Ogłoszenie


#81 2014-02-25 15:15:29

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Strażnicy przy bramie spojrzeli dość leniwie na chłopaka, ale za chwilę postawili się do pionu i życzliwie się do niego uśmiechnęli. Przemówił nie co starszy mężczyzna do chłopaka, najwidoczniej od dawna pełnił tu tę służbę i chyba nie zmierzał z niej schodzić.
   -Chłopcze bilety możesz zakupić w porcie, tam jest specjalne stoisko i ono oferuje bilety na każdy prom. Jeśli chcesz się tam dostać musisz iść tą drogą, a następnie skręcisz w prawo przy znaku wskazującym gdzie znajduje się port i jesteś w domu, że tak powiem chłopcze...- Ton głosu był bardzo uprzejmy jak na te czasy, nie bał się pomagać i udzielać dobrych odpowiedzi, natomiast kompan tego strażnika tylko poklepał Cię po plecach i dodał -No zmykaj chłopcze...- Najwidoczniej mieli inne zajęcia i dlatego tak szybko udzielili Ci odpowiedzi na zadane pytanie. Dobrze, że żyją jeszcze tacy osobnicy jak Ci strażnicy, przynajmniej są mili.

Offline

 

#82 2014-02-25 16:40:34

Mesayato

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-11-24
Posty: 211
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 9

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Chłopiec nieśmiało zapytał strażników o drogę, a następnie wysłuchał ich jasnej i szczegółowej odpowiedzi. Wyszczerzył się szeroko, gdy ci bez robienia zbędnych problemów-pomogli mu. Skinął lekko głową, gdy drugi z nich klepnął go w plecy i podsumował wszystko.
   -Arigatō gozaimasu da. - ukłonił się w kierunku strażników i ruszył we wskazanym przez nich kierunku
   Szedł ulicą, o której wspominali strażnicy, rozglądając się dookoła i obserwując miasto. Dawno nie było go w tych stronach, więc dużo nowości ukazało się jego oczętom. Szczególną uwagę zwracał na znaki. Szukał tego, o którym wspominał mu jeden z mężczyzn przy wejściu do miasteczka. Miał on wskazywać na port, w którym mógłby zakupić bilety na prom. Gdy wreszcie odnalazł odpowiedni znak, skręcił w prawo i szedł prosto w kierunku promu.
   Po jakimś czasie doszedł na miejsce. Teraz ostatni problem - odnalezienie stoiska, gdzie kupuje się bilety. Zauważył sznurek ludzi, stojących przed jednym z okienek jakiegoś budynku. Podszedł i stanął za nimi, licząc, że to odpowiednie miejsce.
   Gdy kolejka przesunęła się na tyle, iż był już pierwszy, stanął na palcach, by osoba, siedząca tam widziała chociaż jego głowę. Położył pieniążki pomiędzy nim a pracownikiem portu i grzecznie powiedział o co mu chodzi.
   -Ohayō! Chciałbym kupić dwa bilety na prom do Ronin no Kuni. - powiedział z szerokim uśmiechem, mimo to jego schowana za plecami dłoń drżała z nerwów


Mowa jasnej strony || Mowa ciemnej strony
Myśli jasnej strony || Myśli ciemnej strony
Krzyk jasnej strony || Krzyk ciemnej strony

KP

Offline

 

#83 2014-02-25 19:36:32

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Tereny Uzu no Kuni

   No tak cała ta popieprzona misja zbliżała się do końca, kupić bilety i znaleźć się w Ronin za trzy lub cztery godziny. Nie była to zbyt duża szybkość, ale zawsze to było coś. A nie podróż na piechotę i jakimś cudem dostanie się na wyspe wyrzutków. Ta druga opcja była by udręką dla chłopca oraz dla jego matki. Wszak nie każdy jest na tyle wytrzymały, aby cały czas wędrować. Dlatego cywilizacja dała nam środki transportu, takie tak jak promy lub inne usługi transportowe.
   Dotarcie do portu nie było jakimś tam trudnym wyzwaniem, raczej mizerotą w porównaniu do misji wyższych instancji. Wszak trudniej jest kogoś zabić niż po prostu kupić coś, różnica jest zdecydowanie ogromna. Kobieta sprzedająca bilety uśmiechnęła się w strone Mesayato z pewnością wiedziała, iż to on ma zamiar zakupić bilety. Teraz kursowało mało promów, większość albo odpłynęła wczoraj albo dopiero ma zamiar dobić do portu jutro. Jednak ostało się pare promów i jednym z nich był prom do Ronin, z dziwnych okoliczności nie wypłynął wczoraj. Chyba coś musiało się wydarzyć, że nie wypłynął. Aż strach pomyśleć, że ktoś mógł za tym stać. Ale przecież Ensuiego nie było tu i teraz, odszedł z życia chłopaka na pewien okres czasu, nie wiadomo kiedy znowu wróci i nauczy mądrości życiowych tego dzieciaka.
   -Hmm do Ronin mówisz Złociutki, tak są bilety w sumie jest ich dość sporo, dziwne chyba ta wyspa nie jest zbyt lubiana przez turystów lub inne osoby... Proszę o to dwa bilety i reszta z twoich 500 Ryo... Teraz bilety na promy bardzo staniały więc ciesz się chłopczyku...A i prom wypływa za półtorej godziny... Radzę się nie spóźnić!- Dodała na koniec, wręczając Ci dwa bilety i 100 ryo. Chłopiec o to z tymi rzeczami mógł ruszyć tą samą drogą do swojego domu i zabrać matkę na prom. Przecież nic mu już innego nie pozostało do roboty.

Offline

 

#84 2014-02-25 19:59:18

Mesayato

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-11-24
Posty: 211
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 9

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Chłopiec szeroko wyszczerzył się, gdy usłyszał, że prom jeszcze nie wypłynął. Zostało mu półtorej godziny do tego wydarzenia, więc odebrał bilety oraz resztę i podziękował kobiecie ładnie. Następnie stanął na całych stopach, chowając się przed kobietą, odwrócił się na pięcie i odszedł zadowolony z kolejki.
   Ruszył w drogę powrotną, tak samo jak tu przyszedł. Najpierw prosto drogą, później skręcił w lewo, następnie prosto długą drogą, aż do samych strażników. Ukłonił się im w geście podziękowania i pożegnania jednocześnie, by następnie ruszyć biegiem w stronę domu. Biegł stałym tempem - w końcu musiał się spieszyć i spakować swoje rzeczy. Stawiał kolejne kroki pod górę, czując coraz większe zmęczenie, lecz nie poddając się. Cała misja dobiegała już powoli końca - zbliżał się dzień spotkania mamy i przywódcy Wyrzutków. Uśmiechał się sam do siebie, ciesząc się z prawie wykonanego zadania. Gdy widział już swój dom, nawet nie zatrzymał się, tylko wbiegł do środka i krzyknął:
   -Wróciłem! Mam bilety, Okāsan! Teraz muszę się szybko spakować! I nie zostało nam dużo czasu! - ruszył biegiem w kierunku swojego pokoju, by poszukać czegoś, co mógłby wziąć ze sobą poza ubraniami
   Chłopiec cieszył się niezmiernie, że pomyślnie przeszedł 'test'. Prawie skończył wykonywać zadanie, powierzone mu przez przywódcę Wyrzutków. Szkoda było mu zostawiać za sobą dom rodzinny, Ojca i Sieroty, ale... to był krok na przód w jego życiu. Tak na to patrzył. Powoli zaczynał nawet rozumieć, co Ensui chciał mu przekazać swoim zachowaniem, ale nie potrafił stać się taki jak on. Nie... jeszcze na to za wcześnie.


