Ogłoszenie


#41 2012-07-09 11:45:08

Takashi

Nara Edo Tensei

10890471
Zarejestrowany: 2011-10-31
Posty: 658
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagegasasu
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna

Re: Wielki pałac

Kłopoty, duuuże kłopoty. Dziwne, że wcześniej nie wyczułem tej mrocznej chakry, ktoś najwidoczniej posiada doskonałe umiejętności szpiegowskie. Jednak w tym momencie poczułem tą mroczną, potężną energię, która, jak się okazało, pochodziła od tego całego zarządcy budynku. Czułem, że chakra Gisaku została w jakiś sposób przytłumiona, to samo stało się z Arisą, na szczęście reszcie nic nie było. Mroczna energia unosi się wszędzie w powietrzu, to może się skończyć paskudnie... Wolałem szybko zareagować, dlatego najpierw przerwałem spotykanie, ale tak dosłownie na chwilkę, robiąc to w jak najbardziej kulturalny sposób.
-Przepraszam bardzo... Prosiłbym o zachowanie spokoju i nie denerwowanie się. Jesteśmy zagrożeni, wróg już dotarł, ale naprawdę zachowajcie spokój, to spotkanie jest bardzo ważne. Sprowadziłem tu swoich najlepszych ninja, na pewno dadzą radę. Mojego pomocnika... - wskazałem na Ayate, który stał za mną. -Wyślę im na pomoc. Jeżeli ktoś znajdzie się w sali, osobiście się z nim rozprawię. Podjąłem już pewne kroki mające na celu waszą obronę, niczym nie powinniśmy się martwić.
I rzeczywiście, bo kto mógł spostrzec, iż pod stołem mój cień pociemniał, rozpostarł się na kilka i połączył się z cieniem każdej obecnej tu osoby za pomocą Kage Mane no Jutsu, było to jednak lekkie połączenie, nie krępowałem w żaden sposób ruchów przedstawicieli innych klanów, zwykłe środki zaradcze.
-Ayate, ruszaj i bądź ostrożny. Wykorzystuj zdolności sensoryczne, wiem, że je posiadasz. Nie daj się złapać. Wcześniej wyczułem jak mroczna chakra zbliża się do chakry Gisaku... Unikaj dotyku? - wahania są chyba oczywiste, jednak najważniejszy jest fakt, iż wysłałem go do pomocy, poradzę sobie sam, tak sądzę.
Teraz przyszła pora, by kontynuować zebranie.
-Przepraszam jeszcze raz za całe to zamieszanie, nie zważajmy na nic, kontynuujmy. - zrobiłem krótką przerwę, by móc po chwili kontynuować.
-Przedstawicielu klanu Ayatsuri... - spuściłem głowę z uśmiechem, przypominając sobie jego słowa o mnie. -Może i jestem młody, ale nie zgodziłbym się z tym, że niedoświadczony. Nie wiem też, czy aby na pewno właśnie na tym polega polityka. Powiem szczerze... Osobiście nie zgadzam się na takie warunki, Akademia zdobyła ciało klona, a wy go nie otrzymacie, bez względu na wszystko. Bezinteresowność... - powiedziałem wprost.
-Jesteś także w błędzie, myśląc, że jeśli nie weźmiecie udziału w wojnie, zostaniecie ocaleni. Już to chyba mówiłem... Bitwa może się przesunąć w każdym możliwym kierunku, a na pewno nieliczny klan Ayatsuri ma mniejsze szanse w porównaniu do licznej armii sojuszu. Niestety i tak mamy zbyt małą ilość wojsk i tym podobnych, potrzebujemy wsparcia, wszyscy tutaj musicie to zrozumieć. Co, jeśli nieprzyjaciel nie poprzestanie na Ogniu? - przypomniała mi się jeszcze jedna kwestia, którą musiałem poruszyć.
Spojrzałem na flagę z symbolem klanu Uchiha, po czym przeniosłem wzrok na osobę pod flagą.
-Szanowny przedstawicielu klanu Uchiha... Bodajże trzy chętne osoby z waszego klanu biorą udział w obronie Kraju Ognia jako moi towarzysze, właśnie teraz bronią tego spotkania. Jako dwa klany z Kraju Błyskawicy, Nara oraz Uchiha, powinniśmy się wspierać, zwłaszcza, że klan Nara bronił klanu Uchiha kilka lat temu. Tutaj mam po prostu wielką prośbę, zwykłą prośbę... Mogę prosić was o pomoc, błagam... Wiem, że klan Uchiha nie został jeszcze dobrze odbudowany, ale każde siły się liczą, a wy jesteście bardzo potężni... - znowu zamilkłem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Takashi (2012-07-10 11:29:16)


Mowa
Szept
Krzyk
Myśl

Mowa żab (Link do nich) :
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#42 2012-07-09 19:08:43

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Wielki pałac

Miri praktycznie na początku tego labiryntu budynków zdobionych wszelkiego rodzaju kamieniami, zgubiła Ichuze, trudno miała to gdzieś. Co do jego towarzystwa to przecież wciąż miała gdzieś tego cholernego ślimaka, ale jak na razie nie miała na to czasu, w końcu szybko biegając między tym skupiskiem budowli łączących się w jedną wskoczyła na jeden z dachów, i tak jakimś cudem podążała w kierunku najwyżej położonego z nich, o dziwo okazało to się strzałem w dziesiątkę, a do jej uszu doszedł jakiś rumor od strony widocznego z dala ogrodu. Zeskoczyła z dachu, lądując na ziemi by nie natknąć się na niepotrzebne zagrożenia misji od razu szybkim biegiem skierowała się ku wejściu. Dobiegając doń ujrzała pewnego człowieka, chyba był wśród tych których widziała w kwaterze sztabu, szybkim w takich okolicznościach ale nadal monotonnym głosem zwróciła się do niego - mam wieści o wrogu, gdzie jest lider Nara nie miała czasu ani ochoty na pieprzenie, szybko dysząc kiwnęła kolesiowi głową jakby okazując że zwraca się do niego, choć w pobliżu stał tylko on.

Offline

 

#43 2012-07-09 19:45:33

 Miyaguchi

Zaginiony

6720223
Zarejestrowany: 2012-03-04
Posty: 298
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru; Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny
Multikonta: Akemi, Shura

Re: Wielki pałac

Mój piasek jak zwykle był niezawodny. Na wszelki wypadek ochronił mnie i mego mistrza przed atakami "opętanej" dziewczyny. Zdawało mi się, że idzie to za sprawą pewnego gen jutsu, dlatego też nie chciałem jej zrobić większej krzywdy. O ile to było możliwe starałem się przyjąć na piasek wszystkie jej ciosy jeżeli Mei nie udało się nic zdziałać. Kiedy już najprawdopodobniej padła na ziemie posłuchałem się rady mistrza i pod dziewczyną znalazł się piasek, który tworzył wraz z nią idealną trumnę. Sabaku Kyuu jak zwykle było niezawodne. Trumna ta była w każdym calu dokładnie utworzona. Arisa jedynie głową mogła swobodnie ruszać, ponieważ jej część wystawała z trumny. Wystawiłem trumnę wysoko dziesięć metrów nad mną. Dziewczyna będąc we wcześniejszym nie ruchu, powinna bez problemowo zostać złapana w trumnę. Sam piasek był na tyle szybki by to zrobić w błyskawiczny sposób. Jedną dłonią utrzymywałem ją w powietrzu,  a drugą kontrolowałem inną część piasku do obronny siebie i wszystkiego wokoło.
- Pamiętaj Arisa, że mam możliwość wykonania śmiertelnego ruchu, także nie rób nic na szybko, ponieważ źle to się dla ciebie skończy - powiedziałem w pełni spokojny.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#44 2012-07-09 19:53:06

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Wielki pałac

Nudy...nudy... te słowa wciąż siedziały w mojej głowie. Dostałem od Takashiego zadanie, aby strzec parteru, lecz tu nic, a nic się nie działo. Z czasem przeszło to w stan irytacji, czego wprost nienawidzę. Usiadłem na schodach i podpierając głowę na rękach, rozmyślałem nad zajęciem, podczas trwania szczytu... aż tu nagle...
Do moich uszu dotarł niesamowicie głośny rumor. Nie znałem dobrze budynku, więc przyszło mi jedynie się domyślać, iż pochodzi z zewnątrz. Przyznam szczerze, że nie słuchałem Nary jak mówił, kto gdzie ma stanąć, dlatego również nie wiedziałem kto spowodował całe zamieszanie. Mimo wszystko, nie miałem zamiaru ruszać się ze swojego posterunku, choć słyszałem jak kilka stóp w szybkim tempie się porusza na piętrze wyżej. W końcu sam miałem zobaczyć co się tam dzieje, dopóty nie przyszła jakaś dziewczyna. Pierwszy raz ją widziałem, co spowodowało ostrożność w moich ruchach. W duchu się zaśmiałem, że nareszcie coś się u mnie dzieje. Kiedy wypowiedziała powiedziała po co tu przyszła, wówczas skleiłem wszystkie fakty i zrozumiałem, iż tam na górze trwa walka.
- Yare, yare. Ktoś tu chyba potrzebuje mojej pomocy. - na mojej twarzy pojawił się uśmiech (patrz avatar). - Nie ma bata bym pozwolił przerwać szczyt. Mów co to za informacje, zżera mnie ciekawość. - te słowa zabrzmiały dobitnie. Naprawdę nie chciałem pozwolić, aby całe zebranie legło w gruzach.

