Ogłoszenie


#41 2012-07-17 17:37:20

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Mina chłopaków przybrała bardzo drastycznego i poważnego wyglądu, skończyły się pogaduszki i zabawy. Widocznie swoimi słowami Miri trochę rozwścieczyła mężczyzn, powodując u nich złość i nagłą chęć mordu. Pierwszy nawet nie drgnął, tak jak dwoje innych, tylko jeden postanowił wykonać swoją sekretną technikę. Szanse nie były równe było praktycznie trzydziestu na jednego, trzeba było to w jakiś sposób zmienić.

- Doton, Resudo Tenshou ! - Chłopak uderzył swoimi masywnymi rękoma w ziemie, powodując ogromne trzęsienie ziemi, które zmiotło wszystkie klony, ujawniając prawdziwą Miri. W tym samym momencie chłopak wykonujący jutsu zaczął potwornie sapać, niemożliwe już brakło mu chakry?

Pozostała trójka bacznie przyglądała się i nie miała zamiaru atakować, czekała na ruch przeciwnika, zobaczymy jak to dalej się potoczy. Jeden już praktycznie odpadł, bardzo szybko mu się ta chakra zużyła, no chyba że ma w rękawie coś lepszego, może tylko siła i szybkość, przekonamy się.

Offline

 

#42 2012-07-17 18:46:50

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Rzeka

Miri z nadal aktywnym sharinganem przyglądała się dyszącemu ze zmęczenia mężczyźnie, teraz już raczej nie mogą się wycofać  a raczej powinni dokończyć to na co się zdecydowali. Miri patrząc tak lekko zagłębiła się w myśli hmm... czemu nie? po chwili ponownie w koło pojawiło się już łącznie multum klonów w liczbie dwudziestu, bacznie przyglądała się przeciwnikom, który teraz... kto zdecyduje się na śmiertelnie niebezpieczną konfrontację, Miri pośród klonów czuła się bezpiecznie czekając aż ktoś podejmie się ataku by posmakować specjalności klanu Uchiha.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#43 2012-07-17 19:21:37

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

I znowu pojawiły się klony, no cóż nic nowego, a może raczej nowa reakcja. Chłopak jeszcze bardziej rozłościł się na widok napływającej fali bunshinów. Tym razem było ich trochę mniej, nie trzydzieści lecz dwadzieścia, ale to i tak było trochę drażniące.

- Jeszcze ich więcej ?! - Rozwścieczmy, rzucił się z pięściami na dziewczynę z klanu Uciha, oczywiście ten dyszący. Nie powinna mieć raczej większych problemów z pokonaniem go, przynajmniej pozbędzie się pierwszego z czterech.

Pozostała trójka nadal przyglądała się całej walce z lekkim uśmieszkiem na ustach. Nie miała zamiaru brać udziału w walce, możliwe by byli trochę silniejsi i używali mięsa armatniego do przetestowania możliwości owego przeciwnika.

Offline

 

#44 2012-07-17 19:35:13

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Rzeka

Sytuacja była nie pewna lecz gdy jeden z owych zaatakował jej klony nie miała wyboru musiała zabijając go odkryć swoje położenie, to było konieczne ryzyko, musiała je podjąć. Po chwili jedna z postaci a była to w rzeczywistości autentyczna Miri stojąc zaledwie kilka metrów od oponenta posłała mu w ciągu sekundy dużą kulę ognia Goukakyuu mającą powyżej pięć metrów objętości, chyba nie trzeba wspominać że po owym nie pozostało nic prócz kupki popiołu. Teraz spoglądając na resztę kompanii czekała na ich ruch, mieli przewagę liczebną, a sądząc po umiejętnościach pierwszego z nich to był nawet trochę nie najgorszy, choć jego towarzysze raczej nie byli słabsi.

Offline

 

#45 2012-07-17 22:23:17

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Przeciwnik, mają na myśli masywnego chłopaka, rzucił się na Miri, a prawdziwa wykonała technikę z żywiołu ognia. Była to ogromna kula lecąca wprost na jego ciało. Wszystko wydawało  by się proste, masywny chłopak, nie dość zwinny, nie uniknie. Lecz próbować zawsze można.  Gdy dziewczyna składała pieczęcie, chłopak dotknął ręką ziemi w chęci wykonania dużej ściany z błota. Nie udało mu się był zbyt wolny, oberwał. To nie prawda, że została z niego kupka popiołu, dosłownie to nic z niego nie zostało.

Tak śmierć zabrała pierwszego bohatera.

Na planie zostało jeszcze trzech. Pierwszy o długich białych włosach z niebieskimi szpakrowatymi oczami i uśmiechem na pół twarzy. Pozostałych dwóch, niskich dobrze zbudowanych o krótkich ciemnych włosach. Pierwszy, bo tak go nazwaliśmy, podniósł swoją rękę po chwili machając dłonią i ją opuszczając ; wykonał pewny znak.

Teraz... dwóch obok wykonało z zawrotną prędkością pieczęcie, w stylu baran, tygrys, baran, wąż, świnia, powodując lekkie trzęsienie ziemi. Po chwili cała gleba zaczęła obsuwać się w kierunku członka Uchiha, powodując przydrożną lawinę, dosyć sporą i szeroką, wystarczającą by w niej ugrzęzła. Możliwe, że swoimi technikami uniknie ataku, ale jak długo wytrzyma. W końcu, to dopiero początek.

Offline

 

#46 2012-07-19 14:34:40

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Rzeka

Widząc jak ku dziewczynie zmierza lawina utworzona przez przeciwników Miri szybko wprowadzając chakre do stóp wbiegła na pień najbliższego drzewa. Lawina przechodząc nie napotkała na swej drodze dziewczyny która właśnie przymierzała się do żmudnego kontrataku, zeskakując z drzewa ponownie zawiązała swoje chyba ulubione jutsu przyzywając trzydzieści bunshinów, była ciekawa czy po raz kolejny któryś z przeciwników zaryzykuje atak. Właściwie po głębszym namyśle wśród klonów ruszyła do ataku na trzech wrogów, szanse trio były niewielkie ponieważ na jednego przeciwnika przypadało dziesięć klonów. Walcząc w ręcz ciężko było przeciwstawić się takiej fali, z tłumu klonów co chwilę przeszywały powietrze celujące w punkt witalny senbony.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#47 2012-07-19 15:58:08

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

A więc dziewczyna się nie poddała, dalej ma zamiar walczyć, jakież to odważne. Ponownie uaktywniła technikę klonów, tworząc wokoło siebie trzydzieści bunshinów. Bez namysłu, a dokładnie raczej bez chwili czekania, postanowiła zaatakować, by nie przedłużać monotonnego pojedynku. Możliwe, iż miała racje, po co czekać, aż przeciwnik nas zabije.

