Ogłoszenie


#241 2013-03-21 20:06:21

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Leciałem na dobrą sprawę parę sekund. Jednakże kobieta zdołała wykonań kolejne ruchy. Nie wiedziałem co mam zrobić. Jedynie co mi przychodziło do głowy to ochronienie siebie klonami bądź jednym klonem. Zacząłem wykonywać szybkie znaki. Tuż za moimi plecami pojawiły się dwa klony. To było chyba najlepsze rozwiązanie w moim przypadku. Nie miałem innego wyjścia jak ochronić się nimi. Kiedy już spokojnie wylądowałem na ziemie postanowiłem wykonać parę szybkich odskoków by być daleko od niej i jej możliwych ataków. Nie wiedziałem co ona teraz może zrobić.
- Jest strasznie trudnym przeciwnikiem - pomyślałem cały czas obserwując kobietę.

Offline

 

#242 2013-03-21 20:08:40

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Akemi szybko obmyślał plan awaryjny gdy ogień już zmierzał w jego stronę. Było to bardzo mądre no i przemyślane. Stworzył dwa klony do ochrony, by osłonić swoje plecy, przy okazji odskakując, osłaniając się tym samym przed drugim atakiem. Jednak świat nie jest tak piękny na jakiego wygląda, na każdego w życiu czekają przeszkody. Pierwszy atak stopił dwa klony, po czym cały ogień w postaci miliona płomieni spadł na glebę, podpalając ją lekko. Drugi atak już był bardziej precyzyjny, ponieważ namierzany. Mimo, iż był bardzo szybki, Akemiemu udało się cudem otrzeć tylko o niego. Jego ubranie zostało podpalone, doznał poparzeń pierwszego stopnia w okolicy pleców. Ogień nie był bardzo obszerny, aż tak trudno zgasić go nie powinno.

Kobieta zaś po wyprowadzonym ataku, odskoczyła gdzieś w bok, lekko poddenerwowana, czekała na kolejny atak przeciwnika, a chakra już się kończyła.

Offline

 

#243 2013-03-21 20:20:11

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Jakimś cudem mój plan nie okazał się być tym złym. Jednakże poczułem na swoim ciele jakby coś się na mnie paliło. Okazało się, że część mojego płaszczu stoi w płomieniach. Dało mi to do myślenia. Musiałem zrzucić z siebie szybko płaszcz. Na szczęście części płaszczu nie przykleiły się do mojej skóry pod wpływem ciepła. Dlatego też dosyć łatwo  było mi zdjąć ten ciuch. Kiedy nie czułem już żadnego przykrego ciepełka na sobie nagle wskoczyłem jakieś krzaki. Krążyłem wokoło nich. Szeleściłem liśćmi w każdym napotkanym krzaczku. Miałem nadzieje, że to zdezorientuje mojego przeciwnika. Musiałem wybrać dogodny moment i dogodne miejsce gdzie będę mógł zaatakować. Kiedy znalazłem już takie byłem gotowy do ataku. Byłem w krzakach tuż za jej plecami. Rozpędziłem się, a kiedy już nabrałem odpowiedniej prędkości wyskoczyłem biorą swą silniejszą nogę (prawą) na przód. Kiedy tak już się stało całą stopą wleciałem w głowę mojej przeciwniczki. Po wykonaniu techniki odskoczyłem do tyłu i wypowiedziałem nazwę techniki.
- Dainamikku Entorī - powiedziałem dosyć głośno.

Offline

 

#244 2013-03-21 20:20:18

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Ogień ciągle tlił się na płaszczu samotnika parząc mu plecy. Ten szybko reagując ściągnął go z siebie i rzucił gdzieś daleko pod siebie. Następnie szybko odskakując wskoczył głęboko w las. W nim zaś pełno było zieleni, krzaków i innych różnych roślinności. Akemi sprytnie wykorzystując zalety przyrody, mykał pomiędzy krzakami, chowając się oraz myląc przeciwnika, czasami ówdzie szeleszcząc lub rzucając kamieniami w inne miejsce. Po kilku minutach zmylania przeciwniczki, udało mu się sprowadzić ją na pułapkę. Wnet wyskoczył wykonując mocne kopnięcie i odpychając ją do tyłu. Pod wpływem odrzutu, wpadła na drzewo lekko wybijając sobie kości w okolicy barków. Było to mocne kopnięcie, a tuż po tym mocne uderzenie w drzewo.

Łatwo, aż tak się po tym nie pozbiera, ale kto wie. Samotnik może teraz wykorzystać sytuację i wykonać jeszcze jeden atak, póki leży ogłuszona, bądź także przygotować się do kolejnej pułapki. Od koloru do wyboru, póki co wykazał się myśleniem i dokładnie analizując otoczenie zmylił przeciwnika. Brawo.

Offline

 

#245 2013-03-21 20:27:03

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Po udanym ataku widziałem jak moja przeciwniczka leży ogłuszona pod drzewem. Nie miałem zamiaru jej tak dobijać. To nie było w moim stylu. Mój przeciwnik musi pokazać, że stać go jeszcze na coś. Wybrałem drugą opcję jaka została mi przedstawiona. Odskoczyłem z powrotem gdzieś w głąb lasu. Wskoczyłem na jakieś losowe drzewo gdzie mój przeciwnik mnie nie dojrzy i siedząc na gałęzi czekałem jak w końcu się obudzi. Wydawało mi się to dobrym pomysłem. Ja szukałem wyzwania, a nie szybkiej śmierci mojego przeciwnika. Obserwując ją tak z góry widziałem, że mruży oczyma i zapewne zaraz się obudzi.
- No dalej wstawaj mała wstawaj - pomyślałem dalej ją obserwując.

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-03-21 20:33:46)

Offline

 

#246 2013-03-21 20:53:09

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Akemi nie miał zamiaru dalej atakować. Postąpił nawet można by rzec bardzo szlachetnie, jego przeciwnik stracił na chwilę przytomność. A ten zamiast brutalnie dobijać, poczekał, a nawet nawoływał żeby się obudziło. Takie postępowanie bardzo mi się podoba. Swoimi słowami z powrotem wprawił dziewczynę w czucie, a tak lekko odzyskując świadomość, natychmiast wstała. Była zdenerwowana, nie wiedziała co się stało. To było tak nagle. Swoją ręką złapała się za brzuch, gdzie czuła ból, oraz za swoje barki, gdzie czuła złamania. Spojrzała na niego z rozgniewaniem i od razu przystąpiła do kolejnego ataku.

Tym razem wypuszczając wielki strumień ognia. Był on niski i sunął po ziemi, no lekko uniesiony, nie była to jakaś super technika, lecz od razu wykonana. Przeciwnik musi szybko zareagować by tego uniknąć. Inaczej jeszcze bardziej dostanie po tyłku.

Offline

 

#247 2013-03-21 21:14:56

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Tak! Dziewczyna wreszcie się obudziła, a ja byłem gotowy do walki. Ona zapewne też skoro od razu mnie zaatakowała. Kolejna ognista technika. To mi się podobało. Dużo żywiołowych technik. To było to. Czas był aby przystąpić do kolejnego ataku. Zeskoczyłem z drzewa gdzieś w głąb lasu. Tym samym uniknąłem jej ognia. Znowu wykonywałem te samy ruchy. Buszowałem w krzakach szeleszcząc i tym samym robiąc spory hałas. Wiedziałem, że dziewczynę to już nie zdezorientuje. Ale ja chciałem do tego podejść inaczej. Kiedy znalazłem się w odpowiednim miejscu wdrapałem się na drzewo. Po chwili z niego zeskoczyłem. W końcu byłem nad dziewczyną. Uniosłem swoją nogę ku górze, a kiedy znalazłem się dokładnie parę centymetrów nad nią powiedziałem krótko - Tutaj - powiedziałem, a w tym samym czasie moja pięta wylądowała na jej twarzy. Po tym ataku odskoczyłem do tyłu..

