Ogłoszenie

#1 2011-12-23 14:45:55

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Południowe pola


     Południowe pola w porównaniu do północnych wydają nieco mniejszą ilość ryżu. Istnieje jednak wielki plus. Mianowicie to miejsce posiadała o wiele lepszy dostęp do szlaku handlowego i karawan kupieckim. Z tego powodu pochodzi do wymian właśnie w tym miejscu. Dlatego też zbiory z północnych pól przysyłane są do tego miejsca. Dzięki handlowi tereny jak i ludzie mieszkający w pobliżu zaczęli się bogacić i rozbudowywać. To głównie od nich pochodziły pieniądze na budowę stoczni. Pola uprawę znajdują się na kilku mniejszych wzniesieniach, na których są rozmieszczone większe wieże obserwacyjne, z których można śledzić całą pobliską okolicę. W nich przesiaduje milicja miejska. Każdy chłop w wiosce musi przynajmniej raz w tygodniu wypełnić swoją wartę.

Opis stworzony przez Gamatt'a

Offline

 

#2 2013-07-27 12:09:25

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Południowe pola

Po tak długiej podróży i zatrzymywaniu się w co bardziej interesujących miejscach trafiłem w końcu do  południowych pól w Chikai. Wreszcie miejsce, w którym mogłem spokojnie odetchnąć. Pola, w których nie było deszczu. Na naszym świecie to chyba cud. Już praktycznie w każdym kraju pada deszcz. Nie wiem jak bardzo to jest istotne dla innych ninja, ale mnie coraz bardziej to męczy. Im częściej o tym sobie przypominam, że ten deszcz nie ma końca tym bardziej zastanawiam się co jest z tą pogodą i jak bardzo mam jej dość. Słoneczki, to jest coś co kocham. Dlatego też stwierdziłem, że wykorzystam tą sytuacje i rozpocznę swój trening.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Po tak tak dobrym śnie postanowiłem ruszyć już w podróż. Zawsze mogę na kogoś jeszcze natrafić lub na jakieś ciekawe zadanie. No cóż zobaczymy. W głowie obmyślałem już sobie jak będą wyglądały moje kolejne treningi podczas podróży. Ale chyba nie mam na to czasu. Jednakże teraz prędko do kolejnego kraju. Tam muszę zrobić małe zakupy.

z/t -» Airando -» Siedziba Samotników -» Sklep

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-07-27 12:28:25)

Offline

 

#3 2015-01-19 19:34:29

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Szłam przez cały czas tym samym szlakiem, no cóż teraz musiałam iść sama i to najlepiej w miejsce, gdzie można zrobić trening. Do mojego stylu walki wszystko wydawało się idealne, ale ten deszcz nie dawał mi spokoju. Musiałam zaakceptować warunki klimatyczne i ruszyć się dalej. Trafiłam na paru podróżnych kupców, którzy zachęcali podróżnych do zakupu przeróżnych przedmiotów. Zawsze pokazywałam tylko ręką na znak, że niczego nie chcę. Nikomu nie ujawniałam swojej tożsamości, w końcu robiłam za tajemniczą zakapturzoną postać.
     W tej chwili nie wiedziałam, czy ludzie się mnie boją czy nie. Osoby w czarnych płaszczach źle kojarzono, ale gdyby wiedzieli iż pod nim znajduje się członkini klanu Senju, by zmienili swoje zdanie. Wędrowałam dalej po szlakach handlowych, w końcu dotarłam do wąskiej ścieżki prowadzącej do jednej z wieży widokowych.
       Powędrowałam w górę po jednym z wzniesień tego terenu. Na jego szczycie zobaczyłam interesujący mnie obiekt. Bez wachania wskoczyłam na samą górę i zaczęłam się rozglądać po okolicy.
      Tym razem nikogo nie widziałam. Pewnie wszyscy przez tą złośliwą pogodę pochowali się w domach. Usiadłam na drewnianych deskach i pozwoliłam sobie na rozmyślania o tym co chcę dalej robić.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#4 2015-01-19 20:24:25

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

Sesja dla Yukiny

^^

     Dziewczyna przechadzała się. Yukina wędrowała po terenach Kraju Ognia, bez większego celu. Być może to przez spotkanie z Tamotsu. Członek jej klanu rozbudził w niej wiele wątpliwości, a także ciekawe uczucia. Nie wiadomo do końca było, co młoda kobieta czuła do owego tajemniczego człowieka. Dorosły Senju prezentował się tajemniczo. Yukina nie spędziła z nim wiele czasu, lecz coś w niej pozostało. Coś się rozbudziło. Nie wiadome było, kiedy się spotkają, i czy w ogóle, lecz na pewno oboje się zapamiętają. W końcu ich drogi splotły się nie przez przypadek.
     Panna wędrowała w czarnym płaszczu. Dzięki temu nie obawiała się deszczu. Wody, która spływała z nieba. Tej która dawała życie, ale i potrafiła je odebrać. Żywioł ten miał przedziwne zastosowanie i możliwości. Szczególnie dla członków klanu Senju. O dziwo, akurat Yukina do nich należała. Być może potrafiła ocenić realną moc Suitonu? A może nie? Cóż, odpowiedź znała tylko ona. Postronni  nie byli w stanie orzec chociażby, czy teraz postanowiła rozwijać tę dziedzinę. Zaprawdę, młoda kobieta prezentowała się jako wielka niewiadoma. Chodzące zagadka.
     Senju obserwowała tereny. Były on typowe dla tych rejonów. Mnóstwo drzew, krzewów, trawy... Cóż, rejony te wyglądały na co najmniej ciekawe. W każdym razie, Yukina z pewnością zapadła w swoje rodzaju rutynę. Jak każdy z jej klanu, widziała połacie drzew nieskończenie wiele razy. Ba, może nawet potrafiła je kontrolować. Kto wie, co ona tam umie... Jednak w oczy panny rzuciły się pewne dziwne szczegóły.
     Krew. Na ziemi. Rozmazana przez wiatr i deszcz. Ale krew, było to pewne. Ślady zaczęły się tutaj. Być może ktoś broczył po walce... Śladów było sporo. Prowadziły na wprost od Yukiny. Tylko czy Senju zechce tam się udać? Nie każdy lubi podobne klimaty...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#5 2015-01-19 20:48:18

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Dała się porwać myślom. Może bym się udała do kraju błyskawic, to tam powinnam zacząć szukać. W końcu ostatnie ślady prowadzą do Hidari, ale co dalej tego powinnam się dowiedzieć na miejscu. Zastanawiało mnie co zrobić z Uchihą. Fakt faktem nie było go tu, a w dodatku niewiadomo gdzie poszedł. Byłam pewna, że opuścił Chikai. Droga, którą wybrał prowadziła poza te teryny.
- On przynajmniej zabrał się za swoje sprawy nie tak jak ty, Senju- zabrzmiał głos w mojej głowie.
       Rozejrzałam się dookoła, nikogo nie było. Ironia losu, może to deszcz odciąga mnie od tego co ważne i ważniejsze. Mój wzrok przykuły zamazane ślady krwi. Ostatnim razem przez takie znaki wpadłam w nie lada tarapaty, ale no cóż jak to ja, kocham przygody. Wstałam na równe nogi i zeskoczyłam w dół. Poprawiłam kaptur i zaczęłam iść za śladami.
       Dokąd mnie one tym razem zaprowadzą? Cóż, pewnie w niemiłe miejsce. Gdyby nie ten deszcz bez problemu mogłabym zacząć biec. Tym razem wolałam nie ryzykować upadkiem, szczególnie, że nikt mi nie pomoże.
     Samotność, jeszcze tak nie było, żebym szła sama. Zawsze ktoś był u mojego boku, a tym razem zabrakło towarzysza. Westchnęłam cicho, nawet w drodze do Akademii poznałam kogoś z kim bym mogła podróżować, ale on miał swoje sprawy. Nie liczyłam się, nie.. tym razem byłam zbędna. Z resztą po co się tym przejmuję. Czas stać się silniejszą osobą.
      Najgorsze jednak było to, że znowu odłoże trening. Chciałam nauczyć się czegoś przydatnego, a tu skucha. Znowu z moim małym wachlarzem umiejętności wkraczam na złą ścieżkę. Załatwię tą sprawę i wracam do treningu. Muszę zacząć, nia ma innej rady. Obiecałam sobie, że przy następnym spotkaniu będę godnym przeciwnikiem.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#6 2015-01-19 21:42:17

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Yukina myślała o Suezo i Tamotsu. Ta dwójka była od niej lepsza. Przynajmniej według dziewczyny. Jakby czuła dług względem obu tych postaci. Pierwszy z nich, chociaż z wrogiego klanu, był hej towarzyszem. Tamotsu natomiast zaimpinował jej. Ba, pokonał ją spokojnie, nie wykonując trudnych manewrów. Wręcz bawił się starciem. Senju mógł zabić swoją daleką krewniaczkę bez problemu, jednak nie zrobił tego. Może kierował się względami krwi. Może chciał kiedyś wykorzystać Yukinę. Nie wiadomo.
     Dziewczyna miała sobie za złe, że nie rozwijała się. Obstawiała, że znajomy Uchiha właśnie trenuje. Albo wykonuje ważne zadanie. Jakieś misje, być może dla swojego klanu. Nieważne co, ale robi cokolwiek. Yukina cierpiała z powodu kompleksów, które sama sobie narobiła. Wbrew pozorom, jak na tak młodą absolwentkę Szkoły Ninja, osiągnęła całkiem sporo. Poza tym, tworzyła więzi i kontakty, które były przydatne w tym brutalnym świecie. Być może Senju to dostrzeże... Kiedyś.
     Trzecim wyrzutem był brak treningu... Jakby miała czas, aby go wykonać! Ciągle coś się działo. A to spotkania innych, a go walki... Jedyne co mogło teraz trapić Senju, to fakt, iż pominęła prośbę o nauczenie jakiegoś Jutsu, podczas rozmowy z Tamotsu. W końcu nie musiał być jej mistrzem, aby dopomóc hej w nauce.
     Wróćmy jednak do aktualnych wydarzeń. Dziewczyna dostrzegła krew. Od razu podjęła decyzję, że uda się za owymi śladami. Nie chciała nawet słyszeć innych wariantów. A to zuch panna, prawdziwa Senju! Krew jej przodków buzowała, żyły same się wypełniały. Chciała zbadać sprawę.
     Szła więc dalej. Z każdym krokiem ślady były coraz większe. Ktoś musiał utracić sporo płynu. Jednakże to nie trapiło Yukiny. Chciała iść dalej, lecz ślady  nagle się urywały. W pobliżu znajdował się mały zagajnik, a także kilka głazów. Tylko tam mógł znajdować się krwawiący człowiek. No, chyba, że odleciał. Ale i wtedy musiałby zostawiać ślady krwi...

