Ogłoszenie


#121 2015-05-18 21:13:32

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Miasto portowe Tsukjii

Stając w oddali i przyglądając się temu jak ogień powoli wyniszcza cały budynek, Zangetsu nawet na chwilę nie zapomniał o tym aby zostać niezauważonym, gdyby teraz przytrafiło mu się coś złego prawdopodobnie nigdy nie ujrzał by terenów jakie znajdują sie poza wioską, albo gorzej. Jednak ogień, który pochodził od niego spełnił swoje zadanie i duże prawdopodobieństwo, że budynek który teraz stał w płomieniach nie szybko wróci do codziennego użytku i może być kojarzony właśnie z osobą młodego Uchihy, może wymyślą jakąś ciekawą nazwę by upamiętnić dzień w którym jedyna luksusowa restauracja w Tsukjii po prostu spłonęła. Nie miał tu czego szukać, jeżeli zleceniodawca widział to co się stało na pewno nie będzie miał żadnych sprzeciwów ani wątpliwości i ukaże drogę ucieczki jaką może posłużyć się Zangetsu.
Postanowił, że szybko ulotni się z tego miejsca lecz nie tą samą drogą co przyszedł. Skręcił w uliczkę a następnie manewrował pomiędzy budynkami w sposób niewidzialny i bezszelestny, a przynajmniej tak mu się wydawało. Następnie gdy się upewnił, że droga wolna ruszył szybko w miejsce w którym spotkał tamtego mężczyznę aby ten mógł wskazać mu drogę ucieczki a Zangetsu będzie mógł raz na zawszę pożegnać się z tym miejscem, albo przynajmniej na dłuższą chwilę.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#122 2015-05-18 21:54:46

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1370

Re: Miasto portowe Tsukjii

~
       Dym przyciągał całe tabuny ludzi, którzy widząc go unoszącego się w centrum miasta, biegli co sił by sprawdzić co się tam wydarzyło. Zangetsu miał zdecydowanie pecha w drodze powrotnej do swojego pracodawcy a sytuacja zrobiła się niewygodna. No cóż, niewątpliwie miałby problem, gdyby wybrał tą samą trasę, którą przybył tu wcześniej ale z racji, iż nabrał sporo życiowej mądrości, rozum podpowiedział mu aby nie podążać w ten sam sposób. Opanowanie uratowało go od prawie nieuniknionego kontaktu z ludnością co dało mu sporą nauczkę na przyszłość i dało przykład do planowania następnym akcji. Zgrabnie przeskakiwał między alejkami, wyczekując bezpiecznych w jego mniemaniu momentów na przebiegnięcia i pozostałe manewry. Z każdą chwilą był coraz bliżej człowieka, który był jego ostatnią deską ratunku. Nagle chłopak poczuł silny powiew wiatru. Nie było wątpliwości, że skojarzył ten efekt z pewną osobą, która stanęła mu na drodze. Czyżby znów miało dojść do konfrontacji? Uchiha mógłby nie wyjść z tego cało. Tuż przed jego oczyma zielonowłosa czupryna przebiegła w stronę przeciwną do miejsca podpalonego lokalu. Gość zdecydowanie spodziewał się, że ten zabieg miał odwrócić uwagę ludzi od obrzeży miast i dzięki temu dać szansę na ucieczkę gdy tymczasem Zangetsu znajdował się stosunkowo blisko centrum miasteczka. W tym momencie już nic nie mogło go powstrzymać. Znajdując się w alejce, poczuł szarpnięcie i ponownie zniknął w zakamarkach jakiegoś ledwie oświetlonego pomieszczenia. Mimo to od razu rozpoznał mężczyznę, który z twarzą poważną niczym człowiek bez serca, szybko zamienił się w szeroko uśmiechniętego wesołka.
       - Niezła robota młody, nie spodziewałem się aż takiej rozróby. Tak więc umowa to umowa.
       Nagle odsunął się z miejsca, w którym przed chwilą stał i pochylił, szarpiąc za dywan lezący na podłodze. Ku zdziwieniu Uchihy, jego oczom ukazał się zawór, zamknięty jedynie na słaby zatrzask. Po chwili tajemniczy jegomość, chwycił za mały uchwyt i podniósł do góry, ukazując wejście do podziemia, nieco przypominający kanał.
       - Stare przejście, które zostało stworzone w czasach wielu walk i wojen. Od 5 lat nikt po za mną z niego nie korzysta albo i nawet dłużej. Droga jest oświetlona kilkoma pochodniami na tyle by widzieć drogę przed sobą. Jak wejdziesz na dół idź w przeciwnym kierunku do strzałki narysowanej na ścianie. To mój mały zabieg, w razie gdybym musiał kiedyś uciekać i znaleźli by to przejście. Po prostu pobiegli by w drogą stronę gdzie po za kilkoma dobiegającymi innymi wejściami jest ślepa uliczka. Ty zaś na samym końcu natrafisz na małą dźwignię po prawej stronie. Gdy ją pociągniesz, odchyli się głaz na tyle by człowiek naszej postury przeszedł bez problemu. Jeżeli możesz, to przysuń po wyjściu głaz by zasłonić przejście. Jest dosyć ciężki ale powinieneś dać radę. No cóż, powodzenia młody shinobi!
       Klepnął chłopaka w ramie na pożegnanie, oczekując aż wejdzie do środka. Gdy tylko ten zanurzył głowę w podziemiach, mężczyzna zamknął właz i ponownie przykrył go dywanem aby nie stworzyć zagrożenia. Przed Zangetsu została już prosta droga ku wolności.