Offline

 

#248 2013-03-21 21:15:46

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kula ognia, czy strumień ognia powędrował w stronę Samotnika. Ten zrobił ledwo co unik, znowu ledwo co nie przypalając sobie skóry. Ze skoczył panicznie z gałęzi wprost do krzaków. Potem szybko przemierzając naturę, znowu wbił się na drzewo, by dynamicznie zeskoczyć na przeciwniczkę prosto piętą w głowę. Niestety nie udało mu się. W ostatniej chwili dziewczyna zorientowała się, słysząc szelest na górze i zasłoniła swoją głowę rękoma.

Wnet Akemi odskoczył do tyłu, ona także nie zamierzała już teraz stać i tylko się patrzeć. Zaczęła biec, a gdy była już blisko, wyjęła z kabury kunai by wykonać kilka cięć w jego stronę. Gdyby jednak zrobił unik, wypuściła w jego stronę tego kunai celując prosto w oczy. Chciała go pozbawić jakiegoś zmysłu, w końcu w tej dziedzinie była dobrze wyszkolona. Gdyby jej się udało, Akemi pozbawiony by został przynajmniej jednego oka. Bo jak wiadomo kunai raczej nie zetnie dwóch oczu, chyba, że rzucony poziomo, wtedy może gdyby dobrze wycelowała. Lecz teraz tak nie było. Jeżeli zaś Akemi skontruje atak, to ona i tak tego kunai z ręki nie wypuści, to jest teraz jej jedna z ostatnich broni. Chakry także za wiele jej nie zostało. Trzeba było coś, póki co wymyślić. Improwizowała w tej walce.

Offline

 

#249 2013-03-21 21:22:44

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Dziewczyna jednak nie dała się nabrać. To lubię! Dobra walka zawsze w cenie. Byłem pewny, że jeszcze trochę potrwa ta walka. Musiałem dać z siebie wszystko. Tak jak robiła to ona. Znowu pozbawiona jakichkolwiek skrupułów zaczęła mnie atakować tym razem kunaiem. Musiałem być ostrożny bo w każdej chwili mogła mnie nim pociąć. Zrobiłem szybko parę odskoków do tyłu by nie pocięła mi nim twarzy. To nie dobrze by mówiło o mnie kiedy bym miał rysy w tak losowej walce. Kiedy zobaczyłem, że postanowiła rzucić kunaia we mnie postanowiłem go w prosty sposób uniknąć. Nie mogłem ryzykować, że zabraknie mi centymetra do uniknięcia tego ostrza. Po prostu odskoczyłem i upadłem całym ciałem do tyłu na swoje plecy. Kiedy byłem bezpieczny poturlałem się na bok wstając i odskakując do tyłu w szybkim tempie.

Offline

 

#250 2013-03-21 21:22:56

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Ataki przeciwniczki zostały wyprowadzone i choć Akemi starał się ich uniknąć, niestety nie udało mu się wszystkich sprostować. Dwa pierwsze cięcia po prostu fartem uniknął kiwając się na boki, potem zaś nieoczekiwanie, kunai przeskoczył do drugiej ręki, a cięcie zadało mu obrażenia. Na twarzy pozostawiło rysę, z której powoli zaczęła spływać krew. Nie była ta rana jakaś obszerna i straszna, no ale zakażenie może się wdać, a krew i tak czy siak spływa.

Potem, bohater mimowolnie złapał się za twarz, ciągle patrząc na przeciwniczkę. Ta rzuciła w niego swoją bronią, lecz ostatecznie udało mu się upaść do tyłu i przeturlać kilka metrów w bok, po czym znowu wstać i odskoczyć do tyłu. Ta walka nie wyglądała na jakąś bardzo ciekawą, ale czego można się spodziewać. Przecież po prostu dziewczyna regenerowała powoli chakrę by zrobić coś mocniejszego, o innych ruchach tutaj na razie nie było mowy. Akemi po ataku stał już lekko przecierając ranę, a przeciwniczka, wyjęła kilka shurikenów i od razu cisnęła w jego kierunku, przy okazji używając lekkiej techniki ognia, podpalając je. Znowu wyzwanie.

Offline

 

#251 2013-03-21 21:33:57

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kolejna cena rana w walce. Jednak dziewczynie udało się trafić mnie. Coś potrafiła, ale czy to pomoże jej w walce ze mną? No cóż zobaczymy, muszę dać z siebie wszystko. Kiedy zauważyłem, że wyrzuciła we mnie podpalone shurikeny postanowiłem szybko wyskoczyć w górę unikając ich. To powinno wystarczyć. Czas był jednak na mój ruch. Wykonywałem znaki kiedy moja rana była zaszywana szwami dzięki mojemu kekkei genkai, na szczęście nie była widoczna, a szwy zatamowały krew. Ja tylko otarłem ją kiedy przed mną pojawiły się trzy moje klony. Cala nasza czwórka wyskoczyła w górę. Trzy klony były przed mną, a ja tuż za nimi. Kiedy byliśmy dostatecznie blisko dziewczyny oni zamachnęli swoje nogi ku górze. W odpowiednim momencie przywalili swoimi piętami w jej głowę. Ja wykorzystałem tą sytuację i wylądowałem tuż za jej plecami. Zamachnąłem swą nogę i kopiąc ją w bark wypowiedziałem nazwę techniki:
- Konoha Senpuu - powiedziałem odskakując wraz z klonami do tyłu (o ile klony nadal są).

Offline

 

#252 2013-03-21 21:36:08

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Shurikeny nie były jakimś wielkim wyzwaniem, tylko do tego że były lekko podpalone co stanowiło wyższe zagrożenie. Ciało Akemiego zaczęło już odczuwać zmęczenie ciągłymi skokami i unikami, jego reakcje spadły o 10 pkt, a szybkość o 15pkt. To samo praktycznie tyczyło się przeciwniczki, lecz ona nie robiła z siebie rambo. Rany zostały zszyte przez Samotnika kilkoma nićmi i to było w porządku, krew przynajmniej przestała na razie lecieć.

Potem zaś stworzył trzy klony i znowu zaczął szarżować, teraz niestety już trochę wolniej. Wyskoczyły klony w górę, a on tuż za nimi. Sayoto wyciągnęła kolejny kunai i cięciami pozbyła się klonów. Gdy jej ręka znajdowała się w dole odsłoniła się na atak i oberwała znowu w bark silnym kopnięciem Konoha Senpuu. Nie dość, iż wcześniej był już naruszony to teraz jeszcze znowu w to oberwała. Poczuła ogromny ból, praktycznie zaczęła płakać, czyżby był złamany ? Co teraz przecież nie będzie mogła poruszać rękoma ?

Nie zamierzała ustąpić, jak prawdziwy ninja ! Patrzyła na niego z pod oka, a potem szybkim odkręceniem wypuściła z ust kilka igieł stworzonych ze śliny.

Offline

 

#253 2013-03-21 21:51:12

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Mój atak znowu się powiódł. Dziewczyna była już obezwładniona. Praktycznie nie mogła już ruszać dłońmi. Jednakże nie poddawała się i zaatakowała mnie igłami ze swych ust. Nie miałem innego wyjścia jak delikatnie odskoczyć na bok. Robiąc ten unik szybko zacząłem biec w jej kierunku. Odczuwałem zmęczenie, lecz musiałem zakończyć jak najszybciej te walkę. Kiedy byłem blisko zacząłem wykonywać cios w jej kierunku. Parę szybkich ataków pięścią w twarz, jak i w klatkę piersiową. Przez to, że jest kobietą te drugą kombinacje powinna bardziej odczuć niż mężczyzna. Po wykonaniu tych ataków wycofałem się do tyłu.