Offline

 

#45 2012-07-09 20:49:58

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Wielki pałac

Gdy Miri kazała przepościć ją do lidera Nara człowiek ów się nie zgodził tłumacząc zakazem zakłócania obrad. Ahh... cholera jeszcze ten... wiadomość była pilna, ale dotyczyła bezpośrednio ochrony szczytu, postanowiła powiadomić o tym innych ninja, więc rzuciła tylko mrożonce spojrzenie  przeszkodzie mówiąc jedynie bezbarwnym tonem - nie pozwól się nikomu dotknąć, idę przekazać wiadomości reszcie  zwróciła się ku ogrodowi z zamiarem udania się w ową stronę, w końcu owe wieści były bardzo przydatne, a nawet niezbędne.

Ostatnio edytowany przez Miri (2012-07-09 21:06:00)

Offline

 

#46 2012-07-09 21:31:32

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Wielki pałac

Patrzyłem się z politowaniem na dziewczynę. Widać, że jej się spieszyło i nie bardzo miała ochoty na dłuższe pogawędki. Szczerze powiedziawszy, to zaczęło mnie to z czasem irytować. Rzuca mi jakieś spojrzenia, a ja jako znudzony człowiek, lubiący czasem namieszać, musiałem zareagować. Jako, że jej bardzo zależało, a ja nie chciałem tu dłużej siedzieć, postanowiłem, że pomogę jej, a raczej potowarzyszę. Dlatego też przepuściłem ją przez drzwi, samemu idąc przodem. Wiedziałem tyle, iż aby wyjść na ogód, trzeba najpierw wejść na piętro wyżej. Znalazłszy schody prowadzące na tą lokację, zachowałem środki ostrożności i skrzyżowałem palce. To spowodowało pojawienie się mojej repliki.
- A nóż widelec, ktoś tu będzie chciał się przemknąć. - zwróciłem się w kierunku dziewczyny. Po tych słowach wszedłem na schodki, by za chwilę znaleźć się na pierwszym piętrze. Tam znajdowały się drzwi do szczytu, a tuż przy nich stał Gisaku wraz z Mei. Krok od siebie. Na ich widok, na mojej twarzy natychmiast pojawił się ten chytry uśmieszek.
- Ktoś chętny na szokujące newsy? - zapytałem. Najwyraźniej na cała sytuacja bardzo mnie śmieszyła.

Offline

 

#47 2012-07-09 22:23:46

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Wielki pałac

Dostałem się w okolice pałacu i podszedłem do wejścia. Pilnowała go osoba, którą już kiedyś spotkałem. Ostatni raz gdy wszyscy walczyliśmy z Matsuo. Odezwałem się miłym głosem
-Witaj, przybywam jako wsparcie.
Nie wplatałem żadnych osobistych gestów ani słów, byłem bardzo ciekaw czy mnie pamięta, w końcu była to pierwsza jeszcze żyjąca osoba jaką poznałem. Mimo to nie sądziłem, że i on tak miło mnie wspomina, w końcu widzieliśmy się raz, dość dawno temu, ale nie to było najważniejsze, najważniejsza była obrona szczytu.


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#48 2012-07-10 08:24:26

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Wielki pałac

Po uprzednim oślepieniu zostałem dotknięty. Moje Kekke Genkai momentalnie się wyłączyło. padłem na kolana i poczułem przypływ dziwnej mocy. Przed oczami miałem różne wizje. Położyłem ręce na głowie. Starałem się to zwalczyć. Niestety, jak na razie bezskutecznie. Chyba muszę poczekać, aż moc osłabnie. Coś, przejęło nade mną kontrolę. Nagle, zachciało mi się walczyć. Takiego pociągu do bójki nie miałem od małolata. Wstałem z kolan. Moje oczy były, jakby zamglone. Nagle pojawił się Senti z jakąś dziewczyną. Z resztą mało mnie to obchodziło. Ważniejsze było to, że wreszcie mogę zawalczyć. Uśmiechnąłem się i w ułamku sekundy pojawiłem się za Sentim chcąc przebić jego prawy bok kataną.

Offline

 

#49 2012-07-10 12:36:30

Daiki

Gość

Re: Wielki pałac

Z Debiuriyaa dotarłem szybko do Kanketsu, w ostatnim momencie przyspieszyłem jak najbardziej, by dotrzeć i jeszcze coś tutaj wskórać. Aktywowałem od razu Byakugan'a, by mieć wgląd na całą sytuację. Udałem się od razu w miejsce, gdzie miał odbyć się ten cały szczyt, czyli w okolicę Wielkiego pałacu. Już z daleka moje oczy pozwoliły mi dostrzec całą sytuację, walkę i to dość niecodzienną. Układ chakry dwójki z towarzyszy, których poznałem z wcześniejszego spotkania, był naruszony, ich normalna chakra została stłumiona przez jakąś inną, mroczą, coś niezwykłego. Czyli to właśnie na tym opierają się zdolności przeciwnika, nie mogę dać się dotknąć... Na razie dostrzegłem jedynie jakąś małą dziewczynkę na zewnątrz, ta działała z ukrycia, ale teraz była moim potencjalnym wrogiem, resztą się nie przejmowałem, chyba że dostrzegłbym inne niebezpieczeństwo w okolicy, ale nie wewnątrz, gdzie sytuacja wygląda nieco inaczej. Teraz wzrok działał na moją korzyść, nie dałem się zauważyć nawet moim pomocnikom, sam chciałem załatwić sprawę. Dlatego właśnie udałem się za dziewczynkę, starałem się zachowywać tak, by nie wiedziała o mojej obecności. Następnie ustawiłem się w niewielkiej odległości za nią. Przyjąłem odpowiednią pozycję, wszędzie wokół zapanował chwilowy mrok, czas na chwilę stanął w miejscu, zaś na ziemi pojawiły się specjalne znaki zielonej barwy.
-Juukenhou: Hakke Sanjuunishou . - powiedziałem poważnym i dość cichym tonem.
Nim przeciwniczka zdążyła się odwrócić w moją stronę, znajdowałem się tuż przy niej. Uderzyłem ją dokładnie jeden raz obiema dłońmi (dokładnie to dwoma wysuniętymi palcami z każdej dłoni, na tym opiera się styl miękkiej dłoni w technikach tego typu), następnie znowu raz, w ten sam sposób, co dało w sumie cztery uderzenia. Tym razem powtórzyłem sekwencję dwa razy, co w sumie dało osiem uderzeń. Wykonałem kolejne osiem, a następnie jeszcze szesnaście, co dało łącznie trzydzieści dwa uderzenia stylem Juuken. Zakończyłem atak odpowiednią pozycją, po czym odskoczyłem od przeciwniczki dwa razy.
-Zadziałało ? - spytałem w myślach sam siebie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#50 2012-07-10 13:46:23

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Wielki pałac

Miri wchodząc na piętro kątem oka zobaczyła idącego za nią tego kolesia z dziwnym nie schodzącym mu z twarzy uśmieszkiem, co było raczej przeciwieństwem, nienaruszonej niczym twarzy Miri. Chyba zapomniał że jego priorytetem powinna być ochrona szczytu klanów, no nic nie miała ochoty na niepotrzebną gadaninę, więc ruszyła ku piętrze by stamtąd dotrzeć do ogrodu. Gdy dotarli na piętro olbrzymiego zdobionego budynku ich oczom ukazała się dwójka nija, jednego z nich mój towarzysz znał na pewno, po krótkim zdaniu owego jegomościa Uchiha ruszył momentalnie pojawiając się za uśmieszkiem bo jakoś trzeba go nazwać. Miri przez chwilę poczuła się taka powolna, Uchiha był szybki za szybki dla niej, na szczęście to nie ona była jego pierwszym celem, odskoczyła w bok w locie formując pieczęć przyłożyła palce do ust.. ahh... cholera uśmieszek musi szybko odskoczyć bo inaczej troskę się przypali, Miri tylko krzyknęła - musi utracić całą chakrę, tylko wtedy będziemy mogli mu pomóc trudno nie musiała zaryzykować chwilę zastoju Uchihy więc wyprowadziła dużą kulę ognia Goukakyuu no jutsu, kula powędrowała ku Uchiha znacząc piękną podłogę brzydkim śladem tworząc rów o głębokości 0,5 m .

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Miri (2012-07-10 13:53:09)

Offline

 

#51 2012-07-10 14:51:37

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Wielki pałac

Patrzyłem się na dwójkę ninja, która powinna mnie zapytać o jakich newsach mówię. Tymczasem Gisaku po prostu się przewrócił, tak jakby ktoś go uderzył. Natychmiast sporzałem na Mei, myśląc przez chwilę, że to ona właśnie jest sprawcą tego zdarzenia. Lecz ona sama też chyba nie wiedziała o co chodzi. Sharingan Uchihy zniknął, a na miejsce tego, pojawił się dziwny zamglony wzrok. Chęć zabójstwa, chęć mordu. To aż biło z niego, było wręcz namacalne. Wtedy dopiero domyśliłem się co chcę zrobić, acz i tu się pomyliłem, ponieważ zamiast zaatakować krok stojącą od niego Mei, rzucił się weń na mnie. Zdziwiem się trochę, a mój uśmiech przez moment zniknął. Wówczas Gisaku pojawił się za moimi plecami, chcąc przebić mój bok. Chyba nie trzeba mówić, że reakcja była natychmiastowa. Z boku, w którym celował Gisaku, wyrosły kości, który unieruchomiły katanę. Prosto mówiąc; miecz po prostu ugrząsł między kośćmi. W tym samym momencie ja, złapałem Gisaku za nadgarstek, tak, że nie mógł się ruszyć. Z mojej zaciśiętej dłoni wyrwało się kilkanaście kości, które powbijały się w jego rękę. Była bardzo grube, a do tego przebiły na wylot. Marne szanse, aby mógł wciąż używać tej kończyny.
Kiedy Miri wyskoczyła i próbowała użyć kuli ognia, musiałem szybko coś zrobić. Moje ciało przyozdobiły ciemne znaki (przeklęta pieczęć), a chwilę później byłem cały pokryty kośćmi. Something like that Ognista kula Miri, nie miała szans zrobić mi najmniejszej krzywdy.
- Gisaku, nawet nie wiesz jak długo na to czekałem...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Tymczasem u klona:

Postawiłem wcześniej klona przy wyjściu. Miał pilnować, aby nikt nie wszedł do pałacu. I dobrze zrobiłem, ponieważ pojawiła się dziwna persona. Powiedziała, że przyszła jako wsparcie. Niestety, dzisiaj miała pecha, ponieważ natrafiła na mnie. Klon więc przemówił do chłopaka.
- Przykro mi, nie znam cię...