Offline

 

#7 2015-01-19 22:48:12

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Postanowiłam iść dalej coraz więcej krwi, prowadzącej dokąd? Oto było pytanie, wręcz idealne na tą sytuacje. W końcu poszłam, by zbadać sprawę. Może jest tu gdzieś ranny człowiek, któremu mogę w jakiś sposób pomóc, a może to pułapka?
        No cóż, życie wiele mnie nauczyło. Czułam, że nie mogę zawieść klanu z którego pochodzę. Możliwe, że zaszczepił to we mnie mój Tata. Wola walki, brak strachu i ciekawość świata w dodatku dążenie do własnych celów. Zawsze takie cechy kusiły mnie, by mknąć dalej. Zwłaszcza gdy miałam z kimś walczyć. Nie poddaje się, a widać to po mojej nodze. Była wciąż lekko poobijana po starciu z Tamotsu.
       No tak jak tylko pomyślałam o nodze, którą ignorowałam, przypomniał mi się owy chłopak z mojego klanu. Wyższy ode mnie, silniejszy i przyjazny. Również zbyt wyrozumiały dla mnie. Miałam się z nim jeszcze zobaczyć, ale co wyniknie z następnego spotkania? Wiedziałam, że nauczył mnie tego, że czasem lepiej ugryść się w język. Cenna lekcja, choć podczas tamtego spotkania dużo rzeczy się nauczyłam. Nie tylko tamtego. Przy następnej walce, będę pamiętać o tym wszystkim. W końcu warto uczyć się na własnych błędach. Z pewnością pomoże mi to uniknąć pewnych problemów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
       Deszcz, który nie przestawał padać wyrwał mnie z zamyślenia. Rozejrzałam się dookoła. Pola prowadziły dalej, obryzgane krwią. Miejsca coraz większe zostawiały ślady. Czułam, że jestem blisko. Metaliczna woń czerwonego płynu zaczęła mnie otaczać, rozprzestrzeniała się coraz szybciej, niczym cichy zabójca. Jednak ona nie uśmiercała, nie miała takich właściwości. Osoby, które nie mogą znieść jej zapachu od razu, by uciekły albo straciły przytomność. Mnie to nie dotyczyło, byłam odporna na to. Z resztą czas pokaże jak bardzo potrafię to znieść.
      Grunt stawał się coraz bardziej błotnisty, widzocznie krew zaprowadziła mnie w dość grząskie miejsce. Było tu sporo błota, ale nie było to ważne. Fakt faktem znacznie mnie spowolniło. Szłam trochę wolniej, niż poprzednio. Po chwili znalazłam ganek, teren się z lekka wyrównał. Kilka głazów zmieniało otoczenie. Cisza jaka tu panowała była z lekka zaniepakajająca. Nikt nie wołał, może już nie żył? Za dużo śladów tu było, jakby zebrać w jedno miejsce każdą uronioną krople wyszłoby całkiem dużo życiodajnej cieczy. Miałam minę bez wyrazu, nie wiedziałam co o tym myśleć, a może czas roztrząsać skutki? Zacząć myśleć nad tym co tu się mogło stać? Po pierwsze trzeba znaleźć osobę odpowiedzialną za to.
      Zaczęłam się rozglądać, zaglądałam pomiędzy głazy, szukając kogoś lub czegoś co ułatwiłoby całą sprawę. Osobiste sprawy na tą chwilę musiałam odłożyć, w ten sposób sprawdzę otoczenie, które minęłabym bez wysiłku. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się dzieje wokół nas. Po prostu przy podróży, gdy chcemy osiągnąć własne sprawy nie zagłebiamy się w otoczenie. Sama powinnam to zrobić, ale nie było odwrotu. Niech to wszystko poczeka jeszcze trochę. Kolejny rok minie równie szybko jak każdy i spełnie swoją misję. Na zawsze będę pamiętać, to po co istnieję oraz jaki mam cel na tym świecie. Wszystko nie wyglądało tak jakby każdy chciał. Ludzie się rodzili i odchodzili w niepamięć. Musiałam, choć raz dać sobie odpocząć.
       Wyskoczyłam swobodnie do góry, może teren będzie lepiej widać. Poszybowałam na dobre pięć metrów, powinno wsytarczyć. Jeśli coś tu jest, to w takim razie bez problemu zobaczę. Gorzej będzie jeśli nić nie zauważe. Gorączkowo spogladałam na wszystkie strony, każdy detal wyryłam w pamięci.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#8 2015-01-19 23:43:30

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Dziewczyna myślała o wielu tematach. Martwiła się, ponieważ nie mogła trenować. Uważała, że jest to złe. Dziwne. Wcześniej chyba nie miała takiej manii treningowej. Być może spotkanie z Chlubą Senju odmieniło całą sytuację? Cóż, walka z kimś o wiele silniejszym pewnie obudziła w dziewczynę wolę walki. Yukina na pewno chciała kiedyś pokazać Tamotsu, że jest silna, potrafi go pokonać, a przynajmniej go zaskoczyć. Takie imponowanie członkom wspólnego klanu było dobre. Zdrowa rywalizacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Chwała dla Tamotsu, że potrafił zmusić dziewczę do treningów bez rozkazów.
     Panna spostrzegła, że krew się kończy. I tutaj rozpoczął się jej największy kłopot. Co robić dalej? Nie potrafiła rozwiązać tego w łatwy sposób. Myślała przecież o wielu tematach. Proste rozwiązanie nie mogło przyjść od razu... Być może w tym miejscu pochowano owego krwawiącego człowieka. Nie, ziemia nie była świeża. Kto jak kto, ale Senju znała się na tym żywiole. W końcu podchodził pod jej klan. Aby opanować zdolność Mokutona, należało najpierw nauczyć się używać Dotonu i Suitonu. Nie było to łatwe. Sztuka używania z dwóch dziedzin elementarnych na pewno wymagała od użytkownika sporo czasu, a także ogromnej kontroli chakry. Nie mówiąc już o treningach i poświęceniu. Jednak Yukinie nie brakowało ochoty...
     Wracając do tematu, dziewczę znalazło w końcu rozwiązanie. Wystarczyło podskoczyć. Niewiasta wzniosła się na pięć metrów do góry. Podczas krótkiego lotu zaobserwowała to co wcześniej. Po jednej ze stron był malutki lasek, zagajnik. Widok w nim zasłaniały drzewa i różne krzaki. To tam mógł znajdować się teraz ranny. Jednak, nie tak prędko! Po przeciwnej stronie widać było skały, które ułożone w dziwny sposób również nie pozwalały dostrzec czegoś dokładnego. To miejsce też nadawałoby się na kryjowkę dla kogoś zaatakowanego. Jednak co gorsza, na żadnej z dróg nie było widać krwi. Przynajmniej z takiej wysokości. Cóż, Yukina musiała pomaszerować samotnie do wybranego miejsca. Dopiero wtedy byłoby wiadome, co kryje się za zasłonami. I czy jest tam ranny...

Offline

 

#9 2015-01-20 00:54:26

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Rozgladałam się dalej, co gorsza nie zobaczyłam tego co chciałam. Pierw moją uwagę zwrócił mały zagajnik, no cóż każdy teren potrafi zaskoczyć. Nawet tutaj gdzie roiło się od pól i szlaków handlowych były drzewa. Jedno wielkie skupisko stanowczo zasłoniło mi widoczność. Gdybym wzbiła się, jeszcze wyżej efekt byłby podobny.
     Odwróciłam głowę w drugą stronę, gromada skał ułożona w dość dziwny sposób utrudniła mi podgląd na resztę obszaru. Zaczęłam spadać, materiał płaszczu podniósł się lekko do góry, a blond włosy zrobiły to samo. Wylądowałam na miękkich nogach, jednak przez nieco ranną nogę na mojej buzi pojawił się grymas bólu. Poprawiłam szatę, a następnie kaptur bym nadal była nierozpoznawalna dla otoczenia.
      Wszystko stało się dziwnie podejrzane, to tak jakby czas stanął, a ja miałabym zostać zaatakowana. Jeszcze nie czas na walkę, nie czułam się na siłach do tego. Po co się na to pisałam, tak to chociaż w spokoju bym się nauczyła techniki, ale jak zwykle przez własny honor narażam życie, by wpaść w pułapkę. Obym się tylko myliła i niech będzie w którymś z tych miejsc ranny człowiek, któremu uratuje życie. Jeśli faktycznie był w ciężkim stanie to potrzebował natychmiastowej pomocy.
     Postanowiłam ruszyć swoje cztery litery i w końcu coś zrobić. Za nim postawiłam pierwszy krok jeszcze raz poprawiłam płaszcz, sprawdziłam ekwipunek i poszłam w kierunku skał. Było to najbardziej tajemnicze miejsce, jako jedyne napawało moje wątpliwości. Za nim tam dojdę wypadałoby przeczesać okolice. Co prawda marnowałam czas, ale wpadł mi do głowy nie głupi pomysł. Jeśli faktycznie jest tam ranny człowiek, to gdzieś w okolicy musi być sprawca. Pokręciłam głową. Co ja sobie wyobrażam przed sprawdzeniem tego miejsca nie mogę, nigdzie indziej się ruszyć. Ręką odgarnęłam włosy z twarzy, jednocześnie nie zdejmując kaptura. Słyszałam tyle rzeczy, które mogły i mi się przydarzyć, o ile pokaże kim jestem. Zachowałam środki bezpieczeństwa, a gdy się upewniłam postawiłam krok do przodu. Potem następny i kolejny, aż zaczęłam iść.
      Świeże powietrze sprawiało, że miałam jasny pogląd na sytuację. Nawet pogoda nie była mi straszna, doceniłam deszcz. Pomimo, iż był monotonny to jego zimne krople pobudzały mnie. Co prawda przez brak odpoczynku chciałam się zdrzemnąć. Byłoby to idealnym wyjściem. W myślach taka wizja mogła wyglądać wspaniale i nawet niebanalnie, ale przekładając na smutną rzeczywistość groziło mi wielkie niebezpieczeństwo. Po pierwsze przez okoliczną pogodę groziło chorobą, a osłabienie powodowało stanie się łatwym celem. Po drugie szybka śmierć i kradzież też nikomu nie jest obca. Dlatego drezmka odpadała, poza tym jeśli naprawdę w szybkim tempie chcę zdobyć potrzebną mi później siłę musiałam się pospieszyć. Na pewno dzięki takim podróżom poprawi mi się wytrzymałość, więc uśmiechnęłam się i poszłam szybszym krokiem w kierunku celu.
     Stanęłam przed stosem głazów, zagradzających dalszą drogę. Skoczyłam pierw na jeden, potem na drugi, aż paroma odbiciami wylądowałam po drugiej stronie. Reszta tego miejsca nie była jakoś szczególnie wyróżniająca. Porozrzucane, pokruszone kamienie i ta podła cisza. Zapach krwi nadal wisiał w powietrzu, co oznaczało, że gdzieś musi być centrum tego zamieszania. Tylko gdzie? Zabrałam się za poszukiwania, co prawda pierw wpatrywałam się w ziemię, szukając jakiś najmniejszych śladów, oznak, że jestem blisko celu. Zaczęłam krążyć po tym miejscu, jeśli tutaj nie będzie w takim razie pozostawał zagaik. Tam za każdym z drzew mogło coś czychać, jakby tak nad tym pomyśleć mogło być tam niebezpieczniej, niż tutaj.
      Postarałam się zagęścić ruchy, jednak nie było to takie proste, by się upewnić czy czegoś nie ominęłam przeszukiwałam, każdy kąt. Najmniejsze szczeliny wyglądały tak jakby coś ukrywały. Westchnęłam cicho i zaczęłam dalej przeszukiwać teren.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#10 2015-01-20 16:41:10

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Dziewczyna spadła na ziemię. Co prawda była już po walce, lecz dolegliwości nie minęły. Jej noga dawała o sobie znać, szczególnie podczas upadku. Yukina zrobiła to trochę niezdarnie, przez co poczuła pulsujące uczucie w swojej kończynie. Musiała się za nią złapać. Powód tego zjawiska był oczywisty. Nie należało powodować nowych urazów, gdy nie do końca wyleczyło się swoje kończyny. Cóż, Senju zlekceważyła sobie tą podstawową zasadę. Teraz musiała cierpieć. Ból z pewnością miał minąć za kilka minut, ale co dalej? Wystarczy kolejny większy skok, gwałtowny unik, czy chociażby długotrwały bieg i... No właśnie, co? Na pewno nic dobrego. Uraz nogi mógł pokrzyżować szyki Yukinie. Miejmy nadzieję, że tak nie będzie.
     Senju poprawiła swój ubiór. Również wymasowała bolącą kończynę. Teraz była gotowa do dalszego badania otoczenia. Musiała podjąć ważną decyzję. Iść do zagajnika, czy różnorodnych skał? Prawda była taka, że obie mogły skrywać krwawiącego, albo i nie. Jednak najprawdopodobniejszą wersją zdarzeń było to, iż człowiek zatamował swój krwotok, dzięki czemu przestał zadawać ślady. Może wcześniej o tym nie pomyślał. W dodatku widok takich kryjówek był jednoznaczny - osobnik powinien skierować się do jednej z nich i odpocząć. Być może właśnie spał. Albo odszedł. Cóż, nie wiadomo. Trzeba było to sprawdzić na własnej skórze. Jednak co z tego, skoro Yukina nie do końca była pewna. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, iż obie lokacje mogą ukrywać ciało. A ona nie była wystarczająco zdecydowana.
     Po dłuższej chwili Senju zaczęła skakać po skałach. O dziwo, jej noga jej teraz nie przeszkadzała. Może prowizoryczny masaż oraz opatrunek wystarczył, by złagodzić objawy. Cóż, w każdym razie wypadało się spotkać z medykiem, albo udać do punktu leczniczego. Chikai to duża prowincja, w jej obrębach powinien znajdować się jakiś szpital...
     Wracając do wyboru dziewczyny - był on jak najbardziej trafny. Już po kilku skokach dziewczyna dostrzegła dalsze skalne ściany. Ciężko było ocenić czy powstałe same, czy może "pomógł" im ktoś Dotonem. Jednak dało się dostrzec jeszcze minimalne ślady krwi. Yukina musiała więc szukać dalej. Przed nią prezentowało się kilkanaście głazów. Ciekawe co jest za nimi...

