Ogłoszenie


#41 2015-09-26 09:43:14

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Wiatr delikatnie targał moje włosy. Dobrze, że nie był silniejszy, bo mogłabym zgubić perukę, a tego bym nie chciała. Mój nieznajomy towarzysz chyba poczuł się lekko zaskoczony moim zachowaniem, bo uniósł brew. W sumie to on chyban ie ma brwi. Dziwnie to wygląda, ale co dziwniejsze wcale go nie oszpeca.
  - Akusei? - powtórzyłam za nim, również unosząc brew jak on wcześniej. Dość ciekawe imię. Nie będę jednak komentować gustu jego rodziców w doborze imion. Mógłby to potraktować jako akt agresji, a ja nadal nie wiem czy on jest w jakiejkolwiek części normalny i bezpieczny.
  - Kaede. - dodałam po chwili. Sama zaczęłam, żeby się najpierw przedstawił, więc skoro to zrobił to ja też musiałam. No może nie musiałam, ale co mi szkodzi. Rodzinę mi zabije, bo dowiedział się jak się nazywam? W sumie o rodziców nie dbam, ale siostry nie dam ruszyć.
   Usiadł niedaleko, na co ja się odsunęłam i stanęłam naprzeciw niego. Przykucnęłam i przyglądałam mu się. Zaczął nawijać o jakimś sumieniu i zdradzie przyjaciół. Ta sytuacja była trochę niezręczna. Co ja niby mogłam mu na to poradzić? I jeszcze chciał bym go oceniła? Czułam się jak w jakiejś książce, która nie ma dobrego zakończenia.
  - Nie wiem czy mam do tego odpowiednie kwalifikacje. Nie jestem żadnym sędzią czy też psychologiem. Ale chciałabym o coś spytać. Jesteś z Hyuuga? I dlaczego uważasz, że moja odpowiedz będzie dobra czy też, że usprawiedliwi cię w jakikolwiek sposób? Bo raczej nie powiem tego co po prostu będziesz chciał usłyszeć. Nie wiem nawet czy chcę to słyszeć. Skąd mam pewność, że ktoś potem nie będzie chciał mnie złapać z tego powodu? - zalałam go pytaniami i spojrzałam na niego wyczekująco. To poniekąd test na ile jest przytomny i jest w stanie przetwarzać informacje. Może wcale nie jest na jakiś lekach, czy innych substancjach. A może tak naprawdę to wszystko to jakiś głupi żart albo podstęp wroga? Nie mam pojęcia, ale oby nie.

Offline

 

#42 2015-09-26 13:26:34

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#4
    No tak, kolejne sekundy to kolejne domysły na temat prawdziwej tożsamości białowłosego chłopaka. Cóż, taka sprawa była jasna i nie trzeba nad nią długo rozmyślać, obydwoje się nie znają i podejrzenia są jak najbardziej słuszne, niemniej chłopak nie ma złych zamiarów, lecz nie będzie próbował tego udowodnić. Kaede wstała, otrzepała ubrania i stanęła naprzeciw, gdy ten siedział na mokrej od deszczu trawie, gładząc ją rękoma. Od czasu do czasu spoglądał na jej oczy pytająco. Czemu wysuwa tak oczywiste pytanie? Przytaknął jej od razu na znak, że należy do tego samego rodu, co raczej trudne do wywnioskowania nie było - Hyuuga, wszędzie Hyuuga.
    - Masz rację, dziewczyno z dziwnymi włosami. Nie jesteś odpowiednią osobą do tego, by sądzić mnie po czynach. Z drugiej jednak strony, gdy tak myślę o tej całej sytuacji... mogłabyś mi pomóc.. Wiem, że nie masz powodów, by to robić, lecz weź choć pod uwagę dobro swojej rodziny, nawet gdybyś jej nie szanowała, bądź po prostu nie lubiła. Wydałem swoich przyjaciół, a nad nimi teraz ciąży ogromny kataklizm. W każdej chwili mogą stracić wszystko co przez lata uzyskali. - Lekko posmutniał, opuścił głowę i machał nią delikatnie w górę i w dół jak dziecko z chorobą sierocą.
    Czasu było coraz mniej, a pogoda nie poprawiała się, ciągle ta sama wichura i ciężki, nieprzyjemny deszcz. Szelest liści powiewających na wietrze, a także dźwięk odbijanych kropel, a to o gałęzie, a to o skały dookoła.

Offline

 

#43 2015-09-26 14:29:33

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Kucałam przyglądając się mu. Zauważyłam małą bliznę pod prawym okiem. Nie była jakoś specjalnie widoczna, ale zaciekawiła nie. Jak z resztą wszystko jeżeli chodziło o tego nietypowego Hyuugę. Mam tylko nadzieję, że nie ma wypranego mózgu jak reszta klanu lub też jakiejś choroby psychicznej, chociaż zachowuje się dziwnie. Nie mogę jednak w góry wszystkiego zakładać i nawet jeśli jest Hyuuga, to nie zdobędzie od razu mojego zaufania.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_________________

Akcept by Katsuro

  - Wiesz, nie po to podałam ci swoje imię byś określał mnie tak przedmiotowo. - mruknęłam z lekkim niezadowoleniem, chociaż niezbyt mi to przeszkadzało. Jeżeli uważał, że jeżeli mój kolor włosów jest dziwny to jego sprawa. - Niech będzie, że ci pomogę. Opowiedz mi coś o sobie o o tej całej sytuacji. Chcę wszystko jak najlepiej zrozumieć, jeżeli mam pomóc. - powiedziałam poważnie. Chciałam mu pomóc, żeby potem nie mieć jakiś wyrzutów sumienia, że przeze mnie straciliśmy jakiegoś Hyuuga. Wbrew pozorom każdy członek klanu jest ważny, nawet jeżeli nie podoba mi się to jak obecnie klan wygląda.
   Wyglądał na smutnego, więc wyciągnęłam ku niemu rękę. Nadal przed nim kucałam, więc nie miałam problemu by go sięgnąć. Mój zimny palec przejechał po jego bliźnie, jakby próbując na chwilę zmienić tok jego myśli. Zaraz po tym wycofałam swoją rękę. Chciałam potwierdzić swoje przypuszczenia, czy to blizna.
  - Skąd ta pamiątka? - spytałam cichi, przenosząc wzrok z blizny na jego wyjątkowe oczy.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-09-26 15:26:19)

Offline

 

#44 2015-09-26 15:55:32

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#5
    Chłopak posmutniał, targnęły nim momentale emocje. A może było to także wzruszenie po słowach Kaede, która stwierdziła, że mu pomoże. Uniósł delikatnie podbródek i wymienił z nią przyjazne spojrzenie. Jej delikatna dłoń zaczęła miziać białawą bliznę pod prawym okiem. Chłopak patrzył jak jej palce delikatnie muskają jego cerę, po chwili zamknął powieki i odetchnął spokojnie. Kaede znajdowała się przed nim, to też wstał, otrzepał ubrania i gdziekolwiek by teraz nie stała - znalazł się obok niej. Chciał także chwycić jej lewą dłoń, lecz darował sobie przy prostym powodzie, twarz jego była już bardzo zmęczona, nie potrzebował dodatkowego uderzenia z plaskacza. Szedł bardzo pewnie, dostosował tempo do dziewczyny i uśmiechał się, jakby nagle pocieszony.
    - Pamiątka, dobre określenie. Blizna po ostatniej walce z włamywaczem. Przypomina mi o tym jak bardzo jestem słaby i jak wiele muszę się jeszcze nauczyć, by chronić tych, na których mi zależy. A mimo tego zachowałem się jak śmieć... wydałem bandytom położenie własnych przyjaciół, gdzie trzymają swoje oszczędności, w zamian za marne kilka tysięcy ryo. Nieuczciwym jestem, cóż poradzić. Pocieszam się myślą, że chociaż sumienie mną targa, odmienić chcę wszystko. - Zmarszczył brwi delikatnie i uniósł dłonie wysoko na które opadały zimne krople deszczu. - Posiadasz już moc płynącą z naszych oczu?
    Jego pytanie było bardzo bezpośrednie, kierowane ciekawością. Oczywiście, gdyby nie odpowiedziała, to chłopak uszanowałby jej zdanie. Nie chciał się naprzykrzać, wręcz przeciwnie - wyrobić dobre relacje. Dawnych znajomych potraktował bardzo ozięble, to może choć na Kaede udowodni swoje prawdziwe, miłe oblicze. O ile w ogóle takie posiadał.