Offline

 

#52 2012-07-10 15:27:33

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Wielki pałac

-Mylisz się.-Odpowiedziałem samotnikowi. -Przybywam z kwatery, po to by wesprzeć was w pilnowaniu szczytu. -Po tych słowach sięgnąłem za plecy i wyjąłem kościaną katanę z pochwy, tą którą Senti stworzył trochę czasu temu, wciąż widniało na niej słowo "Przyjaciel". Rzuciłem ją do Samotnika. -Poznaliśmy się kilka miesięcy temu, podczas walki z Matsuo, gdy straciłeś rękę. Gamatt uleczył ją, a ty wręczyłeś wszystkim tam obecnym taki podarunek. -Po tych słowach zrobiłem chwilę przerwy by samotnik mógł sobie to przypomnieć. Jednak po chwili zapytałem -Więc, czy mogę wejść i wesprzeć moich towarzyszy?


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#53 2012-07-10 16:36:01

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Wielki pałac

Gdy pan uśmieszek na moment przyblokował Uchihe wbijając mu kości w rękę, po paru słowach było wiadomo że owy jegomość ma drobne lub nie takie drobne porachunki z ofiarą utraty samokontroli. Miri to trochę zwisało jedyne co chciała zrobić to osłabić owego chłopaka, więc od razu jak posłała kulę ognia cisnęła kilkoma (2) kunaiami w lewą rękę tak by przebić ją unieruchamiając, właściwie ostatnio posługiwała się jedynie bronią miotaną więc z trafieniem w ścięgna oponenta stojącego zaledwie kilka metrów od niej nie sprawiało problemu.
Mój sojusznik najwyraźniej nie był byle kim prezentując swoje umiejętności, ciekawiło jedynie dziewczynę jakim jest człowiekiem, ale na takie głupoty znajdzie się czas gdy opadnie bitewny kurz.

Offline

 

#54 2012-07-10 23:10:07

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Wielki pałac

To, że nie miałem aktywnych żadnych "mocy" wcale nie czyniło mnie słabym. Wręcz przeciwnie. Odczuwałem taką żądzę mordu, że z tego czerpałem siłę. Odskoczyłem od Sentiego unikając wszystkich ataków po czym wyprostowałem rękę. z niej w mgnieniu oka wystrzelił miecz z Raitonu. starałem się przebić prawy bok samotnika. oczywiście, stałem od niego jakieś 6m więc technika została przedłużona  Po chwili jednak znów padłem na kolana. Było coś co jeszcze "pomagało" mi się wyrwać. Prócz całej dostępnej siły woli wspierała mnie ... przeklęta pieczęć. Dwie mroczne moce w moim ciele staczały ze sobą walkę. Oczywiście całym sercem byłem po stronie CS'a. Gdyż opanowałem tą zdolność do perfekcji. Ciekawe co z tego wyniknie.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#55 2012-07-10 23:48:54

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Wielki pałac

Walka toczyła się nadal, pomiędzy jeszcze dość młodymi, lecz potężnymi shinobi. Ślimak, który dotąd siedział na ramieniu Miri, zeskoczył na ziemię i przeszedł może, z dwadzieścia centymetrów przed siebie. Po tym co się stało, pod jego ciałem pojawiła się długa i dobrze oznakowana pieczęć. Chwila minęła, a w miejscu, w którym stał płaz pojawił się nie kto inny jak sam Ichuza. W ręku trzymał papierosa, właśnie go kończąc i rzucając gdzieś w róg.

- Trzech na jednego… nie ładnie… nic się Senti nie zmieniłeś – Odparł z lekkim uśmieszkiem, przyklękając na ziemi i chowając chusteczkę z krwią do kieszeni – Widzę, że nieco się zmieniłeś i udało ci się tą formę osiągnąć, moje szczere gratulacje.

Po wypowiedzianych słowach, powstał jak gdyby bez czucia w rękach, bezwładny, ręce miał opuszczane do pasa, jakby nigdy nie używane.

- Ja też już co nie co mieszałem w swoim życiu – Odparł ponownie, przypominając sobie co nieco – Jeszcze masz mojego ślimaka.

Ten, który ówcześnie dotąd siedział na dziewczynie od Uchiha, znikł, nie miał już potrzeby istnieć, odwołał się. To tak dla wyjaśnienia, a teraz kończąc przemowę:

- Nie mam zamiaru brudzić sobie rąk w walce tutaj i nie do końca wiem o co chodzi, to chyba jest… Gisaku ? – Lekko zmienił tonację głosu – Mimo tego, że wiem jakie są warunki i co się dzieje w rzeczywistości… mam kilka spraw do obgadania na uboczu. Może to i niewłaściwy moment, no ale… nie mam zamiaru gadać do człowieka pokrytego kośćmi, ludzie bez jaj.

Po chwili dopiero zauważył, że jego towarzysz ze starych lat został ugodzony mieczem z raitonem wprost w prawy bok. Co prawda i tak mu nic się nie stało, bo ma tą całą odpicowaną zbrojke. Ichuza z ubocza, skośnym wzrokiem przyglądał się tej całej sprawie, jakby trochę obojętny, poważny i nierozgarnięty.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2012-07-10 23:50:54)

Offline

 

#56 2012-07-11 00:04:12

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Wielki pałac

Miri postanowiła jak na razie nie mieszać się w walkę poza tym Gisaku wyglądał jakby na moment opierał się kontroli z zewnątrz. W tym samym momencie pojawił się ten kretyn Ichuza, zrobił wejście... jak zwykle - Gisaku jest pod kontrolą mistrza, jeśli nie utraci chakry doszczętnie, będzie działał przeciw nam gdy z grubsza wyjaśniła wszystko Ichuzie, nadal pozostając na uboczu była ciekawa jak to wszystko potoczy się dalej. Przybrała już normalną postawę po czym z racjonalnego punktu widzenia stanęła w gotowości za Ichuzą, który w przeciwieństwie do niej wolał walkę raczej zwartą niż dystansową co było kluczową strategią Miri.

Offline

 

#57 2012-07-11 00:36:22

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Wielki pałac

Song

Cóż, moja kombinacja nie wyszła do końca tak jak powinna. Gisaku zdąrzył zabrać rękę, pozostawiając swoją katanę uwięzioną. W międzyczasie wyprowadził sprytną kontrę, tworząc miecz z Raitonu. Znajdował się ode mnie jakieś 6m. dalej, toteż został zmuszony do wydłużenia chakrowego oręża. Te zaś, uderzając z niesamowitą prędkością, trafiło na moją zbroję, zatrzymując się na niej. Oczwyiście bez szkód się nie obyło, gdyż został ślad w postaci pęknięć. Nie miałem zamiaru pozostawiać słabych punktów pancerza, toteż używając chakry, zasklepiłem "ranę". Uchiha tymczasem padł na ziemię, wyraźnie pogrążony w walce ze swoim ja. Nikt nie widział mojej twarzy, na której ciągle widniał uśmiech. Śmieszyła mnie ta sytuacja, bowiem w tym momencie, to ja stałem po stronie dobra, a on wielki wojownik światła, stał się kłodą, która ciągnie załogę w dół... Zanim jednak zdąrzyłem skomentować całą sytuację, pojawił nie kto inny, jak Ichuza. Jego widok bardzo mnie poruszył, tak samo jak i słowa, które wypowiedział. Ja zaś postanowiłem zwrócić się w stronę Uchihy i Samotnika. Przedtem jednak zaśmiałem się, a można było w tym wyczuć nutę szaleńca.
- Żal... mi was... Jesteście czysto zapatrzonymi w siebie idiotami. Nikt, nikt z was nie zauważył kim naprawdę jestem. Zaufaliście mi na ślepo, uwierzyliście mojej grze aktorskiej! - te słowa niemalże wykrzyczałem i podszedłem do skulonego Gisaku.
- IDIOTO! Czyżbyś zapomniał o pewnym wydarzeniu? Czy napradę można być równie naiwnym i egostycznym kretynem jak ty?
Teraz zwróciłem się w stronę Ichuzy.
- A ty? Ty też zapomniałeś? Nie wzbudziło w tobie żadnych podejrzeń moje zachowanie? Czyżbyś też zapomniał o tym co się stało kilka miesięcy temu? Kiedy przewróciłem się w drgawkach w jaskini, podczas wykonywania misji? To wtedy to się stało. To wtedy przejąłem ciało Sentiego. JA. Nikt inny. Shi Kaguya... Bóg teatru w swojej życiowej roli...