Offline

 

#11 2015-01-20 21:58:36

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Wszystkie poszukiwania wydawały się bezsensowne. Nie dość, że było za dużo ślepych zaułków to w dodatku pochłaniało mnóstwo czasu. Co zrobić jako, iż nie mogłam zrezygnować, musiałam brnąć w to dalej. Trudno, nie każda praca jest szybka. Poza tym każdy wybór prowadził do wielu rozwiązań. Zawsze istniała opcja, że znajdę tutaj coś co choć odrobinę pomoże. Musiałam jakoś ruszyć się z miejsca. Myślałam, że krąże w kółko.
       W końcu wpadłam na pomysł i wyjęłam jednego kunaia. Miejsca, które przejrzałam zaznaczyłam małym krzyżykiem. W ten sposób nie sprawdzałam jednego miejsca po tysiąc razy. Wiele głazów wyglądało podobnie, więc bardzo łatwo o wielokrotne chodzenie w to samo otoczenie. Udało mi się sprawdzić większość terenu, jednak została druga strona porozrzucanych kamieni. Popatrzyłam w miejsce, które jeszcze niedawno dokładnie przeczesywałam. Wydawało się takie puste. Stracony czas.
       Wzruszyłam ramionami i zaczęłam iść w kierunku drugiego stosu skał. Wyglądały tak jakby coś ukrywały. Podeszłam bliżej i zabrałam się do pracy. Wciąż miałam kunaia w ręce, by nie ponowić wcześniejszego błędu. Powoli przeszukiwałam teren. Warunki w jakich to robiłam nie były przyjemne. Utrudniały zadanie szczególnie, że mogły zacierać ślady.
      Przypomniałam sobie jak wyglądały pierwsze plamy krwi. Były na tyle duże, że deszcz miał problem z ich zmyciem. Teraz jakby to wszystko się zmniejszyło. Może osoba, która była ranna zatamowała krwotok? To było jak najbardziej prawdopodobne, ale czy na pewno jest to osoba? Zwierzęta również posiadają krew, więc może nie jest to człowiek. Jednak jakby bardziej się zastanowić to musi być czlowiek. Krwi ubyło na tyle dużo, że zwierzę dawno byłoby martwe.
      Po własnych przemyśleniach miałam pewien zarys, tego co znajdę. Brakowało czynnika, który spowodował wyciek czerwonego płynu. Było tyle możliwości, a nie dowiem się, dopóki nie przesłucham rannego. Beznadziejna sytuacja. Całe śledztwo z jedną wielką niewiadomą, której w żaden sposób się nie dowiem.
     Podeszłam do jednych z większych głazów, ku moim oczom pojawiły się wyczekiwane ślady. Całe poszukiwanie nie poszło na marne, ale za chwilę ponownie będę musiała się bawić w ciuciu babkę. Przecież pomimo, iż mam te wskazówki to jeszcze trzeba za nimi pójść, a potem dalej szukać. Nie za bardzo mi się podobało, iż oddalam się od dobrze znanych szlaków handlowych. Moje szanse na odnalezienie raptownie spadały w dół. W razie problemu poradzę sobie sama, nie mam innego wyjścia.
     Podążałam za krwią. Dziwnie to mogło wyglądać. Dziewczyna latająca za znakami w poszukiwaniu rozwiązania. Nie było to proste, ale uznałam, że warto. Wracając do mojej obecnej sytuacji to widać było nieliczne ubytki płynu. Dokąd prowadzą tego dowiem się wkrótce. Teraz pozostało mi podążać za nimi.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#12 2015-01-21 09:15:43

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Yukina znalazła kolejne ślady krwi. Dzięki nim jej poszukiwania nie był bezcelowe. Dziewczyna ucieszyła się z tego powodu, jednak miała jeszcze obawy. Przede wszystkim, z każdym pokonanym metrem, oddalała się od szlaku handlowego. Z tego powodu, gdyby teraz ją zaatakowano, mogłaby zostać zignorowana. Jedyną jej pociechą było to, że należała do klanu Senju. Poza tym, była ninja. Mało kto próbowałby zaatakować skrytobójców... nawet jeżeli byli dopiero początkującymi. Członkini klanu powinna więc być spokojna, lecz odrobina ostrożności nigdy nie zawadzi. Przynajmniej nie w takiej sytuacji.
     Senju znalazła dobry sposób, aby zaoszczędzić sobie stracony czas. Zaznaczała miejsca, które już oglądała. Dzięki temu nie musiała przyglądać się głazom bez końca. W ten sposób dziewczyna po raz kolejny wykazała się pomysłowością. Ta cecha była pożądana przez wszystkich - wojowników, ninja, kupców, rzemieślników... Dzięki niej dało się zyskać na czasie, a także na pieniądzach. Ba, nawet momentami ocalić życie. Miejmy więc nadzieję, że Yukina posiadała głowę pełną dobrych idei. Jeżeli tak, mogła być spokojna o swoją przyszłość. Z taką cechą zawsze łatwiej jest przetrwać, niż polegając jedynie na utartych schematach i umiejętnościach...
     Dziewczyna nie była pewna, czy robi dobrze przeszukując te tereny. Jednak los zaraz miał rozwiać jej wątpliwości. Zmierzała ona do największych skał, za którymi mógł być ukryty człowiek. Minęło kilka chwil i... Senju ujrzała rannego człowieka. Mężczyzna, w wieku niewiele większym od niej, leżał na boku. Jego noga była obwiązana prowizorycznym bandażem. Z pewnością zrobił to sam zraniony, chociaż nie wyglądało to na profesjonalną robotę. Być może został zaatakowany, przez co nie miał czasu na reakcję. Chłop leżał, być może spał. Oddychał z trudem, lecz cyklicznie. Czyli nie było obawy o jego życie. Być może warto było go zaczepić. A może lepiej nie?

Offline

 

#13 2015-01-21 19:43:10

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Szłam dalej, nigdy bym się nie spodziewała, iż tak daleko od szlaku będą jakieś skały. W końcu same pola jakoe tu były nie dawały żadnego znaku o zmianie terenu. Widocznie na granicach było inaczej, a może po prostu nie zapuszczałam się na te tereny. Cóż, w każdym razie było tu wiele zaułków. Można było nawet się zgubić na tak dużym terenie, jednak pozostawione znaki za mną dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Robiłam swój własny szlak, które narzuciły mi ślady.
      Po dłuższej chwili, zobaczyłam większe skały zawsze tak było, coś musi przeszkadzać. Ugięłam lekko nogi i poszybowałam do góry. Ku moim oczom ukazały się rozrzucone skały, parę plam po krwi i co najdziwniejsze człowiek. Dokładniej się mu przejrzałam. Jego wygląd wskazywał, że jest w podobnym do mnie wieku. Miał ranną nogę zwiniętą czymś na kształt bandażu. Już z góry było widać, że profesjonalna robota to nie jest.
      Skoczyłam tuż obok niego, płaszcz jedynie ukazał moje długie, jasne nogi. Dobrze, że tym razem wylądowałam na ziemi tak jak powinnam. Noga nie dała o sobie znaku, a moja tożsamość nie została ujawniona. Oto mi chodziło, by nie wiedział jak wyglądam, ani kim jestem. Podeszłam bliżej niego i przytknęłam mu dwa palce do szyi.
      Sprawdziłam jego puls. Nie był równy, ale nie umierał. Jego stan wydawał się w porządku, ale skoro wszystko wygląda ładnie to skąd tyle krwi?
- Ohayo, daijobu desu ka? - zapytałam ze spokojem. Ciekawiła mnie reakcja chłopaka, w końcu nie wiedziałam czy śpi, może był nieprzytomny albo udaje. Cóż, mógł zastawić pułapkę, ale po co? Na tych terenach, nie daleko jej klanu. Ranny nie wyglądał na kogoś, kto pochodził z jej terenów.
- Z jakiego klanu jesteś? - zapytałam z czystej ciekawości.
       W międzyczasie odsunęłam się od niego i zabrałam palce. Rozejrzałam się po terenie, pustka nikogo nie było. Tylko oni we dwójkę. Z powodu deszczu większość ludzi schowała się w domach. Dla ninja taka pogoda była niczym. Nikt nie przerwie misji, czy dążenia do własnych celów przez taką pogodę. Zimno nie było, w dodatku parno. Nie idealna pogoda, ale straszna też nie.        Odwróciłam głowę. Cały czas panowała cisza, którą nic nie zagłuszało. Teraz mogłam tylko na niego czekać.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#14 2015-01-22 00:04:00

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Młoda Senju miała wiele pytań w swojej głowie. Przede wszystkim, martwił się okolicą. Zboczyła z bezpiecznego traktu. Nie wiadome było co dalej. Może ktoś ją napadnie? Tak jak tego człowieka. Albo zostanie  zaatakowana właśnie przez owego nieznajomego? A może wpadnie w pułapkę na dzikie zwierzęta, lecz przez brak umiejętności nie będzie mogła wyjść? Jednak te przedziwne wypowiedzenia pytające nie należały do jedynych  wątpliwości. Yukina martwiła się odnośnie skał. Nie były tutaj naturalne. Czyżby ktoś je wytworzył? Zadziwiające, że Senju nie wpadła na pomysł użycia Dotonu. Był to znany jej żywioł, że względu na klan. No i przestajemy kolejne zmartwienie. Kim jest ten człowiek, co tu robi, dlaczego jest ranny, a także czy można czuć się przy nim bezpiecznie?
     Dziewczyna zbliżyła się do nowo pozwanego mężczyzny. Młodzieniec leżał, dalej nie zwracając uwagi na towarzystwo. Chociaż zapewne z tego powodu, iż nie wiedział o Yukinie. Ta początkowo poświęciła czas, aby obserwować nieznajomego. Widziała jego rany, prowizoryczny opatrunek, a także stan. Dopiero teraz odkryła, iż człowiek ten jest brudny, a poza tym posiada kilka siniaków i ran na ciele. Nie było wątpliwości, iż uczestniczył niedawno w jakimś starciu. Tylko po jakiej stronie? Właściwej, a może tej złej? Nieważne. Dziewczyna odezwała się wreszcie, co spowodowało reakcję ze strony mężczyzny. Podniósł się dosyć szybko, obejrzał, a na widok kobiety natychmiast wstał. Przyjął pozycję bojową, lecz moment później runął na ziemię. Chyba jego obecny stan nie pozwalał mu na dalszą walkę. W dodatku te pytania dziewczyny. Jakby Yukina nie martwiła się niczym. Potraktowała nieznajomego jako kolegę.
     - Ohayo. - mruknął mężczyzna. Aktualnie siedział na podłożu. Trzymał się za nogę. Masował ją, choć pewnie sprawiało mu to ból. Miał przecież całkiem sporą ranę. No i nie tak dawno temu utracił znaczne ilości krwi. Zdawał się być cieniem silnego człowieka. Aktualnie nawet stanie mogło go pokonać. - Co tutaj robisz?
     Mężczyzna zapytał od razu, nie zwracając uwagi na słowa Senju. Jakby nie wyrzekła ona niczego poza przywitaniem. Cóż, może osłabienie wpłynęło na jego zmysły. Albo też obawiał się otoczenia. Albo nie chciał mówić nic więcej. Człowiek  ten zachował się dziwnie tylko raz. Po pytaniu odnośnie pochodzenia, zaśmiał się ochrypniętym głosem i odezwał ponownie.
     - Nie muszę ci tego mówić. Poza tym, co ty wiesz o klanach ninja. - pomimo swojego obecnego stanu, człowiek ten wydawał się być pewny siebie. Jakby wiedział, że minie niewiele czasu i znów powróci do pełni sił. Nieznajomy  intrygował. Tylko co na to Yukina?

