Ogłoszenie


#281 2013-03-26 22:57:01

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Słuchałem jej uważnie. Mówiła mądrze, choć to teraz nic nie oznaczało. Zaraz miała zginąć, a ja miałem przejąć jej siłę. Byłem cały blady. Czułem się źle. Krew zaczęła przelewać się po mojej nowo zaszytej ręce. Moje szwy poszły w ruch starając się zatamować krwawienie. To nie był dobry moment. Musiałem odpocząć. Dlatego też oparłem się o drzewo. Kobieta na szczęście nie miała szans na zabicie mnie. Nie teraz. Jednak czułem się coraz lepiej. Szwy dały sobie radę nawet kiedy nie czułem się najlepiej. Ale nie ma co się dziwić. Czułem wraz z nimi, że nasza moc jest tuż obok nas. Już powoli zacząłem do niej podchodzić. Byłem coraz bliżej. Nie spuszczałem jej z oczu, a jej słowa były ciągle w mojej głowię.

- Twoje serce przyczyni się do mojej nieśmiertelności.. Będzie świadkiem czegoś co nazwy się nie możliwym - mówiłem trzymając się za rękę - Twoja córka.. nie była na tyle silna by wykorzystać jej serce. Była zbyt czysta by posiąść moc godną mojego planu. Ty jednak.. - zatrzymałem na chwilę swój głos - Ty jednak masz serce wypełnione śmiercią dzięki czemu zdołałaś posiąść moc, o którą wołało tysiące ninja.. - mówiłem, a po jej policzkach spływały łzy.

Offline

 

#282 2013-03-26 23:01:55

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

10/12



No i co teraz począć ? Jej czas nadszedł, praktycznie pogodziła się z własnym losem. Gdyby tylko teraz miała sprawne nogi, przecież mogła by uciec. Nawet jej przeciwnik nie był zdolny do walki, oparł się tylko o drzewo bez sił. Stracił rękę, a z jego rany leciała krew, tak czerwona, tak strasznie paląca się.

- Czy to już mój koniec ? – Zadała sobie pytanie, patrząc na Akemi’ego. Widziała w nim przyszłego ninja, silnego ninja, który nie ugnie się przed niczym. Będzie dążył do własnego celu, cały czas przed siebie, tak wspaniałego chłopaka. Teraz gdy tak na niego patrzyła, przypominał jej córkę,  bardzo silną, była praktycznie w jego wieku, jeżeli dobrze go oszacowała. Ta sama postawa, ten sam zapał, ale jak widać była od niego słabsza, skoro i ona przegrała i jej córka. Czy więc jest ktoś kto będzie miał z nim szanse ?

To, że wyglądał jak przyszła nadzieja walki, wstała. O dziwo, dała z siebie wszystko, całe siły jakie miała. Ruchem pleców podciągnęła się na drzewie, by kucnąć na tą jedyną nogę. Ruszyła. Szła przed siebie, do tyłu, w odwrotną stronę do Samotnika. Nie mogła nic innego zrobić, gdyby tylko ją ktoś teraz znalazł. On zasłabł, miała swoją szansę na manewr, lecz jedyne co posiada to moc destrukcyjna. Więc czy taka ścieżka także jest dobra ? Nie wydaje mi się, czasami trzeba mieć także trochę rozumu, przed podjęciem pochopnych rzeczy. Czasami także nie wolno ponosić się emocjom, lecz dążyć do prawdziwego w życiu celu. Bo w życiu nie liczy się tylko sława i pieniądze.

Offline

 

#283 2013-03-26 23:16:01

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Ruszyłem w jej kierunku. Czułem, że zaraz będę posiadał tą siłę. Będę zdolny do zabicia jej. Trzymałem się ciągle za dłoń idąc w jej stronę. Miałem jednak nadzieje, że nagle nie zasłabnę. Przecież moja ręka była już sprawna. Przecież krwawienie zostało zatamowane. Dlaczego to zmęczenie tak długo mnie trzyma? Może to przez te wszystkie obrażenia jakie zostały mi zadane podczas walki. Ale byłem coraz bliżej niej.. Czułem to czułem. Ruszyła w przeciwny kierunek. Musiałem ją dogonić. Chociaż to nie było trudne to czułem się źle. Miałem nadzieje, że zaraz nie zasłabnę. Szedłem ciągle w jej kierunku, lecz teraz przeciwnym niż wcześniej. Była naprawdę silna skoro zdołała się podnieść. Tylko gdzie szła? Nie wiedziałem, ale kiedy stanąłem obok niej odepchnąłem ją bardzo mocno drugą dłonią by ta upadła. Leżała twarzą do mnie. W końcu pochyliłem się nad nią.

- Jakieś ostatnie słowo przed śmiercią? - powiedziałem, a z moich ust wydobywały się szwy. Byłem blisko wypełniania się mojej misji. Kiedy ona już wypowiedziała je, ja wprowadziłem szwy do jej ust. Wbiły się mocno odnajdując serce i z precyzją wyrywając je z niej. Jak już tylko to zrobiły przekazały serce mojemu ciału. Chwila nie minęła, a na moich plecach pojawiła się biała maska ozdabiana czerwonymi akcentami. Moja misja została wykonana, a ja mogłem już ruszyć w drogę. Wyprostowałem się i postanowiłem jeszcze chwilę odpocząć.

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-03-26 23:16:12)

Offline

 

#284 2013-03-26 23:17:30

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

11/12



Nie mogła uciec za daleko, widać i to także nie było jej pisane. Więc aż tak marne było jej przeznaczenie ? Ruki, tak piękne imię, dla tak odważnej i honorowej kobiety . Zaszła naprawdę tak daleko, jeszcze te słowa chwalebne, które sam wypowiedział w jej stronę. Trochę jej ulżyło, lecz nie żałowała, iż tak skończyła, prawdę mówiąc chciała być teraz obok swojej córki, być przy niej, dla niej tylko chciała umrzeć.

Idąc tak cały czas prosto, zauważyła – Samotnik się ocknął. Teraz już szedł w jej stronę, tylko szybciej, on nie miał tylko ręki, którą i tak pewnie sobie później przyszyje. To nie teraz było istotnie. Dogonił ją i przewrócił. Zbliżył swe ciało, by zapytać czy chce się pożegnać ze światem, na to nie odmówiła, chciała na swój marny koniec rzucić kilka słów w jego stronę oraz w stronę całego świata. Może i nikt jej nie zapamięta, przecież była tylko skrytobójcą. Wychowała się jako wyrzutek, co także jest mało istotne, lecz miała kilka zdań do powiedzenia.

- Oczywiście – Szybko powiedziała, zanim ten zdążył cokolwiek zrobić – Chciałabym powiedzieć, żeby te serce służyło Ci jako prawdziwemu ninja. Nigdy nie popełnij takiego samego błędu jak ja w życiu, nie zatracaj się, nie możesz także zwracać uwagi na pieniądze. Idź za tym co kochasz, nie spuszczaj z tego oka, to jest jedyne co możesz w życiu mieć na zawsze. Miłość to klucz prawdziwego wychowania, pamiętaj…

Swoje zdanie zakończyła słowami żałobnymi, teraz już żegnając się ze światem. Akemi zrobił ruch i wyrwał jej małe serce. Nie obchodziło już jej co z nim zrobi, chciała tylko odejść. Powiedziała sobie w myśli … nadciągam. Tak gdzie jej jedyna miłość, tam gdzie teraz jest jej córka. Nie powiedziała jeszcze ostatniego zdania, lecz może sam pochowa jej ciało. A co teraz stanie się z chłopcem – nic. Wyrzekła się swojej pracy, każdego swojego grzechu – Zamknęła oczy.

Offline

 

#285 2013-03-26 23:29:34

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Czułem jak do mojego ciała napływa nowa moc. Posiadłem coś, o co wiele osób by mogło jedynie prosić na kolanach. Ja czułem się o wiele lepiej. Moja ręka przestała już krwawić i była na dobrym miejscu gdzie powinna być od samego początku. Najwidoczniej coś się w niej przestawiło i dlatego nie można było zatamować do końca krwawienia. A może dlatego, że właśnie przybyło do mnie nowe życie? Być może i tak jest, nigdy nic nie wiadomo. Teraz jedynie pozostało mi ruszyć w drogę. Jednakże na początku chciałem pochować kobietę. Wykopałem dosyć sporą dziurę. Wrzuciłem tam jej trupa i bez problemu zakopałem. Kiedy już to zrobiłem zebrałem wszystkie białe kwiaty jakie były w okolicy. Porozrzucałem je po całym jej grobie. Po tym postawiłem tabliczkę z napisem "Bez imienna kobieta, matka swojej córki i potężny ninja". Jak już tylko to zrobiłem postanowiłem wyruszyć. Bez oglądania się zacząłem biec przed siebie.

z/t -» Airando -» Siedziba Samotników -» Groty mieszkalne

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-03-26 23:30:27)

Offline

 

#286 2013-03-26 23:29:52

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

12/12

A więc i na to przyszła już pora. Akemi mógł teraz spokojnie wrócić do swojego rodzinnego domu, by tam poddać się przemyśleniom i głębokiemu odpoczynkowi. Na sam koniec chciałbym podsumować wszystkie wydarzenia. Spotkał przecież wspaniałego ninja i choć była od niego silniejsza, nie poddał się, co dało mu piękny owoc, tym owocem było zwycięstwo. Ona jak i on walczyli dzielnie, lecz ta pogrążona była w smutku i rozpaczy, po stracie swojej jedynej miłości, własnej córki. Nie mogła już zbyt wiele, po prostu walczyła sama dla siebie, coraz to bardziej sama się pogrążając, zamykając sobie powieki na świat. Uległa w końcu walce, dała z siebie wszystko, mimo tego on okazał się od niej silniejszy ? Dlaczego ? Miał w sobie coś co każdy ninja powinien mieć ! Wolę walki !