Tymczasem u klona:

Klon spojrzał z wyraźnym rozbawieniem na chłopaka, który starał się coś wskórać. Schylił się i podniósł rzuconą katanę. Przytknął ją do ręki a ta została po prostu zaabsorbowana do jego ciała. No cóż, po mieczu już ani śladu.
- Nie kojarzę cię. - skłamał. - Odejdź stąd nim uznam cię za wroga. 

Offline

 

#58 2012-07-11 01:05:14

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Wielki pałac

Słuchając wszystkich słów Sentiego, Ichuza sięgnął po kolejnego papierosa rozpalając go jasnym płomieniem. Zaczynając palić, wypuścił dym w jego kierunku, nie zmieniając swojej miny, ona wciąż była poważna.

- Shi, powiadasz ? – Cały czas w buzi trzymał swojego faja, mówił nie zważając, iż to mu przeszkadza – Myślisz, że tak dobrze przeszkolony medyk, niczego by się nie domyślał ? Bądź i tym swoim Bogiem Teatru, nie pracuję dla ciebie tylko dla prawdziwego Sentiego. Więc nie wiem czy wiesz.. ale będziesz musiał mi go oddać… śmierć czy ucieczka.. co wybierasz ?

W pewnym momencie, zakrztusił się tytoniowym dymem, łapiąc za płuca i głośno kaszląc. Od razu postawił się do pionu, w miarę ogarniając.

- No dobra, hi hi, udawanie poważnego mi nie wychodzi – Na jego twarzy pojawił się uśmiech, po czym dalej kontynuował – yare… yare.. panie Shi, robi pan same kłopoty… Nie wiem co panicz ma zamiar osiągnąć… ale chyba się panu nie uda.

Puścił mu oczko, ciągle się uśmiechając w jego stronę.

- Zatem wszystko działo się od jaskini... no tak można było się zorientować... a potem jeszcze rozmowa w knajpce... a ja byłem głupi i mogłem dać się zrobić kukiełką w teatrzyku... Ehh - Westchnął głęboko, po czym zakończając swoją wypowiedź, na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmiech - Wiesz... że lubię ostrych chłopców, chyba kiedyś nasze drogi się skrzyżują, na pewno nie zrobię tego bez pomocy, przystojniaku. A nie... czekaj... to nadal te same ciało.

Jeszcze raz uwodzicielsko puścił mu oczko.

- Za nim to jednak się stanie, co zamierzasz teraz zrobić ? Jaka jest twoja przyszłość, ona istnieje ? Przedstaw mi scenariusz, gdzie moja rola ? Proszę pochwal się planami.

(Kocham te wahania nastrojów)

Offline

 

#59 2012-07-11 11:52:27

Akihito

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-09-18
Posty: 131

Re: Wielki pałac

Akihito zauważył nagle, że coś dziwnego zaczęło się dziać z Arisą. Atakowała ona swoich, zamiast czekać na przeciwnika i się bronić. Senju zrozumiał, że jest kontrolowana, ale przez kogo? To było niejasne. Natychmiast poszedł do Mei.
-Słuchaj, nie wiem co jest grane. Wiem, że dacie sobie radę z nią, ale najgorsze jest to, że jeśli wszyscy zaczniemy się nią zajmować to będą mogli nas prosto zaatakować. Proszę o pozwolenie, na dalszą obronę tego meijsca, tym razem może być to brama, bo nią najłatwiej wejść. Mój Mokuton nie jest jeszcze najlepszy, ale zasłonić drzwi przed atakami da radę i to z pewnością.-powiedział.
Chłopak spokojnie obserwował wszystko gotowy do walki.


Tak. To właśnie Akihito. Znany wcześniej jako Tokito...

http://desmond.imageshack.us/Himg39/scaled.php?server=39&filename=zawaliste.png&res=landing

Offline

 

#60 2012-07-11 11:54:28

 Miyaguchi

Zaginiony

6720223
Zarejestrowany: 2012-03-04
Posty: 298
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru; Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny
Multikonta: Akemi, Shura

Re: Wielki pałac

Musiałem wreszcie wykonać jakieś ruchy. Nie mogłem tak stać i tracić chakrę by przytrzymać Arise. Zabawne. Teraz miałem władzę nad jej życiem. Mogłem bez problemowo zmiażdżyć jej zgrabne ciałko jednym mocnym ruchem. Morderstwo ? To do mnie już, aż tak nie podchodziło. Czułem zapach mordu. Ten widok cierpiącej postaci, wylewająca się krew z jej ust. Martwe czarne oczy, z których już nie można było nic odczytać. Brakowało mi tego. Tego jak mogłem zabić człowieka i się po prostu z tego cieszyć. W tym samym momencie jak o tym myślałem, pod nosem pojawił mi się złowieszczy uśmieszek.
- Mmmm. Ten zapach strachu przed śmiercią - powiedziałem patrząc na moją ofiarę. Jednakże zdałem sobie sprawę, że bym miał z tego ogromne konsekwencje. Jest tu wielu silnych ninja, którzy razem zniszczyli by moją obronne bez problemu.
- Postanowione - powiedziałem do Arisy, a w tym samym momencie zgniotłem dosyć mocno dziewczynę piaskiem. Było słychać, jak łamią jej się wszystkie kości, ale nadal żyje. Miałem teraz lekki ubaw, a ona już nie była dla nas zagrożeniem. Z małym uśmieszkiem na ustach delikatnie położyłem ją na ziemie moim piaskiem, tak by jeszcze jej nie dobić.
- Zajmą się tobą medycy, oczywiście jak już nie będziesz pod wpływem tego... GenJutsu ? - powiedziałem  ustawiając przed sobą tarczę z piasku.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#61 2012-07-11 12:42:21

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Wielki pałac

Już miałam zadać ostateczny cios moim przeciwnika kiedy kątem oka, dostrzegłam zmierzający we  mnie z olbrzymią prędkością kunai mojego klanu, a więc wśród przeciwników byli zdrajcy. Sporo czasu poświęciłam na studiowanie klanowego zwoju, dlatego mogłam przypuszczać ,że ta broń nie miała mnie zabić,a posłużyć do wykonania jednej z technik należących do Namikaze. Rzuciłam w jej kierunku własny kunai nasączony naturą wiatru, miałam nadzieję że to załatwi sprawę, jednak następne wydarzenia potoczyły się zbyt szybko. Po chwili czułam jak mój własny Rasengan wbija się w moje ciało, starałam się przerwać technikę jednak było już za późno,następne poczułam ból w okolicy brzucha i straciłam przytomność.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Basai

Powoli odzyskiwałam przytomność, niestety nie byłam w stanie się poruszać,a w moim umyśle panował olbrzymi chaos.
Czy to koniec?Czy właśnie tak wygląda śmierć pozostajemy we własnym cielę nie mogąc nic zobaczyć ani wykonać najmniejszego ruchu?- z absurdalnych myśli wyrwał mnie ból w okolicach brzucha- A więc jednak żyje ciekawe jak długo to potrwa?
Powoli otworzyłam oczy, niemal całe moje ciało znajdowało się w piaskowym wiezieniu w dodatku tylko głowa zachowała odrobinę swobody. Przede mną znajdowali się moi dawni przeciwnicy, przyjrzałam się im dokładnie nie wyglądało na to że chcieli mnie zabić przynajmniej nie w tej chwili.
- Wypuście mnie, ja nie zrobię wam krzywdy, nie panowałam nad sobą kiedy na was ruszyłam.Proszę to tak bardzo boli!!Aaaaaa!Potrzebuje lekarza-
Co prawda ból był dość rozległy,jednak nie na tyle żebym nie była w stanie walczyć w momencie kiedy tylko uda mi się uwolnić.Po chwili jednak moje okrzyki przestały być udawane, usłyszałam dziwny trzask. Dźwięk jakby dochodził z mojego ciała,był to naprawdę specyficzny hałas w następnej chwili poczułam olbrzymi ból, a potem nie było już nic.

Ostatnio edytowany przez Basai (2012-07-13 11:47:12)

Offline

 

#62 2012-07-11 12:49:48

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Wielki pałac

Widząc, że i tak go nie przekonam. Albo miał tak dziurawą pamięć, albo celowo udawał, że nie wie, postanowiłem rozejrzeć się na własną rękę. Niezauważalnym gestem, wyciągnąłem coś z torby na plecach. Odwróciłem się i powolnym marszem oddaliłem się. Maznąłem szybkimi gestami coś na pergaminie. Nagle z kartki uniosło się małe stadko owadów, czego Senti nie mógł widzieć. Rozleciały się one po całym pałacu dając mi wzgląd na sytuacje. Dowiedziałem się o niepokojach w ogrodzie, a jeden z owadów ominął klona i wleciał do środka, akurat gdy oryginał wygłosił swoją przemowę. Nie przestając kroczyć narysowałem coś jeszcze. Był to ptak. Miał on dwie pary skrzydeł, dziób ostry jak kunai i szponki ostre jak brzytwy. Jego długość równała się długości kunaia. Dzięki dwóm parom skrzydeł poruszał się z olbrzymią prędkością (twory Hikoto nie mają ograniczenia na prędkość). Poleciał on okrężną drogą, aby samotnik go nie zauważył. Poleciał za niego i przebił od tyłu. Jeśli samotnik, który musiał być klonem, gdyż oryginał (wnioskuję po użytej chakrze) znajdował się w środku, rozpadnie się ja udam się tam, jeśli nie załatwię go w inny sposób.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Anamari (2012-07-11 12:50:14)


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#63 2012-07-12 21:50:26

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Wielki pałac

Nadal klęczałem na ziemi. Świat wokół mnie po prostu nie istniał. Zmagałem się z samym sobą. Nawet skorpion dodawał mi sił. Wbił swój kolec i począł coś przy mnie majstrować. Wprowadził " leczącą truciznę ". Dodatkowo teraz zaczęła ulatniać się ze mnie mroczna chakra. Ból zaczął się robić coraz to większy. W pewnym momencie energia duchowa wystrzeliła jakby do góry. Aż pod sam sufit. I wróciła do mnie. Zacząłem dyszeć. Sam nie wiedziałem czy dalej jestem kontrolowany, czy już jestem sobą.
- Przepraszam. Nie chcę was skrzywdzić. To ... - i w tym momencie przerwałem. Ból znów powrócił. Silny jak zwykle. Ledwo mogłem oddychać. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem. Jednak .. mimo tego walczyłem.

