Ogłoszenie


#81 2013-12-02 19:31:06

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Kompleks oaz

#8

   Kiedy zauważyłeś kobietę i wilka, postanowiłeś do nich podejść i zadać pytanie. Kiedy postawiłeś już pierwszy krok, mogłeś ujrzeć spojrzenie śnieżnobiałego wilka. Jeśli przyjrzysz się bliżej możesz zauważyć, że niezbyt przepada za tobą. Kiedy byłeś już bliżej, postanowiłeś zadać pytanie. Choć twarz kobiety dalej była zwrócona w stronę wody. Nagle przemówiła. Choć z chęcią skorzystałabym z twojej propozycji to niestety muszę odmówić. Niestety, ale mój ranny przyjaciel byłby niezadowolony. Przeżył wiele złego i jest teraz niezbyt dobrze nastawiony względem innych ludzi. Następnie przez chwile nic nie mówiła. Po chwili rzekła. Nazywam się Asuka. Może zdradziłbyś mi swoje imię?

Offline

 

#82 2013-12-03 16:59:46

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Kompleks oaz

-Czemu? Co mu się stało? Na pewno się ucieszy gdy podam wam troche wody... A i nazywam się Taii, miło mi poznać-Powiedział, dość spokojnym tonem głosu zachowując oczywiście pewną odległość. Obserwował ich dość dokładnie, nie wiedział dokładnie jak spokrewniona jest ona z tym kolesiem i czemu wilk jest z nią. Hmm ciekawe skąd ona go ma... Coś mi tu nie pasuje tylko już sam nie wiem co... Pomyślał zamykając oczy i siadając na piasku w odległości trzech lub czterech metrów od nich. Patrzył teraz na oboje i czekał na ich reakcje, bądź odpowiedź dziewczyny na jego pytania, które nie były aż tak bardzo trudne w pojęciu.

Offline

 

#83 2013-12-03 20:44:11

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Kompleks oaz

9#

   Kiedy powiedziałeś swoje imię, mogłeś zauważyć małą łzę na policzku na kobiety. Po chwili zaczęła mówić. To taka trochę smutna historia. Ten oto wilk, którego imienia nie znam ma naprawdę smutną przeszłość. Jego poprzednim właścicielem był człowiek o imieniu Tobi. To bardzo zły mężczyzna. Rasa tego wilka niedługo wyginie. Gatunek prawdopodobnie nie przetrwa. Po twarzy kobiety zaczął płynąć strumień łez. Ten okrutnik postanowił jednego przygarnąć. Niestety nie miał najmniejszego zamiaru opiekować się nim. Był on czymś w rodzaju ozdobnika. Czymś rodzaju drogiego klejnotu. Nagle monolog się urwał. Po twarzy Asuki zaczął płynąć wodospad, który wydobył się z jej oczu. Starała się wytrzeć ręką swoją twarz, ale jej trud był daremny. Wilk o śnieżnobiałym futrze podniósł się. Ledwo trzymał się na rannych łapach, ale był wytrwały. Kiedy już uzyskał równowagę to zaczął lizać kobietę po twarzy.

Offline

 

#84 2013-12-04 20:00:37

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Kompleks oaz

Przypadek? Tak. Taii nigdy nie widział płaczącej kobiety z smutku a to były łzy smutku, nic dziwnego że był nie co tym poruszony. Słuchał uważnie tej kobiety, każdego jej słowa bo teraz przynajmniej wie coś o swym zleceniodawcy jednak nie na tyle aby jakoś wysunąć inne wnioski. Nie był przekonany do momentu gdy wilk zaczął lizać ją, to go trochę utrwaliło w chwili co do pewnych przekonań jednak nie w stu procentach rzecz jasna. -Rozumiem...- Powiedział uznał bowiem iż lepiej teraz się nie wypytywać o więcej rzeczy bo to jedynie bardziej pogorszy stan tej kobiety no i samopoczucie chłopaka też zgorszy. Czekał aż jej lament ustanie i ona dokończy sedno swej wypowiedzi bo on nadal nie usłyszał co stało się wilkowi, a to go najbardziej interesuje!

Offline

 

#85 2013-12-04 21:04:05

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Kompleks oaz

10#

   Spoglądałeś na tą scenę pełną smutku. Przed twoimi oczami była zapłakana kobieta oraz ledwo stojący wilk, który lizał ją po twarzy. Niestety nie wytrzymał i opadł na ziemię. Jego łapy w aktualnym stanie nie były na tyle silne by go utrzymać na dość długo. Kobieta od razu się schyliła i zaczęła go mocno przytulać. Po chwili mogłeś zauważyć, że zaczęła się uspokajać. Przetarła oczy i zaczęła mówić. Przepraszam za to. Nie powinnam była się rozpłakać na twoich oczach. Jeśli chodzi o to co się wydarzyło to sprawa zaczęła się całkiem niedawno. Pewnego dnia spotkałam pana Tobiego. Zaczął ze mną flirtować. Oczywiście mu odmówiłam. Wtedy zaczęła patrzeć się na wilka, głaszcząc go. Postanowił znaleźć inną drogę do mojego serca. Przyprowadził do mnie tego oto wilka. Zaczął o nich opowiadać. Jednak nie słuchał go. Podczas tamtego spotkania cały czas moja uwaga była zwrócona w kierunku wzroku tego biednego stworzenia. Wiedziałam, że należy mu pomóc. Po dłuższym nie zgadzaniu się z tym bandytą, poszedł sobie. Ja powiedział, że również to zrobię, ale zrobiłam coś całkiem innego. Tamtejszej nocy postanowiłam udać się do miejsca gdzie zasypiał ze swoim wilkiem. Kiedy już tam byłam to postanowiłam uwolnić wilka. Udało mi się. Jednak obudziłam śpiącego mężczyznę. Wilk miał go już zaatakować, ale ten zastawił pułapkę przed miejscem w jakim spał. Jej efekty możesz sam ocenić. Wzięłam wilka na swoje plecy i w jakiś zaskakujący sposób zaczęłam uciekać. To, że żyjemy to cud. Niestety jestem pewna, że dalej nas ściga. Gdyby tylko był sposób aby ktoś nas od niego uwolnił.

Offline

 

#86 2013-12-05 15:01:02

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Kompleks oaz

-Hmm rozumiem, wiesz że on mnie tu przysłał jednak pomogę wam. Powiem że wilk zginął, jednak potrzebował będę dowodu na to że umarł czyli włosie czy coś w tym stylu. A i jeżeli mówisz prawdę to muszę też wyjawić mu że ty umarłaś bo to aby uwierzył w moją ckliwą bajkę. Więc tak samo musze mieć jakiś dowód na temat twojej śmierci. A ty będziesz mogła żyć w spokoju w mojej klanowej wiosce. Powiedz tylko władza co się stało a oni zapewnią ci ochronę...- Przemówił do niej stojąc dalej w tym samym miejscu i czekając na jej reakcje. Jego plan był dobry jednak czy w stu procentach? To zależy już od decyzji kobiety.

Offline

 

#87 2013-12-07 10:54:14

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Kompleks oaz

11#

   Kiedy powiedziałeś, że on cię tu przysłał, mogłeś usłyszeć warczenie wilka oraz zobaczyć łzy na twarzy kobiety. Po jej wyrazie twarzy mogłeś zauważyć, że ma już zamiar prosić cię o darowanie życia. Jednak kiedy pociągnąłeś swoją wypowiedź, mogłeś zauważyć na jej twarzy uśmiech. Wilk również się uspokoił. Następnie bardzo cichym głosem rzekła. Dziękuję. Następnie znowu otarła ręką twarz. Możesz wziąć trochę futra, ale ode mnie nic nie dostaniesz, ponieważ mam jedynie tą niebieską suknię. Wątpię, aby pokazanie jej kawałka komukolwiek, spowodowało jakąś reakcję. Takie suknie można dostać wszędzie. Zaczęła głaskać wilka. Mozę by nam uwierzył, że wilk uciekł jeśli przyprowadziłbyś mnie do niego, a wilk sam by uciekł. Wte.. Wypowiedź została przerwana przez głośne wycie wilka.

Offline

 

#88 2013-12-07 15:38:52

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Kompleks oaz

Spojrzał nie co na wilka z żałosnym pożałowaniem bo zwierze nie pojmowało co się dzieje. W sumie nie można mu się dziwić bo to tylko zwierzę i nic więcej, ale jej propozycja była dosyć dobra. Jednak czy wilk pozostanie w tym miejscu a następnie ona po niego wróci i udadzą się do jego klanu? To nie było w stu procentach pewne. Spojrzał na nią a następnie na wilka i przemówił.-Jeżeli pozostawimy wilka w tym miejscu i szybko wszystko załatwimy to jeszcze dziś będziecie w wiosce. Albo po prostu pójdę sam i wytłumaczę mu jakoś że wilk nie żyje, a ty tego mu nie darujesz i nie chcesz go znać czy coś tam...- Skończył swój monolog zbierając trochę sierści wilka, której było pełno w tym miejscu.