Drugi z wrogów, został trafiony przez lecący senbon prosto w oko, oślepiając go. Złapał on swoją grubą ręką za twarz i zaczął krzyczeć. W tym czasie przy jego ciele znalazła się Miri, która wbijając kunai w jego ciało, powaliła go na ziemie. To samo zrobiła z trzecim przeciwnikiem, używając niezbyt skomplikowanych kombinacji, po niedługim czasie obaliła karzełka. Oczywiście wystarczyło sprzedać mu solidnego kopa by zaczął krwawić. Tak też zrobiła, unik ataku, przeskok i kontratak. Wszystko zostało dobrze opisane.

Teraz przyszła pora na tego pierwszego, nie wydawał się najprostrzym, lecz zobaczymy co z tego wyniknie.

Song #1

- A więc udało ci się pokonać moich poddanych bez najmniejszego trudu, bo widzisz... do tej pory poszukiwacze nigdy nie byli mocno wzbogaconymi shinobi... jeszcze miotającymi takimi technikami - Odrzekł lekko sfrustrowany, wyciągając cienką katanę z pochwy na plecach - Trzeba będzie stoczyć finałową walkę, chociaż widzę, że mimo wszystko moje szanse są dosyć słabe.

Song #2

Mężczyzna zrobił powolny krok do przodu i przybrał pozycję atakującą z ostrzem w ręku. Był gotowy na wszystko, nawet na śmierć, nic mu nie stało na drodze do chwały. Szybkim krokiem poszybował do Miri, która znajdowała się przy ciele obydwu, ówcześnie pokonanych dzieciaków. Jednym ruchem wycentrował atak, mniejwięcej w położeniu pasu Miri, mając zamiar przeciąć ją na pół. Szybkość... co prawda był szybki... ale czy może równać się ze zwinnością Uchiha?

Offline

 

#48 2012-07-19 16:40:31

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Rzeka

Miri nie napawając się nazbyt wątpliwym smakiem wiktorii przystąpiła do dalszej części walki, gdy niemal pędził w jej stronę owy mężczyzna Miri bezwzględnie szybko aktywowała sharingana spowalniającego ruchy przeciwnika. Gdy zaś ten już "poszybował" w jej stronę dziewczyna przykładając palce do ust wyprowadziła kulę  Goukakyuu, nie było wątpliwości dziewczyna nie lubiła bawić się w urozmaicanie walki, wolała raczej efekt, więc w stronę przeciwnika popędziła dość duża kula ognia trawiąca wszystko na swej drodze. Dla drobnej asekuracji dziewczyna nieco oddaliła się od człowieka będąc gotową na wyprowadzenie kolejnego ataku.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#49 2012-07-19 17:03:56

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Nikt nie może nagiąć czasoprzestrzeni, wszędzie ktoś musi mieć swoje miejsce, nie ma czasu na błędy. Może i trochę pewny siebie, z aktualną szybkością przeciwnik leciał z zamiarem cięcia w stronę kobiety. Ponieważ był dosyć stary, a dawne porachunki zapomniał, nie miał pojęcia czym jest sharingan. Nie zdawał sobie sprawy z jego możliwości, z umiejętności zatrzymania czasu i szybkiego kontrataku.

Nie było szans na uniknięcie ataku, mężczyzna z kataną oberwał, przyjmując atak na całą długość ciała. Został zmieciony przez kulę w tył, dodatkowo potwornie spalając ciało. Jego barwa przybrała kolor czerwony, lekko jęczał z bólu. No cóż, na prawdę mało kto mógłby takiego czegoś uniknąć, a skoro już to musi się jakoś trzymać. Prawą nogą kucnął na ziemi, odrywając się oraz przytrzymując kataną wbiją do ziemi.

- Nie mogę... szatańskie techniki... za moich czasów walczyło się wręcz... wszystko było takie... takie... - Wypowiadając ostatnie słowa, wyzionął ducha - normalne...

Upadł na ziemie, zamieniając się w czarną, puszystą kupkę popiołu. Cały czas panowała burzysta pogoda, więc wiejący wiatr, zdmuchnął jego pozostałości zostawiając jedynie ten ozłocony zwój. Był on piękny, tak nagroda za walkę... w końcu każdemu się należy.

//Koniec sesji na zwój.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2012-07-19 17:04:17)

Offline

 

#50 2012-07-19 17:49:19

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Rzeka

Miri stojąc nad zwojem nabrała powietrza w płuca wypuszczając z głośnym westchnieniem, dezaktywowała sharingana, na moment obróciła się do niego plecami spoglądając na pobojowisko spowodowane walką, dość miły dla oka widok, no nic wrogowie ścielili się martwi a po ich przywódcy nie pozostało nic prócz kupki roznoszonego przez lekki wietrzyk pyłu. Nareszcie nastąpił ten moment, dość długo na to czekała, już tylko jedno... Miri odwróciła się powtórnie w stronę leżącego zwoju, podnosząc go powoli z ziemi obejrzała z uznaniem, delikatnie rozwinęła go przyglądając się uważnie, po chwili położyła go na ziemi z torby dobywając kunaia, rozcięła sobie  u nasady palec wskazujący tak że po chwili ukazała się strużka ciemnej krwi, zbliżając go do powierzchni karty zawarła pakt.

Offline

 

#51 2012-07-19 21:31:23

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Rzeka

Nastąpił przełomowy moment... zwój węży spoczął w dłoniach dziewczyny z Uchiha, podpisując pakt niczym kontrakt życia spojżała nań bez namiętnie, oschle, inne spojrzenie rzadko pojawiało się na jej bladej twarzy.
Po chwili spoglądania w jeden niewidoczny w trawie punkt Miri przyłożyła doń prawą dłoń lekko podciągając lewą rękaw prawej, na moment przymknęła oczy, stała się posiadaczką niepowtarzalnego i jedynego paktu z wężami. Nadgryzając opuszkę kciuka naniosła na dane miejsce odrobinę krwi następnie szybkimi ruchami dłoni rozpoczęła formowanie pieczęci Kuchiyose no jutsu. Po chwili jej oczom ukazał się gigantyczny wąż o ciemno-fioletowej barwie naskórka oraz czarnych pręgach, jego wielkie żółte oczy z czarną łuską wpatrującą się w Miri stały nieruchomo - sssss.... czego ss... - gigantyczna paszcza wysunęła cienki jęzor szalejący w nie skrępowanej paszczy, Miri z chłodem oraz pustką emocji lekko uniosła głowę nie okazując najmniejszego wahania - nazywam się Uchiha... Miri, jestem posiadaczką zwoju, a ty będziesz mi służył jak kunai w mojej torbie, jak miecz ukryty pod płaszczem wąż jeszcze głośniej sycząc pochylał z nienawiścią we wzroku głowę przed zwykłym śmiertelnikiem który śmie go znieważać w tak okrutny sposób - jak śmiesz Ssss... śmieciu, nigdy nie będę służyć komuś kto ma czyste serce a jego oczy nie są takie jak... twoje, Taak.. jak twoje, widzę je Ssss... one też widzą, te oczy są takie jak moje... Ssss.... masz moje słowo Ssss... będę twoją bronią Ssss... - Miri ukazując lekki dość mrożący krew uśmieszek - masz mnie nauczyć tego czego jesteś w stanie - wąż niczym potulne szczenie podniósł lekko wielki łeb z stojącymi nieruchomo źrenicami - Ssss... taak... nauczę, Manda... Ssss... będzie uczył -

