Ogłoszenie

#1 2013-02-16 23:17:05

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Dom rodzinny Ryo


     Dom Ryo to budynek, który zwykłego, szarego człowieka raczej nie zaintryguje, ale kogoś kto zna się na architekturze, może na pewno zainteresować.
     Konstrukcja została stworzona z wyraźnym stylem właściciela. Deski, z których powstały ściany, zostały sprowadzone, aż z Chikai, ze słynnych lasów Senju. Taki rodzaj drzewca, nadaje budynkowi wieczny połysk, zupełnie jakby ten został pokryty lakierem. Wszystkie sześć par okien nie zostały wykonane ze szkła, a z cieniutkiej warstwy kryształu o zabarwieniu czerwonym. Efekt jest bardzo ciekawy, albowiem do środka wpada jedynie czerwone światło. Łatwo sobie uzmysłowić, że nie jest to codzienny widok. Podobnie wyglądają drzwi, lecz te, choć także są z kryształu, mają sporo grubszą warstwę i mocno matowe zabarwienie, tak, aby nikt nie mógł przez nie podglądać.
     Spadzisty dach został zaprojektowany z myślą o poddaszu, by te mogło być zdatne do użytku. Tam bowiem Ryo chowa swoje cenne rzeczy, w które wchodzą zarówno drobiazgi, jak i cenne pamiątki rodzinne.
     Na parterze znajdują się cztery pomieszczenia. Sypialnia Ryo: skromne miejsce, gdzie znajduje się jedynie łóżko i mała komoda, oraz biurko z krzesłem. Kuchnia w skład której wchodzi lodówka, kuchenka, zlew i stół jadłodalny dla pięciu osób. Łazienka z wanną, ciepłą wodą, ręcznikami, oraz podstawowymi środkami kosmetycznymi, takimi jak choćby mydło.
     Wchodząc do środka domu, wchodzimy automatycznie do salonu, czyli najbardziej przestrzennego miejsca. Te zostało zaprojektowane z myślą o treningu. Można tu spokojnie poćwiczyć, ale też bez ekscesów, by cały kondygnacja nie uległa zniszczeniu. Chodzi tu raczej o podstawowe Taijutsu
     Na górze znajdziemy cztery pokoje gościnne, które niczym nie różnią się od pokoju właściciela. Są takiej samej wielkości i z takim samym wyposażeniem.
     Z pierwszego piętra prowadzą maleńkie schodki na wcześniej wspomniany stryszek. Warto przypomnieć, że budynek posiada także piwnice, lecz jej zawartość znana jest tylko właścicielowi. Nie zapominajmy, że podłoga została wykonana z tego samego rodzaju desek, co i ściany.

Opis stworzony przez Ryo

Offline

 

#2 2013-02-17 01:27:17

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Znużenie organizmu dawało o sobie znać, kiedy Ryo wchodził do swojej rodzinnej prowincji. Podróż przez cały świat jest sama w sobie męcząca, a co mówić, gdy ma się na sobie dwójkę ludzi, których łączna waga podchodzi pod sto kilogramów. Mało kto by w ogóle podniósł taki ciężar, a co dopiero nosił przez najbliższe dwa dni na sobie. No, ale warunki fizyczne Ryo mówiły same za siebie, czego efektem mogła być właśnie ta podróż. Mimo dość smukłej sylwetki, Kiyoshi posiadał niesamowite pokłady mocy w swoim ciele. Nie wyglądał na mięśniaka, a jednak mógł podnieść więcej, niż niejeden z nich. Dlaczego i jak? Tego czasem i on sam nie wiedział. Jego pobratymcy zawsze cechowali się porcelanową delikatnością, a on był ewenementem.
     Znalezienie własnego domu nie było wcale trudne, mimo, że nawet Ryo, jako jego właściciel, nie odwiedzał go bardzo długo. Nawet dłużej niż długo. Ostatni raz był tu, gdy sam miał coś koło dwunastu lat, a nim samym opiekowała się wynajęta przez ojca niańka Kisune. Nienawidził tej starej cholery z całego serca i aż podskakiwał z radości na jej pogrzebie. No, a po pogrzebie zamieszkał z matką...
     Twarz mężczyzny natychmiast stężała na wspomnienia o dzieciństwie, które do tej pory wywoływały na nim dreszcze. Natychmiast pojawiały mu się przed oczami, jak najgorsze zjawy, obrazy z tamtego okresu. Mały pokoik, krzesło, bat, wilgoć, krew, ból, drwiący śmiech, pleśń, szczury...
     Zagryzł wargi. Nie wiadomo czy na widok domu przed którym stanął, czy na myśl o dawnych latach. Był w każdym razie zadowolony, że mieszkanie nadal jest w świetnym stanie. No tak, drewno z Chikai, pomyślał.
     Pchnął kryształowe drzwi i wszedł do środka. Uderzyłą go natychmiast fala ciepła płynąca z salonu i zapach drewna z Kraju Ognia. Wraz z falą ciepła, uderzyła także fala wspomnień, ale te Ryo natychmiast odrzucił. Nie miał ochoty na rozpamiętywanie, nie teraz.
     Przeszedł przez salon, by po chwili wspinać się już po schodach. Jak zwykle drugi i piąty stopień zaskrzypiał, zupełnie jak dziesięć lat temu. O dziwo, odgłos był identyczny, nie mniej, nie więcej intensywny. Na górze zaś ujrzał doskonale mu znany hol, wąski na trzy metry, posiadający serie czterech drzwi po swojej prawej stronie. Wszystkie cztery prowadziły do sypialni gościnnych.  Ryo otworzył pierwsze i tam, na wolne łóżko, zrzucił dziewczęta. Nie omieszkał po tym rozmasować barków, które mu lekko zdrętwiały przez całą podróż. Za nim wyszedł, spojrzał jeszcze na swoich nowych lokatorów i wykonał dość dziwaczną czynność. Oderwał im po kawałku ubrań, a dokładniej po pięć centymetrów materiału. Po co? A to mógł wiedzieć tylko mężczyzna o fioletowych oczach.
     Ten sam mężczyzna zszedł ponownie na dół, zostawiając Miri i Akane nieprzytomne w jednym pokoju, na jednym łóżku. Wykorzystał wolny czas na własne przemyślenia i czynności, których już od dawna nie robił. Wstawił wodę na herbatę, przygotował posiłek. Skromny co prawda, ale mogący nasycić żołądki. Wykąpał się, nareszcie, po kilku dniach podróży. Założył świeże ubranie, a i zdążył z grubsza posprzątać.
     Po wszystkim, wziął tacę z jedzeniem (sześć bułek, nóż śniadaniowy, masło i żółty ser), oraz herbatą i zaniósł ją na górę. Wszedł do pokoju gościnnego, a tacę postawił przy drzwiach. Sam zaś ponownie zszedł na dół, gdzie postanowił poczekać w salonie. Zamknął oczy i usiadł na podłodze, tak jak zazwyczaj siada się przy medytacji. Myślał...

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-02-17 16:14:29)

Offline

 

#3 2013-02-17 17:20:30

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Ból w skroni spowodowany najwidoczniej przeciążeniem podczas walki wyrwał Miri z dziwnego snu, sceny z życia przelatywały jej przed oczyma, nie trzeba chyba wspominać że nie należały do szczęśliwych a ona nie mogła się wyrwać z tego stanu, czasami miała uczucie że spada w przepaść. Teraz wiedziała że już nie śni, choć odwlekała chwilę gdy powieki podniosą się ku górze ukazując jej to gdzie jest i w jakim stanie, dokładnie pamiętała obezwładniającą słabość i tego typa z klanu Kiyoshi, lecz po najwidoczniej utracie przytomności mogło się wydarzyć tak wiele. Miri powoli otwierając oczy poczuła intensywnie narastający ból źrenic, a obraz dookoła był przez chwilę rozmazany niczym po dawce morfiny. Ponownie zamykając powieki starała się wyłuskać coś, z chwilowo nie wyraźnie widocznego obrazu. Na pomieszczenie w którym prawdopodobnie przebywała padało czerwone światło dnia, przebijające się przez tego koloru szyby, zaś resztę widoku przysłaniała jej jasno-niebieska plama, naturalnie Miri domyśliła się jednocześnie że to głowa spoczywającej tuż obok Akane. To znaczyło że dziewczyna przeżyła swoją walkę, tak jak i Miri. Cholerny duch.. gdyby nie utrata pamięci.. lub przysłonięcie Miri całkowicie odmienną osobowością to wszystko by się nie wydarzyło. Od razu przystałaby na warunki Ryo, w końcu chciał tylko uczynić ją silniejszą, był świrem to pewne, ale czasami świat potrafi zmienić ludzi w coś gorszego niż tylko zwykły obłęd. Niestety jej chwilowe zaćmienie wolało stanąć w obronie nie znanej sobie dziewczyny niż zwyczajnie przyjąć ofertę obcego. Ale były i dobre tego strony, przekonała się o ile przewyższa ją Kiyoshi. Ponownie starając się otworzyć obolałe źrenice przypomniała sobie że tuż przed utratą przytomności uwolniła kolejny poziom swojego sharingana, a to oznaczało że stała się jeszcze silniejsza. Tym razem światło dnia dało się spotkać z  mniejszym bólem, przynajmniej nie tak wielkim by mimowolnie powtórnie zamknąć powieki. Lekko przymróżonymi oczyma rozejżała się ponownie po miejscu w którym się znalazła. Akane najwidoczniej też z jakiegoś powodu nie przytomna lub w śnie zalegała na łóżku tuż obok, przez chwilę o dziwo nie czuła na nic Miri miała ochotę na coś.. łapiąc się na tym pragnieniu względem dziewczyny, a właściwie jej delikatnego ciała doszła do wniosku że to zapewne skutek pozostawiony przez "tamtą" Miri. Mając nadzieję że to niebawem przejdzie, wstała, przywołując na twarz swój nieodzowny chłodny wyraz twarzy okalała otoczenie rybim wzrokiem. Kości przy wstawaniu z leża przypomniały o swojej kilkudniowej wędrówce w dość niewygodnej pozycji. Zbliżając się do okna zwróciła uwagę że to nie jest zwykłe szkło, raczej materiał podobny do tego z którego składały się kryształy Ryo. Okolica za oknem bez wątpienia była wioską klanu Kiyoshi, pamiętała jeszcze to miejsce z czasu gdy przygotowywano się do wojny. Zwracając się ku drzwiom powolnym krokiem otworzyła je wstępując na spory korytarz, nieopodal na podłodze leżała taca z jedzeniem, zamykając za sobą drzwi zbliżyła się do schodów. Zchodząc na parter zobaczyła siedzącego podczas medytacji Ryo, nie przerywała mu, lecz oczekiwała chwili gdy to on pierwszy się zwróci do niej, nie był to okaz szacunku, jedynie brak jakiejkolwiek chęci do rozmowy.