Offline

 

#89 2013-12-07 16:06:53

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Kompleks oaz

12#

   Kobieta była zadowolona całym obrotem tej sytuacji. Postanowiła postarała się wstać. Najpierw musiał to jednak uczynić wilk. Nachyliła się nad jego uchem i mu coś wyszeptała. Następnie ten wstał i powolnym krokiem zaczął iść przed siebie. Następnie Asuka ukucnęła na jednym kolanie przed tobą. Dziękuję ci dobry człowieku. Nie wiem co byśmy bez ciebie zrobili. Niech niebiosa mają cię w opiece. Następnie udała się w stronę swojego wilka. Jeśli spojrzysz w przeciwną stronę będziesz mógł zauważyć swojego zleceniodawcę. Będzie on patrzył w ziemie jakby czegoś szukał. Zdaję się jednak, że nie widział ani ciebie, ani kobiety z wilkiem.

Offline

 

#90 2013-12-07 16:17:38

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Kompleks oaz

Patrzył cały czas na nich, nie pojmował tego jak można kochać tak zwykłe zwierze, no w sumie to zwierze było bardzo wierne, jednak to będzie zagadka dla niego na długi okres czasu. Ujrzał zleceniodawcę, no cóz trzeba będzie mu to wyjaśnić w delikatny sposób rzecz jasna jednak co jeśli on go zaatakuje no lepiej nie, może i jest jeszcze dzieckiem to jednak klan go szkoli i cały czas rośnie w siłę. Odwrócił wzrok w stronę kobiety po czym udał się do mężczyzny. Ciekawiło go co też on ma do powiedzenia, jednak było pare ciekawych spraw. Po pierwsze jego zleceniodawca do pajac, po drugie znęca się nad zwierzętami, po trzecie nie znajdzie nigdy tej kobiety i wilka bo nawet Taii nie wie gdzie oni się w końcu udali.

Offline

 

#91 2013-12-07 16:31:00

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Kompleks oaz

13#

   Zleceniodawca nadal szedł i patrzył pod nogi. Nagle stanął i zaczął poprawiać swoje ubranie. Przy okazji oglądał wszystko wokół niego. Nagle zauważył cię. Zaczął się uśmiechać i machać w twoim kierunku, biegnąc w twoją stronę. Po chwili był już obok ciebie. Hejka!. Pamiętam cię. Ty jesteś tym gościem, który zgodził się dla mnie znaleźć tego wilka, prawda? Położył ci rękę na ramieniu. No cóż... Wiesz coś może, cokolwiek? Już nawet nie wiem ile czasu tu spędziłem szukając to durne zwierze i niczego się dowiedziałem. Mam nadzieję, że miałeś więcej szczęścia. Po czym wziął rękę z twojego ciała i zaczął się rozglądać wokół. Mogłeś zauważyć, że jest dosyć zdenerwowany.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2013-12-07 16:31:34)

Offline

 

#92 2013-12-07 16:41:12

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Kompleks oaz

Taii zmierzył go wzrokiem, no nie podobało mu się to iż koleś go dotykał ale co mógł on w tej chwili zrobić. -Tak to ja, nie mam dobrych wieści ale twój wilk no jak to ująć delikatnie. No po prostu nie żyje mam tu to co udało mi się znaleźć, a mianowicie trochę jego futra nic więcej. Za pewnie jakiś biedak zabral jego ciało z tego miejsca. Przykro mi...- Powiedział do niego z spokojem i opanowaniem, nie był tak poddenerwowany jak jego zleceniodawca jednak nie był pewien czy jego kłamstewko wyjdzie na jaw. Oraz czy połapie się w tym wszystkim, tak wiele pytań a tak mało czasu na reakcje. Taii czekał cały czas na to co on powie i czy mu zapłaci, wkładając mu do dłoni troche futra wilka.

Offline

 

#93 2013-12-07 16:53:07

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Kompleks oaz

#14

   Facet spojrzał się na ciebie. Twoja wiadomość bardzo go zdenerwowała. Zaczął biec przed siebie i zrobił kopnięcie w powietrzu. Nagle krzyknął. No cóż? Co mogę poradzić w takiej sytuacji. Zaczął oglądać futro, które mu dałeś. Przyglądał mu się przez chwile. Tak Wyszeptał. To z pewnością jego futro. Zaczął mówić głośniej .Już ja je znam. Następnie wyrzucił je w górę i zaczął krzyczeć. Kur*a. Jak to się mogło stać. Tyle pieniędzy straciłem przez tego jednego włóczęgę, a on sobie tak po prostu umiera. Mogłeś zauważyć jak gościu podchodzi do ciebie i daję ci trochę kasy w ręce. Na więcej nie licz. Miałeś mi przyprowadzić wilka, a nie powiedzieć, że zginął. Ciesz się, że coś dostałeś, bo to tylko moja dobra wola. Po czym się odwrócił i zaczął iść w drugim kierunku.

Spoiler:

Gratuluję. Sesja zakończona sukcesem

Offline

 

#94 2013-12-07 17:03:38

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Kompleks oaz

On też się odwrócił po czym udał się w własną stronę, na twarzy malował się diabelski uśmieszek. Wykiwał kolesia i dostał nagrodę, to był dla niego dobry dzień, a z takich małych zwycięstw trzeba się cieszyć bo kiedyś ich zabraknie w tym świecie. Wszystko przemija nic nie jest wieczne, a na pewno nie pieniądze. Szedł przez te oazy, było nieco późno i był zmęczony to wszystko skutkowało tym że najlepiej udać się teraz na spoczynek lub do baru napić się piwa. Ewentualnie spotkać się z kimś, teraz miał trochę gotówki wiec był usatysfakcjonowany tą sytuacją jaka miała dość nie dawno miejsce. Pełen optymizmu zniknął gdzieś w piaskach pustyni.

ZT Do Wioski Klanu

Ostatnio edytowany przez Taii (2013-12-07 17:05:19)

Offline

 

#95 2013-12-11 19:17:05

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Wędrowałem spokojnie. Od czasu zabójstwa minęło trochę czasu. Irytowało mnie to, że jestem aktualnie niezbyt przydatny w całej kompanii. Dokonałem mordu, ale musiano mi przytrzymać przeciwnika. Żeby nic mi się nie stało. Tamotsu odgrywał całą rolę, jeśli chodzi o wojownika, Śniady nas prowadził, jego siostra była celem. A ja czym? Równie dobrze nie musiałem się tutaj pojawić. Byłem tylko zbędny. I to właśnie mnie denerwowało.
     Nie odzywałem się. Na mojej twarzy widać było pewne poruszenie, ale chyba bardziej złość i pogardę do samego siebie. Zastanowiłem się nad tym dopiero teraz. Zabijanie to część przetrwania. Nie da się od tego uciec, a i morderstwa są wpisane w mój zawód. Jednak dlaczego wszyscy mi muszą pomagać? Od czasu tamtego wydarzenia... Domku Gorizu... Uratował mnie Jeździec, dodatkowo przez przypadek. Zostałem wysłany do Szkoły Ninja. Przeszedłem ją, aby znowu dostawać baty od losu.
     Może moje uczucia zmieniły się momentalnie. Może poruszenie było coraz bardziej widoczne. Wiedziałem jedno, chciałem pobyć sam. Musiałem coś sobie dać do zrozumienia, odrzec do umysłu. Ale aktualnie nie mogłem. Cała misja by się posypała. Chociaż moja rola była w niej ograniczona do minimum. Pełen frustracji odprowadzałem szczęśliwą dwójkę i Tamotsu. Stałem na końcu pochodu, aby nie niszczyć innym nastroju.
     Rodzeństwo powinno się cieszyć. Senju miał inne sprawy, widać było, że chce coś zrobić w przyszłości, albo się z kimś spotkać, albo trenować, albo robić coś innego. Wlokąc się z tyłu i zamykając drużynę miałem jakiekolwiek szanse, aby nie dostrzeżono mojego podłego nastroju. Szczerze mówiąc, nawet nie interesowało mnie teraz, co myślą inni. Niech zajmą się sobą, a ja sobą.

