Ogłoszenie


#81 2013-07-25 01:41:34

Yuudai

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-07-22
Posty: 3
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18

Re: Sala #1 - Prolog

-> SIŁA - 6
-> WYTRZYMAŁOŚĆ - 6
-> SZYBKOŚĆ - 3
-> REAKCJE - 5
-> UMYSŁ - 4
-> WOLA - 1
-> KONTROLA CHAKRY - 10

Offline

 

#82 2013-07-25 23:34:38

 Yuji

Klan Uchiha

Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2013-07-25
Posty: 4
Klan/Organizacja: Uchiha
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15

Re: Sala #1 - Prolog

Przyjście na świat:

Yuji - Dziecko poczęte w 148 roku.
Chłopiec nie miał szczęścia podczas swoich narodzin, jako że jego ojciec był medykiem, liczono na to, że to właśnie on będzie przyjmował poród, jednak kilka dni przed narodzinami niemowlęcia, została zlecona mu poważna misja, z której w żaden sposób nie mógł się wykręcić. Właśnie w taki sposób młoda Kazumi - bo tak miała na imię matka chłopca, została pozostawiona z tym problemem. Jak się okazało, do ciężarnej kobiety uśmiechnął się jednak los i poznała na kilka dni przed porodem, emerytowaną medyczkę - Takako. Kobiety, pomimo dużej różnicy wiekowej, szybko się zaprzyjaźniły, co poskutkowało ogromną pomocą ze strony starszej kobiety, która pomyślnie przyjęła poród, bez większych komplikacji.


Wczesne lata - Dzieciństwo:

Młody Yuji dorastał bez ojca, ponieważ jak się okazało, podczas misji trwającej podczas jego narodzin, tata chłopca uciekł podczas swojej misji, zostawiając swoich towarzyszy na pewną śmierć silnemy przeciwnikowi, takie przekroczenie było uważane za zdradę w klanie, dla tego też mężczyzna nigdy nie wrócił do domu, ani nie kontaktował się z rodziną. Chłopiec jednak miał kochająca matkę i to mu wystarczało, młodzieniec zawsze biegał uśmiechnięty, oraz starał się być pomocny, na tyle - na ile było to tylko dla takiego młodzieńca możliwe. Członek klanu Uchiha był przyzwyczajone do ciepłych przywitań gdy wracał do domu po paru godzinnych zabawach z przyjaciółmi, tudzież innymi zajęciami poza domem, jednak to się zmieniło, gdy chłopiec wszedł do swojego domu a nie usłyszał głosu swojej mamy, bardzo się zdziwił, wszedł do kuchni i zastał tam zwłoki kobiety, i nieopodal stojącego mężczyznę z zakrwawionym ostrzem, gdy ten ujrzał chłopca, zaczął uciekać mając łzy w oczach. Yuji przed bardzo długi czas nie mógł się pozbierać, i nie wierzył że jedynej bliskiej mu osoby - po prostu już nie ma. Chłopak zaczął stawać się bardzo arogancki, coraz bardziej agresywny aż w końcu po małej sprzeczce ze swoim najlepszym przyjacielem, jakby nigdy nic, po prostu dźgnął go kunai'em w brzuch. Po całej tej sytuacji, zanim ktokolwiek dowiedział się kto jest sprawcą tego czynu, Yuji ulotnił się z wioski i nie miał zamiaru nigdy tam wrócić.


Dorastanie:

Życie nigdy nie rozpieszczało przyszłego ninja, gdy miał 13 lat, już musiał stać się samodzielny, gdyż został kompletnie sam, bez nikogo bliskiego. Uchiha nie wiedząc gdzie się podziać, zaszył się w jakimś opuszczonym domku w środku ogromnego lasu w którym zamieszkał, nie mając lepszego miejsca. Młodzieniec przez długi czas żywił się jedynie tym, co udało mu się upolować, często łowy były marne i zdarzało mu się nie jeść przez cały dzień, lub w bardziej drastycznych momentach - przez kilka dni. Aż w końcu w wieku 15 lat, stwierdził że ma dosyć takiego życia i powędrował do najbliższej dużej wioski, gdzie szybko wplątał się w jakąś głupią bójkę z przypadkowym przechodniem. Walka była bardzo zacięta, jednak Yuji wyszedł z niej zwycięsko, został tym samym zauważonym przez mężczyznę który obserwował całe to zajście, mężczyźni po chwili zaczęli rozmawiać, a następnie zawędrowali do domu nieznajomego. Jak się szybko okazało, obydwoje pochodzili z klanu Uchiha. Mężczyzna stwierdził że młodzieniec jest idealnym kandydatem do zostania wielkim ninja, dla tego też szybko został wysłany do siedziby klanu, skąd został po kilku tygodniach wysłany do akademii ninja.



Offline

 

#83 2013-07-26 00:03:52

Sensei_Ryo

Przybysz

Zarejestrowany: 2012-02-19
Posty: 176

Re: Sala #1 - Prolog

Przebrnąłem przez cały prolog i prawdę powiedziawszy, mogę od razu zaznaczyć - szału nie ma. Po pierwsze, historia oklepana. Ninja pozbawiony rodziców, którzy zginęli, czy też zaginęli, a sam bohater staje się sierotą, na domiar złego; sierotą agresywną! Przy sprawdzeniu i czytaniu masy prologów, przyznać muszę, iż jest to tak utarty schemat, że momentami zaczyna aż irytować. No, ale nic, niechaj będzie i tak.
Niestety, odbieram silne wrażenie, jakoby im dalej swą opowieść żeś sunął, tym bardziej ci się już nie chciało, ponieważ daje się zauważyć swoisty zanik zapału, co powoduje, że wszystko wraz ze swoją długością, traci na jakości. Samo zakończenie graniczy z nieporozumieniem, wyraźnie napisanym już od maksymalnego niechcenia.
W tekście pojawiają się wielokrotne powtórzenia i literówki, świadczące o niedbalstwie i najzwyklejszym pośpiechu, a przecież pisanie prologów to nie wyścigi.
Gdybyś się przyłożył, byłoby o wiele lepiej.

W każdym razie, dostajesz 32 punkty. Rozdysponuj w następnym poście.

Offline

 

#84 2013-07-26 01:21:07

Natsuo

Klan Uchiha

Zarejestrowany: 2013-07-25
Posty: 2

Re: Sala #1 - Prolog

Przyjście na świat...



Natsuo przyszedł na świat podczas I wielkiej wojny ninja,na polu bitwy jego Matka Nami była medykiem byla w ciąży podczas wielkiej wojny i zaczęła rodzić,gdy w tym samym czasie ojciec Natsuo Sosuke był na froncie.Gdy Natsuo już przychodził na świat jego matka dostała ataku serca i zmarła,Jego ojciec jako jedyny wrócił żywy ze swojego oddziału.Gdy przybył i ujrzał swoją żonę gdy leżała martwa okryta kocem i zobaczył czarno okie dziecko ojcu zakręciła sie łza w oku. Medycy powiedzieli Sosuke że to chłopiec a on wybrał imie Natsuo,Powiedział Takie imię by wybrała Nami...Sosuke przeżył szczęśliwie wojne wraz z synem i prowadził bestroskie życie...








Natsuo - Chłopiec urodzony w 148 roku.


Dziecinstwo


Ojciec Natsuo odrazu po wojnie stał się zgoszkniały,nie okazywał uczuć oraz nigdy się nie uśmiechał, dla niego liczył się tylko trening Natsuo...Trening nie polegał tylko na sile fizycznej ale tak że na sile psychicznej czyli katował go psychicznie a że posiadał Sharingana używał na Natsuo różnych technik takich jak:Narakumi no Jutsu oraz Jigoku Gouka no Jutsu...Sosuke trenował Natsuo od 4 roku życia do 13 roku życia...




Dorastanie


Pewnego dnia gdy Natsuo miał juz 13 lat po udanym treningu Sosuke wziął swojego syna do baru na ramen gdy juz zjedli wyszli z ojcem na dwór już było bardzo późno a jednak dość jasno ponieważ była pełnia księżyca.Gdy wracali do domu i byli już dość blisko domu który znajdował się w lesie oni sami też znajdowali się w lesie nagle ojciec Natsuo usłyszał bieg jakiejś osoby w ich stronę włączył Sharingana i odrzucił syna w bok z całych sił nagle Natsuo zauważył szybko zbliżającego się mężczyznę w masce i długich włosach jego ojciec stanął w pozycji odpowiedniej do ataku gdy mężczyzna  był już 5 metrów od ojca Natsuo wykonał  jakąś pieczęć,zmienił swą rękę w drewno w 4 drągi drewna podbiegł do Sosuke i przebil go na wylot tym jutsu lecz ojciec Natsuo zdołał wystrzelić kule ognia w przeciwnika lecz zdołał popażyć tylko twarz a raczej twarz wraz z maską...Gdy ojciec Natsuo upadł na plecu człowiek w masce zaczął uciekać Natsuo podbiegł szybko do ojca i zaczął płakać uniósł głowę ojca i zauważył uśmiech na jego twarzy pierwszy raz w życiu zobaczył uśmiech swojego ojca...Sosuke powiedział jesteś z klanu uchiha bądź twardy i nie okazuj uczuć swoim ofiarom albo ty albo oni po czym zamknął oczy,Natsuo podniósł swojego tatę i zaczął biec do najbliższego miasta zdołał dojsc do medycznego punktu lecz było już za późno.Natsuo trenował przez 2 lata aż stwierdził już że pójdzie do akademii... 

Offline

 

#85 2013-07-26 01:55:35

Sensei_Ryo

Przybysz

Zarejestrowany: 2012-02-19
Posty: 176

Re: Sala #1 - Prolog

Dobra, muszę to powiedzieć: takiej katastrofy jeszcze nigdy nie widziałem... Chłopaku, tego się w żaden sposób nie da czytać i tu nie chodzi nawet o kolor, który o mało nie przyprawił mnie o atak epilepsji. Interpunkcja żyje w tym tekście własnym życiem, a gramatyka to już w ogóle poszła w swoją stronę, znikając gdzieś w sinej dali.
Nie ma mowy, abym to zaakceptował w takiej formie, nawet udzieliwszy ci najmniejszej możliwej oceny.

Popraw tekst i zgłoś się z nim ponownie, gdy chociaż przecinki i kropki będą tam, gdzie być powinny (już o samej fabule nie wspomnę...). Radzę się przyłożyć.

Offline

 

#86 2013-07-26 12:31:46

 Yuji

Klan Uchiha

Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2013-07-25
Posty: 4
Klan/Organizacja: Uchiha
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15

Re: Sala #1 - Prolog

11 ::: SIŁA
1 ::: WYTRZYMAŁOŚĆ

1 ::: SZYBKOŚĆ
1 ::: REAKCJE

6 ::: UMYSŁ
1 ::: WOLA

18 ::: KONTROLA CHAKRY

Ostatnio edytowany przez Yuji (2013-07-26 13:21:34)

Offline

 

#87 2013-07-28 19:20:28

Kensei

Zaginiony

24699490
Zarejestrowany: 2011-12-18
Posty: 34

Re: Sala #1 - Prolog

Kensei przyszedł na świat w średniozamożnej rodzinie z klanu Namikaze, która nie wyróżniała się niczym szczególnym. Jego ojciec był najzwyczajniejszym Ninja podobnie jak jego matka, co prawda posiadali oni jakieś tam zdolności w posługiwaniu się Kekkei Genkai, ale nie były one na tyle wielkie, by posiadać przez to jakikolwiek rozgłos w tym świecie.

Już od najmłodszych lat, bowiem w wieku pięciu lat młody członek klanu zaczął wykazywać szczególne zainteresowanie tym, co robili jego rodzice. Zawsze gdy wyruszali na misje, a on zostawał pod opieką swoich dziadków zastanawiał się, co tym razem im się przydarzy. Za każdym razem po ich powrocie praktycznie jak już postawili jedną nogę w ich rodzinnym domu ten już znajdywał się przy nich i chciał, by opowiedzieli mu o tym, co robili oraz na czym polegała misja. Niestety nie zawsze mogli, bo czasem klient sobie życzył, żeby szczegóły pozostały poufne i wtedy bardzo się irytował tym faktem. Od zawsze był bardzo ciekawskim dzieckiem, więc wypytywał się w takich sytuacjach o szczegóły, aż rodzice nie zdecydowali się mu opowiedzieć lub nie dostał od nich słownej reprymendy. Na szczęście z biegiem czasu zrozumiał, że pewnych informacji dla własnego dobra nie powinien dociekać.

Pewnego dnia właśnie po tym jak wrócili jego rodzice z kolejnej misji ku ich zaskoczeniu zamiast standardowo zapytać się o to jak im poszło zapytał się ich czy mogliby go czegoś nauczyć, ponieważ też w przyszłości chciałby stać taką osobą jak oni. Z początku zaskoczyło to jego rodziców i nie chcieli z nim o tym rozmawiać. Było to spowodowane faktem, że wiedzieli jaki świat może być okrutny i nie chcieli, by ich dziecko doznało jakiejś krzywdy. Jednak w końcu zrozumieli, że nie można nikogo blokować na drodze, którą sobie wybrał i jak Kensei skończył dziesięć lat postanowili razem, że jest już gotowy, by zacząć się uczyć ich fachu.

Przez następne trzy lata Ken, codziennie ćwiczył się w walce od swojego ojca, a natomiast od swojej matki miał pobierać nauki bardziej teoretyczne, bo uczyła go o przeszłości rodziny oraz czasem też wspominała o niezwykłej zdolności towarzyszącej członkom klanu, a konkretnie o Kekkei Genkai Assarikaze. Najbardziej lubił ćwiczenia z ojcem, a w szczególności sparingi z nim, co prawda nie przeszkadzały mu zajęcia z matką, ale i tak bardziej wolał praktykę od teorii. Jego rodzice też cieszyli się z tego, że był pojętnym uczniem. Zdarzało mu się, że zostawał dłużej i ćwiczył na drewnianej kukle uderzenia przez, co dość często wracał do domu z obtarciami na rękach. Ten fakt jednak zamiast go martwić bardziej go cieszył, ponieważ wiedział o tym, iż na treningu dał z siebie dużo.

