Ogłoszenie


#41 2013-07-22 16:33:25

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Cholera, co ja sobie myślałem? Będąc na misji pozwoliłem sobie zakupić butelkę sake... Wiedziałem, że nie skończy się to tylko na tej, którą kupiłem bo barman sam robił mi dolewki za darmo. Już wtedy mogłem się domyślić, że coś tutaj jest nie tak ale... alkohol uderzył mi do głowy. W końcu nie dziwne - od dłuższego czasu goniłem tylko za doświadczeniem i pieniędzmi z misji, a odpoczynku nie robiłem sobie prawie w ogóle. Dlatego dnia dzisiejszego, łamiąc lekko moje własne zasady, pozwoliłem by zacny trunek przepłynął przez moje gardło.
W końcu uznałem, że muszę się przewietrzyć kiedy w mojej głowie załączyły się krążowniki. I zapewne wyszedłbym ale co innego nakazało mi wysilić mój pijany umysł. Do karczmy weszły osoby, których szukałem. Musiałem zapamiętać wszystkie te znaki - tatuaż gangu i blizna na nodze, czarne włosy. Nie mogłem pozwolić żeby te informacje wyleciały z mojej głowy wraz z alkoholem. Próbowałem też zapamiętać jakieś szczegóły kobiety, która przyszła z Signy'ą - Asami.
Później - po części przez moc alkoholu - działy się rzeczy przyjemne. To co mówili wszyscy ludzie, którzy dawali mi jakieś informacje na temat tego gangu były prawdą. Nie było w tym żadnej iluzji, kobiety te możliwe że początkowo upijały swój cel, a później jako że umysł jego nie działał tak jak powinien zabierały go na tą całą farmę. Udając bardziej pijanego niż jestem, powiedziałem
- Skoro zapraszasz to nie mogę odmówić, jednak każesz mi zbyt długo czekać. No nic... Najwyżej wypije jeszcze trochę, zjem czegoś i przyjdę na tą... no, farmę! - powiedziałem, wracając do swojego stołu i zjadając kolejną porcję ramen jednak nie piłem już sake. Teraz musiałem tylko trzeźwieć biorąc pod uwagę, że będzie mnie czekała walka.
Kiedy nadeszła wyznaczona godzina byłem już bardziej trzeźwy niż przed chwilą. Wstałem ze swojego miejsca  i wyszedłem z karczmy kierując się w stronę farmy. Kiedy ją zauważyłem znowu zacząłem udawać, że jestem bardziej pijany. Lekko się zataczałem i śpiewałem sobie jakąś piosenkę, wystarczająco głośno i specjalnie przekręcając wyrazy żeby każdy uznał, że jestem pijany. Będąc przy farmie zapukałem do drzwi i czekałem na jakąś reakcję ze strony kobiet, które kazały mi się tutaj stawić.

Offline

 

#42 2013-07-22 19:28:19

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

- Już niedługo kochany - powiedziała na pożegnanie, a później pewne siebie wyszły z budynku, który zwą karczmą bądź jak to woli barem. Nie można było zaprzeczyć temu, że kobiety miały swój urok i aż chciałoby im się dać okraść. Tylko czy to była bardziej kradzież z oszczędności czy jednak bardziej z honoru? Trudno stwierdzić, ale słuchając historii o tym jak wyrzucano mężczyzn na zewnątrz całkiem nagich to można by pomyśleć, że bardziej druga opcja jest prawdopodobna. Tamotsu teraz musi się ogarnąć i złapać parę oddechów. Ramen bez alkoholu powinien mu zapewnić to, że wreszcie wytrzeźwieje, choć nadal ma niepewne ruchy jak na pijaczynę (amarena) przystało. Kiedy już nastała odpowiednia pora wstał z krzesła ledwo, ale dał radę. Idąc powoli nie musiał udawać, że jest pijany po prostu był. Oby chwila odpoczynku na nocy uciech pomoże mu wytrzeźwieć.. albo i nie. Jak już tylko znalazł się pod farmą powitała go naga szefowa całego gangu - Witaj przystojniaczku - podeszła do niego obcałowując go.

Offline

 

#43 2013-07-22 20:14:25

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Ten dzień był dziwnym dniem, nie dało się tego ukryć. Każda rzecz którą próbowałem robić była... prawdą. Widocznie po ostatnich wydarzeniach nie miałem tak mocnej głowy jak kiedyś i nie mogłem tego zmienić. Mogłem w końcu nie zamawiać tego cholernego sake, wtedy wszystko wyglądałoby inaczej. Cały czas byłem zdziwiony jak te kobiety mogły omamić sobie jakiegoś mężczyznę tylko swoim przybyciem. Musiałem w końcu przyznać całej czwórce osób, które spotkałem - te kobiety były niebezpieczne.
Musiałem też cały czas pamiętać o tym, że nie przyszedłem pod tą cholerną farmę dla przyjemności. Miałem tutaj do wykonania robotę i to bardzo ważną. Zależało przecież od niej spokojne życie tutejszych ludzi, a ja teraz nie mogłem pozwolić sobie na zaprzepaszczenie ich możliwości na normalne życie tym, że lekko się upiłem. Myślałem, że byłem w trochę lepszym stanie, teraz nie wiedziałem nawet jak będę miał walczyć z tą całą liderką tego gangu.
Kiedy zobaczyłem kobietę, które po mnie wyszła byłem pewny że była to ta cała... Signa, tak właśnie tak miała na imię. A przynajmniej tak je zapamiętałem. Ciężko było teraz walczyć z moim odruchami, częśc mnie chciała w końcu zaznać trochę rozkoszy po całych wydarzeniach, a część miała zamiar wykonać zadanie. Można powiedzieć, że w moim umyśle rozgrzała teraz niełatwa walka. Sam nie wiedziałem co mam robić, więc w tym momencie poszedłem za witającą mnie pocałunkami kobietą. Uznałem, że muszę poczekać na dogodny moment w którym się ujawnię.

Offline

 

#44 2013-07-22 21:47:08

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

- Chodź kochany - powiedziała ciągnąc go za rękę do przodu. Tam zaś znalazło się kilkanaście kobiet, które były  już w ubraniach. Wszystkie podeszły do niego obmacując jego całe ciało. Jedne w dolnych partiach ciała, jedne w górnych partiach. Dziewczyny u dołu były zdziwione.. nie jego rozmiarami, a tym, że miał przy sobie kaburę na broń, a w niej bronie ninja. Wszystkie wyprostowały się. Było ich dokładnie dziesięcioro. Każda z nich sięgnęła po katanę. Dwie nawet ubrały zbroję na tors. Kroiła się walka, a ich szefowa gdzieś zniknęła - Signa do cholery. Kogo ty nam przyprowadziłaś?! Jeszcze szmata się schowała - powiedziała najwidoczniej zastępczyni szefowej, która była dosyć wyniosła - Dobra gnojku. Czego chcesz?! - zapytała głośno wystawiając na przód swoją błyszczącą katanę.

Offline

 

#45 2013-07-22 22:09:35

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

No tak, oczywiście coś poszło nie tak. Zapomniałem zostawić gdzieś ten cholerny ekwipunek, który automatycznie zdradzał moje zamiary. Ale fakt faktem - dzięki temu moje myśli na temat rozkoszy dzisiejszej nocy szybko zniknęły i teraz wiedziałem, że jestem tutaj tylko i wyłącznie w interesach. Musiałem to jakoś załatwić, przecież nie wiedziałem co te kobiety potrafią więc nie mogłem ocenić czy dam radę całej dziesiątce. Mało tego zniknęła Signa, która była moim celem.
Dobrze, trzeba było zabrać się za coś żeby załagodzić sytuację. Zastanawiałem się czy może rozmowa może coś tutaj wnieść i muszę przyznać, że było to chyba jedyne wyjście:
- Tak naprawdę ciężko się domyśleć czego chcę? Czy jedna z was nie rozjuszyła tego cholernego tłumu, który wybrał sobie kozła ofiarnego próbującego mnie zabić? Jestem tutaj bo zakłócacie spokój ludzi z tej wioski. Jaki jest cel waszych działań, możecie mi to powiedzieć? - zwróciłem się ogólnie do wszystkich tutaj zebranych kobiet, a nie tylko do zastępczyni. Byłem ciekawy czy usłyszę chociaż jedną sensowną odpowiedź. Inaczej będę chyba zmuszony do walki z całą tą cholerną grupką.

Offline

 

#46 2013-07-22 23:43:39

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

- Jakiego tłumu do cholery?! Jakiego kozła ofiarnego?! Pierwszy raz w życiu ciebie widzimy, a już nas od samego początku oskarżasz głupcze - złapała mocniej za swą katanę - Nasz cel? A jaki może być? To ty się zastanów - spojrzała na niego jak na idiotę - Kosztowności, diamenty, biżuteria, pieniądze i brak honoru tych cholernych mężczyzn, którzy przez całe nasze życie nas krzywdzili - zaczęła się szyderczo śmiać - Teraz my ich krzywdzimy jak małe szczeniaczki - mówiła ciągle się śmiejąc - Zakłócanie spokoju ludzi z wioski. A może oni zakłócają nasz spokój, bo nie potrafią zrozumieć, że ta mieścina należy do nas, co? - zapytała patrząc prosto w oczy chłopakowi. Najwidoczniej nie rozumiała, że krzywdzi nie tyle co mężczyzn, a jak i ich kobiety oraz dzieci, które pewnie mogłyby w większości zostać sierotami.