Offline

 

#15 2015-01-22 05:10:25

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Cały czas się jemu przeglądałam. Każdy jego ruch uważnie zapamiętałam, pozostałam czujna na wszelki wypadek. Chciał wstać, ale zrobił poważny błąd. Gdy jest się rannym nie powinno się bardziej nadwyrężać. Ciało nie zdążyło zareagować i w efekcie zszedł do parteru. Teraz siedział, masował nogę. Był to dobry pomysł sama tak robiłam, gdy mnie uwierała noga. W tym momencie dała za wygraną i mogłam bez problemu nią poruszać. Widocznie rany, które wcześniej otrzymałam zdążyły się
lekko zagoić. Dzięki czemu miałam możliwość do walki, w której miałam szanse wygrać.
       W końcu przerwał moje rozmyślania, zmieniłam wzrok na poważny, tak jakbym stała pełna gotowości. Był przytomny to dobrze, ale całe szczęście, że nie znał mojego wyglądu. Byłam ustawiona pod takim kątem, że nie było widać mojej twarzy schowanej pod kapturem. Widać było tylko blond loki, a płaszcz lekko pokazywał nogi. Chłopiec wiedział, że jestem dziewczyną w końcu było to słychać po głosie.
      Ja natomiast widziałam go całego, ale nie znając jego i tak nie wiele wiedziałam. Nie słyszałam plotek na temat kogoś kto choć trochę go przypominał. Starałam jeszcze sobie coś przypomnieć. Jakieś rozmowy kupców, mieszkańców, ale niestety pustka w głowie. Było parę osób o których niektórzy wspominali, ale nic o tajemniczej osobie.
- Co ja tu robię, szczerze to przyszłam po śladach jakie zostawisz za sobą. Kto Ci to zrobił? - zapytałam spokojnie, chcąc jak najwięcej się dowiedzieć. Miałam nadzieję, że choć tym razem odpowie.
      Wtedy mnie tylko jednym zaskoczył. Odpowiedź na moje pytanie pozostawiała wiele do życzenia. Szczególnie, że najbardziej mógł zaciekawić jego ton. Był zbyt pewny siebie, jak na kogoś kto był tak ranny. W dodatku jeszcze ten śmiech, który kpił ze mnie. Był w podobnym wieku, a myślał że wie więcej ode mnie.
     Trzeba dowiedzieć się, co on planuje w innym razie może zrobić się niebezpiecznie.
- Jak widać coś jednak wiem - powiedziałam pewnym nie nienaruszonym tonem.
Chciałam, się dowiedzieć jak najwięcej i nie zdradzać niczego o sobie. W każdym razie o swoim pochodzeniu nic nie powiem. Jestem tylko zakapturzoną ninja, płci damskiej o blond włosach to wszystko. Więcej do szczęścia nie potrzebował. Z resztą jestem ninja i zawsze środki bezpieczeństwa się przydadzą. Któż go tam wie, co szykuje, ale to się okaże już niebawem.

Ostatnio edytowany przez Yukina (2015-01-22 05:16:05)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#16 2015-01-22 17:58:00

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^
     Dziewczyna starała się ukazać swoją wyższość nad mężczyzną. Cóż, w zasadzie powinna myśleć, że jest silniejsza. To ona była ninja. To ona pochodziła z klanu Senju. A kim był ten człowiek? Nie wiadomo. Być może to zwykły włóczęga. Biedak, który został zaatakowany, lecz obronił się resztkami sił. A może dlatego był teraz taki pewny siebie? Po walce zawsze istniała dalej adrenalina. Hormon pobudzał zmysły, a także powodował wolę przetrwania. Najprawdopodobniej ten mężczyzna nadal był pod jego wpływem. Yukina mogła o tym pomyśleć, aczkolwiek przychodziło jej to z trudem. Wolała zgrywać obrażoną, albo obawiać się tego rannego przechodnia. Cóż, każdy robił to co chciał. Niektórzy pomagali innym bez pytań, inni przechodzili obok. Jeszcze inni stali obok i dyskutowali z poszkodowanymi. Chyba do tego kręgu można było zakwalifikować Senju.
     Warto dodać jak wyglądał ten człowiek. Z powodu swojego młodego wieku był bardzo przystojny. Jego twarzy miały ostre rysy, lecz nadawały mu charakteru kogoś, kto zna się na.. na czymkolwiek. Twarz, posiekana wiatrem, oczy pełne spokoju, mimo burzliwych mikroekspresji w zachowaniu człowieka. Cóż, mężczyzna budził zaufanie. Senju przyłapała się za tym, iż... No, po prostu mógł się jej spodobać. Najprawdopodobniej w innych warunkach, ale zawsze istniała taka sytuacja. Ten człowiek pomimo swoich ran dalej trzymał się cały. Może był wyjątkowo wytrzymały jak na przeciętniaka. Albo był kimś więcej. Wojownikiem? Żołnierzem? Zabójcą? A kto wie?
     Młodzieniec zmienił powoli swoją pozycję. Usiadł po turecku, aby dalej móc trzymać swoją nogę, lecz przy okazji mieć więcej swobody. Człowiek wpatrywał się w Yukinę. Jakby oczekiwał od niej czegoś. Warto dodać, iż jego wypowiedzi nie sprawiały na nim wielkiego wrażenia. Jakby spotkał tysiąc podobnych panienek. Tak, panienek, bo po głosie można było określić prawdopodobny wiek dziewczyny. Po chwili wpatrywania, odezwał się. Głębokim i aksamitnym głosem. Można było się w nim zasłuchiwać bez końca...
     - Jak łatwo się domyśleć, raczej nie ja. - powiedział spokojnie. Chwileczkę później ponownie otworzył usta. - Wątpię, abyś wiedziała coś konkretnego. A nawet jeśli, to dobrze. Jednak mówię ci to otwarcie, dopóki nie zdejmiesz tego płaszcza i nie uderzysz siebie mocno w klatkę piersiową, nie zacznę z tobą rozmawiać. Mam podejrzenia, że możesz być moim przeciwnikiem. Tym, który przed chwilą mnie tak poranił.
     O co mu chodziło? No tak, zdjąć płaszcz to zrozumiałe? Ale uderzenie w pierś? Być może miało ono anulować jakąś technikę? Może transformacji wyglądu? Nie wiadomo. No i co na to młoda Senju?

Offline

 

#17 2015-01-22 21:48:03

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Dopiero teraz się jemu przyjrzałam. Co prawda był przystojny, jak większość poznanych przeze mnie osób. Młody, ostre rysy twarzy, spokojny wzrok. Widać było, że jeśli będzie trzeba to stanie do walki, a w każdym razie tak mi się wydawało. Ile w tym prawdy? Niewiadomo.
      Spodobałby mi się w innych okolicznościach, ale nie szukam miłości. Nawet nie za bardzo wiedziałam, co z tym uczuciem robić, kogo nią obdarować? Cóż, teraz uczucia nie były ważne, musiałam się skupić na zadaniu. Pomimo, iż kiedyś jak byłam młodsza. Rodzice zawsze chcieli, bym znalazła sobie kogoś godnego. Jednak do założenia rodziny, miałam sporo czasu. Byłam za młoda na spokojne życie, chociażby by mieć swojego partnera, dom. Teraz nie było po co się tym martwić, dlatego nie przywiązywałam zbytniej wagi do własnych uczuć. Ignorowałam wszelkie miłostki, zakochania, choć jeszcze nic takiego mi się nie zdarzyło. Widocznie muszę bliżej niektóre osoby poznać, może zbiegiem czasu spotkam tego jedynego. Na rozmyślania o miłości wzruszyłam ramionami. Był to temat, nad którym musiałabym poświęcić więcej czasu. W końcu w grę wchodziły moje relacje z innymi.
      Odwróciłam od niego wzrok, po czym spojrzałam jeszcze raz na otoczenie. Moje oczy powędrowały w stronę skał. Tym razem skupiłam się na tym, czemu one wygladają tak, a nie inaczej. Były zniszczone, wyrwane od pierwotnej postaci, jakby rozwalone od używania ich albo silnego uderzenia. Tym razem wiedziałam, co spowodowało takie zniszczenia, Doton. Żywioł, którym posługiwał się mój klan. Szczerze mówiąc, mógł go używać. Nie raz widziałam osoby, które opanowały ten żywioł na wysokim poziomie. Przecież nawet moje kekkei-genkai składało się z połączenia Dotonu z Suitonem. Jednym słowem uniwersalny żywioł.
      Moje spojrzenie wróciło na chłopaka, który zachował środki ostrożności i na wszelki wypadek wolał się upewnić, czy to nie ja jestem osobą, która zadała mu takie obrażenia. Kto mógł mu coś takiego zrobić? Wynikało nawet, ze była to jakaś silna kobieta, ale gdzie ona teraz jest? Szuka go?
      Również jak mówił do mnie zwróciłam uwagę na jego głos taki aksamitny, którego można słuchać godzinami. Jednak nie dam się mu omamić, tak łatwo nie będzie.
     Zaczęłam myśleć nad tym, co mogę zrobić. Prawdę mówiąc mogłam zdjąć płaszcz, nie było problemu. W końcu, ja również go widze. Nie ukrywał się przede mną, bo po co?
- Czemu myślisz, że mogłam to być ja? - zapytałam ciekawym tonem - Z resztą to była kobieta? - dodałam od razu po pierwszym pytaniu.
      Może tym uderzeniem, miałam jakieś jutsu zniwelować, ale w takim razie to znaczyło, iż mógł go zranić osobnik płci męskiej, nie damskiej.
- Powiedz, to ty tak zniszczyłeś teren? - zapytałam, na temat wcześniejszych rozmyślań. Może gdzieś w pobliżu kręcił się jakiś Senju, bo on nie wygladał jakby był moim klanowiczem, ale czyżby to z nim się tak bił? W końcu mój klan, nie był szczególnie nastawiony do bójek no chyba, że chodziło o Uchiha.
      Z nimi mieliśmy dużo gorsze stosunki, niż z innymi. Większość klanów była do nas pokojowo nastawiona, tak jak my do nich. Sama jednak za wiele na ten temat nie mogłam powiedzieć, może Tamotsu coś więcej wiedział? Tego się dowiem przy kolejnym z nim spotkaniu, które szybko nie nadejdzie. W międzyczasie może spotkam inną osobę, która coś więcej mi na ten temat powie.
     Chciałam poznać wiele osób. Nie tylko z mojego klanu, ale i również z pozostałych. Mieć kontakty to dobra rzecz, czasami nawet ratują tyłek. Poza tym warto nawiązywać nowe znajomości, przynajmniej poszerzę horyzonty, dowiem się czegoś więcej.
     Wracając do mojej obecnej sytuacji, musiała wykonać jakiś ruch. W końcu nie mogłam stać bezczynnie, a później czeka mnie długa droga, choć nie.. jeszcze nie. Pierw odnajde Suezo, by się dowiedzieć o planach na przyszłość, a potem po ustaleniu wszystkiego okaże się, co będzie dalej.
     Zobaczymy, czy los mnie pokara za tak pochopne decyzje, ale przynajmniej jak teraz popełnie błedy to nie zrobię tego samego przy kimś o wiele silniejszym. W jednej chwili zdjęłam z siebie kaptur, ukazując blond włosy związane w dwie kitki przyozdobione niebieskimi motylami. W dodatku cały czas przygladałam się mu moimi oczami koloru przypinek. Po zdjęciu kaptura ściągnęłam płaszcz, odsłaniając zieloną marynarkę i tego samego koloru spódniczkę. Trzymałam w ręku standardowy płaszcz ocieplający, który jeszcze przed chwilą miałam na sobie. Dzięki niemu nie musiałam być, aż tak grubo ubrana, jednak bez niego odczułam zewnętrzny chłód spowodowany długotrwałymi opadami deszczu. Gdy pokazałam jak wyglądam, uderzyłam się w klatkę. Nie było to mocne uderzenie (siła=15). Wcale go nie odczułam, ale miałam nadzieję, że rozwiałam jego wątpliwości.
- Teraz będziesz bardziej otwarty? - zapytałam z ciekawością w głosie.
Liczyłam, że przez wygląd nie będzie używał na mnie żadnych sztuczek. Uważano mnie za uroczą, ale nie chciałam jakoś na niego wpływać. Poza tym nawet go nie znałam, więc co się przejmuje. Założyłam z powrotem na siebie płaszcz, ale tym razem stanęłam w takiej pozycji, by widział moją twarz.
- Bardzo Cię boli, może pomogę? - zaoferowałam swoją pomoc, w końcu po to tu przybyłam.
    Nie byłam pewna, co on szykuje, ale wóż albo przewóz. Niech czas pokaże, co się stanie.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#18 2015-01-22 22:44:44

