótko, by miał pewność, że się zgodziłem. Co prawda, nie bardzo interesowała mnie chakra, lecz jej pokłady także posiadałem. Nie znam wiele technik, o których mógłbym mu opowiedzieć, dlatego też postanowiłem, że jak już mam mówić, to zacznę od walki wręcz. Kto wie, być może napomnę trochę o bramach, oraz technikach, które poznałem od okolicznych ludzi. Teraz jednak była pora na to, by to on zdradził o sobie nieco tajemnic.

Offline

 

#97 2015-07-11 22:18:53

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 11
     Obydwoje znaleźli się ponownie w budynku, a raczej w tym co po nim zostało. Skierowali swe kroki do kuchni, oraz usiedli przy połowie stołu. Yoshimaru miał doskonały widok na przód domu, toteż będzie w stanie zauważyć kogoś, kto do niego się zbliża. Póki co nie widać było ani jednej żywej duszy, toteż chłopaki mogli na spokojnie rozmawiać. A rozmowę rozpoczął właśnie rudowłosy.
   - Nie zdążyłem się jeszcze przedstawić. Na imię mi Mirmaru. Także pochodzę z Ronin no Kuni, tutaj właśnie się wychowałem. Co by Ci tutaj pokazać, to właściwie nie wiem. Być może nigdy nie widziałeś techniki pieczętującej, a to jedyna rzecz, która dobrze mi wychodzi. Przyjrzyj się więcej uważnie! - Położył błękitny zwój na stole i przyłożył do niego dłoń. Tuż po tym złożył pieczęć, a na białym pergaminie pojawił się kunai. Wypolerowany oraz błyszczący, idealnie nadający się do pojedynków.
   - I jak? - Zapytał z zaciekawieniem, a jego głos był pełen entuzjazmu.

Offline

 

#98 2015-07-11 22:19:07

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Z zaciekawieniem patrzyłem, co takiego chłopak ma mi do pokazania. Na szczęście nie zauważyłem nic podejrzanego za oknem, dlatego też poczułem się bezpieczniejszy. Swą twarz oparłem o dłonie, które położyłem na stole i wpatrywałem się w błękitny zwój. Wnet pojawiło się ostrze, dosłownie znikąd, towarzyszył temu dym. Nie sięgałem pamięcią do momentu, by ktoś robił takie czary, więc wywołało to na mnie dość spore wrażenie. Spojrzałem na niego z uśmiechem, oraz postanowiłem się odezwać.
   - Nieźle, przyznam szczerze, że dawno nie widziałem takiej rzeczy, wyglądała dość zjawiskowo. Ja niestety nie specjalizuję się w ninjutsu, dlatego muszę z przykrością stwierdzić, że żadnej ciekawej techniki nie mogę Ci pokazać. W zamian za to mogę Ci pokazać, jak wykonać dość silne kopnięcie, haha. - Zaśmiałem się na sam koniec, by poczekać na jego reakcję. Sądziłem, że może ma ode mnie większe wymagania.

Offline

 

#99 2015-07-11 22:19:39

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 12
     Wszystko wydawało się być cudowne. Spokojnie mijał czas, zagrożenie nie pojawiało się, do czasu. Gdy Yoshimaru przemówił, chłopak poczuł bardzo dziwny ból w żołądku. Skulił się automatycznie, a na jego twarzy wymalował się strach. Niestety nie mógł temu zaradzić, lecz wiedział co się święci. Swój wzrok skierował w stronę okna, a tuż nim zrobił to czarnowłosy ninja. Obydwoje zauważyli, jak do budynku zbliża się grupka trzech ludzi, posiadali oni różny sprzęt, a to katanę, a to inne, długie ostrze. Chłopak zabrał Yoshimaru za rękę, oraz zaprowadził na górę. Zrobił to niecelowo, tam czuł się najbardziej bezpiecznie, a dość duży pokój może zapewnić odpowiednie pole do bijatyki.
   - Swe techniki pokażesz mi kiedy indziej, teraz mamy ważniejsze sprawy na głowie. Mam nadzieję, że uda nam się ich pokonać. - Obydwoje znaleźli się w pokoju na górze. Teraz wyczekiwali momentu, w którym nadejdzie przeciwnik.
     Tak też było. Drzwi otworzyły się z impetem, a jako pierwszy wszedł niski grubasek. W dłoni trzymał malutki scyzoryk. Nie było widać jego oczu, gdyż chował je pod maską. Zaśmiał się cicho pod nosem, by tuż po tym zwołać tutaj całą resztę. Nie czekał jednak na nich, lecz od razu rzucił się na rudowłosego (Szybkość: 100, Siła: 100). Jego ostrze było coraz bliżej.

Offline

 

#100 2015-07-11 22:19:51

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Wiedziałem, że me szczęście nie może trwać wiecznie. Zanim się obejrzałem, to ktoś już zbliżał się do drewnianego domu. Niech to szlag! Dopiero co mogłem się popisać, a tak wielka szansa została mi odebrana. Chłopak chwycił mnie za dłoń, oraz szybkim susem zaprowadził na górę. Tam zamknął pokój, jednak to nie dało większego skutku. Drzwi zostały wyważone, a do pomieszczenia wparował niski grubasek. Wywołał u mnie lekki śmiech, gdyż nie często spotyka się kogoś o takiej posturze, kto chce walczyć, a raczej zabijać. Nie wziąłem sprawy na poważnie, szczególnie wtedy, gdy postanowił zaatakować mojego towarzysza. Skoczyłem przed niego (Reakcje: 200, Szybkość: 200) i wystawiłem ostrze do przodu. Oczywiście wcześniej zdjąłem je z pleców, żeby nie było, że nagle pojawiło się w mojej dłoni.
     Gdy grubasek wymachiwał scyzorykiem, ja oddałem dwa cięcia. Pierwsze, żeby odciąć mu rękę, a drugie, by pozbawić go głowy. Tuż po tym odsunąłem się do tyłu, by stanąć obok Mimaru. Wyczekiwałem kolejnego przeciwnika i miałem nadzieję, że pójdzie tak łatwo, jak z poprzednim.

