Ogłoszenie


#201 2013-04-13 17:07:53

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1373

Re: Rzeka

15/15



Pies, gdy spojrzał an to co robisz początku chciał ci przerwać, ale widząc trumnę uśmiechnął się. Z jego pyska znów dało się usłyszeć szczeknięcie. Po jego wyrazie łba, najwidoczniej był szczęśliwy. Gdy zobaczył obraz, ucieszył się jeszcze bardziej i nagle gdzieś pobiegł. Nie mogłeś go dokładnie odprowadzić, ale udał się na jakiś szlak. Po skończonej robocie posiedziałeś parę minut i miałeś odejść, gdy znów usłyszałeś znajome szczekanie. Zwierzę przyniosło jakąś sakwę, prawdopodobnie dla ciebie. Po otworzeniu odkryłeś, że są w niej pieniądze. Zwierzę uśmiechnęło się i położyło na grobie. Możliwe, żę zasnęło. Musiałeś chyba odejść...

KONIEC SESJI



Wynagrodzenie:
-500 ryo
-50 PU
-20 PW

Offline

 

#202 2013-04-13 17:17:46

Tenshi

Zaginiony

46974707
Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 180
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek Klanu

Re: Rzeka

Tenshi widząc reakcję zwierzęcia był naprawdę zdziwiony, pierwszy raz zapłaciło mu zwierzę z którym się zaprzyjaźnił, widząc to nie ukrywał zdziwienia.
-Mądre zwierze. ciekawe kto był jego właścicielem pewnie nigdy się tego nie dowiem, szkoda- mimo niezbyt przyjemnych uczuć chłopak był uśmiechnięty, patrząc na zasypiającego psa postanowił odejść. Nie był pewien gdzie się udać lecz po dłuższej chwili stwierdził iż musi uzupełnić ekwippunek, po chwili namysłu przypomniał sobie gdzie znajduje się najbliższy sklep, było to w siedzibie ayatsuri, klanu do którego jakoś nie pałał przyjaźnią, mimo to właśnie tam skierował swe kroki.

[z/t-->Shinsou/Siedziba klanu Ayatsuri/ Sklep]


Karta Postaci

Furda, podpisy i układy
Kłamie inkaust, krew jest szczera
Układ, by powód był do zdrady
Podpis jest by się go wyrzekać

Offline

 

#203 2013-08-11 01:03:34

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

Mknąc jak torpeda w stronę nieznanego mi zachodu, dane mi było iść wzdłuż rzeki. Zachodziłem cały czas do głowy, co za ludzie fascynują się płynącą wodą? Chodziło mi oczywiście o tym wszystkich poetów, tworzących liczne wiersze, poematy i haiku na temat owych rzek. Była to jedna z rzeczy, których za nic nie byłem w stanie pojąć. Po przejściu kilkuset metrów, a może nawet i paru kilometrów spędzonych nad tym jałowym rozmyślaniem, postanowiłem ją przekroczyć. Moja wiara w zdolności orientacji w terenie, była cały czas niezłomna. Nie wahałem się, byłem pewien, że idę w odpowiednim kierunku. W końcu jeżeli komuś na czymś zależy to zawsze dojdzie do celu, prawda?!

[z/t -> Kawa no Kuni]

Ostatnio edytowany przez Akami (2013-08-11 01:04:22)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#204 2013-08-11 14:43:25

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Rzeka

Dwójka Uchiha całą drogę przeszła w ciszi. Hiroshi myślał jak to teraz będzie z jego mocą. Uda mu się jeszcze bardziej rozwinąć moc swego kekkei genkei? Nie wiadomo. Narazie jednak jest dumny ze swoich dotychczasowych osiągnięć. Teraz pozostało pytanie czy podoła? Czy będzie umiał skorzystać ze swojej nowej mocy? Okarze się wszystko podczas turnieju z którego da z siebie wszystko, dosłownie. Musi jeszcze nieco pocwiczyc i będzie git. Tym razem nie da się tak łatwo. Powolutku zblizali się do kolejnej kraini z której mieli wyruszać. Ciekawe ile im jeszcze zajmie tą podróż.

Z/t obaj Kawa no Kuni Wielki Las

Ostatnio edytowany przez Hiroshi (2013-08-11 14:49:14)



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#205 2014-01-22 22:36:05

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

   Sunął nad największą rzeką Kraju Ognia, zagłuszony przez własne myśli. Podjął blisko kilka prób ich okiełznania, lecz każda kolejna kończyła się takim samym fiaskiem. Nie potrafiąc nad nimi zapanować, pozwolił im na jeszcze bardziej swobodny tok, uznając, że gorzej i tak nie będzie.
   Cały się trząsł. Podekscytowanie przeszywało go z góry na dół w postaci dreszczy i skurczy pleców, jakby dosłownie przed chwilą uderzył w niego piorun. Wiadomości od kuzyna nie spodziewałby nawet wówczas, gdyby on sam zachorował na nieuleczalną, śmiertelną chorobę. Chęć poznania przyczyny zmuszenia go do podobnego ruchu, powodowała, że w ogóle zatracał się w świecie rzeczywistym i parę razy niewiele brakowało, aby zboczył z kursu i pomknął na południe, wprost do Tanuzy. Na szczęście, krótkie przebłyski trzeźwości, zdążały uratować go w ostatniej chwili.

[z/t na smoku -> Sashikan, Wybrzeże]

Offline

 

#206 2014-02-03 21:08:05

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Rzeka

   Odkąd zaczęła przemierzać Kraj Ognia nie miała chwili odpoczynku, więc postanowiła zrobić mały postój. Tym bardziej, że jej psia przyjaciółka zaczęła protestować z powodu braku postoju. W tym momencie krótki odpoczynek nad spokojną rzeką wydawał się najlepszy, co jej szkodzi chwilę się zrelaksować. Zarabianie pieniędzy może trochę poczekać.
   Znalazła małe molo, które obecnie było wolne. Tylko gdzieś w oddali, na drugim brzegu rzeki widziała jakiś ludzi. Usiadła na suchych deskach i wpatrzyła się w taflę wody. Eishu wesoło skakała w trawie niedaleko niej, goniąc jakiegoś owada. Było naprawdę przyjemnie.
   - Ei, może powinnyśmy pomyśleć nad znalezieniem jakiegoś opiekuna? Kogoś w rodzaju mistrza. Co o tym myślisz? - zapytała swojej przyjaciółki, nie odwracając się od wody. Ta coś jej zaszczekała w odpowiedzi, na co dziewczynka się zaśmiała. - Tak... to może być interesujący pomysł. - dodała po chwili rozbawiona i uśmiechnęła się szeroko.
   Nic, ani nikt nie był w stanie zepsuć jej tej chwili relaksu.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#207 2014-02-03 22:07:25

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

      Gubiąc pościg jaki dogonił mnie w Kraju Deszczu, udało mi się przebić do Kraju Ognia. Tutaj nie ośmielą się mnie szukać. Nie zaryzykują wojną, tego byłem w stu procentach pewien. Nawet głupiec jakim jest Lord Feudalny musi zdawać sobie sprawę z tego, jak nieroztropne byłoby to z jego strony.
      Swoje rozważania póki co odłożyłem na później. Dotarłszy na miejsce w którym nie spodziewałem się żywej duszy, wpadłem na pewną osobę. Niby zwykła dziewczynka, lecz zaniepokoiło mnie zwierzę, które miała przy sobie. Po niedawnej walce byłem mocno wyczulony. Wychowałem się w Airando i znałem klan Inuzuka. Nie miałem jednak pewności. Z jednej strony miała torbę i kaburę na broń. Choć wydawało mi się naprawdę mało prawdopodobne, by wysłali kogoś tak młodego. Wciąż jednak pozostawała ta niepewność... Równie dobrze może być tylko tropicielką, a reszta Samotników kryje się gdzieś w pobliżu. Nie wiedziałem jak organizacja czy klan zareagowali na moje odejście, lecz zaczynałem już od dłuższego czasu spodziewać się najgorszego.
      Póki co ignorując młode dziewczę, podszedłem do brzegu rzeki. Odległość między mną a nią nie wynosiła więcej, niż jakieś cztery metry. Zdjąłem swoją czerwoną kosę, co wywołało charakterystyczne brzdęknięcie stali. Rozłożyłem się na ziemi, opierając ręce za plecami. Zmrużyłem oczy i w całkowitym bezruchu spędziłem tak następne piętnaście minut.
     - Nie jesteś stąd, prawda? - spytałem się, otwierając oczy, skupione na leniwie płynącej wodzie.

Ostatnio edytowany przez Akami (2014-02-03 22:07:37)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#208 2014-02-03 22:24:04

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Rzeka

   Długo nie nacieszyła się spokojem. Po jakimś czasie wylegiwania się, ktoś się dosiadł w pewnej odległości od niej. Zmierzyła go wzrokiem i momentalnie poczuła się zaalarmowana, widząc broń nieznajomego. Była... dziwna. Jeszcze takiej nie widziała. Wpatrzyła się w nią, nie odrywając od niej wzroku przez dłuższy czas. Coś w tym mężczyźnie było niepokojącego, chociaż nie powinien jej zdziwić nietypowy ubiór i kosa.
   Eishu podbiegła do Narisy i wgramoliła jej się na kolana, patrząc na przybysza nieprzyjaźnie. Młoda Inuzuka uśmiechnęła się natomiast trochę nerwowo, gdy ten do niej przemówił i wstała z psem na rękach.
   - Nie... - odpowiedziała, nie wiedząc za bardzo co jeszcze może dodać. Nie czuła się dobrze w jego towarzystwie, tym bardziej po tym jak jej przyjaciółka coś do niej warknęła.
   "...czuć od niego krew." - ta myśl krążyła jej po głowie, gdy patrzyła podejrzliwie na mężczyznę.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2014-02-03 22:31:28)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#209 2014-02-03 22:48:52

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

      Reakcja dziewczyny była do przewidzenia. Każda osoba w jej wieku zachowałaby się podobnie, gdyby obok niej usiadł osobnik z takimi narzędziami zagłady. Sam fakt, że wyglądały na często używane był zapewne niepokojący. Obchodziłem się z kosą dość sprawnie. Widać to było nawet po tym, jak odkładałem ją na ziemię. Nawet przed wieśniakiem nie mógłbym ukryć swojej profesji, nieważne, jaki bym w to włożył trud. Odruchów się nie kontroluje. Musiałem więc być przygotowany na wrogość ze strony innych, nie żeby mnie ona w jakiś sposób ruszała...
      Dopiero teraz odwróciłem swój wzrok w stronę nieznajomej. Nerwowo tuliła swoją niewielką suczkę, mierząc mnie swoim nieufnym spojrzeniem. Widząc to, na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Do ciepłych na pewno nie należał, do szczerych niekoniecznie. Był to typowy wymuszony uśmieszek, odbijający złowrogie cechy jego właściciela.
      Chcąc nawiązać jakikolwiek dialog, oderwałem powoli dłoń od klanowego oręża. Trzymając go, nie miałem co liczyć na normalną rozmowę. Nie przepadałem za rozmówkami towarzyskimi, lecz zawsze była szansa na wyciągnięcie jakichś informacji od innej osoby. W tym aspekcie nie spodziewałem się niczego specjalnego od tajemniczego dziewczęcia, lecz postanowiłem poświęcić jej chwil parę.
     - Jak Ci na imię? Co Cię sprowadza w te strony? Jeśli mogę spytać oczywiście. - spróbowałem nawiązać rozmowę.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#210 2014-02-04 12:23:01

