Ogłoszenie


#41 2016-10-22 11:58:55

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Jak wspomniał prowadzący albo w tym przypadku wspomniała prowadząca sesji, próbowałem przerwać tą ciszę chcąc otrzymać przynajmniej ułamek informacji na temat wspomnianej wcześniej kobiety, córki organizatora turnieju. Nie jestem na tyle odważny by ufać entuzjazmowi pozostałych uczestników jaki towarzyszył im od chwili gdy mieli okazję zobaczyć bądź usłyszeć imię "głównej nagrody". Zanim podejmę jakiekolwiek działania musiałem dowiedzieć się czy walka o pierwsze miejsce jest rzeczywiście warta podjęcia ryzyka. Niestety, ale moje próby nawiązania kontaktu nie wiele mi pomogły choć w słowach jakie wypowiedział Murata Hoshi - mój rozmówca - wychwyciłem kilka wyrazów, które pozwoliły mi mniej więcej określić z czym a raczej z kim mam do czynienia.
    Po chwili strażnik wyczytał jego imię po czym mężczyzna udał się na arenę kończąc natychmiast naszą rozmowę. Oczywiście nie obyło się bez trącenia barkiem aby pokazać swoją pseudo wyższość i jednocześnie siłę. Nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia a wszelkie komentarze jakie powstały na widok tej sytuacji ignorowałem pozwalając aby odbijały się ode mnie jak od jakiejś tarczy. Jednocześnie dało mi to do zrozumienia, że w tym towarzystwie nikt nie będzie na tyle uprzejmy aby mi odpowiedzieć na moje wcześniejsze pytanie. Lecz nagle ujrzałem tego samego chłopaka, o którym wspominał barman podczas naszej wcześniejszej rozmowy. Różnił się od pozostałych nie tylko posturą ale i również charakterem a przynajmniej tak sądziłem na podstawie obserwacji. Myślałem by nawet podejść i porozmawiać z nim, ale w tym czasie przyszła pora abym to ja zaprezentował swoje umiejętności.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

    Pozostało mi jedynie czekać i być dobrej myśli, że to co zaplanowałem w zupełności wystarczy i zarówno pan Kazuko, jak i jego córka a także publiczność będą na tyle zachwyceni i zadowoleni, że zgodzą się abym przystąpił do kolejnego etapu jakim jest o ile mnie pamięć nie myli półfinał.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Suoh (2016-10-22 11:59:40)

Offline

 

#42 2016-10-22 15:20:51

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


        Szczerze mówiąc, troszkę mi się dłużyło. Oczekiwanie na swoją kolej to zawsze średnio ekscytujące zajęcie bo z jakiegoś powodu czas płynie jakby wolniej. Patrzyłem na kolejno znikających za bramą areny mężczyzn, wyobrażając sobie co takiego mogą pokazać na tej arenie. Tak na dobrą sprawę posiadałem pewną zdolność, która pozwoliła by na nakarmienie ciekawości ale wolałem poczuć tą nutkę ciekawości i niewiedzy. Zresztą, jeżeli facet wchodzący na arenę, jedyne co ma do pokazanie to prężące muskuły to jest dla mnie prawdopodobnie jednostrzałowiec. Nie chodzi tu o zbyt dużą pewność siebie, po prostu zazwyczaj w życiu jest tak, że im więcej krowa muczy, tym mniej mleka daje. A tak a pro po mleka. Nieoczekiwanie podeszła do mnie jedna z dziewczyn, których było tu aż na pęczki. Szczerze mówiąc, nieco mnie to zdziwiło, z racji że nie udawałem Johnego Bravo, śmiecąc naoliwioną klatą jak słońce w południe. Najwidoczniej nie tylko strażnika przyciągnęła moja egzotyczna uroda. Czemu egzotyczna? Klan Uchiha miał to do siebie, że każdy z rodu posiadał pewne cechy wyglądu, wyróżniające się na tle pozostałych ludzi na świecie. Gdybyś wlazł do naszej wioski, dokładnie obejrzałbyś wszystkie twarze a potem gdzieś na świecie trawił na przedstawiciela czerwonookich to od razu bym wiedział, że to Uchiha albo przynajmniej mógłbyś mieć ogromne podejrzenia. Musiałem przyznać, że dziewczyna jest niczego sobie ale na samą myśl o tym, że przed chwilą obsługiwała kogoś innego, odrzucało mnie jak zupa owocowa, tak - nienawidzę zupy owocowej. Pozwoliłem sobie jedynie nacieszyć przez chwilę oczy i rzucić delikatnym uśmiechem. Chwilę później, po prostu prychnąłem sobie pod nosem, standardowo unosząc brew i odwróciłem wzrok w kierunku głównej bramy. Zostawiłem służkę bez żadnego słowa i ruszyłem do przodu, gdyż nastała moje kolej.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

       Wychodząc z areny miałem dziwne uczucie, że wszyscy na mnie patrzą. Czy to za sprawą usłyszanej eksplozji czy może byli tak zniecierpliwieni, że tylko czekali aż każdy po kolei skończy swoją prezentacją by wbiec i zaświecić klatą? Czułem, że swoim zagraniem stałem się silną konkurencją dla reszty, aczkolwiek nie specjalnie się wysilałem na pokazie. Pozostało mi teraz czekać na wyniki a potem zajść do jakiejś karczmy przed wieczorem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#43 2016-10-22 17:33:54

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Wszyscy powoli zostawali wywoływani na trybuny. Ten moment gdy wyczekujesz swojego nazwiska by się zaprezentować... Nie lubię tego uczucia. Jest on pomieszany z niepewnością jak i niecierpliwością, a ja niestety niezbyt lubię czekać. Tak czy inaczej mój wcześniejszy towarzysz jednooki został wywołany. Gdy ten powrócił na jego miejsce poszedł jakiś czarno włosy nieznajomy. Miał on w sobie coś, coś znajomego. Nie miałem pojęcia dlaczego mam takie odczucie, jednakże czułem się dziwnie. Gdy ten wyszedł ja sobie usiadłem i zacząłem ostrzyć swoją katanę. Nie zostało nas wiele. Niemal garstka która się nie zaprezentowała. Nie powiem, czuje małą tremę, jednakże uważam że jestem wstanie przejść dalej. Zacząłem się zastanawiać jak by tu przykuć uwagę publiczności oraz samego kupca z córką. Wtedy wpadłem na pewien pomysł. Gdy byłem małym chłopcem tata kiedyś opowiadał mi pewną legendę o dwóch smokach. Chyba jestem wstanie ją wykorzystać, tylko muszę ją trochę zmie... Co jest?! Usłyszałem jakiś wybuch. Ziemia się delikatnie zatrzęsła, a ja nieco się wystraszyłem. Zacząłem oglądać się dookoła, aż moje oczy ujrzały wychodzące czarnowłosego z areny. Coś czułem że to jego sprawka. Wtedy zamarłem. Wyczytali moje imię. Wziąłem głęboki oddech, a potem chowając katanę do pochwy ruszyłem w stronę areny...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Pokaz który dałem na arenie mnie wykończył. Nie wiem ile musiałem się namęczyć i natrudzić by wyszło jak wyszło. Najważniejsze dla mnie było to by ludzie byli zadowoleni. Ba... Chciałem by ich szczęka opadła aż do podłogi. Czy tak się stanie? Nie wiem. Czas pokaże, a ja niecierpliwie będę wyczekiwał moment, gdy dowiem się kto przejdzie dalej.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#44 2016-10-22 19:32:56

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #7


     Nikt się nie spodziewał, że same eliminacje mogą przynieść tyle atrakcji. Pośród mięśniaków prężących się i wymachujących bronią można było doszukać się takich, których umiejętności graniczyły ze sztuką. Były również popisy godne pożałowania, paru chuderlaczków postanowiło dać pokaz tańca, inni magicznych sztuczek typu "zgadnę, którą kartę wybrałeś" niestety na tle pozostałych malowały się dość żałośnie. Kupiec mimo, iż skrzętnie starał się ukrywać swoje emocje związane z pokazami często wstawał i bił głośne brawo. Niemniej nie wiedział, że najlepsi zawodnicy pojawią się na samym końcu.
     Pierwszy wyszedł mężczyzna z zasłoniętym okiem zwany Motochika Chosokabe. Jego poprzednik zostawił widownie nieco znudzoną, bo poza rozwaleniem buzdyganem kilku pali powbijanych dookoła areny nie zrobił nic zjawiskowego.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
     Następnym w kolejce był młody Uchiha, skrzętnie skrywający swoją prawdziwą tożsamość. Z racji tego, że widownia wciąż była poruszona poprzednim pokazem większość z nich nawet nie zwróciła uwagi na czarnowłosego mężczyznę w płaszczu tego samego koloru, którego poły wiły się pod wpływem wiatru niczym skrzydła.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
      Po swoim powrocie do pomieszczenia Yocharu mógł ujrzeć mieszankę emocji na twarzy potencjalnych przeciwników. Jedyni byli przerażeni, inni zafascynowani, a jeszcze inni spoglądali na niego wzrokiem, jakby mieli go zaraz rozszarpać. Teraz przyszła kolej na zielonowłosego młodzieńca.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
     Po Keisuke swój pokaz miało do przedstawienia jeszcze tylko dziesięciu uczestników. Niemniej równało się to z kolejną godziną oczekiwania. Czas ten jednak minął wyjątkowo szybko, a żaden z pozostałych nie zaprezentował nic równie powalającego co nasza trójka młodych ninja. Trzeba było przyznać, że przyszykowali dla nas naprawdę fascynujące pokazy, wzbijając się na szczyty finezji i budząc jedynie zachwyt w oczach widzów. Wydawać by się mogło, że przejście dalej mieli jak w banku. Jednak cóż by to było za widowisko gdyby stanęli naprzeciw siebie do walki!
     Gdy ostatni z zawodników wrócił do pomieszczenia strażnik znów wsadził głowę do środka i nakazał im oczekiwanie. Nim się schował posłał jeszcze Yocharu złowrogie spojrzenie. Wielu z uczestników było niemalże pewnych swojej wygranej. Byli to jednak niestety tylko ci, którzy sobą zbyt wiele nie zaprezentowali. Cała reszta podchodziła do raczej ze skrajnym podekscytowaniem bądź zwyczajnym "na dobrą sprawę wisi mi to". Dziewczęta były coraz bardziej rozochocone, gdyż wielu kandydatów nie omieszkało się pochwalić tym, co pokazali. Ba! Niektórzy pokazy nawet powtórzyli w środku. Jednak znów - byli to tylko ci którzy najmniej sobą przedstawiali i polegali jedynie na swojej prymitywnej sile. Tyle jednak wystarczyło, by wzbudzić w służkach, które na co dzień miały do czynienia raczej z opasłymi kupcami zachwyt.
- Proszę teraz wszystkich o wyjście na arenę - znowu rozległ się głos strażnika.

THEME



     Wszyscy jak na zawołanie podnieśli się z miejsca i ruszyli w stronę areny. Powoli zaczynało zmierzchać. Niebo robiło się krwistoczerwone, a ostatnie promienie słońca ledwie wystawały zza trybun. Służba zdążyła już zapalić wielkie pochodnie na krańcach areny. Znajdowały się one na kilkumetrowych słupach, u zwieńczenia których stalowa konstrukcja tworzyła coś na kształt gniazda, w które włożono łatwopalny, lecz długo spalający się materiał.
     Zawodników powitały głośne okrzyki rozochoconej widowni. Co niektórzy śmiało postanowili im pomachać, szczerząc przy tym szeroko zęby. Prowadzący ich strażnik postarał się ustawić ich w miarę logiczny sposób, mniej więcej w dwuszeregu jednak na niewiele się to zdało, gdyż koniec końców i tak każdy stanął tak jak chciał. W końcu, gdy tłumy przycichły, oczekując na werdykt kupiec wstał i zmierzył uczestników żartobliwie złowrogim wzrokiem.
- Każdy z was moi drodzy zaprezentował sobą wszystko co najlepsze. A przynajmniej najlepsze, co miał do zaoferowania. Nie ukrywam, że były pokazy lepsze i gorsze, były także takie, które porwały moje serce i uniosły ze sobą daleko w chmury - tutaj zaśmiał się cicho i pomachał delikatnie ręką w stronę nieba - Ale przejdźmy do rzeczy, zapewne wszyscy tutaj zgromadzeni nie mogą doczekać się werdyktu, a ja nie chcę was już dłużej trzymać w niepewności. Przyznam, że wybór nie należał do najłatwiejszych, niemniej udało mi się wybrać osiem perełek. Prosiłbym teraz, aby każdy, kogo nazwisko wyczytam wystąpił. Okuda Hikosaburo, Inazuma Tanzan, Motochika Chosokabe, Nakajima Ikku, Miyahara Yoshinori, Jissoji Shiko, Kei Hagashi - przy każdym imieniu robił krótką pauzę, aby widownia mogła nagrodzić zawodnika brawami, przy niektórych postaciach były one nieco intensywniejsze - z kolei ostatnim z uczestników będzie Yocharu Ahichu, na specjalną prośbę mojej córki. Wiedz jednak młodzieńcze, że gdyby nie ona to bez względu na to jak porywający nie byłby twój pokaz - ja bym cię nie wybrał. Postanowiłem dać ci jednak szanse, bo Izuna najwyraźniej zobaczyła coś więcej aniżeli nastawienie buca.
     Z ust widowni wydało się głośne "och" , gdyż nie każdy podzielał zdanie kupca na temat tego uczestnika. Wielu z nich pokładało w nim wielkie nadzieje, jednak każdy z wybranych znalazłby na widowni swoich fanów.
- Cóż, nie pozostało nam nic jak posilić się i spotkać się tutaj już w jasnym świetle księżyca kiedy to odbędą się pierwsze walki. Najedzcie, napijcie się i zdrzemnijcie, moi mili bowiem przed nami długa noc! - wykrzyknął i z uśmiechem podał dłoń swojej córce.
     Izuna nieco niechętnie złapała rękę ojca i rzuciła tęsknym spojrzeniem w stronę tłumu zawodników po czym zniknęła wraz z Okane za kotarą. To dla wszystkich było znakiem, aby się rozejść. Zarówno na widowni, jak i wśród uczestników zawrzało. Niektórzy postanowili dać upust swojej złości, jednak nie minęła chwila, gdy zostali wyłapani przez strażników i zaprowadzeni w niewiadome miejsce. Zawodnicy, którzy przeszli eliminacje zaczęli się mierzyć uważnym wzrokiem. Żaden z nich nie miał tak zwierzęcego podejścia. Byli wyważeni i już próbowali ocenić swoje szanse w starciu z pozostałymi. Z pewnością nie można było ich uznać za łatwych przeciwników.

Offline

 

#45 2016-10-22 21:05:44

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Nie sądziłem, że pokaz jaki tutaj zaprezentuje spodoba się tak licznemu gronu łącznie z głównym organizatorem tego wydarzenia. Byłem przekonany, że publiczność Kraju Księżyca zadowoli sie w głównej mierze pokazem mięśni a także niesamowitej sylwetki moich poprzedników. Okazało się zupełnie inaczej i jestem z tego bardzo zadowolony choć starałem się to dość silnie ukryć aby zgrywać pozory kogoś kogo w ogóle nie interesuje ten turniej. Wykonałem ukłon po czym udałem się do pomieszczenia gdzie czekali pozostali kandydaci, którzy musieli sprawić aby nie tylko widownia ale i sam pan Kazuko byli zachwyceni tak jak to było w moim przypadku. Schowałem ręce do kieszeni i zająłem sobie miejsce tuż przy ścianie aby móc uważnie przyglądać się każdemu z uczestników, część z nich stanie się w niedalekiej przyszłości moimi przeciwnikami, dobrze jest znać przynajmniej ułamek ich umiejętności.
    Nie musiałem długo czekać aby przekonać się z kim mogę mieć do czynienia. Sądząc po opisach Mistrza Gry, czarnowłosy chłoptaś w wieku podobnym do mojego, na którego oczywiście nie zwróciłem żadnej uwagi, zaprezentował coś co wywołało eksplozję. Nie ukrywam wywołało to u mnie niewielkie zainteresowanie, mało kto zdecydowałby się zdemolować arenę wiedząc, że po nim jest jeszcze kilku uczestników. W sumie nie głupi pomysł, przynajmniej tak mógł pozbyć się konkurencji. Gdy mój następca wracał do naszego wspólnego pomieszczenia przyjrzałem mu się na chwilę, jego ubiór, twarz, fryzura, czy ma worki pod oczami lub odstające uszy, a może ma dziurawe spodnie albo łupież. Następnie dodałem krótki komentarz mający na celu zaostrzenie rywalizacji. - Ktoś tu chyba na poważnie bierze cały ten turniej... - Zakończyłem cichym śmiechem.
    Po niespełna godzinie, która minęła dość szybko strażnik wezwał nas wszystkich na arene by raz jeszcze zaprezentować się wszystkim tu zebranym. Przywitał nas okrzyki a także wiwaty publiczności choć wiadome były, że większość z nich były kierowane do ulubieńców poszczególnych osób z widowni. Mimo wszystko my mieliśmy czekać na przemówienie pana Kazuko, który wyłoni zwycięzców a raczej szczęśliwców mogących przejść do kolejnego etapu. Jednak się pomyliłem i to okazały się być eliminacje a teraz nadszedł czas na ćwierć finały. Przynajmniej tak wnioskuje po liczbie osób jaka została wyczytana. I jak się okazało czarnowłosy jegomość również znalazł się na wcześniej wspomnianej liście, ale dodany tylko i wyłącznie za sprawą córki organizatora. Czyli w normalnych warunkach a raczej gdyby nie było tutaj córeczki tatusia to pewno z gorzkim wyrazem twarzy musiałby pożegnać się z nami.
    Krótkie przemówienie i znowu godziny bezsensownego czekania. Mimo wszystko próbowałem wykorzystać ten czas jak najlepiej a przy okazji trochę pośmieszkować z pozostałych uczestników skoro nic lepszego do roboty teraz nie mam. Zmieniłem lekko wyraz twarzy a następnie przemówiłem w kierunku pozostałych osób, które znajdowały się blisko mnie. - Meh, ale to była łatwizna. Praktycznie moje mięśnie wykonały całą robotę za mnie. - Następnie zacząłem pozować udając jakiegoś pseudo kulturystę aby zdenerwować lekko pozostałych i wyczekiwałem kiedy to strażnik bądź kto inny ponownie wyczyta nasze imiona. Mimo wcześniejszych kpin w stronę Yocharu, decyzja jaka została podjęta przez córkę nie co mnie zaniepokoiła. A co jeśli na prawdę zwycięzca jest już wybrany?