Offline

 

#47 2013-07-23 00:10:19

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Opuściłem głowę i zacisnąłem pięść. Wychodziło na to, że była to jakaś pokrzywdzona przez życie banda kobiet, która uznała że są ponad cholernym prawem. Westchnąłem i podniosłem głowę uśmiechając się serdecznie do każdej z nich. Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem, dlaczego już nie walczyłem. Poczułem chyba, że muszę coś z tym zrobić ale przemoc nie będzie najlepszą drogą. Bardzo możliwe, że przemawiał tak do mnie alkohol który wypiłem jednak było w tym sporo racji.
- I po co wam to wszystko? Owszem pieniądze są ważne ale nie najważniejsze, w końcu okaże się że nie będzie mogły mieć za nie wszystkiego. Krzywdzili was, mogę to zrozumieć ale nie jest to powodem żeby każdego z nas wrzucać do jednego wora. Jednak wy pomyślałyście inaczej bo tak jak zrobiłyście było łatwiej. Niech każda z was potwierdzi mi, że jest zadowolona z tego co robi... Nie sądzę żeby tak było. Proszę was spróbujcie to wszystko przemyśleć... - z mojej twarzy nie znikał szczery uśmiech, a głos miał ciepły ton. Mimo to z moich oczu można było wyczytać współczucie dla tych kobiet, bo po części zrozumiałem że poczuły się zmuszone do wyboru takiego trybu życia. Postanowiłem jednak, że jeszcze chwilę poprzemawiam:
- Naprawdę sądzicie, że krzywdzenie tych mężczyzn dotyczy tylko nich? Kradniecie ich pieniądze zarobione i oszczędności, a pomyślałyście dla kogo oni mają te pieniądze? Większość z waszych ofiar miały żony i dzieci, które zostały nie specjalnie przez was skrzywdzone poprzez brak pieniędzy. Sądzę, że niektóre z was zrozumiały, że nie jest to odpowiednia droga... Jeżeli są takie osoby to proszę, wręcz błagam, opuście tą farmę i spróbujcie ułożyć sobie życie - mówiłem cały czas ciepłym tonem wraz ze szczerym uśmiechem. Liczyłem na to, że chociaż jedna z zebranych tutaj kobiet wyjdzie z tego budynku. Wtedy poczułby, że to co sam mówiłem było prawdę, że tak naprawdę zostały zmuszone do takiego życia.

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-07-23 02:25:35)

Offline

 

#48 2013-07-23 13:01:28

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

- Hahahhahahaahhaaah - zaczęły się śmiać wszystkie jednocześnie - Gnojek myśli, że przejmujemy się ich rodzinami. To one powinny przejrzeć na oczy, że ich mężczyźni to idioci. Dają się kobiecie, której nie znają, a potem to on zostaje wyruchany - mówiła ciągle zaciskając swoją katanę - Nie my, oni - zatrzymała na chwilę swe wargi wpatrując się w niego - Ale widzę, że ty uważasz się za faceta, którego to nie dotyczy. Uważasz się za lepszego od reszty. A sam widzisz oddałeś się rozkoszy mimowolnie - w sali zostały jedynie dwie kobiety - Nie wmawiaj mi, że gdyby nie to zadanie to z chęcią byś się nie oddał nam. Oddał by się, bo byś nawet nie wiedział jak postępujemy z takimi jak ty - mówiła, a wreszcie ona i jedna dziewczyna rzuciły się na ciebie z katanami, wyparły na ciebie prawie całą siłę jaką posiadały - A teraz giń!

Offline

 

#49 2013-07-23 23:38:26

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Słysząc śmiech kobiet moje podejście do nich całkowicie się zmieniło. Mój przyjazny uśmiech zniknął, a jego miejsce zajął grymas wyrażający pożałowanie dla ich pogardy wartych istnień. Jak dla mnie nie miało sensu trzymać tych kobiet przy życiu wiedząc, że i tak nie dadzą sobie spokoju z tym co robiły. Szczerze, to co mówiła ta najbardziej rzucająca się o byle gówno przeciwniczka przelatywało mi koło uszu. Nie miałem już ochoty próbować zrozumieć cele tutaj zebranych kobiet.
Słysząc jak dziewczyny zaciskają swoje dłonie na rękojeściach tylko westchnąłem. I był to chyba dźwięk zaczęcia innych prób zażegnania tej sytuacji. Byłem Senju i mogłem walczyć z kilkoma przeciwnikami w ciągu jednej chwili. Zaczynając moje działania, złożyłem pieczęć węża i automatycznie w farmie wyrosły drewniane belki. Większość z nich miały za zadanie pochwycić ręce i nogi moich przeciwniczek jednak w wypadku gdyby któreś były zbyt szybki to kilka drewnianych bali wyrosło wokół mnie zakrywając mnie przed atakami bronią białą.
- Skończcie to co robicie albo każda z was zakończy w tym momencie swój żywot. Wycofajcie się, wypuście katany z dłoni i po prostu uciekajcie. Ale możecie być pewne, że jeżeli jeszcze raz w ciągu swojego życia usłyszę, że ktoś został okradziony z honoru i oszczędności w taki sposób jak wy to robicie... Znajdę i wbiję cholerny, drewniany bal w serce każdej która będzie miała powiązanie z taką zbrodnią. Zrozumiano?! - mówiłem początkowo spokojnie, bez żadnych emocji. Jednak z każdym kolejnym zdaniem dało się poczuć, że mój ton stawał się coraz bardziej agresywny, a to tylko wzmocniło efekt ostatniego wykrzyczanego pytania. Ciekawe czy teraz będzie im do śmiechu, szczerze sądziłem że zachowają się tak samo jak tłum ludzi w wiosce.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#50 2013-07-24 02:24:15

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

- A może to ty zaraz skończysz to co zacząłeś? Oj zdziwisz się - powiedziała, a za plecami Tamotsu znalazła się pozostała ósemka kobieta. Każda, ale to każda z nich wbiła końcem katany w plecy młodego Senju. Osiem kobiet wbiło mu katany w plecy! Co najdziwniejsze nie wbiły ich do końca jakby chciały pozostawić jego przy życiu - Jesteście nie potrzebne szmaty - powiedziała jedna z nich podchodząc do zablokowany przez drewno dziewczyn. Po chwili zamachnęła się kataną i jednocześnie ścięła głowy tej dwójce. Nie ma co ukrywać, Tamotsu przeżywał nie wyobrażalny ból, a w tym miejscu na dodatek działa się jeszcze masakra. Czyżby walczyły o posadę szefowej w gangu? - Zabijemy ciebie w cierpieniach. A potem ja sama obalę obecną szefową - słysząc to reszta dziewczyny rzuciła się na nią masakrując ją katanami. Z kolei pozostała piątka walczyła także między sobą zaciekle. Trzy jednak pozostały wbijając dalej katany w plecy Tamotsu.

Offline

 

#51 2013-07-24 12:02:15

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Cholera... Nie mogłem znaleźć żadnego logicznego wytłumaczenia dlaczego żadna z moich przeciwniczek nie została złapana, ani dlaczego moja zasłona z Mokutona się nie pojawiła. Osiem czubków ostrza zatopiło się lekko w moich plecach co jednak wywołało pewien ból. Był na tyle odczuwalny i inwazyjny, że poważnie przeszkadzało mi to w większej koncentracji w tym co robię. Kiedy bronie wbijały się w moje plecy z moich ust nie został wydany żaden dźwięk. Tylko na mojej twarzy pojawił się nieprzyjemny grymas, który świadczył o tym że jednak czuję zimną stal wbijaną w moje plecy.
Kolejnym moim zdziwieniem było to, że ktoś zaczął wybijać moje przeciwniczki. W końcu czułem tylko trzy przedmioty, które nadal były wbite w moje plecy. Szczerze, bardziej przejmowałem się bronią w moich cholernych plecach niż tym, że ktoś wyżyna osoby które mi je w tą część ciała wbiły. Dlatego też przeleciało mi koło uszu coś o mojej śmierci w cierpieniach.
Nie miałem też siły dłużej tego znosić więc przyszła pora na działania. Miałem nadzieję, że tym razem przynajmniej coś z tego będzie bo moja frustracja przy porażce sięgnęłaby pewnie zenitu. Mimo broni w plecach, kolejny raz złożyłem pieczęć potrzebną do stworzenia Mokutona i stworzyłem belki, które oplotły moje trzy napastniczki i tą, która miała zamiar je zabić. Oplotłem też drewnem miecze w taki sposób, żeby nie dało się ich dalej wbić. Nie miałem też zamiaru nic mówić, byłem zbyt zdenerwowany by wznieść się na jakieś przemowy czy coś w tym rodzaju.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#52 2013-07-24 12:41:07

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

Post #16 - Szefowa

Gang był niszczony od środka. Władza... Właśnie ona pożerała go jakby wielki drapieżnik rzucił się na biednego jelonka w lesie. Tyrania ich szefowej. Czyżby miał być jej koniec? Czyżby Tamotsu wzniecił w nich iskrę, która momentalnie zapaliła ognisko nienawiści? Nienawiści, która właśnie pragnęła władzy w tej organizacji. Brak porozumienia. Ich główny cel już nie uświęcał im drogi. Nadały go sobie na nowo. Wcześniej wspomnianą władzę, która była strasznie trudna do zrozumienia. Czy nie mogą wszystkie się nią dzielić? Sama jedna kobieta nie pokona tak silnej jak ich szefowa.. Walka dalej trwała. Tamotsu starał uwolnić się od stali jaka była wbita w jego plecy. Udało mu się. Przywiązał do drewna kobiecie ciała, jak i odebrał im miecze, które mimowolnie odczepiły się od jego skóry. Ta presja.. Presja władzy i spore ilości chakry wisiała w powietrzu. Tak to była ona. Pojawiła się najgorsza zjawa tego domu - Signy Niszczycielka - Katsu! - wykrzyczała, a nagle trzy kobiety wybuchły, zostały rozerwane ich wszystkie nerwy, mięśnie, skóra spalona, a krew.. leciała wszędzie po całym pokoju. Nawet Tamotsu był nią oblany - Katsu! - wykrzyczała, a kolejna grupka kobiety została wybita w mgnieniu oka w podobny sposób do wcześniej wspomnianych trzech kobiety - Znajdę sobie nowe towarzyszki.. A teraz czas zająć się tobą. Katsu! - w stronę Tamotsu wyleciał mały ptaszek, którego wybuch może równać się z dwoma notkami wybuchowymi. Co zrobi?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-24 13:11:10)