Offline

 

#64 2012-07-13 01:31:49

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Wielki pałac

Z pozoru łatwe zadanie polegające na ochronie zaczęło się komplikować coraz bardziej. Praktycznie na każdym poziomie coś się działo a najgorszym faktem było to, że przeciwnik skierował towarzyszy do walk między sobą.

Takashi zdecydował i wybrał wedle swojego uznania Specjalne siły Akademii zamiast godzić się na wymagania klanu lalkarzy. Przedstawiciel szkoły dla młodych ninja odetchnął z ulgą po czym powiedział z dumą do arbitra patrząc się na przedstawiciela Kyoshi.
- Wiemy gdzie nasi ludzie mają się zjawić, będziemy na miejscu gdy tylko nadejdzie odpowiednia pora.- Tymczasem gośc od klanu Ayatsuri wstał z krzesła ułożył kilka pieczęci i splunał na stół.
- A niech was diabli...- po czym wyparował korzystając z podstawowych technik ninja. Ten ruch wywołał jeszcze więcej cichych rozmów i szeptów aż wśród mało wyraźnych głosów odezwał się przedstawiciel klanu generała Gamatt'a.
- Klan Kiyoshi wesprze sojusz i naszego lidera!- Po drugiej stronie stołu wstał starzec ubrany inaczej niż inni wyglądając na typowego człowieka z pustyni.
- Klan Sabaku ma poważne problemy finansowe. Jeżeli Sojusz wesprze nas w postaci datku coś koło 13 tysięcy Ryo. Bez tych pieniędzy klan nie da rady przygotować się do tak wielkich działań. Przykro mi. -(W kwaterze będzie odpowiedni wpis o tym) Ayate wiedząc już, że powinien wesprzeć obronę poczekał do tego momentu po czym słysząc, że Takashi przechodzi teraz do klanu Uchiha, którego wysłannik dotychczas w milczeniu przysłuchiwał się całemu zebraniu, i podszepnął małą informacje, która może dla arbitra być pomocna.
- Uważaj na Klan Senju. Obydwa klany od zawsze rywalizowały i zbytnie dosładzanie jednej stronie może zrazić do nas drugą. - Po czym mędrzec udał się w stronę wyjścia pozostawiając Ninja, cienia samemu sobie. Wtedy przedstawiciel Uchiha poruszył się lekko by podsunąć swoje krzesło pod stół i zaczął spokojnie mówić.
- Twoja gra słów na mnie nie podziała twoi ludzie z mojego klanu są tu na własną rękę. Uchiha dołączą ale... jest pewna sprawa, którą chcę wyjaśnić  a mianowicie to co zapiszemy w księgach. Kwestia Senju Katsuro i Uchiha Masaru. Od wielu lat mamy problem z uświadomieniem ich, że to ich były lider był tylko zazdrosną szują i zaatakował prawdziwego bohatera Masaru. Uchiha dołączą jeżeli sojusz zgodzi się z tym stwierdzeniem.- W tym momencie wstał wzburzony przedstawiciel klanu Senju z takim impetem, że aż przewrócił krzesło.
- To nie do pomyślenia, chcemy dołączyć do sojuszu a wy chcecie się na to zgodzić? To Senju Katsuro był prawdziwym bohaterem i żądam by sojusz to zaakceptował. Albo my albo oni!- I tak oto wyszedł kolejny problem do rozgryzienia dla arbitra sojuszu.


Już na pierwszym piętrze doszło do problemów, kontrolowany Gisaku wdał się w walkę przeciwko Samotnikowi Senti'emu. Klon Mei, Miri i Ichuza przyglądali się wszystkiemu aż przybył mędrzec Ayate. Ten widząc aktywację przeklętej pieczęci szybko podskoczył do Uchiha wyciągając rękę zrobił coś co wyglądało jakby wysłał niewidoczną wiązkę chakry i wprost sprawił, że Gisaku zaczął unosić się w powietrzu. Mając całkowitą kontrolę nad tym po prostu wyrzucił go przez okno na ogród, wtedy wszyscy obecni na pierwszym piętrze usłyszeli ciche klaskanie dochodzące od zarządcy kryjącego się dotychczas gdzieś w koncie. Wychodząc z kryjówki zaczął mówić znanym już dla niektórych demonicznym głosem.
- Bardzo imponujące umiejętności, nawet ja myślałem, że te techniki zostały zapomniane. Będziesz imponującym nabytkiem do mojej armii.- Najwidoczniej zarządca od początku był kontrolowany, tak jak mędrzec przeczuwał. Nikt nie wiedział o czym teraz myśli ale w kilka chwil ustawił się w dość nietypowej pozycji bojowej i odezwał się do pozostałych towarzyszy.
- Kaguya zostaje ze mną, reszta niech się stąd zmywa jeżeli nie chcecie skończyć jak tamten. - Zarządca także stojąc w dość dużej odległości przyjął pozycję bojową. Na parterze Anamari pozbył się klona Senti'ego.


W ogrodzie najważniejsze wydarzenia kręciły się wokół kontrolowanej Arisy, która została bardzo poważnie potraktowana przez członka klanu Sabaku. Wiele złamań doprowadziły do krwiaków wewnętrznych. Żebra powbijały się w klatkę piersiową i uszkodziły serce. Sytuacja na pewno nie miała się tak skończyć i powiem szczerze, szansa że dziewczyna wyjdzie z tego nawet przy natychmiastowej opiece medycznej były nikłe. Ta będąc ledwo przytomna po dawce bólu, który zafundowali jej koledzy usłyszała głos mistrza i odzyskała świadomość.
- Zawiodłaś, znajdę inne rozwiązanie... Tymczasem Mei, która biegła do młodego Senju Akihito Była już bardzo blisko gdy przy nim na ziemię uderzył Gisaku będący pod wpływem kontroli. Najwidoczniej ta dwójka znalazła już sobie odpowiedniego przeciwnika. Pozostała jeszcze sprawa Miyagichi'ego i Ichitsu przed którym z ziemi wyszły trzy nieznane osoby. Najwidoczniej to oni byli głównymi zabójcami, którzy mieli zaatakować przedstawicieli klanów i tylko kilka osób dzieliło ich od ataku na główny cel.

Daiki dorwał swoją dziewczynkę i potraktował techniką. Ta upadła na podłogę i z małego ciała wydobył się mroczny głos.
- Opierasz się, a i tak wszystko skończy się waszą śmiercią. Jestem zbawieniem, przygotuj się na przybycie.- po czym puste oczy dziewczyny znów wyglądały normalne. Wyraz twarzy od razu przybrał inny grymas i tak oto Daiki patrzył jak zaledwie ośmioletnia dziewczyna kona przed nim patrząc się mu prosto w białe oczy powoli przestawała oddychać.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#65 2012-07-13 10:51:53

Mei

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-02-11
Posty: 363

Re: Wielki pałac

Mei stała koło Akihito, kiedy ten chciał odejść odezwała się szybko. - Zostajesz ze mną... Sama nie mam już za wiele chakry, tak naprawdę nie dam rady przy następnym kontakcie... Zwłaszcza, że przejęli Gisaku... - Powiedziała otrzymując informacje od klona, który był na górze i zniknął po słowach Ayate. Te same wieści przekazał klon przy Miyaguchi'm i Ichitsu, wszyscy muszą wiedzieć, że Gisaku został przejęty przez wroga, po chwili dziewczyna się zatrzymała. Poczuła jakby impuls przechodzący przez jej ciało. - Nie teraz...- Pomyślała, po czym jej źrenice zaczęły się kurczyć, a oczy przybierać wyblakły kolor. Jednak w ostatniej chwili udało się jej zatrzymać "przemianę", nie mogła teraz wypuścić Mai na zewnątrz. Pomimo przemiany w oczach, dalej była sobą. W tej chwili na spadł Gisaku, Mei od razu odwróciła się. - Zajmę jego uwagę, ty unieruchomisz go Mokuton'em... - Powiedziała, po czym znowu przypomniała o sobie Mai. Dziewczyna pokręciła głową, czuła lekkie zawroty głowy, jednak po tym ruszyła na Gisaku z kunai'em, wiedziała, że nie ma z nim szans, jednak trzeba było walczyć.


http://desmond.imageshack.us/Himg28/scaled.php?server=28&filename=51543250.png&res=medium

Mowa żab (Link do nich)
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#66 2012-07-13 12:15:27

Akihito

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-09-18
Posty: 131

Re: Wielki pałac

Akihito patrzył na Mei. Ta najwyraźniej liczyła, że chłopakowi uda się unieruchomić Gisaku Mokutonem. Niestety, chłopak nie miał takiego poziomu jak Katsuro Senju, więc musiał postarać się i liczyć na pomoc Namikaze. Chłopak czekał na moment kiedy Gisaku wejdzie w jego zasięg technik Mokutonu i natychmiast złożył pieczęć.
-Mokuton!-powiedział.
W tym momencie Gisaku został otoczony przez Mokuton. Z każdej jego strony pojawiły się po 2 belki drewna o łącznej długości jeden metr. Był otoczony.
-Hufff.... Atakuj go! On może z łatwością spalić moje drewno!-krzyczał.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