Offline

 

#101 2015-07-11 22:20:32

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 13
     Grubasek był widocznie zbyt pewny siebie. Rzucił się ze scyzorykiem w dłoni na rudowłosego chłopaka. W końcu to on był jego celem, a nie jakiś tam czarnowłosy wyrzutek. Ten drugi jednak postanowił zainterweniować i przeskoczył do przodu, by tuż po tym odciąć jego rękę. To prawda, udało mu się to tak samo, jak udało mu się odciąć mu głowę. Chwilę po tym do pokoju wparowała kolejna dwójka. Na początku skierowała swój wzrok w stronę martwego przyjaciela, a tuż po tym na zakrwawione ostrze Yoshimaru. Na ich twarzach wymalowała się złość, choć nie było jej widać pod czarną maską.
   - Ty gnoju! Już nie żyjesz! - Ruszył pierwszy z nich, ten po prawo. Był bardzo wyprostowany, a także i silniejszy. Szarżował on z prostym mieczem na Yoshimaru (Szybkość: 100, Siła: 170). Miał nadzieję, że pozbawi go głowy, tak samo, jak ten pozbawił głowy jego przyjaciela. Nie ukrywam jednak, iż przeczuwam, że ta walka skończy się bardzo szybko. Szczególnie biorąc pod uwagę umiejętności Yoshimaru.

Offline

 

#102 2015-07-11 22:20:42

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Co przygoda, to to samo. Zawsze znajduje kogoś, kogo muszę chronić. Po tym zaczyna się walka, a jeszcze bardziej po tym wychodzę z niej zwycięsko i muszę się rozstać z towarzyszem. Skoro takie moje przeznaczanie to nie miałem większego wyjścia. Spoglądałem, jak grubasek opada na ziemię i odskoczyłem do tyłu, by wyczekiwać kolejnego oponenta. Ten pojawił się bardzo szybko, zagotował i zaszarżował na mnie. W swym ręku dzierżył ostrze dłuższe, od swojego przeciwnika. Niestety jego szybkość, była praktycznie, że taka sama, więc bez problemu wystawiłem tanto, by nasze ostrza się skrzyżowały (Reakcje: 200). Tuż po tym spojrzałem na niego zimnym wzrokiem. Odepchnąłem go najdalej jak potrafiłem (Siła: 200) i zaszarżowałem, by nie dać mu czasu na inny ruch (Szybkość: 200). Wykonałem takie same cięcia jak poprzednio, czyli odciąłem mu rękę, a potem głowę. Gdy było po wszystkim, uniosłem swoją głowę wysoko, oraz uśmiechnąłem się. Wyczekiwałem trzeciego. Czy z nim pójdzie tak samo łatwo?

Offline

 

#103 2015-07-11 22:21:11

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 14
     Powoli zaczyna mnie to nudzić. Wszystko działo się tak szybko, tak szybko, że nawet Yoshimaru nie mógł się rozerwać. Nie wspomnę już o rudowłosym chłopaku, który z ekscytacją patrzył na zgrabne ruchy wyrzutka. Tak jak ten drugi się spodziewał, trzeci zaczął się trząść. Jego katana wręcz drżała w dłoniach, lecz mimo tego nie poddał się. Wypruł tak samo, jak pozostali, jednak zaczął biec slalomem, a gdy znalazł się obok Yoshimaru przykucnął, by ukrucić wyrzutka nogi. Tuż po tym odskoczył do tyłu i zachował bezpieczny dystans. Tutaj tak samo nie mogę się oszukiwać, że jego atak się powiódł, lecz co ja będę w to ingerował. Dodam jedynie statystyki. (Szybkość: 100, Siła: 150). Za oknem jeszcze bardziej się rozpadało, nastala śnieżyca. Zerwał się także mocny wiatr, który rwał deski nad ich głowami. Zrobiło się strasznie głośno, co mogło wyrwać wyrzutka z koncentrancji.

Offline

 

#104 2015-07-11 22:21:24

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Nie będzie z tym problemu. Dokładnie tak pomyślałem, jak zobaczyłem, że trzecia osoba biegnie slalomem w moim kierunku. Odskoczyłem na jeden metr do tyłu, o ile pozwalała mi do tego przestrzeń i uniknąłem ataku na nogi. Tuż po tym przyśpieszyłem, by wykonać ten sam ruch co poprzednio, a gdyby się nie powiódł, to ciąłem do skutku (Reakcje: 200, Szybkość: 200, Siła: 200). Gdy przeciwnik padł martwy na ziemię, to upewniłem się raz jeszcze, że cała trójka nie żyje, po czym przeciągnąłem ich martwe ciała na jedną stertę. Przeszukałem także ich kieszenie, czy nie skrywają czegoś przydatnego. Ich broń rzuciłem w zupełnie inny kąt i zwróciłem się do rudowłosego chłopaka, który patrzył na mnie z podziwem.
   - No, myślę, że po tym wszystkim nie będę już musiał pokazywać na co mnie stać. - Zaśmiałem się cicho.
   - Broń możesz sobie zachować, nie będzie mi do niczego potrzebna. Być może tobie się kiedyś przyda. Co jednak planujesz teraz zrobić? - Zapytałem całkiem ciekaw. Problem ma już z głowy, trapiło mnie tylko, czy uda mu się przełamać i opuścić ten budynek.

