Ogłoszenie


#41 2013-04-16 00:44:32

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Moje nogi odpoczęły chwilę po długiej wędrówce. Dosłownie w przeciągu pięciu minut zdążyłem poznać historię wnucząt obydwu babć, które snuły plany o tym, jakie życie byłoby piękne, gdyby potomkowie ich dzieci zechcieli się poślubić. Nie dało się ukryć, rozmowa ta kontrastowała znacznie z wydarzeniami w mieście. Może to właśnie zachowanie babć było właściwe? Nauczone doświadczeniem staruszki pewnie podejrzewały, że zamieszki zakończą się szybciej niż się zaczęły. Gdy tak analizowałem ich zachowanie, przyznałem im trochę racji, dzięki czemu uspokoiłem się nieco.
    Nie na długo. Zaledwie sekundę po zostaniu przekonanym przez babcine podejście do życia, przy bramie rozległ się potężny huk. Ziemia mocno zadrżała, byłem niemal pewny, że to sprawka ninja. Zerwałem się czym prędzej z miejsca, jak większość przechodniów obok mnie. Pognałem z tłumem gapiów, z daleka dostrzegając kryształową barierę o szmaragdowym zabarwieniu pomimo ogromnego obłoku kurzu. Czyżby był tu jakiś ninja z mojego klanu?
    Gdy tylko wiatr przegonił tumany pyłu, moim oczom ukazała się scena niczym z teatru zapowiedziana głośnym przekleństwem jednego z aktorów. Oprócz niego w "przedstawieniu" brało udział jeszcze siedmioro strażników i jeden nieszczęśnik przez nich przydybany. Nie wyglądało to na zbyt ciekawą dla niego sytuację. Na pewno nie chciałbym zamienić się z nim miejscami.
    Cały czas podczas trwania tej krótkiej etiudy zbliżałem się wolnymi krokami do mężczyzny, którego podejrzewałem o bycie użytkownikiem Shouton'a. Z każdym krokiem w jego stronę przeczucie podpowiadało mi coraz bardziej, że się nie mylę, wolałem jednak na razie nie obnażać się ze swoich przypuszczeń. Zamiast tego spytałem tylko:
    -Wiecie może, co tu się stało? Stałem trochę dalej, nie widziałem dokładnie- po czym uśmiechnąłem się nieśmiało, próbując ukryć swoje zdenerwowanie i wypaść jak najbardziej naturalnie.

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2013-04-16 00:47:43)

Offline

 

#42 2013-04-16 15:14:36

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

Kiedy usłyszałem, że coś się dzieje na rynku chciałem natychmiastowo zareagować. Sam nie wiedziałem o co do końca wtedy chodziło, jednak kiedy zobaczyłem zniszczenia wszystko stało się jasne - ktoś uznał, że zrobi sobie zamieszanie. Uznałem, że człowiek ten musiał być szalony porywając się samemu na coś takiego biorąc pod uwagę fakt, że na rynku aż roiło się od strażników. Nie sądziłem, że można o tym nie wiedziec w końcu było to wręcz pewne biorąc pod uwagę fakt co tutaj teraz się działo. Całą tą sprawę skomentowałem soczystym ale cichym:
- Ja pi****le...
Nie chodziło mi o samą dosyć dziwną sytuację, teraz narastał jeszcze problem przyjęcia ninja przez społeczność Kraju Ziemi. Skoro jak to ten "Mały" określił wcześniej nas nie lubiano to teraz to co się stało pogorszyło tylko sytuację. Chwilę później usłyszałem, że nie tylko ja użyłem cięższego języka do opisania tego co się stało - pojawił się Daymohshi. Chwilę później spojrzałem na dwójką Uchiha, to co zrobił ten cały Masashi też było niezbyt rozsądne. Pic alkohol można, ale nie w takiej sytuacji w której znajdujemy się teraz. Kiedy zobaczyłem, że jednak bierze łyk, strzeliłem sobie otwartą dłonią w czoło okazując moje zażenowanie. Kiedy podeszliśmy do Pana Daymoshi i pierwszy Uchiha się przedstawił, ja ukłoniłem się w stronę naszego gospodarza i powiedziałem:
- Jestem Tamotsu Senju, miło mi. Jak widzę nasze sprawy tutaj powinny zostać zakończone tak szybko jak się da żeby uniknąć tych zamieszek.
Po tym co tu zaszło naprawdę nie wiedziałem czy taki konflikt o którym wspomniałem nie zrodzi się w kolejnych kilku minutach. Zastanawiałem się co z resztą - nie widziałem ani Akemi'ego ani nikogo od Kiyoshi kogo bym znał.

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-04-16 19:49:59)

Offline

 

#43 2013-04-16 16:36:14

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

Senshin będąc w tłumie nagle spostrzegł grupkę ludzi z dzieckiem na czele. Uśmiechnął się po czym wybiegł ze ścisku w stronę kolegów.
- Czekajcie na mnie ... - chłopak dobiegł do grupy. Nagle zatrzęsła się ziemia. Kakukoro zorientował się, że miał niesamowite szczęście. Nagle spostrzegł człowieka odpowiedzialnego za zamieszanie. Po tym jak przyszły władze miasta nie wyglądał już tak dobrze jak wcześniej.
- On też szedł do nas, chyba. Chciał być fajny, ale mu nie wyszło. Ci ludzie jednak nie są tak głupi ... - uśmiechnął się i mówił dalej - Myślę, że przydała by mu się pomoc, ale ... ja nie jestem tu w tym celu. - Senshin popatrzył na grupek kolegów.
- Co o tym myślicie ? - zapytał. Nagle z pyłu wyszedł jakiś mężczyzna. Widać, że ciśnienie mu skoczyło jak zobaczył zniszczenia.
- "Troszeczkę" się zdenerwował, tak myślę. Będzie ciekawie jak nas wezmą za jego kompanów. - chłopak leciutko przestraszony całą sytuacją schował się za swoimi kompanami. Stał tak przez chwilę. W końcu przemyślał sobie wszystko. Do tego w końcu ktoś nas musiał tutaj zaprosić ...
- Myśle, że nie będą nas bić ... - chłopak mimo swoich przekonań nie wyszedł na przód tylko został z tyłu. Gdy pył już całkowicie opadł można było stwierdzić jak bardzo dostał. Samotnik nie chciał nawet na to patrzeć. Dodatkowo plac przed bramą był naruszony. Westchnął tylko po cichu i stał właśnie w środku grupy czekając na przebieg sytuacji. Po chwili po drugiej stronie spostrzegł innych ninja i małe dziecko, bardzo podobne do tego stojącego przed nami. Jednak nie za bardzo zwrócił uwagę na tamtych. Dalej zainteresowany był strażnikami zakutymi w zbroje i mężczyzną, który nie potrafił zachowywać się w miejscu publicznym.
- Powiedz mi proszę chłopczyku kto tam stoi ? Wiesz może ... - wiedział, że jeżeli to ktoś ważny to na pewno chłopiec go zna. W końcu usłyszał "Daymoshi".
- Daymoshi ... Nigdy nie słyszałem ... no trudno jakoś się z tym pogodzę. - włożył ręce do kieszeni i stał słuchając co mówią inni.

Ostatnio edytowany przez Senshin (2013-04-16 16:37:00)

Offline

 

#44 2013-04-16 17:26:42

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

     Trzęsienie, które aktualnie niszczyło podłoże było tak niespodziewana, że nawet czujność Yosuke została wywiana gdzieś w pole. Na jego twarzy wymalowało się zauważalne zdziwienie, zmieszane z pogardą dla takich działań, na szczęście chłopaka, raczej nikt nie widział tegoż wyrazu, z powodu tumanów kurzu, które uniosły się w powietrze. Jedyne, co mogło świadczyć o takim a nie innym poglądzie na sytuację, mogło być pewne niecenzuralne słowo na literę "k", oznaczające pannę lekkich obyczajów, używane również jako przecinek. Kiedy chmura opadła, można było zobaczyć mężczyznę schwytanego przez strażników. Młody Uchiha przyglądał mu się przez moment, rozmyślając na jego temat na głos:
     - Idiota... Jeden nieostrożny ruch, a rozpęta się tu wojna domowa - rzucił pod nosem.
     Następnie jego wzrok, a także zainteresowanie, przeniosły się na starszego mężczyznę, domniemanego najpierw, a później potwierdzonego, pana Daymohshi. "On powinien nam to wszystko wytłumaczyć" - tym razem przemyślenia pozostawił dla siebie. Podrapał się po głowie i milcząc ruszył za resztą grupy. Jego głowę zaprzątała jedna rzecz - skoro to wszystko zaczyna się tak niemiło, to ciekawe jak się skończy.
     Kiedy już stanęli przed panem Daymohshi, Yosuke ukłonił się lekko, przedstawiając przy tym krótko swoją osobę "Nazywam się Yosuke Uchiha" - rzucił. Wszelkie pytania, które wierciły mu dziurę w brzuchu zostały już zadane przez poprzedników. Jedyne co w tej sytuacji mu pozostało, to zamienić się w słuch, oczekując odpowiedzi, które byłyby dla niego chociażby w niewielkim stopniu mogące rozświetlić tą całą owianą tajemnicą i niewiedzą sytuację.
     Co zaś tyczyło się butelki z sake, Yosuke gestem wskazał Masashiemu, że już mu wystarczy. Doszedł do wniosku, że przy takich numerach lepiej wszystko mieć pod kontrolą, by nie spotkało go jakieś nieszczęście w najmniej spodziewanym momencie.


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#45 2013-04-16 19:56:22

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Miasto

Cały czas na jego twarzy widniał delikatny uśmiech. Chciało mu się śmiać ze strażników, jak i ich sposobu w jaki z nim postąpili. Miecze było słychać, a i owszem. Jednak nie zraniły one Samotnika, którego skóra przybrała właśnie czarny odcień. Dwójka ubrana w żelazne zbroje trzymała go, ale pomimo iż był w pełni sił, nie próbował się uwolnić. Ból fizyczny to nienajlepszy sposób, na obezwładnienie wyznawacy Jashina. Można powiedzieć, że zamiast mu zaszkodzić, pomogli mu. Dla niego ból nie był niczym nowym.

- Delegacja? Z przykrością muszę przyznać, że pomylił się pan w osądzie. Jestem przedstawicielem organizacji Samotników i przybyłem aż z Airando na drugim końcu świata, żeby zająć się tutejszymi problemami. Patrząc na panującą tutaj sytuację, powinien pan mi raczej podziękować. Pozbyłem się bezwartościowej hołoty zaburzającej spokój. Za budynki przepraszam, nie było moim zamiarem ich zniszczyć i mogę się dołożyć do remontu. Zależało mi jedynie na pozbyciu się tego plebsu, zagradzającego zarówno mi jak i pozostałym delegatom drogę. - wypowiedział się oficjalnie, jak to miał w zwyczaju.