Bez niej nikt się nie obejdzie, on miał nadzieję, był pewny siebie i choć może mało bystry, posiadał tą wolę, wolę która dała mu taką siłę, iż zniszczył lepszego od siebie wojownika. To by chyba było na tyle co może tutaj zrobić. Jej ciało zostało chociaż pochowane, tak bardzo martwe, leżało już blade bez jednego organu. Bez serca, które teraz posiada Samotnik, da mu ono wielka moc. Lecz obydwoje wyszli stąd szczęśliwi.

Ona zrozumiała co robiła w życiu źle, zrozumiała swoje błędy i porzuciła prace, chciała być tam gdzie jest teraz jej córka po tej lepszej stronie. Nie smuciła się przegraną, nie rozpaczała tak jak po jej śmierci. Dała młodemu tylko wskazówkę, by nigdy się nie zatracał i pilnował tego co kocha, bo ona nie była w stanie tego zrobić, no i widać jak skończyła. Bardzo poruszająca i smutna walka, lecz prawdziwa, taka, która przedstawia prawdziwe realie życia.

Więc to by chyba było na tyle. Brawo zdobyłeś to serce, a ja już piszę dla Masałka w podsumowaniach czy może dla Katsuro, zależy od nich. W sumie walka bardzo mi się podobała bo i ty nie wyszedłeś bez szwanku, a ona zginęła bardzo mądrze, udzielając ci wskazówek do życia. Bardzo się cieszę no i dziękuję za sesję. Biorę się do dalszej roboty. Ichuza

Offline

 

#287 2013-04-06 12:01:42

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

No i nareszcie Masashi znalazł się w Shinsou, przemierzał właśnie w tej chwili tereny starego Debiruiyaa. Wolnym krokiem przemierzał leśną ścieżkę tych terenów. Na szczęście las nie jest tak bujny, jak w Chikai i Uchiha mógł dostrzec góry, które są jego celem. Przez tamte węże, w Chikai nie mógł nawet porządnie porozmyślać o tym wszystkim, a wolał myśleć na spokojnie o takich rzeczach. Naturalnie podczas marszu musiały przejść mu przez myśl pewne kwestie, coraz bardziej zaczął interesować się ową tajemniczą osobą, która cały czas prowadzi go od gór. W jakim celu to robi? Co jest jego prawdziwym celem? Jest naprawdę tajemniczym osobnikiem, a jego umiejętności są dość podejrzane i nieco nawet przerażające. Kiedy góry były coraz bliżej Masashi czuł, że jest coraz bliżej odkrycia całej tej prawdy, musiał spotkać się z tym osobnikiem, prawdopodobnie zna się na przeklętej pieczęci, musiał wyciągnąć od niego dużo informacji. Uchiha był lekko zmęczony tą podróżą, odkąd spotkał węże nie zatrzymywał się, wolał by takie sytuacje się nie powtarzały, zwłaszcza, że rana na jego ręce po ugryzieniu pozostała do teraz.

Offline

 

#288 2013-04-06 13:57:00

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 427

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Nagle na młodego Uchihę wpadł mężczyzna. Z daleka niezbyt rzucał się w oczy, jeśli niemalże dwa metry wzrostu i barki szerokie jak cholera nie rzucają się w oczy, jednak z bliska było w nim coś, co mogło budzić odrazę, bądź intrygować, w zależności kto jaki ma tok myślenia. Były to oczy, żółte, przekrwione, wyglądały zupełnie jak u węży, które to wcześniej oblegały chłopaka. Bijąca zarówno od nich, jak od jego twarzy, postawy, ogólnie wynikająca z całej jego mowy ciała dzikość była niemalże namacalna, choć było w niej coś dziwnego, nienaturalnego. Dryblas spojrzał na Uchihę z furią, porównywalną z żądzą krwi.
     - Szukasz kłopotów? - rzucił w jego stronę, ukazując chłopakowi swoje zęby, charakteryzujące się specyficznym białym kolorem i długimi, smukłymi kłami.
     Wszystko wskazywało na to, że nowo napotkany przechodzeń szukał zaczepki. Im dłużej Masashi się nań gapił, tym bardziej mężczyzna przypominał twarzą węża, a jego dawny wygląd był w niewyjaśniony sposób znikał z pamięci chłopaka. Niewątpliwie, działo się coś dziwnego, a mężczyzna nie miał widocznie zamiaru odrzucić w niepamięć ich zderzenia. Nie czekał na żaden ruch ze strony drugiego, tylko prostym, szybkim ciosem wbił pięść w brzuch Uchihy, by następnie chwycić go za ubranie i rzucić nim na odległość dobrych kilku metrów. Od razu było czuć, że mężczyzna ma krzepę. Czy Masashi ucieknie? Czy zostanie i podejmie walkę z przeciwnikiem? To wszystko znów zależało od niego.

Offline

 

#289 2013-04-06 14:08:45

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Theme
Zamyślony Masashi szedł, nawet nie zorientował się, że przed nim ktoś jest, dopiero ocknął się z tego "transu", kiedy jegomość wpadł na chłopaka. Uchiha odsunął się chwytając za czoło, po czym spojrzał na nieznajomego, zdumiewający był wygląd dwu metrowego goryla. Chłopak od razu pomyślał, że on musi mieć coś wspólnego z całą tą wyprawą i tajemniczą postacią, która prowadzi Uchihę do Sanktuarium. Masashi zignorował słowa wężowego gostka i spoglądał na niego, nie był pewny co ma w tej sytuacji zrobić, to jednak nie trwało długo. Szybkim ruchem nieznajomy uderzył Uchihę w brzuch, czując siłę uderzenia Masashi lekko się skulił, a z jego ust mimowolnie poleciała ślina na ziemię, nim zdążył się pozbierał poczuł dłoń na sobie, czuł, że nieznajomy chwycił go za ubranie, chwilę później rzucił nim. Leciał kilka metrów, aż w końcu przywalił w pień drzewa. Poobijany wstał powoli i spojrzał na napastnika.
-Cholera... Co to za koleś?
Pomyślał sobie, po czym nie czekając złożył pieczęcie, a następnie przyłożył dłoń do ziemi.
-Kuchiyose!
W jednej chwili obok Masashi'ego stał cztero metrowy skorpion - Kazuhiko. Chłopak chwilę analizował całą sytuację, po czym ruszył do ataku, zamierzał zaatakować nieznajomego, wężowego gostka z lewej, skorpion zaś atakował z prawej. W momencie, kiedy Uchiha chciał zalać przeciwnika serią ciosów TaiJutsu skorpion wydłużał swój ogon by móc pochwycić wroga.
Chakra: 49.000 - 15.000 = 34.000

Ostatnio edytowany przez Masashi (2013-04-06 14:28:05)

Offline

 

#290 2013-04-06 14:31:15

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 427

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Atak sam w sobie był dobrze przemyślany i równie dobrze zgrany, jednak stało się coś, czego na bank nie mógł się spodziewać Masashi - gdy tylko przeciwnika dosięgnęły ciosy, zamienił się w kupę błota. Tak, był to Tsuchi Bunshin, co za tym idzie, mężczyzna wydawał się spodziewać ataku na swoja osobę. Uchiha mógł również usłyszeć za sobą głos, w miarę odległy na szczęście, był więc czas, by się odwrócić.
     - Doryuusou! - krzyknął olbrzym, a z odległości mniej więcej 10 metrów zmierzały cztery kamienne włócznie.
     Sam mężczyzna nie napierał jednak, a wierzył raczej w możliwości jego techniki. Widać niezbyt doceniał przeciwnika, pomimo tego, że przecież przed chwilą przyzwał do siebie ponad czterometrowego skorpiona. Masashi mógł jednak czuć, że zjawisko wyblaknięcia otoczenia nasiliło się, chociaż póki co nie niosło to za sobą jakiś innych niekorzystnych cech. Może to i lepiej, bo walka zapowiadała się naprawdę ciekawie.

Offline

 

#291 2013-04-06 14:44:19

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kiedy Masashi zaatakował mężczyzna zmienił się w błoto, zdezorientowany chłopak szybko zaczął się rozglądać dookoła, szybko odnalazł przeciwnika, który był za nim i wykonywał technikę Doton. Kiedy kolce zmierzały w stronę Uchihy ten szybko uderzył prawą ręką w kolce niszcząc je doszczętnie. W tym czasie Kazuhiko zniknął gdzieś za drzewami i ukrył się. Masashi spoglądał na wężowego przeciwnika, po czym zaczął biec w jego stronę, ponownie miał zamiar zaatakować serią TaiJutsu, jednak tym razem podczas biegu pięść chłopaka została pokryta chakrą, chłopak miał zamiar wzmocnić siłę uderzenia przy użyciu chakry (Oukashou). Kiedy zbliżył się do wroga miał zamiar uderzyć go prosto w twarz wzmocnioną pięścią, tak by doszczętnie rozkruszyć czaszkę. Jednak to nie wszystko, skorpion, który się ukrył teraz znajdował się za przeciwnikiem i z ukrycia wysunął swój ogon, którym niespodziewanie od tyłu obwiązał wroga i unieruchomił. Gdyby uderzenie się powiodło Masashi szybko przygotował drugą pięść naładowaną chakrą, a następnie wbił ją ponownie w twarz wielkoluda. Zmęczony i poobijany Uchiha dyszał z powodu szybkiej utraty znacznej części swojej chakry.
Chakra: 34.000 - 10.000 = 24.000

Offline

 

#292 2013-04-06 15:02:59

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 427

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Masashi atakował przeciwnika, jednak wyglądał, jakby nie robiło to na nim żadnego wrażenia. Zdążyło go bowiem ocalić Domu, które złożył przed szarżą, jednak widać było, że w jego wykonaniu technika ta jest niekompletna. Ciosy, które przyjął na twarz zadały mu pomimo dobrej obrony spore obrażenia, co można było zaobserwować po przekrzywionej przegrodzie nosowej i mocno zdeformowanej twarzy, która, gdyby nie zniekształcenia, wyglądała by jak u normalnego węża. Po drugim ciosie zdołał jednak wyrwać się z uścisku skorpiona, do czego jednak musiał wykorzystać chakrę. Po upadku na ziemię wykonał kolejną technikę skierowaną w stronę przeciwnika, niby proste Gouwan, a jednak potrafiące sporo namieszać.
     Widać było po nieznajomym, że zapasy chakry szybko mu się kurczą, a nie korzystał przecież z nie wiadomo jak potężnych i kosztownych technik. Dyszał ciężko, a nogi mężczyzny nie stały już tak pewnie i twardo na ziemi, jak wcześniej. Zmęczenie po tej wymianie ciosów było dobrze widoczne, zarówno u jednego, jak i drugiego.

