Ogłoszenie


#201 2015-01-19 22:17:46

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

    Podróż trwała dosyć długo, jednak nie była dla mnie męcząca. Byłem lekko zestresowany, ale wynikało to tylko i wyłącznie z podniecenia. Nareszcie miałem okazję się przetestować, sprawdzić swoje umiejętności. Wreszcie nadszedł moment, na który czekałem od tylu lat. W końcu mogę wykorzystać to, czego uczyłem się przez ponad pół dekady. Niemal cały trząsłem się z podekscytowania. Starałem się jednak opanować te emocje, takie zachowanie mogłoby mieć bardzo złe skutki. Wiedziałem, że konsekwencje takiego zachowania w walce czy też podczas śledzenia mogą być fatalne. Mimo to, ciężko było mi zachować zimną krew.
    Nie miałem zbyt dokładnych informacji. Wiedziałem jedynie, że kryjówka rabusiów jest na wschodnich obrzeżach lasu, który jednak nie należał do najmniejszych. Nie lada wyzwaniem zdawało się znalezienie tak małego punktu na takim dużym obszarze. Nie było na co czekać, bez ceremonii wziąłem się do roboty. Zacząłem przeszukiwać kawałek po kawałku, próbując przy tym zostać niezauważonym. To ja musiałem być tym, który pierwszy zobaczy przeciwnika. W związku z tym musiałem zachować ostrożność przy każdym kroku. Uważałem również na różnorakie pułapki. W końcu jest to kryjówka złoczyńców, na pewno zabezpieczyli swoją "bazę" dokoła, przygotowując się tym samym na ewentualne wizyty nieproszonych gości, takich jak ja. W tym rejonie mogły być również pułapki na zwierzynę. Starałem się mieć oczy dokoła głowy, a każdy mój ruch był spokojny, naturalny i cichy. Nie chciałem polec na starcie.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#202 2015-01-19 23:18:53

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Wyrzutek postanowił dostać się do lasu. Wyruszył więc z siedziby swojej organizacji do zbioru bambusów. Rośliny te zachwycały, głównie swoimi rozmiarami. W tym skulisku określenie położenia bandytów na pewno musiało być trudne. Yoshiro nie przejmował się tym, lecz skupił na drogocennej wskazówce. Trzeba badać wschodnie rejony lasu, aż natrafiłem się na jakiś ślad. W końcu człowiek nie jest nieomylny. Nawet ninja popełniają błędy, a co dopiero zwykli bandyci. Ci mogli nawet nie pokusić się o specjalne ukrycie ich siedziby. W końcu w takim gąszczu trudno jest znaleźć coś więcej niż mech...
     Yoshiro początkowo oparł swój pomysł na odzyskanie przedmiotu poprzez zwykle wejście do obozu, a następnie wyzwanie złodziei na pojedynek. Teraz trochę zmienił taktykę. Być może pragnął zaatakować z zaskoczenia? W sumie to mógł zakraść się do obozowiska i odebrać zgubę. Miał mnóstwo opcji. Ograniczała go tylko wyobraźnia, a także ilość bandytów. W końcu ciężej jest pokonać całą brygadę, niż kilku żigolaków. Można rzec, iż decyzja o sposobie interwencji pozostała odłożone w czasie. Trzeba najpierw znaleźć miejsce,  a dopiero potem martwić się atakiem.
     Młodzieniec szukał dokładnie. Oglądał krzewy, bambusy, podłoże. Wszystko w celu ustalenia czy nie ma tutaj jakichś śladów. Trudno było to ocenić, przynajmniej po krótkim czasie szukania. Na razie młody mężczyzna zbadał tylko obrzeża. Niestety, nie było tutaj niczego szczególnego. Z drugiej strony, kto zakłada obóz blisko gąszczu. Lepiej przecież ukryć się za objęciami roślin. W ich cieniu trudniej dostrzec wszystkie szczegóły. Może tak zrobili właśnie bandyci.
     Na chwilę obecną, Yoshiro dostrzegł dwa interesujące zjawiska. Gąszcz rozrzadzał się po prawej stronie. Może to tak założono obozowisko? Drugim spostrzeżeniem buła droga z lewej strony. Charakterystycznym elementem obok niej był znak o szlaku. Być może rabusie poszło wzdłuż tej drogi i skręcili potem, by się ukryć.
     Przed młodym Wyrzutkiem rysował się trzy wybory. Pozostać przy obrzeżach, iść w lewo bądź w prawo. Jego decyzja.

Offline

 

#203 2015-01-19 23:40:23

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

     Wziąłem się za szukanie obozowiska rabusiów na obrzeżach lasu, tak jak było napisane na kartce ze zleceniem. Niestety poszukiwania nie szły po mojej myśli, za obozem rabusiów ni słychu, ni widu. Może zleceniodawca się pomylił? Może kryjówka złoczyńców jest w całkiem innej części lasu, a jego wskazówki były zwykłymi domysłami. Może, w najgorszym wypadku, wiedział o tym doskonale, ale chciał zwabić mnie w tą część lasu i cała historia ze złoczyńcami jest zmyślona? Nic nie było do końca pewne, nie zaprzątałem sobie tym zbytnio głowy. Starałem się uznać, że wszystko jest w porządku i podążam w dobrym kierunku. Niemożność znalezienia kryjówki nie znaczyła, że zamierzam się poddać. Poszukiwania dopiero się zaczęły, a ja mam jeszcze bardzo dużo czasu.
     Oglądałem dokładnie każdy zakamarek. Mijałem bambusy i krzewy, ale niestety nic poza nimi. W pewnym momencie zauważyłem drogę, obok której stał znak o szlaku. Po przeciwnej stronie gąszczu było coraz mniej, jakby ulegał rozrzedzeniu. W którymś z tych miejsc mógł znajdować się obóz rabusiów, jednak obie opcje były tak samo prawdopodobne. Mogli równie dobrze osiedlić się nieopodal drogi, tak żeby napadać odosobnionych ludzi idących szlakiem. Z drugiej strony całkiem możliwe, że osiedlili się tam, gdzie jest mniej gąszczu, żeby łatwiej było tam dotrzeć. Prawdopodobne jest również, że gąszczu było w tamtym miejscu tyle co w innych, jednak został wydeptany przez idących do kryjówki złodziei. Równie dobrze mogli nie być w żadnym z tych miejsc, ale w miejscu obecnie przeze mnie przeszukiwanym, jednak jeszcze ich nie dostrzegłem.
     Każda z opcji była tak samo prawdopodobna, jednak ja zdecydowałem się na wycieczkę w stronę rozrzedzonego gąszczu. Wydawała mi się najbardziej możliwa ze wszystkich. Idąc tam pamiętałem o ostrożności. Zamiast biegu wybrałem chód, a do tego spokojny oddech i oczy dokoła głowy. W przypadku zlokalizowania kryjówki pozostaję w ukryciu, muszę najpierw przeanalizować sytuację.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#204 2015-01-20 16:54:21

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Yoshiro oglądał okolicę. Nie było to proste zajęcie, ba, wymagało ogromnego skupienia. Ten człowiek musiał poświęcić wiele czasu, na zbadanie małego rejonu. Można mu było współczuć, jednak warto pamiętać, iż sam wybrał owe miejsce. Chciał przecież wykonać misję. Musiał złapać złodziei cennego rodowego przedmiotu. W takim wypadku Wyrzutek chciał dać z siebie wszystko. Chęć wykorzystania nowych umiejętności i pragnienie mamony dawało mu ogromną motywację. Wiedział, że prędzej czy później znajdzie kryjówkę rabusiów. Wtedy mógłby się z nimi rozprawić. Sposób walki dało się jeszcze określić, ba, nawet wspominanie o nim w tym momencie było czystym błędem. Jednak uważanie na pułapki było wskazane. Wyrzutek zasługiwał na pochwałę, nawet podczas tak prozaicznej czynności starał się zostać niewykrytym. Czyli jednak nadawał się na ninja.
     Chłopak musiał zadecydować. Kilka dróg w lesie wydawało się być bardzo dziwne. Specyficzność w tych rejonach mogła znaczyć jedno - w obranym kierunku powinna znajdować się kryjówka. Jednak obóz bandytów aktualnie mógł mieć kilka lokacji, głównie z powodu dużej ilości opcji. Cóż, należało podjąć racjonalną decyzję. Jak to Yoshiro dostrzegł, każda była tak samo prawdopodobna. Jednak on obrał faworytkę. Droga, która znajdowała się najbliżej.
     Gąszcz. To właśnie według Wyrzutka tam powinna znajdować się osada. Na razie... Nie dało się tego orzec. Dlaczego? Głównie z powodu ogromnej ilości roślin. Było ich jeszcze więcej niż wcześniej. Aby przedostać się wgłąb owej lokacji, należało najpierw przedostać się przez ścianę różnorakich krzewów, a także młodych bambusów. Skutecznie blokowały one przejście.
     Trzeba było je ominąć, albo się ich pozbyć. I tutaj pałeczka należała do Wyrzutka.

Offline

 

#205 2015-01-20 18:04:04

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

      Poszukiwania trwały coraz dłużej, nie zamierzałem jednak poddawać się bez walki. Oglądałem drzewo za drzewem, krzak za krzakiem. Byłem również niewiarygodnie ostrożny przemieszczając się po lesie. W pewnym momencie na mojej drodze pojawiło się rozwidlenie dróg. Obóz rabusiów mógł znajdować się w każdym z trzech miejsc, ja jednak wybrałem to, w którym gąszcz ulegał rozrzedzeniu. Ruszyłem w tamtym kierunku. Mimo tego, że wyglądała na mniej zarośniętą, na mojej drodze pojawiało się coraz więcej roślin. Przeszkadzało to nie tylko w przemieszczaniu się, ale także zaczynałem mieć wątpliwości co do wybranej przeze mnie trasy.
      Uznałem, że nawet jeśli obrany przeze mnie kierunek wydaje się mało prawdopodobny, to tak czy siak muszę go przeszukać. W związku z tym kontynuowałem przebieranie w gęstniejącej roślinności w poszukiwaniu złodziei. W pewnym momencie roślin było tak dużo, że nie mogłem przedostać się dalej. Mogłem albo spróbować je okrążyć, albo pokonać je siłą. Druga opcja wydała mi się jednak zbyt chaotyczna, mogłaby wywołać zbyt dużo niepotrzebnego hałasu, w skutek którego mógłbym zostać zauważony. Zacząłem więc szukać drogi na około, było to według mnie rozważniejsze. Ewentualnie, w przypadku niemożności znalezienia przejścia spróbuję przebić się siłą, jednak starając zrobić się to w miarę delikatnie i cicho. Kto wie, może kryjówka stoi właśnie przede mną, lecz ukryta jest w gęstej roślinności? Trzeba było to sprawdzić, dlatego wziąłem się do roboty.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#206 2015-01-20 18:42:11