Ostatnio edytowany przez Miri (2013-02-17 18:15:07)

Offline

 

#4 2013-02-17 20:27:05

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Mętlik spowodowany ostatnim natłokiem nowych wydarzeń, informacji, czy osób w życiu Ryo, wywołał u niego niespodziewanie intensywny ból głowy, czyli mówiąc potocznie - miał migrenę. Ten dość dokuczliwy drobiazg zmusił go do przerwania medytacji, z której raczej i tak by nic nie było. Za nim jednak wstał, zdąrzył usłyszeć jak drugi i piąty stopień skrzypią kolejno, a to oznaczało nic innego, jak czyjeś zejście z góry na dół. Możliwości wiele nie było, bo albo to Miri, albo Akane, a sam Kiyoshi nie wydawał się szczególnie ciekawy, która to z nich.
      Szybko się okazało, iż chodziło tu o tą pierwszą. Uchiha ocknęła się jako pierwsza, postanawiając zejść i rozejrzeć się po domu. Dość intrygująca decyzja, zważywszy, że nie mogła wiedzieć u kogo jest i czy ktoś nie utnie nosa, gdy ta go wychyli. Nie mniej, odwaga u tej osóbki była nadzwyczaj duża; najpierw starała się stawiać opór, teraz bez krzty niepewnością stąpa po cudzym mieszkaniu. Tak, Miri była interesująca.
     Kiedy więc Ryo ją dostrzegł, a dostrzegł ją w momencie gdy wstawał, nie omieszkał się uśmiechnąć. Dziewczyna niosła ze sobą całkiem przyjemne odczucia, a jej obecność dobrze wypływała na Kiyoshi'ego.
     - Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy - powiedział, biorąc ze stolika kubek z herbatą. Wziął łyk. - Jak widać, nasza znajomość nie zaczęła się zbyt interesująco, prawda? Wygląda na to, że należy ci się mnóstwo wyjaśnień, a ja jako człowiek skryty, wolę jak ktoś wydobywa je ze mnie sam, pytaniami. Zostaje mi więc powiedzieć: pytaj Miri o co tylko chcesz, a ja ci na te pytanie odpowiem.
     Wziął dwa krzesła w jedną, wolną rękę, postanowił je naprzeciw siebie. Na jednym z nich usiadł, drugie wskazał dziewczynie ręką. Łyknął ostrożnie z gorącego kubka, uważnie obserwując gościa swoim różowym okiem.

Offline

 

#5 2013-02-17 21:37:47

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Nie mając ochoty na gadanie, zwłaszcza ze względu że ciężko Miri było się skupić z powodu silnego bólu, którego pomimo sporego odcinka czasu nadal nieco pozostało, po dość męczącej walce. Postąpiła krok w tył i opierając się plecami o ścianę, dała do zrozumienia Ryo że nie ma ochoty na siedzenie.
- Moje kości, muszę je rozruszać.
Następnie lekko pochylając głowę z niezmiennie chłodnym wyrazem twarzy skrzyżowała ręce na piersi, dom był przestronny i zapewne biorąc pod uwagę te wszystkie detale wytrzymały. Zasatanawiała się tylko po co to wszystko? niewiele pamiętała z tych kilku słów rozpoczynających walkę, postanowiła rzucić choć to by nie zamęczać gospodarza milczeniem.
- Czego ode mnie chcesz?
Dziwnie podejżanie brzmiała wersja bezinteresownej nauki, w końcu Ryo nie był kimś kto działa bez planu jako dobroduszny darczyńca, chyba że był zwykłym zbokiem i postanowił sobie umilić życie sprowadzeniem dwójki takiej jak Miri i Akane. Ta wersja też raczej odpada, w takim razie prościej byłoby zabranie zwykłej dziewczyny bez całego tego zawracania sobie głowy walką i całym tym rumorem. Pozostała raczej najbardziej racjonalna i prawdopodobna opcja, Kiyoshi miał zamiar przelać na dziewczyny swą zapewne rozległą wiedzę i tym sposobem wzmocnić siebie, wykorzystać je jako swoista ochrona. Jedno było pewne niebawem karty zostaną odkryte.

Offline

 

#6 2013-02-17 23:15:05

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Ryo wciąż nie odrywał oczu od Miri, która niespodziewanie odmówiła klapnięcia obok niego, po prostu oparła się o ścianie, tłumacząc to bólem kości. No tak, przyznał Kiyoshi, w końcu niosłem je dość nietypowo. Wygląda na to, że i tak trzyma się nieźle. Ciekawe co z Akane.
     Z chwilowego odpłynięcia ocuciła go Miri, która nareszcie zadała pytanie, na które mężczyzna czekał od jakiegoś czasu. Spodziewał się, że padnie w takiej, a nie innej postaci, ale mimo to musiał zastanowić się nad odpowiedzią.
     - Czego od ciebie chce? - powtórzył pytanie, przygryzając wargę - Pierwsze co przychodzi mi na myśl, to lojalność. Nie sądze jednak byś mogła mi to dać szczególnie w takiej sytuacji... No właśnie, postawmy się na twoim miejscu...
     Ryo wstał z fotela, wziął łyk herbaty i z kubkiem w ręku zaczął przechadzać się po salonie.
     - Poszłaś na spacer, czy na cokolwiek innego do lasu w Chikai. Tam spotkałaś Akane i mnie, osobę, która przedstawiła się jako bard. Ów bard okazał się, potocznie mówiąc, kretynem i osobą mało ciekawą, że się tak wyrażę. Później ten sam bard, prosi Ciebie i twoją koleżankę o eskortę do miasta. Ty się zgadzasz, no bo przecież jesteś ninją i to jest twój obowiązek. Następuje punkt kulminacyjny, a bard staje się nagle psychopatą, który ma nasrane pod sufitem i żąda waszej krwi i jak to się wyraził - pokory. Oczywiście, tutaj też odegrałem swoją rolę, po to by móc wkraść mały teścik. Chciałem Was sprawdzić, nie tylko jeśli chodzi o umiejętności, ale o... jak się na to mówi? Survival? Nie wiem z resztą, chciałem po prostu zobaczyć jak sobie poradzicie z niespodziewanym zagrożeniem i kuszeniem przez los.
     Ryo po raz już kolejny się uśmiechnął, odstawił kubek spowrotem na stolik, a sam splótł ręce za plecami.
     - Chyba jedyne co przedstawiłem jako prawdę, to moją tożsamość. Tak, nazywam się Ryo Kiyoshi, jestem kuzynem lidera klanu, Gamatta Kiyoshi, jednego z najwybitniejszych ninja w historii. Jedyne czego chce, to was wyszkolić i tyle. Nauczę Was wszystkiego czego wiem, począwszy od jutsu, po zachowanie w towarzystwie, a skończywszy na tym co nas otacza, przyrodzie. Pokaże wam szkołę największych uczonych z Baigai, przekażę moją wiedzę na temat świata, przedstawię wam filozofie, dam dach nad głową i opiekę... - zamyślił się, jakby szukał odpowiedniego słowa - Tak, ja was po prostu wychowam. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, to takie są moje intencje.