Offline

 

#293 2013-04-06 15:14:44

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Masashi odskoczył w bok widząc jak przeciwnik dewastuje ziemię, ledwo udało mu się uniknąć niszczącej ziemi. Uchiha zatrzymał się w pewnej odległości od wroga, po czym przykucnął na prawym kolanie. Zmęczenie dawało się we znaki, no i był lekko poturbowany przez pierwszy atak wroga. Na szczęście, chłopakowi też się coś udało, nieco przemodelował buźkę przeciwnikowi. Teraz obaj znajdowali się na przeciwko siebie zmęczeni i czekali na ruch wroga. Nagle Masashi uśmiechnął się, był niemal pewny, że to co zaraz się stanie zakończy walkę. Przeciwnik widocznie nie potrafił poradzić sobie z więcej niż jednym przeciwnikiem, widać było po nim, że zapomniał o czymś. Długi skorpioni ogon w jednej chwili uniósł się za wężowym mężczyzną, po czym ruszył z dużym impetem w jego plecy, tak by przeszyć jego ciało na wskroś, oczywiście Kazuhiko celował w okolice serca, by śmierć wroga była szybka, lecz nigdy nic nie wiadomo. Uchiha wstał i zaczął biec w jego stronę w razie czego. Gdyby jednak udało mu się jakoś dostrzec atak skorpiona i skupić się na nim oberwałby od chłopaka, jednak na razie szarża miała na celu odwrócenie uwagi od skorpioniego ogona. Masashi miał nadzieję, że wszystko się uda, nie miał zamiaru dotrzeć do gór cały poobijany, lub gorzej... połamany, no ale nigdy nic nie wiadomo.

Offline

 

#294 2013-04-06 15:35:17

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 427

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Mężczyzna widać nie miał zamiaru się poddać, nawet jeśli miałoby to oznaczać, że i on z tego nie wyjdzie, przynajmniej nie w jednym kawałku. Zmyłka, jaką się posłużył sprawdziła się na tyle, by Masashi nie zaatakował, a jedynie liczył na skorpiona. Wtedy to snake-man użył Doro Houshi, tworząc natychmiastowo rzekę, która wytrąciła z równowagi zarówno Uchihę jak i jego skorpiona. Uderzenie summona trafiło go jedynie w lewą rękę, przebijając ją na wylot na wysokości bicepsa, przez co opadła bezwładnie na moment, a z rany natychmiastowo trysnęła krew. Przeciwnik zasyczał z bólu, podczas gdy na jego twarzy pojawił się bolesny, rozjuczony grymas.
     Wtedy to też zdarzyło się coś, czego nikt nie mógł się spodziewać. Impuls, jaki momentalnie przeszył ciało Masashiego był niemalże paraliżujący. Momentalnie padł na kolana, w oczach mu wszystko zawirowało, a kolory zniknęły jeszcze bardziej. Nawet biel gdzieś zaczynała znikać, a wszystko stało się siwo-szaro-czarne. Ból, który temu towarzyszył był taki jak impuls - pojawił się i zniknął. Gdyby w tym momencie Uchiha podniósł głowę, zauważyłby, że przeciwnik również leży na kolanach, dodatkowo wypluwając krew na ziemię. Wynikałoby z tego, że to, co dolegało chłopakowi, dręczyło również jego przeciwnika, z tym, że było w wyższym stadium rozwoju. Mężczyzna dźwignął się na nogi, zachwiał lekko, po czym ruszył na Uchihę, atakując serią Taijutsu, celując głównie w jego tors, zarówno rękoma jak i nogami.

Offline

 

#295 2013-04-06 15:46:11

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Theme
Przeciwnik wykonał kolejną technikę, przez co atak skorpiona trafił go jedynie w rękę, przynajmniej nie może teraz zbytnio na niej polegać. Kiedy Uchiha wstał miał zamiar ruszyć wykończyć wroga jednak, kiedy zaczął biec zachwiał się i upadł na kolana. Wszystkie kolory całkowicie wyblakły tworząc dość dziwny efekt, Masashi otrzymał ogromną dawkę bólu z niewiadomych przyczyn, myślał, że głowa zaraz mu eksploduje. Zwijając się z bólu lekko uniósł głowę, widać przeciwnik również "oberwał", ale nie wiadomo o co chodziło, co to miało być?
- Kazu...
Odezwał się chłopak, jednak ból sprawił, że nawet nie dokończył imienia, mimo to skorpion wiedział co należy zrobić. Tym razem miał praktycznie sto procent szans na zabicie wroga, który nie był w stanie się prawdopodobnie ruszyć. Kazuhiko wycelował swój ogon, który szybko powędrował w okolice serca mężczyzny w celu go przebicia. Masashi w tym czasie starał się zwalczyć impuls, który dostarczał niewyobrażalną dawkę bólu. Czuł się niczym na narkotykach, wszystkie jego zmysły zaczęły szwankować, do tego te kolory... Musiał podpierać się dłońmi, żeby zwyczajnie nie powalić się na ziemię, czemu był bliski.

Offline

 

#296 2013-04-06 16:03:40

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 427

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Zanim wężowy człowiek doczłapał się do Masashiego, jego ciało przebił kolejny atak skorpiona. Mężczyzna mimowolnie wydał z siebie zduszony krzyk bólu, kiedy to został przeszyty przez kolec stworzenia. Zaczął się wić i szarpać, jakby wyciągnięcie go z rany miało mu w czymkolwiek pomóc, nie przestawał jednak w wojowaniu z tym. Z ust wypłynęła mu stróżka krwi zmieszanej ze śliną, której przybyło z kaszlnięciem.
     - Muszę... wracać - charczał resztkami sił. - Do jaskini... do... Ninigi-san - po czym skonał.
     Tak oto zakończyła się walka pomiędzy nieznajomym, a młodym Uchihą. Podczas tego starcia Masashi miał szansę na wyciągnięcie kilku bardzo ważnych informacji, które to pomogłyby mu w tej zagadce. Wyszło na to, że mężczyznę i jego łączyło coś więcej, niż tylko ta chwila pojedynku. Widać było również, że miał on taki sam problem, jak nasz bohater, a gdyby przyjrzał się on ciału poległego, zauważyłby on ślad po ugryzieniu węża na karku.
     Ale co najważniejsze - mężczyzna bardzo zawęził poszukiwania chłopaka, dzięki czemu niemalże wiedział dokąd się udać. Jego stan uległ lekkiej poprawie, także mógł on się udać do wskazanego miejsca. Pytanie - czy chciał?

Offline

 

#297 2013-04-06 16:17:12

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Nagle ból zaczął ustawać, Uchiha starając się ogarnąć spoglądał na przeciwnika, który wił się z bólu trafiony przez Kazuhiko. Wstał i podszedł do martwego, przykucnął przy nim i obejrzał jego ciało w poszukiwaniu czegoś co może mogłoby pomóc chłopakowi. Niestety, jedyne co zdobył to wiedzę na temat tego, że coś tu się święci, widząc ranę na szyi byłego wroga uniósł rękę i spojrzał na swoja ranę. Przez głowę przemknął obraz tajemniczego mężczyzny, Masashi był niemal pewny, że to wszystko jego sprawka i że nie tylko on jest jego ofiarą. Wstał i złożył pieczęć, która odwołała skorpiona. Uchiha domyślał się już wielu rzeczy, jednak nie miał zamiaru uciekać, miał teraz szanse powstrzymać tajemniczego jegomościa przed tym co robi, bo zapewne nie jest to nic dobrego. Przed śmiercią wężowy gostek wspominał coś o jaskini i jakimś Ninigi, Masashi musiał odnaleźć jakąś najbliższą jaskinię, prawdopodobnie to tam znajdzie się kolejny etap jego podróży.
[z/t -->Niezbadane jaskinie]

Offline

 

#298 2013-04-13 18:40:48

Tenshi

Zaginiony

46974707
Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 180
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek Klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Przybywszy na tereny starego Debiruyaa nie był zdziwiony tym iż porasta je las, zresztą tak jak większość terenów kraju ognia, po drodze cały czas wpatrywał się w swój nowy nabytek, ochraniacz na przedramię, cały czas zamyślony maszerował przez tereny debiruyaa, by po dłuższej chwili czasu odpocząć trochę, i podarować sobie trochę wolnego.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
__________________________

