Ogłoszenie

#1 2012-01-27 23:19:04

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Kopalnia


     Raj dla górników, zbawienie południa, cud Kakan. Różnymi nazwami określano kopalnię, jednak we wszystkich dało się dostrzec pozytywne zabarwienie. Nic dziwnego - w końcu w tym miejscu pracuje jakieś dziewięćdziesiąt procent ludności byłej prowincji Kakan, która należy obecnie do południowej części Sashikan. Jak więc wygląda potężna kopalnia? W zasadzie określenie jest błędne. Dlaczego? Cóż, nie jest to jedna grota, w której wydobywa się wybrany kruszec. Aby dokładniej nazwać te tereny, należałoby określić je mianem "zespołu kopalń" bądź "kompleksem wydobywczym". Czemu?
     Powiedzmy sobie jasno - "kopalnia" zawiera w sobie mnóstwo jaskiń, grot, kamieniołomów, czy też platform, służących do wydobywania kruszców. Złośliwiec mógłby spytać co takiego da się tutaj znaleźć. Odpowiedź z pewnością by go przeraziła. Złoto, srebro, marmur, kamień, piaskowiec, miedź, a pewnie i wiele innych. Niestety, praktycznie żaden z żywych nie ma dostępu do takich informacji. Z pewnością wie to Lord Feudalny Kraju Ziemi, jednak czy górnicy? Poza zarządcą kopalni nikt. W takim wypadku rodzi się kolejne pytanie, a nawet kilka. Jak wygląda taki kolos? Jak funkcjonują tutaj ludzie? Jak można pracować w takim zgiełku? Co jest wydobywane i gdzie?
     Na nieszczęście dla zwyczajnych ludzi, nie da się odpowiedzieć na wszystkie pytania. Jak wspomniano wcześniej, mogliby to zrobić tylko nieliczni. Jednak podstawowe informacje zna praktycznie każdy z górników, pracujących w ogromnym kompleksie. Przede wszystkim surowce nie są wydobywane w sposób chaotyczny. Większość z nich jest oddzielona w konkretnych dystryktach. Górnicy w nich pracujący noszą specjalne znaki, które pomogą im się rozpoznawać i razem pracować. Surowce proste i bardziej dostępne, pokroju piaskowca, kamienia i marmuru wydobywane są na zewnątrz kopalni. Niestety, złoto, srebro i żelazo znajdują się wewnątrz kopalni, a prowadzi do nich siatka tuneli, rozmieszczonych pozornie chaotycznie. Jednakże wybrane jednostki znają drogę, nawet do najdalszych zakamarków terenu. Nie oszukujmy się więc, że jakikolwiek ninja bez przewodnika znajdzie to co chce. Można mówić jedynie o szczęśliwym trafie.
     Na koniec warto wspomnieć o historycznym i współczesnym aspekcie obronnym kopalni. W końcu nic dziwnego, że taki kompleks miał ogromną wartość. Zdobycie go przez inny kraj mogłoby zdecydowanie utrudnić funkcjonowanie gospodarki Kraju Ziemi. Przez to nietrudno trafić tutaj na stacjonujące patrole Lorda Feudalnego. Całkiem spora liczba wojsk stacjonuje na zewnątrz kopalni, przy różnych posterunkach. Popełnienie przestępstwa na terenie kopalni jest surowo karane, a i na nieszczęście dla rzezimieszków, bardzo łatwo wykrywalne. Warto zauważyć, że zwiedzanie kopalni i tuneli jest jednak darmowe i dozwolone. Można się przechadzać. A jeżeli trafi się do świeżej rudy złota? Cóż, rzecz praktycznie niemożliwa, ale nawet jeżeli, to jest ona własnością kopalni. Zgodnie z obowiązującym prawem, nie można wynieść niczego z kopalni bez wiedzy zarządu.

Opis stworzony przez Ikkyo

Offline

 

#2 2013-07-16 15:48:53

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Szybko wkroczyłem w kopalniane tunele i szyby. Tunele były oświetlanie mdłym światłem z płonących pochodni, polepszających nieco widoczność. Postanowiłem iść ostrożnie, gdyż nie znałem w ogóle miejsca, w którym się znajdowałem, pomijając oczywisty fakt możliwej obecności bandytów. Z opowiadań sklepikarza maruderzy mogli nie być jakoś konkretnie inteligentni, ale mogli zastawić jakieś pułapki czy zasadzki.
- Ile bym dał w tym momencie za Sharingana... - Pomyślałem. Oświetlenie było jakie było, długie cienie i ciemne zakamarki korytarzy były idealne do pozostawienia pułapek pokroju wybuchowych notek czy też innych niebezpiecznych narzędzi. Mimo wszystko przedzierałem się dalej, licząc na to, że znajdę to, czego szukam.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#3 2013-07-16 16:02:13

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #5
    Koruzonu nareszcie odnalazł kopalnie, do której sprowadził go trop nasłany przez kupca. To właśnie w niej miał się znajdować cały gang maruderów, kradnących dobra straganiarzy z miasta. Według opisu poszkodowanego, potencjalnych wrogów Samotnika miało być maksymalnie sześciu i to na dodatek w większości półgłówków. Brak wygórowanej inteligencji przeciwnika mogło być zarówno plusem, jak i minusem. Pozbawiony rozumu człowiek, może przez przypadek poświęcić nawet życie, byleby tylko osiągnąć swój cel.
    Na końcu korytarza zaczęło majaczyć potężniejsze światło, a wraz z nim roznosiło się echo gburowatego śmiechu. Śmiech był na tyle potężny, że zdawało się, jakoby światła pochodni zaraz miały zgasnąć, targnięte podmuchem echa. Czy Samotnik odważy się pójść do paszczy lwa, czy może zdobędzie się na bardziej ambitne zagranie?

