Ogłoszenie


#161 2013-07-28 19:52:27

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Staruszek błyskawicznie stracił swoje życie, zacząłem poważnie wątpić czy aby na pewno był weteranem mojego klanu. Ktoś kto przeżył tyle lat ciągłych misji aby móc nosić to miano musiał posiadać nieco większego umiejętności. Nawet jeżeli jego ciało osłabło to jednak taka śmierć nie pasowała do tego miana. Nie znałem go co prawda zbyt dobrze i mimo, że nie wydawał się zbyt przyjaznym osobnikiem, zrobiło mi się go żal. Wszystko wskazywało na to, że wykorzystywał swoją córkę jednak trzeba mu przyznać że w przypadku oceny przyszłych zięciów miał akurat rację. Nie miałem jednak czasu rozważać dłużej nad egzystencją tego człowieka, którego imienia nawet nie poznałem. Kowale po raz kolejny mnie zaskoczyli używając techniki, która nie przypominała niczego co do tej pory widziałem. Po raz kolejny zwątpiłem w prawdziwość ich słów odnośnie wykonywanego zawodu. Ktoś z takimi umiejętnościami spokojnie mógłby zostać ninja, a ktoś z takimi możliwościami z pewnością nie pała się kowalstwem. Wyjąłem z kabury kunai i wyrzuciłem go w śnieg około 20 metrów przed jaskinią  w nadziei, że odległość jest wystarczająca aby uniknąć techniki, a nawet jeżeli nie to że śnieg złagodzi jej działanie. Następnie objąłem dziewczynę tak jakbym chciał ją  obronić własnym ciałem i przy pomocy zdolności klanowej przeniosłem się do mojego gabinetu w Enko.
[z/t->Enko-> Siedziba klanu-> Mieszkanie Lidera]
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#162 2013-07-28 19:52:42

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Pojawiłem się przy wyrzuconym wcześniej kunai, był to swojego rodzaju zakład gdyż równie dobrze mogłem pojawić się w środku pola lawy. Liczyłem jednak, że to się nie stanie mimo wszystko byłem przygotowany na natychmiastowe przeniesienie się do jednej z pieczęci znajdujących się w okolicach Enko. Nie było mnie tutaj zaledwie dwie minuty wątpiłem czy przeciwnicy zorientowali się w tym co się stało. W każdym razie zamierzałem ich przyjąć z otwartymi ramionami. Pochwyciłem kunai, do którego się przeniosłem, miałem zamiar go użyć aby pozbawić ich życia.
- Pani już nie ma w okolicy więc nie muszę być już grzeczny! Wygląda na to, że koniecznie szukacie walki więc zamierzam wam ją dać, jednak uprzedzam że będzie was ona kosztowała życie! Jednak nim wam je odbiorę odpowiedzcie mi na pytanie kim jesteście?! Bo pierwszy raz spotykam kowali o takich umiejętnościach!- powiedziałem podniesionym głosem w nadziei że moi przeciwnicy przestaną się ukrywać na grzbiecie jaskini, a sam nie chciałem wchodzić do środka gdyż nie wiadomo co mnie tam czeka.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#163 2013-07-29 10:02:46

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Plan Namikaze udał się, można rzec, że idealnie. Kobieta wylądowała w bezpiecznym miejscu, a sam Akio również pozostał nietknięty. Kiedy znalazł się na miejscu ponownie, minęła może raptem minuta. Przeciwnicy nie wiedzieli nawet co stało się z kobietą, ale interesowało ich tylko, czy ich przeciwnik umrze. Przecież to przez jego werdykt nie była ona teraz w ich rękach.
- Dziękujemy za komplementy. Jak widzisz, nie pracujemy w kuźni nadaremno. Wyćwiczyliśmy tam naszą siłę i wytrzymałość, a inne cechy... Cóż, w młodości byliśmy zabójcami. Możemy to powiedzieć, skoro i tak zaraz stracisz głowę. - krzyknął jeden z braci.
Mniej więcej w tym samym momencie jego bliźniak, Zen, wytworzył ogromną ilość wody, która przybrała kształt łba jakiegoś zwierza i pomknęła w kierunku Namikaze. Akio mógł jeszcze zauważyć, że jego przeciwnik wyciąga rurkę, z której wydmuchuje się bańki. Następnie obraz przysłoniła mu woda. Co zrobi lider klanu?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#164 2013-07-29 10:59:32

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Tchórze, po raz kolejny postanowili zaatakować mnie z dystansu, nie lubiłem tego typu pojedynków. Jak na byłych zabójców, choć bardziej aktualne jest raczej jako zabójcy bo jak widać wciąż nie porzucili swego fachu, to dość skrupulatnie pilnowali aby nie zabrudzić sobie rąk bezpośrednią walką. Mimo, że to była moja kolejna walka z tego typu przeciwnikiem wciąż nie wymyśliłem skuteczniejsze taktyki niż uderzaj pierwszy albo się męcz. W tym wypadku wszystko zapowiadało raczej tą drugą, musiałem przeczekać ich ataki dystansowe najlepiej robiąc to w taki sposób, żeby to oni się męczyli, a nie ja. Postanowiłem więc, nie ruszać się z miejsca i zaczekać na rozwój wydarzeń, zastanawiało mnie też o co chodziło z tymi bańkami. Wziąłem głęboki oddech, świadomy faktu, że za chwilę może mnie spotkać przymusowa kąpiel w pędzącej w moim kierunku wodnej kreaturze. Następnie złożyłem pieczęcie, a moje włosy natychmiast wydłużyły się otaczając moje ciało niczym pancerz. Technika ta miała swoje minusy zwłaszcza wśród śnieżnej okolicy taki "kasztanowy" jeż musiał wyglądać komicznie. Liczyłem jednak, że wykona swoje zadanie i dzięki swoim właściwością pozwoli mi obronić się przed atakami przeciwników.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-07-29 11:16:27)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#165 2013-07-29 11:57:24

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Akio sprawnie obronił się przed wodą. Kiedy jego włosy ponownie wróciły do normalnego stanu, w jego kierunku poruszył się Zan. Robił to naprawdę szybko (200 szybkości). Widać było, że jest zły, ale wydawało  się, że jakby kontroluje swoje negatywne emocje, a one dodają mu siły. Najwidoczniej nie chciał ponieść się czemuś nad czym nie da się zapanować. Jego brat tymczasem najwidoczniej obserwował, bo nie wykonywał żadnych ruchów. Cóż, to może być okazja dla rudego. Jeśli uda mu się uniknąć ciosu, który chce wymierzyć mu Zan (Siła 170, Szybkość 200) będzie mógł mieć dostęp do drugiego brata. Najwidoczniej jest to jedna z takich sytuacji, które decydują o szybkim zakończeniu boju. Jeśli tylko Namikaze będzie na tyle prędki, to jeden z przeciwników umrze i to szybko.

Offline

 

#166 2013-07-29 14:46:48

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Od dłuższego czasu chciałem wypróbować pewną sztuczkę jednak brakowało mi jednak pewności siebie. Teraz jednak odniosłem wrażenie, że mój przeciwnik nie jest w stanie ie kontrolować się normalnie postanowiłem to wykorzystać. Być może nie potrzebnie podejmowałem ryzyko jednak dodawało to smaczku naszej walce. Złożyłem odpowiednie pieczęcie po czym wciąż patrząc w oczy mojego przeciwnika użyłem jutsu(umysł:50). Jeżeli wszystko poszło zgodnie z planem powinienem zniknąć  z oczu mojego przeciwnika, a ten powinien zostać unieruchomiony przez genjutsu. Nie czekałem jednak by sprawdzić czy technika zadziała ruszyłem w jego kierunku (szybkość: 115) z zamiarem poderznięcia mu gardła klanowym kunaiem. Trzeba przyznać, że nie czułem zbytniego poczucia winy rozpoczynając atak, który miał pozbawić życia mojego przeciwnika. Następnie używając tego samego kunai na którym wciąż były ślady krwi postanowiłem zabić jego brata. W tym celu wlałem w niego chakrę natury fuuton i posłałem w ostatniego przeciwnika(Szybkość 220).
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-07-29 22:25:42)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#167 2013-07-29 22:33:43

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Akio brutalnie potaktował swojego przeciwnika. Postanowił złapać go w Genjutsu, które na nieszczęście dle kowala powiodło się. Został unieruchomiony i zabity przy pomocy kunai'a. Akio mógł być zadowolony, ale podniósł poprzeczkę rzucając bronią w przeciwnika. Kunai trafił go w klatkę piersiową, ale nasączenie chakrą dodało mu prawdziwą moc, przez co ubił wroga i miejscu. Zen i Zan, obaj bracia, byli nieżywi. Lider klanu Namikaze załatwił ich bez większych problemów. Cała skomplikowana sytuacja działa się tutaj w ułamkach sekund, dlatego mężczyźnie pomogła jego szybkość. Rudas na sam koniec znalazł naszywkę z symbolem jego klanu. Wziął ją w rękę i odszedł...