Offline

 

#96 2013-12-14 02:36:38

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

   Drążyła mnie jeszcze jedna sprawa, mimo że praktycznie był to już koniec misji. Co stało się z tym Sabaku, który próbował pokonać nas na pustyni? Nie wydawało mi się, że mógł od tak zniknąć jednak od dłuższego czasu nie dał o sobie znać. Możliwe, że zginął podczas jednego z moich ataków ale była na to ledwie połowa szans. Dlatego mimo misji bliskiej zakończenia byłem cały czas przygotowany na użycie moich umiejętnością by obronić moich towarzyszy.
   Nie uciekło też mojej uwadze zachowanie Shiramui'a. Wyglądało tak jakby coś go gryzło, a ja pewnie mógłbym zgadnąć o co mu chodziło. Większość roboty odwaliłem ja jednak zrobiłem to dlatego, że byłem doświadczony. Byłem ciekawy czy zrozumiał to iż chciałem by przez to wszystko czegoś się nauczył. W końcu nie zawsze dostaje się okazję pracować w parze z kimś bardziej doświadczonym, który może dać Ci jakieś wskazówki lub coś podobnego, niestety ani razu nie usłyszałem od chłopaka jakiegoś pytania odnoszącego się do umiejętności ninja. Nie podobało mi się to, że zaczął stroić fochy zamiast wprost powiedzieć co go trapi - w tym momencie wyglądał jakby żałował, że pomogliśmy tej rodzinie.
   - No... tutaj już chyba nic wam nie będzie grozić. Jestem szczęśliwy, że mogliśmy wam pomóc zjednoczyć waszą rodzinę w całość. Mam nadzieję, że tym razem nikt nie będzie próbował wam przeszkodzić w waszym - proszę o to z całych sił - nowym, spokojnym życiu. - powiedziałem ciepłym tonem do dwójki rodzeństwa powoli odprowadzając ich pod dom z którego rozpoczęliśmy naszą podróż do osady niewolników. Byłem ciekaw czy matka z ojcem będą czekali przed budynkiem i czy nic im nie grozi.

Offline

 

#97 2013-12-14 13:17:34

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 878

Re: Kompleks oaz

post #28

   Słońce wznosiło się ponad linię horyzontu, oświetlając zmęczone sylwetki czwórki bohaterów. Na ich twarzy można było dostrzec wypisane zmęczenie, ale i radość. A przynajmniej trójka z nich zdradzała jakiekolwiek oznaki zadowolenia. Najmłodszy z chłopców wydawał się czymś przygnębiony, snuł się za tym osobliwym, kameralnym pochodem.
   Nie to jednak było teraz najważniejsze. W końcu ten moment miał być przełomowym w życiu tej rodziny. Po raz pierwszy w swoim życiu mieli być wszyscy razem. Kiedy tylko zbliżyli się do chatki, w której zostawili ocaloną kobietę, z wnętrza wyskoczył załzawiony mężczyzna, będący jej mężem i ojcem nadchodzącej dwójki. Rzucił się w objęcia wychudzonej dziewczynie, ściskając ją i całując w czoło. Potem uściskał również syna, okazując mu swoją wdzięczność.
   Zaprosił wszystkich do środka. Kobiety nigdzie nie było widać. Widocznie wciąż nie czuła się zbyt dobrze. Wszędzie rozłożone były pakunki i torby. Zupełnie, jakby ktoś szykował się do przeprowadzki...
   -Wciąż nie mogę uwierzyć, że po tylu latach rozłąki, nadeszły wreszcie szczęśliwe dni dla naszej rodziny. I to wszystko dzięki wam! Proszę, przyjmijcie te drobiazgi, jako formę podziękowań. Z chęcią dałbym wam więcej, jednak nie mamy zbyt wiele...- powiedział mężczyzna, w którego oczach błyszczały srebrzyste łzy, wręczając ninja mieszki pieniędzy. - To niewiarygodne! Jednak możecie być spokojni o nasze bezpieczeństwo. Natychmiast wyruszamy w podróż, musimy zmienić miejsce zamieszkania, dla naszego dobra. Kiedy tylko moja żona się obudzi, właśnie zasnęła. Rozumiecie na pewno, wciąż jest nieco słaba...
   Wymienił uściski dłoni z każdym z wojowników, którzy przyczynili się do odbicia członków jego rodziny z łapsk łowców niewolników, po czym wrócił do przeżywania swoich rodzinnych radości.

Koniec sesji! Dzięki wielkie!

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-12-14 13:18:20)

Offline

 

#98 2013-12-14 19:17:50

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Przez moment poczułem się lepiej. Śniady i jego rodzinka była w komplecie. Jak nigdy. Ojciec, matka, syn i córka. Szczęśliwa czwórka. Uśmiechnąłem się. Dzięki nam, teraz mogli wieść normalne życie. Pożegnałem się z mężczyznami. Cóż, mieli teraz przewodzić tej rodzinie. Zarówno Śniademu, jak i najstarszemu spośród wszystkich zgromadzonych, życzyłem dobrze. Niech wiodą wreszcie normalne życie, bez trosk i problemów. Niech będą szczęśliwi. Tylko tyle.
     - Żegnajcie... I powodzenia na nowej drodze. - powiedziałem głosem, który ukrywał w sobie nutkę radości. Wszystko zakończyło się pomyślnie. Widok odchodzących ludzi napełnił mnie radością. Na chwilkę. Nawet przez dany moment udało mi się przypomnieć pewien trening...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_________________________

Akcept by Katsuro

     Odprowadziłem rodzinkę wzrokiem. Następnie skierowałem wzrok na Tamotsu. Czyżby każdy z nas musiał iść w inną stronę? Nie potrafiłem tego powiedzieć. Jeśli tak, to chciałem chociaż pożegnać się z nim, jak z przyjacielem. Niech mnie dobrze zapamięta. A nie jako mazgaja.
     - Chyba i na nas przyszła pora... - wyrzekłem powoli. Spojrzałem znów na Senju. Był wyższy ode mnie, dlatego jemu mogło to przychodzić łatwiej. - Miło mi było ciebie poznać, Tamotsu... Kun? San? Nie wiem jak do ciebie mówić...
     Po tych kilku słowach roześmiałem się. Prawą ręką poprawiłem kucyk. Lekko mnie uwierał. Może działo się tak w niezręcznych sytuacjach? Może to przypadek? Nie chciałem zgadywać. Patrzyłem wciąż na starszego kolegę po fachu. Jak się do niego zwrócić? Jak do znajomego, czy do kogoś lepszego?
     - W każdym bądź razie, miło mi było ciebie poznać. Reprezentowałeś klan Senju z godnością, więc mam nadzieję, że wszyscy z Chikai tacy są. Zaimponowałeś mi również swoją wiedzą i umiejętnościami. No i uratowaniem mi życia. Dzięki, bez ciebie gryzłbym piach.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-12-15 21:10:33)

Offline

 

#99 2013-12-21 17:11:45

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

   Kolejny raz wykonałem powierzoną mi robotę jednak tym razem nie obyło się bez niespodzianek. Spotkanie Shiramui'a i wypełnienie z nim tego zadania było czymś czego w ogóle się bym nie spodziewał. Chłopak pokazał, że ma potencjał jednak trzeba by było mu pokazać w którą stronę i jak go rozwinąć. Odprowadziłem rodzeństwo wzrokiem wraz z lekkim uśmiechem na twarzy. Był to już koniec tej jakże ciekawej przygody i prosiłem tylko w głowie o to, żeby teraz nic się nie wydarzyło.
   Widząc jednak, że rodzina jest już w komplecie i wchodzi do swojej chatki, wypościłem powietrze z ust. Tak, naprawdę był to już koniec. Należało teraz się zbierać więc kiedy młody Nara powiedział, że pora i na nas ruszyłem powoli przed siebie.
   - Mów tak jak jest Ci wygodniej. Nie lubię zbytnio formalnych zwrotów ale jeżeli się na nie uprzesz to raczej nic nie poradzę. Dlatego sam zdecyduj jak chcesz do mnie mówić. - powiedziałem ziewając lekko pod koniec zdania. Młodziak był pod wrażeniem tego co zobaczył podczas tego zadania. Cóż - było mi miło jednak nie przywykłem do komplementów. Zadania zazwyczaj wykonywałem sam i nigdy nie oceniałem własnych umiejętności
   - Miłe jest to co mówisz ale pomyśl też o jednej rzeczy. Gdyby nie to, że mnie spotkałeś to Twoje życie nie byłoby zagrożone. Więc uratowanie go było w tym momencie również moim obowiązkiem - mruknąłem cicho z lekkim uśmiechem.