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Wyrzutek zareagował mądrze. Miał kilka opcji, jednak postanowił ominąć ścianę roślinności. Jego najlepszym spostrzeżeniem był zdecydowanie ten, który mógł doprowadzić do jego wykrycia. Atakowanie owego miejsca z pewnością mogło wzbudzić hałas. Szczególnie niebezpieczne były tutaj bambusy, które wydrążone w środku mogły w prosty sposób nagłośnić wszelakie odgłosy z zewnątrz. Yoshiro miał faktycznie szczęście, iż zorientował się o owej sytuacji. Przecież gdyby nie opamiętał się i zaczął bezmyślnie rwać chwasty, albo je uderzać, spowodowałby hałas. A podczas takiego zjawiska łatwo o wykrycie przez innych, no i nie do końca łatwo jest zauważyć obecność innych. Przecież jest się skupionym na pracy fizycznej. Ona jednak potrafi zmusić zmysły do patrzenia prostoliniowego, tylko na problem.
     Yoshiro zaczął obchodzić roślinność. Nie było to proste zajęcie. Wszędobylskie badyle nie dość, że ocierały się o jego nogi, to mogły nawet zdrapać jego skórę do najcieńszej warstwy. Głównie z tego powodu podczas maszerowania dookoła ściany chwastów trzeba było zachować ostrożność, skradać się. A jeżeli chcemy do tego dodać rozglądanie się za poszlakami, uzyskać można było wybuchową mieszankę. Wystarczy jeden błąd, potknięcie, a Wyrzutek znajdzie się na ziemi. Przy okazji połamie kilka gałęzi, wyda okropny hałas, no i da o sobie znać. Chyba gorzej się nie da. Całe szczęście, że młody mężczyzna potrafił skupić się na wykonywaniu swojej roboty. Dzięki temu na razie nie został wykryty. Na razie.
     Jak jednak wyglądała jego sytuacja? Wyrzutek przeszedł kilka metrów obok ściany roślin. Nie dostrzegł przez nie jakiegokolwiek obozu, lecz nie zmieniało to faktu, iż mógł znajdować się on dalej. Nagła przeszkoda naturalna doskonale zasłaniała pole widzenia. Chłopak miał do wyboru iść dalej, albo zacząć niszczyć elementy natury. Jednak zanim do jego głowy przyszedłby tak idiotyczny pomysł, warto zwrócić uwagę na następujące fakty - chwasty zdawały się przerzedzać. Jakby było ich mniej. Być może jeszcze kilka minut podobnych podchodów i Yoshiro znajdzie obejście przeszkody. Albo jakąś ścieżkę... Kto go wie, decyzja jak zwykle należy do niego.

Offline

 

#207 2015-01-20 19:08:13

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

       Czas mijał, a ja cały czas próbowałem znaleźć jakąś drogę, sposób żeby obejść ścianę roślin uniemożliwiającą mi przejście dalej. Nie miałem zamiaru się poddawać, dlatego nieprzerwanie poszukiwałem jakiejś możliwości. W pewnym momencie chwasty zaczęły się przerzedzać, stawało się ich coraz mniej. Całkiem możliwe, że jeszcze kilka minut wędrówki znajdę upragniony cel. W moim mniemaniu, zdawało się to jednak trochę bezsensowne. Mógłbym i dniami chodzić po tym lesie, cały czas spotykać miejsca mniej i bardziej zagęszczone. Nie przybliżało mnie to wcale do znalezienia siedziby rabusiów.
      Chciałem przyśpieszyć nieco poszukiwania, straciłem już wystarczająco dużo czasu. Zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób mogę tego dokonać. Szybciej chodzić? Nie, to nie miało sensu. Byłbym zbyt głośny, a co za tym idzie, łatwiejszy do zauważenia. Miałem jednak nieco inny pomysł. Zamierzałem wdrapać się na jeden z gigantycznych bambusów. Oczywiście, gdybym umiał chodzić po drzewach byłoby łatwiej, jednak nie posiadam tej umiejętności. Znalazłem pierwsze lepsze drzewo i zacząłem się na nie wdrapywać. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ nie było praktycznie żadnych gałęzi, jednak powinienem sobie poradzić. Z pewnością pomoże mi to w przyśpieszeniu poszukiwań, a jednocześnie pozostanę niezauważony, dzięki bogatej roślinności.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#208 2015-01-21 08:52:43

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^
     Wyrzutek kombinował dalej. Początkowo próbował iść wzdłuż ściany. Jednak moment później ocenił swoje zamiary na złe. Przede wszystkim, trwały by one za długo. Dodatkowo, groźba wykrycia wzrastała z każdym momentem. Nie wiadome było gdzie znajduje się obóz, lecz całkiem duże prawdopodobieństwo nakazywało uważać na siebie. W końcu los nieraz płatał figla ludziom, a każdy ninja w obecnej sytuacji chciałby nie zostać wykrytym. Nawet jeżeli za ścianą roślin znajduje się tylko legowisko jakiegoś zwierza... Wróć, tym bardziej, bo jeśli Yoshiro miałby natrafić na wielkiego leśnego stwora, zostałby wykryty jeszcze wcześniej.
     Młodzieniec postanowił wspinać się na bambus. Cóż, był to dobry pomysł. Szkoda tylko, że nie posiadał on umiejętności chodzenia po drzewach. Gdyby poświęcił trochę czasu na trening, mógłby spokojnie przemieszczać się po powierzchniach płaskich. Jednak życie nie zawsze było tak kolorowe i zazwyczaj na treningi brakowało czasu. Chwała Yoshiro za fakt, iż domyślił się, że da się wspiąć na bambus. Chociaż nie należy to do prostych zajęć. Łodyga tej rośliny jest bardzo gładka, a brak gałęzi w pobliżu zmusza do łapania się za inne obiekty... W tym przypadku również bambusy. Czyli chłopak miał zadanie utrudnione jeszcze bardziej niż w normalnych warunkach.
     Po upływie kilku długich minut i bolesnej wspinaczki, Wyrzutek znalazł się na wysokości podobnej do ściany, która stała obok. Młodzieniec mógł dostrzec, że zasłona roślina nie kończyła się w tym miejscu, lecz była dokładnie roztoczona. Tworzyła coś na rodzaj okręgu, ponieważ w jej środku znajdowała się pusta przestrzeń. Zwyczajna trawa i podłoże, miejsce idealne do odpoczynku, treningu... Czy może kryjówki. Yoshiro nie mógł dostrzec jakichkolwiek zabudowań, ponieważ musiałby wspiąć się wyżej. Niestety, bambus się kończył, a nieopodal również rośliny miały niską rozpiętość.
     Nadszedł nowy wybór. Skakać, czy nie ryzykować wejściem do owej kryjówki. O ile była to kryjówka.

Offline

 

#209 2015-01-21 16:19:54

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

      W skutek bezskutecznych poszukiwań, jakby ciągnących się w nieskończoność, postanowiłem coś z tym zrobić. Chciałem przyśpieszyć eksploatację lasu, a najlepszym pomysłem, który wpadł mi do głowy, była wspinaczka na jeden z bambusów. Nie było to łatwe zadanie, powierzchnia bambusa była niemal idealnie gładka. Mimo wszystko, udało mi się tego dokonać. Będąc na pewnej wysokości, zauważyłem że zasłona zrobiona z roślin jakby zataczała koło. Niestety, nie mogłem wejść już wyżej, żeby dokładnie się przyjrzeć. Musiało wystarczyć mi to, co widziałem dotychczas.
      Znalezione przeze mnie miejsce było wręcz idealne do zbudowania kryjówki, gąszcz je otaczający był świetnym kamuflażem, a zarazem pełnił funkcję obronną. Gdybym to ja miał się ukryć, z pewnością wybrał bym takie miejsce. Był to dla mnie wystarczający sygnał, że kryjówka rabusiów jest tuż przede mną. Pozostała już tylko jedna kwestia, jak mam się do niej dostać. Skok wydawał się zbyt ryzykowny, od razu zostałbym zauważony przez przeciwnika, ale wpadłem na nieco inny pomysł. Przedzieranie przez gąszcz gołymi rękami było trudne, ale ostrze w ręku bardzo ułatwiało zadanie.
      Wyjąłem z torby dwa kunaie i zacząłem eliminować rośliny. Było to wiele łatwiejsze niż wcześniej, przedzierałem się przez nie jak burza. Jakie to proste, że też nie wpadłem na to wcześniej. Kontynuowałem czynność i czekałem na efekty, bariera z gąszczu nie mogła być aż taka gruba. Czekałem, aż wreszcie ujrzę obóz złodziei. Miałem nadzieję, że to właśnie tutaj się znajduje oraz, że nie będę musiał dłużej szukać.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#210 2015-01-21 23:37:13

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Yoshiro kombinował dalej. W jego czynach dało się dostrzec ogromną pomysłowość. Przede wszystkim, ninja ten pomimo krótkiego stażu, cały czas zaskakiwał otoczenie. Umiał wyjść z niekorzystnych sytuacji z uśmiechem na twarzy. Był on tylko bardziej zdeterminowany niż wcześniej. Czyli miał zadatki na dobrego skrytobójcę. Działał w ciszy lepiej niż niejeden wykwalifikowany z jego zawodu. Pozostawało tylko czekać na efekty. W tym przypadku ciąć ścianę. Być może rośliny ulegną szybciej niż bambusy wspinaczce.
     Bohater miał sporo szczęścia. Nie dlatego, że po przecięciu gałęzi ujrzał obóz. Również nie z powodu ujrzenia złodzieja, który nosił na szyi drogocenny medalion. Z pewnością nie zdobył go poprzez uczciwe sposoby. Ale czemu Yoshiro był ulubieńcem losu? Bo obok niego leżał drugi bandyta! I patrzył na żywopłot. W jego wzroku widać było otępienie. Jednak profilaktycznie lepiej było odejść. W obecnej sytuacji pewnie dopiero ci się obudził, ale powinien dojrzeć obcego człowieka metr przed sobą!
     Yoshiro musiał więc wyciąć drugie wejście. Cóż, nie trwałoby to długo. Warto jednak zwrócić uwagę na to, iż młody mężczyzna posiadał doskonałe rozpoznanie. Wiedział gdzie są przeciwnicy, ilu ich jest, a także fakt, iż obecnie w stanie bojowym znajduje się tylko jeden. Drugi jest wciąż nie gotowy do boju.
     A więc co zrobi ten młody ninja?