Offline

 

#45 2015-09-26 15:56:18

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Wstałam kiedy on wstał, czy też raczej podniosłam się z pozycji kucającej. Wyglądał na smutnego, jednak nie czułam współczucia ani nic podobnego. Można powiedzieć, że bardziej ciekawił mnie jego los. Nie na co dzień spotyka się Hyuugę, który zdradza przyjaciół. Normalnie nie pozwala im na to ich wychowanie. No chyba, że przyjaciele nie należeli do Hyuuga, a ktoś zagroził, że ukradnie mu Byakugana - to zmieniłoby postać rzeczy.
   Zaczęłam iść przy nim niespiesznym krokiem. Deszcz padał i nadal wiał zimny wiatr, jednak mimo to nie przyspieszyłam i nie miałam zbytnio ochoty iść z nim w podejrzane miejsce. W sumie nie miałam pojęcia gdzie mnie prowadzi. Jeżeli będzie to gdzieś wokół terenów Starej Świątyni to pozwolę mu na taki spacer. Przynajmniej zaczął się uśmiechać, chociaż nie wiem dlaczego mi się to spodobało.
  - Tajemnica. - odpowiedziałam na jego pytanie dotyczące moich zdolności posługiwania się Byakuganem. Zmieniłam szybko temat: - Twoi przyjaciele są z Hyuuga? - spytałam także z chęci zrozumienia całej sytuacji, a nie tylko by uniknąć wyjawienia swoich zdolności. - I czy zrobiłeś to tylko dla pieniędzy? Potrzebowałeś ich do czegoś? Pokłóciłeś się z przyjaciółmi? Skoro tak bardzo potrzebowałeś pieniędzy to czemu sam nie okradłeś przyjaciół? - zadałam mu kilka pytań, chcąc wiedzieć więcej. Ignorowałam zimne krople, które spadały na me ciało, włosy i ubrania. Może nie zachoruję - oby.

Offline

 

#46 2015-09-26 16:03:31

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#6
    Dziewczyna zaczęła iść krokiem nieśpiesznym, a co się będzie męczyła podczas tak okropnej pogody - wiatru, który o mało nie zdmuchiwał peruki z jej głowy. Ważne jest, że cały czas musiała ją trzymać, co też oznacza, że jej ruchy w pewien sposób były ograniczone, szczególnie te związane z prawą, bądź lewą dłonią. Niemniej, chłopak nie miał złych zamiarów, nie wydawał się być groźny, nawet pomimo małej blizny pod okiem. Nieco wyprzedził Kaede, stąpał mocno, by nie poślizgnąć się na mokrej powierzchni, a wolną dłonią przytrzymywał jakiś szal, który zasłaniał część ust. Na jego głowie leżała czapka, która chroniła popielate, czy tam białawe włosy przed zmoknięciem.
    - Skoro tak bardzo chcesz mieć tajemnice, to nie mogę Ci ich odbierać. - Zaśmiał się cicho, po czym kontynuował. - Nie wiem dlaczego postąpiłem tak, a nie inaczej. Każdy człowiek w pewnym stopniu jest zachłanny na materialną część życia. Pieniądze to nierozłączny element każdego z nas, potrzebujemy ich, by żyć, a powiadają, że szczęścia nie przynoszą, choć i ten mit mogę z łatwością obalić. Nie okradłem swoich przyjaciół własnoręcznie, ponieważ nie chciałem, by się dowiedzieli, że za takim czynem mogę stać ja - spokojny i lubiany klanowicz. Wolałem, by cała wina spadła na bandytów.. no właśnie, zgraję okropnych ludzi, których niedługo winniśmy spotkać. - Zniżył nieco ton głosu, lecz od razu odwrócił, by dziewczyna nie poczuła się zagrożona. Wystawił dłonie do przodu.
    - Nie musisz się jednak obawiać, Ciebie obrabować nie pragnę. Chcę jednak byś pomogła mi ich pokonać, zabrać złoto, które ukradli, a potem pomóc oddać je moim przyjaciołom. Przynam się do wszystkiego, lecz sam nie dam im rady. Być może jednemu, czy dwóm, lecz ich jest trochę więcej. Jeżeli mi pomożesz, oddam Ci część pieniędzy, a także otrzymasz moją wdzięczność, Kaede. - Podszedł do niej nieco bliżej i przyłożył chłodnawą dłoń do lewego policzka. Na jego twarzy wymalował się delikatny, szarmancki uśmieszek. Oczy wyglądały na bardzo spokojne, budziły sympatię, oznaczały miłe upodobanie - cóż, mówiłem, że nie ma złych zamiarów. Jednak to była jedna połówka jego osobowości. Druga jest o wiele, wiele gorsza.

Offline

 

#47 2015-09-26 16:35:51

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Im dłużej go słuchałam, tym mniej miałam ochotę tu być. Nie rozumiałam tego człowieka. Najpierw okrada swoich przyjaciół by zdobyć kasę, potem chce napaść bandytów, którym dla kasy zdradził gdzie są oszczędności swoich przyjaciół by odzyskać skradzione złoto i jeszcze chce się przyznać do winy, że to przez niego zostali okradzeni. Jeszcze stwierdził, że pieniądze dają szczęście, to skoro dostał pieniądze to powinien być szczęśliwy i dać sobie z tym spokój, a zamiast tego zamierza odzyskać pieniądze i je oddać. I gdzie tu logika? Chociaż z drugiej strony zawsze zyska to, co mu zapłacili bandyci za wyjawienie informacji.
  - To wszystko jest jakieś pokręcone. Nie jesteś normalny. - mruknęłam po tym, jak skończył opowiadać swoją historyjkę o chęci bycia dobrym samarytaninem. Odsunęłam się trochę od dotyku. Że niby mam się pozwolić od tak dotykać nieznajomemu z dziwnymi prośbami? Niedoczekanie.
  - I co ja będę miała z tego, że narażę życie dla ciebie? Skąd mam pewność, że mnie tam samej nie zostawisz na ich pastwę? - zapytałam lekko poddenerwowana tym wszystkim. Co to za dziwne prośby. - Jeżeli myślisz, że wyrażę chęć poświęcenia życia tylko dlatego, że jesteś Hyuuga to się mylisz. I mnie w przeciwieństwie do ciebie nie interesują tylko pieniądze. To prawda, że są bardzo ważne i w życiu nie da się bez nich obejść, ale zaproponuj mi coś ciekawszego, jeżeli potrafisz. Bo nie wiem co mogę zyskać na twojej wdzięczności...?

