Ogłoszenie


#41 2012-10-29 16:26:38

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

I jedyne co poczułem pod swoją pięścią to powietrze. Niemniej jednak zręczny unik przeciwnika wciąż pozostawał duże pole do popisu... Kątem oka zauważyłem nadbiegającego Akio, który najwyraźniej planował coś zrobić. Może to była ta chwila przełamująca walkę? To się okaże. Poprzedni atak był wyprowadzony lewą ręką, a w międzyczasie prawą utrzymywałem gardę na wysokości klatki piersiowej, co było dość logiczną sprawą przy wyprowadzaniu ataku. Mój oponent raczej nie miał zamiaru się patyczkować i najwyraźniej wolał walczyć na chwyty, niż na gruchotanie kości... Wracając do mnie. Bylem tak rozpędzony, że raczej nie szło się zatrzymać w szybkim tempie, więc ewidentnie oboma kolanami wleciałem na przeciwnika, który nie uskoczył na żaden z boków. Poczułem tylko jak jego dłonie krzyżują się na moim karku - raczej nie szło się przed tym wybronić. *Muszę szybko działać... Możemy to skończyć szybko, ale wszystko zależy od tego jak uziemię przeciwnika. - bez dłuższego zastanowienia wcisnąłem swoje, krzyżując je, między ramiona przeciwnika i chwytając się za przedramiona rozpychałem jego uchwyt łokciami. Zaparłem się lewą nogą, zaś prawą zdecydowałem się osłabić nieco przeciwnika - wziąłem nieznaczny wykrok w tył, żeby móc zamachnąć się kolanem. Te wycelowałem na wysokość przyczepu mięśnia czworogłowego uda, tuż pod kością biodrową. Przeciwnik nie miał jak się przed tym w stu procentach bronić, bo jeżeli uniósłby którąkolwiek z nóg do góry - pozwoliłby mi się sprowadzić do parteru, a jeżeli nie zdecydowałby się na zrobienie czegokolwiek to dzięki znajomości punktów witalnych w ciele człowieka bezproblemowo spowodowałbym paraliż jego lewej nogi...


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#42 2012-10-29 20:12:57

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

Statek w końcu dopłynął. Obawiałam się przepowiedni z mojego snu... Nigdy nie brałam ich na poważnie, ale ostatnio przy wielu dziwnych rzeczach miałam wrażenie, że to już było. Obawiałam się, że taka może być prawda i Shinsaku tutaj zginie. Musiałam zrobić cokolwiek... Nawet jeżeli miałabym umrzeć razem z nim - wolę to od życia w świadomości, że mu nie pomogłam. Był to mój jedyny przyjaciel w całym życiu, dlatego tak mi na tym zależało. Zawsze byłam zamknięta w sobie, nie chciałam nikogo poznać, nie chciałam z nikim rozmawiać, ale on to zmienił. Mam nadzieję, że trwale, ale co z tego będzie później? Nie wiem... Są ważniejsze rzeczy... W mojej głowie nagle zaczynał się pokrywać obraz realny z tym ze snu, nawet drzewa były w tych samych miejscach. Wtedy już wiedziałam, że będzie to problem. Niemały problem. Nie zastanawiając się zbytnio szłam dalej bez zastanowienia. Krok za krokiem, stopa za stopą i byłam coraz bliżej grozy, która wisiała w powietrzu. Z daleka było czuć zapach krwi. Przyprawiało mnie to o ból głowy, przyspieszałam tempa, chcąc się tam szybciej dostać. W końcu zaczęłam biec bez opamiętania... Nim się zorientowałam gdzie jestem, zauważyłam wielkie żaby, będące kilkadziesiąt metrów ode mnie. *Wygląda to podejrzanie... - skrzywiłam się, kiedy rozmyślałam nad tym, co tam może się dziać. Na szczęście jeszcze Aki była przy mnie, więc nie zostałam w tym wszystkim sama. *Jest!! - poczułam zapach znanej mi osoby, który był w tłumie innych, dziwnych rzeczy. Ale to mogłam rozpoznać z daleka. -Aki, znalazłyśmy go! - powiedziałam do swojego pupilka, ale zachowując zimną krew w żyłach - zostałam na swoim miejscu. Na razie mogłam być spokojna, że nic mu się nie stało, aczkolwiek aktualna sytuacja pozostawiała wiele do życzenia.

Offline

 

#43 2012-10-30 19:43:42

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Tereny Zettou

Po omówieniu błędu popełnionego przez Naoki'ego postanawiam przypomnieć wszystkim uczestniczącym, że to co ja napiszę już Było i nie ma sensu pisania co się działo pomiędzy gdyż to strata postu...

Walka była coraz bardziej zaciekła, Naoki lezący w parterze próbował, wyrwać się z uścisku i uniknąć dźwigni niestety przeciwnik okazał się zbyt silny i ręką do końca pozostała u objęciu przeciwnika. Najpierw strzał w barku a potem rwący ból odczuł lider klanu Namikaze. Wtedy przeciwnik puścił już i tak do niczego nie zdatną rękę, zrobił obrót w tył i stanął na nogach, wtedy właśnie nieznana nikomu fala uderzeniowa dobiegająca z wnętrza budynku. Wszyscy poza przeciwnikiem zostali odrzuceni, znaczy się Aiko będący właśnie w powietrzu odleciał a Naoki przeturlał się dalej, żaby zniknęły... Każdy z bohaterów odczuwał silną chakrę napierającą na niego niestety bariera stała nadal więc korzystanie z ninjutsu było dalej niemożliwe. Rin stojąca w bezpiecznej odległości też odczuła uderzenie jednak raczej jako przyjemny powiew mocniejszego ciepłego wiatru. Dlaczego Żaby zniknęły? Bowiem chakra napierała na żywy organizm proporcjonalnie do ciała więc żabom się dostało więcej niż ninja na dole. Teraz każdy Namikaze miał niesprawną rękę (Naoki lewą o ile się nie mylę), Przeciwnik stojący w wygodnej gardzie zaśmiał się
- Scena jak z taniej komedii haha...- Po czym czekał na kolejny atak. Raczej nikogo poza nim nie było już na polu walki z przeciwników sojuszu. Teraz czas zabrać się za wyjaśnienie skąd ta fala uderzeniowa, otóż spowodował ją nikt inny jak Wyrzutek będący w środku. On atakując dziewczynkę z fletem został oślepiony by w białej przestrzeni unosząc się odbyć z jakimś młodym mężczyną rozmowę.
- Nazywają mnie Mistrzem, twoi towarzysze już się zjawili w mojej siedzibie przez co dali mi trochę czasu od uwolnienia się spod demonicznego wpływu, oni już tam dowiedzą się o co chodzi, jednakże jestem tutaj by trochę wspomóc zniszczeniu tego szaleńca, To dziecko, które już raz zaatakowałeś jest katalizatorem bariery, ale zabicie go oznacza, że wszystkie osoby tam będące, ci wszyscy niewinni ludzie zginą. Odzywam się tu do twojego sumienia, musisz uwolnić to dziecko przesyłając do niej całą swoją chakrę, rozumiem że wiesz iż to będzie równało się z twoją śmiercią ale uratujesz setki istnie...- Monolog przerwał mu donośny demoniczny krzyk, mroczny czasami aż przerażający. Wyrzutek obudził się leżący na ziemi z dziewczynką u boku, ta odezwała się demonicznym głosem.
- Nie poświęcaj się za innych, Twoja przyjaciółka Rin jest tutaj a Ty miałbyś umrzeć i stać się jakimś bohaterem dla tych słabych ludzi? Spal wszystko żywcem, wystarczy tylko zniszczyć jedną z odlewni, a przetrwasz osiągając swój cel.-


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#44 2012-10-30 20:47:12

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Nieprzyjemny trzask rozległ się w powietrzu wyglądało na to że mój lider nie radzi sobie najlepiej. Słysząc ten przerażający dźwięk postanowiłem włożyć jeszcze więcej sił w mój atak. Przyśpieszyłem do maksymalnej prędkości jaką byłem w stanie osiągnąć w aktualnym stanie. Już leciałem w mojego przeciwnika kiedy nagle poczułem ciepło za plecami i znacznie przyśpieszyłem. Dopiero po chwili dotarło do mnie że odrzucił mnie siła wybuchu z fabryki. Z początku myślałem, że to ja przesadziłem pędząc dopomóc głowę mojego klanu. Nie napotykając oporu w czasie lotu musiałem się ratować przewrotem przez prawy bark. Mimo to moja ranna strona lekko to odczuła. W dodatku silny napór chakry jeszcze bardziej utrudniał mi zachowanie równowagi. jednak humor wciąż mnie nie opuszczał.
- Wygląda na to że to u nas rodzinne - powiedziałem wskazując na zakrwawiony lewy bark i przyglądając się bezwładnej ręce Naokiego.- Jakieś pomysły jak sobie poradzić z tym przeciwnikiem?
Po czym nie czekając na odpowiedź rzuciłem 5 shiruken'ami w przeciwnika, nie wiedziałem czy ten dziwny nacisk chakry działa również na przeciwnika. Liczyłem, że tym prostym atakiem uda mi się  do tego dojść. Po za tym nie chciałem się zbliżać w takim stanie do wroga, który jest w stanie złamać rękę Naokiemu.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#45 2012-10-30 21:47:21