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Rzeka

   Zamrugała na widok uśmiechu nieznajomego. Było w nim coś niepokojącego, ale gdyby chciał jej coś zrobić, to czy zdołałaby przed nim uciec? Pewnie nie i wolała nie sprawdzać, ani nie ryzykować. Westchnęła wewnętrznie. Nie zaszkodzi jej być miłą. Chociaż z drugiej strony jej przyjaciółka wolałaby opuścić to miejsce, więc zaczęła sapać i warczeć na Narisę. Dziewczyna zignorowała ją i uśmiechnęła się trochę śmielej do nieznajomego.
   - Jestem Narisa, a to jest Eishu. Co tu robimy... - zamyśliła się na chwilę. - ...szukamy zarobku? Można to tak nazwać. - dodała po chwili z niepewnością, marszcząc brwi.
   Zorientowała się, że chyba zbyt długo wpatruje się z mężczyznę, więc postanowiła usiąść na poprzednim miejscu. Odwróciła głowę w jego kierunku wyczekując na jego odpowiedź.
   - A Pan? - zapytała z lekkim zainteresowaniem. Zaczęła zastanawiać się czy nieznajomy nie ubrudzi sobie swojego idealnie białego płaszcza siadając w takim miejscu.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#211 2014-02-04 18:33:53

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

      Wynikła nieco komiczna sytuacja, gdy pies zaczął kłócić się ze swoją panią. Dziewczyna nie zamierzała się póki co oddalać, w przeciwieństwie do towarzyszącej jej suczki. Narisa stała się uśmiechnięta, choć raczej nie przyjmowałem takiej możliwości, by był to uśmiech z głębi serca. Sposób w jaki się zachowywała, był mi doskonale znany. Zgrywała miłą, choć wewnątrz panoszył się w niej strach. Nieważne jakby tego nie ukrywała, takie rzeczy widać jak na dłoni. Dochodząc do tego wniosku, na mojej twarzy widać było znikome zadowolenie.
     - A co masz do zaoferowania? Skoro szukasz zarobku nad rzeką? - spytałem się, odrobinę zdziwiony.
      Należało dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Podstawowe pytanie brzmiało czy jest ona shinobi? Od tego do czego dojdę, będzie zależał charakter naszej rozmowy. Dla mnie miało to znaczenie szczególne. Zadawanie pytań wprost jest mało rozsądną drogą zdobywania informacji. Musiałem więc jak na ninja przystało, popchnąć się do podstępu. Nie było pośpiechu. Mam dużo czasu, a kto wie co wyciągnę z tego spotkania. Na pewno nie będą to chwile stracone. Miałem pewność w pięćdziesięciu procentach, że jest ninja. Chciałem jednak sprawdzić jeszcze poziom jej doświadczenia.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#212 2014-02-04 19:24:11

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Rzeka

   Zdziwiły ją jego pytania, ale jak się głębiej nad tym zastanowiła, to rzeczywiście rzeka z zarobkiem miały mało wspólnego. Potarła czoło i westchnęła zażenowana, wpatrując się w wodę. W ustach mężczyzny to trochę zabrzmiało co najmniej śmiesznie, bo ryb nie potrafiła łowić. Co mogła zaoferować? Co potrafiła? Zastanowiła się przez chwilę co mu odpowiedzieć, z każdym momentem coraz bardziej marszczyła czoło aż w końcu odpowiedziała z lekkim zakłopotaniem:
   - Panu raczej nie mam nic do zaoferowania. Mówiłam ogólnie, że szukam zarobku. A tutaj nad rzeką tylko odpoczywam. Jestem w podróży i Eishu chciała chwilę odsapnąć.
   Następnie złapała suczkę za kark, ponieważ ta zaczęła ją gryźć po dłoniach, oczywiście nie za mocno, żeby nie zranić Narisy.
   - Jak się nie uspokoisz to Cię wrzucę do rzeki. - szepnęła do niej. Pies o dziwno się uspokoił i spokojnie siedział na kolanach dziewczyny. Nie umknęło jej jednak nieprzyjazne spojrzenie jakie Eishu rzucała w kierunku nieznajomego.
   - Nie przeszkadza Panu siedzenie na brudnej ziemi? Na białym bardzo widać zabrudzenia. - dodała po chwili, zerkając na niego. Trochę ją dziwiło, że mężczyzna cały ubrany na biało siada od tak na ziemi. Co prawda na molo nie było brudno, ale na białym i tak widać nawet lekkie zabrudzenie. I dlaczego akurat biały? Prócz tego, że fajnie wygląda.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#213 2014-02-04 20:25:31

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

      Słuchając wszystkiego co Narisa do mnie mówiła, powoli wstałem. Zrobiłem to cicho, by jeśli da radę nie zaalarmować ani dziewczyny, ani psa. Kosę zostawiłem na miejscu. Brzęczy ona straszliwie. W pobliżu nie dostrzegałem potencjalnych złodziei. Nawet jeśli takowy się napatoczy, nie da on rady zbyt daleko uciec. Rozprawiłbym się z takim delikwentem dość szybko. Nie zdarzyło mi się puścić żywcem osób, które próbowały dotknąć jej bez mojej zgody.
     - W żadnym wypadku. - odpowiedziałem, pojawiając się na krańcu molo, siedząc z nogami opuszczonymi nad wodą obok dziewczyny.
      Zrobiłem to dostatecznie szybko, by nie zdążyła nawet mrugnąć powieką [szybkość: 200]. Wzrok swój wlepiałem w taflę wody, jakby nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Moja twarz przybrała neutralny wyraz, nie wyrażający żadnych emocji. Wyglądałem na głęboko zamyślonego. Jakbym ciałem był tu, lecz duchem gdzieś indziej. Chwilę potem uniosłem głowę i spojrzałem się przed siebie.
     - Mam lekki nadmiar pieniędzy w portfelu, jeśli Cię to interesuje. - dodałem.


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#214 2014-02-04 21:02:26

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Rzeka

   Podskoczyła zaskoczona o mało nie krzycząc, gdy nieznajomy nagle odezwał się obok niej. Obejrzała się na miejsce, gdzie poprzednio siedział i zauważyła tam tylko kosę. Spojrzała w lekkim szoku na mężczyznę, mając mieszane uczucia. Teraz miała pewność, że by mu nie uciekła gdyby chciał jej coś zrobić, co wcale jej nie pocieszało, a wręcz przeciwnie - podsycało w niej zdenerwowanie. Nieświadomie przyciągnęła psa do siebie.
   Wtedy przemówił ponownie, wymawiając magiczne słowo, które wprawiło Narisę niemal w stan euforii. Pieniądze były tym, co ją napędzało, chociaż niewiele osób o tym wiedziało. Dziewczyna starała się opanować wzbierające w niej emocje i uspokoić się na tyle, by nie zacząć podskakiwać w miejscu. W tym momencie mogliby nawet zostać najlepszymi przyjaciółmi, jeżeli nie z nieznajomym to przynajmniej z jego portfelem. Nagła zmiana jej zachowania mogła się dla wielu wydawać co najmniej podejrzana, jeżeli nie dziwna. Zupełnie jakby to co się stało przed chwilą nie miało już dla niej znaczenia. Po jej głowie krążyła obecnie jedna myśl "kasa".
   - Jestem zainteresowana. - starała się zachować spokój w głosie, ale dobry obserwator mógł zauważyć chciwość w jej oczach, a próbujący pojawić się na jej ustach szeroki uśmiech tylko potwierdzał, że jest bardziej niż zainteresowana. Pies wykorzystał tę chwilę by się wyrwać z silnego uścisku młodej Inuzuki i usiadł niedaleko nich, bacznie obserwując ową dwójkę.
   - Tylko co mogłabym dla Pana zrobić? - dodała po chwili z zaskoczeniem, przechylając głowę na bok i intensywnie się w niego wpatrując. Nadal walczyła z uśmiechem, który chciał pojawić się na jej ustach. Nie chciała wyglądać jak jakaś maniaczka, która się ślini na widok pieniędzy.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2014-02-04 21:04:06)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#215 2014-02-08 11:33:27

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

      Moje brwi opuściły się nieznacznie, w geście zadowolenia. Narisa okazała się chętna do współpracy. Poszło dość łatwo, więc jak zwykle zachowywałem zbytnie środku ostrożności. Zanim jednak przedstawię swoją ofertę, muszę do czegoś dojść. Żeby zrealizować swój plan, musiałem mieć całkowitą pewność odnośnie pewnej sprawy. Zabawa w podchody nie ma sensu, więc zdecydowałem się spytać wprost.
      - Należysz do Samotników? - spytałem się poważnie.
      Odpowiedź była dla mnie bardzo ważna. Od niej będzie zależała reszta naszej dalszej konwersacji. Chcąc wymusić na niej szczerą odpowiedź, skierowałem w jej stronę swoje spojrzenie. Byłem uśmiechnięty, lecz raz jeszcze nie był do przyjemny uśmiech. Widać wręcz było, jakbym nosił swoistą maskę w postaci tej mimiki, za którą kryją się liczne tajemnice. Nigdy nie ukrywałem, że uśmiech służył tylko do oszukiwania ludzi. Nadeszła chwila by sprawdzić, jak efektywny on jest w moim wykonaniu. Zwykle był niezawodny, lecz kto wie...