Offline

 

#46 2016-10-23 00:15:09

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Po za wiwatami tłumów, choć mogły to być także okrzyki przerażenia, nie dostrzegłem innych reakcji. Nie dlatego, że takowych nie było ale z prostej przyczyny olania sprawy. Tak, tak możecie gadać, że jestem gburem który chciał zrobić dobre wejście i nie wypowiedzieć żadnego słowa. Nigdy nie byłem szczególnie rozmowny, choć przyznam że odrobinę chciałem zaimponować zwykłym ludziom na trybunach. W głównej mierze chodziło mi o strażnika, który to wcześniej posłał mi zgryźliwy komentarz a teraz musiał swoje odszczekać. Cóż, gdybym pokazał to samo innym shinobi z moim stażem to niewątpliwie ziewnęliby ze znudzenia ale tutaj wystarczyło aż nadto. Teraz jednak wędrowałem tunelem, zwracając na siebie uwagę wszystkich uczestników. Moja skromna osoba, mimo iż bez worów pod oczami i bez odstających uszu, skupiła na siebie wzrok jednookiego pirata, który wyglądał jakby przed chwilą wrócił od fryzjera z trwałą na głowie. Kolejny zgrywus się znalazł, choć tym razem słowa aż same cisnęły się na usta. Zerknąłem na niego, potem obróciłem się zdziwiony w kierunku bramy na arenę, by ponownie skupić się na piracie.
       - To ten turniej już się zaczął?
      Po czym zerwałem kontakt wzrokowy i ruszyłem w stronę ławeczki by na niej przysiąść. Pozostało mi jedynie czekać na oficjalny werdykt. Czy przejmowałem się w jakiś sposób, tym że mogę się nie dostać do ósemki? Zdecydowanie nie, spoglądając na wszystkich tu zgromadzonych byłem przekonany, że większość z nich zostałaby posiekana przez moją siostrę, której jedyną techniką w posiadaniu był podstawowy katon klanu Uchiha. Ciekawili mnie jednak Ci potencjalni rywali, którzy jednak dostaną się do ćwierćfinału. Pojedynek z kimś niewiele słabszym, równym bądź nawet silniejszym może obdarować mnie ważnymi doświadczeniami. Właściwie to byłem ciekaw, czy któryś z tu obecnych zaintryguje mnie na tyle bym użył sharingana.
        Z areny powrócił zielonowłosy. Brawa i oklaski słychać jeszcze było, gdy minął bramę i powrócił do uczestników turnieju. Byłem ciekaw co potrafi, skoro tak bardzo wynagrodziła go publiczność. Pozostawiłem jednak swego klona na arenie do końca pokazów eliminacyjnych i gdy te zakończyły się, odwołałem go w niebyt. Informacje jednak szybko przybyły do mojej głowy a ja zerknąłem na trawiastą czuprynę, delikatnie się uśmiechając. Całkiem interesująca zagrywka i ciekawy pokaz możliwości w jednym. Starcie z kimś takim może być wyzwaniem na jakie liczę. W końcu jednak wezwali nas na ogłoszenie wyników.
       Ponownie wszyscy staliśmy na arenie, wysłuchując słów kupca a zarazem organizatora turnieju. Wypowiadał kolejno imiona oraz nazwiska a tuż po tym na przód wychodziły właśnie ów osoby. Same nazewnictwa właściwie nic mi nie mówiły. Bez zdziwienia ujrzałem jak zielonowłosy wychodzi przed kupca. Arena aż wrzała po jego występie więc byłbym zdziwiony gdyby nie zajął swego miejsca. Zaskoczeniem był dla mnie jednak pirat z trwałą. Czyżby jednak potrafił nie tylko gadać? Ciekawe, ciekawe. Na samiutkim końcu zostałem wywołany ja. Nie wiem czy to w geście jakiegoś wyróżnienia czy może mój pokaz był na pograniczu linii eliminacyjnej ale udało się. Tak właściwie to sytuacja została wyjaśniona słowami kupca, który oznajmił, że to jego córka nalegała bym dostał się dalej. Spoglądałem na wykastrowanego mężczyznę, który swymi oczami już mnie nienawidził. Poczuł się zapewne urażony, że nawet słowa nie wypowiedziałem w jego kierunku a na koniec pokazu, nie wykonałem ukłonu specjalnie dla niego. Czego się jednak spodziewać bo takim bogaczu, który myślał że należy mu się wszystko czego zapragnie. Innego zdania była jego córka a rozglądając się po innych uczestnikach i złowrogich spojrzeniach mogłem szybko pojąć, że to ona stanowi nagrodę w tym turnieju. Właściwie nie tyle co ona sama co możliwość związania się z nią i zdobycia sporego majątku. Wszyscy mnie nienawidzili a przynajmniej tak mi się wydawało. Osoby, które dostały się do ósemki będą liczyć na walkę ze mną a Ci, którym się nie udało, będą chcieli swoje ego podrasować po za areną, atakując mnie  z chęcią oczernienia. Burdy dzisiaj nie będę w stanie ominąć, zwłaszcza jak się nachleją. W typ wypadku nie pozostało mi nic innego jak zerknąć w stronę księżniczki, delikatnie unosząc prawą krawędź ust ku górze. Nie wiem nawet czy to zauważyła ale zrobiłem to bardziej by dostrzegli to pozostali uczestnicy. Tak, prowokowałem ich aż nad to. To nawet zabawne i przyjemne.
       Ceremonia eliminacyjna została zakończona a ja odwróciłem się z zamiarem wyjścia z areny. Dostrzegłem jedynie jak pirat z trwałą na głowie, pozuje ze swymi muskułami. O dziwo nie uznałem tego za debilizm a delikatnie mnie nawet rozbawiło. Fakt, że dostał się do tej ósemki już coś znaczył a tym zachowaniem być może pragnął zmylić wszystkich dookoła. Nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo, po prostu ruszyłem w stronę jakiekolwiek baru by napić się czegoś procentowego. Chyba od wojny nie miałem niczego alkoholowego w ustach.

BONUS: Suoh na turnieju


http://i.imgur.com/9wDy5Bd.jpg?1

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2016-10-23 00:41:06)

Offline

 

#47 2016-10-23 12:09:16

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Po wyjściu z areny czułem się dość usatysfakcjonowany. Nie sądziłem, że aż tak moja próba ukazania rąbka moich umiejętności okażę się aż tak dobra i publiczność choć trochę będzie zadowolona z mojego pokazu. Choć czułem się błogo to jednak musiałem zachować pozory i zachowywać się tak jak przystało. Po prostu podziękowałem za wszystko i wróciłem do sali gdzie wszyscy uczestnicy turnieju zgromadzili się na samiutkim początku. Będąc już dawno w środku słyszałem jeszcze oklaski na moją cześć i krzyk tłumów. Jej... Niesamowite uczucie. Podoba się. Do dosyć śmieszne w sumie. Jestem tutaj tak naprawdę najmłodszy, a uzyskałem taki efekt. Będzie dość zabawnie jak podczas walk wyjdzie na jaw tak naprawdę mój wygląd oraz co najważniejsze, mój wiek. Jak na razie starałem się tym zbytnio nie przejmować. Po prostu usiadłem w ciszy na jednej z ławek i czekałem na ciąg dalszy tego całego show.

Minęła może godzina od mojego występu. W tym czasie na arenie wystąpiło może z dziesięciu uczestników. Cóż, oczywiście ciekawiło mnie co wszyscy tutaj zebrani zaprezentowali, jakimi umiejętnościami dysponują. Gdy tak sobie rozmyślałem nagle wszedł strażnik, który zwołał nas na arenie. Powstałem więc i ruszyłem przed siebie czekając, aż znowu otoczy mnie rozochocony tłum. Będąc już na miejscu każdy stanął tam gdzie chciał. Ja stałem jakoś z brzegu by dobrze słyszeć co miał do powiedzenia kupiec, czyli sam organizator turnieju. Po paru chwilach wszystko było już jasne. Ośmioro mężczyzn zostało wyczytanych przez kupca. Na moje szczęście byłem jednym z nich. Poczułem lekką ulgę i wystąpiłem z szeregu razem z pozostałymi. Mym oczom ukazał się jednooki, który jak dla mnie trochę za bardzo się popisywał. Drugą zaś osobą która wzbudziła we mnie zainteresowanie był czarnowłosy mężczyzna o którym wspominałem już wcześniej. Cóż... Zapowiada się dość ciekawie. Nie powiem, fajnie było by się zmierzyć z "piratem" po tym jak mnie traktował na początku w barze. Oj, ale było by fajnie. Po całym tym zamieszaniu postanowiłem się przejść do baru by coś zjeść. Moje małe przedstawienie nieco mnie zmęczyło, a dobry posiłek przed walką do podstawa. Także tak jak napisałem tak zrobiłem i ruszyłem w stronę baru by się posilić. Mam nadzieję, że znajdę jakieś ciche miejsce gdzie obejdzie się bez zazdrosnych przegranych.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#48 2016-10-23 15:03:20

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #8

http://i.imgur.com/BMCPHSy.jpg%5B/img%5D]




THEME




 
      W miarę mijanego czasu rosły emocje związane z pierwszymi walkami. Nie ogłoszono jeszcze, kto ma stanąć naprzeciw siebie, a ludzie bardzo chętnie to obstawiali. Przypuszczalnie wielu mieszkańców po zakończeniu turnieju będzie się zmagało z problemem hazardowym. Godziny mijały spędzone na wspólnym biesiadowaniu. Alkohol lał się litrami, zza zaplecza barów można było dostrzec tylko kolejne przetaczane beczki, zaś kucharki w jadłodajniach dwoiły się i troiły, by wykarmić wszystkich gości. Tak jak Okane Kazuko zapowiedział - interesy kręciły się lepiej niż kiedykolwiek.
     W końcu gdy księżyc stanął już wysoko na niebie w całym mieście dało się słyszeć dzwony nawołujące niczym na msze w niedziele do przybycia na arenę. Nadszedł czas rozegrania pierwszych walk. Oby zawodnicy porządnie wypoczęli, gdyż tej nocy więcej snu nie będzie im dane. Niczym duchy przy każdym ze zwycięskiej ósemki znaleźli się dwaj strażnicy, którzy wcześniej bez ich wiedzy zostali przydzieleni do ochrony, a zarazem ich zadaniem było przyprowadzenie każdego z uczestników na czas na arenę. Ludzie mrowiami gnali w kierunku wejścia do areny, zaś strażnicy wraz ze swoimi podopiecznymi obrali boczną ścieżkę, prowadzącą przez mniej zaludnioną dzielnice aż do tylnego wejścia. Po kilku minutach marszu wszyscy znaleźli się w tym samym pomieszczeniu, które niedawno opuścili. Zmienił się jednak jego wystrój. Podzielono go jakby na osiem osobnych pokoi, oddzielonych od siebie kolorowymi kotarami. W każdym z nich znajdowało się w nim teraz osiem wielkich, rzeźbionych kanap, wyłożonych najwygodniejszymi poduszkami w kraju. Poduszki były rozsypane także na podłodze, zaś na przeciwnych końcach mebla siedziały po dwie tak samo skąpo odziane służki. Jedna z nich trzymała tacę z owocami, druga zaś oferowała napoje zarówno wysokoprocentowe, jak i te bez zawartości tych procentów.


https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/0c/b0/1a/0cb01ac4cbde7648d22bb92f6713824c.jpg




- Jak widzicie - każdy z was ma zapewnione miejsce do odpoczynku przed walką. Niemniej jeśli wyrazicie taką ochotę na trybunach również przyszykowane są specjalne siedzenia, z których będziecie mogli obserwować walki. Teraz muszę was poprosić o wyjście na arenę. Ogłoszona zostanie kolejność walk oraz poznacie swoich przeciwników. Tam podejmiecie decyzję, gdzie będziecie chcieli spędzić dany wam czas. Tutaj, czy wśród widowni - głos należał do tego samego strażnika, który wywoływał ich wcześniej na eliminacje.
     Strażnicy doprowadzający zawodników na miejsce teraz stanęli w przygotowanych dla nich pomieszczeniach, by i tam pilnować porządku. Sam zaś przemawiający rozwarł bramę i poszedł przodem. Znów rozległ się ten sam dźwięk bębnów, wybijany przez tych samych czarnoskórych, wymalowanych mężczyzn, przywodzący na myśl dzicz i budzący w ludziach pierwotne instynkty.
     Już wychodząc na arenę uczestnicy mogli usłyszeć wrzaski zachwytu widowni, niemogącej się doczekać przedstawienia, które miało im być zaraz zaserwowane. Tym razem strażnik nie odpuścił i ustawił zawodników w równej linii, przodem do trybuny kupca.
     Na arenie wymieniono piasek, gdyż po wybuchu, jaki zaserwował nam Yocharu połowa tamtego była poczerniała. Jednak te same paleniska oświetlały przestrzeń. Niebo było zakłócone żadną chmurką, gołym okiem można było dostrzec roje gwiazd, zaś księżyc, ogromny i pomarańczowy zdawał się być równie podekscytowany szykowanym widowiskiem gdyż świecił jasno jak nigdy. Pan Okane przebrał się tym razem mając na sobie czerwoną szatę przepasaną złotą chustą, zaś jego córka miała na sobie trochę mniej warstw aniżeli wcześniej. Włosy kolor słomy splotła w gruby warkocz, przerzucony przez ramię, zaś twarz od nosa w dół zasłoniła cieniutkim, różowym materiałem. Widać było tylko te wielkie, niebieskie oczy, które okazję miał ujrzeć Yocharu. Takim samym materiałem utkane było jej ubranie. Krótka bluzka do pępka wybrzuszona przez pełne piersi, zaś na równie pełnych biodrach miała szerokie spodnie-alladynki przepasane fioletowym, plecionym pasem.
- Witajcie ponownie, moi drodzy - odezwał się pan Kazuko, wstając i uraczając wszystkim tym samym, dobrodusznym uśmiechem - Mam nadzieję, że wszyscy jesteście najedzeni, napici i wypoczęci bowiem przed nami długa noc. Jednak nie przeciągając - podam wam teraz kolejność w jakiej zmierzą się ze sobą nasi zawodnicy - tu zrobił krótką pauzę aby odchrząknąć - Jako pierwsi na arenę wyjdą Motochika Chosokabe oraz Miyahara Yoshinori, kolejną parą będzie Yocharu Ahichu i Inazuma Tanzan. Następnie Kei Hagashi zmierzy się z Okuda Hikosaburo, zaś na samym końcu staną naprzeciw sobie Nakajima Ikku i Jissoji Shiko - kolejna pauza, aby publiczność spokojnie mogła nagrodzić wszystkich oklaskami - Za 10 minut rozpocznie się pierwsza walka. Proszę abyście w tym czasie, drodzy zawodnicy, zajęli miejsca albo na trybunach, albo w specjalnie dla was przyszykowanym pomieszczeniu.
     Obdarzył wszystkich po raz kolejny uśmiechem po czym usiadł i szepnął coś na ucho Izunie. Ta delikatnie się zaczerwieniła i spuściła wzrok, jednak nikt nie zwrócił na to uwagi. Wszystkie spojrzenia, pełne podekscytowania były skierowane na ośmiu wybranych. Pierwsze zakłady już zostały rozstrzygnięte. Czas nadszedł obstawiać zwycięzców.


Ogłoszenie parafialne!
Gracze, którzy nie toczą w tej chwili walki, nie musza dawać odpisów. W ten sposób wszystko pójdzie nam płynniej. Oczywiście nie jest to zabronione, niemniej przypuszczam, że każdy z was nie może się doczekać swojej walki Innymi słowy: Teraz dajecie odpis wszyscy, po czym obowiązkowo odpisuje mi tylko Suoh.

Mały bonusik ode mnie!


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14793987_10202488665133423_2061284466_n.jpg?oh=f22259457c304789353caed7bf78f087&oe=580FE820



https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14055782_10202488665733438_851817034_n.jpg?oh=f3fc836e932761b843274471d058aca3&oe=580EF9A2



https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14741068_10202488666213450_1494806843_n.jpg?oh=4d4a083e11dd7748fa725c68a75038b0&oe=580EC4C7



https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14798931_10202488665973444_1540408244_n.jpg?oh=35e51708bcbbf39abe4fdc03053e36d1&oe=580EB007

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-10-23 15:32:59)

Offline

 

#49 2016-10-23 18:29:49

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    A więc główna część przedstawienia rozpocznie się dopiero wtedy gdy olbrzymi księżyc znajdzie się idealnie na środku nieba oświetlając tym samym całą wioskę. Krwawe, brutalne bitwy przy akompaniamencie publiczności rozświetlone blaskiem naszego naturalnego satelity, od zawszę o tym marzyłem a teraz wreszcie moje marzenie się spełni. Nie każdy ma tyle szczęścia co ja. Jednak zanim ten czas najdzie pozostało jeszcze kilka godzin, muszę wykorzystać je jak najlepiej to też przeszedłem się do najbliższego baru, najadłem się a następnie poszedłem spać aby być wypoczętym przed nadchodzącym starciem. W końcu nadszedł sygnał w postaci dzwonów. Nie tylko uczestnicy, ale wszyscy mieszkańcy ponownie zbierali się przed wejściem na arenę. Gdy tylko uświadomiłem sobie, że samo dostanie się do środka zajmie kilka godzin to wolałem się już poddać niż stać i czekać. Na szczęście dla nas były inne wejścia do których prowadzili strażnicy pełniący również funkcję eskorty, czort wie co przyjdzie do głowy jakiemuś szalonemu kibicowi.
    Ponownie znaleźliśmy się w tym samym pomieszczeniu co przedtem, lecz zostało nie co zmienione. Wcześniejsza swoboda w postaci ogromnej wolnej przestrzeni została mocno ograniczona na rzecz powstania ośmiu niewielkich pomieszczeń ogrodzonych od siebie warstwami materiału, w których każdy z uczestników mógł wypocząć przed lub po swojej walce. W środku każdego takiego małego pokoiku czekały dwie służki, które były gotowe do wykonywania powierzonej pracy. Dodatkowo przed wejściem stało dwóch strażników, którzy mieli za zadanie pilnować porządku podczas nieobecności właściciela bądź w trakcie jego odpoczynku. Tak czy siak pokój taki można było porównać do prywatnej, malutkiej posiadłości ze służbą i ochroną, mimo tego nie jestem pewny czy skorzystam z tych udogodnień.
    Po chwili od naszego zameldowania ponownie zostaliśmy wezwani na arenę, na którą został nałożony nowy piasek z powodu incydentu jaki miał miejsce wcześniej. Pozostałe elementy takie jak oświetlenie pochodni czy wygląd ludzi odpowiadających za walenie w bębny był taki sam jak wcześniej. Swoją drogą, dlaczego akurat czarnoskórzy..? Raz jeszcze musieliśmy wysłuchać przemówienia Okane Kazuko, który tym razem wylosował pary, które już za chwilę stoczą swoje pojedynki. Jak zwykle miałem tyle szczęścia, że zostałem wylosowany jako pierwszy. Zastanawiałem się jakim wachlarzem umiejętności zaskoczy mnie mój przeciwnik, wszak mimo wszystko żarty się skończyły i przyszła pora na prawdziwy pojedynek. Oczywiście ukłoniłem się wcześniej w chwili gdy moje imię i nazwisko zostało wyczytane i przyjrzałem się uważnie mojemu rywalowi. Pozostało mi teraz jedynie czekać na oficjalne rozpoczęcie pojedynku. Nawet nie wiedziałem czy był sens schodzenia do pomieszczeń przeznaczonych dla uczestników, skoro za 10 minut wszystko miało się rozpocząć.