Offline

 

#48 2015-09-26 16:56:33

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#7
    Kaede zareagowała zupełnie inaczej, niż spodziewał się tego białowłosy chłopak. Zatrzymał się, opuścił dłonie, gdy ta nie życzyła sobie, by dotykał jej policzka. Na jego twarzy wymalowało się zdziwienie wymieszane z niepewnością. Przez moment myślał, że zdobył jej zaufanie i może z nią rozmawiać jak z bliską osobą. Czy to nie było nad wyraz głupie? Być może był na tyle zagubiony, że sam nie wiedział co myśleć o tym wszystkim. Potrzebował kogoś, komu opowie wszystko co na nim ciąży i będzie otrzymywał od tej osoby wsparcie. Nie mógł się jednak poddać i pomimo nieprzyjemnego zachowania dziewczyny uniósł wysoko brodę, zacisnął dłonie i przemówił, a głos jego był nieco inny niż zawsze, choć nadal pełny specyficznego, odmiennego akcentu.
    - Zapewniam Cię, Kaede, że jestem całkiem zdrów na umyśle. Nie jestem człowiekiem, który by mógł zrobić krzywdę tak pięknej dziewczynie, jaką jesteś, choć nie ukrywam, że grzeczność to u Ciebie cecha na pewno nie najwyższa. - Uśmiechnął się znowu. - Nie musisz narażać dla mnie życia, jeżeli tego nie chcesz. Nie mogę zmusić Cię do podróży, nie jestem właścicielem twojego życia, nie uczynię z Ciebie mojej niewolnicy. Pieniądze to jednak nie wszystko, co w życiu najważniejsze, masz rację. Niemniej, nie posiadałem ich zbyt wiele, a teraz mam ogromną szansę na rewanż życiowy, bo zobacz.. gdy pokonamy bandytów zyskam łup o wiele większy. Nie tylko posiądę monety przyjaciół, które oczywiście im oddam, lecz będę mógł także zyskać te, które ukradziono zupełnie innym osobom. Część oddam tobie, a resztę zachowam dla siebie. Jeżeli jednak nie interesują Cię one tak bardzo, to przypomnę me ostatnie słowa. Nawet twoja rodzina może być zagrożona, jeżeli Ci ponownie zechcą zaatakować nasz klan, być może dobiorą się i do twego rodzinnego skarbca. Wiem, że to może nie przekonać Cię w stu procentach, dlatego też mam dla Ciebie jeszcze jedną propozycję. Gdy tylko mi pomożesz, powiem Ci dlaczego tak bardzo nienawidzę Hyuuga.
    Spuścił głowę, zaś wzrok wtopił w mokrą trawę. Przez chwilę unosiła się smutna cisza, towarzyszył jej szelest liści oraz dźwięki ptaków, które zwiastowały przyszły koniec wichury. Chłopak spuścił obydwie dłonie, coby Kaede nie myślała, że będzie próbował jej dotknąć raz jeszcze. Tym razem mogła w nim wyczuć nutkę opanowania i spokoju, nie był tak bardzo napalony na przyszłą przygodę, było mu naprawdę smutno. A żal mieszał się ze szczęściem, że spotkał taką dziewczynę, a nie inną. Równie dobrze mógł zostać zdany na siebie samego, to też misję wypełnić musiałby sam - a nie wiadomo, czy wtedy by przeżył.

Offline

 

#49 2015-09-26 17:13:14

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Może jednak warto dać mu szansę? Potrzebuję sojuszników, szcególnie jeżeli chcę zacząć realizować mój plan. On może się w tym planie bardzo przydać, szczególnie jeżeli rzeczywiście nienawidzi Hyuuga. Ten fakt szczególnie bardzo mnie zainteresował i poniekąd tłumaczył dlaczego wybrał mnie bym to ja mu pomogła - nie jestem typową członkinią klanu.
  - Niech będzie. Chcę usłyszeć dlaczego nienawidzisz klanu Hyuuga. - powiedziałam, nie wspominając o tym co powiedział o mojej rodzinie. - Pomogę ci, jednak musimy mieć jakiś plan. Jeżeli to rzeczywiście zwyczajni bandyci to powinniśmy mieć łatwiej. Nie potrafią kumulować chakry, więc trudniej im będzie uwolnić się z mojej techniki. Jednak żeby podziałała muszą mieć uwagę skierowaną ku mnie, jednak nie chcę być ich głównym celem. Poskładanie pieczęci chwilę zajmie, więc dobrze by było żebyś kupił mi trochę czasu. Hm... może wywabisz ich z kryjówki, niech cię gonią, ja będę czekać na zewnątrz i przygotuję technikę, a wtedy ty wybiegniesz i schowasz się za mną. Wtedy ich uwaga powinna być skierowana na mnie. Mam nadzieję, że się wszyscy na to złapią. Potem ich szybko wykończymy. Ilu ich w ogóle jest? - mówiłam z powagą, myśląc nad lepszym planem. Takowego jednak nie miałam. Najwyżej będziemy improwizować. Chociaż czy oby na pewno będę w stanie zabić człowieka? Zwykłe pozbawienie przytomności może być złym pomysłem, bo potem bandyci mogą szukać zemsty, a tego chcę uniknąć. Trochę mnie to stresowało. Zaczęłam się czuć coraz bardziej poddenerwowana i niepewna. Czy to aby na pewno dobry pomysł? Czy chcę to zrobić?

Offline

 

#50 2015-09-26 17:21:29

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#8
    Chłopak stał nieruchomo, dziewczyna także się zatrzymała, by obydwoje mogli ostatecznie wymienić się pomysłami dotyczącymi przyszłego ataku. Białowłosy kiwał głową, że rozumie jej słowa, lecz widział także, że jest niepewna, być może boi się otwartej walki, to też podszedł do niej wolno, delikatnie, by nie wzbudzić podejrzeń, położył prawa dłoń z tyłu jej głowy i przytulił. Nie mocno, lecz lekko, co by mogła się ewentualnie uwolnić, gdyby tego nie chciała. Jego gest mówił sam za siebie, iż przy nim jest bezpieczna, iż jej ufa i on także może ufać jemu. Sam fakt, że po wszystkim będzie musiał wyjawić swoją tajemnicę lekko go zmieszał, lecz jak obiecał, tak też zrobi. Odwrócił się na pięcie, obydwoje zaczęli iść, a chłopak rozpoczął swój punkt widzenia odnośnie planu.
    - Dobrze, mi to wszystko pasuje, lecz nie wiadomo, czy pójdzie tak łatwo jak zakładamy. Postaram się wywabić tych opryszków, lecz ilu może ich być? Z tego co pamiętam, to dwójka chroniła swojego przywódcę, choć tutaj mam dla Ciebie małe rozczarowanie, bo właśnie ten dobrze zbudowany mężczyzna jest ninja. Posiada chakrę i wiem, że się nią posługuje. Niemniej wierzę, że damy radę go pokonać. - Co jakiś czas unosił dłonie, gestykulował i rozmyślał nad planem dzięki któremu mogliby wygrać. Nie wiadomo jednak co teraz robią bandyci, gdzie się znajdują dokładnie i jak łatwo można się do nich podkraść, gdyż najważniejsza część planu należy właśnie do chłopaka. - Masz jeszcze jakieś pytania, Kaede?
    Odwrócił głowę przez ramię, a na jego bladej cerze malował się delikatny, ciągle ten sam uśmieszek. Popielate włosy przysłoniły górną część oczu, a dłuższe końcówki - bliznę pod prawym okiem.