Akcept by Katsuro

Po zakończonym treningu chłopak był zmęczony, zdecydował się jeszcze odpocząć trochę w bujnym lesie by po dłuższej chwili snu udać się w dalszą podróż, zaplanował iż uda się do kraju ziemi liczył że znajdzie tam jakąś okazję do zarobku
[z/t-->Ame no Kuni/Jeioro Płaczu]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-04-13 18:49:51)


Karta Postaci

Furda, podpisy i układy
Kłamie inkaust, krew jest szczera
Układ, by powód był do zdrady
Podpis jest by się go wyrzekać

Offline

 

#299 2013-07-15 20:52:26

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Jego "test kondycyjny" trwał jeszcze dłuższy moment. Dopiero wtedy zatrzymał się na jakimś przerzedzeniu drzew, gdzie słońce, choć nie gorące, to przyjemnie smagało po twarzy. Gdyby nie wiatr, pogoda byłaby świetna, w sam raz na tego typu przebieżki, że zaś dmuchało mu prosto w twarz, to czasami trzeba było się nieco bardziej wysilić. Teraz jednak odpoczywał; przycupnął w cieniu drzewa, wyciągnął zmęczone, nieco obolałe nogi przed siebie, ręce splótł na wysokości mostka i mimowolnie przymknął oczy. Nim się obejrzał, uciekło mu kilka godzin z życia, przeznaczył je bowiem na odwzajemnienie uścisku Morfeusza. Migrena nawet wtedy atakowała, a sen chłopaka był niespokojny i przepełniony snami, równie podzielonymi jak on sam. Jedne, wesołe i radosne, drugie przygnębiające i krwawe, lecz obydwa rodzaje cieszyły którąś jego część.
     Po przebudzeniu otrzepał swoje ubranie z kurzu i pyłu, jaki na nim zasiadł podczas nieobecności, i skierował swoje kroki dalej, na port, z którego statek zabrałby go do Airando. Nie wiedział czemu, lecz wyspa ciągnęła go równie mocno co rodzime Hidari, należące do klanu. Nie wiedział też, czemu akurat tą niewielką krainę sobie upodobał, ale zauroczyło go to miejsce. Wiedział lecz dwie rzeczy: jego kroki nieraz jeszcze będą tam prowadzić i, tutaj niezwiązana kompletnie z tematem rzecz, "strony" trzeba było jakoś nazwać. A raczej same się nazwały. Ta porządna, ułożona, mówiła dalej o sobie per Yosuke, mordercza zaś ochrzciła się mianem, przytaczając odległą, bolesną przeszłość, Rai.
     Tak oto, z głową w chmurach parł przed siebie. Od teraz wiedział, że jego życie rzeczywiście będzie nieustanną wojną...

[z/t - Miasto portowe]


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#300 2013-08-11 16:29:35

 Gitaa

Moderator

Zarejestrowany: 2011-10-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: ?
KG/Umiejętność: ?
Ranga: Elita

Re: Tereny starego Debiruiyaa

       Wkroczyłem na terytorium lalkarzy, którzy ostatnimi czasy są niezbyt widoczni na arenie międzynarodowej, więc mogłem ze spokojem stąpać po tych ziemiach. Nie spieszyło mi się zbytnio do gorących ziem Kraju Wiatru, ponieważ nie lubię zbytnio gorąca. Mam nadzieję, że nie stopie się tam niczym lód na słońcu. Zatrzymałem się w jakieś wiosce i porozglądałem się po ludziach, by następnie je opuszczając przybrać aparycję jakiegoś wieśniaka, a ciuchy to szata z kapturem założonym na łeb.
       Odpowiednio przygotowany skierowałem swoje wolne i ociężałe kroki ku Krajowi skąpanym wiecznym deszczu, który stał się jego imieniem. Chciałem choć przez chwilę mieć szanse skąpać się w jego kroplach.

[ z/t -> Tereny Ame no Kuni / Ame no Kuni]


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#301 2014-01-27 12:27:18

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Moja podróż zaczynająca się w Chikai doprowadziła mnie do starego Debiruiyaa. Las, piękne lasy które dawały pracę mnóstwie drwali, którzy mieszkali w tych okolicach. Istniała też pewne legenda, która mówiła o tym, że środek lasu był nawiedzony. Historia ta została stworzona po tym gdy jakaś grupka pracowników zapuściła się w głąb dziczy i nigdy nie wróciła. Szczerze wątpiłem w prawdziwość tej historii, zabić tam ich mogło wszystko - od niezachowania zasad bezpieczeństwa pracy do zwykłego, dzikiego zwierza który poczuł się zagrożony. Ludzie jednak woleli swoje wymyślne historie, które miały straszyć innych i zawężać ich myślenie.
   Niestety, rozwianie tej tajemnicy nie było moim zadaniem. Nie było powodu bym o tym rozmyślał jednak gdy przechodziłem przez te tereny do głowy nasuwały mi się myśli, które miały związek tylko z tą historią. Cóż, może kiedyś uda mi się rozwiązać zagadkę kryjącą się w środku tego lasu i dam możliwość większego zarobku dla drwali. Teraz jednak musiałem skupić się na swoim zadaniu, spokojnym krokiem zmierzałem we wcześniej wyznaczony mi miejsce. Cały czas byłem jednak gotowy na jakiś atak, w końcu nie tylko ja wiedziałem o tym, że ktoś zostanie wynajęty do wykonania "transportu" panny młodej.

Offline

 

#302 2014-01-28 09:31:48

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #4

     Tamotsu wędrował przez Shisou. Dotarł do terenów Debiruiyaa, starej części tej prowincji. Jak sam zauważył, w tych rejonach roiło się wprost od zwierzyny, która mogła zostać w każdym momencie zaatakowana przez myśliwych. Napastnicy mieli mnóstwo okazji, jeśli tylko znali okolicę. Natomiast jeśli zwierzę nie było odpowiednio inteligentne i zapuściło się w miejsca, jakie widziało po raz pierwszy, miało nikłe szanse na przeżycie. Jakież ironiczne były te słowa. Równie dobrze mogło odnosić się to do ludzi, a nawet do Tamotsu.
     Senju wędrował przez lasy, aby dotrzeć do centrum prowincji. W końcu tam czekała na niego owa dziewczyna. Miała ona wyjść za syna radnego z rodziny Tamotsu, misja była więc trudna i niebezpieczna. Mężczyzna w kwiecie wieku miał już niedługo dowiedzieć się, co może wydarzyć się z nim, jeśli nie zachowa odpowiedniego zachowania.
     Aktualnie Tamotsu zachowywał się jak normalny przybysz. Było to dla niego zbawieniem, ponieważ napaść mogli na niego tylko zbójcy, albo straż graniczna. Najemnicy, którzy z pewnością są o wiele silniejsi, nie chcieli tknąć go nawet palcem. Nie mieli nawet jednej informacji, że jest to ten wybrany człowiek, który miał im w przyszłości napsuć krwi.
     Senju musiałby być bardzo dokładny, aby dostrzec, że kilkanaście metrów przed nim coś się porusza. Czyżby było to drzewo? To coś miało identyczną barwę, ale czy było rośliną? A może po prostu na skutek wiatru, owy przedmiot zmieniał lekko swoje położenie? Prawdą było, że gibał się lekko, z boku na bok. Jedynie bliższe podejście byłoby w stanie ocenić, czy jest to drzewo, czy coś innego. Byłoby to jednak równoznaczne z możliwą pułapką.
     Był to dosyć wczesny etap misji, ale już pojawiały się niedogodności. Tamotsu musiał zdecydować się na obejście przedmiotu, albo czegokolwiek czym to było, podejście do niego, bądź zawrócenie. Terytorium częściowo stało po stronie mężczyzny, ponieważ był to las, który dało się kontrolować. Niestety, Senju nie znał dokładnie okolicy, więc również nie miał pewności czy takie zjawiska są tutaj normalne. Może to rodzaj jakieś rośliny?
     Koniec rozmyślania - trzeba podjąć decyzję. Idę do przodu, czy stoję w miejscu? Podchodzę do rzeczy, czy ją obchodzę?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#303 2014-01-28 15:46:09

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Nie znałem do końca mojego kierunku, wiedziałem jednak gdzie mam się dostać. Pytanie się kogoś o drogę nie było najlepszym pomysłem więc nawet gdyby ktoś obok mnie przechodził to bym tej osoby nie zatrzymywał. Zadając tak oczywiste pytanie zdradziłbym swoje intencje, a przynajmniej dałbym podejrzenia, że to moja osoba została wynajęta do tego zadania. Zwracałem więc dlatego większą uwagę na znaki, które mniej więcej powinny mi mówić w którą stronę mam iść żeby dotrzeć do wyznaczonego miejsca.
   Nagle moje oczy ujrzały jakiś ruch, który mój mózg od razu wyłapał jako pewnego stopnia zagrożenie. Nie dawałem jednak poznać tego po sobie i przygotowałem pewnego typu teatrzyk. Nagle zatrzymałem się i rozciągnąłem swoje ręce potężnie ziewając. Później nucąc sobie jakąś piosnkę pod nosem ruszyłem wolniejszym tempem w tym samym kierunku.
   Po co to zrobiłem? Proste - tak szybko nie dotrę do celu moich obaw i co za tym idzie, nie dam się złapać w możliwą pułapkę. Wcale nie musiałem podchodzić blisko do celu by zdać sobie sprawę czy jest to naturalna fauna czy coś, co nie pasuje do tutejszej przyrody. Patrzyłem się spokojnie w kierunku z którego coś się ruszyło i próbowałem zobaczyć czy nie ma to jakiś symetrycznych kształtów. Jak wiadomo w przyrodzie rzadko zdarza się żeby coś posiadało wcześniej wymienioną cechę. Mało tego zważałem na wiatr, który tutaj pewnie wiał - jeżeli ruch tego czegoś zgadzał się z kierunkiem podmuchów to łącząc to z poprzednimi obserwacjami mogłem dokonać poprawnej analizy sytuacji w której się znajdowałem.