Offline

 

#50 2016-10-23 21:56:45

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Po ceremonii udałem się do baru. Mieliśmy teraz czas wolny, więc mogłem skorzystać z niego jak należy i wypić choć kufel piwa po tym wszystkim co przeżyłem w ostatnim czasie. Przekroczyłem próg miejsca alkoholizacji i już dopadł mnie głośny rechot i równie hałaśliwe rozmowy. Szkło obijało się o siebie w gestach toastu w przypadku osób, które przeszły eliminacje i w geście poprawy humoru i za następny turniej, który być może się kiedyś odbędzie i powodzenie w nim. Z początku nie specjalnie zwracałem na siebie uwagę. Wszyscy się dobrze bawili to co ich obchodzi jakiś czarnowłosy typ ale nie minęło długo by zebrać na siebie wzrok wielu z tu obecnych. Każdy kto był na arenie zapamiętał, iż dostałem się dalej tylko ze względu na księżniczkę a dla wielu była to już informacja o moim przedwczesnym zwycięstwie w rozgrywkach. Wiele stołów ucichło a jedyne dźwięki, które unosiły się z nich to szepty. Wtem ujrzałem jak jeden z tych napakowanych jegomościów, prężących swoje muskuły podlatuje do mnie gdy już stałem przy barze. Wiedziałem, że będzie burda ale nie odwracałem się w jego kierunku. Zerknąłem jednak w bok by spojrzeć na dwóch strażników, którzy szli za mną od wyjścia z areny. Czyżby kupiec chciał o nas zadbać, dając własną gwardię? Nie potrzebowałem ich, nawet bym rzekł, że są dla mnie rzepem na ogonie. Dlatego też, gdy zerknąłem w ich kierunku, pokiwałem głową by w żaden sposób nie reagowali w razie podejścia kogokolwiek. Byli chyba zdziwieni faktem, że tak szybko ich zlokalizowałem oraz, że zdawałem się mieć świadomość z ich obserwacji. Poczułem klepnięcie w plecy.
       - Ey Ty! Piękniś! Co jest? Już obsrałeś się ze strachu na mój widok? Co żeś zrobił, że księżniczka pragnęła Cię w dalszym etapie? Puściłeś jej oczko czy zaśpiewałeś pieśń miłosną? To ja powinienem być na Twoim miejscu i tak się składa, że zaraz złoję Ci tak ryj, że wejdę w Twoje miejsce.
       Oczywiście moja mina nie wyrażała nic, co tliło się w mojej głowie a to co w niej siedziało to zażenowanie. Miałem ochotę użyć sharingana ale zbyt wiele oczu spoglądało w moim kierunku. Nie chciałem się tu z nim tłuc, a przynajmniej nie fizycznie. Pragnąłem dać mu nauczkę, która sprawi, że będzie czuć przede mną strach a reszta ludzi nawet nie będzie wiedziała dlaczego. Wpadłem więc na mały pomysł, opuściłem głowę w dół, wyglądając teraz trochę jak syn marnotrawny, błagający ojca o wybaczenie albo jakieś strachajło ale w gruncie rzeczy aktywowałem swą czerwień. Uniosłem palec na wysokość oczu mojego protagonisty i gdy tylko na niego zerknął, zamarł z przerażeniem w oczach.
       - Bez wykładów, zadzierasz nie z tą osobą, którą trzeba.
       Wypowiedziałem, z głową wciąż w dole. Kontynuowałem swoją technikę, budząc w nim ogromne lęki i powodując przerażenie. Ten złapał się za głowę, pisząc coś pod nosem. Chwilę później zaczęło brakował mu tchu i upadł na kolana ledwo zbierając powietrze w ustach. Wtedy zerknął na moją twarz, którą był teraz w stanie dostrzec. Ujrzał palącą go czerwień i trzy czarne łzy, które w jego umyśle wydawały się powoli obracać. Rozwarł szeroko usta w krzyku, chcąc wydobyć z siebie jakieś słowa ale nie mógł. Zgasiłem sharingana, unosząc ponownie głowę ku górze i obracając się w stronę baru. Musiałem przecież dopić kufel. Nie wiem jak ludzie na to zareagowali. Wiem tylko, że podbiegali do mięśniak pytając się co się stało albo wciąż był w zbyt dużym szoku by poskładać normalnie słowa. Czułem jednak, że sporo ludzi możliwe mnie omijało bądź odsuwało się. Po dokończonym piwie wyszedłem z baru. Miałem ochotę po prostu się przejść, choć Ci dwaj strażnicy niszczyli mi strefę komfortu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza
      Czas był łaskawy i minął na tyle szybko bym nie wynudził się na śmierć. Pragnąłem przyjemnej walki, skoro piwa nawet w spokoju wypić nie mogłem. Gdy księżyc wzbił się na niebo, zostaliśmy wezwani na arenę. Moi strażnicy chyba mieli zegarki w głowach bo wyczułem jak bez żadnego słowa, ruszyli za mną, prosząc bym szedł za nimi. Oczywiście wprowadzili nas na arenę. Kolejna przemowa, ludzie to lubią, buduje napięcie a i same pole walki zostało przystosowane. Niepotrzebnie, sądząc po swoich możliwych rywalach, ta arena nie raz jeszcze dostanie po dupie. Ciekawiły mnie jedynie wyniki losowań. Trafiłem na kogoś imieniem Inazuna Tanzan. Długowłosy mężczyzna z kataną. Na dłoni posiadał coś jakby metalową rękawice. Będzie chciał iść w głównej mierze na zwarcie. Zobaczymy czy jest dobry. Teraz stał przede mną wybór. Albo luksusowe pomieszczenie albo arena. Szczerze mówiąc pierwsze było kuszące ale moja walka była drugą w kolejności a w pierwszej walczy dwóch potencjalnych rywali do następnej rundy, jeżeli uda mi się przejść. Powędrowałem więc zająć siedzenie gdzieś raczej w górnym rzędzie trybun. Jeżeli było to możliwe to usiadłem na samym jej tyle. Standardowo, nie chce czuć się zbyt obserwowany.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-10-25 18:02:05)

Offline

 

#51 2016-10-23 23:07:32

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Wszystko poszło dosyć sprawnie. Gdy znalazłem się już na stołówce, zaczęły mnie obsługiwać dziwnie śmiejące się do mnie panie. Ni cholerę nie wiedziały czego ode mnie chcą. Dziewczyny są dziwne... Tak czy inaczej zaczęły mi przynosić jedzenie, co mnie dosyć ucieszyło. Zacząłem jeść wszystko na raz, aż po pewnym momencie się opamiętałem. Zapomniałem że w tym momencie muszę choć trochę udawać, że jestem dorosły. Wyprostowałem się, wziąłem nóż i widelec i pełen gracji zacząłem jeść potrawkę z kurczaka. Cóż, była przepyszna. Poza tym ich sok pomarańczowy był zniewalający. Dawno nie jadłem takich smakołyków. Po zjedzeniu wróciłem do miejsca przygotowań, gdzie mieliśmy czekać na dalszy nasz los.

Nie musieliśmy długo czekać. Momentalnie zostaliśmy wezwani przez samego kupca, aby dowiedzieć się z kim będzie dane nam walczyć. Od tego czasu mieliśmy do wyboru wygodne loże z czym tylko byśmy chcieli, lub specjalne trybuny dla uczestników. Osobiście wolałem trybuny by przyjrzeć się z kim będę miał ewentualnie do czynienia. Poza tym pierwszą walkę rozpoczyna jednooki znajomy, któremu aktualnie kibicowałem. Chciałbym się z nim zmierzyć w drugiej rundzie. Poza tym obserwowałem także osobę, która miała być moim aktualnym przeciwnikiem. Wyglądał dość młodo, posiadał także dwa ostrza. Czyli zapowiada się bitwa na bliski kontakt. No to może być ciekawie... Zacząłem iść w stronę trybun, gdy nagle moje oczy ujrzały czarnowłosego. Coś mnie do niego ciągnęło by z nim porozmawiać, jednakże kompletnie nie wiedziałem czemu tak jest. Może przez te tajemnicze uczucie podobieństwa do kogoś mi bliskiego? Sam nie wiem. Po prostu uznałem, że mogę z nim porozmawiać. Usiadłem kilka metrów obok niego i zapytałem: - Na kogo stawiasz? Oboje wydają dość się dość dziwaczni. Jeden jakby pirat, a drugi wygląda jakby zasnął w solarium. Aż sam nie wiem... - Cóż, przeciwnik jednookiego był dosyć opalony, aż za mocno bym powiedział. Na szczęście teren areny był dość dobrze oświetlony i da się z trybun zobaczyć najmniejszy szczegół. Poza tym, ciekawiło mnie czy czarnowłosy pociągnie jakoś rozmowę, czy może mnie oleje. No cóż, zobaczymy.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#52 2016-10-24 00:18:30

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #9


     Zarówno Suoh jak i jego przeciwnik stwierdzili, iż schodzenie z areny na czas dziesięciu minut mija się z celem. Miyahara był młodym chłopakiem, najwyraźniej bardzo pewnym siebie. Nie założył na siebie nic, co mogłoby go osłonić przed ewentualnym atakiem. Wręcz przeciwnie, jego nagi tors osłaniał jedynie luźno zwisający, cienki materiał. Najwyraźniej był bardzo pewny swojego zwycięstwa. Przechadzał się dookoła areny, mierząc widownie wzrokiem i przerzucając sobie shuriken między palcami.
      Krótko przed upływem podanego przez kupca czasu podszedł do nich ten sam strażnik, który wcześniej wyprowadzał ich na arenę.
- Słuchajcie, chłopcy - rzekł - Poza tym, że musicie uważać aby nie zranić nikogo z widowni - w tym przypadku następuje automatyczna dyskwalifikacja - nie ma żadnych zasad. Możecie walczyć na śmierć i życie, nie musicie. Możecie uciekać się do podstępów, stosować nieczyste zagrania. Wszystko zależy od was. To wasza droga po zwycięstwo - tym miłym akcentem zakończył swoją wypowiedź po czym skinął na jednego i drugiego i wycofał się.
     Przeciwnik zmierzył młodego Kiyoshi lekceważącym wzrokiem po czym zrobił kilka kroków do tyłu, wyciągając zza pasa jeszcze kilka shurikenów, które umieścił między palcami.
- Hej, piracik! - zawołał rozbawionym głosem - Masz ostatnią szansę, żeby uciec. Nie będę się z tobą patyczkował. Jeśli chcesz jeszcze w życiu doznać przyjemności - wycofaj się. Jeśli nie... Cóż, z przyjemnością je dziś zakończę.
     Podrzucił wszystkie shurikeny do góry po czym podskoczył (skoczność 5 m) i złapał je wszystkie na tyle szybko, by jego ręce rozmyły się w powietrzu (szybkość 50). Wylądował na jednym kolanie, a jego dłonie trzymające broń w ten sam sposób co wcześniej skrzyżowały się na jego piersi. Po wszystkim podniósł głowę i rzucił swemu przeciwnikowi zaczepne spojrzenie. Cóż, zupełnie niepotrzebny pokaz siły.
     Kupiec jednak zaklaskał i zaniósł się śmiechem, gdyż najwyraźniej takie puszenie się sprawiało mu wielką radość. No tak - w końcu miało być dobre widowisko. Po wszystkim podniósł się z miejsca, w dłoni trzymając jedwabną chustę.
- Cóż, moi drodzy... Na mój znak możecie rozpocząć walkę! - zawołał po czym zmierzył ich jeszcze spojrzeniem i machnął reką w powietrzu dając sygnał na rozpoczęcie starcia.
     Jak można było przewidzieć Miyahara nie miał zamiaru czekać na ruch Suoha, lecz sam postanowił zaatakować. Przez twarz przebiegł mu cień znó tego samego, kpiącego uśmiechu i w ułamku sekundy cisnął shurikeny w stronę młodego ninja (szybkość broni miotanej 75) po czym zerwał się do biegu (szybkość 70) i przygotował do ataku spinając całe ciało. Z dzikim okrzykiem na ustach, w zamiarze miał natarcie całym sobą w okolice tułowia swego przeciwnika (Rakanken) (siła ataku 112) (szybkość ataku 70) tym samym odrzucając go na sporą odległość do tyłu i wybijając mu powietrze z płuc. Skutkowałoby to chwilowym obezwładnieniem, a tylko tyle czasu Miyahara potrzebował, aby zakończyć czyjeś życie.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-10-24 00:32:30)

Offline

 

#53 2016-10-24 12:05:53

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    A więc to już. Mój przeciwnik wyglądał dość interesująco lecz nie na tyle aby wyobrażać sobie, że nagle zacząłem interesować się osobnikami tej samej płci. Tak, ten komentarz kierowany jest głównie do Ciebie Yocharu, nie wyobrażaj sobie za wiele. Ale wracając do głównego wątku. Jedynym widocznym dla mnie uzbrojeniem było mnóstwo małych shurikenów, które prawdopodobnie stanowiły jego główną broń. Nie byłem zadowolony z tego ponieważ to ja będę musiał się do niego zbliżać jeżeli chce zwyciężyć a mówiąc szczerze wolałem gdy to ja stoję w miejscu i analizuje ruchy mojego oponenta.
    Po chwili strażnik wyjaśnił nam najważniejsze kwestie dotyczące pojedynku, co nam wolno a czego nie. Oczywiście nie miałem nic przeciwko jeżeli chodzi o zasady jakie zostały przedstawione i również rozumiałem w pełni, że jakikolwiek akt przemocy na publiczność grozi dyskwalifikacją. Więcej, ja na miejscu organizatora ustanowiłbym taką samą karę dla tego, który złamał ten punkt regulaminu, o ile regulaminem można to nazwać. Oczywiście jak w przypadku większości bijatyk, walczymy na śmierć i życie i było mi to bez różnicy chociaż pewnie będę myślał co innego jak przyjdzie mi się spotkać w sytuacji, w której to ja będę miał ciężko. Nie twierdzę, że teraz tak nie jest, ale po wyglądzie mojego przeciwnika nie oczekuje jakiegoś wspaniałego pokazu.
    Nie wiedziałem czy ten krótki występ jaki zaprezentował Miyahara był czymś obowiązkowym toteż stałem w miejscu i obserwowałem jego pokaz akrobacji. Muszę przyznać, że chłopak miał talent. Idealnie nadawał się na jakiegoś skoczka to lokalnej grupy cyrkowej. Kto wie, może już w tej chwili przebiega jakiś proces rekrutacji i akurat on znalazł się na szczycie listy potencjalnych kandydatów? Ja bym go na pewno zapisał. Najwidoczniej spodobało się to panu Kazuko, który zapewne uwielbiał takie pokazy. Z drugiej strony cały ten turniej to jeden wielki pokaz więc może lepiej jest robić z siebie błazna aby zarobić dodatkowe punkty? Chociaż mówiąc szczerze nie jestem takim typem człowieka, który lubi się popisywać wszystkim czym ma aby zaspokoić wiecznie głodną publikę.
    Zaczęliśmy. Miyahara nie czekał na mój ruch tylko sam przystąpił do ataku. I dobrze. Tak jak przypuszczałem shurikieny to jego jedyna broń i nie powinien mnie zaskoczyć niczym innym. Moje jedno oko uważnie przyglądało zbliżającym się pociskom, jak tylko naliczyłem wszystkie to w odpowiednim momencie wykonałem skłon do tyłu a następnie odskok dokładnie unikając wszystkich shurikenów (reakcje: 135). Nie odezwałem się nawet na chwilę a moja twarz wyglądała tak samo jak przed rozpoczęciem walki. Kamienna, bacznie obserwująca każdy ruch przeciwnika, skupiona na tym co dzieje się wokół. Jak tylko zauważyłem, że przeciwnik zaczął szarżować w moim kierunku uśmiechnąłem się delikatnie. Poczekałem aż zbliży się na tyle blisko abym mógł to zakończyć jednym ruchem. Gdy nasz dystans wynosił około dwóch metrów wykonałem obrót w kierunku w jakim zmierzał mężczyzna (reakcje: 150) i w tym samym czasie zacząłem zbierać chakre w dłoniach aby wykonać pewną sztuczkę. W chwili gdy nasze ciała znajdowały się w równej linii, bliższą a dokładnie lewą dłonią, od strony małego palca, z zamachu uderzyłem w jego kark (szybkość: 150)(siła: 400). Następnie odskoczyłem trzy kroki do tyłu i czekałem na reakcje mojego przeciwnika.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#54 2016-10-24 14:10:00