Offline

 

#53 2013-07-24 13:24:08

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

To co tutaj się zaczęło dziać przechodziło ludzkie pojęcie. Walka, która tutaj się rozpoczęła była dziwna i pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Władza była rzeczą, która zniszczyła tą organizację... To pokoazywało jak możliwość posiadania większej rangi i możliwości pomiatania innymi osobami mogła zrobić z człowieka bestię. Własnie dlatego nigdy nie prosiłem się o jakieś wysokie pozycje, wiedziałem że niektórzy ludzie patrzyliby wtedy na mnie z zazdrością co nie byłoby dla mnie komfortowe.
Moje rozmyślenia na takie tematy musiałem jednak zostawić na później. Moje ubrania i moja twarz została obryzga krwią co wyrwało mnie z zamyślenia. Wtedy zauważyłem, że pojawił się mój cel - Signa. Zrozumiałem wtedy co kowal miał na myśli mówiąc, że ta kobieta ma wybuchowe umiejętności. To co tworzyła ta kobieta przypominało mi to na czym przyleciał Shinsaku, lider Wyrzutków, podczas politycznej wojny w Kraju Ziemi. Teraz już wiedziałem na czym polega ta umiejętność i nie mogłem pozwolić na to, żeby te jej twory zbliżyły się do mnie. Obydwoje byliśmy typami zasięgowymi więc nasza walka mogłaby trwać sporo czasu.
Nasz pojedynek musiał ktoś jednak rozpocząć i była nim moja przeciwniczka. W moim kierunku leciał już jej stworzony ptak, więc zakładałem że w każdej chwili wybuchnie. Musiałem szybko wymyślić jakąś taktykę jak tu go uniknąć i nie pozwolić na to, żeby walka zbytnio się przedłużała. W sumie miałem prawie nienaruszone pokłady chakry ale moje lekki rany na plecach o obicia dawały się już we znaki i lekko mnie to irytowała. Chciałem w końcu odpocząć i spotkać się z Mamoru, żeby w końcu z nim porozmawiać. Moja przeciwniczka już widziała moje umiejętności i zapewne może sterować tym swoim dziełem więc musiałem szybko je zamknąć. Złożyłem pieczęć węża i wykrzyczałem:
- Mokuton no Jutsu! - i szybko stworzyłem krąg drewnianych bali, które stykały się ze sobą i stworzyły izolatkę dla dzieła Signy. Teraz naszedł czas na mój atak i musiałem go wykonać dość szybko. Miałem już mały plan dzięki któremu nie będę się musiał zbliżać do mojej przeciwniczki. Złożyłem kilka pieczęci i powiedziałem:
- Doton: Doryuu Taiga! - po czym z wielką prędkością w stronę mojej przeciwniczki powędrowała błotna rzeka, która powinna ją zmyć i z dość sporą siłą wyrzucić w pobliską ścianę. Kiedy już mój ziemny twór wepchnął moją przeciwniczce w ścianę, kolejny raz spróbował użyć mojego kekkei-genkai i oplątać jej ręce wraz z nogami żeby kobieta nie mogła się poruszać. Nie wiedziałem czy to wyjdzie, ale był to tylko plan zapasowy. Moja główna taktyka nie została jeszcze wykonana bo miałem nadzieję, że nie będę się musiał posunąć do tego żeby wcielić ją w życie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#54 2013-07-24 13:44:55

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

Perfekcja! Tak właśnie by brzmiało jakby jakiś komentator zaczął opowiadać nam o tej walce. Taki właśnie był ruch Tamotsu - perfekcyjny. Tylko czy nasza niszczycielka zareaguje na to? Czy poradzi sobie z taką presją? Widać było po niej, że to silna kobieta, która wie czego potrzebuje i jak o to walczyć. Nawet czasem nie musiała wlaczyć, po umiejętności całowania jakie pokazała nam na naszym bohaterze można stwierdzić, że to też miała opanowane na wysokim poziomie. Teraz jednak ta zdolność jej się nie przyda. Chyba, że będzie chciała pocałować drzewo, którym została przymocowana przez Tamotsu. Ale zaraz? Co się dzieje? - Katsu! - poświeciła jedną swoją dłoń by uwolnić się z głównych więzów mokutona. Potem z wielką furią w oczach wyrwała drugą dłoń z drewna przez co miała możliwość już walczyć dalej jedną dłonią. Nagle wyskoczyła ku górze by wyrzucić w Tamotsu sporą ilość wybuchowych dzieł - Katsu! - w stronę naszego bohatera leciały trzy stwory gliniane, które miały wybuchnąć tuż obok niego.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2013-07-24 13:46:31)

Offline

 

#55 2013-07-24 14:12:37

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

  Widać, że mój umysł już wytrzeźwiał w jakimiś stopniu bo mój plan znalazł powodzenie. To co zrobiłem było lepsze od mojego głównego pomysłu bo moja przeciwniczka była już poważnie okaleczona. Każdy chyba wie, że poświęcenie swojej ręki wybuchem jest dość debilnym pomysłem szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt iż taki kikut ręki zaczyna dość mocno krwawić i nikt nie musi być medykiem żeby posiadać takie informacje. Dzięki odrobinie umiejętności i tonie szczęścia osiągnąłem swoje zamierzenie - ta walka nie będzie długa przez ruch poświęcenia ze strony mojej przeciwniczki.
   Czas było wykonać kolejny ruch, widząc co robi moja przeciwniczka. Ta sprytna kobieta mimo takiej rany dalej walczyła co było dla niej sporym plusem. Szkoda tylko, że jej przygoda z tym światem zaraz się zakończy. Signa nie odczytała w żadnym stopniu mojego planu więc na mojej twarzy zagościł szyderczy uśmiech. Kiedy ta uwolniła swoją drugą rękę z mojego Mokutona ja składałem pieczęci do nastepnej techniki. Kiedy była w powietrzu ja już skończyłem moje przygotowania.
   - Doton:  Doryuudan! - wykrzyknąłem, a w błotnej rzece pojawił się smoczy łeb który już wystrzeliwał pociski. W stronę mojej przeciwniczki poleciało 10 ziemnych pocisków - trzy z nich były skierowane w gliniane dzieła, a reszta w samą Signę tak żeby ta dość mocno oberwała. Jeżeli wleci w nią siedem błotnych kul uderzenie pewnie będzie tak mocne, że kobieta wyleci z impetem przez dach budynku i wyląduje na zewnątrz. Pewnie tam dalej będę musiał ciągnąć tą walkę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-07-24 14:34:35)

Offline

 

#56 2013-07-24 14:56:49

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

Wyszło jak wyszło. Smok powstał, poleciały pociski, ale nie współgrały w czasie z jednym pociskiem z gliny. Kobieta nie pocieszona wysadziła swoje dzieło wcześnie, gdzieś tak z dwa metry przed chłopakiem. Przez to temu została zadana rana na udzie. Tak szybko ja zaczęła z niej płynąć krew, tak szybko przestała z niej się wydobywać. Na szczęście Tamotsu miał trochę oleju w głowie i wiedział jak walczyć z taką kobietą jak ona. Jednakże przeliczył swoje możliwości co do techniki dotonu, ponieważ lecące pociski wbiły się w kobietę to prawda, ale nie przebiły ją na zewnątrz. Leżała po prostu pomiędzy rozwaloną ścianą do drugiego pokoju, a wcześniejszą salą, w której stał sam nasz bohater, a wokoło niego trupy kobiet, które nie wyglądały za dobrze - Chłopcze.. - mówiła spokojnie - wiedz, że nauczyłeś czegoś mnie przed śmiercią - łzy leciały jej po policzkach - nauczyłeś mnie, że nie można sprowadzać ludzi do jednego worka. Nauczyłeś mnie miłości. Bo pokochałam twój styl bycia - płakała - proszę jednak teraz ciebie byś mnie po mej śmierci pochował. Może jakieś ostanie słowa dla umierającej? - mówiła już z łzami i lekkim uśmieszkiem po czym wysadziła sobie jedno z ud, które jej wcześniej krwawiło. Jaki miała w tym cel nie wiadomo, ale po chwili wybuchło jej drugie udo, po czym ostatecznie ręka. Była pozbawiona już kończyn, prócz głowy która jej została.

Offline

 

#57 2013-07-24 15:27:55

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Theme



   Musze przyznać, że lekko wystraszyło mnie jeden gliniany wytwór który przedarł się przez moją obronę. Miałem już odskakiwać jednak kobieta aktywowała wybuch wcześniej przez co i tak zadała mi obrażenia. Eksplozja zraniła moje udo przez co strasznie mnie ono piekło i czułem spływającą po nim krew. Musiałem jednak zobaczyć gdzie wylądowała moja przeciwniczka biorąc pod uwagę fakt, że mimo mojego ataku jeszcze by miała chęci do walki. Co mnie zdziwiło - kobieta ta konała już na moich oczach.
   Szczerze mówiąc, nie było to moim celem. Chciałem przecież początkowo rozwiązać to dyplomatycznie, nie używając siły. Lekko dysząc patrzyłem się na umierającą Signe, a w mojej głowie nagle pojawiło się uczucie żalu mimo tego, że kobieta ta chciała mnie przed momentem sama pozbawić życia. I może nie byłoby mi smutno z tego powodu gdyby nie słowa, które wypowiedziała w moim kierunku. Uspokoiłem swój oddech i westchnąłem lekko. Chwilę później na mojej twarzy pojawił się przyjazny uśmiech ale dało się w nim dostrzec smutek tak samo jak w moich oczach.
   - Szkoda, że dopiero przez to co stało się teraz zostałaś nauczona takiej lekcji. Uwierz mi, nie chciałem żeby to wszystko tak się skończyło, dawałem wam jeszcze szansę żebyście odpuściły sobie te swoje rabunki. Widzisz, wyznaję zasadę że każdy człowiek jest odpowiedzialny za swój los jednak kiedy usłyszałem to co usłyszałem... Wiem, że gdybyś nie została zraniona wcześniej w swoim życiu to nie robiłabyś takich rzeczy. Poza tym... Umiałaś dobrze całować - powiedziałem z żalem w głosie ale pozwoliłem sobie na kiepski żart w ostatnim zdaniu, żeby kobieta chociaż przed śmiercią się uśmiechnęła. To zrobiła później zaskoczyło mnie bardziej niż wszystko inne dnia dzisiejszego.
   Kobieta wysadziła sobie wszystkie kończyny zostawiając tylko głowę. Będąc już zmęczonym nie miałem siły pytać dlaczego to zrobiła jak i nie miałem siły chwytać za łopatę, żeby wykopać grób dla Signy. Dlatego złożyłem kolejny raz pieczęć węża i stworzyłem gruby, drewniany bal którym odgarnąłem spore ilośći ziemi na zewnątrz budynku. Byłem już przygotowany, żeby pochować kobietę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-07-24 15:39:58)