Offline

 

#304 2014-01-28 17:47:39

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #5

Theme [Glued State]



     Sytuacja była niezbyt wesoła, lecz Tamotsu postanowił podejść do niej na spokojnie. Bez zmian w swoim zachowaniu, przeciągnął się, a następnie ruszył dalej. Tempem takim samym jak wcześniej, które wcale nie było takie wolne. A przynajmniej nie dla owego tajemniczego przedmiotu, bądź stworzenia. Wkrótce wszystko miało się wyjaśnić. Do tej pory mężczyzna nie napotkał ani jednej przeszkody, pokonywał przeciwności jak po maśle. Ba, można rzec, iż nie było utrudnień. Miało się to wkrótce zakończyć.
     Tamotsu pokonywał metr za metrem, a po każdym z nich mógł czuć tworzenie się potu na czole. Na pewno nie były wytworzone technikami, po prostu cała sytuacja była i dziwna, i na swój sposób straszna. Emocje mogły wziąć górę i gdyby Senju przestał grać tak dobrze, wydarzyłoby się coś niespotykanego. Jednak mężczyzna doskonale znał swój fach, swoją rolę w tym zadaniu. Milczał, szedł z podniesioną głową, nie zwracając uwagi na inne rzeczy, a przynajmniej pokazowo. W rzeczywistości jego umysł analizował wszelkie okoliczności bardzo szybko. Miało to się przydać. Niedługo.
     Kiedy Senju znalazł się w linii równej z tajemniczym czymś, przestało się ono poruszać. Wszelakie ruchy były ograniczone. Coś nawet nie drgnęło. Tamotsu jednak miał wprawne oko, i jego kątem dostrzegł bardzo interesującą rzecz. Jaką? Mianowicie, rzecz. Tak, "coś" było przedmiotem. Wykonanym z drewna. Ukrytym wśród okolicznych krzaczków, ściółki, roślin. Jedynie mały fragment, jakby gałązka o grubości dłoni wydostawała się na niebo, aby otrzymać drogocenne światło. Była ona przecięta miejscami, lecz dokładniej nie dało się zobaczyć, ponieważ stało się coś dziwnego.
     "Rączka" zaczęła gwałtownie zwiększać swoją prędkość, od zera, do ogromnej ilości poruszeń na sekundę (Szybkość 120), także nawet wprawne oko nie mogło doszukać się odpowiednich szczegółów. Teraz Tamotsu nie mógł udawać, że nie widzi co się dzieje. Sytuacja zaczynała się komplikować, a najważniejsze było to, że w niecodzienny sposób. Któż bowiem będąc w lesie znajduje podobne zdarzenia, związane z drewnianymi rekwizytami? Cóż, chyba tylko Senju. Co gorsza, moment pogorszył się, z sekundy na sekundę.
     - Fuuton: Daitoppa! - rozległ się nagle głos. Wydobywał się on sprzed kilku metrów, był bardzo mocny, ale z pewnością należał do młodej osoby, może ledwie co dorosłej, świeżo po mutacji.
     Powietrze z ogromną prędkością wyruszyło na Tamotsu, a ten mógł tylko opierać się przed nim, zasłaniając oczy rękami, aby nic im się nie stało. Różnego rodzaju liście i patyki uderzyły go w ciało, lecz nie wyrządziły żadnej krzywdy. Stała się tylko jedna niepokojąca rzecz. "Rączka" zniknęła, a paręnaście metrów przed mężczyzną widniała jakaś sylwetka.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#305 2014-01-28 19:40:53

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Nic nigdy nie mogło przejść spokojnie. Z jakiego cholernego powodu ten ktoś mnie zaatakował? Nie rzucałem się w oczy, zachowywałem się jak na zwykłego człowieka przypadało. Czyżby zdradził mnie ekwipunek? Szkoda tylko, że spora część społeczności tego świata była ninja, nie mogłem znaleźć jakiegoś logicznego powodu zaatakowania mojej osoby. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że mogłem być śledzony od czasu kiedy dopłynęliśmy do portu. Problem w tym, że gdyby ktoś stąpał mi po stopach to nie zdążyłby przygotować żadnej pułapki.
   Dziwny przedmiot, który kształtem przypominał rączkę, postanowił mnie zaatakować. Niestety czy staty - byłem już na tyle stary, wyćwiczony i przygotowany przez moją wcześniejszą analizę, że wraz z moimi reakcjami i szybkością (150) byłem bez problemu uciec w tył, żeby to coś nawet mnie nie drasnęło. W końcu nie mogłem wiedzieć co to było i czy czasami nie ma na sobie jakiejś trucizny. Niektórzy nazywali owe substancje broniami tchórzy a inni po prostu byli w ich tworzeniu mistrzami i nie przejmowali się opiniami osób, które za trutkami nie szczególnie przepadały. Ja sam nie miałem wyrobionego zdania na temat dziwnych cieczy jednak jedno wiedziałem na pewno - nie miałem zamiaru paść ofiarą jednej z nich.
   Niestety, życie i los dzisiaj niekoniecznie mi sprzyjały. Zaraz po tym jak udało mi się odskoczyć od dziwnego czegoś usłyszałem głos. Słysząc pierwsze słowo wiedziałem już, że nadchodzi atak i będąc tego świadomy stworzyłem Kage Bunshin'a, który wyrzucił mnie w bok, poza zakres techniki i sam też odskoczył w bok (szybkość: 150, oceń czy nie puff'nie). Jedyną rzeczą jaką mogłem teraz wywnioskować był dość młody głos mojego oponenta. Nie miałem jednak zamiaru dawać mu taryfy ulgowej - znałem małą Nane, była to diablica która swoimi umiejętnościami przeganiała niektóre osoby z turnieju, a była o wiele młodsza od nich.
   Będąc wyrzuconym gdzieś w stronę drzew schowałem się za jednym z nich. Czas było skontrować próby mojego przeciwnika. Będąc ukrytym stworzyłem jeszcze pięć swoich kopii i ruszyłem w szyku rozproszonym na mojego przeciwnika. Każdy z nas był w takiej odległości, że ciężko będzie nas wyeliminować za pomocą jednego jutsu. Co zrobię jak do niego podejdę? Proste - niektóre klony będą próbowały go rozproszyć zadając mu proste uderzenia (szybkość: 150 | siła: 140). Każda z kopii atakował w tym momencie i nie dało się łatwo stwierdzić czy czasami wśród nich nie było mnie. Kiedy przeciwnik będzie zajęty blokowaniem się przed naszymi uderzeniami bądź będzie od nas solidnie obrywał pojawi się jeszcze jedna rzecz - Rasngan (siła nin: 290), który zostanie wykierowany w jego brzuch.

Offline

 

#306 2014-01-28 22:10:38

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #6

Theme [Reverse Situation]



     Tamotsu postanowił działać. Było to bardzo dobre rozwiązanie. Już widząc poruszające się powietrze, stworzył klona. Replika natychmiastowo wyrzuciła go w bok chroniąc przed minimalnymi obrażeniami. Niestety, wyrzucający po zdzieleniu kilkoma kamykami zniknął. Cóż, chociaż całkowity plan się nie spełnił, to Tamotsu miał pomysł na dalszą walkę. Widać było po prostu czyste doświadczenie, które nagle górowało nad czymkolwiek innym.
     Senju stworzył pięć klonów tą samą techniką. Było to posunięcie dobre, ponieważ repliki mogły zająć przeciwnika i zadać mu wiele obrażeń. Tamotsu ponownie ujawnił swoje talenty. Zamiast pakować się w samotną walkę, wykorzystał rutynę zawodu i zdał się na przewagę liczebną. Niestety, na nieszczęście dla tworzącego, przeciwnik widział Kage Bunshin no Jutsu moment wcześniej. Nie chciał popełnić tego samego błędu. Niby nic nie robił, nawet nie składał pieczęci. Czekał. I nadarzył mu się idealny moment.
     Repliki ruszyły w pierwszej linii, podczas gdy prawdziwy Senju szedł za nimi, gotowy do wymienienia się z jakimkolwiek klonem. I tutaj miało zdarzyć się nieszczęście. Przeciwnik znał bowiem Jutsu, które nie wymagało wykorzystywania pieczęci.
     - Fuuton: Mugen Sajin Daitoppa - krzyknął adwersarz (Siła Ninjutsu 300 (max dla jutsu rangi B).
     Nagle została stworzona potężna ściana wiatru, z ziarenkami piasku, które zasłoniły całkowicie widok przeciwnika. Repliki oczywiście zostały zniszczone, ponieważ podczas tego potężnego ataku Fuutonu zostały porwane nawet gałęzie z drzew, mniejsze głazy, żwir, ściółka. Tylko Tamotsu, prawdziwy człowiek, zniósł średnie obrażenia. Nie przeszkadzały mu one w dalszej walce, lecz z pewnością mogły zostać pogłębione przez następne ciosy.
     Jeśli chodzi o przeciwnika - cóż. Tamotsu widział go niedokładnie, ale zapamiętał, iż adwersarz był niezbyt wysoki, miał pewnie ponad metr siedemdziesiąt. Czyżby uzdolniony dzieciak? A może niezbyt wyrośnięty mężczyzna? Nie, nie miał męskiego głosu. To po prostu chłopak, młody ninja. Tylko niezbyt słaby, paradoksalnie do wieku.
     Ściana wiatru zaczynała słabnąć. Senju miał okazję na ruch...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Rasengan nie był użyty, nie odejmuj za niego chakry