W wieku 14 lat rodzice Kenseia dostali list od starszyzny klanu w którym chwalili jego zdolności, a także zapowiedzieli chęć wysłania go najbliższym czasie do Szkoły Ninja, żeby tam się uczył, a po zdaniu akademii wzmocnił swoimi siłami szeregi klanu już jako pełnoprawnym Ninja. Po kilku miesiącach zostało już przysłane oficjalne polecenie wysłania jeszcze dość młodego Kena na szkolenie. Rodzice, co prawda z bólem, bo musieli się rozstać ze swoim jedynym synem, ale puścili go zgodnie z odgórnym poleceniem. Wyruszył, więc w kierunku Mominoki, gdzie miał się spotkać z osobą, która miała go doprowadzić dalej do celu. W podróży towarzyszył mu ojciec w razie, gdyby nastąpiły jakieś problemy po drodze miał reagować, ale na szczęście żadnych zakłóceń w podróży nie było. W spokoju, więc dotarliśmy do naszego celu. Na miejscu odnaleźliśmy mężczyzna z którym mieliśmy się spotkać w umówionym miejscu. Ojciec zostawił mnie pod jego opieką i zaczął wracać na tereny naszego klanu. Natomiast Ken udał się razem z nieznanym mężczyzną. Jednak po chwili poczuł nagłe zmęczenie i nastała dla niego ciemność. Obudził się dopiero na terenie dziwnego budynku, który był zapewne Szkołą Ninja, co oznaczało, że dotarł tam gdzie miał się szkolić.


http://img10.imageshack.us/img10/6774/gmgf.png

Offline

 

#88 2013-07-28 21:17:35

Sensei_Ryo

Przybysz

Zarejestrowany: 2012-02-19
Posty: 176

Re: Sala #1 - Prolog

Historia ciekawa, a przede wszystkim - napisana estetycznie. Po drodze nie spotkałem żadnego błędu gramatycznego, stylistycznego, ortograficznego, czy też jakiejkolwiek literówki. Bardzo sobie to chwalę, bo w ten sposób twórca oddaje wyraźny obraz tego, że przyłożył się do roboty.
Fabuła nie miała większych ekscesów, czy morderczych wydarzeń. Opisałeś życie prostej rodziny z klanu Namikaze, a w tym umieściłeś siebie, jako zwykłego chłopca o wielkich marzeniach. Choć może to zabrzmieć dziwnie, jest to nader oryginalne rozwiązanie, bowiem większość decyduje się na uśmiercanie swoich bliskich, z siebie robiąc wielkiego mściciela.
Pod koniec się obawiałem, że potkniesz się i pójdziesz wraz z tajemniczym jegomościem do akademii, której położenie jest tajemnicą dla wszystkich, prócz jej pracowników. Wybrnąłeś z tym uśnięciem i to ci się chwali.
Otrzymujesz 40 punktów. Rozdysponuj w następnym poście.

Offline

 

#89 2013-07-28 23:35:25

Kensei

Zaginiony

24699490
Zarejestrowany: 2011-12-18
Posty: 34

Re: Sala #1 - Prolog

-> SIŁA - 9
-> WYTRZYMAŁOŚĆ - 5

-> SZYBKOŚĆ -11
-> REAKCJE - 8

-> UMYSŁ - 2
-> WOLA - 2

-> KONTROLA CHAKRY - 10

Ostatnio edytowany przez Kensei (2013-08-01 20:43:01)


http://img10.imageshack.us/img10/6774/gmgf.png

Offline

 

#90 2013-08-04 12:32:06

Akasaka

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-07-30
Posty: 7

Re: Sala #1 - Prolog

Przedmowa:

Tak jak w każdej opowieści, historia Akasaki z początku zaczęła się bardzo niewinnie. Nie była ona jednak typowa. Młodzieniec nie stracił rodziców a jego rodzeństwo nie umarło od ostrza katany bandytów po to by on mógł przeżyć. Jego dom nie spłonął, nikt nie został zamordowany. Nie było żadnej tragedii. Przeszłość ta była wyjątkowa, ponieważ  żadne zło nie dosięgło rodziny Damedara.

Rodzina Damedara:

Ale może zacznijmy od początku. Rodzice Akasaki, Lou i Kozune Damedara byli bardzo majętnymi ludźmi. Nie byli to jednak typowi bogacze. Żyli skromnie, używali tyle pieniędzy ile było im potrzebne, a dzięki reszcie pomagali innym mieszkańcom. Akasaka był przeciętnym dzieciakiem o ciemnych włosach, bladej skórze i błękitnych oczach.
Dom rodzinny znajdował się na obrzeżach wyspy Zettou. Oprócz posiadłości rodzina Damedara posiadała jeszcze ogródek i plac treningowy. Lou, uczony sztuk walki przez swojego dziadka nakładał ogromny nacisk na trening Akasaki, niemalże całymi dniami walczyli na placu. Chłopiec nie miał powodu do narzekań, dostawał wszystko co było mu potrzebne, lecz nie był rozpieszczany. Miał cudownych i kochających rodziców.
W wieku szesnastu lat, Lou powiedział mu że już czas udowodnić, że jest mężczyzną godnym nazwiska Damedara. Miał sam odejść z domu, odpłynąć z wyspy. Jego głównym zadaniem było znaleźć najtrudniejsze warunki do przetrwania, jakąś małą grupkę ludzi, przy których nauczy się prawdziwego, trudnego życia. Akasaka spakował się i wyruszył w podróż, tak trafił do wyrzutków.


Podróź

Każda podróż jest jednak pewną przygodą, tym razem nie było inaczej. Chłopiec wypłynął z rana niewielką łodzią ojca. Trzeciego dnia, kiedy spał na łajbie kołysząc się z falami, coś niespodziewanie go zbudziło. Usłyszał kogoś. Noc była jasna. Akasaka udawał, że śpi, lecz w rzeczywistości otworzył swoje błękitne oczy, ostrożnie się rozejrzał i ręką sięgnął po swój kunai. Wypatrzył powoli podpływającą osobę. Najprawdopodobniej był to mężczyzna, lecz na twarzy miał białą maskę co uniemożliwiało jego identyfikację. W oddali zatrzymała się inna, kilkuosobowa łódź. Akasaka był gotowy, przypomniał sobie nauki ojca, spowolnił oddech, odprężył się na ile było to możliwe i czekał. Było przeraźliwie zimno i cicho. Młodzieniec dostrzegł jak bandzior sięga ręką po jego sakwę... Chłopiec podniósł się i wbił kunai bandycie w środek dłoni. Rozległ się straszny wrzask, Akasaka wyciągnął sztylet z ręki mężczyzny i zamachnął się w kierunku przeciwnika. Złodziej był jednak na tyle szybki, że zdążył się odsunąć. Mimo wszystko kunai zdołał rozciąć maskę złoczyńcy. Maska powoli odpadała, a Akasaka za chwilę miął się dowiedzieć z kim ma do czynienia. Fala rozchybotała łódź i ku jego zaskoczeniu wróg był na tyle zręczny, żeby wykorzystać ten moment nieuwagi. Szybkim ruchem skrył twarz pod płaszczem i wyskoczył do wody. Akasaka przez chwilę myślał co się właśnie stało, był w szoku lecz w końcu pozbierał się i zaczął trzeźwo myśleć. Tajemnicza łódź zaczęła się szybko oddalać. Chłopiec postanowił ścigać przeciwnika. Rozwinął mały żagiel, a wiatr porwał jego łajbę w kierunku wroga. Akasaka wskoczył na pokład rabusia o świcie, ku jego zdziwieniu złodziejem była znajoma postać. Lou Damedara, jego własny ojciec. Akasaka pobladł jeszcze bardziej niż zwykle. Napięcie rosło...

- Ojcze co ty tu robisz?

- Chciałem sprawdzić jak sobie będziesz radził sam...


Akasace zrobiło się niedobrze, wydusił z siebie:

- Zraniłem Cię...

Lou uśmiechnął się i odpowiedział:

- To było konieczne, teraz wiem że sobie poradzisz.

Chłopiec ochłonął i pomyślał jeszcze raz o tym co się stało. Najadł się strachu ale był wdzięczny ojcu za to co zrobił. Był także dumny z siebie, że zdołał się obronić. Rodzice, niezależnie jak dobrze wychowujący własne dzieci nie potrafią po prostu pozwolić im odejść. Ale teraz ojciec był już spokojny o losy swojego kochanego syna. Lou i Akasaka popłynęli w stronę najbliższego lądu by opatrzyć ranną rękę mężcyzny, po czym rozdzielili się na długie lata. Młodzieniec płynął dalej w stronę kraju Pól Ryżowych by zostać Ninja. Jego ciężki trening tak oto zaczynał się u wrót nowej szkoły.


http://img821.imageshack.us/img821/6603/f5k.png

Offline

 

#91 2013-08-05 13:38:58

Sensei_Shinsaku

Sensei

Zarejestrowany: 2012-09-15
Posty: 150

Re: Sala #1 - Prolog

Muszę ci przyznać, że twoja opowieść urzekła mnie normalnością. Jak sam podkreśliłeś - nie było tam masowych mordów, sierot, czy innych masakr, po prostu życie młodego chłopaka, którego los skierował do akademii w Kraju Pól Ryżowych. Co do jakości opisu - może nie czytałem tej historii z zapartym tchem, ale wszystko było przyzwoicie zobrazowane. Jedyna rzecz, która nie za bardzo przypadła mi do gustu, to moment, kiedy twoja postać ruszyła w pogoń za napastnikiem. Sam fakt, iż był to jego ojciec jest ciekawy, ale jakoś nie wyobrażam sobie świeżaka na łodzi, który postanawia rozprawić się z niedoszłym oprawcą.
   Tak czy siak, opowieść fajna, dostajesz za nią 37 punktów statystyk, które powinieneś rozdysponować w kolejnym poście (pamiętaj, że na start masz po jednym punkcie każdej ze statystyk). Kiedy już to uczynisz, rozpocznij swój trening w pierwszej sali. Powodzenia!

Offline

 

#92 2013-08-05 14:09:14

Akasaka

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-07-30
Posty: 7

Re: Sala #1 - Prolog

-> SIŁA - 1
-> WYTRZYMAŁOŚĆ - 6

-> SZYBKOŚĆ -1
-> REAKCJE - 15

-> UMYSŁ - 1
-> WOLA - 10

-> KONTROLA CHAKRY - 10


http://img821.imageshack.us/img821/6603/f5k.png

Offline

 

#93 2013-08-06 23:52:55

 Amito Lata

Zaginiony

1807447
Zarejestrowany: 2013-08-05
Posty: 18

Re: Sala #1 - Prolog

Opowieść o Amito

To opowieść o psie ? Nie nie nie, raczej o pewnym dziecku, które było traktowane jak pies poniżane oraz zaniedbywane przez ojca tyrana, żyjące bez miłości, perspektyw na przyszłość i w samotności nie mając żadnego pojęcia o otaczającym go świecie pełnym mroku, strachu oraz walk... do czasu.
Gdy Amito trochę podrósł, zrozumiał co to jest cierpienie i ból coś w nim pękło ... Ojciec Amito - Sonji, który zawszę go odrzucał i poniżał, ginie podczas
próby odnalezienia pewnego monstra w górach Kanu. Chłopiec sam wystawiony na próbę, tego okrutnego świata zacznie obierać nową drogę pełną różnych wyzwań, zła, ciężkiej pracy, które zmienią jego pogląd na świat...



Matka Amito - Ara zmarła podczas porodu. Została zabita z ręki własnego męża, zaślepionego chęcią zabijania i zdobywania szacunku przemocą... Młody chłopiec w wieku 13 lat, dowiedział się całej prawdy o swojej matce i ojcu w ukrywanych przez lata ruinach... Przeżył szok gdy dowiedział się że celem, jego ojca była chęć poznania dogłębnych tajemnic mocy klanu.
Aby je zdobyć musiał zabić osobę, która dała Ci szczęście lecz najpierw, uzyskać od tej osoby potomka... Drugim kluczowym czynnikiem odkrycia tajemnej siły było zabicie potomka gdy ten pojmie znaczenie cierpienia, bólu i obudzi w sobie moce klanu Sabaku...



Po tych wydarzeniach 13-sto letni Amito, zastanawiał się czemu jeszcze żyje, skoro swoją moc odkrył już dawno temu... Dobił się doszczętnie, po matce zostały mu tylko zdjęcia, po ojcu chciał wymazać pamięć...
Zbierając wszystko do kupy, zrozumiał że musi coś zmienić w tym świecie pełnym wojen, cierpień jego receptą na przyszłość, okazuje się silna wola walki oraz konieczność odbudowania klanu... Pewnego dnia na opuszczonym polu bitwy, spotyka chłopca o imieniu Raichi, podobnego do niego twarz pełna cierpienia i  samotności. Amito nie czekając poznaje rówieśnika, który staję się jego przyjacielem oraz razem chcą osiągnąć pokój w świecie ninja... Lecz jak to zrobić ? Skoro teraz mają tylko siebie nie wiedząc gdzie podążać.
Nazajutrz chłopcy spotykają rannego i nie przytomnego shinobi, postanawiają mu pomóc... Ten za uratowanie  życia, eskortuje ich pod baczne oko Namikaze, by stworzyć z nich ninja w Akademi... Amito w końcu uwierzył w to że dla niego jest jeszcze jakaś nadzieja na lepsze jutro.

Ostatnio edytowany przez Amito Lata (2013-08-07 20:49:12)


http://i43.tinypic.com/wlq9sp.png

Offline

 

#94 2013-08-07 01:08:20

Sensei_Ayatane

Sensei

Zarejestrowany: 2013-08-04
Posty: 50

Re: Sala #1 - Prolog

Po poprawie tekst nie jest już tak absurdalny i w końcu można go ocenić. Jak pisałem poprzednio, pomysł na prolog jest ciekawy, choć nie wyróżnia się wiele od innych. Historia wydaje się być jednak bardzo skracana, co obniża niestety jej poziom. Sądzę, że gdybyś posiedział nad opowiadaniem nieco dłużej i rozłożył je na więcej akapitów, stałby (pod względem fabuły) na całkiem wysokim poziomie.
   Teraz niestety przyszła pora na wady. Jedną z nich, jest stylistyka; występują powtórzenia, miejscami brakuje znaków interpunkcyjnych, co zaniża sporo ocenę. Kolejną będzie kolorystyka prologu, której mimo mojej uwagi nie zmieniłeś. To również obniży twój wynik.
   Podsumowując, daję Ci 26 punktów statystyk, które rozdysponujesz w kolejnym poście.
Pozdrawiam,
Sensei Ayatane

Ostatnio edytowany przez Sensei_Ayatane (2013-08-07 21:43:06)

Offline

 

#95 2013-08-07 22:21:36

 Amito Lata

Zaginiony

1807447
Zarejestrowany: 2013-08-05
Posty: 18

Re: Sala #1 - Prolog

-> SIŁA - 1
-> WYTRZYMAŁOŚĆ - 3

-> SZYBKOŚĆ -1
-> REAKCJE - 8

-> UMYSŁ - 1
-> WOLA - 5

-> KONTROLA CHAKRY - 7


http://i43.tinypic.com/wlq9sp.png

Offline

 

#96 2013-08-10 23:37:39

Akira

Zaginiony

48303701
Zarejestrowany: 2013-08-10
Posty: 41

Re: Sala #1 - Prolog

Historię Akiry winniśmy zacząć od dnia jego narodzin. Chłopak na świat przyszedł w spokojnej rodzinie Senju, w kraju Ognia. Jego rodzice byli prostymi ninja, żyjącymi w spokoju... o ile można nazwać tak życie jakiegokolwiek ninjy. Tak czy siak, wiodło im się dobrze, nie mieli powodów żeby się skarżyć, zwłaszcza, że właśnie narodził im się syn. Dali mu imię "Akira" i na jakiś czas zrezygnowali ze swej pracy, by móc w spokojnie wychowywać syna, na co władze klanu przystały.