Offline

 

#58 2013-07-24 16:37:37

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

- Dziękuje to bardzo miłe - zmarła z uśmiechem na ustach. Tamotsu zapewne zapamięta ją do końca swoich dni. Trudno nie zapamiętać tak charakterystycznej kobiety jaką była Signa. Widać, że spełniła swój końcowy cel. Pokochała mężczyznę przed śmiercią. Były to szczere uczucia, bo takie kobiety jak one skrzywdzone przez los nie potrafią rozmawiać o swych uczuciach. Nie ważne czy by chciały wyznać miłość, czy pokazać szczerą złość czy radość. Po prostu nie potrafią wydusić co im siedzi na sercu. Są zranione przez życie. Przez to co wydarzyło się w ostatnich latach. Kobiety, które są zdolne za to zabijać. Morderczyni idealne, które pozbawiały mężczyzn tego co najcenniejsze dal takich prostaków jak oni. Pieniądze i honor. To jedyne co mieli, a zostali przez te kobiety tego pozbawieni. Smutne, a za razem prawdziwe. Teraz Tamotsu musiał ułożyć do snu kobietę, z którą przed chwilą walczył. Cenna dziewczyna, ale jednak takie było jego zadanie - rozprawić się z bandą przestępców - zranionych przestępców. Przed zakopaniem jej twarz wyglądała pocieszająco, zakochana i uśmiechnięta kobieta. Żegnaj - Widzimy, że wykonałeś swoje zadanie.

Offline

 

#59 2013-07-24 16:57:37

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

Nie miałem tutaj nic więcej do roboty. Wykonałem pochówek Signy i ruszyłem dalej. Wychodząc z domu usłyszałem znajmy my głosy, należał on do kowala, męża Maelony. Początkowo odpowiedziałem na jego pytanie tylko i wyłącznie potwierdzającym kiwnięciem głowy. Naprawdę przez kilka chwil nie miałem ochoty na żadne rozmowy na temat tego co się stało, kogo pokonałem i czy jestem z siebie dumny.
Ostatecznie jednak uznałem, że jeżeli się nie odezwę to sami o wszystko zaczną mnie pytać. Dlatego po kilku minutach ciszy powiedziałem:
- Wykonałem zadanie... Jestem trochę poobijany, mógłbym już się oddalić na swoje tereny klanowe skoro tutaj już wszystko załatwiłem czy macie do mnie jeszcze jakąś inną sprawę? - powiedziałem głosem który nie zawierał jakiejkolwiek emocji. Czekałem na odpowiedź kowala i szykowałem się już powoli do powrotu. Kiedy będę już na terenie mojego klanu będę musiał się trochę pozbierać do kupy i wymienić ubrania na nowe, zanim pójdę do Mamoru.

Offline

 

#60 2013-07-24 19:14:01

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Rzeka

Post #20 - Koniec początkowi równy

- Spisałeś się chłopcze - podrapał się za głową - Nie wierzyłem z początku, że ci się uda. No ale jednak sobie dałeś radę - mówił spokojnym głosem poprawiając swoją żelazną zbroję - Nie, nie mylą cię oczy. Należymy do straży miejskiej - nabrał powietrza - Zapewne pomyślisz, że dalibyśmy sobie radę. Choć patrząc na tą dziewczynkę małą to musiało być ostro - złapał się za gardło - Głupcze to Signy Niszczycielka! - warknęła na niego kobieta - No to.. Sam nie wiem co powiedzieć. Gratuluje - powiedział co jedynie przyszło mu na myśl, a kobieta walnęła go w ramię za to, że podszedł do Tamotsu tak nie delikatnie - Huan nie mógł się zjawić. Dlatego my przybyliśmy podarować ci nagrodę za wykonanie zadanie - poddała mu mieszek z pieniędzmi - No dalej ruszaj do swego domu. Powodzenia i do zobaczenia - wydał z siebie mężczyzna odchodząc przed siebie wraz z kobietą. Tamotsu teraz mój spokojnie odetchnąć po wykonanym zadaniu. Bowiem to właśnie on stawił czoła Signy Niszczycielce - kobiecie, która go pokochała.

[Koniec]

Offline

 

#61 2013-07-24 23:37:02

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Rzeka

   W końcu nastał koniec tego wszystkiego i mogłem spokojnie wrócić w moje rodzinne strony. Po tak długi czasie - w końcu minęło około roku. Sam do końca nie wierzyłem, że minął taki szmat czasu ale co mogłem zrobić... Czas w końcu nie sługa i na rozkaz nie stanie. Wysłuchałem tego co mieli do powiedzenie strażnicy miejscy, którzy mnie tutaj przysłali. Szczerze nie uważałem, że daliby sobie tutaj radę bo w końcu nawet ja wyszedłem w dość podłym stanie.
   Westchnąłem i chowając mieszek z dobrze zarobionymi Ryo ruszyłem przed siebie z różnymi myślami w głowie. Cały czas siedziały tam słowa wypowiedziane przez Signe jednak to co zrobiłem ja i ona było rzeczą nie do cofnięcia. Musiałem jakoś z tym żyć, zresztą wybierając sobie że zostanę ninja musiałem być przygotowany na taki obrót spraw.

zt -> Sashikan/Tereny starego Kakan

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-07-24 23:37:17)

Offline

 

#62 2013-08-04 14:13:19

Daiki

Gość

Re: Rzeka

Szliśmy wzdłuż rzeki, gdzie droga była po prostu wyraźniej zarysowana i nie musieliśmy się bać o to, że zboczymy z trasy. Jednak już na samym początku, kiedy dostaliśmy się do Baigai, staruszka, która mi towarzyszyła, pożegnała się ze mną. Jej rodzina mieszkała niedaleko granicy, czyli moja pomoc kończyła się w tym miejscu. Głowa rodziny, zięć kobiety już na nią czekał, pożegnałem się z nimi, a oni życzyli mi powodzenia na drodze ninja, wymiana uśmiechów i odejście we własne strony. Cóż, byłem usatysfakcjonowany tym, iż mogłem pomóc tej biednej pani, zawsze lubiłem pomagać innym, to prawda. Teraz mogłem przyspieszyć, do tej pory wszystko przebiegało wolniej, od tego momentu mogłem zacząć biec, a i tak przecież do Kokkai miałem jedynie kilka kroków, znowu w przenośni. Widząc granicę prowincji, automatycznie przyspieszyłem. Byłem cholernie zmęczony, ale jakoś sam sobie nie dawałem tego poznać, zachowywałem się całkiem normalnie, zmęczenie odeszło na dalszy, nieistotny niemalże plan. W końcu, Kokkai, dotarłem.

[zt -> Kokkai, Budynek rady]

 

#63 2013-09-17 19:51:37

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Rzeka

      Podróż do długich nie należała, w końcu to miejsce nie leży wcale tak daleko od siedziby klanu Kiyoshi. Nie wiem dlaczego, ale bardzo polubiłem to miejsce. Nie wiedziałem dlaczego, czy to ze względu na krajobrazy? Czy może wydarzenie które odcisnęło mały odcisk na moim życiu. Czy byłem przez to zawiedziony? Ani trochę...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
___________________

Akcept by Katsuro

      Wysiłek był miażdżący, jednak nie był on skutkiem pracy fizycznej. Wyczerpałem większość swojej chakry, będąc teraz na skraju wyczerpania. Nie miałem już sił, by udać się do jakiegoś bardziej cywilizowanego miejsca. Nie było mi ono jednak potrzebne. Udałem się wobec tego pod jedno z pobliskich drzew i opierając się o nie, udałem się na spoczynek.

      Obudziłem się kilka godzin przed świtem. Nic mnie już tutaj nie trzymało, wobec tego opuściłem Baigai.

<z/t -> Sashikan>

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-09-17 22:53:53)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#64 2013-11-09 17:24:18

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Rzeka

Chłopak po dłuższej żegludze statkiem, znalazł się tutaj. Jego miejsce pobytu znajdowało się przy jakiejś rzecze w Baigai. Cóż jedyne co go kierowało tu to jego tok myślenia, gdyż sądził, że Igari musi mieć dostęp do wody, więc jej miejsce tymczasowego zamieszkania musi być niedaleko. Jeśli jej tu nie będzie młody Uchiha pójdzie gdzie indziej. Narazie zaczął iść przy brzegu rzeki rozglądając się wokół siebie szukając poszlak. Starał się także być ledwo zauważalny, dlatego gdyby zaszła taka potrzeba od razu by się ukrył gdzieś w pobliżu drzew. W tym czasie myślał:
- Heh...ciekawe gdzie ta Igari...I w ogóle dlaczego nie chcę wrócić do domu w Hidari? Może to ma jakiś związek z jej ucieczką z Domku Gorizu? Może...
Jego rozmyślania nagle się skończyły. Będzie o tym myślał gdy jużjązłapie, a narazie musi się skoncentrować na swym zadaniu.



