Ogłoszenie

#1 2011-12-23 23:01:10

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Joshi


     Joshi jest miastem, w którym kiedyś mieszkali drwale pracujący przy wycince lasu. Całe miasto położone jest w centralnej części prowincji. Takie położenie było idealne właśnie dla drwali. Wystrój miasta diametralnie się zmienił, tam gdzie niegdyś stały małe drewniane chatki drwali, teraz stoją znacznie większe kamienne budynki mieszkalne. Głównym punktem całego miasta jest obszerny targ, ciągnący się przez całe miasto. Można w nim kupić nie tylko towary wyprodukowane w Migikacie, ale również przeróżne towary pochodzące z importu. Tuż naprzeciwko targu, po drugiej stronie ulicy znajduje się ratusz. Jest to znacznie większy i bogatszy budynek, który wyróżnia się od ciągnącej się monotonności mieszkalnych budynków. W samym ratuszu urzęduje Hong, wraz ze swoimi zaufanymi pracownikami. Obok ratusza zbudowano nie mniej wyróżniający się budynek. Jest nim strażnica, która jest siedzibą Mamuri. Całe miasto jest zbiorem głównie domków mieszkalnych o różnej wielkości, położonych w malowniczej dolinie, przez które ciągną się przeróżne pola uprawne.

Opis stworzony przez Matsuo

Offline

 

#2 2013-10-26 15:01:06

Shiramui

Zaginiony

48882364
Zarejestrowany: 2013-10-13
Posty: 162
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagesasu
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16

Re: Joshi

     Wkroczyłem, a w zasadzie wbiegłem do miasta pędem. Nie wiedziałem dokładnie gdzie mam się udać, jednak stwierdziłem, że w centralnej części miasta powinna znajdować się jakaś wieża strażnicza, ratusz, plac, cokolwiek. Mogli tam zgromadzić się ludzie, a także stacjonujące wojska. Jakikolwiek wojownik czy najemnik był teraz dla mnie zbawieniem.
     Najszybciej jak mogłem biegłem do centrum. Może nie idealnie, ale jakiś kawałek od niego stałą strażnica. Była ona dosyć łatwo dostrzegalna, ponieważ wywyższała się konstrukcją nad zwyczajnymi domkami w Joshi. Musiałem do niej wpaść, a następnie powiedzieć wszystkim co jest grane. To nie rebelianci.
     - Ludzie! - krzyknąłem, kiedy dotarłem do budynku - Na terenach starego Migikaty zaczepiła mnie grupka Ninja z klanu Nara. Udałem się z nimi dostrzegłem, że jednego z kupców zaatakowali bandyci. Zatrzymaliśmy się tam na moment, a następnie zostaliśmy zaatakowani. Dowódca wysłał mnie tutaj, abym przekazał wiadomość, że tam nie ma rebeliantów, tylko zwyczajni zbóje.
     Milczałem przez moment. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że tamci ludzie dalej walczą. I giną. Nie mogłem pozwolić, aby coś im się stało. Zależało mi na nich. I to jak cholera.
     - Tamci Ninja dalej walczą. Chodźcie im pomóc. Każdy wojownik czy żołnierz się przyda. Czy ktoś idzie ze mną?

Offline

 

#3 2013-10-26 15:30:58

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 422

Re: Joshi

#9



   Czasu nie było do stracenia, liczyła się każda mijająca minuta, bandyci nie byli przecież aż takimi idiotami, doskonale wiedzieli ilu ninja zaatakowali, a ilu z nich pozostało na pobojowisku, a wtedy postarają się o to by jak najszybciej zapaść w wszechobecne góry, gdzie nie sięga nawet tak silna pięść sprawiedliwości jak klanu Nara. Tak więc pośpiech Shiramui'ego był w pełni zrozumiały.
   Po pewnym czasie chłopak dotarł do celu, a była to zwyczajna strażnica, cóż ważne by wszystko poszło jak najszybciej. Na słowa młodego Nara wszyscy zerwali się z miejsc, choć znaleźli się też nieufni ninja, podejrzewając że to może być jedynie zasadzka, w którą może ich wciągnąć chłopak, jednak jeśli to prawda, swoją zwłoką skazaliby swych przyjaciół na śmierć, co szybko pozbawiało ich wahań. Po kilku minutach na placu zebrało się kilkunastu ninja, gotowych do drogi. Jeden z zebranych podbiegając w pośpiechu do chłopca, wysapał.
   - Dobrze chłopcze, szybko nas zaprowadź w to miejsce, nie ma czasu do stracenia. - Następnie ruszyli szybko w stronę bramy wybiegającej na trakt ku farmie Fukusaburu, z której w drodze powrotnej zostali napadnięci Shiramui i zwiadowcy.

> Piszesz tutaj <

Offline

 

#4 2014-03-23 13:51:18

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

   Smok wędrował po niebie w kierunku miasta, prosto z kraju uciekiniera. Podróż dość długa i za sprawą braku większych podmuchów wiatru spokojna, przynajmniej dla kogoś kto jest przyzwyczajony do latania. Na nieszczęście dla Shinsaku jego towarzyszka nie była, cóż przynajmniej dzięki temu podróż nie była nudna. Zaczęło się bardzo niepozornie i nic nie zapowiadało tak nagłego obrotu, spraw. Po kilku minutach ciszy, kiedy dziewczyna przyzwyczajała się do lotu oraz chyba trochę gniewała się za nazwanie jej tchórzem, chociaż nie w bezpośredni sposób, wreszcie przerwała milczenie.
- Na pewno masz mnóstwo pytań - stwierdziła, zastanawiając się dlaczego właściwie chłopak o nic nie pytał w końcu musiał mieć mnóstwo pytań o swoich przodków, a tymczasem nie zapytał nawet o jej imię. Okazała się jednak, że zbytnio pośpieszyła się z tym stwierdzeniem bo zanim w ogóle zdążył zadać jakieś pytanie poczuł mokry ślad na swoim ubraniu. Tak właśnie potężny lider organizacji wyrzutków umar...został zarzygany na własnym smoku. Następne kilka chwil, właściwe godzin dziewczyna poświęciła na opróżnianiu żołądka i przemówiła dopiero kiedy rzygowiny wylądowały na stałym lądzie.- Ląduj! Ląduj.
   Znajdowali się jeszcze dość spory kawałek od miasta okolica wyglądała na opustoszałą, jednak stan dziewczyny wskazywał na to, że lepiej resztę drogi pokonać na piechotę, nie wiadomo też jak mieszkańcy zareagowali by na pojawienie się takiego stwora. Z drugiej jednak strony kondycja matki, też nie była do końca znana.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-03-23 13:53:02)

Offline

 

#5 2014-03-23 14:43:00

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   -No ładnie. Możliwe, że to pierwszy raz, kiedy ujrzę swoją matkę, a wyglądam jak żul z rynsztoku... - myślał Shinsaku, czując nieprzyjemną woń, docierającą do niego zza jego pleców. Może nie przeszkadzał mu on tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. W końcu był osobą biegłą w medycynie, miał więc styczność z dużo bardziej smrodliwymi substancjami. Nie dało się jednak ukryć, że całe zajście nie spotkało się z wielkim entuzjazmem z jego strony. Nie mógł doczekać się, aż wreszcie wylądują, a on sam pozbędzie się zza pleców tej tykającej bomby, grożącej wypluciem kolejnej porcji żołądkowego kwasu.
   Odetchnął, stawiając stopę na twardej powierzchni. Nie znajdowali się jeszcze w mieście, o którym wspominała dziewczyna, jednak nie taki był jego zamiar. Nawet gdyby dziewczyna czuła się lepiej, nie ryzykowałby wzbudzenia niepotrzebnej sensacji swoim przybyciem. Gdy tylko pomógł swojej towarzyszce zsunąć się z grzbietu białego cielska, natychmiast uwolnił się z zabrudzonej koszuli. Na próżno poszukiwałby jednak jakiegokolwiek zbiornika wodnego, zauważyłby go zapewne z wysokości. Poza tym, nie było czasu na takie wygody, jak pranie.
   Dobył jednego z małych zwojów, które zwykł trzymać przy pasku i złożywszy pieczęć, skrył splamioną wymiocinami koszulę w jego papierze. Wiedział, że niestosownym byłoby przebywać półnago przy towarzyszącej mu kobiecie szczególnie, jeśli miała okazać się jego siostrą. Dlatego też, gdy tylko zwinięty zwój znalazł się przy jego boku, przybrał postać swojej osoby, jednak odzianej w identyczny strój, w jakim opuszczał Ronin. Może nie czuł, że miał coś na sobie, ale zawsze było to jakieś wyjście z sytuacji.
   -Prowadź do swej matki... - rzekł uprzejmie, puszczając ją przodem. To ona miała być jego przewodnikiem po ziemiach, które znał tylko z organizacyjnych książek, piętrzących się w prywatnej bibliotece. - A co do moich pytań, to owszem - mam ich całe mnóstwo. Wolę jednak przekonać się najpierw, czy rzeczywiście to mnie poszukiwałaś. A tak właściwie, to jak ci na imię?
   Smoka zostawił w miejscu, w którym wylądowali. Postanowił go nie odwoływać. W końcu mógł w razie potrzeby liczyć na niego. Na przykład, jeśli przyjdzie mu niebawem ruszać w drogę powrotną...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2014-03-23 14:43:27)

Offline

 

#6 2014-03-23 15:31:25

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Dziewczyna jak zwykle z pewnym lękiem i obawom przyglądała się dziwnym zdolnością jakimi posługiwał się mężczyzna, jednak nie mówiła nic. Shinsaku miał szczęście, że kraj błyskawic powitał go dość ciepłym porankiem, bowiem słońce właśnie zaczęło wychylać się z zza horyzontu rozjaśniając im drogę.
- Nie jestem pewna, szczerze mówiąc nigdy nie byłam w tym miejscu.- jej głos nieco się zmienił pod wpływem wymiotów, zdawało się też, że przez podróż przybyło jej kilka lat, więc musiało to się wiązać z nie lada stresem dla dziewczyny.- Jestem Shika, więc na prawdę nic nie pamiętasz? Żadnych przebłysków, może faktycznie nie ciebie poszukiwałam.
   Twoje słowa nie dodały zbytnie pewności siebie dziewczynie, która z jeszcze większą wątpliwością zaczęła poruszać się w kierunku miasta, jakby nie była pewna czy dobrze robi prowadząc Cię tam albo po prostu nie znała drogi.

