Ogłoszenie

#1 2011-12-23 19:31:26

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Wąwóz burzowej chmury


     Prowincja Migiuesumi słynie przede wszystkim z niezwykłych form skalnych w Wąwozie burzowej chmury, które powstały na drodze erozji zarówno wietrznej jak i wodnej.  Góry w Kraju Błyskawicy są niezwykle zróżnicowane wysokościowo, ale także i strukturalnie. Niektóre sięgają nawet kilka tysięcy metrów, zaś inne sięgają jedynie kilkuset metrów ponad poziom morza. W nieodkrytych częściach gór znaleźć można jaskinie, w których chowają się dzikie zwierzęta, gdzieniegdzie występują jaskinie całkowicie opuszczone. Główną częścią Wąwozu są oczywiście przeróżne formy skalne, których nie można spotkać chyba w żadnej innej części Kraju Błyskawicy, tym bardziej w żadnych innych Krajach. Piękne, bo takie oczywiście są, skały, potrafią także być niebezpieczne, a to za sprawą ich struktur. Weźmy na przykład skałę poszerzającą się ku górze, wówczas dolna partia, węższa, nie wytrzymuje ciężaru większej połówki, w skutek czego forma niszczy się i pada na ziemię. Wyobraźmy sobie takie zjawisko przy odpowiednio wysokiej formie skalnej, o zgrozo. Oprócz tego, niektóre skały są mniej wytrzymałe od innych, nie tak trwałe jak większość. Liczne rumowiska, urwiska, klify, wszystko to może być zdradzieckie, każda z tych form może zapaść się w każdej chwili, co może być niemałym problemem, oczywiście nie dla doświadczonego ninjy, ale takich nie spotyka się na co dzień. W górach typowych dla Kraju Błyskawicy raczej trudno o wszelką florę, jeżeli chodzi o faunę, ta jest rzadkością, jednak padlinożercy i większe drapieżniki się zdarzają. Wyjątkiem dla flory są sporadycznie występujące zioła, trudne do znalezienia, ale niezwykle pożyteczne w medycynie. W wąwozie także znajduje się kilka miejsc, w których można znaleźć różnego rodzaju zioła, niektóre bardzo przydatne, jednak ze względu na niebezpieczeństwa, Wąwóz burzowej chmury raczej nie jest często odwiedzanym miejscem. Od pomysłu skracania sobie wędrówki właśnie przez wąwóz odeszło się od kiedy karawany bez żadnych wieści nie wracały z podróży lub kiedy zwykłe osoby nie wracały stamtąd. Warto jednak wspomnieć, że pomimo niebezpieczeństw, droga przez wąwóz do innych prowincji jest znacznie krótsza.

Opis stworzony przez Takashi'ego

Offline

 

#2 2012-02-03 23:49:57

Takashi

Nara Edo Tensei

10890471
Zarejestrowany: 2011-10-31
Posty: 658
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagegasasu
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna

Re: Wąwóz burzowej chmury

Wybrałem drogę jak najmniej zaludnioną, przez Wąwóz burzowej chmury. Dlaczego akurat tędy zdecydowałem się przebrać do Hidari? Nie wiem, szczerze, nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie, chyba nie miałem określonego celu. Na szczęście pomiędzy moją rodzinną prowincją - Chuu, a Hidari nie ma zbyt dużej odległości, dzieli je tylko Migiuesumi, ale z pokonaniem Wąwozu żadnych problemów być nie powinno. Biegnąc z jak największą szybkością, zastanawiałem się, czy wszystko wziąłem, posprawdzałem, czy wszystkie moje bronie znajdują się na miejscu. Tak też było, co świadczyło o tym, że jestem przygotowany. Zastanawiającym jest zapewne fakt - dlaczego od razu do Hidari, przecież nie mam pewności, że właśnie tam znajduje się Matsuo, dlaczego więc? A no dlatego, że tamtejsi powinni dać mi jakieś wskazówki co do jego położenia, każda najmniejsza informacja się przyda, zważywszy na to, jak bardzo mi zależy. Wprawdzie nie znam zbyt wielu czerwonookich, oprócz Matsuo znam tylko Logen'a i Gisaku, też Ichitsu, spotkałem się z nimi wtedy, dwa lata temu, tuż po moim wskrzeszeniu, pamiętam dokładnie ten dzień. Liczę na to, że spotkam tam chłopaków i będą oni jakkolwiek poinformowani.
-Matsuo, zrobię wszystko, aby cię od tego uwolnić... - nieświadome myśli zaczęły pojawiać się w mojej głowie.
Byłem już przy Hidari, udałem się od razu do Skalistych gór.

[zt. -> Skaliste góry w Hidari]


Mowa
Szept
Krzyk
Myśl

Mowa żab (Link do nich) :
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#3 2012-04-14 16:57:54

Gani

Zaginiony

42210940
Zarejestrowany: 2012-02-12
Posty: 76

Re: Wąwóz burzowej chmury

W następnej chwili kroczył już po Wąwozie burzowej chmury. Było to miejsce, które bardzo sobie cenił. Należało do jego niewielkiego grona ulubionych w Kraju Błyskawicy. Przeprawa przez te tereny nie należała do najłatwiejszy, co może też go przyciągało do tego miejsca i pozwalało dążyć tak wielką sympatią, jeżeli można tak to określić.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
___________________________

Akcept by Katsuro


Dłuższy czas zabawił w tym miejscu. Mimo to nie mógł to pozostać całą wieczność. Przebywanie w jednym miejscu przez długi czas mogło być dla niego bardzo niebezpieczne i mieć nieprzyjemne konsekwencje. Z tego powodu ruszył w dalszą podróż, tym razem morską. Prosto do Ta no Kuni.

[z/t --->  Pola ryżowe w Ta no Kuni]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2012-04-14 17:18:40)


Karta Postaci

Obecny wygląd: "Bardzo wysoki mężczyzna około 2 metrów wysokości, za szpiczastą głową na czubku, której znajdowała się niewielka ilość śnieżno-białych włosów. Na jego niewielkim nosie spoczywały małe, okrągłe okulary z cienkimi czarnymi oprawkami. (...)"

Offline

 

#4 2012-04-24 21:27:22

Takashi

Nara Edo Tensei

10890471
Zarejestrowany: 2011-10-31
Posty: 658
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagegasasu
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna

Re: Wąwóz burzowej chmury

No i w końcu, Migiuesumi, prowincja położona o krok od Chuu, czyli miejsca docelowego mojej podróży, która już trochę trwa i stała się nawet nudna. Ale w sumie czy ja czegoś oczekiwałem? Nie, zresztą nieważne, po prostu cieszę się, że już prawie jestem, mam też jakieś dobre przeczucia, że coś mnie spotka. Wiedziałem, że kiedy się odświeżę i odpocznę, udam się także do rady klanu, a to po to, by powiadomić o wszystkich wydarzeniach, zwłaszcza tych z Kraju Ognia, w końcu jako bezpośredni uczestnik tego zdarzenia pokażę fakty prawdziwe i dokładne. Nie rozmawiałem zbyt często z klanową radą, było to dawno temu, kiedy to musiałem wziąć zwój z technikami klanowymi, tak dawno, nawet bardzo dawno. Teraz, kiedy sięgam wspomnieniami, nie mogę sobie wyobrazić wzrostu moich umiejętności , tego, jak bardzo się podszkoliłem, stałem się bardzo silnym ninją, ktoś powinien to w końcu docenić.
-A może powinienem się starać o pozycję lidera klanu? - pomyślałem sobie, rozważając wszystkie 'za' i 'przeciw'.

[zt -> Chuu, Wioska klanu]


Mowa
Szept
Krzyk
Myśl

Mowa żab (Link do nich) :
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#5 2012-05-05 19:48:27

Rokutaro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 411

Re: Wąwóz burzowej chmury

Taaaak... podróż przez wąwóz była w końcu czymś ciekawszym niż cała reszta poprzednich miejsc. Tutaj było na czym zawiesić oko - taka była prawda. O dziwo udało mi się nawet tutaj zrelaksować, pasował mi panujący tutaj klimat.
- Tutaj mógłbym stoczyć swoją ostatnią walkę. Wszystko jest... Piękne, cóż innego tutaj mogę powiedzieć. - pomyślałem patrząc się na skały. Poza tym panował tutaj spokój, a to sobie zawsze ceniłem najbardziej. Mimo wszystko nie zostawałem tutaj na długo. Spieszyłem się do Chuu

[zt -> Chuu/Siedziba lidera klanu]


Karta Postaci


Mowa Małp:
Enma

Offline

 

#6 2014-01-08 20:12:53

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Wąwóz burzowej chmury

Trafiwszy do wąwozu, mieliśmy mniejsze szanse wykrycia, poza tym jest tutaj znacznie spokojniej i nikt nie podsłucha ewentualnego planowania. W milczeniu szliśmy razem z Matsuo, a w mojej głowie rodził się plan, który być może i ma wiele luk, ale na pierwszy rzut oka powinien być sprawny. Gdy już zaszliśmy nieco dalej i przestałem mieszać swojego planowania z podziwianiem krajobrazu, postanowiłem wyjść z moimi przemyśleniami.
- Myślę, że powinniśmy użyć jakiegoś obszarowego jutsu, które mogłoby ogłuszyć, uśpić czy w jakikolwiek inny sposób bezpieczny dla ludzi wyłączyć ich z przeszkadzania nam. Chodzi o to, że naszym jedynym celem jest Lord i wszelka niepotrzebna atencja może spaść na nas. - Powiedziałem nieco ściszonym głosem, po czym po głębszym zastanowieniu się ciągnąłem dalej. - Można zaatakować w nocy, użyć tej obmyślonej techniki i wkraść się. Nikt nie będzie przeszkadzał, o ile nie będzie tam jakichś ninja, którzy wyczują jutsu. Wtedy szukamy lordowskiego pokoju, używamy tego ostrza. Żeby pozbyć się wszelkich zarzutów o morderstwo, wypada ukraść parę kosztowności z pokoju lub pokojów, zakopać je gdzieś... To będzie do ustalenia. Wtedy pomyślą, że lord zmarł we śnie, a renegaci jacyś szukali łatwego zarobku. Co o tym sądzisz? - Spytałem Matsuo, jednocześnie obserwując nasze otoczenie. Ktoś mógłby podsłuchiwać mimo wszystko...