No nareszcie koniec!

Offline

 

#123 2015-05-18 22:35:42

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Miasto portowe Tsukjii

Podczas uciekania z miejsca zdarzenia Zangetsu zauważył jak ogromne ilości ludzi udaje się do miejsca płonącego ogniska własnie tą drogą, którą Uchiha wcześniej przybył. Rozsądek dobrze mu podpowiedział aby wybrać zupełnie inną drogę ucieczki, inaczej mógłby natknąć się na nich wszystkich i nie wiadomo co by mogło z tego wyniknąć. Niewątpliwe przed jego złapaniem lub śmiercią wielu by zapłaciło tym samym, jednak do żadnych starć nie doszło na całe szczęście. Ale czy aby na pewno? Podczas ucieczki Zangetsu poczuł powiew wiatru z którym miał wcześniej styczność, po chwili kilka metrów przed nim czmychnęła bardzo szybko postać o zielonych włosach. To musiał być On, nie ma mowy o pomyłce. Gdy ta chwila nastąpiła Uchiha jedynie w myślach sobie powtarzał "Aby mnie tylko nie zauważył". Obawiał się, że z kolejnego starcia nie miałby szans w jakikolwiek sposób uciec a co dopiero wygrać. Na szczęście do żadnej konfrontacji nie doszło przez co miał wolną drogę do miejsca pobytu jego zleceniodawcy. Członek Yugure na pewno będzie wspominał ten dzień jako dzień w którym zbiegł całej wiosce.
Skręcając w uliczkę z której na początku zaczynał przywitał go dość ciepło tajemniczy mężczyzna, który najwyraźniej był zadowolony z pracy jaką wykonał Uchiha. Nie spodziewał się aż takich rezultatów. Jednak Zangetsu milczał i czekał aż gość wywiąże się ze swojej części umowy. Nie trwało to długo, zaledwie po tym jak skończył gadać wskazał ninji tajemne przejście, które miało go wydostać z tego miasta. Mówiąc szczerze było bardzo ciekawie ukryte i chłopak nawet by nie przypuszczał aby tam zaglądać w poszukiwaniu wolności, może dlatego właśnie ten tajemniczy typ w tym miejscu zatrzymał Zangetsu?