Rozejrzał się wokół, jak zwykle nie docenił swoich możliwości. Chciał jedynie wybić grupę zupełnie niepotrzebnych ludzi, a skończyło się na zniszczeniu całej ulicy. Wszyscy najwidoczniej traktują tutaj życie zbyt poważnie, oprócz pewnego ninjy, który na jego technikę odpowiedział aplauzem. Oczywiście by mu podziękował, gdyby nie fakt, że dwóch opancerzonych osobników bezsensownie go przytrzymywało. Nigdzie się wkońcu nie wybierał...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akami (2013-04-16 19:59:07)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#46 2013-04-16 20:22:03

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Miasto

Przybyłem tutaj wraz z Naną na plecach dosyć szybko. Ciekawiło mnie co tutaj będę mógł zobaczyć. Przed wejście do miasta jednak nałożyłem kaptur na głowę. Nigdy nie wiadomo jak tutejsi ludzie mogą zareagować na ninja. Tym samym wyciągnąłem dłoń do tyłu, by Nanie też nałożyć kaptur, który miała przy swojej szacie. Nie mogłem pozwolić by ktoś ją rozpoznał. Nie mam pojęcia czy jest znana lub nie. Lepiej być ostrożnym w takich sytuacjach. Kiedy w końcu wkroczyliśmy do samego centrum miasta zdążyłem zauważył pełno krzyczących ludzi. Wykrzykiwali kogoś imię. W niektórych miejscach ziemia była doszczętnie zniszczona. Czy ktoś tutaj już zaczął bawić się jakimiś technikami? Byłem pewny, że musiał zrobić to ninja, żaden normalny człowiek nie byłby do tego zdolny. Wchodziliśmy wraz z dziewczynką wgłąb tłumu. Chciałem dowiedzieć się co dokładnie tutaj się dzieje.
- Zabawę mają przednią - powiedziałem do dziewczynki szeptem komentując zachowanie tych wszystkich ludzi. Co by nie powiedzieli to i tak władze wybiorą kto im bardziej pasuję.

Kiedy byliśmy już w głębi zauważyłem coś czego nigdy nie chciałbym zauważyć.. Trzymanego przez strażników mego brata - Akamiego. Najwidoczniej on był sprawcą tego całego burdelu w tym mieście. Zawsze wiedziałem, że lubi mordować ludzi. Ale, że aż tak?
- Ty idioto.. - powiedziałem pod nosem idąc wraz z Naną w jego kierunku. Kiedy zbliżałem się do niego na mojej twarzy można było dojrzeć lekkie zdenerwowanie. Żebym ja musiał się tłumaczyć za swojego młodszego brata. No do cholery, co tutaj się wyprawia. W końcu byłem już obok małej grupki i podchodząc bliżej mego brata, i jakiegoś wysokiego mężczyzny zacząłem mówić:
- Witam was wszystkich. Nazywam się Akemi Kakukoro. Jestem starszym bratem tego o to popier... znaczy się chłopaka - w tym momencie wskazałem dłonią właśnie na niego - Może to zabrzmieć nie przekonywająco. Ale ten chłopak bardziej wam pomoże odbudowując te część miasta niż byście musieli płacić za utrzymanie go w lochach. Tym bardziej, że nie zdziwię się, jeżeli i tam narobi szkód - mówiłem nadal trzymając Nanę na plecach. Musiałem jakoś ochronić swojego brata. Jeżeli to nie pomoże to sam już nie wiem co mam powiedzieć..

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-04-16 20:25:39)

Offline

 

#47 2013-04-16 20:33:34

Nana

http://img607.imageshack.us/img607/5717/silniczekcb.png

Zarejestrowany: 2012-02-09
Posty: 211
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

         Siedziałam sobie spokojnie i bez większych ekscesów obserwowałam okolicę. A ta nie była jakoś specjalnie ciekawa, bo niczym nie potrafiła przykuć mojej uwagi. Wygodnie mi było na pleckach mojego nowego towarzysza broni i niedoli. Tak bardzo, że nie chciałam chyba z nich już nigdy schodzić.
- Oj, będzie się działo. - pomyślałam krótko po tym, jak Akemi założył mi kaptur na główkę. Rozglądałam się wciąż zza pleców i interesowało mnie wielce, co tu się właśnie wyprawiało.
- Brat? Ciekawe... - pomyślałam spoglądając ukradkiem w stronę Akamiego. Nie wyglądał jakoś specjalnie fajnie w moich oczkach.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#48 2013-04-16 21:39:12

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Post #4

Dość niezwykłe wydarzenie owszem przyspieszyło spotkanie z panem Daymohshi'm, miało być powitanie godne liderów a wyszło jak wyszło przez jednego z Samotników. Gdy wszyscy ninja wysłannicy klanów i Ci przypadkowi, którzy przybyli tutaj za pogłoskami a zostali wessani w sam środek przyszłych wydarzeń ujawnili się, dzieciaki podbiegły do możnego, który jeszcze bardziej wściekły ponieważ wszystkie powitalne przygotowania poszły na marne. Pierwsze co postanowił rozprawić się z odpowiedzialnym za wszystkie zniszczenia.
- I widzisz jak się kur***wa zająłeś? Rozjeba***łeś mi głó...- Przerwał gdyż, usłyszał jak jedna z kamienic przy wyłomie w drodze zaczęła się walić, co było spowodowane zniszczeniem fundamentów budynku. Daymohshi aż cały poczerwieniał z nerwów i już żadne argumenty nie były wstanie go uspokoić. Dał tylko rozkaz swoim strażnikom.
- Wypierdal***ać mi z nim do lochu!- I te słowa były ostatnie jakie zapamiętał gdyż pancerny stojący tuż za nim wykonał serię różnorakich pieczęci i dotykając potylicy Samotnika nałożył na niego dziwną pieczęć.  Ciało Akami'ego całkowicie zawisło jakby został całkowicie sparaliżowany a strażnicy trzymający go za dłonie zawlekli go za bramę w nieznanym bohaterom miejscu. Daymohshi wziął kilka głębokich oddechów, powrócił do swojego pierwotnego koloru skóry i dość poważnym i podniosłym tonem zwrócił się do wszystkich przybyłych.
- Jestem rad widząc, że chociaż niektóre z klanów wysłały kogoś kto weźmie głos w obecnym tu zamieszaniu. Przykro mi, że byliście świadkami tego incydentu ale jak sami widzicie sytuacja jest kryzysowa i musimy radzić sobie wszelkimi dostępnymi środkami. Ale gdzie moje maniery, zapraszam do środka, pokaże wam wasze specjalnie przygotowane kwatery i przy wspólnej uczcie wyjaśnię co i jak.- Jakby całkowicie ignorując propozycję Uchiha z butelką Sake odwrócił się do dzieci i kazał im sprowadzać każdego kolejnego ninja, który zjawi się w mieście. Zaraz po tym kazał swoim ludziom uspokojenie tłumu, który ponownie się zbierał pokrzykując: NA WIDŁY ICH! i inne tego podobne słówka. Wprowadzając bohaterów za bramę można było odnieść wrażenie, że wchodziło się do całkiem innego miasta. Spokojne brukowane drogi i drogie budynki aż świeciła w oczy swoim przepychem. Przechodnie ubrani w bogate szaty byli spokojni choć na pewno byli świadomi że od tego ogromu gniewu dzieli ich tylko mur i garnizon strażników ninja. Nowy przewodnik zaczął opowiadać.
- Tak więc jestem Daymohshi zarządca tego wspaniałego niegdyś miasta, jak pewnie słyszeliście nasz miłościwy Lord feudalny zginął w tajemniczych okolicznościach a dwójka jego synów skoczyła sobie od razu do gardeł. Historia jak każda, w takim przypadku jak to tradycja mówi do władzy dochodzi każdy ale młodszy oskarżając swojego brata o ojcobójstwo zdobył poparcie wśród wojska. Oczywiście początkowo pretendent odpowiedział tym samym i oskarżając młodszego brata także zebrał wojsko. Sytuacja zapewne skończyłaby się jedną bitwą i po krzyku ale pojawił się jeszcze ktoś. Nagle każdy chłop zna jakiegoś Seshin'a, nie wiadomo skąd ten człowiek się wziął ale z północy na południe chodzą plotki, że to jest jakiś wybawiciel, bohater co ubił jakąś tam bestię i nowy lord feudalny z woli niebios.  Ale nic, tu macie państwo swoje kwatery, prosiłbym o pozostawienie w nich swej broni, gdyż możecie zostać odebrani wrogo przez niektórych możnych i ubranie jakiś odświętnych szat, przygotujcie się i mój człowiek będzie tutaj na was czekał. Podczas posiłku odpowiem państwu na wszystkie pytania.- Kończąc mówić, pozostawił bohaterów na placu przed ogromnym trzypiętrowym kamiennym budynkiem. Dla każdego z bohaterów przewidziana jest własna kwatera z łożem i kominkiem.

Akami zostaje jak na razie zablokowany


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#49 2013-04-16 22:23:31

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Masashi oczekiwał miłego przywitania, jednak na sam początek usłyszał jedynie więcej przekleństw w stronę Samotnika. Sama jego wypowiedź zirytowała chłopaka.
- Hołoty? Plebsu? Dobre sobie... Mówi to śmieć, który nie szanuje ludzkiego życia...
Lekko zdenerwowany powiedział ni to do siebie, jednak na głos i każdy mógł to usłyszeć, aż z tych nerwów musiał się napić, no musiał. Nagle donośny dźwięk zmusił Uchihę do skierowania wzroku na burzący się budynek, spoglądał na niego, po czym na Daymohshi'ego, widząc jak jego twarz zaczyna zmieniać się w istnego buraka nerwowego, wziął drugiego, szybkiego łyka, po czym spokojnie odezwał się do człeka.
- Tylko spokojnie, to chyba będzie można posklejać...
Odpowiedział z uśmiechem starając się jakoś rozładować stres i nerwy panujące w atmosferze całego zbiorowiska, emanujące głównie z gospodarza. Niestety, Uchiha usłyszał jedynie kolejne wyzwisko w stronę Samotnika, przy czym przymknął oko i przekręcił lekko głowę, jak by to było do niego. Mimo wszystko nieznajomy "delegat" został odprowadzony do lochu a Daymohshi nieco się uspokoił i postanowił, że wszystko omówią przy uczcie, w sumie to nie był taki zły pomysł, Masashi mógł coś przekąsić. W końcu wszyscy ruszyli za bramę, widok zbiegającej się ludności uświadomił chłopaka, że to miasto od dawna nie zaznało spokoju i ciszy. Podczas drogi gospodarz postanowił już nieco opowiedzieć, najbardziej zaciekawił go ponownie nieznajomy chłop, którego ludność wybrała na kandydata, ów osobnik bardzo ciekawił Masashi'ego, jednak wyczuwał w tym wszystkim jakiś podstęp. Po dłuższej chwili wszyscy zatrzymali się przed budynkiem, gdzie miały znajdować się pokoje dla wszystkich przybyłych, Uchiha spojrzał we wszystkie strony i na każdego z osobna, po czym podszedł do Samotnika - Akemi'ego z uśmiechem.
- Może powinieneś pogadać z Daymohshi'm... Kraj bardzo cierpi, myślę, że mała darowizna pieniężna - kaucja i obietnica pilnowania go na smyczy przekona gospodarza do jego wypuszczenia. Chociaż osobiście wolałbym, aby pozostał tam gdzie jest... Jego nastawienie, myślę, że narobiłby jedynie więcej problemów... Cóż, miejmy nadzieję, że wszystko się ułoży.
Po tych słowach walnął dużego łyka sake i podał butelkę rozmówcy. - Napijesz się?
Zapytał grzecznie, a następnie ruszył w stronę wejścia, po czym udał się do swego pokoju. Kiedy już miał wchodzić szybko rzucił w stronę kuzyna - Yosuke.
- Oi! Yosuke! Mógłbyś po mnie wpaść, jak będziemy szli na ucztę?!
Krzyknął i zadowolony szybko wpełznął do wyznaczonego pokoju, a w środku szybko się rozgościł. Zrzucił płaszcz i usiadł sobie przed kominkiem, który był przyjemnie rozpalony, oglądając jak płomienie tańcują dopijał resztki swojej sake rozmyślając przy tym o całej tej sytuacji. Mimo wszystko może jednak źle ocenia "awanturnika", który teraz zapewne wygodnie napawa się luksusami lochu? Jednego był pewny - zasłużył sobie na to, ale gdyby miało stać się coś naprawdę złego każdy by się przydał. Po dłuższej chwili rozmyślania zasnęło mu się w pozycji siedzącej przed kominkiem, gdyby ktoś wszedł do środka mógłby się nieco zdziwić, zwłaszcza, że spał w takiej pozycji, że niewiele mu brakowało, by wpaść do ognia.