Mowa jasnej strony || Mowa ciemnej strony
Myśli jasnej strony || Myśli ciemnej strony
Krzyk jasnej strony || Krzyk ciemnej strony

KP

Offline

 

#85 2014-02-25 20:18:15

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 330

Re: Tereny Uzu no Kuni

  Znajomość drogi była wielce istotna, choć Uzu no Kuni był małym krajem, który dało się przejść z pewnością w jeden dzień. Więc to nie był jakiś wielki wyczyn dla chłopca w tym wieku. Ba Ensui nazwał by go mięczakiem, ale to było tylko jego zdanie osobiste. Ale nie ma rzeczy nie możliwych tak podobnież mawiają, więc nie wiadomo czy komuś udało się udać pokonać ten kraj jednego dnia. Wracając do podróży, czas na niej uciekał po prostu przez palce. Chłopiec bardzo się spieszył do domu, aby poinformować matkę o tym, że wyruszają teraz. Z chwili na chwilę pomniejsze budynki w mieście znikały ustępując tym kolosom widoki. Natomiast domek państwa Fumei był coraz bliżej, w oddali widać było ojca robiącego coś koło niego i dzieciaczki pomagające mu lub bawiące się na świeżym powietrzu. Natomiast matka chłopca, z pewnością pomyślała o wszystkim i spakowała jego rzeczy i swoje. Czasami warto mieć taką matkę, dbającą o każdy drobny szczegół. Mającą myk organizacyjny i co najważniejsze gust. Z pewnością mistrz wyrzutków będzie oczarowany nią oraz jej umiejętnościami gospodarowania przestrzeni w domu.
   -Kochanie, spokojnie już Cię spakowałam wszystkie twoje rzeczy są w torbie i możemy ruszać... Nie musisz martwić się o tatę... Pomagać mu będą ludzie z miasta, oraz władze kraju już to jest uzgodnione...- Powiedziała Pani Fumei do swojego synka, idąc w jego kierunku. Ojciec wraz z sierotami odszedł od roboty i udał się do syna. Uścisnął jego rękę i przytulił do siebie, wiedział że ta rozłąka znowu może trochę potrwać, jednak ta chwila nie będzie trwać wiecznie. Musimy przecież wierzyć w to, że takie coś szybko minie i nie długo spotkają się ponownie przy ramen.
   -Mesayato tu masz list pamiętaj, że masz go dostarczyć do twojego mistrza i spokojnie nie długo się ponownie spotkamy, Mama ci już wyjaśniła wszystko wiec nie musisz się zamartwiać o nas damy sobie radę...- Powiedział po czym podszedł do swojej żony i pocałował ją namiętnie na pożegnanie, a każde z dzieci z sierocińca udało się i przytuliło Cię jak starszego brata. Również uściskały twoją matkę po czym wróciły do Pana Fumei. Teraz pozostało już tylko udanie się do Ronin.

Offline

 

#86 2014-02-25 20:48:49

Mesayato

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-11-24
Posty: 211
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek organizacji
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 9

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Chłopiec miał zamiar wbiec i spakować się czym prędzej, lecz zatrzymał się w progu swojego pokoju, gdy usłyszał głos swojej rodzicielki. Wyszczerzył się, dumny z talentu organizacyjnego swojej mamy i spojrzał w stronę schodów z szerokim uśmiechem.
   -Arigatō gozaimasu da, Okāsan! - wykrzyknął, wparowując do pokoju i biorąc ze zdjęciem swojej ukochanej rodziny
   Zbiegł po schodach z fotografią. Oświadczył mamie, że jest gotowy do drogi, tylko musi gdzieś schować owy przedmiot. Wyszczerzył się, mając nadzieję, że kobieta nie będzie miała nic przeciwko temu. Następnie wziął swoją walizkę, schował doń fotografię i zapiął dokładnie, by nic po drodze nie wypadło. W tym momencie ojciec i sieroty podeszli do chłopca, by się pożegnać. Koperta, którą dostał młody Wyrzutek, była bardzo ważna, więc schował ją do kieszonki torby na zamek i zapiął dokładnie. Uścisnął ojcu dłoń i przytulił się do niego. Następnie uściskał każdą sierotę po kolei, w geście pożegnania.
   -Czekam na Was w Ronin, Rodzino... - wyszczerzył się szeroko, obdarowując każdego tu obecnego swoim uśmiechem
   Był szczęśliwy, że ojciec zapewnił go o ponownym spotkaniu w niedalekiej przyszłości. Ojciec nigdy nie kłamał, więc tak musiało być. Teraz, gdy już pożegnał się z wszystkimi, podszedł do mamy, chwycił ją za dłoń i pociągnął delikatnie w kierunku drzwi. Puścił ją, by mogła wziąć swój bagaż i trzymając własną walizeczkę, ruszył w stronę wyjścia z domu, a następnie do portu, by stamtąd wyruszyć do Ronin no Kuni - swojego nowego domu.

[z/t=> Las Airando (Mizu no Kuni)]


Mowa jasnej strony || Mowa ciemnej strony
Myśli jasnej strony || Myśli ciemnej strony
Krzyk jasnej strony || Krzyk ciemnej strony

KP

Offline

 

#87 2014-08-01 05:28:36

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

#1


Młody Uzumaki zmierzał na zachód, nie wiedząc, co czeka go w krainie, do której zbliżał się z każdym krokiem. Słońce było zawieszone wysoko na niebie, jednak schowane w całości za gęstymi, deszczowymi chmurami, przez co mogło się zdawać, że lada chwila zacznie padać i nadejdzie zmierzch.
Właśnie wtedy chłopak dotarł na szczyt niewielkiego wzgórza i jego oczom ukazała się ściana lasu oddalona zaledwie o kilka minut spaceru. Niestety próba dostrzeżenia czegokolwiek w jego głębi była skazana na porażkę, jako że był on bardzo zarośnięty, przez co żaden promień słońca nie dochodził do jego wnętrza, co było dość typowe dla lasów w tej części Kraju Wirów. Można było jednak polegać na swoim słuchu. Z wnętrza dochodziły bowiem odgłosy łamanych gałązek i niewyraźne pokrzykiwania.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#88 2014-08-01 06:06:03