Tak. To właśnie Akihito. Znany wcześniej jako Tokito...

http://desmond.imageshack.us/Himg39/scaled.php?server=39&filename=zawaliste.png&res=landing

Offline

 

#67 2012-07-13 13:04:16

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Wielki pałac

Czyżbym usłyszała czyjś głos? Nie,raczej nie. Ale gdzie ja jestem? Ależ tak znajdowałam się w piaskowym więźieniu.Muszę się stąd wydostać- nie myślałam zbyt jasno i nie wiedziałam co właśnie się dzieje. Nie widziałam że to prawdopodobnie ostatnie chwilę mojego życia a ja rozpoczełam podróż wstecz swojego życia. Mój umysł zaczoł projekcje wspomnień zaczynając od najświeższej porażki.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Basai

Moje ciało przybrało dziwny kolor, leżałam bezwładnie na ziemi. Ręce i nogi były powyginane pod dziwnymi kątami, nie byłoby to możliwe gdyby kości były całe. Z ust powoli wypływała krew,która w pewnym momencie trysnęła na kilka metrów do góry,  zapewne pod wpływem nieświadomie użytej techniki. Nie mogłam złapać oddechu, bez wątpienia potrzebowałam natychmiastowej pomocy .

Ostatnio edytowany przez Basai (2012-07-13 16:09:09)

Offline

 

#68 2012-07-13 13:05:18

Takashi

Nara Edo Tensei

10890471
Zarejestrowany: 2011-10-31
Posty: 658
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagegasasu
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna

Re: Wielki pałac

-To staje się coraz bardziej kłopotliwe... - stwierdziłem w myślach mając pewnego rodzaju wgląd na wydarzenia z zewnątrz jak i na moją sytuację.
Najpierw przedstawiciel klanu Specjalnych Sił Akademii, zgodził się.
-Dziękuję. To naprawdę bardzo ważne, a im nas więcej, tym lepiej. - krótkie słowa wystarczyły by wyrazić wdzięczność.
Przedstawiciel klanu Ayatsuri natomiast zniknął i to w dość brzydki sposób, ale nie komentowałem jego zachowania. Chwilę potem ni z gruchy, ni z pietruchy wstał przedstawiciel klanu Kiyoshi, zgłaszając potwierdzenie udziału w bitwie. W sumie co się dziwić, Gamatt na pewno poinformował odpowiednich ludzi by wybrali właśnie tą drogę, prawidłowo.
-Dziękuję bardzo. - więcej nie musiałem w tej sprawie mówić.
Teraz najgorsze, a mianowicie sprawa dotycząca Uchiha i Senju...
-Uchiha czy Senju? Ultimatum, nie powiem, na poziomie dzieci z akademii. Jesteście przedstawicielami dwóch najpotężniejszych klanów w świecie ninja, zawsze występowały między wami waśnie o to, który jest potężniejszy. Czy to nie głupota? Sądzę, że nie powinniśmy się tutaj o to wykłócać, a wasze warunki... - spojrzałem na przedstawiciela klanu Uchiha. -Są po prostu dziecinne. Nie mogę ingerować w historię, nie znam prawdy, mogę jedynie zastanawiać się nad wierzytelnością wydarzeń, o których wiemy z opowieści i starych ksiąg. Przepraszam, ale w tym momencie nie jestem w stanie rozwiązać tego konfliktu i to raczej nie do mnie należy decyzja odnośnie zmienienia jedynego źródła, w którym zapisana jest historia walki między Uchiha a Senju, która odbyła się w przeszłości. Wiem jedno... Nie jest istotne który z bohaterów wszczął konflikt, ważne, że obydwoje zapisali się w kartach historii jako bohaterowie. Nie zastanawiałem się nawet nad tym który z tej dwójki jest "zły", jak to się mówi. Dla mnie zarówno Uchiha Masaru jak i Senju Katsuro to ninja godni pochwały, a ich ideałami powinien się kierować każdy, tyle mam w tej sprawie do powiedzenia.
Została jeszcze kwestia klanu Sabaku.
-Oczywiście przyjmiemy waszą pomoc i zorganizujemy składkę na potrzeby waszego rozwinięcia militarnego, po czym dostarczymy wam pieniądze. Na pewno otrzymacie wspomniane 13 000 Ryo, możecie już szykować swoje wojsko. Dziękuję wam w imieniu wszystkich moich towarzyszy. - w razie czego mogłem z własnej kieszeni zapłacić kwotę, o którą się rozchodzi, ale to chyba może poczekać, nie mogę obciążać się całymi kosztami.


Mowa
Szept
Krzyk
Myśl

Mowa żab (Link do nich) :
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#69 2012-07-13 13:23:28

Daiki

Gość

Re: Wielki pałac

Udało mi się zlikwidować jednego przeciwnika, co było dla mnie już dużym zaskoczeniem. Zignorowałem te mroczne słowa wydobyte z ciała małej dziewczynki, która dzierżyła flet. Bo co niby miałem zrobić, odpowiedzieć ? Jedynie wbiłem je sobie do głowy, by przypadkiem niczego nie zapomnieć, może to istotne. Natomiast młoda osóbka umierała, szkoda, ale nie mogę z tym nic zrobić. Wytężyłem swój wzrok potęgowany możliwościami Byakugan'a, by następnie móc w spokoju zastanowić się nad sytuacją. Skoro wiem o wszystkim co się tu wyprawia, mogę wybrać teraz możliwość działania. Zauważyłem Mei z jakimś chłopakiem, musieli się zmierzyć z tym, jak mu tam było, Gisaku z klanu Uchiha. Od razu ruszyłem w ich kierunku. Uznałem, że pozostali dadzą sobie radę sami, dziewczyna z klanu Namikaze została porządnie potraktowana przez tego z Sabaku. Ten natomiast wraz z jakimś innym Uchihą, Ichitsu zdaje się, będzie się mierzył z trójką nowo przybyłych, powinni sobie dać radę. Ja już wybrałem, muszę pomóc Mei. Poczekałem na odpowiedni moment aż Gisaku odsłoni się i skupi na tamtej dwójce, wówczas pozostawałem w ukryciu. Chciałem dopiero wykorzystać odpowiedni moment, dlatego kiedy taki się nadarzył, wkroczyłem i zacząłem biec na Uchihę, ale od strony jego pleców, by ułatwić sobie atak. Ominąłem drewniane pale stworzone przez członka klanu Senju, po czym wyskoczyłem na przeciwnika, chcąc ugodzić go w plecy dwiema otwartymi dłońmi. Wykorzystałem styl Juuken, chciałem nie tylko zranić Uchihę, uszkodzić jego narządy wewnętrzne, ale także pozbawić go chakry. Celowałem przede wszystkim w miejsce, w którym jego normalna chakra miesza się z tą mroczną, która jest wynikiem przejęcia nad nim kontroli, chciałem sprawdzić co się wydarzy, jak jeszcze moja chakra jakby skontruje tą wrogą, mroczną. Po ataku oczywiście odskoczyłem w tył, następnie otoczyłem go i podbiegłem do dwójki towarzyszy.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#70 2012-07-13 13:35:06

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Wielki pałac

Nieoczekiwany napad Gisaku przerwał Ayato, w pewnym momencie po prostu pojawiając się w pomieszczeniu. Szybkimi ruchami utworzył coś co pozwoliło mu wyrzucić opętanego tą dziwną techniką Gisaku, następnie równie nieoczekiwanie pojawił się Zarządca wypowiadając dość jasne w interpretacji zdanie, pewne było że trwa pod kontrolą owego mistrza. Ayato zwracając się do Miri i Ichuzy poprosił o opuszczenie miejsca nadchodzącej walki, racjonalne myślenie dyktowało Miri jasne rozwiązanie, pozostając pewnie będąc na obecnym poziomi swych umiejętności zostanie zabita zaraz na początku lub wykorzystana w sposób podobny do Gisaku. Nie czekając na reakcję Ichuzy opuściła budynek zmierzając do ogrodu przypominając sobie o o swym przewodnim zadaniu które w obecnej sytuacji było raczej priorytetem. Docierając do ogrodu zobaczyła że Gisaku już został należycie powitany, więc dość głośno aczkolwiek tonem monotonnym i lekko nasyconym pustką postanowiła przekazać to co zostało jej powierzone - aby Gisaku powrócił do pierwotnego stanu musi zostać pozbawiony chakry, potem żeby nie zginął musicie przesłać mu odrobinę swojej jak zdążyła się już przekonać Gisaku nie należał do słabych przeciwników, a pomoc w tym miejscu zapewne się przyda. Ponownie wykorzystując sytuację unieruchomienia Gisaku, Miri dobyła kilku senbonów po czym wspomagając się miotaczem wycelowała w kilka punktów witalnych, głównie mięśni nóg, bo raczej ręce Gisaku były już w opłakanym stanie.