Offline

 

#254 2013-03-21 21:51:24

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Igły poszybowały w stronę Samotnika, który ze zmęczeniem, ledwo co, powtarzam ledwo co uniknął ataku. Dyszał już lekko, a na jego ciele pojawił się ściekający pot. Wpatrywał się w nią przez dłuższy czas, by chwilkę odsapnąć. Naprawdę taka długa walka, może męczyć, szczególnie gdy jest się dobrym tylko w taijutsu. Lecz kiedyś trzeba to skończyć, prędzej czy później, to raczej złe określenie, trzeba skończyć to szybko, zanim Satoyo zregeneruje chakrę do jakiegoś lepszego ataku.

Akemi znowu zaatakował wyprowadzając kolejne ciosy pięściami. Ona była już słaba, ale zawzięta. To było jej nindo ! Walczyć do końca. Ze łzami w oczach stawiała opór, nie chciała wydać swojej tajemnicy dlaczego porwała to dziecko. Broniła się łokciami, odpychając ataki, czasami nogą wyprowadzając kopnięcie. Nie była już raczej zdolna do walki. Odskakiwała ciągle w tył, wkrótce i ona zaczęła sapać. Zbliżało się dla niej najgorsze.

Offline

 

#255 2013-03-21 22:02:43

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Widziałem jak ta dziewczyna traci siły. Ja także odczuwałem zmęczenie, ale nie takie duże jakby komuś mogło się wydawać. Otarłem pot z czoła i postałem trochę w bez ruchu obserwując poczynania dziewczyny. Kiedy odpocząłem na tyle by ruszyć znowu w jej kierunku postanowiłem udać się miejsce gdzie dziewczyna wyrzuciła shurikeny. Znajdując jeden na ziemi złapałem go w dłoń. Nagle zacząłem biec w jej kierunku. Shuriken w mojej prawej dłoni ułożył się jakby na wzór kastetu. To mogło oznaczać dla niej koniec. Kiedy znalazłem się obok niej zacząłem ją bić po twarzy, na zmianę. A to lewą, a to prawą dłonią.
- Zakończmy to tu i teraz! - wykrzyczałem bijąc ją dłońmi cały czas.

Offline

 

#256 2013-03-21 22:10:11

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kobieta została napadnięta brutalną serią ciosów prosto w twarz. Zmieniłem zdanie co do Samotnika, jednak nie jest on honorowy i nie ma za krzty szacunku do płci przeciwnej. Żeby kobietę bić, gołymi rękami to i tak przegięcie ale jeszcze z shurikenem, tuż to nadzwyczajna przesada ! Z takimi to tylko na stos.

Jednak powracając do jego zadania, którego sam się podjął, dziwnym to było zdarzeniem. Udało mu się tak czy siak pokonać kobietę, tracąc czucie w nogach od ciągłego biegania i dysząc potwornie. Mięśnie zaczęły odmawiać posłuszeństwa, a mimo tego spostrzegł, że kobieta już chyba zmarła od licznych uderzeń. Nie było to bardzo miłe, lecz widocznie był pod presją. Tak czy siak już raczej nie wyciągnie do niego żadnych informacji. Wnet usłyszał głos dziecka, znowu ten sam płacz. Chyba się obudziło, ale że dopiero teraz… Powinien je znaleźć jak najszybciej.

Offline

 

#257 2013-03-21 22:17:49

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Odrzuciłem shurikena na bok. Nie był mi już potrzebny. Tym bardziej, że był cały w krwi dziewczyny. Nie zrobiła jej śmierć na mnie większego wrażenia. Nie pierwszy raz miałem do czynienia z walką przeciw kobiecie. Takie jak one - łowczyni głów powinny zostać wybite. To one nie dawały przeciwnikowi swojemu najmniejszych szans i używały różnych sztuczek. Po zabiciu jej momentalnie usłyszałem płacz tego samego dzieciaka. Ruszyłem czym prędzej w kierunku, z którego wyjawiał się jego głos. Kiedy już znalazłem się obok niego usiadłem odpoczywając przy tym i zapytałem miłym głosem:
- Kto ci zrobił taką krzywdę? To oni dali tobie tą moc? - zapytałem z nadzieją, że dziecko mi odpowie.

Offline

 

#258 2013-03-21 22:18:03

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Na Akemim zabicie bezbronnej kobiety nie zrobiło wrażenia, był jak bez serca. Niemiłosierny, bez szacunku, bardzo nieładnie postąpił. Ale to już jego droga życiowa i będzie kroczył własną ścieżką, będzie robił co będzie chciał i na co będzie miał ochotę. Teraz pozostawiamy to małą tajemnicą i przechodzimy do biegu wydarzeń opartych na fabule. Kobieta martwa, opuściła swoją głowę do tyłu, oczywiście z jej ust i nosa leciała krew. Liczna, czerwona krew ściekając. Nie dało się już wyczuć natomiast serca czy oddychania, ani pulsu ani żadnego małego ruchu.

Dziecko znajdowało się niedaleko. Siedziało pod jednym drzewem płacząc i przecierając rękoma oczy. Podszedł do niego i Samotnik pytając co się stało i czy ktoś zrobił mu krzywdę. Lecz one nic nie odpowiedziało, nadal siedziało smutne płacząc. Może nie tędy droga. Możliwe, że nie potrafi mówić albo coś kryje. Póki co tylko siedzi i ryje.

Offline

 

#259 2013-03-21 22:21:51

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Dzieciak dalej płakał, a ja nie wiedziałem co mam zrobić. Siedziałem tak sobie obok niego i odpoczywałem po walce z kobietą. Patrzyłem się ciągle na niego zachowując wszelką ostrożność. W końcu nie wytrzymałem i zapytałem go ponownie.
- Kto ci zrobił taką krzywdę? To oni dali tobie tą moc? - zapytałem ponowie. Kiedy w końcu zauważyłem, że to nie pomaga przybliżyłem się do niego. Wtuliłem w swoją klatkę piersiową zachowując wszelką ostrożność:
- Wszystko będzie dobrze. Nikt ci nie zrobi już krzywdy - powiedziałem przecierając jego łzy.

Offline

 

#260 2013-03-21 22:31:23

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Dziecko nadal nie odpowiadało. Siedziało takie smutne i małe pod drzewem z głową opuszczoną do dołu. Oczywiście słyszało głoś Samotnika, lecz specjalnie nie odpowiadało, nie mogło musiało zachować dyskrecję. To co teraz się działo nie było za bardzo miłe. Było wręcz dla niego przerażające, a nie chciał nikogo już zabijać. To za wielki cios dla tak małego człowieka.

Gdy Akemi zbliżył się bliżej i próbował wtulić się w niego. Dziecko podniosło twarz, a bohater ujrzał najbielsze oczy na świecie, nawet świeciły jak magiczną mocą. Włosy zaczęły się unosić, a z niego [dziecka] wydobywać niesamowita chakra. Tak nagle, jakby dając znać, nie podchodź do mnie. Następnie wystawiło rękę do przodu i ogromną siłą powietrza pchnęła tak Akemiego, że leciał przez dobre kilkanaście sekund do tyłu, łamiąc wszystkie drzewa swoim ciałem. Dziecko wyglądało jak demon, ale nie tak zły, bo jego oczy oraz poświata z chakry była już biała, nie taka sama jak wcześniej. Czyżby dziecko skrywało w sobie jakąś bestię, albo może zostało poczęstowane przy urodzeniu magiczną chakrą nie wiadomo. Chyba jednak Samotnik się do niego nie zbliży.