Ostatnio edytowany przez Masashi (2013-04-16 22:24:22)

Offline

 

#50 2013-04-16 23:23:45

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

Senshin stał jak wryty słuchając kolejnych obelg i przekleństw rzucanych w stronę Samotnika. Nic nie potrafiło uspokoić pana Daymoshi'ego, nawet próba zadośćuczynienia. Chłopak tylko cicho westchnął i czekał na przebieg akcji. Oliwy do ognia dolał jeszcze budynek, który w pewnym momencie skończył swoją posługę i runął.
- Ja peird ... To się źle skończy. - powiedział Samotnik po czym mógł tylko patrzeć jak zabierają tego narwańca do lochu. W pewnym momencie cała sytuacja rozbawiła go. Na jego twarzy wymalował się uśmiech. Samotnik stał i patrzył na purpurowego człowieczka, który mógł tylko wydawać rozkazy ... Nic więcej. Jednak mimo tego nie chciał znaleźć się pomiędzy młotem, a kowadłem więc zamilkł. Idąc za wysoko postawionym człowiekiem wraz z grupką kolegów rozglądał się przez cały czas. Nie mógł zrozumieć dlaczego ta część miasta jest pięknie odremontowana, a tamta stara i brzydka. Gdy szli człowiek na przodzie opowiadał o zaistniałej sytuacji. Chłopaka nurtowało dalej pytanie : Co to za bestia i jak on ją zabił ? No cóż może dowie się na tej uczcie. Nie był za bardzo głodny no, ale cóż ... Jak to mówią "Jak dają to bierz, jak biją to uciekaj". Po ukazaniu im miejsca spoczynku samotnik wszedł do swojej komnaty i usiadł na łóżku. Przypomniały mu się słowa tego gościa z wcześniej. Nie miał ze sobą żadnej odświętnej szaty więc zaczął szukać po pokoju czy czasem czegoś nie ma.

Offline

 

#51 2013-04-17 01:10:47

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

     Robiło się co raz bardziej nerwowo. Mężczyzna, ochrzczony najgorszymi z możliwych określeń przez większość zebranych, wbrew pozorom, nie został od razu zabrany do lochu. Stawił opór, dość gwałtowny i brutalny, ale jak się okazało – nic tym nie wskórał. Strażnicy nie omieszkali pochwalić się swoimi zdolnościami ninja i na rozkaz swojego Pana, w dość prosty sposób pozbyli się problemu. Wcześniej jednak, naszemu terroryście udało się zniszczyć jeden z budynków, który pod wpływem wstrząsów, nie wytrzymał i runął jak przysłowiowy domek z kart.
      Ryo tym razem nie wzbudził aplauzu, poprzestając jedynie na przeciągłym gwizdnięciu. Jak się okazało, chwilę potem ktoś się zaciekawił jego osobą, prócz małej dziewczynki, a mowa tu o blond chłopaku, wyjątkowo zainteresowanym przebiegiem całego rozgardiaszu. Jednooki oczywiście nie widział problemu w naświetleniu wszystkiego, co zaobserwował.

      - Spieszę tłumaczyć – pochylił się w stronę Ayamaru i zaczął mówić pełnym podniecenia głosem. – Ci tutaj – wskazał obiema rękoma uciekający tłum – chcieli zaatakować tych – tym razem wskazał strażników, ciągnących Człowieka-Bombę – a ten kogo prowadzą, użył jakiejś sztuczki, która wzburzyła naszym zacnym miastem. Jak się okazało, temu Panu to nie odpowiadało i w dość rzeczowy sposób wyraża teraz swoje niezadowolenie. W każdym razie – urwał, słuchając słów Daymohshi’ego – wygląda na to, że zaprasza teraz gości, których kryterium spełniam osobiście. Pozwoli Pan więc, że się udam za nimi.
      Ryo ruszył za grupą ludzi, skąd poznał kilka twarzy. Chłopaka żłopiącego sake ledwo sobie przypominał, jednakże ten podający się za brata recydywy, wydawał się bardzo znajomy. Kiyoshi dostąpił do niego, a zrobił to z wysoką manierą. Mowa tu o nienagannie wyprostowanej sylwetce i rękach splecionych za plecami.
      - Pan Akemi! Cóż za spotkanie… Zaiste świat jest mały. – roześmiał się deczko i dodał zauważając jeszcze jedną osobę – Witam serdecznie także jaśnie Pannę. Jestem Ryo... – urwał na chwilę, jakby bojąc się powiedzieć czegoś więcej – Po prostu Ryo. Mam nadzieję Panie Akemi - ponownie skierował się do czarnowłosego - że pański brat jak najszybciej zostanie wypuszczony, albowiem za tak wyborny pokaz nie wypada karać! - puścił oko do chłopaka, częstując go kolejnym uśmiechem.
      Po wymienieniu uprzejmości, Jednooki udał się do wyznaczonej dla siebie izdebki, gdzie obmywszy sobie twarz, odczekał stosowny czas. Potem, poprawiając zapięcia i mankiety swego nienagannego stroju, ruszył na zapowiedzianą wcześniej kolacje, gdzie miał nadzieję, dowiedzieć się czegoś ciekawego. Nie tylko o źródle zamieszania w Kraju Ziemi, ale także o wszystkich zebranych, bo jakby nie spojrzeć, dziwni ludzie się zebrali, oj dziwni…

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-04-17 01:13:47)

Offline

 

#52 2013-04-17 16:29:42

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Zanim nieznajomy, którego podejrzewałem o bycie członkiem mojego klanu, zaczął tłumaczyć mi całą sytuację, przyjrzałem mu się uważnie. Miał jedno oko zasłonięte, nie byłem pewny, czy był to zabieg konieczny, czy zwykłe widzimisię. Drugie natomiast było koloru fioletowego, takich oczu do tamtej pory jeszcze nigdy nie widziałem. Nie wyglądał na człowieka szczęśliwego, ale może było to jedynie złudzenie. Jedno nie ulegało wątpliwości- było w nim coś tajemniczego.
    W skrócie zarysował mi on całą sytuację, wzrokiem wędrowałem za jego ręką, patrzyłem w kierunku, który wskazywała, przeskakując kolejno z uciekającego tłumu na strażników, a następnie na niesionego przez nich człowieka. Jego głos zdradzał podekscytowanie, dzięki temu przestał być już dla mnie tak mroczny, za jakiego go uznałem w ciągu kilku pierwszych sekund.
    Mimo swojej obserwacji nie pozwoliłem, by jakakolwiek informacja umknęła mojej uwadze. Po chwili domniemany Kiyoshi przeprosił mnie, by dołączyć do pana, który zdawał się mieć strażników pod rozkazem. Nikt chyba nie podejrzewał, że także jestem jednym z nich, ninja.
    Przyjrzałem się uważnie grupce ludzi, do których podszedł. Oprócz niego znajdowała się tam piątka młodych mężczyzn i dwójka dzieci, chłopiec i dziewczynka, która okupowała miejsce na plecach jednego z czarnowłosych. Nie słyszałem, o czym mówili. Gdy zebrali się i ruszyli ku bramie, dogoniłem ich i szedłem na tyle grupy. Nie wiedziałem, dokąd zmierzaliśmy, nie chciałem jednak zostać za bramą i nie być świadkiem tego, co mogło się wydarzyć w środku.
    W drodze dowiedziałem się tego i owego na temat sytuacji panującej w Kraju Ziemi. Mimo kilku pytań, postanowiłem zachować je na lepszą sposobność do ich zadania, póki co wolałem nie wychylać się przed grupę. Nieznajomi rozmawiali ze sobą i wymieniali uściski, wywnioskowałem z tego, że poznali się już wcześniej. Ja byłem tam sam. Gdy tylko dowiedziałem się, gdzie powinna znajdować się komnata przeznaczona dla mnie, czym prędzej się tam udałem. Nie zamieniłem słowa z nikim z racji tego, że nawiązywanie nowych znajomości przychodziło mi z trudem.
    Po wejściu do pokoju zamknąłem za sobą drzwi. Odnalazłszy wzrokiem łóżko, natychmiast pozbyłem się niepotrzebnej odzieży i położyłem się, by trochę wypocząć po trudzie podróży do Sashikan. Moje oczy zamknęły się bezwiednie i umożliwiły zaśnięcie. Co prawda, nie był to sen głęboki, ale zawsze.

Offline

 

#53 2013-04-17 16:32:42

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

Narozrabiał, wie w jakiej jest w sytuacji ale nie przeprosi tylko dalej brnie w swoje. Miałem tutaj małą komedię ale przynajmniej chwaliłem to, że "terrorysta" trwał mimo wszystko przy swoim. A chwilę później zawalił się budynek - gratulowałem w myślach temu panu, który lubił robić sieczki takie jak ta na rynkach miast. Na razie wolałem nie rzucac żadnym komentarzem na temat tego co się tutaj działo, widać było, że Daymoihshi już teraz ma mocno zszarpane nerwy. Nie dziwiłem mu się - gdybym ja przygotował coś takiego to nie zesłałbym takie delikwenta do lochu tylko od razu, publicznie, urwał głowę w ramach pokazu. W całym tym zamieszaniu zauważyłem Akemi'ego i kogoś na jego plecach. Z tego co powiedział, nasz rozrabiaka był jego bratem - szkoda mi było, że mój przyjaciel musiał się tłumaczyć z jego czynów. Podszedłem do Akemi'ego i wyciągają w jego stronę rękę powiedziałem:
- Joł, widzę że nie przybywasz sam. Sądziłem, że w Twoim guście są nieco starsze dziewczynki... Ale co ja tam wiem. Jestem Tamotsu. - suchy żart na powitanie jest. Ostatnie zdanie żeby przywitać się nowej towarzyszce Akemiego, też jest. No to teraz spokojnie mogłem zabrać się za resztę czyli skierowanie się do swojej kwatery. Dziwiła mnie trochę prośba o zostawienie swoich broni i zmianę stroju na bardziej odświętny - do drugiego nie miałem zastrzeżeń jednak to pierwsze nie do końca mi pasowało. Rozumiałem jednak też sytuację Daymohshi'ego więc postanowiłem zrobić to po jego zasadach. Broń ze zbroją wylądowały na łóżku, a sam przebrałem się w jakieś bardziej odświętne kimono. Daymoshi obiecywał, że będzie na nas czekał jakiś jego człowiek, więc wyszedłem z pokoju i skierowałem kroki w jego stronę.