Offline

 

#4 2013-07-16 16:23:07

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Chyba natrafiłem na właściwy trop. Tak przynajmniej myślałem, bo gromkie śmiechy mogły oznaczać tylko jedno - mój prawdopodobny cel. Przykucnąłem i ostrożnie podchodziłem do źródła dźwięku, chcąc wybadać sytuację. Oczywiście w pewnym momencie nie mogłem przybliżyć się bardziej, gdyż zdradziłbym swoją pozycję w tym silniejszym oświetleniu. Pole widzenia miałem niewielkie, toteż niewiele mogłem wywnioskować - tak czy siak szukałem wzrokiem po pomieszczeniu, w którym znajdowali się potencjalni przeciwnicy czegoś, co mogłoby pomóc mi w walce, czegoś, co ewentualnie za jednym zamachem pozwoliłoby mi wyczyścić pomieszczenie z niechcianych złych kolesi. Jeśli musiałaby być taka możliwość, cofnąłbym się do tyłu i szukał drogi, która pozwoliłaby mi zaatakować bardziej z zaskoczenia.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#5 2013-07-16 17:10:18

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #6
    Koruzonu zaczął iść wgłąb korytarza, skąd dochodziło echo śmiechu. Samotnik zachował pełną ostrożność, nie chcąc wpaść w jakąkolwiek pułapkę, bądź dać się zauważyć. Przewaga liczebna wroga wskazywała na to, jakoby otwarty konflikt może być bardzo kłopotliwy.
    Gdy chłopak zajrzał ukradkiem do pomieszczenia, z którego dochodziło światło, jego oczom ukazała się piątka mężczyzn, ubranych w lekkie, skórzane zbroje, siedzących dokoła raźno strzelającego ogniska. Wszyscy mieli wokół siebie butelki, prawdopodobnie z alkoholem i każdy trzymał na długim patyku skwierczącą kiełbaskę. Jeden zdobył się nawet na żart.
    - Mamy porcelanowych talerzy od liku, może powinniśmy na nich ucztować, co mości panowie?
    Zawtórował mu chichot i odgłos konsumpcji upieczonego jadła.

Offline

 

#6 2013-07-16 17:30:33

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Gdy tylko dostrzegłem moich potencjalnych oponentów uderzyła mnie jedna rzecz - było ich pięciu, a nie sześciu. W takim razie musiałem być maksymalnie ostrożny, gdyż jeden z nich może być gdzieś w pobliżu i wpaść w najmniej oczekiwanym momencie. Oprócz braku jednego z mężczyzn moją uwagę zwróciły butelki, zapewne z jakimś trunkiem. W takiej sytuacji próbowałem obmyślić dobry plan. Zakładał on wpadnięcie w paszczę lwa razem z pochodnią, którą to będę mógł nieco "podpiec" twarze moich przeciwników po wcześniejszym oblaniu ich zawartością butelek.
- No cóż... Raz kozie śmierć.
Wziąłem pochodnię stojącą obok, po czym zrobiłem parę kroków do tyłu i...
- DAINAMIKKU ENTORII!!! - Poszybowałem z kopem wprost na pierwszego z brzegu z pełną siłą [60] i szybkością [38]. Gdy tylko wylądowałem na ziemi pochwyciłem butelkę leżącą najbliżej mnie i zdzieliłem nią drugiego marudera w twarz z siłą [50], aby nie tylko zadać mu obrażenia, ale i również oblać jej zawartością. Gdy tylko to się stało gładkim piruetem obróciłem się z szybkością [38] i zdzieliłem tego samego gościa w twarz zapaloną pochodnią z siłą [60], korzystając z elementu zaskoczenia oraz faktu, że ten, na którym zastosowałem Dainamikku Entorii jeszcze się nie podniósł.

Ostatnio edytowany przez Koruzonu (2013-07-16 17:39:30)


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#7 2013-07-16 17:52:14

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Edit za pozwoleniem Katsuro.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Post #7
    Samotnik postanowił zaatakować z prawdziwie bolesnego zaskoczenia. Dobywając jednej z pochodni, których wszak wisiało wszędzie bez liku, ruszył na wrogów, korzystając z maksymalnych możliwości ciała. Pierwsza ofiara nie zdążyła nawet mrugnąć, gdy wkrótce jej głowa z sykiem buchnęła w płomienie. Wcinająca właśnie gorącą kiełbaskę drugi żołnierz, rozdziawił pełne mięcha usta, gdy w jego skroń cisnęła butelka z alkoholem. Mężczyzna jęknął przeciągle, a pogięty szyszak spadł mu z głowy. Z rozbitego łuku brwiowego i małżowiny - buchnęła krew, zalewając prawą część twarzy i głowy. Nim człowieczyna zdążył pomyśleć o ucieczce, spadł na niego drugi cios, tym razem w postaci piruetu wykonanego przez Koruzonu. Pięta chłopaka wbiła się w nos marudera , który opadł z hukiem o kamienną, kopalnianą posadzkę, podczas gdy reszta zdążyła odskoczyć, dzierżąc w rękach katany dobyte przed momentem.
    - Coś ty za jeden?! - zapytał jeden z nich, hardo trzymając ostrze przed sobą.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2013-07-24 21:11:35)

Offline

 

#8 2013-07-16 18:02:02

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Wejście idealne. Dwóch zdjętych niemal za jednym zamachem, zostało trzech tutaj i jeszcze jeden, którego tu nie dostrzegłem.
- Wbijam się wam w sam środek imprezy i załatwiam z automatu waszych dwóch kumpli. Na pewno przybywam w pokojowych zamiarach. Tak czy siak moje imię nic wam nie powie, ale stwierdzenie "wasza śmierć", już pewnie tak. He he.
Moja szydercza mina oraz ton wypowiedzi na pewno dały się we znaki moim przeciwnikom. Chwyciłem mocniej swoją pochodnię, gdyż na razie była to moja jedyna broń oprócz wyuczonych ciosów oraz... Właśnie. W tym momencie przypomniałem sobie o moim Kekkei Genkai. W tym momencie z nadgarstka i łokcia mojej lewej ręki zaczęły wydobywać się czarne nici, które po chwili zaczęły wić się jak oszalałe, wydając nieprzyjemne odgłosy. Miało to na celu głównie wystraszenie moich przeciwników. Przy okazji zacząłem rozglądać się po "pokoju" w poszukiwaniu jakiejś mniej prowizorycznej broni, to jest kunaiów czy mieczy.
- W takim razie który pierwszy na ochotnika? - Spytałem, uśmiechając się złowieszczo.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#9 2013-07-16 18:51:51