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#7 2014-01-11 12:55:26

Matsuo

http://img708.imageshack.us/img708/9917/postacroku.png

35457109
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 1682
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny

Re: Wąwóz burzowej chmury

      Przemierzając szlaki wąwozu nasłuchiwałem tego, co mój były uczeń ma mi do powiedzenia. Każde słowo mogło wydawać się tutaj kluczowe. Pogoda na pewno nam nie sprzyjała, panowała ciągła duchota. Po twarzy Ichitsu widać było, parną atmosferę. Ja niestety nie czuję takich rzeczy, a szkoda. Me ciało bez bólu, bez uczuć, bez jakiegokolwiek impulsu. W mej głowie malowała się zupełnie inna idea. Plan odbiegający od założeń Ichitsu, jednak to jego misja. Powiedzmy, że przez ten czas powinienem się go dokładnie słuchać. - Myślę, że raczej nikt nie uwierzy Ci, iż lord zmarł we śnie. Jeżeli jednak chodzi o zbiorowe genjutsu to będzie z tym niemały problem. Ja takiego nie posiadam, ty tym bardziej nie. Możliwości dostania się do środka także jest bardzo mało. Tutaj mogłoby się przydać moje Kamui. Obydwoje nas przeniósł bym do środka, następnie do pokoju lorda. Reszta zadania należy do ciebie. Im dłużej jestem przywołany tym moje umiejętności bardziej słabną. Nie czuję się tak samo jak za życia, a z każdą minutą coraz gorzej. Dokończmy dzieło, którego ja za życia nie byłem w stanie dokończyć. - Odpowiedziałem pełen powagi. W swym arsenale technik nie posiadałem żadnego szczególnego jutsu. No może jedynie specjalne do uśpienia lorda, ale to tylko jedna, poszczególna jednostka.

Offline

 

#8 2014-01-19 16:40:44

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Wąwóz burzowej chmury

Wysłuchałem uważnie Matsuo. Po chwili wędrówki musiałem usiąść. Woda lała się z całej powierzchni mojego ciała. Ciuchy zaczęły przywierać do skóry, powodując nieprzyjemne uczucie. Gdy już usadowiłem się na jednym z wyższych kamieni, zacząłem zastanawiać się nad słowami Matsuo.
- Czemu mieliby mi nie uwierzyć? Nikt prócz Nara nie wie, że tu jesteśmy. Można poczekać do północy, wtedy ty użyjesz Kamui i przeniesiesz do lorda. Wewnątrz jego pokoju nie będzie żadnych strażników. Przed drzwiami za to na pewno. Gdy wszyscy się obudzą będziemy w Hidari, a cały kraj obiegnie wieść, że lord zmarł. Pewnie masz na to kompletnie inne patrzenie, ale w tym momencie plan jest znacznie bardziej kompletny. Jakieś obiekcje?


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#9 2014-01-29 16:19:29

Matsuo

http://img708.imageshack.us/img708/9917/postacroku.png

35457109
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 1682
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny

Re: Wąwóz burzowej chmury

     Zatrzymaliśmy się. Dłonią przeczesałem długie i czarne niczym węgiel włosy. Nadszedł wieczór, a okolicę ogarnęła ciemność. Spojrzałem swojemu towarzyszowi prosto w oczy. Żadnych obiekcji. Kiwnąłem lekko głową na znak potwierdzenia, następnie zdejmując maskę. Zza niej uchyliła się w ma pomarszczona, stara jak zużyta twarz. Czerwone światło uszło z mej tęczówki - Mangekyou Sharingan. Kamui, odparłem bardzo cicho swym niskim oraz poważnym głosem. Za pomocą techniki danej mi przez przodków wciągnąłem do środka własnego wymiaru Ichitsu, a tuż za nim siebie samego. Do domu lorda nie było daleko od miejsca w którym właśnie się znajdowaliśmy. Jego budynek położony był u brzegu miasta portowego, kilka przecznic dalej. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem powinniśmy już zacierać ręce ze zwycięstwa. Oczywiście jeżeli lord zechce spokojnie zasnąć. Dokończymy dzieło, a tuż po tym wrócimy do Nara z odniesionym sukcesem. Coś rozpaliło mnie od środka, byle tylko nie zaczęło powoli wypalać.

[z/t oboje -> Miasto Portowe]

Offline

 

#10 2015-03-03 02:36:25

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Wąwóz burzowej chmury

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Sesja dla Kazunariego: "Ponowny powrót do żywych"

~
       Cicho przepływający przez niebo wiatr, odległe ćwierkanie ptaków, syk płynącej strumieniem wody oraz stukot kopyt i drewnianych kół powozu o nierówną drogę. To były pierwsze dźwięki, które był w stanie dostrzec w obecnej chwili. Mozolne otwieranie oczy ukaże mu swój przepiękny, ominięty przez cywilizację i walki teren wąwozu Burzowej Chmury. Kazunari się przemieszczał, mimo że jego stan wskazywał na to, iż przespał sporo czasu, być może minut, godzin, dni , tygodni! - Ponownie. Co więc wprawiało go w ruch? Uchiha leżał w drewnianym powozie, wypełnionym sianem, który spełniał funkcję wielkiej ale raczej słabej w w efektywności poduszki. Jak się tu w ogóle znalazł? Jakim cudem w ogóle żył? Najwidoczniej śmierć bała się po niego nadejść budując wręcz reputację nieśmiertelnego. Powóz jednak nie mógł poruszać się samoistnie, ktoś musiał trzymać wodzę bo w innym wypadku już dawno roztrzaskaliby się w porywie końskiego galopu. No właśnie! Roztrzaskaliby się a nie roztrzaskał, bowiem obok niego leżał nieprzytomnie jeszcze jeden mężczyzna. Fizycznie wyglądał znacznie gorzej niż ninja z pod znaku wachlarza jednak jego stan psychiczny mógł być w znacznie lepszym stanie niż lidera Yugure. Towarzysz drzemki posiadał na twarzy dziwne malowania, być może spotkane przez protagonistę wcześniej albo i też nie lecz sam jego ubiór i stylizacja wskazywać mogło, że i on jest ninja. Chociaż z drugiej strony to mógł być zwykły chojrak, który najwidoczniej chodził tak bo lubił bo przecież na świecie nie brak dziwaków. Słońce powoli wznosiło się ku górze, co oznaczało, że jeszcze nie wybiło południe i była całkiem młoda godzina. Mężczyzna prowadzący powóz kompletnie nie zauważył, iż Kazunari odzyskał przytomność, chociaż ciężko było poznać jego intencje odnośnie obu person. Był to dziadek w już bardzo sędziwym wieku, jednakże wyglądający wyjątkowo dobrze jak na ilość wiosen, które przeżył. Wesoło nucił jakąś piosenkę, być może usłyszaną gdzieś kiedyś a może zupełnie wymyślaną na bieżąco. Jak zachowa się Kazunari? Niewątpliwie musi być ogłupiamy po ostatnich zdarzeniach i przebudzeniu w dziwnym miejscu.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2015-03-03 03:05:37)

Offline

 

#11 2015-03-03 09:38:54

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: Wąwóz burzowej chmury

     Leniwie otworzyłem prawe oko, po by po chwili znów je przymrużyć za sprawą kłopotliwych promieni słonecznych. Nie były one zbyt silne, lecz i tak bardzo przykrzyły się mojemu zaspanemu narządowi wzroku. Z resztą ciała bynajmniej nie było lepiej. Czułem doskonale znane odrętwienie i bezradność. Znajome, nie? No może nie było tak źle jak ostatnio, ale to nie zmieniało faktu, że czułem się do dupy. Musiałem chwilę odczekać, zanim w ogóle odzyskałem czucie w kończynach. Dopiero po tym mogłem podjąć się czegokolwiek ambitniejszego. Najgorszy był jednak mętlik w głowie. Próbowałem sięgnąć pamięcią do ostatnich wydarzeń. Atak... na Szkołę Ninja? Tak, coś w tym było. Pamiętam też zbieraninę motłochu z innych klanów, choć żadna twarz nie utkwiła mi zbytnio w pamięci.
     Podniosłem górne partie ciała i podparłem się lewym łokciem. Drugą ręką przetarłem sobie czoło, cicho przy tym stękając. Następnie rozejrzałem się po okolicy. Za cholerę nie potrafiłem powiedzieć gdzie jestem. Miałem mieszane uczucia co do tej całej sytuacji, ale nie miałem teraz nawet ochoty na ostrożność czy walkę.
     - Gdzie jesteśmy? Dokąd jedziemy starcze? - spytałem się sennym głosem. Nie wyglądał jakoś specjalnie niebezpiecznie. Do tego sposób w jaki nas przewoził nijak miał się do wiezienia więźniów. Tym bardziej, że o mało nie wyleciałem z wozu co najmniej parę razy...

Offline

 

#12 2015-03-04 20:50:34

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Wąwóz burzowej chmury

~
      Staruszek prowadzący powóz o mało się nie wzdrygnął gdy usłyszał głos dochodzący zza jego pleców. Rozmarzony i zaabsorbowany melodią, którą właśnie nucił, nie spodziewał się tak szybkiej pobudki ze strony któregokolwiek z leżących na sianie. Upewniając się, iż droga przed nimi jest prosta i urwanie z niej wzroku nie spowoduje żadnej kraksy, odwrócił się do Kazunariego, posyłając ciepły uśmiech dziadka, ujędrniając przy tym zmarszczoną jak u buldoga buzię.
       - W końcu się obudziłeś. Chyba miałeś cudowny sen bo jak Cię znalazłem to nie wyglądałeś na takiego co miałby szybko przerwać drzemkę hehehe! - zaśmiał się swym zmęczonym wiekiem i chrypką głosem - Jedziemy do mojej chatki pod miastem Tsukjii gdzie pozwolę wam odpocząć a później wyruszycie w swoją stronę. Chyba nie masz nic przeciwko?
       Raz jeszcze zaśmiał się i obrócił w stronę drogi by nie rozbić powozu. Po krótkiej chwili rozległ się cichy jęk, jakby ktoś umierał na okropny ból głowy a wraz z nim poruszyło się siano wydając swój charakterystyczny dźwięk. Postać leżąca chwilę temu obok Uchihy, uniosła się do pozycji siedzącej, trzymając się za głowę i pojękując
       - Ale łeb mnie napierdala...
       Po tym zauważył to samo co Kazunari, czyli fakt że się porusza i nie robi tego dzięki swoim nogom oraz, że ma towarzystwo. Z Racji, iż obudził się najpóźniej pomyślał że obaj się znają chociaż wyglądali z goła z dwóch różnych światów. Trochę wystraszony i niepewny rzucił podobne pytanie co jednooki.
       - Kim jesteście? Gdzie mnie zabieracie?
       Dziadek, pozwolił sobie nic nie odpowiadać, być może chcąc by obaj z tyłu się zaznajomili albo z racji, że nie lubi powtarzać tych samych kwestii liczy, że jednooki mu wytłumaczy.