Offline

 

#105 2015-07-11 22:21:59

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 15
     Nie chcę nadmiernie przeciągać tych opisów, dlatego też powiem krótko, iż wyrzutkowi udało się pokonać przeciwnika. Została mu odcięta głowa, zaś ciało opadło bezwładnie na ziemię. Yoshimaru odsunął wszystkie zwłoki na lewą stronę pokoju, tak, by krew nie zrobiła za dużego bałaganu. Przeszukał także ich zwłoki, lecz nie znalazł nic ciekawego. Broń zaś podniósł i przeniósł kolejno w prawy róg. Zaproponował także chłopakowi, że może ją wziąć, lecz odmówił. Postanowił, że będzie szkolił się w technikach, a nie w walce bronią. Musiał także odpowiedzieć swojemu wybawcy. Widział w nim wspaniałeg wojownika.
   - Teraz zrobić? Nie mam pojęcia... Nic więcej mnie w tym domu nie trzyma. Postanowiłem, że pomszczę rodzinę i tak też się stało. Jeżeli nic więcej mi nie grozi, to chyba przyłączę się do organizacji wyrzutków. Poznałem swoje możliwości, więc droga stoi przede mną otworem. Jak myślisz, warto? - Zapytał z zaciekawieniem. Odszedł na bok, by stać jak najdalej od martwych ciał.

Offline

 

#106 2015-07-11 22:22:07

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     Chłopak był bardzo przejęty całą sytuacją. Mimo tego, że wygraliśmy wyglądał na całkiem zmartwionego, a to chyba dlatego, że wspomnienia po jego rodzinie minęły. Nie byłem kimś, kto mógłby go bez problemu pocieszyć, więc poczekałem, aż ten odezwie się pierwszy. Po jego słowach me oczy zaświeciły się, zaś na twarzy zagościł uśmiech.
   - Oczywiście, że możesz udać się do naszej organizacji! Nie mówiłem tego wcześniej, gdyż nie lubię się przechwalać, jednak jestem tam elitą. Nasz przywódca, to naprawdę wspaniały człowiek. Jestem pewien, że przyjmie Cię z otwartymi rękami. To prawda, w tym domu już więcej Cię nic nie trzyma, więc nie ma potrzeby byśmy tutaj siedzieli. - Chwyciłem go za dłoń, oraz sprowadziłem schodami na dół. Przeszliśmy przez główny hol, oraz wyszliśmy przez drewniane drzwi. Znaleźliśmy się pośród śniegu i zamieci. Był to jednak czas na pożegnanie, gdyż ja nie chciałem udawać się w strony organizacji.

Offline

 

#107 2015-07-11 22:22:32

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Port

Post 16
     To był koniec. Yoshimaru doskonale wypełnił swoje zadanie, oraz pokazał, jak wielkim jest wojownikiem. Pocieszył swymi słowami chłopaka, a po tym sprowadził go na dół i tak oto obydwoje znaleźli się na dworze. Śnieg zaczął przykrywać ich ciała, lecz na szczęście wiatr zaczął opadać, toteż jakoś trzymali się na nogach. Chłopak wyciągnął mieszek pieniędzy i wręczył Yoshimaru. To było wszystko co posiadał, lecz musiał jakoś mu wynagrodzić tą pomoc. Ukłonił się także nisko, by na koniec dodac coś od siebie.
   - Nie wiem, jak mogę Ci dziękować. To wszystko co dla mnie zrobiłeś, było po prostu... najlepszą rzeczą, jaka mogła mnie w życiu spotkać. Jestem Ci dozgodnie wdźwięczny. Mam także nadzieję, że nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują. - Pierwszy raz od całej tej przygody, chłopak uśmiechnął się szczerze.
   - Teraz będziemy w tej samej organizacji, więc pewno będę Cię widział nie raz. Dziękuję CI Yoshimaru sama, tutaj nasze drogi się rozchodzą. Bądź zdrów i niech los Ci sprzyja! - Po tych słowach udał się w swoją stronę, zaś wyrzutek mógł udać się w swoją.

Koniec.

Offline

 

#108 2015-07-11 22:32:40

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Port

     No i było po przygodzie. Nie ukrywam, że wywarła ona na mnie bardzo pozytywne odczucia. W końcu poznałem kogoś w moim wieku, kto także ma marzenia i dąży do tego by je spełniać. Pożegnał się ze mną, toteż ja uniosłem dłoń i odmachałem mu. Jeszcze chwilę stałem w miejscu i obserwowałem, jak jego wątła sylwetka oddala się ode mnie. Nie pozostało mi nic innego, jak wrócić do domu gejsz. Miała być to normalna wyprawa, a wyszła na bardzo zakręconą. Obróciłem się więc na pięcie i wróciłem do drewnianego domu. Zabrałem stamtąd swoje rzeczy i przeszedłem się ponownie do portu, by złapać prom. Tak jak już pisałem, wolę wrócić do domu gejsz, toteż minąłem wszystkie statki i usiadłem na chwilkę na jednym z wystających metalowych pni. Zamyśliłem się.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
______________________

Akcept by Katsuro

     Z obłoków wyrwał mnie głośny śpiew mew. Mój wzrok przeniósł się na nie i obserwował je, jak wolno latają po niebie. Były wolne. Westchnąłem cicho i powstałem, przy okazji otrzepując ubrania. Obejrzałem się, czy aby na pewno nikt mnie nie śledzi i ruszyłem. Kierunek był prosty, zaś droga niezbyt daleka. Co jakiś czas wtapiałem swój wzrok w chmury, marząc o lepszym świecie. Byłem jeszcze młody, toteż ambitniejszych celów nie miałem. Wiele osób w tych czasach zaszło mi za skórę, lecz do nikogo tak bardzo nienawiścią nie pałałem. Było jednak kilka osób, które chciałbym jeszcze pokonać, lecz do tego, muszę ich spotkać. Teraz był jednak czas spokoju, toteż kierowałem się do domu gejsz, by normalnie porozmawiać z Shinsaku.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-07-11 23:26:31)

Offline

 

#109 2015-07-23 23:54:01

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Port

~

      Pędziłem ile sił w nogach, przemykając szybko między ludźmi, którzy nie byli w stanie mnie nawet dostrzec. Nie należałem do najszybszych tego świata, ale nie wątpliwie do najwolniejszych również nie. Na wszelki wypadek wykonałem Henge, zamieniając się w losowego przechodnia aby w żadnych wypadku, nikt nie dojrzał mojej prawdziwej postaci i skojarzył ją z shinobi bowiem chciałem utrzymać sekrety swojej persony. Dobiegając do portu, ujrzałem, jak jeden ze statków szykuje się do odpływu, prosto do kraju błyskawicy. Doskoczyłem na niego, chowając się szybko w kajucie by wpaść między skrzynie, gdzie spowijał mnie mrok. Liczyłem, że nikt nie zajrzy w tamto miejsce aż do przybicia do portu po drugiej stronie wody.