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Rin!? Ona tu jest? Ale jak to...? Dlaczego?
Gubiłem się we własnych myślach. Było ich w mojej głowie zbyt dużo. Podniosłem się na łokciach i z nieobecnymi oczami patrzyłem w jakiś przypadkowo wybrany przeze mnie punkt w ścianie. Jakbym szukał odpowiedzi, która miałaby się unosić między mną, a ścianą. Poczułem, że zimny pot spływa mi po karku, docierając do zakrwawionego ubrania. Przełknąłem ślinę; zdawałem sobie sprawę z powagi sytuacji. Każda decyzja mogła być tą niewłaściwą.
Rin. Nie mogę jej zostawić. Nie mogę opuścić ICH. Co powinienem uczynić? Czy posłuchać rady tego mężczyzny? Czy powinienem uwierzyć w to, co mi powiedział? A co, jeśli to wszystko bzdura? A ja, poświęcając siebie, i tak nie powstrzymałbym śmierci moich towarzyszy? Co mam zrobić?
Czułem się potwornie. Wiedziałem, że ta decyzja może zaważyć na życiu nie tylko moim, ale i Naokiego, Akio, a nawet Rin i naszego dziecka. Od tego zależało powodzenie misji i przyszłe losy świata. Z przejęcia, moje ciało zaczęło się trząść wbrew mojej woli. Ukryłem twarz w dłoniach, przesunąłem je po włosach, odgarniając je z czoła i spojrzałem na demoniczną dziewczynkę, nie dając jednak póki co żadnej odpowiedzi...

Offline

 

#46 2012-10-30 23:03:21

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

I poczułem ból ogromny. Nieprzyjazne dźwięki temu towarzyszące oznaczały tylko jedno - złamany obojczyk, innego wyjścia nie było. Nie zdążyłem podnieść się po jednym ciosie, a kolejne metry podłogi były wyczyszczone przez mój biały płaszcz. W sumie był on już szary, ale raczej nie robiło to wielkiej różnicy. I w dodatku cała ta chakra, która mnie wręcz przytaczała... Z pewnością poczuł to każdy. O dziwo w większym stopniu dotknęło to moich żabich kompanów, gdyż skończyło się to ich powrotem do domu. Pozostaliśmy sami, aczkolwiek w powietrzu pojawiła się jeszcze jedna chakra. A nawet dwie, koło siebie! Czyżby posiłki? Oby... Kolejni przeciwnicy byliby dodatkowym problemem, dwójka z nas jest ledwo do dyspozycji, a w dodatku ta bariera ninjutsu... Same problemy! *Myśl Naoki, myśl!!! Przecież Ty tutaj dowodzisz, musisz mieć jakiś plan... Boże, gdyby był tutaj Takashi mogłoby pójść prościej. - zastanawiając się, powoli unosiłem się do góry, nie pokazując po sobie bólu, który towarzyszył urazowi lewego barku. -Przyznam. Nie doceniłem Twoich umiejętności. - odezwałem się do oponenta, sprawną jeszcze ręką otrzepując ubranie. Nie miałem chwilowo pomysłów na przeprowadzenie kolejnego ataku, ale w tym momencie odezwał się Akio. -Rodzinne? Chwilowa niedyspozycja, ot co. - skomentowałem dość żartobliwie wypowiedź młodzieńca, który w równy temu sposób podszedł do sprawy. Nie mieliśmy ochoty tutaj umierać, jeszcze tyle życia przed nami...


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#47 2012-10-30 23:17:31

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

Wiaterek ciepły, który wydawał się dość podejrzany. Moje niebieskie oczka dojrzały co się dzieje dopiero, gdy wielkie żaby "wyparowały". *Yyy....? - chciałoby się to skomentować w ten sposób. Długo nie czekając, z Shinsaku w myślach, wbiegłam na teren tego całego wybuchu czy cokolwiek to było. Biegłam za jednym zapachem, który tylko w nosie miałam. Aki podążała za mną. *Zdążę..!! - powtarzałam sobie w myślach, totalnie ignorując wszystkich i wszystko, tylko biegnąc przed siebie. Ocknęłam się dopiero nieopodal dziury przez którą wszedł Shinsaku do środka tego dziwnego pomieszczenia. Było stąd doskonale słychać wszystkie słowa, które były wypowiedziane skrytym, ale znacząco niemiłym, głosem. Podsłuchiwałam rozmowę, która wywoływała u mnie refleksje... *Rin... Skąd ona zna moje imię?! Jaka znowu śmierć, jakie poświęcenie!? - nie myślałam za długo, zagryzając zęby i zaciskając pięści, wbiegłam do środka, krzycząc na cały głos jedno słowo... -Shinsaku..! - w moich oczach pojawiły się łzy, kiedy biegłam w jego stronę. Aki podążała za mną, ale zamiast na chłopaka to na tę dziewczynkę i wykonując nietypową technikę, którą nazywa się Dainamikku Maakingu, pozostawiła specyficzny zapach na dziecku. *To powinno załatwić sprawę niechcianej ucieczki tej osóbki... - powiedziałam do siebie w myślach, odciągając chłopaka coraz dalej od tej małej istoty, w międzyczasie się odzywając. -Nigdzie z nią nie idziesz. Zostaw to mnie, pomóż lepiej tamtej dwójce. - wiedziałam, że on z pewnością był lepiej rozeznany w aktualnej sytuacji, ale nie mogłam sobie pozwolić, żeby cokolwiek mu się stało. Wiedziałam, że tak szybko nie przystanie na moją propozycję, więc uniesionym tonem, powtórzyłam jeszcze raz. -Na co tak czekasz? RUSZAJ! - nie było czasu... Tamta dwójka raczej miała niemałe kłopoty.

Offline

 

#48 2012-11-02 00:09:56

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Tereny Zettou

Dziewczyna nic nie zrobiła sobie z pojawieniem się kolejnej bohaterki. Wszystko spłynęło po niej, gdy ta stała bez ruchu. Wykonała swoje zadanie pośrednika i po prostu stała będąc dalej pod wpływem mrocznej chakry, reszta pracowników dalej wykonywała mechanicznie swoje zajęcia wytwarzając kolejne pociski i broń, ładując ją i składając do pomieszczenia. Czy Rin czy Wyrzutek nie ważne, ktoś będzie musiał podjąć tą decyzje i mieć na sumieniu setki niewinnych lub poświęcić się. Tymczasem na zewnątrz pojawiło się rozluźnienie, chwilowa przerwa w walce dała kilka chwil na złapanie oddechu. Przeciwnik oczywiście zręcznym skokiem uniknął ostrej broni Akio i ustawiając się w luźnej pozycji z ugiętymi nogami miał już wyskoczyć do przodu prosto na dwójkę Namikaze, jednak coś go zatrzymało. Szybko włożył rękę do kimona i wyciągnął kolejny mały pistolet razem z zapałką którą odpalił o metalową część broni celując w dziurę, w której zniknęła Rin. Wystrzał... tak... Wyrzutek oberwał dokładnie w prawą pierś, nawet nie zdążył dobrze pojawić się  w wyjściu a pocisk przebił mu płuco na wylot.
- Zawsze lepiej się zabezpieczyć ale wróćmy do naszej zabawy.- Wtedy odrzucając swoją kolejną broń wyruszył wprost na ranną resztę.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#49 2012-11-02 12:15:43

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Obserwowałem działanie śmiercionośnej broni już nie pierwszy raz dlatego widziałem jak działała. Natychmiast uciekłem z linii ognia jednak okazało się, że to nie ja byłem celem. Ponownie broń zrobiła na mnie spore wrażenie jednak nie było czasu na podziwianie. Zaraz po wystrzale ruszyłem na spotkanie przeciwnika wiedząc,że broń potrzebuje chwili czasu aby móc wystrzelić ponownie. Ten jednak niespodziewanie pozbył się jej. Jednak to mnie nie powstrzymało wiedziałem że jest zdolny w walce wręcz skoro dawał radę z Naokim ale teraz było nas dwóch. Ruszyłem kompletnie zaniedbując obronę używając lewej rannej ręki jako tarczy i tarana jednocześnie. Chciałem jedynie wbiec na przeciwnika i przewrócić go ciężarem swojego ciała, resztę pozostawiając liderowi.