Offline

 

#7 2013-02-18 00:00:16

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Gdy Kiyoshi rozpoczął swój jakże "zawiły" wywód Miri stała nadal niezmiennie, z tym samym niezmiennie chłodnym wyrazem twarzy. Widząc jak Ryo wstaje z fotela i zaczyna krążyć po pomieszczeniu ciskając stos błachych głupot, Miri miała ochotę powiedzieć mu że jest więszym świrem niż myśli. Chciał marnować jej czas? po to tyle zachodu? On chciał pokazywać jej świat, przelać na nią swoją wiedzę? co to miało znaczyć, ten.. karmiący się wyziewami Kiyoshi Gamatt'a świr śmiał wytykać jej Uchiha prostactwo i ignorancję? nie tego szukała Miri, nie z tego powodu zawracała sobie głowę tym wszystkim by teraz chłonąć coś tak zbędnego. Ona chciała stać się silniejsza! chciała obrócić ten świat w perzynę, nie zwiedzać wielce światłe szkoły uczonych z Baigai. Miała nadzieję że łatwiej mu pójdzie z Akane, jej się zapewne bardziej przyda coś takiego, wyglądała na zagubioną a ta błazenada w takim przypadku była idealna. Spuszczając luźno ręce powoli ruszyła w stronę drzwi, chcąc zostawić tego dziwaka sam na sam z jego spóścizną.
- Nie jestem zainteresowana.
Powoli chwyciła za klamkę, nie była pewna tego ruchu, w końcu był od niej silniejszy, lecz czy to oblicze zareaguje w jakikolwiek sposób?

Offline

 

#8 2013-02-18 22:43:53

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

Theme

    Atmosfera wokół zgęstniała. Nastała cisza, kompletna głucha. Nie zakłócona choćby najmniejszym szmerem. Ręka Miri zastygła tuż nad klamką w oczekiwaniu na komentarz Ryo, który także zastygł w bez ruchu przypominając posąg dawnego siebie. Aktualna sytuacja wyglądała więc jak zdjęcie, a czerwone światło z kryształowych okiennic, nadawało filtr sepii. Cisza.
     - Rozumiem - odparł, wpatrując się w bliżej nieokreślony punkt przed sobą - Już wszystko rozumiem - powtórzył idąc w stronę Miri. Jego kroki były powolne, pozbawione choćby krzty opieszałości, zdenerwowania. Kroczył w stronę Uchihy spokojny o wszystko; był jak Bóg, nietykalny, pozbawiony strachu przed jakimkolwiek ataku.
      Stanął od dziewczyny w odległości pięciu metrów. Ręce miał splecione za plecami, sylwetkę idealnie wyprostowaną. Swoim beznamiętnym obliczem Kiyoshiego, taksował twarz Miri, nie siląc się na choćby odrobinę pośrednictwa. Skamieniała twarz w końcu przemówiła.
      - Chodź.
      I tylko tyle, nic więcej nie było potrzebne. Odwrócił się i skierował ku schodom do piwnicy. Zszedł po nich oczekując, że dziewczyna zrobi to samo. Miał jej coś do pokazania.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-02-18 22:44:11)

Offline

 

#9 2013-02-19 18:21:46

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Widząc jak Kiyoshi zbliża się powoli do zamierzającej opóścić jego dom Miri, Uchiha była gotowa na wszystko. Choć przez chwilę wachała się łapiąc za klamkę, może po prostu oczekiwała jakiegoś zakończenia, coś w stylu "w takim razie żegnaj" chciała mieć pewność zakończenia tej sceny. Okazało się że z wyrazu pełnego zdecydowania na wszystko, Ryo tylko rzucił kilka słów i ruszył w stronę, jak sam to określił piwnicy. Miri przez chwilę stała spoglądając w ślad za Kiyoshi'm, jej wzrok tak jak i wyraz twarzy był nienaturalnie bezbarwny, w końcu spuszczając luźno ręce ruszyła w stronę wejścia do podziemi domu Ryo. Nie było pewności że wyjdzie żywa z tego pomieszczenia, tak jak nie wiedziała czy w ogóle jeszcze kiedyś je opóści, ale coś jej mówiło że tam gdzie nie sięga śiatło dnia spoczywa coś ważnego.

Offline

 

#10 2013-02-19 23:00:30

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Zeszli po schodach. Drewniane stopnie nie odmówiły kilku skrzypnięciom, mniej, lub bardziej głośnych. Wszechobecny mrok i kurz szybko dawały we znaki oczom i nozdrzom. Podziemia domu Ryo z pewnością nie należały do miejsc, która lubią być odwiedzane, a już na pewno nie przez nieznajomych.
     Tuż po tym jak zeszli po schodach, natychmiast wstąpili na kamienną posadzkę, wyjątkowo ślizgą i nieprzyjemną. Szli wzdłuż holu, wąskiego na tyle, że dwie szczupłe osoby z pewnością nie mogły iść obok siebie. Jedyna możliwość wejścia tu większą grupą, był marsz gęsiego. Tak też Ryo i Miri postąpili idąc niepewnym krokiem w towarzystwie zimnych ścian i ciemności. Całkowitej ciemności.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

     Kiedy weszli do środka, im oczom ukazało się sześć kryształowych sarkofagów. Wszystkie bez wieka, odsłaniając swoje tajemnicze wnętrze. Ciała.
     Ciała wewnątrz trumien były snadnie obandażowane, nie uchylając choćby rąbka, tego co jest pod materiałem. O dziwo, jeden z sarkofagów był pusty, a Ryo po długiej grobowej ciszy, nareszcie przemówił.
      - To moja rodzina. Rodzina Kiyoshich - podszedł  bliżej do kręgu trumien. Zaczął wskazywać je kolejno - Tu leży mój ojciec, tu matka, tu wuj, tu opiekun, a tu... - przerwał, zatrzymując się nad najmniejszą z trumienek, liczącą sobie maksymalnie jeden metr długości - A tu zaś, leży mój syn, Shizuke Kiyoshi.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-02-19 23:02:41)

Offline

 

#11 2013-02-20 00:32:59

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Miri szła tuż za plecami Kiyoshi'ego, zaiste, w podziemiach domu panował mroczny klimat, przesiąknięty smrodem wilgoci i zmieszanego z tlenem wszechobecnego kurzu. Uchiha miała ochotę niejednokrotnie zanieść się falą kaszlu, bowiem niefortunnie drobne pyłki zagościły w jej nieprzystępnym gardełku czyniąc te jakże niemiłe skutki. Starała się skupić na tym dokąd zmierza i co ją otacza, jak i na gospodarzu kroczącym zaledwie na wyciągnięcie najeżonej wężąmi ręki, niee.. takie chwyty jak na razie odpadały. Nie mogła zmienić toru swej wędrówki za Kiyoshi'm bowiem tunel lub coś w ten deseń był tak ciasny że doprawdy niewiele brakowało a ocierałaby ramionami o ściany boczne, a przecież nasza dziewczynka do postawnych nie należała. Nagle, wszystko dookoła zatonęło w nieprzeniknionej ciemności, tak nieprzeniknionej że jedynie odgłos stawianych przed sobą kroków Ryo świadczył o jego obecności. Naturalnie Uchiha chwilowo aktywowała sharingana by przebić się przez owe ograniczenia, lecz niestety jej obecny poziom okazał się nieskuteczny w próbie.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#12 2013-02-20 16:50:57

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

Przebudziłam się, wydawało mi się, że w końcu się obudziłam. Bolały mnie plecy, głowa, oczy i żebra. Nie interesowało mnie, gdzie się teraz znajduje. Na początku muszę przyzwyczaić oczy do światła. Z zamkniętymi oczami usiadłam. Oczy zaczęły powoli się przyzwyczajać do światła. Zaczęłam je otwierać powoli. Udało się, dziwnie się czułam. Wszystko mnie bolało, ale czułam się w końcu wypoczęta, chociaż raz.. Wstałam i przeciągnęłam się, musiałam rozruszać kości. Pierwsza myśl na temat pokoju, 'Czy ja jestem w  burdelu..?'. Takie wrażanie sprawiały okna z kryształu. Ciekawe rozwiązanie na prawdę. Zaczęłam się coraz bardziej rozciągać, nie wiem ile spałam. Nie chcę wiedzieć.. 'Moja głowa..' Pamiętałam wszystko, chociaż nie musiał mnie bić, bym straciła przytomność. Sama bym poszła. Nie można było spytać?! Rozglądnęłam się ponownie, kogoś mi tu brakowało. A tak! Miri. Ciekawe, gdzie ona jest. Chociaż, nie mój interes. Postanowiłam przejść się, żeby ogarnąć, gdzie się znajduje. Wyszłam z pokoju na korytarz. Na stoliku była taca z jedzeniem. Podczas drogi zawinęłam dwie kanapki i w trakcie jedzenia przechadzałam się po domu. A raczej górnej części, bo zauważyłam schody. Dół zostawię na później, wole się nie nadwyrężać. Albo.. Ciekawość zwyciężyła, gdy ogarnęłam całą górę zeszłam na dół. Pierwsze co zauważyłam to skrzypiące schody oraz to, że na dole nikogo nie ma. Usiadłam w  domyśle w salonie. Postanowiłam poczekać aż wróci ten psychol.. Nie chciałabym być wredna, ale zdania na jego temat chyba nie zmienię.