Offline

 

#13 2015-03-04 21:28:43

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: Wąwóz burzowej chmury

     Obawy zostały rozwiane. Nie, starzec nie był groźny. Takie przynajmniej sprawiał wrażenie. Odczułem ulgę, bo naprawdę nie byłem ani w nastroju, ani w stanie do walki. Gdy już jako tako dochodziłem do siebie odkryłem, że krajobraz wbrew pozorom nie jest taki straszny, a pogoda nawet dopisuje. Byłem co prawda nieco zdziwiony taką serdecznością ze strony woźnicy. Takie nastawienie jest rzadko spotykane. Postanowiłem odpuścić i po prostu cieszyć się faktem, że życzliwi ludzie wciąż żyją w tym okrutnym świecie. Na jego komentarz odnośnie snu odpowiedziałem tylko sarkastycznym uśmiechem. Bynajmniej nie nazwałbym go cudownym...
     Tę niemalże melancholijną chwilę przerwało nagłe zbudzenie się drugiego towarzysza podróży. Był cholernie głośny, choć w obecnych okolicznościach to było do przyjęcia. Krzywo się na niego spojrzałem. Tłumaczenie mu tego nie było najciekawszą rzeczą jaką mogłem teraz zrobić. Z drugiej strony starzec zbytnio się do tego nie kwapił.
     - W bezpieczne miejsce. Chyba. - odparłem. Zaraz po tym oko znów skierowałem w stronę woźnicy, chcąc odnieść się do pewnej sprawy - Tsukjii? W takim razie musisz wiedzieć co się dzieje w Hidari, prawda? - spytałem. Powiedziałem to z dużą powagą, co tylko świadczyło o tym, jak ważna była dla mnie ta wiedza. Miałem gdzieś ukrywanie tożsamości. Herb na plecach i tak zdradzał, że nie jestem jakimś zwykłym chłopem. W końcu Uchiha nie przystoi się ukrywać, jesteśmy na to zwyczajnie zbyt silni.

Offline

 

#14 2015-03-04 22:27:15

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Wąwóz burzowej chmury

~
       Ledwo co zbudzony jegomość, siedzący na sianie spojrzał na Kazunariego z nieco zdziwioną miną, która szybko przerodziła się w dosyć szeroki uśmiech, ukazujący przy tym uzębienie, lecz nieco skrzywiony przez ból łomocący mu czaszkę.
       - W bezpieczne? O, to ciekawa nowość w przełomie ostatnich dni.
       Po tych słowach zaczął masować swoją łepetynę, układając przy tym swoje rozczochrane kudły na głowie, stojące we wszystkich kierunkach świata. Wyciągnął się mocno, na co zareagowały cichym chrupnięciem prawie wszystkie jego kości w kręgosłupie i barkach. Sam zaś nie odpuścił sobie kolejnych stęknięć i wypowiadanych pomruków.
       - Ale jestem obolały.
       Dziadek, który skupiony był na drodze zdawał się przez chwilę kompletnie nie reagować, jakby nie dosłyszał zadanego przez Kazunariego pytania. Westchnął cicho pod nosem i nie odwracając nawet głowy w kierunku tylnej części powozu, odparł nieco zasmucony.
       - Drogi chłopce, nie tylko w Kaminari no Kuni ludzie wiedzą co się wydarzyło w Hidari. Wieści roznoszą się szybko a zwłaszcza te, na które wielu czekało. Jesteśmy już całkiem blisko mojej chatki. Odpocznijcie póki co a gdy dotrzemy na miejsce, odpowiem na wszystkie pytania, na które tylko będę znał odpowiedź.
       Zdecydowanie staruszek okazał się być kimś na postać anioła zesłanego na ziemię by pomagać każdemu komu będzie tylko w stanie? Być może sam kiedyś otrzymał podobną pomoc i obiecał sobie w ramach rewanżu dla losu, iż zrobi to samo dla innych? Któż to może wiedzieć? Istotne był fakt, że obaj panowie siedzący na sianie są w obecnej chwili bezpieczni. Chłopak z czerwonymi malowidłami na twarzy, spojrzał ponownie na Kazunariego, tym raczej mrużąc oczy i przyglądając mu się. Widział, że jedne jego oko jest wciąż zamknięte i zapewne główkował się dlaczego. Głupio jednak było zadać takie pytanie więc rzucił inne.
       - Pochodzisz z Hidari skoro pytasz?

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2015-03-04 22:27:48)

Offline

 

#15 2015-03-04 22:51:57

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: Wąwóz burzowej chmury

     Obolały? To chyba nie walczyłeś nigdy z Sabaku. Mnie może łeb nie bolał, ale mętlik panujący w podświadomości był nie do opisania. Miałem lukę w pamięci. Wszystko było bardzo dziwne i trochę mi zajmie poukładanie sobie wszystkich elementów układanki w całość. Być może odpoczynek w domu starca pomoże?
     Kiedy odmówił odpowiedzi na moje pytanie, chciałem się na niego rzucić. Mało brakowało, a złapałbym go za ramię i siłą wydusił wieści których szukam. Na szczęście szybko uporałem się z tą złością, puszczając głupi pomysł w niepamięć. Po cichu karciłem się za choćby rozważenie tego czynu. Wciąż jednak chciałem odpowiedzi, przez co podróż jeszcze bardziej zdawała się wydłużać...
     - Tak. - odpowiedziałem bez skrępowania - A ty? - spytałem. Surowa mina ani na chwilę nie zniknęła mi z twarzy. Myślałem teraz tylko o ojczyźnie.

Offline

 

#16 2015-03-05 00:22:02

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Wąwóz burzowej chmury

~
       Powóz, delikatnie podskakiwał od kół, które musiały jechać po nierównym podłożu, pełnym przeklętych kamieni i dziur o mały włos nie wytrącając sąsiadującego obok Kazunariego jegomościa. Ten, kiwnął głową na znak, że rozumie i dobrze podejrzewał skąd podchodzi, lecz gdy sam otrzymał pytanie, uniósł głowę wysoko ale nie z dumy a by spojrzeć w niebo z pewną melancholią, która udzieliła mu się w głosie.
       - Ariando w Mizu no Kuni. Piękna wyspa otoczona spokojnymi wodami. Już tyle czasu tam nie byłem i w sumie nie mam kompletnie żadnych wieści z tamtych terenów.
        Westchnął, chociaż przez chwilę nie marudząc na ból w głowie i pozostałym ciele. Wydawać by się mogło, iż jego mina bardzo mocno spoważniała, tak jakby przypomniał sobie o czymś co siadło mu bardzo mocno na sercu i nie pozwalało się uśmiechać. Najwidoczniej i on przeżył w swym życiu bardzo niemiłe chwilę, skoro na samą myśl o nich, jego humor potrafi się aż tak bardzo zmienić. Przez resztę podróży siedział cicho.

       Minęło około czterdzieści pięć minut zanim dotarli do drewnianej chatki, która to i tak znajdowała się jeszcze wiele kilometrów od Tsukjii, jednakże było to najbliższe tak cywilizowane miejsce. Dom staruszka wydawał się być w całkiem dobrym stanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mieszka tu zupełnie sam i raczej sił nie ma na remont miejsca swego zamieszkania. Zatrzymał powóz, tuż pod małą stajnią, która składała się w sumie z kilku ścian, dachu i wysokiego płotu oraz kilku koryt z jedzeniem. Pozwolił zsiąść młodzieńcom z pojazdu, samemu zaciągając konie do ich schronienia. Następnie wysunął rękę w kierunku drzwi w geście zapraszającym i zachęcającym do wejścia. W środku było całkiem przytulnie. Nie było to żadne obskurne miejsce a wręcz zadbane i czyste, chociaż gdzieniegdzie mała pajęczynka się zapodziała. Staruszek stanął w małej kuchni, by zaparzyć wodę na jedną z herbat jego własnej roboty, które to nauczył się robić na przestrzeni wielu lat. Umiejscowił bohaterów w swoim salonie ze stoliczkiem, kanapą i dwoma fotelami do wyboru. Oczywiście na stoliku umiejscowił dzbanek z herbatą przygotowaną dla gości oraz miskę ze słodkim poczęstunkiem. Gdy już ugościł ich jak należy, zajął wolny fotel z racji iż obolały jegomość usadowił się na kanapie.
       - Herbata mojej roboty. Od 40 lat uczę się różnych sposób jej robienia ale ta mi chyba wyszła najlepiej - zaśmiał się w chrypką w głosie - No dobrze chłopaki. Cóż chcecie wiedzieć? Może zacznijmy od Ciebie, gdyż miałeś już wcześniej jedno. Ale najpierw powiedz mi jak mamy się do Ciebie zwracać?

Offline

 

#17 2015-03-05 11:20:21

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: Wąwóz burzowej chmury

     Przez jakiś czas zaintrygowany wpatrywałem się w nieznajomego. Coś się kryło za tym spojrzeniem, ale nie potrafiłem powiedzieć co dokładnie. Zmrużyłem oko, jakby miało mi to pozwolić na zobaczenie czegoś więcej. Dopiero po jakimś czasie odwróciłem głowę i opuściłem ją na dół. Udawałem, że śpię. Udawałem. Nie chciałem sam pokazać za dużo siebie innym ludziom.
     Gdy już dotarliśmy, wszedłem do chatki przed nieznajomym z Airando. Dopiero teraz mógł zapewne zobaczyć herb Yūgure na moich plecach. Sam dom nie był taki zły jak się początkowo spodziewałem. Był prosty i przyjazny. Aktualnie nie było mi trzeba niczego więcej. Zresztą i tak były to warunki o wiele lepsze, niż to z czym trzeba się borykać na co dzień. Nie, było nawet lepiej. Gdyby się kiedyś zestarzał lub miał zrezygnować ze swojego zawodu, to chętnie spędziłbym resztę życia w ten sposób.
     Zająłem miejsce w wolnym fotelu i rozłożyłem się na nim niczym na tronie w siedzibie organizacji. Zamknąłem oko i skierowałem twarz ku górze. Po tych kilku sekundach relaksu moje spojrzenie spoczęło na gospodarzu. Spróbowałem herbaty. Rozsiadłem się jeszcze wygodniej i położyłem nogę na nogę.
     - Przednia. - oceniłem - Uchiha Kazunari, miło mi poznać. - przedstawiłem się.