KONIEC SESJI

Offline

 

#168 2013-07-31 12:01:00

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Walka nie była zbyt wymagająca chociaż jak na kowali radzili sobie całkiem nieźle, cała ta sytuacja wydawała mi się lekko nielogiczna. Widocznie zwyczaje panujące w innych krajach znacznie różniły się od tego co poznałem w kraju wiatru. Pozostała mi jeszcze jedna rzecz do zrobienia, naszywka którą znalazłem wskazywała na to, że staruszek faktycznie pochodził z klanu Namikaze. Musiałem się tym zająć, w końcu był moim krewniakiem. Udałem się więc z powrotem do jaskini, gdzie z fragmentów kamieni które odpadły w wyniku naszej walki przygotowałem grób w którym pochowałem staruszka. Nie było to nic nadzwyczajnego, ale z pewnością był to lepszy los niż zjedzenie przez okoliczne zwierzęta. Wśród kamieni umieściłem symbol klanowy jednocześnie nakładając na niego własną pieczęć, na wypadek gdyby jego córka chciała kiedyś odwiedzić to miejsce w co mocno wątpiłem. Spędziłem trochę czasu na drzemce w jaskini regenerując chakrę. Kiedy się przebudziłem miał wrażenie, że o czymś zapomniałem. Postanowiłem zrezygnować z dalszej podróży przez ten kraj miałem nadzieję, że Shinsaku znajduję się bliżej kraju błyskawic niż ja teraz. Przy okazji może uda mi się nawet odnaleźć Ayane.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
[z/t-> Shinsaku( Ronin no Kuni [Kraj Uciekiniera] -> Siedziba Wyrzutków -> Główny budynek organizacji - pokój lidera)]


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#169 2013-08-04 13:30:19

Daiki

Gość

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Z każdą chwilą czułem, iż zbliżam się do mojego domu, a wraz z tym robiło mi się coraz cieplej, po prostu. Chłód mi nie przeszkadzał, było zimno, ale strój, który wręczył mi mój wybawca, idealnie się sprawdzał, dodatkowo pozytywne emocje podwyższały temperaturę mojego ciała. Cieszyłem się, że już kilka kroków, w przenośni, dzieli mnie od Kokkai. A mam przecież tyle ambitnych planów do zrealizowania, muszę zająć się wieloma rzeczami, z tego, co widzę. Najbardziej jednak zależy mi na treningu, to priorytet, muszę rozwijać swe zdolności, miałem przecież trzyletni zastój. W którymś momencie mojej podróży spotkałem jakąś staruszkę, która zabłądziła na jednym ze szlaków, na szczęście tym, którym szedłem ja. Śnieg utrudniał jej widoczność, jednak mi w niczym nie przeszkadzał, dlatego właśnie postanowiłem jej pomóc. Chciała się dostać do Baigai, poszedłem z nią, i tak przecież miałem po drodze. Chciałem przeprowadzić ją przez spowite śniegiem i chłodem tereny Tetsu no Kuni aż do samiutkiej siedziby klanu Kiyoshi. Dzieliło nas jednak jeszcze Sashikan.

[zt -> Sashikan, Miasteczko]

 

#170 2013-08-30 16:58:19

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Okryta płaszczem, bezsilnie walcząc o każdą iskierkę ciepła kroczyłam poprzez spowite wszechobecnym śniegiem lodowe pustkowia. Jeśli nawet rodzimy klan wysłał za nią list gończy, nie możliwym jest by dotarł za nią przez tą lodówę, któż normalny bez solidnego powodu by zapuszczał się w tą przeklętą prowincję. Całe szczęście po drodze znalazłam jaskinię, choć był to niemal przypadek, ale nie ma co, bo prawdopodobnie gdyby nie to znalezisko, zamarzłabym na kość. Penetrując powoli jaskinię, w końcu wykorzystując swoje umiejętności klanowe, rozpaliłam dość spore ognisko, jeszcze nigdy ogień nie był dla mnie czymś tak kochanym jak dziś. Przeczekując najgorsze chwile, ogrzałam się przy płomieniach, a gdy siły powróciły ruszyłam ponownie w drogę, będąc coraz bliżej Sashikan.
[z/t->Sashikan]

Offline

 

#171 2013-11-08 12:12:20

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #3
   Dwójka bohaterów wdzierała się powoli w świat, którego słońce nie było zbyt częstym gościem. Gospodarował tu przede wszystkim lód i śnieg, który jednak za nic miał sobie wygodę przybywających. Obficie sypał się z wiecznie zachmurzonego nieba, lepiąc się do ubrań wędrowców i szybko wychładzając ich rozgrzane od podróży ciała. Gdzie nie spojrzeć - dało się zaobserwować jedynie wszechobecną biel, która oczywiście miała w sobie coś niezwykłego i chwytającego za serce, jednak kwestie estetyczne powinniśmy zostawić każdemu do własnej oceny. Jedynie spoglądając za siebie można było dostrzec ostatnie akcenty zieleni Kraju Ziemi, choć i tak nie tak bardzo intensywne, jak w innych częściach kontynentu.
   Co jakiś czas można było dostrzec odciśnięte w śnieżnym puchu ślady stóp i łap, negujące przypuszczenia, jakoby tereny te były całkowicie opustoszałe. A miało się to za chwilę potwierdzić, że rzeczywiście kogoś można było spotkać na tym pustkowiu. Do stojących na przedmieściach tego mroźnego królestwa ninja, podeszła dwójka ubranych w typowe dla siebie stroje Samuraiów. Znajdując się już jedynie kilka metrów od wędrowców, spojrzeli po nich uważnie i nie witając ich w żaden sposób, zapytali tylko beznamiętnie:
   -Kogóż przyszło nam tu spotkać? Państwa godność poproszę i powód odwiedzin tych ziem...? - nie ulegało wątpliwości, iż nie byli oni w nastroju do żartów. W końcu byli na służbie, chcieli więc jak najlepiej wykonywać swoją powinność...

Offline

 

#172 2013-11-08 17:04:03

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Denerwowało mnie wszystko, pogoda, krajobraz i niepewność, ale najbardziej bezsprzecznie działał mi na nerwy jednooki kupiec, którego eskortowanie uśmiechało mi się coraz mniej. Ziąb nadal dokuczliwie smagał nagie nogi, zaledwie okryte skórzanym, powstrzymującym jedynie chłodny wiatr płaszczem. Marzyłam jedynie o rozpaleniu gorącego ogniska, jednym smoczym oddechem Uchiha, i odpoczynku od wyziębiającego notorycznie zimna.
   Kraj Żelaza, im dalej podążaliśmy wgłąb terenów owej lodowej pustyni, tym widoczniej malował się w krajobrazie wzrastający ponad zmrożoną ziemią bielejący śnieg, który w końcu z biegiem wędrówki pokrył ją w całości. Powoli przestawałam rozumieć, jak można trudnić się profesją kupca, gdy trzeba niekiedy przebywać tak parszywe zakątki kontynentu. Miałam naturalnie świadomość tego że niezbyt prędko ujrzę słońce, tak pięknie rażące w oczy, teraz, tutaj spowite chmurami puchu.
   Po pewnym czasie, naszej monotonnej wędrówki, pośród kaskad opadającego bezlitośnie pierza ujrzałam ciemniejące, niewyraźne cienie, powoli, z malejącą odległością coraz ostrzej rysujące się na połaci białej kartki. Jak się można było domyślić, byli to jedyni ludzie chcący oddać za te lodowe piekło funt kłaków, samuraje. Jako że bardzo cenili sobie bezpieczeństwo swego indywidualizowanego kraju, od razu przeszli do rzeczy, przeszywając zimne powietrze zgrubiałym, formalnym tonem.
   - Inaai Uchiha, pracuję dla tego kupca. - Powiedziałam nie zdradzając swego prawdziwego miana przed jednookim, nie byłam również pewna czy dobrze uczyniłam bez większego namysłu podając miano profesji nieznajomego.

Offline

 

#173 2013-11-08 17:43:34

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Śnieg skrzypiał pod ich stopami, kiedy przemierzali kolejny z obłych pagórów, na którym, pomimo wszechobecnej szarości, nie widać było ani szlaków, ani jakichkolwiek oznak życia. Szli, zdawało się, po pierwociźnie, nie poznaczonej odciskiem żadnej podeszwy, byli jak zdobywcy, wędrujący tam, gdzie jeszcze nikt nie zdążył zajść.
     Prawdę powiedziawszy, śnieg był mu dość obcym zjawiskiem. Kraj Ziemi, w którym został wychowany, słynął bardziej z deszczy i słot, niźli samego mrozu i skutego lodu. Myśląc o Baigai, zrazu wyobrażał sobie w głowie uliczki i ciasne alejki, żywe, sunące niczym upiory w błotnistej mazi. Wyobrażał sobie strzechy domostw, ciemne od wilgoci, a także dzieci, przemoczone do suchej nitki, skakające z kałuży do kałuży, śmiejące się w najlepsze, bimbające na przyszłe przeziębenia i zapalenia. Liczyła się zabawa. On się nigdy nie bawił.
     Na chwilę przerwał marsz. Zatrzymawszy się na, kucnął, zatopił dłoń w puchu, przeorał kciukiem nabraną kupę śniegu. Zimno rozeszło się z śródręcza, a wraz z nim przyszło powierzchowne odrętwienie. Natychmiast wytarł rękę o rękaw, spojrzał się w dal, przed siebie, ledwie dając radę rozróżnić niebo od linii horyzontu. Tu wszystko miało ten sam odcień. Na dodatek wciąż padało.
     Zarzucając zdjęty wcześniej worek z klejnotami, nie mówiąc ani słowa, znowił musztrę, kierując się w kierunku, który był mu zgoła obcy. Kraj Żelaza znał wyjątkowo słabo, tutejsze szlaki miał sobie za obce, a mieszkańców tego padołu nie widział ani razu. Ani wieśniaka, ani kupca, ani też legendarego samuraia, o których słyszał kilka historii, ale nigdy nie miał okazji żadnego z nich poznać.
     - Nie zwykłem obcym zdradzać imienia - powiedział, gdy drogę zatarasowało im dwóch, ciężkozbrojnych mężczyzn, podających się za samurai. - Glejt poproszę i identyfikację miecza, pod którym waszmościowie służą. Nuże, ni widzi mi się na tym mrozie stać i czekać.
     Starał się dać przy okazji Inaai znak, by na przyszłość trzymała język za, a nie przed zębami.