Offline

 

#13 2013-02-20 20:33:15

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

      Mężczyzna o fioletowym oku wciąż stał nad małą trumienką, kiedy Miri zadała mu pytanie. Nie odpowiedział, zupełnie je zignorował. Zamyślił się głęboko, tonąc we własnej myślodsiewni. Nawet kiepski obserwator zauważyłby, że ten stracił na moment kontakt z rzeczywistością, odpływając do krainy wspomnień i retrospekcji. Na szczęście, nie zapomniał się jak się mówi.
     Położył rękę na krawędzi małego sarkofagu, zamknął oczy, zacisnął szczękę. Był zły.
     - Jak widzisz, wszyscy zginęli – zacisnął dłoń spoczywającą na krawędzi kryształowej wanienki, w skutek czego, rubinowy kamień zaczął pękać, rozsiewając odgłos tak charakterystyczny, jak przy pękaniu lodu.
     - Wszyscy zginęli z mojej ręki – dokończył, a wraz z zakończeniem zdania, część kryształu, który zaciskała dłoń, odłamał się zupełnie. Ryo spojrzał na ukruszony element, po czym przyłożył go na nowo do sarkofagu, wzniósł dwa palce na wysokość brody, a wszystkie pęknięcia zregenerowały się zupełnie. Wszystko wyglądało, jakby zostało stworzone przed momentem. Świeże, nietknięte.
     - Nie pytaj mnie nawet, jak doszło do tego, że zabiłem własnego półtorarocznego syna. Chociaż patrząc na twoje rybie oczy, nie sądzę by taka historia cię w ogóle tknęła. Albo może i tknęła, tyle że ty będziesz udawała co innego. Widziałem jak broniłaś tą małą… ledwie sama nie zginęłaś za jej życie. No, ale dobrze, uznajmy, że jesteś pozbawioną uczuć zimną suczą. W tej roli odnajdujesz się doskonale, Miri.
     Ponownie wyszedł na środek pomieszczenia, stając w kręgu sarkofagów. Ręce splótł za plecami, sylwetkę wyprostował. To było tak charakterystyczne dla niego, że niemal naturalne.
     - Wiesz Miri, że wojny będą zawsze? Bez znaczenia, czy w imię religii, filozofii, bogactw, ziemi, rewanżu, miłości, czy zwykłej zachcianki. Bez znaczenia jak głupia stania się pobudka, wojna będzie zawsze.  Powód można znaleźć później. Wiesz dlaczego? Bo to ludzki instynkt zasiewa konflikt.
     Stworzył mały kryształ, zaczął się nim bawić między palcami.

Offline

 

#14 2013-02-21 13:17:06

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Dziwne miejsce w którym aktualnie przebywali dodawało niechybnie uroku tej jakże uroczej scence, okazało się że nasz Kiyoshi który początkowo był bardem potem okazał się psycholem, następnie stał się milczącym ninja, a w końcu całkiem normalnym a nawet przyjaznym okazem życzliwości. W tej chwili niechybnie znowu był świrem..
Miri spoglądała na Kiyoshi'ego tak jak zwykle, nie miała ochoty mu wyjaśniać powodu swej chwilowej dobroci, zwłaszcza że tym faktem nic by nie zyskała, a zachowując prawdę dla siebie mogła się wydać choć odrobinę tak zawiłą osobowością jak nasz bohater drugoplanowy. Spokojnie analizowała każde wypowiedziane przez Ryo słowo, mówił o wielu mądrych rzeczach, jedyne czego zabrakło to faktu że Uchiha są źli i to ich wina że jest źle, i tego staruszka z akademii który dawno, dawno temu pomógł Miri odnaleźć w tym prawdę.
- Przejdź do konkretów.
Rozumiała pobudki kierujące Ryo, fakt który spowodował śmierć najbliższych Kiyoshi'ego nie budził w Uchiha ciekawości, lecz coś jej mówiło że słowa przez nią wypowiedziane były zbędne, bowiem te kilka zdań przekazanych przez Ryo brzmiało jak wprowadzenie do sprawy dużo większego formatu.

Offline

 

#15 2013-02-21 16:30:27

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

- Konkrety powiadasz… - powtórzył głucho, wyraźnie zaabsorbowany zabawą kryształem. Nie był pewny, czy to aby dobry pomysł zdradzać dziewczynie swoje plany, tym bardziej, kiedy ta nie zaprzysięgła swojej lojalności. Choć Ryo robił dobrą minę do złej gry, to wiedział, że zaufanie niemalże obcej kobiecie, którą poznał po zaledwie kilku gestach i dość charakterystycznych cechach charakteru, może skończyć się nie nieciekawie zarówno dla niego, jak i klanu. No właśnie klanu…
     Kryształ, którym do tej pory bawił się Ryo, upadł na kamienną posadzkę, gdzie zawirował kilka razy wokół własnej osi, aby za chwilę przetransformować się w sześcian wielkości taboretu. Mężczyzna usiadł na nim, splótł ręce na kolanach. Myślał.
    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] – zapytał, ciekaw reakcji. Bez znaczenia jaka będzie, był gotów na wszystko.

Offline

 

#16 2013-02-21 18:17:24

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Dookoła panowała głucha cisza, Miri stała nadal nieruchomo z spuszczonymi bezwładnie rękoma wychwytując dokładnie każde wypowiedziane przez Ryo słowo. Miał rację co do faktu nieufności wobec Miri, w końcu ona rzeczwiście nie ofiarowała mu swej lojalności, choć pomimo to postanowił zaryzykować i zdradzić własne plany.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
Było coraz mniej czasu a Miri musiała potrenować z nowym sharinganem, więc liczyła na to że ich rozmowy zakończą się niebawem i wyruszy na małą przechadzkę poza Chikai.

Offline

 

#17 2013-02-23 02:06:04

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   W chwili, gdy Miri przemówiła, twarz Ryo wykrzywiła się w dziwaczny grymas, który miał chyba przypominać uśmiech. Z dziwnych względów, jakoś go nie przypominał. Kiyoshi, który do tej pory nie krępował się odsłaniać swoich zębów nawet w sytuacjach, w których takie zachowanie mogło by być obraźliwe. Nie, teraz zachował powściągliwość, pozwalając sobie tylko na sztywne przytaknięcie. Splótł ręce, obszedł pomieszczenie, pogasił świece. W grobowej ciemności, ruszył w drogę powrotną, mając nadzieję, że Miri miała tyle oleju w głowie, aby iść za nim. Nawet Kiyoshi był ślepy w tym miejscu, mogąc polegać jedynie na swojej pamięci.

***



   Wyjście z powrotem na zewnątrz, było, chcąc nie chcąc, niezbyt ciekawym doświadczeniem. Oczy przyzwyczajone do ciemności, teraz aż zawołały w rozpaczy, siekane bezlitośnie czerwonym światłem mieszkania. No cóż, trzeba swoje przeboleć, pomyślał Ryo, idąc sztywnym krokiem do salonu. Za nim jednak otworzył drzwi do tegoż pomieszczenia, odwrócił się do Uchihy i pokazał dość jednoznaczny gest. Przejechał po ustach palcami imitując mechanizm zamka błyskawicznego, czyli mówiąc potocznie: buzia na kłódkę.

   - Akane, widzę, że się już obudziłaś. My właśnie z Miri ucięliśmy sobie... ekhm... pogawędkę. - zagaił do Wyrzutka, kiedy już wszedł, nie siląc się przy tym na zbyt wiarygodny ton.
   - Mam nadzieję, że wyspałaś się należycie. Właściwie to ty jeszcze nie wiesz... - uderzył się w czoło - no tak, z tego wszystkiego zapomniałem ci powiedzieć. Jesteś w moim mieszkaniu, skromnym co prawda, ale otwartym na gości...
   Odwrócił się i poszedł w stronę kuchni. Szybko zniknął za futryną, zza której zaraz dobiegło kolejne, lekko stłumione pytanie.
   - Napijesz się herbaty?

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-02-23 02:08:27)

Offline

 

#18 2013-02-23 13:12:29

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Widząc jak Ryo zmierza ku wyjściu gasząc po drodze wszystkie świece, Miri tylko zatrzymała jeszcze na moment wzrok na najmniejszej z trumien. Niewiele obchodziły ją motywy kierujące Kiyoshi'm który wybił własny ród, ale była świadoma faktu, że pomimo swej lojalności będzie musiała zachować wobec pana pełną czujność. Powoli zwróciła głowę w kierunku wychodzącego Ryo, ruszając jego śladem, opóściła kryptę. Pierwszym impulsem dochodzącym z powierzchni był świerzy zapach charakterystycznego drewna, oraz jaskrawe światło sprawiające że mimowolnie Miri lekko opóściła powieki. Widząc przytomną Akane siedzącą tuż nieopodal wejścia, oparła się plecami o ścianę tuż przy drzwiach przez które chwilę temu przeszli, krzyżując ręce na piersi lekko opóściła głowę. Kiyoshi kazał jej milczeć, choć nawet gdyby tego nie zrobił Miri zachowałaby pełne milczenie, jak zwykle z resztą. Pomimo poznania planów Ryo, i tak musiała wyruszyć w drogę, na jakiś czas zaszyć się jak zwykle w bezimiennej dziczy i ćwiczyć, przegrana z Ryo ukazała jej słabość, a co najwarzniejsze musiała wydobyć ukazujące się podczas walki moce sharingana, co było priorytetem przed rozpoczęciem działań. Podnosząc powtórnie głowę opóściła skrzyżowane na piersi ręce, powolnym krokiem ruszyła ku przebywającemu w kuchni Ryo, gdy tam dotarła milczała przez chwilę, gdy milczenie osiągnęło oczekiwany poziom zaczęła.
- Muszę odejść na jakiś czas.
Następnie nie czekając na odpowiedź ruszyła w stronę wyjścia, jej ruchy nigdy nie ulegały zmianie, zawsze idąc lekko pochylała głowę martwo spoglądając przed siebie, jej kroki były miarowe, niezbyt szybkie ale też nie powolne. Po chwili zniknęła za drzwiami, zostawiająć za sobą Ryo i Akane.