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Tereny Uzu no Kuni

Spacer przedłużał się, jednak Adatte nie zatrzymywał się ani na chwilę. Szedł przed siebie ciągle tym samym, spokojnym krokiem, toteż odpoczynek nie był mu zbytnio potrzebny. Nie wiedział, jak długo trwała jego wędrówka, jednak nie miał żadnego zamiaru zawracać. Chociaż nie mógł narzekać na brak zajęć w siedzibie swojego klanu, zawsze lepiej odnajdywał się w dzikich sceneriach, na łonie natury. Mógł przebywać sam ze sobą, nasłuchiwać napływających zewsząd odgłosów i nie przejmować się niczym ani nikim.
   Wreszcie znalazł się na skraju lasu. Chociaż nikt o tym otwarcie nie mówił, Uzumaki podejrzewał, że swoją wielkość i urodzaj zawdzięczał on ich sąsiadom – klanowi Senju. Wątpił bowiem, by w dobie toczonych w całym świecie wojen mógł ostać się taki monument.
   Usłyszał głosy, które zdecydowanie różniły się od tych, jakich oczekiwał tam spotkać. Pobiegł czym prędzej, by sprawdzić, co się dzieje. Nie bał się. Cokolwiek by to było, chłopakowi nie przeszło nawet przez myśl, że mógł właśnie pakować się w tarapaty. Przemykając między drzewami, raz po raz, wiedziony ciekawością, wystawiał zza pni głowę, spodziewając się dostrzec sylwetki bawiących się dzieci.

Offline

 

#89 2014-08-01 06:52:27

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

    Czerwonowłosy bez zastanowienia pognał w kierunku podejrzanych odgłosów, ginąc w cieniu potężnego lasu. Ledwo przebiegł parę kroków, kiedy za sprawą wystającego z gruntu korzenia, którego nie dostrzegł w porę, znalazł się na ziemi, leżąc jak długi. Dopiero po krótkiej chwili jego oczy przyzwyczaiły się do wszechogarniającej ciemności.
    Wtedy to dane mu było usłyszeć wyraźne, przybliżające się odgłosy kroków i głośnych, zmęczonych oddechów. Zwracając głowę lekko w prawą stronę, mógł dostrzec niewyraźne sylwetki, a raczej ich delikatny zarys.
    - Już blisko, szybciej, pospieszmy się – dało się słyszeć zmęczony męski głos.

Offline

 

#90 2014-08-01 07:15:54

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Chłopak w ostatniej chwili wyciągnął przed siebie ręce, nie pozwalając swojej twarzy na zbyt bliskie spotkanie z leśnym runem. Drugim odruchem była natychmiastowa chęć powstania z ziemi, jednak powstrzymał się, kiedy usłyszał, że jednak się pomylił. Nie miał do czynienia z bandą dzieciaków czy też nastolatków, z którymi miał zamiar wymienić kilka zdań i, pchany ciekawością, dowiedzieć się, co można porabiać w takim miejscu, jak to.
   Zdecydowanie głos należał do jakiegoś mężczyzny, którego niestety nie był w stanie wyraźnie dostrzec. Jego oczy wciąż nie przyzwyczaiły się do całkowitej ciemności, jaka roztaczała się wokół. Odczekał chwilę, by tamci ruszyli w swoją stronę, a on znalazłby sposobność do ucieczki.
   Kiedy jednak podniósł się z kolan, pokurczony, ruszył nie w drogę powrotną, a za oddalającymi się trzaskami łamanych gałązek i zduszonych westchnień. Najwidoczniej zew przygody okazał się silniejszy niż instynkt samozachowawczy.

Offline

 

#91 2014-08-01 07:34:00

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

    Chłopak podążał śladem dwójki ludzi, sądząc, że pod osłoną ciemności uda mu się pozostać niezauważonym. Nie wziął jednak pod uwagę, że jego ciężar, jakim obarczał gałązki przy każdym kroku, również powodował ich złamanie. Na szczęście dla niego, ludzie przed nim zdawali się być czymś zaaferowani do tego stopnia, że nie dostrzegli jego obecności, a może po prostu nie pozwalało im na to zmęczenie.
    Nagle za plecami Uzumaki’ego rozległ się donośny głos dziecka, jakby chłopca:
    - Tato! Ktoś tu jest! – po czym chłopak mógł poczuć na swoich plecach delikatny nacisk noża. – Nie ruszaj się, kimkolwiek jesteś, albo cię zabiję!
Dwie sylwetki przed Adatte’m zatrzymały się w pół kroku, a jedna z nich natychmiast znalazła się przy nim. Z tej odległości mógł on zobaczyć, że osoba stojąca przed nim to mężczyzna, jednak nie potrafił dostrzec szczegółów.
    - Kim jesteś i czego chcesz?! – zwrócił się bezpośrednio i agresywnie w stronę czerwonowłosego. W dłoni dzierżył jakąś drobną rzecz, jakby nóż czy kunai.

Offline

 

#92 2014-08-01 07:53:51

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Tereny Uzu no Kuni

   - Kuso… – mruknął chłopak, wyrzucając z siebie ciche przekleństwo. Nie spodziewał się, że tak szybko wpadnie w kłopoty. Dał się zajść od tyłu jak totalny amator. Zapewne nawet grzybiarze mogli poszczycić się lepszą koncentracją i ostrożnością, niż on. Cieszył się tylko, że nie widział tego nikt, kogo by znał. Mimo że nie utrzymywał z nikim zbyt bliskich kontaktów, zawsze, z tajemniczych, nawet jemu nie znanych powodów, przejmował się zdaniem czy opinią innych.
   -Nazywam się Adatte. Należę do klanu Uzumakich, mieszkamy niedaleko. Nigdy wcześniej nie widziałem tutaj nikogo, a że usłyszałem głosy, pomyślałem, że ktoś mógłby się zgubić. Chciałem pomóc, naprawdę! – tłumaczył się. Mimo zdenerwowania, które zdawało się paraliżować jego ciało, mówił on w sposób płynny, w jego głosie na próżno byłoby szukać nuty niepewności. Dopiero pod koniec wypowiedzi emocje wzięły nad nim górę, wylewając się z niego donośnym zapewnieniem o szczerości intencji.
   Stał bez ruchu. Nie próbował nawet podnosić rąk do góry. Jedynie jego wargi drgały jeszcze przez chwilę po tym, jak skończył mówić, aż wreszcie i one całkowicie zamarły w oczekiwaniu na reakcję ze strony wędrowców.