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Sytuacja była coraz dziwniejsza. Yukina zaczynała mieć wątpliwości odnośnie mężczyzny. Jego wygląd mówił, iż prawdopodobnie nie jest złodziejem, czy kimś parającym się rzemiosłem zła. Dodatkowo te wiadomości. Człowiek wydawał się mieć ogromne informacje. Niespotykane dla normalnych ludzi. Przecież kto zdawał sobie sprawę z istnienia czegoś takiego jak Henge no Jutsu? No.. Na pewno mało osób, oczywiście nie licząc ninja. Również postawa młodzieńca buła zdumiewająca. Wciąż dumny, bez względu na reakcje otoczenia, cały czas siedział wyprostowany, nie chyląc głowy. Jakby był z czegoś ogromnie dumny. Tylko pytanie wyjściowe brzmiało: kim on jest i czemu się tak obnosi?
     Obie strony musiały czuć się nieswojo. On samotny, ranny, nagle odnaleziony, w dodatku przez osobę, która wskazywała cechy tropiciela. Być może ninja. Natomiast ona, wędrowna niewiasta, po krwi trafiająca do tego człowieka. Również niepewna siebie, ponieważ znajomość pewnych faktów przez ta osobę była niepokojąca. Krótko mówiąc, dwójka była dla siebie tajemnicza, choć mieli pewne podejrzenia, kim mogą być. A mimo wszystko, te pojedyncze myśli nakręcały spiralę złej atmosfery. Jedno byli pewne -  póki dziewczyna się nie ujawni, będzie pasować drętwa gadka z obu stron. Trzeba było działać. Tylko... Jak? W jaki sposób? Ulec? A może nie? Cholera wie, trzeba jakoś działać!
     Yukina obawiała się pewnej rzeczy. Ze mężczyzna jej się spodoba. Co prawda do tej odrzucała wiele uczuć, jak to przystało na ninja, lecz niektóre mogły być silniejsze. Poza tym, co by się stało, gdyby nagle okazał się jej sprzymierzeńcem? Bratem? Albo krewniakiem? Nikt nie wiedział, a Senju oceniała zbyt szybko. Jedyne co powiedziała na korzyść mężczyzny bez dwóch zdań, to fakt, iż jest przystojny. No cóż, miała w tym sporo racji. Tylko pytanie za owy Romeo był wiejskim amantem czy może samotnikiem? Jeżeli odpowiedz brzmiała jak ta druga, może uda nawiązać się im kontakt? W końcu dziewczę tak bardzo poszukiwało znajomości. Gdyby był kimś znanym, to czemu nie? Zawsze to czyjś idol...
     Dziewczyna uczyniła pierwszy krok. Odezwała się, a następnie zdjęła kaptur. Chwilkę później uderzyła się lekko w pierś jednak z taką mocą, aby wzbudzić szacunek i bezpieczeństwo. No i chyba tyle mogła zrobić. Powinna jedynie oczekiwać aż młodzieniec się odezwie. Być może wyjaśni powód swojego stanu? Oho, oto otwierał usta. Co wyrzecze?
     - Dziękuję, że uczyniłaś to, o co ciebie prosiłem. Wybacz, ale to środki bezpieczeństwa. Te psy z klanu Uchiha potrafią podszywać się pod innych... To właśnie... - powiedział. Chwilkę później przestał mówić i zaczął dokładnie obserwować Senju. Czyżby widział podobne symbole? - Wiesz w ogóle kim są Uchiha?
     Na jego twarzy ponownie było widać pewność. Jakby zakładał, że tylko on jest ninja. A nie nikt inny. Cóż, prezentowało się to ciekawie. Jeszcze bardziej intrygujące sprawy pobudzała ostatnie dwa pytanie Yukiny. Mężczyzna zaczął powoli odejść bandaż. Dziewczyna ujrzała nogę, z małą raną, jednak brudną w pocie i krwi.
     - Jeżeli chcesz to możesz mi pomóc. - oznajmił nieufnie.

Offline

 

#19 2015-01-22 23:32:33

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Spojrzałam na niego czekając na odpowiedź, cóż widocznie mi zaufał, ale na jak długo tego nie byłam pewna. Dziwne było to, iż nie odpowiadał na moje pytania, a chciał bym odpowiadała na jego. Niepokojące, ale różnie bywało w świecie ninja. Przynajmniej byłam jednego pewna owy chłopak przede mną był ninją, tak jak ja. Ciekawił mnie klan z jakiego pochodzi, może tym razem mi odpowie. Rozumiałam, że środki bezpieczeństwa. Była to ważna rzecz szczególnie, że w tych czasach niewielu można zaufać.
- Powiedz z jakiego jesteś klanu? - powtórzyłam własne pytanie, z tego co mogłam wywnioskować po jego zachowaniu to on zakładał, iż jestem zwykłą dziewczyną.
     Myślałam, że zacznę się śmiać. Naprawdę swoim wygladem mogłam przypominać normalną dziewczynę, może z rodziny kupieckiej... Prawda była inna. W końcu moi rodzice byli z klanu Senju. Obydwoje czystej krwi można, by rzec.
- Co do Twojego pytania. Oczywiście, że wiem co to za klan. Ich kekkei-genkai sharingan oraz mówiąc o ich relacjach są w konflikcie z klanem Senju - wykazałam się dobrze znaną mi wiedzą.
     Mogłabym zacząć mówić o ich podstawowej naturze czakry oraz jakie tereny zamieszkują, ale po co tyle gadać. Nie miałam zamiaru wzbudzać podejrzeń, które i tak mogłam spowodować.
    Zaciekawił mnie sposób w jakich o nich mówił, tak jakby nimi gardził. Czyżby coś się stało?
- Za co tak bardzo nie lubisz Uchiha i czy ktoś jeszcze Ci podpadł? - zapytałam, mając nadzieję, że nie ma konfliktu również z moim klanem. Zdecydowanie utrudniałoby to całą sprawę.
     Jednak co by się stało gdybym powiedziała, że mój przyjaciel stamtąd się wywodzi? Wtedy z pewnością,  domyśliłby się, że jestem tak jak on ninja. Dodatkowo mógłby zadawać mi masę trudnych, niewygodnych pytań. Nie chciałam go mieszać we własne sprawy, co prawda szukałam nowych znajomości, ale on był podejrzany. Coś wiedział, przeżył i było to istotne. Teraz mi pozostało wyciągnąć od niego informacje. Taka forma mi odpowiadała, spokojnie zbieram nową wiedzę, nie tracąc na bezpieczeństwie. Dobry pomysł.
     Popatrzyłam jeszcze raz na teren, czy to on spowodował to wszystko? Może było tu jakieś trzęsienie ziemi? Nie w końcu zniszczenia powinny być o wiele większe.
-To ty zrobiłeś te zniszczenia? - zapytałam konkretnie.
Musiałam zadawać krótkie pytania inaczej bym powiedziała coś czego nie powinnam lub dałabym mu do myslenia, a tego naprawdę nie chciałam.
      Po pytaniach, czyli moim szybkim zbieraniu informacji mogłam przyjrzeć się jego nodze. W takich sytuacjach miałam prawo klnąć w duchu, że nie kupiłam apteczki. Byłam niedawno w sklepie, a zapomniałam o jednej z najważniejszych rzeczy. Rozejrzałam się w koło szukając wody, by przemyć ranę.
- Masz może coś na kształt opatrunku, bo to się nie nadaje- powiedziałam spokojnym tonem- Masz może wodę?- zapytałam po chwili, może on ułatwi mi poszukiwania.
      Skoro zaufał mi, pokazując ranę to mogłam na spokojnie działać. Nie byłam medykiem, ale zwykłe opatrunki nauczyła mnie mama robić w dzieciństwie. Z resztą większość dziewczyn to potrafiło.
      Moje całe dzieciństwo składało się z przygotowania do życia ninja. Wiele informacji o klanach, relacjach, masa treningów i szybka nauka pierwszej pomocy. Nie było łatwo, ale przynajmniej w takich chwilach mogłam pomóc. Oczywiście o ile miałam sprzęt do tego, bo bez niego nic nie zdziałam. Teraz byłam zdana na jego odpowiednie przygotowanie do wyprawy, oby miał to co potrzebuję. Rana do najładniejszych nie wygladała, a zbiegiem czasu może się wdać zakażenie. Na razie miałam szczęście, że wciąż siedzi. Przynajmniej o tyle mam prostszą pracę.
      Podeszłam do niego i ukucnęłam przy nim. Chciałam się bliżej jemu przyjrzeć. Teraz gdy byłam tak blisko, mogłam podziwiać jego urodę.  Jednak krótko się mu przygladałam, bardziej skupiłam się na nodze, która z bliska wyglądała jeszcze okropniej. Ręką lekko dotlknęłam jego nogi, by sprawdzić jego reakcje oraz w jakim jest stanie.  W ten sposób, będę mogła ocenić jak bardzo usztywnić bandaż, który miałam nadzieję dostać.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#20 2015-01-23 16:27:03