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #8
    Głowa wrzuconego przed momentem człowieka, poczęła skwierczeć, jak ongi kiełbaski, opatulone płomieniami ogniska. Mężczyźni wpatrywali się w ten obraz przez chwilę, na szczęscie dla nich, niedługą, bo za chwilę odzyskali trzeźwe patrzenie. Jeden z nich zdobył się nawet na kilka kroków w bok, które rozpoczęły proces okrążania Samotnika.
    - Masz nas za idiotów? - zagrzmiał jeden z żołnierzy, a jego twarz pokraśniała. - Myślisz, że nas nastraszysz byle sztuczką? My nie pierwsi lepsi, co umykają, gdy ktoś pokaże efekty z diabłem paktu. Dawać go chłopy! Dawać go w gromadzie obić!
    I ruszyli. Wszyscy we trzech. Jeden zaatakował z prawej flanki (szybkość 40), drugi z lewej (szybkość 40), trzeci natomiast, ten który do tej pory zabierał głos, ruszył środkiem, bezpośrednio przez ognisko. Zwolniło go to względem trójki (szybkość 35) i dlatego wykonał cios ostatni. Wszyscy, co do jednego używali katan, gotowi dotkliwie pociąć nimi Koruzonu, mogącego bronić się jedynie, jednym z ostrzy zwisających u boku martwych żołnierzy.

Offline

 

#10 2013-07-16 19:07:32

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

[1 post Gekido]
W tym momencie poczułem, że brutalna siła to nie wszystko. Trzech na jednego plus wyszkolenie bojowe, które nadało im szybkość większą od mojej reakcji (co dla shinobi jest niedopuszczalne w walce ze zwykłymi ludźmi) sprawiło, że zacząłem żałować mojego podjudzania. Na szczęście miałem pewnego asa w rękawie. Zanim jeszcze rabusie zdołali do mnie dobiec, zacząłem szybko oddychać, próbując wprawić siebie w stan swego rodzaju furii, berserkru zwanego Gekido [+20 do wszystkich statystyk oprócz kontroli chakry na 7 tur, 1 lvl]. Teraz miałem znacznie większe szanse przeżycia. Rzuciłem pochodnią w tego, który był najdalej i przekraczał ognisko [siła: 70; szybkość: 50], celując w jego twarz. Tym samym bliżej siebie miałem tych, którzy mnie okrążyli. Byłem w tym momencie bez broni, jednak nie byłem kompletnie bezbronny, zwłaszcza w stanie Gekido. Moje nici pozwoliły mi dobrać się do katany jednego z martwych przeciwników. Gdy miałem ją już w ręce, odskoczyłem w stronę ściany [szybkość: 55] aby się do niej przykleić [umka chodzenia po drzewach], po czym z tą samą szybkością wystrzeliłem w stronę gościa, który był po mojej lewej. Gdy byłem na odległość machnięcia ostrzem, zamachnąłem się kataną [siła: 75, szybkość: 55] na wysokości jego szyi z zamiarem odcięcia głowy. Mimo tego, że jeszcze nie dobrałem się do mojego ostatniego oponenta miałem na niego oko, więc w razie czego mogę wiedzieć czy zaatakuje czy nie [reakcje: 38].


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#11 2013-07-16 21:57:38

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #9
    Wyglądało na to, że Koruzonu wziął wszystko nieco bardziej poważnie. Ilość nadbiegających przeciwników, a także prędkość jaką obrali, sprawiła, że Samotnik uznał swoje aktualne możliwości za zbyt niskie i w celu ich powiększenia, użył jednej z sekretnych sztuczek użytkowników TaiJutsu.
    Rzucona pochodnia bezpośrednio w twarz napastnika biegnącego środkiem sprawiła, że tym aż zarzuciło, przez co padł plackiem na ziemię - a w tym wypadku, na palenisku, szybko zajmując się ogniem. Poderwał się czym prędzej i niczym człek pozbawiony umysłu, począł biegać po całym pomieszczeniu, obijając się po ścianach.
    - Ratunku! - krzyczał, przewaliwszy się o jeden z taboretów. - Ratunku! Ludzie ratujcie!
    Było jednak za późno na pomoc od partnerów, ponieważ ci sami byli pochłonięci walką. Przynajmniej ten, w którego szyję celował rozpędzony Samotnik. Maruder, na swoje szczęście, zdołał wykonać unik, przedłużający mu życie. Mało tego, zdołał wyprowadzić kontratak. Uniknąwszy wrogiego ostrza, przeszedł do pozycji przysiadu, skąd wykonał cięcie na wysokości kolan Koruzonu (szybkość 40, siła 35).
    Atakujący z prawej flanki, zatrzymał się, widząc, że jego ziomek sobie radzi i sam ruszył na pomoc tlącemu się ogniem mężczyźnie, który od jakiego czasu leżał niemrawo na ziemi.

Offline

 

#12 2013-07-17 10:39:43

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

[2 post Gekido]
Mój atak udał się jedynie w części, gdyż pozbawiłem mobilności jednego z dryblasów. Chciałem wbić ową pochodnię prosto w twarz, aby ostatecznie pozbawić go żywota, ale przypalenie w ognisku też może być. Pora wrócić do mojego aktualnego problemu, czyli kontrze po moim ataku, wyprowadzonej prosto w moje kolana. Unik zauważyłem już w locie, niestety mój plan pozbycia się wszystkich najszybciej jak się da się nie powiódł i muszę spróbować jeszcze raz. Moim szczęściem była jednak klanowa spuścizna w postaci nadludzkiej siły i wytrzymałości jak na początkującego wojownika, toteż cios z taką siłą byłem w stanie zablokować - postanowiłem jednak zrobić kolejny unik. Obróciłem się [szybkość 50], po czym skoczyłem, chroniąc swoje ścięgna przy kolanach przed rozpłataniem. Oczywiście mój skok to nie był taki sobie zwykły skok. Było to przygotowanie pod jedno z Taijutsu, którym zaatakowałem z niemal pełną mocą i szybkością [siła 70, szybkość 50].
- Konoha Senpuu!
Moja pięta w tym momencie kierowała się dość szybko w stronę twarzy mojego przeciwnika. Moim celem było rozpłaszczenie jego czaszki na istniejącej dość blisko nas ścianie.