Offline

 

#93 2014-08-01 08:18:40

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

    Mężczyzna wpatrywał się w twarz chłopaka z uzasadnioną podejrzliwością, mimo że widział nie więcej, niż młody Uzumaki. Nawet, gdyby na jego twarzy pojawił się jakiś grymas świadczący o jego nieszczerych intencjach, ten nie dałby rady go wychwycić przy takim oświetleniu.
    - Opuść nóż – powiedział mężczyzna zdecydowanym tonem, aczkolwiek nie było w nim ani grama agresji. Widocznie Adatte’mu udało się go przekonać o swojej „niewinności”, a może była to po prostu dobra gra.
    - Ale tato…! – zaprotestował chłopiec, stojący za plecami czerwonowłosego, nie słysząc jednak żadnego odzewu ze strony ojca, posłusznie opuścił nóż z jego pleców.
    - Chodź z nami, tutaj nie da się rozmawiać. – rzucił szybko mężczyzna i nie czekając, na odpowiedź Uzumaki’ego ruszył powoli przed siebie, po raz kolejny przedzierając się przez bujną roślinność lasu.
    Chłopiec kroczył cały czas za plecami nieznajomego, gdyby ten zdecydował się uciekać. Może i nie uciskał już nożem na Adatte’go, ale nie znaczyło to, że schował nóż i nie jest przygotowany, by go użyć.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2014-08-01 08:19:07)

Offline

 

#94 2014-08-01 08:57:24

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Chłopak nie miał pojęcia, czy już powinien przypominać sobie najświetniejsze chwile swojego życia, by móc w przyszłej wersji samego siebie opowiadać w raju, czy gdziekolwiek udają się ninja, że i on doświadczył tego sławnego filmu od narodzin do śmierci. Postanowił się jednak z tym wstrzymać, uznając to za banalne. Poza tym, nie mógł pozwolić sobie na taką śmierć! Przecież nie po to zostawił matkę na cały rok, by teraz zostawiać ją na całą wieczność.
   Kiedy usłyszał słowa mężczyzny, odetchnął. Haust powietrza smakował mu jak rzadko który. W całym tym napięciu Uzumaki nie zauważył nawet, że przestał oddychać. Można nawet uznać, że poczuł się swobodnie, gdy ostrze noża przestało dźgać go w plecy.
   Posłusznie ruszył za mężczyzną. Ani mu się śniło, by się sprzeciwić jego woli. W końcu… jaki ojciec, taki syn. Zapewne był tak samo porywczy, jak jego mniejsza kopia, z tymże zapewne posiadał większe pokłady siły, z którymi pewnie nawet początkujący shinobi, jak on, mógłby mieć kłopoty.
   - Wy nie jesteście stąd prawda? – zapytał. – Co więc robicie w tym dziwnym miejscu? – dał upust swojej ciekawości. Liczył, że zostanie ona zaspokojona.

Offline

 

#95 2014-08-04 07:33:02

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

    Cała czwórka wkrótce dotarła na skraj lasu, skąd przybył Adatte. Tam też mógł on dostrzec po raz pierwszy wyraźnie twarze ludzi, na których się natknął. Mężczyźnie na oko stuknęła czterdziestka, choć mógł mieć mniej lat, dobrze patrzyło mu z oczu. Jak na swój wiek trzymał się nadzwyczaj dobrze, wysportowany, jego wiek zdradzały jedynie zmarszczki na twarzy i fakt posiadania syna w wieku nastoletnim. Chłopiec kroczący za czerwonowłosym wkraczał właśnie w wiek młodzieńczy, mógł mieć co najwyżej 5 wiosen mniej niż członek klanu Uzumaki. Miał smukłą sylwetkę, typową dla chłopców w tym wieku, którzy uprawiają jakiś sport.
    Trzecią osobą okazała się kobieta. Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy był jej duży brzuch świadczący o jej stanie błogosławionym. Jeśli ktoś by znał się na rzeczy, z łatwością oceniłby jej stan na trzeci trymestr. Tak więc zostały jej maksymalnie 3 miesiące do rozwiązania. Była podobnego wzrostu, co mężczyzna, ale zdecydowanie drobniejsza i smuklejsza nawet pomimo ciąży.
    - Uciekliśmy z Kraju Og...
    - Asurīto, nie ufam mu. - Odezwała się po raz pierwszy kobieta podniesionym tonem, przerywając synowi. - On, no wiesz... - zawiesiła na chwilę głos, po czym przytłumionym głosem dodała kilka słów, które w uszach Adattego brzmiały mniej więcej:- On może być jednym z nich!
    Mężczyzna gwałtownie zwrócił swe oblicze w kierunku chłopaka i rzucił porozumiewawcze spojrzenie synowi. Ucisk ostrza na plecach Uzumakiego powrócił.
    - Załatwię to, odpocznij sobie kochanie. - odpowiedział, całując swoją kobietę w czoło. Następnie ruszył wolnym krokiem wzdłuż krawędzi lasu i gestem ręki nakazał chłopcom ruszyć za nim. Młody naparł delikatnie czerwonowłosemu na plecy, nie dając mu zbyt wielkiego wyboru. Gdy odeszli parę kroków od miejsca, w którym przycupnęła ciężarna kobieta, ojciec zatrzymał się.
    - Daj pieniądze, wszystkie jakie masz. - polecił nieznajomemu Asurīto. - Nie chcę używać siły, więc lepiej słuchaj, co mówię.

Offline

 

#96 2014-08-06 12:25:05

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Adatte przyglądał się kolejno ukazującym się jego oczom postaciom, starając się zapamiętać przy tym jak najwięcej szczegółów. Wiedział bowiem, w jak bardzo nieciekawej sytuacji się znalazł, kiedy nieświadomie sam zdał się na łaskę obcych mu ludzi. Szukał zatem czegoś, co mogłoby mu pozwolić mieć choć cień poczucia, że ma jakąkolwiek władzę nad sytuacją.
   Dostrzegł kobietę. Najwidoczniej spodziewała się dziecka, o czym świadczyła dość sporych rozmiarów kula, zalegającą pod linią jej piersi. Podejrzewał, że wszyscy musieli być zmęczeni, ona natomiast - najbardziej. Poruszanie się z dodatkowym ciężarem zapewne był dla niej nie lada wyzwaniem. Chwilę później potwierdził to mężczyzna, nazwany przez małżonkę Asurīto.
   Chłopiec, nieco młodszy od niego, który naraz zniknął za jego plecami, kolejny raz przystawiając mu ostrze do koszulki, strasznie go irytował. Z tatusiem przy boku i nożem w dłoni każdy może być bohaterem, co? Wydawał się być aktywnym dzieciakiem, ale nie uważał go za jakieś szczególne zagrożenie.
   Gorzej natomiast miało być z głową rodziny. Potężny, dobrze zbudowany chłop, zapewne oddany bliskim do tego stopnia, że nie zawahałby się, by go uszkodzić, a być może i zabić...
   Nie minęła chwila, a już pojawiły się pierwsze żądania, jedno po drugim. O ile jeszcze na udanie się w inne miejsc zgodził się bez zająknięcia, nie było mowy o tym, by oddał im ciężko zarobione pieniądze! Wiedział, że jego matka ich potrzebuje. Przez wiele lat poświęcała się, by samotnie go wychować; teraz nadszedł czas, by odwdzięczyć się za jej starania. Postanowił rozwiązać to inaczej.
   - Przykro mi, nie mam ze sobą ani grosza. Możemy pójść do siedziby mojego klanu i tam znajdę coś dla was...
   Chociaż gotowało się w nim ze złości, jak zdesperowani muszą być ludzie, decydujący się na ograbienie nastolatka, który tylko próbował im pomóc, odpowiedział spokojnym głosem, w którym czaiła się nuta pokory. Opuścił głowę, delikatnym ruchem zrzucając czoło do przodu, jednak spomiędzy bordowych kosmyków, spoglądał swoimi brązowymi oczyma na reakcję mężczyzny, by w razie czego odpowiednio zareagować.