Offline

 

#18 2015-03-05 21:47:46

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Wąwóz burzowej chmury

~
       Uchiha. Ten klan w ostatnich czasach był tematem numer jeden w większości prowincji tego świata a właściwie sytuacja jaka im się przydarzyła. Staruszek jednak nie zareagował w jakiś niesłychany sposób na prezentację Kazunariego, tak jakby był zwykłym człowiekiem z miasta o szarej i burej historii jak ściany w jego mieszkaniu. Jego mina wyrażała raczej pewną dozę zrozumienia dlaczego chłopak zainteresował się tak bardzo Hidari. Można było rzec, iż nawet delikatnie się zmartwił tym jaką informację ma do przekazania liderowi Yugure. Już po tym geście Uchiha mógł zrozumieć, że coś jest nie tak. Towarzysz rozłożony na kanapie zachował się jednak z goła inaczej. Jego wzrok był pełen podejrzliwości i zdziwienia, że pije właśnie herbatkę z czerwonookim. Jednak z pewnego powodu nie ryknął w żaden sposób, wyzywając go bądź od razu atakując a jedynie rozsiadł się bardziej na kanapie. Najwidoczniej coś go łączyło z Kazunarim lecz póki co siedział w ciszy.
       Staruszek jednak kiwnął głową na znak podziękowania za uznanie jego herbacianego dzieła i usadowił się w wolnym miejscu, wpatrując się w zmęczona twarz czarnowłosego. Miał pewne obawy jak zareaguje po tym jak dowie się co się wydarzyło lecz nie było tutaj nikogo bardzie odpowiedniego do przekazania te informacji.
       - Teraz już rozumiem Twoje zainteresowanie Hidari młody człowieku. Nie wiem jak zareagujesz na to co Ci powiem, lecz obiecałem tak więc słowa dotrzymam. Wojsko Błyskawicy z Lorda Feudalnego oblegało waszą wioskę przez wiele dni a może nawet tygodni, aż w końcu jeden z generałów poprowadził na nią szturm. Przykro mi Kazunari ale wioska Twego klanu przestała istnieć. Wielu Tobie podobnych zostało pojmanych a jeszcze więcej zabitych. Chodzą jednak słuchy iż część ludności rozpierzchła się po świecie by szukać schronienia. Niestety rozpoczęło się teraz coś co można nazwać Sezonem na Uchiha. Wielu najemników pewnych zwycięstwa wyrusza by polować na was a następnie sprzedawać za poważne pieniądze wojskom błyskawicy. Chore.
       Powiedział to, upijając łyk herbaty. Najwidoczniej staruszek nie dyskryminował żadnego klanu na świecie i uważał wszystkich za równych. Zapewne żyjąc tyle lat na tym świecie zrozumiał, że każdy ród walczy o przetrwanie i ma swoje własne pobudki, których inni nie muszą rozumieć ale powinni szanować.
       - Skoro jesteś Uchiha to dlaczego nosisz inny symbol na płaszczu? Wygnaniec?
       Towarzysz z powozu wypalił swoim niekontrolowanym językiem, zadając trochę zbyt ostre pytanie tuz po tym ja Kazunari dowiedział się o losie jego wioski. Należał przecież do organizacji, która miała do tego nie dopuścić a doszło do tego, że kompletnie nic w tej sprawie nie zdziałali. Staruszek spojrzał nieco zmartwiony a kierunku chłopaka, wykrzywiając twarz w grymas, jakby chcąc mu przekazać, że pytanie było nie na miejscu ale skoro już padło to nic z tym nie zrobią.

Offline

 

#19 2015-03-17 20:11:34

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 460
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31
Multikonta: Akami

Re: Wąwóz burzowej chmury

     Potrzebowałem całej minuty, żeby w końcu to do mnie dotarło. Przez te sześćdziesiąt sekund gapiłem się w stronę gospodarza, jakbym cały czas czekał na wiadomość. Wzrok skierowałem w stronę podłogi, byłem nieruchomy. Wynikało to z tego, że po prostu próbowałem powstrzymać drgawki. To była dla mnie wstrząsająca wiadomość. Prawą rękę uniosłem ku głowie, a ta trzęsła się jakbym miał chorobę Parkinsona. Jednym ruchem przeczesałem sobie włosy, po czym zakryłem za obiema dłońmi swoje oblicze. Nawet jeśli widać było po mnie jakieś emocje, wolałem je ukryć. Ta wieść była druzgocąca. Czułem się tak, jakby część mnie została po prostu wydarta, poszarpana i zniszczona. Z tego okropnego stanu wybudziły mnie dopiero słowa towarzysza z Airando.
     - Nieważne. Teraz to już i tak bez znaczenia.
     Straciłem wiarę. Chyba po raz pierwszy w życiu nie wiedziałem co robić. Czułem jakby wszystko zostało zaprzepaszczone i jedyne co mi pozostało to rzucić się na własny miecz. Ta pustka w środku była nie do zniesienia. Za co mam teraz walczyć? Jaki cel ma Yūgure? Moje życie? Byłem zagubiony jak jeszcze nigdy.
     I wtedy...
     - Nie macie żadnych wieści o tych co przeżyli? Uwięzionych? Uciekających? Ukrywających się? - spytałem nagle, ponownie ukazując swoje oblicze. Ponownie zimne, a jednocześnie zdecydowane.

Ostatnio edytowany przez Kazunari (2015-03-17 20:11:54)

Offline

 

#20 2015-03-24 17:06:01

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1341

Re: Wąwóz burzowej chmury

~
       Staruszek raczej nie ukrywał tego, że spodziewał się takiej reakcji po chłopaka. Rozumiejąc jego ból, starał się nie spoglądać w jego kierunku by ten nie czuł zbędnej paru oczu na swoim ciele gdy stara się ukryć swoje emocje. Westchnął cicho pod nosem, dając Kazunariemu chwilę spokoju na przemyślenia. Gdyby tylko wiedział, że był on liderem organizacji, która miała zapobiegać takim wydarzeniem, niewątpliwie pojąłby jego ból jeszcze bardziej. Wtedy ujrzał lekki błysk w oku Uchihy jakby jego nadzieja jeszcze nie umarła i miał pewien plan, chodź okazało się, iż zadał pytanie. Staruszek niestety zaczął kiwać głową, trochę nie chcąc by ten zatracił wiarę i myśląc nad sensowną odpowiedzią
       - Wiesz młody Uchiha, wątpię aby twoi rodacy chcieli się dzielić takimi informacjami ze starym człowiekiem. Ale nie trać nadziei, brak odzewu można odebrać jako dobry znak. Być może twoi pobratymcy ukrywają się na tyle dobrze, że tylko oni sami znają swoje pozycje. Będziesz musiał szukać miejsc, w którym mogli się skryć.
        Ja też nic nie wiem. W sumie pierwszy raz na oczy widzę kogoś z klanu Uchiha.
       Mruknął pod nosem by ta wypowiedz nie zabrzmiała jak ekscytacja nad rodem z pod wachlarza. Pogardą też nie mógł tego nazwać ale najwidoczniej nie czuł jakiejś specjalnej chęci do czerwonookich chyba ze względu na potęgę i strach, który szerzyli od dawna w krainach.
       - No dobrze, to teraz Twoja kolej chłopcze. Powiedz nam kim jesteś i co Cię spotkało.
       - Pffffff... Okej. Nazywam się Tekori i pochodzę z klanu Inuzuka. Należę również do organizacji zwanej Samotnikami ale to zapewne wiecie, znając krew, która we mnie płynie. Co sprawiło, że znalazłeś mnie nieprzytomnego? No cóż, historia zaczęła się od dnia w której porwano moją młodszą siostrę. Polityk z pewnego miasteczka, przejeżdżając z wojskiem przez wioskę w której akurat byliśmy zadecydował, że chce mieć takiego pupilka. Nie byłem w stanie jej obronić ze względu na ilość przeciwników. Nie odpuściłem jednak i wyruszyłem w pogoni za politykiem aż do Chuu. Udało mi się go znaleźć i... i zabić. Niestety ten sprzedał moją siostrę jakiemuś przeklętemu lordowi i tuż przed śmiercią zaśmiał i się w twarz. Od tego czasu zostałem uznany za kryminalistę i wraz ze swoim wiernym psiakiem wyruszyliśmy by ją odnaleźć. Cóż, wojsko znalazło mnie szybko i doszło do starcia w którym zginął... zginął mój kompan. Chyba wpadłem wtedy w furię i zabiłem resztę, mdlejąc z wycieńczenia.
       Przy ostatnich zdaniach, oczy Inuzuki wydawały się zaszklić a nawet wydać kilka łez, które nie chciały spłynąć po policzku. Przetarł szybko oczy, udając że wpadło mu coś do nich i rzucając wzrok w podłogę. Dla Inuzuka, strata ukochanego psa, była niczym strata matki, ojca i rodzeństwa jednocześnie. Było to jak czuć własną śmierć, przeżywać ją w sferze psychicznej i żyć fizycznie niczym cień.
        - Spotkało was wiele złego mimo tak młodego wieku. Zostańcie u mnie jak długo chcecie. Dam wam wszystko co jestem w stanie a gdy będziecie gotowi do podróży, wypuszczę was bezpiecznie w świat.

Offline

 

#21 2015-04-28 11:47:14

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Mężczyzna bez większych problemów przedostał się przez morze jak to czynił już wielokrotnie przy pomocy swych zdolności jakby to niektórzy określili artystycznych, inni natomiast powiedzieli by wprost że przyleciał tutaj na zwykłej kupie z gliny.  Zapewne jedni i drudzy mieli trochę racji, jednak mniejsza o to. Przed młodzieńcem o ile jeszcze można tak nazywać tego starego dziada rozpościerał się przepiękny widok nie dało się bowiem ukryć , że przestrzeń pod nim była istnym cudem natury. Z lotu ptaka było jeszcze bardziej urzekające, wielka dziura w ziemi a w niej nieregularne kształty klifów i roślinność nie występująca nigdzie indziej. Jednak po za tym że to miejsce było piękne wydawało się być niebezpieczne i nie chodziło tu wcale o fakt, że nieostrożny krok mógł powodować spadek o setki metrów w dół. Nie chodziło też o fakt, że wybrzuszenia i skały oraz bujna roślinność dawała mnóstwo kryjówek, które sprawiały, że ciężko było zajrzeć w głąb nawet z takiej perspektywy jaką miał lider wyrzutków. Wydawało się, że w wąwozie czaiło się jakieś zło, coś co nie powinno tutaj być, coś nienaturalnego. Chociaż ciężko wyjaśnić na jakiej podstawie można było dojść do tego wniosku jednak instynkt właśnie tak podpowiadał. Włosy na ciele Shinsaku stanęły dęba w reakcji nad którą nie był w stanie zapanować. Być może tylko mu się wydawało być może to efekt środków nasennych zażytych przed drzemką. Jednak przez jedną mała chwilę miał wrażenie jakby coś poruszało się po dnie wąwozie. Przez kiepsko widoczność nie był w stanie jednak określić co to wyglądało jednak jakby był to sam wąwóz.