Offline

 

#211 2015-01-22 12:18:58

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

      Zacząłem niszczyć roślinny mur przy pomocy dwóch ostrzy kunai, dzięki czemu trwało to wiele krócej niż w przypadku użycia rąk. Miałem nadzieję, że wewnątrz tego nietypowego ogrodzenia znajduje się obóz złoczyńców, którzy ukradli naszyjnik. Nie myliłem się, zaraz po przebiciu się na drugą stronę ujrzałem dwóch mężczyzn. Od razu rzuciło mi się w oczy, że jeden z nich nosi na szyi medalion, wyglądający na wartościowy. Nie mogłem mieć stuprocentowej pewności, że to właśnie ten sam, który został skradziony, jednak wszystko na to wskazywało. Drugi zaś człowiek leżał nieopodal. Wyglądał na otępiałego, cały czas patrzył się na żywopłot.
      Frontalny atak nie był jednak zbyt dobrym pomysłem, nie znałem zdolności przeciwnika. Na moje szczęście, żaden z nich jeszcze mnie nie zauważył. Postanowiłem zrobić coś innego. Cofnąłem się kawałek i zacząłem niszczyć żywopłot w innym miejscu. Tak, żeby zajść tego stojącego złodzieja od pleców. Wyeliminowanie go jako pierwszego bardzo ułatwiłoby sprawę. Nie zwlekając dłużej, przystąpiłem do dzieła. Znowu uważałem na dźwięki, jakie wydaję podczas tej czynności. Starałem się być jak najciszej, nie mogłem zostać zauważony przez przeciwników. Miałem nadzieję, że nie zmieni on kierunku wzroku. Nawet jeśli, to mam poprzednią dziurę, dzięki której również mogę zaskoczyć w przypadku niepowodzenia. Cały czas myślałem, w jaki sposób najskuteczniej wyeliminować wroga. Potrzebowałem jakiegoś bardzo szybkiego i skutecznego ataku. Można powiedzieć, że miałem już pewnego faworyta, co do tego.
      Wymyśliłem, że najpierw odwrócę jego uwagę, rzucając shurikena w miejsce, w którym znajdowała się pierwsza dziura w żywopłocie. Powinno to wywołać szelest na tyle głośny, żeby mężczyzna się nim zainteresował. Gdy to się stało, ruszyłem na niego i z pełną prędkością [40] wyprowadziłem cios [Dainamikku Entori]. Było to kopnięcie celujące prosto w szczękę przeciwnika, miało znokautować go od razu [siła 28]. Jeśli atak udaje się za pierwszym razem, od razu łapię za naszyjnik, zrywam z jego szyi i zaczynam uciekać ile sił w nogach. Drugi przeciwnik nie powinien zdążyć zareagować, wyglądał na otępiałego i zamulonego.

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-01-22 20:27:15)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#212 2015-01-22 22:20:18

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Obecne wydarzenia mówiły jedno. Chyba dojdzie do pierwszej poważnej walki w życiu Yoshiro. Jego manrwry, chociaż bardzo sprawne i pomysłowe, niekoniecznie się powiodły. Jednak nie chodzi tylko o to. Najważniejszym punktem obecnej sytuacji był doskonały atak. Młody mężczyzna nie zastanawiał się długo, lecz postanowił rozproszyć uwagę przeciwników. Dodatków następnie ruszył w kierunku chudego złodzieja, by odebrać mu medalion. Niestety, sytuacja nie miała wyglądać tak pięknie. Chwilkę później przekonał się o tym sam Wyrzutek, który według swoje planu mógłby juz być daleko... Lecz jednak dalej znajdował się w obozie. Co takiego zaszło?
     Przede wszystkim, rzut shurikenem wzmógł czujność obu mężczyzn. Chuderlak, który niespokojnie krążył pi obozie, nagle zaczął się obracać. Dostrzegł więc biegnącego Wyrzutka, który miał zamiar zaatakować prostym Jutsu fizycznym. Jak rozwinęła się sytuacja? Przeciwnik musiał być bardzo dobrze rozwinięty pod względem percepcji, ponieważ cudem uchylił się od kopniaka, który wymierzył mu młodzieniec. Jednak i dla niego nadszedł moment niefortunny - chwilkę po uniku zachwiał się. Potem momentalnie upadł kilka metrów od tyłu. Ta krótka odległość dzieliła teraz go i Wyrzutka, który chciwym wzrokiem pożerał medalion. Jakby był to jego jedyną cel w życiu....
     Dodatkowo shuriken, który wydał głośny dźwięk, spełnił trzecią rolę. Niestety, najgorszą z możliwych. Znajdujący się obok wielki chłop, usłyszał to. Moment później otworzył szeroko oczy i zaczął wstawać. Rozglądał się po obozie w celu złapania intruza. I znalazł go - walczącego z jego kompanem. Niestety, góra mięcha nie należała do inteligentnych istot. Na razie nie widział potrzeby ingerencji. Jego towarzysz dawał sobie radę. Czemu więc wtrącać się do walki?
     Jednak Yoshiro powinien wiedzieć, że jeżeli wykona szybki lub gwałtowny ruch, jego przeciwnik nadejdzie. A podczas walki z dwójką złodziei, może dojść do czegoś gorszego niż zepsucia misji. Oj, o wiele...

Offline

 

#213 2015-01-22 23:07:44

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

      Ruszyłem do ataku z pełną prędkością. Rzuciłem się najpierw na przeciwnika noszącego skradziony medalion, w końcu to on był moim głównym celem. Nie wszystko poszło jednak po mojej myśli, mężczyzna w ostatniej chwili uniknął kopniaka wymierzonego prosto w szczękę. Musiał mieć naprawdę dobry refleks, żeby uniknąć tak szybkiego i precyzyjnego ataku. Miało to jeszcze inny skutek, wywołało sporo hałasu i tym samym obudziło drugiego złodzieja, tego większego i bardziej muskularnego. Nie wyglądał jednak, jakby miał zamiar ruszyć do walki. Robił wrażenie, że wcale nie zależy mu na jego wspólniku, jakby byli dwójką przypadkowych ludzi, nie połączonych żadnymi więzami.
      Musiałem przeanalizować całą sytuację jeszcze raz. Na razie interesowała mnie walka tylko jednym z nich, nie musiałem mierzyć się z dwójką jednocześnie. Mój przeciwnik jeszcze wstawał, a mi bardzo zależało na skuteczności ataku. Chciałem zakończyć walkę jak najszybciej. Szybkim ruchem wyjąłem kunai z torby przypiętej do pasa i złapałem go prawą ręką. Bez zwlekania ruszyłem do ataku na przeciwnika, który dopiero co podnosił się z powierzchni ziemi. Nie zamierzałem zbytnio go ranić, chciałem jedynie nieco go wystraszyć. Z tego powodu tylko kopnąłem go mocno [30], tak żeby nie mógł jeszcze przez chwilę wstać.
-Oddaj naszyjnik po dobroci - powiedziałem, kontynuując kopanie przeciwnika czekałem na jego reakcję. Może wcale nie będę musiał z nim walczyć, czemu by nie spróbować?

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-01-22 23:07:51)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#214 2015-01-22 23:30:02

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Wyrzutek był zdziwiony obecna sytuacją. Przede wszystkim, przeraziła go reakcja przeciwnika. Musiał być naprawdę zręczny, aby uniknąć tak szybkiego ataku. W takim wypadku Yoshiro był zagrożony. Każdy ruch z jego strony mógł zostać zakończony uniknięciem. A jak to bywa przy niwelowaniu ataków, łatwo wykonać wtedy kontrę. Krótko mówiąc, jeżeli mężczyzna nie rozegra tego odpowiednio, dostanie prędzej czy później cios w plecy. Nie była to podniecająca wizja. Najprawdopodobniej z tego powodu Yoshiro chciał zakończyć to spotkanie w jak najkrótszy sposób. Zastosował następną taktykę, która przyniosła obiecujące efekty.
     Wróćmy jednak do drugiego zmartwienia młodzieńca. Początkowo nie za bardzo przejmował się drugim przeciwnikiem. Myślał, iż ten olał swojego towarzysza. Niestety, mylił się. Drugi mężczyzna zaczął biec (Szybkość 30) w kierunku dwójki. Niestety, było już za późno. Stało się coś strasznego, przynajmniej dla leżącego. Yoshiro wyciągnął kunaia, a następnie zbliżył go do ciała przeciwnika. Jego następne ruchy, tj. kopniaki, nie były specjalnie bolące, lecz potęgowały efekt. A niestety, chuderlak nie wydawał się być specjalnie inteligentnym przeciwnikiem. Gdy tylko usłyszał propozycję z ust młodzieńca, natychmiast odpowiedział. Jąkając się i płacząc. Cóż, w takich sytuacjach to się zdarzało...
     - Dobra... Dobra. Nie jestem idiotą. Weź ten medalion i idź sobie. Tylko proszę, nie tnij! Jeżeli to zrobisz  będziesz musiał walczyć z moim towarzyszem. - powiedział łamanym głosem. Jakby ktoś kazał mu to wyrzec.

Ostatnio edytowany przez Straznik 8 (2015-01-23 15:54:48)

Offline

 

#215 2015-01-23 00:07:30

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

      Kopałem słabszego przeciwnika, uniemożliwiając mu podniesienie się z ziemi. Złożyłem mu propozycję, dzięki której nikt by nie ucierpiał. Miał oddać mi skradziony medalion bez walki. Z punktu widzenia złodzieja była to absurdalna oferta. Przecież było ich dwóch, razem mogliby mnie z łatwością pokonać w walce, więc czemu miałby się na coś takiego zgodzić? Mimo tego, zgodził się bez zastanowienia. Nie widziałem żadnego sensu w jego zachowaniu. Byłem pewny, że coś jest nie tak, przecież każdy normalny złodziej wyraziłby dezaprobatę. Jego odpowiedź nie dawała mi spokoju, zacząłem się zastanawiać, co planuje. Nie chciałem wpaść w jakąś pułapkę, pragnąłem ukończyć zlecenie, a co ważniejsze - nie ucierpieć na tym zbytnio.
      Wtem zacząłem słyszeć kroki, jakby poruszało się jakieś duże, masywne ciało. Nie myliłem się, silniejszy złoczyńca zaczął biec w moją stronę. Jednak stwierdził, że pomoże wspólnikowi? Dziwne, że tak szybko zmienił zdanie. Może myślał, że ten drugi odwróci moją uwagę, a może to on chce odwrócić moją uwagę swoim biegiem? Tak czy siak, na pomoc było już za późno. Rzuciłem się na leżącego na ziemi przeciwnika i zerwałem naszyjnik z jego szyi. Po ukończeniu zadania nie zostało mi nic innego niż ucieczka. Może i miałem chęć wypróbować nową technikę, jednak było tu zbyt niebezpiecznie. Walcząc na dwóch z łatwością mogłem przegrać, nie chciałem przecenić swoich umiejętności i tym samym zaprzepaścić szansy na pomyśle ukończenie zleconej mi misji.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#216 2015-01-23 16:05:40