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#216 2014-02-08 13:23:55

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Rzeka

    Wydawałoby się jakby czekała dniami na jego odpowiedź, a minęła jedynie krótka chwila. Jej entuzjazm momentalnie stopniał, gdy usłyszała pytanie. Na jej twarzy pojawiło się zmieszanie. Nie miała pojęcia, czy powinna powiedzieć mu prawdę, czy skłamać.  Przez myśl przemknęło jej, skąd u niego pojawiło się to pytanie i ile o niej wiedział. Zaczęła się obawiać, że to znowu ktoś, kto zamierza porwać Eishu.
   Jego uśmiech zaważył na tym, że postanowiła go nie okłamać. Pomimo całych tych obaw, postanowiła powiedzieć prawdę. Przeniosła wzrok na swoje kolana.
   - Tak, należę do tej grupy. - powiedziała bez przekonania ze zmarszczonymi brwiami.
   Prawda była taka, że należała do nich, tylko dlatego, bo miała z tego zysk. Natomiast sama organizacja i jej członkowie byli jej obojętni. Nie zainteresowała się nawet kogo wybrano na lidera i zastępcę. Jedno było pewne, niewiele było rzeczy, które ją obchodziły, a Organizacja Samotników z pewnością nie należała do nich. Jednak ten fakt zachowywała dla siebie, bo co zrobiliby samotnicy, gdyby dowiedzieli się o jej nastawieniu i wątpliwej lojalności? Chociaż kiedyś z pewnością wyjdzie na jaw, że jej lojalność leży tam, gdzie są pieniądze, ale to jeszcze nie jest odpowiedni moment. Najpierw musi stać się silniejsza.
   Siedziała w ciszy, wpatrując się w kolana i czekając na odpowiedź mężczyzny. Obawiała się jego reakcji i tego, że mogła powiedzieć coś, co ją w jakiś sposób "skazało". Miała ochotę stamtąd uciec. Jej partnerka natomiast w niezadowoleniu obserwowała ową dwójkę.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#217 2014-02-10 23:06:22

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

      Czyli jednak... Jest członkinią organizacji, do której niegdyś należałem. Nie za bardzo początkowo wiedziałem, co zrobić z tą wiedzą. Ciężko był po pierwsze podejrzewać tą dziewczę o to, by była wysłanym przez organizację tropicielem. Z całym szacunkiem względem niej, ale zważając na moją renomę, spodziewałbym się kogoś starszego, budzącego większy respekt. Zawsze jednak pozostawała pewna obawa. Choć zawsze staram się oczekiwać najgorszego, to w tym przypadku było to ekstremalnie trudne.
      Wstałem bez słowa i odwróciłem się w stronę wybrzeża. Zrobiłem kilka kroków, oddalając się nieco od dziewczyny oraz jej zwierzaka. Podniosłem głowę w stronę nieba, wyglądając na niezwykle zamyślonego. Nie na co dzień spotykam kogoś z mojej dawnej ojczyzny. Szczególnie, tak bardzo oddalonego od domu. Zwykle nie interesowałem się polityką, lecz naszła mnie chęć wpłynięcia na relację między Samotnikami a Wyrzutkami... Dwoma największymi organizacjami naszego świata.
     - Gomen... - powiedziałem
      Narisa 'niespodziewanie' poczuła spory ból w okolicach karku [siła: 100/szybkość: 200]. Nie trwał on jednak zbyt długo... Ześlizgnęła się bezwładnie z molo, spadając w dół. Jej drobne ciało już miało zanurzyć się w odmętach wody, lecz zatrzymała się kilkadziesiąt centymetrów przed nią. Jedynie końcówki palców i stopy zanurzone miała w leniwie płynącej rzeczce.
      Trzymałem ją lewą ręką za kamizelkę. Było to możliwe, dzięki opanowanej przeze mnie zdolności chodzenia po wodzie.  Po takim uderzeniu najprawdopodobniej dawno utraciła przytomność. Pod pachą natomiast trzymałem Eishu, którą udało mi się uśpić w odrobinę delikatniejszy sposób. Zarzuciłem dziewczynę na  ramię, a psa włożyłem do którejś z jej kieszeni. Na szczęście nie był on zbyt duży. Po drodze zgarnąłem jeszcze kosę i ruszyłem w sobie znanym tylko kierunku.

<z/t [obydwaj] -> Yu no Kuni>

Ostatnio edytowany przez Akami (2014-02-10 23:07:30)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#218 2014-03-03 00:12:05

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Rzeka

      Po paru dniach odpoczynku w najbliższej oazie postanowiłem wrócić do swojego kraju. Czułem, że muszę tam się zjawić. Niedawno tam byłem i nic się nie działo. Ale ten list.. On mi dużo powiedział. Wiedziałem, że muszę być na miejscu by załatwić wszystkie najważniejsze sprawy. Na początku musiałem przebrnąć przez Kraj Ognia, w którym bywałem coraz częściej. Im trudniejszą i dziwniejszą misję mam do wykonania tym dalej muszę powędrować. Dziwna sprawa, ale te podróże były nawet przyjemne. Czułem, że dzięki nim zdobywam więcej doświadczenia, a może i nawet staje się silniejszy. Dzięki temu, że jestem oszczędny nawet pieniądze się mnie trzymają. Jednak to za niedługo się zmieni.. Będę musiał trochę wesprzeć skarbie mojej organizacji i nawet ją rozbudować..

z/t -» Airando -» Siedziba Samotników -» Budynek lidera organizacji

Offline

 

#219 2014-06-07 03:59:06

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Rzeka

Podróż mijała bardzo szybko, bowiem nim się obejrzałam, znajdowaliśmy się już na terenie Kraju Ognia. Nie wiedziałam dokładnie gdzie jesteśmy, ale klimat wskazywał na zmianę otoczenia. Padał deszcz i było znacznie zimniej, niż w Kraju Wiatru. Liczyłam na to, że Stowarzyszenie udostępnia jakieś płaszcze, czy peleryny, bowiem ja niczego takiego nie miałam, a nie zamierzałam moknąć. Po czasie udało mi się dopiero dostrzec, że znajdujemy się w Shisou, jeden z przybocznych znaków pozwolił mi to określić. Szłam mniej więcej pośrodku szyku, czułam się tam bowiem najbezpieczniej. Znajdowaliśmy się teraz na drodze obok rzeki, to była świetna okazja do tego, by przepłukać sobie twarz i wziąć kilka łyków wody, która wyglądała na czystą. Byłam bardzo zmęczona, potrzebowałam nawodnienia, zwilżenia gardła.
-Czyli już prawie jesteśmy. Wystarczy, że przekroczymy granice Kraju Ognia, a wkroczymy na teren pochłonięty wojną. Czy na pewno jestem gotowa? - spytałam w myślach samą siebie.
Szybko zrobiłam przy rzece to, co miałam zrobić, po czym wróciłam do szyku, nie chciałam zostać w tyle, więc się spieszyłam. Zaczęłam się zastanawiać nad tym, czego za niedługo miałam doświadczyć.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#220 2014-06-08 16:35:05

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Rzeka

Po długim, trwającym niemal dwa dni marszu, w którym pokonano kilka staj drogi, Kirimazu w końcu zarządził postój. Jakiś czas temu minęli granice wroga, lecz tak jak się spodziewał, na zachodzie nie czekało ich nic poza kilkoma małymi patrolami. Ich ominięcie nie należało do rzeczy nieosiągalnych, czy nawet trudnych. Wystarczyło jedynie nadłożyć trochę drogi i problem sam się rozwiązał. Z początku przywódca rozważał konfrontacje - w końcu przeciwnik nie miał tu żadnej szczególnej przewagi. Jednak chęć pozostawienia oddziału nienaruszonego dopóki nie znajdzie się w Kraju Gorących Źródeł przeważyła i skończyło na kluczeniu nieuczęszczanymi szlakami.

Znajomość geograficzna Kraju Ognia okazała się teraz zbawienna. Kirimazu był pewny, że gdzieś niedaleko musi płynąć rzeka. I to nie byle jaka, bo największa w Kraju Ognia. Zapach wody niósł się już z oddali, a stawał się tym bardziej intensywny im mocniej zawiał wiatr w ich twarze. Brak ciężaru przy pasie, gdzie zwykł wisieć tam bukłak z wodą, jasno stwierdzał siłę zapasów. Odwiedzenie rzeki było zatem rzeczą niezbędną, lecz przy tym równie niebezpieczną. Sprawę należało więc rozwiązać po cichu i szybko, lecz mężczyzna miał dziwne przeczucie, że nie do końca wszystko pójdzie tak, jak powinno. Nie miał jednak innego wyboru.

Kiedy wszyscy znaleźli się już przy brzegu, rozkazał uzupełnić zapasy wody. W tym czasie polecił Curii policzyć wszystkich ludzi. Powinno ich być trzydzieścioro i tyle też było. Wszystko zatem szło pomyślnie. A jednak Kirimazu miał piekielnie złe przeczucie nie opuszczające go nawet na moment. Wyjął z pochwy u pasa sztylet i zaczął go nerwowo czyścić szmatką. W tym samym czasie skanował wzrokiem powierzchnie wody, a gdy tam nie znalazł nic podejrzanego, odwrócił się w stronę lasu i próbował wypatrzyć coś pomiędzy drzewami. Wszystko grało.

Chcąc nie chcąc, skierował swój wzrok na młodą blondynkę, która wraz z innymi stała przy brzegu i wykorzystywała chwilę odpoczynku na krótkie orzeźwienie. Nie widział jej nigdy wcześniej, uznał ją zatem za nową. Gurda na jej plecach wyglądała dziwnie znajomo i niemal natychmiast skojarzył ją z klanem Sabaku. Wyglądała na cenny nabytek i Kirimazu był mocno ciekaw jej umiejętności. Poza tym miała ładną twarz i kształtne piersi, lecz nie wyobrażał jej sobie w roli kochanki. Było o dużo za młoda. Na razie wystarczała mu Curii.

Kiedy wszyscy skończyli, zarządził koniec postoju. Wzniósł dłoń, chcąc skupić przy sobie wszystkich ludzi. Ich młode twarze zdradzały podekscytowanie i lekkie poddenerwowanie. Nie dziwił im się ani trochę.
- Ruszamy - oświadczył i ruszył przed siebie. To właśnie wtedy rozegrało się to całe piekło. Cholerni ninja, zawsze zajdą człowieka po cichu i zaskoczą go, choćby i wtedy, gdy on przeczuwa ich obecność. Kiedy świsnął mu tuż przed twarzą błysk metalu, starczyło mu ledwie czasu na sparowanie go z brzękliwym echem, trzymanym wciąż dłoni sztyletem [szybkość: 190]. Snopy iskier posypały mu się na twarz. Odskoczył do tyłu, wydając z siebie głośny krzyk:
- Uwagaaa!

W tej samej chwili stojący tuż nieopodal Suchiki chłopak zawył i zwalił się na kolana. Z miejsca gdzie miał jeszcze przed chwilą oko, sączyła się krwista breja. Był blady jak ściana. Roztrzęsionym, spazmatycznym ruchem sięgnął po miecz, lecz wtedy dostrzegł na ramieniu coś dziwnego. Minęła zbyt długa chwila nim zdał sobie sprawę, że to notka wybuchowa.
- Boże, nie! - wykrztusił zaskoczony, sekundę zanim eksplodował z hukiem, widoczny jeszcze przez krótki moment w postaci eterycznej sylwetki, nim wreszcie zaginął w kolorach pulsującej oranży i czerwieni, a potem siwego dymu. Siła uderzenia porwała Suchiki w powietrze, wyrzucając ją jak szmacianą lalkę. Upadła z pluskiem do wody, gdzie odbiła się boleśnie plecami od dna. Jak przez ścianę mogła usłyszeć echo dwóch kolejnych wybuchów.