Offline

 

#261 2013-03-21 22:39:48

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Z przerażającą siłą zostałem odrzucony gdzieś hen daleko w tył. Tamotsu jednak miał racje. Trzeba trzymać się z daleka od tego dzieciaka. Miał racje by zabić z balisty go. Złapałem się za klatkę piersiową podczas lotu. Poczułem ogromny ból w niej. Kiedy wylądowałem nie miałem ochoty nawet wstawać. Chciałem teraz odpocząć. Nie miałem zamiaru wracać do tego chłopca. Nie pasowało mi zetknięcie się w jakiś sposób z demonem. Muszę teraz zregenerować swoją chakrę i odpocząć dłuższą chwilę. Leżałem teraz bezczynie patrząc się w niebo z otwartymi oczyma.

Offline

 

#262 2013-03-21 22:43:06

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

A więc jednak Samotnik nie miał ochoty wracać do tego małego demona. Może i słusznie postąpić, lecz w takim razie oto koniec jego historii z tym małym uparciuchem. Co ma teraz począć ? Odpoczywać i tak jest bardzo wykończony, jego mięśnie bardzo zmęczone, a chakra na niskim poziomie. Gdyby go teraz coś napadło to raczej niedałby rady tego przetrwać. Dlatego musi trwać i leżeć wtapiając swe ocz w chmury.

Wracając jednak do dziecka, to gdyby jednak Akemi się podniósł mógłby je nadal ujrzeć. Cały czas tam leżało, lecz znowu zaczęło płakać. Takim płaczem, tak donośnym, że nawet Akemi mógł słyszeć roznoszące się w lesie echo.

No i znowu koniec kolejnej sesji, po piętnastu odpisach w jeden dzień to naprawdę robi się męczące. Ale w końcu koniec i niedługo będziemy mogli przystąpić do kolejnej sesji. Dziękuję.

Offline

 

#263 2013-03-23 02:36:56

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Minęło sporo czasu zanim zdążyłem odpocząć i zregenerować całą swoją chakrę po tej walce. Była strasznie wyczerpująca przez co musiałem dobre dwa dni spędzi na nic nie robieniu. Dlatego też postanowiłem, że wreszcie się wezmę za jakiś konkretny trening. Jako, że byłem już w lesie mogłem na spokojnie udać się w jakieś miejsce, gdzie nie słychać płaczu ani jednego dzieciaka. Wstałem wreszcie i się wyprostowałem. Czułem, że to dobry moment na trening. Przecież nie mogę stać w miejscu, jeżeli chodzi o rozwój moich umiejętności.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Po wykonanym treningu postanowiłem udać się w głąby lasu. Nie miałem już ochoty przebywać na polanie tylko z jednym drzewem. Kiedy już tylko tam się znalazłem usiadłem pod jednym z drzew i starałem się chociaż na chwilę zasnąć po tak ciężkim treningu. Nawet podczas snu starałem się być bardzo czujny..

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-03-23 13:27:46)

Offline

 

#264 2013-03-23 14:01:45

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Akemi odpoczywał sobie leżąc i podziwiając piękne niebo. Było ono czyste i błękitne, rozświetlane przez słoneczne promienie. W lesie zrobiło się dosyć cicho, nawet płacz dziecka ucichł. Ptaki zaczęły śpiewać, a Samotnik zasnął. Nie wiedział co właściwie dzieje się z dzieckiem, ale ten wątek pominął, bał się do niego podejść. Skoro jest przeklęte kto chciałby z nim w ogóle rozmawiać. Ale przecież nie może tego też tak zostawić, powinien kogoś zapytać co się dzieje albo chociaż wrócić do osady i poinformować o zniknięciu potomka kapłana.

Jego sen nie trwał bardzo długo, gdy usłyszał nadchodzące w jego stronę ruchy. Mimo, iż były bardzo lekkie, to i tak dosyć głośne i jakby twarde. Ktoś kto zmierzał w tą stronę był poddenerwowany albo mu się śpieszyło. Była to w swoim wieku kobieta, imieniem Ruki. Dotarła ona do starych terenów Debiruiyaa, a gdy zobaczyła martwe ciało swojej córki zaczęła krzyczeć oraz ronić łzy. Tego płaczem nazwać nie można było, iż każdy łowca głów musi liczyć się ze niebezpieczeństwem. Choć każda matka swoje dziecko kocha. Spaliła ciało swojej córki używając podrzędnej techniki Katon. Spalenie – ceremonia godna króla. Prochy zaś zostały rozwiane przez wiatr, w stronę Akemi’ego. Trochę wpadło mu do oka, przez co musiał je przetrzeć, a ono zrobiło się lekko czerwone. Teraz mógł już dostrzec kobietę, bardzo podobną z figury do poprzedniej, która podchodzi do tego samego dziecka. Jednak była ubrana zupełnie inaczej, bardziej na luzie do swobodnych ruchów. Nie wyglądała także na młodą, lecz na bardzo doświadczoną. Była na tyle zła, można by to tak nazwać, iż nie spostrzegła jeszcze Samotnika. Jedynie zajęła się usypianiem dziecka. Tak, ona jakimś sposobem mogła do niego podejść.

Za nim jeszcze niebieskooki zdążył podejść czy wykonać jakiś ruch, dziecko zostało ponownie uśpione. Mógł przeżyć jakby Deja Vu. Co teraz jednak zrobi to już leży w jego zakresie, może zechce znowu uratować dziecko, by potem normalnie poinformować przełożonych osady o jego zaginięciu i dotychczasowym położeniu. Powodzenia.

Offline

 

#265 2013-03-23 14:14:51

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Wreszcie od jakiegoś dłuższego czasu miałem spokojny sen. Nic wokoło mi nie przeszkadzało już. Dziecko przestało płakać na całe moje szczęście. Ten dzieciak naprawdę musiał wiele przeżyć w życiu, że potrafi płakać wraz z echem na cały las. Coś musiało w nim siedzieć, coś bardzo potwornego. No cóż, tak musiało być. Tak zdecydowało jego przeznaczenie, a z nim nie ma co dyskutować. Ja jednakże nie miałem zamiaru tak skończyć. Pochłonięty przez jakiegoś demona.
- Muszę być silniejszy.. - pomyślałem wzdychając. Po chwili jednak usłyszałem jak ktoś ciężkim i głośnym ruchem zbliża się do mnie. Musiałem jakoś się skryć. To mógł być ktoś niezbyt przyjazny dla mnie. Dlatego też szybko wdrapałem się na drzewo, pod którym siedziałem. Usiadłem na gałęzi ukrywając się za liśćmi. Po chwili.. piasek wpadł mi do oka? Nie ważne. Przetarłem oko i dojrzałem kobietę. Była strasznie podobna do mojej ostatniej przeciwniczki? Czy to możliwe? Ahh. Prawdopodobnie mogła być kimś bliskim dla dziewczyny. Bo ta, którą teraz widzę, jest o wiele starsza. Tym bardziej mnie przy tym utrzymywało kiedy dojrzałem jak ta uspokaja dzieciaka. Momentalnie zeskoczyłem na dół. Stałem za kobietą jakieś dwadzieścia metrów od niej.
- Ta dziewczyna.. była silnym ninja - powiedziałem na głos w kierunku tej kobiety.

Offline

 

#266 2013-03-23 14:25:34

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kobieta nie uciekała, dopiero co uśpiła dziecko. Akemi zaś wspiął się na drzewo by ją obserwować, widział całe zajście bez żadnego problemu. Poznał także, że jest ona bardzo podobna do swojej poprzedniczki. Nie wiedział tylko jaką mocą jest zdolna władać, albo jak bardzo wielką mocą ona włada. Tak, to na pewno będzie wielki krok w jego życiu, na pewno się na tym życiu, ta walka obije.