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-12-21 17:11:54)

Offline

 

#100 2013-12-21 17:25:53

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Tamotsu odezwał się do mnie i zdziwił swoim zdaniem. Zazwyczaj ludzie lubili, gdy im się schlebiało, albo chwaliło ich poprzez zwyczajne słowa. Czyżby Senju nie należał do tej grupy? Najwidoczniej nie, co powodowało u mnie przedziwne poczucie bezkarności, względem jego osoby. Może traktował mnie jak młodszego brata? Albo niedoświadczonego Ninję, który mówi dużo, a mało potrafi?
     - Nie mam pojęcia, jak już wcześniej mówiłem, dlatego pozostawię tą decyzję komu innemu. Czas mi doradzi, jak mam się do ciebie zwracać, bo albo ja będę bardziej doświadczony, albo ty silniejszy i w końcu któryś z nas odpowie na to pytanie. - odpowiedziałem.
     Senju ponownie rzekł do mnie, po raz kolejny nie ukazując pychy. Dopiero zdałem sobie z tego sprawę. On widocznie taki był. Uśmiechnąłem się również.
     - Mimo wszystko nie umiem tyle co ty, dlatego aktualnie jesteś dla mnie kimś ważnym, silnym. W sumie zająłeś wysokie miejsce w Turnieju Ninja. To o czymś świadczy... - powiedziałem.
     Moje oczy skierowały się ku wschodowi. Ku Chuu. Nie chciałem tam wracać od razu, obiecałem sobie, że gdy tylko moja stopa tam postanie, zacznę działać. Na razie nie reprezentowałem wysokiego poziomu, przez co zostanie emisariuszem, wojownikiem, albo żołnierzem odpadało. Musiałem się szkolić. Pytanie brzmiało: gdzie?
     - Chciałbym dowiedzieć się wielu rzeczy, o tobie i o innych. Na przykład, jak przebiegał Turniej, czy mógłbym w przyszłości zmierzyć się z moimi rówieśnikami, albo słabszymi zawodnikami lub czegoś o fachu Ninja. Bądź co bądź, aktualnie reprezentuję przeciętnego ucznia po Szkole Ninja. Wiem mało, a mój głód wiedzy rośnie. - rzekłem dosyć smutno - Nawet nie wiem jak się szkolić. Robić wszystko samemu? A może oddać się komuś pod opiekę? Być może istnieją ludzie, którzy niczym mecenasi przyjęliby mnie pod swój dach, abym ćwiczył i trenował spokojnie. Tylko, że ja nawet nie wiem, czy istnieją takie Dojo, albo osoby. I tu mam problem.

Offline

 

#101 2013-12-24 01:21:06

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

   Westchnąłem i pozwoliłem by lekki uśmiech znów zawitał na mojej twarzy. Chłopak miał jeszcze mało doświadczenia jednak nie sądziłem, że nie będzie potrafił podjąć samodzielnej decyzji. Zadał pytanie jak ma się do mnie zwracać, a ja dałem mu w tym temacie wolną rękę. Nara zamiast dokonać wyboru postanowił wyjść z tej sytuacji ugodowo, mówiąc że wszystko przyjdzie z czasem. Podejście może i prawidłowe jednak nie działa przy każdej sytuacji. Miałem więc nadzieję, że było to teraz spowodowane tym iż ledwo liznął świata po wyjściu z akademii.
   - Ja już odpowiedziałem na zadane przez Ciebie pytanie - wyboru musisz dokonać Ty, a nie ktoś inny. Czas może i jest dobrym doradzcą jednak przyjdą takie sytuacje w których nie będziesz posiadał czasu na zastanowienie. Decyzje będę musiały być podjęte natychmiastowo, bez możliwości jej zmiany. W końcu może przyjdzie Ci kiedyś dowodzić wojskiem i zostanie postawione przed Tobą jakieś ważne zadanie - wtedy nie możesz czekać co podpowie Ci czas, warto o tym pamiętać - powiedziałem cicho spoglądając w niebo. Widziałem w tym chłopaku spory potencjał i już chyba nie raz o tym wspominałem. Warto by było gdyby ktoś wziął go pod swoje skrzydła i pokazała co może osiągnąć jeżeli będzie się starał rozwijać swoje umiejętności.
   Shiramui wyciągnął też sprawę turnieju, czegoś co nie było dla mnie pozytywnym doświadczeniem. Jako osoba najczęściej pracująca w samotności - przed poznaniem Akemi'ego i Nany - nie pragnąłem sławy i chwały jako wspaniały wojownik. Prędzej zgodziłem się na wzięcie udziału w tych zawodoach by podtrzymać dobre imię klanu. Patrząc na to po całym tym wydarzeniu to podjąłem słuszną decyzję - Hotaru, która zabiła się sama na scenie pogrzebałaby praktycznie całe dobre opinie na nasz temat. Musiałem bez wyboru odratować sytuację walką z tym Uchihą, Ichitsu. Nie sądziłem wtedy, że pójdzie mi aż tak dobrze... Nie sądziłem, że dotrwam do finału i zmierzę się z Akemi'm.
   - Truniej, nie turniej... Nie sądzę, żeby po czymś takim można było oceniać czyjąś siłę. Ja zostałem przydzielony do tej nieszczęsnej czarnej grupy jednak nikt nie liczył na to, że dojdę tak daleko, nawet ja sam. Moją jedyną motywacją było to, że na widowni znajdował się mój nowy lider klanu, Mamoru. Chciałem wtedy chyba pokazać, że nauczył mnie więcej niż początkowo zakładał. Także rozmyślenia to czy zajęcie drugiego miejsca na turnieju coś znaczy pozostawiam tylko Tobie. - odpowiedziałem kolejny raz chłopakowi podnosząc jakiś pojedynczy kamyk z piasku. Zacząłem go obracać w palcach i czekać na kolejne słowa chłopaka. Nastało to jednak po pewnej chwili, a kiedy je usłyszałem uśmieszek z mojej twarzy na kilka sekund zniknął by po chwili znów się pojawić.
   - Nikt Ci nie broni się o to pytać, jednak już teraz Cię ostrzegam - każdy lubi mieć na swój temat tajemnice. Dlatego jeżeli kiedyś się mnie zapytasz czegoś o moją osobę, a ja nie udzielę jednoznacznej odpowiedzi to nawet nie próbuj drążyć tego tematu. Co do turnieju, mógłbym teraz o nim opowiedzieć jednak będzie to bardziej zbiór negatywnych opinii jednej osoby niż jakaś ocena. I nie mierz tak nisko, że chcesz mierzyć się z osobami słabszymi od siebie. Wyznaczaj sobie granice ale próbuj je przekraczać, wtedy sukces smakuje o wiele lepiej. Co do osoby, która mogłaby zostać nauczycielem... To może być każdy ninja, który już coś przeżył i wie coś więcej o tym świecie. Wystarczy, że znajdziesz odpowiednią osobę, to wszystko.

Offline

 

#102 2013-12-24 11:48:57

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Tamotsu poinformował mnie po raz kolejny ciekawymi wieściami. Dodatkowo dodał kilka rad. Co miałem robić? Olać go? Słuchać? Cholernie ciężko było podejmować właściwe decyzje. Być może dlatego byłem początkującym? Bo nie potrafiłem odpowiednio powiedzieć tego, czego chcę. Spojrzałem na twarz Senju i uświadomiłem sobie, że nie chcę zachowywać się jak wcześniej.
     Muszę nauczyć się podejmować decyzje. Sam.
     - Od dzisiaj będą mówić "Tamotsu". - rzekłem krótko. Nie chciałem umieszczać dodatkowych niepotrzebnych informacji. Senju mógł jednak dostrzec na mojej twarzy inny wyraz niż wcześniej. Podjąłem jedną z pierwszych decyzji, być może najważniejszą, choć z pozoru błahą. Jednak jak to się mówi "kropla drąży skałę".
     Tamotsu opowiedział mi, że zajął wysokie miejsce w turnieju, a także dlaczego tego dokonał. Bo miał dla kogo walczyć. Nauczyciel, lider. Tak, pewne persony motywują do ciągłego rozwoju. Uśmiechnąłem się i wyraz mojej twarzy ponownie się zmienił. Wiedziałem o co teraz chcę prosić. Nawet jeśli się nie uda, to będę szukał i próbował dalej.
     Obserwując tego mężczyznę, który zachęcał mnie do stawiania sobie wysokich celów, przypomniałem sobie pewną sytuację...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
______________________

Akcept by Katsuro

     Odczekałem kilka minut po ostatniej wypowiedzi Senju. Nie chciałem psuć jego kontekstu i udawać, że go nie słuchałem. Byłbym wtedy... Zły.
     - Tamotsu. - powiedziałem krótko, a następnie zrobiłem pewną przerwę - Zostaniesz moim nauczycielem? Nie mogę zaproponować nic w zamian za naukę, poza oddaniem i przyjaźnią, razem z pomocą w trudnej sytuacji. Wiesz, że Chuu jest teraz wojna. Muszę być silny, aby wziąć udział w tym... czymś. Dlatego proszę ciebie o wyedukowanie mnie.
     Po wypowiedzeniu tych słów poczułem ulgę. Chyba kamień spadł mi z serca.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-12-27 13:52:15)

Offline

 

