Ogłoszenie

#1 2012-01-28 16:43:31

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Południowe obrzeża kopalni


     Jest to druga część kopalni, do której wejście znajduje się na południu prowincji, daleko od wody. Są to starsze szyby kopalniane, w których bale podtrzymujące sufit są już nadgryzione zębem czasu, a wymiana ich kosztowałaby zbyt wiele... Oświetlenia w tym miejscu nie brakuje, z racji dziwnych potworów, które kryją się za skałami i czekają tylko, aż ściana między nimi, a ludźmi zostaje przebita. Nieraz zdarzyła się już taka sytuacja, a z tego co twierdzą osoby, które przeżyły spotkanie z nimi to z wyglądu przypominają pająka, jednak posiadają inną, twardszą skorupę. Wspominali też o tym, że zwykły oręż jest na nich bezużyteczny i niektóre, słabe techniki także. Głównie z tego powodu po kopalniach krążą także ninja, którzy mają służyć jako obrona przez pełzaczami. Obok tych kopalni również znajduje się obóz, jednakże stosunkowo większy, niż w przypadku północnej części. Jest to główna siedziba najemników, od których się tutaj roi, a warty i patrolu nigdy nie brakuje... Tylko głupiec atakowałby ich w dzień od frontu.

Opis stworzony przez Narokishi'ego

Offline

 

#2 2012-03-21 20:48:02

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Południowe obrzeża kopalni

- Nareeeeszcie! - pomyślałem widząc rysy kopalni w oddali. Była dość spora i przerażająca. Że też ktoś tam zrobił sobie kryjówkę. Przecież tam się na pewno roi od potworów rodem z horrorów. Zatrwożyłem się, by chwilę później uśmiechnąć z radochy. Pora na kłopoty!

Zbliżyliśmy się powoli i ostrożnie do obiektu, gotów na każde zagrożenie. Mało wiedzieliśmy o przeciwniku, prócz tego, że znajduje się w środku. Z pewnością jest bardzo silny, więc należy przygotować potężne jutsu. Spojrzałem się na rękę, która wyglądała tak jak powinna, choć dobrze wiedziałem jak jeszcze niedawno to wyglądało. Mało brakowało, abym przyszedł tu jako kaleka.

Zanurzyłem dłoń w torbie, a później w plecaku, dokładnie sprawdzając zawartość. Trzeba przyznać, że trochę się denerwowałem. Przeliczyłem dokładnie ilość każdej broni i czas na jaki starczy. Potem ściągnąłem miecz i oparłem się na nim jak na lasce.

- To co wchodzimy? - zapytałem, nie odrywając oczu od wejścia do piekła.

Offline

 

#3 2012-03-21 21:01:21

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Południowe obrzeża kopalni

Powolnym krokiem doszedłem do wejścia od kopalni. Było ono szerokie i ciemne, a w środku całkiem ciemno. Już z daleka było można je zauważyć, trudno to przeoczyć. Nie mogłem uwierzyć, że to w końcu kres mej podróży i trochę mogę odpocząć.

- W końcu.. dłużej to chyba nie mogło trwać - Usiadłem na trawie tuż przy wejściu by złapać trochę tchu. Przy okazji dotknąłem bolących nóg i zacząłem je masować - Dajcie chwile odpoczynku..

Złapałem dwa wielkie oddechy w płuca i położyłem się na plecach. Byłem cały zmęczony, teraz powoli relaksowałem się odpoczynkiem. Po kilkunastu minutach poleżunku, podniosłem swoje lekkie ciałko.

- Dobra.. mógłbym tu leżeć i miesiąc... - Gdy miałem jeszcze chwilkę, rozmyślałem - ale nie mogę.. trzeba wchodzić, a więc pora..

- Ja jestem gotowy, chyba mogę wchodzić, tylko uprzedzam - Skierowałem słowa do wszystkich z toważyczy - Ja posiadam tylko zestaw medyczny, nie mam ani kunai ani shurikena, jeżeli będę musiał walczyć, coś wykombinuje lub posłużę się sprzętem.. w końcu jest on ostrzejszy nawet od katany - Dodając ostantnie słowa, uśmiechnąłem się lekko i dałem znak do wejścia.

Offline

 

#4 2012-03-21 21:21:05

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Południowe obrzeża kopalni

Przez chwilę zatrzymaliśmy się przed starą kopalnią, a więc to był cel naszej podroży. Głośno przełknęłam ślinę na widok niemal rozsypujących się bali. Zastanawiałam się czy moi towarzysze  podzielają moje obawy jednak zaczęli zajmować się przeglądaniem sprzętu. Oznaka profesjonalizmu czy nerwów, nie wiedziałąm co o tym myśleć, jedno było pewne nie znajdę tam żadnej łazienki.Jednak nie chciałam dać do zrozumienia że w jakiś sposób się boję w końcu byłam kunoichi! Za przykładem reszty sprawdziłam czy moja broń pewnie wychodzi z pochwy i czy aby na pewno nie zgubiłam kabury na udo. Na szczęście wszystko było na miejscu, kiwnęłam potwierdzająco głową i wolnym krokiem ruszyłam w kierunku kopalni.