Pierwsze lata swego życia Akira miał spokojne i chociaż jego rodzice zapewne woleliby, żeby ich dziecko nigdy nie zostało ninja, tak jak oni i wiodło spokojne życie czasy nie pozwalały na to. Wyczekiwali odpowiedniego wieku, by spokojnie móc zacząć trenować syna na przyszłego zabójcę, bo właśnie tym byli ninja. W wieku pięciu lat Akira rozpoczął swój trening pod okiem rodziców, rok później władze wioski wybrały  grupę "nowego pokolenia", które miało udać się do akademii ninja, w skład wchodził również bohater tej historii. Tak więc treningi stały się jeszcze bardziej zażarte i wymagające, wszyscy chcieli, aby dzieci doskonale spisały się w szkole ninja, nie chcieli wypaść gorzej od innych klanów. W tym czasie rozpoczął się ciężki i wyboisty okres życia młodego Senju i jego kolegów z klanu, ale to miał być dopiero początek.

Cztery lata później młodzieniec został wysłany do akademii, wraz z innymi. Pod nadzorem kilku innych ninja z klanu wyruszyli na umówione miejsce w innym kraju, gdzie osoby z akademii miały przejąć młodych i zabrać ich do szkoły. Podróż trwała kilkanaście dni, w tym czasie Akira mógł spokojnie odpoczywać od ciężkich dni przelanych potem i czasem krwią podczas jego codziennych treningów. Czas podróży spędził na poznawaniu ludzi, ale również na poznawaniu umiejętności je klanu, podczas podróży bowiem eskortujący go ninja zgodzili się, by zademonstrować mu niektóre techniki klanowe, ale również i zwykłe. Czasem nawet skorzystał z kilku lekcji walki wręcz, które na pewno przydadzą mu się w przyszłości. Kiedy już dotarli na miejsce czekali na nich przedstawiciele akademii, pragnęli aby wszyscy się przedstawili, po czym złożyli pieczęcie i cała grupka młodziaków zasnęła. Kiedy Akira obudził się był w jakimś pokoju, niedługo musiał czekać, aby do środka weszła jakaś kobieta. Szybko się przedstawiła, po czym wyjaśniła mu całą okoliczność. Dowiedział się, że jest już w akademii i za kilka dni rozpocznie się jego nauka, która będzie trwała jakiś czas.

[Nie byłem pewny jak wygląda dokładnie akademia, czy ludzie tutaj ćwiczą i przechodzą ostateczny test, czyli prolog, czy może od razu tutaj przybywają i przechodzą test. Postanowiłem wybrać pierwszą opcję.]

Tak więc chłopak rozpoczął trening pod okiem jednych z najlepszych członków przeróżnych klanów, którzy wprowadzali studentów w świat ninja, zarówno teoretycznie jak i praktycznie. Co prawda treningi tutaj, nie były tak... "gwałtowne" jak w domu, jednak nauczyciele byli równie wymagający, niż jego rodzice. Całe dnie Akira przesiadywał w salach, lub na placach treningowych wraz z członkami swojej grupy, gdzie odpowiednio przygotowywał swoje ciało do ostatecznego testu, który miał nastąpić po dwóch latach. Młody Senju starał dawać z siebie wszystko, a nawet więcej starał się wyróżniać w grupie, zawsze celował wysoko. Jego ciężki trening opłacił się, po dwóch latach został od razu dopuszczony do testu, po którym w końcu mógł wrócić do swego kraju, wioski, domu i rodziców, ale również wtedy miała się zacząć jego przygoda jako ninja. Jak każdy Akira ma swoje marzenia i pragnie je spełnić, inspirowany swoim przodkiem Katsuro Senju.

Historia kończy się tutaj... na placu, gdzie wszyscy studenci wybrani do testu czekają, każdy na swoją kolej, by w końcu móc zakończyć swój trening w akademii ninja. Kiedy Akira usłyszał swe imię wolnym krokiem ruszył do wyznaczonej sali. Czas pokaże co przyniesie przyszłość...


http://s23.postimg.org/8b2uyjh3v/Obraz.png

Offline

 

#97 2013-08-10 23:57:19

Sensei_Ayatane

Sensei

Zarejestrowany: 2013-08-04
Posty: 50

Re: Sala #1 - Prolog

No no, muszę przyznać, że prolog jest napisany naprawdę bardzo dobrze. Zdarzyło się co prawda parę błędów interpunkcyjnych, czy stylistycznych (zażarte treningi ), ale poza tym opowieść przypadła mi do gustu. Szczególnie polubiłem twój styl pisania, który poza samą historią liczy się dla mnie najbardziej; dało się to zwyczajnie czytać, co więcej - sprawiało przyjemność.
   Fabuła nie jest jakaś niesamowicie senscyjna, nie ma śmierci rodziców, czy przyjaciół; to dodałoby nieco smaku, jednak zwyczajne, szare prologi również mają to coś. Zakończenie uznaję; mija się trochę z tematem (prolog - histroia postaci przed wstąpnieniem do akademii) aczkolwiek jest napisane porządnie. Najlepiej moje odczucia odda ocena, w postaci 45 punktów statystyk, które rozdysponujesz w następnym poście ;). Zaraz potem zapraszam serdecznie do Sali #1 gdzie nauczysz się pierwszych technik.
Sensei Ayatane

Offline

 

#98 2013-08-11 00:06:27

Akira

Zaginiony

48303701
Zarejestrowany: 2013-08-10
Posty: 41

Re: Sala #1 - Prolog

    -> Siła -  11
    -> Wytrzymałość - 11
    -> Szybkość - 7
    -> Reakcje - 7
    -> Umysł - 2
    -> Wola - 7
    -> Kontrola chakry - 7

Ostatnio edytowany przez Akira (2013-08-11 23:05:15)


http://s23.postimg.org/8b2uyjh3v/Obraz.png

Offline

 

#99 2013-08-11 20:19:46

Lorii

Zaginiony

48281659
Zarejestrowany: 2013-08-08
Posty: 35
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: członkini klanu
Wiek: 16

Re: Sala #1 - Prolog

>>THEME<<


Historia rozpoczyna się w krainie, daleko za opiewającymi pustkę górami, tam gdzie ziemia zaczyna się zielenić, a dzieci uśmiechać. Gdzie ludzie serdeczni, wspólnie walczą o swój dom, tak sadząc nowe krzewy, jak daleko od własnych chat, ukochanej ziemi Baigai, stają naprzeciw wrogom... Wiele blizn jawiło, i czyni to nadal oblicze historii. Walka, bez skrupułów, litości i jakichkolwiek konwencji, by uczynić jutro jaśniejszym, mniej krwawym. Jak kolejna blizna na manuskrypcie zapisanych fresk, pojawił się Gitaa Doubou. Początkowo niczym wieszcz dobrej nowiny, krążył poprzez świat, tak krwawy, pozbawiony słońca. I tak jak w wielu innych i w nim, bezład i bezsens toczonych walk, zamienił światło w mrok.
Każda wartościowa historia musi być wypełniona szczyptą goryczy, żalu i masy ofiar, na takim świecie przyszło nam żyć. Vergil Kiyoshi, jeden z elitarnych ninja klanu, ojciec Lorii poległy podczas incydentu w Hidari, znanego pod nazwą "Koncert Zmarłych". W tej historii bardzo istotna postać, choć w historii świata, jedynie jeden z wielu poległych. Zaczynał nadciągać zmierzch, nikt nie przypuszczał że razem z mrokiem, nadciągnie tak wielka przemiana, przynajmniej wielu jednostek, dla świata jedynie jedna blizna więcej. Zawsze mrok nadciąga niespodziewanie. Koniec pracy, widok szczęśliwego ojca w progu, ciepło domowego ogniska, goniec, wezwanie i tylko kilka pospiesznie rzuconych słów, niczym kamienie milowe przy linii życia, "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny". Wojna to życie, które nie może istnieć bez śmierci.
Tego wieczora, Lorii czuła że wydarzy się coś nieoczekiwanego, chłodnego. Jak kiedyś gdy wraz z matką wybrały się do Sashikan by odwiedzić ich chorującą babkę, widok obnażonych ostrzy i siekier, straszne twarze i pustka górskiej ścieżki. Gwałt i obrazy podświadomie wypierane z pamięci. Ją oszczędzili, na pół przytomną, pobitą i obdartą z niewinności, zostawiając na zawsze skrzywione zwierciadło. Tak i tym razem, Lorii wiedziała że widzi ojca po raz ostatni, jak i to że nie zawiedzie klanu, przyjaciela za którego gotów był oddać wszystko. Zginął oczywiście, jak wielu innych, daleko w Hidari, od córki, pełen strachu o jej los. Naturalnie wróg został pokonany, dzięki Kiyoshi Gamatt'owi. Po śmierci ojca, bohater klanu zaopiekował się osieroconą 10- letnią Lorii, jako że przez wiele lat przyjaźnił się z ojcem dziewczynki, był dla niej niczym wuj. Zapewniając dach nad głową i łożąc na wychowanie dziecka, niejednokrotnie dziwił się nad brakiem jakichkolwiek widocznych zmian w sierocie po stracie ostatniej ukochanej osoby. Dziewczyna dorastała otoczona wojownikami, przejmując ich sposób bycia, doświadczenia. By kiedyś zapewnić sobie godne życie jako jeden z obrońców klanu, by nie zostać ofiarą, a właśnie obrońcą i napastnikiem. Tak mijały lata, aż do momentu w którym lider Kiyoshi zdecydował się wysłać szesnastoletnią już Lorii, do Szkoły Ninja, by uczynić z niej w pełni wartościową członkinię klanu. Niewiele w powyższej historii jest wzmianek o jej bohaterce, jest to skutkiem okoliczności, które opisane, miały znaczniejszy wpływ na Lorii niż ona sama.

Offline

 

#100 2013-08-11 21:22:21

Sensei_Ayatane

Sensei

Zarejestrowany: 2013-08-04
Posty: 50

Re: Sala #1 - Prolog

No no, muszę przyznać, że to jeden z lepiej napisanych prologów, jakie przyszło mi czytać, zarówno biorąc pod uwagę fabułę, jak i stylistykę. Błędów nie było niemal w ogóle, zaś sam tekst bardzo przyjemnie mi się czytało. Muzyka, choć nie będzie punktowana, doskonale pasowała do opisanej historii.
   Przejdźmy zatem do trzonu prologu, czyli właśnie fabuły. Nie była ona może najoryginalniejsza (Mam na myśli śmierć rodziców) lecz w połączeniu z twymi umiejętnościami pisarskimi, utworzyła doskonałą całość. Życie Lorii po śmierci ojca jest stworzone bardzo przyzwoicie i szczerze mówiąc szkoda mi było, gdy tekst się skończył.
   Za tę świetną całość, nagrodzę Cię 50 punktami statystyk, które rozdysponujesz w następnym poście. Pamiętaj, że podstawowo masz wszędzie po jeden.

Pozdrawia i zaprasza do Sali #1
Sensei Ayatane

Offline

 

#101 2013-08-11 21:41:02

Lorii

Zaginiony

48281659
Zarejestrowany: 2013-08-08
Posty: 35
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: członkini klanu
Wiek: 16

Re: Sala #1 - Prolog

- Siła: 6
- Wytrzymałość: 6
- Szybkość: 11
- Reakcje: 11
- Umysł: 1
- Wola: 1
- Kontrola chakry: 21

Offline

 

#102 2013-08-16 01:54:08

Eijiro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-08-12
Posty: 68
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat

Re: Sala #1 - Prolog

Przodkowie chłopca o imieniu Eijiro  zapisali się na kartach historii już podczas wielkiej bitwy miedzy klanem Kiyoshi i Sabaku. Już wtedy zasłynęli jako utalentowani skrytobójcy. Świetnie sprawdzali się w każdym powierzonym im zadaniu. Byli szybcy, zdecydowani i przede wszystkim jak przystało na dobrego zabójcę, obojętni na uczucia. To właśnie ta obojętność była ich siła dzięki której byli tak skuteczni. Lecz nawet ich dosięgnął pocałunek najmroczniejszej z kochanek, śmierci.

Ci którzy przeżyli nie uważali poległych krewnych za bohaterów. Ich śmierć była dla nich tylko jednym z płatków śniegu spadających podczas zimy. Dla nich liczyła się przyszłość, nie przeszłość, więc kształcili swoje umiejętności bojowe, tak, by móc przekazać je przyszłym pokoleniom.

Zarówno matka jak i ojciec Eijiro kontynuowali tradycje swoich przodków. Z pozoru niewyróżniająca się niczym rodzina. Nie można było powiedzieć że żyją w dostatku ale też nie narzekali na biedę. Byli lubiani wśród innych rodzin ,może dlatego że nikomu nie wadzili. Żyli własnym życiem. Doczekali się jednego potomka. Był nim niepozorny chłopiec, chodź wielu miało co do tego wątpliwości ponieważ urodę odziedziczył po matce. Delikatne kobiece rysy twarzy, szczupła i zgrabna budowa. To właśnie taki wygląd sprawiał, że chłopiec był często mylony z dziewczynką. Miał na prawdę dużo wspólnego ze swoją matką. Po ojcu dostał  tylko charakter. Jednak to nie wystarczyło by mieć z nim dobry kontakt ,wręcz przeciwnie, chłopak nie kochał swojego ojca. Nie czuł z nim więzi jaka łączyła  go z matką. Słowo “kocham” i “ojciec” nie występowały blisko siebie w słowniku małego Eijiro. Wszystko wynikało z faktu że ojciec chłopca nie czuł tego co czuje prawdziwy ojciec do swojego dziecka. Obojętność była w nim tak mocno zakorzeniona, że nie potrafił kochać swojego dziecka. Nie poświęcał mu czasu. Wszystkim zajmowała się matka. Wielu uważa że matka nie może dać synowi tego co dałby ojciec ,lecz ta kobieta wywiązała się ze swoich obowiązków celująco. Chłopak nie odstępował niczym od swoich kolegów, można nawet powiedzieć ,że ich przewyższał. Mama Eijiro nauczyła go podstaw walki ,posługiwania się bronią i tropienia. Przygotowywała go na zostanie kolejnym skrytobójcą w rodzinie. Jednak chłopak już w wieku 12 lat wiedział ,że nie chce zajmować się tym czym jego rodzice.

Eijiro był bardzo ambitnym dzieckiem. Chciał osiągać coraz to wyższe cele ,które nie miały dla niego końca. Już w wieku 13 lat został przywódca młodej bandy gdy do krwi zbił starszego od siebie o dwa lata herszta bandy. Tak osiągnął swoje stanowisko. Mimo tego nie zapanował nad innymi z użyciem siły. Inni chłopcy sami opowiedzieli się po jego stronie i szybko zaczęli traktować go jako swojego przywódcę. Chłopak posiadał dar jednoczenia sobie ludzi. Szybko zjednywał sobie znajomych. Czuł z nimi więź silniejszą niż z własnymi rodzicami ,a już na pewno niż z ojcem. Szanował swoją matkę, ale nie kochał jej tak mocno jak powinien. Ojciec dla chłopaka pozostał nic nieznaczącym elementem w jego domu.