- Skąd oni walą?! - krzyknął ktoś niewyraźnie - Nic nie widzę!
Potem znowu coś wybuchnęło i wszyscy zniknęli w pyle.

Offline

 

#221 2014-06-08 17:18:09

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Rzeka

Moment, w którym mogliśmy chwilę odetchnąć nad rzeką, był dla mnie zbawienny. Trzeba przyznać, że po dwóch dniach wędrówki człowiek ma prawo być zmęczonym, właśnie zmęczenie poczułam już w Kraju Ognia. Kiedy się zatrzymaliśmy, przeszło mi, poczułam ulgę, kiedy woda spływała w dół mojego przełyku, uczucie orzeźwienia zagwarantowało mi przypływ sił na długi czas, byłam gotowa do kontynuowania marszu. Co jakiś czas spoglądałam na Kirimazu, czułam, iż jego wzrok bada mnie co kilka minut, nie myliłam się. Obserwacja jego postaci pozwoliła mi wyciągnąć wniosek, do którego wcale nie chciałabym dochodzić - dowódca był zdenerwowany. Widziałam po nim, iż coś mu nie gra, niemal maniakalnie czyścił swój sztylet co jakiś czas, jakby przeczuwał, iż coś złego ma się stać. Starałam się jednak nie ufać wzrokowi i nie dopuszczałam do siebie myśli, iż coś mogłoby pójść nie po naszej myśli. Ale zaraz... Przecież znajdowaliśmy się już na terenie Kraju Ognia, na terenie wroga.

W końcu mężczyzna dał znak do wymarszu, uzupełniliśmy zapasy wody, odpoczęliśmy i byliśmy gotowi do tego, by kontynuować podróż. Podjęłam również względy bezpieczeństwa i zaczęłam obserwować okolicę w poszukiwaniu podejrzanych aktów, bądź osób, niczego jednak nie widziałam. W miejscu, gdzie się znajdowaliśmy, było tak spokojnie, że człowiek nie mógł mieć jakichkolwiek złych myśli, podejrzeń. Odwróciłam się więc na pięcie od wody i zaczęłam iść w stronę, w którą zmierzaliśmy przed postojem. Nagle jednak usłyszałam słowa Kirimazu, który dał nam znak do ostrożności. Wcześniej odwróciłam się, słysząc odgłos uderzających o siebie kawałków stali, okazało się bowiem, iż zostaliśmy zaatakowani. Nasz lider z wielką szybkością osłonił się przed atakiem, lecz drugi nadszedł z przeciwnej strony. Usłyszałam za swoimi plecami, iż ktoś został ranny, a po chwili ciało ofiary zostało pochłonięte przez wybuch notki reagującej na chakrę. Poczułam strach, ogromny strach, nie wiedziałam, co się dzieje, nawet wzrokiem nie mogłam ogarnąć tego wszystkiego, napastnicy byli zbyt szybcy. Stałam na tyle blisko, iż siła eksplozji wyrzuciła mnie w powietrze, na szczęście wylądowałam w wodzie, która zamortyzowała mój upadek. Uderzyłam o dno i usłyszałam jeszcze dwa wybuchy, zaczęłam się jeszcze bardziej bać, nie wiedziałam, co robić. Zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby zostać pod wodą i utonąć, w końcu i tak nie mogłabym niczego zrobić, szybkość, z jaką odbywały się wcześniejsze ataki znacznie wykraczała poza moje możliwości. Teraz dopiero przyszło mi do głowy, iż wzięcie udziału w wojnie to był zły pomysł.

Powoli wynurzyłam się na powierzchnię, po czym starałam się zaobserwować, co ma miejsce na lądzie, niestety okolica była pochłonięta pyłem, dymem, nie byłam w stanie kogokolwiek dostrzec. Musiałam cokolwiek zrobić, dlatego podpłynęłam pod brzeg i złożyłam bazową pieczęć, by aktywować moją chakrę. Musiałam zachować względy ostrożności, dlatego stałam jak najdalej od chmury pyłu. Przygotowałam się na wszystko, mój piasek jest bowiem wolny i będę potrzebowała chwili, by się obronić w razie niespodziewanego ataku.
-Weź się w garść, Suchiki, jesteś przecież ninją! - mówił mój wewnętrzny głos, którego słowa wcale nie dawały widocznych rezultatów.
Widać było, iż moje ciało delikatnie drga, ręce ułożone w pieczęć widocznie drgały, strach bił od mojego ciała na odległość. Stałam się teraz bardzo łatwym celem, jednak byłam gotowa na wszelkie okoliczności. Chciałam szczególnie pomóc moim towarzyszom, bałam się, iż coś mogłoby się im stać. Kierowałam się teraz przede wszystkim słuchem, lecz starałam się przejrzeć kłęby dymu i znaleźć w nim jakieś sylwetki.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#222 2014-06-09 03:06:05

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Rzeka

Kiedy Suchiki wyszła z wody, jej organizm doznał lekkiego szoku. Głęboki haust powietrza, który musiała nabrać, żeby wyzbyć się z płuc dwutlenku węgla, zadział bardzo pobudzająco. Na tyle, by dziewczyna mogła na dobre odczuć ból pleców, który z nagła zaczął promieniować spomiędzy łopatek. Kiedy więc tylko zaczęła płynąć w stronę brzegu, ten przerodził się w prawdziwy zew udręki. Ciążąca gurda, pełna nasiąkniętego wodą piasku, nie ułatwiała sprawy. Niczym przywiązany do zwłok głaz - ciągnęła Sabaku pod taflę rzeki, lecz dzielna kunoichi zdołała utrzymać się nad jej powierzchnią. Poświęcając spore pokłady energii, dobrnęła do płycizn i wydostała się na stały ląd.

Jej sytuacja wcale się nie polepszyła. Idąc ostrożnie przed siebie, wytężając do granic możliwości każdy zmysł, skanując wzrokiem szarą przestrzeń, gotowa była zareagować i ochronić się piaskiem w razie niebezpieczeństwa, nawet jeżeli ten nie był dość szybki, aby powstrzymać co bardziej wymagającego przeciwnika. Lecz gdy Suchiki skupiła chakrę i spróbowała ożywić zawartość gurdy, ta zdawała się wcale jej nie słuchać. Nie było w tym nic dziwnego. Pustynny piach, będący teraz kupą błota, nie nadawał się do użytku, dopóki na nowo nie stanie się choć trochę suchy.

Walka wrzała. Powietrze przeszywał brzęk zderzających się ostrzy, jęki i krzyki próbujących utrzymać się przy życiu ninja. Najgorszym w tym wszystkim było to, że Ruch Oporu wydawał się kompletnie bezradny. Pozostawiony na pastwę polującego w cholernej mgle, która wcale się nie przerzedzała, walczył z cieniami szybkimi jak diabły i jakby w ogóle nie reagującymi na ból. Kirimazu z początku podejrzewał najgorsze. Na szczęście jego obawy nie ziściły się, kiedy w końcu jego ogromny miecz zdołał przeciąć ciało szarżującego napastnika. Wycierając nabiegającą do oka z rozciętego łuku brwiowego krew, spostrzegł, że coś, co go atakowało, w skutek przepołowienia rozpadło się z trzaskiem na tysiące odłamków drewna i wysypało z siebie mniejsze i większe mechanizmy, wśród których rozpoznał elementy takie jak zębatki.

To, co ich mordowało, było przeklętymi lalkami. Przeszył go spazm dreszczu.

Błądząca w dymie Suchiki natrafiła w końcu na walczącą parę. Po jednej stronie stał chłopak, trzymający na wysokości twarzy katanę, mieniącą się jasno-żółtym refleksem wtłoczonej w żelazo chakry. Od sztychu po rękojeść miecz najprawdziwiej dymił i sączył się żarem, gotów pociąć ziejącą guzikowymi ślepiami kukłę. Pysk miała podłużny jak pies, a wewnątrz najprawdopodobniej znajdował się arsenał ostrych kłów. Tego dziewczyna jednak dojrzeć nie mogła. Z pewnością widziała natomiast tułów w kształcie ogromnej beczki i długie, nieco bezkształtne dłonie zakończone kilku-calowymi ostrzami.

Maszyna wydała z siebie ostrzegawczy klekot i w tej samej chwili z jej brzucha odpadł prostokątny kawałek obudowy, uzewnętrzniając to co było w środku: gotowe do wystrzelenia, na oko licząc, jakieś sto senbon. Trzęsący się chłopak najwyraźniej dostrzegł Suchiki, bo od razu krzyknął:
- Pomóż mi! Zrób coś! COKOLWIEK! TO NAS ZARAZ ZABIJE!

Offline

 

#223 2014-06-09 15:04:26

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Rzeka

Okazało się, iż wcześniejszy wybuch spowodował niemałe urazy w moim organizmie. Najgorzej ucierpiały moje plecy, których ból utrudniał mi poruszanie. Starałam się jednak pokonywać wszystkie trudności i płynęłam przed siebie, chcąc dotrzeć do brzegu. Największym problemem okazała się gurda z piaskiem, jej ciężar wcale nie łagodził mojego cierpienia. Właśnie dlatego zdjęłam wielki dzban z pleców i położyłam go gdzieś na ziemi, teraz i tak nie mogłam użyć piasku. Okazało się, iż woda uczyniła piasek bezużytecznym, moja najważniejsza broń została mi odebrana, tudzież musiałam się jej na ten moment pozbyć. Ale nie przejmowałam się niczym, miałam bowiem ze sobą wszystko, czego potrzebowałam. W oddali zauważyłam Kirimazu, który mierzył się z... lalką? Tak, jestem pewna, że miał do czynienia z marionetką. Wiele czytałam na temat ninja z Shisou, podobno opanowali oni rzadką sztukę lalkarstwa, widziałam wiele obrazków marionetek, miałam wiele informacji na ich temat, ale teraz chyba wiedza nie była jakąkolwiek pomocą. Nie wiedziałam, co robić, przestałam nawet ufać swoim oczom. Usłyszałam czyjeś wołanie, a kiedy spojrzałam w stronę, z której dobiegał głos, dostrzegłam sylwetkę chłopaka bijącego się z kukłą z daleka przypominającą beczkę z kończynami. Wiedziałam, że to moment, w którym muszę mu pomóc. Kilkoma szybkimi ruchami wyciągnąłem z prawej torby na pośladku kunai z doczepioną już wcześniej notką wybuchową. Nastąpił rzut, po którym od razu zaczęłam biec w stronę chłopaka. W momencie, w którym kunai miał wbić się w sterowaną lalkę, ja miałam pochwycić chłopaka i wylądować z nim na ziemi kilka metrów od napastnika [szybkość akcji: 40].
-Uważaj! - powiedziałam dość głośno, aktywując chakrę na notce, która miała zniszczyć kukłę i uczynić ją niezdolną do wykonywania jakichkolwiek czynności.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#224 2014-06-10 00:33:06

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Rzeka

Suchiki cisnęła kunaiem, do którego przyczepiona została notka, a niespodziewająca się jej kukła nie wykonała nawet uniku. Sztych ostrza wbił się z głuchym stuknięciem w drewno i chwilę później nastąpiła kolejna już tego dnia eksplozja, jeszcze bardziej nasilająca niewidoczność, rażąc przy tym deszczem odłamków. Część obudowany maszyny niesiony przypadkiem, ledwie nad ziemią, trafiła wprost w głowę chłopaka, będącą przed samą twarzą Suchiki. Ta niemal natychmiast buchnęła krwią i resztkami mózgu, w sporej części lądując na oczach dziewczyny.