Offline

 

#7 2014-03-24 13:39:37

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Mężczyzna nijak nie zareagował na wypowiedziane przez kroczącą obok dziewczynę słowa. Wiedział, że nie tylko on jest pełen wątpliwości. Wciąż jednak posuwała się naprzód, co było dobrym znakiem. Widocznie determinacja nie pozwalała jej odpuścić. Trzymając się blisko niej, Nakayama rozglądał się uważnie. Czy to opustoszałe tereny tak pochłaniały jego uwagę, czy zwykła czujność, nieodłącznie wpisana w życie każdego ninja?
   -Ja jestem Shinsaku, przynajmniej tak mnie zwą. Nie jestem pewny, czy tak mnie nazwano, jednak jest to pierwsze imię, jaki udało mi się zapamiętać. Od tamtej pory używam go. Moje nazwisko również wymyśliłem, jeszcze zanim opuściłem akademię ninja, w której przygotowywałem się do wykonywaniu takich sztuczek, jakie mogłaś obserwować wcześniej - uśmiechnął się, zdradziwszy kilka informacji na swój temat. - A co do drogi, to nie martwmy się o to na razie. Z pewnością niedługo spotkamy kogoś, kogo będziemy mogli o nią zapytać.
   Chciał sprawić, by Shika nieco się uspokoiła.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2014-03-24 13:41:22)

Offline

 

#8 2014-03-25 19:49:59

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Dziewczyna ruszyła przed siebie co prawda wciąż nie była pewna gdzie konkretnie się znajdują się ich cel, ale miasto było wystarczająco widoczne aby do niego dojść. Mimo słów, które miały dodać jej pewności siebie dziewczyna wyglądała na rozczarowaną, Shinsaku o nic nie pytał najwidoczniej chciał uniknąć ewentualnego rozczarowania.
- Na prawdę nic nie pamiętasz nawet tego jak wyglądała twoja matka? To trochę smutne. - skwitowała dziewczyna, wciąż poruszając się w kierunku miasto. Gdy już zbliżyli się do bramy miasta wreszcie kogoś spotkali co było nieco dziwne bo o tej porze z reguły ten kto nie musiał to spał.
- Królu złoty rzuciłbyś trochę grosza potrzebującemu - zwrócił się do was mężczyzna, siedział pod drzewem, które od czasu do czasu zdarzały się w drodze do miasta. Jego prezencja była tak słaba, że gdyby się nie odezwał zapewne minęlibyście go nawet nie zauważając. Przynajmniej jakby się wykąpał bo zapach jaki mu towarzyszył nie należał do najprzyjemniejszych. Ubrany był w jakieś stare szmaty sklecone razem w dziwaczną kompozycje, której jeszcze większej dozy dziwactwa nadawał garb znajdujący się na plecach. Długa siwa broda była niestaranie przystrzyżona, wyglądało jakby zaraz miał się przewrócić na bok pod jej ciężarem. Jednak najdziwniejsze były białe oczy pozbawione zmysłu wzroku, zapewne one były powodem dla którego mężczyzna znalazł się w tym stanie. Shika zaczęła nerwowo grzebać po kieszeniach w poszukiwaniu jakiś pieniędzy, niestety bez rezultatu.
- Matka zawsze powtarza, że każdy dobry czyn do nas wraca, może gdybyśmy dali mu pieniądze na prawdę okazałbyś się moim bratem. - W końcu powiedziała najwyraźniej licząc na Ciebie w tej sprawie.

Offline

 

#9 2014-03-25 20:36:00

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Nie minęło zbyt dużo czasu, kiedy zauważył pierwsze zabudowania. Wszystko wskazywało na to, że byli coraz bliżej swojego celu. Serce zadrgało radośnie w jego piersi, nie mogąc doczekać się spotkania, które miało nastąpić już za chwilę, już zaraz...
   Odwrócił głowę w kierunku kroczącej obok dziewczyny, wsłuchując się w jej słowa. Chociaż miała całkowitą rację, nie miał pojęcia, co mógłby wyrzec na stwierdzenie, którym go uraczyła. Mruknął jedynie, by zasygnalizować, że usłyszał i zawiesić rozmowę, nie udzieliwszy żadnej sensownej odpowiedzi.
   Dostrzegł te zionące nicością oczy i poczuł przejmujący całe jego ciało dreszcz. Niemal natychmiast opuścił wzrok, jakby zawstydzony, że w ogóle zdecydował się w nie spojrzeć. I choć w swej pracy kilkukrotnie zdarzyło mu się być świadkiem gorszych przypadków, jeszcze nigdy nie dane mu było obserwować, jak bardzo czyjeś życie może się zmienić z powodu choroby.
   Słysząc drżący głos mężczyzny, przełknął ślinę. Chciał stłumić wzruszenie, jakie zrodziło się w nim, gdy ten ukorzył się przed nimi tak nisko. Niemal całkowicie zignorował słowa dziewczęcia, obdarzywszy ją jedynie krótkim spojrzeniem, po czym natychmiast zatopił dłonie w kieszeni. Zawsze nosił przy sobie trochę funduszy - tak na wszelki wypadek, kiedy reszta grzecznie spoczywała w jego pokoju.
   -Nie jestem nikim więcej, niż ty sam... Po prostu los jest okrutny i obdziela nas niesprawiedliwie... - wyszeptał, wsuwając między jego brudne palce kilka złotych monet.
   Wisielczy humor powrócił jak bumerang, po raz kolejny paraliżując jego umysł. I choć szedł z głową uniesioną ku górze, czuł, jak jego narastające obawy ciągną go w dół...

Offline

 

#10 2014-03-26 18:42:40

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

  Mężczyzna kompletnie nie przejmował się spojrzeniem Shinsaku, ale nic w tym dziwnego w końcu był ślepy, więc nawet go nie zauważył. Zdawało się jednak, że zdaję sobie sprawę z tego, że wyrzutek się do niego zbliża ponieważ nie zaskoczyło go to, że w jego ręce pojawiły się złote monety. Wręcz przeciwnie to on postarał się o zaskoczenie lidera organizacji wyrzutków. Pochwycił jego dłoń swoją, uścisk nie należał do najprzyjemniejszych, szorstka i brudna ręka bezdomnego sprawiała nie przyjemne uczucie, a nawet ból.
- Dziękuje, Oby spotykała cię sprawiedliwość - powiedział równie cicho jak ty puszczając twoją dłoń. Trzeba przyznać, że był to dość nietypowy sposób na okazanie wdzięczności.
  Tymczasem dziewczyna wyglądała jakby nareszcie odnalazła drogę,bo przyśpieszyła skręcając przed bramą do miasta wyglądało, że jej dom mieści się na peryferiach. Najwyraźniej kiedy już poznała okolicę chciała jak najszybciej dowiedzieć się co u jej matki. W końcu była poważnie chora, a być może już nie żyła. Nie przejmowała się nawet Shinsaku i zostawiła go w tyle wraz z bezdomnym, jednak po chwili przypomniała sobie o potencjalnym starszym bracie.
- Idziesz? - zapytała zmęczonym głosem odwracając się do chłopaka. - To już niedaleko.
Faktycznie , wiele czasu im nie zajęło, aż znaleźli się blisko nieco odosobnionego dwupiętrowego budynku sporych wielkości z zewnątrz przypominał nieco bardziej karczmę niż dom, ale wyrzutek nie zadał sobie tyle trudu aby dowiedzieć czym zajmuję się kandydatka na jego matkę, więc nie było w tym raczej nic dziwnego. Wnętrze zaś było nadzwyczaj normalne, lśniąca drewniana podłoga zwyczajny  stół, a przy nim 3 krzesła. Kominek w którym nie było nawet śladu płomienia czy chociażby popiołu,kilka szaf,kuchnia no i w kącie łóżko w którym ktoś najwyraźniej spał. Jedyne co się rzucało w oczy to fakt, że to wszystko znajdowało się w jednym wielkim pomieszczeniu w którym pozostawało mnóstwo nie wykorzystanego miejsca. Kobieta znajdująca się w łóżku otworzyła oczy były niebieskie do złudzenia przypominające te które posiadał Shin. Włosy kiedyś w ciemnym kolorze obecnie w większości pokrywała siwizna, zmarszczki i plamy na skórze były oznaką wieku i tego, że los nie obchodził się z nią zbyt łaskawie. Wyglądała na blisko 60 lat co właściwie samo nasuwało pytanie ile ma ich tak właściwie Shika, jednak wyrzutek i o to nie zapytał podczas ich długiej podróży.
- Shinsaku, skarbie to ty wróciłeś na prawdę wróciłeś synku? - powiedziała, a z jej oczu płynęły łzy na jej twarzy pojawił się zaś wyraz wstydu, najwyraźniej żałowała, że przez tyle lat cię nie odnalazła. Co ciekawe była to ostatnia rzecz jaką wyrzutek widział bowiem w tej oto chwili stracił wzrok.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#11 2014-03-28 11:46:15