Ostatnio edytowany przez Miri (2012-07-13 13:44:19)

Offline

 

#71 2012-07-13 13:44:45

 Miyaguchi

Zaginiony

6720223
Zarejestrowany: 2012-03-04
Posty: 298
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru; Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny
Multikonta: Akemi, Shura

Re: Wielki pałac

Krew tryskała tuż obok mnie, a ja z uśmieszkiem na ustach za bardzo nie zwracałem na to uwagi. Sama była sobie wina, mogła nie przychodzić na misję będąc tak łatwym celem. Wyobrażenie, że wystarczyło mocniej przycisnąć pięść by miała zgon na miejscu usatysfakcjonował mnie. Ponieważ wiedziałem, że stałem się silniejszy niż nigdy wcześniej. Każdy mógłby pomyśleć, że popełniłem błąd doprowadzając dziewczynę do takiego stanu. Ale taka była moja rola, sprawić by nie mogła się ruszać, ponieważ byłem pod działaniem wroga. Tym razem nie mogłem już nic na to poradzić, medycy tym muszą się zająć. Ale nikt nie miał jak poinformować o tym ich. Teraz wszyscy byli zajęci walką. A co gorsza przede mną i moim mistrzem stanęło trzech typków, którzy najprawdopodobniej nie chcieli w spokoju porozmawiać tylko od razu zabrać się za nasze zgrabne ciałka i sprawić byśmy zginęli na miejscu.
- Ci panowie coś od nas chcą Ichitsu... - powiedziałem ruszając delikatnie dłońmi, tak by piasek osłaniał mnie i mojego mistrza - Zgubiliście się ? - zapytałem trzech panów, którzy przed nami stali.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Miyaguchi (2012-07-13 13:47:41)

Offline

 

#72 2012-07-13 13:59:03

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

25350338
Call me!
Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 912
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Wielki pałac

Spoglądałem na Arisę, gdy Miyaguchi ją całkowicie rozpieprzył za pomocą piasku.
- Wybacz. Nie jestem w stanie ci pomóc.
Po wypowiedzianej kwestii obróciłem się i dostrzegłem trzy osoby. Miya już osłonił nas piaskiem.
- Nie wpuszczamy bez przepustek. Jeśli takowych nie macie, musicie potwierdzić swoją tożsamość. A jeśli nie... no cóż... Mój uczeń jest sprawny w chirurgii wewnętrznej i umie prowadzić "operacje" nawet bez rozcinania skóry... - Powiedziałem, po czym na mojej twarzy pojawił się swego rodzaju szyderczy uśmieszek. Zmrużyłem też oczy, widniał w nich Sharingan.
- Jeśli to oni są faktycznymi zabójcami, to Sharingan aż za bardzo mi się przyda... Pewnie będą szybcy i dobrzy w unikaniu ciosów... Ciekawe co powiedzą na ostudzenie ich ewentualnych zapałów za pomocą czarnego ognia... - Pomyślałem. Byłem też gotowy na ewentualne Genjutsu.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i48.tinypic.com/1610xy.png

Offline

 

#73 2012-07-13 14:50:11

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Wielki pałac

- [color=#00CCFF]Meow, meow, meow[/color] - Odparł do gościa, który właśnie wyszedł z rogu, zaraz zaraz, czy Ichuza przed chwilą zamiauczał ? no cóż to było trochę dziwne. Tak więc nie odwracając się w ogóle w stronę tego gościa, strzelił focha i powolnym krokiem kierował się w wyjście. I wcale nie dlatego, że on tak chciał, tylko sam tu nie będzie urzędował, idzie zająć się rannymi.

- My sobie jeszcze pogadamy - Rzucił ostatnie słowa, wychodząc z tego pomieszczenia, kierując się na dół do ogrodu, gdzie leżało już kilka rannych osób.

Tak właśnie, owo dobiegł do ogrodu, gdzie ahh niestety ktoś musiał umierać... Tak Arisa... prawie pozabijana, no cóż widzi już światełko, zobaczymy co da się z tym zrobić. Przebiegając obok ciała Gisaku, wystrzelił w jego stronę jedną małą igłę, mając nadzieję, że nikt nie zauważy.

- Stary.. trzymaj się, potem i tobą się zajmę... póki co - Spojrzał na umierające ciało dziewczyny, przy którym zaraz się znalazł. Nałożył na jej tors obie ręce, krzyżując je i uwalniając leczniczą chakrę. Ruchem głowy odgarnął grzywkę z twarzy i skupił na wykonywanym celu.

Po kilkunastu minutach trudu, zagłuszył jej sentencje do umierania, przywracając tkanki, a później lekko gojąc rany i złamania. Nie jest na takim poziomie, w którym umiałby wyleczyć umierającego człowieka, ale to przedostatnie stadium, tak więc na pewno nie umrze, będzie jednak czuła ogromny ból. Przydałaby się pomoc jeszcze jednego medyka, Takashiego.

- Katsuyu, wejdź na jej nogi i także i tam zajmij się leczeniem, ja zajmę się od pasa w górę - Rzekłszy ostatnie słowa, zajął się swoją pracą.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

(Póki co ma wyleczone złamania w obrębie klatki piersiowej oraz nóg, na poziomie wyleczenie organizmu przez technikę leczenia, nie umrze.)

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2012-07-13 14:51:18)

Offline

 

#74 2012-07-13 15:21:37

Gisaku

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-07-24
Posty: 885

Re: Wielki pałac

Zostałem wyrzucony za okno. Niestety, nadal byłem kontrolowany. Gdy tylko mnie zaatakowano przestałem opierać się mocy. Nikt nie zauważył, że nie walczyłem tylko się zmagałem z tajemniczą mocą. Musiałem zareagować szybko. Sprawnie wykonałem unik przed unieruchomieniem. Zacząłem szarżować na Mei, która chciała mnie zaatakować. W mgnieniu oka pojawiłem się za nią. Toteż atak Daikiego kompletnie się nie udał. Złapałem ją w odpowiedni sposób i zrobiłem sobie z niej ludzką tarczę. Szybko jednak dosięgnąłem wolną ręką kunaia i przyłożyłem dziewczynie pod gardło. Lekko nacisnąłem i jej skóra została delikatnie przecięta.
- No no maleńka. Dawno nie przytulałem takiej laseczki - powiedziałem i złożyłem pocałunek na jej szyi. Wszystkie moje działania były kontrolowane przez dziwną moc.

Offline

 

#75 2012-07-13 15:24:12

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Wielki pałac

No i kolejny raz się udało. Klona już nie było i nic nie stało mi na drodze do wejścia, ale nie miałem celu w udaniu się tam. Moje dzieła dostarczyły mi wielu informacji, dzięki temu wiedziałem, że nigdzie się nie przydam. Jedyną sensowną rolą było strzeżenie wejścia, choć chyba pojawili się tu już wszyscy, którzy mieli. Stanąłem w drzwiach i pilnowałem by nikt się nie przekradł. Ptaka, który zniszczył klona, wysłałem na zwiad. Gdyby coś zaczęło się dziać byłem gotowy. W tej chwili nic nie powinno mnie zaskoczyć. Zapewne nikt nie będzie chciał przejść głównym wejściem, ale kto wie.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#76 2012-07-13 15:48:56

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Wielki pałac

Wszystko się trochę pokomplikowało. Gisaku, z którym tak bardzo chciałem walczyć, został zaatakowany przez wielką żabę, którą już wcześniej widziałem w kwaterze. Summon wyglądał na kogoś, kto zna się na rzeczy, lecz nie zaspokoiło to mojej goryczy spowodowanej pozbyciem się Uchihy. Wszystko jednak zostało przerwane przez dziwny głos zza rogu ściany. Wyłoniła się z niej dziwna persona, również widziana po raz pierwszy przeze mnie. Po jego tonie, a i słowach wypowiedzianych, łatwo przyszło wywnioskować, iż to jego sprawka. Mimo wszystko, nie wyglądał na kogoś, kto może nabroić, raczej przypominał jednego z nudnych polityków. Nie miałem zdolności sensorycznych, toteż nie potrafiłem określić, czy to przypadkiem nie jest iluzja... lub something like that.
Żaba natchmiast zareagowała, każąc wyjść wszystkim prócz mi. Czyżby doceniła moją siłę? Być może. Zerknąłem jeszcze raz przez okno z goryczą, omiajatając wzrokiem ogród w poszukiwaniu Gisaku. Trwało to jednak chwilę, bowiem na powrót wróciłem do rzeczywistości.
Będąc wciąż w trybie kościstej bestii, okuty w moją zbroję, przez którą nie było widać nawet centymetra mojego ciała, zwróciłem się niechętnie w kierunku jegomościa jak i żaby. Po tym przemówiłem entuzjastycznym głosem, jakim od niedawna przyszło mi się posługiwać.
- Czuję się zniesmaczony. Moja walka, na którą tyle czekałem, została przerwana. Cóż mam począć teraz? Którego z was za to obwinić?