Ruki nie zważała na słowa Samotnika, które właśnie usłyszała. Spojrzała na niego dynamicznie, tak zwanie „z pod oka”, po czym od razu znalazła się przy nim. Szybkim ruchem, przemierzając nogami starała się zadać jak największy cios. Działała pod wpływem presji oraz rozpaczy za zabitą przez niego córką. To wiadome, jak silne potrafi być takie uczucie, szczególnie jeżeli ktoś bardzo darzył osobę miłością. Nie sprawdzała czy uciekł, była pewna że nie da rady. Gdy już była przy nim, wyzwoliła całą swoją chakrę, całą swoją siłą użyła Bakutona, tak by wysadzić wszystko przed sobą. Jego ciało, kości, wszystko miało obrócić się w proch.

Offline

 

#267 2013-03-23 14:38:54

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Na mojej twarzy nie można było ujrzeć żadnego z uczuć. Tak jakbym wcale się nie przejął tym, że prawdopodobnie zabiłem jej kogoś bliskiego. Dla mnie było to nie istotne. Ja dążyłem tylko do tego by jak najczęściej i jak najlepiej walczyć z moim przeciwnikiem. Może nawet rozgniewam ją tak by mnie zaatakowała? W sumie byłem tego pewien. Widziałem to w jej oczach, że nie spodobało się jej to co powiedziałem. Te zielonkawe oczy.. Takie same jak u tamtej dziewczyny. Czyżby to była jej matka? Chyba tak.. nikt po za matką nie może mieć takich samych oczu. Takich pięknych oczu.

Nagle kobieta znalazła się za mną. Spodziewałem się tego. Bo jak inaczej mogła zareagować? Była szybsza niż jej córka.. Tak o wiele. Jednakże ja byłem szybszy od niej. Wyskoczyłem na przód unikając jej ciosu, po czym zrobiłem krok na bok.
- Nie teraz.. - powiedziałem chodnym głosem ustawiając się w pozycji obronnej.

Offline

 

#268 2013-03-23 23:30:20

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kobieta spudłowała, a raczej Akemi z łatwością uniknął jej ataku. Nie była jakoś wiele zdziwiona, lecz cały czas zła, zdenerwowana i zrozpaczona. Spojrzała się tylko na samotnika, który odskoczył w tył, a potem w bok. Swą ręką żwawym ruchem rozpuściła włosy, które natychmiast rozwiały się na wietrze. Zdjęła także i maskę, jakby przygotowywała się do prawdziwej walki. Jej pozycja znacznie się zmieniła, z nagłej w tak opanowaną. Ułożyła ręce do dołu i skupiła się, wyzwalając w swojej okolicy błękitną chakrę. Zaczęła powoli się ruszać, palcami i tak dalej, jakby chciała przy tym „unieść się na wietrze. Tak to dobre określenie.

Ruszyła jeszcze raz, tym razem była o wiele szybsza. To co przed chwilą wykonała, ta jakby umiejętność, pozwoliła jej wykorzystać powietrze do szybkich i dynamicznych ruchów. Jej ciosy były precyzyjne. W locie, ugięła się w pół i leciała w stronę Samotnika praktycznie przy samej ziemi, a gdy była już przy nim wyprostowała pięść i strzeliła go w głowę, tak by odleciał na dobre kilkanaście metrów w tył. Przy takiej presji i zwiększonej tymczasowo szybkości nie było mowy o jakimkolwiek uniku. To na sam początek musiał przyjąć na siebie, a jakie są jego obrażenia, to już rozpisze sobie sam.

Natomiast ona, po udanym ataku odeszła kilka kroków w tył, jej oczy zrobiły się jeszcze bardziej zielone, a włosy wciąż wiały na wietrze. Nadchodziła ciemność. A zapomniałbym, na jej twarzy występuje bardzo charakterystyczna blizna, rozciągająca się na całą twarz mająca podobieństwo z jej okiem. Było ono trochę bladszego koloru od drugiego. Mogę tylko dodać po cichu, iż ma coś wspólnego z nadchodzącą ciemnością. Póki co stała i przyglądała się wstającemu Akemi’emu, cały czas będąc zdenerwowaną.

Offline

 

#269 2013-03-24 10:02:35

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Żarty się skończyły


Ta kobieta.. Nie spodziewałem się, że może być o wiele szybsza od mnie. Ten gniew.. Ta złość jej nie pozwoliła użyć całego swojego potencjału. A teraz? Jej uderzenie było naprawdę silne. Leciałem przez drzewa dobre kilkanaście sekund. Wszystkie wspomnienia i przemyślenia wysypały mi się w głowię. Rzucam je do głębi serca, kiedyś je odnajdę w sobie. One jak listy w butelkach, serce jak ocean je chłonie. Wiem że to tylko wizja, ale to już jest moje. Bo czas kiedyś nie istniał, czas wymyślił człowiek. To część wielkiej strategii. Powtarzano mi aby wygrać kiedyś sto razy będziesz pokonany. Czy to teraz ta chwila? Czy ja to w ogóle przeżyje? Za dużo pytań.. Muszę wstać. Czuję, że obrażenia nie są, aż tak duże jakbym mógł pomyśleć, ale jednak czuje rany na moim ciele. Wszystkie zadane mi rany zostały bez problemu zaszyte przez szyny w moim ciele. Szedłem kulejąc i łapiąc się za żebra. Nie.. w tej chwili musiałem się uspokoić i wyprostować. Muszę dać z siebie wszystko. Puściłem rękę z ciała i zacząłem biec w kierunku jak najbliższym do kobiety. Kiedy widziałem już ją na horyzoncie zacząłem odbijać się raz na jeden bok, raz na drugi. Czułem, że muszę być w ciągłym ruchu.

- Mam swoja drogę , głosy mówią gdzie iść mam.. - mówiłem pod nosem sam do siebie, to mnie wspierało na duchu  - Choć czasem błądzę, nawet idąc w miejsce które znam.. - dokańczałem swój wierszyk odbijając się ciągle na boki - Prowadzę dialog z kimś bo czuje, że nie jestem sam - kiedy skończyłem zacząłem biec z całych sił na nią. Wykonałem szybkie i precyzyjne znaki. Cztery klony biegły ramię w ramię obok mnie. Podczas tego biegu w miarę szybkim tempie wymieszaliśmy się. Przeciwniczka nie mogła wiedzieć, który z nas jest prawdziwy. Choć szczerze mówiąc i to nie było potrzebne.. Moje cztery klony zaczęły biec jak najszybciej w jej stronę. Kiedy były blisko starały się ją złapać i przetrzymać, o ile w ogóle do tego doszło. Kiedy jednak tak to ja szybko także zacząłem biec. Klony odpuściły i odskoczyły gdzieś na bok kiedy ja byłem od niej jedynie pół metra. Dzieliło nas tak niewiele, a ja byłem tak blisko by ją zaatakować. Nie miałem innego wyjścia musiałem to zrobić. Podniosłem wysoko swoją prawą nogę i wykopałem swoją przeciwniczkę w taki sposób, że ta poleciała wysoko w powietrze. Następnie pojawiłem się tuż pod nią.