Offline

 

#97 2014-08-06 12:50:51

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

    Ojciec wysłuchał tego, co Adatte miał do powiedzenia, lecz jego twarz nie przejawiła żadnej emocji, toteż młodziak nie mógł wiedzieć, czy uwierzył on w jego bajeczkę, czy też nie.
    - Niech będzie, że Ci wierzę - powiedział po krótkiej chwili. - Chociaż daję głowę, że gdybym przeszukał twoje rzeczy znalazłbym nieco grosza. Nie o to nam jednak chodzi. Jesteśmy dobrymi ludźmi, po prostu potrzebujemy pieniędzy. Dużo przeszliśmy, zapewne wiesz o wojnie, która rozgorzała na dobre pomiędzy Krajem Ognia i Krajem Gorących Źródeł. Jesteśmy mieszkańcami, a raczej byłymi mieszkańcami Kraju Ognia.
    Wziął głęboki oddech, po czym kontynuował swoją opowieść:
    - Uciekliśmy stamtąd, zostawiając tam swój dom, cały swój dobytek. Musieliśmy. Miałem rozkaz wyruszenia na tę wojnę, co oznaczałoby, że musiałbym porzucić swoją rodzinę. Słyszeliśmy pogłoski o tym, że Kraj Gorących Źródeł wyprawia posłów do innych wielkich krajów, jak na przykład do Kraju Ziemi, skąd pochodzi wielu niebezpiecznych ninja. Prawdopodobnie nigdy bym już nie wrócił do domu, nigdy nie zobaczyłbym swojego jeszcze nienarodzonego dziecka. - przerwał, najwyraźniej czując, że za bardzo się spoufala, jednocześnie zbaczając z tematu. Zapewne gdyby nie był tak zmęczony, nigdy by do tego nie doszło. Jego syn patrzył na ojca z szeroko otwartymi oczami i nie pytając go o nic, opuścił nóż.
    - Potrzebujemy łodzi, by uciec z kontynentu. To właśnie po to potrzebne nam są pieniądze, dzięki którym udałoby nam się załapać na jeden ze statków. Nie możemy zaoferować w zamian swojej pracy, jako że moja żona jest w ciąży i nie jest w stanie pracować. Daleko stąd nad brzeg? Może ktoś z twojego klanu dysponuje łodzią i mógłby nam pomóc?

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2014-08-06 12:52:23)

Offline

 

#98 2014-08-06 13:08:00

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Uzumaki wysłuchał nagłego potoku słów, jakimi zalał go mężczyzna, w odpowiedzi na krótkie wyznanie, które nawet nie było prawdą. Nie to jednak było powodem, dla którego poczuł się źle. Gorszym bowiem było to, co usłyszał, niż to, co sam powiedział.
   Oczywiście, zdawał sobie sprawę z sytuacji politycznej sąsiadującego z jego ojczyzną kraju. Wieść o wojnie obiegła już bowiem cały świat. Nawet dzieci, wciąż nie bardzo świadome otaczającego je świata, raczone były różnymi nowinami z okrutnych bitew.
   W jednej chwili zdecydował, że mimo tego, że jest traktowany w tak nieprzyjemny sposób, pomoże uchodźcom. Rozumiał, że musieli podjąć odpowiednie środki ostrożności. Skinął głową, na znak, że zrozumiał.
   - Pomogę wam. Chodźmy.
   Sam nie wiedział, co robi. Przecież nie znał nikogo, kto miałby łódź! Miał jednak nadzieję, że któryś z rybaków będzie w stanie dokonać tego, czego on nie mógł - przeprawić ich przez morze i pozwolić rodzinie na prowadzenie szczęśliwego życia gdzie indziej.

Offline

 

#99 2014-08-06 13:21:49

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

    Słysząc słowa Uzumakiego, oczy mężczyzny zabłysły, a całe zmęczenie jakby go opuściło. Nie mógł uwierzyć własnym uszom. Spodziewał się bowiem, że ten odmówi im pomocy, w końcu nie znali siebie nawzajem, pochodzili z innych stron kontynentu. Po tym, jak przeszli tak wiele, w końcu mieli szansę na osiągnięcie celu!
    - Dzięki ci, dobry człowieku. Z całego serca ci dziękuję.
    Chłopiec tymczasem pognał w stronę matki, oznajmiając jej radosną wieść o tym, że nieznajomy ma zamiar im pomóc dostać się za morze. Ta z niemałym trudem podniosła się z miejsca, w którym siedziała i podpierając się o swojego syna, powolnym krokiem zrównała się ze swoim mężem i czerwonowłosym. Podeszła do swojego męża, stając między nim, a Uzumakim.
    - Nie ufam mu, Asurito. - dało się słyszeć zza jej pleców stłumiony głos. - Mam takie dziwne przeczucie, skąd wiesz, że nie chce zaprowadzić nas do wioski, żeby nas tam obrabowali albo co gorsza zabili?
    - Spokojnie kochanie, musimy mu zaufać. Nie mamy innego wyjścia. Chłopak nie ma przy sobie ani grosza, tak czy siak nie dostaniemy od niego żadnych pieniędzy. Rozumiem jednak twoje obawy, spokojnie, wszystko będzie dobrze. - odparł szeptem, po czym zwracając się bezpośrednio do Adatte'go powiedział: - Jesteśmy wszyscy bardzo wdzięczni za twoją ofertę pomocy. Wolelibyśmy jednak nie nachodzić siedziby twojego klanu i bezpośrednio udać się na wybrzeże. Jest to możliwe?