Offline

 

#307 2014-01-28 22:31:55

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Dzieciak był jeszcze silniejszy niż mi się zdawało, nie sądziłem że taki chłopaczek będzie potrafił korzystać z Jutsu rangi B. Niedocenienie pewnych aspektów spowodowało, że byłem trochę poobijany przez jego powietrzną falę. Wstając z ziemi otrzepałem swoje ubranie i spojrzałem się z pewną nutką ironii w stronę mojego przeciwnika. Zastanawiałem się co jeszcze będzie potrafił taki szczeniak, musiałem przyznać że nawet mnie to ciekawiło. Niestety, miałem dość spore wątpliwości czy wyszedłbym z tego cało kiedy zacząłbym sprawdzać limity chłopaka.
   Ściana wiatru zaczynała słabnąć, a ja dalej pamiętałem w którym miejscu stał mój przeciwnik. Nie znaczyło to jednak, że nie ruszył się z miejsca. Niestety w takiej sytuacji musiałem chwytać się wszystkiego co miałem prócz mojego ograniczenia krwi. Z jakiegoś powodu nie chciałem go teraz używać, wolałem zachować taką niespodziankę na późniejszą część walki gdyby naprawdę zrobiło się gorąco. Teraz nie byłem zbytnio poobijany i schowany kolejny raz za drzewem. Planowałem w tym momencie walczyć na dystans, miałem do tego spore możliwości.
   Miałem zamiar użyć techniki, której sam uczyłem swojego wychowanka. W tym momencie mogła naprawdę się przydać szczególnie, że mój przeciwnik sam rzucił we mnie przedmiotami które jako tako nadają się do wykonania Kawara Shuriken. Złożyłem pieczęci i wysłałem po pięć pocisków z lewej i prawej strony. Będą one latały tak długo koło mojego przeciwnika dopóki ich czymś nie odbije albo nie zablokuje. Nie mogłem stawiać jednak tylko na tak prosty atak. Dlatego wysłałem też po pewnej chwili jeszcze jeden pocisk - ostry kamieć, który miał zaatakować mojego przeciwnika z góry. Celowałem tak aby go ogłuszyć lub w ostateczności zabić, chociaż rad byłbym bardziej z tej pierwszej opcji.
   Zastanawiała mnie tylko jedna rzecz - dlaczego ten osobnik mnie zaatakował? To cały czas przelatywało przez moją głowę nie mogąc znaleźć dobrej odpowiedzi. Przecież myślałem już o tym, że mógł mnie śledzić ale opcja ta została odrzucona przez wcześniej przygotowaną pułapkę. Czyżby ktoś nas zdradził albo podsłuchał i posłał tutaj od razu swoje jednostki? Pytanie które teraz należało sobie zadać to skąd ktoś wiedział, że tędy będę przechodził, mogłem przecież wybrać każdą inną drogę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#308 2014-01-29 15:05:36

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #7

Theme [Kokuten]



     Tamotsu postanowił działać natychmiast. Pozbierał się z ataku, co było dla niego najważniejszym elementem. Obecnie przeciwnik potrafił tylko odpychać Senju, ale wszystkie jego posunięcia nie zrobiły realnych krzywd na ciele dorosłego wojownika. Ninja mógł jeszcze wygrać to starcie, nawet bez większych problemów. Musiał jednak przechytrzyć przeciwnika, który umiejętnie odkładał spotkanie wręcz. Najwidoczniej był słaby w te klocki...
     Ściana wiatru, którą wcześniej wytworzył przeciwnik, słabła. Powietrze zaczynało być coraz mniej stężone, zawiesina znalazła się ponownie na ziemi, proch i kurz nie mogły przeszkodzić Tamotsu w dalszej walce. Senju przygotował doskonałą taktykę. Wykorzystując prostą, ale zarazem silną technikę NinJutsu, miał zamiar utrudnić przeciwnikowi poruszanie się. Niestety, ponownie okazało się, iż walka była ustawiona od dawna.
     Na miejscu, w którym wcześniej znajdował się młody adwersarz, została tylko dziura w ziemi. Przeciwnik musiał ukryć się pod skorupą ziemną, broniąc się zarazem najlepiej, jak się dało. Tamotsu chociaż znów wymyślił doskonały plan, to przeciwnik nie dał się wpuścić we wnyki. Chłopak, bo przecież musiał nim być adwersarz Senju, główkował bardzo dobrze. Z pewnością walkę zaplanował o wiele wcześniej, wybrał miejsce, może nawet porę. Świadczyło to o jednym - gość był nieprzewidywalny i uzdolniony.
     Podsumowując, przeciwnik posługiwał się dwoma żywiołami. Fuuton i Doton nie były mu obce, wykorzystał je, aby bronić się przed atakami Tamotsu i nagle zniknąć. Dodatkowo nie było pewności, czy teraz nie czai się pod ziemią, aby zaatakować, czy też, aby przygotować następną fazę diabelskiego planu. Tamotsu skazany był na swoją inteligencję i szczęście...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#309 2014-01-29 17:17:34

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Kolejny raz zostałem zaskoczony umijętnościami chłopaka. Ten ktoś, posługiwał się on dwoma żywiołami co czyniłem również ja. W moim przypadku spowodowane było to jednak ograniczeniami krwi, potrzebowałem tych żywiołów by móc stworzyć legendarne drewno klanu Senju. W głowie szybko próbowałem przemyśleć czy posiadam informacje na temat tego co można dostać po połączeniu Fuutonu i Dotonu ale do głowy nie wpadał mi żaden sensowny pomysł. Nie słyszałem też o żadnym kekkei-genkai, które korzystałoby z tych dwóch żywiołów.
   Nie miałem jednak zbyt dużo czasu, nie o tym powinienem teraz zamartwiać swoją głowę. Początkowo miałem zamiar pozbycia się tego szkodnika szybko i jak najmniej boleśnie jak tylko by było to możliwe. Jednak w głowie pojawił się też drugi plan - mógłbym go przesłuchać. Nie posiadałem jakiś potężnych GenJutsu ale to co mam powinno wystarczyć żeby wydusić informacje gdyby się stawiał. Ale jak mógłbym go wpierw zatrzymać? Cóż jak na razie miałem tylko jeden pomysł, jedna z podstawowych technik Dotonu jednak w tej sytuacji mogła naprawdę wiele zdziałać gdyż przeciwnik sam wszedł pod ziemię.
   Widząc z której pozycji wyleciał, złożyłem pieczęci i mówiąc "Doton: Dochuubaku" wystrzeliłem falę prosto w stronę dziury. Miałem nadzieję tylko, że chłopak poczuł się już na tyle pewnie, że nie próbował robić jakiś dziwnych zwodów, zresztą nie miał chyba na to czasu. Miałem nadzieję, że gruz który wpadnie do głębienia wystarczy, żeby zablokować jego ruchy. Nie chciałem mu robić zbyt wiele krzywdy dopóki nie poznam jego prawdziwej natury. W końcu może mi podać trochę ciekawych informacji.

Offline

 

#310 2014-01-29 19:31:21

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #8

Theme [Sarutobi's Theme]



     Tamotsu nie stracił głowy. Mimo tego, iż przeciwnik chował się, Senju przygotował dokładną taktykę. Chciał strącić przeciwnika przy pomocy techniki Dotonu. Mógłby wtedy mieć spokój z nim, co było opcją bardzo zadowalającą. Ciekawe było, że mężczyzna nie chciał zabić adwersarza. Wiele ninja po prostu ubiłoby gnoja na miejscu, bo przeszkadzał im w wykonaniu zadania. Jednak myśl o przesłuchaniu go, bądź wykorzystaniu do walki była niezła. Trzeba było ją tylko wykorzystać. I przekonać się, kim jest owy chłopak, który blokuje Tamotsu Senju. O dziwo, tajemnica miała ujawnić się sama.
     Podczas wykonywania pieczęci, mężczyzna zastanawiał się, kim może być tajemniczy wojownik? Czyżby należał do jakiegoś klanu? Może posiadał specjalne Kekkei Genkai, które umożliwiało mu naukę dwóch żywiołów? Może nie, po prostu opanował je samodzielnie? Pytań było bez liku. A może to zwykły rabuś? A jeśli to najemnik, pragnący schwytać Tamotsu zanim dostanie się do siedziby klanu Ayatsuri? Prawda miała wyjść na jaw.
     Pierwsza dziura pojawiła się dziesięć metrów przed mężczyzną. Wyskoczyła z niej drewniana marionetka (Karasu). Kukiełka przyjęła na siebie atak Dotonu, ale ponieważ sama specyfika Jutsu uniemożliwiała zadawanie dużych obrażeń, po prostu odleciała do tyłu na parę metrów. W tym samym czasie, za Tamotsem pojawił się drugi dołek. Szybkim ruchem (160) wyłoniła się z niego druga marionetka (Kuraori). Tym razem kukiełka nie miała zamiaru przyjmować na siebie ataków. Natychmiastowo otworzyła swoje "drzwiczki" znajdujące się na korpusie i zaczęła pochłaniać Tamotsu. Jeśli ninja nie wykaże się odpowiednim refleksem, to po prostu zostanie zamknięty w pułapce. Pozostawało pytanie - jak przeciwnik wykrył mężczyznę?
     - Nie wiem jak się nazywasz. - powiedział nagle chłopak, który wyłonił się około dziesięć metrów przed Tamotsu, zmagającym się z marionetką - Nie interesuje mnie to. Wiesz co jest ważne? Jestem z klanu Ayatsuri i doskonale zdaję sobie sprawę z tej misji, tak samo jak ty. Pewnie Uchiha, albo inne ścierwa wynajęły ciebie, żebyś nam przeszkodził. Nie damy się tak łatwo! Chcemy przyjaźni z Senju, będziemy im pomagać, nawet swoim kosztem!
     Wszystko się prostowało - strażnik szlaku dostał cynk, że tą trasą, albo okolicami będzie szedł najemnik. Ponieważ Tamotsu nie używał Mokutona, to nie mógł zostać rozpoznany jako sojusznik. Wypadałoby teraz wykorzystać Kekkei Genkai, albo glejt. W ten sposób rozlew krwi stałby się niepotrzebny...