Sytuacja pogarszała się za każdym razem gdy ojciec jeszcze bardziej odsuwał się od swojego dziecka. Częste misje, podróże, wizyty w barze. Te ostatnie kończyły się prawie zawsze domową kłótnią. Eijiro nie przejmował się tym zbytnio, zawsze gdy sytuacja się powtarzała chłopak wychodził na podwórko i trenował. Dążył do ciągłej poprawy swoich umiejętności. Chłopak był tak ambitny że gdy trening mu nie wychodził ,powtarzał go tak długo aż osiągnął zamierzony efekt. Poświęcał dużo czasu ćwicząc, a miał go dużo ponieważ wiódł  beztroskie życie bez obowiązków domowych czy prac.

Noc jak każda inna,17 letni Eijiro jak każdej nocy ćwiczył rzut kunai’ami do celu na obrzeżach wioski. Po powrocie do domu zastał znaną już sobie kłótnie rodziców. Tym razem jednak sytuacja potoczyła się inaczej. Nastolatek  chciał udać się do swojego pokoju udając,że nie jest świadkiem żadnej sytuacji. Jego ojciec jednak nie chciał widzieć go w domu w takim momencie i próbował wyładować swoją złość na synu. Eijiro czuł od ojca smród alkoholu gdy ten próbował go uderzyć. W wyniku szarpaniny chłopak chcąc bronić się poddał się instynktowi. Ostra szarpanina. Przekleństwa. Jeden szybki cios. Jęk z bólu. Rozprysk krwi. W tym momencie ojciec chłopaka legł na podłodze z wbitym kunai prosto w serce. Chłopak był nieporuszony. Jakby nic się nie stało ominął zwłoki ojca i podał matce pomocną dłoń i powiedział spokojnym głosem “Już dobrze”.  Na ustach chłopaka pojawił się szczery i ciepły uśmiech, uśmiech którego jego matka nie widziała zbyt często.

Miesiąc po tym wydarzeniu chłopak został wysłany na spotkanie z osobą która miała zająć się dalszym kształceniem chłopaka. Tak na prawdę był to tylko pretekst dla którego jego matka wysłała swojego syna z dala od wioski by załagodzić całą sytuację. Chłopak wydawał się być tą samą osobą co kiedyś. Cieszył się na myśl, że będzie mógł się kształcić dalej. W wiosce załatwił już wszystkie sprawy.

Na miejscu spotkania chłopak został potraktowany środkami odurzającymi i przeniesiony do kolejnego środka transportu. Był w drodze do akademii. Obudził się dopiero na miejscu. Nie wiedział gdzie się znajduje ,wierzył że to miejsce gdzie ma pobierać dalsze nauki w celu stania się jeszcze lepszym wojownikiem. Czekał na dalszy rozwój spraw.

Offline

 

#103 2013-08-16 01:56:21

Sensei_Miyaguchi

Przybysz

Zarejestrowany: 2012-08-24
Posty: 37

Re: Sala #1 - Prolog

Co by tutaj dużo powiedzieć, prolog dobrze i starannie w miarę napisany. Cała fabuła jest poprawnie opisana oraz wcielona w prawdziwe realia naszej gry. Co prawda masz trochę literówek czy kilka słówek bez ogonka, ale są one nie liczne. Starannie opisałeś co się dokładnie działo, u mnie masz za to wielkiego plusa. Nie wiem skąd wy bierzecie taki chakrakter do pisania, ciągle tylko te utalentowane to Kiyoshi :P Styl pisarski mogę ci porównać jakbyś pisał książkę, to rzadko zdarza się na NCW i jest dość nie typowe, ogólnie nie mam za dużo do narzucenia, oprócz tych kilku błędów, nie ukrywam ciepło i przyjemnie się czytało twój prolog. Otrzymujesz ode mnie 55 punktów do rozdania w następnym poście. Następnie musisz napisać w sali pierwszej by tam kontynuować swoją naukę w akademii. I na ostatek dodam jeszcze, że posiadasz bardzo bogate słownictwo.

Po rozdaniu zapraszam do Sali #1 - "Trening jutsu"

Ostatnio edytowany przez Sensei_Miyaguchi (2013-08-16 02:00:10)

Offline

 

#104 2013-08-16 02:28:21

Eijiro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-08-12
Posty: 68
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat

Re: Sala #1 - Prolog

- Siła:  15
- Wytrzymałość: 5
- Szybkość: 10
- Reakcje: 10
- Umysł: 1
- Wola: 1
- Kontrola chakry: 20

Offline

 

#105 2013-08-19 23:33:52

 Lau

Zaginiony

48387494
Zarejestrowany: 2013-08-13
Posty: 19

Re: Sala #1 - Prolog

Theme

Moja historia rozpoczęła się dość banalnie. Dla niektórych taka pewnie też pozostanie, aż po ostatnie wersy. Cóż, przecież cierpienie, walka i ból po stracie najbliższych nie jest wyznacznikiem do zostania ninja. Jakiś czas temu szczęście stało się po prostu nudne. A każdy gdzieś w głębi siebie do tego właśnie dąży. Paradoks? Możliwe, tak czy owak, jeśli mam trzymać się tej właśnie reguły przyszłam na świat w 147 roku w tej nudnej rzeczywistości . W miejscu dalekim od wojny, cierpienia i śmierci. W miejscu gdzie każdy zdolny jest do współczucia, uśmiechu, gdzie każdy potrafi kochać.

Moim domem jest niewielka osada o nazwie Fosil, położona na południu krainy zwanej Enko, gdzie zajęciem większości mieszkańców była praca na roli. Tu jako jedynaczka, wraz z rodziną i przyjaciółmi wiodłam cudowne, szczęśliwe dzieciństwo. Wszystko tak kolorowe i piękne jak w bajce? Wystarczy jedynie odgrodzić się od zła. Tak było i w naszym przypadku. Jako kilkuletnia dziewczynka zgodnie z zaleceniami mego ojca Jaaku nie interesowałam się tym, co znajdowało się za murami. Za wysokimi na pięć metrów wieżami i ogrodzeniem otaczającym naszą osadę. Tam czeka nas tylko zguba powiedział mi kiedyś najstarszy mieszkaniec  Chimnoku. Uwierzyłam w te słowa, co pozwoliło mi zapomnieć o tamtym groźnym, niekończącym się, wolnym od wszelkich granic świecie.

Ale takie życie w zamknięciu nie jest przecież prawdziwe. Jak w bańce mydlanej, przez której ściany możesz zobaczyć tą prawdziwą rzeczywistość. Łącznikiem tych światów był właśnie Chimnoku. Mężczyzna zawsze ubrany w długie jasne szaty, o tak samo długiej siwej brodzie. Różnił się od reszty mieszkańców Fosil. Zawsze niespokojny i nieobecny. Jakby jego życie toczyło się nie tu, z nami, lecz gdzieś bardzo daleko. Czasem znikał na wiele godzin, a później przychodził do mego ojca z licznymi nowinami z drugiego świata.

Pewnego dnia coś się zmieniło. Tego nie dało się dostrzec gołym okiem. To się po prostu odczuwało. Jakby powietrze stało się cięższe, a każdy kolejny oddech, powodował delikatne ukłucie w płucach. Wojna w kraju Enko - bębniło mi w głowie wciąż i wciąż. Te słowa nie znikały z ust mieszkańców nawet na chwilę. Nie rozumiałam tylko czego wszyscy tak się boją, skoro nas ta wojna nie dotyczy.

Czy grozi nam jakieś niebezpieczeństwo? - zapytałam w końcu Chimnoku.
Nie mała, oni martwią się o swoje rodziny, które tam zostawili - szepnął.
Dlaczego więc po nie nie wrócą?

Milczał, wyciągając przed siebie jedynie palec wskazujący - Zobacz, tam jest duży głaz, jeśli go przesuniesz, pod nim zobaczysz podziemne przejście pod murem.  Pójdziesz tam kiedy będziesz gotowa. W Tobie ostatnia nadzieja, ale Twój ojciec jeszcze tego nie rozumie. Jesteś tu najmłodsza. Jako jedyna zostałaś poczęta i urodziłaś się w osadzie. O Twoim istnieniu nikt w Enko nie ma nawet pojęcia.
Po co mam tam iść? I skąd mam wiedzieć kiedy będę gotowa? Wtedy mimo napierającej ciekawości pomyślałam, że Cihmnoku jest po prostu starym dziwakiem.

Sytuacja w Fosil robiła się coraz gorsza. Nawet atmosfera w domu stała się nie do zniesienia. Mama płakała coraz częściej. Pewnego dnia wielka brama, której nikt nigdy nie odważył się nawet dotknąć, została otwarta. Tam czekał już na to bardzo wysoki mężczyzna z przepaską na głowie. Przeszedł przez osadę pewnym krokiem. Ojciec zaprosił go do środka i razem zamknęli się w największym pokoju naszego domu. Rozmawiali bardzo długo. Nie, to nie była rozmowa a raczej zacięta dyskusja, podczas której mama, jakby w obawie przed czymś, nie potrafiła znaleźć sobie miejsca.

Po paru godzinach, nieznajomy mężczyzna zaprosił mnie do środka pomieszczenia. Poczułam dumę. Usiadłam podekscytowana tak jak oni przy stole. Zdziwiło mnie jedynie zachowanie mego ojca, wychodzącego po chwili pośpiesznie z domu. Teraz  mężczyzna spojrzał na mnie. Westchnął i wyciągnął dłonie przed siebie, aby podeprzeć się na łokciach.

-Mała, czy wiesz, że Twoi rodzice tak jak i cała reszta mieszkańców tej waszej kryjówki  należała kiedyś do klanu ninja o nazwie Namikaze? Twój ojciec był kiedyś bardzo szanowanym w całym kraju wojownikiem. Szczególnie w czasie bitew wykazywał się niespotykaną odwagą.
Poczułam, że moja ekscytacja sięga szczytu. Mężczyzna mówił dalej - Wszystko jednak zmieniło się, gdy w klanie pojawili się łowcy niewolników. Z czasem ich działania rozszerzyły się po całym Kraju Wiatru, łapiąc kolejne ofiary. Rada nigdy nie sprzeciwiała się temu. Nielegalni łowcy byli dla nich po prostu łatwym sposobem na zysk. Młodzi nie potrafili tego zaakceptować. Buntowali się, a ich protesty zakończyły się publiczną egzekucją śmierci, wydaną przez starszyznę, aby utrzymać spokój i posłuszeństwo w klanie. Strach uciszył pozostałych młodych, ale teraz doświadczeni ninja wystąpili przeciwko. Na ich czele stał między innymi słynny wojownik Jaaku, który w obronie zmuszony był do zabicia jednego z członków rady. Wtedy Twój ojciec, Twoja matka i wszyscy jego pozostali zwolennicy musieli uciekać z Enko.

- Dlaczego musieli uciekać? - szepnęłam. Mężczyzna zawahał się na chwilę. Marszcząc brwi, jakby zastanawiał się co dalej powiedzieć.
- Zostali wygnani i nigdy nie mogą więcej przekroczyć granic kraju. To dlatego żyjecie tu, za murami, gdzie nikt nie może was znaleźć, gdzie jesteście bezpieczni. Teraz Ty musisz wrócić do klanu, aby dowieść racji. Aby oni wszyscy mogli wreszcie wrócić do prawdziwego domu i godnie walczyć ze swoimi rodzinami. .

Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. To dziwne, ale ani przez moment nie poczułam strachu. Wyszłam z pomieszczenia. Rodzice byli już gotowi. Mama wręczyła mi do ręki niewielką paczuszkę.
- To na drogę, przyda Ci się - wyszeptała przez łzy- Przywróć nam utracony honor córko.

Milczałam. Wiedziałam, że to ją rani, ale wtedy nie potrafiłam wydobyć z siebie żadnego sowa. Skierowałam się w stronę dużego kamienia. Wróć do nas kiedy będziesz gotowa - usłyszałam za sobą. A może tylko sobie to wyobraziłam, bo po prostu chciałam to usłyszeć.
Znalazłam podziemne przejście. Zaraz zatopiłam się w ciemnościach aby po chwili wyjść poza granice Fosil. Tam czekał już na mnie Chimnoku.

- Spójrz -powiedział wyciągając przed siebie dłoń. Podeszłam do niego i moim oczom ukazał się świat piękny i nieograniczony żadnymi murami. Ogromna, piaszczysta pustynia, która jedynie czekała na moje przybycie. To Twoja kraina mała, to właśnie Enko -usłyszałam.

I tak rozpoczęło się moje życie w świecie pełnym walki, niebezpieczeństwa i potęgi. W świecie ciekawszym, niż ten poprzedni, budzącym drżenie serca i ulotny uśmiech na twarzy.

Teraz po kilku latach życia z wujem  Chimnoku  w klanie Namikaze jestem gotowa aby wstąpić do akademii. Do dziś nie wiem kim był mężczyzna, który kiedyś pojawił się w naszej osadzie. Ale jestem mu wdzięczna, bo to dzięki niemu się tutaj znalazłam.  Kiedy tak jak mój ojciec Jaaku zostanę wojownikiem, zemszczę się i w ten sposób dowiodę, że to nie my jesteśmy przegrani.  Dopiero wtedy wszyscy dowiedzą się, kim naprawdę jestem.

Nazywam się Lau Namikaze i chcę zostać ninja.

Offline

 

#106 2013-08-20 00:15:58

Sensei_Shinsaku

Sensei

Zarejestrowany: 2012-09-15
Posty: 150

Re: Sala #1 - Prolog

Nie będę owijał w bawełnę. Wszystko fajnie, zgrabnie opisane. Co najważniejsze - jest to być może jedyny w ogóle prolog, a już z pewnością spośród tych, które sam miałem okazję oceniać, oparty na historii klanu. Czytałem komentarze z chatboxa, dotyczące twojego startu w akademii, który wzbudził niemałe emocje. I muszę przyznać, że ich poglądy były raczej podobne do tych należących do mnie.
   Ale do rzeczy... zajmijmy się twoją historią. Bardzo dokładnie przedstawione dzieje twojej postaci, zgrabnie udało ci się wpleść opowieść o losach jej rodziców. W ten sposób nie zostawiłaś nam żadnych wątpliwości, co do motywów działania poszczególnych bohaterów.
   Co więcej, styl pisania również może nas zaskoczyć niebanalnością, wyraźnie plasuje się powyżej przeciętnej. To wszystko sprawia, że nie może być inaczej. Przysługuje ci nagroda za starania w wysokości 60 punktów, które powinnaś przeznaczyć na rozwój statystyk twojej bohaterki w następnym poście. W razie problemów - wal śmiało na gadu! Powodzenia!