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Problemy zaraz miały się rozwiązać. Przeciwnik z medalionem się poddał. Na jego twarzy widać było grymas wściekłości, wymieszany ze wstydem. Najwidoczniej nie mógł się pogodzić ze swoją porażką. Jednak możliwość ataku przez przeciwnika pewnie przeraziła go. Czyżby należał do słabeuszy? Być może potrafił tylko kraść. Ludzie tego typu zazwyczaj nie byli wprawnymi wojownikami. Nie mieli szans z ninja. Nawet tymi, którzy ledwie co wyszli ze Szkoły Ninja. Cóż, może Yoshiro był silniejszy niż mogło się wydawać. Można było to wywnioskować po strachu, który obudził w rywalu. Prawdziwy skrytobójca nie potrzebuje siły, aby go wywołać. Wyrzutek pochylił się, aby zerwać naszyjnik. Następnie miał zamiar uciekać. Dzięki temu mógłby zostać łatwo ocalony, przy okazji zachowując łup. Idealne połączenie. Szkoda, że się nie udało.
     Przeciwnik natychmiastowo zareagował, łapiąc mężczyznę za ręce (Szybkość 25, Reakcje 40). Moment później pociągnął Yoshiro z całej siły (Siła 25), a ten zaledwie sekundy później leżał na przeciwniku. Czyli ten chuderlak zwyczajnie łgał! Chciał tylko rozproszyć przeciwnika, i szczerze mówiąc, udało mu się to. To Wyrzutek znajdował się teraz na nim, w dodatku skrępowany. Chudy złodziej trzymał za ręce naszego bohatera, w uścisku o tej samej sile co przedtem (Siła 25). Cóż, pokonanie takiego chwytu było możliwe, jednak nie zawsze proste. A sytuacja poszukiwacza naszyjnika pogorszyła się jeszcze bardziej po chwili. Przez co? No cóż, łatwo się domyśleć. Nadciągały posiłki.
     Drugi ze złodziei stał obok. Widział tylko szarpiących się przeciwników. Rabuś wierzgał, a leżący na nim Yoshiro próbował się oswobodzić. Cóż, największy z tutaj obecnych chciał zareagować, ale nie miał jak. Wymierzył więc solidnego kopniaka w tyłek bohatera (Siła 35). Taki cios musiał zaboleć Wyrzutka, jednak nie był on jednorazowy. Powtórzył się jeszcze dwukrotnie.
     Ruch należał do mężczyznę z organizacji. Reprezentant Kraju Uciekiniera musiał się postarać. Jeżeli nie przełamie uchwytu, to z czasem straci siły, a wtedy złapie go silniejszy przeciwnik. No, a wtedy zabawa się zakończy...

Offline

 

#217 2015-01-23 18:23:52

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

      Widząc poddającego przeciwnika wiedziałem, że coś jest nie tak. Przecież normalny złoczyńca nie poddałby się w takiej chwili. Nie przejmowałem się tym jednak długo i sięgnąłem po medalion znajdujący się na szyi przeciwnika. Było to najgorsze, co mogłem wtedy zrobić. Mężczyzna zwyczajnie złapał mnie za ręce i przewrócił na ziemię, tak że leżałem na nim. Nie było to jednak najgorsze, fatalne okazały się trzy kopniaki, które wymierzył we mnie jego wspólnik. Był on silniejszy, niż też na którym leżałem. Ból był bardzo duży, mimo to wiedziałem, że muszę wziąć się w garść, bo inaczej może być ze mną krucho. Nie było czasu na myślenie nad planem, działałem intuicyjnie.
      Odchyliłem głowę do góry, zamachnąłem się i uderzyłem czołem prosto w nos przeciwnika, z całej siły [siła 34, szybkość 37]. Cios nie zostawiał mu prawie żadnych szans na zrobienie uniku, a po takim uderzeniu na pewno nie zostanie obojętny. Prawdopodobnie pierwsze co zrobi, to puszczenie moich rąk, jednak wciąż będę w pozycji leżącej. Prawdopodobnie zanim bym wstał, to już byłby w stanie znowu mnie powstrzymać, dlatego miałem inny pomysł. Podparłem się rękoma ziemi i wymierzyłem kolejny cios, tym razem używając kolana uderzyłem przeciwnika prosto w klejnoty [siła i szybkość 30]. Podejrzewam, że ból po takim ciosie powstrzyma go na jakiś czas.
     Zanim wstałem na nogi, szybko podniosłem kunaia leżącego nieopodal. Wypadł mi z ręki, kiedy zostałem powalony. Złapałem go w dłoń, odkręciłem się i wymierzyłem cięcie wzdłuż klatki piersiowej większego złodzieja [siła i szybkość 32]. Jeśli zostanie trafiony, wymierzam kopniaka w jego klatkę, mając nadzieję, że się przewróci [siła i szybkość 34]. Wtedy po raz kolejny się odwracam, w stronę zwijającego się z bólu cherlaka, zrywam medalion z jego szyi i zaczynam uciekać przez jedną ze zrobionych przeze mnie wcześniej dziur.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#218 2015-01-23 22:16:35

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Wyrzutek postanowił wykonać proste ataki, które miały na celu rozproszyć uwagę przeciwnika. Początkowy atak w nos okazał się świetny, jednak sam używający poczuł ból w głowie. Złamanie kości u innego człowieka nie jest proste, nic dziwnego, iż poczuł on znajome uczucie. Jednak dopiero następny atak wykluczył złodzieja z pojedynku. Cios kolanem w klejnoty sprawił, iż ten boleśnie zawył, a chwilkę później złapał się za czuły punkt. Nie powiedział nic więcej przez następnych parę minut. Jedynie trwał w bezruchu, trzymając ręce w miejscu uderzenia. Cóż, taki cios był niełatwy do przetrwania dla każdego mężczyzny. Trudno tutaj nie współczuć bandycie.
     Jak sytuacja miała się dalej? Drugi rabuś zareagował odpowiednio. Widząc ataki na swojego towarzysza, odskoczył do tylu. Głównie z tego powodu mógł uniknąć cięcia kunaiem. Cóż, dzięki prozaicznemu odruchowi uratował siebie, to coś w nim było. Miał potencjał, jednak z pewnością nie miał tak sprawnego ciała jak Yoshiro. Jak mi zakończyć się walka? Czy dojdzie do jakiegoś spektakularnego zjawiska? Ataku przy pomocy Jutsu? Kto wie? Może Wyrzutek lub jego przeciwnik posiadali spory zakres technik. Cóż, do tej pory nie użyli żadnej z nich, dzięki czemu mogli zaskoczyć przeciwnika. A jak wiadomo, przewaga uzyskana dzięki zaskoczeniu, nieraz ułatwiała zwycięstwo.
     Wróg nie stał w miejscu. Wielkolud dobył krótkiego miecza, przypominającego tanto. Chyba potrzebny był tutaj pojedynek. Ale nie. On nagle wybiegł. Przeciwnik wyskoczył w powietrze na kilka metrów, a następnie spadł tnąc mieczem na Yoshiro z maksymalną mocą (Szybkość 40, Siła 35). Prawda jest taka, że jeżeli Yoshiro czegoś nie wykombinuje, to zaraz padnie. Wróg bowiem nacierał tanto dalej, z tą samą zawzietością. Ostrze przecinało powietrze. Czy zrobi to samo z ciałem Wyrzutka?

Offline

 

#219 2015-01-24 00:29:27

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

     Część mojego planu się udała. Cherlak najpierw dostał w noc bardzo silnym ciosem z łepka, a następnie z kolana prosto w klejnoty. Nawet największy twardziel w obliczu takiego ciosu zwijałby się z bólu przez następne kilka minut. Potężniejszy i bardziej muskularny przeciwnik zdążył odskoczyć, unikając tym samym cięcia kunaiem skierowanego prosto w klatkę piersiową. Co więcej, wyjął wielki miecz i wzbił się w powietrze. Chciał wykonać cięcie z całej siły, nie dając mi szansy na unik. Bardzo prawdopodobne, że gdybym przyjął ten atak, to najzwyczajniej bym zginął, albo przynajmniej został ciężko ranny.
     Nie odbiegał ode mnie szybkością jakoś strasznie, dlatego w ostatniej chwili zdążyłem rzucić się na bok [reakcje 10]. Wylądowałem jakiś metr dalej, od razu zacząłem się zastanawiać nad formą kontrataku. Przeciwnik był bardzo masywny, ataki fizyczne mogły nie przynieść żadnego efektu, dlatego musiałem spróbować czegoś innego. Jedyną rzeczą, jaka przyszła mi w tamtej chwili było jutsu [Jibrashi], którego się niedawno nauczyłem. Zacząłem szybko składać pieczęci [szybkość składania 18]. Przeciwnik nie powinien być w stanie mnie powstrzymać. W mgnieniu oka, na mojej dłoni pojawiły się nieliczne iskry, zwiastujące jedynie to, co miało się stać. Chwilę później wykonałem zamach, a błyskawice wyleciały z mojej dłoni prosto w złodzieja [siła jutsu 43]. Taki atak powinien go na chwilę sparaliżować.
     Jeśli wszystko dzieję się według mojego planu, najzwyczajniej zostawiam dużego i znowu kieruję się do zwijającego się z bólu cherlaka. Kucam obok i zrywam medalion z jego szyi. Mógłbym zrobić teraz z nimi to, co mi się podoba. Zdecydowałem jednak, że zostawię ich w spokoju i pójdę odebrać nagrodę za ukończenie zlecenia.

Chakra: [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-01-24 10:25:58)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#220 2015-01-24 10:59:07

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Bambusowy las

^^

     Wyrzutek próbował zareagować najlepiej jak umiał na atak przeciwnika. Trzeba przyznać, że wizja cięcia mieczem z wyskoku mogła przerazić niejednego. Cóż, takie natarcie potrafiło zabić. Z pozoru to zwyczajne posunięcie, jednak warto tutaj zwrócić uwagę na fakt wyskoku. Dodał on siły ostrzu, które niestety nie minęło ciała naszego bohatera. Yoshiro uskoczył, jednak niezbyt dobrze. Przewaga szybkości przeciwnika względem jego reagowania była tutaj ładnie pokazana. Jednak wróćmy do tematu. Tanto dotknęło Wyrzutka.
     Młodzieniec miał szczęście. Gdyby nie to, iż przeciwnik nie wycelował dokładnie, mógłby juz nie żyć. Miecz zamiast wbić się w ciało, musnął bok bohatera. Nie oznaczało to jednak, iż Yoshiro nie odczuł ataku. Stal przejechała po skórze, rozcinając ją i dotykając warstwę pod nią. Wyrzutek poczuł, że krew z jego boku zaczyna upływać. Nie były to wielkie ilości, lecz wypadało przynajmniej zabezpieczyć ranę. Wystarczy kilka minut, aby nie pozostało po niej nic więcej niż blizna. Chociaż nie. Nie teraz. Dalej toczyła się walka.
     Yoshiro mimo bólu zacisnął zęby i wykonał pieczęcie. Po chwili wytworzył ładunek elektryczny, który pomknął w stronę wroga, dokładniej na jego barki. Przeciwnik dzięki dużym reakcjom mógł uskoczyć, lecz nie przewidział jednego faktu. Mianowicie, tanto, które dzierżył, nie było jego ciałem. Szermież nie dostrzegł, że ładunek chakry dotknął stali. A wtedy, cóż. To był jego koniec, przynajmniej na ten dzień.
     Metal przewodził prąd. Po chwili ładunek elektryczny spacyfikował przeciwnika. Yoshiro wygrał. Wyrzutek z trudem podniósł się, zabrał amulet, a następnie odszedł. No, chyba, że chciał coś zrobić z ta dwójką.