Ostatnio edytowany przez Arisa (2012-03-21 21:21:54)

Offline

 

#5 2012-03-21 21:26:46

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Południowe obrzeża kopalni

No i nareszcie dotarłem na miejsce. Muszę szczerze przyznać, że widok nie zachęcał. W kopalni było niezwykle ciemno. Nasza aktualna pozycja umożliwiała przeciwnikowi atak z zaskoczenia. Zacząłem się rozglądać. Starałem się to robić tak, by jednak nie wzbudzać podejrzeń. Oba summony, które siedziały na moich barkach również się rozglądały. Nie chciałem dać się zaskoczyć już na początku misji.
Yasuhiko bądź czujny. Nie wiadomo co nas tam czeka. W każdym razie, dobrze, że jesteś moim summonem.
[i] Nie ma sprawy Gis. Musisz pamiętać, że grozi wam tam niebezpieczeństwo. Uważaj na siebie i młodych

Wiem odparłem krótko skorpionowi.

Offline

 

#6 2012-03-21 21:44:10

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Południowe obrzeża kopalni

Zobaczyłem jak moi towarzysze również stanęli przed wejściem, z takim samym podejściem i samopoczuciem co ja. Nie wiedzieliśmy co nas czeka, więc zdenerwowanie co bardziej dawało znać. Nie miałem zamiaru jednak dać się mu ponieść, toteż wziąłem głębszy wdech, przekręciłem kark w dwie strony, powodując chrupnięcie.
- W takim razie ja pierwszy - mruknąłem, doskonale maskując bojaźń przed nieznanym.

Moje kroki odbijały się echem od podłoża. Zapowiadało się nieciekawie, ponieważ wróg mógł się szybko dowiedzieć o intruzach. Do ten smród, który wypełniał cały tunel. Czasami się zbierało na wymioty.

Ściskałem mocno miecz, rozglądając się uważnie czy nie ma żadnej pułapki. Żeby jednak być pewnym, postanowiłem zrobić mały manewr.
- Kage Bunshin no Jutsu!- pojawiła się obok mnie replika, która ruszyła przede mną, czyszcząc domniemane pułapki.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#7 2012-03-21 21:49:59

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Południowe obrzeża kopalni

Wszyscy staliśmy tuż przed wejściem do szerokiej jaskini. Niepewne było co dokładnie w niej znajdziemy i jakie niebezpieczeństwo w niej czycha. Lecz musieliśmy zeryzykować. Nie czułem się za dobrze, w brzuchu czułem wielki stres. Jako pierwszy postanowił wejść Senti, nie miałem nic przeciwko, najwyżej on dostanie pierwszy. Lecz wiedząc, że nie mogę go zostawić samego, musiałem go asekurować. Postanowiłem wejść tuż za nim.

- Idę jako drugi - Powiedziałem radośnie, uśmiechając się do reszty towarzyszy. W tym momencie wystaiwłem do góry kciuk i powolnym krokiem wszedłem do ciemnej groty.

Nie pachniało w niej zbyt przyjemnie, ciężki zapach dawał po sobie znać. Mimo wszystko zlekceważyłem to, a po chwili zauważyłem jak towarzysz przede mną wykonuje technikę podziału.

- Dobre zabezpieczenie się.. Senti nice - Rzekłem do siebie, cicho w myślach, po czym lekko stawiając kroki, szedłem przed siebie. Cały czas byłem przygotowany na atak z zaskoczenia lub nagły zwrot akcji.

Offline

 

#8 2012-03-21 21:59:39

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Południowe obrzeża kopalni

Na szczęście to nie ja prowadziłam, nie przepadałam za podziemnymi pomieszczeniami od czasu gdy w pewnej jaskini zmarł mój przyjaciel. Jednak nie okazując lęku ruszyłam za chłopakami, spodziewałam się że w środku będzie panować ciemność ku mojemu zdziwieniu wcale tak nie było. Nie dostrzegłam co prawda na razie źródła światła, ale wolałam mieć się na baczności. Następną rzeczą był wszechobecny smród czy to ja,a może oni? Nie taki smród raczej byłby wyczuwalny nawet na otwartej przestrzeni. Wzbudziło to we mnie jeszcze większą  ostrożność.