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Shinsaku zatrzymał się na chwilę przed budynkiem, by kilkukrotnie odetchnąć. Próbował uspokoić się i zmobilizować swój umysł, by pochłaniał możliwie jak najwięcej szczegółów, dotyczących wyczekiwanej sytuacji. Rozkoszując się coraz cieplejszym porankiem, poczuł świeży powiew wiatru, tak łakomie wciągany przez nozdrza i wydychany ustami. Spojrzał na budowlę i zastanowił się, po co jego rodzinie byłby aż tak wielki dom? Nie zwlekając jednak ani chwili dłużej, oszczędził sobie odpowiedzi, przekraczając próg, jak to uczyniła wcześniej dziewczyna.
   Wielkie, jednopokojowe pomieszczenie. Czysta podłoga, trzy krzesła... Czyżby jego prawdopodobny ojciec również zamieszkiwał to domostwo? W kącie dostrzegł jedno łóżko. Brakowało jednak innych... Czy może jednak mieszkała sama? Jednak dziewczę twierdziło, że mieszkają razem. Tak przynajmniej wydawało się Nakayamie...
   Wszystkie te wątpliwości przestały mieć jednak jakiekolwiek znaczenie, kiedy utonął w błękicie, jeszcze przed chwilą skrywanym pod zmęczonymi powiekami nieruchomej kobiety. Jej wargi zadrgały, wypowiadając chwytające za serce młodzieńca słowa. Zawtórował jej, również zanosząc się płaczem. W jego głowie wciąż pojawiały się te dwa krótkie fragmenty... Synku... Shinsaku...
   -Shinsaku? Skąd ona wie...? - ogarnęło go niewyobrażalne zdziwienie. Przecież nie mogła wiedzieć, że takie właśnie imię przyjął...
   Chciał jeszcze raz spojrzeć w ślepia kobiety, aż nadto podobne, niemalże identyczne, jakie on sam nosił. Jego plan spalił jednak na panewce, gdyż próbując odnaleźć ją wzrokiem, równocześnie tracił ją z oczu. Nie tylko zresztą ją - cały świat rozpływał się nagle w ciemnych pasach, jakby ktoś wylewał wokół ogromne ilości czarnej farby.
   -Matko? Shika! Co się dzieje?! - wrzasnął. Z doświadczenia wiedział, że ślepota nie przychodzi tak szybko. Z drugiej strony - słońce nie zgasłoby od tak sobie. Czyżby Genjutsu? Postanowił spróbować. - Kai! - szepnął, składając pieczęć.
   W pamięci zachował wszystkie obrazy, jakie w niej zebrał od momentu, kiedy pojawił się w tym pomieszczeniu. Nerwowym ruchem chwycił za bandaże, krępujące jego dłonie, by w razie potrzeby być gotowym do działania.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2014-03-28 11:51:08)

Offline

 

#12 2014-03-29 13:42:41

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

 
   Wszechobecna ciemność ogarnęła wyrzutka, zupełnie jakby naglę zapadła aksamitna noc. Tyle, że nie było gwiazd ani księżyca. W dodatku był dzień słońce dopiero co wzniosło się ponad horyzont więc jak to możliwe? Shinsaku lider wielkiej organizacji ninja zrobił coś czego raczej nie oczekuję się po osobie na takim stanowisku. Mężczyzna najzwyczajniej w świecie spanikował, a to w świecie ninja zazwyczaj oznacza śmierć. Pierwsze co zrobił to zwrócił się do osób, które go tutaj ściągnęły, podniesionym głosem domagając się wyjaśnień, zdradzając tym samym, że coś z nim nie tak. Następnie podejrzewając GenJutsu postanowił użyć jutsu uwolnienia. Jednak okazało się to marnotrawstwem chakry, gdyż technika nie przyniosła zamierzonych rezultatów.
- Synu co się dzieję? - spytała go jego matka, dziwiąc się zachowaniu chłopaka, który zdejmował z rąk bandaże.
   Pozostając bez wzroku wyrzutek musiał zdać się na inne zmysły, otaczał go zapach drewna typowy dla świeżo wykonanych mebli, czuł także chociaż smród mężczyzny, któremu podarował monety. Najwidoczniej krótki kontakt wystarczył aby i on zaczął pachnieć w podobny sposób. Ponadto czuć było również dość słaby zapach alkoholu oraz przyjemne perfumy Shiki.
  Po chwili wyrzutek usłyszał za sobą kroki pojedynczej osoby oraz odgłos zamykanych drzwi. Słyszał oddech swojej matki dość szybki jakby się czymś denerwowała, albo była chora ciężko było stwierdzić nawet wprawionemu medykowi.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-03-29 13:43:49)

Offline

 

#13 2014-03-29 18:38:01

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   A więc był tam ktoś jeszcze! Teraz wiedział na pewno. Obcy zapach, ostra woń alkoholu... Nie było mowy o pomyłce, smród etanolu wyczuwalny jest od razu, nie sposób go przeoczyć. Dopiero jednak w tej chwili, kiedy przestał tak bardzo polegać na swoim wzroku, w jego nozdrzach zmieszały się również inne zapachy... Nowe meble? Dlaczego ktoś miałby się troszczyć o takie drobnostki, kiedy jeden z członków rodziny miał się żegnać z życiem?
   Szybkim ruchem wpakował pozbawione bandażów dłonie do torby. Poczuł tę nieco śliską substancję, która wielokrotnie uratowała mu już życie. Biorąc całe garści gliny, usta przeżuły je sprawnie, by po kilku sekundach wypluć z siebie dwie jaskółki, które natychmiast poderwały się do lotu. Zawisnąwszy pod sufitem, zwiększyły swoje rozmiary do tych, jakie prezentują właściwe stworzenia z tego gatunku.
   -Niech nikt nie waży się ruszyć ze swojego miejsca! Każdy, kto mnie nie posłucha, pożegna się z tym światem! - wskazał palcem ku górze, gdzie powinny znajdować się dwie ptaszyny, kołujące nad głową wyrzutka, najwyraźniej gotowe do interwencji.
   Następnie sięgnął prawym ramieniem za przymocowany do jego pleców zwój i umieszczając go pod pachą, drugą dłonią rozwinął go. Ten poszybował z dużą szybkością (200) w miejsce, gdzie przed chwilą leżała osoba, podająca się za jego matkę. Na razie nie wiedział, czy mówiła prawdę; nie był to odpowiedni moment na takie osądy. Postanowił odwlec to nieco w czasie.
   Papier powinien pojmać kobietę, gdyż wydostanie się spod pierzyny nie mogło równać się z szybkością techniki. Obwiązując ją ostrożnie, pergamin podwiesiłby ją pod sufitem, gwarantując jej bezpieczeństwo w razie ewentualnego zagrożenia. Z drugiej strony, papier uniemożliwiał wtrącenie się jej do akcji, w przypadku brania przez nią udziału w całej tej farsie, skutecznie krępując jej kończyny i unieruchamiając całe ciało...
   Shinsaku zawiesił zwój na powrót na swoich ramionach i przysunął swe pięści do twarzy, broniąc ją na wypadek nadlatujących przedmiotów lub nieoczekiwanych zdarzeń...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#14 2014-03-31 00:27:57

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Shisnaku coraz bardziej panikował postanowił szukać ocalenie w dobrze znanej mu rzeczy jaką była glina. Problem jednak stanowił fakt, że tak właściwie nie wiedział co się dzieję, nie wiedział też w co mogą trafić i w co mają trafić jego stwory. Po krótkiej chwili wyrzutek postanowił zabezpieczyć się przed własną matką używając dość prostej techniki pieczętującej. Fakt jednak, że nie widział w co celuję stanowił kłopot.. Kierował się w tym wszystkim pamięcią.[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
- Matko, Shinsaku, przestańcie co wy robicie! - krzyknęła Shika za plecami wyrzutka i w tym właśnie momencie mógł poczuć ból w klatce piersiowej. Wyglądało na to, że szczęście niezbyt uśmiechało się do lidera organizacji wyrzutków w ostatnim czasie bowiem na atak z dystans nie był całkowicie przygotowany. Co więcej atak nadszedł ze strony, w której znajdować się miała kobieta. Ostrze zmierzało w okolicę serca, jednak zatrzymało się na jednym z żeber, jednak nawet ślepiec mógł stwierdzić że to coś poważnego. Reagując na hałasy dwójka z  góry wbrew ostrzeżeniom zaczęła się ruszać wyrzutek usłyszał  odgłos otwieranych drzwi i kroków znajdujących się dość blisko siebie.
- Spokojnie przybyliśmy tu tylko w interesach nie chcemy się mieszać w wasze sprawy- powiedział jeden z nich. Drugi zaś milczał. Zapach piwa wyraźnie nasilił się.[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-03-31 00:31:57)

Offline

 