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #10

THEME




     Nie od dziś wiadomo, iż nadmierna pewność siebie i lekceważenia przeciwnika prowadzą do porażki. Nie inaczej było w tym przypadku, jednak sprawy przybrały bardziej drastyczny obrót, aniżeli ktokolwiek się spodziewał. Młody Miyahara nie brał pod uwagę nawet możliwości uniknięcia ataku przez swojego przeciwnika i zwycięstwo brał jako coś, co już praktycznie leżało w jego rękach. Jakże się mylił! Suoh nie dość, że uniknął jego ataku to również poczekał na idealny moment do przeprowadzenia swojego. Stało się to tak szybko, iż niewielu mogło dokładnie dostrzec, co się właściwie stało. Dlatego postarajmy się to sobie wyobrazić w nieco zwolnionym tempie. Miyahara nabiera tempa chcąc przeprowadzić szarżę na napastnika całym ciałem. Wiatr mierzwi mu włosy, zaś z ust nie znika szeroki, nieco złośliwy uśmiech. Nikt bowiem w jego stronach nie był w stanie równać się z nim w czasie walki w zwarciu. Zazwyczaj w momencie, gdy jego ciało spotykało ciało przeciwnika - los biedaka już był z góry przesądzony. Jednak młodziak w opasce na oczy postanowił wszystkich zaskoczyć. W mgnieniu oka wykonał obrót o 180 stopni, przesuwając się nieco w bok. Rezultatem tego było to, że Miyahara zamiast trafić Kiyoshiego trafił w pustą przestrzeń i nim się zorientował (reakcje 90) poczuł na karku uderzenie. I było ostatnim, co poczuł na tym świecie. Zostało ono wyprowadzone dość zgrabnie przez Suoha, otwartą dłonią, a raczej jej krańcem, z potężną siłą. Następne co mogła usłyszeć widownia to przerażający dźwięk strzaskanych kości i rozrywanego mięsa. Śmierć nastąpiła natychmiastowo, zaś ciało jeszcze przed chwilą tak pewnego wygranej młodzika przeleciało kilka metrów do przodu, pozostawiając po sobie jedynie krwawe ślady. Gdyby ktoś teraz podszedł do miejsca, w którym ten zarył o piasek i zatrzymał się, mógłby dostrzec postać, w której oczach nie tliła się już nawet krztyna życia, zaś sam widok był z goła makabryczny. Pod wpływem siły Suoha głowa Miyahary została na wpół oderwana od ciała (wytrzymałość 90), pośród krwawej miazgi, jaką był teraz jego kark można było dostrzec fragmenty kości, włókna mięśni i żył. Z racji miejsca, w którym nastąpiło rozerwanie przerwana została również aorta chłopaka, która najpierw skąpała piasek potężną falą krwi, naznaczając trasę jaką przebyło ciało już po nastąpieniu śmierci. W tej chwili zaś krew wyciekała z niej już dość powoli, jednak wciąż w dużych ilościach, tworząc coraz to większą kałużę. Twarz młodzieńca zastygła w wyrazie zdezorientowania.
     Widownia na chwilę umilkła, przez kilka sekund można było wręcz dosłyszeć chór świerszczy wygrywający swe pieśni do gwiazd i księżyca. Zaraz jednak cisza została przerwana głośnymi okrzykami wiwatu na cześć młodego pirata. Piskom i wrzaskom nie było końca, zaś na twarzy samego kupca można było dojrzeć zadowolenie. Ciężko było ukryć, kogo obstawiał na swojego zwycięzce. Poniekąd miało to związek z małym interesikiem, który miał nadzieje ubić z facetem od kryształów. Widział w nim żyłę złota. Tego jednak już nie uzewnętrzniał. Wstał, obrzucił spojrzeniem pełnym obrzydzenia martwe ciało Miyahary i zaczął bić głośno brawo.
- Wiedziałem, że mnie nie zawiedziesz, młody człowieku! - rzekł - Miejmy tylko nadzieje, że kolejni przeciwnicy będą stanowili dla ciebie większe wyzwane, bo nam się tutaj biedaku wynudzisz - tutaj puścił mu oczko, choć oczywiście bardziej bał się o wynudzenie publiczności.
     W tym samym czasie kilku obecnych na arenie sanitariuszy zbierało zwłoki z areny na nosze, również nie kryjąc obrzydzenia na twarzy. Cóż by więcej rzec - kraj Księżyca był spokojnym miejscem. Na co dzień nie widywano tutaj tak zmasakrowanych trupów.
- Powinieneś teraz wypocząć, niedługo poznasz swojego kolejnego przeciwnika, z którym walkę stoczysz jutrzejszego wieczora - uśmiechnął się szeroko i odwrócił wzrok w kierunku trybun, które postanowili zagrzać wszyscy zawodnicy - Zapraszam na arenę Yocharu i Inazumę.
      Najwyraźniej poprzedni występ wzbudził nieco pokory w pozostałych ponieważ przeciwnik młodego Uchihy podniósł się nieco z wolna z miejsca i tym samym, flegmatycznym krokiem ruszył w kierunku areny, dłoń opierając na katanie u swojego boku. Stanął na środku, tam gdzie jeszcze niedawno szczerzył się Miyahara i obserwował idącego za nim Yocharu uważnym, pełnym skupienia wzrokiem, nie wyrzekając przy tym ani słowa.


Analogicznie - obowiązkowe odpisy od Yocharu, no i przy tym poście od Suoha - reszta dowolnie

Offline

 

#55 2016-10-24 14:36:45

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Gdy już zająłem miejsce na arenie, pozostało mi tylko czekać na pojedynek. Stanąć przed sobą mieli pirat, który to już wcześniej mnie zaczepił i jego chłopak, znaczy jakiś opalony gość. Gdy stanęli naprzeciw siebie i chodź jednooki stał tym razem bez żadnego naprężania mięśni to jego rywal rozpoczynał właśnie błazenadę. Skoki, żonglowanie shurikenami i generalnie cyrk pełną parą. Wyznawałem zasadę, że im więcej krowa muczy tym mniej mleka daje tak więc, błazna stawiałem bez szans w pojedynku. A tak a pro po krowy. Krowy jedzą trawę. Trawa jest koloru zielonego. Wiecie do czego zmierzam? Obok mnie siadł Keisuke a raczej Kei bo tak przedstawił się na turnieju. Wiedziałem, że się zbliża i od razu rozpoznałem go bez zerkania w jego kierunku. Postanowił zagadać, chociaż nie rozumiałem dlaczego to akurat na mnie przypadło. Byłem raczej najmniej rozmowny z całej zgrai ćwierćfinalistów, pomijając już samych uczestników w eliminacjach.
       - Pirat, ten drugi za bardzo fika.
       Kątem oka zerknąłem na zielonowłosego, choć trwało to może sekundę czy dwie. Widziałem jego pokaz oraz prezentację wszystkich uczestników występujących po mnie i to on wydawał się być tym najbardziej interesującym. Byłem ciekaw jego pełni możliwości oraz czy dane nam będzie spotkać się w finałowej walce bo dopiero tam najszybciej zdobędziemy taką sposobność by się zetknąć  w walce. Teraz jednak skupiłem wzrok na arenę bo to prawdopodobnie z piratem przyjdzie mi walczyć w półfinale. Byłem przekonany, że akrobata nie wygra tego pojedynku.
       A więc ruszyli a właściwie zrobił to jeden z nich. Chłopak z gołą klatą biegł na jednookiego z wrednym uśmieszkiem na twarzy, jakby pewny swego, choć zaraz miało się okazać, że zbyt pewny. Gdy obaj byli na odległość ręki, mężczyzna podający się za niejakiego Chosokabe, wykonał całkiem zgrabny unik, wymierzając jednocześnie cios w kark chłopaka. Szczerze mówiąc, tego się trochę nie spodziewałem. Przeciwnik pirata w tym momencie już nie do końca stanowił całość co wprawiło mnie w całkiem spore zdziwienie. Musiał być naprawdę silny ale posiadać technikę, która wzmacnia jego ataki fizyczne, spotkałem się już z czymś takim. Siła, którą zaprezentował mogła mierzyć się z ciosem samego Akemiego a przynajmniej tak wywnioskowałem widząc tego potwora samotników. Zmrużyłem oczy z zainteresowania, próbując dostrzec czy dłoń jednookiego nie nabrała ciemniejszej barwy. To dałoby mi już niezły pogląd na to czego się spodziewać. Jedno było pewne - nie mogę dać się trafić.
       Chwilę później rozległ się ryk publiczności. Taaak, lubią gdy krew się leje. Sanitariusze zbierali szczątki chłopaka, choć wymiana zakrwawionego piasku nie miała raczej sensu. W końcu zostałem wywołany. Dostrzegłem jak mój rywal powoli uniósł się z krzesła, zmierzając równie ślimaczo na arenę. Albo pewny siebie albo przestraszył się tego co może go tu spotkać. Nawet jeżeli wygra ze mną to kolejnym jego oponentem będzie pirat, więc wcale się nie dziwię, że się boi, zwłaszcza że posiada katany i będzie szedł na zwarcie a to maksymalizuje szansę na oberwanie. Gdy ten wreszcie doczłapał się na swoje miejsce, złożyłem pieczęć jedną ręką. Pył oplótł moje ciało, rozmazując sylwetkę by po chwili opaść. Mnie jednak nie było już na ławce z perspektywy widowni teleportując się na środek areny. Zerknąłem na swego rywala. Zdawał się być znacznie bardziej opanowany niż cyrkowiec. Pewny siebie? Czy powinienem atakować go pierwszy? W normalnym wypadku powinienem ale tym razem wolałem reagować. Czuć było jednak w powietrzu, że nie będzie mu się spieszyło. Może go sprowokuję? Niech myśli, że więcej gadam niż umiem.
       - Dwie opcje. Pierwsza; poddajesz się, druga; kończysz jak ten tu przed chwilą. Co wybierasz?
       Oczywiście nie wydarłem się w jego kierunku. Powiedziałem to stonowanym głosem, choć kulisty kształt areny i tak sprawiał, że dźwięk nosił się po trybunach. Przypuszczam, że nawet gdybym szeptał to ludzie z pierwszych rzędów dosłyszeli by moje słowa. Nie zważałem jednak na kupca. Nawet nie zerknąłem na niego. Skoro już zacząłem go irytować to mogę bawić się w to dalej.

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2016-10-24 14:38:02)

Offline

 

#56 2016-10-24 17:08:15

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Czas trwania tego pojedynku był do przewidzenia. Nigdy nie wolno lekceważyć swojego przeciwnika i bez umyślnie szarżować na niego nie mając żadnego zapasowego planu na wypadek niepowodzenia. Mimo ukrytej pewności siebie nie sądziłem, że mój atak jaki wykonałem dokona takiej masakry na ciele mojego rówieśnika. Mówiąc szczerze lekko się przeraziłem siły jaką w tej chwili dysponuję a wiem, że stać mnie jeszcze na więcej. Po tym jak mój martwy już przeciwnik wylądował ciałem głęboko w piachu ja podniosłem zakrwawioną dłoń ku górze i ukłoniłem się najpierw w kierunku publiczności a potem dopiero w kierunku oponenta. Chciałem pokazać, ze chociaż przez chwilę oddaje mu honor za to, że odważył stanąć się do walki przeciwko mnie. Gdy sanitariusze przybyli aby zabrać ciało młodego wojownika ja starałem się znaleźć gdzieś ręcznik lub ścierkę bądź inny materiał aby móc wytrzeć dłoń. Zaproponowano mi nawet odpoczynek lecz kiwnąłem jedynie przecząco głową i udałem się w kierunku trybun aby móc obejrzeć pozostałe walki.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

    Zająłem sobie wygodne miejsce idealnie po środku aby mieć doskonały widok na całą arenę po czym przez chwilę rozmyślałem o tym co sobie przypomniałem. Zastanawiałem się czy to aby na pewno dobry wybór, może jednak powinienem dalej kontynuować to co zacząłem i starać się nie pokazywać zbyt wiele? Czas zdecyduje jaką drogę powinienem obrać i jak bardzo będzie to opłacalne dla mnie.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-10-26 21:20:16)

Offline

 

#57 2016-10-24 17:55:45

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #11


THEME





      Przeciwnik Yocharu zachowywał stoicki spokój. Nie miał zamiaru wdawać się absolutnie w żadną pyskówkę. Ba! Nie miał zamiaru w ogóle się odzywać. Skłonił się jedynie delikatnie w kierunku kupca i jego córki po czym wbił uważne spojrzenie w swojego przeciwnika, który - co tu dużo ukrywać - zrobił dość efektowne wejście. W momencie gdy jego postać rozmyła się na trybunach dało się słyszeć głośne "oooooch", które zaraz zmieniło się w jeszcze głośniejsze wiwaty, gdy tylko zmaterializował się naprzeciw Inazumy. Najwyraźniej on teraz miał zamiar być nadwornym błaznem, którego wiadomo jaki los już spotkał. Inazuma cicho liczył na to, że jego przeciwnik okaże się równie słaby w walce, co mocny w gębie. W żadnym jednak wypadku nie miał zamiaru go lekceważyć. Nie leżało to w jego naturze wojownika. Nigdy nie wolno spuszczać gardy, nawet jeśli ma się do czynienia tylko z podskakującym i wymachującym pięściami dzieciakiem. Zrobił kilka kroków w stronę Yocharu, aby zmniejszyć dystans między nimi do zaledwie czterech metrów, jednak na tyle finezyjnie, aby jego przeciwnik nie zobaczył w tym żadnego ukrytego znaczenia.
      Kupiec z kolei zrobił kwaśną miną, widząc że młody Uchiha postanowił po raz kolejny nie okazać należnego mu szacunku. Odchrząknął, wstał i wyciągnął przed siebie chustę.
- Zaczynajcie - powiedział nieco obrażonym tonem i wypuścił ją z dłoni.
      Inazuma dobrze wiedział, że teraz jakakolwiek sympatia bądź jej brak ze strony organizatora nie miały żadnego znaczenia. Teraz liczył się tylko on, jego przeciwnik i ich umiejętności, które są w stanie sobą przedstawić. Nie spuszczając oka z Yocharu (och, cóż to był za błąd!) powoli wyjął katanę z pochwy.
- Katon. Kumo-Ryū Kaengiri - wyszeptał ledwie słyszalnie i przeniósł wzrok z przeciwnika na swoją broń.
     Jego katana zapłonęła żywym ogniem, a on sam przyłożył ją do ziemi i wykonał szybki obrót wokół własnej osi (szybkość 100). Jego postać zniknęła za ścianą płomieni, którą dookoła siebie nakreślił. Postanowił przejść w defensywę zanim jego przeciwnik w ogóle wystosuje jakikolwiek atak. Nie miał zamiaru się patyczkować, chciał skończyć walkę jak najszybciej, nie dając Yocharu ani obmyślić strategii, ani poznać jego słabości. A przynajmniej wydawało mu się, że właśnie taką taktykę stosuje. Schował katanę do pochwy po czym złożył dłonie do pieczęci tygrysa. Nabrał powietrza w płuca po czym klasnął dłonie, a spomiędzy jego warg zaczął się wydobywać jasny proszek, który oślepiał wszystkie osoby w zasięgu 15 metrów. Na szczęście arena była na tyle duża, że w zasięgu techniki znalazł się tylko Yocharu. Inazuma z nadzieją, że jego przeciwnik nic w tej chwili nie widzi przykucnął na skraju swej ściany ognia i złożył ręce tak, aby kciuki i palce wskazujące utworzyły trójkąt.
- Jubaku Mandara - wyszeptał i wycelował w zarys postaci młodego Uchihy.
      Spomiędzy jego palców wydobył się mieniący się wszystkimi kolorami tęczy trójkąt utworzony z chakry i wystrzelił we wcześniej obranym kierunku (szybkość przemieszczania się pułapki 120).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#58 2016-10-24 22:03:07

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Proszę, proszę, gdy ja tu specjalnie staram się gościa sprowokować, ten zachowuje się jak ja w czasie eliminacji. Żadnych słów, tylko gesty i ruchy. Tym lepiej dla mnie, nie będę musiał wdawać się w głupią konwersację. Zmrużyłem delikatnie oczy gdy ten zbliżył się do mnie na kilka kroków. Może miał słaby wzrok i wolał dokładnie mnie obejrzeć a może to część jego taktyki. No i się zaczęło. Wyciągnął katanę, wyszeptując słowa, które dzięki swej zdolności słyszałem aż nad to wyraźnie. A więc mam do czynienia z shinobi, który majstruje przy ogniu. Całkiem imponująca zdolność, wkładanie chakry do oręża aczkolwiek nie wiem czy równie przydatna. Ten jednak miał już zarys walki w swej głowie i za pomocą techniki otoczył się ognistym kręgiem. No całkiem spoko, choć jego ruchy były dla mnie na tyle ślimacze, iż wrażenia nie robiły. Stałem wpatrzony w niego, oczekując rozwoju wydarzeń. Nie wiem czy do końca to przemyślał ale ognista tarcza była na tyle niska, że nawet ten pajac, który zginął z ręki pirata, byłby w stanie ją przeskoczyć. Działaj kolego, działaj. Kolejny ruch nieco mnie zaskoczył. Nie był to jakiś straszliwy szok ale bawił mnie fakt, że gościu chce użyć właśnie techniki, którą nie dość że posiadam w swym arsenale to jeszcze zastanawiałem się przed walką czy przyda mi się na tym turnieju. Gdy tylko złożył dłonie w geście świetnie mi znanym i nabrał powietrza w usta, zamknąłem oczy. Pył rozsypał się po arenie, powodując błysk, który tylko ja byłbym w stanie dostrzec, oczywiście gdyby moje ślepia wciąż były otwarte. Ludzie z areny mogli dziwnie odebrać moje zachowanie, co najmniej jako kpinę ale ciekawe to tliło się w głowie rywala. Ten jednak nie kończył swego planu. Mój słuch wyłapał, jak przykuca i ponownie wyszeptuje słowa techniki wcześniej mi nieznanej. Szczerze mówiąc, gdyby nie ta zdolność, to mógłbym mieć teraz niezłe problemy. Ale byłem z tych ninja, którzy budowali swoje zdolności pod własnie takie ewentualności. Nie wiem co leciało w moim kierunku, lecz same słowa nieznanej mi techniki, spowodowały że nie chce sprawdzać działania na sobie. Odskoczyłem więc na osiem metrów w bok (reakcja 185) i powoli otworzyłem oczy. Technika, która miała mnie oślepić przestała już działać. A ja zaś spojrzałem w miejsce, w którym stałem jeszcze chwilę temu, dostrzegając dziwny, kolorowy trójkąt znikający po kilku metrach po nietrafieniu w cel.


       Ponownie zwróciłem swoją uwagę na twarz mężczyzny. Co on tak się na mnie gapił? Czyżby uważał, że kontakt wzrokowy z przeciwnikiem to podstawa? Chciał mnie nim wystraszyć? Oj gdyby on wiedział o sharinganie. Podszedłem kilka kroków by odległość między mną a rywalem wynosiła nie więcej niż dziesięć metrów, nie odrywając od przeciwnika wzroku. Ten chyba też wydawał się mnie mierzyć tak, jakby oczami chciał pożreć. Gdy odległość została osiągnięta, prawdopodobnie facet zamarł. Wykonałem na nim technikę paraliżującą, która wymagała jedynie kontaktu wzrokowego. Teraz wolnym krokiem zbliżałem się do miejsca, w którym stał. Oczywiście pamiętałem o ogniu, więc nie wlazłem głupio w płonący okrąg. Przeskoczyłem pięć metrów nad nim, choć bez żadnych spektakularnych obrotów w powietrzu. Zwykły skok i lądowanie za mężczyzną. (szybkość 100) Kompletnie mi się nie spieszyło a nie chciałem poruszać się z prędkością, której mój oponent nie byłby w stanie dostrzec. Pragnąłem by widział swoją śmierć, bo w końcu dałem mu wybór. Stałem dwie sekundy plecami do Inazumy, jakby odwlekając to co nieuniknione. W końcu jednak wykonałem delikatny obrót o 180 stopni i sięgnąłem do boku mężczyzny, gdzie znajdowała się jego katana. Powoli wysuwałem ją z pokrowca, mając nadzieję że jego strach narasta. W końcu całe ostrze wysunęło się, gotowe do użycia. Stając ciągle za mężczyzną, przeniosłem dłoń do przodu, przed oczy Inazumy by przystawić katanę do jego krtani. Tu nastała chwila przerwy (Przeczekać pauzę w utworze)
       - Dałem wybór.
      Szarpnąłem dłonią, wykonując klasyczną podcinkę (siła 100/szybkość 100). Z racji, iż gość i tak był sparaliżowany, nie za bardzo miał do gadania. Nie wiem nawet czy jego ciało miało prawo zareagować na ten cios, po za rozcięciem krtani i wylaniem z siebie krwi. Poczekałem jednak, aż ogień zgaśnie co znaczyć będzie, że mężczyzna umarł albo osłabł na tyle by nie móc dłużej utrzymywać ognia. Gdy w końcu miało to miejsce, odpuściłem technikę, zrywając paraliż z ciała Izanumy. Co działo się z cielskiem? To już kwestia mistrza gry.