Offline

 

#22 2015-06-05 14:59:35

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Pierwszy raz od dawna czuł się tak wypoczęty. Od kiedy wynikła ta sprawa z Krajem Błyskawic, nie spał zbyt dobrze. I choć i tym razem zapewne śnił koszmary, nie miał wyjścia, by po prostu spać dalej. W każdym razie - jego świadomość, odurzona lekami, nie rejestrowała tego, co widział oczyma wyobraźni. Nie wiedzieć czemu nie bał się, choć może powinien. Miał wrażenie, że wszystko zaczyna się układać i mimo że zdawał sobie sprawę, że nie wie zbyt wiele, czuł, że zbliża się do źródła. Rozwiązania zagadki, w której sidła wpadł z czyjejś woli. Śmiertelnie niebezpieczna gra, która po raz kolejny ciągnęła go do północnych sąsiadów. I choć znowu nie mógł podejrzewać, co właściwie na niego czeka, był bardziej pewny siebie. Poczucie, że robi to tylko i wyłącznie dla siebie, dodawało mu otuchy. Ten osobliwy spokój rekompensował nawet pustkę, jaką pozostawiła po sobie aktoreczka, naśladująca jego rzekomą siostrę. Znów był na tym świecie sam jak palec.
   Przypomniał sobie walkę z Kiyoshim. Osoba, którą od zawsze podziwiał za to, jaką potęgą włada, a tymczasem był w stanie zagrozić kryształowemu przywódcy, mierząc się z jego mocą. Przegrał, to prawda, jednak udało mu się go doprowadzić na skraj wyczerpania. Nie chełpiąc się wątpliwym osiągnięciem, nabrał za to więcej wiary we własne możliwości.
   Obejrzał dokładnie okolicę. Nigdy wcześniej tu nie był. Potęga przyrody zachwycała go, jednocześnie zaskarbiając sobie jego podziw. Wiedział, że wkracza na zupełnie obce mu terytorium. Nie wiedział, jak poruszać się po tej krainie. Nie miał nawet pojęcia, czego poszukiwał. A może raczej kogo... Niezwykle wysokie, strome piętra skalne wzmogły jego czujność. Postanowił zawsze mieć przy sobie coś, co ubezpieczałoby go przed nieszczęśliwym upadkiem.
   Leciał naprzód, uważnie rozglądając się. Musiał odnaleźć coś, co byłoby dla niego punktem zaczepienia. Coś szczególnego, dziwnego... A może po prostu cokolwiek, zważywszy na to, że raczej trudno było mu dostrzec tu coś poza skałami. Wtem, głęboko pod nim, dostrzegł jakiś ruch. Już miał rzucić się w tamtą stronę, jednak postanowił ostatecznie, że należy się odpowiednio przygotować na każdą ewentualność.
   Sięgnął ręką do torby z gliną i pochwycił spory kawałek. Nie minęła nawet minuta, kiedy przy nim szybował drugi stwór w postaci orła. On i dwoje jego dzieci mknęły chwilę później w tym konkretnym kierunku, utrzymując między sobą jednak dystans 20 metrów.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#23 2015-06-06 14:56:04

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

lot wśród wąwozu nie należał do prostych tym bardziej, że żeby kierować się w zamierzonym kierunku i widzieć co znajdowało się pod nim musiał znacznie obniżyć tor lotu. To zadziwiającego jakiego działa potrafi dokonać wiatr przez setki lat. Erozja tak ukształtowała teren że rozmaite klify wybrzuszenia i inne cuda natury niemal uniemożliwiały lot, a z pewnością hamowały jego szybkość. Odległość między dziełami zmniejszała się i zwiększała przez utrudnienia jednak zawsze pozostawała mniej więcej ta sama. Nic jednak nie wskazywało zagrożenia, najdziwniejszą rzeczą w okolicy były powalone drzewa na samym dnie wąwozu. Sam fakt że znajdowały się tam drzewa był dziwny. Jednak jeszcze dziwniejsze było to że to były drzewa nie przypominające żadnych innych. Nie miały żadnych gałęzi ani liści były gładkie i białe niczym wapno, przypominały kamienie jednak tak długa i podłużna konstrukcja była niemożliwa nawet w takim miejscu. Drzewa miały około 10 metrów więc nie były duże ale obwodem znacznie przekraczały normalne rośliny. W dodatku przypominały kształtem kości... nie to raczej nie możliwe aby na dnie wąwozu znajdowały się olbrzymie kości bo przecież po czym mogły zostać i co mogło je doprowadzić do tego stanu? Ponoć kiedyś istniały olbrzymie potwory tak mówili niektórzy uczeni, jednak te kości czy też drzewa były zbyt białe co prawda ułamana w niektórych miejscach, ale ząb czasu jeszcze ich nie nadgryzł, ziemia nie pogrzebała, a roślinność nie zarosła. Mimo, że objedzone z całego mięsa z pewnością były to świeże zwłoki.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2015-06-06 14:56:13)

Offline

 

#24 2015-06-06 21:18:36

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Wraz, jak przybliżał się do miejsca, w którym - zdawało mu się - dostrzegł jakiś ruch, jego oczom ukazywało się przedziwne widowisko. Nigdy wcześniej nie wiedział tego, co praktycznie wyrosło przed jego nosem. Wielkie, białe bryły, które przywodziły na myśl leśne cmentarzysko, doszczętnie zniszczone przez gorejące słońce, którego jednak nie sposób było dostrzec tym razem. Całkowicie skryte za chmurami, jakoby spodziewało się tego, czego nie wiedział nawet sam zainteresowany - co miało się zaraz wydarzyć.
   Shinsaku postanowił zbadać sprawę własnoręcznie. Jeżeli faktycznie miało to być coś, co mogłoby zwrócić jego uwagę do tego stopnia, że zapomniałby o zdrowym rozsądku, to widocznie planista miał niepoukładane w głowie. Koniec jednak z byciem przesadnie bezpiecznym [pewnie mnie za to ukażesz, ale jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ninja byli na tyle cienkimi pi...mi, żeby wszędzie posyłać klony - przyp. autora ]. Jeśli ktoś chciał w ten sposób zwabić go w pułapkę, to zamierzał na to pozwolić. Konfrontacja z właściwym wrogiem, mózgiem całej operacji... To było coś, czego teraz najbardziej pragnął. Nie byle pionek, których do tej pory było od groma.
   Podleciał powoli, nasłuchując. Gdyby ktoś był w tej okolicy, zapewne usłyszałby, kiedy ktoś skusiłby się o poruszenie, choćby najdrobniejsze. W końcu nic nie wskazywało na to, by ktoś tu faktycznie był. Oczywiście, jeśli ten ktoś nie został do tego odpowiednio przeszkolony w tym zakresie.
   Przy użyciu kunai'a, wymierzył go z odległości dwudziestu metrów w białą bryłę. Chciał upewnić się, że nie jest to forma bomby, czy czegoś na ten wzór. No cóż, bądź co bądź sam wiedział co nieco na temat idealnie białych związków wybuchowych. Jeżeli nie stało się nic podejrzanego, podleciał bliżej i zeskoczyłby na jeden z eksponatów.
   Na szczęście Nakayama miał odpowiednie rozeznanie w zakresie botaniki i anatomii. Bez problemu mógłby określić, czy tajemnicze znalezisko przypominało kości, które znał, czy może jednak były to faktycznie pozostałości po drzewie. Jeśli nawet nie miało to nic wspólnego z jego wyprawą w te strony, zamierzał chociaż zaczerpnąć odrobinę wiedzy na temat czegoś, czego jeszcze dotąd nigdy nie widział. Kto wie, być może miało to być coś użytecznego?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#25 2015-06-07 15:59:35

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Lider wyrzutków postanowił wpaść w pułapkę, a przynajmniej tak uważał. Najwioczniej miał już dośc kręcenia się w kółko bez skutku. Jeżeli gdzieś tu czaili się przeciwnicy to miał zamiar im stawić czoła w otwartej walcę nawet jeżeli oznaczało to pewne niedogodności. Nadal jednak był ostrożny posłał kunai w stronę "szkieletu". Broń odbiła się bezradnie od kości, bo najwidoczniej nimi były, Wyrzutek miał wystarczająco wprawę w rzucaniu kunai aby wiedzieć że w drewno to by się raczej wbiło. Podszedł spokojnie i dzięki Wiedźmińskim zmysłom(zgadnij kto wczoraj ściągnął witchera 3) swojej wiedzy z dziedziny botaniki i anatomii z cała pewnością stwierdził że to pozostałości zwierzęcia - psa można by rzec na pierwszy rzut oka gdyby nie fakt że ten pies musiałby mieć z 20 metrów w kłębie. Naglę poczuł ukoszenie w okolicy kostki i [s]zginał[/s ] zauważył kłębiące się w pobliżu stada mrówek(masa , ale nie dostrzeżenia z powietrza), kolejny dowód, że kości jeszcze całkiem niedawno były bogate w mięso. Mrówki podróżowały w jednym kierunku najwidoczniej nie znajdując tu pożywienia udały się na dalsze łowy. Jednak to nie one były zaskakujące a regularne zagłębienia w terenie z powietrza musiało to być jeszcze bardziej widoczne, ale trzeba było widzieć czego się szuka, żeby się dowiedzieć trzeba było jednak wylądować. Od zwłok potwora prowadziły niewyraźne ślady stworzenia, które musiało dorównywać rozmiarom temu, którego szczątki tu pozostawały.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2015-06-07 16:01:08)

Offline

 