[z/t>>Sashikan (Tereny Starego Kakan)]

Ostatnio edytowany przez Miri (2013-02-23 15:35:01)

Offline

 

#19 2013-02-23 13:22:18

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

Nie zasnęłam w salonie, wyciszałam się. To tak dobrze działało na głowę.. Usłyszałam, że ktoś idzie. Nawet nie patrzałam. Usłyszałam psychola.
- Spoko, spoko. Nie tłumacz mi się. Podoba mi się tutaj, jest przytulnie i bardzo cieplutko. Tak, wyspałam się, za wszystkie czasy chyba.. - Wstałam by się rozciągnąć i poszłam za nim do kuchni. Oparłam się o futrynę.
- Tak, a masz jakąś ziołową? Bo mi głowa pęka.. A właśnie, cześć Miri. - Uśmiechnęłam się pomimo tego, że mnie wszystko boli.
- Nie wnikam, gdzie musisz odejść. Wrócisz? - Spojrzałam na Miri, czekając na odpowiedź. Jakoś dziwnym trafem nie chciałam sama zostawać z Ryo.

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-02-23 13:27:18)

Offline

 

#20 2013-02-23 15:25:53

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   - Wróci – Ryo ukradkiem spojrzał na Miri – Wszyscy wracają…
   Woda w rondelku zaczynała powoli dochodzić, uwalniając z każdą nową sekundą co raz więcej pęcherzyków powietrza. Kryształowe kubki, także koloru czerwonego, zostały zasypane herbatą, której zażyczyła sobie Akane. Naturalnie, Ryo miał naprawdę pokaźny zapas różnorakich przypraw, owoców, warzyw, ale nie mięsa. Wytrawne oko obserwatora zauważyłoby pewnie, że nasz dziwak nie ma w domu wędliny.
   Chwilę później czajnik zapiszczał, dając do zrozumienia, że ma już dosyć grzania się w płomieniach. Zdjęty z kuchenki, przechylił się nad kubkami, wlewając w nie swoje wnętrzności – wodę. Herbata zagotowała się jak trzeba, nasz psychol podał jeden z kubków Akane.
   - Mam nadzieję, że jesteś w formie. Co powiedziałabyś na mały sparing? – uśmiechnął się, biorąc łyk z kryształowego kubka – Naturalnie, bez używania jutsu. Przynajmniej z mojej strony.    
   Chciał wiedzieć jak zareaguje dziewczyna. Miał ochotę zrobić z niej prawdziwego ninja, ale znając jej zachowanie, za pewne odmówi.

Offline

 

#21 2013-02-23 15:50:39

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

Wzięłam herbatę do ręki i upiłam z niej łyka. Ciepło rozeszło się po gardle.
- Mmmm.. Pyszna, chętnie pójdę na mały sparing. Ja też bez ninjutsu, bo nic z tego nie znam. I tak muszę się douczyć. - Spojrzałam na niego z uśmiechem, wiedziałam, że coś kombinuje. Ale ja muszę się podszkolić. Brakuje mi siły i zwinności. W czasie oczekiwania na odpowiedź wpatrywałam się w szklankę z kryształu. Czy wszystko co jest w tym domu co powinno być ze szkła jest z kryształu? Z tego co zauważyłam z ostatniej porażki  używa elementu kryształu, wow jaka ja mądra jestem. Uderzyłam się otwartą ręką w czoło.
- To kiedy idziemy? - Spytałam z uśmiechem.

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-02-23 15:52:17)

Offline

 

#22 2013-02-23 22:54:51

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   Ryo zanurzył wargi w kryształowym kubku, zastanawiając się przez chwilę, czy odpowiedź, której miał zamiar udzielić, jest dobrym pomysłem. Pokrótce analizował umiejętności dziewczyny, oceniając jej destruktywne możliwości. Obawiał się, że jej młodzieńcze zapędy mogą narobić sporych szkód w domu Ryo, który zdołał ponownie nabrać pozytywnych kolorów, utraconych przed wieloma laty.
   - Walczmy tu i teraz. Ten salon został stworzony z myślą o treningach przez silniejszych od Ciebie, więc mam nadzieję, że nie zdołasz go zdemolować… - odstawił kubek, wychodząc na środek pomieszczenia. Splótł ręce i wyprostował się, obserwując spod zmrużonej powieki dziewczynę.
   - Atakuj.
   I tylko tyle. Kiyoshi nie musiał się ruszać, to przecież Akane miała trenować, więc to do niej należy obowiązek jak największego ruchu.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-02-23 22:55:00)

Offline

 

#23 2013-02-24 19:46:31

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

- Troche się boję o ten pokój, znając moje szczęście wybije sobą okno. - Mówiłam odkładając szklankę delikatnie na blat w kuchni. Zastanawiało mnie czemu nie wyjdziemy na dwór? Przecież co jak co ale ja nie chce niczego potem naprawiać a straty w naturze same by się kiedyś odbudowały.. KIEDYŚ. Ale no.. Jak tak chce to z panem w tym domu nie będę się sprzeciwiać. On rządzi nie ja.. Spojrzałam ostatni raz na kuchnie i odwróciłam się do właściciela domu. Związałam włosy w kucyk i zaczęłam biec do salonu. Gdy jednak przekroczyłam próg. Zaważyła siła grawitacji, czyli skarpetki+panele. Cudem unikając zderzenia z podłogą pogrążającego mnie w całkowitej rozpaczy. Wyskoczyłam z zamiarem kopnięcia Ryo w bark.
- Dainamikku Entorī - Powiedziałam do samej siebie.

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-02-24 19:47:49)

Offline

 

#24 2013-02-24 23:06:48

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   Wyglądało na to, że za chwilę walka rozgorzeje na dobre. Ryo, choć przygotowany na każdą ewentualność, wyglądał na kogoś, kto ten pojedynek przejdzie raczej bez szwanku. Wiedział już na co stać dziewczynę i doskonale miał wryty w pamięci obraz, przedstawiający klona, który z wyraźną lekkością omija ataki dziewczęcia, tak żywo machającego swoją kataną. Nie było wątpliwości, że dość lekceważące zachowanie Akane, jak i jej sposób walki, zdradzały skąd ostatnio przyszła i ile treningów odbyła. Musiał być to nikt inny jak świeżak, a tacy byli właśnie najgorsi. Lekkomyślni, bez wyobraźni, nie wiedzący co ich może czekać, gdy trafią na silniejszego od siebie. Ryo niestety miał już kilka razy okazję się przekonać, jak to jest być słabszym niż nasz rywal. Poczucie, że jest się na jego łasce i nic, na prawdę nic nie można zrobić, aby to zmienić. Przynajmniej w tamtym momencie.

   Kiedy drobne ciało Wyrzutka wybiło się gwałtownie w górę, a usta wykrzyczały złowieszczą nazwę techniki z dziedziny Taijutsu, Ryo wiedział już co się święci. Noga dziewczyny celująca niechybnie w bark, miała chyba wyrządzić jakąkolwiek krzywdę. Niestety, choć Akane tego wiedzieć nie mogła, to wyrządzenie krzywdy z jej obecnymi umiejętnościami i umiejętnościami Ryo - było niemożliwe. I choć ten drugi mógł wziąć cios na klatę, nie ruszywszy się po tym choćby na centymetr, to jednak postanowił się trochę wysilić. Złapał jakby od niechcenia stopę dziewczyny, a mając ją w ten sposób w szachu, zrobił zgrabny obrót, ciskając jej ciałem w sam kąt salony. Całe osiem metrów.

Offline

 

#25 2013-02-26 17:02:18

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

Gdy tylko poczułam jego rękę ściskającą się na mojej stopie, załamałam się. Nie, nie, nie. Nie tym razem! Nie wyląduję na tyłku, gdy tylko poczułam, że lecę od razu wyciągnęłam ręce w dół by zrobić tak zwaną gwiazde i wylądować miękko na nogach. Spojrzałam w stronę Ryo, podbiegłam do Niego z zamiarem szybkiego kopnięcia prawą nogą w brzuch, nagle jednak kucnęłam, by go podciąć. Nie wiedziałam co zrobi, ale na pewno był to unik. Każdy głupi by tego uniknął.. No oprócz mnie, znając moje szczęście. Po sekundzie zastanowienie, jaki unik by wykonał postanowiłam natychmiastowo wstać, okręcić się wokół własnej osi i wykonać kopnięcie prawą nogą w sam środek klatki piersiowej. Wymyślne.. Nawet bardzo..

Offline

 

#26 2013-02-26 18:54:11

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   Ryo wyrzucił dziewczę daleko w powietrze, ciskając ją, aż po sam kąt salonu. Siła rzutu była spora, ale nie duża. Mężczyznę stać było na dużo więcej i to akurat nie było chyba żadną tajemnicą. Ograniczał się niesamowicie, zaprzeczając samemu sobie, nie chcąc wyrządzić dziewczynie krzywdy. Tutaj nie chodziło o to, aby ją pobić do nieprzytomności. Atakować tak, aby dech zaparł w jej piersi, a oczy zastygły w przerażeniu. W tym pojedynku, to właśnie Akane miała atakować. Pokazać jak bardzo jest waleczna, jak wielką pogardę ma do swojego przeciwnika. Ryo zaś, miał oceniać. Sprawdzić, czy ów Wyrzutek jest zdolny i czy ma te coś. Iskrę, światełko, cokolwiek co mogłoby czynić z niej kogoś wyjątkowego, niepowtarzalnego. Bo w dzisiejszych, cholernie ciężkim czasach, tylko nietuzinkowość może wyznaczyć drogę do sukcesu. Nic innego.