- Co tak śmierdzi i skąd te światło ? - spytałam na wypadek gdyby reszta znała odpowiedź

Ostatnio edytowany przez Arisa (2012-03-21 22:00:47)

Offline

 

#9 2012-03-22 18:15:07

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Południowe obrzeża kopalni

A więc mi dane zostało wejście do jaskini ostatniemu. Stworzyłem dwa klony, których zadaniem jest pełnienie warty przy wejściu. Naturalnie od razu zacząłem regenerować utraconą chakrę. W końcu ta przyda mi się gdy dojdzie do starcia. summony na moich barkach były poddenerwowane. Widoczność była ograniczona.  Jak na razie same negatywne czynniki źle wpływające na atmosferę, świetnie. Nie czułem strachu. Nie byłem poddenerwowany. Jednak nie można tego powiedzieć o moich towarzyszach.
Zachowajcie szczególną ostrożność powiedziałem niezwykle cicho do swoich towarzyszy.

Offline

 

#10 2012-03-23 22:53:25

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Południowe obrzeża kopalni

Gisaku, odliczaj chakrę

Bohaterowie, w końcu weszli do czegoś, co było kopalnią. W wybranej formacji poruszali się po ciemku, aż z daleka w małym tunelu dostrzegli charakterystyczne światełko. Robiło się coraz jaśniej, aż bohaterom ponownie ukazały się dwa ciała. Pierwsze z nich leżało z przetrąconym karkiem, tuż przy czymś co do bólu przypominało trumnę. Zaraz obok niego z kunai'em w głowie znajdował się trup, który wyglądał na dosyć zwykłego człowieka w płaszczu i w starym uniformie medycznym.. Warto nawiązać, że pierwsze ciało do bólu przypominało tego, którego bohaterowie mogli zobaczyć na stole po przeprowadzonej sesji, było tylko troszkę, świeższe.
- W końcu kogoś przysłali...- Nagle z ciemnego sufitu, na swej pajęczynie zjechał pająk rozmiarów dużej dłoni, wprost na bark Ichuzy.
- Tropiciel, który wdał się w walkę z klonem w mieście wysłał mnie był tropił tego gościa z kosą w głowie. Doprowadził mnie aż tutaj, ale ktoś na niego czekał, nawet ten przyzwany klon nie zdążył zareagować, Ci goście są jacyś podejrzani, i jeżeli z laboratorium nie ma jakiegoś innego wyjścia to dalej tam siedzą. Mogę pomóc w zdobywaniu informacji ale wiecie, walka nie jest dla mnie.-


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#11 2012-03-23 23:25:06

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Południowe obrzeża kopalni

Kiedy szliśmy w głąb jaskini, smród się co raz bardziej nasilał, a mój nos nie mógł się do tego przyzwyczaić, co z czasem stało się strasznie irytujące, bowiem na dłuższą metę można było dostać zawrotów głowy i odruchów wymiotnych. Na końcu tunelu dało się zauważyć niewielkie, leczy bardzo intensywne źródło światła, znak, że ktoś zamieszkuje ten obiekt.

Moje źrenice skurczyły się natychmiast, gdy spostrzegły dwa ciała, ostro zmasakrowane. Mój klon zbliżył się do nich, by po chwili zidentyfikować ciała.
- Czy to nie jest przypadkiem ten sam człowiek co w chacie? - rzekł mój bunshin. Wspomnienia natychmiast wróciły, idealnie wpasowując się w obecny moment.
- Ten tutaj wygląda na medyka, jeżeli możemy zaufać temu uniformowi. - odezwał się ponownie, podnosząc pobrudzoną tkaninę.
- No cóż Arisa, chyba masz swoje źródło smrodu. - rzekł prawdziwy ja. To co powiedziałem było najczystszą prawdą. Ostry odór musiał pochodził właśnie stąd.

Chwilę później pojawił się pająk na ramieniu Ichuzy. Moje zmysły wyostrzyły się w momencie, wyobrażając sobie najgorszy scenariusz. Właśnie przed oczyma miałem wizję oderwanej ręki chłopaka, dopóki pająk nie przemówił i nie rozwiał mojej bujnej wyobraźni.
Gdy podzielił się informacją, nie pozostało nic innego jak mu zaufać. Wydawał się wiarygodny. Nie mogłem podjąć decyzji sam, toteż zapytałem przyjaciół.
- Co robimy? Nie wygląda to najciekawiej. Chyba pozostaje iść dalej i współpracować z Nim. - wskazałem głową na pająka, który wciąż siedział na ramieniu Ichuzy.

Offline

 

#12 2012-03-23 23:42:12

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Południowe obrzeża kopalni

Cały czas szedłem do przodu podążając za przyjaciółmi. Nie bardzo wiedziałem gdzie idę, ponieważ ledwo cokolwiek widziałem, zdałem się na instynkt. Nie trwało to zbyt długo, kiedy doszliśmy do niezbyt dużego pomieszczenia. Właśnie stąd prawdopodobnie wydobywał się niemiły zapach, porównywalny do gnijących trupów.. w sumie tak było…

Dopiero po przejściu przez próg mogłem ujrzeć dwa martwe ciała zza pleców Sentiego. Jeden z nich był prawdopodobnie medykiem takim jak ja, nosił biały uniform. A drugi.. to prawdopodobnie taki sam na, którym robiono sekcję.