Offline

 

#54 2013-04-17 19:04:48

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Udało mi się wreszcie dotrzeć do mojego celu. W Sashikan pobyłem chwilę, nasłuchałem się o jakiejś "delegacji ninja". Pierwsze słyszałem, ale niedługo było mi usłyszeć więcej, gdyż usłyszałem dźwięk walącego się budynku. Postanowiłem to sprawdzić. W kilka chwil byłem na miejscu. Dostrzegłem, że prowadzą kogoś, ów zniszczony budynek oraz kilka osób, które wyróżniało się z tłumu. Rozejrzałem się dookoła i oprócz prawdopodobnie jednej czy dwóch osób jakich kojarzę nie znałem nikogo. Postanowiłem się nie odzywać, ale podszedłem bliżej grupy, aby czuć się pewniej. Po chwili zacząłem dokonywać "oceny" zniszczeń.
- Miał skur*ysyn rozmach, jak takich zniszczeń dokonał... Co za burdel... - Zacząłem komentować niby do siebie, ale zapewne każdy to słyszał.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#55 2013-04-17 19:12:56

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Z daleka dało się wyczuć napiętą atmosferę w mieście, a im bliżej niego znajdowałem tym dziwniej się czułem. Moje pojawienie się w mieście przyciągało wiele spojrzeń raczej niechętnych, zastanawiało mnie co jest tego powodem. Być może nie lubili tu obcych? Może to przez mój kolor włosów? Może mój wzrost? Bo chyba raczej nie chodziło o to że nosze na sobie insygnia klanu Namikaze, które jasno dają do zrozumienia kim jestem?
Nie zwracając na to zbytniej uwagi udałem się w głąb miasta im dalej szedłem tym mieszkańcy wydawali się bardziej agresywni. W końcu udało  mi się dostać do dość sporego tłumu tuż przed bramą do zamożniejszej części miasta. Okrzyk "Na widły ich" był dość prosty i dość łatwo wpadał w ucho postanowiłem spróbować go kilka razy jednak najpierw warto by się rozeznać kogo na te widły wziąć. Właśnie w tym celu zwróciłem się do osób znajdujących się w tłumie.
- Kogo na widły? - naprawdę byłem zaciekawiony kto tak bardzo wkurzył i czym mieszkańców miasta że zamiast przesiadywać w barach czy zajmować się swoją pracą wolą stać pod murem i wznosić pozbawione sensu okrzyki.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#56 2013-04-17 19:55:09

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Miasto

Spokojnie przyjąłem to do siebie, że praktycznie zostałem zignorowany przez tutejsze władzę. No cóż bywa. Nana mocno trzymała się na moich plecach, więc nie miałem o co się martwić. Chociaż jedno zmartwienie przed chwilą zostało zabrane z przed mojego oblicza. Akami.. powoli zaczynam żałować, że tobą się nie opiekowałem. Dorosły jest, da sobie radę. Głupie gadanie. To jest jeszcze gówniarz. Nie ma za grosz rozsądku i zgrywa nie wiadomo to jakiego złego na tym świecie. On naprawdę nie jest świadomy, że w tej branży nie ma dla niego miejsca. Ale powiedz mu to prosto w twarz to się obrazi. Ah. Muszę darować sobie rozmyślanie o nim. Teraz spokojnie muszę podejść do tej całej uczty i zakwaterować się wraz z Naną.

Nie zdążyliśmy jeszcze wyruszyć ku naszym kwaterą, a ja zostałem już zaczepiony. Był to Masashi. Po wyglądzie stwierdzam, że to Uchiha choć mogę się mylić. Nie pamiętam z jakiego był klanu z ostatniej wizyty. Za dużo wypiłem, by takie szczegóły pamiętać. Kiedy skierował do mnie te parę słów odpowiedziałem mu dosyć spokojnym tonem:

- Kaucja nic nie da. Po za tym jakby dała to ten chłopak jest zbyt uparty by być uwolniony przez swojego starszego brata. Da sobie radę - powiedziałem, a kiedy zaproponował mi napicie się sake lekko skierowałem swój wzrok kątem oka na Nanę. Zerkając tak na nią stwierdziłem, że nie powinienem tym bardziej na tak ważnym spotkaniu. Kiwnąłem głową przeczącą z lekkim uśmiechem na twarzy. Wreszcie mogliśmy ruszyć. Ale jednak ktoś nie chciał dać mi spokoju. W tym samym momencie jak szliśmy za całą grupką w kierunku tego wielkiego trzy piętrowego budynku zaczepił mnie jakiś mężczyzna. Znałem go.. Ostatnio jak go spotkałem podawał się za jakiegoś pustelnika. Najwidoczniej dobrze grał i okłamywał nas przez cały ten czas, że nie jest ninja.

- Witam Pana, panie Ryo. Czyli jednak znudziło się panu bycie pustelnikiem? - powiedziałem pokazując lekki uśmiech, albo grymas (?) - A oto panienka na moich plecach to Nana. Po prostu Nana.. - przedstawiłem dziewczynkę Ryo - Zobaczymy co nam przyniesie los - powiedziałem wchodząc już do tego jakże dużego budynku. Było tam dosyć ładnie. Nie szczególnie bogato, ale ładnie. Nie wymagałem zbyt wiele od tego miasta. Po prostu chciałem przeżyć kolejną przygodę i może zdobyć jakiś profit dzięki temu. Już miałem obejrzeć wraz z Naną pokój, ale zaczepiła mnie kolejna osoba. Na szczęście był to mój przyjaciel - Tamotsu. Już nie chciałem od nikogo wysłuchiwać jak dobrze by było jakby wypuścili mego brata. Przecież logicznym jest, że nikt teraz dobrze o nim nie myśli. Nawet ja sam przestaje o nim dobrze myśleć.

- Widzę, że ciebie nadal żarty się trzymają - powiedziałem z uśmiechem do przyjaciela - To jest Nana - po tych słowach mogłem już skierować się do mego pokoju. Chciałem go najpierw obejrzeć, a potem zaprowadzić dziewczynkę do pokoju obok. Wyglądało to nawet schludnie. Nie wymagałem przecież apartamentu. W końcu jednak wyszedłem z niego i zdjąłem delikatnie małą Nanę z pleców.
- Pójdź się przyszykuj do pokoju obok. Nie masz się co martwić. Jak będzie coś nie tak jestem w tym pokoju - powiedziałem wskazując dłonią na drzwi mojego pokoju. Po tym w końcu zdecydowałem się tam wejść. Nie miałem co tam zostawiać. Broni nie używałem, bo po co? Jestem specjalistą taijutsu, a nie jakąś armatą na bronię. Jedynie co miałem do zrobienia to przebranie się w jakieś ładne kimono. Tylko to było najodpowiedniejsze. Kiedy byłem już gotowy stanąłem obok drzwi do pokoju Nany i wyczekiwałem jak tylko będzie gotowa do uczty..

Offline

 

#57 2013-04-17 22:10:17

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

     Gest, którym Yosuke skomentował całą spowodowaną przez Samotnika sytuację możnaby porównać do naszego słynnego facepalma, z tym, że starał się nieco ukryć zażenowanie. Przynajmniej już od początku wiedział, że z tym oto osobnikiem raczej nie będzie się dogadywać. Daymohshi również nie zrobił na nim piorunujacego wrażenia, jednak jeśli chodziło o charakter, to w tej kwestii na prawdę ciężko było zaskarbić sobie uznanie Raia. Co zaś tyczy się walącego się budynku, chłopak dopiero teraz zdał sobie sprawę z siły, jaką dysponował tamten agresor. Dobrze, że był po ich stronie (przynajmniej takie informacje udało mu się zebrać z rozmowy), bo jako przeciwnik mógłby narobić sporo zamieszania, wciągając nosem takiego świeżaka jak Rai.
     Yosuke znów milczał, uznając, że pytania, które go nurtują, wymagają dłuższej dyskusji, na którą to zapowiadało się podczas kolacji. Kiedy wszyscy zostali odprowadzeni do swoich pokojów, Masashi poprosił go, by po niego wpadł, co skwitował skinieniem głowy. Nie wiedział czemu, ale zachowywał się inaczej niż zwykle. W końcu zawsze był w miarę aktywny, tutaj zaś milczał przez niemalże cały czas, uważnie śledząc wszystko, co się dookoła dzieje. Kiedy stanął już u progu, Uchiha wślizgnął się do swojego pomieszeczenia, odłożył na stolik obydwa miecze, tak samo torby, ściągnął zbroję i walnął się na chwilę na łóżko. Potem, po krótkiej drzemce, pomagającej zregenerować siły utracone w podróży, przebrał się w bardziej odświętne ubranie i udał się do pokoju Masashiego, tak jak o to prosił. Tam też oczekiwał na ucztę, rozmyślając nad losem wieśniaków, których spotkali wcześniej. Kiedy zaś mieli już udać się na wspomnianą wcześniej ucztę, Yosuke zadał jedno pytanie kuzynowi - "A ty, co o tym sądzisz?".

Ostatnio edytowany przez Yosuke (2013-04-18 08:46:19)


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#58 2013-04-18 16:05:44

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

I w końcu dotarłem, Sashikan, cel mojej podróży. Rzeczywiście to, co się tutaj działo, przechodziło wszelkie pojęcie. Chaos panował niemalże wszędzie, strażnicy nie mogli zapanować nad tłumem, nie wyglądało to najlepiej. Pogoda też nie była za ciekawa, było trochę pochmurnie, padał deszcz, mi to odpowiadało, czy innym również? Tego już nie wiem. Spostrzegłem gdzieś pośród budynków kilku znajomych, na przykład Akemi'ego, Nanę, czy Akami'ego, ten ostatni niestety wszczął jakieś zamieszki, przez co zabrano go do lochów. Cóż mogłem zrobić? Zebrałem się szybko i dołączyłem do towarzyszy. Widać wieści o sytuacji, jaka ma tu miejsce, rozchodzą się szybko, bowiem stworzyliśmy łącznie całkiem liczną grupę. Prowadził nas jakiś chłopiec, potem w końcu przejął nas jakiś Daymohshi, chyba teraz jesteśmy od niego w dużym stopniu zależni. Najpierw się przywitałem ze wszystkimi, podnosząc prawą dłoń do góry w miłym geście.
-Cześć. Jestem Hiyoki i pochodzę z klanu Yuki. - tyle wystarczyło, tak przynajmniej czułem, poszedłem po prostu w ślady innych.
Nie bardzo wiedziałem o co w tym wszystkim chodzi, ale udało mi się przyłapać, że jest to typowa sytuacja polityczna, w której nastąpił problem związany z przejęciem tronu po śmierci Lorda Feudalnego, gdzie dwóch bije tam rzekomo trzeci korzysta, konflikt między dwoma braćmi i dodatkowo jakąś nieznaną osobą trzecią? To wydawało mi się odrobinę dziwne, ale nie chciałem wnikać. W przyszłości na pewno sprawa się rozwiąże, tak sądzę. W którymś momencie zostaliśmy wprowadzeni do sporego budynku z wieloma pokojami, z których każdy przypadał na jednego z nas, podobało mi się to. Po prostu wszedłem do jednego z pokojów i zrobiłem to, co miałem zrobić. Wytyczne były takie, by się po prostu ogarnąć, ubrać ładnie i przeczekać, to też zrobiłem. Nie chciałem z nikim rozmawiać, ani nic, przecież nikogo na tyle dobrze nie znałem. Po jakimś niedługim czasie wyszedłem z pomieszczenia i udałem się za mężczyzną, który miał nas rzekomo zaprowadzić na posiłek. Przy okazji starałem się przy okazji uważnie rozglądać, a to po pomieszczeniach, a to po budynkach, miejscach, osobach, zdarzeniach, wszelkich szczegółach, zbierałem przydatne informacje.