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_____________________

Akcept by Katsuro

Wąż z zadowoleniem zasyczał jak to miał w zwyczaju dźwiękiem nasyconym chłodem, schodząc z drzewa które wcześniej szczelnie oplątał by mieć lepsze pole widzenia wbijał w dziewczynę z Uchiha swe nieruchome żarzące się żółcią źrenice.
Zbliżając się do dziewczyny - brawwo... Ssss... masz talent... Mirri, może będziesz tą człowiekiem któremu się uda, może twój cel ma szanse stać się naszym, masz coś czego nie mieli ci którzy chcieli tego samego przed tobą, dlatego Uchiho pomogę ci w twym planie, jest naszym. Dziewczyna powoli podniosła ku niemu źrenice - niczego więcej nie oczekuję - odwołała summona, musiała teraz ruszać dalej...

[z/t--> Chikai]

Ostatnio edytowany przez Miri (2012-10-03 16:22:13)

Offline

 

#52 2012-08-26 16:30:43

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Rzeka

Przyjemny szum wartko płynącej rzeki pozwalał mi nie myśleć nad ostatnimi wydarzeniami. Czułam się już znacznie lepiej a ładnie wyglądająca okolica jeszcze bardziej poprawiła mi humor.  Przyjemna atmosfera jednak nie trwała zbyt długo bo już po chwili było widać jak kraj przygotowuje się do wojny. Niedługo zginie tutaj wielu ludzi i pewnie przyłożę do tego swoją rękę. Byłam gotowa zmierzyć się z konsekwencjami życia ninja, chociaż jeżeli byłoby to możliwe to wolałabym uniknąć zabijania. Pogodziłam się jednak ze swoją rolę i wyruszyłam w dalszą drogę tym razem do kraju gorących źródeł.

[z/t->Yu no kuni -> Tereny Yu no Kuni]

Offline

 

#53 2012-09-01 00:57:10

Daiki

Gość

Re: Rzeka

Z Kraju Gorących Źródeł nie miałem daleko do Shisou, prowincji lalkarzy, jednak pospałem troszkę, stąd to opóźnienie. Mijałem wielu ludzi, którzy zachowywali się w dziwny sposób, ale nie wiedziałem o co do końca chodzi. Dziwiłem się co się dzieje, ale nie miałem pojęcia ani nawet pomysłu co do obecnej sytuacji. Nie chciałem rzucać się w oczy, zresztą musiałem jeszcze odrobinę potrenować, właśnie dlatego udałem się w jakieś odosobnione miejsce. Las, sporej wielkości las, przez który przepływa sobie rzeka, właśnie tam się udałem, w zasadzie wszedłem głębiej w owy las, chodziło mi tylko o to, by mieć spokój w treningu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Wyszedłem z ukrycia dopiero po jakimś czasie, wróciłem w początkową pozycję, gdzie ciągle trwało zamieszanie. Jakiś mężczyzna wrogo do mnie nastawiony spytał czy należę do Zjednoczonej Armii Ninja, wiedziałem o co chodzi, dlatego zniknąłem mu z oczu. Klan Ayatsuri jest jednym z nielicznych, które nie wspomagają wojska podczas wojny. A skoro jest tu takie zamieszanie, to znaczy że lalkarze przygotowują się do odparcia indywidualnie własnego niebezpieczeństwa. A skoro to wszystko się dzieje, znaczy, że wojna się zaczyna. Zresztą z tego co słyszę, to mam rację, ludzie zaczęli szeptać, mówić, wręcz plotkować. Cóż, postanowiłem wyruszyć od razu, Tanuza znajduje się całkiem niedaleko Shisou, wystartowałem od razu.

[zt -> Tanuza, Kwatera]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2012-09-01 11:11:57)

 

#54 2012-09-01 01:23:59

Seiki

Zaginiony

37342138 / 7542086 (częściej)
Zarejestrowany: 2011-08-02
Posty: 163
Klan/Organizacja: Nara

Re: Rzeka

Przyszedł czas na kolejny przeszły kilometr mojej podróży. Nie chciałem przebijać się przez miasto, co mogłoby znacząco spowolnić moją podróż, dlatego zdecydowałem się na obejście go, przy okazji mijając dość intrygujące miejsce. Najbardziej zastanawiało mnie jak taka wielka rzeka może być tak spokojna... Ledwie słychać szum spływającej wody, a tutejsze widoki są przepiękne. Rozbudowana zarówno flora jak i fauna znakomicie pasują do tego wodopoju, z którym niestety muszę się pożegnać. -Nie mogę spędzić tutaj tak duuużo czasu. - powiedziałem do siebie, przyśpieszając kroki i zachodząc już do granicy mojego celu - Tanuzy.

[Seiki zt -> Tanuza -> Kwatera]


http://img194.imageshack.us/img194/2219/gotowasygnaturka.png

Offline

 

#55 2012-11-28 00:48:50

Hiyoki

Gość

Re: Rzeka

Wbrew wszystkiemu, podróż nie zajęła mi dużo czasu, nawet mój powolny spacer nie przedłużył całej wędrówki. Gdzie mnie przyniosło? Do Shisou, prowincji przynależącej do lalkarzy, zamierzałem zawitać jedynie na obrzeżach tej prowincji, nie mając w tym w sumie jakiegokolwiek celu. Docierając do granic tej prowincji, idąc głównymi szlakami, zboczyłem po czasie z trasy i skierowałem się w stronę niewielkich lasów. Znalazłem gdzieś po drodze rzekę, wzdłuż której postanowiłem iść.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Po zakończonym treningu po prostu położyłem się gdzieś blisko brzegu rzeki, nie musiałem tak właściwie odpoczywać, gdyż wcześniejsze czynności nie kosztowały mnie utraty dużej ilości energii, po prostu chciałem się położyć, nacieszyć przyrodą, w spokoju poobserwować niebo, ale i okolice. Czułem się w tym momencie tak bezpiecznie i harmonijnie, że aż trudno to opisać. Na sen także mnie nie brało, moje leżakowanie można porównać ze zwyczajnym postojem w podróży, po prostu delektowałem się pięknem natury.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2012-11-28 21:02:51)

 