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#65 2013-11-12 22:18:42

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Rzeka

     Wysłany w pościg za zbiegłą dziewczyną Hiroshi, miał nie lada orzech do zgryzienia. Wskazówki, które zdążył otrzymać od rady, były na tyle ogólnikowe, by nie wiedzieć, gdzie na dobrą sprawę rozpocząć swoje poszukiwania. Wiedział jedynie tyle, że ostatni raz widziano ją w Kraju Ziemi, w prowincji Baigai dokładnie rzecz biorąc. Nic ponadto.
     Trudno jednak było zrozumieć zachowanie Uchihy, próżno szukać w nim było usprawiedliwień, większe niż te, które zdążono wymienić. Poszukiwanie kogoś nad wodą, w miejscu, gdzie przewija się sporadycznie garstka osób przez całą dobę, i to zazwyczaj, w większości, tylko o bladym świcie, bo wtedy oto największy narybek podchodzi pod przynętę, było po prostu głupie. I niedorzeczne.
     Dlatego też jedyne, co chłopak zdołał znaleźć, to kilka wilgotnych patyków, wyrzuconych przez nurt rzeki na brzeg, wraz z kamieniami i błotem, pośród których, tu i ówdzie błysnął złoty odblask bursztynu. Trudno więc powiedzieć, czy taka poszlaka mogła powiedzieć mu cokolwiek i czy rzeczywiście takową można było się w ogóle posłużyć. Wszakże, nigdy nie wiadomo... Może jeden z tych wilgotnych kamieni, których nie zdążyło jeszcze wysuszyć ciepło słoneczne, mógł być ongi temu trzymany przez ściganą Igari...

Offline

 

#66 2013-11-17 21:08:31

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Rzeka

Uchiha po dłuższej chwili był zrezygnowany tymi poszukiwaniami w tym miejscu. Niewątpliwie wybrał złe miejsce  na poszukiwania
dziewczyny. Rozejrzał się tu i ówdzie, jednakże nie znalazł nic poza patykami czy błotem w tym miejscu. Po chwili pomyślał:
- Cholera....a może jest w pobliskiej wiosce? Może...
Hiroshi zamyślił się przez moment. Nie dość,, że było już całkiem zimno i ciemno, to na dodatek chłopak był spragniony. Nie pił już nic od dłuższego czasu. Może powinien poszukać jakiegoś sklepu lub chociaż baru....tak baru! Hiro zaczął kojarzyć fakty. W barze mogą znaleźć się ludzie, którzy będą wiedzieć co nieco na temat , jednakże trzeba będzie uważać na zaczepki. Uchiha nie miał zbytnio zamiaru wdawać sięw niepotrzebne bójki, a czas naglił, bowiem młodzieniec chciał jak najszybciej zakończyć swe zadanie i wrócić do domu.

Z/t Klan Kiyoshi, Bar



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#67 2015-02-07 20:46:40

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Rzeka

Całą drogę w stronę prowincji Tsundora blondyn przebył w ciszy. Nie próbował podziwiać piękna natury, które rozwinęło się wokół rzeki. Zapewne to ona sprawiła, że szare tereny Tsuchi no Kuni, stały się pełne życia. Można było zauważyć faune i florę, egzystujące w tym miejscu. Niestety, nawet bliskość z naturą nie uspokoiła myśli chłopaka.
    Kimari cały czas rozmyślał nad swoim czynem. Czy aby na pewno podjął dobrą decyzje? Może wystarczyło tylko przekonać go, iż nie wszyscy shinobi są tacy sami lub jedynie pokazać, że jest wstanie bez pomocy zwoju stać się silnym? W całym swoim letargu nie zauważył, iż zbliżył się do swojego celu.
    Rzeka, przed którą znajdował się Kimari, z całą pewnością była wspaniała. Tafla wody była idealnie niebieska, w niektórych miejscach dało się zauważyć przepływające ryby, zaś przy brzegach występowała typowo rzeczna roślinność. Przy brzegach można było gdzieniegdzie zobaczyć odpoczywających kupców bądź małe gromady zwierząt, które postanowiły korzystać z rzeki niczym z wodopoju. Cała atmosfera tutaj była przyjazna, nie tknięta zewnętrznymi problemami. Panowała tutaj cisza i harmonia z naturą. Blondyn mimowolnie się uśmiechnął.
-Powinieneś się częściej się uśmiechać, młodzieńcze - rzekł tajemniczy osobnik, o starszawym, damskim głosie zza placów chłopaka. Kimari szybko się odwrócił, a jego oczom ukazała starszawa kobieta. Nie wyróżniała się niczym od innych staruszek, które blondyn widział - typowo cywilny ubiór, pomarszczona skóra, wskazująca na ilość lat przeżytych przez tą osobę oraz otaczająca ją aura mądrości - Słucham? - zapytał blondyn, chcąc się upewnić co do wypowiedzi kobiety. Na twarzy staruszki pojawił się mały uśmieszek. - Uśmiech. Pamiętaj by go nie tracić, gdyż nadzieja jest jedyną rzeczą, która pozwala nam przetrwać w tym świecie - odrzekła staruszka, po czym odeszła w swoją stronę. To było dziwne - pomyślał Kimari, patrząc na oddalającą się kobietę. Czyżby każda starsza osoba, musiała udzielać mu rad? Nie mniej miała rację. Jeśli będzie cały czas rozpamiętywał zabicie Kuyo, to nigdy nie ruszy do przodu. Nie znaczyło to, że zapomni, tylko spróbuje w jakiś sposób udowodnić, że chłopak nie miał racji co do wszystkich shinobi. Pytanie tylko jak. Z tą myślą, Kimari usiadł i wpatrywał się w swoje oblicze w wodzie.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-02-07 20:47:17)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#68 2015-02-07 22:44:44

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Sesja Starto! *.*

Kimari pomimo piękna otaczającego go świata, był pogrążony w myślach. Czyżby dawne jego czyny odbiły się echem w jego umyśle? Widocznie zabicie Kuyo nie było dobrym pomysłem. Z resztą pozbawienie życia drugiej osoby, nigdy nie jest najlepszym wyjściem. Najważniejsze to dojść do porozumienia, ale w ostateczności, gdy tak naprawdę nie mamy wyboru lub zależy od tego nasze życie postępujemy rygorystycznie. Nie raz powraca to w myślach, dręczy nasze sumienie, a ludzie różnie na to reagują. W przypadku młodego Kiyoshi popełniony czyn nie dawał mu spokoju, ale komu pierwsze zabójstwo daje? Może nie czułym osobom lub tym, które nie miały wyboru. Z resztą nie mnie jest oceniać..
       Chłopak trafił do celu,a dokładnie nad rzekę. Tafla wody wyglądała idealnie, dodając uroku temu miejscu. W sumie płynąca woda nie raz była natchnieniem lub miejscem, gdzie można było pozbierać swoje myśli. Może nawet ten niesamowity żywioł udzieli się Kimaro? To się okaże w późniejszej rozgrywce.
       Gdy ninja szedł drogą zaczepiła go pewna staruszka, cóż mogło to być dziwne, ale starsze osoby lubią poprawiać humor lub wpajać zdobytą wiedzę. Rozmowa pomiędzy nimi nie trwała długo, w końcu kobieta chciała tylko udzielić młodemu rady. Teraz sobie mógł siedzieć nad rzeką i rozmyślać o tym, co go spotkało. Jednak myślami powracał do zabójstwa, czy weźmie radę spotkanej osoby do siebie? To już od niego zależało, szczególnie, że wypadałoby ruszyć do przodu.
        Koło niego raz po raz przechodziły różne osoby. W pewnym momencie dało się usłyszeć rozmowę dwóch z nich.
- Wiedziałeś o tym, żeby była taka nagroda?
- W dodatku wystarczy odnaleźć jakiś tam klucz
-Nie mogę uwierzyć, choć dowiemy się szczegółów.
       Co tak naprawdę znaczyły słowa wypowiedzianych przechodniów? Można było domyślić się, że ktoś wyznaczył nagrodę za jakiś klucz, czy nie wydaje się to banalne? Tak naprawdę, proste zadania mimo, że na pierwszy rzut oka są łatwe to zazwyczaj są strasznie trudne. Tylko tym razem mogło okazać się to proste. Większość ludzi leci na nagrody, a może Kimaro się skusi. Wystarczyło tylko podejść do osób, które o tym rozmawiały i zapytać się, o co chodzi. Jednak nie zostało mu już dużo czasu tylko dlatego, że przechodnie oddalali się. W końcu oni złapali haczyk i chcieli odnaleźć klucz.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#69 2015-02-07 23:12:49

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Rzeka

Czas mijał, a Kimari wciąż przypatrywał się płynącej wodzie, która porywała ze sobą różne rzeczy. Jakże łatwe byłoby życie, gdyby wszystkie problemy zostały porwane przez "rzekę". Blondyn wiedział, że jego czyn na zawsze został wyryty w pamięci i nie próbował temu ani zaprzeczyć, ani tego zapomnieć. Niemniej wspominając słowa staruszki, która posłużyła mu dobrą radą, zamierzał poprzestać wypominać sobie to co zrobił. Jeżeliby nie przestał, zapewne nie miałby szansy spełnić swojego celu.
   Podczas rozmyślania, blondyn usłyszał szmer rozmów pomiędzy przechodnimi. Nie zdziwiło to bardzo chłopaka, gdyż przy rzece często zatrzymywali się różni podróżni, kupcy, a nawet shinobi. Jednakże, tym co go zaciekawiło była rozmowa lub raczej sama jej treść. Kimari pamiętał, żeby zawsze mieć uszy otwarte, gdyż w każdej chwili, można dowiedzieć się czegoś ciekawego.
  Zrozumienie treści rozmowy było lekko utrudnione, gdyż odgłosy natury połączone ze szmerami rozmów innych ludzi, przeszkadzały w dokładnym słyszeniu. Nie mniej wyłapał słowa typu nagroda, klucz, dowiemy, szczegółów. Czyż ktoś ofiarował nagrodę za jakiś klucz? - zaciekawił się Kimari myśląc o tym prostym zadaniu. Niestety, w świecie shinobi to co jest na pozór łatwe, okaże się śmiertelnie trudne. Samo zadanie, było jednakże interesujące. Być może dzięki temu zapełni czymś swój umysł. Blondyn zauważył, że dwójka przechodniów zaczyna się oddalać, więc musiał szybko działać.
- Przepraszam was, ale moglibyście mi w czymś pomóc? - zapytał się Kimari, mając nadzieje, iż jak dobrze to rozegra, to dostanie informacje, które chciał.