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Mężczyzna uśmiechnął się. Pytanie Yukiny musiało wzbudzić w nim mieszane uczucia. Przede wszystkim, rozśmieszał go stosunek tej niewiasty do klanów. Chociaż widać było, że doskonale orientuje się w temacie, to mimo wszystko niekoniecznie powinna znać wszelakie detale o rodzinach. Mimo wszystko, jej wiedza na temat klanu Uchiha była interesująca. Większość tutejszych potrafiła powiedzieć tylko jedno - kiedyś zaatakowali tą ziemię. Z tego powodu, nie był to specjalnie szanowany ród, przynajmniej w tych rejonach. O nie, ludność Chikai pamiętała. Oni doskonale zdawali sobie sprawę z grzechów dawnych atakujących. Mieli nadzieję, że to kiedyś ich pola zostaną zalane krwią. Oczywiście z powodu ataku ich armii, albo krajów. Dzięki temu poczuliby się radośni. W końcu mogliby się odegrać i przestać ich wspominać...
     Nieznajomy zaczął się śmiać. Szczególnie po drugiej wypowiedzi Senju. Minęło kilka dobrych minut, kiedy się opanował. Wziął głęboki oddech, a następnie syknął. Ostatnią czynność wywołała dziewczyna, ponieważ za mocno nacisnęła na ranę na nodze. Człowiek zniósł to jednak godnie. Po upływie kilkunastu sekund odezwał się. Przy okazji, rozjaśnił trochę sytuację. Yukina dowiedziała się nowych ciekawych informacji, a on pozbył się balastu uczuć, które aktualnie nosił. Ba, było widać jego ulgę.
     - Klan? Oczekujesz, że powiem ci coś takiego? Masz naprawdę ogromny tupet. Ale za to, że mi pomagasz, dam ci całkiem sporą wskazówkę. - powiedział mężczyzna. Następnie wziął głęboki oddech i wyrzekł następne słowa. - Zacznijmy od tego. Gdzie się znajdujemy? To już ogromna podpowiedź. Skumuluj ją z moją nienawiścią do klanu Uchiha, a dostaniesz odpowiedź. Ba, można rzec, iż ze wcześniejszej wypowiedzi sama sobie pomogłaś w szukaniu mojego rodowodu. No, pogłówkuj trochę. To naprawdę idiotyczna zagadka.
     Czyli było jasne. Yukina dowiedziała się, ze ten człowiek pochodził z tego samego klanu co ona! Była to informacja warta na pewno worka złota, jednak niekoniecznie skierowana do opowiadania innym. Przecież trzeba było bronić swoich... No cóż, chyba, że młoda Senju miała inne poglądy, wypaczone przez różne sytuacje, czy życiowe wydarzenia. Nieważne, wróćmy jednak do tematu.
     Mężczyzna odezwał się ponownie. Senju ponownie poprzedził wypowiedź syknięciem. Tak, Yukina znowu za mocno zaczęła ściskać jego nogę. A właśnie, co z kończyną człowieka? Otóż wyglądała ona dobrze. Rana była delikatna, krew, którą widziała dziewczyna, niekoniecznie musiała wyciec tylko z niej. Bardzo możliwe, że należała też do przeciwników mężczyzny. Tych, którzy go napadli.
     - Niestety, ta ziemia została zniszczona przez moich dawnych przeciwników. Jednak szkody, które im wyrządziłem były na tyle poważny, że zrobili to specjalnie, aby odgrodzić siebie ode mnie. Kiedy zniknęli, mogłem się tutaj schować. Resztę historii chyba znasz. - mówca zrobił moment przerwy. Musiał wziąć kilka głębokich oddechów. Czyżby był przygnieciony ową sytuacją? - Nie mam ani wody, ani opatrunku. Będę musiał zadowolić się tym co jest, szczególnie, że noga nie boli aż tak bardzo. Jednak wiem, gdzie można znaleźć źródło wody.
     No i pałeczka po raz kolejny jest w rękach dziewczyny...

Offline

 

#21 2015-01-23 20:02:02

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Czekałam na reakcję. Syknął, ale krew się nie lała, to dobrze. Miał zaschniętą krew, poza tym zostały ślady prawdopodobnie po krwi wrogów. Noga lekko ucierpiała skoro przy dotyku boli. Pozostawało pytanie: Jak się zachowa przy chodzeniu? W każdym razie musiał być ostrożny, ale dziwne, że nie posiada opatrunku. Większość osób ma takowy na wszelki wypadek, ale co się dziwić skoro nawet ja nie mam. No ale brakiem wody mnie zaskoczył, no dobra.. w końcu sama też nie posiadam, więc co będę mówić o innych. Po prostu coś się nie zgraliśmy.
       Z drugiej strony jak badałam jego nogę usłyszałam banalną zagadkę. Wprawił mnie w lekkie zakłopotanie, teraz to było jeszcze gorzej. Ostatnią rzeczą jaką podejrzewałam to było to, iż pochodzi z tego samego klanu co ja. Zaczęłam rozmyślać, czy przypadkiem nigdy go nie widziałam. Nic mi nie świtało, a może jak byłam małą dziewczynką to się z nim bawiłam? Co prawda rodzice wypuszczali mnie raz na ruski rok, ponieważ uważali zabawę za zbędną. Myśleli, że przez to opuszczę się jako ninja i nie poradze sobie w późniejszym życiu.
      Przez takie myślenie i przekonania, nie miałam przyjaciół. Gdybym się widywała częściej z innymi dziećmi, które poznawałam, to teraz bym znała o wiele więcej osób z klanu...W przeciągu całego mojego dzieciństwa wyszłam około dziesięć razy, na pewno nie więcej.
      Najwięcej wspomnień mam związanych z rodziną, z którą byłam bardzo zrzyta. Tyle lat oglądałam tereny rodzinnej posiadłości. Pamiętam jak raz, nocą, uciekłam z niej. Od razu mama mnie złapała, a na drugi dzień miałam ostry trening. Po całym dniu padłam i zasnęłam na trawie. Dobrze, że tym razem mi wybaczyli. Mogła tamta sytuacja się potoczyć zupełnie inaczej, w końcu nawet na terenach Chikai było niebezpiecznie. Gdybym wtedy spotkała jakiegoś Uchiha, nie wiem czy bym wyszła cała. Dzieci są bardzo łatwym celem.
      Wracając do mojej obecnej sytuacji, zadziwiła mnie jego reakcja na moje słowa. Nie spodziewałam się, że wybuchnie śmiechem, ale cóż różnie bywa. Przynajmniej tak jak wcześniej wspomniałam dał za prostą, zadzwiająca zagadkę. Teraz gdy wróciłam do rzeczywistości mogłam mu spokojnie odpowiedzieć.
- Uważasz, że się nie domyślę z jakiego jesteś klanu? Naprawdę, gdy już zacząłeś mówić o terenach to już wiedziałam, iż jesteś Senju. Samo Twoje nastawienie do Uchiha na to wskazywało, ale cóż lubię się upewniać. Skoro mówisz o moim tupecie, to jak Cię zwą? W końcu widać, że jesteś odważny i się nie boisz, więc takiej osobie jak ja możesz śmiało powiedzieć - powiedziałam przekonująco.
      Tak naprawdę, nadal nie mogłam znieść, że pochodzi z mojego klanu. Gdyby się dowiedział o moich poglądach i relacjach, pewnie stałabym się pierwszą osobą do odstrzału. W sumie nawet nie wie, iż jestem ninja. Nie powinnam się tym przejmować. Niech dalej mnie bierze za zwykłą dziewczynę, która bez celu włóczy się po świecie.
      Przysłuchałam się jego późniejszym słowom. Wskazywały, że jest silny, a może trafił na słabego przeciwnika? Tego nie potrafiłam określić, ale wolę się nie dowiadywać na własnej skórze o jego sile. Sparingi teraz nie były wskazane nam obydwu.
     Ciekawe, czy opanował nasze kekkei-genkai? Z ciekawości zaczęłam się rozglądać wkoło w poszukiwaniu, czegoś z pozostałości stylu drewna. Może akurat, coś się znajdzie.
      Po chwili przerwałam poszukiwania. Wiedział gdzie jest źródło wody. Co prawda sam deszcz bardzo pomagał, ale czysta woda, by się przydała.
- Gdzie zatem, mogę znaleźć to źródło? - zapytałam bez ogródek.
    Wolałam szybko się zapytać, w końcu po co to odkładać. Hmm a co jeśli jegożywioł to Suiton? Nie wierzę, że też na to nie wpadłam. Naszą klanową specjalnością była ziemia i woda, przecież to z nich wywodzi się Mokuton. Bedzie nieźle jeśli w jakiś sposób mu podpadnę, a on użyje na mnie tego żywiołu.
     Trzeba ryzykować, Senju nie znają strachu. Niech się dzieje, co chcę. Muszę dać radę, choćby nie wiem co. Nie zawiodę najbliższych.


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#22 2015-01-23 22:59:10

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Yukina ponownie została zaskoczona. Teoretycznie mogła się spodziewać, iż ten mężczyzna jest z jej rodu. Jednak w rzeczywistości była bardzo zaskoczona. Spotkać drugiego ninja? Ba, z tego samego klanu? Przecież niedawno widziała się z Tamotsu, aktualna szansa na podobne sytuacje spadała więc diametralnie. No cóż, ale skoro on tak mówił... Nie było powodów, aby kłamał. W dodatku sprzyjały mu okoliczności i ślady. Zakładamy więc, iż wszystkie jego słowa nie są fałszem. W końcu po co ktoś jak on miałby utajać informacje. Przede wszystkim był dumny z siebie. Takie osoby nie umiały kłamać. Wydawał się być... Zbyt pewne siebie, że już prędzej Senju spotkałby następnego krewniaka, niż on by oszukiwał. Na pewno nie osobę, która sama zaoferowała mu pomoc.
     Podczas wypowiedzi mężczyzny, Yukina zastanawiała się. Wspominała swoje dzieciństwo. Ten okres, kiedy nie mogła wychodzić z domu. Cóż, zachowanie jej rodziców nie należało do godnych pochwały, lecz czynili to wszystko, bo kochali dziewczę najbardziej na świecie. Przecież każdy popełniał czasami błędy... Dodatkowym wątkiem, o o którym myślała panna, były treningi i brak możliwości zabawy. Cóż, Yukina nie doświadczyła ich zbyt wiele, z pewnością przez rodziców. Takie sytuacje mogły budzić kontrowersje, lecz dziewczyna nie chciała o nich rozmawiać. Skupiała się na innych i ich sprawach. Dzięki temu mogła funkcjonować bez poczucia bólu czy wyrzutu do innych.
     Po wypowiedzi dziewczyny, ranny zaczął się prostować. Jakby chciał wstać. Minęło kilkanaście sekund, a wcześniej nieruchomomy ponownie chodził. Cóż, być może jego rana nie była aż tak dotkliwa i potrafiła wyłączyć powiadomienia od nogi. Takie schorzenia były najlepsze. Można było się wyłączyć i dalej pracować. Mężczyzna z klanu Senju, ponownie się odezwał. Tym razem dłużej.
     - Nie obawiam się, aby podać tobie moje imię. Jednak co będę miał w zamian? Nic. Głównie to nie lubię bawić się w tego typu podchody, jeżeli nie opowiesz nic o sobie. Możesz się przedstawić, potem ja to zrobię. Przy okazji, skąd tak znasz się na ninja? To nie jest wiedza dostępna każdemu? Może jesteś jedną z nich? Cóż, to zajęcie nie należy do prostych. Ale kobiety ninja są bardzo ważne. Już w historii, zapisało ich kilka. Musisz tylko godnie reprezentować swoją rodzinę, albo organizację. Ciekawe pod kogo podlegasz... Możesz się podzielić tą wiedzą. - po chwili powiedział coś znowu. - Źródła są w tym lasku, który znajduje się niedaleko. Ale czekaj, idę z Tobą. Mam nadzieję, że uda mi się zebrać trochę wody.
     Dwójka wstała i odeszła. Oboje kierowali się do źródła w lasu. I co na to młoda Senju?