 

#59 2013-04-18 21:58:58

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Wszyscy bohaterowie odeszli na chwilę spokoju by przygotować się do uczty. Korzystając z wolnego czasu jedni odpoczywali a inni ubierali odświętne szaty. Nie minęło wiele czasu aż w miejscu przed budynkiem gdzie pozostawił bohaterów bogaty człowiek pojawił się jeden ze sługusów w kimonie, ale zaraz do niego podszedł wysoki obcięty na krótko mężczyzna o zacnej postawie. Kimono miał czarne, przepasane szerokim pasem sięgającym pod splot słoneczny. Nosił się dumnie więc od razu po postawie można było poznać iż jest to potomek wysokiego rodu. Czekając aż wszyscy rezydenci kwatery wyjdą prowadzeni chęcią odbycia porządnej uczty jak najbogatsze szychy stał pewnie z rękami założonymi za plecami. Gdy już każdy z "dyplomatów" choć nikt nie był przygotowany do takiego zadania ukłonił się witając wszystkich.
- Witam wszystkich jestem lord Agaiaw, syn zamordowanego przez mojego brata lorda. Chciałem przywitać się z wami osobiście póki mój brat nie przyśle swoich sługusów by was nastawili przeciwko mnie. Chodźcie, zaprowadzę was na ucztę a przy okazji odpowiem wam na wszystkie pytania.-


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#60 2013-04-19 14:50:33

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Masashi spał sobie smacznie upojony swoim sake przed ogniskiem, dopiero, kiedy do jego pokoju wszedł jego kuzyn - Yosuke momentalnie się zerwał i prawie co podskoczył. Widząc kto wszedł chwycił się za tył głowy i odłożył sake.
- Ah, to ty Yosuke... przestraszyłeś mnie.
Odezwał się krótko, po czym podszedł do szafy, którą od razu otworzył. Widać było, że tutejsi chcą przywitać "dyplomatów" jak najlepiej, Uchiha gwizdnął kilka razy z zachwytu widząc bogaty wybór kimon, po czym wziął jeden i zaczął się przebierać jednocześnie odpowiadając na pytanie kuzynowi.
- O tym wszystkim? Tak jak mówiłem, kraj ledwo co się trzyma, byle awantura i może dojść do wojny domowej, chociaż szczerze jestem pewny, że do tego dojdzie, a my będziemy w samym jej środku. Wystarczy spojrzeć na ludność, jednak nie to mnie najbardziej martwi...
Przerwał na chwilę lekko zamyślony, kiedy kończył już się ubierać. Po chwili usiadł na fotelu i spojrzał na Yosuke.
- Najbardziej martwią mnie nasi "dyplomaci"... Obawy pojawiły się, kiedy pojawił się tamten chłopak, co teraz w lochu wypoczywa... Zdążyłem się już przyjrzeć większości, niektórzy z nich nie wyglądali na takich co to chętnie pomagali by w ratowaniu kraju. Zapewne moja wyobraźnia nieco wyolbrzymia, jest we mnie dziwny niepokój, do tego dochodzi ten cały Seshis, po całej tej uczcie mam zamiar się udać do niego, o ile to będzie możliwe...
Skończył, po czym podszedł do okna i uśmiechnął się widząc przed wejściem stojącego jegomościa. Odwrócił się w stronę drzwi i ruszył ręką wskazując kuzynowi, aby udał się za nim.
- Ktoś nas oczekuje, chodźmy... Powinniśmy jak najszybciej poznać trzech, walczących kandydatów... Właściwie nie wiem dokładnie w jakim celu nas zwołali, zapewne aby pomóc w dobrym wyborze władcy, albo żeby zbadać całe to morderstwo... Tak czy siak, musimy tych trzech poznać...
Dokończył, po czym wyszedł na zewnątrz w czarnym kimonie, z estetycznymi elementami koloru wiśniowego, co w całości dość ładnie się prezentowało. Uchiha czekając na resztę dyplomatów przywitał się wcześniej, po czym odczuł mocny głód, zaś kuzyn i zapewne Agaiaw mogli usłyszeć donośne burczenie w brzuchu, które Masashi skomentował szybkim "przepraszam".

Offline

 

#61 2013-04-19 15:11:14

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

W momencie, kiedy opuściłem pomieszczenie i wyszedłem na zewnątrz budynku, spostrzegłem dwójkę mężczyzn, którzy na nas czekali. Ubrany w śnieżnobiałe kimono z czarnym pasem ruszyłem w ich kierunku spokojnym krokiem.
-Witajcie. - przywitałem się ponownie, przedstawiając jednocześnie swoje imię, po czym kontynuowałem: -Dla mnie to trochę dziwne, że w tej sytuacji mamy rozmawiać z kimś z osobna, przynajmniej w takich okolicznościach. To nie pozwoli nam obiektywnie ocenić sytuacji, a raczej w tym celu tutaj jesteśmy, na pewno musimy zapoznać się z całym zajściem i określić co się tutaj działo, jak i zresztą dzieje. Rozmawiając z nami, szanowny Agaiaw'ie, zyskujesz sobie dobre pierwsze wrażenie, jak sądzę, chyba do tego dążysz. Może moje spekulacje są nieprawidłowe, niczym ich nie uzasadniam, ale to czyste przypuszczenia, pewnie się mylę. W każdym bądź razie w imieniu wszystkich dziękuję za poczęstunek, to miłe, nie wiem jak pozostali, ale ja jestem potwornie głodny.
Mówiłem, zastanawiałem się, w ostateczności ruszyłem za dwójką nowych przybyszów, potomkiem lorda feudalnego i jego pachołkiem. Byłem ciekaw co ma się tutaj wydarzyć, jaki jest główny cel naszej obecności tutaj, kim są pozostali i kogo przyjdzie nam spotkać. Zagadki? To lubię.

 

#62 2013-04-19 17:08:24

Soh

Zbanowany

18717264
Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 140
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

     Wkraczając Soh nie spodziewał się zobaczyć, aż takiej jatki. Wszystko było dla niego dziwne, ale nie rozpraszał się aż tak bardzo. Jego węch wykrył wiele znajomych zapachów. No tak, z pewnością podczas swojego życia spotkał ludzi, którzy przeprowadzili się do Kraju Ziemi i umarli... Niestety, takie było zaklęte koło życia. Inuzuka postanowił zachowywać się w miarę dostojnie, ale i też porządnie. Początkowo miał małe problemy ze znalezieniem swoich, ale kiedy tylko wykrył zapach znajomych mu ninja, od razu dostał się do nich. Kiedy tylko ujrzał sylwetkę Yosuke kiwnął mu głową. Niestety, rozmawiał z kimś innym. Prędko zaczął szukać człowieka, który co prawda nie traktował go dobrze, ale polubił go. Gdy tylko znalazł Tamotsu podszedł do niego i wyciągnął rękę w geście przywitania.
     -Yo Tamotsu. Nie wiem czy mnie jeszcze pamiętasz. Walczyłem razem z Yosuke przeciwko tobie i nieźle nas pokonałeś. Miło mi znowu ciebie widzieć. Co prawda dopiero co doszedłem, ale jeśli możesz streść mi mniej więcej co robić, jeśli będzie trzeba.-powiedział.
     Następnie dosyć głośnym tonem postanowił się przedstawić tak, aby wszyscy dokładnie wiedzieli kim jest. Głaskając psa, znajdującego się przy nim rzekł:
     -Nazywam się Inuzuka Soh i miło mi was poznać.


http://s6.ifotos.pl/img/sygnSohpn_xqawxaw.png

Offline

 

#63 2013-04-19 17:18:45

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

Chłopak w końcu wyciągnął z szafy jakieś kimono. Spodobało mu się ono. Rozebrał się i przebrał. Po chwili szarpania z ubiorem, przebrany samotnik wyszedł z pokoju na ucztę. Przed kwaterami stał jakiś człowiek. Mężczyzna ten był dostojny. Widać było, że miał  dużo pieniędzy. Chłopak podszedł do niego i zaczął
- Jestem Senshin. Pochodzę z klanu Kakukoro. - chłopak ukłonił się grzecznie. Nie lubił się płaszczyć ani podlizywać jednak chciał poznać obu braci i dopiero wybrać stronę. Zresztą nie wiedział o co w tej całej sprawie chodzi. Gdy wszyscy się zebrali podszedł do Uchiha z sake i zapytał.
- Co o nim myślisz? Ten cały Agaiwa ... nie podoba mi się. - Chłopakowi, któremu przez cały czas towarzyszył uśmiech, nagle mina zrzedła. Stał teraz poważny. Nie opierał się jednak i został z tłumem mimo tego, że nie chciał. Cały czas myślał o tym kto tak naprawdę zabił tego całego Lorda. Nurtowało go także kim jest, jak i jakiego potwora zabił "bohater" tej wioski. Senshin miał wiele pytań, lecz powstrzymał się od zadania ich. Wolał zaczekać na rozwój akcji.