#56 2012-11-28 01:45:11

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

I tak też dotarłem do kolejnej prowincji. Okazało się, że jestem w Shinsou, stolicy Kraju Ognia, jednej z największych prowincji…
Ryo nie ukrywał swego niemego zdziwienia. Wyobrażał sobie te okolice jako zaludnione do granic możliwości miasta, pełne turystów i różnych, egzotycznych jegomości… a to co ujrzały jego zmęczone oczy, było oazą. Spokojnym i cichym zaułkiem, gdzie można spędzić wolny czas na wędkowaniu, czy zbieraniu grzybów. Albo poświęcić czas na trening, jak to na ninje przystało, w końcu zawód zobowiązuje.
Kiyoshi wypatrzył rzeczkę. Przebył wystarczająco sporo kilometrów, by mogło mu zaschnąć w gardle. Żałował, że nie skombinował sobie jakiegoś wierzchowca pod drodze, lub też nie wziął swojego konia z siedziby klanu. Dopiero teraz do niego dotarło, jak bardzo nieprzygotowany był wobec tak wycieńczającej tułaczki.
Rytmicznymi krokami, suwając z nogi na nogi, Kiyoshi  zaczął człapać do źródła wody. Wysokie trawy spowodowały, że z dalszej odległości nie dostrzegał brzegu. Dopiero teraz, zbliżywszy się na kilka metrów, spostrzegł że nie jest sam. Eteryczna postać leżała tuż przy brzegu. Wyglądało na to, że jegomość śpi.
Ryo podszedł więc do rzeczki, kucnął nad nią powoli i zaczął płukać zakurzoną twarz.
- Pora ruszać dalej... - westchnął, kierując się ku dalszej ekspansji.

z/t Tanuza > Kwatera

Ostatnio edytowany przez Ryo (2012-11-29 00:59:54)

Offline

 

#57 2012-11-28 09:10:18

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Ludzie, którzy docierali do tego miejsca, mogli się poczuć, jakby przebywali w magicznym świecie. Być może swoją niezwykłość zawdzięczało ono ciekawemu zjawisku? Podobno wśród zamieszkujących nieopodal, okolice rzeki zostały nazwane świątynią zadumy. Nazwę swoją zawdzięczały temu, że gdy ktoś, kto pojawił się w tym miejscu, oddał się rozmyślaniom, oddzielał się niemal całkowicie od zewnętrznego świata. Z zadumy mogłeś się wyrwać tylko wtedy, jeśli tego chciałeś lub gdy docierał do Ciebie wyjątkowo silny bodziec z zewnątrz.
Oddającym się rozmyślaniom, nie dane byłoby nawet zauważyć, kiedy przy brzegu rzeki, z drugiej strony, pojawiła się kobieta. Znajdowała się nieco wyżej niż dwójka ninja, podchodziła do rzeki w wyższej jej części. Kobieta przybyła z koszem pełnym prania, który był tak ogromny, że trzymany w rękach prawie całkowicie ją zasłaniał. Nie dane było ci zatem zauważyć, że nie była ona sama. Postawiła w końcu ciężki przedmiot na ziemię i zabrała się do spełniania swoich obowiązków, do których najwidoczniej zaliczało się również robienie prania. Miała na sobie długą, nieco zużytą, długą sukienkę; zatem, gdy przystępowała do zamierzanej czynności, podwinęła ją i uklękła tuż przy bystrej wodzie.  Nagle rozległ się głośny plusk, natychmiast zagłuszony rozdzierającym powietrze krzykiem, zmieszanym z płaczem. Kobieta zerwała się na równe nogi i nie przestając zawodzić, biegła w dół rzeki, w której wyraźnie coś się znajdowało.

Offline

 

#58 2012-11-28 22:05:14

Hiyoki

Gość

Re: Rzeka

Moje rozmyślania zostały w pewien sposób naruszone, a otaczająca mnie do pewnego momentu harmonia w jednej chwili prysła niczym bańka mydlana. Plusk wody, po którym nastąpił krzyk, poderwały mnie natychmiastowo na nogi. Najpierw moim oczom ukazała się z daleka sylwetka jakiegoś chłopaka, potem kobiety całkiem niedaleko mnie. Druga postać zaczęła biec w dół rzeki, w stronę, z której nadciągały tajemnicze odgłosy i krzyki. Nie czekałem na żaden znak, sam od razu pobiegłem w kierunku, w którym biegła owa kobieta wcześniej usiłująca zrobić pranie. Nie wiedziałem co się dzieje, ale na pewno zapowiada się dość niebezpiecznie, tak mi się wydaję. Moim obowiązkiem, jak sądzę, jest sprawdzenie okoliczności i zbadanie całego zamieszania, do którego doszło. Intuicja niczego mi nie podpowiadała, nie wiedziałem czy powinienem się martwić, obawiać, czy podejść do wszystkiego z luzem i dystansem, przyjąłem bierną postawę i szedłem za głosem serca. Na szczęście zregenerowałem wszystkie siły oraz pewną część chakry, którą utraciłem podczas treningów, w razie jakiegoś niebezpieczeństwa - mogłem zareagować.

 

#59 2012-11-28 22:15:46

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Mogłeś zaobserwować, że nie tylko kobieta, ale również i to, co znajdowało się w wodzie, płynęło w twoją stronę, coraz bardziej zbliżając się do Ciebie. Coraz głośniejszy stawał się więc też lament biegnącej kobiety. Mógłbyś pomyśleć, że może ktoś się topi, jednak nie mogłeś usłyszeć, aby tonące "coś" wydawało z siebie jakiekolwiek dźwięki. Zalane łzami oczy kobiety odnalazły po krótkiej chwili twoją postać i wbiły się w nią. Jej twarz przybrała błagalnego wyrazu, czoło zmarszczyło się, oczy niemal zamknęły, pozwalając łzom spłynąć po nabrzmiałych policzkach, a usta wykrzywiły się w grymas rozpaczy. W tej całej dramatycznej sytuacji dało się usłyszeć błaganie:
-Proszę, pomóż mi. Ratuj go... Ratuj moje dziecko...!
Chwilę później potknęła się i doznała upadku, z którego najwyraźniej nie miała siły się podnieść.