Offline

 

#100 2014-08-06 13:29:06

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Tereny Uzu no Kuni

   Adatte uniósł brwi, marszcząc przy tym czoło. Oczywiście, potrafił sobie wyobrazić, co czuje kobieta, której rodzina znalazła się w takiej sytuacji. Tym bardziej, że spodziewała się kolejnego dziecka, którego losy mogły się ważyć właśnie w tej chwili. Jednak traktowanie go jak szpiega czy kłamcę, jakim poniekąd był, uznał za obrazę.
   Nie skomentował jednak zachowania ciężarnej istoty, kontynuując wędrówkę. Kiedy zadano mu pytanie, spojrzał mężczyźnie prosto w oczy. Chciał mieć pewność, że ten odnajdzie w jego własnych szczere intencje, nawet jeżeli nie kryły się za nimi wielkie możliwości.
   - Oczywiście. Znam miejsce, gdzie żyją jedynie rybacy. Nie jest to piękne wybrzeże, jednak przynajmniej uchroni nas, a raczej was... - zaakcentował, by dać do zrozumienia, że wyświadcza przysługę zbiegłej rodzinie, nie zaś sobie samemu. - Przed odpoczywającymi tłumami w innych częściach nadbrzeża.
   W głębi duszy pragnął pomóc rodzinie. Nie wiedział jednak, czy będzie to możliwe. Gdyby wierzył, że nad ludzkim losem ktoś czuwa, zapewne modliłby się do niego. Tymczasem liczył jedynie na uśmiech losu i stanąwszy na czele wycieczki, wskazał im drogę, która miała ich doprowadzić w wybrane miejsce.
   Czerwonowłosy podszedł do chłopca i spytał o imię.
   - Mógłbyś opowiedzieć mi coś więcej? Jak tam jest? To znaczy... na wojnie...? - dodał.

Offline

 

#101 2014-08-06 13:39:30

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Tereny Uzu no Kuni

    - Tak będzie najlepiej. - skomentowała kobieta, odwracając się przodem do Uzumakiego. Usłyszawszy jej kąśliwy ton Asurito popatrzył na nią z pełnym litości wzrokiem, po czym popatrzył na chłopaka i bezgłośnie próbował przeprosić go za zachowanie małżonki.
    - Wszyscy bardzo dziękujemy - dodał, szczególnie akcentując pierwsze słowo.
    Gdy Adatte podszedł do chłopca, ten patrzył w zachmurzone niebo, które powoli się przejaśniało. Najwidoczniej ulewa postanowiła oszczędzić strudzonych wędrowców i ominęła ich miejsce pobytu. Wzdrygnął się, kiedy jego starszy kolega przemówił, gdyż nie spodziewał się, że ktoś się do niego odezwie. W końcu od dłuższego czasu rozmowa toczyła się bez jego udziału.
    - Nazywam się Baburu. - oznajmił nieznajomemu, po czym odpowiedział na jego pytanie: - Jest strasznie, ludzie się boją wychodzić z domu, mimo że u nas nie toczą się walki. Co chwilę przychodzą wiadomości, że ktoś nie żyje. Nigdy już tam nie wrócę, nigdy.
    - To jak, idziemy?

    [z/t -> Wschodni brzeg]

Offline

 

#102 2015-04-14 19:42:09

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Tereny Uzu no Kuni

Powoli przechodziłem przez las, rosnący niezwykle obficie w tych rejonach. Najwyraźniej Uzu no Kuni nie tylko sąsiaduje z Hi no Kuni, lecz również ma podobną faunę i florę do kraju ognia. Cóż, ciekawe czy żyje tu jakiś klan? Choć chyba jednak wchodzenie w środek nieznanego mi rodu byłoby niezwykle głupie i zapewne niebezpieczne. Przecież mogą uznać mnie za wroga, cóż mówi się trudno, choć to byłaby niezwykle niefortunna sytuacja. Przechodząc kolejne kilkaset metrów zauważyłem małą polankę. Rosło na niej niezwykle wiele kwiatów, choć nie mam pojęcia jakich dokładnie. Nie jestem zielarzem, a zioła mi się do niczego nie przydadzą, więc po co miałbym je znać? Polanę tą dodatkowo ze wszystkich stron otaczały drzewa nadając jej naturalną zasłonę.
- To będzie dobre miejsce na odpoczynek - mruknąłem cicho i zacząłem zbierać trochę gałązek na ognisko. Po chwili rozłożyłem się w północnej, z mojej perspektywy, części polany.
Zdjąłem swój płaszcz i położyłem go nieopodal drzewa, które stało jakiś metr za moimi plecami. Po dłuższej chwili ognisko już płonęło, a ja piekłem nad nim przyrządzonego królika. Na nieszczęście tegoż zwierzątka pojawił się na mojej drodze, akurat gdy polowałem, więc nie powinien się gniewać, że zostanie zjedzony. Przecież taka jest naturalna kolej rzeczy. Słaby ginie, silny zwycięża. To naturalne. Gdy królik był gotowy zacząłem go zjadać, popijając zwykła wodą, którą wcześniej nabrałem z pewnego jeziorka. Miało własne źródło wody, więc raczej można je wypić, a nawet jeśli nie to przecież tylko woda. Zresztą tamte miejsce nie wyglądało na często odwiedzane, więc na pewno nie jest zatruta. Po pożywnym posiłku i napojeniu się, położyłem się w cieniu drzewa, na swoim płaszczu. Od ogniska cały czas czuć było przyjemne ciepło.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#103 2015-04-15 14:17:28

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Tereny Uzu no Kuni

Misja prosta dla Ryuujiego #1

Młody chłopak z klanu Uchiha, tym razem przyszedł na piękne tereny Uzu no kuni. Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno miał do czynienia z innymi ludźmi, którzy w jakiś sposób odcisnęli na nim swoje piętno. Zostawiony z zwojem i pytaniami przyszedł odpocząć. Może nie miał do czynienia z przeciwnikami, ale nawet dziwne testy dziadka były męczące. Jednak to wszystko dość ciekawie się skończyło, no może nie licząc tajemniczych ich.

     Powiedzmy, że na ten moment chłopak ma wszystko za sobą, ale czy może być spokojny? Pomimo całkowitego relaksu, zjedzenia posiłku i normalnej pogody, nic się nie działo. Wokół były słyszeć lekkie szumy wiatru, w tym szelest liści i ciche trzepotanie skrzydeł. Zupełni nic się nie działo, aż nagle gdzieś z oddali było słychać śpiew dziewczyny. Może nie był on zbyt uroczy, ale jego autorka była z niego zadowolona, bo od czasu do czasu wesoło się śmiała. Jednak gdy Ryuuji spojrzał w kierunku, z którego słyszał owe dźwięki zobaczył pustą polanę, czyżby się przesłyszał? Nawet dźwięki, które słyszał całkowicie ucichły. Co było bardzo dziwne, a gdy wrócił do wcześniejszego relaksu znów usłyszał dziewczynę tylko, że śpiewała coś zupełnie innego. Brzmiało to zupełnie inaczej, a głos osoby już tak nie fałszował. Gdyby zaczał sobie ją wyobrażać by zobaczył przed sobą dziewczynę o długich kitkach i krótkiej sukience. Jednak gdy się odwrócił nastąpiło to samo, co wcześniej. Nikogo nie było, a śpiew ustał. Czyżby to były halucynacje, a może gdzieś dalej znajduje się tajemnicza osoba?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#104 2015-04-17 16:10:06