z/t - > Kouesumi - > Miasto portowe Tsujkii

Offline

 

#110 2016-01-26 20:57:33

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Port

    Ayamaru dotarł wreszcie do zatoki, co zajęło mu dużo czasu, głównie za sprawą konieczności brodzenia w głębokim śniegu. Nie mając wystarczającego odzienia, by ochronić się przed szalejącą pogodą, przemarzł do cna. Miał ochotę zawędrować do pobliskiej gospody i napić się czegoś na rozgrzanie, ale zapomniał o wszystkich niedogodnościach, kiedy zauważył, że jedyny statek w porcie szykuje się do odbicia od brzegu.
    Kiyoshi w oka mgnieniu znalazł się przy trapie, gdzie odnalazł kapitana. Okazało się, że statek płynie do portu w Kraju Pól Ryżowych. Nie był to co prawda Kraj Ziemi, lecz chociaż był to kurs w dobrym kierunku. Ayamaru zdecydował, że popłynie tym statkiem, choćby miał zmusić kapitana do wzięcia go na pokład. Zatrudnił się jako majtek, wyhandlowawszy podróż i strawę w zamian za siłę rąk. Wolał nie zdradzać swojej przynależności do szeregów ninja, starsi ludzie różnie reagowali na spotkanie z przedstawicielami tej profesji.

    [z/t » Ta no Kuni [Kraj Pól Ryżowych] » Port]

Offline

 

#111 2016-04-12 11:47:25

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Port

   Statki były imponujących rozmiarów, aż dziw brało, że te konstrukcję były w stanie unosić się na wodzie. Ich widok w nie jednym sercu budził trwogę. W końcu nie często zdarzało się widzieć pływające fortece. Shinsaku nie był sam część członków rady uznało, że warto się przyjrzeć owemu wydarzeniu tym bardziej,że pojawiły się podejrzenia o inwazje. Cześć nie była też zadowolona z kwestii w jakiej lider zaprezentował rozmowę. Dało się wyczuć w nich niechęć do decyzji Shinsaku czy chcieli go poddać dalszym badaniom, a może nie zgadzali się z tym, że ta wojna była konieczna, a już na pewno nie z tym, że wygrana.  W każdym razie nowe wydarzenie zmusiło ich do dyskusji.
- Raczej nie przybyli tu w pokojowych zamiar - powiedział jeden z nich patrząc jak na kolejnych poziomach pływających fortu ustawieni są łucznicy.
- Jakieś 700 osób na statek za mało na inwazje tym bardziej, że mają większą pojemność.
- Może zmarli podczas podróży, morze w takich warunkach nie jest przyjazne.
- Nie sądzę patrząc po rozmiarach tych łodzi zmieściłoby się ze 3-4 razy więcej
- Na handlarzy nie wyglądają, czyżby wreszcie ktoś postanowił zająć się problemem piractwa
- I Przybywaliby do nas napełnić zapasy? Jeżeli ta zima potrwa dłużej nie starczy ziarna na nowe uprawy.
- To statki kraju Pioruna wątpię aby zawracali sobie głowę piractwem, owszem pewnie ich też dotyka ten problem, ale nie tak jak nas czy kraj wody czy wyspę handlową. W każdym razie nie opłacałoby im się uderzać w nich skoro najwięcej problemów przysparzają innym krają.
- Po za tym statki są za duże to typowo inwazyjna jednostka, pomieszczą dużo ludzi ale są powolne., każdy pirat by im uciekł zanim byliby go w stanie nawet zobaczyć.
- Może właśnie o to chodziło? Chcieli mieć bezpieczną podróż.
- W takim razie co albo kogo tutaj wiozą i po co?
- Jesteś pewny że jest ich tylko tylu? Może chowają się pod pokładem, zresztą w taką pogodę mogli się skryć i wylądować na wyspie gdzieś indziej. Żadnych niepokojących raportów może jesteśmy otoczeni.
- Nie jestem pewien mniej niż 2 tysiące jest tam kilku ninja, ale nic szczególnego po za tym.
- Shinsaku-sama nie powinieneś tam iść, nie wiemy jakie mają zamiary, po za tym zalecałbym jednak powtórnie przepadać twój stan
   Wszystkie oczy zwróciły się w kierunku statku który własnie połączył się pomostem z portem nie ulegało wątpliwość, że to był piorun na który został zaproszony lider wyrzutków.  Wskazywała na to rzeźba z przodu statku przedstawiająca dłoń ciskająca piorunem. Nikt jednak nie zszedł najwidoczniej spuszczenie mostu miało być zaproszeniem dla Shinsaku, ale jak go rozpoznali w takiej śnieżycy. Zagadka szybko się rozwiązała w miarę zbliżania do statku. Z pokładu spoglądało wiele twarzy, większość złowrogich, jednak kilka nie wyrażała zupełnie nic - ninja. Tuż przy wejściu  na pokład stał młody chłopak, koło 15 lat jego charakterystyczne oczy jeszcze bardziej niż twarz zdradzało przynależność do klanu Ninja. Hyuuga obserwował wszystko, ponoć nic nie mogło umknąć oczą tego klanu. Wyjaśniało to też czemu statki były w stanie przypłynąć mimo niesprzyjającej pogody.