Offline

 

#174 2013-11-09 19:15:33

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #4
   Strażnicy, od stóp do głów odziani w samurajskie zbroje, dzierżąc przy pasie pochwy z katanami, spojrzeli po sobie zdziwieni, następnie obrzucając podejrzliwym spojrzeniem mężczyznę, którego chwilę wcześniej pokrótce przedstawiła jego towarzyszka. Podający się za kupca wędrowiec natychmiast zaczął stawiać własne wymagania, zdając się zupełnie nie zwracać uwagi na żądania gospodarzy.
   Jeden z nich mruknął niezadowolony i sięgając do jednego ze schowków, mieszczących się w jego stroju, wyciągnął dość obszerny zwój, podając go osobie w obszernym kapeluszu.
   -Glejt, roszczący każdego przybywającego na tereny Kraju Żelaza o potwierdzenie swojej tożsamości i sposobu trudnienia, wypisany własnoręcznie przez Szoguna Yamatokiego, który pełni nad nami swoje zwierzchnictwo. Jeśli wciąż ma pan jakieś wątpliwości, możemy za chwilę zaprowadzić państwa na specjalną audiencję u niego w trybie natychmiastowym. A więc, bez zbędnych ceregieli... Proszę w tej chwili przedstawić zarówno swoją osobę, jak i niezbędne dokumenty, jeśli zajdzie taka potrzeba.
   Jego ton nie pozostawiał żadnych wątpliwości - nie były to tylko przyjacielskie sugestie, ale wymagania człowieka, który usiłował pełnić swoje zadanie, a ktoś mu w tym celowo przeszkadzał. Kobieta, opisująca się imieniem Inaai, również nie uniknęła podburzonych spojrzeń. Powszechnie wiadomo bowiem, że samurajowie za bardzo za ninja nie przepadają, toteż nazwisko dziewczyny nie wzbudziło w nich bynajmniej wybuchu entuzjazmu.
   A zimny wiatr wiał, dotkliwie przeszywając ciała na wskroś...

Offline

 

#175 2013-11-09 19:35:24

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, ganiąca reakcja jednookiego na mój nieopanowany wyjątkowo jęzor, zdziwiła mnie nieco, co taki zwykły, choć tak niezwykle wyglądający kupiec mógł mieć do ukrycia. Cóż, nie moja sprawa, a milczeć mogłam, i byłam świadoma tego że moja popędliwość nie była najlepszym posunięciem. Ciekawiło mnie natomiast jak z niefortunnej konfrontacji wybrnie mój mocodawca, toteż postanowiłam jak już wspomniałam, nie udzielać się na tematy przekraczające moje kompetencje.
   Najwidoczniej nie mający zamiaru ustępować w rokowaniach, zapewne oswojony z utarczkami słownymi kupiec, zażądał od samurajów uwiarygodnienia się, ukazując rozkazy pana tychże połaci śniegu. Jak dla mnie kawałek kartki przedstawiony jako glejt, nie był zbytnio wiarygodnym, ale cóż, najwidoczniej teraz kawałek nic nie znaczącego świstka, którego podrobienie nie kosztuje wiele, może świadczyć o sprawach zgoła ważniejszych.
   Nie podobało mi się natomiast spojrzenie samurajów, reagujących na moje miano wzrokiem świadczącym raczej o pogardzie, a niżeli obojętności. Ukazując na twarzy delikatne zmarszczki uśmiechu, wysyczałam równie pogardliwym tonem, poprzez maskę z czarnego materiału.
   - Jakiś problem? - Przygodni zwiadowcy wyglądali na mających zdecydowanie problem, zdecydowanie dotyczył mego pochodzenia, które pomimo ostatnich niepowodzeń ceniłam sobie nader mocno.

Offline

 

#176 2013-11-09 22:43:48

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Jednooki wzniósł brew nad zdrowym okiem, dając wyraz swego lekkiego zaskoczenia. Trudno powiedzieć, czy było ono prawdziwe, czy może po prostu stało się owocem jego kolejnej gierki, do których talent liczył sobie ledwie ponad mizerny, ale wyglądało na to, że nie spodziewał się otrzymania takowego dowodu ze strony samurai. Przyjął glejt i począł wodzić po nim wzrokiem. Nie znał się zupełnie na tego typu rzeczy, toteż, jak można się domyślić, zabrał się za udawanie, jakoby było inaczej.
     Sam dokument nie mówił mu nic ponad to, czego zdążył się już domyślić. Pieczęcie i podpisy wyglądały na autentyczne, a samo zapewnienie żołnierza jeszcze bardziej w tym przekonaniu utwierdzało. Rynsztunek strażników także nie pozostawiał wiele do myślenia i Kiyoshi, w pewnym momencie, musiał uznać wyższość dwójki.
     Był zły.
     - Jestem Ryo. Ryo z Kraju Uciekiniera. Wiozę tam szmaragdy z kopalń w Sashikan. Jako kupiec, oczywiście, co mniemam, zdążyliście już panowie rozeznać. A problemu nie ma żadnego - dodał po chwili, dusząc ochotę zdzielenia Inaai po głowie. - To jak będzie z tym przejściem? Wolne, czy może panowie potrzebują większego rozpoznania?
     Głos miał co bardziej spięty, a skryta pod wierzchem kimona pieczęć, zaświerzbiła niemiło, ostrzegawczo. Mam coraz mniej czasu, pomyślał, drapiąc się po piersi, w miejscu przeklętego znaku.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-11-10 01:33:27)

Offline

 

#177 2013-11-10 14:44:15

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #5
   Mróz stawał się coraz bardziej dokuczliwy, choć z pewnością nie dla dwójki samurajów, stojących przed kupiecką dwójką, próbującą uniknąć niepotrzebnych kłopotów i wjechać na teren ich królestwa. Sytuacja zdawała się być coraz bardziej napięta, potęgowana groźnymi spojrzeniami czwórki ludzi, wymienianych między sobą.
   -Rozumiem, że w tym worku ma pan te swoje kryształy? Jeśli byłby pan tak uprzejmy, by rozsupłać pakunek, byśmy mogli to potwierdzić? Rozumie pan, musimy trzymać się sztywno ustalonych reguł - odezwał się po raz kolejny ten, który już wcześniej raczył podróżników swoimi wypowiedziami.
   Drugi z samurajskiego duetu zdawał się być jakby nieobecny, wpatrując się w śnieg pod swymi stopami, którego wciąż przybywało. Nagle wstrząsnęło nim odrobinę i wbijając swój wzrok w Ryo, oznajmił:
   -Potrzebowalibyśmy jeszcze dokładniejszych informacji o pana zatrudnieniu, bo... jak mniemam... należy pan do którejś z kupieckich gildii, prawda?- zdawał się być wyraźnie zaciekawiony osobą Wyrzutka, oczekując na udzielenie przez niego odpowiedzi.
   Towarzysz mówiącego właśnie mężczyzny spojrzał na niego zadowolony i pokiwał głową, wyraźnie dając do zrozumienia, że ten dobrze prawi. Najwidoczniej sam zapomniał o tej konieczności i rad był, iż przynajmniej jeden z nich pamiętał o każdym z przepisów.

Offline

 

#178 2013-11-10 16:09:18

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Twarz Ryo przybrała nieprzejemnych odcieni. Z ust zniknął śmieszkowaty, kpiący grymas, a zastąpił go dużo sroższy i bardziej parszywy, taki, który definitywnie określał nastrój kupca. Pieczęć, starannie skryta pod ubraniem, coraz bardziej dawała o sobie znać, wypuszczając raz za razem intensywne kręgi złowieszczej energii, którą on, Jednooki Smok z Baigai znał i bał się, jak niczego innego. Bał się, bowiem wiedział, co może się stać, gdy pozwoli przeklętej mocy ujrzeć światło dzienne, otwierając wcześniej furtki i bramy jego własnego umysłu. Nie miał wątpliwości, jak zakończy się przyzwolenie wpuszczenia penetrujących macek do jego zniszczonej podświadomości. Zbyt często to robił, aby nie wiedzieć.
     Spojrzał się na samurai i jeszcze raz dobrze zastanowił. Mógłby ich w tym momencie zaatakować i najprawdopodobniej zabić. Wątpił, czy skuci w ciężkie zbroja mężowie, daliby sobie radę z jego nadludzką szybkością i zręcznością, czy ich grube puklerze zdołałyby ochronić ich przed jego siłą, która zdolna była przesuwać góry. Doprawdy wątpił. Nie mniej, nie chciał rozlewać krwi. Nie w momencie, gdy było to zbędne, a uniknięcie zamieszania wciąż wydawało się być możliwe. Może im przecież powiedzieć, że należy do gildii, która dopiero co rozpoczęła swoją działalność i jeszcze nikt nie zdążył o nich usłyszeć. Może też zezwolić na sprawdzenie zawartości worka i potwierdzenie tym samym jego wersji tożsamości.
     - Wydaje mi się, że powiedziałem o sobie już wystarczająco dużo - powiedział nie swoim głosem, zsuwając z głowy kapelusz, którego zdjęcie uwidoczniło skrywane pod pasmami opatrunków oko. - Z drogi, szanowni samurai, chcemy przejść. Wiecie kim jesteśmy, co niesiemy to już nie wasza sprawa. Nie zostajemy w Kraju Żelaza, chcemy jedynie przez te ziemia przejść...
     Zrobiło mu się strasznie gorąco. Czuł na sobie pot, pomimo że dokoła szalał mróz, a wiatr wraz ze śniegiem smagał jego sylwetkę równie mocno, co pozostałe trzy, będące z nim na tym samym pustkowiu. Przełknął ślinę, starając się zapanować nad dreszczami, spacerującymi bezwiednie wzdłuż jego pleców i karku.
     - Chcemy tylko przejść... - dodał po chwili, wycierając dłońmi mokrą twarz. - Tylko przejść...


Zabij... Zabij... - podpowiadał głos. - Kim oni, wobec ciebie? Zabij... Nie bój się, jestem z tobą... Zawsze byłem... Wiesz o tym.

Odejdź - odpowiedział mu. - Nie potrzebuję cię...

Do czasu... Do czasu... 