Offline

 

#51 2015-09-26 17:41:14

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Szalony plan z dużą ilością luk. Brakowało mi jednak ekwipunku, umiejętności, informacji i doświadczenia by wymyślić coś lepszego. Gdybyśmy chociaż znali ich położenie lub nawyki byłoby znacznie lepiej, czy też łatwiej.
   Nie odtrąciłam go. Potrzebowałam tego by się w jakiś sposób uspokoić. Jego gest oderwał na chwilę moje myśli od nieprzyjemnych wizji. Przytulenie nie było nieprzyjemne, chociaż miał mokre ubrania. Jeszcze nikt obcy jednak mnie nie przytulał, więc to było odrobinkę dziwne.
  - Mokry jesteś. - mruknęłam w jego ramię, kiedy jeszcze mnie trzymał, jednak nie zrobiłam nic by go odepchnąć. Jednak nawet jeżeli nie chcę tego to muszę skupić się na misji. W dodatku bardzo nieprzyjemnej.
  - Tak mam jeszcze jedno pytanie. Masz dostęp do alkoholu? Bo jak to przeżyjemy będę musiała sobie coś strzelić na uspokojenie. No chyba, że masz jakąś bardzo skuteczną, ziołową herbatkę uspokajającą. - wymamrotałam poważnie, chociaż miało to zabrzmieć zabawnie. Nadal chyba troszkę się denerwowałam. W tym całym zdenerwowaniu wpadłam na pewien pomysł. - A gdyby tak znaleźć ich, śledzić i zdejmować po kolei, osobno? Tym bardziej, że nie wiemy ilu ich jest, więc pojedyncza eliminacja może się lepiej spisać. Jednak jeżeli będą trzymać się razem to trzeba będzie zrealizować plan pierwszy. - powiedziałam, patrząc na niego z nadzieją i oczekiwaniem, co powie. Może ten pomysł okaże się lepszy. Sam w końcu stwierdził, że czuje się słaby, a ja najsilniejsza również nie byłam.

Offline

 

#52 2015-09-26 17:48:26

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#9
    Chłopak zdziwił się zachowaniem dziewczyny, gdy ta nie zrobiła nic, by go odepchnąć, czy nawet walnąć w głowę. Wiedząc, że nie ma zamiaru odejść do tyłu, przytulił ją jeszcze mocniej, a słowa o mokrych ubraniach zupełnie zignorował. Ten gest trwał może kilkanaście sekund, aż Kaede zaczęła nawijać o alkoholu na rozluźnienie. Białowłosy zaśmiał się głośno. No, ta dziewczyna to ma dopiero mocny charakter, lubi sobie podokuczać, a na wieczór walnąć coś mocnego - tak też pomyślał i zaczął iść dalej.
    - Czy ja wiem, dostępu dobrego do alkoholu to nie mam, ale możemy gdzieś razem wyjść, napić się i porozmawiać na lepsze tematy, niż tropienie grupki 'złych' ludzi. - Ponownie odwrócił się przez ramię. - Co do samego planu, to nie jestem do końca przekonany o jego skuteczności, widzisz.. oni mieszkają w jakimś niewielkim budynku.
     Przerwał swoją wypowiedź, gdyż za najbliższą gałęzią usłyszał cichy głos. Wspiął się natychmiast na drzewo, wyciągnął rękę do dziewczyny i podciągnął ją z całej siły. Obydwoje siedzieli na grubym badylu, który też utrzymywał ich bez żadnego problemu - byli bezpieczni. Chłopak zniżył głos, mówił praktycznie szeptem.
    - Dobra... o tym właśnie mówiłem. Jak widzisz, znajdują się oni w budynku, więc tropienie każdego po kolei byłoby nierozsądne, a raczej niemożliwe. W takim wypadku musimy zrealizować plan pierwszy. Idę. - Zeskoczył cicho z gałęzi i na palcach potruchtał do budynku, rozejrzał się dokładnie, czy nie jest obserwowany i wskoczył do środka przez otwarte okno. Mijały sekundy, potem minuty, a nawet godzina a chłopak nie pojawiał się i nie pojawiał.

Offline

 

#53 2015-09-26 18:04:22

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

  Czekałam w ukryciu aż się nie pojawi. W ten sposób szybciej zareaguję. Byłam jakieś 20 metrów, może trochę więcej od budynku. Zeszłam z drzewa i schowałam się za nim. Czekałam, czując jak ogarniają mnie fale zdenerwowania. Czekałam i czekałam i nic się nie działo. Kompletnie. Wręcz się poczułam, jakby mnie wystawił. A może mu się coś stało?
   Przygryzłam wargę zastanawiając się co zrobić w tej sytuacji. Istniała duża szansa, że go złapali. Chociaż z innej strony może po prostu z nimi rozmawia, zagaduje ich lub czeka na odpowiedni moment by zaatakować. Opcji było dużo. Ja nie zamierzałam się pchać teraz w ich ręce tym bardziej, że to mogła być pułapka. Zamierzałam poczekać aż zajdzie słońce i zrobi się ciemno. Wtedy mogłam podejść niezauważona do domu [szybkość 21] i zajrzeć przez okna. Potrafiłam chodzić po ścianach więc w razie czego mogłam też sprawdzić okna na piętrze, jeżeli jakieś były. Chciałam najpierw się rozeznać dobrze w sytuacji. Nie chciałam od razu go skreślać, że mnie zdradził.

Offline

 

#54 2015-09-26 18:12:06

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#10
    Kaede przeczekała, aż zajdzie słońce, wtem zrobiło się o wiele chłodniej, a jedynie światło księżyca oświetlało budynek i część drzew położonych dookoła niego. Nie wiadomo co stało się z chłopakiem, który kilka godzin wcześniej zniknął za jednym z okien. Mimo tego dziewczyna nie wykazywała strachu, wręcz przeciwnie, zakradła się do okna bardzo cicho i starannie. Co prawda jej szybkość nie była powalająca, wręcz porównywalna do żółwi, lecz o tyle dobrze, że chociaż do tego okna podeszła w ogóle. Gdy zajrzała do środka zauważyła czarną sylwetkę, lecz było z nią coś nie tak. Poruszała się szybko, bardzo szybko. Nim dziewczyna mrugnęła nieznana sylwetka była już przy oknie, wyskoczyła przez nie i chwyciła Kaede za dłoń.
    - Wykryli mnie! Uciekamy! - Krzyknął nieznajomy, wtem okazało się po głosie, że to nikt inny jak towarzysz dziewczyny. Wyglądał na bardzo zmieszanego, choć ta niewiele mogła zobaczyć, gdyż biegła u jego boku. Po paru metrach chłopak chwycił ją na ręce, które teraz wydawały się bardzo sztywne i umięśnione (Siła: 120, Szybkość: 150). Obydwoje przebiegli kilkadziesiąt metrów, lecz nim dostali się do dzielącej terytorium rzeki, przed ich twarzą wyrósł malutki, drewniany mur. Chłopak zwrócił się razem z dziewczyną i zauważyli dwójkę opryszków, strażników przywódcy bandytów.
    - Musimy się nimi zająć. - Odrzekł niezbyt spokojnie, cały dyszał i widać było ogromne zmęczenie.