Offline

 

#112 2016-04-12 21:18:12

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Port

   Nie było czasu do stracenia. Miał zamiar jak najszybciej znaleźć się na miejscu, do którego przybiły obce siły. Nie znał ich pobudek, nie wiedział, co przygnało ich w te strony. Było jednak tak, jak się tego spodziewał. Może tylko pomylił się co do wykonawcy. Jego pojawienie się w Ronin no Kuni, motywowane troską o swój lud, zbiegło się niemalże idealnie z niespodziewaną wizytą. Nakayama miał mimo wszystko tę krztynę nadziei na to, że przybysze nie mają wrogich zamiarów. Chciał to sprawdzić osobiście, by nie dać potencjalnym agresorom dodatkowego pretekstu, jakim niewątpliwie stałoby się wysłanie dyplomaty lub sobowtóra.
   Takie myśli przebiegały mu przez głowę, kiedy dziarskim krokiem przemierzał coraz bardziej opustoszałe uliczki wioski. Niespodziewana zima całkowicie sparaliżowała tę część wyspy, która swoim zwyczajem tętniła tłumami turystów i kupców. Zostawiał na śniegu kolejne ślady. Obfite opady przykryły już szczelnie odciski stóp posłańców pędzących wcześniej ku głównej siedzibie organizacji. Płaszcz z kruczych piór nie wyglądał na ciepły, nie nadawał mu krępej postury, jednak doskonale chronił Ronijczyka przed mroźnym powietrzem.
   Słyszał za sobą skrzypienie butów tych, którzy postanowili mu towarzyszyć. Wielu spośród nich nie wydawało się zadowolonych z tego, jak widział całą sytuację ich przywódca, jednak ten nie miał najmniejszego zamiaru wdawać się w niepotrzebne dyskusje. Może i większa ilość badań byłaby wskazana, jednak on, jako najbardziej doświadczony medyk w okolicy, nie mógł spodziewać się, by ktokolwiek inny mógł dojść do jakichkolwiek wniosków ponad to, co on sam mógł powiedzieć o swym stanie.
   Na tle szarych, podniebnych przestrzeni, zarysowały się delikatnym konturem kłębiaste żagle. Niczym zastęp aniołów, który przybywał wymierzyć sprawiedliwość grzesznikom. Shinsaku zdawał się jednak nie dostrzegać swoich występków. Nie bacząc na ostrzeżenia członków Rady i ich ożywioną dyskusję, nie zwalniając kroku, zbliżał się do przystani. Tym razem nie układał w głowie żadnych scenariuszy. Delikatne ruchy głowy mogły zdradzać to, czym postanowił się zająć miast tego - próbą uchwycenia budzących jego wątpliwości detali, które mogłyby świadczyć o zastawianych pułapkach. Oczywiście żołnierze Kraju Błyskawic musieliby być idiotami, by rozpocząć desant przed odpowiedzeniem lidera Wyrzutków na ich zaproszenie, gdyż wiązałoby się to z automatycznym przejściem do ofensywy.
   Nim zdążył zapytać podążających za nim podwładnych o ocenę sytuacji, ci, jakoby czytając w jego myślach, przyszli mu z odpowiedzią. Na spotkanie z nim przybyła całkiem spora kompania, sugerując się liczbami, jakie udało się oszacować jego zwiadowcom. Shinsaku zatrzymał się, przyglądając uważnie całej scenerii. Miał wrażenie, jak gdyby zamiast opancerzonej floty, miał stanąć jeszcze raz oko w oko z bestią, której moc, chwilowo zdławiona, uwięziona była w jego piersi. Zaczerpnął powietrza, które zakręciło się w mroźnym tańcu w jego nozdrzach. Zrobił krok naprzód.
   Przerwał mu głos jednego z radnych. Nakayama, najwyraźniej zbity z tropu, zacisnął pięść.
   - Nie mogę uwierzyć, że oto stając naprzeciw być może agresywnie nastawionej do naszego ludu armii, wciąż znajdują się wśród nas ludzie, którzy przedkładają własne obawy i urojenia ponad realne ryzyko, które już niebawem może zebrać krwawe żniwo - wycedził przez zaciśnięte zęby, nie odwracając się przy tym. Odszedł na kilka metrów, kierując się w stronę drewnianej kładki. - Obserwujcie otoczenie i bądźcie gotowi na ewentualny atak - wydał polecenie.
   Twarda podeszwa uderzyła o opuszczony most. Ronijczyk zatrzymał się.
   - Oto jestem! Co was sprowadza w nasze strony? - zawołał, przekrzykując dmący wiatr, mieszający słoną, morską wodę z sypiącym się z nieba puchem.

Offline

 

#113 2016-04-16 10:07:05

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Port

  Skupione oczy setek żołnierze uważnie obserwowali otoczenie wydawali się być w pełnej gotowości do ewentualnych działań, jakiekolwiek miały być. Podobnie było ze świtą lidera wyrzutków chociaż ci sprawiali wrażenie raczej wyluzowanych jakby niczym się nie przejmowali, jakby nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. Przynajmniej tak to wyglądał oz punktu widzenia laika, bowiem ninja wychwytywali nawet najmniejszych ruch swoich ewentualnych przeciwników. Shinsaku zatrzymał się najwidoczniej nie zamierzał wejść na pokład. Problem w tym, że nikt nie zamierzał do niego zejść. Z pokładu docierały do niego gesty widoczne nawet przez śnieżycę. Wynikało z nich jasno, że nic nie słyszą. Było to oczywiste kłamstwo, jednak świadomość tego nic nie zmieniało w sytuacji Shinsaku, równie dobrze mógł próbować gadać z kamieniami.
- Chcą nas na pokładzie tylko po co? - znów rozległy się głosy za jego plecami
- Zasadzka?
- Gdyby chcieli nam zrobić krzywdę już by zaatakowali,w końcu na pokładzie stanowimy większe zagrożenie dla łuczników niż po za nim.
- W takim razie czemu?
- Może się nas boją, nie wątpię, że mieli swoich obserwatorów podczas ostatniej wojny.
- Może pójdę przodem?
  Tych głosów faktycznie nie sposób było dosłyszeć w tą pogodę na pokładzie statku. Podwładni Shinsaku czekali na decyzję swojego lidera. Tymczasem na pokładzie niewiele się zmieniało, wszyscy niepewnie wyczekiwali atmosfera robiła się coraz bardziej nerwowa. Pogoda natomiast wcale nie robiła się lepsza i wszyscy mieli powoli dość sterczenia na zewnątrz.