1. Kanashibari no Jutsu (Siła Ninjutsu 300)

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2016-10-24 22:04:44)

Offline

 

#59 2016-10-25 13:42:41

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #12

muzyka opcjonalnie

NO TIME FOR LOSERS




       Gracze z pewnością nie szczędzili na brutalności wobec swoich oponentów. Pierwsza śmierć na arenie była równie krwawa co widowiskowa, druga zaś była nieco... Niepokojąca. Inazuma nie dość, że podczas walki zachował zimną krew, powstrzymał się od bezsensownych pyskówek i prowokacji, sam też takiej nie uległ... To koniec spotkał go niestety dość poniżający i marny. Chyba żaden ninja nie uważa, że godną śmiercią jest taka od własnej broni na dodatek dzierżonej przez przeciwnika, do którego szacunkiem raczej nie pałamy. Biedak nim zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo zgubny dla niego jest kontakt wzrokowy z Yocharu już nie mógł ruszyć nawet małym palcem u stopy. To był jedyny błąd, jaki popełnił lecz zapłacić miał za niego srogą cenę.  Jedyne co mu teraz pozostało to obserwacja kolejnych ruchów przeciwnika. Złapany w tę technikę mógł już tylko mieć nadzieję, że skończy się zanim oponent zada ostateczny cios. Szczególnie, że ten bardzo się ociągał z wykonywaniem swoich ruchów. Cóż, nadzieja matką głupich. W rzeczywistości powolne ruchy Yocharu miały wzbudzić w Inazumie tylko większy strach i co tu dużo ukrywać - przylegający do niego plecami przeciwnik, powoli obracający się i równie powoli wysuwający jego katanę z pochwy () właśnie ten strach w nim wzbudził. Prawdopodobnie, gdyby mięśnie jego twarzy nie były sparaliżowane spomiędzy jego warg wydałby się całkiem donośny krzyk przerażenia. Reszta stała się już całkiem szybko. Krótkie zdanie, szybkie pociągnięcie ostrza. Skóra na szyi Inazumy delikatnie rozwarła się, a spomiędzy jej płatów krew zaczęła gęsto płynąć. Po chwili płomienie, jakie wokół siebie stworzył zaczęły bladnąć, słabnąć, aby w końcu zgasnąć. I w tym samym momencie, gdy okrąg zniknął kolana długowłosego ninja ugięły się pod nim i zaryły w piasek, by zaraz w ich ślady poszła reszta jego ciała. Ogarnęły je jeszcze na chwilę kompulsywne, przedśmiertne drgawki po czym zastygło w bezruchu jednocześnie niosąc ze sobą głośne wiwaty publiczności na cześć zwycięzcy.
      Mina kupca dość jednoznacznie wyrażała jego odczucia związane z tym, kto wygrał walkę. Prawdopodobnie jego nastawienie zmieniłoby się diametralnie gdyby Yocharu podszedł do jego trybuny, wykonał delikatny ukłon, albo chociaż posłał uśmiech i skinął głową. Jednak prawdopodobnie nie miał co na to liczyć. Za to publiczność oszalała. Każdego poniosła ta finezja, z którą młody Uchiha odebrał życie Inazumie.
- Gratulacje - powiedział krótko i dość niechętnie kupiec, wstając - Teraz zapraszamy na arenę Keia Hagashi oraz Okudę Hikosaburo.
      Pomachał ręką odprawiając Yocharu z areny, zaś jego córka odchyliła chustę zakrywającą jej twarz i posłała mu delikatny uśmiech, unosząc kąciki pełnych, malinowych warg do góry.


Odpis Yocharu i Keisuke, Suoh opcjonalnie

Offline

 

#60 2016-10-25 15:38:07

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Wszystko poszło dość sprawnie i szybko. Obie walki, zarówno jednookiego pirata, jak i czarnowłosego doprowadziły do ich zwycięstw. Teraz zaś nadeszła moja kolej. Nie miałem zamiaru wchodzić na scenę w żaden efektywny sposób, tylko zszedłem normalnie po schodach patrząc jedynie na mojego przeciwnika. Gdy tylko minąłem chłopaka o kruczych włosach powiedziałem krótkie:  - Gratulację. Do zobaczenia w finale. - Po czym poszedłem w swoją stronę. Bądź co bądź uważałem go za osobę z którą chciałbym się zmierzyć. Wydaję się on dość silny przez co miałem po prostu ochotę sprawdzić moje ale i jego pełne możliwości. Tak czy inaczej gdy znalazłem się już na dole poprawiłem swoją katanę, ukłoniłem się delikatnie w stronę kupca, a potem w stronę przeciwnika na znak szacunku, po czym czekałem na rozpoczęcie walki.

Miałem już swego rodzaju taktykę w głowie, którą wykorzystam w zależności od tego co poczyni mężczyzna z którym dane będzie mi walczyć. W momencie w którym sędzia da mi sygnał do rozpoczęcia, momentalnie znalazłem się przy moim przeciwniku [Szybkość 260] po czym wykonałem bezpośredni atak pięścią w podbródek jegomościa [Siła 730]. Ciało chłopaka miała momentalnie poszybować do góry. Nie zważałem na żadną opcję obrony w jego przypadku, gdyż dzięki kontaktowi wzrokowemu którym mnie obdarzył, sparaliżowałem jego ciało na samym początku walki (Przynajmniej taki był plan) [Siła NinJutsu 350 ]. Gdy ten znalazł się w pobliżu ja wyskoczyłem na wysokość około 20 metrów i będąc nad nim rzuciłem niczym oszczepem z dość dużą siłą swoją katanę, która miała przebić ciało nieszczęśnika i wbić go z impetem w ziemię [Siła 900, Szybkość Broni Miotanej 563]. Ja zaś zgrabnie wylądowałem na ziemi kończąc swój "lot" przewrotem w tył. Taaa... Chciałem się po pisać. Miałem nadzieję, że wszystko mi się uda za jednym razem. Jeśli jednak nie, to cóż... Mogę sporo zapłacić za mój błąd. Oczywiście jeśli będę musiał to wykorzystam wszystkie swoje możliwości, jednakże wolę je zachować dla potencjalnych rywali w późniejszym etapie turnieju.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Keisuke (2016-10-25 15:40:55)



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#61 2016-10-25 16:51:13

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Gdy usłyszałem wiwat na część mojego zwycięstwa, w duszy poczułem delikatnie ukłucie. Zamordowałem właśnie człowieka i to z zimną krwią, przed wszystkim budząc w nim strach, jakiego nigdy wcześniej zapewne nie doznał a oni tak po prostu drą się i wiwatują. Nie śmiertelny cios był dla mnie teraz przerażający ale ta ludzka infantylna hołota na trybunach, traktująca nas jak tanią rozrywkę. Ten gość mniej zasłużył na śmierć niż wszyscy Ci rozradowani ludzi, chcących rzezi. Nie przeżyli tego co ja, tego co wielu mi podobnych. Walk, prawdziwych starć a nawet wojny. Nie wiedzieli czym jest prawdziwy strach, ich stres ograniczał się do zerwania z partnerką czy utraty pracy. Nie mieli pojęcia jak to jest żyć ze świadomością, że dzisiejszy dzień, a nawet ta aktualna godzina może być ostatnią w ich życiu. Zerknąłem na grubego, nie... tłustego kupca, który w mych oczach był odrażający. Swój wzrok po chwili skupiłem na ciele wojownika, który zginął z własnego miecza. Złożyłem dłonie i wykonałem delikatny ukłon w stronę zwłok, oddając mu pośmiertny szacunek. Ruch ten był bardziej symboliczny niżeli pochylenie się aż do ziemi. Mimo, iż kolejne walki w tym turnieju nie będą już tak proste, to postanowiłem nie zabijać swych rywali, jeżeli będę miał taką sposobność. Nie dam tej satysfakcji tym hienom na trybunach. A jeżeli będą chcieli śmierci to im ją dam, ale według moich zasad.
       Ruszyłem w stronę trybun. Teraz już bez żadnego znikania i pojawiania się. Minąwszy zielonowłosego, odpowiedziałem jedynie ukłonem. Był nad wyraz podekscytowany swoją walką. Szczerze mówiąc dość dziwnie zachowywał się jak na faceta w takim wieku. Czyżby coś ukrywał? Ciężko stwierdzić. Może później się dowiem czy coś faktycznie jest na rzeczy. Usiadłem na swym miejscu, chociaż zupełnie bezsensownie. Zielonowłosy rozwalił swego przeciwnika jedną kombinacją. Zmrużyłem oczy, obserwując jego poczynania i po za siłą, która przekraczała znacznie tą pirata, wydawał się być naprawdę szybki. Tym bardziej jego zachowanie mnie dziwiło. Przyszedł tak po prostu ze mną pogadać, gratuluje mi wygranej a potem rozwala gościa w taki sposób? Czy to gra pozorów czy ten gość normalnie jest po prostu wesołkiem a podczas walki maszynką do zabijania? Kolejna osoba, która bez skrupułów zabiła swego przeciwnika, ciesząc się ze zwycięstwa. To miał być tylko turniej, walka o nagrodę a nie o własne życie. Jeżeli w następnym pojedynku będziemy zmuszeni  do ostateczności, odpuszczę. Nie chce uczestniczyć w czymś takim. Każda walka jaką w swoim życiu stoczyłem skończyła się śmiercią mojego przeciwnika ale to były kompletnie inne okoliczności. Tu z mojej ręki nikt już nie zginie, po za ludźmi z trybun jeżeli tak bardzo będą żądni krwi.

Offline

 

#62 2016-10-25 20:22:38

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Zasiadłem wygodnie na trybunach i delektowałem się kolejnymi pojedynkami a raczej ich zapowiedzią. Słowa kupca odnośnie moich przeciwników nie traktowałem poważnie. Miałem nadzieje, że nie ma silniejszych gdyż wtedy nie będzie tak łatwo a co najgorsze mogę zapłacić za to życiem. Usiadłem wygodnie, wytarłem zakrwawioną dłoń mokrym ręcznikiem po czym uważnie obserwowałem jak wchodzi kolejny śmiałek na arenę. Jego przeciwnikiem był z tego co pamiętam Yocharu, choć nie widziałem żeby w ogóle ruszał się w tym kierunku. Po chwili na piaszczystej płaszczyźnie pojawiła się postać wspomnianego przeze mnie wojownika. Oparłem dłonie na kolanach a resztę ciała pochyliłem lekko do przodu. Na mojej twarzy namalowało się zdziwienie. Co się właściwie stało? Co to za jakieś sztuczki o których nigdy wcześniej nie słyszałem? Wiem, że można przenieść swoje ciało za pomocą jakiegoś przekaźnika a najczęściej jest nim żywioł identyczny do naszej natury chakry, ale czegoś takiego nigdy nie widziałem. Jego przeciwnik również był niczego sobie a przynajmniej z tego co widzę lepszy niż mój, chociaż Miyahara za wiele nie miał okazji pokazać. Rozpoczęli. Efektywna ściana ognia a następnie nieznana mi technika, która niestety nijak zadziałała na czarnowłosego. On również mimo celowego ociągania się postanowił wyeliminować swojego przeciwnika raz na zawszę. Szczerze mówiąc nie wiem co o tym myśleć. Niby wygląda na cichego i skrytego gościa, ale jak widać potrafi z gracją i pełną elegancją rozprawić się z przeciwnikiem. Ciekawe skąd pochodzi.
    Nawet ja zacząłem klaskać razem z tłumem w chwili gdy opuszczał arenę. Każdy tutaj był moim wrogiem, ale dobry pokaz umiejętności potrafię docenić niezależnie od kogo on pochodzi. Pora przyszła na kolejnego zawodnika. Nie znałem nikogo tutaj więc obserwowałem sylwetkę do tego stopnia na ile moje jedno oko było w stanie. Praktycznie nie było żadnych przerw między walkami więc nie mogłem spuszczać wzroku ani na chwilę. Tutaj również nie trzeba było długo czekać na rozpoczęcie pojedynku, ale w tym samym czasie moją uwagę przykuła jedna ze służek, która obsługiwała widownie na stadionie. To był błąd. Minęły może dwie lub trzy sekundy a zielonowłosy już znajdował się przy swoim przeciwniku i wypuszczał uderzenia z nadzwyczajną prędkością. Nawet ja nie byłbym w stanie przeciwstawić się mu. Siła podobna do mojej albo i może ciut większa, trudno mi określić z tej odległości oraz z tej perspektywy, ale z drugiej strony oberwać też bym nie chciał. On również postanowił nie darować swojemu przeciwnikowi i wykończyć go najszybciej jak się da.
    Ponownie nie wiedziałem co o tym myśleć. Wcześniej zażartowałem, że czarnowłosy traktuje turniej zbyt poważnie choć mój występ pokazał, że ja również. Lecz z tego co widzę nie należę do tego grona sam i gdybym miał wybierać kandydata do następnej walki między tą dwójką to prawdopodobnie odpuściłbym sobie następne rundy. Gdyby przyrównać postać czarnowłosego i zielonowłosego to pozostali przeciwnicy wyglądają przy nich jak jakieś malutkie robaki. Skąd oni się wzięli i dlaczego akurat wpadłem na nich. Czyżbym miał takiego pecha? Jestem skazany albo na towarzystwo młodych, niedoświadczonych osób albo niewyobrażalnie silnych, przebiegłych i okrutnych wojowników. Czy to jest jakiś żart? W tej sytuacji również zacząłem klaskać razem z tłumem lecz coraz bardziej obawiałem się o swoją przyszłość. - Potwory. - Powiedziałem sobie pod nosem, kto by przypuszczał, że turniej ten przyciągnie takich terminatorów.

Offline

 

#63 2016-10-25 21:57:35

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #13

THEME




      Gdy tylko zawodnicy pojawili się na arenie kupiec wciąż rozgoryczony poprzednią walką wypuścił tylko z dłoni chustę na znak, że mogą zaczynać swoją walkę. Okuda jednak jak się okazało - nie miał nawet szansy na wypowiedzenie choćby słowa. Nikt nie spodziewał się, że walka może być jeszcze krótsza, niemniej i tutaj czekało na nas zaskoczenie. Keisuke poradził sobie ze swoim przeciwnikiem w zaledwie kilka sekund. Na dobrą sprawę jedyne co zobaczyła widownia to zielonowłosego znikającego z miejsca w którym stał, wybite w powietrze ciało Okudy oraz już jego zwłoki lądujące z impetem w piasku. Siła uderzenia sprawiła, że przeciwnik Keisuke zrobił sobą ogromną dziurę, wzbijając tumany piachu do góry. Zaś po nim samym niewiele zostało... Kupa pogruchotanych kości, zniekształcona twarz, w której brakowało żuchwy, dziwnie powyginane kończyny... Widok był chyba dla wszystkich na tyle makabryczny, że cisza na trybunach trwała o wiele dłużej aniżeli w przypadku poprzednich walk. Każdy przenosił przerażone spojrzenie to z zielonowłosego to na krwawą miazgę, która kiedyś ponoć przypominała człowieka. Któż by pomyślał, że chłopaczek dający w eliminacjach piękne przedstawienie śmiertelnego tańca wody i ognia tym razem da pokaz nadludzkiej siły, która najpewniej bez większego trudu była w stanie rozwalić połowę trybun, a co dopiero zrobić z drugą osobą. Sanitariusze natychmiast przybiegli i omijając zielonowłosego szerokim łukiem zaczęli zbierać zwłoki, przygotowując miejsce na kolejną walkę.
      W końcu kilku śmiałków zaczęło klaskać, a za nimi już poszły w ruch dłonie wszystkich zgromadzonych choć pod powłoką entuzjazmu wciąż skrywało się delikatne zaniepokojenie. Nikt z pewnością nie chciałby zaleźć mu za skórę. Okane wstał i zmierzył Keisuke dokładnie takim samym spojrzeniem.
- Cóż, młodzieńcze... Z pewnością dałeś nam tu ładny pokaz siły... Gratuluję zwycięstwa, możesz powrócić na trybuny - słowa wypowiadał powoli, zważając na każde z nich, zupełnie jakby miał do czynienia z tykającą bombą - Przed nami ostatnia walka. Nakajima Ikku i Jissoji Shiko. Zapraszamy na arenę. 
      Na arenę zeszło dwóch mężczyzn. Jeden zakapturzony - Jissoji, drugi urodą przypominający bardziej chłopca niż mężczyznę - Nakajima. Obaj skłonili się delikatnie w stronę trybun na których siedział organizator po czym skierowali wzrok na siebie nawzajem. Zakapturzony posłał temu drugiemu złośliwy uśmiech, zaś ten nic sobie z tego nie robiąc z ogromnego pokrowca na plecach wyciągnął równie ogromny wachlarz. Jissoji poczuł się nieco zdezorientowany jednak chwilę później wybuchnął gromkim śmiechem.
- Masz zamiar mnie zdmuchnąć z areny? - spytał kpiąco, na co w odpowiedzi dostał tylko delikatny uśmiech.
      Zakapturzony nic sobie z tego nie robiąc i widząc, że jego przeciwnik nie ma zamiaru pierwszy zaatakować wzruszył tylko ramionami po czym rzucił się na przeciwnika, wyciągając w jego stronę śmiercionośną broń w postaci czegoś co miało przypominać pazury przyczepione do jego dłoni. Mniejszy jedynie poczekał aż ten znajdzie się w odległości mniej więcej metra od niego, by rozchylić delikatnie swój wachlarz, ukazując na nim jedną, dużą czarną kropkę. Wiatr zerwał się na tyle silny, by znieść przeciwnika aż do przeciwnej ściany areny i zmierzwić delikatnie włosy publiczności po tamtej stronie. Jissoji nie bardzo wiedział co się stało bowiem z technikami ninja nijak nie był zaznajomiony. W każdym razie to go tylko rozjuszyło i postanowił przeprowadzić kolejny atak na oponenta, dokładnie w ten sam sposób. Nakajima z kolei znowuż poczekał aż ten się do niego zbliży po czym posłał w jego kierunku kilka shurikenów, aczkolwiek nie takich zwykłych, bo jarzących się dziwną, niebieską poświatą. Na pozór rywal ich uniknął i znów z uśmiechem na ustach gnał aby zadać atak. Nie zauważył jednak, że te zatrzymały się i zaczęły gnać w zupełnie innym kierunku (Kaiten Shuriken) - w kierunku jego pleców, w które niechybnie po chwili się wbiły. Jissoji zatrzymał się, zaś jego mina nie wyrażała nic poza głębokim szokiem. Nie minęło parę sekund, gdy z kącika jego ust popłynęła stróżka krwi, a ten wylądował na ziemi, twarzą do piasku bowiem Nakajima trafił precyzyjnie w punkty witalne. Widząc, że przeciwnik leży już bez ruchu złożył swój wachlarz, schował go z powrotem do pokrowca po czym przy akompaniamencie oklasków publiczności skierował się w stronę pana Kazuko i wykonał głęboki ukłon, zupełnie jak aktorzy po udanym przedstawieniu. Kupiec wstał i zaczął również bić brawo.
- No i mamy kolejnego zwycięzcę! - wykrzyknął po czym skinął na pozostałych zawodników - Chodźcie, chodźcie. Mam dla was nowinę - powiedział i poczekał aż wszyscy znajdą się przed nim na arenie - Chciałbym jutro przed walkami zaprosić was do siebie, do pałacu na uroczysty obiad. Posilicie się i będziemy mieli okazję zamienić kilka słów. Chciałbym również poznać was nie tylko z imion czy siły waszej pięści. Powiem wam również wtedy z kim stoczycie kolejną walkę. A teraz cóż... Nie pozostaje mi nic więcej aniżeli pogratulować wam wygranych, a także życzyć owocnego wypoczynku przed jutrzejszym półfinałem. - uśmiechnął się i zmierzył każdego z nich uważnym spojrzeniem po czym zwrócił się w stronę publiczności - Moi mili! Wam tymczasem chcę życzyć udanego biesiadowania i wygranych zakładów! Do zobaczenia jutro, o tej samej porze! - wykrzyknął po czym poczekał aż oklaski, które właśnie wybuchły się trochę uspokoją i złapał córkę za rękę, by zniknąć za kotarą, gdzie prawdopodobnie mieściła się ścieżka z powrotem do jego posiadłości.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-10-25 21:58:09)