Jeżeli decydujesz się na odniesienie amuletu idziesz tutaj

Offline

 

#221 2015-01-24 11:22:00

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las

     Przeciwnik rzucił się na mnie z mieczem. W ostatniej chwili udało mi się uniknąć ciosu, zostałem jednak draśnięty. Z boku mojego ciała zaczęła wypływać krew, a ból był nie do zniesienia. Opatrzenie rany jednak nawet na chwilę nie przeszło mi przez głowę, skupiony byłem na eliminacji walczącego ze mną złodzieja. Postanowiłem kontynuować mój plan, złożyłem pieczęcie i posłałem we wroga błyskawice. Nie trafiłem go bezpośrednio, ale w miecz, który zadziałał jako przewodnik i poraził prądem również właściciela. Mężczyzna wreszcie upadł, po dość męczącym pojedynku wreszcie nadszedł koniec.
     Wciąż byłem dość poważnie zraniony, musiałem zając się krwią wypływającą z boku mojego ciała. Zerwałem kawałek bluzy, którą miałem na sobie i związałem ją tak, żeby zatamować krwawienie. Nie musiałem robić już nic więcej. Jedyne co mi zostało, to wzięcie naszyjnika i oddanie go zleceniodawcy. Tak też zrobiłem, schowałem medalion do kieszeni i udałem się w podróż do siedziby wyrzutków. Zastanawiałem się, gdzie mogę znaleźć Nanashiego, potem przypomniałem sobie o wzmiance na temat głównego budynku organizacji, dlatego tam właśnie się udałem.

[z/t -> Główny budynek organizacji]


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#222 2016-08-27 16:50:12

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las




      Po raz kolejny trafiłem do bambusowego lasu. Nie wiedząc czemu, bardzo lubiłem to miejsce. W dowolnej chwili mogłem się tu pojawić. Nie ważne, czy moim celem było wylanie hektolitrów potu na trening walki mieczem, czy też mdlenie z powodu braku energii podczas ćwiczenia ninjutsu. Tutaj zawsze czułem się dobrze, praktycznie jak w domu, którego nigdy nie dane było mi mieć. O dowolnej porze las obdarzał mnie wszystkim, co miał, a co mi było potrzebne. Głównie były to bambusy, pomagające w treningu, jednak zdarzyło mi się też po prostu usiąść i zacząć rozmyślać nad swoim życiem. Panująca tu atmosfera pozwalała mi odpłynąć, zamknąć się w sobie i przeanalizować, co ostatnio się ze mną działo. Lubiłem położyć się na ziemi, głową oprzeć o jeden z pni i patrzeć się na zmianę, raz na sam las i otaczający mnie krajobraz, a raz na niebo.

      Tym razem również zamierzałem poćwiczyć. Trening to bardzo ważna czynność w życiu każdego ninja. Nie ważne, czy chce on zajść na sam szczyt, czy tylko zostać na powierzchni. Mimo wszystko, wojownik był na niego skazany. Chciałem nauczyć się ninjutsu, bowiem to jest coś, co zawsze szło mi dość mozolnie. Miałem talent raczej do walki na bliski dystans, zwłaszcza na miecze, które polubiłem już jako dzieciak. Nie wiedziałem jeszcze, jakiej techniki chcę się nauczyć, a więc na razie zająłem się spacerem. Oglądałem las, który towarzyszył mi zawsze, kiedy było to potrzebne. Można nawet powiedzieć, że widziałem w nim sprzymierzeńca. Mimo, że nie potrafił mówić, ja czułem, że w pewien, swój własny sposób się ze mną komunikuje. Czułem do niego przywiązanie.

      Usiadłem pod jednym z bambusów, nieco smutny. Melancholijny nastrój towarzyszył mi od jakiegoś czasu. Dokładniej, od kiedy zdałem sobie sprawę z mojej porażki. Nie chodziło mi o porażkę w bitwie, pojedynku, czy podczas treningu, a o coś dużo większego. Do moich myśli doszło, że jestem nieudacznikiem. Podczas wojny widziałem wielu młodych ludzi, niejednokrotnie młodszych ode mnie, a znacznie sprawniejszych w boju. Mam świadomość, że większości z nich nigdy nie doścignę. Lata mijają, a moje umiejętności zostają na tym samym poziomie. Jakbym stał w miejscu, w ogóle się nie rozwijał. Te uczucie stawało się w mojej głowie coraz silniejsze, czułem coraz słabszą determinację i nie miałem ochoty trenować, co kiedyś było w moim codziennym planie zajęć. Rozmyślając dalej, straciłem siły i motywację, a w końcu usnąłem...

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2016-08-27 21:42:35)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#223 2016-08-29 10:55:55

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Bambusowy las


Sesja dla Yoshiro.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

       Yoshiro postanowił odpocząć wśród bambusowych drzew. Jego oczy jakby same się zamknęły a on sam odpłynął do krainy snu. Dzień był raczej pogodny a w powietrzu nie było czuć żadnego zagrożenia. Czy jednakże na pewno było bezpiecznie? Zwierzęta mieszkające w lesie zaczynały zachowywać się nieco niespokojnie, jakby uciekając od miejsca, w którym znajduje się wyrzutek. Po chwili w okół niego była już tylko cisza bo nawet sam wiatr, nie chciał tędy się przedzierać. Zza bambusów jednakże stopniowo narastała głośność kroków. Wyraźnie było słychać, że nadchodzi jedna osoba, udeptując swoimi nogami ścieżkę w trawie. Nie minęło dużo czasu gdy ów postać stanęła przed Yoshiro. Średniego wzrostu mężczyzna, na oko w wieku 25 lat. Miał długie białe włosy a jego oczy otoczone były czarną farbą (like a gaara). Na jego czole znajdowały się również namalowane dwie kropki, niewiadomego dla Yoshiro znaczenia. Osobnik mimo swego umięśnienia, nie był napakowany. Ba wręcz wyglądał dość mizernie ale to było spowodowane praktycznie brakiem tkanki tłuszczowej.
       - Ey, Ty! Należysz do wyrzutków?

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-08-29 10:56:23)

Offline

 

#224 2016-08-29 11:05:25

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las



      Rozmyślając nad swoim życiem, nad jego sensem, nad moim przeznaczeniem, nad celem mojej egzystencji, najzwyczajniej usnąłem wśród drzew. Tutejszy krajobraz działał na mnie uspokajająco, dlatego byłem wstanie zanurzyć się we śnie praktycznie o każdej porze. Nie przeszkadzało mi, że nie była to noc oraz, że wcale nie było ciemno. Klimat wytwarzany przez bambusy był jedyną rzeczą, która była mi potrzebna do szczęścia.

      Zamknięte oczy nie przeszkadzały mi w wyczuciu, że dokoła dzieje się coś niedobrego. W miejscu, które zawsze dawało mi poczucie bezpieczeństwa, miało stać się coś złego? Zwierzęta zaczęły uciekać, a ja sam lekko otworzyłem oczy, żeby rozejrzeć się dokoła. Zdążyłem lekko podnieść powieki, kiedy na przeciwko mnie znalazł się mężczyzna. Czyżby to on był powodem niepokoju stworzeń zamieszkujących te tereny?

      Spytał, czy należę do Organizacji Wyrzutków. Cóż, miał rację. Należeć, należę, nawet byłem z nimi na wojnie. Ale tak na prawdę, czy jestem dla nich przydatny? Nie wydaje mi się. Ni lider, ni Yoshi prawdopodobnie nawet nie zauważyli mnie podczas tamtych wydarzeń. Jestem zwyczajnie zbyt słaby, żeby konkurować z innymi wojownikami.

     Tak, jestem Wyrzutkiem, coś jeszcze? - powiedziałem, jakby zdenerwowany. No cóż, przyszedłem w to miejsce odpocząć, a już po chwili przeszkadza mi w tym jakiś całkowicie losowy człowiek.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#225 2016-08-29 11:19:30

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Bambusowy las


       Gdy tylko Yoshiro potwierdził swoją przynależność, na twarzy mężczyzny pojawiła się żądza krwi. Emanował tak ogromną złością, że mogłaby dorównywać tylko Bijuu. Jednocześnie także, kąciki jego ust nieco uniosły się jakby zadowolone a on sam zacisnął mocno pięści. Było już za późno do rozmowy a biało włosy definitywnie szykował się do ataku.
       - Świetnie... Zabiorę tylu wyrzutków do grobu ile dam rade. To będzie moja zemsta za śmierć młodszego brata... GIŃ!
       W tym momencie z pięści mężczyzny wysunęła się gość, z ostrym czubkiem na jej końcu, niczym włócznia. Celował prosto w krtań wyrzutka, najprawdopodobniej z szybkim zamiarem go zabicia [szybkość 100, siła 100]. Nie wyglądał przy tym tak jakby specjalnie się wysilał. Może i jego atak nie był imponujący ale było widać, że stać go na znacznie więcej. Co zrobi Yoshiro? Czy da radę odeprzeć jego atak i skontrować? Dookoła same bambusy i na dodatek są w samym środku lasu. Szansa na to, że ktoś pojawi się by mu pomóc, jest praktycznie równa zeru. Czy białowłosy to ostatnia osoba jaką widzi w swoim niedługim życiu?

Offline

 

#226 2016-08-29 11:40:27

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las




      Mężczyzna pojawił się znikąd, zakłócając tym samym mój sen. Pragnąłem odpoczynku, a on nie chciał mi dać spokoju, lepiej żeby miał do mnie jakąś ważną sprawę, bo w przeciwnym wypadku mogę trochę się zdenerwować. Dodatkowo, pojawiając się tutaj zaburzył funkcjonowanie lasu, który jest domem wielu zwierząt, a które w wyniku jego przybycia wystraszyły się i uciekły.

      Spytał mnie, czy należę do Wyrzutków. Po co było mu to wiedzieć?  Jaki może mieć do mnie interes? Odpowiedziałem szybko, jednak mając nadzieję, że mężczyzna najzwyczajniej sobie pójdzie. Nie byłem w nastroju na żarty, nie miałem również ochoty na wykonywanie misji. Chciałem najzwyczajniej posiedzieć sobie w lesie.

      Mężczyzna, kiedy dowiedział się, iż rzeczywiście jestem Wyrzutkiem, zareagował bardzo dziwnie i energicznie. Na jego twarzy pojawił się grymas. Dało zauważyć się ogromną żądzę krwi. Wtedy zrozumiałem, że nie to nie zabawa. Wysunął w moim kierunku włócznię, miał nadzieję, że wykończy mnie jednym ciosem. Jego niedoczekanie.