- Więcej trupów jasne.. – Moje myśli przerwała pewna mała istota, która usiadła na mym ramieniu. – Uhh.. co to za uczucie… coś mi siedzi na .. – Moja głowa stopniowo odchylała się w stronę barku. Po chwili ujrzałem pająka, która zaczął do nas przemawiać. Nie miałem zamiaru mu przerywać, pierwszy wypowiedział się Senti.

- Gadający pająk… co jeszcze ma się tu pojawić.. nie zniosę tego. – Złapałem się ręką za głowę, po czym spokojnym głosem odpowiedziałem na pytanie Sentiego.

- Moim zdaniem powinniśmy ruszyć dalej.. lecz – Przerwałem swój monolog i podszedłem do Kaguyi.. jedną ręką sięgnąłem po pająka i położyłem go na jego ramieniu – On idzie z tobą.

Wiedziałem iż jednym z drapieżników ślimaków są pająki, nie miałem zamiaru dalej z nim przebywać. Czas ruszać dalej, lecz póki co, poczekam aż się wypowie reszta.

Czułem lekki niepokój, wszyscy dookoła mnie wyglądają na bardzo silnych. Ja dopiero co rozwijam i poszerzam swoje zdolności. Nie wiem czy udało by mi się komuś sprostować w walce. Na razie co nam pozostało to rozwikłać zagadkę, komu ufać komu nie.

Offline

 

#13 2012-03-24 00:08:09

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Południowe obrzeża kopalni

Podążałam do przodu, a smród roztaczający się po kopalni sprawił że zaczynałam się źle czuć. Czułam lekkie kręcenie głowy moje zmysły były przytępione. Kiedy już zagłębiliśmy się w tunel nagle pojawiło się źródło światła. Starałam się siłą woli zmusić do większej uwagi, w końcu jakże głupia okazała by się śmierć z powodu brzydkiego zapachu.

Po chwili usłyszałam głos Sentiego twierdzący że zlokalizował źródło smrodu. Tuż za zakrętem ja również je ujrzałam na szczęście były to tylko zwłoki, a nie jakiś odrażający potwór. Odetchnęłam z ulgą gdy naglę na ramieniu mojego towarzysza pojawił się prawdziwy potwór. Nie był co prawda tak duży jak się spodziewałam jednak nie wątpliwie wyglądał przerażająco. Błyskawicznie wyjęłam kunai z kabury i już miałam je wbić w pająka nie oszczędzając przy tym Ichuza, gdy stwór naglę przemówił.

- Jesteście pewni że chcecie zaufać temu czemuś-wskazałam na pająka- To stworzenie jest podejrzane, w dodatku nikt nam nie przekazywał informacji że coś ma na nas tu czekać. Gdzie znajduję się tajny posterunek tropicieli?- ostatnie słowa skierowałam bezpośrednio do stworzenia, chociaż  nawet gdyby odpowiedziało poprawnie wątpię żeby to zmieniło moją opinie o tym czymś.

Offline

 

#14 2012-03-24 14:07:09

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Południowe obrzeża kopalni

Nie odjąłem chakry, gdyż od razu ją uzupełniłem.

Długi korytarz zdawał się nie mieć końca. Jednak w końcu natknęliśmy się na zakręt. Tuż za nim znajdowały się zwłoki. Podszedłem do ciał i dokładnie się im przyjrzałem. Jedno było niezwykle podobne do tego, które znajdowało się w tajnej kryjówce. Po chwili na ramie Ichuzy spadł pająk. Jakie to cudowne zwierzęta. Po jego wysłuchaniu zadałem pytanie skorpionowi, który nadal siedział mi na ramieniu.
Yasuhiko co o nim sądzisz spytałem
Znasz mnie. Nie ufam obcym.
Też mu nie ufam, obserwuj go proszę. powiedziałem niezwykle cicho, tak by tylko mój summon był w stanie to usłyszeć. Skorpion tylko ruszył ogonem na znak zgody.