Ostatnio edytowany przez Akio (2012-11-02 12:16:27)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#50 2012-11-02 14:49:01

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

theme i drugi
a tak właściwie, czy ja gdzieś napisałem, że wychodzę z tego budynku? ale niech Ci już będzie. ; )

Strzał i niemiłosierny ból. Nie wiedziałem jak, ani nawet co właściwie się stało. Spróbowałem wziąć oddech i poczułem przeszywające ukłucie, dzięki któremu mogłem zlokalizować swoją ranę, znajdującą się na mojej prawej piersi, nie omijając płuca. Wiedziałem, że przebicie tego narządu może być niezwykle uciążliwe w walce, ale wiedziałem, jak można zminimalizować cierpienie - szybkie, małe wdechy, niemal niezauważalne. Spojrzałem  na miejsce, z którego dotarł do mnie strzał i moim oczom ukazał się przerażający widok: dwóch moich kompanów, obydwoje ranni, próbowało radzić sobie z tym samym przeciwnikiem, od którego poległ Takashi. Wiedziałem, że to zadanie może być dla nich zbyt trudne, w końcu jego siła przekraczała możliwości każdego ze znanych mi ninja. Wiedziałem, że coś muszę zrobić. Włożyłem dłonie do torby z gliną, aby kontynuowały zaczętą wcześniej pracę. Ugryzłem się szybko w rękę, a moja chakra, mająca lecznicze właściwości, na chwilę załagodziła ból, zredukowała zmęczenie i zatrzymała krwotok. Wiedziałem jednak, że nie udało mi się całkowicie uleczyć rany płuca, jednak nie miałem czasu na zamartwianie się.
W mgnieniu oka znalazłem się z powrotem w środku budynku i dotarłem do miejsca, gdzie pozostawiłem Rin z Aki i dziewczynkę z fletem. Zanim jeszcze kobieta zdążyła się odezwać, rzuciłem szybko w jej stronę:
-Bierz stad Aki i uciekajcie stąd. Po drodze przekaż pozostałym, że również ich ewakuacja ma nastąpić tak szybko, jak tylko będzie to możliwe!
Nie czekając na jej reakcję, zabrałem się do roboty. Wyciągając z kabury pozostałe kawałki metalowej linki, zbliżyłem się do dziewczynki i związałem jej jednym kawałkiem dłonie, a drugim stopy. Z racji tego, że został mi jeszcze jeden kawałek, przywiązałem ją do czegoś, co znajdowało się w tym pomieszczeniu, by mieć pewność, że nie da rady opuścić pomieszczenia, upewniając się przy tym, że nie ma przy sobie żadnych kunai'ów, których mogłaby użyć do oswobodzenia się, ani fletu.
Kiedy moje dłonie przestały przeżuwać, moim oczom ukazał się ogrom białych kulek, które rozsypałem po całej powierzchni pomieszczenia. Gdy tylko skończyłem, przykucnąłem przy dziewczynce i szepnąłem do niej:
-Wybacz mi. Zabijanie Ciebie jest ostatnią rzeczą, którą chciałbym zrobić, ale niestety nie mam innego wyjścia.
Bardzo chciałbym usprawiedliwić mój czyn troską o innych, jednak nie byłaby to do końca prawda. Zależało mi bowiem również na swoim własnym istnieniu, ale wstyd było mi się do tego przyznać.
Zabrałem się do finalizowania moich działań. Wybiegając z budynku, pozostawiałem za sobą linię białych, wybuchowych kulek. Chciałem w ten sposób upewnić się, że zbytnia odległość nie stanie się przeszkodą w uaktywnieniu mojej techniki. Uciekałem, ile tylko miałem sił w nogach, do miejsca, gdzie odbyła się moja pierwsza rozmowa z obecnymi sprzymierzeńcami. Wiedziałem bowiem, że tam bariera nie sięgała. Gdy tylko tam dotarłem, obróciłem się i wypowiedziałem ciche, pełne rozgoryczenia:
...katsu...

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2012-11-02 15:43:08)

Offline

 

#51 2012-11-02 15:15:07

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

Wszystko działo się tak dynamicznie, tak błyskawicznie. Nagle na polu walki pojawiła się jeszcze jedna osoba, padły kolejne rany, a przeciwnik znowu pokazał jakąś dziwną sztuczkę. *Jak tak dalej pójdzie to nie wytrzymamy tutaj zbyt długo... - starałem się całą sytuację połączyć w logiczną całość, ale nie było to proste. Gdy tylko dojrzałem, że Akio poruszył się w stronę przeciwnika, czym prędzej wyruszyłem, aby przeciąć mu drogę. Zastawiłem się, nie wiedziałem co więcej zrobić. Pojawiłem się pomiędzy Namikaze, a przeciwnikiem, odwrócony twarzą w stronę przeciwnika. -Za każdym razem, gdy walczysz z ninja uciekasz się do ograniczenia jego możliwości? Świadczy to o tym, że jesteś tchórzem. Boisz się tego, że możesz przegrać. Na pewno. - słowna prowokacja może była sposobem na przeciwnika. -Idź stąd. Pomóż reszcie, załatwię to po swojemu. - powiedziałem do Akio, odpychając go ręką do tyłu, aby się stąd usunął. Wolałem indywidualnie to załatwić, nie narażając reszty... Tym bardziej, że nie był on w dyspozycji. Może moja ręka też się nie nadawała, ale jako przywódca czułem się zobowiązany do ochrony pozostałych członków drużyny.


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#52 2012-11-02 16:36:41

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

Cała sytuacja była tak skomplikowana, że już nie rozumiałam o co chodzi. Nagle nastał dziwny huk... Chwilę później, gdy się odwróciłam, zauważyłam, że Shinsaku jest ranny... -Shinsaku... Ty... - brakowało mi słów, ale musiałam zachować zimną krew w swoich żyłach. Sytuacja co chwile się coraz bardziej zmieniała. Tu ktoś ranny, tu nagle jakaś zmiana terenu. Już niczego nie rozumiałam, za dużo było do wyjaśnienia. Usłyszałam słowa Wyrzutka... Wybiegłam czym prędzej za nim, nie zastanawiałam się nad niczym, nie patrzałam nigdzie. Aki biegła za mną. Nie zwracałam uwagi na wszystko, po prostu stawiałam krok za krokiem, wydostając się z miejsca, w które niedawno przyszłam. Jedynym moim celem była ewakuacja - tak, jak zalecił Shinsaku. Nie wiedziałam zbytnio o co chodzi, więc po prostu ruszyłam za nim. Po drodze przypomniały mi się jego słowa, odwróciwszy głowę w stronę pozostałej dwójki, dość donośnym tonem głosu, odezwałam się. -Wycofajcie się! - nie wiedziałam nic więcej, po prostu tyle wyleciało z moich ust. Po skończeniu przemowy, biegłam dalej przed siebie.

Ostatnio edytowany przez Rin (2012-11-02 16:51:45)

Offline

 

#53 2012-11-02 22:42:28

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Tereny Zettou

Shinsaku po raz pierwszy w tej wojnie przydały się umiejętności medyczne a jego pierwszym pacjentem był tak na prawdę on sam. Postanowił wysadzić wszystko w powietrze, podjął decyzję, że chce przeżyć nie poświęcić się dla innych, Wszystkie sterowane osoby nawet nie zwróciły uwagi na to co robi, po prostu w amoku wykonywały swoją pracę. Na zewnątrz doszło do kolejnej przerwy jednak wybiegnięcie Rin z towarzyszem i psem szybko zmusiło bohaterów do odwrotu a przeciwnik, ruszył do środka nie wierząc co się stało, tym bardziej był zdziwiony gdy minął osobę, do której przed chwilą strzelił. Katsu, i Cała fabryka wybuchła a znajdujący się w środku proch tylko dorzucił węgla do pieca powodując ogromny wybuch. Wszyscy bohaterowie zostali odrzuceni, a później dobiegł i do nich zielony blask, oznaczający zwycięstwo sojuszu. Być może wyrzutek pośpieszył się i za szybko zdetonował ładunki... teraz to i tak bez znaczenie gdyż Sojusz ostatecznie wygrał tą wojnę.