Członek Yugure wysłuchał to co miał mu do przekazania mężczyzna a następnie postępował według wskazówek, które miały mu wskazać drogę do wolności. Tuż przed zamknięciem klapy Zangetsu podziękował i kiwnął głową a następnie ruszy podążając w przeciwnym kierunku do strzałek, które były namalowane na ścianie. Ciekawa opcja jeżeli nie chce się nieproszonych gości. Według tego co mówił były zleceniodawca na końcu korytarzy Zangetsu ma ujrzeć dźwignię, która uruchomi mechanizm i osunie głaz odsłaniając przed nim zewnętrzny świat. Po kilku minutach wędrowania przy słabym świetle pochodni Zangetsu dotarł do wspomnianego wcześniej miejsca, tak jak mówił mężczyzna pociągnął za dźwignię a ta powoli osunęła niewielki głaz przez który chłopak się przecisnął. Gdy tylko był na powierzchni wziął głęboki wdech a następnie zgodnie z prośbą zasnął z powrotem kawałek kamienia aby nikt inny nie mógł ujrzeć tego przejścia. Po kilku sekundach zauważył, że znajduje się kilkadziesiąt metrów od wioski dlatego nie tracąc sił ruszył w kierunku Drogi Głównej aby stamtąd rozpocząć wędrówkę.

[z/t -> Droga Główna]


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#124 2015-07-07 03:27:27

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Miasto portowe Tsukjii

~

       Po przygodzie w Hidari czekał mnie już tylko spokój a przynajmniej do samej Tsukjii. Miasto portowe ogrodzone wysokim murem prezentowało się całkiem nieźle, chociaż straży przy bramie była cała masa. Swoją drogą brama również była zamknięta co mogło oznaczać kolejne problemy. Gdybym tylko wiedział, że to Zangetsu namieszał w mieście przez co trudniej się do niego dostać, to nawet bym się nie czaił. No cóż, ale niestety o tym nie wiedziałem. Zbliżałem się ku strażnikowi przy wejściu, który już na kilka metrów przed tym jak się zatrzymałem, stanął bardziej w zaparte by pokazać mi, że nie mam szansy na wejście.
       - Zamknięte?
       - Tak, jedynie handlarze z podbitym pismem od gildii mogą dostać się do wioski. Cholerni Uchiha, nie dość że błyskawica posprzątała po nich w Hidari to jeszcze tutaj zaczęli nam syfić.
       No cóż, dałbym sobie rękę uciąć, że to Zangetsu namieszał w tych okolicach. Od początku jak go poznałem pakował się w kłopoty i raz ledwie uniknął śmierci. Najwidoczniej i tu mu się udało skoro bramy są zamknięte. Może nadal jest w środku i go poszukują a może trwa kwarantanna? Nie miałem pojęcia ale dostać się musiałem. Skoro wpuszczają kupców a w tym kraju to największy port, oznaczało to, że statki wciąż kursują więc załapię się na których z nich. Bez odzewu odwróciłem się od strażnika i skierowałem w jakiejś ustronne miejsce by nikt mnie nie dojrzał. Aktywowałem technikę, otaczając swoje ciało pyłem, który po paru sekundach upadł a ja zniknąłem. Pojawiłem się wewnątrz wioski, wyłaniając się bezpiecznie z przesmyku między budynkami i spokojnie maszerując ulicami. Tym razem nikt mnie nie zaczepił a samo dotarcie do portu było prościzną. Niestety ponownie nie chciano mnie wpuścić na żaden ze statków jako, że nie jestem kupcem, więc dowiedziałem się, który odpływa do Ronin no kuni oraz o której godzinie aby odczekać czas i wykonać ten sam manewr co z dostaniem się do miasta. Uchowałem się skrytce, przeczekując całą podróż.

Z/T - > Ronin no Kuni - > Port

Offline

 

#125 2015-07-24 00:00:12

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 933
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Miasto portowe Tsukjii

~

       O dziwo udało mi się tu dotrzeć drogą morską bez żadnych komplikacji. Mój manewr wyglądał podobnie co wcześniej. Gdy tylko poczułem jak statek zatrzymuje się w porcie, cumując do jednej z platform, wyskoczyłem z kabiny, pędząc ile sił w nogach w stronę murów miasta. Tu wolałem nie ryzykować, więc szybkie shunshin i momentalnie zjawiłem się po drugiej strony barykady, mając już otwarte pole do Hidari. Nie czułem jeszcze zmęczenia, chodź wiedziałem, że gdy dotrę do celu, prawdopodobnie wypluje płuca. Nie miałem jednak czasu na użalanie się. Czas gonił a nabuzowany Kuroi Inu, czekał na mnie w kryjówce, gotów ruszyć na front, gdzie zacznie się prawdziwa rzeź.

z/t - > Hidari - > Droga Główna.