Offline

 

#15 2012-03-26 15:02:30

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Południowe obrzeża kopalni

Pająk widząc, że niezbyt przekonał nowo poznanych ludzi wysłuchał tego i spokojnie wysłuchał tego co bohaterowie mają do powiedzenia, przynajmniej to co mógł usłyszeć, i spokojnie odpowiedział na wszystkie zarzuty.
- Nie wiem gdzie jest posterunek tropicieli, to że jestem przywołańcem jednego z zmarłych tropicieli nie oznacza, że mówił mi wszystko... Po tym małym skorpionie widać, iż znacie się na technikach przywołania, dobrze, kawałek dalej jest specjalna pieczęć na ścianie, która aktywuje się dzięki temu jutsu i bla, bla, bla drzwi do siedziby otwarte. Wszystko widziałem jak ci ludzie tam wchodzili. -
Po czym spokojnie wyskoczył z ręki Senti'ego i wspinając się po ścianie wszedł na sufit znikając w ciemności.
- Chodźcie za mną...-


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#16 2012-03-26 17:04:51

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Południowe obrzeża kopalni

Senti patrzył jak pająk zaczyna się tłumaczyć i lekko się zdumiał, jak bardzo zależy mu na tym, aby mu uwierzono. No ale cóż, chyba było innego wyjścia skoro zaszli wszyscy tak daleko. Chłopak spojrzał się po wszystkich, czekając na jakikolwiek znak porozumienia, ale jak później spostrzegł, okazało się to zbędne. Walka zbliżała się szerokimi krokami, i czy tego chcemy, czy nie - i tak będzie trzeba zrobić co trzeba. Tym bardziej, iż zapowiadało się na zgraną drużynę. Każdy pochodził z innego klanu i każdy mógł zaskoczyć swoim Kekkei - Genkai. Szczególnie satysfakcjonujące było to, że w drużynie był medyk. W każdej chwili mogło dojść do śmierci, lecz wiedząc, że za plecami ma się kogoś takiego, walka ma zupełnie inny charakter.

Kiedy miał już pójść za pająkiem, bez względu na to, co myśli drużyna, upadł na kolana. Ból wprost eksplodował w czaszce i z każdą sekundą co raz to bardziej się rozprzestrzeniał, powoli pozbawiając świadomości Sentiego. Chłopak wierzgał się w konwulsjach, lecz to nie wiele pomagało.
- Aghhhahh! - krzyczał przez zaciśnięte zęby, wyrywając sobie wprost włosy z głowy. Czuł się jak podczas ataku padaczki. Jego ciało zaczęło całe drżeć, a on nie mógł na ty zapanować.
- Co do... - nie dokończył. Próba podniesienia zakończyła się porażką. Wiedział, że dzieje się coś złego. Tylko te coś złego z każdą sekundą stawało się co raz bardziej przyjemnie, zamieniając się w niekończącą się ekstazy. Ale nie... prawdziwy Senti nie poddawał się, tworząc co chwila zapory mające na cele wyzbycia się uczucia.
- Myślisz, że sobie z tym poradzisz? Sam? Dzieciaku... te ciało będzie moje... już nie długo - rzekł niski pogardliwy głos, który rozbijał się echem po jaskini. Wszystkie słowa padły z ust Kaguyi, lecz nie były jego. Raczej kogoś kto zamieszkiwał cząstkę jego duszy i dopiero teraz dał po sobie znać.
- To tylko ostrzeżenie. Niedługo się przekonasz Senti o swoim prawdziwym wnętrzu.... - usta chłopaka zaczęły się szczerzyć, a oczy zamieniły się w żółte ślepia. Tylko na moment. Jednak na moment, który mogli dostrzec jego przyjaciele.

Wszystko minęło. Ból, nienawiść, mdłości. Jak ręką odjął. Tak jakby to co przed chwilą miało miejsce, było tylko iluzją, jakimś parszywym Genjutsu.
Chłopak wstał, otrzepał się, otarł spocone czoło i nic nie mówiąc ruszył w kierunku drzwi, tak jakby wstydził się całego zajścia.

Offline

 

#17 2012-03-26 21:12:20

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Południowe obrzeża kopalni

Sam jesteś mały ! powiedział mój skorpin
Cicho Yasuhiko. Jeszcze ktoś nas usłyszy a tego nie chcemy. Może nie jesteś największy ale swoją siła i intelektem na pewno przewyższasz nie jednego większego od siebie powiedziałem cicho
Przepraszam Gisaku. odparł cicho skorpion. Ruszyłem za pająkiem. Cały czas byłem niezwykle uważny. Moja prawa ręka spoczywała na rękojeści od miecza, który zostałby użyty w razie wypadku. Po chwili dotarł do mnie jeden z moich klonów zdać raport sytuacyjny. Nic ciekawego na zewnątrz się nie działo. Toteż klon ten szedł teraz z nami, a dokładnie przed nami. Jego zadaniem było sprawdzanie, czy na naszej drodze nie czyhają żadne niebezpieczeństwa. Szedł przed nami jakieś 10m. Cała sytuacja z Sentim była dziwna. Po raz pierwszy widziałem coś podobnego. Podszedłem do przyjaciela
Nie wiem co to było. Aż boje się myśleć. Ale to nie wróży nic dobrego powiedziałem

Offline

 

#18 2012-03-26 22:40:04

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Południowe obrzeża kopalni

Pająk wciąż wydawał mi się podejrzany miałam wrażenie że prowadzi nas w pułapkę, w dodatku  sama jego obecność powodowała pewne obrzydzenie.
-Widzicie on nic, nie wie pewnie prowadzi nas w pułapkę....-urwałam widząc że moi towarzysze podjeli już decyzję o podążaniu za ośmionogiem. Nie chciałam zostać tu sama więc musiałam za nimi podążyć.