Offline

 

#64 2013-04-19 17:44:53

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Polazłem z resztą, mając nadzieję na jakieś dodatkowe profity. Darmowa wyżerka wydawała się całkiem spoko, zwłaszcza po ostatnich, wymęczających wydarzeniach. Z rozmów, które słyszałem, wychodzi na to, że jesteśmy delegacją klanów i organizacji, która ma za zadanie zrobić... coś. Nie byłem pewny, ale wydawało mi się, że widziałem jakieś znajome twarze. Prawdopodobnie Samotnicy, no ale nigdy nie mogłem być tego pewny. Dostało mi się kimono w kolorze jasnego błękitu z czarnymi akcentami, włącznie z pasem. Gdy już się ogarnąłem w pełni i wyszedłem, dostrzegłem jakiegoś wielmożnego kolesia. Starałem się zachować resztki przyzwoitości i kultury, toteż również się przedstawiłem.
- Kakukoro Koruzonu.
Moje przedstawienie się było dość wymowne, bez uśmiechów czy podniecenia. Wszak nie wiedziałem czy jest się tu czym podniecać. Po skończonym powitaniu nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Było dość ciepło, więc postanowiłem wejść w głąb budynku, które wydawało się nieco chłodniejsze.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#65 2013-04-19 17:54:20

Nana

http://img607.imageshack.us/img607/5717/silniczekcb.png

Zarejestrowany: 2012-02-09
Posty: 211
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Z komnaty skorzystałam i zostawiłam tam swój cały ekwipunek z dużą dozą mieszanych uczuć, co do tego posunięcia albowiem czułam się nieswojo z odczuciem, że nic mnie nie ciąga ku dołowi. Poleżałam chwil kilka na łóżku w celu odpoczynku po trudach przygody na plecach Akemiego. Długo jednak nie mogłam sobie pozwolić na takie rozkosze, bo musiałam się jeszcze wystroić i dołączyć do reszty na ucztę. Odstawiłam się niczym największa dama dworu królewskiego, choć nie miałam żadnych akcesoriów malarskich ani nawet grzebienia, ale sobie poradziłam samym strojem i ułożeniem włosów na dość naturalny sposób.
Wyszłam z pokoju, a przed nim czekał mój towarzysz na widok którego się uśmiechnęłam do niego.
- Idziemy? - spytałam bardziej retorycznie, by pójść przodem na ucztę.
Na widok jednego z synów nieżyjącego Lorda Feudalnego Kraju Ziemi i go wysłuchaniu, spytałam go:
- Jedzenie jest smaczne? - zrobiłam krótką pauzę, by spytać go następnie z rozbrajającą szczerością - Ile płacisz za przejście na Twoją stronę? - wolałam bez ogródek spytać, co by się nie bawić w kotka i myszkę.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#66 2013-04-20 00:51:54

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Pan Agaiaw wybuch śmiechem gdy tylko usłyszał pytanie skierowane od najmłodszej uczestniczki wędrówki do jadłodajni.
- Zaiste zastanawiałem się czemuż to klany przysłali małą dziewczynkę, ale wygląda na to iż jesteś bardzo inteligentna więc odpowiem ci na to pytanie. Nic nie zamierzam wam płacić tutaj chodzi o zdrowy rozsądek, za dużo faktów jest niepewnych, niewyjaśniona do końca śmierć lorda, Mój starszy brat który ogłasza się nowym lordem mając z niewiadomych względów poparcie wojska. No i ta sprawa z tym Seshis'em co podburza całą ludność przeciwko bogatym. Teraz każdy z nas ma własny "program", którym stara się przekonać innych głosujących na siebie. Bez obaw też go poznacie na najbliższym posiedzeniu ale teraz czujcie się jak u siebie w domu.- W momencie gdy skończył mówić kompania stanęła przed wielkimi wrotami pałacowymi, których pilnowało dwóch strażników ubrani tak samo, jak ci przy bramie. Możny zaklaskał i wojskowi otworzyli je udostępniając bohaterom wejście do sali, w której było pełno miejsc do siedzenia, rozmów czy tańców. Stoły były wypchane różnorakimi smakołykami z każdej części kontynentu a możni politycy, których było od groma w różnych pomniejszych grupkach dyskutowali, śmiali się a miejscami nawet przechodzili do rękoczynów. Wszyscy byli obserwowani przez żołnierzy z balkonów wystających z każdej marmurowej ściany. W tłumi można było wypatrzeć Pana Daymohshi'ego, który już dawał ręką znak, że bohaterowi powinni podejść do niego.
- Macie dwie godziny do rozpoczęcia obrad, częstujcie się nim zaprowadzę w was w ten śmieszny świat polityki- W takim właśnie miejscu można było zapomnieć, że za ścianami pałacu na ulicach wszczynają zamieszki zwyczajni mieszkańcy. Agaiaw dyskretnie odłączając się od grupy przeszedł do jednego z żołnierzy będących na parterze dyskutując o nim. Tymczasem każdy spóźnialski bohater ma coraz mniej czasu na pojawieniu się na uczcie!!


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#67 2013-04-20 10:41:08

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Miasto

Kiedy już dziewczynka się przygotowała zacząłem iść za nią. Ciekawiło mnie czego mogę tam się spodziewać. Nie bywałem często na ucztach. A praktycznie to nigdy tam nie bywałem. Może nie jestem taki niezorganizowany jak mój brat Akami, ale jednak nie lubiłem takich przedstawień. Widziałem się bardziej w roli przywódcy swego przyszłego klanu, który odpowie na parę ważniejszych pytań, a nie musiał się męczyć na jakiś ucztach. No cóż, teraz muszę wytrzymać. Obym dał sobie radę. Nie ma co. Zapewne będzie ciekawie i przez te wszystkie rozmowy zapomnę gdzie ja jestem. Dam sobie radę!

W końcu wkroczyłem do sali gdzie jest ta cała uczta. Widziałem jak Nana zajmuję już swoje miejsce. Stwierdziłem, że czemu nie, usiądę obok mojej małej przyjaciółki. Kiedy już tak sobie siedziałem słuchałem jej i syna Lorda Feudalnego. Trudno było stwierdzić, czy to ten starszy czy młodszy. Ale bardziej stawiam na starszego. No cóż, nie mam co tutaj się zastanawiać. Oparłem jedną dłoń na oparciu krzesła. Rękaw kimono trochę mi się zsunął. Było widać moje szwy na nadgarstku. Tylko osoby z mojego klanu mogą wiedzieć co to tak naprawdę jest, a reszta? Reszta zapewne stwierdzi, że byłem w szpitalu. Słyszałem o paru przedstawicielach mojego klanu na tej uroczystości. Wydaję mi się, że pokazanie nadgarstka najbardziej przemawia do nich i przedstawiłem im się bardzo wymownie. Jak na razie nie mogłem z nimi o czymś porozmawiać.. To nie był dobry moment. Nie przy nich wszystkich. Może i Nana by mogła posłuchać, również Tamotsu, ale nie cała reszta. Po jakimś czasie stwierdziłem, że czas by się odezwać.
- Coś tu jest nie tak. Nie chce nic mówić, ale oni są dla mnie dosyć podejrzani - powiedziałem do Nany szeptem. Nie chciałem by ci ważniejsi ludzie dowiedzieli się, co myślę o tym wszystkim co tutaj się dzieje. Nawet cała ta uczta wydawała się dla mnie dziwna. Po za tym mam w plecaku swoje jedzenie. A sam nie jestem jakoś specjalnie głody. Zobaczymy jak inni zareagują i czy im się po tej uczcie nic nie stanie. Nie mam zamiaru teraz ryzykować. Tym bardziej, że nie znałem ich wszystkich. No cóż, zobaczymy co nam przyniesie los.

Pan Daymohshi już dawał ręką znak, że powinniśmy podejść do niego. Tak więc zrobiłem, wstałem i zacząłem iść do niego. Przedtem jednak poczekałem chwile na dziewczynkę. Dama jak dama, ma powolne ruchy. W końcu zabraliśmy się by podejść do tego mężczyzny. Po chwili byliśmy już obok niego, a ja spokojnie zapytałem:
- Słuchamy, o co chodzi? - zapytałem spokojnie. Może było coś nie tak, może dobrze stwierdziłem, że trzeba być tutaj ostrożnym?

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-04-20 10:55:59)

Offline

 

#68 2013-04-20 10:45:01

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Mała Nana, bo tak miała na imię dziewczynka z mojego klanu, z tego co pamiętałem, zachowywała się w sposób adekwatny do jej wieku. Przyznam szczerze, że bawiło mnie wszystko to, co mówi, choć starałem się w sobie tłumić pozytywne emocje, nie wybuchnąć śmiechem, jakby to wyglądało? Dziwiło mnie to, że inni ninja nie bardzo ze sobą rozmawiają, widać, że kontakt mają jedynie osoby, które się znają. Postanowiłem również dołączyć do którejś grupki, nie chciałem pozostać sam wśród wszystkich tych ludzi, podczas całego tego zajścia, dlatego podszedłem do Masashi'ego i jego kolegi.
-Siemka. - przywitałem się z nimi uśmiechem. Trochę to dziwne, nie? Nie macie nic przeciwko temu, bym wam towarzyszył? Czuję się dość samotnie wśród wszystkich tych ninja.
Spytałem towarzyszy, po czym obserwowałem dalszą sytuację. Mieliśmy już dostęp do ogromnej sali, której wrota otworzyli strażnicy. Trzeba przyznać, że bardzo ładnie to wszystko wyglądało - ogromna sala, duża ilość ludzi, przepyszne jedzenie, to coś, co od razu spowodowało niewielki uśmiech na mojej twarzy. Moją uwagę zwrócili głównie strażnicy ulokowani w wielu miejscach, a także politycy z wielu zakątków świata, ich rozmowy dało się usłyszeć w niektórych przypadkach nawet z końca sali, byli głośni, niekiedy nawet agresywni. W którymś momencie postanowiłem zadać jeszcze jedno pytanie Agaiaw'owi, zrobiłem to, nim od nas odszedł.
-Przepraszam, mam jeszcze jedno pytanie... Prawdopodobnie ktoś już o to pytał, a może mnie przy tym nie było, jednak chciałbym wiedzieć - po co właściwie nas tutaj wezwano? Jaki jest cel naszej obecności tutaj? - byłem tego ciekawy, miałem różne podejrzenia, coś mi tutaj nie grało.
Po zadaniu pytania i otrzymaniu odpowiedzi chciałem udać się wraz z Masashi'm i Yosuke gdzieś w głąb sali, fajnie byłoby zająć jakieś dogodne miejsce, z którego mielibyśmy dobre warunki do obserwowania wszystkiego co dzieje się na sali, może będą chcieli trzymać się razem. W pewnej chwili spostrzegłem jednak, że pan Daymohshi nas wzywa, dlatego zmieniłem kierunek i udałem się właśnie w jego stronę.