- [C] Konoha Kage Buyou -  Wypowiedziałem nazwę techniki, którą przed chwilą wykonałem. W takiej pozycji przeciwniczka nie może się ruszać, przez co jest łatwym celem dla mnie, dzięki temu mogę na niej wykonać dowolne ataki. W powietrzu złapałem ją , która też jest w powietrzu, rękami za kostki, a nogami usztywniłem głowę przeciwniczki. W takiej pozycji ona nie może się ruszyć,  puszczając ją spada z dużej wysokości i uderza głową w podłoże. Ja szybko odskakuje do tyłu wypowiadając na głos nazwę techniki:
- [C] Hayabusa Otoshi - wypowiedziałem ją całkowicie poważnie z nadzieją, że chociaż odrobina mojego planu wyszła bez problemu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-03-24 10:09:10)

Offline

 

#270 2013-03-24 19:40:46

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kobieta cały czas była w bardzo złym stanie. Te nerwy, ta złość praktycznie rozrywała jej każdą żyłę. Wszystkie z nich już prawie powychodziły na wierzch. Oczy stały się całkowicie puste, wzrok wpatrzony tylko w przeciwnika. To była forma, bardzo zła forma. Akemi źle to rozegrał, nie musiał na samym początku jej przykopywać, jeszcze bardziej ją pobudzać. Ale dobrze, walka powoli się rozkręcała. Sam zaś odleciał na kilkanaście metrów w tył rozrywając pnie drzew. Rozpadającą korę rozwiał wiatr, tak, że przelatywała dosłownie pomiędzy nimi. Teraz wtapali się w siebie, zabójczym wzrokiem, kto przeżyje kto przetrwa, liczą się tylko umiejętności.

Pierwszy ruch postanowił zrobić sam Samotnik. Na sam początek stworzył kilka klonów, które wędrując do przodu, miały za zadanie przytrzymać przeciwniczkę. Niestety... oznajmię bardzo szybko nie udało się. Gdy te zaczęły biec, ona zrobiła to samo, z jednym wyjątkiem. Szła do przodu, powoli... nie spuszczała cały czas wzroku z głównego przeciwnika. Nawet jeżeli się pomieszali. Na początku przybiegł jeden klon, dostał z pięści znikł, potem drugi i stało się to samo. Tak było do ostatniego klona, każdy dostając szybkim uderzeniem - znikł. Ona zaczęła iść szybciej, ciągle w jego stronę.

Ruszyła ! Biegła przed siebie, lekko nachylona. Akemi'ego wciąż przetapiał mroźny wzrok przeciwniczki. Był on już na prawde ponury i nie do zniesienia. Znalazła się przy nim, jego atak nie wyszedł, gdy próbował ją wykopać, ona momentalnie złapała go za nogę i zakręciła - gdzieś wyrzucając. Bawiła się nim jak lalką. Jej siła znacznie wzrosła. Rozbił się o kolejne drzewo i stracił przytomność. Ona podeszła do niego, podniosła i założyła na barki. Chwilę potem dynamiczne podniosła do góry i machnęła jego ciałem do dołu uderzając o kolano. W sensie tak jak Raikage zrobił to z Sasuke. Tylko mniej boleśnie. Może uda mu się połamać kilka żeberek na samym początku. Choć nie powiem. Takie ataki także męczą, nawet na jej twarzy było widać powolne zmęczenie całą sytuacją. Pod wpływem emocji człowiek bardziej się denerwuje, dostaje dawkę adrenaliny, lecz po czasie zaczyna się rozpacz i bezsilność. Póki co trwała jeszcze w I fazie, w fazie, która spokojnie zagraża życiu chłopaka. Była od niego znacznie szybsza i silniejsza.

Offline

 

#271 2013-03-26 00:37:52

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Ona.. ona była zbyt silna. Traciłem nadzieje i wole do walki. Ale..ale nie mogłem się w tej chwili poddać. Walczyłem o coś ważnego. Walczyłem w tym momencie o swoje życie. To one było teraz dla mnie ważne. Nie wygrana, a utrzymanie siebie samego przy życiu. To naprawdę było istotne. Czułem w głębi duszy każdy cios zadawany mojemu klonowi. Każdy z czterech ciosów. Były silne. Nie mieli szans na atak, a nawet i na obronne. To była godna przeciwniczka. Godna moich łez. Nie potrafiłem zbyt wiele zrobić. Trzymałem się tylko w przekonaniu, że ja muszę żyć i nie mam innego wyjścia. Choć i nawet moje życie było na małym przezroczystym włosku. Nie widoczny przez matkę głupców. Oj nie widoczny.. Była coraz bliżej. Tak, poczułem ten chłodny dotyk na mojej nodze. Świat zaczął wirować. Nie miałem pojęcia co mam z tym wszystkim zrobić. Wykaszlałem pod drzewem krew, która poleciała gdzieś naprzód. Znowu.. ten chłodny dotyk. Znalazłem się na jej barkach. Aż dziw, że tak drobna kobieta może podnieść dwumetrowego olbrzyma. Ale jednak zrobiła to i rzuciła mną na ziemię, chyba nie z całkowitą jej siłą?

- Ten kto nie jest zajęty rodzeniem się, jest zajęty umieraniem.. - mówiłem wstając i wyprostowując się na proste nogi - Ja.. nie zamierzam umierać. Nie tutaj.. nie w tej chwili - powiedziałem trzymając się za żebra. Czułem, że muszę to rozegrać w inny sposób. Jak najszybciej tylko mogłem wskoczyłem na gałąź drzewa. Nie mogłem się wdrapać, bo za chwilę już mogła mnie dorwać. Zacząłem okrążać ją od gałęzi do gałęzi. Chciałem choć trochę ją zmylić, bo ja sam nie miałem szans na jakikolwiek atak.

Offline

 

#272 2013-03-26 12:17:43

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

5/12



Kobieta całkowicie traciła wolę do walki, tak samo jak jej przeciwnik. Złość zaczęła przeradzać się w smutek i rozpacz, lecz ona także nie mogła się poddać. Musiała walczyć, musi połamać mu wszystkie żebra, zrobić z nich stolik, ugotować flaki z jego wnętrzności. Musi nadziać sobie jego głowę na jakiś pal, pobawić się jego ciałem w ramach uspokojenia. Tak to był teraz priorytet, który nie powiem powoli nadciągał.

Wymierzyła przecież na niego bardzo silny atak, który o dziwo przeżył. Połamało mu trochę żeber, a to bardzo źle, z czego ona teraz zrobi sobie stoliczek do herbaty. Pomijając te fakty, Samotnik strzelił sobie gdzieś w góre, na gałąź by nie zostać trafionym przez jej jutsu czy inne ataki. Chociaż dobrze wiedział, że i tak jest od niego o wiele lepsza. Trudno, trzeba to było prawdopodobnie przeczekać. Zabierając się za zmylenie przeciwniczki, Akemi zaczął krążyć wokół niej. Skakał sobie po gałęziach jak wiewiórka, a ona sama już zamknęła ze zmęczenia powieki.

Nadchodziła noc, bardzo ciężka dla chłopaka, który nie ma pojęcia o nocnych polowaniach. A tak, Ruki posiada bardzo wyczulone zmysły nocą, potrafi także widzieć nocą, wszystko nocą. Po prostu nocny zabójca, co teraz pocznie młody ninja, na jego szczęście mogę dodać tylko jedną małą rzecz. Ona sama zaczęła już się powoli męczyć, oznacza to, że jej bonus pod wpływem presji opadł o dziesięć punktów, lecz nadal jest aktywny i trwa. Musi się z nią jeszcze pobawić, by móc przerosnąć ją w walce.