#15 2014-04-01 17:10:13

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Nakayama poczuł ostry ból w klatce piersiowej. Zimna stal wrzynała się w jedno z jego żeber, zalewając się niemal natychmiast dużą ilością lepkiej krwi, którą czuł na swoim odsłoniętym torsie. Henge no Jutsu przestało działać w wyniku trafienia.
   Shinsaku syknął zjadliwie. Nie minęła nawet sekunda (reakcje: 180), a w stronę, z której nadleciał ostry przedmiot, zanurkowała jedna z jaskółek, rozbijając się o napastnika lub wpadając na jedną ze ścian. Młodzieniec podejrzewał, iż żywa bomba sięgnie swojego celu... Gdyby bowiem ktoś poruszył się, z pewnością usłyszałby odbijające się od drewnianej posadzki stopy.
   Pojawiły się nowe głosy zjawiających się w tym miejscu ludzi. Shinsaku nie miał pojęcia, kim oni byli i jakie mieli zamiary. Wiedział natomiast, że sytuacja jest bardziej niż nieciekawa... W dodatku, tłok nie sprzyjał raczej jego położeniu. Jeszcze trudniej byłoby mu zorientować się w tym, co rzeczywiście się działo...
   Kiedy część budynku trawił ogień, któremu towarzyszył wybuch odpowiadający detonacji kilku notek wybuchowych jednocześnie, dało się słyszeć ryk smoka. Oto z pobliskiego lasu, wezwana myślą swojego stwórcy, zjawiła się biała gadzina, zasłaniając niebo potężnymi skrzydłami, czego jednak nie było dane zaobserwować Wyrzutkowi. Zwierzę przetoczyło się przez całą powierzchnię budynku na wysokości sufitu, doszczętnie zaburzając konstrukcję budynku. Wielkie odłamki budulca szybowały w powietrzu. Część powinna wypaść poza obszar, na jakim znajdowali się zebrani ludzie, w tym również i lider. Na wszelki jednak wypadek, Shinsaku dobył jednego z dwóch swoich mieczy, po czym, nasączywszy go chakrą, uniósł go nad głowę, by zapobiec kolejnym zranieniom, tym razem głowy.
   Następnie, dźwignąwszy wpierw zwój pod pachę, zwinnym skokiem dostał się na grzbiet wirującego nad budynkiem stwora. Chowając do pochwy użyte ostrze, skierował spore ilości chakry do głębokiej rany w klatce piersiowej, co w zaskakująco szybkim czasie zasklepiało ją. Nie zamierzał jednak marnować czasu. Uniósł się na wysokość 20 metrów i rzekł donośnym, acz dużo spokojniejszym niż jeszcze chwilę wcześniej, głosem:
   -Takimi tchórzami jesteście? Brzydzę się wami i waszymi sztuczkami... Skąd tyle o mnie wiecie? Radzę odpowiadać, bo w każdej chwili mogę zakończyć wasze parszywe życie...
   Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#16 2014-04-02 21:57:50

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

   Shinsaku miał niezły plan na kontrole nad sytuacją, problem jednak był fakt, że do jego wykonania potrzebna była kontrola nad sytuacją. Pierwsza część planu poszła bez problemu wybuch, który powstał z pewnością w coś trafił wysadzając ścianę domu oraz osobę, która rzuciła nóż. Dalej jednak zaczęły się kłopoty w jego realizacja, kilka rzeczy działo się jednocześnie a być może zaczęło się to już równo z wybuchem. Wyrzutek nie był w stanie stwierdzić ponieważ wciąż nie widział, a dźwięki się na wzajem zagłuszały.
- Matko! Nie!!! Coś ty zrobił! Coś ty zrobił! - wydzierała się płaczliwym głosem Shika, w między czasie z tego samego miejsca dało się usłyszeć jak spada jakiś ciężki przedmiot ciężko powiedzieć czy to dziewczyna coś kombinowała czy to wybuch to spowodował a może był tam ktoś jeszcze.
- Stój on nas zabije jeżeli się ruszymy - powiedział ten sam mężczyzna co wcześniej, nieco przyciszonym głosem, ale nie tak aby lider wyrzutków nie dosłyszał. Kto wie może to fakt, że pozbawiony był zmysłu wzroku tak wyostrzył jego słuch. Obok mówiącego można było usłyszeć nieregularne kroki.
- Coś ty zrobił! - powtarzała dziewczyna głośno płacząc.
   Niestety dla Shinsaku, nim smok zdołał przybyć aby zerwać dach i do końca zniszczyć budynek w którym wszyscy się znajdowali wydarzyły się jeszcze dwie bolesne dla wyrzutka rzeczy. Pierwszym był kujący ból w okolicach lewego ucha tego od strony schodów. Drugim natomiast był atak z miejsca którego zupełnie się nie spodziewał, na przeciwko schodów czyli tam gdzie nie powinno być nikogo, ktoś pochwycił. Z tej strony miał zdrowe ucho, ale ciężko było dosłyszeć kroki podczas gdy dziewczyna wydzierała się na niego. Widać było że, jego przeciwnik nie jest amatorem zważywszy na to, że był w stanie poruszać się idealnie w rytm jej dźwięków. Mężczyzna bowiem po bliskim kontakcie ich ciał lider wyrzutków mógł z pewnością stwierdzić, że nie obejmuje go biuściasta dziewczyna starał się unieruchomić wyrzutka. Objął go z siłą(195), w ten sposób był pewny że jeżeli zdoła go utrzymać to nie powinien używać na nich środków wybuchowych.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-02 21:58:03)

Offline

 

#17 2014-04-03 13:08:26

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Smok nie przybył tak szybko, jak Shinsaku się spodziewał. Widocznie pochłonięty wizją odnalezienia rodzicielki nie zauważył, iż smok zostawiony został w tak bardzo odległym miejscu. Wyciągany miecz, zamarł w bezruchu, kiedy ramiona Wyrzutka zostały nagle unieruchomione. Mężczyzna wrzasnął, czując przejmujący ból, którego źródło znajdowało się w okolicy jego ucha. Krew zalała mu pół twarzy. W dodatku zraniona klatka piersiowa dała o sobie znać, gdy niespodziewanie jeden z napastnik postanowił utrzymać Nakayamę we względnym bezruchu.
   Wtem, dało się słyszeć świst przecinającej powietrze błyskawicy, która rozsypała się na wiele drobniejszych łańcuchów, opasując ciało sieroty szczelnie z każdej strony.
   - Chidori Nagashi... - szepnął, układając sobie w głowie możliwy plan wydarzeń, jakie miały tu miejsce. Miecz wciąż tkwił w jego prawej dłoni.
   Technika powinna skutecznie odrzucić od użytkownika nacierającego mężczyznę. Shinsaku, korzystając z okazji, wydobył z kabury kunai i posłał go w miejsce, z którego prawdopodobnie nadleciała broń, raniąca jego głowę (szybkość lotu: 230). Oczywiście upewnił się przedtem, iż nie było to to samo miejsce, skąd krzyczała Shika. Nie wiedział, czy jej ufa, jednak nie mając żadnego dowodu na jej udział w całym tym zamieszaniu, postanowił spróbować nie robić jej żadnej krzywdy.
   W chwili, gdy nóż wysunął się spomiędzy palców Nakayamy, ten przetoczył się w bok. Spodziewał się bowiem, iż drugi z napastników, zauważywszy nadarzenie się odpowiednie okazji, jaką było unieruchomienie jego osoby, postanowi wyprowadzić atak. Odsunąwszy się zatem z tamtego miejsca, usłyszał ten tak bardzo upragniony, smoczy krzyk. Miał tylko ułamek sekundy, by przygotować się na zderzenie olbrzymiego, białego cielska z wątpliwie solidną konstrukcją budynku.
   Dzierżony miecz pokrył się elektryczną aurą, drugiej ręki użył natomiast, by pochwycić duży zwój. W momencie, gdy usłyszał potężny wstrząs, posłał spore ilości pergaminu w stronę Shiki (szybkość: 200) i zapewne konającej matki, by stworzyć im swego rodzaju ochronę przed opadającymi elementami budowli. Sam natomiast wskoczył na grzbiet smoka, broniąc się przed ewentualnym zderzeniem z kawałkami budynku. (oczywiście o ile wszystko się udało i zdążyłby to zrobić...) (skoczność: 30 metrów).
   Jeśli zdołał zapewnić sobie chwilę bezpieczeństwa, przystąpił do leczenia wybranych części ciała, unosząc się na wysokość 25 metrów ponad ziemię. Miecz trzymał jednak na wszelki wypadek wyciągnięty przed sobą... Również elektryczna zbroja otaczała wciąż jego ciało...

Wiem, że ilość ruchów jest duża, jednak zważywszy na zamieszanie, jakie powinno się wywołać
w pomieszczeniu, uznałem za możliwe, by wszystko miało choć szansę powodzenia...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#18 2014-04-04 19:45:48

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Wyrzutek nie stracił zimnej krwi po tym jak został schwytany za pomocą elektrycznej zbroi poraził swojego przeciwnika. Zaowocowało to, że przez moment poczuł jak mężczyzna jeszcze mocniej zaciska ręce w okół niego by po chwili całkowicie rozluźnić uścisk. W powietrzu unosił się zapach spalenizny. Krew spływała z ucha mężczyzny dość obwicie zatykając mu wylot ucha i tym samym tłumiąc dźwięki. Mężczyzna postanowił spróbować zaatakować napastnika kunaiem, niestety usłyszał tylko dźwięk wbijania się broni w drewnianą ścianę. Wyglądało na to, że w momencie gdy shinobi aktywował swoją technikę w pomieszczeniu zapanował jeszcze większy chaos bo wbrew wcześniejszym ostrzeżeniem wszyscy zaczęli się poruszać, mężczyzna próbował użyć papieru jako osłony dla swojej rodziny, szczerze mówiąc była to dość wątpliwa osłona, ale brak możliwości określenie ich położenia nie dopuścił nawet jej.
   Pojawienie się smoka poprzedził ryk, później był tylko chaos i mnóstwo spadających rzeczy budynek już wcześniej ledwo stał pozbawiony istotnej ściany przez wybuch. Pojawienie się glinianego stwora taranującego wszystko na swej drodze dokończył dzieła. Nim nawet jego stwórca zdołał zorientować się gdzie on się znajduję i wskoczyć na niego, budynek zawalił się.
   Shinsaku miał szczęście zbroja pozwoliła mu znacznie zniwelować opadający na niego gruz dlatego przykryła go dość cienka warstwa gruzowiska, problem jednak stanowił fakt, że mężczyzna w dalszym ciągu nic nie widział, nie wiedział więc co się stało z resztą. W dodatku przez intensywny zapach płomieni przedzierał się charakterystyczny smród - smród żebraka, któremu podarował pieniądze.