Offline

 

#114 2016-04-17 22:58:02

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Port

   Mijały kolejne sekundy, kiedy to przyszło mu stać na kładce i oczekiwać jakiejkolwiek reakcji ze strony wojsk Błyskawicy. Za nic brał sobie głupawe tłumaczenia, jakoby wyjący wiatr pożerał rzucane weń słowa, płynące z ust Wyrzutka. Choć jego cierpliwość, nadszarpnięta pojawiającymi się w podświadomości domniemaniami, dotyczącymi celu wizyty obcokrajowców w tym miejscu, była na wyczerpaniu, Shinsaku nie miał zamiaru pozwolić sobie na takie upokorzenie. Tym bardziej tutaj, w swoim azylu, na oczach swoich ludzi. Tym bardziej, że to sąsiedzi przybywali do niego, bezczelnie wdzierając się na wody, wśród których nie powinni się nawet kręcić bez odpowiedniej zapowiedzi. Tylko odpowiednia doza doświadczenia, jakiej mógł nabrać przez te wszystkie lata politycznych gier, w jakie był uwikłany, powstrzymywała go od wydania tego jednego, krótkiego polecenia, które wydawało się być najbardziej odpowiednią odpowiedzią na jawne chamstwo, jakim postanowili go uraczyć. Rozkaz rozpoczęcia działań wojennych wobec potencjalnego agresora.
   Postanowił się jednak wstrzymać. Podjąć próbę zniwelowania pojawiającej się już w tej chwili przewagi, która miała nabrać znaczenia przy okazji rozdawania kart podczas nadchodzącej konwersacji. Ugięcie w takiej chwili od razu ustawiłoby go na przegranej pozycji. Pozycji, z której mógłby co najwyżej pomarzyć o dyktowaniu własnych warunków, kiedy tak naprawdę mierzyć musiałby się z oczekiwaniami tej drugiej ze stron. Nie miał najmniejszego zamiaru się na to decydować.
   - Jeżeli zmieniliście zdanie i nie macie już ochoty na podjęcie dialogu, opuśćcie nasze terytorium. W przeciwnym razie będziemy musieli odpowiednio zareagować.
   Może i ryzykował wiele. Ale, jak to zdarza się słyszeć tu i ówdzie, aby zyskać, trzeba być gotowym na podjęcie ryzyka.
   Pięta stuknęła o drewnianą kładkę, kiedy wykonywał powolny krok wstecz. Zszedłszy z opuszczonego na brzeg mostku, stał tuż przed nim, unosząc wysoko głowę i wbijając ją w sylwetki piętrzących się na pokładzie marynarzy, żołnierzy, czy kogokolwiek jeszcze mógłby się tam spodziewać. Wziął oddech, rozkoszując się chłonnym powietrzem, zastygając w oczekiwaniu. Te jednak nie miało trwać długo.

Offline

 

#115 2016-04-18 20:00:29

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Port

   Mimo mrozu w porcie zaczęło przybywać ludzi nic dziwnego nie codziennie można było oglądać takie statki, a obecność lidera wyrzutków w okolicy wzbudzała w nich poczucie bezpieczeństwa. W końcu gdyby mieli wrogie zamiary już by przeszli do ataku albo ninja zatopiliby tą dziwaczną łajbę. Shinsaku nie zamierzał grać według reguł przeciwnika. W spokoju, cóż może nie do końca bo z jego słów można było wyczytać groźbę oczekiwał aż przybysze z kraju pioruna zejdą do niego. Wyraźny uśmiech niezadowolenia przemknął przez człowieka który wychylił się za pleców hyuugi. Ryszył on w kierunku kładki, postawił nawet na niej stopę, ale także nie zamierzał iść do przodu aby opuszczać pokład.
- Już wszystko w porządku nie mamy wobec Ciebie wrogich zamiarów, przybyliśmy ci pomóc. Nie musisz się bać. Choć wejdź na pokład zjemy coś, porozmawiamy i wrócisz cały i zdrowy do domu masz na to moje kapitańskie słowo. Proszę cię bardzo wejdź na pokład, a nikomu nie stanie się krzywda.- słowa te zabrzmiały bardziej jak groźba niż prośba. Jednak nie wynikało to z tonu głosu kapitana czy też jakiegokolwiek zachowania z jego strony. Problemem byli żołnierze, którzy napięli broń celując w rozmaite części portu. Jakby tego było mało z pozostałych statków widać było podobne zachowania. Owszem bez wątpienia ninja byliby w stanie się ochronić przed chmurą ścian, może nawet i większość cywilów znajdujących się w pobliżu, ale czy wszyscy wyszliby z tego bez szwanku?

Offline

 

#116 2016-04-20 10:33:39

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Port

   Pomóc, hmm?
   Patrząc na komitet powitalny, jaki wysłali na spotkanie z nim, raczej ciężko było mu uwierzyć w szczere zamiary mieszkańców Kraju Błyskawicy. Ton głosu mężczyzny, który wreszcie zdecydował się podjąć rozmowę, nie zdradzał zbyt wiele. Podobnie jak jego wygląd. Przez ograniczoną widoczność Wyrzutek nie mógł dojrzeć szczegółów jego twarzy. Niemożliwym stało się ustalenie jego wieku, znaków szczególnych, czy też intencji, jaka zapewne się na niej malowała.
   Wyglądało jednak na to, że Nakayamie nie do końca udało się przekonać przybyszów do rozgrywania tej politycznej partii wedle jego zasad. Łucznicy byli gotowi do wypuszczenia naciągniętych cięciw i zasypania okolicy tumanem śmiercionośnych strzał. Shinsaku znał siebie zbyt dobrze, by jeszcze móc się łudzić, że kolejny raz wypnie dumną pierś do przodu i narazi swych ludzi na niszczący atak.
   Zacisnął szczęki. Jego but raz jeszcze odbił się od drewnianej kładki, za nim padły kolejne kroki. Pióra szeleściły miękko na zimowym wietrze, kiedy niespiesznie wspinał się po opuszczonym ku niemu moście. Jego wzrok bezustannie wbijał się w twarz kapitana. Prawą dłoń oparł na krzyżu, by w razie czego móc sprawnie dobyć jednego z mieczy i skontrować ewentualny atak.
   Po chwili zmierzył się z mężczyzną, stając tuż przed nim.
   - Opuśćcie broń, to i twoim ludziom nic się nie stanie - wyraźnie stracił cierpliwość. Dla tych jednak, którzy nie przebywali z nim na co dzień, nie było to takie oczywiste. Twarz Ronijczyka pozostawała niewzruszona.