Offline

 

#60 2012-11-28 22:28:30

Hiyoki

Gość

Re: Rzeka

Wszystko działo się tak szybko, że nie miałem nawet chwili na to, by przemyśleć sytuację. Wyszło na to, że to "coś", co wpadło do wody, to dziecko kobiety, która chciała zrobić wcześniej pranie, czy coś takiego. Bez zbędnych ceregieli spojrzałem na obiekt w wodzie, po czym skoncentrowałem chakrę w organizmie. Tuż po tym z moich ust wydobył się bardzo cichy, ale słyszalny w skutek wydarzenia szept:
-Hyouton... - prosty gest ręką, zwyczajne machnięcie spowodowało niewielką modyfikację otoczenia, wody konkretnie.
Dziecko płynęło wraz z kierunkiem prądu rzeki w moim kierunku, mogłem stworzyć ścianę, ale nagłe i gwałtowne zatrzymanie mogłoby uszkodzić niemowlę, o ile na tym etapie życia jest ta istotka w wodzie. Dlatego stopniowo woda zaczęła zamarzać od dna pod odpowiednim kątem, tworząc coś w rodzaju górki wschodzącej zgodnie z kierunkiem przepływu. W dalszej części była ona całkowicie zamarznięta i miała chropowatą powierzchnię zmniejszającą tacie, wszystko po to, by dziecko zatrzymało się. Manipulacja lodem na moim etapie rozwoju jest już niemalże perfekcyjna, brakuje mi kilku treningów do perfekcji. Wziąłem dziecię na ręce, lodowy twór rozpadł się i rzeka z powrotem swobodnie płynęła przez okolicę. Podszedłem do kobiety, pomagając jej wstać jedną ręką, potem podałem jej dziecko, mówiąc:
-Proszę, zrobiłem to, o co mnie pani prosiła. - na mojej twarzy nie pojawił się uśmiech, nic takiego, byłem spokojny jak zwykle, zachowywałem swoją, można powiedzieć, pokerową twarz.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Hiyoki (2012-11-28 22:29:51)

 

#61 2012-11-28 22:44:10

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

W całym tym zamieszaniu, skupiłeś całą swoją uwagę na sposobie przyniesienia pomocy kobiecie i postaci, znajdującej się w wodzie. Nic więc dziwnego, że umknęło Ci coś nieprzewidywalnego, niecodziennego. Dopiero kiedy pomogłeś wstać zrozpaczonej matce, zauważyłeś, co tak naprawdę ona ściskała, cała zalana łzami. Nie było to bynajmniej coś, czego mógłbyś się spodziewać. Dostrzegłeś, że przeoczyłeś coś niesamowicie ważnego. Obiektem twojego ratunku wcale nie było dziecko, ale kukiełka. Drewniana postać przedstawiała chłopca, mniej więcej dziesięcioletniego, o słomkowych włosach i charakterystycznych, kukiełkowych oczach w kolorze głębokiego brązu. Po tych krótkich oględzinach mogłeś stwierdzić, że lalka była wręcz idealna, niesamowicie ciężko było ją od różnić od żywej istoty. Matka tuliła swoje "dziecię", ciągle szepcząc przy tym słowa uznania dla Ciebie, pełne radości i wdzięczności. Jednak jej wzrok już Cię nie zaszczycił, gdyż cała jej uwaga została skupiona na okazywaniu miłości tej kukle. Po chwili, ciągle mówiąc przez łzy, odezwała się do Ciebie:
-Naprawdę nie wiem, jak mam Ci dziękować. Gdyby nie Ty, gdybyś mi nie pomógł... - widocznie nie mogła znieść nawet myśli o tym, co mogłoby się stać. Jej oczy znów zaniosły się płaczem, a ciało, wciąż ściskające chłopca, poczęło delikatnie drgać.

Offline

 

#62 2012-11-29 00:12:39

Hiyoki

Gość

Re: Rzeka

Dopiero po całym zamieszaniu udało mi się dostrzec coś w zasadzie bardzo dziwnego. Obiektem, który uratowałem, nie było dziecko, a zwykła kukiełka dokładnie je przypominająca. Dokładniej ujmując, to owa kukiełka przypominała kilkuletniego chłopca, nie miałem zielonego pojęcia o co tutaj chodzi. Kobieta zalana łzami szczęścia ciągle dziękowała mi za pomoc, stałem spokojnie, na chwilę w pewnym momencie się uśmiechając, jedynie na chwilę, w geście podziękowania za jej wdzięczność, że tak to ujmę.
-Nie ma za co, naprawdę to drobiazg. Nie oczekuję niczego w zamian, chciałem po prostu pomóc. Jedna rzecz jednak mnie intryguje, a mianowicie fakt, iż jest to kukiełka, a wyraża się pani o nim, jak o dziecku. Czy ta kukła ma dla pani jakąś szczególną wartość? - spytałem wprost, będąc ciekawym tego zachowania.
Po chwili zauważyłem drgania laleczki, ledwo widoczne, jednak moje wyczulone zmysły pozwoliły mi je zaobserwować. Starałem się od razu zregenerować utraconą ilość chakry, tej nigdy za wiele, energia regenerowała się niemalże bez mojej ingerencji.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#63 2012-11-29 00:30:46

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Drgania laleczki nie pochodziły jednak z jej własnych ruchów, ale na wskutek przebywania w niewielkiej odległości z ciałem matki. Ekscytacja, związana z jakimkolwiek dowodem, na żywotność lalki, zostały zatem szybko rozwiane. Kiedy jednak padło twoje pytanie, sytuacja diametralnie się zmieniła. Kobieta natychmiast uspokoiła się, a jej łagodna, choć nieco przerażona twarz, nabrała tera bardziej dzikiego wyrazu. Spojrzała na Ciebie i dość twardym, oschłym głosem, odezwała się, jeszcze mocniej przyciskając do siebie drewniane ciało.
-Ależ co Pan wygaduje?! O co Panu chodzi z tą kukłą? Jak śmiesz tak mówić o moim synku!
Wyraźnie była wściekła. Wydawać by się mogła nieco obłąkana, zatracona... Jakby nie dopuszczała do siebie myśli, że rzeczywiście możesz mieć rację.

Offline

 

#64 2012-11-29 00:40:11

Hiyoki

Gość

Re: Rzeka

Reakcja kobiety na moje pytanie była w zasadzie nieodpowiednia, nieuzasadniona. Przecież nie zachowałem się w jakiś ordynarny sposób, byłem grzeczny i taktowny, toteż dziwiłem się skąd jej nagłe oburzenie. Widać coś jest nie tak, widać, że ona naprawdę traktuje tą lalkę jak coś więcej, niż jedynie przedmiot, jak własnego syna - sposób w jaki o niej mówi, reaguje na fakty z nią powiązane, ściska ją i przytula - wszystko to wskazuje na niecodzienną sytuację.
-Pani wybaczy, jeśli kogoś uraziłem, nawet w zamysłach nie miałem takich intencji. To po prostu czysta ciekawość, nie śmiałbym obrazić osoby, której nawet nie znam, rzadko zresztą posuwam się do obrażania innych. Jeszcze raz przepraszam, najwidoczniej poczuła się pani skrytykowana, nie chciałem zachować się w ten sposób. Czy jest coś jeszcze, co mógłbym dla pani zrobić? - przeprosiłem z taktem i grzecznością, po czym zadałem odpowiednie pytanie, które miało załagodzić jeszcze sytuację.
Moja chakra osiągnęła z powrotem maksymalny poziom.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#65 2012-11-29 00:55:46