Dziękuję chłopaki.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#54 2012-11-02 23:42:36

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Naoki zablokował mi drogę,uniemożliwiając mi atak i mówiąc jakieś słowa, których nie rozumiałem. Chyba nie rozumiał że za chwilę stracę przytomność. Ledwo zdołałem się zatrzymać po chwili rozległ się potężny huk rozbrzmiewający huk, który niemal rozsadził mi głowę. Odleciałem kilkanaście metrów do tyłu, zanim doszedłem do siebie nigdzie nie mogłem znaleźć ani śladu naszego niedawnego przeciwnika. Choć być może opuściły mnie już zmysły, z rany od kilkudziesięciu minut sączyła się krew. Nawet nie próbowałem jej zatamować, teraz wydawało się głupie, że nie zrobiłem tego zaraz po powstaniu rany. Już dawno straciłem w niej czucie, ale teraz najwyraźniej było ze mną znacznie gorzej bo miałem zwidy. Widziałem zielone światło które mogło oznaczać tylko jedno zwycięstwo sojuszu, ale czy widziałem to na prawdę? Nie wiem straciłem przytomność i z powrotem opadłem na ziemie.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#55 2012-11-03 00:02:22

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Wyczerpany, leżałem na zroszonej trawie i starałem się łapać powietrze w moje strudzone, zranione płuca. Mimo tego, że każdy taki życiodajny ruch sprawiał mi niesamowity ból, moje ciało odczuwało nie lada ulgę - było już po wszystkim. Tylko serce było jakby rozdarte, żałując poświęconych istnień wielu niewinnych istnień. Wiedziałem, że obraz wysadzanej bazy pełnej takich ludzi na stałe wyryje się w mojej pamięci... Wtedy rozejrzałem się delikatnie wkoło. Kiedy zobaczyłem moich towarzyszy - zmęczonych, ale i w jednym kawałku, nie mogłem się nie uśmiechnąć. A gdy moje oczy ujrzały Rin, serce w mojej piersi poderwało się radośnie. Ledwie zdołałem musnąć jej skórę swoją dłonią, gdy ciało całkowicie odmówiło mi posłuszeństwa i wyczerpany, zemdlałem.

Offline

 

#56 2012-11-03 10:18:18

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

Bum! Stało się. Poczułem wyzwolenie bariery, powietrze stało się lżejsze i bardziej przejrzyste dla moich zdolności sensorycznych. Leciałem teraz do tyłu... Musiałem coś zrobić, bo jeżeli spadłbym na lewą rękę miałbym niemały problem. Wiedziałem, że to był już koniec. Te zielone światło... Musiałem teraz zaopiekować się ciałem poległego kompana. Zniknąłem, lecąc w powietrzu, pojawiłem się w jakimś dziwnym miejscu, było tutaj pełno kolorów, zwierząt... Nie zwracając większej uwagi, podniosłem Takashi'ego prawą ręką i położyłem na swoim prawym barku. *To może być ciężkie... - pomyślałem sobie, aczkolwiek po lekkim przygotowaniu już leżał w miarę przyzwoitym miejscu. Zniknąłem stąd w ten sam sposób, co się pojawiłem. Stałem teraz nieopodal Shinsaku, który również miał mój kunai. -Moje gratulacje wszystkim. - brakowało tutaj tylko Akio, ale być może jeszcze nie wrócił do siebie po tym wybuchu. W dodatku pojawiła się jeszcze jedna istota, która miała ze sobą psa. -Widzę, że ktoś jeszcze do nas dołączył. Jestem Naoki i przewodzę klanem Namikaze. Pozwólcie, że załatwię teraz sprawę naszego martwego kolegi. - odwróciłem się na pięcie, szukając przyzwoitego miejsca. Było to dwu, może trzy metrowe wzniesienie, na którym nie było zbyt wielkiej powierzchni. Gdy już wszedłem na górę, położyłem Takashi'ego na ziemię, ściągnąłem z niego zwój z paktem i wyjąłem swoje dwa kunai. W moje oczy wpadła dość pokaźna sterta belek w różnych wielkościach, która znajdowała się na polu walki. Leżał tam także różny sprzęt, który mógł okazać się przydatny. Bez większego pośpiechu zabrałem dwie deski - jedną większą, zaś drugą mniejszą. Chwyciłem jeszcze jakąś saperkę, którą szło obsługiwać jedną ręką. Wciąż musiałem uważać na swój lewy bark, który nie był w najlepszym stanie... Wróciłem do Takashi'ego. Około godziny kopałem dziurę pod grób mojego kompana... Kiedy skończyłem, przypomniałem sobie o jednym. *Przecież lider powinien być pochowany w swoim klanie, aczkolwiek... Taki zbieg okoliczności raczej nie pozwoli mi na bezpieczne przetransportowanie go do Chuu. Cóż. Nie mam wyjścia. - zebrało mnie na refleksję, gdy wykopałem dziurę, ale czym prędzej porzuciłem ją, jeszcze raz podnosząc Takashi'ego i zabierając zwój paktu z ziemi. Jako lider i osoba, która współpracowała pół życia z żabami czułem się zobowiązany do zaopiekowania się tym zwojem. Bez słowa, biegiem, wyruszyłem w stronę najbliższego portu, aby stamtąd dostać się do Chuu. Wsiadłem w pierwszy lepszy statek, który wypływał właśnie w tamto miejsce.

[Naoki zt -> Chuu -> Klan Nara -> Rada Klanu]


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#57 2012-11-03 10:31:25

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

I pojawiłem się koło Shinsaku jeszcze raz. -Już jestem. Przydałoby się zająć waszymi obrażeniami, aczkolwiek mogę mieć z tym mały problem... - zaśmiałem się, kątem oka spoglądając na swój lewy bark. -Raczej nie uda mi się poruszyć tą ręką, a do wykonania medycznego ninjutsu potrzebuję obu dłoni... Musimy dostać się z powrotem do siedziby, moja chakra też już jest na wyczerpaniu. - kończąc mowę, dostałem przebłysku. -Chwila! Przecież mogę wykorzystać swoją rękę i klona. Plan był dobry, aczkolwiek wciąż nie widziałem Akio. -Dziewczyno, musisz odnaleźć drugiego Namikaze. Bez niego się stąd nie ruszamy. Przyprowadź go tutaj jak najszybciej, a ja zajmę się Shinsaku. Z trudnością skrzyżowałem palce obu rąk, aby koło mnie pojawił się Kage Bunshin. Przesłałem mu połowę swojej chakry, która mi pozostała i odezwałem się do Wyrzutka. -Musisz się położyć, inaczej nie dam rady naprawić twojego płuca. W czasie operacji staraj się oddychać jak najrzadziej będziesz potrafił. Będę musiał zrobić to jak najszybciej, aby Twoje ciało nie było pozbawione tlenu na zbyt długą chwilę. - po tych słowach czekałem, aż Shinsaku się położy, a Rin uda się po Akio.


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#58 2012-11-03 12:08:08

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

I kolejne wydarzenia, które zamieszały w mojej małej główce jeszcze bardziej. -Yyymmm... Nazywam się Rin. - odpowiedziałam dość nieśmiałym głosem osobie, która przedstawiła się jako Naoki. Niedługo później zniknął, ale wciąż intrygowała mnie ta postać, którą trzymał na barku. *Czyżby on był martwy? - na tę myśl moje oczy samoczynnie się rozszerzyły. Po krótszej chwili moje samopoczucie wróciło do normalnego stanu i odezwałam się do Shinsaku. -Zostaliśmy sami... Czyż nie? - zapytałam spokojnym głosem, siadając na ziemi i odprężając się. Musiałam powiedzieć mu prawdę, ale nie wiedziałam jak... Na szczęście po jakiejś godzinie ciszy wrócił lider klanu Namikaze i na razie mogłam zapomnieć o naszej rozmowie. -Yyymm... Nie boli Ciebie ten bark, Naoki-sama? - zapytałam zdziwiona patrząc na stan jego ręki... Przecież on miał połamany obojczyk! Ała! Z pewnością musiało to boleć. Chciałam mu pomóc i jak na zawołanie pojawiła się okazja... Odnaleźć Akio. Łatwizna... Przecież mogłam wyczuć jego zapach bez problemu nawet ze znacznej odległości. Leżał bezczynnie, widziałam już z daleka, dlatego udałam się w te miejsce biegiem. Aki biegła za mną. Kiedy byłam już obok, przykucnęłam obok i zaczęłam potrząsać go za ramię, dodając cichym i spokojnym głosem. -Hej, Akio! Hej, wstawaj! - nie miałam pomysłów co dokładnie mogę zrobić, dlatego zahaczyłam sobie jego jedną rękę za kark i powoli go podnosząc, położyłam go na Aki, z którą wcześniej wymieniłam wzrokowo kilka zdań na ten temat. Wróciłam z poobijanym Namikaze do wcześniejszej grupy, dodając krótkie. -Jestem!