Offline

 

#179 2013-11-10 18:13:25

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Coraz bardziej denerwował mnie stan rzeczy, który niepomyślnie nakazywał mi bezczynne marznięcie na śniegu, podczas gdy spowici ciepłymi okryciami samuraje, jakby napawali się tym widokiem, a przynajmniej z każdą chwilą, nabierałam takiego przeświadczenia. Zastanawiałam się jak zakończy się ten dyskurs, i czy pomyślnie dla nas. Samuraje nie mam pojęcia czy zgodnie z nakazami swego pana, chcąc przyjrzeć się kryształom w worku, zapewne nie lada się zdziwili, napotykając sprzeciw kupca, najwidoczniej mającego dość, tak jak i ja mitrężenia w tym przeklętym miejscu.
   Kątem oka dostrzegłam, i zapewne nie ominęło to także czujnych oczu strażników, a mianowicie nieco odmienne zachowanie nieznajomego. Czułam jak napięcie dookoła przybiera niekomfortowy obrót, wzmacniający bicie serca, pobudzający adrenalinę. Nie miałam pojęcia co może się wydarzyć, bezsprzecznie samopoczucie jednookiego przechodziło coś ponad kaliber tej sceny. Nie byłam pewna czego się spodziewać, i nigdy bym nie podejrzewała, że wnętrze tego zdziwaczałego kupca spowite jest aż tak mroczną tajemnicą.
   Powoli zdawałam sobie sprawę jak ciepły, nabierający nieznacznego tempa oddech, osadza się na cienkiej tkaninie okrywającej  usta, co świadczyło o wznoszącej się powoli mglistej parze, która niestety miała po chwili zamienić kawałek tkaniny w obrosłą warstwą zlodowaciałego szronu. Byłam pewna że coś się dzieje, pot pomimo wszechobecnego zimna ogarniał odsłonięte spoza zacienionego kapelusza czoło kupca, kilkakrotnie powtarzającego zbędną kwestię, dodającą jedynie kolejne przyczyny napięcia pomiędzy nami a strażnikami.

Offline

 

#180 2013-11-10 21:20:12

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #6
   Samurajowie zdawali się nie odpuszczać, zasypując podróżujących kolejnymi pytaniami i wymogami. Trzeba przyznać, że nazbierała się ich już pokaźna sumka, która wyraźnie nie była na rękę kupcowi i jego obstawie. Doprowadziło to do wytrącenia mężczyzny z równowagi, wprowadzając go w przedziwny stan roztrzęsienia, czy nawet psychozy.
   Strażnicy zdawali sobie jednak nic z tego nie robić. Z kamiennymi twarzami wpatrywali się w oblicze zdenerwowanego wędrowca, oczekując jego konkretnej reakcji na postawione przez nich żądania. Widząc, jak kręci się miejscu, widocznie zżerany przez nerwy lub cokolwiek innego, co miało w tej chwili na niego tak kolosalny wpływ, ich wyrazy twarzy zmieniły się. Z obojętnych i beznamiętnych przeobraziły się w pełne zaciekawienia i niepokoju. Dało się jednak odczytać z nich coś jeszcze - poirytowanie.
   Najwyraźniej nie tylko Inaai nie wiedziała, jak powinna zachować się w tym momencie - tak samo było z dwójką mężczyzn, stojących naprzeciw. Wyraźnie zmęczyła ich ta niepewność sytuacji, dlatego też, niemal jednocześnie, złapali za rękojeści swoich katan, póki co smacznie śpiących w wygodnych pochwach. Ich czoła zmarszczyły się, spychając brwi bliżej górnej powieki.
   -Koniec tego przedstawienia! Albo pokazujecie zawartość tego nieszczęsnego worka i wymieniacie nazwę swojej gildii, albo nie macie tu czego szukać. Ufam, że wyraziliśmy się jasno?

Offline

 

#181 2013-11-10 22:51:37

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   No i miałam rację, jak się niestety okazało, komplikacje naszej uroczej wycieczki nastąpiły tuż na granicy z Baigai i Krajem Żelaza. Liczyłam że moje umiejętności w pełni tu wystarczą, i na nie też się całkowicie zdałam, nie wiedząc że mój podopieczny w rzeczywistości zjadłby kilka takich jak ja, a prowadzi mnie ze sobą tylko dla znanego jedynie sobie powodu.
   Zdziwiłam się, i to nie licho gdy opór kupca spotkał się z jeszcze zaciętszym samurajów, którzy najwidoczniej jak i ja zszokowani skrajnością nieznajomego, jedynie wyeksponowali swą już i tak widoczną niechęć. 
   Katany poszybowały z ciepłych i bezpiecznych kabur, by przeciąć powietrze dźwięcznym świstem, niechybnie tylko czekając aż wytrenowane dłonie samurajów zatopią je we wrażej krwi. Niestety, choć wszystko leży w zgrabiałych rękach przewrotnego losu, nie zamierzałam dłużej czekać, choć być może mój podopieczny był temu przeciwny.
   Nawet nie zmieniając pozycji, nie unosząc rąk by przybrać dogodniejszą pozę, wystrzeliłam złowrogi deszcz zielonego syku, do samego ataku nie zdradzając swych zamiarów. Węże w liczbie 15 wystrzeliły z obu rąk (razem 30) przecinając powietrze niemal niedostrzegalną łuną (szybkość - 200), aż do momentu gdy zatopiły zęby we wrogich krtaniach, oplatając kończyny, zaciskając szczęki na życiodajnej tętnicy szyjnej.
   - Koniec tego przedstawienia.

(długość węży - 15 metrów)

Ostatnio edytowany przez Igari (2013-11-10 22:55:31)

Offline

 

#182 2013-11-11 02:20:07

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Zamroczyło go zupełnie. Krew w skroniach zapulsowała wściekle, wypełniła bębenki ogłuszającym tętnem, w momencie gdy lewe oko zalazło od czarnych kleksów, gaszących resztki posiadanej wizji. Nie wiedział nawet, kiedy chwycił się za głowę, kiedy zatopił smukłe palce we włosach, dygocąc i pojękując, zwalając się na kolana i kiwając; to do przodu, to do tyłu, niczym obłąkaniec pozostawiony w swych pomylonych modłach.
     Nie słyszał, jak węże Igari wychodzą z jej rękawa, nie potrafił być też pewny, czy to są rzeczywiście jej gady, czy może kolejny z napastujących go omamów. Pragnął krzyknąć, zawołać, by przestała, że nie mogą sobie pozwolić na rozlew krwi, bo to przyniesie im rozgłos, a truchła samurajskich wojowników niechybnie wzmożą pościg, a on... On nie mógł być ścigany.
     Było za późno.
     Mięśnie twarzy ścięły się zupełnie, skurczyły z taką siłą, że kości żuchwy trzeszczały, ostrzegały przed nadchodzącącym zmiażdzeniem. Zajęczał jeszcze głośniej, uderzył czołem w lodowaty puch śniegu. Pot lał się z jego czoła, wąską kaskądą spływał po twarzy, skapując z nosa i brody.
     - Ja... - jęknął niewyraźnie. - Ja się źle czuje. Muszę... Usiąść. Odpocznę. Na chwilę. Nie... Nie przejmujcie się mną. Zaraz... Tak, ja zaraz wrócę do siebie...
     Zastygł, przestał się ruszać. Umarł. A tak mu się przynajmniej na ten czas zdawało.
     - Piecze, boli, pali... Ależ straszliwie pali... - mamrotał, z każdym słowem coraz bardziej niewyraźnie.

Offline

 

#183 2013-11-11 19:41:03

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #7
   Wśród wyjących, zimowych wiatrów, targających sypką bielą na prawo i lewo; pośrodku mroźnych, lodowych pustyń, czwórka postaci spoglądała po sobie gniewnie. Zdawali się nie zwracać najmniejszej nawet uwagi na to, w jakiej temperaturze przyszło im się spotkać, a co gorsza - stać bez ruchu. Nim mogli się spostrzec, ich ciała zesztywniały z zimna, drastycznie spowalniając każdy ruch i odbierając siły. Oczywiście nie dotyczyło to pilnujących swojego przygranicznego terytorium, odzianych w zbroje strażników, którzy zdążyli się już przyzwyczaić do takich ekscesów pogodowych, nie odpowiadających jednak każdemu podróżnikowi.
   Sytuacja stawała się napięta. Mogła przypominać kadr z jakiegoś filmu przyrodniczego, opowiadającego o mroźnych pustyniach, gdzie nigdzie wokół dopatrzeć się nie można żywej duszy. Jedynie kupiecka parka i dwójka samurajów... I otaczająca ich przestrzeń.
   Nadgorliwi pracownicy Szoguna zdecydowanie nie polepszali zachowania kupca, który w żaden sposób nie kończył przedstawienia, w jakim grał główną rolę. Co więcej, zdawali się pogarszać i tak nieciekawy i niezwykle zagadkowy stan mężczyzny. Dostrzegła to również eskortująca go dziewczyna, lecz postanowiła nie pozostawać bierną na te okoliczności.
   Nie czekając dłużej, przeszła do ofensywy, starając się nie dopuścić, by strażnicy ugodzili kogokolwiek swoją kataną. Używając jednego ze swoich asów z rękawa, oczom zdezorientowanych samurajów ukazała się horda węży, ciśniętych w ich stronę. W szybkim odruchu błysnęły ostrza, rozbryzgując dookoła gadzią krew. Nie możemy przecież zapominać, że i im temperatura nie była zbyt przyjazna. Cele tego ataku zdążyły bowiem uchylić się w bok, kucając przy tym i w ten sposób chroniąc swoje grdyki przed ostrymi zębiskami.
   Bez wątpienia byli oni wprawieni w swoim fachu, lecz nawet najwytrawniejsi szermierze nie mogliby sprostać tak olbrzymiej ilości przeciwników, w dodatku tak zwinnych. Nim mogli się obejrzeć, już ich kończyny skrępowane były przez śliskie ciała, a oni sami pozostawali na łasce młodej Uchihy.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-11-11 20:11:44)