   Akane wylądowała w sposób bardzo interesujący. Wyhamowała, robiąc gwiazdę, zatrzymując się tym samym w kącie salonu. Nie wyglądała na zaskoczoną swoim niepowodzeniem. Wręcz przeciwnie, zdeterminowała się jeszcze bardziej. Zaatakowała, ruszając biegiem w stronę, Ryo, który nawet nie zmienił swojego położenia.

   Jej pomysł nie był zły. Chciała wykonać sprytną kombinację, pozwalającą na wyprowadzenie solidnego ataku w odsłonięte ciało Kiyoshiego. Tak, pomysł godny podziwu, tyle że Akane nie wzięła pod uwagę jednego. Ryo.

   Kiedy dziewczyna ukucnęła, by ściąć mężczyznę, ten nie zareagował tak jak ona się spodziewała. Nie odskoczył, nie skontrował. Nie zrobił nic. Stał jak posąg, a drobna noga, która próbowała go przewrócić, zatrzymała się na jego własnej nodze, nie wzruszonej choćby na milimetr. Jego druga noga za to, drgnęła nagle, wyprowadzając całkiem silne uderzenie na twarz Akane, będącej wciąż na kuckach. Po soczystym ciosie na twarz, ponownie wystrzeliła bezbronna w powietrze, lecąc w ten sam kąt salonu, z którego atakowała.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2015-08-19 04:16:38)

Offline

 

#27 2013-02-26 19:59:43

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

Dobra, spodziewałam się mojego kolejnego wylotu przestrzeń pokoju, tym razem zrobiłam gwiazdę na jednej ręce. O dziwo lądowanie nie jest takie trudne. Jak na razie zresztą.. Ale nie spodziewałam się tego, że się nie ruszy. Znaczy się no, człowiek jest nieprzewidywalny ale to bolało trochę. Rozejrzałam się po pokoju, chciałam się upewnić co do wyposażenia tego pokoju, lub co mogę wykorzystać. Postanowione! Ruszyłam biegiem, znowu.. By w pewnym momencie obrócić stopy w bok i zacząć się ślizgać po panelach. Zniżyłam się trochę i wyprowadziłam atak łokciem prawej ręki przytrzymując pięść lewą ręką wprost między górne żebra. Po uderzeniu okręciłam się wokół osi i lewą stopą zaczepiłam o tył prawej nogi Ryo i podniosłam. Miałam nadzieję, że się wywróci. Wszystko robiłam na szybko, nie byłam pewna dokładności z którą zazwyczaj tak wszystko robiłam.

Offline

 

#28 2013-02-27 00:50:22

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   Wyraźnie zauważalna przewaga Ryo we wszystkich aspektach, sprawiała, że walka była nieco nudna i przewidywalna. Każdy ruch Akane mógł być z łatwością odczytany i z góry skazany na niepowodzenie. Jedyną szansą na odwrócenie losu, był kaprys Kiyoshiego, który mógł sobie po prostu zachcieć dostać w twarz, fingując do tego upadek i niemożność do dalszej walki. Gdzieś w głębi siebie, fioletowooki miał ochotę zrobić coś tak absurdalnego, ale powstrzymywała go własna godność i poczucie dumy.

   Kiedy więc dziewczyna rozpoczęła kolejny atak z nową porcją determinacji, Ryo uśmiechnął się. Wprawdzie nie wiadomo co było powodem tegoż uśmiechu, ale nie można było zaprzeczyć, że ten był szczery, pozbawiony jakiejkolwiek teatralnej obłudy.

   Nie przyjął ciosu na żebra. Nie, wiedział, że Akane się tego spodziewa i pewnie zaplanowała całą kombinację. Postanowił więc ją zaskoczyć, odskakując. Nim Akane zdążyła wyprowadzić atak, Ryo dał po prostu susa do tyłu, na ładne trzy metry.

   - No, no - mruknął pod nosem, zagryzając całą dolną wargę - Spodziewałem się czegoś bardziej ambitnego...

Ostatnio edytowany przez Ryo (2015-08-19 04:19:20)

Offline

 

#29 2013-02-27 22:01:05

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

Unik, oskoczył. Obróciłam się wokół własnej osi z powodu zamiaru podcięcia. Spojrzałam w jego stronę i doskoczyłam do niego by wykonać cios z kolanem w brzuch, nie wiedziałam co zrobi. Chciałam być gotowa na wszystko. Walka z nim to absurd, chyba się powtarzam, ale zdania nie zmienię. ABSURD, na jakim on jest poziomie, a ja? Jestem świeżakiem z akademii, który chce rozwinąć skrzydła i być a jakże zdolnym ninja. No błagam.. Za jakie grzechy? Byłam czujna, tym razem musiałam wszystko zaplanować, żeby nie wyjść znowu na takie beztalencie.
- Nie prowokuj, czego mógłbyś się spodziewać po osobie, która dopiero wyszła z akademii? - Mówiłam w czasie kiedy wykonywałam czynności.

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-02-27 22:10:39)

Offline

 

#30 2013-02-27 23:05:37

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Kolejna seria uników przyszła Ryo równie łatwo, co te poprzednie. Z pozorną beznamiętnością blokował wszystkie uderzenia Akane, rozbawiony jej zapałem i chęcią zwycięstwa, którego nie miała prawa osiągnąć. Walka skazana na druzgocącą klęskę musiała być straszna i Kiyoshi w głębi siebie współczuł dziewczęciu. Zastanawiał się nawet, co by było, gdyby ta walka toczyła się na prawdziwych warunkach. Gdyby chodziło tu o własne życie, poczucie bezpieczeństwa. Jak może czuć się człowiek, gdy wie, że straci życie i bez znaczenia jak bardzo by się starał - nie wygra.

     Uśmiechnął się, rozłupując tym samym maskę, budowaną na wyniosłym zachowaniu, pozbawionym jakiegokolwiek ciepła. Będąc przy Akane, nie miał ochoty udawać kogoś kim nie jest, a kim chciałby być. Miał wówczas niesamowitą chęć rzucenia wszystkiego, zapomnieć o tym co go spotkało i to co chce zrobić. Zamknąć się w swoim domku o różowych oknach, zacząć żyć jak zwykły szary człowiek, zmieszany z szarym pospólstwem. Rozpłynąć się w błogości codziennego, acz ciężkiego życia. Tyrać o każdy pieniądz, mieć bliską sobie osobę. Ale to trwało tylko chwilę... Tak krótką, że czasem nie wiadomo, czy naprawdę taka myśl pojawiała się w spaczonym umyśle Kiyoshiego.

     - Odejdź - powiedział, siląc się na jak najbardziej zimny ton. - Odejdź, proszę.

     Był zły. Sam na siebie. Zły tak, że jego szczupłe palce zaciskały się w twarde jak skała pięści. Był tak cholernie zły, że beznamiętna mimika drgała nerwowo, a w oczach błyszczał obłęd, miast wiecznej pustki. Pieczęć paliła niemiłosiernie. Paliła jak gdyby ktoś przykładał mu rozgrzany pogrzebacz do piersi, tak gdzie mieścił się czarny znak. Przekleństwo, spaczenie niosące gniew i zniszczenie.

     - Odejdź! Uciekaj! - to już nie był zimny ton. To był krzyk. Krzyk rozpaczy - Uciekaj dziewczyno! Ratuj się póki czas...

     Upadł na kolano. Zimne dreszcze oblały go, jak oszalałe pająki. Pot sperlił mu twarz i szyje, posiekane napęczniałymi żyłami.

     - Dla mnie, nie ma już nadziei... - mruknął ledwie dosłyszalnie, siedząc okrakiem na murze, który dzielił dwa różne światy. Wiatr zawiał, a on niebezpiecznie przechylił się na ten drugi, o mało nie spadając na dobre.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2015-08-19 04:20:39)

Offline

 

#31 2013-02-28 18:38:26

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Dom rodzinny Ryo

Tak ogólnie powiedziawszy to była to miła zabawa, ja chciałam trafić a on unikał. To wszystko było jedną wielką komedią. Chciałabym to zobaczyć stojąc gdzieś z boku. Polubiłam go przez ten czas, a nawet widziałam, że się uśmiechnął. Nie taki psychopata jak za pierwszym widokiem. W pewnym momencie jednak coś było nie tak. Zaczęło się robić tak jak podczas walki, gdy ją obserwowałam. Obłęd w oczach. Musze gdzieś o tym poczytać, interesujące. Słyszałam co mówił, ale nie chciałam odchodzić. Chociaż musiałam się dowiedzieć co się dzieje. Pobiegłam na górę po resztę swoich rzeczy, które tam zostawiłam. Zeszłam na dół i ubrałam buty. Stanęłam w futrynie i oparłam się o nią. Spojrzałam na męczącego się Ryo.
- Wiesz.. Nie wiem, czy to będzie coś warte. Ale nie myśl tyle nawet podczas treningu, nie wiem co działo się w Twoim życiu, ale myślenie najwidoczniej zawsze schodzi na najgorsze wspomnienia lub refleksje. Jeśli były błędy, których nie da się naprawić w jakikolwiek sposób to nie powinno się o nich myśleć, trzeba zapomnieć. Nawet jeśli jest to najtrudniejsza rzecz na świecie. - Spojrzałam na niego skupiona, patrząc na każdy jego ruch, drgnienie by móc uciec w jakimkolwiek momencie.
- Jakbyś coś chciał to na pewno mnie znajdziesz, do zobaczenia! - Uśmiechnięta pomachałam mu i wyszłam.