Offline

 

#59 2012-11-03 13:56:53

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Usłyszałem czyjś chyba kobiecy głos, jednak nie miałem pojęcia do kogo należy. Co ja właściwie robiłem wczoraj? Nie mogłem zebrać myśli, powieki wydawały się takie ciężkie.
- Jeszcze chwileczkę. -wymamrotałem po czym poczułem jak jestem kładziony na czymś miękkim, było mi tak przyjemnie, dopóki nie zaczęło trząść. Krew wciąż spływała z mojej ręki. Dziwnę nie czułem lewej strony ciała, ale jakoś nie wydawało się to ważne. Najważniejszy było pogrążyć się w tym przyjemnym śnie i nie myśleć o niczym. Przed tym jak odpłynąłem wyczułem obecność większej liczby osób znajdujących się w pobliżu.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#60 2012-11-03 14:30:22

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Będąc ciągle w stanie błogiej nieświadomości, omdlenia, nie czułem nic więcej poza tym, że znajduję się w jakiejś przestrzeni, współtworzę ją. Wszystko zniknęło, nie czułem nic: ani dziurawego płuca, ani współczucia do tych wszystkich ludzi, których to ja skazałem na tak potworne cierpienie, a w konsekwencji śmierć. Po prostu byłem, istniałem. A wszystko pozostałe było gdzieś daleko ode mnie, odseparowane. Czasem wszechobecną ciszę przerywały jakieś dźwięki, podobne do znajomego mi głosu. Rin? Nie byłem pewny. Trudno było cokolwiek rozpoznać, wszystko, co docierało do mnie z zewnątrz było jakby uprzednio modyfikowane, zniekształcane. Po chwili jednak te niewyraźne słowa zniknęły, a ja w spokoju mogłem sobie egzystować, gdzieś we wszechświecie. Było to niesamowicie przyjemne uczucie: nie myśleć o niczym, niczego nie czuć, nie pamiętać...
Po chwili z tego cudownego stanu wyrwał mnie kolejny znajomy głos, tym razem bardziej męski i bardziej wyraźny. Powoli otwierając oczy, rozpoznałem w nim Naokiego. Rozejrzałem się nieznacznie wokoło, chcąc się upewnić, czy Rin gdzieś tam jest. Nie mogłem jej jednak nigdzie dostrzec. Widocznie mi się wydawało... Po chwili nieco bardziej oprzytomniałem i ustosunkowałem się do instrukcji kapitana, powoli spowalniając swoją akcję oddechową i lekko skinąłem głową, że jestem gotowy.

Offline

 

#61 2012-11-03 15:16:14

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

Kontynuowałem poprzednio zaczętą czynność. Shinsaku w końcu się położył i mogłem przystąpić do poprzednio wykonywanej czynności. Ściągnąłem z siebie plecak i zwój, które krępowały moje ruchy rękami. -Zamknij oczy. - powiedziałem do niego i przyłożyłem prawą dłoń do Twojej klatki piersiowej. Oczywiście z lekkim odstępem między naszymi częściami ciała. Trzymałem ja na wysokości rany, a po chwili przyłożył swoją dłoń mój klon. Nagle mogłeś poczuć dziwne ciepło, które niwelowało uczucie bólu i sprawiało, że powietrze stawało się coraz lżejsze w Twoich płucach. *Jeszcze trochę... - rozmyślałem nad skomplikowaniem tej rany, bo nigdy nie widziałem czegoś takiego. -Ale ta rana jest brudna... - powiedziałem po cichu, przerywając na chwilę technikę i sięgając do plecaka po zestaw medyczny. Rozwinąłem paczkę z narzędziami i korzystając z nich przeczyściłem ranę tak dokładnie jak tylko potrafiłem. Nie ukrywam, że takie grzebanie mogło bardzo boleć Shinsaku, ale robiłem to dla jego dobra... Minął kwadrans. -Już kończę. - chciałem go uspokoić i jeszcze raz ze swoim klonem przystąpiłem do użycia Ninjutsu medycznego. Po dwóch, może trzech minutach rana się zrosła, więc przerwałem technikę i wstałem z ziemi. -Leż jeszcze, niech wszystko dobrze się zrośnie. Najlepiej się nie ruszaj w ogóle. - powiedziałem do Shinsaku i zastanawiałem się co zrobić z ręką Akio... -Akio, nie wygląda to najlepiej. Muszę pomyśleć co z tym zrobić... - czułem się odpowiedzialny za każdą ranę, którą każdy tutaj odniósł. -Rin, tak się nazywasz, czyż nie? - zapytałem, aby nie przekręcić przypadkiem jej imienia, po chwili dodając. -Będziemy tutaj przebywać dłuższą chwilę. Przydałoby się zorganizować jakieś schronienie... Rozejrzyj się po terenie ostatniej walki, może tam coś znajdziesz. - zarządzałem wszystkim tak bardzo jak się dało... Musiałem wykorzystać wszystko. Gdyby tamten przeciwnik powrócił moglibyśmy być w dużych tarapatach.


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#62 2012-11-03 15:26:43

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

*Ymm... Chyba coś majaczy. Tak mi się wydaje. - zastanawiałam się nad słowami niejakiego Akio, który był niesiony przez Aki. Położyłam go na ziemi dopiero gdy dotarliśmy na miejsce zbiórki. -Jest i on... - powiedziałam do lidera i pomogłam mojemu pupilowi ściągnąć ten ciężar z jej ciała, wygodnie kładąc chłopaka na ziemi. Położyłam go na prawym boku, gdyż jego lewa ręka była uszkodzona. Wysłuchawszy wpierw kolejnych instrukcji od Naokiego, wyruszyłam w poszukiwania. Miałam znaleźć schronienie i to było teraz priorytetem. Biorąc swojego psa ze sobą, zeszłam jeszcze raz na pole niedoszłej bitwy. *Schronienie... Przydałaby się jakaś chatka czy coś w tym stylu.. Może uda mi się coś znaleźć. - rozmyślałam, chadzając się po okolicy w poszukiwaniu tegoż miejsca. Nie wiedziałam czego dokładnie szukam, ani gdzie to znajdę, ale musiałam to zrobić dla dobra naszej drużyny. Skoro jest taka potrzeba...

Offline

 

#63 2012-11-03 15:59:52

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Akio wciąż leżał nie przytomny, rana wciąż krwawiła na szczęście pocisk wciąż się w niej znajdował. Dzięki temu upływ krwi nie był aż tak obfity. Zmiana pozycji z pewnością sprawiła mniej bólu chłopakowi, gdyby tylko go czuł. Jednak już po chwili ręka przybrała niezmierne blady kolor najwidoczniej odpłynęło z niej już wystarczająca ilość krwi, a teraz było problemy z dopływem nowej. Wyglądało na to że wymaga natychmiastowej pomocy. Samo wyjęcie pocisku i zasklepienie rany musi się dobyć niezmiernie szybko aby nie doprowadzić do utraty cennej krwi. Dopiero teraz było widać poświecenie jak i głupotę młodego ninja w związku z kontynuowaniem walki choćby bez odrobiny przerwy, aby opatrzyć ranę.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#64 2012-11-03 16:59:34

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Nie wiem, co działo się wokół mnie przez te kilkanaście minut, gdy zajmował się mną lider klanu Namikaze. Wszystkie bodźce, które powinny do mnie docierać, zostały całkowicie zgłuszone przez rozrywający ból prawego płuca. Kilkukrotnie myślałem, że już po mnie, że coś idzie nie tak jak powinno, a cierpienie za chwilę nasili się tak bardzo, że spowoduje mój rychły zgon. Po chwili poczułem jednak, że wbrew moim przypuszczeniom, wszystkie nieprzyjemne doznania przestały zyskiwać na sile, a nawet ich intensywność zaczynała maleć. Podniosłem nieco głowę do góry, by móc zaobserwować, co takiego się dzieje. Odetchnąłem z nieukrywaną ulgą widząc, że Naoki kończy już swoją operację, co spowodowało ponowne nasilenie się bólu w płucu. Shinsaku, kretynie. Przecież miałeś nie oddychać! Ponowny wdech uczyniłem zatem dopiero wtedy, gdy byłem pewny, co do zakończenia działania medycznego ninja. Mimo tego, że byłem niesamowicie wyczerpany, uniosłem się nieco na łokciach i odezwałem się do sprzymierzeńca:
-Nie wiem, jak mam Panu dziękować! Wolę nie myśleć, ile problemów mogłaby mi przysporzyć ta rana... I nie ukrywam, że jestem pod niesamowitym wrażeniem Pana umiejętności leczniczych! - byłem tak bardzo podekscytowany, że zdawałem się całkowicie zapomnieć o bólu, jakiego przed chwilą doświadczyłem. -Może i ja kiedyś posiądę zdolności na podobnym poziomie... Muszę jednak najpierw znaleźć kogoś, kto będzie w stanie mnie tego nauczyć! - zamyśliłem się na chwilę. Nagle w moich oczach pojawiła się żywa iskra. Zerwałem się na równe nogi i zapytałem: -Ale proszę mi powiedzieć, czy jest coś, co mógłbym zrobić? Pewnie przyda się każda pomoc! Czekam na polecenia, kapitanie!