Offline

 

#55 2015-09-26 18:35:18

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Czas który musiałam przeczekać do zachodu słońca to była istna tortura. Cały czas czułam się jakbym stąpała po szpilkach. Stres wykręcał mi żołądek. Kompletnie nie miałam pojęcia co działo się z Akuseiem. Minuty płynęły, a on nadal nie wychodził. Czekałam...
   Kiedy zapadł zmrok zbliżyłam się do okna. Zauważyłam w środku zarys jakiejś sylwetki. Poruszała się jednak tak szybko, że ciężko było mi to zaobserwować. W dodatku prawie dostałam zawały, kiedy silna ręka mnie złapała. Miałam ochotę krzyknąć, jednak wyszkolenie ninja kazało mi zachować ciszę. Nawet lepiej się stało, że się nie rozdarłam, bo ową osobą, która mnie złapała był nikt inny jak Akusei. Ulżyło mi, gdy go zobaczyłam, pomimo, że podobno go nakryli. Miałam ochotę go skrzyczeć, że mi tak napędził stracha, ale nie było na to czasu. Złapał mi za dłoń i pociągnął. Miałam wrażenie, że mi ją zaraz urwie lub zmiażdży, jednak nic takiego się nie stało. Jakby widząc, że nie nadążam za jego szybkością wziął mnie na ręce. Daleko jednak nie uciekliśmy. Powstrzymała nas drewniana ściana. Dość dziwna technika.
  - Tak. Bądź gotowy ich wykończyć. - szepnęłam do niego i zeszłam z jego rąk. Oceniłam ilość przeciwników i odległość, równocześnie składając dwie pieczęcie do techniki Narakumi no Jutsu [składanie pieczęci 23/umysł 20/siła GenJutsu 40]. Mam nadzieję, że się uda. Wtedy białowłosy będzie mógł ich wykończyć bez problemowo, przynajmniej miałam taką nadzieję.

Zużyłam chakry: 500

Offline

 

#56 2015-09-26 18:44:17

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#11
    Chłopak bardzo mocno trzymał dziewczynę, starannie, by nie spadła, a także czule, by nie bolały jej plecy podczas szybkiego poruszania się. Droga zajęła im kilkadziesiąt sekund, nim przed rzeką wyrósł niewielki, półokrągły murek z drewna. Wtem spostrzegli, że jeden z nich trzyma złożoną pieczęć, drugi zaś trzymał ostrze - prawdopodobnie to on nie jest ninja, choć ten pierwszy także niekoniecznie musi być dobry skoro jest w stanie utworzyć jedynie małą, nic nie wnoszącą zabudowę.
    Kaede złożyła dwie pieczęcie, a wzrok bandytów skierowany był w jej kierunku. Liście poderwały się z drzew i otoczyły ich sylwetki, dwójka mężczyzn zaczęła coś tam mamrotać, potem upadła na kolana i zaczęła krzyczeć - dziewczyna przekonała się, że jej technika była skuteczna, a także z lekka zabójcza. Akusei wykorzystał ten moment, chwycił malutki nożyk i podbiegł do pierwszego z nich. Jednym, sprawnym ruchem ukrócił mu życie. Zanim jednak zabrał się za zabijanie kolejnego, przeciwnik obudził się pod wpływem impulsu wypuścił w stronę dziewczyny jednego kunai (Szybkość: 25). Leciał bardzo szybko, a przynajmniej szybko dla takiego żółwia jakim była Kaede. Białowłosy wykorzystał moment ataku wroga, zaszedł go od tyłu i wbił mu nóż prosto w czaszkę. Przeciwnik zmarł, lecz jak zareaguje dziewczyna?
    Akusei rzucił się w jej stronę, jednak nie zdołał wyprzedzić lecacego ostrza. Zbliżył się i ewentualnie ją złapał, przyglądając temu czy została ranna, czy też nie.

Offline

 

#57 2015-09-26 18:59:08

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Nie spuszczałam wzroku z przeciwników. Czułam zawirowanie chakry w moim ciele i szelest liści. Technika zaczęła wpływać na umysły bandytów. Małe zwycięstwo dla mnie. Akusei na szczęście nie czekał aż się ockną tylko przystąpił do ataku. Pierwszego zabił bezproblemowo, a ja nie potrafiłam oderwać wzroku od tej brutalnej sceny. Była przerażająca, ale miała w sobie też pewnego rodzaju grację. Czy zabijanie może być piękne? Nie wiem, ale przeraża mnie ta myśl. Niestety drugi z przeciwników, prawdopodobnie pod wpływem śmierci towarzysza, ocknął się z GenJutsu.
   Puściłam trzymaną pieczęć, ale za późno. Kunai już leciał w moją stronę. Czułam się jakby moje ciało było niesamowicie ciężkie z powodu szybkości lecącej broni, czy też tego, że po prostu byłam słaba. Odchyliłam się w bok [reakcje 3], starając się uniknąć ostrza. Zrobiłam to jednak tak nagle i szybko, że siła grawitacji pociągnęła mnie potem w dół. Starałam się jeszcze podeprzeć rękami, ale i tak poczułam ból. Nie wiem jednak czy to od upadku, czy jednak kunai dosięgnął celu.
   Spojrzałam na przeciwnika i zobaczyłam, że jest martwy. Zaczęłam więc oglądać swoje ciało w poszukiwaniu uszkodzeń. Podszedł do mnie również Akusei, a ja potrafiłam tylko uśmiechnąć się do niego niepewnie i nerwowo.

Zużyłam chakry: 500

Offline

 

#58 2015-09-26 19:40:33

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#12
    Dziewczyna nie zdążyła wykonać uniku na czas, co poskutkowało raną w prawym udzie. W prawdzie shurikan nie leciał zbyt szybko, lecz użytkowniczka potężnego kekkei-genkai także do sprawnych nie należała. Z rany zaczęła uciekać krew, którą czystą chusteczkę przetarł Akusei. Wyglądał na bardzo zmartwionego, w ułamku sekundy stał się cały blady, pokrył go pot i wyrzuty sumienia. Chciał coś z siebie wykrztusić, lecz nie potrafił. Spojrzał na dziewczynę przepraszającym wzrokiem, zmarszczył brwi i objął ją delikatnie. Następnie rozdarł kawałek własnej koszulki i owiązał nią nogę Kaede. Mogła chodzić, choć jej ruchy będą jeszcze bardziej ograniczone - z żółwia do ślimaka. Chłopak pomógł jej wstać i zwrócił się następującymi słowami.
    - Jeżeli nie chcesz, nie musimy iść dalej. Nie wiedziałem, że nasz przeciwnik będzie aż tak dobry. To mój błąd, przepraszam. Nie oceniłem sytuacji i nie zareagowałem odpowiednio szybko. Być może gdybym zdjął obydwu przy jednym razie, to ten nie zraniłby Cię.. - Opuścił głowę i czekał na decyzję dziewczyny. Mogła ona zaprzestać ataku, to też wrócić z pustymi rękoma, a chłopak sam ruszyłby na ich przywódcę, bądź też mogła iść z nim - to był jej własny wybór. Drewno, które odgrodziło im drogę rozkruszyło się - nawet wcześniej było bardzo słabe. Mężczyźni leżeli na ziemi na wznak, z ich ciała lała się bordowa krew. Ubranie i tak było już brudne, więc nawet teraz po śmierci nie warto o nim wspominać. To jaka będzie decyzja młodej klanowiczki? Czas mija.