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Tereny Uzu no Kuni

Dzisiejsza pogoda jest wspaniała... - pomyślałem kompletnie zrelaksowany. To miejsce było tak spokojne, że aż nierealne. Spokojnie leżałem z zamkniętymi, opierając się o pień drzewa. Po chwili założyłem również ręce za głowę i jeszcze bardziej się rozluźniłem. Jedyne co było słychać to szelest liści, lekki szum wiatru i wesoły, kobiecy śpiew. Wszystko było zupełnie normalne. Zaraz śpiew? Szybko odwróciłem się skąd słyszałem owy dźwięk, lecz nikogo tam nie było. A i dźwięk ustał. Dziwne... Pewnie się przesłyszałem - pomyślałem, wracając do poprzedniej pozycji. Najwyraźniej niedawne przeżycie dały mi się we znaki i teraz jestem wyczulony. Powinienem się wyluzować, bo jak tak dalej pójdzie to oszaleję. Po kilku chwilach ponownie się zrelaksowałem, lecz znowu usłyszałem śpiew. Tym razem jednak nie słychać było fałszu, a sama piosenka była znacznie lepsza. Bądźmy szczerzy, wpadała w ucho. Mimowolnie zacząłem wyobrażać sobie autorkę tejże piosenki. Moja wyobraźnia zaczęła działać, a już kilka sekund później przed moimi oczami stanęła dziewczyna o długich kitkach, ubrana w krótką sukienkę. Potrząsnąłem głową i ponownie spojrzałem w stronę źródła dźwięku. Ponownie nikogo tam nie było. Czyżby moja woda jednak była zatruta? A może to genjutsu? Chyba tutaj nie jest tak bezpiecznie jak sądziłem. Szybko zgasiłem ognisko, a następnie założyłem płaszcz. może i nie jest to dobry pomysł, lecz wolę być w lesie niż na otwartej przestrzeni i mimo wszystko wolałbym wiedzieć o co tu chodzi. Z takim nastawieniem ruszyłem w kierunku wcześniej usłyszanego śpiewu. Oczywiście cały czas zachowując ostrożność.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#105 2015-04-18 12:17:40

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Tereny Uzu no Kuni

Misja prosta dla Ryuujiego ;> #2

Młody Uchiha pomyślał o halucynacjach, ale czy tak było? Można powiedzieć, że scenariuszy jest pełno. Mogła to być kobieta. W końcu usłyszał dziewczęcy śpiew, ale nigdzie nie było jej widać. Kolejnym scenariuszem była zatruta woda, która nie jednym namieszała w głowie, a jeszcze inna możliwością mogły być urojenia psychiczne Ryuujiego. Innymi słowy można tak wymieniać i wymieniać, jednak chłopak wpadł na genialny pomysł - osobiście poszedł sprawdzić polanę. Tym sposobem wykasuje jedną możliwość.

     Gdy tak szedł i szedł, widział tylko ogromną polanę, ale gdzieś na jej końcu zauważył sylwetkę. Gdy podszedł bliżej zauważył, że była to białowłosa dziewczyna o różowych oczach. Na głowie miała białą puchatą czapkę, a ubrana była w tego samego koloru płaszcz, długie kozaki i czarne rajstopy. Wyglądała jak anioł. Cała na biało z piękną urodą. Akurat mogłeś zauważyć, że nie widziała Ciebie, bo była zajęta zbieraniem kwiatów. W ręku miała już spory bukiet, który mienił się kolorami tęczy. Jednocześnie nie zwracając w dalszym ciągu na ninję uwagi, zaczęła śpiewać.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2015-04-18 12:18:23)

Offline

 

#106 2015-05-02 03:58:03

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Tereny Uzu no Kuni

Przez dłuższy czas szedłem przez ogromną polanę,  lecz poza nią nie widziałem nic innego. Czyżby sprawa z halucynacjami jednak była trafna? Może i tak, ale medykiem nie jestem, więc raczej nie poznam odpowiedzi na to pytanie. Mam nadzieję,  że wkrótce wszystko się wyjaśni, ale znając moje szczęście wpadnę w jakieś kłopoty lub znowu będę w sytuacji, w której wszystko każe mi uciekać. Ciekawy fart,  nie?
- Zaczynam świrować, znowu - jęknąłem.
Nagle w oddali zauważyłem sylwetkę i bez wahania ruszyłem w jej stronę. Lub jego. Po chwili owa sylwetka stała się wyraźniejsza, dzięki czemu dostrzegłem jej wygląd oraz to, że najwyraźniej zbiera kwiaty. W takim miejscu i o takiej porze? Westchnąłem i podszedłem do kobiety.
- Witaj, co tutaj robisz? - spytałem spokojnym tonem.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#107 2015-05-19 22:27:21

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Tereny Uzu no Kuni

Misja prosta dla Ryuujiego #3

Chłopak nie wiedział, co urodziwa dama robi w takim miejscu. Mogła przyjść tutaj specjalnie lub niechcący, jednak jeśli znalazła się przez drugą możliwość, to się tym nie przejmowała. Była spokojna i cały czas śpiewała radosną piosenkę. W takiej chwili przypominała jedną ze znanych Vocaloidów, ale i tak dużo jej do tego brakowało. Wracając do tematu, z początku białowłosa ignorowała chłopaka. Dopiero gdy przestała zbierać kwiaty, popatrzyła na niego i się szczerze uśmiechnęła, jednocześnie mróżąc oczy. Wyglądała tak uroczo, chociaż była o wiele starsza od chłopaka.
- Witaj boya, akurat zbieram kwiaty - przerwała piosenkę, odpowiadając mu spokojnym głosem, nieco podobnym do spadających kropel deszczu.
     Można nawet powiedzieć, że w pewien sposób wyróżniała się wśród swojej płci. Była inna, jakby nie z tego świata, co z pewnością nie umknęło przeczuciu Uchihy. W końcu, miał już doświadczenie w dziwnych sprawach, jednak u niej to działało inaczej. Nie zachowywała się podejrzanie, lecz atmosfera wokół nich wydawała się dziwnie pusta, jakby miała zaraz przestać istnieć.
- Powiedz, nie szukasz zlecenia? - dodała melodyjnym głosem i podeszła do wielkiej wiśni, która rosła samotnie wśród kolorowych kwiatów. Swoimi śnieżnymi palcami dotknęła jej płatków, a następnie zaczęła delikatnie pocierać dwoma palcami. Wyglądało to tak jakby, pięściła różowe płatki, lecz w rzeczywistości dzięki temu wydobywał się intensywny zapach, który w mgnieniu oka dotarł do chłopaka.   
     Z początku  można było przeczuwać, że chcę go odurzyć, jednak dalej trzeźwo myślał. Co prawda, to właśnie teraz przyszedł moment na jego odpowiedź, więc nie było chwili na dokładne przyjrzenie się sytuacji. Mogło być niebezpiecznie albo bezpiecznie, jednak ta kwestia zależała od spotkanej kobiety, która mogła być silniejsza.