Offline

 

#64 2016-10-26 16:21:52

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Ostatnia walka, którą przyszło wszystkim oglądać, była najdłuższa i chyba najmniej spektakularna. Gość z wachlarzem albo nie był na zbyt wysokim poziomie albo po prostu nie pokazywał swoich zdolności tak jak w moim przypadku. Niemniej jednak czułem, że ten turniej rozstrzygnie się między piratem, zielonowłosym i mną. Zdecydowanie te starcia będą dłuższe niż walki ćwierćfinałowe. Drugi etap został zakończony a my ponownie zostaliśmy wezwani na arenę, by dostać gratulacje od organizatora i zaproszenie na obiad w jego apartamencie. Nie wiem czemu miało to służyć,  ale ktoś taki może chętnie wykupić usługi jednego z nas. Wątpię by zainteresował się mną ale bądźmy szczerzy, współpraca z tym grubasem kompletnie mnie nie interesowała. Udam się na ten cyrk tylko po to by zebrać kilka informacji. Mam całkiem intrygujących rywali i kto wie czego się dowiem, zwłaszcza jeżeli chodzi o zielonowłosego, który wydaje się coś ukrywać albo to tylko moje wrażenie. Trochę niechętnie zlazłem na arenę ale przemówienie było na tyle krótkie, by szybko móc się urwać z tamtego miejsca. Opuściłem miejsce walk, zastanawiając się, jak spożytkować wolne chwile, które mi pozostały. Wciąż mogłem skorzystać z pomieszczenia, które mi udostępniono i nie wiem czy nie byłby to najlepszy wybór. Po za wygodnym łóżkiem, będę miał strażników przy drzwiach czyli potencjalny kretyn nie obudzi mnie, chcąc udowodnić że to on powinien być na moim miejscu.
        Wyglądało na to, że nikt nie jest chętny na rozmowy ze mną. Nawet zielonowłosy nie palił się do pogaduszek choć po tych gratulacjach sądziłem, iż wybiegnie z areny tylko by zapytać jak mu poszło. Kto wie, może jeszcze tu podbiegnie. Zaciekawił mnie swoją siłą i szybkością, jednakże pokazał trochę za dużo jak na walkę tego poziomu. A może tak naprawdę to ja pokazałem za mało? Nie, to wystarczyło w zupełności by powalić oponenta, więc dobrze wymierzyłem poziom pojedynku. Jeżeli nikt mnie nie zaczepił, to po prostu poszedłem do zagwarantowanej kwatery by się przespać i coś zjeść. Służki mnie kompletnie nie interesowały, jeżeli były zbyt nachalne w swym zachowaniu po prostu kazałem im wyjść. Po nastaniu kolejnego dnia, wyszedłem na krótki spacer. Do obiadu zostało jeszcze sporo czasu, nie mówiąc już o samych pojedynkach. Bez większych ekscesów. Jeżeli nic się nie wydarzyło, to po prostu szlajałem się bez większego powodu, relaksując się spokojem by ruszyć na tą całą biesiadę.

Offline

 

#65 2016-10-30 08:43:00

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Walka w której miałem okazję uczestniczyć skończyła się bardzo, ale to bardzo szybko. Nie spodziewałem się, że pójdzie mi aż tak łatwo. Niestety mój przeciwnik miał pecha losując mnie na swojego rywala. Cóż... Szkoda chłopaczka. Może trochę przesadziłem? Nie... Po prostu on był za słaby. Tak czy inaczej pora bym się stąd zabrał. Ruszyłem jakby nigdy nic w stronę trybun i usiadłem byle gdzie oczekując na następną walkę. W tym momencie nie chciałem zbytnio z nikim rozmawiać. W mojej głowie rodziły się taktyki jak by tu zawalczyć w następnej bitwie, jak mocno poharatać mojego oponenta. Czy to jest normalny tok myślenia? Tak, dla Kaguya owszem. Od zarania dziejów nasz tok myślenia się nie zmienił. Na ogół nie wyróżniamy się od normalnych ludzi, jednakże się przychodzi czas wstania do walki, jesteśmy ogarnięci chęcią mordu i bezwzględnego zwycięstwa. Taka nasza natura.

Moje rozmyślania zakłócił sygnał rozpoczynającej się potyczki. Dwójka młodych mężczyzn trwała chyba najdłużej, a zarazem była chyba najnudniejsza. Chłopak sobie trochę powachlował i tyle. Nudy! Ziewnąłem na chwilkę. Wtedy właśnie zostaliśmy poproszeni na arenę, gdzie Kupiec zaprosił nas na obiad. Było to dosyć podejrzane, jednakże darmowa wyżerka to coś co nie trafia się zbyt często. Po przemowie organizatora igrzysk poszedłem do mojego pokoju by zaznać chwilę odpoczynku, a następne ruszyć na mam nadzieję porządny obiad.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#66 2016-10-30 15:47:54

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Końcowa walka trwała najdłużej ze wszystkich a to głównie dlatego, że poziom zawodników był podobny nie to co w przypadku moim czy pozostałej dwójki. Jestem ciekawy jakby wyglądał pojedynek między nami choć z drugiej strony może on trwać równie szybko jak pozostałe nasze walki. Może robię nie odpowiednio przechwalając się tak, ale uważam, że poziom mocy jaki teraz zaprezentowaliśmy nie powinien służyć do tego typu rozrywki a nieco bardziej większej sprawie. Oczywiście nie jestem człowiekiem, który jest całkowicie oddany dobru, siły używa w ostateczności a złe uczynki uważa za niegodne. Lubie sobie poszaleć, ale mimo wszystko chciałbym to moje szaleństwo wykorzystać dla dobra klanu, który w swojej historii miał kilka potknięć a jedno z nich, chyba najbardziej dotkliwe było w postaci epidemii.
    Nawet nie zauważyłem kiedy pojedynek się skończył, pewnie dlatego, że byłem zajęty nad opisanymi wcześniej przemyśleniami na temat siły ninja i jego pozycji na świecie a także czemu powinien być oddany. Za bardzo rozsiadłem się na swoim miejscu i nie chciało mi się podnieść moich szanownych czterech liter w chwili gdy kupiec zwołał nas wszystkich raz jeszcze na arenę. Równie dobrze mogłem wysłać klona, który odwalić całą robotę za mnie, ale tym samym zdradziłbym się, że jestem ninja choć czy aby na pewno nie zrobiłem tego wcześniej, podczas pokazu?
    Udałem się raz jeszcze na piaszczystą powierzchnię areny aby wysłuchać słów głównego organizatora. Jak zwykle mogłem się tego spodziewać i to co chciał nam przekazać nie było niczym ważnym więc równie dobrze mogłem zostać na swoim miejscu. Wspólny obiad i przesuniecie kolejnych walk na późniejszy termin? Nie miałem nic przeciwko, ale z kolei nigdy jeszcze nie byłem w takim towarzystwie więc nie za bardzo wiedziałem jak powinienem się zachować. Mówić dużo czy właśnie odzywać się tylko wtedy gdy jest się o to proszonym? W rodzinnych stronach każdy mówił co chce i kiedy chce, nie obowiązywały żadne zasady, które ograniczałyby naszą komunikatywność, nie wiedziałem jak będzie w tym przypadku.
    Ukłoniłem się gdy mężczyzna skończył przemawiać na znak szacunku a następnie rozmyślałem co by tu zrobić z czasem jaki pozostał. Nigdy tutaj nie byłem więc mogłem powłóczyć się po mieście a gdy przyjdzie pora snu udać się do specjalnie przygotowanych dla nas pokoi, o których była mowa kilka postów wcześniej. Może akurat uda mi się trafić na coś ciekawego a zarazem wyjątkowego podczas spaceru?

Offline

 

#67 2016-11-26 19:48:25

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #14


      Gdy czas walk i obwieszczania ogłoszeń już minął wszyscy nieco zawiedzeni zaczęli schodzić z areny. Co prawda nikt nie był zawiedziony jakością walk, lecz jedynie ich długością. No bo w końcu jak tu się porządnie mają napić i powiwatować skoro prawie każdy ze zwycięzców rozgromił swego przeciwnika jednym ruchem. Niemniej rozczarowanie szybko odeszło w niepamięć, gdy tutejsze karczmy i gospody znów zaczęły tętnić życiem. Każdy żywiołowo rozprawiał o walkach, popijając najlepsze (lub nie) i zajadając się najlepszymi (lub nie) smakołykami. Inni z kolei odbierali swoje nagrody z zakładów, a jeszcze inni obstawiali kto z kim zmierzy się w następnej turze i zostanie zwycięzcą. Dla tutejszych handlarzy wydarzenia związane z turniejem z pewnością były nie lada gratką. Najprawdopodobniej pierwszy raz w życiu widzieli tyle zarobionych przez siebie pieniędzy.
      Jednak odłóżmy jarmarczne życie na bok i powróćmy do naszych bohaterów. Każdy z nich miał pełne prawo spędzić czas wolny w jaki sposób im się żywnie podobało. Oczywiście sam wielki kupiec zadbał o to, aby rozrywek im nie zabrakło. W pokojach czekały panny gotowe spełnić wszystkie ich życzenia, ogromne pokłady najlepszych potraw tejże okolicy a obok nich dzban najwytrawniejszego wina. Czy z nich skorzystają - zależało jedynie od nich. Warto sobie jednak zadać pytanie, czy nie jest to też swoisty test przeprowadzony przez ojca przyszłej panny młodej. W końcu któż by chciał dla swego dziecka męża, który się szlaja, korzysta z usług pań lekkich obyczajów, chleje i się obżera? Z drugiej strony mogłoby to być nic więcej aniżeli okazanie swym gościom należytego szacunku. Jak każdy już mógł zauważyć maniery w tym kraju były dość... swoiste.

(***)

      Następnego dnia - dość wcześnie jak na porę obiadową - przy boku każdego z zawodników znaleźli się dwaj strażnicy. Ci sami, którzy wcześniej prowadzili ich na arenę tym razem mieli za zadanie robić za eskortę na uroczysty obiad. Znów prowadzili przydzielonych im zawodników bocznymi ścieżkami i tajnymi przejściami, byleby uniknąć bardziej intensywnych reakcji na każdego ze zwycięzców. Przez całą podróż milczeli i drgali na ledwo gwałtowniejszy dźwięk. Pytanie brzmiało, czy po tym co zawodnicy pokazali w turnieju w ogóle potrzebowali ochrony? Z pewnością przewyższali ich umiejętnościami. Uznajmy to po prostu za swego rodzaju formę grzecznościową.
      Gdy dotarli w końcu do pałacu rolę ich przejął kamerdyner, choć ci wciąż trzymali się gdzieś za plecami. Ubrany w stonowane kolory przyozdabiające nudne i eleganckie odzienie wyglądał co najmniej dziwnie. Oczywiście patrząc przez pryzmat panującej tu mody. Po chłodnym ale uprzejmym powitaniu zaprowadził ich do sali, którą można śmiało podawać jako definicję przepychu. Na ścianie nie było wolnej przestrzeni, gdyż cała była zajęta bardziej lub mniej ładnymi bibelotami. Zaczynając od obrazów, kończąc na broniach i wypchanych głowach zwierząt. Z sufitu zaś draperie spadały tak gęsto, że co wrażliwsi mogliby dostać ataku klaustrofobii. Szczególnie, że pomieszczenie zważając na tutejsze standardy do największych nie należało. Na środku zaś był niski stoliczek i rozłożone przy nim 6, wyglądających na niesamowicie wygodne i puchate, poduszek. Każda przeznaczona dla jednego gościa.
      Kamerdyner zniknął, a gospodarza nie było widać. Z kuchni zaś - o dziwo zlokalizowanej w odleglejszej części rezydencji - wydobywały się zapachu od których ślinka pociekłaby niejednemu. Chłopak z wachlarzem zajął jedno z miejsc po czym zaczął mierzyć resztę swoich rywali chłodnym spojrzeniem. Nie przepadał za wykonywaniem pierwszych ruchów, jednak doskonale wiedział, że wypadnie dobrze na tle pozostałych, którzy sprawiali wrażenie nie do końca obecnych, może lekko zagubionych, czy skrępowanych. Sam to czuł w środku, jednak nie miał zamiaru tego okazywać. W końcu każdy stanie naprzeciw siebie na arenie i będzie zmuszony odebrać drugiemu zwycięstwo, a może nawet życie.

Offline

 

#68 2016-12-02 21:40:49

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Gdy tylko mogliśmy opuścić arenę udałem się od razu na przechadzkę chcąc zwiedzić dokładnie okolicę miasta Kraju Księżyca, w którym organizowany jest turniej. Jak już na samym początku naszego przybycia tutaj zaznaczyłem, że uderzyła we mnie ogromna fala zupełnie obcej mi kultury, którą chciałbym poznać. Może okazać się to czymś zbędnym, aczkolwiek wcześniej nabyta wiedza na pewno w jakiś sposób może być przydatna w przyszłości. Jak na razie staram się reprezentować jednostkę, która ciągle podróżuje a jej jedyną zachętą jest bogactwo, które można zdobyć w przeróżny sposób. Często moja tożsamość poddawana jest próbie a jedynym wachlarzem odpowiedzi jakim dysponuje jest moje rodzinne Baigai, które okazuje się być niebezpiecznym strzałem. Dlatego jeżeli bliżej poznam tutejszą kulturę i obyczaje będę posiadał większe możliwości manipulowania moimi przyszłymi rozmówcami.
    Postanowiłem udać się na główną ulicę coby rozejrzeć się po ludziach a także tutejszej ekonomii. Skupiałem się na ich zachowaniu w przeróżnych sytuacjach a także na to jaką politykę prowadzą tutejsze bary, karczmy, hotele i inne obiekty nastawione pod biznes. Nie byłem na tyle śmiały by zaglądać ludziom przez okna do mieszkania by móc sprawdzić na własne oczy jak wygląda ich życie codzienne. Zapewne zwróciłoby to uwagę mieszkańców a także władz więc mimo bycia uczestnikiem turnieju miałbym nie małe kłopoty. Następnie udałem się poza granice miasta aby podziwiać tutejszą przyrodę, chciałem porównać obecną z tą, która panuje w Baigai. Może nie jest to informacja publiczna, ale my Kiyoshi cenimy sobie przyrodę i staramy się żyć z nią w zgodzie nie ingerując w jej środowisko w taki sposób, że mogłoby to się odbić negatywnie na nas samych.
    Po kilku godzinach przebywania z dala od areny, na której doszło do makabrycznych starć postanowiłem wrócić. Udałem się do specjalnych sektorów przygotowanych celowo dla nas abyśmy mieli zapewnione wszystko to co najlepsze do czasu aż nie zjawimy się jutro na obiedzie u organizatora. Po przybyciu wyprosiłem wszystkich z środka, nie miałem ochoty na żadne rozmowy ani inne zabawy. Strażników nie mogłem się pozbyć, ale z drugiej strony robili swoje i dbali o moje bezpieczeństwo więc może to dobrze, że nie można ich odesłać. Następnie zasnąłem oczekując z niecierpliwością jutrzejszego dnia.
    Kolejnego dnia udałem się w eskorcie moich własnych ochroniarzy do miejsca, w którym mieli spotkać się wszyscy zwycięscy poprzedniego etapu czyli do pałacu Kazuko. Budynek sam w sobie robił wrażenie, różnił się diametralnie od tego co można zobaczyć w pozostałej części miasta. Ogród, który przepięknie otaczał cały budynek a także fontanna znajdująca się od frontu powodowały, że każdy kto wejdzie na brukowany dziedziniec ma przeczucia znajdowania się w zupełnie innym miejscu. Tak jakby wszystko to co znajduje się za kamiennym murem traciło swoją wartość i odchodziło w zapomnienie. Gdy dotarliśmy do masywnych drzwi, które po chwili się otworzyły moim oczom ukazało się bogato zdobione wnętrze. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jakim majątkiem musiał władać pan Kazuko skoro stać go na to wszystko. Kamerdyner zaprowadził nas do nie co mniejszego pomieszczenia gościnnego na środku, którego znajdował się stolik a także poduszki służące za krzesła. Była to dla mnie nowość, ale nie pozostało mi nic innego jak dostosować się do obecnej sytuacji. Pierwszy zasiadł jeden z zawodników, który ostatni stoczył swoją walkę, patrzył na nas jakbyśmy nadal byli na arenie a naszym jedynym pragnieniem jest powybijać się nawzajem. Czasem trzeba odpuścić i pozwolić się w całości zrelaksować. Usiadłem obok niego po czym poklepałem go po plecach i przemówiłem chcąc rozluźnić nie co sytuację. - Co Ty taki spięty? Na chwilę obecną nie jesteśmy przeciwnikami więc możesz się rozluźnić i zapomnieć o tym co zaszło wczoraj. Było, minęło. - Zrobiłem krótką przerwę po czym rozejrzałem się dookoła. Mimo wcześniejszego zachwytu coś mi tu nie pasowało. Ten cały majątek wydawał się być nie co mniejszy niż na początku każdy z nas sądził. Pochyliłem nie co głowę po czym zamknąłem oko i kontynuowałem. - Następnych walk może nie być, już raz przejechałem się na skarbie i coś czuję, że tym razem będzie podobnie. Wszystko niby wygląda pięknie, ale skoro dysponuje takimi funduszami to po co ten cały turniej? - Zacząłem głośno rozmyślać doszukując się jakiegoś głębszego sensu.