Ostatnio edytowany przez Hiyoki (2013-04-20 11:02:40)

 

#69 2013-04-20 11:56:25

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

Zanim ruszyliśmy za Agaiaw'em odszukałem w naszym małym tłumie Akemi'ego. Dzisiaj nie było to trudnym zadaniem bo mała dziewczynka cały czas z nim była, a to wyglądało dość komicznie biorąc pod uwagę wzrost mojego przyjaciela, a Nany. Wracając jednak do uczty - polityka wydawała mi się światem zdrady i różnych podejść do swojego przeciwnika. Dlatego dania, które zostały tutaj podane naprawdę do mnie nie przemawiały. Usiadłem obok Akemi'ego i patrzyłem się na jedzenie, które leżały na stole. Może, kiedy moja niepewność zgaśnie, spróbuję jakiegoś rarytasu bo byłem troszkę głodny. Później posłuchałem tego co powiedział Agaiaw ale jakoś nie było to nic odkrywczego. Widziałem, że Akemi rozmawiał z Naną więc poczekałem aż on skończy coś jej mówic i powiedziałem do niego:
- Nie podoba mi się to wszystko. Nigdy więcej chyba nie będę bawił się w politykę. Dopiero to się zaczęło, a ja mam już dość.
Wszystko to co powiedział Agaiaw, już dowiedzieliśmy się wcześniej od Pana Daymohshi, a jedyną sprawą która się rozwiała to to, że ten oto tutaj pan jest tym młodszym bratem. I zastanawiała mnie jeszcze jedna sprawa - przecież zabójca Lorda Feudalnego mógł spokojnie pozbyć się przynajmniej jednego syna poległego Lorda. Co do chłopskiego bohatera nie byłem pewien - podobno pojawiał się on tylko na zebraniach więc ciężko by było go zabić tak aby nikt nie widział. Westchnąłem, bo z minuty na minutę coraz bardziej tylko się upewniałem, że świat polityki nie jest dla mnie. Kiedy zauważyłem, że Pan Daymohshi nas wzywa, wstałem z krzesła i ruszyłem wraz z Akemim i Naną w jego stronę. Szykowały się chyba w końcu jakieś porządne informacje, a przynajmniej takie, które pomogą nam zrozumieć działanie polityki, w której nigdy wcześniej nie braliśmy udziału.

Offline

 

#70 2013-04-20 13:02:15

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Ze snu wyrwało mnie poczucie głodu. Początkowo chciałem je zignorować, jednak burczący brzuch dotkliwie dawał o sobie znać. To wystarczyło, żebym oprzytomniał. Przypomniałem sobie, że czeka na mnie uczta. Nawet gdyby była to zwykła kolacja, to myślę, że byłoby warto ze względu na pusty żołądek. Ta myśl przesłaniała mi w tej chwili wszystko...
    Zwlekłem się z łóżka i przygładziłem dłonią włosy, które po drzemce przypominały bardziej ptasie gniazdo aniżeli staranną fryzurę. Wtedy przypomniałem sobie także o zaleceniach pana Daymoshi'ego, żeby się przebrać i pozostawić swoją broń.
    To drugie przyszło mi niezwykle opornie, nie spodziewałem się, że bez kilku gram żelaza u boku mógłbym czuć się tak obnażony. Mówiąc o obnażeniu- czym prędzej odnalazłem w szafie wśród wielu eleganckich odzień granatowe kimono z lekko dostrzegalnymi białymi akcentami. Po obejrzeniu siebie samego w lustrze, przyjąłem najlepszą ze swoich min i uznałem, że mniej więcej tak powinienem był wyglądać podczas uczty. Na wszelki wypadek postanowiłem jednak zabrać ze sobą worek z bombkami. 
Udałem się czym prędzej przed budynek, gdzie spodziewałem się natrafić na resztę dyplomatów. Prawdę mówiąc, nie wiedziałem, ile czasu spełzło mi na drzemce. Nie byłem pewien, czy nie przyjdę przypadkiem za wcześnie, choć w tym wypadku najprawdopodobniej wątpliwość ta nie miała żadnego uzasadnienia.
    Gdy dotarłem na miejsce, widziałem, że wszyscy byli już zwarci i gotowi. Nie mogłem być w stu procentach przeświadczony o stanie grupy, gdyż wszystkie twarze zobaczyłem tamtego dnia dopiero po raz pierwszy. Patrząc z daleka, nie wiedziałem, czy kogoś brakowało. Gdy tylko podszedłem, powiedziałem
    -Przepraszam za spóźnienie, jestem Ayamaru- powiedziałem z pewną dozą zakłopotania w głosie, lekkim uśmiechem wskazującym na zawstydzenie, jednocześnie drapiąc się lewą ręką w tył głowy i czochrając swoje blond włosy.
    Zmierzając na ucztę, wysłuchałem opowieści pana Agaiawa, wnioskując z jego wypowiedzi, był on tym młodszym z synów zamordowanego lorda kraju ziemi. Nie musiałem słyszeć, jak się przedstawiał, jako obywatel kraju ziemi doskonale znałem imiona obu braci. Po chwili znaleźliśmy się przed drzwiami, które na rozkaz lorda zostały przed nami otwarte.
    Moim oczom ukazała się wspaniała sala, z niezliczonymi stołami wręcz uginającymi się pod ciężarem potraw, które się na nich znajdowały. Z pewnością kiedyś odbywały się tu wspaniałe bale, pewnie i teraz byłoby podobnie gdyby nie sytuacja, która stała się przyczyną naszego pobytu w Sashikan. O tym wszystkim cały czas przypominała też obecność ogromu strażników, dokładnie przypatrujących się każdemu naszemu ruchowi. Coś dziwnego się szykowało, nie mogłem jednak zgadnąć, co konkretnie.
    Po powitaniu przez pana Daymoshi'ego najzwyczajniej w świecie podszedłem do jednego ze stołów, próbując wielu nieznanych mi potraw. Nie miałem zamiaru przejmować się na wyrost, w mojej głowie było zbyt wiele różnych scenariuszy przyszłych zdarzeń, by się nad nimi za bardzo roztkliwiać.

Offline

 

#71 2013-04-20 13:32:54

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Uchiha szedł wraz z kuzynek i resztą gromady do sali słuchając prowadzącego ich lorda. W tej chwili w ogóle się nie odzywał, na ten czas wolał pozostać obserwatorem. Kiedy znaleźli się już w sali Masashi'emu zabłyszczały oczy widząc całą tą wyżerkę, miał zamiar już udać się w stronę jadła by skosztować smakołyków, których jeszcze nie miał przyjemności w swym skromnym życiu zasmakować, jednak dostrzegł Daymohshi'ego, który ich zwołał, wolnym krokiem podszedł wraz z innymi poprawiając nieco kimono, główną jego uwagę skupili strażnicy pilnujący tego miejsca. No i w końcu... wszyscy mogli zająć się sobą i mieli na to dwie godziny. Masashi miał już ponowić próbę dostania się do jedzonka, jednak tym razem pojawił się Hiyoki. Uchiha z uśmiechem na twarzy przywitał się z przyjacielem.
- Oh, Hiyoki w końcu jakaś znajoma twarz, nie licząc mojego kuzyna. To jest Yosuke, kuzyn niewiadomego stopnia, ale kuzyn. - Zaśmiał się lekko. Oczywiście podczas tego wskazywał na odpowiednie osoby. - A to jest Hiyoki, mój przyjaciel.
Kiedy już przedstawił dwójkę towarzyszących mu osób postanowił wreszcie skosztować co nie co.
- Oczywiście, że  nie mamy nic przeciwko, właściwie w większej grupce będzie lepiej. Zgłodniałem nieco...
Wtrącił na koniec, po czym udał się w stronę stołu z nadzieją, że Yosuke i Hiyoki udadzą się z nim.
- Właściwie to sam chciałbym to wiedzieć przyjacielu. Zapewne za niedługo wszystko się wyjasni, jednak dla mnie to nieco dziwne, by ninja, specjalizujących się w walce i zabijaniu wciągać w świat polityki. Mam wrażenie, że cały ten Agaiaw coś kombinuje. Może chce, abyśmy się pozbyli jego konkurencji, bo w końcu jesteśmy tutaj za jego zaproszeniem, zapewne dwójka kandydatów nawet nie wie o naszej obecności, ale mam nadzieję, że wszystko się za niedługo wyjaśni...
Mówił nakładając sobie dość duże porcje smakołyków, a kiedy skończył mówić zaczął się zajadać z uśmiechem na twarzy czując wspaniałe, nowe smaki.

Offline

 

#72 2013-04-20 15:02:49

Nana

http://img607.imageshack.us/img607/5717/silniczekcb.png

Zarejestrowany: 2012-02-09
Posty: 211
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Po złożeniu swoich czterech liter na krześle stojącym przy stole zaczęłam ogarniać wzrokiem to, co znajdowało się możliwego do spożycia i wyglądało w dodatku na smaczne. Wzięłam sobie na talerz kilka rzeczy w porcjach na jeden kęs praktycznie. Towarzystwo Akemiego pozwalało mi na swobodę w jedzeniu, przynajmniej nie musiałam uważać na swój każdy ruch.
- Mi też się to nie podoba, ale może coś ugramy na tych głupcach. Na szczęście nie jesteśmy u siebie, więc można coś większego tutaj zdobyć. - szeptem odpowiedziałam obecnemu kompanowi. Zauważyłam, że dołączył Tamotsu do nas, ale zbytnio nie zwróciłam na niego uwagi.
Gdy nas wezwano przodem przed Akemim szłam w kierunku wzywającego nas jegomościa z nadzieją w sercu, że coś ciekawego się dowiemy.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#73 2013-04-20 15:38:53

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

      Ryo czuł się nader wybornie w pałacu Sashikan. Dokładnie w takich warunkach się wychował i po ostatnich wydarzeniach, przypomnienie sobie tego, wywarło na nim wspaniałe uczucie. Poczuł się tak samo jak przed laty – ten sam, dostojny chłopiec, któremu usługiwano według jego własnej woli. Prawie zapomniał o tym jak przebiega życie w pałacach i jak wspaniale smakuje.
      Należał do garstki osób, które jako pierwsze były gotowe do ucztowania. Ubrany był wciąż w ten sam strój, ale ze względu na jego odświętność, oraz fakt, że został uszyty i założony jeszcze tego samego dnia, nie odczuwał potrzeby jego zmiany. Zostawił więc tylko swoją broń, a nie używając jej jeszcze ani razu, nie zauważył nawet zmiany w braku jej posiadania. Gotowy na bankiet, wyszedł ze swojej izdebki i ku swojemu zdziwieniu zobaczył tam dziwną personę, której nie widział pośród grupki tych, którzy weszli razem z nim. Uznał więc, że to jeden z mieszkańców pałacu i wcale się nie pomylił, bo jak się wytłumaczył jegomość - był to Lord Agaiaw.
      Nie mając ani powodu by się przeciwstawić, ani tym bardziej chęci, ruszył za mężczyzną wraz z innymi, docierając wkrótce do miejsca ucztowania. Rzeczywiście, widok mógł zaprzeć dech w piersiach, ale tylko tym, którym takie zjawisko było zupełnie obce. Ryo tak jak zostało wspomniane wcześniej, widywał tyle jadła niemalże codziennie, toteż nie miał szczególnego zamiaru udawania zaszokowanego i wniebowziętego. Miał natomiast niesamowitą frajdę, widząc, że innym taka uczta bardzo schlebia i jest dość obcym zjawiskiem.
      Widząc rzędy krzeseł i stołów, nie widział potrzeby zasiadania pośród innych, ale zdawał sobie sprawę tego, że może to  zostać to uznane jako brak maniery z jego strony. Z wyjątkowo kwaśną miną, postanowił nareszcie zasiąść, a miejsce obrał sobie obok mężczyzny o brązowych włosach, sięgających do ramion. Nie pamiętał by ten się przedstawił, toteż w momencie spoczęcia zagadał, usłyszawszy wcześniej strzępek jego wypowiedzi.
      - Zaiste, świat polityki to brudne bajoro, pełne topielców, wyczekujących martwych i ledwo dychających ofiar. Raz postawisz w tym bagnie nogę, a prędko i łatwo jej nie wyjmiesz. Poza tym - ruchem jednej ręki poprawił przepaskę zasłaniającą prawe oko - wbrew pozorom jest to najbardziej brutalne i bezwzględne miejsce, jakie można sobie wyobrazić. Proszę mi wierzyć na słowo…- uśmiechnął się sucho, rozglądając po sali. - Tak właściwie, to my się jeszcze nie znamy. Jestem Ryo Kiyoshi.
     Zauważając chłopca o blond włosach, wskazał mu ręką siedzenie obok siebie. Nie miał wcześniej pojęcia, że ten jest ninją, a skoro już ze sobą rozmawiali, warto by mieć go po swojej stronie.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-04-21 02:22:03)