[z/t -> Sashikan -> Tereny starego Kakan]

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-02-28 19:08:03)

Offline

 

#32 2013-03-01 19:46:52

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   Był zły. Piekielnie zły jak nigdy dotąd. Wrzało w nim dosłownie wszystko. Każdy wewnętrzny organ piekł niemiłosiernie, jeszcze bardziej wzbudzając negatywne emocje, które z każdą chwilą rosły, jakoby egzotyczne rośliny, prosto z Kraju Błyskawic. Żołądek palił go żywym ogniem, kości zdawały się pulsować, a on, Ryo, mógł jedynie zamrzeć w jednej pozycji, oparty o jedno kolano. Kiedy Akane wyszła, ten padł na podłogę, niemrawy, zupełnie nieprzytomny. A przynajmniej ciałem...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

______________________

Akcept by Katsuro

   Obudził się na podłodze. Rozkrzyżowany, wycieńczony. Zlany zimnym potem, lepiący się od wszelkiego psychicznego wysiłku. Miał dość wszystkiego, całego świata... Jedyne czego pragnął, to zasnąć, miłym, serdecznym snem, który pozwoli mu zapomnieć o tym, o czym nie mógł zapomnieć, a tak bardzo chciał. Nie udało się...

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-03-02 20:42:27)

Offline

 

#33 2013-03-03 01:41:13

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

   Z wyraźnym trudem podniósł się z posadzki. Odzyskanie świadomości okazało się bardziej okrutne niż się spodziewał. Wydawało mu się to paradoksalnie niedorzeczne, albowiem często już zdarzało mu się odpływać i za każdym razem, pobudka była równie nieprzyjemna. Czaszka pulsowała tępym jak kamień bólem, mdląc intensywnie, zniechęcając do wszystkiego, co istniało.
   Wyprostował się i z wielką niechęcią poszedł w stronę kuchni. W akompaniamencie szurania stóp o podłogę, dotarł do czajnika, gdzie zaparzył sobie herbaty. Usiadł przy stoliku kuchennym, gdzie ponownie odpłynął, tym razem już z zachowaniem rdzennej świadomości. Siorbiąc z kubka, zaczął wspominać.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
______________________

Akcept by Katsuro

   Odstawił kubek od ust, postanowił go na blacie. Skrobiąc po jego powierzchni, zastanawiał się nad sobą i nad tym co było dawniej, a jest obecnie. Zaczynał odnosić wrażenie, że gubi się w tym wszystko. Staje się obcy własnemu sobie, nie jest tym kim był kiedyś. Zmienił się, bardziej wbrew sobie, niźli z premedytacją, głównie przez przeszłość. Coś co zostało za nim, a jednak miało na niego wpływ... do tego niemały.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-03-03 13:25:23)

Offline

 

#34 2013-03-06 23:19:10

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Kolejne dni mijały wyjątkowo powoli, w znużeniu i nostalgii. Samotnie natenczas mieszkający Ryo, miał mnóstwo czasu dla siebie i swoich przemyśleń. Nikt mu nie przeszkadzał, a on mógł nareszcie w spokoju zastanowić się nad swoimi przyszłymi ruchami, nierzadko rozpisując wszystko na jakimś zwoju. Strategie i taktyki roiły się wręcz w jego głowie, lecz niestety, wiele z nich nie nadawało się do jakiegokolwiek użytku. Posiadały luki, których przecież być nie powinno. Często zwiastował fiasko i w zasadzie tylko kilka, zdatnych do policzenia na palcach jednej dłoni, mogły zostać użyte. Jednakże nawet i te trzeba było dopracować, doszlifować, aż w końcu nabrały ostatecznej formy.
     Kiyoshi poświęcał każdy wieczór na czytaniu, studiowaniu własnego Kekkei-Genkai, szukaniu w nim słabych i mocnych punktów. Zastanawiał się nad swoim zachowaniem podczas walki, aktorstwie, czy też zwykłych rozmowach; co może, a czego nie może powiedzieć. Później rozmyślał o Miri i Akane, najwięcej czasu poświęcając na retrospekcje rozmowy z tą pierwszą. Nie mógł wiedzieć, na ile jest w stanie jej zaufać, czy przypadkiem nie wygadała już komuś sekretów Kiyoshiego. Nie rzadko zastanawiał się, czy aby dobrze postąpił, uchylając tak wielki rąbek tajemnic. Tak zuchwałe zachowanie mogło przynieść mnóstwo szkód, a on sam mógłby wylądować w samym więzieniu. No, ale cóż. Co się stało, to się nie odstanie.
     Kładł się wcześnie spać, budził się o świcie. Wpadał w swego rodzaju rutynę, lecz ta nie przeszkadzała mu zupełnie. Lubił mieć wszystko poukładane, a jakiekolwiek zmiany przyjmował niemalże zawsze niechętnie, toteż runa była dla niego jak najbardziej odpowiednia. Kiedy przed snem leżał w łóżku z założonymi rękoma za głową, wspominał swe młodzieńcze lata, które prawdę mówiąc nie były wcale odległe, a zdawały się być strasznie obce.
     Tym razem także wpadł w trans retrospekcji, które przeniosły go sześć lat wstecz.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.
     
     Zasnął. To co mu się śniło, zostało wyjątkowo niezapamiętane. Gdy obudził się nazajutrz, nie pamiętał nic, prócz czarnego, niczym nie zmąconego, obrazu. To także mu nie przeszkadzało. Takie sny zdażały mu się nie po raz pierwszy i chyba na ten czas, nie wzbudzały żadnych ekscesów. Może dawniej, ale dziś na pewno nie.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-03-07 00:50:08)

Offline

 

#35 2013-03-09 18:07:02

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Dzisiejszego dnia, czuł się wyjątkowo źle. Cały czas targało go nieprzyjemne zimno, zmuszając do ciągłego ściągnięcia ramion, aby jednak trochę tego ciepła zebrać. Dzisiaj wstał szczególnie wcześnie, a po odbębnieniu codziennych obowiązków i czynności, nie wiedział co ze sobą począć. Z jednej strony chciałby w końcu wyjść z domu, ale z drugiej nie mógł sobie na to pozwolić. Wciąż musiał studiować, aby być gotowym, kiedy przyjdzie ten "dzień". Tak nazywał porę, gdy przyjdzie mu skorzystać z nabytych przez całe życie umiejętności. Jednak z czasem zaczął powątpiewać w nadejście tegoż "dnia". Mimo ciężkiego treningu i przygotowania ciała na najgorsze, umysł miał zbyt dużo wolnego czasu, co wywoływało chwilowe zwątpienie, z czasem przeobrażające się w poważną próbę rezygnacji.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

     Miał na karku pełne dwadzieścia dwa lata. Choć rzeczywiście, ninją był wybornym, to w jego oczach, tylko to było cechą pozytywną. Nie miał znajomych, a już na pewno przyjaciół. Z rodziny ostał mu się tylko Gamatt, osoba, z którą kojarzył ostatnie dni, tłukąca mu się w myślach i we śnie i na jawie. Przez cały swój żywot nie osiągnął nic, co by zasługiwało na aplauz, a już na pewno nie to, co chce zrobić. Kim się stanie? Jak to się wszystko skończy? Szukał odpowiedzi, ale ku jego rozpaczy, nie było po nich śladu.
     W pewnej nostalgii i może nawet depresji, błąkał się po korytarzach swojego rodzinnego domu, zdającego się być zamkiem, kiedy jest się w nim samemu. Nie miał komu się otworzyć, mimo że potrzebował tego bardziej, niż czegokolwiek innego. Miał wrażenie, że się w tym wszystkim gubi.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-03-09 18:47:46)

Offline

 

#36 2013-03-09 23:29:01

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Klan Kiyoshi... znowu to wkurzające miejsce, tak Baigai nie należało do ulubionych prowincji Miri, toteż irytowało ją położenie domu Ryo, ale już nie ma że boli, w końcu przysięgała lojalność, nie ma odwrotu. Nie żeby to zbytnio Miri obchodziło ale ciekawe jakie postępy poczyniła ta gówniara o turkusowych włosach, w końcu jakby nie patrzeć bez powodu Ryo jej nie trzymał, musiał mieć co do niej większy plan. Po chwili dotarła do zabudowań, w końcu dobiła do tego znienawidzonego miejsca, choć nie wiadomo dlaczego Miri pałała do tego klanu taką niechęcią, miała gdzieś politykę, od Uchiha odcięła się dawno temu, ale coś sprawiało właśnie takie uczucie, z niewiadomego powodu. Przekraczając próg "pałacyku" Ryo, od razu go dostrzegła, zapewne wiele ćwiczył, a przynajmniej tego się domyślała, lecz ciekawe co z tą Akane.
- Jestem, jak obiecałam.