Offline

 

#107 2013-08-20 00:39:51

 Lau

Zaginiony

48387494
Zarejestrowany: 2013-08-13
Posty: 19

Re: Sala #1 - Prolog

- SIŁA: 20
- WYTRZYMAŁOŚĆ: 10
- SZYBKOŚĆ: 15
- REAKCJE: 15
- UMYSŁ: 1
- WOLA: 1
- KONTROLA CHAKRY: 5

Offline

 

#108 2013-08-21 14:10:50

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Sala #1 - Prolog

W wieku siedemnastu lat, Hisoka poznała wręcz idealnego dla siebie partnera. Był on nieco starszy, Kamiko miał około dwudziestu lat. Na jego twarzy często gościł uśmiech, a on sam zwykle był w dobrym nastroju. Posiadał brązowe włosy, a jego oczy były koloru zielonego. W Hisoce zakochał się z kilku powodów. Po pierwsze, tak samo jak on, nie przynależała ona do żadnego klanu. Tak więc, nie było żadnych problemów z ewentualnymi zaślubinami. Po drugie, była ona bardzo piękna. Jej czarne włosy sięgały niemal do pasa. Figura była nienaganna, można wręcz powiedzieć, iż była to kobieta idealna. Uroda nie była jedynym atutem, była również mądra i inteligentna. Niedługo potem, Hisoka i Kamiko postanowili się pobrać. Na początku wszystko było dobrze, oboje pracowali i ogólnie jakoś dawali sobie radę.
Po roku wspólnego życia zdecydowali się na dziecko. Tym oto sposobem, po dziewięciu miesiącach na świat przyszedł Yoshiko. Matka musiała zrezygnować z pracy. żeby opiekować się dzieckiem. Sytuacja jego ojca również nie była zbyt dobra. Kamiko został zwolniony ze swojej posady. Chciał on jednak wychować jedynego potomka w należytych warunkach. Łapał się każdego możliwego zajęcia, tylko po to, żeby móc wyżywić swoją rodzinę. I w ten właśnie sposób mijały lata, nie było to idealne życie, jednak cała trójka się o to starała. Życie w ubóstwie ma jednak wiele wad, jedną z nich jest większa szansa na zachorowanie. Tak tez się stało, padło na Hisokę, temperatura jej ciała wzrosła wręcz do niewyobrażalnej wartości. Nie mogła zrobić nic więcej niż leżenie w łóżku i spoglądanie na swoich bliskich. Niedługo potem stało się to, co wszyscy przewidzieli. Kobieta zmarła, zostawiając ukochanych samych na tym świecie. Po tym incydencie Kamiko niesamowicie się zmienił. Nie jest to dziwne, miłość jego życia umarła. Mężczyzna przestał przejmować się czymkolwiek, od tej pory większość czasu spędzał w samotności, pijąc przy tym bardzo duże ilości sake. Gdy to się stało,
Yoshiko miał już 13 lat. Nie był obojętny na to, co się dzieje. Chciał pomagać ojcu, jednak ten nie był już tego nie chciał. Ostatecznie, młodzieniec postanowił wyruszyć w wyprawę. Poza tatą, którego nie obchodziło już nawet własne życie, nic go już tam nie trzymało. Tak więc się stało, chłopiec bardzo dużo podróżował, a to co było mu potrzebne zwykle kradł. Mimo wszystko, jakoś dawał sobie rade. Z czasem nabył różne umiejętności. Potrafił dobrze walczyć wręcz, łowić ryby, polować. Można powiedzieć, że takie życie jak najbardziej mu odpowiadało. Pewnego dnia, gdy chłopiec miał 17 lat, szedł właśnie do sklepu, żeby "wziąć" sobie trochę jedzenia. Nie chodziło tu o wiele, lecz o zwykłą przekąskę. Mogło to być na przykład jabłko. Niestety, Yoshiko został zauważony, a więc sprzedawca wraz z ochroniarzem zaczęli go ścigać. Nie było to jednak tak łatwe, jak się wydawało. Mimo zdolności chłopca, został złapany przez goniącego go strażnika. Wtedy stało się coś bardzo nieprzewidywanego, a mianowicie chłopiec złożył ręce i uderzył go w klatkę piersiową. Jak się później okazało, chłopiec złamał mu dwa żebra. Jak na normalnego siedemnastolatka, było nie wręcz niemożliwe. Wtedy Yoshiko spostrzegł, że jest coś z nim nie tak. Zaczął się zastanawiać, czy ma szanse na opanowanie tej mocy. Wszystkiemu przyglądał się tajemniczy osobnik, który nagle zniknął z pola widzenia chłopca oraz pojawił się za nim. Po słowach -Nie bój się, jestem żeby pomóc. zemdlał, ponieważ jednym ciosem został znokautowany przez mężczyznę. Po kilku godzinach pojawił się tutaj...

Offline

 

#109 2013-08-21 14:29:20

Sensei_Ayatane

Sensei

Zarejestrowany: 2013-08-04
Posty: 50

Re: Sala #1 - Prolog

Generalnie historia sama w sobie nie wyróżnia się zbytnio od innych. Jest w niej trochę tragizmu, niecodziennych wydarzeń itp. Wyszła jednak całkiem nieźle, choć czasami nieco pogubiłeś się w tym co pisałeś. Zdarzały się powtórzenia czy błędy stylistyczne, ale nie było ich nadmiernie dużo, przez co całość dało się czytać, choć będzie za to minus. Drugą rzeczą, jaka mi średnio przypadła do gustu jest to, iż w prologu nie skupiłeś się na swojej postaci, a głównie na reszcie. Mimo, że liczy się ona również, mogłeś coś więcej napisać o Yoshiko, jego życiu po ucieczce z domu, czy coś w tym stylu. Uważam, że historia byłaby bardzo dobra, gdybyś każdą jej część rozwinął, co najmniej dwukrotnie.
   Podsumowując: Całkiem ciekawa fabuła, trochę błędów, nieco za krótkie niż być powinno; za całość, otrzymujesz dokładnie 39 punktów statystyk, które rozdysponujesz w następnym poście. Pamiętaj, że na start masz wszędzie po jeden!

Pozdrawia i zaprasza do Sali #1
Sensei Ayatane

Offline

 

#110 2013-08-21 15:40:15

Yoshiko

Zaginiony

47488859
Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 30

Re: Sala #1 - Prolog

Zastanawiałem się, czy nie napisać od nowa, ale 39pkt mi wystarcza.

- SIŁA: 12
- WYTRZYMAŁOŚĆ: 10
- SZYBKOŚĆ: 8
- REAKCJE: 6
- UMYSŁ: 1
- WOLA: 1
- KONTROLA CHAKRY: 6

Ostatnio edytowany przez Yoshiko (2013-08-22 14:53:28)

Offline

 

#111 2013-08-21 20:58:59

Shunji

Zaginiony

42960072
Zarejestrowany: 2013-08-21
Posty: 43

Re: Sala #1 - Prolog

Dziennik

Ósmy dzień Czwartego miesiąca; 149 rok
Obiekt 15 właśnie przybył do placówki. Cały potrzebny sprzęt i personel będzie gotowy do zabiegu w przeciągu kilku dni. Czas ten przeznaczymy na pomoc Obiektowi 15 w przyzwyczajeniu się do nowego otoczenia oraz osiągnięcie odpowiedniego stanu psychicznego, niezbędnego do przeprowadzenia zabiegu. Wszystkie potrzebne badania medyczne również zostaną wykonane w tym czasie. One oficjalnie zadecydują o gotowości do przeprowadzenia procedury.

Dziesiąty dzień Czwartego miesiąca; 149 rok
W trakcie niezbędnych badań prowadzonych na Obiekcie 15 wykryto kilkutygodniowy zarodek osadzony w ścianie macicy (tymczasowa nazwa: Obiekt 15.1). Ciąża utrudnia przeprowadzenie zabiegu i zmniejsza szanse na pozytywną reakcję. Jednak po naleganiach Obiektu 15 zabieg będzie przeprowadzony w wyznaczonym czasie.

Trzynasty dzień Czwartego miesiąca; 149 rok
Wszystko poszło zgodnie z planem. Pomimo ciąży zabieg wykonano bez żadnych natychmiastowych komplikacji, a zdrowie i stan psychiczny Obiektu 15 pozostaje bez zmian. Brak widocznych zmian lub reakcji po zabiegu ze strony Obiektu 15.1. Najbliższe miesiące zadecydują o sukcesie lub porażce projektu oraz o długotrwałych efektach ubocznych na Obiekcie 15 oraz 15.1.

Dwudziesty ósmy dzień Piątego miesiąca; 149 rok
Pierwsze tygodnie nie przyniosły żadnych zmian. Obiekt 15 zachowuje się w ten sam sposób jak przed zabiegiem. Jest zdrów i w pełni sił umysłowych. Obiekt 15.1 rozwija się bez problemów. Obiekt dodaje nam trochę pracy, jednak nie słyszę żadnych narzekań. Wszyscy są ciekawi jaki wpływ zabieg będzie miał na Obiekt 15.1.

Szósty dzień Siódmego miesiąca; 149 rok
Zdrowie oraz stan psychiczny Obiektu 15 pozostają bez zmian. Pierwszy wpływ na układ chakry został zauważony (więcej informacji w głównej bazie danych; akta Obiektu 15). Rozwój Obiektu 15.1 jest przyspieszony o dwa tygodnie względem zwykłej ciąży, jednak wszystko inne przebiega podręcznikowo.

Osiemnasty dzień Ósmego miesiąca; 149 rok
Obiekt 15 popadł w lekki stan paranoiczny, jednak bez żadnego uszczerbku na zdrowiu fizycznym. Wszelkie zmiany w układzie chakry zauważone wcześniej powróciły do stanu sprzed zmiany. Obiekt 15.1 nie wykazuje żadnych problemów, jednak jego rozwój ustabilizował się i wykazuje normalne cechy. Brak zmian w układzie chakry u Obiektu 15, po prawie czterech miesiącach od zabiegu, jest czymś niespotykanym i nie rokuje dobrze. Jeśli w przeciągu trzech tygodni nie zaobserwujemy żadnych pozytywnych zmian, będziemy zmuszeni rozważyć eksterminację Obiektu 15, a wraz z nim Obiektu 15.1.

Ósmy dzień Dziewiątego miesiąca; 149 rok
W przeciągu trzech tygodni paranoja Obiektu 15 pogłębiła się, a pozytywnych zmian nie zaobserwowano. Dziś postanowiliśmy eksterminować Obiekt 15. Jednak sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli, jednocześnie przekraczając nasze najśmielsze oczekiwania. Tuż przed podaniem ostatniego zastrzyku, Obiekt 15 zdawał się wyczuwać swoją sytuację i wpadł w stan kompletnego szału. Nie wiadomo, czy spowodowało to zagrożenie własnego życia, czy życia Obiektu 15.1. Moc i zdolności Obiektu 15 zwiększyły się przynajmniej dziesięciokrotnie. Cały personel, który stanął na jego drodze został zmieciony z powierzchni ziemi, a Obiekt zaczął szukać wyjścia. Utrata personelu, kryjówki oraz Obiektu 15 jest dla nas ogromnym ciosem, po którym ciężko będzie nam się pozbierać. Do tego strata Obiektu 15.1, który mógł otworzyć przed nami nowe ścieżki rozwoju jes...

---------

Tułaczka
Miyako obudziła się w lesie, siedząc oparta o pień jednego z drzew. Nie miała bladego pojęcia, czy wciąż znajduje się na terenie Yu no Kuni, czy może zawędrowała do Kraju Ognia albo gdzieś dalej. Jej biała, luźna koszula była podarta w kilku miejscach, a prawa nogawka spodni kończyła się na wysokości kolana. Wstała, podpierając się ręką i ruszyła prosto przed siebie. Po paru minutach odezwały się u niej instynkty wyuczone w przeszłości, lecz lekko przytłumione obecną sytuacją, i zorientowała się, że idzie na południe. Nie wiedziała gdzie się udać, jednak zachód od razu odrzuciła z powodu panującej Wielkiej Wojny. Przy jej stanie i wyglądzie wzbudzałaby za dużo uwagi oraz ściągała na siebie wścibski wzrok przeróżnych szpiegów lub informatorów. Wtedy przypomniała sobie historię o Ronin no Kuni. Miejscu dla wyrzutków, samotnych dusz bez żadnej przynależności klanowej czy osób, które chcą się znaleźć z dala od sytuacji panującej na kontynencie. Skręciła w lewo i  nie zważając na swój stan, ruszyła, wypatrując morza.
Po trzech dniach spokojnej wędrówki dotarła na brzeg. Fale rozbijały się o brzeg, szumiąc głośno. Zapach soli morskiej uderzył Miyako w nozdrza, a widok paru, niewielkich kutrów rybackich podniósł ją na duchu. Zaczęła przechadzać się wzdłuż brzegu, mocząc stopy w zimnej wodzie. Po chwili zauważyła mały, drewniany domek z werandą przed drzwiami oraz niewielką keję, jednak bez łódki. Podeszła do wejścia i zapukała trzy razy. Drzwi otwarła niska staruszka z uśmiechem i zmarszczkami na twarzy.
- Witaj, dziecko. W czym mogę ci pomóc? - spytała, po czym dokładnie przyjrzała się Miyako. - Nieważne. Wejdź do środka i odpocznij. Zaraz przygotuję ci nowe ubranie.
Miyako zaskoczona, nie odezwała się ani słowem. Przekroczyła próg i znalazła się w małej izbie z kuchenką, stolikiem i paroma krzesłami. Usiadła i zaczęła przyglądać się pokojowi, kiedy staruszka zniknęła w innym. Po chwili przyniosła nowy zestaw ubrań i buty. Kiedy Miyako ubierała się, babcia zaczęła coś gotować na swojej kuchence.
- Dziękuję bardzo, ale to naprawdę za wiele - powiedziała dziewczyna i zaczęła zbierać się do wyjścia. - Naprawdę dziękuję.
- Ależ nie ma problemu - odpowiedziała staruszka, jednak Miyako już tu nie było.
Wybiegła przez drzwi i ruszyła dalej na północ. W międzyczasie zauważyła łódkę przybijającą do kei z dziadkiem, który ze zdziwieniem przyglądał się dziewczynie. Po paru godzinach dotarła do portu, gdzie, z niewielkimi problemami, zaciągnęła się na statek płynący do Ronin no Kuni. Po tygodniu sprawnej żeglugi dotarła na wyspę i opuściła statek. W czasie kolejnych kilku dni znalazła opuszczony domek, podobny do tego, w którym została ugoszczona, i zadomowiła się w nim. Jako doświadczona zielarka i ekspert od trucizn i antidotów, szybko znalazła pracę i stały dochód.