#103 2013-12-29 12:58:05

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

   Shiramui wcale nie zaskoczył mnie swoją decyzją ale było mi to na rękę. Dodawanie do mojego imienia czegoś co oznaczałoby mój stopień społeczny - nie, to nie było dla mnie. Nie coś takiego powinno decydować o tym jaki jest człowiek, za to powinny odpowiadać jego umiejętności i zachowanie i tego trzymałem się przez całe życie. Uśmiechnąłem się więc lekko i zmierzając wraz z młodym Nara przed siebie dalej bawiłem się podniesionym z piachu kamykiem.
   Natmoiast jego kolejne słowa spowodowały u mnie pewnego typu paraliż. Zatrzymałem się w miejscu i spojrzałem z pełną powagą na chłopaka jakby ta decyzja miała jakiś związek z jego życiem albo śmiercią. Cholera, zawsze pracowałem sam i było mi to na rękę, nie sądziłem że kiedy raz zrobię coś inaczej wynikną z tego takie konsekwencje. I tym razem całą winę zwaliłem na ten cholerny turniej - zanim tam nie poszedłem to świat nawet nie wiedział o moim istnieniu.
   - Shiramui... Szczerze, nie wiem czy jestem materiałem na nauczyciela. Zawsze trenowałem sam bo było mi tak lepiej, nikt mi nie mówił jakie popełniłem błędy, musiałem szukać ich sam. Ale - może się już starzeję - zauważyłem w Tobie spory potencjał, a to co dzieje się w Chuu wymaga interwencji. Musisz posiąść umiejętności w krótszym czasie niż normalny ninja dlatego... Zgadzam się

Offline

 

#104 2013-12-29 13:04:20

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Senju czekał. Początkowo moje słowa go nie zdziwiły, lecz gdy zapytałem go zostanie nauczycielem, zamilknął. Chociaż nie, przecież wcześniej nic nie mówił. Również byłbym zaskoczony na jego miejscu. Od rzu wyjaśnił mi, że jest samoukiem. Tacy ludzie bardzo rzadko chcieli kogoś szkolić. Miałem chociaż odrobinki nadziei, że się zgodzi.
     I to się stało...
     Patrzyłem niespokojnie na mojego nauczyciela. Tamotsu zgodził się nim zostać, tłumacząc się tym, że dostrzegł we mnie ukryty talent. Cóż, miło było mi to słyszeć. Naprawdę miło. Od razu przemówiłem. Nie chciałem trwonić czasu.
     - Tamotsu, dziękuję ci... Dobrze zauważyłeś, że w Chuu dzieje się źle. Nie uważam siebie za specjalną jednostkę, ale postawiłem sobie cel. Wysoki, tak jak radziłeś. Chcę aby to wszystko się skończyło. Muszę stanąć po jednej stronie barykady i zbombardować drugą, tak aby wszystko się uspokoiło. Dlatego ufam tobie i proszę o szybki trening, który być może będziemy dokańczać w przyszłości.... Oddaję się pod twoją opiekę. Ucz mnie czego chcesz, nauczycielu... - powiedziałem.

Offline

 

#105 2013-12-29 20:17:09

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

Trening mistrz-uczeń: Kawara Shuriken 1/3

 
   
   To co powiedział Shiramui praktycznie nie wywarło na mnie większego zdziwienia, normalnym było iż chciał jakoś zapobiec sytuacji, która aktualnie zajmowała tereny Chuu. Osobiście jednak nie spodobała mi się część "zbombardowania" - było wiele lepszych pomysłów niż wykorzystanie siły w wojnie domowej. Ciężko westchnąłem i bez słowa pokręciłem głową licząc na to, że Nara przed wszystkim przemyśli sposób swojego rozwiązania tej sprawy raz jeszcze.
   Następnie poprosił mnie bym go czegoś nauczył, tym razem poczułem lekki zdziwienie które było spowodowane obrotem spraw. Myślałem, że chłopak trochę poczeka przed swoim pierwszym treningiem jednak widocznie bardzo mu się spieszyło by pozyskać trochę więcej siły. Zatrzymałem się i rozejrzałem więc za odpowiednim miejscem, które będzie pasowało do treningu, który chciałem zaserwować Shiramui'owi. Po chwili ujrzałem oazę w której aż roiło się od mniejszych kamieni więc uznałem, że będzie to idealne miejsce. Machnąłem ręką na chłopaka by udał się ze mną w tym kierunku.
   Kiedy znaleźliśmy się już przy oazie ja złożyłem kilka pieczęci i część kamieni wokół mnie została podniesiona. Chwilę jeszcze bawiłem się nimi w powietrzu by pokazać na początek młodemu Nara jak ta technika wygląda
   - A więc to jest Kawara Shuriken, technika bardzo przydatna na sam początek drogi ninja. Nie jeden raz ratowała mi tyłek z opresji bo nie miałem w zwyczaju nosić przy sobie broni dystansowej. Polega ona na uwolnieniu swojej chakry i przez ten proces "ożywienie" przedmiotów leżących obok Ciebie, których wielkość i waga podobna jest do kunai'a czy shuriken'a. Co jeszcze z ważniejszych rzeczy... Możesz tymi przemiotami stereować w odległosci 20 metrów lub do momentu ich zderzenia z inną powierzchnią. No, próbuj. - powiedziałem spokojnie chłopakowi czekając na jego próbę wykonania tej techniki. Miałem nadzieję, że zauważył jakie pieczęci użyłem by ta technika się powiodła, specjalnie dla niego zwolniłem nawet swoje zwyczajne tempo.

Offline

 

#106 2013-12-29 20:59:20

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Widząc wyraz twarzy Tamotsu, natychmiastowo się poprawiłem. Nie chodziło mi przecież o masakrację wroga, lecz o pokonanie przeciwników.
     - W sensie, że pokonać kogoś, ale nie zabijać. Mordowanie pobratymców to największa zbrodnia. - powiedziałem i zacząłem słuchać nauk nauczyciela.
     Tamotsu w bardzo krótki sposób opisał mi działanie pewnej techniki. Gdy dowiedziałem się, na czym polega, bardzo się ucieszyłem. Coś takiego mnie korciło, zachęcało do dalszej nauki. Właśnie dlatego szybko zabrałem się do ćwiczeń.
     Widząc co robi sensei, prędko ustaliłem kolejność treningu. Najpierw chciałem wytrenować wysyłanie chakry do otoczenia. Natychmiastowo wręcz powtórzyłem wszystkie pieczęci, powoli i dokładnie i zamknąłem oczy. Wyobraziłem sobie mnóstso kamyków spoczywająch nieopodal mnie. Zacząłem wysyłać chakrę do otoczenia, aby zorientować się, czy dojdzie do jakiegoś postępu. Z całej woli starałem się, aby energia dotarła do owych kamyków. Kiedy już wszystko zgodnie z tym krokiem było gotowe, próbowałem podnieść przedmioty w górę. Czy jednak mi się udało?

Offline

 

#107 2013-12-29 23:11:00

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

Trening mistrz-uczeń: Kawara Shuriken 2/3



   Początek nie wyszedł mu tak źle jak zakładałem jednak nadal nie było idealnie. Widziałem już kilka błędów, które sam popełniałem kiedy opanowywałem tą technikę. Nie wliczając tego byłem nawet zadowolony z poziomu jaki pokazał młody Nara. Czułem, że nie będę miał większych problemów by przekazywać mu moją wiedzę albo pomagać podczas nauk nowych technik.
   Niestety, nie wszystko potoczyło się po myśli Shiramui'a. Widziałem co chciał zrobić - od samego początku wyznaczył sobie cel by podnieść kilka przedmiotów. Był to podstawowy błąd z którym spotykałem się często kiedy rozmawiałem o tej technice z moimi znajomymi z dzieciństwa. To był trochę inny typ techniki niż reszta Ninjutsu, tutaj chakra musiała zostać uwolniona z organizmu i dodana do obiektu, a nie po prostu wyzwolona z ciała. Trzy przedmioty po prostu poruszyły się na ziemi, a ja widząc to odezwałem się do chłopaka.
   - Nie próbuj robić wszystkiego na raz - zacznij od jednego, niewielkiego kamyka. Musisz się nauczyć "wlewać" chakrę do obiektów tak abyś mógł nimi poruszać. Nie jest to proste jednak kiedy opanujesz ten stopień reszta nie będzie już taka trudna. Musisz być skupiony i być pewnym co chcesz zrobić i tak jak mówię, na początek jeden kamyk.

Offline

 

#108 2013-12-30 07:27:54

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Obserwując moje postępy, stwierdziłem, że idzie mi niezbyt dobrze. Przede wszystkim, nie podniosłem ani jednego kamyka. Tylko kilka z nich poruszala się na ziemi. Musiałem więc dalej trenować, aby w końcu nauczyć się owego Jutsu.
     Słyszałem wskazówki Tamotsu. Kiwnąłem głową i zabrałem się do roboty. Zlożyłem kilka pieczęci, a następnie skoncentrowałem chakrę. Chciałem, aby dotarła ona do kamyków, które leżały obokm Ograniczyłem jednak ilość - musiałem skupić się na jednym. Patrzyłem na jeden kamyczek i wysyłałem do niego chakrę. Liczyłem, że się uda.
     - Kawara Shuriken... - mruknąłem obserwując mały przedmiot. Może się uda? Miałem wielką nadzieję, że tak. W końcu po to trenował mnie Tamotsu, abym dorósł do mocy i w końcu stał się na tyle silny, aby wrócić do Chuu.