Ostatnio edytowany przez Koruzonu (2013-07-17 10:40:00)


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#13 2013-07-18 00:33:37

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #10
    Koruzonu przystąpił do ostatecznej ofensywy. Wyprowadzony atak na jego kolana uniknął z dziecięcą łatwością, robiąc zwykły obrót i skok, w skutek czego wroga katana jedyne co zdołała przeciąć do zadymione powietrze pomieszczenia. Gdyby się to tylko na tym skończyło, być może maruder mógłby jeszcze zdobyć się na drugą serię natarć, ale na jego nieszczęście, Samotnik postanowił wykorzystać swoje położenie, śląc w ruch kolejną sztuczkę TaiJutsu.
    Ta wyszła iście bezbłędnie. Trafiony solidnym kopniakiem mężczyzna zatoczył się, zawachał na linii równowagi i upadku, a potem runął jak długi, przestając się ruszać. Tym czasem drugi z wojarzy, siedziący do tej pory tuż przy spopielonym bracie, powstał i czmychnął czym prędzej ku przejściu prowadzącemu wgłąb kopalni, dudniąc echem pospiesznych kroków i głośnych nawoływań.
    - Szefie! Szefie, na pomoc!

Offline

 

#14 2013-07-18 11:13:11

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

[3 post Gekido]
Udało się. Kolejny z niemilców leżał bez ruchu. Tym razem jednak miałem poważniejszy problem. O ile piątka nieprzyjaciół nie stanowiła w żaden sposób dla mnie zagrożenia (gdyż uporałem się z nimi szybciej niż sądziłem), to ich przywódca może być nieco... uciążliwy. Nadal dzierżyłem w swojej dłoni miecz zdobyczny na jednym z nie dających znaku życia rabusiu, co czyniło moją sytuację nad wyraz lepszą niż tego, który zdecydował się biec po pomoc. Zamachnąłem się i rzuciłem kataną w stronę uciekiniera [siła: 80, szybkość: 55]. Wiedziałem, że nawet jeśli bym tego nie zrobił to i tak ich "szefo" by przyszedł. Po prostu chciałem wyeliminować potencjalną "przeszkadzajkę" podczas walki z kimś na pewno lepszym i inteligentniejszym od tej zgrai niedojd.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#15 2013-07-19 20:06:59

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #11
     Nawet Koruzonu zdołał zauważyć, że nadciągają dużo większe problemy, niż kilku maruderów, którzy średnio znają się na kunszcie walki. Nie zmienia to faktu, że jednemu z nich udało się uciec, czmychając czym prędzej do miejsca, z którego został niechybnie wysłany. I choć Samotnik próbował temu zapobiec, ciskając jednym z mieczem w plecy uciekiniera, to i tak nie zdało się to na wiele, bowiem rzut okazał się nie być nader celny i miecz odbił się z brzękiem od kamiennej ściany szybu kopalni, obok jakiej akurat przebiegał żołnierz.
     Jego pełne nadziei okrzyki, roznosiły się echem po podziemiach, gdzie nabierały jeszcze większej częstotliwości. Wołanie o pomoc w żaden sposób nie okazało bezowocne, albowiem przywódca całej zgrai zjawił się, będąc, zdawałoby się, wcale nie zaskoczonym, że oto jego kradzione dobra są zagrożone przez niezidentyfikowanego jegomościa, co ma czarne nici poukrywane pod skórą.
     - Aizu - przemówił do zziajanego partnera. - Idź i zbierz wszystkie miski, a potem zabierz je do drugiej kryjówki. Ta już nie jest bezpieczna - w odpowiedzi dostał pospieszne skinienie, a potem niedobitek zabrał się za wykonywanie polecenia. - Z kim mam do czynienia? - zapytał Koruzonu, przywódca całej szajki.


Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2013-07-19 20:07:13)

Offline

 

#16 2013-07-19 20:20:17

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

- Szlag!
Wiedziałem, że już niewiele mogę zrobić. Nie biegłem za przeciwnikiem, gdyż mogłem się wpakować w jeszcze gorsze problemy niż te, z którymi musiałem sobie poradzić. Nie minęła chwila, gdy domniemany przywódca wrócił. Co ciekawe nie zaatakował mnie od razu, tylko kazał przenieść "skarby" w bezpieczne miejsce.
- Koruzonu, klan Kakukoro. A ty jesteś pewnie przywódcą tej zgrai... W większości już raczej martwej. - Tutaj ruszyłem nieco nogą jedno z ciał, po czym kontynuowałem. - Wparowałem tu bez jakiegokolwiek wytłumaczenia czy pozwolenia, gdyż wysyła mnie jeden ze straganiarzy, którym najwyraźniej już po raz kolejny rozwaliliście stragan. Dowiedziałem się też, że przed wybraniem nowego Lorda byliście pod dowództwem jednego z braci. Nie byłoby prościej zgłosić się do Lorda o przyjęcie na służbę? Raczej nie jest wam za wygodnie kryć się przed wymiarem sprawiedliwości.
Rozgadałem się, zapominając, że szef rabusiów może nie mieć głowy do dyplomacji. Tak czy siak skończyłem, dając mu czas do przetworzenia informacji.