Offline

 

#77 2012-07-13 17:19:42

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Wielki pałac

Do sojuszu dołączały kolejne klany a Takashi jako arbiter zakończył kolejną już z rzędu przemowę, która miała przełamać chore kłótnie dwóch od dawna zwaśnionych klanów.  Po krótkiej chwili obydwaj przedstawiciele klanów zasiedli na swoich miejscach i przestali się odzywać zaczynając dłuższą chwilę. Musiało minąć około dziesięciu minut by w końcu przedstawiciel klanu Senju zajął głos.
- Senju... wesprze sojusz...- Mówił to jakby był zły na siebie, wysłannik klanu Uchiha milczał. Jedyni przedstawiciele, którzy jeszcze nie zabrali głosu to wysłannik Wyrzutków, klanu Hyuuga oraz Namikaze. W końcu  człowiek od bezklanowych ninja odezwał się.
- Jak pewnie wiecie siedziba Wyrzutków jak i Samotników znajduje sie na wyspach blisko kraju Wody, który aktualnie jest sukcesywnie okupowany przez armię wroga. Nie dziwię się, że Samotnicy w ogóle się nie odzywają  moi ludzie pewnie by zrobili tak samo na ich miejscu ale ja wiem, że dwustronna pomoc przyniesie korzyści dla Wyrzutków jak i dla sojuszu. Wiem, że macie pokaźną bazę danych o Basai'u który był Wyrzutkiem. Chcę byście nam ją przekazali jako dziedzictwo naszego byłego lidera, wszystkie informacje zwoje i techniki z nim związane. To jest prawie jak nasze dziedzictwo i powinno do nas wrócić. Jeżeli sojusz się na to zgodzi.- Kolejny człowiek za pomoc chciał coś w zamian. Zanim jednak Takashi mu odpowiedział wtrącił się członek klanu Uchiha, który dotychczas milczał od wstąpienia klanu Senju.
- Po co wam ta wiedza co? Może chcecie wyhodować sobie ludzi jemu podobnych co będą zaprzeczać prawom natury i klonować jakiś mutantów?- Owszem przekazanie Wyrzutkom danych był kolejnym tematem do przemyśleń dla Arbitra czy może podjąć aż takie ryzyko, w końcu to może mieć duże odzwierciedlenie w przyszłości.

Odchodząc od zebrania czas przejść do pokoju obok gdzie zapowiadało się do bitwy Senti'ego i mędrca Ayate przeciw zarządcy.  Przeciwnik zanim któryś z bohaterów zrobił cokolwiek ułożył kilka pieczęci i ruszył na mędrca formując kilka pieczęci. Ten nie pozwalając na jakąkolwiek stratę czasu lewą rękę wyciągnął do Senti'ego sprawiając, że ten uniósł się w powietrzu i wyrzucił go na drugą stronę pokoju a sam odskoczył od ataki nie dając szans wrogowi na jakiekolwiek dotknięcie. Zaraz po tym wykonując prostą technikę teleportacyjną ponownie stanął przy Samotniku.
- Plan jest taki. Będę przynętą i pozwolę się na dotknięcie przez niego jednocześnie tworząc wokół siebie barierę ochronną przeciw mrocznej chakrze. Wtedy ty zaatakujesz i zabijesz...- Przerwał gdyż zarządca zamiast walczyć z dwójką uśmiechnął się szyderczo i ruszył w stronę wejścia na szczyt. W tym czasie Anamari dzielnie strzegł parteru. Na dworze też nie było wesołej sytuacji, Gisaku okazał się za szybki dla wszystkich przeciwników i szybko obezwładnił Mei. Kontakt sprawił, że w głowie dziewczyny z klanu Namikaze pojawił się złowrogi szept i pustka, słysząc tylko
- Przejmuję kontrolę. - Teraz Miri, Akihito i Daiki zamiast jednego przeciwnika musieli obezwładnić dwóch. Sytuacja dalej nie była za wesoła, przy wejściu do pałacu trójka nowych przeciwników złożyła pieczęć i dwójka stojąca po bokach zamieniła się w piasek. Pozostały środkowy zabójca machnął ręką i przed Ichitsu wraz z uczniem i Ichuzą próbującym wyleczyć Arisę z ciężkiego stanu z ziemi wydobyła się ogromna fala piasku. Przykryła praktycznie całe wrota wejściowe nie tworząc żadnej drogi ucieczki dla bohaterów poza drogą do środka. Znowu do walki wkroczył Pierwszy wraz ze swoim piaskiem.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#78 2012-07-13 17:42:20

Mei

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-02-11
Posty: 363

Re: Wielki pałac

Theme
To co się wydarzyło kompletnie zdezorientowało Mei, kiedy Gisaku ją pochwycił i zranił lekko ta jak by zamarła, była świadoma, że to może być koniec, jednak po chwili coś się stało, dziewczyna jakby "wyłączyła się", nawet przez chwilę przestała oddychać. Poczuła dziwną mroczną energię przechodzącą, przez jej ciało, dziewczyna czułą się, jak by była sama, zagubiona. Dopiero po chwili uniosła głowę, jej oczy były inne, źrenice zmniejszone - ledwo widoczne, oczy przybrały szarych kolorów, a ona sama miała maniakalny wyraz twarzy. Uniosła głowę do góry i zaczęła się śmiać, niczym jakaś psycholka. Po chwili odsunęła broń Gisaku, drugą ręką dotykając jego policzka. Zapewne ten ją wypuści, skoro przeniósł na nią swoją mroczną chakrę, jednak to nie była Mei, to nawet nie było działanie owej mrocznej chakry. - Wspaniale... Ta chakra, jest niesamowita, całkowicie ją osłabiła... Nareszcie mogę być wolna... Czas, żeby Mai wkroczyła na scenę... - Mówiła jak by ów energia w ogóle jej nie przeszkadzała, a wręcz odwrotnie. Spojrzała kątem oka na Gisaku, ten w porównaniu do niej opierał się mocy. - Zajmij się tą dwójką... Ja zajmę się tym Senju... - Mówiła wskazując na Miri i Daiki'ego, zaś sama rzuciła kunai'em w stronę Akihito. Na jej twarzy malował się szaleńczy uśmiech, w końcu mogła być wolna. Pieczęć na mostku dziewczyny w kształcie znaku yin-yang uległa zniszczeniu. Yang, które było pieczęcią da osobowości sztucznej - Mei prawie całkowicie uległo zniszczeniu, pozostawiając same Yin.  (Dla osób niepoinformowanych, prawdziwa osobowość Mei, czyli Mai się uwolniła ;) ).


http://desmond.imageshack.us/Himg28/scaled.php?server=28&filename=51543250.png&res=medium

Mowa żab (Link do nich)
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#79 2012-07-13 17:59:48

Takashi

Nara Edo Tensei

10890471
Zarejestrowany: 2011-10-31
Posty: 658
Klan/Organizacja: Nara
KG/Umiejętność: Kagegasasu
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna

Re: Wielki pałac

Przestałem mniej więcej zwracać uwagę na to, co działo się poza pomieszczeniem, w którym odbywał się szczyt. Musiałem skończyć tą ważną sprawę, by potem wziąć wszystko w swoje ręce. Wybrali dobry moment na atak... Jeden z najsilniejszych prowadzi szczyt, zaś pozostali muszą walczyć między sobą, możliwe nawet, ze zabijając się nawzajem. Cóż, właśnie odgrywamy najgorszy z wszelkich możliwych scenariuszów, musimy sobie jakoś radzić.
Aktualnie jednak muszę się zająć szczytem i zakończyć go jak najszybciej, by następnie w jak najlepszy sposób móc pomóc moim kompanom. Nie wiem czy w ogóle wcześniejsze kroki zaradcze się przydadzą, ale taka drobna utrata chakry nie powinna mi zaszkodzić. Najlepsze teraz było to, że przedstawiciel klanu Senju zgodził się wesprzeć sojusz, co bardzo mnie ucieszyło.
-Dziękuję. - tą krótką wypowiedzią wyraziłem mu swoją wdzięczność.
Uchiha na razie myślał, natomiast teraz do rozmowy włączył się przedstawiciel Wyrzutków, przedstawiając swoje warunki dołączenia do nas.
-Aktualnie wszelkie materiały dotyczące Basai'a, że tak to ujmę, są prawdopodobnie porozrzucane po całym świecie. Jeśli zebraliby wszystkie informacje, rzeczywiście mogła by z tego wyniknąć porządna wojna. Lepiej będzie... - moje rozmyślania przerwał przedstawiciel Uchiha, który dopiero teraz włączył się do rozmowy.
-Szanowny przedstawiciel klanu Uchiha ma rację. Jest wiele "ale", które wręcz nie pozwalają mi przyjąć waszych warunków. Przede wszystkim... Nie mam żadnego, ale to żadnego dostępu do rzeczy czy informacji, o których wspomniałeś. Jak widać nie każdy ma odwagę nam pomóc, wyrzeka się współpracy na rzecz braku możliwości zdobycia tego, czego oczekują w zamian za udzielenie wsparcia. Poza tym nie znamy tutaj niczyich intencji. Tak więc muszę odmówić spełnienia tego ultimatum. - powiedziałem w stronę przedstawiciela Wyrzutków.


Mowa
Szept
Krzyk
Myśl

Mowa żab (Link do nich) :
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#80 2012-07-13 18:42:25

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Wielki pałac

Fala irytacji stawała się co raz bardziej wyraźna. Stałem z Ayate, zmuszony do współpracy, która w ogóle nie była mi rękę. Nie miałem ochoty akurat na tą walkę. Chciałem zmierzyć się z Gisaku, przez co cały czas byłem myślami w ogrodzie. I to trwało do czasu, ponieważ poczułem jak jakaś dziwna siła wyrzuca mnie w górę, prosto na przeciwległą ścianę pokoju. Poczułem chwilowe zdezorietnowanie, dopóty Ayate nie przemówił, chwaląc się swoim planem. Mało roztropne zagranie, podczas, gdy wróg jest tak blisko. Nim jednak  zdążył dokończyć, zarządca postanowił czmychnąć. Spojrzałem na mędrca, ten jednak nie miał zamiaru nic zrobić, toteż cały ciężar spadł na mnie.
- Jesteś beznadziejny. - mruknąłem, składając pieczęcie. Po chwili szczęka mojego hełmu się rozwarła, a z niej wystrzelił obifity strumień wody (Sujinheki) oddzielając mrocznego kolesia, od drzwi. Wody było na tyle dużo, że jeśli koleś by się zbliżył, to zostałby zmieciony wraz z siłą prądu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Senti (2012-07-13 20:09:42)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
taxi ogrodzieniec