Offline

 

#109 2013-12-30 22:40:25

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

Trening mistrz-uczeń: Kawara Shuriken 3/3



   Siadłem sobie na ziemi i bacznie przyglądałem się postępom mojego nowego i pierwszego ucznia. Byłem ciekaw czy weźmie sobie do serca moje rady i wykorzysta to co przed chwilą do niego powiedziałem. Jeżeli nie - cóż, trening zostałby przedłużony aż nie nauczyłby się korzystać z Kawary prawidłowo. Wiem w końcu, że przy niepełnej kontroli latających obiektów użytkownik mógł uszkodzić sam siebie.
   Przyglądałem się z niemałą dokładnością na każdy ruch młodego Nara. Chciałem by technika ta przydała mu się nie raz, tak jak mi kiedy to ratowała mój tyłek z wielu opresji. Miło było sobie chwilę powspominać jednak tym razem nie o to chodziło, musiałem się skupić na tym co robił mój uczeń. Szybko poradził sobie z nauką podnoszenia pojedynczego przedmiotu, bo tym razem poszło mu bez większych trudności.
   - No proszę, idzie Ci naprawdę dobrze. W takim razie, skoro umiesz już postawy, to podniesiemy trochę poprzeczkę. Tym razem podnieś cztery kamyki i spróbuj nimi sterować jednak mówię już teraz, że nie będzie to takie proste. Musisz dobrze wiedzieć gdzie ma polecieć każdy jeden pocisk, skupienie tutaj gra główną rolę. No, dawaj dalej, to już w końcu ostatni krok jeżeli wszystko zrobisz dobrze.

Offline

 

#110 2013-12-31 09:19:42

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Tamotsu obserwował mnie coraz uważniej. Cieszyłem się z tego powodu. Mistrz najwidoczniej chciał mnie czegoś nauczyć i pokładał we mnie wiele nadziei. Dodatkowo jego słowa podniosły mnie na duchu. Sam także byłem zadowolony z moich postępów, jednak opinia sensei'a dała więcej. Dlatego patrzyłem spokojnie na nauczyciela, wysłuchałem go dokładnie, a następnie wziąłem się za dalszy trening.
     Teraz poprzeczka była jeszcze wyższa. Cztery kamienie to nie to samo co jeden. Uważnie złożyłem pieczęcie, a następnie wypowiedziałem nazwę techniki. Kilka sekund później postanowiłem wysłać chakrę do otoczenia. Liczyłem, że tym razem mi się uda.
     Bardzo skupiony starałem się, aby tylko cztery kamyki znalazły się pod wpływem techniki. Gdy miałem już pewność, że chakra dotarła do moich celów, zacząłem uwalniać jej większe ilości. Starałem się, aby przedmioty latały w powietrzu, a następnie zderzały się ze sobą. Liczyłem, że nie odlecą za daleko, przynajmniej póki je trzymam.
     - I jak? - zapytałem nauczyciela ciągle utrzymując Kawarę Shuriken. Chciałem, aby Jutsu trwało jak najdłużej, a przy tym było jak najbardziej efektywne. Próbowałem dlatego wykonać skomplikowane formy, albo zmieniać je nagle, aby ćwiczenie było jak najtrudniejsze.

Offline

 

#111 2013-12-31 13:05:37

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

Trening mistrz-uczeń: Kawara Shuriken ZAKOŃCZENIE



   Cały czas próbowałem oceniać postępy jakie wykonywał Shiramui przy nauce tej techniki. Byłem chyba zadowolony, że znalazł się ktoś kto docenił to co potrafię na tyle by uczyć się od mojej osoby. Było to dla mnie sporą nowością ale również wyzwaniem, nie byłem przygotowany że moja sytuacja się zmieni. Po tylu latach treningu znalazłem osobę, pod której skrzydła pozwoliłem się oddać a teraz sam miałem zostać nauczycielem. Było to dość nieoczekiwane.
   Tym razem nie widziałem dokładnie co chciał zrobić mój uczeń - udało mu się bez problemu podnieść cztery kamienie ale kiedy zaczął nimi manewrować to po chwili zdecydował by się o siebie zderzyły. Czy ja mu czasami na początku nie mówiłem, że kiedy taki przedmiot dotknie innego to przestaje latać?
   - Miałem nadzieję, że spróbujesz pokierować przedmiotami trochę dłużej. Przecież Ci mówiłem - kiedy ożywiony przedmiot dotknie innego to traci swoje właściwości. Czyżbyś o tym zapomniał? Zresztą nieważne, i tak pokazałeś że opanowałaś tą technikę. - powiedziałem spokojnie do chłopaka po czym wstałem i lekko się uśmiechnąłem. Byłem ciekawy co młodziak teraz zaproponuje - będzie podróżował dalej ze mną, poprosi mnie o pomoc w rozwiązaniu spraw w Chuu a może sam będzie chciał tam ruszyć?

_________________________

Akcept by Katsuro

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-12-31 13:35:57)

Offline

 

#112 2013-12-31 13:31:58

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Wysłuchałem mojego nauczyciela. Uśmiechnąłem się. Moje ćwiczenie go najwyraźniej zdziwiło. Chyba na tym miało polegać. Prędko powtórzyłem technikę, pokierowałem cztery kamyki dokładnie w powietrzu, tak aby nawet siebie nie musnęły. Tak, Kawara Shuriken była opanowana. Dzięki mojemu nauczycielowi. Sensei'owi.
     Na razie zawdzięczałem Tamotsu naukę tej techniki i wcześniejszy ratunek. A co w przyszłości? Może nasze losy zwiążą się ze sobą bardzo dokładnie? Nie potrafiłem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Zadumany i zatroskany, ale zarazem zadowolony spojrzałem na nauczyciela. Czy dostrzegał on we mnie silnego młodego Ninja? A może zwyczajnego dzieciaka z talentem? Kolejne trudne pytania.
     - Przepraszam sensei, chciałem się trochę... Pobawić. - odrzekłem z nutką wesołości w głosie. Wyrosłem już z dziecięcych zachowań. Chyba. - Dzięki, że w ogóle pomogłeś mi się jej nauczyć. Bez ciebie zajęłoby mi to o wiele więcej czasu.
     Patrzyłem na sensei'a dosyć spokojnie. Tamotsu okazał się być dobrym człowiekiem. Dzięki niemu byłem i lepszy, i bardziej zmotywowany do dalszego działania.
     Może za bardzo...
     - Sensei... Wiesz co się dzieje w Chuu, prawda? - zapytałem trochę bardziej poważnie. Jakby stało się coś złego. Chociaż to fakt, że w mojej rodzimej krainie było niezbyt dobrze.

Offline

 

#113 2014-01-02 02:51:01

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

   W sumie opanował technikę więc nie mogłem mieć nic przeciwko temu, że chciał się trochę pobawić. Dodatkowo powtórzył jeszcze technikę więc mogłem być pewien, że już umiał ją wykonać bez większych problemów. Miałem początkowo powiedzieć by poćwiczył jeszcze trochę więcej jednak nie mieliśmy na to czasu, to co działo się w Chuu nagliło nas bardzo.
   Co do Chuu - wiedziałem tylko, że jest tak wojna domowa między rebeliantami, a konserwatystami. Nic więcej i w sumie nawet mnie to nie dziwi, w końcu do tej pory nie miałem żadnego kontaktu z członkami klanu Nara. Więc teraz w tym momencie musiałem dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego konfliktu jeżeli mam pomóc Shiramui'owi w podjęciu decyzji.
   - Co wiem o Chuu... Trwa teraz tam pewnego rodzaju wojna domowa. Kiedy to się rozwijało ja akurat brałem udział w turnieju, a więc ostatecznie nie miałem zbyt wielkich możliwości by uzyskać informacje na ten temat. Jeżeli mamy zdecydować co z tą sytuacją zrobić musisz coś więcej o tym opowiedzieć.