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#70 2015-02-08 00:52:30

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Widocznie chłopak, tak jak wiele osób chciał, by wszystkie myśli popłynęły jak ta rzeka. Może wtedy, wszystko wyglądałoby łatwiej. No cóż, dzięki radzie starszej kobiety mógł odpuścić sobie, choć na moment. Poza tym roztrząsanie tamtego czynu, z pewnością kolidowało z jego pierwotnym celem. Przynajmniej teraz, pogodził się z zabiciem kolegi, a to było najważniejsze bo mogłoby mu utrudnić podgląd obecnej sytuacji.
       Przez szmer okolicznych zwierząt i szeptów innych przechodniów chłopak ledwo wyłapał, co mówi dwóch mężczyzn. Jednak najważniejsze słowa, które powiedzieli zdołał ułożyć w logiczną całość. No cóż trzeba przyznać, że Kimari dobrze główkuje, bo ułożone przez niego pytanie było jak najbardziej trafne i pasowało do tego co powiedzieli.
       W każdym razie, chłopak ruszył za nimi, by ich dogonić. Widocznie chciał oderwać się od spokojnego życia i łyknąć trochę przygód. Mogło tyle rzeczy na niego czekać, ale z pewnością możliwe niebezpieczeństwo było lepsze od nudy i pogrążania się we własnych myślach.
       Jeden z mężczyzn zatrzymał się i spojrzał na Kimariego. Przyjrzał się mu uważnie, po czym wzruszył ramionami i kiwnął do drugiego, by się zatrzymał.
- Mały jeśli mamy Ci w czymś pomóc to mów szybko, bo trochę się nam śpieszy- ponaglił chłopaka.
      Widać, że fascynacja nagrodą nie opuściła podróżnych. Chcieli zrobić swoje i mieć to za sobą, a na przeszkodzie stał młody Kiyoshi. W sumie teraz miał szansę zapytać dokładnie, o temat ich rozmów. Przynajmniej może sam zdobędzie klucz, po to by się rozerwać, ale decyzja należała do blondwłosego.
      W końcu dostałby nagrodę i jednocześnie odgonił ponure myśli, a to było najlepszym wyjściem. Tylko czy tamci dwaj, będą na tyle otwarci, by opowiedzieć o wyznaczonym zadaniu?

Offline

 

#71 2015-02-08 12:22:12

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Rzeka

Łatwo sprawić by coś znalazło się w odmętach zapomnienia, natomiast pogodzenie się z czymś jest rzeczą o wiele trudniejszą. Każdy z nas zrobił w życiu coś z czego nie może być dumny. Chcemy o tym najlepiej zapomnieć lub ukryć by nie wyszło na światło dzienne, lecz tylko niektórzy stawiają temu czoło i akceptują to co zrobili.
   Kimari postanowił zaakceptować to co zrobił. Swoim stanem depresyjnym nie zmieni tego co uczynił, jednakże jeśli będzie patrzeć w przyszłość, a nie przeszłość, być może nie dopuści więcej, do takich rzeczy. Kiedy usłyszał rozmowę dwójki przechodniów, pomyślał, że znalazł coś, co zajmie jego myśli. Ruszył w kierunku oddalających się mężczyzn i chcąc zacząć rozmowę, poprosił o pomoc.
  W momencie, gdy jeden z nich się odezwał, a raczej ponaglił chłopaka, by ten jak najszybciej wyjawił powód, dla którego ich zatrzymał, Kimari musiał pokierować tak rozmowę, żeby sami oddali mu lokalizacje ich celu. Jeżeli zadanie było tak proste jak się wydawało, a za jego wykonanie była nagroda, to z małym prawdopodobieństwem wyjawiliby mu miejsce. Ludzie z natury byli materialistami. Jeżeli istniała łatwa opcja zarobku, człowiek z całą pewnością się jej chwyci. Dlatego też było dużo hazardzistów - duże pieniądze, łatwa, czasem sprzyjająca rozrywkę gra.
- Wyglądają mi panowie na podróżnych, więc miałem nadzieje, iż będziecie mogli mi pomóc - rzekł chłopak, udając, że potrzebuje pomocy. Być może oni sami powiedzą mu, co chce wiedzieć. Wystarczy dobrze rozegrać karty. - Zmierzam do Sashikan, jednak zgubiłem drogę. Moglibyście mi powiedzieć, w którym kierunku powinienem się udać? - zapytał blondyn, starając się jak najlepiej udać zakłopotanie. Jeżeli chodziło o przywdziewanie masek, to uczył się od najlepszych. W końcu całe dotychczasowe życie, spędził wśród znanych aktorów. Wiedział jak odegrać daną rolę. Ważne jedynie jest, ukrycie własnych emocji, a pokazanie tych właściwych.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-02-08 12:25:40)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#72 2015-02-08 13:57:35

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Chłopak ostatecznie pogodził się ze śmiercią kolegi. Wierząc, że dzięki temu na przyszłość nie dopuści do takiej sytuacji. Zdecydowanie był to najlepszy wybór, bo dzięki temu może ruszyć przed siebie. Tym razem wszystkie cele jakie chce spełnić stoją otworem przed młodym ninja, ale to od niego zależy czy w dalszym postępowaniu nie popełni błędów.
         Możemy tylko mieć nadzieję, że Kimari będzie postępował rozważnie i poradzi sobie w dalszym życiu, a co do jego obecnej sytuacji. Młody Kiyoshi był dobrym aktorem, może nawet nie dobrym, lecz perfekcyjnym, co stanowczo ułatwiło mu zadanie.
         Tym razem musiał tak rozegrać, by mężczyźni powiedzieli mu o swoim celu podróży. Wydaje się to wręcz banalne, może gdyby zapytał ich wprost to od razu, by odpowiedzieli? Tego może się dowiedzieć przez zapytanie ich, ale może to nie będzie konieczne.
         Mężczyźni spojrzeli się na chłopaka, nie zauważyli w nim nic dziwnego. Zwykły, zakłopotany młodzieniec, który pyta o drogę. Wzruszyli ramionami i zamyślili się nad odpowiedzią. Pojawiła się u jednego charakterystyczna zmarszczona brew, widocznie zapomniał jak się tam idzie. Spojrzał na swojego towarzysza w celu wybawienia, ale tamten pozostał wciąż skupiony.
- Kazuto, pamiętasz jak się tam szło?
- Młody pójdziesz teraz z nami, bo przy naszej drodze w pewnym momencie będzie rozwidlenie i to właśnie tam znajduje się droga do Sashikan.
Po Kazuto widać było, że jest z siebie zadowolony, w końcu mógł pomóc, a jak widać Kimari miał to szczęście, że trafił na dobre osoby. W końcu zostanie zaprowadzony do połowy drogi głównego celu, ale co będzie potem? Przecież nie powie im, że nagle zmienia zdanie i idzie z nimi, chociaż.. Może to i dobre wyjście, ale to się okaże w praktyce. Jeśli tego nie wybierze to chłopak będzie musiał sam wpaść na jakieś dobre rozwiązanie.
          W międzyczasie ruszyli przed siebie, idąc wzdłuż rzeki. Podróżnikom się spieszyło, więc nie było to dziwne, że za nim młody ninja odpowiedział, już wyruszyli.

Offline

 

#73 2015-02-09 19:04:21

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Rzeka

Aktorem można nazwać osobę, która nie tylko potrafi odegrać daną rolę, ale również "wcielić" się nią. Ludzie teatru muszą wmówić tłumowi, że są tymi postaciami, aniżeli jedynie je odgrywają. Najcięższym zadaniem takiego artysty jest pozostanie w roli przez cały czas, nie może ani na chwile z niej wyjść, gdyż wtedy czar pryśnie.
    Kimari wiedział jedną rzecz. Sprawienie u ludzie wrażenia, że przed nimi stoi inna osoba, niż w rzeczywistości, jest łatwiej od pozostania tym złudzeniu. Pewnym gestem mógłby sprawić u nich podejrzliwość, co następnie przyczyniłoby się do obserwowania przez nich każdego jego ruchu, małego zaufania, aż w końcu odkryliby jego przykrywkę. Od tego momentu, musiał uważać.
    Mężczyźni zwrócili swój wzrok na blondyna, zapewne starając się ocenić, czy aby chłopak nie stara się ich nabrać. Na szczęście uznali, że Kimari to zwyczajny, zagubiony na drodze chłopak. Po ich pomarszczonych brwiach widać było, że starają sobie przypomnieć, gdzie znajdował się Sashikan. Po chwili jeden z nich, zasugerował by młodzieniec poszedł z nimi, na co młody shinobi przystanął.
- Arigatou gozaimasu, tylko czy aby na pewno nie będę przeszkadzał w waszej wędrówce do...Tak właściwie to dokąd wybierają się panowie. Czułbym się źle z tym, iż musielibyście dodać sobie dodatkowej drogi z mojego powodu. - rzekł Kimari udając zakłopotanie całą sytuacją, jednak nadal zastanawiając się nad sytuacją. Jeśli zrobią tak jak mówią, to jak przekona ich, by szedł dalej z nimi? Czyżby zgodzili się by dalej z nimi podróżował? Niemniej jak miałby ich do tego przekonać? Może udałby, że ma złą orientacje w terenie i w momencie gdyby znowu się spotkali, to powiedziałby po prostu, iż podążał za ich wskazówkami? Nie, to zbyt naciągane, jednak trzeba coś wymyślić. Czekając na ich odpowiedź, chłopak zastanawiał się co zrobić dalej.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-02-09 19:06:31)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#74 2015-02-10 15:36:34