Offline

 

#69 2016-12-11 12:01:59

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Strażnicy, który chodzili za mną jak cień, nagle zerwali się i przyspieszyli kroku. W ich głowach działał chyba jakiś zegar z ustawionym budzikiem bo zareagowali równocześnie. Zbliżyli się do mnie na tyle blisko bym czuł ich oddech na karku i poinformowali, że czas ruszyć na biesiadę przygotowaną przez organizatora turnieju. Nie było sensu się wykłócać, zresztą na nic innego teraz nie czekałem. Kiwnąłem głową, dając się prowadzić do miejsca spotkania.
       Dotarliśmy do pałacu ów kupca zarazem lorda tej prowincji. Będę szczery jeżeli przyznam, że nie specjalnie interesowałem się konstrukcją, zdobieniami i przepychem. Budynek jak budynek, można go zdmuchnąć w jedną chwilę, zwłaszcza po tym co widziałem w Yu no kuni gdzie znikały z mapy całe lasy czy wioski. Wtedy wszyscy są równi i liczy się siła a nie pieniądze, chodź zazwyczaj Ci co je mają, nie uczestniczą w bezpośrednich starciach, kryjąc się w swych "bunkrach" i opłacając żołnierzy by ginęli w imię monet. Tak to przecież świat jest zbudowany. Wkroczyłem do głównej sali, która okazał się mniejsza niż przypuszczałem ale podejrzewałem, iż to specjalne pomieszczenie, przygotowane pod najważniejszych gości a nie  by robić imprezę na tysiące gości. Po za oczywistych przepychem, przede mną widniały cztery pufy. Dwie z nich były już zajęte przez chłopaka z wachlarzem i jednookiego blondyna. O dziwo brakowało tu tylko zielonowłosego a spodziewałem się być ostatnim, którzy dotrze w to miejsce. On i pirat byli osobami z którymi starcie nie będzie już tak łatwe jak wcześniejsze. Chłopak z wachlarzem nie specjalnie się wykazał podczas turnieju aczkolwiek może on wciąż skrywać tajemnice tak jak ja.
        Przysiadłem na ostatniej pufie, tak by być jak najdalej od obecnie siedzących osób, chodź wiem że zaraz tuż obok mnie przysiądzie zielonowłosy o ile ma zamiar się zjawić. Lustrowałem pomieszczenie wolnym spojrzeniem, doszukując się jakichś ciekawostek w oczekiwaniu na rozpoczęcia tej imprezy. Póki co czułem zapach jedzenie a także słyszałem brzdęk naczyń dochodzący z kuchni. Gotowali dla nas jakieś smakołyki i wcale się nie dziwę bo może to być jeden z ostatnich porządnych posiłków każdego z uczestników, no prawie każdego.

Offline

 

#70 2016-12-11 20:31:23

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Nie minęło może kilka godzin po naszych walkach, a ja już byłem w drodze do pałacu organizatora całej tej uroczystości. Czułem się trochę zaszczycony tą możliwością, ale według mnie to była to też możliwość zjedzenia czegoś dobrego. Nie powiem, byłem trochę głodny. Tak czy siak przebrałem się w świeże ciuchy aby nie śmierdzieć w towarzystwie innych ludzi i ruszyłem przed siebie. Pałac był dość duży, a zarazem wydawał się niesamowity. Wszędzie znajdowały się obrazy, bogate zdobienia oraz wiele wiele innych rzeczy które przyciągały uwagę. Po kilku minutach znalazłem się w sali głównej gdzie czekali na mnie już moi znajomi z ringu. Najwidoczniej przybyłem tutaj jako ostatni. Zasiadłem przy ostatniej wolnej pufie obok czarnowłosego a potem siedziałem cicho słuchając całej reszty. Pierwszy odezwał się chłopak z wachlarzem, a następnie jednooki. Ja zaś postanowiłem siedzieć cicho i gdy tylko podali jedzenie to brałem jakieś owoce i je zagryzałem. Byłem głodny i musiałem jakoś uzupełnić swój organizm odpowiednimi produktami. Na przykład owocami, albo... Albo tym słodkim pączkiem który znajdował się przede mną. Chyba nikt się nie obrazi jak sobie wezmę jednego. Starałem się jakoś nie wyróżniać z tłumu, nie chciałem by wszyscy mnie jakoś obserwowali. Czułem się wtedy trochę niezręcznie plus cały mój kamuflaż mógł po prostu nie wystarczyć i mogłem się zdemaskować. Tak czy siak czekałem na dalszy rozwój wydarzeń, jakie mogły tu nastąpić.

P.S
Wybaczcie za słaby post, ale jestem mega zmęczony plus nie mam zbytnio czasu na dłuższe rozpisywanie się. Następnym razem powinno być już lepiej.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#71 2016-12-13 21:24:02

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #15

- Być może wcale nie ma w tym żadnego ukrytego celu i po prostu szuka męża dla swojej córki, a być może jest w tym coś więcej. Ciężko stwierdzić - odrzekł krótko chłopak z wachlarzem.
    Zdecydowanie nie należał do tego wylewnego typu człowieka, który robi za duszę towarzystwa w każdym pubie. Był raczej tym, który stał na uboczu, oceniał i wyciągał wnioski. Nie miał też zamiaru zdradzać swego prawdziwego powodu dla którego wziął udział w turnieju. Zresztą - jak podejrzewał - tak samo cała reszta.


- Wszyscy już są obecni, panie Kazuko - odezwał się dość flegmatycznie lokaj.
- Doskonale - odrzekł gospodarz po czym zerknął na swoją córkę - Kochaniutka, musimy nieco podnieść ciśnienie. Niech walki będą nieco bardziej widowiskowe i zaciekłe.
     Po tych słowach podszedł do niej i nieco "poprawił" jej ubiór. Czyli obsunął nieco sukienkę, aby pełne piersi dojrzały troszkę więcej światła i podniósł cieniutki materiał, który miała owinięty wokół ramion, żeby je jeszcze bardziej odsłonić. Pokiwał głową po czym wziął ją pod rękę. Poczekał aż lokaj otworzy drzwi do sali i dumnym krokiem wszedł do środka, przylepiając sobie do twarzy szeroki uśmiech. Zawsze sprawiał wrażenie dobrodusznego i naiwnego, niemniej gdyby tak w rzeczywistości było - z pewnością nie doszedłby do tak wysokiej pozycji społecznej.
- Witajcie moi drodzy - rzekł i skłonił głowę, po czym pomógł córce usiąść na pufie obok siebie bacznie obserwując, czy jego drobne poprawki dały pożądany efekt.
     Izuna z pewnością wyglądała zniewalająco. Teraz zawodnicy mogli w pełni dostrzec jej urodę, a także zniewalające kształty. Aż trudno uwierzyć, że będąc córką opasłego pana Kazuko sama zachowała w pełni swoje kobiece krągłości. Nigdzie nie było ani za mało ani za dużo - co wszyscy mogli dostrzec, gdyż odziana była dość... skromnie. Zwiewna, przylegająca do ciała sukienka zdawała się jakby stanowić z nim jedność, zaś apaszka, którą miała owiniętą wokół ramion wcale nie spełniała swego zadania. No, może i by spełniała gdyby nie była zrobiona z aż tak prześwitującego materiału. Włosy obiftymi, blond puklami spływały z jej ramion z wplecionymi z nie drobnymi kwiatami. Cerę miała dość bladą lecz zdrowo zarumienioną. Wzrok dużych niebieskich oczu spoczywał na jej dłoniach, które splotła na kolanach. Ojciec zadbał, żeby wyglądała niczym bogini.
     Okane legł ciężko obok córki i oparł dłonie na krawędziach stołu, mierząc wszystkich pogodnym spojrzeniem. Po chwili dość niezręcznej ciszy klasnął dwa razy a zaraz przez progi zaczęła przychodzić służba niosąc tace pełne pysznych potraw. Sam ich zapach sprawiał, że ślinka nie ciekła tylko tym, którzy węchu pozbawieni. Kupiec zatarł chytrze dłonie, wyciągając szyję by spojrzeć, cóż takiego w kuchni się narodziło na taką uroczystość. Z uwagi na jego rozmiary dość oczywistym było, że jedzenie było jednym z jego ulubionych zajęć.
- Pyszności - powiedział i w momencie gdy tylko wszystko stanęło na stole zaczął sobie ładować na talerz, co było niejako znakiem dla pozostałych, że również mogą zacząć to robić - No, kochani, co wy tacy cichutcy? Opowiedzcie mi coś o sobie. Chciałbym was poznać jako ludzi, nie tylko jako wojowników!
     W całej swojej pogodzie ducha, oraz pozytywnym nastawieniu z którym patrzył na każdego z zawodników - pomijał Yocharu. Najwyraźniej wciąż żywił urazę do jego ostentacyjnego zachowania podczas walk. Nie wyglądało na to, żeby ten brak sympatii miał jakoś przeminąć, dlatego też gorączkował się kogo dać mu jako przeciwnika, aby na pewno nie przeszedł do finałowej rundy. Miał nadzieję, że odpowiedzi, których teraz mu udzielą nieco mu pomogą w podjęciu tej decyzji.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-12-15 13:10:09)

Offline

 

#72 2016-12-18 20:18:28

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Mój rozmówca odpowiedział dość krótko i zwięźle nie starając się nawet rozpocząć jakiejkolwiek dłuższej rozmowy. Nie miałem zamiaru siedzieć cicho do czasu aż nie zjawi się gospodarz, byłem raczej typem człowieka, który mimo wszystko lubi sobie od czasu do czasu porozmawiać na przeróżne tematy. Po chwili do pomieszczenia wszedł czarnowłosy jegomość zasiadając na ostatniej pufie. Najwidoczniej lubił przebywać w samotności. Tuż po nim zjawił się zielonowłosy, który na arenie dzień wcześniej dał pokaz nadzwyczajnej szybkości i siły. Jego osoba wzbudziła we mnie lekkie zainteresowanie. Gdy tylko zajął ostatnie miejsce i zaczął delektować się pączkiem,  uniosłem wzrok na poziomie twarzy pozostałych osób i rozejrzałem się dookoła aby sprawdzić czy potrawy, których woń powoduje u mnie lekkie burczenie w brzuchu, nie zbliżają się w naszym kierunku.
    Wnet jak na zawołanie w drzwiach pojawił się Pan Kazuko razem ze swoją córką i resztą świty, która trzymała olbrzymie tace wypełnione po brzegi różnymi potrawami. Oczywiście obiad ten był idealną okazją do tego aby mógł przedstawić, a raczej mówiąc dokładniej sprzedać, towar... ekhem, znaczy córkę ukazując jej wszystkie walory, które nie jednemu ogierowi zawróciłyby w głowie. Mimo pięknych widoków to czułem się dziwnie. O ile mnie pamięć nie myli to zostaliśmy zaproszeni na obiad a nie po to aby podziwiać młodą damę delektując się przy okazji tym co poda właściciel. Poczekałem aż Pan Kazuko skończy nakładać po czym chwyciłem za sztućce i zacząłem nabierać wszystkiego po trochu, od samego zapachu ciekła już ślinka. Prawdopodobnie przez długi czas nie będę miał okazji zjeść coś równie pysznego co tutaj zostało przygotowane.
    Jak się okazało celem tego spotkania była po prostu rozmowa i tym samym odkrycie jakimi ludźmi jesteśmy na co dzień. Zapewne to kolejna sztuczka mająca na celu wybrać odpowiedniego kandydata dla jego córki. Mimo wszystko postanowiłem w nią zagrać, może okazać się zabawnie. - Pomyślmy. Wędruje z jednego miasta do drugiego w poszukiwaniach skarbu a moim jedynym źródłem są legendy tudzież opowieści oparte o faktach. Można mnie określić jako łowca skarbów, poszukiwacz skarbów lub łowca nagród. Robiłem potworne rzeczy tylko po to aby się wzbogacić i do dziś nie mam wyrzutów sumienia. Prawdopodobnie gdybym nie zmienił specjalizacji to dzisiaj spotkalibyśmy się w zupełnie innych okolicznościach. - Następnie zaśmiałem się delikatnie po czym wziąłem kolejny kęs potrawy do ust. Spojrzałem w kierunku czarnowłosego a następnie z podobnym uśmiechem przemówiłem w jego kierunku. - A Ty mój mroczny przyjacielu? Co nam powiesz o sobie? - Zapytałem.

Offline

 

#73 2016-12-21 11:38:47

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Po pewnym czasie oczekiwania na rozpoczęcie tej uczty, pojawili się wszyscy, którzy znaleźć się mieli w tym pomieszczeniu. Zarówno moi potencjalni rywale jak i gospodarz se swą urodziwą córką. Z zaciekawieniem a zarazem lekkim niepokojem spoglądałem w kierunku grubasa i jego pierworodnej. Rozumiałem, że w świecie polityka, władza i pieniądze mają często większą siłę niż uczucie i nie dziwił mnie fakt, że kupiec chce swą córę wydać jednemu z nas, próbując zaprezentować ją w najlepszym świetle. Dziwiło mnie to, że starał się to robić jakby chciał nam ukazać jedną ze swych kobiet lekkich obyczajów, zwyczajną dziwkę, za którą zapłacił wielkie pieniądze. Ten przezroczysty strój, poprawianie ubrania w taki sposób by ukazywać każdy kobiecy walor jak najpełniej. Coś tu grubo nie składało się do kupy. Trudno jednak było mi wpaść na pomysł, który tłumaczyłby tę sytuacje. Moi rywale nie wydawali się dostrzegać to co ja, być może zaślepieni możliwością zdobycia nagrody lub sławy. Pirat potwierdził to swoją prezentacją. Dla niego tylko kasa się liczyła i nie wyglądał na takiego, który chętnie spędziłby z tą księżniczką więcej niż kilka nocy. Ze zdziwieniem spojrzałem na niego, gdy ten rzucił w moim kierunku bym opowiedział coś tym razem o sobie. Szczerze mówiąc nie miałem przygotowanej zmyślnej gadki. Musiałem jakoś szybko improwizować, choć mogę też powiedzieć prawdę ale bez kilku ważnych elementów.
       - Jestem tu przypadkiem. Płynąłem do kraju wody ale statek, którym podróżowałem musiał zatrzymać się na tej wyspie na kilka dni. Szukając zajęcia trafiłem na ten turniej.
       To było wszystko co miałem do powiedzenia. Bez zbędnych ekscytacji, bez zbędnego rozwijania się. Kilka słów i na teraz styka. Przypuszczam, że kupiec nie będzie zbyt zainteresowany mną i zadawać pytań też nie będzie. Co innego tyczy się ciekawskiego pirata, on może wciąż zagaić.

Offline

 

#74 2016-12-23 11:21:53

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Wszyszko to wyglądało jak w bajce. Zmyślne potrawy, piękny wystrój. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. W siedzibie samotnikow nie posiadamy na tyle funduszy by aż tak moc sobie pozwolić na coś takiego. Muszę się napatrzec póki mogę. Gdy tak się rozglądałem na stół dotarła cała zastawa pełna różnego rodzaju posiłków. Wszystko to pachniało zniewalająco.  W tym właśnie czasie przybył także gospodarz, który przeprowadził także swoją jakże ku mojemu zdziwieniu swoją córkę. Gdybym był trochę starszy... Ale narazie to walić ją. Pączki najlepsze! Wziąłem jeszcze z dwa, położyłem je na talerz i zacząłem się nimi zajadać. Dopiero po chwili ogarnąłem że powinienem się lepiej zachowywać i nie skupiać jedynie na jedzeniu. Zrozumiałem że należy posłuchać konwersacji między uczestnikami turnieju, a otyłym gospodarzem. Gdy każdy skończył i będzie chwila przemówiłem: - A ja po prostu lubię walczyć. Jak jest jeszcze opcja zgarnięcia jakieś sumy pieniędzy to mnie nie trzeba długo namawiać. - Po czym wróciłem do mojego pączka. Obserwowałem wszystkich tutaj zebranych. Szczerze mówiąc ciekaw jestem jak to się dalej potoczy. Czy wszystko skończy się szczęśliwie czy może odnotuje się tutaj jakiś ciekawy wzrot akcji.  Czas pokaże. I no... Czas na ciasto!