Offline

 

#311 2014-01-29 20:52:10

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   To co tutaj się działo powoli zaczynało mnie irytować, a jednocześnie coraz bardziej interesować. Ten dzieciak musiał być szkolony od początku swoich lat, było to jedno z logicznych wyjaśnień. Drugą możliwością było to, że ktoś używał Henge no Jutsu, bardzo proste i użyteczne jutsu. Po tym co stało się przed chwilą naprawdę myślałem czyby nie użyć ostatecznych środków, które mogłyby zakończyć życie tego chłopca... Ta myśl utworzyła się w mojej głowie kiedy początkowo zobaczyłem, że coś wyłania się z ziemi.
   Później uznałem, że mój umysł zaczął płatać mi figle - z dziury wyskoczyła lalka, taka której używali Ayatsuri. Moje zdziwienie było wielkie i można było zobaczyć na mojej twarzy jednoczesny wyraz zaskoczenia i irytacji całą tą sytuacją. Mało tego chłopak uznał, że zabawnie będzie kiedy wystawi lalkę za mną i spróbuje mnie złapać. Gdyby nie moje reakcje i szybkość (szybkość: 150) pewnie nie udałoby mi się uniknąć złapania w pułapkę. Niemniej jednak bardzo mało brakowało bym został zamknięty w tej drewnianej postaci. Mój ruch był prosty - odskoczyłem na jedną z gałęzi drzewa, które było przede mną. Wtedy zobaczyłem, że wyłania się i mój oponent, który zaczął prawić mi morały nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistości. Opadając na ziemię złożyłem pieczec w powietrzu i lądując stworzyłem koło drewnianych bali z czego każdy z nich był różnej długości - od najmniejszego do największego. Tworzyło to swoistego rodzaju kopułę z drewna, gdzie jednak ta dłuższa jej część była za mną i chłopak mógł widzieć moją twarz, a ta wcale nie miała radosnego wyrazu.
   - Nie uważam, że było to coś co mógłbym uznać za gest przyjaźni w kierunku mojego klanu. Jeżeli masz tyle lat na ile wyglądasz to dobrze gdybyś prócz swoich umiejętności rozwijał także zachowanie i kulturę osobistą. Skoro nie wiesz kim jestem to czego mnie atakujesz? Tak, zostałem "wynajęty" jak to powiedziałeś ale przez własny klan, mam pomóc wam przy tym wszystkim. Nazywam się Tamotsu Senju - moja twarzy podczas tego monologu wcale się nie zmieniła. Cały czas dało się zobaczyć, że jestem zły i nie koniecznie pochwalam to co tutaj się stało.

Offline

 

#312 2014-01-30 07:22:29

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #9

     Tamotsu wykorzystując swoje ciało, wywinął się wprost w ostatniej chwili. Poczuł jak drewniane części lalki zaciskają się na jego ubiorze, lecz niezbyt mocno, nie tak, aby Senju się nie wyrwał. Mężczyzna oddalił się pospiesznie od marionetki, aby wskoczyć na drzewo. Tam dokładnie oglądał sytuację, a w szczególności chłopaka z marionetkami. Bądź co bądź to on stworzył największy problem, na obecnej drodze Tamotsu. Dopóki nie dotarł do tego miejsca, wszystko szło gładko. Tutaj musiał zatrzymać go on.
     Chłopak faktycznie był młody. Jego wzrost nie mógł się równać z tym, który miał Senju, lecz nie mógł być uznany na niskiego. Był szczupły, albo nawet chudy, chociaż w jego młodym ciele widać było energię, żywotność. Z pewnością był równie szybki co jego kukiełki. Lalkarz ubrany był w niebieską bluzę, dosyć grubą, a także w ciemne spodnie, lekko opinające się na jego kończynach. Poza oczywistymi butami, warto wspomnieć, iż przy pasie miał pas z kilkoma zwojami. Nie ulegało wątpliwości, że znał się na FuuinJutsu. Ostatnią, najbardziej charakterystyczną cechą wizualną dzieciaka, były jego włosy. Miały biały kolor. Z pewnością urodził się jako albinos.
     Młodzieniec na widok zaistniałej sytuacji zdziwił się, nie bardziej od Tamotsu. Mógłby kazać mu wykonać coś, co świadczyłoby o przynależności rodzinnej, lecz wykorzystanie Mokutonu zamykało opcję. Dodatkowo osobnik twierdził, że jego własny klan zwerbował go do tej misji. Należał mu się więc największy priorytet ochronny, o czym strażnik nie wiedział. Chłopak chyba po prostu zagalopował się we własnej robocie, bo trzeba mu przyznać, że wykonywał ją elegancko, dzięki czemu Senju nie napotkał wielu wędrowców-ninja na swojej drodze. Jedynym błędem młodzieńca było nie rozpoznanie Tamotsu.
     - Nie wierzę. - rozpoczął swoją wypowiedź - Od tygodni patroluję te tereny, aby nic się nie stało członkom twojego klanu, którzy chcieli przybyć do Shisou. Niestety, musiałem zagrodzić drogę wielu ninja, jacy wydawali się podejrzani mojej rodzinie. Ponieważ jeden ze strażników na wyższym stanowisku przydzielił mi ciebie, cóż... Przepraszam za całą sytuację w imieniu mojego klanu i strażników, a także w swoim. Nazywam się Mozuro Ayatsuri.
     Chłopak na gest przeprosin pochylił głowę, po czym przywołał do siebie swoje marionetki. Wyciągnął dwa zwoje, po czym kilkoma gestami zapieczętował kukiełki w papierze, aby udowodnić, iż nie ma złych zamiarów. Po tym wszystkim ponownie się wyprostował i odezwał do Senju:
     - Jeśli masz jakieś pytania, to możesz mi je zadać tutaj. Wiem sporo o klanie, chociaż jestem młody. Taki paradoks. Chcesz, abym odprowadził ciebie do stolicy?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#313 2014-02-11 00:46:15

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Słysząc tłumaczenie chłopaka miałem ochotę złapać się za głowę. Cóż, był młody i dobrze, że swoje obowiązki chciał wykonywać jak najlepiej tylko co by się stało gdyby tędy przechodził jakiś cywil albo osoba, która nie byłaby tak zaawansowana jak on? Ten młodzik mógł nieświadomie pogorszyć swoje stosunki z którymś z klanów lub organizacji, które istniały teraz na świecie. Sam oczywiście nie byłem przez chwilę lepszy - przecież przez głowę przeleciał mi pomysł by po prostu zakończyć tą walkę pozbawiając życia chłopaka. Byłem przynajmniej na tyle rozsądny, żeby zauważyć również takie zachowanie u siebie.
   Uznałem więc, że nie będę mu prawił morałów jak bardzo mogło być to niebezpieczne. Spojrzałem się na chłopaka gdy ten spytał się mnie czy ma na coś mi odpowiedzieć. Cóż, miałem sporo pytań ale też nie raz się nauczyłem, że czasami lepiej wiedzieć mniej na temat samej misji niż przejmować się na zaś niepotrzebnymi informacjami.
   - Nie ma za co przepraszać, mnie też trochę poniosło. Była to taka mała lekcja dla naszej dwójki. Nie mam jakiś większych pytań - to co muszę wiedzieć zostało powiedziane mi przez informatora wysłanego przez radę. Niemniej, jeżeli uważasz i posiadasz jakieś informacje które ułatwiłby mi trochę to zadanie to możesz się ze mną nimi podzielić, a teraz prowadź do stolicy. Zawsze podróżuje się raźniej w dwójkę.

Offline

 

#314 2014-02-15 16:10:57

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 194

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #10
Co prawda z innego strażnika, ale to dalej ja, Shira ;>

     Tamotsu nie pochwalił zachowania młodego człowieka. Cóż, z pewnością nie było ono idealne, z kilku powodów. Były one naprawdę proste. Przede wszystkim - strażnik drogi mógł atakować niewinnych ludzi, tak samo jak najemników. Trudno było więc nie oskarżyć go o napad na Tamotsu. Mimo wszystko nie było widać tutaj ciał wcześniejszych przechodzących, a więc prawdopodobnie tułacze wybierali inne trakty. Może jednak rola tego człowieka nie była taka zła?
     Senju również sam nie zachował się zbyt dobrze - nie użył Mokutonu wcześniej. I tak go atakowano, a w ten sposób mógł uniknąć walki z Ayatsurim. W obecnej sytuacji stracił tylko energię i chakre, a także uświadczył się w przekonaniu, że misja nie będzie wcale taka łatwa. Cóż, obecnie nikt nie zachował się dobrze. Co miało nastąpić później, w czasie prawdziwej walki?
     Ayatsuri przeprosił jeszcze raz nowego towarzysza i odezwał się.
     - Dobrze więc, zaraz udamy się do stolicy. Chciałbym tylko zapytać ciebie jak masz na imię. Wolałbym wiedzieć z kim mam do czynienia. Dodatkowo mogę powiedzieć ci również, że znam praktycznie każdy kątek w okolicy, a także większość person w Shisou. Mogę się nawet pochwalić tym, iż tajemniczy posłaniec, z którym masz się spotkać, to mój kompan. Z pewnością ułatwię ci tym dotarcie do niego. Jakieś pytania czy ruszamy?