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2012-11-03 17:00:52)

Offline

 

#65 2012-11-03 22:08:45

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

Byłem już bardzo zmęczony, moja chakra ledwo wyrabiała taki nacisk, a ranna pozostawała wciąż jedna osoba. O siebie nie dbałem, ale ból dawał o sobie znać. I to bardzo... Uciążliwe było też to, że miałem skrępowane ruchy, ograniczone tylko do jednej ręki. Nie czułem się z tym najlepiej. Lekko zamroczony, z przymrużonymi oczami, analizowałem słowa Shinsaku. -Nie mów tak dużo. Rana wciąż nie zagoiła się całkowicie, a mówienie i oddychanie w jednym czasie obciąża płuca, a na to nie możemy sobie pozwolić... Przełóżmy te rozmowę na później. - w sumie nie chciałem teraz o tym rozmawiać, bo musiałem przemyśleć te sytuacje. Akurat zbieg okoliczności zaserwował mi trochę więcej czasu na myślenie. Zostawiłem Shinsaku chwilowo samego i udałem się do Akio, który leżał obok. Przykucnąłem nad nim, przewróciłem go na plecy i delikatnie palcem odsłoniłem jedną z jego powiek. *Cholera... Jest źle. - pomyślałem sobie, kiedy zauważyłem jeszcze kątem oka stan jego ręki. Było to bardzo problematyczne... Klon podał mi mój plecak, w którym znajdowały się wszystkie potrzebne rzeczy. Wpierw z zestawu medycznego wyciągnąłem skalpel, aby wyciąć zniszczone kawałki skóry, które i tak już się nie nadawały. Nie miałem czasu na jakieś znieczulenia, gdyż pacjent i tak już ledwo żył. Musiałem działać szybko i zdecydowanie, a w dodatku do dyspozycji miałem tylko jedną rękę... Później korzystając z innych narzędzi przystąpiłem do natychmiastowego oczyszczenia rany, aczkolwiek wciąż nie wyciągałem z niej głównego problemu, który tamował krwotok. Pierw wolałem pozbyć się tego, co było w okół... Minęło kilkadziesiąt sekund, wyciągnąłem bandaż z plecaka i położyłem go na klatce piersiowej Akio, który leżał teraz na plecach, więc było to jak najbardziej wygodną sprawą. Zręcznie i szybko, dwoma palcami pozbyłem się największego zanieczyszczenia w ranie, następnie z klonem czym prędzej przystępując do jednego z medycznych technik ninjutsu. Musiałem z nim dzielić jedną rękę, co było bardzo problematyczne w kontrolowaniu przebiegu zasklepiania się rany. Niemniej jednak musiałem tego dokonać w jak najbardziej dokładny sposób i właśnie do tego dążyłem. Do perfekcji. Za każdym razem to było najważniejsze, żeby zrobić coś jak najdokładniej... Minęło pół godziny nim udało mi się dokładnie zasklepić ranę. Po skończeniu zabiegu chwyciłem za bandaż i dokładnie owinąłem miejsce, w którym była rana. Nie starczyło mi chakry na tyle, żeby zregenerować jeszcze skórę młodzieńca, a z powodu braku kilku jej warstw mogła wdać się tam infekcja bez problemu. W połowie czasu, gdy przewiązywałem ową tkaninę, straciłem przytomność... Nie dałem już rady, padłem z wycieńczenia.


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#66 2012-11-03 22:44:12

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

Dalej chadzałam się po okolicy w poszukiwaniu schronienia, ale nie mogłam nic znaleźć. Kompletnie nic. W okolicy były tylko same ruiny, które raczej nie były zdatne do przebywania w nich bezpiecznie. Były tylko dodatkowym zagrożeniem dla osób przebywających w środku... Zawiedziona zawróciłam na pięcie i zabrałam się w drogę powrotną do drużyny. W sumie to nie wiedziałam co mam im powiedzieć. W sumie jest tylko prawda, bo przecież nie wyczaruję im schronienia w nie wiadomo jaki sposób i kto wie jeszcze skąd. Droga powrotna okazała się dość krótka, już po chwili byłam z powrotem... Zadziwiło mnie to, co zauważyłam. Pozostali członkowie drużyny jakoś dawali sobie radę z obrażeniami, tylko ja byłam tutaj najmniej przydatna... Postanowiłam wejść sobie na pierwsze lepsze drzewo i posiedzieć tam, pomyśleć. Aki została przy pniu, na dole.

Offline

 

#67 2012-11-03 23:34:19

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Nagle powróciła wróciła świadomość, nie tyle cała świadomość co wrażenie niesamowitego bólu. Tak jakby ktoś kroił moją rękę. Próbowałem się wyrwać lecz bez rezultatu - brakowało mi na to sił. Jedyne do czego byłem w stanie się zmusić, a może nie byłem w stanie się powstrzymać to krzyk. Czy raczej jęk bo tylko na tyle starczyło mi sił. Leżałem bez rady wiedząc że ktoś coś robi z moim ciałem, nie mając pojęcia kto. Nie mając nawet sił aby otworzyć oczy aby rozpoznać oprawcę. Ciekawiło mnie co stało się z resztą, czy też są podawani torturą? Wygląda na to że jednak przegraliśmy tą wojnę, a zielone światło które widziałem przed utratą przytomności było tylko przywidzeniem.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#68 2012-11-04 01:32:56

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Z racji tego, że moja operacja przebiegła bez większych problemów, co umożliwiło mi swobodne poruszanie się, mogłem w stu procentach panować nad swoim nieco wycieńczonym ciałem. Trudne do przeoczenia było zauważenie problemów Naoki'ego, gdy zajmował się ranami drugiego Namikaze. Wiedziałem, że nie dokańczając zabiegu, wystawił go na działanie różnego rodzaju zarazków i powikłań, dlatego też, nie czekając na żadne polecenie, przystąpiłem do działania. Z torby wyciągnąłem zestaw medyczny i zacząłem natychmiastowo oczyszczać miejsce zranienia Akio. Nie miałem żadnych wątpliwości, że właśnie tak powinienem postąpić, gdyż zdawałem sobie sprawę z zagrożenia, jakie niosło za sobą pozostawienie rannego ninja na pastwę losu. Po tym, kiedy skończyłem zajmować się raną Akio na tyle, ile byłem w stanie sam osiągnąć, zbliżyłem się do Naokiego i podkładając lewą dłoń pod jego jasne włosy, podciągnąłem jego głowę nieco w górę. Następnie oparłem ją na moim przedramieniu i prawą rękę złapałem jego żuchwę, aby wymusić na nim ugryzienie mojej skóry. Zapiekło przez chwilę, gdy jego kły zatapiały się w moim nabłonku, ale starałem się nie dać tego po sobie poznać. Miałem przy tym nadzieję, że ta drobna forma pomocy, jaką ofiarowałem liderowi klanu Namikaze, pozwoli mu do przeprowadzenia właściwej operacji na drugim jasnowłosym ninja.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#69 2012-11-04 11:06:59