      W ułamku sekundy, dokoła mojego ciała pojawiła się jasnoniebieska zbroja, znacznie zwiększająca moje umiejętności bojowe. Zepchnąłem nadciągającą włócznie na bok, używając do tego prawej ręki (reakcje 130), a następnie zacząłem ciągnąć ją do tyłu, tak żeby albo wyrwać ją z rąk przeciwnika, albo pociągnąć go razem z bronią, żeby chociaż na chwilę stracił równowagę (siła 150). Następnie szybko podniosłem się z ziemi i spróbowałem kopnąć go w klatkę piersiową (siła i szybkość 150).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#227 2016-08-29 12:20:47

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Bambusowy las


       Yoshiro został mocno zaskoczony atakiem, jaki został skierowany w jego kierunku przez nieznajomego. Z początku mogło się wydawać, że gość robi to bez żadnego powodu ale wyjaśniając swój motyw, obudził wyrzutka z amoku,  który zrozumiał że nie ma czasu na wygłupy. To była walka na śmierć i życie a mężczyzna definitywnie dawał znać, że nie ma innej szansy rozwiązania tej sytuacji. Atak nastąpił. Yoshiro jednakże myślał na tyle trzeźwo i szybko, że zdążył aktywować swoją technikę, równie prędko odbić atak przeciwnika, posyłają go delikatnie na bok. Wystająca kość w kształcie włóczni nie była możliwa do wytrącenia przez fakt scalenia z ciałem lecz drugi manewr pociągnięcia białowłosego w swoim kierunku i wykonanie kopnięcia było jak najbardziej możliwe. Taktyka zadziałała, lecz w ostatniej chwili oponent wyrzutka, przesłonił klatkę piersiową swoją drugą ręką, absorbując się ataku, która mimo wszytko odrzuciła go w tył. Było to możliwe z tego faktu, że kość powróciła do dłoni wojownika. Wykonał on piruet w powietrzu i wylądował gładko na ziemi, lustrując czarnowłosego chłopaka.
       - To na nic! Zaraz będziesz martwy cholerny wyrzutku!
       Wystawił on obie dłonie przed siebie a w opuszkach palców wyłoniły się niewielkie dziurki. Wtem w kierunku Yoshiro wystrzeliło dziesięć małych kości, które nabrały sporej prędkości [Szyb. Tech. 495]. Wiedząc, że technika ta nie zabije przeciwnika ale mocno go obije, ruszył w kierunku wyrzutka z pięścią, a gdy już zbliżył się do niego, ta nabrała większej prędkości, w dodatku rozmywając się przed oczami Yoshiro, dając efekt zmyłki, jakoby miał otrzymać kilka ciosów na raz, chodź szykował się tylko jeden. [siła tech. 200] [szyb. tech. 280]

1. Teshi Sendan
2. Tarenken

Offline

 

#228 2016-08-29 13:50:58

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las



      Mój manewr wyszedł niemal w stu procentach. Udało mi się uniknąć ataku oraz sprawić, żeby przeciwnik stracił równowagę. Kopnięcie również trafiło, jednak nie tam, gdzie chciałem. Reasumując, ani ja, ani przeciwnik nie doznaliśmy większych obrażeń. Udało mi wyjść obronną ręką, jednak miałem na uwadze, iż przeciwnik szybko się nie podda. Jego wyraz twarzy mówił mi wiele, nie ma mowy żeby się mnie przestraszył i wycofał. Oczywistym jest, że jedynym sposobem na przeżycie, jest zabicie tego typka.

     Minęła chwila, rzucił we mnie jakimiś małymi kostkami, które leciały z taką prędkością, że nie było mowy o uniku. Nie jestem pewien, czy w ciągu mojego życia widziałem szybciej poruszający się przedmiot. Tak więc, małe kostki uderzyły w moje ciało (wytrzymałość 130), trochę mnie obtłukując. Sporą część obrażeń przyjęła moja zbroja z błyskawic, dlatego wciąż byłem zdolny do walki. Można powiedzieć, że użycie tej techniki nic nie zmieniło.

      Przeciwnik ruszył prosto na mnie, z zamiarem wykonania prostego uderzenia w moją głowę. Użył jakiejś dziwnej techniki, w skutek której mógł zaatakować mnie wieloma ciosami na raz, a przynajmniej tak to wyglądało. Wiedziałem, że nie mam szans na skontrowanie wszystkich, dlatego spróbowałem odskoczyć do tyłu na 3 metry (szybkość 150, reakcje 130).

      Chciałem przejąć inicjatywę, a najlepszym na to sposobem było wyciągnięcie mojego asa z rękawa. Jako dobry szermierz, złapałem za rękojeść ostrza znajdującego się na moich plecach oraz ruszyłem do ataku, wykonując cięcie z prawej strony, prosto w klatkę piersiową przeciwnika (siła 170, szybkość 150).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#229 2016-08-29 15:04:27

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Bambusowy las


       Między walczącymi ninja było kilka metrów przerwy, tak wiec atak białowłosego miał delikatny zakres opóźnienia mimo, że prędkość jaką osiągał dobiegnięciem była prawie dwa razy większa niżeli Yoshiro a cios wręcz przewyższał ten mnożnik. To jednak wystarczyło by wyrzutek zdążył nieco odskoczyć by wykonać unik, jednak nie był w stanie spowodował pudła w wykonaniu oponenta. Czarnowłosy został trafiony lecz nie w twarz a klatkę piersiową a i siła uderzenia nie była tak duża przez utratę kilku milisekund przy odskoku. Niemniej jednak wystarczyło by odrzucił wyrzutka w tył, który po drodze strącił kilka bambusowych drzew. Niewątpliwie odczuł cios na sobie ale to nie wystarczało by pozbawić go tchu. Postanowił wyciągnąć ostrze, wiedząc że szermierka to jego mocny atut.
       Ruszył. Osiągnął niezłą prędkość, zachodząc przeciwnika od boku i zbierając swą siłę by machnąć mieczem. Coś takiego byłoby w stanie rozpłatać człowieka na pół przy dobrym kącie uderzenia. Miecz frunął po swój cel gdy nagle zatrzymał się. Yoshiro mógł ujrzeć, że uda mężczyzny wystaje gruba na 20 centymetrów kość, sięgająca aż do barków białowłosego. Bron swą siłą, wbiła się w nią, lecz nie dała rady przebić na pół, zaklinając się w mieszance wapnia i innych budulców kostnych. Białowłosy przystawił dłoń do klatki piersiowe Yoshiro [szybkość 300]
       - Koniec...
       Wraz z końcem wypowiedzi ze środka jego dłoni wyłoniła się kość z ostrym zakończeniem, przebijając ciało wyrzutka na wylot tuż pod sercem. Czyżby to był już jego koniec?  Oponent Yoshiro specjalnie nie wycelował w serce by ten umierał w bólu?

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-08-29 15:04:47)

Offline

 

#230 2016-08-29 15:37:09

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Bambusowy las



      Nie udało mi się odskoczyć na czas. Zostałem trafiony, jednak nie w miejsce, gdzie pierwotnie celował oponent, czyli twarz, a w klatkę piersiową. Siła uderzenia była na tyle duża, żeby odrzucić mnie do tyłu z bardzo dużą szybkością. Lecąc strąciłem nawet kilka bambusów, których w miejscu bitwy było bez liku. Ból był nieprawdopodobny, najpierw samo uderzenie, później zaś elementy otoczenia rozbijające się o moje plecy. Dawno nie dostałem tak mocno.

      Udało mi się wstać, chociaż nie ukrywam, iż nie było to łatwe zadanie. Adrenalina działała, nie myślałem o bólu, a jedynie o tym, co powinienem zrobić, żeby pozbyć się przeciwnika. Nie znałem jego motywu, ale pewne było, że nie spocznie. W związku z tym, ja też nie mogłem odpuścić. Za wszelką cenę musiałem go pokonać, nie mogłem dać się zabić, jeszcze nie czas...

      Dobyłem miecz, szermierka zawsze była moją mocną stroną. Jak więc mogę go pokonać, jeśli nie za pomocą stylu, który towarzyszył mi od najmłodszych lat? Ruszyłem z właściwą dla siebie prędkością i spróbowałem zaatakować. Cięcie zostało zatrzymane, a miecz został w miejscu. Wbił się w twardą tkankę wystającą z ciała mężczyzny. Tak, były to kości. Tajemniczy człowiek najprawdopodobniej potrafił manipulować swoimi kośćmi, to tłumaczyłoby wcześniejsze pociski.

      Co teraz? Mieczem nie mogę ruszyć, ni go wyjąć, ni dokończyć ruch. Byłem zdezorientowany, jakby nieobecny. Co zrobić w takiej sytuacji? W mojej głowie pustka, a życie zagrożone. Może to zakończyć w każdej chwili. Już chciałem odskoczyć do tyłu, porzucając swą broń, kiedy przeciwnik przyłożył dłoń do mojej klatki piersiowej. Działo się to zbyt szybko, żebym mógł jakoś zareagować. Mój wzrok ledwo za nim nadążał, a co dopiero kończyny. Powiedział jedno słowo, które brzmiało jak wyrok, następnie poczułem okropny ból w miejscu, w którym trzymał rękę. Niebieska zbroja została dezaktywowana.

      Bicie serca stało się na tyle głośne, że niemal dudniło w moich uszach, zagłuszając wszystko inne. Pusty wzrok, spoglądający to na przeciwnika, to na krwistą plamę na moim ubraniu, które przez lata zdążyłem sobie upodobać i stało się bardzo ważnym elementem mojego życia. Ogólne zdezorientowanie, jakby niedowierzanie w to, co właśnie się stało. Miałem stać się wielkim wojownikiem, a dostałem poważnie od pierwszego lepszego oponenta. Moje plany, co z nimi? Jak mam pomagać mojej Organizacji, jak mam spojrzeć w oczy liderowi? To już nieważne...

     Mój wzrok zawiesił się na ranie. Krew traciłem coraz szybciej, chociaż to i tak już nie miało znaczenia. Pogodziłem się. To był mój koniec. Koniec walki, koniec bezcelowej tułaczki po świecie, podczas której nic dobrego mi się nie przytrafiło. Pojawił się lekki uśmiech na mojej twarzy. Czyżbym tak naprawdę chciał tego? Już wcześniej w mojej głowie pojawiały się mroczne myśli. Czułem, że się nie rozwijam, że moje poczynania nie mają żadnego sensu. Wiedziałem, że zmarnowałem swój potencjał, że nie uda mi się dogonić innych, że zawsze będę tym słabszym, liczącym na pomoc innych. Nie tego chciałem! To ja miałem być najsilniejszy, siejący postrach, wzbudzający szacunek innych, znany na całym świecie. To już wszystko tylko marzenia, których spełnić mi się nie udało. Lepiej zakończyć to teraz.