Offline

 

#126 2016-10-13 17:05:05

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 332
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe Tsukjii

    Dostanie się do Kouesumi nie było wcale takie trudne mimo stanu w jakim się znajdowałem. Miałem nadzieje, że z każdym dniem będę odzyskiwał czucie w nodze i początkowo tak było. Lecz teraz mogę powiedzieć, że pogorszyło się i to dość odczuwalnie. Wychodząc z mieszkania tamtej kobiety pożyczyłem bez pytania kawałek belki coby zrobić z niej laskę aby mieć podparcie podczas wędrówki po porcie w celu poszukiwania jakiegoś transportu. Znalazłem błyskawicznie grupę kupców, którzy nie mieli nic przeciwko aby kaleka zabrała się z nimi w podróż do Kraju Błyskawicy. Przyznam skłamałem trochę, ale wątpie czy w innym przypadku chcieliby mnie wziąć ze sobą. Niczego mi nie brakowało przez czas podróży, traktowali mnie jak członka swojej kupieckiej rodziny mimo, że nic o mnie nie wiedzieli. Czasem mnie zaskakuje jak wielka potrafi być ludzka dobroć.
    Zatrzymaliśmy się w portowym mieście Tsukjii. Ogólnie rzecz biorąc to pierwszy raz mam okazję zwiedzić Kraj Błyskawicy więc zdecydowałem, że najlepiej będzie zacząć od portu. Jeżeli poszczęści mi się tak samo jak w poprzedniej lokacji pomijając próby odebrania mi życia to mogę śmiało powiedzieć, że mam ogromne szczęście i nosa do błyskotek. Zainteresowała mnie również plotka dotycząca wojny domowej, która miała tu miejsce już jakiś czas temu. Nie znam szczegółów ale podobno doszło tutaj do brutalnego starcia Feudala z klanem posiadającym swoje ziemie w obrębie tego kraju. Nie sądziłem, że taka sytuacja może kiedykolwiek nastapić, oby moje Baigai pozostało takie jakie jest. Moja noga była sparaliżowana a mimo tego czułem ból. Znalazłem pierwszą wolną ławeczkę a następnie usiadłem aby na chwilę odpocząć choć nie robiłem nic co by mogło wywołać zmęczenie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

    Noga dalej była sparaliżowana i nie mogłem sobie pozwolić na pełną swobodę ruchów. Musiałem znaleźć jak najszybciej jakiś pobliski szpital dlatego poczekałem jeszcze chwile po czym podbierając się o drewnianą deskę zacząłem rozglądać się po mieście. Po kilkudziesięciu powierzchownym poszukiwaniach nie udało mi się zlokalizować żadnego punktu medycznego toteż powróciłem do portu z którego odpływał statek razem z załogą dzięki której znalazłem się tutaj. Ich kolejnym celem był Kraj Ziemi więc postanowiłem się zabrać razem z nimi. Akurat Baigai posiada dostęp do morza więc nie powinienem mieć problemów z dotarciem do wioski mojego klanu! Rozejrzałem się czy niczego nie zostawiłem w miejscu w którym spędziłem trochę więcej czasu po czym powoli do czmychałem na pokład i odpłynąłem z kraju Błyskawicy do domu, do Baigai.

[z/t -> Baigai -> Szpital im. Gamatta Kiyoshi'ego]

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-10-30 10:42:52)

Offline

 

#127 2016-12-21 10:11:03

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Miasto portowe Tsukjii

- Musisz przyznać, że ta atmosfera ma swój nieodżałowany urok. Jestem rześki jak skowronek - powiedział Koharō.