Offline

 

#184 2013-11-11 20:52:03

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Choć tak bardzo byłam pewna swojego ataku, to jednak refleks z jakim samuraje obciążeni pancerzem zdołali przygotować się na to zagranie był godny podziwu, jednak nawet oni nie mogliby powstrzymać takiej nawały. Po chwili, przegrani, skrępowani, musieli zdać się na łaskę tak znienawidzonych ninja.
   Ja natomiast powstrzymując przesycone adrenaliną i chłodem niedostrzegalne drgawki, postanowiłam jak najszybciej sprawdzić co z moim mocodawcą. Nie wiedziałam co mam uczynić z ciałami, jeszcze pełnymi życia, postanowiłam zatuszować naszą obecność, szybkie szarpnięcie oplatających szyje węży, pozbawiło ducha bezbronnych strażników. Ciała pozostawiłam po prostu na ziemi, licząc na to że śnieg załatwi resztę.
   Zbliżając się do jednookiego kucnęłam przy nim, czułam że nie udaje, że na prawdę targa nim coś od wewnątrz, nikt tak nie potrafił udawać.
   - Słyszysz mnie? nic ci nie jest? - Delikatnie szarpiąc go za ramię starałam się spotkać  jakiekolwiek oznaki trzeźwości umysłu mężczyzny, miałam nadzieję że nie pozostanie w tym stanie na długo, w końcu z każdą chwilą mógł wyziębić organizm. Postanowiłam choć odrobinę dodać mu ciepła, toteż plunęłam kulą ognia w odsłoniętą od śniegu przeze mnie ziemię. Miałam nadzieję że to mu choć odrobinę pomoże nim całkowicie zgaśnie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Igari (2013-11-11 22:37:35)

Offline

 

#185 2013-11-11 23:17:21

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Dajcie mi pić, wołał. Dajcie mi choć łyku wody, trochę, bylebym zdał zamoczyć usta. Nie? Dlaczego nie? Czemu się tak na mnie patrzycie! Przestańcie! Zdejmijcie ze mnie te spojrzenia. One bolą. Fizycznie. Proszę. Że co? Już północ? Ale jakże to... Dopiero wstałem, to nie może być prawda. Mówicie szczerze? Bez grama kłamstwa? Rozumiem. Ufam wam. Ufam, moi przyjaciele. Wrogowie przenajmilsi.
     Biodra dziewcząt bujały się hipnotyzując, w rytm granej muzyki. Akordy, toczone z żalejki, raźno kręciły nimi, niby wiatr buja kwiaty lilii na powierzchni stawu. Hej, tańczcie dziewczęta, wołał, klaskając ochoczo. Tańczcie moje kwiaty, moje ptaki! Hej jaskółeczki, kręćcie się jak bączki! Ahh... Moje lube tancereczki, krzyczał. Moje, moje, tylko moje!
     Ogień zapalił jego twarz. Wstęgi pomarańczowych płomieni lizały blade policzki, kąsały żarłocznie wąskie, wiecznie ściągnięte wargi. Starał się zgasić pożar, klepał się po twarzy, bił ją bez opamiętania... Nie mógł pozwolić... Nie! Tylko nie opaska! Wszystko, tylko nie ona! Hejże, ogniu! Gdzie to się wybierasz?
     Popiół. Czarne włos sprószył się do cna, pozostał po nim odór spalenizny. Skrzepła krew ostawiła jego głowę w jednym, ohydnie cuchnącym strupie, z którego wylewały się potoki ropy.
     Hej jaskółeczki! Tańczcie! Tańczcie! Jaskółeczki! Hej, gdzież wam w drogę? Już czas? Jakże to...
     Chmara ptaków zerwała się łysego, spróchniałego drzewa, na którym trzymało się kilka płatów zwęglonej kory. Ptaki zaćmiły niebo, krążyły dokoła siebie, żarły własne ogony. Pióra sterczały z ich dziobów, wypadały, a potem topniały, jak sople lodu.
     Mamo... Tęsknie za tobą. Będziesz silny, pamiętaj! Będziesz silny, pamiętaj! Będziesz... Mamo?
     Obudził się. Otworzył powiekę, tą, którą nie skrywały pasma bandaży i opatrunków. Żółta, kocia tęczówka błysnęła nikłym refleksem, źrenica zacisnęła się w pionową linię. Wyglądał dziko. Nieswojo. Nie tak, jak dziewczyna mogła go zapamiętać.
     Chwycił ją za gardło (szyb. 130), zacisnął na nim rozrośnięte, brunatne pazury.
     - Siedem krzyży - syknął, złym, zachrypniętym głosem. - Siedem krzyży, siedem trumien. Jeden krzyż. Nie widzę go. Jest za horyzontem... On go wziął! Wziął go! Nie jemu był powierzony! Słyszysz?!
     Uścisk zelżał, ręka opadła niemrawo. Skóra znów przybrała jasny, ledwie ciemniejszy od śniegu odcień. Oko znów było fioletowe, choć wciąż dzikie.
     - On go wziął... - mamrotał. - On go wziął, a przecież nie powinien...

Offline

 

#186 2013-11-11 23:44:09

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #8
   Wszystko wydarzyło się tak szybko. W jednej sekundzie rozliczone zostały uczynki życia dwóch istnień. Nim jeszcze błysnęły zęby żelaza i miecze wężowych łbów, kiedy niepewność drżała w powietrzu, gdy wciąż cztery obłoczki pary zapewniały o coraz szybszych oddechach zebranej czwórki, nikt nie spodziewałby się, że wszystko rozstrzygnie się tak szybko.
   Splamiona okrutną czerwienią biel, w której rozciągnęły się dwa bezwładne ciała, ciągle sypała się z nieba, nie zwracając najmniejszej uwagi, co się stało. Po prostu czyniła to, co do niej należało - opadała do dołu coraz to niżej i niżej, spotykając się w końcu z rozgrzanymi jeszcze ciałami, studząc je miarowo.
   Było cicho. Zdecydowanie zbyt cicho, jeśli pomyśleć o wadze tego wydarzenia. Może dla świata nie stało się nic, jednak dla udających się na spotkanie ze śmiercią ludzi, był to moment, w którym zmieniało się wszystko, a nawet i więcej. A wszystko z ręki kobiety, o tęczówkach czerwieńszych, niż płynąca strumieniami wśród śniegów krew.
   Na jeden krótki moment zamarło wszystko, by w następnym momencie rzucić młodą Uchihę do jej ogarniętego obłędem towarzysza. Padło jedno, szybkie pytanie. W odpowiedzi dostała jedną, jeszcze szybszą odpowiedź, zaciskającą się szybko na jej gardle, miażdżąc niemal jej drobną krtań. Wszystko obserwowało to dzikie spojrzenie, o którym mówi się, że należy do demonów.
   Świat zatrzymał się na moment po raz drugi. Tym razem śmierć nie zebrała jednak swojego żniwa, uwalniając kupca z potwornego stanu i posyłając jego rękę w zimny śnieg. Bełkot mężczyzny ginął gdzieś, niesiony na płatkach śniegu ku najdalszym zakątkom Kraju Żelaza, zostawiając tę dwójkę na szlaku, gdzie już zdążyli przelać krew. Czy to już pora ruszać dalej...?

Offline

 

#187 2013-11-13 23:35:03

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Powoli stygnące z ostatnich oznak życia, martwe trupy zalegały w zimnym, bielejącym śniegu, pełna obaw o stan nieznajomego kupca, naturalnie nie spodziewałam się że spotka mnie w zamian za chęć niesienia pomocy taka nagroda. Całkowicie zdezorientowana, w pierwszej chwili, całkowicie sparaliżowało mnie uczucie, którego opisanie wydaje mi się zgoła niemożliwe. Dziwnie, nie potrafiąc unieść się przeciw agresji jednookiego, z rozwartymi szeroko źrenicami, spoglądałam na opętanego nieznanym mi atakiem mężczyznę, czekając gdy wraz z ostatkami zbawczego tlenu, uleci ze mnie życie. Jednak to nie nastąpiło.
   Czując słodki posmak krwi zalegający nieznacznie w gardle, opadłam na śnieg, nadal w pół siadzie, zagubiona w myślach i nieprzewidywalności tej sytuacji, zastanawiałam się co uczynił ten dziwny, straszny człowiek, co uczynił mi, i dlaczego tracił świadomość, bredząc, mówiąc nieznanym mi sensem, ale czułam mimo to jak wywoływały we mnie przerażenie, gęsia skórka po raz kolejny, tym razem nie z powodu warunków pogodowych, przebiegła mi po plecach.
   - D... dlaczego? dlaczego chciałeś mnie zabić?! - Nerwy rozrywały mi struny głosowe, nieprzyjemnie skacząc po stopniach akordów, byłam zimna, potrafiłam zdusić, zabić, bez mrugnięcia okiem, ale nie potrafiłam opanować łez cieknących mi po policzkach, choć tego nie czułam. Dłonie rozedrgane ściskały usilnie śnieg, trzęsąc się czy to z zdenerwowania, czy ciężaru którym zostały obarczone. Co teraz, co z nami, bałam się.