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

Zmęczenie dawało coraz bardziej o sobie znać, nie wiem nawet kiedy już leżałem na ziemi... Nie wiem skąd, nie wiem jak, poczułem dziwny napływ energii, tylko dlatego w ustach czułem smak skóry, krwi? To było najciekawsze.. Kiedy się ocknąłem, zorientowałem się, co tak naprawdę się stało. Bandaża w ogóle nie ruszyłem, tę czynność raczej wykonałem już na jawie... Shinsaku, to raczej jego sprawką była cała ta sytuacja. -Dobra, jeżeli będziesz potrzebował pomocy w zakresie Medic-Nin to wiesz do kogo się zgłosić, teraz dokończmy zabieg. - powiedziałem do niego, chwytając w prawą dłoń jedno z narzędzi z zestawu i przeczyszczałem dalej ranę we współpracy z chłopakiem. Mijały kolejne chwile, a gdy rana była już czysta, odezwałem się. -Hmm... Chyba to byłoby na tyle, pozwól, że teraz zamknę ranę. - odezwałem się, a klon podszedł i jeszcze raz połączyliśmy swoje dłonie, aby skorzystać z ninjutsu medycznego. Rana zasklepiała się szybko, ponieważ część wykonałem już wcześniej. Po minucie, może dwóch nie było już po niej śladu, skóra się zrosła całkowicie... Miałem mroczki przed oczami, zdążyłem powiedzieć tylko pół słowa, nim padłem bezwładem na ziemię. -Prze-pra... - to byłoby na tyle. Poleciałem na plecy i zapadłem w twardy sen, nawet rwący ból barku mi nie przeszkadzał. Klon zniknął.


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#70 2012-11-04 11:15:33

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

Kiedy tak sobie wysiadywałam na drzewie, kątem oka obserwowałam swoją drużynę, do której jako tako należałam, nie dało się ukryć. Nagle lider naszej drużyny, podczas operacji, padł na ziemię. Oczy same mi się otworzyły, bałam się o jego zdrowie... *Sam jest ranny i w dodatku tak się zamęcza dla innych... Jeszcze coś mu się stanie! - myślałam po cichu, chwytając się mocno gałęzi, które z kolei na tej wysokości nie były zbyt grube. Co chwile jakieś zwroty akcji, co chwilę coś. Moja mała główka już nie dawała rady z ogarnięciem aktualnej sytuacji, która była dość napięta. W sumie nawet nie wiem czy okazałam się pomocna w całej tej walce... Nie zrobiłam za dużo, nie da się ukryć. Może nawet tylko przeszkodziłam? Może te wszystkie rany są moją winą? Wcięłam się w środek walki nie zważając na wszystko i prawdopodobnie bardziej przeszkodziłam jak pomogłam.... *Jaka ja jestem głupia! - szło sobie pomyśleć. Nic innego nie chodziło mi teraz po głowie.

Offline

 

#71 2012-11-04 12:46:27

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Nie miałem pojęcia co się wydarzyło w ciągu ostatnich minut,godzin,dni? Zupełnie straciłem poczucie czasu, przez pewien czas odczuwałem tylko ból. Teraz to się uspokoiło, choć nadal czułem coś w lewej ręce. Mimo wszystko dochodziłem do siebie, obudziłem się. Delikatnie podniosłem się opierając się na prawym ramieniu i rozejrzałem się po okolicy. Wciąż kręciło mi się w głowie, mimo to starałem się zorientować w sytuacji. Na moim ciele znajdowały się bandaże, więc widocznie ktoś się mną zajął. Spostrzegłem koło mnie nieprzytomnego lidera oraz jeszcze jeden ninja który towarzyszył nam w walce, ale imienia do końca nie pamiętałem.Troska o lidera klanu była zawsze na pierwszym miejscu, w końcu gdyby umarł zwolniłoby się miejsce dla mnie. Następną rzeczą o którą trzeba było zadbać było nasze bezpieczeństwo, w końcu nie wiedziałem co się działo po utracie przytomności. Być może wróg wciąż był w pobliżu. Musiałem też potwierdzić czy na prawdę widziałem zielony błysk i wygraliśmy tą wojnę. Potrzebowałem informacji a mogłem je uzyskać jedynie od chłopaka,tylko jak on się nazywał?
-chyba coś na S?- usiłowałem sobie przypomnieć, jednak wciąż pozostawało to na końcu mojego języka.
-Siusiaku- bąknąłem niezrozumiale licząc że to wystarczy aby zwrócić jego uwagę- Co z nim i co się u diabła tutaj wydarzyło? Wygraliśmy?


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#72 2012-11-04 13:11:05

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Usłyszałem za sobą jakiś ruch, trawa słyszalnie się poruszała. Kiedy odwróciłem głowę, zauważyłem, że to Akio się wreszcie ocknął. Nie powiem, ucieszyło mnie to, bo myślałem, że będzie tak leżał bez końca. Co więcej, mógłby mi pomóc zająć się swoim liderem. Choć zdawałem sobie sprawę, że nie powinienem się zbytnio ruszać po niedawno przebytej operacji, wiedziałem też, że teraz nie ma innego wyjścia. Już miałem się do niego odezwać, kiedy on niespodziewanie mnie wyprzedził. Zaraz zaraz, co on powiedział...? Przeanalizowałem jeszcze raz w myślach to, jak mnie nazwał, moja twarz nabrała koloru purpury, a brwi niebezpiecznie wykrzywiły się.
-C-co, coś Ty... Jak mnie nazwałeś? Powtórz to!
Po krótkiej chwili opanowałem się jednak, gdyż uświadomiłem sobie, że to nie pora na zajmowanie się takimi bzdurami.
-Widzę, że zapomniałeś nawet mojego imienia. Pozostawię Cię zatem z tą nieświadomością nieco dłużej. Teraz musisz mi pomóc. Jak widzisz, kapitan potrzebuje naszej pomocy. Gdybyś mógł, unieś go nieco do góry, to spróbuję mu czymś ustabilizować tę rękę, żeby nie mógł nią ruszać. W ten sposób może uda nam się załagodzić jego ból, do czasu, aż wybierze się do innego, bardziej doświadczonego medyka.

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2012-11-04 13:18:46)

Offline

 

#73 2012-11-04 16:53:15

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

I padłem bezwładem. Nie miałem kontroli nad swoim ciałem w żadnym stopniu. Zmęczenie i wycieńczenie były po prostu tak duże, że mi na to nie pozwalały w tym właśnie zakresie. Było to problematyczne, ponieważ wygrana sojuszu mogła okazać się pomyłką, a wtedy moglibyśmy zostać zaatakowani przez przeciwnika. I co wtedy bym zrobił? Co zrobiliby moi towarzysze? Pozostawia to zbyt wiele do życzenia, gdyż i tak wszyscy jesteśmy solidnie poturbowani i osłabieni. Nawet nie wiedziałem, że ktoś coś ze mną robił... Tak bardzo byłem nieprzytomny, że mi to nie przeszkadzało nawet w najmniejszym stopniu, gdyż w ogóle nie czułem swojego ciała, z którym byłem związany przez całe życie. Przestało to mieć jakieś większe znaczenie...


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#74 2012-11-04 17:14:26

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

Dalej ni drgnęłam z drzewa. Siedziałam sobie, obserwując całą sytuację... I tak się nie znałam na medycynie to co ja im mogę pomóc? Jeszcze bym coś bardziej zepsuła. A tego chyba nie potrzebują. Dadzą sobie świetnie radę sami. Przynajmniej powinni. Z resztą, co ja się tam tym przejmuję - pewnie i tak tylko przeszkadzam, nawet teraz. Lider Namikaze z pewnością tym szukaniem schronienia tylko spławił mnie od grupy, myślał, że pewnie się zgubię i nie będę umiała wrócić do nich. W sumie mieliby wtedy jeden problem z głowy, a nawet dwa, bo jest jeszcze Aki. Sama już nie wiem... Może powinnam usunąć się stąd i wyręczyć ich, aby nie musieli się ze mną męczyć? Chyba tak zrobię. Nie wiem. Sama już nie wiem...

Offline

 

#75 2012-11-04 18:01:15

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Powoli zacząłem ruszać kontuzjowaną ręką aby sprawdzić jej stan, bolało jak user bluźni. Jednak nie miałem wyboru w pobliżu nie było nikogo innego kto mógłby pomóc mojemu liderowi. Byłem zły i obolały przez co nie zachowywałem się tak jak zazwyczaj. W dodatku ten Siusiak strzela focha, miałem poważne wątpliwości czy aby na pewno mu zaufać. Irytował mnie przez chwilę zastanawiałem się czy nie wykorzystać zregenerowanej już chakry, aby się go pozbyć. Jednak nie byłem medykiem, a wyglądało że chłopak choć trochę zna się na rzeczy, w dodatku moja kondycja pozostawiała wiele do życzenia.
- Pomogę Ci - powiedziałem podchodząc do lidera i uniosłem go wedle życzenia, krzywiąc się przy tym z bólu jaki przeszył moją rękę.- Jednak musimy sobie coś wyjaśnić. Tak zapomniałem imienia, ale w obecnej sytuacji nie jest ono ważne. Znajdujemy się na terytorium wroga być może narażeni na atak, a obrażasz się o błahostki. Nie mamy na to czasu musimy wymyślić jakiś plan działania, a bez niezbędnych informacji może się to okazać ciężkie. Więc bądź tak łaskaw i powiedz mi co wiesz!   