Offline

 

#117 2016-04-23 10:59:55

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Port

   Kiedy Shinsaku skierował się na pokład statku łuki natychmiast się opuściły, zupełnie jakby ich jednym celem było wprowadzenie Wyrzutka na pokład. Natychmiast zaczęła się wrzawa na pokładzie bo marynarze powrócili do swoich zwyczajnych zajęć zamiast wyczekiwać krwawego starcia. Część żołnierzy wciąż jednak pozostawała w gotowości ich broń co prawda została opuszczona, ale na cięciwach wciąż tkwiła strzała.
- Witam na pokładzie pioruna, oficjalnym statku dyplomatycznym kraju błyskawicy. Jestem kapitan Senchou, zapraszam do mojej kajuty na poczęstunek i rozmowę - powiedział mężczyzna który wyglądał na dowódce tej wyprawy. Właściwie to nie wyglądał bowiem jego wygląd nie był zbyt imponujący nieco poniżej 170 wzrostu, brak muskulatury. Nie należał do najpiękniejszych jednak był zadbany, jego głowę zdobił tupecik, który byłby niemal nie do odróżnienia od naturalnych włosów gdyby nie wyostrzone zmysły ninja.  Jednak ludzie go słuchali, skoro nie wyglądał na takiego który zdobył swoją pozycję zasługami, musiał być albo bardzo bogaty albo dobrze urodzony albo jedno i drugie. Takich ludzi zazwyczaj nie wysyła się na misję wojskowe chyba że coś przeskrobali zatem o co może chodzić. Uśmiech na jego twarzy był szczery, a wyciągnięta na powitanie ręka, sprawiała, że lider wyrzutków wyglądał co najmniej dziwnie trzymając swoją za plecami.Skoro już mowa o plecach, niektórzy z jego towarzyszy z kwatery głównej nie zamierzali odstępować swojego przywódcy nawet na krok, jednak zaostrzone włócznie pojawiły się przed ich gardłami gdy tylko próbowali wejść na pokład. Wszystko wskazywało, że tylko Shinsaku jest oczekiwany na pokładzie. Po chwili wzniosła się też żagiel na maszcie z charakterystycznym herbem.
- Herb władców błyskawicy, ktoś z rodziny lorda musi przebywać na pokładzie. - powiedział jeden z "doradców" i na chwilę zawahał się spoglądając na włócznie przed jego oczami. Jeżeli nawet teraz kraj pioruna nie przeprowadził ataku najmniejsza obraza kogoś z rodziny lorda może stanowić pretekst do wojny na wielką skalę.

Offline

 

#118 2016-04-23 12:07:32

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Port

   Maska Wyrzutka nie okrywała już jego twarzy. Shinsaku przyzwyczajony do innego stanu rzeczy, czuł się raczej nieswojo. Do tej pory nie musiał zbyt długo zastanawiać się nad wyrazem swej twarzy, teraz jednak miało się to zmienić. Tym bardziej, że zdawał sobie sprawę z tego, iż każdy najmniejszy szczegół może wpłynąć nie tylko na zaognienie jego relacji z kapitanem, którego bezgranicznie poddana armia czekała jedynie na jego pojedyncze skinięcie głową. W przypadku dopuszczenia się obrazy drugiej strony, czy to przypadkiem, czy celowo, miało to mieć to znaczenie również w przypadku stosunków pomiędzy Krajem Błyskawic a całą społecznością Wyrzutków. Postanowił zachować kamienną twarz.
   Kapitan przedstawił swoją osobę, wyciągając swą dłoń. Nakayama nie bardzo wiedział, co powinien uczynić. Słyszał co prawda, że gdzieś w dalekich stronach uściśnięcie dłoni drugiej osoby jest wyrazem pozdrowienia, natomiast w głowie, niemal niezauważalnie, pojawiła się pojedyncza migawka z jego wyprawy do Chuu. Wtedy to jedno dotknięcie dłoni przyczyniło się do jego kompletnej, chwilowej ślepoty. Teraz nie miał zamiaru tak ryzykować. I choć mogłoby to zostać odebrane za obrazę, Ronijczyk powitał go głębokim ukłonem, jakim witano się przynajmniej w tej części globu.
   - Dziękuję. Co prawda jestem po sowitej strawie, jednak z okazji do rozmowy chętnie skorzystam - rzekł wymijająco, jednak pamiętając o zachowaniu uprzejmego tonu swej wypowiedzi.
   Usłyszał za swymi plecami jakieś poruszenie. Okazało się, że to część z jego ludzi postanowiła towarzyszyć mu podczas rozmów. Lider doceniał to w głębi duszy, choć nie podjął się oceny ich motywacji. Część pewnie miała jak najlepsze intencje, starając się wspomóc swojego przywódcę i zapewnić ewentualne wsparcie, część prawdopodobnie wciąż nie ufała mu na tyle, by pozwolić mu na prowadzenie tak ważnych rozmów bez udziału pozostałych członków Rady. Z pewnością znalazłaby się wreszcie część, która chciałaby jedynie chronić zamkniętą w jego ciele bestię.
   - Zostańcie przy brzegu i nie podejmujcie żadnych pochopnych decyzji. Nie chcemy przecież, by doszło do jakiegoś nieporozumienia, które mogłoby negatywnie wpłynąć na nasze relacje z sąsiadami, prawda? - pytanie to skierował zarówno do swoich ludzi, jak i podejmującego go kapitana.
   Zważywszy na pewne fakty, o jakich nie poinformował swych doradców, wolał tę rozmowę przeprowadzić sam. Była to bowiem idealna okazja do tego, by spróbować dowiedzieć się czegoś na temat jego powiązań z rodziną lordowską. Na szczęście ludzie Błyskawicy mieli to samo zdanie na ten temat i zadbali o jego prywatność.
   - Wybieramy się gdzieś? - wskazał zabandażowaną, lewą dłonią na rozwijany właśnie żagiel. Usłyszał również komentarze, jakoby na statku znajdował się ktoś znacznie bardziej wpływowy, niż sam Senchou. Wiązał z tym wielkie nadzieje.
   Ruszył za mężczyzną, który zapewne prowadził go w miejsce, gdzie mieli odbyć rozmowy.