Ostatnio edytowany przez Koruzonu (2013-07-19 21:08:47)


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#17 2013-07-19 23:01:25

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #12
     Nowy przeciwnik Koruzonu wpatrywał się w niego spod ciężkich, ołowianych powiek, przysłaniających harde, metalowe spojrzenie.
     - A więc jesteś ninją, Koruzonu-san. Miło mi cię poznać. Widzisz, ja zaś jestem weteranem ostatnich bijatyk i teraz stałem się maruderem. Dlaczego pytasz? Odpowiem ci. Nie dość, że zarabiam dwakroć więcej niż poprzednio, to nie jestem pod niczyim rozkazem. Nikt nie ma mi prawa powiedzieć co mam robić i kiedy robić. Jestem panem własnego losu i to mnie cieszy. A że ograbiam spasionych kupców, to takie małe wymierzenie sprawiedliwości, wedle mojej własnej rachuby - skrzyżował ręce na piersi. - Odejdź chłopcze, odejdź i zostawe tę sprawę. Zapomnę o tym, jak mi pobiłeś czwórkę ludzi, dla mnie to niewielka strata, znajdą się nowi. Nie chcę zaś dalej ciągnąć tego rozlewu krwi, bo tej się już w życiu naoglądałem. Odejdziesz więc? - zapytał, wyraźnie ciekaw odpowiedzi.


Offline

 

#18 2013-07-20 20:30:59

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Wysłuchałem mojego adwersarza. Miał on dość ciekawe wytłumaczenie, którego nie mogłem negować - ba, nawet zamiaru takiego nie miałem. Był jednak jeden problem - nie mogłem wrócić do sklepikarza z gołymi rękami.
- Cenię sobie twoje podejście. Nie chcę się przechwalać, ale i ja byłem świadkiem niedawnych wydarzeń. Uczestniczyłem w nich, chciałem coś zmienić, mimo tego, że wyszło to w sposób, który prawdopodobnie nikogo nie uszczęśliwił. Mówisz, że cenisz sobie życie, które prowadzisz, prawda? Nie chcesz większego rozlewu krwi, niż ten, który odbył się tu, prawda? Cóż, ja też nie lubię pozbawiać ludzi życia. Odejdę, jeśli nie chcesz walczyć, ale wraz z moim odejściem chcę, abyś spełnił moją jedną prośbę. Oddaj mi to, co zabrałeś sprzedawcy porcelany. Widziałem w oczach tego człowieka prawdziwy żal, na pewno ma rodzinę i dzieci, a wy pozbawiacie go ciągle majątku. - Tutaj urwałem. Nie wiedziałem, czy moja perswazja da radę, toteż od razu dokończyłem wypowiedź. - Jeżeli to konieczne... To mogę znaleźć wam coś w zamian, bądź zrobić cokolwiek innego. Zależy mi po prostu na wywiązanie się - chociaż częściowe - z obietnicy, którą dałem temu człowiekowi. Byłeś żołnierzem, obowiązywała cię pewnego rodzaju przysięga wierności temu, komu służyłeś, prawda? Wiesz więc, o czym mówię. Nie żywię do was żadnej urazy, bo was nie znam. Przyszedłem tylko po to, po co zostałem wysłany. To jak będzie?


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#19 2013-07-21 02:23:48

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #13
    Koruzonu wyraźnie podzielał zdanie i światopogląd przywódcy szajki bandytów i tak jak on, nie chciał dalszego przelewu krwi. Obaj brali udział w starciach Sashikan i obaj wiedzieli jak się kończy pojedynkowanie bez większego zastanowienia nad konsekwencjami. Nie dało się ukryć, że jegomość był zadowolony, jakoby Samotnik miał jednak nieco krztyny oleju w głowie, a jego początkowe zdziwienie można wszak uzasadnić towarzystwem, którym do tej pory się zasłaniał. Jak to stare przysłowie mówi - z kim obcujesz, tym się stajesz.
    - Wydajesz się rozsądny - przyznał mężczyzna, przekrzywiając głowię, jakby chciał się lepiej przyjrzeć ninjy. - I rozsądnie gadasz. Twoja propozycja, jakkolwiek może być kłamstwem, brzmi rozsądnie. jej uzasadnienie także mi odpowiada dla tego... Przystępnie się zgadzam. Głównie dla tego - dodał po chwili - że jestem ciekawy, cóż takiego do zaoferowania masz.


Offline

 

#20 2013-07-21 16:40:03

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Po części spodziewałem się takiego obrotu sprawy, jednakże myślałem, że pójdzie 'nieco' łatwiej. Tak czy siak - czy miałem coś do zaoferowania temu człowiekowi? Nie byłem tego pewien, gdyż moja propozycja wyskoczyła bardziej wskutek kontrolowanego słowotoku, który zawsze mi się udziela w poważnych sytuacjach, wymagających myślenia i swego rodzaju charyzmy. To pierwsze i drugie podziałało, wszak szef szajki nie miał zamiaru już dalej ze mną walczyć, jednakże musiałem mocno się zastanowić nad tym, co mogę dla nich zrobić.
- Jestem ninja - eskorta, obrona, atak, pomoc logistyczna, transport informacji... Cokolwiek. Wiem, że niektóre młodziki nawet pomagają w polu czy w domu - cóż, taka nasza dola. Jeśli istnieje płaszczyzna, w której byłbym przydatny, zrobię to.
Po mojej odpowiedzi czekałem na reakcję herszta bandy.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#21 2013-07-22 01:39:23