Offline

 

#74 2013-04-20 17:34:17

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

     Przez niemalże cały ten czas Yosuke był jakiś nieobecny. Mimo iż kontaktował się ze światem, to tak na prawdę myślami był zupełnie gdzie indziej. Odpowiedź Masashiego była dlań tylko dodatkowym powodem do rozmyślań nad sytuacją. Jako jeden z dyplomatów, przedstawiających swoje klany, organizacje bądź stowarzyszenia, chciał wiedzieć na czym stoi. Sytuacja była dlań o tyle kiepska, że niewiadomych do wypełnienia było po prostu zbyt wiele, co też powodowało takie a nie inne zachowanie Uchihy. Dopiero chłopak, który do nich podszedł zagadać oderwał go od jego własnego świata.
     - Cześć - przywitał się, podając Hiyokiemu rękę. - Miło cię poznać - po czym zamilkł na chwilę, podnosząc jednocześnie do ust jakiś nieznany mu napój, jak się później okazało, zadziwiająco smaczny. Z jedzenia raczej nic nie ruszał, przynajmniej nie po tym, co zjadł wcześniej, popijając więc co jakiś czas kontynuował rozmowę. - A mnie cały czas zastanawia ten Seshis, czy jak mu tam było. Pojawił się znikąd, od razu został ochrzczony bohaterem, co to potwora ubił, ale kiedy o tego potwora zapytać, nikt nic nie wie. Średnio mi się to podoba... Z drugiej zaś strony mamy braci, który ze sobą toczą wojnę - starszy, z wojskiem kraju po swojej stronie i młodszy, z własną armią... Nie wróżę z tego niczego dobrego - następnie znowu urwał, wychwytując, że Daymohshi ma im coś do przekazania. Ostatnie, co rzekł przed kolejnym zamilknięciem i powrotem do świata rozmyślań, były słowa wypowiedziane z szelmowskim uśmiechem na ustach - Obyśmy coś dla siebie tutaj mogli ugrać.


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#75 2013-04-20 17:58:53

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Widziałem, że już sporo osób się usadowiło na swoich miejscach. Usiadłem na losowym krześle, po czym zacząłem kontemplować otoczenie. Lekko zluzowałem, stwierdziwszy, że nie ma co się spinać przy takich okazjach. Jest żarcie, nie wygląda źle.
Wziąłem kilka różnych "rodzajów" jedzenia, przeważały owoce. Później przepchnąłem to wszystko porcją całkiem zjadliwego mięsa, które jednak było mi nieznane. Po skończonym posiłku, a przynajmniej części, odsunąłem lekko krzesło, wyprostowałem nieco nogi i zjechałem trochę w dół swojego siedziska. Prawą ręką trzymałem się oparcia pleców, przy czym rękaw kimona totalnie zjechał, ukazując okrągłe szwy okalające nadgarstek i okolice łokcia. Nie zwracałem na to uwagi, w ogóle zapomniałem o mojej "przypadłości", która okazała się być po prostu moją wrodzoną, klanową zdolnością, Kekkei Genkai. Tak ułożony na swoim miejscu rozglądałem się z poważną miną, wyglądając przy okazji jakbym chciał kogoś zamordować. No cóż, taka uroda...


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#76 2013-04-21 00:57:37

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Wędrowałem od jednego stołu do drugiego, przy żadnym nie pozwalając sobie na spoczęcie. Nie czułem potrzeby ulżenia swoim nogom, które dopiero co rozkoszowały się wygodami miękkiego posłania. Spróbowałem wielu potraw, dużą ich część z pewnością wpisałbym na listę swoich przysmaków, gdyby nie fakt, że nie znałem ich nazw. Skłamałbym jednak mówiąc, że wszystkie mi smakowały. Niektóre wręcz przeciwnie, przyprawiły mnie o mdłości. Szczególnie zapamiętam tę różową pastę, z lekka trącącą rybą i orzechami- dziwne połączenie, prawda?
    Przy jednym ze stołów moje oczy natknęły się na mężczyznę, którego jako jedynego mniej więcej kojarzyłem z obecnych na sali ludzi. Zajął on miejsce obok gościa o brązowych włosach, z którym nawiązał rozmowę. Rozejrzałem się po sali w celu znalezienia kolejnej potrawy do skosztowania, ale zamiast tego mój wzrok natknął się na niego po raz kolejny. Tym razem zaprosił mnie on jednoznacznym ruchem ręki do zajęcia miejsca obok niego. Rzuciłem błyskawicznie ostatni raz okiem po wszystkich stołach w pomieszczeniu i nie znajdując nic wartego uwagi, pozwoliłem sobie usiąść na oferowanym mi miejscu.
    Poprawiłem sobie kimono i spróbowałem zagaić rozmowę - Dobre to jedzenie, prawda? Będąc od dawna w drodze, nie przywykłem do takich rarytasów na co dzień- po czym na mojej twarzy pojawił się ten sam, lekko zakłopotany uśmiech. Wtedy dopiero w głowie zaświtało mi, że mój rozmówca najprawdopodobniej nawet nie wie, jak się nazywam. - Tak przy okazji, jestem Ayamaru z klanu Kiyoshi.

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2013-04-21 09:26:54)

Offline

 

#77 2013-04-21 11:16:07

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Nie zdążyłem uzyskać odpowiedzi od rozwścieczonego tłumu ponieważ podszedł do mnie niepozorny chłopak. Wyjaśnił mi że na mnie czekał i zaprowadzi mnie na miejsce obrad, nieco niechętnie udałem się za chłopakiem do bogatszej dzielnicy. Panowała tu dziwny spokój zwłaszcza w porównaniu z tym co działo się za murem. Widać było wyraźny podział społeczny panujący w mieście i najwyraźniej ich poglądów na temat przyszłego władcy. Po pewnym czasie dotarliśmy do kwatery w której mogłem się przebrać i zostawić wszelką broń. Wydawało się że wbrew pozorom niepokojąca na przedmieścia sytuacja jest w miarę spokojna. Wciąż jednak nie opuszczało mnie poczucie niepokoju. Być może chodziło o moją nową uczennicę postanowiłem to sprawdzić. Wbiłem kunai w stolik znajdujący się w moim pokoju aby móc tu szybko wrócić. Następnie postanowiłem się przenieść do Hidari gdzie znajdowała się Ayane.
[z/t--> Hidari --> Klan Uchiha --> Północne tereny treningowe]

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-04-21 12:15:18)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#78 2013-04-21 11:32:19

Soh

Zbanowany

18717264
Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 140
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

     Soh spokojnie udał się do miejsca, w którym wszyscy odbierali ubrania. Jemu dostało się spokojny samurajski ubiór. Wziął go i poszedł do garderoby. nucąc coś pod nosem szybko przebrał się i wyszedł. Spoglądając na siebie zaśmiał się pod nosem. Już od dawna nie nosił podobnych rzeczy. Nie mógł sięgnąć pamięcią, kiedy to ostatnio ubrał coś sztywnego i dostosowanego do obyczajów, zamiast normalnych ubrań. Kiedy już był w pełni gotowy razem ze swoim psem zaczął iść do sali biesiadnej. Na widok protestujących strażników zaczął im tłumaczyć, że to Ninken i musi być z nim. W końcu obaj weszli.
     -Jaki przepych... Już dawno nie widziałem podobnych ozdób i ilości jedzenia...-mruknął pod nosem-Spokojnie Aomaru, zostawię i tobie trochę posiłków.
     Niefortunnie Inuzuka nie miał gdzie usiąść, ponieważ Yosuke był bardzo zajęty, podobnie Tamotsu. Postanowił zbliżyć się trochę do tajemniczego jegomościa z przepaską na oku. Nie odzywał się do niego, ale patrzył czasem.


http://s6.ifotos.pl/img/sygnSohpn_xqawxaw.png

Offline

 

#79 2013-04-21 11:44:16

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

Samotnik po przedstawieniu się i ukłonie ruszył za wszystkimi. Rozśmieszyły go pytania dziewczynki. Był jednak pełen podziwu w stosunku do niej. Była odważna ... Nie wiadomo było jak zachowa się ten człowiek. Jednak reakcja jego zadziwiła go. Zaczął się śmiać. Zdziwiło go tylko to, że zaprzeczył gdy mówił o przekupstwie ich. Może jednak jest uczciwy? Na razie zaskoczony Senshin szedł za tłumem lekko zdziwiony.
- Ciekawe ... - rzekł sam do siebie. Po drodze dołączyli do nich inni ninja, których wcześniej nie widział. Przywitał się jednak i szedł dalej pewnym krokiem. Gdy doszli do sali gdzie miała odbyć się uczta, chłopak przystał na chwilę myśląc o całej sytuacji. Przeanalizował sobie każdy szczegół po czym wszedł do pomieszczenia gdzie mieli jeść. Zasiadł przy stole. Głód w pewnej chwili mu przeszedł. Siedział teraz pomiędzy innymi ninja.  Chłopak także chciał poznać drugiego brata i tego całego bohatera Seshis'a. Bardzo go to ciekawiło kto tak naprawdę jest zły, a kto dobry.

Offline

 

#80 2013-04-21 13:49:11

Tenshi

Zaginiony

46974707
Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 180
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Chłopak tak nie co spóźniony wszedł wolnym krokiem na ucztę, on również jak inni dostał zaproszeniem, słysząc słowa pana Daimoshi'ego postanowił dowiedzieć się czegoś więcej o obecnej sytuacji, w tej chwili wiedział tylko o demonstracji i zniszczonym bruku, ale nie był pewien o co do końca chodzi postanowił poczekać z przedstawieniem się do czasu rozpoczęcia obrad, a może i trochę dłużej nie był pewien kto będzie chciał z nim walczyć, a kto nie, nie był również pewien co powinien zrobić, starał się wypytać o sytuacje różnych polityków, jak również próbował poznać ich zdanie na temat ostatnich wydarzeń, nie był do końca pewny czy nie ryzykuje za dużo, ale wiedział że należy spróbować. Krążąc po sali starał się podczas wypytywania nie zwracać na siebie zbytniej uwagi, liczył że nikt nie zauważy z jakiego powodu on tam się  znalazł, zapewne większość osób znała powód swojego przybycia.


Karta Postaci

Furda, podpisy i układy
Kłamie inkaust, krew jest szczera
Układ, by powód był do zdrady
Podpis jest by się go wyrzekać

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
BetonovĂŠ nĂĄdr e vhodnĂŠ na