Offline

 

#59 2015-09-26 19:56:35

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Jednak otrzymałam swoją pierwszą ranę. Takie ryzyko zostanie ninja. Ciekawe czy moi rodzice zapłakaliby gdybym zginęła. Czy w ogóle żałowaliby, że zmusili mnie do zostania ninja? Czy tęskniliby? Nie chciałam umierać, nawet jeżeli miałaby to być bohaterska śmierć.
   Patrzyłam z grymasem bólu, jak Akusei prowizorycznie opatruje mi ranę. Wolałam nie patrzeć na martwe ciała, ani nic innego. Musiałam się uspokoić i zostać przytomna. Raczej się nie wykrwawię z takiej rany. Nie mam co się bać. Wszystko będzie dobrze.
   Spróbowałam wstać z małą pomocą towarzyszącego mi Hyuugi. Bolało, ale powoli przyzwyczajałam się do tego kłująco-piekącego uczucia.
  - Chyba nie tego się spodziewałeś. Przepraszam, nie chciałam być ciężarem. - powiedziałam, patrząc na niego smutnym, spłoszonym wzrokiem. Czy mogłam stwierdzić, że otarłam się o śmierć? Nie wiem. Trochęsię bałam, jednak nie było to aż tak przerażające uczucie jak się spodziewałam. - Chciałabym Ci pomóc bardziej. Mam jeszcze kilka sztuczek. Mogę się schować i spróbować go trochę zmęczyć, a potem ty go wykończysz? - wysapałam. Warga lekko mi drżała. Nie wiem czy z zimna, bo z tego całego wysiłku i stresu było mi całkiem gorąco. Może nie powinnam tam iść, ale wierzyłam, że z Akusei uda nam się pokonać przeciwnika. Bardzo chciałam się dowiedzieć jakie są jego powody by nienawidzić nasz klan. Potrzebuję zaufanego sojusznika po swojej stronie i czułam, że to powinien być on, ale dlaczego...?
  - Jednak jeżeli znowu zostawisz mnie na tyle godzin bym czekała to cię zabiję. - dodałam po chwili i westchnęłam. Starałam się uspokoić i nie myśleć o bólu w nodze. Spróbowałam też stanąć o własnych siłach, ale w taki sposób by zbytnio nie obciążyć nogi.

Zużyłam chakry: 500

Offline

 

#60 2015-09-26 20:07:48

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#13
    Po owinięciu rana nie wyglądała najgorzej, a ból w jakimś stopniu umożliwiał dziewczynie poruszanie się. Podparła się na dłoni chłopaka, powstała i wykonała kilka kroków przed siebie, lecz nie łapiąc odpowiedniej koncentracji upadła i narobiła sobie siniaka w lewym kolanie. Białowłosy natychmiast podbiegł, pokiwał głową i raz jeszcze pomógł wstać młodej Hyuuga. Tym razem nie pozwolił jej iść samej dopóki nie nauczy się chodzić przy obolałej i rannej nodze. To nie jest wcale takie łatwe jak mogłoby się wydawać, trzeba kuleć, a czasem nawet lekko skakać na jednej nodze, nie trudno o wywrócenie się na proste powierzchni, a co dopiero na nierównościach, korzeniach i innych tego typu rzeczach. Chłopak nadal wydawał się bardzo wzruszony i przejęty. Mogłoby się wydawać, że nawet i się zauroczył - wynikało to choćby po jego fakcie troszczenia się o zielonowłosą dziewczynę. Czuł się także spokojnie, że ta opiera swoje ciało na jego ramieniu. Obydwoje szli do budynku, a droga zajęła im kolejne kilkanaście minut. Noc ciągle ta sama, ograniczona widoczność i nieprzyjemny chłód. Żeby dziewczyna nie czuła się źle, chłopak oddał jej swoje nakrycie, którym była kurtka. Jeszcze raz spojrzał na jej nogę i obydwoje weszli do środka budynku.
    - Dobrze, jesteśmy przed wejściem. Nie chcę Cię tutaj zostawiać, więc jeżeli nie będziesz robiła dużego hałasu to możesz wejść ze mną. Na miejscu czeka na nas ich szef, nie jest zbyt groźny, ale towarzyszy mu wilk, a ta mała, cwana bestia potrafi być naprawdę szybka. - Uśmiechnął się, lecz delikatnie i tylko na moment, powód był prosty - do śmiechu mu nie było. Pocieszał go jedynie fakt, że to już końcówka jego zadania, wystarczy pokonać przywódcę bandytów i wszystko zakończy się po myśli. Podzieli się skarbem, sekretem i będzie mógł odejść z czystym sumieniem. Oddychał spokojnie. Tylko co teraz pocznie dziewczyna wiedząc, że za drzwiami przy których się znajdują siedzi mężczyzna, prawdopodobnie gra sobie w karty, rozkłada dokładnie pasjansa i czeka, aż jego przydupasy wrócą. Obydwoje wbiją tam do środka i zaczną atakować, czy może całość potoczy się inaczej? Kadae ma jeszcze szansę na odwrót póki progu drzwi nie przekroczyli.

Offline

 

#61 2015-09-26 20:26:52

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Czułam się trochę jak dziecko, które uczyło się chodzić. Kiedy się przewróciłam, zabolało o wiele bardziej niż wcześniej. Zaczęłam bardzo ciężko oddychać przez jakiś czas, jednak upiorny ból na szczęście znalazł. Z pomocą Akuseia ponownie wstałam i teraz już byłam ostrożniejsza. Powoli doczłapaliśmy się do wejścia.
  - Mogę go zmylić i zmęczyć klonami, jednak wątpię by wilk się na to nabrał. Kiedy szef będzie zdezorientowany klonami trzeba szybko zająć się wilkiem. W dodatku pewnie wyczuje krew. Musimy być ostrożni. Zajrzę przez okno do środka i stworzę klony. Wolę pozostać w ukryciu. - wyszeptałam do niego, nie chcąc by ktokolwiek nas usłyszał, nawet jeżeli nie było to możliwe. - Poczekaj więc aż usłyszysz, że jest zajęty klonami i wtedy wkrocz. - dodałam i powoli zaczęłam kuśtykać w stronę najbliższego okna [szybkość 21]. Skumulowałam chakrę w nogach by mieć lepszą przyczepność i mniejszą szanse, że się wywalę po drodze. Podpierałam się też ostrożnie ściany.
   Kiedy byłam przy oknie wyciągnęłam lusterko by zajrzeć do środka. Taki subtelniejszy sposób na sprawdzenie jak wygląda sytuacja, niż gdybym miała po prostu wsadzić tam twarz. Zaglądałam w ten sposób do tylu okien, aż nie znalazłam szefa. Złożyłam pieczęć do kolejnej techniki Oboro Bunshin no Jutsu, tworząc 25 klonów, które wypełniły cały pokój, ograniczając też widoczność szefa, bo można spokojnie stwierdzić, że był tam teraz straszny tłok [składanie pieczęci 23/umysł 20/siła GenJutsu 40]. Ja w tym czasie spokojnie opierałam się o ścianę niedaleko okna, na razie nie zaglądałam do środka, żeby nie zdradzić swojej pozycji. Chciałam pozostać w ukryciu.