Poranny królik i ryżowe ciasteczka mogły jej podejść pod samo gardło.
Po łydkach Suchiki pociekła krew. Trzy senbon sterczały zeń, z czego jedno zaraz pod zgięciem kolana, a dwa tuż nad ścięgnem Achillesa. Ból był jednak znośny i do wytrzymania. Napompowana adrenaliną Sabaku, mogła go w zasadzie nawet nie czuć.

Kirimazu tańczył ze swym mieczem, z coraz większą wprawą ścinając mechanicznych wrogów, lecz prawe ramię zaczynało mu powoli drętwieć. Dwuręczny Dusiciel ważył całkiem sporo i nie był przeznaczony na długie i wyczerpujące batalie. Służył raczej jako szybki egzekutor, czym po części zajmował się teraz. Lider Ruchu Oporu zauważył, że żadna z tych perfidnych lalek nie ma w zasadzie żadnych zmysłów znanym ludziom. Kierowały się tylko i wyłącznie zmysłem sensorycznym, co w tych warunkach dawało im przewagę. Mogły dzięki temu namierzyć i zaskoczyć każdego człowieka, lecz szło im dużo gorzej z blokowaniem ataków przedmiotami martwymi, takimi jak jego miecz. Zupełnie nie wiedziały z której strony nadejdzie cios i pozwalały się dowolnie trzaskać.

Rozejrzał się gorączkowo, chcąc zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Nie jest tak źle - pomyślał. Straty w ludziach były spore, to wiedział już teraz, kiedy tylko spojrzał na ziemię, zasłaną trupami. Miał natomiast świadomość, że mogło być o wiele gorzej.
Jego serce podskoczyło nagle, kiedy zobaczył Suchiki leżącą na chłopaku, którego część głowy przypominała rozdeptaną truskawkę. Cała zaś twarz dziewczyny, oblepiona zewsząd krwią i podejrzanymi grudkami, wyglądała równie upiornie. Przez ten widok zastygł na chwilę, wpatrzony i przerażony jednocześnie, ślepy na zachodzącą go od tyłu drewnianą imitację pająka, która zakradała się doń od tyłu, zaciskając i rozprężając podniecone i głodne krwi metalowe szczypce, długości nóg człowieka.

Offline

 

#225 2014-06-10 00:57:01

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Rzeka

Moja próba pokonania chłopaka okazała się daremna - może i udało mi się zniszczyć wybuchową lalkę, jednakże jej części niesione przez falę wybuchy trafiły nie tylko w mojego towarzysza, ale również we mnie. Umarł. Umarł w skutek poważnych obrażeń głównie głowy, której fragmenty znalazły się na moich ubraniach. Krew tryskała wszędzie wokół mnie, a moje spojrzenie z każdą chwilą zmieniało się. Dochodziłam do wniosku, że definicja wojny, którą przyszło mi znać, znacznie nie zgadzała się z tym, co działo się przede mną. Wojna... Wojna to piekło. Można powiedzieć, że na bok odłożyłam wszelkie emocje. Po prostu moje prawdziwe ja odpłynęło gdzieś daleko, pozostawiając na polu walki maniakalnie nastawioną do rzeczywistości dziewczynę. Przestałam być sobą, wyłączyłam człowieczeństwo w skutek koszmarnego obrazu przed moimi oczami. Nie czułam nawet trzech igieł wbitych w moją nogę, przestałam odczuwać ból, czy nawet smutek. Jedynymi emocjami, które teraz mną targają, są złość i zdrowy rozsądek. Wydać by się mogło, że to niecodzienne połączenie, jednak moja natura wywołała akurat te cechy mojej osobowości i to nimi kazała się teraz posługiwać.
W oddali zobaczyłam Kirimazu, który zmagał się z wieloma kukiełkami. Jego ruchy wyglądały widowiskowo wcześniej, teraz patrzyłam na nie bez wzruszenia. Wyglądał na zmęczonego, ale nie obchodziło mnie to, musieliśmy bowiem zwyciężyć te walkę. W pewnym momencie lider przystanął na chwilę, widząc skutek mojego poprzedniego działania. Czy to wyglądało tak, jakbym to ja zabiła osobę przede mną? To też mnie nie obchodziło. Spostrzegłam, iż pojawił się za nim cień kolejnej marionetki przypominającej pająka.
-Za tobą! - krzyknęłam zwyczajnym głosem.
Wiedziałam, że tym sposobem nie wygramy pojedynku, mieliśmy się w nieskończoność pojedynkować z lalkami? Nie wiedziałam aż na tyle dużo o lalkarzach z Shisou, by podjąć się jakimkolwiek spekulacjom, jednakowoż doszłam do wniosku, że skoro moja kontrola piasku jest ograniczona przez zasięg, to i lalkarze muszą być w ten sam sposób ograniczeni. Wyciągnęłam z prawej torby kunai z wybuchową notką, zaś z lewej dwa normalne, które zawiesiłam na palcach. Zaczęłam obserwować marionetki, przyglądałam się nim, szukając linek, dzięki którym ninja mogli nimi kierować.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#226 2014-06-11 03:21:33

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Rzeka

Ostrzeżony w ostatniej chwili, Kirimazu zrobił gwałtowny obrót, wymierzając w stronę czającego się wroga potężne, poziome cięcie. Dwuręczny miecz nastał tylko opór powietrza. Kirimazu nie mógł bowiem wiedzieć, że stojąca za nim marionetka sięga mu swym grzbietem zaledwie do pasa i tym samym on, odczuwając ciężar broni i siłę zamachnięcia, stał z rozpostartymi ramionami, całkowicie bezbronny. Mechaniczne zwierze wykorzystało ten fakt niemal natychmiast, szarżując stalowymi szczypcami, boleśnie zakleszczając się nimi na kolanach lidera. Ten wrzasnął panicznie omal nie upuszczając miecza, samoistnie zażenowany swym wysokim głosem.

Mało brakowało by narobił w gacie.

Wolną, lewą ręką napotkał rękojeść sztyletu. Odtroczył go najszybciej jak umiał i zwalił się całym ciężarem na marionetkę. Poczuł jak sztych wbija się w drewniany odwłok i tam na jego nieszczęście grzęźnie, nie dając się z powrotem wyciągnąć. Obmierzłe łapska strachu i paniki zacisnęły się na jego gardle. A wraz z nimi szczypce bestii.
- Niech cię szlag, cholero! - krzyknął, starając się ignorować cieknące po nogawkach strużki krwi. - NIECH CIĘ SZLAG! - Zamachnął się mieczem i ciął pionowo zza głowy, z ogromną mocą [siła: 250]. Kukła rozpadła się z trzaskiem, osiadając zmiażdżonym odwłokiem na ziemię i rozluźniając uchwyty szczypiec.
Jej egzystencji nastał koniec.

Przez krótką chwilę Suchiki widziała niebieskie linki, które zaraz rozmyły się i znikły, gdy pająk się rozpadł.
Mgła w tym czasie niemal zupełnie się przerzedziła i pozostali, żywi członkowie Ruchu Oporu zebrali się zrazu przy swym liderze, otaczając go zewsząd. Było ich zaledwie czterech. Wszędzie zaś leżały ciała pozostałych dwudziestu sześciu towarzyszy. Zmasakrowani, w wielu przypadkach rozczłonkowani w kałuży swej własnej krwi, zaścielali sporą część brzegu.

Wszystkie marionetki podzieliły ich los.

Zza szpaleru drzew, zaczęły wychodzić postacie. Ubrane były w luźne, czerwono-szare stroje, o twarzach pokrytych zagadkowymi runami z farby.
- Znakomita walka, dzielni wojownicy - odezwał się jeden z nich, całkowicie łysy, podnosząc głos by wszyscy mogli go usłyszeć. - Ale to już koniec. Poddajcie się i złóżcie broń. Dalsza walka niczego nie wskóra, poza waszą śmiercią. Możecie jej uniknąć, oddając się nam.

Offline

 

#227 2014-06-11 14:14:17

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Rzeka

Z daleka zauważyłam, iż atak Kirimazu na przeciwnika za sobą nie przyniósł oczekiwanych skutków, mężczyzna chybił. Nie spodziewał się bowiem, że jego cel jest tak niski, ostrze miecza wykonało cięcie nad kukiełką, która wykorzystała to i zaatakowała. Lider naszej grupy nie poddawał się jednak, przyjął zadane mu obrażenia i tym razem wykonał skuteczny atak, który zakończył istnienie lalki. Mgła zaczynała się przerzedzać, a wszyscy żyjący mogli zauważyć stan obecnie panującej sytuacji. Okazało się, iż większość poległa, przeżyły tylko cztery osoby, w tym ja i Kirimazu. To nie było coś, na co byłam przygotowana, istne piekło - jak już wcześniej wspomniałam. Nadal nie pozostając w pełni sobą, podbiegłam po gurdę, następnie udałam się gdzieś blisko Kirimazu, przy którym czułam się bezpieczna. Udało mi się wcześniej zauważyć błękitne linki przy marionetce, co oznaczało, iż moje wcześniejsze przypuszczenia były słuszne - tak, jak w teatrze lalkarze posługują się przezroczystymi linkami podczas spektakli z marionetkami, tak tutaj ninja kuglarze wykorzystują nici z chakry przy ataku. Teraz jednak było to nieistotne, bowiem z pobliskiego lasu zaczęły wyłaniać się osoby, które spowodowały tę rzeź. Poprawiłam swoją gurdę na plecach i czekałam, na dalsze polecenia naszego dowódcy. Byliśmy otoczeni i chyba nie mieliśmy szans w walce.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#228 2014-06-12 00:58:09

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Rzeka

Każda przeciągająca się sekunda milczenia zdawała się mieć wartość co najmniej jednej godziny. Resztki Ruchu Oporu skupione w ciasną gromadkę, przygotowane, przynajmniej w założeniu, na każde możliwe zagrożenie, teraz z wyczekiwaniem spoglądały na swojego lidera, który w zasadzie nie wiedział, co począć powinien. Spoczywała na nim ogromna odpowiedzialność i dopiero w tej chwili zaczynał sobie zdawać sprawę z tego, że ci wszyscy martwi ludzie, będący pod jego komendą, zginęli przez to, że on, a nie kto inny, wpoił im do głowy ideały, które podchwyciłaby każda młoda głowa. Miał żal do siebie, a jednocześnie siedziało w nim coś, co nie pozwalało mu tak po prostu się oddać w ręce tych przeklętych kuglarzy.