#26 2015-06-07 16:37:38

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Oględziny tajemniczego znaleziska trwały w najlepsze. Nakayama dochodził powoli do wniosku, że faktycznie może być to pozostałość po jakimś zwierzęciu. Zadziwił się, gdyż do tej pory nie słyszał nigdy o czymś tak ogromnym, nie licząc może ogoniastych bestii. Te jednak były zbyt potężne, by ulec czemukolwiek w sposób tak skryty, by nie poniosło się to echem po całym światku ninja. W innym przypadku natomiast nie pozostawiłby po sobie głównej części układu motorycznego, prawda? Było to coś na tyle fascynującego, że choć nie podejrzewał tego odkrycia o istotny wkład w badaną sprawę, to postanowił dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej. Przyglądając się kolejnym fragmentom kości, snuł domysły, z czym mógłby mieć do czynienia.
   Z rozważań wyrwało delikatne ukłucie, jakie zafundowała mu jedna z licznych mrówek, których do tej pory nie dostrzegł. Nie miał pojęcia, co mogły robić w takim miejscu. Oczywiście, pewnie do niedawna były zajęte pałaszowaniem pozostałości, jakie okalały gigantyczny szkielet, jednak w momencie, kiedy przybył, nie mogło być już mowy o żadnym pożywieniu. Teraz zapewne podążały wszystkie z powrotem do swojego domowego zacisza lub może do miejsca bogatszego w pokarm.
   Kiedy zerknął w stronę, gdzie coraz mniej widoczny stawał się mrówkowy korowód, dostrzegł kolejny element krajobrazu, który wcześniej uszedł jego uwadze. Olbrzymie wgłębienia, zapewne należące do stworzenia, które tutaj skonało. W głębi ducha ucieszył się, że jednak nie wpakował się w pułapkę. Adrenalina odebrała mu bowiem zdrowy osąd i pozwoliła zignorować tak wiele elementów... Mógłby wpakować się w niezłe bagno...
   Wskoczył z powrotem na swój ptasi rydwan i odbili się od podłoża. Zawisnąwszy na wysokości dwudziestu metrów, przyglądał się, w którą stronę prowadzą ślady. Najprawdopodobniej kończyłyby się w miejscu, gdzie znajdował się układ kostny, zaczynając w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Rozejrzał się, czy na pewno jest sam w tej okolicy, po czym zaczął badać trasę wielkich wgłębień. Miał nadzieję dowiedzieć się czegoś na temat tej kreatury...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#27 2015-06-07 18:33:33

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

Wbrew wszystkiemu nie wszystko okazało się takie oczywiste jak to się Wyrzutkowi wydawało, kości z wyjątkiem jednej, która według jego wiedzy anatomicznej została już złamana po śmierci stworzenia były w idealnym stanie. Z wysokości okazało się że ślady prowadzą do tego miejsca i jeszcze gdzieś tak jak przypuszczał Shinsaku. Z tym, że te prowadzące gdzieś czyli od tego miejsca wydawały się wyraźniejsze, jakby zostały zrobione przez coś cięższego. Ledwo to dostrzegł ale mrówki nie szły śladami a w zupełnie innym kierunku, może się czegoś bały, a może po prostu szły gdzie indziej. W każdym razie po około kilometrze śledzenia znaków dostrzegł to co prawdopodobnie wcześniej zwróciło jego uwagę tuż pod jedną z wystających pólek skalnych, zapewniające mu schronie przed słońcem, drzemał sobie lis jeżeli można tak określić ponad 20 metrową bestie.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2015-06-07 18:33:47)

Offline

 

#28 2015-06-07 19:02:24

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Leciał przed siebie, manewrując zgrabnie pomiędzy skalnymi ścianami, które swym nieregularnym kształtem przywodziły mu na myśl kamienne morze. Mrówki gnały naprzód, podążając w kierunku dokładnie przeciwnym, co nie zrobiło na Nakayamie większego wrażenia. Może gdyby były większych rozmiarów, przypuśćmy ludzkich, mógłby poczuć się jak ci wszyscy superbohaterowie, którzy wymijając całe tłumy przerażonych osobników, pędzą w stronę zagrożenia. Nie mógł jednak podejrzewać, jak bardzo prawdopodobnym ten scenariusz mógł się okazać.
   Zamarł, kiedy jego niebieskie tęczówki skurczyły się, ustępując miejsca niedowierzającym źrenicom. Oto olbrzymi zwierz, wyglądem przypominający lisa, ale zdecydowanie za duży jak na rudego kudłacza, leżał sobie i... chronił się w cieniu przed słońcem, które i tak było skryte za chmurami? Serce zakołatało mu tak mocno, że niemal podskoczyło do gardła. Pierwszą myślą, jaka zrodziła się w jego głowie, była ta dotycząca ogoniastych bestii. Słyszał bowiem o nich legendy, choć nigdy tak naprawdę żadnej nie widział. Podobno jednak jeden z nich przybrał lisią formę.
   Z trudem przełknął ślinę, przyglądając się uważnie temu stworzeniu. Utrzymywał względnie bezpieczną odległość dwustu metrów, która zapewne i tak nie dałaby mu jakiejkolwiek, najmniejszej nawet możliwości ucieczki, gdyby stwór zerwał się i rzucił na niego. Było w nim jednak coś... fascynującego. Nie mógł oderwać od niego oczu. Co jeśli naprawdę dane było mu ujrzeć demona? Niesamowite. Postanowił policzyć ogony, jeśli było to możliwe.
   Wisiał zawieszony w powietrzu i oczekiwał. Nie mógł się jednak zdecydować, czy pragnąłby, by obserwowany zwierz się poruszył, czy może jednak nie. W każdym razie, oczekiwał tego, co miało się stać.

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2015-06-07 21:29:20)

Offline

 

#29 2015-06-08 14:42:20

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

      W pozycji jakiej była ułożona bestio i w odległości 200 metrów ciężko było coś dostrzec z wyjątkiem jednego ogona, ale to jeszcze nic nie znaczyło. W końcu niewiele tak naprawdę wiadomo o ogoniastych bestiach, a jeszcze mniej o ogromnych lisach. Ponadto Shinsaku nie miał zbyt wiele czasu na przyglądanie się stworzeniu. Lis wciągnął głośno powietrze swoim ogromnym nosem i powoli otworzył zaspane oczy, sprawiał wrażenie jakby chciał zignorować Wyrzutka jak jakąś muchę i ponownie położyć się drzemać. Wrażenie jednak było ulotne bo w następnej chwili poderwał się i już bieg w kierunku Shinasaku. Błyskawicznie pokonał dzielącą ich odległość, wbrew wszystkiemu w okolicy było znacznie łatwiej poruszać się po ziemi niż w powietrzu. Wyskoczył w kierunku Wyrzutka usiłując go połknąć(szybkość 270).

Offline

 

#30 2015-06-08 19:15:05

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Zwierz był ogromny. Nic więc dziwnego, że lider Wyrzutków pomylił go w pierwszej chwili z ogoniastą bestią. Fakt, że posiadał tylko jeden ogon, przemawiał jednak za innym scenariuszem. Jakim...? Tego nie wiedział. Ciężko było mu bowiem znaleźć wytłumaczenie, skąd mogłoby się wziąć takie monstrum.
   Nie miał jednak czasu na rozmyślanie. Ze stagnacji wyrwał go ruch ze strony obserwowanego obiektu, który dość głośno rozkoszował się przyjemnie chłodnym powietrzem. Nie dał uśpić swej czujności, gdy ślepia powoli rozpostarły się, nie kryjąc w sobie ani krzyny zainteresowania nim samym. Podejrzewał, że coś tak niesamowitego może wykazać się pewną dozą inteligencji i, jak miało się okazać, nie pomylił się.
   Szybki zryw zwierzęcia wzbił do góry drobinki kurzu, dając sygnał do odwrotu. Shinsaku i lisa dzieliła dość znaczna odległość, która powinna działać na jego korzyść, by zdążyć odpowiednio zareagować (reakcje: 200). Odbił się od ciała ptaszyska (skoczność: 300) w tył, by wylądować na grzbiecie smoka. Orzeł natomiast, odrzucony przez silne odepchnięcie się, podleciał nieco w stronę zbliżającej się paszczy psowatego stwora. W tym momencie Nakayama splótł palce, formując znany mu doskonale znak, który rozerwał w strzępy jego ptasiego towarzysza podróży.

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2015-06-08 19:40:41)

Offline

 

#31 2015-06-09 14:18:09

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

      Shinsaku postanowił wykonać skok w bok na będącego w pobliżu smoka. Nie było to takie łatwe zadanie biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu jednak jakoś mu się udało. Po części dlatego, że bestii równie mocno zależało na jego śmierci jak i na połknięciu ptaku, którego po części chwycił w swoje szczęki w momencie, kiedy ten eksplodował. Odgłos wybuchu rozszedł się po całym wąwozie wrażenie potęgowało jeszcze echo. Trysnęła krew bestii tworząc na sekundy wrażenie krwawej chmury, z której padał krwawy deszcz oraz żeby. Kilka imponującej wielkości kłów wypadło z ust stworzenia, które po chwili w ślad za nim obaliło się na ziemie. Trzeba przyznać, że widok rozkwaszonej szczęki lisa nie należał do najprzyjemniejszych. co zaskakujące stworzenie, dalej żyło. Oczywiście zostało znokautowane i pozbawione zmysłów, ale jego pierś stale poruszała się, wskazując, że wciąż jeszcze działają podstawowe funkcje zapewniające życie. Gdyby nie twarz można by pomyśleć, że bestia najzwyczajniej w świecie śpi. Teraz Wyrzutek miał okazji przyjrzeć jej się nieco dokładniej. Nie była taka duża jak się pierwotnie wydawała nadal jednak miała grubo ponad 15 metrów. Lis posiadał tylko jeden ogon i wszelkie cechy charakterystyczne dla gatunku wyjąwszy rozmiar, nic co można by uznać za niespodziewane. Jak nie trudno było zauważyć był to męski przedstawiciel swojego unikalnego gatunku.

    Wyrzutek nie miał jednak czasu zbyt długo przyglądać się bestii bowiem jakieś 10 minut od wybuchu w okolicy pojawił się zamaskowany mężczyzna. Odziany w dobrze już znany czarny strój, mimo że na nim znajdowało się czerwona zbroja nie było wątpliwości z kim powiązany może być mężczyzna. Przy pasie miał przymocowane dwie katany zaś z nieokrytej głowy sterczały w nieładzie brązowe włosy. Spojrzenie zielonych oczy przesunęło się po zmasakrowanym pysku zwierzęcia by spocząć na Shinsaku.
-Yare yare, coś ty zrobił naszej milutkiej bestii i co ja mam teraz z tobą zrobić. - uśmiechnął się i jeszcze uważniej zaczął wpatrywać się w wyrzutka jakby chciał go przewiercić na wylot. - Zaraz czy my się nie znamy?