--==--==--==--==--==--==--==--==--==--==--


To nie do końca prawda. Owszem, dokładnie to powiedzieć planował. Jednakże fakt, że kucharz i załoga ich statku zwykli korzystać z naturalnego dobrodziejstwa odcinka morza do półwyspu Ta no Kuni - dużych skupisk małż, to, co wyszło w efekcie końcowym z ust rybiego ninja brzmiało mniej więcej jak:
- Muhih phyhnać, że ka atmohfera ma suj neofrrptfff!.. ekhu! Ekhu!
Daiki mógł z rozbawieniem obserwować, jak jego wychowany z dala od morza kolega na równi z marynarzami nurkował w poszukiwaniu lokalnego smakołyku. Teraz zapach gotowanych owoców morza z masłem czosnkowym niósł się po wodzie a Koharō był szczęśliwy.
- Myślisz, że stamtąd widać już cypel sławnego przeklętego portu Ta no Kuni? - dociekał po obiedzie, wskazując na poziomą belkę jednego z dwóch masztów statku - zresztą, co ja mówię, przecie ty tymi ślepiami zobaczysz pewno łuski na grzbiecie tego legendarnego stwora, co to ich ponoć kiedyś nawiedzał. A ja sobie zerknę...
To powiedziawszy, Koharō w dwóch susach znalazł się na górze. Przyjaciel dołączył do niego po chwili.
- I co, jakieś niesamowite stwory w okolicy?
- Tylko jeden, ale tego widzę i bez Byakugana.
- No śmieszek normalnie - zawołał Koharō, biorąc się teatralnie pod boki, po czym po chwili namysłu wyciągnął tonfy z pierścieni i rzucił jedną Daikiemu. Swoją ujął w teatralnej pozie szermierczej - gotuj się waćpan na śmierć! Pirat Koharō, Postrach Siedmiu Mórz przejmuje tę łajbę!


Trening zwykły, przyśpieszony - Mistrz broni białej (lvl2)

Mówiąc marynarzom o cichym i grzecznym towarzystwie dwójki ninja, Daiki nie miał zapewne na myśli głupkowatego pojedynku na wyimaginowane szable na szczycie masztu, więc nie rozumiał, czemu ma z tego taką frajdę. Opamiętał się jednak i odrzucił Koharō jego broń.
- Udawajmy chociaż, że jesteśmy poważnymi ludźmi, dobrze? - jęknął - To może chociaż zrób z tego normalny trening. Dawaj, mały sparring z ćwiczeniem na równowagę.
- Aye aye! - zawołał wesoło rybi ninja i przyjął porządną pozę.
Nim jeszcze na dobre zaczęli, wypróbowali "arenę". Bryk wyposażony był w dwa maszty dzielone. Żagle nie stały jeszcze, ekipa pakowała się po połowie małż, toteż Koharō i Daiki mieli obszar ćwiczeń składający się z dwóch piętnastocentymetrowej średnicy balów drewna, oddalonych od siebie o około 4m. Dla ninja powinno starczyć.

Zaczęli stojąc na tym samym balu. Z początku nieco niepewnie, z czasem coraz śmielej przemieszczali się podczas wymian. Wyrzutek zauważył, że z powodu ruchomego mocowania, bal niezachęcająco reagował na mocniejsze wychylenia ciała przy atakach. Musiał zmienić taktykę, inaczej mógł go czekać lot w dół. Daiki zdawał się nie mieć tego problemu.

"W końcu Hyuuga" westchnął w myślach Koharō i rozważył, co takiego ma użytkownik Juuken, poza obsługą tenketsu oczywiście. Na pewno szybkość. Siła wynikała tu o wiele bardziej z szybkości amplifikowanej przez chakrę, warto więc było to wykorzystać.
Nie zwalniając tempa, rybi ninja skorzystał z umiejętności manipulacji chakrą i on również dodał swoim ruchom prędkości. Teraz, dzięki impetowi dynamicznych uderzeń, nie musiał wychylać ciała przy każdym ataku. Efekt wymagał jeszcze wiele pracy, ale i Koharō Seki radził sobie teraz coraz pewniej w tym niestabilnym otoczeniu. Mógł się dzięki temu skupić bardziej na samych atakach, ale i komentarze marynarzy w dole stały się nieco bardziej pochlebne. Głównie dlatego, że już tak nie trzęśli. Lekkie, minimalistyczne kroki na balach w zderzeniu z ich siłą bezwładności pozwoliły dwójce ninja po niedługiej chwili przejść do wymian w powietrzu, w chwilach nieważkości między skokami. Skokami wpierw na tym samym balu, później na obu. Fakt, że wciąż nie kiwali łajbą na wszystkie strony skłonił kilku gapiów do wiwatu.