Offline

 

#273 2013-03-26 17:07:50

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Noc.. zbliżała się. Nie wiem czy ją przeżyje. Czy to będzie moja ostatnia noc? Oby nie. Nie mogłem teraz zginąć. To byłby zły moment. Jestem w miarę dobrej sytuacji. Jak na razie kobieta nie skupiła pełnej uwagi na mnie. Krążyłem od gałęzi do gałęzi. Dezorientacja jej była dosyć trudna. Nawet w sumie nie wiedziałem czy ona została zdezorientowana. Biegnąc tak poprawiałem sobie swój płaszcz na sobie. Czarny płaszcz, który już został częściowo spalony podczas poprzedniej walki. To mi przypominało o jej zmasakrowanej twarzy.. Jej śmierć sprawiła, że dowiedziałem się, że potrafię zabijać bez problemowo. Nie sprawiło mi to ani przyjemności, ani nie było mi przykro. Po prostu byłem bez uczuć. Pragnąłem tylko wygranej, pragnąłem żyć.. Jednakże ona nie nadawała się na to bym posiadł dzięki niej moc.

- Ty się nadajesz.. Twoje serce będzie moje - pomyślałem, a moja pewność siebie nagle podrosła. Czułem, że mogę wszystko. Nawet zabić tą kobietę. To ona musi być spełnieniem mojego snu. Snu, w którym jestem nieśmiertelny. Kiedy cała moc przechodzi do mnie, bez najmniejszego problemu. Zabawę czas zacząć. Obserwowałem ją. Ciągle przeskakiwałem z gałęzi do gałęzi. Była zmęczona.

Offline

 

#274 2013-03-26 17:46:28

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

6/12



Kobieta robiła się już coraz bardzo zmęczona oraz znudzona walką, dosłownie traciła smak do dalszego pojedynku. Przez tą rozpacz, przez to wszystko co ją teraz otaczał, przez to wszystko co przeżyła i co będzie musiała jeszcze robić. Ale nie załamała się, musiała wygrać ten pojedynek lub po prostu umrzeć, tak to także dobre rozwiązanie, chciałabyć już blisko, tam obok swojej córki. Ale nie podda się tak łatwo, zrobi wszystko, żeby on również utracił na zdrowiu.

- Ty bachorze... - Wkurwiła się. Zacisnęła z całej siły dłonie, oraz lekko ugięła swoje stare nogi. Podskoczyła oraz zaczęła się obracać w powietrzu. Nagle z jej ciała rozpoczął wydobywać się czerwono jasny ogień, z którego po chwili zaczęły strzelać ogniste kule. Rotacja była na tyle szybka, że ogień zaczął pokrywać bliski cały obszar, możliwe także, że trafi i Samotnika.

Na jego szczęście, kobieta straciła już bonusy do szybkości, reakcji i siły z powodu osłabienia emocjonalnego. Walka przeciągała się w dobre, a dokładnie byli już gdzieś tak w jej połowie, teraz liczy się tylko szybkość zadanego ciosu, kto pierwszy zaatakuje ten przetrwa. Życie lub Śmierć.



Już nie musisz ciągle uciekać, teraz możecie zacząć walkę na śmierć i życie, liczy się twoja jakość oraz długość postów. Szybkie ruchy pamiętaj no i dobre uniki przed jej Bokutonem. To chyba tyle z podpowiedzi. Powodzenia

Offline

 

#275 2013-03-26 18:29:06

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Biegałem ciągle wokoło niej. Moja pewność siebie nie odchodziła od mnie. Czułem, że za niedługo mogę rozpocząć swój atak. Jednakże ona pierwsza to zrobiła.. Te ciepło. To przyjemne ciepło. To nic innego jak technika żywiołu ognia. Czyżby ona też jak jej córka władała głównie technikami tego rodzaju? Lepiej dla mnie. Poznałem je już dużo wcześniej i wiedziałem jak mam się przed nimi chronić. Starałem się jak najlepiej unikać kul ognia. Dwie otarły się przez mój płaszcz. Zostałem trochę oparzony, ale nie tak bardzo kiedy walczyłem z tamtą dziewczyną. Jak poprzednio zrzuciłem płaszcz na ziemię, ponieważ palił się przez technikę kobiety. Już nie miał nic na sobie prócz lekkich spodni.

- Koniec uciekania.. - powiedziałem zeskakując na dół. Momentalnie zacząłem biec w jej kierunku. Podczas biegu zacząłem odskakiwać na boki. Nie mogłem teraz dać się zaatakować z zaskoczenia. To nie był czas na tak duże obrażenia. Tym bardziej, że wiedziałem jaką ona posiada już siłę. Zbliżałem się do niej, a ona do mnie. Kiedy w końcu byłem dostatecznie blisko tej kobiety zrobiłem wślizg tuż pod nią. Starałem się ją wywrócić. Robiąc to wysunąłem nagle dłoń do przodu. Starałem się ją trafić z całej siły w jej prawe udo. By to było bardziej efektowne użyłem do tego bakutona, która był wstanie oderwać jej nogę. Wszystko było na dobrej drodze. Po całej akcji, udanej bądź nie odskoczyłem do tyłu cały czas w pozycji obronnej.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#276 2013-03-26 18:47:00

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

7/12



Kobieta nie zareagowała pochopnie na to, że przeciwnikowi udało spokojnie uniknąć techniki żywiołu ognia. Zdziwiona ? W ogóle. Wiedziała dobrze, że skoro udało mu się pokonać jej córkę, to musi być odporny na tak silne ataki, z tym żywiołem musiał mieć już kontakt, że tak powiem jego zmysły są teraz bardziej na to wyczulone. Co więc z nią ? Nic, cały czas stała z kamienną twarza, nie chciała ukazywać co tak na prawdę odczuwa, bo sam ten fakt mógłby dać przeciwnikowi przewagę i pewność siebie. Skrywała to. Gdy więc skończyła rotację upadła na dół i zrobiła salto w tył jak prawdziwy ninja. Jej stopy cały czas nie wydawały żadnego odgłosu, te ruchy po prostu były ciche. Wspaniale wyszkolony wojownik.

- Uciekanie, to początek całego cyklu walki - Odpowiedziała mu ze spokojem, po czym widząc, iż biegnie w jej stronę załamała nogi i rękoma walnęła w ziemię. Użyła swojej umiejętności specjalnej, a ziemia pod nią została zarwana, zaczęła się trzęść i tak dalej. Drzewa się powywalały w okolicy 50 metrów, sama zaś odskoczyła do tyłu, czekając na dalsze poczynania Samotnika.

Była dosłownie pewna, że nie zrobi już nic, przecież teraz będzie musiał odskoczyć, a ona będzie miała okazję by regenerować chakrę. No chyba, że postanowi dalej atakować to by było godne podziwu i dla niej mogło się to równać końcem walki z powodu braku chakry.

Nie będę jej narazie odejmował w ogóle chakry, wiem, że może tam wykonać gdzieś tak do 4 ataków jeszcze Bokutonem. 3 - 4 nie więcej, więc tak biorę na oko, nie miej mi tego za złe

Offline

 

#277 2013-03-26 19:09:28

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Nagle straciłem grunt pod nogami. Czułem, że nie mogę teraz uciekać. Nie zaatakowała mnie co oznacza, że ja powinienem zaatakować ją. To będzie najlepsze rozwiązanie. Tym bardziej, że to ona pierwsza rozpoczęła swoją ucieczkę. Coś tu było nie tak.. Czemu nagle sobie odpuściła? Nie ważne. Ważne, że jestem tu i teraz. Miałem największą ochotę by ją zabić. Połamała mi tyle kości, że miałem ochotę wyrwać jej to serce w tym momencie. Ta walka trwała już zbyt długo. Co najdziwniejsze nie byłem zmęczony, to ta kobieta najwięcej straciła tutaj potu. Ja praktycznie prócz dostawania po mordzie nic nie robiłem. Trudno to przyznać, ale taka była prawda. Była silna, ale potęga jej mocy powoli się już kończy.