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Kimari wydawał się na mądrą osobę. Wiedział jak rozegrać wszystkie ruchy i co powiedzieć. Przynajmniej jak na razie wychodziło mu to na dobre. Starsi mężczyźni nie wiedzieli, co tak naprawdę chce chłopak osiągnąć. Po prostu nie zauważyli jak świetnie odgrywa swoją rolę i jego prawdziwa postać zostaje w ukryciu. Była to bardzo dobra taktyka, szczególnie, że mężczyźni byli jeszcze bardziej otwarci. Mówili, co wiedzieli i nie przejmowali się konsekwencjami, choć jak na razie nic bardziej istotnego nie powiedzieli, może z czasem Kimari pociągnie ich tak za język, że wszystko powiedzą.
        Po propozycji przechodni o chwilowej, wspólnej podróży młody Kiyoshi zaczął interweniować. Była to dobra okazja, by dodatkowo wyciągnąć informacje, szczególnie, że zrobił to w taki sposób, iż nie mogli się tego spodziewać, tylko pozostaje pytanie ,, Jak oni na to zareagują?".
        Na początku spojrzeli się po sobie, a potem na ninje.  Przez chwilę myśleli, co odpowiedzieć.
- Cóż, naszym głównym celem jest dość niedalekie miejsce, jednak zupełnie inne, niż Sashikan - powiedział tajemniczo drugi towarzysz.
        Niewiele mógł z tego wywnioskować, wiedział tylko, że jest to dość niedaleko. Może druga osoba rozwieje jego myśli, jednak w tej chwili Kazuto, bo tak się nazywał, szedł pogrążony we własnych problemach. Nastała dość niezręczna cisza, ale po chwili przerwały ją okoliczne zwierzęta.
- Jeśli chcesz możemy Cię tam zaprowadzić, oczywiście o ile i Ci się nie spieszy do Sashikan, tak poza tym po co tam idziesz? - zapytał ciekawy Kazuto.
        Widocznie i on postanowił interweniować, może coś zauważył w udawanym zachowaniu chłopaka? Równało się to prawie z niewykonalnym, ale któż go tam wie. Zaczął się przyglądać chłopakowi zielonymi oczami, dokładnie go lustrując.
        W międzyczasie znaleźli się przy wspomnianym skrzyżowaniu, to właśnie teraz nadeszła pora, by blondyn zaczął interweniować. Jeśli czegoś dobrego nie wymyśli to może stracić zaufanie nowych osób. Od teraz wszystkie pytania, które sobie zadawał musi wykorzystać. Połączyć je i sensownie odpowiedzieć.
        Jego słuchacze stanęli w oczekiwaniu na odpowiedź. Mężczyzna, który najwięcej mówił skrzyżował ręce na piersi, tak jakby chciał sprawdzić swoje podejrzenia.

Offline

 

#75 2015-02-10 18:57:50

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Rzeka

Dla starszych mężczyzn cel blondyna był nieznany. Można powiedzieć, że zdolności aktorskie oraz ich otwartość dla ludzi są tego przyczyną. Normalny człowiek mógłby odczuwać wyrzuty sumienia za oszukiwanie takich ludzi, shinobi nie mieli takiego problemu. Byli szkoleni w podstępach, a w ich profesji nie było miejsca na wyrzuty sumienia z tak błahych powodów. Szczególnie pomagało to, że mówili i nie przejmując się konsekwencjami.
   Na pytanie o cel ich podróży popatrzyli na siebie, a po chwili tylko częściowo odpowiedzieli na nie. Jedynie mógł wywnioskować, iż było niedaleko. Miał nadzieje, że drugi mężczyzna imieniem Kazuto  powie coś więcej, gdyż wyglądał na zamyślonego. Nastała cisza, podczas której Kimari zaczął lekko panikować wewnątrz. A co jeśli czegoś się domyślił? Czyżby zamierzał go zdemaskować. Na szczęście blondyn miał w gotowości odpowiedzi na wszelakie pytania. Zaproponował, że mógłby się z nimi zabrać, niestety zapytał o powód jego podróży do Sashikan. Kimari pamiętał bardzo niewiele o tym miejscu, niemniej był gotów na to pytanie.
  Kiedy blondyn się zorientował, byli już przy skrzyżowaniu i czuł na sobie lustrujące spojrzenie mężczyzn. Wszystko zależało od jego odpowiedzi.
- Można mnie nazwać wolnym duchem. Nie lubię przebywać w jednym miejscu zbyt długo, dlatego też zacząłem podróżować. Moim następnym przystankiem miał być Sashikan, gdyż słyszałem o cudownym wybrzeżu, na którym można wypocząć. - powiedział Kimari udając podekscytowanie, jak opowiadał o "sobie". Tak naprawdę to była jedna z nielicznych wymówek, którą mogliby "kupić". W obecnych czasach dużo ludzi podróżuje, pomimo konfliktów pomiędzy klanami. Nie zamierzając wywołać więcej podejrzeń kontynuował - Jednakże Wasza propozycja jest bardziej ekscytująca, niż jakaś tam plaża! Z chęcią wyruszę z wami Kazuto-san. Tylko chciałbym zapytać. Czy waszym celem jest może Kakan? To jedyne miejsce, które przychodzi mi na myśl, oprócz starego Sashikan.- rzekł blondyn promieniując uśmiechem i z lekkim zakłopotaniem, spowodowanym niewiedzą o ich celu. Kiedy usłyszał, że miejsce, do którego się udając jest niedaleko Sashikan, od razu pomyślał o Kakan. Może się mylił, niemniej oni uznają go tym za podróżnego. Kto wie? Kimari z niecierpliwością czekał na ich odpowiedź.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-02-10 18:59:48)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#76 2015-02-12 17:32:21

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Chłopak miał szczęście, spotykając tak otwarte osoby. Zdecydowanie byli bardzo rozmowni, a szczególnie Kazuto, który wyglądał jakby domyślał się intrygi chłopaka, jednak jego propozycja była najlepszą rzeczą, która mogła się stać. Przynajmniej młody Kiyoshi nie musiał zbytnio się starać.
       Za nim jednak padła niespodziewana propozycja i pytanie, które niedoświadczone osoby mogłaby przygnieść, ninja wewnątrz siebie zaczął panikować. Na szczęście jego starania nie poszły na marne i udało mu się. Przynajmniej na obecną chwilę był bezpieczny i nic mu nie groziło.
      Wracając do pytania i propozycji rozmownego przechodnia. Chłopak już wcześniej układał sobie w głowie, co może powiedzieć na różne okazje. Nawet w tej chwili potrafił się dość dobrze wybronić. Mężczyzna, uważniej mu się przyjrzał i wzruszył ramionami.
- Rozumiem, więc jesteś podróżnym. Coraz więcej młodych osób wybiera się w trasę, więc się Tobie nie dziwę. Jednak dam Ci drobną radę, uważaj na okolice Hidari. Nadal tam jest wojna i nie zapowiada się, by została przerwana. - powiedział bez emocji, tak jakby chciał tylko go przestrzec.
      W końcu nie było to dziwne, że starsze osoby chcą, by młodsi nie popełniali ich błędu, ale można powiedzieć, że miał rację. Od dawna wiadomo, iż na terenie klanu Uchiha są wojska Błyskawicy i tak naprawdę nie wiedziano, kiedy ich tam nie będzie.
      Później ninja, udał, że się ekscytuje podróżą z nimi. W końcu jego gra aktorska wyglądała tak normalnie, a jednak była piękną przykrywką. Tym razem to drugi mężczyzna zareagował. Widocznie nie chciał być na uboczu i postanowił coś zrobić.
- Kakan? Niedawno tam byliśmy, ale teraz idziemy w zupełnie inne miejsce. Poza tym nasz cel znajduje się w Baigai. - powiedział otwarcie, po czym zaczął iść przed siebie- Chodźcie, nie ma czasu do stracenia - ponaglił ich.
      Co prawda, nic konkretnego Kimari nie mógł z tego wywnioskować. W końcu starannie ukryli, czym jest ich cel. Tylko na miejscu będzie mógł się dowiedzieć, co jest powodem do takiego pośpiechu. Gdy ruszyli z miejsca nastała niezręczna cisza, ale pozwoliła ona skupić  się na obecnej sytuacji oraz pomogła rozplanować, co dalej zamierza. Przynajmniej teraz wyglądało na to, że dalsza rozmowa nie miała sensu, bo tym razem oboje podróżnych pogrążyło się w myślach.
[z/t-> Obóz Tsundora]

Offline

 

#77 2015-02-13 20:52:14

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Rzeka

Shinobi musi być przygotowany na wszystko, gdyż w obecnym świecie wszystko może się zdarzyć. Z tego powodu, ninja powinien zachować stoicki spokój, nie pozwolić swoim emocjom wziąć góry. Na chwile Kimari o tym zapomniał, jednak opanował je szybko. Już wcześniej przyszykował odpowiedź na niektóre pytania.
    Propozycja złożona blondynowi okazała się drobnym zbawieniem. Nie musiał namawiać ich do wspólnej podróży, sami to zrobili. Zupełnie jakby wygrał los na loterii. Czyżby bogini szczęścia nad nim czuwała, a może to zwykły przypadek i naiwność tych mężczyzn? Jeden z nich uważnie mu się przyglądał, po czym wzruszył ramionami. Uznał, iż chłopak należy do jednych z młodych podróżników, którzy są żądni przygód oraz sami wybierają trasę. Najciekawsze było to, że podarował młodzieńcowi skrawek informacji dotyczącej okolic Hidari. Podobno rozpętała się tam wojna, która trwa aż do obecnej chwili. Nic nie wyglądało by została przerwana. Kimari zapamiętał, by przez jakiś czas omijać to miejsce szerokim łukiem. Dorośli ludzie mieli w zwyczaju przekazywać mądrości z ich błędów, gdyż nie chcą by zostały powtórzone.
    Dzięki grze aktorskiej, Kimari wmówił mężczyznom, iż był miłośnikiem podróż. Po chwili drugi podróżnik, który nie chciał najwyraźniej być pominięty w tej rozmowie, powiedział dokąd się zmierzali. Ich celem było Baigai, miasto w którym blondyn był. Najwyraźniej los chciał, żeby wrócił tam. Na myśl o tym wspomnienia dotyczące Kuyo wróciły. Żal za swoje czyny wywołał u niego wyrzuty sumienia, jednakże szybko odepchnął od siebie poczucie winy, gdyż miał teraz zadanie do wykonania. Miał tylko nadzieje, iż jego maska nie została odkryta.
    Pośpiech mężczyzn zdziwił blondyna. Czyżby powód ich pośpiechu był tak ważny? Jeśli tak, to co to było? Wiedział tylko o kluczu. Co taki klucz mógłby zrobić. Dorośli natychmiast wyruszyli, nie zważając na Kimari'ego. Chłopak szybko wyrwał się z myśli i ruszył ich śladem.