Wyrzutek wiedział, że daleko mu do umiejętności przyjaciela. Mówił za tym sam fakt, że Daiki bronił ataki jego broni gołymi dłońmi. Cieszył się jednak na to, że sam czyni całkiem spore postępy. W przeciągu godziny treningu wypełnionego sparringami, wykorzystywali już każdy centymetr "podłogi", nakierowując swoje starania na gwałtowne kombinacje 2-3 uderzeń. Wmontowanie więcej niż jednego uderzenia w wąskie okno czasu pomiędzy kolejnymi przeskokami wymuszało na młodzieńcach sporo kreatywności, ale i z tym sobie poradzili. Doszli do takiej wprawy, że spotykali się w połowie skoku i zderzali dwoma kombinacjami, przewidując wcześniej gdzie się upadnie pod ich wpływem. Planowali na kilka ruchów do przodu, przewidując nawzajem swoje posunięcia. Bo po jakimś czasie cała zabawa faktycznie sprowadzała się do czegoś na podobieństwo gry z kilkoma możliwymi ruchami na planszy. Koharō zwracał uwagę na kąty natarcia na siebie, na efekty ich starć na trajektorie, bezustannie kalkulował. Zaczynał rozumieć, jak można podjąć próbę "osaczania" adwersarza, poprzez takie kierowanie swoim lotem, by tor po zderzeniu umożliwiał jak najszybszą kontynuację natarcia. Oczywiście w konfrontacji z Daikim nie miało to większego znaczenia, widać było jednak, że uwadze Hyuugi nie uszła zmiana "ergonomii" jego szarż. Przy bezbłędnym opracowaniu podejścia stać go było na wyprowadzenie dwóch kombinacji po 4 uderzenia w przeciągu 5 sekund. W trakcie powietrznych konfrontacji.

- No nieźle, nieźle - pochwalił Hyuuga - ale czy dasz radę wstrzelić się z atakiem, jeśli sam wyznaczę ci moment okienka..?
Zmiana była niebagatelna. Z zewnątrz wyglądało to podobnie - ot, dwóch wariatów zderzało się w powietrzu, skacząc na siebie z masztów. Tym jednak razem Daiki pozwolił sobie bronić się za pomocą Shōtei przez cały czas trwania lotu, poza jednym krótkim momentem, dobieranym losowo. Czyt. wciąż będąc uzależnionym od toru lotu, Koharō zmuszony był kombinować jak koń pod górę, żeby mieć szansę w ogóle minąć linię gardy kolegi. Kilkukrotnie z dołu odzywały się pomruki niezadowolenia, gdy odbicie się od legendarnej defensywy Hyuuga kosztowało Wyrzutka nieplanowane zderzenie z masztem. Teraz ninja słyszeli tłumione rechoty, wywołane przerwą w przedstawieniu - zmęczony i pozbawiony równowagi białowłosy poślizgnął się na balu i byłby spadł, gdyby nie Nensuikai, które generować mógł również kończynami dolnymi. Krótko mówiąc - wisiał z masztu głową w dół, przyklejony swoją wodą, walcząc o oddech.
- Słabo to widzę - rzucił, dysząc jak parowóz - nie dam rady magicznie skrócić dystansu, jeśli otwierasz mi okienko już po potencjalnym momencie zderzenia. Musiałbym... - zamilkł.
- Zgadza się, działać niezależnie od dynamiki ciała.