Offline

 

#188 2013-11-18 00:31:05

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Choć oko Ryo przybrało swój właściwy, pierwotny kolor, to nie dało się w żaden sposób wymazać tego, do czego przed chwilą doszło. Zachrypnięta Inaai mamrotała niezrozumiale, zaciskając nadszarpaną krtań, przełykając osadzoną w gardle krew. Była roztrzęsiona, wiedział to, pomimo że nie widział. Był w pełni świadom tego, że ją przestraszył, ale jednocześnie tej świadomości w sobie nie posiadał. Tak jakby siedział na ostrokole ogrodzenia, granicy oddzielającej to, co realne i namacalne, a bajeczne i w żaden sposób nie zdatne do choćby najlżejszego musnięcia knykciem. Ale on to widział. Czuł jej szloch, czuł jej dreszcze... I śmiał się. Głośno, bez pardonu, iście grubiańsko, w sposób, który można jawnie odebrać jako kpinę... Jednak jego usta... One wciąż pozostawały w bezruchu, nie zmieniły swego wyrazu choćby na chwilę. Ściągnięte, wąskie wargi, spękane od wiatru i mrozu, który w postaci szronu coraz śmielej się na nich osadzał, nie przedstawiały nic, poza pełną powagą. Śmiał się w duchu. Ot, jak świnia, ale nie dał temu fizycznie obrazu.
     Dlaczego ja się w ogóle śmieje? Tu nie ma nic do śmiania. Zupełnie. Najprawdziwiej w świecie nie wypada się w tym momencie śmiać. Halo. Umyśle? Podświadomości? Hej, rozumie? Jesteście tam? Oh, widzę, że już jesteście. Budzimy się zatem.
     Zamrugał nerwowo, strzepał z rzęsy pyłek śnieżny. Powoli wzniósł głowę, rozejrzał się, potem zaklął. I znowu zwalił głowę w śnieg, tym razem dołączając do tego kilka przetarć zmarzniętej twarzy. Zadane pytanie jakby zignorował, zdawało się, że w ogóle go nie usłyszał. Albo udawał, że tak jest.
     Nareszcie się podniósł, zachrępolił karkiem, odkręcił się w stronę martwych ciał. Podszedł doń i kucnął.
     Wyraźnie się zafrasował.
     - Pozbądź się ciał. W miarę możliwości zatrzyj ślady. I nic nie mów. Błagam. Po prostu to przemilczmy. A teraz do roboty. Aha, i przydałby się ogień. Inaczej przyjdzie nam tu zamarznąć, do cholery.
     Głos miał władczy i stanowczy, zupełnie inny od tego żartobliwego i lekceważącego, którym posługiwał się do tej pory. Był teraz tym Ryo, Jednookim Smok z Baigai.

Offline

 

#189 2013-11-18 22:29:51

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #9
   Pośród lodowego pustkowia czas zdawał się jakby zastygnąć. Zupełnie, jakby zamarła nie tylko zbyt stateczna sceneria, co pochłonęła bezlitośnie dwójkę samurajskich strażników, ale również i dwójka wędrowców. Dziewczyna łapała oddech, który niemal permanentnie wykradł jej jednooki mężczyzna. Ten zaś wydawał się bardziej pochłonięty stygnącymi trupami, niż zszokowaną, roztrzęsioną towarzyszką, rzucając jej na przeprosiny jedynie suchy rozkaz zajęcia się bałaganem, jakiego sobie narobili.
   Wiatr, wplatający płatki śniegu we włosy bohaterów, dął nieustannie, świszcząc w uszach i szczypiąc policzki, przemierzając samotnie rozległe zimowe stepy, przepasając całą tę mroźną krainę, od wschodu, aż do zachodu. Tym razem przyniósł jednak kupieckiej parze niespodziewany podarek - nieregularną melodię głuchych dźwięków.
   Wiało od strony zachodniej, z której wkroczyli na te niebezpiecznie zimne tereny. W przestrzeni płynęło coraz więcej bliżej nieokreślonych nut, które raczej nie przynosiły ukojenia i uspokojenia. Dopiero po chwili w uszach dwójki ninja zatańczyły niezrozumiałe słowa. Mimo, iż ograniczona widoczność nie pozwalała dostrzec niż więcej, niż tylko opadająca spokojnie, nieskończona kurtyna, utkana śnieżnym puchem, nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że coś się dzieje.
   Ktoś nadchodził. I był coraz bliżej.

Offline

 

#190 2013-11-23 23:37:35

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Nagle, tak po prostu wszystko ustało, ucichło, tylko emocje i strach bezustannie parowały z ogarniętej niepewnością głowy. Miałam, chciałam mieć nadzieję że to już zaraz, za kilka chwil się pożegnamy, nie spotkam go nigdy więcej, nie będę z nim miała do czynienia, nie, to było niemożliwe, właśnie to że jestem tu teraz z nim, nie mogę odejść choć to takie straszne, on był straszny.
   Jego oziębły, wyrywający się szaleństwu głos beznamiętnie postawił mnie do pionu, nigdy bym się nie spodziewała że coś takiego przytrafi mi się naprawdę, nie potrafiłam otworzyć ust, po prostu wstałam, zdarłam zbędne trupom kawałki okrycia i ułożyłam je (szmaty) w mały stos, by zatrzymać ogień na odrobinę dłużej przy sobie. Odrętwiała, niczym drewniana lalka stanęłam przed utworzoną kupką, posłałam na nią małą kulę ognia, która pomimo śniegu szybko objęła skrawki futrzanych szmat.
   Chciałam zrobić coś... cokolwiek by nie pozostawać... po prostu kucnęłam przy ognisku, czując jak przebite chłodem wnętrzności przenika ciepło, spływa po ciele i uderza falą.
   Radość nie trwała długo, po chwili do mych uszu dotarł dźwięk muzyki, dziwnej, nie wiedziałam co uczynić, nie chciałam wracać do tego lodowatego świata, czekałam aż odpowiedź sama się ukaże.

Offline

 

#191 2013-11-24 19:25:52

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Cholerny świat - zaklął, gdy kolejna fala mrozu przeszyła go na wskroś. Odruchowo, rozejrzał się dokoła, wzniósł spojrzenie znad skrzyżowanych ramion, dłoni wsuniętych pod pachy, wśród których tliło się jeszcze ledwie odczuwalne ciepełko. Śnieg. Wszędzie. Gdzie tylko sięgnął wzrokiem, białe pagóry wiły się w esowatych garbach, raz to wyżej, a raz niżej, w każdym calu zlewając się z szarym widnokręgiem. Nienawidził tego miejsca. Nienawidził go równie mocno, co siebie samego. Tak samo zimnego i nieosiągalnego, mroźnego i surowego, co Kraj Żelaza, strzeżony połaciami puchu, trzymającym w samym sercu ośnieżoną twierdzę, biedną, nie posiadającą nic, co ktokolwiek chciałby skraść. A jednak w jakiś sposób do siebie przyciągającą.
     Drgnął, czując na karku kilka nieśmiałych dreszczy. Nawet nie zauważył, że zbudziły się w chwili, gdy spoglądnął na dziewczynę, wykonującą jego polecenie. Robiła to, co jej rozkazał. Bez słowa sprzeciwu, czy chwili kontestacji. Moja niewolnica, pomyślał, puszczając macki wyobraźni gdzieś bardziej w głąb umysłu. Moja służebnica.
     Inaai.
     Nikłe ciepło z miniaturowego ogniska, połaskotało go po twarzy, rozjarzyło swym światłem fioletową tęczówkę, która na nowo nabrała koloru, na nowo przypomniała tą, którą posiadał onegdaj smok, ten sam smok sprzed turnieju. Ryo dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak bardzo tęsknił za dawnym sobą, straconym jestestwem pełnym tego, czego tak pragnął się wyrzec i co uznał za przyczynę swej porażki.
     Półnadzy, martwi żołnierze stygnęli na lodzie.
     Usiadł przy ognisku, wyciągnał przed siebie dłonie. Spojrzał na nią, poprawił opaskę na oku i uśmiechnął się. Bez krzty ciepła. Miał mało w sobie ciepła. Najwyraźniej je więc oszczędzał.
     - Cieszę się, że tu jesteś - oznajmił, kiwając lekko głową w rytm bębniącej z oddali muzyki. - Spisałaś się wyśmienicie. Popełniłaś kilka błędów, to prawda, ale te były niczym w porównaniu do moich. A za gardło przepraszam. Zagoi się. Mam nadzieję.
     Podniósł się z wolna, strzelił karkiem. Słabe światło jeszcze bardziej go postarzyło.
     - Idą po nas - podjął zaraz. - Kto wie, jak to się skończy. Kto wie, czy dadzą mi drugą szansę. Jeśli nie, to wolę to zrobić teraz - jego palce u dłoni zaczęły się na przemian zaciskać i prostować. Nie było wątpliwości, mężczyzna rozgrzewał się. - Pytałaś o moje imię. Powiem ci zatem. Nazywam się Ryo Kiyoshi, zwany też Jednookim Smokiem z Baigai. Najemnik, służący teraz Shinsaku Nakayamie. I to tyle, jeśli o mnie chodzi. A teraz czas zmierzyć się z tym, co zmierza ku nam. Rozpal większy płomień, jeśli możesz, muszę przywrócił ciału pierwotne ciepło. Będę go potrzebował.

Offline

 

#192 2013-11-25 16:18:31

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #10
   Mężczyzna zdawał się wreszcie wrócić do siebie, wyrywając z tego dziwnego stanu, którego chwilę wcześniej miała okazję doświadczyć na własnej skórze przerażona dziewczyna. Kiedy zamiast przeprosin, rzekomy kupiec rzucił jej suche polecenie, zupełnie nie zważając na to, co stało się przed momentem. Przyglądał się jej zupełnie niewzruszony. Zupełnie, jakby wciąż nie zdawał sobie sprawy z tego, co dzieje się dookoła. Jedynie jego słowa i niemal niedostrzegalne gesty mogły dać do zrozumienia, że wciąż pozostawał w kontakcie ze światem zewnętrznym.
   Czarnowłosa jednym, prostym ruchem splunęła brunatną czerwienią, roztapiając przelatujące w pobliżu doskonale białe płatki. Płomienne języki smagały raz po raz bezbronne ciała, zatapiające się powoli w śnieżnym puchu, dając odrobinę przyjemności stojącej nieopodal wędrownej parze. Przyjemne ciepło mogło zdawać się skarbem na lodowym pustkowiu.
   Rzucone przez ognisko światło musiało być widoczne z dużej odległości, odbijając się od śnieżnych połaci, docierając w końcu do oka zabłąkanej wśród mroźnej pustyni duszyczki. Niemal natychmiast odgłosy, jeszcze chwilę wcześniej docierające do uszu podróżników, zagubiły się gdzieś pośród zimowych podmuchów. Dało się za to słyszeć chrzęst blachy. Źródło odgłosów pozostawało niezidentyfikowane, skryte gdzieś za kurtyną sunących opadów lotnej bieli.
   Wtem, z niezbadanych przestworzy, wyłoniło się kilka dużych, ciemnych punktów, niewyraźnie rysujących się przed trójką czujnych ślepiów. Z początku jeden, później dwa kolejne i jeszcze dwa... Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, iż byli to ludzie.
   -W imieniu Szoguna Yamatokiego, jesteście aresztowani!
   Błyskawicznie kilka punktów rozpoczęło ruch, formując niemal kształtne koło, zamykając w nim dwójkę podróżników, stojących przy ognisku. Zostali otoczeni. Po raz kolejny błysnęły szable, wydając złowrogi świst, gdy katany przecinały powietrze, wymierzając ostatecznie w dwójkę intruzów...