Offline

 

#37 2013-03-10 01:58:36

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Wzejście słońca nad Baigai spowodowało, że czerwone szyby domu Ryo rozjaśniły się jeszcze bardziej, przypominając do bólu rozżarzone pręty prosto spod kowadła kowala. Kiyoshi miał dzisiaj wyjątkowo zły dzień. Począwszy od samotności, która doskwierała mu strasznie, poprzez żmudne studiowanie, a skończywszy na rozmyślaniach, dręczących go bez przerwy. Ostatnimi czasy, miewał skłonności do rezygnacji, szczególnie z powziętych wcześniej planów. Im dłużej drążył temat, tym więcej luk w nim wypatrywał i tym bardziej ten wydawał się mu idiotyczny. Do swojej piwniczki schodził kilka razy dziennie. Tam także poddawał się refleksjom, lgnących do niego jak muchy do gnoju. Miał wówczas dosyć wszystkiego i najchętniej poddałby się zupełnie, zamykając w pustym, kryształowym sarkofagu. Tak moi mili, z Ryo działo się źle.
     W takim wypadku, gdy życiowy ból doskwierał mu bardziej niż zwykle, sięgał po dość nietypowe środki, z pewnością obce wielu ludziom. Choć większość za pewne zgadłaby mówiąc, że chodzi o sake, to jednak w tym wypadku chodziło o coś innego. Coś czego nie powinno się używać, tylko unikać i to jak najszerszym łukiem. Jednak czym są zakazy dla ludzi tańczących na linii życia i śmierci? Za pewne niczym.
     Bez większych oporów poszedł do swojego pokoju, gdzie otworzył mały kredensik. Z niego wyjął niewielkich rozmiarów puzderko, na którego dnie majaczył delikatną poświatą proszek, nazywany przez obeznanych - Białą Śmiercią. Biała Śmierć nie wydawała się Ryo na ten czas wrogiem, wręcz przeciwnie; przypominała dobrego druha, któremu możemy wcisnąć wszystkie nasze smutki, aby ten mógł je dzierżyć wspólnie z nami. Bez większej obawy o konsekwencje, Kiyoshi sypnął sobie niedbale ścieżkę na wierzch dłoni, po czym wsunął ją ze świstem i apetytem jednocześnie, przez prawe nozdrze nosa. Środek natychmiast wywołał charakterystyczne kopnięcie, każące całemu działu napiąć się i rozluźnić w tym samym momencie. Śluzówka zwilgotniała bardziej niż powinna, efektem stał się katar, wyciekający z nosa, jak górski potok. W głowie coś zahuczało, świat rozmazał się i wyostrzył, ściany pokoju straciły swój kształt, a wszystko stało się jakby z gumy. Zdawało się mu, że czego by nie dotknął, to to prysłoby jak mydlana bańka. Czuł się jakby był w trzecim wymiarze, którego on sam jest stwórcą i Panem.
     Nim zdążył wsunąć kolejną kreskę, usłyszał, że ktoś wszedł do środka. Nie spodziewał się na ten czas nikogo, toteż mimo odurzenia, pognał ku drzwiom i ku jego uciesze, zobaczył w nich nikogo innego jak Miri. Dziewczyna wyglądała identycznie jak w momencie, gdy opuściła jego dom, więc chcąc, czy nie, przyniosła wraz ze sobą garść wspomnień, które uderzyły centralnie w twarz Ryo, raniąc swoimi ostrymi odłamkami jego zamglone, zaćpane i nieobecne oczy. Puste, bez dna i nadziei.
     - Tak jak obiecałaś... - odparł dość ironicznym tonem, siadając przy stoliku, na którym ciężko oparł łokcie. Puzderko pchnął na drugi kraniec stołu, przed którym znajdowało się krzesło, na którym Ryo miał nadzieje, usiądzie Miri.
     - Pociągnij sobie... Musisz to sobie wetrzeć w śluzówkę... dowolnie którą, jeśli wiesz, co mam na myśli - prawdopodobnie w tym momencie Kiyoshi się uśmiechnął, ale widać tego nie było, gdyż ten ukrył głowę miedzy ramionami, spoczywającymi na stole. - Jakie to wszystko jest beznadziejne... - jęknął, nieco stłumionym głosem.

Offline

 

#38 2013-03-10 09:36:45

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Widząc siedzącego przy stole Ryo, Miri zbliżyła się doń odrobinę, w jego głosie wyczuła zmianę.. Powoli przeniosła wzrok na zalegającą przed Kiyoshim małą kasetkę, przez moment przebiegła przez Miri umysł myśl, co też sprawiło że Ryo sięgnął po tak drastyczne rozwiązanie. Owszem poprzysiągła mu wierność ale nie pozwoli by jego słabość pokrzyżowała jak by nie mówiąc i jej plany, pierwszy raz poczuła lekkie uczucie złości, nie okazywała uczuć ni żadnych przejawów słabości, ale teraz, teraz wszystko miałaby powierzyć temu odurzonemu głupcowi? lekko zaicskając zęby zbliżyła się do stołu na wezwanie Ryo, lecz ni zasiadła przy wskazanym przez niego miejscu.
- Co ty wyprawiasz?
W jej głosie nie dało się poznać tonu zdradzającego cokolwiek, lecz nie miała zamiaru usłuchać polecenia Ryo. Zażywanie proszku nie miało dla niej żadnego sensu, co więcej nie odczówała takiej potrzeby. Zaciskając prawą dłoń w pięść paliła Kiyoshi'ego pustym spojżeniem, po chwili szybkim ruchem odtrąciła podaną kasetkę z prochem a ten opadł na podłogę, rozsiewając wszędzie biały jak śnieg charakterystyczny narkotyk.
- Nie, i ty też nie będziesz już tego zażywać.
Ryo zawsze wydawał się nieco chwiejny, ale tym razem przeszedł samego siebie, to co brał za lek czyniło go jedynie żałosnym, i jedynie tego godnym.

Offline

 

#39 2013-03-10 15:53:29

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Dom rodzinny Ryo

     Szum w głowie przeobrażał się w co raz to inne doznania. Pierwsze odurzenie przestało dokuczać, a w zamian pojawiło się zimno, targające mężczyzną jak żagiel pośród wichur. Odczucie te potęgowało z każdą chwilą, a Ryo wkrótce zaczął wyglądać, jakby dostał ataku padaczki. Ręce zaczęły mu się trząść, tak samo z resztą jak pozostałe części ciała z naciskiem na tułów i nogi. Czoło Kiyoshiego sperlił pot, a oczy jakby zupełnie zanikły pośród nicości i bezdenności. Wyglądał jak zombie, wyciągnięte gwałtem z własnej trumny, pozbawione świętego spokoju, rozdrażnione i zagniewane.
     Nawet nie raczył odpowiedzieć, kiedy Miri go o coś zapytała, nie raczył się ruszyć, gdy wysypała Białą Śmierć. Nie wiedział co się dzieje, zatracał granicę dzielącą jawę i sen. Burzył mur, który dzielił te dwa światy, potknął się o jego próg i rozłożył pomiędzy wymiarami. Był gdzieś, a zarazem go nie było. Tylko jedno wiedział na pewno.

     - Miri... - mruknął słabym głosem - Miri... zzimmnoo mi... Miri... - majaczył, szczękając zębami i drżąc jak pies zostawiony na mrozie. Objął się dwoma rękoma, skulił do granic możliwości, po czym jął się bując do przodu do tyłu. Czy po to aby zyskać choćby namiastkę ciepła, czy może Biała Śmierć kazała mu to robić?

Offline

 

#40 2013-03-10 16:34:49

 Miri

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Dom rodzinny Ryo

Miri przyglądała się żałosnemu widokowi, rzucającego się na krześle w spazmach Ryo. I niby on miał ją poprowadzić? co prawda był w miarę silny ale co z tego? przecież także chwiejny i zmienny w decyzjach niczym powiewający na wietrze całun, który skieruje się tam gdzie weń wiatr dmie, czy warto powierzyć swoje nic nie znaczące życie komuś kto tego należycie nie wykorzysta? miri miała teraz doskonałą okazję by o tym zdecydować, był bezbronny, nie musiała nawet wyciągać ręki by go uśmiercić, wciąż była chwiejna w lojalności do niego. Powolnym krokiem zbliżyła się do siedzącego Kiyoshi, stała nad nim bez wyrazu, spoglądała na jego błędnie poszukujące ratunku źrenice. Co miała zrobić? kopnęła go w brzuch. Ależ on w tej chwili budził wzgardę, poleciał na podłogę. Nie miała zamiaru go zabijać, w końcu poprzysięgła mu lojalnośc, choć nie żeby nie była w stanie złamać dane słowo. Łapiąc go za poły kimono zawlekła miotanego w spazmach na stojącą nieopodal kanapę.
- Jesteś beznadziejny.
Następnie ruszyła ku kuchni, jeśli Ryo przeżyje.. to napije się ciepłej herbaty, a jeśli przeciwnie, to będzie sam sobie winien.

Ostatnio edytowany przez Miri (2013-03-10 16:38:55)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Dzień dobry :) Prawnik Poznań Chałupy wczasy najtańsza firma pogrzebowa warszawa