Potrzeba było sporo prób, frustracji i zmęczenia, żeby dokonać czegoś tak z pozoru absurdalnego. Ostatecznie jednak przyjaciele odnieśli jakiś sukces - Koharō był w stanie płynnie adaptować się do niesprzyjających warunków i "karcić" oponenta za każdą, najmniejszą nawet lukę w gardzie. Fakt, że owe luki tworzone były z uprzejmości przyjaciela a nie jego bezsilności bolał tylko trochę. Chłopak zmieniał chwyt na tonfach, używał kleistej wody a jego oczy wyglądały ze skupienia jak oczy szaleńca. Dwoił się i troił, ale ostatecznie dopięli swego - tak szybki Wyrzutek jeszcze nie był.
To było niesamowite i przynajmniej rybi ninja cieszył się jak dziecko. Mógł się tylko domyślać, jak ta zmiana podejścia mogła zaowocować w potyczce na suchym lądzie.

__________________________________

Akcepty by Katsuro

- Uff... mam dość. Mam wrażenie, że spaliłem cały obiad podczas tego treningu.
- Cóż... witamy w lidze zawodowej - odparł Daiki z uśmiechem, sam jeszcze lekko dysząc - zobacz, chyba dopływamy do Tsukjii.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-12-23 02:16:01)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#128 2016-12-26 01:26:14

Daiki

Gość

Re: Miasto portowe Tsukjii

Pomoc w treningu towarzysza naprawdę dobrze na mnie wpłynęła. Nie sądziłem bowiem, że będę w stanie przeprowadzić swój własny na okręcie, wprawdzie będzie on polegał na czymś zupełnie innym, ale liczyła się sama motywacja. Koharō spisał się doskonale, każdego dnia staje się coraz silniejszy i bardziej mnie zadziwia, w takim tempie prześcignie mnie lada dzień. Jego wysiłek się opłacił, od razu po naszym sparingu byłem w stanie stwierdzić, że jego instynkt bitewny uległ zmianie na lepsze, a jego ruchy w walce stały się bardziej płynne i mniej przewidywalne. Cały zabieg był również dobrym pomysłem na wolny czas w trakcie morskiej przeprawy, dzięki temu połączyliśmy przyjemne z pożytecznym. W każdym razie nadeszła pora na to, bym i ja wziął się do roboty, przeprosiłem towarzysza i udałem się na tył statku, gdzie znajdowałem się chyba sam.




[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_______________________

Akcept by Katsuro

Po skończonym treningu podszedłem do Koharō stojącego na dziobie statku.
-Przepraszam za te wszystkie eksplozje. Wszystko poszło zgodnie z planem, mój trening też udało mi się zakończyć pomyślnie. - oznajmiłem i przytaknąłem na to, co powiedział towarzysz. -Rzeczywiście, zaraz powinniśmy dopłynąć.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-12-27 21:52:27)

 

#129 2016-12-26 03:04:56

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 543
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Miasto portowe Tsukjii

Żegnając się z żeglarzami, Koharō podziękował im serdecznie za okazaną tolerancję i nawet dorzucił kapitanowi coś na poczet dwóch kolejek w portowym barze (-100Ryo). Cieszył się, że obyło się bez zniszczeń.
- Jesteśmy w Kouesumi - oznajmił oczywiste, kiedy mijali sklepiki wzdłuż głównej drogi miasta - żeby dostać się na Tsuki no Kuni, możemy wędrować dalej wzdłuż tej prowincji, żeby dojść do południowego portu. Choć z tego, co czytałem na ten temat, niespecjalnie przyjemna jest to okolica...
Widząc uniesioną w niezadanym pytaniu brew kompana, rybi ninja uśmiechnął się, zmieszany.
- No coo, nie patrz tak. To, że nie wyściubiłem nosa z Kokkai od 8 roku życia do roku wstecz, to nie znaczy, że mi się takie podróże nie marzyły. Tak czy siak... ponoć to dość obfite w parszywych ludzi miejsce. Jest jeszcze druga opcja. Możemy skręcić... nie, zaraz, chwila moment.
Koharō przystanął i czym prędzej wyciągnął skądś przewodnik po Kaminari. Szczęka mu opadła.
- Nie ma planu B. Czy czasem to nie Uchiha są na nowo zarządcami Hidari..? No to lepiej niech szybko pomyślą o jakimś, jakimkolwiek porcie w tej prowincji z dostępem do dwóch mórz! Helooł - westchnął i spojrzał bykiem na Daikiego - idziemy do Miasta Portowego, nie da rady inaczej.
Podróże z Hyuugą były dla młodego Wyrzutka bardzo przyjemną formą spędzania czasu. Wiele się też w trakcie uczył. Rozmowy, jakie toczyli, podsuwały mu coraz to nowe przemyślenia na temat rozwoju jego możliwości. Najnowsza inspiracja dopadła go, kiedy dla zabicia nudy i z czystej ciekawości oplatał tonfę powłoką Nensuikai.