Przecież te dzieci nie mogły pomrzeć na marne!

Wyglądało jednak na to, że bohaterski zryw nie wniesie niczego poza kolejnym żniwem śmierci. Z bolącym sercem i piękącym łukiem brwiowym, oraz wilgotnym od krwi kolanem, powoli zniżył sztych swojego ogromnego miecza, by w końcu oprzeć go ciężko o ziemie, a w następnej kolejności zupełnie odłożyć. Kirimazu dał znak wszystkim, by zrobili to samo. Później wzniósł obie dłonie do góry i zaczął powoli zmierzać w kierunku lasu, skąd wyglądali pomalowani i nierzadko zamaskowani ninja, targający na plecach obłe pakunku o podłużnych kształtach.

Ich liczebność pozostawała wciąż zagadką.

- Mądra decyzja! - krzyknął łysy, ten sam orator, który wcześniej nakazał im się poddać. Kiedy tylko grupa oddaliła się od swych porzuconych rzeczy i znalazła się dość blisko lasu wydał kolejny, zwięzły rozkaz. - Uklęknijcie i załóżcie ręce za głowę. Powoli, bez żadnych numerów. Jeden fałszywy ruch i nie pozostanie po was nawet strzęp. No dalej, jazda!

Offline

 

#229 2014-06-12 03:39:20

Suchiki

Zaginiony

50683748
Zarejestrowany: 2014-05-15
Posty: 108
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 17

Re: Rzeka

Wiedziałam, że nasza pozycja nie należała teraz do korzystnych. Nasza czwórka miałaby się teraz mierzyć z tą grupą kuglarzy? Nie, to było nierealne. Zdałam sobie sprawę, że przegraliśmy tę walkę. Nie wzięliśmy dobrze udziału w wojnie i już straciliśmy tylu ludzi, a nie wiadomo, co stanie się z nami. Myślałam nawet o najgorszym, o tym, iż nie dożyję jutra, nie zobaczę już nigdy rodziny, nie zrealizuję życiowych celów. Wszystkie bronie schowałam z powrotem do toreb, po czym udałam się w stronę lasu za Kirimazu. Co chwila spoglądałam na niego z nadzieją, że coś wymyśli, zrobi coś, co pozwoli nam wszystkim udziec, bądź wygrać.
-Gdybym więcej trenowała, gdybym była silniejsza, nie doszłoby do tego. Jestem bezużyteczna... - w mojej głowie pojawiały się setki negatywnych myśli, z którymi sobie nie radziłam.
Starałam się znaleźć dla nas jakąkolwiek drogę ucieczki, ciągle miałam przecież granat dymny, którego mogłam użyć, dając nam możliwość ucieczki. Nie miałam zbyt dobrego przeczucia, ale dopóki Kirimazu żył, nie bałam się o swoje życie. Wierzyłam gdzieś w głębi, że on coś wymyśli, wydawał się być rozsądnym liderem, który bierze odpowiedzialność za swoich podopiecznych. Można powiedzieć, że w tym momencie moje życie znajdowało się w jego rękach. Ja wolałam pozostać bierną, bowiem nie wiedziałam, czy kuglarze kazali się nam wcześniej pozbyć również naszych schowków na bronie (w tym mojej gurdy), czy też nie zwrócili na nie szczególnej uwagi. Gdyby nam ich nie skonfiskowali, sama stworzyłabym nam drogę ucieczki.


~~Karta Postaci~~

Mowa
Krzyk
Myśl
Szept

Offline

 

#230 2015-02-05 18:30:46

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Rzeka

Powoli wyszedłem z lasu. Mimo wszystko ta podróż była trochę męcząca, choć to i tak nic w porównaniu do tego co musiałem przechodzić na treningach z tata i w drodze do akademii. Delikatnie się zaśmiałem. To były dobre czasy, lecz teraz wszystko się zmieniło. Niestety, ale taki już los shinobi, prawda? Choć i tak pewnego dnia ich odnajdę! Zacisnąłem mocno pięści i ruszyłem przed siebie. Wszystkie moje emocje nagle uleciały, pod wpływem przepięknego widoku, który był tuż przede mną. Ogromna i nieskazitelnie czysta rzeka, liczne mola, na których rybacy łowili ryby i jeszcze mała wioska rybacka.
- Najwyraźniej ci ludzie od dawna nie zaznali żadnych trosk, skoro są aż tak radośni. Choć może to tylko iluzja? - zastanowiłem się. - Nie, raczej nie. To odpada.
Przez kilka chwil przyglądałem się otaczającemu mnie terenowi, lecz po chwili uznałem, że odpocznę na jakimś wolnym molo. Przechodząc przy kolejnych ludziach, słyszałem ich śmiech, radosne powitania oraz żarty. Przynajmniej tutaj nikt nie zwrócił na mnie uwagi - pomyślałem. Mimowolnie uśmiechnąłem się i ruszyłem wzdłuż brzegu. Po półgodzinnym spacerze zauważyłem jedno, puste molo. Delikatnie przyspieszyłem by już po chwili siedzieć w miejscu, w którym kończyło się zabudowanie. Delikatnie moczyłem nogi w przezroczystej wodzie. Moje buty natomiast położyłem obok siebie. To dobre miejsce na odpoczynek. Może będę wpadać tu częściej? Nagle przemyślenia przerwało mi burczenie w brzuchu. W sumie od dawna nic nie jadłem. Wyjąłem suchy prowiant, który przygotowałem podczas podróży do tego miejsca, i zacząłem go zjadać. Szczere mówiąc nie sądziłem, że pieczone mięso wiewiórki w połączeniu z chlebem i serem jest aż tak smaczne. Gdy skończyłem posiłek, ułożyłem się wygodnie na plecach i zacząłem przyglądać się chmurom, jednocześnie mocząc nogi w wodzie. Pogoda była tego dnia doskonała.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#231 2015-02-06 14:42:39

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Rzeka

Pora zacząć ;)

Chłopak skierował się w stronę rzeki. W międzyczasie podczas podróży wspominał stare czasy z rodziną. Jednak coś musiało się stać, w końcu taki radosny, młody chłopak, a tu nagle taka zmiana nastroju. Jednak jego własne ambicje go nie zawiodły i z uniesioną głową poszedł przed siebie.
     
Widok, który ujrzał zapierał dech w piersi. Wielka lśniąca rzeka, szczęśliwi, beztrośni ludzie i rybacy zebrani przy molach
, którzy z determinacją wypatrywali zdobyczy. Z pewnością przyjemny widok. Szkoda tylko, że pogoda nie dopisywała, bo wtedy całe miejsce wyglądałoby niczym wyciągnięte z bajki.
   
Młody Uchiha postanowił udać się na jedno z samotnych molo. Poszedł dalej drogą, aż po chwili znalazł miejsce do którego dążył. Udał się na spoczynek, który tak naprawdę nie trwał długo. Ciszę przerwał burczący brzuch, który chwilę później zaspokoił pieczoną wiewiórką. Cóż, każdy ma różny gust, a może nawet mięso z leśnego zwierzątka z dodatkami jest smaczne? Na to pytanie, może nam odpowiedzieć tylko Ryuuji.

Gdy po spożytym posiłku, wygodnie się ułożył koło niego pojawiła się młoda postać. Była to dziewczyna o długich, czarnych włosach i pięknych, dziewczęcych oczach. Była ubrana w biały, ogrzewany płaszcz, a w ręku trzymała tego samego koloru parasol.
- Witaj nieznajomy! Nie sądzisz, że pogoda jest nieodpowiednia do swobodnego odpoczywania na świeżym powietrzu? Jeśli miałbyś ochotę z chęcią zabiorę Cię do swojego domu. Przynajmniej trochę się osuszysz - powiedziała przyjaznym tonem.
Jednak czy to nie dziwne, że młoda niewiasta ,tak nagle pojawiła się w takim miejscu, a może naprawdę miała dobre zamiary? Decyzja należała do Uchihy.
      Deszcz przybierał lekko na sile, w końcu była ulewa. W takich warunkach propozycja dziewczyny wydawała się niezwykle trafna. Samo jej zachowanie wskazywało, iż nie jest wrogo nastawiona.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#232 2015-02-06 15:49:40

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Rzeka

Myślałem nad chmurami, które miały najróżniejsze kształty. Raz nawet zobaczyłem symbol swojego klanu,  a może miałem jedynie przewidzenia? Trudno to określić. Powoli zaczął padać deszcz. Po jakimś czasie byłem już cały mokry, lecz nie robiło mi to różnicy. Lubiłem taką pogodę. Nagle usłyszałem skrzypienie desek. Czyżby ktoś właśnie wszedł na molo? Nie musiałem długo czekać na odpowiedź, gdyż po chwili niedaleko mnie stanęła młoda kobieta o przyjaznym i niewinnym wyrazie twardy. Chciałem ją zapytać o co chodzi,  lecz mnie uprzedziła. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się takiej propozycji tymbardziej, że mój klan nie cieszył się zbytnią sympatią w tych rejonach. Przez chwilę nie chciałem uwierzyć dziewczynie i odejść, lecz nie wyglądała na wroga I miałem przeczucie, że pójście z nią będzie dobrą decyzją. Dlaczego? Powiedzmy, że to szósty zmysł.
- Nieznajomy? Nazywam się Uchiha Ryuuji - przedstawiłem się cicho,  poniekąd dlatego, że chciałem zobaczyć jak dziewczyna zareaguje na moje nazwisko, choć wątpię by nie zauważyła skąd pochodzę. Tymbardziej, że mój naszyjnik z symbolem klanu był świetnie widoczny,  a ona wyglądała na bystrą. - Właściwie nie sądzisz, że zapraszanie obcych do domu jest niebezpieczne? - mruknąłem cicho.
W tym momencie podniosłem się do pozycji siedzącej oraz  wyciągnąłem nogi na molo. Spokojnie odwróciłem głowę w stronę kobiety i spojrzałem w jej oczy. Moja blizna na chwilę obecną była świetnie widoczna.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#233 2015-02-06 16:27:47

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Rzeka

Chłopak, nie przejmował się pogodą. Dla niego była dobra i nie sprawiała żadnych problemów. Nawet wtedy, gdy przyglądał się chmurom, a do jego oczu, raz po raz wkradały się malutkie kropelki deszczu. No cóż, niektórym może to przeszkadzać, a niektórych uspakajać to już zależało od danej osoby.
        Skupiając się na sytuacji chłopaka. Ciekawił go fakt, iż dziewczyna tak odważnie do niego podeszła. W końcu Uchiha nie cieszą się wielkim szacunkiem na tych terenach. No, ale jak widać trafił się wyjątek, który pomimo pochodzenia Ryuujiego nie przestawał się uśmiechać i przyjaźnie patrzeć. Czuł, że nie zrobi mu krzywdy. Tak jakby szósty zmysł dał o sobie znać.
         