Offline

 

#108 2015-06-19 17:21:22

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Tereny Uzu no Kuni

Nie usłyszałem odpowiedzi na moje pytanie, gdyż kobieta mnie zignorowała. Ot tak, po prostu mnie zignorowała. Jednakże zdążyłem się nauczyć od staruszka, przez te wszystkie lata z nim, że cierpliwość jest cnotą. Należy ją szlifować każdego dnia, gdyż kiedyś uratuje życie. Dziś jednak z wielkim trudem, ale nadal cierpliwie, czekałem na odpowiedź białowłosej, która w tym momencie spokojnie zbierała kwiaty. Zupełnie jakby nie usłyszała mojego pytania. Może jest głucha? O dziwo długo nie mogłem zastanawiać się dlaczego zostałem zignorowany, gdyż niewiasta skończyła zbierać kwiaty i odpowiedziała mi. Zwracając się do mnie boya.. zaraz boya? Co to znaczy? Jednocześnie uśmiechnęła się uroczo, przypominając mi trochę małe dziecko, choć niewątpliwie była ode mnie starsza. Wyglądała znacznie inaczej niż kobiety, które dotychczas spotkałem. Wyróżniała się wśród kobiet, chociażby pod względem koloru włosów. Dotychczas spotkałem jedynie kilka członkiń klanu, które w większości miały czarne włosy oraz swoją matkę i młodszą siostrzyczkę. Przy czym dwie ostatnie były brunetkami, ponieważ Ittai odziedziczyła wygląd po matce, ja po ojcu. Chyba, już coraz gorzej go pamiętam. Jak przez mgłę. Teraz zaś stała przede mną stosunkowo dziwna kobieta, choć nie wydawała mi się podejrzana. Jedynie pusta atmosfera mogła być podejrzana, która wydawała się taka jakby miała zaraz przestać istnieć. W tym momencie kobieta odezwała się melodyjnym głosem i podeszła do wiśni, nieopodal której staliśmy. Następnie zaczęła delikatnie pocierać jeden z jego kwiatów, przez co wydobył się intensywny zapach. Nie wyglądało na to, aby miała na celu odurzenie mnie, bo nic złego się nie działo, jedynie otaczał nas przyjemny zapach, który wydzielały owe płatki. Choć niewątpliwie jej propozycja mogła być ciekawa, choć zarazem dziwna, ale przecież żyć z czegoś trzeba, ne?
- Zlecenie zawsze może się przydać, tym bardziej żyjąc jako shinobi - odpowiedziałem jej spokojnie, jednocześnie unosząc prawą brew w geście zainteresowania.


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

#109 2015-07-03 17:41:15

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Tereny Uzu no Kuni

Misja prosta dla Ryuuji'ego #4

Chłopak nie wiedział, czego może się spodziewać po białowłosej. Wokół nich zawirowały pachnące płatki, przez które kobieta upodobniła się do ducha. Konkretniej mówiąc, lekko zlała się z otoczeniem tak, że wyglądała jak dusza błąkająca się po Ziemi. Dziwne, prawda? Jednakże już po chwili ,,wróciła do normalności" - blada cera, duże, czerwone oczy i śnieżnobiałe włosy oraz strój. Ryuu ją określił jako dziwną, ale czy nie miał racji. Niewiasta wyróżniała się wyglądem jak i zachowaniem, no ale taki jej urok. Mówiąc już o konkretnych rzeczach. Białowłosa przestała pocierać płatki, odwracając tym samym głowę w stronę ninjy. Następnie zrobiła trzy kroki w jego kierunku  i przystanęła, wpatrując się w jego oczy.
- Rozumiem, przez to, iż pragniesz wykonać moje zdanie? - zadała retoryczne pytanie, po czym przysiadła wśród kwiatów i zerwała jednego, soczyście czerwonego maka. Następnie przystawiła go do swojego zgrabnego noska i zrobiła głęboki wdech, jakby lekceważąc chłopaka. Jednakże po chwili zalał go wyrazisty zapach czerwonych kwiatów.
- Pozwól, że pierw się przedstawię. Nazywam Irisviel, w skrócie Iri. Moje nazwisko dość słabo znane brzmi Eizbern, nie pochodzę, tak jak ty z klanu shinobi, ale wyszkoliłam się jako kobieta-samuraj - skłoniła się w dowód szacunku i założyła niesforny kosmyk za płatek ucha.
- Co do Twojego zadania to musisz odnaleźć pewną fioletowłosą kobietę. Będzie się od Ciebie różnić kolorem skóry, a dodatkowo jest ona medykiem, ale co do zadania to wystarczy, że jej podasz moje imię i nazwisko. Wtedy, powinna Ci wszystko wyjaśnić, jednakże za nim wyruszysz chcę, byś zostawił coś cennego. Wtedy będę miała pewność, że wykonasz zadanie i wrócisz z informacją o zakończeniu Twojej misji - powiedziała poważnym głosem, podnosząc się ze swojego miejsca. Następnie podeszła do czarnowłosego i wystawiła do niego swoją śnieżno-białą dłoń. Najwidoczniej kobieta celowo nie podała lokalizacji, ponieważ dalej nie dokańczała.

Offline

 

#110 2015-11-26 19:29:57

 Ryuuji

Zaginiony

Zarejestrowany: 2015-01-05
Posty: 53
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 154r [17lat]

Re: Tereny Uzu no Kuni

- Hai - odpowiedziałem z lekkim uśmiechem, słuchając uważnie dziewczyny.
Najwyraźniej moja misja miała polegać na odnalezieniu jakiejś dziewczyny. Co prawda było to trochę jak niańczenie. Nie nadawałem się na niańkę, lecz co poradzić? Misja to misja, więc nie mam nic do powiedzenia. Zawsze to jakieś zadanie, więc mogłem zyskać trochę siły. Gdy dziewczyna wyciągnęła do mnie rękę, wtem również podałem jej swoją dłoń i uśmiechnąłem się krzywo. Po tym zaś zdjąłem swój naszyjnik z symbolem klanu i podałem go jej.
- To naszyjnik od mojego ojca, więc proszę zadbaj o niego - wyszeptałem z lekkim smutkiem, oddając naszyjnik.
Po tych słowach zaś czekałem na kolejne wyjaśnienia i podanie mi lokalizacji celu misji. Chciałem to jak najszybciej zacząć i zakończyć. Wbrew pozorom, samarytaninem, który pomagał każdemu nie byłem i nie zamierzałem nigdy być, więc to raczej nic dziwnego, iż nie chcę przeciągać, czyż nie?


http://i.imgur.com/cpW7N9z.png


KP

Uchiha Ryuuji powraca!

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
więcej pomocy