Offline

 

#19 2014-04-06 22:38:26

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Kuląc się pod naporem ciężkich elementów kontrukcji, Shinsaku poczuł, iż krew przestaje wypływać z nabytych podczas tej niewidomej akcji ran. Zdając sobie sprawę z tego, iż wracał do pełni swych fizycznych możliwości, odetchnął z ulgą. Tym bardziej, iż coraz bardziej przyzwyczajał się do radzenia sobie z sytuacją, kiedy musi działać bez możliwości korzystania z być może najważniejszego spośród wszystkichz zmysłów.
   Chwila, gdy przebywał przyciśnięty do podłogi, była dla niego momentem refleksji. I choć rozciągał się on w dłuższy okres w jego podświadomości, rzeczywiście trawło to jedynie krótką sekundę. Czuł wyraźnie smród żebraka. Teraz zdał sobie jednak sprawę, iż to nie on jest źródłem tej odrzucającej woni. Był niemal pewien, iż to on odegrał kluczową rolę w całej akcji oślepiania go. Kim musiał on zatem być, by w tak łatwy sposób pozbawić go wzroku?
   Tak łatwo dał się podejść. Był wściekły na samego siebie. Po raz kolejny okazać się miało, że jego chęć niesienia pomocy innym ludziom przyniesie mu wiecej szkody niż pożytku. Za każdym z nich zadawał sobie po tysiąckroć to samo pytanie: Po co ja to w ogóle robię? Nie miał nawet pojęcia, dlaczego w ogóle troszczył się o innych ludzi. W końcu on od zawsze był sam, nikt nie wiedział nawet o jego istnieniu, a co dopiero mówić o formie jakiejkolwiek opieki. I znów obiecywał sobie, iż następnym razem będzie dużo uważniejszy, by nie doszło do takiej sytuacji, jak ta.
   Bez większego wysiłku, podniósł się z podłogi i uwolniwszy się spod pierzyny części drewnianych bali, nie zwlekał już ani chwili. Od razu odbił się mocno od posadzki, by wyskoczyć na wysokość trzydziestu metrów, by ostatecznie zająć upragnione, bezpieczne miejsce na grzbiecie białego cielska. W chwili, gdy zawisł w powietrzu, elektryczna zbroja rozpłynęła się w powietrzu, by przypadkiem nie zranić jego podniebnego wierzchowca.
   Chciał oddalić się na kilka chwil, by zaczerpnąć świeżego powietrza, uwolnić od prowokującego wymioty smrodu. ”Niech spotka cię sprawiedliwość…” – prychnął, imitując przy tym głos mężczyzny, któremu tak naiwnie zdecydował się pomóc.
   Następnie po raz kolejny postanowił posłużyć się papierem, formując z niego swego rodzaju kopułę, która miała chronić jego, jak i smoka, przed naporem nadlatujących przedmiotów. Może pergamin nie mógł równać się z twardym ostrzem noża, jednak powinien zakrzywić trajektorię lotu, by broń nie sięgnęła zamierzonego celu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#20 2014-04-12 12:42:02

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Shinsaku wciąż wyczuwał zagrożenie dlatego postanowił wybić się w powietrze i wylądować na białym cielsku swojego smoka i rzeczywiście tak się stało, jednak nie wszystko poszło po myśli samozwańczego Nakayamy. Zanim bowiem zdołał usiąść na swym smoku uderzył głową w jego brzuch, najwidoczniej skakanie na ślepo nie było takim dobrym pomysłem. Jednak po chwili udało mu się  wgramolić na glinianą bestie. Właśnie wtedy mógł sobie zdać sprawę z tego, że widzi. Jednak czy na prawdę chciał to ujrzeć. Pod nim znajdował się całkowicie rozwalony budynek, gruz , ogień to było jeszcze do zniesienia. Najgorszy były fragmenty jego własnego pergaminu, jednak nie w zwyczajnym białym kolorze, ale czerwonym. Spod drewna i kamieni wypływała krew, krew która mogła należeć do członków jego rodziny. Krew ludzi, których on zranił. Żadna broń nie leciała nawet w jego stronę.
- Ty bękarcie zabiłeś dwóch moich ludzi nie myśl sobie że pozwolę Ci uciec!- powiedział żebrak po czym wykonał kilka pieczęci, a w stronę lidera wyrzutków, zaczęło zbliżać się coś z czym nie poradzi sobie byle papier, najprawdziwsze tornado. Pełne drobnych kamieni z gruzowiska nawet zakrwawionych, nie dość że stanowiło kłopot samo w sobie, to jeszcze stanowiło doskonałą zasłonę dla jego nowego przeciwnika.

Offline

 

#21 2014-04-13 11:05:34

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Ten przebrzydły typ naprawdę myślał, że mu odpuszczę i tak po prostu ucieknę? - zakpił w duchu Wyrzutek, czując obrzydzenie, jakie zbierało się w nim, kiedy spoglądał na niego ze swojej bezpiecznej wysokości. Zaraz, zaraz... A więc widział?!
   Uśmiechnął się, zdając sobie sprawę, że wreszcie może walczyć bez większych trudności. Nie był pewny, co wywołało jego (na szczęście chwilową) ślepotę, jednak mógł iść o zakład, iż była to sprawka tego smrodliwego osobnika. Wolał pozostawić dzielącą ich odległość i nie zbliżać się do niego. Wiedział, że nie może pozwolić na ich kolejny, bezpośredni kontakt, gdyż mogłoby to być zgubnym w skutkach.
   Drgnął. Zdał sobie sprawę, że jeśli sprawcą całego tego zamieszania był ten typ, to jego potencjalna rodzina mogła wcale nie należeć do grupy spiskowców. O ile przyczyny chaosu nie zbiegały się tylko i wyłącznie w tym jednym człowieku...
   Dostrzegł krew, która raczej nie zwiastowała niczego dobrego. Nie mógł jednak pozwolić, by w tej chwili coś rozproszyło jego uwagę. Ten koleś mógł być szalenie niebezpieczny, toteż jakakolwiek próba opuszczenia własnej gardy mogłaby okazać się działaniem iście samobójczym. A on nie miał zamiaru umierać. Ani tu, ani teraz, ani przede wszystkim z rąk tego krętacza.
   Ujrzawszy nadciągający strumień powietrza, smok załopotał skrzydłami, wynosząc go nieco wyżej, na wszelki wypadek, gdyby odległość między nimi była zbyt mała i technice udało się jednak go dosięgnąć. Okazać się miało, iż to nie miało jednak prawa mieć miejsca, gdyż 30 metrów to zbyt dużo dla tego jutsu.
   Shinsaku zdecydował się na przejście do ofensywy. Nie uraczył jednak mężczyzny żadnymi słowami, uznając, iż nie jest on tego wart. Chciał po prostu jak najszybciej wymierzyć mu sprawiedliwość, o której zdążył mu już wcześniej wspomnieć. Nie chciał się nawet zastanawiać, czy w jego słowach czaił się wówczas jakiś głębszy sens, czy może była to tylko wyświechtana śpiewka, mająca na celu zmydlenie mu oczu, ostatecznie doprowadzając do pozbawienia go odpowiedniego zmysłu...? Wszystko to przestało mieć wtedy jakiekolwiek znaczenie.
   Nakayama musiał wychylać się, by widzieć, co dzieje się na dole, gdyż wielkie cielsko smoka, kołującego nad ruinami budynku, stało się swego rodzaju kurtyną, oddzielającą świat powietrzny od tego pogrzebanego w stercie drewna i kamieni. Aby uzyskać pełniejszy obraz sytuacji, postanowił opuścić bezpieczne schronienie i jak najszybciej przystąpić do kontrofensywy, uważając na szalejące tornado. Smok zatoczył duży łuk, pozwalając Wyrzutkowi uniknięcie powietrznego ataku.
   Miękko wylądował na jednym z ciężkich bali, znajdującym się nieopodal zakrwawionego pergaminu, który najprawdopodobniej wskazywał miejsce położenia Shiki i jej matki. Odwrócił się w kierunku żebraka i posłał w jego kierunku ścianę błyskawic, by zapewnić sobie odrobinę czasu, zajmując go tą techniką. On sam natomiast przypadł do miejsca, gdzie najprawdopodobniej znajdowały się dwie kobiety i odrzucając kawałki gruzu, starał się je wydostać.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2014-04-13 11:05:51)

Offline

 

#22 2014-04-13 19:49:58

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

   Wyrzutek był w pełni przekonany, że bez problemu uniknie ataku przeciwnika i faktycznie tak się stało. W tej chwili nie zaświtało mu w głowie nic dziwnego. Przeciwnik, który najprawdopodobniej był w stanie podstępnie oślepić wyrzutka używał by ataku, który nie miał szans powodzenie? Kiedy podchodził do lądowania w miejscu gdzie przypuszczał, że znajduję się jego matka i Shika, mógł zauważyć, że technika żebraka zmierza dokładnie w to samo miejsce i to od samego początku była wycelowana właśnie tu. Najwidoczniej mężczyzna postanowił upewnić się, że kobiety nie wyjdą żywe z eksplozji. Ponadto gdy wyrzutek odwrócił się w kierunku z którego dochodziły słowa żebraka aby zastosować swoją technikę, nikogo tam nie było. Wyglądało na to, że żebrak zniknął.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-13 19:50:16)

Offline

 

#23 2014-04-17 15:42:47

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Opadając w dół, obserwował uważnie, co działo się kilkanaście metrów pod nim. Zauważywszy, że wietrzna trąba zmierza w miejsce, które on obrał jako punkt własnego zrzutu, postanowił jakoś zaradzić nadciągającej ze strony żebraka masakrze. Smok odbił się mocno od powietrznej półki, na której wisiał od dłuższej chwili, by zanurkować z zabójczą, właściwą dla siebie prędkością i pomknąć w dół ku strumieniowi sprężonego wiatru. W mgnieniu oka miał znaleźć się na drodze wyprowadzanego ataku, by swym potężnym cielskiem zasłonić ciało swojego stwórcy, który, nie znalazłszy swojego przeciwnika, już przystąpił do akcji ratowniczej.
   Kolejne bale, jeden po drugim, szybowały w przeróżne strony, odsłaniając powoli skryte pod warstwą drewnianych odłamków kobiety. Wkładał w to niemal całą swoją siłę (180), uwijając się przy tym tak szybko, jak tylko potrafił (150). Nie mógł pozwolić, by w takiej chwili jak ta, kiedy możliwe wreszcie odnalazł swoją rodzinę, z którą los rozdzielił go na tak długo… Nie mógł tego stracić.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#24 2014-04-17 16:30:26