Offline

 

#315 2014-02-17 19:08:36

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Pojawia się i moje nemezis - imię, które ostatnio dawało o mnie zbyt dużo informacji. Słysząc pytanie chłopaka jednak na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech. Miałem małą nadzieję, że moja "sława" jeszcze nie jest tak wielka i niektórzy nadal nie wiedzą, że istnieje ktoś taki jak Tamotsu Senju. Chłopak był jednak na swój wiek bardzo rozwinięty i dobrze poinformowany, wnioskowałem więc że i tak będzie wiedział o wszystkim. Ostatnio i tak coraz mniej mi to przeszkadzało, powoli chyba przyzwyczajałem się do tego wszystkiego. Widocznie nawet i ja mogę coś takiego traktować za rzecz normalną.
   - Mozuro, jestem Tamotsu Senju - miło mi Cię poznać. Dobrze wiedzieć, że teraz są tak młode osoby które rozwijają się w tak szybkim tempie jak Ty. Ułatwienie kontaktu z moim informatorem naprawdę jest miłą rzeczą jednak chciałbym Cię spytać o inną rzecz. Kobieta, która ma się ożenić - robi to z własnej woli czy została do tego przymuszona?- w sumie sam nie wiem dlaczego pytałem akurat o to. Była to czysta ciekawość i raczej nie zmieniłaby mojego podejścia do tego zadania. Trzeba było to wykonać, jedynie podczas drogi będę mógł z nią na ten temat porozmawiać i spróbować jakoś załagodzić taki ból, jeżeli jest tak jak myślę.

Offline

 

#316 2014-02-19 20:20:19

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 194

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Post #11

     Tamotsu postanowił przedstawić się młodemu ninjy. Cóż, było to najrozsądniejsze wyjście. Dzięki temu jego rozmówca dowiedziałby się czegokolwiek, a i nabrałby zaufania. Krótko mówiąc - wypadało podać swoje imię, bo nazwisko było naprawdę oczywiste. Ponieważ Tamotsu obawiał się tego, że zaraz włączy się tryb "słynny Senju", mężczyzna nie zrobił tego chętnie. Cóż, życie jako znana persona jest męczące, a i warto dodać, że tak naprawdę Senju nie miał o sobie wysokiego mniemania. Był, wg siebie, zwyczajnym członkiem klanu, który miał szczęście... Ileż osób chciałoby takowe posiadać.
     - Tamotsu Senju... Tak, słyszałem o tobie. Co prawda nie byłem na turnieju, ale twój wyczyn mnie zaskoczył. Pokonanie Ichitsu. No tak, z klanu Uchiha. Bardzo ładny przykład, że te dupki nie są najsilniejsze. Mój szacunek wzrósł po raz kolejny. - powiedział chłopak.
     Mozuro Ayatsuri był interesującą osobą. Skoro potrafił tak szybko ocenić sytuację, być może w pełni zasługiwał na swoje stanowisko w klanie? Bądź co bądź, patrolowanie terenów nie było łatwym zajęcie, wiązało się z pewnymi ograniczeniami, a także mogło drastycznie zmniejszyć poważanie, w przypadku popełnienia błędu.
     - Czy dziewczyna tego chce? Cóż, to dziwne pytanie. Widzę, że masz w sobie coś z romantyka. No i to ciebie zadowoli, bo tak. Zna od dawna swojego przyszłego męża, a wiadomość o tym, że mają połączyć się jako węzeł klanowy, tylko ją uradowała. W tym przypadku wszystko ma przebiegać przyjemnie, przynajmniej dla niej. - rzekł chłopak.
     Ayatsuri zrobił następnie dziwną minę, złapał się za głowę, a potem ruszył przed siebie. Podobno Tamotsu chciał jak najszybciej dotrzeć do stolicy, więc...
     - Możemy rozmawiać w drodze, a teraz zdałem sobie sprawę, że jesteśmy widoczni. Nie ma tutaj innych strażników, dlatego nie mamy osłony. Pytaj o co chcesz... - rzekł i puścił się biegiem (Szybkość 120). Tamotsu mógł go dogonić i iść razem...

Piszesz posta z [z/t] i przechodzisz tu

Offline

 

#317 2014-02-24 23:23:10

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

   Bez słowa dodatkowych pytań na razie przemieszczałem się do przodu wraz z moim nowym sojusznikiem. Zastanawiałem się skąd klan lalkarzy dorwał tak młodego geniusza - nawet w Senju od dawna nie spotkało się kogoś w tak młodym wieku kto potrafiłby posługiwać się swoimi klanowymi umiejętnościami tak dobrze. Byłem ciekaw jak radził sobie mój brat - od czasów początków mojej podróży w ogóle go nie widziałem. Miałem ostatnio tam zawitać ale przeszkodził mi Akemi, a teraz ta misja. Byłem pewien, że będę musiał wrócić do domu kiedy tylko zakończę zadanie.

   Rozmyślałem nad słowami chłopaka. Odpowiedź była zaskukająca ale sam nie nazwałbym się romantykiem. Gdybym nim był to pewnie słysząc negatywną odpowiedź z całego serca próbowałbym zaprzestać prób zrobienia z tej dwójki pary na siłę. Nie, było to zwykłe pytanie zadane z ludzkiej ciekawości. Żyłem na tym świecie już trochę i wcale bym się nie zdziwił jakby dziewczyna miała zawrzeć związek małżeński na siłę...

[z/t -> Jaskinia klanu Ayatsuri]

Offline

 

#318 2014-04-29 20:29:18

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 478
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Dawno nie byłem w lesie. Wyglądałem co najmniej dziwnie, gapiąc się z rozdziawioną gębą dookoła. Musiałem odwracać głowę, bo objąć wszystko jednym okiem było trudnym zadaniem. Przez całą podróż byłem praktycznie sam. Pasowało mi to. Nie stroniłem od ludzi i nawet za nimi zbytnio nie tęskniłem, no może z małymi wyjątkami. Wciąż jednak nie wiedziałem nic o nowej rzeczywistości. Wiedziałem tylko to, że jeden z moich nemezis stracił życie. Co się jednak działo w moim głównym wrogiem - Sentim? Jak się wiedzie Gisaku? Miałem nadzieję, że nie znalazł nowego ucznia. Chciałem jak najszybciej dostać się do Hidari i zobaczyć ile się zmieniło.

[z/t -> Yu no Kuni]


/ Theme /
http://i.imgur.com/nrBWFve.png

Offline

 

#319 2014-05-09 12:03:34

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Tereny starego Debiruiyaa

    Wolnym krokiem wreszcie opuściłem granice Kraju Pól Ryżowych. Z jednej strony chciałem stamtąd uciec jak najszybciej, bacząc na dotkliwe wydarzenia, których dopiero co byłem uczestnikiem. Z drugiej zaś jakaś cząstka mnie nie pozwalała mi wyrzucić tego wszystkiego z pamięci. Tak jakby chciała złożyć hołd ofiarom, których żywot zakończyłem, a może zwyczajnie rozkoszowała się myślą o moich zdolnościach, które już nie raz okazały się zabójcze?
    Tak czy inaczej nie odezwałem się do nikogo napotkanego po drodze. Ignorowałem nawet zaczepki miejscowych handlarzy, próbujących wcisnąć mi najznamienitsze łuki świata, z których słynne były Tereny Debiruiyaa. Wiedziałem już, dokąd zmierzam i nie pozwoliłem nikomu mnie zatrzymać.

    [z/t ->  Kawa no Kuni [Kraj Rzek] » Sanktuarium przeklętej pieczęci]

Offline

 

#320 2014-12-26 18:06:37

Ayane

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

[z Shisou, Klan Ayatsuri, Plac Treningowy]

Skierowałam się tutaj zgodnie z instrukcjami zawartymi na skrawku papieru znalezionym w błocie będącym pozostałością po klonie niebieskowłosego mężczyzny, którego intencje cały czas pozostawały mi nieznane. Byłam jednak ciekawa, jaki jest jego cel i to właśnie z tego powodu postanowiłam tutaj przyjść i zbadać sytuację, byłam również przygotowana do walki, więc nie miałam powodów do zmartwień. Udało mi się zregenerować pokłady chakry prawdopodobnie dzięki temu, iż nie zmarnowałam jej zbyt wiele, w końcu moje Kekkei Genkai nie wymaga dużego zużycia chakry i energii. Od razu po wkroczeniu na tereny dawnego Debiruiyaa musiałam się dokładnie skupić i zachować szczególną ostrożność, nie chciałam bowiem wpaść w jakąś zasadzkę. Człowiek uczy się całe życie, a nawet ostatnia potyczka ze zwykłym klonem dała mi wiele do myślenia, wiedziałam, że muszę być następnym razem o wiele bardziej ostrożna, a walka z dystansu jest dla mnie priorytetem, choć tym razem byłam lepiej przygotowania do zwarcia. Najpierw jednak musiałam się dowiedzieć, jaki jest cel tajemniczego mężczyzny, dlaczego pozostawił tam klona, a sam szuka kogoś do walki? Przecież mógł od razu bezpośrednio się z kimś zmierzyć.

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
rejestracja kosmetyków