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2015-06-09 14:35:56)

Offline

 

#32 2015-06-09 15:22:09

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Uśmiech losy sprawił, że manewr, którym Nakayama postanowił ratować się przed zapewne uroczym przyjęciem ze strony groźnie zaostrzonych zębów, udał się praktycznie idealnie. Bestia padła bezsilna na ziemię, zapewne walcząc w tej chwili o życie. On mógł skorzystać z tej chwili, przyglądając się z każdej strony bezwładnego cielska, starając się odkryć przyczynę tak olbrzymich rozmiarów. Niezbyt wiele udało mu się ustalić, dlatego wyciągnął zza pasa mały zwój i rozłożywszy go na ziemi, złożył kilka prostych znaków, pieczętując jeden z kłów. Miał nadzieję, że kiedyś uda mu się zgłębić tajemnicę, którą skrywało w sobie to pokryte rudą sierścią zwierzę.
   Nie miał najmniejszych wątpliwości, że cierpienia tegoż stworzenia należało jak najszybciej ukrócić. Sięgnął więc do kabury na katany i wydobył zeń jeden z Kłów. Ostrze ślizgało się już chwilę później po wnętrznościach monstrum, rozdzierając jego żołądek na dwie części. Przy okazji mógł zerknąć na to, co znajdowało się w środku. Być może nie zdążyło jeszcze czegoś przetrawić. W ten sposób mógłby dowiedzieć się, skąd zdobywało pokarm w miejscu takim jak to.
   Nie mógł się jednak zbyt długo nacieszyć samotnością. Ledwie dokończył swoich oględzin, już okazać się miało, że ktoś postanowił zadbać o jego towarzystwo. I bynajmniej nie był to ktoś, kogo nie mógłby się spodziewać. Ten strój. Pewność siebie. Bez cienia wątpliwości byli na terenie stowarzyszenia, które obrało go sobie za cel. Czy zamierzał pozwolić mu, by pozostali członkowie tej bandy dowiedzieli się o tym, że przybył do nich "w odwiedziny"? Ooo, na pewno nie!
   - Ciebie nie kojarzę, ale twoi przyjaciele bardzo zaszli mi za skórę - powiedział lodowatym głosem, by w następnej chwili przyglądać się już, jak w jego stronę szybuje mały smok, nazywany czasem bojowym, który wydostał się z pyska tego większego.
   Nie wiedział, czy postępuje w sposób słuszny. W końcu był on pierwszym przedstawicielem tego przestępczego światka, który zdecydował się do niego odezwać... W ostatniej chwili zatrzymał smoczka w odległości nie większej niż metr od intruza.
   - Spróbuj tylko się poruszyć, a posmakujesz smakołyków, którymi nafaszerowałem twojego pupila. A teraz mów wszystko, co wiesz na temat Shinsaku Nakayamy.

Proszę, niech to zadziała...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#33 2015-06-09 17:35:30

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

Faktycznie z wnętrzności lisa mógł zauważyć sporę ilość na wpół strawionego mięsa w dodatku wyglądało na to, że po za złamaną szczekom i rozprutym brzuchem bestia miała się całkiem dobrze. Musiała być wytrzymalsza niż wyrzutek na pierwszy rzut oka założył. Nie trzeba więc go było ratować przed agonią, która teraz bez wątpienia nastąpi po długiej i bolesnej śmierci związanej z rozpruciem żołądka.

Mężczyzna spojrzał nerwowo na gliniastego stwora, jednak już chwilę po tym pewny wyraz twarzy powrócił na jego twarz. Więc albo się nie obawiał albo po prostu starał się to ukryć. W każdym razie postanowił zamienić kilka zdań z Wyrzutkiem
- Szczerze powiedziawszy obecnie nie jestem zbyt głodny. - wypowiadając słowa podniósł delikatnie ręce do góry jakby chciał pokazać, że trzyma je z dala od rękojeści miecza. Jednocześnie nie podniósł ich tak zdecydowanie aby sugerować, że się poddaje. Po czym nieco głośniejszym tonem, szczerze powiedziawszy znacznie głośniejszym niż się powinno od niego wymagać kontynuował - Przydałoby się sprowadzić Sazuku żeby zajął się pieszczoszkiem, ale  wracając do tematu Shinsaku Nakayama! tak kojarzę to miano. Co o nim wiem niestety nie wiele mój przyjacielu. Dość wysoki wyższy ode mnie o jakieś 5 czy 7 centymetrów. Raczej mizernie zbudowany, wręcz chudy. Proste ciemne włosy ni to krótkie ni to długie. Niebieskie oczy zupełnie nie pasującej do poważnego wyrazu twarzy, który zazwyczaj przyjmuje. Pełne usta, nie odróżniające się zbytnio barwą od ciemniejszej karnacji. Prosty, odrobinę szpiczasty nos. Nieco wysunięta broda, czasem podkreślona przez kilkudniowy zarost, wedle upodobania. Widocznie wyróżniająca się żuchwa. W skrócie wypisz wymaluj ty! To stąd cię poznałem, widziałem twój portret znajdował się w liście z rozkazami zabicia cię. Coś tam o niedoszłym lordzie, który wtyka swój nos w sprawy o których powinien zapomnieć oraz o uzurpatorze przywódcy wyrzutków. Zresztą ty chyba powinieneś znać się lepiej?

Offline

 

#34 2015-06-09 18:59:50

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Zmarszczył czoło. Faktycznie opisał go całkiem dokładnie. Pewnie był w stanie powiedzieć o nim więcej, niż potrafił on sam. Z niektórymi cechami trudno było mu się najpierw pogodzić, jednak po krótkiej chwili namysłu musiał dojść do wniosku, że rozmówca ma rację. Tylko, że z jego słów mógł wywnioskować, że ma o nim większe pojęcie, niż jednorazowe zerknięcie na kartkę - skąd wiedział, że niegdyś nosił zarost?
   Nie to jednak zwróciło jego uwagę w największym stopniu. Zachowanie przesłuchiwanego było co najmniej podejrzane. Przypadkowe wzmocnienia kilku różnych imion, w tym również i jego własnego...? Jakim idiotą musiałby być, żeby nie zdać sobie sprawy z tego, że to jakiś amatorski sposób sygnalizowania pobliskim towarzyszom o zagrożeniu?
   Prychnął cicho. Naprawdę mieli go za imbecyla. W jednej chwili ogarnęła go żądza, aby krew krętacza popłynęła po suchym podłożu. Wcześniej jednak musiał zająć się tym, co stanowić mogło poważniejsze zagrożenie. Bestia ciągle dychała, a najwyraźniej nadchodził ktoś, kto mógłby jej pomóc. Nie spuszczając więc z oczu jegomościa, który nie zdecydował się na przedstawienie, stworzył klona. Ten natychmiast przyskoczył do leżącego w bezruchu stwora (szybkość: 130) i zbierając w prawej ręce chakrę natury błyskawicy, uformował stożkowatą formęChidori (siła nin: 500). Dłoń zatopił w rozerwanej czaszce i przeciągnął wzdłuż całego ciała, rozszarpując na strzępy.
   Klon nie miał należeć jednak tylko do zmasakrowania potencjalnie wciąż groźnego przeciwnika. Miał również ubezpieczać go na wypadek przybycia spodziewanego towarzystwa.
   -Powiedz swojemu koledze, żeby trzymał się z daleka. Chyba, że ma to być wasze pożegnanie... A ty spróbuj jeszcze raz mnie przechytrzyć... - spojrzał na zawieszonego ponad nim smoka.
   Sam spodziewał się, że pewnie natarcie nadejdzie z górnych warstw skalnych. Skierował zatem olbrzymiego smoka, by ten stanął blisko niego, chroniąc go pod swoim rozłożonym skrzydłem na wszelki wypadek.
   -Czyje to rozkazy? - Miał oczywiście więcej pytań. To jednak wydało mu się najważniejsze.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2015-06-09 19:01:36)

Offline

 

#35 2015-06-09 19:40:37

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

Mężczyzna jęknął kiedy ujrzał jak ciało jego pupila rozrywane jest na strzepy przy pomocy piorunującej techniki. Skrzywił się jeszcze bardziej widząc końcowy rezultat i ponownie spojrzał na Shinasaku. Jednak wciąż pozostawał bezczelnie pewny siebie co było słychać zarówno w słowach, które wypowiadał jak i w tonie głosu. Miało się wrażenie jakby był z czegoś zadowolony jakby jednak udało mu się przechytrzyć Wyrzutka jednak możliwę, że robił dobrą minę do złej gry.
- Muszę przyznać, że w naszych informacjach nie było nic o tym, że lubisz znęcać się nad zwierzętami. Sazuku nie będzie potrzebny! - krzyknął przecierając uszy. -[color=brown] Chłopak nie będzie nas już niepokoić. Nie lubię tego dźwięku, jakby Ci nad głową zawisło stado ptaków. Nie mogłeś mu przeciąć jakiś żył czy ważnych narządów słyszałem, że znasz się na medycynie, a tak tylko marnujesz chakre, a i efekt nie jest bardziej efektowny. Chyba, że chciałeś się przede mną popisać jeśli tak to chyba faktycznie wywarłeś na mnie całkiem dobre wrażenie. Gratuluje. Czyje rozkazy? hmm - zamyślił się na chwilę, ale tylko na tyle długo aby jego rozmówce mógł zacząć wykazywać zniecierpliwienie nie zaś na tak długo aby wszedł mu w głos czy w ciało piorunującą techniką.- To dość skomplikowana kwestia, nigdy tak na prawdę do końca nie wiemy od kogo konkretnie przychodzą rozkazy, ale albo będzie to twój wuj albo lider Wyrzutków - Basai-dono

Offline

 

#36 2015-06-09 20:39:37

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Wszystko stawało się jeszcze bardziej pokręcone, niż jakim wyobrażał sobie to jeszcze kilka momentów wcześniej. No tak, mógł się tego spodziewać. Niczego nie dowie się wprost od kogoś takiego, jak stojący przed nim osobnik. Miał do czynienia z profesjonalistami. Raczej nie byli skłonni udzielać informacji nikomu spoza swego kręgu. Tym bardziej komuś, kto był na liście ich celów. Chyba że planowali w ten sposób odwrócić jego uwagę... Niby miał pod kontrolą całą sytuację, jednak nie wiedział, czego powinien się spodziewać. Był na obcym terenie, w siedzibie wroga. To on miał tutaj przewagę. Nie zapominał o szkoleniu, jeszcze z czasów szkoły ninja - bądź gotowym na wszystko.
   - Pod ziemią...?
   Zwinnym susem odbił się od ziemi, by osiąść na smoczym grzbiecie. Kiedy klon upewnił się, że zwierzę nie ma szans wyjść cało z opresji, zawtórował oryginałowi. Nie odbijali się jednak od ziemi, gdyż masywne skrzydła latającego jaszczura mogłyby wzbić w powietrze zbyt duże ilości kurzu, które byłyby dla rozmówcy idealną okazją do ucieczki. Nie miał zamiaru mu na to pozwolić.
   Postanowił się zabezpieczyć na każdą sposobność. Gdyby wsparcie miało nadejść z którejkolwiek ze stron, rozbicie kamieni spotkałoby się z natychmiastową reakcją z jego strony. Najbardziej obawiał się, że jakieś niespodziewane niebezpieczeństwo może nadejść od góry. Polecił więc szeptem, aby klon przypatrywał się tej części kanionu.
   - Powidz mi, gdzie mogę znaleźć tego, od kogo pochodzą rozkazy. A jeżeli nie wiesz, to masz pecha.
   Miał dość zabawy. Jeżeli nie uzyska pożądanych informacji, po prostu pozbędzie się niepotrzebnego widza. No chyba, że będzie w stanie zainteresować go czymś innym...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#37 2015-06-09 22:54:07