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #14
     W pomieszczeniu, w którym rozmowę prowadził Koruzonu wraz z Szefem Bandy, zrobiło się nagle cicho. Szmer pospiesznych kroków ostatniego, żywego członka, ucichły jakiś czas temu, co niechybnie znaczyło, że ten zdążył uciec z zebranymi talerzami. A może nie? Może wciąż je pakował?
     - No cóż, chyba się nie zrozumieliśmy... - odparł mężczyzna, słysząc propozycję Samotnika. - Byłem pewny, że masz do dania coś w zamian, a nie oferowanie mi swojej pomocy. No bo przecież, na cholerę mi twoja pomoc, co? Do roboty, którą wykonuje, radę da byle jaki półgłówek. Po jasny gwint mi ninja do obrabowywania obrzydliwie tłustych kupców? Zastanów się, chłopcze.
     Podszedł do ściany, gdzie piętrzyły się na jednej kupie ostre, błyszczące bladym blaskiem kontury. Przywódca pociągnął za jeden z odstających kształtów, co wywołało istną lawinę pośród głuchego, metalicznego brzdęknięcia. Zaraz się okazało, że owa kupa czegoś, to nic innego jak stos broni i elementów pancerza, a mężczyzna pociągnął za wystającą katanę.
     Z gwałtownym rozmachem, dobył ostrza z purpurowej pochwy, a te z sykiem godnym dobrej katany, wyjrzało na mętne światło panujące w szybie.
     - Wygląda na to - przemówił, przejeżdżając palcem po sztychu - że nie ma innej drogi. Nie lubię tego robić, tym bardziej, że na przeciw stoi ninja. Ja jestem zwykłym żołnierzem, nie znam tych waszych sztuczek, nie potrafię wydmuchiwać ognia, czy wody... No cóż
     Zacisnął kościste palce na owiniętej karmazynowym materiałem rękojeści.
     - Graj, muzyko! - zawołał, robiąc widowiskowy młynek.

Offline

 

#22 2013-07-22 11:20:42

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

[7 post Gekido (nie, nie dezaktywowałem umki ]
Głupiec. Nie był w stanie docenić mojej pomocy i zamiast zapomnieć o całej sprawie postanowił zaatakować. No cóż, nie miałem wpływu na ostateczną decyzję herszta. Szybko skierowałem się [szybkość: 55] w stronę ogniska, gdzie pozostało jeszcze sporo butelek z gorzałą. Chwyciłem jedną, po czym cisnąłem ją prosto w twarz mojego przeciwnika. Byłem przy okazji przy jednym z kolejnych martwych ciał, toteż postanowiłem się "uzbroić" w miecz, którego nie posiadałem.
- Nie widzisz nic poza długość swojego miecza, prawda? Od zawsze wiedziałem, że w wojskach większość żołnierzy to tępi idioci, inaczej mięso armatnie. Gdy słyszałem, że jesteś inteligentniejszy od tych kretynów, dla których jesteś szefem, to myślałem, że dojdziemy do porozumienia. To, że postanowiłeś zaatakować mówi o tobie wszystko...
Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Od razu zlokalizowałem kolejną pochodnię, która mogła być gwoździem do trumny (albo przynajmniej dobrym powodem do noszenia maski) szefa gangu. Gdy tylko się do niej dorwałem, zaszarżowałem [szybkość: 58], po czym zaatakowałem trzymaną w lewej dłoni pochodnią [szybkość: 55, siła: 80]. Płonące drewno leciało prosto w twarz herszta, ledwo co nasączoną alkoholem.

Ostatnio edytowany przez Koruzonu (2013-07-22 12:44:15)


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#23 2013-07-22 18:18:22

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #15
     Przywódca maruderów nie wyglądał na zaskoczonego, gdy Koruzonu się w jednej chwili odwrócił i pobiegł czym prędzej do miejsca, gdzie jak dobrze zapamiętał, wciąż leżeli martwi żołnierze. By jednak spowolnić wroga, podniósł jedną z pozostałych butelek po alkoholu i czym prędzej cisnął nią prosto w wyłaniającego się mężczyznę. Ten jednak nie był takim fajtłapą jak jego podwładni i prostym schyleniem głowy uniknął roztrzaskanego szkła, powbijanego w jego twarz i resztę czaszki. Słyszą gorzkie słowa Samotnika, wzruszył jedynie ramionami, co znaczyło równie to samo, co "Hej, nie czepiaj się, ja tylko robię interesy".
     - Żeby łatwiej Ci było się do mnie zwracać - rzekł, widząc jak ninja podnosi katanę - zdradzę ci swe imię. Wołają na mnie Chitzu. Ładnie? Mi się nie podoba. Tak w ogóle...
     Urwał, kiedy długowłosy uznał, że najwyższy czas zakończyć dysputę i pora przejść do konkretów. Chwyciwszy pochodnie, zamachnął się nią i rzucił w twarz Chitzu, a ten, zupełnie jak wcześniej przed butelką, uchylił się, co nie sprawiało mu większego problemu.
     - To są te wasze sztuczki ninja? Brać co jest pod ręką, a potem rzucać tym we wroga? Kiepska taktyka, choć na moich przygłupich ludzi to podziałało. Nie zmienia to faktu, że zaatakowałeś z zaskoczenia... - Koruzonu mógł zauważyć, że mężczyzna od dłuższego czasu przygląda się jego twarzy. - Kto ci tak twarz ćwiekami ponabijał, co? Wyglądasz, jak sam diabeł.

Offline

 

#24 2013-07-23 09:20:34

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

[Gekido dezaktywowane]
Chitzu mógł usłyszeć moje ciężkie oddechy, które po chwili uspokoiły się. Po prostu straciłem swoją moc i teraz miałem jeszcze mniejsze szanse na pokonanie herszta. Tak czy inaczej - poddanie się nie wchodziło w grę. Zakręciłem młynek kataną.
- Uwierz mi, słyszałem gorsze imiona. A co do moich sztuczek... Ja nie z tych, co plują ogniem i wywołują wichry łamiące kości. Postawiłem na starą, dobrą walkę kontaktową. Ale skoro chcesz je zobaczyć w moim wykonaniu... - Tu urwałem, po czym postanowiłem pokazać "conieco". Szwy z nadgarstka w mojej lewej ręce nieco się rozszerzyły, po czym z szycia wylazły nici, które z automatu chwyciły leżącego najbliżej mnie nieżywca i podniosły. - A co do ćwieków, to sam się kazałem zaćwiekować. Efektownie, co nie?...
Tematów do dalszej rozmowy na razie nie było. Rzuciłem truchło jednego z ludzi Chitzu prosto na niego, po czym postanowiłem zaatakować. Ruszyłem z pełną dostępną mi mocą [szybkość: 38], aby ciąć herszta od jego prawego boku do lewego barku [szybkość: 38, siła: 60].