Zużyłam chakry: 10.500

Offline

 

#62 2015-09-26 21:53:58

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#14
    Dziewczyna nie przestała ryzykować swojego życia dla potrzeb młodego, białowłosego chłopaka, który w momencie jej przemowy jedynie się uśmiechał i przytakiwał. Taki obrót sprawy bardzo mu pasował, on się wielce nie namęczy, a dziewczyna zrobi za wabik, czy też jej klony. Podeszła ona bardzo wolno do okna, co jakiś czas kuśtykała, podpierała się o różne, poboczne rzeczy. W końcu znajdując się pod oknem zajrzała do środka za pomocą lusterka i stworzyła ponad dwadzieścia klonów, które wypełniły pomieszczenie - wnet trochę się przeliczyła, lecz na swoją korzyść. Stwierdziła, że wilk będzie w stanie wyczuć atrapę od prawdziwej osoby, lecz skąd takie przypuszczenia? Przywódca bandytów raptownie zerwał się z miejsca i jakby oszołomiony podparł do ściany i oparł rękoma rozglądając raz w prawo, raz w lewo. Jego wilk będąc idealnie przystosowanym do takich ewentualnych sytuacji, od razu wziął rozbieg i zacząć gryźć repliki - skutecznie? Oczywiście nie, gdyż ich nie dało się zniszczyć.
    To był moment w którym Akusei wparował do środka i rzucił się z pełną precyzją na przywódcę. Ten natomiast wiedząc, że coś jest nie tak zaczął uciekać - gdzie? W stronę okna. Zanim dziewczyna zdążyła się we wszystkim połapać, usłyszała dźwięk tłuczonego szkła i zauważyła nad sobą grubego ninja. Spojrzał on na nią do dołu (no bo przelatywał nad nią, skakał z okna), lecz nie zatrzymał się, a zaczął biec w stronę lasu. Z pomieszczenia rozległ się głos białowłosego.
    - Spokojnie, otrułem go! Daleko nie ucieknie, pomóc mi z wilkiem póki go trzymam! - Gdy Kaede zajrzała do środka, zauważyła jak jej towarzysz siłuje się z wilkiem, trzyma go w swych objęciach jednak nie może zadać ostatecznego ciosu, bo gdyby go puścił, wilk mógłby uciec. To Kaede musiała zadać ostateczny cios, jednak czy zdobędzie się na tak trudny czyn? I właściwie co po tym? Może ruszą w pogoń.

Offline

 

#63 2015-09-26 22:13:03

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Schowałam lusterko, gdy usłyszałam hałasy dochodzące z pokoju. Stałam na razie spokojnie, opierając isę o ścianę, jednak kiedy usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła odruchowo zasłoniłam głowę rękami, żeby odłamki nie pocięły mi twarzy [reakcje 3]. Kiedy wylądował a szkło przestało się sypać w końcu zobaczyłam kto to. Sięgnęłam do torby [szybkość 21] i rzuciłam w uciekającego trzema shurikenami [szybkość broni miotanej 21/siła 21]. Usłyszałam jednak głos Akuseia, więc nawet nie sprawdziłam czy rzucona broń dosięgła celu. Wyciągnęłam kunaia i pozbyłam się z ramy okna reszty szkła, które mogłoby mnie poranić podczas przechodzenia. Następnie wślizgnęłam się mało zgrabnie do środka i podeszłam do Hyuugi siłującego się z wilkiem. Patrząc zwierzęciu w oczy zamachnęłam się. "Albo on, albo ja." - z tą myślą zadałam zwierzęciu cios, starając się trafić w szyję [siła 21/szybkość 21] i uważałam by przed przypadek nie zranić Akuseia. Nie zaprzestałam jednak na jednym ciosie. Robiłam zamach za zamachem, raniąc wilka dopóki ten nie przestał się ruszać a uchwyt kunaia nie był tak śliski od krwi, że ciężko go było utrzymać.
    Moja dłoń czerwona od ciepłej mazi, wpatrzyłam się w nią jak zahipnotyzowana. Westchnęłam cicho, zapominając na chwile o swoim bólu...

Zużyłam chakry: 10.500
Zużyłam: 3 shurikeny

Offline

 

#64 2015-09-26 22:53:14

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#15
    Okno rozbiło się na wiele małych, acz ostrych fragmentów, które bez problemu rozcięły by skórę dziewczyny. Na szczęście, gruby mężczyzna przyjął na siebie większe kawałki, a te małe poobijały się od ręki Kaede, opadły w około, a jedynie malutki fragmencik drasnął jej policzek. Rana nie była na tyle wielka, by zostawić po sobie bliznę, lecz na tyle mała, żeby uleciała z niej kropla, czy dwie krwi. Spanikowana klanowiczka posłała także trzy kunai, które niestety nie doleciały do przeciwnika, pierwszy opadł na ziemię, drugi poszybował gdzieś w prawo, zaś trzeci sięgnął jego buta, jednak się nie przebił. Tuż po tym rzuciła się na wilka przetrzymywanego przez białowłosego chłopaka. Widać było po nim zmęczenie oraz brak chęci na dalsza walkę. Kaede wykonała pierwsze cięcie, potem drugie, trzecie i czwarte, wielkim zamachom nie było końca, a krew lała się i lała. W końcu zatrzymał ją chłopak, ścisnął bardzo mocno i odciągnął od martwego zwierzęcia.
    - Starczy, starczy, kochana! - Przytulił ją czulej i potraktował jakby była zupełnie spanikowana. Chciał tym samym udowodnić, że jest przy niej i już nie wiele im grozi. Niemniej, poderwał się z miejsca, podniósł ją i palcem wskazującym wskazał okno - Chodźmy, nie mógł uciec długo. Został otruty.
    I tak w prawdzie było. Gdy obydwoje opuścili budynek, odnaleźli mężczyznę leżącego pomiędzy zielonymi krzakami. Trzymał się za nogę, która powoli gniła, robiła się zielona, a kawały skóry opadały na ziemię. Wyglądało to naprawdę źle.
    - Zostawię to dla Ciebie. Ja zaś wrócę się po łup. - Rzekł do niej i zniknął. Kaede miała proste zadanie - wykończyć szefa, a także poczekać, aż wróci białowłosy z pieniędzmi. Czy jednak będzie w stanie zadać ostateczny cios, szczególnie teraz gdy ten człowiek cierpi tak bardzo?

Ostatnio edytowany przez Straznik 5 (2015-09-26 22:53:33)

Offline

 