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2016-04-23 12:08:34)

Offline

 

#119 2016-04-24 10:39:21

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Port

Mężczyzna z pozoru nie przejął się zbytnio tym, że Wyrzutek nie podał mu dłoni w końcu nie można winić dzikusa wychowanego w dziczy za brak manier. Jednak aby uniknąć krępującej sytuacji sam podał sobie i odwzajemnił delikatny ukłon, jednak na jego twarzy widać było na moment niezadowolenie. Natychmiast jednak zniknęło, kiedy Shinsaku odprawił swoich ludzi.
- Na początek do mojej kajuty, pogoda niezbyt sprzyja aby sterczeć tak na pokładzie. Załoga lepiej czuje się na otwartym morzu, niż w towarzystwie ninja. Bez obaw odwieziemy cię do domu. - spokojnie odpowiedział kapitan prowadząc Shinsaku po pokładzie statku. Wkrótce znaleźli się wewnątrz obszernej kajuty kapitana. Wszystko było przygotowane do posiłku. Złote naczynia i srebrne sztućce prezentowały się znacznie bardziej pokaźnie gdyby nie fakt, że na posiłek składały się głównej ziemniaki. Najwyraźniej długa podróż nie sprzyja zbytnim luksusom, a może gospodarz sądził, że to posiłek godny lidera Wyrzutków. Proszę siadaj, wina?
   Krzesła jak i cały stół były mocno przybite do ziemi, wbrew przypuszczeniom wyrzutka były tylko dwa ustawione na przeciwko siebie. Jedno zajął kapitan, drugie zaś zaoferował Shinsaku, nic nie wskazywało żeby miał pojawić się ktoś ważniejszy. W kajucie było zdecydowanie cieplej niż na zewnątrz nie padał też śnieg. Kapitan uważnie przyglądał się twarzy Shinsaku jakby czegoś się w niej dopatrywał.
- Jak zdrowie? Słyszałem o twoim udziale w wojnie w kraju gorących źródeł i doszły nas niepokojące pogłoski o twoich ranach. - zagadał kapitan wciąż nie podając powodu dla którego jego oddział przybył do portu.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2016-04-24 10:39:32)

Offline

 

#120 2016-04-24 13:43:20

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Port

   Dostrzegł zakłopotanie na twarzy mężczyzny, kiedy ich przywitanie nie wyszło zbyt dobrze. Nie zamierzał tego jednak komentować w żaden sposób. Miał nadzieję, że nie tylko on miał zamiar skupiać się raczej na mających się ewentualnie pojawić pozytywach tego spotkania. Nie sprzyjało temu za to poczucie niepewności, jakie zrodziło się podczas wymijającej odpowiedzi na zapytanie o cel podróży, w jaką najwyraźniej wyruszali. No nic, zawsze miał przecież pod ręką kilka możliwości powrotu do domu. Nie będzie się tym na razie przejmował. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że był w tej chwili całkiem sam w oceanie pełnym ludzi, których intencje wciąż pozostawały dla niego niejasne.
   Rozglądał się uważnie wokół, obserwując nie tylko twarze żołnierzy, ale również przeróżne sprzęty i elementy statku. Przypominał sobie swoje pierwszy podróże, kiedy wznoszenie się w powietrze nie przychodziło mu jeszcze tak łatwo. Drogą morską przedostawał się wówczas na kontynent i z powrotem. Już zdążył zapomnieć, jak bardzo to lubił.
   Dotarli do kajuty. Nie sposób było nie zauważyć, że kapitanowi się powodziło. Ekskluzywna zastawa stołowa nie świadczyła bynajmniej o marnej sytuacji finansowej. Wyczekawszy sugestii ze strony kapitana, zajął swoje miejsce przy stole. Na propozycję wina odruchowo chciał odmówić, podejrzewając próbę otrucia jego osoby. Nie mógł jednak pozwolić sobie na podniecenie i tak napiętej już atmosfery, jeżeli miał mieć jakąkolwiek szansę wynegocjowania czegokolwiek dla siebie czy swoich ludzi. Poza tym - był medykiem. Raczej potrafiłby sobie poradzić z takim stanem rzeczy.
   - Chętnie skosztuję - odparł uprzejmie. - Jak widzisz, mam się nie najgorzej, ale dziękuję za troskę.
   Uśmiechnął się. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że jego stan zdrowia nie interesował Kraju Błyskawic ot tak, ze szczerości serca. Ronijczyk zastanawiał się tylko nad tym, ile informacji zdołali zebrać i w jakiej wersji zostały one przekazane.
   Ze swoim pytaniem miał zamiar zaczekać, aż zostanie mu podany jego kielich. Przez chwilę obracałby go dłoniach, spoglądając na swe zniekształcone odbicie w szkarłatnym lustrze cieczy.
   - Muszę przyznać, że wybraliście kiepską porę na wizytę. Zimą Kraj Uciekiniera w niczym nie oddaje tego klimatu, jaki zwykle panuje w tej części świata. Rozumiem jednak, że nie mogliście czekać?
   Niby przypadkiem próbował dać rozmówcy do zrozumienia, że oto nadszedł ten czas, kiedy powinien przedstawić cel swojej podróży.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
polecana strona idź na mój blog