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Shinsaku postanowił użyć smoka aby zasłonić się przed techniką, nie przewidział jednak że wiatr wciągnie w swoje odmęty jego stwora. Błyskawicznie rozszarpując glinę, z której był stworzony na kawałki. Wiele wskazywało, że obrona zdała się na nic i wyrzutka czeka taki sam los. Ten jednak był skupiony głównie na wydostaniu kobiet  spod gruzu i właśnie udało mu się wygrzebać rękę jeden z kobiet. Problem jednak stanowił fakt, że była to sama rozkrwawiona ręka, pozbawiona reszty ciała. Nieco makabryczny widok raczej nie pozostawiał złudzeń kobiety na pewno nie wyszły z tego cało.
- Ona nie żyje, a ty  wkrótce do niej dołączysz. Nie trzeba było wracać do przeszłości. - zabrzmiał znajomy już głos, z wnętrza tornada, które powoli się rozwiewało. Na szczęście dla Shinsaku wyglądało, że mężczyzna nie jest dłużej w stanie utrzymać techniki.

Offline

 

#25 2014-04-18 09:49:54

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   W chwili, gdy smok wpadał w pułapkę wietrznej trąby, z jego grzbietu oderwał się sporych rozmiarów orzeł, na którym zasiadała kolejna wersja Shinsaku. Obserwując rozrywające się na coraz mniejsze części kawałki latającej gadziny, odczekał on momentu, kiedy znalazły się one blisko jego przeciwnika. W końcu chakra, jaką były one nasączone, nie wyparowała, wciąż buzując wewnątrz i stając się w ten sposób niezwykle niebezpieczną bronią. Upewniając się, że odległość między każdą z jego wersji, a potencjalnym źródłem wybuchu, jest wystarczająca, złożył pieczęć, detonując wciągnięte w bezlitosne tornado tworzywo.
   Eksplozja powinna chociaż częściowo dosięgnąć odgrażającego się żebraka. Mężczyzna, o ile nie był zbyt zdezorientowany przez pobliski, dość potężny wybuch, by przysporzyć mu pewnych kłopotów, mógł zauważyć kręcące się w okolicy cztery małe punkciki, szybko płynące w powietrzu i jakby czekające na jeden, nieodpowiedni ruch z jego strony.
   - Powiedz mi, jaki ty masz problem? I jaki w tym wszystkim sens? - dobył się donośny, acz spokojny głos znad gruzowiska. Nakayama trzymał w ręku pozbawione reszty ciała ramię, próbując przekonać się, czy na pewno należeć mogło do którejś z kobiet, które spotkał tego dnia po raz pierwszy. I choć sumienie nakazywało mu natychmiast ruszać na poszukiwania być może skrytych pod drewnianymi balami ciał, wiedział, że najpierw musi zająć się przeciwnikiem.
   Miał jednak pomocnika. Unoszący się na orle Wyrzutek zawsze mógł go w obronić w razie potrzeby, toteż on zaczął przeszukiwać gruzowisko.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#26 2014-04-18 11:56:14

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Nie wszystko poszło po myśli wyrzutka wyglądało, na to, że przeciwnik przewidział jego ruchy. W momcie w którym Shinsaku czekał aż glina wyląduję obok wyrzutka ten najzwyczajniej w świecie ruszył do przodu. Omijając w bezpiecznej odległości spadającą glinę, tak jakby był w stanie ją wyczuć. Ruszył do ataku na oryginalnego Shinsaku, który stał trzymając rękę kobiety. Lider Wyrzutków nie był w stanie stwierdzić czy to ręka jego matki czy siostry, na dobrą sprawę nie miał okazji przyjrzeć się dłoni rodzicielki. Bez wątpienia jednak ręka należała do kobiety i o ile w budynku nie było kogoś jeszcze to wybór nie był zbyt optymistyczny. Wyglądało na to, że ślepiec zdaje sobie sprawę z obecności małych nasączonych chakrą punkcików i właśnie dlatego chciał znaleźć się jak najbliżej wyrzutka.
- Ja mam problem? Jaki ja mam problem? Tak się składa, że do mojego miasta przybył zawodowy morderca i zabił w nim 3 kolejne osoby. Z jakiej przyczyny? Nie wiem, ale nie zamierzam tego tolerować. Ty mi powiedz jaki w tym sens? - odpowiedział wyrzutkowi mężczyzna, nie dało się bowiem ukryć, że po utracie wzroku o którą Shinsaku podejrzewał tego człowieka zaczął atakować każdego kogo popadnie. Ten sam ledwo trzymający się na nogach włóczęga z garbem, teraz rozpoczął walkę wręcz z liderem organizacji ninja, jednak tym razem nie wydawał się taki słaby. Rozpoczął od pojedyńczego ciosu lewą ręką, skierowanego w twarz wyrzutka(szybkość,siła 120).
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-18 11:59:05)

Offline

 

#27 2014-04-18 16:38:21

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Oryginalny Shinsaku wcale nie znajdował się jednak przy odrąbanej, zapewne za sprawą spadających części budynku, kończynie, ale unosił się kilkanaście metrów nad ziemią. Mimo to ślepiec zdawał się odgadnąć sztuczkę Nakayamy, gdyż nie rzucił się bezmyślnie nad prowokującego go zjadliwymi pytaniami klona, a wykonał bezbłędny wyskok w kierunku miejsca, gdzie stacjonował jego orli przyjaciel.
   Lider Wyrzutków był pełen podziwu dla mężczyzny, z którym przyszło mu walczyć. O żadnym jednak szacunku nie mogło być mowy - w końcu to on stał za całą masakrą, jaka miała teraz miejsce. I to on doprowadził najprawdopodobniej do śmierci dwóch kobiet, które mogły okazać się częścią jego rodziny...
   Serce zabiło szybciej tylko po to, by w następnej chwili zamrzeć na moment. Oszołomiony wnioskiem, jaki wyciągnął ze słów nadciągającego żebraka, zadrżał. Gdy lewa ręka zmierzała w jego kierunku, nie zastanawiał się nawet, co robi. Kiedy jego instynkt przejął władzę nad jego ciałem, on oddawał się kontemplacji.
   - Czy on uważa mnie za tego mordercę, o którym mówił? Jeśli nie, to jaki byłby jego motyw, by mnie zaatakować...? Nie, przecież to niemożliwe... Nigdy nie zabiłem nikogo, o kim on mógłby wiedzieć. Nigdy, kiedy nie było to konieczne... A jeśli jednak...? - myślał, odbijając się od białego, ptasiego korpusu, by wyskoczyć ponad zbliżającego się mężczyznę (reakcje: 190). Gotowy, by odparować możliwy atak prawą ręką (zakładając, iż lewostronny cios miał tylko odwrócić jego uwagę), wykonując salto w tył, znalazł się za plecami zawieszonego w powietrzu ślepca.
   -Ranshinshou! - wysapał dobitnie, wciąż nie mogąc się otrząsnąć ze swoich przemyśleń. Cios sięgnął pleców napastnika, a siła (200) zrzuciła go z powrotem na miejsce gruzowiska.
   Shinsaku wylądował w odległości 10 metrów od mężczyzny, który powinien stracić władzę nad swoim ciałem. Spojrzał na niego dziwnym wzrokiem, w którym można było odnaleźć zadumę, złość i smutek.
   - O czym ty do cholery mówisz? - powiedział oschłym tonem, nie zamierzając przedłużać wątpliwej przyjemności obcowania z żebrakiem...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#28 2014-04-20 13:52:03

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Wyrzutek sprawnie uniknął ataku, żebraka od razu ruszył do kontrataku. Jednego jego atak, nie do końca poszedł tak jak się spodziewał. Shinsaku był zbyt pewny siebie i zupełnie zlekceważył reakcję przeciwnika, przez to jego cios ledwo go musnął. Na szczęście po za olbrzymią siłą ciosu lider wyrzutków postanowił użyć techniki,  która kompletnie pozbawiła jego przeciwnika zdolności do obrony. Padł bezradnie na kolana,zdając sobie sprawę że coś się stało z jego ciałem.
-Coś tym mi zrobił?! - krzyknął zrozpaczony, jednak po krótkiej chwili do szedł do siebie? - O czym ja mówię? Pod tym domem pogrzebałeś trójkę ludzi, którzy nic Ci nie zrobili, zaatakowałeś ich zupełnie bez celu. Mój pan kazał mieć cię na oku, kiedy zobaczył tego olbrzymiego smoka na niebie. od razu wiedział, że to ma coś wspólnego z ninja. Ostatnio w naszym kraju sporo namieszali. Nie dość, że zabiłeś trójkę ludzi to jeszcze nie pozwalasz mi ocalić jedynej, która przeżyła i robisz coś dziwnego z moim ciałem. Przeklinam Cię Shinsaku Nakayama ludobójco z kraju uciekiniera.