Naglę Senti upadał na ziemie, już myślałam że moje przeczucie co do pająka okazało się prawdą po raz kolejny miałam wbić kunai w obrzydliwe stworzenie. Chłopak jednak zachowywał się tak dziwnie, że nabrałam wątpliwości. Po za tym sam pająk wydał się zaskoczony jego zachowaniem. Nie wiedziałam za bardzo jak pomóc mojemu towarzyszowi w dodatku w tym momencie bałam się jego dziwnego zachowania.

Postanowiłam przemilczeć całą sytuację, chłopak wydawał się wstydzić tego co właśnie się wydarzyło. Udałam się do miejsca w którym miała się znajdować brama, niestety techniki przywołujące nie były moją mocną stroną więc musiałam czekać na rozwój wydarzeń

Offline

 

#19 2012-03-27 21:49:46

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Południowe obrzeża kopalni

Jak zwykle stałem jak słup, niezbytnio zwracając uwagi co mają do powiedzenia inni. Pająk twierdził, iż jest wiarygodny.. ale to pająki.. jak można im ufać. Gdy ten wszedł w głąb pomieszczenia, Senti upadł na ziemię. Nie był to codzienny widok, a na pewno nie była to padaczka, nie z medycznego punktu widzenia.

- Padaczka ? Nie .. Wstrząs ? Nie teraz... Co jest?! - Moja mina bardzo zbladła, chociaż bardziej przedstawiała zaciekawioną. Natychmiast podbiegłem do chłopaka, by mu pomóc. - Hej.. co się stało.. wszystko w porządku ?

Po tych słowach chłopak zaczął krzyczeć, jakby wyrządzano mu fizyczny ból. Nie mogłem nic poradzić, w końcu działo się to w jego wnętrzu. Po chwili dźwięk ustał, a chłopak powrócił do siebie. Nie mogłem ogarnąć o co chodzi, to jakby ktoś rzucił na niego klątwę.

- Hej ? Wszystko gra ? - Zapytałem ostatni raz, nie licząc nawet na odpowiedź. Pomogłem mu wstać, cały czas obserwując go podejrzanym wzrokiem. - Dziwne.. to nie jest normalne.. Trzeba będzie to sprawdzić.. w czasie.. - Narzucając ostatnie słowa na myśl, ruszyłem wraz z innymi za sześciu nożnym stawonogiem.


(Przepraszam, że byle co lecz nie mam czasu, ale będę odpisywał, na pewno)

Offline

 

#20 2012-03-28 16:31:38

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Południowe obrzeża kopalni

Po jakimś czasie tunel kopalniany doprowadził bohaterów do rozwidlenia, drogi na lewo i prawo. Na przeciwko wszystkich obecnych tu ninja wisiała zapalona pochodnia, która rączką wbita była w litą skałę.
- Tutaj tuż pod wami to jest pieczęć otwierająca przejście do laboratorium. Przygotujcie się, nie wiem co tam moze na was czekać ale na waszym miejscu spodziewałbym się jakiś pułapek, w końcu to dzieło Basai'a. A i jeszcze ci goście, kto wie co tam robią.- Rzeczywiście od jakiegoś czasu każdy uważny bohater był w stanie wyczuć, że podłożę zrobiło się bardziej płaskie i twarde a w jednym mało widocznym miejscu namalowana była nieznana prawie przetarta pieczęć. Sam pająk skrywając się w cieniu zniknął w małej chmurce. Tak jak wcześniej mówił, by otworzyć przejście trzeba wykonać na pieczęcie jutsu przywołania.