Offline

 

#23 2015-01-24 03:46:17

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Myślałam, nad tym czy mi odpowie. Zbierze na tyle odwagi, by mi się przedstawić? Tego nie wiedziałam. Zobaczyłam jak wstaje, dziwne tak szybko wyzdrowiał? Widocznie tak, a może to nie były takie wielkie obrażenia? Cóż, skoro może chodzić i nic mu nie jest to nie widzę mojej potrzebnej interwencji. Chociaż, przed chwilą syczał, gdy przyciskałam mu nogę. Nie powinien móc chodzić. Coraz dziwniej to wyglądało. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam myśleć nad tym, co powiedział. Powiedzieć mu prawdę o tym kim jestem, czy skłamać? Zdecydowanie za wiele pytań..ale tego mogłam się spodziewać. On też jest ciekaw i zbiera informacje. Sama tak robię, więc czemu on nie?
      W międzyczasie zaczęłam iść koło niego. W końcu potrzebowałam wody jest nie raz bardzo przydatna podczas podróży. Jednak coś mi nie pasowało, czy na tych terenach jest jakieś źródło wody i czy mogę mu ufać? Zdecydowanie, było coś nie tak. Były tu pola, wiele szlaków handlowych, ale źródła chyba też mogą być. Z resztą nie ważne, nie mogę go trzymać w niepewności.
- Wiem wiele rzeczy, ponieważ dużo informacji dowiedziałam się od innych oraz mam doświadczenie. Hmmm czy jestem ninją, tak jestem. Nie wiem jakim cudem się nie domyśliłeś - powiedziałam spokojnym tonem, po czym spojrzałam na niego znacząco.
- Komu podlegam? W jakim sensie? - zapytałam z ciekawości - Chodzi Ci o klan? Cóż, teraz to ty się domyśl - powiedziałam, uroczo się śmiejąc.
Teraz i tak dużo mu powiedziałam, zdradziłam więcej, niż zamierzałam. Co do imienia podać mu, a może wymyślić? Cóż, nie jestem pewna czy mogę mu ufać..
- Co do mojego imienia, to nazywam się Yui- powiedziałam mu podobne imię do mojego z resztą bez jednej literki, powstałby skrót od mojego imienia. Niech chociaż tyle wie.
- Może teraz ty się przedstawisz? - zapytałam zachęcająco.
      Niech chociaż on mnie zaskoczy, może opłaciło się tyle powiedzieć? To pokaże czas, który jak widać jest po mojej stronie. Spojrzałam na las. Kierowaliśmy się coraz bardziej w głąb. Ścieżka handlowa była coraz dalej i dalej, aż nie było jej widać, teraz był tylko las.
     Zaczęłam się rozglądać nad tym, co mogło się tutaj czaić. Szukałam czegoś, co mogłoby potwierdzić moje wątpliwości. W końcu nie bez powodu dręczyło mnie przeczucie, które zawsze gdy było coś nie tak dawało o sobie znać.
     Zdecydowanie nie pasuje to wszystko. Cała ta sytuacja nadaje się do świetnej pułapki. Sama zdana na tego chłopaka i to w środku lasu. Tutaj nikt mi nie pomoże, nie usłyszy wołań. Ręką sięgnęłam do katany dla bezpieczeństwa. Wolałam mieć się na baczności, może nawet przesadzałam, ale sama z nieznajomym chłopakiem czułam się nieswojo. Niestety nie wiedziałam, co mu po głowie chodzi.

Ostatnio edytowany przez Yukina (2015-01-24 03:58:04)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#24 2015-01-24 08:44:16

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Dziewczyna zaczynała inaczej postrzegać sytuację. Przede wszystkim, dziwne wydało jej się zachowanie Senju, który mimo zmęczenia potrafił wstać. Ba, zaoferował jej, iż będzie towarzyszyć jej do źródła. Najwidoczniej rana w jego nodze nie była tak głęboka, chociaż kto wie? Bywali i ludzie niezwykli wytrzymali. Tacy, dla których normalne ataki zdawały się być banalne, potrafiący żyć bez wielkich opatrunków. Cóż, jeżeli Yukina trafiła teraz na jednego z tych nadludzko twardych ninja, mogła być z siebie dumna. W końcu nie każdy miał takie szczęście. Warto jednak wspomnieć, że nie było pewności odnośnie zranienia. Oboje nie byli medykami i nie potrafili orzec, w jakim stopniu wcześniejszy atak wpłynął na nogę. Być może po prostu wyglądał źle, ale funkcjonowanie w stanie przyzwoitym należało do prostych czynności.
     Yukina szła obok mężczyzny. Podczas podróży odpowiedziała na jego pytania, aczkolwiek sama obdarzyła go kilkoma zagadkami. Ciekawe było, iż ta dwójka, z początku tak nieufna, zaczynała zmieniać relację. Dziewczynę dalej martwiła sytuacja, w której poznała owego człowieka, lecz myślała o nim cieplej niż wcześniej. I dobrze, trzeba czasami nawiązywać kontakt. Znajomości przydają się zawsze i wszędzie, powiedziała to nawet nasza bohaterka. Wracając do tematu, Senju otrzymała kilka upragnionych odpowiedzi.
     - Nie to, że się nie domyśliłem. Po prostu nie powiedziałaś mi tego wprost, tak jak ty o moim klanie. Przy okazji, zastanawiam się jak długo reprezentujesz nasz fach. Jesteś dosyć młoda, pewnie w moim wieku, lecz ja wykorzystuję wiedzę ze Szkoły od dawien dawna... - powiedział spokojnie. Chwilkę później postanowił podzielić się następnymi informacji z dziewczyną. - Jeżeli chodzi o klan, z którego pochodzisz, to szczerze nie wiem. Nie powiedziałaś mi nic konkretnego. Wiem tylko, że najprawdopodobniej nie jesteś od tych psów z Hidari, bo masz jasne włosy. Idąc dalej, nie musisz przekazywać mi tej wiedzy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie każdy chce przyznawać się do tego przy innych klanach. Zrób jednak co uczynisz za słuszne.
     Yukina i jej towarzysz szli do... małego lasku, który dziewczę widziało już wcześniej! Według słów nowo poznanego, to tam leżało źródło z wodą. Cóż, zagajnik być może posiadał taką placówkę, jednak nie dało się o tym dowiedzieć, bez wcześniejszego wywiadu. Głównie z tego powodu dwójka szła. Zajęło im to kilka minut, lecz w końcu znaleźli się poza pierwszymi drzewkami. I faktycznie, kilkanaście metrów przed sobą dostrzegli mały zbiorniczek z wodą.
     Dziewczyna udała się bliżej, aby się w nim przejrzeć. Widziała wodę. Swoje odbicie. Wszystko wyglądało naturalnie. Z tego powodu, panna powinna poczuć się bezpieczniej. Na prośbę mężczyzny, Yukina schyliła się, aby zaczerpnąć płynu. Niewiasta pochylona, chciała nalać wody do naczynia, które podał jej Senju, lecz coś jej przeszkodziło.
     W jej stronę kierowało się gładkie ostrze, dzierżone przez towarzysza.
     Dzięki odbiciu w wodzie, Yukina zdołała się uchylić. Odskoczyła kilka metrów do tylu. Jej dłoń znalazła się na uchwycie katany. Przeciwnik, a zarazem ekstowarzysz postanowił się odezwać.
     - Nareszcie, koniec przedstawienia. Dziewczynko, oddaj mi swoje pieniądze. Nie wątpię w to, że jesteś ninja, ale nie chcę wierzyć, iż masz szansę mnie pokonać. - powiedział.

Offline

 

#25 2015-01-24 11:08:51

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Cóż, nadal nic nie powiedział o sobie. No trudno, przeżyje bez tych informacji. Niech wie, że nie należę do Uchiha. Jak już myślałam wszystko nabierało sensu. Znaleźliśmy mały zagajnik, wyglądał tak jak pierwszy, ale idąc dalej zobaczyłam mały zbiornik z wodą.
       Może się myliłam, co do niego wszystko wyglądało tak normalnie. Jednak przeczucie mnie nie zawiodło w takiej sytuacji jak ta. Podeszłam do zbiornika z wodą, dopiero teraz skojarzyłam jak wiele jest w Chikai różnorodnych  źródeł wody. Cóż, widocznie zmęczenie daje o sobie znać. Co prawda deszcz połączony z tą temperaturą, nie był dobry. Mogło się tworzyć wiele mgieł, a co najważniejsie stanowczo wolałam zwykły zimny deszcz. Taki by mi się teraz przydał. Zdjęłam na chwilę kaptur i rozskoszowałam się miarę zimnymi kroplami.
- Nie będę dawać podpowiedzi i uważaj czasem byś się zdziwił jak wygląd Uchiha, może zmylić- powiedziałam spokojnym tonem.
       Patrząc chociażby na Suezo, nie jeden może się zdziwić. Ma w końcu niebieskie włosy i niebieskie oczy. Ktoś widział takiego Uchiha? Nie. On jest wyjątkowy inny od wszystkich. Za to również go lubię. Jakby ten chłopak go spotkał, też by się zdziwił. No, ale trudno koniec końców nie podam mu klanu, a niech myśli co chcę.
      Podeszłam do niego po naczynie w którym miałam zebrać wodę, zdziwiło mnie czemu tylko ja to mam zrobić? Coś było nie tak, nie pomyślałabym jak bardzo to było dziwne. Doszłam do zbiornika i zaczerpnęłam z niego wody. Później gdy miałam już wstać, bo teraz kucałam zobaczyłam jak w moim kierunku leci broń, wiedziałam!
      Odskoczyłam na bok. Nic mi się nie stało, nawet noga nie dała o sobie znać. Całe szczęście, bo mogła teraz naprawdę przeszkadzać.
- Siebie nazywasz Senju?! - warknęłam. Zawiódł mnie, bo jeśli naprawdę jest z mojego klanu to się shańbił.
Tym razem mnie to nie zdziwiło, szczególnie że nadzwyczaj szybko opanowałam emocje. Znowu byłam spokojna i skupiona na działaniu.
      Pieniądze? On chce moich Ryo? Pff niedorzeczne, niech zdobędzie je w walce.
- Niedoczekanie, stań do walki zatem. Zobaczymy jak silny jesteś, bo nie mam zamiaru Tobie ulec - powiedziałam odważnie.
Nie znam strachu, nie wiem czego się bać. Teraz pokaże jemu moją siłę.
    Złapałam do ręki katane, która prosiła się o wyjęcie. Sięgnęłam do torby i wystrzeliłam w jego stronę trzy shurikeny, a potem trzy kunaie (siła = 40). Wszystkie poleciały tak, by zagrodzić mu ucieczkę. Jeden poszybował nad jego głowę, po jednym na każdą rękę i nogę, ale miały być odrobinę dalej, gdyby się ruszył. Ostatni kunai powędrował w stronę jego brzucha idealnie na środek.
    Zobaczymy co teraz wymyśli. Chciałam go przetestować, był to dobry pomysł na sprawdzenie jego możliwości.