Offline

 

#29 2014-04-20 18:13:43

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Z racji znacznej odległości, jaka dzieliła ślepca od Shinsaku, ten, w momencie wymijania pędzącej pięści nadciągającego żebraka, odepchnął zbliżające się ramię napastnika, odbijając je na wysokości nadgarstka. Zwinna reakcja powinna umożliwić mu wykonanie tego manewru, by następnie posłać przeciwnika kilkanaście metrów w dół. Gdyby jednak rzeczywiście uderzenie sięgnęło celu, w pierwszym sposobnym momencie Wyrzutek przystąpiłby do uleczenia zranionego miejsca.
   Wylądował, miękko stawiając stopy wśród gruzów kondygnacji. Wsłuchał się w słowa mężczyzny, który nie potrafił sobie poradzić z zapanowaniem nad swoim ciałem i zamarł. Dlaczego całą winą został obarczony właśnie on? Ten, który jedynie się bronił?
   - Yamero! Chyba sam nie wierzysz w te brednie! Ja... ja tylko broniłem się... To wszystko twoja wina! Ja nic nie zrobiłem!
   Był przerażony. Czuł się, jakby ktoś zapędził go w kozi róg i bez krztyny litości znęcał się nad nim. Najgorszym było jednak to, że sam zaczynał wierzyć, że w słowach mężczyzny czaić się mogła prawda, o której on sam, do tej właśni chwili, nie miał pojęcia. Bronił się jednak, jak tylko mógł, nie dopuszczając do siebie myśli, że to on jest oprawcą w tej historii, nie zaś skulony przed nim mężczyzna...
   I oto jest! Deska ratunku, którą łapczywie chwycił w sparaliżowane strachem ramiona. Jego umysł zajął się tylko jedną sprawą, odrzucając od siebie, przynajmniej na chwilę, oskarżenia żebraka.
   - Gdzie jest ta, która ocalała? Chyba nie myślisz, że pozwolę ci jej tknąć. Pewnie ją też oślepisz tymi swoimi szponami... W każdym razie; uwierzysz w to lub nie, jednak sztuka medyczna nie jest mi obca... Możesz mi zaufać i wskazać miejsce, w którym mogę ją znaleźć albo czekać, aż uda mi się ją znaleźć bez twojej pomocy. A więc...?
   Ochłonął, myśląc o swoim obowiązku, jako lekarza. Póki co nie uczynił żadnego ruchu względem żebraka, gdyż jego technika powinna uniemożliwić mu jakikolwiek ruch przez dłuższą chwilę. Na wszelki jednak wypadek klon zbliżył się do mężczyzny, zaś Nakayama, stworzywszy czwórkę kolejnych klonów do pomocy, zajął się przeczesywaniem gruzowiska... O ile oczywiście nie udzielono mu upragnionej informacji.
   

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#30 2014-04-21 20:33:08

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

Żebrak zaśmiał się na dźwięk twoich słów zupełnie jakbyś powiedział jakiś dobry kawał.
- Masz rację ja nie wierze w to co mówię ja to wiem. Nie posiadam wzroku, ale mam swoje sposoby żeby widzieć i widziałem, że pierwszym który wykonał atak byłeś ty i to mimo środków ostrożności jakie podjąłem podczas twojego przybycia. - odparł na zaprzeczenia Shinsaku patrząc się w zupełnie inną stronę. - Robisz ze mnie tego złego zupełnie tak jakbym to ja ją pogrzebał pod gruzami. Jednak dobro dziewczyny jest najważniejsze już lepiej żeby zginęła od twojego ciosu niż męczyła się pod ruinami, pokaże Ci gdzie ona jest.
Wyglądało na to, że mężczyznie zależało na kobiecie uwięzionej pod gruzowiskiem, a skoro nie było żadnej innej szansy postanowił zaryzykować i zaufać liderowi wyrzutków. Pozostawał tylko jeden problem od czasu, kiedy zapewnił o pomocy jedyne co zrobił to poruszał w śmieszny sposób uszami czyżby drwił z Shinsaku, a może nasłuchiwał.

Offline

 

#31 2014-04-22 16:16:47

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Jedynym celem w tym momencie było wyruszenie na ratunek kobiecie, która ocalała jako jedyna spośród tych, których, istotnie, to jego decyzja zasypała lawiną belek i kamieni. Shinsaku, kurczowo trzymając się tej myśli, ostatniej iskierki nadziei, zdawał się całkowicie ignorować pełne oskarżeń i podejrzeń słowa żebraka. W głębi duszy zachowywał je jednak, by w zapewne w najbliższej przyszłości powrócić do nich, podświadomie skazując się tym samym na psychiczne katusze.
   Dwójka z zastępu klonów zbliżyła się do mężczyzny, bez najmniejszego problemu unosząc go. Kiedy stał już niemal na własnych nogach, wzięli go pod ramiona i zaprowadzili w miejsce, które miał im wskazać jako to, w jakim znajdowało się cierpiące dziewczę.
   - Jesteś pewny, że tylko jedna przeżyła? Może uda mi się coś poradzić również w innych przypadkach?
   Ufał jego umiejętnościom określania sytuacji. Wiedział, że ma to związek z jakimiś bazującymi na kontroli chakry sztuczkami. Podejrzewał, że wzorem klanu Inuzuka, wybitnych szpiegów, również i on nie potrzebował widzieć przeciwnika, by móc toczyć z nim zacięty bój.
   Jeśli tylko udało mu się dotrzeć do poszkodowanej, natychmiast przystąpiłby do leczenia zranionych miejsc. Nie zważałby już na to, czy ta osoba brała udział w całej tej podejrzanej akcji. W razie czego ubezpieczałaby go trójka pozostałych klonów, znajdujących się w bezpośredniej bliskości z oryginałem.

Offline

 

#32 2014-04-22 23:02:12

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

- Niczego nie jestem pewien, nie wiem co się teraz dzieję w okół mnie mam wrażenie ze stoję na pionowej ścianie. Jednak przed tym jak mnie dotknąłeś wyczuwałem tylko jedną osobę pośród gruzów. - powiedział wskazując miejsce co dziwne wskazywał miejsce kolanem i to niezbyt dokładne bowiem znajdowało się po za całym gruzowiskiem w miejscu gdzie z całą pewnością nikogo nie było. Wyglądało na to, że mężczyzna jednak nie chce pomóc, nawet podczas próby postawienia go na nogi potrząsał rękami jakby chciał się uwolnić. Jednak jego słowa przeczyły zupełnie jego czynom zupełnie jakby nie zdawał sobie z nich sprawy. - Coś jest nie tak czemu prowadzisz mnie z dala od dziewczyny czy nie chciałeś jej pomóc?

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-22 23:03:10)

Offline

 

#33 2014-04-25 12:57:24

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Shinsaku nie miał najmniejszego zamiaru tracić każdej, niezwykle cennej sekundy, która, jedna za drugą, upływała w szalonym tempie. Marnotrawstwem czasu okazało się być podążanie za wskazówkami niesionego mężczyzny, który nie mógł zapanować nad swoim ciałem, przez co przekazywał Wyrzutkowi nieprawidłowe informacje. Ten miał się już ostro zdenerwować, kiedy uświadomił sobie, że przecież żebrak nie widzi, a do mózgu docierają impulsy, jakoby czynił w tym czasie coś innego.
   - To bezcelowe. Z powodu mojej techniki, twoje ciało nie porusza się tak, jakbyś sobie życzył. Powiedz mi zatem, w którą stronę mam się udać, pokieruj mnie słowami, powinno pójść łatwiej. I błagam, pospiesz się...
   Atmosfera, wbrew komizmowi rozgrywającej się właśnie sceny, stawała się coraz bardziej napięta. Każda chwila mogła decydować o tym, czy ratowana osoba przeżyje, czy może nie zdąży ocalić jej na czas... Czekał zatem na werbalne instrukcje i natychmiast udał się w tamtym kierunku, przeszukując gruzy.

Offline

 

#34 2014-04-26 11:46:01

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

- Co? Wiedziałem, że coś jest nie tak ulecz mnie, natychmiast mnie ulecz, nie mogę tak żyć! - krzyczał zdesperowany żebrak wyraźnie nie podobało mu się to co wyrzutek z nim zrobił, po chwili jednak ochłonął. - To przejdzie prawda? Masz rację nie mamy wiele czasu prowadź mnie w prawo, dziewczyna jest słaba ledwo ją wyczuwam więc muszę podejść bliżej aby być pewnym.
Wyglądało, że odzyskał spokój bowiem prowadził swoim głosem wyrzutka w miejsce w którym według niego znajdowała się dziewczyna. Było to miejsce znacznie oddalone od tego gdzie wcześniej znaleziona została ręka i z pewnością nie tam stała kobieta, kiedy Shinsaku ostatni raz ją widział. Czas jednak mijał na niekorzyść wyrzutka mógł zaufać ślepcowi lub rozpocząć własne poszukiwania od nowa, a każda chwila dawała dziewczynie mniejsze szanse na przetrwanie.