---------

Poród i wspomnienia Miyako
Pod koniec Jedenastego miesiąca na świat przyszedł chłopiec. Shunji. Pomimo wczesnego porodu, prawie o miesiąc, dziecko było zdrowe oraz ważyło tyle, ile trzeba. Przez moment dziecko otoczyła niebieska aura, która wyglądała jak gromadząca się chakra, jednak w ułamku sekundy zniknęła. Zatroskana matka uznała to za wymysł jej wyobraźni i szybko o tym zapomniała. Myśl o czasie spędzonym w dziwnym ośrodku zepchnęła daleko w zakamarki świadomości. Pamiętała pierwsze miesiące pobytu tam, jednak kilka ostatnich dni zostało zapomnianych, w tym sposób w jaki wydostała się z ośrodka. Pomimo, że sposób opuszczenia kryjówki nie był znany dla Miyako, okoliczności przystąpienia do projektu wciąż były wyraźne w jej pamięci. Wydarzyło się to zaledwie dziesięć miesięcy temu. Trwała I Wielka Wojna Ninja. Każdy wojownik był potrzebny na polu walki, jednak dziewczyna obawiała się wojny. Nie należała do żadnego klanu ani nie posiadała ogromnych możliwości. Przeciętna kunoichi dorabiająca również innymi sposobami. Jej jedynym atutem, o którym nikt nie wiedział, była zaskakująco obszerna wiedza o zielarstwie, truciznach i antidotach. Jednak strach przed utratą życia był tak silny, że każdy powód do odroczenia wstępu do jednostek bojowych wydawał się dobry. Wtedy to po raz pierwszy usłyszała o tajemniczym projekcie. Zwykła rozmowa dwóch obeznanych ninja, którzy wypili parę kieliszków za dużo. Okazja sama się nadarzyła. Szybko znalazła osobę, o której mówili pijani i Miyako została zrekrutowana do projektu. Współrzędne zostały przekazane i dziewczyna cieszyła się z sześciu miesięcy bez wojny, śmierci, płaczu i bólu. Jednak po drodze zdarzył się wypadek, który zmienił jej życie. Podróżując po jednym z mniej uczęszczanych szlaków została zaatakowana przez grupę mężczyzn. Nie byli to ninja, jednak bez większych problemów unikali jej ataków. Jeden z nich obezwładnił ją i zaciągnął do krzaków. Tam zgwałcił ja i pozostawił związaną. Leżała tak parę godzin, analizując co się właśnie stało. Kiedy to do niej dotarło, rozpłakała się, lecz postanowiła iść dalej. Cała ta sytuacja nie zmieniała jej położenia, więc stłamsiła to wspomnienie i przyjęła maskę obojętności. W końcu dotarła do kryjówki i poddała się zabiegowi.

---------

Dzieciństwo
Chłopiec rozwijał się bardzo szybko. Pierwsze lata spędzał jedynie w pobliżu matki albo samotnie w bambusowym lesie, który znajdował się niedaleko. W wieku czterech lat spokojnie znał każdy zakamarek w promieniu kilometra od domu. Nieważne czy to była granica wielkiego bambusowego lasu, czy polana blisko domu, czy nawet niewielka rafa koralowa przy brzegu, który znajdował się parę minut spacerem od domu. Za to kontakt z innymi ludźmi na wyspie był dla chłopaka ograniczony. Miyako nie bardzo paliła się do życia towarzyskiego, a młody Shunji nie chciał na razie oddalać się od domu. Jedyną osobą, która odwiedzała regularnie ich dom był kurier zanoszący zioła, trucizny i antidota do sklepu oraz przynoszący dostawy prowiantu.
Jednak wraz z upływem miesięcy młody Shunji zaczął domagać się kontaktu z innymi ludźmi, szczególnie w jego wieku. W końcu, w wieku sześciu lat, Miyako pozwoliła synowi pójść do miasta lub wioski rybackiej i poznać pozostałą część społeczeństwa. Shunji wybrał drugą opcję. Widok morza uspokajał go i dodawał mu pewności siebie. Rzeczywistość przerosła jego najśmielsze oczekiwania. Wioska była pełna rybaków, którzy wrócili już ze swoich porannych wypraw. Teraz rozmawiali o tym, kto złowił większą rybę albo gdzie jest dobre łowisko. Shunji nigdy nie widział tylu osób naraz w jednym miejscu. Wszędzie chodził z otwartą buzią, rozglądając się dokoła, jednak nie mogąc skupić wzroku w jednym miejscu. Większość mieszkańców przyglądała mu się przez moment, po czym wracała do swoich interesów. Kiedy już miał opuścić miasteczko, zobaczył dziewczynkę, siedzącą na ławce przed jednym z domów. Uśmiechała się do niego przyjaźnie i machała nogami, które nie sięgały ziemii. Chłopak zainteresowany nową osobą, ruszył powoli w jej stronę. W końcu stanął przed nią z lekko zażenowaną miną.
- Cześć. Nazywam się Shunji. A ty? - spytał, starając się zabrzmieć poważnie, lecz jego głos był niepewny.
- Mina - odpowiedziała, po czym zeskoczyła z ławki, złapała chłopaka za rękę i pociągnęła go za sobą.
On nie za bardzo wiedząc, co się dzieje, nie stawiał żadnych oporów i ruszył razem z dziewczynką. Po paru minutach dotarli na targ. Mina Shunji'ego zrzedła jeszcze bardziej. Zapach świeżych i starych ryb połączony z wszelakimi barwami, które biły od każdego stoiska oraz z dźwiękiem wzajemnie przekrzykujących się sprzedawców był jak cios prosto w brzuch dla chłopaka. Nie spodziewając się niczego lepszego niż poznana wioska, Shunji został zaskoczony w sposób, który sobie nawet nie wyobrażał. Mina zaczęła oprowadzać chłopaka pomiędzy stoiskami, pokazując wszystkie dostępne rzeczy. Nie potrzebowali słów, by porozumieć się ze sobą. Wytworzyli pewien rodzaj więzi, którą  tylko dzieci są w stanie pojąć. Dzień szybko minął i para wróciła do wioski. Dziewczynka pomachała na pożegnanie i weszła do swojego domu. Szczęśliwy Shunji powoli wracał do mamy, by zjeść kolację i pójść spać.
Kolejne lata mijały na zabawach z koleżanką. Razem spacerowali po okolicy, nurkowali w morzu, łapiąc ryby rękami przy rafie koralowej, a czasem płatali przeróżne figle rybakom lub straganiarzom. Pomimo tego wszyscy mieszkańcy lubili parę i zawsze mieli jakiś mały poczęstunek przygotowany dla nich. Wszystko trwało tak przez kolejne sześć lat, dopóki nie pojawił się Takamasa.

---------

Treningi i początek podróży
Mina i Shunji siedzieli na jednej ze skrzyń, obserwując klientów kupujących ryby, kwiaty lub inne przedmioty. Uwagę chłopaka przyciągnął mężczyzna nabywający właśnie bukiet róż. Obserwował go przez moment i kiedy ten wdał się w rozmowę z innym klientem, Shunji zerwał się z miejsca i powiedział.
- Mam pomysł.
Pożyczył szybko nożyczki od jednego ze straganiarzy i po cichu podszedł do mężczyzny. Szum dokoła zagłuszył jego kroki i oddech, więc mógł spokojnie się zbliżyć. Kiedy drugi rozmówca odwrócił się, by coś pokazać, chłopak szybko poodcinał wszystkie korony kwiatów, po czym oddalił się niepostrzeżenie. Oddał nożyczki i zaczął obserwować. Mężczyzna, wciąż trzymając kwiaty z tyłu, opuścił targ i ruszył do wioski rybackiej. Shunji nie mogąc dłużej wytrzymać, wybuchnął śmiechem. Mina również uśmiechała się, spoglądając na chłopaka.
- Powinienem już iść. Mama będzie się niepokoić. Na razie, Mina - powiedział do dziewczyny i ruszył w stronę domu.
- Pa, Shunji - odpowiedziała cicho.
Po kwadransie chłopak dotarł do domu. Przez okno zauważył, że mama nie jest sama w pokoju, jednak nie był w stanie rozpoznać twarzy. Otworzył drzwi i wszedł do środka. Jego oczom ukazała się postać mężczyzny, któremu przed chwilą spłatał figla.
- Cześć. Nazywam się Takumasa. I z tego, co twoja mama mi powiedziała to wygląda na twoją robotę - powiedział z uśmiechem na twarzy i rzucił mi bukiet kwiatów.
Chłopak nic nie odpowiedział, złapał machinalnie wiązankę i spojrzał na mamę pytająco.
- Ja i Takumasa spotykaliśmy się, kiedy ty chodziłeś się bawić z Miną. Poznaliśmy się, kiedy on przyszedł do mnie, by mi podziękować. Moje antidotum uratowało mu życie podczas jednej z misji - powiedziała mama, głaszcząc syna po głowie. - Aha. Takumasa jest ninja, który mieszka wraz z innymi na tej  wyspie.
Shunji w końcu miał okazję, by przyjrzeć się mężczyźnie. Był wysoki i chudy, lecz z szerokimi ramionami i umięśnionymi rękami. Mogło to wyglądać śmiesznie, ale do niego to pasowało. Miał krótkie, czarne włosy, a na brodzie i policzkach kilkudniowy zarost. Jego niebieskie oczy bacznie spoglądały na chłopaka, który właśnie dokonywał jego oceny.
- Miło mi. Jestem Shunji - powiedział syn, podając rękę w geście akceptacji.
Od tego momentu chłopak zaczął spędzać więcej czasu z Takumasą, a mniej z Miną. Dziewczyna nie była zadowolona z tego powodu, ale nie wypowiedziała ani słowa protestu. Miyako na początku nie była zachwycona tymi treningami, jednak po roznowach z Takumasą ugięła się. Dwa lata minęły na codziennych treningach, które nadzorował ninja, kiedy był na wyspie. Chłopak wyrobił sobie kondycję i wytrzymałość. Jego masa i umięśnienie również się powiększyły, lecz nie na tyle, by przeważyć szybkość i zręczność, którą posiadał od małego. Takumasa tłumaczył mu zasady używania chakry i jej możliwości. Shunji wiedzę z tego zakresu chłonął najszybciej i najchętniej. Nieważne jak zmęczony był, zawsze mógł słuchać o żywiołach i oglądać techniki, które pokazywał mu mężczyzna. W końcu nadszedł dzień, kiedy Takumasa opowiedział mu o Szkole Ninja i jej historii. Zafascynowany Shunji słuchał i zapamiętywał każdy szczegół, by później wykorzystać tę wiedzę.
- Mógłbym cię nauczyć jeszcze wielu rzeczy, jednak wydaje mi się, że Szkoła Ninja będzie lepszym rozwiązaniem. Poznasz tam profesjonalnych nauczycieli i innych uczniów, którzy jak ty chcą zostać ninja - powiedział. - Droga tam nie jest łatwa, ale wierzę, że sobie poradzisz. Ja w tym czasie zaopiekuję się twoją mamą.
Chłopak rozpoczął przygotowania do podróży. Nie zajęło mu to wiele czasu. Nawet przekonanie matki do tego pomysłu poszło szybciej niż się spodziewał.
Nazajutrz pożegnał się i ruszył do wioski, z której odpływał statek na kontynent. Szybko wszedł na pokład i po godzinie wraz z załogą wyszedł na pełne morze. Po paru dniach dotarł Yu no Kuni. Mając w głowie mapę, którą pokazał mu Takumasa, wiedział, że musi iść na północny-zachód, by dotrzeć do Ta no Kuni, gdzie znajduje się Akademia Ninja. Obrał kierunek i po tygodniu spokojnej podróży dotarł na sam środek Kraju Pól Ryżowych. Dalej jednak jego wiedza kończyła się. Nie miał bladego pojęcia jak trafić do Szkoły. Usiadł na pobliskim kamieniu i zaczął się zastanawiać.


Motyw z eksperymentem i aurą przy porodzie jest wstępem do własnej umiejętności, którą mam w planach. Ewentualnie może być z tego sesja, jeśli mi nie wyjdzie. Sama organizacja odpowiadająca za eksperyment to otwarta sprawa, dająca kolejny wątek. Sprawa gwałcicieli może również przemienić się w fajny wątek przy dobrej narracji. Reszta rzeczy wydaje mi się, iż jest wyjaśniona w prologu.

Offline

 

#112 2013-08-21 21:36:20

Sensei_Shinsaku

Sensei

Zarejestrowany: 2012-09-15
Posty: 150

Re: Sala #1 - Prolog

Bardzo ciekawy prolog, stwarzający przede wszystkim tobie wiele możliwości. Taka podstawa do rozpoczęcia gry to najlepsze, co mogłeś sobie sprawić. Wiele niewyjaśnionych wątków może okazać się nieocenioną pomocą, podczas tworzenia fabuły twojej postaci i kreowania jej charakteru w późniejszych etapach gry. Osobiście jestem ciekawy, co się stało z Miną. Może i to jest dobry motyw, który warto by pociągnąć w przyszłości?
   Jestem pod wielkim wrażeniem, że z takim zamysłem stworzyłeś tę historię, aby uczynić swojego bohatera jeszcze ciekawszym. Szczerze powiedziawszy, nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się, co takiego zrodziło się w twojej głowie. A już z pewnością intryguje mnie ta umiejętność własna, o której wspomniałeś.
   Widzę, że ktoś odpowiednio się przygotował przed napisaniem tej historii! Opisy, kalendarium... W dodatku wszystko ciekawie opisane. Nagradzam cię 57 punktami statystyk, coby rzeczywiście okazało się, że twoje treningi z Takumasą przyniosły jakieś efekty! Rozdysponuj je w kolejnym poście, używając tagów "quote". No i cieszę się niezmiernie, że taki prolog wyszedł od Wyrzutków! Powodzenia!

Offline

 

#113 2013-08-21 21:49:39

Shunji

Zaginiony

42960072
Zarejestrowany: 2013-08-21
Posty: 43

Re: Sala #1 - Prolog

Siła: 1 ---> 17
Wytrzymałość: 1 ---> 7
Szybkość: 1 ---> 10
Reakcje: 1 ---> 7
Umysł: 1 ---> 5
Wola: 1 ---> 3
Kontrola Chakry: 1 ---> 15

Offline

 

#114 2013-08-22 21:44:57

 Nagisa Masoni

Wyrzutek

3276308
Zarejestrowany: 2013-08-21
Posty: 39
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 15

Re: Sala #1 - Prolog

-Jest tak ciemno… dlaczego? Co się dzieje?- powiedziała dziewczyna, a jej słowa rozniosły się niczym echo. Nagle rozbłysło się światło, tak jasne, że na chwilę ją oślepiło. Gdy jej oczy przyzwyczaiły się, zobaczyła, że jest przymocowana do łóżka, tak jakby była uwięziona. Dziewczyna, porządnie przestraszona, zaczęła się szarpać, lecz żadnego efektu to nie dało. Po dłuższej chwili zauważyła, że była ubrana w biały fartuch szpitalny. Nic nie przychodziło jej do głowy. Ani dlaczego, ani co się dzieję. Znów podjęła próbę uwolnienia się, tym razem na spokojnie. Gdy dziewczyna się uspokoiła oraz umysł działał jaśniej, mogła się uwolnić. Kiedy wstała z łóżka, od razu straciła równowagę i upadła na ziemię z wielkim hukiem. Próbowała jeszcze parę razy, lecz nie dało to żadnego efektu. Nie wiedziała dlaczego, nie może chodzić. Zrezygnowała z dalszych prób wstawania, dlatego zaczęła się czołgać ku drzwi, które były po drugiej stronie pomieszczenia. Trochę jej to zajęło zanim doczołgała się do wyjścia. Gdy była już pod drzwiami, ręką sięgnęła po klamkę, na jej szczęście otworzyły się drzwi. Lecz za tymi drzwiami rozlewała się ponownie ciemność. Nagle dziewczynie głowa zaczęła boleć, tak mocno, że krzyczała z bólu. Jej umysł pokazywał różne obrazy: próbówki, stół operacyjny, dziwne przyrządy. Nagle poczuła tak jakby ktoś wdzierał się w nią, poczuła ogromny ból w ciele. Odruchowo złapała się w to miejsce gdzie czuła ból, to była jej klatka piersiowa, poczuła że ma w tamtych okolicach dziwną bliznę.
-Co to jest?! Co się ze mną dzieje?- jęknęła z przerażenia. Dziewczyna ciężko oddychała, aż w końcu ponownie zapanowała ciemność.