Ostatnio edytowany przez Yukina (2015-01-24 11:37:50)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#26 2015-01-24 12:18:22

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^
     Yukina była zdziwiona. Cała sytuacja naprawdę mogła zakręcić w głowie. Początkowo znajduje rannego. Idąc śladem krwi dociera do kogoś, kto podaje siebie za członka jej klanu. Jednak przy pierwszej możliwej okazji atakuje... Cóż, nie wyglądało to dosyć logicznie. Ale nie, wróć! Jak najbardziej. Być może cała ta akcja była dokładnie zaplanowaną pułapką. Mężczyzna zwabił do siebie ofiarę, zostawiając ślady krwi... Niekoniecznie swojej. Następnie zaprowadził ją do miejsca, gdzie nikogo by nie było... No tak, a następnie zaproponował możliwość nie do odrzucenia. Pieniądze albo życie. Jedynym minusem obecnej sytuacji dla napadającego był fakt, iż Yukina należała do klanu Senju i potrafiła się bronić.
     Minęła chwila, a już wszystko się zmieniło. Z towarzysza, mężczyzna nagle okazał się być wrogiem. Przeciwnikiem, którego Yukina chciała pokonać za wszelką cenę. Głównie z tego powodu rozpoczęła się walka. Bo dziewczyna nie oddała swoich pieniędzy. Być może była materialistką? Albo chodziło tutaj o ujmę rodzinną? Albo zraniony honor? Kto wie, w każdym razie to mężczyzna miał teraz problem, bo leciały na niego shurikeny i kunaie.
     Poradził on sobie jednak doskonale. Przeciwnik Yukiny dostrzegł lecące bronie i wykonał zwód. Udał, że chce paść, przez co Senju wyrzuciła shurikeny nieco niżej. Moment później przeciwnik wybił się w powietrze unikając wszystkich gwiazdek. Kunaie, który zostały wyrzucone później, zostały wyminięte, bądź odbite ostrzem. Widać było, iż przeciwnik potrafi reagować w doskonałym stopniu (Reakcje 50).
     Następny ruch również należał do mężczyzny. Wyruszył on w stronę Senju. a następnie wykonał serię płaskich cięć (Szybkość i Siła 30). Nie wyglądało to na maksymalne zdolności człowieka, jednak kto wie. Być może potrafił tylko dobrze unikać ciosów, a ich zadawanie nie należało do jego mocnych stron. Wracając jednak do walki, Yukina musiała jakoś uniknąć ciosów, albo przynajmniej je sparować. Oczywiście w odpowiedni sposób.
     - Ty naprawdę myślisz, że ja jestem Senju? Każdy idiota jest w stanie się pod nich podszyć. Trzeba tylko udawać nienawiść do klanu Uchiha. Plus przebywanie w Chikai przy szlaku handlowym... Ludzie z tej rodziny są bardzo naiwni i prości. - orzekł z pewnością w głosie. Cóż, nie wiedział, że obraził Yukinę...

Offline

 

#27 2015-01-24 17:22:12

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Tego się mogłam spodziewać, ale cóż warto było. Przynajmniej teraz mam czas, by zbadać sytuację. Zobaczyłam jak tym razem to on atakuje, w sumie po raz drugi. Ruszył w moją stronę i zaczął mnie ciąć. Ehh, kim on jest, że hańbi swój klan. Co prawda nie znałam jego klanu. Przynajmniej wiedziałam, że to nie mój klanowicz. Jakby nim był to bym słyszała pogłoski na jego temat albo pamiętała go z dzieciństwa. Szczególnie, że jest w podobnym wiekul.
     Nie raz słyszałam jak tata z mamą opowiadają o różnych osobach, nawet o dzieciach dyskutowali. Jednak przede wszystkim mówili o lokalnych chlubach, liderach i szczególnie utalentowanych ninja. Czasami udawało mi się podsłuchać o kim mówią, ale teraz, po tylu latach zapomniałam. Czasami mam przebłyski z ich rozmów, przy nim kompletna pustka.
     Wracając do jego słów. Gardził moim klanem, a przez tą zniewagę zostanie skazany na spotkanie z moim ostrzem przy jego gardle. Wykończe go, nie dam mu uciec. Honor nakazuje mi wymierzyć sprawiedliwość. Pewnie nie raz w ten sposób postępował, ale pewnie nie spotkał nikogo równie silnego. Nie zdziwię się jeśli wcześniejsi jego rywale byli nowicjuszami.
      Tym razem po moim doświadczeniu wnioskuję, że będzie to trochę dłuższa walka. Teraz wracając do jego uderzenia, nie było jakoś specjalnie mocne (wytrzymałość =40), ale mimo wszystko zrobiłam unik w dół (reakcja= 25) Miałam nadzieję, że za bardzo nie oberwałam. Chciałam się do niego zbliżyć, dlatego gdy się schyliłam od razu wystrzeliłam do góry pierw z pięści (siła= 40, szybkość =25). Niech oberwie, tak jak powinien. Potem użyłam na niego Konohy Senpu (siła Taijutsu=70). Skoczyłam trzy metry wzwyż i obróciłam się, w tym samym czasie wyprowadziłam nogę, by go nią uderzyć. Był to jeden z lepszych ataków Taijutsu, nie raz potrafił nawet ostatecznie kogoś wykończyć. Cóż, może teraz uda się go zaskoczyć, przewrócić i dobić.
        Oprócz kopnięcia i użycia pięści, by miał o wiele mniejsze szanse zaatakowałam na skos kataną (siła =50). Może to spowoduje o wiele większe obrażenia. W końcu stal była wytrzymała, a jej cięcia były jak marzenie. Może dostąpi honoru zaginięcia od niej. Cóż pierw trzeba go unieszkodliwić, a potem martwić się jak ma zginąć.
      Postanowiłam również coś do niego powiedzieć. Jednak gdy otworzyłam usta, od razu je zamknęłam. Naciesze się ciszą, przynajmniej może i on się uciszy. Jego aksamitny ton z miłego i wartego posłuchania, stał się nieznośny.
       Przypomniała mi się walka z Tamotsu, w której to ja nie miałam szans, a teraz role były odwrócone. On albo ja. Muszę żyć, by kiedyś ponownie spotkać się ze starszym Senju Nie chcę być obojętna tak jak tamten chłopak. Udowodnie, że nie można od tak poniżać mojego klanu.
         Dosięgnie go ręka dziedziczki Mokutona, a gdy to się stanie, ruszę w dalszą podróż i zajrzę do sklepu. Muszę zakupić parę potrzebnych rzeczy. Tym razem wybiorę wszysto tak, żeby niczego mi nie brakowało. Co do niego to zostawię jego ciało na pastwę losu, ale tym razem nikt go nie znajdzie. Ukryje go tak, że najlepsi tropiciele będą mieć problem. Oczywiście, o ile wygram.
         Chyba przez takie sytuacje będę musiała być ostrożniejsza. Zdecydowanie. Czemu nie mogłam spotkać kogoś normalniejszego, osobę która nie będzie chciała mnie zabić.
        Ehh to straszne, że na świecie jest tyle złych osób. Co się stanie, jeśli będzie to ktoś o wiele silniejszy? Zginę i nie zostawię po sobie śladu. Od razu odpędziłam od siebie tą wizję. To się nie stanie, za wiele celów mam do zrealizowania.

Ostatnio edytowany przez Yukina (2015-01-24 18:00:29)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#28 2015-01-24 18:17:52

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Południowe pola

^^

     Yukina musiała reagować. Przeciwnik zaatakował ją bez skrupułów, nie zwracając uwagi na to, że jeszcze przed chwilą próbowała mu pomóc. Dodatkowo wykonał ataki, które mimo swojej niskiej siły, mogły bez problemu zabić Senju. Dziewczyna musiała więc unikać ataku mieczem. Swoją drogą, napastnik był naprawdę przygotowany. Wiedział, że kiedy ktoś nadejdzie, zmusi go do udania się w ciche i ustronne miejsce. Już wtedy mógłby po prostu zabić ofiarę, chyba, że okazałby się łaskawy i jedynie zabrały jej pieniądze. Yukina wpadła w pułapkę przez swoją lekkomyślność, a co gorsza, nie miała nic na swoje usprawiedliwienie. Sama przecież podejrzewała tego człowieka, a teraz, gdyby nie sekundy przewagi, mogłaby już nie żyć. Ale jednak wciąż oddychała, jej ciało było nienaruszone... No cóż. Prawie.
     Została zraniona jej duma. Nie, nie chodziło o obrazę rodziny. Nawet nie obelgi. Chodziło coś prozaicznego. Tak... Dziewczęcego...
     Podczas wykonywania uniku, Yukina musiała zanurkować. Szybko padła na ziemię, czemu towarzyszło szybkie opuszczenie głowy oraz naturalne "podskoczenie" włosów. Sekundy później dało się słyszeć cięcie. Miecz przeciął nie tylko powietrze. Na jego końcówkach dało się dostrzec końcówki... Włosów Yukiny. Tak, szermież najzwyczajniej w świecie skrócił fryzurę pannie. Senju straciła kilka centymetrów we włosach, jednak powinna się cieszyć, bo ostrze mogło trafić na jej głowę. Co było dalej? Panienka kontraatakowała!
     Atak pięścią został jednak nieudany. Mężczyzna uchylił głowę, lecz potem działo się już tylko gorzej. Yukina wykorzystując, iż przeciwnik wciąż dzierży katanę, sama zaatakowała. Proste TaiJutsu powaliło przeciwnika, w dodatku pozbawiło go też broni, ponieważ wypuścił ją z rąk zdziwiony atakiem. Moment później człowiek otrzymał cios w sam środek klatki piersiowej. Niestety, nie pięścią. Kataną. Mężczyzna leżał, wpatrując się w Senju. W jego oczach było widać pogardę i ból. Odezwał się jeszcze jeden raz. Na tyle pozwoliły mu siły witalne.
     - Ty... Ty kurewko. Szkoda, że mnie pokonałaś. Mam tylko nadzieję, że ktoś ciebie niedługo dopadnie. - wyszeptał. Moment później wyzionął ducha przy dziewczynie.
     Yukina była już bezpieczna. Nikt jej ni groził. Mogła spokojnie odejść. Chciała pochować ciało przeciwnika. Proszę bardzo, jej sprawa. Jemu już nie zależało na grobie....

Koniec sesji, dzięki x)

Offline

 

#29 2015-01-24 19:50:16

Yukina

Zaginiony

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Południowe pola

Na szczęście cięcia nie były takie straszne, jednak zrobił coś czego nie powinien. Skracając moje włosy wydał na siebie wyrok śmierci. Tak naprawdę, aż tak mi nie zależało na włosach w końcu one odrosną, a gdyby ściął mnie o głowę bym umarła na miejscu. Na szczęście moje własne siły i doświadczenie pozwoliły mi tym razem przeżyć, jednak co będzie następnym razem? Czy będę mieć tyle szczęścia? Dowiem się następnym razem, teraz mogłam odejść i zabrać się za trening.
      Miałam dużo pracy przed sobą, szczególnie, że niepotrzebnie tutaj przyszłam. Chciałam mu pomóc, a on za to chciał mnie zabić.
Westchnęłam. Wiatr rozwiewał mi włosy. Spojrzałam na swojego przeciwnika, leżał z bitą w brzuch kataną. Jego ostatnie słowa nie miały dużego znaczenia, potraktowałam je jak błahostkę.
- Jeśli chcesz sprawiedliwości, wymierz ją samemu - powiedziałam nieobecnym głosem.
     Było to moim Nindem. Te słowa zawsze nadawały się na takie sytuacje. Poza tym idealnie do mnie pasowały. Chciałam wymierzać sprawiedliwość. W końcu za dużo zła było, chociażby spojrzeć na tego chłopaka. Koniec końców dopadła go zasłużona kara.
     Pochwyciłam katanę w prawą dłoń i wyciągnęłam z jego ciała. Następnie schowałam ją do pochwy. Po co miała w nim tkwić, poza tym lubiłam to ostrze. Jednak co teraz zrobić z ciałem? Najchętniej to bym je spaliła, ale nie znam technik ognia. No niech będzie. Wykopałam dość głęboki dół i wrzuciłam tam jego martwe ciało,a gdy to zrobiłam zakopałam je ziemią. Później poszłam po parę polnych kwiatów i położyłam przy jego ,,grobie".
      Nie zasłużył na to, ale nie jestem byle jakim ninją. Mam szacunek do wroga i własną dumę. Gdy zrobiłam, co musiałam zaczęłam się oddalać. Niepotrzebnie marnuje tutaj czas.
- Sayonara - powiedziałam łagodnym tonem.
Poszłam w kierunku ścieżki z której niechybnie zboczyłam. Teraz mogłam zacząć wszystko od nowa. Założyłam na siebie kaptur, poprawiałam płaszcz, następnie sprawdziłam ekwipunek i ruszyłam w drogę.
Przedarłam się przez las i znowu zobaczyłam ludzi. Wróciłam, teraz mogłam spełnić własne cele i zrobić to co do mnie należało.
[z/t ->Sklep]


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
kontynuować czytanie tego 03.03 noclegi Jurata