Offline

 

#35 2014-04-27 21:43:45

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Shinsaku nabierał pewnych podejrzeń stosunku do swojego przewodnika. Zaczynał mieć wrażenie, jakoby ten celowo grał na zwłokę, by uwolnić się spod działania techniki, jaką nałożył na niego lider organizacji z Ronin. On zaś wiedział, że już zaraz powinien odzyskać panowanie nad swoim ciałem. Klony wydobyły zatem po jednym zestawie metalowych linek, każdy tą dłonią, która nie uczestniczyła akurat w podtrzymywaniu mężczyzny, by następnie skrępować mu górne partie ciała. Później każdy z nich sięgnął po kunaia, będąc w gotowości do działania.
   - Ułatwię nam życie i zwrócę ci kontrolę nad twoim ciałem. Masz jednak niezwłocznie udać się do miejsca, w którym jest ta osoba. Jeśli nie, natychmiast poderżnę ci gardło i zajmę się poszukiwaniami na własną rękę. Nie radzę próbowania też żadnych innych sztuczek.
   Oschły ton nie mógł dziwić, ani mówcy, ani adresata owych słów. Nie mieli chwili do stracenia, a mężczyzna ociągał się wyraźnie. Pstryknęły palce Wyrzutka, a obezwładniony żebrak powinien odzyskać panowanie nad sobą. Młodzieniec chciał, by przeciwnik miał wrażenie, jakoby jego umiejętności były znacznie bardziej zaawansowane niż rzeczywiście.
   W tym samym czasie trójka klonów zajmowała się przeszukiwaniem okolic, w których znalazł odseparowaną od reszty organizmu kończynę, działając niezależnie od wyników prób kooperacji. Oryginalny Shinsaku kroczył za prowadzonym mężczyzną w bezpiecznej odległości pięciu metrów.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2014-04-27 21:50:58)

Offline

 

#36 2014-04-27 22:16:19

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

   Nie zajęło to już zbyt wiele czasu, wkrótce klony przeszukujące teren znalazły pierwsze ciało był to wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna. Jego ubrania sugerowało, że raczej nie przybył tu z zamiarem picia herbatki, ciemny strój doskonale wtapiał się w otoczenie, zaś maska zapewniała anonimowość. Z pozoru wyglądało, że nic mu nie jest jednak brak oddechu i bicia serca dość wyraźnie wskazywał na to, że nie żyje. Być może miało to związek z kamiennym fragmentem komina koło jego głowy. Drugi z klonów również miał "szczęście" znalazł on bowiem identycznie ubranego faceta, tym razem mocno mniejszego. Jednak też raczej nie przyszedł tu z pokojowymi zamiarami o czym świadczyło wyjęte tantou, które wciąż trzymał w ręce. Jak na ironie losu końcówka ostrza tkwiła w jego własnym ciele, przebijając a wylot płuca. Kolejny z klonów nie miał niestety szczęścia odnaleźć ciała osoby dla której Shinsaku tutaj przybył. Pozornie oznaczało to dobre wieści jednak w praktyce, coraz to różniejsze fragmenty ciała wskazywały na to, że kobietę rozerwał wybuch.
   Tymczasem ślepiec odzyskał swoją pewność siebie i rozpoczął walkę, walkę o życie dziewczyny pogrzebanej pod gruzami. Sprawnie przedzierał się przez  gruzowisko by dotrzeć do miejsca w którym ciężko było zgadnąć, że ktoś może się tam znajdować znając wcześniejsze położenie dziewczyny.
- Jest dokładnie pode mną, ale ciężko mi w tym stanie podnosić gruz, jakbyś mnie rozwiązał byłoby szybciej. - powiedział mężczyzna.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-27 22:16:38)

Offline

 

#37 2014-04-27 22:51:08

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Serce zabiło mu jak oszalałe. Przełknął głośno ślinę i spojrzał w miejsce, gdzie ślepiec postawił swoje stopy. Zakasał rękawy i przywołał krótkim okrzykiem dwójkę, spośród poszukujących w innej części gruzowiska klonów. Jeden miał tam zostać, tak na wszelki wypadek. Tymczasem dwóch bodyguardów odsunęło się ze skrępowanym mężczyzną na odległość pięciu metrów, gdy Shinsaku i dwie jego kopie przeszukiwały stertę drewnianych bali.
   - Wybacz, nie mogę tak ryzykować. Jeżeli jednak ta kobieta tu jest, znajdę ją szybciej, niż możesz przypuszczać.
   Nakayama oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że dodatkowe trzy pary rąk drastycznie przyspieszyłyby tę pracę, jednak nie mógł sobie pozwolić na obdarzenie niepewnego typa zbyt wielką dozą zaufania. Wiedział bowiem, jak mogłoby się to skończyć.
   Odrzucał fragmenty budynku z coraz to większym zapałem, nie szczędząc przy tym sił. W duchu modlił się, by poszukiwana osoba jeszcze żyła i aby zdążył ją uratować na czas. Pot spływał mu po skroniach, zlepiając włosy w grube kosmki. Całe ciało drżało nieznacznie, wstrząsane silnymi emocjami.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#38 2014-04-27 23:39:09

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

   Znalazł ją całą we krwi i z nienaturalnie wykrzywioną prawą nogą, której place znajdowały się praktycznie tam gdzie wcześniej znajdowała się pięta. Po za tym nie było widać żadnych poważnych ran, ale dziewczyna była nieprzytomna, a jej oddech był szybki ale płytki,a skóra blada i zlana zimnym potem. Ponadto wyglądała jakby zestarzała się o co najmniej 10 lat od chwili ich pierwszego spotkania. Nawet osoba bez fachowej wiedzy była w stanie stwierdzić, że coś z nią nie tak i że mimo, że została wyciągnięta spod gruzów może nie wyjść z tego cało. Tymczasem ślepiec spokojnie przyglądał się jak wyrzutek wyjmował ją spod gruzu.
- Nie wiń mnie jak będzie za późno bo poświęciłeś kilka par rąk na mnie. - skwitował krotko mężczyzna. Tymczasem klon, który obserwował dwójkę nieboszczyków, mógł zaobserwować nieznaczne ruchy ręką tego większego z nich, którego serce wydawało się nie bić.

Offline

 

#39 2014-04-28 22:49:21

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Joshi

   Shinsaku obrzucił mężczyznę lodowatym spojrzeniem. Chociaż był mu wdzięczny za to, iż doprowadził go w miejsce, które zapewne było tym właściwym, to jego słowa były dla niego odrzucające. Wciąż jakby starał się bowiem sprawiać wrażenie, iż pragnie zamieszać jeszcze nie raz, tym bardziej teraz - kiedy zdawał się być nieco bardziej wypoczętym, niż w chwili pojmania.
   Spomiędzy ciężkich, drewnianych palów, wyłoniła się dłoń. Zgrabne palce, przybrudzone krwią i kurzem, tak skutecznie przykrywające ich bladość. Nadgarstek opadał bezwładnie, nie mogąc utrzymać reszty ramienia w żądanej pozycji. Trójka zebranych młodzieńców stanęła wraz, jakby właśnie była świadkiem niezwykłego odkrycia, by w następnej chwili rzucić się do odrzucania coraz to większych kawałków zawalonego budynku. Powoli, spod okazałej sterty, będącej dla dziewczyny swego rodzaju grobowcem, wyłaniała się zgrabna postać dziewczęcia, niestety drastycznie odmieniona. I to za jego przyczyną?
   -Shika!... - krzyknął stłumionym głosem, nabierając w oczy pokaźne porcje rosy. Zdawał się zupełnie nie zwracać uwagi na to, iż różniła się ona dość znacznie od tej dziewczyny, którą spotkał tego poranka.
   Kiedy już ułożył ją we względnie bezpiecznym miejscu, gdzie nie groziło jej przysypanie odsuniętymi kawałkami budulca, przypadł do jej piersi i przytykając ucho, zaczął nasłuchiwać. Kaszlnął, dławiąc się własnym śmiechem, kiedy udało mu się posłyszeć bicie jej serca. Naraz jednak jego radość uleciała gwałtownie, pozostawiając po sobie jedynie blady uśmiech, który nie zdążył się jeszcze zmyć z jego twarzy.
   Nie zwlekając ani chwili, dobył wielkiego zwoju na swoich plecach i złożywszy pieczęć, w następnym momencie klęczał już przy niej z pudełkiem chirurgicznych narzędzi. Towarzyszył mu jeden z klonów, który pomagał przy wydobywaniu ciała spod gruzów. To własnie jemu podał wszystkie potrzebne przedmioty. Dłoń Wyrzutka pochwyciła skalpel i zrobiła niewielkie nacięcie na nabrzmiałym brzuchu. Gdy tylko ostrze zatopiło się w odkażonej uprzednio skórze, natychmiast z nowo nabytej rany wystrzelił strumień krwi. Shinsaku syknął, jednak zdawał się nie być zaskoczony tą sytuacją. W końcu to właśnie tego się spodziewał. Natychmiast zanurzył swe dłonie we wnętrznościach kobiety i bez większych trudności odnalazł zranione narządy. Następnie, przy użyciu techniki leczącej, zasklepił ranę, zaś klon zaszył rozcięcie.
   W tym samym czasie, drugi z pomagających Nakayamie sobowtórów obserwował okolicę, udaremniając w razie możliwości wszystko ewentualne przeszkody, by medycy mogli zająć się poszkodowaną. Dwójka wciąż nie odstępowała skrępowanego żebraka na krok, zaś ostatni, który dostrzegł nieznaczne ruchy u jednego z potencjalnych nieboszczyków, wydobył kunai i przykucnął przy dochodzącym do siebie mężczyźnie, będąc gotowym na każdą sytuację...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#40 2014-04-28 23:22:02

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Joshi

   Shinsaku, a właściwie jeden z jego klonów wyraźnie zainteresował się ruchem niedoszłego nieboszczyka. Postanowił więc ukucnąć przy nim z kunai'em trzeba powiedzieć, że nie wydawało się to zbyt rozsądnym posunięciem nawet jak na klona. Jednak fakt, że trup pozostawał trupem był niezmienny, a zaobserwowany ruch to pośmiertne drgawki powstałe zapewne z powodu uszkodzenia układu nerwowego przy porażeniu prądem wytworzonym przez Shinsaku. Tymczasem ślepiec cały czas "przyglądał" się sytuacji z dziewczyną nie oddalał się za bardzo. Wyglądało na to, że spodobał mu się fakt, że mimo obstawy zachował pewną "swobodę". Postanowił ją wykorzystać w odpowiednim momencie czyli gdy Shinsaku podejmował leczenie, spowodował że dwa klony znajdujące się blisko niego w tajemniczy sposób zniknęły. Obserwujące okolicę klony nie mogły jednak zauważyć niczego po za nieznacznym ruchem palców włóczęgi wykonanym w ich stronę . Sam mężczyzna ruszył w kierunku dziewczyny podczas gdy ręce wyrzutka spoczywały na jej wnętrznościach. Jednym skokiem pokonał odległość 5 metrów i głową w dół z zamiarem uderzenia w dziewczynę(szybkość=120).

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-28 23:22:19)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
dodatkowe informacje koparka Złotów wonderbook busy Frankfurt