Offline

 

#193 2013-11-25 21:53:31

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Śnieg powoli, pod niemal każdym względem odcinał nas od tego świata, gdzieś lecz nie wiadomo gdzie, pogrążeni w pustce staraliśmy się przeżyć, powrócić do pozostałości i funkcjonować, przynajmniej dla mnie był to nie lada problem. Ryo, najwidoczniej starał się przejść bez zbędnych wahań do naturalności, choć ja wiedziałam że to jedynie maska, nikt nie mógł przejść obok tej dziwnej sytuacji z kamienną twarzą.
   Nadal milczałam, bałam się że jeżeli spróbuję cokolwiek powiedzieć, mój głos załamie się, drgnie zdradzając wszelkie odczucia. Pozostawałam więc nadal w demonstracyjnym bezgłosie, udając że ogień opływający ciepłem w pełni pochłania moją uwagę. Obudziłam się dopiero gdy melodia zaczęła przeradzać się w odgłosy nie zapowiadające korowodu wesołej kompanii, która olewając trupy ruszyłaby dalej z swą beztroską muzyką, nie.
   Byli coraz bliżej, wiedziałam że nie okażą litości, nie oczekiwałam tego, nie chciałam. Wstałam, nieco za Ryo, nie rozgrzewałam się, w strachu że każdy zbędny ruch wydrze mi ciepło, tak kurczowo utrzymywane przy sobie.

Offline

 

#194 2013-11-27 01:44:52

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

Theme

     Czuł obecność ognia za plecami. Ciepło płomieni rozgrzewało zmarznięte stawy, przywracało życie w zaspane kości. Ryo wzniósł dłoń ku twarzy, przyjrzał się jej wewnętrznej części. Przez chwilę mogło się zdawać, że stara się wyczytać z poznaczonej zmarszczkami skóry przyszłość, zapowiedź tego, co miało nadejść. Bujda. On był pochłonięty czymś zupełnie innym.
     Widział ich już wtedy, gdy znaleźli się na linii horyzontu. Eteryczne sylwetki, kontrastujące cieniem z barwami szarości. Wyostrzony zmysł, podobny do tego wilczego - dzikiego i pierwotnego - nakierował go na nich wcześniej, niźli mógł chcieć. Głupcy, pomyślał. Przepowiadają swój marsz muzyką musztrową. W takich wypadkach nie robi się czegoś podobnego. Amatorzy. Żółtodzioby.
     Sześciu.
     Nie mylił się? Chyba nie. Wzrok miał na tyle dobry, by posiadać do niego wystarczające zaufanie. Wszak nigdy go jeszcze nie okłamał.
     - Powinno pójść gładko - zamyślił się. - W końcu to tylko samuraje.
     Odwrócił się w stronę Inaai. Wyglądała paskudnie. Zmarznięta, pozbawiona wigoru, wyraźnie bezsilna. Nie podejmie walki - tego był pewien. Wiedział, że tamci, przyciśnięci do muru, posuną się do najpaskudniejszej zagrywki. Nie pohamuje ich widok obcej, pozornie słabszej płci.
     Skrzywdzą ją, wiedział to. Nie mógł ryzykować. Była mu potrzebna.
     Moja niewolnica, pomyślał. Kruczoczarne włosy i blada cera. Podobna do mojej.
     - To konieczne - oznajmił, gdy wokół dziewczyny błysnął refleks zielonego, szybko matowiejącego światła. Kopuła (wytrzymałość: 267), ledwie co rozciągnięta nad jej głową, stanowiła wystarczającą barierę. Barierę, która zdoła ochronić ją... przed nim. 
     Przecież jestem mutantem. Pamiętasz Gamatt?
     Otoczyli ich. Całkiem szybko. Żelaźni strażnicy tej przeklętej krainy.
     Spiął mięśnie, zacisnął szczęki, uważając, by nie przegryźć języka. Raz już mu się zdarzyło. Ścięgna palców i śródręczy skurczyły się jak na komendę, zamieniając dłonie w dygocące pięści, spod których wydobywał się dziwny skrzyp. Kości?
     

W imieniu Szoguna Yamatokiego, jesteście aresztowani!


Pocałujcie mnie w rzyć.



     Żółta tęczówka zatańczyła w oczodole, z którego zionęła nieprzenikniona czerń twardówki. Koniuszek języka prześlizgnął się odruchowo po ostrych, wyeksponowanych kłach, sięgających samej brody. Był bestią. Mutantem. Pamiętasz Gamatt? Mówiłem ci.
     Poczuł jak jego twarz ulega modyfikacjom. Całe jego ciało im ulega. Otwory na policzkach, rozrośnięte kończyny, zakończone orlimi pazurzyskami. Brunatna, bruzdzista skóra, przygotowana na ekstremalne rozciągnięcia.
     I nienawiść. Pulsująca, bijąca po trzewiach nienawiść. Zabij. Zabij, nim oni zrobią to pierwsi. Lubisz krew? Lubisz?
     Chwycił się za głowę.
     - Urusai! Urusai! - krzyknął. - Yamero... Nie chcę cię słuchać... Nienawidzę cię. Paskudo.
     A potem drgnął. I zaśmiał się przeciągle, szeleszcząc jęzorem po czarnych ustach. Był gotów.
     
     
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-11-27 01:50:01)

Offline

 

#195 2013-11-27 12:19:48

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #11
   Bezkresne równiny, przysypane szczelnie zimnym puchem, zdawały wybudzać się z zimowego snu, w jaki zapadły wieki temu. Drżąca ziemia zwiastowała niechybne starcie, wybijając od siebie kilkanaście stóp, odzianych w ciężkie buty, których każde zderzenie z podłożem odbijało się głuchym, donośnym brzdękiem.
   Jednooki dostrzegł ich, nim jeszcze padła złowroga komenda, przywołująca do wypełnienia rozkazów władcy ziem, na które wtargnęła dwójka, siejąc, celowo lub nie, spore zamieszanie. Otoczyli ich szybko, dając świadectwo swojego zaangażowania i profesjonalizmu. Czekali na jakikolwiek odzew ze strony uwięzionych przez ustawionych w idealnej formacji samurajów, sprawiając wrażenie, jakoby byli oni gotowi na każdą ewentualność. Jednak to, co dostrzegli, przeszło ich najśmielsze wyobrażenia, dotyczące każdego z możliwych scenariuszy aktu ubezwłasnowolnienia.
   Mężczyzna miotał się wściekle, zachowując zupełnie nie tak, jak to przystało na kupców, których przywykli kontrolować na tych terenach. Każdy jego wrzask przecinał na wskroś powietrze, w którym coraz gęściej zbierało się poczucie przerażenia i grozy, ulatujące z każdą chwilą z zaszokowanych strażników tej krainy. Coraz mniej pewnie trzymali swoje wyciągnięte katany, nogi zaczynały mięknąć. Wszystkie dziesięcioro roztrzęsionych oczu wbijały swoje czarne plamki źrenic w przeobrażającą się kreaturę.
   Było pewnym, że mimo zdecydowanej przewagi liczebnej, samurajowie zdawali sobie sprawę z tego, iż z każdą chwilę ich sytuacja pogarsza się. Poczucie zagrożenia całkowicie nimi zawładnęło, rzucając ich we wściekłym szale na monstrum, które tak skutecznie napełniało ich serca strachem i paraliżowało umysły. Mieli bowiem wybór - rzucić się na potwora lub poddać się obezwładniającemu uczuciu przerażenia.
   Jak obłąkane, stalowe języki zaczęły okładać monstrum, starając się pozostawić na ciele stwora swoje zimne pocałunki, wyprowadzając ciosy jeden za drugim (szybkość: 150, siła: 200). Były one jednak dużo bardziej chaotyczne niż ktokolwiek mógł zakładać wcześniej.
   Lawina obłędu mknęła na rozszalałą bestię.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-11-27 13:35:05)

Offline

 

#196 2013-11-27 22:20:31

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Szczęk zbliżających się samurajów, bo byłam pewna że to oni, któż by inny w tym miejscu... powoli zbliżali się ku nam, niechybnie łowiąc pośród śniegów blask ogniska. Nie patrzyłam w ich stronę, byli blisko, ogień był tak ciepły, a dookoła wszystko przemarznięte, szkoda ciepła, szkoda życia, choć w tej chwili jego wartość diametralnie spadła.
   Było mi żal tak wielu rzeczy, gdybym nie uciekła, może by nie zabili, może wdychałabym ciepłe, jodowe powietrze Hidari, leniuchowałabym pijąc sake, obserwując uwijające się ulicą ładne dziewczęta, po prostu, żyć i umrzeć w spokoju. Ale musiało mi odwalić, jak zwykle, a teraz z tym... z nim, Ryyoo... rzadko się kogoś bałam do tej pory... zwykle to ja wzbudzałam strach, bawiąc się nim i napawając.
   Ciepło bywa złudne, otumania swą wygodą, sprawia że szczęk zbroi samurajów nic nie znaczy, a wyrywa z półsnu dopiero gdy jesteś otoczona. Chciałam wstać, nie dać się zarąbać nie zostawiając trupów w przedwczesnym odwecie, nie mogłam tego uczynić. Może strach, lub zimno podcięło mi kolana, nie.. zielono kontrastująca kopuła oddzieliła mnie od świata, byłam pewna że to oni, nie dali mi szans. Wtedy dostrzegłam jego, był jeszcze straszniejszy, tak jakby paskudne wnętrze pokryło ciało, sparaliżował mnie ON, nie oni, oni byli już chodzącymi trupami, ja to wiedziałam, czułam i byłam przerażona. Zrozumiałam, że to ON!, że kopuła to nie pułapka, że uratował mi życie...