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#75 2016-12-26 20:19:36

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #16

- Pochodzę z Kraju Wiatru, dlatego mój duch jest niczym mój żywioł. Nigdzie nie zatrzymuję się na dłużej, jeszcze nie znalazłem swojej kotwicy. Lubię podróżować, nigdy nie wiadomo gdzie znajdę się kolejnego dnia. Walka nie jest moim żywiołem jednak potrafię się w niej odnaleźć. Tutaj znalazłem się przypadkiem, jednak zarówno najlepsze jak i najgorsze rzeczy w życiu nie należą do tych planowanych.
     Ton chłopaka z wachlarzem wskazywał na to, że jego charakter jest mniej żywiołowy aniżeli jego styl życia, który właśnie wskazał. Jego wzrok był nieobecny, a on sam zdawał się wypowiadać jedynie wyuczoną wcześniej formułkę, nie wkładając w nią żadnych emocji.
      Kupiec uważnie słuchał każdego z zawodników raz po raz kiwając głową na znak tego, że uważnie słucha ich słów. Zdarzyło mi się nawet skrzywić, niemniej nie wypowiedział ani słowa dopóki ostatni z obecnych się nie wypowiedział.
- Cóż - zaczął w końcu - najwyraźniej nie każdy z was zrozumiał moje pytanie. Kazałem wam powiedzieć coś o sobie, nie opowiedzieć jak tutaj się znaleźliście. Najwyraźniej siła niekoniecznie chodzi w parze z błyskotliwością.
      Tutaj rzucił pełne niechęci spojrzenie w stronę Yocharu. Westchnął cicho, klasnął w dłonie dwa razy i nie minęło kilka sekund, gdy służba zabrała puste talerze oraz resztki jedzenia, by zaraz przynieść smakowite desery. Ciasta, owoce, lody oraz półmiski słodziutkich sosów do tego. Kupiec nałożył sobie po trochę wszystkiego na talerz po czym znów, już pogodnym tonem zwrócił się do uczestników.
- No dobrze, dobrze. W takim razie, zanim ogłoszę z kim staniecie w szranki w półfinałach chciałbym posłuchać z kim wy chcielibyście się zmierzyć i dlaczego. Może wezmę wasze propozycję pod uwagę.
    Ciężko było określić, cóż takiego chodziło po głowie temu człowiekowi. No bo co mogło mieć na celu to pytanie? Okane być może sprawiał wrażenie pogodnego, ciepłego, a także troszkę naiwnego mężczyzny ale pozory zawsze mogły mylić. W tym czasie Izuna niemalże niezauważalnie się skrzywiła jednak szybko zakamuflowała wpychając sobie kolejny kęs lodów do buzi. Przez cały czas była bardzo milcząca i skryta. Nie uśmiechała się, nie zadawała pytań. Niemniej naszym młodym ninja póki co nie jest dane poznać przyczyny tego zachowania. Mogą się jedynie domyślać, próbować dedukować. Na pewno było to niemałą wskazówką do tego, jakim naprawdę człowiekiem jest Okane Kazuko.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-12-26 22:20:24)

Offline

 

#76 2016-12-26 21:46:00

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Mowa jaką zaserwował nam ostatni z zawodników była dla mnie nad wyraz dziwna. Brzmiał on jak wynajęty przez kogoś aktor, który wypowiedział jedynie swoją kwestię. Spojrzałem na niego podejrzliwie, a następnie przeniosłem wzrok na resztę zawodników zastanawiając się czy oni także to zauważyli. Później głos zabrał gospodarz, który co nieco pozwolił sobie na obrazę naszej osoby. Spojrzałem się na niego zakładając ręce na torsie i powiedziałem: - Pan wybaczy, jednakże nie jestem przyzwyczajony do opowiadania o swojej osobie ludziom o których niemal nic nie wiem. Po prostu nie mam w zwyczaju spoufalać się z ludźmi którym nie ufam... Swoją drogą wyśmienite jedzenie. Szczere gratulacje dla szefa kuchni. - Po czym zamilkłem wpychając sobie do buzi jakieś lukrowane ciastko. Co zaś się tyczy samego grubaska, nie ufam mu. To jest fakt, który pojąłem dość niedawno. Zainteresowało mnie to wydarzenie ze względu na to iż jednooki pirat uważał mnie za słabeusza. Teraz może się okazać, że to jakaś większa sprawa. Tak czy siak gospodarz ponownie nałożył sobie cały talerz jedzenia i przemówił. Uważnie go słuchałem, jednakże irytował mnie fakt że musimy tak długo czekać. Chętnie bym się dowiedział z kim się zmierzę. Niestety chciał on na razie wysłuchać naszych propozycji. Po krótkiej chwili zgłosiłem się jako pierwszy wskazując palcem na osobnika z Kraju Wiatru mówiąc: - Jestem ciekaw jego umiejętności. Chce zobaczyć Twoje maximum. - Ostatnie zdanie skierowałem już do samej pożądanej przeze mnie na polu bitwy osoby. W sumie to aktualnie tyle. Czekałem jedynie na dalszy rozwój wydarzeń. Ciekawiły mnie propozycje innych zawodników.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#77 2016-12-26 23:00:06

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 937
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Pałac


       Wzrok gospodarza w moim kierunku odebrałem tak jak ten człowiek planował. Nie lubił nie od samego początku, dla mnie za to był kompletnie obojętnym człowiekiem. Wolałem taką reakcję aniżeli dociekanie kim jestem. Miało być tak jak widział. Bardziej interesowała mnie jego córka. Nie chodziło o jej urodę czy też jakieś uczucie. Moje przypuszczenia zaczynały iścić. Coś w tej rodzince nie zdecydowanie nie grało. Przypuszczałem, że jej brak odzewu i to ukazywanie walorów było wymuszone przez grubasa tak jak oddanie jej komuś z nas za żonę. Śmiałem nawet wątpić czy ta dziewczyna jest jego biologiczną córką a on w ten sposób chce się jej pozbyć a zarazem zdobyć potencjalnego silnego zięcia by go chronił. Rozumiałem już, czemu podczas walk i pokazów to właśnie do mnie się uśmiechała. Chciała zrobić grubasowi na złość a ja jestem najlepszym kandydatem do zalezienia mu za skórę z racji swego charakteru. Czułem, że po za samym turniejem jest tu ciekawa zagwozdka do rozgryzienia.
       Wtem poczułem delikatne mrowienie z tyłu głowy. Poczułem kontakt ze swym oryginałem, lecz nie szukał mnie a duplikatu znajdującego się w Hidari. W tej też chwili zdobyłem wiedzę na temat klanu. Uchiha zostali zgromadzeni i powrócą do Hidari. To zdecydowanie dobra wiadomość.
       Gospodarz przemawiał dalej. Zapytał nas o to z kim chcemy walczyć. Uważałem go za tłustą świnię ale nie głupią. Człowiek nie mógłby zdobyć takiej fortuny będąc debilem. Zazwyczaj inteligencja i cwaniarstwo pozwala manipulować ludźmi i daje możliwość wejścia na wyżyny tak jak gospodarz. Tak więc moja dedukcja krzyczała, że pytanie jest podchwytliwe. Każdy kto chce zwiększyć szansę na wygraną wskaże tego, z którym ma największe szanse wygrać. Kupiec pewnie to przewidział i zrobi zupełnie na odwrót. Nie, żeby robiło mi to specjalną różnicę ale wiedziałem że zielonowłosy na pewno nie stoczy walki półfinałowej z gościem od wachlarza. Gdybym teraz to ja wskazał na zielonowłosego to zapewne walczyłbym z tym co gada o wiatrach a zielony stoczyłby walkę z piratem. Mnie jednak było bez różnicy na kogo trafię, jednakże jeżeli odpowiem, że to po prostu mi bez różnicy to wyjdę na pyszałka a jeżeli powiem, że jestem ciekaw każdego, wyjdę na człowieka doceniającego wroga. Postanowiłem wybrać opcję pierwszą, żeby dalej wbić się w tą intrygę, powodującą uśmiech u córki gospodarza. Ta zagadka była dla mnie teraz ciekawsza niż turniej.
       - Jest mi to obojętne.
       Kątem oka zerknąłem na córkę grubasa, ciekawy reakcji dziewczyny.

Offline

 

#78 2016-12-27 14:19:49

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Pałac

    Całkowicie zapomniałem o obecności jeszcze jednego kandydata a przecież zagadałem do niego jako pierwszy. Mimo wszystko wysłuchałem go delektując się w tym samym czasie przepysznym obiadem, który mógł zostać przyrządzony tylko i wyłącznie przez wyśmienitego szefa kuchni z olbrzymim doświadczeniem. Opowieść gościa z Kraju Wiatru nie wywołała u mnie żadnych emocji, wprawdzie On sam również żadnych nie okazywał, ale akurat nie było to coś dziwnego, wszak wspólny obiad to odpowiednia okazja do poznania swojego przeciwnika a zachowanie kamiennej twarzy uniemożliwia rozszyfrowanie nas samych. U mnie natomiast sytuacja wyglądała nie co inaczej, dzięki mojemu lekko szalonemu charakterowi a także temu, że nie mam nic przeciwko zażartym dyskusjom idealnie mogłem maskować prawdziwego siebie. Mimo, że chciałem odsłuchać tego co ma do przekazania nasz emo przyjaciel to głos zabrał zielonowłosy, który mimo wszystko nie interesował mnie tak bardzo jak wspomniany wcześniej jegomość. Ktoś kto lubi walczyć i nie ma ku temu większego powodu nie zasługuje na to aby być traktowany poważnie, sam nie jestem jakimś wielkim wojownikiem, ale czy przypadkiem bez konkretnego bodźca podczas walk czy to turniejowych czy klanowych brak powodu nie powoduje, że stajemy się zwykłą, bezmyślną zwierzyną, która biega w prawo i w lewo torując sobie drogę trupami?
    W końcu głos zabrał czarnowłosy. Aż przerwałem na chwilę obiad aby dokładnie wsłuchać się w jego każde słowo, ale jedynie czego doznałem to wielkiego rozczarowania. Okazuje się, że cała nasza trójka nie licząc mężczyzny z Kraju Wiatru zebrała się tutaj z powodu... no właśnie, na pewno nie takiego, który łączył innych, poległych w turnieju. Przyglądałem się uważnie mimice pana Kazuko, który wyglądał jakby uważnie nasz słuchał. Potwierdzał to kiwając co chwilę głową na zrozumienie. Jednak słowa, które wypowiedział później nie tylko były lekkim zaprzeczeniem tego co chwilę temu myślałem, ale również skierował w naszą stronę obrazę, po której straciłem jakąkolwiek ochotę na dalszą dyskusję. Nie uważałem go za wspaniałego człowieka, ale ktoś kto dorobił się takiej fortuny musiał posiadać kilka asów w rękawie, lecz po tym co usłyszałem moja ocena natychmiastowo spadła do zera i już nawet sam szacunek nie mógł nic zmienić.
    Po chwili przyszła pora na deser. Jak zwykle gospodarz napełnił swój talerz pierwszy po czym dał nam. Tym razem odmówiłem i nie spróbowałem niczego, mój wzrok utkwił w jego wielkiej gębie, w którą wpychał ogromne ilości słodkości. Ponownie poprosił nas abyśmy powiedzieli coś o sobie a dokładniej z kim mamy ochotę się zmierzyć później. Muszę przyznać, że to dość dziwne pytanie. Cały ten obiad był zupełnie inny niż ten, który sobie wyobrażałem. Miałem nadzieje, że to będzie czas, w którym odpoczniemy od turnieju a On najwyraźniej próbuje wzniecić ogień jakby miało to coś zmienić. Zastanawiałem się przez chwilę co powiedzieć, nie sądziłem, że może być tu ukryty jakiś haczyk, ale po jego wcześniejszej odpowiedzi wszystkiego można było się spodziewać. Głos zabrał ponownie zielonowłosy wskazując palcem na teoretycznie najsłabszy cel spośród naszej czwórki. Nic dziwnego, prawdopodobnie gdybym nie miał mózgu postąpił bym tak samo :v. Lecz jak wspomniałem wcześniej poczułem się dość urażony a nie jestem człowiekiem, który na to pozwala. Dla emo wojownika wszystko było jedno, najwyraźniej był albo zbyt pewny swojej wygranej albo życie dało mu mocno w kość przez co nie pragnie niczego innego niż śmierci.
    Przyszła moja kolej. Początkowo skupiłem swój wzrok na panu Kazuko, lecz na chwilę przeniosłem go na twarze pozostałych zawodników dokładnie im się przyglądając. Minęło może kilkadziesiąt sekund po czym ponownie wróciłem oczętami w kierunku grubaska. Wziąłem niewielki wdech po czym podparłem brodę prawą ręką opierając się łokciem o stół. - Facet, to było bardzo niemiłe z Twojej strony... - Przemówiłem w kierunku Kazuko tonem, który znacząco się różnił od tego na początku. Z przyjaznego, otwartego gościa, który lubi obie pożartować zmieniłem się w skupionego i przede wszystkim poważnego. Na mojej twarzy pojawił się niewielki grymas po czym wskazałem palcem na osobę, z którą chciałbym się zmierzyć. Mój palec wylądował przed nikim innym jak Okane Kazuko. - Mam nadzieje, że tą propozycję również rozpatrzysz. - Dodałem chłodno po chwili po czym opuściłem palec i zacząłem stukać nim delikatnie o stół.

Offline

 

#79 2016-12-28 13:31:44

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Pałac

Sesja normalna Suoh i Keisuke + jednak już nie tak gościnnie zacny przedstawiciel klanu Uchiha - Yocharu #17


     Na twarzy Okane pojawił się szeroki uśmiech i nim się odezwał wysunął palec wskazujący w kierunku Suoha i pomachał nim kilka razy.
- Od samego początku mi się podobałeś i teraz również nie zmieniłem zdania. Wydaje mi się, młody człowieku, że wspólnie możemy ubić jeszcze kilka interesów niekoniecznie związanych z tym turniejem. Oczywiście jeśli wyjdziesz ze wszystkiego cało. Nie ukrywam, że mam teraz ciężki orzech do zgryzienia. Zdążyłem już zapałać sympatią co do niektórych, niemniej jak mus to mus. Zwycięzca może być tylko jeden. Nie bierzcie mnie moi drodzy za okrutnika, bowiem nim nie jestem. Jestem jedynie prostym człowiekiem, który uzbierał grosz do grosza i nie przepuszcza żadnej okazji, aby swój majątek pomnożyć. Muszę przyznać, że pomysł z turniejem to żyła złota, nie bierzcie mi tego za złe. W końcu i każdy z was może zgarnąć całkiem niezłą sumkę, a przy okazji mieć przy boku tę piękną kobietę - tutaj wskazał głową na swoją córkę.
     Dla Okane prawie wszystko było towarem handlowym, nie wyłączając jego córki. Musiała zostać odpowiednio ukazana, aby wzniecić nieco ducha walki w zawodnikach. Niemniej kupiec doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie kobieta a pieniądz jest tutaj kartą przetargową i motywacją do walki. W końcu dla niego samego ważniejszy był rozwój gospodarki Kraju Księżyca, która bądź co bądź w czasie turnieju rozkwitła. Nie mógł jednak powiedzieć tego wprost, dlatego wydanie córki za mąż było idealnym pretekstem. Nie ma to jak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Niemniej jednej pieczeni wcale się to nie podobało. Można było tylko sobie wyobrażać, jak w tym czasie czuła się Izuna i dlaczego kibicowała temu, komu jej ojciec okazał najmniejszą sympatię. Teraz tylko wbijała pusty wzrok w Yocharu, jakby chcąc mu przekazać, czym cały ten turniej jest szyty.
- A skoro i tak wokół pieniędzy to wszystko się kręci - podjął w końcu kupiec i wyciągnął z kieszeni monetę - Niech pieniądze o wszystkim zadecydują.
      Po tej wypowiedzi zamilkł i obracając monetę miedzy palcami zmierzył wzrokiem każdego z uczestników. Uśmiechnął się szeroko i wzbił ją w powietrze dwukrotnie za każdym razem przygląając się w milczeniu wynikowi i kiwając głową jakby do samego siebie.
- A zatem już wiem, kto stanie naprzeciw siebie w półfinałach. Jako pierwsi zmierzą się Yocharu Ahichu oraz Kei Hagashi. Następnie Motochika Chosokabe i Nakajima Ikku. Życzę powodzenia w walkach i do zobaczenia wieczorem. Do tego czasu oczywiście możecie korzystać do woli ze wszelkich udogodnień jakie wam dotychczas zapewniłem, a także nie bójcie się wołać jeśli czegokolwiek by wam zabrakło. Do zobaczenia wieczorem!
      Po tych słowach wstał i ukłonił się delikatnie w kierunku każdego z zawodników. Wyciągnął swoją dłoń w kierunku Izuny, by ta ją złapała po czym oboje wymaszerowali z sali. Jak na zawołanie u boku każdego z uczestników znaleźli się jego dotychczasowi strażnicy.

Offline

 

#80 2016-12-28 16:19:45

Keisuke

Samotnik [Kaguya]

Zarejestrowany: 2015-12-25
Posty: 214
Klan/Organizacja: Samotnicy; Kaguya
KG/Umiejętność: Shikotsumyaku; Sharingan
Ranga: Przywódca Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 Lat

Re: Pałac

Powoli gubiłem się w tym wszystkim. Nie wiem czy ja jestem nie dość bystry, czy może kupiec okazał się nad wyraz mądrą osobą i uknuł jakąś intrygę wobec nasz. Niestety albo i stety opcja druga okazała się tą prawdziwą. Dopiero teraz to do mnie dotarło. To była zasadzka w którą dałem się złapać. Najwyraźniej nie wszystko może iść po mojej myśli. Zacznijmy jednak od początku...

Wydawało mi się, że wszystko pójdzie tak jak ja zaplanowałem. Zawalczę sobie z chłoptasiem od wachlarza, że łatwo dojdę do finału i zawalczę z najsilniejszym. Niestety tak jak wcześniej wspomniałem, nie będzie mi to dane. Moim przeciwnikiem okazał się czarnowłosy mężczyzna z którym wcześniej udało mi się chwilkę porozmawiać. Czy był to silny przeciwnik? Sam już nie wiem. Podobno został wybrany z litości przez córkę gospodarza, ale przecież sam widziałem jak jego przeciwnik w bezruchu i paraliżu został przez niego pokonany. Swoją drogą to co on wtedy zaprezentował wydawało mi się bliźniaczą techniką , którą sam posiadam. Czyżby miał on świadomość i umie kontrolować chakrą? No cóż, to się okaże. Tak czy siak po tym wszystkim czułem się podle, że jako jedyny zachowałem się jak debil. No cóż... Teraz już będę usiał bardziej uważać na takie zagrania. Od czasu do czasu, na sekundę lub dwie spoglądało to na mojego przyszłego przeciwnika, a następnie na resztę zebranych tutaj ludzi. Odsapnąłem delikatnie zmęczony już tym "posiedzeniem". Wstałem od stołu, pożegnałem się i ruszyłem do swojego pokoju by tam odpocznąć od tego wszystkiego. Swoją drogą męczy mnie już te henge. Nie mogę się przyzwyczaić do większej postury. Mam nadziję, że niedługo to wszystko się skończy, odbiorę wygraną i wrócę do domu. W końcu nie mogę zbyt długo znajdować się poza Airadno bez wcześniejszego poinformowania radnych. Mogą być z tego małe kłopoty.... Tak czy siak trzeba odpocząć. Co zrobi reszta? To już akurat nie mój interes. Wziąłem, jeszcze kilka przysmaków, a następnie ruszyłem przed siebie razem ze strażnikami wprost do miejsca mego odpoczynku.



Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko

http://i.imgur.com/4tWVPtd.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Szamba Betonowe Witkowo Najwyższa