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Matka uspokoiła się nieco, choć nie wypuszczała ciągle lalki ze swoich intensywnych objęć. Spojrzała na Ciebie, słuchając Cię uważniej i jej twarz trochę się rozpogadzała. Kiedy zaoferowałeś jeszcze swoją pomoc, uśmiechnęła się i skinęła głową. Bez słowa poszła w górę rzeki, gdzie zostawiła swoje pranie i miała nadzieję, że podążysz za nią. Postawiła kukiełkę na ziemi, a ta jakby stanęła. A przynajmniej potrafiła się utrzymać w pozycji pionowej. Trzymając ją ciągle za prawą rękę, zaczęła zbierać ubrania porozrzucane na ziemi, ciągnąc za sobą lalkę. Ta przewróciła się, lecz kobieta zdawała się tego nie dostrzegać. Ciągle dzierżąc jej rękę, podchodziła od jednej części odzienia do drugiej, zbierając je do wielkiego kosza. Miotająca się matka i tarzająca się za nią na kolanach kukła dawały niewątpliwie ogólnie żałosny obraz. Wtem kobieta odwróciła się do Ciebie i z uśmiechem na ustach, spytała:
-Pomógłbyś mi z tym koszem kochanieńki? Jak widzisz, mam ręce zajęte.
Wskazała na półleżącą obok niej kukłę i gdy zdała sobie sprawę z tego, w jakiej pozycji się znajduje, podniosła ją szybko i znów wzięła ją na ręce.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2012-11-29 00:56:21)

Offline

 

#66 2012-11-29 01:12:28

Hiyoki

Gość

Re: Rzeka

Uspokoiło mnie to, iż sama kobieta ochłonęła i na jej twarzy zagościł nawet uśmiech. Oczywiście kiedy wyraziła prośbę o pomoc, poszedłem od razu za nią, w górę rzeki. Pomagałem jej zbierać ubrania do wielkiego kosza, co jakiś czas kątem oka widząc zachowanie tej pary, o ile można nazwać tak dziwną kobietę z kukiełką. Lalka co chwilę się przewracała, a "matka" ciągnęła ją po ziemi, porządkując ciuchy. Rzeczywiście nie wyglądało to zbyt fajnie, może spotkało ją w przeszłości jakieś nieszczęście i to przez nie się tak teraz zachowuje, kto wie.
-Oczywiście, że pani pomogę. Gdzie mam to zanieść? - spytałem grzecznie z jak zawsze towarzyszącym mi spokojem.
Zacząłem się and tym wszystkim zastanawiać i doszedłem do wniosku, że sytuacja jest naprawdę dziwna. Nie przejmowałem się jednak niczym, skoro już się zaoferowałem, pomogę jej i dokończę to, co zacząłem. Bez względu na wszystko muszę po prostu pomóc tej kobiecie.

 

#67 2012-11-29 01:21:09

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Kobieta bardzo się ucieszyła, kiedy zobaczyła, że z takim zaangażowaniem jej pomagasz. Nie podziękowała Ci jednak, choć wdzięczność gdzieś tam w niej, w środku się kryła. Być może stwierdziła, że wyjdzie na nieudacznicę, jeśli będzie Ci tak ciągle dziękować? Kto wie... Z dzieckiem na jednym ręku, wskazała Ci drogę tą drugą, nie obciążaną niczym, po czym sama udała się w tamtym kierunku. Odwróciła się jeszcze do Ciebie i machnęła ręką, żebyś się pospieszył. Powoli zostawialiście za sobą rzekę, zagłębiając się nieco w las. Wtedy odezwała się do Ciebie:
-Jesteś dobrym człowiekiem... Myślałam, że wszyscy wyginęli na wojnie... Co Cie tu sprowadza?
Rozmowa z Tobą nie przeszkodziła jej w odnajdowaniu właściwej drogi między drzewami, nawet nie wytyczonej przez żadną dróżkę. Gdy las się rozrzedził, wyrosły przed Wami niewielkie budyneczki. Zapewne to tu mieszkała.
[zt->Budynki Mieszkalne]

Offline

 

#68 2012-11-29 01:32:57

Hiyoki

Gość

Re: Rzeka

Szliśmy w różnych kierunkach, z każdą chwilą oddalając się od rzeki, w końcu doszliśmy do lasu, na którego końcu zauważyliśmy budynki mieszkalne, sądziłem, że to musi być okolica, w której mieszka. Z ostrożnością rozglądałem się wokół siebie, szukając jakichś podejrzanych rzeczy, osób, czy czegokolwiek innego, co mogłoby wzbudzić u mnie poczucie niebezpieczeństwa i niepewności. Może i okoliczności na to nie wskazywały, jednak zawsze mogło stać się coś złego, ostrożności nigdy za wiele.
-Dziękuję, to bardzo miłe. Cóż, osobiście nie brałem udziału w wojnie, moja rodzina nie poinformowała mnie o niej, na czas wojny znajdowałem się w niemalże odizolowanym od świata miejscu. Gdybym wiedział, że trwa walka o dobro świata ninja, zapewne bym pomógł. W sumie nie mam konkretnych celów z wizyty w Shisou, przybyłem tutaj, ponieważ podróżuję po świecie, całkiem niedawno opuściłem rodzinne ziemie - Airando. - odpowiedziałem miłym tonem na jej słowa, ciągle idąc za nią.

[zt ->Shisou, Budynki mieszkalne]

 

#69 2013-01-04 17:31:55

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Rzeka

Lecieliśmy na dość dużych wysokościach, dlatego też mało kto mógł zobaczyć nas, chowających się od czasu do czasu za chmurami. Choć nie wiedziałem, gdzie dokładnie znajduje się cel naszej podróży, zdawałem sobie sprawę z tego, czego szukałem. Postanowiłem bowiem zakończyć nasz podniebny lot dopiero wtedy, gdy ukazałoby nam się jakieś duże miasto. Pomyślałem bowiem, że w takim właśnie miejscu byłaby większa szansa na to, by spotkało nas coś ciekawego.
   Póki co nic nie wskazywało jednak na to, że nasza wycieczka się kończy. Wręcz przeciwnie. Pod nami znajdowały się tylko lasy i łąki. Wciąż lecieliśmy jednak nad rzeką, która była jakby naszym drogowskazem, dokąd lecieć. Nie narzekałem jednak z tego powodu ani trochę. Czułem się wspaniale lecąc tak w przestworzach, mogłem zapomnieć o całym świecie. Wiatr rozkosznie szarpał moje włosy, a słońce opalało nieodziane części ciała.
   Odwróciłem się do Akio, aby sprawdzić, jak znosi podróż. Odezwałem się do niego. I jak Ci się podoba? chyba nie jest aż tak źle, co? Uśmiechnąłem się i znów spojrzałem przed siebie. Jak mogłem wcześniej na to nie wpaść? Przecież to takie niesamowite!