Offline

 

#197 2013-11-30 02:17:46

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

      Bestia wyprostowała się gwałtownie, wydęła na wierzch zbyt długi jęzor, zakołysała nim wokół warg, tocząc ślinę, sapiąc i warcząc, topiąc opadłe nań płatki śniegu. Powoli, niespiesznie, odwróciła łeb, przesuwając puste oczy po trzęsących się samurai, ledwie zdolnych utrzymania ostrzy w pionie. Ich zbroje pobrzękiwały we wspólnej melodii, a twarze ginęły w zbiorowych oparach oddechów.
       Jakby nie zainteresowana, zwróciła się w przeciwną stronę, tą, po której rysowała się obła, kryształowa bariera, połyskująca szmaragdowym odcieniem. Nie od razu zauważyła wewnątrz głębszy cień, nie od razu rozpoznała w nim człowieka.
      Do czasu.
      Człapiąc w pokracznym chodzie, zaczęła zmierzać do kopuły, orząc łapami śnieg, przeszkodę, nie będącą w stanie zatrzymać rozgrzanego cielska, szarego i surowego, jak cała ta kraina. Bestia przyłożyła pysk do ściany zielonego klosza, wejrzała do środka pionową źrenicą, łypiąc niespokojnie na ludzki, uwięziony wewnątrz kształt. W jednej chwili zapragnęła ów kształt uwolnić.
      Zamachnęła się, rzadkie powietrze świsnęło pod naporem rozrośniętej dłoni... i zastygła, jakby porażona piorunem. Trwało to tylko chwilę. Chwilę, pozwalającą dosłyszeć skrzypienie śniegu, rozchodzące się pod naporem ciężkich, stalowych butów.
      Pierwsze uderzenie serca. Miecz przecina powietrze. Ostrze huczy natrafiając nicość, omija ledwie co szarą twarz, skąpaną w czarnych kosmykach włosów, długich i mokrych od śniegu. Drugie ostrze przechodzi po pachą monstrum, które w jednej chwili zaciska nań uchwyt i z tak uwięzionym żelazem wykonuje piruet. Rozchodzi się głuchy brzęk łamanego sztychu, a także nieprzyjemny zgrzyt pękającego pancerza. Wstęgi juchy znaczą powietrze, zaczynając parować nim jeszcze dotykają śniegu. (szybkość 260, siła 270, reakcje: 280). Dwaj samurai zostają pozbawieni wnętrzności.
      Drugie uderzenie serca. Katana odbija się od przedramienia potwora, na którym pojawiło się ostrze (umiejętność modyfikacji ciała, koten no juin), powstałe z żywej tkanki. Nim żołnierz zdaje sobie sprawę, jak do tego doszło, haczykowaty pazur zatapia się w jego tchawicy, rozrywa ją, wydobywając karminowe strzępy mięsa (szybkość 260, siła 285, reakcje: 280).
      Trzecie uderzenie serca. Bestia niemalże przypada do powierzchni ziemi, unikając tym samym dwóch pozostałych cięć (reakcje: 280), wzbija w górę falę śniegu, która oddziela ją, a szarżujących samurai. Odbija się od ziemi, nabierając przy tym dystansu (siła: 300), odległym na pełne pięć metrów. Powietrze wibruje, para z ust kłębi się dokoła kudłatej głowy. Bestia czeka.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#198 2013-11-30 19:24:13

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny Tetsu no Kuni

post #12
   Pięć mknących ku rozszalałemu potworowi ostrzy, smagających jego zdeformowane, wijące się w niespotykany sposób ciało. Żelazo okazuje się zbyt tępe, by wyrządzić jakąkolwiek krzywdę zmetamorfizowanemu kupcowi. Drżące węgliki dziewczęcych oczu, będące świadkami na kruchość ludzkiego życia, z taką łatwością wydzieranego z napędzanych adrenaliną organizmów.
   Monstrum nie napotykało żadnych trudności w walce z samurajami, którzy mimo ogromnych chęci, nie potrafili nic wskórać. Ci, którzy jeszcze nie zdążyli wykonać swojego ciosu, mogli obserwować swoich sojuszników, miotanych we wszystkie strony. W ich sercach odwaga i męstwo zaczęły ustępować przerażeniu i rozpaczy, totalnie obezwładniającej całe ich ciało.
   Zostało ich już tylko dwóch. Potwór spozierał na ocalałych z właściwą sobie dzikością, w której na próżno było szukać śladów człowieczeństwa. Krew pulsowała w tętnicach strażników ziem Kraju Żelaza jak oszalała. Doskonale zdawali sobie sprawę, iż na próżno będzie im się mierzyć z tak potężnym przeciwnikiem. Postanowili spróbować czegoś innego niż bezpośredniego starcia.
   Korzystając ze zwiększonej odległości, jakiej nabrało monstrum po wykonaniu skoku, samurajowie również wycofali się odrobinę. Ukrywając na chwilę katany w pochwach, obrócili się na pięcie i pomknęli przed siebie, coraz bardziej rozdzielając się. W ten sposób planowali zwiększyć szanse na przeżycie chociaż jednego z nich i zawiadomienie przełożonych (szybkość: 150).

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-12-01 14:33:14)

Offline

 

#199 2013-11-30 19:58:01

 Igari

Zaginiony

Nie ma już po co pisać.
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 78
Ranga: Zbieg
Wiek: 18

Re: Tereny Tetsu no Kuni

   Palce dygocząc z zimna lub szoku, zaciskały się samowolnie na zbitym śniegu. Bestia niczym szmacianymi lalkami, bawiła się blaszakami wedle własnej woli, przekraczając sprawnością ograniczone ruchy samurajów. A ja byłam uwięziona w środku egzekucji, bo jedynie tak można nazwać to co czynił Ryo, widocznym było że ponownie utracił kontrolę. Czy on naprawdę był człowiekiem? czy może bestią przybierającą jedynie jego formę.
   Widząc jak bestia zbliża się ku mnie, nerwowo odczołgałam się tyłem ku przeciwległej ściance zielonej kopuły, wpiłam się w nią nie mogąc spuścić wzroku z bijących we mnie pionowych źrenic. O dziwo poczułam ulgę gdy bestia powróciła do masakrowania resztek pozostałych wojowników.
   Miałam nadzieję że kupiec powróci do dawnej postaci, po nieuniknionej porażce samurajów, nadal starających zachować w ryzach rozdygotane nerwy. Nagle wykorzystując sprzyjający moment, pozostałości przeciwników, oddaliły się by prawdopodobnie zaalarmować wsparcie, gdyby któremuś się powiodło, musielibyśmy diametralnie zwiększyć tempo marszu, uciekając przed sprawiedliwością.

Ostatnio edytowany przez Igari (2013-12-01 16:35:05)

Offline

 

#200 2013-12-01 03:50:22

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny Tetsu no Kuni

     Bestia wzniosła łeb ku górze, zaryczała przeraźliwie, rozdzierająco. Powietrze zawibrowało, sypiące płatki śniegu zakołysały się gwałtowniej, targnięte podmuchem demonicznego oddechu. Żółte ślepia znowu zakręciły się w oczodole, a w ich głębi odbijały się stepy białej krainy, zniekształcone, koślawe w krzywym zwierciadle. Pagóry, krągłe i obłe, zamieniły się w chaotycznie tańczące fale, rozbijające się o siebie i wzbijające wszędzie dokoła pianę, szorstką i ostrą, niby uwieńczenia górskich łańcuchów. A w  tym wszystkim pojawiał się raz po raz nikły kontrast czerwonych plam, krwi toczonej spod trucheł samurai, z wolna zamieniającej się w syte kałuże.
      Ryo krzyczał. Ziemia wydawała się trząść, kiedy nie przestając warczeć, nachylił głowę, spozierając na ocalałych mężczyzn. Drgnął niespokojnie, gdy ci schowali miecze. Jego górna warga podkurczyła się mocniej, uwidaczniając jeszcze bardziej przednie kły, nad którymi rozciągały się pognite, sczerniałe dziąsła. 
      Bestia ryknęła jeszcze głośniej, choć zdawać się mogło, że to już niemożliwe. Rozpostarła szeroko ramiona, uwypukliła na skroniach kręte kanały tętnicze. Na jej plecach, barkach i bokach, zafalowała skóra, jak gdyby chciało spod niej wyjść kilka dodatkowych głów. Z owych głów, w jednej chwili wyjrzały okrągłe otwory, u wylotu których, zajaśniały kule światła. Było ich mnóstwo.
      Potwór zgiął się w pół, a kule rozjarzyły się jeszcze bardziej, eksplodując blaskiem, zamieniając się w jeden wielki podmuch chakry. Pomarańczowo-czerwony strumień huknął, rozpruł powietrze na pół, rozlał się przed szarą kreaturą, zabierając wraz ze sobą wszystko, co pochłonął. Nadbiegające kopie utonęły w fali mocy, zniknęły targnięte prądem ognia i energii. Świat zniknął wraz z nimi.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-12-01 17:50:09)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Na szambo gnojowice i deszczówkę Zawiercie Solidne