[z/t-> Obóz Tsundora]




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#78 2019-11-11 00:10:59

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Rzeka

    Musiałem odetchnąć, a piękno Baigai samym swym wyglądem potrafiło uspokoić człowieka zmęczonego, człowieka wyczerpanego, a przede wszystkim człowieka zdeterminowanego do wielkich czynów. Uważam się za takiego, bo kłamstwem byłoby stwierdzić, że głodny ambicji nie jestem. Być może to klątwa liderów, a być może zwykłe przeznaczenie. Kiedyś latając po świecie w poszukiwaniu bogactw, dziś stoję na czele jednego z najpotężniejszych klanów by przewodzić, by rządzić, by dzielić. Historia pamięta kilka wielkich osobistości, które swoimi mogłoby się wydawać, absurdalnymi decyzjami, zdobyły potęgę. Nie inaczej jest ze mną. Wymagam niemożliwego, lecz nie przestaje po to wystawać ręki. Moim celem jest zgromadzenie wszystkiego, nie tylko pod względem materialnym. Władza, wpływy, ziemie, zdolności... i ludzi. Taki właśnie postawiłem sobie cel, gdy przestałem być zwykłym szarakiem spośród kryształowej armii, a stałem się najważniejszą figurą na szachownicy.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


Akcept by Yocharu

    Krótkie wspomnienie i rozmyślanie na temat samego siebie zostało przerwane przez rwący potok, który mogłoby się zdawać, kojącym dźwiękiem uderzał we mnie. Czasem mam wrażenie, że żyje między rzeczywistością a fikcją pozwalając by mój umysł nieświadomie przechodził między nimi niczym przez drzwi mieszkania, do którego wchodzi i wychodzi niemal codziennie. Lecz nie jestem tym zmartwiony. Moja wyobraźnia, bo tak to nazywam jest miejscem, w którym czuje się bezpiecznie. Miejscem, które z dala ode mnie trzyma spiski i intrygi, a problemy dnia zwykłego przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Jednakże dobrze, że to tylko fikcja gdyż inaczej nie miałbym prawa nazywać siebie jednym z Kiyoshi. Czas mnie naglił, ciało co prawda nie odpoczęło lecz umysł czuł się lepiej, a tego mi teraz trzeba było. Wracać trzeba, obowiązki wzywają.

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2019-11-11 00:21:00)

Offline

 

#79 2019-11-11 15:30:07

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Rzeka

Sesja pojedyncza trudna Suoh #1

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
       Po wszystkich wydarzeniach w Tsuki nietrudno się dziwić, że każdy chciał zaznać odrobiny spokoju. Nie inaczej było z liderem klanu Kiyoshi. Niemniej on nie szukał pocieszenia i spokoju u gejsz i sake, a odnajdywał je w ciężkim treningu w otoczeniu natury. Ze świecą szukać takich ludzi w tym podłym świecie ninja. Niemniej jego spokój nie miał potrwać długo, bowiem do kwatery dotarły całkiem niepokojące wieści. Na tyle niepokojące, że wymagały kogoś wysoko postawionego, aby wytyczył działania.
       Tym samym szum wody i śpiew ptaków został zakłócony poprzez kroki biegnącego posłańca. Młody chłopak z klanu Kiyoshi biegiem kierował się w stronę lidera w towarzystwie dwóch kobiet, które również Suoh mógł kojarzyć z ich siedziby. Cała trójka zbliżyła się do niego, po czym klękając na jedno kolano, pochyliła głowy. Gdyby ich przywódca przyjrzał im się dokładniej bez problemu skojarzyłby jako jednych ze swoich ludzi. Chłopak nazywał się Toyonari, wysilając pamięć mógł sobie przypomnieć zlecanie mu mało znaczących misji. Musiał w międzyczasie czymś się wykazać i awansować w strukturach organizacji, skoro został przysłany do niego osobiście. Jego towarzyszki zaś to Kotoka i Chimomo. Skończyły akademię jakieś pół roku temu jednak każda z nich była na tyle utalentowana, że przydzielano je do coraz wyższej rangi misji. Nie można też było im odmówić urody, na co lider powinien zwrócić uwagę, szczególnie, że obie wyraznie rumieniły się na jego widok. Jednak władza przyciąga płeć piękną.
- Suoh-sama - odezwał się po chwili chłopak - Zostaliśmy tutaj przysłani przez pana Gosuke. Prosi, abyś natychmiast udał się z nami do siedziby. Pojawiły się niepokojące wieści z okolicznych wiosek, jednak nie mogę tutaj przekazać szczegółów - wstał - Gosuke czeka na Ciebie, aby wspólnie przeanalizować raporty. Nie przeszkadzalibyśmy, gdyby sprawa nie była pilna.
- Wiemy, że ciężko trenujesz, Suoh-sama, by zapewnić naszemu klanowi świetność na jaką zasługuję - odezwała się nieśmiało jedna z nich - Musisz być bardzo zmęczony. Przynieśliśmy ci coś do posilenia się przed drogą.
     Mówiąc to wyciągnęła zza pazuchy zapakowane w materiałowy woreczek onigiri i podała je Suohowi, patrząc nieśmiało w ziemię. Było to jej pierwsze spotkanie z liderem i chciała wywrzeć jak najlepsze wrażenie. Druga zaś obdarzyła ją pełnym nienawiści spojrzeniem, sugerującym iż koleżanka nie podzieliła się z nią planem planem "przez żołądek do serca". Toyonari wyraznie się skrępował, jednak nie dał tego po sobie znać.
- Nie zwlekajmy, proszę - uciął tylko krótko zaloty.

Offline

 

#80 2019-11-12 00:18:09

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Rzeka

    Lecz ciężko było uciec z miejsca, które działało spokojnie na człowieka z ciężarem jak moim na ramionach. Dobrze wiedziałem co trzeba zrobić, ale część mnie chciała zostać. Jeszcze chwile, by móc nacieszyć się samotnością, który dane jest mi doświadczyć nieczęsto. Ta jedna, ulotna chwila może działać o wiele lepiej niż noc spędzona z porządnym trunkiem otoczonym pięknymi dziewkami. Wystarczy jedynie spojrzeć na wszystko umysłem, a nie zawodnym wzrokiem, który zamiast widzieć co trzeba, widzi to co chce zaginając rzeczywistość. Być może dlatego Uchiha znani są ze swej potężnej zdolności, która tworzy iluzje jednym spojrzeniem? Dodatkowo dalej nie miałem pomysłu co zrobić z radą, która ostatecznie może stać się kłodą rzucaną pod moje nogi. Nim powrócę chciałem zastanowić się nad tym jeszcze chwilkę, lecz w tym przypadku dźwięki natury jedynie mnie rozpraszały.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Yocharu

    Odpoczynek nie trwał długi, choć na tyle by móc zregenerować większość mych sił. Młody ninja, którego oczy moje pamiętają choć umysł już nie do końca postanowił dołączyć, lecz jego cel był zupełnie inny. Towarzyszyły mu dwie młode dziewczyny, które również kojarzyłem choć sięgnięcie pamięcią w głąb było aktualnie niemożliwe. - Tak coś czułem, że zaraz będzie trzeba wracać. - Wymamrotałem sobie pod nosem, po czym spoglądając na nowo przybyłych powstałem prostując kończyny. Grymas zmęczenia przywitał ich dość solidnie i choć tego nie planowałem, to nie byłem w stanie nic z tym zrobić.
    - Gosuke? Toż mu nie wystarczy klon, którego... - Przerwałem na chwilę przypominając sobie, że wysiłek, który przed chwilą było dane mi doświadczyć mógł źle wpłynąć na niego. Dodatkowo prawdopodobnie zrobił to co musiał i po prostu zniknął, choć nie zarejestrowałem żadnych nowych informacji. Westchnąłem po czym skierowałem się na polankę, na której wylądowałem na początku. Mej uwadze również nie umknął komentarz ze strony jednej z absolwentek akademii, choć prawdę mówiąc słowa jej nie dotarły do mnie na tyle dosadnie bym mógł poświęcić im chwilę dłuższą. Bardziej interesowało mnie, to co ten stary pryk znów ode mnie chciał. O ile wiem, po prowincji są rozsiani ninja Kiyoshi dlatego sytuacja w pobliskich wioskach powinna być opanowana... A co jeśli ma to związek z tym, co przytrafiło mi się przed chwilą? Dlatego tym bardziej zerwałem się do powrotu i wykonując odpowiednie gesty stworzyłem kryształowego smoka, którego dosiadłem kierując swe spojrzenie na młodych ninja. - Chciałbym zostać tu jeszcze chwilę, ale będąc szczerym nie podoba mi się cała ta sytuacja. Wracajmy czym prędzej, a szczegóły opowiecie mi po drodze. - Oznajmiłem. Dałem im wolną rękę. Mogli dosiąść się do mnie lub udać się do wioski na swoich tworach, nie powinno to w żaden sposób wpłynąć na rozmowę między nami.

[z/t -> Wioska klanu Kiyoshi -> Miejsce obrad klanu]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2019-11-12 12:53:33)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
dowiedz się więcej