15 lat wcześniej…



Istniała pewna rodzina, która posiadała dość sporo ziemi rolnej oraz duży drewniany dom. Skwar lał się z nieba, choć dochodziły godziny wieczorne. Nagle na progu ukazała się kobieta, dość wysoka, o kasztanowych włosach oraz ciemno zielonych oczach. Była w zaawansowanej ciąży.
- Kenji, wracaj do domu… obiad już podaje.- krzyknęła po czym wróciła do domu. Od razu skierowała się do kuchni, gdzie zaczęła nakrywać stół do posiłku. Gdy tylko skończyła pojawił się mężczyzna, który się uśmiechał od ucha do ucha. Miał kruczoczarne włosy oraz niebieskie włosy, był dość dobrze zbudowany, lecz to mogło wynikać z pracy jaką wykonuje. Podszedł do kobiety i pocałował ją w czoło, po czym schylił się i pocałował duży brzuch kobiety.
- Już wróciłem, jak się czujesz?- zapytał z troską mężczyzna.
- Dobrze…- odparła szybko, po czym podała jedzenie na stół, usiedli i w milczeniu zaczęli konsumować posiłek. 
- Bardzo dobre… dobrze kochanie ja muszę jeszcze dokończyć pracę i nie długo wracam… - powiedział po czym wstał od stołu, uśmiechnął się lekko, po czym wyszedł z domu. Kobieta wstała i pomyła naczynia, po czym poszła do łazienki odświeżyć się. Wzięła kąpiel. Było jej tak przyjemnie, że nie wiedziała, ile tam już siedzi. Gdy się zorientowała, że już dość długo, wyszła z wanny. Lecz w tej chwili poczuła duży ból w okolicach kanału rodnego, wskazujący na to że zaczął się poród. Z wielkim trudem wstała, opierając się o wannę. Nie wiedziała co robić, chciała owinąć się w ręcznik, lecz bóle były tak intensywne, że nie dała rady. Osunęła się na ziemię, i mimowolnie zaczęła przeć.  Nagle usłyszała jak ktoś wchodzi do domu i pomyślała, że to jej mąż.
- Kenji! Chodź tutaj szybko… zaczęło się… strasznie boli!- krzyknęła na tyle głośno by mężczyzna usłyszał. Gdy tylko to powiedziała, poczuła ogromny ból, jakby coś ją rozrywał od wewnątrz. Kobieta kątem oka zobaczyła mnóstwo krwi wokół siebie. Nagle ból ustawał, a na półprzytomna kobieta zobaczyła, że z pod jej nóg wyłoniło się niemowlę, które było całe w krwi oraz zaczęło głośno płakać. Kobiecie ulżyło, mimo że była wykończona, cieszyła się na widok niemowlęcia. 
- Kenji, chodź tu szybko…- powiedziała kobieta, biorąc dziecko na ręce. Usłyszała powolne, dość ciężkie kroki, które dochodziły z pokoju, zaraz za łazienką. Po paru chwilach kroki ucichły i otworzyły się drzwi. Szczęście które miała kobieta na twarzy przerodziło się w przerażenie. 
- Nie!!! Zostaw nas!– krzyknęła kobieta, mężczyzna który stał zakapturzony w progu łazienki, wyjął miecz samurajski i jednym ruchem krzyki kobiety ustały. Łazienka była w cała we krwi. Tajemniczy mężczyzna podszedł do niemowlaka, które płakało niemiłosiernie. Spojrzał na kobietę, która leżała martwa.
- Już nie będzie ono Ci potrzebne…- powiedział tylko, schował miecz i wyjął z torby duży koc, w który owinął dziecko i wybiegł z domu.

Teraźniejszość



Dziewczyna leżała na piaszczystej plaży, jakby nieżywa. Dopiero po paru godzinach, gdy słońce było dość wysoko, lekko poruszała dłonią, potem drugą. Podniosła lekko głowę, która była w piasku.
-Gdzie ja jestem?- powiedziała cicho, przewróciła się na plecy, słońce ją na chwilę oślepiło. Przetarła twarz ręką, pozbywając się trochę piasku. Usiadła, po czym zaczęła się dokładnie oglądać. Była bardzo wychudzona, tak jakby nie jadła od dobrych paru tygodni, zauważyła że jej włosy sięgają do pasa i mają kolor rudy. Była cała brudna, i miała na sobie fartuch, taki sam jak w jej śnie. Gdy tylko przypomniała sobie ten sen, zlękła się bardzo i odruchowo wstała, lecz nogi jej się ugięły i upadła na kolana. Nie wiedziała dlaczego odmawiają jej posłuszeństwa. Przerażona, zaczęła oglądać okolice w pozycji siedzącej. Zauważyła, że tuż przed plażą rozciągał się bujny las. Dziewczyna wiedziała, że nie może tu zostać, a więc zaczęła się czołgać ku lasowi, wiedząc że nogi jej w tej chwili nie posłużą. Minęła dobra godzina i w końcu dziewczyna doczołgała się na skraj lasu. Zauważyła, że las jest dość gęsty oraz że korony drzew są tak duże, że mało przepuszczają światła.
- Muszę odpocząć trochę…- powiedziała do siebie cicho, doczołgała się do pobliskiego drzewa po czym oparła się na nim. Dziewczyna zaczęła gorączkowo myśleć, nad tym skąd tu się wzięła, co z nią się działo. Po tej burzy mózgu doszła do wstrząsającego wniosku, malowało się na jej twarzy przerażenie.
-*Nie mam pojęcia co się działo ze mną oraz dlaczego tu się znajduję… nawet nie wiem kim jestem!!!*- pomyślała dziewczyna z przerażeniem. Długo trwało, dopóki się uspokoiła z tego wstrząsu. Nie wiedziała ile dokładnie, czy godzina, czy kilka godzin, czy nawet pół dnia. W końcu wzięła się w garść i postanowiła, by w końcu jej nogi poruszały się jak należy. W pobliżu siebie dziewczyna znalazła kij dość spory, by mogła się na nim podeprzeć. Trwało to zanim udało jej się w końcu utrzymać równowagę. Gdy już stanęła na nogi, lekko się jeszcze chwiała, lecz podtrzymywał ją kijek. Zaczęła robić małe kroczki, powoli jeden za drugim, aż w końcu po pół godzinie opanowała sztukę chodzenia, choć jeszcze musi się wprawić.

3 tygodnie później



Dziewczyna błąkała się wiele dni po lesie, lecz oprócz zwierząt, owadów oraz ptaków nie zobaczyła żadnego człowieka. Przez ten cały czas żywiła się tylko owocami i przy odrobinie szczęścia znajdywała wodopoje, dzięki którym nie umarła z pragnienia. Takie żywienie się dziewczynie nie wychodziło na dobre i była bardzo osłabiona.  Po całym dniu wędrówki, las był co raz rzadszy, aż w końcu przed oczami dziewczyny pojawiła się tafla wody. Zbiornik był dość duży i nie zauważyła, że jest połączony z morzem. Dziewczyna szybszym krokiem podeszła do brzegu, uklęknęła i zaczęła pić jak oszalała. Gdy w końcu się napiła, postanowiła że się trochę odświeży. Dlatego więc zdjęła ubranie i weszła do pasa do wody, gdzie zaczęła się opłukiwać. Nagle poczuła czyjąś obecność, odwróciła się raptownie i zauważyła, że na brzegu ktoś stał. Nie widziała dokładnie kto to był, ale z daleka mogła zauważyć, że raczej był to człowiek. Przejęta tym, że w końcu kogoś zobaczyła, zamachała ręką, nie wiele myśląc, ponieważ była cała goła. Zaczęła wychodzić z wody, niestety ten ktoś najwyraźniej się przestraszył i zaczął uciekać.
- O nie… CZEKAJ!!!- krzyknęła dziewczyna. Założyła pospiesznie fartuch, po czym zaczęła biec w stronę gdzie pobiegła tajemnicza postać. Niestety uciekła jej. Postanowiła iść za śladami, lecz urwały się przed drzewem. Nie wiedziała dlaczego, obejrzała drzewo, nie było jakieś wyjątkowe. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że mógł wskoczyć na drzewo i uciekać przeskakując z gałęzi na gałąź. Zrezygnowana dziewczyna zaczęła iść przed siebie, dopóki będzie na tyle zmęczona, że jej nogi odmówią posłuszeństwa. Nadchodził zmrok i dziewczyna, mimo że powinna się zatrzymać i rozbić obóz, nie zrobiła tego, tylko szła dalej. W końcu ciemność zapanowała w lesie. Nie było widać nic, ale było słychać przeróżne dziwne dźwięki. Dziewczyna zaczęła się bać, jej oczy się jeszcze nie przyzwyczaiły do ciemności. Nagle poczuła że na coś weszła i nawet nie zdążyła pomyśleć co, gdy poczuła ucisk, a po chwili, że znajduję się w powietrzu. Okazało się, że wpadła w pułapkę. Dziewczyna szarpała się, lecz nie mogła się uwolnić. Postanowiła dać sobie spokój i spróbować rano. Dziewczyna nagle otworzyła oczy po dość niespokojnej nocy – przez większość nocy nie mogła zasnąć. Usłyszała kroki, które dochodziły tuż za jej plecami. Usłyszała w oddali męski głos:
- Ciekawe, jaką zwierzynę udało się złapać…- powiedział mężczyzna. Kroki były coraz głośniejsze aż nagle ustały.
– O zobacz, to ją zobaczyłem w jeziorze!!! – powiedział drugi głos, również męski, lecz miał bardziej wyższy ton od tamtego. Było słychać w jego głosie nutę przerażenia.
- Przepraszam… ja nie chce nic złego zrobić… proszę pomóżcie mi, zgubiłam się…- powiedziała szybko dziewczyna, zanim obaj mężczyźni cokolwiek postanowili. Nie usłyszała odpowiedzi. Nagle poczuła cięcie siatki, po czym upadła z hukiem na ziemię. Dziewczyna uwolniła się z sieci i spojrzała w stronę mężczyzn. Jeden był dość wyskoki, oraz wyglądał na około 45 lat. Miał kruczoczarne włosy oraz zielone oczy. Był dość muskularny jak na taki wiek. Obok niego stał o wiele młodszy mężczyzna, miał około 20 lat, i był bardzo podobny do starszego.
-Kim jesteś?- powiedział starszy mężczyzna, a dziewczyna zauważyła, że w lewej dłoni ma nóż. -N-nie wiem… ja nic nie pamiętam…- odpowiedziała dziewczyna nieśmiało. Bała się, że uciekną, lecz obaj tylko popatrzyli się na siebie pytająco, po czym kiwnęli sobie nawzajem głowami, co trochę wyglądało dziwnie.
-Dobrze chodź z nami… może jakoś Tobie pomożemy...- powiedział starszy mężczyzna, po czym podał mi swoją dłoń. Dziewczyna wstała i podała swoją dłoń starszemu mężczyźnie.
-Niedaleko jest dom, tam doprowadzisz się do porządku oraz porządnie zjesz… bo powiem Ci szczerze okropnie wyglądasz- powiedział mężczyzna patrząc na dziewczynę zagadkowo.
-Dokładnie, jak kościotrup…- dodał drugi, dziewczyna nic nie odpowiedziała. Poczuła ulgę, że w końcu kogoś znalazła. 
- Jak się nazywasz?- zapytał się młodszy mężczyzna. Dziewczyna popatrzyła się na niego pytająco, wzruszyła ramionami.
- Tak jak mówiłam ja nic nie pamiętam… nie wiem jak mam na imię.- powiedziała po czym zrobiło jej się smutno, że nawet nie znała swojego imienia. To było przerażające. 
- A no tak, mówiłaś… kurczę to nie dobrze.- powiedział chłopak z troską w głosie, tak jakby naprawdę się tym przejął. Po około pół godzinie, w końcu drzew było mniej, aż nagle dziewczyna ujrzała małą polanę, która była otoczona lasem. Na końcu tej małej polony stał jednopiętrowy, drewniany dom. Nie był duży, lecz w sam raz nie dwie osoby. Gdy już byli pod drzwiami, starszy mężczyzna otworzył je, po czym wszyscy weszli.
-Dobrze rozgość się, czuj się jak u siebie w domu… zaraz Ci dam ręczniki i jak pójdziesz prosto do samego końca korytarza, będą tam drzwi i tam jest łazienka…- powiedział mężczyzna po czym po chwili dał dziewczynie ręczniki. Dziewczyna doszła do drzwi, o których mówił mężczyzna, po czym je otworzyła. W środku była duża wanna, umywalka, oraz WC. Dziewczyna zdjęła fartuch, który rzuciła na ziemię, podeszła do wanny i odkręciła kran z ciepłą wodą. Gdy wanna się wypełniła wodą, weszła do niej i poczuła ogromną ulgę. Siedziała tak wannie nie wiadomo ile, w końcu zaczęła się myć. Po około dwóch godzinach wyszła z wanny czysta. Podeszła do lusterka i dopiero wtedy zobaczyła siebie w całej okazałości. Rzeczywiście dziewczyna była bardzo wychudzona, lecz miała kobiece kształty. Nie wiedziała ile lat ma, lecz wiedziała, że na pewno mniej niż chłopak. Rozczesała swoje długie rude włosy, po czym zobaczyła na wieszaku szlafrok. Wytarła się do sucha i go założyła. W końcu wyszła z łazienki. Szła holem, aż dotarła do salonu, gdzie na kanapie siedział młody mężczyzna. Podeszła do niego, po czym usiadła koło niego na kanapie. 
- No trochę lepiej wyglądasz…- powiedział z uśmiechem chłopak.
- Nazywam się Jun Masuri – dodał, po czym wyciągnął rękę w stronę dziewczyny. Ona nie wiele myśląc, odwzajemniła uścisk dłoni.
- Ja niestety się nie przestawię…- powiedziała dziewczyna smutnym głosem. Nadeszła cisza, dziewczyna zauważyła, że chłopak gorączkowo nad czymś myślał.
- Jak chcesz to może wymyślimy Ci jakieś imię? – zaproponował nieśmiało chłopak. Dziewczyna ucieszyła się na samą myśl, że dostanie imię. Kiwnęła głową na znak że się zgadza. Chłopak zaczął wymieniać imiona, lecz dziewczynie nie za bardzo się podobały. 
- Może Nagisa?- powiedział drugi głos, starszy który dochodził za ich plecami. Oboje się odwrócili, mężczyzna, trzymał coś w ręku. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Tak! Podoba mi się, może być Nagisa!- powiedziała dziewczyna, po czym mężczyzna podszedł do niej i podał jej to co miał w ręku. Okazało się że to były ubrania.
- Przebierz się w to. Powinno na Ciebie pasować, to były ubrania mojej żony…- powiedział krótko mężczyzna, po czym odwrócił się i skierował się w kierunku drugiego pomieszczenia.
- Zaraz będzie obiad…- rzucił tylko.  Mężczyzna przygotował obiad, który szybko zniknął z stołu. Starszy przestawił się jako Kenji. Wiedział, że dziewczyna jest wygłodniała, więc przyszykował sporo dokładki. Nagisa jadła i jadła, nie było widać końca. Dopiero po 11 dokładkach zaspokoiła swój głód tak, że nie mogła ruszyć się z miejsca. W domu była przyjemna atmosfera, wszyscy rozmawiali do późna. W końcu Kenji zagonił dwójkę żeby poszli już spać. Jun pokazał jej pokój, pożegnał się z nią, i gdy tylko dziewczyna weszła do pokoju, rzuciła się na łózko i momentalnie zasnęła.
Dni mijały, Nagisa bardzo dobrze się czuła w nowym otoczeniu. Mężczyźni okazali się bardzo przyjaźni, i chętni do pomocy. Dziewczyna myślała, że Jun jest synem Kenjego, lecz okazało się później że nie byli ze sobą spokrewnieni. Nie wiedziała jak się dostał na tą wyspę. Dziewczyna była nieśmiała, więc nie wypytywała tak bardzo. Nagisa w zamian za pomoc, musiała im pomagać w różnych pracach. Głównie do jej zadań należało sprzątanie domu, oraz pielęgnowania ogródka za domem z warzywami. Gospodarstwo było samowystarczalne.  Nagisa dowiedziała się od Juna, że mieszkają na wyspie, jak to on określił, wyspie wyrzutków, a dokładnie na Ronin no Kuni. Nie pytała dlaczego tak się nazywa ta wyspa, lecz dowiedziała się że dużo ludzi pojawia się na wyspie, po to aby potrenować przed przystąpieniem do Akademii Ninja, dzięki której mogą się nauczyć niezwykłych umiejętności. Niestety niewielu wiedziało, gdzie ta akademia się znajduję. Dlatego tułali się po wyspie, mając nadzieje, że los do nich się uśmiechnie i spotkają kogoś kto naprowadzi ich na akademię.
Pewnego dnia, gdy Nagisa sprzątała dom, wbiegł do domu Jun. Dziewczyna się przestraszyła tak nagłej wizyty chłopaka, bo wiedziała że powinien być z Kenjim. Podbiegł do dziewczyny szybko i ją ucisnął.
-Udało się!!! Pójdę do Akademii!- powiedział Jun rozpromieniony. Dziewczyna tylko odwzajemniła uścisk.
- To super!- powiedziała tylko, lecz uświadomiła sobie, że w takim razie chłopak będzie musiał opuścić wyspę, co powodowało, że nikt nie będzie pomagał Kenjemu. 
-Jak tego dokonałeś?- zapytała się Nagisa chłopaka, z zaciekawionym głosem. Lecz chłopak nie chciał powiedzieć jak tego dokonał, nie dopytywałam się. Kenji jak się dowiedział o tym nie był zbyt zadowolony, w końcu traktował go jak syna. Lecz nie mógł go zatrzymać.
Po paru dniach chłopak opuścił wyspę i zostawił Nagisę z Kenji'm samych. Dziewczyna musiała przejąć wszystkie obowiązki chłopaka. Dzięki temu nauczyła się polować na zwierzynę, oraz innych przydatnych umiejętności.  Minął rok, chłopak skończył akademię i został pełnoprawnym ninja. Wrócił do domu, gdzie czekał na misje. Dziewczyna co raz rzadziej widywała chłopaka w domu. Jun bardzo zainspirował dziewczynę. Myślała, że jak się dostanie do akademii, może wyrośnie na potężną kobietę i odzyska swoją pamięć oraz tożsamość. Lecz to były ciche marzenia dziewczyny.
Pewnego dnia przycisnęła chłopaka, by wyjawił jej lokalizację szkoły. On, po ostrzejszej wymianie zdań, w końcu się ugiął i wyjawił jej położenie akademii. Dziewczyna od razu zaczęła się pakować i przygotowywać do wyprawy. Zostało jej tylko powiadomienie Kenji'ego o jej planach. Wiedziała, że będzie ciężko mężczyźnie bez jej pomocy, ale to było jej życie i to ona o nim decydowała. Następnego dnia opuściła wyspę statkiem i dostała się na kontynent. Po paru dniach wędrówki dotarła na przybliżone miejsce, gdzie mogła być szkoła. Jednak nic się nie działo. Założyła obóz i czekała. Pewnego dnia dziewczyna wczesnym rankiem wyszła na polowanie, uzbroiła się w łuk oraz nóż. Gdy dziewczyna była już głęboko w lesie, zobaczyła na horyzoncie, pasącego się jelenia. Nagisa zaczęła się powoli zbliżać do zwierzęcia tak, aby go nie spłoszyć. Wyciągnęła łuk i zaczęła do niego celować. Dziewczyna usłyszała trzask gałęzi, spojrzała się na jelenia a ten się spłoszył i uciekł. Nagisa wkurzyła się bardzo, wiedziała, że to nie ona to zrobiła, ponieważ stała nieruchomo. Rozejrzała się dokoła, lecz nikogo nie zobaczyła. Czuła czyjąś obecność, co trochę dziewczynę przerażało, że nie mogła zlokalizować tego czegoś. Wyciągnęła nóż, i znów zaczęła się rozglądać po otoczeniu. Poczuła nagle jak ktoś lub coś stoi za jej placami, odwróciła się gwałtownie, lecz nikogo nie było. Nagle Nagisa poczuła że odpływa, aż w końcu straciła równowagę i wylądowała na ziemi, jeszcze chwilę była świadoma to co się dziele, lecz nie trwało to tak długo. Po pół minucie straciła przytomność.