Po wykonaniu tej techniki na ziemi otworzy się dziura w przepaść, w którą trzeba wskoczyć, jeden z graczy otwiera przejście i wszyscy wskakują do niej a później piszą posta w Starej bazie Basai'a


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#21 2012-03-28 17:20:08

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Południowe obrzeża kopalni

Tunel przez który prowadził pająk, wydawał się bez końca, a cała droga strasznie żmudna. Ciemność rozświetlana kilkoma pochodniami, sprawiała, że wzrok się szybko męczył i zaczął z czasem dokuczać. Sentiemu wciąż towarzyszyło dziwne przeczucie, że pająk może wszystkich wykiwać i wpędzić w pułapkę. Nikt nie miał stu procentowej pewności, że tak się nie stanie, lecz na chwilę obecną trzeba było zaufać ślepemu losowi i odrobinie szczęścia.
Z czasem podłoże przestało być chropowate, stając się gładkim i co najważniejsze - stabilnym gruntem. Jako, że Samotnik znajdował się na terenie wroga, czujność wzrosła kilkakrotnie, wręcz kipiąc z kotła umiejętności. Kiedy chłopak rozglądał się za domniemanymi pułapkami, nie zauważył nawet, że doszedł do końca tunelu.
- Czyżby koniec drogi?
Rozmyślenia przerwał pająk, którego głos ponownie wypełnił całą okolicę. Fale dźwiękowe odbijały się od twardych skał, powodując dość nieprzyjemne zniekształcenie całej wypowiedzi. Na szczęście Senti wszystko zrozumiał i był gotów na dalszą część sesji.
Podszedł do miejsca gdzie trzeba wykonać jutsu. Pieczęć wyglądała na naprawdę starą. Dowodziło to tylko, że cała konstrukcja została stworzona ładne lata temu. Że też się nie zawaliła...
Kaguya przed zrobieniem koniecznej czynności, spojrzał odruchowo na Gisaku i się zawahał. W końcu Uchiha miał większe pokłady chakry i wykonanie techniki nie zrobi mu dużej różnicy. Chłopak szybko się jednak rozmyślił. Dobrze wiedział, że nie może okazywać słabości, tym bardziej, że jeszcze nie dawno miał dziwny incydent, który zaobserwowali partnerzy. Musi udowodnić, iż jest w pełnej sprawności fizycznej i psychicznej, nie potrzebuje troski, oraz nadmiernej opieki, mogącej doprowadzić do ruiny cały team.
Wyszkolony w swym kunszcie, ugryzł się w palec i nie musząc składać pieczęci, przyłożył dłoń do podłoża.
- Kuchiyose...
W miejscu, gdzie jeszcze nie dawno była pieczęć, spierzchły się obłoki białego dymu, a gdy ten znikł, odsłoniło się ciemne jak piekło, wejście do kryjówki.
- No to wchodzimy, drużyno... Zanim jednak to zrobimy, chciałbym coś ustalić. Coś, co będzie miało duży wpływ na powodzenie misji.
Nabrał powietrza, po czym spojrzał na przyjaciół ostrym wzrokiem, chcąc nadać powagi sytuacji.
- Jeżeli któreś z nas ucierpi i nie jest w stanie dalej walczyć... zostawiamy go. Skupiamy się tylko i wyłącznie na naszym zadaniu, tak jak na profesjonalnego ninję przystało. Tam na dole może nas spotkać dosłownie wszystko, dlatego... zepnijcie poślady i dajcie z siebie wszystko. Koniec z żartami, koniec z lekceważącym podejściem. Koniec z ignorancją i dziecinadą...
Klon Sentiego wskoczył jako pierwszy, a tuż zanim prawdziwy on. Obawiał się jak cholera, ale wolał to pozostawić sobie i mieć nadzieję, że jego słowa został wzięte na poważnie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

z/t Stara baza Basaia

Ostatnio edytowany przez Senti (2012-03-28 17:34:50)

Offline

 

#22 2012-03-28 17:39:56

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 873
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Południowe obrzeża kopalni

Idąc cały czas prosto, patrzyłem w swoje ciemne buty, jak ich kolor zlewa się z podłożem. Było to dla mnie oczywiście bardzo żmudne i nieskończenie ciągnące się. Cóż mogłem poradzić, jestem tutaj tylko małym pachołkiem, lub kimś przydatnym. Prawie jak sługa, ciągnąłem się za moim panem, mimo, iż tak naprawdę odgrywałem większe znaczenie. Na pewno potrzebny był im medyk, on nie raz uratuje komuś życie. A po to właśnie zostałem stworzony.

Idąc ciemnym i długim korytarzem, sześcionożny przyjaciel doprowadził nas do samego końca. W końcu wytrzeszczyłem oczy, na znak, że nudzi mnie ciągłe chodzenie. Założyłem „rękę na rękę” i lekko odetchnąłem, przypatrując się małej salki. Może nie dokładnie to salka, lecz pomieszczenie lub jeszcze bardziej złożone… przejście. Przed nami widniała w rogu mała, przetarta pieczęć, pochodnia wbita w kamień ;ścianę i bardzo gładka podłoga.

- Eh… Nie mogę… chodźmy już.. róbmy cokolwiek.. Nudzę się.. – Opuszczając ręce, mamrotałem sobie jakieś słowa pod nosem. Miałem ochotę trochę powalczyć, z lekka adrenaliny, byle co. Nie chciałem tylko chodzić i patrzeć, to nudne.