Offline

 

#114 2014-01-03 13:47:19

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Ucieszyłem się. Tamotsu interesował się mną. Chociaż nie wiedział niczego dokładnego o tym, co się wyrabia w mojej ojczyźnie, zapytał ciepło. Byłem mu za to wdzięczny. Jednak w mojej duszy dokonywał się swojego rodzaju podział. Część była radosna, a część łkała.
     Pierwsza z połówek należała do moich przodków, członków klanu Nara. Cieszyła się, że wreszcie zobaczę dom. Radowała się, bo zacznę robić cokolwiek, aby uspokoić to. Wiedziała, że jestem utalentowany na swój sposób i może uda mi się coś osiągnąć.
     Druga z części była mną, Shiramui'em. Nie chciała rozstawać się z Tamotsem, ale musiała. Zabranie go do Chuu byłoby wprost złą opcją. Grasowali tam teraz i Nara, i Uchiha. Mogli oni go zabić, ze względu na sojusz łączący oba kraje. Uważałem Tamotsu za największego Ninja, jakiego nosi ziemia. Ale nawet mistrz upadnie, gdy rzuci się na niego grupa jeźdźców na wilkach...
     - Sensei... - zacząłem - W Chuu podzieliły się armie i ludzie. Są Jeźdźcy i konserwatyści, którzy walczą ze sobą. Jedni z nich mają sojusz z klanem Uchiha... Nie wiem czy to dobry pomysł, abyś szedł ze mną. Chyba mnie rozumiesz, prawda?

Offline

 

#115 2014-01-08 14:07:28

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Kompleks oaz

   Wstałem z ziemi i otrzepałem swój płaszcz z piachu. Spojrzałem się zamyślony na mojego ucznia - chłopak rozumiał więcej niż zakładałem. Dobrze wiedział, że moja decyzja zostałaby podjęta przez wzgląd na sytuację między Senju i Uchiha, a również moje uczucia. To w końcu tamten klan zabił moją siostrę, która była niewinna. Westchnąłem z lekką irytacją na twarzy wspominając ten dzień w którym mój świat się zawalił. Siłę wtedy dał mi mój brat, Drahar którego zostawiłem pod opieką znajomych rodziców. Należało się teraz wrócić do Chikai i sprawdzić co tam u niego.
   Wracając jednak do sprawy Chuu - chłopak mądrze zrobił kiedy zataił przede mną która z grup ma wsparcie Uchiha. Znając siebie i swój charakter posiadając takie informacje poleciałbym jak poparzony i nie zwracał uwagi na konsekwencję moich działań. Fakt, że sam o tym pomyślałem teraz dowodził chyba jednak na to, że przez ostatni czas zdążyłem bardziej wydorośleć i stać się bardziej odpowiedzialnym.
   - Rozumiem Twoje obawy i wcale nie są bezpodstawne. To co mogę teraz zrobić to tylko powiedzieć Ci jedną rzecz - To jest decyzja którą musisz podjąć sam wpierw porządnie się nad nią zastanawiając. Musisz dokładniej poznać cele obu grup... A teraz będziemy się żegnać. Udaje się w moje rodzinne strony więc kiedy skończysz to tam mnie szukaj. Najczęściej będę bywał w miasteczku klanu, trochę terenu masz do przeszukania ale wierzę, że sobie poradzisz. No, to do następnego! - ostatnie zdanie powiedziałem z lekkim uśmieszkiem na twarzy odchodząc już w swoją stronę. Teraz będę miał czas by uzupełnić swoje potrzeby pracy samemu. To nadal siedziało we mnie, jako wyznacznik starego życia i nawet nie śniło mi się by to zmieniać. Wiedziałem też jednak, że nie zawsze będę mógł pracować sam, musze teraz zająć się treningiem Shiramui'a...

[zt-> Kawa no Kuni/Miasto]

Offline

 

#116 2014-01-08 21:58:08

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Tamotsu pożegnał się ze mną. Czułem wtedy smutek. Nauczyciel nauczył mnie na razie tylko jednego, jednak chciałem zapamiętać tą technikę. Skoro Senju uważał, że dam sobie radę sam, no i podpierał to faktami, uradowałem się. Nie chciałem zabierać senseia do moich rodzimych stron. Uważałem, że tą sprawę powinienem załatwić sam, no chyba, że los przypisze mi jakiegoś kompana. A Tamotsu byłby bardzo zagrożony, w końcu Uchiha jest jego naturalnym wrogiem, a po tym co odniósł w turnieju był znany i nie mógł się tak łatwo ukrywać...
     - Do zobaczenia, nauczycielu. - odpowiedziałem i poczułem, że się rumienię. Najwidoczniej wstydziłem się tego, że tęsknię za Tamotsem już teraz, kiedy się oddalał. Trudno, taki był mój wiek. Podobno wojna kształtuje charakter, ale jak na razie chyba specjalnie się nie zmieniłem.
     Obserwując oddalającą się sylwetkę, postanowiłem wykonać kilka ćwiczeń. Znajdowałem się teraz w oazie, prawda? Dostęp do pewnych, interesujących mnie miejsc, był ułatwiony. Dlaczego nie mógłbym tego wykorzystać?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

     Zmęczony, ale szczęśliwy, postanowiłem wypocząć, tyle ile się da. Rozebrany do pasa leżałem w wodzie, a następnie wykorzystywałem czas na poprawienie sobie nastroju. Gdy w końcu całkowicie się umyłem, wytarłem się i przebrałem. Nie wiedziałem dokładnie co zrobić, ale czekałem. Może będę trenować w następne dni?

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-01-08 22:45:33)

Offline

 

#117 2014-01-22 13:06:22

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Kompleks oaz

     Wydostałem się z wody. Po obudzeniu się. Zasnąłem w oazie, co nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy w życiu. Nic dziwnego, w Chuu nie było podobnych miejsc. Chociaż sam kraj leżał nad morzem i w bardzo ciepłych rejonach globu, to jednak duża ilość wód towarzyszyła temu miejscu od samego początku. Być może dlatego moja rodzima prowincja liczyła się jako najbardziej nastawiona na rozwój rolnictwa. Nie byłem nigdy wielkim fanem tego rzemiosła, jednak skoro mój klan zarabiał na tym, a rolnicy byli szczęśliwi, to czemu nie?
     Musiałem poczekać, aż wiatr i słońce wysuszą moje ubranie. Trwało to dosłownie chwilkę, ponieważ tutejszy klimat w połączeniu z wysoką temperaturą robił swoje. Można to było dostrzec chociażby na moim czole. Pojawiały się na nim krople potu i spływały w dół twarzy, od momentu przybycia do Enko. Cóż, to miejsce miało swój urok, ale było tutaj zdecydowanie zbyt gorąco.
     Postanowiłem przekroczyć granicę tego miejsca. Chciałem udać się do jakiejś dalszej prowincji, może na wyspy. Dlaczego? Z dwóch powodów. Pierwszy z nich prezentował się w sposób prosty i jasny - po prostu nigdy nie byłem w Kraju Wody, albo jego okolicach. Dlaczego nie mógłbym go zwiedzić? Drugi z powodów stawał się coraz bardziej tajemniczy. Dlaczego? Był bardzo związany z moimi planami na przyszłość.
     Po długiej, lecz niezbyt męczącej podróży, dotarłem wreszcie do Kawa no Kuni. Miejsca, które było jedynie przystankiem. Nie chciałem tam zostać, o nie.

[z/t -> Kawa no Kuni [Tereny Kawa no Kuni]

Offline

 

#118 2017-04-29 13:26:46

 Narokishi

Zaginiony

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Kompleks oaz

Przemierzałem krainę Enko wzdłuż i wszerz, poszukując miejsca, które byłoby idealne dla mnie - człowieka poszukującego ciszy i spokoju - miejsca, w którym nikogo innego nie będzie. Bardzo lubiłem wodę i jej spokojny szum, a także delikatny zapach wilgoci w powietrzu, który udrażniał drogi oddechowe. Niełatwo było tutaj o miejsce, w którym kompletnie nikogo nie było, ale ja miałem czas, dużo czasu, który chciałem spędzić na osobności z samym sobą.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

I usiadłem za tymi małymi drzewkami, które wyróżniały się na tle całego krajobrazu tutejszych oaz. Polubiłem to miejsce - może tak Uchiha powinni je odbić od Namikaze? Chyba byłby to głupi pomysł, aczkolwiek to właśnie z takich słynie mój klan, zabawne... Podparłem się rękoma za własnymi plecami, patrząc w niebo i mówiąc do siebie -Piękny dzisiaj mamy dzień, nieprawdaż?

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-05-01 11:14:33)


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

#119 2017-05-01 11:51:03

 Narokishi

Zaginiony

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Kompleks oaz

Siedziałem tak podparty jeszcze jedną króciutką chwilę, trzeba było rozkoszować się czasem wolnym, którego z biegiem zegarka pozostawało coraz mniej. Musiałem ponowić swoje zmagania, żeby zacząć się coraz szybciej rozwijać. Tylko od czego zacząć? Wciąż pozostawało to samo, jedno, dręczące mnie od samego początku, pytanie... Jednakże jakąś decyzję musiałem podjąć. I to szybko.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

I tak zakończył się kolejny dzień zmagań młodego ninja - pełen przygód i wyzwań - pełen rozczarowań i doznań. Jednakże mimo wszystko pojawił się uśmiech na jego twarzy, którego geneza pozostawała nieznana. Zmieniła się tylko jego dotychczasowa kryjówka, ponieważ poprzednią szlag trafił - został poń tylko popiół, szary, ciemny, lecący na wietrze i zanieczyszczający tutejszą wodę...