- Uciekanie też może okazać się czyimś końcem - powiedziałem uginając swoje nogi. Po chwili wyskoczyłem w jej kierunku. Plan był podobny. Miałem zamiar ją skrzywdzić. Nie zabić. Ponieważ jej serce było mi bardzo potrzebne. Kiedy byłem obok niej starałem się trafić ją pięścią znowu w udo. Oczywiście tak jak wcześniej. Bakuton był tutaj jak najbardziej potrzebny. Tylko on mógł sprawić w tym momencie by pozbawić jej nogi. Po udanym lub nie udanym ciosie odskoczyłem na bok, ale nie daleko od niej.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#278 2013-03-26 19:22:54

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

8/12



Teraz powoli nadciągał najgorszy scenariusz, kto przeżyje a kto padnie trupem pod wpływem ataków drugiej osoby. Dobra zaczynamy od tego, że Akemi nie zaprzestał ataków i dalej leci na swoją przeciwniczkę, by urwać jej udo. Nie będę przeciągał w opisach i postaram się napisać to jak najkrócej potrafię. Akemi, otarł się o ziemię, która buchała na wszystkie strony. Prawą ręką złapał się pobliskiego drzewa i odbił wyskakując w powietrze. Dalej upadł na ziemię i już mógł z powrotem otworzyć swoje oczy. Zobaczył kilkanaście dalej metrów swojego przeciwnika i natychmiast ruszył w jej kierunku.

Skakał co chwilę na boki mając nadzieje, że nie zrobi ona mu krzywdy. Gdy był już blisko wślizgnął się pod nią, czyli wykonał identyczny manewr, który przed chwilą mu nie wyszedł. Gdy był już prawie za nią wyciągnął rękę i użył na jej prawym udzie bokutona. Ona także nie pozostawała bierna. Gdy ten miał prawą rekę przy jej udzie, ona dynamicznie sie nachyliła i przyłożyła swoją rękę do jego prawej ręki. Pierwszy wybuch nastąpił Akemiego, potem zaś Ruki.

Sytuacja była bardzo napięta, Samotnik wyleciał znacznie dalej. Bakuton Ruki był o wiele wiele bardziej mocniejszy, dlatego też jej przeciwnik poszybował gdzieś w głąb lasu, tracąc przy tym rekę. A ona doznała rozszarpania swojej nogi, praktycznie można by rzec straciła ją, musiała jak najszybciej sobie odciąć by zakażenie się nie wdało.

Tak też zrobiła, wyciagnęła kunai i zagryzając wargi jak prawdziwy ninja, odcięła sobie na żywca swoją prawą nogę. On był bez ręki teraz a ona bez nogi. Dalej nie pozostawała bezczynna, wstała i skacząc sobie co chwilkę do przodu, puszczała wielkie ogniste kule w jego stronę z nadzieją, iż go dobiją.

No przepraszam straciłeś rękę jakoś to tak bywa podczazs sesji specjalnych, muszę dać ci wycisk, żebyś zapamiętał tą walkę do końca życia.

Offline

 

#279 2013-03-26 22:31:47

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

To było pewne. Trafiłem ją wreszcie. Czułem się świetnie. Wreszcie trafiłem swoją przeciwniczkę. Ale coś było nie tak? Ona też zdołała mnie w tym czasie trafić? Na to wychodziło. Leciałem dobre parę sekund do tyłu. W tym czasie widziałem jak kobieta krwawi u nogi. Na mojej twarzy malował się uśmiech. Czułem, że powoli walka dobiega końca, a ja byłem bliski wygrania jej. Minęła chwila, a ja rozbiłem się ponownie o kolejne drzewo, ale tym razem na dobre. Leżałem chwilę. Zacząłem na początek rozglądać się czy wszystko w porządku jest z moim ciałem. Brakowało mi ręki.. leżała ona obok mnie. Najwidoczniej niedawno musiała mi odpaść. Chciałem krzyknąć z bólu, którego najwidoczniej teraz nie odczuwałem. Ale zacisnąłem język prawie doprowadzając go do krwawienia. Moje szwy z kikuta zaczęły przyszywać się do utraconej ręki. Trwało to moment, a ja mogłem już ruszać bez problemowo dłonią. Nagle poczułem, że coś nadciąga w moją stronę. Szybko przeturlałem się trochę dalej niż byłem. Kulę ognia.. kobieta najwidoczniej chciała mnie dobić. Postanowiłem, więc iść w jej kierunku. Złapałem za płaszcz, który leżał niedaleko i założyłem go. Wyprostowany szedłem w kierunku kobiety, czas najwyższy to zakończyć.

Kiedy byłem dosyć blisko niej zacząłem mówić:
- Jesteś naprawdę silną przeciwniczką, ale.. - mówiłem zacieśniając pięści - Ale, musimy to w końcu zakończyć - szedłem w jej kierunku nie ukazując żadnych uczuć podczas mowy - Potrzebuję twojej śmierci.. potrzebuję twojego serca. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że będziesz dalej żyć.. w mojej wyobraźni, bo ty dasz mi swoją moc - powiedziałem zatrzymując się obok kobiety.

Offline

 

#280 2013-03-26 22:43:06

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 879

Re: Tereny starego Debiruiyaa

9/12



Kobieta mimowolnie leżała teraz gdzieś w dziurze, jej noga nie wyglądała najlepiej. Żartowałem. W ogóle jej nie miała, został tylko wielka czerwona rana, trochę kości na wierzchu. Trudno by było się po takim czymś pozbierać. Lecz co ona teraz mogła, oberwała bakutonem, bo zebrało jej się na emocje.  Ogarnięta smutkiem, trwała w własnej bezsilności i żałobie. Jedynie pocieszał ją fakt, że przeciwnik także nieźle dostał i wyjdzie z tej walki ze szwankiem. Tak użyłem specjalnie takiej metafory.

- Moje serce… - Złapała się swą lewą rękę, za cycka – Po co ci moje serce… one i tak już jest skamieniałe. Jego wnętrze wypełnia smutek. Nic ci po takiej rzeczy… - Musiała chwilę przeczekać, gdy znowu mogła zabrać głos, iż krztusiła się krwią – Niegdyś byłam taka silna.. mogłam żyć bo miałam to co kochałam… moją córkę, ona zawsze była przy mnie.. przy tym co robiłam, ona była moją jedyną miłością – Z jej oczu zaczęły spływać, bardzo jasne łzy, tak jasne, że Samotnik tylko je widział, widział jak wolnym tempem spływają po jej polikach – dlaczego ona nie żyje… dlaczego dałam jej to zlecenie tego dziecka… gdyby nie to już dawno bylibyśmy w domu… razem szczęśliwi, trwalibyśmy blisko siebie… ale śmierć to tylko cykl życia, prawda ? Idąc przez życie tańczymy, z tą bladą panią, lecz gdy źle postawimy krok… umieramy…

Jej słowa stały się teraz bardzo mądre i oświecające. Choć kobietą była bardzo niemiłą i brutalną, zabijała dla pieniędzy, to i tak każdy ma w sobie to coś. Coś co oświetla jego umysł, jego życie.. coś wspaniałego dlaczego możemy żyć. Ona już to straciła, nie wykonała swojego zadania prawidłowo, jej czas się zbliża. Lecz tylko czy samotnik zdoła ją dobić, zanim sam straci przytomność z powodu ran. Bo tak właśnie było, zasłabł, zrobiło mu się gorzej. Musiał oprzeć się o pień drzewa. Lecz niech się nie martwi kobieta bez nogi o resztkach sił nawet go nie dobije. Ona jest już gotowa odejść z tego świata.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Reten nĂ­ nĂĄdr e rozvĂĄ Ă­me