Trening umiejętności: Wkładanie chakry do broni - zwykły, DAY I

- A jakbym tak... - zaczął i rozkojarzony rozbił napięcie powierzchniowe cieczy, oblewając trochę buty. Nie wydawało się mu to teraz przeszkadzać, zaraz bowiem skupił się, idąc w milczeniu z dobytą bronią. Tym razem jednak postanowił spróbować czegoś innego.
Nensuikai było materializacją jego chakry w formie wody. Przemiana energii w materię* odbywała się na powierzchni jego skóry. To, co miał zamiar zrobić, wymagało sporo wysiłku i, prawdę powiedziawszy, metody prób i błędów. Białowłosy postanowił przekroczyć chakrą granice swojego ciała i doprowadzić do jej manifestacji W trzymanej broni a nie, jak dotychczas, NA niej.
"Łatwiej pomyśleć, niż zrobić" stwierdził pół godziny później, z lekkim stęknięciem rozprostowując pobielałe od napięcia dłonie. I tu niespodzianka - jedna tonfa nie raczyła odpaść od dłoni i wylądować w mocowaniu, przylepiona do dłoni zupełnie, jak... klejąca woda Nensuikai.
- Nie wiem, czy to tak miało wyglądać, ale to mimo wszystko jest progres - stwierdził, nieco zdębiały.

                                       
Akcept by Ichuza
W ten czy inny sposób, czas podróży upłynął przyjaciołom ciekawie. Nim się więc obejrzeli, główny szlak prowincji zaprowadził ich w rejony południowego portu prowincji.
- Pilnuj drobnych - mruknął Koharō.

z/t -> Miasto portowe

* dowiedziona naukowo wiele lat po historii naszych bohaterów przez niejakiego Arubertu Einsteinu, twórcę legendarnego [Nuke]: E=mc^2 no jutsu

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-12-28 23:29:17)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#130 2016-12-26 23:32:55

Daiki

Gość

Re: Miasto portowe Tsukjii

-Koharō, chyba niepotrzebnie się przejmujesz. Dobrze wiesz, że naszej dwójce nikt nie jest w stanie dorównać. - zaśmiałem się cicho i krótko, po czym spojrzałem na chwilę za siebie, na morze, zamyśliłem się.




[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

Rzeczywiście znajdowaliśmy się coraz bliżej lądu, aż w końcu zatrzymaliśmy się i mogliśmy opuścić statek. Podziękowaliśmy załodze, a Seki sypnął nawet przysłowiowym groszem, to było miłe z jego strony. O pieniądze się nie boję, sam mam ich dużo i jestem w stanie podzielić się z towarzyszem w czasie kryzysu. Jeśli zaś chodzi o otoczenie, rzeczywiście okolica nie wyglądała zachęcająco, na szczęście my, ninja, mamy oczy z tyłu głowy (hehe) i jesteśmy w stanie szybko zareagować na otoczenie. Byle jaki złodziejaszek na pewno nie sprawi nam problemów. Gorzej, jeżeli trafi się ktoś obdarzony doświadczeniem i precyzją. Ale czy na pewno ktoś jest w stanie zagrozić naszemu duetowi?



[z/t -> Kaminari no Kuni, Kouesumi, Miasto portowe]

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-12-28 23:29:27)

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Szybcy i wściekli 5 / Fast Five (2011)