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#25 2013-07-24 02:30:10

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #16
     Tajemne moce, którymi Koruzonu do tej pory się poił, przeminęły, a przeciwnik przed nie zdawał się wcale łatwy do pokonania nawet z nimi. Poprzednie manewry z rzucanymi przedmiotami obeszły się bec echa, a samej ofierze nie ubyło w żaden sposób zdrowia. To zmusiło Samotnika do pójścia krok dalej i zaprezentowania, co nie co ze swojej klanowej spuścizny.
     Na widok czarnych nici, gibających się w powietrzu, Chitzu wzdrygnął się ledwie zauważalnie, a z oczu z niknął poprzedni blask pewności siebie.
     - Czymże wy jesteście? - zapytał, gdy Koruzonu podnosił jedno z ciał do góry, biorąc widoczny zamach do rzutu. Gdy cisnął truchłem, przywódca maruderów pomimo posiadanego czasu, nie mógł zbytnio uniknąć tak sprytnego zagrania, bowiem stał w ciasnym przejściu i jego różnorodność manewrów zostało skutecznie zacieśniona.
     Nie zaważyło to jednak o porażce, ponieważ Chitzu zdołał na tyle zachować rezonans, by być wstanie sparować cięcie, a potem, będąc już w zwarciu, odepchnąć swojego przeciwnika mieczem (siła 60). Wyraźnie przy tym poczerwieniał, ale miał nadzieję, że to wystarczy, by Samotnikiem zarzuciło do tyłu.

Offline

 

#26 2013-07-24 12:57:09

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Gdy byłem w klinczu z Chitzu, odpowiedziałem na jego pytanie.
- Jestem Kakukoro... Masz szczęście, że nie jesteś shinobi, inaczej w tym momencie byłbyś bez serca... - W tym momencie uśmiechnąłem się złowieszczo, lecz mój uśmiech nie trwał długo, gdyż herszt próbował mną zachwiać, odpychając mnie klingą. Wyczułem to i odskoczyłem [szybkość: 30], aby uniknąć ewentualnych kontr ze strony mojego wroga. Zrzuciłem swój płaszcz i okazałem mój tułów, przeorany bliznami i szwami.
- Tak będzie wygodniej...
Po tym z mojego ciała zaczęły w pełni wyłazić owe szwy. Wychodziły jedynie do metra, ale to wystarczało dla naprawdę przerażającego widoku. Spojrzałem Chitzu w oczy, pokazałem charakterystyczny gest palcami w stylu "chodź tu", po czym chwyciłem miecz oburącz, czekając na atak.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#27 2013-07-24 21:21:18

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #17
     Klincz nie zakończył tak pomyślnie, jakby Koruzonu chciał. Siła napierająca na jego miecz, była zbyt duża, aby móc w porę odskoczyć, co zakończyło się dosyć nie fortunnie, ponieważ chłopak został pchnięty do tyłu, gdzie zyskał kilka obtarć na plecach.
     Mimo to, Chitzu pozwolił wstać swojemu przeciwnikowi. Nawet gdy ten zdjął z siebie swój płaszcz i rzucił go na ziemię, zachował zimną krew, choć w jego oczach wyraźnie promieniało obrzydzenie. Nici, które prężyły się i rozluźniały, niczym macki ośmiornicy, sprawiły, że nabrał jeszcze większej ostrożności i spokojnie przeszedł do pozycji bojowej. Miecz ujął w obie ręce, podniósł prawy łokieć na wysokość ucha, tak że ostrze sterczało, niczym włócznia czekająca na przeciwnika. Co więcej, sam miecz rozjaśniał początkowo nikłym blaskiem, potem zaś nabrał większego, nieboeskiego światła. Światła chakry Futton.
     - Ja też znam kilka sztuczek - powiedział, robiąc jeden, krótki krok przed siebie. - Potne te twoje nici, nim zdołasz mrugnąć.
     Jak powiedział, tak zrobił. Wystrzelił w wielkim susie w stronę Koruzonu (szybkość 90, siła 50), celując w jego prawy bok.

Offline

 

#28 2013-07-28 18:51:46

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Mój przeciwnik okazał się być w stanie władać Chakrą.
- Kto cię tego nauczył? Jak tylko znajdę tego ktosia to urżnę mu łeb za szkolenie potencjalnych rabusiów w korzystaniu z takich technik. - Rzuciłem, widząc to, co się działo przede mną. Nie mogłem jednak stracić czujności. Zrobiłem unik na lewo z moją aktualnie największą szybkością [58], lecz wiedziałem, że niewiele mi to da, toteż byłem gotów do zbicia ciosu. Nie planowałem jednak uderzać w ostrze mojego przeciwnika, lecz w jego dłonie. Innymi słowy chciałem go okaleczyć chociażby na tyle, aby nie mógł utrzymać broni. Gdy już Chitzu był w moim polu rażenia ciąłem go po dłoniach [szybkość: 58, siła: 60]. Był to swego rodzaju krzyk rozpaczy, moja ostateczna próba obrony, gdyż czułem, że mój przeciwnik ma nade mną przewagę znacznie większą, niż miałem nad jego pomagierami nawet bez użycia Gekido. Być może jednak istniał jakiś cień szansy na powodzenie mojej defensywy...