Dziewczyna na słowa chłopaka delikatnie machnęła ręką, tak jakby nie przejmowała się jego słowami. Widocznie było jej obojętne, czy spotka kogoś znajomego czy zagada do obcego. Z tego co można było zaobserwować, dla niej liczyła się tylko pomoc. Może to zaciekawi siedzącego teraz młodego Uchihę? W końcu takich osób to ze świecą szukać, a jemu dopisało to szczęście i takową niewiastę spotkał.
- Miło mi Ciebie poznać Ryuuji. Nazywam się Kyoko.- uśmiechnęła się pogodnie i radośnie się zaśmiała.
      Była podobna do osób, które spotkał. Pogodna, beztroska tak jakby zło całego świata było jej obce. Może tak było i dziewczyna nigdy nie doznała ponurych doświadczeń, ale kto tam ją wie..
- Możliwe, że istnieje niebezpieczeństwo, ale nie mogę patrzeć jak tak sam siedzisz w taką pogodę. Proszę, choć ze mną - zgadała po raz drugi w odpowiedzi na jego pytanie.
     Widać, że z niewiadomych przyczyn dziewczynie bardzo zależało na tym, żeby przyłączył się do niej w drodze do domu. Z pewnością, gdy znajdzie się w cieplutkim miejscu to poczuję się o wiele lepiej. Przynajmniej będzie mógł się osuszyć i odpocząć przed kolejną podróżą, o ile w jakąś się wybierał.

Offline

 

#234 2015-02-06 19:26:40

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Rzeka

Dziewczyna długo nie myślała nad odpowiedzią, ponieważ szybko się przedstawiła i zaśmiała. To miejsce robi się coraz bardziej ... dziwne. No bo jaka osoba nigdy nie zaznała bólu? A ta niewiasta wyglądała na osobę, która tego uczucia nie znała. Dość niesłychane, prawda? Choć pewnie znowu mi się wydaje. Eh, zaczynam się stawiać paranoikiem. Westchnąłem ciężko. Wszędzie widzę wrogów, choć to akurat dobrze patrząc na to, że jestem shinobi i jakoś muszę przetrwać. Kolejną chwilę myślałem co zrobić w związku z propozycją Kyoko, lecz widząc, że dziewczyna bynajmniej nie zamierza ustąpić i nie przeszkadza jej to kim jestem, postanowiłem iż skapituluję. Przynajmniej tym razem. Przecież po co się kłócić z kimś kto i tak postawi na swoim? To bezsensowne.
- Niech będzie, pójdę z tobą - powiedziałem nadal niepewny, czy moje przeczucia na pewno okażą się trafne. - Choć ta pogoda wcale nie jest taka zła, mógłbym uznać ją za doskonałą. Jeszcze dodając piękno jakim odznaczają się te tereny. Wprost idealne miejsce do myślenia - wstałem oraz stanąłem przodem do kobiety.
Czekałem na jej odpowiedź. Jedno musiałem jej przyznać, była interesującą osobą. Nie bała się mnie, choć w sumie od tyłu nie wyglądam strasznie. Zwyczajny, nastoletni shinobi. No może poza blizną, wyglądałbym na zwykłego piętnastolatka, ale co poradzić? Jak to lekarz by stwierdził, taka już moja uroda. Przynajmniej po wypadku gdy trafiłem do Akademii. Ponownie skupiłem się na postaci dziewczyny i postanowiłem poczekać, aż się odezwie albo zrobi coś. Cokolwiek. Po prostu poczekam.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#235 2015-02-07 03:16:19

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Rzeka

Chłopak nie wiedział jak ma się czuć. Uznał, że cała ta sytuacja jest dziwna, ale widocznie nie poznał takiej dziewczyny jak ona. Była wręcz doskonała i w dodatku nie miała jakiś uprzedzeń, co do klanu.
        Po prostu była sobą, ale czy na pewno? Z resztą po takich dziewczynach można się spodziewać wszystkiego, więc młody Uchiha powinien być ostrożny. W końcu może to była silna dziewczyna, która czychała na takich jak on? W każdym razie chłopak nie wiedział, co się stanie. Przecież nie jest jasnowidzem, by móc określić swoją przyszłość. Przez taki obrót wydarzeń zaczął doznawać typowych objawów paranoi, ale zawsze mógł mieć rację, co by wpłynęło na jego niekorzyść.
         Na szczęście w krótkim czasie oddalił zmartwienia i po prostu poddał się propozycji Kyoko. Ryuuji mógł u niej dostrzec charakerystyczne szczęście, bo najpierw klasnęła w dłonie, a później promiennie się uśmiechnęla. Nikt, tak naprawdę nie mógł przewidzieć, co się wydarzy później. Po prostu chłopak mógł czekać, aż zacznie iść lub powie coś konkretnego.
- Dziękuję za zaufanie Uchiha - powiedziała przyjaźnie i zaczęła iść w kierunku ścieżki.
         Obecnie znajdowali się na molo, więc musieli z niego zejść i dopiero ruszyć w drogę. Chłopak już wcześniej wstał na równe nogi, więc teraz mógł na spokojnie pójść za dziewczyną.
         Gdy wyszli na ścieżkę, dziewczyna przystanęła jakby, rozmyślając którędy pójść. W końcu pokiwała głową i wskazała palcem poboczną ścieżkę.
- To tędy pójdziemy, mój dom znajduje się niedaleko stąd - powiedziała spokojnym głosem, po czym trzymając w dłoni parasolkę ruszyła w wybranym przez siebie kierunku. Jako, że Kyoko nie czekała, to młody Uchiha został lekko z tyłu.
         Jednak, mógł dostrzec jak niewiasta, co chwilę zerka przez ramię, kątem oka na niego. Widocznie cokolwiek nie zrobił był obserwowany, a co by dziewczyna uczyniła, gdyby tak ot po prostu młody Uchiha się rozmyślił. Prawdopodobnie, wróciła i starałaby się go odwieść od tego pomysłu. Można przyznać, że został jej cenną zdobyczą, w której żaden sposób nie chciała oddać.
         Młodzieniec mógł się dziwnie czuć, z pewnością w takich chwilach szósty zmysł podpowiada, by jak najszybciej uciekać, ale co on będzie chciał zrobić? Właśnie teraz miał dość niespodziewaną okazję. Kyoko, która szła przodem zachaczyła stopą o pień i zaczęła lecieć do przodu. Teraz albo nigdy, ale co mu groziło?
        Dziewczyna była miła i przyjazna, a w dodatku chciała dla niego jak najlepiej. Nawet gdy ją zapewniał, że mógłby zostać, ona trzymała przy swoim. Miała wzorową postawę, więc może warto było ją bliżej poznać?

Offline

 

#236 2015-02-07 23:05:35

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Rzeka

Zdziwiłem się na słowa dziewczyny. Mimo wszystko była dość ... zaskakująca. Gdy zaczęła schodzić z molo, powoli poszedłem za nią.  Dopiero po chwili przystanęła by się zastanowić którędy pójść,  choć wydało mi się to dość dziwne. Przecież powinna znać to miejsce doskonale, ale co poradzić? W  sumie ja też czasem musiałem pomyśleć nim poszedłem do jakiegoś miejsca na terenie wioski klanu.  Takie życie.
- Mattaku - westchnąłem ciężko,  w tym czasie dziewczyna nie czekała ani chwili i ruszyła przodem, zostawiając mnie w tyle.
Przez chwilę nie wiedziałem czy mam za nią pójść czy też nie lepiej byłoby uciec jak najdalej stąd. Kobieta nie wyglądała na kunoichi, więc nie miałaby szans w dogonieniu mnie. Chyba. W końcu pozory mogą mylić,  a ja byłem obserwowany. To dość dziwne uczucie. Od dawna chcesz z kimś porozmawiać lub miło spędzić czas. Nagle spotykasz przyjaźnie nastawioną względem ciebie osobę, ale szósty zmysł każe ci jak najszybciej uciekać. Uciążliwe, prawda? Westchnąłem ciężko. To wszystko było zbyt dziwne.  Gdy wyrwałem się z tych rozmyślań, podniosłem wzrok. Nawet nie mam szans na ucieczkę, ponieważ co chwilę dziewczyna odwracała się  by sprawdzić czy nadal tu stoję, bądź za nią idę. Niepewnie spojrzałem w bok na ścieżkę, którą mógłbym uciec, lecz gdy znowu spojrzałem na kobietę zauważyłem jak potyka się o pień i zaczyna upadać. Dobra Ryu,  myśl! Szybka decyzja!
Po chwili zawahania,  wpuściłem trochę chakry do nóg i pobiegłem w stronę dziewczyny. Gdy tylko znalazłem się niedaleko niej, wyciągnąłem rękę oraz złapałem ją za ramię.  Następnie zatrzymałem się i podciągnąłem kobietę do pionu.  Może i ta sytuacja była dziwna,  ale co mogę stracić? I tak nie mam już nic, przynajmniej dopóki nie odnajdę swoją młodszą siostrzyczkę i resztę rodziny. Choć Ittai była dla mnie najważniejsza. W końcu jestem starszym bratem. Chronienie i ratowanie siostry to mój obowiązek.
- Powinnaś bardziej uważać na otoczenie - mruknąłem, wracając do rzeczywistości i puszczając ramię dziewczyny. - Następnym razem możesz coś sobie zrobić,  Kyoko-san.
Udałem,  że nie obchodzi mnie ta sprawa ani trochę,  lecz w rzeczywistości mimowolnie się tym przejmowałem. Może lepiej będzie jak przestanę o tym wszystkim myśleći cchoć na chwilę zapomnę o byciu shinobi?  Tak w sumie byłoby najprościej. Westchnąłem po raz kolejny tego dnia. Coś dzisiaj za bardzo wzięło mnie na duchowe rozterki. Potrząsnąłem głową, a później spojrzałem na niewiastę.  Czekałemna jej reakcję, tymbardziej, że nie chciało mi się już nic więcej mówić.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#237 2015-02-07 23:38:56