[z/t oboje --> Ta no Kuni » Miasto]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2013-01-04 17:33:21)

Offline

 

#70 2013-01-26 01:26:37

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

Ryo odczuwał niemałe zmęczenie, spowodowane długą podróżą. Przebył już kilka ładnych prowincji i miał na chwilę obecną dość tułania się po świecie. Na jego szczęście był już w Kraju Ognia, który wyznaczył sobie wcześniej jako miejsce do postoju.

Shisou przywitało go jak zwykle ciepło. W Kraju Ognia panowało niezmienne ciepło, dlatego też Kiyoshi lubił te państwo. Pozwalało mu się odprężyć i co najważniejsze odpocząć, na co nie mógł liczyć w mniej cywilizowanych miejscach, a które zwiedził i miał ich serdecznie dosyć.

Rozbił obóz przy rzeczce, rozłożył posłanie i jakby nigdy nic zasnął, twardym i niezłomnym snem, aż do świtu, kiedy to postanowił rozpocząć dzień od treningu. I to całkiem ciężkiego treningu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
________________________

Akcept by Katsuro

Zmęczony i wycieńczony, opadł jak kłoda. Posłanie, na które się położył, natychmiast zwilgotniało od jego potu, jak i od wody, z którą dzisiaj nadzwyczaj intensywnie obcował.

Ryo ponownie zasnął nim zdołał na dobre pojąć swoje zmęczenie. Wyciągnął się jak długi, od czasu do czasu chrapnął. Na szczęście, nikt tego nie słyszał.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-01-26 11:28:06)

Offline

 

#71 2013-01-30 17:20:57

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Rzeka

     Nim świt nastał, Ryo ponownie pochował swoje manatki, szczęśliwy gdzieś tam w głębi siebie, że nauczył się czegoś pożytecznego, a i jest też niedaleko celu, do którego zmierza od kilku dni. Musiał dostać się na wyspę handlową, albowiem tylko tam można było dostać broń, na której mu tak cholernie zależało. Uważał, że dzięki niej, powinien być w stanie pokonać wielu wrogów, w tym tego, co planuje go pokonać od kilku lat. Przyrzekł sobie wówczas w komnacie, gdzie płakał cały dzień, że nim skona, zabije go, zabije za to jak bardzo zniszczył mu dzieciństwo. Zabije zimną krwią.

     Był gotowy. Wszystko miał spakowane, nie pozostało nic, jak ruszać w dalszą podróż. W Shisou nie trzymało go nic, poza piękną pogodą, dlatego bez choćby krzty nostalgizmu, pokierował się dalej na wschód. Do kolejnej prowincji.

z/t Yu no Kuni => Miejsce bitwy

Offline

 

#72 2013-02-21 19:42:09

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Wszedłem spokojnie na tereny tutejszej rzeki. Cóż, był to dość urokliwy widok i nie spodziewałem, że aż tak mi się spodoba. W stateczności postanowiłem, że tutaj zrobię sobie jakąś przerwę bo po ostatnich wydarzeniach. Tak jak miejscowi mówili, trawa tutaj była naprawdę wyjątkowo miękka co dodawało temu miejscu dodatkowych punktów dla relaksu. Położyłem się po pobliskim drzewem, założyłem kaptur na głowę i zamknąłem oczy. Uznałem, że jest to odpowiednia chwila by zrobić sobie krótką drzemkę.

Offline

 

#73 2013-02-24 00:43:39

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Rzeka

Przybyłem chwiejnym krokiem nad rzekę. Podróż wcale nie była męcząca, ani zbyt ciekawa jak to zwykła podróż. Przebycie paru prowincji, w których czasem się zatrzymałem by uzupełnić swoje zapasy. Niestety, albo stety nie przytrafiła mi się żadna przygoda po drodze. Każdy ninja przeważnie z takich podróży wyciągał jakieś wnioski lub jakieś historyki. Ja jednak w nie, nie wierzyłem. Bo jak można uwierzyć w coś czego się nie widziało ? Na ten moment mogłem uwierzyć tylko w jedno. W to, że podczas mojej wędrówki dosyć ciekawy trening.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_____________________

Akcept by Katsuro

Trening ten był strasznie męczący. Zadziwia mnie fakt, że udało mi się tak daleko po nim wędrować jeszcze. Rozmyślając tak sobie spokojnie zauważyłem, że tuż obok mnie leży chłopak, który postanowił chyba sobie pospać. Dlatego też coś mnie ruszyło i miałem ochotę go poznać. Dlatego też usiadłem obok niego, a raczej pięć metrów od niego wyczekując jak on się obudzi.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-02-24 01:05:32)

Offline

 

#74 2013-02-24 01:02:49

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Straciłem nad moją drzemką kontrolę i przemieniła się ona w dość długi sen. Wstałem jednak tylko i wyłącznie dlatego, że wyczułem czyjąś obecność. Nie wydawało mi się, że ta osoba była wrogo nastawiona, bo gdyby tak było już dawno wąchałbym kwiatki od spodu. Tak więc z cichym westchnieniem, wstałem żałując jednak, że zostałem obudzony. Chłopak nie odchodził, a ja nigdy zbytnio nie lubiłem ciszy, dlatego postanowiłem rozpocząć rozmowę:
- Ładna pogoda, prawda ? Idealna do odpoczynku nad rzeką... - powiedziałem do nieznajomego licząc, że od tego rozpocznie się jakaś konkretniejsza
rozmowa. Nie patrzyłem na twarz przybysza, jednak tym razem miałem nadzieję, że poznam kogoś kto będzie w przybliżonym do mnie wieku. Końcówka ostatniego spotkania z Hiyokim jakoś odepchnęła mnie od tego trochę młodszego pokolenia. Chciałem miec od nich spokój na jakiś czas.

Offline

 

#75 2013-02-24 15:59:59

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Atmosfera panowała miła, dwójka młodych ninja siedziała obok siebie przy cicho płynącej wodzie. Zapowiadało się naprawdę romantycznie, kto wie co z tego może wyniknąć. W końcu w okolicy są sami, no prawie. Gdzieniegdzie wałęsają się różne zwierzęta, od saren do dzików, czy innych takich podobnych, no.

Młodszy z nich obudził się i prawdopodobnie rozciągając wypowiedział kilka słów w stronę drugiej osoby. Niestety temu zabrakło czasu by odpowiedzieć, gdyż obydwoje mogli wyczuć obecność trzeciego człowieka lekko nad nimi. Spoglądając na niego czy też nie, leżał sobie mimowolnie, opierając głowę o prawą rękę.

- Tak, idealna pogoda – Odrzekł trzeci, zamaskowany koleś, bardzo dziecinnym głosem. Wyglądał młodo. Strój dopasowany miał idealnie do panującego otoczenia. Leżał bez koszulki nad rzeką, prawdopodobnie mieszkaniec, lecz tego nie można wywnioskować. Przy prawej nodze, przymocowaną miał kaburę na broń i kilka innych pasków. Co dziwnego, na twarzy miał drewnianą maskę, pomalowaną na biało. Bez otworów na usta czy także oczy. Dlatego jego głos wydawał się trochę zakłócony.