#65 2015-09-27 11:05:38

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Upuściłam zakrwawionego kunai, albo on sam wyślizgnął mi się z dłoni - sama już nie wiem. Tyle krwi... chyba przestanę lubić tą czerwoną ciesz. Akusei musiał mnie powstrzymać w pewnym momencie, bo zaczęłam działam automatycznie, bez myślenia. Kiedy zorientowałam się, że mnie do siebie przytulił znowu poczułam ból w nodze, a w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach krwi. To nie pierwszy raz kiedy mam kontakt z krwią, więc nie wiem czemu zareagowała tak nietypowo. Może dlatego, że pierwszy raz w życiu zaatakowałam żywą istotę z zamiarem zabicia.
   Wtuliłam się w niego tylko twarzą, nie chcąc ubrudzić go krwią. Potem jednak wyszliśmy. Nie mogliśmy tu stać jak kołki kiedy zadanie nie było ukończone. Chociaż raczej to Akusei zmusił mnie do podążania za nim, a ja posłusznie dałam się prowadzić. Ból w nodze nadal dawał o sobie znać, ale zdążyłam się już do niego przyzwyczaić. Nadal jednak uważałam by rana się nie pogorszyła, czyli starałam się nie przeciążać nogi.
   Wspierając się na towarzyszącemu mi Hyuudze odnaleźliśmy szefa bandytów. Widok, który zastaliśmy był bardzo nieprzyjemny. Aż zrobiło mi się niedobrze. Odwróciłam wzrok i spojrzałam na Akuseia. Pokiwałam głową na 'tak', dając mu znak, że rozumiem. Bałam się, że jeśli spróbuję coś powiedzieć to zwymiotuję.
   Zostałam sama z cierpiącym mężczyzną. Ta trucizna miała potworne, ale i skuteczne działanie. Muszę zapamiętać by nigdy nie podpaść temu trucicielowi. O matko... jak mi niedobrze. Chociaż z jednej strony chęć z wymiotowania przyćmiła wszystkie inne nieprzyjemne uczucia typu strach, czy zdenerwowanie. Zawahałam się jednak przez chwilę, czy oby na pewno chcę zabić. Będąc jednak ninja kiedyś musi być ten pierwszy raz. Teraz mam okazję skosztować jak naprawdę smakuje ta droga, którą wybrali dla mnie rodzice.
   Wyciągnęłam kunai, ostatni jaki miałam. Podeszłam powoli do leżącego mężczyzny od tyłu [szybkość 21]. Nie chciałam patrzeć mu jeszcze w oczy, gdy będę to robić. Przyklękłam szybko na zdrową nogę, zamachując się by podciąć mu gardło [siła 21/szybkość 21]. Nie wiedziałam czy mam na tyle siły by wbić mu kunai w ciało na tyle mocno, by umarł, więc wolałam go wykrwawić. Odsunęłam się szybko, trzymając nadal kunai w ręce i patrzyłam co się stanie.

Zużyłam chakry: 10.500
Zużyłam: 3 shurikeny, 1 kunai

Offline

 

#66 2015-09-27 12:32:52

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 953

Re: Stara świątynia

#16
    Białowłosy zniknął wśród wysokich, grubaśnych drzew, a dziewczyna pozostawiona sama sobie miała tylko jedno proste zadanie - zabić. Stała dwa metry nad mężczyzną, który leżąc na wznak łapał się za nogę, krzyczał, ściskał dłonie na spodniach i wił się z bólu. Nie wyglądało to najprzyjemniej, więc odruchy dziewczyny są oczywiste i niezaskakujące. Niemniej, kiwnęła głową w stronę swojego partnera, gdy ten powoli oddalał się w kierunku budynku bandytów. Zgodziła się, więc teraz już wyjścia nie miała, a kto wie, być może mężczyzna odzyska władzę w rękach i zabije Kaede zanim ta uśmierci go. Na szczęście tak nie było, kunai zagłębiło się wystarczająco głęboko, by spowodować natychmiastową śmierć. Przez malutki otwór wyleciało jeszcze trochę krwi, mężczyzna kaszlnął, a potem wyzionął ducha. Jako, że leżał na ziemi, a dziewczyna zakradała się od tyłu, musiała przykucnąć by to zrobić. Nie wzięła jednak pod uwagę, że miała chorą nogę, więc z powodu lekkiego bólu przewróciła się do tyłu.
    - Spisałaś się dzielnie, Kaede, dziewczyno posługująca się iluzją. - Zza niewysokich krzaków rozległ się głos Akusei'a. Wyszedł on całkiem poważny, kieszenie wypchane miał dużą ilością ryo, a na plecach zarzucony worek z trofeami, złotymi narzędziami, lampami i innymi kosztownościami. Podszedł on nieco bliżej dziewczyny i ucałował ją w czoło zamiast pomóc wstać. - Proszę, oto twoja nagroda.
    Odwrócił się i uniósł palec wskazujący do góry. Na nogi dziewczyny spadł malutki mieszek z pieniędzmi. Gdy Kaede podniosła głowę, zauważyła jak Akusei patrzy się na nią z delikatnym, zawadiackim uśmieszkiem.
    - Dlaczego tak bardzo nienawidzę Hyuuga? To byłoby za proste byś od razu się tego dowiedziała, kochanie. - Z lekka sobie pokpił. - Być może jeszcze kiedyś się spotkamy, ale chyba nie sądziłaś, że naprawdę zwrócę te pieniądze? Bądź rozważniejsza, Kaede
    Uniósł ponownie dłoń wysoko na gest pożegnania, po czym jego sylwetka zniknęła wśród wysokich konarów drzew. Dziewczyna leżąc na łydkach poczuła delikatne mrowienie w okolicy nogi, co też oznaczało, że rana w jakimś tam stopniu się goi. Pozostała sama sobie, przy zwłokach przywódcy bandytów. Wynagrodzenie dostała, lecz na pewno nie odpowiedź na pytanie, które ją dręczyło. Pozostaje więc jeszcze jedno - czy chłopak ją wykorzystał, czy po prostu taki miał charakter? Jedno jest pewne, przy wszystkim dobrze się bawił. Teraz pośród liściastych koron podróżuje z uśmiechem na ustach. Nie żałuje tego, że poznał Kaede, o nie.
    Gdy zielonowłosa spojrzała na mieszek z pieniędzmi zauważyła, że w środku znajduje się kartka z napisem Kokkai znudziło mi się doszczętnie, zmierzam do Baigai by nieco roztrwonić majątek. A więc.. co z naszym wspólnym wypadem na ciupkę alkoholu? Mogła to potraktować jako zaproszenie. Od niej zależy co dalej pocznie - przygoda zakończyła się sukcesem.

Offline

 

#67 2015-09-27 19:18:35

Kaede

Zaginiony

Call me!
Zarejestrowany: 2015-09-22
Posty: 117
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Byakugan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Kobieta
Wiek: 21
Multikonta: Narisa

Re: Stara świątynia

   Dzięki obserwacjom dowiedziałam się, że śmierć poprzez utopienie się we własnej krwi jest długa i nieprzyjemna. No może nie jakoś specjalnie długa, ale wpatrując się w umierającego mężczyznę miałam wrażenie, że minęły godziny. To dość dziwne szczególnie, że kiedy już umarł i ocknęłam się z transu to nie czułam się źle po pozbawieniu mu życia. Zaskoczyło mnie jednak z jaką łatwością można pozbawić człowieka życia. To tylko uświadomiło mi jak bardzo jestem śmiertelna i jak łatwo można zabić innych. Co prawda w tym przypadku wzięłam go z zaskoczenia i tylko dlatego tak łatwo udało mi się go zabić, ale czy nie na tym polega zadanie ninja? Zabić nim cel zorientuje się, że grozi mu niebezpieczeństwo? Przynajmniej tak byłoby najłatwiej.
   Usłyszałam głos Akuseia i spojrzałam w tamtym kierunku. Spróbowałam się podnieść, jednak szybko zrezygnowałam z tego kiedy cmoknął mnie w czoło. Byłam tak zszokowana i zdumiona tym gestem, że tylko wpatrywałam się w niego dopóki całkiem nie znikł mi z oczu. Czułam się nieco oszukana, ale byłam zbyt zmęczona by teraz o tym myśleć. Położyłam się jeszcze na dłuższą chwilę na ziemi. Kiedy już udało mi się uzbierać trochę sił, podniosłam się zabierając pieniądze i z kurtką Akuseia na sobie - bo wcześniej mi ją dał i nie zabrał - skierowałam się w stronę domu.

[z/t > Baigai > Klan Kiyoshi > Sklep]

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
kliknij aby zobaczyć źródło