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-05-01 19:57:58)


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

#120 2017-05-03 10:33:34

 Narokishi

Zaginiony

Skąd: Enko
Zarejestrowany: 2017-04-17
Posty: 160
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Naoki

Re: Kompleks oaz

http://i.imgur.com/cn2tyjO.png

Trening przyspieszony (45) - (C) Katon: Gōkakyū no Jutsu (火遁・豪火球の術)


Prawie się już tutaj zadomowiłem w Enko, niebawem - raczej - powinienem wracać do rodzimych mi krain, aby się nieco bardziej uzbroić, gdyż mój asortyment świecił pustkami. Dosłownie. Wycieczka do rodzimych krain Namikaze otworzyła tylko przede mną dodatkowy czas na treningi, w którym nikt mi nie przeszkadzał, bowiem nikt mnie tutaj nawet nie znał. No i czas leciał, na moją niekorzyść - nieubłaganie szybko, nie dało się go zatrzymać. Był niczym wodospad na wysokiej górze, którego przeznaczenie było jedno - lecieć, niezależnie od sytuacji. Byłem pewien tylko jednej, jedynej rzeczy - tego, że przed powrotem do kraju, muszę urosnąć w siłę, aby nikt nie pomyślał, że jestem słaby. Musiałem utrzymywać fakt, że niełatwo będzie mnie pokonać, że ciągle rosnę w siłę - moja moc się zwiększa z każdym dniem. Dlatego i dzisiejszego poranka nie chciałem przepuścić tak sobie, po prostu, bokiem - zebrałem się z ziemi, dość mizernie otrzepując ciuchy. Przypomniał mi się mój pierwszy trening nad swoim żywiołem, ten z tymi malutkimi kulami ognia - chciałem teraz trochę dopracować tę technikę, aby była nieco bardziej śmiercionośna... Aczkolwiek musiałem znaleźć czas kiedy indziej, bowiem była inna technika, którą również warto było opanować - także oparta na Katonie. Najwyższa pora brać się do roboty, ponieważ czułem, iż niebawem coś się wydarzy - coś przełomowego, czego wcześniej nie było. [10] Uczucie to przeszywało mnie od stóp do głowy, ciągle o sobie przypominając delikatnymi impulsami nerwowymi.http://i.imgur.com/3y0WF7K.png Poszedłem kilka kroków przed siebie - moim celem było wydostanie się z zalesionego terenu, którego po raz kolejny już nie miałem zamiaru podpalać. Dalej było mi przykro, że poprzednią techniką tak bardzo zniszczyłem swoje poprzednie terytorium - moją małą kryjówkę. Stawiałem pewnie kroki przed siebie, aczkolwiek idąc lądem, ponieważ nie potrafiłem jeszcze kumulować chakry w taki sposób, aby móc poruszać się wodą. W pewnym momencie moja stopa na dłużej zetknęła się z ziemią, nieoderwanie przylegając do wilgotnego, wręcz nawet rozmoczonego piasku. Jeżeli nie teraz, to nigdy - musiałem brać się czym prędzej do roboty - nie było co zwlekać i marnować czasu. Korzystałem z tej okazji, że wciąż byłem sam i nikt mi nie przeszkadzał - nienawidzę towarzystwa, ludzie są okropni - tylko się gapić i komentować potrafią... pozabijam. Jak to w technikach NinJutsu, w których nie byłem mocarzem - trzeba było zacząć od pieczęci - zwracać uwagę na swoją koncentrację. Z reguły nie miałem z tym wielkich problemów, aczkolwiek lubiłem się rozproszyć czasem własnymi myślami, bujnąć nieco w obłokach - powspominać, powyobrażać sobie. Moje ręce przybrały niespodziewanie pieczęć tygrysa, celując wskazującymi i środkowymi palcami w niebo - resztę zaś mocno zaciskając ze sobą, tak, aby nikt ich nie rozerwał. [20] http://i.imgur.com/yZREhC0.png Nie miałem czasu, nie miałem tego cholernego czasu - ciągle sobie powtarzałem w myślach, zadręczając się tym, iż są silniejsi ode mnie - dużo silniejsi - i nie wiem jak wielu ich jest. W czasie moich rozmyśleń - moje dłonie wciąż ciężko pracowały, układając się w kolejne pieczęci - tym razem w pieczęć byka. Pieczęć ta była bardzo podobna do swojej poprzedniczki - z tą różnicą, że tutaj dolna część palców zamiast się ściskać - nachodziła na siebie. Skutkowało to także przesunięciem dwóch pozostałych palców, które zamiast idealnie się ze sobą stykać, utworzyły małe schodki w górę. Małpa - nie, wcale siebie nie wyzywałem - taka jest trzecia z rzędu figura do ustawienia palcami, z pozoru bardzo prosta - wystarczyło nasunąć na siebie obydwie dłonie. Oczywiście należało też rozłożyć wszystkie palce na prosto, aby stworzyć wewnętrzne połączenie pomiędzy opuszkami. Czułem wzbierającą w moim cielę chakrę, powoli robiło mi się ciepło - wiedziałem, że nie mogę przerywać - trzeba iść na przód! Teraz czekała mnie moja nieulubiona pieczęć, która kiedyś, za dziecka, sprawiała mi problemy - na szczęście teraz jest inaczej - KOŃ! - krzyknąłem, nabierając później powietrza do ust. Zwieńczeniem tego całego zmagania było powtórzenie pierwszej figurki - tygrysa - co w popłochu wykonały moje posłuszne i zwinne palce, nie chcąc tracić mojego cennego czasu.http://i.imgur.com/M894Bhs.png Po złożeniu ostatniej, czułem gorąc w moich płucach i ustach, przepełniające mnie wewnętrzne ciepło - co było zasługą techniki. [30] Chcąc ukierunkować jakoś tor lotu pocisku, przysłoniłem usta dwoma palcami - kciukiem i środkowym, tworząc tunel powietrzny, mający na celu wykonać właśnie to zadanie. Oczami obserwowałem powstały efekt, który no niestety, pośladków nie urywał - trzeba było jeszcze trochę popracować, zwiększyć skupienie, aby lepiej uformować chakrę. Nie chciałem po raz drugi oglądać małego płomyka, którym co najwyżej mógłbym świeczki odpalać, będąc na usługach Daimyō. A miałem przecież stawać się silny, żeby nie być pomiatanym, żeby ludzie czuli przede mną respekt, żeby nikt już więcej nie traktował mnie jak dziecko... pozabijam. Pieczęci, pieczęci i w koło te pieczęci - szkoda, że nie można tego jakoś pominąć - ułożyłem dłonie w znak tygrysa. Leciałem przez wszystko jeszcze raz, tym razem już się nie rozczulając aż tak bardzo - baran, małpa, świnia, koń i ponownie kocurek w paski. Była ogromna różnica w odczuciu tego, co było przedtem - a tego, co jest teraz - to już nie było zwykłe, dziecinne ciepełko od zapałki. http://i.imgur.com/90thQij.png Wiedziałem, że tym razem palce będę musiał trzymać dużo szerzej, żeby samemu się nie oparzyć - nie miałem czasu na rany. Poza tym kto by je wyleczył, przecież nie znam żadnego medyka - ani nie jestem w swojej rodzimej krainie... Momentalnie przez moje palce przeleciała ogromna kula ognia, chcąc czy nie chcąc, i tak delikatnie sparzyłem swoje dłonie. [40] Odbiło się to czarnym śladem na palcu małym i serdecznym, przypominając trochę ciemnoszary popiół z węgla drzewnego, kiedy to palimy ognisko. Na szczęście zakończyłem już swój trening, uznając technikę za opanowaną - perfekcyjnie, a o małych ranach w końcu świat zapomni. Wsadziłem ręce w kieszenie moich szarych spodni, delikatnie podbijając koszulę w górę. Ruszyłem dalej w tym samym kierunku, w którym to wcześniej szedłem - idąc w nieznane. Nie chciałem jeszcze opuszczać Enko, o uszy obiło mi się, że dzieje się tutaj coś ciekawego, aczkolwiek wciąż nie byłem gotów, aby to zbadać. Przeszedłem tak kilkanaście metrów, pewnie stawiając stopy na ziemi - gdy ujrzałem większe drzewo, czym prędzej nań wskoczyłem, aby odpocząć...

                                       
Akcept by Ichuza

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-05-13 22:11:14)


(Dane techniczne)

Mowa | Myśli | Krzyk


http://i.imgur.com/Vmuyqni.png

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
https://polna.ibetonovejimky.cz napój caprio