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

Mężczyzna z rozbawieniem obserwował starania Shinsaku w walce  z niewidzialnym wrogiem, na jego ustach wymalował się uśmiech. Przy odrobinie dobrej woli można było go nazwać kpiącym, jednak bardziej był lekceważący. Wydawało się że równie zabawne wydało się mu polecenie Shinsaku i wbrew nastrojowi wyrzutka postanowił kontynuować zabawę.
- Wygląda na to, że mimo wszystko mam dzisiaj szczęście... Cóż szczęście to zbyt wielkie słowo w końcu zabiłeś mojego bogu winnego pieszczocha, ale w każdym bądź razie nie mam pecha. Przynajmniej według Ciebie bowiem wiem gdzie się znajdują. Mimo wszystko nadal uważam dzisiejszy dzień za pechowy. - uważnie przyglądał się Wyrzutkowi próbując zauważyć oznaki zniecierpliwienia. - Problem jest taki, że jak już wspominałem nie wiem, który z nich wydał rozkaz. Rozwiązanie jest proste mogę cię zaprowadzić do jednego albo drugiego. Chociaż przypuszczam, że dla Ciebie nie będzie to takie proste bo mi nie ufasz, słusznie zresztą. Problem jest jednak taki, że nawet jak Ci powiem gdzie są nie odnajdziesz tego miejsca nawet z pomocą całej armii twojego ojca. Jeden znajduję się w naszej tajnej siedzibie drugi zaś przebywa w swojej jeszcze bardziej tajnej kryjówce w Chu. Na pewno słyszałeś o tajnych bazach Basaia, a mimo że uzurpujesz sobie jego stołek wątpię żebyś w którejś kiedykolwiek był.

Offline

 

#38 2015-06-10 08:55:11

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Shinsaku bił się z myślami, zastanawiając się, co powinien począć. Zaufanie temu mężczyźnie było co najmniej ryzykowne, jeżeli nie sposób nazwać tego głupim. Z drugiej jednak strony, jeżeli tylko mówił prawdę, dowiedział się od niego więcej, niż przez całą swą podróż po Kraju Błyskawic. Wspominał nawet coś o armii... Armii jego ojca? Potrząsnął głową; to nie mogła być prawda. Po raz kolejny próbują grać na jego emocjach, postępując dokładnie tak, jak w przypadku rzekomego spotkania z matką czy siostrą.
   Z drugiej strony stanął przed możliwością spotkania z jedną z dwóch osób. Jedna zapewne nie miała nic wspólnego z całym tym zamieszaniem, podczas gdy druga zleciła to morderstwo, usiane siecią intryg i kłamstw. Teraz pozostawało mu jedynie stwierdzić, która z nich była którą...
   Rozmówca po raz kolejny podkreślił coś, na co być może Nakayama nie zwrócił odpowiedniej uwagi wcześniej. Uzurpator... A więc prawdopodobnie był to ktoś, komu należały się szacunek i piedestał pośród ludzi Ronin no Kuni. Jeżeli ktoś z jego rodziny miałby polityczną przeszłość, z pewnością wiedziałby o tym. Wielokrotnie przeglądał przecież kroniki Kraju Uciekiniera, by odnaleźć jakiekolwiek informacje na temat swoich bliskich. Urwany ślad z pewnością wzbudziły jego podejrzenia.
   Co więcej, o Basai'u istotnie - słyszał. Wedle jego wiadomości posiadał on jednak niezwykłe zdolności, ponoć miał powiązania z samym Senju Katsuro. Słyszał jednak, że ten został ostatecznie zgładzony, jak opiewały to pieśni i legendy z tamtych czasów. Może spotkanie z wujem było bardziej rozsądną opcją?
   Co przemawiało przeciwko, to fakt, że prawdopodobnie chciał go zaciągnąć do ich kryjówki, w której roiłoby się od takich, jak on. Nie miał jednak pewności, czy jakiekolwiek z jego słów nie jest tylko zwykłym blefem, ale postanowił zaryzykować. Jeżeli miał okazję postać człowieka - legendę, to miał zamiar to uczynić.
   - Dobrze więc. Skorzystam z twojej pomocy. Jeżeli zabierzesz mnie do kryjówki Basai'a, nie wpakowując mnie przy tym w pułapkę, okażę swą wdzięczność. Jednak muszę zadbać o swoje bezpieczeństwo, jeśli to w ogóle możliwe...
   Klon zsunął się ze smoczego ciała i szybkim korkiem, jednak nie biegnąc, zbliżył się do rozmówcy. Gdy był już na miejscu, wyszeptał: Ranshinshou (szybkość: 150), by przycisnąć swą dłoń do jego torsu. Jeżeli tylko osiągnął cel, szybko rozpocząłby przeszukiwanie mężczyzny, by rozbroić go doszczętnie, a przy okazji może udałoby mu się znaleźć ów list gończy. Kiedy byłoby już po wszystkim, zabrałby jego rzeczy oraz jego bezwładne ciało na cielsko smoka. Tutaj jednak nie mógł być pewien, co się wydarzy. Oryginał stał i przyglądał się temu wszystkiemu, nasłuchując uważnie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2015-06-10 15:22:57)

Offline

 

#39 2015-06-10 16:28:52

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Wąwóz burzowej chmury

Mężczyzna uważnie obserwował zbliżającego się klona być może momentami sprawiał wrażenie głupca, ale w chwili gdy Shinsaku usiłował go dotknąć, zareagował natychmiast zgrabnie odskakując w tył. Na moment atmosfera wokół niego zmieniła się przypominał bardziej dziką bestie niż człowieka, a ruchy jego były pełne gracji. Na myśl przywoływały zdarzenie sprzed paru minut kiedy to w mgnieniu oka Lis pokonał kilka długości swojego ciała aby w wyniku połknięcia glinianego orła i dalszych działań Shinsaku utracić życie. Tutaj jednak nic nie zapowiadało powtórki z sytuacji bowiem tym razem przeciwnik posiadał nieco więcej inteligencji. Po chwili jednak mężczyzna ponownie się uśmiechnął i z powrotem przypominał beztroskiego chłopaka, pewnego swych możliwości w takim stopniu, że nawet nie będzie próbował walki.
- Yare yare, z tego co o tobie przeczytałem nie powinieneś być taki podstępny, ale jak widać krwi nie oszukasz. W każdym razie tak to nie działa jeżeli mam Ci pomóc to tylko na moich warunkach, mogę cię zaprowadzić do kryjówki Basaia tylko jeżeli pozwolisz sobie związać oczy. Możemy też pójść do naszej sekretnej siedziby wtedy nie musiałbyś zakładać nic na oczy, ale spodziewaj się, że będzie tam kilku moich znajomych. - oświadczył  jakby nic się nie zdarzyło- Nie musisz się mnie obawiać nie mam zamiaru z tobą walczyć bez bezpośredniego rozkazu mogłoby to się zakończyć nieprzyjemnie, nie okłamałem cię też ani razu.

Offline

 

#40 2015-06-10 17:06:24

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1267
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Wąwóz burzowej chmury

   Wszystko wskazywało na to, że chłopak był bardziej zasadniczy, niż Nakayama mógł wcześniej przypuszczać. Widocznie jego mniemanie o osobie Wyrzutka nie należało do najlepszych. Inaczej podarowałby sobie te wszystkie obelgi i spróbowałby mu zaufać. No tak, w tej sytuacji o wzajemne zaufanie mogłoby być ciężko. Tego jednak ze swojej strony wymagał rozmówca. Co robić, co robić...?
   Gawędziarz nie wyglądał na kogoś, kto łatwo mógłby zmienić zdanie. I choć miał ogromną ochotę spróbować przekonać go, że takie działanie nie jest konieczne, obawiał się, że ten za chwilę zmieni zdanie. Nie wiedział jednak, po co ten w ogóle chciałby mu pomagać. Nie był też pewien, czy jakiekolwiek z jego słów było zgodne z prawdą. W końcu jak sama Shika (albo kobieta podająca się za osobę o takim imieniu) twierdziła, organizacja ta doskonale zdawała sobie sprawę z jego łatwowierności.
   Wpadł mu do głowy pomysł wydobycia tych informacji siłą. Nauczony jednak doświadczeniem, kiedy to jeden z jego ziomków wolał odgryźć sobie język, niźli podzielić się swoją wiedzą, Wyrzutek szybko odrzucił tę ideę. Z drugiej strony próbował już swych sił w walce po omacku. Tylko czy i tym razem dałby sobie radę w razie konieczności...?
   Targały nim wątpliwości. Wiedział jednak, że udanie się do tajnej bazy nie jest rozwiązaniem. Wszystko wskazywało na to, iż byli to jedynie najemnicy. Jeżeli uporałby się z nimi, rozkazodawca znalazłby inną siłę roboczą. Musiał dotrzeć do tego, który był sercem całego planu.
   - Rozumiem, że mi nie ufasz. Zdajesz sobie pewnie sprawę również z tego, że i ja jestem niepewny twojej osoby. Jaką mogę mieć więc pewność, że gdy tylko zawiążesz mi oczy, nie wbijesz mi sztyletu w pierś? Jaki masz cel w pomaganiu mi?
   Kiedy tylko usłyszałby odpowiedzi na pytania, które mu zadał, odezwałby się kolejny raz.
   - Znam pewną technikę, która mogłaby mi zapewnić względne bezpieczeństwo. Jest kompletnie niegroźna, tak długo, jak i mnie nie dzieje się nic złego. Czy mógłbym...?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Poddanie o USAF drugi raz kantor rzeszów co jedzą świnki morskie busy Bruksela