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#29 2013-07-29 03:36:31

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #18
       Walka nabrała przerażającego tempa. Przywódca szajki maruderów wziął sprawę niezwykle poważnie. Odsłonił swą atutową kartę i z nasączoną chakrą bronią ruszył na Samotnika. Nie odpowiedział mu na jego pytanie, nie zareagował też na groźby, uznając najwyraźniej, że czas na nie już przeminął.
       Koruzonu w żaden sposób nie chciał oddać życia. Cenił je sobie na tyle mocno, by zdobyć się na zażarty bój. Początkowo zwykłe zadanie, zaczęło wymykać się chłopakowi z rąk i kto wie, czy może i nie przerastało jego aktualnych umiejętności.
       Nasz bohater uznał, że nie będzie robił uniku, a zrobi zupełnie odwrotnie i wyjdzie naprzeciw problemowi. Dzierżąc katanę, postanowi, że zablokuje mknący na jego boj cios, ale nie był to zbyt mądry ruch, zważywszy, że wrogie ostrze zostało nasączone chakrą wiatru, a co za tym idzie - było dużo ostrzejsze. Z łatwością przecięło katanę Koruzonu, a będąc pozbawionym barier i blokad, brnęło dalej, zatapiając się w jego ramieniu. Na szczęście, obyło się bez tragedii, bo rana nie było głęboka, ale dość ostro znaczyła krwistą linię wzdłuż całego ramienia.
       Mężczyzna wykorzystał swój impet i pobiegł dalej, dzięki czemu znalazł się za plecami Koruzonu, gotów powtórzyć atak. Jeszcze raz ustawił sylwetkę w bojowy styl, cedząc słowa przez zaciśnięte szczęki.
       - Przegrałeś chłopcze... Poddaj się i oszczędź życie, jeśli chcesz. Jeśli nie, zabiję cię.

Offline

 

#30 2013-07-29 13:32:51

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Prawda była taka, że w tym momencie nic nie stało na przeszkodzie, aby Chitzu po prostu mnie dobił. Szybszy, silniejszy, mógłbym rzec lepiej wyszkolony. Nie pasowało mi to do opisu zwykłego żołnierza. Tak czy siak - byłem ranny. Nici szybko przeszyły cięcie, co było dla mnie korzystne, lecz w tym momencie wiedziałem, że nie ma sensu ciągnąć dalej tej walki.
- To nie ma sensu, poddaję się... Jeśli nie mogę pokonać żołnierza, to co tu robię?
Po tym, co powiedziałem, rzuciłem miecz na ziemię, który odbijając się od kamiennej podłogi wydawał charakterystyczny, metaliczny brzęk. Również moje nici schowały się pod szwami, czyniąc moją personę nieco mniej ohydną z wyglądu. Poszedłem po swój płaszcz i ubrałem go. Moje ruchy były powolne, wszak byłem nieco zmęczony.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#31 2013-07-30 03:01:07

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Kopalnia

Post #19
      Choć przywódca maruderów rzeczywiście zaproponował Koruzonu odwrót, to nie do końca wierzył, że ten rzeczywiście to zrobi. Opuścił miecz, z którego zniknął obłok niebieskiej chakry i zaczął się wpatrywać w Samotnika zdziwionymi oczyma. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zaraz je zamknął, by za chwilę na nowo je otworzyć.
       - Naprawdę się poddajesz? - zapytał nareszcie, oparając się na swoim ostrzu. - Cóż, nie spodziewałem się, że tak szybko zrezygnujesz. Powaliłeś wszystkich moich ludzi, a po krótkim starciu ze mną od razu się wycofujesz. Jesteś naprawdę dziwnym kolesiem...
       Wyprostował się, wzniósł miecz i zakręcił nim młynka. W tym samym momencie, na bladym, zagiętym orężu katanie, znów rozświetliła się jasna łuna chakry. Mężczyzna uśmiechnął się.
       - Pozwoliłem ci odejść, to prawda. Ja danego słowa łamać w zwyczaju nie mam - odchylił ramię, w którym dzierżył miecz. - Widzę jednak, żeś bardzo zmienny. Dlatego byś przypadkiem nie wpadł na głupi pomysł wrócenia tutaj, gdy staniesz się silniejszy, poddam cię impulsowi, który powinien cię od tego oduczyć.
       Wykorzystawszy bliską odległość, cisnął mieczem w Koruzonu, a dotkładnie rzekłszy - nogę. Co ciekawe, rzut nie był tak precyzyjny, jakby się mogło zdawać, bowiem zamiast wbić się w udo, jedynie się o nie otarł. Jedynie, lecz i tak wystarczająco głęboko, aby nogawka spodni natychmiast przesiąknęła posoką krwi.
       - A teraz spieprzaj, bo cię jeszcze naprawdę zabiję.
       To powiedziawszy, odsunął się na bok, pozwalając Samotnikowi odejść.

Offline

 

#32 2013-07-30 14:10:54

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Kopalnia

Gdy Chitzu odezwał się zdumiony, postanowiłem mu odpowiedzieć:
- Szczerze? Twoi ludzie sami dali się położyć, a ja tylko wykonywałem zadanie. Gdyby jeden z nich nie uciekł mi, porcelana wróciłaby do właściciela, a ty nie musiałbyś głowić się nad moim postępowaniem. Być może tego zadania nie udało mi się wykonać, ale wolę wrócić żywy z pustymi rękoma, aby później być w stanie nadal na siebie zarobić, niż zginąć w tak młodym wieku. Niektórzy tego nie rozumieją... Niektórym się uda, a niektórzy będą wąchać kwiatki od spodu.
Gdy skończyłem, herszt postanowił mnie okaleczyć, co udało mu się... Po części. Miecz przeciął moją nogę, ja zaś natychmiast chwyciłem go swoimi nićmi. Poczułem przecięcie, lecz nie sprawiało mi ono bólu. Takie tam... cechy klanowe. Trzymałem rękojeść miecza, lecz nie miałem zamiaru atakować. Rzuciłem go pod nogi herszta.
- To chyba twoje... - Powiedziałem, po czym wyszedłem z pokoju.
W kopalni już nie miałem czego szukać, pomijając fakt możliwości zgubienia się czy też natrafienie na herszta po raz kolejny. Coś mi jednak nie dawało spokoju. Nie mogłem wrócić z pustymi rękami. Zabicie czterech osób dla zerowego zysku jest niekoniecznie czymś opłacalnym, zwłaszcza, że były to kukły treningowe...
z/t -> Wybrzeże

Ostatnio edytowany przez Koruzonu (2013-07-30 18:32:12)


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
https://www.akademiaversum.pl Prawnik Poznań Chałupy wczasy najtańsza firma pogrzebowa warszawa