Offline

 

#76 2013-02-24 17:32:05

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Rzeka

Siedziałem spokojnie obok nieznajomego ninja oczekując jak w końcu się obudzi. Nie miałem złych zamiarów. Po prostu szukałem towarzystwa. Od tak dawna nie miałem okazji z nikim porozmawiać. Kiedy już w końcu się obudził wypowiedział te parę słów w moim kierunku.
- Tak to prawda. Dobrze jest czasem po ciężkim treningu posiedzieć nad rzeką.. - powiedziałem, po czym poddałem mu rękę mówiąc - Jestem Akemi, a ty ? - zapytałem nadal z wyciągniętą ręką. Miałem nadzieje, że natrafiłem na osobę normalną. Nie miałem znowu walczyć z kimś komu się uroiło, że jestem jego największym wrogiem. Rozmyślając tak o tym zauważyłem, że muszę podwinąć rękawy u dłoni, ponieważ widać nitki u nadgarstków. Nie chciałem się teraz tym chwalić. Kiedy to już zrobiłem odezwał się do nas jakiś zamaskowany mężczyzna. Nie odpowiedziałem nic na jego słowa, wyglądał zbyt podejrzanie.

Offline

 

#77 2013-02-24 18:29:06

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Spokój był rzeczą strasznie ulotną. Mój odpoczynek najpierw przerwał jakiś chłopak, jednak on pozwoliłby mi dalej odpoczywać. Później jednak pojawiła się jedna osoba, która zaintrygowała mnie na tyle, że nie mogłem już relaksować się drzemką nad rzeką. Kiedy pierwsza osoba, która tutaj przybyła podała mi rękę i przedstawiła się, wiedziałem, że nie będzie to ten sam typ człowieka co ostatnio. I był chyba też w moim wieku... Pewności nie miałem, bo byłem jeszcze zaspany, a kaptur lekko zasłaniał mi oczy.
- Tamotsu, miło mi... - powiedziałem spokojnie, po czym odwzajemniłem podanie dłoni, uśmiechnąłem się i wstałem. Spojrzałem teraz na drugą osobę, która przerwałą moją chwilę relaksu. Postanowiłem zadac mu jedno ale dość konkretne pytanie:
- Masz do nas jakąś sprawę, że wtrącasz się nam w rozmowę ? - powiedziałem spokojnie, uprzejmym tonem by nie wyszło, że od razu chłopaka atakuję. Byłem ciekawy, bo może ma on jakieś NORMALNE zadanie, z którym sam sobie może nie poradzić.

Offline

 

#78 2013-02-24 23:01:40

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Obydwoje zauważyli obecność trzeciej osoby, która spokojnie odpoczywała sobie obok nich. Nie została miło przywitana, więc od razu sama zaczęła drążyć różne tematy. Jego maska wciąż była ściśnięta, można zauważyć jak nie dopływa tam powietrze, aż dziwne, że w ogóle oddycha. Lewa ręka podpierała głowę, a prawa masowała umięśniony brzuch.

- Yare yare, napaleńce.. ale żeście nie mili.. nikt was nie nauczył kultury i wychowania ? - Uśmiechął się lekko, choć co prawda nie było tego widać - Nie mam do was żadnej sprawy, ale możecie sobie już stąd iść, ponieważ to nie jest wasze miejsce. Tacy jak wy nie powinni tutaj przebywać sami. Ohoho, zapytać czemu. Tak tak ! Bo ja tutaj jestem ! a... Kim ja jestem ? - Zrobił chwilę przerwy, po czym robiąc mostek, stanął na rękach i wyginając się ustał na ziemi. - Jestem tobą i tobą, potrafię czytać w myślach, więc proszę uważajcie na to co o mnie sądzicie po cichu!

Choć nie wypowiadał się zrozumiale, to i tak wedle intencji, powinni go zrozumieć. Chyba nie był za bardzo za tym, żeby walczyć o miejsce. Więc o co może mu chodzić, cóż przekonajmy się. Opuścił ręce i zrobił krok w tył, przykucnął i zaczął swobodnie składać pieczęcie.

Offline

 

#79 2013-02-26 20:00:12

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Rzeka

Spoglądałem na kogoś kto twierdził, że jest mną i Tamotsu. Wariaci jednak są najgorsi, trudno ich zrozumieć i na dodatek stają się po jakimś czasie agresywni. Ten był szczególnie irytujący. Następną sprawą było to, że starał się wmówić nam, że potrafi czytać nam w myślach. Kompletnie zgłupiał, a mi za bardzo nie chciało się go słuchać. Na początku chciałem całkowicie dać sobie z nim spokój, jednakże ruszyło mnie coś i powiedziałem:
- Daj sobie spokój.. I tak nic nie wskórasz, a ja się stąd nie zamierzam ruszać -mówiłem, a kiedy skończyłem ten zaczął wykonywać pieczęcie. Owe ruchy przypomniały mi o pewnym treningu, który niedawno odbyłem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

To był jeden z moich lepszych treningów jakie odbyłem, a było ich jak na razie nie wiele. Jednakże moim problemem i mojego towarzysza był ten zamaskowany mężczyzna, który najprawdopodobniej chciał nas zaatakować.
- Co robimy ? - powiedziałem do Tamotsu ustawiając się w pozycji obronnej.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-02-26 20:17:33)

Offline

 

#80 2013-02-26 20:22:27

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Humph... Gdybym wiedział, że będzie tak łatwo go obrazić pewnie użyłbym innych słów. Niestety, czasu się nie da cofac i... Chwila, czy on powiedział, że potrafi czytac w myślach ? Wydawało mi się to nierealne i to nie z tego powodu, że zwykły szary człowiek uważał, że tak nie może byc. Gdyby była to prawda to dziwny chłopak w masce na pewno nie obraził się za moje słowa, bo w myślach cały czas mówiłem sobie, że nie chce go obrazi (co zaznaczyłem w ostatniej linijce postu). Tak więc jego jedna "umiejętność" była raczej wymysłem tego biednego, skołowanego, ukrytego pod tą maską umysłu.
- Nie umiesz czytac w myślach. Nie jesteś ani mną ani Akemi'm. Jesteś kimś, kto ma spore problemy umysłowe, nie uważasz ? Nie mam zamiaru Cię obrażać, ani zranic. Jeżeli jednak mnie zaatakujesz nie będę się ograniczał... - powiedziałem spokojnie, spoglądając serdecznym wzrokiem na dziwaka w masce. No nic, jeżeli to nie podziała to na prawdę będę musiał się go pozbyć albo mocno poobijać.
- Przygotuj się na walkę, nie sądzę, że ten dzieciak przemyśli moje słowa... - powiedziałem do Akemi'ego i sam stanąłem w pozycji, która pozwala mi na wykonanie uniku w każdą stronę.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.ninjaclanwars.pun.pl