Jako pierwszy postanowił iść towarzysz Senti, on nas prowadził. W końcu chyba chce odgrywać przywódcę naszej grupy. Mimo tego wszystkiego, patrzyłem na niego nieprzychylnym okiem, wciąż go podejrzewałem. O co ? O ten dziwny atak kilkanaście minut temu…

Pomijając tamtą sytuację, członek naszej drużyny, używając techniki przywołania otworzył tajne przejście. Była to dosłownie ciemna dziura w podłodze, kamień rozsunął się na boki robiąc jakby przepaść. Zrobiłem krok do tyłu, po czym zastanawiałem się, czy aby na pewno tam wskakiwać.

Za nim jednak przystąpiliśmy do dalszej wędrówki, Senti wtrącił swoje trzy zdania. Pomyślałem, że nie będę komentował jego czynów, więc tylko dodałem:

- Hai ! – Z lekkim uśmieszkiem, patrzyłem jak tworzy klona, który po chwili zniknął w wielkim dole. Nie czekając na resztę, musiałem ruszyć za nim. Cokolwiek by mu się nie stało ma przy sobie Katsuyu, będę wiedział o wszystkim, lecz i tak to zrobiłem. Sama Katsuyu go nie wyleczy, tylko ja mogę to zrobić. Tak więc sumując wydarzenia… leciałem właśnie przez ukryte przejście zastawione przez pracowników Basai’a.

[z/t -> Stara Baza Basai'a]

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2012-03-28 17:47:32)

Offline

 

#23 2012-03-28 18:57:09

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Południowe obrzeża kopalni

Po długiej i żmudnej drodze w końcu dotarliśmy do starej pieczęci. Tutaj podłoże było zupełnie inne. Atmosfera zrobiła się jeszcze mroczniejsza. A oliwy do ognia dodał Senti swoim przemówieniem
Dojebał jak dzik w sosnę pomyślałem
Wszyscy tworzymy jedną drużynę. Łączy nas nie tylko wspólny cel ale także przyjaźń. Nie ma mowy, że pozwolę komuś tam zginąć powiedziałem niezwykle poważnie po czym nakazałem klonowi wskoczyć do środka. Sam zaś wyjąłem ze ściany pochodnię i stałem w bezruchu.Po odczekaniu minuty wskoczyłem za klonem. Drugi klon nadal wartował przy wejściu do jaskini co sprawi, że nie damy zaskoczyć się atakiem od tyłu. Nie musimy więc myśleć o takiej ewentualności.
Ciekawe co nas jeszcze czeka pomyślałem

[z/t -> Stara Baza Basai'a]

Ostatnio edytowany przez Gisaku (2012-03-28 18:57:52)

Offline

 

#24 2012-03-28 19:34:23

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Południowe obrzeża kopalni

Po kilku minutach a przynajmniej tak mi się wydawało gdyż w tej jaskini strasznie łatwo było stracić poczucie czasu, teren stawał się co raz bardziej wyrównany. Senti odważnie ruszył do przodu muszę przyznać że podziwiałam go dopiero co miał atak dziwnej choroby, która mogła się okazać śmiertelna gdyby zdarzyła się podczas walki, a już bez cienia strachu prowadził naszą grupę.

W pewnym momencie moją uwagę zwróciły mamrotania pod nosem Ichuzy zdołałam tylko dosłyszeć coś o nudzie. Wprost nie mogłam uwierzyć, znajdujemy się w ciasnych korytarzach walającej się kopalni prowadzeni przez pająka który może być naszym wrogiem na tereny które na pewno nie należą do naszych przyjaciół a ten się nudzi. Jak potężni muszą być aby nie okazywać nawet odrobiny strachu w takiej sytuacji.

Naglę przy rozwidleniu pająk wyjawił nam tajemnicę pieczęci która się tu znajdowała. Gdyby nie jego słowa z pewnością przegapiłam bym  ukryte wejście,w momencie gdy odwróciłam się aby przypatrzyć się pieczęci pająk zniknął.
-Mówiłam że nie można ufać tej kreaturze - powiedziałam, jednak było już za późno Senti właśnie otworzył tajne przejście lub pułapkę  zastawioną na nas,wzruszyłam tylko ramionami wsłuchując się w przemowę na temat misji mojego towarzysza.
-Czyś ty zgłupiał,wchodzimy w to razem i wychodzimy z tego razem,wszyscy.Na pewno nie uderzyłeś się w głowę podczas tego upadku.-wskoczyłam bez wahania do dziury, mając nadzieję że moje słowa okażą się prawdziwe.
[z/t -> Stara Baza Basai'a]

Ostatnio edytowany przez Arisa (2012-03-28 19:46:45)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
https://wlodawa.zbiorniki-betonowe360.pl Nowe mieszkania Lublin busy Amsterdam klej lakma malaguti