Ostatnio edytowany przez Akio (2012-11-04 18:02:20)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#76 2012-11-04 21:59:41

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Spojrzałem na młodzieńca z klanu Namikaze i stwierdziłem rozgoryczony, że muszę przyznać mu rację. Nie byłem przyzwyczajony do sytuacji, gdy ktoś mnie poprawia, zawsze robiłem wszystko sam i po swojemu. Teraz było inaczej - byłem częścią grupy, więc pewnie moje nawyki nie pasowały do obecnego stanu rzeczy. Nie zmienia to jednak faktu, że poczułem się niesamowicie dziwnie, gdy wytknął mi błędy w moim toku rozumowania ktoś, kto był w moim wieku! A przynajmniej na takiego wyglądający. Spojrzałem na niego i poczułem dziwny dystans między mną a nim. Nie zmieniał tego nawet fakt, że zdecydował się mi pomóc. Byłem mu wdzięczny, to fakt, ale jakoś nie mogłem zagłuszyć niewielkiej niechęci do tego chłopaka, która się rodziła w moim sercu. Nie chciałem tego czuć, ale nie miałem na to wpływu. Mogłem mieć jedynie nadzieję, że niebawem się to zmieni. Uspokój się Shin, co się z Tobą dzieje...? Nigdy nie miałeś takich problemów...
-Zapomnij o tym. A jeśli chodzi o informacje, jakie posiadam, nie było ich zbyt wiele... Powiem Ci natomiast wszystko, co wiem... od czego by tu zacząć. Pamiętasz z pewnością ten wielki wybuch, prawda? Zostałem zmuszony, aby dokonać wyboru: poświęcić się, ocalając w ten sposób wszystkich robotników fabryki albo wysadzić ją, zachowując przy tym życie... Sam pewnie wiesz, jaką podjąłem decyzję, prawda...?- spuściłem głowę i wbiłem wzrok w ziemię. Po chwili kontynuowałem opowieść - Zabiłem ją... Zabiłem bezbronną dziewczynkę. Tylko dlatego, że była generatorem bariery! Co ja zrobiłem...?! Ocaliłem siebie, za cenę życia tej małej istoty... - oczy zaszły mi łzami, ciało przeszyły drgawki. Ciężko było mi kontynuować, dlatego też zrobiłem dłuższą przerwę w opowieści. -Ale tak... wygraliśmy...

Offline

 

#77 2012-11-05 19:40:51

 Naoki

Klan Namikaze

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2011-01-15
Posty: 995
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze [6]
Ranga: Lider klanu

Re: Tereny Zettou

Minął dość długi czas, powoli wracałem do siebie. Może nie była to jakaś rewelacyjna chwila mojej dyspozycji, ale byłem już na tyle trzeźwy swoich myśli, aby ocknąć się z amoku. -Taa... Chyba za bardzo się przemęczyłem. - wyparowało z moich ust i dopiero po chwili zorientowałem się, że wszedłem w środek zdania Shinsaku. -Chłopie! Łeb do góry i koniec smutków. - starałem się go pocieszyć w dość prostacki sposób, bo takie były najlepsze. -user bluźni! Jak mnie ten jebane bark napierdala, nie da się wytrzymać... - w końcu ból wziął górę i musiałem odpuścić sobie trochę emocji, ulżyć chociażby nagannym słownictwem. Przykucnąłem na ziemi i zastanawiałem się co takiego robią z moją ręką... Wszystko docierało po mnie po zbyt długim czasie, aby być w tym wszystkim na bieżąco. Taa.... Super! Gorzej być nie mogło. -Shin. Musisz wziąć się w garść, jeżeli ma coś z tego być w przyszłości. - kolejne pocieszenie, tym bardziej mniej puste...


-=Karta postaci=-

Mowa:
Fukusaku
Shima
Gamabunta
Gamaken
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gamakiri
Gama/Gomo

Offline

 

#78 2012-11-05 21:23:50

 Rin

Zaginiony

7542086
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2012-09-11
Posty: 100

Re: Tereny Zettou

Mijała chwila za chwilą. Powoli znikał nieustający dzień. Każdym momentem przemijało moje życie coraz bardziej i bardziej. Niekiedy parsknęłam, niekiedy westchnęłam. Samotność doskwierała, nawet pomimo bliskości drużyny. Miłość? A co to? Można byłoby zapytać samą siebie... Ponoć jest cierpliwa. Łaskawa. Nie zazdrości. Nie szuka poklasku. Nie unosi się pychą. Nie szuka swego. Nie unosi się gniewem. Nie pamięta złego... Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i we wszystkim pokłada nadzieję. Nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Miłość nigdy nie ustaje, wszystko przetrzyma...
Zeskoczyłam z drzewa, pociągnęłam Aki za sierść i poszłam przed siebie, znikając za drzewami... W mroku i ciemności, w cieniu i złości, gdy niepokój między nimi gości.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2012-11-05 21:36:34)

Offline

 

#79 2012-11-05 21:55:56

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Tereny Zettou

Ze słów wyrzutka wywnioskowałem, że przed chwilą miała miejsce ważna chwila w życiu wyrzutka. Nie potrzebnie na niego naskoczyłem bo wyglądał na roztrzęsionego, jednak czy w tym stanie powinien się zajmować Naokim. Na szczęście lider po chwili zaczął odzyskiwać przytomność.
-Nie przejmuj się Siu... chłopaku, zamartwianie się w niczym nie pomoże ani tobie, ani tym którzy zginęli. Twój czyn mimo że może wydawać się okrutny mógł ocalić życie znacznie większej liczbie osób, kto wie co by się stało jakby ta broń trafiła do handlu, być może w ten sposób uratowałeś wiele istnień. - tymczasem starszy Namikaze wydawał się byś dość świadomy.-Naoki-sama, chyba powinniśmy się stąd zbierać, mimo że armia odniosła zwycięstwo wciąż nie wiadomo czy jacyś przeciwnicy nie czają się w pobliżu. Dasz radę iść? Przydałoby się też dowiedzieć co się stało w innych oddziałach i złożyć raport z tego co się tu stało. Słyszeliście to? Chyba ktoś jest w pobliżu?
Wielu moich przyjaciół i bliskich uczestniczyło w tej wojnie chciałem jak najszybciej dowiedzieć się o ich losie. Nie chciałem też pozostawać tutaj dłużej niż koniecznie, nieprzyjemny zapach prochu i martwych ciał unoszący się w okolicy nie był zbyt przyjemny. Niedługo pewnie zwierzęta przezwycięża strach spowodowany wybuchem i zaczną pożywiać się pozostałości. Delikatnie mówiąc okolica nie należała do najprzyjemniejszych. W dodatku nie byłem w najlepszej kondycji i czułem się dziwnie odkryty na atak wroga.

Ostatnio edytowany przez Akio (2012-11-05 21:57:01)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#80 2012-11-05 22:12:34

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny Zettou

Kiedy Akio zwrócił uwagę na to, że kogoś usłyszał i że podejrzewa, że ktoś jest w pobliżu, oprzytomniałem. Z racji tego, że ciągle cały drżałem od ogromu emocji, związanych z zakończoną niedawno walką, zupełnie zapomniałem, że skład drużyny nie zmienił się tylko wraz z tragedią Takashiego. Przecież dołączyła do nas jeszcze Rin! Jak mogłem o niej zapomnieć! Zerwałem się na równe nogi i spytałem tylko szybko o miejsce, w jakim ma być składany raport. Gdy tylko otrzymałem odpowiedź, rzuciłem szybkie "Dołączę do Was później, muszę kogoś znaleźć!" i pognałem przed siebie. Jak mogłem zostawić ją samą? Przecież nie mamy pewności, że to miejsce jest całkowicie bezpieczne! Pędziłem na przód, mając nadzieję, że ją znajdę. A jeśli mi się nie uda, że to ona znajdzie mnie...

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
usługi pogrzebpwe warszawa