     Padłem na kolana i czekałem, póki jeszcze miałem siłę. Zamknąłem oczy i zacząłem rozmyślać. Nad wszystkim, całym moim życiem. Czego dokonałem, jakich ludzi spotkałem. Całe życie zaczęło przelatywać mi przed oczami, a myślałem, że to tylko pogłoski... Matka, której nigdy nie spotkałem. Ojciec, który nie interesował się mną nigdy oraz mistrz, który nauczył mnie walczyć. Tak, zdecydowanie to mu zawdzięczałem najwięcej. To on rozpoczął moją przygodę. Dom gejsz, spotkanie z liderem, wojna. Dziesiątki wykonanych zleceń. To wszystko już na nic.

      Straciłem siłę, przechylałem się na prawą stronę, aż w końcu padłem na ziemię. Koniec był blisko, dokładnie tak jak powiedział przeciwnik manipulujący kośćmi. Leżałem, czekając aż to wszystko się skończy, a pode mną kałuża krwi, która z każdą chwilą stawała się większa.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#231 2016-08-29 16:11:12

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Bambusowy las


       Białowłosy stał i jedynie wpatrywał się swoimi, pełnymi złości ślepiami w oczy Yoshiro. Wyrzutek już tak naprawdę nie widział swojego oponenta. Jego głowa została zatłoczona myślami i wspomnieniami z całego swego życia. Jego mózg w dobie kryzysu rozpoczął podsumowanie wszystkiego co zrobił dwudziestoparoletni chłopak. Ciało czarnowłosego powoli upadło na ziemię a kość wysunęła się z klatki by powrócić do dłoni mściciela. Spojrzał raz jeszcze na ofiarę swego ataku i mimo, nienawiści jaką czuł wobec organizacji i jej członków, nie plunął na chłopaka ani nie dobijał w żaden potworny sposób. Wiedział, że to już koniec dla przeciwnika i nie ma sensu pozbawiać go godności. Nie był to długi i wymagający pojedynek dla Samotnika z klanu Kagya, jednakże i tak młodzian bez kekkei genaki zaskoczył go swymi zdolnościami. Odwrócił wzrok i odszedł znikając między bambusami.
       Yoshiro wiedział, że to już koniec. Rana była na tyle obszerna, że nawet nie trafiając w najważniejsze organy ciała, wykrwawi się w przeciągu może minuty czy dwóch. Jego myśli kierowały się ku temu, czy właściwie jego śmierć nie jest czymś czego pragnął od jakiegoś czasu. Pragnął być kimś, może nie liderem klanu ale osobą, znaną, szanowaną i co najważniejsze... przydatną w boju. Nie mnie oceniać czy był taki, czy też nie ale Yoshiro za takiego się uważał. To już jednak nie miało znaczenia. Serce już przestało pompować krew, właściwie już tylko mózg utrzymywał chłopaka przy życiu. Nie czuł bólu, smutku, żalu, strachu ani radości. Po prostu czekał na śmierć, która właśnie po niego sięgała.


Koniec sesji przez śmierć gracza.



       Kilka godzin później w to miejsce lasu dotarło dwóch shinobi z organizacji wyrzutków. Zadziwieni znaleziskiem, szybko podbiegli co ciała Yoshiro, przyglądając mu się uważnie. Zdiagnozowali pewny zgon, nie było już szansy dla młodego dorosłego. Jeden z mężczyzn zajął się oglądaniem terenu by znaleźć jakiekolwiek poszlaki po walce, drugi analizował rany na ciele chłopaka. Wszystko wydawało się nadzwyczaj dziwne. Znalezione kości w kształcie pocisków i tyle samo siniejących plam na ciele martwego wyrzutka plus dziura na wylot w nieoczekiwanym kształcie. Obaj spojrzeli na siebie ze zdziwieniem i przerażeniem. Jeden z nich, wziął ciało chłopaka na barki. Drugi zaś, kiwnął głową i szykował się do szybkiej podróży w kierunku siedziby lidera organizacji.
       - Trzeba jak najszybciej powiadomić Shinsaku-sama!

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-08-29 16:16:31)

Offline

 

#232 2017-08-31 15:00:51

Ryū

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-05-21
Posty: 21

Re: Bambusowy las

TRENING JUTSU [D] KONOHA SENPŪ - ZWYKŁY

      Tuż po ukończeniu szkoły ninja, Ryū w końcu dotarł do Ronin no Kuni, gdzie mieściła się siedziba ugrupowania Wyrzutków, do których przynależał. Młody chłopak był z lekka zmieszany, bowiem po pobycie w współczesnych odpowiedniku akademii uświadomił sobie w jakich czasach przyszło mu żyć. Dojrzał bowiem różnorodność wśród ludzi, którzy dzierżyli nazwiska rozmaitych rodów. Innymi słowy pierwsze skrzypce w świecie grały klany oraz organizacje, w tym "Wyrzutki", do których faktycznie przynależał.
- Muszę koniecznie stać się silniejszy! Inaczej zginę w wielkim świecie. A co ważniejsza nie będę mógł rywalizować na równi z osobami pokroju sensei. A z pewnością natrafię na niejednego takiego przeciwnika, w końcu jestem ninja! - Już sama ta myśl nie dawała mu spokoju i pełen energii mężczyzna musiał ostro wziąć się do pracy. Jego uwagę wnet przyciągnął rozpościerający się na granicy kraju las bambusowy.
- To miejsce wydaje się być sensownym na rozpoczęcie mojego pierwszego samodzielnego treningu jutsu. Widziałem podczas tego pobytu w szkółce kilka technik, które chciałbym jeszcze przyswoić. Nie powinny okazać się trudniejsze od tych, które już zdążyłem poznać. Zacznę od Taijutsu, w końcu bądź co bądź, to moja mocna strona. - Gdy już miał ściągać bagaż podręczny, z którym wracał do przydzielonej osady, spojrzał wgłąb lasu bambusowego i natychmiast uznał, że trening najlepiej rozpocząć by było na jego skraju, nie zagłębiając się w ciemne odmęty i labiryntu kilkunastometrowych bambusów. Skraj lasu wydawał się optymalnym miejscem, ponieważ miał tu dostęp do takich rzeczy jak niewielki zbiornik niezanieczyszczonej wody - był to najprawdopodobniej mały stawik, któremu rzeka nieustannie dostarczała wodę, poza tym wśród pól zaczynał się już las bambusowy, otaczany przez inne drzewa różnych gatunków. Dostęp do twardej drewnianej kory nie stanowił dla Ryū problemu, a właśnie takiej potrzebował, a to dlatego, że miał zamiar poznać Konoha Senpū. Technika ta polegała głównie na efektownym kopnięciu, które w nogach znamienitego użytkownika taijutsu nie przeszłoby bez echa w konfrontacji z oponentem. Brązowowłosy jednak był nowicjuszem, ale musiał znać podstawy Taijutsu lepiej od innych, zwłaszcza, że był to jego ulubiony styl.
      Ściągnął koszulkę, zacisnął bandaże, by te przypadkiem nie rozwiązały się podczas ćwiczeń i przystąpił do rozgrzewki. Przede wszystkim żeby cios mógł być wdany w życie musiał być poprzedzony skokiem, a więc dobre wybicie to podstawa. Zaczął od kilku powtórzeń ćwiczenia polegającego na rozgrzaniu stawu skokowego i przy okazji nadgarstków, obracając pięty wokół własnej osi, raz w jedną, raz w drugą stronę. Następnie mógł przystąpić do kilku mniejszych podskoków w miejscu, potem również mniejszych na jednej nodze oraz na drugiej nodze, na zmianę. Stopniowo wracała do dwóch nóg, by zwiększyć wysokość swojego skoku w miejscu oraz dociągać kolana do klatki piersiowej coraz wyżej i wyżej, aż te stykały się z jego brzuchem. Kluczem dla Ryū było dopracowanie swojego skoku tak, by ten w powietrzu mógł co nieco rozprostować nogi i niczym sprężyna osiągnąć wysokość przynajmniej przekraczającą dwa metry. Po żmudnych staraniach mógł dodać kolejną wariację w swoim skoku jaką był obrót. Na razie nie wspominając i nie wdrażając kolejnych elementów takich jak rozprostowanie nogi podczas skoku i samym kopnięciu z wyprostowanym udem. Musiał dobrze wdrożyć nowy element. Sprężyście odbijał się od ziemi i obracał o trzysta sześćdziesiąt stopni wokół własnej osi do momentu, gdy obrót był pełny, a on miał jeszcze czas na dodatkową reakcję, która decydowanie przyda mu się w dalszej części. Po jakimś czasie, odzianemu w biało-czarne szaty młodemu mężczyźnie zakręciło się w głowie:
-  Łaa! Muszę się odkręcić. - Powiedział na głos, co z perspektywy widza przyglądającego się jego treningowi mogło wydawać się nieco idiotyczne, bowiem chłopak liczył sobie już dwadzieścia lat, nie był wcale dzieckiem. Ryū jednak nie przejmował się tym, bowiem oznaka ta świadczyła, iż element jest w jakimś stopniu opracowany i może wzbogacić swój wyskok z pełną rotacją o nowy element.
      Teraz chodziło z grubsza o wprowadzenie możliwości wyprostowania nogi w locie, by ta doszła do celu. Rotacja nawet sama w sobie dodawała jej siły, więc gdyby uderzył nią w cel, na pewno zwaliłby kogoś z nóg. Na razie jednak nie zamierzał podkładać sobie celu w postaci wyrastającego spod ziemi bambusa czy innego drzewa. Kluczowe w tej fazie treningu dla chłopaka był po prostu element, w którym rozprostował by swoją nogę podczas poprawnego wybicia się z podłoża poprzedzonego rotacją. Choć ta faza treningu była bardziej akrobatyczna, niż fizyczna, dwudziestolatek nie poskąpił dbania o detale jakże ważne, dla użytkownika taijutsu, który musiał chcąc nie chcąc dbać o powtarzalność swoich technik, by te w konfrontacji nie okazały się bezużyteczne.
- Wystarczy. - Skomentował, po czym był świadom, że czeka go kolejny i ostatni element, który musi wprowadzić. Kopnięcie samo w sobie było w porządku, tylko jeszcze nie pracował nad siłą i precyzją. Musiał bowiem skupić się na jakimś celu, a do tego ten był niezbędny. Skupił więc swój wzrok na wyrastającym drzewie bambusowym tuż na skraju lasu. Wydawało się masywne i solidne, a co ważniejsze, było bardzo wysokie, co pozwalało w jakimś stopniu dostosować kopnięcie do parametrów fizycznych mężczyzny. Wiedział, że konfrontacja z przeciwnikami może być różna z uwagi na zróżnicowane warunki fizyczne ludzi. Musiał więc luźno popróbować jego nowe Konoha Senpū na różnej wysokości i wyczuć siłę uderzenia, co było najważniejsze w tej fazie jego zdaniem. Na papierze technika była prosta, ale to taijutsu, a akurat ta sztuka ninja różniła się nieco od dwóch pozostałych i dla Ryū czymś w rodzaju artyzmu oraz intuicji, którą mógł się wykazać podczas wdrażania kolejnych technik fizycznych.
- Ha! Haa! - Skoczył w górę, obracał się i z wyprostowaną nogą uderzał w bambus wprawiając go w delikatne drgania. Wiedział, że na tym poziomie nie jest go w stanie ściąć samym kopnięciem, ale perspektywa, że znamienici użytkownicy TaiJutsu mogą to robić, dodawała mu motywacji. Wykrzykiwanie na głos dźwięków zmęczenia wraz z każdą serią powtórzeń również pomagała. Schemat techniki był przygotowany, ale delikatne drgania drzewa bambusowego nie dawały satysfakcji brązowowłosemu. Musiał popracować nad siłą.
      Zacisnął rękawice na nadgarstkach i bandaże pod nimi, po czym obrał za cel drzewo znajdujące się nieopodal niego. Nie rozpoznawał dobrze ich gatunków, ale pod bujnymi liśćmi kryło masywną korę, która sama prosiła się o starcie na wiór. Dla zwiększenia efektywności i siły techniki, by uznać ją za ukończoną, poczynił uderzać naprzemiennie z nóg i rąk w drewno. Kombinacja miała na celu rozgrzać i utwardzić mięśnie, by nadać pewności jego Konoha Senpū. Kilka powtórzeń wystarczyło, by kawałki drzewa zostały przez niego zryte i opadły na ziemie stając się już tylko pożywką dla leśnej ściółki.
Wszystkie puzzle, które miał ułożyć w swoim nowym jutsu wydawały się być kompletne. Teraz pozostało tylko efektownie je wykończyć i sprawdzić czy działa, co wydawało się już dla młodego mężczyzny tylko formalnością. Podszedł raz jeszcze do bambusa, na którym kilkanaście minut temu wykonywał nieukończoną jeszcze Trąbę Powietrzną Konohy i począł finiszować swoje dzieło:
- Konoha Senpū! - Wreszcie mógł wykrzyczeć pełną nazwę techniki. Dla użytkownika TaiJutsu takiego jak on było to szczególnie ważne, bowiem poświadczało, że to iście technika, nie żadne tam zwykłe kopnięcie. A przeciwnik, który miałby zostać nią powalony czy nawet pokonany w szczególności uprzednio powinien znać jej nazwę. Jutsu Ryū powtórzył kilka razy, za każdym razem wybijając się i z pełnym obrotem atakując bambusy znajdujące się w lesie. Te z pewnością nie drgały już nieznacznie, a odczuwały uderzenia wyrzutka.
      Chłopakowi nie pozostało już nic tylko, jak włożyć z powrotem koszulkę i odsapnąć troskę pod byle jakim drzewem. Okolica wydawała się mu spokojna, więc krótka drzemka nie byłaby czymś szalonym. Młodzian ściągnął buty i wyprostował nogi, po czym w oka mgnieniu zasnął na jakiś czas z uśmiechem na twarzy.