Offline

 

#115 2013-08-22 21:56:50

Sensei_Batsu

Sensei

Zarejestrowany: 2013-08-05
Posty: 14

Re: Sala #1 - Prolog

Skomentuję to krótko. Historia trzyma w napięciu, swojego rodzaju środki mające zawęzić akcję działają. Nie jest to może opowieść na skalę książki, ale podczas czytania tego nie byłem specjalnie znużony. Co prawda może to wina tego, że jestem świeżo po gimbazie, a i lubuję się w fantastyce, spodziewałem się więcej mordów i gwałtów, gdyż były takie okazje, których prawdziwy wieśniak naprawdę by sobie nie odmówił ;)
Jest jednak perełka w całej historii, która nadaje jej odrobiny niedorzeczności, a i zarazem jest niespotykana. A bo widzisz, lokalizacja Szkoły Ninja jest ukryta. Uznałaś to w swojej historii, ale wszyscy pisali, że ktoś ich tam zabierał. Ty nie. I właśnie za tą odwagę i dużą ilość dostajesz aż 48 punktów do statystyk, które rozdzielisz w następnym poście. Poszło ci lepiej niż mi. Zachęcam do dalszej aktywnej gry i życzę powodzenia!

Offline

 

#116 2013-08-22 22:13:04

 Nagisa Masoni

Wyrzutek

3276308
Zarejestrowany: 2013-08-21
Posty: 39
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 15

Re: Sala #1 - Prolog

Siła: 1 ---> 11
Wytrzymałość: 1 ---> 10
Szybkość: 1 ---> 10
Reakcje: 1 ---> 4
Umysł: 1 ---> 5
Wola: 1 ---> 5
Kontrola Chakry: 1 ---> 10

Offline

 

#117 2013-08-23 16:50:17

 Tajima

Klan Uchiha

48387231
Call me!
Skąd: gdynia
Zarejestrowany: 2013-08-23
Posty: 3
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: sharingan
Płeć: mężczyzna

Re: Sala #1 - Prolog

Tajima uchiha syn Kazuya uchiha poczęty z Mayumi uchiha wy domu na obrzeżach kraju ognia. Gdy miał 5 lat wioska z tą chatą została obrabowana przez bandytów. Ojciec heroicznie walczył ale poległ w walce matka została zgwałcona ale Tajimie udało mu się uciec. Po ucieczce postanowił iść wgłąb kraju ognia po ale miał szczęście. Bo po kilku dniach został znaleziony przez męszczyznę, który dowiózł go do klanu uchiha poznawszy jego smutną historię. W klanie dostał porządne ubranie i dali mu jeść (muszę dodać że w 4 miesiące przed atakiem ojciec uczył go kontrolowania chakry). Mężczyźni z klanu widząc to wysłali go do akademii.
Nie wiem czy mogę to napisać w tekście ale w przypadku Sasuke. Tajima aktywował pierwszy stopień    sharingana.
za błędy przepraszam

Ostatnio edytowany przez Tajima (2013-08-23 16:53:24)

Offline

 

#118 2013-08-23 16:56:09

Sensei_Batsu

Sensei

Zarejestrowany: 2013-08-05
Posty: 14

Re: Sala #1 - Prolog

O nie, niestety nie mogę tego zaakceptować. Po pierwsze, opis jest strasznie krótki! Porównaj go sobie do historii, które gracze pisali powyżej. Ja rozumiem, że nie chcę się tego pisać, ale wstawić 7 linijek to przesada, większość normalnych, przeciętnych postów ma więcej.
Dodatkowo, napisałeś, że aktywowałeś Sharingana na pierwszy poziom. Nie da rady, tutaj Sharingana możesz aktywować sam, dopiero po zdaniu Szkoły Ninja.
Reasumując, katastrofalna sprawa, nie chodzi o to, że jest krótko, ale nie ma nic w zasadzie o twojej historii, tylko kilka krótkich wzmianek o rodzinie. A gdzie relacje, znajomi, jakieś inspiracje, coś co wpłynęło na twój charakter? Proponowałbym tobie po prostu napisać prolog od nowa, a w zasadzie musisz to zrobić. W razie kontaku pisz do mnie na PW lub GG:47463267

Offline

 

#119 2013-08-23 17:56:10

 Tajima

Klan Uchiha

48387231
Call me!
Skąd: gdynia
Zarejestrowany: 2013-08-23
Posty: 3
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: sharingan
Płeć: mężczyzna

Re: Sala #1 - Prolog

Informacje
Tajima Uchiha syn Kazuya Uchiha poczęty z Mayumi Uchiha w klanie Uchiha. Matka zmarła po porodzie.
Dorastanie
Pierwsze lata przebiegały normalnie więc przeskoczę do wieku 3 lat. W tym wieku zgubiłem się idąc na spacer z ojcem do lasu przysną a ja odszedłem w głąb pamiętam to jak przez mgłę ale ojciec mumiowi mi że odnalazł mnie po dwu godzinnej ekspedycji. W wieku 5 lat zacząłem zaprzyjaźniać się z dziećmi z sąsiedztwa nic specjalnego zwaby na podwórku. Wiecie granie w piłkę, berek. Natomiast w wieku 6 lat zaprzyjaźniłem się Kenta Uchiha byliśmy jak bracia. Ta przyjaźń była dla mię pozytywna w skutkach zaczęliśmy razem poznawać świat. Zaczęliśmy bawić się razem: łapać motyle, oglądać robaki, to co małe dzieci lubą robić.  To były moje najlepsze lata życia. Lecz rok później rodzice Kenty zostali zamordowani w brutalny sposób ,tak zwany atak stu cięć polegający na zadaniu jak największej ilości cisów przy omijaniu głównych organów. Nikt nie wie przez kogo. Mimo iż ,że ta sprawa nie dotyczyła mnie bez pośrednio smutno mi było z powodu Kenta. Kilka dni po morderstwie Kenta nie mogąc wytrzymać z rozpaczy popełnił  腹切り harakiri. Jego postępowanie wstrząsnęło mną potrzebowałem roku by ochłonąć. a w czasie tego roku  zacząłem zastanawiać się nad złem, wtedy doszło że niemożna wszystkim ufać bo mogą być źli bądź mogą złamać komuś serce. Stałem się wtedy spokojniejszy i bardziej opanowany. W 8 roku życia poznałem więcej dzieci ale nikogo tak dobrze jak Kenta. Moimi bliższymi przyjaciółmi którzy wpłynęli na mię pozytywie ponieważ byłem bardziej radosny i odciągnęli od przemyśleniach na temat zła. Byli  Mamoru Uchiha i Hotaru Uchiha. popełnialiśmy różne głupie żarty malowanie domów. (dziecince życie na krawędzi ;P) I w końcu ostatni rok przed wstąpieniem do szkoły ninja. W tym roku zacząłem bardziej integrować się dziećmi z otoczenia stałem się bardziej śmiały i rozsądny w wypowiedziach starałem myśleć nad tym co powiem a nie gadać bez przyczyny. W czasie tego roku zdobyłem pozytywne opinie na temat mojej osoby oraz wielu przyjaciół. Jeszcze pięć dni do wstąpienia do szkoły czuję satysfakcje i pod ekscytowanie ale runiesz nie pokój związany z kłopotami które mogą pojawić się z powodu nowej sytuacji lecz.
DAM Z SIEBIE WSZYSTKO!!!!      

Ostatnio edytowany przez Tajima (2013-08-23 21:11:39)

Offline

 

#120 2013-08-23 18:26:51

Sensei_Akami

Sensei

42754256
Skąd: Sensei
Zarejestrowany: 2012-11-18
Posty: 129
Klan/Organizacja: Sensei
KG/Umiejętność: Sensei
Ranga: Sensei
Płeć: Sensei
Wiek: Sensei
WWW

Re: Sala #1 - Prolog

Nie mogę uznać tego prologu z jednej prostej przyczyny. Jest całkowicie niezgodna z realiami NCW, w których nie między innymi ŻADNEJ z postaci która pojawiła się w Anime&Mandze (wyjątkiem są summony). Co więcej długość mocno ponad przeciętnej. Pomijając to, że jak możesz napisać w "prologu" swojej postaci, że umarła? Mógłbym wymieniać dalej, ale powiem tylko, że cała historia do poprawy.

EDIT:
Dalej nie mogę zaakceptować prologu z paru powodów:
1) Kompletny brak zgodności z realiami naszego forum. Czasy NCW obejmują okres zanim powstały wioski ninja, wobec tego...
- Nie ma trzyosobowych, numerowanych drużyn.
- Nie istnieją misje rangi D, C, B, A, S.
- Do akademii (tutaj szkoły ninja), idziesz dopiero po zaakceptowaniu prologu
- Postacie takie jak Madara i Izuna nie istnieją.
2) Jeżeli zaakceptowałbym prolog o takiej długości, skrzywdziłbym wszystkich twoich poprzedników.
3) Kompletny chaos, zagięcie czasoprzestrzeni. Raz piszesz, że masz żonę i dziecko, po czym wracasz do dziecięcych lat. Nie jesteś jasnowidzem, równie dobrze możesz zginąć podczas gry w młodym wieku.
4) Bardzo słaba interpunkcja i błędy ortograficzne.

Prolog czyli de facto przeszłość postaci ma diametralne znaczenie, ponieważ to ona kształtuje postać. Dlatego musi być dopieszczony i dopięty na ostatni guzik.

Ostatnio edytowany przez Sensei_Akami (2013-08-23 19:02:06)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
rekomendowana strona licensed money lender