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Rzeka

Widocznie zachowanie dziewczyny odbiło się na myślach chłopaka, który nie wiadomo czemu chciał uciekać. W końcu nie zapowiadało się, by mogła być zła lub żeby chciała go skrzywdzić. Może nie słusznie ocenił sytuację, albo coś się szykowało, któż to wie..
       Chłopak widział jak dziewczyna go obserwuje, co było niecodziennym widokiem. Poza tym ucieczka nie wchodziła w grę. Mógł uciec, ale skoro zna te tereny mogła go odnaleźć, co było prawdopodobne, w końcu dziewczyna nakręciła się, na to że będzie mieć gościa w swoim domu. Teraz był skazany na nią, ale nie powinno to źle na niego wpłynąć.
        Po swoich przemyśleniach Ryuuji zareagował na spadającą dziewczynę. Zamiast uciekać pobiegł czym prędzej do niej i ją złapał. Na jej twarzy pojawiły się lekkie rumieńce, a jej zielone oczy bacznie mu się przyglądały. Gdy postawił ja na ziemię otrzepała płaszcz i podniosła upuszczoną parasolkę.
- Dziękuję Ryuuji.. następnym razem będę bardziej uważać - powiedziała nieśmiałym głosem. Po czym zaczęła iść dalej.
        Już dawno zboczyli z głównej ścieżki, a teraz gdy powoli szli, zaczęli wchodzić w las. Otoczyły ich drzewa, które po chwili przysłoniły wcześniejszą drogę. Otoczenie zaczęło się zlewać, więc gdyby się zgubili to więcej by nie wyszli na świat. Po prostu jeszcze bardziej, zagłębili się w to miejsce i z niego nie wyszli. Jednak dziewczyna dumnie kroczyła przed siebie, tak jakby wszystko dobrze znała. No ba, w końcu tu mieszka, więc zapamiętała tą drogę.
       Otaczającą ich ciszę, co jakiś czas przerywały ochocze śpiewy ptaków lub pomruk jakiegoś leśnego zwierzęcia. Można raz po raz zobaczyć jakąś wiewiórkę, która drapała się na drzewo.
- Niedługo będziemy na miejscu. Wybacz, że nie uprzedziłam, ale mieszkam w środku tego lasu. Dziadek nie za bardzo przepada za ludźmi, więc zamiast mieszkać w wiosce rybackiej to mieszkamy tutaj. - powiedziała dziewczyna, tym samym przerywając ciszę.
        Widocznie, chciała nawiązać jakiś kontakt z młodym Uchihą, ale co on zrobi? Miejsce robiło się coraz dziwniejsze, a on z nowo poznaną dziewczyną zagłębia się w las. Nie można się dziwić, że jego szósty zmysł dostawał szału. Nie raz słyszano o osobach, które wchodziły do lasu i już nie wracały. Jego wycieczka mogła mieć wiele końcowych scenariuszy, ale zależało tylko od niego, który wybierze.

Offline

 

#238 2015-02-08 00:20:55

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Rzeka

Reakcja dziewczyny na sytuację,  która zaistniała była naturalna. Może rzeczywiście tym razem mój szósty zmysł po prostu zbzikował? Po chwili zaczęliśmy iść, tym razem szedłem tuż za kobietą, w stronę wyjścia z wioski. Kilka minut później zaczęliśmy zagłębiać się coraz bardziej w las. To zaczyna się robić niepokojące. Eh, mój rozum jest dziwny. Najpierw chcę uciekać,  potem pójść z nią,  a teraz znowu mam przeczucie, że najlepiej byłoby uciec dopóki mam okazję. Wróć,  teraz nie mam szans na ucieczkę. Nie znam przecież tego terenu. No cóż,  mówi się trudno i idzie dalej, prawda? Gdy zacząłem powoli się gubić w tym skąd przyszliśmy,  usłyszałem głos Kyoko. Dziadek, tak? W sumie to dosyć logiczne wyjaśnienie. Staruszek też wolał mieszkać na uboczu.  Choć mama i tata również,  ale to ze względu na to by nie rzucać się w oczy i bym ja i Ittai byli bezpieczniejsi. Dziwne,  prawda?
- Mieszkasz z dziadkiem? W sumie prawie każdy staruszek tak ma. Mój opiekun,  który zapewnie juz nie żyje albo jest niewolnikiem, też wolał żyć z dala od ludzi. Tak było najlepiej zarówno dla niego jak i dla mnie. - powiedziałem spokojnym tonem.
Mimo wszystko byłem spokojny,  ale to akurat jedna z cech klanowych. Zachowanie zimnej krwi w każdej sytuacji jest podstawową umiejętnością każdego Uchiha. Spokojnie rozglądałem się dookoła. Tutejsze tereny są doprawdy przepiękne. Osobiście lubię lasy oraz miejsca, do których inni boją się podejść. Jakoś tak nigdy nie potrafiłem czuć się zagrożony w takich okolicach. Ciekawi mnie czy ktoś jeszcze ma takie poglądy odnośnie lasów, choć w sumie jest to mało prawdopodobne.

EDIT:// Literówki są wszędzie >, <

Ostatnio edytowany przez Ryuuji (2015-02-08 00:27:39)


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#239 2015-02-08 03:01:08

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Rzeka

Chłopak dalej szedł za dziewczyną. Nie dziwne, że jak opuścili wioskę rybacką zaczął jeszcze bardziej się niepokoić, ale to nie zmienia faktu, że nadal nic się nie działo. Co prawda większości z nas zdarza się, iż mamy przeczucie, które dziwnie się zachowuje. Może naprawdę chodziło o jakieś niebezpieczeństwo. To już raczej pokaże przyszłość, ale za ile? No cóż, jak na razie dziewczyna po prostu szła i starała się za wszelką cenę nawiązać pozytywne relacje.
           W żadnym stopniu nie było to podejrzane, że stara się zagadać. Zazwyczaj, gdy ludziom doskwiera cisza albo chcą poznać nowe osoby, nawiązują rozmowę. Tym razem Ryuuji nie miał zbytnio wyboru, ale co mu szkodziło. Rozmową krzywdy się nie wyrządza z tego, co wiadomo.
          W międzyczasie przypomniał sobie o staruszku, który przez jakiś czas nim się opiekował. Był zdecydowanie podobny do dziadka niewiasty, no ale jest wiele osób, które nie lubią przebywać z innymi. Taka ich wola i nikt nie powinien w to interweniować, bo nigdy nie wiadomo jak ktoś zareaguje.
- Ymm, tak. Moi rodzice przeprowadzili się stąd, a że nie chciałam opuszczać rodzinnych ziem zostałam tutaj. - powiedziała z lekkim zamyśleniem. Widocznie zapowiadało się, że czegoś więcej się o niej dowie. No, ale ważne było iż niczego nie ukrywa, prawda? To oznaczało, że nie jest wrogiem, no chyba że kłamie, ale to inne wyjście.
- Co się stało? Czemu może nie żyć?- powiedziała z przejęciem.
         Hipoteza o tym, że dziewczyna nie znała bólu w tej chwili jak najbardziej była prawdziwa. Sama jej reakcja na słowa o niewoli i śmierci, były jakieś dziwne. Jej oczy stały się większe, a dłoń w której trzymała parasolkę pobladła. Widocznie nie znała tego uczucia albo znała, ale nie mogła wyjść z traumy. Z pozoru normalna dziewczyna, a jednak inna.
         Szli dalej, aż doszli do zakrętu. Gdy tylko go minęli, ku ich oczom ukazał się duży, drewniany dom podobny do willi. Widocznie nowo poznana pochodziła z nie byle jakiej rodziny. Skoro jej dziadka stać było na taki dom, to musiała mieć spory majątek.

Offline

 

#240 2015-02-08 19:19:52

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Rzeka

Ponownie tego dnia zostałem zaskoczony, lecz jeśli mam być szczery to nigdy nie sądziłem, że coś takiego kiedykolwiek mnie spotka! Choć zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda? Pomimo tego, że przez chwilę posmutniałem na wspomnienie o staruszku, postanowiłem zachować spokój. Tracenie nad sobą kontroli przy obcej osobie nie jest dobrym pomysłem.
- Jakiś czas temu wioska mojego klanu została zaatakowana przez wojska kraju błyskawic. Byłem wtedy w Akademii i dużo o tym nie wiem, oprócz tego co usłyszałem w szkole oraz od innego Uchiha, który ostrzegł mnie bym trzymał się od tamtego miejsca z daleka. W sumie tak byłoby najrozsądniej - zacząłem tłumaczyć całą sytuację, choć w sumie sam nie rozumiem dlaczego. Może zaufałem tej dziewczynie? Nie, ta opcja odpada. Przecież nie można zaufać komuś kilka minut i to jeszcze gdy wszystkie zmysły każą ci uciekać! - Staruszek był wtedy w wiosce, a że jest już dosyć stary to raczej obronić się nie mógł i wątpię by uciekł. Może i jest całkiem silny jak na swój wiek, lecz z żołnierzami zapewne nie mógł sobie poradzić. I właśnie dlatego może już nie żyć lub być niewolnikiem. W sumie sam już nie wiem, która opcja jest gorsza.
Spuściłem wzrok i nie odzywając się więcej szedłem za Kyoko. Szlag trafił w udawanie, że nic się nie stało. Eh, muszę popracować nad ukrywaniem emocji, bo jak tak dalej pójdzie to wszyscy będą ze mnie czytać niczym z otwartej księgi. Uciążliwe, czyż nie? Z niewiadomych mi przyczyn dziewczyna również milczała przez resztę drogi, choć to zapewne jest wywołane szokiem. Przecież ona zapewne nie ma pojęcia czym jest wojna. W sumie ja też nie widziałem jak daleko może zajść wojna, lecz znam już ból. Straciłem rodzinę i zostałem poparzony, przez co pozostała mi okropna blizna, choć mnie się tam nawet podoba. Dodatkowo teraz staruszek i klan... Pewnie i tak doświadczę w życiu jeszcze gorszych sytuacji, ale grunt to się nie poddawać. Po chwili wyszliśmy na nieco bardziej otwarty teren. Zdziwiony podniosłem wzrok, choć zdziwiłem się przez to jeszcze bardziej. Przed nami rozpościerała się sporej wielkości willa, która robiła spore wrażenie. Najwidoczniej ten dzień będzie coraz bardziej... dziwny.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
dodatkowe informacje zobacz więcej