Karta Postaci

Mowa||Myśli||Krzyk

Offline

 

#233 2017-09-01 21:10:46

Ryū

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-05-21
Posty: 21

Re: Bambusowy las

TRENING JUTSU [D] HŌSENKA [KATON] - ZWYKŁY

      Kolejny dzień stał przed Ryū otworem. Nazajutrz wrócił tutaj, by zgodnie ze wczoraj wypowiedzianymi słowami nie spocząć na laurach i wziąć się ciężko do pracy. Miał już w głowie ułożony plan, co i jak, aczkolwiek las ten wydał się chłopakowi tak intrygującym miejscem, że tym razem postanowił wejść do środka i znaleźć stosowne miejsce wśród bambusowych drzew. Nie za daleko, by przypadkiem się nie zgubić, ale przynajmniej na tyle, by poczuć się, że rzeczywiście tam wszedł.
- W szkole ninja poznałem naturę swojej chakry. Wiem już jakim żywiołem będę mógł w przyszłości władać, tylko jak na razie nie nam ani jednej techniki z nim związanej. Jak to tak! Od czegoś muszę zacząć, czegoś prostego, ale użytecznego. Niech ta przyszłość, o której wspomniałem nadejdzie dziś! Oby mi się udało! - Powiedział sobie w duchu zaciskając rękawice z blaszkami na swoich nadgarstkach. Usiadł obok drzewa i począł czytać zwój z NinJutsu ognia. O dziwo, rangi D była tylko jedna technika, którą natychmiast się zainteresował. Użytkownik gromadził swoją chakrę w płucach i koncentrował ją w mniejsze pociski ognia zdolne poparzyć przeciwnika, ale też służyć za świetną dywersję.
- Nie wydaje się trudna, jak ona się nazyw... O mam! Hōsenka no Jutsu! - Zaczął już ćwiczyć, niestety tylko wymawianie jej nazwy. Cały proces wykonywania nie wydawał się skomplikowany, jednakże w rzeczywistości zawsze coś jest trudniejsze niż się wydaje, a szczególnie gdy chodzi o sztuki ninja. Brązowowłosy dobrze wiedział, że nie będzie to łatwe i będzie musiał uważać by przypadkiem nie poranić się wytworzonym przez siebie ogniem.
      Do przygotowania jutsu była potrzebna sekwencja znaków, kolejno następujących gestów, by móc nadać kształt chakrze według uznania pierwotnego twórcy. Ryū znał już podstawy, jednak nieczęsto zdarzało mu się używać powszechnych pieczęci. Wykorzystywał on je jak do tej pory wyłącznie w Narakami no Jutsu, technice z zupełnie innej kategorii. Jak dobrze radził sobie w TaiJutsu, posiadał jedno GenJutsu, to bądź, co bądź, była to dla niego pierwsza zdolność z kategorii NinJutsu, bowiem te pominął w szkółce. Wstał z ziemi i stanął w rozkroku usiłując sprawić by jego ciało nie drżało ani trochę. Było to kluczowe, ponieważ rozpoczął pierwszą fazę treningu jakim stała się koncentracja chakry. Zacisnął dłonie w znak Tygrysa i usiłował sprawić by niebieska energia pojawiła się jak najbliżej jego płuc i gardła.
- Muszę się skupić! - Powiedział do siebie i po kilku próbach już wiedział z czym się to je. Nie było to łatwe dla użytkownika TaiJutsu, ale przemógł się. Teraz mógł sprawnie przećwiczyć kilkukrotnie kolejne pieczęci wymagane do utworzenia Katona. Na początku robił to "na sucho", nie nadając kształtu skoncentrowanej chakrze, by szybko niczym nuty piosenki zakodować w głowie. Kolejno składał nadgarstki i palce w symbol Szczura, następnie Tygrysa, Psa, Bawoła, Zająca i na koniec ponownie Tygrysa. Próbował porównać to do kolejnych kroków tańca czy zasad dziecinnej gry, które instynktownie się przyswaja po jakimś czasie.
      Kolejną fazę, którą Ryū sobie zaplanował była po prostu praca nad oddechem. Oddychał tak, by nagromadzone powietrze w pucach miało dostatecznie dużo miejsca. Wskutek treningi usiłował powiększyć ich pojemność, podobnie gdy przykładowo wędruje się po górskich szlakach i oddycha świeżym tlenem. Do tego dodał mały sparing z drzewami bambusowymi, użył pięści by atakować co rusz to jakiś cel w pobliżu, by nieco się spocić i zmęczyć aż jego oddech stałby się bardziej intensywny. Ta prosta w gruncie rzeczy faza przygotowała go do prób generalnych związanych z jutsu.
      Mężczyzna znalazł miejsce pośród bambusów, który aż tak bardzo się od nich nie roiło. Było za to kilka innych gatunków drzew, a w środku rysowała się niewielka polana. Akurat tutaj można by nazwać je oazą, bowiem do techniki Katon, z którą zmagał się Ryū było potrzebne co nieco miejsca. A pociski, którymi celowałby w litą ziemię wydawały się lepszą opcją niż ryzyko spalenia lasu przez niedoświadczonego ninję.
- W porządku, spróbujmy! - Pomyślał sobie i stanął w rozkroku na środku niewielkiej polanki, zaświecił na niebiesko czakrą nagromadzoną w brzuchu i nieśpiesznie począł składać kolejne pieczęci techniki, manipulując energią w odpowiedni sposób. Nadął buzię i gdy czakra przedostała się  jego płuc do ust, wydmuchnął pojedynczą kulkę ognia kierując ją w ziemię.
- Na razie jedna, teraz dwie. - Powiedział na głos, wiedząc, że aktualnie jest tu sam i nikt go nie obserwuje. Następnie powtórzył proces i spróbował wystrzelić dwie na raz w jednym ciągu. Chciał koniecznie dobić do dziesięciu, czyli maksymalnego ciągu pocisków, który mógł być wystrzelony. Nie dysponował jednak wielkimi pokładami chakry, więc z każdą kolejną próbą miał co raz to mniej energii i był fizycznie wyczerpany. Odchodzące siły różniły się od tych, które traci się ćwicząc fizycznie czy wykonując wszelkie TaiJutsu, młody mężczyzna zauważył tę różnicę i od razu zdał sobie sprawę, że nie chciałby nigdy wyczerpać zasobów energii duchowej w swoim ciele. Dlatego też dzisiaj także nie przesadził.
      W jego ostatnich próbach wystrzeliwania serii kolejnych pocisków odczuć można było zaangażowanie i ekscytację samym żywiołem ognia.
- Katon, Hōsenka no Jutsu! - Wykrzyczał zadowolony, przed uprzednim strzeleniu serią małych ognistych pocisków. Tak jak i tą próbę, uprzedził stanięcie w rozkroku, spokojnym formowaniu pieczęci z nagromadzoną czakrą i odchyleniu się w tył w momencie "splunięcia" ogniem w podłoże. Był zdumiony kształtem tej techniki za każdym razem i z podziwem patrzył jak pociski się rozpadają.
- Chylę czoła temu, kto stworzył ów jutsu. Może w przyszłości wykorzystam ją lepiej. - Zastanowił się kończąc dzisiejszy trening sukcesem. Bez chwili wahania udał się w drogę powrotną, bowiem słońce opadało coraz niżej. Nim jednak udał się do swojego mieszkania, wyszedłszy z lasu postanowił odbyć krótką drzemkę pod drzewem liściastym, które wczoraj spełniło to samo miejsce. Najwyraźniej uznał je za ulubione w nowym otoczeniu, rejonowi przypisanemu wyrzutkom.


Karta Postaci

Mowa||Myśli||Krzyk

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Transport betonových ump do sok caprio